Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku


Wydarzenia w komunikacji 2010 roku


* * *


2006, 2007, 2008, 2009, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022

* * *

Prasa informuje - grudzień

* * *

Zimna jazda - w autobusach mróz też ściska

W Polickich autobusach marzną pasażerowie, marzną kierowcy. W starych pojazdach systemy ogrzewania nie radzą sobie z tak dużymi mrozami. Tej zimy lepiej nie będzie. Dopiero w lutym spodziewanych jest w Policach trzynaście nowych solarisów

Jeżdżę codziennie do pracy z Polic do Szczecina i z powrotem - opowiada pasażerka linii 101 i 107. I praktycznie zawsze jest w nich bardzo zimno. W niektórych nawet szyby od środka są zamarznięte. Oczywiście ta jazda nie jest komfortowa dla pasażerów. Ale oni najczęściej po dojechaniu na miejsce idą do ciepłych pomieszczeń, napiją się gorącej herbaty, kawy... A kierowcy? Przecież też marzną. Widzę, że niektórzy jeżdżą w ciepłych kurtkach, czapkach. Cały dzień pracy muszą spędzać w takich warunkach. A na końcowym przystanku w Policach nawet nie mają ogrzanego pomieszczenia, w którym mogliby chwilę odpocząć.

Dyrektor polickiej spółki SPPK obsługującej tę trasę przyznaje, że ogrzewanie w pojazdach linii 101 i 107 nie działa najlepiej. Ale muszą wyruszać na trasy. Praktycznie nie mamy nowych autobusów - tłumaczy Kazimierz Trzciński, dyrektor SPPK. W tych starych ogrzewanie miewa awarie, ale staramy się je na bieżąco usuwać. Do tego dochodzi nieszczelność autobusów, zwłaszcza tych przegubowych. Ciepło ucieka na zewnątrz. Jak pojazd stoi z włączonym silnikiem, to się w nim robi ciepło. Kiedy jedzie - temperatura zaczyna spadać. Musimy ten trudny czas przetrwać. I kierowcy to rozumieją. Ta sytuacja nie wynika z jakichś prób oszczędzania. Cały czas ogrzewanie jest włączone.

Tej zimy na poprawę sytuacji nie można liczyć - cieplej w autobusach zrobi się wtedy, gdy skończą się mrozy. Będzie lepiej, jak będziemy mieli nowe solarisy - mówi dyrektor. Pod koniec lutego mamy mieć ich trzynaście. To mniej więcej jedna czwarta wszystkich pojazdów, jakie zwykle są w ruchu. One zastąpią te najbardziej wysłużone. Dyrektor informuje też, że zgodnie z umową podpisaną z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie w autobusach ma być co najmniej 5 stopni Celsjusza. Zamarznięte od wewnątrz szyby dowodzą jednak, że nawet ta temperatura nie zawsze jest w nich utrzymywana.

Opracowanie "Agnieszka Stefan", "Kurier Szczeciński", 30 grudnia 2010 roku

* * *

Tramwajarze uczą się swingować

Nie wypuszczę tego pojazdu na ulice, dopóki nie nauczymy się, jak go ustawić na torach po wykolejeniu - zapowiada kierownik zajezdni "Pogodno" Grzegorz Stasiński

Pesa swing, bo tak nazywa się pojazd, został zaprezentowany szczecinianom 13 listopada. Od tamtego czasu niskopodłogowy tramwaj stoi w zajezdni "Pogodno" i wciąż nie wiadomo, kiedy wyjedzie na ulice i zabierze pasażerów. Na samym początku jasne było, że największą przeszkodą będzie uzyskanie homologacji. Dostarczony do Szczecina pojazd jest pierwszym tramwajem Pesy typu 120Na, który ma 31,8 metra długości. To najdłuższy niskopodłogowiec w Polsce. Zdobycie wszystkich dokumentów uprawniających do poruszania się po mieście okazuje się czasochłonne. Tramwaj musi jeszcze m.in. wykonać kurs z workami z piaskiem, które będą "udawać" pasażerów. Na szczęście kolejne pojazdy tej serii (Szczecin kupił w sumie sześć sztuk) wyjadą na ulice już bez tych procedur. Pierwszy swing na premierowy przejazd musi jeszcze poczekać.

Nie wypuszczę tego pojazdu na ulice, dopóki nie nauczymy się, jak należy go ustawić na torach po wykolejeniu - mówi kierownik zajezdni "Pogodno" Grzegorz Stasiński. - Nie możemy przecież dopuścić do sytuacji, w której wykolejony tramwaj zablokuje skrzyżowanie, a my dopiero będziemy się zastanawiać, jak się z tym uporać.

Nauka nie jest zaś prosta. Kiedy przed świętami odwiedziliśmy zajezdnię, na miejsce docierało dopiero oprzyrządowanie potrzebne do wstawienia pojazdu na tory. Oprowadzający nas po magazynie Grzegorz Stasiński pokazywał nam jeszcze nierozpakowane pudła pełne urządzeń, o których na razie tramwajowi technicy mają dość ogólnikowe pojęcie.

Pesy nie da się ustawić na torach tak, jak robi się to z pojazdami obecnie kursującymi po Szczecinie. W zestawie, który dotarł z fabryki z Bydgoszczy, są m.in. specjalne hydrauliczne podnośniki, szyna, po której przesuwany będzie pojazd, by "wcelować" kołami na tory, specjalne belki, umożliwiające wykorzystanie dźwigu, pełno przewodów itp. Jest też instrukcja, w której czytamy m.in., że "podczas wkolejania członów skrajnych, człon skrajny A (przedni) można podnieść o 730 mm, natomiast człon skrajny E (tylny) można podnieść o 530 mm".

Tramwajarze z "Pogodna" najpierw przećwiczą zastosowanie nowych urządzeń na tramwaju starszego typu. Nie będziemy eksperymentować na pojeździe wartym miliony - tłumaczy Grzegorz Stasiński.

Dopiero później przyjdzie czas na szkolenie motorniczych. Wybranych zostanie 24 najlepszych pracowników, którzy będą obsługiwać tylko wozy niskopodłogowe. Potrafią jeździć tramwajem, ale muszą się nauczyć, co swing do nich mówi - tłumaczy Stasiński.

Nowatorskie jest samo uruchamianie tramwaju. Motorniczy musi w odpowiednim miejscu przy bocznej szybie przyłożyć kartę. Po chwili otwierają się drzwi, a pojazd jest gotowy do jazdy. W samej kabinie motorniczy ma do dyspozycji kilkanaście przycisków, różne ustawienia fotela, joystick, którym rozpędza i hamuje pojazd. Jest też ekran z obrazem z kilku kamer rozmieszczonych wewnątrz tramwaju i mnóstwo technicznych informacji wyświetlanych na kolejnym ekranie. Stopień nafaszerowania elektroniką widać najlepiej w szafce na tyłach kabiny. Po otwarciu drzwi ukazuje się obraz typowy dla sporej serwerowni. Swing ma wiele z komputera. Kiedy razem z kierownikiem opuszczamy pojazd, na ekranie wyświetla się pytanie "czy na pewno chcesz wyłączyć pojazd".

Do dziś nie ma wyznaczonej daty wyjazdu swinga na ulice. Na początku roku przewidziana jest natomiast dostawa kolejnego pojazdu. Cała szóstka znajdzie się w Szczecinie do marca. Z oprzyrządowaniem i częściami zamiennymi kosztowały miasto 40 mln zł.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta.pl", 29 grudnia 2010 roku

* * *

Co robić, gdy zawodzą autobusy i tramwaje

Przez niesprawną komunikację miejską spóźniłam się na ważne spotkanie służbowe. Czy gdybym wzięła taksówkę, ZDiTM zwróciłby mi pieniądze? - pyta czytelniczka

Pani Maria mieszka na Warszewie. W poniedziałek chciała dojechać do centrum z ul. Kormoranów autobusem linii 68. Nic z tego. Autobus się zepsuł i co gorsza zatarasował drogę. Na piechotę doszłam aż do ul. Wilczej - opowiada. Dojechałam do centrum i tam przesiadłam się w tramwaj, który na skrzyżowaniu al. Piastów i ul. Jagiellońskiej przez roboty na torach stanął. W efekcie spóźniłam się na spotkanie. Organizator transportu nie wywiązał się z umowy. Czy w tej sytuacji, jeśli wzięłabym taksówkę, aby zdążyć na czas, to ZDiTM zwróciłby mi wydane pieniądze?

Z zasady zwrotu kosztów za taki przejazd może domagać się pasażer linii nocnych, w przypadku całkowitego zawieszenia linii lub braku środka transportu - tłumaczy Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. - W przypadku linii dziennych nie dochodzi do sytuacji, żeby pasażer nie mógł kontynuować jazdy. Zawsze uruchamiamy komunikację zastępczą. Ale każdą sprawę zwrotu rozpatrujemy osobno.

Co powinien zrobić pasażer, któremu przez awarię autobusu skończyła się ważność biletu czasowego?

Przesiadając się do innego środka komunikacji, musi go ponownie skasować, jednak nie później niż 30 minut po wystąpieniu awarii - odpowiada Starosta. Wtedy jest ważny od nowa. W razie potrzeby należy wszystko opowiedzieć kontrolerowi. Przypominam że zakupiony przez pasażera bilet czasowy jest ważny od momentu skasowania do przystanku docelowego, biorąc pod uwagę planowany czas przejazdu jaki znajduje się na rozkładzie jazdy w każdym pojeździe, a nie rzeczywisty czas podróży. Za opóźnienia pasażer nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Każdy pojazd wyposażony jest w komputer, więc dokładnie możemy określić, o której godzinie pojawił się na każdym przystanku.

Gdzie interweniować, jeśli nie uda nam się porozumieć z kontrolerem lub chcielibyśmy złożyć wniosek o zwrot pieniędzy, bo musieliśmy wezwać taksówkę? Biuro Obsługi Interesantów ZDiTM czynne jest od poniedziałku do piątku od 7.30 do 15.30., tel. 091 48 00 444. Pisma należy wysyłać pocztą tradycyjną na adres 71-241 Szczecin, ul. Klonowica 5.

Opracowanie "Jakub Ziębka", "Gazeta.pl", 28 grudnia 2010 roku

* * *

Szkolenia dla motorniczych

Jak radzić sobie w trudnych sytuacjach na drodze, jak udoskonalać techniki jazdy i radzić sobie z agresywnymi pasażerami - tego wszystkiego uczyć się będą szczecińscy motorniczowie

Szkolenia potrwają rok, rozpoczną się w pierwszych dniach stycznia - mówi prezes spółki Tramwaje Szczecińskie Krystian Wawrzyniak. Motorniczowie są poddawani nie tylko ogromnej presji, żeby punktualnie realizować rozkład jazdy, ale również narażeni są na przykre przejawy reakcji ze strony pasażerów. Uznaliśmy, że warto zainwestować w motorniczych. Warto przeznaczyć dla nich czas na to, żeby nie tylko zwiększyli swoją pewność, ale przede wszystkim, żeby zachować jeszcze większe bezpieczeństwo w transporcie zbiorowym.

Szkoleniem objętych będzie 222 motorniczych. Na ten cel spółka Tramwaje Szczecińskie otrzymała ponad 400 tysięcy złotych dofinansowania.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 27 grudnia 2010 roku

* * *

Odholują ci auto za blokadę tramwaju

Samochód, który zatarasuje trasę tramwaju będzie natychmiast zabrany na lawetę - zapowiada szczeciński magistrat

Urzędnicy twierdzą, że do tej pory kierowcy samochodów, które blokowały przejazd tramwaju, byli traktowani bardzo liberalnie. Straż Miejska ustalała najpierw właściciela samochodu, a jeśli nie udało się go odnaleźć, dopiero wtedy auto trafiało na lawetę. W tym czasie pasażerowie marzli na przystankach, tramwaj zaś zwiększał opóźnienie.

Najczęściej do zablokowania komunikacji dochodziło na ul. Asnyka, ul. Kolumba i ul. Małopolskiej.

Magistrat jest zdania, że blokowanie przejazdu pojazdom komunikacji miejskiej powoduje ogromne utrudnienia w ruchu, wiąże się z wstrzymaniem ruchu tramwajów oraz poważnymi utrudnieniami dla pasażerów komunikacji miejskiej, np. koniecznością organizowania komunikacji zastępczej czy zmianą tras tramwajów.

I dlatego teraz każdy samochód, który zablokuje ruch tramwajowy będzie natychmiast usuwany. Jednocześnie Straż Miejska podejmie próbę powiadomienia o podjętych działaniach właściciela pojazdu.

Tylko w listopadzie i grudniu tego roku w Szczecinie odnotowanych zostało już dziesięć przypadków blokowania przez auta przejazdów komunikacji miejskiej (z tego 7. dotyczyło tramwajów, 3 autobusów).

Opracowanie "mg", "gazeta.pl", 27 grudnia 2010 roku

* * *

Czy będą pieniądze na szybki tramwaj?

Prezydent Szczecina potwierdził informacje "Gazety". Miasto przestawi zabytkową willę w Zdrojach, żeby móc zbudować linię Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Dotacja z UE jest jednak wciąż niepewna

O tym, że willa w Zdrojach została wpisana do rejestru zabytków i że w związku z tym miasto postanowiło budynek przesunąć, informowaliśmy w czwartkowej "Gazecie". Tego samego dnia miasto potwierdziło nasze ustalenia.

W środę wpłynęła do urzędu decyzja wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisaniu willi do rejestru zabytków - poinformował na konferencji prasowej prezydent Piotr Krzystek. Szanujemy tę decyzję, doceniamy wartość historyczną obiektu, chociaż pierwotnie przeznaczony był do rozbiórki. Cieszę się, że ta sprawa została w końcu rozstrzygnięta. Nie będziemy się od decyzji WKZ odwoływać, bo zależy nam, żeby jak najszybciej przystąpić do budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.

Chcemy przesunąć zabytek o kilkadziesiąt metrów - wyjaśniał Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Dom pozostanie na tej samej działce, nie będzie problemów własnościowych. Takie operacje w Polsce były już przeprowadzane - dodała Małgorzata Gwiazdowska, miejski konserwator zabytków.

Dom nie może pozostać na swoim miejscu, bo kolidowałby z nowym kolektorem (w związku z inwestycją trzeba przebudować kanalizację) i dojściem do przystanku SST. Przeprojektowanie tych dwóch elementów nic by nie dało. Willa stoi cztery metry od rynny, w której będzie jechał tramwaj - mówił Sikorski. Normy dotyczące hałasu uniemożliwiałyby jego zamieszkiwanie.

Szczegóły ani koszty operacji nie są jeszcze znane. W środę miasto zleciło projektantom SST opracowanie planów tego przedsięwzięcia. Nie wiadomo jeszcze, czy willa będzie przesunięta w całości na szynach, czy też zostanie rozebrana i odbudowana w nowym miejscu. Przeniesienie domu będzie jednym z zadań firmy, która wygra przetarg na budowę linii szybkiego tramwaju - informuje Sikorski. Sposób przeprowadzenia operacji będzie wymagał akceptacji Ewy Staneckiej, wojewódzkiej konserwator zabytków.

Co stanie się z domem po przesunięciu w nowe miejsce? Krzystek mówił w czwartek, że miastu zależy, aby willa pełniła rolę obiektu o charakterze publicznym. Wiele środowisk i osób włączyło się w obronę willi, zapraszamy je teraz do współpracy - zadeklarował Krzystek.

Przypomnijmy, że historycy sztuki i osoby skupione wokół akcji "Ocalmy zabytek" podkreślały, że dom należący przed wojną do właściciela fabryki organów Feliksa Gruneberga mógłby stać się częścią Międzynarodowego Centrum Organowego. Pojawiły się nawet informacje, że są szanse na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia. Przedstawiciel akcji "Ocalmy zabytek" Mariusz Łojko w liście do władz miasta napisał m.in., że "prof. Michael Kauffman, ceniony i wpływowy ekspert organowy o renomie międzynarodowej, deklaruje, że w przypadku, gdy władze miasta Szczecina zezwolą na zachowanie willi wraz z przyległym terenem byłej fabryki Grunebergów oraz będą sprzyjały powstaniu w tym miejscu międzynarodowego centrum organowego, to zostanie utworzona specjalna fundacja dla zebrania środków finansowych na ten cel".

W czwartek Mariusz Łojko nie odbierał telefonów. Nie udało nam się też skontaktować z mieszkańcami willi, którzy walczyli o uznanie swojego domu o zabytek (i o to, by mogli tam dalej mieszkać).

Całe zamieszanie z willą Gruneberga opóźni złożenie przez miasto wniosku o dofinansowanie budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju z pomocą funduszy unijnych. Żeby Szczecin zdobył 106 z 220 mln zł potrzebnych na realizację inwestycji, wniosek musiałby być złożony w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego do końca marca.

Będziemy gotowi dopiero w czerwcu - przyznał wczoraj Piotr Krzystek. Liczymy na wsparcie wojewody i parlamentarzystów, by uzyskać zgodę MRR na przesunięcie terminu. To nie nasza wina, że doszło do takiego opóźnienia.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr ", "gazeta.pl", 24 grudnia 2010 roku

* * *

Willa będzie przeniesiona! Ocaleje i SST i dom na jego drodze

Stojąca na trasie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju willa Gruneberga w Zdrojach zostanie w całości przeniesiona w inne miejsce - dowiedziała się nieoficjalnie "Gazeta". Dzięki temu - unikalnemu w Polsce - rozwiązaniu nie stracimy 106-milionowej unijnej dotacji. Kolejna nowa wiadomość: dom został uznany za zabytek

Taki jest niespodziewany finał historii, która w ostatnim czasie była w Szczecinie jednym z najbardziej gorących tematów.

Przeniesienie domu będzie wydarzeniem niezwykłym. W naszym regionie na pewno nigdy tego typu operacja nie była wykonywana. W kraju zabytki przenoszono, ale domy były cegła po cegle rozbierane i odbudowywane w nowym miejscu. Tak ocalono np. jedną z kamienic w Elblągu, która musiała ustąpić miejsca przebudowywanej drodze. W całości w ostatnich latach przenoszono jedynie na nowe filary przęsło mostu w Poznaniu.

Planowana w Szczecinie operacja polegać będzie prawdopodobnie na przesunięciu domu na specjalnych szynach, na których zostanie oparta konstrukcja po przebiciu fundamentów na wysokości piwnicy (fundamenty wykonuje się na nowo w nowym miejscu). Tego typu operacje w Europie Zachodniej przeprowadzano z nawet zdecydowanie większymi obiektami.

Dlaczego zdecydowano się na ten wariant, a nie na rozebranie willi? Według informacji "Gazety" przedwojenny dom w Zdrojach został uznany przez wojewódzkiego konserwatora zabytków za zabytek i wpisany do rejestru. Decyzja oficjalnie zostanie ogłoszona dziś. To spełnienie oczekiwań mieszkańców domu i miłośników dawnego Szczecina, którzy uważają, że willa nie może zostać zniszczona.

Budynek powstał w 1912 r. Należał do Feliksa Gruneberga, właściciela położonej po sąsiedzku, zniszczonej w czasie wojny fabryki organów. Miłośnicy Szczecina podkreślali, że nie był to zwykły rzemieślnik, ale m.in. twórca organów w kościele św. Trójcy w Lipawie (Łotwa), które uważa się do dzisiaj za największe organy z mechaniczną trakturą na świecie. Argumentem było też zachowane oryginalne wnętrze domu z drewnianym sufitem i klatką schodową. Za uratowaniem budynku opowiedziała się wcześniej Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków, która doradza wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków.

Zabytkowej willi nie można zburzyć. Dom jest przeszkodą dla planowanej linii SST ze Zdrojów do Basenu Górniczego, bo stoi w miejscu, gdzie ma przebiegać przebudowany w związku z linią tramwajową kolektor. Miasto nie ma już czasu na zmianę projektu. To wielomiesięczna procedura, a w pierwszym kwartale 2011 r. Szczecin musi złożyć wniosek o dofinansowanie inwestycji. Jeśli tego nie zrobi, straci dotację z funduszy unijnych w wysokości 106 mln zł, jakie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zarezerwowało na budowę SST.

Nieuznanie willi za zabytek też nie rozwiązywało problemu. Obrońcy z pewnością złożyliby odwołanie do ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Resort wydałby decyzję najwcześniej za trzy miesiące. Szczecin tak długo czekać nie mógł.

Z informacji "Gazety" wynika, że Urząd Miejski ma już precyzyjne informacje na temat techniki przeniesienia willi i nowego miejsca, w którym stanie.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr ", "gazeta.pl", 23 grudnia 2010 roku

* * *

Ruszy przebudowa Arkońskiej

Modernizacja ulic Niemierzyńskiej i Arkońskierj staje się faktem. Inwestycja będzie dofinansowana z funduszy unijnych

Umowa na wykonanie prac zostanie w środę podpisana w szczeciński magistracie. Podpisy pod umową złożą Prezydent Szczecina Piotr Krzystek oraz przedstawiciele zarządu firmy Energopol Szczecin S.A. Waldemar Konarzewski i Wojciech Bartoszewski.

Modernizacja ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej zostanie dofinansowana kwotą 41 962 974 zł. Prace podzielone zostaną na dwa etapy. W pierwszym zakres prac obejmuje m.in.: remont ul. Krasińskiego (od ul. Słowackiego do ul. Niemcewicza), remont skrzyżowania ul. Niemierzyńskiej i Krasińskiego, Krasińskiego i Niemcewicza oraz remont ul. Niemierzyńskiej (od ul. Krasińskiego do ul. Papieża Pawła VI). W drugim przewidziano remont ul. Arkońskiej od ul. Wszystkich Świętych do pętli tramwajowej i przebudowę cieku Osówka.

Dzięki przebudowie ul. Niemierzyńska i Arkońska będą miała po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Powstaną także ścieżki rowerowe, chodniki i miejsca parkingowe oraz wspólne pasy autobusowo – tramwajowe.

Równolegle trwa budowa kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej. Połączy ona ul. Przyjaciół Żołnierza ze skrzyżowaniem Niemierzyńskiej i Arkońskiej. Dzięki temu łatweijszy ma być dojazd do al. Wojska Polskiego i dalej przez ul. Szafera, Sosabowskiego, Taczaka, Derdowskiego i Europejskiej do granic miasta.

Opracowanie "t", "24kurier.pl", 22 grudnia 2010 roku

* * *

Dworzec w Szczecinie będzie zmodernizowany.
Przebudowa zakończy się w 2014 roku

W naszym mieście powstanie Zintegrowane Centrum Komunikacyjne. Cały dworzec oraz tereny wokół niego zostaną przebudowane. Dziś prezydent miasta podpisał umowę z przedstawicielami dwóch spółek PKP

foto: materiały PKP, gs24.pl, W ramach inwestycji przebudowana zostanie ulica Kolumba. Nowa droga powstanie przy samych torach kolejowych.
foto: materiały PKP, gs24.pl,
W ramach inwestycji przebudowana
zostanie ulica Kolumba.
Zakres prac ma objąć:
- dokończenie remontu i przebudowy budynku Dworca Głównego,
- przebudowę terenów wokół Dworca Głównego w szczególności przebudowę układu tramwajowego, samochodowego oraz pieszego,
- modernizację ulicy Kolumba.

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek podpisał umowę o współpracy z przedstawicielami dwóch spółek kolejowych: Jackiem Prześlugą, członkiem zarządu Polskich Kolei Państwowych SA i Zbigniewem Zarychtą członkiem zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe SA.

Plan zakłada, że przebudowa dworca zakończy się do 31.12.2014 roku. Inwestycja będzie oddawana etapami - mówi Dariusz Wołoszczuk z biura prasowego urzędu miasta. Dzięki temu goście, którzy przybędą w 2013 na finał regat The Tall Ships Races będą mogli skorzystać ze zmodernizowanego obiektu. PKP złożyły wniosek o dofinansowanie środkami unijnymi tej inwestycji kwotą 122 milionów złotych w ramach projektu.

W pobliżu dworca powstanie centrum przesiadkowe w ramach Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego. W tym miejscu nastąpi integracja transportu kolejowego, samochodowego, autobusowego i tramwajowego. W ramach projektu przebudowana zostanie również ul. Kolumba.

Planowane przedsięwzięcie ma wiele korzyści dla Szczecina: usprawni międzynarodowy, krajowy i metropolitalny ruch kolejowy, poprawi jakość i sprawność obsługi pasażerskiej czy usprawni połączenie komunikacji kolejowej z komunikacją miejską. Przeprowadzona modernizacja dworca oraz terenów przydworcowych wpłynie także na ożywienie społeczno-gospodarcze regionu. Powstanie także nowoczesny parking na 150 samochodów.

Zgodnie z ustaleniami PKP SA razem z Gminą Miasto Szczecin zlecą wykonanie opracowania koncepcji urbanistycznej związanej z realizacją projektu. W oparciu o koncepcję przygotowanie będzie odrębne porozumienie, w którym zostanie określony szczegółowy zakres obowiązków PKP i Gminy Miasto Szczecin.

Opracowanie "mh", "gs24.pl", 21 grudnia 2010 roku

* * *

Zburzyć tę willę. Szybki tramwaj już nie może czekać

W tej historii szło najpierw o pieniądze. Dopiero później pojawił się argument, że "to zabytek". Willa w Zdrojach nie może być jednak alternatywą dla linii szybkiego tramwaju - pisze Andrzej Kraśnicki jr z "Gazety Wyborczej"

W tym tygodniu wojewódzki konserwator zabytków Ewa Stanecka podejmie decyzję, od której zależy los jednej z największych inwestycji w powojennym Szczecinie: budowy linii tramwajowej łączącej Zdroje z Basenem Górniczym i lewobrzeżem.

Ewa Stanecka ma dwa wyjścia: uznać willę za zabytek i tym samym zablokować inwestycję, bądź nie wpisywać jej do rejestru zabytków, co może oznaczać rozbiórkę. Żadna decyzja nie będzie dobra - przyznaje wojewódzki konserwator zabytków.

Czas nagli

Ale drugie rozwiązanie otworzy miastu drogę do złożenia wniosku o uruchomienie unijnych dotacji, które Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przyznało miastu. Chodzi o 106 mln zł, które pokryją niemal połowę wydatków związanych z szacowaną na 220 mln zł inwestycją. Miasto planuje złożenie wniosku w pierwszym kwartale 2011 r. Jego rozpatrzenie zajmie kilka miesięcy, może rok. Potem potrzebny jest czas na przetarg wyłaniający wykonawcę. Rozpoczęcie prac byłoby realne na przełomie lat 2012-2013, czyli niemal na ostatnią chwilę. Budowę trzeba dokończyć i - co nie mniej ważne - rozliczyć z MRR do 2015 r. Jeśli by się to nie udało, miasto musiałoby całą dotację zwrócić.

Unijne pieniądze możemy jednak stracić znacznie wcześniej. Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska bezlitośnie wyrzuca ze swojej listy inwestycji z "obiecaną" dotacją te projekty, które się opóźniają. Powód jest prosty: resort woli nie zamrażać pieniędzy, bo gdyby jakiś projekt nie został zrealizowany na czas, niewykorzystane fundusze wrócą do Brukseli. Dlatego MRR woli zabierać pieniądze maruderom i przekazywać na inwestycje gotowe do natychmiastowej realizacji.

W sprawie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju minister Bieńkowska głos już zabrała i ostrzegła, że projekt jest zagrożony. Mówiła to wprawdzie w czasie kampanii wyborczej, stojąc obok ówczesnego kontrkandydata Piotra Krzystka w wyścigu o fotel prezydenta Szczecina, niemniej nie należy tego ostrzeżenia lekceważyć. Początek 2011 r. to ostatni moment, by złożyć wniosek o dofinansowanie. Ministerstwo musi mieć wyraźny sygnał, że startujemy w końcu z inwestycją.

Nie uda się to, jeśli wojewódzki konserwator zabytków uzna willę za zabytek. Co prawda miasto będzie mogło się od tej decyzji odwołać do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale to niesie dwa niebezpieczeństwa: po pierwsze resort może podtrzymać decyzję WKZ, po drugie - rozpatrzenie odwołania może zająć nawet trzy miesiące. Taka jest z reguły praktyka.

Ewentualne uznanie willi za zabytek oznacza więc de facto wywrócenie całego projektu szybkiego tramwaju. Przeprojektowanie kolektora kanalizacyjnego (ma powstać w miejscu willi), jednego z dojść do przystanku oraz jakieś odizolowanie willi od przebiegającej dwa metry obok linii (co prawda w wykopie, ale to niewiele upraszcza sprawę) zajmie kilka miesięcy. To za długo.

Nikt tego nie przewidział?

Można spytać, dlaczego miasto nie zrobiło tego wcześniej, skoro batalia o willę toczy się od 2009 r., kiedy to mieszkańcy budynku złożyli wniosek o uznanie go za zabytek. Oficjalne stanowisko miasta jest takie: "W żadnym dokumencie planistycznym stanowiącym podstawę projektu nie ma mowy o tym, że obiekt stanowi przeszkodę".

Faktycznie: miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2004 r. przewiduje po prostu rozbiórkę domu. Czy miasto nie wiedziało, że willa ma walory zabytku? Przecież była to wiedza już wówczas osiągalna i niebędąca tajemnicą dla nikogo, kto interesuje się historią Szczecina. O tym, że budynek z 1912 r. należał przed wojną do Feliksa Gruneberga, właściciela położonej po sąsiedzku (dziś już nieistniejącej) fabryki organów dowiedziałem się w 2003 r. Nie jestem zawodowym historykiem, ale wydaje mi się, że urząd miejskiego konserwatora zabytków, który opiniował plan zagospodarowania, powinien wiedzieć więcej niż historyk amator i już wtedy zareagować. Byłoby dużo czasu na ewentualne poprawki. Dziś MKZ, czyli Małgorzata Gwiazdowska, też zachowuje się dziwnie. Podczas głosowania na forum Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków (ciała doradczego wojewódzkiego konserwatora zabytków), która zajęła się willą, wstrzymała się od głosu. Wciąż nie wie, czy budynek wart jest zachowania, czy też nie? To jest praprzyczyna dzisiejszych kłopotów.

Rodzina (za wszelką cenę) na swoim

Drugi z powodów obecnych kłopotów to ewidentnie prywatny interes rodziny zamieszkującej willę. Oni nie chcą się z tego domu wyprowadzić. Sentyment do rodzinnego domu jest oczywiście zrozumiały. Ale początkowo spór miasta z mieszkańcami willi miał podłoże jedynie finansowe. Mieszkańcy byli po prostu niezadowoleni z tego, ile pieniędzy oferuje im miasto za wyprowadzkę. Kwoty wynikają z operatów szacunkowych sporządzanych przez Starostwo Powiatowe w Goleniowie, które prowadzi postępowanie wywłaszczeniowe (miasto Szczecin w swojej sprawie takiego postępowania prowadzić nie może). Ostatnia wycena całej willi to 1,37 mln zł. Mieszkańcom należy się połowa tej kwoty (w drugiej połowie właścicielem jest miasto). Może ona ulec jeszcze zmianie, bo starostwo uaktualnia stawki.

Hasło "ocalmy zabytek!" pojawiło się dopiero w 2009 r. Poparło je grono osób skupionych wokół Portalu Miłośników Dawnego Szczecina Sedina.pl i historyków, z których wiedzą nie śmiem się mierzyć. Powstała strona internetowa, a walczący o swój dom mieszkańcy co rusz pojawiają się w szczecińskich mediach. Już nie mówią o pieniądzach, ale o walorach zabytkowych mocno zapuszczonej i zaniedbanej willi. Wśród argumentów za zachowaniem budynku przewija się hasło budowy "europejskiego centrum organowego", przypomina się, że to dom "twórcy organów, między innymi w kościele św. Trójcy w Lipawie (Łotwa), przebudowanych przez Barnima Gruneberga w 1885 r., które uważa się do dzisiaj za największe organy z mechaniczną trakturą na świecie".

"Dlaczego z modernistycznej willi, zachowanej wraz z wyposażeniem, w dodatku należącej do sławnego człowieka, nie zrobić atrakcji turystycznej Szczecina?" - pyta w liście otwartym do władz miasta Mariusz Łojko, przedstawiciel obrońców willi.

Zejdźmy na ziemię

Dla mnie opowieści o centrum organowym to mrzonki. Nie widzę też tłumu turystów, którzy zwalą się do Szczecina, by zobaczyć willę, której wystroju wnętrza nie ma co porównywać z niejednym oryginalnym wnętrzem willi z Pogodna. Piszę tu o odczuciach zwykłego turysty, a nie historyka sztuki. Hasło " Gruneberg " nie jest czymś, co porwie "społeczność międzynarodową" (bo i takie argumenty padają). A co z mieszkańcami, którzy przecież nie mają ochoty na wyprowadzkę? Będą częścią ekspozycji?

Po ludzku żal mi mieszkańców. Jako miłośnikowi historii Szczecina żal mi budynku. Ale argumenty równające ów obiekt niemal z Wałami Chrobrego są mocno przesadzone. W interesie szczecinian jest budowa linii szybkiego tramwaju. Jeśli teraz projekt przepadnie, już nikt nigdy nie podaruje nam na niego połowy niezbędnych pieniędzy. Potem można ew. wyciągnąć konsekwencje wobec osób, przez które willa musi zniknąć.

Czekamy na opinie

Co jest ważniejsze: zachowanie willi Gruneberga, czy budowa szybkiego tramwaju?
Piszcie na: listy@szczecin.agora.pl

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr ", "gazeta.pl", 20 grudnia 2010 roku

* * *

"Willa nie zagraża szybkiemu tramwajowi"

Władze Szczecina, idąc "drogą na skróty" ryzykują utratę możliwości uzyskania dotacji, ponieważ trudno liczyć na środki unijne nie zachowując europejskich standardów ochrony dziedzictwa kulturowego - pisze Tomasz Cykalewicz

Willa Grüneberga nie zagraża szybkiemu tramwajowi miejskiemu. Zabytkowa willa nie leży bezpośrednio na trasie projektowanego tramwaju, ale w jego bezpośrednim sąsiedztwie. W miejscu zabytkowej willi Biuro Projektów Budownictwa Komunalnego S.A. z Gdańska, opracowujące na zlecenie Miasta Szczecina projekt szybkiego tramwaju od Basenu Górniczego do osiedla Kijewo, zaproponowało lokalizację zbiornika ścieków sanitarnych i dojścia pieszego do przystanku. Czy można inaczej rozwiązać układ kanalizacyjny i dojścia piesze?

Jak wskazują opinie i jak przyznaje Miasto, mimo trudności koordynacji planów, projektu modernizacji ulicy Batalionów Chłopskich i projektu szybkiego tramwaju, oczywiście, że można przeprowadzić tramwaj nie burząc willi. Nie stanowi to istotnego problemu technicznego, ani nie musi generować dodatkowych znaczących kosztów, wymaga jedynie dobrej woli. Ponieważ prace projektowe nadal trwają (umowa obowiązuje do końca roku) wystarczy jej przedłużenie i zmiana rozwiązania jedynie niewielkiego fragmentu trasy. Nie ma potrzeby rozpisywania nowego przetargu, wprowadzania do prac nowego zespołu.

Problem zasadniczy, na jaki wskazuje w swoich wyjaśnieniach Miasto nie jest problemem technicznym, ale jedynie czasowym. Miasto ubiega się o dotację ze środków unijnych na budowę szybkiego tramwaju. Liczy, że burząc willę i nie zmieniając projektu uzyska dotację. Ochronę zabytku władze Szczecina zamierzają ograniczyć do wyeksponowania fragmentów wystroju wnętrza w nowo projektowanej siedzibie TBS "Prawobrzeże".

Propozycja wyburzenia zabytkowej willi Grüneberga i zachowania jedynie elementów jej wystroju wywołała znaczne poruszenie i oburzenie środowisk muzycznych i konserwatorskich w Europie. Swoją pomoc w zachowaniu zabytkowego obiektu, a równocześnie poparcie dla Miasta w ubieganiu się o dotację na budowę trasy tramwaju omijającego willę zadeklarowało wiele organizacji i znanych osobistości ze świata kultury, w tym federacja Europa Nostra, której prezesem jest Placido Domingo. Czy Szczecin z tej pomocy skorzysta i da możliwość aktywnego działania przychylnych mu osób, czy pozostanie w roli ignoranta, któremu pomóc nie sposób pokaże najbliższa przyszłość.

Ochrona zabytkowej willi dzisiaj nie jest przeszkodą, ale staje się warunkiem uzyskania dotacji ze środków UE. Władze Szczecina, idąc "drogą na skróty" ryzykują utratę możliwości uzyskania dotacji, ponieważ trudno liczyć na środki unijne nie zachowując europejskich standardów ochrony dziedzictwa kulturowego.

W ostatnim czasie w Szczecinie wiele działań zmierzało w kierunku zbudowania marki Szczecina jako stolicy kultury. Pamiętamy o powołaniu Akademii Sztuki, otwarciu nowej siedziby Pleciugi, konkursie na rozbudowę Teatru Polskiego, planach budowy nowej filharmonii i wielu innych. Teatry i filharmonie powinny być w każdym większym mieście, to oczywiste. Willa Grüneberga, twórcy organów, między innymi w kościele św. Trójcy w Lipawie (Łotwa), przebudowanych przez Barnima Grüneberga w 1885 roku, które uważa się do dzisiaj za największe organy z mechaniczną trakturą na świecie, jest jedyna i niepowtarzalna. Odstąpienie od zamiaru rozbiórki willi Grüneberga to szansa na rozpoczęcie wielkiego projektu o europejskim zasięgu. Szansa na szczególną promocję Szczecina.

Role zarówno władz Szczecina, jak i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wydają się oczywiste w tej sytuacji. Wartość zabytkowa obiektu jest niekwestionowana. Wartości niematerialne wiążące willę Grüneberga i poprzez nią Szczecin z całym szeregiem znanych instrumentów funkcjonujących w obiektach, głównie kościołach, rozsianych w krajach północnej Europy, a szerzej z tradycją muzyki organowej to niekwestionowana, powszechnie uznawana wartość, w oparciu o którą Szczecin może budować rozległe plany kulturalne i plany promocji miasta. Wojewódzki Konserwator Zabytków, wpisując obiekt do rejestru, potwierdzi jedynie te wartości i będzie sprzyjał ich zachowaniu, a przez to zapobiegnie szkodzie, której spowodowanie skutkowałoby utratą nie tylko szans na dotację.

Rolą władz miasta jest w tej sytuacji włączenie planów ochrony w projekt inwestycji. Innej drogi nie ma. Jesteśmy w Europie i jeśli chcemy czerpać korzyści ze wspólnej kiesy obowiązują nas wspólne wartości i reguły gry.

* Dr inż. arch. Tomasz Cykalewicz - rzeczoznawca Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zakresie opieki nad zabytkami w dziedzinie urbanistyki. Przygotowywał opinię na temat willi Grüneberga dla Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Opracowanie "Tomasz Cykalewicz", "gazeta.pl", 17 grudnia 2010 roku

* * *

Kolejny atak zimy - duże opóźnienia autobusów z prawobrzeża do centrum Szczecina

Na liniach pospiesznych rozkład jazdy rozregulowany - opóźnienia do 40 minut! Korki na Moście Pionierów i ul. Gdańskiej. Na lewobrzeżu autobusy i tramwaje mogą kursować z kilkuminutowym poślizgiem

Największe problemy z dojazdem do pracy i szkoły mogą mieć mieszkańcy Dąbia, os. Słonecznego i Bukowego, Podjuch. Spore utrudnienia na drogach wjazdowych do lewobrzeżnej części miasta. Tradycyjnie - korki na Moście Pionierów i między Basenem Górniczym a Mostem Długim. Długo stoimy również na krzyżówce w Podjuchach.

Opóźnienia autobusów z prawobrzeża do centrum sięgają 40 minut - informuje dyspozytor centrali ruchu ZDiTM. - Tramwaje kursują najwyżej z kilkuminutowym opóźnieniem. Większe kłopoty mogą być tam, gdzie torowisko znajduje się na jezdni. Samochody stojące w korku utrudniają przejazd tramwaju linii 3, 6, a także "ósemki" na ulicy Okulickiego.

Na ulicach Szczecina od kilkunastu godzin pracuje 25 piaskarek i 8 pługów.

Opracowanie "tm", "gazeta.pl", 17 grudnia 2010 roku

* * *

Nocne testy Swinga

Przed godz. 2 zakończyły się w piątek testy homologacyjne pierwszego niskopodłogowego tramwaju, wyprodukowanego dla Szczecina przez bydgoską Pesę. Próby jazdy i hamowania w różnych warunkach wypadły pomyślnie

Dzięki temu będziemy mogli przejąć wagon, który wciąż należy do producenta. Ale przede wszystkim będziemy mogli rozpocząć szkolenia oraz jazdy testowe, na początek bez pasażerów - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, prezes "Tramwajów Szczecińskich".

Nim do tego dojdzie, spółka musi otrzymać wymagane przepisami dokumenty z Warszawy. To już jednak formalność. Po cyklu szkoleń będzie można wagon skierować na linię. Na początek wytypowano 7 i 8. Na razie trudno jednak określić, kiedy to nastąpi. Wszystko zależy od obiegu dokumentów. Wiadomo natomiast, że kolejny niskopodłogowy Swing - najnowocześniejszy i najdłuższy w Europie - do Szczecina ma dotrzeć w styczniu 2011 r. Do marca ma być 6 takich wagonów.

Opracowanie "t", "24kurier.pl", 17 grudnia 2010 roku

* * *

Super tramwaj zabierze pasażerów w święta

Jest szansa, że pierwszy szczeciński tramwaj niskopodłogowy zabierze z przystanków pasażerów w święta. Wprawdzie już w ten weekend zobaczymy go na ulicach Szczecina, ale to będą tylko testy

Proces homologacji kończy się - mówi Zbigniew Dąbrowski, zastępca dyrektora spółki Tramwaje Szczecińskie. Homologacja to procedura dopuszczająca pojazd do ruchu. Dlaczego musimy to robić, skoro fabryka bydgoskiej Pesy już takie tramwaje produkuje od dawna?

Bo nasz jest pierwszym egzemplarzem nowego typu - wyjaśnia Dąbrowski. Tramwaj jest dłuższy od tych, które jeżdżą po Warszawie [ma 31,8 m. - red]. To oznacza, że ma większą masę, hamulce muszą więc też mieć lepsze parametry.

Kolejne pięć tramwajów, które zostały kupione, takiej procedury już nie będzie musiało przechodzić. Zaraz po dostarczeniu do Szczecina będą mogły wyjechać w trasę.

Pesa swing (tak nazywa się tramwaj) stoi więc na razie w zajezdni i może poruszać się tylko po jej terenie. Pojazd nie jest nawet jeszcze własnością spółki Tramwaje Szczecińskie. Do czasu uzyskania homologacji właścicielem swinga pozostaje Pesa. Według Dąbrowskiego dokument może być gotowy jeszcze w tym tygodniu. To oznaczałoby, że w ten weekend tramwaj wyjechałby na ulice Szczecina.

Ale tylko na testy - zaznacza Dąbrowski. Tramwaj musi objechać linie 7 i 8 oraz zjazd i wyjazd z zajezdni Pogodno, gdzie stacjonuje. Jazda odbędzie się powoli i ostrożnie, tak, by sprawdzić, czy jakaś część tramwaju nie zahaczy o krawężnik - wyjaśnia Dąbrowski. Będzie to też praktyczny sprawdzian tego, czy swing zmieści się na wszystkich przystankach. Szefowie Tramwajów Szczecińskich są pewni, że tak. Jednocześnie rozpoczną się szkolenia motorniczych. Każdy z nich będzie miał w programie 60 godzin praktycznych lekcji.

Czy nisko zawieszony Swing poradzi sobie na zaśnieżonych torach? W Warszawie jeden z wozów zgubił boczne osłony wózków, które zahaczyły o pryzmy zgarniętego śniegu. My mamy lepszy patent na odśnieżanie - uspokaja Dąbrowski. Do pługów dorobiliśmy skrzydełka, które zgarniają śnieg szerzej. Poza tym sam tramwaj ma też specjalny odgarniacz, trochę inny niż w starszych egzemplarzach, który odgarnia śnieg na boki.

W wariancie optymistycznym swing zabierze pierwszych pasażerów jeszcze w czasie świąt. Obsługiwać będzie linię 8 lub 7, które dostosowane są do niskopodłogowych tramwajów. Kolejny trafi do Szczecina na początku nowego roku, reszta do marca 2011. Wszystkie będą kosztować 40 mln zł. Wozy są klimatyzowane, mają 61 miejsc siedzących i 150 stojących.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "gazeta.pl", 15 grudnia 2010 roku

* * *

Sprawdzała bilety, została zaatakowana

Kontrolerkę biletów miejskiej komunikacji w Szczecinie wypchnął z tramwaju jeden z pasażerów. Wiele wskazuje na to, że to odwet za przyłapanie na jeździe na gapę. Kobieta uderzyła głową w chodnik. Życie ocaliła jej szybka interwencja lekarzy, którzy usunęli krwiaka mózgu. Policja poszukuje sprawcy zdarzenia

Jestem na środkach przeciwbólowych, antypadaczkowych, dostaje zastrzyki antypadaczkowe. Chciałam bohatersko znieść noc bez tabletek, ale się nie udało, ból był nie do zniesienia - mówi pani Iza, kontrolerka ZDiTM w Szczecinie.

I jeszcze długo tak będzie, bo pani Iza doznała w pracy poważnego urazu głowy. Jest kontrolerką w komunikacji miejskiej. Jeden z pasażerów, chcąc uniknąć kary za jazdę bez biletu, wypchnął ją z tramwaju. Ten chłopak pchnął mnie, w zasadzie razem wypadliśmy. On uciekł, ja już nie podniosłam się. Poczułam przerażający ból - wspomina kobieta.

Życie na włosku

Pani Iza uderzyła głową w chodnik. Ze złamaną podstawą czaszki trafiła do szpitala. Szybka operacja uratowała jej życie. Lekarze zdołali usunąć krwiaka który powstał po urazie. Koledzy z pracy pani Izy są wstrząśnięci. Wiedzą, że "kanary" wśród pasażerów nie mają dobrej opinii. Dlatego w rozmowie z reporterką "Prosto z Polski" nie chcą pokazać twarzy. To jest dla nas bardzo przykre, to mogło spotkać każdego z nas. Koleżanka żyje, ale to mogło się skończyć znacznie gorzej - mówi Zbigniew, kontroler ZDiTM w Szczecinie.

Mówiąc pasażerowi "dzień dobry" słyszymy ty k***, ty szmato - dodaje Paulina, także pracująca jako kontrolerka. Na obelgi ona i jej koledzy już się uodpornili. Fizycznej agresji nie da się już zignorować.

Chciałam być traktowana jak człowiek

Pracując jako kontrolerka staram się do pasażerów podchodzić jak do człowieka. Tłumaczyć, służyć informacją, ale też chciałabym w ten sposób być traktowana jak człowiek a nie jak przedmiot - mówi poszkodowana Iza.

Zdaniem kierownika działu kontroli biletów, zła opinia o kontrolerach od kilku lat jest nieuprawniona, bo kontrolerzy są starannie dobierani. Przyznaje jednak, że nie zawsze tak było. Przez pięć lat mieliśmy firmę zewnętrzną i wytworzyła się taka zła opinia - opowiada Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów ZDiTM w Szczecinie.

Co dalej?

Do pracy na pewno długo nie wróci pani Iza. Czeka ją długa rehabilitacja i regularna kontrola lekarska. Nie wie jeszcze, czy po tym, co się stało, będzie umiała wrócić do zawodu. Chciałaby jednak, by ludzie, którzy wykonują zawód kontrolera, byli szanowani.

To, że wykonuję taką a nie inną pracę, to o niczym nie świadczy. To nie znaczy, że ja mam być okaleczona i ma mi się coś złego stać. Ja nikomu nic złego nie robię i sobie też tego nie życzę - zaznacza.

Policja nadal poszukuje mężczyzny, który wypchnął panią Izę z tramwaju oraz świadków, którzy mogą pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzeń.

Opracowanie "jak/mtom", "tvn24.pl", 13 grudnia 2010 roku

* * *

To on wypchnął kontrolerkę z tramwaju. Policja nadal szuka świadków

W dniu 03 grudnia 2010 roku około godziny 16 w Szczecinie na rogu ulic Bohaterów Warszawy i Jagiellońskiej na przystanku tramwajowym linii nr 7 nieznany sprawca wypchnął z tramwaju kontrolerkę ZdiTM, która wypadła i uderzyła głową o chodnik

foto: Policja, gs24.pl, Portret pamięciowy sprawcy
foto: Policja, gs24.pl,
Portret pamięciowy
sprawcy
W wyniku tego zdarzenia kobieta doznała pęknięcia części potylicznej czaszki. Sprawca zdarzenia zbiegł w kierunku ulicy Jagiellońskiej do Al. Piastów.

Sprawcą był młody mężczyzna, w wieku około 20-23 lat, wzrostu około 175 cm, włosy koloru blond, oczy niebieskie, średniej budowy ciała. Ubrany był w wełnianą czapkę koloru ciemnego, kurtkę do pasa również koloru ciemnego, a na ramieniu miał przewieszoną torbę najprawdopodobniej od laptopa.

Policja szuka również dwóch mężczyzn, którzy podczas zdarzenia byli w bezpośrednim sąsiedztwie kontrolującej i mogli zapamiętać istotne szczegóły. Jeden z nich w wieku około 25-30 lat, wzrost około 175-180 cm, który ogolony był na łyso. Drugi z nich posiadał dużą szaro-czarną walizkę.

Świadkowie tego zdarzenia oraz osoby posiadające wiedzę na ten temat, a także sprawca proszeni są o osobisty lub telefoniczny kontakt z Komisariatem Policji Szczecin Niebuszewo ul. Papieża Jana Pawła II 37; tel. 91-82-14-578, 91-82-14-578 lub 91-82-19-102, a także 997 lub 112.

Opracowanie "aktualności", "gs24.pl", 11 grudnia 2010 roku

* * *

Swing” na trasie w połowie stycznia

Trwa proces homologacji - czyli dostosowanie układów pojazdu do warunków infrastruktury w mieście - pierwszego tramwaju niskopodłogowego „Swing”. Wkrótce zaczną się szkolenia dla motorniczych. Swing wyjedzie na trasę w połowie stycznia przyszłego roku

Homologacja jest procesem adaptacji układu biegowego tramwaju do parametrów technicznych miasta – tłumaczy Marcin Jędryczka z firmy PESA, wykonawcy pierwszych sześciu tramwajów niskopodłogowych dla Szczecina. Prace przebiegają zgodnie z planem – zapewnia.

Wkrótce rozpoczną się szkolenia dla motorniczych, którzy będą prowadzić tramwaje niskopodłogowe. Najpierw poznają oni zasady działania „Swinga”, później (po uzyskaniu homologacji, czyli prawdopodobnie na początku przyszłego roku) wyjadą na ulice Szczecina na jazdy szkoleniowe. Każdy motorniczy musi przejechać nowym tramwajem 60 godzin.

W przetargu Tramwaje Szczecińskie kupiły od bydgoskiej PESY sześć tramwajów niskopodłogowych wraz z pakietem szkoleń i specjalistycznym wyposażeniem. Łącznie zamówienie to koszt 45 mln zł. Kolejny tramwaj przyjedzie do Szczecina w styczniu. Ostatni z sześciu – do końca marca.

Pierwszy tramwaj niskopodłogowy trafi na trasę linii 8. Kolejne – na linie 7 i 8. Miasto planuje już przetarg na kolejne 24 pojazdy niskopodłogowe. Wówczas będą one jeździć także na linii 2.

Opracowanie "mb", "stetinum.pl", 9 grudnia 2010 roku

* * *

Bliżej modernizacji Niemierzyńskiej i Arkońskiej

Miasto podpisało umowę z firmą Komplet Inwest, która będzie pełnić rolę inżyniera kontraktu podczas modernizacji ul. Arkońskiej i Niemierzyńskiej. Niebawem ma zostać także podpisana umowa na roboty budowlane z konsorcjum Energopol Szczecin – Z.U.E S.A. Kraków

Za zarządzanie, koordynację, kontrolę i nadzór nad modernizacją ulic wybrana w przetargu nieograniczonym firma Komplet Inwest s.j. otrzyma od miasta 478 tys. złotych. Swoje zadania wypełniać będzie przez 22 miesiące.

Kończą się także procedury związane z wyborem wykonawcy robót budowlanych. Komisja przetargowa wybrała ofertę konsorcjum Energopol Szczecin – Z.U.E S.A. Kraków. W tej chwili trwa obligatoryjna kontrola wyników przetargu prowadzona przez Urząd Zamówień Publicznych w Warszawie. Po jej zatwierdzeniu będzie możliwe podpisanie umowy na roboty budowlane.

W ramach inwestycji przebudowana zostanie ul. Krasińskiego (na odcinku od ul. Słowackiego do ul. Niemcewicza), ul. Niemierzyńska (od ul. Krasińskiego do ul. Papieża Pawła VI) oraz ul. Arkońska (od ul. Wszystkich Świętych do pętli tramwajowej). Inwestycja dofinansowana jest ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013.

Opracowanie "aktualności", "24Kurier.pl", 9 grudnia 2010 roku

* * *

Budowa szybkiego tramwaju do Zdrojów wisi na włosku

Doradcy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków chcą ocalić willę stojącą na trasie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. To oznaczałoby fiasko całego projektu i przepadek 106 mln zł unijnej dotacji

Ostateczna decyzja zależy od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Ewy Staneckiej. To ona musi zdecydować, czy stojącą w Zdrojach willę wpisać do rejestru zabytków czy też nie. Uznanie za zabytek uniemożliwi rozbiórkę budynku i tym samym budowę linii szybkiego tramwaju, który ma połączyć Basen Górniczy ze Zdrojami. Co postanowi WKZ? Wczoraj Ewa Stanecka była nieosiągalna. Z informacji "Gazety" wynika jednak, że podejmie decyzję jeszcze w grudniu.

Nad projektem szybkiego tramwaju zbierają się jednak ciemne chmury. Za pozostawieniem willi jest Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków. To dziewięcioosobowe grono ekspertów, które doradza Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków. Na ostatnim posiedzeniu, w którym brało udział ośmiu członków rady, przegłosowano stanowisko, w którym rekomenduje się wpisanie willi do rejestru. Za było sześciu członków rady, dwójka (Lech Karwowski, dyrektor Muzeum Narodowego i Małgorzata Gwiazdowska, miejski konserwator zabytków) wstrzymała się od głosu.

Ja głosowałam za pozostawieniem willi - mówi architekt i urbanista Helena Freino. Budynek ma ładną bryłę i pięknie zachowane wnętrze. Poza tym nie podoba mi się projekt szybkiego tramwaju w obowiązującej wersji. Zamiast pełnić rolę miastotwórczą, robi z tego rejonu Zdrojów pustynię, bo wyburzone mają zostać także inne budynki.

Freino zwraca uwagę na to, że koncepcja nowej linii tramwajowej pochodzi sprzed 30 lat. Ciągłość planowania jest ważna, ale czasem trzeba zupełnie inaczej spojrzeć na rzeczywistość - przekonuje.

Sporny budynek powstał w 1912 r. dla Feliksa Gruneberga, właściciela powstałej po sąsiedzku (dziś nieistniejącej) fabryki organów. "Willa posiada wszystkie atrybuty naukowe, historyczne oraz artystyczne, które predysponują ją do objęcia nieruchomości pełną ochroną konserwatorską" - stwierdził rok temu w swojej opinii Michał Paweł Smoktunowicz, rzeczoznawca ministerstwa kultury.

W obronie willi stanęła też zamieszkująca ją rodzina, a także część miłośników historii Szczecina skupionych wokół portalu Sedina.pl.

Do zgody na wyburzenie willi namawia Ewę Stanecką miasto. Pozostawienie willi oznacza bowiem fiasko projektu budowy linii szybkiego tramwaju. Inwestycję trzeba by przeprojektować, a to oznacza kilkuletnie zabiegi o nowe pozwolenia itp.

Jeśli willa będzie mogła być rozebrana, miasto chce rozpocząć przygotowania do budowy na początku przyszłego roku. Trzeba zacząć od złożenia wniosku o dofinansowanie inwestycji z funduszy unijnych. Na ten cel Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zarezerwowało dla Szczecina 106 mln zł (cały projekt ma kosztować 220 mln zł). Analiza wniosku w MRR może zająć do kilkunastu miesięcy. Potem potrzebny jest czas na przetarg wyłaniający wykonawcę. Rozpoczęcie prac jest realne na przełomie 2012 i 2013 r. Odwlekanie inwestycji nie wchodzi w grę. Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska zapowiedziała kilka tygodni temu, że jeśli "stagnacja z przygotowaniem tego tematu potrwa rok, to za rok projekt [Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju] zniknie" z ministerialnej listy.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta.pl", 8 grudnia 2010 roku

* * *

Słyszę "ty k..., ty sz....". Szokujące wyznanie kontrolerki biletów po ataku na jej koleżankę

Wszystkich pracowników Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego bardzo poruszyło zdarzenie, do którego doszło 3 grudnia, kiedy mężczyzna wypchnął z tramwaju kontrolerkę

Przypomnijmy, 3 grudnia około godz. 16 w Szczecinie na rogu al. Bohaterów Warszawy i ul. Jagiellońskiej na przystanku tramwajowym linii nr 7 nieznany sprawca wypchnął z tramwaju kontrolerkę ZDiTM, która wypadła i uderzyła głową o chodnik. W wyniku tego zdarzenia kobieta doznała pęknięcia czaszki. Sprawca zbiegł, szuka go policja.

Zaniepokojeni sytuacjami, do których dochodzi podczas kontroli biletów, solidaryzując się z tą grupą zawodową w załączeniu przesyłamy "Jeden dzień z życia kontrolera ZDiTM" napisany przez kontrolerkę biletową - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Mamy nadzieję, że przedstawiony opis zmieni nastawienie opinii publicznej do pracowników ZDiTM, wykonujących trudną i zarazem niebezpieczną pracę kontrolera biletowego.

Jeden dzień z życia kontrolera biletowego

Jestem 30-letnią kobietą ze średnim wykształceniem pracującą w ZDiTM jako kontroler biletowy. Mam kochającą rodzinę, męża i córeczkę. Moja "przygoda" z pracą jako "kanar" zaczęła się ok. dwa lata temu. Straciłam pracę, byłam zmuszona szukać czegoś innego. Jak wiadomo ze znalezieniem pracy nie było łatwo. Po ok. trzech miesiącach dowiedziałam się, że są przyjęcia w ZDiTM na stanowisko kontrolera. Długo się zastanawiałam nad tym czy dobrze robię składając tam dokumenty. Tyle się słyszy, że to "paskudne", niewdzięczne zajęcie. Zaryzykowałam. Musiałam spełnić odpowiednie warunki: minimum średnie wykształcenie, niekaralność. Zostałam przyjęta.

Pierwsze tygodnie były dla mnie straszne. Zobaczyłam tak naprawdę, na czym ta praca polega. I powiem jedno - jest bardzo ciężka. Ludzie traktują nas jak margines społeczny. Jesteśmy obrażani, wyzywani, ludzie grożą nam i naszym rodzinom. Dla społeczeństwa to my jesteśmy złodziejami (nie pasażer bez biletu). Mylicie się. Ktoś to musi wykonywać. Jesteśmy jak sprzedawczyni w sklepie, jak lekarz czy sprzątaczka - jesteśmy ludźmi... Mamy rodziny, mamy dzieci.

Nie jest przyjemne jak wsiadam do autobusu i przeprowadzam kontrolę i słyszę "ty k..., ty sz...". Wiele razy miałam nieprzyjemne sytuacje, kiedy to mężczyźni więksi ode mnie dwa razy próbowali mnie uderzyć, nie zważając na to, że jestem kobietą.

Jeżdżąc w grupie trzy-czteroosobowej musimy mieć oczy dookoła głowy. Musimy dbać o swoje bezpieczeństwo i naszych kolegów. Nastawienie kontrolowanych ludzi do nas kontrolujących nie daje nam najmniejszego poczucia bezpieczeństwa wykonywanej przez nas pracy.

Nagminne są sytuacje z agresywnymi pasażerami. Ludzie nas szarpią, odpychają, a i zdarza się, że dochodzi do rękoczynów. Mój kolega z grupy został zaatakowany przez pasażera bez biletu, zanim dobiegłam z początku autobusu na koniec by mu pomóc kontroler miał rozwaloną i opuchniętą dolną wargę, ponieważ dostał "z główki". Koleżance mężczyzna w trakcie kontroli tak wygiął dłoń, że dziewczyna miała pozrywane wszystkie ścięgna.

Ale najgorszym przypadkiem było wypchnięcie w dniu 03.12.2010 r. naszej koleżanki z tramwaju wprost na betonowy chodnik. Doznała pęknięcia czaszki, usunięto jej krwiaka, jest już po operacji. Czas pokaże czy wróci ona do pełnego zdrowia... A pomyślcie, że ona też ma dzieci... ma rodzinę. Jest zwykłym, normalnym człowiekiem, takim jak Ty, Twoja mama, żona, koleżanka...

Jesteśmy ludźmi. Wykonujemy tylko swoją pracę. Wbrew temu jak nas osądzacie jesteśmy kulturalni, wykształceni. Bardzo ciężko jest zachować uśmiech na twarzy i być grzecznym, kiedy ktoś was "miesza z błotem". Ale muszę taka być, zawsze grzeczna i kulturalna. Inaczej bym tu nie pracowała.

Zawsze podchodzę do pasażera, mówię "dzień dobry" i proszę o bilet. Tyle, że dla ludzi jesteśmy nikim, wykrzykują nam, że powinniśmy zabrać się do normalnej roboty. My pracujemy i to bardzo ciężko.

Z przyjemnością na kilka dni zaprosiłabym do nas kogoś, kto korzysta z komunikacji miejskiej, aby z nami pojeździł i poznał naszą pracę "od podszewki"... Może wtedy byście zrozumieli...

I muszę powiedzieć jedno: to nie ja kradnę jak nas osądzacie, ja ciężko zarabiam na życie, na chleb, rachunki, na rodzinę. Szanuję swoją pracę mimo tego jak mnie społeczeństwo w niej traktuje i cieszę się, że ją mam.

Opracowanie "Maciej Janiak", "gs24.pl", 7 grudnia 2010 roku

* * *

Gapowicz wypchnął kontrolerkę. Upadła głową na chodnik

Pechowa kontrolerka jest w szpitalu. Co jej się stało wykaże badanie tomografem

Do zdarzenia doszło tuż przed godz. 16 w tramwaju linii 7. Pasażer bez biletu wypchnął na przystanku kontrolerkę. Ta wypadła z pojazdu na plecy uderzając głową w chodnik. Sprawca uciekł.

Tramwaj jechał w stronę centrum. Dwudziestokilkuletni pasażer przyznał się do tego, że nie ma biletu. Zachowywał się spokojnie, sięgał do kurtki, by wyjąć z kieszeni dowód osobisty - relacjonuje Andrzej Kuc z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Dwóch pozostałych kontrolerów sprawdzało bilety pasażerów w innych rejonach tramwaju.

Siódemka zatrzymała się na przystanku na rogu ul. Bohaterów Warszawy i Jagiellońskiej. Gapowicz złapał kontrolującą go kobietę wpół i razem wypadli z tramwaju. Pechowo stało się, że nasza pracownica upadła na plecy i głową uderzyła w betonowy chodnik - mówi Kuc. Gapowicz natomiast uciekł w stronę ul. Jagiellońskiej. Kontrolerka nie straciła przytomności. Karetka pogotowia odwiozła ją do szpitala, gdzie zostanie poddana badaniu na tomografie.

Opracowanie "mpr", "Gazeta.pl", 3 grudnia 2010 roku

* * *

Zima przyszła zgodnie z oczekiwaniami

Po kilku dniach siarczystego mrozu przyszła prawdziwa śnieżna zima

Od kilku godzin na obszarze województwa pada śnieg i wieje silny wiatr, powodujący zamiecie i zawieje śnieżne. Nad morzem w porywach może wiać do 85 km/h, na lądzie - do 65 km/h. Warstwa śniegu wynosi od kilku do kilkunastu centymetrów.

Policja na razie nie zanotowała poważniejszych zdarzeń związanych z atakiem zimy: na drogi wyjechały już pługi i piaskarki, choć na południu województwa - gdzie śnieg pada miejscami bardzo mocno - sytuacja jest dość trudna, szczególnie w okolicach Wałcza i Lipian. Od północy na drogach pracuje ponad 50 pługów i posypywarek.

Śnieg cały czas pada i mimo pracy sprzętu jeździ się coraz gorzej. Kłopoty mają też korzystający z komunikacji miejskiej.

Po wykolejeniu się około 6 rano "jedenastki" na pętli Pomorzany tramwaje nadal jeżdżą objazdami - mówi Tomasz Piórkowski z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wszystkie służby są na miejscu, lada moment powinniśmy postawić ten wagon i wznowić ruch.

Kłopoty mają też autobusy, między innymi na Warcisława i Wyszyńskiego: - Kilka razy przejechała tamtędy piaskarka i mamy nadzieję, że lada chwila ruch będzie przebiegał płynnie - wyjaśnia Tomasz Piórkowski z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Czas oczekiwania na taksówki to około 40 minut. Niestety musimy uzbroić się w cierpliwość.

Na lotnisku w Goleniowie 2,5 km pasów startowych odśnieża 5 pługów z oczyszczarkami. Jeszcze nie wiadomo, czy przylecą 3 samoloty ze stolicy ze względu na trudności na lotnisku im. Chopina w Warszawie.

Opracowanie "Anna Kafel Dalecka", "Polskie Radio Szczecin", 2 grudnia 2010 roku

* * *

Autobus linii B: Pospieszny bez pośpiechu

Kierowcy autobusów komunikacji miejskiej mają ściśle wyznaczone miejsca i godziny posiłków. Na linii B przepis nie idzie w parze z punktualnością odjazdów

Od wielu dni spóźniam się do pracy, bo autobus nie odchodzi zgodnie z rozkładem jazdy - mówi zdenerwowany sytuacją pan Krzysztof. Chodzi o autobus pospieszny linii B z osiedla Słonecznego o godz. 8.40. Muszę korzystać ze zwykłego autobusu i do tego przesiadać się. Szef mnie już kilka razy opiórkował, że go nie obchodzi, czym dojeżdżam. Mam być na czas i kwita.

Telefonów o podobnym charakterze odebraliśmy w ostatnich dniach kilkanaście. Jedna z osób, pani Katarzyna mówiła: - Obserwowałam ze zdziwieniem, co się dzieje. Kierowca stawał obok, wyciągał śniadanie i spokojnie jadł mimo, że w tym czasie powinien odjeżdżać z przystanku.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego. Znamy sytuację - przyznała Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Autobus linii B/2 jest prawie codziennie opóźniony kursem 7.49 z pętli "Zakole". Wykonuje regulację czasu i przerwę posiłkową na Basenie Górniczym około godz.8.30 i nie wykonuje planowanego kursu z Osiedla Słonecznego o godz.8.40. Tłumaczy też, że taki stan jest spowodowany "dużym nasileniem ruchu" oraz "przepełnieniem autobusów w tzw. szczycie przewozowym".

Pytamy, czy oprócz wiedzy ZDiTM coś zrobi w tej sprawie. Zwrócił uwagę dyspozytorom SPA "Klonowica", aby na tę brygadę wystawiać kierowców z dużym doświadczeniem i stażem pracy, którzy poradzą sobie z realizacją kursów w dużym natężeniu ruchu - wyjaśnia ZDiTM. Regulacje czasu mają wykonywać tylko w przypadku posiadania autobusu rezerwowego, który wykona kurs zgodnie z rozkładem jazdy. Przerwa posiłkowa może być udzielona w innym czasie niż wynika to z rozkładu jazdy.

Zadzwoniliśmy też do Jacka Remiszewskiego, kierownika przewozów w SPA "Klonowica". Mamy kłopoty z opóźnieniami w godzinach szczytu, tego nie ma co ukrywać - mówi. Będziemy chcieli tak przesunąć posiłki, które kierowcy mają zapewnione w umowie, by były spożywane poza szczytem. Przepraszam pasażerów za te opóźnienia. Zapewniam, że zrobimy wszystko, by się nie zdarzały.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Moje Miasto", 1 grudnia 2010 roku

* * *

Odnawiają tramwaje

Za kilka lat w Szczecinie mają być tylko niskopodłogowe tramwaje i gruntownie zmodernizowane wagony. Spółka "Tramwaje Szczecińskie", która kończy właśnie 2 lata, konsekwentnie inwestuje w tabor

Pod koniec 2007 r. średni wiek wagonu wynosił 24,5 roku - mówi Krystian Wawrzyniak,- prezes "TS". Plan na 2013 to 18,5 r.

Pomóc w tym mają zakupy 30 niskopodłogowych wagonów za niemal 200 mln zł. Połowę kosztów sfinansuje UE w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko. Sześć takich wagonów już kupiono - pierwszy ma wyjechać na linię pod koniec grudnia.

Ale inwestujemy też w wagony z rodziny 105N i przegubowe Tatry - dodaje prezes. Dwa wagony 105 zmodernizowane do wersji Moderus pasażerowie już doskonale znają. Kolejne 10 zyskamy w ciągu 3 lat.

Moderus to w zasadzie nowy tramwaj. Ze starego wagonu zostaje jedynie belka podłogowa. Nowe jest nadwozie, wózki jezdne, elektronika, napęd i wyposażenie wnętrza. Plan zakłada, że po zakończeniu tej inwestycji spółka rozpocznie modernizacje w kolejnej wersji - z częścią niskopodłogową. Takie próby są już czynione w poznańskiej fabryce, która jest dostawcą pudeł do Moderusów.

Równolegle zmodernizowano we własnym zakresie 2 przegubowe Tatry. Spółka ocenia, że te wagony są w dobrym stanie. Wymienia jednak aparaturę i najstarsze, jeszcze czechosłowackie części. Za unijne środki w podobnym zakresie przebudowanych będzie jeszcze 18 wagonów. Pozwoli to przede wszystkim na obniżenie kosztów eksploatacji.

"TS" skorzystały też z innej puli i dzięki unijnemu dofinansowaniu chcą wyremontować część torowisk. W pierwszej kolejności są m.in. al. Piastów, ul. Gdańska, Brama Portowa i Basen Górniczy. Na listę wpisano też pl. Rodła, pl. Żołnierza, al. Wyzwolenia ul. Wawrzyniaka.

Udało nam się wycofać wszystkie wagony GT6, czyli popularne "Helmuty" i polskie przegubowce 102 Na. Tylko w tym roku skasowaliśmy też 42 najstarsze wagony z rodziny 105 N - wylicza prezes Wawrzyniak. I chcemy konsekwentnie taki plan realizować.

Opracowanie "t", "24kurier.pl", 1 grudnia 2010 roku

* * *

Prasa informuje - listopad

* * *

Nowoczesny tramwaj stoi w zajezdni

Jest, a jakoby go nie było. 13 listopada uroczyście powitano w Szczecinie pierwszy z zamówionych niskopodłogowych tramwajów

Tego dnia mieszkańcy miasta mieli okazję oglądać go w zajezdni. Nowy nabytek wyprodukowany przez bydgoską PESĘ nadal tam stoi. Motorniczy nie mogą się szkolić. W tej chwili wagon jest jeszcze we władaniu PESY, robią przeglądy homologacyjne przedstawiciele firmy z Warszawy oraz firmy, która zajmuje się klimatyzacją. Dopóki nam go nie przekażą, nie możemy szkolić motorniczych - tłumaczy zastępca dyrektora spółki Tramwaje Szczecińskie Zbigniew Dąbrowski.

Procedury homologacyjne potrwają prawdopodobnie do 10 grudnia. Dopiero po oficjalnym przejęciu niskopodłogowca, spółka Tramwaje Szczecińskie będzie mogła rozpocząć przygotowania do wprowadzenia go na linie nr 7 lub 8.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 29 listopada 2010 roku

* * *

Trójka irytuje, bo jeździ jak chce. Urzędnicy rozkładają ręce: taka przeklęta trasa

Trzy dni z rzędu nie było kursu tramwaju linii 3 o godzinie 16.16 z przystanku "Szpital Arkońska" - denerwuje się pani Renata

Pani Renata Sarbinowska wymienia trzy kolejne dni kiedy "trójka" o 16.16 na przystanku się nie pojawiła: 16, 17 i 18 listopada. Tramwaj, zamiast przyjeżdżać planowo przyjeżdżał o godz. 16.23, 16.24 i znów 16.23 - wylicza pasażerka i na dowód pokazuje skasowane bilety. - Skargi dotąd przeze mnie składane nie zmieniły absolutnie niczego w jakości kursowania tramwaju linii nr 3. Co więcej, jest coraz gorzej! Składam skargę po raz czwarty. Sytuację pani Renata określa jednym słowem: skandal.

Czy motorniczy nie mają zegarków? Czy mają przyzwolenie na kursowanie tramwajami o godzinach dogodnych dla nich? - pyta ironicznie pasażerka i dodaje: Proponuję, by przy każdym przystanku linii nr 3 był postój taksówek, z których - w razie awarii - moglibyśmy, jako pasażerowie korzystać na państwa koszt (ZDiTM - red.), bądź byśmy nie kasowali biletów w ramach rekompensaty za wydane leki uspokajające.

O tym, że linia 3 jest koszmarna wiedzą wszyscy, również zlecający przewozy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz przewoźnik, czyli Tramwaje Szczecińskie.

Linia ciężka, fatalna - przyznaje szczerze Zbigniew Dąbrowski, zastępca dyrektora TS. Są na niej mniejsze i większe opóźnienia.

I tu pada długa lista przeszkód na drodze do punktualności. Na ul. Dworcowej tramwaje mają kłopot z podjechaniem pod górę. Tak samo jest na skrzyżowaniu ul. Krasińskiego i Niemierzyńskiej, a w dodatku w tym miejscu tramwaj ustępuje pierwszeństwa autom i często długo tkwi w miejscu. Kolejna przeszkoda to dojazd do ronda Giedroycia - pojazdy tracą cenne minuty, bo dzielą pas ruchu z samochodami i zamiast jechać, dosłownie się przesuwają. Listę dopełnia fatalny stan torowiska w ciągu ulic Niemierzyńska-Arkońska.

Staramy się wspomagać kursowanie, jeździ tramwaj specjalny, który na podjazdach sypie piach na szyny - mówi Dąbrowski. Motorniczych prosimy, żeby na pętli w Lesie Arkońskim nie stali, tylko po zabraniu pasażerów ruszali w kurs powrotny. I jak na zbawienie czekamy na zbliżającą się przebudowę ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej. Jest nam przykro z powodu kłopotów pasażerów.

ZDiTM potwierdza z kolei, że ze względu na tragiczny stan torowiska na linie trafiają tramwaje starego typu. Z przeprowadzonej analizy kursowania wynika, że opóźnienia nasilają się w dniach z opadami deszczu w okresie jesienno-zimowym i nie mają charakteru ciągłego - deklaruje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Występujące opóźnienia o ok. 10 minut mieszczą się w przedziale opóźnień średnich.

Zgodnie z zarządzeniem prezydenta miasta Szczecina istnieje możliwość nakładania kar umownych na Tramwaje Szczecińskie za nieprzestrzeganie warunków wykonywania przewozów pasażerskich. W ramach tych kar są przewidziane kary za niepunktualny kurs. W większości kary nakładane są za przyśpieszoną realizację kursu odczytaną z autokomputerów umieszczonych w pojazdach. Kary za opóźnienia są nakładane tylko w przypadku gdy opóźnienie wynika z winy prowadzącego.

Realizacja rozkładu jazdy dopuszcza odchylenia w wysokości jednej minuty przyśpieszenia oraz trzech minut opóźnienia - tłumaczy Kwiecień-Zwierzyńska. Dla poprawienia istniejącej sytuacji postanowiliśmy zmienić rozkład jazdy, dopasowując go do istniejących warunków drogowych.

Pewną ulgą dla pasażerów może być w przyszłości Centralny System Zarządzania Komunikacją Miejską, który w mieście powstaje. Będzie możliwość przekazywania pasażerom bieżącej informacji o przyjeździe środka komunikacji w czasie rzeczywistym - tłumaczą urzędnicy. Posiadanie tego systemu pozwoli na szybkie reagowanie na wszelkie zakłócenia występujące w komunikacji.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Moje Miasto", 25 listopada 2010 roku

* * *

Energetyków: Rozpoczęła się rozbiórka budynków

Znikają ostatnie niezrealizowane marzenia o tramwaju, który miał jeździć na Łasztownię. Rozpoczęła się rozbiórka budynków, w którym siedzibę miało MPO, a które później były dewastowane

W reszcie likwidują straszydło i koczowisko bezdomnych - komentuje rozbiórkę starej dyspozytorni przy ulicy Eneregetyków pan Maciej Rudzki. Kto dziś pamięta, po co to kiedyś wybudowano.

Budynek burzył ciężki sprzęt. To początek przygotowań do przyszłej przebudowy całego otoczenia, w tym budowy ronda. Wieloletni Program Inwestycyjny przewiduje bowiem nowy układ drogowy wysp Łasztownia i Kępa Parnicka oraz rejonu Mostu Długiego, ul. Energetyków i Trasy Zamkowej.

Opracowanie "aktualności", "24kurier.pl", 24 listopada 2010 roku

* * *

Śladem obwodnicy

Dzięki wyrównaniu terenu przy ul. Krasińskiego i wycięciu drzew na działkach przy ul. Wszystkich Świętych widać już ślad, na którym wybudowany zostanie kolejny odcinek obwodnicy śródmiejskiej. Powstająca arteria za dwa lata połączy ul. Krasińskiego z ul. Arkońską

W ramach V etapu budowy obwodnicy śródmiejskiej powstanie 1160 metrów dwujezdniowego (w obu kierunkach) przedłużenia ul. Przyjaciół Żołnierza. Poza tym zmodernizowane zostaną trzy skrzyżowania: z ul. Krasińskiego, ul. Chopina i ul. Arkońską. Oznacza to m.in., że położona zostanie nowa nakładka asfaltowa na tym fragmencie ul. Chopina, którego nie odnowiono po zakończeniu remontu sieci wodno-kanalizacyjnej. Nowa nakładka położona też zostanie na pierwszych stu metrach ul. Papieża Pawła VI (niewiele, ale dobre i to). Remont skrzyżowania obejmuje również przebudowę wiaduktu kolejowego nad ul. Arkońską.

