Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku


Wydarzenia w komunikacji w 2006 roku


* * *


2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022

* * *

Prasa informuje - grudzień

* * *

Sylwestrowe utrudnienia komunikacyjne

W związku z imprezą sylwestrową, będą zmiany w organizacji ruchu w okolicach magistratu. Okoliczni mieszkańcy odczują je najbardziej

W poprzednich latach organizacja ruchu była jednolita. W tym składa się z dwóch części, bo chcemy żeby mieszkańcy jak najdłużej mogli dojeżdżać do swoi posesji - tłumaczy Wojciech Ignalewski z Urzędu Miasta. Zmiany obowiązują już od wczoraj. Do godz. 18 ul. Szymanowskiego na odcinku od Ogińskiego do Moniuszki jest nieprzejezdna. W ul. Szymanowskiego nie można wjechać od ul. Monte Cassino. Mieszkańcy do domów będą mogą dojechać przez Ogińskiego do Szymanowskiego w stronę Monte Cassino. Z kolei z ul. Felczaka nie można skręcać w lewo za urzędem miasta.

Wróć przed 18!

Dzisiaj kłopoty dla mieszkańców zaczną się po godz. 18. Do tej pory powinni mieć już swoje auta pod domami, ponieważ całkowicie zamknięte zostaną ulice Szymanowskiego, Ogińskiego i Moniuszki. Ulica Piotra Skargi będzie zamknięta od ronda Giedroycia do Monte Cassino. Przejada nią tylko autobusy i pojazdy uprzywilejowane.
Jak wrócić na Prawobrzeże

Mieszkańcom prawobrzeża miasto zapewni transport pomiędzy ul. Piotra Skargi, a osiedlami po drugiej stronie Odry. Odjazd autobusów z przystanku na ul. Piotra Skargi o godz. 0.30 oraz dziesięć minut po zakończeniu zabawy około, czyli ok. godz. 2.10 następującymi trasami:
linia Dąbie Osiedle z przystankami Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii 56.
linia Osiedle Bukowe z przystankami Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii pośpiesznej A.
linia - Osiedle Słoneczne z przystankami na Wyszyńskiego, Basen Górniczy i dalej wg przebiegu linii pośpiesznej B.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 31 grudnia 2006 roku.

* * *

Czy w czasie regat komunikacja miejska będzie darmowa?

Decyzja należy do radnych, którzy mają na ten temat różne opinie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wyliczył już, że darmowa komunikacja będzie kosztować miasto około 600 tysięcy złotych.

Z propozycją zniesienia opłat za poruszanie się komunikacją miejską w czasie szczecińskiego finału The Tall Ships` Races (w sierpniu 2007 r.) wyszło Biuro Organizacji Regat magistratu. Tramwajami i autobusami szczecinianie i turyści mogliby się poruszać od 3 do 7 sierpnia. Wprawdzie żaglowce przypływają do Szczecina dopiero 4 sierpnia, ale większość turystów spodziewanych jest już dzień wcześniej.

Argumenty Biura Organizacji Regat są proste. Po pierwsze, darmowa komunikacja ułatwi poruszanie się po mieście turystów zagranicznych, którzy nie będą musieli zapoznawać się z zawiłą taryfą przewozów (bilety czasowe, normalne, pospieszne itd.). Chcąc zmusić ich do kasowania biletów, trzeba by przygotować specjalne informatory, i to w kilku językach. Po drugie, taka decyzja zachęci samych szczecinian do tego, by przyjechali w rejon Wałów Chrobrego i Łasztowni komunikacją miejską, a nie samochodami. To ułatwi poruszanie się po mieście i zmniejszy ewentualne korki.

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na prośbę "Gazety" wyliczył szacunkowe koszty takiej decyzji. Tylko z powodu utraty wpływów z biletów jednorazowych do kasy ZDiTM wpłynęłoby około 620 tys. zł mniej. Kwota będzie wyższa, jeśli stali nabywcy biletów miesięcznych wyliczą, że w sierpniu nie opłaca im się ich kupować.

Pomysł darmowej jazdy już podzielił radnych. Entuzjastą takiego rozwiązania jest Piotr Kęsik z SLD. Boję się ośmieszających nasze miasto sytuacji - mówi radny. Nie znający języków obcych kontrolerzy próbujący wyegzekwować karę mogliby tylko spowodować, że turyści wyjechaliby ze Szczecina z kiepską opinią. Alternatywą jest to, że ZDiTM przygotuje w kilku językach specjalne ulotki informujące o cenach biletów. Piotr Kęsik chce nawet, by ZDiTM zaplanowało połączenia autobusowe z wielkich parkingów samochodowych w rejon zlotu żaglowców. Podobnie uważa radny Artur Szałabawka z PiS. Szczecin ma szansę na niepowtarzalną promocję, straty ZDiTM będą niewspółmierne do tego, jakie wrażenia mogą wywieźć z naszego miasta turyści - mówi radny.

Przeciwna pomysłowi jest jednak radna Renata Zaremba z PO, szefowa komisji Budżetu i Finansów rady. Nie musimy promować się poprzez darmową komunikację - mówi Renata Zaremba. Poza tym wolałabym najpierw zapoznać się z faktycznymi kosztami takiej decyzji, a nie tylko efektownie brzmiącym hasłem. Biuro regat powinno się skupić na promocji imprezy, a nie takich niedopracowanych pomysłach. Wolałabym, żeby za te kilkaset tysięcy złotych Szczecin mógł zareklamować imprezę w telewizyjnych spotach.

Ryszard Kotla, znany szczeciński przewodnik: - Darmowa komunikacja ułatwi życie nie tylko turystom, ale także samym szczecinianom, którzy stawiając na komunikację publiczną nie utkną w korkach.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 29 grudnia 2006 roku.

* * *

Niebawem przerzucą kładkę

Są już gotowe podpory, na których na początku stycznia spocznie przęsło kładki nad ul. Staszica.
Kładka już też jest gotowa, nawet pomalowana leży w naszej bazie - zapewnia Wiesław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, wykonawcy inwestycji. Przęsło przyjedzie na budową w trzech częściach. Na miejscu zostanie zespawane i w jednym 24-metrowym kawałku umieszczone na dwóch podporach. Jedna z tych podpór będzie obiektem tymczasowym - zastrzega Pawluć. Musieliśmy ją postawić w innym miejscu, niż zakładał plan, bo teraz jest tam komora, którą Hydrobudowa-9 wykorzystuje do budowy kanalizacji pod rondem.
Kładka prawdopodobnie będzie przerzucana nad jezdnią na początku stycznia. Wiele zależy od pogody. Spawać nie można, jeżeli temperatura jest niższa niż plus pięć stopni Celsjusza. Po przerzuceniu przęsła nad jezdnią budowlańcy zaszalują je, by wylać betonowy chodnik. Wszystko jest gotowe już dawno, wstrzymują nas kłopoty z budową kanalizacji - mówi Pawluć.
Pomysł "Gazety" na zbudowanie kładki zaprezentowaliśmy 19 stycznia 2005 r. Koncepcję pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Nasze starania o kładkę poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców. Już w marcu 2005 uzyskaliśmy przychylną decyzję Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta, która wpisała kładkę do ubiegłorocznego budżetu. Rok temu miasto miało już gotowy projekt. Stalmont budując kładkę, przebuduje też wloty z ronda Giedroycia w al. Wyzwolenia i ul. Staszica. Inwestycja kosztuje 2,7 mln zł.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 28 grudnia 2006 roku.

* * *

Stoją tramwaje

Zerwana jest sieć trakcyjna na ul. 3. Maja. Stoją tramwaje linii 1, 4 i 9 w rejonie ul. Narutowicza i Potulickiej. Ekipa Miejskiego Zakładu Komunikacyjna usuwa już awarię.
Pasażerowie korzystający z linii przebiegających tamtędy muszą uzbroić się w cierpliwość. Wcześniej przerwa w ruchu miało miejsce na ul. Kolumba. Jednak tam ruch został już przywrócony.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 28 grudnia 2006 roku.

* * *

Nowy autobus na Warszewo

Po Nowym Roku linia autobusowa 57 bis będzie zastąpiona linią 87. Walka mieszkańców szybko rozbudowującego się Warszewa o wygodniejszy dojazd do centrum w końcu przyniosła efekt. - Było dużo wniosków o zmianę częstotliwości kursowania linii 57 bis - przyznaje Marek Kośla, szef działu planowania i koordynacji ruchu w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Wiele krytycznych uwag było z okolicy ul. Duńskiej.
Nowa linia ruszy 2 stycznia. Linia 87 i będzie kursować dwiema trasami: z pętli przy ul. Kołłątaja do ul. Kormoranów (identycznie jak obecnie jeździ 57 bis), oraz krótszą, z Kołłątaja do pętli linii 57 przy ul. Złotowskiej.
Autobusy będą jeździć na przemian - raz dłuższą, raz krótszą trasą. Dzięki temu zwiększy się częstotliwość kursów (pasażerowie 57 bis narzekali, że muszą czekać na przystankach nawet po 50 min). Na linii 87 wozy będą kursować co 10 minut w godzinach porannego szczytu (pomiędzy godz. 6 a 9), a w szczycie popołudniowym - co 18. Poza szczytem i w dni świąteczne wozy będą jeździć co 20 minut. W święta takie, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc czy Nowy Rok - co pół godziny.
Autobusy oznaczone 57 bis znikną z rozkładów jazdy. Jej następcę, linię 87 obsługiwać będzie Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Przewoźnika nie trzeba było wyłaniać w przetargu, gdyż zmiany oznaczenia numeru linii mieszczą się w ramach dotychczasowej umowy między ZDiTM a SPA Klonowica na obsługę linii 57 bis.
Nie wszystkie postulaty mieszkańców Warszewa dotyczące nowego połączenia autobusowego będą spełnione. Z powodu braku taboru na linii 87 nie pojawią się autobusy o większej pojemności, co rozładowałoby tłok. Przewoźnik nie dysponuje większymi autobusami - mówi Kośla. Nie jest jednak wykluczone, że w przyszłości to się zmieni.
Rozczarowani są też mieszkańcy ul. Podbórzańskiej. Liczyli, że trasa nowego autobusu będzie wydłużona do tej nieskomunikowanej z resztą miasta okolicy. ZDiTM twierdził do niedawna, że wprowadzenie tam komunikacji autobusowej uniemożliwia brak asfaltowej jezdni. Chociaż jesienią asfalt wylano, autobusu na Podbórzańską nadal nie ma.

Opracowanie "mur", "Gazeta Wyborcza", 27 grudnia 2006 roku.

* * *

W tramwajach z Berlina "GLEBOKIE" do końca lutego

Żółte tramwaje wycofywane z Berlina, których coraz więcej widzimy na szczecińskich torach, jeszcze nie do końca są polskie. Na elektronicznych tablicach dwóch wagonów informacje o trasie przejazdu czy nazwie przystanku końcowego wyświetlane są prawidłowo. Na pozostałych - bez polskich znaków.
Faktycznie tak jest i ta sytuacja jeszcze trochę potrwa - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, główny specjalista ds. taboru w MZK Szczecin. Być może około 2 miesięcy. Problem w tym, że wymienić trzeba tablice oraz system - na razie pracują tak, jak zaprogramowali je Niemcy. Tylko w dwóch wagonach wyświetla się "GŁĘBOKIE", a nie "GLEBOKIE" i "BASEN GÓRNICZY", a nie "GORNICZY". To oprogramowanie powstało przed majowymi testami, gdy Niemcy wypożyczyli nam swoje wagony. W pozostałych zmian dokonamy już sami.
Rozmowy w sprawie wymiany systemu trwają - mówi Z. Dąbrowski. Będzie dostosowany do polskich wymogów, jak w autobusach czy innych naszych tramwajach. Tablice wymienimy po rozstrzygnięciu przetargu, który już został ogłoszony. Za wymianę będzie się można wziąć wtedy, gdy w Szczecinie będą już wszystkie kupione wagony z Berlina. Na razie jest ich 18. Ostatnie 3 mają przyjechać do miasta w styczniu.
* * *
Problem wydaje się błahy, bo dla pasażera ważniejsze jest, że jedzie wagonem cichym i wygodnym, a nie przestarzałym gruchotem, którego nie opłaca się już naprawiać czy remontować. Ale nie brakuje też osób, które mają w poszanowaniu język polski i bardzo razi je każde, nawet drobne odstępstwo od poprawności. Dobrze, że MZK problem dostrzega. Teraz czekamy na efekty.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 27 grudnia 2006 roku.

* * *

O linii kolejowej ze Szczecina przez Police do Trzebieży

Krajobrazy wyśmienite. Stacje i perony wciąż istnieją, a tory prowadzą przez Police wprost nad zalew. Czy to wystarczy, by myśleć o przywróceniu ruchu pasażerskiego na jednej z najstarszych tras kolejowych w regionie?
Losami XIX-wiecznej linii kolejowej biegnącej obrzeżami centrum Szczecina przez Police do Trzebieży zajmą się wkrótce szczecińscy radni. Projekt studium zagospodarowania przestrzennego miasta zakłada bowiem likwidację części torów i zamianę ich we fragment drogowej obwodnicy śródmieścia. Czy warto decydować się na taki krok, czy też spróbować przywrócić tej linii świetność, czyniąc ją nowoczesnym filarem komunikacji między Policami a Szczecinem? A może ta niezwykle malownicza trasa o miejscami górskim charakterze to po prostu świetna atrakcja turystyczna prowadząca wprost do Trzebieży, miasteczka nad Zalewem Szczecińskim, które rozbudowuje plażę z zapleczem sportowo-rekreacyjnym i stawia na turystykę?
Chcieliśmy spróbować określić, czy są podstawy do tego, by myśleć o reaktywacji regularnej linii pasażerskiej czy też realne jest choćby ewentualne połączenie turystyczne w weekendy - mówi Jakub Matura z Polickiego Klubu Dyskusyjnego, który pod koniec grudnia zorganizował w Policach spotkanie na ten temat z ekspertami.
Co decydenci sądzą o przyszłości kolei do Trzebieży? Wnioski są niestety smutne.
Marek Chmurski, Instytut Rozwoju i Promocji Kolei
Przywrócenie linii do Trzebieży przez Police byłoby precedensowe. W Polsce nie udała się jeszcze taka operacja na trasie, na której jeździ tak dużo autobusów pełnych pasażerów. Próba na linii Świdnica-Wrocław na razie skończyła się niepowodzeniem. Pasażerowie wybierają autobusy. Jaka więc musiałaby być wasza oferta? Przede wszystkim konieczny jest dobry rozkład jazdy i taryfa konkurencyjna wobec autobusów. Jeśli myślimy tylko o ruchu turystycznym, to warto skorzystać z pomysłu Kolei Mazowieckich. Od maja do września rowery można nią przewozić za darmo. To przyczyniło się do zwiększenia liczby pasażerów, dla których jest to tańsze i wygodniejsze rozwiązanie niż transport roweru na dachu auta po zatłoczonych drogach.
Józef Jastrzębski, dyrektor Departamentu Transportu Urzędu Marszałkowskiego
Kiedyś z tej linii korzystały tysiące pracowników zatrudnionych w położonych wzdłuż trasy zakładach: hucie, papierni, stoczni. Teraz większości miejsc pracy w tych zakładach już nie ma, a komunikacja autobusowa zaspokaja istniejące potrzeby. Gdybyśmy chcieli zaproponować transport koleją tym, którzy jeżdżą dziś autobusami na trasie Police-Szczecin, to nie byłoby to łatwe zadanie. Autobus 107 jeździ w szczycie co 6 minut. Pociąg musiałby więc jeździć jeśli nie tak samo często, to przynajmniej szybciej. Poza tym autobusy dojeżdżają do centrum miasta, a linia kolejowa je omija. Trzeba byłoby więc przeorganizować komunikację miejską w Szczecinie, by dowieźć pasażerów na stacje.
I wreszcie koszty. Jeden autobus szynowy na 150 osób kosztuje 5 mln zł. Przy częstotliwości kursów co 15 minut potrzeba sześć takich pojazdów. Do tego trzeba doliczyć koszty eksploatacji. Z naszego doświadczenia z PKP wynika, że nawet jeśli pociąg jest pełny, to przychody z biletów nie pokrywają kosztów. My do każdego kilometra przejechanego przez pociąg dopłacamy 7,20 zł. Z moich wyliczeń wynika, że przy wspomnianej częstotliwości do połączenia trzeba byłoby dopłacać 6 mln zł rocznie.
Jakub Pisańki, zastępca burmistrza Polic
Komunikacja autobusowa na trasie Police-Trzebież kosztuje nas rocznie pół miliona złotych, a do kilometra przejechanego przez autobus na trasie Szczecin-Police dokładamy 1,5 zł, więc 7,20 zł za taki sam odcinek pokonany przez pociąg nie jest propozycją kuszącą. Można rozważać połączenie sezonowe, turystyczne, na plażę w Trzebieży, ale tu też doświadczenia nie są najlepsze. Latem zorganizowaliśmy specjalną linię autobusową do Trzebieży z placu Rodła. Przez lipiec jakoś funkcjonowała [średnio w autobusie jechało jedynie 15 osób - przyp. red.], ale kiedy popsuła się pogoda, autobusy jeździły puste i ograniczyliśmy trasę do odcinka Police-Trzebież. Poza tym plaża w Trzebieży jest jak na razie zbyt mała, by pomieścić tłumy turystów ze Szczecina.
Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta Szczecina
Ta kolej musiałaby służyć ludziom. To przecież nie eksponat. A czego oczekują ludzie? Na pewno nie tego, by najpierw dojeżdżać autobusem na dworzec, czekać na pociąg, potem znów wsiadać do autobusu czy też tramwaju, by dojechać do centrum. Poza tym pomyślmy o kosztach: pierwszy tabor można kupić z funduszy unijnych. Potem jednak trzeba go modernizować, inwestować w infrastrukturę. Na razie utrzymanie tej trasy bierze na siebie państwo. Nic dziwnego, bo codziennie 70 tysięcy mieszkańców Szczecina mieszkających wzdłuż torów narażonych jest na awarię pociągu przewożącego do i z Polic amoniak i kwas siarkowy. Kiedyś powstanie jednak kolejowa obwodnica zachodnia miasta, którą pojadą te pociągi. Wówczas linia pozostałaby na utrzymaniu miasta.
Z całą pewnością fajnie by było, gdyby Szczecin miał coś na kształt berlińskiej S-Bahn, ale popatrzmy, gdzie na północy rozwija się Szczecin. Linia kolejowa omija te obszary. Z pomocą PKP sprawdzaliśmy możliwość wykorzystania tej linii, rozpatrując także ewentualne przesunięcia przystanków. I okazało się, że w Szczecinie zainteresowanie jest praktycznie żadne, mimo że na trasie jest np. stadion Pogoni czy też Carrefour na Turzynie. Zachowując linię w całości, mamy tymczasem, w perspektywie budowy dalszej części obwodnicy śródmiejskiej, konieczność czteropoziomowych skrzyżowań na Pogodnie. A wystarczyłoby jezdnię poprowadzić tam, gdzie teraz są tory.
Andrzej Chańko, dyrektor PKP Przewozy Regionalne w Szczecinie
Kolej ze względu na koszty nastawiona jest na przewozy masowe. Nie możemy być tylko dopełnieniem komunikacji autobusowej. Musi być na odwrót - tak jak w przypadku połączenia Szczecin-Gryfino. Gdybyśmy przestali jeździć, to pomiędzy miastami ustawiłaby się kolejka autobusów z pasażerami. Przewozy turystyczne? Raz w tygodniu przynajmniej na początku cieszyłyby się pewnie zainteresowaniem. Pytanie, czy udałoby się je utrzymać. Na co dzień ceną biletu na tej trasie nie zawojujemy. Poza tym obecny stan linii wyklucza ruch cykliczny. Za 80 mln zł wyremontowany został jeden tor między Niebuszewem a Policami i pociągi mogą tam jechać 80 km na godz. Na drugim poruszają się jednak czterdziestką, a miejscami jedynie 30 km na godz.
A co Państwo sądzą o przyszłości linii kolejowej do Trzebieży? Czekamy na maile (andrzej.krasnicki@szczecin.agora.pl) i listy: "Gazeta Wyborcza", ul. Henryka Pobożnego 11, 70-507 Szczecin, Andrzej Kraśnicki

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 grudnia 2006 roku.

* * *

Pirat na drodze

Chwile grozy przeżyli pasażerowie autobusu linii 60. Według ich relacji kierowca pędził jak szalony, przytrzasnął też drzwiami pasażera.
Pomogła dopiero interwencja policji. O sprawie poinformował nas Czytelnik, który jechał feralną "60-tką”. Do zdarzenia doszło w sobotę po południu. Autobus pędził jak szalony. Pasażerami rzucało w środku od okna do okna - opowiada mężczyzna (dane do wiadomości redakcji). Zwracaliśmy uwagę kierowcy, że nie wiezie kartofli, ale ten nie reagował. Nic sobie nie robił z naszych uwag.
Bali się jechać
Między pasażerami a kierowcą wywiązała się kłótnia. Uwagi jadących nie na wiele się zdały. Gdy przytrzasnął drzwiami mężczyznę, pasażerowie postanowili zadzwonić na policję. Podejrzewaliśmy, że kierowca jest pijany - mówi nasz Czytelnik. Nikt o zdrowych zmysłach tak się przecież nie zachowuje. Naprawdę baliśmy się jechać tym autobusem. Policja zatrzymała kierowcę na pętli przy Stoczni Szczecińskiej Nowa. Kierowca został przekazany nadzorowi ruchu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w celu wyjaśnienia sprawy - mówi Zenon Butkowski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
Sprawdzili trzeźwość
Policjanci zasugerowali pracownikom nadzoru ruchu przebadanie kierowcy pod kątem trzeźwości. Takie badanie zostało na pętli wykonane. Badanie zostało przeprowadzone alcotestem i nie wykazało w wydychanym powietrzu obecności alkoholu - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pracownicy nadzoru sporządzili protokół z tego badania. Pracownik nadzoru ruchu ZDiTM przeprowadził z tym kierowcą rozmowę dyscyplinującą - wyjaśnia Kwiecień-Zwierzyńska. Przypomniał mu, że autobus należy prowadzić w sposób płynny i bezpieczny dla pasażerów.

Opracowanie "Monika Stefanek", "Głos Szczeciński", 20 grudnia 2006 roku.

* * *

Za darmo autobusem i tramwajem?

Za darmo autobusem i tramwajem podczas zlotu żaglowców? Biuro Organizacji Regat chce, by radni w sierpniu przyszłego roku na trzy dni wprowadzili bezpłatne przejazdy komunikacją miejską.
To duże ułatwienia dla turystów i mieszkańców i wbrew pozorom promocja dla miasta - przekonuje kapitan Marcin Raciborski. Pomysł popiera radny Piotr Kęsik, członek komisji promocji. Radna Renata Zaremba, przewodnicząca komisji budżetowej jest przeciwna takiemu rozwiązaniu. Na razie była propozycja. Żeby przejazdy komunikacją miejską były darmowe podczas zlotu żaglowców - taką decyzję musi podjąć na sesji cała rada miasta.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 20 grudnia 2006 roku.

* * *

Lidl zrobił bałagan

Czarny scenariusz sprawdził się. Wczoraj, po otwarciu nowego supermarketu na Niebuszewie na pobliskim skrzyżowaniu zapanował chaos. To wina właściciela sklepu i kierowców łamiących nagminnie przepisy.
Sklep Lidla u zbiegu ulic Chopina i Krasickiego. Foto: Andrzej Kraśnicki jr O tym, że ulokowanie wjazdu i wyjazdu do supermarketu u zbiegu ulic Chopina i Krasińskiego to fatalny pomysł, uprzedzaliśmy już w sierpniu. To jedno z najniebezpieczniejszych, pozbawionych sygnalizacji skrzyżowań na Niebuszewie, a wjazd na sklepowy parking ulokowano zaledwie cztery metry od tego miejsca. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz specjaliści z magistratu zarzekali się jednak, że sieć Lidl jest zobowiązana do uzgodnionej z nimi zmiany organizacji ruchu, która zapewni wszystkim bezpieczeństwo.
Mylące kierunkowskazy
Kiedy wczoraj około godz. 10 przyjechaliśmy na skrzyżowanie koło Lidla, okazało się, że nowej organizacji ruchu po prostu nie ma. Jest za to komunikacyjny chaos. Jak to? - dziwił się Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, który zatwierdzał dokumenty z planowaną, nową organizacją ruchu. Inwestor miał przecież wprowadzić zmiany już 2 grudnia.
Nie wprowadził. Przede wszystkim zaraz za wiaduktem kolejowym nie powstała podwójna linia ciągła, zabraniająca wjeżdżania na sklepowy parking od strony ul. Orzeszkowej. Skutki tego zaniedbania okazały się fatalne. Kierowcy usiłujący skręcić w lewo blokowali ruch pojazdów na pasie prowadzącym w kierunku ul. Chopina. Kiedy w końcu ruszali, zaraz musieli się zatrzymać, by nie rozjechać pieszych wchodzących na plac przed sklepem. Wjazd dla samochodów i wejście dla pieszych jest bowiem wspólne. Auta stawały więc w poprzek pasa dla kierowców jadących w stronę centrum miasta. Na i tak zatłoczonym nawet poza godzinami szczytu skrzyżowaniu powstał bałagan. Dochodziło do awantur.
Miał pan włączony lewy kierunkowskaz, myślałem, że skręca pan w Chopina! - denerwował się kierowca forda, który w ostatniej chwili zorientował się, że jadący od strony ul. Orzeszkowej peugeot skręca wcześniej na teren sklepu, przecinając mu drogę. Na szczęście w porę zahamował. W niebezpieczeństwie znaleźli się też ci kierowcy, którzy pędząc w kierunku centrum miasta, nagle byli zmuszani do gwałtownego hamowania. Wymuszali je kierowcy, którzy włączając w ostatniej chwili kierunkowskaz, tuż za skrzyżowaniem zwalniali i skręcali na sklepowy parking.
Zły znak
Stało się też to, co było akurat łatwe do przewidzenia. Kierowcy wyjeżdżający ze sklepu łamią zakaz skręcania w lewo w kierunku Warszewa i os. Arkońskiego. To wyjątkowo niebezpieczny manewr, bo takie auto przecina cztery pasy ruchu i wjeżdża niespodziewanie niemal na środek zatłoczonego skrzyżowania. Uprzedzaliśmy, że tak będzie, bo chcąc dojechać do domu na Warszewie, kierowca wyjeżdżający z Lidla po skręceniu przepisowo w prawo w stronę centrum musiałby objechać niemały kawałek Niebuszewa, by bezpiecznie zawrócić.
ZDiTM nazwał to "czarnym scenariuszem". Spełnił się. W ciągu godziny naliczyliśmy piętnaście aut, które tak pojechały. Być może winne jest beznadziejne oznakowanie. O tym, że nie wolno jechać w lewo, informuje jedynie strzałka "nakaz skrętu w prawo przed znakiem". Znak jest absurdalny. Stosując się do niego, kierowcy nie wjeżdżaliby na ulicę, ale na trawnik.
Oczywiście, że powinien tam stać znak nakazujący skręt w prawo za znakiem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Do skręcania w lewo "zachęca" też wspomniany brak podwójnej linii ciągłej vis-a-vis parkingu sklepu. W piątek przyjedziemy na miejsce, by dokonać wizji lokalnej - zdecydował po zrelacjonowaniu przez nas sytuacji Wojciech Ignalewski.
Miasto może nakazać Lidlowi wykonanie oznakowania jezdni według ustalonej dokumentacji. Urzędnicy nie byli jednak wczoraj w stanie ustalić, czy mogą w jakiś sposób ukarać sieć za niewykonanie tego w terminie. Sieć Lidl tradycyjnie już nie odpowiedziała nam na pytania związane ze swoją inwestycją na Niebuszewie.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 14 grudnia 2006 roku.

* * *

Protesty uniemożliwiają zakupy - Szczecin czeka na tramwaje

Już ponad trzy miesiące Urząd Miejski ma kłopoty z decyzją jakie kupić tramwaje. Wybór jest prosty i ograniczony, tym bardziej, że chodzi o zaledwie 6 przyczep do wagonów zakupionych w 2001 r. Ale determinacja producentów sprawia, że zasypują miasto protestami.To z kolei uniemożliwia podpisanie umowy.
Nowych tramwajów w Szczecinie nie było dawno. Dlatego w 2001 r. kupiono 14 wagonów, z których każdy może jeździć samodzielnie. Połączono je w składy z myślą o dokupieniu przyczep. Taka okazja się nadarzyła, gdy pojawiły się środki z UE. Napisaliśmy projekt, który przeszedł wszystkie szczeble akceptacji, mamy zagwarantowane na ten cel pieniądze - przypomina Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, przewodniczący komisji przetargowej. Z przyznanych środków wyremontowano już odcinek ul. Ku Słońcu, a w ramach tego samego zadania mamy kupić 6 doczep tramwajowych.
Do przetargu stanęły 3 firmy. Miasto wybrało najtańszą ofertę - poznańskiego "Modertransu". To nie spodobało się konkurentom, a po ponownym przejrzeniu ofert wygrać miał również poznański „Cegielski". Wtedy zaprotestował zarówno "Modertrans", jak i ostatni z ubiegających się o zlecenie - wrocławski "Protram". Sprawa była już rozpatrywana także przez arbitraż, działający przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Ostatecznie wybrano "Protram".
Mimo to firmy wykorzystują każdą możliwość, wyszukują najdrobniejsze potknięcia konkurentów - mówi M. Przepiera. W piątek, w ostatniej chwili, wpłynął piąty już protest. Gdyby przyszedł kilka minut później, można by go nie uznać i podpisać umowę z "Protramem", który wciąż zapewnia, że wagony wyprodukuje i dostarczy do końca przyszłego roku. Tak się jednak nie stało, więc sprawa kolejny raz trafi do arbitrażu. Na rozstrzygnięcie poczekamy znów kilka tygodni. Gra toczy się o ok. 11,9 mln zł, firmy mają się więc o co kłócić. Ale to oznacza, że wciąż nie wiadomo, kiedy szczecinianie zobaczą nowe tramwaje.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 14 grudnia 2006 roku.

* * *

Szczecin-Police - powrót konkurencji

Po rocznej przerwie osoby jeżdżące codziennie między Szczecinem a Policami znów mają wybór. Po raz kolejny z osiedla Chemik można dojechać do centrum Szczecina w pół godziny i taniej niż miejską linią. Tym razem oferta firmy „Ever Trans" jest bardziej atrakcyjna. Połączenie powstało m.in. na prośbę mieszkańców Polic i Nowego Warpna - tłumaczy Krzysztof Podsiadło, szef „Ever Transu". Część kursów do i ze Szczecina jest skomunikowanych z busami kursującymi na trasie Police-Nowe Warpno.
Pierwszy bus z Polic wyrusza o 4.40. Ostatni ze Szczecina dociera tam około godz. 22.30. W Szczecinie busy zatrzymują się przy ul.ul. Hożej, Komuny Paryskiej, na pl. Rodła, w al. Niepodległości i przy pl. Tobruckim. Ułatwiają więc także dotarcie do dworców PKS i PKP. To znaczny postęp, bo rok temu busy mogły się zatrzymywać wyłącznie w al. Niepodległości, co zniechęcało pasażerów. Linia została więc szybko zawieszona. Tym razem ma większe szanse na powodzenie. Tym bardziej że bilety są tańsze niż na linii pospiesznej F. „Ever Trans" zapewnia, że przy wzroście zainteresowania busa zastąpi autobus, zabierający więcej osób. Możliwe jest też zwiększenie częstotliwości kursów.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 grudnia 2006 roku.

* * *

Szczecin zbuduje drogi za 125 mln zł

W przyszłym roku obwodnica śródmiejska dojdzie do ul. Krasińskiego, powstaną mosty na Autostradzie Poznańskiej i rondo na Gumieńcach.
Fragment obwodnicy na ul. Przyjaciół Żołnierza w budowie. w głębi - pas ziemi, na którym powstanie kolejny odcinek. Foto: Cezary Aszkiełowicz Projekt budżetu na przyszły rok był opracowany jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka, ale nowy prezydent nie wszystko będzie w nim wywracać na nice (Piotr Krzystek zapowiedział zmiany w tym dokumencie). Niektóre inwestycje - już rozpoczęte i współfinansowane ze środków unijnych - na pewno będą kontynuowane.
Co powstanie
W dziale "transport i komunikacja" miejskiego budżetu zarezerwowano na przyszły rok 189 mln zł. Z tej kwoty 63 mln pójdą na utrzymanie dróg i dotację do komunikacji miejskiej. Na inwestycje drogowe pozostaje 125 mln zł.
Na pewno powstanie więc rondo na Gumieńcach, w miejscu rozkopanej obecnie krzyżówki ul. Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej. Na kontynuację prac zapisano 7,9 mln zł. Rondo musi być skończone w połowie przyszłego roku. Drogowcy dotychczas wykonali nową trakcję tramwajową i część instalacji podziemnych. Od Wszystkich Świętych na budowie nic się nie dzieje. Dlaczego? Ponieważ Enegopol buduje też obwodnicę zachodnią. Lepiej żeby na ul. Przyjaciół Żołnierza zrobił jak najwięcej, niż miał rozgrzebane dwie budowy - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich. Prace na rondzie ruszą na początku przyszłego roku.
Aktualnie budowany trzeci etap obwodnicy (od łącznika ul. Bandurskiego do ul. Warcisława) nie zostanie zakończony w tym roku - w styczniu robotnicy zajmą się kosmetyką. Miasto nie zamierza zatrzymywać się w budowaniu obwodnicy. Co rok ma powstawać kolejny etap. Obecny jest budowany przy wsparciu pieniędzy ze ZPORR. Unia dała na tę inwestycję 8 mln 765 tys. zł, czyli trzy czwarte wartości. Na czwarty etap miasto nie dostanie nic z unijnej kasy. Budowę odcinka od skrzyżowania z ul. Warcisława do krzyżówki z ul. Krasińskiego będzie musiał udźwignąć budżet miejski (zapisano na to 6 mln zł). Kolejne etapy budowy obwodnicy miasto zgłosiło już do listy inwestycji, które będzie chciało zbudować przy udziale pieniędzy unijnych w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Etap piąty ma doprowadzić obwodnicę do skrzyżowania z ul. Arkońską a szósty do węzła Łękno, na którego zbudowanie potrzeba będzie 28 mln zł.
W 2007 r. mają być prawie gotowe nowe mosty w ciągu Autostrady Poznańskiej przez Odrę Zachodnią i Regalicę. Koszt budowy - 80 mln zł, z czego 44 mln dostaliśmy z Unii. W 2007 r. wydamy na tę inwestycję 37,5 mln zł. Mosty mają być gotowe i przejezdne w połowie 2008 r. Jednocześnie ma powstać projekt nowej jezdni, która w przyszłości będzie łączyła oba mosty.
Czego nie będzie
Na 2007 r. zaplanowano wydatki na projekty, które będą mogły być realizowane najwcześniej w 2008 r. W tym gronie znalazła się kontynuacja przebudowy ul. Struga (60 mln zł na ten cel obiecał minister Rafał Wiechecki). Prace projektowe mają kosztować 4 mln zł (po ich wykonaniu można będzie rozpisać przetarg na roboty budowlane). Nie ma w planach inwestycyjnych budowy tzw. ul. Nowobrackiej - czyli przedłużenia ul. Taczaka do skrzyżowania z ul. Szeroką. Zaplanowano także opracowanie dokumentacji na przebudowę ul. Potulickiej, Narutowicza i Kaszubskiej (realizacja najwcześniej w 2009 r.) oraz modernizację ciągu ulic Nienierzyńska - Arkońska - Spacerowa.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", foto Cezary Aszkiełowicz, 13 grudnia 2006 roku.

* * *

Wina motorniczej

Kilkadziesiąt tysięcy złotych strat, rozbite dwa wagony i zatrzymane tramwaje, to efekt zderzenia "siódemki” z niemiecką ciężarówką.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Motornicza prowadząca tramwaj też miała sporo szczęścia, bo jej kabina zastała doszczętnie zniszczona, kiedy tramwaj wbił się w tira.
Odblokowanie torów zajęło kilkadziesiąt minut. Potrzebne były palniki, dźwig i wyłączenie prądu w sieci. Foto: Marcin Bielecki Do zderzenia doszło po godz. 9 na przejeździe przez torowisko przed Basenem Górniczym. "Siódemka" jechała od centrum, a tir skręcał w lewo. Do uderzenia doszło w chwili, kiedy ciężarówka zjeżdżała już z torowiska. Tramwaj wbił się w tył naczepy. Siła uderzenia była spora, bo drugi wagon składu wypchnął z torów pierwszy pojazd. Uszkodzeniu uległa również naczepa ciężarówki, z której na tory posypało się ziarno. Inne konsekwencje, to m. in. zniszczony płot i zablokowany na kilkadziesiąt minut ruch tramwajów. Uruchomiona została komunikacja zastępcza.
Niewykluczone, że oślepiające słońce mogło mieć wpływ na zdarzenie - mówił na miejscu jeden z policjantów. Do tego rano było jeszcze ślisko. Motornicza została uznana za winną kolizji i ukarano ją mandatem w wysokości 200 zł.
Oba wagony zostały poważnie uszkodzone. Jeden zostanie naprawiony w ciągu kilku najbliższych dni. Los tego bardziej zniszczonego nie jest jeszcze przesądzony. Można go naprawić, bo naprawialiśmy już wagony w o wiele gorszym stanie. Natomiast trzeba zrobić rachunek ekonomiczny, czy to będzie się opłacało - tłumaczy Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", foto Marcin Bielecki, 12 grudnia 2006 roku.

* * *

Motornicza ukarana 200-tu złotowym mandatem

Motornicza, która dziś rano spowodowała wypadek na Basenie Górniczym została ukarana 200-tu złotowym mandatem. Rano na ul. Gdańskiej w Szczecinie doszło do kolizji tramwaju z samochodem ciężarowym. Kierująca tramwajem linii 7 jadąc w stronę Basenu Górniczego najechała na tył naczepy samochodu ciężarowego MAN na niemieckich numerach rejestracyjnych. Przedni wagon tramwaju wypadł z szyn, na szczęście nikomu nic się nie stało. Utrudnienia w ruchu trwały ponad godzinę. Kierująca tramwajem, jako sprawczyni kolizji została ukarana mandatem karnym w wysokości 200 zł.

Opracowanie "Anna Arabska ", "Polskie Radio Szczecin", 11 grudnia 2006 roku.

* * *

Nowe autobusy przyjechały nocą

Piękny prezent sprawił policzanom św. Mikołaj. W nocy z wtorku na środę w Szczecińsko - Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pojawiły się 4 nowe autobusy. W ostatnich 3 latach firma kupowała tylko używane pojazdy, wycofywane z Zachodu.
Mieliśmy dużo szczęścia. Te autobusy były wyprodukowane w 2005 r. na rynek turecki - wyjaśnia Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów SPPK. Ale nie odebrano ich, stały cały czas u producenta. Rocznikowo nie są więc najnowsze, ale nie były używane. Dzięki temu firma kupiła 4 sztuki za cenę trzech. W dodatku wzięła je w leasing, więc spłata będzie rozłożona w czasie, na korzystnych warunkach.
Nowe autobusy pojawiać się będą przede wszystkim na linii samorządowej i trasach do Zakładów Chemicznych. Tam są obecnie najgorsze drogi, a nowe autobusy nie są niskopodłogowe. Będą więc najmniej narażone na uszkodzenia podwozia i zawieszenia. Ich zaletą jest także duża liczba otwieranych okien, co pasażerowie z pewnością docenią, zwłaszcza latem. Pojazdy nabywane w ostatnich latach przy wyższych temperaturach powietrza przypominają piekarniki. MAN-y wyjadą na trasy w przyszłym tygodniu. Za blisko 2 tygodnie SPPK wycofa z eksploatacji ostatnie ikarusy.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 8 grudnia 2006 roku.

* * *

Cztery nowe MAN-y

Cztery nowe MAN-y zastąpią stare wyeksploatowane ikarusy. Autobusy przedwczoraj trafiły już do bazy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Niebawem zobaczymy je na trasach.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami konsekwentnie realizujemy program wymiany taboru - podkreśla Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Właśnie zakupiliśmy cztery nowe MAN-y. Są już w naszej bazie. Oczywiście bez wieloletniego kontraktu, o który tak długo walczyliśmy, nie byłoby to możliwe. Teraz mamy zapewnione źródła finansowania, korzystamy z leasingu i kredytów.
Nowe MAN-y, to wersje A-75, przegubowe, wysokopodłogowe. Wyprodukowane zostały w fabryce w Turcji. Cena rynkowa takiego pojazdu wynosi prawie 1 mln zł. Nam udało się zakupić te autobusy po bardzo atrakcyjnej cenie, wykorzystaliśmy okazję oszczędzając 30 proc. kosztów - podkreśla prezes SPPK. Płaciliśmy niespełna 700 tys. zł za każdy. Nowe autobusy wymienią ostatnie zużyte ikarusy.
Ponieważ nie są to pojazdy niskopodłogowe będą obsługiwać głównie linię lokalną, samorządową oraz trasę do Zakładów Chemicznych Police. Na ulicach pojawią się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Trzeba je tylko odpowiednio zaprogramować, i dokonać drobnych przeróbek.
W tej chwili z 60 autobusów SPPK wiek 48 pojazdów nie przekracza 10 lat. A najbliższych dwóch latach przewoźnik wymieni jeszcze 11 starych jelczy. Kiedy to nastąpi, będziemy mogli prowadzić już stopniową, racjonalną wymianę taboru, około 5-6 sztuk rocznie - dodaje Andrzej Markowski. Będzie to już sytuacja komfortowa. Znacznie poprawimy bezpieczeństwo pasażerów i jakość usług. Jednocześnie zmniejszając koszty eksploatacji, napraw itp. Awaryjność starych pojazdów jest bowiem bardzo kosztowna. Tego problemu już nie będzie.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 8 grudnia 2006 roku.

* * *

Słupy reklamowe oczyszczone

Szczecińska spółka M-Expo chce wyremontować przedwojenne słupy reklamowe. Niestety nie może doczekać się na umowę na ich długoletnią dzierżawę.
Jeden z zabytkowych słupów na ul. Sczanieckiej. Foto: Dariusz Gorajski Dzierżawimy słupy od października, niestety Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisał umowę ważną tylko trzy miesiące - mówi Kornel Mróz z M-Expo. Usłyszeliśmy, że nie ma jasnych planów co do ich przyszłości. M-Expo nie opłaca się więc zainwestować w remont mocno uszkodzonych budowli. Na razie, chcąc pokazać, że zadba o ich kondycję, spółka pozrywała ze słupów stare plakaty. Przy ul. Swarożyca "dokopaliśmy" się do plakatów wyborczych z Tadeuszem Mazowieckim z 1989 r. - mówi Kornel Mróz. Średnio z każdego słupa zrywanych jest około ćwierć tony papieru.

Opracowanie "akr", "Gazeta Wyborcza", foto Dariusz Gorajski, 7 grudnia 2006 roku.

* * *

Mikołaj na szynach

Tramwaj linii nr 5 prowadził wczoraj... Święty Mikołaj. Taki sposób na udowodnienie dzieciom, że postać z brodą, która rozdaje prezenty istnieje, wybrał motorniczy.
Ryszard Żukowski na pomysł wpadł sam. Już rok temu chciał założyć czerwono-biały strój i w nim usiąść za sterami tramwaju. Niestety, 6 grudnia zeszłego roku nie został zaplanowany do pracy. W tym jednak się udało i już od rana miasto obiegła sensacyjna informacją: Święty Mikołaj jeździ "piątką”. Mogli się o tym przekonać pasażerowie składu, w którym jeden z wagonów oznaczony był liczbą 1042. Nawet szefowie motorniczego rano jeszcze nie wiedzieli, że najmłodsi pasażerowie będą mieli szansę spotkać niezwykłą postać.
Po prostu chcę pokazać dzieciom, że Mikołaj istnieje i że rzeczywiście rozdaje prezenty - wyjawia Ryszard Żukowski. Prezenty dla maluchów rzeczywiście były. Wystarczyło żeby maluch podszedł do kabiny motorniczego, a dostawał smakołyk, czy zabawkę. Zabawki mam po moich dzieciach, które są już dorosłe. Leżały w piwnicy. Żona mówiła, żebym je wyrzucił, a ja, że jeszcze się przydadzą - mówi motorniczy - św. Mikołaj. Mikołaja w komunikacji miejskiej pasażerowie nagradzali oklaskami, mówili, że pomysł miał świetny. Ten zamierza wrócić za rok.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 7 grudnia 2006 roku.

* * *

Most w Podjuchach wyleci w powietrze

Będzie niebezpiecznie, ale widowiskowo, ponad 150 metrowej długości most nad ulicą Smoczą w Podjuchach wyleci w powietrze. Dosłownie. Wysadzenie tego mostu jest niezbędne, ponieważ w tym miejscu wybudowany zostanie nowy most, który będzie częścią budowanej właśnie nitki trasy A6, prowadzącej do Berlina. Jak poinformował Andrzej Bryś z firmy Spec Min ponad 1000 ładunków ze szwedzkim systemem zapalników wybuchnie w odstępach milisekund. Dla obserwujących, z daleka oczywiście, będzie słyszalny tylko jeden wybuch. Cała operacja odbędzie się 20 grudnia, czyli tuż przed gwiazdką i jak podkreślają specminerzy, będzie bezpieczna. Na początku roku mogliśmy obserwować wybuch mostu nad ulicą Smoczą od strony Puszczy Bukowej. Wówczas cała operacja wykonana została tak precyzyjnie, że nie ucierpiało ani jedno drzewo.

Opracowanie "Barbara Gondek ", "Polskie Radio Szczecin", 5 grudnia 2006 roku.

* * *

O włos od tragedii

Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie doszło do tragedii, po tym jak autobus wjechał na chodnik.
Sceny jak z filmu grozy rozegrało się rano na ruchliwym skrzyżowaniu al. Wyzwolenia i ul. Malczewskiego oraz na kilkunastu metrach kwadratowych ruchliwego chodnika. Usłyszałam tylko huk - opowiada Danuta Sroga z kiosku przy al. Wyzwolenia. W ułamku sekundy na chodniku znalazł się autobus. To cud, że nikomu nic się nie stało. O tym, że w wyniku wypadku nikt nie ucierpiał zdecydowała pora wydarzenia: kilka minut przed godziną 9.
To taka godzina, że dzieci z podziemi nie wychodziły, a ludzi na przejściu nie było - tłumaczy kioskarka. Normalnie tędy mnóstwo ludzi chodzi. To droga do szkoły dla wielu dzieci.
Przebieg zdarzeń był następujący: jest godz. 8.58, kierowca osobowego volvo jedzie od ronda Giedroycia, na skrzyżowaniu z Malczewskiego chce skręcić w lewo (później tłumaczył policjantom, że wiedział co robi, że zachował szczególną ostrożność). Ustawia się na jednym z pasów, z prawej strony ma ciężarówkę, która ogranicza mu pole widzenia. W chwili, w której wjeżdża na skrzyżowanie uderza w niego autobus - zjeżdżający z linii 68 do zajezdni. On po prostu wyjechał. Stał w drugim rzędzie i nagle wyskoczył - mówił kierowca autobusu.
W momencie, kiedy doszło do wypadku, ludzi, na szczęście tu nie było. Po południu skutki zdarzenia mogłyby być tragiczne. Foto: Marcin Bielecki Autobus miał zielone światło, był na środkowym pasie. Jego kierowca miał niewiele czasu na reakcję. Ciężki wóz odbił w prawo, uderzył w wysoki krawężnik, staranował i wyrywał płotek, przejechał kilkanaście metrów po chodniku i stanął w poprzek kilka metrów od przejścia dla pieszych i bardzo blisko wyjścia z przejścia podziemnego. Dobrze, że nie zjechał na dół - kręcił głową na miejscu zdarzenia dyżurny ruchu. Tu wypadki są prawie codziennie, był w piątek, w sobotę, na okrągło - wyjaśnia Danuta Sroga. Okazuje się, że na skrzyżowaniu to było już trzecie zdarzenie z udziałem autobusu.
Wina leży bez wątpienia po stronie kierowcy, który skręcał w lewo - ocenia podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. To typowy błąd wynikający z nieznajomości przepisów. W tym miejscu można by wydzielić osobny lewoskręt, ale nieznajomość przepisów przez kierowców nie może być podstawą do tego. Wprowadzenie tej relacji odbyłoby się kosztem al. Wyzwolenia w kierunku ronda Giedroycia. To skrzyżowanie nie jest jedynym, na którym kierowcy popełniają ten sam błąd. Kierowca volvo pojechał do szpitala, na al. Wyzwolenia utworzył się korek. Kierowca autobusu zapakował do środka pourywane części pojazdu i pojechał do zajezdni.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", foto Marcin Bielecki, 5 grudnia 2006 roku.

* * *

Coraz gorzej na Arkońskiej

O tym, że po ul. Arkońskiej mogą przestać kursować tramwaje, pisaliśmy już wielokrotnie. Tak samo często jak o pilnej potrzebie remontu tej ulicy. Nadal nie wiadomo jednak, kiedy szczecinianie mogą liczyć na renowację tej trasy. Ale groźba wstrzymania ruchu tramwajowego staje się coraz bardziej realna.
Nie twierdzę, że stanie się to za miesiąc albo trzy, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć konkretnej daty. Nie stanie się to też nagle, z dnia na dzień. Ale jest możliwe za pół roku czy rok - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Na pewno wstrzymamy komunikację w momencie, gdy zagrożone będzie bezpieczeństwo pasażerów, a stan techniczny torów jeszcze się pogorszy.
Dotychczas nie raz się zdarzało, że wszystkie tramwaje, które kierowano na linię nr 3, w ciągu jednego dnia ulegały awarii i trzeba je było zastąpić kolejnymi składami. Jeśli uszkodzenia wagonów będą się zdarzać coraz częściej, MZK przestanie się opłacać wysyłanie wagonów w tamten rejon miasta. Tym bardziej że te najbardziej wysłużone będą niebawem wycofywane z eksploatacji.
Na pewno na linię 3 nie wyślemy tatr sprowadzanych z Berlina - zapewnia K. Turczyn. Ale szkoda wysyłać na tę linię także wagony np. po gruntownej modernizacji. Dlatego w najbliższych dniach MZK przeprowadzi szczegółowe jazdy próbne, by po raz kolejny ocenić stan torowiska w ul. Arkońskiej i znajdujących się w podobnym stanie torów na ul. Niemierzyńskiej. Uwagi trafią do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. To on będzie musiał zatroszczyć się o zastępczą komunikację, jeśli MZK przestanie wysyłać na linię do Lasku Arkońskiego tramwaje. A jeśli w najbliższym czasie miasto nie znajdzie środków na gruntowną modernizację ciągu tych ulic, trzeba będzie i tak wydać ogromne pieniądze na wymianę samych torowisk, nie osiągając w pełni zadowalających efektów.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 4 grudnia 2006 roku.