Opracowanie "lw", "24kurier.pl", 23 listopada 2010 roku

* * *

"Jamniki" dla Polic

13 nowych, niskopodłogowych i ekologicznych Solarisów trafi w przyszłym roku do Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Umowę na zakup podpisano we wtorek w siedzibie spółki

Umowę podpisali: Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina, Władysław Diakun, burmistrz Polic, Kazimierz Trzciński prezes SPPK oraz Adam Milewski, dyrektor Sprzedaży w firmie Solaris.

SPPK złożyło wniosek i otrzymało dofinansowanie z RPO na zakup 13 nowych niskopodłogowych autobusów. Trafi tam 5 Solarisów Urbino 18 (długich) i 8 Solarisów Urbino 12 (krótkich). Pierwsza dostawa odbędzie się w lutym 2011 r., kolejne w maju, sierpniu i listopadzie przyszłego roku.

Autobusy dla SPPK będą w standardzie znanym ze szczecińskich spółek: zostaną wyposażone m.in.: w klimatyzację, biletomaty, monitoring, udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, silniki o najwyższej normie ekologicznej EEV, system wykrywania i gaszenia pożaru w komorze silnika oraz w tablice elektroniczne.

Nowe autobusy kosztują prawie 14 mln zł. Dotacja z Unii Europejskiej wyniosła 85 proc., czyli 10,6 mln zł. Wkład własny zapewnią obaj wspólnicy czyli Szczecin i Police.

Opracowanie "t", "24kurier.pl", 23 listopada 2010 roku

* * *

Tramwajem na czerwonym świetle. Piesi: mało nas nie rozjechał

Motorniczy spowodował zagrożenie, ponieważ przejechał na czerwonym świetle przez przejście dla pieszych na Bramie Portowej. Kierownictwo Tramwajów Szczecińskich przeprowadzi postępowanie wyjaśniające w tej sprawie

Do dosyć niebezpiecznego zdarzenia doszło w minioną środę (17 listopada) o godzinie 15.14. Motorniczy kierował uszkodzonym składem tramwajowym od strony pl. Kościuszki w stronę Bramy Portowej. Mężczyzna dojeżdżał do przystanku tramwajowego usytuowanego vis-a-vis byłego Hotelu Pomorskiego. Mimo że miał na sygnalizacji pokazany znak do zatrzymania, zlekceważył go. Nie zorientował się, że w tym momencie piesi przechodzący przez przejście dla pieszych przy byłych "kogucikach" mają światło zielone.

Według naszych Czytelników, którzy zgłosili nam to zdarzenie, motorniczy niemalże przejechał przechodniów.

Ludzie musieli uciec mu z drogi - mówi pani Jadwiga, która chce pozostać anonimowa. Kiedy już wjechał na przejście zaczął dzwonić dzwonkiem. Ludzie się oburzyli, więc zaczął wymachiwać rękoma i jechał dalej. Dopiero zatrzymał się na drugich światłach, tuż obok Bramy Portowej.

O sprawie poinformowany został Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM poinformowała nas o tym, że sprawa została przekazana do wykonawców przewozów na liniach tramwajowych tj. spółki Tramwaje Szczecińskie w celu wyjaśnienia.

Po takiej odpowiedzi skontaktowaliśmy się ze spółką. Dowiedzieliśmy się, że na rozpatrzenie sprawy spółka ma 14 dni roboczych. Mimo to, wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające. Uszkodzony tramwaj należy do zajezdni Golęcin. Kierownik zajezdni przeprowadzi rozmowę z pracownikiem w celu wyjaśnienia.

Opracowanie "Marek Łagocki", "gs24.pl", 20 listopada 2010 roku

* * *

Swing po pierwszych testach

Nowy szczeciński tramwaj na razie jeździł tylko w rejonie zajezdni, ale pierwsze oceny wypadły pozytywnie

Dobrze ocenili go także motorniczowie. Wagon prowadzi się pewnie choć jest duży, wyjątkowo szybki i ma skomplikowane elementy elektroniczne. Tramwaj na stałe linie wyjedzie na przełomie roku. Wcześniej musi otrzymać odpowiednią homologację i ubezpieczenie. Teraz Swing jest jeszcze własnością bydgoskiej PESy - poinformował Zbigniew Dąbrowski ze spółki Tramwaje Szczecińskie. Nie można go zatem testować poza zajezdnią.

Najnowocześniejszy, produkowany w Europie tramwaj trafił do Szczecina w weekend. Kolejne 30 pojawiać się będzie sukcesywnie. W każdej chwili czekamy na kolejny wagon - dodaje Dąbrowski. Wartość zamówienia to 40 milionów złotych netto.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 16 listopada 2010 roku

* * *

Finansowe plany Szczecina. Co kryje się w projekcie budżetu miasta na 2011

Zamiast stadionu w Dąbiu będą pieniądze na halę, obwodnicę, przebudowę głównych ulic. W poniedziałek pokazano projekt budżetu na 2011

To budżet ambitny i dobry. Bo mimo kryzysu, uniknęliśmy radykalnych cięć wydatków, a będą pieniądze na inwestycje tworzące miejsca pracy. To także budżet zasilony w dużej mierze przez środki unijne - zachwalał Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

W przyszłym roku dochody miasta miałyby wynieść 1,5 mld zł. Wydatki byłyby o 285 milionów wyższe. Z 1,8 mld zł, 621 milionów to pieniądze na inwestycje. M.in. na budowę hali widowiskowo-sportowej (44 mln), kąpieliska Arkonka (2,7 mln), przebudowę szczecińskich bulwarów (17 mln), przebudowę ulicy Struga (47 mln), piąty etap Obwodnicy Śródmiejskiej (39 mln), przebudowę ul. Arkońskiej/Niemierzyńskiej (49 mln), Trasy Północnej (21,5 mln), ulic Potulickiej, Narutowicza, Kaszubskiej (6 mln), ulic przy CH Kaskada (26,5 mln), przebudowę torowisk (42 mln).

Będą też pieniądze na budowę dwóch żłobków Szczeciński Park Naukowo-Techniczny, cmentarz przy ul. Bronowickiej, przesunięcie torowiska przy ul. Kolumba, budowę filharmonii. Większość tych inwestycji jest współfinansowana z funduszy unijnych bądź kredytów.

W poniedziałek skarbnik miasta odrzucał zarzuty opozycji, że Szczecin za bardzo się zadłuża. W ciągu najbliższych dwóch lat zadłużenie sięgnie 50 z maksymalnych 60 proc. PKB.

Wszystkie miasta się zadłużają, bo nie ma innego sposobu na realizację inwestycji. Fundusze unijne wymagają wkładu własnego, a dochody własne gmin spadają - tłumaczył Stanisław Lipiński.

Dwa miliony złotych przeznaczono na modernizację stadionu przy ul. Twardowskiego. To zamyka na razie temat budowy obiektu w Dąbiu. Nie ma w tej chwili tematu stadionu w Dąbiu. Jego budowa musiałaby się odbyć kosztem inwestycji zapisanych w budżecie. Decyzja jest w rękach radnych - mówił Piotr Krzystek.

Projekt budżetu musi zostać przyjęty przez radę miasta, już nowej kadencji. Trudno w tej chwili przewidywać, jak bardzo radni będą chcieli zmienić projekt przygotowany przez obecne władze Szczecina.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "gs24.pl", 15 listopada 2010 roku

* * *

Swing" zabrał pierwszych pasażerów

Szczecinianie odwiedzali dziś Zajezdnię Pogodno by oglądać pierwszy w Szczecinie niskopodłogowy tramwaj. Pierwsze metry "Swingiem" firmy PESA przejechał prezydent Piotr Krzystek. Tramwaj trafi na ulice na przełomie grudnia i stycznia

foto: Janusz Światowy
foto: Janusz Światowy
Jak porówna się nowy tramwaj z tymi, które stoją obok, to są to dwa różne światy - mówił Piotr Krzystek. Jakie były wrażenia prezydenta Szczecina po przejechaniu pierwszych metrów "Swingiem"? Wystarczy ruszyć joystick i się jedzie. Do tego pełna informacja dla motorniczego na ekranie, to znacznie ułatwia pracę - zapewniał Krzystek.

Przez cały czas mieszkańcy Szczecina ustawiali się w kolejce, aby usiąść na chwilę w fotelu motorniczego. Oglądali również wnętrze 32-metrowego pojazdu. Pierwsze wrażenie jest takie, że tramwaj jest bardzo długi. Zastanawiam się, czy wszystkie przystanki są wystarczająco długie - mówi pan Marek, który wraz z dziećmi przyszedł zobaczyć "Swinga". Ciekawy jest rozkład foteli, oszczędza to sporo miejsca.

Do dyspozycji zainteresowanych byli pracownicy bydgoskiej PESY, którzy odpowiadali na pytania. Podstawowe pytanie dotyczyło tego, czy ten tramwaj powstał w Polsce. Podkreślamy, że w całości został zbudowany w naszej fabryce w Bydgoszczy - mówi Marcin Jędryczka z PESY. Szczecinianie pytają również, czym różnią się tramwaje produkowane dla Szczecina od tych, które wykonujemy dla Warszawy czy Gdańska. Przede wszystkim wasz jest dłuższy i bardziej pojemny. Jest też inny układ siedzeń, jest ich więcej, ale miejsca na przejście nadal jest sporo.

Na pierwszy tramwaj niskopodłogowy Szczecin czekał bardzo długo. Pierwszy przetarg rozstrzygnięto w marcu ubiegłego roku. Od tego czasu procedurę powtarzano kilka razy. Ostatecznie umowę podpisano w lipcu tego roku. Warto było czekać, bo chcieliśmy, aby był to pojazd sprawdzony, żebyśmy nie musieli doświadczać "błędów młodości" wykonawcy - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich. Tramwaj jest drogi, ale jego żywotność to 25 lat.

Tramwaj wyjedzie na ulice miasta pod koniec grudnia lub na początku stycznia (pierwszy na linię 8). W styczniu dostarczony będzie kolejny z sześciu zamówionych tramwajów niskopodłogowych. Pojazdy składane są modułowo. Uruchomiliśmy cykl produkcyjny i teraz co szósty produkowany przez nas tramwaj będzie przeznaczony dla Szczecina, tak aby wszystkie sześć dostarczyć do końca marca - zapowiada Jędryczka.

Szczeciński "Swing" w liczbach:

Długość: 32 metry
Liczba miejsc: 211 (w tym 61 siedzących)
Maksymalna prędkość: 70 km/h
W tramwaju pracuje 21 komputerów
Urządzenia są połączone kablami o łącznej długości 20 km.


Opracowanie "Mateusz Burdziński", "Stetinum.pl", 13 listopada 2010 roku

* * *

Bilans aktów wandalizmu na szczecińskich przystankach

300 wybitych szyb i ponad 1200 zniszczonych lub skradzionych rozkładów jazdy - takie szkody tylko w tym roku wyrządzili wandale na szczecińskich przystankach komunikacji miejskiej

Najwięcej zniszczeń chuligani dokonują w czasie weekendów - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Odnotowujemy również drobne akty wandalizmu jeżeli chodzi o wiaty przystankowe jak np. malowane ściany, zamalowane szyby na wiatach, wymiana szyby w wiacie to kwota około 300 złotych i wiaty są ubezpieczone.

Policja bardzo często otrzymuje zgłoszenia o aktach wandalizmu. Jednak złapanie sprawców jest bardzo trudne - mówi Alicja Śledziona z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Szczególnie w obszarach naszego miasta, gdzie nie mamy monitoringu; ustalenie sprawy odpowiedzialnego za takie uszkodzenia jest niezwykle trudne ze względów dowodowych, jednak na szczęście udaje się zatrzymywać takie osoby.

Już wkrótce na niektórych przystankach mają się pojawić specjalne, elektroniczne tablice, pokazujące między innymi rzeczywisty czas przyjazdu tramwaju czy autobusu. Jak zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, będą one odpowiednio zabezpieczone przed wandalami.

Chuliganom, którzy wyrządzą szkody o wartości przekraczającej 250 złotych grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 10 listopada 2010 roku

* * *

Na Pogodno zawita pierwszy tramwaj Swing

Pierwszy z zamówionych w bydgoskiej Pesie tramwajów za kilka dni pojawi się w Szczecinie

Sobota, 13 listopada, zajezdnia Pogodno, w samo południe. Każdy mieszkaniec może przyjść i zobaczyć na własne oczy, jak wygląda jeden z niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina. Pierwszych w historii Szczecina.

Szczecin zamówił w bydgoskiej fabryce Pesa sześć nowoczesnych niskopodłogowych tramwajów. W sobotę do Szczecina trafi pierwszy z nich - zapowiada Dariusz Wołoszczuk z Urzędu Miasta Szczecin. Tramwaj ma prawie 32 metry długości i jest najnowocześniejszym tramwajem w Europie. Kolejne trafią sukcesywnie w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Tramwaj będzie można oglądać w ramach dnia otwartego zajezdni Pogodno w godz. od 12 do 15. Serdecznie zapraszamy - zachęca Dariusz Wołoszczuk.

Opracowanie "mago", "gs24.pl", 9 listopada 2010 roku

* * *

Dlaczego moBILET przegrywa z biletem?

W Skandynawii z możliwości kupowania biletów komunikacji miejskiej przez telefon korzysta 20 proc. osób. W Szczecinie taka usługa dostępna jest już od dwóch lat, ale korzysta z niej zaledwie kilkuset pasażerów. Dlaczego ciągle wolimy iść do kiosku niż wysłać SMS-a?

Aplikacja działa w Szczecinie od 15 stycznia 2009 roku. Przez komórkę możemy kupić bilety czasowe na linie normalne, pospieszne i nocne. Do 31 października 2010 r. za pomocą moBILET-u sprzedano bilety na kwotę 47 tys. 340 zł.

Średnio w miesiącu 357 szczecinian kupuje 1397 moBILET-ów - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. System ma przede wszystkim zapewnić pasażerowi dodatkowe miejsce zakupu biletu komunikacji miejskiej. Wprowadzając tę usługę ZDiTM wyszedł naprzeciw wieloletnim postulatom pasażerów i mediów.

Dla porównania, od 15 stycznia ubiegłego roku do 31 października 2010, sprzedano ponad 36 milionów biletów tradycyjnych za prawie 64 miliony złotych.

Administratorem usługi moBILET jest przedsiębiorstwo Projekt Parking sp. z o.o. z Poznania. Taki system działa w 80 miastach w całej Polsce - informuje Andrzej Arendt, project menedżer poznańskiej firmy. - Jeśli chodzi o Szczecin, to mieszkańcy miasta korzystają z niego chętniej niż olsztynianie, ale nie tak często jak mieszkańcy Poznania czy Górnego Śląska. Tam moBILET cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Dzięki niemu znacząco zmalała liczba skarg na brak miejsc, w których można kupić bilet.

Z aplikacji moBILET korzystam od ponad roku. To bardzo wygodny, lepszy i o wiele szybszy od tradycyjnego, sposób kupowania biletów. Poza tym praktycznie przez cały czas ma się bilet przy sobie - mówi Marcin, student. W szczecińskich kioskach nie zawsze można znaleźć bilety, a kierowcy też nie są chętni do ich sprzedawania. Zwłaszcza jeśli nie ma się odliczonej kwoty. Bilet w telefonie sprawdza się szczególnie w godzinach szczytu, kiedy nie można dopchać się do kasownika. Podczas kontroli pokazuję tylko komórkę i po sprawie.

System mobilnej sprzedaży biletu został najpierw wprowadzony w Skandynawii. Tam korzysta z niego 15-20 procent posiadaczy komórek. W Polsce 2 procent.

To zaskakujące, bo na 38 mln mieszkańców Polski zarejestrowanych jest 40 mln aktywnych kart SIM - mówi Andrzej Arendt. Osoby, które do tej pory zalogowały się w systemie, nie chcą z niego rezygnować. Mieliśmy tylko jeden taki przypadek, który dotyczył rezygnacji z opłacania strefy płatnego parkowania. Jeśli użytkownik korzysta z płatności pre-paid i chce wyrejestrować się z systemu, to zwracamy mu wszystkie wpłacone wcześniej na konto pieniądze.

Na początku 2009 roku szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował szumną kampanię reklamową. Ale od tamtej pory o moBILECIE jest cicho.

Na początku przyszłego roku planujemy przeprowadzenie ogólnopolskiej kampanii promocyjnej - zapewnia Arendt. Na przystankach będą wisiały plakaty, a w autobusach naklejki informujące o możliwości korzystania z moBILET-u. Z usługi moBILET mogą korzystać wszyscy posiadacze telefonów komórkowych, niezależnie od operatora i od tego, czy telefon jest na kartę, czy na abonament. Żeby uruchomić system, w komórce musimy mieć aplikację Java, dostęp do internetu i pieniądze na koncie (konieczna jest wizyta w banku). No i trzeba się na zalogować na www.mobilet.pl.

Od grudnia wprowadzimy nowe formy płatności oraz uprościmy proces rejestracji w systemie. Nie trzeba już będzie rejestrować się przez stronę internetową, a jedynie wysłać SMS o treści mobilet, pobrać aplikację i kupić bilet - mówi Andrzej Arendt.

Rejestracja w systemie jest bezpłatna i jednorazowa. Po wypełnieniu wszystkich formalności, można już kupić bilet. W telefonie uruchamiamy aplikację moBILET i wybieramy opcję "Skasuj bilet". Potem wybieramy linię - zwykłą, pospieszną lub nocną i czas ważności biletu. Na koniec potwierdzamy zamiar skasowania i otrzymujemy potwierdzenie, które zawiera rodzaj biletu, czas ważności, kod zabezpieczający, cenę i numer biletu, czas transakcji oraz elementy graficzne. Podczas kontroli należy jedynie pokazać telefon.

W instrukcji obsługi moBILET-u, która znajduje się na stronie internetowej szczecińskiego ZDiTM, czytamy jednak, że "pasażer musi pamiętać, iż w sytuacji, kiedy telefon komórkowy ulegnie przed skasowaniem biletu rozładowaniu czy też nastąpi awaria w sieci operatora, musi postarać się o tradycyjny bilet. O ile awarie operatorów są bardzo rzadkie, o tyle przy korzystaniu z systemu moBILET przy zakupie biletów warto pamiętać o doładowywaniu swojej komórki".

Opracowanie "Magdalena Ratajczak", "Gazeta Wyborcza", 9 listopada 2010 roku

* * *

Autobus z alkomatem

Szczecin nadal inwestuje w autobusy. W ostatnich latach miastu przybyło ponad 70 nowoczesnych pojazdów. I jak ma to miejsce od kilku lat, kolejne będą wyposażone w nowe "wynalazki". Następną nowość - jako pierwsze w kraju - wprowadza Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie"

Firma ogłosiła właśnie przetarg na dostawę 12 autobusów niskopodłogowych. Pięć krótkich pojazdów ma być wyprodukowanych w 2011 roku, a 7 przegubowych w 2012. Otwarcie ofert nastąpi 14 grudnia.

Spółka z ul. Struga nie pierwszy raz zaskakuje specyfikacją przetargową. W jej autobusach nie dziwi już elektroniczna tablica z numerem linii, klimatyzacja, biletomat czy będąca od lat standardem niska podłoga. Tym razem spółka chce, by w autobusach były urządzenia... sprawdzające trzeźwość kierowcy.

Z tego co wiem, w Polsce nikt jeszcze nie stosuje takich rozwiązań - przyznaje Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA "Dąbie". Ale są one dostępne na rynku i także w Polsce są zainteresowani.

Kierowca przed włączeniem silnika będzie musiał dmuchnąć w urządzenie. Jeśli tego nie zrobi lub jeśli w oddechu będą promile, autobus nie ruszy.

To kolejny element dbania o komfort i bezpieczeństwo pasażerów - mówi Włodzimierz Sołtysiak. Co nie znaczy, że nasi kierowcy mają coś na sumieniu i musimy się dodatkowo zabezpieczać. Po prostu chcemy skorzystać z rozwiązań, które są normą w innych krajach. Na pewno stosują je przewoźnicy ze Skandynawii. W Polsce Szczecin ma szansę być pierwszy.

Opracowanie "ToT", "24Kurier.pl", 8 listopada 2010 roku

* * *

Koniec marzeń o tramwajach?

W połowie listopada do Szczecina przyjedzie niskopodłogowy tramwaj. Pierwszy z sześciu zamówionych w bydgoskiej Pesie. Wtedy też dowiemy się, czy zakupy nowoczesnego taboru będą kontynuowane - do 15 listopada Piotr Krzystek musi przedstawić projekt przyszłorocznego budżetu Szczecina. Wiele wskazuje na to, że o kolejnych niskopodłogowych wagonach będziemy mogli zapomnieć

Jesienią 2008 r. Piotr Krzystek ogłosił wielki sukces: na tzw. listę indykatywną projektów indywidualnych Programu Operacyjnego Infrastruktura-Środowisko wpisano "Zakup 30 tramwajów niskopodłogowych". Wtedy wydawało się, że Szczecin podszedł poważnie, podobnie jak inne duże miasta Polski, do tematu poprawy jakości obsługi pasażerów w komunikacji tramwajowej. Równolegle szukano środków na zakup z własnych funduszy sześciu takich wagonów. Liczby robiły więc wrażenie, bo po latach zaniedbań przed szczecinianami stanęła wizja przesiadki do 36 nowoczesnych pojazdów. To byłby ogromny skok jakościowy. Byłby, bo minęły 2 lata i niewiele się w tej sprawie zmieniło.

Jedyne, co w tym czasie zrobiono, to zakup ze środków własnych miasta sześciu tramwajów niskopodłogowych - przyznaje radny Marek Goc z PO, inicjator i pomysłodawca zakupów. Ten sukces władz miasta obecnej kadencji jest faktem, pojazdy są w trakcie produkcji, przyjadą do Szczecina do marca 2011 r. I na tych zakupach może się skończyć.

Z unijnej puli wciąż mamy szansę na 99,3 mln zł. Ale miasto nie zabezpieczyło pełnych kwot, nie wiadomo więc, czy szansa na tak poważny finansowy zastrzyk nie przepadnie. Strata niemal 100 mln zł z pewnością nie zapisałaby się chlubną czcionką na koncie dokonań obecnych władz.

Środki na ten cel są zabezpieczone - uspokaja Dariusz Wołoszczuk z Biura Promocji i Informacji UM. W latach 2009-2010 w spółce "Tramwaje Szczecińskie" podniesiono kapitał zakładowy o 48 mln zł. W Wieloletnim Programie Inwestycyjnym zapisano kwoty po 4 mln zł na lata 2011-2013, 19,3 mln w roku 2014 oraz 20 mln w 2015. To zdaniem UM nie przekreśla naszej szansy i wciąż pozwala na myślenie o odnowie taboru szynowego.

Jestem tymi faktami zbulwersowany - mówi radny Goc, który jako wiceszef Komisji Budżetu i Finansów Rady Miasta śledził postępy prac na bieżąco. Jeszcze nigdy Szczecin nie miał takiej możliwości, aby z udziałem tak wielkich środków pomocowych odnowić jedną trzecią taboru tramwajowego. Dziwię się prezydentowi, ponieważ 2 lata temu jeździł w tej sprawie wielokrotnie do Warszawy i zabiegał o te środki. Poświęcono na to dużo czasu. Dzisiaj obserwuję ewidentny odwrót od tych planów. "Tramwaje Szczecińskie" bez istotnego zwiększenia kapitału zakładowego lub zwiększenia stawki tzw. wozokilometra nie będą w stanie zrealizować inwestycji. Inne miasta w Polsce już skutecznie skonsumowały przyznane na odnowę taboru środki unijne lub są już w trakcie ich wykorzystywania. Szczecin wciąż tylko planuje!

Radny przytacza też dane Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej. Jasno z nich wynika, że Szczecin pod względem wykorzystywania możliwości pozostaje daleko w tyle.

Warszawa jest w trakcie dostaw 186 nowoczesnych tramwajów, Poznań czeka na 45, Wrocław na 47, Gdańsk na 35, Kraków na 24, Bydgoszcz na 15 - wylicza radny. Ośmieszają nas nawet znacznie mniej rozwinięta Częstochowa, która zamówiła 7 wagonów, i Olsztyn, który planuje zakup 13 nowoczesnych składów, choć w tym mieście nie ma jeszcze nawet kilometra tramwajowych torów!

Niemal 100 mln zł, jakie Szczecin może otrzymać z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego to olbrzymia szansa, która przez wiele lat może się nie powtórzyć. Ale by z niej skorzystać, należy zabezpieczyć środki na większą skalę i w krótszym terminie.

Licząc średnio po 8 mln zł za wagon możemy zapomnieć o zakupie 36 pojazdów - mówi radny Goc. Te plany dawno są nieaktualne. Licząc kwoty zapisane w WPI oraz fakt, że do puli finansowanej z unijnych środków włączono 6 wagonów, które już powstają, marzenia trzeba zredukować. Najbardziej optymistyczny wariant mówi o 22 nowoczesnych tramwajach. Ale patrząc na poczynania prezydenta Piotra Krzystka obawiam się, że i z tych planów nic nie wyjdzie.

Nieoficjalnie wiadomo, że miasto przewidując kłopoty, zakup niskopodłogowych tramwajów przerzuciło na spółkę. To ona, a nie Szczecin ma być beneficjentem unijnych środków. Jednocześnie ktoś "zapomniał" o konieczności znacznego podniesienia kapitału firmy. Projekt odpowiedniej uchwały jak dotąd nie trafił pod obrady radnych i w tej kadencji już nie trafi. A w ocenie banków spółka nie ma szans na jakikolwiek kredyt, który pozwoliłby na sfinansowanie tak poważnych zakupów.

Uważam, że prezydent powinien zrobić wszystko, by wykorzystać przyznane środki unijne w interesie mieszkańców - mówi radny Marek Goc. Czy tak się stanie, zobaczymy już niedługo - Piotr Krzystek musi przedłożyć Radzie Miasta projekt budżetu na 2011 rok do 15 listopada.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 5 listopada 2010 roku

* * *

Przystanek z bluetoothem

W ciągu 45 dni w Szczecinie ruszy pilotażowo system zarządzania komunikacją miejską. Ułatwi pracę dyspozytorom i życie pasażerom. Ma być najnowocześniejszy w Polsce

Wdrażamy pierwszy etap, wart ok. 7 mln zł - mówi Andrzej Gajda, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Docelowo inwestycja pochłonie ok. 53 mln. Ale na to potrzebne jest unijne dofinansowanie. Odpowiedni wniosek miasto już złożyło.

System ma znacząco wpłynąć na poprawę komfortu korzystania z miejskiej komunikacji nie tylko w Szczecinie, ale w całej aglomeracji. ZDiTM wyposaży pojazdy w infrastrukturę, która pozwoli na ich lokalizowanie oraz uruchomi system informacji pasażerskiej w kilkunastu miejscach. Przez Internet, sms, a nawet technologię bluetooth dowiemy się, za ile minut na "nasz" przystanek" dojedzie tramwaj czy autobus.

I będzie to informacja realna, rzeczywista, uwzględniająca korki, wypadki czy objazdy - zapewnia Bolesław Hilarecki, kierownik projektu z ramienia firmy gmv, która wygrała przetarg.

Taką informację ujrzymy też początkowo na 10, docelowo na ok. 100 tablicach LED, które staną na najważniejszych przystankach i węzłach przesiadkowych.

Opracowanie "aktualności", "24Kurier.pl", 4 listopada 2010 roku

* * *

Szybki tramwaj w Szczecinie zagrożony

Unijne pieniądze przeznaczone na szczeciński szybki tramwaj są zagrożone - ostrzegała dziś na konferencji prasowej minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska

Jak zapowiedziała, jeśli inwestycja nie rozpocznie się w ciągu najbliższego roku, projekt spadnie z listy indykatywnej. Projekt szybkiego tramwaju jest na liście projektów indykatywnych w programie "Infrastruktura i środowisko", natomiast te pieniądze i środki unijne i każde inne mają taką cechę, że jednak wydaje się je, a że chętnych w Polsce jest bardzo wielu i mają określony termin przydatności do spożycia, to się może okazać, że jeśli jeszcze taka stagnacja z przygotowaniem tego tematu potrwa rok, to za rok ten projekt zniknie z tej listy - uważa Bieńkowska.

Wtedy szanse na unijne dofinansowanie pojawi się dopiero po roku 2014. Obecny na konferencji prasowej kandydat na prezydenta Szczecina Arkadiusz Litwiński mówił także, że będzie walczył o unijne pieniądze na obejście zachodnie Szczecina i obwodnicę śródmieścia - chce też, aby Odra ponownie stała się żeglowna.

Zdaniem minister Elżbiety Bieńkowskiej, projekty te mają szanse na realizacje tylko jeśli teraz rozpoczną się pracę nad przygotowywaniem inwestycji. Jeżeli chcemy od 2014 roku mieć szanse na wejście z impetem w ten okres i nieczekanie roku czy dwóch lat następnych na rozruszanie programów to my musimy lada moment mieć te wszystkie rzeczy pospinane - stwierdziła Bieńkowska.

Minister podkreśliła, że województwo zachodniopomorskie boryka się z wieloma problemami finansowymi - zapewniła też, że będzie zabiegać o to, aby trafiały tu środki unijne porównywalne z tymi, które przeznaczane są na rozwój terenów ściany wschodniej.

Opracowanie "Miłosz Gocłowski", "Polskie Radio Szczecin", 4 listopada 2010 roku

* * *

Bilet nie z tramwaju

Za prawie 2 tygodnie do Szczecina przyjadą pierwsze w powojennej historii miasta tramwaje z niską podłogą. Ale może w nich zabraknąć automatów do sprzedaży biletów Na przetarg w sprawie montażu automatów wpłynęła tylko 1 oferta, która nie spełnia określonych wymogów

Przetarg na dostawę tramwajów niskopodłogowych ogłaszaliśmy wiosną 2009 r. - przypomina Krystian Wawrzyniak, prezes spółki "Tramwaje Szczecińskie". - Wtedy jeszcze automaty nie były w Szczecinie standardem, a Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie był zainteresowany ich montażem w pojazdach.

Sytuacja się jednak zmieniła. Pierwsze biletomaty zaczęły pojawiać się w autobusach zamawianych przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie". Obecnie jako standardowe wyposażenie zamawia je także bliźniacza spółka "Klonowica". "TS" postanowiły więc zamówić automaty także do wagonów, które w międzyczasie udało się zamówić w bydgoskiej Pesie.

Ale wiemy, że w autobusach były początkowo problemy - mówi prezes Wawrzyniak. Automaty były mało odporne na wstrząsy, zawieszały się i nie zawsze działały tak, jak powinny. Dlatego w naszej specyfikacji zawarliśmy zapis, z którego wynika, że urządzenia powinny spełniać - mówiąc w uproszczeniu - normę antywstrząsową.

Nie wiem, skąd takie informacje - dziwi się Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA "Dąbie". Problem tkwił nie tyle w samych automatach, co w sposobie ich mocowania. Zgłosiliśmy to, producent autobusów uwzględnił nasze uwagi i w autobusach z kolejnych dostaw wstrząsy już nie są problemem.

Norma, którą w swojej specyfikacji zawarły "TS", jest ściśle określona, spełniają ją m.in. maszyny montowane w pociągach. Takie automaty montowane są także w tramwajach dla Warszawy. Produkuje je "Mennica Państwowa", która udziałem w szczecińskim przetargu nie była zainteresowana. Ofertę złożyła jedynie firma Pixel, która wymogów nie spełnia.

Wysłaliśmy pytanie do producenta, chcemy wiedzieć, czy jest w stanie spełnić określone przez nas wymogi i uzyskać na to stosowne dokumenty - zapewnia Krystian Wawrzyniak. Jeśli tak się stanie, firma Pixel może zamontować biletomat jeszcze w bydgoskiej fabryce przed pierwszą dostawą lub już na terenie naszej zajezdni.

Pierwszy tramwaj ma do Szczecina przyjechać w połowie listopada. Potem przejdzie homologację, trzeba też będzie przeszkolić motorniczcyh. Z pasażerami po raz pierwszy wyjedzie na miasto po 9 grudnia. Prezes Wawrzyniak wierzy, że do tego czasu problem automatów uda się rozwiązać.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 1 listopada 2010 roku

* * *

Prasa informuje - październik

* * *

Prezydent Szczecina tylko obiecuje, a spółka autobusowa ponosi straty

W dzisiejszym porządku obrad rajców Szczecina nie ma projektu dotyczącego podwyższenia kapitału w SPPK, mimo obietnic decydentów szczecińskiego magistratu

Wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski taki projekt uchwały zapowiada już od miesięcy. Chodzi o podwyższenie kapitału SPPK o 300 tys. zł. Szczecin zobowiązał się dofinansować przewoźnika (jest udziałowcem spółki) w tym roku kwotą 1 mln zł. Przekazał tylko 700 tys. Gmina Police, drugi udziałowiec, w tym roku podwyższyła kapitał spółki o 1,7 mln zł.

Wiele działań przedstawicieli Szczecina szkodzi SPPK – stwierdza prezes spółki Kazimierz Trzciński. Co jest rzeczą niezrozumiałą, ponieważ miasto jest właścicielem blisko połowy udziałów.

Od chwili zmiany zarządu przed dwoma laty (spółka była na krawędzi bankructwa) przedstawiciele Szczecina nie podjęli działań by wyrównać wielkość udziałów w SPPK. Szczecin nie przychylił się również do wniosku prezesa spółki by anulować kary przewoźnikowi. Sprawa sięga 2008 roku.

Większość tych kar wynikała z niewykonania kursów z powodu awarii autobusów na liniach – wyjaśnia Trzciński. Spowodowane były głównie ich wyeksploatowaniem. Na nowe spółka nie miała pieniędzy ponieważ Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie płaci zbyt niskie stawki za 1 wozokilometr.

Równie niezrozumiały był spór sądowy o zmianę bądź rozwiązanie 10-letniej umowy przewozowej między SPPK a ZDiTM w Szczecinie. Spółka podejmowała próby ugodowego załatwienia sprawy, ale Miasto Szczecin trwało przy sporze – przypomina prezes SPPK. Sąd ostatecznie rozwiązał umowę, ale straty z tym związane były duże. W ub.r. Szczecin aż do listopada zwlekał z podniesieniem kapitału spółki o 2 mln zł, mimo że rajcy Szczecina wyrazili na to zgodę dużo wcześniej.

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne

Spółka zatrudnia 160 pracowników. Świadczy usługi przewozowe między Szczecinem a Policami. Posiada 56 miejskich autobusów. Niestety, średnia wieku wynosi 10 lat. Są wśród nich pojazdy mające na liczniku 1,3 mln km. Są bardzo awaryjne, tym samym ich eksploatacja jest bardzo kosztowna. Z linii obsługiwanych przez SPPK korzysta dziennie ponad 50 tysiące pasażerów, rocznie – ponad 16 mln. Spółka otrzymała prawie 12 mln zł z unijnych funduszy na zakup 13 nowych autobusów. W przyszłym roku powinny już trafić do spółki.

Opracowanie "PIT", "gs24.pl" 25 października 2010 roku

* * *

Muzeum Techniki i Komunikacji otwarte

No nie damy rady! - stękały vipy próbując wepchnąć stary tramwaj do hali zajezdni. W końcu się udało i tym samym długo wyczekiwane Muzeum Techniki i Komunikacji zostało oficjalnie otwarte

Chyba nigdzie w Polsce nie ma tak fantastycznego miejsca i tylu cennych eksponatów - mówił podczas czwartkowej uroczystości prezydent Piotr Krzystek.

Szczecińskie muzeum faktycznie startuje z wysokiej półki. Wyjątkowe jest już samo miejsce. Na potrzeby muzeum adaptowana została stuletnia zajezdnia tramwajowa. Kiedy 1 października 2004 roku wyjechał z niej ostatni tramwaj jej los był niepewny. Mówiło się nawet o ulokowaniu tu wielkiej dyskoteki. Szczecinianie ze Stowarzyszenia Miłośników Komunikacji Miejskiej mieli już jednak śmiały pomysł, który został podchwycony przez miasto i Muzeum Narodowe. I tak 1 stycznia 2006 roku zaczęło oficjalnie działać Muzeum Techniki i Komunikacji. Stara zajezdnia była jednak w fatalnym stanie. Na adaptację miasto nie miało pieniędzy. Udało się dzięki pomocy Norweskiego Mechanizmu Finansowego. To fundusze rządu Norweskiego dla nowych krajów unijnych (Norwegia jest wspiera, chociaż sama do UE nie należy). Szczecin zdobył w ten sposób 9 mln zł. Ponad dwa musiał wyłożyć z własnej kasy. To dlatego na czwartkową uroczystość przyjechał do Szczecina ambasador Norwegii w Polsce Nygaard Enok.

Jestem pod wrażeniem tego co tu dzisiaj zobaczyłem - mówił ambasador podczas uroczystości.

I nic dziwnego. Eksponaty, które już na starcie ma nasze muzeum, to kolekcja wyjątkowa w skali całej Polski. Głównie za sprawą pojazdów, które miasto kupiło dla muzeum od Leszka Liszewskiego. Ten zakochany w Szczecinie kolekcjoner spod Warszawy przez 20 lat zebrał ponad setkę pojazdów będących historią przed i powojennej polskiej (i nie tylko) motoryzacji. Znalazły się wśród nich egzemplarze produkowane w Szczecinie m.in. samochodu "Smyk" oraz legendarne motocykle Junak. Do naszego muzeum trafiła też m.in. oryginalna milicyjna Warszawa czy też prototypowy samochód Beskid. Leszek Liszewski przyjechał na otwarcie muzeum.

To także dla mnie bardzo ważny dzień - mówił "Gazecie" Liszewski. Wasze miasto będzie się miało naprawdę czym pochwalić. To duma miasta. I mam nadzieję, że to nie finał tylko początek finału i kolekcja będzie się rozrastać.

To akurat zależeć będzie już jednak od radnych. Budżet muzeum ma wystarczać na jego utrzymanie. Jeśli placówka będzie chciała zrealizować jakieś zakupy będzie musiała sięgnąć do kasy miasta.

Samo otwarcie muzeum zostało przeprowadzone w nietypowy sposób. Zamiast tradycyjnej wstęgi posłużono się kremowym tramwajem typu "Bremen" z 1926 roku, który jest jednym z tramwajowych i na dodatek sprawnych eksponatów. Plan zakładał, że vipy (czyli prezydent, ambasador i dyrektor muzeum Stanisław Horoszko) wepchną stojący przez halą pojazd do zajezdni. Ubrany w historyczny mundur motorniczy Roman Mirek zwolnił hamulce, vipy stęknęły, naparły, ale pojazd ani drgnął. Na pomoc ruszyli inni uczestnicy uroczystości. No nie damy rady! - skapitulował jeden z "pchaczy". Pomysł udało się w końcu zrealizować gdy motorniczy trochę rozpędził wóz.

Od piątku muzeum jest otwarte dla wszystkich chętnych. Pierwsi zwiedzający mogą przyjść do starej zajezdni tramwajowej przy ulicy Niemierzyńskiej już o 10 rano. Ale nie trzeba się spieszyć. Do niedzieli włącznie najnowsza, szczecińska placówka kulturalna, otwarta będzie aż do godziny 22. W weekend do muzeum będzie można dojechać ponad półwiecznym składem tramwajów typu 4N (to czerwono-kremowe, pudełkowate wagony z drzwiami otwierającymi się z charakterystycznym warkotem) oraz pojedynczym wagonem typu N (podobny, tyle że z drzwiami otwieranymi ręcznie). Pojazdy kursować będą na trasie Potulicka-Las Arkoński od godziny 10.50 do 18.20 co godzinę. Po drodze zatrzymywać się będą na Bramie Portowej, plac Żołnierza, plac Rodła, przy Muzeum Techniki i pętli w Lasku Arkońskim (w przeciwną stronę tak samo). Tramwaje oznakowane jako linia "M" będą bezpłatne. Szczegółowy rozkład jazdy można znaleźć na stronie www.muzeumtechniki.eu.

Szczególnie warto wpaść w sobotę. Od godziny 10 do 12 swoje zbiory będą pokazywać szczecińscy kolekcjonerzy. Mają pojawić się m.in. legendarne motocykle Sokół.

Wstęp do muzeum jest płatny. Zwykły bilet kosztuje 10 zł. Ulgowy 5 zł. Rodzinne (dwoje dorosłych i do trójki dzieci) 24 zł.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicji jr.", "Gazeta.pl" 22 października 2010 roku

* * *

Muzeum Techniki już się otwiera

Zamiast przecięcia wstęgi, wepchnięcie tramwaju do starej zajezdni. W czwartek pierwszy akord długo oczekiwanego otwarcia Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie przy ul. Niemierzyńskiej

W uroczystości weźmie udział ambasador Norwegii Enok Nygaard. To bowiem z funduszy norweskiego rządu dla nowych krajów Unii Europejskiej stara zajezdnia tramwajowa została adaptowana na muzeum. Po okolicznościowych przemówieniach, o godz. 13.30, do wnętrza hali VIP wepchną jeden z zabytkowych tramwajów.

Mieszkańców miasta muzeum zaprasza w piątek od godz. 10. Dyrekcja zapowiada sporo atrakcji, ale nie zdradza szczegółów. Do niedzieli włącznie placówka działać będzie do godz. 22. W weekend na trasie Potulicka-Las Arkoński kursować będą stare tramwaje, za darmo dowożące do muzeum wszystkich chętnych.

Zbiory naszego muzeum to m.in. imponująca kolekcja polskich pojazdów, w tym unikatowe dziś egzemplarze produkowane w Szczecinie. Ulgowy bilet kosztować będzie 5 zł, normalny 10 zł.

Opracowanie "akr", "Gazeta.pl" 21 października 2010 roku

* * *

SWING dla Szczecina

Pierwszy tramwaj niskopodłogowy dla Szczecina jest niemal gotowy. W połowie listopada przyjedzie do miasta. Wtedy rozpoczną się testy wagonu i szkolenia motorniczych. Z pasażerami na miasto wyjedzie po 9 grudnia

Robi wrażenie - nie ukrywa Piotr Krzystek, prezydent Szczecina, który osobiście oglądał wagon w siedzibie bydgoskiej Pesy. To ta firma wygrała przetarg na dostawę 6 nowoczesnych wagonów dla Szczecina.

Tramwaje SWING powstają także dla Gdańska, Warszawy i jednego z węgierskich miast. W sumie będzie ich ponad 200.

Nazwa SWING jest dość humorystyczna - przyznaje Tomasz Zaboklicki, prezes Pesy. Wzięliśmy pod uwagę, że na polskich torach nasze tramwaje będą się bujać na boki, ale jazda ma być lekka i przyjemna, stąd SWING.

Proces produkcyjny jest tak ustawiony, że od momentu rozpoczęcia prac nad konkretnym wagonem do jego wyjazdu z hali mija 21 dni. Jednocześnie Pesa może montować do 10 tramwajów.

SWINGI, które trafią do Szczecina, zostaną skierowane na linie 7 i 8.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl" 20 października 2010 roku

* * *

52,3 mln za modernizację ważnych ulic

Miasto wybrało wykonawcę, który ma zrealizować kompleksową przebudowę ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej

Najkorzystniejszą ofertę złożyło konsorcjum firm Energopol Szczecin i Z.U.E. S.A. Kraków, które wyceniło prace na 52,3 mln zł. Do przetargu zgłosiło jeszcze trzech innych wykonawców. Podpisanie umowy z wykonawcą uzależnione jest od braku odwołań oraz zatwierdzenia wyniku postępowania przez Urząd Zamówień Publicznych w Warszawie.

W ramach inwestycji przebudowana zostanie ul. Niemierzyńska na odcinku długości 1100 metrów od ul. Krasińskiego do budowanej obwodnicy (skrzyżowanie z ul. Papieża Pawła VI) oraz ul. Arkońska o długości 780 m. na odcinku od budowanej obwodnicy (skrzyżowanie z ul. Wszystkich Świętych) do pętli tramwajowej w Lasku Arkońskim.

Przebudowany zostanie również ciek "Osówka" biegnący równolegle do ul. Arkońskiej. W przyszłości ma pozwolić na odprowadzenie wód deszczowych z torowiska, jezdni i chodników. Ulice Niemierzyńska i Arkońska będą miała po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Powstaną także ścieżki rowerowe, chodniki i miejsca parkingowe oraz wspólne pasy autobusowo - tramwajowe dla pojazdów komunikacji miejskiej.

Planowana jest także modernizacja ul. Krasińskiego na odcinku od ul. Słowackiego do ul. Niemcewicza wraz ze skrzyżowaniami.

Inwestycja dofinansowana jest w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego kwotą ponad 41,9 mln zł.

Niezależnie od przebudowy ul. Arkońskiej i Niemierzyńskiej budowany jest V odcinek Obwodnicy Śródmiejskiej. W ramach tego zadania przebudowane zostanie skrzyżowanie ul. Arkońska-Niemierzyńska z ul. Papieża Pawła VI i Wszystkich Świętych, wiadukt kolejowy oraz trakcja tramwajowa. Budowę V odcinka obwodnicy prowadzi firma Energopol Szczecin, która jest w zwycięskim konsorcjum.

Opracowanie "akr", "Gazeta.pl" 19 października 2010 roku

* * *

Muzeum Techniki uchyla drzwi

Wszystko już prawie gotowe. Eksponaty na swoich miejscach, tabliczki przyjadą lada dzień, kilka aut trzeba przesunąć, by zmieścił się stoewer. I można wpuszczać gości

Świeżo odremontowana hala dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej, a teraz już Muzeum Techniki i Komunikacji, wypełniona jest po brzegi zabytkowymi pojazdami. Motocykle wiszą nad podłogą, tak by można je było obejrzeć dokładnie z każdej strony. Są autobusy, tramwaje, motorowery, terenowy maluch, milicyjna warszawa i fiat 126 p na gąsienicach, czyli wszędołaz. Widać też osy, sokoły, junaki i LPT (to lekka terenowa amfibia, ta sama, która występuje w filmach o Panu Samochodziku). Każdego auta można dotknąć, zajrzeć do środka, dowiedzieć się jak działało, ile waży, jaki ma silnik.

Cały czas nadchodzą kolejne eksponaty. W czwartek muzeum pokazało najnowszy z nich -stoewer V5, który powstał w Szczecinie w 1932 r. Wyprodukowała go firma braci Bernharda i Emila Stoewerów, która mieściła się przy obecnej al. Wojska Polskiego w Szczecinie. Ciekawostką jest, że auto było trzecim wyprodukowanym w Europie samochodem z napędem na przód. Po wojnie jeździło jeszcze po niemieckich drogach, by w końcu trafić do muzeum Stoewera. Teraz przyjechało do Szczecina, choć jeszcze nie jest całkowicie nasze. Na razie zostało wypożyczone z prawem pierwokupu. Cena - 9 tys. euro.

Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie skorzystali z prawa pierwokupu i żeby ten piękny samochód uciekł ze Szczecina - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji. Wrócił do domu i tu już zostanie.

Na całym świecie ocalało tylko 200 stoewerów. Połowa z nich jest w Niemczech, 22 w Australii, 18 w Szwajcarii, a sześć w Polsce (z tego trzy znajdują się w naszym muzeum). Wyjątkowy samochód stanie w sali muzealnej w "szczecińskim kąciku" junaka, smyka, alby i jedynego zachowanego egzemplarza iskry.

Także w czwartek muzeum otrzymało ekologiczne ławeczki, które dwa lata temu zrobiła z surowców wtórnych szczecińska rzeźbiarka Monika Szpener. Cieszę się, że po długiej tułaczce moje ławki znalazły swoje miejsce - mówiła wczoraj podczas spotkania z dziennikarzami artystka. Tym bardziej cieszę się, że będzie to właśnie tutaj.

W muzeum już odliczają dni do otwarcia, które nastąpi w przyszły piątek. Na zwiedzających czekać będą wyjątkowe atrakcje - będzie można wsiąść do zabytkowych autobusów i tramwajów, zająć miejsce na tylnej kanapie jednego z aut, zasiąść na motocyklu i zrobić sobie zdjęcie (to dla dzieci). Tuż przy wejściu uruchomiona zostanie Eureka Ruchu, gdzie robiąc eksperymenty dowiedziemy się np., jak wygląda ruch atomów, czy jakie siły działają na samochód, gdy jedzie. To wszystko przez pierwsze dni działania muzeum. A jakie jeszcze atrakcje szykowane są specjalnie na dzień otwarcia - dyrektor nie chce zdradzać.

Bilety do muzeum kosztować będą 10 i 5 zł (ulgowy).

Opracowanie "Anna Łukaszuk", "Gazeta.pl" 14 października 2010 roku

* * *

Rozbiorą niedokończoną pętlę przy ul. Energetyków

Żal patrzeć, jak niszczeją budynki przy ul. Energetyków, w których kiedyś działało MPO. Tam się robi coraz bardziej niebezpiecznie - napisał do redakcji "Głosu" na adres alarm@gs24.pl Internauta

Chodzi o opuszczony budynek, który w tej chwili niszczeje i jest szabrowany, a znajduje się po prawej stronie ul. Energetyków w Szczecinie, patrząc w stronę Mostu Długiego. Kiedyś była tam siedziba Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania.

Dziś stoi opuszczony, nikt go nie pilnuje, jest rozkradany, a może stać się w końcu zagrożeniem - zaalarmował nas Internauta Borys. Żal patrzeć, jak niszczeje. Ale myślę, że ze względu na jego stan należy podjąć decyzję w jedną lub drugą stronę: co dalej z zabudowaniami.

"Głos" postanowił interweniować w mieście w sprawie przyszłość nieruchomości. Budynkiem po byłej siedzibie MPO administruje obecnie Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych - mówi Tomasz Klek z Urzędu Miasta Szczecin.

ZBiLK jest w trakcie przejmowania w zarząd na okres czasowy budynku - potwierdza Szymon Dominiak-Górski ze ZBiLK. Wszystko wskazuje na to, że losy zabudowań są już przesądzone, ponieważ Wieloletni Program Inwestycyjny miasta przewiduje przebudowę układu drogowego wysp Łasztownia i Kępa Parnicka oraz rejonu Mostu Długiego, ul. Energetyków, Trasy Zamkowej.

Roboty budowlane miały objąć także rozbiórkę tego budynku - wyjaśnia Tomasz Klek. Jednak z uwagi na postępującą dewastację obiektu i jego stan techniczny, zagrażający bezpieczeństwu budynek ma być rozebrany jeszcze w tym roku.

Tu miała być pętla, ale prace zarzucono

Historię zabudowań przy ul. Energetyków przybliża na stronie internetowej www.swiatowy.org, pan Janusz Światowy, miłośnik szczecińskiej komunikacji. Zabudowania to część niedokończonej pętli tramwajowej na Łasztowni. Jej budowa powiązana została głównie z projektowaną budową trasy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju w tym rejonie.

Według wielokrotnie wysuwanych postulatów Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej pętla tramwajowa w rejonie ulicy Energetyków – pomiędzy Mostem Długim a Portowym – usprawniłaby eksploatację linii tramwajowych na podejściu do i z centrum przy kierowaniu taboru w ulicę Gdańską i z powrotem oraz byłaby konieczna z chwilą zlikwidowania prawoskrętu tramwajów z ulicy Wyszyńskiego w ulicę Vasco da Gama, co przy trudnościach eksploatacyjnych wykorzystywano jako jednokierunkową prowizoryczną pętlę – czytamy.

W lutym 1987 roku WPKM zalecił m.in., by budynek z pomieszczeniami dla dyspozytorów znajdował się na wyższym poziomie – około sześciu – metrów nad terenem, by zapewnić widoczność całej pętli. Z projektowanej pętli wybudowano tylko budynek dyspozytorni.


Opracowanie "Maciej Janiak", "gs24.pl" 13 października 2010 roku

* * *

Centralne Zarządzenie Komunikacją dalej czeka na start

Opóźnia się wprowadzenie w Szczecinie Centralnego Systemu Zarządzania Komunikacją Miejską. ZDiTM zakończył przetarg na organizację przedsięwzięcia. Wybrano wykonawcę, ale umowy nie podpisano

W przetargu oferty złożyły trzy firmy. Kryterium była najniższa cena: wybrano konsorcjum firm z Warszawy i Hiszpanii, które zaproponowało budowę systemu za 6 milionów 870 tysięcy złotych.

Pod koniec września, do Zarządu Dróg wpłynęło odwołanie z kolejnej startującej w przetargu firmy R&G Plus z Mielca, która chciała stworzyć system za 8 i pół miliona złotych.

Sprawą kilka dni temu zajęła się Krajowa Izba Odwoławcza w Warszawie: - Teraz ZDiTM czeka na pisemne rozstrzygnięcie odwołania - poinformowała Radio Szczecin Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg.

System Zarządzania Komunikacją miał usprawnić ruch autobusów i tramwajów w mieście. Zamontowany miał być monitoring, a przy wybranych przystankach tablice świetlne, pokazujące między innymi czas oczekiwania na przyjazd konkretnej linii. W dodatkowe urządzenia wyposażone miały zostać stanowiska dyspozytorskie, by w przypadku jakiejkolwiek awarii można było szybciej zorganizować komunikację zastępczą. Uruchomiona miała być dla pasażerów informacja przez SMSy.

Kiedy to się stanie? Teraz wszystko zależy od Krajowej Izby Odwoławczej.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 12 października 2010 roku

* * *

Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie. Już niedługo wielkie otwarcie

Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie: Zaczynamy odliczanie, 22 października 2010 roku, po kilku latach wyczekiwania, Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie otworzy swoje podwoje dla zwiedzających. To najciekawsza placówka tego typu w Polsce

To będzie wielkie święto dla miłośników zabytków techniki. W dniu otwarcia muzeum wydłuży specjalnie czas otwarcia dla zwiedzających. Na wystawie głównej będzie można zobaczyć około 80 eksponatów - mówi Jacek Ogrodniczak z działu edukacji Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie.

W oczekiwaniu na otwarcie muzeum prezentujemy dziś najciekawsze eksponaty pogrupowane w działy tematyczne. Dziś prezentujemy tramwaje, za tydzień będą samochody osobowe.

W zbiorach muzeum znajduje się 118 różnych pojazdów, pochodzących z kolekcji Leszka Liszewskiego, który zbierał eksponaty przez ponad dwadzieścia lat. Tworzą go stare rowery, motocykle, samochody osobowe i ciężarówki. Na tę motoryzacyjną kolekcję składają się m.in. wszystkie modele popularnego przed wojną motocykla sokół oraz motocykle junak, jak też jedyny zachowany egzemplarz malucha na gąsienicach.

Informacje o pojazdach zaczerpnęliśmy z muzealnej publikacji, w której znajdą się opisy eksponatów. Dziękujemy za udostępnienia opracowania panu Jackowi Ogrodniczakowi.

foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl, Doczepa B4 do łączenia z tramwajem GT6
foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl,
Doczepa B4 do łączenia
z tramwajem GT6
Doczepa B4, do helmuta lub jajka
Doczepy typu B4 produkowane były w Düsseldorfie. Nasz wagon przyjechał do Szczecina po ponad trzydziestu latach wożenia pasażerów, właśnie w Düsseldorfie. Przyczepy były specjalnie zaprojektowane do łatwego łączenia z tramwajami GT6, zwanymi w Szczecinie helmutami. Spięcie obu wagonów nie wymagało żadnych dodatkowych kabli. Tramwaj motorowy GT6 z doczepą B4 był nadal nazywany helmutem, choć w innych miastach Polski pasażerowie mówili, że jadą jajkiem.

Przyczepy przyjechały do Szczecina w dwóch partiach - cztery w 1996 r. i siedem w 1997 r. ale nie wszystkie weszły do ruchu. Bilety tramwajowe w 1997 r. kosztowały 70 gr. (10 minut), 1,20 zł (40 minut) i 2,40 zł (dwie godziny). Przeciętna pensja wynosiła wówczas 1062 zł.

Prezentowany wagon nr 953 obsługiwał najczęściej linie 6 bis, wyjeżdżając z zajezdni Golęcin. W 2001 roku przeniesiono go do zajezdni Pogodno, na czas budowy ronda Giedrojcia. Po zakończeniu budowy ronda, w tym samym roku, wycofano go z linii.

DANE TECHNICZNE
Miejsca siedzące: 34.
Miejsca stojące: 90.
Napięcie: 600 V, prąd stały (ogrzewanie i oświetlenie).
Waga: 10.300 kg.
Długość 14,4 m., szerokość 2,35 m., wysokość 3,35 m.
Rok produkcji: 1960.

foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl, Bremen przerobiony na pług wirnikowy.
foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl,
Bremen przerobiony
na pług wirnikowy
Bremen, najstarszy który przetrwał wojnę
Tramwaje typu bremen jeździły po Szczecinie od 1925 r. Polacy odziedziczyli je po spółce Stettiner Strassen-Eisenbahn (Szczecińskie Koleje Uliczne). Były produkowane przez Dessau oraz Nordwaggon Bremen, lecz w Szczecinie wszystkie nazywano bremenami. To najstarsze tramwaje, które przetrwały w zajezdniach wojnę. Ten jeździł z numerem 133 - od 1926 do 1971 r. Został wówczas przebudowany w warsztatach Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej na pług wirnikowy. Do 2006 r. odśnieżał szczecińskie ulice, wyjeżdżając z zajezdni przy ul. Kolumba, później z zajezdni Niemierzyn.

Wagon obsługiwało dwóch pracowników - jeden prowadził tramwaj, drugi zajmował się pługiem - opowiada Roman Mirek, długoletni motorniczy, później pracownik warsztatów. W czasie ciężkich zim bywało, że musiał sobie radzić jeden człowiek. Wówczas, niezależnie od mrozu, trzeba się było dobrze napocić, kręcąc korbami tramwaju i kołem do podnoszenia szczotki. W październiku 2008 r. pług został przekazany muzeum.

DANE TECHNICZNE
Napęd: dwa silniki elektryczne o mocy 45 kW.
Napięcie: 600 V, prąd stały.
Liczba miejsc siedzących: 20.
Liczba miejsc stojących: 23.
Waga: 11.100 kg.
Długość 9,5 m., szerokość 2,65 m., wysokość 3,06 m.
Rok produkcji: 1926.

foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl, n-ka.
foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl,
N-ka
N-ka, pierwszy polski tramwaj w Szczecinie
Do 1954 r. Szczecin nie dostał żadnego nowego wagonu tramwajowego. Mało tego, w 1945 r. sprzedano do Poznania 30 poniemieckich tramwajów, bo brakowało pieniędzy na wypłaty dla tramwajarzy. Dopiero w 1955 r. pojawiły się w Szczecinie nowe N-ki, wyprodukowane w Fabryce Konstrukcji Stalowych Chorzów.

Enki były wzorowane na niemieckich wagonach KSW produkowanych jeszcze w czasie wojny. Ich konstrukcja miała ułatwiać ewakuację pasażerów w razie nalotu, miały więc nieproporcjonalnie duże pomosty i szerokie drzwi. Enki odziedziczyły te szerokie, płatowe drzwi w pierwszych modelach otwierane ręcznie. Tramwaje miały możliwość jazdy w obu kierunkach. Prowadziło się je podobnie jak starsze bremeny (na wystawie obok) przy pomocy korb.

Prezentowany wagon, choć wyprodukowany w 1954 r., trafił do Szczecina w 1968 r. Bilet tramwajowy kosztował wówczas złotówkę, ulgowy 50 gr. Średnia pensja wynosiła 2106 zł.

Ten tramwaj - oznaczony numerem 160 - woził pasażerów do 1971 r. Po wycofaniu z linii, został przebudowany w warsztatach Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Szczecinie na pług lemieszowy. Wyjeżdżał do odśnieżania ulic najpierw z zajezdni przy ul. Kolumba, później z Golęcina. W 2008 roku stał się własnością muzeum.
DANE TECHNICZNE
Rok produkcji: 1954.
Napęd: dwa silniki o mocy 60 kW.
Liczba miejsc siedzących: 12.
Liczba miejsc stojących: 70.
Napięcie: 600 V, prąd stały.
Waga: 14.000 kg.
Długość 10 m., szerokość 2,5 m., wysokość 3,3 m.

foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl, Bremen.
foto: Andrzej Szkocki/gs24.pl,
Bremen
Bremen - pomarańczowe na dworzec, zielony na Pomorzany
Tramwaje typu bremen pojawiły się w Szczecinie w połowie lat 20-tych ubiegłego wieku. Wagony jeżdżące na poszczególnych liniach miały przez jakiś czas stałe kolory.

Linia 1: Łękno (Westend) - Łasztownia (Lastadie) - żółte.
Linia 2: Brama Portowa (Berliner Tor) - Cmentarz Centralny (Hauptfriedhof) - szare.
Linia 3: Cmentarz Niemierzyn (Nemitzer Friedhof) - Dworzec Główny (Hauptbahnhoft) - pomarańczowe.
Linia 4: Pomorzany (Tiergarten) - plac Sprzymierzonych (Arndtplatz) - zielone.
Linia 5: ul. Wawrzyniaka (Alleestrasse) - ul. Jana z Kolna (Dampfschiffbollwerk) - niebieskie.
Linia 6: Dworzec Główny (Hauptbahnhoft) - Niebuszewo (Grünhof) - białe.
Linia 7: Golęcino (Frauendorf) - ul. Potulicka (Bellevue) - czerwone.
Linia 8: plac Kościuszki (Schinkelplatz) - ul. Matejki (Grabowerstrasse) - czarne.

Kilka lat po przyjeździe bremenów, w 1930 roku, odnotowano pierwszy poważny wypadek tramwajowy w dziejach Szczecina. Jadący zbyt szybko tramwaj linii 6 zgubił, na skrzyżowaniu ulic Dubois i Sławomira, wagon doczepny. Wagon wykoleił się i przewrócił na ścianę budynku. Zginęły trzy osoby. Po czterdziestu latach wożenia pasażerów, prezentowany wagon został przerobiony na solarkę.

DANE TECHNICZNE
Napęd: dwa silniki elektryczne o mocy 45 kW.
Napięcie: 600 V, prąd stały.
Waga: 11.100 kg.
Długość 10,1 m., szerokość 2,16 m., wysokość 3,06 m.
Rok produkcji: 1926.

Opracowanie "Marek Jaszczyński", "gs24.pl" 11 października 2010 roku

* * *

Solaris walczy o Police

Wciąż nie wiadomo, kto dostarczy 13 nowych autobusów dla Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. 0 kontrakt walczą MAN i Solaris. Przetarg wygrała pierwsza z firm, ale Solaris się odwołał

W swojej ofercie MAN popełnił drobny błąd i konkurencja to wykorzystała -tłumaczy Kazimierz Trzciński, prezes SPPK. Krajowa Izba Odwoławcza przyznała Solarisowi rację.

Policki przewoźnik zakłada, że nie będzie się od tej decyzji odwoływał, ale od ponad tygodnia czeka na pisemne uzasadnienie wyroku. Bez niego nie może podjąć żadnej decyzji. A czas nie jest sprzymierzeńcem firmy. Harmonogram zakładał, że dostawy rozpoczną się w lutym przyszłego roku. Na razie ten termin nie jest zagrożony- zapewnia Kazimierz Trzciński.

Sytuacja może się zmienić, jeśli uzasadnienie wyroku nie nadejdzie w najbliższych dniach. Poza tym - jeśli firma zdecyduje się jednak na odwołanie, nie wiadomo, kiedy sąd zajmie się sprawą i kiedy może zapaść ostateczne rozstrzygnięcie. A prawdopodobnie ani MAN, ani Solaris łatwo nie zrezygnują i będą wykorzystywać wszystkie możliwości odwoławcze. Walczą bowiem o kontrakt wart ok 12 min zł. Ponad 10 min z tej kwoty SPPK otrzymało z Regionalnego Programu Operacyjnego.

Nowe pojazdy są nam pilnie potrzebne. Jako pierwsi wprowadziliśmy na szczecińskie linie autobusy niskopodłogowe - przypomina prezes Trzciński. Ale najstarsze z nich mają już ponad 12 lat oraz przebiegi powyżej 1,3 miliona kilometrów i trzeba myśleć o ich wymianie. Niemożna cały czas sprowadzać autobusów używanych, choć w ostatnim czasie znów zmuszeni byliśmy kupić dwa takie.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 8 października 2010 roku

* * *

W sobotę na ulice Świnoujścia wyjadą nowe autobusy. Będzie można jeździć za darmo!

10 nowych autobusów zaczyna od soboty regularne kursy w Świnoujściu. Najpierw wszystkie przejadą przez miasto, a koło południa zaczną kursować już na swoich trasach

foto: Palmer/gs24.pl
foto: Palmer/gs24.pl
W sobotę o godzinie 10 na pl. Mickiewicza w Świnoujściu (przed urzędem miasta) odbędzie się oficjalne oddanie do eksploatacji nowych autobusów, potem będzie krótki przejazd przez miasto, a następnie zaczną już normalne kursy.

Nowe solarisy są niskopodłogowe z rampą dla wózków inwalidzkich. Wszystkie pomalowane w kolory i symbole z logo promującego Świnoujście. Na białym tle są niebiesko-żółte fale i symbol miasta słynny wiatrak.

Stare jelcze i autosany, które dotąd obsługiwały te linie dyrektor Komunikacji Autobusowej w Świnoujściu Kazimierz Reimus chce sprzedać. Ogłosił już przetarg nieograniczony.

Ceny wahają się od 3 do 25 tys. złotych. Najtańsze autobusy zostały wyprodukowane w drugiej połowie lat 80. Trzy autosany w cenie 20 - 25 tys. złotych pochodzą z lat 1994-95. Przetarg na autobusy ma odbyć się 21 października.

Opracowanie "ha", "gs24.pl" 7 października 2010 roku

* * *

Co się zmieni wokół "Kaskady"

W sierpniu 2011 r., czyli dokładnie za dziesięć miesięcy zakończyć się ma przebudowa układu drogowego w centrum Szczecina. W ubiegły czwartek (30.09) miasto podpisało umowę z firmą Eurovia na przebudowę ulic wokół powstającej Galerii Kaskada

Z planów wynika, że już wkrótce układ drogowy wokół pl. Żołnierza bardzo się zmieni. Po przebudowie inaczej będzie wyglądać nie tylko samo rondo ale również al. Niepodległości i ulice: Obrońców Stalingradu, Jana Pawła II, Św. Wojciecha i Kaszubska. Realizacja tak wielkiej inwestycji musi się wiązać z, przynajmniej czasowymi, zamknięciami ulic i wprowadzaniem nowej organizacji ruchu. Kierowców czeka więc trudny okres.

A co się zmieni?

1. Pl. Żołnierza. Najważniejsza zmiana, to zamknięcie wlotu al. Jana Pawła II. W zamian na plac będzie można wjechać ul. Obrońców Stalingradu. Poza tym, jadąc od strony pl. Rodła, można będzie skręcić w kierunku Trasy Zamkowej z dwóch pasów ruchu.

2. Al. Niepodległości. Zostanie przebudowana na odcinku pomiędzy pl. Żołnierza a Bramą Portową. Do skrzyżowania z ul. Bogurodzicy przebieg jezdni zostanie przesunięty m.in. na miejsce istniejących obecnie miejsc parkingowych. Ruch odbywać się będzie czterema pasami.

Na odcinku od ul. Bogurodzicy do Bramy Portowej jezdnia będzie posiadała pięć pasów ruchu - dwa pasy ruchu do skrętu w prawo, dwa pasy do jazdy na wprost i jeden pas dla pojazdów skręcających w lewo. Na tym odcinku przebudowane też zostanie torowisko tramwajowe - m.in. wykonany zostanie wjazd na torowisko dla autobusów. Dzięki temu na Bramie Portowej powstanie wspólny przystanek tramwajowo-autobusowy.

3. Ul. Obrońców Stalingradu. Ulica na całej swej długości będzie dwukierunkowa. Szerokość jezdni w zależności od odcinka będzie miała od dwóch do czterech pasów ruchu.

4. Ul. Św. Wojciecha. Na odcinku od ul. Obrońców Stalingradu do ul. Bogurodzicy wprowadzony zostanie ruch dwukierunkowy. Na ulicę tę wyjeżdżać będą kierowcy z parkingu Galerii Handlowej - te auta kierowane będą tylko w kierunku ulicy Obrońców Stalingradu. W bezpośrednim sąsiedztwie obiektu handlowego jezdnia będzie posiadała trzy pasy ruchu rozdzielone wyspą.

5. Ul. Kaszubska. Na odcinku od ul. Bogurodzicy do ul. Obrońców Stalingradu ulica zostanie wyłączona z ruchu (powstanie deptak). Kolejny fragment, od ul. Obrońców Stalingradu do pl. Lotników, będzie jednokierunkowy - w kierunku Obrońców Stalingradu.

6. Ul. Jana Pawła II: jezdnia zachodnia, pomiędzy pl. Lotników a pl. Żołnierza zostanie zamknięta. Powstaną tu miejsca parkingowe.

Całość prac wykonawca wycenił na ponad 27,5 mln zł. Inwestycja współfinansowana jest z funduszy unijnych.

Opracowanie "Leszek Wójcik", "24Kurier.pl" 1 października 2010 roku

* * *

Prasa informuje - wrzesień

* * *

Chciał wozić pasażerów...

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego wspólnie z funkcjonariuszami Żandarmerii Wojskowej sprawdzali w poniedziałek w godzinach nocnych trzeźwość kierujących pojazdami komunikacji publicznej

Mieszane patrole policji i żandarmerii wojskowej miały za zadanie skontrolować trzeźwość kierujących autobusami i tramwajami. Punkty kontrolne usytuowane były na ulicy Struga, Klonowica, pętli tramwajowej przy ulicy Potulickiej oraz w al. Wojska Polskiego - informuje asp. sztab. Zenon Butkowski z KMP w Szczecinie. - Do godziny 5 na wyświetlaczu elektronicznego urządzenia nieustannie pojawiał się wynik 0,00 promila.

Sytuacja zmieniła się o 5.05, gdy patrol stojący przy ul. Struga przystąpił do kontroli kierowcy autobusu linii 61. Chwilę wcześniej wyjechał on z zajezdni Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie".Okazało się, że 47-letni kierowca znajduje się w stanie po użyciu alkoholu. Pierwsze badanie wykazało 0,32 prom, a drugie 0,26 prom. - mówi asp. Butkowski.

Policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy kat. A,B,C,D,E. Za kierowanie pojazdem w stanie po użyciu alkoholu mężczyźnie grozi grzywna do 5 tys. zł i zatrzymanie prawa jazdy na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl" 27 września 2010 roku

* * *

Nie ma kiosku na pętli autobusowej w Dąbiu. "Po bilety chodzimy po błocie"

Mieszkańcy Dąbia zgłosili, że w okolicy pętli autobusowej jest problem z kupieniem biletów, a kierowcy niechętnie je sprzedają. Sprawą zajęły się odpowiednie służby

Piszę do państwa ponieważ irytuje mnie nowo powstała pętla na przystanku końcowym w Szczecin – Dąbiu – pisze pani Judyta, nasza Czytelniczka. Po pierwsze nie rozumiem dlaczego nie ma on połączenia z kolejnym przystankiem (Warmińska). Na przystanku Dąbie Osiedle nie ma żadnego kiosku z biletami, kierowcy też nie chcą sprzedawać, a trafić autobus z automatem, to jak wygrać na loterii.

Mieszkańcy korzystający z tego przystanku muszą chodzić na Warmińską albo dalej. Niestety, usypana góra piachu sprawia, że mają do wyboru albo iść przez piach, co sprawi, że pieszy będzie cały w kurzu, a osoby starsze, mające kłopoty z chodzeniem w ogóle nie przejdą tego odcinka. Można też iść bezpośrednio przy ulicy Goleniowskiej, ale tam często jeżdżą tiry i inne rozpędzone samochody.

Gdy jeszcze było zimniej i padały deszcze, koleżanka, aby z przystanku Warmińska odprowadzić dziecko do przedszkola, musiała ubierać siebie i dziecko w kalosze – skarży się pani Judyta. Druga sprawa to przystanek dla wysiadających. Nie rozumiem sensu jego istnienia, bo kierowcy raz wypuszczają ludzi na normalnym raz na tym dla wysiadających i tam czekają do czasu odjazdu, by dopiero podjechać na właściwy przystanek. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji zimą, gdy pada deszcz czy śnieg, a na przystanku nie ma gdzie się schować. Przystanek jest rzeczywiście odnowiony, ale nie ma na nim żadnej wiaty autobusowej mimo dwóch stanowisk dla autobusów.

Pętla autobusowa jest odnowiona, ale nie ma tu ani wiaty dla pasażerów, ani budki socjalnej dla kierowców autobusów, a tu by się na pewno przydało zadaszenie, bo człowiek pod drzewem stoi – uważa pani Bogumiła Bojanowicz, mieszkanka Dąbia. Po bilety też daleko, cały przystanek trzeba iść, bo tu wokół nie ma żadnego kiosku.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zdecydował się zająć tą sytuacją. Problem został przekazany do Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Dąbie w celu zdyscyplinowania kierowców – informuje Marta Kwiecień- Zwierzyńska z ZDiTM. W najbliższych dniach służby nadzoru ruchu przeprowadzą kontrolę na przystanku końcowym w celu ustalenia jak faktycznie wygląda sytuacja.

Prowadzący pojazdy komunikacji miejskiej zobowiązani są zgodnie z uchwałą rady miasta do prowadzenia sprzedaży biletów jednorazowych w dni powszednie w godzinach od 18.00 do 6.00 dnia następnego oraz przez całą dobę w soboty i w dni świąteczne.

Jeżeli pasażer korzysta z pojazdu komunikacji miejskiej, a prowadzący pojazd mimo obowiązku posiadania biletów i ich sprzedaży, biletów nie posiada, wówczas można zapytać współpasażerów o odsprzedanie biletu, a na pewno podczas kontroli biletowej o tym fakcie należy powiadomić kontrolera. Jeżeli zdarzenie zostanie potwierdzone, opłata dodatkowa nie zostanie nałożona – dodaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto" 27 września 2010 roku

* * *

Mieszkańcy apelują o więcej autobusów ze Szczecina do Dobrej

Do miejscowości Dobra, podobnie jak w przypadku Mierzyna, nie dojeżdżają autobusy komunikacji miejskiej natomiast PKS jeździ co godzinę

Po artykule dotyczącym połączenia między Szczecinem a Mierzynem, do redakcji zgłosiła się pani Krystyna. Chciałam dorzucić kilka uwag na temat dojazdu na trasie Dobra - Szczecin - Dobra - tłumaczy pasażerka.

Do Szczecina, można stąd dotrzeć pekaesem linii nr 5. Autobus kursuje średnio co godzinę w dni powszednie. Zatrzymuje się m.in. na ul. Wernyhory, Unii Lubelskiej, czy placu Szarych Szeregów. Z tego połączenia korzysta bardzo dużo osób - informuje Krystyna Jendryczka, mieszkanka Dobrej. Częstotliwość kursowania autobusu jest niezadowalająca, musimy czekać godzinę, a czasem nawet i dłużej. Praca, zajęcia pozaszkolne, studia, zakupy - jednym słowem powrót do domu jest problemem. Zbliża się okres jesienno-zimowy i długie oczekiwanie jest bardzo uciążliwe. Być może mieszkańcy są mało aktywni ale pracownicy Urzędu Gminy mogą zmienić ten stan rzeczy dążąc do poprawy jakości życia mieszkańców poprzez sprawną komunikację ze Szczecinem. Może osoby decyzyjne rozważyłyby zmianę w kursowaniu autobusu?

Z pytaniem zgłosiliśmy się do Gminy Dobra, która decyduje o połączeniu komunikacyjnym ze Szczecinem i częstotliwości kursowania autobusów.

Ktoś kto chce mieszkać w naszej gminie musi się liczyć z pewnymi utrudnieniami np. dotyczącymi dojazdu - mówi Małgorzata Chmielewska kierownik ds. obywatelskich w urzędzie gminy Dobra. Nie planujemy znaczących zmian w rozkładzie jazdy i kursowaniu pekaesu, ale obecnie jesteśmy w trakcie rozmów dotyczących utworzenia nowej linii z okolic jeziora Głębokiego do Dobrej.

Pani Krystyna prosiła także o interwencję w sprawie poniszczonej wiaty pekaesu linii 5 przy ul. Wernyhory/Żołnierskiej. Mogę jedynie obiecać, że zgłosimy wniosek o remont w trakcie ustalania budżetu - mówi Chmielewska.

Opracowanie "Paulina Targaszewska", "Moje Miasto" 23 września 2010 roku

* * *

Helmut zamiast Smerfa - wielki zawód na szlaku

Setki osób przeżyło w sobotę wielki zawód na stacji Szczecin Główny oraz na stacjach wzdłuż linii kolejowej do Trzebieży. Przybyły, by w ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu przejechać się niemal zapomnianą trasą jednym z najnowocześniejszych w Polsce szynobusów. Jednak tzw. Smerf przejechał, ale kilka godzin wcześniej, bez większego rozgłosu, z nieliczną grupką VIP-ów na pokładzie, i tylko do Polic

Około południa na Dworcu Głównym podstawiono skład złożony z kilku "Helmutów", czyli poniemieckich szynobusów, które mają być wycofywane z eksploatacji. Tłumaczono to obawą o lakier nowych pojazdów. Zapuszczona i zapomniana linia na odcinku z Polic do Trzebieży jest bowiem tak zarośnięta krzakami, że nowe pojazdy mogłyby zostać uszkodzone.

Mimo to do bezpłatnego pociągu wsiadło z pewnością ponad 500 osób. Więcej po prostu się nie zmieściło. Kolejne kilkaset zrezygnowało już na Głównym i na kilku pośrednich, zapuszczonych stacyjkach.

Największe grono zawiedzionych można było ujrzeć w Policach - niektórzy liczyli, że uda im się do Trzebieży dostać z rowerami. Nie było to jednak możliwe, gdyż ludzie stali w ścisku, na schodach czy pomiędzy siedzeniami, na których męczyły się kilkuosobowe grupki z dziećmi na kolanach.

Nikt jednak nie miał wątpliwości - przywrócenie ruchu na tej linii ma sens. Pod warunkiem oczywiście ułożenia sensownego rozkładu jazdy - bo sezon dla turystów jeżdżących do Trzebieży się skończył, grzybiarze też wkrótce znikną. Ale wielu uczniów czy studentów chętnie skorzystałoby z tej formy komunikacji, zamiast z zatłoczonych i stojących w korkach autobusów. Pod warunkiem jednak, że rozkład jazdy umożliwi dotarcie na czas do Szczecina, połączenia będą w miarę regularne, a cena biletu niezbyt wygórowana. Ponadto wzorem innych miast bilet z pociągu powinien uprawniać także do przejazdu miejskimi tramwajami i autobusami.