* * *

Komfort z Berlina

Przed wyborami było o nich głośno. Także pierwszy dzień na linii był drobiazgowo śledzony. Dziś tramwajami sprowadzanymi z Berlina już mało kto się interesuje. A w zajezdni Pogodno jest już ponad połowa z zakupionych pojazdów. Mamy już 12 wagonów. Kolejnych 5 powinno przyjechać w grudniu, ostatnie 4 najdalej w styczniu - cieszy się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Pierwsze sześć ma już wszystkie niezbędne dokumenty, bez których nie jest możliwa jazda po polskich torach.
Kolejna szóstka badania zaczęła przechodzić od piątku i jeszcze w tym tygodniu powinny wyjechać na miasto. Na początek - w ramach jazd próbnych i szkolenia motorniczych. Bo tych jest wciąż za mało. Pierwszych dwóch instruktorów uprawnienia do prowadzenia żółtych Tatr zdobyło w Niemczech. W Szczecinie przeszkolili kolejnych 2. Każdy z nich ma teraz pod opieką po dwóch uczniów, którzy wkrótce będą mogli samodzielnie prowadzić wygodne wagony. W przyszłym tygodniu zatem każdego dnia na regularne linie będą więc wyjeżdżać 4 Tatry. I liczba ich będzie się sukcesywnie zwiększać, wraz z kolejnymi dostawami i szkoleniem kolejnych pracowników. Na razie te wagony kursują w składzie na liniach 7 lub 8, ewentualnie jako dwa osobne tramwaje na "9".
Testowaliśmy już też Tatrę na linii 12, próby na innych liniach też są w planie - zapewnia K. Turczyn. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że tramwaje sprowadzone z Berlina nie pojadą na liniach 3 i 6. Przynajmniej do czasu, kiedy nie odbędzie się generalny remont torowisk w ul. Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Jana z Kolna. Tam Tatry, zwane już przez szczecinian "kanarkami", nie wyjeżdżają nawet na próby. Wszystkie inne trasy już odwiedziły.
Puste wagony przejeżdżają bez większych problemów - tłumaczy dyrektor Turczyn. Ale inaczej zachowują się przy obciążeniu, z pasażerami. Stąd próby, prowadzone na różnych liniach. MZK zbiera uwagi od motorniczych i wydłuża listę miejsc, w których należy poprawić płyty, kostkę brukową lub wymienić szyny. Ekipa, która się tym zajmie, ma podjąć działania w przyszłym tygodniu. Gdyby napraw nie zrobiono, wagony po 500 tys. zł za sztukę długo by nie posłużyły.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 4 grudnia 2006 roku.

* * *

Nocka na torach z grillem

Równo dziesięć lat po likwidacji nocnych linii tramwajowych szczecińscy miłośnicy komunikacji zorganizowali przejażdżkę po mieście. Oczywiście nocnym tramwajem.
Chętnych było tylu, że lista pasażerów okolicznościowego przejazdu została zamknięta już kilka dni przed tramwajową nocą. W sobotę przed godz. 22 w bramie zajezdni Pogodno stało ponad 80 osób. Fani tramwajów przyjechali nawet z Warszawy, Wrocławia i Torunia. Okazja nie byle jaka: równo dziesięć lat wcześniej, w nocy z 2 na 3 grudnia 1996 r., na ulice Szczecina po raz ostatni wyjechały nocne tramwaje. 24 godziny później powracających z nocnych eskapad woziły już autobusy. I tak jest do dziś. Coroczne obchodzenie tej smutnej dla miłośników tramwajów rocznicy stało się już szczecińską tradycją znaną wśród miłośników komunikacji w całej Polsce.
Na sobotnią imprezę wyruszyliśmy z zajezdni Pogodno najnowszym nabytkiem MZK - berlińskimi tramwajami Tatra. Połączone ze sobą dwa wagony przejechały aleją Wojska Polskiego w stronę centrum, a potem ulicy Potulickiej. Tam, na pętli, zatrzymaliśmy się na pierwszy z kilku zaplanowanych na tę noc fotostopów. Szczecinianie czekający na "normalny" tramwaj ze zdziwieniem przyglądali się kilkudziesięciu osobom, które wybiegły z wozów i po rozstawieniu statywów zabrały się do fotografowania. W podobnej sytuacji na ul. Ku Słońcu kierowcy jadący tą ulicą w panice hamowali, widząc coś, co przypominało baterię fotoradarów.
Szkoda nocnych tramwajów - wzdychał Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno, który także wybrał się na przejażdżkę. Miasto z ich okien wygląda nocą zupełnie inaczej niż z okien autobusu. Miłośnicy tramwajów wiedzą, że na powrót do dawnych czasów nie ma szans. Sieć tramwajowa nie dociera do wielu dużych osiedli, autobusy są po prostu bardziej praktyczne - przyznaje Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
W połowie przejażdżki, w środku nocy, koło tramwaju, który zatrzymał się na pętli na Głębokim, rozpaliliśmy grilla. Po kiełbaskach najbardziej zatwardziali miłośnicy tramwajów jeździli Tatrą jeszcze do 5.30 rano.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza" 3 grudnia 2006 roku.

* * *

Remont przy Przestrzennej na finiszu

W tym tygodniu mają zakończyć się prace remontowe na ulicy Przestrzennej w Szczecinie. Modernizacja biegnącej przy lotnisku w Dąbiu ulicy rozpoczęła się jesienią. Dotąd ustawiono już nowe latarnie. Od kilku dni Przestrzenna jest już na całym odcinku oświetlona. Ustawiono w sumie 58 nowych latarni, z których część jest niższa, by nie stwarzać zagrożenia dla lądujących samolotów. Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta mówi, że oświetlenie z pewnością poprawi bezpieczeństwo na Przestrzennej. W przeszłości dochodziło w tym miejscu do wielu, także śmietelnych wypadków. Obecnie przy Przestrzennej kończy się budowa ścieżki rowerowej. Inwestycja pochłonęła 300 tysięcy złotych.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin" 2 grudnia 2006 roku.

* * *

Pasażerowie mają przymusową saunę

W niektórych autobusach i tramwajach jest za gorąco - skarżą się pasażerowie komunikacji miejskiej. Okazuje się, że w części pojazdów nie ma możliwości regulowania ogrzewania.
Właśnie wróciłam do domu z zakupów w centrum - zadzwoniła do nas Czytelniczka. - W tramwaju można było się ugotować. Przecież na dworze nie jest wcale tak zimno, a motorniczy włączył ogrzewanie chyba na maksymalne obroty. W tramwaju był tłok, więc o mało nie zemdlałam.
Podobne sytuacje do rzadkości nie należą. Pasażerowie ratują się otwierając okna. Ale jaki to ma sens? Przecież takie ogrzewanie chyba kosztuje. A płacimy za to my! - denerwuje się pan Wiesław, podróżujący "dwunastką". Ten sam problem jest też w autobusach, nawet tych nowoczesnych, marki volvo.
Nie tak dawno jechałam 61 w godzinach szczytu - opowiada pani Maria. Było niemiłosiernie gorąco. Ludzie pootwierali okna i jak autobus jechał, to jeszcze dało się wytrzymać. Ale na Cukrowej zatrzymał się przed przejazdem kolejowym. Stał tam chyba z 10 minut. W końcu pasażerowie poszli do kierowcy prosić, żeby wyłączył ogrzewanie. Odpowiedział, że to niemożliwe.
Człowiek wyjdzie z takiego tramwaju na chłód i od razu się zaziębia - denerwuje się pani Anna, która tramwajem zawozi do przedszkola swojego 5-letniego syna. Dlaczego kierowcy i motorniczowie tak grzeją spytaliśmy szefów miejskich spółek komunikacyjnych.
- W tramwajach, zwłaszcza starszych, nie ma stopniowania ogrzewania - tłumaczy Krzysztof Turczyn, wicedyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji. Albo jest włączone, albo wyłączone. Przy takiej pogodzie jak jest teraz, gdy na dworze jest 10-12 stopni, przy włączonym ogrzewaniu w tramwajach rzeczywiście może być gorąco. Będziemy wyczulać motorniczych, żeby wyłączali ogrzewanie. Przypomnę o tym kierownictwu zajezdni.
Podobny problem, co w starszych tramwajach, jest też leciwych autobusach marki ikarus. W volvo temperaturę można regulować. Trudno mi powiedzieć, dlaczego kierowca 61 tak zareagował. Kierowcy mogą o takiej możliwości nie widzieć - mówi Roman Szok, dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Taką sytuację powinien zgłosić mechanikom.

Opracowanie "Paweł Słomkowski", "Głos Szczeciński" 1 grudnia 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - listopad

* * *

Policjanci w autobusach komunikacji miejskiej

Wywiadowcy szczecińskiej policji jeżdżą autobusami komunikacji miejskiej. Nie jest to związane z brakiem paliwa do radiowozów a z poprawą bezpieczeństwa pasażerów. Nieumundurowani policjanci najczęściej wsiadają do autobusów, których trasy kończą się w obrzeżnych częściach Szczecina. Zawsze asystuje im nieoznakowany radiowóz. Są już pierwsze efekty akcji. Policjanci zatrzymali awanturującego się nietrzeźwego mężczyznę. Marcin T. rzucił się na funkcjonariuszy, gdy zwrócili mu uwagę. Dwudziestolatek trafił do Miejskiej Izby Wytrzeźwień – jego badanie wykazało blisko 1,5 promila alkoholu we krwi. Przedstawiono mu zarzut znieważenia funkcjonariuszy.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 30 listopada 2006 roku.

* * *

Wiertło wychodzi na ostatnią prostą

Już ponad 150 metrów kanału deszczowego przewiercono na Niebuszewie. We wtorek wiertło minęło rondo Giedroycia.
Na szczęście od momentu wznowienia prac nie napotkaliśmy żadnych niespodzianek - cieszy się Witold Majorek, przedstawiciel wykonującej roboty Hydrobudowy-9. Mam nadzieję, że tak będzie do końca. Hydrobudowa-9 wykonuje metodą bezwykopową kolektor deszczowy pomiędzy targowiskiem Manhattan i skrzyżowaniem ul. Długosza i Wyzwolenia. Tunel ma mieć 250 metrów długości.
Prace są o tyle nietypowe, że wiertło sterowane komputerowo najpierw wierciło kanał po prostej, teraz drąży 130-metrowy odcinek po łuku, by przez ostatnie kilkadziesiąt metrów znów wykonać prosty fragment kanału.
Przypomnijmy. We wrześniu, po przewierceniu kilkunastu metrów tunelu pod ul. Staszica, głowica utknęła, zatrzymując się na potężnym granitowym kamieniu. Trzeba było zamknąć dla aut wlot z ronda w ul. Staszica, gdzie robotnicy wykonali tzw. komorę ratunkową, by wyjąć głowicę wiertła i feralny kamień. Przeszkodę usunięto 3 listopada. Dziesięć dni później wznowiono wiercenie. Codziennie przybywa kilka metrów kanału.
Szacujemy, że w tym tempie do końca tygodnia powinniśmy zakończyć wiercenie - mówi Majorek. Nie oznacza to jednak udrożnienia zamkniętych ulic Słowackiego i Staszica. Miejsca, gdzie budowlańcy wykonali komory, muszą być zasypane i zagęszczone tak, aby w przyszłości jezdnie nie osiadały. Ulica Słowackiego być może będzie otwarta w połowie grudnia, ale Staszica raczej pozostanie zamknięta do końca roku.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 28 listopada 2006 roku.

* * *

Na razie zostanie bez zmian

Niemal do rogatek miasta można dojechać po równym, pięknym asfalcie. Niemal, bo dobra droga kończy się w ul. Łukasińskiego, przy siedzibie Eurokorpusu. Do domów położonych dalej prowadzą już tylko wertepy. W dodatku osoby bez samochodu brną po dziurach i kałużach, bo na miejską komunikację też za bardzo nie mogą liczyć. I wszystko wskazuje na to, że sytuacja nieprędko się zmieni.
Miasto planuje kompleksową przebudowę ul. Łukasińskiego. Mają w końcu powstać przyzwoite chodniki, odwodnienia, równa jezdnia i oświetlenie, co w XXI w. nie powinno chyba nikogo dziwić. Problem w tym, że nie wiadomo kiedy zjawi się tam jakaś ekipa. Na razie Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego posiada projekt przebudowy. Niestety - nieaktualny. Zanim zatem wyłoni firmę, która naniesie poprawki, minie jeszcze trochę czasu. Dopiero wtedy będzie się można starać o środki na przebudowę lub odpowiedni wniosek przekazać do UM. A to oznacza, że okoliczni mieszkańcy dotychczasowy stan ulicy będą mieli jeszcze długo...
Niestety, nic nie wskazuje także na to, by ci, którzy korzystają z miejskiej komunikacji, mieli mniej powodów do narzekań. Do ich dyspozycji pozostają dwie linie autobusowe, kursujące rzadko. Żadna z nich nie dociera do centrum miasta, obie też - zdaniem mieszkańców - zbyt często się spóźniają. A rozkłady to nie wiem kto układał - denerwuje się pani Krystyna. Autobusy jadą jeden po drugim, a potem przez pół godziny nie ma nic! ZDiTM potwierdza, że do takich sytuacji dochodzi i... tak ma być.
Linie 74 i 80 kursują z różnymi częstotliwościami. Zdarza się więc, że w niektórych godzinach autobusy jadą w krótkim odstępie czasu - wyjaśnia przedstawicielka firmy. Równe odstępy między kursami byłyby korzystne tylko dla grupy pasażerów, dla których obojętne jest, którą z linii podróżują. Ale nie pozwalałyby pozostałym docierać na czas w konkretne miejsca. Zwłaszcza jeśli przesiadają się na inne linie.
Na zmiany w komunikacji można jednak liczyć szybciej, niż na przebudowę ulicy i zamontowanie oświetlenia. Pod warunkiem, że nowe władze podejmą rozmowy z mieszkańcami tego rejonu Szczecina. Do 6 listopada mieli oni uzgodnić propozycję zmiany tras niektórych linii autobusowych kursujących w pobliżu. Propozycji było jednak kilka, bo zmiany mają zadowolić nie tylko mieszkańców ul. Łukasińskiego, ale także ulic Reduty Ordona, Sadowskiego oraz osiedli Somosierry i Horeszków. Spotkanie jednak w ostatniej chwili na prośbę mieszkańców odwołano. Prezydent Marian Jurczyk problemu już raczej nie rozwiąże. Wszystko zatem w rękach jego następcy. Wiadomo jednak, że ZDiTM większe zmiany w komunikacji będzie wprowadzał najwcześniej w połowie przyszłego roku. Zostało więc jeszcze trochę czasu, by projekt, dotyczący tej części miasta, przygotować solidnie.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 28 listopada 2006 roku.

* * *

W oczekiwaniu na tragedię? - sygnalizacja z poślizgiem

Jest całkiem prawdopodobne, że do 5 grudnia nie będzie sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu ul. Ku Słońcu z al. Bohaterów Warszawy. Oznacza to, że już drugi termin zakończenia tej inwestycji nie zostanie dotrzymany. Kto tym razem zawinił? Oczywiście nikt.
Pierwotnie światła na krzyżówce miały błysnąć już 13 listopada. Nie udało się. Jak się dowiedzieliśmy, winę za to ponosi projektant, który zbyt długo przetrzymywał dokumentację. Urząd Miejski wyznaczył więc drugi termin ukończenia tu prac - 5 grudnia. Jak się wydaje, i tym razem nie zostanie dotrzymany.
Założenie sygnalizacji świetlnej na tym skrzyżowaniu władze miejskie obiecywały jeszcze w trakcie remontu al. Bohaterów Warszawy (odcinka pomiędzy akademikami a rondem Szyrockiego). Kiedy po kilku latach wykonawca wreszcie przystąpił do ich montażu, okazało się, że są kłopoty z wylaniem fundamentów - pod ziemią w tym rejonie jest ponoć masa kabli i rurociągów. Dokumentacja wróciła więc do projektanta, który miał nanieść poprawki. Robił to prawie dwa miesiące. Termin 13 listopada minął.
Jak się okazuje, teraz są kłopoty z dotrzymaniem kolejnego - 5 grudnia. Choć urzędnicy miejscy obiecywali, że założenie sygnalizacji na skrzyżowaniu potraktują "priorytetowo", od początku listopada, nie udało im się przesłać wykonawcy poprawionej dokumentacji. Bez niej Elmontex nie ma danych, według których ma zaprogramować sterownik sygnalizacji. Drogowcy czekają. A firma potrzebuje minimum dziesięciu dni na wykonanie zleconych jej prac. Nawet jeśli otrzyma projekt już dziś, nie zdąży zamontować urządzeń na czas.
Przypomnijmy, że światła nie palą się również na dwóch pozostałych skrzyżowaniach. Budowa sygnalizacji przy ul. Ku Słońcu jest tylko częścią większej inwestycji. W jej ramach Elmontex ma zamontować światła też na skrzyżowaniu ul. Sikorskiego z ul. Pułaskiego i na krzyżówce ul. Okulickiego z Wrocławską i Spiską. Tam opóźnienia są jeszcze większe.
Komentarz
Trudno zrozumieć opieszałość urzędników odpowiedzialnych za realizację inwestycji. Prawdopodobnie mają „obiektywne powody". Przypomnijmy jednak, że miejsca, w których budowana jest sygnalizacja nie są wyznaczone przypadkowo. Na dwóch skrzyżowaniach doszło już do tragedii. W każdej chwili może dojść do kolejnej.

Opracowanie "Leszek Wójcik", "Kurier Szczeciński" 28 listopada 2006 roku.

* * *

Atrakcja zlotu żaglowców

W przyszłym roku miłośnicy komunikacji chcą zaskoczyć turystów. Bo stare pojazdy mają stanowić ciekawą i wyjątkową część zlotu żaglowców. Chodzi o to by turyści mogli zwiedzać miasto w stylu retro. Chcemy by tych atrakcji było jak najwięcej, a takie pojazdy historyczne, których nie ma nigdzie indziej do obejrzenia, są ciekawe, żeby je gdzieś pokazać, żeby można się było nimi przejechać - mówi Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Miłośnicy remontują już m.in. jedyny w Szczecinie dwustronny wagon doczepny 4ND z 1963 r., za kilka miesięcy konstrukcja zostanie zabudowana. Potem kosmetyce poddane zostaną: SAN H-100 z 1968 r. - są tylko dwa takie egzemplarze w Polsce i o 5 lat starsza Nysa 501. Wiosną odbędą się jazdy testowe z pasażerami.

Opracowanie "Mariusz Wałęga", "TVP3 Szczecin" 26 listopada 2006 roku.

* * *

Przystanki w śmieciach?

Nie wiadomo, czy przystanki szczecińskiej komunikacji będą nadal sprzątane. W piątek pisaliśmy, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego szuka firmy, która zajmie się tym do końca przyszłego roku. Niestety, choć wpłynęła jedna oferta, przetarg prawdopodobnie zostanie unieważniony.
Kłopoty ZDiTM to żadne zaskoczenie. Już w październiku pisaliśmy, że kończą się umowy na sprzątanie przystanków. Niemal w ostatniej chwili ZDiTM zapytał 5 firm, czy nie podjęłyby się tego zadania do końca 2006 r. Miał jednak spore oczekiwania, a niewiele pieniędzy. Odpowiedział tylko jeden podmiot, ale i tak skalkulował swoje usługi niemal dwa razy drożej, niż ZDiTM mógł zapłacić. Strony doszły do porozumienia i firma zadania się podjęła za znacznie niższą cenę, ale tylko przez miesiąc. W tym czasie udało się ogłosić przetarg, który miał wyłonić wykonawcę prac na 13 miesięcy. Niestety, wygląda na to, że od 1 grudnia znów trzeba będzie stosować rozwiązania awaryjne. Na przetarg wpłynęła oferta "Wir-Maru", który sprząta przystanki w listopadzie. Ale firma znów skalkulowała swoje usługi na poziomie, na który ZDiTM-u nie stać. W kasie miejskiej firmy jest na sprzątanie o kilkaset tysięcy złotych mniej. Komisja przetargowa nie podjęła jeszcze decyzji i zgodnie z procedurą ocenia ofertę.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 22 listopada 2006 roku.

* * *

Zaraz zawieszą

Pasażerowie nie wiedzą, o której godzinie odjeżdża ich autobus z przystanku przy ul. Emilii Plater. Ktoś chyba ukradł rozkłady - alarmują szczecinianie.
W poniedziałek wieczorem chciałem skorzystać z autobusu linii 53. Nie mogłem się dowiedzieć, o której godzinie powinienem wyjść na przystanek, bo na słupie nie było rozkładu jazdy - skarży się pan Mariusz. Na przystanku "E. Plater" zatrzymuje się kilka autobusów, a były tylko dwie tabliczki z rozkładami.Rzeczywiście na przystanku wskazanym przez Czytelnika brakuje dwóch tablic z rozkładami autobusów 53 i 60. Pasażerowie obchodzą przystankowy słupek, ale nie znajdują informacji, która ich interesuje. Uwagę pana Mariusza przekazaliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Dziękujemy za ten sygnał - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W ciągu 24 godzin rozkłady zostaną uzupełnione. Tyle czasu potrzeba na wykonanie nowych rozkładów, bo zapasowych ZDiTM nie ma. Musi je najpierw wydrukować i przekazać firmie, która je oprawia, zabezpiecza i montuje na słupach przystankowych. Koszt jednej tabliczki to 12,2 zł. Nie wiadomo, ile ich ginie w ciągu miesiąca, bo takiego rejestru nie ma.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński" 22 listopada 2006 roku.

* * *

600 metrów nowej obwodnicy

Główne prace przy przebudowie ul. Przyjaciół Żołnierza w Szczecinie mają być zakończone do końca roku, choć to nie oznacza końca robót.
Budowa ruszyła pod koniec kwietnia. Od tego czasu powstała kanalizacja sanitarna i deszczowa. Przygotowany został teren pod nową drogę. Jest już przejezdna nitka północna ulicy. Nie ma na niej jeszcze warstwy asfaltu, po której docelowo będą jeździły auta. Do końca roku mają być zakończone prace budowlane, czyli obie jezdnie, chodniki i ścieżki rowerowe. Niestety, wszystkiego skończyć się nie da.Ul. Przyjaciół Żołnierza po przebudowie to dwie jezdnie jednokierunkowe po dwa pasy ruchu w każdym kierunku, z lewoskrętami w ul. Ks. Anastazji i Czcibora. Żeby ruch nie był blokowany, będą dwie zatoki autobusowe. Wszystkie drogi boczne, od Wilczej do Warcisława będą podporządkowane wobec obwodnicy. Ścieżki rowerowe i chodniki po obu stronach będą dwukierunkowe. Trwają prace nad budową oświetlenia ulicznego. Z obu stron ulicy staną ekrany akustyczne. Foto: Marcin Bielecki Obecnie trwają prace nad ułożeniem podbudowy na jezdni południowej, prace związane z budową chodników i ścieżek rowerowych - wyjaśnia Piotr Landowski z Urzędu Miejskiego. W najbliższym czasie rozpoczną się także prace bitumiczne. Do zakończenia w roku 2007 pozostanie zieleń, zagospodarowanie terenu.
Koszt budowy 600 metrów obwodnicy śródmiejskiej to ponad 11,6 mln zł. Ponad 8,7 mln zł daje na ten cel Unia Europejska. Miasto zapewnia, że zgodnie ze Zintegrowanym Programem Operacyjnym Rozwoju Regionalnego czas wydania unijnych pieniędzy kończy się w roku 2008 i nie ma obaw, że w związku z przedłużeniem się prac pieniądze przepadną. Opóźnienie, to głównie wina kłopotów wykonawcy robót, czyli Energopolu, z istniejącym pod ziemią uzbrojeniem, które nie było zinwentaryzowane na mapach. Dlatego między innymi były tam uszkodzenia gazociągu i wodociągów.
Jezdnia północna, po której odbywa się ruch, została zbudowana od podstaw. Na południowej, która przebiega po starej jezdni, trwa układanie podbudowy. Później trzeba będzie na obu jezdniach położyć warstwę ścieralną asfaltu i przebudować skrzyżowanie z ul. Warcisława. Są już plany dotyczące kolejnego odcinka obwodnicy.
Projekt budżetu na 2007 rok przewiduje rozpoczęcie realizacji IV etapu z zakończeniem w roku 2008. W projekcie są środki na realizację, które pochodzić będą z budżetu miasta. Z chwilą ogłoszenia przez marszałka województwa zachodniopomorskiego naboru wniosków do dofinansowania, Szczecin jest przygotowany, aby taki wniosek złożyć - zapewnia Piotr Landowski.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto Marcin Bielecki "Głos Szczeciński" 21 listopada 2006 roku.

* * *

Miłośnicy Szczecina przekonują: warto uratować stare słupy reklamowe

Liczącym sobie nawet sto lat stylowym słupom reklamowym grozi unicestwienie. Budowle się rozpadają, a urzędnicy podrzucają je sobie jak kukułcze jajo. Szczecinianie apelują o ich uratowanie.
W czwartkowej "Gazecie" przedstawiliśmy smutny los przedwojennego słupa reklamowego stojącego u zbiegu ulic Obrońców Stalingradu i św. Wojciecha. Stylowy daszek nad konstrukcją rozpadł się, a i cała konstrukcja wygląda, jakby trzymały ją tylko wiszące na niej plakaty. W fatalnym stanie jest też identyczny słup stojący przy ul. Emilii Plater (tuż przy supersamie). Jaki czeka je los?
W piątek otrzymaliśmy na ten temat informację z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego (zarządza tzw. pasem drogowym - na jego terenie właśnie stoją budowle). W chwili obecnej z uwagi na to, że dotychczasowy dzierżawca zrezygnował z korzystania ze słupów ogłoszeniowych, trwa procedura zmierzająca do ustalenia jednostki odpowiedzialnej za sprawowanie zarządu wszystkimi przedwojennymi słupami znajdującymi się w pasie drogowym - poinformowała Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Sam zarząd słupami zajmować się nie chce, bo nie ma pieniędzy na ich remont i utrzymanie. Nie wiadomo jednak, dlaczego przez lata dopuszczano do tego, że dzierżawiąca słupy spółka (już nie istnieje) nie zrobiła nic, by zapobiec niszczeniu budowli. Gorzej. Istnieje groźba, że słupy zupełnie znikną. ZDiTM zwrócił się bowiem do Wydziału Kultury i Dziedzictwa Kulturowego szczecińskiego magistratu z prośbą o opinię "co do możliwości ich usunięcia lub zmiany lokalizacji". Jeśli więc urzędnicy się zgodzą, słupy zostaną rozebrane. Nie jest to skomplikowane, bo obiekty nie są wpisane do rejestru zabytków. Mimo to kluczowe będzie stanowisko miejskiego konserwatora zabytków (działa w strukturach wspomnianego wydziału). Nie znamy tej opinii - z Małgorzatą Jankowską nie udało nam się skontaktować.
Tymczasem szczecinianie za pośrednictwem "Gazety" apelują o uratowanie słupów. Stare pompy, słupy ogłoszeniowe i inne detale tworzą koloryt miasta - napisał na portalu sedina.pl RychO. Kolejny sedinowicz, Waldi, zaproponował wpisanie ich do rejestru zabytków. Na Pogodnie są cztery i raczej byłoby sporą startą dla dzielnicy gdyby uległy zniszczeniu - napisał na forum portalu.
Dla Gazety
Arkadiusz Bis - Administrator Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl
Po raz kolejny ze smutkiem obserwuję, jak na naszych oczach odchodzi coś, co przy niewielkim nakładzie kosztów mogłoby stać się ciekawym, "żywym" zabytkiem codziennie mijanym przez mieszkańców. Z jednej strony obiekty te wpisały się tak mocno w krajobraz, że ich nie zauważamy. Kiedy jednak któregoś zaczyna brakować, szybko zauważamy pustkę. A przecież oprócz swego historycznego charakteru słupy ciągle zachowują swoją funkcję, co według mnie jest bardzo praktycznym argumentem za tym, by o nie zadbać np. przy współpracy z którąś z agencji reklamowych.
Jednak najsmutniejsze jest to, że po raz kolejny w takiej sytuacji wszystkie służby zawodzą. Mówią, że im na takich obiektach zależy, a kiedy dochodzi do konkretów, stają się one dla wszystkich problemem. Marzyłoby mi się, aby zajął się nimi miejski konserwator zabytków, ale doświadczenie pokazuje, że poza deklaracjami nic się nie dzieje (patrz wiata na ul. Arkońskiej, dystrybutor paliwa przy ul. Pocztowej, średniowieczna baszta na ul. Świętego Ducha itd., itd.). Czasami zastanawiam się, jak to jest, że można odrestaurować wielką aulę I LO, a z kilkoma prostymi betonowymi obiektami jest taki problem. Ale ja jestem tylko miłośnikiem Szczecina.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr ", "Gazeta Wyborcza" 19 listopada 2006 roku.

* * *

Ciemności jeszcze się nie skończą

Na ciemności panujące na al. Wojska Polskiego skarżą się przede wszystkim kierowcy. Niestety, ten stan jeszcze potrwa.
Chodzi o odcinek jezdni od jednostek wojskowych do pętli tramwajowej na Głębokim. Przy drodze nie ma ani jednej latami. Kilkanaście dni temu opisywaliśmy sytuację, która przydarzyła się naszemu czytelnikowi, panu Waldkowi. Jechałem wieczorem po alei Wojska Polskiego w okolicach pętli tramwajowej - opowiadał pan Waldek. Nagle usłyszałem huk i zarzuciło mi samochód. Zatrzymałem auto nie wiedząc, co się dzieje. Patrzę, a tu flak z opony.
Przyczyną była pokryta wodą dziura w jezdni jak stodoła. Stan jezdni na tym odcinku jest coraz gorszy. Brak oświetlenia powoduje, że kierowcy nie widzą dziur. Może się zdarzyć, że kierowca, który w ostatniej chwili zauważy niebezpieczeństwo, wykona nagły manewr. Nietrudno więc o poważniejszy wypadek. Do tego tutaj jest ścieżka rowerowa - dodaje pan Jacek, kierowca, który trasę tę pokonuje codziennie. Rowerzystów, ani pieszych w ogóle nie widać. Oświetlenie jest potrzebne natychmiast.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ogłosił przetarg na rozbudowę sieci latarni ulicznych i poprawę oświetlenia na al. Wojska Polskiego na odcinku od toru kolarskiego do ul. Miodowej. Przetarg jednak unieważniono. Wpłynęła jedna oferta, która nie spełniała wymogów formalnych. Wykonawca mógł przystąpić do przetargu pod warunkiem, że posiada przynajmniej 300 tys. złotych lub ma taką zdolność kredytową. Oferent nie przedstawił dokumentów potwierdzających, że spełnia to wymaganie. ZDiTM jest na etapie przygotowywania następnej procedury przetargowej - informuje Marta Kwiecień--Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Trudno teraz określić termin rozpoczęcia prac. Na razie nie wiadomo nawet jak długo potrwa przygotowywanie nowego przetargu.

Opracowanie "paw", "Głos Szczeciński" 18 listopada 2006 roku.

* * *

Tatra stanęła na Basenie Górniczym

Motorniczy nie potrafił jej zrestartować. Tramwaj utknął na Basenie Górniczym, powodując spory korek
Liczące sobie po 20 lat żółte tatry Szczecin kupił od berlińskiej firmy BVG. Każdy z 21 wagonów kosztował pół miliona złotych. Na razie po naszych torach kursują dwa takie dwuwagonowe tramwaje, na liniach 7 i 8. W piątek po godz. 7 rano na Basenie Górniczym kierujący "ósemką" motorniczy stwierdził nagle, że nie jest w stanie sterować elektroniką w drugim wagonie.
To była drobna usterka, nawet nie awaria - uspokaja zastępca dyrektora MZK Krzysztof Turczyn. Na początku wyglądało to poważnie, ale okazało się, że wystąpił po prostu błąd komputera, nie było połączenia między pierwszym i drugim wagonem. Motorniczy - korzystając z istniejącego na Basenie Górniczym toru technicznego - zamienił kolejność wagonów (ten drugi stał się pierwszym sterującym całością). Zadziałało - po kilkudziesięciu minutach tramwaj ruszył do zajezdni. Po południu tatra znów normalnie kursowała.
Trzeba było po prostu zresetować komputer, czego nie potrafił zrobić motorniczy, dopiero uczymy się obsługi tych wagonów - wyjaśnia Turczyn. Przypuszcza, że błąd komputera wystąpił dlatego, że nasze torowiska nie są tak równe, jak berlińskie: Trzęsie i doszło do rozprzężenia oprogramowania - komentuje. Torowisko na Basenie Górniczym należy do tych lepszych w mieście. Czy to oznacza, że takich awarii należy się spodziewać częściej? Jeśli nawet taka sytuacja się powtórzy, obsługa tramwaju będzie wiedziała już, co zrobić - odpowiada Turczyn.

Opracowanie "marc", "Gazeta Wyborcza" 17 listopada 2006 roku.

* * *

Bez śniegu i z ładną trawą - ma być czysto!

Szczecińskie przystanki mają świecić czystością. Niektóre powinny być sprzątane kilka razy dziennie, inne 4 razy w tygodniu. Rosnąca trawa ma mieć nie więcej niż 6 cm, a pasażerowie nie mogą się ślizgać nawet podczas padającego śniegu. Takie wymogi stawia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego firmom, które chcą zająć się utrzymaniem przystanków do końca 2007 r. Do 30 bm. zajmuje się tym Wir-Mar.
Miasto podzieliliśmy na kilka stref - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Strefa zero obejmuje przystanki w ścisłym centrum. Przystanki na tym obszarze mają być sprzątane 3 razy dziennie, a stojące na nich kosze opróżniane 4 razy dziennie. W pozostałych strefach częstotliwość jest różna. Szczegółowy zakres i częstotliwość określają załączniki. Wyznaczają nawet godziny, w których ma się odbywać sprzątanie i opróżnianie koszy. W przypadku innych przystanków wykonawca ma z góry narzucone dni, kiedy powinien wysłać swoją ekipę.
Co więcej - sprzątanie ma obejmować cały przystanek, także pod wiatą i poza nią. To ważne, bo dotychczas zdarzało się, że sprzątano zaledwie kilka metrów chodnika. Było to uciążliwe zwłaszcza zimą. W nowej umowie ZDiTM chce wymóc usuwanie śniegu i gołoledzi na całym przystanku, w dodatku ma być na nich bezpiecznie najpóźniej w ciągu 3 godzin po rym, jak przestanie sypać śnieg. Wiosną i latem nie będzie służbom porządkowym lżej, bo przynajmniej raz w miesiącu mają być grabione i koszone trawniki przylegające do przystanków. Trawa na nich nie może być wyższa niż 6 cm.
Na ile te wymogi są możliwe do zrealizowania, przekonamy się dość szybko. Dziś ZDiTM chce otworzyć oferty. Wiadomo będzie, czy są firmy zainteresowane świadczeniem takich usług, a jeśli tak - za jaką cenę. Kiedy w październiku ZDiTM rozpaczliwie szukał podmiotu, który zajmie się sprzątaniem do końca roku, do dyspozycji miał 87 tys. Jedyna oferta, która wpłynęła, została skalkulowana na ok. 140 tys. zł. Dopiero po negocjacjach Wir-Mar znacznie zszedł z ceny, ale zadania się pod jął jedynie na miesiąc.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 17 listopada 2006 roku.

* * *

Zasypują dziurę

Hydrobudowa 9, która układa kanalizację pod rondem Giedroycia, już zasypuje wykop na ul. Staszica.
Przypomnijmy, że głęboki wykop powstał po tym, jak pod ul. Staszica, na głębokości 8 metrów, została uwięziona warta ponad milion euro maszyna, która drążyła tunel. W nim ma w przyszłości znajdować się rurociąg kanalizacji deszczowej. Po kilku tygodniach robotnicy dokopali się do maszyny, wymienili tarczę wiercąca tunel i wyciągnęli głaz, który zatrzymał urządzenie. Teraz wykop jest zasypywany, a grunt zagęszczany.
Z wierceniem na nowo ruszymy być może w środę lub czwartek - tłumaczy Witold Majorek z HBO 9. To jednak nie oznacza, że ul. Staszica szybko zostanie otwarta dla ruchu pojazdów. Po zasypaniu wykopu Hydrobudowa musi odtworzyć nawierzchnie jezdni. Niewykluczone, że na początek będzie trzeba do tego wykorzystać kostkę brukową.
Ciężko znaleźć asfalt. To obecnie materiał deficytowy, z powodu ilości inwestycji - ocenia Majorek. Jeżeli nam się uda, a pogoda dopisze, to zrobimy asfalt. W najgorszym wypadku przez zimę będzie leżała na tym fragmencie ulicy kostka brukowa.
Ponadto Hydrobudowa musi włączyć się z nową rurą w istniejącą kanalizację. Na ich styku trzeba wykopać kolejną komorę. Do tego również potrzebne jest zamknięcie ul. Staszica. Roboty można by zrobić przy obecnej organizacji ruchu. Do tego potrzebne są jednak ustalenia z odpowiednimi służbami i ich zgoda.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 15 listopada 2006 roku.

* * *

Tramwaje podobają się

Nie było żadnych kłopotów technicznych po pierwszych dniach jazdy berlińskich tramwajów w Szczecinie. Niestety wandale za nowe wagony wzięli się od razu.
W zajezdni na Pogodnie jest już osiem tatr. Jeden podwójny skład woził szczecinian przez cały weekend. Wagony przejechały tysiąc kilometrów i w poniedziałek trafiły na przegląd.
Agacie Pilipczuk pierwsza podróż tatrą sprawiła przyjemność: - Żłóty kolor też mi się podoba - stwierdziła. Foto: Marcin Bielecki Dokumentacja techniczna tego nie wymaga, ale to był debiut i chcieliśmy wszystko dokładnie sprawdzić - mówi Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno. Wagony sprawdziły się bardzo dobrze, nie było żadnych problemów technicznych. Pasażerowie tatry sobie chwalą, nie mieliśmy uwag negatywnych, pewnie dlatego, że w porównaniu ze "stopiątkami” i przegubowcami tatry są o wiele bardziej komfortowe.
Odczuwają to pasażerowie, którzy tatrami mieli już okazje jeździć. Jechałam pierwszy raz i podróż mi się podobała. Wystrój jest ładny, fotele nowe, we wnętrzu cicho, drzwi nie trzaskają - wylicza zalety Agata Pilipczuk, pasażerka "berlińczyka”. Tramwajami jeżdżę często i chciałabym żeby wszystkie były takie. Niestety, kilka dni wystarczyło, żeby o wagonami zajęli się wandale. Zniszczony został jeden z przycisków otwierania drzwi. Z kolei w niedzielę rano zaraz po wyjeździe z zajezdni w kabinę motorniczego poleciał śmietnik uliczny. Uszkodzona została boczna wycieraczka.
Wczoraj, na próbne jazdy wyjechały kolejne dwa wagony. Być może dziś lub w czwartek wyjadą na trasę "ósemki” lub "siódemki”. Na stałe do rozkładu wejdą być może z końcem listopada.
Po zgłoszeniu przez MZK, że tramwaje są gotowe, zostaną przypisane do rozkładu jazdy linii i do konkretnych brygad, do regularnej obsługi pasażerskiej - wyjaśnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

Opracowanie "Maciej Janiak", "foto Marcin Bielecki" "Głos Szczeciński" 15 listopada 2006 roku.

* * *

Wysokie premie w ZDiTM

Osiem tys. zł nagrody dostanie dyrektor Paweł Tarczyński, jego zastępcy po 6 tys., a kierownicy po 3,6 zł. Szeregowi pracownicy dostali po tysiąc złotych.
Razem wychodzi około 300 tys. zł. To nagrody roczne przyznane przez prezydenta Szczecina dla Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który w tym roku stracił płynność finansową. Wysokość nagród poznaliśmy nieoficjalnie. Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta Szczecina, mimo że chodzi o pieniądze publiczne, nie chciał ich ujawnić.
Nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam wysokości premii dla dyr. Tarczyńskiego - mówi Grabiec. Przyznaję, że wniosek o przyznanie mu nagrody podpisałem. Nie jest to jakaś nagroda ekstra, tylko zwyczajowa z funduszu nagród zaplanowanego w ZDiTM jeszcze w tamtym roku. Zastępca prezydenta nie twierdzi, że zostały przyznane za dobrą pracę. Były w planie tegorocznym i dlatego zostały przyznane - tłumaczy Grabiec.
ZDiTM w tym roku stracił płynność finansową. Nie płaci terminowo za zlecone usługi. Za tym idą naliczane odsetki. Mimo to wiceprezydent Grabiec nie widzi problemu. Wyniki finansowe ZDiTM będą na koniec roku lepsze od planowanych - zapewnia. Zdaniem wiceprezydenta na koniec roku miasto zaplanowało, że strata ZDiTM wynosić będzie prawie osiem mln zł. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że będzie się wahać w okolicy pięciu mln zł. Zwiększyły się o prawie milion złotych przychody ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej - tłumaczy Grabiec.
Prawda jednak jest taka, że na poprawę wyników miały wpływ dwie "nadprogramowe" dotacje przyznane w ciągu roku dla ZDiTM z budżetu miasta. W czerwcu dołożono 1,5 mln zł na funkcjonowanie komunikacji autobusowej, we wrześniu 1 mln na komunikację tramwajową.
Nagrody w ZDiTM oburzają szefów spółek autobusowych. Ja zarządzam spółką prawa handlowego i nie mogę zrozumieć tego, jak mógłbym sobie przyznać nagrodę, kiedy firma jest w tak fatalnej kondycji finansowej - dziwi się Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie. Przecież oni regularnie płacą mi po terminie za usługi, za co im naliczamy odsetki, które przecież pogarszają także sytuację budżetu miasta. W czerwcu przysłali do nas pismo, że stracili płynność finansową, a tu słyszę o nagrodach.
Główne grzechy dyrektora Tarczyńskiego
O "dokonaniach" dyrektora Tarczyńskiego "Gazeta" pisała już kilkakrotnie. Oto kilka z nich:
- pięć razy nie potrafił skutecznie przeprowadzić przetargu na funkcjonowanie linii autobusowych;
- przegrał z SPPK Police sprawę o bezpodstawne unieważnienie 10-letniego przetargu;
- wydał 180 tys. zł na badania komunikacji, z których nic nie wynikło siatka połączeń nie została zmieniona;
- zlecił remont ul. Pokoju (przy której są działki, gdzie mieszka Marian Jurczyk). Remont miał kosztować 181 tys. zł, ale w trakcie wykonano prace dodatkowe, wydając wbrew przepisom dodatkowe 88,8 tys zł.
Dla Gazety
Piotr Krzystek - kandydat PO na prezydenta Szczecina
Coś, co tak dużo kosztuje, powinno pomagać nam żyć, a nie być kulą u nogi. Uważam, że trzeba doprowadzić do rozdziału komunikacji miejskiej od zarządzania drogami. Nie wiem, skąd u urzędników z ZDiTM bierze się strach, który powoduje przyznanie premii właśnie teraz. Przecież jak ktoś dobrze pracuje, to nic mu się nie stanie, jeśli zostanę prezydentem. Zapewniam, że nie skrzywdzę żadnego dobrego urzędnika. Wolałbym jednak, by decyzja o premiach rocznych w roku, który się nie skończył, była skonsultowana z nowym prezydentem. Jeśli zostanę prezydentem, będę urząd i każdy zakład budżetowy traktował jak firmę. Każde zadanie powinno być wykonane najszybciej, najlepiej i najtaniej.
Jacek Piechota - kandydat centrolewicy na prezydenta Szczecina
Wydaje mi się dziwne, że w zakładzie, który stracił płynność finansową, wypłaca się premie. A jeszcze bardziej dziwne, jeśli robi się to właśnie w tym okresie. Kiedyś w ministerstwie wstrzymałem wypłatę premii i to takich, które wynosiły setki złotych, a nie szły w tysiące. Uważam, że jeśli kierownictwo zakładu uznało, że ludzie pracowali dobrze i zasłużyli na nagrody, to powinni im je wypłacić. Jednak decyzja o przyznaniu premii dyrektorom powinna zapaść dopiero w porozumieniu z nowym gospodarzem miasta po przeanalizowaniu, czy takie nagrody są uzasadnione. Tymczasem ja słyszałem wiele negatywnych uwag dotyczących tego zakładu.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 14 listopada 2006 roku.

* * *

Osiada planowo?

Nowy, zbudowany za ciężkie pieniądze Most Pionierów trzeba znów naprawiać. Już po raz trzeci trzeba usuwać skutki osiadania konstrukcji, bo zagrażają bezpieczeństwu kierowców.
Most ma trzy lata, kosztował ok. 420 mln zł, była to jedna z największych inwestycji w powojennym Szczecinie, a kolejne fragmenty przeprawy były otwierane z wielką pompą.
Uwaga, zagrożenie!
Tymczasem, co pewien czas konstrukcja zagraża bezpieczeństwu kierowców. Tak jak teraz. Na nitce powstał garb, szeroki na trzy pasy. Powstał kilka metrów od miejsca, gdzie zaczyna się przęsło mostu. Na asfalcie są też poprzeczne szczeliny. Przez garb musi przejechać każde auto.
Taka sytuacja powoduje realne zagrożenie dla kierowców. Jest tam podwyższenie prędkości, na mokrej nawierzchni może być bardzo niebezpiecznie - ocenia Jacek Pok, szef Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i biegły sądowy. Przy najechaniu na garb działają potężne siły, auto zostaje podbite, prowadzi to do utraty przyczepności albo jej zmniejszenia. Skutkiem tego może być obrócenie auta.
Ziemia osiada
Asfaltowy garb ma już swoją historię. W ciągu trzech lat pojawił się po raz trzeci. Jezdnia na nowym moście była już dwukrotnie naprawiana. Miejscy urzędnicy mają na to wytłumaczenie.
Nie osiada konstrukcja mostu, lecz nasyp. Jest to zjawisko normalne, występujące przy wszystkich tego typu obiektach - informuje Piotr Landowski z Urzędu Miejskiego. Chodzi o styk tzw. konstrukcji stałej, sztywnej, w tym przypadku mostu a konstrukcji luźnej nasypu. Projektując i budując przeprawę przez Regalicę zdawano sobie z tego sprawę, tym bardziej, że inwestycja była wykonywana w tzw. trudnym terenie, czyli m.in. na podłożu torfowym. W związku z tym zastosowano specjalną technologię, dzięki której nieuniknione osiadanie gruntu ograniczono. Były to tzw. zastrzyki cementowo-wapienne, a więc specjalny rodzaj palowania gruntu.
Natychmiast naprawić
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, który teraz odpowiada za utrzymanie konstrukcji, informuje, że konstrukcja Mostu Pionierów jest bezpieczna, a nasyp kiedyś osiadać przestanie. Co dalej z garbem? Natychmiast trzeba nawierzchnię naprawić - mówi Jacek Pok. - Zanim dojdzie do tragedii. Tym bardziej, że można śmiało założyć, że dużo kierowców przekracza w tym miejscu prędkość. Tymczasem ZDiTM nie podaje dokładnego terminu naprawy. Nierówność zostanie usunięta przy sprzyjających warunkach atmosferycznych - odpowiada Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 14 listopada 2006 roku.

* * *

Tramwaje prosto z Berlina - żółte,ciche, wygodne

Niespodzianka spotkała w piątek pasażerów linii 8: na trasę wyjechały sprowadzone z Berlina tramwaje, które - jak wcześniej zapowiadano - miały zadebiutować z końcem listopada.
Nowy tramwaj na Bramie Portowej. Foto: R.Pakieser Oby więcej takich niespodzianek - mówiła pani Jolanta, która przed godz. 7 czekała na tramwaj przy ul. Ku Słońcu. Mam wrażenie, że przeniosłam się w czasie. I nic dziwnego, bo sprowadzone z Niemiec tramwaje są ciche, wygodne i ciepłe. W niczym nie przypominają wagonów, którymi dotychczas podróżowaliśmy. W Szczecinie jest już 6 takich żółtych pojazdów. W sumie MZK kupiło ich 21. Wszystkie mają być dostarczone do końca roku. Na trasy będą wyjeżdżać sukcesywnie. Wyprą wcale nie najstarsze, ale będące w najgorszym stanie polskie przeguby z lat 70. Jest szansa, że posłużą nam przynajmniej kilkanaście lat. Za jeden wagon płacimy ok. 500 tys. zł. Fabrycznie nowy niskopodłogowiec kosztuje przynajmniej 5-7 min zł. Na takie zakupy dla miasta jest jeszcze za wcześnie.

Opracowanie "ToT", foto R.Pakieser "Kurier Szczeciński" 13 listopada 2006 roku.

* * *

Berlińskie tatry już jeżdżą po Szczecinie

W piątek po raz pierwszy tramwaje zakupione od BVG jeździły na trasie "ósemki".
Nowy tramwaj na ul. Dworcowej. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG Nie ma porównania z naszymi 30-letnimi tramwajami - mówił Michał Margoński, motorniczy na popołudniowej zmianie "ósemki". Komfort prowadzenia, kabiny motorniczego i przestrzeni dla pasażerów jest dużo większy.
Pani Joanna z Gumieniec potwierdza: - Pierwszy raz jadę takim tramwajem. Czuję się jakbym była w metrze. Wagony są długie, w środku jest ciszej. Pierwsze z 21 Tatr KT4Dt przyjechały do Szczecina 27 października. Teraz jest ich już sześć. Kolejne dojadą do końca stycznia. Nie możemy ich od razu puszczać na trasy, bo trzeba dostosować system informacji pasażerskiej do naszych wymogów - mówi zastępca dyrektora MZK Krzysztof Turczyn. Koszt przezbrojenia każdego wozu szacujemy na 8-10 tys. zł.
Berlin sprzedaje używany tabor, bo wymienia go na wagony niskopodłogowe. Tatry zostały wyprodukowane w latach 1983-88, a potem zmodernizowane w zakładach Siemensa w latach 1993-96. Za 21 wozów Szczecin zapłacił ponad 10 mln zł. Wagony przyjeżdżają do nas na lawetach. Mają one zastąpić 20 wagonów przegubowych 102N, kupionych w latach 1969-74, które są w fatalnym stanie. Umowa z BVG przewiduje, że niemiecka firma będzie pośredniczyć w dostawie części zamiennych do tych tramwajów oraz współpracy przy szkoleniu motorniczych i mechaników.
Zakup używanych tatr tylko częściowo poprawi stan szczecińskiej komunikacji tramwajowej. Średni wiek wagonów wynosi obecnie 25 lat. Na wymianę czeka przynajmniej 30 km torowisk. Tylko w tym roku w centrum miasta wozy kilkakrotnie wypadły z szyn.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", foto Cezary Aszkiełowicz A/G "Gazeta Wyborcza" 12 listopada 2006 roku.

* * *

Jak z ciszą wyborczą było

Tramwajowa spółka Miejski Zakład Komunikacyjny złamała ciszę wyborczą. W sobotę tramwaje pełne były plakatów wyborczych. Były to m.in. materiały komitetu "Czas" Jerzego Manduka, dyrektora... MZK
Sobota, godz. 17. Plakat Jerzego Manduka w tramwaju przejeżdżającym przez pl. Rodła. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG Tramwajarzom trudno zasłaniać się niewiedzą. O tym, że taka agitacja jest zakazana, rozmawialiśmy z nimi już w czwartek.
"Czasowi" zabrakło czasu?
Nie wiem, do kiedy będą wisiały plakaty w tramwajach - mówił w czwartek po południu Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK i jednocześnie kandydat "Czasu" do sejmiku zachodniopomorskiego. Umowy podpisywał nasz dział marketingu. W spółkach autobusowych wyborcze reklamy też miały jeździć do wyborczej niedzieli. A niektóre nawet dłużej, bo o ile partie wykupiły u nas reklamy do 12 listopada, to komitety kandydatów na burmistrzów i prezydentów aż do 26 listopada, czyli do drugiej tury - przyznaje Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach.
Wykładnia Państwowej Komisji Wyborczej jest jednak jasna: ruchome plakaty to aktywna agitacja, która w ciszy wyborczej jest zakazana. W nocy z piątku na sobotę w zajezdniach autobusowych trwało wielkie zdzieranie reklam. Tramwaje się do zakazu nie zastosowały. W sobotę widzieliśmy w nich m.in. reklamy Manduka i Mateusza Piskorskiego (kandydata Samoobrony na prezydenta Szczecina, który w piątek zrezygnował i razem z Andrzejem Lepperem namawiał do głosowania na Teresę Lubińską).
Inne incydenty
Do wczorajszego popołudnia policja informowała o kilku innych wypadkach łamania ciszy wyborczej. W sobotę przed południem przed jednym ze sklepów w Stargardzie Szczecińskim mężczyzna rozdawał ulotki wyborcze. Zatrzymany przez funkcjonariuszy tłumaczył, że sporo mu zostało i chciał rozdać do końca. Ulotki w ciszy wyborczej trafiły również pod drzwi mieszkańców Białogardu. W Szczecinie, na chodniku przed lokalem wyborczym na Pogodnie, w którym głosowała m.in. Teresa Lubińska, w niedzielny poranek pojawiło się wymalowane na chodniku nazwisko kandydata Kowalskiego z LPR. Po Gryfinie jeździł natomiast samochód obklejony plakatami wyborczymi jednego z kandydatów.
Informacje o drobnych naruszeniach ciszy spływają do nas cały czas - mówi komisarz wyborczy - sędzia Marian Szabo. Ale są to niewielkie incydenty. Większym problemem okazała się mała pojemność urn wyborczych. Już o godz. 12 otrzymałem telefon z Krzęcina z informacją, że zagłosowało dopiero ok. 20 proc. uprawnionych, a urna już się dopełnia - mówi komisarz wyborczy. O godz. 14 podobne sygnały zaczęły docierać ze Szczecina. Członkowie niektórych komisji wyborczych próbowali radzić sobie, ugniatając karty wyborcze np. kijami.
Do redakcji "Gazety" dzwonili wyborcy, którzy nie mogli znaleźć lokali wyborczych. Od lat głosowałam w urzędzie stanu cywilnego na Pogonie - mówiła 79-letnia pani Zofia. Ale tam teraz jest PiS. Nie było żadnej informacji, gdzie lokal przeniesiono.

Opracowanie "mpr, lat", foto Cezary Aszkiełowicz A/G "Gazeta Wyborcza" 12 listopada 2006 roku.

* * *

Pierwsza jazda żółtymi tatrami

W końcu można sprawdzić, na ile poprawi się komfort podróżowania szczecińskimi tramwajami. Na „ósemce” mają pojawić się dziś kupione w Berlinie wagony.
Na Pogodnie jest ich już sześć. Wszystkie mają już pozwolenie na wożenie pasażerów. Dwa kolejne wagony przyjadą na dniach. Te, które w Szczecinie były pierwsze, mają dziś wozić pasażerów na linii nr 8. Miejski Zakład Komunikacyjny zakupił w Berlinie 21 wagonów tatra. Mają po około 20 lat, ale wszystkie przeszły kapitalne remonty wykonane przez Siemensa. Jeden wagon kosztował około 500 tysięcy złotych, w tej cenie sprzedający zagwarantował szkolenie motorniczych i mechaników oraz części zamienne.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński" 10 listopada 2006 roku.

* * *

Cztery many za cenę trzech

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne dobrze rozejrzało się na rynku autobusowym i zrobiło złoty interes. Do końca listopada do firmy trafią cztery nowe, przegubowe many.
Dzięki temu na przysłowiowe „żyletki” zostaną pocięte cztery ostatnie ikarusy, które eksploatuje SPPK. Najstarszy ma 20 lat.
Dobry interes
Od sierpnia SPPK ma umowę ze Szczecinem na obsługę komunikacji miejskiej na tzw. liniach polickich przez 10 lat. Dopiero podpisanie umowy pozwoliło rozpocząć poważne rozmowy z partnerami handlowymi - wyjaśnia Andrzej Markowski, szef SPPK. Oczywiście wcześniej robiliśmy przymiarki do zakupu, sprawdzanie rynku.
I udało się. Pojawiła się dobra okazja: cztery nowe, przegubowe many, które stoją i czekają na południu Polski na nowego właściciela. Zostały wyprodukowane w 2005 roku w Turcji, ale nigdy nie były nawet zarejestrowane. Takich okazji trzeba po prostu dobrze szukać - cieszy się Andrzej Markowski. Cena jest niższa niż zupełnie nowego o 30 procent, czyli w cenie trzech dostajemy cztery. Koszt transakcji to niecałe 2,8 mln zł. Autobusy będą w leasingu na 5 lat.
Patrzą dalej
Firma komunikacyjna z Polic juz planuje kolejne zakupy. W ciągu dwóch lat wymienione powinno być 11 jelczy, z których najstarszy ma 20 lat. To wynika bardziej z pilnej potrzeby, niż z normalnej polityki wymiany taboru - uprzedza Markowski. Robiąc tę wymianę chcielibyśmy wprowadzić do firmy drugą markę, żeby nie być uzależnionym od jednego producenta.
Oferta na dostawę nowych pojazdów powinna pojawić się w przyszłym roku. Jeżeli SPPK wymieni jelcze, to najstarszy z autobusów firmy wożących pasażerów na miejskich liniach będzie miał 11 lat. Wtedy dopiero będzie możliwość prowadzenia normalnej odnowy taboru, czyli kupowania co roku 5 - 6 nowych autobusów - zapewnia szef SPPK.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 10 listopada 2006 roku.

* * *

Tramwajowa figa

Od wielu miesięcy Szczecin stara się o zakup sześciu tramwajów. Nie chodzi o nowoczesne składy ani nawet używane niskopodłogowce. Ma to być zaledwie sześć fabrycznie nowych doczep do wagonów kursujących po naszych torach od 2001 roku. Mimo to zakupy się ślimaczą, a zawiłe procedury prowadzą do tego, że nie wiadomo, kiedy nowe tramwaje w Szczecinie w końcu się pojawią.
Ponad rok temu okazało się, że przygotowany z mozołem wniosek zyskał akceptację i szczecińscy urzędnicy zdobyli środki unijne. Jednak podpisanie wniosku się odwlokło, bo mógł to zrobić wyłącznie wojewoda, a władza właśnie się zmieniała. Potem szczeciński magistrat ogłosił przetarg, którego termin kilkakrotnie przesuwano. Gdy w końcu miasto wybrało ofertę jednej z poznańskich firm, pojawiły się protesty. Uznano je za słuszne i za zwycięską uznano inną - złożoną również przez producenta z Poznania. Tramwaje dla Szczecina miała wyprodukować firma "Cegielski. Fabryka Pojazdów Szynowych".
Ale i tę decyzję oprotestowano - usłyszeliśmy w UM. Protest złożył po raz kolejny wrocławski "Protram", którego oferta była najdroższa, jak i poznański "Modertrans", którego wybrano pierwotnie.
Teraz decyzja należy do tzw. arbitrażu, który rozpatruje skargi składane do Urzędu Zamówień Publicznych. Wyrok powinien zapaść w ciągu najbliższych trzech tygodni. Nie oznacza to jednak końca starań o nowe tramwaje, a tym bardziej podpisania umowy. Prawdopodobnie decyzja arbitrażu także zostanie zaskarżona przez firmy, których oferty znów zostaną odrzucone. Sprawę ostatecznie rozstrzygnie sąd. I niezależnie od tego, kiedy umowa zostanie podpisana, stracimy na tym wszyscy. Nowe wagony trzeba będzie bowiem kupić prawdopodobnie za miejskie pieniądze. Kilka milionów złotych z UE może do czasu rozstrzygnięcia sporu po prostu przepaść...

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński" 9 listopada 2006 roku.

* * *

Darmowy tramwaj Lewicy i Demokratów

Na Pogodno, Niebuszewo czy Basen Górniczy można było dziś pojechać tramwajem za darmo. Warunek - trzeba było trafić na specjalny wyborczy tramwaj wynajęty przez Lewicę i Demokratów. W środku na pasażerów czekali kandydaci Lewicy i Demokratów do rady miasta, sejmiku, a także Jacek Piechota - kandydat na prezydenta Szczecina. Jacek Piechota powiedział, że to najlepsza forma dotarcia do mieszkańców. Piechota przyznaje, że tramwajem jeździ rzadko, jednak uważa, że stan taboru jest fatalny i wymaga poprawy. Darmowy tramwaj będzie jeździł do piątku w godzinach między 14-tą, a 17-tą. Rano kandydaci Lewicy i Demokratów rozdawali też na Basenie Górniczym gorącą herbatę.

Opracowanie "Ryszard Brodziński", "Polskie Radio Szczecin" 8 listopada 2006 roku.

* * *

Wyremontują Struga

Około 60 mln złotych Ministerstwo Gospodarki Morskiej zamierza przekazać na przebudowę ulicy Struga w Szczecinie - zapowiedział minister Rafał Wiechecki. Miasto będzie musiało dołożyć nieco ponad 9 mln złotych.
Ministerstwo ma środki na rozwój infrastruktury poprawiającej dostęp do portu, a przecież ulica Struga jest główną drogą dojazdową - twierdzi Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej. - To są pieniądze z Unii Europejskiej.
Miasto wykonało już I etap prac. Wybudowano po bokach dwie jezdnie wspomagające oraz wiadukt. Minister twierdzi, że już w przyszłym roku Szczecin może dostać 7 mln euro na II etap prac. Jestem po uzgodnieniach z urzędem miejskim - zapewnia Wiechecki. - W II kwartale przyszłego roku chciałbym dostać wniosek o dofinansowanie.
W ramach II etapu miasto miałoby przebudować trzy pasy ruchu w obu kierunkach poprzez zagłębienie obecnej jezdni aż za skrzyżowanie z ulicą Wiosenną i Łubinową. Zbudowane zostaną też trzy wiadukty: na przedłużeniu ulicy Jasnej oraz dwa w ciągu ulicy Wiosennej i Łubinowej. Będą to bezkolizyjne skrzyżowania. Zakończenie prac przewidziane jest na 2009 rok. Rok wcześniej mogłyby ruszyć prace przy III etapie, na który ministerstwo może wyłożyć 8 mln euro.
Ministerstwo zapewnia tylko pieniądze z Unii Europejskiej. Miasto musiałoby dołożyć 15 proc. - dodaje minister Wiechecki. Władze Szczecina w rozmowach z nami twierdzą, że są w stanie zagwarantować brakującą kwotę. Koniec prac byłby w 2010 roku.
Wiechecki zapewnia, że nie jest to kiełbasa wyborcza. Jego resort dla naszego regionu przygotował 1,5 mld złotych. O szczegółach jednak poinformuje po kampanii wyborczej.

Opracowanie "ika", "Głos Szczeciński" 7 listopada 2006 roku.

* * *

Mieszkańcy Pogodna odwołali spotkanie z A.Grabcem

Przedstawiciele komitetów protestacyjnych szczecińskiego Pogodna odwołali zaplanowane na dziś spotkanie z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Kolejny termin rozmów w sprawie uporządkowania tras autobusowych odbędzie się po wyborach samorządowych.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 6 listopada 2006 roku.

* * *

Przełom w pracach przy rondzie Giedroycia

Usunięto kamień, który pod ul. Staszica uwięził wiertło warte milion euro. Być może już w tym tygodniu uda się wznowić wiercenie tunelu w tym miejscu.
Cenna głowica wiertła o średnicy ponad metra pod koniec września utknęła pod ziemią podczas drążenia kanału pod rurę kanalizacyjną. Od poniedziałku będą prowadzone prace, których celem jest wznowienie wiercenia tunelu. Najpierw wymieniona zostanie tarcza wiercąca, ponieważ ta, która zatrzymała się na kamieniu, trochę się zniszczyła. Następnie ośmiometrowy wykop zostanie zasypany, a grunt zagęszczony. Dopiero potem wiertło ponownie zacznie pracować.
Do wiertła i granitowego kamienia, z powodu której utknęło ono pod ul. Staszica, robotnicy z poznańskiej Hydrobudowy 9 dokopali się w czwartek po południu. Głaz okazał się na tyle duży i pechowo ułożony, że głowica, która go zaczęła kruszyć, zbaczała z wyznaczonego toru, uciekając w górę (a przy tego typu pracach wymagana jest wręcz milimetrowa precyzja).
Zanim dokopano się do kamienia, planowane było usunięcie go za pomocą jednego z czterech sposobów: wyciągnięcia w całości na zewnątrz, rozkucia, rozwiercenia bądź wysadzenia mikroładunkami. Na nasze szczęście głaz udało się wyciągnąć za pomocą chwytaka koparki - mówi Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9.
Do tej pory udało się wykopać zaledwie kilkadziesiąt metrów tunelu pod kanalizację. Przed incydentem wierciliśmy 10 metrów na dobę, gdy utknęliśmy, tempo spadło do sześciu centymetrów na dobę - wyjaśnia Jerzy Najda, kierownik z Hydrobudowy 9.
Do wykopania jest 250-metrowy kanał, łączący komory znajdujące się przy wejściu na targowisko Manhattan i przy krzyżówce al. Wyzwolenia i ul. Długosza. Pracownicy z Hydrobudowy 9 szacują, że jeśli po wznowieniu prac głowica nie natrafi na kolejne przeszkody, kanał będzie gotowy w połowie grudnia.
Budowa kanalizacji deszczowej pod rondem Giedroycia to część kontraktu "Budowa sieci kanalizacyjnej i wodociągowej lewobrzeżnego Szczecina" wartego prawie 43 mln euro. Kanalizacja jest budowana dzięki współfinansowanemu przez fundusz ISPA (obecnie Fundusz Spójności) "Programu poprawy jakości wody w Szczecinie".

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza" 5 listopada 2006 roku.

* * *

Wymienić, zasypać i kopać dalej

Tarcza świdra, który utknął pod rondem Giedroycia w Szczecinie jest zupełnie zużyta. Może uda się ją zastąpić już w poniedziałek.
W czwartek ekipy Hydrobudowy 9, która buduje kanalizację deszczową na Niebuszewie, dokopali się do urządzenia drążącego podziemny tunel. Maszyna, warta ponad 1 milion euro, utknęła na głębokości kilku metrów po napotkaniu na granitowy głaz. Głaz nie był duży. Wyjęła go koparka - tłumaczy Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Niestety był osadzony w glinie, taki jest tu teren. Pod naporem wiertnicy nie przesunął się, choć w innych warunkach maszyna jest w stanie przesunąć głaz tej wielkości. Głowica jest już odkopana. Znajduje się na głębokości kilku metrów. Czeka na nową tarczę wiercącą. Foto: Marcin Bielecki Urządzenie metodą bezwykopową ma wydrążyć pod Niebuszewem otwór o średnicy ponad metra. W nim pobiegnie kanalizacja deszczowa. Maszyna na razie nie będzie wiercić. Przynajmniej do poniedziałku. Być może wtedy przyjedzie nowa tarcza, która zastąpi starą, kompletnie zużytą. Ta jest do wymiany. Później zasypiemy komorę i do przodu. Drążymy dalej - zapewnia Witold Majorek.
Niewykluczone, że gdyby pogoda pozwoliła, już w przyszłym tygodniu byłoby możliwe puszczenie ruchu po zamkniętej dla aut ulicy Staszica. Po zasypaniu dziury wykonawca musi przywrócić nawierzchnie do stanu poprzedniego. Do tego potrzebne są odpowiednie temperatury, żeby można było kłaść asfalt. Przypomnijmy, że Hydrobudowe spotkały na Niebuszewie już dwie niemiłe niespodzianki. Najpierw utknęło wiertło pod rondem, a kilka dni później identyczne urządzenie trzeba było zatrzymać pod targowiskiem Manhattan. Maszyna trafiła w podziemne piwnice.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 4 listopada 2006 roku. Foto: Marcin Bielecki

* * *

Uwaga dziury!

Kierowcy wyjścia nie mają, na ulicy Struga w Szczecinie muszą jeździć bardzo ostrożnie, bo jezdnia ma koleiny i poprzeczne garby. Zarządca drogi w tym roku nic z nimi nie zrobi, a przebudowa ulicy nie ruszy szybko.
Struga, to ulica o największym natężeniu ruchu. Głębokie koleiny uprzykrzają jazdę szczególnie na nitce wyjazdowej z miasta. Drugi kierunek też pozostawia wiele do życzenia. Asfalt rozjeżdżają przede wszystkim tiry i autobusy. Szczególnie fatalnie jest w rejonie sygnalizacji świetlnych, to m. in. wynik hamowania ciężkich pojazdów.
Jest niebezpiecznie
Obecny stan techniczny ulicy Struga pozostawia wiele do życzenia. Jedyny równy odcinek jezdni ma ok. 300 metrów i został zrobiony rok temu. Foto: Marcin Bielecki Najbardziej zniszczony jest prawy pas. Na Struga nawierzchnia jest zdegradowana, koleiny podłużne, poprzeczne i pęknięcia - ocenia nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa szczecińskiej drogówki. - Stan nawierzchni ma wpływ na bezpieczeństwo ruchu. Każdy wybój sprawia, że auto może się zachowywać inaczej niż spodziewa się kierowca. Struga jest ulicą niebezpieczną, to wina natężenia i stanu nawierzchni. Jedyna metoda jaką obecnie stosuje Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego żeby ulżyć kierowcom, to frezowanie zwałkowanego asfaltu, czyli zdzieranie kolejnych warstw i bieżące remonty. Na nitce do centrum asfalt był wyrównywany frezarką w październiku. Na większe roboty szans nie ma. Tych kolein nie sfrezujemy w tym roku. Zrobimy to na pewno w przyszłym, o ile nie rozpocznie się przebudowa - nie ukrywa Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
Liczą na unijne pieniadze
Tymczasem miasto zapewnia, że podjęło już starania o dofinansowanie budowy kolejnego etapu ulicy ze środków Unii Europejskiej, ale termin składania wniosków nie został jeszcze wyznaczony. Prawdopodobnie będzie to drugi kwartał 2007 roku. Teraz Wydział Inwestycji Miejskich Urzędu Miejskiego aktualizuje dokumentację projektowo - kosztorysową. Kiedy budowa ruszy? Na razie nie wiadomo. W budżecie miasta na 2007 rok zostały zarezerwowane środki na aktualizację dokumentacji budowlanej, wykonawczej oraz przygotowanie wniosków. Dokładne koszty przebudowy będą znane po wykonaniu aktualizacji dokumentacji - wyjaśnia Elżbieta Turska, zastępca dyrektora WIM. Rozpoczęcie prac budowlanych będzie zależało od pozyskania środków zewnętrznych.
Ma być pięknie
Drugi etap przebudowy zakłada obniżenie o około 4 do 5 m głównych jezdni ulicy na odcinku od nowego wiaduktu do wyjścia za skrzyżowaniem z ulicami Łubinową i Wiosenną. Zbudowane zostaną też trzy wiadukty drogowe na poziomie istniejących dróg dojazdowych: na przedłużeniu ul. Jasnej oraz dwa na przedłużeniu ulic Wiosennej i Łubinowej.
W ten sposób powstaną bezkolizyjne skrzyżowania drogi krajowej nr 10 z ulicami poprzecznymi. Rok temu zakończono pierwszy etap robót obejmujący budowę jezdni wspomagającej południowej do ul.Łubinowej, jezdni wspomagającej północnej do ul.Pomorskiej oraz budowę pierwszego wiaduktu.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 4 listopada 2006 roku. Foto: Marcin Bielecki

* * *

Nowe wiadukty na A6

Za tydzień pojedziemy nowym wiaduktem koło hotelu Panorama.
Zima nie przeszkodziła w przebudowie autostrady A6. Kilka stopni mrozu w nocy i dodatnia temperatura w dzień mają nawet dobry wpływ na to, co robimy - zapewnia Witold Buczyński, inżynier kontraktu na budowie. Beton wiąże wolniej, a przez to będzie mocniejszy.
Przebudowa niespełna ośmiokilometrowego odcinka autostrady położonej w obrębie miasta rozpoczęła się dokładnie rok temu. Firma Budimex Dromex ma do czerwca przyszłego roku zakończyć inwestycję (całkowity koszt - 114 mln 219 tys. zł).
W tej chwili trwa remont północnej jezdni autostrady (w kierunku przejścia granicznego w Kołbaskowie). Ruch w obu kierunkach odbywa się po jezdni południowej, która jest już na ukończeniu. Zwolnić musimy przy trzech starych wiaduktach nad ulicami: Morwową, Smoczą i Chłopską. Na nitce południowej wiadukty jeszcze nie są gotowe. Pierwszy z nich 20 listopada powinien być gotowy - mówi Witold Buczyński. Dwa największe wiadukty nad Smoczą i Chłopską planujemy oddać do użytku w drugiej połowie grudnia. Wtedy też rozpocznie się rozbiórka starych wiaduktów na nitce północnej, po których obecnie odbywa się ruch. Ten nad Smoczą zostanie wysadzony, a nad Chłopską pocięty na kawałki.
Autostrada A6 to fragment dawnej "berlinki", zbudowanej przez III Rzeszę z betonowych płyt. Odcinek z Berlina do Szczecina powstał w latach 1934-1936. Dalej droga miała wieść do Gdańska, Elbląga i Królewca, ale projekt nie został zrealizowany. W ciągu 70 lat eksploatacji płyty popękały i powypaczały się. W najgorszym stanie jest kilkunastokilometrowy fragment tuż przed granicą. Szczeciński Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad już zlecił projekt przebudowy kolejnego etapu od Kijewa do węzła Rzęśnica (rozjazd na Chociwel i Świnoujście). Także po niemieckiej stronie od kilkunastu lat "berlinka" przechodzi generalny remont.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 3 listopada 2006 roku.

* * *

Na Staszica dokopali się do wiertła

To wiertło drąży tunel pod targowiskiem Manhattan. Takie samo utknęło pod rondem GiedroyciaJest drogocenna głowica, a obok niej wielki, twardy kamień. Trzeba go usunąć, żeby wznowić wiercenie kanału pod rondem Giedroycia.
Dochodzi godz. 13 w czwartek. Do głębokiej dziury przy wjeździe z ul. Staszica na rondo Giedroycia zagląda trzech pracowników poznańskiej Hydrobudowy 9. Czwarty, operator koparki, wybiera urobek. Stojący przy krawędzi podpowiadają, jak ma kierować łyżką, by dokopać się do głowicy wiertła, które utknęło miesiąc temu na głębokości ok. siedmiu metrów pod ziemią.
W lewo, w lewo. Trochę do siebie. Stój. Opuszczaj - pokrzykuje jeden z mężczyzn. Operator wykonuje polecenia. W pewnej chwili przy próbie zamknięcia łyżki coś pod jej zębami zazgrzytało. Jest kamień, albo głowica - zgodnie uznali robotnicy. Po usunięciu ziemi w lewym rogu komory pojawiła się część wielkiego głazu, na którym utknęło wiertło. To przez niego nie można było dalej drążyć pod rondem metrowej średnicy tunelu pod kanalizację deszczową.
Granitowa przeszkoda
Tunel miał iść najpierw po prostej, potem łukiem i znów po prostej, aż do skrzyżowania z al. Wyzwolenia i ul. Długosza - mówi Jerzy Najda, kierownik z Hydrobudowy 9.
Pech chciał, że już po wydrążeniu kilkunastu metrów (wiertło wystartowało z komory zbudowanej przy wejściu na Manhattan) głowica natrafiła na przeszkodę. Gdyby głowica wiercąca miała średnicę 1,2 metra, można byłoby dojść do niej przez tunel, który sama wydrążyła - mówi Dymitr Petrov-Ganev z firmy Herrenknecht, produkującej sprzęt do mikrotunelingu. Przy mniejszej średnicy nie ma takiej możliwości. Dlatego żeby odzyskać głowicę, trzeba było dokopać się do niej od góry. Po dotarciu na miejsce zaczęły się oględziny.
To granitowy kamień - mówi Najda. Świadczą o tym wydobyte z ziemi ułamki. Wiertło nie dość, że nie mogło rozkruszyć głazu, to zaczęło się ześlizgiwać do góry po jego powierzchni. A tunel musi być wydrążony precyzyjne według planów. Na całej 250-metrowej długości odchylenie nie powinno być większe niż 1,5 cm.
Co dalej?
Musimy usunąć przeszkodę - tłumaczy Najda. Są różne sposoby: rozkucie, wykopanie, rozwiercenie, bądź rozsadzenie mikroładunkami. Decyzję podejmiemy, gdy będziemy widzieć cały kamień.
Sama głowica nie będzie wyjmowana. Zacznie dalej drążyć tunel, gdy droga będzie wolna. Żeby w przyszłości uniknąć niespodzianek w postaci kolejnych głazów, na całej długości zaplanowanego kanału wykonano odwierty geologiczne. Nie znaleźliśmy żadnych dodatkowych przeszkód - mówi kierownik Najda. Ale stuprocentowej pewności, że nie będzie niespodzianek, nie mamy.
Taką niespodzianką może być np. jakaś rura lub kabel, do którego nikt się nie przyzna. Na taki bezpański kabel, którego średnica sugerowała, że może w nim być napięcie nawet 15 kV, już raz w trakcie budowy natrafiono. Udało się go podwiesić bez konieczności przecinania.
Po usunięciu granitowego głazu dziurę na wjeździe na rondo trzeba będzie zasypać, a grunt zagęścić do stanu takiego, jak przed rozkopaniem (żeby jezdnia się nie zapadała). Potem wiercenie będzie wznowione. Cały kanał ma być wydrążony w połowie grudnia.
Co to za wiertło
Wiertło, które kopie tunel pod rondem Giedroycia, ma średnicę zewnętrzną 1099 mm. Na końcu zainstalowana jest tzw. tarcza mix, która jest w stanie przewiercić zarówno piasek, jak i litą skałę (głazu pod rondem nie rozkruszyła, bo ślizgała się po jego powierzchni). Tarcza zbudowana jest z węglików spiekanych i hartowanych dysków mogących skruszyć kamienie. Napęd tylko obraca tarczę. Posuwanie się naprzód odbywa się za pomocą rur przeciskowych. Rury zapewniają też wypompowanie urobku na zewnątrz. Po wykonaniu tunelu rury przeciskowe zostają pod ziemią, tworząc przyszły kolektor ściekowy.
Szybkość wiercenia tunelu zależy od gruntu, w jakim powstaje tunel, i wytrzymałości rur przeciskowych. Rury są dociskane za pomocą siłowników hydraulicznych. Siła docisku może wynosić nawet 300 ton. Naprowadzanie wiertła jest sterowane systemem laserowym i żyroskopowym. Zapewnia to idealną precyzję. Sama tarcza kosztuje ok. pół mln euro. Przynajmniej drugie tyle warty jest sprzęt uzupełniający: hydraulika, systemy naprowadzania itd.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 2 listopada 2006 roku. Foto: Cezary Aszkiełowicz

* * *

Prasa informuje - październik

* * *

Nowe podziemne odkrycia na Manhattanie - głowica uwolniona

Podziemny Szczecin.
Na Manhattanie uwolniono głowicę, która podczas prowadzonych tam prac związanych z bezodkrywkową budową kanału ściekowego utkwiła w pustej przestrzeni. Dokonano także nowych podziemnych odkryć.
W czwartek pisaliśmy o odnalezionej w szczecińskim Archiwum Państwowym niepełnej dokumentacji niemieckiej Policji Budowlanej, dotyczącej tego obszaru i jego okolic oraz o odkryciu trzech podziemnych pomieszczeń. Teraz, dzięki zaawansowaniu prac, wiemy więcej. Przede wszystkim uwolniono drogą głowicę! Natrafiono też na korytarz o długości plus minus 15 metrów, szerokości w granicach 1,5 metra oraz wysokości ponad 4 m. Po jego obu stronach znajdują się pomieszczenia. Jest ich 6. Po każdej stronie po trzy. Są też jakieś schody. Prawdopodobnie korytarz był wyłożony płytkami ceramicznymi. Są to wszystko obiekty pozostałe po browarze „Tivoli”, a korytarz prowadzi w kierunku ul. Niemcewicza, pod którą nie brak różnych podziemi. Według jednego z naszych Czytelników, w tej okolicy z podziemnych obiektów korzystało przed laty również przedsiębiorstwo „Las”. Do czego służyły odkryte na Manhattanie podziemia? Z dokumentacji wynika, że stało nad nimi coś, co można by określić jako drewnianą wiatę. Pojawiła się myśl, że to mogły być jakieś zbiorniki. Nie traci zwolenników także koncepcja, że były to po prostu piwnice albo obiekty, które stały niegdyś na powierzchni ziemi. Znajdują się one bowiem na głębokości 5-7 metrów. To mniej więcej tyle, ile nawieziono w tym miejscu po wojnie gruzu.
Niemiecka dokumentacja browaru, do którego dobudowywano różne elementy oraz okolicznych terenów dotyczy okresu od 1887 do 1943 roku. I tutaj zaczyna się problem. Hydrobudowa-9 wykonuje kanał ściekowy i podziemia interesują ją tylko, co zresztą zrozumiałe, z tego punktu widzenia i tylko na odcinku trasy tunelu ściekowego, a nie całego terenu Manhattanu. Nad sprawą czuwa miejski konserwator zabytków, ale jego zainteresowania określa nazwa funkcji. A tymczasem jest jeszcze jeden wątek. Dlaczego dokumentacja kończy się w 1943 roku? Czyżby o browar i jego okolice zatroszczyli się w tym czasie i coś tam majstrować zaczęli ludzie z innych niż Policja Budowlana służb, związanych z Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy na czele. Oni sprawowali pieczę nad ważnymi podziemiami i gromadzili ich dokumentację. Mamy przecież liczne przykłady różnych planów, z których tuż przed wojną lub w jej czasie znikały np. obiekty przemysłowe.

Opracowanie "J.Grażewicz", 30 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński"

* * *

Nie będzie blokady ul. Reduty Ordona

Do 6 listopada ma powstać propozycja nowego układu linii w rejonie os. Somosierry wypracowana przez mieszkańców.
Taką decyzję podjęli mieszkańcy na spotkaniu z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Były to negocjacje ostatniej szansy. Gdyby nic z nich nie wyszło, a miasto obstawało przy obecnym podziale linii autobusowych, protestujący z ulic Reduty Ordona (nie chcą kursowania linii 75 przez tę ulicę) i Horeszków (chcą mieć autobus jeżdżący do centrum miasta) grozili zablokowaniem kursów linii 75.
W spotkaniu oprócz mieszkańców dwóch wspomnianych ulic udział wzięli jeszcze ludzie z ul. Grota-Roweckiego (oni nie chcą autobusów u siebie) oraz ul. Łukasińskiego (też nie chcą zwiększania liczby kursów na swej ulicy).
Stanęło na tym, że wszelkie decyzje o zmianie kursowania autobusów zostały odroczone przynajmniej do 6 listopada - mówi Robert Stankiewicz, przedstawiciel ul. Horeszków. Do tego czasu we własnym gronie - mieszkańców wszystkich czterech ulic - mamy wypracować propozycję, którą przedstawimy miastu.

Opracowanie "mpr", 29 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza"

* * *

Zmiany w komunikacji

W związku z obchodami Wszystkich Świętych już w poniedziałek i wtorek wprowadzone zostaną zmiany w kursowaniu komunikacji miejskiej.
We wtorek od godz. 6 wprowadzona zostanie tymczasowa organizacja ruchu w okolicach cmentarza w Dąbiu. Kolejne zmiany wprowadzone zostaną w środę (napiszemy o nich w jutrzejszym wydaniu "Gazety").
Zmiany w poniedziałek
Linia 7 - wprowadzony zostaje rozkład jazdy z korektami odjazdów w godzinach wieczornych. W szczycie linia będzie kursować co sześć minut.
Linia 8 - wprowadzone zostają nowe rozkłady jazdy.
Linia 11 - o 2 minuty zostaną przyspieszone pierwsze kursy z pętli Ludowa i Pomorzany w dzień powszedni.
Uwaga w Dąbiu
W rejonie cmentarza przy ul. Goleniowskiej zostanie wprowadzona we wtorek o godz. 6 tymczasowa organizacja ruchu. Na ul. Goleniowskiej obowiązywać będzie ograniczenie prędkości do 40 km na godz. Wzdłuż ul. Goleniowskiej pomiędzy Rumuńską i Bośniacką wprowadzony zostaje zakaz postoju po obu stronach jezdni. Na ul. Jugosłowiańskiej na odcinku od Goleniowskiej do Toruńskiej zostaje wprowadzony ruch jednokierunkowy, wjazd od ul. Goleniowskiej. Na ul. Czarnogórskiej na odcinku od Jugosłowiańskiej do Bośniackiej wprowadzony zostanie ruch jednokierunkowy, wjazd od ul. Jugosłowiańskiej.

Opracowanie "mpr", 29 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

8, 9 i 1 wracają na stare trasy

Na ulicę Ku Słońcu wróciły tramwaje nr 8 . Punktualnie o godzinie 5.10 z pętli na Gumieńcach wyjechał pierwszy skład. Jeszcze wczoraj Zarząd Dróg miał drobne uwagi dotyczące przystanków ale do nocy usterki usunięto. Dziś ósemka jeździ według specjalnego rozkładu, w szczycie kursować będzie co 12 minut. Znów muszą do niej przyzwyczaić się i pasażerowie ale i kierowcy. Od dziś nie ma już zastępczej linii autobusowej nr 808. 600 metrów torowiska na Ku Słońcu remontowane było przez ponad dwa miesiące. Od dziś w tym rejonie obowiązuje nowa organizacja ruchu - przeprogramowano cykl sygnalizacji świetlnej na nowobudowanym rondzie, tuż przed wjazdem na krzyżówkę zlikwidowano przystanek na ulicy Okulickiego w kierunku centrum, teraz znajduje się on tuż za zjazdem z ronda na ulicy Ku Słońcu. Zmianie uległa także od dziś trasa tramwaju nr 9 i częstotliwość oraz godziny przyjazdu na przystanki tramwaju nr 1.

Opracowanie "M. Nieniewska", 28 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Przyjechały berlińskie tramwaje

Pierwsze dwa tramwaje, które Szczecin kupił w Berlinie przyjechały do zajezdni Pogodno. Następne dwa skłądy są spodziewane do końca miesiąca. W sumie do Szczecina w najbliższym czasie tirami zostanie przywiezionych 21 tramwajów. Zastąpią one wysłużone tramwaje przegubowe typu 102. Adaptacja niemieckich tramwajów potrwa dwa tygodnie. Później wyjadą na ulice miasta. Niemieckie tramwaje będą kursować na wszystkich liniach oprócz trójki, która jeździ po Niemierzyńskiej i Arkońskiej. Torowisko w tych ulicach jest w złym stanie technicznym. Niemieckie tramwaje będą koloru żółtego. W najbliższym czasie Miejski Zakład Komunikacji nie przewiduje ich przemalowywania. Wszystkie wozy mają dotrzeć do Szczecina na przełomie grudnia i stycznia. Miejski Zakład Komunikajci nie wyklucza że kupi w Berlinie kolejne używane tramwaje.

Opracowanie "G.Gibas ", 28 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

"Ósemka" wróciła

Dziś od rana możemy z Basenu Górniczego dojechać tramwajem linii 8 do pętli na Gumieńcach. Wczoraj odbył się odbiór techniczny przebudowanego torowiska w ciągu ul. Ku Słońcu do nowobudowanego ronda przy zbiegu z ul. Derdowskiego.
Najpierw odbyło się szlifowanie nowego torowiska, a po nim dwie jazdy próbne. Odbiór techniczny zakończył się pomyślnie, nie mamy żadnych zastrzeżeń do torowiska i trakcji. Drobne uwagi mieliśmy do peronów, ale w chwili wznowienia ruchu wszystko ma już być w porządku. - informuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
„Ósemka” pojedzie w weekend wg. specjalnego rozkładu jazdy. Zmieniła się lokalizacja przystanku w kierunku centrum w rejonie skrzyżowania z ul. Derdowskiego - został przeniesiony z ul. Okulickiego na Ku Słońcu.

Opracowanie "mdr", 28 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Pierwsze 2 z 21

Za dwa tygodnie pierwsze "berlińczyki”, czyli kupione w stolicy Niemiec tatry, będą woziły szczecinian. Tramwaje trafiły już do zajezdni Pogodno.
Na razie są dwa. Przyjechały w czwartek późnym wieczorem, choć miały być po południu. Niestety, Niemcy mieli kłopoty z transportem, konwój wstrzymała policja. Są już nasze - nie kryje radości Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Wagony trzeba przygotować do eksploatacji. Na to potrzebujemy około dwóch tygodni. Nie jest wykluczone, że na parę rund po mieście wyjadą wcześniej. Kilka godzin przed tramwajami trafiły podzespoły: wózki, silniki, drobne akcesoria. Nowe wagony są żółte i w takim barwach pojawią się na trasach, przynajmniej na początku. Na przemalowanie szkoda pieniędzy, choć docelowo będą miały szczecińskie barwy - tłumaczą w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym.Czeskie tatry, które długo służyły berlińczykom, po modernizacji dokonanej przez Siemensa, będą wkrótce woziły szczecinian . Foto Marcin Bielecki Na razie z pojazdów, które są na Pogodnie, trzeba usunąć reklamy, które mają na burtach. Na jednym wagonie w Berlinie reklamowała się firma odzieżowa. Druga plansza, to autoreklama BVG, przedsiębiorstwa, które sprzedało MZK 21 tatr. MZK ma na razie dwóch motorniczych z niemieckimi uprawnieniami, którzy mogą jeździć tatrami. Zostali przeszkoleni specjalnie na jazdy próbne, które odbyły się w Szczecinie w kwietniu. Instruktorzy nauki jazdy kończą właśnie szkolenie w Niemczech, później będą uczyli motorniczych - wyjaśnia Ryszard Tam, kierownik zajezdni Pogodno.
Kolejne dwie tatry mają trafić do MZK w ciągu kilku dni. Przyjazd ostatnich zakupionych wagonów nastąpi na przełomie grudnia i stycznia. W tym czasie MZK planuje sukcesywnie wycofywać z użytku zdezelowane przegubowe wagony 102.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto Marcin Bielecki, 28 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Ósemka wraca na Gumieńce

Udało się! Drogowcy budujący torowisko zdążyli przed Wszystkimi Świętymi. Od sobotniego poranka na Gumieńce znów będzie można dojechać tramwajem.
W piątek od rana testowano, jak puste tramwaje radzą sobie na nowym torowisku. Próby wypadły pomyślnie - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Sieć poprawnie współpracuje z torowiskiem. Tory były wymieniane w dwóch miejscach. Między główną bramą Cmentarza Centralnego i ul. Karola Miarki wymieniono ponad 600 m torów. Ponadto na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu, Okulickiego i Derdowskiego przebudowano rozjazd, dostosowując go do geometrii powstającego tam ronda. Nowe tory na krzyżówce zbudowano w taki sposób, by były one dostosowane do planowanej w przyszłości pętli tramwajowej przy Centrum Handlowym "Ster".
Motorniczy, którzy testowali nowe torowisko, wypowiadali się o nim z uznaniem. To trasa, po której w przyszłości mają jako pierwsze jeździć niskopodłogowce. Różnice są bezdyskusyjne - mówi Turczyn. - O ile przed modernizacją w niektórych miejscach tory miały odchyłki takie, że klasyfikowały się do kapitalnego remontu, to teraz torowisko pozwala na jazdę z prędkością nawet 100 km na godz. Tramwaje zaczną regularnie jeździć w sobotę rano. W porównaniu z sytuacją sprzed zawieszenia kursów zaszła jedna istotna zmiana. Dla kierunku w stronę centrum zlikwidowany został przystanek na ul. Okulickiego, tuż przed wjazdem na krzyżówkę z ul. Ku Słońcu. Został on przeniesiony za krzyżówkę na ul. Ku Słońcu (tam, gdzie zawsze był przystanek dla kierunku przeciwnego). W piątek właśnie do tych przystanków zastrzeżenia mieli policjanci, którzy decydowali o dopuszczeniu tramwaju do ruchu. Perony były niezabezpieczone od strony jezdni. Do soboty rano wykonawca zobowiązał się wykonać odpowiednie zabezpieczenia - informuje Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w miejskiej drogówce.
Przeprogramowana została także sygnalizacja świetlna - po to, by wyjeżdżający z ul. Okulickiego tramwaj nie przecinał drogi stojącym na krzyżówce samochodom. W sobotę tramwaje ruszają od razu ze zwiększoną częstotliwością. Oprócz zwykłej ósemki kursującej na trasie Basen Górniczy - Gumieńce dodatkowo będzie jeździł tramwaj D8 z Dworcowej na Gumieńce. Na cmentarz można będzie więc dojechać w ten weekend z częstotliwością co sześć minut. Jednocześnie z wznowieniem kursowania tramwajów likwidowana jest linia autobusowa 808, która jeździła przez ostatnie miesiące z pl. Kościuszki do pętli na ul. Kwiatowej.
Komunikacja w czasie weekendu
Tramwaje
8 - będzie kursować na trasie Basen Górniczy - Gumieńce, wg specjalnego rozkładu jazdy z częstotliwością co 12 min.
D 8 - będzie kursować na trasie Dworcowa - Gumieńce, wg specjalnego rozkładu co 12 min w godz. 8.30-19.
2 - będzie kursować na trasie Dworzec Niebuszewo - Potulicka, co 12 min.
Autobusy
D 53 - dodatkowa linia z ul. Dworskiej (IV brama) do Stoczni Szczecińskiej przez pl. Słowińców, wg specjalnego rozkładu jazdy. Autobusy będą kursować co 40 min w godz. 10-17.
D 61 - dodatkowa linia będzie kursować na trasie Dworzec Gł. - Południowa, wg specjalnego rozkładu jazdy. Autobusy co 20 min w godz. 10-17.
D 67 - będzie kursować na trasie Stocznia Szczecińska - Karola Miarki, wg specjalnego rozkładu jazdy. Autobusy co 12 min w godz. 10-17.
107 - będzie kursować na trasie pl. Rodła - Police Osiedle Chemik, wg specjalnego rozkładu jazdy. Autobusy co 8 min w godz. 9-17, w pozostałych godzinach wg świątecznego rozkładu.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", 27 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Rozpoczęły się dostawy - pierwsze tatry w Szczecinie

Dwa tramwaje, które szczecińskie MZK kupiło w Berlinie, są już w zajezdni Pogodno. Żółte wagony przyjechały na specjalnych lawetach, wzbudzając ciekawość obserwujących kolumnę mieszkańców. Za ok. 2 tygodnie powinny już wozić pasażerów - mówi Krzysztof Turczyn, z-ca dyr. MZK Szczecin. Musimy je okleić zgodnie z wymogami ŻDiTM, dostosować do naszych potrzeb elektroniczne wyświetlacze, zamontować kasowniki.
MZK kupiło 21 wagonów z połowy lat 80., które po 10 latach przeszły gruntowną modernizację. Ich dostawy powinny się zakończyć w tym roku. Żółte wagony będą się systematycznie pojawiać na liniach, a zastosowane w nich rozwiązania zapewniają komfort jazdy. Dzięki sprowadzeniu wagonów z naszych ulic znikną najbardziej wysłużone przegubowce, obecnie kursujące na liniach 3, 4, 5 i 12.

Opracowanie "ToT", 27 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński"

* * *

Na Święto Zmarłych - dodatkowy autobus

W czasie Święta Zmarłych (1 listopada) w Policach zostanie uruchomiona dodatkowa bezpłatna linia komunikacji miejskiej.
Trasa przejazdu świątecznego autobusu będzie przebiegała ulicami: Tanowską, Piłsudskiego, Wojska Plskiego i Grunwaldzką. Godziny odjazdu: 8.00, 8.30, 9.00, 9.30, 10.00, 10.30, 11.00, 11.30, 12.00, 12.30, 13.00, 13.30, 14.00, 14.30, 15.00, 15.30, 16.00, 16.30, 17.00, 17.30, 18.00, 19.00, 20.00.

Opracowanie "ToT", 27 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Oby zima była łagodna - gotowi do odśnieżania

Zima ma być ciepła i łagodna, ale firmy odpowiedzialne za utrzymanie ulic odnowiły już sprzęt i zgromadziły większe niż zwykle zapasy soli. Całodobowe dyżury zaczynają się 1 listopada. A policja apeluje do kierowców o rozsądek.
Na wymianę i odnowę sprzętu w ostatnich 3 latach wydaliśmy ponad 600 tys. zł. Zgromadziliśmy już 5,6 tys. t soli, 600 t piasku i 10 t chlorku wapnia - wylicza Ronald Laska, szef firmy „Remondis" odpowiedzialnej za odśnieżanie lewobrzeża.
Na bazie. Foto M.Niedzielski Gotowe jest także MPO, które dba o przejezdność dróg na prawobrzeżu. Zgromadziło 650 t soli, 34 t piasku i tonę chlorku wapnia. Obie firmy zaczynają pełnić całodobowe dyżury, na bieżąco będą też monitorować prognozy pogody. Długoterminowa prognoza jest dobra - zapewnia Emilia Barbach ze Szczecińskiego Biura Prognoz. Synoptycy zapowiadają ciepłą i wilgotną zimę z temperaturami w granicach: -1 do +3 st. w grudniu i -1 do -2 st. w styczniu i lutym. Dla firm odpowiedzialnych za odśnieżanie i dla kierowców to dobre wieści.
Do końca miesiąca auta powinny być gotowe na zimę - przypomina podkom. Dariusz Zajdlewicz, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Szczecinie. Pamiętajmy o skrobaczkach, płynach pomagających usunąć lód z szyby i przede wszystkim o zmianie opon na zimowe. Policjanci proszą też o szczególną ostrożność, zachowywanie większej odległości za poprzedzającymi pojazdami i zwracanie uwagi na pieszych. Oni nie muszą znać przepisów w takim stopniu jak kierowcy - tłumaczy podkom. Zajdlewicz. Dlatego pamiętajmy o ograniczonym zaufaniu.
Miasta nie stać, by utrzymywać bez śniegu czy lodu wszystkie ulice. W Szczecinie nakłady na akcję „Zima" wynoszą od 7 lat co roku ok. 3,5 mln zł. Dwa razy mniej niż w Gdańsku czy Wrocławiu. Z ok. 730 km ulic odśnieżaniem objętych jest niespełna 560. W dodatku brak funduszy sprawia, że na udrożnienie przejazdu na drogach pierwszej kolejności firmy mają aż 4 godz. od wystąpienia opadów. Na mniej ważnych - nawet 6.

Opracowanie "ToT", foto M.Niedzielski, 27 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Na rondzie przy Europejskiej - będzie (nieco) lepiej?

Najgorsze mamy już za sobą - takie zapewnienie uzyskaliśmy wczoraj od przedstawicieli firmy, która modernizuje skrzyżowanie ul. Ku Słońcu z ulicami: Derdowskiego, Europejską i Okulickiego w Szczecinie. Jeśli próba uruchomienia tramwaju linii nr 8 się powiedzie, przez remontowane rondo wreszcie przejedziemy nieco szybciej. Czy te przewidywania się spełnią, zobaczymy już jutro - wszystko zależy od tego, czy udadzą się dzisiejsze próby torowiska i sieci. Jeśli wszystko zagra, w sobotę ul. Ku Słońcu „ósemki" pojadą swoją trasą. Dzięki temu znikną z ronda autobusy komunikacji zastępczej.
Przebudowaliśmy już sieć podziemną - tłumaczy pracownik Energopolu. Możemy dzięki temu wrócić do organizacji ruchu sprzed remontu. Oczywiście, kierowcy nadal muszą się liczyć z utrudnieniami. Modernizacja przecież nadal trwa. Będzie kontynuowana do sierpnia przyszłego roku. Prawdopodobnie więc od soboty na skrzyżowaniu obowiązywać będzie nowa organizacja ruchu. Nie oznacza to jednak, że korki w tym rejonie zupełnie znikną - były tu, zanim remont ronda został rozpoczęty. Policjanci z drogówki liczą jednak, że nowa organizacja ruchu przynajmniej upłynni przejazd przez skrzyżowanie.
Taką nadzieję mają również setki kierowców, którzy codziennie przebijają się od granicy w stronę centrum miasta lub wracają ze Szczecina w kierunku Mierzyna. W szczycie w korku czeka się godzinami. Wczoraj stałem pół godziny i nie posunąłem się do przodu nawet o metr - mówi zdenerwowany kierowca seata. W końcu zrezygnowałem. Zawróciłem i dostałem się do Szczecina przez Mierzyn. Dotychczasowa organizacja ruchu praktycznie zablokowała przejazd przez skrzyżowanie. Okazuje się, że zastrzeżenia do niej mają również policjanci z miejskiej drogówki.
Złożyliśmy już wniosek do sądu grodzkiego przeciwko wykonawcy robót - powiedział kom. Artur Marciniak, rzecznik prasowy KMP. Naszym zdaniem, na rondzie panuje fatalne zabezpieczenie ruchu. Na dodatek - niezgodne z zatwierdzonymi wcześniej planami. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, niedociągnięcia te wynikły z pośpiechu, by na czas, czyli przed dniem Wszystkich Świętych uruchomić linię „ósemki". Jeśli pojedzie swoją trasą, będzie lepiej - uzyskaliśmy zapewnienie. Remont ronda jest gruntowny. Oprócz placu przebudowuje się również torowisko i chodniki. Poza tym powstaną tu ścieżki rowerowe i tzw. mała architektura. Przy okazji będą również wyremontowane wloty ulic dochodzących do skrzyżowania, np. ul. Derdowskiego zostanie wybudowana jako dwujezdniowa o dwóch pasach ruchu z pasem zieleni pośrodku (prawoskręt w ul. Ku Słońcu zostanie zlikwidowany). Rondo będzie miało 60 metrów średnicy. Na jezdni o szerokości 10 metrów wytyczone zostaną trzy pasy ruchu.
Koszt przebudowy krzyżówki oszacowano na 14 mln zł. Ponad 11 mln zł miasto otrzymało jako dofinansowanie z ZPORR, około 4 mln zł - zgodnie z wcześniejszą umową - da hipermarket Geant.