Szczecin, mając aspirację bycia metropolią, powinien już dawno wprowadzić takie rozwiązanie. Niestety, o tym od lat tylko się mówi. Podobnie jak o reaktywacji linii do Trzebieży, co prawdopodobnie jest tylko kolejną wyborczą obietnicą.

Opracowanie "ToT", "24Kurier.pl" 19 września 2010 roku

* * *

Każdy z nas może kupić sobie własny tramwaj

Co można zrobić z takim pojazdem? Pomysły są różne np. mieszkanie lub pawilon, a może po prostu pojechać takim wagonem

W zajezdni Pogodno na chętnych czekają tramwaje typu 105N, wystarczy około 12 tysięcy złotych, żeby kupić taki wagon. Niebawem zostanie ogłoszony przetarg na sprzedaż taboru. Będzie to druga próba sprzedaży wagonów. Po raz pierwszy w takim przetargu może wystartować osoba fizyczna, nie tylko firma.

Za pierwszym razem nie zgłosił się żaden chętny, a do sprzedaży mieliśmy 11 wagonów – mówi Krystyna Gawrońska, zastępca dyrektora ds. inwestycji i infrastruktury w Tramwajach Szczecińskich. Nie było nawet telefonów od zainteresowanych zakupem taboru. Nowa cena to około 12 tysięcy złotych. Nie jest to wysoka kwota, bo z wagonu można wymontować części na złom, a nawet odzyskać miedź.

Jeśli po raz drugi nie znajdą się chętni, to tramwaje pójdą na złom. To okazja dla kogoś, kto chce mieć oryginalny pawilon albo lokal gastronomiczny. Wagony ostatni raz przechodziły generalny remont w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Zostały wyprodukowane w latach 1976 – 1979.

Potencjalny kupiec tramwaju będzie mógł wyjechać na szczecińskie tory. Konieczne jest uzyskanie zgody na przejazd, które wyda Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Musi też posiadać uprawnienia motorniczego oraz wyjechać poza godzinami szczytu, żeby nie zakłócić ruchu pasażerskiego. Do tego dochodzi zakaz świadczenia przewozów pasażerskich i ustalenie miejsca stacjonowania pojazdu.

"Stopiątka"
Tramwaje Konstal 105N były wytwarzane w latach 1973-1979 przez zakłady Konstal w Chorzowie.
Wagony te w momencie powstania były konstrukcją nowoczesną, wyróżniającą się zarówno budową (kanciaste pudło) jak i znacznie lepszymi parametrami eksploatacyjnymi niż inne polskie wagony eksploatowane w tamtych latach.
Obecnie większość z nich została skasowana albo przebudowana na wagony Konstal 105Na/805Na


Opracowanie "Marek Jaszczyński ", "gs24.pl" 16 września 2010 roku

* * *

Moc autobusów Floating Garden na Wałach Chrobrego

20 nowych solarisów odebrały wczoraj szczecińskie spółki komunikacyjne. Średni wiek naszych autobusów spadł poniżej 10 lat. To więcej niż przyzwoicie - uważa Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki Dąbie

Dostawa nowych, wartych w sumie ok. 23 mln zł autobusów zbiegła się z inauguracją Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Z tej okazji wszystkie nowe autobusy zjechały na ul. Admiralską, gdzie były udostępnione do zwiedzania. Największą frajdę sprawiło to dzieciakom ze szkół. Nie było chłopca, który nie chciałby zasiąść za kierownicą Solarisa.

Nowe autobusy spełniają normy ekologiczne, mają m.in. klimatyzację, monitoring wewnętrzny i zewnętrzny, rampę ułatwiającą wejście i wyjście niepełnosprawnym i automaty do zakupu biletów.

Z dostawą przyjechał do Szczecina założyciel i właściciel firmy Solaris Krzysztof Olszewski. Dostarczyliśmy wam już 72 autobusy. To 45 proc. całego waszego taboru - cieszył się.

Nowe solarisy zastąpią u mnie autobusy 17 i 18 -letnie - mówi Włodzimierz Sołtysiak ze SPA Dąbie. Dzięki temu średni wiek taboru w obu szczecińskich spółkach komunikacyjnych spadł poniżej 10 lat. Prezesi spółek autobusowych twierdzą jednak, że średni wiek dalej musi się obniżać, bo produkowane teraz autobusy już nie wytrzymują, tak jak ich poprzednicy, 20 lat i więcej. Taka samo jest z autami osobowymi. Coraz więcej jest automatyki, która ma krótszy żywot niż części mechaniczne - twierdzi Sołtysiak.

W ciągu miesiąca obie spółki autobusowe ogłoszą przetargi na zakup następnych autobusów. Kolejnych 20 sztuk trafi do Szczecina w latach 2011-2012.

Myślimy nie tylko o autobusach. Już w listopadzie na nasze tory zostaną wprowadzone pierwsze tramwaje niskopodłogowe - zapowiada prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Wtórował mu wicemarszałek Wojciech Drożdż. Na naszych oczach odbywa się rewolucja komunikacyjna. Obecność wicemarszałka związana była z tym, że zakup nowych szczecińskich autobusów w połowie sfinansowany został ze środków unijnych w ramach RPO.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gzeta Wyborcza" 15 września 2010 roku

* * *

Ku przestrodze: Okazało się, że to kontroler miał rację

Przepisy mówią, że pasażer musi skasować bilet bezzwłocznie po wejściu do pojazdu. Nie precyzują jednak, jaki ma być to czas

O nagłośnienie problemu z kontrolerami poprosiła pani Agnieszka, która dostała mandat za jazdę bez biletu w tramwaju nr 11. Jej zdaniem kontrolerzy zbyt szybko zablokowali kasowniki. Przez to dostała mandat. Kiedy pani Agnieszka podeszła do kasownika był już zablokowany. Pasażerka złożyła odwołanie.

Napisaliśmy w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Usłyszeliśmy, że sytuacja została przeanalizowana i to po stronie pasażerki leży wina.

Jak twierdzi rzeczniczka ZDiTM kontrolerzy zawsze sprawdzają czy wszyscy pasażerowie wykazujący chęć skasowania biletu dokonali tego. Patrzą też w jakim stopniu pojazd jest zatłoczony, czy istnieje swobodny dostęp do kasowników. Biorą pod uwagę także bardzo wiele innych aspektów, np. wiek pasażerów.

Podczas kontroli biletowej przeprowadzonej 6 września w tramwaju linii 11 jeden z naszych pracowników napotkał pasażerkę, która nie uiściła należnej opłaty za przejazd - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Osoba ta, będąc już kolejną sprawdzaną przez kontrolera, zajmowała miejsce tuż obok kasownika. Próbowała szukać czegoś w torebce i dopiero po chwili wyjęła portfel, a z niego bilety. Kasowniki nie były zablokowane w trakcie postoju tramwaju na przystanku. Zostały wyłączone po upływie około 30 sekund od ruszenia pojazdu, co potwierdzają zapisy z zainstalowanego tam autokomputera. W związku z tym i wedle przepisów, wezwanie do zapłaty zostało wystawione prawidłowo i nie widzę podstaw do jego anulowania.

Przestrzegamy pasażerów, którzy nie chcą płacić kar za jazdę na gapę: przepisy mówią, że pasażer musi skasować bilet bezzwłocznie po wejściu do pojazdu. Nie precyzują jednak, jaki ma być to czas. Stąd problemy, które po sygnałach od Internautów okazują się być wcale nie marginalnymi. Niestety, na zmianę przepisów na razie nie ma co liczyć.

Opracowanie "Anna Maciejewska", "Moje Miasto" 15 września 2010 roku

* * *

Szczecin "Jamnikami" stoi

Szczecinianie przecierali rano oczy ze zdumienia widząc 2 konwoje lśniących autobusów sunących przez miasto. W sumie 20 pojazdów ze spółek "Dąbie" i "Klonowica" spotkało się na ul. Admiralskiej, gdzie odbyło się ich uroczyste przekazanie. Zorganizowano także festyn, podczas którego uczniowie mogli zapoznać się z podstawami ekologii, zasadami selektywnej zbiórki odpadów oraz porozmawiać z policjantem o bezpieczeństwie na drodze

Chcieliśmy, by Szczecin był pierwszym miastem, w którym pojawią się nasze autobusy - mówił Krzysztof Olszewski, prezes "Solarisa". Przed laty wygrało jednak Volvo, a nasze wozy pojawiły się w Poznaniu. Przez długie lata nie inwestowaliście w autobusy. Aż nagle coś się zaczęło dziać i w krótkim czasie Szczecin zakupił 72 nasze pojazdy. To 45 proc. całego taboru.

Wszystkie Solarisy są niskopodłogowe. Z każdą nową dostawą pojawiają się w nich kolejne udogodnienia. Standardem są już klimatyzacja, monitoring i automaty do sprzedaży biletów, z których można korzystać także przy pomocy karty SPP. Sukcesywnie znikać też będą tablice z numerami linii i przebiegiem trasy - zastępują je elektroniczne wyświetlacze i monitory LCD.

Prezes Olszewski przekazał prezydentowi Piotrowi Krzystkowi symboliczne kluczyki od autobusu oraz firmową maskotkę - zielonego jamnika, który symbolizuje niskopodłogowe i ekologiczne pojazdy.

Podczas festynu uczniowie brali udział w licznych konkursach, zorganizowanych przez Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Każdy nagradzany był gadżetami i drobnymi upominkami. Podczas spotkań z policją omawiano natomiast podstawowe zasady zachowania się na drogach i w środkach miejskiej komunikacji.

Autobusy od dziś pojawią się już na liniach. Ciekawostką jest fakt, że Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" tym razem specjalnie zakupiło nietypowe autobusy o długości 10 m. Trafią na linię 70, łączącą Urząd Miejski z przychodnią przy ul. Starzyńskiego, Urzędem Wojewódzkim i Dworcem PKP. Nowoczesne pojazdy zastąpią przestarzałe, ciasne i niewygodne Autosany. A linię 70 obsługiwać mają wyłącznie kobiety.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl" 15 września 2010 roku

* * *

Przetarg-telenowela na tramwaje w Szczecinie przeszedł bez echa.
A niedługo zostanie ogłoszony kolejny...

Dwa miesiące temu podpisano po półtorarocznej batalii umowę z Pesą na dostawę pierwszych niskopodłogowców dla Szczecina

Martwić może brak reakcji władz miasta wobec konsekwentnego utrudniania tej inwestycji przez pewne organy. Przypomnijmy, że będąca w tarapatach Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania przez cały czas odwoływała się od decyzji o wyborze Pesy jako dostawcy składów niskopodłogowych dla Szczecina. Umowę udało się podpisać po półtorarocznej batalii.

Tramwaje Szczecińskie konsekwentnie dążyły do tego, żeby kupić porządne i sprawdzone składy od renomowanej bydgoskiej firmy Pojazdów Szynowych PESA.

Jednak urząd odpowiadający za zamówienia publiczne wykorzystując swoją władzę konsekwentnie próbował zmusić naszego przewoźnika do zakupu awaryjnych tramwajów od FPS. Dlaczego? Może urząd chciał ratować fabrykę kosztem naszej inwestycji?

Dwa przypadki powinny zostać głębiej wyjaśnione.
Pierwszym z nich jest sytuacja ze stycznia tego roku. TS odrzuciły ofertę FPS nie z powodów formalnych, jak było to wcześniej, a ze względu na wymóg techniczny, jakim była wysokość podłogi w strefie drzwiowej. FPS zgodnie ze swoim zwyczajem odwołała się. Sprawą zajął się sąd. W sytuacji, gdy występuje spór o kwestie techniczne, powinien zostać powołany biegły i o to wnioskowały TS. Jednak wniosek o powołanie biegłego został odrzucony, przez co o kwestiach technicznych decydowali wyłącznie sędziowie, którzy są przecież znawcami prawa, a nie konstrukcji tramwajów.

Drugi, i chyba jeszcze bardziej skandaliczny przypadek, to ten, kiedy Tramwaje Szczecińskie wybrały Pesę po tym, jak FPS zapomniała przedłużyć ważności oferty. Urząd Zamówień Publicznych, który miał dla formalności przeprowadzić kontrolę uznał, że należy ponownie, przejrzeć nieważną ofertę FPS. Uznano, że szczeciński przewoźnik nie mógł odrzucić nieważnej oferty, mimo, że w Prawie Zamówień Publicznych jest jasno napisane, że po upływie ma do tego prawo.

Zarzucono nawet wymóg doświadczenia, którego w tym przetargu po prostu nie było, ponieważ przez ów wymóg poprzedni przetarg został unieważniony. Na szczęście po kolejnym odwołaniu, tym razem TS, Krajowa Izba Odwoławcza oddaliła decyzję UZP.

Władze miasta powinny podjąć wszelkie kroki, aby dokładnie wyjaśnić te dwa przypadki, sprawdzić jakie były INNE PRZYCZYNY takiego obrotu spraw i postarać się o wyciągnięcie konsekwencji. Jeśli się tej sprawy do końca nie wyjaśni, to możemy ponieść katastrofalne skutki przy następnym przetargu na 24 niskopodłogowce warte ponad 200 milionów złotych.

Opracowanie "Redakcja MM", 14 września 2010 roku

* * *

Nie tak łatwo tu dojechać

Mieszkańcy Mierzyna narzekają na brak połączenia komunikacyjnego ze Szczecinem

To jedna z większych sąsiednich miejscowości, a jeździ tu tylko PKS i to raz na godzinę - mówią oburzeni. Dawniej obie miejscowości łączyła linia autobusowa 108, kursująca z Mierzyna do Przecławia. Autobusy zatrzymywały się wówczas w okolicy obecnej ulicy Grafitowej.

Linia została zlikwidowana w 1994 roku, kiedy gmina Dobra zajęła się organizowaniem komunikacji na swoim terenie - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Nie planujemy przywrócenia tej linii.

Obecnie do miejscowości dojeżdża jedynie PKS, który kursuje średnio raz na godzinę w dni powszednie. Z Mierzyna można nim dojechać na plac Kościuszki lub Dworzec PKS, w zależności od kursu.
Córka codziennie jeździ do Szczecina do szkoły i z powrotem - mówi Beata Bukowska z Mierzyna. Nie raz musi wychodzić z domu dużo wcześniej lub czeka po zajęciach godzinę, bo kursy PKS-u są tak rzadkie, a innej możliwości dotarcia na Mierzyn z miasta nie ma. W miejscowości mieszka obecnie ok. 5,5 tysiąca osób. Komunikacji miejskiej brak. Dla porównania Kołbaskowo, które zamieszkuje niewiele ponad 500 osób, posiada połączenie ze Szczecinem w postaci miejskiej linii autobusowej nr 81.

ZDiTM kontaktował się z gminą Dobra w tej sprawie - mówi Kwiecień-Zwierzyńska. Gmina nie zgodziła się na uruchomienie takiego połączenia przez ZDiTM. Te kursy, które mamy teraz, się sprawdzają - mówi Małgorzata Chmielewska, kierownik wydziału ds. obywatelskich w Urzędzie Gminy Dobra. Mieszkańcy nie zgłaszali żadnych skarg i uwag w tej sprawie.

Gmina wkrótce ogłosi przetarg na przewozy na jej terenie, jednak nie zmieni się częstotliwość kursowania PKS-u. Nie będzie póki co nowej linii łączącej Mierzyn ze Szczecinem. Pewne plany ma jednak ZDiTM. W przyszłym roku planujemy uruchomienie linii autobusowej łączącej m.in. pętlę tramwajową 8 z granicą miasta Szczecin - informuje Kwiecień-Zwierzyńska. W dalszych planach ZDiTM przewiduje uruchomienie linii łączącej granice miasta Szczecin z Mierzynem (po akceptacji gminy Dobra) i Stobnem, Przewidywany termin realizacji to rok 2012.

Opracowanie "Redakcja MM", 14 września 2010 roku

* * *

Komunikacja miejska: Chwalimy dostępność, ganimy czystość przystanków i tłok w pojazdach

Znamy już wyniki badania ruchu w mieście. Szczecinianie większość podróży odbywają prywatnymi samochodami lubią też jednak przejść się po mieście. Za najpilniejsze zadania w celu usprawnienia komunikacji w mieście uznają modernizacje dróg i budowę nowych tras o charakterze obwodnic. To tylko niewielka część wniosków płynących z kompleksowego badania ruchu w Szczecinie.

Kto i kogo przepytał

Badania prowadzili ankieterzy instytutu GfK Polonia oraz pracownicy firmy Ove Arup & Partners w maju i czerwcu br. W tym czasie odwiedzili 2785 wybranych losowo gospodarstw domowych, w których przepytali blisko 5,5 tys. osób na temat ich zwyczajów związanych z przemieszczaniem się w Szczecinie oraz prosząc o opinie dotyczące komunikacji w mieście.
Oprócz tego w ramach zlecenia wykonujący je pracownicy obu firm przeprowadzili ankietowe badania ruchu drogowego i pasażerów komunikacji zbiorowej, pomiary natężenia ruchu oraz napełnienia środków komunikacji miejskiej. Częściowe wyniki badań zaprezentowano w Urzędzie Miasta.

Szczecinianie nie są specjalnie mobilni

Wśród rodzin, które odwiedzili ankieterzy 39 proc. nie ma samochodu a 59 proc. nie ma roweru - Piotr Landowski ze szczecińskiego magistratu. Szczecinianie nie są specjalnie mobilni. Większość z nich, zarówno w dni powszednie, wykonuje 2 podróże, którą określono w badaniu jako "przemieszczenie się osoby na odległość nie mniejszą niż 100 metrów dokonaną pieszo, jednym albo kilkoma środkami transportu".

Jak się przemieszczamy

Do podróżowania mieszkańcy najczęściej wykorzystują samochody, autobusy i tramwaje, najrzadziej zaś motorowery, motory, rowery i taksówki. Niezbyt wiele jest podróży wyłącznie pieszych. Z badań wynika jednak, że szczecinianie odbywają wiele podróży "łączonych", w trakcie których przemierzają miasto na własnych nogach i rożnymi środkami transportu.

Chwalimy dostępność, ganimy czystość przystanków i tłok w pojazdach

Oceniając poziom komunikacji miejskiej, ankietowani najlepiej wyrażali się m.in. o jej dostępności, informacji o funkcjonowaniu, częstotliwości kursów, czasach przejazdu. Surowo oceniali ceny biletów, zatłoczenie, estetykę pojazdów i przystanków.

Czego oczekujemy

Ankieterzy pytali także o ważność działań podejmowanych w celu usprawnienia komunikacji zbiorowej. Tu najwyższe wskazania dotyczyły zakupu nowoczesnych pojazdów, modernizacji istniejących tras tramwajowych i budowy nowych torowisk.
Zdaniem mieszkańców budowa parkingów typu "parkuj i jedź" w niewielki sposób może wpłynąć na poprawę funkcjonowania przedwozów publicznych. Podobne pytanie dotyczyło transportu indywidualnego. Tu za najważniejsze ankietowani uznali remonty istniejących dróg, budowę nowych obwodnic i rozbudowę tras rowerowych.

Co nam przeszkadza

Według mieszkańców poruszanie się po mieście utrudnią ograniczenia ruchu samochodów w centrum. Wykonujący badanie poprosili też o to, by szczecinianie wypowiedzieli się w sprawie ograniczeń utrudniających podróżowanie rowerem. W tym przypadku pytani jednoznacznie wskazali zbyt mało wydzielonych dróg rowerowych, niedostateczną liczbę ulic o tzw. ruchu uspokojonym i miejsc, gdzie bezpiecznie można zostawić rower.

Co dalej

Pełne opracowanie wyników badań posłuży do przygotowania kompleksowego modelu ruchu w Szczecinie. Dokument ma powstać do końca bieżącego roku. Pomoże w podejmowaniu decyzji dotyczących budowy bądź modernizacji dróg w celu usprawnienia ruchu w mieście. Wskaże też, gdzie należy rozwijać komunikację miejską. Model ruchu będzie też niezbędny przy ubieganiu się o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej inwestycji drogowych i transportowych.

Opracowanie "Redakcja MM", 8 września 2010 roku

* * *

22 września za darmo komunikacją miejską

22 września będzie dniem darmowej komunikacji miejskiej w Szczecinie

Radni mają podjąć dziś uchwałę zwalniającą pasażerów od obowiązku kupowania biletów podczas Europejskiego Dnia Bez Samochodu. Niestety darmowa jazda tramwajami i autobusami nie będzie możliwa podczas kolejnych Dni Bez Samochodu. Uchwała, którą mają przegłosować dziś radni dotyczy tylko 22 września 2010 roku.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 6 września 2010 roku

* * *

Podszkolą motorniczych

W latach 2000-2009 doszło w Szczecinie do 660 wypadków i 1837 kolizji z udziałem tramwajów. Tylko w latach 2007-2010 było 415 kolizji. W ok. 70 proc. były one wynikiem błędów motorniczych. Najczęstsza przyczyna (174 kolizje) to nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu. Tak wynika z danych Komendy Wojewódzkiej Policji. Spółka „Tramwaje Szczecińskie" zamierza te proporcje zmienić

Nie mamy wątpliwości, że w świetle tych statystyk oraz w ramach szeroko pojmowanej profilaktyki i bezpieczeństwa w ruchu drogowym decydujące znaczenie ma profesjonalne szkolenie motorniczych. Niezależnie od ich doświadczenia - przyznaje Krystian Wawrzyniak, prezes TS.

Do najważniejszych problemów wskazywanych przez prowadzących tramwaje należą min. brak aktualizacji wiedzy z zakresu technik jazdy oraz zachowania w sytuacji nietypowej na drodze i stres spowodowany rosnącymi oczekiwaniami ze strony pasażerów. Dlatego zarząd spółki, chcąc przeciwdziałać tym problemom, postanowił wystąpić o środki unijne, które będzie można przeznaczyć na szkolenia. Złożony przez spółkę projekt pt: „Doskonalenie kompetencji zawodowych pracowników TS sp. z o. o." znalazł się wśród trzech najlepszych wniosków złożonych na konkurs ogłoszony przez Wojewódzki Urząd Pracy w Szczecinie. Dzięki temu firma otrzyma 534 625 zł w ramach środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

Pozwoli nam to przeszkolić 222 motorniczych, którzy przejdą profesjonalne 12-dniowe szkolenie teoretyczne i praktyczne - tłumaczy Wawrzyniak. - W kilku modułach obejmie m.in.: przepisy dotyczące ruchu drogowego ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów szynowych, aktualne zmiany, zapobieganie wypadkom drogowym, bezpieczeństwo pasażerów, komfort jazdy i ratownictwo drogowe, praktyczne techniki jazdy, zasady przejazdu przez skrzyżowania i zwrotnice, sytuacje niespodziewane, zjazdy awaryjne i wykolejenie wagonów oraz zachowanie motorniczego i jego konsekwencje, poznanie własnych stanów emocjonalnych, identyfikacja potrzeb pasażera, obsługa pasażerów niepełnosprawnych i zarządzanie konfliktem.

Szkolenia obejmą także kadrę zarządzającą. W tej części przewidziano m.in. warsztaty z dziedziny umiejętności psychospołecznych (ułatwiających adaptację zawodową w realiach współczesnej gospodarki rynkowej), a także w zakresie praktycznego wykorzystania w pracy wiedzy starszych pracowników i ich doświadczeń oraz warsztaty, których celem jest opracowanie nowych planów szkoleniowych.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 3 września 2010 roku

* * *

Obwodnica podpisana

Szczecin. Najpierw wybudowane będą dwa, mniej więcej półkilometrowe, odcinki dwupasmowej jezdni. Potem powstaną skrzyżowania łączące je z istniejącym układem dróg. Wszystko powstanie w ciągu najbliższych 26 miesięcy. Nowy, 1160-metrowy, odcinek obwodnicy śródmiejskiej ma być gotowy jesienią 2012 r

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek podpisał umowę z Marcinem Konarzewskim, zastępcą dyrektora handlowego spółki Energopol-Szczecin, czyli firmy, która w ciągu miesiąca rozpocznie budowę kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej. Rusza więc jedna z najważniejszych miejskich inwestycji drogowych. Choć z poślizgiem (trzeba było poprawiać projekty z powodu zmiany przepisów dotyczących ochrony środowiska) ale za to w połączeniu z inną, równie ważną, budową: modernizacją ciągu ulic Arkońska-Niemierzyńska.

Prace na placu budowy rozpoczną się najpóźniej za miesiąc. Powstanie ponad kilometrowy odcinek dwupasmówki łączący ul. Krasińskiego z ul. Arkońską. Budowa obwodnicy sama w sobie nie będzie uciążliwa dla kierowców - jej ślad wytyczony był już dawno; częściowo na terenach należących do ogródków działkowych a częściowo pomiędzy blokami osiedla. Problemy komunikacyjne zaczną się, gdy budowlańcy rozpoczną przebudowę skrzyżowań: na ul. ul. Chopina i Arkońskiej. Trzeba będzie wtedy wprowadzić nową organizację ruchu - z zachowaniem w miarę płynnego dojazdu do szpitala wojewódzkiego. Łączenie obwodnicy z ul. Chopina rozpocznie się za rok.

Nie wiemy jeszcze kiedy rozpoczniemy modernizację krzyżówki z ul. Arkońską. Prace w tym rejonie musimy zgrać z prowadzonym równolegle remontem ciągu ulic Arkońska-Niemierzyńska. Po ukończeniu obu inwestycji dwupasmową obwodnicą będziemy mogli dojechać do al. Wyzwolenia lub al. Wojska Polskiego (w tym przypadku pozostanie jedynie odremontować ul. Spacerową).

Budowa V etapu obwodnicy śródmiejskiej kosztować będzie prawie 66 mln zł. Inwestycja w 70 proc. dofinansowana jest z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013.

Opracowanie "lw", "24Kurier.pl", 3 września 2010 roku

* * *

Są chętni na przebudowę Arkońskiej

Czterech wykonawców chce przebudowywać ulice: Niemierzyńską i Arkońską. Największe szanse na wygranie przetargu ma firma Energopol-Szczecin, która zaproponowała najniższą cenę. Jest gotowa wykonać zadanie za nieco ponad 52 mln zł

W czwartek (2 bm.) w Urzędzie Miejskim otwarte zostały oferty firm, które przystąpiły do przetargu na modernizację ciągu ulic Arkońska-Niemierzyńska. Komisja przetargowa ocenia teraz złożone oferty pod względem formalnym. Jeśli nie doszuka się poważniejszych wad, wykonawca zostanie wybrany bardzo szybko. Oznacza to, że remont obu ulic rozpocznie się lada dzień. Zgodnie z planem, wykonawca ma na realizację tej inwestycji dwadzieścia miesięcy. Nową arterią pojedziemy więc jesienią 2012 r.

Opracowanie "aktualności", "24Kurier.pl", 3 września 2010 roku

* * *

Prasa informuje - sierpień

* * *

Bliska przyszłość szczecińskiej komunikacji:
Elektroniczne tablice, esemesy i monitoring "na żywo"

Jeszcze w tym roku pasażerowie komunikacji miejskiej w Szczecinie maja wyraźnie poczuć jakościową poprawę m.in. w punktualności autobusów i tramwajów oraz dostępności rzeczywistych rozkładów jazdy, uwzględniających np. korki

Za 53 miliony złotych, swoje i z Unii Europejskiej, miasto planuje zafundować pasażerom Zachód w komunikacji miejskiej.

Elektroniczne tablice na przystankach, pokazujące rzeczywisty czas przyjazdu autobusu lub tramwaju, informacja sms o tym, kiedy powinieneś wyjść na swój przystanek, żeby dostać się na czas w wybrane miejsce oraz strona internetowa w czasie rzeczywistym, to tylko niektóre udogodnienia dla pasażerów. Ale będzie też elektroniczny system zarządzania komunikacją.

Jak z trasy wypadnie autobus ze względu na awarie, to zamiast tracić czas na ustalanie, jaki inny pojazd może go zastąpić, będzie się to działo w oparciu o program zarządzający - zachwala wiceprezydent Beniamin Chochulski. Wszystko, żeby komunikacja działał sprawniej.

Pierwszy etap inwestycji będzie realizowany jeszcze w tym roku i na początku przyszłego. Na początek pojawi się kilkanaście tablic informacyjnych. Ale w latach 2012-2013 ma być realizowany kolejny etap zmian i wówczas tablic będzie aż 100 w całym mieście.

Nowością będzie tez komunikacja na żądanie. Tam gdzie nie dojeżdża dziś autobus będzie można go zamówić na dzień kolejny.

Opracowanie "Maciej Janiak", "gs24.pl", 26 sierpnia 2010roku

* * *

Autobusy dla Polic - przy unijnym wsparciu

Trzynaście nowych autobusów trafi do Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Firma przeznacza na ten cel nieco ponad 15 min zł, uzyskując wsparcie unijne. Jeszcze w tym tygodniu będzie wiadomo, kto wyprodukuje pojazdy

Przetarg ogłosiliśmy z wyprzedzeniem, warunkując podpisanie umowy pozyskaniem unijnych środków - przypomina Kazimierz Trzciński, prezes SPPK. Dlatego procedura przetargowa dobiega już końca. Wczoraj natomiast prezes firmy podpisał z marszałkiem województwa umowę w ramach programu: „Oś 6. Rozwój Funkcji Metropolitalnych, Działanie 6.4 Zintegrowany system transportu publicznego na obszarze metropolitalnym Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013", dzięki czemu SPPK otrzyma ponad 10,6 min zł. Od lutego przyszłego roku do spółki trafiać będzie sukcesywnie osiem krótkich i pięć przegubowych autobusów.

Kolejne dostawy przewidziane są na maj, sierpień i listopad. Mają to być pojazdy spełniające wyśrubowaną normę emisji spalin EEY wyposażone w klimatyzację, oczywiście1 niskopodłogowe i dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Do przetargu zgłosiły się firmy MAN (SPPK ma pojazdy niemal wyłącznie tej marki) oraz Solaris, który szczecińskim przewoźnikom dostarczył w ostatnich latach ponad 50 pojazdów. Jeszcze w tym tygodniu ma być wiadomo, która z tych firm zrealizuje zamówienie dla SPPK. Ostatnie fabrycznie nowe wozy pojawiły się tam w 2006 r.

Opracowanie "ToT", "24Kurier.pl", 26 sierpnia 2010 roku

* * *

Błysną nowoczesnością

Nowoczesna centrala ruchu, autobusy i tramwaje z GPS oraz monitoringiem, elektroniczne tablice z rozkładem jazdy na przystankach to już właściwie standard. Nie tylko na Zachodzie, także w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu czy Zielonej Górze. Podobne rozwiązanie ma być wreszcie wdrożone w Szczecinie

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ogłosił przetarg na wykonanie i wdrożenie systemu zarządzania flotą pojazdów komunikacji miejskiej.

Dziś awaria pojazdu, kolizja na drodze czy inne utrudnienia w ruchu powodują, że rozkłady jazdy stają się nieaktualne. Pojazdy tkwią w zatorach, co zwłaszcza w przypadku tramwajów powoduje spore komplikacje. A system łączności nie zdaje egzaminu: kierowcy szczecińskich autobusów i motorniczowie tramwajów wyposażeni są w telefony komórkowe, kierowcy autobusów z Polic korzystają z radiotelefonów.

W przypadku awarii tramwaju, np. na trasie do Basenu Górniczego, pasażerowie teoretycznie mogą korzystać z autobusów pospiesznych. Ich kierowcy mają obowiązek zatrzymywać się w takich przypadkach na wysokości przystanków tramwajowych. Ale procedura wygląda tak, że dyspozytor Centrali Ruchu ZDiTM musi najpierw zadzwonić na dwie zajezdnie. Po przekazaniu informacji dyspozytorzy zajezdni muszą kolejno zadzwonić do każdego kierowcy obsługującego w danym dniu linię pospieszną i powiadomić go o zmianie. To może trwać nawet kilkadziesiąt minut. W tym czasie pasażerowie pozbawieni są często komunikacji między mostem Długim a Basenem Górniczym, bo kierowcy - dopóki nie dostaną dyspozycji - nie chcą się przy przystankach tramwajowych zatrzymywać.

Tymczasem wystarczy nowoczesny system łączności i powiadamiania, lokalizacja pojazdów komunikacji miejskiej, jak i radiowozów CR oraz elektroniczne tablice na przystankach, informujące o rzeczywistym czasie przyjazdu autobusu lub tramwaju, z uwzględnieniem opóźnienia, gdy pojazd utknął w korku. Takie rozwiązania są już stosowane w kilku polskich miastach, na ich wdrożenie zdecydował się w końcu Szczecin. Firmy, które chciałyby zrealizować zadanie, mają do 15 września czas na złożenie ofert.

Opracowanie "ToT", "24Kurier.pl", 26 sierpnia 2010 roku

* * *

Do hali na Szafera tramwajem? Miasto chce wybudować linię tramwajową!

Hala widowiskowo - sportowa będzie gotowa za około 3 lata. Pytanie jak kilka tysięcy widzów w dogodny sposób ma dotrzeć do tego budynku?

Przetarg na wybudowanie hali wygrało w ostatnich dniach konsorcjum firm: "WROBIS" S.A z Wrocławia, ACCIONA INFRAESTRUCTURAS S.A z Madrytu, Mostostal Warszawa S.A. z Warszawy oraz Mostostal Puławy S.A z Puław. Na wybudowanie obiektu firmy mają 3 lata.

Realnym problemem jest więc nie sama budowa hali, a to jak obiekt będzie służył naszemu miastu. Do tej pory praktycznie nic nie mówiło się bowiem np. o kwestii dostępności komunikacyjnej budowanego obiektu. 7,5 tys. obiekt sportowy powstanie przy ulicy Szafera, w odległości około 1 km od al. Wojska Polskiego.

Ulicą Szafera kursuje autobus 75. Wystarczy jednak od czasu do czasu przejechać się autobusem 75 czy ulicą Szafera, by stwierdzić, że to zdecydowanie za mało. Autobusy linii 75 mimo 6 minutowej częstotliwości kursowania już teraz w wielu sytuacjach nie mieszczą wszystkich chętnych do przejazdu pasażerów.

Projekt budowy hali nie zakłada żadnych inwestycji komunikacyjnych poza zbudowaniem niewielkiej uliczki dojazdowej oraz zaledwie 600 miejsc parkingowych i 8 dla autokarów - co ciekawe nie przewidziano nawet miejsca gdzie przegubowy autobus mógłby oczekiwać na widzów, a następnie zawrócić. Nie trudno jest więc wyobrazić sobie co stanie się na ulicy Szafera w momencie pierwszej masowej imprezy. Kilka tysięcy potencjalnych widzów i mieszkańcy okolicznego 13-tys. osiedla z pewnością utkną w kilometrowych korkach. Okoliczne trawniki i chodniki zastawione zostaną samochodami. Jednym słowem masa nerwów i kompletny bałagan. Część widzów może nie dojechać na czas do obiektu.

Warto zapobiec takiej sytuacji - jest to nawet dość łatwo wykonalne. Tego typu obiekt potrzebuje, bowiem komunikacji przede wszystkim zdolnej przewieźć dużo ludzi w krótkim czasie. Idealnie w tej sytuacji w naszych warunkach sprawdzi się jedynie tramwaj. Już od dawna stare miejskie koncepcje urbanistyczne zakładają, iż przy hali widowiskowo - sportowej powstanie pętla tramwajowa, a ul. Szafera roboczo zwana Nowoszeroką zamieni się w dwupasmową arterię samochodową. Żeby połączyć planowaną pętle tramwajową z resztą sieci tramwajowej brakuje niespełna 1 km odcinka torów. Budowa torowiska wzdłuż ul. Szafera do skrzyżowania z Wojska Polskiego i Spacerową daje olbrzymie możliwości.

Dzięki wydzielonym torowiskom tramwajowym w niespełna 15 minut możliwe będzie dowiezienie ludzi z pod planowanego obiektu w rejon pl Rodła, czy pl Kościuszki. Możliwe będzie dowożenie mieszkańców nawet z Gocławia czy Basenu Górniczego. Nowa pętla sprawdzi się również w codziennej eksploatacji. Linia tramwajowa odciąży nieco kursy autobusów linii 75.

Wydział Inwestycji Miejskich przygotowuje wniosek do projektu budżetu na 2011 rok.

Zwróciłem się z z prośbą o pomoc w sprawie do radnego Marka Goca. To radny, który od dawna walczy o inwestycje komunikacyjne w mieście. Również dzięki jego zaangażowaniu wkrótce ruszy remont ul. Arkońskiej. W sierpniu radny Goc wystosował interpelacje do Prezydenta Miasta w sprawie modernizacji ul. Szafera i budowy tramwaju. W interpelacji radny pisze: "Zwracam się do Prezydenta z wnioskiem o wprowadzenie w budżecie 2010 poprawki lub też wprowadzenie do projektu budżetu 2011 kwoty 1 mln zł, celem realizacji zadania polegającego na wykonaniu kompletnej dokumentacji projektowej wraz z pozwoleniem na budowę modernizacji ulicy Szafera (...) i jednoczesne zaprojektowanie linii tramwaju na odcinku od Al. Wojska Polskiego do pętli przewidzianej za halą widowiskowo-sportową." Na interpelacje pozytywnie odpowiedział v-ce prezydent Aleksander Buwelski:

Wydział Inwestycji Miejskich przygotuje stosowny wniosek do projektu budżetu na 2011 rok, w wysokości 1 000 000 PLN, mający na celu zabezpieczenie środków na sfinansowanie przedmiotowej dokumentacji projektowej.

O budowę linii tramwajowej do hali widowiskowo - sportowej walczy również Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji. W zeszłym tygodniu stowarzyszenie wysłało list namawiający prezydenta do podjęcia działań w tej sprawie. Miłośnicy wskazują również źródło finansowania inwestycji. Hala widowiskowo sportowa miała pierwotnie kosztować 200 mln zł. Okazało się, że kwota ta wyniesie blisko 60 mln zł mniej. Za te pieniądze bez problemu można wybudować tramwaj.

Komentarz

Wygląda więc na to, że sprawa ma szanse na pozytywny finał.

Od ponad 30 lat w Szczecinie nie powstała jednak żadna nowa linia tramwajowa. Do tej pory nowe linie tramwajowe powstają tylko na papierze - w miejskich planach zagospodarowania. Od wielu lat miasto zasłania się brakiem pieniędzy. Rozwój komunikacyjny miasta nie jest jednak sprawiedliwy. Od kilkudziesięciu lat na rozbudowę sieci tramwajowej nie przeznaczono bowiem ani złotówki, bowiem cały budżet inwestycyjny miasta przeznaczony był na budowę i remonty nowych arterii samochodowych. Tramwaj spychano na dalszy plan, a istniejące torowiska popadły w ruinę. W efekcie nie zbudowano nic nowego. Miasto obiecuje Szybki Tramwaj jednak od prawie roku nic w tej sprawie się nie dzieje mimo, iż mamy unijne dofinansowanie inwestycji. W kuluarach mówi się, iż oprócz SST realne jest w najbliższych latach co najwyżej wydłużenie tramwaju z pętli przy Kwiatowej na Gumieńcach w stronę Mierzyna do C.H STER.

W kolejce czeka wiele podobnych inwestycji. Miasto musi w końcu poważnie spojrzeć na ten środek transportu i znaleźć pieniądze na takie projekty jak tramwaj na Mieszka I, 26 - Kwietnia, na Warszewo czy np. odtworzenie zlikwidowanej przez komunistów linii tramwajowej w al. Wojska Polskiego. 400 tys. miasto nie może bowiem opierać się tylko na autobusach.

Czy w tym stosie planów budowa linii tramwajowej na Szafera jest realna? Okazuje się, że wiele tej sprawie sprzyja: tramwaj planowany jest tam bowiem od dawna, powstaje tam miejska hala, na której w dodatku miasto zaoszczędzi 60 mln zł, w przyszłym roku miasto ma znaleźć 1 mln zł na projekt. W przypadku dobrej woli urzędników realne jest wybudowanie trakcji nawet do czasu ukończenia budowy hali. A nowe linie tramwajowe w Polsce to już nie nowość.

W ostatnich latach budowano w Warszawie, Poznaniu, Krakowie. W Olsztynie wkrótce ruszy budowa linii tramwajowej od zera. Czy w szczecińskiej fali niemocy uda się to w 3 lata?

Opracowanie "lex", "Moje Miasto", 21 sierpnia 2010 roku

* * *

Cud na Arkońskiej?

Każdy, kto choć raz jechał ul. Arkońską lub Niemierzyńską, stara się je omijać. Problem w tym, że nie zawsze jest to możliwe. Wszak to najprostsza droga dla mieszkańców miasta i regionu do Szpitala Wojewódzkiego i siedziby NFZ. Korzystają z niej także liczni uczniowie i studenci. A ruch jeszcze wzrośnie, bo już wkrótce ruszą Szczeciński Park Naukowo-Technologiczny oraz Muzeum Techniki i Komunikacji

0 planach remontu czy gruntownej modernizacji tej arterii mieszkańcy Szczecina słyszą od lat. Obietnice padały już tyle razy, że wszyscy się do nich przyzwyczaili. Niedawno padły kolejne. Ale nigdy jeszcze nie były tak realne.

Szansa z Unii

Ta modernizacja dawno już powinna być wykonana - przyznaje prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Ale zdaję sobie sprawę z ogromu prac, jakie trzeba wykonać. Dlatego czyniliśmy starania, by pozyskać finansowanie zewnętrzne i to się udało.

W czerwcu zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski podpisał z marszałkiem województwa Władysławem Husejką umowę na dofinansowanie przebudowy kwotą 41 962 974,07 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że całość prac szacowana jest na 78 milionów zł. Dzięki temu mogliśmy ogłosić przetarg. Jest duża szansa, że jeszcze w tym roku prace będą mogły się rozpocząć - mówi Piotr Krzystek. I wierzę, że tak się stanie, nawet jeśli będą protesty, czy odwołania odnośnie do wyboru dokonanego przez komisję przetargową.

Na początek prace obejmą odcinek ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej do pętli tramwajowej. Prace potrwają ok. 20 miesięcy. Modernizacja Niemierzyńskiej zakończy się przed wiaduktem kolejowym, kolejny etap przewidziany w tym zadaniu to odcinek od szpitala w kierunku pętli. Jednocześnie trwać będzie bowiem budowa V odcinka obwodnicy śródmiejskiej-tłumaczy Piotr Krzystek. Wykonawca tych prac jest już wyłoniony.

Fragment obwodnicy zakończy się w okolicach wiaduktu. Sam wiadukt też będzie przebudowany. Miastu udało się zatem połączyć dwa poważne zadania, które znacznie usprawnią ruch. Dopełnieniem będzie budowa odcinka trasy północnej, która w przyszłości, w połączeniu z obwodnicą i zmodernizowanym ciągiem Niemierzyńska - Arkońska, usprawni dojazd z Warszewa czy północnych dzielnic.

Trasa północna czy obwodnica śródmiejska to nowe i na pewno ważne inwestycje. Ale od lat zabiegałem przede wszystkim o modernizację ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej - mówi radny Marek Goc. Wielokrotnie interpelowałem w tej sprawie. Pochodzę z tej, części miasta i mam świadomość, w jakim stanie są te ulice. Wiem także, jak wiele osób spoza Szczecina musi pokonywać te wyboje, by dostać się do szpitala czy NFZ. Radny Goc zabiegał o środki na tę inwestycję bezpośrednio u prezydenta, a także na posiedzeniach Komisji Budżetu i Finansów i dopiął w końcu swego. Uważa to za jeden z najważniejszych swoich sukcesów jako radnego Szczecina w tej kadencji. Cieszę się, że udało się doprowadzić do zmian w budżecie oraz pozyskać unijne dofinansowanie - mówi Marek Goc. Teraz, już po podpisaniu umowy z marszałkiem wierzę, że po latach obietnic składanych mieszkańcom prezydent. Piotr Krzystek będzie właśnie tym, któremu uda się ich dotrzymać.

Będą też kłopoty

Nie ukrywajmy, zakres prac jest olbrzymi. Przewidujemy, że zmodernizowaną ulicą pojedziemy 20 miesięcy po podpisaniu umowy - zaznacza Paweł Sikorski, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich. Oznacza to spore kłopoty dla kierowców, pasażerów miejskiej komunikacji, pieszych i okolicznych mieszkańców. Zarówno przebudowa ciągu ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej, jak i "spięcie" ich z obwodnicą, będą prowadzone przy utrzymaniu ruchu. Nie da się zamknąć dla kierowców tak dużego fragmentu miasta, nie ma też jak wytyczyć objazdów.

Miasto chce, by firma, która zajmie się budową kolejnego fragmentu obwodnicy, rozpoczęła prace od okolic wiaduktu kolejowego nad ul. Niemierzyńską. Tu kłopoty mogą się rozpocząć już we wrześniu. Stary wiadukt trzeba rozebrać, w jego miejsce postawić nowy, a pociągi wciąż mają jeździć. PKP nie zgodziły się na zamknięcie jedynej linii do Polic i Trzebieży. W rejonie wiaduktu trzeba wyburzyć trzy kamienice i wybudować nowe skrzyżowanie. W rejonie obecnej ul. Wszystkich Świętych powstanie skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, przebudowany też będzie fragment ul. Papieża Pawła VI. Ale to wciąż zadania ujęte w ramach kolejnego odcinka obwodnicy - podkreśla Paweł Sikorski. Modernizacja ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej to zupełnie inny zakres.

Prace rozpoczną się na wysokości ul. Długosza - w miejscu, gdzie kończą się jezdnia i torowisko zmodernizowane podczas budowy ronda Giedroycia. Od tego miejsca przekładane będą podziemne instalacje, powstaną zupełnie nowe jezdnie i torowiska. Skrzyżowanie ul. Krasińskiego i Niemierzyńskiej będzie miało skorygowany kształt i zyska sygnalizację świetlną. Prace obejmą też fragment ul. Niemcewicza i przebudowę skrzyżowania Niemcewicza z Krasińskiego. Dalej ekipy będą posuwać się w kierunku Szczecińskiego Parku Naukowo-Technologicznego i wiaduktu, o którym już wspominaliśmy.

Następnie prace rozpoczną się przy szpitalu, gdzie swoje zadanie zakończy wykonawca obwodnicy. Na całej długości (od Niebuszewa) powstanie nowa jezdnia i nowe torowisko, na fragmencie także coraz bardziej popularny w Polsce bus-pas (wspólny z torowiskiem tramwajowym) i ścieżka rowerowa. Za szpitalem i wjazdem w os. Tatrzańskie powstanie potrzebny w końcu w tej okolicy parking. Nim to się jednak stanie, trzeba będzie wyburzyć jedną kamienicę. Do 2012 roku kierowcy skorzystają z nowoczesnej arterii, którą dojadą w okolice pętli tramwajowej - mówi Paweł Sikorski

Miliard czy 200 milionów?

Zakres prac nie przewiduje przebudowy pętli. Nowe torowisko zakończy się w okolicach zabytkowej wiaty tramwajowej. To celowe działanie nie ukrywa dyrektor Sikorski. Docelowo na pętlę będzie można wjechać tak jak obecnie - od strony Niebuszewa, jak i od strony al. Wojska Polskiego. Pętla w nowym kształcie powstanie podczas kolejnego etapu prac. Ten przewiduje modernizację ul. Spacerowej, na której także powstanie torowisko. Jezdni i chodnikom towarzyszyć będzie ścieżka rowerowa. Bywalcy drewnianej karczmy muszą się liczyć z tym, że zmieni ona swoją lokalizację. Będzie przesunięta nieco w głąb terenu, powstanie za nowymi parkingami, które także uwzględniono w planach. Ulicą Spacerową dojedziemy zaś do ronda, które umożliwi włączenie się w al. Wojska Polskiego lub ul. Szafera. Tam także będzie przebudowane torowisko tramwajowe - tłumaczy Paweł Sikorski.

Po konsultacjach ze spółką „Tramwaje Szczecińskie" uwzględniono możliwość zjazdu z ronda w każdym z 4 kierunków - zarówno w stronę Niebuszewa, jak ul. Szafera. Tę część zadania będzie można realizować najwcześniej po 2012 r. Uważam, że jest to możliwe - nie ukrywa optymizmu Piotr Krzystek. Proszę zwrócić uwagę, że w tym czasie zakończone będą inwestycje kubaturowe: basen, filharmonia czy hala widowisko-sportowa. Jeśli utrzymamy swoją sytuację finansową, rating nadal będzie korzystny, to skupienie się na inwestycjach drogowych jest całkiem realne.

Paweł Sikorski nie ukrywa, że w tym czasie miasto będzie też chciało zmodernizowany ciąg ulic Niemierzyńska - Arkońska - Szafera połączyć z innym planowanym zadaniem: przebudowaną ul. Szafera (w okolicach hali widowiskowo-sportowej będzie to konieczne) oraz dalszą częścią ul. Sosabowskiego. To umożliwi dojazd z północnych dzielnic obwodnicą śródmiejską przez ul. Arkońska i Sosabowskiego do Taczaka, Derdowskiego i Europejskiej. Wyjazd z miasta - w głąb kraju czy do Niemiec - nie będzie zmuszał kierowców do pokonywania ulic w centrum Szczecina. Pod znakiem zapytania staje więc sens kontynuacji obwodnicy śródmiejskiej w planowanym od lat kształcie.

Nie będę wróżył z fusów, nie powiem ani kiedy, ani czy w ogóle obwodnica dotrze do al. Wojska Polskiego, ul. 26 Kwietnia, pl. Jana Szyrockiego, by umożliwić włączenie się w drogę krajową nr 13, czyli ul. Mieszka I - mówi Paweł Sikorski. Ale wiem, że oprócz budowy nowych jezdni czy chodników trzeba by było także przesunąć na koszt miasta linię energetyczną, zbudować węzły przy al. Wojska Polskiego, ul. Mickiewicza i 26 Kwietnia.

Według ostrożnych szacunków trzeba na to ok. 1 mld zł. Skierowanie ruchu od pętli w Lasku Arkońskim przez ul. Spacerową i Szafera do istniejących już Taczaka i Europejskiej to wydatek rzędu 200 mln zł. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale wybór wydaje się prosty...

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 13 sierpnia 2010 roku

* * *

Automaty na bilet w autobusach

Szczecińska karta parkingowa teraz także dla pasażerów komunikacji miejskiej. Do tej pory służyła do płacenia za postój w Strefie Płatnego Parkowania. Teraz na podobnej zasadzie działa w 12 autobusach

Są w nich zamontowane automaty, w których za pomocą karty można kupić bilet. Do końca roku liczba autobusów wyposażonych w automaty wzrośnie do 32. Pojawią się one też w ośmiu tramwajach.

Kartę parkingową póki co można nabyć i doładować tylko w jednym punkcie - w biurze Strefy Płatnego Parkowania przy alei Wojska Polskiego 63. W automatach biletowych można płacić też gotówką. Biletomaty przyjmują wyłacznie monety, ale wydają resztę.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 13 sierpnia 2010 roku

* * *

Bilet - papierowy przedmiot pożądania

Pasażerowie chcieliby, aby bilety były w każdym kiosku. Kioskarze woleliby, aby ZDiTM dawał im większą prowizję za sprzedaż biletów. ZDiTM z kolei życzyłby sobie, aby przezorni podróżni zaopatrywali się w bilety na zapas

Sprawę problemu w dostępie do biletów komunikacji miejskiej poruszaliśmy na początku sierpnia. Okazało się, że w okolicy pl. Szarych Szeregów (a więc w ważnym punkcie komunikacyjnym miasta – przechodzą przez niego tramwaje pięciu linii) pasażerowie mają trudności z kupieniem biletów i nerwowo biegają od kiosku do kiosku.

W okolicy pl. Szarych Szeregów ZDiTM ma podpisane umowy na sprzedaż biletów z dwoma kioskami. Problem w tym, że umowy wcale nie zobowiązują właścicieli tych punktów do posiadania biletów, regulują jedynie sposób wynagrodzenia za ich sprzedaż. A wynagrodzenie, zdaniem kioskarzy, jest mizerne. –Prowizja jest stała i wynosi 5 proc. od sprzedanych biletów – informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u. Kioskarze dodają, że zysk ten pomniejszony o podatki daje ok. 3 proc. Gdy mamy bilety, sprzedajemy ich na jakieś 500 zł dziennie – mówi pracowniczka kiosku przy pl. Szarych Szeregów, która woli wypowiadać się anonimowo. Wtedy stajemy się kasą biletową – nie sprzedaję niczego poza biletami. I tylko kasuję: bilet za 1,1 zł – paragon, kolejny bilet – kolejny paragon.

Za bilety właściciele kiosków muszą założyć z własnej kieszeni i dopiero sprzedając je generują swój zysk. Problem w tym, że nie każdego kioskarza stać, aby „zamrozić” jednorazowo kilkanaście tysięcy złotych. Kiedyś, jeszcze za czasów MZK, dawali bilety w komis, ale widocznie ludzie nie płacili na czas – wspomina pracowniczka kiosku.

ZDiTM problemu nie widzi i doradza pasażerom: zaopatrywanie się w bilety wcześniej (mało który pasażer jest na tyle przezorny), kupienie biletu w automatach lub skorzystanie z aplikacji moBILET.

Automatu z biletami na pl. Szarych Szeregów nie ma, najbliższy znajduje się na pl. Rodła, inne – m. in. przy ul. Komuny Paryskiej, Kołłątaja, Wyszyńskiego i przy Medicusie. Łącznie jest ich dziewięć, dla porównania we Wrocławiu – ponad 130. Dodatkowo, jak sygnalizują osoby podróżujące komunikacją miejską, automaty biletowe często są uszkodzone.

Automaty w środkach komunikacji miejskiej można spotkać jedynie w 12 autobusach Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego „Dąbie” (jeżdżą np. na liniach 61, 81 lub pospiesznej C). Automatów w autobusach przybędzie, na pewno za to nie będzie ich w tramwajach, ZDiTM nie ma też zamiaru stawiać nowych urządzeń na mieście. Z kolei aplikacja moBILET jest możliwością, z której korzysta garstka podróżnych – większość odstrasza sposób jej obsługi (połączenie z Internetem przez telefon komórkowy, uruchomienie polecenia zapłaty dla konta bankowego).

Biletu za dnia nie kupimy u kierowcy – radni zadecydowali, że w środkach komunikacji miejskiej bilet można kupić w godz. 18 – 6 w dni powszednie oraz w soboty, niedziele i święta przez cały dzień. Zdarza się jednak, że również w te dni kierujący pojazdem musi odmówić sprzedaży biletu, bo akurat mu się one skończyły lub popsuła się kasa do ich drukowania. Prowadzący pojazdy powinni zostać wyposażeni w taką ilość biletów, która zapewni ciągłość ich sprzedaży. W przypadku stwierdzenia nieprowadzenia sprzedaży biletów w wyznaczonych godzinach, ZDiTM nakłada kary umowne na wykonawców przewozów – zapewnia rzeczniczka Zarządu Dróg. Niestety, często o tym, że biletu nie otrzymamy, dowiadujemy się, gdy autobus lub tramwaj już ruszy – wtedy mimowolnie stajemy się pasażerami „na gapę” i możemy być za to ukarani mandatem.

W niektórych miastach, na przykład w Gdańsku, kierowcy prowadzą sprzedaż biletów o każdej porze dnia. Zwolennicy takiego rozwiązania twierdzą, że znacznie ułatwia to życie pasażerom, przeciwnicy – że powoduje opóźnienia w rozkładzie i rozprasza kierowców. - Sprzedaż biletów w godzinach szczytu komunikacyjnego spowodowałaby znaczne odchylenia w realizacji rozkładów jazdy – podpisuje się pod drugą grupą Irena Starosta z ZDiTM-u.

Problem z dostępem do biletów na pl. Szarych Szeregów sprawia, że pasażerowie reagują bardzo nerwowo. Ludzie zachowują się różnie. Czasami zdarzają się takie wulgaryzmy, że tylko schować się pod ladę. Chociaż jestem obrażana, rozumiem reakcję ludzi – mówi pracowniczka kiosku (W czasie mojej rozmowy z kioskarką - ok. 10 minut - o bilet pytało pięć osób. Reakcja jednej z nich wyglądała następująco: „Nie ma biletów?! To co to za kiosk?! To się do gazety nadaje!” – wykrzyczała podenerwowana pani i ruszyła w dalszą pogoń za biletem).

Wyjść z biletowego pata na pl. Szarych Szeregów jest kilka. Najłatwiejszym i najmniej kosztownym wydaje się postawienie tam automatu z biletami. Jak wspomnieliśmy jednak wyżej, Zarząd Dróg nie rozważa nawet takiej możliwości. Kolejne wyjście to zwiększenie prowizji za sprzedaż biletów, tak aby stało się to opłacalne dla kioskarzy. Ostatnia możliwość to niepodejmowanie żadnych działań – w końcu brak decyzji też jest jakąś decyzją.

Opracowanie "Mariusz Burdziński", "stetinum.pl", 10 sierpnia 2010 roku

* * *

Tramwajem na zakupy

"Tramwaje Szczecińskie" chcą sprzedać 11 wagonów. Można je zamienić na oryginalną altankę czy bar, a cena wywoławcza nie jest wysoka: nieco ponad 15 tys. zł. Informowaliśmy o tym w poniedziałek. Ale - teoretycznie - takim tramwajem możemy także pojeździć po mieście

Prawdę mówiąc, nie wiem, czy są w ogóle przepisy, które regulowałyby kwestie poruszania się po mieście prywatnym tramwajem - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, zastępca prezesa „TS". Nigdy nie słyszałem o takim przypadku. Jeśli ktoś chciałby jeździć w Szczecinie po torach, nie widzimy przeszkód. Pod warunkiem, że uzyska na to zgodę Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Co więcej, taki tramwaj musi gdzieś stacjonować, być naprawiany czy remontowany, a to dla przewoźnika tylko okazja, by zarobić. Przewoźnik chętnie by zatem powitał ekscentrycznego bogacza, który ma kaprys dojeżdżać prywatnym tramwajem np. do siedziby firmy. Wystarczy, że będzie miał uprawnienia do prowadzenia tramwaju lub wynajmie sobie motorniczego. Bo ZDiTM, jak na razie, też nie widzi przeszkód.

Wydajemy czasami zgodę spółce „Tramwaje Szczecińskie" na realizację komercyjnych przejazdów tramwajowych - wyjaśnia Irena Starosta z ZDiTM. Warunkiem jest niezakłócanie normalnego ruchu tramwajowego, czyli przede wszystkim przejazdy poza godzinami szczytu. Wprowadzenie dodatkowych tramwajów na niektóre odcinki np. ul. Piłsudskiego, nie jest możliwe w godzinach szczytów przewozowych. Podobnie jest z al. Niepodległości.

Jeśli więc ustalimy z ZDiTM oraz „TS" trasy i godziny przejazdów, jeśli uzyskamy zgodę na postój na pętli, zobowiążemy się nie zabierać z przystanków pasażerów, wagon będzie miał ważne badania, a motorniczy uprawnienia, możemy wziąć udział w aukcji. Teoretycznie za nieco ponad 15 tys. zł staniemy się właścicielem 30-letniego wagonu, którym - gdy przyjdzie nam ochota - możemy jechać do pracy, na zakupy czy po prostu na wieczorną przejażdżkę. Ale rachunki za prąd, korzystanie z torów i wszelkie naprawy mogą sprawić, że będzie to okazja wyłącznie dla bogatych...

Opracowanie "ToT", "24Kurier.pl", 6 sierpnia 2010 roku

* * *

Modernizacja szczecińskich tramwajów. Będzie ciszej, ładniej i wygodniej

Trzy lata pracy dla fachowców i 31 zmodernizowanych i przyjemniejszych dla pasażerów wagonów. Tramwaje Szczecińskie własnymi siłami budują i przebudowują pojazdy

Kilkanaście dni temu podpisano umowę na sześć pierwszych niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina. W sumie ma ich być 30. Wczoraj do Szczecina przyjechała kolejna używana tatra z Berlina z 22 sztuk, które TS ostatnio kupiły. Tymczasem tramwajarze nie zasypiają gruszek w popiele. W warsztatach TS trwa modernizacja pierwszych dwóch przegubowych wagonów tatra z serii tych, które do Szczecina trafiły kilka lat temu, jako pierwsze zakupy z Berlina.

To wstęp do wielkiej modernizacji taboru. Za dziesiątki milionów złotych udoskonalonych dla pasażerów będzie 31 wagonów: 21 tatr oraz dziesięć wagonów 105N polskiej produkcji, które jeszcze do niedawna stanowiły trzon szczecińskiej komunikacji tramwajowej. Na 18 tatr i wszystkie wagony 105N aż 15 mln zł daje Unia Europejska.

Na razie, spokojnie i metodą prób uczymy się i robimy modernizację dwóch tatr – mówi Zbigniew Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. eksploatacyjnych TS. Robimy to swoimi siłami we współpracy z firmą, która dostarcza nam podzespoły. Zdobywamy nowe, cenne doświadczenie, a nie jest łatwo.

Modernizacja tatr to głównie wymiana sterowania, czyli serca tramwaju. Niemcy, kiedy modernizowali w połowie lat 90 tatry, nie zdecydowali się na wymianę sterowników. Niestety czeskie serca się już pochorowały – mówi dyr. Dąbrowski. Wymieniamy je na polskie.

Po modernizacji, już dziś ciche tatry będą jeszcze bardziej ciche i zyskają kolorystykę floating garden (biało-zielono-niebieska). W takich samych kolorach będzie dziesięć wagonów 105N. Wysłużone dziś pojazdy posłużą jako podstawa do zamienienia ich w niemalże kompletnie nowe i przyjazne dla pasażerów pięć składów. Jeden taki, bodajże najładniejszy z obecnych szczecińskich składów, nasi fachowcy kilka lat temu zbudowali. Wówczas nauczyliśmy się, że nie ma co się bać i trzeba robić modernizacje u nas. Również po to, żeby ludzie mieli pracę – cieszy się Zbigniew Dąbrowski. W tej chwili warsztat ma zapewnioną robotę przynajmniej na 3 lata.

Pięć składów o opływowych i nowoczesnych kształtach będzie miało w sobie właściwie wszystko nowe. Od wózków po dach. Pojazdy z nowym sterowaniem będą cichutkie, wnętrze będzie czyste i przyjemne, klimatyzację co prawda będzie miał tylko motorniczy, ale TS zapewniają, że system obiegu powietrza w przestrzeni pasażerskiej został dopracowany z producentem nadwozia. Przydatną dla tramwajarzy nowością będą silniki prądu przemiennego: po raz pierwszy będzie można sprawdzić, ile energii naprawdę zużywa tramwaj. Co ważne: niemalże całkowicie nowy wagon będzie trzy razy tańszy niż jego odpowiednik z fabryki.

Opracowanie "Maciej Janiak", "gs24.pl", 5 sierpnia 2010 roku

* * *

Będziemy mieć Europę w autobusach. Na szczecińskich drogach pojawi się 50 nowych pojazdów

20 nowych pojazdów we wrześniu i 30 w przyszłym roku. Dzięki temu Szczecin ma szansę zapewnić pasażerom najwygodniejszą komunikację autobusową w Polsce

Obrazek z poniedziałkowego poranka: Rano jechałem ze Słonecznego do pracy autobusem 71. W autobusie nie domykały się drzwi. Kierowca próbował na każdym przystanku zamykać je cztery lub pięć razy – relacjonuje drogę do pracy pan Krzysztof. W końcu się przesiadłem i tak zrobili inni, kiedy zobaczyli nadjeżdżający autobus nr 65.

Mamy dobrą wiadomość dla pasażerów: koniec z autobusami, w których nie domykają się drzwi, a szyby nawet latem są zaparowane. Być może również koniec z utyskiwaniami pasażerów na stan szczecińskich autobusów.

Do przyszłego roku szczecińskie spółki autobusowe Klonowica i Dąbie wzbogacą się o prawie 50 nowych autobusów. Już we wrześniu spodziewany jest przyjazd 20 sztuk. Każda ze spółek otrzyma 10 solarisów, z klimatyzacją, monitoringiem i innymi udogodnieniami.

W czerwcu spółki złożyły wnioski o unijne dofinansowanie zakupów autobusów w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego i dzięki pomocy Urzędu Marszałkowskiego za ok. 18 mln zł każda spłaci zakupy już poczynione i częściowo za wrześniowe dostawy.

Dzięki temu spółki będą mogły ogłosić przetargi na zakup kilkunastu nowych autobusów każda – mówi osoba znająca kulisy umowy z Urzędem Marszałkowskim, która może już dziś zostanie podpisana. Przewoźnicy się cieszą.

Tylko i wyłącznie dzięki temu, że miasto w ciągu trzech lat zaangażowało się w komunikację autobusową, możliwe było osiągnięcie refundacji – cieszy się Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA Dąbie. Gdyby nie te pieniądze, które miasto w nas włożyło i zakupy, które zrobiliśmy dzięki temu, nie byłoby co refundować.

A teraz Szczecin ma szansę oferować najlepsze usługi dla mieszkańców. Żadne miasto w Polsce nie odnowiło taboru w tak krótkim czasie. Odbijamy się. Nadrabiamy w ciągu 3-4 lat zaległości i zaniedbania z lat kilkunastu – mówi Sołtysiak.

Wchodzimy z jakością usług na poziom europejski – mówi uradowany Krzysztof Putiatycki, szef SPA Klonowica. Realizujemy te zakupy i średni wiek naszego taboru spada do 8 lat. W Polsce dobry standard to wiek na poziomie lat 10. W odstawkę pójdą zapewne najstarsze autobusy volvo i many.

Dla obu spółek, z których każda ma ok. 100 autobusów okres 3-4 lat to wymiana połowy taboru na nowe pojazdy. Ale jak tłumaczy Putiatycki pasażerowie odczują mocno poprawę, ponieważ z 80 pojazdów, które codziennie spółka wysyła na służbę, aż 60 proc. będzie miało mniej niż 10 lat.

Wymiana połowy autobusów w tak krótkim czasie to niesamowity skok – podkreśla prezes Putiatycki. Pasażerowie przesiadają się z pojazdów, które mają po 16-18 lat i po ponad milion przejechanych kilometrów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "gs24.pl", 3 sierpnia 2010 roku

* * *

Biletów brak. Co wtedy?

Według umów zawartych przez ZDiTM bilety komunikacji miejskiej można kupić w prawie tysiącu punktów w całym mieście. Zdarzają się jednak miejsca, jak np. pl. Szarych Szeregów, gdzie w godzinach szczytu komunikacyjnego nie sposób znaleźć kiosku z biletami. Co w takiej sytuacji może zrobić pasażer?

Bilety komunikacji miejskiej ZDiTM sprzedaje w 16 własnych kasach biletowych i ośmiu prowadzonych przez inne podmioty. Na dzień 29 lipca Zarząd Dróg miał również 830 umów na sprzedaż biletów w 965 punktach handlowych.

Są jednak miejsca – o czym informują nas czytelnicy – gdzie w godzinach szczytu trudno znaleźć kiosk mający bilety w sprzedaży. Takim miejscem jest np. pl. Szarych Szeregów. W tak ważnym punkcie komunikacyjnym (przejeżdżają tamtędy tramwaje pięciu linii) tylko jeden kiosk sprzedaje bilety, brakuje również automatu do ich sprzedaży.

Jak mówi Irena Starosta z ZDiTM-u, nie ma możliwości, aby poza wyznaczonymi godzinami kupić bilet u osób kierujących autobusem czy tramwajem. Zgodnie z decyzją Rady Miasta, prowadzą one sprzedaż biletów w dni powszednie od 18 do 6 rano oraz przez cały dzień w dni świąteczne. Do zadań kierowców należy przede wszystkim realizowanie rozkładu jazdy, tak więc sprzedaż biletów np. w godzinach szczytu komunikacyjnego spowodowałaby znaczne odchylenia w realizacji rozkładów jazdy – tłumaczy Starosta.

Automatów do sprzedaży biletów jest w Szczecinie dziewięć. ZDiTM zapewnia, że ustawione są w newralgicznych punktach komunikacyjnych miasta. Zarząd nie planuje zakupu nowych automatów. Takie urządzenia pojawią się za to w autobusach. Już teraz 12 solarisów z SPA „Dąbie” ma automaty sprzedające bilety. Do końca roku w pojazdach komunikacji miejskiej ma być 40 biletomatów.

Kolejną możliwością, jednak mało popularną, jest aplikacja moBILET. Polega ona na kupowaniu biletu za pomocą telefonu komórkowego. moBILET wymaga jednak wcześniejszej rejestracji i powiązania konta z rachunkiem bankowym lub inną formą płatności (przelew internetowy, karta kredytowa). Od wprowadzenia takiej możliwości płacenia za bilety wpływy z moBILETU to znikomy procent wszystkich sprzedawanych biletów szczecińskiej komunikacji miejskiej.

Opracowanie "mb", "stetinum.pl", 2 sierpnia 2010 roku

* * *

Nowe autobusy za prawie 14 milionów pojawią się na polickich drogach

Prawie 12 mln zł otrzyma Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne na zakup kilkunastu nowych autobusów. Tym samym nadrobi zaległości w wymianie taboru

Kazimierz Trzciński, prezes SPPK w Policach przyznaje, że choć tego roku i następnego raczej nie uda się zamknąć na plusie, to jednak sytuacja spółki jest nieporównywalnie lepsza niż przed dwoma laty.

W 2008 roku firma miała aż 4 mln zł straty – przypomina prezes. W tym roku zakładamy stratę o połowę niższą. Z plany naprawczego, który konsekwentnie realizujemy wynika, że na koniec 2012 roku powinniśmy już bilansować koszty działalności i przychody.

Prezes podkreśla, że firma na bieżąco reguluje wszelkie płatności. W tym roku musi spłacić 2,6 mln zł zobowiązań leasingowych. Cała kwota tych należności wynosi 4,7 mln zł. Przewoźnik podpisał porozumienie z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, który zleca spółce usługi. Dokument regulujący wysokość opłat obejmuje ten i następny rok. Stawki za wozokilometr nie są do końca satysfakcjonujące.

Jeśli uwzględnimy jednak kwoty, jakimi udziałowcy, gminy Szczecin i Police dofinansowują spółkę zwiększając jej kapitał, będziemy w stanie przetrwać bez większych finansowych perturbacji – dodaje Kazimierz Trzciński.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna wiadomość. Przed kilku dniami spółka otrzymała potwierdzenie z Urzędu Marszałkowskiego, iż projekt złożony przez SPPK, dotyczący dofinansowania zakupu nowych autobusów, został przyjęty. Otrzymamy wsparcie z funduszy unijnych – informuje prezes nie kryjąc zadowolenia. Będzie to prawie 12 mln zł. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup 13 nowych autobusów. Już ogłosiliśmy przetarg, a 18 sierpnia otworzymy oferty. W przyszłym roku autobusy powinny już trafić do naszego taboru. Wspomniana kwota stanowi 80 proc. kosztów inwestycji. Resztę – ok. 1,8 mln zł – musimy dołożyć.

Autobusy będą dostarczone w 4 transzach. Pierwsze trzy pojazdy przegubowe do Polic trafią już w lutym przyszłego roku. W maju kolejne dwa przegubowce i tyleż pojedynczych autobusów. W sierpniu i listopadzie przewoźnik wzbogaci się o trzy nowe pojazdy. Dopiero po rozstrzygnięciu przetargu okaże się, jakiej będą marki. Liczą się praktycznie trzej producenci: Solaris, Volvo i Mann.

13 autobusów to niemal jedna czwarta naszego taboru będącego w ruchu, poprawią zdecydowanie sytuację spółki – przyznaje szef spółki. Wyrównamy zaległości w zakupach powstałe w ostatnich latach. W następnych trzeba będzie wymieniać już sukcesywnie po 3-4 autobusy rocznie.

SPPK posiada 56 miejskich autobusów, z których 47 musi jeździć, by obsłużyć wszystkie trasy. Reszta stanowi rezerwę, przechodzi przeglądy techniczne, naprawy itd. Niestety, średnia wieku wynosi 10 lat. Są wśród nich pojazdy mające na liczniku 1,3 mln km. Autobusy z takim przebiegiem są bardzo awaryjne, tym samym ich eksploatacja jest bardzo kosztowna.

Bywają dni, że mamy problemy z zapewnieniem pełnej obsady autobusów na obsługiwane linie – dodaje prezes. W przyszłym roku te problemy się już skończą.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Gs24.pl", 2 sierpnia 2010 roku

* * *

Prasa informuje - lipiec

* * *

Minister uwzględnia skargę mieszkańców

W biurze rzecznika ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego w czwartek dowiedzieliśmy się, że 13 bm. zapadła decyzja o uchyleniu w całości zaskarżonej decyzji Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z 7 kwietnia tego roku o odmowie wpisania do rejestru zabytków dawnej willi Grüneberga przy ul. Batalionów Chłopskich 61 w szczecińskich Zdrojach. Konserwator będzie musiał sprawę domu datowanego na 1912 rok ponownie rozpatrzyć

Odżyły tym samym nadzieje mieszkańców domu, że uda się im go ocalić. Miasto, które chce go wyburzyć, twierdząc, że nie wchodzi w grę korekta mającej przez teren tej nieruchomości przebiegać linii szybkiego tramwaju, trzyma się swego planu.

Minister kultury uchylają werdykt konserwatora zabytków Ewy Staneckiej, który miał dawać miastu "zielone światło" do dokończenia wywłaszczenia i wypłaty odszkodowań, a następnie wyburzenia wilii, bo akurat tędy ma biec przyszła linia szybkiego tramwaju na prawobrzeże, stwierdził, że konserwator wydał go z naruszeniem dwóch artykułów (art. 80 i 107 par. 3) kodeksu postępowania administracyjnego.

Plany miasta są wciąż aktualne. Pozostawienie willi oznaczałoby konieczność przeprojektowania linii SST i blokadę inwestycji - oświadczył Piotr Landowski, kierownik referatu prasowego biura informacji i promocji szczecińskiego magistratu. Poza tym co najmniej od połowy lat 60. minionego wieku w tym pasie terenu przewidywano inwestycję komunikacyjną, a fakt, iż konserwator zabytków wydał taką decyzję świadczy, że kwestie zabytkowości i walorów domu nie są tak do końca pewne.

Bardzo cieszymy się z takiej decyzji, bo uważamy, że nie było podstaw do kwestionowania tego, że ta willa niej jest zabytkiem - podsumowała z kolei Elżbieta Kępińska na gorąco kolejny etap batalii o zachowanie wilii.

Opracowanie "mir", "24Kurier.pl ", 29 lipca 2010 roku

* * *

Droga do obwodnicy - wykonawcy poszukiwani

Od dzisiaj w Urzędzie Miejskim przyjmowane są oferty firm, które chcą wyremontować dwie szczecińskie ulice: Niemierzyńską i Arkońską, Otwarcie ofert odbędzie się 26 sierpnia. Wygra firma, która spełni wszystkie wymogi, a jej oferta będzie dla miasta najkorzystniejsza finansowo

Modernizacja ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej potrwa ponad półtora roku. Prace prowadzone będą etapami. Najpierw przebudowana zostanie ul. Niemierzyńską - od ul. Krasińskiego do skrzyżowania z ul. Wszystkich Świętych, czyli do miejsca, w którym połączy się z obwodnicą śródmiejską. Przy okazji odremontowany zostanie odcinek ul. Krasińskiego pomiędzy ul. Niemierzyńską a skrzyżowaniem z ul. Słowackiego i łączący się z tą krzyżówką dziurawy, kilkunastometrowy fragment al. Wyzwolenia.

Drugim etapem robót będzie przebudowa ul. Arkońskiej od skrzyżowania z obwodnicą śródmiejską (w okolicach wiaduktu kolejowego) do pętli tramwajowej Las Arkoński. Planowana przebudowa obu ulic jest częścią większej inwestycji drogowej. Niezależnie od remontu ul. Niemierzyńskiej i ul. Arkońskiej zmodernizowany zostanie odcinek pomiędzy ul. Papieża Pawła VI a ul. Wszystkich Świętych (przebudowany też zostanie wiadukt kolejowy). Prace te zostaną wykonane w ramach prowadzonej równolegle budowy V etapu obwodnicy śródmiejskiej.

W przyszłości kolejnym etapem remontu tego układu dróg będzie dalsza przebudowa ul. Arkońskiej oraz ul. Spacerowej - aż do al. Wojska Polskiego. Na skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego, ul. Spacerowej i ul. Szafera wybudowane zostanie rondo. Po przebudowie ciąg ulic Arkońska-Niemierzyńska-Spacerowa połączony z obwodnicą śródmiejską będzie naturalnym jej przedłużeniem. Dzięki niemu bez problemu dotrzemy z północnych dzielnic Szczecina na Pogodno, Krzekowo, Gumieńce i Pomorzany. Łatwiejszy też będzie dojazd do szpitala wojewódzkiego.

Znikną wreszcie z ul. Arkońskiej kocie łby. Na ich miejscu położony zostanie nowy asfalt, torowisko tramwajowe, chodniki i ścieżki rowerowe. Autobusy komunikacji miejskiej będą poruszać się po wydzielonym „buspasie". Przy okazji wymieniona zostanie cała infrastruktura podziemna. Wyregulowana też będzie rzeczka Osówka.

Jeśli przetarg na wykonawcę przebiegnie bez problemów, roboty na ul. Niemierzyńskiej zaczną się jeszcze w tym roku. Zgodnie z planem wykonawca będzie miał na realizację tej inwestycji dwadzieścia miesięcy. Oznacza to, że nową arterią pojedziemy jesienią 2012 r. Koszt inwestycji szacowany jest na 78 milionów złotych.

Opracowanie "Leszek Wójcik", "Kurier Szczeciński", 29 lipca 2010 roku

* * *

Jest kasa na nowe autobusy

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne dostanie dotację na zakup 13 nowych autobusów. Mają trafić do firmy w przyszłym roku

SPPK ma dostać prawie 10,7 mln zł w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Trzeba jednak dopełnić jeszcze kilku formalności. Decyzja jest, ale umowy jeszcze nie podpisaliśmy - mówi Kazimierz Trzciński, prezes spółki. Na razie musimy popracować nad dokumentami. Na ich przygotowanie mamy dwa tygodnie.

Na kupno nowych autobusów firma będzie potrzebowała ponad 12,5 mln zł. Z RPO dostanie tylko część. Resztę musi wyłożyć sama. Środki na ten cel są zapisane w wieloletnim planie inwestycyjnym gminy Police. Na razie tylko tam, bo w tym roku jeszcze nie będą potrzebne.

Przetarg na dostawę nowych autobusów trwa - mówi Kazimierz Trzciński. Rozstrzygnięcie jest zaplanowane na 19 sierpnia. Chcemy kupić 5 długich autobusów i 8 krótkich. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, pierwsza dostawa powinna być w lutym przyszłego roku. Kolejne partie mają przychodzić w maju, w sierpniu i w listopadzie.