Opracowanie "L.Wójcik", 27 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Jazda od soboty?

Tory tramwajowe na ul. Ku Słońcu w Szczecinie są już gotowe. Z kolei w rejonie budowanego ronda przy ul Derdowskiego drogowcy spieszą się z robotami, by „ósemka” jeździła na Wszystkich Świętych.
Torowisko „ósemki”, jest przebudowywane przez dwóch wykonawców. Pierwszy jest odpowiedzialny za odcinek ponad 600 metrów pomiędzy I i II bramą Cmentarza Centralnego. Mamy już przejezdność toru - zapewnia Sławomir Rutkowski z Zakładu Napraw Infrastruktury ze Stargardu. Firma ze Stargardu położyła tory, po których mógłby przejechać nawet ciężki pociąg. Przy skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu i Derdowskiego torowisko przebudowuje Energopol w ramach budowy nowego ronda na Gumieńcach.
Czuwamy i naciskamy na wykonawcę, aby prace były zakończone przed 28 października - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na dziś zaplanowana jest jazda próbna. ZDiTM planuje, by w sobotę „ósemka” jeździła zgodnie z rozkładem.

Opracowanie "mago", 27 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Dziś mają przyjechać pierwsze tramwaje

Dziś do Szczecina mają przyjechać pierwsze tramwaje kupione przez nasze miasto w Belinie. Wieczorem planowany jest przyjazd dwóch składów. Tramwaje będą transportowane na lawetach niskopodłogowych. Ich rozładunek planowany jest późnym wieczorem. Kolejne dwa składy dotrą do Szczecina w sobotę. Adaptacja tramwajów - czyli wyposażenie ich w autokomputery i polską informację dla podróżnych potrwa dwa tygodnie. W sumie Szczecin kupił 21 używanych tramwajów typu Tatra, zmodernizowanych przez Simmensa, które dotychczas jeździły po ulicach Berlina. W Szczecinie tramwaje będą jeździć w zamian za wycofane z eksploatacji tzw. 102 - tramwaje przegubowe. MZK planuje wprowadzić je na wszystkie linie, oprócz linii numer 3, na której stan techniczny torów na to nie pozwala.

Opracowanie "Grzegorz Gibas", 26 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Na Manhattanie przebili się do browaru

Piwnice jednego z przedwojennych browarów odkryto przy okazji prac przy budowie kanalizacji pod targowiskiem Manhattan.
Odkryciem zainteresował się już urząd Miejskiego Konserwatora Zabytków. Według wstępnych ocen chodzi o podziemia browaru Tivoli Brauerei O. Fleischer A.G., jednego z trzech działających przed wojną w tej części Niebuszewa. Budynki firm zostały zniszczone w czasie II wojny światowej.
Piwnice odkryto przy okazji odkopywania specjalistycznego wiertła, które drążąc tunel pod rurę kanalizacyjną, utknęło pod targowiskiem Manhattan (to drugie wiertło, które ugrzęzło w tym rejonie, pierwsze, bardziej "znane" tkwi pod rondem Giedroycia). Po dokopaniu się do niego od góry oczom budowlańców ukazało się podziemne pomieszczenie. Po zrobieniu dokumentacji zostanie zasypane. Ukryte pod ziemią stare piwnice to w tej części Niebuszewa nie nowina. Przed wojną był to gęsto zabudowany rejon miasta.

Opracowanie "akr", 25 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Przed 1 listopada - tory i sieć prawie gotowe

Jest szansa, że przed 1 listopada ulicą Ku Słońcu pojadą tramwaje. To ważna informacja, bo zastępcze autobusy nie zawsze są w stanie zabrać wszystkich pasażerów. Tak było np. w miniony weekend, gdy więcej osób niż zwykle wybrało się na największą szczecińską nekropolię. Prace przy budowie torowiska wprawdzie jeszcze trwają, ale jest szansa, że jutro zostaną zakończone.
Prawdopodobnie w piątek na trasie ul. Dworcowa-Gumieńce pojadą dwa testowe składy - dowiedzieliśmy się w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. 0 godz. 9 zaplanowano odbiór inwestycji, po południu pasażerowie mogliby korzystać już z tramwajów. O ile miejscy urzędnicy i przedstawiciele MZK nie będą mieli zastrzeżeń do wykonanych prac. Oczywiście w piątek nadal na Gumieńce kursować będą zastępcze autobusy. Testowe składy mają bowiem za zadanie przede wszystkim sprawdzić, czy torowisko i sieć wykonano należycie. W razie gdyby torowisko lub sieć zawiodły - pasażerowie w każdej chwili powrócą do kursujących autobusów. Jest to zresztą prawdopodobne, bo Energopol, który wykonuje prace u zbiegu ulic: Derdowskiego, Ku Słońcu, i Okulickiego, podchodzi wciąż z rezerwą do piątkowego terminu odbioru technicznego prac.Na rondzie Derdowskiego. Foto Janusz Światowy Powinniśmy skończyć - usłyszeliśmy od pracowników na budowie. Ale co do terminów niech się wypowiada szefostwo. Problem w tym, że kierownik budowy odmówił udzielania informacji. Odesłał nas do rzecznika prasowego, którego... Energopol nie ma! Dyrektor firmy, od powiedzialny za kontrakt, zasłonił się brakiem czasu. Firma realizuje jednocześnie kilka budów. Dlatego tak naprawdę nie wiadomo, kiedy tramwaje pojawią się w ul. Ku Słońcu. Energopol zapewnia jednak, że stanie się to przed 1 listopada. A to, że ZDiTM zaplanował już kursy na Gumieńce w najbliższą sobotę, na razie nie ma większego znaczenia.

Opracowanie "ToT ", 25 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Od listopada będzie brud? - przystanki bez sprzątania

Tylko jedna firma jest zainteresowana sprzątaniem szczecińskich przystanków. I to pod warunkiem, że będzie za to odpowiednio opłacana. Tymczasem Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma zaledwie część potrzebnej na ten cel kwoty. Sprzątanie będzie kontynuowane - zapewnia Marta Kwie-cień-Zwierzyńska z ZDiTM. Na pewno ten problem rozwiążemy.
Kłopot w tym, że czasu zostało niewiele. Dotychczas sprzątaniem przystanków autobusowych i tramwajowych zajmowało się konsorcjum firm Remondis i Waldix. Jednak umowa wygasa z końcem października. ZDiTM rozesłał zapytanie do pięciu firm. Chciał wiedzieć, za ile sprzątałyby przystanki nadal, do końca roku.
Odpowiedziała tylko firma Wir-Mar, która swoje usługi skalkulowała na 149 tys. zł - przyznaje M. Kwiecień-Zwierzyńska. Komisja w tej chwili pracuje. Do rozpatrywania ma jednak niewiele. ZDiTM bowiem w swoim tegorocznym budżecie ma na sprzątanie przystanków już tylko 87 tys. zł. Musi więc dokonać cudu lub nieplanowanych przesunięć w budżecie, jeśli przystanki mają nie tonąć w śmieciach. A czasu na działania pozostało niewiele.

Opracowanie "ToT ", 25 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Spotkanie ostatniej szansy?

Spotkaniem ostatniej szansy nazywają mieszkańcy Pogodna zaplanowaną na dziś w szczecińskim magistracie wizytę u wiceprezydenta Andrzeja Grabca w sprawie kłopotów komunikacyjnych w tej dzielnicy. Mieszkańcy domagają się uporządkowania tras autobusów: 75, 53, 60 i 74 oraz linii komercyjnych na ulicach Reduty Ordona, Grota Roweckiego, Łukasińskiego, Horeszków, Księdza Robaka i Taczaka. Jedni mają dość hałasu ciężkich pojazdów, niszczenia domów i ulic - inni narzekają na brak dostępu do komunikacji. Wiceprezydent spotka się dziś z przedstawicielami wszyskich komitetów protestacyjnych. "Jesli dziś się nie porozumiemy w tej sprawie - dojdzie do blokad ulic, które poważnie skomplikują ruch na Pogodnie" - zapowiadają zdesperowani mieszkańcy.

Opracowanie "Magda Nieniewska ", 25 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

W poszukiwaniu zaginionej głowicy - podziemia Manhattanu

Kłopoty komunikacyjne na ul. Staszica w Szczecinie nie skończą się zbyt prędko. Hydrobudowa 9, która ma tu układać nową kanalizację, musi najpierw wydobyć spod ziemi głowicę wartą milion euro. Ile to potrwa? Tego jeszcze nikt nie wie. Nie wiadomo bowiem, co firma jeszcze odkopie, szukając swojego świdra. Na razie natknęła się na kable, rury, potężne głazy, a pod Manhattanem - na zapomniane podziemia.
Przypomnijmy, że kłopoty na Niebuszewie zaczęły się pod koniec września. Wtedy jedna z głowic wiercących tunel kanalizacyjny utknęła pod ul. Staszica. Cenne urządzenie znajduje się teraz na głębokości 7 metrów. Żeby je wydobyć, trzeba wykopać głęboką dziurę w jezdni. Dół przy wjeździe na rondo Giedroycia ma na razie 3 metry. Dzisiaj i jutro pracownicy Hydrobudowy 9 wbijać będą w wykopie stalowe ściany (tworząc tzw. komorę ratunkową), by móc kopać głębiej.
Problem w tym, że wciąż natrafiamy na przeróżne niespodzianki - mówi Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Kiedy wreszcie udało się nam ustalić właściciela starej żeliwnej rury, odkopaliśmy kable, do których nikt się nie przyznaje. To wszystko spowalnia tempo robót. Trudno więc ocenić, jak długo potrwają poszukiwania głowicy pod ul. Staszica. Być może nawet do wiosny. Wtedy dopiero firma znów zacznie układać nową kanalizację. Rondo Giedroycia będzie więc (częściowo) zablokowane jeszcze przez wiele miesięcy. W tym czasie kierowcy będą musieli korzystać z objazdów (przez ulice Ofiar Oświęcimia i Niemcewicza do pl. Sybiraków i ul. Kołłątaja). Tylko autobusy komunikacji miejskiej nie zmienią trasy, korzystając z wydzielonego pasa jezdni na ul. Staszica.
Równolegle do rozpoczętych robót przy rondzie, spółka jest zmuszona rozkopywać również teren targowiska Manhattan. Tam bowiem druga głowica wiercąca natrafiła na pustą przestrzeń, jak się okazało - na podziemne lochy. To oznacza, że też trzeba będzie kopać, by ratować drugi świder wart milion euro.
Podziemne korytarze pod Manhattanem to prawdopodobnie pozostałości po dawnym browarze "Tivoli". W piwnicach browaru w latach 20. i 30. przechowywano kadzie z alkoholem. Teraz zapewne z piwnicami zechcą się zapoznać archeolodzy.

Opracowanie "Leszek Wójcik", 25 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Znów "niespodzianka"

Dwa kable energetyczne, do których nikt się nie przyznaje, odkryli budowlańcy na Niebuszewie.
Przypomnijmy, że na ul. Staszica ma powstać ośmiometrowy dół, dzięki któremu będzie można dotrzeć do głowicy wiercącej pod Niebuszewem tunel pod kanalizację. Maszyna stoi pod ziemią, bo trafiła na granit.
Udało się już przełożyć rury gazowe, wodociągowe i przewody energetyczne, które znajdowały się w miejscu wykopu. Pojawił się jednak kolejny problem, przewody energetyczne, do których się nikt nie przyznaje. Teraz trzeba ustalić, co z nimi zrobić.
Jeżeli nic się nie wydarzy w środę i czwartek zaczniemy nabijać w wykopie stalowe żerdzie - zapowiada Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Dzięki nim będzie można bezpiecznie pogłębiać otwór.

Opracowanie "mago", 25 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Kładka nad ul. Staszica? Nie w tym roku

Roboty zablokowane. Powód: głowica wiertła, która utknęła pod ziemią.
Budowa kładki rozpoczęła się na początku sierpnia. Dotychczas przebudowano zjazd z ronda Giedroycia w al. Wyzwolenia i poszerzono jezdnię do dwóch pasów. W sąsiedztwie budynku Telekomunikacji Polskiej robotnicy zbudowali podpory pod kładkę. Teraz przyszedł czas na palowanie terenu pod podpory w sąsiedztwie Manhattanu - mówi Wiesław Pawluć ze Stalmontu, który wykonuje inwestycję. Niestety w tym miejscu stoją kontenery Hydrobudowy 9. W sąsiedztwie Manhattanu. Foto Dariusz Gorajski/AG Firma wykonuje przekop pod rondem Giedroycia, w którym ulokowana będzie rura kanalizacyjna. Roboty miały zakończyć się we wrześniu, ale mogą potrwać nawet do połowy grudnia. Powód: wiertło, które utknęło podczas drążenia podziemnego tunelu. Hydrobudowa musi najpierw usunąć przeszkodę, na której maszyna się zatrzymała, dopiero potem będzie mogła kontynuować prace. Stąd poślizg.
Robimy, co możemy, by pogodzić obie inwestycje - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich w magistracie. Opóźnienie w pracach już jest i wiemy, że w tym roku nie uda się ich zakończyć. Chcielibyśmy chociaż przerzucić pomost nad ulicą. Pomost jest składany w bazie Stalmontu pod Szczecinem. Na miejsce przybędzie w dużych elementach, które w kilka dni będzie można połączyć i umiejscowić na podporach.
Pomysł "Gazety" na zbudowanie kładki zaprezentowaliśmy 19 stycznia 2005 r. Koncepcję pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Nasze starania o kładkę poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców. Już w marcu 2005 r. uzyskaliśmy przychylną decyzję komisji bezpieczeństwa Rady Miasta, która wpisała kładkę do ubiegłorocznego budżetu. W grudniu miasto miało już gotowy projekt. Stalmont zbuduje kładkę i przebuduje wloty z al. Wyzwolenia i ul. Staszica za 2,7 mln zł.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", foto Dariusz Gorajski/AG, 24 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Trafili na rurę

Zanim na ul. Staszica w Szczecinie powstanie kilkumetrowy wykop, by wydostać uwięziony świder, Hydrobudowa 9 musi najpierw uporać się z podziemną instalacją.
Dół na ul. Staszica, przy wjeździe na rondo Giedroycia, już powstał, ma ok. 3 metrów głębokości. Jest ogrodzony wysoką siatką, a od strony ronda zabezpieczono go barierą energochłonną, zgodnie z życzeniem policji.Pod rondem Giedroycia znajduje się mnóstwo różnego rodzaju przewodów, które przed przystąpieniem do dalszego kopania trzeba przełożyć. Foto Marcin Bielecki Przypomnijmy, że dzięki głębokiemu na 8 metrów wykopowi firma Hydrobudowa 9 ma dostać się do wartej ponad milion euro głowicy, która drążyła tunel dla kanalizacji deszczowej. Od kilku tygodni maszyna bezczynnie stoi pod ziemią, bo trafiła na głaz, z którym nie dała sobie rady. Teraz, żeby prace kontynuować trzeba m. in. usunąć przeszkodę, wymienić tarcze wiercące. Właśnie dlatego od tygodni ul. Staszica jest zamknięta.
Wczoraj około południa w wykopie nikt nie pracował. Wszystko przez to, że pod ziemią, oprócz gęsto położonych instalacji, znaleziono również żeliwną rurę, do której nikt się nie przyznaje i której nie ma na mapie.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto Marcin Bielecki, 24 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Będą rozmawiali

Kończy się cierpliwość szczecinian, którzy chcieliby przenieść autobus nr 75 na ul. Taczaka. - Jesteśmy zdesperowani, wszystko zmierza w stronę protestu - mówi ich przedstawiciel.
Sytuacja zaostrza się, chcieliśmy rozmawiać, nie skontaktował się z nami nikt z Urzędu Miejskiego - mówi Robert Stankiewicz, przedstawiciel mieszkańców ulic Horeszków, ks. Robaka i gen. Sadowsakiego. W piśmie do prezydenta mieszkańcy, grożąc blokadą ulicy, chcieli m. in. żeby miasto dotrzymało słowa i przeniosło linię autobusową nr 75 na ul. Taczaka. Chcieli również spotkać się z urzędnikami. Odpowiedzi oczekiwali do 16 października.
Wszystko rozbija się o linię 75. Na ul. Reduty Ordona mieszkańcy mają natężenie ruchu nie do zniesienia, a my na Taczaka mamy pustki - tłumaczy Stankiewicz. W środę mieszkańcy mają spotkać się z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Mówią o spotkaniu ostatniej szansy. Blokada ulic nadal wchodzi w rachubę. Zaprosiłem wszystkich zainteresowanych - wyjaśnia wiceprezydent Andrzej Grabiec.
Najlepsze rozwiązanie, to wybudowanie drogi od Łukasińskiego do Szerokiej i skierowanie autobusu 75 z Krzekowa na Taczaka - mówi Andrzej Grabiec. Natomiast puszczenie teraz autobusu z Reduty Ordona w Łukasińskiego i Taczaka wydłużyłoby trasę, zwiększyło ilość wozokilometrów i potrzebny byłby dodatkowy autobus. W tym roku to nie jest możliwe, ale ZDiTM robi wyliczenia, ile by to kosztowało.

Opracowanie "mago", 24 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Tramwaje z protestem

Sześć wagonów tramwajowych, które Szczecin miał kupić ze środków unijnych, staje się coraz bardziej mglistą perspektywą. Długo trwały procedury przygotowawcze, zanim UE przyznała środki na zakup, kilkakrotnie też zmieniano termin otwarcia ofert. Gdy wreszcie komisja przetargowa wybrała jedną z propozycji, zaczęły się protesty.
A to oznacza, że nie możemy podpisać umowy - przyznaje Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Po rozważeniu protestu postanowiliśmy jeszcze raz rozpatrzyć wszystkie oferty.
Wybór komisji zaskarżył wrocławski "Protram". Ta firma także startowała w przetargu, ale za dostawę 6 nowych doczep do tramwajów chciała więcej, niż miasto zarezerwowało w budżecie. "Przestrzeliła" o kilkanaście tysięcy.
Prawdopodobnie kolejną firmą, którą wybierze komisja przetargowa, będzie "Cegielski. Fabryka Pojazdów Szynowych". Nie ma jednak pewności, czy i ta decyzja nie zostanie oprotestowana. Komisja chce jak najszybciej zakończyć postępowanie i podpisać umowę. Inaczej stracimy środki uzyskane z Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", 23 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Nie lubi Szczecina

Zygmunt Meyer, marszałek województwa, z 23 propozycji złożonych przez Szczecin wybrał tylko dwie, które mogą liczyć na pieniądze z Unii Europejskiej. Poza tym stworzył nową instytucję kultury. Marszałek potraktował nas szczecinian i Szczecin jak jakąś Kozią Wólkę - nie ukrywa irytacji wiceprezydent Zbigniew Zalewski. Jak można tak zlekceważyć stolicę województwa. To jest po prostu niepoważne. Jestem oburzony.
Pieniądze z Unii możemy dostać na budowę hali widowiskowo-sportowej oraz filharmonii. Projekty oceniały właściwe, merytoryczne departamenty Urzędu Marszałkowskiego. Ostateczną decyzję o umieszczeniu na liście podejmował Zarząd Województwa - twierdzi Daniel Owczarek z Departamentu Polityki Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego. - Zarząd kierował się nie tylko dobrem miasta, ale patrzył przez pryzmat zrównoważonego rozwoju całego regionu.
Marszałek odrzucił m.in. budowę szybkiego tramwaju i linii tramwajowych w ul. Mieszka I oraz 26 Kwietnia i Taczaka. Nie zaakceptował przebudowy dworca Szczecin-Główny i stacji uzdatniania wody. Nie spodobał mu się także pomysł modernizacji toru kolarskiego oraz Szczecińskiego Domu Sportu. Odrzucił również modernizację ulicy Struga. To nie jest lista zamknięta, co pół roku będzie aktualizowana - zapewnia Daniel Owczarek.
Jednak nawet w tych dwóch inwestycjach, na które marszałek spojrzał łaskawszym okiem, znalazły się błędy. Koszty hali widowiskowo-sportowej zaniżono o ponad połowę. Umieszczona na liście cena może mieć wpływ na wysokość dofinansowania. Nie wiem, skąd oni wzięli 20 mln euro, powinno być ponad 40 - twierdzi Zbigniew Zalewski.
W dokumencie zatwierdzonym przez marszałka znalazła się nowa, nigdzie nie istniejąca instytucja: Zachodniopomorskie Regionalne Centrum Kultury Muzycznej. Pod tą nazwą - zdaniem marszałkowskich urzędników - kryje się należąca do miasta Filharmonia i podlegająca pod marszałka Opera na Zamku. Nie wiem, co marszałek miał na myśli - przyznaje wiceprezydent Zalewski. Czy on chce połączyć te dwie instytucje? A może zmieścić je w jednym budynku? Obawiam się jednak, że przy ul. Małopolskiej, gdzie ma być filharmonia, jest na to zbyt mało miejsca.
Urzędnicy urzędu marszałkowskiego przyznają, że nastąpiła pomyłka. Jak twierdzi Daniel Owczarek, przygotowywany jest wniosek ze zmianami do planu inwestycyjnego. Przede wszystkim ma być poprawiona wartość hali oraz dofinansowanie osobne Opery na Zamku i budowy filharmonii, bo nie można zarządzać razem instytucjami, które mają dwóch różnych właścicieli.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", 21 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Będzie blokada dróg na Pogodnie

Jeśli do środy nie otrzymamy żadnej informacji z Urzędu Miasta w Szczecinie zablokujemy drogi na Pogodnie, jesteśmy zdesperowani" - mówią mieszkańcy ulic: Reduty Ordona, Horeszków, Księdza Robaka i Generała Sadowskiego. To nasza rekacja na rażące niedotrzymanie prezydenckich obietnic - dodają.
Od blisko trzech lat miasto nie potrafi uporządkować tras autobusów nr 53, 60, 75 oraz linii komercyjnych. W efekcie tego jedni mają dość zniszczonych ulic i domów a przede wszystkim hałasujących autobusów a drudzy narzekają na brak dostępności do komunikacji. Nie pomogły interwencje u prezydentów, zakładanie komitetów protestacyjnych i liczne spotkania. Urząd Miasta nie reaguje na potrzeby mieszkańców, choć rozwiązań jest wiele. Część autobusów może jeździć ulicą Taczaka można też przedłużyć mało uczęszczaną linię nr 74.
Odpowiedzalny za uporządkowanie linii wiceprezydent Andrzej Grabiec przedstawicielom mieszkańców powiedział krótko - "Jesteśmy zmęczeni tą sytuacją" i zaproponował spotkanie zainteresowanych stron. Kiedy do niego dojdzie jeszcze nie wiadomo. Tymczasem mieszkańcy Pogodna "zwierają szeregi" , nie chcą podać mediom terminu blokady, zapowiadają jednak, że spowoduje ona poważne kłopoty z przejazdem w tej dzielnicy.

Opracowanie "M. Nieniewska ", 21 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Będzie rondo?

Być może uda się poprawić bezpieczeństwo u zbiegu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu w Szczecinie. Fachowcy zastanawiają się, czy poprawić nietypowe skrzyżowanie, czy budować rondo.
Teraz skrzyżowanie jest niebezpieczne. Ono inżynieryjnie jest zepsute, kierowcy nie wiedzą, jak jeździć. Na kostce z górki jest ślisko i niebezpiecznie, niepotrzebny jest skręt w lewo z Sikorskiego w Ku Słońcu. Mało kto z niego korzysta, a kierowcy stają na torach - mówi nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa szczecińskiej drogówki. Na pewno wymaga przebudowy.
Pieniądze z Warszawy
Pojawiła się szansa rozwiązania tego problemu. Trwa trzecia edycja Programu Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach, organizowana przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Do wydania w przyszłym roku jest 50 mln zł, przy czym trzeba mieć dobry pomysł i połowę kwoty. Z tej puli Szczecin pieniędzy jeszcze nigdy nie dostał.
Teraz jest szansa, bo dwa wnioski zostały właśnie złożone. Dotyczą tego samego miejsca - newralgicznego zbiegu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu. Wariant pierwszy za 850 tys. zł zakłada m. in. przebudowę skrzyżowania z poprawioną geometrią, segregacją ruchu, wyznaczeniem ciągów pieszych i ścieżek rowerowych.
Koncepcja zakłada np. likwidację niebezpiecznego lewoskrętu z Sikorskiego w Ku Słońcu - wyjaśnia Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. - Pozostałaby możliwość jazdy na wprost ul. Ku Słońcu, prawoskręt z Ku Słońcu w Sikorskiego, ale z wysepką, lewoskręt z Ku Słońcu w Sikorskiego. Jest też sporo miejsca na martwe pola, zwłaszcza wzdłuż torów tramwajowych. I oczywiście asfalt, tam gdzie dziś leży kostka.
Rondo droższe, ale...

Skrzyżowanie jest niebezpieczne. Co do tego nikt wątpliwości nie ma. Wzniesienia, kostka brukowa, torowisko i słaba widoczność sprawiają, że trzeba je przebudować. Foto Marcin Bielecki Pomysł drugi, to budowa ronda. Jego autorem jest Jacek Pok ze szczecińskiej Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Przypuszczalny koszt budowy: 2,2 mln zł. Co za to? M. in. dwa pasy po 5 metrów szerokości, wyspa centralna o średnicy 20 metrów, na której zmieści się tramwaj, do tego szykany spowalniające auta przy wlotach. Ten pomysł naszym zdaniem jest lepszy, byłaby duża poprawa bezpieczeństwa i zadowolenie kierowców - przekonuje Wojciech Ignalewski. Wśród skrzyżowań o jednym poziomie, to z ruchem okrężnym jest najbardziej efektywne - wyjaśnia swój pomysł Jacek Pok . Jest lepsze niż skrzyżowanie z sygnalizacją. Rondo eliminuje też ruch lewoskrętny.
Pomysłem budowy ronda zaskoczony jest nadkomisarz Kordziński. Byłbym raczej za skrzyżowaniem z inteligentną sygnalizacją akomodacyjną, którą steruje natężenie ruchu. Rondo spowolni ruch, ponadto ruchem na rondzie nie da się sterować - tłumaczy Kordziński.
Uważam, że rondo jest lepsze. Z obu stron ul. Ku Słońcu kierowcy jadą z góry, rozwijają większe prędkości. Przed rondem każdy musi zwolnić, bo ma znak ustąp pierwszeństwa - ripostuje Pok. Jeżeli chodzi o pieszych, to wjazd i zjazd z ronda odbywa się przy mniejszych prędkościach niż w przypadku skrzyżowania, a pamiętajmy, że piesi przechodzą również na czerwonym świetle.
Przekaż opinię
Ponieważ pomysły już wzbudzają emocje, zapraszamy naszych Czytelników do zabrania głosu w dyskusji, który pomysł jest lepszy. Opinie można wyrażać telefonicznie pod nr tel. 091 481 33 17 lub poczta elektroniczną na adres: mjaniak@glosszczecinski.com.pl.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto Marcin Bielecki, 21 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Policjanci w autobusach

Od miesiąca w autobusach Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego jeżdżą cywilne patrole policji. Wlepiają mandaty spożywającym alkohol, karzą agresywnych i wulgarnych pasażerów.
Ludzie czują się bezpieczniej. Cieszy też fakt, że pieniądze podatników są właściwie wykorzystywane. Patrole bowiem finansowane są z budżetu gminy.
Pijackie burdy
Trzej młodzi chłopcy siedzą na końcu autobusu, piją piwo - opowiada Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Autobusowego - Są agresywni, zaczepiają pasażerów, wyzywają ich. W pewnym momencie jeden z nich wiesza się na barierkach i kopie w kasownik. Kierowca przez dyspozytor wzywa policję. Nim jednak zjawia się patrol, chuligani znikają.
Na trasie linii 102 kilku młodych mężczyzn wchodzi do autobusu. Są podchmieleni, używają bardzo wulgarnych słów. Kierowca zwraca im uwagę, prosi by zachowywali się ciszej. Dwóch z nich podchodzi do niego: “Jedź k... bo cię stąd wyniosą!” - mówią. Potem butelką rozbijają szybę.
Niemal codziennie kierowcy straszeni są przez rozjuszonych chuliganów - dodaje nasz rozmówca. - Wzywają pomoc, ale ta nie zawsze dociera na czas. Pasażerowie zaś nie reagują, boją się pijanych, agresywnych wyrostków. Ci zaś "rządzą”, dewastują. Straty są duże. Kasownik kosztuje od od 900 do 2500 zł, szyba od 700 nawet 8500 zł. Wandale niszą też podsufitki, siedzenia itp.
Patrole się sprawdziły
Skala wandalizmu zaczęła osiągać niepokojące rozmiary. Przewoźnik w kilku autobusach zamontował kamery. To jednak drogi sprzęt, wymagający stałego monitoringu. Na zatrudnienie firmy ochroniarskiej SPPK też nie stać. Tymczasem pasażerowie wciąż skarżyli się że jest niebezpiecznie.
Stąd pomysł cywilnych patroli policyjnych w autobusach - dodaje Ufniarz. Dodatkowe patrole to dodatkowe pieniądze, a tych na pewno w policji nie ma w nadmiarze. Do pomysłu przekonano jednak burmistrza i kasa się znalazła. Na dodatkowe, cywilne patrole otrzymaliśmy z gminy 15 tys. zł - przyznaje kom. Dariusz Mejer naczelnik Sekcji Prewencji KPP w Policach. Ta kwota wystarczy dla 4 funkcjonariuszy w autobusach do połowy listopada.
Patrole działają w autobusach linii 107, 103 i 106. Funkcjonariusze w cywilu pełnią służbę w godzinach popołudniowych. Wspomniane linie zostały wskazane przez SPPK. Na tych trasach kierowcy notowali najwięcej niebezpiecznych zdarzeń.
kom. Dariusz Mejer, naczelnik Sekcji Prewencji KP Policji w Policach
Dane statystyczne potwierdzają, że patrole, które od miesiąca funkcjonują w autobusach, przynoszą efekty. Funkcjonariusze w tym czasie ukarali 100-złotowymi mandatami 90 osób, które spożywały w pojazdach alkohol. Takie same mandaty zapłaciło 15 kolejnych osób zachowujących się wulgarnie. Kilka osób zapłaciło mandaty w wysokości 200 złotych, ponieważ policjanci w cywilu przyłapali ich na tym, jak zaśmiecali autobusy. W wielu przypadkach funkcjonariusze wyprowadzali agresywnych pasażerów z pojazdu. Podczas nocnych patroli autobusowych zwracamy także uwagę na wiaty. Jak tyko policjanci widzą, że przystanki są niszczone, albo ktoś spożywa w takich miejscach alkohol, interweniują.

Opracowanie "Piotr Jasina", 20 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Po ciemku do domu - nocna linia dopiero za dwa lata

Nocą na osiedle nie dojeżdża żaden autobus. Mieszkańcy wracający do domów po godz. 22, muszą iść ciemnymi uliczkami.
Z centrum na Bukowe jeżdżą dwie linie nocne - 531 oraz 532. Żadna z nich nie przejeżdża przez osiedle nad Rudzianką. Z przystanku mieszkańcy wracają do domu po ciemku. Niektórzy skracają drogę i chodzą wydeptaną na trawniku ścieżką, między krzakami. Nocą skrót jest niebezpieczny, ale mieszkańcy wybierają często właśnie tę drogę, bo szybciej są w domu. Tam naprawdę jest niemiło i niebezpiecznie - skarży się Katarzyna Wełyczko, studentka mieszkająca na osiedlu. - Samemu, znając te tereny, to jeszcze jakoś się przejdzie, ale gdy ktoś chce mnie odwiedzić wieczorem , to muszę po niego wychodzić, żeby się nie zgubił.
Wracając do domu mieszkańcy nie czyją się bezpiecznie. Szczególnie nocą, idąc wąską ścieżką między krzakami. Problemu by nie było gdyby na osiedle dojeżdżał nocny autobus. Foto Paweł Dąbrowski Problemy z dotarciem do domu mają nie tylko studenci. Także osoby wracające późno z centrum byłyby zadowolone, gdyby mogły wysiadać kilkanaście, a nie kilkaset metrów od domów. Jeśli nie jadę swoim samochodem, to po 22 wracając z centrum, biorę taksówkę - mówi Marzena Krawczyk. Powrót nocą z Bukowego na nasze osiedle nie należy do najprzyjemniejszych. Rozwiązanie problemu jest proste. Wystarczy, aby jedna z nocnych linii, jeździła trasą linii dziennej. Rozwiązanie proste, ale nie dla Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zmiana trasy możliwa jest najwcześniej za dwa lata.
Po analizie rozkładów jazdy obu nocnych linii, a także przecinających się z nimi tras innych autobusów, niestety nie możemy żadnej z nich wydłużyć do osiedla nad Rudzianką - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Naszym zdaniem, aby rozwiązać problem, musielibyśmy utworzyć dodatkową linię, a to dziś jest niemożliwe.
ZDiTM ma umowę z przewoźnikami, która przewiduje, że nocą po mieście jeździ określona ilość autobusów. Jak twierdzi Zwierzyńska, nie można jej renegocjować, więc o kolejnej linii nocnej mieszkańcy osiedla nad Rudzianką nie mają co marzyć.
Umowa obowiązuje do 2008 roku, przed podpisaniem nowej weźmiemy pod uwagę potrzeby mieszkańców, to bardzo prawdopodobne, że powstanie wówczas kolejna linia nocna, jeżdżąca przez tą dzielnicę - twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie "Anna Gawriołek", foto Paweł Dąbrowski, 19 października 2006 roku, "Moje Miasto".

* * *

Będzie blokada ul. Reduty Ordona

Zjednoczone komitety protestacyjne z ulic: Reduty Ordona, Horeszków, ks. Robaka i gen. Sadowskiego, twierdzą, że inaczej nie dogadają się z miastem.
Kością niezgody jest linia 75. Mieszkańcy wymienionych ulic chcą, by autobusy tej linii jeździły ul. Łukasińskiego, Taczaka i Witkiewicza. Miasto pozostawia ją na trasie przez ulice Reduty Ordona i Witkiewicza. Za to linię nr 60 chce puścić Taczaka i Derdowskiego, tym samym odciążając ul. Reduty Ordona od przejazdu 60 autobusów dziennie.
W połowie ub. tygodnia protestujący wysłali do wiceprezydenta Andrzeja Grabca pismo w tej sprawie. Domagali się uwzględnienia ich propozycji i odpowiedzi na list do 16 października. Termin minął i nikt się do nas nie odezwał - mówi Robert Stankiewicz z ul. Horeszków. Chciałem rozmawiać z przedstawicielami miasta, by nie doszło do rozstrzygnięć siłowych, ale teraz już nie zatrzymam tego. Mieszkańcy Reduty Ordona są zdesperowani, a my ich poprzemy. Będzie blokada ulicy. Kiedy? Tego przedstawiciele protestujących nie chcą nam zdradzać, by miasto nie przygotowało alternatywnych objazdów. Protest musi być zaskoczeniem i musi spowodować kłopoty, by do przedstawicieli miasta dotarło, że nie mogą ludzi ignorować - mówi Stankiewicz.
To nie pierwsza blokada na Pogodnie. Na początku września mieszkańcy ul. Grota Roweckiego zablokowali swoją ulicę po tym, jak tydzień wcześniej miasto przeniosło tam linie 53 i 75. Gdy niedługo potem 75 wróciło na ul. Reduty Ordona, zaprotestowali jej mieszkańcy. Na ten sygnał wiceprezydent Grabiec obiecał, że linia 60 przeniesiona zostanie na ul. Taczaka. Nowy podział nie satysfakcjonuje nikogo, a miasto nie słucha tego, czego chcą ludzie - uważają protestujący.
Mieszkańcy ulic: Horeszków ks. Robaka i gen. Sadowskiego od początku sporu niezmiennie chcą jednego - by w okolicy ich osiedla (czyli przez ul. Taczaka) jeździł autobus, którym będą mogli dojechać do centrum miasta.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", 19 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Samowola na Gumieńcach

Firma Energopol, budująca rondo na Gumieńcach, bez zgody policji i urzędników zamknęła część skrzyżowania. W korkach trzeba było stać prawie godzinę.
Na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu, Okulickiego, Europejskiej i Derdowskiego firma Energopol od prawie dwóch miesięcy buduje rondo. W tej chwili skupia się na nowym torowisku tramwajowym. Śpieszy się, bo musi ono być gotowe przed Wszystkich Świętych. Przejazd przez skrzyżowanie jest więc utrudniony, ale to, co wydarzyło się w czwartek, wielu kierowców doprowadziło do białej gorączki.
Samowola na rondzie Derdowskiego. Foto Dariusz Górajski Rano na przejechanie przez ul. Ku Słońcu od skrzyżowania z ul. Różaną do Europejskiej (400 m) potrzebowali ponad 50 minut. Na Derdowskiego już w środę wieczorem korek sięgał aż do Witkiewicza. Zapchała się też ul. Topolowa w Mierzynie. To efekt zmian komunikacyjnych na Gumieńcach, których nikt się nie spodziewał. Nawet policja i miejscy urzędnicy. W nocy ze środy na czwartek Energopol zamknął część skrzyżowania - większość samochodów jadących w kierunku centrum musiała skręcać w ul. Derdowskiego. Powodem były prace przy torach prowadzących z ul. Okulickiego w Ku Słońcu.
Wszystkie zmiany organizacji ruchu wykonaliśmy zgodnie z uzgodnionymi decyzjami odpowiednich służb - zapewnia Piotr Bander, dyrektor ds. produkcji Energopolu. Dziwię się, że interesuje pana korek, a nie to, czy tramwaj pojedzie tamtędy 1 listopada. Rzeczywiście tuż przed zmianami, w środę wieczorem, Energopol wysłał do ZDiTM-u, Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta (zatwierdzającego zmiany w komunikacji) oraz policji powiadomienie, że musi awaryjnie zamknąć część krzyżówki ze względu na konieczność budowy torowiska. Tyle że zgody na to nie dostał. - Takie powiadomienie nie jest uzgodnieniem - potwierdza Wojciech Ignalewski z WGKiOŚ. Na to, co się tam stało, nie ma uzgodnień.
Zaskoczony jest też ZDiTM. Zostaliśmy przez wykonawcę postawieni pod ścianą - mówi Janusz Sienkiewicz, kierownik działu zarządzania, sterowania i kontroli transportu miejskiego w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
To, co się tam stało, jest samowolnym wejściem na drogę. Bez uzgodnień i bez zatwierdzenia - dodaje Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce. Mimo to Energopol zmiany wprowadził. Naprędce trzeba było zmieniać trasy autobusów 53 i 808. Ten ostatni z powodu objazdu omijał jeden z przystanków. W czwartek rano widzieliśmy na nim na darmo oczekujących pasażerów.
Napisaliśmy kartki na przystanku, być może nie zwrócili uwagi - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Roman Siemczyk, nadzorujący prace na Gumieńcach, całą sytuację kwituje krótko: 27 października po torach ma pojechać "ósemka" - mówi Roman Siemczyk, inżynier kontraktu na budowie. To jest cel nadrzędny.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", Foto Dariusz GORAJSKI/ AG, 19 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Rondo Giedroycia i okolice - tajemnice podziemi

Na szczecińskim rondzie Giedroycia i w jego okolicach utrudnienia komunikacyjne. „Hydrobudowie”, wiercącej tunel utknęła przy ul. Staszica na głębokości 7 metrów cenna głowica wiertła. Na „Manhattanie” z kolei, druga głowica natrafiła na pustą przestrzeń i istnieje niebezpieczeństwo, że może tam wpaść.
Warto - jak sądzę - by wykonawcy robót dokładnie przebadali odpowiednim sprzętem (wcale nie jest taki drogi!) podziemną część tych terenów. Nasi Czytelnicy w serialu „Podziemny Szczecin” sporo o tym opowiadali.
Na tej podstawie w 2004 roku pisałem m.in, że mieszcząca się przy ul. Kadłubka Spółdzielnia Inwalidów „Botwina” wykorzystuje (na swoim terenie) dwie podziemne kondygnacje do leżakowania produkowanych tu win. Za czasów niemieckich był tam browar. Jak fama głosi, piwnice „Botwiny” miały kiedyś połączenia z innymi podziemiami, a tunele z tego terenu biegły m.in pod obecny „Manhattan”. Pod nim mają się ponoć znajdować duże labirynty. Niektórzy mówią, że można było nimi przejść do dwóch obecnych szpitali: Miejskiego przy al.Wyzwolenia i Wojskowego przy ul.Piotra Skargi, a także do Odry. Kiedy bodaj przed 20 laty „Botwina” chciała powiększyć swoje piwnice o sąsiadujące z nimi zagruzowane podziemia, z zamiaru zrezygnowano. Według domniemań, przyczyną było właśnie to, że weszłoby się wtedy na teren dużych podziemi pod Manhattanem i w jego okolicach.
O niektórych okolicznych podziemiach pisaliśmy. Być może, gdyby informacje te sprawdzono nie byłoby problemów z wykonywaniem prac przez „Hydrobudowę”. Wygląda bowiem na to, że jeśli badań się nie wykona niespodzianek przy tych robotach może być więcej. Istnienie w opisywanej okolicy dużego kanału ściekowego nie wyklucza, że są tam również inne podziemia np. te zagruzowane, które chciała kiedyś zagospodarować „Botwina”. Nasuwa się też pytanie co to były za obiekty, na które natrafano podczas prac budowlanych przy pobliskiej ul. Niemcewicza ponoć też związane z obecnym ”Manhattanem”?

Opracowanie "J.Grażewicz", 19 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Paraliżu nie było

Na rondzie Giedroycia, po tym jak zamknięto ul. Staszica, jeździło się sprawniej, niż dotychczas.
Nie wyjechałem dziś autem m.in. dlatego, że brałem pod uwagę to, co tu może się dziać, że mogą być kłopoty z przejazdem - przyznał Jerzy Ziętal, kierowca, którego spotkaliśmy przy przejściu dla pieszych na ul. Staszica. Jeżdżę często tzw. rondem Leppera. Dziś tu jest pusto. Rzeczywiście, po godz. 14 nie było kłopotów, żeby na rondo wjechać i je opuścić. Niewykluczone, że tak pozostanie do czasu, kiedy Hydrobudowa 9 robiąca wykop na ul. Staszica, nie zakończy pracy. Dlaczego?
Rondo Giedroycia, godz. 14.30. O tej porze są tu zazwyczaj kłopoty z przejazdem. Wczoraj, pomimo zmian, korków nie było. Foto Marcin Bielecki Część kierowców znalazła swoje drogi alternatywne i rondo omijają - uważa st. post. Adam Szefler ze szczecińskiej drogówki. Po za tym rondo jest drożne, są nadal dwa pasy ruchu, ale zamknięto wjazd w Staszica, który wcześniej blokował rondo, bo przed przejściem dla pieszych było za mało miejsca. Do tego auta zjeżdżają teraz w ul. Kołłątaja, przez którą ruch pieszych jest znikomy, nieporównywalnie mniejszy niż przez Staszica. Zmiany w organizacji zostały wprowadzone z samego rana, w ciągu pół godziny.
Tak jak było w zatwierdzonym projekcie - ocenia Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Przy wlocie w Staszica, przed głębokim wykopem, ma stanąć jeszcze bariera energochłonna. Zmiany będą obowiązywały przez kilka tygodni. Kierowcy powinni pamiętać, że na oznaczonym w obie strony objeździe zmieniło się pierwszeństwo przejazdu na skrzyżowaniach ulic: Ofiar Oświęcimia i Staszica, Ofiar Oświęcimia i Kadłubka oraz Kadłubka i Niemcewicza.
Ulice, na których są utrudnienia w ruchu.
* Słowackiego, na odcinku od Żupańskiego do Krasińskiego, wyłączona z ruchu,
* Jana z Kolna - wyłączona z ruchu nitka wyjazdowa, na nitce wjazdowej ruch dwukierunkowy,
* Św. Floriana - wyłączona z ruchu,
* Stołczyńska - wyłączona z ruchu od Karpackiej do Celulozowej,
* Spiska, Sandomierska, Kruszwicka, Pińska - wyłączone z ruchu,
* Żaglowa - wyłączona z ruchu,
* Metalowa i Granitowa - zwężenie jezdni wjazdowej do Podjuch,
* Krzemienna - wyłączona z ruchu,
* Przodowników Pracy - częściowe utrudnienia,
* skrzyżowanie Balińskiego - Uczniowska - wyłączone z ruchu, na Balińskiego zmiana organizacji ruchu,
* Topolowa - zmiana organizacji ruchu,
* Szosa Polska przy Ogrodniczej - zwężenie prawej jezdni w kierunku Polic.
Kłopoty z płynnym przejazdem można mieć również na ul. Przyjaciół Żołnierza, Niedźwiedziej, Podbórzańskiej, Św. Wojciecha, Bogurodzicy, skrzyżowaniach Pułaskiego i Sikorskiego, Ku Słońcu i Derdowskiego oraz Spiskiej i Okulickiego.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto Marcin Bielecki, 19 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Trzeci filar programu Piechoty

Spójny system zarządzania komunikacją miejską, realizacja projektu "Szybkiego Tramwaju", stworzenie wielopoziomowych parkingów w centrum miasta oraz zmiana wizerunku dworca kolejowego - to punkty trzeciego filaru programu wyborczego kandydata lewicy i demokratów na prezydenta Szczecina, Jacka Piechoty. Dziś na dworcu kolejowym Szczecin-Turzyn Piechota przedstawił założenia swojego programu.

Opracowanie "Piotr Kołodziejski ", 18 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Kolejny protest związany z komunikacją na Pogodnie

Mieszkańcy ulic: Horeszków, Księdza Robaka i Generała Sadowskiego w Szczecinie domagają się przeniesienia tras autobusów 75, 60 oraz linii obsługujących hipermarkety na ulicę Taczaka. To kolejny protest związany z komunikacją na Pogodnie. W tej sprawie mieszkańcy wystosowali pismo do prezydenta miasta. Zwolennicy pomysłu argumentują, że proponowana zmiana tras jest korzystna dla wszystkich: odciąży mieszkańców Reduty Ordona, a uspokoi tych z Grota Roweckiego, natomiast wnoskującym zapewni bezpośredni dostęp do komunikacji, którego nie ma. Mieszkańcy do dziś czekają na odpowiedź prezydenta w tej sprawie - liczą na spotkanie. Jeśli nikt im nie odpowie na postulaty zapowiadają blokady ulic. Na zmiany i decyzję prezydenta czekają też mieszkańcy Reduty Ordona.

Opracowanie "Magda Nieniewska ", 18 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Będzie megakorek

Od dziś lepiej omijać rondo Giedroycia. Przez kilka tygodni w tym rejonie będą utrudnienia w ruchu. Hydrobudowa 9 będzie odkopywała głowicę, która utknęła pod ulicą na Niebuszewie.
O godz. 5 rano zamknięta została ulica Staszica. Objazd biegnie ulicami Ofiar Oświęcimia, Kadłubka, Niemcewicza i Kołłątaja. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że przez kilka tygodni lepiej ten rejon miasta omijać i szukać sobie własnych tras dojazdowych do pracy i domu.
Bo na rondzie Giedroycia przy normalnym jego użytkowaniu są w szczycie duże problemy komunikacyjne, a teraz na pewno będą jeszcze większe - wyrokuje podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Przedsmak tego, co na Niebuszewie ma się dziać, kierowcy mieli kilka tygodni temu, kiedy w piątek podjęta została nieudana próba wprowadzenia zmian. Zafundowała ona kierowcom stanie w korkach i niepotrzebne nerwy.
Przypomnijmy, że zwężone będą pasy jezdni na rondzie, zamknięta będzie ul. Staszica, którą pojadą jedynie autobusy. Kierowcy powinni pilnie śledzić znaki, szczególnie te zakazujące wjazdu. Nie jesteśmy w stanie się przed tym zabezpieczyć - mówi Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Kierowcy muszą być uważni i nie jeździć na pamięć. Wczoraj cały dzień trwało rozmieszczanie znaków (na razie zasłoniętych lub odwróconych) i barier drogowych. Wszystkie zaczną obowiązywać dziś rano. Hydrobudowa planuje już od godz. 5 wprowadzać zatwierdzoną tymczasową organizację ruchu.
Utrudnienia będą od godzin rannych. Spore siły są postawione na nogi. Do godz. 8 wszystko powinno być gotowe - wyjaśnia Majorek. Policjanci i urzędnicy z magistratu mają sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Część kierowców rondo będzie omijać szerokim łukiem. Nie jeżdżę tędy często i pewnie prędko się nie wybiorę w te rejony - przyznała pani pakująca zakupy do bagażnika. Co tu będzie się działo? Będzie objazd. Jak wszędzie.
Będzie pełno korków - nie ma wątpliwości Artur Pasternak, handlowiec, który codziennie dowozi towar na targowisko Manhattan. To będzie bardzo uciążliwe dla całego Szczecina. Jeżeli o godz. 16 na rondzie jest w tej chwili bardzo źle, to czego można się spodziewać jak zamkną Staszica i część ronda? Sporych kłopotów i megakorków.
Jakie objazdy można zaproponować kierowcom? Do Duńskiej, Bandurskiego, Warszewa przez ul. Komuny Paryskiej i Przyjaciół Żołnierza, choć ta ostatnia ulica jest rozkopana i nie przejmie całego ruchu - proponuje podkomisarz Zajdlewicz. Można jechać też przez Wojska Polskiego, Zaleskiego, do Arkońskiej i Chopina. Utrudnienia potrwają kilka tygodni. Jeżeli zdążymy w ciągu 6 tygodni, to będzie to sukces - mówi przedstawiciel wykonawcy.

Opracowanie "Maciej Janiak", 18 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Będzie korek na Niebuszewie?

W środę rano zamknięta zostanie ul. Staszica. Niemal pewne jest, że spowoduje to korki w okolicach ronda Giedroycia, głównego węzła komunikacyjnego Niebuszewa.
Innego wyjścia jednak nie ma. Budowlańcy muszą uwolnić wiertło warte ponad milion euro, które utknęło pod jezdnią.
Nowa organizacja ruchu zostanie wprowadzona między godz. 5 a 7. Mamy już wszystkie zgody na wprowadzenie zmian - zapewnia Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy-9, wykonawcy robót. Najważniejsza zmiana to zamknięcie dla samochodów fragmentu ul. Staszica tuż przy rondzie Giedroycia. Zakaz ruchu nie będzie dotyczył tylko autobusów komunikacji miejskiej. Będą one korzystały z pasa jezdni bliższego targowisku Manhattan, poruszając się w obie strony. Pozostałe pojazdy muszą korzystać z objazdu (w obu kierunkach tą samą trasą) przez ul. Ofiar Oświęcimia, Kadłubka i Niemcewicza do pl. Sybiraków i dalej przez Kołłątaja do ronda Giedroycia.
Na ul. Staszica przesunięte będzie (ok. 20 m w stronę ul. Ofiar Oświęcimia) przejście dla pieszych. Chodzi o to, by ruch pieszy odbywał się w bezpiecznej odległości od głębokich wykopów, które zamierzają wykonać budowlańcy z Hydrobudowy-9. Plac budowy ma być zabezpieczony stałymi ogrodzeniami. To drugie podejście do rozpoczęcia wykopów. Poprzednia próba z 28 września zakończyła się wielkim bałaganem i przekleństwami ze strony kierowców. Brakowało oznakowania. Nie wyznaczono objazdów. Ludzie się gubili - mówi Janusz Mila, specjalista inżynierii ruchu w sekcji ruchu drogowego KMP.
Czy teraz będzie porządek?. W środę rano wysyłam tam ludzi. Będziemy monitorowali wprowadzenie zmian - zapewnia Dariusz Zajdlewicz, szef miejskiej drogówki. Nie sądzę, by działo się coś złego. Jednak, jeśli by tak było, to na miejscu będziemy pomagali usprawniać ruch. Według budowlańców zamknięcie może potrwać nawet półtora miesiąca. Robotnicy muszą się dokopać do głowicy (o ponadmetrowej średnicy), która wiercąc tunel pod kolektor kanalizacji, utknęła na głębokości 7 m. Natknęła się na kamień - mówi Majorek. Głowica nie będzie jednak wyciągana. Zlikwidować trzeba przeszkodę. Po usunięciu kamienia wiercenie będzie wznowione - trzeba wykonać 250-metrowy przewiert pod przyszły kanał. Gdyby nie awaria, prace w tym rejonie właśnie by się kończyły. Kolejnych takich niespodzianek raczej nie będzie - mówi Majorek. Sprawdzaliśmy to, robiąc próbne odwierty.
Budowa kanalizacji pod rondem Giedroycia to część kontraktu "Budowa sieci kanalizacyjnej i wodociągowej lewobrzeżnego Szczecina" wartego prawie 43 mln euro. Hydrobudowa 9 ma czas na zakończenie prac aż do stycznia 2008 r. Kanalizacja jest budowana dzięki współfinansowanemu przez fundusz ISPA (obecnie Fundusz Spójności) "Programu poprawy jakości wody w Szczecinie". Cały program kosztuje 288 mln euro, z czego 190 mln to bezzwrotna pomoc z UE. Największą inwestycją programu jest budowa oczyszczalni ścieków na Pomorzanach. Wszystkie inwestycje mają być zakończone w 2008 r.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", 17 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Rondo Giedroycia od środy będzie zamknięte

Kierowcy będą jeździć przez ul. Ofiar Oświęcimia i Niemcewicza do pl. Sybiraków i przez ul. Kołłątaja.
Objazd nie dotyczy autobusów komunikacji miejskiej. Będą one korzystać (w obu kierunkach) z pasa jezdni przy targowisku Manhattan. Przyczyną zamieszania jest warta milion euro głowica wiertła, która utknęła w podziemnym tunelu pod rondem Giedroycia (w tunelu ma biec rura kanalizacyjna). Stało się to 28 września.
Wykonująca prace firma Hydrobudowa 9 już kilka dni później próbowała wydobyć urządzenie. Ruch wokół ronda zorganizowano jednak tak fatalnie, że skończyło się wielkim korkiem na Niebuszewie. Policja nakazała poprawić projekt tymczasowej organizacji ruchu (chodziło m.in. o prawidłowe oznakowanie). Dziś miejskie służby mają sprawdzić, czy wszystko jest przygotowane jak należy. Jeśli tak - w środę o godz. 5 rano zaczną obowiązywać objazdy i ruszą roboty. Jak długo potrwają? Będziemy chcieli w ciągu półtora miesiąca zakończyć wszystkie prace w tym miejscu - mówi Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9.
Co będzie działo się w tym czasie? Robotnicy wykopią dół i spróbują wydobyć przeszkodę, na której zatrzymała się głowica. Plac budowy ma być zabezpieczony stałymi ogrodzeniami, a przejście dla pieszych na ul. Staszica zostanie przesunięte o 20 m w stronę skrzyżowania z ul. Ofiar Oświęcimia - informuje Janusz Mila, specjalista inżynierii ruchu w sekcji ruchu drogowego KMP.

Opracowanie "mpr", 17 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Tramwaje dla Szczecina - Tatry prawie nasze

Za niespełna 2 tygodnie w Szczecinie pojawią się pierwsze tramwaje typu Tatra. Szczecińskie MZK kupuje ok. 20-letnie wagony od berlińskiego przewoźnika. Zastąpią najbardziej wysłużone przegubowce polskiej produkcji. Umowę w tej sprawie negocjowano przez wiele miesięcy.
Możemy się już cieszyć, w piątek w Berlinie została uroczyście podpisana – mówi Jerzy Manduk, dyrektor MZK Szczecin. Pierwsze 4 Tatry w Szczecinie będą 27 października. Być może przygotowanie ich do ruchu zajmie niespełna 2 tygodnie. Pasażerowie mogliby więc w pierwszej dekadzie listopada zmienić swoje zdanie na temat miejskiej komunikacji. Wprawdzie wagony wyprodukowano w Czechach w latach 80. ub. wieku, ale po zjednoczeniu Niemiec przeszły gruntowną modernizację. Rozwiązaniami znacznie przewyższają większość wagonów, którymi podróżujemy codziennie, a jazda nimi jest przyjemna i komfortowa. Nim podjęto decyzję o ich zakupie, wagony sprawdzono pod każdym kątem, testowano je także na naszych fatalnych torowiskach.
W dodatku oprócz wagonów dostajemy wyposażenie zaplecza i doradztwo – cieszy się dyrektor Manduk. Liczymy, że współpraca ze strona niemiecką, która układa się bardzo dobrze, będzie podtrzymana. Już dziś 9 osób z MZK Szczecin wyjeżdża do Berlina. Są to pracownicy zaplecza technicznego, którzy w Szczecinie będą odpowiadać za stan wagonów. W najbliższych dniach na szkolenie wyjedzie także 3 motorniczych, którzy w Szczecinie będą instruktorami. Zdobytą tam wiedzę mają przekazywać po powrocie kolegom.
Na początek Szczecin kupuje 21 Tatr. Wszystkie powinny być w naszych zajezdniach najpóźniej w styczniu.

Opracowanie "ToT", 16 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Pogodno. Batalia o autobusy trwa

Ci, którzy nie chcą autobusów, zjednoczyli się z tymi, którzy ich chcą. Zapowiadają blokady dróg.
Jeśli miasto będzie obstawało przy wymyślonym przez siebie podziale linii na Pogodnie, to w połowie tygodnia zablokujemy ul. Reduty Ordona - mówi Robert Stankiewicz, przedstawiciel mieszkańców ulic: Horeszków, ks. Robaka i gen. Sadowskiego.
Kością niezgody jest linia 75. Mieszkańcy wymienionych ulic chcą, by autobusy tej linii jeździły ul. Łukasińskiego, Taczaka i Witkiewicza. Miasto pozostawia ją na trasie przez ul. Reduty Ordona i Witkiewicza. Za to linię nr 60 chce puścić ul. Taczaka i Derdowskiego, tym samym odciążając ul. Reduty Ordona od przejazdu 60 autobusów dziennie.
Nam to kompletnie nic nie daje - twierdzi Stankiewicz. My chcemy mieć komunikację z centrum miasta, a linia 60 jedzie obrzeżami z jednego skrajnego punktu do drugiego. Kiedy w czwartek rozmawialiśmy z wiceprezydentem Szczecina Andrzejem Grabcem, decyzja o podziale linii wydawała się przesądzona: Chcielibyśmy w przyszłości puścić linię 75 od pętli na Krzekowie przez Szeroką i Taczka, ale dzisiejszy stan ul. Brackiej nie pozwala na taką zmianę - powiedział "Gazecie". Musimy zbudować przedłużenie ul. Taczaka aż do Szerokiej. Jeśli nie uda się nam pozyskać na tę inwestycję pieniędzy z zewnątrz, zbudujemy drogę z własnych funduszy. Wpiszemy ją do przyszłorocznego budżetu.
Protestujący żądają zmian już teraz. Mieszkańcy ul. Reduty Ordona nie godzą się, by linia 75 jeździła pod ich oknami. Ci z Horeszków chcą, by jeździła blisko nich. Nasz pomysł na linię jest taki, by przystanki były tuż przy krzyżówce Taczaka z Łukasińskiego. Są tam nawet zbudowane zatoczki, z których dziś nikt nie korzysta - mówi Stankiewicz. Dalej biegłaby przez Witkiewicza, tak by ci, którzy teraz korzystają z linii 75, nadal mieli do niej dostęp.
Grabiec odpowiada: - To trasa dłuższa, więc droższa. Może i droższa, ale kilka tysięcy ludzi, którzy mogliby z niej korzystać, kupi bilety i zrównoważy dodatkowe koszty nowego przebiegu linii - odpiera ten argument Robert Stankiewicz. Poza tym my wszyscy płacimy za komunikację, więc niech autobusy jeżdżą tam, gdzie ludzie ich potrzebują, a nie tam, gdzie są tańsze.
Protestujący mieszkańcy z ulic, które chcą autobusów, wraz z komitetem protestacyjnym Reduty Ordona - który chce wycofania ze swojej ulicy linii 75, w ubiegłym tygodniu złożyli swe żądania na piśmie do Urzędu Miejskiego. Do dziś czekają na odpowiedź lub propozycję spotkania.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", 15 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Pojeździmy tatrami

W Berlinie został przypieczętowany zakup 21 używanych tramwajów tatra, które za dwa tygodnie zaczną trafiać do Szczecina. Wkrótce rozpocznie się produkcja nowych wagonów dla miasta.
Wczoraj w firmie BVG została podpisana umowa, na którą szczecińscy tramwajarze czekali od kilku miesięcy. Dzięki niej do Szczecina trafi 21 czeskich wagonów, które mają prawie dwadzieścia lat, ale zostały gruntownie zmodernizowane przez Siemensa. Wszystkie wagony powinny trafić do Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego jeszcze w tym roku. Pierwsze do końca października. Później po dwa co tydzień. Jeden tramwaj kosztuje ok. 500 tys. zł, ale do ceny BVG dokłada szkolenie ludzi, część sprzętu do obsługi i pewną ilość części zamiennych.
21 tatr, to na razie koniec zakupów w Berlinie. Tatry mają wozić szczecinian przez 15 - 20 lat. Nie było oficjalnej oferty zakupu kolejnych tramwajów - przekonuje Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. W tej chwili nasze prace skupiają się na zakupie nowych tramwajów niskopodłogowych.
Cena nowego wagonu zaczyna się od 7 mln zł. Założenia są takie, że wagony niskopodłogowe miałyby zastąpić kilkudziesięcioletnie "helmuty”. Skąd wziąć na to pieniądze?. Programy unijne przewidują duże zakupy taboru, potrzebny jest jednak wkład własny - wyjaśnia szef WGKiOŚ. Nawet 50 proc. Niewykluczone, że używane tramwaje niskopodłogowe też kiedyś kupimy. Jednak na razie na rynku wtórnym ich nie ma, bo to wciąż w miarę nowe pojazdy.
W przyszłym roku zmodernizowanych ma być osiem wagonów 105 N. Już w tym roku kilka sztuk zostało gruntownie przebudowanych. Tymczasem najdalej za dwa lata mają trafić do miasta nowe przyczepy do popularnych "bulw”, najnowszych szczecińskich tramwajów kupionych kilka lat temu. Sześć doczep wyprodukuje poznańska firma Modertrans, która wygrała właśnie przetarg na realizacje zamówienia dofinansowanego ze ZPORR. Dostanie za to ok. 8,5 mln zł.

Opracowanie "Maciej Janiak", 14 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Zamykają ul. Staszica!

W środę, 18 października, część ronda Giedroycia i cała ul Staszica zostanie zamknięta. Hydrobudowa 9, firma, która buduje w tym rejonie kanalizację deszczową, rozpocznie operację dokopywania się do świdra, który utknął kilka metrów pod ziemią.
To będzie drugie podejście Hydrobudowy do kopania tzw. komory ratunkowej. Przypomnijmy, że warte 1,4 mln euro urządzenie, po wydrążeniu niewielkiego odcinka tunelu, utknęło pod ziemią natrafiając na głaz. Teraz trzeba się do niego dostać, przeszkodę usunąć, wykonać serwis. Kilkanaście dni temu pierwsze wprowadzanie zmian w organizacji ruchu, czyli zamknięcie ul. Staszica i części ronda Giedroycia spowodowało komunikacyjny chaos na Niebuszewie. Policja nakazała zlikwidować nowe oznakowanie i przywrócić normalny ruch. Kolejne dwa tygodnie trwały uzgodnienia co do możliwych zmian. Teraz dopiero Hydrobudowa może zamykać ul. Staszica. Nastąpi to w najbliższą środę.
W poniedziałek, razem z policją, dokonamy odbioru oznakowania tymczasowego - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Pozwolenie na zmiany jest do końca roku, ale Hydrobudowa ma jak najszybciej znaleźć głowicę.
Dla kierowców zmiany nie są dobrą wiadomością, muszą przygotować się na stanie w korkach, pomomo, że przygotowany będzie objazd ulicami: Ofiar Oświęcimia, Kadłubka, Niemcewicza i Kołłątaja. Mimo wcześniejszych spekulacji miasto zdecydowało się na zamknięcie Staszica przed 1 listopada.
To nie jest najszczęśliwszy termin, ale teraz jest dobra pogoda do prac. Później mogłoby być firmie dużo trudniej dostać się do urządzenia. Nie uciekniemy od tego, że głowicę trzeba znaleźć. Z dwojga złego wybraliśmy chyba mniejsze zło - zapewnia Przepiera. W okolicy Wszystkich Świętych rejon Giedroycia będzie kontrolowany. Hydrobudowa 9 na plac budowy chce wejść w środę z samego rana, nawet o godz. 5. Zakładam, że roboty potrwają dwa miesiące - nie ukrywa Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Jeżeli uda się skończyć szybciej, będę bardzo szczęśliwy.

Opracowanie "mago", 14 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

W piątek kupujemy 21 berlińskich tramwajów

Umowa zakupu 21 tramwajów od berlińskiego BVG ma być podpisana w piątek o godz. 14 w Berlinie. Pierwsze wozy mają trafić do Szczecina już pod koniec października.
Ze strony miasta podpisze ją Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta, i Jerzy Manduk, dyrektor MZK. Każdy z 21 dwudziestoletnich przegubowców kosztuje ok. pół mln zł. Pierwsze dwa lub cztery składy mają trafić do Szczecina pod koniec października - mówi Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK. Na trasę powinny wyjechać pod koniec listopada po ich przystosowaniu, m.in. montażu autokomputera i elektronicznych tablic informacyjnych.
Wszystkie kupione tramwaje mają trafić do nas do końca roku i zastąpią wysłużone przegubowce typu 102 N jeżdżące m.in. na linii nr 4, 9, 11 i 12.

Opracowanie "Andrzej Kulej", 12 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Ruch w tramwajach

Komisja przetargowa wybrała w końcu tramwaje, jakie Szczecin chce kupić do końca przyszłego roku. Przetarg rozpoczął się na początku września, po kilkakrotnym przesunięciu terminu. Umowa może być jednak podpisana tylko wtedy, jeśli w ciągu 7 dni nie wpłyną protesty. Szybciej dotrą do nas używane tramwaje z Niemiec, bo zakupy są niezbędne.
Komisja wybrała ofertę poznańskiej firmy "Modertrans" - potwierdza Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM, przewodniczący komisji przetargowej. Jej decyzja została zatwierdzona przez prezydenta.
"Modertrans" zaoferował budowę i dostarczenie 6 nowych wagonów za ok. 8,5 mln zł. Zgodnie z życzeniem miasta mają to być doczepy do tramwajów kupionych w 2001 r. Zakupy częściowo finansuje Unia Europejska; w ramach tego samego programu remontowany jest fragment torowiska w ul. Ku Słońcu. Do przetargu stanęły trzy firmy i jest niemal pewne, że przynajmniej jedna z nich - wrocławski "Protram" - wyniki postępowania oprotestuje. A to może opóźnić podpisanie umowy - przyznaje dyr. Przepiera.
Szczecinowi zakupy tramwajowe są potrzebne. Eksploatowany obecnie tabor w dużej części należałoby już wycofać z ruchu. Naprawy są coraz mniej opłacalne lub nieopłacalne. Tak jest w przypadku ponadtrzydziestoletnich przegubowych tramwajów polskiej produkcji. MZK Szczecin chce z nich zrezygnować do stycznia 2007 r. W tym czasie w szczecińskich zajezdniach ma już być 21 tramwajów Tatra, wycofywanych z Berlina. Umowa w tej sprawie była negocjowana przez wiele miesięcy. Została już podpisana i zatwierdzona przez obie strony. Jej oficjalne parafowanie odbędzie się jutro w Berlinie. Pierwsze cztery tatry powinny być w Szczecinie jeszcze w październiku.

Opracowanie "ToT", 12 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Poważna kolizja

Miasto, szczecińskie wodociągi i pracujące dla nich firmy zastanawiają się co zrobić, żeby można było budować jednocześnie kładkę nad ul. Staszica i deszczową kanalizację w rejonie ronda Giedroycia.
Czarnego scenariusza, który jest dziś na Niebuszewie, nikt nie mógł przewidzieć. Hydrobudowa 9, która buduje kanalizację deszczową, ma unieruchomione pod ziemią dwie maszyny do drążenia tunelów. Tymczasem, obok głębokiej komory, z której ruszyła jedna z maszyn, firma Stalmont powinna stawiać przyczółek pod kładkę dla pieszych. Konstrukcja miała być gotowa do końca roku. Teraz okazuje się, że oba place budowy sobie przeszkadzają.
Zdajemy sobie sprawę, że jest kolizja tych prac. Teraz trzeba znaleźć wyjście z tej sytuacji. Obie były tak planowane, żeby zgodnie z harmonogramem do tego nie doszło - mówi Piotr Landowski z Urzędu Miejskiego.
Stalmont wciąż pracuje przy budowie kładki. Robi to, w czym roboty przy kanalizacji nie przeszkadzają. Wykonujemy roboty związane z przyczółkiem i filarem od strony al. Wyzwolenia - tłumaczy Wacław Pawluć, prezes Stalmontu. Robimy na Wyzwolenia m. in. podbudowę pod poszerzenie jezdni, a także konstrukcję kładki.
Tymczasem Hydrobudowa 9 ma dziś rozpocząć dokopywanie się do świdra, który tkwi pod targowiskiem Manhattan.
Będziemy robili wszystko, żeby w miarę naszych możliwości jakieś roboty związane z kładką były wykonane - wyjaśnia Witold Majorek z Hydrobudowy 9. My nasze roboty chcemy skończyć jak najszybciej. Przestój nikomu nie służy.

Opracowanie "mago", 12 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Tatry na raty

W piątek w Berlinie w zajezdni firmy BVG zostanie podpisana umowa o zakupie używanych tramwajów dla Szczecina. Do końca roku wszystkie powinny już wozić mieszkańców miasta.
Tatra w czasie próbnej jazdy. Chodzi o czeskie tatry jeżdżące dotychczas w stolicy Niemiec. Mają ok. 20 lat, ale kilka lat temu zmodernizował je Siemens. Wiosną były testowane w Szczecinie. Teraz w końcu trafią do Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. W piątek ma być podpisana umowa w tej sprawie.
Zgodnie z umową kupujemy 21 tramwajów - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Tatry przyjadą po podpisaniu umowy, pierwsze sztuki powinny być już w październiku. Za jeden pojazd płacimy ok. 500 tys. zł, w tej cenie jest zawarty serwis, szkolenie, dostawy urządzeń do obsługi i części zamiennych.
Warto pamiętać, że nowy, niskopodłogowy i przegubowy tramwaj, to koszt ponad 7 mln zł. Miastu udało się wynegocjować, że mimo spłacania rat za tatry do 2013 roku, tramwaje od razu będą własnością Szczecina. Początkowo miały przejść na własność dopiero po 5 latach. W zajezdni na Pogodnie trwają przygotowania do przyjazdu pierwszych dwóch wagonów.
Liczymy, że ok. dwóch tygodni zajmie nam ich uzbrojenie, m. in. w polskie autokomputery i informację pasażerską - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. To będzie nasz pierwszy poligon doświadczalny z tymi wagonami. Później, co tydzień, mają przychodzić po dwa kolejne wagony.
Kiedy tatry zaczną wozić szczecinian do kasacji pójdą wysłużone przegubowe wagony 102N. Od poniedziałku rusza szkolenie instruktorów, którzy będą szkolić motorniczych - zapowiada Krzysztof Turczyn. Uczyć się będzie również obsługa techniczna dla tatr. Z wagonami przyjadą też części zamienne i wyposażenie warsztatowe.

Opracowanie "Maciej Janiak", 12 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Pojedziemy po prostym

Do 20 października przez ul. Jagiellońską nie dojedziemy do ul. Witkiewicza. Trwa modernizacja przejazdu kolejowego. "Głos” zabiegał o to wielokrotnie.
Tylko piesi mogą dostać się na drugą stronę ulicy. Auta na razie korzystają z objazdu, ale potem pojadą po równym.. Kierowcy muszą korzystać z objazdu przez ulice Twardowskiego, Mickiewicza, Bohaterów Warszawy. Do Witkiewicza z Jagiellońskiej mogą dostać się tylko piesi. Przejazd był w fatalnym stanie. "Głos” wielokrotnie pisał o konieczności jego remontu, zawsze po sygnałach od rozżalonych kierowców, którzy mieli dość jeżdżenia po wertepach. Teraz dwa tory w ogóle znikną. Całość ma być wyrównana.
Te niedogodności, na które narzekali kierowcy, zostaną zlikwidowane. Komfort przejazdu w tym miejscu na pewno wzrośnie - mówi Romana Nakoneczna z regionalnego oddziału Polskich Linii Kolejowych w Szczecinie. Będzie równiej, przejazd będzie wyłożony płytami. Roboty prowadzone są w ramach modernizacji linii Szczecin - Police. Koszt przebudowy przejazdu to ok. 550 tys. zł.

Opracowanie "mago" foto Marcin Bielecki, 11 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Droga bez lamp

Czy postawienie trzech, lub czterech lamp przerasta możliwości naszego miasta? - pytają zirytowani mieszkańcy ul. Nasypowej i Ustowa. Brak oświetlenia i chodnika powoduje, że droga na przystanek autobusowy jest bardzo niebezpieczna. Kilku Czytelników zgłosiło nam brak oświetlenia na ul. Ustowskiej, od skrzyżowania Autostrady Poznańskiej, do ul. Nasypowej. Znajduje się tam przystanek linii autobusowej nr 61. Wiele osób jeździ nimi do pracy i szkoły.
O włos od wypadku
Rano, gdy wychodzę na autobus jest jeszcze ciemno. Muszę iść poboczem - bo chodnika też tu nie ma. Boję się, by nie potrącił mnie jakiś samochód - mówi pani Justyna, mieszkanka ul. Nasypowej. Kiedyś w dzień, w tym miejscu, prawie uderzył we mnie matiz, a co dopiero po ciemku, gdy trudniej zauważyć pieszego.
Oświetlona jest tylko część przystanku od strony Podjuch. Przystanek po drugiej stronie jest nieoświetlony, a przez to prawie niewidoczny. Lamp brakuje też na krótkim odcinku ul. Ustowskiej, którą okoliczni mieszkańcy podążają do swoich domów, znajdujących się na ul. Nasypowej. Ludzie boją się chodzić ciemnym poboczem z dwóch powodów. Po pierwsze rano panuje tu spory ruch samochodowy, a po drugie jest tu wiele krzaków.
Ludzie się boją
Z dnia na dzień coraz szybciej robi się ciemno - narzeka 14-letnia Ania . Po zmroku strach przechodzić koło zarośli, które rosną wzdłuż drogi. Nigdy nie wiadomo kto może się tam zaczaić, a teraz tyle się słyszy o różnych zboczeńcach. Na ciemności panujące na skrzyżowaniu ul. Ustowskiej z Autostradą Poznańską narzekają również kierowcy.
Często jak zjeżdżam w stronę elektrowni, mijam ludzi idących poboczem ulicy Ustowskiej. Rano i po południu, gdy jest ciemno, są prawie niewidoczni. Dlatego, według mnie, należy postawić tu chociaż dwie lub trzy lampy - mówi pan Piotr Nowak.
Będą zmiany
W Wydziale Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta dowiedzieliśmy się, że skrzyżowanie ul. Ustowskiej z Autostradą Poznańską jest zamieszczone w planach przebudowy tej ostatniej. Zgodnie z porozumieniem zawartym przez miasto z firmą "AUCHAN" Polska sp. z o.o., zaprojektowanie i wykonanie wyżej wymienionego skrzyżowania leży po stronie firmy "AUCHAN".
Prace nie rozpoczną się szybko, ponieważ najpierw powstaną dwa mosty na Autostradzie Poznańskiej, zostanie też rozbudowana droga. Dlatego też Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta Szczecina, nakazał ZDiTM-owi wykonanie doraźnego oświetlenia przejścia dla pieszych przy przystanku autobusowym linii nr 61. Oświetlenie to ma powstać do 15 listopada br.

Opracowanie "kk", 11 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Szczecińska komunikacja bez pieniędzy - jazda z długiem

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie nie ma płynności finansowej. Bez pieniędzy nie płaci w terminie m.in. spółkom autobusowym. Te wystawiają noty odsetkowe dodatkowo obciążające budżet ZDiTM. Dług będzie się powiększał, bo sprzedaż biletów jest niższa od oczekiwanej, a dotacja z miasta rośnie zbyt wolno.
Tylko w ubiegłym roku ZDiTM zapłacił przewoźnikom i usługodawcom 60 tys. złotych odsetek z tytułu opóźnienia w realizacji faktur. To prawda, że zalegaliśmy przewoźnikom z płatnościami - mówi Gabriela Krefta-Marczak z ZDiTM. Wynikało to z niezrealizowanego planu sprzedaży biletów, który zakładał wykonanie na poziomie 84 milionów, a w rzeczywistości było to 80 milionów złotych.
Według zarządu przeszacowania planu nie można było przewidzieć, w 2004 roku sprzedano wyjątkowo dużo biletów. Rok później z powodu napływu używanych aut i emigracji do krajów UE liczba płacących za przejazdy znacznie spadła. ZDiTM nie mając pieniędzy na koncie spóźniał się z płatnościami dla spółek autobusowych i koncernu Enea. Ci zaś mając, zwłaszcza w wypadku przewoźników kłopot z obsługą własnych zobowiązań, zaczęli obciążali zarząd odsetkami.
Mimo, że w tym roku ZDiTM podjął działania naprawcze - nadal jest na minusie. Z 4 mln długu, według wiceprezydenta Andrzeja Grabca, pod koniec roku może być i 6. Rozwiązaniem byłoby podniesienie cen biletów. Na to nie będzie naszej zgody - zapewnia wiceprezydent Grabiec. Jest za to pomysł zmiany taryfy na liniowo-czasową, zamiast tylko na czasową. Ta ostatnia jak pokazały doświadczenia po prostu się nie sprawdziła.
Jeszcze na ostatniej sesji rady miasta prezydent będzie chciał od odchodzących radnych uzyskać zgodę na zwiększenie dotacji dla komunikacji miejskiej o 1 mln złotych.

Opracowanie "A.Ratuszyński", 11 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

"5" wypadła z szyn

Z powodu awarii tramwaju ponad godzinę pl. Rodła nie był przejezdny. Już jestem spóźniona. Szef zwolni mnie z pracy - martwiła się Anna Masłowska.
Zaczęło się o godz. 8.30. Tramwaj nr „5” odjeżdżał z przystanku przy ul. Piłsudskiego w kierunku stoczni. Po wjechaniu na rondo doszło do niecodziennej sytuacji. Pierwszy wagon pojechał prosto zgodnie z torem jazdy. Ale drugi skręcił nagle w lewo.
Zobaczyłem, jak drugi wagon skręca w stronę Niebuszewa. Za chwilę liny łączące oba wagony naprężyły się i ten drugi wypadł z szyn. Wyglądało to groźnie, bo szarpnięcie było mocne - mówił świadek zdarzenia. W chwili awarii stał przed przejściem dla pieszych przy ul. Piłsudskiego.
Korki i zamknięta ulica
Tramwajem jechało kilkadziesiąt osób. Nikomu nic się nie stało. Ale oba wagony stanęły na środku pl. Rodła blokując je. Kierowcy jadący od strony Niebuszewa nie mogli przejechać przez plac w kierunku centrum. Zaczęły tworzyć się korki. Policja zamknęła al. Wyzwolenia. Chwilę potem stanęły pozostałe tramwaje jadące przez pl. Rodła. Zaczęli z nich wychodzić zdenerwowani pasażerowie.
Jak się spóźnię do pracy, to już po mnie. w ubiegłym tygodniu już raz zaspałam. Szef mi nie daruje - denerwowała się Anna Masłowska, szczecinianka. Kwadrans później pojawiły się autobusy komunikacji zastępczej. Kursowały w kierunku stoczni i Lasku Arkońskiego.
Autobusy za tramwaje
Sytuacja skomplikowała się po godz. 9, gdy specjalny dźwig próbował ustawić wagon na torach. Pierwsza próba się nie powiodła. Na chwilę wyłączono z ruchu całe rondo. W tym czasie dźwig musiał objechać plac, aby podjąć próbę ustawienia wagonu z drugiej strony. O godz. 9.38 operacja powiodła się. Chwilę potem ruch na rondzie został przywrócony.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wyjaśnia powody awarii. Prawdopodobnie doszło do nieszczęśliwego wypadku.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że tramwaj linii „11” najechał na impulsator, który spowodował przełożenie zwrotnicy. Jadąca przed nim „piątka” nie zdążyła jeszcze zjechać ze zwrotnicy. To spowodowało, że pierwszy wagon „piątki” pojechał prawidłowo na wprost, a drugi skręcił w kierunku Niebuszewa. Doszło do szarpnięcia, bo oba wagony są ze sobą połączone. W ten sposób drugi wagon wypadł z szyn - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Mariusz Parkitny ", 11 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

ZDiTM nie płaci rachunków na czas

100 tysięcy karnych odsetek zapłacił w ciagu półtora roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za to, że nie płacił na czas rachunków. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, podczas kontroli finansów ZDiTM. Zarząd nie opłacał faktur w terminie, bo jego dochody były mniejsze niz zakładano. Gabriela Marczak główna księgowa mówi, że zmalały na przykład wpływy z biletów. Karnymi odsetkami obciążyła ZDiTM między innymi Spółka Autobusowa Klonowica. Jej prezes Krzysztof Putiatycki mówi, że nie ma innego wyjścia. Miasto, by ratować ZDiTM chce jeszcze w tym roku przekazać dodatkowy milion. Ale to za mało. Rozwiązaniem mogłoby być podniesienie cen biletów, co nie wchodzi w rachubę lub zmiana taryfy - mówi Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta miasta. Budżet ZDiTM wynosi 120 mln zł, aby płacić w terminie rachunki - brakuje mu 3 mln zł. To tak, jakby wszyscy mieszkańcy Szczecina złożyli się po 8 złotych.

Opracowanie "Sebastian Wypych ", 10 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Maszyny stoją

Wciąż nie wiadomo, kiedy na rondzie Giedroycia w Szczecinie rozpocznie się odkopywanie świdra, który utknął na głębokości kilku metrów. Fachowcy debatują, co zrobić z drugą maszyną, która też stoi pod ziemią.
Żeby dostać się do głowicy, która ma wydrążyć tunel biegnący po łuku pod rondem, trzeba zamknąć część jednego pasa ruchu i ul. Staszica, pod którą jest urządzenie. Wciąż trwają uzgodnienia w sprawie organizacji ruchu - tłumaczy Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Pierwsza próba dokopania się do wiertła nie doszła do skutku, bo policja nie pozwoliła na wprowadzenie źle przygotowanej, awaryjnej organizacji ruchu.
Wczoraj wciąż nie było wiadomo, jaki los czeka identyczne urządzenie, które stoi od ubiegłego tygodnia na podobnej głębokości pod targowiskiem Manhattan. W sobotę udało nam się ustalić, że maszyna, po wydrążeniu 60 metrów tunelu, stanęła. Głowica prawdopodobnie trafiła w starą piwnicę.

Opracowanie "mago", 10 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Energopol: Zdążymy na pewno

Z trzech prowadzonych w Szczecinie budów drogowych dwie mają zakończyć się w tym roku. Wykonawca zapewnia, że pojedziemy nowymi drogami i torami w ustalonym terminie.
Szczecińska firma Energopol prowadzi równocześnie trzy strategiczne inwestycje drogowe w mieście. Te inwestycje to: nowa ul. Niedźwiedzia (część obwodnicy osiedli Słonecznego i Majowego), przebudowa ul. Przyjaciół Żołnierza z wąskiej jednojezdniówki na szeroką dwupasmówkę (część obwodnicy śródmiejskiej) oraz budowa ronda na Gumieńcach.
Już latem na budowach były opóźnienia. Obwodnica śródmiejska spóźniała się z dwóch powodów: ponieważ miasto dwa miesiące później, niż planowano, rozstrzygnęło przetarg, a potem drogowcy co chwila znajdywali "niespodzianki w ziemi". Zerwali tam rurę z gazem, jakieś przewody, znaleźli nawet bombę. Podczas tej budowy natrafiliśmy na wiele niezinwentaryzowanych kabli, ale najgorsze mamy za sobą - zapewnia Piotr Bander, dyrektor ds. produkcji Energopolu. Teraz nadganiamy stracony czas. A opóźnienia sięgały już jednego miesiąca. Przed rozpoczęciem robót zakładano, że ruch zostanie przerzucony na nową jezdnię w sierpniu. Stało się to miesiąc później. Obie jezdnie mają być oddane do użytku w tym roku i będą - zapewnia Andrzej Wróblewski, inspektor nadzoru tej inwestycji. Właśnie rozpoczęło się ustawianie krawężników drugiej nitki. Gdy zostanie wytyczona, ułożenie tłucznia potrwa raptem kilka dni i będzie można układać asfalt.
Budowa ronda na Gumieńcach. Foto Cezary Aszkiełowicz / AG. Spóźnienie już na starcie Energopol zaliczył przy budowie ronda na Gumieńcach. Ma ono rozwiązać kłopoty komunikacyjne na skrzyżowaniu ul. Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej. Prace miały rozpocząć się w lipcu, wystartowały pod koniec sierpnia. Tam mamy termin oddania inwestycji dopiero w połowie przyszłego roku. Umówiliśmy się z miastem, że nowe torowisko będzie gotowe do 25 października i tego terminu też dotrzymamy - zapewnia Bander.
W tym rejonie kierowcy muszą szczególnie uważać - skrzyżowanie jest rozkopane, a z czterech pasów ul. Ku Słońcu czynne są tylko dwa. Obowiązuje ograniczenie prędkości. Stąd częste korki, w których stoją m.in. autobusy kursujące za tramwaje.
Najdalej zaawansowana jest przebudowa ul. Niedźwiedziej. W tym tygodniu układany ma być asfalt. Tu opóźnień nie ma. Były natomiast na budowie ronda na wjeździe do Świnoujścia, którą również wykonywał Energopol. Czy firma, która od niedawna zajmuje się budową dróg, nie wzięła na siebie zbyt wielu kontraktów.
Nie - zapewnia Bander. Zmieniamy profil firmy, bo takie są wymogi rynku. Obecnie na budowach mamy wystarczająco dużo ludzi i sprzętu, by prowadzić jednocześnie wszystkie inwestycje. Na dzień dzisiejszy mogę zapewnić, że terminów zapisanych w umowach dotrzymamy.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", 9 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Drugi świder stoi

Jak nieoficjalnie dowiedział się „Głos”, na Niebuszewie utknęła pod ziemią druga głowica drążąca tunel pod kanalizację deszczową. To zwykły pech - uważa nasz informator.
Kilka tygodni temu na głębokości kilku metrów utknęła głowica wiercąca tunel, który ma iść łukiem pod rondem Giedroycia. Maszyna stanęła pod ulicą Staszica, po tym jak trafiła na głaz. Urządzenie do dziś tam tkwi, bo Hydrobudowa 9, która roboty prowadzi, jeszcze jej nie wykopała. Tymczasem wczoraj kolejna, identyczna głowica, warta milion euro, utknęła na głębokości ok. 8 metrów pod targowiskiem Manhattan. Maszyna wydrążyła ok. 60 metrów tunelu i... - trafiła w pustkę, w przeciwieństwie do tamtej, która trafiła w głaz - mówi nasz informator. - Pech, to najlepsze określenie dla tego, co się stało.
Potwierdzenia informacji szukaliśmy również w innym źródle związanym z pracami na Niebuszewie. Nie można jej cofnąć, zaczęła opadać, prawdopodobnie w starą piwnicę. Została zatrzymana - ujawnia kolejna osoba. Do głowicy trzeba się będzie dokopać. Podobno znajduje się na terenie, który nie jest zabudowany. Roboty są wstrzymane. Natomiast specjalistyczny oddział bada sprawę. Więcej będę mógł powiedzieć nie wcześniej niż w poniedziałek - wyjaśnił nam Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9.

Opracowanie i foto "Maciej Janiak", 7 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Niebuszewo czekają rozkopy - miliony pod ziemią

Pod ul. Staszica wciąż tkwi głowica wiertła, warta 1,4 mln euro. Hydrobudowa 9, chcąc ją wydobyć, musi zamknąć ruch w ul. Staszica i fragment ronda Giedroycia. Zależy jej na czasie. Tymczasem miasto nie zgadza się na rozkopanie Niebuszewa przed 1 listopada, bo przez ul. Staszica i rondo Giedroycia autobusy do i z cmentarza jeżdżą wtedy co 2 min.
Prace miały się rozpocząć w miniony piątek. Na Niebuszewie zapanował chaos, bo firma „Wimed", której Hydrobudowa 9 zleciła ustawienie znaków i wytyczenie objazdów, nie podołała zadaniu. Nikt zmian w organizacji ruchu nie konsultował z policją. W środę wreszcie projekt zmian trafił w ręce policjantów. I mimo drobnych uwag zyskał akceptację. Reszta w rękach urzędników UM.
Wszystko wskazuje na to, że trzeba po prostu pogodzić się z utrudnieniami na rondzie Giedrojcia. Foto T. Tokarzewski Nie będziemy zwlekać. Zapoznamy się z projektem i jak najszybciej wydamy opinię - zapewniają urzędnicy z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Zamknięcie ul. Staszica i fragmentu ronda Giedroycia jest możliwe do 15 października. Od kiedy? Nie wiadomo, bo ten termin Hydrobudowy 9 nie urządza.
Musimy zrobić głęboki wykop, na 11 m - tłumaczy Witold Majorek, odpowiedzialny za kontrakt. Nie da się zrobić części prac, potem zasypać dołu, a po jakimś czasie wrócić do poszukiwań. Prace mogą potrwać ponad miesiąc. Jeśli pod ziemią będą kolejne przeszkody - to znacznie dłużej. Rozkopywanie ronda z terminem zakończenia robót na 25 czy 27 bm. prawdopodobnie nie ma sensu. Ale miasto chce, by przed 1 listopada przejazd przez Niebuszewo odbywał się bez przeszkód.
Wtedy ruch w mieście jest podporządkowany dojazdom na Cmentarz Centralny - tłumaczą fachowcy od organizacji ruchu. Przejezdne musi być Niebuszewo, a po ul. Ku Słońcu mają już kursować tramwaje. Dodatkowe autobusy w kierunku cmentarza jeżdżą wtedy od ul. Emilii Plater nawet co 2 min. Nie mogą ominąć ronda Giedroycia. Wydaje się, że Hydrobudowa 9 będzie się musiała wstrzymać z rozkopaniem jezdni. Jeśli mielibyśmy zamykać ruch na 2 czy 3 tygodnie, to bez sensu - przyznaje Witold Majorek.
Kiedy miasto udzieli oficjalnej odpowiedzi, szefostwo firmy zdecyduje co dalej. Jedno jest pewne: Niebuszewo zostanie rozkopane - i to na długo. Zapowiedzi, że na blisko miesiąc opierają się wyłącznie na szacunkach. Może to potrwać dłużej. Decyzję o terminie powinniśmy poznać w najbliższych dniach.

Opracowanie i foto "T.Tokarzewski", 6 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Umiarkowanie niepełnosprawny gapowicz - ściągną z zasiłku

Niepełnosprawni w stopniu lekkim i umiarkowanym nie mają prawa do bezpłatnych ani ulgowych przejazdów środkami komunikacji miejskiej. W razie kontroli muszą się liczyć nie tylko z mandatem, ale i z wpisem do Krajowego Rejestru Długów. Oporni powinni się spodziewać też interwencji komornika.
Pan Wojciech jest chory psychicznie. Jego dolegliwości pogłębiły się jeszcze w wyniku nadużywania alkoholu. Jest pod stałą opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, nie pracuje. W 1998 roku ukarano go mandatem za brak biletu, a trzy lata później przyszło pierwsze wezwanie do zapłaty. Nie zareagował. Sprawa trafiła do sądu. - Zarówno on, jak i jego matka są nieporadni. Myślenie tych osób ogranicza się do prostych funkcji życiowych, więc nie można ich winić za niespłacone zaległości - argumentuje sąsiadka mężczyzny. Ponad 200 zł zadłużenia to połowa jego zasiłku z MOPR-u - dodaje.
Jedynym wyjściem z sytuacji jest wystosowanie wniosku o rozłożenie kary na raty. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, a pan Wojciech ma dużą szansę nawet na 10 rat. Jeśli nie zapłaci, to komornik sądowy może zadecydować o odebraniu części zasiłku i przekazaniu go na poczet kary.
Decyzja o umiarkowanej niepełnosprawności została wydana dopiero w czerwcu tego roku. Wcześniej gapowicz nie miał żadnego dokumentu - usłyszeliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Zresztą zaświadczenie o umiarkowanej niepełnosprawności nie uprawnia do bezpłatnych przejazdów. Jeśli pacjent nie zgadza się z opinią lekarzy, którzy jednocześnie stwierdzili, że może podjąć zatrudnienie, to powinien odwołać się do wyższej instancji, jaką jest Wojewódzki Zespół do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności.

Opracowanie "chor", 6 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

MZK kupi tramwaje

Po wielu miesiącach negocjacji, władze Szczecina podpiszą umowę z Berlińskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym BVG na zakup 21 tramwajów.
Przypomnijmy: są to używane wozy KT 4 D na podwoziu czeskiej Tatry. Berliński Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wymieniło tramwaje przed mistrzostwami świata w piłce nożnej. Niemieckie tramwaje mają zastąpić w Szczecinie wysłużone wozy przegubowe - tzw. jamniki. Kupione wozy są gruntownie zmodernizowane, nie są to jednak tramwaje niskopodłogowe. Niemieckie Tatry jeździły już po szczecińskich torowiskach, próby wypadły dobrze. Niemcy podczas negocjacji ze szczecińskim MZK chcieli także, aby umowa zakupu tramwajów objęła też serwis tych wozów. Tatry wymagają fachowej obsługi. Kilkunastu motorniczych było już na szkoleniu w Berlinie, gdzie uczyli się jeździć nowymi starymi tramwajami. MZK planuje podpisać umowę z BVG w połowie października.

Opracowanie "Grzegorz Gibas", 5 października 2006 roku, "Polskie Radio Szczecin".

* * *

Ikarusy w niełasce

O wygodach, jakie swoim pasażerom szykuje Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, pisaliśmy w ub. tygodniu. Firma jako pierwsza chce się pozbyć przestarzałych ikarusów, które lata świetności mają dawno za sobą. Jej śladem podążają także spółki szczecińskie. W Dąbiu postanowiono najpierw pozbyć się jelczy. Na Klonowica najpierw planuje się wymienić autobusy przegubowe. Będziemy się pozbywać najstarszych ikarusów, wyprodukowanych w latach 1989-90 - mówi Andrzej Lachowicz ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica". Zastąpią je wozy trochę młodsze, ale zdecydowanie lepsze.
Na placu manewrowym stroi już 7 MAN-ów sprowadzonych z Norymbergi. Wyprodukowano je w 1992 r., ale ich przebieg to ok. 500 tys. km. To niewiele - autobusy, które jeżdżą w Szczecinie przez 10 lat, na licznikach mają po 1 mln km. W dodatku te wozy są nowocześniejsze, mają częściowo obniżoną podłogę - zachwala A. Lachowicz. Przygotowujemy je do jazdy i wkrótce będzie je można ujrzeć na ulicach. Pierwszy powinien wyjechać na trasę za 2 tygodnie. Pozostałe - przed 1 listopada. Będą już wtedy przemalowane w szczecińskie barwy, mają też mieć wyświetlacze przystosowane do polskich znaków.
To kolejne używane pojazdy sprowadzane z Niemiec i brane w leasing. Pasażerowie się cieszą, bo komfort jazdy niewątpliwie się poprawi. Inna rzecz, że w wielu miastach, gdzie komunikację finansuje się na racjonalnym poziomie, kupuje się nie kilka, a kilkadziesiąt autobusów. I to nowych. Szczecinianie mogą o tym tylko pomarzyć...

Opracowanie "sag", 5 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Jeszcze kilka tygodni utrudnień

Rozkopane ulice w Podjuchach i kierowcy, którzy tkwią w korkach. Niech ktoś w końcu zacznie szanować nasz czas. Takie roboty powinny być wykonywane etapowo i na pewno dużo szybciej - irytują się Czytelnicy.
Od tygodni Podjuchy są rozkopane. To wynik robót prowadzonych w ramach programu Poprawa jakości wody w Szczecinie. Budowa nowej kanalizacji deszczowej i ściekowej w rejonie Podjuch, Klucza, Żydowiec jest warta 22,5 mln euro. Niestety, prace utrudniają życie kierowcom. Największe utrudnienia to roboty prowadzone na wąskich ulicach Metalowej i Granitowej. Szczególnie ciężko jest przejechać przez Podjuchy w porannym i popołudniowym szczycie. Auta stoją w korkach, bo ruchem na zwężonych odcinkach drogi steruje w sposób wahadłowy sygnalizacja. Kierowcy nie kryją rozgoryczenia sytuacją.
Wszystko wskazuje na to, że do końca października trzeba po prostu pogodzić się z utrudnieniami na głównych ulicach Podjuch. Foto Marcin Bielecki Chciałabym zapytać, jak długo jeszcze na ulicy Metalowej będą trwały takie cyrki, jak od czasu gdy na jednej ulicy i w niewielkiej odległości od siebie w dwóch miejscach rozpoczęto roboty drogowe, wprowadzając ruch wahadłowy. Niestety muszę jeździć do Podjuch dwa razy dziennie, więc po południu codziennie sterczę w korku, który zaczyna się w Zdrojach - denerwuje się Joanna Stankiewicz. Dziwne, że nikt nie domyślił się, że zastosowane tam rozwiązanie paraliżuje kompletnie ruch drogowy.
Zdaniem pani Joanny, droga której pokonanie zajmuje zazwyczaj 10 min, teraz trwa 40 minut lub godzinę. Wczoraj reporterzy "Głosu” byli w Podjuchach. Już około południa przejechanie ul. Granitowej od strony Zdrojów wymagało od kierowców cierpliwości. Można narzekać, że jedzie się długo, ale teraz w całym Szczecinie trwają różne roboty i kierowcy muszą się uzbroić w cierpliwość - uważa kierowca srebrnego renault. Ja się nie skarżę, bo powstaje coś nowego, a z drugiej strony zorganizować objazd w Podjuchach jest rzeczą niemożliwą.
Za program Poprawa jakości wody w Szczecinie odpowiada Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Możemy jedynie prosić kierowców o wyrozumiałość - przekonuje Tomasz Makowski ze ZWiK. Jeżeli nie będzie szybkich mrozów albo ciężkich ulew, to do końca października w tym rejonie nie powinno być takich utrudnień. Metalowa będzie przejezdna bez kłopotów od listopada. Teraz roboty prowadzone są na ul. Metalowej, Granitowej i Krzemiennej. Na tych ulicach do wykonania jest jeszcze ok. 200 metrów kanalizacji.
Nie ma innego rozwiązania na zabezpieczenie ruchu jak sterowanie nim wahadłowo - zapewnia Tomasz Makowski. Sieci muszą być położone w odpowiedniej odległości od siebie i dlatego zajęty jest cały pas ruchu. Tam idą pod ziemię i kanalizacja deszczowa, i ściekowa, przewody o różnej średnicy. Nie można tego zrobić metodą bezwykopową. Po zakończeniu tego etapu prac, kłopoty w przejeździe mogą pojawić się na ul. Rymarskiej i Mechanicznej. W Podjuchach działa obecnie system kanalizacji, ale - jak tłumaczy ZWiK- jest stary i niewydolny. Do tego wszystkie ścieki są wymieszane. Po zbudowaniu nowej sieci będą podzielone, a ścieki bytowe będą trafiały do przebudowanej oczyszczalni w Zdrojach.