Wszystkie nowe autobusy mają mieć klimatyzację. Obecnie na obsługiwanych przez SPPK liniach komunikacji miejskiej nie ma ani jednego takiego pojazdu.

Opracowanie "jps", "Kurier Szczeciński", 28 lipca 2010 roku

* * *

Kłopoty na torach - dlaczego wykolejają się tramwaje?

Niedawno znów powody do narzekań mieli pasażerowie miejskiej komunikacji. Pod wiaduktem w okolicach dworca PKP wykoleiła się „3"' Linie 3 i 6 trzeba było skrócić, do Pomorzan kursowały zastępcze autobusy

Do zdarzenia doszło przed g. 7. Ale na szczęście wiele osób jest na urlopach, w szkołach też są wakacje. Utrudnienia nie będą więc tak duże jak w ciągu roku - pociesza! dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Mimo to część osób nieco później dotarła do pracy, z kłopotami docierali rano też na dworzec. A informacja o wykolejeniu, która pojawiła się na stronie 24kurier.pl, wywołała duże zainteresowanie.

Co się wyprawia? Dawniej takie wypadki były raz na kilka lat i stanowiły prawdziwą sensację, a teraz regularnie co miesiąc. O co chodzi? - dociekała internautka ewka. Podobne opinie wyrażali Czytelnicy dzwoniący do redakcji. Wbrew pozorom - wykolejenia zdarzają się raz częściej, raz rzadziej, ale są to zdarzenia, które tylko utrudniają poruszanie się po mieście. Od lat nie było wykolejenia, w którym ktokolwiek by ucierpiał. A odkąd miasto przyznaje środki na remonty torowisk, zdarzeń jest coraz mniej.

W lipcu odnotowaliśmy jedno wykolejenie - z powodu samoistnego przełożenia się zwrotnicy w trakcie przejeżdżania przez nią składu obsługującego linię nr 6 - informuje Romuald Swierczak, kierownik zajezdni „Golęcin".

Do zdarzenia doszło na pętli Pomorzany, gdzie torowisko należy do jednych z najgorszych w mieście. „Tramwaje Szczecińskie" planują tam remont, ale termin na razie trudno określić. Tam zresztą doszło do drugiego zdarzenia: 16 lipca z powodu iglicy, która nie przylegała prawidłowo, z szyn wypadł skład linii 3 z zajezdni „Pogodno".

Mieliśmy jeszcze wykolejenie „9" na ul. Narutowicza; tam 27 czerwca drugi wagon wypadł z szyn na łuku -dodaje kierownik Grzegorz Stasiński. Ostatnie miało miejsce w piątek pod wiaduktem w pobliżu dworca. Tu przyczyną była zwrotnica zabrudzona piaskiem. I to właśnie - czyli zabrudzone zwrotnice lub awarie zwrotnic - najczęstsze przyczyny wykolejeń. Błąd człowieka jest bliżej końca listy. I patrząc na plany modernizacji tras można mieć nadzieję, że tego typu zdarzeń będzie coraz mniej.

Opracowanie "t", "Kurier Szczeciński", 27 lipca 2010 roku

* * *

Zielone torowisko na al. Piastów dopiero za rok

Modernizacja torowiska miała ruszyć tego lata, jednak Tramwaje Szczecińskie muszą czekać na decyzję środowiskową w sprawie inwestycji. Jeżeli chcemy liczyć na zwrot środków z Unii, to musimy postępować według jej wytycznych – tłumaczy Krystyna Gawrońska, dyrektor działu inwestycji Tramwajów Szczecińskich

Pieniądze na modernizację torowiska – 20 mln zł – dała w marcu tego roku szczecińska Rada Miasta. Wtedy też Tramwaje Szczecińskie zapowiedziały, że w maju ruszy procedura przetargowa, a prace ruszą w czasie wakacji. Teraz wiadomo już, że cały proces odsunie się w czasie.

Tramwaje Szczecińskie muszą czekać na decyzję środowiskową, którą wydaje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Zdaniem Unii Europejskiej jest to inwestycja, która znacząco wpływa na środowisko – wyjaśnia Krystyna Gawrońska z działu inwestycji Tramwajów Szczecińskich. Jeśli chcemy liczyć na zwrot środków z Unii, to musimy postępować według jej wytycznych.

Zdaniem Gawrońskiej przetarg może zostać ogłoszony w tym roku, po uzyskaniu pozwolenia na budowę. Prace będą mogły ruszyć w przyszłym roku. Jak tłumaczą TS, więcej w tej sprawie będzie wiadomo w sierpniu.

Inwestycja planuje modernizację torowiska na całej długości al. Piastów – od pl. Szarych Szeregów do ul. Powstańców Wielkopolskich. Będzie to tzw. zielone torowisko, pokryte specjalną mieszanką traw. Jazda po nim ma być bardziej komfortowa i mniej awaryjna dla tramwajów. Nowa technologia pozwoli również na zmniejszenie poziomu hałasu.

Opracowanie "mb", "stetinum.pl", 26 lipca 2010 roku

* * *

Awaria rury pod ulicą Dworcową w Szczecinie

Tramwaj numer 3 jeździ zmienioną trasą, jeśli będzie taka potrzeba policja zamknie też ulice dla ruchu samochodowego

Na razie nie wiadomo jakie to uszkodzenie. Ekipa ZWiK-u jest na miejscu. "Do uszkodzenia doszło prawdopodobnie pod torowiskiem. Trzeba ściągnąć ciężki sprzęt i dokopać się do miejsca awarii - mówi Helena Kwiatkowska ze ZWiK-u. Z planu wynika, że jest to rurociąg o przekroju 200 milimetrów, doprowadzający wodę pitną. Rura doprowadzała wodę do jednego bloku mieszkalnego, na targowisko Tobruk i do pobliskiego urzędu. Na razie woda jest wyłączona. Naprawa potrwa do 15.

Tymczasem tramwaj numer 3 omija Dworcową i z Kolumba jedzie na Wyszyńskiego. Policja nie zamknęła Dworcowej dla ruchu samochodowego - na jezdni jest ogromna kałuża, ale nie stanowi zagrożenia. Jeśli naprawa rury będzie wymagała zamknięcia ruchu - policja ulicę zamknie.

Opracowanie "Agnieszka Lisowska ", "Polskie SzczecinRadio", 25 lipca 2010 roku

* * *

MObiletem w kanara

Mobilety w Szczecinie nie są popularne. Przewoźnicy ich nie promują, bo - prawdopodobnie - obawiają się, że to dobry sposób na kanary

Mamy mało klientów, którzy korzystają z tej formy zakupu biletu - mówi Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na początku, gdy wprowadzaliśmy mobilet odbyła się duża kampania reklamowa, teraz nie przewidujemy nowych działań. W tym roku, do końca czerwca sprzedaliśmy z systemu mobilet bilety za ponad 19 tysięcy złotych. W czerwcu było to 3 173 złotych z ogólnej kwoty 6 654 086,11 złotych (tyle zapłaciliśmy w tym miesiącu za zakup biletów komunikacji miejskiej).

W Poznaniu, gdzie funkcjonuje podobna usługa, także zrezygnowano z promowania tej usługi. Tylko podano inny powód. Jak usłyszeliśmy nieoficjalnie w Zarządzie Transportu Miejskiego jest to spowodowane nadużyciami. Pasażerowie, którzy "zawodowo" jeżdżą autobusem, czy tramwajem na gapę, czekają z komórką w pogotowiu, by wykupić bilet, gdy w pojeździe pojawią się kontrolerzy.

Niektórzy pasażerowie zwlekają z zakupem biletu do ostatniej chwili przed kontrolą - mówi jeden z pracowników, który chce zachować anonimowowść. Teraz promujemy kartę elektroniczną, przy której nie można zwlekać z kupnem biletu.

Usługa MObilet umożliwia zakup wszystkich rodzajów biletów jednorazowych - czasowych i dobowych przez telefon komórkowy. Niezbędnym do jego uruchomienia jest telefon komórkowy z obsługą aplikacji JAVA i dostępem do Internetu.

MObilet to dobry pomysł, bo każdemu może się zdarzyć sytuacja, że nie zdąży kupić papierowego biletu w kiosku - mówi Monika Kordecka ze Szczecina, która jechała wczoraj autobusem z Basenu Górniczego. Nie zawsze są też drobne na kupno biletu u motorniczego.

Opracowanie "", "Moje Miasto", 23 lipca 2010 roku

* * *

Ludzie mdleją w szczecińskich solarisach. Temperatura sięga nawet 50 stopni

Duchota, gorączka, brak tlenu i temperatura około 50 stopni - tak oceniają podróżowanie nowymi solarisami szczecinianie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie widzi problemu

Nadeszły upalne, wakacyjne dni, najlepszy moment na sprawdzenie nowych nabytków Szczecina, czyli niskopodłogowych autobusów marki Solaris. Jak twierdzą pasażerowie, jazda jest koszmarem. Panuje w nich bardzo wysoka temperatura - większa niż na zewnątrz. Takie samo zdanie mają kierowcy, którzy biją na alarm.

Tak chwalono te nowe autobusy. Miało być w nich chłodno i przyjemnie - mówi pani Halina Więckiewicz, pasażerka. Niestety jest zupełnie odwrotnie. Panuje w nich straszliwy ukrop. Dosłownie nie da się wytrzymać. Wiele razy starsze osoby nie były w stanie przetrwać w tak wysokiej temperaturze i wysiadały z autobusu na najbliższym przystanku.

Według kierowców w nowych autobusach nie działa klimatyzacja. Działają tylko i wyłącznie mocne wentylatory, które w zimie ogrzewają pojazd zaś latem tłoczą do środka gorące powietrze z zewnątrz.

Klimatyzacja po prostu nie działa - mówi pan Józef, który kierowcą autobusów jest od wielu lat. W autobusie w poniedziałek miałem ponad 50 stopni. Otworzyłem wszystkie okna oraz szyberdachy, niestety zdawało to egzamin tylko przy ciągłej jeździe. Nawet jedna starsza pani na ul. Duńskiej zasłabła w autobusie i straciła przytomność. Pogotowie zabrało ją do szpitala. Wiele razy pasażerowie wciskają sygnał alarmowy, więc się zatrzymuję i po prostu wysiadają, bo nie mogą wytrzymać tej duchoty.

Problemu nie widzą szefowie firm komunikacyjnych. Oczywiście w naszej zajezdni jest osiem autobusów klimatyzowanych. Gęsto położone przystanki autobusowe powodują, że klimatyzacja nie jest wydolna, ponieważ bardzo często otwierają się drzwi co powoduje napływ gorącego powietrza - mówi Krzysztof Putiatycki prezes zarządu SPA "Klonowica". Niestety, kiedy kierowcy otwierają okna to klimatyzatory nie działają. Sprawdzimy tę sytuacje.

Kierowcy twierdzą, ze klimatyzacja w miarę poprawnie działa tylko w nielicznych autobusach przegubowych firmy Solaris. Z informacji uzyskanych od wykonawców przewozów, których część autobusów wyposażona jest w klimatyzację przedziału pasażerskiego, klimatyzacja podczas występowania wysokich temperatur powietrza jest włączana i działa podczas wykonywania wszystkich kursów na linii - relacjonuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. ZDiTM w ostatnim czasie nie otrzymał sygnałów o niesprawnej klimatyzacji bądź o jej nie włączaniu przez kierowców.

Opracowanie "Marek Łagocki", "Gs24.pl", 15 lipca 2010 roku

* * *

Bałagan przy Dziewokliczu

Na przystankach przy Dziewokliczu nie ma ławek i koszy na śmieci. Kilkadziesiąt osób czekających na autobus koczuje na trawie, wokół walają się puste butelki, jest brudno - poinformował nas wzburzony czytelnik, który w weekend wybrał się na kąpielisko

Chodzi o przystanki "Dziewoklicz na żądanie", tuż za mostem Pomorzan (jadąc od ronda Hakena). Tam wsiadają i wysiadają plażowicze. W pogodne wakacyjne dni autobus linii 61 jest zatłoczony. W miniony weekend temperatury były rekordowe, więc na kąpielisko przyjechały setki szczecinian. Po południu na autobusy - kursujące co 20 minut - czekało kilkadziesiąt osób. Zmęczeni upałem siedzieli po obu stronach drogi (więcej w kierunku do centrum miasta, mniej jechało do Podjuch). Szukając cienia, chowali się pod drzewami. W pobliżu przystanków nie ma wiaty ani ławek.

Dla nastolatków to nie problem, ale na Dziewoklicz przyjeżdżają też matki z małymi dziećmi, dziadkowie z wnukami. Przydałoby się miejsce, gdzie można bezpiecznie przysiąść, położyć torbę, schronić się przed słońcem - mówi pan Ryszard, mieszkaniec os. Reda, który na Dziewoklicz jeździ właśnie z wnuczkiem. - Na przystanku jest też bardzo brudno - plastikowe butelki, puszki, foliowe torebki. Dlaczego nie ma tu koszy na śmieci? O to samo zapytaliśmy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, który odpowiada m.in. za wyposażenie przystanków.

W możliwie najkrótszym czasie ustawimy na przystankach Dziewoklicz - w obu kierunkach - ławkę i kosz na śmieci - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Ponadto w okresie letnim zwiększona zostanie częstotliwość sprzątania tych przystanków, szczególnie w weekendy.

Opracowanie "Tomasz Maciejewski", "Gazeta.pl", 14 lipca 2010 roku

* * *

Huknęło na Kordeckiego i tramwaje w Szczecinie stanęły na kwadrans

Dziś ok. godz. 19 w rozdzielni prądu przy ul. Kordeckiego 3 w Szczecinie przepalił się kabel

Ktoś usłyszał wybuch, zobaczył iskry, dym i powiadomił nas - mówi dyżurny Miejskiego Stanowiska Kierowania Straży Pożarnej w Szczecinie. - Na szczęście okazało się, że to nic poważnego, więcej pracy będą mieli elektrycy.

Ogień z rozdzielni przeniósł się na okoliczny trawnik, ale strażacy szybko go ugasili. Z powodu awarii w mieście przez 15 minut nie było prądu w trakcji tramwajowej. Wszystkie składy stały od godz. 19.20 do 19.35.

Opracowanie "kucz", "gs24.pl", 12 lipca 2010 roku

* * *

NIK nas łaje. Miasto: Nie jest tak źle

Za kilka lat dostaniemy za rozwój systemu transportowego dużo wyższe noty niż obecnie - mówi Jakub Kujath ze szczecińskiego magistratu

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport o działaniach "podejmowanych na rzecz usprawnienia systemu transportowego w największych miastach w Polsce" (GW Szczecin, 9 lipca). Objął on Warszawę, Wrocław Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz, Kraków, Lublin i Szczecin. Stolica Zachodniopomorskiego została skrytykowana za słaby rozwój komunikacji miejskiej i rowerowej. Rozmowa z Jakubem Kujathem*

Jakub Ziębka: Szczecin jest obok Lublina jednym z dwóch miast, które w raporcie NIK dostały negatywne oceny.
Jakub Kujath: Raport NIK skupia się na wybranych tematach, nie uwzględniając innych pozytywnych zjawisk, które dzieją się w naszym mieście. Po Warszawie cały czas jeżdżą stare ikarusy, tramwaje 102N. Takich pojazdów nie spotkamy już w Szczecinie. Systematycznie wymieniamy tabor. Mamy niskopodłogowe autobusy, a najstarszymi tramwajami są tatry [średnia wieku to ponad 20 lat - red.].

NIK wylicza, że w 2003 r. na tysiąc szczecinian przypadało 356 samochodów, a w 2009 r. liczba aut wzrosła do 538. Jednocześnie od 2003 do 2008 r. liczba pasażerów komunikacji miejskiej spadła o prawie 13 proc. To nie jest pozytywne zjawisko.
Wiąże się to ze spadkiem liczby mieszkańców, w ciągu kilku lat Szczecinowi ubyło kilkanaście tysięcy ludzi. Znaczenie ma upadek stoczni - wiadomo, że duże zakłady produkcyjne generują ruch miejski. Żeby inwestować w komunikację, trzeba mieć pieniądze, a Szczecin jako miasto poniżej 500 tys. mieszkańców nie mógł kilka lat temu korzystać z dofinansowania ze środków unijnych. Teraz ten dystans nadrabiamy, m.in. dzięki funduszom dostępnym w ramach RPO (zakup autobusów niskopodłogowych, modernizacja tramwajów, budowa systemu zarządzania ruchem) oraz Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (budowa i przebudowa torowisk, zakup niskopodłogowych tramwajów). W 2004 r. miasto na transport publiczny wydało 40 mln zł, rok temu już 160. Od wiosny trwają kompleksowe badania ruchu. W następnym roku będziemy mogli np. zmienić częstotliwość kursowania tramwajów i autobusów tam, gdzie jest taka potrzeba.

Gazeta Biznes NIK wytyka Szczecinowi, że nie wdrożył systemu parkingów na obrzeżach miasta, skąd do centrum można byłoby dojeżdżać komunikacją miejską (system park & ride).
Takie inwestycje rozpoczyna się pod kątem innych, większych, np. przebudowy linii tramwajowych czy pętli autobusowych. System park & ride chcemy wdrożyć przy okazji budowy szybkiego tramwaju. Ma to się stać do 2015 r. Koszt inwestycji szacowany jest na ok. 220 mln zł, w tym 106 mln zł będzie pochodzić z unijnych pieniędzy.

Kolejny zarzut: w Szczecinie nie zostały stworzone tzw. buspasy.
Nie będziemy wydzielać osobnych pasów dla autobusów. W wybranych miejscach: na Bramie Portowej, ul. Gdańskiej, al. Wyzwolenia i Wojska Polskiego przebudowane zostaną torowiska tramwajowe w sposób umożliwiający poruszanie się po nich również autobusów. Są to tzw. PAT-y. W jednym miejscu znajdą się także przystanki tramwajowe i autobusowe. Prace rozpoczniemy w przyszłym roku. Koszt całego programu przebudowy torowisk wyniesie 240 mln zł. Połowa tej kwoty będzie pochodziła z Unii, resztę dołoży miasto. Podsumowując: z naszym systemem transportowym nie jest tak źle, jak wskazuje NIK. Biorąc pod uwagę planowane inwestycje, już za kilka lat otrzymamy na pewno dużo lepsze noty.

* zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM w Szczecinie

Opracowanie "jaz", "Gazeta.pl", 11 lipca 2010 roku

* * *

Nowe autobusy i zajezdnia

Świnoujście. W mieście pojawi się dziesięć nowych autobusów oraz wybudowana zostanie zajezdnia autobusowa. Oba projekty otrzymają dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013

Inwestycję pilotuje Komunikacja Autobusowa Spółka z o.o. Przedsiębiorstwo otrzyma dofinansowanie w kwocie ponad 21 mln zł. Wszystkie pieniądze pochodzą z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Działki, na których projektowana jest baza autobusowa, pełniły dotychczas funkcje pola rekultywacyjnego oczyszczalni ścieków. Powstanie tam stacja kontroli pojazdów, myjnia mechaniczna, serwis (4 stanowiska), magazyny, garaż dla autobusów (7 stanowisk), biura, pomieszczenia socjalne. Będzie też wiata dla 13 autobusów. Inwestycja rozpocznie się w lutym 2011 roku i zakończy w grudniu 2012 r.

Unijne dofinansowanie umożliwi spółka zakup 10 nowych autobusów niskopodłogowych, z silnikami spełniającymi normę emisji zanieczyszczeń Euro V(5). Dzięki temu ma się znacznie poprawić komfort jazdy i jakość komunikacji miejskiej, na czym mają skorzystać nie tylko mieszkańcy, ale także turyści.

Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 12 lipca 2010 roku

* * *

Szczecin wciąż w tyle

Szczecin ma pecha. Kierowcy wciąż mają powody, by narzekać na zły stan dróg i ciągły brak miejsc parkingowych, pasażerowie miejskiej komunikacji na brudne przystanki, nieskoordynowane rozkłady i ogólny bałagan na liniach. Ale cokolwiek by mówić, z każdym rokiem sytuacja się poprawia. Choć na co dzień możemy tego nie dostrzegać

Jeśli przyjrzeć się komunikacji miejskiej Szczecina na przestrzeni ostatnich 30 lat, wiele się planowało, niewiele zrobiono. Każdy kolejny samorząd obiecywał, planował, ale efekty były mizerne - mówi Marek Goc, wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i Finansów w szczecińskiej Radzie Miasta.

Pierwszy przykład z brzegu to Szczeciński Szybki Tramwaj. Obiecywany od dziesięcioleci, miał być gotowy w tym roku. Może nie w wersji łączącej Basen Górniczy z Kijewem, ale na pewno z tymczasową pętlą w okolicach „Selgrosa". Zdajemy sobie sprawę, że szczecinianie słyszą takie deklaracje od dziesięcioleci, ale tym razem na pewno się uda - zapewniał kilka lat temu Andrzej Gajda, ówczesny zastępca prezydenta, dziś zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego odpowiedzialny za miejską komunikację.

Dziś wiadomo, że projekt SST od dwóch lat znajduje się na liście in-dykatywnej Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko". Ale nie rozpoczęto inwestycji. Podobne projekty Poznania, Krakowa czy Wrocławia są w fazie realizacji, tramwaje w tych miastach kursują przynajmniej po części „szybkich" tras. Szczecin podobno przystąpi (?) do realizacji zadania w 2011 r.

Kolejny pomysł to planowana od ok. 30 lat linia tramwajowa wzdłuż ulicy 26 Kwietnia. Powstać ma, choć nikt nie wie kiedy. Podobnie jak trasa w ul. Mieszka I, bez której dojazd do nowego cmentarza przy ul. Bronowickiej może okazać się koszmarem. Musimy jednak nadrabiać lata zaniedbań. Prezydentura Mariana Jurczyka była okresem, w którym szczecińska komunikacja sięgnęła dna. Nie podnoszono cen biletów, ale konsekwentnie nie czyniono też praktycznie żadnych inwestycji.

W tamtym okresie do miasta nie przyjechał ani jeden nowy czy używany, tramwaj i tylko 14 nowych autobusów. Okrojono też rozkłady jazdy. Wcześniej zainwestowano miliony w 80 autobusów Volvo, które pod koniec lat 90. udało się kupić za prezydentury Bartłomieja Sochańskiego. Flotę odnowiono, ale potem nie zrobiono nic, by tabor sukcesywnie odtwarzać, dlatego po kilku latach przewoźnicy zaczęli popadać w kłopoty.

Po 2006 roku prezydent Piotr Krzystek złożył mieszkańcom kolejne obietnice i obudził nowe nadzieje. I o dziwo - przynajmniej częściowo je zrealizował. Choć w gronie radnych, poza wspomnianym już radnym Gocem, większego zrozumienia nie zyskał.

-Jako wiceprzewodniczący Komisji Budżetu starałem się, by sfinansować zakupy nowego taboru. Na dziś ponad 30 proc. autobusów stanowią ekologiczne pojazdy, spełniające najsurowsze normy ekologiczne EURO 4 i EEV Od 2008 r. spółki autobusowe Dąbie i Klonowica kupiły 50 nowych autobusów, kolejnych 20 przyjedzie jeszcze w tym roku.

Dzięki tym zakupom pasażerowie podróżują nowoczesnym taborem, nieróżniącym się jakością od zachodnich miast Europy. Ikarusy i jelcze praktycznie odeszły w zapomnienie. Poprawę widać też w tramwajach. Tu znów radny PO Marek Goc jako jedyny interpelował, aby zakupić nowe i używane, ale zmodernizowane wspólnie z kanadyjskim koncernem Bombardier tramwaje Tatra. Pasażerom pozostaje żałować, że inni radni nie wykazują żadnego zainteresowania sprawami komunikacji miejskiej, bo efekty widać jak na dłoni.

Od 2007 roku Szczecin kupił 84 tramwaje Tatra. Pojazdy, pomimo wysokiej podłogi, wniosły w komunikację miejską Szczecina nowy standard. Są ciche, wygodne, w okresie zimowym pasażerowie w nich nie marzną. Poza tym jest szansa, że oprócz zakupu używanego taboru uda się pozyskać także 6 nowoczesnych tramwajów niskopodłogowych. W tym wypadku spółka Tramwaje Szczecińskie na rachunkach bankowych posiada 48 min zł, które pozwalają zrealizować zamówienie. Mimo że od prawie 2 lat trwa przetarg, wykonawcy oprotestowują wyniki, a sądy wstrzymują podpisanie umowy.

Przyznane środki finansowe są gwarancją tego, że wcześniej lub później na liniach 7 i 8 w końcu pojadą nowoczesne, przyjazne osobom niepełnosprawnym tramwaje niskopodłogowe. Pozostaje pytanie: co dalej z miejską komunikacją? Szczecin ma zapewnione finansowanie w ramach rządowego Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko" na zakup kolejnych 24 tramwajów niskopodłogowych. Czy tramwaje zostaną kupione, zależy od prezydenta Piotra Krzystka i radnych. Mamy zapewnione dofinansowanie w wysokości 50 proc. dla każdego nowoczesnego tramwaju. By środki unijne nie przepadły, inwestycje muszą być zrealizowane do 2013 roku.

Liczę, że prezydent zrealizuje obietnice złożone mieszkańcom - mówi radny Goc. Ja też chciałbym, aby ludność Szczecina podróżowała w takich warunkach, jak mieszkańcy Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Poznania, Krakowa. Tam władze potrafiły zapewnić normalne finansowanie komunikacji.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 9 lipca 2010 roku

* * *

NIK łaje nas za drogi i komunikację

Władzom Szczecina dostało się za słaby rozwój komunikacji miejskiej i rowerowej. Z ośmiu kontrolowanych miast tylko Szczecin i Lublin dostały negatywne oceny

Raport Najwyższej Izby Kontroli o działaniach "podejmowanych na rzecz usprawnienia systemu transportowego w największych miastach w Polsce" objął Warszawę, Wrocław Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz, Kraków, Lublin i Szczecin.

O tym jak działa nasz system transportowy najlepiej mówią suche liczby. W roku 2003 na tysiąc szczecinian przypadało 356 samochodów. W roku 2009 liczba aut na tysiąc mieszkańców wzrosła do 538. Nowi posiadacze samochodów przestali tym samym korzystać z komunikacji miejskiej. Według danych NIK w latach 2003-2008 liczba pasażerów szczecińskiej komunikacji publicznej spadła o 12,9 procent. To fatalne dane, bo oznaczają w praktyce dużo większy ruch na ulicach i coraz większe kłopoty z parkowaniem.

Rozwiązaniem problemu byłaby realizacja programu "Parkuj i jedź" czyli systemu parkingów na obrzeżach miasta, skąd do centrum dojeżdża się już komunikacją miejską. Takie rozwiązania istnieją i są rozbudowywane w Warszawie (pięć parkingów na 2200 aut) i Poznaniu (sześć parkingów na 912 samochodów). W efekcie w obu miastach liczba pasażerów komunikacji miejskiej wzrosła w ostatnich latach o ok. 15 proc.

W uchwalonym roku temu "Zintegrowanym planie rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" jest wprawdzie mowa o "Parkuj i jedź", ale poza wymienieniem potencjalnych lokalizacji parkingów nie ma ani słowa o zreformowaniu pod tym kątem całego systemu komunikacji miejskiej. Miasto nie podaje, kiedy taki system mógłby zostać wprowadzony w życie.

W Szczecinie nie ma też pasów jezdni przeznaczonych wyłącznie dla autobusów. Tymczasem w Krakowie w ciągu kilku lat na głównych ulicach wytyczono ponad 22 km tzw. buspasów. Autobusy nie grzęzną w korkach, jadą szybciej niż samochody. Krakowianie to docenili. Tam od 2003 roku liczba pasażerów komunikacji miejskiej wzrosła o ponad 50 proc! W Szczecinie nie ma nawet zapowiedzi stworzenia takich udogodnień w najbliższej przyszłości (chociażby na często zakorkowanej ul. Gdańskiej). Pierwszym sygnałem zmian będzie około 300-metrowy odcinek w al. Niepodległości, gdzie tramwaje i autobusy skręcające w ul. Wyszyńskiego będą miały wspólny przystanek i pas do zakręcania.

NIK skrytykował też system ścieżek rowerowych. Tu jednak oberwało się wszystkim kontrolowanym miastom. NIK nie dopatrzył się w nich "spójnego systemu komunikacyjnego", co "stanowi istotną przeszkodę w zwiększeniu roli komunikacji rowerowej w systemie transportowym miast.

NIK sporo miejsca poświęcił też chaosowi jaki towarzyszył powstaniu Polityki Transportowej Szczecina stanowiącej załącznik do Strategii Rozwoju Szczecina. Polityka Transportowa uchwalona została dopiero w 2006 roku, cztery lata po przyjęciu strategii (która obecnie pisana jest zresztą na nowo). Nic to zresztą nie dało, bo przewidziane w dokumencie dwa programy inwestycji mające poprawić płynność ruchu i funkcjonowanie komunikacji zbiorowej w ogóle nie powstały.

Dobre wiadomości płynące z raportu ograniczają się jedynie do informacji, że zmniejsza się ilość zdekapitalizowanych dróg miejskich. Nadal jednak jest ich sporo. Według danych NIK na koniec pierwszego półrocza 2009 w Szczecinie remontów wymagało około 102 km miejskich ulic.

Podsumowując swój raport NIK wystawiła oceny. Szczecin i Lublin otrzymały oceny negatywne. W przypadku pozostałych kontrolowanych samorządów ich "działalność oceniono pozytywnie z nieprawidłowościami".

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta.pl", 9 lipca 2010 roku

* * *

Tramwaje niskopodłogowe przyjadą do Szczecina

Koniec serialu wniosków, skarg i protestów. Szczecin ma zgodę na kupno niskopodłogowych tramwajów od bydgoskiej PESY - ustaliło Radio Szczecin

Wcześniej wybór producenta zakwestionowały poznańskie Zakłady Cegielskiego, które również ubiegały się o kontrakt z miastem. Dziś Krajowa Izba Odwoławcza odrzuciła ostatecznie protesty.

To oznacza, że umowę z PESĄ Szczecin będzie mógł podpisać w ciągu najbliższych dni - powiedział prezes spółki Tramwaje Szczecińskie Krystian Wawrzyniak. - Krajowa Izba Odwoławcza całkowicie uwzględniła nasze zastrzeżenia do wyników kontroli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. To jest kwestia tygodnia, może półtora, kiedy przygotujemy treść umowy, strony się spotkają i podpisanie na pewno będzie w Szczecinie.

Do Szczecina trafi 6 niskopodłogowych tramwajów. Pierwszy spodziewany jest na przełomie roku. Jeden tramwaj kosztuje około 8 milionów złotych.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 6 lipca 2010 roku

* * *

Prasa informuje - czerwiec

* * *

Awantura o wiatę stojącą na końcu trasy w Lasku Arkońskim

Linia tramwajowa uzyskała numer 3 jeszcze przed pierwszą wojną światową. Trasa zaczynała się przy dworcu i kończyła przy wiacie w Lasku Arkońskim

Pętla tramwajowa "trójki" na ulicy Arkońskiej. Grubo ponad rok temu interweniowaliśmy w tej sprawie, a pierwszy raz prawie cztery lata temu. Jako ciekawostkę przypomnijmy, że linia tramwajowa swój numer 3 uzyskała jeszcze przed pierwszą wojną światową, w roku 1907.

Awantura o wiatę stojącą na końcu trasy w Lasku Arkońskim zaczęła się w roku 2006. Wówczas to Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego podjął decyzję o rozebraniu tego unikalnego dziś w Szczecinie zabytku z okresu tworzenia pierwszej zelektryfikowanej linii tramwajowej.

ZDiTM uzyskał nawet zgodę miejskiego konserwatora zabytków. Wszczęliśmy alarm, że lekką rączką miasto pozbywa się obiektu, o którym inne mogą tylko marzyć. Poparła nas w tym wojewódzki konserwator zabytków. Okazało się bowiem, że wiata wraz z położonym na przeciwko kioskiem nastawniczego, zwanym potocznie służbówką jest w rejestrze zabytków.

Decyzję cofnięto. W rok później, w 2007 r. stwierdzono, że stara wiata zostanie przeniesiona i wyremontowana. Miała stanąć na terenie Muzeum Techniki i Komunikacji. Wówczas Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum powiedział nam, że "pomysł musi poczekać aż zakończy się modernizacja zajezdni". Spekulowano, że po odrestaurowaniu wiata może posłużyć jako pawilon wystawienniczy bądź punkt informacyjny, gdzie sprzedawane też będą bilety.

Rok temu z ZDiTM przyszła odpowiedź, że lada moment wiata zostanie odrestaurowana. Później, pomni doświadczeń z ZDiTM pytaliśmy o to urząd miejski. Odpowiedział, że przy realizacji ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej, co stanie się lada moment, wiata zostanie odnowiona. Do dziś nic się nie zmieniło. A wiata jest już w tak podłym stanie, że wkrótce nie będzie co remontować. Pytany wczoraj o losy wiaty ZDiTM obiecał, że udzieli odpowiedzi. Czekamy.

Jak przebiegała linia nr 3

Wiata powstała w okresie tworzenia pierwszego torowiska dla linii elektrycznej. Prawdopodobnie w roku 1912 r., gdy doprowadzono ostatni odcinek "trójki” do Lasku Arkońskiego (Eckerberger Wald). Linię zaczęto układać w 1897 r. Wówczas to na odcinku aleja Wyzwolenia (wówczas Pölitzer Strasse) od skrzyżowania z obecną ul. Kujawską do ul. Staszica pokrywała się z trasą pierwszej linii tramwaju konnego.

Nową linię oznakowano kolorem pomarańczowym. Zaczynała się przy dworcu głównym (Hauptbahnhof), prowadziła przez ulicę Kolumba (Oberwiek), Nową (przy Marktplatz), Dworcową (Grüne Schanze), przez wspomnianą Niepodległości (Parade Platz), al. Wyzwolenia (Moltke Strasse), plac Rodła i dalej do skrzyżowania z ul. Kołłątaja (Friedeborn Strasse). Stąd przez ul. Krasińskiego (Warsower Strasse) do przystanku przy Cmentarzu Niemierzyńskim (dziś park, dawniej Nemitzer Friedhof zlikwidowany przy okazji czyny partyjnego), do wiaduktu kolejowego nad ul. Niemierzyńską i przez ul. Arkońską (Eckerberger Strasse) do Lasku Arkońskiego.

Opracowanie "Marek Rudnicki" "GS24.pl" 29 czerwca 2010 roku

* * *

Urząd "miesza" w tramwajach

Kontrakt nie jest zagrożony - uspokaja Krystian Wawrzyniak, prezes "Tramwajów Szczecińskich". Oferty należy rozpatrzyć ponownie - uważa Prezes Urzędu Zamówień Publicznych. O co chodzi? O przetarg na zakup 6 niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina

Po ponad 1,5 rocznych bojach i sądowych przepychankach przewoźnik wybrał ofertę bydgoskiej "Pesy". Umowa miała być podpisana pod koniec maja, ale w ostatniej chwili uroczystość odwołano. Wszystko przez kontrolę Urzędu Zamówień Publicznych, która miała być jedynie formalnością.

Decyzja prezesa UZP ukazała się w Internecie w piątkowe popołudnie. I wywołała spore zamieszanie, bo jeśli miałaby mieć moc sprawczą, oferty należy rozpatrzyć ponownie. Wyłącznie po to, by wybrać tramwaje poznańskiego "Cegielskiego", który ze zlecenia zrezygnował.

Jestem zaskoczony - mówi "Kurierowi" przebywający na urlopie Krystian Wawrzyniak, prezes "TS". Wykonanie jej oznaczałoby złamanie prawa. To zresztą nie pierwszy tak zaskakujący werdykt: kilka tygodni wcześniej podważono wyrok sądu, jaki zapadł w sprawie tramwajów dla Krakowa!

Prezes UZP uznał, że Szczecin nie miał prawa się zabezpieczyć i wymagać od potencjalnych wykonawców doświadczenia. Niezgodny z przepisami był zdaniem UZP zapis wymagający wykonania w przeszłości przynajmniej 6 takich tramwajów, jakie "TS" zamówiły. Nie ma znaczenia, że "Cegielski" do dziś nie wykonał ani jednego wagonu z podłogą obniżoną w 100 proc.

Podobnie jak fakt, że ostatecznie wybrano bydgoską "Pesę", bo ważność oferty "Cegielskiego" wygasła. Dla UZP fakt, że potencjalny dostawca nie starał się o przedłużenie ważności dokumentów też nie ma znaczenia.

Mimo, że "Cegielski" zrezygnował i odzyskał wpłacone wadium, "TS" mają ponownie rozpotrzyć jego nieważną od niemal 3 miesięcy ofertę. I wybrać - tylko dlatego, że 1,5 roku temu była najtańsza.

Opracowanie "ToT" "24Kurier.pl" 21 czerwca 2010 roku

* * *

Rewolucyjne zmiany przy Bramie Portowej. Będą pierwsze w Polsce zielone buspasy

Miejsce, które od lat jest dla Szczecinian powodem do wstydu i przybliża nas bardziej do krajów Trzeciego Świata w końcu przestanie straszyć!

Miasto planuje wyremontować zniszczony węzeł jeszcze w tym roku. Zakres prac obejmuje wymianę torowiska na odcinku od gmachu poczty głównej, aż do skrzyżowania z ul. Dworcową, nawierzchni jezdni, remont peronów przystankowych. Zmieni się organizacja ruchu, choć sam układ skrzyżowania będzie podobny. Zaprojektowano też inne, bardziej rewolucyjne zmiany, które ucieszą przede wszystkim mieszkańców korzystających z komunikacji miejskiej.

Zielone pasy dla autobusów

Pojawią się pierwsze w Szczecinie tzw. buspasy. Zlokalizowane będą na torowisku tramwajowym. Ma to usprawnić przesiadki między innymi z linii pośpiesznych na tramwaje i pozwolić autobusom szybciej pokonać skrzyżowanie.

Co ciekawe, w zamyśle projektantów nawierzchnia buspasa ma być wykonana z asfaltu barwionego na kolor zielony. Docelowo taki kolor mają mieć wszystkie pasy dla autobusów w mieście. Jest to rozwiązanie droższe, ale niewątpliwie zwróci uwagę kierowcom, którzy widząc kolor zielony będą od razu wiedzieć, iż ta część drogi nie jest przeznaczona do ruchu samochodowego.

Rozwiązanie jest nowatorskie z dwóch powodów - będzie to pierwszy wprowadzony na stałe buspas w mieście (funkcjonowały one do tej pory jedynie podczas regat The Tall Ship's Races w 2007 roku na ul. Gdańskiej i mimo aprobaty mieszkańców zostały zlikwidowane), a "zielonego asfaltu" nie zastosowano jeszcze nigdzie w Polsce jako nawierzchni przeznaczonej dla środków komunikacji publicznej. W Warszawie pojawił się jedynie jako nawierzchnia drogi rowerowej.

W ciągu dnia z buspasa będą korzystać linie pośpieszne A, B, C, D, G skręcające z ul. Wyszyńskiego w Niepodległości. W tym celu trzeba było wydłużyć i poszerzyć perony tramwajowe w ul. Wyszyńskiego. W nocy po "zielonym asfalcie" kursować będą linie nocne - również te poruszające się po ul. 3 Maja.

Będą także udogodnienia dla tramwajów

Zyskają również same tramwaje - nie tylko nowe, równe torowisko. Zaprojektowano dla nich nowy, nieistniejący obecnie skręt torowy z ul. Niepodległości w pl. Zwycięstwa, w kierunku ul. Krzywoustego. Daje to dla komunikacji miejskiej zupełnie nowe możliwości.

Będzie można na przykład - co dziś jest niemożliwe - dowozić ludzi tramwajem z Niebuszewa na Cmentarz Centralny na Wszystkich Świętych. Dotychczas pasażerowie jadący z okolic pl. Rodła musieli przesiadać się. Zmiany można wprowadzić również na stałe – uruchamiając np. zupełnie nową linie tramwajową z pl. Rodła na Gumieńce.

Dla kierowców samochodów również przyszykowano kilka zmian. Z pl. Zwycięstwa, w lewo w al. Niepodległości będzie można skręcić aż z dwóch pasów. Tak samo będzie w relacji przeciwnej. Na al. Niepodległości w kierunku al. 3 Maja będzie teraz, aż pięć pasów ruchu dla aut.

Zmiany te związane są z budową Galerii Kaskada i koniecznością zwiększenia przepustowości al. Niepodległości. Niestety na nowe rozwiązania mogą narzekać jedynie rowerzyści. Pięć pasów ruchu, a przy tym brak drogi dla rowerów, a więc konieczność jazdy jezdnią - w Polskich warunkach jest to dla cyklistów samobójstwo.

Miasto kolejny raz zignorowało bezpieczeństwo tych uczestników ruchu, mimo, iż al. Niepodległości jest dostatecznie szeroka by wyznaczyć pasy/drogi dla rowerów. Do końca wakacji miasto planuje ogłosić przetarg w formule "zaprojektuj i zbuduj". Na razie gotowy jest tzw. program-funkcjonalno użytkowy wykonany przez konsorcjum firm:
Pracownia Projektowa Maciej Sochanowski
Pracownia Projektowa Maciej Kasprzyk
Agua y Estructuras, S. A. (Ayesa)
Koszt przebudowy skrzyżowania szacowany jest na ok. 15 mln zł.

Dwa dni temu ogłoszono natomiast przetarg na modernizacje ul. Niepodległości, Obrońców Stalingradu i pl. Żołnierza. W ramach tego zadania wyremontowane zostanie między innymi torowisko tramwajowe od ul. Bogurodzicy do Bramy Portowej wraz z peronami przystankowymi.

Jezdnia dla samochodów będzie poszerzona - zadanie to jest zintegrowane z remontem samego skrzyżowania na Bramie Portowej. Rozstrzygnięcie tego przetargu ma nastąpić jeszcze pod koniec lipca.

Opracowanie "leks" "Moje Miasto" 18 czerwca 2010 roku

* * *

Co z tymi tramwajami?

Mylił się ten, kto uważał, że ostatecznie zakończyła się przetargowa batalia o tramwaje niskopodłogowe dla Szczecina. Kontrola Urzędu Zamówień Publicznych wykazała, że przetarg został przeprowadzony nieprawidłowo. Tramwaje Szczecińskie zgłosiły zastrzeżenia do wyniku kontroli, teraz spółka czeka na odpowiedź

Ostatni jak dotąd przetarg na sześć tramwajów niskopodłogowych zakończył się na początku maja. Wybrano ofertę bydgoskiej PESY, nie rozpatrując oferty Fabryki Pojazdów Szynowych "Cegielski" z Poznania, bo firma nie przedłużyła terminu związania ofertą. "Cegielski" wyniku nie oprotestował.

Uroczyste podpisanie umowy z PESĄ miało nastąpić 28 maja, jednak w ostatniej chwili poinformowano, że do niego nie dojdzie "z przyczyn niezależnych od spółki". Tą przyczyną okazała się kontrola Urzędu Zamówień Publicznych. - Wszystkie postępowania o udzielenie zamówień współfinansowanych ze środków UE o wartości równej lub przekraczającej 10 mln euro dla dostaw i usług podlegają obligatoryjnie kontroli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych - tłumaczy Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP.

Kontrola miała na celu sprawdzenie, czy w czasie przetargu przestrzegane były przepisy prawa zamówień publicznych. Zdaniem UZP Tramwaje Szczecińskie naruszyły prawo nie dokonując oceny "Cegielskiego" oraz wprowadzając kryterium doświadczenia wykonawcy w budowaniu tramwajów niskopodłogowych. Kontrola stwierdziła, że tym samym naruszono zasady uczciwej konkurencji.

Tramwaje Szczecińskie zgłosiły zastrzeżenia do obu zarzutów. Jak spółka ustosunkowała się do wyników kontroli, nie udało nam się dowiedzieć. - Czekamy na odpowiedź z Warszawy, dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć więcej - mówi dyrektor Zbigniew Dąbrowski.

Prezes UZP ma ustawowo 15 dni na odpowiedź. Termin ten mija dzisiaj. Prezes może uznać argumenty Tramwajów Szczecińskich, tym samym cofając zarzuty wynikające z kontroli. Może też argumenty odrzucić, kierując sprawę raz jeszcze do rozpatrzenia Urzędowi Zamówień Publicznych. Ten będzie miał kolejne 15 dni na opracowanie stanowiska, która będzie wiążące. Oznacza to, że możliwe jest kolejne powtórzenie przetargu.

Pierwszy przetarg na sześć tramwajów niskopodłogowych rozstrzygnięto w marcu zeszłego roku. Od tego czasu procedura była powtarzana kilkakrotnie przez protesty przegranych firm. Samo wykonanie tramwajów - jak deklarowała PESA - miałoby trwać osiem miesięcy od podpisania umowy. Batalia trwa, a szczecinianie nadal czekają na nowoczesne pojazdy, które znacznie podniosłyby jakość transportu miejskiego.

Opracowanie "Mateusz Burdziński" "Stetinum.pl" 17 czerwca 2010 roku

* * *

Tramwaje z Poznania

Dwa stare wagony tramwajowe, ale znacznie odmłodzone i unowocześnione, pojawią się na szczecińskich torach. W spółce "Tramwaje Szczecińskie" otwarto oferty na dostawę tzw. pudeł i ulepszonych silników dla 2 wagonów z najpopularniejszej w Polsce rodziny 105N

Zapytanie ofertowe wysłaliśmy do 7 firm - mówi Zbigniew Dąbrowski, zastępca dyr. Spółki. Odpowiedziały dwie, obie z Poznania. Przejęty przez Agencję Rozwoju Przemysłu dawny "Cegielski" wycenił zlecenie na ponad 1,7 mln zł. Mniej, bo 1 415 200 zł, chce działający również w Poznaniu Modertrans. Oferta tej firmy mieści się w kwocie, jaka na inwestycję zarezerwowały "Tramwaje Szczecińskie". Dlatego po sprawdzeniu pod względem formalnym prawdopodobnie zostanie wybrana i będzie można podpisać umowę.

* * *

Jeden zmodernizowany skład po Szczecinie jeździ od ponad roku. "Pudła" ma właśnie z poznańskiego "Modertransu". I patrząc na niego trudno przyznać, że są to wagony wyprodukowane ok. 30 lat temu. Nowoczesny wygląd, cicha aparatura czy sprawne i wydajne ogrzewanie robią wrażenie. Problem w tym, że jest to ciągle wagon z wysoką podłogą, który po gruntownej modernizacji pojeździ jeszcze 20-30 lat. Te same pieniądze można by wydać na używane, ale równie niezawodne niskopodłogowce z Zachodu. Tymczasem Szczecin chce wydać spore kwoty właśnie na modernizację przestarzałych konstrukcji.

Opracowanie "t" "24Kurier.pl" 17 czerwca 2010 roku

* * *

Rozkopią centrum miasta

Zmieni się układ drogowy w rejonie budowanej Galerii Kaskada. Ogłoszony został przetarg na „modernizację skrzyżowania al. Niepodległości, z ul. Obrońców Stalingradu łącznie z przebudową al. Niepodległości i pl. Żołnierza”

Podstawową zmianą po przebudowie będzie możliwość dwukierunkowego ruchu na ul. Obrońców Stalingradu. Zamknięty będzie wjazd na pl. Żołnierza od strony al. Jana Pawła II. Wykonany zostanie dodatkowy pas do skrętu w lewo dla jadących od strony pl. Rodła w kierunku Trasy Zamkowej. Przebudowane zostaną jezdnie i sygnalizacja świetlna.

Al. Niepodległości będzie przebudowana na odcinku pomiędzy pl. Żołnierza a Bramą Portową (jezdnia bezpośrednio przylegająca do Centrum Handlowego). Na odcinku od pl. Żołnierza do ul. Bogurodzicy przebieg jezdni zostanie przesunięty m.in. na miejsce istniejących miejsc parkingowych. Ruch odbywać się będzie 4 pasami.

Na odcinku od ul. Bogurodzicy do Bramy Portowej jezdnia będzie miała 5 pasów ruchu (po 2 pasy ruchu do skrętu w prawo i do jazdy na wprost, jeden pas dla pojazdów skręcających w lewo). Na odcinku tym przebudowane zostanie także torowisko tramwajowe. Za skrzyżowaniem z ul. Bogurodzicy wykonany zostanie wjazd z jezdni zachodniej na torowisko tramwajowe umożliwiający wjazd na nie autobusom. Przystanek autobusowy zostanie przeniesiony na peron tramwajowy na wlocie al. Niepodległości do Bramy Portowej. Wykonany tam zostanie wspólny przystanek tramwajowo-autobusowy integrujący wszystkie pojazdy komunikacji miejskiej jadące w kierunku prawobrzeża.

Ul. Obrońców Stalingradu będzie dwukierunkowa na całej długości. Szerokość jezdni w zależności od odcinka będzie miała od dwóch do czterech pasów ruchu. Pomiędzy ul. Wojciecha a pl. Żołnierza Polskiego powstanie też ścieżka rowerowa. Ruch na wszystkich skrzyżowaniach znajdujących się w ciągu ul. Obrońców Stalingradu sterowany będzie sygnalizacją świetlną.

Ul. św. Wojciecha od ul. Obrońców Stalingradu do ul. Bogurodzicy będzie dwukierunkowa, na tę ulicę wyjeżdżać będą kierowcy z parkingu Galerii Handlowej. Ruch skierowany będzie tylko w kierunku Obrońców Stalingradu. W bezpośrednim sąsiedztwie "Kaskady" jezdnia będzie miała 3 pasy ruchu rozdzielone wyspą, powstaną też miejsca parkingowe.

Ul. Kaszubska na odcinku od ul. Bogurodzicy do ul. Obrońców Stalingradu zostanie wyłączona z ruchu (na fragmencie powstanie deptak). Od ul. Obrońców Stalingradu do pl. Lotników droga będzie jednokierunkowa (w kierunku Obrońców Stalingradu).

Zachodnia jezdnia al. Jana Pawła II pomiędzy pl. Lotników a pl. Żołnierza Polskiego zostanie wyłączona z ruchu i przeznaczona na miejsca parkingowe.

Otwarcie ofert w przetargu nastąpi 22 lipca. Od chwili przekazania placu budowy wykonawca będzie miał 10 miesięcy na wykonanie prac.

Opracowanie "t" "24Kurier.pl" 17 czerwca 2010 roku

* * *

Szczecińskie Tramwaje przepraszają za reklamę "Zjeżdżaj z torów".
Nie zamierzają jej jednak zmienić

Przepraszamy jeśli kogoś uraziliśmy, ale to dobra reklama - twierdzą Szczecińskie Tramwaje o haśle "Zjeżdżaj z torów". Po kierowcach kontrowersyjną reklamą zainteresowali się radni i władze Szczecina

Od kilku tygodni tylną szybę tramwajów zasłania wielka nalepa z hasłem "Zjeżdżaj z torów będzie bezpieczniej i punktualniej". To część kampanii, którą spółka Tramwaje Szczecińskie chce przestrzegać kierowców i motocyklistów, aby zachowali odstęp jadąc torowiskiem. Hasło wywołuje kontrowersje, bo według niektórych słowo zjeżdżaj użyte jest w negatywnym, obraźliwym znaczeniu.

Chcielibyśmy przeprosić osoby, które mogły poczuć się urażone formą komunikatu zawartego w treści nalepy. Zapewniamy, że nie było niczyją intencją obrażanie kogokolwiek - mówi Małgorzata Dworzyńska z Tramwajów Szczecińskich.

Spółka nie zamierza jednak zrezygnować z dwuznacznego hasła. Sprawa okazała się na tyle kontrowersyjna, że zainteresowały się nią władze miasta. Interpelację złożyła radna Marzena Kopacka. Jej zdaniem język użyty w haśle jest nie do przyjęcia.

Reklama wydała mi się co najmniej dziwna. Każda akcja nakierowana na poprawę bezpieczeństwa jest słuszna, ale język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Co to znaczy "zjeżdżaj" ? Czy naprawdę w bogatym słowniku języka polskiego nie można było wymyślić bardziej uprzejmego i przyjaźniejszego słowa, jak choćby "zjedź"? Jeśli w kampanii tej chodziło o przypomnienie kierowcom o kulturze, to użycie takiej nomenklatury odnosi wręcz przeciwny skutek. Nie ma to związku bowiem z uprzejmym apelem, a raczej z niegrzeczną odzywką, nacechowane jest agresją i lekceważeniem. Nie rozumiem także sensu umieszczania naklejki na tylnej szybie tramwaju. Czy ma to na celu przegnanie kierowców samochodów stojących za tramwajem, czy ich obrażenie, czy co konkretnie - pyta radna.

Jej zdaniem niekulturalnych uczestników ruchu można spotkać zarówno za kierownica auta jak i pulpitem tramwajów. Dlatego proponuję, aby wszyscy przypomnieli sobie o dobrym wychowaniu zamiast pouczać w tak niegrzeczny sposób innych użytkowników dróg.

Sprawą zainteresował się też Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Poprosił spółkę o wyjaśnienia. Tramwaje Szczecińskie zapewniają, że akcja spotkała się z aprobatą kierowców, a trzeba było użyć mocniejszych słów, bo łagodniejsze formy wypowiedzi często nie trafiają do adresatów.

Reklama społeczna używa treści, które dla odbiorcy mogą być nawet oburzające i niezgodne z jego przekonaniami. Takie informacje dla odniesienia zamierzonego skutku, mają też różne zabarwienie emocjonalne od wzbudzenia zainteresowania do poczucia zagrożenia - dodaje Małgorzata Dworzyńska. Innego zdania jest Arkadiusz Sówka, dyrektor strategiczny z agencji reklamowej Anny Turkiewicz. Według niego skutek akcji może być odwrotny do zamierzonego.

Chodziło u uzyskanie dwuznaczności, która wzmocni przekaz komunikatu. To się akurat udało. Kłopot w tym, że celem komunikacji jest nie tylko zwrócenie na siebie uwagi. Liczy się także perswazyjność - przekonanie odbiorców i wywołanie pożądanej reakcji. Niestety hasło, wyrażone w formie, którą można odczytać jak niezbyt grzeczne żądanie, ustawiło komunikację na poziomie konfrontacji. Tymczasem ludzka psychika skonstruowana jest w taki sposób, że atak rodzi automatyczne reakcje obronne.

Dlatego niezbyt elegancka dwuznaczność hasła wywołuje sprzeciw i odrzucenie (skądinąd słusznej przecież) treści. Co więcej, przekaz pogłębia i utrwala i tak już dość powszechną opinię o nieżyczliwości motorniczych - zauważa. Według niego lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie, starej sprawdzonej zasady: o przychylność lepiej poprosić, niż jej żądać.

Opracowanie "Mariusz Parkitny" "gs24.pl" 15 czerwca 2010 roku

* * *

Sauna w autobusie. Kto oszczędza na klimie?

Po co miasto kupiło nowoczesne solarisy, skoro nawet przy takich upałach kierowcy nie uruchamiają klimatyzacji? - z takim pytaniem zadzwonił do nas poirytowany czytelnik, który w piątek przed godz. 11 przeżył koszmarną podróż autobusem linii 68

Nowy, ładny autobus, przystrojony naklejkami w barwach Floating Garden, a w środku ludzie się gotują - opowiada pan Robert, mieszkaniec os. Książąt Pomorskich. Temperatura nie do zniesienia. A przecież mogłoby być chłodno i przyjemnie. Nie rozumiem, dlaczego kierowca nie włączył klimatyzacji.

Zapytaliśmy o to szefa SPA Klonowica, która obsługuje linię 68, z os. Kormoranów na pl. Rodła. Nie mamy ścisłych wytycznych, kiedy włączać klimatyzację. Decyduje kierowca. W upalne dni powinien ją włączyć, by zapewnić komfort pasażerom. I sobie także. Przecież pracuje dziewięć godzin - stwierdził Krzysztof Putiatycki, prezes SPA Klonowica. Ale nie wszystkie solarisy są wyposażone w klimę, tylko osiem z dwudziestu sześciu. Zaraz sprawdzę, jaki pojazd kursował po tej trasie. Po dwóch minutach oddzwonił. Klimatyzacja w tym autobusie jest. Zaraz skontaktuję się z kierowcą - obiecał. Pouczę go, by nie zapominał o pasażerach.

Pracownicy spółek autobusowych anonimowo mówią, że klimatyzacji nie włączają z powodu oszczędności. Zużycie paliwa wzrasta o 5-10 procent. A jeśli przekroczy się normy, trzeba się tłumaczyć. Kary finansowe (na przykład obcięcie premii) też się zdarzają, ale rzadko.

Jeździ się w taki sposób, by się zmieścić w "widełkach", określających maksymalny poziom spalania - mówi "Gazecie" pan Marek, dziś pracujący w prywatnej firmie przewozowej, kiedyś kierowca MZK. Przy temperaturze powyżej 30 stopni włączenie klimatyzacji to nawet 10 proc. paliwa więcej, dlatego kierowca miejskiego autobusu niezbyt chętnie to robi.

Nie stosujemy żadnych sankcji wobec kierowców, którzy mają "przepały", czyli zużyją trochę więcej paliwa - zapewnia Krzysztof Putiatycki. Tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy norma została znacznie przekroczona, możemy poprosić kierowcę o wyjaśnienie.

Od września po ulicach Szczecina ma jeździć kolejnych dziesięć solarisów (w tym osiem przegubowych) z klimatyzacją.

Opracowanie "Tomasz Maciejewski" "Gazeta.pl" 12 czerwca 2010 roku

* * *

Autobusy później z powodu błędów we wnioskach

Zakup 20 nowych autobusów dla Szczecina opóźni się, bo firmy, wynajęte do wypełnienia wniosków, zrobiły w nich błędy

Spółki przewozowe, starające się o dofinansowanie na zakup nowego taboru błędnie wypełniły wnioski o przyznanie funduszy z Unii Europejskiej. Teraz SPA "Klonowica" i "Dąbie" ponownie złożyły wnioski o dotacje w Urzędzie Marszałkowskim.

Błędy formalne spowodowały, że wnioski obu spółek zostały odrzucone - mówił w "Rozmowie pod Krawatem" zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski. Przeprowadziliśmy bardzo dyscyplinującą rozmowę z prezesami obu spółek, którzy skorzystali z firm doradczych. Nie zauważyły one pewnego drobnego niuansu, który występuje tylko w naszym województwie - mówi Chochulski.

Ten niuans to okres referencyjny - mówi prezes SPA Dąbie Włodzimierz Sołtysiak. Wpisaliśmy lat 15, a wymagany przez Urząd Marszałkowski wynosi lat 8 - dodaje Sołtysiak.

Teraz firmy zewnętrzne, które w imieniu spółek wypełniały wnioski o przyznanie środków z RPO zrobią to ponownie, ale już za darmo. Prezes SPA "Klonowica" Krzysztof Putjatycki jest jednak spokojny o zakup autobusów. Mam podpisaną umowę na 10 autobusów, które na pewno we wrześniu trafią na ulice Szczecina - zapewnia. W sumie obie spółki starają się o przyznanie 30 milionów złotych.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel" "Polskie Radio Szczecin" 10 czerwca 2010 roku

* * *

Nowe Miasto. Zobacz plany magistratu dotyczące przebudowy dzielnicy Śródmieścia

Poprzednio na temat przebudowy dzielnicy wypowiadali się architekci, urbaniści, studenci i mieszkańcy osiedla. Dziś prezentujemy plany magistratu

Nowe Miasto to jeden z podstawowych obszarów śródmiejskich. Wymaga aktywizacji oraz poprawy jakości przestrzeni - mówi Dariusz Wołoszczuk z urzędu miasta. Opracowane przez studentów ZUT koncepcje zagospodarowania osiedla są zbieżne z przyjętą przez miasto wizją rozwoju. Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przewiduje likwidację terenów powojskowych i kontynuację zwartej zabudowy.

foto: Gs24.pl, Stary dworzec nie zostanie zburzony, a zamieniony na zaplecze gastronomiczno-usługowe. Nowy dworzec powstanie na wysokich palach nad terenem między ulicami Kolumba i Czarnieckiego, w rejonie obecnej lokomotywowni. Ma być supernowoczesnym obiektem, porównywalnym do dworca kolejowego w Berlinie. (Wizualizacja Ingeno Consult BPK Sp. z o.o. na zlec).
foto: Gs24.pl,
Stary dworzec nie zostanie zburzony
Szczegółowe ustalenia dotyczące przebudowy Nowego Miasta zawarte są w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, opracowywanych zgodnie ze studium. Plany te powstały dla fragmentów osiedla, w części osiedla takie plany są dopiero uchwalane.

Dla terenów zamkniętych nie wykonuje się planów miejscowych - dodaje Wołoszczuk. W rejonie Nowego Miasta znajdują się tereny będące własnością Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, a także tereny należące do PKP. Istotnym problemem w zagospodarowaniu Nowego Miasta jest fakt, że tylko około 30 procent terenu osiedla należy do gminy.

Dworzec przyczyną zmian

Obecnie trwają prace nad rozwiązaniem kluczowego dla Nowego Miasta problemu, jaki stanowi konieczność zmian w układzie komunikacyjnym. Ten układ zmieni się po powstaniu jednego z węzłów obwodnicy śródmiejskiej, tak zwanego węzła "Zapadła", w rejonie ulicy o tej samej nazwie - mówi Dariusz Wołoszczuk. Zmiany przyniesie także budowa nowego dworca kolejowego i związana z tym funkcja komunikacyjna ulic Narutowicza, Czarnieckiego i Kolumba.

Budowa nowego dworca wymusi zmianę trasy tramwaju, który dziś jedzie ulicą 3 Maja, skręca w Narutowicza i później w Potulicką. Po przebudowie pojedzie prosto, wjedzie w ulicę Czarnieckiego i nią dotrze do Potulickiej. Część trasy pokona na nowo wzniesionej estakadzie.

Stary dworzec nie zostanie zburzony, a zamieniony na zaplecze gastronomiczno-usługowe. Nowy dworzec powstanie na wysokich palach nad terenem między ulicami Kolumba i Czarnieckiego, w rejonie obecnej lokomotywowni. Ma być supernowoczesnym obiektem, porównywalnym do dworca kolejowego w Berlinie.

W plany rewitalizacji okolic dworca wpisuje się także przebudowa ulicy Kolumba. Przeniesienie ulicy w miejsce torów ma kluczowe znaczenie dla planowanej rewitalizacji tego rejonu. Miasto chce stworzyć na terenach między Odrą a torami kolejowymi nowoczesną dzielnicę, jednak zdaniem magistratu - wszystko zależy od planów PKP. Budowa nowoczesnego centrum komunikacyjnego spowoduje bowiem zmianę i rozwój funkcji na przyległych terenach.

Miasto chce przejąć tereny wzdłuż ulicy Kolumba należące do PKP - mówi Wołoszczuk. W planach są dwa warianty nowej trasy. W pierwszym nową ulicą pojadą tylko samochody. W drugiej wersji: ze starej zabudowy nad Odrą znikną także tramwaje.

Budowa nowego dworca wymusi także remonty okolicznych ulic. Dlatego w przyszłości zmodernizowane zostaną ulice Potulicka, Narutowicza i Kaszubska. Planowana jest także przebudowa ulic Kusocińskiego, Sowińskiego i Głowackiego. Z kolei na przełomie roku 2010/2011 spółka Szczecińskie Tramwaje zmodernizuje torowiska wraz z zielenią w alei Piastów.

Bloki zamiast kamienic

W ramach rewitalizacji kwartału powojskowego na wolnych terenach TBS "Prawobrzeże" buduje osiedle przy ul. Kusocińskiego. Pod koniec tego roku powstanie tam 99 mieszkań. W następnych latach powstaną kolejne bloki (95 mieszkań), z częściową adaptacją istniejących obiektów historycznych. Budynki po koszarach zostaną zagospodarowane na funkcje usługowe. Spółka "Sowińskiego 72" w czerwcu 2008 roku rozpoczęła budowę osiedla Pionierów . Na terenie należącym do warszawskiego dewelopera powstaną pięciokondygnacyjne bloki wyposażone w windy i garaże podziemne (550 mieszkań).

Najlepiej w tym wszystkim wygląda zapowiadana rewitalizacja zabudowy przy ulicy Kolumba. Firma Eko Park, do której należy kilka nieruchomości w tym rejonie, chce zbudować w Szczecinie drugą Wenecję. Nadodrzańska dzielnica ma dorównać nadrzecznym kompleksom budowanym w Hamburgu, Londynie czy Rotterdamie.

Firma zorganizowała warsztaty dla projektantów, w których zaprezentowały się cztery zespoły szczecińskich architektów. Wizje prezentowały się oszałamiająco, a zaniedbana część Szczecina zmieniła się nie do poznania. W miejscu zdewastowanej zabudowy przemysłowej zaprojektowano luksusowe apartamentowce, hotele, centra sztuki. Rozsypujące się nabrzeża zastąpiły mariny. Radni już zgodzili się na zmiany w planie zagospodarowania zaproponowane przez inwestora. Ten zarzeka się, że Szczecin w końcu doczeka się nadrzecznej dzielnicy z prawdziwego zdarzenia. Jest tylko jedna przeszkoda. Kompleksowa rewitalizacja okolic ulicy Kolumba ma kosztować nawet miliard złotych.

Co nowego w planach zagospodarowania

Plan zagospodarowania "Nowe Miasto Potulicka" ustala zasady zabudowy terenów dotąd nie zainwestowanych. Po uchwaleniu planu zrealizowano częściowo zabudowę na zamknięciu ulicy Potulickiej, a także osiedle TBS przy ulicy Kusocińskiego - mówi Wołoszczuk. Największą zmianą którą wprowadza jest jednak nowy przebieg linii tramwajowej ulicami 3 Maja - Czarnieckiego do Potulickiej. Plan "Nowe Miasto Dąbrowskiego, Sowińskiego" nadal jest opracowywany. Określa zasady zabudowy dla terenów należących dziś częściowo do wojska (teren WAM pomiędzy ul. Głowackiego i Sowińskiego, teren WAM przy ul. Kusocińskiego, tereny obecnych ogrodów działkowych przy ul. Dąbrowskiego).

Zakłada budowę obwodnicy w miejscu dzisiejszej ulicy Dąbrowskiego. Dopuszcza możliwość wysokiej zabudowy: przy alei Powstańców Wielkopolskich mogą powstać 12-piętrowe wieżowce.

Plan określa też zasady i możliwości rozbudowy obiektów uczelnianych. A więc kompleksu ZUT przy alei Piastów, oraz terenów Uniwersytetu Szczecińskiego między aleją Piastów a ulicą Narutowicza - dodaje Wołoszczuk.

Co na to architekt

Zdaniem Tomasza Cykalewicza, architekta urbanisty z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, w toczącej się na łamach naszej gazety dyskusji na temat planów zagospodarowania Nowego Miasta nie poruszono dotychczas kilku ważnych kwestii.

Musimy sobie uświadomić, że po uruchomieniu obwodnicy zmieni się funkcjonowanie Szczecina - mówi Cykalewicz. Na południu Nowego Miasta, wzdłuż ulicy Dąbrowskiego planowana jest obwodnica śródmieścia i nowa przeprawa przez Odrę. Przejmie ona rolę jednego z głównych wjazdów do miasta.

Nowe Miasto, zamiast peryferyjnej strefy zagubionej na obrzeżach śródmieścia, stanie się znakomicie dostępną i eksponowaną częścią miasta. Zabudowa południowych skarp Nowego Miasta ma szansę stać się nową wewnętrzną panoramą i wizytówka Szczecina. Z tego względu wszelkie nowe inwestycje w tej części Nowego Miasta powinny być koordynowane już teraz, z uwzględnieniem ekspozycji panoramy, która będzie widoczna z przyszłej trasy.

Inną ważną kwestią jest składanie miasta z puzzli. To problem nie tylko planów Nowego Miasta, ale Szczecina w ogóle. Przemieszanie funkcji stanowi ogólną zasadę i wytyczną dla miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Przykładem może być rozproszenie uczelni wyższych. Tymczasem teren po koszarach, blisko dworca, przyległy do śródmieścia, właśnie dla lokalizacji uczelni, centrum konferencyjnego czy kampusu mógłby być szczególnie dogodny. Dla budownictwa mieszkaniowego jest to teren atrakcyjny, ale pozostający jednym z wielu w obszarze miasta. Tymczasem na tak atrakcyjnym obszarze, z ogromnym potencjałem urbanistycznym, miasto funduje nam kolejne osiedla.

Nie wszyscy uświadamiamy sobie fakt, że w Szczecinie corocznie ubywa mieszkańców - dodaje Tomasz Cykalewicz. Jest to nie tylko objaw kryzysu, ale również szczególna szansa na przebudowę struktury miasta, jego uporządkowanie i podniesienie standardu. Nowe Miasto wymaga takiego podejścia w największym stopniu, ponieważ jest to najbardziej zaniedbany obszar śródmiejski, a przy tym o szczególnym potencjale, bogatym dziedzictwie kulturowym i wspaniałej ekspozycji. Nowe Miasto wymaga objęcia nie fragmentarycznymi, ale jednym planem miejscowym, renegocjacji umów z inwestorami i systematycznej skoordynowanej realizacji. Nie rozmieniajmy pochopnie potencjału Nowego Miasta na drobne.

Opracowanie "Łukasz Zieliński" "Głos Szczeciński" 6 czerwca 2010 roku

* * *

Tramwaj na szlaku kolei

Unikatową w skali kraju szansę Szczecina na naprawdę nowoczesną komunikację daje sieć torów kolejowych oplatająca trzy czwarte dzielnic miasta i docierająca do większości przedmieść

W czasach PRL zabrakło politycznej decyzji, by na wzór Gdańska zaprząc kolej w służbę miasta. Dziś wiemy, że szynami kolei można puścić trzykrotnie lżejsze i tańsze tramwaje, a właściciel torów - PKP jest gotów do współpracy. W kręgach magistrackich jednak absolutny priorytet ma kosztowny (za 300 min zł) projekt budowy tzw. szybkiego tramwaju, który przewiduje połączenie Słonecznego z Basenem Górniczym.

foto: Kurier Szczeciński, Aglomeracja szczecińska z siecią torów kolejowych z zaznaczonym projektowanym łącznikiem w Zdrojach.
foto: Kurier Szczeciński,
Aglomeracja szczecińska
z siecią torów kolejowych
z zaznaczonym projektowanym
łącznikiem w Zdrojach
Proste, szybsze w realizacji oraz dużo tańsze połączenie Słonecznego ze śródmieściem daje koncept pana Tadeusza Turka - specjalny wiadukt łączący szyny biegnące ze Słonecznego z trasą kolei z Dąbia, przez Zdroje do centrum. Jeden łącznik i mamy system naprawdę szybkiego tramwaju od Kijewa do Trzebieży (z Pogodna na Słoneczne o 25 minut krócej!). Powtarzam swoje od lat - a władza milczy jak grób...

A jednak kropla drąży skałę! Mój artykuł z 19 marca „Tramwaj szlakiem kolei" (piąty od 1997 roku na ten temat) spotkał się z dużym odzewem. Listy, słowa poparcia. Nareszcie! Co szczególnie krzepiące, w tej ważnej kwestii wypowiedział się dr inż. Marek Tałasiewicz - najlepszy z wojewodów epoki III RP. Pisze on m.in.:

Chyba w 1991 roku, przy okazji podziału i komunalizacji ówczesnego, podporządkowanego wojewodzie WPKM analizowaliśmy możliwości wprowadzenia w komunalizowanych przedsiębiorstwach wspólnego biletu na autobusy i tramwaje oraz uruchomienie nowych linii tramwajowych wykorzystujących istniejący w mieście układ torów kolejowych. Technicznie byłoby to znacznie łatwiejsze niż teraz, gdyż wtedy nie było obiektów hurtowni „Selgros" w miejscu projektowanego łącznika kolejowego, a ponadto w wielu miejscach w mieście istniały połączenia (a nie tylko skrzyżowania) torowisk tramwajowych i kolejowych.

Z kolei na wiosnę 2008 roku Zachodniopomorska Agencja Rozwoju Regionalnego w Szczecinie (byłem wówczas jej prezesem) wykonała na zamówienie szczecińskiego Urzędu Miasta opracowanie mające charakter koncepcji technicznej przygotowania i uruchomienia w Szczecinie dwóch linii pilotowych z tramwajami dwusystemowymi. Wytypowano trasy (tramwaj miał jechać wzdłuż Odry pod Wałami Chrobrego), miejsca zjazdów z jednego systemu trakcji na inny, nawet wskazano typy pojazdów oraz szacunkowy koszt takiego eksperymentu. Partnerem merytorycznym ZARR była Politechnika Krakowska".

Opracowaniem projektu kierował inż. Jacek Scheibe, jeden z pionierów wolnego rynku (od 1987 roku pracujący we własnej jednoosobowej firmie projektowej, organizator wielu spółek prawa handlowego), posiadacz licznych patentów, z których ogromną większość wdrożono.

W 2007 roku wspólnie z Instytutem Pojazdów Szynowych Politechniki Krakowskiej opracowałem dokumentację projektu dwusystemowego tramwaju. Określiliśmy parametry techniczne, rozmiary i pojemność wagonów, takie szczegóły jak obręcze kół, napięcie i nacisk kół na szyny. Pojazd długości 18 metrów mógłby pomieścić - tak jak wagon kolejowy -150 osób - mówi inż. Jacek Scheibe. Tramwaj poruszający się sprawnie po całej sieci szyn wielkiej aglomeracji widziałem w Niemczech w Zagłębiu Ruhry. Doskonale się sprawdza.

Osobiście sądzę, że w Szczecinie, w pierwszym etapie, póki nie mamy tramwajów dostosowanych do dwu systemów trakcji, można by puścić na tory kolejowe tramwaje jednosystemowe. Byłoby to tanie i proste w realizacji. Czy natomiast jest sens budowania łącznika wiążącego osiedle Słoneczne (przyp. autora: a zatem i Kijewo, a w perspektywie Płonię i Strugę) z obwodnicą kolejową w Zdrojach? Tu mam wątpliwości. Natomiast w dalszej perspektywie widzę możliwości połączenia sieci kolejowej z tramwajową przy Dworcu Głównym, na Pomorzanach przy kościele św. Józefa, na Turzynie i Gocławiu). Cóż, tym projektem dysponuje miasto Szczecin. Warto tu nadmienić, że Goleniów kończy właśnie budować specjalną 6-kilometrową linię kolei na lotnisko. Natomiast mam wrażenie, że Szczecin doskonale obchodzi się bez korzystania szansy, jaką daje znakomicie rozbudowana przez Niemców sieć kolejowa. Być może rzeczywiście miasto takiej komunikacji nie potrzebuje. Szkoda, bo przedsięwzięcie można by uruchomić w ciagu jednej kadencji.

Tyle inż. Jacek Scheibe. Od siebie dodam, ż Szczecin jest bodaj najszybciej wyludniającym się, ergo, przodującym w gospodarczym upadku dużym miastem Polski. Nowoczesna szynowa komunikacja między dzielnicami dałaby atut więdnącej aglomeracji.

Opracowanie "Janusz Ławrynowicz" "Kurier Szczeciński" 5 czerwca 2010 roku

* * *

Napisał do prezydenta i wyleciał z pracy

Pracownik Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica" napisał skargę do prezydenta miasta Piotra Krzystka. Ten skierował ją do rozpatrzenia prezesowi, który stwierdził, że wszystko jest w porządku, a potem 63-letniego kierowcę... wyrzucił dyscyplinarnie z pracy

Tadeusz Pęciak przejeździł za kółkiem autobusu kilkadziesiąt lat. Wielu kibiców Pogoni pamięta go z lat 80., kiedy był kierowcą TAM-a należącego do MKS Pogoń. Potem poszedł do Zajezdni Autobusowej na Klonowica, gdzie przepracował 15 lat. Przełożeni nie mieli żadnych zarzutów do jego pracy, a pasażerowie żadnych skarg. Ba, niektórzy go chwalili i słali do dyrekcji pisma pochwalne. Był także pozytywnym bohaterem dwóch artykułów w lokalnej prasie. Ostatnio obsługiwał linię nr 70 na trasie Dworzec PKP - Urząd Miejski.

On sam zaś, pracując tyle lat w firmie, miał sporo spostrzeżeń i uwag, które postanowił przelać na papier i wysłać do prezydenta Piotra Krzystka. Skarżył się m.in. na to, że prezes spółki Krzysztof Putiatycki zabrał kierowcom służbowe umundurowanie. Od pięciu lat też nie było żadnego spotkania dyrekcji z pracownikami, a spraw do wyjaśnienia jest wiele. Na przykład ta, że kierowcy pracujący w konkurencyjnej zajezdni przy ul. Struga mają wypłacaną co miesiąc do pensji wysługę lat, której ci z Klonowica nie mają. Na 10-lecie firmy prezes przydzielił nagrody po 1500 zł wybranym kierowcom, ale tak się stało, że głównie tym, którzy są na kierowniczych stanowiskach w związkach zawodowych.

Na Klonowica pracują dorywczo m.in. kierowcy z biur turystycznych, strażacy i taksówkarze. Czy kierowcy, którzy przez kilka godzin siedzieli za kółkiem w innej pracy, są wypoczęci? Czy ktoś sprawdza, ile godzin dziennie pracują, a ile wypoczywają?" - pytał w piśmie Pęciak. Inną sprawą do omówienia jest zatrudnianie kierowców, którzy ukończyli 70 lat. Posiadają zaświadczenie lekarskie z prywatnych gabinetów (100 zł) i wożą pasażerów. Etatowi kierowcy przechodzą badania psychotestowe trwające kilka godzin u lekarzy specjalistów.

Magazyniera w nocy nie ma

Na nocnej zmianie nie ma magazyniera części, więc skąd mechanicy mają je pobierać i wymieniać w naprawianym autobusie? - pyta dalej Pęciak. Wówczas niesprawny autobus jedzie na trasę lub stoi w zajezdni, czekając aż przyjdzie magazynier. Kiedyś w warsztacie zatrudniony był pilot, który miał za zadanie sprawdzić, czy autobus po naprawie jest sprawny. Etat zlikwidowano, teraz sami mechanicy robią test. Tyle że większość z nich nie ma uprawnień do prowadzenia takich pojazdów.

W przeszłości kierowca przychodzący do pracy miał 30 minut na pobranie dokumentów autobusu, znalezienie go na placu, sprawdzenie stanu technicznego i czystości wnętrza. Teraz jest na to 15 minut.