Opracowanie "Maciej Janiak", foto: Marcin Bielecki, 4 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Jak na Zachodzie

Na prawobrzeżu znów jeździ się wygodniej. Szczecińskie Przedsięborstwo Autobusowe "Dąbie" sprowadziło kolejne używane autobusy z Niemiec. Autobusy marki MAN mają wprawdzie kilkanaście lat, ale posłużą jeszcze długo. Mamy już 5 autobusów, kolejne 7 powinno do nas dotrzeć na początku października - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA "Dąbie". Dzięki temu systematycznie będziemy wycofywać najstarsze Jelcze.
Sprowadzone właśnie MAN-y to wersja na rynek Europy Zachodniej. Mają tylko 2 pary drzwi, do czego pasażerowie powinni się przyzwyczaić. Szczecińskie spółki będą prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas ratować się taborem wycofywanym z Zachodu, a tam obowiązują inne standardy. Ale jeździ się nimi znacznie przyjemniej niż autobusami polskiej produkcji. Są niskopodłogowe i znacznie cichsze. Komfort jest nieporównywalny, mimo że wyprodukowano je w latach 1992-93.
Być może także jeszcze w tym roku ogłosimy przetarg na zakup 2 nowych autobusów - mówi prezes. Wtedy mielibyśmy 26 niskopodłogowych autobusów o długości 12 m. Na co dzień wystarczy nam 28 pojazdów tej klasy. Ostatnie jelcze ze spółki w Dąbiu nie znikną jednak szybko. Firma obsługuje m.in. linię 52 na Wyspę Pucką. A tam przejazd jest na tyle trudny, że tylko najstarsze jelcze się mieszczą. Nawet nowsze pojazdy tej marki mają spory kłopot z przejazdem. Dopóki więc miasto nie przebuduje ulicy, pasażerowie będą skazani na jazdę starymi autobusami. Przynajmniej na tej jednej linii.

Opracowanie "ToT" 3 października 2006 roku, "Kurier Szczeciński".

* * *

Tramwaj na Gumieńce za trzy tygodnie

Na dwóch frontach budowane jest nowe torowisko "ósemki". Tramwaj musi pojechać 25 października. Zdążymy - zapewniają budowlańcy.
Pierwsze "rozgrzebane" miejsce na tej trasie to budowa nowego ronda na Gumieńcach, gdzie największe postępy widać przy budowie torowiska. Energopol, który buduje rondo w miejscu obecnej krzyżówki ulic: Okulickiego, Europejskiej, Ku Słońcu i Derdowskiego, obiecuje, że dotrzyma terminu.
Prace na trasie "ósemki" prowadzone są także pomiędzy główną bramą Cmentarza Centralnego i ul. Karola Miarki - tam ma być wymienionych ponad 600 m torów. Do 25 października musimy oddać torowisko, by mógł być wznowiony ruch - mówi Sławomir Rutkowski z Zakładu Napraw Infrastruktury budującego tory przy cmentarzu. Najtrudniejsze były prace rozbiórkowe starego torowiska i przygotowanie pod budowę nowego - wyjaśnia Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich UM. Teraz, gdy budowane jest nowe torowisko, roboty posuwają się szybko.
Po obu stronach drogi już ustawiane zostały nowe słupy trakcyjne. Wzdłuż ul. Ku Słońcu, na wysokości Zespołu Szkół Salezjańskich wymieniono całą podbudowę torowiska, ułożono betonowe podkłady, a w poniedziałek rozpoczęto układanie szyn. Na razie prace nie skutkują drastycznym ograniczaniem ruchu w rejonie robót. Na długości ok. 100 m na ul. Ku Słońcu wyłączono po jednym pasie ruchu. Nie będzie też zamykania dla ruchu żadnej z ulic dochodzących do skrzyżowania, kiedy budowa torowiska przeniesie się na przyszłą centralną wyspę ronda - zapewnia Roman Siemczyk, inżynier kontraktu na budowie. Nie zamkniemy ul. Okulickiego, gdy będziemy się włączać w nią z nowymi torami.
Obecne prace koncentrują się na budowie torowiska. Do końca roku drogowcy nie zrobią wiele więcej. Budowana będzie jedynie infrastruktura podziemna. Widać już natomiast, jak w przyszłości będzie wyglądało rondo na Gumieńcach od strony południowej. Na pasach zieleni powstał bowiem wąski wykop. Po tym śladzie zostanie położony zewnętrzny krawężnik jezdni - tłumaczy Siemczyk.
Rondo będzie więc przesunięte na południe w stosunku do dzisiejszej krzyżówki. Jego średnica wewnętrzna ma mieć długość 60 m. Jezdnia na nim będzie szeroka na 10 m. Wokół powstanie ścieżka rowerowa. Ścieżkę zaprojektowano także wzdłuż ul. Derdowskiego (po stronie jeziorka Słoneczne) oraz po obu stronach ul. Ku Słońcu. Koszt przebudowy krzyżówki wyniesie 15 mln zł, z czego 11 mln miasto dostało w ramach europejskiego programu ZPORR.

Opracowanie "Mariusz Rabenda" 3 października 2006 roku, "Gazeta Wyborcza".

* * *

Przystanki będą niebezpieczne

Zdaniem naszego Czytelnika istnieje możliwość budowy przystanków autobusowych na ul. Wilczej w rejonie kładki. Tego chcieliby mieszkańcy, którzy narzekają na duże odległości między przystankami.
Już w 2003 roku okoliczni mieszkańcy wnioskowali do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego o zatoki dla autobusów w rejonie kładki na ul. Wilczej. Przystanków nie zbudowano. W tym roku prośba pojawiła się ponownie. Ponad 140 mieszkańców podpisało się pod wnioskiem o usytuowanie w rejonie kładki przystanków. Wszyscy narzekają, że teraz pomiędzy przystankami jest ponad kilometr odległości, a sama kładka pozostaje niewykorzystana. Sprawą zajmowali się m. in. szczecińscy radni.
Zdaniem naszego Czytelnika spełnienie prośby pasażerów jest możliwe. Mam pomysł. Otóż zatoki i przystanki autobusowe można w tym miejscu zrobić, ale pod warunkiem, że jezdnia będzie poszerzona do dwóch pasów ruchu w obu kierunkach z barierą rozdzielająca po środku - wyjaśnia Czytelnik. Jego zdaniem Wilczą można poszerzyć od strony Stawu Brodowskiego, na odcinku od ul. Rugiańskiej do zakrętu. Z kolei na zakręcie aż do zbiegu ul. Komuny Paryskiej i Sczanieckiej można ją poszerzyć od strony torów kolejowych.
Aby autobusy mogły się przy kładce zatrzymywać, trzeba właśnie dwóch pasów ruchu w każda stronę, aby mogły swobodnie włączać się ponownie do ruchu - tłumaczy Czytelnik. Miejsca starczy nie tylko na poszerzenie jezdni, ale i na zatoki. Przy obecnym układzie drogowym lokalizacja przystanków w rejonie kładki byłaby, m. in. zdaniem policji, niebezpieczna. Przy tym stanie rzeczy, to jest niemożliwe - mówi asp. sztab Janusz Mila, fachowiec od inżynierii ruchu z drogówki. - Nowym propozycjom nie mówię ani tak, ani nie. Jednak, żeby je oceniać potrzebny byłby konkretny projekt.
Z kolei ZDiTM przypomina, że zespół ds. organizacji i bezpieczeństwa ruchu drogowego negatywnie zaopiniował lokalizację przystanku autobusowego. Identyczne jest stanowisko ZDiTM wobec propozycji naszego Czytelnika.
Układ ulicy, tj. duże nachylenie, łuk jezdni ograniczony skarpą, powoduje, że pojazdy pokonujące ten odcinek mają ograniczoną widoczność. Dlatego ze względów na bezpieczeństwo ruchu drogowego nie ma możliwości budowy zatoki autobusowej i lokalizacji przystanków w bezpośredniej bliskości kładki - wyjaśnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Wybudowanie zatoki i uruchomienie przystanku w znacznym oddaleniu od kładki spowoduje znaczne pogorszenie bezpieczeństwa ruchu drogowego w tym rejonie, gdyż pasażerowie wysiadający z autobusów komunikacji miejskiej, będą przekraczali jezdnię ul. Wilczej w bezpośredniej bliskości przystanków, nie korzystając z istniejącej kładki.

Opracowanie "Maciej Janiak" 3 października 2006 roku, "Głos Szczeciński".

* * *

Wstrzymali most

Budowa mostu na Odrze w ciągu Autostrady Poznańskiej nadal jest wstrzymana. Wykonawca zastanawia się, w jaki sposób wyciągnąć z dna resztki przedwojennego mostu, które uniemożliwiają dalsze prace. Decyzja zapadnie w ciagu kilku dni.
Dopóki na dnie Odry będą resztki starej konstrukcji, Płockie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych zajmować się będzie budową mostu na Regalicy. Foto Marcin Bielecki Przy wbijaniu kolejnego pala natrafiono na opór - mówi Krzysztof Jasiak, inżynier kontraktu, który nadzoruje roboty. - Okazało się, że pod wodą są elementy starej konstrukcji i wielkie betonowe bloki. W tym miejscu Odra ma 9 metrów głębokości, to wszystko było dodatkowo przykryte dwoma metrami mułu. Nurek, wykonując rutynowe sprawdzenie dna, nie był w stanie tego zobaczyć.
Nikt nie spodziewał się takiej przeszkody. Na razie wyciągnięto na brzeg metalową barierkę i kawałki przęsła. Tyle był w stanie podnieść z dna 12-tonowy dźwig. Najprościej pozostałe elementy byłoby rozbić materiałami wybuchowymi, jednak jest to niebezpieczne dla stojącego obok mostu. Nie wiadomo, co stałoby się z wbitymi już palami - twierdzi Jasiak. Firma, która zajmuje się budową, szuka teraz metod wyjścia z sytuacji.
Trzeba ściągnąć dźwig, który będzie w stanie podnieść ogromne bloki. Każdy z nich to 2-3 metry sześcienne żelbetonu. To musi być dźwig, który może stanąć na barce i co najważniejsze - jej nie wywrócić. Mało kto ma w Polsce taki sprzęt - dodaje inżynier kontraktu. Co ważne, to wszystko dzieje się na międzynarodowym torze wodnym, który nie może być zablokowany jakimiś pozostałościami. Miasto twierdzi, że harmonogram robót nie zostanie zakłócony. Płockie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, które wygrało przetarg na budowę dwóch mostów przerzuciło sprzęt i ludzi na budowę mostu nad Regalicą.
Koszty wyciagnięcia resztek mostu nie są jeszcze znane - twierdzi Piotr Landowski, z biura prasowego prezydenta Szczecina. Jeszcze nie ma decyzji, kto ma za to zapłacić. Jak twierdzą przedstawiciele wykonawcy, akcja oczyszczania dna rozpocznie się prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.
Mosty na Autostradzie Poznańskiej będą zbudowane z pieniędzy Unii Europejskiej. To dopiero pierwszy etap przebudowy autostrady. Docelowo ma ona mieć po dwa pasy ruchu w obie strony.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka" 3 października 2006 roku, Foto: Marcin Bielecki "Głos Szczeciński".

* * *

Rondo rozkopią, zaasfaltują i znów rozkopią?

Za piątkowy komunikacyjny bałagan na Niebuszewie odpowiada wykonawca kanalizacji pod rondem Giedroycia. To dopiero początek utrudnień, które mogą nas czekać w tym miejscu. Wczoraj wykonawca robót Hydrobudowa 9 przyznała, że piątkowa próba zamknięcia dla ruchu ul. Staszica i części ronda została przeprowadzona nieudolnie. Oznakowanie było niewystarczające i wprowadzające w błąd. Zanim policja opanowała sytuację, na Niebuszewie panował komunikacyjny chaos. Ostatecznie zmian w ruchu nie wprowadzono.

Rozkopane i źle oznakowane rondo Giedrojcia. Foto: Dariusz Gorajski / AG. Hydrobudowa musi rozkopać jezdnię, żeby wydobyć z głębokości 11 m głowicę urządzenia, które miało przekopać pod rondem tunel dla rury kanalizacyjnej. Utknęło ono pod jednym z pasów ronda. Hydrobudowa 9 miała zakończyć wszystkie prace w rejonie ronda Giedroycia 2 października. Termin okazał się nierealny.
22 września Hydrobudowa 9 zwróciła się do nas z prośbą o wydanie zgody na awaryjną organizację ruchu - mówi Wojciech Ignalewski, główny specjalista wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska, który odpowiada za organizację ruchu. Taki tryb awaryjny nie wymaga czasochłonnych uzgodnień z policją i ZDiTM-em. Chodzi o to, by ułatwić szybką naprawę np. rury kanalizacyjnej. W tym przypadku chodziło o wydobycie głowicy.
Tyle, że w "trybie awaryjnym" Hydrobudowa chciała zajmować jezdnię aż do 15 listopada. Magistrat się nie zgodził. Awarię usuwa się szybko, a nie prawie dwa miesiące - tłumaczy Ignalewski. Zgodziliśmy się na termin 15 października, akceptując plan organizacji ruchu. Magistrat twierdzi, że błędu nie popełnił. Wykonawca zrobił wszystko, jak chciał, a nie jak było zapisane w planie - tłumaczy Ignalewski. Stąd piątkowe zastrzeżenia policji. To znaczy, że zgodnie z decyzją wydziału gospodarki komunalnej Hydrobudowa może grzebać pod jezdnią w trybie awaryjnym do połowy października.
Zgody na awaryjną organizację ruchu przedłużać nie będziemy - zapowiada Ignalewski. Wykonawca był uprzedzony, że pracuje w ruchliwej części miasta i musi się spieszyć. Popełnił błąd, prace w piątek nie mogły się rozpocząć, ale to już jego problem. Jeśli Hydrobudowa nie zdąży wyciągnąć wiertła do 15 października, będzie musiała starać się o "zwykłą" zgodę na tymczasową organizację ruchu. W tym wypadku procedury mogą potrwać nawet miesiąc. A to może oznaczać, że trzeba będzie zasypać wykop i wyasfaltować jezdnię, a niedługo potem kopać dziurę od nowa.
Miasto zapewne nie pozwoli na to przed 1 listopada. Rondo Giedroycia i ul. Staszica są jednym z najruchliwszych węzłów komunikacyjnych w okresie Wszystkich Świętych. Na przełomie października i listopada muszą więc być przejezdne. Magistrat uważa, że przy dobrej organizacji Hydrobudowa może zdążyć do 15 października. Niedawno w trybie alarmowym pracował SEC - mówi Ignalewski. Oznakowanie było prawidłowe, firma pracowała dzień i noc, żeby zdążyć. I udało się.
Mówi Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9
Andrzej Kraśnicki jr: Kto ponosi odpowiedzialność za piątkowy bałagan na Niebuszewie?
Witold Majorek: - My. Pracami przy organizacji ruchu zajmowała się bezpośrednio wynajęta przez nas firma, ale za to, co się stało, odpowiedzialność ponosi nasza firma.
Popełniliście fatalne błędy. Policjanci, widząc, co się dzieje na ul. Staszica, nie kryli zdenerwowania
Organizacja ruchu faktycznie była nieprzejrzysta, ruch był duży, wkradła się do tego wszystkiego nerwowość. Nauczeni tym przykrym doświadczeniem więcej takiego błędu nie popełnimy. Zanim znów zdecydujemy się zamknąć ul. Staszica, uzgodnimy wszystko z policją. Właśnie się do tego przygotowujemy.
Kiedy więc zamkniecie ul. Staszica?
Jak się uda, to w środę.
Zdążycie zakończyć prace przed 15 października?
Dziś trudno dawać takie gwarancje. Skalę prac poznamy dopiero wtedy, gdy odsłonimy uzbrojenie podziemne, czyli kable i rury, które są pomiędzy nawierzchnią a głowicą. Nie zawsze to, co jest na planach, odpowiada rzeczywistości.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr" 2 października 2006 roku, Foto: Dariusz GORAJSKI/ AG "Gazeta Wyborcza".


* * *

Prasa informuje - wrzesień

* * *

Bo było bardzo niebezpiecznie

Po rondzie Giedroycia i po ulicy Staszica w Szczecinie jeździmy tak jak dotychczas. Policja, ze względu na źle przygotowaną tymczasową organizację ruchu, nie zgodziła się na jakiekolwiek zmiany.
Wczoraj po południu na rondzie Giedroycia i przyległych ulicach kierowcy stali w korkach. Powód? Wprowadzanie tymczasowej organizacji ruchu na czas dokopywania się do maszyny, która wierciła pod rondem tunel i utknęła. Kierowcy byli przyszykowani na zmiany już od rana. Nie udało się ich jednak wprowadzić.
Kolejne wizyty policjantów z drogówki odkładały termin wprowadzenia zmian. Część znaków stoi, części nie ma. Coś jest pomalowane niezgodnie z prawem. Przez to kierowcy nie wiedzą czy jeździć po staremu, czy zgodnie z nową organizacją - mówił wczoraj po godz. 13 asp. sztab. Janusz Mila ze szczecińskiej drogówki. Na skrzyżowaniu ul. Staszica, która miała być zamknięta i ul. Ofiar Oświęcimia kierowcy patrzyli na stare i nowe znaki z pierwszeństwem przejazdu, które się wykluczały. Na rondzie Giedroycia żółta ciągła linia przy wlocie z al. Wyzwolenia nie pozwalała na zgodne z prawem wjechanie z lewego pasa na wewnętrzny pas na rondzie.
Kierowcy częściowo pogubili się w zmianach, inni jeździli na pamięć lub ignorowali nowe znaki i zapory. Szczególnie mało kto zwracał uwagę na zakaz skrętu z ronda w Staszica. Pojechałam, bo się zagapiłam, a przede mną też ktoś tak pojechał - krzyczała przez okno kobieta w białym chryslerze. Nie wolno? Nie zauważyłam - przyznała inna pani w granatowym escorcie, która jechała na czołowe zderzenie z autobusem.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 30 września 2006 roku.

* * *

Rondo Giedroycia. Auta nad przepaścią

Komunikacyjny skandal na Niebuszewie. Firma budująca kanalizację nielegalnie zmieniła organizację ruchu, powodując monstrualne korki i omal nie doprowadzając do tragedii. Interweniowała policja.
Spółka Hydrobudowa 9 wykonuje przekop pod rondem Giedroycia, w którym ulokowana będzie rura kanalizacyjna. Przedwczoraj głowica wiertła utknęła w podziemnym tunelu. Aby wydostać warte milion euro urządzenie, trzeba na co najmniej dwa tygodnie zamknąć dla ruchu i rozkopać część ul. Staszica oraz jeden pas ruchu na rondzie Giedroycia.
Wczoraj Hydrobudowa 9 przystąpiła do akcji. Od rana na skrzyżowaniu ul. Staszica z Ofiar Oświęcimia zmieniano organizację ruchu. Najpierw wyłączono sygnalizację. Ponieważ ul. Staszica na odcinku do ronda miała być zamknięta, zaraz potem ustawiono znaki pierwszeństwa przejazdu dla jadących ul. Ofiar Oświęcimia. Starych znaków jednak nie zasłonięto. Efekt? Przez kilkadziesiąt minut wszyscy wjeżdżający na skrzyżowanie mieli pierwszeństwo. Na szczęście nie doszło do wypadku.
Potem "spece" od oznakowania przenieśli się na rondo. Na jezdni pojawiły się biało-czerwone słupki mające blokować wjazd w ul. Staszica i żółte linie wyznaczające tymczasowe pasy ruchu. Udało im się całkowicie zdezorientować kierowców. Oznakowanie jest fatalne - mówił jeden z nich. Nagle zobaczyłem przed maską jakieś biało-czerwone słupki, kierowcy trąbili, nie wiadomo było, jak jechać.
Źle zabezpieczone i oznakowane rondo Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG.Kiedy po południu przyjechaliśmy na ul. Staszica (przebijając się przez gigantyczne korki w al. Wyzwolenia) naczelnik szczecińskiej drogówki podkomisarz Dariusz Zajdlewicz żołnierskimi słowami tłumaczył robotnikom, że... zmiany są nielegalne. Wszystko ma być zrobione tak, jak było rano! - żądał Janusz Mila, specjalista inżynierii ruchu ze szczecińskiej komendy. Policjanci o zamiarze zamknięcia ulicy dowiedzieli się z gazet. Nikt z nimi nie konsultował planu tymczasowej organizacji ruchu.
A przecież to "ABC drogowca" - denerwował się Zajdlewicz. - Przedstawiona nam przez wykonawcę dokumentacja została zatwierdzona przez Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ale nie ma na niej naszych opinii. Gdybyśmy taki dokument dostali, nigdy byśmy takiego planu nie zaakceptowali. Dlaczego ZDiTM zgodził się na wprowadzenie zmian w ruchu bez konsultacji z policją? Wczoraj po południu w ZDiTM nie było nikogo, kto mógłby nam to wytłumaczyć.
Policjanci przedstawili długą listę zastrzeżeń. Najważniejsze to: - 11-metrowy wykop, który ma powstać na krawędzi ronda, nie byłby niczym zabezpieczony;
- złe jest też ustawienie znaku zakazującego skręt z ronda w ul. Staszica. Przy takiej organizacji ruchu w nocy auta i piesi wpadaliby po prostu w przepaść.
To, co tu poustawiano, te wszystkie znaki i słupki mają zniknąć, a żółte pasy na jezdni muszą być zamalowane - zażądał Zajdlewicz. Do czasu przygotowania nowej, zaopiniowanej przez nas organizacji ruchu wykonawca niczego tu zrobić nie może. Za to, co się stało, kierownik robót zostanie prawdopodobnie ukarany mandatem. Nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Odsyłał nas do ZWiK, który jest inwestorem. To nie ZWiK, ale Hydrobudowa 9, jako wykonawca, jest za wszystko odpowiedzialna - tłumaczy Tomasz Makowski, rzecznik ZWiK.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG, "Gazeta Wyborcza" 29 września 2006 roku.

* * *

Groźna pętla

Od miesiąca dochodzi do niebezpiecznych sytuacji na pętli autobusowej przy ul. Kołłątaja. Ktoś zdemontował część płotu oddzielającego pieszych od placu manewrowego. Ludzie chodzą więc na skróty. Wjeżdżam na pętlę z duszą na ramieniu - mówi pan Tadeusz. Ale wiem, czego się spodziewać. Jeśli ktoś dawno nie obsługiwał linii w tym rejonie, może być zaskoczony. Oby nie doszło do wypadku.
Płot zdemontowano, by na pobliski "Manhattan" mogły wjeżdżać maszyny budowlane i samochody z materiałami do przebudowy targowiska. Ktoś jednak nie pomyślał lub jawnie lekceważy szczecinian. Wyłom w płocie mocno skraca także drogę z targowiska na pętlę. A ruch pieszych na tym odcinku jest duży. Co chwilę rozlaga się pisk hamulców i trąbienie. Chyba tylko cudem do tragedii nie doszło.
Raporty w tej sprawie piszę od początku września - przyznał dyspozytor na pętli autobusowej. Kierowcy się skarżą i boją się, że w końcu kogoś potrącą. Piesi wchodzą pod koła. Ale skarżą się też piesi, którzy uważają, że skoro jest przejście, to wolno im chodzić w dowolnym kierunku. Ich zdaniem kierowcy powinni bardziej uważać, a nie trąbić. Narzekają też pasażerowie, bo w gwałtownie hamującym autobusie (a do takich sytuacji dochodzi często), można się przewrócić. Jednak skargi, które wpływają do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pozostawały od kilku tygodni bez odzewu.
Faktycznie, jest tam jakiś kłopot - usłyszeliśmy w ZDiTM, gdy poprosiliśmy o wyjaśnienie. Po kilku godzinach było wiadomo już, że w południe zbierze się komisja, która oceni skalę zagrożenia i zdecyduje, jak problem rozwiązać. Jednocześnie rozpoczęto szukanie winnego, który dopuścił do takiej sytuacji. Godzinę po spotkaniu ZDiTM obiecał, że płotki wrócą na swoje miejsce.
Szkoda tylko, że o bezpieczeństwo pieszych i pasażerów ZDiTM dba dopiero po interwencji "Kuriera". Skargi od szczecinian i od kierowców najwyraźniej zginęły gdzieś w urzędniczych biurkach.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 29 września 2006 roku.

* * *

Uwaga, objazd!

Od dziś lepiej omijać rondo Giedroycia. Będzie na nim wąsko, a ul. Staszica nie przejedzie żadne auto.

Objazd ronda Giedrojcia.Rozpoczyna się wydobywanie głowicy, która drążyła mikrotunel pod kanalizację i utknęła na głębokości 7 m. Teraz trzeba się do niej dostać. Wiadomo dokładnie, gdzie pod ziemią znajduje się urządzenie, ale spod ziemi nie można go wyciągnąć tą samą drogą, którą tam się dostało. Trzeba kopać. Tak się składa, że dziurę należy zrobić w jezdni na rondzie. Prace ruszą dziś po porannym szczycie.
Będą korki, wszyscy muszą sobie z tego zdawać sprawę. Rondo Giedroycia najlepiej omijać - nie ukrywa Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Całego ronda nikt nie chce zamykać, ale ekipa "ratunkowa” zamknie jeden pas ruchu lub jego część. Tak będzie na zewnętrznej części jezdni od wyjazdu z al. Wyzwolenia do zjazdu w ul. Kołłątaja. Całkiem zamknięta będzie za to ul. Staszica. Kierowcom pozostaje objazd ulicami Ofiar Oświęcimia, Kadłubka, Niemcewicza, przez rondo Sybiraków, dalej ul. Kołłątaja do ronda Giedroycia. Jak długo potrwają utrudnienia, na razie nikt nie wie.
Najpierw trzeba zerwać asfalt, dostać się do różnych instalacji pod ziemią, m. in. telekomunikacyjnych - usłyszeliśmy wczoraj. Jeżeli będzie taka konieczność, to trzeba będzie je przekładać. Teren jest uzbrojony. Dopiero, potem wykonana zostanie komora ratunkowa. Dzięki niej będzie dostęp do głowicy i przeszkody, która ją zatrzymała, prawdopodobnie do nieznanej wielkości głazu. Kamień trzeba będzie usunąć, w głowicy wymienić wiercącą tarczę. Potem przywrócić rondo Giedroycia do stanu poprzedniego. Na pewno trzeba przygotować się na kilka tygodni utrudnień.
Praca specjalnej wiertnicy, której głowica kosztuje 1 mln euro, to sposób na bezwykopowe położenie kanalizacji deszczowej pod Niebuszewem. Maszyna wierci na dużej głębokości ze względu na niespodzianki, które mogą tkwić pod ziemią. Pierwszy tunel ma przebiegać po łuku pod rondem Giedroycia, drugi pod Manhattanem. Nimi powędrują kolektory o średnicy 1,1 m, które będą zbierały deszczówkę z dużej części miasta.

Opracowanie i foto Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 września 2006 roku.

* * *

Urbicon wygrał konkurs na projekt nowego deptaka

Pracownia Urbicon byłego architekta miasta Zbigniewa Paszkowskiego zaprojektuje przedłużenie szczecińskiego deptaka. Jako jedyna wystartowała w ogłoszonym przez miasto konkursie. To przymiarka do zamknięcia dla aut odcinków ulic Monte Cassino (do pl. Odrodzenia) oraz Rayskiego (do pl. Grunwaldzkiego). Poprzez pl. Zamenhofa nowe deptaki miałyby połączyć się z pasażem Bogusława. Ul. Jagiellońska stałaby się jednokierunkowa (w stronę Wojska Polskiego). Docelowo także zostałaby deptakiem. Miasto chciało mieć projekt eksponujący XIX-wieczną zabudowę. 3 lipca ogłosiło konkurs. Wczoraj został rozstrzygnięty.
Jaka wizja?
Wygrała jedyna konkursowa praca autorstwa Urbiconu. Zgodnie z nią na pl. Zamenhofa miałaby powstać fontanna przypominająca oko. Byłaby nowoczesna, podobnie jak oświetlenie i detale, które nie powinny przysłonić najważniejszego - zabytkowych kamienic i układu ulic. Połączenie starego z nowym, podkreślające piękno starego i przyciągające młodych - tłumaczył Zbigniew Paszkowski.
Na środku najszerszej ul. Rayskiego powstałaby tzw. strefa aktywizacji - miejsce handlu lub rekreacji - czasowo mogłyby tu stawać stoiska lub scena. Również pod Rayskiego powstałby podziemny parking na blisko sto aut.
Kazimierz Stachowiak, przewodniczący sądu konkursowego, przyznał, że sędziowie mieli spory problem, bo rzadka i stresująca jest sytuacja, że w konkursie jest tylko jedna praca. Przypomniał, że po ogłoszeniu konkursu zgłosiły się cztery zespoły. Pierwsi wycofali się Niemcy z Neubrandenburga. Uznali, że w takim terminie nie są w stanie przygotować projektu. Zdążył tylko Urbicon. Niezależnie od tego, że była jedyna, praca spełnia wszystkie wymagania, dlatego sąd konkursowy rekomenduje ją do negocjacji - mówił Stachowiak.
Jan Łukaszewski, obecny architekt miasta, był rozczarowany nikłym zainteresowaniem konkursem. Środowisko architektów domaga się od miasta konkursów, a jak one są, nie startuje - mówił. Jego zdaniem krótki czas nie miał tu znaczenia. Przecież to mały temat - skwitował. Problem w tym, że architekci powyjeżdżali, a ci, którzy zostali, są teraz zarzuceni zamówieniami.
Sam Paszkowski, odbierając gratulacje, powiedział: - Czuję się trochę zażenowany, że to jedyna praca. My jesteśmy autorami pasażu Bogusława, więc teraz będzie kontynuacja. Ale Hans Van de Sanden, pełnomocnik prezydenta ds. rewitalizacji, podkreślał, że choć jedyny, zwycięski projekt nie jest zły i ma wiele zalet: Z gustem, bez fajerwerków, disneylandu, skromny, ale ciekawy - wyliczał. Nawiązujący do istniejącej przestrzeni i dzięki fontannie przyciągający.
Szanse na realizację...
...są ogromne, choć wszystko rozbija się o pieniądze - twierdzi Hans Van de Sanden. Mamy Lokalny plan rewitalizacji, czyli uchwałę Rady Miasta ze stycznia 2005 r., która pozwala nam działać. Miasto podpisze z Urbiconem umowę i zacznie negocjacje. Pracownia będzie musiała dostosować się do uwag. My będziemy załatwiać pozwolenie na budowę. Pełnomocnik szacuje, że realizacja pochłonie ok. 13 mln zł (3 mln zł deptak, 10 mln wielopoziomowy parking). Zapowiedział, że Szczecin chce sfinansować ten projekt z pieniędzy unijnych. Wystąpi o nie w przyszłym roku.

Opracowanie Monika Adamowska, "Gazeta Wyborcza" 28 września 2006 roku.

* * *

Centrum bez aut

Fontanna na placu Zamenhofa ma być centralnym miejscem strefy pieszej, utworzonej w Śródmieściu. Wczoraj rozstrzygnięto konkurs na koncepcję zagospodarowania placu i okolicznych ulic.
Na konkurs architektoniczny, dotyczący koncepcji zagospodarowania strefy pieszej wokół placu Zamenhofa, wpłynęła zaledwie jedna praca. Mimo to, komisja orzekła, że konkurs jest ważny.Konkurs wygrała szczecińska pracownia Urbicon, która jako jedyna zgłosiła swój projekt. Koncepcja dotyczy zagospodarowania pl. Zamenhofa i przekształcenia ulic wokół niego w strefę pieszą. Urbicon był autorem pierwszej w Szczecinie strefy pieszej, czyli Pasażu Bogusława - mówił Zbigniew Paszkowski, reprezentujący pracownię. Cieszę się, że będziemy mogli kontynuować prace.
Według koncepcji, strefa piesza obejmować ma ulice: Jagiellońską (na odcinku od Śląskiej do al. Wojska Polskiego), Rayskiego oraz część Monte Cassino. Ul. Jagiellońska ma stawać się strefą pieszą w dwóch etapach. Pierwszy etap przewiduje utworzenie tu ulicy jednokierunkowej, a drugi całkowite wyłączenie jej z ruchu kołowego. Postanowiliśmy potraktować całą strefę dość nowocześnie, poprzez wprowadzenie nowoczesnego oświetlenia i elementów małej architektury - stwierdza Paszkowski. Będzie to podkreślać XIX-wieczny charakter tego miejsca.
Pomysłem na ożywienie tego fragmentu miasta ma być utworzenie tzw. stref aktywizacji. Miałyby tu odbywać się imprezy okolicznościowe, a także wystawy, jarmarki, targi. Wystawcy mieliby prezentować się w łatwych do montażu pawilonach.
Obawy radnego Andrzeja Mickiewicza wzbudziło, podczas prezentowania koncepcji, zagrożenie zakorkowania się centrum po zamknięciu dla samochodów wspomnianych ulic. Były wykonywane analizy natężenia ruchu pojazdów, które wykazały, że do takiej sytuacji nie dojdzie - wyjaśniał Zbigniew Paszkowski. Urbicon będzie uczestniczył w negocjacjach na wykonanie projektu budowlano-wykonawczego strefy.

Opracowanie Monika Stefanek, foto Marcin Bielecki "Głos Szczeciński" 28 września 2006 roku.

* * *

Kłótnia o kładkę

Po opublikowaniu artykułu "Kładka prosto do prokuratury” otrzymaliśmy wiele uwag od Czytelników. Okazuje się, że nie wszyscy są zachwyceni kładką, która prowadzić ma z al. Wyzwolenia na targowisko Manhattan.
Budowa dopiero się rozpoczęła, jest więc jeszcze czas na wprowadzenie drobnych korekt.Obiekt ma być wybudowany po to, by udrożnić ruch na rondzie Giedroycia i ulicy Staszica. Przytoczone w artykule argumenty, że kładka jest chybioną inwestycją, oburzyły rzecznika miasta. Nie zgodził się z tezą, że kładka jest realizowana z powodu zbliżających się wyborów. O jej budowę apelowała m.in. Rada Osiedla Śródmieście - Północ - pisze. Zarzuty podnoszone przez działacza tej Rady budzą więc zdziwienie. Przywołany działacz rady to inż. Tadeusz Buczko, przewodniczący komisji ds. budownictwa i infrastruktury wspomnianej rady.
Co z niepełnosprawnymi
Zdaniem rzecznika zadbano o niepełnosprawnych. Obok schodów wybudowana zostanie specjalna pochylnia o szerokości 1 metra, którą niepełnosprawni będą mogli wjeżdżać na kładkę. W przyszłości, gdy będą na to pieniądze, zostanie tu wybudowana winda. Miejsce na nią przewidziane jest w projekcie.
Inne zdanie na ten temat ma Tadeusz Buczko. Jako przykład dobrego rozwiązania tego typu inwestycji podaje kładkę w szwedzkim parku rozrywki "Lisenberg” w Goeteborgu. Kładka łączy tam park z parkingiem nie tylko za pomocą schodów, ale również wind - mówi Tadeusz Buczko. Te ostatnie są bardzo istotne dla niepełnosprawnych ruchowo i osób starszych. Jeśli już bierzemy się za coś, to nie róbmy prowizorki, a porządnie, jak Szwedzi.
Zabezpieczyć przed śniegiem
Szwedzka kładka jest konstrukcją stalową, zadaszoną i oszkloną. Dzięki temu idący nią jest chroniony przed warunkami atmosferycznymi. Na szczecińskiej kładce będzie narażony na deszcz i śnieg, który na wysokości daje się we znaki dużo bardziej niż na ulicy. Dziś mamy pretensje, że zimą nikt nie sprząta ulic. Podobnie będzie z kładką. Czytelnicy mieli wiele wątpliwości co do lokalizacji istniejącego dziś przejścia przez aleję Wyzwolenia. Przejście to zostanie przesunięte w kierunku pl. Kilińskiego na odległość około 55 m, a jezdnia poszerzona do dwóch pasów ruchu - wyjaśnia Piotr Landowski.
Przepustowość kładki
Kolejny punkt sporny, to przepustowość kładki. Czy przy wzmożonym ruchu 4,5 m szerokości zda egzamin? Przepustowość i szerokość kładki wynika z pomiarów ruchu i normatywów stosowanych w tego typu rozwiązaniach - dowodzi Landowski. Mówienie o tłoku na kładce lub kolejkach do jej przejścia wynikają z braku znajomości tematu.
Nie zgadza się z taką opinią przewodniczący Buczko. Mówi, że dziś w chwili szczytu przez jezdnię przechodzi tak wiele osób, że niemal na siebie wpadają. Kładka jest naturalnym, wąskim gardłem, gdzie zderzać się będą ze sobą dwie ludzkie rzeki, prące w przeciwne strony.
Ponadto jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - dodaje. Obecnie przejście od budynku przy Wyzwolenia 105 do przystanku przy hali Piastowskiej, to około 100 m. Natomiast po wybudowaniu kładki ta odległość zwiększy się do 200 m. Co to znaczy dla osób starszych, nie trzeba tłumaczyć.
Dyskusja nad kładką prawdopodobnie będzie jeszcze długo trwała. Czekamy na opinie Czytelników. Lepiej o problemach mówić dziś niż jutro, gdy ruszy budowa i nic nie będzie można zasugerować projektantowi i wykonawcy.

Opracowanie Marek Rudnicki, foto Marcin Bielecki "Głos Szczeciński" 28 września 2006 roku.

* * *

Co zrobić z torami pod mostem Akademickim?

Linię kolejową, biegnącą przez Pogodno i Niebuszewo do Polic, trzeba przerobić na drogową obwodnicę - uważa Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego Miasta. Radni i architekt miasta są przeciw.
Maciej Cehak nowy pomysł na wykorzystanie tego szlaku zapisał w projekcie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Studium to wizja rozwoju miasta w pigułce. W październiku dokument trafi na sesję Rady Miasta.
Wczoraj kolejowym wątkiem studium zajęli się radni Komisji ds. Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia. Maciej Cehak nie przyszedł na spotkanie. W niedawnej rozmowie z "Gazetą" tłumaczył, że tory przebiegające przez Pogodno, Niebuszewo i północne dzielnice Szczecina nie są potrzebne.
Jeśli tylko wybudujemy nową obwodnicę kolejową, przechodzącą na zachód od miasta, która zapewni transport do i z Zakładów Chemicznych "Police", szlak kolejowy biegnący obrzeżami centrum stanie się zbędny - tłumaczył Cehak. Zdaniem dyrektora Biura Planowania Przestrzennego Miasta szlaku nie da się przerobić na odpowiednik trójmiejskiej kolei miejskiej. Istniejące stacje nie nadają się bowiem na węzły komunikacyjne. Zaproponował, by część torów od ul. Arkońskiej w kierunku centrum przerobić na fragment powstającej od strony os. Książąt Pomorskich obwodnicy śródmieścia, wykorzystując m.in. istniejące wiadukty.
Pomysł krytykuje Jan Łukaszewski, architekt miasta, którego na posiedzenie zaprosili radni. Linia prowadzi przecież przez cały Szczecin do rozwijającej się turystycznie Trzebieży i dworca głównego, który ma zostać rozbudowany do wielkiego centrum handlowego połączonego kładką z terenami Śródodrza - tłumaczył Łukaszewski. Radnym pomysł likwidacji torów też się nie spodobał.
Nowej obwodnicy kolejowej długo się nie doczekamy, a czekanie na możliwość rozbiórki istniejących torów może na długie lata zatrzymać budowę obwodnicy, która według obecnych planów ma biec wzdłuż torów - mówił radny Andrzej Mickiewicz. Radni liczą też na to, że szlak kolejowy znów zacznie być wykorzystywany do przewozów pasażerskich. Zainteresowane są już tym władze Polic i Urząd Marszałkowski.
Możliwości transportowe autobusów na linii Police-Szczecin wyczerpują się - mówi Józef Jastrzębski, dyrektor departamentu transportu Urzędu Marszałkowskiego. Jeśli zapewnimy regularny transport kolejowy i dobrą komunikację pozwalającą dotrzeć do stacji, to połączenie się sprawdzi. Likwidowanie torów to absurd.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 27 września 2006 roku.

* * *

Kompromisowy podział linii autobusowych na Pogodnie

Na ul. Reduty Ordona pozostaje linia 75, na ul. Grota-Roweckiego 53, a autobus nr 60 pojedzie nową trasą przez ul. Taczaka. To decyzja ostateczna - twierdzi wiceprezydent Andrzej Grabiec. Zmiany mają nastąpić 2 października.

Przeciwko autobusom na Pogodnie protestowały dwa komitety. Jeden protestował przeciwko autobusom na ul. Reduty Ordona, po której wcześniej kursowały wszystkie trzy linie oraz autobusy komercyjne dowożące klientów do centrów handlowych. Drugi - przeciwko przeniesieniu niektórych z tych linii na ul. Grota-Roweckiego. Miasto kilka razy ulegało obu stronom. Tym razem zapowiada, że to ostateczna zmiana. Na ul. Reduty Ordona jeździć będzie o połowę mniej autobusów niż dotychczas. Ponadto będziemy rozmawiać z właścicielami linii komercyjnych, by przenieśli je na inne trasy - obiecuje wiceprezydent Andrzej Grabiec.

Linia 75 to 148 kursów dziennie, a autobusy linii 53 i 60 wykonują po 62 kursy. Bez zmian pozostaną linie 80 i 74, których trasy wiodą przez krótki fragment ul. Reduty Ordona - skręcają w ul. Łukasińskiego. Rozwiązanie nie zadowala jednak przedstawicieli obu komitetów protestacyjnych. Zostawili nam najczęściej kursującą linię 75. Poza tym nie wierzę, że uda im się usunąć autobusy komercyjne - mówi mieszkanka ul. Reduty Ordona.

Ul. Grota-Roweckiego nie spełnia wymogów, by mogły po niej jeździć nawet 62 autobusy dziennie - twierdzi Adam Ruciński z osiedla Somosierry. Dalej będzie niszczona. Nowy układ linii, nie zadowala też mieszkańców os. Horeszków, ks. Robaka i gen. Gadowskiego. Ci z kolei chcą, by autobusy jeździły u nich. Najlepszym rozwiązaniem byłoby puszczenie linii 75 właśnie przez Taczaka - mówi Robert Stankiewicz, który wśród mieszkańców 620 lokali na tych osiedlach zebrał 612 podpisów za wprowadzeniem autobusu kursującego przez Taczaka do centrum. Miasto się nie zgadza, bo wtedy trasa 75 byłaby dłuższa, a przez to droższa.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 26 września 2006 roku

* * *

Żegnajcie, ikarusy

Pasażerowie kursujący między Szczecinem a Policami już wkrótce mogą poczuć się wyróżnieni. Z linii obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne znikną stare i głośne ikarusy. Prawdopodobnie stanie się to już w październiku. To konieczność - nie ukrywa Andrzej Markowski, prezes SPPK. Autobusy nie powinny mieć więcej niż 20 lat. Poza tym pojazdy są w takim stanie, że po prostu trzeba je wymienić.
Firma wprawdzie nie kupi od razu nowych wozów, zapewniających wymarzony komfort, bo po prostu jej na to nie stać. W ub. roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego trzykrotnie unieważnił przetarg na obsługę linii. Umowy podpisywał tymczasowo, a to firmom autobusowym blokowało branie kredytów czy przystępowanie do leasingu. Dopiero po wygranej w sądzie SPPK zyskało umowę na obsługę swoich linii przez najbliższe 10 lat. Dzięki temu może myśleć o sukcesywnej wymianie taboru na nowy i taki, który spełnia oczekiwania.
Na razie chcemy kupić to, co akurat jest na rynku. Pasażerowie niewątpliwie odczują różnicę - zapewnia prezes. Tym bardziej, że nie będą to autobusy używane, sprowadzane z Niemiec czy Norwegii, jak miało to miejsce w ostatnich miesiącach. Na taki wariant skazane są spółki szczecińskie. Police znalazły cztery autobusy przegubowe, wyprodukowane w 2005 r., których nikt nie odebrał od producenta. Ich zakup jest pewny na 90 proc.
Są znacząco tańsze, niż identyczne pojazdy produkowane w tym roku - tłumaczy prezes. Rozważamy teraz oferty firm leasingowych, musimy wszystko skalkulować. To ważne, bo gdy ze spółki znikną stare i wysłużone ikarusy, podobny los będzie czekać również niekomfortowe i wyeksploatowane jelcze. Sześć takich pojazdów SPPK chce wymienić na nowsze wiosną przyszłego roku, ostatnie 5 - na przełomie lat 2007 i 2008. Musimy rozważyć wszystkie warianty - tłumaczy prezes. Z czasem trzeba będzie wymieniać także inne pojazdy, więc ciężar finansowania musimy rozłożyć na lata.
Niezależnie jednak od tego, którą ofertę SPPK wybierze, pasażerowie mają powody do zadowolenia. Wysłużone ikarusy, którymi podróż nawet na krótkim odcinku może być męcząca, przynajmniej w tej spółce odchodzą do przeszłości. A autobusy, które je zastąpią, są wprawdzie tylko 3-drzwiowe, za to są nowe i mają częściowo obniżoną podłogę.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 września 2006 roku.

* * *

Autobusem po torach

Być może w połowie grudnia dowiemy się, czy uda się usprawnić ruch na odcinku między mostem Długim a Basenem Górniczym. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego czeka na oferty firm, które chciałyby stworzyć "Koncepcję zabudowy torowiska..." na tym odcinku.
Dokument powinien wskazywać m.in. główne problemy na tej trasie, czyli np. konieczność zmiany geometrii, wymiany szyn, określać wstępny kosztorys zmian i sugerować podział prac na etapy. Koncepcja ma też wskazywać zalecane miejsca wjazdu i wyjazdu autobusów z torowiska tramwajowego, zawierać proponowaną organizację ruchu i wstępne rozkłady jazdy na wspólnych przystankach autobusowo-tramwajowych.
Ma to służyć usprawnieniu ruchu na tym odcinku w razie awarii - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Ale gdyby koncepcję wcielono w życie, autobusy mogłyby poruszać się po torach tramwajowych nie tylko w awaryjnych wypadkach. Z pewnością zwiększyłoby to przepustowość ulic Energetyków i Gdańskiej. Dokument powinien być gotowy do 15 grudnia.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 września 2006 roku.

* * *

Czerwone, żółte i zielone na ul. Sikorskiego

W poniedziałek rozpoczęło się tam montowanie sygnalizacji świetlnej.
Prosili o nią okoliczni mieszkańcy. W 2004 r. na skrzyżowaniu Sikorskiego i Pułaskiego doszło do tragicznego wypadku: zderzyły się dwa auta, jedno z nich wpadło na chodnik i uderzyło w wózek, w którym matka wiozła dziecko. Chłopczyk zginął. W 2002 r, wypadek spowodował tu radiowóz policyjny.
Montowanie sygnalizatorów rozpoczęło się w poniedziałek rano. Zamknięty został wlot z Sikorskiego w Pułaskiego w stronę Carrefoura. Drogowcy rozkopali jezdnię. To samo niebawem zrobią po drugiej stronie krzyżówki, gdy rozkopią wlot w kierunku al. Piastów. Powinniśmy zrobić to jednocześnie, ale teraz prowadzimy także prace na ul. Ku Słońcu - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex wykonującej sygnalizacje. Dopóki zamknięta będzie Ku Słońcu, nie chcemy blokować przejazdu z Sikorskiego w stronę Piastów, bo byłoby to zbyt uciążliwe dla ruchu.
Ul. Ku Słońcu odblokowana ma być w nocy z wtorku na środę. W rejonie skrzyżowania z al. Bohaterów Warszawy już położono nowy asfalt. Przez kilkanaście dni nie będzie na nim linii wyznaczających pasy ruchu. W środę można się więc spodziewać eskalacji utrudnień na ul. Pułaskiego. Obie sygnalizacje mają zacząć działać najpóźniej do 13 listopada.
Krzyżówkę Ku Słońcu i Boh. Warszawy uruchomimy szybciej. Jeszcze w tym tygodniu staną tam słupy do powieszenia sygnalizatorów nad jezdnią - mówi Bartłomowicz. Na Ku Słońcu zmienione zostały także łuki wlotów w al. Boh. Warszawy. Natomiast na ul. Pułaskiego zostaną na środku jezdni wybudowane dwumetrowej szerokości wysepki.
Elmontex rozpoczął też prace na skrzyżowaniu ulic Okulickiego, Wrocławskiej i Spiskiej. Do groźnego wypadku doszło tam w 2004 r. Niemka jadąca ul. Wrocławską w stronę Centrum Handlowego "Ster" nie ustąpiła na nim pierwszeństwa przejazdu. W wyniku wypadku poniosła śmierć na miejscu, a dwóch rannych pasażerów - też Niemców - trafiło do szpitala. Po tym wypadku na podporządkowanych wlotach ustawiono znaki "stop". Obecnie jest tam sfrezowana jezdnia. Po wybudowaniu sygnalizacji położony będzie nowy asfalt. Roboty mają zakończyć się 13 listopada.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 25 września 2006 roku

* * *

Znów zmiany - w polickiej samorządówce

Kolejny raz w ciągu ostatnich miesięcy zmienia się trasa linii samorządowej na terenie Trzebieży. Teraz autobusy przyjeżdżające z Polic poruszają się ul. Kościuszki, robią pętlę na ul. Portowej, ponownie ul. Kościuszki i ulicami: Dworcową, WOP, Polną do Osadników, gdzie zlokalizowany jest przystanek końcowy. Natomiast w drugą stronę autobusy jadą ulicami: Polną, WOP, Dworcową, Kościuszki, pętlą na Portowej, Kościuszki i dalej w kierunku Polic.
Na zmienionej trasie zostały wyznaczone nowe przystanki przy dworcu PKP i na ul. Portowej. Godziny odjazdów z pętli pozostają takie jak w rozkładzie linii samorządowej. Warto też pamiętać, że na czas obowiązywania zmienionej trasy linia będzie obsługiwana przez autobusy starego typu.

Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 22 września 2006 roku.

* * *

Autobusy niezgody - we wtorek decyzja?