Trefne hamulce

Cztery lata temu głośno było o złym stanie technicznym autobusów Volvo. Prezes Putiatycki - w ramach oszczędności - polecił przerabianie części do układu kierowniczego metodą chałupniczą. Efekt był taki, że autobus hamował o kilka metrów dłużej. Kierowcy wiedzieli, że muszą wcześniej nacisnąć pedał, by nie spowodować zderzenia. W końcu jednak o sprawie poinformowano policję i rzeczoznawców, którzy zatrzymali dowody rejestracyjne dwudziestu autobusów. Oryginalne części sprowadzono z centralnego magazynu szwedzkiej firmy.

W SPA Klonowica pracuje kilku kierowców, którzy stracili pracę za picie alkoholu. Dziś dyspozytorzy nie mają jednak alkomatów do badania trzeźwości, bo zmiany kierowców odbywają się w „locie” na terenie miasta.

Po skierowaniu 19 marca br. kolejnego pisma przez pracownika do prezydenta miasta Putiatycki zareagował błyskawicznie i zakazał skarżącemu się kierowcy parkować prywatne auto na parkingu na terenie firmy.

Prezydent: wszystko gra!

Po wysłaniu ostatniego listu na początku kwietnia Pęciak otrzymał odpowiedź od zastępcy prezydenta Szczecina Aleksandra Buwelskiego. Wszystkie Pana skargi zostały przesłane do spółki celem wyjaśnienia sytuacji i zdarzeń opisanych przez Pana. Po otrzymaniu informacji ze SPA Klonowica sp. z o.o. stwierdzam, że Prezes wykonuje swoje czynności w sposób prawidłowy. Pana zarzuty, niestety, nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości i wydaje się, że wynikają z braku znajomości funkcjonowania przedsiębiorstwa” - stwierdził resortowy z-ca prezydenta miasta.

24 maja Pęciak otrzymał do Putiatyckiego rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia. Prezes stwierdził, że kierowca „ciężko naruszył podstawowe obowiązki, polegające na tym, że po raz kolejny, kierując do Prezydenta Miasta Szczecin skargę na działalność Spółki oraz jej Organów naruszył obowiązek lojalności”.

Pęciak dowiedział się także, że naruszył granice dozwolonej krytyki, dobre imię prezesa i zasady współżycia społecznego. Przeczytał, że „zdezorganizował pracę innych pracowników poprzez spowodowanie konieczności kierowania do kontroli i przygotowania odpowiedniej dokumentacji zarzutów pracowników wykonujących inne zadania niezbędne w bieżącej działalności pracodawcy”. Dowiedział się także, że pominął drogę służbową, wysyłając pismo do prezydenta miasta.

Kiedy kierowcy narzekali na złe hamulce w volvo, słyszeli, że wszystko jest w porządku. Okazało się, że nie było. Dziś wyjeżdżają na trasy niesprawne autobusy za kierownicą, których siedzą emeryci, bez stosownych badań. Czy trzeba czekać, aż nastąpi wypadek, by ktoś się tym zainteresował. Mnie wyrzucono z pracy, bo stawiałem niewygodne pytania. Może lepiej było siedzieć cicho... - mówi Pęciak, który od decyzji o zwolnieniu odwołał się do sądu pracy.

* * *

Do sprawy tego wypowiedzenia jeszcze wrócimy, przedstawimy argumenty prezesa Putiatyckiego oraz orzeczenie sądu pracy.

Opracowanie "Mirosław Kwiatkowski" "24Kurie.pl" 5 czerwca 2010 roku

* * *

Prasa informuje - maj

* * *

Nowa stara umowa SPPK z ZDiTM

Szczecińsko Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma w ciągu kilku dni podpisać nową umowę na przewozy pasażerów ze Szczecina do Polic - dowiedziało się Polskie Radio Szczecin

SPPK walczyło od wielu miesięcy z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie o podwyższenie stawki za tzw. wozokilometr tak, by nie ponosić strat. Mimo, że spółce udało się zerwać starą niekorzystną umowę, to w nowej stawki nie uległy zmianie. Co ciekawe, obie strony uważają nową umowę za sukces.

Spółka podobnie jak w zeszłym roku dostanie od ZDiTM za każdy wozokilometr 4,68 zł. To oznacza, że spółkę znowu trzeba będzie dokapitalizować, by utrzymać jej płynność finansową. Na ten cel gminy Szczecin i Police wydadzą aż 2,4 mln zł, z czego 1,7 mln zł - gmina Police. Ale zastępca burmistrza Polic Jakub Pisański uważa, że dla spółki to dobre rozwiązanie.

Już w przyszłym roku stawka za wozokilometr ma wzrosnąć do 5,25 zł. Dzięki temu do spółki nie trzeba już będzie dokładać - mówi Michał Przepiera z Urzędu Miasta w Szczecinie.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel" "Polskie Radio Szczecin" 31 maja 2010 roku

* * *

Miejska zieleń walczy z hałasem. W alei Piastów powstaną żywopłoty

W Szczecinie pojawi się więcej zieleni wygłuszającej odgłosy przejeżdżających samochodów i tramwajów

W przyszłym roku na torowisku w alei Piastów zazieleni się trawa. Na przełomie 2010 i 2011 roku przebudowany zostanie odcinek od ul. Jagiellońskiej do ul. Dąbrowskiego. Wtedy torowisko zostanie przygotowane pod wysiew trawy.

Rodzaj trawy zostanie dobrany przez projektanta – mówi Małgorzata Dworzyńska z Tramwajów Szczecińskich, które zarządzają torowiskami. Na pewno będzie to trawa, która nie rośnie po pas. Zależy nam też na tym, by nie wymagała zbyt wiele pielęgnacji, w tym podlewania. Trawa poprawi wygląd torowisk. Funkcję estetyczną pełnią też ciągnące się wzdłuż torowisk żywopłoty. Ale w ich przypadku, mają one i inną zaletę. Wygłuszają hałas i ograniczają pylenie z torowisk – mówi Magdalena Grycko, miejski ogrodnik.

Zakład Usług Komunalnych na bieżąco uzupełnia te żywopłoty. Same Szczecińskie Tramwaje nie są nimi zachwycone. Żywopłoty niszczą reklamy na tramwajach – wyjaśnia Małgorzata Dworzyńska. Dlatego zarządca torowisk nie ma na razie w planach, by pojawiło się ich więcej. Nie wiem, czy one wygłuszają hałas. Chyba najskuteczniejszą metodą ograniczenia hałasu jest zmodernizowanie samego torowiska – mówi Dworzyńska.

Według zapowiedzi Magdaleny Grycko, która niedawno została wybrana miejskim ogrodnikiem, zieleni wygłuszającej hałas ma być w Szczecinie więcej. Chodzi szczególnie o hałas uliczny: przejeżdżających samochodów i tramwajów.

Aby rośliny mogły spełnić tę rolę, muszą być nasadzone w zwarciu. Takie nasadzenia projektuje się zazwyczaj w nowych inwestycjach – mówi Magdalena Grycko. Moją rolą jako ogrodnika miejskiego jest zadbanie o to, aby możliwie w jak największej liczbie projektowanych inwestycji znalazły się „zielone ekrany ” wygłuszające hałas. Rośliny idealne do wygłuszania to: klon, jawor, lipa szerokolistna, kalina, brzoza, wierzba i cis.

Opracowanie "Anna Miszczyk" "Gs24.pl" 27 maja 2010 roku

* * *

Szczecin kupi supernowoczesne tramwaje

W najbliższy piątek w zajezdni Pogodno podpisana zostanie bardzo ważna dla Szczecina umowa między PESA Bydgoszcz a Tramwajami Szczecińskimi

Umowa opiewa na 6 tzw. zestawów czyli nowych, połączonych ze sobą wagonów całkowicie niskopodłogowych. To nowoczesne tramwaje, których cała podłoga jest bardzo nisko zawieszona, a nie tylko wejścia. Będą bardzo ciche. Na wyposażeniu jest m.in. klimatyzacja.

foto: gs24.pl
foto: gs24.pl
Za tramwaje Tramwaje Szczecińskie zapłacą 39,6 mln zł (koszt wagonów) plus 5.7 mln zł (pakiet naprawczy i szkolenia). Pierwszy tramwaj trafi do Szczecina za pół roku, a pozostałe w okresie 240 dni od daty podpisania umowy. Na jakie trasy zostaną wypuszczony te supernowoczesne tramwaje, jeszcze nie wiadomo.

Opracowanie "mdr" "Gs24.pl" 27 maja 2010 roku

* * *

Po remoncie Bohaterów Warszawy, będzie przebudowa torowiska w al. Piastów

Pierwszy etap przebudowy torowiska na Bohaterów Warszawy za nami. Dowiedzieliśmy się, że w tym roku remont czeka torowisko przy al. Piastów

W piątek odbył się odbiór torowiska i sieci trakcyjnej wzdłuż alei Bohaterów Warszawy. Pojawiły się drobne usterki, jednak nie były poważne na tyle, by procedurę odłożyć w czasie. Teraz do 17 czerwca zakończyć ma się pełna inwestycja.

Cieszy, że wykonawcy zrobili wszystko wcześniej, niż obiecywali – mówi Zbigniew Grzeszczuk, kierownik działu techniczno-inwestycyjnego Tramwaje Szczecińskie. To dobry prognostyk. Termin zostanie dotrzymany. Torowiska zostały doprowadzone do bardzo dobrego stanu. Chcielibyśmy, żeby były takie w całym mieście. Wszystko jednak zależy od pieniędzy.

Mieszkańcy zauważają już różnicę w komforcie jazdy. Wytykają jednak pewne niedociągnięcia. Krawężniki są zdecydowanie za wysokie, może dojść do wypadku – mówi Krzysztof Staszyński. Nie wiem dlaczego od początku wykonawcy nie zwracają na to uwagi. Widać to gołym okiem. Swoją drogą ruch tutaj jest sparaliżowany. Nocą nikt nie pracuje, a to z pewnością przyspieszyłoby prace. W godzinach szczytu nie można tędy przejechać.

Zbigniew Grzeszczuk tłumaczy, że sprawa krawężników zostanie rozwiązana, gdy zostanie położona nowa nakładka asfaltowa – różnica zostanie zniwelowana. Zapowiada też, że remont Bohaterów Warszawy najprawdopodobniej nie będzie jedyną inwestycją, która czeka nas w tym roku. Według mojej wiedzy dostaniemy pieniądze na modernizację całego ciągu alei Piastów – mówi. Nie jestem w stanie podać terminu, kiedy rozpoczęłaby się przebudowa. Wyremontujemy wszystko od placu Szarych Szeregów do Ronda Szyrockiego: przejazdy tramwajowe, torowiska, będzie nowy pas zieleni.

Opracowanie "Andrzej Kus" "Moje Miasto" 26 maja 2010 roku

* * *

Nowe autobusy w Świnoujściu w barwach mieszkańców

10 nowych solarisów, które od września będą jeździły w miejskiej komunikacji w Świnoujściu, zostaną pomalowane zgodnie z propozycjami mieszkańców

W większości miast autobusy maluje się na biało-czerwono lub biało-niebiesko. W Świnoujściu wygląd autobusów ma podkreślać morski, wyspiarski charakter miasta. Pierwszy zewnętrzny wygląd nowych autobusów zaproponował świnoujścianin Tomasz Uciński. Wysłał do urzędu miasta maila z projektem.

foto: gs24.pl
foto: gs24.pl
Gdy jego pomysł za sprawą mediów ujrzał światło dzienne, zaczęły napływać kolejne – mówi Robert Karelus z urzędu miasta. Prezydent był mile zaskoczony. To dobrze, że ludzie tak angażują się w sprawy miasta. Wszystkie propozycje nadesłane przez mieszkańców nawiązują do kolorów logo Świnoujścia, czyli niebieskiego, zielonego i żółtego. Na większości są dodatkowe symbole miasta, przede wszystkim słynny świnoujski wiatrak. Trudno wyobrazić sobie autobusy w barwach miasta bez takich charakterystycznych obiektów – mówi Robert Karelus.

Pomalowanie nowych autobusów należy do ich dostawcy, czyli firmy Solaris. Wszystkie propozycje nadesłane przez mieszkańców trafiły już do projektanta tej firmy Piotra Rudnego. Na ich podstawie w ciągu najbliższych dni stworzy kilka projektów do ostatecznego wyboru. Na pewno będą żółto-niebiesko-zielone fale, mewy i wspomniany już wiatrak. Ostateczną decyzję, jak będą wyglądać nowe autobusy, podejmie prezydent z pracownikami wydziału rozwoju miasta.

foto: gs24.pl
foto: gs24.pl
Nie ma czasu, żeby przeprowadzić ogólnospołeczne konsultacje – mówi Robert Karelus. Chcemy, żeby nowe autobusy jak najszybciej pojawiły się na naszych ulicach. Ale z pewnością wybór będzie konsultowany z różnymi środowiskami, na przykład z branżą turystyczną i samymi kierowcami komunikacji.

Opracowanie "Hanna Nowak-Lachowska " "Gs24.pl" 25 maja 2010 roku

* * *

Design dla Szczecina. Siedzenia w tramwajach mają już nowe obicia

W dwóch szczecińskich tramwajach możemy już zobaczyć tkaninę, która wygrała konkurs "Design dla Szczecina"

Tkaniną obito siedzenia dwóch tramwajów linii 8. Do końca tego roku pojawi się jeszcze w siedmiu pojazdach. Tramwaje Szczecińskie zamówiły już na ten cel 120 metrów kwadratowych tkaniny.

Na obicie siedzisk w jednym tramwaju potrzeba około 17 metrów. Metr kwadratowy tkaniny kosztuje około 72 złotych. - W miarę jak obecne obicia siedzeń w tramwajach będą się zużywały i przy okazji remontów, wymieniać będziemy obicia i w innych pojazdach - zapowiada Małgorzata Dworzyńska, kierownik działu zamówień publicznych w Tramwajach Szczecińskich.

Tkaninę, którą wykorzystano w miejskiej komunikacji, zaprojektowała Daria Kowerczuk z Lisiej Góry. Projektantka wygrała konkurs ogłoszony w ubiegłym roku przez miasto. Wzór materiału miał nawiązywać do wizji miasta Szczecin Floating Garden. Projektanci musieli uwzględnić, gdzie zostanie on wykorzystany (między innymi to, że materiał będzie się łatwo brudził).

Do konkursu zgłosiło się 63 projektantów z całej Polski, którzy nadesłali 124 prace. Oceniało je profesjonalne jury.

Opracowanie "Anna Miszczyk" "Gs24.pl" 15 maja 2010 roku

* * *

Czy hasło na tramwajach obraża kierowców?

Nowa kampania społeczna Tramwajów Szczecińskich wzbudza kontrowersje. Radna PiS Marzena Kopacka uważa, że użyty w niej slogan "zjeżdżaj z torów" jest "określeniem slangowym i gówniarskim". Prezes miejskiej spółki odpowiada: komunikat musi być jasny i czytelny

Akcja, której celem jest uświadomienie kierowcom, że zachowanie odpowiedniej odległości od torowisk zwiększa bezpieczeństwo ich i pasażerów, trwa od czterech tygodni. Na tylnych szybach wagonów szczecińskich tramwajów pojawiły się okrągłe nalepki. Ich najbardziej widocznymi elementem jest napis "zjeżdżaj z torów". Pod spodem jest wydrukowany mniejszymi literami dopisek: "bezpieczniej i punktualniej". Kampania jest dziełem TS, jej koszt - 2,5 tys. zł.

Chcemy propagować bezpieczną jazdę - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. - Zimą odnotowaliśmy sporo kolizji między tramwajami i samochodami, które wjeżdżały na torowiska. Często kierowcy na ulicach, gdzie torowisko znajduje się w pasie jezdni, tak parkowali swoje samochody, że uniemożliwiali przejazd tramwajom. Dlatego mówimy: kierowco, zachowaj jeden metr odstępu od torowiska!

Slogan z nalepki wywołał jednak oburzenie radnej PiS Marzeny Kopackiej, która wystosowała w tej sprawie interpelację do Urzędu Miasta.

Język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Powinien być bardziej przyjazny i miły ludziom - tłumaczy radna. Tymczasem mamy do czynienia z gówniarskim i slangowym określeniem, które obraża kierowców. Jeśli Tramwajom Szczecińskim chodziło o przypomnienie kierowcom o kulturze, to spółka trafiła jak kulą w płot. Innego zdania jest Wawrzyniak. Główne przesłanie kampanii nie może mieć charakteru uległej prośby, bo do nikogo nie trafi. Komunikat ma być jasny i czytelny. Jeśli jednak ktoś poczuł się urażony, przepraszam.

Radek Palus, dyrektor kreatywny Agencji Reklamowej Anny Turkiewicz uważa, że wydźwięk przekazu rozjechał się z intencjami pomysłodawców. Chyba, że jednak chodziło o to, by dwuznacznie dać kierowcom prztyczka w nos i pokazać, kto tu rządzi i prowadzi - zastanawia się. Perswazyjność komunikatu reklamowego, jak i społecznego, jest bezcenna. Trzeba jednak umieć odpowiednio "dostroić" głos, by osiągnąć zamierzony efekt. W tej sytuacji oczekiwalibyśmy raczej, że ktoś poprosi nas o przysługę i zrozumienie (może nawet zrobi to z przymrużeniem oka, żeby było miło). A wyszło, że na nas krzyczą.

Opracowanie "Jakub Ziębka" "Gazeta.pl" 13 maja 2010 roku

* * *

Miliony na tory i tramwaje

Pula prawie 57 milionów złotych trafi do beneficjentów, którzy realizują projekty na terenie Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013. Dla Szczecina oznacza to wsparcie, dzięki któremu poprawi się zarówno los kierowców, jak i pasażerów

Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego przyznał dofinansowanie dwóm projektom, które zostaną zrealizowane w ramach Osi priorytetowej 6. Rozwój Funkcji Metropolitalnych, Działanie 6.4. Zintegrowany system transportu publicznego na obszarze metropolitalnym.

Mówiąc prostszym językiem: dofinansowanie przyznano 2 konkretnym projektom. Pierwszy zakłada przebudowę układu torowego w ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej do al. Wojska Polskiego w Szczecinie. Zadanie otrzyma dofinansowanie kwotą niemal 42 mln zł.

Natomiast kwota niemal 14,8 mln zł trafi do spółki "Tramwaje Szczecińskie" jako dotacja na modernizację taboru. Dzięki temu prawdopodobnie uda się kompleksowo przebudować 10 polskich wagonów z rodziny 105 i zmodernizować układ sterowania w 20 przegubowych wagonach sprowadzonych z Berlina.

Środki na ze zadania pochodzą z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Jeśli stosowne umowy uda się podpisać jeszcze w maju, w czerwcu mogą być ogłoszone przetargi na inżyniera kontraktu i wykonawcę prac. W tegorocznym budżecie na ten cel zarezerwowano 9 mln zł, przebudowa mogłaby więc się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Opracowanie "t" "24Kurier.pl" 12 maja 2010 roku

* * *

Inwestycja cały czas w planie - kiedy remont?

Wiele dróg w Szczecinie wymaga remontu. Jedną z nich jest trasa wiodąca ulicą Potulicką. To właśnie na jej stan często narzekają szczecinianie. Czy przewidziano jakieś prace naprawcze?

Droga ta jest uczęszczana. Szczególnie ruchliwy odcinek rozpoczyna się wraz z torowiskiem tramwajowym na skrzyżowaniu z ul. Narutowicza. Aż się prosi o remont w tym miejscu. Codziennie przejeżdżają tędy tysiące szczecinian. W pobliżu - na ul. Sowińskiego - znajduje się szkoła i Zachodniopomorskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Korzystających z tej drogi na pewno przybędzie, gdyż w pobliżu powstaje także osiedle Pionierów i nowe budynki spółki TBS Prawobrzeże. Jezdnia jest jednak w rozsypce.

Jak twierdzi Dariusz Wołoszczuk z Biura Promocji i Informacji szczecińskiego Urzędu Miasta, w tym roku ma zostać wykonana dokumentacja projektowa dotycząca przebudowy ul. Potulickiej. Ma być też uzyskane pozwolenie na budowę. Gmina Miasto Szczecin planuje przebudowę ul. Potulickiej na odcinku od skrzyżowania z ul. Narutowicza (wraz ze skrzyżowaniem) do końca pasa drogowego łącznie z pętlą tramwajową - długość ok 1000 m. W ramach tego zadania zostanie wykonany także remont ul. Narutowicza na odcinku od ul. Potulickiej do al. 3 Maja o długości ok. 300 m.

Zakres prac obejmuje min. przebudowę nawierzchni ulic, torowiska tramwajowego, trakcji tramwajowej, budowę sygnalizacji świetlnej, budowę parkingów. Przebudowana zostanie również infrastruktura podziemna. Planowane jest wprowadzenie ruchu rowerowego - informuje Dariusz Wołoszczuk. Nadmienia, że zadanie to zostało zakwalifikowane do rezerwy Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na lata 2011-2012 i w przypadku znalezienia środków budżetowych i pozabudżetowych przebudowa zostanie wykonana. Planowana wartość inwestycji to 36 300 000 złotych.

Opracowanie "PaS" "Kurier Szczeciński" 10 maja 2010 roku

* * *

Koniec walki o tramwaje

Po niemal rocznej batalii „Tramwaje Szczecińskie" mogą w końcu zawrzeć umowę na dostawę 6 nowych niskopodłogowych tramwajów. Będzie ją można podpisać najdalej za 30 dni, po rutynowym sprawdzeniu dokumentacji przez Urząd Zamówień Publicznych

Historia tej inwestycji sięga sierpnia 2008 roku, gdy po inicjatywie radnego Marka Goca prezydent Szczecina zgłosił poprawkę budżetową w wysokości 48 mln zł. Te środki umożliwiły wszczęcie procedur przetargowych.

Jednak rozpisane w maju 2009 r. postępowanie przetargowe było wielokrotnie oprotestowywane przez Fabrykę Pojazdów Szynowych „Cegielski”, która przez niemal rok uniemożliwiała skuteczne rozstrzygnięcie przetargu.

Zawarcie umowy będzie dopiero teraz, gdy ważność oferty poznańskiej fabryki wygasła.

Niskopodłogowe tramwaje - pięcioczłonowe, o długości 30 m, klimatyzowane, wyposażone w monitoring i automaty do sprzedaży biletów, dostarczy zatem „Pesa" Bydgoszcz. Jej wagony można spotkać m.in. na ulicach Warszawy, Łodzi, Elbląga i Bydgoszczy. W Szczecinie niskopodłogowce mają pojawić się w ciągu 8 miesięcy od podpisania umowy. Jeśli stanie się to pod koniec maja, pierwsze wagony przyjadą jeszcze jesienią.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński" 5 maja 2010 roku

* * *

Prasa informuje - kwiecień

* * *

Porozumienie komunikacyjne Berlina i Szczecina

Bilety kolejowe VBB (Związek Komunikacyjny Berlin-Brandenburgia) będą uprawniały do poruszania się środkami komunikacji miejskiej w Szczecinie, Berlinie oraz Brandenburgii. Porozumienie w tej sprawie podpisali dziś (29 bm.) w Berlinie burmistrz tego miasta Klaus Wowereit i prezydent Szczecina Piotr Krzystek

Tomasz Klek z Biura Prasowego Urzędu Miasta w Szczecinie wyjaśnił, że dzięki porozumieniu m.in. bilety kolejowe VBB z Berlina i miast Brandenburgii do Szczecina będą uprawniały do przejazdu tramwajem lub autobusem w Szczecinie. Także dzięki biletom VBB ze Szczecina do Berlina będzie można za darmo poruszać się komunikacją miejską po stolicy Niemiec oraz jeździć autobusami należącymi do VBB po Brandenburgii.

To bardzo ciekawe rozwiązanie. Kupując bilet kolejowy ze Szczecina do Berlina za 16,90 euro można m.in. całą dobę jeździć berlińskim metrem czy autobusami, zwiedzając miasto, załatwiając interesy, czy robiąc zakupy - powiedział Klek.

Oprócz tego szczecińskie bilety okresowe komunikacji miejskiej będą honorowane na liniach miedzy stacjami Szczecin Główny i Szczecin-Gumieńce w pociągach DB Regio oraz na transgranicznych liniach autobusowych do Szczecina niemieckiego przewoźnika UVG w terenie miasta. Klek powiedział, że porozumienie ma zwiększyć ruch turystyczny pomiędzy Szczecinem, Berlinem i Brandenburgią.

Opracowanie "PAP" "24Kurier.pl" 29 kwietnia 2010 roku

* * *

Pierwsza Pesa przyjedzie jesienią

W końcu kupimy niskopodłogowe tramwaje. Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, która przez kilka miesięcy blokowała rozstrzygnięcie przetargu na dostawę nowoczesnych tramwajów dla Szczecina, wczoraj skapitulowała

Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce podpiszemy kontrakt ze zwycięzcą przetargu, a jeszcze jesienią pierwszy niskopodłogowy tramwaj wyjedzie na ulice Szczecina - cieszy się Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie.

Przetarg na dostawę sześciu nowoczesnych tramwajów dla Szczecina wygrała zimą tego roku bydgoska firma Pesa. Konkurencyjna oferta poznańskiej Fabryki Pojazdów Szynowych nie została wzięta pod uwagę. Zdaniem TS projekt pojazdu zaproponowany przez FPS nie był zgodny ze specyfikacją zamówienia. Podłoga w tramwaju poznańskiej firmy tylko na progu miała wymagane przez Szczecin 350 mm wysokości nad szyną. Zaraz za nim unosiła się do 370 mm. Poznaniacy uznali, że mimo tych uwag wymogi specyfikacji spełnili. I odwołali się do Krajowej Izby Odwoławczej działającej przy Urzędzie Zamówień Publicznych. KIO, ku zaskoczeniu szczecinian, uznała racje FPS i nakazała Tramwajom Szczecińskim uwzględnienie poznańskiej oferty. Uzasadnienie orzeczenia na piśmie dotarło do TS 12 kwietnia. Komisja przetargowa rozłożyła na stole oferty FPS i Pesy. Dokumenty tej pierwszej po raz drugi wrzuciła do kosza. Dlaczego, skoro KIO kazała je rozpatrzyć? Bo 8 kwietnia minął termin ważności dokumentów FPS. To tak, jakby tej oferty po prostu nie było - tłumaczył wówczas "Gazecie" Krystian Wawrzyniak.

Termin tzw. "związania z ofertą" proponowany jest przez firmy ubiegające się o kontrakt. W każdej chwili można go przedłużyć, co się zdarza, kiedy przetarg z powodu kolejnych odwołań przeciąga się. Terminu ważności dopilnowała Pesa, przesuwając go do 30 kwietnia.

21 kwietnia komisja przetargowa wybrała więc znów ofertę bydgoskiej fabryki. Do wczoraj nie było wiadomo, co w tej sytuacji zrobi FPS. Pogodzi się z porażką, czy też mimo wszystko będzie próbować jakoś wrócić do przetargu zaskarżając go do KIO, a w przypadku przegranej - do sądu gospodarczego? To by oznaczało kolejne miesiące prawniczej batalii. Wczoraj po południu poznańska FPS skapitulowała.

"Faktycznie nie przedłużyliśmy terminu związania z ofertą" - czytamy w oświadczeniu spółki, która w kolejnych zdaniach posypuje głowę popiołem. "Jest to efekt zaniedbania, z którego zarząd spółki wyciągnął odpowiednie wnioski, a w stosunku do osób odpowiedzialnych konsekwencje. Zarząd dołoży wszelkich starań, aby w przyszłości oferty spółki były poprawne zarówno pod względem merytorycznym, jak i prawnym".

W FPS za "szczecińską" wpadkę poleciały głowy. Nadzór nad pracą pionu handlowego objął członek zarządu - poinformowała Joanna Paczkowska, rzecznik FPS. Na tym komunikat spółki się kończy. Nie ma ani słowa o tym, czy fabryka ostatecznie odpuszcza szczeciński przetarg. Gdy o to zapytaliśmy, Paczkowska nie chciała powiedzieć nic więcej.

Z treści tego oświadczenia, z którego wynika wprost, że spółka przyznaje się do popełnienia błędu, wnioskuję, że nie będą już kwestionować rozstrzygnięcia przetargu - mówi jednak Krystian Wawrzyniak. Gdyby jednak, co mało prawdopodobne, FPS zmieniło zdanie, na złożenie odwołania ma czas do wtorku 4 maja do godz. 15. Umowa z Pesą nie zostanie jednak podpisana dzień później. Przetarg dotyczy zakupu dofinansowywanego z funduszy Unii Europejskiej i musi być jeszcze sprawdzony przez Urząd Zamówień Publicznych. To jednak tylko formalność.

Sześć wozów za 45 mln zł

Historia próby zakupu tramwajów niskopodłogowych ciągnie się od maja ub.r., kiedy przetarg został ogłoszony po raz pierwszy. Tramwaje Szczecińskie od początku próbowały nie dopuścić do niego FPS, ponieważ pojazd poznaniaków był i wciąż jest jedynie projektem. Fabryka nie ma też żadnego doświadczenia w budowie tramwajów całkowicie niskopodłogowych. Poznaniacy udział w przetargu wywalczyli przed Sądem Okręgowym w Szczecinie, który uznał, że wystarczy doświadczenie FPS w budowie zwykłych, wysokopodłogowych tramwajów.

Pesa to sprawdzony producent tramwajów niskopodłogowych. Wozy typu 120N, które trafią do Szczecina, eksploatowane są w Bydgoszczy, Łodzi, Elblągu i Warszawie. Tramwaje Szczecińskie za 6 pojazdów i specjalistyczny osprzęt zapłacą około 45 mln zł. Połowę zwróci Unia Europejska.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 28 kwietnia 2010 roku

* * *

Berlin-Szczecin na wspólnych biletach

W najbliższy czwartek (29 bm.) w berlińskim ratuszu zostanie podpisane porozumienie w sprawie uznania biletów VBB (Związek Komunikacyjny Berlin-Brandenburgia) w Szczecinie

Pod dokumentem podpiszą się: Szczecin, Przewozy Regionalne sp. z o.o., Verkehrsverbund Berlin - Brandenburg GmbH, Uckermärkische Verkehrsgesellschaft mbH, DB Regio AG oraz Regio Nordost.

Dzięki porozumieniu m.in.: bilety VBB z Berlina i Brandenburgii do Szczecina będą uprawniały do przejazdu tramwajem lub autobusem po stolicy woj. zachodniopomorskiego. Dzięki biletom VBB ze Szczecina do Berlina będzie można za darmo poruszać się komunikacją miejską w stolicy Niemiec. Szczecińskie bilety okresowe będą honorowane na liniach miedzy stacjami Szczecin Główny i Szczecin Gumieńce w pociągach DB Regio oraz na transgranicznych liniach autobusowych do Szczecina przewoźnika UVG. Porozumienie ma zwiększyć ruch turystyczny pomiędzy Szczecinem, Berlinem i Brandenburgią.

Opracowanie "r", "Kurier Szczeciński" 26 kwietnia 2010 roku

* * *

NIE żółtym barierkom w Szczecinie!

Rażąco żółte zagrodzenia na przystankach komunikacji publicznej i słupki uniemożliwiające parkowanie psują estetykę Szczecina - uważa Damian Lachowski z inicjatywy SENS. Miasto odpowiada: najważniejsze są bezpieczeństwo i przepisy prawa

Akcja "NIE żółtym barierkom w Szczecinie" trwa od soboty. Na Facebooku - popularnym portalu społecznościowym - została utworzona grupa, która chce pokazać, że kolorystyka żółtych barierek odgradzających przystanki komunikacji miejskiej od jezdni oraz słupków uniemożliwiających parkowanie źle wpływa na jakość miejskiej przestrzeni publicznej. W poniedziałek o godz. 15 miała już 76 członków. Stworzyło ją Stowarzyszenie Nowoczesnego i Estetycznego Szczecina (SENS) - kilkudziesięcioosobowa grupa, której celem jest m.in. "promowanie rozwiązań komunikacyjnych, architektonicznych i urbanistycznych, najlepszych pod względem funkcjonalnym, estetycznym, technicznym, ekonomicznym, społecznym i środowiskowym". Wszędzie, gdzie się nie obejrzymy, w oczy rzuca się nam żółty kolor - mówi Damian Lachowski. Nikt nie zwraca uwagi na zieleń miejską, stare kamienice - widać tylko żółte słupki. Trzeba to zmienić.

Na stronie www.petycje.pl można znaleźć list, który SENS chce wysłać do szczecińskiego magistratu. Czytamy w nim m.in.: "W większości polskich miast, jak i europejskich metropolii stosuje się kolory stonowane (szary, zielony) lub używa szlachetnych materiałów (stal, szkło) dla barier oddzielających przystanek od jezdni lub w międzytorzu".

Czego od Urzędu Miasta domaga się SENS? Nie chcemy, żeby od razu magistrat wziął się za przemalowywanie wszystkich barierek i słupków, bo to na pewno duże koszty - mówi Lachowski. Chodzi nam o to, żeby stopniowo odchodzić od tej kłującej w oczy, żółtej stylistyki. Przykładem są inne miasta. Mówię tu choćby o Berlinie, norweskim Bergen i Krakowie - tam wygląda to zupełnie inaczej, kolorystyka jest szara i zielona. Jeśli zgromadzimy 100 podpisów zamierzamy wysłać nasze pismo do Urzędu Miasta (do godz. 15 w poniedziałek było ich 60 - red.).

Co na to szczeciński magistrat? Rozporządzenie ministra infrastruktury z 3 lipca 2003 r. "w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach" precyzyjnie określa, w jakich barwach mogą być ogrodzenia - wyjaśnia Dariusz Wołoszczuk z biura prasowego UM. Musi to być barwa szara lub żółta. Ten pierwszy byłby niewidoczny, dlatego stosuje się barwę żółtą.

Zarzutów SENS-u nie rozumie także prezes zarządu Tramwajów Szczecińskich - Krystian Wawrzyniak. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Kolor żółty jest najlepiej widoczny dla kierowców. Poza tym na internetowym serwisie hobbystycznym Komunikacja Miejska Szczecin przeprowadzona jest na ten temat sonda. Wzięło w niej udział ok. 500 osób - prawie 40 proc. z nich optuje za kolorem żółtym. O kwestiach estetyki ciężko dyskutować - każdy ma inny gust. Nie wydaje mi się, żeby żółty kolor słupków mógł wywoływać u wielu szczecinian zgorszenie. Jest on najbardziej odpowiedni, dlatego będziemy go konsekwencje stosować dalej.

Te argumenty nie przekonują jednak członków inicjatywy SENS. Szczególnie jeśli chodzi o wygrodzenia na międzytorzu - wyjaśnia Lachowski. Większość polskich miast takich jak np. Poznań, Warszawa, Kraków, Gdańsk interpretuje, że jest ono jedynie elementem tzw. małej architektury, w związku z czym barwa tego wygrodzenia może mieć dowolny kolor. W miastach tych spotyka się przede wszystkim ogrodzenia w kolorach szarym, ciemnozielonym. Czemu takich rozwiązań nie można zastosować u nas?

Opracowanie "Jakub Ziębka", "Gazeta Wyborcza" 26 kwietnia 2010 roku

* * *

Zjeżdżaj z torów

Kampanię społeczną „Zjeżdżaj z torów … będzie bezpieczniej i punktualniej" rozpoczęła spółka "Tramwaje Szczecińskie". Jej celem jest uświadomienie kierowcom, że zachowanie odpowiedniej odległości od torowisk to bezpieczeństwo ich i ich pasażerów. Apel do kierowców ma też drugie ważne przesłanie – zachowanie odpowiedniej odległości od torowisk i nie zajeżdżanie drogi jadącym po nich składom, zapewnia punktualną komunikację tramwajową

foto: ToT / Kurier Szczeciński
foto: ToT
Kurier Szczeciński
Naszą intencją jest zwrócenie uwagi opinii społecznej na te problemy i uświadomienie kierowcom, że ich życie oraz życie innych nie wymaga „konfrontacji” z tramwajem - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes "TS". Zwłaszcza, że kierowcy i pasażerowie są wtedy zazwyczaj na z góry przegranej pozycji.

Tramwaj przy swojej masie nawet przy najbardziej dogodnych warunkach potrzebuje przynajmniej kilkudziesięciu metrów, by się zatrzymać. Jeśli kierowca w ostatniej chwili zajeżdża mu drogę lub wjeżdża na torowisko, z którego nie jest w stanie zjechać, może dojść do tragedii.

Zachowanie odpowiedniej odległości, wynoszącej 1 m od torowiska, ułatwi też wszystkim codzienne funkcjonowanie - dodaje prezes Krystian Wawrzyniak. Często nie jesteśmy w stanie utrzymać punktualności właśnie przez pojazdy blokujące torowiska. Winni są kierowcy, ale pasażerowie mają pretensje do nas.

Elementem akcji są duże, okrągłe nalepki, które sukcesywnie pojawiają się na tylnych szybach tramwajów. Zawierają apel do wszystkich kierujących samochodami i motocyklami, jest to jednocześnie prośba przewoźnika miejskiego o dostosowanie się do jego oczekiwań.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 26 kwietnia 2010 roku

* * *

Przełom w walce o niskopodłogowe tramwaje?

Jedno niedopatrzenie poznaniaków wystarczyło, by Tramwaje Szczecińskie rozstrzygnęły po swojej myśli przetarg na sześć niskopodłogowych wozów

Kluczowe i dość zaskakujące rozstrzygnięcie trwających już niemal rok perypetii wokół zakupu sześciu niskopodłogowych tramwajów zapadło w środę w południe. Czy to ostateczny finał oznaczający podpisanie umowy z firmą Pesa z Bydgoszczy, okaże się w ciągu dziesięciu dni. Tyle czasu na złożenie ewentualnego protestu ma poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych.

Żeby lepiej zrozumieć to, co się stało w środę, trzeba nieco cofnąć się w czasie. Zimą 2010 roku, po kilku próbach rozstrzygnięcia ogłoszonego po raz pierwszy w maju 2009 roku przetargu, spółka Tramwaje Szczecińskie wybiera produkt bydgoskiej Pesy. Produkt konkurenta - poznańskiej FPS - nie zostaje wzięty pod uwagę. Powód: niespełnienie wymogów specyfikacji. Poszło o to, że tramwaj FPS ma podłogę o wymaganej przez TS wysokości 350 mm ponad główkę szyny tylko na progu drzwi. Dalej wznosi się do 370 mm. Poznaniacy takie rozstrzygnięcie zakwestionowali. Sprawa oparła się o Krajową Izbę Odwoławczą (sąd przy Urzędzie Zamówień Publicznych), która 29 marca przyznała im rację. To było zaskoczenie, bo KIO mimo wniosków Tramwajów Szczecińskich nie przesłuchała biegłych i oparła się jedynie na opinii biura, które tramwaj dla FPS zaprojektowało.

Decyzja KIO oznaczała, że Tramwaje Szczecińskie muszą uwzględnić ofertę FPS i porównać ją z ofertą Pesy. Wybór mógł być tylko jeden. Poznaniacy złożyli ofertę tańszą, a właśnie cena była w przetargu kluczowa. Szczecin przed ich ofertą postanowił się jednak zacięcie bronić, bo tramwaj FPS istnieje tylko na papierze. Firma nie ma też doświadczenia w budowie tramwajów całkowicie niskopodłogowych, a istniejący w jednym egzemplarzu częściowo niskopodłogowy pojazd FPS nękany jest awariami.

Krystian Wawrzyniak, prezes TS, zapowiedział, że jego firma poczeka jednak z decyzją do otrzymania orzeczenia KIO na piśmie. I wtedy ewentualnie odwoła się do sądu gospodarczego, którego wyrok byłby ostateczny. Tak się jednak nie stanie.

Wybraliśmy znów Pesę, oferta FPS w ogóle nie została wzięta pod uwagę - poinformował "Gazetę" Krystian Wawrzyniak. Tramwaje Szczecińskie wykorzystały nieuwagę FPS.

Orzeczenie KIO otrzymaliśmy na piśmie 12 kwietnia - tłumaczy Wawrzyniak. I kiedy komisja przetargowa pochyliła się nad ofertami FPS i Pesy, by zgodnie z orzeczeniem KIO je rozpatrzyć, okazało się, że oferta tej pierwszej firmy jest już nieważna. Tzw. termin związania ofertą minął 8 kwietnia.

Termin wyznaczyła sama FPS. Mogła go bez trudu przedłużyć, informując o tym Tramwaje Szczecińskie. Tak zrobiła Pesa, przedłużając ważność swojej oferty do 30 kwietnia. Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych pilnowanie ważności swojej oferty jest w gestii oferenta.

Co zrobi FPS, nie wiadomo. Wczoraj nie udało nam się zdobyć komentarza firmy. Do tej pory poznaniacy nie odpuszczali. I mieli sporo szczęścia. Np. tylko w Szczecinie udało im się przekonać sąd gospodarczy, że Tramwaje Szczecińskie nie mogą domagać się od oferenta doświadczenia w budowie tramwajów całkowicie niskopodłogowych. W Krakowie i Gdańsku sądy orzekły odwrotnie, eliminując poznaniaków z tamtejszych przetargów.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 21 kwietnia 2010 roku

* * *

Szczecin wybiera PESĘ. Cegielski odpada

Szczecin decyduje się na PESĘ. Kolejny raz, i wypada mieć nadzieję, że ostatni wraca temat spółki Tramwaje Szczecińskie i jej problemów z wyborem dostawcy nowych wagonów

Na tramwajowy serial w Szczecinie składają się decyzje komisji przetargowej, protesty, wyroki sądowe, odwołania i orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej. Komisja przetargowa w szczecińskiej spółce ostatecznie wybrała ofertę "Pesy" - poinformowali dziś przedstawiciele spółki.

"Cegielski" swoją ofertę przedstawił tylko na kreślarskich deskach, co budziło poważne obawy, czy wykona dobre tramwaje. Tymczasem bydgoska PESA wagony sprzedawała między innymi do Warszawy, Gdańska i Łodzi, a także na Węgry.

Mimo to Krajowa Izba Odwoławcza nakazała szczecińskiej spółce "poważnie zastanowić się nad propozycją dawnej Fabryki Pojazdów Szynowych "Cegielski". Sprawa skomplikowała się jednak 8 kwietnia. Wtedy upłynął termin ważności oferty złożonej przez "Cegielskiego".

Firmie zostanie zwrócone wadium, a komisja przetargowa po raz kolejny wybrała produkt bydgoskiej "Pesy". Do Szczecina trafić ma 6 niskopodłogowych wagonów.

Opracowanie "Magda Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 21 kwietnia 2010 roku

* * *

Kompleksowe Badanie Ruchu

Rozpoczyna się Kompleksowe Badanie Ruchu dla Szczecina. Od końca kwietnia do końca czerwca 2010 r. w naszym mieście zbadane będą zachowania komunikacyjne Szczecinian

W celu usprawnienia i dostosowania komunikacji miejskiej w Szczecinie do potrzeb mieszkańców władze miasta zleciły opracowanie kompleksowego badania ruchu dla Szczecina. Badanie będą realizowały równolegle dwie firmy: instytut GfK Polonia oraz Ove Arup & Partners International Limited.

Ankieterzy instytutu GfK Polonia odwiedzą w domach 2740 wybranych losowo gospodarstw domowych, pytając o zwyczaje związane z przemieszczaniem się oraz prosząc o opinie dotyczące komunikacji w mieście. Z kolei pracownicy firmy Ove Arup & Partners realizować będą badania ankietowe kierowców na drogach, pasażerów komunikacji zbiorowej oraz dokonywać pomiarów natężenia ruchu pojazdów w mieście i liczby pasażerów w środkach komunikacji zbiorowej.

Projekt polega na realizacji równolegle kilku typów badań:
Badanie w gospodarstwach domowych

Bardzo istotną częścią studium będą wywiady z mieszkańcami miasta, prowadzone przez ankieterów instytutu GfK Polonia. Ankieterzy GfK Polonia złożą wizytę w 2740 wybranych losowo gospodarstwach domowych w Szczecinie, w okresie między końcem kwietnia a końcem czerwca 2010 roku. Ankieter każdorazowo zapozna mieszkańców z zakresem badania i poprosi o udzielenie informacji pozwalających mu na wypełnienia kwestionariusza. Będą to następujące informacje:
• podstawowe dane dotyczące gospodarstwa domowego i jego mieszkańców
• podróże odbywane przez wszystkich domowników mających ukończone 6 lat w ciągu dwóch dni: dniu powszednim poprzedzającym wizytę ankietera (od poniedziałku do czwartku) oraz w sobotę
• opinie i preferencje dotyczące systemu komunikacyjnego w Szczecinie.
Ankieter każdorazowo będzie posługiwał się imienną legitymacją GfK Polonia albo odpowiednim upoważnieniem.

Wszystkie informacje będą zbierane na zasadach dobrowolności. Ankieterzy są zobowiązani do zachowania w tajemnicy uzyskanych informacji, które będą opracowane i wykorzystywane w sposób wykluczający identyfikację informacji z osobami, które ich udzieliły. Informacje te służyć będą wyłącznie usprawnieniu komunikacji w Szczecinie.

Ankietowe badania ruchu drogowego

Na ulicach wlotowych do Szczecina pracownicy Ove Arup & Partners w asyście funkcjonariuszy Policji lub Straży Miejskiej będą zatrzymywać samochody, aby przeprowadzić krótki wywiad z kierowcą. Pytania dotyczyć będą początku i celu podróży, przyczyny oraz częstości jej wykonywania. Ankieterzy odnotowywać też będą rodzaj pojazdu i liczbę przewożonych osób.

Akcja będzie prowadzona na wybranych ulicach. Zostanie zorganizowana w taki sposób, aby w możliwie niewielkim stopniu zakłócać codzienne funkcjonowanie ruchu miejskiego.

Ankietowe badania pasażerów komunikacji zbiorowej

W środkach komunikacji zbiorowej (w autobusach i pociągach) pracownicy Ove Arup & Partners przeprowadzać będą wywiady z pasażerami. Pytania dotyczyć będą początku i celu podróży, przyczyny oraz częstości jej wykonywania. Badania będą wykonywane w godzinach porannych i popołudniowych szczytów przewozowych. Ankietowanych będzie około 10% pasażerów.

Pomiary natężenia ruchu oraz napełnienia środków komunikacji miejskiej

Pracownicy Ove Arup będą również dokonywali pomiarów natężenia ruchu na drogach oraz pomiary napełnienia środków komunikacji zbiorowej. Pomiary te w żaden sposób nie będą angażowały mieszkańców Szczecina.

Ove Arup & Partners

Arup jest działającą globalnie firmą doradczo-inżynierską. Założona w 1946 r. przez Sir Ove Arupa zatrudnia obecnie ponad 7000 osób w 70 biurach w 32 krajach. Firma świadczy usługi projektowe, obejmujące budownictwo ogólne i przemysłowe, infrastrukturę oraz ochronę środowiska, a także usługi zarządzania projektami inwestycyjnymi i konsulting.

Po wielu latach prowadzenia projektów w Europie Środkowej Arup otworzył trzy biura w Polsce: w Warszawie w 1998 r, w Krakowie w roku 2002 oraz we Wrocławiu w 2007. Obecnie Arup w Polsce zatrudnia ponad 160 osób.

GfK Polonia

Zajmuje 3 miejsce w rankingu agencji badawczych w Polsce. W 2008 roku osiągnęła obroty w wysokości 65,1 miliona złotych (2007: 61,6 miliona złotych). Zatrudnia 167 osób. Prowadzi badania obejmujące wszystkie sektory rynku.

Opracowanie "Urząd Miasta Szczecin", 20 kwietnia 2010 roku

* * *

Przemalują berlińskie wozy

Część używanych tramwajów kupionych w Berlinie zostanie przemalowana w barwy Floating Garden

Według informacji "Gazety" pierwotna koncepcja zakładała przemalowanie w nowe, szczecińskie barwy wszystkich 31 tramwajów Tatra, które ostatnio zakupione zostały w Berlinie. Pojawiły się jednak wątpliwości czy jest sens to robić skoro berlińskie pojazdy, które do tej pory trafiały do Szczecina, prezentowały się doskonale. Interpelację w tej sprawie złożył radny PO Marek Goc sugerując, że zamiast wydawać pieniądze na przemalowywanie dobrego lakieru lepiej przeznaczyć je na doprowadzenie do porządku karoserii tramwajów typu 105N.

Na pewno nie przemalujemy wszystkich Tatr - poinformował wczoraj "Gazetę" Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. Nową powłokę dostaną tylko te tramwaje, których berliński lakier będzie już w nie najlepszym stanie.

Barwy Floating Garden otrzymają na pewno dwie jeżdżące już po Szczecinie Tatry. Pojazdy przeszły modernizację polegającą na wymianie systemu sterowania. Przy okazji wymienione zostały obicia siedzeń - także na te w kolorach Floating Garden.

W barwy szczecińskiej marki przemalowywane będą również inne tramwaje, które trafią do warsztatów np. po kolizji. Przemalowanie całego pojazdu to koszt około 5 tys. zł.

Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza" 20 kwietnia 2010 roku

* * *

Niechciane tramwaje. Co dalej?

Spółka Tramwaje Szczecińskie ma już uzasadnienie orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej, która nakazała spółce przeprowadzenie przetargu na pojazdy niskopodłogowe z uwzględnieniem odrzuconej oferty Fabryki Pojazdów Szynowych

Tramwaje Szczecińskie mogą się od tego orzeczenia odwołać do Sądu Gospodarczego w Szczecinie. Wczoraj prezes spółki Krystian Wawrzyniak poinformował "Gazetę", że komisja przetargowa jeszcze nie podjęła decyzji. Z naszych informacji wynika, że uzasadnienie nie odnosi się do pewnych argumentów, których TS użyły, podejmując decyzję o nierozpatrywaniu oferty poznańskiej FPS. Tramwajowa spółka odrzuciła ją, bo poznaniacy przedstawili projekt pojazdu niespełniającego specyfikacji przetargu. Poszło o wyższą o dwa centymetry podłogę. W tle jest też zwykła obawa przed produktem FPS. Poznaniacy nie mają doświadczenia w budowie tramwajów, jakiego wymaga Szczecin. Oferowany naszemu miastu przez FPS pojazd istnieje tylko na deskach kreślarskich.

TS odrzuciły ofertę poznaniaków i wybrały tramwaje produkowane przez bydgoską Pesę. FPS to oprotestowała i dlatego sprawą zajęła się KIO. Wyrok sądu gospodarczego będzie ostateczny. Jeśli podtrzyma decyzję KIO, do Szczecina trafią pojazdy z FPS, bo oferta tej firmy była najtańsza. Innym wyjściem jest unieważnienie przetargu. Byłoby to złamanie prawa, którego konsekwencją mogłaby być kara finansowa dla prezesa TS.

Kłopoty z rozstrzygnięciem przetargu na dostawę sześciu niskopodłogowych tramwajów Szczecin ma od lata 2009 r.

Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza" 18 kwietnia 2010 roku

* * *

Tramwaje dla Szczecina z odwołaniem

Uzasadnienie rozstrzygnięcia sporu, jaki pojawił się wokół przetargu na dostawę dla naszego miasta niskopodłogowych zestawów tramwajowych, dotarło właśnie do spółki Tramwaje Szczecińskie

Krajowa Izba Odwoławcza uznała racje Zakładów Cegielskiego, a więc ofertę odrzuconą w postępowaniu przetargowym. Członkowie komisji przetargowej spotykają się dziś z prawnikami i prawdopodobnie podejmą decyzję o złożeniu odwołania do sądu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że KIO nie wzięła pod uwagę wszystkich uwag i wniosków złożonych przez zamawiającego.

Opracowanie "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin" 14 kwietnia 2010 roku

* * *

Willa do rozbiórki

Willa Grueneberga z ulicy Batalionów Chłopskich w Szczecinie nie zostanie wpisana do rejestru zabytków

Oznacza to ze Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków pozwolił na rozbiórkę budynku. W uzasadnieniu czytamy, że wpis do rejestru wymaga zgody wszystkich współwłaścicieli budynku, natomiast jeden z nich, czyli miasto jest temu przeciwne.

Przyczyna braku zgody miasta jest trasa szczecińskiego szybkiego tramwaju, która wiedzie przez teren, na którym stoi willa. Zabytkowe elementy budynku będą przeniesione na teren przyległy do Muzeum Komunikacji.

Opracowanie "Anna Łukaszek", "Polskie Radio Szczecin" 9 kwietnia 2010 roku

* * *

Autobusowy pat na linii Szczecin - Police

Nie doszło do porozumienia. Strony przedstawiły swoje stanowiska. Kolejne negocjacje, od których zależy komunikacja między Policami i Szczecinem w poniedziałek

Rozmowy prowadzone są między prezesem Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Kazimierzem Trzcińskim, a zastępcą prezydenta Szczecina Beniaminem Chochuskim. Temat: stawki za każdy kilometr przejechany przez autobusy SPPK. Dotychczasowe określone były w umowie, którą 29 marca rozwiązał, na wniosek przewoźnika, Sąd Okręgowy w Szczecinie. Wynagrodzenie było po prostu dla SPPK nieopłacalne. Interwencja sądu okazała się konieczna, bo Szczecin nie chciał zmienić stawek.

Przedstawiliśmy swoje stanowiska i oczekiwania - powiedział po zakończeniu środowych rozmów Kazimierz Trzciński. Kolejne rozmowy już w poniedziałek. Szybko, bo nie ma co marnować czasu.

SPPK na razie jeździ między Policami i Szczecinem. Umowa zostanie formalnie rozwiązana dopiero po uprawomocnieniu się wyroku - mniej więcej za miesiąc, góra dwa miesiące. Do tego czasu strony muszą wypracować nowe porozumienie. Przed nami jeszcze spotkanie z udziałem szczecińskiego skarbnika - mówi Trzciński.

Opracowanie "kr", "Gazeta Wyborcza" 8 kwietnia 2010 roku

* * *

Negocjacje o polickich autobusach

O nowej umowie z ZDiTM oraz o stawce za wozokilometr będzie rozmawiać dziś prezes Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Kazimierz Trzciński z zastępcą prezydenta Szczecina Beniaminem Chochulskim

Rozmowy są konieczne, bo SPPK wygrał właśnie spór przed sądem o wysokość dopłat za usługi zlecane przez ZDiTM.

Do tej pory SPPK dostawała od ZDiTM niecałe 5 złotych za każdy przejechany wozokilometr. Stawka nie pokrywała wszystkich kosztów związanych z przewozem pasażerów. Szczecińsko Policka spółka do każdego wozokilometra dokładała prawie złotówkę. A to powodowało ogromne straty. Tylko w ubiegłym roku wyniosły one blisko 4 miliony złotych.

Niekorzystna umowa miała obowiązywać do 2016-stego roku, dlatego SPPK oddała sprawę do sądu i wygrała. Teraz stawka musi wzrosnąć do co najmniej 6 złotych 10 groszy. To oznacza, że SPPK zamiast przynosić straty zacznie generować zyski. A to pozwoli na odnowienie awaryjnego i przestarzałego taboru.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin" 7 kwietnia 2010 roku

* * *

Umowa SPPK z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie - nieważna

Sąd unieważnił umowę Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego i Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. W tym tygodniu udziałowcy gminy Plice i Szczecin będą rozmawiać o nowej umowie transportowej

Prezes SPPK domagał się w sądzie zmiany warunków umowy z ZDiTM albo jej unieważnienia. Sąd zdecydował, że są podstawy do anulowania dokumentu i taki wydał wyrok, ale nie ma jeszcze jego uzasadnienia.

Jeśli nie będzie apelacji, to wyrok powinien się uprawomocnić w połowie maja - mówi prezes SPPK Kazimierz Trzciński. - Ale już w tym tygodniu będzie pierwsze spotkanie udziałowców, czyli przedstawicieli gminy Police i Szczecina. Mamy sporo czasu do zwarcia nowej umowy, ale liczę że uda się dogadać do końca stycznia.

Spór dotyczył przede wszystkim wysokości opłat za usługi zlecane przez ZDiTM w Szczecinie. Obecna umowa, która miała obowiązywać do 2016 roku, zdaniem Trzcińskiego była nie do zaakceptowania przez SPPK. Stawka brutto poniżej 5 zł za 1 wozokilometr nie pokrywa bowiem kosztów i spółka musi do każdego kilometra dokłada. Realna stawka, to ponad 6,1 zł. Na taką jednak Szczecin nie chciał przystać, chociaż wobec swoich spółek stosuje wyższe stawki. Patową sytuację musiał więc rozstrzygnąć sąd, po wcześniejszej ocenie przewoźnika przez biegłych.

Postawa Szczecina w całym sporze jest niezrozumiała, bo to przecież jeden z udziałowców spółki. Ale prezes ma nadzieję, że w tym miesięcy dojdzie do porozumienia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zmienione stawki miałyby obowiązywać od przyszłego roku. Prezes nie chciał jednak tego komentować. Mamy propozycje, ale musi je zaakceptować druga strona - dodał tylko.

SPPK od roku realizuje program naprawczy. Sukcesywnie zmniejsza straty. Ubiegły rok zamknęła z minusem poniżej 2 mln zł. Dla porównania w 2008 roku strata wyniosła aż 4 mln zł.

Nowa umowa i urealnienie opłat za usługi pozwoli nam wyjść na prostą, i funkcjonować już bez wsparcia finansowego udziałowców - zapewnia prezes. Będziemy mogli też we własny zakresie odtwarzać nowy tabor. A wymian autobusów jest konieczna. Średnia wieku taboru przekroczyła już 10 lat. Koszty napraw są wysokie. W tym roku SPPK zakupi dwa używane wymieniając te najstarsze. W przyszłym roku sytuacja powinna zmienić się diametralnie.

Złożyliśmy wniosek na kwotę prawie 13 mln zł dofinansowania z puli marszałka na zakup nowych pojazdów - dodaje prezes. Nasz wniosek przeszedł wstępną fazę oceny. Liczymy na pokrycie 85 proc. kosztów zakupu 13 nowych autobusów. Autobusy powinniśmy zakupić w 2011 roku.

Tabor - SPPK posiada 56 autobusów, z których użytkuje 46. Pozostałe są naprawiane, bądź poddawane przeglądom. W tym są 2 dziewięcioletnie, 5 ośmioletnich, tyleż siedmioletnich, 5 sześcioletnich, 4 pięciolatki i jeden rok młodszy.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński" 6 kwietnia 2010 roku

* * *

Trudno do szpitala - poprawianie komunikacji

Według niektórych mieszkańców, po przeniesieniu oddziałów szpitala miejskiego do placówki w Zdrojach na¬leży dostosować do tego częstotliwość kursowania tramwajów i autobusów. Władze Szczecina uważają jednak, że nie ma takiej potrzeby. Przynajmniej na razie.

O wprowadzenie zmian w komunikacji miejskiej uwzględniających dodatkowych pasażerów jadących do szpitala w Zdrojach wystąpił radny Artur Szalabawka. Dwukrotnie, raz w styczniu i ponownie w marcu. Jak dotąd bez widocznych efektów.

Istniejąca rezerwa miejsc w autobusach komunikacji miejskiej obsługujących rejon ulic Walecznych i Mącznej nie wskazuje na konieczność zwiększania częstotliwości kursów - uważa wiceprezydent Beniamin Chochulski. Dojazd z lewobrzeża umożliwiają linie tramwajowe nr 2, 7 i 8 kursujące do Basenu Górniczego w godzinach szczytowych średnio co 4 minuty, poza szczytem i w dni świąteczne co 6 minut Dalej można jechać autobusami linii nr 54 lub 84.

W godzinach szczytowych kursują one co 20 minut (linia nr 54) lub co 30 minut (linia nr 84), poza szczytem i w dni wolne odpowiednio co 30 i 60 minut. Można też jechać z centrum autobusem linii pospiesznej B do Zdrojów i dalej jak z Basenu Górniczego.

Według władz Szczecina, zwiększenie częstotliwości kursowania pojazdów komunikacji miejskiej obsługujących okolice szpitala w Zdrojach wiązałoby się z koniecznością wydawania na to dodatkowych 800 tys. zł rocznie. Tymczasem w gminnym budżecie takich wolnych sum nie ma. Poza tym w mieście są obszary, na których w ogóle nie ma komunikacji, choć jest tam potrzebna. Mimo to jednak jest możliwe, że jakieś zmiany będą.

Wiosną planowane jest przeprowadzenie pomiarów natężenia ruchu pasażerskiego - informuje Beniamin Chochulski. Jeżeli się okaże, że są zwiększone potrzeby na liniach kursujących w rejonie szpitala, to rozkłady jazdy zostaną zmodyfikowane i dostosowane do potrzeb podróżujących.

Opracowanie "jps", "Kurier Szczeciński" 2-5 kwietnia 2010 roku

* * *

Prasa informuje - marzec

* * *

Jak uciec przed niechcianym następcą Pumy?

Szczecin nie jest skazany na niechciany kontrakt na dostawę tramwajów niskopodłogowych z firmą, która nigdy takiego pojazdu nie zbudowała. Prezes Tramwajów Szczecińskich musi jednak zaryzykować - uważa Andrzej Kraśnicki jr z "Gazety Wyborczej"

Krajowa Izba Odwoławcza zdecydowała, że spółka Tramwaje Szczecińskie, wybierając dostawcę tramwajów niskopodłogowych musi uwzględnić ofertę poznańskiej Fabryki Pojazdów Szynowych. Ofertę, której - mówiąc wprost - Szczecin się boi. FPS nie ma doświadczenia w budowie tramwajów, jakiego wymaga Szczecin. Oferowany nam tramwaj istnieje tylko na deskach kreślarskich.

W minionym roku FPS próbowała startować w kilku przetargach organizowanych przez polskie miasta. W Gdańsku i Krakowie postawiono prosty warunek: producent musi mieć doświadczenie w produkcji tramwajów niskopodłogowych. FPS próbowała dowieść, że to sprzeczne z Ustawą o zamówieniach publicznych (bo wystarczy doświadczenie w produkcji "zwykłych" tramwajów). Po zakończonych postępowaniach odwoławczych w KIO, zostały wniesione skargi do sądów. Zarówno Sąd Okręgowy w Gdańsku, jak i w Krakowie, uznał, że FPS nie miała racji. W tych miastach w postępowaniu pozostał warunek doświadczenia w produkcji tramwajów niskopodłogowych.

Takiego samego doświadczenia domagały się także Tramwaje Szczecińskie. FPS - podobnie jak w Gdańsku i Krakowie - zaprotestowała. Sprawą musiał zająć się szczeciński sąd okręgowy. I ku zaskoczeniu Tramwajów Szczecińskich orzekł inaczej niż sądy w dwóch wspomnianych miastach: zamawiający mógł domagać się tylko doświadczenia w budowie tramwajów. Wykazanie się znajomością budowy wozów całkowicie niskopodłogowych uznane zostało za zbyt szczegółowe. To o tyle zaskakujące, że zwykłe tramwaje pod względem konstrukcji mają niewiele wspólnego z niskopodłogowymi.

Pierwszy przetarg został jednak unieważniony. Podobnie było z drugim, gdzie TS próbowały bezskutecznie dowieść przed sądem, że gwarancje finansowe FPS nie są wystarczające, by powierzyć firmie realizację kontraktu. Doszło więc do trzeciego rozdania, w którym oferta FPS została odrzucona z powodu niespełnienia wymogów specyfikacji. Spółka się odwołała. I w poniedziałek Krajowa Izba Odwoławcza działająca przy Urzędzie Zamówień Publicznych zdecydowała, że FPS ma rację i jej oferta powinna zostać przez TS rozpatrzona.

Nasza tramwajowa spółka ma teraz dwa wyjścia. Jeśli nie zakwestionuje orzeczenia KIO, musi wybrać ofertę FPS bo jest najtańsza (a to kluczowe kryterium przetargu). TS mogą też odwołać się do sądu okręgowego. Jeśli ten podtrzyma decyzję KIO, Tramwaje Szczecińskie będą zobowiązane do zawarcia umowy z FPS. Tyle że później.

Ale czy TS nie może oznajmić po prostu: odpuszczamy przetarg, przerywamy go, zorganizujemy jeszcze raz, nie podpiszemy umowy z FPS?

Po otwarciu ofert zamawiający nie może unieważnić przetargu bez podstawy prawnej - komentuje radca prawny Stefan Mazurkiewicz z kancelarii Mazurkiewicz, Wesołowski, Mazuro Adwokaci i Radcowie Prawni. - Jeśli to zrobi, naruszy Ustawę o dyscyplinie finansów publicznych.

Ustawa Prawo zamówień publicznych wymienia przypadki, w których można unieważnić przetarg. To na przykład sytuacja, kiedy cena zaproponowana przez najtańszego dostawcę przekracza wysokość środków finansowych, jakimi dysponuje zamawiający na realizację umowy. W naszym przypadku nie ma o tym mowy. Według Mazurkiewicza bez znajomości całokształtu sprawy trudno jednak rozważać poszczególne scenariusze.

Każdy przypadek oceniany jest indywidualnie i najczęściej takie sprawy są przedmiotem orzeczeń KIO i sądów okręgowych - mówi radca Mazurkiewicz. Trudno znaleźć przepis pozwalający unieważnić przetarg. A co będzie, jeśli świadomie łamiąc prawo mimo wszystko Szczecin zakończy całą procedurę? Odradzam świadome lub nawet nieświadome naruszanie Prawa zamówień publicznych - mówi Mazurkiewicz. Naruszenie ustawy skutkuje postępowaniem przed rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych.

Brzmi groźnie. Są sankcje: upomnienie, nagana, zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem funduszami publicznymi od roku do 5 lat. Może być kara pieniężna - do trzykrotności wynagrodzenia. Najczęściej kończy się na upomnieniu lub naganie. TS może też zapłacić odszkodowanie firmie FPS (o ile ta firma by o nie wystąpiła). Poznaniacy mogliby jednak dochodzić tylko tych pieniędzy, które wydali na przygotowanie dokumentacji do przetargu.

W przypadku unieważnienia postępowania z przyczyn leżących po stronie zamawiającego, wykonawcom, którzy złożyli oferty niepodlegające odrzuceniu przysługuje roszczenie o zwrot uzasadnionych kosztów uczestnictwa w postępowaniu, w szczególności kosztów przygotowania oferty - mówi Mazurkiewicz.

Czy warto pójść na takie zderzenie z przepisami? W grę wchodzi ponad 40 mln zł i ryzyko, że pierwsze niskopodłogowe tramwaje dla Szczecina okażą się niewypałem. Decyzja, co dalej nie zależy już tylko od prezesa Krystiana Wawrzyniaka, ale też od władz miasta.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 31 marca 2010 roku

* * *

Pojadą bez umowy

Umowę, jaką w 2006 r. miasto podpisało ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, należy rozwiązać. Tak uznał wczoraj szczeciński sąd. Firma przestanie dopłacać do wykonywanych usług i poprawi swoją kondycję finansową. O ile władze Szczecina się nie odwołają

Czekamy na uprawomocnienie się wyroku i propozycje władz Szczecina - mówi Kazimierz Trzciński, prezes SPPK. Nie znam uzasadnienia wyroku. Bez tego nie jestem w stanie powiedzieć, jak dalej postąpimy - przyznaje Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina.

Możliwe są dwa scenariusze. Po zapoznaniu z uzasadnieniem wyroku władze Szczecina ponownie wystąpią do sądu. Konsekwencje będą takie, że sprawa się przeciągnie, a SPPK, w którym Szczecin ma ponad 30 proc. udziałów, nadal będzie przynosić straty i za kilka miesięcy spółkę trzeba będzie ponownie dokapitalizować. Drugi wariant: wyrok się uprawomocnia i obie strony siadają do rozmów, negocjują nową umowę bez przetargu. Może ona obowiązywać nawet 2 lata.

O ile oczekiwania spółki będą się mieścić w ramach naszych możliwości budżetowych - zastrzega prezydent Chochulski. Spór toczy się o stawkę, jaką SPPK otrzymuje za każdy tzw. wozokilometr. Obecna stawka jest niższa, niż koszty firmy.

Wnioskowaliśmy o renegocjację stawki lub rozwiązanie umowy - mówi K. Trzciński. Sąd wybrał to drugie rozwiązanie. Uznał bowiem, że zmiana stawki w umowie, która ma obowiązywać do 2015 r., mogłaby wkrótce spowodować ponowne problemy finansowe. Nakazał więc wynegocjowanie nowych warunków.

Jestem połowicznie zadowolony - mówi Andrzej Markowski, który w sierpniu 2006 r. wywalczył 10-letnią umowę dla przewoźnika. Spór się przeciągał i w sierpniu 2006 r. podpisaliśmy umowę na warunkach z listopada 2005, ale i tak była korzystna. Prezes Markowski nie przewidział jednak wtedy gwałtownego wzrostu cen paliw i masowego wyjazdu kierowców do pracy na Wyspach Brytyjskich czy w Norwegii. To wymusiło wzrost pensji i dodatkowe koszty. W efekcie stracił pracę, a firma nadal miewa problemy z płynnością finansową.

Liczę, że dzięki decyzji sądu to się zmieni - mówi obecny prezes Kazimierz Trzciński.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 30 marca 2010 roku

* * *

Tramwaje niskopodłogowe - niekończąca się historia

Krajowa Izba Odwoławcza uznała za zasadne odwołanie Fabryki Pojazdów Szynowych z Poznania w sprawie przetargu na tramwaje niskopodłogowe dla Tramwajów Szczecińskich. Sąd nakazał ponowne przeprowadzenie przetargu z uwzględnieniem oferty FPS

Krajowa Izba Odwoławcza uwzględnia odwołanie i nakazuje unieważnienie odrzucenia oferty oraz powtórzenie ocen ofert w postępowaniu z uwzględnieniem oferty odwołującego - informuje Marzena Ordysińska, rzecznik KIO.

Jestem niemile zaskoczony decyzją KIO. Nie znam jeszcze uzasadnienia wyroku, ale jeśli sąd nakazał powtórzenie przetargu, to będziemy musieli to zrobić – mówi Zbigniew Dąbrowski, zastępca dyrektora Tramwajów Szczecińskich.

Firma H. Cegielski Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania odwołała się od wyniku przetargu już drugi raz. Pierwszy raz oferta FPS została odrzucona z powodu słabej kondycji finansowej spółki. Sąd Gospodarczy w Szczecinie nakazał jednak uznać gwarancje bankowe przedsiębiorstwa. Drugi raz uznano, że oferta FPS nie spełnia wymogów technicznych. Wymagane było maksymalnie 350 mm odległości podłogi od ziemi w strefie wejściowej - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski. Pojazdy FPS miały obniżany stopień, który w środku miał 370 mm. Spółka twierdziła natomiast, że jest to niedokładność na rysunku technicznym, która później została poprawiona.

W zeszłą środę zapadła decyzja w sprawie odwołania złożonego przez firmę Solaris. Przedsiębiorstwo odwołało się od poprzedniego orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej, jednak i tym razem protest został odrzucony.

Przetarg na tramwaje niskopodłogowe odbywał się już dwa razy. Pierwszy wygrała firma Solaris, jednak odwołanie złożyła bydgoska PESA. KIO uznała odwołanie, a przetarg powtórzono. W drugim przetargu zwyciężyła PESA, a odwołania złożył i Solaris, i poznańska FPS.

Opracowanie "mb", "stettinum.pl" 29 marca 2010 roku

* * *

Ruszy Trasa Północna

Miasto ogłosiło przetarg na wykonawcę przebudowy ul. Ks. Warcisława I - na odcinku od ul. Przyjaciół Żołnierza do ul. Bocianiej (wraz z przebudową skrzyżowania z ul. Rostocką). Otwarcie ofert wyznaczono na 6 maja

Przebudowa tego odcinka ul. Warcisława I jest pierwszym etapem budowy tzw. Trasy Północnej, mającej w przyszłości połączyć północne dzielnice Szczecina z centrum. Trasa będzie prowadzić od ul. Orzeszkowej do os. Bukowo i dalej aż po ul. Szosa Polska. Planowana przebudowa fragmentu ul. Warcisława I polegać będzie na budowie dwóch jezdni z dwoma pasami ruchu przedzielonymi pasem gruntu. W przyszłości kursować tędy ma szczeciński szybki tramwaj.

Wykonawca będzie miał na wykonanie prac 16 miesięcy (od dnia podpisania z nim umowy). W budżecie miasta zarezerwowano na tę inwestycję 44,5 mln zł. Ostateczna cena znana będzie jednak po zakończeniu przetargu.

Opracowanie "lw", "24Kurier.pl" 25 marca 2010 roku

* * *

Torowisko w alei się zazieleni

Zamiast klepiska, błota i tłucznia między torami będzie piękny trawnik. Tak po modernizacji, jeszcze jesienią, będzie wyglądać trasa tramwajowa w al. Piastów

To ma być pierwsze takie torowisko w Szczecinie - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich. Cała al. Piastów zyska na estetyce. Ale to niejedna zaleta rozwiązania, które zastosujemy.

Inwestycja obejmie torowisko między pl. Szarych Szeregów (dawniej Sprzymierzonych) a budynkami uniwersyteckimi w pobliżu ronda Szyrockiego. Koszt prac - ok. 20 mln zł. Nowe tory będą zamocowane w gumowej obudowie osadzonej w betonowej ławie.

Torowisko powstaje z gotowych elementów, które składa się jak wielkie klocki lego - mówi Wawrzyniak. - Nie ma się co popsuć. Nie ma tłucznia, podsypki. Posłuży 30-40 lat.

Z punktu widzenia pasażerów i mieszkańców al. Piastów największą zaletą zastosowanej technologii będzie znaczne wyciszenie tramwajów. Wpływ na to będzie miała także wspomniana już trawa dostarczona na miejsce w wielkich zwojach. Wypełni całą przestrzeń między szynami oraz po obu stronach torowiska.

Korzystamy z doświadczeń berlińskiej firmy BVG, od której kupujemy używane tramwaje - mówi Wawrzyniak. BVG ma spore doświadczenie w budowie zielonych torowisk. Fachowcy z tej firmy podzielili się nim z przedstawicielami Tramwajów Szczecińskich. Dzięki temu wiemy, jaki rodzaj trawy najlepiej się sprawdzi i jak ją pielęgnować. Informacje uzyskane od niemieckich kolegów po fachu są bardzo szczegółowe. Berlińscy tramwajarze wiedzą, jaka trawa sprawdza się w miejscach nasłonecznionych, a jaka w zacienionych. Niemcy odradzili nam też inwestowanie w automatyczny system nawadniający. Okazuje się bowiem, że w praktyce jest bardzo awaryjny, a na dodatek kosztowny. Lepiej dbać o trawę na torach tak jak na innych zieleńcach.

Przetarg na wykonanie modernizacji torowiska zaplanowany jest na maj. Chcemy, by prace rozpoczęły się w czasie wakacji - mówi Wawrzyniak. Nie będą skomplikowane, bo to długi, ale prosty odcinek. Chcemy, by zakończyły się w ciągu trzech miesięcy. Żeby nie dopuścić do paraliżu komunikacyjnego, modernizacja al. Piastów przeprowadzona zostanie w kilku etapach.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 25 marca 2010 roku

* * *

Sądem po torach

Krajowa Izba Odwoławcza zdecyduje, kto wyprodukuje 6 niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina. Spółka „Tramwaje Szczecińskie” wybrała ofertę renomowanej bydgoskiej „Pesy”. Ale werdykt komisji przetargowej oprotestowały borykający się z poważnymi problemami finansowymi poznański „Cegielski” i podpoznański, uznany w świecie producent autobusów „Solaris”

Spór toczy się od miesięcy. Oferta „Pesy” nie była najtańsza. Ale w przeciwieństwie do konkurentów tramwaje z logo tej firmy jeżdżą od dawna w wielu miastach, a firma realizuje kolejne kontrakty, nie tylko dla polskich przewoźników. „Solaris” może pochwalić się ładnym prototypem, ale wciąż nie wiadomo jak jego produkty będą sprawować się w regularnej eksploatacji. Z kolei „Cegielski” tramwaj z podłogą obniżoną na całej długości wagonu ma wciąż tylko na deskach kreślarskich. Oferuje Szczecinowi coś, czego nikt jeszcze nie testował.

Nie chcę niczego komentować, sędziowie zgłębili temat i szczegółowo analizowali argumenty wszystkich zainteresowanych - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes „Tramwajów Szczecińskich”. Poczekajmy na wyrok. A ten - po środowym kilkugodzinnym posiedzeniu - zapaść ma w poniedziałek.

Jeśli nikt go nie oprotestuje, za kilkanaście dni będzie mnożna podpisać umowę na dostawę nowoczesnych tramwajów dla Szczecina. Jeśli znów wpłyną protesty, sprawa się jeszcze bardziej skomplikuje.

Opracowanie "t", "Kurier Szczeciński" 24 marca 2010 roku

* * *

Na Piastów powstanie zielone torowisko

W wakacje ruszy remont torowiska tramwajowego na al. Piastów. Powstanie tam tzw. zielone torowisko – bezpieczniejsze i mniej awaryjne. Rada Miasta przeznaczyła wczoraj na ten cel 20 mln zł

Wymienione zostanie torowisko na całej długości al. Piastów – od pl. Szarych Szeregów do ul. Powstańców Wielkopolskich. Zmodernizowane będą również rozjazdy przy skrzyżowaniach z ulicami: Jagiellońską, Krzywoustego.

Nowe torowisko będzie o wiele nowocześniejsze. Będzie to tak zwane zielone torowisko, to znaczy, że będzie umieszczone w równo położonej trawie – takiej, jak na boisku piłkarskim – tłumaczy Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich. Nowe torowisko będzie bezpieczniejsze, a jazda po nim bardziej komfortowa dla pasażerów. Ponadto zmniejszy się poziom hałasu, co jest ważne dla mieszkańców budynków przy al. Piastów.

Jest to droga technologia, ale torowisko posłuży 30-40 lat – mówi Krystian Wawrzyniak. Zmniejszą się również koszty utrzymania torowiska, jak również awaryjność tramwajów. Przejazdy będą zbudowane w technologii streil – szyny zostaną położone w gumowej obudowie i zostaną zamocowane do betonowego podłoża. W razie awarii nie trzeba będzie kopać w ziemi, szynę będzie łatwo wymienić.

Tramwaje Szczecińskie są w trakcie kompletowania dokumentacji projektowej. Przetarg będzie ogłoszony w połowie maja. Chcemy, aby prace rozpoczęły się w wakacje – tłumaczy Krystian Wawrzyniak. Modernizacja torowisk ma potrwać od dwóch do trzech miesięcy. Będzie odbywać się etapami. Spółka nie zdradza jednak, który etap prac ruszy w pierwszej kolejności.

Opracowanie "mb", "stetinum.pl" 23 marca 2010 roku

* * *

Koszmar kierowców.
Jesienią ruszy wielka przebudowa placu Żołnierza, alei Niepodległości i Bramy Portowej

Jesienią 2011 r. wejdą do Galerii Kaskada pierwsi klienci. Do tego czasu zostanie nie tylko wybudowany i oddany do użytku sam obiekt, ale również otaczające go przebudowane ulice

Całkowity koszt inwestycji to 190 mln euro - mówi Rafał Twardowski, dyrektor zarządzający ECE Projketmanagement Polska.

Przebudowane zostaną odcinki ulic od placu Żołnierza Polskiego do Bramy Portowej, a także w kierunku placu Zgody. Od strony ulicy Kaszubskiej, której część znajduje się dziś na placu budowy, powstanie zadaszony deptak. W przebudowie ulic partycypować mają miasto i ECE, które wyłoży na ten cel ok. 8 mln zł.

ECE będzie uczestniczyło finansowo w przebudowie układu drogowego w kwocie 8 mln złotych - potwierdza Dominika Krzyżanowska-Kidała, rzecznik prasowy ECE. Ponadto firma przygotowała na swój koszt szeroko zakrojoną koncepcję przebudowy dróg, która jest zgodna z planami Szczecina odnośnie ruchu pojazdów i pieszych w centrum miasta. Cała przebudowa będzie kosztowała 24 mln zł. Przedstawiciel ECE zapewnia, że ruszy jeszcze tej jesieni.

Kierowców czekają zatem kilkumiesięczne utrudnienia. Tym większe, że plac Żołnierza i aleja Niepodległości w kierunku Bramy Portowej to newralgiczne ciągi komunikacyjne Szczecina. Na pewno w tym miejscu będą tworzyły się korki.

Same zmiany zapowiadają się rewolucyjnie. Funkcję głównej arterii między placem Lotników a placem Żołnierza utraci alej Jana Pawła II. Tę funkcję przejmie ulica Obrońców Stalingradu, która ma być dwukierunkowa i poszerzona. Mocno zmieni się także aleja Niepodległości w kierunku Bramy Portowej. Od jej strony pojawi się główny wjazd na parking.

Znikną parkingi z pasa zieleni między jezdnią a torowiskiem, na odcinku alei w kierunku Bramy Portowej. Od ulicy Bogurodzicy tory tramwajowe zostaną "zatopione" w ulicy, a na torowisko będą wjeżdżały autobusy komunikacji miejskiej. Przystanek przy Bramie Portowej będzie wspólny dla autobusów i tramwajów. Ma to usprawnić komunikację, zwłaszcza w godzinach szczytu.

W kierunku placu Zwycięstwa pojawi się prawoskręt. W tym samym czasie przebudowane będzie torowisko tramwajowe. Przebudowa Bramy Portowej związana jest z modernizacją torowiska pod szybki tramwaj. Na całym placu pojawią się zintegrowane przystanki autobusowo-tramwajowe. Nowe tory pojawią się także na skręcie z placu Zwycięstwa w aleję Niepodległości.

Jeśli wszystko pójdzie szybko i obejdzie się bez protestów, charakterystycznych dla przetargów, to być może przebudowa Bramy Portowej rozpocznie się pod koniec tego roku.

Opracowanie "mdr, luk ", "gs24.pl" 23 marca 2010 roku

* * *

Tramwaj szlakiem kolei. Szyny odkorkują miasto

Zmorą większości polskich miast jest komunikacja. Gwałtowny rozwój motoryzacji zatłoczył samochodami ulice i podmiejskie drogi

Autobusy grzęzną w tych samych ulicznych korkach co auta prywatne. Tradycyjnie wyznacznikiem prawdziwej wielkomiejskości pozostaje tramwaj. I on jednak dławi się w korkach na skrzyżowaniach. Niezawodną i szybką komunikację miejską wprowadzili już 150 lat temu Anglicy, tuż po nich Francuzi i wiele miast świata. Jest nią kolej metropolitarna, czyli metro.

Już w połowie XIX wieku konne powozy tak zatkały Londyn, że jedyną receptą na sprawne poruszanie się po mieście okazała się kolej – podziemna. Ogromne jednak koszty budowy metra sprawiły, że Chicago – najszybciej rozwijające się miasto Ameryki – zafundowało sobie metropolitarną kolej naziemną, stanowiącą odtąd wzór dla miast mniej rozrzutnych.

To samo rozwiązanie zastosowano w Berlinie, gdzie obok klasycznego metra (U-Bahn) praktyczni Niemcy szeroko rozbudowali sieć kolei naziemnej (S-Bahn). Trudno dziś wyobrazić sobie komunikację między dzielnicami bez „esbany”. Wedle przedwojennych planów, również Szczecin – opleciony torami kolejowymi, miał otrzymać naziemne metro. Zresztą pociągi kursujące po obwodnicy wokółmiejskiej woziły do pracy tysiące ludzi. Także po wojnie.

Szczecin – po Warszawie wciąż największe pod względem obszaru miasto Polski – miał szanse pójść za przykładem Trójmiasta, gdzie sieć torów łączących aglomerację wykorzystano do komunikacji miejskiej. Autorem pomysłu był wszak profesor Politechniki Szczecińskiej.

Przypadek Gdańska zakrawa na cud, bowiem kolej w latach komunizmu była państwem w państwie, w którym rządził absolutny priorytet dla transportu wojskowego i zaopatrzenia przemysłu. Pasażerowie byli na szarym końcu. Dlatego prof. Piotr Zaremba realizację swych planów wykorzystania szyn kolei dla ruchu szybkich tramwajów odkładał na – zdawało się ginący w mgłach przyszłości – początek XXI wieku… No i mamy kobyłkę u płotu, kolej poszukującą chętnych do wynajęcia szyn, jeno amatorów brak. Po torach oplatających trzy czwarte dzielnic i osiedli Szczecina (!) kursują jeszcze nieliczne pociągi towarowe do Polic. I to wszystko.

A miasto duszące się od nadmiaru aut zatyka się coraz bardziej. Za przykładem Gdańska idzie Warszawa, w której jedyna nitka metra nie jest w stanie rozładować ruchu w godzinach szczytu. Ludzie, rezygnując z samochodów przesiadają się na komunikację szynową. Zwielokrotniły liczbę pociągów na liniach okalających stolicę Koleje Mazowieckie. Trwają inwestycje przystosowujące do ruchu zapomniane linie podmiejskie. Z półtorawiecznym opóźnieniem (w stosunku do pionierów z Londynu i Paryża) w Polsce odradza się komunikacja szynowa.

Wiadomo już, że najbardziej ekonomicznym środkiem komunikacji municypalnej jest tramwaj. Nowoczesny tramwaj, na potężnych, stabilnych torach kolejowych może poruszać się z prędkością ponad 100 km na godzinę.

Projekt z lat 90. pod oficjalną nazwą „Szybki Tramwaj” jest w istocie zainicjowaną w latach 70. próbą ominięcia sieci kolejowej, jako „obcej tkance miasta” (bo należącej do wszechwładnych PKP). Ma on na celu w istocie tylko zastąpienie autobusów z osiedla Słonecznego do Basenu Górniczego – tramwajem. Na tę, w istocie wycinkową inwestycję i archaiczny projekt, przewidziano ogromne środki. Ktoś ma dobrze zarobić, a góra pieniędzy i pracy – urodzi mysz.

Tymczasem można znacznie taniej i szybciej osiągnąć większy, strategiczny cel – budowę systemu sprawnej komunikacji międzydzielnicowej – łącząc tzw. półwiaduktem tory prowadzące ze Słonecznego trasą kolei biegnącej z Dąbia przez Zdroje, Podjuchy, Dziewoklicz i Pomorzany do Dworca Głównego lub Turzyna w stronę Polic. Jeden łącznik - i powstaje cały system komunikacyjny, wiążący 70 proc. dzielnic Szczecina. Na ów prosty (proste często znaczy – genialne) pomysł wpadł pan Tadeusz Turek – technik mechanik, społecznik, pasjonujący się architekturą i komunikacją. Dwanaście lat temu – gdy po raz pierwszy prezentowałem w „Kurierze” ten pomysł, zapytani o koszty realizacji inżynierowie szacowali je na kilka milionów złotych, dziś tę kwotę wypadałoby co najmniej podwoić. Ale i tak jest niewielka, jak na możliwości, które by otworzyła!

Początkowo na tory kolei można by wprowadzić (po odpowiedniej przeróbce) obecne tramwaje komunikacji miejskiej. Nowy jednak system komunikacji – prawdziwie szybki tramwaj po torach kolei – powinien być produkowany w Szczecinie, jako że miasto takich wozów potrzebować będzie wiele.

Aby nowoczesny, rzeczywiście szybki tramwaj mógł w pełni wykorzystać swe zalety, trzeba zbudować w mieście co najmniej dwa wiadukty (ul. Jagiellońska, Gocław), a także rozwinąć sieć torów, dotrzeć do nowych osiedli. Szczecin, obok Gdańska i stolicy, znalazłby się w trójce miast o najnowocześniejszej komunikacji w Polsce (atut dla inwestorów).

I to jest wielka szansa na reanimację produkcji w najważniejszym przedsiębiorstwie Pomorza Zachodniego – Stoczni Szczecińskiej. Elektrowozy, elementy do mostów i wiaduktów najlepiej zrobić u siebie. Pod koniec XIX wieku, w epoce „dzikiego drapieżnego kapitalizmu”, gdy niemiecka stocznia przeżywała kryzys i nie było popytu na statki, w zakładzie podjęto produkcję parowozów i wagonów kolejowych. Gdy koniunktura na statki wróciła, znów ożyły pochylnie.

Idą wybory. Ci którzy ten motyw potraktują serio, na pewno przejdą do historii.

Opracowanie "Janusz Ławrynowicz", "Kurier Szczeciński" 21 marca 2010 roku

* * *

Pojedziemy dalej i szybciej

Trasa Północna połączy Niebuszewo z drogą w kierunku Polic. Pierwszy etap inwestycji to remont ul. Warcisława od wiaduktu przy ul. Orzeszkowej

Jak twierdzą mieszkańcy Niebuszewa, budowa Trasy Północnej rozładuje korki, które tworzą się w tej dzielnicy. Warcisława jest w fatalnym stanie. Poza tym, nie może przyjąć całego ruchu z centrum w kierunku północnych dzielnic miasta, a w tym momencie nie ma innej alternatywy – uważa Adam Wroński z Niebuszewa. Chociaż na skrzyżowaniu ul. Warcisława i Orzeszkowej zamontowana jest sygnalizacja świetlna, to i tak nie spełnia swojej roli właściwie. Podczas prac na ul. Warcisława powstanie droga z dwiema jezdniami, które zostaną poszerzone, chodnikami i ścieżkami rowerowymi.

Przygotowana jest już cała dokumentacja dotycząca inwestycji – zapewnia Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji Urzędu Miasta. Za kilka tygodni ruszy przetarg, w którym wyłonimy firmę odpowiedzialną za budowę I etapu Trasy Północnej. Wartość przebudowy ul. Warcisława od ul. Orzeszkowej i dalej do ul. Bocianiej wynosi ponad 50 mln złotych.

W planach jest także przebudowa ul. Krasińskiego w kierunku skrzyżowania z ul. Przyjaciół Żołnierza i dalej w stronę osiedla Książąt Pomorskich. W tym miejscu powstanie torowisko, które połączy Niebuszewo z Warszewem.

Opracowanie "Magda Ratajczak", "Moje Miasto" 21 marca 2010 roku

* * *

Kaskada mocno zmieni aleję Niepodległości

Nowa Galeria Kaskada ma być otwarta jesienią 2011. Wcześniej muszą być przebudowane drogi w rejonie pl. Żołnierza Polskiego i Bramy Portowej. Czeka nas rewolucja

Chcemy otworzyć Kaskadę przed Bożym Narodzeniem 2011 - mówi Dominika Krzyżanowska-Kidała, rzeczniczka ECE Polska. Do tego czasu muszą być przebudowane także ulice w sąsiedztwie Galerii.

foto: Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta, Al. Niepodległości po przebudowie prawa jezdnia będzie szersza niż teraz, by umożliwić wjazd/wyjazd z Galerii Kaskada.
foto: Cezary Aszkiełowicz
Agencja Gazeta,
Al. Niepodległości po
przebudowie prawa jezdnia
będzie szersza niż teraz
Przebudowa ma kosztować 24 mln zł. ECE da 8 mln zł, resztę dołoży miasto. - Wystartować z robotami chcemy na jesieni, to nie będzie długotrwała przebudowa, ale musi być logistycznie dobrze zaplanowana - mówi Paweł Sikorski, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich. - To komunikacyjnie jedno z najważniejszych miejsc w mieście.

Przeprojektowane drogi uwzględniają zwiększony ruch, jaki wywoła sama galeria, i wychodzi znacznie poza obszar pl. Żołnierza. Podstawowym ciągiem ruchu pomiędzy placami Lotników i Żołnierza nie będzie - jak dotąd - al. Jana Pawła II, ale ciąg ulic: Kaszubska - Obrońców Stalingradu. Ta druga ulica ma przestać być jednokierunkową. Główny wjazd do podziemnego parkingu Kaskady będzie zlokalizowany od strony al. Niepodległości.

Zaplanowaliśmy parking na tysiąc aut, ale z doświadczenia wiemy, że tej wielkości centrum może odwiedzić kilkadziesiąt tysięcy ludzi dziennie - mówi Krzyżanowska-Kidała. Galerię Bałtycką w Gdańsku codziennie odwiedza 30-40 tys. klientów. A w rejonie oddziaływania Kaskady mieszka 760 tys. osób. To na pewno wpłynie na zwiększenie natężenia ruchu na samym pl. Żołnierza, a także na al. Niepodległości - zwłaszcza na odcinku w kierunku Bramy Portowej. To ta strona alei będzie bardziej zmieniona w porównaniu ze stanem obecnym. Znikną miejsca postojowe z pasa zieleni między jezdnią a torowiskiem (po drugiej stronie alei parkingi przy torowisku mają zostać).

Duże zmiany czekają kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej na odcinku od ul. Bogurodzicy do Bramy Portowej. W tym miejscu autobusy miejskie będą wjeżdżały na torowisko tramwajowe, a przystanek "Brama Portowa" będzie wspólnym: autobusowo-tramwajowym. Dzięki temu ułatwi to przejazd autobusom, które - zwłaszcza w godzinach szczytu - nie będą stały w korkach z samochodami osobowymi. Przybędzie też dodatkowy pas dla prawoskrętu w stronę pl. Zwycięstwa.

Już dziś od południa do wieczora stoją tam długie korki - mówi Radosław Tumielewicz z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Po przebudowie powinno być trochę łatwiej. Nawet biorąc pod uwagę ruch powodowany przez klientów Kaskady.

Jednocześnie z przebudową ulic Tramwaje Szczecińskie planują modernizację torowisk w obrębie Bramy Portowej. Chcemy to wykonać w formule zaprojektuj i zbuduj, dlatego teraz trudno nam oszacować, jak wiele będzie ta modernizacja kosztowała i ile czasu będziemy potrzebować na przebudowę - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich. Nowością, jaką zaplanowaliśmy w tym miejscu, jest dobudowa relacji skrętu w lewo z pl. Zwycięstwa w al. Niepodległości. Da to kolejne możliwości w rozbudowie sieci.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 20 marca 2010 roku

* * *

Pływające Tatry

Kolejne tramwaje z Berlina będą już wkrótce na szczecińskich torach. Spółka "Tramwaje Szczecińskie" podpisała z niemieckim przedsiębiorstwem transportowym BVG Berlin umowę na dostawę 31 tatr. Oprócz wozów umowa obejmuje także duży pakiet części zamiennych. Łączna wartość kontraktu to blisko 6 mln zł

Pasażerowie znają eks-berlińskie pojazdy od 3 lat. Tramwaje pomimo 20 lat eksploatacji są w dobrym stanie technicznym, bardziej komfortowe i nowocześniejsze niż polskie wagony, są też stosunkowo mało awaryjne. Zostały wyprodukowane w Czechosłowacji w latach 1986-1991, a w latach 1995-1997 przeszły gruntowną modernizację w fabryce Bombardiera. Są stosunkowo tanie, biorąc pod uwagę ceny nowych pojazdów.

Zapłacimy ok. 49,2 tys. euro za wagon przegubowy i 35,9 tys. za krótki - to relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę, że koszt nowego niskopodłogowego wagonu wynosi nawet 8 mln zł - mówi radny Marek Goc (PO), wiceprzewodniczący Komisji Budżetu RM Szczecina, inicjator i wnioskodawca tego zakupu.

Dostawy pojazdów zaczną się w kwietniu i potrwają do sierpnia. Niezależnie od tego, trwa przetarg na zakup 6 nowoczesnych składów niskopodłogowych, a kolejny przetarg - na 24 nowe pojazdy - ma być ogłoszony na przełomie 2010 i 2011 r.

Mamy nadzieję, że umowę na dostawę wagonów niskopodłogowych uda się podpisać jeszcze w kwietniu - mówi Krystian Wawrzyniak, prezes "Tramwajów Szczecińskich". Jeśli chodzi o tatry, to od dostawy będziemy potrzebowali ok. 3 tygodni, by wagon wyjechał na linię.

W tym czasie będą montowane kasowniki i oprogramowanie do wyświetlaczy, a każdy wagon będzie w tym czasie przemalowany w barwy "Pływających ogrodów".

Używane tramwaje kupowane są ze środków własnych spółki "Tramwaje Szczecińskie", pieniądze na nowe pojazdy pochodzą z unijnego Programu Operacyjnego - Infrastruktura i Środowisko.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 19 marca 2010 roku

* * *

Miasto kupuje 31 kolejnych tramwajów

Pierwsze wagony niemieckich Tatr przyjadą do Szczecina już w kwietniu. Dzięki temu z użycia wycofane będą najstarsze tramwaje, pochodzące jeszcze z lat 80. Dziś w Berlinie podpisana zostanie umowa kupna

Tramwaje Szczecińskie Sp. z o.o. podpiszą dziś z BVG (Berliner Verkehrsbetriebe – Berlińskie Zakłady Komunikacyjne) umowę zakupu 11 używanych tramwajów Tatra KT4Dt i 20 używanych Tramwajów Tatra T6A2.

Już w kwietniu kolejne żółte pojazdy zastąpią wysłużone tramwaje z lat 80-tych. Jest to już trzeci kontrakt podpisany z BVG na dostawę używanych tramwajów typu Tatra dla Szczecina. Obecnie spółka Tramwaje Szczecińskie używa już 53 tego typu maszyny, z tego 21 typu KT4Dt (przegub) i 32 typu T6A2. Zakup tych wagonów pozwoli na wycofanie z eksploatacji najstarszych i najbardziej wyeksploatowanych wagonów typu 105Na pochodzących z lat 1981-1986 – mówi Krystian Wawrzyniak prezes Tramwajów Szczecińskich. Mimo, że używane, niemieckie pojazdy przeszły w latach 1994-1996 kompletną modernizację. Przy tego typu renowacjach, tak naprawdę zostawia się tylko szkielet wagonu, a wszystko pozostałe podlega wymianie. Jest to nowe życie dla tramwaju, a modernizacja tylko jednego wagonu kosztowała wówczas milion marek – dodaje Wawrzyniak.

W 1996 roku tramwaje, które już niedługo pojawią się na szczecińskich ulicach, otrzymały nową podłogę, nowe oświetlenie przedziału pasażerskiego, wyświetlacze przystankowe, nową sygnalizację przystankową, nowe drzwi odskokowo-wychylne, przyciski otwierania drzwi, przyciski "przystanek na żądanie", nowy pulpit motorniczego i kabinę. Wymieniono też pantograf, zainstalowano elektrycznie sterowane lusterko, interkom (służy pasażerom do komunikacji z motorniczym), szafkę bezpiecznikową za kabiną motorniczego i nowe oświetlenie tyłu i przodu pojazdu.

Dostawa tramwajów będzie się odbywać począwszy od kwietnia do lipca, po 6 szt. miesięcznie . Ostatnia dostawa w sierpniu – 7 szt. Spółka za zakupione tramwaje zapłaci w ratach w ciągu najbliższych 4 lat kwotę 1 486 000 euro.

Opracowanie "ap", "stettinum.pl" 17 marca 2010 roku

* * *

Na Żołnierskiej praca wre

Prace przy modernizacji torowiska na ul. Żołnierskiej w Szczecinie idą pełną parą

Zgodnie z planem, tramwaje linii 5 i 7 mają wrócić na ul. Mickiewicza-Żołnierską jeszcze przed świętami Wielkanocy. Potem rozpocznie się remont torowiska na ul. Bohaterów Warszawy. „Piątki" i „siódemki" kursować wtedy będą z Krzekowa do centrum miasta objazdem przez ul. Wawrzyniaka i al. Wojska Polskiego.

Opracowanie "lw", "24Kurier.pl" 17 marca 2010 roku

* * *

Tramwajowe utrudnienia na trasie "siódemki"

Od tygodnia kierowcy nie mogą jeździć ulicą łączącą Klonowica z Szeroką. Takie utrudnienia potrwają do świąt wielkanocnych. A potem, gdy roboty przeniosą się do centrum, będzie jeszcze gorzej

To, co w tej chwili dzieje się na pętli Krzekowo, jest jedynie etapem większej inwestycji. Chodzi o to, by całe torowisko linii nr 7 przystosować do wymogów niskopodłogowego taboru (miasto ma wkrótce kupić takie tramwaje).

Tory na Wyszyńskiego wymieniono kilka lat temu, niedawno zmodernizowano ul. Krzywoustego od Bramy Portowej do pl. Kościuszki. Sam plac zrobiliśmy jesienią, wcześniej jeszcze było wymienione torowisko pomiędzy tym placem a Turzynem - wylicza Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. Teraz modernizujemy ostatnie stare torowiska na trasie "siódemki".

Inwestycja, mimo że dotyczy kilku odcinków torów, została połączona w jedno zadanie. Przetarg na jego wykonanie w połowie ubiegłego roku wygrała spółka ZUE z Krakowa. Budowa rozpoczęła się w listopadzie. Wszystkie zadania obejmujące kontrakt są warte 16 mln zł.

Wykonany jest już pierwszy etap: wymiana torów na ul. Żołnierskiej między skrzyżowaniami z ul. Somosierry i Klonowica - mówi Wawrzyniak. To 700 m torowiska plus 1,8 tys. m trakcji.

Teraz modernizowana jest pętla na Krzekowie. Tu, oprócz torów i trakcji, wymienione będą płyty w jezdni, powstaną też nowe perony. Prace zaczęły się na początku roku, ale do tej pory nie przeszkadzało to kierowcom. Teraz już przeszkadza.

Planowanych teraz prac nie da się wykonywać bez wyłączenia z ruchu jezdni na skrzyżowaniu ul. Klonowica z Żołnierską - mówi Krzysztof Grzesiak, kierownik robót ze spółki ZUE. Zgodę na zamknięcie ul. Żołnierskiej od Szerokiej do Klonowica mamy na miesiąc, ale chcielibyśmy skończyć modernizację do świąt i przenieść się na kolejny odcinek robót - wyjaśnia Grzesiak.

Po zakończeniu przebudowy pętli robotnicy wymienią tory wzdłuż ul. Bohaterów Warszawy (od ul. Jagiellońskiej do Mickiewicza - łącznie 300 m) oraz płotki oddzielające tory na półkilometrowym odcinku od Turzyna do ul. Jagiellońskiej.

Na razie ograniczenia w ruchu komunikacji miejskiej dotyczą końcowych fragmentów linii tramwajowych. "Siódemki" jeżdżą do zajezdni Pogodno, a piątki do ul. Wawrzyniaka. Na Krzekowo jeżdżą autobusy "za tramwaj".

Gdy zaczniemy kolejny etap robót na ul. Bohaterów Warszawy, komunikacja będzie jeszcze bardziej utrudniona, bo po normalnej trasie nie będzie mogła jeździć także "dziewiątka" - mówi Wawrzyniak. Ale potem na długie lata będziemy mieć dobre torowisko, po którym pojedzie każdy tramwaj.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 13 marca 2010 roku

* * *

Kosztowny pomysł

W Szczecinie nie brak miejsc oraz ulic (m.in. ul. ul. Harcerzy, Małkowskiego, Golisza, Omieczyńskiego) poświęconych harcerstwu. Kilka miesięcy temu zyskaliśmy kolejne: plac Szarych Szeregów. Ile to kosztowało? Teoretycznie niewiele

Przez długie lata w świadomości miejscowych funkcjonował plac Lenina, który później został przemianowany na plac Sprzymierzonych. 26 października ub.r. radni zaakceptowali propozycję radnego Andrzeja Karuta dotyczącą kolejnej zmiany nazwy, tym razem na plac Szarych Szeregów.

Wielu mieszkańców miasta nieprzychylnie przyjęło tę decyzję. Pojawiły się głosy, że zmiana starego nazewnictwa nie jest potrzebna, a nazwiskami bohaterów narodowych, bądź zasłużonych organizacji można obdzielać powstające ulice i ronda. Zmieniające się nazewnictwo utrudnia życie osobom nieznającym Szczecina.

Nawiasem mówiąc, nazwa Szarych Szeregów już funkcjonuje na mapach, jednak wskazuje ona na niewielką uliczkę na północy Szczecina. To może wprowadzać w błąd przyjezdnych, a nieuczciwym taksówkarzom dawać pole do popisu.

Każde przekształcenie oznacza dodatkowe wydatki, jeśli nie mieszkańców, to gminy i firm. Wymiana przystankowych rozkładów jazdy w komunikacji autobusowej i tramwajowej jest dokonywana sukcesywnie. Obejmuje rozkład jazdy, tj. tabliczkę metalową wraz z zażywicowanym rozkładem jazdy na papierze. Koszt jednej sztuki to 30,5 złotego Za wymianę jednej sztuki tabliczki z nazwą przystanku należy zapłacić 21,96. Ponadto umieściliśmy cztery tabliczki z nazwą placu. Ogólny koszt to około 2 tysięcy złotych - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Opracowanie "chor", "24Kurier.pl" 12 marca 2010 roku

* * *

Kolejne Tatry w Szczecinie

31 używanych tramwajów typu Tatra trafi w tym roku do Szczecina. Kupimy je od Berlińskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego za prawie 1,5 mln euro. Tym samym z ruchu wycofane zostaną najstarsze tramwaje, pochodzące jeszcze z lat 80

Tramwaje Szczecińskie kupią od BVG (Berliner Verkehrsbetriebe - Berlińskie Zakłady Komunikacyjne). Do Szczecina trafi 11 używanych tramwajów Tatra KT4Dt i 20 używanych tramwajów Tatra T6A2. Zakup tych wagonów pozwoli na wycofanie z eksploatacji najstarszych i najbardziej wyeksploatowanych wagonów typu 105Na pochodzących z lat 1981-1986.

Kontrakt na zakup tramwajów Tatra zostanie podpisany 17 marca. Jest to trzecia umowa podpisana z BVG na zakup tramwajów. W tej chwili w taborze Tramwajów Szczecińskich jeżdżą 53 tramwaje typu Tatra - 21 przegubowych i 32 T6A2 solowych.

Tramwaje trafią z Berlina do Szczecina w okresie od kwietnia do lipca - po sześć sztuk miesięcznie, w ostatnim miesiącu 7 sztuk. Spółka Tramwaje Szczecińskie za zakupione tramwaje zapłaci w ratach w ciągu najbliższych 4 lat. Koszt inwestycji to 1,486 mln euro.

Wagony, które już niedługo będą jeździć po ulicach Szczecina, przeszły modernizację w latach 1994-1996. W tym czasie w tramwajach Tatra wymieniono podłogi, oświetlenie, drzwi, kabina i pulpit motorniczego.

Opracowanie "mb", "Stetinum.pl" 11 marca 2010 roku

* * *

ZDiTM niesłusznie wręczył mandat?
Szczecinianin narzeka na pracę kontrolerów

Na niesprawiedliwą interwencję autobusowych kontrolerów, poskarżył się jeden z naszych Czytelników. Mężczyzna uważa, że niesłusznie dostał mandat

Dlatego właśnie złożył skargę do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pasażer autobusu linii 807 twierdzi, że nie zapłaci prawie 250 złotych kary za brak biletu. Przekonuje, że bilet miał i nie zamierzał jechać na gapę. Jego zdaniem kontrolerka, która zatrzymała go w autobusie, niewłaściwie przeprowadziła interwencję.

Wsiadłem do autobusu na przystanku przy skrzyżowaniu ulic Poniatowskiego, Traugutta i Mickiewicza. Jechałem na ósmą do pracy - opowiada Leszek Rzewuski. Ponieważ wbiegłem do środka w ostatniej chwili, w kieszeni kurtki zacząłem szukać biletu. Kiedy już go miałem w dłoni zobaczyłem, że jeden z pasażerów zasłania kasownik - relacjonuje mężczyzna. Według niego, kontrolerka zagrodziła mu drogę w momencie, kiedy prosił o dostęp do kasownika.

Ta pani choć stała obok, od razu podeszła do mnie i natychmiast zażądała biletu. Kiedy tłumaczyłem, że właśnie próbowałem go skasować oznajmiła, że kasowniki mają już blokadę - opowiada pan Leszek.

Jego zdaniem interwencja nie przebiegała prawidłowo. Zabrakło bowiem wyraźnego komunikatu o rozpoczęciu kontroli. Nie mówię już o zwykłej ludzkiej wyrozumiałości. Ta pani dobrze widziała, że z biletem próbuję przedostać się do kasownika. Zabrakło mi kilku sekund – przekonuje mężczyzna.

Leszek Rzewuski zdecydował się na nagłośnienie sprawy bo uważa, że kontrolerzy powinni bardziej przestrzegać określonych procedur. Jeżdżę do pracy tą linią od 8 lat, ze dwa razy w tygodniu. Nie mam sieciówki, bo z żoną dzielimy się samochodem. Teraz jednak wyrobię taki dokument, bo nie mam zamiaru niesłusznie płacić mandatów - zapowiada nasz Czytelnik.

O tym czy kara została nałożona słusznie ZDiTM zdecyduje za kilka dni. Dokładnie sprawdzamy jak przebiegała kontrola. Dopiero po tym będziemy mogli stwierdzić czy skarga była zasadna - poinformowała Marta Kwiecień - Zwierzyńska.

Opracowanie "Agnieszka Grabarska", "Głos Szczeciński" 11 marca 2010 roku

* * *

Z Kartą będzie bezpieczniej

Europejska Karta Bezpieczeństwa dla Szczecina. Miasto oficjalnie przystąpiło do programu poprawy bezpieczeństwa na drogach. To jeden z priorytetowych projektów Komisji Europejskiej. Praktycznym efektem działań ma być obniżenie o 50% statystyk śmiertelności na drogach i ocalenie w ten sposób 25 tys. osób rocznie

Szczecin przystępując do projektu zobowiązał się do przeprowadzenia kilku ważnych inwestycji. A ma na nie tylko 3 lata. W rejonie Basenu Górniczego wybudowana zostanie kładka dla pieszych, przystanki miejskiej komunikacji otrzymają nowe oznakowanie a przejścia dla pieszych - oświetlenie. Szczecin podejmie się też budowy systemu ścieżek rowerowych.

To nie koniec. Jak zapowiada Biuro Promocji i Informacji magistratu, w szczecińskich autobusach zamontowane zostaną kamery. Przy drogach stanie więcej urządzeń typu "traffipax", czyli aparatów rejestrujących przejazd przy czerwonym świetle.

Na ul. Struga i na Gdańskiej zostanie zmieniona organizacja ruchu. Po raz pierwszy w Szczecinie wydzielone zostaną "bus pasy", czyli część jezdni przeznaczona tylko dla komunikacji zbiorowej.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 3 marca 2010 roku

* * *

Od czwartku zamknięta ul. Żołnierska

Mieszkańców Krzekowa, Bezrzecza i Mierzyna czekają od czwartku utrudnienia w ruchu. Przynajmniej tych, którzy do centrum jeżdżą ul. Żołnierską i Mickiewicza. Od godz. 7 zamknięta będzie ul. Żołnierska na odcinku od ul. Szerokiej do Klonowica

Wszystko przez trwający remont torowiska tramwajowego w ul. Żołnierskiej i na pętli Krzekowo. Prace wkraczają w kolejny etap: ekipy rozpoczną wymianę torów na skrzyżowaniu ul. Klonowica i Żołnierskiej. Kierowcy powinni korzystać z objazdów przez ul. Szafera lub Łukasińskiego.

Kłopoty czekają też pasażerów linii 60, 74 i 75, ale trasy tych linii zmienią się dopiero w sobotę. Utrudnienia na skrzyżowaniu mogą potrwać ok. miesiąca.

Opracowanie "lw", "24Kurier.pl" 3 marca 2010 roku

* * *

Szczeciński szybki tramwaj nie zagrożony

W ostatnim czasie pojawiły się niepokojące sygnały, jakoby realizacja projektu „Szczeciński szybki tramwaj”była zagrożona. Postanowiliśmy to sprawdzić.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu, na konferencji prasowej, władze Szczecina z dumą prezentowały założenia do wspomnianego projektu oraz to, co już udało się zrobić. Przypomnijmy je pokrótce. Układ komunikacyjny linii tramwajowych w mieście obejmuje lewobrzeżną część miasta, kończąc się na pętli Basen Górniczy. Prawobrzeżna część miasta gdzie znajdują się osiedla mieszkaniowe i tereny handlowo - usługowe, skomunikowana jest z centrum kilkunastoma liniami autobusowymi. Przedłużenie linii tramwajowej poza pętlę Basen Górniczy, w okolice osiedli liczących ponad 80 tys. mieszkańców ma usprawnić znacznie transport publiczny, pozwalając jednocześnie na wyeliminowanie części połączeń autobusowych, co w rezultacie wpłynie też na zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska.

Aby zrealizować te założenia zaprojektowana została trasa szczecińskiego szybkiego tramwaju, która na całej długości przebiegać ma bezkolizyjnie w stosunku do istniejącego układu drogowego, tworząc sprawne i szybkie połączenie mieszkalnych dzielnic prawobrzeża z administracyjnym centrum i przemysłową północą miasta. W ciągu nowej linii tramwajowej powstać ma sześć przystanków zapewniających bezkolizyjny ruchu pieszych w rejonie ulic skomunikowanych z przystankami oraz będących jednocześnie ośrodkami lokalnego handlu i usług. W latach 2001 - 2005 w ramach zakończonej inwestycji pn.: „Przeprawa mostowa przez rzekę Regalicę w Szczecinie”wykonano most tramwajowy i wiadukty dojazdowe dla potrzeb budowy szczecińskiego szybkiego tramwaju. Wartość zadania wyniosła 62,29 mln złotych. Planowana długość linii tramwajowej szczecińskiego szybkiego tramwaju wynosi 6,5 km.

Zgodnie z założeniami realizacja projektu podzielona została na II etapy:
foto: UM Szczecin.
foto: UM Szczecin
Etap I obejmuje budowę dwutorowej trasy tramwajowej od istniejącej pętli “Basen Górniczy”po trasie istniejących obiektów mostowych nad rz. Regalicą, z bezkolizyjnym przejazdem pod estakadą Leszczynowa i pod prawą jezdnią ul. Hangarowej w kierunku ul. Batalionów Chłopskich i budowę tymczasowej pętli Turkusowa„.

foto: UM Szczecin.
foto: UM Szczecin
Etap II obejmuje przebudowę ul. Lnianej, Handlowej, Dąbskiej – budowę wiaduktów nad torami, tuneli i kładek dla pieszych oraz budowę trasy tramwajowej od pętli pośredniej “Turkusowa” do pętli końcowej “Kijewo”.

Realizację rzeczową etapu I przewiduje się na lata 2010-2013. Warto zauważyć, iż ich szacunkowy koszt wynosi 223,3 mln zł. W tej kwocie zawierają się koszty: wykupu gruntów, prac budowlanych, nadzoru Inżyniera Kontraktu, nadzoru Projektanta i aktualizacji dokumentacji projektowej. I tu właśnie pojawiło się pytanie, czy rzeczywiście w tym roku prace wystartują? Nie zakładaliśmy rozpoczęcia budowy w roku 2010 –mówi nam Piotr Lewandowski z Biuro Promocji i Informacji UM w Szczecinie. Gmina przygotowuje się do realizacji inwestycji.

W tym celu m.in.:
• 3 sierpnia 2009 podpisano preumowę z Centrum Unijnych Projektów Transportowych,
• w grudniu 2009 podpisano aneks do umowy na aktualizację dokumentacji projektowej inwestycji, aktualizacja obejmuje m.in. opracowanie analiz środowiskowych, studium wykonalności, aktualizację kosztorysów, uzyskanie wszelkich uzgodnień, decyzji administracyjnych w tym pozwolenia lub zmiany pozwolenia na budowę (uzyskanie pozwolenia na budowę uzależnione jest od zakończenia czterech postępowań wywłaszczeniowych prowadzonych przez Starostę Gryfińskiego),
• gmina zleci opracowanie modelu ruchu i prognozy ruchu w zakresie komunikacji zbiorowej i indywidualnej.

Wspomniane działania są niezbędne do przygotowania dokumentacji aplikacyjnej do CUPT (planowany termin złożenia dokumentacji do CUPT to listopad 2010) –informuje Piotr Lewandowski. Ocena złożonej dokumentacji aplikacyjnej w CUPT, Ministerstwie Infrastruktury, Ministerstwie Rozwoju Regionalnego i Komisji Europejskiej trwać będzie w roku 2011.

Do tego czasu Gmina rozpocznie szereg ważnych zapisanych w budżecie miasta inwestycji. Jesteśmy przekonani, że zrealizujemy je taniej niż zakładamy. To przekonanie wynika z wyraźnej tendencji, polegającej na tym, że oferty składane w przetargach są niższe niż kwoty zaplanowane na realizację poszczególnych zadań (przykłady: budowa basenu 50-metrowego, szkoły na Warszawie, ronda przy ul. Dąbskiej, Chłopskiej i Handlowej). Dzięki temu można będzie dokonać zmian w Wieloletnim Programie Inwestycyjnym i dostosować do Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. W naszej ocenie realizacja przedsięwzięcia w tym pozyskanie środków finansowych w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko nie jest zagrożone –mówi Lewandowski. A to dla realizacji inwestycji bardzo ważne, dofinansowanie ma wynosić bowiem aż 50%.

Do tych optymistycznych informacji uzyskanych w szczecińskim Urzędzie Miasta dodajmy jeszcze, iż cały program realizowany będzie do roku 2015. W tym czasie do Szczecina przyjedzie 36 tramwajów niskopodłogowych, zmodernizowanych zostanie blisko 30 kilometrów tras dwutorowych w obu kierunkach. Wyremontowanych będzie blisko 43 km sieci trakcyjnej, 8 podstacji, wybudowana zostanie jedna nowa i zmodernizowana zostanie jedna zajezdnia tramwajowa.

Opracowanie "infotram.pl", 2 marca 2010 roku

* * *

SPPK na linii do Trzebieży

Gmina Police informuje o wyniku przetargu na obsługę trasy Police -Trzebież - Police, która funkcjonuje w trzech wersjach – jako linia samorządowa, linia działkowa i linia plażowa. Całkowita końcowa wartość zamówienia: 1.151.596,90 PLN. Data decyzji o udzieleniu zamówienia: 15.2.2010. Liczba otrzymanych ofert: 1. Nazwa i adres wykonawcy, na rzecz którego została wydana decyzja o udzieleniu zamówienia: Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne sp. z o.o., ul. Fabryczna 21, 72-010 Police.

Opracowanie "Gmina Police", 1 marca 2010 roku

* * *

Chcemy normalnie dojeżdżać do domów

Mieszkańcy Żelechowej walczą o utworzenie dodatkowej linii autobusowej. Zebrali pod petycją już 180 podpisów. ZDiTM wie o sprawie, ale wymienia problemy, które przeszkadzają w uruchomieniu autobusu

O problemie pisaliśmy w listopadzie. Wtedy w sklepach pojawiła się petycja przygotowana przez panią Agnieszkę, mieszkańcy bardzo chętnie podpisywali się pod nią.

Mieszkańcy korzystający z linii pospiesznej „A” muszą płacić podwójnie, ponieważ w kierunku centrum nie ma z okolic ul. Robotniczej i Grzymińskiej linii zwykłej – mówi Agnieszka Świtoń, która zapoczątkowała akcję zbierania podpisów. - Na osiedlu mieszka wiele osób starszych, matek z małymi dziećmi, młodzież dojeżdża do szkół w innych dzielnicach miasta. Wszyscy przepłacają. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Zebrałam podpisy i wysłałam pismo do ZDiTM-u.

Jeśli, ktoś nie chce płacić dodatkowo może pieszo przejść się z przystanków przy ul. Hożej, gdzie stają zwykłe autobusy. Zimą i wieczorami jest to jednak niebezpieczne, więc wielu pasażerów decyduje się, by na „gapę” podjechać jeszcze dwa przystanki. Kłopot z dojazdem mają mieszkańcy a także pracownicy okolicznych sklepów. Zdarzają się kary, a tłumaczeń kontrolerzy nie słuchają.

Autobus jest potrzebny – przyznaje Krystyna Stępień, mieszkanka dzielnicy. Na pewno pod petycją podpisałoby się jeszcze więcej osób. Mam nadzieję, że w końcu będziemy mogli normalnie dojeżdżać do domu.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego. Wprowadzenie linii autobusowej (zwykłej) w rejon ul. Studziennej (Robotniczej) jest analizowane w różnych wariantach. Pojawiły się jednak problemy…

Po pierwsze problem finansowania – wymienia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzeczniczka ZDiTM-u. W obecnym budżecie nie mamy środków na uruchomienie dodatkowej linii czy też zwiększenia ilości wozokilometrów na liniach. Trudno jest określić, kiedy w budżecie miasta znajdą się środki na ten cel. Po drugie kłopotem jest porozumienie się Rad Osiedli co do przebiegu linii.

Jak się dowiedzieliśmy ostatnia propozycja Rady Osiedla Żelechowa, co do zmiany trasy linii nr 59 (poprzez ul. Studzienną i Robotniczą) spotkała się ze sprzeciwem Rad Osiedli: Bukowo i Golęcino – Gocław.

Jesteśmy w trakcie przygotowywania nowej koncepcji kursowania linii nr 58, 59 oraz 88 – dodaje Kwiecień-Zwierzyńska. Po przygotowaniu koncepcja przedstawiona zostanie zainteresowanym Radom Osiedli, za około trzy tygodnie. Trzecim problemem, który musimy rozwiązać jest brak miejsc postojowych w rejonie Placu Rodła dla autobusów.

Opracowanie "Anna_M", "Moje Miasto", 1 marca 2010 roku

* * *

Prasa informuje - luty

* * *

Teatr w tramwaju

Już od poniedziałku, w tramwajach w Szczecinie wyposażonych w specjalne monitory, obejrzeć będzie można fragmenty spektakli szczecińskiego Teatru Współczesnego. Jako pierwsze zaprezentowane zostanie „Nierządne królestwo" na podstawie „Odprawy posłów greckich" Jana Kochanowskiego w reżyserii Pawła Kamzy.

Nietypowa promocja teatru opierać się ma na współpracy placówki z firmą TVT Monitory Reklamowe. Na jej nośnikach wkrótce pokazane zostaną kolejne przedstawienia, co dla stałych widzów mieszczącej się przy Wałach Chrobrego sceny będzie okazją do przypomnienia sobie jej repertuaru, a dla innych - do zapoznania się z nim.

Opracowanie "kas", " Kurier Szczeciński", 27 luty 2010 roku

* * *

Problem z parkowaniem w centrum? Urzędnicy: Zostaw samochód, podjedź autobusem

Znalezienie wolnego miejsca parkingowego w mieście nie jest proste. Miejscy urzędnicy mają pomysł, jak rozwiązać problemy kierowców

Alternatywą ma być tzw. parkowanie w systemie P&R (Park and Ride), czyli budowa parkingów dla kierowców dojeżdżających do centrum w pobliżu przystanków komunikacji autobusowych i tramwajowych, zwłaszcza przy głównych węzłach przesiadkowych.

Takie parkingi powstaną przy ulicach:
• Gryfińskiej – w rejonie lokalizacji przystanku szybkiego tramwaju,
• Gdańskiej (Basen Górniczy) – w rejonie lokalizacji przystanku szybkiego tramwaju,
• Energetyków – w rejonie przystanku szybkiego tramwaju,
• Nabrzeżu Wieleckim,
• Ku Słońcu/Bohaterów Warszawy,
• Warcisława (przy terenach kolejowych),
• Firlika,
Zdaniem urzędników, takie rozwiązanie spowoduje, że kierowcy chętniej przesiądą się z samochodów do autobusów i tramwajów. Dzięki temu zmniejszy się ruchu w centrum miasta i zyska na tym środowisko naturalne.

Opracowanie "Marek Łagocki", "Moje Miasto", 27 luty 2010 roku

* * *

Reklamy Floating Garden zasłaniają widok pasażerom autobusów

Jeszcze niedawno pasażerowie komunikacji miejskiej wygrali batalię o usunięcie reklam z szyb od strony przystanków. Teraz skarżą się na "kleksy" Floating Garden, które całkowicie zasłaniają widok

Bardzo proszę o pomoc w imieniu wszystkich pasażerów komunikacji miejskiej – pisze Jacek Kalicki, mieszkaniec Szczecina. Nowa marka Szczecina Floating Garden traktuje pasażerów komunikacji miejskiej jak więźniów a wszystko przez bezsensowne kleksy nalepiane na szybach, które nie wnoszą żadnego pożytku, a jedynie ograniczają całkowicie widok przez okna pojazdu. Napisałem do urzędu pismo. Otrzymałem odpowiedź, ale dostałem tylko parę okrągłych zdań, natomiast brak odpowiedzi na moje pytania.

Od redakcji:

Pan Jacek zarzucił brak ładu w oznakowaniu pojazdów komunikacji, ale przede wszystkim brak widoczności. Zaproponował, by symbole marki Szczecina umiejscowić poniżej linii okien. Przekazaliśmy uwagi Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego, dołączyliśmy także zdjęcia nadesłane przez pana Jacka, wykonane w autobusie linii 82. Do sprawy na pewno powrócimy.

Opracowanie "wiadomości", "Moje Miasto", 25 luty 2010 roku

* * *

SPPK chce unijnej dotacji na nowe autobusy

Szczecińsko Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ubiega się o 10 milionów złotych z Regionalnego Programu Operacyjnego

Jak ustaliło Polskie Radio Szczecin, wniosek do urzędu marszałkowskiego w sprawie przyznania dofinansowania na nowe autobusy wpłynął już tydzień temu. Czy jest szansa, że nowe autobusy trafią na szczecińsko-polickie trasy jeszcze w tym roku?

SPPK planuje zakup aż 13 nowych autobusów. 80 procent pieniędzy ma pochodzić ze środków unijnych - wyjaśnia prezes firmy Kazimierz Trzciński. Czekamy na wynik konkursu.

Nowe autobusy mają zastąpić najbardziej wysłużone 20 i 15-letnie Jelcze. Decyzja czy pieniądze zostaną przyznane ma zapaść w tym roku. SPPK zakłada, że nowe autobusy mogłyby pojawić się na szczecińsko-polickich trasach pod koniec tego albo na początku przyszłego roku. Koszt zakupu 13 nowych autobusów to blisko 12 milionów złotych.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 25 luty 2010 roku

* * *

Autobus na ul. 5 lipca musi przepychać się między samochodami

Autobus przejeżdżający ulicą 5 lipca ma problemy z przejazdem. Chodzi o odcinek ulicy między Noakowskiego a aleją Bohaterów Warszawy, czyli tzw. górka

Problem jest najbardziej widoczny w godzinach szczytu. Ulica jest dwukierunkowa i po obu stronach parkują auta. Kiedy jedzie autobus linii 807 i z naprzeciwka jadą inne pojazdy dochodzi do przepychanek, czyli autobus nie może wycofać i wycofuje się zazwyczaj osobowy. A wycofać trzeba nawet spory kawałek, bo jest zbyt ciasno.

Zauważyłem, że niektórzy kierowcy bagatelizują znak zakazu zatrzymywania, który obowiązuje po obu stronach ulicy (odcinek miedzy ulicą Strzelecką a kamienicą nr 29). Może warto egzekwować zakaz?

Opracowanie "wiadomości", "Moje Miasto", 24 luty 2010 roku

* * *

Szybki tramwaj wygrał z historyczną willą Gruenberga

Oficjalna decyzja wojewódzkiej konserwatorki zabytków, która wszczęła postępowanie o wpisanie domu z ulicy Batalionów Chłopskich do rejestru zabytków - jeszcze nie zapadła

Jednak już dziś Ewa Stanecka, podczas obrad Rady Ochrony Zabytków, zastępcy prezydenta i mieszkańców - jak mówi - "z bólem serca, ale zadecydowała o umorzeniu postępowania". Oznacza to, że inwestycja szybkiego tramwaju nie będzie wstrzymana. Willa zostanie wyburzona.

Ostateczna opinia zapadnie na początku marca. Mieszkająca w willi rodzina Kępińskich już teraz zapowiada, że będzie się odwoływać od decyzji.

Opracowanie "Anna Arabska ", "Polskie Radio Szczecin", 22 luty 2010 roku

* * *

Automaty na raty

Jeszcze w tym kwartale w autobusach komunikacji miejskiej w Szczecinie pojawią się długo oczekiwane automaty do sprzedaży biletów. Nie we wszystkich jednak i nie od razu. Na początek pasażerowie będą mogli z nich korzystać w dwunastu nowych solarisach głównie na liniach prawobrzeża

Na przełomie lutego i marca, najpóźniej w pierwszym tygodniu marca, z zajezdni przy ul. Struga powinno wyjechać na trasy osiem nowoczesnych, niskopodłogowych solarisów urbino 18 (przegubowce). Niedługo po nich Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" ma też już dysponować zamówionymi jesienią zeszłego roku czterema krótszymi, 12-metrowymi, solarisami.

We wszystkich - zgodnie z wymogami zapisanymi w warunkach przetargów - oprócz kasowników będą zamontowane dodatkowo automaty biletowe - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA "Dąbie".

Automat umieszczony w autobusie ma przyjmować wszystkie monety z wyjątkiem 1- i 2-groszówek i wydawać resztę. Obsługa urządzenia będzie się odbywać za pomocą ekranu dotykowego oraz przycisków umieszczonych obok. Biletomat ma działać w czterech wersjach językowych, musi być przygotowany na zmianę waluty na euro. Można będzie płacić w nim także kartą strefy płatnego parkowania. Poza sieciowymi, w automacie kupimy wszystkie rodzaje biletów.

Już kilka lat temu szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego testował biletomaty. Tamten eksperyment nie wypalił. W 2004 r. na próbę uruchomiono ich sześć. Można było w nich kupić bilety jednorazowe i czasowe. Sprzedaż odbywała się odliczoną kwotą, maszyny nie wydawały reszty. Analizowano możliwość ich zakupu, ale koszty wówczas uznano za zbyt wysokie. Montaż tamtych urządzeń we wszystkich tramwajach i autobusach kosztowałby - jak wtedy szacowano - ok. 8 mln zł.

Teraz powrócono do pomysłu, ale w zmodyfikowanej wersji. W biletomaty nie będzie wyposażany wykorzystywany już tabor. Przybywać ich będzie wraz z dokupowaniem nowych autobusów. Tak będzie w przypadku kolejnej partii pojazdów zakupionej w tym roku także przez SPA Klonowica.

Jeśli chodzi o partię ośmiu nowych solarisów, które ostatnio zasiliły tabor SPA Klonowica, to zostały zamówione przed decyzją władz miasta o włączeniu do warunków przetargowych obowiązku wyposażenia ich w automaty biletowe - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowa szczecińskiego ZDiTM. Nie mniej rozważana jest możliwość zakupu do nich automatów. Decyzja jeszcze nie zapadła.

Opracowanie "Mirosław Winconek", " Kurier Szczeciński", 19 luty 2010 roku

* * *

Nieme kino w tramwajach

W szczecińskich tramwajach można oglądać filmy. Niestety - nie są to premiery kinowe czy nawet perełki ze starego kina, a zwykłe filmy reklamowe. Ale i tak z płaskich monitorów powiało nowością. Tylko pasażerowie mają mieszane uczucia

Jako "Tramwaje Szczecińskie" wynajmujemy jedynie powierzchnię reklamową pod monitory - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, prezes "TS". Na dziś umowa przewiduje montaż 50 takich nośników reklamy, jak dotąd zamontowano ich 29. To, co jest na nich emitowane, w jakim czasie i za jaką cenę, to sprawa firmy, z którą podpisaliśmy umowę. Otrzymujemy za to opłatę ryczałtem.

Ze względów technicznych ekrany będą pojawiać się tylko w sprowadzanych z Berlina Tatrach. Tam montaż jest prosty. W polskich wagonach montaż takich ekranów wymagałby dodatkowych przeróbek i stosowania specjalnych wysięgników.

Reklamy emitowane są na okrągło. Zapraszają do lokali, na miejskie imprezy i do kina. Mamy tam także zwiastuny najnowszych kinowych premier, ale wszystkie spoty emitowane są bez głosu. To bez sensu - uważa część pasażerów. Jeśli widzę zwiastun filmu, chcę słyszeć także fragment ścieżki dźwiękowej, zapowiedź głosową, efekty dźwiękowe - tłumaczą. Równie nieskutecznie można zapraszać na jakiś koncert - same migawki to żadna reklama.

Opinie są jednak podzielone. Mieliśmy sygnały od pasażerów, którzy tak się zapatrzyli na reklamy, że przegapili swój przystanek i jechali dalej, niż mieli zamiar. Ale dzwoniła też pani ze skargą. Mimo że reklamy emitowane są bez dźwięku, jej wnuczka przestraszyła się zapowiedzi kinowego horroru i pani miała spory problem, by dziecko uspokoić.

Emisja reklam bez dźwięku wydaje się też słuszna jeszcze z dwóch powodów. Ekrany umieszczone są na ścianie kabiny motorniczego. Dodatkowy hałas mógłby niekorzystnie wpływać na komfort jego pracy, pasażerowie jadący dłużej niż kilka minut też mogliby być znużeni. Ponadto byłby spory kłopot z dobraniem siły dźwięku. Hałas podczas jazdy tramwaju sprawia, że dźwięk reklam mógłby być słyszalny tylko w najbliższym sąsiedztwie ekranu.

Opracowanie "ToT", " Kurier Szczeciński", 18 luty 2010 roku

* * *

Po spotkaniu w sprawie willi - Komunikat Biura Prasowego Urzędu Miasta

Demontaż i odtworzenie najcenniejszych elementów wystroju architektonicznego zaproponowały władze Szczecina podczas spotkania na temat przyszłości willi przy ul. Batalionów Chłopskich

W spotkaniu uczestniczyli Ewa Stanecka Wojewódzki Konserwator Zabytków, Krzysztof Nowak zastępca prezydenta Szczecina oraz Paweł Sikorski, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich UM.

Powodem spotkania było rozpoczęcie przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków postępowania w sprawie wpisania do rejestru zabytków obiektu przy ul. Batalionów Chłopskich. K. Nowak, stwierdził że obiekt koliduje z planami budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Podkreślił, iż nie ma możliwości zachowania willi. Wymagałoby to zamian projektowych a w konsekwencji miasto nie ukończyłoby realizacji SST w terminach określonych przepisami unijnymi. Zastępca prezydenta zaproponował, aby najcenniejsze elementy wystroju architektonicznego budynku zostały zdemontowane i odtworzone przy realizacji innego obiektu.

E. Stanecka powiedziała, że decyzja o w sprawie wpisania budynku do rejestru zabytków nie została podjęta. Sprawa wilii zostania omówiona podczas najbliższego posiedzenia Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków. W jego trakcie przedstawiciele miasta raz jeszcze przedstawią swoje argumenty.

Opracowanie "Biuro Prasowe Urzędu Miasta", 16 luty 2010 roku

* * *

Police: Znajdą się pieniądze, będą nowe autobusy

Los Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w rękach polickich radnych. Samorządowcy zdecydują dziś podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta czy przyznać pieniądze na zakup nowych autobusów

Bez pieniędzy z budżetu gminy nie będzie nowych autobusów dla SPPK. Przedsiębiorstwo autobusowe planuje zakupić w przyszłym roku 13 nowych autobusów. Będzie to możliwe, tylko wtedy. jeżeli radni zgodzą się przyznać dofinansowanie sięgające dwóch milionów złotych. Nowe autobusy mają zastąpić najbardziej wysłużone 20 i 15-letnie Jelcze. Spółka chce zdobyć pozostałe pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego.

SPPK zakłada, że nowe autobusu mogłyby pojawić się na szczecińsko-polickich trasach już w przyszłym roku. Koszt zakupu 13 nowych autobusów szacuje się na blisko 12 milionów złotych.

* * * * *

Są pieniądze dla Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Samorządowcy zdecydowali dziś podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta o podwyższeniu kapitału zakładowego oraz o przyznaniu środków na zakup nowych autobusów.

Kazimierz Trzciński, prezes SPPK przyznał, że jest bardzo zadowolony. Tylko jeden radny się wstrzymał od głosu, reszta poparła uchwały dotyczące SPPK. Jestem zadowolony z postawy radnych - powiedział Trzciński.

Dzięki zgodzie radnych spółka planuje, że 13 nowych autobusów może pojawić się na szczecińsko-polickich trasach już w przyszłym roku. Samorządowcy zdecydowali także, o wydłużeniu spółce okresu dzierżawy na zajezdnie w Policach do 2016 roku.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 16 luty 2010 roku

* * *

Dobry klimat dla tramwajów

Ostatnie 3 lata przyniosły znaczącą poprawę w zakresie działania miejskiej komunikacji. Przybyło nowoczesnych autobusów, poprawia się stan tramwajów. Dzięki znacznie lepszemu finansowaniu udaje się poprawić stan tramwajowej infrastruktury. I wiele wskazuje, że uda się tę tendencję utrzymać

Wyremontowana została trasa od pl. Kościuszki na Gumieńce, trwa remont pętli Krzekowo wraz z torowiskiem wzdłuż ul. Żołnierskiej - wylicza radny Marek Goc (PO), wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i Finansów. Przy okazji odnawiane są przystanki; prac w tak dużym zakresie i na taką skalę w Szczecinie od lat nie przeprowadzano.

Ponadto w najbliższym czasie ma ruszyć remont torowiska w ul. Wawrzyniaka oraz na ostatnim odcinku al. Bohaterów Warszawy: od ul. Wawrzyniaka do przystanku przy skrzyżowaniu z ul. Jagiellońską. Te prace mogą się zacząć, gdy tylko poprawi się aura. Ale to nie koniec planów.

Spółka Tramwaje Szczecińskie miała mieć w tym roku dodatkowe 10 mln zł w ramach podnoszenia kapitału zakładowego. Ale interpelowałem w tej sprawie - i udało się: kwota wzrosła do 20 mln zł - cieszy się radny Goc.

Właśnie dzięki tym środkom rozpocznie się remont 600 m torowiska w al. Bohaterów Warszawy i 500 m w ul. Wawrzyniaka. Z tej samej puli planowane są naprawy kolejnych odcinków, na których tory są w złym lub fatalnym stanie.

Za około 16 mln zł przewidywana jest modernizacja al. Piastów od pl. Szarych Szeregów do ul. Mieszka I - mówi M. Goc. To dobra wiadomość dla mieszkańców jeżdżących w kierunku Pomorzan i Gumieniec. Ten odcinek to 3,5 km. Prace mają trwać maksymalnie 3 miesiące.

Plan przewiduje rozpisanie w kwietniu przetargu na wykonanie robót, by można je było zacząć w okresie letnim. Oprócz torów wymieniona będzie sieć trakcyjna, powstaną nowe przystanki. Ta trasa jest bardzo obciążona, kursują nią linie 4, 11 i 12, codziennie przemierzają ją tysiące uczniów i studentów oraz pacjenci szpitala na Pomorzanach. Dlatego plany są szersze.

Gdyby w drugiej połowie roku udało nam się znaleźć w budżecie miasta dodatkowe kilka milionów złotych, wykonane zostałyby także dalsze prace na tej trasie: od ul. Mieszka I wzdłuż al. Powstańców Wielkopolskich do ul. Starkiewicza - zapowiada radny Goc. Będziemy się o to starać na posiedzeniach Komisji Budżetu, a potem zabiegać o zmiany w budżecie podczas sesji Rady Miasta.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 15 luty 2010 roku

* * *

Co naprawdę blokuje szczeciński szybki tramwaj

Willa w Zdrojach nie jest przeszkodą dla projektowanej linii szybkiego tramwaju na prawobrzeże. Stoi za to na drodze kolektora ścieków, który musi ominąć tory. Najważniejsze teraz pytanie brzmi: czy kolektor koniecznie musi przebiegać przez działkę z domem?

O willi w Zdrojach, która może zostać zabytkiem i tym samym zablokować budowę Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju, informowaliśmy we wczorajszej "Gazecie". Skarżył się na to podczas czwartkowego spotkania z radnymi szef wydziału inwestycji miejskich Paweł Sikorski.

Ostateczna decyzja nie została podjęta - zastrzega w rozmowie z "Gazetą" Ewa Stanecka, wojewódzki konserwator zabytków. Nie chce szerzej komentować sprawy przed zapowiedzianym na wtorek spotkaniem z prezydentem Piotrem Krzystkiem. Ale we wtorek też nie należy spodziewać się rozstrzygnięcia. Ewa Stanecka chce jeszcze problem skonsultować z ekspertami Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków. Jej posiedzenie zaplanowane jest na 22 lutego.

Według informacji "Gazety" szansą na uratowanie willi i SSN jest to, że tak naprawdę budynek nie stoi na trasie szybkiego tramwaju. Z dokumentów wynika jasno: willa stoi ponad 2,5 metra od ściany oporowej głębokiego wykopu, w którym biec ma linia SSN. Budynek przeszkadza, bo po jego śladzie biegnie trasa kolektora ściekowego prowadzącego wzdłuż ul. Batalionów Chłopskich. Przebudowa kolektora i poprowadzenie go przez działkę z willą jest jednak częścią projektu budowy SSN w tym zakątku Zdrojów.

Czy kolektor można poprowadzić inaczej? Wczoraj nie udało nam się tego ustalić. Teoretycznie zmiany w projekcie są możliwe, bo akurat trwa wymuszony zmianą prawa proces aktualizacji i uzupełniania dokumentacji SSN. Czy w ogóle warto jednak ratować willę? I dlaczego problem pojawił się dopiero w kluczowym dla budowy SSN momencie?

Zaczęło się od protestu jego mieszkańców w połowie ubiegłego roku. We wszystkich rozmowach z dziennikarzami podkreślali przede wszystkim problem zbyt małych pieniędzy, jakie mieli otrzymać w ramach wywłaszczenia. Wątek "zabytkowy" okazał się pierwszoplanowy, gdy konserwatorzy zabytków faktycznie dopatrzyli się w nim cennych walorów. Ewa Stanecka przyznaje, że wcześniej konserwatorzy po prostu o nieruchomości nie wiedzieli. Na temat willi powstały dwie opinie ekspertów. Pierwszą, w grudniu 2009, przygotował prof. Jan Skuratowicz z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz członek Rady Ochrony Zabytków przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prof. podkreśla zachowane, oryginalne wnętrze. "Obiekt jest dokumentem (o wielkiej wartości!) wysokiej kultury materialnej ówczesnych mieszkańców miasta". Ekspert zaznaczył, że jeśli willi nie można uratować, to należy przeprowadzić jej dokładną dokumentację, a wyposażenie i wystrój przenieść do "innego, nowszego obiektu".

Druga opinia, przygotowana przez rzeczoznawcę MKiDN Michała Pawła Smoktunowicza jest bardziej jednoznaczna. Willa jest według niego "doskonale zachowanym i reprezentatywnym przykładem tendencji budowy domów w otoczeniu ogrodowym". Według eksperta budowa SSN ma "znaczenie lokalne". "Dużo większe walory ma ochrona dziedzictwa, ma bowiem wymiar uniwersalny". Na ocenie willi zaważył też fakt, do kogo kiedyś należała. Budynek powstał w 1912 roku dla Feliksa Gruneberga, właściciela powstałej po sąsiedzku (dziś nie istniejącej) fabryki organów. "Willa posiada wszystkie atrybuty naukowe, historyczne oraz artystyczne, które predysponują ją do objęcia nieruchomości pełną ochroną konserwatorską" - stwierdza Smoktunowicz. I stawia tezę, by przełożyć kolektor ściekowe, a budynek ocalić.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 13 luty 2010 roku

* * *

Dom zatrzyma tramwaj?

Nie brak pieniędzy, ale dom, może stanąć na drodze budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. I to dosłownie. Mieszkańcy budynku przy ul. Batalionów Chłopskich chcą, by ich dom uznać za zabytek. Wtedy zburzenie go byłoby niemożliwe, a to zakłada projekt trasy SST

Jeśli wojewódzki konserwator zabytków uzna ten budynek za zabytkowy, to cały program budowy nam się wywróci - twierdzi Paweł Sikorski, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich UM w Szczecinie. - Trzeba by całkowicie przeprojektować przebieg linii tramwajowej. Tragedia.

Dotąd największe obawy budziło finansowanie przedsięwzięcia. Cały program modernizacji sieci tramwajowej, a w tym i budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju, wszedł na listę indykatywną Ministerstwa Infrastruktury przedsięwzięć dofinansowanych ze środków Unii Europejskiej. Mimo to Szczecin „wyjął” SST z budżetu gminy na 2010 r. Władze miasta tłumaczyły się brakiem pieniędzy na ten cel. Budowa szybkiej linii ma kosztować prawie 300 mln złotych.

Środki na ten cel będą - zapewnia dyrektor Sikorski. Liczymy na oszczędności w przetargach, które są właśnie rozstrzygane. Oferenci są gotowi wykonać zlecenia miasta za znacznie mniejsze kwoty niż zakładaliśmy na podstawie kosztorysów.

Na potrzeby SST magistrat zlecił też aktualizację pochodzącej z 2004 r. dokumentacji. Problemem jest jednak dom przy ul. Batalionów Chłopskich. Ponieważ projektanci założyli, że w miejscu budynku będzie przebiegała trasa tramwaju, od kilku lat gmina przygotowuje się do wykupienia i wyburzenia domu. Na to jednak nie godzą się właściciele części budynku - państwo Kępińscy. Pierwszy z rodu zamieszkał tu zaraz po II wojnie światowej. Protestujący uważają, że dom powinien pozostać, a linia tramwajowa biec inną drogą. Znaleźli także sposób, by zablokować plany magistratu: zwrócili się do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o uznanie zabudowań za zabytkowe. Przed wojną budynek należał do rodziny Grünebergów, właścicieli fabryki organów. WKZ rozpoczął procedurę umieszczenia nieruchomości na liście zabytków, choć, jak twierdzą niektórzy wielbiciele starego Szczecina, nie jest to budynek szczególnie ładny, czy charakterystyczny. W poniedziałek prezydent Krzystek chce się spotkać z Ewą Stanecką, Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, by przekonać ją o słuszności wyburzenia domu Grünebergów.

Opracowanie "Artur Ratuszyński", "24Kurier.pl", 11 luty 2010 roku

* * *

Lawetą w bezmyślność

Szesnaście razy w styczniu, tyle samo w dwóch pierwszych dniach lutego – to bilans bezmyślności szczecińskich kierowców. Coraz częściej porzucają auta gdzie popadnie, nie zważając, że blokują ruch innym. Obecnie zdarza się to po 3-4 razy dziennie. Ale może ich to kosztować kilkaset złotych, jeśli z powodu zawalidrogi dochodzi do przerw w kursowaniu autobusów czy tramwajów

W każdym przypadku nasze służby Nadzoru Ruchu wzywają patrol policji, która nakłada na kierowców mandaty – zapewnia Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. O ile uda się ich od razu ustalić lub pojawią się przy samochodzie.

Innym rozwiązaniem jest rezygnacja z szukania kierowcy i wezwanie lawety. Na szczęście dla pasażerów policja coraz częściej korzysta z tego rozwiązania.

To zależy od okoliczności. Jeśli kierowca szybko się znajdzie, sprawa załatwiana jest od ręki. Jeśli pojazd stwarza realne zagrożenie w ruchu drogowym, laweta wzywana jest natychmiast – tłumaczy podkom. Alicja Śledziona z KWP w Szczecinie. Kierowca otrzymuje mandat w wysokości od 100 do 300 zł i 1 punkt karny.

Ale po odholowaniu koszty rosną dodatkowo. Za odholowanie pojazdu na parking przy ul. Firlika zapłacimy 180 zł, każda doba postoju auta to ok. 10 zł. W dodatku wkrótce możemy otrzymać też rachunek z „Tramwajów Szczecińskich”.

Zjawisko faktycznie się nasiliło, brak przejazdu z powodu źle zaparkowanego auta mamy już po kilka razy dziennie – przyznaje Krystian Wawrzyniak, prezes „TS”. Najczęściej nie możemy przejechać ul. Asnyka, Kolumba, w okolicach Dworca Głównego czy ul. Dworcową. Ale zawalidrogi napotykamy też na Narutowicza, Okulickiego czy Ludowej. Za każdym razem ponosimy z tego tytułu straty, cierpią też pasażerowie. Jeśli kurs z winny lekkomyślnego kierowcy samochodu nie zostanie wykonany, firma dostaje tylko 80 proc. kwoty, którą otrzymałaby za wykonaną usługę. Rozważa więc występowanie z roszczeniami.

Na razie byłby z tym problem, policja ma dane kierowców, a nie my – tłumaczy Krystian Wawrzyniak. Ale analizujemy problem pod kątem prawnym i być może uda się ich obciążać.

Tym bardziej, że kłopot nie dotyczy wyłącznie Szczecina. Podobnie postępują przewoźnicy m.in. w Krakowie, Warszawie czy Bydgoszczy. Są miasta, w których na sygnał motorniczego straż miejska pojawia się w ciągu kilku minut, laweta – po kwadransie, a kary są bardziej dotkliwe. Jednak nawet przy tak sprawnych działaniach z rozkładu „wypada” po kilka-kilkanaście tramwajów. Przez bezmyślnego kierowcę setki ludzi marzną, złorzeczą i spóźniają się do pracy.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "24Kurier.pl", 10 luty 2010 roku

* * *

Pasażerowie chcą wydłużenia linii autobusowej 87

Autobus linii 87 mógłby kursować do centrum miasta jak chcieliby pasażerowie. Ale nie będzie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego twierdzi, że na wydłużenie linii nie ma na razie pieniędzy

Z uwagi na ograniczone środki finansowe obecnie nie planujemy wydłużenia linii nr 87 – mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM w Szczecinie.

Sprawa jest ważna, bo dotyczy tysięcy mieszkańców dzielnicy Warszewo. Autobus kursuje na trasie Podbórz – Kołłątaja i z powrotem. Linia została uruchomiona na początku września. Po pięciu miesiącach funkcjonowania widać, że lepszym rozwiązaniem byłoby wydłużenie linii do pl. Rodła. Zwracają na to uwagę pasażerowie.

Pl. Rodła to centralny węzeł komunikacyjny. Stąd odjeżdżają autobusy w kierunku Polic, tramwaj w kierunku Głębokiego, czy na Krzekowo – mówi Józef Czapliński, pasażer "87”. Podobnie uważa Marta Wasik, mama 11-letniej Kasi.

Codziennie wożę małą do szkoły w centrum miasta. Córka dobrze się uczy, więc wybraliśmy gimnazjum poza rejonem. Nie mamy samochodu. Jadąc autobusem musimy się przesiadać na Kołlątaja. To utrudnienie, bo na tramwaj musimy czekać kilka minut, a nie zawsze przyjeżdża punktualnie. Gdyby zatrzymywał się choćby na ulicy Niepodległości, to byłoby dla wielu osób duże ułatwienie – tłumaczy.

Plany wydłużenia linii 87 były już wcześniej. Walczyły o to rady osiedla Osów i Warszewo. Ale w ubiegłym roku zdecydowano, że kurs będzie się kończył na pętli przy ul. Kołłątaja. ZDiTM nie wyklucza, że do pomysłu będzie można wrócić. Ale, gdy znajdą się na to pieniądze. W budżecie na 2010r. pozycji "wydłużenie linii 87” nie ma. Do tematu wrócimy.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "24Gs.pl", 6 luty 2010 roku

* * *

Wandale na przystanku

Dzięki szybkiej reakcji mieszkańców Szczecina policjanci zatrzymali trzech mężczyzn, którzy dewastowali przystanek autobusowy przy ul. Okulickiego. Sprawcom grozi nawet do 5 lat pozbawienia wolności

Wczoraj około godziny 23 ul. Okulickiego jechało dwóch mieszkańców Szczecina. Kiedy przejeżdżali w pobliżu przystanku autobusowego zauważyli grupę osób, które próbowały zniszczyć wiatę przystanku. Jadący autem mężczyźni zatrzymali się i zwrócili im uwagę. Po krótkiej wymianie zdań odjechali. Powiadomili też o wszystkim policję.
Po około 5 minutach na miejsce przyjechali funkcjonariusze. Kiedy sprawcy zauważyli policyjny radiowóz zaczęli uciekać. Po chwili obaj uciekinierzy byli w rękach policjantów. Funkcjonariusze musieli obezwładnić sprawców, gdyż byli oni agresywni. Kilka minut później na pętli tramwajowej policjanci zatrzymali jeszcze dwie osoby, które były na przystanku autobusowym. Cała czwórka trafiła na komisariat. Tam okazało się, że trzech mężczyzn w wieku od 17-19 lat jest pijanych - ponad 1,6 promila alkoholu. Czwarta osoba, 16-letnia dziewczyna, która była trzeźwa, została przekazana matce. Pozostała trójka trafiła do policyjnego aresztu.

Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 6 luty 2010 roku

* * *

Pomysł na nowe autobusy dla SPPK

Burmistrz Polic Władysław Diakun zwróci się do Rady Miejskiej w Policach o dokapitalizowanie Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Sp. z o.o. kwotą, która pozwoli na zakup 13 nowych autobusów za 15% ich wartości. Resztę sfinansuje Regionalny Program Operacyjny Województwa Zachodniopomorskiego

Warunki są dwa: 1. SPPK Sp. z o.o. musi złożyć wniosek do konkursu, wykazując udział własny (15% wartości projektu),
2. SPPK Sp. z o.o. musi ten konkurs wygrać. Szansa na spełnienie tych warunków leży między innymi w rękach radnych Polic.

Podczas styczniowej sesji Rady Miejskiej w Policach prezes SPPK Sp. z o.o. Kazimierz Trzciński, mówił między innymi o możliwości dofinansowania przez RPO zakupu nowego taboru. Termin składania wniosków mija 17 lutego 2010 r. Do tego czasu radni Polic muszą podjąć decyzję o dokapitalizowaniu SPPK wymaganą kwotą . Dlatego prezes Trzciński zwrócił się do burmistrza Polic, Władysława Diakuna, by przygotował odpowiednią uchwałę. Konieczne będzie także przyspieszenie terminu lutowej sesji. W harmonogramie rocznym zaplanowana jest na 23 lutego, ale musiałaby się odbyć najpóźniej 16 lutego, by SPPK mogło wykazać we wniosku do RPO, źródła finansowania.

W ramach projektu pod nazwą "Zakup taboru autobusowego na potrzeby SPPK Sp. z o.o." planowany jest zakup trzynastu autobusów miejskich: ośmiu dwunastometrowych i pięciu osiemnastometrowych, tzw. przegubowców. Będą to pojazdy spełniające normę ekologiczną EEV. Łączna wartość kosztów kwalifikowanych projektu wynosi 12.560.000 zł. Udział własny to 15% tej kwoty, czyli 1.884.000 zł. Prezes Kazimierz Trzciński zaproponował, by tę kwotę ująć w wieloletnim planie inwestycyjnym Gminy Police w roku 2011. Jeżeli radni Polic podejmą taką decyzje - otworzą drogę SPPK do udziału w konkursie, w którym stawką jest dofinansowanie aż 85% kosztów kwalifikowanych zakupu nowych autobusów.

Na wniosek prezesa Trzcińskiego burmistrz W. Diakun przygotuje też uchwałę o dokapitalizowanie SPPK SP. z o.o. jeszcze w tym roku kwotą 700.000 tys. zł, czyli zgodnie z założeniami projektu budżetu na 2010 rok. Prośba prezesa wynika z deklaracji, złożonej przez jedną z radnych (Elżbietę Jaźwińską - radna niezależna), że radni są gotowi dokapitalizować SPPK zgodnie z pierwotnym projektem budżetu na 2010 rok, ale muszą wiedzieć, na co pieniądze będą przeznaczone. Kazimierz Trzciński wyjaśnia, że te pieniądze zostaną przeznaczone na opłaty leasingowe (w 2010 szacowana kwota opłat leasingowych to 2.590.000 zł.) oraz na zakup jednego autobusu używanego za 250 tys. zł. Tabor SPPK Sp. z o.o. jest przestrzały, ale dwa pojazdy (rok produkcji: 1989) są w szczególnie złym stanie technicznym. Ich wymiana jest niezbędna i pilna.

Opracowanie "Elżbieta Biś", "Police.info.pl", 2 luty 2010 roku

* * *

Ze Szczecina do Polic nowym autobusem

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne planuje zakup w tym i przyszłym roku 13 nowych autobusów - dowiedziało się Polskie Radio Szczecin. Wymiana taboru jest niezbędna bo więszość autobusów nie nadaje się już do dalszego użytkowania

Psują się silniki, cieknie olej, pękają amortyzatory - przyznają nieoficjalnie kierowcy. SPPK chce by 15 milionów złotych na zakup nowych autobusów pochodziło z Regionalnego Programu Operacyjnego. Firma przygotowała już wniosek w tej sprawie. Musimy wykorzystać nadarzającą się okazję - przekonuje Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w SPPK. W tej chwili z własnych środków nie jesteśmy w stanie kupić nawet używanych autobusów - dodaje.

Regionalny Program Operacyjny może pokryć 85% kosztów zakupu pojazdów. Pozostałe 15% ma pochodzić z kredytu. - Prowadzimy rozmowy z bankami. Tych pieniędzy nie trzeba już teraz, bo płatności są rozłożone w czasie. Już teraz staramy się zmontować cały mechanizm finansowania - mówi Ufniarz.