Do wtorku powinno być wiadomo, jakimi ulicami pojadą miejskie autobusy na Pogodnie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przedstawił już swoje propozycje. Jeśli zyskają akceptację fachowców od bezpieczeństwa i organizacji ruchu, prezydent zatwierdzi decyzję ostateczną.
Zgodnie z tym, co ustaliliśmy z mieszkańcami ul. Reduty Ordona, kursujące pod ich domami linie autobusowe rozdzielimy - tłumaczy Andrzej Grabiec, zastępca prezydenta Szczecina. Także autobusy jeżdżące na zlecenie hipermarketów chcemy skierować na inne trasy O zmniejszenie ruchu na ul. Reduty Ordona mieszkańcy walczą od lat. Kilka razy ich zwodzono i przesuwano terminy. Gdy wreszcie w sierpniu br. linie 53 i 75 skierowano przez ul. Grota-Roweckiego, zbuntowała się część tamtejszych mieszkańców. Ale nie brak też zadowolonych, którzy nie mając samochodów wolą mieć przystanek blisko.
Na wniosek mieszkańców ul. Grota-Roweckiego przesuniemy tylko o blisko 100 m przystanek, który znajduje się przed jednym z budynków. Obecne ustawienie faktycznie może być uciążliwe. I jedna z linii przez tę ulicę kursować będzie nadal. Prawdopodobnie będzie to autobus 53, który jeździ tam od około miesiąca. Na Reduty Ordona pozostanie jedna linia dzienna, ale jeszcze nie jest przesądzone, czy będzie to 60, czy też obsługująca kilka ważnych węzłów 75. Ostatnia zaś pojawi się na ul. Taczaka, która jak do tej pory przez autobusy dzienne nie była wykorzystywana.
Na razie trudno powiedzieć, co stanie się z liniami komercyjnymi - przyznaje wiceprezydent. Decyzję w sprawie zmiany trasy czy wycofanie zgody na korzystanie z przystanków możemy wydać z miesięcznym wyprzedzeniem. Ale trzeba zaproponować coś w zamian. Te autobusy kursują jednak stosunkowo rzadko. Być może więc mieszkańcy ul. Reduty Ordona, widząc poprawę sytuacji zgodzą się, by tzw. darmobusy jeszcze przez jakiś czas kursowały ich ulicą.
Wycofanie 2 linii dziennych z pewnością ulży ich doli. A to powinno się stać w najbliższych dniach. Nad propozycjami ZDiTM pracują fachowcy od bezpieczeństwa i organizacji ruchu. Ostateczną decyzję chciałbym podjąć najpóźniej we wtorek po południu - mówi A. Grabiec

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 22 września 2006 roku.

* * *

Dzielą autobusy

Rozwiązanie problemów komunikacyjnych Pogodna gotowe. Najbardziej zadowoleni mogą być mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Spod okien zniknie im kilka z ośmiu linii autobusowych. Zostaną przeniesione na sąsiednie ulice.
Projekt organizacji ruchu w tej dzielnicy przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. To efekt protestu mieszkańców niezadowolonych z dotychczasowych rozwiązań. Dokument leży już na biurku wiceprezydenta Andrzeja Grabca.
Szczegóły będą dopracowane w przyszłym tygodniu - mówi Piotr Landowski z biura prasowego szczecińskiego magistratu. Najważniejsze zmiany są już jednak znane. Dwie z trzech największych linii (53, 60 i 75), które do tej pory kursowały ul. Reduty Ordona zostaną przeniesione na sąsiednie ulice: Taczaka i Grota Roweckiego. Trzecia pozostanie bez zmian. Na każdej z tych trzech ulic będzie po jednej linii. Trwa ustalanie, jakie autobusy nimi pojadą - dodaje Landowski. Prawdopodobnie na ul. Reduty Ordona zostanie też linia nocna.
Rozwiązanie znajdzie też sprawa linii komercyjnych (głównie obsługujących klientów supermarketów). Obecnie cztery z nich jeżdżą ul. Reduty Ordona. Po zmianach mają też trafić na sąsiednie ulice. Tu problem jest większy, bo tych przewoźników łączą z miastem umowy. W przypadku wypowiedzenia ich będzie więc termin, w którym będą kursowały jeszcze stara trasą - wyjaśnia Piotr Landowski.
Szczegóły poznamy prawdopodobnie we wtorek. Wtedy projekt zajmą się radni z komisji bezpieczeństwa. Swój udział w spotkaniu zapowiedzieli mieszkańcy Pogodna.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 22 września 2006 roku.

* * *

Dąbie będzie wolne od ciężarówek

Już w październiku tiry nie będą mogły wjeżdżać do Dąbia.
Ulice, którymi jadący znad morza skracają sobie drogę do centrum Szczecina, zostaną zamknięte dla pojazdów powyżej 12 ton. Chodzi o ulice: Goleniowską, Emilii Gierczak, Przestrzenną, Pomorską, Anieli Krzywoń, Gryfińską, Bryczkowskiego i Bałtycką. Ich mieszkańcy wielokrotnie skarżyli się na uciążliwości spowodowane przez ciężarówki - mówi rzecznik prezydenta Szczecina Piotr Landowski. Trudno odmówić im racji.
Po wprowadzeniu zmian tiry będą musiały wjeżdżać do Szczecina najprawdopodobniej ul. Zwierzyniecką i Struga (decyzja o nowej organizacji ruchu dla ciężarówek jeszcze nie zapadła). Miasto zapowiada jednak, że nie ucierpią na tym ci, którzy prowadzą w Dąbiu firmy. Nie chcemy, by ci, którzy do prowadzenia działalności gospodarczej wykorzystują ciężarówki, nagle stanęli przed widmem zamknięcia interesu - mówi Landowski. Dlatego ZDiTM będzie wydawał dla nich specjalne zezwolenia na przejazdy.

Opracowanie marc, "Gazeta Wyborcza" 21 września 2006 roku.

* * *

Manduk - kandydat egzotyczny

Pan Jerzy Manduk dyrektor MZK Szczecin - kandydat na prezydenta Szczecina. foto: Polskie Radio Jestem kandydatem egzotycznym, bo nie jestem kandydatem żadnej partii ani stowarzyszenia, natomiast dla mnie egzotyczny oznacza niezwykły - powiedział dziś w Radiu Szczecin kandydat na prezydenta Szczecina - Jerzy Manduk, obecnie dyrektor szczecinskiego MZK. Dodał, że jego kandydowanie nie koliduje z pracą. Jerzy Manduk jest kandydatem Komitetu Wyborczego Wyborców "Czas". W sondażu Pentoru uzyskał 2,2 procent poparcia.

Opracowanie Anna Kafel, "Polskie Radio Szczecin" 20 września 2006 roku.

* * *

Każdy autobus pojedzie inną trasą?

Każdy autobus pojedzie inną trasą - to wstępna propozycja Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Chodzi o linie nr 53, 60 i 75, które przejeżdżają między innymi przez ulice Reduty Ordona, Grota Roweckiego i Taczaka. Mieszkańcy narzekają na hałas, pękające domy i nawierzchnie jezdni. Koncepcja Zarządu Dróg, zakłada, że na jedną ulicę przypadnie jedna linia i w ten sposób zmniejszy się natężenie ruchu. Ostateczne decyzje zapadną w przyszłym tygodniu po tym, jak wiceprezydent Andrzej Grabiec spotka się z radnymi komisji bezpieczeństwa.

Opracowanie Lidia Krawczuk-Janicka , "Polskie Radio Szczecin" 20 września 2006 roku.

* * *

Kompromis w sprawie autobusów na Pogodnie?

Trasy mają zostać rozdzielone na kilka ulic, dzięki czemu hałas i wstrząsy na wąskich uliczkach będą mniej uciążliwe.
Taką obietnicę złożył mieszkańcom Pogodna zastępca prezydenta Szczecina Andrzej Grabiec. Ostateczna decyzja jednak jeszcze nie zapadła. W sporze, jaki wybuchł w tej dzielnicy Szczecina, chodzi o przebieg pięciu linii dziennych, czterech dowożących klientów do hipermarketów i jednej linii nocnej. Chcąc ulżyć mieszkańcom wąskiej uliczki Reduty Ordona, miasto zdecydowało w sierpniu, że linie zostaną przesunięte na równoległą ul. Grota-Roweckiego. Wybudowano przystanki. Mieszkańcy tej ulicy gwałtownie jednak zaprotestowali, urządzając krótką blokadę ulicy. Kiedy pod ich naciskiem Andrzej Grabiec wycofał się z pomysłu, wpadł pod ostrzał mieszkańców ul. Reduty Ordona, którym zmniejszenie ruchu bardzo się spodobało. Zagrozili, że też mogą zablokować ulicę. Argumenty mają proste: domy stojące przy ul. Reduty Ordona pękają od zbyt dużego ruchu ciężkich autobusów.
We wtorek Andrzej Grabiec przedstawił mieszkańcom Pogodna kompromisową propozycję: rozdzielenie linii na kilka ulic. Wczoraj Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego miał przygotować dla prezydenta szczegółowe propozycje. Dziś, po zapoznaniu się z nimi, Andrzej Grabiec ma je przedstawić. Wiadomo już, że ruch autobusów zostałby rozdzielony na trzy ulice: Reduty Ordona, Grota-Roweckiego oraz Taczaka. Tą ostatnią mają jeździć wszystkie autobusy hipermarketowe. Ostateczna propozycja nowej organizacji ruchu ma zostać przedstawiona mieszkańcom Pogodna do końca miesiąca. Planem zajmą się jednak najpierw radni. W przyszłym tygodniu Andrzej Grabiec ma przedstawić propozycję kompromisu na posiedzeniu komisji bezpieczeństwa Rady Miasta. Wezmą w niej udział także mieszkańcy zainteresowanych ulic. Na ten czas plany blokady tras autobusów zostały zawieszone.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 20 września 2006 roku.

* * *

Przerwa w budowie mostu na Autostradzie Poznańskiej

Na dnie Odry Zachodniej leży przęsło starego mostu. Znalezisko uniemożliwia prace budowlane.
Do połowy 2008 r. na Autostradzie Poznańskiej mają być zbudowane dwa nowe mosty, dzięki którym Szczecin oprócz wjazdu przez przeprawę Pionierów będzie miał drugie duże, alternatywne połączenie. W ubiegłym tygodniu budowlańcy natrafili na niecodzienne znalezisko. Przy próbie wbicia kolejnego pala natrafili na opór. Zaczęli więc wyciągać to, co uniemożliwiło prace. Przeszkodą okazał się wielki betonowy głaz. Potem wyjęli drugi, trzeci. Wezwali ekipy nurków do sprawdzenia, co zalega pod ponadmetrową warstwą mułu.
Prawdopodobnie głazy to fragmenty przyczółku mostu - mówią specjaliści budujący nowy most. Pod koniec ub. tygodnia z dna wyciągnięte zostały kolejne elementy. Fragmenty barierek i przęsła. Wygląda na to, że - zapewne podczas wojny - do rzeki spadło całe przęsło i wpadając do wody, zaczepiło o przyczółek - mówi jeden ze specjalistów od budowy mostów pragnący zachować anonimowość. Przed rozpoczęciem prac budowlańcy nic o tym nie wiedzieli, bo zamulone dno wyglądało na pozbawione stałych elementów. Prace są wstrzymane i nie wiadomo, kiedy palowanie będzie wznowione.
Wykonawca poradził sobie z wyciągnięciem z dna mniejszych elementów, a w najbliższych dniach zostanie podjęta decyzja, co zrobić z większymi kawałkami przęsła zalegającego na dnie - mówi w imieniu inwestora Piotr Landowski, rzecznik Urzędu Miasta. Tymczasem prace zostaną przeniesione na Regalicę. Wykonawca na razie nie wystąpił z prośbą o wydłużenie terminu zakończenia prac i nie jest on zagrożony. Pierwszy etap inwestycji będzie kosztował 80 mln zł. Za te pieniądze w ciągu 27 miesięcy Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych zbuduje dwa nowe mosty oraz estakady dojazdowe do nich i drogi, z których będzie można wjechać na nowe mosty.
Mosty na Autostradzie Poznańskiej będą zbudowane dzięki dofinansowaniu z sektorowego programu inwestycyjnego "Transport". Docelowo ulica o nieuprawnionej nazwie Autostrada Poznańska ma mieć parametry zbliżone do autostrady. Pomiędzy rondem Hakena i krzyżówką w Podjuchach powstaną dwie jednokierunkowe jezdnie szerokości siedmiu metrów (każda będzie miała po dwa pasy ruchu). Na Regalicy i Odrze Zachodniej będą po dwa mosty, każdy dla osobnej jezdni.
W pierwszym etapie, który ma się zakończyć w połowie 2008 r., zbudowane mają być nowe mosty. Zastąpią one wysłużone i planowane w 1945 r. jako tymczasowe przeprawy im. I Armii Wojska Polskiego i Karola Świerczewskiego. Potem chcemy przebudować stare mosty, zbudować nową jezdnię i wyremontować istniejącą - planuje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Chcielibyśmy, by w powstawaniu inwestycji nie było przerwy. Na kolejne etapy będziemy składać aplikacje o środki unijne z rozdania na lata 2007-2013.

Opracowanie Mariusz Rabenda , "Gazeta Wyborcza" 20 września 2006 roku.

* * *

Autobusy podzielono - protest na ulicy

Kilkudziesięciu mieszkańców, policja, straż miejska oraz pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zgodnie z planem zjawili się wczoraj o g. 15.30 na skrzyżowaniu ulic Łukasińskiego i Reduty Ordona w Szczecinie. Do zapowiedzianej blokady jednak nie doszło. Mimo że ruch na ul. Reduty Ordona nie zmalał.
Od trzech lat współpracujemy z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Jeszcze się nie zdarzyło, by nas okłamał - przypominał sąsiadom Wiesław Kukiełko. Mamy nadzieję, że tak będzie nadal. Poszło o nadmierny ruch na tej ulicy. Kursuje tam 5 linii dziennych, 4 komercyjne i 1 nocna. Również tamtędy jeżdżą TIR-y i ciężarówki. A domy pękają. Od kilku lat mieszkańcy starają się o zmiany w organizacji ruchu, by ich ulicę odciążyć.
Prezydent miasta obiecał nam to już w kwietniu 2003 r. W styczniu tego roku dostaliśmy pismo, w którym informował, że z Reduty Ordona znikną linie komercyjne, a miejskich będzie mniej - wyliczają. – Ale w lipcu okazało się, że z naszej ulicy znikają tylko linie 53 i 75. I to na okres próbny. Tak się stało pod koniec sierpnia. Wtedy już aktywnie działał inny komitet protestacyjny - z os. Somosierry. Tam bowiem skierowano autobusy. Wielu mieszkańców jest z takiego obrotu sprawy zadowolonych, ale nie brakuje też przeciwników. Zamówili badania, które dowodzą, że ul. Grota-Roweckiego nie jest przystosowana do ruchu ciężkich pojazdów.
Badania te przeprowadzono 7 września, dzień później już ich wyniki były w UM. Przedwczoraj linia 75, zgodnie z sugestią eksperta, wróciła na ul. Reduty Ordona. Jej mieszkańcy powiedzieli „dość” i są gotowi blokować ulicę. Na razie jednak wstrzymali się z decyzją. Uzgodniliśmy, że linie miejskie zostaną rozdzielone - tłumaczy wiceprezydent A. Grabiec. Jedna zostanie na Reduty Ordona, druga na Grota-Roweckiego, kolejna pojedzie przez ul. Taczaka. Podział do dziś ma ustalić ZDiTM. Projekt nowej organizacji ruchu powinien być uzgodniony w ciągu tygodnia. Pod koniec miesiąca skonfliktowane strony mają otrzymać ostateczną propozycję. Z ul. Reduty Ordona mają zniknąć też autobusy kursujące do hipermarketów.

Opracowanie ToT , "Kurier Szczeciński" 20 września 2006 roku.

* * *

Z Grota-Roweckiego zniknie autobus linii nr 53?

W szczecińskim Urzędzie Miasta trwa spotkanie mieszkaców ulicy Grota Roweckiego z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Mieszańcy domagają się, by z ich ulicy zniknął autobus linii 53. W poniedziałek - z ulicy Grota Roweckiego przeniesiono autobusy nr 75. Mieszkańcy skarżyli się na hałas oraz zniszczone domy i nawierzchnie jezdni. Zanim autousy pojechały ulicą Grota Roweckiego przeprowadzono remont ulicy za 80 tysięcy złotych. Tymczasem według najnowszej ekspertyzy ulica nie nadaje się do dużych obciążeń powodowanych przez autobusy. Jesli dzisiejsze spotkanie w tej sprawie z zastępcą prezydenta nie przyniesie rezultatu - mieszkańcy zapowiadają kolejny protest i blokadę ulicy.

Opracowanie Magda Nieniewska , "Polskie Radio Szczecin" 19 września 2006 roku.

* * *

Jak w trumnach

Od kilku lat walczymy z reklamami, które szpecą miejskie autobusy i tramwaje. Dzięki nim wprawdzie przewoźnicy zarabiają dodatkowe środki, ale gdzieś po drodze zapomnieli chyba, komu powinni służyć. Reklamy zawładnęły nawet całymi pojazdami. Z szybami autobusów włącznie. I nie pomaga żadna folia z dziurkami. W pojazdach jest po prostu ciemno! - skarżą się pasażerowie. Takich narzekań mamy w tygodniu po kilkanaście.
We wnętrzu zatłoczonego pojazdu trudno się zorientować, ile przystanków trzeba jeszcze przejechać. Widoczność spada niemal do zera także wtedy, gdy na dworze zapada zmierzch lub pada. Walkę z reklamami na szybach obiecał kilka miesięcy temu także Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
I słowa dotrzymujemy - zapewnia Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyrektora ZDiTM. Umowy, które mamy podpisane z przewoźnikami przewidują, że reklamy na szybach bocznych i tylnich mają prawo wisieć tylko do końca roku.
Po 1 stycznia widoczności pasażerom nic już nie powinno przesłaniać. Problem w tym, że zapisy korzystne dla płacących za przejazdy, znalazły się tylko w dwóch umowach: ze Szczecińskim Przedsiębiorstwem Autobusowym "Dąbie" i SPA "Klonowica". Nie ma ich w umowie ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, które usługi na rzecz miasta będzie świadczyć do połowy sierpnia 2016 r. Ale autobusy tej firmy jak na razie oklejane były sporadycznie.
Inaczej jest w przypadku tramwajów. Kursują na podstawie zwykłego porozumienia, w którym nie ma słowa o zakazie umieszczania reklam na szybach. A to tramwaje są ostatnio najbardziej oklejane. Tę sprawę także chcemy wkrótce uporządkować - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Pod koniec miesiąca spotykamy się z dyrekcją MZK. Chcemy rozpocząć renegocjacje porozumienia.
ZDiTM będzie naciskał, by MZK wzorem dwóch szczecińskich spółek autobusowych nie przesłaniało szyb reklamami. Za wcześnie jednak na świętowanie zwycięstwa. Przewoźnicy z pewnością będą dążyć do uchylenia zakazu lub szukać sposobu jego obejścia, bo komunikacja od lat jest niedofinansowana, a z reklam są przychody. Tylko że pasażerowie płacą słono za przejazd (wkrótce może jeszcze więcej) i nie chcą podróżować w pojazdach, które nazywają kibitkami czy trumnami.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 19 września 2006 roku.

* * *

Autobus jeździ za rzadko

Nie dość, że pół godziny jadę do domu, to drugie tyle czekam na autobus - mówi mieszkaniec Szczecina Mężczyzna jeździ do pracy tramwajem nr 8. Teraz korzysta z zastępującego tramwaj autobusu nr 808.
Na pl. Kościuszki czekam na autobus pół godziny. Do domu mam jeszcze kawał drogi. Czy autobus nie może jeździć częściej? - pyta nasz Czytelnik.
Jak nas poinformowała Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, o zmianie rozkładu jazdy nie ma mowy. W dni powszednie, w godzinach szczytu autobus 808 kursuje co 6 minut, a poza szczytem co 8-10 minut. Po godzinie 20 - co 20 minut - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska. W dni świąteczne przyjeżdża co 12 minut (w godz. od 9 do 19), a poza tymi godzinami co 20 minut. Uważamy więc, że jeździ często i nie ma potrzeby zmiany rozkładu jazdy.

Opracowanie am, "Głos Szczeciński" 19 września 2006 roku.

* * *

Teraz korki, potem światła - Szczecin nieprzejezdny

Zamknięte na czas remontu skrzyżowanie ulicy Ku Słońcu i al. Boh. Warszawy spowodowało wczoraj spore problemy komunikacyjne w centrum Szczecina. Mimo apeli w mediach, kierowcy nie unikali tego rejonu, w zamian musieli odczekać nawet kilkanaście minut w korkach.
Wczoraj od godz. 6 rano zamknięte były dla ruchu odcinki ul. Ku Słońcu – od skrzyżowania z ul. Sikorskiego do ul. ks. Witolda oraz al. Boh. Warszawy od ul. Szwoleżerów do ul. Wilków Morskich. Ok godz. 14, pojawiły się pierwsze się korki na al. Piastów, którą kierowcy jechali w kierunku Pomorzan. Pojazdy zablokowały trzy pasy ruchy na kilkusetmetrowym odcinku jednej z głównych arterii komunikacyjnych miasta. O problemach z przejazdem, odpowiedzialne służby... poinformowały „Kurier". Na miejsce pojechały patrole policji oraz kontrolerzy nadzoru ruchu z Zarządu Dróg i Transportu Miasta.
Uprzedzaliśmy o możliwych problemach w tym rejonie – mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM – budowa sygnalizacji jest jednak niezbędna w celu poprawienia bezpieczeństwa kierujących. Od wczoraj ekipy remontowe zrywały asfalt, to konieczne, aby pod nawierzchnią drogi zainstalować specjalne czujniki, którą włączą zielone światło na sygnalizatorze, gdy do skrzyżowania podjedzie samochód. Zgodnie z planem montaż urządzeń pod asfaltem potrwa do przyszłej środy, przez ten czas warto skorzystać z alternatywnych dojazdów na Pomorzany.
Kierowcy są nieprzezorni, bo nie omijają zamkniętego skrzyżowania. Co jednak można powiedzieć o przezorności urzędników miejskich, którzy przyjęli i zaakceptowali przebudowę skrzyżowania al. Bohaterów Warszawy z ul. Ku Słońcu, gdzie ta ostatnia jest drogą krajową, bez uwzględnienia od razu sygnalizacji świetlnej. Przecież nie trzeba było być ekspertem, aby zgadnąć, że duże natężenie ruchu, droga prowadząca ku granicy, trasa do największego cmentarza Szczecina i dużego osiedla - to wszystko sprawia, że bez sygnalizacji ani rusz.

Opracowanie bin, "Kurier Szczeciński" 18 września 2006 roku.

* * *

Spór o autobusy na Pogodnie nie ustaje

Jeśli prezydent nie spotka się z nami we wtorek o godz. 15.30, zablokujemy drogę - grożą mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Są oburzeni, że na ich ulicę ponownie wróciły autobusy 75. Przez ostatnie trzy tygodnie jeździły ul. Grota Roweckiego, ale to nie podobało się tamtejszym mieszkańcom, którzy wywalczyli przeniesienie linii na starą trasę.
Mieszkańcy Reduty Ordona od lat męczą się z kursującymi pod ich oknami autobusami nie tylko linii 75, ale także: 60, 80, 521 (nocny), czterema liniami komercyjnymi (jeżdżącymi do hipermarketów), a do niedawna także linii 53.
Od trzech lat jesteśmy zwodzeni przez władze Szczecina - mówią mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Kiedy już zatwierdzono nową organizację ruchu i trochę nam ulżono, okazało się, że racje polityczne wygrały i po trzech tygodniach przywrócono nam najczęściej kursujące autobusy. Komitet protestacyjny mieszkańców ul. Reduty Ordona w poniedziałek wysłał do prezydenta Mariana Jurczyka list, który rozpoczął słowami: "W związku z tym, że zostaliśmy oszukani przez p. Prezydenta i mimo wcześniejszych obietnic przywrócono nam dwie linie autobusowe, prosimy pana o przybycie na spotkanie".
Nie twierdzimy, że wszystkie autobusy powinny być od nas wycofane. Chcemy się podzielić z innymi tą naszą biedą, nie cierpieć sami - mówi pani Danuta, jedna z mieszkanek ulicy. Protestujący wyznaczyli prezydentowi spotkanie na skrzyżowaniu ul. Reduty Ordona i Łukasińskiego we wtorek o godz. 15,30. Jeśli prezydent się nie pojawi - zablokują jezdnię.
Decyzję o powrocie linii 75 na dawną trasę podjął wiceprezydent Andrzej Grabiec na podstawie badań przeprowadzonych przez dra Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Wykonane 10-tonową ciężarówką próby nacisku na obu jezdniach wykazały, że ul. Grota Roweckiego ma mniejszą nośność niż Reduty Ordona. Mieszkańcy Reduty Ordona uważają, że badania zostały źle wykonane. Nie ma protokołu z ważenia pojazdu, którym dokonano prób nacisku, co dyskwalifikuje takie badania - mówi Wiesław Kukiełko, jeden z protestujących. Ponadto są oburzeni na komentarz, który dr Majer załączył do sprawozdania z badań (napisał w nim, że autobusy powinny wrócić na starą trasę). Majerowi zarzucają stronniczość.
Pan Majer pracuje na Politechnice w tej samej katedrze, co żona pana Rucińskiego [p. Ruciński reprezentuje protestujących z ul. Grota Roweckiego - red.], więc nie jest w tej sprawie bezstronny - dodaje Wiesław Kukiełko.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 września 2006 roku.

* * *

Ku Słońcu zamknięta na osiem dni

A dokładnie skrzyżowanie Ku Słońcu z Bohaterów Warszawy

Skrzyżowanie będzie zamknięte od poniedziałku 18 września do wtorku 26 września. W tym czasie montowana będzie sygnalizacja świetlna.
I to jest dobra wiadomość dla kierowców. Ten, kto choć raz spróbował skręcić z al. Bohaterów Warszawy w ul. Ku Słońcu, więcej tego nie robił. W szczycie był to manewr niewykonalny, poza szczytem bardzo trudny, graniczący z wymuszeniem pierwszeństwa i ryzykiem stłuczki. Wszystko przez to, że na uprzywilejowanej ul. Ku Słońcu jest bardzo duże natężenie ruchu. Prace przy montażu sygnalizacji rozpoczęły się już kilkanaście dni temu.
Teraz rozpoczynamy roboty drogowe - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex, która wykonuje przebudowę. Oprócz samej sygnalizacji na krzyżówce wymieniona zostanie nawierzchnia i poprawione krawężniki. Po skończeniu prac sygnalizatorami sterować będą pętle indukcyjne. Długość palenia się światła zielonego będzie zależeć od natężenia ruchu. Na noc sygnalizacja będzie wyłączana - od poniedziałku do piątku o godz. 23, w sobotę o godz. 22, w niedzielę o godz. 20,30. W porównaniu do obecnego układu nastąpi jedna zmiana - jadący ul. Ku Słońcu nie będą mogli skręcać w lewo w al. Bohaterów Warszawy.
Na czas remontu zorganizowane zostaną objazdy. Ponieważ zamknięty odcinek znajduje się na drodze krajowej nr 10 (prowadzącej do przejścia granicznego w Lubieszynie), także objazdy wytyczono drogami krajowymi. W stronę Lubieszyna tranzyt ma się odbywać od skrzyżowania ul. Narutowicza - al. Piastów przez Piastów - Mieszka I - Krakowską - Europejską i na skrzyżowaniu ul. Europejskiej z Ku Słońcu w lewo w stronę granicy. Tymi samymi ulicami należy jechać od granicy w kierunku centrum miasta. Takie objazdy wyznaczono głównie dla kierowców ciężarówek jadących tranzytem. Szczecinianie mogą jechać ul. Ku Słońcu, za wiaduktem skręcić w lewo w ul. Sikorskiego i dalej jechać przez pl. Kościuszki i ul. Krzywoustego.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 15 września 2006 roku.

* * *

Znowu blokada?

Realna groźba paraliżu komunikacyjnego Pogodna. Mieszkańcy ul. Reduty Ordona planują blokować jezdnię. To reakcja na przywrócenie im autobusów pod oknami.
Dość tego. Przez tyle lat zachowywaliśmy się kulturalnie licząc, że urzędnicy spełnią swoje obietnice. Teraz okazało się, że byliśmy oszukiwani - grzmi Wiesław Kukiełko, mieszkaniec ulicy.
Poszło o wtorkową decyzję dotyczącą kursowania linii autobusowych 75 i 53. Miesiąc temu obie linie przeniesiono na sąsiednią ul. Grota-Roweckiego. Protest mieszkańców tej ulicy spowodował, że władze miasta wycofały się z tej decyzji. Od poniedziałku linia nr 75 ma znów jeździć ul. Reduty Ordona. Dziennie to ponad sto autobusów. Zdecydowały badania nośności jezdni. Wnika z nich, że ul. Grota-Roweckiego nie udźwignęłaby takich obciążeń.
Tynk leci na głowę
Prezydent Jurczyk wielokrotnie zapewniał nas, że zabierze nam spod okien autobusy. Teraz czujemy się wystrychięci na dudka. Widzimy, że tylko język siły przemawia do władz miasta. Dlatego planujemy zorganizowanie blokady drogi - dodaje Wiesław Kukiełko. Ul. Reduty Ordona to jedna z głównych tras Pogodna. Blokada przejścia oznacza w praktyce paraliż komunikacyjny dzielnicy.
Nie stać mnie na remont. A od tych autobusów tynk wali mi się na głowę - opowiada Domicela Anders.
Chcą ekspertyzy
Mieszkańcy podważają też badania nośności nawierzchni ul. Grota-Roweckiego wykonane przez dr Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Ich zdaniem wiarygodniejsza byłaby ekspertyza rzeczoznawcy. Doktor Majer odpiera zarzuty. Obojętnie kto będzie wykonywał tu badania czy ekspertyzy, wynik będzie taki sam. Z liczbami ciężko dyskutować - mówi.
Według jego obliczeń nawierzchnia ul. Reduty Ordona ma większą nośność od ul. Grota-Roweckiego, ale i tej jezdni przydałby się remont. Proponuje jednak przywrócenie ruchu autobusowego na "mocniejszą" ul. Reduty Ordona.
Nie wiadomo, ile pieniędzy kosztowało miasto zamieszanie z przystankami na obu ulicach. Wiceprezydent Andrzej Grabiec tłumaczy, że badanie jest wiarygodne. Ono zadecydowało, że autobusy linii 75 wróciły na starą trasę. Cały czas pracujemy nad koncepcją optymalnego uregulowania komunikacji w tym rejonie - powiedział.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 15 września 2006 roku.

* * *

Autobusy wciąż pod lupą

Drobiazgowo sprawdzane jest Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Osiem autobusów tej spółki zatrzymała kilka tygodni temu szczecińska policja po tym, jak stwierdzono w nich ingerencje w układzie hamulcowym. Kontrole odbyły się na polecenie prokuratury, która w tej w sprawie wszczęła śledztwo.
O sprawie szeroko informowaliśmy. Kontrole trwają nadal. Wczoraj pojazdy SPA "Klonowica" sprawdzała Inspekcja Transportu Drogowego. A prokuratura wciąż sprawdza, czy bezpieczeństwo pasażerów było zagrożone. Uzupełniamy materiał, przewoźnik jest szczegółowo sprawdzany - przyznaje Włodzimierz Paliga, szef Zachodniopomorskiej ITD. Kontrole prowadzą różne organy i instytucje.
ITD sprawdza m.in., czy firma i świadczący dla niej usługi kierowcy mają ważne zezwolenia, czy na bieżąco są one aktualizowane. Oprócz ITD, policji i prokuratury, spółką interesuje się także Najwyższa Izba Kontroli. Równolegle biegły sądowy sprawdza, czy mechanicy SPA "Klonowica", którzy poprawiali hamulce w czterdziestu przegubowych autobusach Volvo, dopuścili się przestępstwa. Jeśli tak, trzeba będzie też ustalić, czy była to ich własna inicjatywa, czy też działali na czyjeś polecenie. Postępowanie się toczy - zapewnia Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Czekamy na ekspertyzy.
A to oznacza, że pasażerowie miejskich autobusów wciąż nie mogą być pewni, czy nie ryzykują dojeżdżając nimi do pracy lub szkoły. Wprawdzie to tylko podejrzenie, ale dość poważne - gdyby prokuratura stwierdziła przestępstwo, winnym groziłoby nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 15 września 2006 roku.

* * *

Kładka prosto do prokuratury

Trwa budowa kładki prowadzącej z al. Wyzwolenia na targowisko Manhattan. Tadeusz Buczko, działacz osiedla Śródmieście-Północ zapowiada, że decyzję miasta w sprawie kładki odda do prokuratury.
Kładka ma mieć około 50 m długości i 4 m szerokości. Rozpoczęto już pierwsze prace budowlane. Na ulicy Staszica w odległości 150 m od skrzyżowania z rondem ograniczono prędkość samochodów do 30km/h.
Felerne rondo
Projekt kładki, to wynik wielu artykułów, które krytykowały zastosowane na rondzie rozwiązania inżynierii drogowej. Spowodowały one, że samochody nie mogą płynnie zjechać z ronda, blokując w ten sposób przejazd.
Budowa kładki nad ul. Staszica ma się zakończyć w tym roku. Czy rozwiąże wszystkie problemy komunikacyjne w tym rejonie miasta? Niektórzy już teraz twierdzą, że nie. Przejścia dla pieszych usytuowano na ulicach, tuż przy rondzie. Ruch na nich jest bardzo duży. To korzystające z nich osoby blokują samochody. Nie przewidzieli tego projektanci, którzy powoływali się na podobne rozwiązania w Unii, a w szczególności w Wielkiej Brytanii. To rondo od początku źle było zaprojektowane - twierdzi Tadeusz Buczko. - Kładka niczego nie zmieni. Wprawdzie znikną piesi z jezdni, ale za to będą tworzyć się kolejki do kładki. Jest za wąska, by tłumy ludzi przechodzące dziś ul. Staszica zmieściły się na niej.
To chwyt przedwyborczy
Tadeusz Buczko uważa, że jedynym rozwiązaniem, które usprawniłoby ruch na rondzie i na dochodzących do niego ulicach, jest budowa prawoskrętów na każdej z ulic. Wokół jest dużo niewykorzystanego miejsca. Argument więc, że nie ma miejsca na ich zrobienie nie wchodzi w rachubę.
Należy też przerobić skrzyżowanie ronda z al. Wyzwolenia - mówi Buczko. - Nie do pomyślenia jest obecny układ, w którym jest 10 "dolotów” do ronda i tylko 5 zjazdów. Trzeba też myśleć o pieszych, którzy wsiadają i wysiadają z tramwaju na przystanku przy al. Wyzwolenia. Peron w kierunku do ronda jest znacznie szerszy, niż od ronda. To powoduje, że w godzinach szczytu piesi tłoczą się na tym drugim. Często wchodzą na jezdnię, bo po prostu nie ma miejsca.
Projektanci kładki zakładają, że obecne przejście dla pieszych na al. Wyzwolenia zostanie odsunięte od ronda. Powinno to spowodować zwiększenie płynności przejazdu samochodów zdążających od miasta w stronę Niebuszewa.
To też nic nie da - mówi Buczko. Jeśli całkowicie nie zostanie zmieniona organizacja ruchu i przebudowane rondo zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i potrzebami mieszkańców, kolejny raz samorządowe pieniądze pójdą w błoto. Moim zdaniem, władza zdecydowała się na przebudowę nie dlatego, że jest taka potrzeba, a z powodów zbliżających się wyborów. Podobnie, jak wcześniej z tych samych powodów prezydent Runowicz rondo-bubel uruchamiał.

Opracowanie Marek Rudnicki, foto: Marcin Bielecki, "Głos Szczeciński" 14 września 2006 roku.

* * *

Będą kłopoty

Już od godzin porannych można się w czwartek (14.09.06) spodziewać kłopotów z przejazdem przez centrum Szczecina. Szczecińska Energetyka Cieplna przystępuje do układania nowej sieci w ul. Mazowieckiej na odcinku przecinającym aleję Wyzwolenia.
Pierwszy pas (prawdopodobnie w kierunku Niebuszewa) zostanie zamknięty ok. godz. 8. Na nitce przeciwnej - 2 godziny później. Tak naprawdę jednak dopiero po rozpoczęciu prac będzie wiadomo, czy nie będzie konieczne zamknięcie kolejnych pasów ruchu lub nawet torowiska tramwajowego. Decyzję poznamy jutro. Utrudnienia mogą potrwać przynajmniej do niedzieli.
Początkowo planowano wykonanie tzw. przecisku pod jezdniami i torowiskiem. Niestety, próby zakończyły się niepowodzeniem. Ziemia w tym miejscu zawiera zbyt wiele gruzu i kamieni. Dlatego wykonawca prac nie chce konkretnie podać ani terminu, w którym zakończy wykopy, ani skali utrudnień w ruchu - liczy się z przykrymi niespodziankami. Niestety w całym zamieszaniu ktoś przeoczył najważniejszą kwestię - zapomniano uprzedzić kierowców, pasażerów komunikacji miejskiej i... ZDiTM, który późnym popołudniem o spodziewanych kłopotach dowiedział się od dziennikarzy.

Opracowanie torwid, "Komis" 13 września 2006 roku.

* * *

75 wraca na Reduty Ordona

Połowiczny sukces odnieśli przeciwnicy doprowadzenia miejskiej komunikacji na os. Somosierry. Autobusy linii 75 wracają na starą trasę, linia 53 pozostaje na razie na ul. Grota-Roweckiego.
O kolejnej zmianie tras zdecydowała ekspertyza przeprowadzona przez inż. Stanisława Majera z Politechniki Szczecińskiej. Dowiodła ona, że ul. Grota-Roweckiego jest za słaba, by mogły po niej jeździć ponad dwudziestotonowe pojazdy. Mówiłem o tym od początku, ale nikt nie słuchał - triumfuje Adam Ruciński, przedstawiciel protestujących mieszkańców osiedla Somosierry. Dopiero jak się uparłem, jak zrobiliśmy protest, miasto zdecydowało się na badania. A powinni to zrobić, zanim puścili tędy autobusy. Ekspertyza została wykonana w ubiegłym tygodniu. Dlaczego dopiero teraz?
Podczas próbnych jazd stwierdzono, że należy zrobić kilka korekt łuków i zatoczek - mówi wiceprezydent Andrzej Grabiec. Samej nawierzchni nie sprawdzaliśmy, bo wcześniej nigdy na tej drodze nie było ograniczeń tonażu. Po otrzymaniu niekorzystnych wyników ekspertyzy wieceprezydent zdecydował się wycofać z ul. Grota-Roweckiego linię 75. Wraca na poprzednią trasę, czyli z Krzekowa w kierunku dworca głównego przez ul. Reduty Ordona.
75 jeździ w szczycie nawet dziesięć razy na godzinę - tłumaczy Grabiec. Na ul. Grota-Roweckiego pozostawiamy jednak na razie linię 53, która jeździ w szczycie cztery razy na godzinę, a poza szczytem trzykrotnie. Linia 53 ma być testowana do końca października. Potem ona też może zniknąć z ul. Grota-Roweckiego.
Musimy się zastanowić, jak wykorzystać ul. Taczaka, która może służyć do komunikacji miejskiej i ma już zbudowane zatoczki - mówi Grabiec. Decyzję w tej sprawie musimy wypracować do połowy października, by rozwiązania, które wprowadzimy, były ostateczne. Rada osiedla Pogodno zaproponowała, by autobusy od pętli Krzekowo jechały przez ul. Żołnierską, skręcały w Szeroką, dalej jechały przez ul. Taczaka do Witkiewicza. Zdaniem mieszkańców ul. Grota-Roweckiego jest to rozwiązanie budzące najmniej kontrowersji ze strony mieszkańców okolicznych osiedli.
Autobusy 75 i 53 przez ul. Grota-Roweckiego jeżdżą od końca sierpnia. Wcześniej kursowały przez ul. Reduty Ordona i na wniosek grupy mieszkańców tej ulicy zostały przeniesione. Teraz coraz więcej innych mieszkańców tej ulicy domaga się przywrócenia poprzednich połączeń.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 13 września 2006 roku.

* * *

Ta jezdnia tego nie udźwignie

Przełom w sporze mieszkańców ul. Grota Roweckiego z władzami miasta. Od poniedziałku autobusy linii 75 wracają na starą trasę przez ul. Reduty Ordona.
To efekt wczorajszego spotkania obu stron. Zdecydowały wyniki badań nośności obu dróg. Okazuje się, że jezdnia ul. Grota Roweckiego jest za słaba, aby utrzymać takie natężenie ruchu. Od miesiąca jeżdżą przez nią autobusy linii 75 i 53.
Mogę powiedzieć, że w dwóch trzecich odnieśliśmy sukces - mówi Adam Ruciński, szef komitetu protestacyjnego mieszkańców osiedla Somosierry. Potwierdziły się nasze ostrzeżenia, że ulica Roweckiego nie nadaje się do takiego obciążenia. Szkoda, że władze Szczecina nie posłuchały nas wcześniej. Nie byłoby tego całego zamieszania.
Zgodnie z wczorajszym porozumieniem linia 53 będzie kursować przez ul. Grota Roweckiego do końca października. To okres próbny. Władze Szczecina chcą zobaczyć czy taka trasa usprawni komunikację w tym rejonie miasta.
Chcemy przygotować projekt, który najlepiej rozwiąże problem komunikacji w tej dzielnicy. Myślimy o wykorzystaniu ul. Taczaka - tłumaczy Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina. Odpiera jednocześnie zarzuty, że za późno przeprowadzono badanie nośności jezdni. Wcześniej tam nie było ograniczeń tonażowych. Badania okazały się potrzebne, gdy autobusy pojawiły się na ulicy Grota Roweckiego - mówi.
Spór wybuchł, gdy kilka tygodni temu zmieniono trasy autobusów linii nr 53 i 75. Przystanki przeniesiono z ul. Reduty Ordona na ul. Grota-Roweckiego. Mieszkańcy tej ostatniej ulicy zaprotestowali. Pod petycją o cofnięcie zmian podpisało się ponad pół tysiąca osób. Dwa tygodnie temu zorganizowali akcję ostrzegawczą, blokując przez pół godziny przejście dla pieszych na ul. Hubala.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 12 września 2006 roku.

* * *

Somosierry bez autobusów

Zwycięstwo mieszkańców osiedla Somosierry. Autobusy linii 75 i 53 nie będą jeździć ul. Grota-Roweckiego, ale tak jak wcześniej ul. Reduty Ordona.
O wycofaniu autobusów z ul. Grota-Roweckiego poinformował wczoraj [dzisiaj - red.] mieszkańców zastępca prezydenta Andrzej Grabiec. Ich obawy o wytrzymałość ul. Grota-Roweckiego potwierdziła ekspertyza przygotowana przez Politechnikę Szczecińską.
Od początku mówiliśmy, że ta ulica nie wytrzyma ruchu autobusów - mówi Adam Ruciński, przewodniczący komitetu mieszkańców, którzy od sierpnia protestowali przeciwko wprowadzeniu autobusów na ich osiedle. Miasto nie chciało nas słuchać, ekspertyzę musieliśmy wręcz wymusić. To, co się stało, to skandal. Zmarnowano przecież pieniądze na budowę przystanków autobusowych.
Autobus linii 75 wróci na ul. Reduty Ordona w poniedziałek, a 53 - 1 listopada. Z Andrzejem Grabcem nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 12 września 2006 roku.

* * *

Autobusy same nie pojadą - kierowcy wyjechali

PO pielęgniarkach i budowlańcach kolejna grupa zawodowa wyjeżdża na Zachód - kierowcy autobusów. Braki, odczuwalne dotąd w innych miastach, dają się już zauważyć także w Szczecinie. Nie pomagają obietnice etatu czy ułatwienia w zdobyciu uprawnień. Zawodowi kierowcy wolą pensje w euro.
Słyszałem o problemie, ale my go jeszcze nie odczuwamy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Nasze zlecenia wykonujemy na poziomie 99,8-99,9 proc. SPA „Dąbie" na razie nie obawia się, że zabraknie rąk do pracy. Około 75 procent kierowców zatrudnionych jest na etatach, reszta to osoby z własną działalnością gospodarczą. Nie ma się co oszukiwać, wszystko jest kwestią finansów - przyznaje prezes. Staramy się zapewnić jak najlepsze warunki pracy i płace na odpowiednim poziomie. Ale spółka należy do miasta i nie ma większych możliwości manewru. Stara się o stałych współpracowników, którym zleca jazdę autobusami. I na razie się udaje, ale to może być kwestia czasu. W pozostałych firmach jest gorzej.
Prowadzimy nabór kierowców, czekają na nich etaty - zapewnia Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Kilka osób możemy przyjąć od ręki. Na razie nie brakuje ich do pracy, ale tendencja jest niepokojąca. Co miesiąc rezygnuje 2-3 kierowców, którzy wybierają etat za euro. Miejskie autobusy polscy kierowcy prowadzą już m.in. w Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Tu, mając własną działalność gospodarczą, zarabiałem 11,50 zł za godzinę - mówi kierowca, który do Niemiec wyjechał na próbę w lipcu i zdecydował się nie wracać. Mam tam rodzinę, więc nie muszę się martwić o mieszkanie. Od ręki dostałem etat i stawkę 12 euro na godzinę, nawet nie ma co porównywać.
W Policach firma nawiązała współpracę z Powiatowym Urzędem Pracy. Kandydaci na kierowców są kierowani na szkolenia. SPPK gwarantuje im etaty. Ale z 16 osób, które w tym roku miały podjąć pracę, stawiła się tylko jedna. Reszta prawdopodobnie wyjechała z kraju. W najgorszej sytuacji jest SPA „Klonowica". Zdarza się, że autobusy tej firmy nie wyjeżdżają na trasy. Jeden z kursów na stałe przejął już PKS.
Kilka osób możemy przyjąć od zaraz - zapewnia Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Może to być etat lub inna forma współpracy. Brak kierowców zaczyna być coraz bardziej odczuwalny. Część tych, którzy wyjechali w sezonie letnim dorobić gdzie indziej, już poinformowała, że raczej nie wróci. Ale kolejni, którzy jeszcze pracują, sygnalizują, że ich odejście to kwestia czasu, np. miesiąca. Chętnych zaś do pracy za stawkę, jaką mogą zaoferować miejskie podmioty, jakoś nie widać....

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 12 września 2006 roku.

* * *

Groźna wyrwa pod autostradą

Podmyte nasypy, zawalone studzienki, zasypany przepust, wysychające rzeczka i staw. To skutki fuszerki przy budowie A6. - Tylko czekać, kiedy ta nowa droga się zapadnie pod ciężkimi TIR-ami - alarmują mieszkańcy Kijewa.
Nasypy pod nową drogą woda wymywała niemal na moich oczach. W niektórych miejscach powstały olbrzymie wyrwy. Droga może zapaść się pod ciężkimi samochodami. Niepokojąco płytki jest też podkład autostrady - mówi Wojciech Wesołowski, jeden z mieszkańców Kijewa. Codziennie chodzę tutaj na spacery z psem, dlatego dokładnie mogłem obserwować co dzieje się pod nową drogą.
Pan Wojciech nie przesadzał. Przeszliśmy ponad kilometr wzdłuż nasypu autostrady, w kierunku wiaduktu przy węźle Kijewo. W niektórych miejscach podmycia są kilkumetrowe. Nasz przewodnik w dziurach pod autostradą mieścił się cały.
W niektórych miejscach piasek wypłukany jest głęboko pod drogą, po której jeżdżą ciężkie TIR-y - mówi Wojciech Wesołowski, mieszkaniec Kijewa
Wzdłuż nowej jezdni były studzienki, które przysypano ziemią - dodaje Jan Jończyk, kolejny mieszkaniec osiedla. Kiedy kładziono warstwę asfaltu, zostały niemal do połowy zalane bitumiczną masą. Nie widziałem, by ktoś te studzienki potem czyścił. Teraz ich nie widać.

Opracowanie i foto Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 12 września 2006 roku.

* * *

Brakuje kierowców miejskich autobusów

Na linię 808 wyjechały autobusy PKS. Miejskim spółkom autobusowym brakuje kierowców do jej obsługi.
Od końca sierpnia autobusy 808 jeżdżą na trasie Gumieńce - pl. Kościuszki. Na czas budowy ronda na Gumieńcach zastępują tramwaj nr 8. Do tej pory obsługiwali ją kierowcy wszystkich trzech miejskich spółek autobusowych: Dąbie, Klonowica i SPPK. Od 9 września linię przejął PKS. Brakuje nam kierowców - rozkłada ręce Krzysztof Putiatycki, prezes SPA "Klonowica". W ciągu ostatnich miesięcy odeszło kilkanaście osób. O następców trudno.
Podobnie jest w SPA Dąbie i SPPK. Mamy ludzi, żeby obsłużyć nasze linie, ale nie znajdziemy dodatkowych kierowców na trasę 808 - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA Dąbie. Kierowców nie ma, bo w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Tam na rękę dostają 1500 funtów miesięcznie, czyli prawie 9 tys. zł za 160 godzin za kółkiem. W Szczecinie doświadczony kierowca za taką samą pracę dostaje na rękę 1700 zł.
Koledzy stopniowo wyjeżdżają i ja im się nie dziwię, bo zarobki marne, a przez to, że jest nas coraz mniej pracy jest coraz więcej - mówi Grzegorz Grajewski, przewodniczący Związku Zawodowego Kierowców SPA Klonowica.
Na zwalniane miejsca nie przychodzą nowi pracownicy. W zasobach szczecińskiego urzędu pracy nie ma bezrobotnych kierowców z kategorią prawa jazdy D, które uprawnia do prowadzenia autobusów. W SPA Klonowica na wagę złota jest więc każdy, kto pojawi się z takim dokumentem, wyrazi ochotę do pracy i udowodni, że nie był karany. Przyjmowane są także kobiety, co kiedyś było nie do pomyślenia i ci, którzy dopiero co stali się posiadaczem prawa jazdy najwyższej kategorii. Ludzie bez doświadczenia prowadzą autobusy pełne ludzi - mówi z wyrzutem Grajewski.
Szef SPA Klonowica przyznaje, że idealnie nie jest: Staramy się, by tacy kierowcy trafiali najpierw na linię 70 czy też 76, gdzie są małe autobusy i mały ruch, a dopiero potem kierujemy ich na trasy z większymi pojazdami. Nie wszyscy się sprawdzają. Jest spora rotacja. Szansą na rozwiązanie problemu byłoby zaoferowanie bezrobotnym z kategorią prawa jazdy B dofinansowania lub nawet sfinansowania szkolenia na kategorię D. Kurs kosztuje bowiem 3,8 tys. zł. Przewoźnicy boją się jednak, że wykształceni na ich koszt kierowcy uciekną na zachód.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wie o kłopotach kadrowych przewoźników. Nic na razie nie robi, bo przewoźnicy wywiązują się z umów, a do obsługi linii 808 zarząd nie mógł ich zmusić.
Umowę realizujemy z trudnościami, nie wiem, jak będzie za miesiąc - przyznaje Putiatycki.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 11 września 2006 roku.