Przypomnijmy - według szacunków tylko w zeszłym roku firma zanotowała stratę finansową sięgającą blisko dwóch miliony złotych.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel ", "Polskie Radio Szczecin", 2 luty 2010 roku

* * *

Z tramwaju do samolotu

„Dzień dobry państwu, bilety proszę...” - te słowa elektryzują wszystkich pasażerów, nawet jeśli uczciwie zapłacili za przejazd. A w tramwajach i autobusach do końca lutego będą padać częściej. Wszystko przez promocję, jaką Port Lotniczy Szczecin-Goleniów prowadzi wspólnie z jedną z linii lotniczych

Nie sprawdzamy biletów komunikacji miejskiej - zapewnia Krzysztof Domagalski, rzecznik prasowy Portu. Rozdajemy za to bilety na loty do Düsseldorfu. To kolejne miasto, do którego od marca będzie można dotrzeć z naszego lotniska.

Loty odbywać się będą 2 razy w tygodniu Boeningiem 737. Wśród pierwszych pasażerów znajdzie się 60 osób, które w tramwajach i autobusach otrzymują darmowe bilety w obie strony. Kolejne 16, które dziewczętom w czerwonych kurtkach przekaże swoje dane i numery telefonów, ma szanse na dwuosobowe bilety, które będą losowane w konkursach radiowych.

Opracowanie "t", "Kurier Szczeciński", 2 luty 2010 roku

* * *

Szczyt głupoty. Parkujące samochody sparaliżowały ruch tramwajów na ulicy Dworcowej

Większość miejsc postojowych w Szczecinie jest tak zasypana śniegiem, że trudno się w nie wbić się samochodem. Nie zwalnia to jednak kierowców od myślenia

Coraz częściej zdarzają się przypadki, że auta pozostawiane są w obrębie szyn. Dziś już zdarzyły się cztery takie przypadki. Pierwszy na ulicy Ludowej. Tramwaj linii nr 11 musiał zawrócić do zajezdni Golęcin. Podobnie było na Narutowicza, na Potulickiej i na Dworcowej, gdzie dwa samochody zostały tak zaparkowane, że przejeżdżający tramwaj musiałby je staranować. Zablokowały tramwaj linii nr 8, który tędy jechał na trasę. Za każdym razem zgłaszano to do Centrali Ruchu Całodobowego, która powiadamiała policję i Straż Miejską.

Zawalidroga, w zależności od osobistego szczęścia mógł liczyć na mniejszy lub większy mandat. Dlaczego? Nie wiemy. Pytamy o wysokość mandatu na policji. Dostajemy informację, że zawalidroga karany jest mandatem 300 zł plus 1 punkt karny. Gdy przyjedzie wezwana Straż Miejska, ukarze go tylko mandatem w wysokości 100 zł. Jeśli będą interweniować funkcjonariusze SOK, którzy współpracują z policją i SM, mandat może wzrosnąć nawet do 500 zł. Skąd taka dowolność, Tego nikt nie potrafił nam wytłumaczyć. Wszystkie służby powoływały się na obowiązujące przepisy.

Zima, to nie tylko parkowanie, ale również trudniejsze podjazdy pod wzniesienia. Tuż obok ulicy Dworcowej, gdzie stała zablokowana ósemka, na ulicy Nowej (vis a vis czerwonego Ratusza i pomnika z kotwicą) stanął tramwaj linii nr 3 jadący z Dworca Głównego. Ulica jest pochyła, koła zaczęły obracać się w miejscu, po czym spalił się silnik. Musiał przyjechać wóz naprawczy, który odholował cały skłąd do warsztatu. Podobne przypadki awarii zdarzały się wczoraj również na niewielkich pochyłościach, tj. na Dąbrowskiego, na Wyzwolenia oraz na pętli Dworca Niebuszewo.

Opracowanie "mdr", "Głos Szczeciński", 1 luty 2010 roku

* * *

Prasa informuje - styczeń

* * *

"Porządki" w komunikacji zacznijmy od przyczyn

Czy znamy potrzeby przewozowe mieszkańców Szczecina? Taką wiedzę posiadać winien organizator i zarządca sieci - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Czy ją posiada? Wątpliwe

Szczeciński system transportu publicznego jest wynikiem uwarunkowań historycznych. Sieć tramwajowa praktycznie uformowała się w okresie międzywojennym i poza modyfikacjami jak przesunięcie torów z jezdni na pasy zieleni (np. al. Piastów) czy wydłużeniami (np. od Toru Kolarskiego do Głębokiego), nieszczęśliwą z punktu widzenia obsługi komunikacyjnej śródmieścia likwidacją torów w ul. Jagiellońskiej, Obrońców Stalingradu i al. Wojska Polskiego, niewiele się zmieniła. Linie autobusowe kształtowały się od początku lat sześćdziesiątych, z momentem ruszenia budowy dużych osiedli mieszkaniowych i wielkich zakładów pracy.

W tym czasie tworzenie sieci było proste. Ludzi trzeba było dowieźć z domu do pracy, a po pracy do domu. Czy ktoś jeszcze pamięta linię 76 z Kaliny do Elewatora Ewa, gdzie w szczycie kursowały 22 autobusy co 2 minuty, aby przewieźć w ciągu godziny 4 tys. pasażerów? Dzisiaj z tej największej linii w Szczecinie zostały dwa autobusy w szczycie kursujące z ul. Tkackiej na "Ewę".

Kto wie, jakie są potrzeby mieszkańców?

Zmienił się charakter miasta, potrzeby przewozowe mieszkańców, struktura przewozów, oczekiwania dotyczące prędkości przejazdu, cen i komfortu podróżowania. Wyrosła też poważna konkurencja w postaci prywatnych samochodów w liczbie prawie 400 na 1000 mieszkańców.

Czy znamy potrzeby przewozowe mieszkańców, natężenie ruchu (potoki), ich strukturę czasową i kierunkową, wielkość wymiany pasażerów na poszczególnych przystankach, a co najważniejsze - cele podróży? Taką wiedzę posiadać winien organizator i zarządca sieci - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Czy ją posiada? Wątpliwe.

Ostatnie kompleksowe pomiary sieci zostały przeprowadzone w 2003 roku (poprzednie w 1994). Na ich podstawie, na zlecenie miasta "popełniłem" opracowanie "Ocena funkcjonowania miejskiej komunikacji zbiorowej w Szczecinie". Wnioski tam przedstawione nadal są aktualne, ale wynikami fachowych analiz nikt się nie interesuje. A ponad sześć lat to w życiu miasta, przy tak dynamicznych zmianach, to bardzo dużo.

13 marca 2006 roku po wielu latach dyskusji, (pierwsze opracowanie powstało w 1993 roku w MZK), Rada Miasta uchwałą nr LII/978/06 przyjęła "POLITYKĘ TRANSPORTOWĄ". Cały rozdział poświęcony jest "Poprawie atrakcyjności komunikacji zbiorowej". Mówi się w nim o sukcesywnej wymianie taboru (to punkt do realizacji dla przewoźników i budżetu miasta), maksymalnym wykorzystaniu środków komunikacji zbiorowej dzięki racjonalizacji marszrutyzacji i rozkładów jazdy, przeprowadzaniu kompleksowych badań będących podstawą racjonalizacji sieci transportu zbiorowego.

Czy przez trzy lata ZDiTM zrealizował swoje zadania w tym zakresie? Niestety nie. A stąd wynikają fatalne skutki dla całego systemu transportowego miasta, w tym m.in.:
- brak koncepcji kształtowania sieci i jej rozwoju,
- brak informacji o faktycznym zapotrzebowaniu na przewozy,
- brak polityki pozyskiwania pasażerów,
- brak polityki taborowej i remontowej u przewoźników,
- niespójna koncepcja rozwoju sieci drogowej,
- olbrzymie utrudnienia w ruchu dla wszystkich jego uczestników.

Nie dziwmy się więc, że ZDiTM nie może rozpisać przetargu na przewozy, bo nie wie, na co ten przetarg ma opiewać. Zarządca sieci nie wie, które linie mają znaczenie pierwszorzędne, a które wspomagają system. Nie wie, gdzie tak naprawdę znajdują się punkty krytyczne i dlaczego ludzie wolą jechać swoim samochodem mimo wyższych kosztów własnych (paliwo, koszty parkowania w strefie) oraz innych utrudnień, niż korzystać z komunikacji publicznej.

Do dziś nie ma koncepcji, na jakim obszarze dominować ma miejska komunikacja, a gdzie winna spełniać funkcję wspomagającą, czyli uzupełniać transport indywidualny.

Najpierw cele, potem działanie

Mieliśmy w Szczecinie jeden z lepszych w kraju systemów rozwiązań w zakresie skuteczności funkcjonowania komunikacji publicznej. Systemy sterowania ruchem, koordynacja rozkładów jazdy czy dynamika zmian na sieci stanowiła wzór dla wielu firm nie tylko polskich. Pogoń za obniżaniem kosztów pogorszyła sprawność zarządzania ruchem i likwidacji awarii. Dzisiaj cofnęliśmy się, a inni poszli daleko do przodu. Organizacja i terminy remontów głównych ciągów komunikacyjnych w tym tramwajowych pokazują brak poszanowania pasażerów i mieszkańców, ale też stosunek władz do uchwalonego dokumentu.

Przykładem na brak wyobraźni obecnych decydentów jest SPPK w Policach, jeszcze parę lat temu spółka stawiana za wzór, a dzisiaj krytykowana. Tylko że władze Szczecina zapominają, iż na polickim taborze "wiszą" połączenia północnej części miasta, a przepływ pasażerów pomiędzy Szczecinem a Policami ma istotne znaczenie dla życia kilkudziesięciu tysięcy ludzi. Na ul. Wilczej w roku 2003 potok wynosił 17,6 tys. pasażerów na dobę w jednym kierunku. Większość tych przewozów obsługiwały autobusy polickie. Czy dzisiaj ZDiTM ma realną wiedzę o występujących tu przewozach?

Dyskusja o kosztach szczecińskiego transportu zbiorowego zaczęła się od skutków, a nie przyczyn. Najpierw trzeba wyznaczyć długoterminowe cele, potem stworzyć zoptymalizowaną sieć zaspokajającą potrzeby mieszkańców, obliczyć koszty społeczne (nie tylko budżetowe) funkcjonowania systemu transportowego miasta, a dopiero wówczas określić, kto i za jakie pieniądze będzie woził na terenie Szczecina oraz aglomeracji szczecińskiej jej mieszkańców. To winien zrobić Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Dlaczego dotąd nie realizuje swoich celów statutowych?

Transport publiczny to w Szczecinie w ruchu w godzinie szczytu komunikacyjnego 86 pociągów tramwajowych (153 wagony różnych typów), 203 autobusy. Prawie 100 km linii tramwajowych i 590 km linii autobusowych. Jest to potencjał, którym trzeba odpowiedzialnie zarządzać dzisiaj i w przyszłości.

Prywatny transport nie załatwi wszystkich problemów

Na zakończenie jeszcze jedno. Zawsze różniliśmy się z Panem prof. Bąkowskim w zakresie struktury własnościowej firm komunikacji publicznej. Sprawne zarządzanie przedsiębiorstwem zależy od ludzi nim kierujących oraz zachowań właściciela (tu miasta), a nie tylko od systemu własności. Każdej firmie trzeba uczciwie płacić za jej pracę. Jednakże istnieją linie i połączenia, gdzie przewoźnik komunalny, tak ze względu na strukturę taboru, jak i wymogi rozkładu jazdy będzie zbyt drogi. Z doświadczenia wielu innych miast nie tylko polskich wynika, że małe linie wspomagające, gdzie wymagany jest tabor niskopojemny, często dostosowany dla osób nie w pełni sprawnych, obsługujący linie przebiegające przez wąskie ulice dojazdowe czy osiedlowe, mogą zostać powierzone prywatnym przewoźnikom. Zawsze jednak wymogi stawiane wykonawcom usług przewozowych zarówno w zakresie praw i obowiązków muszą być jasne, czytelne i uczciwe, a sposób realizacji podróży komunikacją publiczną przyjazny dla pasażera.

Opracowanie "Jerzy Barański", "Gazeta Wyborcza", 28 stycznia 2010 roku

* * *

Opóźnienia na liniach

Pasażerowie komunikacji miejskiej powinni wyjść dziś wcześniej z domów. Wprawdzie na razie większych opóźnień na liniach nie ma, ale z każdą godziną aut na ulicach będzie przybywać, a korki będą rosły

Autobusy kursują niemal zgodnie z rozkładem, opóźnienia są niewielkie - mówi Tomasz Piórkowski, dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na liniach tramwajowych mogą być nieco większe.

Wszystko przez zasypane zwrotnice, których przełożenie zajmuje czasem 5-10 min. Druga przyczyna utrudnień to źle zaparkowane pojazdy. Od ok. 6.40 wstrzymany jest ruch tramwajów na ul. Ludowej. Pozostawione auto blokuje przejazd tramwajom, kierowcy jak na razie nie udało się znaleźć. Kłopoty były też rano z wyjazdem na linie. Wyjazd z zajezdni Pogodno uniemożliwiał ciągnik siodłowy. Pierwsze tramwaje, zamiast o 4.14, na linie wyruszyły dziś o 4.37.

Nic jednak chyba nie pobije niechlubnego rekordu z wczorajszego wieczoru. Tramwaje, które od 18.45 stały w al. Wojska Polskiego (na zdj.), do zajezdni zjechały o... 2.40 w nocy. W tym czasie nikomu nie udało się odholować składu, który zablokował ruch na skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego z ul. Unii Lubelskiej.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 28 stycznia 2010 roku

* * *

Zima unieruchamia tramwaje

8 tramwajów nie wyjechało rano z zajezdni na Pogodnie. Sukcesywnie naprawiamy kolejne składy, ostatni tramwaj linii 7 włączy się do ruchu o 10:50 – zapowiada Grzegorz Stasiński, kierownik zajezdni

Planowy wyjazd tramwajów uniemożliwiła niska temperatura, która w nocy dochodziła do -20 stopni. Problemy pojawiły się na liniach 1, 2, 4, 7, 8, 9 i 12. Jak zapewniają pracownicy Tramwajów Szczecińskich, w tej chwili wszystkie tramwaje powinny jeździć zgodnie z planem.

Zdarza się, że wagony ulegają zniszczeniu na ulicy Potulickiej, gdzie mróz wybił kamienie z jezdni – tłumaczy Stasiński – urywają się tam hamulce szynowe i zepsute tramwaje muszą natychmiast wrócić do zajezdni.

Kłopoty są również na trasie 3 na ul. Dworcowej, gdzie wagony ślizgają się i nie mogą odjechać z przystanku. Tramwaje próbując ruszyć pobierają za dużo prądu, przez co psują się układy rozrusznikowe. Dla ułatwienia ustawiliśmy tam skrzynkę z piaskiem – zapewniają pracownicy TS.

Są również przypadki wypadnięcia tramwajów z torów. Dzieje się tak najczęściej na zwrotnicach, gdzie przejazd utrudniają grudki zmrożonego śniegu. Na dziś wieczór zapowiadane jest ocieplenie, będzie za to padał śnieg, co może utrudnić ruch komunikacji miejskiej.

Opracowanie "mb", "stetinum.pl", 27 stycznia 2010 roku

* * *

Śnieg znów nas zasypie

Zacznie padać dziś wieczorem. Przestanie w sobotę. Śnieg znów może sparaliżować miasto. ZDiTM szykuje 700 tys. zł na jego wywożenie. - To strata pieniędzy - twierdzi jednak szef zarządu dróg Paweł Tarczyński

Prognozy są fatalne. Mróz w granicach minus sześciu stopni, silne podmuchy wiatru i zmasowane opady śniegu. Pierwszych opadów spodziewamy się w nocy ze środy na czwartek - mówi dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Paweł Tarczyński. Pierwszej nocy spadnie 8 litrów śniegu na metr kwadratowy. To w praktyce oznacza około 8 cm śniegu. Na tym nie koniec. Opady według prognoz mogą potrwać do soboty rano. Mamy więc w perspektywie co najmniej powtórkę wydarzeń z 9, 10 i 11 stycznia, kiedy przez trzy dni napadało łącznie około 27 cm śniegu.

"Nie potrafimy oczyścić parkingów"

Po tamtych sążnistych opadach ulice zostały dość sprawnie oczyszczone, ale chodniki i miejsca parkingowe zatonęły w brejach śniegu. Do dziś nie udało się opanować sytuacji. Z tego też powodu na poniedziałkowej sesji, i to już po godzinie 22, raport przed radnymi musiał składać Paweł Tarczyński. Nie miał dobrych wiadomości.

Nie potrafimy opracować formuły sprawnego oczyszczania miejsc parkingowych - przyznał Tarczyński. Według niego udałoby się to zrobić, gdyby na miejsca postojowe mogły wjechać pługi. Nie mogą, bo parkingi są zastawione autami. Trzeba więc usuwać śnieg ręcznie. W ramach robót publicznych rzucono do tego zajęcia 135 ludzi i 40 więźniów. Skutki są mizerne: odśnieżone jest 10 procent SPP, a robotnicy są wykończeni.

Śnieg zmienił się w lód, w ruch poszły kilofy, część ludzi jest na chorobowym, bo mają już poranione od odcisków dłonie - opisywał sytuację Tarczyński. Trudno jest też wydobyć śnieg spomiędzy aut. ZDiTM musi nawet wypłacić kilka odszkodowań za przypadkowo uszkodzone lusterka i karoserię. Próby zablokowania miejsc parkingowych, by spokojnie usunąć śnieg, kończyły się według ZDiTM awanturami z kierowcami. Rozmowy są niekiedy drastyczne, można nakręcić niezły film - przekonywał Tarczyński.

Argumenty szefa ZDiTM części radnych nie przekonują. Według Artura Szałabawki (PiS) np. przed Dworcem Głównym PKP w nocy aut nie ma i można oczyszczać, a śnieg wciąż leży.

Wywożenie śniegu to strata pieniędzy

Tarczyński przekonuje, że cała akcja wywożenia śniegu (zorganizowana na żądanie wiceprezydenta Szczecinia Beniamina Chochulskiego) tak naprawdę nie ma sensu. - Szkoda mi pieniędzy - mówi dyrektor. Koszty rzeczywiście są spore. Teraz ZDiTM podpisuje umowę na wywożenie śniegu wartą 700 tys. zł. Niewielką ilość zalegającej na ulicach zmarzliny już wywieziono na Dziewoklicz - za 60 tys. Kolejne transporty będą kursować na teren przyszłego cmentarza przy ul. Bronowickiej.

Nie wiem jednak, czy 2 tysiące kursów ciężarówek mieszczących po 20 metrów sześciennych [tyle zaplanowano w ramach tych 700 tys. zł - red.] coś da; z mojego punktu widzenia to strata pieniędzy - twierdzi szef ZDiTM. Mogłoby to przecież pójść na przykład na remonty chodników.

Problem na pewno sam się szybko nie roztopi. Według prognoz, które zdobył ZDiTM, ostra zima może przeciągnąć się nawet do początku marca.

PiS: Zimę trzeba przeczekać

Radni w sprawie polityki wobec śniegu są podzieleni. Jerzy Serdyński (PO) uważa, że szef ZDiTM nie radzi sobie na stanowisku. Radny Jerzy Sieńko (także z PO) bronił Tarczyńskiego: W ciągu godziny od mojego telefonu dojazd do szpitala na Pomorzanach został oczyszczony.

Radni PiS uważają, że najlepszym wyjściem jest zwolnienie kierowców z opłat w zasypanej strefie płatnego parkowania i przeczekanie zimy. Mieliśmy największy opad śniegu od słynnej zimy stulecia w 1979 roku - tłumaczy radny Leszek Duklanowski (PiS), który hobbystycznie, od 50 lat interesuje się meteorologią. Mi śnieg nie przeszkadza. Nie domagam się, by go wywożono. Można sobie z nim poradzić. Miasto ma poważniejsze problemy.

W poniedziałek radni przegłosowali uchwałę umożliwiającą prezydentowi zawieszenie pobierania opłat w SPP. Wiceprezydent Beniamim Chochulski zapowiedział, że z tego skorzysta. Ale nie teraz. Dziś sytuacja nie wygląda już tak dramatycznie, jak wcześniej - mówi Chochulski. W przypadku kolejnych opadów będziemy działać na bieżąco i nie będziemy się ani chwili wahać.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 27 stycznia 2010 roku

* * *

Jedenaście tramwajów nie wyjechało na tory

Powodem jest siarczysty mróz, który unieruchomił pojazdy. Opóźnienia wynoszą około kwadransa

Składów brakuje na liniach 2, 4, 8 i 11. Nie wiadomo, czy dziś uda się uruchomić zamarznięte tramwaje. Jeśli nie chcemy się spóźnić, warto wyjść z domu kilka minut wcześniej lub przesiąść się na autobus.

Opracowanie "mp", "24gs.pl", 27 stycznia 2010 roku

* * *

Pasażerów wyzywali od oszustów

„Bileciki do kontroli!” - zdanie to podnosi ciśnienie. Okazuje się, że jest się czego bać. Kontrolerzy zdarzają się agresywni, którym wydaje się, że są poza prawem. Tak było i tym razem

Jechałem tramwajem nr 2 z dworca na Niebuszewie w stronę Bramy Portowej – opowiada Krzysztof Śliwa ze Śródmieścia. Około godziny 18.10, na przystanku przy ulicy Odzieżowej, wsiedli kontrolerzy i zaczęli sprawdzać bilety. Okazało się, że jedna z młodych kobiet nie miała go. Poproszono ją o dokument. Kobieta miała przy sobie tylko legitymację ubezpieczeniową, którą dała kontrolującym. Po chwili powiedziała, że musi wysiąść.

Kontroler zabrał legitymację i nie pozwolił wychodzić z tramwaju – relacjonuje oburzony pan Krzysztof. Przetrzymał ją jeden przystanek, wtedy zapytała czy może wysiąść na pl. Rodła, bardzo się spieszy. Rzucił w jej stronę: „To niech pani sobie wysiada”. Gdy opuściła tramwaj poprosiła o zwrot legitymacji, kontrolerzy nic nie odpowiedzieli. Drzwi się zamknęły a tramwaj odjechał.

"Kanar" usiadł spokojnie na miejscu dla pasażera i zaczął przepisywać na kolanie dane z legitymacji. Wtedy zwróciłem mu uwagę, że zatrzymanie dokumentów jest bezprawne – dodaje zdenerwowany Krzysztof Śliwa. Odpowiedzieli mi, był z kolegą, żebym wezwał „sobie policję”. Ciekawe, co zrobili z legitymacją i kto pokwitował wypisany mandat? Może podrobili podpis? Powinni wysiąść z dziewczyną, nie wolno im zatrzymywać dokumentów.

Takie zachowanie jest bezprawne – mówi Marcin Gruca, prawnik. Poszkodowana powinna zawiadomić policję. Za przywłaszczenie dokumentu stwierdzającego tożsamość grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, zaś za podrobienie podpisu na mandacie grozi kara od 3 miesięcy do 2 lat więzienia.

Wyzywała i przyciskała do ściany

Piątek 22 stycznia, tramwaj nr 2 trasa – Kołłątaja – Odzieżowa.
Rafał, 22 letni student kasuje bilet, gdy pojazd rusza.
W tym samym momencie kontrolerka zarządziła blokadę kasowników – opowiada mężczyzna. Zarzuca mi od razu, że mój bilet jest nieważny, bo skasowałem go dopiero, gdy była zakładana blokada. Kobieta zażądała okazania dokumentu. Student miał skasowany bilet i ważną legitymację studencką, więc odmówił. Wtedy poinformowała, że wezwie policję. Zdenerwowana odeszła kierując w moją stronę: „W d… sobie wsadź ten bilet, oszuście!”. Powiedziała to tak wyraźnie, że słyszeli to także inni pasażerowie – dodaje oburzony.

Rafał zbulwersowany zachowaniem kobiety zapowiedział, że złoży skargę i zażądał podania numeru służbowego. Kontrolerka odmówiła i nie przestawała go wyzywać. Poprosiłem drugiego z kontrolerów o okazanie legitymacji, ale wtedy kobieta zasłoniła jego identyfikator. Znieważyła mnie, więc chciałem zrobić jej zdjęcie, aby wizerunek w razie potrzeby przekazać policji, ale wyrwała mi telefon. Kiedy mężczyzna zabrał swoją własność przycisnęła go do ściany i blokując ciałem uniemożliwiła wyjście z tramwaju. Drugi "kanar" przyduszał mnie i nadeptywał – przypomina sobie mężczyzna. Na Bramie Portowej czekał patrol policji.

Rzeczywiście około godz. 18.40 na miejsce pojechał patrol wezwany przez kontrolerów – mówi sierż. Łukasz Famulski z komendy wojewódzkiej policji. Spisano dane uczestników sprzeczki oraz świadków. Policjanci dali pouczenie.

Rafał złożył skargę na przebieg kontroli w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Dowodem tego, że mówi prawdę miałoby być nagranie z monitoringu w tramwaju, jednak jak się dowiedzieliśmy kamery nie działały, bo tego dnia monitoring był uszkodzony.

Nie wierzę, że to prawda, ale na szczęście mam nagranie z telefonu komórkowego – kończy Rafał. Na filmie widać całą sytuację. Jak kobieta siłą przyciska mnie do ściany, nie chce wypuścić z tramwaju. Film wkrótce znajdziecie na www.mmszczecin.pl

Pracownik ZDiTM wykonał swoje obowiązki prawidłowo – odpowiedziała nam Marta Kwiecień - Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Zawsze kasuję bilety – mówi Krzysztof Śliwa ze Śródmieścia. Rozumiem, że ktoś może tego nie zrobić i wtedy należy się mandat. Jednak nie rozumiem, dlaczego kontrolerzy łamią prawo i zachowują się bezczelnie.

Opracowanie "Anna M", "Moje miasto", 27 stycznia 2010 roku

* * *

Przetargi na nowe autobusy

Szczecińskie spółki autobusowe ogłosiły przetarg na zakup kolejnych 18 nowych autobusów

Szczecińskie Przedsiębiorstwa Autobusowe: „Klonowica” i Dąbie ogłoszeniem w Dzienniku Urzędowym UE rozpoczęły procedurę zakupu kolejnych autobusów przegubowych, niskopodłogowych. SPA „Dąbie” zamierza kupić 10 autobusów, SPA „Klonowica” - 8.

Autobusy mają spełniać wysokie normy ekologiczne. Pojazdy będą wyposażone w silnik spełniający normę emisji spalin EEV (wyższą niż obecnie dopuszczalna EURO 4). Pojazdy będą posiadały m.in.: klimatyzację, monitoring wewnętrzny, tablice elektroniczne zewnętrzne i wewnętrzne, automatyczny system gaszenia pożaru w komorze silnika, rampę w drugich drzwiach ułatwiająca wejście i wyjście, automat do zakupu biletu, nową, zgodną z marką Szczecin kolorystykę siedzeń pasażerskich i poręczy. Nowe autobusy trafią do Szczecina w drugiej połowie 2010 roku.

A już na przełomie lutego i marca do Szczecina trafi 20 nowych Solarisów (16 długich, 18-metrowych i 4 krótkie 12-metrowe). W 2008 i 2009 roku szczecińskie spółki autobusowe (SPA „Dąbie” i SPA „Klonowica”) zakupiły już 30 nowoczesnych autobusów typu Soliaris.

Do końca 2010 roku po Szczecinie będzie jeździć w sumie 68 nowoczesnych autobusów niskopodłogowych. Zakupy szczecińskich spółek autobusowych są realizowane z środków pochodzących z podniesienia kapitału zakładowego spółek przez właściciela - Gminę Miasto Szczecin.

Opracowanie "c", "24Kurier.pl", 26 stycznia 2010 roku

* * *

Przetarg jak pętla tramwajowa

Nie jedna, jak się spodziewano, ale dwie firmy nie zgadzają się z wynikiem przetargu na zakup niskopodłogowych tramwajów

To, że przetarg, który rozstrzygnięty został na korzyść bydgoskiej firmy Pesa, zostanie oprotestowany, nie jest niespodzianką. Konkurencyjna Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania od kilku dni dawała do zrozumienia, że to uczyni. W piątek protest dotarł do Tramwajów Szczecińskich.

FPS nie zgadza się z odrzuceniem jej oferty. W skrócie chodzi o wysokość podłogi, która w "strefie drzwiowej" ma mieć maksymalnie 350 mm. Tramwaj FPS ma tyle jedynie przy samej krawędzi drzwi, od której podłoga od razu wznosi się na 370 mm.

Tymczasem ponownego rozpatrzenia swojej oferty domaga się także Solaris, który uznał, że trzecie podejście do przetargu to jak rozpoczęcie procedury od zera. W obu przypadkach spółka Tramwaje Szczecińskie (organizator przetargu) ma 10 dni na odpowiedź.

Niezależnie od werdyktu sprawa zapewne trafi do Krajowej Izby Odwoławczej przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Potem zapewne do sądu. To oznacza odwleczenie rozstrzygnięcia nawet o pół roku.

Szczecin chce kupić sześć niskopodłogowych tramwajów. Sprawa ciągnie się już od wiosny ubiegłego roku. Za każdym razem rozstrzygnięcia były przez przegranych torpedowane i sprawa miała swój finał w sądzie, który cofał ją do punktu wyjścia.

Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza", 25 stycznia 2010 roku

* * *

Plan rozwoju komunikacji pełen błędów

Plan rozwoju transportu publicznego, który w poniedziałek ma trafić na obrady sesji rady miasta, to najeżony błędami bubel, w którym na dodatek brak sensownej wizji polityki transportowej - pisze Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza"

Dokument "Zintegrowany plan rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" powstał w szczecińskim magistracie pod okiem zastępcy prezydenta Beniamina Chochulskiego. Jak tłumaczy Urząd Miasta, "dokument przygotowano w celu przedstawienia Radzie Miasta kierunków rozwoju transportu w Szczecinie, aby zgodnie z praktyką wielu miast Unii Europejskiej, polityka i strategia transportowa była dokumentem wysokiej rangi, zbudowanym na trwałych podstawach oraz wytyczającym kierunki działań w okresie wieloletnim". Radni nie powinni go jednak uchwalić. Dlaczego?

Błędy i niechlujstwo

O tym, że ów "dokument wysokiej rangi" tonie w zupełnie nieistotnych informacjach, już w "Gazecie" pisaliśmy. "Do zasobów naturalnych miasta, poza kopalinami (złoża ceramiki budowlanej - kreda jeziorna, iły septariowe, gliny zwałowe), należą: akweny wodne, plaże" - czytamy m.in. w dokumencie o polityce transportowej.

To lanie wody pogrubiające plan (im grubszy tym poważniejszy?) można jeszcze znieść. Ale niechlujstwo i błędy dokument dyskwalifikują. Oto kilka przykładów.

W jednym akapicie autorzy używają poprawnej nazwy spółki tramwajowej czyli "Tramwaje Szczecińskie". W innym miejscu czytamy już jednak o "zajezdniach MZK". Dla przypomnienia: MZK, czyli Miejski Zakład Komunikacyjny, został rok temu przekształcony w spółkę Tramwaje Szczecińskie. Czytelnik planu spoza Szczecina zrozumie jednak, że oto mamy w mieście dwie firmy tramwajowe.

Na jakiej trasie jeździ tramwajowa "ósemka"? Od lat z Gumieniec na Basen Górniczy. Ale nie według planu. Z niego dowiemy się, że zamiast na Gumieńce jedzie na Krzekowo.

Plan zakłada dostawy gorszych autobusów niż obecnie. Tak wynika z listy kryteriów, jakie stawiane są przed nowymi, miejskimi autobusami. Są więc m.in. "ponadstandardowe normy ekologiczne", monitoring, platforma dla niepełnosprawnych, nawet automaty do sprzedaży biletów. Nie ma ani słowa o klimatyzacji. Dziwne, bo przecież po uwagach pasażerów i interwencji władz miasta spółka SPA Klonowica zapewniła, że będzie jednak kupować klimatyzowane wozy. Najwyraźniej ten element wyposażenia w planie po prostu przegapiono.

Szczyt chaosu mamy na stronie 48., gdzie wymieniane są inwestycje drogowe. Przebudowa "ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej do al. Wojska Polskiego" oraz budowa Trasy Północnej (od ulicy Warcisława w kierunku Warszewa) mają ten sam (!) rozszerzony opis. W obu przypadkach czytamy więc, że chodzi o przebudowę ulicy Niemierzyńskiej i Arkońskiej do pętli tramwajowej "Las Arkoński". Tu rodzi się zresztą kolejna wątpliwość. Bo skoro w tytule mowa jest o przebudowie sięgającej al. Wojska Polskiego, to dlaczego z opisu wynika, że inwestycja kończy się dwa kilometry wcześniej przy tramwajowej pętli?

Podobnych błędów i wpadek jest więcej. Nie do zaakceptowania jest to, że dokument, który ma być podkładką do wniosków o fundusze unijne, myli inwestycje i linie tramwajowe. I proszę nie podejrzewać, że posługuję się brudnopisem. Dokument w formacie PDF, który do mnie (i radnych) trafił, nosi w nazwie sformułowanie "plan_ostateczna_wersja.pdf".

Od lat te same życzenia

Załóżmy teraz, że magistrat w końcu te niedoróbki wyłowi i poprawi. Czy dokument stanie się czymś "wytyczającym kierunki działań w okresie wieloletnim"? Nie. Dokument to w sumie spis wielu pobożnych życzeń miasta, które powtarzane są od lat. Jest więc mowa m.in. o nowych torowiskach w ciągu ul. Mieszka I czy 26 Kwietnia, nowym dojeździe do portu i szybkim tramwaju. Na próżno szukać w planie rozwiązań nowych, pomysłów idących z duchem czasu. Nie ma pomysłu na system park&ride (same propozycje lokalizacji dużych parkingów to jeszcze nie system), nie próbuje się wprowadzić sprawdzonych w innych miastach wspólnych pasów dla tramwajów i autobusów. I to mimo że autorzy planu słusznie zauważają, że "wewnętrzny układ uliczny miasta nie jest w stanie sprostać w pełni potrzebom wzrastającego ruchu samochodowego, jak i zapewnić sprawnego funkcjonowania komunikacji zbiorowej". Zamiast tego dowiadujemy się, że nawet priorytetowa w planie budowa szybkiego tramwaju odsuwana jest w czasie. Tymczasem Gdańsk ogłasza właśnie przetarg, a Kraków podpisuje umowę na budowę nowych linii tramwajowych wartych po 150 mln zł. Nam pozostanie chyba tylko cieszyć się z zapisanej w planie do 2015 roku nowej linii autobusowej z placu Rodła na ulicę Studzienną.

Przystanek Szczecin

Jak powinna rozwinąć się szczecińska komunikacja? Jakie nowoczesne rozwiązania komunikacyjne warto wykorzystać w Szczecinie? Jak przebudować układ komunikacyjny? Czy warto np. po latach przywrócić tramwaj na śródmiejski odcinek al. Wojska Polskiego tramwajów? Czekamy na opinie: listy@szczecin.agora.pl

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 24 stycznia 2010 roku

* * *

Fatum nad tramwajami

Zgodnie z oczekiwaniami Fabryka Pojazdów Szynowych „Cegielski” oprotestowała wybór „Tramwajów Szczecińskich” - przewoźnik zdecydował, że 6 niskopodłogowych tramwajów kupi od bydgoskiej „Pesy”

Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok Krajowej Izby Odwoławczej i nakazał rozpatrzenie oferty FPS. Wcześniej odrzuciliśmy ją, bo naszym zdaniem producent nie ma wystarczających gwarancji finansowych, by wywiązać się z zamówienia - przypomina Krystian Wawrzyniak, prezes „TS”.

Po rozpatrzeniu oferty komisja przetargowa uznała, że tramwaj „Cegielskiego” nie spełnia oczekiwań. W strefie drzwi wagon ma podłogę na wysokości 350-370 mm., choć Szczecin oczekuje, by było to dokładnie 350 mm. Otrzymaliśmy też rysunek, z którego wynika, że tramwaj spełnia określone wymogi. Problem w tym, że w ofercie takiego rysunku nie było - mówi K. Wawrzyniak. Były załączniki, z których wynikało zupełnie co innego. W rzeczywistości wysokości podłogi zweryfikować się nie da, bo tramwaj „Cegielskiego” wciąż istnieje tylko w planach i projektach. Nie powstał nawet prototyp. I nie ma pewności, czy powstanie, bo firma ma kłopoty finansowe.

To jednak jeszcze nie koniec złych wieści. Do Szczecina wpłynął także protest podpoznańskiego „Solarisa”. Ta firma wygrała pierwsze, unieważnione rok temu postępowanie. W obecnym została szybko wykluczona, bo jej oferta nie spełniała wymogów specyfikacji przetargowej. Producent uznał jednak, że skoro sąd nakazał „TS” ponowne rozpatrzenie oferty FPS, także oferta „Solarisa” musi być po raz drugi oceniona.

Na odpowiedzi „Tramwaje Szczecińskie” mają 10 dni roboczych. Ale już wiadomo, że nim będzie można podpisać ostateczną umowę, upłynie jeszcze sporo czasu.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 22 stycznia 2010 roku

* * *

Nagana dla Pawła Tarczyńskiego za "Akcję Zima"

Prezydent Szczecina ukarał dwóch dyrektorów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, którzy są odpowiedzialni za odśnieżanie ulic i chodników

Nagany dostali dyrektor ZDiTM Paweł Tarczyński oraz jego zastępca Włodzimierz Szarafiński. Piotr Krzystek ogłosił wczoraj na konferencji prasowej, że nie jest zadowolony z tego, w jaki sposób miejskie służby i zatrudnione przez nie firmy radziły sobie z odśnieżaniem dróg, chodników i miejsc parkingowych. Znaczna część działań była spóźniona - ocenił prezydent.

Dziennikarze pytali, czy ukarał także swojego zastępcę Beniamina Chochulskiego, który ma bezpośredni nadzór nad akcją "Zima". Z prezydentem Chochulskim odbyłem rozmowę - powiedział Krzystek. Mam nadzieję, że to wystarczy, aby działania związane z odśnieżaniem były lepiej prowadzone.

Prezydent Szczecina zaznaczył, że zobowiązał Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego do wyegzekwowania kar od firm, które mają z miastem podpisane umowy na odśnieżanie, a z tego obowiązku się nie wywiązały. Miejskie służby mają także skorygować harmonogram działań akcji "Zima". Chodzi o to, by usprawnić czas reakcji - zaznaczył Krzystek.

Na pytanie "Gazety", dlaczego to on zabrał się za akcję "Zima", a nie odpowiedzialny za tę "działkę" jego zastępca Beniamin Chochulski, Krzystek odpowiedział: Mam możliwość spojrzenia z dystansu na prowadzenie tej akcji, moim obowiązkiem jako prezydenta jest koordynowanie tych działań.

Opracowanie "kov", "Gazeta Wyborcza", 22 stycznia 2010 roku

* * *

Dwa centymetry do nowych tramwajów

Czy próg w drzwiach tramwaju niskopodłogowego to "strefa drzwiowa"? Rozstrzygnięcie sporu o dostawę dla Szczecina sześciu nowoczesnych pojazdów zależy teraz dosłownie od milimetrów

Według pierwotnych planów pierwsze niskopodłogowe tramwaje miały dotrzeć do Szczecina w styczniu tego roku. Nie dotrą. Przed miastem kilka miesięcy batalii z niezadowolonym przegranym przetargu, czyli poznańską Fabryką Pojazdów Szynowych.

Jak już pisaliśmy, przetarg na dostawę sześciu tramwajów wartych 50 mln zł wygrała bydgoska Pesa. Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, której oferta została odrzucona, nie zamierza jednak odpuścić. Dowodzi, że jej tramwaj (gotowy tylko "na papierze" prototyp) spełnia warunki postawione w specyfikacji przetargu. Sprawa trafi do Krajowej Izby Odwoławczej, a potem pewnie do sądu. O co chodzi?

Tramwaje Szczecińskie odrzuciły ofertę FPS tłumacząc, że poznański pojazd nie spełnia podstawowego wymogu dotyczącego wysokości podłogi. Warunki określone zostały w trzech punktach. Poziom "niskiej podłogi" liczony od szyny w "strefach drzwiowych" ma mieć maksymalnie 350 mm wysokości. W części nad kołami maksymalnie 480 mm, a w pozostałej części maksymalnie 370 mm. Różnice wysokości wewnątrz pojazdu muszą być zniwelowane łagodnymi pochylniami o nachyleniu nie większym niż 15 proc. W praktyce wnętrze takiego tramwaju wygląda tak: podłoga najniższa jest przy drzwiach i nieco w głąb pojazdu. Potem łagodnie podnosi się do poziomu 370 mm, a w miejscach, gdzie są koła (fachowo mówiąc - wózki z napędem) tworzą się również łagodne garby o wysokości 480 mm.

Oferta FPS została odrzucona, bo zdaniem komisji przetargowej firma nie spełniła warunku wysokości 350 mm w strefie drzwiowej. Taka wysokość jest tylko na krawędzi wejścia, od którego podłoga od razu idzie w górę, tworząc pochylnię do wysokości 370 mm - opisuje problem Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich.

Co na to FPS? "Tramwaje Szczecińskie odrzucają ofertę FPS z uwagi na wysokość podłogi w strefie drzwi, ale nigdzie nie zdefiniowały, jaki obszar ta strefa obejmuje" - czytamy w oświadczeniu spółki.

Dla Krystiana Wawrzyniaka sprawa jest jednak prosta. Prezes przytacza fragment uzasadnienia komisji przetargowej, która odrzucając projekt FPS napisała, że "podłogę należy rozumieć jako płaszczyznę (powierzchnię), a krawędź podłogi tylko jako linię, i jedynie na tej linii wykonawca zachował żądaną wysokość 350 mm".

Czy pochylona podłoga przy wejściu ma w praktyce znaczenie? Według Krystiana Wawrzyniaka - tak. Proszę sobie wyobrazić osobę niepełnosprawną na wózku, która przed przystankiem podjeżdża do drzwi - mówi Wawrzyniak. Będzie zmuszona utrzymać wózek na niewielkiej, ale jednak pochyłości.

FPS jest innego zdania. "Argumentacja komisji przetargowej, mówiąca że 2-centymetrowa łagodna zmiana wysokości od drzwi do środka wagonu będzie utrudnieniem dla pasażerów, brzmi nieprzekonywująco i nie może być przez FPS zaakceptowana" - oświadczyła spółka. Poznaniacy upierają się też, że Tramwaje Szczecińskie jeszcze w lipcu 2009 roku nie miały zastrzeżeń, co do walorów technicznych pojazdów. Dowodem miało być to, że komisja przetargowa dopytywała o szczegóły, a skoro tak, to z góry oferty nie odrzuciła. Zdaniem Krystiana Wawrzyniaka chodziło tylko o ocenę formalną dokumentów (o to, czy są wszystkie załączniki, wyjaśnienia itp.).

FPS to spółka, która obecnie należy do Agencji Rozwoju Przemysłu. Jak sama przyznaje, "firma przechodzi przejściowe problemy z płynnością finansową".

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 stycznia 2010 roku

* * *

Lodowisko na Potulickiej

Do pętli przy ul. Potulickiej nie kursują tramwaje. Linie 1, 4 i 9 od Bramy Portowej kierowane są przez ul. Wyszyńskiego i Dworcową. Wszystko przez wczorajszą awarię wodociągu - woda, która zalała jezdnię i torowisko, w nocy zamarzła

Od samego rana, gdy tylko okazało się, że pierwszy tramwaj nie jest w stanie przejechać po zamarzniętych torach, na miejscu pracuje ekipa pogotowia torowego "Tramwajów Szczecińskich" - informuje dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Trwa próba ręcznego usunięcia lodu, na miejsce wysłaliśmy też piaskarkę "Remondisu".

Nie wiadomo jednak, kiedy uda się zapewnić tramwajom bezpieczny przejazd. Od Bramy Portowej (przystanek przy budynku poczty) do ul. Potulickiej (przy Piekary) kursują zastępcze autobusy.

* * * *
Torowisko w ul. Potulickiej udało się udrożnić. Linie 1, 4 i 9 wracają już na swoje trasy.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 22 stycznia 2010 roku

* * *

Ministerstwo ostrzega: Szczecin może stracić 106 mln zł

Opóźnienie budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju wskazuje na duże trudności w realizacji projektu i skutkować może rozwiązaniem umowy o unijne dofinansowanie - ostrzega Ministerstwo Rozwoju Regionalnego

"Realizacja przedsięwzięcia nie jest zagrożona" - twierdzi z kolei biuro prasowe szczecińskiego magistratu.

Sprawę ujawniliśmy we wczorajszej "Gazecie". Miasto bez rozgłosu wycofało się z planów rozpoczęcia jeszcze w 2010 roku budowy linii szybkiego tramwaju z Basenu Górniczego do Zdrojów i ukończenia prac w 2013 roku. Tymczasem na podstawie tych deklaracji Ministerstwo Rozwoju Regionalnego wpisało rok temu projekt na listę inwestycji kluczowych, które nie muszą rywalizować o unijną dotację w konkursach. Dla Szczecina zaplanowano 106 mln zł dotacji (koszt budowy to 220 mln). W połowie grudnia 2009 miasto przesunęło inwestycję na lata 2014-2015. To ryzykowne, bo unijne dotacje muszą być rozliczone do końca grudnia 2015 roku.

W rozmowie z "Gazetą" prezydent Piotr Krzystek tłumaczył, że "inwestycja nie jest wstrzymywana". Trwają prace nad poprawieniem dokumentacji - stwierdził prezydent i przyznał, że wcześniejszy harmonogram, który był ogłaszany m.in. na konferencji prasowej, okazał się "nierealny". Według Krzystka inwestycja jest opóźniona, bo gotową już dokumentację trzeba poprawiać, bo w międzyczasie zmieniło się prawo. Prace nad tym ruszyły jednak dopiero w połowie grudnia 2009. Miasto musi jeszcze zlecić "opracowanie modelu ruchu i prognozy ruchu". Dokumentacja ma być gotowa w listopadzie tego roku, wtedy też złożony zostanie wniosek o dofinansowanie. "Ocena złożonej dokumentacji aplikacyjnej (...) trwać będzie w roku 2011" - prorokuje biuro prasowe. Robimy wszystko najszybciej jak możemy i ministerstwo o tym wie - zapewnia Krzystek.

Sprawdziliśmy. Według biura prasowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego Szczecin powinien o przełożeniu rozpoczęcia inwestycji poinformować Ministerstwo Infrastruktury, które pośredniczy w przekazywaniu unijnych dotacji na projekty komunikacyjne. To z działającym przy Ministerstwie Infrastruktury Centrum Unijnych Projektów Transportowych Szczecin podpisał w sierpniu 2009 roku preumowę (rodzaj promesy) dotyczącą finansowania szybkiego tramwaju.

"Zgodnie z posiadanymi przez MRR informacjami, podczas trwającego obecnie procesu aktualizacji listy [projektów kluczowych - red.], Szczecin nie zgłosił MI żadnych zmian w projekcie" - poinformował nas resort rozwoju. Miasto ma tymczasem taki obowiązek. "Wynika to z faktu, iż oznaczałoby to opóźnienie w realizacji projektu o więcej niż 3 miesiące względem zawartych w preumowie ustaleń".

Naprawienie błędów może być jednak początkiem kłopotów. Przesunięcie terminu musi być uzgodnione z MRR, które bardzo rygorystycznie podchodzi do odsuwania w czasie projektów kluczowych (bo grozi to niewykorzystaniem na czas funduszy unijnych).

Resort już zapala ostrzegawczą lampkę. W informacji dla "Gazety" czytamy, że opóźnienie w budowie SST "wskazuje na duże trudności w realizacji projektu i skutkować może nawet rozwiązaniem umowy" [o dofinansowanie - red.].

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 21 stycznia 2010 roku

* * *

Możemy stracić 106 mln zł na szybki tramwaj

Budowa linii tramwajowej na prawobrzeże - wbrew obietnicom prezydenta - nie ruszy w 2010 r. Najnowszy plan przewiduje jej realizację w latach 2014-2015. To grozi utratą unijnej dotacji. I może być końcem marzeń o inwestycji

A przecież tak niedawno, w grudniu 2008 r., prezydent Szczecina Piotr Krzystek zwołał konferencję prasową w tej sprawie. Na wielkim monitorze pokazywał wówczas, jak tramwaj połączy lewobrzeże ze Zdrojami. Po kończącym się projekcie ISPA [budowa oczyszczalni - przyp. red.] to największy projekt unijny, jaki naszemu miastu się przydarzył - mówił zadowolony.

Budowa rozpocznie się w 2010 r., w 2014 linia powinna być gotowa - deklarował w tym samym czasie Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Te obietnice wygłosili, gdy okazało się, że projekt budowy szczecińskiego szybkiego tramwaju (SST) znajdzie się na tzw. liście projektów kluczowych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Chodzi o listę inwestycji, które mają niemal stuprocentową gwarancję otrzymania unijnej dotacji. Nie muszą rywalizować w konkursie. Wystarczy złożyć wniosek i dokumentację.

Szczecin miał się z czego cieszyć. Koszt budowy nowej linii tramwajowej z Basenu Górniczego do Zdrojów (a docelowo nawet do Kijewa) szacowany jest na 220 mln zł. Z funduszy unijnych mieliśmy dostać 106 mln zł. W ówczesnym Wieloletnim Planie Inwestycyjnym miasta inwestycja została rozplanowana na lata 2010-2013. Ten zapis był podstawą starań Szczecina o wpisanie SST na listę projektów kluczowych.

Teraz te plany można już wrzucić do kosza. Zupełnie bez rozgłosu, w połowie grudnia, WPI został przez radę miasta zmieniony. Kluczowych zmian nikt z władz miasta nie nagłaśniał. Teraz na jaw wychodzą niespodzianki. Tydzień temu ujawniliśmy, że z WPI wypadła kontynuacja budowy obwodnicy śródmiejskiej do al. Wojska Polskiego.

Zasadniczo zmieniły się też plany wobec SST. W rubryce wydatków planowanych na 2010 r. jest przygotowane 5,5 mln zł na wykupy gruntów i 2 mln na dokumentację. W kolejnych rubrykach - na lata 2011, 2012 i 2013 widnieje już jednak tylko zero. Inwestycja ma ruszyć na dobre dopiero w 2014 roku! Planowane jest wówczas wydanie 120 mln zł, z czego 60 mln ma pochodzić z eurofunduszy. Prace mają się zakończyć rok później wydaniem kolejnych 100 mln zł (53 mln z UE).

Odsunięcie w czasie realizacji inwestycji, choć rozczarowuje, nie jest jednak najgorszym problemem. Szczecin może stracić unijne dofinansowanie - tłumaczy nam jeden z urzędników zajmujących się eurofunduszami (prosi o anonimowość).

Obiecane pieniądze pochodzą z puli przyznanej Polsce na lata 2007-2013. Muszą być wydane i rozliczone do końca 2015 r. Przesunięcie tak ogromnej inwestycji na sam koniec okresu rozliczeniowego to karkołomna konstrukcja. Wystarczy opóźnienie spowodowane np. protestami przy rozstrzyganiu przetargów, by cały harmonogram legł w gruzach. Samo rozliczenie ponad stu milionów złotych w 2015 r., tuż po tym, jak inwestycja ma być skończona, jest techniczne trudne.

Cierpliwość może też stracić Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Minister Elżbieta Bieńkowska bardzo pilnuje, by eurofundusze nie przepadły. Projekty, które się ślimaczą, z list kluczowych wypadają, a ich miejsce zajmują te, które mają większe szanse terminowej realizacji. Weryfikacja odbywa się co pół roku. Najbliższa może być jeszcze w styczniu.

Projekty, które nie gwarantują dotrzymania terminów realizacji, będą usuwane - ostrzegała wielokrotnie minister Bieńkowska. Nawet podpisania preumowa (rodzaj promesy) nie chroni przed taką decyzją.

W środę próbowaliśmy ustalić, czy miasto uzgodniło z MRR przesunięcie terminu realizacji szybkiego tramwaju. Na pytania nie dostaliśmy odpowiedzi. W resorcie trwało wczoraj sprawdzanie, czy tak się stało. Zaskoczeni są radni. Jestem tą sprawą bardzo zaniepokojony - mówi radny PO Marek Goc.

Wygląda na to, że prezydent rzucił wszystkie siły do budowy hali sportowej, a szybki tramwaj pozostanie mitem - zauważa szef klubu SLD Jędrzej Wijas.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 21 stycznia 2010 roku

* * *

Szczecin buduje drogi

Wkrótce ruszy ważna inwestycja drogowa – budowa ronda u zbiegu ulic Dąbskiej, Chłopskiej i Handlowej. Rozpoczął się też przetarg na firmę, która nadzorować będzie budowę V etapu obwodnicy śródmiejskiej

Rondo wykona firma MUSING. Trwają czynności związane z przekazaniem firmie placu budowy. Zakłada się, że inwestycja potrwa około 12 miesięcy. W tym czasie na dotychczasowym skrzyżowaniu ulic Dąbskiej, Handlowej, Pszennej i Chłopskiej powstanie rondo z dwoma pasami ruchu. Przebudowany będzie także odcinek ulicy Dąbskiej (o długości 570m) do skrzyżowania z ulicą Gwarną (dwa pasy ruchu w każdym kierunku). Nowe rondo znacznie poprawi warunki ruchu w kierunku osiedla Zdroje i Kijewo oraz będzie też wykorzystywane do przejęcia ruchu pojazdów w czasie przebudowy ulicy Andrzeja Struga. Inwestycja kosztować będzie ok. 11,2 mln zł.

Dziś rozpoczął się przetarg na inżyniera kontraktu przy budowie V etapu obwodnicy śródmieścia Szczecina. Zadaniem inżyniera będzie zarządzanie, koordynacja, kontrola i nadzór nad realizacją inwestycji. Oferty złożyło sześć firm. Są to (w nawiasie oferowana cena usługi):>br>
1.Lafrentz – Polska sp. z o.o., Poznań (2592880,00 zł)
2.DHV Polska sp. z o.o., Warszawa (1610400,00 zł)
3.Arcadis sp. z o.o., Warszawa (1264619,06 zł)
4.Konsorcjum firm: Aecom sp. z o.o., Warszawa oraz Aecom Ltd, Wielka Brytania (1217015,25 zł)
5.Przedsiębiorstwo Usług Inwestycyjnych Eko – Inwest S.A., Szczecin (976000,00 zł)
6.Przedsiębiorstwo Budowy Tras Komunikacyjnych Trakt w Szczecinie sp. z o.o. (889990,00 zł)

V etap Obwodnicy Śródmieścia Szczecina obejmuje budowę nowego odcinka o długości około 1200 m od ulicy Duńskiej – Krasińskiego do ulicy Arkońskiej. Koszt inwestycji szacuje się na blisko 112 mln z czego miasto pozyska ok. 74 mln dofinansowania środków unijnych.

Zakres projektu obejmuje:
· Budowę ulicy dwujezdniowej,
· Przebudowę skrzyżowania z ulicą Chopina wraz z odcinkiem około 470 m tej ulicy,
· Podłączenie skrzyżowania ulic Niny Rydzewskiej i Wszystkich Świętych,
· Przebudowę skrzyżowania z ulicami Arkońską i Niemierzyńską wraz z odcinkiem około 530 m ciągu tych ulic oraz skrzyżowaniem z ulicą Papieża Pawła VI,
· Przebudowę istniejącego wiaduktu kolejowego nad ulicą Niemierzyńską,
· Dostosowanie istniejącego układu drogowego do nowoprojektowanej drogi tj. zapewnienie dojazdów do terenów przyległych, wykonanie parkingów, zatok autobusowych,
· Budowę przejścia podziemnego pod obwodnicą w rejonie ul. Łabędziej,
· Budowę chodników i ścieżek rowerowych,
· Budowę kanalizacji deszczowej,
· Wykonanie sygnalizacji świetlnej,
· Wykonanie oświetlenia ulicznego,
· Wykonanie murów oporowych,
· Usuniecie kolizji z istniejącymi sieciami,
· Rozbiórkę kolizyjnych obiektów: pięciu budynków mieszkalnych, obiektów gospodarczych, garaży, altanek działkowych,
· Wycinkę kolidujących drzew i krzewów,
· Nasadzenia zieleni,
· Wykonanie niezbędnych zabezpieczeń dla obszarów wymagających ochrony przed emisją hałasu (ekranów akustycznych),
· Wykonanie oznakowania pionowego oraz poziomego,
· Przebudowa infrastruktury teletechnicznej oraz sieci: kanalizacji sanitarnej, wodociągowej, gazowej, ciepłowniczej, energetycznych,
· Przebudowa infrastruktury technicznej kolejowej: układu torowego, kolejowej sieci trakcyjnej, kabli telekomunikacyjnych,
· Przebudowa trakcji tramwajowej w obszarze przebudowy ul. Arkońskiej/Niemierzyńskiej

Opracowanie "aktualności", "strona UM", 20 stycznia 2010 roku

* * *

Tarczyński odmawia komentarza, Chochulski zasłania się biurem prasowym

Zalegające od ponad tygodnia pryzmy śniegu na parkingach szczecińskiej Strefy Płatnego Parkowania stały się przyczyną nawoływania do pociągnięcia do odpowiedzialności dyrektora ZDiTM i zastępcy Prezydenta Miasta

Podczas dzisiejszych Rozmów pod Krawatem poseł Platformy Obywatelskiej - Michał Marcinkiewicz winą za tragiczny stan parkingów obarczył Beniamina Chochulskiego:
Przydałoby się, jeszcze w zeszłym tygodniu, z jego strony, troszkę więcej takich aktywnych działań w tym zakresie. Śnieg leży od około 9 dni w Szczecinie i myślę, że to jest czas, w którym można byłoby chociaż znaczną część ze Strefy Płatnego Parkowania ten śnieg usunąć.

Zastępca Prezydenta nie miał dziś czasu się z nami spotkać - odpowiedziało biuro prasowe pisząc, że: "Problemy wynikające z obfitych opadów śniegu dotyczą nie tylko mieszkańców Szczecina, ale także Warszawy i Berlina."

Uzasadnienie to nie spodobało się także działaczom SLD. Radny Piotr Kęsik chce głowy dyrektora ZDiTM: Ja rozumiem, że jeśli ja jestem za coś odpowiedzialny, to podaję się do dymisji, albo jest odpowiedzialny Pan Prezydent, albo Pan Tarczyński. Jeżeli Pan Tarczyński, to proszę niech się poda do dymisji.

Odpowiedz Tarczyńskiego była krótka: brak komentarza w sprawie zarzutów polityków. Przypomnijmy, w ciągu 9 dni udało się wywieźć śnieg zalegający na 1/5 ulic i placów objętych Strefa Płatnego Parkowania.

Opracowanie "Miłosz Gocłowski", "Polskie Radio Szczecin", 20 stycznia 2010 roku

* * *

Dymisji dyrektora ZDiTM w Szczecinie domaga się SLD

Ich zdaniem, Prezydent Piotr Krzystek powinien pociągnąć do odpowiedzialności, albo dyrektora albo swojego zastępcę Beniamina Chochulskiego. Wszystko za sprawą paraliżu komunikacyjnego, jaki wywołują nieodśnieżone od półtora tygodnia parkingi szczecińskiej Strefy Płatnego Parkowania

Nie może być sytuacji, w której cierpią wszyscy Szczecinianie, a osoby za to odpowiedzialne nic nie robią mówi radny SLD Piotr Kęsik:
Ja rozumiem, że jeśli ja jestem za coś odpowiedzialny, to podaję się do dymisji, albo ktoś robi ze mnie głupka. No to albo jest odpowiedzialny Pan Prezydent, albo Pan Tarczyński. Jeżeli Pan Tarczyński, to proszę niech się poda do dymisji i wtedy zobaczymy co zrobi Pan Chochulski. Jeżeli nie Pan Tarczyński, a Pan Chochulski, to niech on się poda do dymisji, wtedy zobaczymy co zrobi Pan Prezydent.

Jak dodaje radny Jędrzej Wijas, Prezydent musi w końcu nauczyć się sam podejmować pewne decyzje: Nie wyobrażam sobie żeby zarządzanie miastem polegało na tym, że o wszystko trzeba się pytać Radę Miasta, i że pytać się musi o zgodę Rady Miasta Pan Prezydent czy Pan Dyrektor Strefy Płatnego Parkowania, od czego jest Prezydent Miasta? Jeżeli to Rada ma podejmować decyzje wykonawcze, to w takim razie te instancje nie są potrzebne.

Politycy SLD liczą na to, że temat opłat za strefę, zostanie podjęty na poniedziałkowej sesji rady miasta. Choć, jak dodają, cały czas nie ma tego punktu w porządku obrad.

Opracowanie "Miłosz Gocłowski", "Polskie Radio Szczecin", 20 stycznia 2010 roku

* * *

Plan rozwoju transportu publicznego a kopaliny

Lista mniej lub bardziej pożytecznych inwestycji i zaleceń, które nie są i nie będą szybko realizowane - oto, co jest w ważnym dokumencie, który dostaną do uchwalenia radni

Liczący 57 stron dokument o urzędowej nazwie "Zintegrowany plan rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" pokazał na czwartkowym spotkaniu z radnymi wiceprezydent Beniamin Chochulski. Odpowiedzialny za komunikację zastępca Piotra Krzystka tłumaczył, że to właśnie w tym pliku radni dostaną odpowiedź na to, jaką miasto ma politykę transportową. Dokument jest też niezbędny do sięgania po unijne pieniądze. Wnioski o dofinansowanie inwestycji komunikacyjnych muszą mieć wsparcie w tego rodzaju strategicznym, uchwalonym przez radnych planie. Otrzymają go oni prawdopodobnie na najbliższej, poniedziałkowej sesji. "Gazeta" już sprawdziła, co się w nim kryje.

Co krok to sprzeczność

Przygotowany w urzędzie plan podkreśla znaczenie Autostrady Poznańskiej, która powinna odgrywać "zdecydowanie większą rolę", zwłaszcza po oddaniu do eksploatacji drogi ekspresowej S3. Niezbędne do tego jest nowe połączenie tej ulicy z węzłem przy autostradzie A6 (która dalej łączy się z S3). W miejskim "planie rozwoju" tę inwestycję wymienia się nawet wśród priorytetów do 2015 r. Praktyka jest jednak inna: władze miasta tak naprawdę nie mają pojęcia, kiedy rozbudowa tej trasy ruszy, co stało się jasne m.in. podczas październikowej dyskusji na ten temat na łamach "Gazety".

Plany rozmijają się z rzeczywistością także w wypadku obwodnicy śródmiejskiej. W dokumencie czytamy m.in., że "to ważny element układu ulicznego" i że "znaczące efekty mające wpływ na rozkład ruchu będzie można uzyskać dopiero po połączeniu obwodnicy z al. Wojska Polskiego". Tydzień temu okazało się, że miasto budowę obwodnicy zatrzymuje etap wcześniej, bo już przy ul. Arkońskiej.

Podobnych niekonsekwencji jest więcej. "Zintegrowany plan" głosi np. konieczność budowy dróg rowerowych po dwóch stronach dwujezdniowych arterii. W praktyce szczecińscy rowerzyści nie mogą się o takie rozwiązania doprosić (jest z tym problem np. w planach budowy Trasy Północnej, która ma połączyć ul. Warcisława z trasą do Polic.

Bez rewolucji

W dokumencie znalazły się plany dotyczące rozwoju sieci tramwajowej i autobusowej. Na liście jest m.in. torowisko wzdłuż ul. Mieszka I do ul. Bronowickiej (na nowy cmentarz). Jest też tramwaj od ul. Ku Słońcu do granic miasta, linia wzdłuż ul. 26 Kwietnia na os. Zawadzkiego, trasa od Lasku Arkońskiego do al. Wojska Polskiego. Obecny "układ nie przystaje do dzisiejszych potrzeb przewozowych mieszkańców miasta" - czytamy w programie. Tyle że tych inwestycji nie wymienia się w priorytetach miasta do 2015 r. Szansą na pewne uelastycznienie sieci jest zapis o tym, że "planuje się" wykonanie dodatkowych skrętów na skrzyżowaniach tramwajowych.

Rewolucji nie będzie też na liniach autobusowych. W planie jest m.in. linia z pl. Rodła na ul. Studzienną (nie ma za to żadnego bezpośredniego połączenia Warszewa z centrum, o co od dawna walczymy), wzdłuż ul. Okulickiego do granic miasta, połączenie os. Arkońskiego przez Osów na Głębokie. Nie doczekamy się też systemu Park&Ride. Nie ma go w priorytetach na najbliższe lata, chociaż wspomina się o lokalizacjach dużych parkingów na obrzeżach centrum.

Zbędne wypełniacze

"Zintegrowany plan" pełen jest zbędnych sloganów i całych akapitów. "Do zasobów naturalnych miasta, poza kopalinami (złoża ceramiki budowlanej - kreda jeziorna, iły septariowe, gliny zwałowe), należą: akweny wodne, plaże" - czytamy w dokumencie o polityce transportowej. W innym miejscu autorzy mocno przybliżyli nas do morza, pisząc: "Mieszkańcy Szczecina w zasięgu ok. jednej godziny jazdy samochodem mają do dyspozycji plaże nadmorskie". Zastanawia też sens umieszczenia informacji o tym, że "do najwyższych wzniesień w mieście zalicza się Bukowiec - o wysokości 148 m n.p.m." (zwłaszcza że to wzgórze w Puszczy Bukowej jest kilka kilometrów za granicami miasta).

Komentarz

Julian Tuwim miał kiedyś zdefiniować, co to jest "plan". To "coś, co potem wygląda absolutnie inaczej". W przypadku "Zintegrowanego planu rozwoju transportu publicznego w Szczecinie w latach 2007-2015" już na wstępie mamy do czynienia z czymś, co odstaje od realizowanej praktyki. Miasto co innego planuje, co innego robi. Trudno w dokumencie doszukać się sensownej polityki, można za to pogłębić wiedzę o kopalinach. Tylko czy o to w tej lekturze chodzi?

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 19 stycznia 2010 roku

* * *

Czy FPS odpuści przetarg na tramwaje?

Bunt załogi i opóźnienie w budowie wagonów dla PKP Intercity. Czy targana kłopotami poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych po raz trzeci spróbuje zablokować przetarg na dostawę tramwajów do Szczecina?

Zwycięzcą przetargu na sześć niskopodłogowych tramwajów została bydgoska Pesa. O takiej decyzji komisji przetargowej Tramwajów Szczecińskich poinformowaliśmy w piątek. Pesa wygrała, bo tańsza oferta poznańskiej FPS nie spełniła warunków technicznych. Poszło o wysokość podłogi w strefie drzwi. Wymagana przez TSW wysokość to 350 mm. W tramwaju FPS taka wysokość jest tylko w wąskim pasie przy wejściu. Dalej podłoga unosi się do 370 mm. Z powodu dwucentymetrowej różnicy oferta prototypowej konstrukcji poznaniaków została odrzucona.

Fabryka ma jednak 10 dni na zaskarżenie tej decyzji. Czy to zrobi? Informacja o rozstrzygnięciu przetargu została do FPS przefaksowana w czwartek. Jak do tej pory bezskutecznie próbujemy uzyskać w firmie komentarz czy też zapowiedź ewentualnego kolejnego protestu. Prezes ma spotkanie ze związkami zawodowymi - usłyszeliśmy wczoraj od sekretarki. Nie wiadomo kiedy się skończy.

Prezes FPS ma bowiem poważniejsze kłopoty niż szczeciński przetarg. Załoga jego spółki buntuje się. 350 ludzi nie dostało wynagrodzenia za grudzień. To m.in. wina opóźnienia w realizacji kontraktu dla PKP Intercity. Trzy wagony są gotowe, ale dokumentacja - nie. A bez niej PKP ich nie odbiera i tym samym nie płaci. Wcześniej chce mieć m.in. wyniki prób prędkościowych, zatwierdzonych przez Urząd Transportu Kolejowego.

To właśnie wątpliwości co do możliwości realizacji kontaktu przez poznaniaków były przyczyną niechęci Tramwajów Szczecińskich do współpracy z FPS, mimo że firma oferowała dostawę wagonów za 41 mln zł (Pesa chce 55 mln). Za FPS ciągnie się też zła sława wyprodukowanego przez tę firmę częściowo niskopodłogowego tramwaju Puma, który jest zmorą poznańskich tramwajarzy.

Z Pesą takich kłopotów nie ma. Bydgoska spółka to krajowy lider w produkcji pojazdów szynowych. Szczecinowi zaproponowała sprawdzony już w m.in. w Warszawie model 120N. Długi na prawie 32 m pojazd składa się z pięciu połączonych przegubami członów.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 17 stycznia 2010 roku

* * *

Pomorzany bez tramwajów

Uszkodzenie sieci na pętli Pomorzany spowodowało poważne utrudnienia w kursowaniu tramwajów linii 3, 4, 6, 11 i 12

Tramwaje linii 3 kursują od Bramy Portowej przez ul. Wyszyńskiego przez ul. Dworcową ponownie do Bramy Portowej, linia 6 kierowana jest przez Dworcową, Bramę Portową, pl. Żołnierza Polskiego i ul. Dubois ponownie do Gocławia - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Linie, 11 i 12 z al. Piastów zawracają przez ul. Jagiellońską, Wawrzyniaka i al. Wojska Polskiego. Od Stoczni Szczecińskiej do Pomorzan i od al. Piastów do Pomorzan kursuje 8 zastępczych autobusów. Utrudnienia w ruchu mogą potrwać nawet do godz. 18.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 15 stycznia 2010 roku

* * *

Linia 75 – mamy tego dość!

Niektóre autobusy mają opóźnienie sięgające 20 minut, zdarza się też, że jadą po dwa, jeden za drugim. Po skargach naszych czytelników postanowiliśmy wyjaśnić dlaczego tak się dzieje

Liczni pasażerowie tej linii mogą potwierdzić: w godzinach popołudniowych, między godzinami 15 a 18 , czyli w okresie powrotów mieszkańców (także mojego) z pracy żadne rozkłady jazdy dla tej linii nie obowiązują – pisze w liście do nas pani Agnieszka. Aktualnie, przy stanie aury jaki mamy za oknem jest to zupełnie zrozumiałe. Jednak ten problem trwa już od kilku miesięcy i aura może być wytłumaczeniem tylko w tej chwili.

List takiej treści otrzymaliśmy od jednej z czytelniczek, która korzysta z linii 75. Według pani Agnieszki autobus linii 75 w wymienionych godzinach zgodnie z rozkładem powinien kursować średnio, co 6-7minut.

Co ile kursuje rzeczywiście? Wszyscy mieszkańcy Szczecina, którzy są zmuszeni tą linią jeździć wiedzą doskonale - jest to 15, 20 i więcej (!) minut – mówi pani Agnieszka. Linia biegnąca przez centrum miasta... Zwykle przyjeżdżają dwa, standardem są już trzy razem jeżdżące autobusy. Może warto przemyśleć problem i spróbować jakoś go rozwiązać. Pas dla autobusów? Czy jest to wina zakorkowanego miasta? Być może, ale czasem jakiś niewielki zabieg może pomóc zażegnać problem. Może ktoś powinien się przejechać tą linią i ustalić w czym tkwi problem?

Z żalami naszej czytelniczki udaliśmy się Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Urzędnicy zrzucają winę na panujące warunki atmosferyczne.

Ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe jakie występują od kilku dni (opady śniegu, śliska nawierzchnia) na linii 75, jak i na pozostałych liniach autobusowych odnotowaliśmy odchylenia od realizacji rozkładu jazdy – mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W grudniu ze względu na przebudowę torowiska na pl. Kościuszki na linii 75 wystąpiły również odchylenia w realizacji rozkładu jazdy. Szczegółową kontrolę linii 75 pod względem punktualności realizacji rozkładu jazdy będziemy mogli przeprowadzić po zakończeniu ,,Akcji Zima" na terenie miasta Szczecina.

Opracowanie "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 15 stycznia 2010 roku

* * *

Tramwaje kupimy w Bydgoszczy?

Czy będzie to finał ciągnącego się niemal rok przetargu, okaże się w ciągu siedmiu dni. Tyle czasu ma przegrany, czyli poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych, na złożenie odwołania. Wczoraj nie udało nam się uzyskać jej komentarza. Członkowie komisji przetargowej mają nadzieję, że FPS złoży broń. Ich tramwaj po prostu nie spełnia podstawowego wymogu, jaki postawiliśmy - tłumaczy Marek Goc, radny PO i członek komisji

Ten wymóg to maksymalna wysokość podłogi w tzw. strefie drzwiowej. To część podłogi tramwaju od krawędzi drzwi do przeciwległej ściany. Tramwaje Szczecińskie zażyczyły sobie, by strefa miała maksymalnie 350 mm wysokości. Tymczasem konstrukcja FPS ma 370 mm, a tylko wąski pasek tuż przy samym progu - 350 mm wysokości. Zaraz za drzwiami podłoga się wznosi, co według komisji byłoby utrudnieniem dla pasażerów.

350 mm to standard europejski, który spełniają wszyscy znani producenci tramwajów niskopodłogowych - podkreśla Goc.

Po odrzuceniu oferty FPS na placu boju pozostała tylko bydgoska Pesa. Jeśli obejdzie się bez protestów, umowa z producentem zostanie podpisana jeszcze w lutym. Firma z Bydgoszczy zapowiedziała już, że pierwsze dwa pojazdy może dostarczyć w ciągu sześciu miesięcy. Kolejne dwa po siedmiu i ostatnie dwa w ósmym miesiącu od podpisania kontraktu.

Pesa jest o tyle "bezpieczna", że jej tramwaje jeżdżą już m.in. w Warszawie i Bydgoszczy. FPS proponowała Szczecinowi prototyp będący tylko na deskach kreślarskich, oparty na awaryjnym, tylko częściowo niskopodłogowym istniejącym egzemplarzu. Poznaniacy zażarcie walczyli jednak o kontrakt. Najpierw obalili w sądzie wymóg posiadania doświadczenia w budowie tramwajów całkowicie niskopodłogowych. Potem, także w sądzie, dowiedli, że mają gwarancje kredytowe na realizację kontraktu. To dlatego ostatecznie Tramwaje Szczecińskie musiały wziąć pod uwagę oferty FPS i Pesy.

W dalszej perspektywie jest zakup 24 kolejnych niskopodłogowych tramwajów. Inwestycja ma być dofinansowana z funduszy unijnych. Problemem jest wysokość wkładu własnego. Nowe wozy to koszt od 150 do 190 mln zł. Unia zwróci jedynie połowę wszystkich wydatków. Prawdopodobnie jeszcze przed wiosną Tramwaje Szczecińskie rozpoczną rozmowy z Bankiem Rady Europy w sprawie udzielenia kredytu, który pokryje wkład własny spółki. Poręczycielem będzie miasto. Spółka ma spłacać kredyt do roku 2014. Potem przejęłoby go miasto, które właśnie na lata 2014 i 2015 zaplanowało wydatki na zakup nowych tramwajów. Po zapewnieniu finansowania Tramwaje Szczecińskie mogłyby ogłosić przetarg. To realne najwcześniej w 2011 roku.

Więcej tatr

Jeszcze wiosną na tory wyjadą kolejne używane tramwaje z Berlina - znane już szczecinianom zmodernizowane tatry. Tramwaje Szczecińskie porozumiały się już z berlińskim przewoźnikiem BVG. Kupimy 20 wozów T6 (pojedyncze wagony, którą łączone są w składy) z lat 1988-1991 za 150 tys. zł za sztukę oraz 11 przegubowych z lat 1985-1987 po 190 tys. zł za sztukę. Tramwaje były w latach 90. modernizowane. Zakup pozwoli wysłać na złom od 30 do 40 wagonów typu 105 z lat 1975-1979.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2010 roku

* * *

O czym powinni dyskutować radni w czwartek

Zostawić tak jak jest, czy próbować dokonać radykalnego zwrotu? Szczecińscy radni będą się dziś zastanawiać nad polityką transportową miasta. Oto, o czym nie powinni zapomnieć podczas dyskusji

Najpilniejsze jest zdecydowanie, co dalej ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym. O kłopotach tej międzygminnej spółki pisaliśmy w "Gazecie" wielokrotnie. Zapewniająca połączenie między miastami firma podała do sądu swego współwłaściciela - gminę Szczecin. Domaga się podwyższenia stawek za kursy. Spór może zakończyć się komunikacyjnym paraliżem na liniach między Szczecinem a Policami. Szczeciński ZDiTM płaci firmie zbyt mało, by mogła ona normalnie funkcjonować i inwestować w tabor. Na domiar złego właściciele nie kwapią się do jej dalszego dokapitalizowania na poziomie, który chroniłby spółkę przed upadkiem. Na pewno tolerowanie obecnego stanu jest niedopuszczalne. I władze Szczecina muszą jasno zadeklarować, jaką widzą przyszłość spółki i tym samym komunikacji z Policami. 40 procent udziałów i aspiracje do roli metropolii zobowiązuje do czegoś więcej niż zbywania problemu stwierdzeniem, że "Police mają więcej udziałów".

Problem SPPK to pilna sprawa bieżąca. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy Szczecin ma w ogóle jakąś sensowną politykę transportową? Śmiem twierdzić, że nie, bo samo odnawianie taboru to rzecz zbyt oczywista, by nazwać to polityką.

Czy komunikacja nadąża za rozbudowującym się, także poza administracyjne granice, miastem? Proszę przypomnieć sobie, jakim problemem było zwykłe wydłużenie linii autobusowej w głąb rozbudowującego się Warszewa. Komunikacja miejska z ogromnymi osiedlami na zachód od Krzekowa i Głębokiego (Dobra, Bezrzecze i okolice) praktycznie nie istnieje. Wiem, że to już nie Szczecin. Ale czy nie rolą Szczecina, w porozumieniu z sąsiednimi gminami, jest organizacja przewozu osób, które w znakomitej większości pracują w Szczecinie i korzystają z usług zlokalizowanych w mieście? Taka jest przecież rola metropolii. Szczecin we własnym interesie powinien zadbać o taką komunikację także z innego powodu: jeszcze kilka lat i wszyscy samochodami do centrum nie wjadą. Bo nie będzie gdzie zaparkować (co już odczuwamy), a ulice się w końcu na dobre zakorkują. Zresztą to wielki osobny temat: system parkowania w mieście, a właściwie jego brak.

Czy szczecińska komunikacja miejska w obecnym kształcie jest chociażby częściowo przygotowana do tego, by stać się elementem systemu Park&Ride? (tworzenie tego systemu to osobny problem). Co z rozbudową sieci tramwajowej? Tak by dotarła do innych części miasta i pięć linii nie dojeżdżało z pustymi wagonami do jednej pętli. Dlaczego nie szuka się rozwiązań, które zakładają wykorzystanie prywatnego kapitału? Na jakiej podstawie miasto twierdzi, że wszystkiemu podoła przy pomocy własnych spółek i własnego budżetu?

Nie sądzę, by radnym z komisji gospodarki komunalnej udało się w ciągu jednego popołudniowego spotkania dojść do jakichś przełomowych wniosków i koncepcji. Niech to będzie jednak początek dyskusji, która przełamie pogląd, że z komunikacją miejską w Szczecinie jest dobrze, bo kupujemy nowe autobusy, a nawet sześć tramwajów.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2010 roku

* * *

Tramwajowy ping-pong

„Tramwaje Szczecińskie" dostosowały się do wyroku Sądu Okręgowego z 8 stycznia. Po raz kolejny przyjrzały się ofertom, złożonym przez bydgoską "Pesę" i poznańskiego „Cegielskiego". Te firmy chcą wyprodukować 6 niskopodłogowych tramwajów dla Szczecina. Komisja przetargowa ponownie wybrała "Pesę"

Poprzednio ofertę "Cegielskiego" odrzuciliśmy, ponieważ naszym zdaniem sytuacja finansowa firmy nie daje gwarancji, że będzie ona w stanie wywiązać się z zamówienia - przypomina Krystian Wawrzyniak, prezes "TS". Sąd uznał inaczej i nakazał nam ocenę poznańskiej oferty.

Analiza dokumentów wykazała jednak, że jest ona niezgodna z oczekiwaniami. Podczas oceny merytorycznej okazało się, że w strefach drzwiowych pojazd tej firmy ma wysokość podłogi do 370 mm. Tymczasem "Tramwaje Szczecińskie" wyraźnie określiły, że ma to być 350 mm.

Opracowanie "t", "24Kurier.pl", 14 stycznia 2010 roku

* * *

Zatrzymana komunikacja na Niebuszewie

O bezmyślnym parkowania czytamy niemal codziennie. Ale to co dzieje się w tym tygodniu na ulicy Asnyka przeszło najśmielsze wyobrażenia zarówno motorniczych, jak i stróżów prawa.

W środę na Asnyka doszło trzeci raz z rzędu do zatrzymania tramwajów i autobusów kursujących od ronda Giedroycia. Trasa torowiska wiedzie tam dookoła kwartału budynków, a parking jest po lewej stronie torowiska, prostopadle do osi jezdni. Kierowcy parkują tam tyłem do torowiska. Niestety, nie wszyscy mają na tyle wyobraźni aby pamiętać, że tramwaj zajmuje więcej miejsca niż same szyny wtopione w jezdnię. Powoduje to, że tramwaje które na zakręcie zajmują jeszcze więcej miejsca (poszerza się tzw. skrajnia) i kiedy zbyt blisko stoi zaparkowany pojazd - nie przejadą.

Tak było w ciągu ostatnich trzech dni. Za każdym razem policja wystawiała mandat zgodny z taryfikatorem - 200 zł, zaś ZDiTM obciążał karą ok. 500 zł za zatrzymanie środka transportu.

Dziś Policja dość szybko ustaliła właściciela mercedesa, który poinformował, że pojazdem po mieście porusza się jego małżonka, i że już idzie do auta. Kiedy się pojawiła została poproszona o dojechanie pojazdem do krawężnika, aby udrożnić tory tramwajowe, a następnie zaproszona do radiowozu. Mieszkańcy okolicznych budynków nie zostawili suchej nitki na pani kierowcy. Zaś funkcjonariusz drogówki zwrócił kierującej uwagę, ze należy mieć nieco więcej wyobraźni, kiedy się parkuje w takim miejscu.

Motorniczy, na którego trafiło dziś to zdarzenie, okazał się być tym samym, który również wczoraj stał na Asnyka, dokładnie 2 miejsca parkingowe dalej.

Policja apeluje do parkujących, żeby przed pozostawieniem pojazdu upewnić się, że zostawiamy wystarczająco dużo miejsca innym użytkownikom drogi. Bezmyślność może kosztować bardzo dużo, w powyższym przypadku nawet około 700 zł.

Opracowanie "Tomasz Lam", "Moje Miasto", 13 stycznia 2010 roku

* * *

Tarczyński dziwi się Nitrasowi

Nie mam niczego do ukrycia. Jeśli Sławomir Nitras chce znać nasze plany, niech zerknie do budżetu. Wszystko jest tam napisane - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego

W ubiegłym tygodniu na konferencji Platformy Obywatelskiej europoseł Sławomir Nitras i szczeciński radny Jerzy Serdyński stwierdzili, że źle się dzieje w szczecińskim ZDiTM. Według nich miasto nie wie, jakie plany inwestycyjne i remontowe ma podlegająca mu instytucja Nitras zapowiedział, że jeśli sytuacja się nie zmieni, „sam będzie młotem na ZDiTM-owski beton".

Rozmowa z Pawłem Tarczyńskim
MARIUSZ RABENDA: Obawia się pan europosła Nitrasa?
PAWEŁ TARCZYŃSKI: Nie obawiam się i nie traktuję tych wypowiedzi jako próby straszenia mnie. Wydaje mi się, że to, o czym Sławomir Nitras oraz radny Serdyński mówili na konferencji, wynikało z braku wiedzy. I dziwię się temu.
Dlaczego?
Bo wszystko, co dotyczy naszych planów inwestycyjnych i remontowych, jest zapisane w budżecie. Mamy budżet zadaniowy. Cała kwota jaką mamy do dyspozycji, jest rozpisana na poszczególne zadania, z dokładnie określonymi ulicami, gdzie będą prowadzone remonty. W dużej mierze te plany wynikają zarówno z naszej oceny, jaki spotkań z mieszkańcami, petycji rad osiedlowych. Radni mają dostęp do tego budżetu, dlatego dziwi mnie ta niewiedza. Jeśli europoseł chce to sprawdzić, zapraszani do siebie - nie mam niczego do ukrycia.
Co pan sądzi o „betonie ZDiTM-owskim"?
Nie uważam, żeby tu był beton. Od siedmiu lat jakoś dajemy sobie radę. Struktura zakładu się zmieniała w tym czasie. Wyniki finansowe za ostatnie lata są zadowalające. Uważam więc, że pan europoseł nie ma powodów do wypowiadania takich stów.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 13 stycznia 2010 roku

* * *

Budowa kładek rozpocznie się później

Wiosną miała ruszyć budowa kładek dla pieszych na Basenie Górniczym, ale wykonawca poprosił o przedłużenie terminu o 50 dni

Dwie kładki mają powstać w rejonie Basenu Górniczego i przystanku tramwajowego przy ul. Merkatora. Opracowywanie dokumentacji zakończyło się pod koniec ubiegłego roku. Wykonawca miał rozpocząć roboty na wiosnę tego roku. Jednak na kładki poczekamy trochę dłużej.

29 grudnia 2009 r. wykonawca zawnioskował o przedłużenie terminu o 50 dni. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował stosowny projekt aneksu – informuje Marta Kwiecień – Zwierzyńska.

Kładki dla pieszych umożliwią przejście z pętli autobusowo-tramwajowej na drugą stronę ulicy. Wprowadzenie takiego rozwiązania od wielu lat sugerowali policjanci ze szczecińskiej drogówki, którzy mieli okazję być świadkami wielu wypadków w tamtych rejonach.

Przejazd przez ulicę Gdańską każdego ranka w stronę centrum miasta i po południu w stronę Prawobrzeża jest dużym problemem dla kierowców. Piesi korzystający z przejścia dla pieszych z obu stron Basenu Górniczego blokują samochody na wszystkich pasach. Projekty kładek muszą być zgodne z projektami dotyczącymi Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. W tym roku Urząd Miasta przeznaczył na budowę kładek 6 mln zł. Budowa może potrwać dwa lata.

Opracowanie "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 12 stycznia 2010 roku

* * *

Zielono-drogowe porządki

Ponad 120 tys. zł kosztował ciągnik rolniczy, przystosowany m.in. do pielęgnacji zieleni, który kupił pod koniec minionego roku szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Tyle że z początkiem nowego roku zielenią w mieście ma zajmować się głównie Zakład Usług Komunalnych. Od 4 stycznia czterech pracowników odpowiedzialnych za zieleń w zarządzie w dodatku zostało przeniesionych do ZUK. W ZDiTM jednak utrzymują, że był to wydatek uzasadniony. Po co więc te zakupy i zmiany?

Od 2003 roku ZDiTM zatrudnia osoby do prac interwencyjnych przy porządkowaniu terenów miejskich, które nie mają zarządcy. W ramach tych prac likwidują dzikie wysypiska śmieci, koszą tereny zielone i usuwają zwierzęce odchody z placów i chodników, a także sprzątają miejsca po organizowanych w plenerze imprezach masowych. Dodatkowo od kilku lat osoby te również zatrudniane są w okresie zimowym do odśnieżania i posypywania chodników w rejonach, które nie są ujęte w planie Akcji Zima.

Rzeczniczka ZDiTM Marta Kwiecień-Zwierzyńska tłumaczy, że ciągnik, który wyposażony jest w kosiarkę, ssawę do liści, pług i piaskarkę, został zakupiony do prac interwencyjnych. Jej zdaniem, ta inwestycja w sprzęt ułatwi pracę osobom, które do tych prac zostały zatrudnione. Ponadto dzięki niemu będzie można przeprowadzić więcej prac porządkowych nie tylko za pomocą ludzkich rąk.

Ciągnik został zakupiony za kwotę 123 471, 32 zł Wiosną i latem ciągnik z kosiarką będą wykorzystywane do koszenia traw tam, gdzie nie ma zarządcy terenu, a jesienią będą nim za pomocą ssawy zbierane liście z ulic i chodników. W sezonach zimowych pług i piaskarka służyć będą do usuwania śniegu i błota pośniegowego oraz do posypywania ulic i chodników, których nie obejmuje Akcja Zima - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Warto przy tym przypomnieć, że jednocześnie z początkiem tego roku ZDiTM przekazał ZUK-owi zadania związane z utrzymaniem zieleni w pasach drogowych. To on teraz odpowiada m.in. za cięcia techniczne drzew i ich pielęgnację, cięcia krzewów i żywopłotów, odchwaszczanie skupisk krzewów, wymiany nasadzeń, pielęgnację rabat w pasie drogowym, obsadzanie donic i gazonów, koszenie trawników, ocenę stanu zdrowotnego zieleni oraz utrzymanie porządku na terenach zielonych w granicach pasa drogowego.

Czy te zmiany i zakupy spowodują, że w mieście na dobre zagości porządek i zyska na nich przyroda? Praktyka działania służb komunalnych przekona nas w najbliższych miesiącach na ile przyniosą korzyści. Oby nie chaosu i kompetencyjnego galimatiasu.

Opracowanie "mir", "24Kurier.pl", 12 stycznia 2010 roku

* * *

Linia tramwajowa za prywatne pieniądze?

Poznań tak jak i Szczecin nie ma pieniędzy na budowę nowej, potrzebnej linii tramwajowej. Tamtejsze władze miasta przygotowują więc ofertę dla prywatnych inwestorów, którzy wyłożą na to pieniądze

Tego, że szczecińska sieć linii tramwajowych nie nadążyła za rozwojem miasta, nie trzeba udowadniać. Ostatnią wielką reformą było wycięcie części śródmiejskich odcinków w latach 70., co było krokiem wstecz. O planach rozwoju sieci świadczą jedynie szerokie pasy zieleni między jezdniami, pozostawione na tory. Tak jest na ul. 26 Kwietnia, ul. Mieszka I, części obwodnicy śródmiejskiej (trasa na Warszewo). Kiedy powstaną? Nie wiadomo. Najbardziej realna wydaje się budowa linii tzw. szybkiego tramwaju, który zakończy swój bieg na peryferiach Zdrojów. Kiedy dojedzie do Kijewa? To też wielka niewiadoma. Problemem są oczywiście pieniądze.

W innych miastach też nie mają pieniędzy na takie inwestycje, ale próbują ten problem obejść. Poznań zamierza zaangażować w przedsięwzięcie prywatny kapitał. Pomysły są dwa. W pierwszym wariancie mogłaby zostać wykorzystana nowa ustawa o koncesjach na roboty budowlane lub usługi. Inwestor wybudowałby potrzebną Poznaniowi trasę, a potem przez czas trwania koncesji (np. 30 lat) zarabiał na przewożeniu pasażerów na tej linii. Po upływie koncesji trasa przeszłaby na własność miasta. Drugi wariant zakłada partnerstwo publicznoprawne. Inwestor wybudowałby linię, którą poznańskie MPK by wydzierżawiło.

W obu przypadkach miasto chce skusić inwestorów dodatkowymi profitami w postaci atrakcyjnie położonych terenów w sąsiedztwie planowanej pętli. Mogłoby tam powstać centrum handlowe (w okolicy mieszka około 16 tys. poznaniaków, kolejne 30 tys. zamieszka na nowych osiedlach). Ich wartość znacznie wzrośnie, jeśli uzyskają bezpośrednie połączenie tramwajowe. Swój udział w inwestycji mogą więc mieć m.in. firmy deweloperskie.

Poznański pomysł ma być sprawdzony jeszcze w tym roku. Jeśli plan się powiedzie, stolica Wielkopolski byłaby pierwszym miastem w Polsce z prywatną linią tramwajową.

Czy w Szczecinie można spróbować pójść podobnym tropem? Potrzebna jest solidna analiza. Na naszą niekorzyść przemawia to, że miasto najpierw pozwoliło w niekontrolowany sposób rozbudować się nowym dzielnicom (np. Warszewo), a dopiero teraz zastanawia się jak je skomunikować.

Przystanek Szczecin

Rozmową z prof. Wojciechem Bąkowskim rozpoczęliśmy dyskusję na temat przyszłości szczecińskiej komunikacji miejskiej. Jaka powinna być? Czy mamy szansę doczekać się nowych linii tramwajowych i autobusowych? Czy skazani jesteśmy obecne mizerię i zastój? Piszcie na: listy@szczecin.agora.pl.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 12 stycznia 2010 roku

* * *

Kosztowny monopol spółek autobusowych

Współczesne systemy komunikacyjne są żywe, reagują na to jak miasta się rozwijają. A u nas? Problemem staje się wydłużenie jednej linii autobusowej na Warszewie - mówi prof. Wojciech Bąkowski

Andrzej Kraśnicki jr: Czy miasto powinno wycofać się z monopolu swoich spółek na obsługę komunikacji miejskiej?

prof. Wojciech Bąkowski z Wydziału Ekonomiki i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego: Doświadczenia z 64 polskich miast różnej wielkości wskazują, że tak. Takie rozwiązanie sprawia, że miasto przestaje interesować tysiąc różnych spraw, z obsadą stanowisk w zarządach i radach nadzorczych na czele.

Taka utrata wpływów nie jest najwyraźniej mile widziana.

Spójrzmy na to przez pryzmat tych, którzy mają w tym interes. Zatrudnieni w spółkach komunalnych nie są zwolennikami wprowadzenia konkurencyjnej firmy przewozowej, bo narusza to ich interesy osobiste. Konkurencja wymaga wysiłku intelektualnego, nowej wiedzy i umiejętności wprowadzania w sposób ciągły innowacji i restrukturyzacji. Ewentualny wzrost udziału konkurenta może doprowadzić do pomniejszenia udziału w rynku spółki. Decyzja o wprowadzeniu przewoźnika zewnętrznego musiałaby być decyzją podjętą przez polityczne władze miasta. Te zaś kierują się interesami partyjnymi. Interesem partyjnym jest wygrać wybory do władz miasta w następnej kadencji. Partie wychodzą z założenia, że nie należy podejmować decyzji, które mogą zrazić potencjalnych wyborców. Znaczącą ich grupą są pracownicy i związkowcy ze spółek komunalnych, którzy wprowadzenie zewnętrznego przewoźnika odebraliby jako "odbieranie pracy ludziom". Efekt: w czysto politycznym interesie władze w Szczecinie nie podjęły i nie podejmą decyzji skutkującej zwiększeniem liczby nowych autobusów przy jednoczesnym zmniejszeniu obciążenia budżetu miejskiego.

Miasto próbuje przekonać, że własne spółki mogą wozić pasażerów za mniejsze pieniądze niż podyktowane przez rynek. I że to pewni, solidni przewoźnicy.

Pewni i solidni są także prywatni przewoźnicy. Nie mogą pozwolić sobie na jakieś perturbacje, bo przecież żyją z usług, które świadczą. Podobny pogląd był kiedyś w Warszawie. I kiedy ogłoszono przetarg, okazało się, że Miejski Zakład Autobusowy wcale nie zaoferował najniższych cen. Teraz Warszawa nie tylko płaci mniej za przewozy, ale też w znacznej części została odciążona od modernizacji taboru. Bo jest to już problem prywatnych przewoźników, którym stawia się, zresztą rygorystyczne, warunki odnośnie wieku, malowania pojazdu, a ostatnio także reklam na autobusach. I co z tego, że Szczecin mniej zapłaci za przejechany kilometr, skoro i tak wykłada miliony w formie dokapitalizowania?

W ostatnim przetargu na obsługę szczecińskich linii dziennych poza dwoma miejskimi spółkami pojawił się przewoźnik z Wrocławia, ale ostatecznie oferty nie złożył. Może jednak nie jesteśmy atrakcyjnym rynkiem?

Są firmy, także w Szczecinie, które byłyby liniami autobusowymi zainteresowane. Gdyby tylko przetarg był zorganizowany tak, jak powinien, czyli dużo wcześniej. Przewoźnicy muszą mieć czas na przygotowanie się, zawarcie umów przedwstępnych z dostawcami autobusów i opracowanie całej logistyki. Nikt z dnia na dzień nie sprowadzi przecież do miasta 50 autobusów, nie zdąży zatrudnić kierowców itp., jeśli tak jak u nas przetarg rozstrzygany jest pod koniec grudnia. Nie będzie też chętnych, jeśli umowy będą krótsze niż pięcioletnie. Bo to minimalny okres amortyzacji autobusu.

Trudno sobie jednak wyobrazić, że z dnia na dzień jedna miejsca spółka w wyniku przegranej traci rację bytu.

Miasto może regulować konkurencję. Na początek może przecież wystawić na przetarg np. 4 proc. wszystkich linii. Szczecin musi powoli wycofać się z kosztownego dokapitalizowywania spółek autobusowych, bo i tak nie zdoła samodzielnie zmodernizować ich taboru. Tym bardziej że zbliża się kres 80 autobusów volvo kupionych w połowie lat 90. [jeden z nich, ze względu na koszty naprawy, został właśnie przeznaczony na złomowanie - przyp. red.]. Nowe autobusy są coraz droższe i nie da się ich już eksploatować bez końca, bo przestaje się to w pewnym momencie kalkulować. To nie ikarusy, z którymi mechanik poradził sobie kluczem, suwmiarką i podręcznym warsztatem. Stąd kłopoty z kupowanymi niedawno używanymi autobusami. Bo chociaż cena była atrakcyjna, to okazuje się, że sterownik do drzwi czy też sprzęgło do starego modelu, kosztuje dwa razy więcej niż do nowego autobusu. Takich części nie ma bowiem w magazynie. Firma musi je na zamówienie wyprodukować. To pochłania nie tylko pieniądze, ale i czas. W efekcie ma pan flotę autobusów, która jest dużo większa od potrzeb, ale tylko dlatego, że pewna część jest zawsze odstawiona i czeka na remont i części. Spotkałem się już z przypadkiem, gdy część do kupionego okazyjnie za 100 tys. zł autobusu miała kosztować 80 tys. zł.

A co liniami tramwajowymi? Można tu liczyć na kapitał zewnętrzny?

Taka szansa pojawiła się w 2001 r., kiedy eksploatacją szczecińskich tramwajów był zainteresowany Siemens. Wszystko tak naprawdę zależy od strategii miasta. Ja jej nie widzę. To znaczy jest: kupić ile się da, żeby można było pokazać nowy autobus. Ale i tak tabor się tylko odnawia, nie rozbudowuje. Współczesne systemy komunikacyjne są żywe, reagują na to, jak miasta się rozwijają. A u nas? Problemem staje się wydłużenie jednej linii autobusowej na Warszewie [najpierw przez lata budowano nową pętlę, teraz niewykorzystany dla komunikacji pozostaje zbudowany już kawałek obwodnicy śródmiejskiej - przyp. red.]. Nie mamy strategii jak i gdzie nasza sieć komunikacyjna ma sięgać. Nie dostrzega się czegoś, co pojawia się już w dyskusjach w branży: stworzenia nowych wartości dla pasażera. By miał klimatyzację, dostęp do aktualnej informacji na przystanku, nie mówiąc już o biletach. Niestety, Szczecin nie odwołuje się do dobrych doświadczeń innych miast.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 11 stycznia 2010 roku

* * *

Nim przebudują Bramę Portową - program na początek

Władze Szczecina zawarły umowę na opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego, w oparciu o który ma powstać projekt przebudowy torowisk tramwajowych i sieci trakcyjnej w rejonie Bramy Portowej. Wyłonione w przetargu polsko-hiszpańskie konsorcjum biur projektowych na jego wykonanie ma czas do i początku marca 2010 roku

23 grudnia 2009 roku miasto podpisało umowę w tej sprawie. Koszt opracowania to 145 058 zł. Powinno być gotowe do 3 marca br. - informuje Tomasz Klęk z biura prasowego Urzędu Miasta. Program określi założenia do wykonania dokumentacji projektowej na przebudowę układu torowego, sieci trakcyjnej, wybudowania zintegrowanych przystanków autobusowo-tramwajowych, a także orientacyjny harmonogram realizacji robót budowlanych.

Opracowanie, którego wykonanie miasto zleciło Pracowni Projektowej Macieja Kochanowskiego ze Szczecina, Pracowni Projektowej Macieja Kasprzyka z Gryfina i firmie AGUA Y ESTRUCTURAS, S.A.U (AYESA) z siedzibą w Sewilli, stanie się jednocześnie podstawą do ogłoszenia kolejnego przetargu na wyłonienie wykonawcy, który zaprojektuje, a następnie zrealizuje całą inwestycje na tym najważniejszym z węzłów komunikacyjnych miasta. Modernizacja ma być skoordynowana z planowaną także przebudową układu drogowego od pl. Żołnierza w al. Niepodległości aż do Bramy Portowej.

Plan zakłada między innymi demontaż starego i ułożenie w jego miejsce nowego torowiska z szynami tramwajowymi obudowanymi elementami gumowymi, wykonanie pełnego odwodnienia z odprowadzaniem wody do kanalizacji deszczowej, wykonanie podsypki tłuczniowej oraz montaż podbudowy betonowej ciągłej, montaż zespołu 16 krzyżownic, dwóch rozjazdów jednotorowych pojedynczych z napędem elektrycznym i czterech rozjazdów z mechanizmem ręcznym, regulację samego toru, zabudowę torowiska i rozjazdów, wymianę słupów, a jeśli będzie taka konieczność, zmianę ich lokalizacji, a także wymianę samej sieci zasilającej.

Remont samego torowiska, podobnie jak inwestycja, która z początkiem grudnia tego roku zakończyła się na pi. Kościuszki, będzie najprawdopodobniej podzielony przynajmniej na pięć etapów. Jego realny termin zakończenia i koszty są znane tylko wstępnie. Z pewnością na całe przedsięwzięcie trzeba będzie jednak wydać minimum pięć milionów złotych. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, inwestycja ruszy jeszcze w drugiej połowie 2010 roku.

To może być koszt zbliżony do tego, jaki ponieśliśmy na remont torowiska na pi. Kościuszki, ewentualnie nawet nieco wyższy. To są wciąż bardzo wstępne szacunki. Wszystko zależeć będzie od rozwiązań, jakie zostaną zastosowane do przebudowy - zaznacza Krystian Wawrzyniak, prezes spółki „Tramwaje Szczecińskie". Takie roboty wymagają specjalnego reżimu organizacyjnego. Zakładamy, że prawdopodobnie na Bramie Portowej utrzymamy ruch, a taki wymóg, niestety, także podnosi koszt inwestycji.

Opracowanie "Mirosław Winconek", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2010 roku

* * *

Miasto inwestuje w komunikację - wygodniej i bezpieczniej

W 2010 roku na unowocześnianie autobusów Szczecin wyda 35 milionów złotych. Za te pieniądze w części pojazdów pojawi się klimatyzacja oraz dodatkowe kamery. Spółki komunikacyjne planują też wprowadzenie do autobusów automatów sprzedających bilety

Zaczniemy od 12 pojazdów - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Urządzenia zaczniemy montować już w lutym. Dodatkowo w całym taborze SPA "Dąbie" zostaną zamontowane z tyłu pojazdów kamery (obecnie są w środku i na przedzie). Przedsiębiorstwo kupi również 10 nowych pojazdów.

Gmina Szczecin podnosi udziały we wszystkich spółkach, na naszą przypadły 24 miliony złotych - dodaje Sołtysiak.Całość tej kwoty idzie na modernizację. Dodatkowo 11 milionów przedsiębiorstwo dodaje z funduszy własnych.

Firma finansuje też patrole interwencyjne, które obejmują linie autobusowe na terenie Szczecina. Porządku pilnuje Biuro Ochrony Osób i Mienia IZOMAR. Rozrabiająca młodzież oraz hałaśliwi i nietrzeźwi pasażerowie to wypadki, do których jesteśmy wzywani najczęściej - mówi rzecznik biura IZOMAR. Natychmiast po wezwaniu z autobusu wysyłamy grupę interwencyjną. Często już na następnym przystanku zgarniamy delikwentów. Patrole są praktykowane już od kilku lat, ale pasażerowie rzadko z nich korzystają, najczęściej dzwonią kierowcy. Co noc zdarza się po kilka interwencji.

By poprawić bezpieczeństwo w pojazdach, pojawiły się naklejki z informacją o numerze alarmowym. Wystarczy wybrać numer 601640767, podać numer autobusu i do jakiego przystanku się zbliża. Ochroniarze i pojawią się niezwłocznie.

Opracowanie "kmw", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2010 roku

* * *

Opóźnienia tramwajów i autobusów

Pasażerowie komunikacji miejskiej powinni uzbroić się w cierpliwość. Z powodu opadów śniegu tramwaje i autobusy nie kursują według rozkładów jazdy. Są opóźnienia. Jak się dowiedzieliśmy wszystkie tramwaje i autobusy są obecnie na trasach, z rozkładu jazdy wypadł jedynie jeden autobus linii 70.

Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 11 stycznia 2010 roku

* * *

Nowe tramwaje w tym roku nie przyjadą

Nie ma szans, by w 2010 roku w Szczecinie zaczęły w końcu kursować niskopodłogowe tramwaje. Co gorsza - Szczecin być może będzie musiał kupić nie te pojazdy, które by chciał. Takie są efekty piątkowego wyroku sądu

Zaczynamy niemal od zera - przyznał po wyjściu z sądowej sali Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. Na dodatek znaleźliśmy się w prawnym klinczu. Kwadrans wcześniej była jeszcze nadzieja, że druga już próba rozstrzygnięcia przetargu na dostawę sześciu niskopodłogowych tramwajów wartych około 50 mln zł w końcu dobrnie do finału, czyli podpisania umowy z bydgoską Pesą. To tę firmę wybrała w swojej procedurze przetargowej spółka Tramwaje Szczecińskie. Konkurenci zaprotestowali. Firma Solaris złożyła jednak odwołanie po określonym w przepisach terminie, więc na polu bitwy pozostała tylko poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych. Tramwaje Szczecińskie w ogóle nie rozpatrzyły oferty tego producenta, dowodząc, że nie przedstawił wiarygodnych gwarancji finansowych pozwalających zrealizować kontrakt. FPS zaskarżyła tę decyzję do Krajowej Izby Odwoławczej (eksperci przy Urzędzie Zamówień Publicznych). KIO stanęła po stronie FPS. Tramwaje Szczecińskie zaskarżyły tę decyzję do sądu. Ten wczoraj podtrzymał orzeczenie KIO.

Zamawiający nie mógł wykluczyć z przetargu podmiotu, który spełnił postawione w nim warunki - mówił przewodniczący składu orzekającego sędzia Piotr Sałamaj. Zdaniem sądu FPS spełniło warunek, jakim było wykazanie przez spółkę zdolności kredytowej na 25 mln zł. Bo firma miała deklarację z BRE Banku, że dostanie kredyt, jeśli zdobędzie szczeciński kontrakt. Co innego - dowodził sąd - gdyby TS żądały od oferentów wykazania linii kredytowej (czyli udowodnienia, że bank gotów jest przyznać firmie pieniądze bez względu na kontrakty). Takiego warunku jednak nie było. Sąd nie dopatrzył się też w dokumentach złożonych przez FPS żadnych braków ani uchybień.

Zdecyduje cena

Wyrok sądu jest prawomocny. Oznacza to, że komisja przetargowa Tramwajów Szczecińskich musi postawić obok siebie ofertę FPS i Pesy. Ta pierwsza jest korzystniejsza. Poznaniacy chcą za sześć tramwajów 41,5 mln zł brutto, a Pesa 55,2 zł. Cena to najważniejsze kryterium szczecińskiego przetargu. Ma wpływ na 70 proc. ogólnej punktacji. Pozostałe 30 procent to termin dostarczenia wozów. Im krótszy, tym punktów więcej. W praktyce nie ma znaczenia, bo wszyscy (także Solaris, który odpadł wcześniej) zaoferowali ten sam czas - 240 dni (osiem miesięcy). Tu zaczynają się jednak schody. Oferty, które złożyły firmy, mają zgodnie z prawem o zamówieniach publicznych coś, co można określić jako "termin ważności". Upływa on z końcem stycznia. Według Krystiana Wawrzyniaka to za mało czasu, by móc poprawnie ocenić obie oferty. Wprawdzie Pesa była już prześwietlona, ale oferta FPS - wcale. Komisja musi więc sprawdzić, czy poznaniacy oferują taki tramwaj, jaki sobie życzymy. O skali szczegółowości świadczy przykład odrzuconego wcześniej Solarisa, w którego pojeździe dopatrzono się minimalnie większego kąta nachylenia podłogi. Sytuację musimy skonsultować z naszymi prawnikami - mówi Wawrzyniak.

Nawet jeśli komisja upora się z tym do końca stycznia, nie oznacza to końca przetargu. Przegrany będzie mógł jej każdą decyzję zaskarżyć do Krajowej Izby Odwoławczej, a potem do sądu. W najlepszym razie wydłuży to procedurę o pół roku. Żaden producent nie zdoła do końca 2010 r. dostarczyć nawet jednego pojazdu.

Czemu nie FPS?

Spółka Tramwaje Szczecińskie broni się przed FPS z dwóch powodów. Po pierwsze, przyszłość fabryki, należącej do balansującej na krawędzi upadku grupy Cegielski, jest niepewna. Po drugie firma wyprodukowała do tej pory tylko jeden i tylko częściowo niskopodłogowy tramwaj puma. Pojazd, które dzierżawi poznański MPK, wiecznie się psuje, a FPS nie potrafi się z tym uporać.

Tramwaje Szczecińskie mają w perspektywie ogłoszenie przetargu na 24 kolejne niskopodłogowe tramwaje (zakup ma być wsparty eurofunduszami, ale na razie nie ma pieniędzy na wkład własny). Prezes Wawrzyniak przyznał, że biorąc pod uwagę obecne doświadczenia, nowy przetarg będzie ogłoszony "w innym trybie".

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2010 roku

* * *

Nawet tramwaje nie dają rady

Zima daje się we znaki nie tylko kierowcom, ale także komunikacji miejskiej. W Szczecinie sypiący od wielu godzin śnieg doprowadził do wykolejenia trzech tramwajów. W zwrotnice dostaje się ubity śnieg, który uniemożliwia zmianę toru jazdy. Na torowiska wyjechały nawet specjalne tramwaje z pługami. Opóźnienia mają autobusy. Służby odpowiedzialne za odśnieżanie miasta robią co mogą, ale opady śniegu są zbyt obfite.

Opracowanie "r", "24Kurier.pl", 9 stycznia 2010 roku

* * *

ZDiTM nie ugnie się przed europosłem

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie nie ugnie się przed europosłem Sławomirem Nitrasem

Eurodeputowany domaga się, aby ZDiTM pod koniec każdego roku przedstawiał mapkę planowanych robót. Jak powiedział Nitras, jeśli Zarząd jako skostniała instytucja nie wprowadzi takich zmian, on sam przy pomocy mieszkańców miasta będzie młotem na jak to określił beton w ZDiTM-ie.

Nie jest prawdą to, że mieszkańcy nie wiedzą, kiedy zaczną się poszczególne prace, bo ZDiTM informuje z wyprzedzeniem mieszkańców przez lokalne media o rozpoczynających się robotach, które mają znaczący wpływ na ruch pieszy i samochodowy - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska.

Jak mówi Marta Kwiecień Zwierzyńska, opinie mieszkańców są także przekazywane przez rady osiedli, które mają wpływ na budżet zarządu.

Opracowanie "Miłosz Gocłowski ", "Polskie Radio Szczecin", 8 stycznia 2010 roku

* * *

Nie dla nas niskopodłogowe tramwaje?

"Tramwaje Szczecińskie" muszą ponownie rozpatrzyć oferty, złożone rok temu przez 3 producentów tramwajów. Tak nakazał dziś szczeciński sąd, niwecząc nadzieję na dostawę niskopodłogowych wagonów jeszcze w tym roku

Pierwszy przetarg wygrał podpoznański Solaris, ale wyniki postępowania unieważniono. Protest złożył poznański Cegielski, który wtedy nawet nie złożył oferty! Mimo to sądy przyznały firmie rację, a Szczecin zmuszony był ogłosić drugi przetarg.

Rok temu wybrano ofertę bydgoskiej Pesy, odrzucając zarówno ofertę Solarisa (zdaniem komisji przetargowej nie spełniała wymogów), jak i Cegielskiego (komisja uznała, że firma nie ma wystarczających gwarancji bankowych). Cegielski, który faktycznie ma kłopoty, wybrał ponownie drogę sądową, bo zlecenie ze Szczecina może uratować firmę.

Dziś sąd uznał, że "Tramwaje Szczecińskie" nie miały podstaw, by ofertę Cegielskiego odrzucić. Wszystkie złożone rok temu oferty mają być ponownie rozpatrzone.

Opracowanie "mir", "24Kurier.pl", 8 stycznia 2010 roku

* * *

Przebudowa Bramy Portowej pod koniec przyszłego roku

To musiało nastąpić. Już w czasie, gdy wiele lat temu kończono przebudowe ówczesnej ulicy Wielkiej (dziś Kardynała Wyszyńskiego). Następnym etapem miała być modernizacja skrzyżowania przy Bramie Portowej. Nie nastąpiła, bo zmieniły się władze Szczecina

Dopiero teraz skrzyżowanie zmieni się, ale nie całkowicie. Przebudowane zostanie tylko torowisko tramwajowe. Ci, którzy pamiętają jeszcze plany, że ulica Krzywoustego miała zostać poprowadzona pod skrzyżowaniem, gdzie łączyłaby się bezpośrednio z ulicą Wielką, mogą o tym zapomnieć. Przebudowane zostanie jedynie stare torowisko tramwajowe, które w obecnym stanie stoi na przeszkodzie wprowadzeniu na trasę ósemki niskopodłogowych tramwajów.

Miasto podpisało umowę na wykonanie programu funkcjonalno - użytkowego dotyczącego przebudowy tego torowiska, jak również sieci trakcyjnej. Koszt - 145 tys. zł. Termin wykonania - 3 marca br. Program określi założenia, na podstawie których zostanie dopiero sporządzona dokumentacja projektowa. Ta zaś obejmie już konkretne plany przebudowy układu torowego, sieci trakcyjnej, wybudowania zintegrowanych przystanków autobusowo-tramwajowych, a także orientacyjny harmonogram realizacji robót budowlanych.

Dopiero po tym miasto ogłosi przetarg, w którym zostanie wyłoniony wykonawca prac. Przebudowa ma być skoordynowana z przebudową całego układu drogowego od placu Żołnierza do Bramy Portowej. Przetarg na program wygrało konsorcjum firm Pracownia Projektowa Maciej Kochanowski ze Szczecina, Pracownia Projektowa Maciej Kasprzyk z Gryfina oraz AGUA Y ESTRUCTURAS S.A.U z Sewilli.

Kiedy nastąpi wbicie pierwszej łopaty? Jeśli wszystko pójdzie szybko i obejdzie się bez prostestów, charakterystycznych dla przetargów, to być może nawet pod koniec przyszłego roku. Jeśli jednak nastąpią opóźnienia, inwestycja przejdzie na kadencję nowych władz Szczecina i wówczas być może nastąpi kolejne przesunięcie w czasie. Wypada sobie życzyć, oby tak się nie stało.

Opracowanie "mdr", "gs24.pl", 8 stycznia 2010 roku

* * *

Sądowy finał przetargu na niskopodłogowce

Kto wyprodukuje dla Szczecina sześć tramwajów niskopodłogowych? Odpowiedź może być jasna w piątek o godz. 15

Los największej od lat inwestycji w szczecińską komunikację leży w rękach Sądu Okręgowego. Tu znalazł finał ogłoszony przez miejską spółkę Tramwaje Szczecińskie przetarg na dostawę sześciu niskopodłogowych tramwajów wartych około 40 mln zł. O co chodzi w tej zawiłej sprawie?

Kłopoty zaczęły się w maju 2009 r. Spółka Tramwaje Szczecińskie ogłosiła wówczas pierwszy przetarg na dostawę sześciu tramwajów niskopodłogowych. Dostawcom postawiono warunek: muszą wykazać się wyprodukowaniem co najmniej dwóch niskopodłogowców. Poznańska Fabryka Pojazdów Szynowych należąca do HCP Cegielski uznała, że taki zapis ogranicza konkurencję i jest sprzeczny z ustawą o zamówieniach publicznych. FPS nie ma w swoim dorobku tramwaju w pełni niskopodłogowego. Firma może się pochwalić jedynie projektem takiego pojazdu. Jest też gotowy, niskopodłogowy w 67 procentach tramwaj puma, na podstawie którego ma powstać całkowicie niskopodłogowa konstrukcja. Pumę poznaniacy wyprodukowali w jednym egzemplarzu. Jest zmorą MPK Poznań - wiecznie się psuje.

Tramwaje Szczecińskie postawiły na swoim i wybrały ofertę solarisa. FPS odwołała się jednak. Sprawa trafiła do Wydziału Gospodarczego Sądu Okręgowego w Szczecinie. Ten zaś orzekł, że TS nie mogły domagać się od potencjalnych wykonawców doświadczenia w budowie tramwajów niskopodłogowych. A to dlatego, że w tzw. słowniku zamówień publicznych nie ma mowy o tramwajach niskopodłogowych, ale po prostu o tramwajach. To dość zaskakujące orzeczenie, bo inne sądy (Kraków, Gdańsk) w identycznych przypadkach (także dotyczących FPS) orzekały odwrotnie, przyznając rację zamawiającemu.

Przetarg został unieważniony. Tramwaje Szczecińskie rozpisały drugi. W nim wybrana została oferta bydgoskiej Pesy. Solaris próbował się odwoływać, ale popełnił błąd: odwołanie zostało złożone już po terminie i sąd pretensje spółki oddalił. O kontrakt postanowiła jednak dalej walczyć FPS. Tramwaje Szczecińskie oferty poznaniaków nie wzięły pod uwagę. Komisja przetargowa uznała, że FPS nie spełniła warunku, że o "udzielenie zamówienia mogą ubiegać się wykonawcy, którzy posiadają środki finansowe lub zdolność kredytową w wysokości minimum dwadzieścia pięć milionów złotych".

Banki, według TS, przedstawiły coś co można streścić tak: FPS pieniądze na realizację zamówienia dostanie, jak owe zamówienie dostanie. Argument TS jest zaś mniej więcej taki: przyjmując takie założenie, każdy Kowalski dostanie kredyt, jeśli zdobędzie kontrakt wart majątek.

Krajowa Izba Odwoławcza (forum ekspertów przy UZP) stanęło po stronie FPS i nakazała Tramwajom Szczecińskim rozpatrzyć ofertę poznaniaków. TS skierowały sprawę do sądu. Dziś zapadnie prawomocny wyrok. Jeśli sąd stanie po stronie TS, droga do popisania umowy z Pesą stoi otworem. A co, jeśli wygra FPS? Wówczas Tramwaje Szczecińskie będą musiały postawić obok siebie dwie oferty: Pesy i FPS. Oferta tej ostatniej firmy jest tańsza. Powinna więc zostać wybrana. Cóż więc robić? Można unieważnić przetarg. Ale FPS może to zakwestionować. Znów przed sądem. I wywalczyć umowę, tak jak np. kiedyś Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wywalczyło przed sądem dziesięcioletnią umowę z ZDiTM.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2010 roku

* * *

Nitras jako młot?

Politycy Platformy Obywatelskiej mają zastrzeżenia do funkcjonowania szczecińskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wedle nich, działania tej instytucji nie są do końca przejrzyste - i dla¬tego powinna ona stworzyć „mapę inwestycji"

Wedle europosła PO Sławomira Nitrasa ZDiTM udziela zbyt skąpych informacji na temat planowanych remontów chodników i ulic, które często zaskakują mieszkańców, a czasami budzą ich sprzeciw. Według Nitrasa, rozwiązaniem tego problemu byłoby powstanie „mapy inwestycji".

ZDiTM powinien udostępniać taką mapę pod koniec każdego roku - mówi polityk. Dzięki niej wszyscy wiedzielibyśmy, co i za ile będzie remontowane. A potem moglibyśmy rozliczać instytucję z tych planów. Teraz jest to trudne, bo Zarząd nie informuje szczegółowo o swoich zamiarach, więc nie wiadomo, w jakim stopniu je zrealizował.

Ale to nie wszystko. Według polityka PO, powstaniu i takiej mapy powinny towarzyszyć konsultacje społeczne. Na adres mailowy ZDiTM-u spływałyby uwagi od mieszkańców. Byłyby one brane pod uwagę przez radnych, którzy mogliby plany inwestycyjne przyjąć w kształcie proponowanym przez ZDiTM lub modyfikować je. Według polityka, propozycja PO to „tylko dłuto", które ma skruszyć opór materii w ZDiTM-ie. A gdyby dłuto nie wystarczyło, zostanie użyty „młot". Aten młot to... Ja! - stwierdził europoseł Nitras.

Chwilę potem oświadczył, że to tylko żart i powiedział, że młotem mogliby być na przykład mieszkańcy. Co na to ZDiTM? Wczoraj nie był w stanie odnieść się do pomysłu PO. Ma to zrobić dziś.

Opracowanie "as", "Kurier Szczeciński", 7 stycznia 2010 roku

* * *

Niemierzyńska i Arkońska za obwodnicę

Zamiast szóstego etapu obwodnicy śródmiejskiej miasto chce remontować ulice Niemierzyńską, Arkońską i Spacerową, którymi też można dojechać do al. Wojska Polskiego. - To tańsze i możliwe do sfinansowania rozwiązanie - uważa prezydent Piotr Krzystek

Prezydent Szczecina zorganizował specjalną konferencję prasowym po tym, jak we wtorkowej "Gazecie" opublikowaliśmy tekst "Obwodnica zatrzymana". Ujawniliśmy w nim, że miasto poleciło projektantom szóstego odcinka obwodnicy śródmiejskiej (od krzyżówki z ul. Arkońską do al. Wojska Polskiego w sąsiedztwie stacji Łękno) przerwanie prac nad projektem. Oznacza to wstrzymanie budowy obwodnicy w dotychczas planowanym kształcie przynajmniej na kilka lat.

Wybraliśmy tańsze i korzystniejsze rozwiązanie - tłumaczył wczoraj Krzystek. Na czym ma ono polegać? W dwa lata miasto chce zbudować piąty odcinek obwodnicy śródmiejskiej (od ul. Krasińskiego - Duńskiej do ul. Arkońskiej). W tym samym czasie ma być wyremontowany ciąg ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej wraz z przebudową skrzyżowania z ul. Papieża Pawła VI.

Wszystkie dostępne pieniądze unijne na dofinansowanie dróg w mieście wykorzystamy na zbudowanie piątego etapu - dowodzi Krzystek. Na kolejny odcinek już nie dostaniemy. Ale z uwagi na to, że po Arkońskiej i Niemierzyńskiej jeździ tramwaj, możemy się starać o dotację w ramach pieniędzy na rozwój transportu publicznego w metropoliach. Przebudowa tego ciągu ulic wraz z torowiskiem ma kosztować 80 mln zł. Miasto liczy na to, że połowę potrzebnej kwoty da nam Unia, ale tego, niestety, nie można być pewnym.

Krzystek tak zachwalał nową koncepcję:
Dzięki temu jednocześnie wyremontujemy dojazd do Szpitala Wojewódzkiego i tory, które od lat wymagają naprawy, a także [poprzez ul. Spacerową, której koszt przebudowy szacowany jest na 50 mln zł, a termin zakończenia prac na 2013 r - przyp. red.] będzie można dojechać do al. Wojska Polskiego w rejon przyszłej hali widowiskowo-sportowej.

Długoplanowe założenia miasta są takie, że dalej poprzez ulice Szafera i Nowoszeroką (przedłużenie ul. Sosabowskiego) będzie można dojechać do Ku Słońcu. Krzystek przyznał wczoraj, że mówiąc dwa i pół roku temu o planach zbudowania całej obwodnicy śródmiejskiej do 2012 r. pomylił się.

Wynikało to głównie z tego, że w tym czasie ceny zdecydowanie się zmieniły - mówi. Kiedyś obwodnica miała kosztować 400 mln zł, teraz wiemy, że będzie kosztować ponad miliard. Na dziś jej zbudowanie jest nierealne. Mimo rozwiązania umowy z konsorcjum projektującym VI etap prezydent zapewnia, że obwodnica będzie zbudowana. - Odkładamy ją tylko w czasie. Nie rezygnujemy - przekonuje.

Komentarz

Remont ulic Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Spacerowej jest słuszny. Zdecydowanie słuszniejszy byłby jednak jako uzupełnienie obwodnicy śródmiejskiej, a nie jej ersatz. Bo taka nowa "obwodnica" nie będzie śródmiejska a zwyczajnie peryferyjna. Przypomnę, że celem nie było dojechanie "gdzieś" do al. Wojska Polskiego, a szybki transport między dzielnicami z pominięciem centrum.

Jak ogłoszoną właśnie jako świetny pomysł trasą dojechać np. z os. Książąt Pomorskich do Turzyna czy na Pomorzany? Kto będzie robił pętlę pod Głębokie, by potem wracać al. Wojska Polskiego w rejon Śródmieścia? To jasne: komu nie po drodze będzie w rejon os. Zawadzkiego, dalej pojedzie w korkach po staremu.

Zresztą "nowy" pomysł miasta wcale nie jest nowatorski (o konieczności remontu Arkońskiej pisaliśmy w "Gazecie" co najmniej od 2000 r.). Zmiana koncepcji to nie sukces, jak próbuje nas mamić władza, tylko porzucenie na nieokreślony czas niezbędnej Szczecinowi inwestycji.
Jerzy Połowniak

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2010 roku

* * *

Rośnie napięcie wokół SPPK

Problemem są niekorzystne dla Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego opłaty za usługi, które zleca Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie

W ostatnich dniach oliwy do ognia dodali także policcy radni Platformy Obywatelskiej, którzy za fatalną kondycję przedsiębiorstwa obwinili Burmistrza Władysława Diakuna i byłego prezesa SPPK-a Andrzeja Markowskiego. Czy spółce, która zatrudnia 160 osób grozi bankructwo?

Podstawowym problemem polickiej spółki jest niekorzystna umowa z ZDiTM-em - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w SPPK. Ta umowa powoduje, że spółka ponosi starty na przewozach. Pieniądze, które otrzymujemy od Zarządu Dróg nie wystarczają na zakup nowych autobusów.

Spółka do każdego wozokilometra dokłada prawie złotówkę, co powoduje ogromne straty, Tylko w ubiegłym roku wyniosły blisko 4 miliony złotych. Ale to SPPK zależało na podpisaniu długoterminowej umowy - twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Spółce polickiej zależało na podpisaniu 10-letniej umowy.

Zdaniem byłego prezesa SPPK Andrzeja Markowskiego, to nie spółka jest winna złej sytuacji firmy. Udziałowcy, czyli gmina Szczecin i gmina Police o wszystkim wiedziały i popełniły grzech zaniechania - uważa Markowski.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel ", "Polskie Radio Szczecin", 6 stycznia 2010 roku

* * *

Zawieszony priorytet

Miasto nie rezygnuje z budowy VI etapu obwodnicy śródmiejskiej. Wstrzymanie robót jest tylko tymczasowe. To jedynie odsunięcie w czasie jej kontynuacji - zapewnił prezydent Piotr Krzystek na specjalnie w tym celu zorganizowanym briefingu

Spotkanie dziennikarzy z prezydentem sprowokował artykuł: „Obwodnica zatrzymana” zamieszczony we wtorkowym wydaniu „Gazety Wyborczej”. Miasto nie wycofuje się z budowy obwodnicy! - zapewnił wczoraj prezydent Krzystek odnosząc się do treści artykułu. Ta inwestycja jest dla nas wciąż priorytetowa. Ale mimo to zostanie wstrzymana. Powód? Nie ma na nią pieniędzy. Wystarczy natomiast na modernizację ciągu ulic Arkońska-Niemierzyńska i, później, przedłużenie ul. Sosabowskiego.

Zmiany planów wymusiły rosnące koszty budowy - stwierdził prezydent. Pierwotnie myśleliśmy, że dzięki środkom unijnym „pociągniemy” obwodnicę aż do skrzyżowania z al. Wojska Polskiego. Teraz się okazuje, że wystarczy jedynie na wybudowanie V etapu budowy: od ul. Krasińskiego do ul. Arkońskiej.

Mimo kłopotów finansowych, zdaniem władz miasta, cel częściowo jednak zostanie osiągnięty. Wciąż możliwe jest w miarę płynne skomunikowanie północnych dzielnic Szczecina z autostradą S3. Trzeba tylko przedłużyć ul. Sosabowskiego do al. Wojska Polskiego i odremontować ulice: Niemierzyńską, Arkońską i Spacerową. Co to da?

Połączenie obwodnicy z odremontowaną ul. Arkońską umożliwi kierowcom dojazd do al. Wojska Polskiego - tłumaczył wczoraj Piotr Krzystek. Efekt jest ten sam. VI etap obwodnicy również miał się zakończyć węzłem przy al. Wojska Polskiego. Różnica jest tylko taka, że samochody wjadą w nią w innym miejscu.

Z al. Wojska Polskiego nowym odcinkiem ul. Sosabowskiego dojedziemy do ul. Taczaka, potem do ul. Europejskiej i pl. Hakena. Stąd już blisko do autostrady. Trzeba będzie tylko przeskoczyć ul. Autostrada Poznańska. Z tym, że to nie jest łatwe. Ulica jest w bardzo złym stanie. A pieniędzy na jej remont wciąż nie ma.

Nowa koncepcja ma jednak podstawowy plus - jest tańsza o około 50 mln zł. A niezbędne do jej realizacji pieniądze łatwiej będzie pozyskać z funduszy unijnych. Plan jest taki. Pieniądze, które pierwotnie przeznaczone były na budowę VI etapu obwodnicy śródmiejskiej, a które nie wystarczą na jej wykonanie, wyda się na budowę V odcinka obwodnicy. To co zostanie i obiecane już przez marszałka województwa dofinansowanie z innych źródeł (również zewnętrznych) przeznaczy się na modernizację ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej. Wyjdzie taniej, a jeszcze przy okazji zostanie zmodernizowana ul. Arkońska, która obecnie jest w takim stanie, że i tak trzeba byłoby ją odremontować - wyjaśnił Krzystek.

Budowa dalszego ciągu obwodnicy śródmiejskiej (V etapu) rozpocznie się w połowie 2010 r. Modernizacja ulicy Arkońskiej (łącznie z przebudową wiaduktu kolejowego) ruszy na początku 2011 r. Obie inwestycje potrwają do końca 2012 r. A VI etap obwodnicy? Na niego trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

Opracowanie "Leszek Wójcik", "24Kurier.pl", 6 stycznia 2010 roku

* * *

Obwodnica zatrzymana

Prezydent Szczecina wstrzymał prace nad kolejnymi odcinkami obwodnicy śródmiejskiej. Budowa zostanie zamrożona na kilka lat. Nie stać nas na nią teraz. Ruszamy z innymi inwestycjami - tłumaczy miasto

Obwodnica śródmiejska to najważniejsza inwestycja drogowa prowadzona w Szczecinie od 1998 r. Bez niej niemożliwe jest odkorkowanie centrum miasta i ograniczenie ruchu samochodowego w śródmieściu. Dlatego jeszcze w lipcu 2007 r. Piotr Krzystek, już wtedy prezydent, pytany o priorytety obwodnicę śródmiejską wymieniał na pierwszym miejscu: Uważam, że to kluczowa droga dla Szczecina. Jeżeli powstanie, będziemy mieli jeden z najnowocześniejszych układów komunikacyjnych w Polsce - mówił dodając: Planujemy, że ostatni odcinek, dochodzący do ul. Mieszka I, oddamy w roku 2012 ["Gazeta Wyborcza", 5 lipca 2007 - red].

Już wiadomo, że tak się nie stanie. Pod koniec ubiegłego roku prezydent Krzystek polecił szefowi inwestycji miejskich wstrzymanie prac projektowych dla kolejnego szóstego odcinka drogi. Powód? Nie stać nas na nią teraz - wyjaśnia Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. - Startujemy w tym roku z kilkoma bardzo kosztownymi inwestycjami: hala widowiskowo-sportowa, filharmonia, przebudowa ul. Struga. To powód wstrzymania prac.

Piąty etap i stop

Budowę obwodnicy rozpoczęto od przebudowy wiaduktu na ul. Rugiańskiej. Potem przebudowano skrzyżowanie ulic Wilcza - Przyjaciół Żołnierza - Obotryckiej - Komuny Paryskiej. Od tego skrzyżowania obwodnica ma dwie jezdnie po dwa pasy ruchu każda. W połowie ubiegłego roku "dociągnięto" ją do ul. Krasińskiego - Duńskiej. Niebawem rozpocznie się budowa piątego etapu (do ul. Arkońskiej przy wiadukcie) - będzie gotowy do 2012 r. I na tym na razie koniec. Kolejne etapy miały się kończyć na al. Wojska Polskiego w okolicy dworca Łękno (VI), 26 Kwietnia przy Turzynie (VII), Mieszka I w rejonie pl. Szyrockiego (VIII). W pierwotnych planach był także odcinek od Mieszka I do ul. Zapadłej, by stąd połączyć się z Autostradą Poznańską.

Ostatnio inwestycja prowadzona była w ten sposób, że podczas budowy danego odcinka projektowano następny. Dlatego już rok temu miasto zorganizowało przetarg na koncepcję i projekt szóstej części obwodnicy. Wygrało go konsorcjum pracowni projektowych Macieja Kasprzyka i DiM Ryszarda Kowalskiego. Projekt miał kosztować 2,6 mln zł.

Wykonaliśmy trzy koncepcje. Najkorzystniejsza - naszym zdaniem - jest ta, która zakłada przejście obwodnicy pod obecną al. Wojska Polskiego. Porozumieliśmy się nawet z koleją w sprawie przesunięcia torowiska, by w miejscu gdzie obecnie są tory, puścić drogi. To ograniczyłoby koszt inwestycji - mówi Kasprzyk. Koncepcja to ledwie 10 proc. naszego zadania. Dalszych prac mamy jednak nie robić.

Będziemy stać w korkach

Zakładaliśmy, że budowę piątego odcinka rozpoczniemy wcześniej. Liczyliśmy też, że będzie tańszy. Miał kosztować około 70 mln zł, będzie kosztował ponad 100 mln. To też powód odłożenia w czasie prac nad szóstym etapem - tłumaczy Sikorski. Dofinansowanie unijne wystarczy nam na zakończenie piątego odcinka.

Można było zrobić projekt, uzyskać pozwolenie na budowę i starać się o pieniądze - uważa Kasprzyk. Gdyby "się znalazły", można by było z marszu rozpocząć budowę. Sikorski przyznaje, że obwodnica przerwana na piątym etapie będzie swoistym kikutem, niewiele wnoszącym dla układu komunikacyjnego miasta. Mieszkańcy północnych dzielnic dojadą do skrzyżowania z ul. Niemierzyńską i dalej będą mieli w perspektywie korek na ul. Papieża Pawła VI i Zaleskiego, nim dojadą do al. Wojska Polskiego.

Nawet zbudowanie szóstego etapu nie załatwia w pełni sprawy - twierdzi jednak Sikorski. Mając jego koncepcję, możemy natomiast zastanowić się, jak projektować dalsze odcinki. Jeśli tylko będziemy mieli pieniądze, obwodnica śródmiejska dalej będzie priorytetem. Kiedy?

Może uda się uzyskać dofinansowanie na kontynuację obwodnicy w następnym okresie finansowania unijnego [2014-2020 - red.] - mówi Paweł Sikorski. To oznacza "zamrożenie" obwodnicy śródmiejskiej na pięć-sześć lat.

Komentarz

Niewiele ponad dwa lata temu prezydent Piotr Krzystek mówił nam, że obwodnica śródmiejska jest jego priorytetem inwestycyjnym i chce, byśmy dojechali nią aż do Mieszka I już w 2012 roku. Droga miała być budowana jednocześnie z dwóch stron - jedynie takie prowadzenie inwestycji gwarantowało jej powstanie w zakładanym przez prezydenta terminie. Minęły dwa lata i okazuje się, że w 2012 r. nie będziemy mieli nawet połowy obwodnicy, przydatność tego co powstanie będzie znikoma, a projektowanie reszty zawieszone. Co się stało? Czy prezydent - już wtedy z półrocznym stażem - nie wiedział, co obiecuje?

Zmieniły się przede wszystkim priorytety inwestycyjne prezydenta. Miejsce obwodnicy zajęły nowa filharmonia i hala widowiskowo-sportowa. Inwestycje warte pół miliarda, które w sporej części trzeba będzie pokryć z miejskich pieniędzy. Filharmonię zaprojektowano już w czasie urzędowania Krzystka, a hala pierwotnie miała być finansowana z funduszy unijnych, których miasto jednak nie dostało. Zwyciężyły więc igrzyska. Na drogi zabrakło kasy.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 5 stycznia 2010 roku

* * *

Szybki tramwaj kontra Dom Grueneberga cd.

Do 26 lutego poczekamy na decyzję Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie w sprawie domu przy ul. Batalionów Chłopskich, który stoi na trasie Szybkiego Tramwaju

Dom Grueneberga miał być przeznaczony do rozbiórki, ale jego mieszkańcy niespodziewanie złożyli wniosek do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie o wpisanie domu do rejestru zabytków. Jeśli tak się stanie, urzędnicy będą mieli spory problem.

Dom stoi na trasie szybkiego tramwaju. Jeśli zostanie zabytkiem, nie będzie można go zlikwidować. Którędy pojedzie wtedy szybki tramwaj?

Miasto przygotowuje się do tej ważnej dla wszystkich mieszkańców inwestycji. 3 sierpnia 2009 roku podpisano pre-umowę o dofinansowanie budowy szybkiego tramwaju w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Tymczasem wciąż nie ma decyzji WKZ czy dom zostanie wpisany do rejestru zabytków.

Dokumenty zostały wysłane do ekspertów w Poznaniu pod koniec ubiegłego roku. Konserwatorowi zależało na fachowej i niezależnej opinii, która by pomogła podjąć decyzję w tej sprawie. Decyzja miała być do końca roku 2009, ale jej nie będzie. Przedłużono czas wydania decyzji do 26 lutego 2010 – mówi Agnieszka Rychlicka z działu rejestru zabytków WKZ. Cały czas pracujemy nad dokumentacją. Na ostateczne rozstrzygnięcie poczekamy do lutego.

Mieszkańcy domu także się niecierpliwią. Dla nich to kwestia czy będą mieli dach nad głową. To trudna sprawa, dlatego jest badana tak długo i szczegółowo – mówi Elżbieta Kępińska, mieszkanka domu. Nam najbardziej zależy, żeby ten dom pozostał. Wiem, że są techniczne możliwości przesunięcia budynku, ale czy miasto będzie brało taką możliwość pod uwagę?

Jeśli zapadnie decyzja, że dom Grueneberga jest zabytkiem, miastu przysługuje odwołanie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego opinia będzie ostateczna i nieodwołalna.

Budowa szybkiego tramwaju ma być realizowana w terminie: grudzień 2010 - grudzień 2013. Całkowita wartość inwestycji to ponad 223 mln zł.

Opracowanie "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 5 stycznia 2010 roku

* * *

Autobusy upolitycznione? Policka PO o SPPK

Winą za fatalną kondycję spółki autobusowej SPPK Platforma Obywatelska obarcza byłego prezesa firmy i burmistrza Polic. Policcy radni PO nie przyjmują do wiadomości, że sami przyczynili się do pogorszenia sytuacji międzygminnego przewoźnika

Wojna o Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wyszła zza kulis lokalnej polityki po tym, gdy konflikt o przyszłość spółki opisaliśmy w "Gazecie" [28 grudnia w artykule "50 tys. pasażerów nie jest argumentem?"] Firma zapewniająca komunikację między miastami podała do sądu swego współwłaściciela - gminę Szczecin. Domaga się podwyższenia stawek za kursy. Szczeciński ZDiTM płaci firmie zbyt mało, by mogła normalnie funkcjonować i inwestować w tabor. Decyzję o dokapitalizowaniu spółki 1,7 mln zł z budżetu Polic zablokowali tamtejsi radni PO. Zgodzili się tylko na milion. Przy takiej polityce władz Szczecina (PO) i opozycji w Policach (także PO) los SPPK wisi na włosku.

Ale policka Platforma nie czuje się współodpowiedzialna za obecną sytuację międzygminnego przewoźnika. W poniedziałek po południu zarząd powiatowy PO wystosował oświadczenie, w którym stawianie pytań o słuszność decyzji tamtejszych radnych określone zostało jako "sugestie fałszywe, mające odwrócić uwagę opinii publicznej od rzeczywistych przyczyn problemów, w jakie popadła SPPK".

Według Platformy "do stanu zapaści finansowej Spółki doprowadziły chybione i kosztowne zakupy przestarzałego taboru w latach ubiegłych za prawie 19 mln zł oraz stosowanie tzw. leasingu wtórnego przez ówczesnego prezesa SPPK Andrzeja Markowskiego". Radni PO określili go jako "nieudolnego", "protegowanego kolegę Burmistrza Polic". Nie zgadzają się na "nadmierne obciążenie gminnej kasy". Sugerują, że dobrym rozwiązaniem obecnych problemów byłoby przejęcie SPPK przez jedną ze szczecińskich spółek autobusowych.

To stanowisko to zwykły zabieg propagandowy - komentuje Władysław Diakun, burmistrz Polic. Mnie po prostu zależy na tym, by utrzymać sprawne połączenie ze Szczecinem i SPPK ze swoją załogą.

Były prezes Andrzej Markowski uważa, że stanowisko PO to efekt politycznej bitwy, jaka trwa w Policach między Platformą, a burmistrzem (na początku kadencji PO współrządziła gminą, potem znalazła się w opozycji). Markowski jest oburzony zarzutami pod swoim adresem.

W 2003 r. dwie trzecie taboru SPPK było do wymiany, pojazdy miały po kilkanaście, nawet ponad 20 lat - mówi. - Wielokrotnie prosiłem właścicieli, a są na to dowody, o pomoc. Ci jakby udali, że nie wiedzą, o co chodzi. Przy minimalnym zysku SPPK mogła pozwolić sobie tylko na używany tabor. Ponad dwudziestoletnie wozy zastąpiliśmy siedmioletnimi. Zastosowałem leasing zwrotny. Oprocentowany w skali roku na 3 proc. To było najtańsze rozwiązanie dostępne na rynku. W 2007 r. znów bezskutecznie prosiłem o pomoc. 30 proc. kierowców wyjechało na Zachód, musiałem im zacząć więcej płacić, paliwo poszło o 30 proc. w górę. Z posiedzeń udziałowców temat był zrzucany!

Były prezes ma dla polickich radnych PO propozycję: Korepetycje z podstaw funkcjonowania spółek. Mogę podjąć się tego zadania, ale - ze względu na trudny materiał ludzki, jaki jest do obrobienia - moja stawka to 200 zł za godzinę.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 5 stycznia 2010 roku

* * *

Radni PO kontra burmistrz w sprawie SPPK

To fałszywe sugestie które mają odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów, w jakie popadło Szczecińsko Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne - takie oświadczenie przesłali do mediów radni polickiej Platformy Obywatelskiej

Zdaniem polickich radnych PO, informacje, które pojawiły się w ostatnich dniach w regionalnych mediach są nieprawdziwe. A chodzi między innymi o to, że radni PO mieli przyczynić się do fatalnej kondycji finansowej spółki przez brak zgody na jej dokapitalizowanie.

"Do stanu zapaści finansowej spółki doprowadziły chybione i kosztowne zakupy przestarzałego taboru za prawie 19 mln zł oraz stosowanie tzw. leasingu wtórnego" - czytamy w liście otwartym skierowanym do mediów. Za ten stan rzeczy wg radnych PO są odpowiedzialni burmistrz Polic Władysław Diakun i ówczesny prezes SPPK Andrzej Markowski.

Burmistrz Polic na razie sprawy nie chce komentować. Najpierw muszę sprawdzić czy to jest aktualne wszystko i prawdziwe - mówi. Politycy PO przypominają również, że podczas grudniowej sesji Rady Miejskiej przeznaczono w polickim budżecie kolejny milion złotych na dokapitalizowanie SPPK bez żadnej gwarancji, że jakikolwiek program naprawczy zostanie wdrożony.

Opracowanie "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 4 stycznia 2010 roku

* * *

Na osiedlowym rozdrożu - rondo za 11 min zł

Znany jest już wykonawca, który wybuduje nowe rondo na skrzyżowaniu ulic Dąbskiej, Handlowej i Chłopskiej w Szczecinie. Miasto zakończyło właśnie procedurę przetargową na to zadanie. Spośród dziewięciu firm, które zabiegały o zlecenie, najkorzystniejszą z ofert złożyła szczecińska spółka Musing. Inwestycja powinna ruszyć w przyszłym roku

Rondo ułatwi przejazd przez to bardzo ruchliwe i trudne dla kierowców skrzyżowanie. Tu właśnie znajduje się rozjazd między największymi osiedlami prawobrzeżnego Szczecina - Majowym, Słonecznym i Bukowym, który pozwala na przejazd dalej także w kierunku Zdrojów, Klęskowa, Osiedla nad Rudzianką i Kijewa. Jego powstanie będzie elementem większego zadania, jakim jest przebudowa ulic Zoologicznej, Niedźwiedziej i Dąbskiej, którego pierwszy etap już się zakończył. Mieszkańcom prawobrzeża i pozostałym kierowcom przybędzie też alternatywna droga, która będzie wykorzystywana podczas planowanej przebudowy ul. Struga.

Na tym skrzyżowaniu nie ma żadnego przejścia dla pieszych, a jego układ sprawia, że kierowcy jeżdżą stwarzając zagrożenie dla przechodniów. Rondo powinno uporządkować tę sytuację. Przebudowa zakłada też budowę obustronnych chodników po prawej i lewej stronie ulic, ścieżek rowerowych, zatok autobusowych dla autobusów miejskich, wykonanie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ulic Dąbskiej i Gwarnej, przebudowę oświetlenia ulicznego, ustawienie poręczy ochronnych przy szkole podstawowej, budowę odcinków kanalizacji deszczowej i sanitarnej, przebudowę w tym rejonie sieci wodociągowej, gazowej, energetycznej i teletechnicznej oraz nasadzenia drzew i krzewów. Dwupasmowy odcinek w każdym kierunku ul. Dąbskiej, który został włączony do inwestycji, będzie miał długość 570 m i skończy się przy skrzyżowaniu z ul. Gwarną.

Roboty planowano rozpocząć już wczesną jesienią ubiegłego roku. Okazało się jednak, że ich zakres poszerzy się również o modernizację fragmentu ulicy Dąbskiej, co wymagało wprowadzenia zmian do projektu. Potem inwestycja została oprotestowana przez jednego z mieszkańców ul. Dąbskiej i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Wszystko to opóźniło budowę ronda o ponad rok.

Opóźnienie w realizacji inwestycji wynikało z przedłużającego się postępowania o wydanie pozwolenia na budowę (wnoszone odwołania, zażalenia, skargi). Wniosek został złożony 14.08.2008 r, decyzja była wydana 18 sierpnia i stała się ostateczna 22 września 2009 roku - wyjaśnia Tomasz Klęk z biura prasowego Urzędu Miasta.

W tej chwili już nie ma żadnych przeszkód w realizacji inwestycji. Na całe zadanie wykonawca będzie miał 12 miesięcy. Całkowity jego koszt wyniesie 11 min 252 tys. zł.

Opracowanie "mir", "Kurier Szczeciński", 4 stycznia 2010 roku

* * *

Wiata doczeka remontu - po latach dewastacji

Jest szansa, że niszczejąca od lat przedwo¬jenna wiata nieopodal pętli tramwajowej „trójki" w Lasku Arkońskim nie zawali się, nim dojdzie do jej remontu. Konserwator zabytków zażądał od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, by przedstawi! harmonogram zabezpieczeń obiektu i jego gruntownego remontu

Jeszcze kilka lat temu ZDiTM nosił się z zamiarem, by ją wyburzyć. O leciwej wiacie popadającej w ruinę, do której na peryferia miasta dojeżdżało się niegdyś tramwajem ciągniętym przez konie, wpisanej już zresztą do rejestru zabytków, pisaliśmy na naszych łamach w lipcu tego roku. Alarmowaliśmy o ratunek dla obiektu, który we współczesnym Szczecinie jest jednym z ostatnich śladów przedwojennej historii miasta i wart ocalenia. Na pewno jedynym w mieście zachowanym w oryginalnej formie przedwojennym przystankiem tramwajowym i w niczym nie przypomina obecni stawianych konstrukcji z metalu i plastiku. Jest duży, przestronny, ze spadzistym dachem wspartym na czterech murowanych kolumnach.

Sugerowaliśmy nawet zmianę lokalizacji wiaty, przeniesienie jej po renowacji, by n przykład mogła z powodzeniem służyć pasażerom jeszcze długie lata. Nie ma bowiem gwarancji, że w tym odludnym miejscu nie będzie narażona nawet po jej odnowieniu nadal na dewastacje. Tak jak dzieje się to teraz i dokładnie od czasu, kiedy to w specyficzny sposób niechcianym zabytkiem „zaopiekował się", przymuszony do tego po reakcji konserwatora, ZDiTM. A mianowicie, skoro nie wolno było jej zburzyć i nie wolno ruszać, to wiatę pozostawiono na pastwę wandali, nie licząc ustawienia zapory z drewnianych belek i przybicia dwóch tabliczek z ostrzeżeniem „Uwaga! Zakaz wejścia na obiekt". Na pewno nie przyczynią się one do położenia kresu dewastacji wiaty ani nie uchronią przed amatorami „dekorowania" je murów bohomazami.

Obecnie czekamy na wydanie decyzji zezwalającej na prowadzenie prac zabezpieczających przez konserwatora zabytków. Po jej otrzymani złożymy odpowiedni wniosek do WUiAB UM oraz Powiatowego Nadzoru Budowlanego. Następnie przystąpimy do prac. Po wykonaniu prac zabezpieczających przygotowany zostanie projekt remontu generalnego. Dopiero wtedy też znane będą koszty - poinformowała nas Katarzyna Stachowska z ZDiTM.

Opracowanie "mir", "Kurier Szczeciński", 4 stycznia 2010 roku

* * *

Szczecińsko-Polickiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu grozi likwidacja

Radni zabrali z tegorocznego budżetu 700 tys. zł z planowanej kwoty dla Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Bez pomocy udziałowców spółka nie przetrwa

Spółka wdraża program naprawczy. Wyniki za miniony rok są zdecydowanie lepsze, niż za 2008. Problemem cały czas są niekorzystne dla spółki opłaty za usługi, które zleca Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Teraz radni Polic stworzyli kolejne zagrożenie dla SPPK. Zmniejszyli dofinansowanie spółki.

Kazimierz Trzciński, prezes SPPK nie ukrywa, że w obecnej sytuacji dokapitalizowanie spółki jest warunkiem koniecznym, by móc realizować program naprawczy i utrzymać pracę dla 160 osób. Spółka jest nadal w trudnej sytuacji, ale lepszej niż przed rokiem.

2008 rok zamknęliśmy ze stratą ok. 4 mln zł, ale w 2009 roku na minusie będzie już o ponad 2 mln zł mniej – podkreśla prezes SPPK. To efekt ograniczenia kosztów i konsekwentnego realizowania programu naprawczego. Nie zalegamy z płatnościami, utrzymujemy płynność finansową. Dopóki jednak nie zostanie zmieniona umowa dotycząca opłat za usługi z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, nasza spółka musi być wspierana finansowo przez udziałowców. Prezes po raz kolejny przypomina, iż stawka brutto poniżej 5 zł za 1 wozokilometr nie pokrywa kosztów i spółka musi do każdego wozokilometra dokładać.

Gdyby miasto Szczecin przystało na stawkę w granicach 6,12 zł brutto, w ogóle nie trzeba by było już zwiększać kapitału SPPK – przyznaje Trzciński. Przy obecnych opłatach za nasze usługi jest to jednak konieczne. Na razie jednak sprawą umowy i stawek zajmuje się sąd. Biegły właśnie zakończył kontrolę sytuacji finansowej SPPK. Niebawem powinniśmy poznać wyrok. Niekorzystna umowa obowiązuje do 2016 roku. A ponad 80 procent wpływów SPPK, to pieniądze właśnie od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za obsługę wspólnej komunikacji Polic i Szczecina.

Póki co, spółka ma nowy problem. I to nie za sprawą Szczecina (gmina obok Polic jest udziałowcem SPPK), tylko swoich radnych. Opozycyjni radni Polic wraz z tzw. niezależnymi z planowanej w tegorocznym budżecie kwoty 1,7 mln zł dla polickiej spółki zabrali 700 tys. zł.

Jakie mogą być skutki takiej decyzji? Bardzo poważne – nie ukrywa prezes Trzciński. Liczyliśmy na 1,7 mln zł z gminy Police, i tyleż od drugiego udziałowca, miasta Szczecin. W tej chwili do natychmiastowej wymiany mamy 5 autobusów. Spłacamy ciągle zobowiązania leasingowe. Jeśli spółka nie otrzyma finansowego wsparcia, wysiłek załogi, program naprawczy, wszystko legnie w gruzach i staniemy ponownie przed widmem likwidacji.

Spółka nie będzie też mogła skorzystać z funduszy Regionalnego Programu Operacyjnego. A marszałek w ramach programu może dofinansować nawet do 80 proc. kosztów zakupu nowych autobusów. Miałem nadzieję, że w ciągu 3 lat w ramach programu zakupimy 15 pojazdów – dodaje Trzciński. Ale bez wkładu własnego nie będziemy mogli ubiegać się o te fundusze.

Stan taboru prezes ocenia jako bardzo zły. To nie tylko kwestia wspomnianych autobusów, które powinny być natychmiast wycofane. Awaryjność dużej części pozostałych też jest duża. SPPK posiada obecnie 56 pojazdów. O nowych zakupach, jak widzimy, nie mam mowy.

Opracowanie "Piotr Jasina", "gs24.pl", 4 stycznia 2010 roku

* * *

44 nowe autobusy w tym roku

Rekordowe od lat zakupy taboru planują dwie spółki w stu procentach należące do miasta: SPA Klonowica i SPA Dąbie. Trzecia spółka, Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, walczy o przetrwanie

Skąd tak różna kondycja spółek? Stawki płacone SPPK (w 40 proc. należącego do Szczecina) przez ZDiTM nie pokrywają kosztów. Sprawę kilkakrotnie poruszaliśmy w ostatnich dniach w "Gazecie". Miasto z opinią o nierównym traktowaniu SPPK w porównaniu do SPA Klonowica i SPA Dąbie się nie zgadza. W przesłanym do redakcji stanowisku magistrat podkreślił, że w roku 2010 "Gmina Miasto Szczecin przewiduje podwyższenie kapitału o 700 tys. zł w SPPK (podczas gdy w spółkach autobusowych 100 proc. szczecińskich żadnego podwyższenia się nie przewiduje)".

Z informacji zebranych przez "Gazetę" wynika, że gorsza pozycja obu SPA w 2010 roku jest tylko pozorna. Miasto planowało bowiem na przyszły rok dokapitalizowanie każdej ze spółek w wysokości po 9 mln zł. Projekty odpowiednich uchwał były gotowe na grudniową sesję rady miasta. Ostatecznie jednak gotówka planowana na rok 2010 została przelana na konta przewoźników jeszcze w końcu 2009 r. Z przeznaczeniem właśnie na tegoroczne zakupy.

Mogą być rekordowe - mówi radny Marek Goc (PO). Tym bardziej, że na początku roku rozpisany zostanie konkurs na dofinansowanie zakupu autobusów ze środków unijnych. W efekcie w 2010 r. na ulicach Szczecina mogą pojawić się 44 nowe autobusy.

Pierwszych 20 jest już zamówionych. Mają dotrzeć w styczniu i lutym. Mechanizm unijnego dofinansowania jest przy tym na tyle elastyczny, że spółki mogą otrzymać fundusze UE za już jeżdżące po Szczecinie autobusy. Fundusze mogą być więc w praktyce szybko rozdysponowane i posłużyć do zakupu bądź leasingu kolejnych wozów. Unijne dofinansowanie jest przy tym spore - nawet do 85 proc. wydatków na nowy tabor. Może się okazać, że w ciągu roku wymienimy 20 procent szczecińskich autobusów - mówi Goc.

Jeśli spółki mają funkcjonować na dotychczasowych zasadach, mając w praktyce monopol na obsługę szczecińskich linii autobusowych, takie duże inwestycje są niezbędne. Aby średnia wieku taboru nie wzrosła powyżej 20 lat, do 2013 trzeba wymienić 39 przegubowców volvo z SPA Klonowica, a do 2016 czterdzieści sztuk tych wozów z SPA Dąbie. W tym czasie barierę 20 lat przekroczą dziesiątki innych autobusów kupowanych jako używane w ostatnich kilku latach. Przed takim problemem stoi właśnie SPPK. Pieniądze z dokapitalizowania (milion od gminy Police i 700 tys. ze Szczecina) mogą nie wystarczyć nawet na pokrycie strat spowodowanych niskimi stawkami za przejechany kilometr.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", " Gazeta Wyborcza", 2 stycznia 2010 roku

* * *

2006, 2007, 2008, 2009, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022

* * *



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002
Wszelkie prawa zastrzeżone.