* * *

Wierszem do gapowicza

Do kiosków trafiły wczoraj jednorazowe bilety ZDiTM, na których wydrukowano hasła wzywające do kupowania i kasowania biletów. To nowy sposób na zmniejszenie liczby gapowiczów. Hasła wymyślili kilka lat temu sami pasażerowie w konkursie organizowanym przez media.
Na odwrocie biletów będzie można przeczytać m. in.:
* "Dzień za dniem kupuj bilety ZDiTM" albo
* "Skasuj bilet przyjacielu i bez strachu jedź do celu".
Rymowane hasła pojawiły się na dwóch rodzajach biletów: kosztujących 0,95 zł i 1,95 zł. W sumie wydrukowano ich 4 mln.
Taka ilość ma starczyć na 2 miesiące. Jeśli po tym czasie żaden reklamodawca nie wykupi powierzchni na biletach, niewykluczone, że akcję będziemy kontynuować - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Pojawienie się haseł nie oznacza, że bilety będą droższe. Koszt ich wydrukowania nie zmienił się.
W dalszym ciągu za wydrukowanie tysiąca sztuk ZDiTM płaci 5,40 zł - uspokaja M. Kwiecień - Zwierzyńska. Jak ocenia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, liczba gapowiczów od grudnia 2005 zmniejszyła się o 5 proc. O 40 proc. wzrosły wpływy z mandatów. Rekordzista, pod groźbą trafienia do Krajowego Rejestru Długów, zapłacił zaległe 1250 zł!

Opracowanie AZ, "Kurier Szczeciński" 11 września 2006 roku.

* * *

Pojedziemy inaczej

Od wtorku zamknięta dla samochodów i autobusów będzie część jezdni na odcinku od ul. Inwalidzkiej do wjazdu do papierni Skolwin. Powód - budowa sieci kanalizacyjnej i wodociągowej.
Zmianie ulegnie trasa autobusów kursujących ulicą Stołczyńską. Pasażerowie mający bilety miesięczne na linię nr 63 będą mogli jeździć dodatkowo liniami zwykłymi na odcinku: Zagórskiego - Mścięcino krzyżówka - Skolwin (kościół).
Pasażerowie posiadający bilety miesięczne na linię nr 102 mogą na czas remontu jeździć linią 102A na odcinku: Mścięcino krzyżówka - Inwalidzka oraz linią nr 63 na odcinku: Dąbrówki (ul. Kościelna) - Skolwin Dworzec.
Tak od wtorku bedą kursować autobusy:
* Linia 63 na skróconej trasie: Kołłątaja - Skolwin Dworzec według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia 102 na zmienionej trasie: Police Szkoła - Mścięcino krzyżówka - Przęsocin - Policka (Stołczyn) - Gocław według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia wspomagająca 102A będzie kursowała na trasie: Skolwin (kościół) - Mścięcino krzyżówka wg specjalnego rozkładu jazdy. Nawrót linii nastąpi poprzez ul. Asfaltową, skręt w prawo w ul. Dębową i dalej własną trasą do przystanku Mścięcino Park. Linia ta zapewnia dowóz mieszkańców górnego Skolwina do i z przystanku Mścięcino krzyżówka (przystanek w kierunku Polic) i jest skoordynowana z linią 102 w kierunku do i z Gocławia.
* Linia 526 będzie kursowała na trasie: Zajezdnia Police - Mścięcino krzyżówka - Przęsocin - Policka (Stołczyn) - Skolwin Dworzec (nawrót) - Gocław -Dworzec Główny według specjalnego rozkładu jazdy.
* Linia wspomagająca 526A będzie kursowała na trasie: Skolwin (kościół) - Mścięcino krzyżówka wg specjalnego rozkładu jazdy. Nawrót linii nastąpi poprzez ul. Asfaltową, skręt w prawo w ul. Dębową i dalej własną trasą do przystanku Mścięcino Park. Linia ta zapewnia dowóz mieszkańców górnego Skolwina do i z przystanku „Mścięcino krzyżówka” (przystanek w kierunku Polic) i jest skoordynowana z linią 526.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 9 września 2006 roku.

* * *

Wypadek z tramwajem

Wypadek z tramwajem. Prawdopodobnie motornicza była winna zderzeniu tramwaju z mitsubishi colt.
Do wypadku doszło wczoraj rano przy skrzyżowaniu ul. Krzywoustego i Bogusława. Tramwaj uderzył w jadące przed nim auto. - Ze wstępnych ustaleń wynika, iż kierująca tramwajem nie zachowała bezpiecznej odległości - mówi st. asp. Zenon Butkowski z komendy miejskiej policji w Szczecinie. Kierowca colta trafił do szpitala. Policja bada dokładny przebieg wypadku. Tramwaj został zabezpieczony do badań. Utrudnienia w ruchu trwały ponad godzinę.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 9 września 2006 roku.

* * *

Staszica tylko dla autobusów

Skończą się problemy z pieszymi wchodzącymi pod koła samochodów w okolicy budowy kolektora ściekowego przy Manhattanie. Od poniedziałku kłopot będą mieć kierowcy, którzy będą musieli korzystać z objazdów.
O sprawie pisaliśmy w środę. W rejonie targowiska na ul. Staszica została zwężona jezdnia. Samochody i autobusy jadące w stronę ronda Giedroycia zmuszone były wjeżdżać na przeciwny pas ruchu, z kolei piesi, mimo zakazu, maszerowali po jezdni. Wczoraj w południe tuż przy feralnym miejscu zaparkowała straż miejska i pilnowała ruchu. Przechodnie przykładnie szli do tymczasowego przejścia dla pieszych i tamtędy przechodzili na drugą stronę.
Podjęliśmy decyzję, by częściej obserwować to miejsce - mówi Andrzej Panecki ze straży miejskiej. Już wystawiono ok. 30 mandatów osobom, które mimo upomnień chodziły po jezdni w miejscach niedozwolonych. Kontrola strażników od poniedziałku nie będzie potrzebna.
Wykonawca poinformował nas o konieczności wprowadzenia na budowę jeszcze większych maszyn. W związku z tym od poniedziałku trzeba będzie całkowicie wyłączyć z ruchu ogólnego połączenie Staszica z rondem - mówi Marek Trzciński z wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM. Jeździć będą mogły tamtędy tylko autobusy komunikacji miejskiej. Natomiast pozostałym kierowcom będzie zalecany objazd przez rondo Sybiraków, ul. Niemcewicza i Ofiar Oświęcimia.
Komentarz
Nic na siłę. Od kilku lat utarło się, że większość modernizacji dróg w mieście odbywa się "pod ruchem", by kierowcom nie robić kłopotów i nie zmuszać ich do korzystania z objazdów. Tak też zdecydowano na rondzie Giedroycia. I tu tkwił błąd. Większość prac odbywała się bowiem w wakacje, kiedy ruch jest mniejszy ze względu na urlopy. Wtedy jednak trzeba było zorganizować objazdy, a budowlańcy mogliby w spokoju pracować. Ubiegłoroczna przebudowa ul. Krzywoustego pokazała, że da się żyć w Szczecinie, wyłączając kawałek drogi. Rondo Giedroycia zbudowano w 2001 r. W trakcie budowy co chwilę zamykany był wjazd w którąś ulicę dochodzącą do dzisiejszego ronda. Żyć się dało. Teraz wyłączono z ruchu fragment ul. Słowackiego i kierowcy sobie radzą. Należało od początku zamknąć cały wlot Staszica - Giedroycia i zostawić przejazd tylko autobusom. Lepiej późno niż wcale.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 7 września 2006 roku.

* * *

Kupimy w Poznaniu? - Nowy tabor tramwajowy

Za ponad 2 lata Szczecin może mieć w końcu doczepy do tramwajów, zakupionych w 2001 r. Rozpoczął się przekładany kilkakrotnie przetarg na dostawę 6 wagonów. Termin realizacji umowy wynosi 24 miesiące, ale procedura przetargowa dopiero ruszyła. Wstępnie dostawą nowych tramwajów było zainteresowanych 7 firm - tyle kupiło specyfikację przetargową. Ostatecznie wpłynęły jednak tylko 3 oferty.
Wiadomo już, że miasto zarezerwowało na ten cel 11 885 245 zł. Tylko oferta „Protram" Wrocław była droższa - skalkulowano ją na 11 899 800 zł. Ta firma gwarantowała jednak dostawy do końca przyszłego roku. Pozostali oferenci zapewniają, że dostawy zakończą się w ciągu 24 miesięcy od podpisania umowy.
Komisja przetargowa ocenia teraz wszystkie oferty. Poznański „Cegielski" Fabryka Pojazdów Szynowych chce dostarczyć tramwaje dla Szczecina za ok. 9,96 mln zł. Udziela na nie gwarancji na okres 48 miesięcy od włączenia do eksploatacji. Krótszą, bo tylko 36-miesięczną gwarancję daje również poznański „ Modertrans" - spółka powiązana z tamtejszym MPK. Tramwaje z tej firmy możemy mieć za niewiele ponad 8,52 mln zł. Decyzję poznamy pewnie szybko, bo miasto nie ukrywa, że zakupy nowego taboru są niezbędne.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 7 września 2006 roku.

* * *

Miasto kupuje nowe tramwaje

Sześć nowych doczep do tramwajów typu 105 N zakupi miasto. Zapłacimy za nie minimum 10,5 mln zł. W czwartek otwarto oferty przetargowe.
Faktycznie miasto zapłaci za wagony niespełna 3 mln zł. Resztę pokryje dotacja unijna. Na ich zakup i przebudowę torowiska na ul. Ku Słońcu dostaliśmy bowiem z programu ZPORR 11 mln 250 tys. zł. Obie inwestycje miasto wyceniło na 15 mln zł.
Przebudowa torowiska już się rozpoczęła - mówi Jakub Kujath, kierownik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. W środę otworzyliśmy trzy oferty firm, które chcą zbudować dla nas wagony. Komisja przetargowa, wybierając ofertę, ma brać pod uwagę cenę oraz okres gwarancji, jaki daje wykonawca.
Najniższą cenę za sześć wagonów zaproponował Modertrans Poznań - 10 mln 401 tys. zł i trzy lata gwarancji. Dłuższy, bo czteroletni okres gwarancji zaproponowała firma Cegielski - Fabryka Pojazdów Szynowych z Poznania, jednak jej cena to 12 mln 154 tys. zł. Najmniej korzystną ofertę złożył wrocławski Protram: 14,5 mln zł i trzy lata gwarancji. Teraz komisja sprawdzi oferty pod względem formalnym, a następnie fachowcy z MZK ocenią je pod względem merytorycznym.
Wagony, które kupujemy, będą wyposażone w silniki, ale nie będą mieć pulpitów sterowniczych - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Będą mogły jeździć w zestawach z 14 wagonami typu 105 N posiadającymi takie pulpity.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 września 2006 roku.

* * *

Budowlańcy igrają z niebezpieczeństwem na ul. Staszica

Piesi pchają się wprost pod koła, kierowcy ryzykują czołowe zderzenie z autami nadjeżdżającymi z przeciwka. O bałaganie komunikacyjnym przy rondzie Giedroycia pisaliśmy miesiąc temu. Od tego czasu sytuacja zmieniła się, ale tylko na gorsze.
Część ul. Staszica jest zajęta przez robotników budujących kolektor ściekowy pod rondem. Wykonawca, Hydrobudowa 9 z Poznania, zagrodził cały chodnik, będący najkrótszą drogą na przystanek autobusowy, i część jezdni. Do niedawna budowa zajmowała jeden pas ruchu (w stronę ronda), teraz już półtora. Jeśli po jezdni kręcą się przechodnie, dla samochodów w ogóle nie ma miejsca. A przechodnie ciągną tamtędy bez przerwy.
Na ogrodzeniu zawieszono wprawdzie znaki zakazu ruchu pieszych, ale nikt tego zakazu nie przestrzega. Wymalowane żółtą farbą tymczasowe przejście dla pieszych (mniej więcej w połowie drogi między skrzyżowaniem z ul. Ofiar Oświęcimia a rondem) to atrapa. Prawie nikt z niego nie korzysta. Bo to za daleko - tłumaczą piesi.
Taką organizację ruchu mamy uzgodnioną z miastem - mówi Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9. Najbardziej nam zależy na tym, by ludzie nie wchodzili na teren budowy. Ludzi chodzących po jezdni upominamy, ale oni ignorują naszych pracowników. Egzekwowaniem porządku powinna zająć się straż miejska. Jak tam jesteśmy, a jesteśmy niemal codziennie, jest porządek - zapewnia Andrzej Panecki ze straży miejskiej. Ale jak tylko strażnicy stamtąd pójdą, ludzie znów chodzą. Musielibyśmy chyba postawić tam kogoś. Zrobilibyśmy tak, gdyby zwrócił się do nas z taką prośbą zarządca drogi lub kierownik budowy. Ale takiego pisma nie otrzymaliśmy.
Kilka dni temu na placu budowy pojawiły się dodatkowe maszyny. Budowlańcy przesunęli ogrodzenie, jeszcze bardziej zawężając jezdnię. Teraz samochody i szerokie miejskie autobusy jadące w stronę ronda muszą wjeżdżać na przeciwny pas ruchu, przejeżdżając podwójną ciągłą linię. Inaczej się nie da. Po prostu jest zbyt wąsko.
Dopiero gdy zwróciliśmy na to uwagę, Majorek zadeklarował: Przyjrzałem się ruchowi w tym miejscu. Wydam polecenie, by żółtą farbą wyznaczyć tymczasowy pas ruchu. Moglibyśmy wystąpić o całkowite zamknięcie wlotu Staszica w rondo, ale nie robimy tego, by nie zakorkować okolicznych uliczek.
Marek Trzciński z wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM twierdzi, że bezpieczeństwo mogłyby zwiększyć stałe biało-czerwone przegrody pasów ruchu, takie jak zastosowane na przebudowywanych ul. Jana z Kolna czy Przyjaciół Żołnierza. Wtedy ani auta nie wjeżdżałyby na sąsiedni pas ruchu, ani piesi nie przebiegali przez jezdnię - zauważa Trzciński. Wykonawca musiałby tylko złożyć do nas prośbę o korektę tymczasowej organizacji ruchu.
Komentarz redakcyjny
Z przerażeniem obserwuję co dnia komunikacyjną anarchię przy rondzie Giedroycia. Mimo że pisaliśmy o tym już miesiąc temu, i wykonawca robót, i miasto zignorowali problem.
Nie dziwię się przechodniom, że nie respektują zakazu ruchu pieszych. Nie chcą nadkładać drogi na przystanek, bo zwykle się śpieszą. To można było przewidzieć, można było temu zaradzić. Wystarczyło wydzielić z jezdni tymczasowy chodnik i wyznaczyć żółtą farbą nowe pasy ruchu. Albo przenieść przystanek w inne miejsce. Nie dziwię się kierowcom, że ignorują podwójną ciągłą linię. Nie mieszczą się na tej połówce pasa, która została.
Dziwię się za to szefowi robót, że nie boi się odpowiedzialności za ewentualny wypadek. I miastu, że toleruje taki brak profesjonalizmu. Jak długo jeszcze będzie u nas tak, że winnych szuka się dopiero, gdy stanie się coś złego?

Opracowanie Mariusz Rabenda i Jerzy Połowniak, "Gazeta Wyborcza" 5 września 2006 roku.

* * *

Urodziny starych tramwajów

Ogłuszający pisk wypełnił wnętrze wchodzącego w zakręt tramwaju. Brawo, o to chodziło! - cieszyli się pasażerowie półwiecznej "enki" jadący do starej zajezdni Niemierzyn na urodziny "Bremena" i "Helmuta".
Około 300-400 osób wzięło udział w niedzielnej imprezie organizowanej przez Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pretekstem do zaprezentowania starych pojazdów były 80. urodziny tramwaju Bremen i 50-lecie wozów GT6 popularnie zwanych "helmutami", które dziesięć lat temu zastąpiły na szczecińskich ulicach wysłużone "enki".
Zaczęło się w zajezdni Golęcin. Stąd około dwustu szczecinian zapakowało się do trzech tramwajów: czerwono-kremowej "enki" i dwóch jubilatów GT6. Najwięcej emocji było w tym pierwszym składzie. Najpierw pasażerowie (pełny przekrój wiekowy) wzruszyli się, słysząc charakterystyczny warkot zamykanych drzwi, a potem z uśmiechem podnosili kciuki w górę, gdy wchodzący w zakręt pojazd charakterystycznie zapiszczał.
Brawo, o to chodziło! - zawołał jeden z pasażerów.
Parada trzech tramwajów przejechała przez centrum miasta. Zza okien widać było przystających ludzi, którzy przyjaźnie machali rękami. Po półgodzinie byliśmy u celu - w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn. Tu powstaje Muzeum Techniki i Komunikacji. Na co dzień jest niedostępne, więc chętnych do zwiedzenia starych murów i pierwszych eksponatów nie brakowało. Tu też czekał jubilat bremen, pięknie odrestaurowany autobus San i niespodzianka: kilka zabytkowych, stylowych samochodów, którymi przyjechali do zajezdni ich właściciele. Było też urodzinowe ciasto i napoje.
To kolejny dowód na to, że warto inwestować w muzeum, bo na pewno będzie cieszyć się ogromnym powodzeniem - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor placówki.
Koszt adaptacji zajezdni na muzeum to około 12 mln zł. Miasto liczy, że pieniądze dostanie w listopadzie z tzw. funduszu norweskiego lub w 2007 r. z puli środków unijnych przyznanych województwu. Już teraz w zajezdni gromadzone są stare pojazdy.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 3 września 2006 roku.

* * *

Weszli na pasy

Rośnie napięcie na os. Somosierry w Szczecinie. Wczoraj grupa mieszkańców zablokowała przejście przy ul. Hubala. - To może wymknąć się spod kontroli - ostrzega przewodniczący komitetu protestacyjnego.
Od kilku tygodni kilkuset mieszkańców os. Somosierry protestuje przeciwko zmianom w osiedlowej komunikacji. Do tej pory ograniczali się do ustnych ostrzeżeń. W piątek przystąpili do działania. Zablokowali przejście dla pieszych przy ul. Hubala.
Prawie pięćdziesiąt osób przez pół godziny spacerowało po pasach. Do mieszkańców ul. Grota Roweckiego przyłączyli się lokatorzy ulic Horeszków, Sadowskiego i ks. Robaka. Na czas protestu policja wprowadziła objazdy.
Nie zgadzamy się, aby w tak ruchliwym i niebezpiecznym miejscu kursowały autobusy. Zaczyna się rok szkolny. Nie chcemy, aby ciężkie auta pozabijały nasze dzieci - mówi Adam Ruciński, szef protestujących mieszkańców. Jego zdaniem wczorajszy protest jest pierwszym z wielu. Będziemy blokować drogę dwa razy w tygodniu jeśli władze miasta nie pójdą na kompromis. Mam sygnały, że ludzie są tak zdeterminowani, że może to wszystko wymknąć się nam spod kontroli - uważa.
Spór wybuchł, gdy kilkanaście dni temu zmieniono trasy autobusów linii nr 53 i 75. Przystanki przeniesiono z ul. Reduty Ordona na ul. Grota-Roweckiego. Mieszkańcy tej ostatniej ulicy zaprotestowali. Pod petycją o cofnięcie zmian podpisało się ponad pół tysiąca osób. Oprócz wycofania autobusów chcą montażu progów spowalniających i ograniczenia prędkości do 30 km na godz. w ich rejonie.
W czwartek w urzędzie miejskim ma dojść do kolejnego spotkania prezydenta Szczecina i protestujących. Od wyniku tego zebrania uzależniamy dalsze decyzje. Będziemy protestować nawet przez całą dobę - zapewnia Ruciński.
Urzędnicy tłumaczą, że zmiany w komunikacji są tymczasowe. Do końca października potrwa obserwacja ruchu w tym miejscu. Od jej wyników zależy czy autobusy będą kursować przez Grota-Roweckiego na stałe.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 2 września 2006 roku.

* * *

Przez Mieszka I i Taczaka tramwajem

Dwie nowe linie tramwajowe chcą wybudować władze Szczecina. Jedna z nich ma biec ulicą Mieszka I do obiektów Uniwersytetu Szczecińskiego przy ulicy Cukrowej, druga ma przebiegać ulicami 26 Kwietnia i Taczaka. Miasto zleciło już studium wykonalności tych inwestycji. Nowe linie to spory wydatek. Kilometr nowej trasy będzie kosztował od 5 do 8 milionów złotych. Inwestycja będzie możliwa dzięki funduszom unijnym przyznanym Polsce na lata 2007 - 2013.

Opracowanie Barbara Gondek, "Radio Szczecin" 1 września 2006 roku.

* * *

Nie chcą u siebie przystanków

Ok. 50 mieszkańców os. Somosierry zablokowało w piątek ul. Grota-Roweckiego. To protest przeciwko poprowadzeniu tamtędy linii autobusowych 75 i 53.
Protestujący przez pół godziny krążyli bez przerwy po przejściu dla pieszych, uniemożliwiając przejazd autobusom i innym samochodom. Obok postawili transparent z napisem "Spokój dla osiedla Somosierry". Wykrzykiwali: - Będziemy robić blokady co dwa tygodnie! To osiedlowa droga! Na czele szedł przewodniczący komitetu protestacyjnego Adam Ryciński z polską flagą w dłoni.
Policja urządziła objazd, a autobusy ZDiTM kierował w ul. Reduty Ordona.
Co budzi takie emocje mieszkańców? To, że od niedawna mają na osiedlu komunikację miejską. Nową trasą autobusy pojechały w sierpniu. Wcześniej linie 75 i 53 kursowały przez ul. Reduty Ordona. Starą trasą dalej jeżdżą autobusy linii nr 60, bezpłatnych linii do centrów handlowych i komunikacja nocna. Miasto wprowadziło zmiany na żądanie grupy mieszkańców ul. Reduty Ordona, którzy uważali, że autobusów po ich ulicy jeździło zbyt wiele (np. 75 w godzinach szczytu kursuje co sześć minut), co utrudniało im życie. Teraz utrudnienia są na Grota-Roweckiego.
Zmiany wprowadzono bez konsultacji z mieszkańcami, bez zgody spółdzielni. Ustawiono w nocy przystanki i rano puszczono autobusy - denerwuje się Krystyna Gorzejewska, przewodnicząca rady osiedla Berlinga - Roweckiego.
Komitet protestacyjny zebrał wśród ludzi ok. 500 podpisów poparcia (osiedle ma 5,5 tys. mieszkańców) i wystąpił do miasta o zmiany. - Postulujemy poprowadzenie linii 75 i 53 przez ul. Taczaka - mówi Adam Ruciński. Dlatego połączyliśmy siły z os. Horeszków, które dzięki temu miałoby dojazd do siebie.
Jezdnia na Grota-Roweckiego nie wytrzyma takich obciążeń, w dodatku autobusy przejeżdżają teraz przez dwa niebezpieczne zakręty, w których ledwo się mieszczą - tłumaczy Józef Płotka, inny członek komitetu. Staraliśmy się w tym miejscu o progi spowalniające i ograniczenie prędkości do 30 km na godz. ze względu na dzieci chodzące tamtędy do szkoły. Zamiast tego uszczęśliwiono nas na siłę autobusami. Boimy się, że ściany w naszych budynkach będą pękały.
Rozmawialiśmy z innymi mieszkańcami osiedla. Im nowe trasy autobusów nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie - mówi Anna Kostrakiewicz. Mam teraz blisko do przystanku. Zadowoleni są też jej sąsiedzi: Budynki nie są tu tak blisko jezdni jak przy Reduty Ordona. Nie ma hałasu, autobusy w ogóle nie przeszkadzają - twierdzi Danuta Pałubicka. Protesty nie odbywają się w imieniu wszystkich czy nawet większości mieszkańców osiedla - dodaje Feliks Pałubicki.
Urząd Miasta informuje, że autobusy jeżdżą nową trasą na próbę, do końca października. Ten okres służy obserwacji i zbieraniu opinii od policji, ZDiTM-u, straży i mieszkańców - zapewnia Wojciech Ignalewski z zespołu organizacji ruchu w miejskim wydziale gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Należy sprawdzić, czy nowa trasa jest bezpieczna i funkcjonalna, nie przeszkadza jednym, a jej brak nie szkodzi innym. Decyzja musi być wyważona i rozsądna.
Jednocześnie mieszkańcy Reduty Ordona i pobliskich ulic, którzy korzystali ze starego przystanku, narzekają... na jego brak. W pobliżu mieszka cała masa starszych ludzi, inwalidów - skarży się emerytka Maria Michalska. Jestem schorowana i chodzenie tak daleko na nowy przystanek to dla mnie dodatkowy wysiłek i cierpienie. Muszę podjeżdżać innym autobusem i przesiadać się na 75. Nie wiem, kto tu starał się o to przeniesienie - dodaje Mirosław Szmagaj, emeryt mieszkający przy ul. Żwirki i Wigury. Większość z nas osiedliła się tu 40-50 lat temu, kiedy jeszcze nie było os. Kaliny. Wystaraliśmy się wtedy o te autobusy, a na starość nam je zabierają. Rozmawiam z ludźmi i każdy mówi to samo: żeby chociaż oddali nam 75. Resztę niech sobie przenoszą.
Przed zablokowaniem ulicy ludzie z komitetu protestacyjnego spotkali się z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem. Prezydent obiecał, że zabierze stąd autobusy 15 września - relacjonuje Krystyna Gorzejewska. Ale ja w to nie wierzę.

Opracowanie Ewa Kołodziej, "Gazeta Wyborcza" 1 września 2006 roku.

* * *

80. urodziny najstarszego szczecińskiego tramwaju

Miłośnicy komunikacji miejskiej zapraszają w niedzielę na przejazd starymi tramwajami oraz zwiedzanie zabytkowych wagonów i zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej.
Okazją jest 80-lecie najstarszego szczecińskiego tramwaju - wagonu typu Bremen - i półwiecze "helmutów".
Impreza zacznie się o godz. 11 w zajezdni tramwajowej Golęcin. Tam będzie można obejrzeć stare i współczesne tramwaje. O godz. 12.15 spod zajezdni wyruszy tramwajowa parada, w której pojedzie skład wagonów typu N oraz GT6 ("helmuty"). Pasażerowie przejadą wozami przez centrum miasta do starej zajezdni Niemierzyn, czyli budowanego właśnie Muzeum Techniki i Komunikacji. Tam wszystkie tramwaje, w tym jubilata-Bremena, będzie można zwiedzić. O godz. 14.20 parada wyruszy w drogę powrotną na Golęcino, gdzie spodziewana jest o 15.15. Po drodze wozy zatrzymają się na pl. Rodła (ale tylko w drodze powrotnej). Udział w imprezie, w tym przejazdy, jest bezpłatny.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 1 września 2006 roku.

* * *

Dookoła na prawobrzeżu

Nową linię wprowadza dziś szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Będzie to tzw. linia okrężna. Autobusy mają mieć tylko jeden przystanek końcowy - na Basenie Górniczym. Ich trasa schematycznie może być przedstawiona w kształcie koła.
Linia okrężna to efekt konsultacji, jakie w czerwcu i lipcu zaproponowaliśmy mieszkańcom Wielgowa. Wnioskowali o zmiany dotyczące autobusów, z których codziennie korzystają - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Przedstawiliśmy różne propozycje, m.in. projekt linii okrężnej.
Jest to połączenie dotychczasowych linii 62 i 73. Trasa linii okrężnej wiedzie z Basenu Górniczego przez Zdroje, Zdunowo, Wielgowo i Dąbie ponownie do Basenu Górniczego. W takiej kolejności będą pokonywać poszczególne przystanki autobusy "73Z". Z kolei "73D" pojadą w kierunku przeciwnym, czyli najpierw do Dąbia. Takie same oznaczenia pojawią się na przystankach i rozkładach jazdy.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 1 września 2006 roku.

* * *

Tramwajowe święto - Muzeum Techniki zaprasza

Zwiedzanie zajezdni tramwajowej i powstającego Muzeum Techniki oraz parady tramwajowe to główne atrakcje ponad 5-godzinnej imprezy zaplanowanej na najbliższą niedzielę. Jest to impreza bezpłatna, organizowana przez Miejski Zakład Komunikacyjny, Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej oraz Muzeum Techniki i Komunikacji. Okazją do świętowania jest 80-lecia wagonu Bremen, 50-lecia wagonów GT6 i ich 10-lecia w Szczecinie.
Od godz. 11 będzie można oglądać „od kuchni” zajezdnię tramwajową Golęcin (dojazd tramwajem linii 6 lub autobusem 59). Tam też przygotowana zostanie wystawa taboru tramwajowego ze szczególnym uwzględnieniem GT6.
O 12.15 sprzed zajezdni Golęcin wyruszy parada tramwajowa, która przejedzie przez Wały Chrobrego, Bramę Portową i al. Wyzwolenia do powstającego Muzeum Techniki i Komunikacji przy ul. Niemierzyńskiej. Muzeum można zwiedzać od godz. 13 do 14.20. Na terenie dawnej zajezdni przygotowana będzie kolejna wystawa, pojawi się m.in. 80-letni wagon Bremen, który sporadycznie wyjeżdża na miasto.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 1 września 2006 roku.

* * *

Kombinowali przy hamulcach

Policja i prokuratura sprawdzają, czy majstrowanie w układzie hamulcowym autobusów Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica” było groźne dla pasażerów.
Sprawa wygląda poważnie. Policja zajmuje się nią od kilkunastu dni, sprawdzając, czy w ubiegłym i bieżącym roku przedsiębiorstwo „Klonowica” nie narażało swoich pasażerów na niebezpieczeństwo dopuszczając do ruchu autobusy, które mogły być niesprawne technicznie.
W środę wieczorem z prokuratorskim nakazem policjanci z sekcji dochodzeniowo-śledczej i do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej weszli do zajezdni SPAK przy ulicy Klonowica. Sprawdzane były autobusy volvo. Te, które miały mieć przeróbki w układzie hamulcowym - mówi komisarz Artur Marciniak z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Zostało zabezpieczonych osiem autobusów, w których biegły stwierdził samowolne przeróbki.
Podobnie stało się z dokumentacją dotycząca napraw i eksploatacji autobusów. Przesłuchani będą wszyscy mający wpływ na stan techniczny autobusów oraz kierownictwo firmy. Potem będzie wiadomo, czy komuś zostaną przedstawione zarzuty.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 września 2006 roku.

* * *

Szynowe skody

Niewykluczone, że Szczecin kupi w Czechach nowe tramwaje firmy Skoda. Koszt jednego zestawu, składającego się z pięciu wagonów, to 7 mln zł.
Szczecin kupi tramwaje, ale tylko wówczas, jeśli dostanie pomoc z Unii Europejskiej. Stosowny program jest już pisany w Urzędzie Miejskim. Obejmie on pięć podprogramów, w tym poprowadzenie dwóch nowych linii tramwajowych, tj. w kierunku nowego cmentarza (wzdłuż ul. Mieszka I) i w kierunku planowanej lokalizacji hali sportowej (przez ulice 26 Kwietnia i Taczaka).
Wszystkie inwestycje, o ile ruszą, to nie wcześniej niż w 2007 r. Na razie miasto zakupi w Niemczech 21 używanych wagonów tramwajowych, które kosztują średnio 500 tys. za sztukę. Mają one zastąpić stare, ponad 30-letnie wagony, które nadal jeżdżą w Szczecinie.
To najnowsze tramwaje, opracowane przy współpracy z firmą Porsche, których designe ma podobać się nawet po 20 i 30 latach - chwalił wczoraj wyrób Skody Petr Vizdal, dyrektor ds. sprzedaży na Europę firmy Skoda. Poza tym jesteśmy znacznie tańsi od zachodnich producentów, a oferujemy wyrób nie odbiegający jakością od nich.
To jest pierwszy krok do nawiązania bliższej współpracy z naszymi południowymi przyjaciółmi - stwierdził na prezentacji oferty Skody prezydent Marian Jurczyk. Zadał też Czechom pytanie: Czy jest możliwe, by w przyszłości była w Szczecinie baza i serwis? Dobrze by było rozwinąć współpracę szerszą, niż tylko kupno tramwajów.
Na to pytanie Czesi nie odpowiedzieli.
Tramwaje, to główny środek taboru miejskiego, stąd tak dużą wagę przywiązujemy do stanu naszych tramwajów i sieci trakcyjnej - tłumaczył Krzysztof Turczyn zastępca dyr. Miejskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej. Obecnie około 30 proc. torów wymaga naprawy. Potrzebne więc są bardzo duże pieniądze. Mamy nadzieję dostać z Unii od 50 do 80 proc. dofinansowania inwestycji, które zostanie przeznaczone zarówno na zakup nowego taboru, jak i na modernizację torowisk.
Na razie tabor tramwajowy łatany będzie zużytymi i przez to tanimi niemieckimi wagonami.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 1 września 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - sierpień

* * *

Szynobusem do Trzebieży?

Być może już w przyszłym sezonie do Trzebieży będzie można jeździć szynobusem. Reaktywacją połączenia zainteresowani są marszałek województwa i burmistrz Polic.
PKP i PKS nie obsługują linii pasażerskich w gminie Police. Połączenia zlikwidowano przed wielu laty. Komunikację zapewniają jedynie autobusy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego (linie: 101, 102, 103, 106, 107, 111, F, nocne oraz połączenia samorządowe Police-Trzebież, Police-Tanowo-Tatynia-Wieńkowo-Trzebież.
Obecna sieć komunikacji nie jest wystarczająca - przyznaje Władysław Diakun, burmistrz Polic. Co roku mieszkańcy wnioskują do nas o przedłużenie linii ze Szczecina do Trzebieży. Obecnie bowiem autobusy linii 101 jeżdżą ze Szczecina do Jasienicy - dzielnicy Polic. Dalej do Trzebieży trzeba już jechać „samorządówką”. Nie możemy jednak uruchomić bezpośredniego połączenia ze Szczecina do Trzebieży, gdyż to się nie kalkuluje. Cena biletu za taki przejazd byłaby wyższa od łącznej ceny biletów linii 101 i samorządowej.
Szynobus? Czemu nie!
W długofalowej strategii regionalnego transportu publicznego marszałek województwa uwzględnił przywrócenie połączenia kolejowego między Szczecinem i Trzebieżą. Zdaniem wicemarszałka Henryka Rupnika trasę mogłyby obsługiwać autobusy szynowe. Gmina jest bardzo zainteresowana pomysłem. Szynobusy z pewnością ułatwiłyby dojazd pracowników do Zakładów Chemicznych POLICE, Zakładu Produkcji Gazów Technicznych MESSER, fabryki cukierków DOBOSZ w Trzebieży - wylicza Diakun. Z połączenia mogliby korzystać też uczniowie i studenci dojeżdżający do szczecińskich szkół i uczelni. W tej chwili modernizowane są tory na trasie Szczecin-Trzebież. Jest wielce prawdopodobne, że szynobus zacznie kursować już w przyszłym roku.
Dla turystów
Trzebież w ostatnim czasie zaczęła się prężnie rozwijać. Znajdująca się tu fabryka cukierków, to przecież po POLICACH drugi co do wielkości zakład pracy w gminie. DOBOSZ zatrudnia około 500 pracowników. Gmina inwestuje też w osadę jako miejsce relaksu, wypoczynku nad Zalewem, w lasach Puszczy Wkrzańskiej. Coraz chętniej przyjeżdżają tu mieszkańcy Szczecina, turyści z głębi kraju i Niemiec. Uruchomiony w tym sezonie kompleks plażowo-rekreacyjny w Trzebieży podczas upałów przeżywał prawdziwe oblężenie. Jakub Matura, pasjonujący się historią ziemi polickiej jest przekonany, że dobre skomunikowanie gminy ze Szczecinem wywoła efekt domina.
Stworzy szansę na powstanie szlaku wojennych tajemnic Szczecina, w którym zwiedzanie podziemi Dworca Głównego można skomunikować ze zwiedzaniem starej fabryki benzyny syntetycznej w Policach - podkreśla Matura. W Trzebieży znajduje się zdewastowany poniemiecki kompleks kolejowy, m.in. była parowozownia, warsztaty, wieża ciśnień itd. Warto przywrócić te obiekty do życia w nowej, rozrywkowo-kulturalno-hotelarskiej formie. Wzorem może być nieodległy kompleks Lokschuppen w niemieckim Pasewalku.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 25 sierpnia 2006 roku.

* * *

Tłuką szyby na potęgę

W Policach nie ma już ani jednej wiaty bez wybitej szyby. Wiele jest w ogóle bez szyb. Wandale wybijają je zwłaszcza w nocy. Najbardziej aktywni są podczas weekendów. Policjanci i strażnicy miejscy są bezradni.
W 2005 roku wandale zniszczyli 321 szyb w wiatach autobusowych. Ich wartość oszacowano na 70 tys. zł. W tym roku rozbito już około 200 szyb. Straty oszacowano na ponad 58 tys. zł.
Dewastują wszystko, co stanie im na drodze. Wywracają kosze na śmieci, wybijają szyby w oknach, przede wszystkim jednak niszczą autobusowe wiaty. Niestety, niewielu sprawców udaje się przyłapać na gorącym uczynku. Ci, których udało się zatrzymać, to osoby w wieku od 17 do 24 lat. Większość wykroczeń dokonują pod wpływem alkoholu, narkotyków czy innych środków odurzających. Wyżywają się zwłaszcza w czasie weekendów, wracając z dyskotek czy prywatek.
Straż Miejska i policja nie są w stanie upilnować ponad stu przystanków, zwłaszcza że młodzi wandale rozrabiają pod osłoną nocy. Funkcjonariusze apelują do rozsądku młodzieży, także do rodziców, by baczniej nadzorowali swoje dzieci.

Opracowanie pit, "Głos Szczeciński" 25 sierpnia 2006 roku.

* * *

W przyszłym roku - berlińskie Tatry w Szczecinie

Jest szansa, że po 1 stycznia przyszłego roku pasażerowie nie będą się już męczyć w przegubowych tramwajach polskiej produkcji. Zastąpią je czeskie Tatry, wycofywane z Berlina. Wiadomo, że wagonów będzie jednak mniej niż planowano.
Przypomnijmy: umowa z berlińskim przewoźnikiem BVG miała być podpisana w czerwcu. Podczas wakacji miały się rozpocząć dostawy 23 wagonów, które MZK chciało wziąć w leasing. Okazało się, że taka forma finansowania nie jest możliwa. Pozostał zakup lub rezygnacja. Tymczasem tabor trzeba wymieniać jak najszybciej. Polskie przegubowe tramwaje choć jeszcze służą, powinny właściwie trafić na złom. Na nowe nas nie stać. Pozostaje więc zakup tramwajów używanych, co pozwoli na kilka lat uzdrowić sytuację.
Ale zakup, zamiast leasingu sprawił, że strona niemiecka zaczęła mówić o odsetkach - przypomina Jerzy Manduk, dyrektor szczecińskiego MZK. Dodatkowych środków w budżecie nie mamy. Gdybyśmy chcieli ich poszukać, tramwaje moglibyśmy mieć dopiero w przyszłym roku.
Niemcy ostatecznie obniżyli wysokość odsetek, strona polska zaś zdecydowała się nabyć mniej wagonów. Ostateczny kształt umowy powinien być znany 31 sierpnia. Po zatwierdzeniu jej przez Radę Nadzorczą BVG, co może nastąpić 27 września, będzie można umowę podpisać. Kilka dni później rozpoczęłyby się pierwsze dostawy.
Tygodniowo będą przyjeżdżać 2 wagony, kupujemy 21. Dostawy będą więc trwać ok. 3 miesięcy - liczy dyr. Manduk. Jeśli tak się stanie, będziemy dążyć do tego, by po 1 stycznia z naszych ulic zniknęły wagony typu 102Na.
One są w najgorszym stanie, a o sprowadzeniu kolejnych Tatr będzie można myśleć w przyszłym roku. Wtedy podobno leasing będzie już możliwy. A Niemcy oferują kolejne 29 wagonów.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 25 sierpnia 2006 roku.

* * *

Pomidory zamiast sieciówek

W popularnym "grzybku" na Bramie Portowej przez lata całe funkcjonowały kasy biletowe. Można tam było kupić bilety jednorazowe, ale także sieciówki, z czego tysiące ludzi skwapliwie korzystało. Z końcem kwietnia br. jednak kasy zniknęły. Dziś w ich miejscu można kupić jabłka oraz pomidory i inne frukty.
Dzierżawiliśmy pomieszczenia od spółki "CR", płacąc za nie oraz za sprzątanie placu - przypomina Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Spółka wypowiedziała nam jednak umowę, informując, że przystępuje do inwestycji.
Firmie "CR" najwyraźniej się spieszyło, bo pierwotnie nakazała likwidację kas do 14 kwietnia, potem wydłużyła ten termin do końca miesiąca. ZDiTM znalazł zatem inne lokum i od 28 kwietnia bilety sprzedaje przy ul. Wyszyńskiego. "Grzybek" jednak z miejskiego krajobrazu nie zniknął. Nie stanął nawet płot, który podobno miał go przesłonić - służy za to handlarzom warzyw.
Legalnie, nie ma mowy o samowoli - zapewniono nas w "CR". To tylko sprzedaż sezonowa. Wkrótce przystępujemy do inwestycji. Kiedy? Tego nie udało się ustalić. Przedstawicielka spółki twierdzi, że może we wrześniu, może w październiku. Konkretnie nie wiadomo. Po co więc był pośpiech z wyganianiem kas biletowych? W dodatku taka sytuacja zdarzyła się nie po raz pierwszy.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 24 sierpnia 2006 roku.

* * *

Będzie rondo

przebudowa - rondo Derdowskiego Ruszyła przebudowa ulic Ku Słońcu, derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej w Szczecinie. Za dwa lata w tym miejscu ma być gotowe rondo. W pierwszej kolejności przystąpiono do rozbiórki torowiska tramwajowego. Nowe ma służyć jeszcze przed 1 listopada. Potem przyjdzie kolej na wloty przyszłego ronda na wysokości szkoły salezjańskiej. W tym rejonie na pewno będą powstawać komunikacyjne korki, wszystkim wię kierowcom przyda się spora dawka ostrożności własnej oraz tolerancji dla innych użytkowników objazdów.

Opracowanie , "Kurier Szczeciński" 24 sierpnia 2006 roku. Foto: M.Niedzielski

* * *

3 x światła

Wkrótce rozpocznie się budowa trzech nowych sygnalizacji świetlnych w miejscach uznanych za bardzo niebezpieczne. Prace potrwają do połowy listopada.
Wielokrotnie w „Głosie” wskazywaliśmy na bardzo niebezpieczne skrzyżowania al. Bohaterów Warszawy i ul. Ku Słońcu, ulic Sikorskiego i Pułaskiego oraz Wrocławskiej i Okulickiego. Nasze apele o poprawę bezpieczeństwa w tych miejscach wspierali policjanci drogówki i specjaliści od ruchu drogowego, bowiem dochodziło tam do wielu wypadków, w tym tragicznych, w których ginęli ludzie.
Wreszcie z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nadeszły długo oczekiwane informacje o tym, że na trzech newralgicznych skrzyżowaniach wkrótce staną sygnalizatory świetlne.
Po raz pierwszy od wielu lat światła staną jednocześnie aż w tylu miejscach, bardzo niebezpiecznych - usłyszeliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Wybudowanie sygnalizacji na trzech skrzyżowaniach będzie kosztowało ZDiTM ponad 1,5 mln zł. Światła będą nowoczesne, sterowane przez nadjeżdżające auta. Zbuduje je firma Elmontex. Prace powinny wkrótce ruszyć. Przygotowujemy się do rozpoczęcia robót - wyjaśnia Marek Bartłomowicz z Elmonteksu.
Z opóźnieniem
Najdroższe będą światła na ul. Ku Słońcu. Początkowo miały powstać równocześnie z budową ronda Szyrockiego. Skrzyżowanie z al. Bohaterów Warszawy zostało nawet do tego przygotowane, jednak sygnalizatory się nie pojawiły. Obecnie największym utrapieniem kierowców są lewoskręty z obu stron al. Bohaterów Warszawy, najgorszy ten od strony Pomorzan. To się zmieni.
Lewoskręty od strony ronda Szyrockiego i ronda Siwka będą miały fazę świateł dla skręcających aut i własny sygnalizator kierunkowy. To będą relacje bezkolizyjne - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. - Sygnalizacja nie będzie dawała możliwości skrętu w lewo jadąc ul. Ku Słońcu z obu stron.
Piesi będą mieli do dyspozycji trzy przejścia, każde chronione światłami włączanymi za pomocą przycisku. Przechodzić będzie można wzdłuż ul. Ku Słońcu po obu stronach al. Bohaterów Warszawy oraz przez ul. Ku Słońcu przed skrzyżowaniem od strony al. Piastów.
Tam były tragedie
Jedno z najbardziej niebezpiecznych skrzyżowań w centrum miasta też doczeka się świateł. W lutym 2004 roku daewoo nubira, jadąc ul. Pułaskiego od al. Piastów, wymusiła pierwszeństwo i uderzyła w citroena. Auto odbiło się wpadło na chodnik, wprost w kobietę z dwójką dzieci. Roczne dziecko zginęło, matka i drugie z dzieci zostali ranni. Po tym wydarzeniu „Głos” domagał się budowy świateł na skrzyżowaniu Sikorskiego i Pułaskiego. Do kolejnego wypadku doszło w tym roku. Pod koła fiata dostały się dwie kobiety. Teraz sygnalizacja w końcu stanie.
Światła obejmą wszystkie wloty, prawoskręty będą odbywały się na zasadach ogólnych wraz z ruchem na wprost. Wzdłuż ul. Sikorskiego skręcanie w lewo będzie niedozwolone - wyjaśnia ZDiTM. - Będą lewoskręty z ul. Pułaskiego. Piesi będą mieli trzy przejścia z ręcznie uruchamianymi światłami na ul. Pułaskiego z obu stron wzdłuż ul. Sikorskiego i przez ul. Sikorskiego od pl. Kościuszki.
Prosto i prościej
Na Gumieńcach, oprócz ustawienia świateł, drogowcy przebudują skrzyżowanie ul. Wrocławskiej i Okulickiego. Dziś skrzyżowanie ma mało czytelny układ, do tego kierowcy jadący od ul. Kruszwickiej mają ograniczoną widoczność. Jesienią ma się to zmienić. Sygnalizacja będzie prosta, bo bez strzałek na lampach. Wokół skrzyżowania będą cztery przejścia dla pieszych.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 23 sierpnia 2006 roku.

* * *

Jak rondo zastąpi krzyżówkę

Oto scenariusz wydarzeń na Gumieńcach na najbliższe dwa lata: najpierw przebudowa torowiska, potem budowa nowych wlotów przyszłego ronda na wysokości szkoły salezjańskiej. A przyszłym roku w miejscu krzyżówki ulic Ku Słońcu, Dworskiej, Derdowskiego i Europejskiej zacznie powstawać rondo.

przebudowa - rondo Derdowskiego Budowa rozpoczęła się w niedzielę od ustawienia przez drogowców barier na chodnikach i pasach między jezdniami. To przygotowania do przebudowy torowiska.
Chcemy, by na Wszystkich Świętych "ósemka" mogła dowozić ludzi na cmentarz, dlatego taki harmonogram [teraz tramwaj tej linii nie kursuje - red.] - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich w magistracie.
Po przebudowie torowiska łagodniejszy będzie łuk skrętu z ul. Okulickiego w Ku Słońcu. W przeciwnym kierunku tory będą poprowadzone niemal w tym samym miejscu co obecnie. Z jedną różnicą: powstanie drugi tor w stronę Centrum Handlowego "Ster", przy którym kiedyś powstanie być może pętla tramwajowa.
Jednocześnie wykonawca zacznie przebudowę sieci podziemnych na ul. Ku Słońcu od strony centrum miasta - mówi Roman Siemczyk, inżynier kontraktu. Trzeba to zrobić, bo drogi będą miały inne położenie niż obecnie. Przebudowa dotyczy odcinka od przystanku "Szkoła Salezjańska" do ronda. Obie jezdnie będą odchylone w stronę szkoły. Zmieni się też ich szerokość. Stare są wąskie, nowe będą miały po 7 m szerokości, czyli dwa pasy po 3,5 m - dodaje Siemczyk.
Na wlotach do przyszłego ronda będzie nawierzchnia bitumiczna. To o tyle istotne, że obecnie jest to najbardziej zdegradowana część ul. Ku Słońcu. Budowa samego ronda ruszy dopiero, gdy gotowe będą wloty. Wykonawca jeszcze nie przedstawił dokładnego harmonogramu tego etapu prac. Wiadomo jednak, że inwestycja ma być zakończona we wrześniu 2007 r.
Rondo będzie przesunięte na południe w stosunku do dzisiejszej krzyżówki. To istotne zwłaszcza dla kierowców jadących z Mierzyna w stronę centrum. Dziś jeździ się tędy na wprost. Po przebudowie trzeba będzie pokonać spory łuk. Zgodnie z ideą budowy rond wymusi to na kierowcach konieczność zwolnienia i przepuszczenia tych, którzy są już na rondzie. Dopiero wtedy będą mogli pokonać skrzyżowanie. Przesunięcie ronda w kierunku południowym oznacza też likwidację części zbudowanej dwa lata temu ul. Europejskiej. Mimo że projektanci sugerowali, by już wówczas zbudować południową część ronda WIM postanowił dobudować drogi do starej krzyżówki.
Nowe rondo będzie mieć średnicę wewnętrzną 60 m, jezdnia na nim szerokość 10 m. Wokół powstanie ścieżka rowerowa. Ścieżkę zaprojektowano także wzdłuż ul. Derdowskiego (po stronie jeziorka Słoneczne) oraz po obu stronach ul. Ku Słońcu. Koszt przebudowy krzyżówki wyniesie 15 mln zł, z czego 11 mln miasto dostało w ramach europejskiego programu ZPORR.
Historia przebudowy krzyżówki
• Do 1998 r. Pierwszeństwo mieli kierowcy jeżdżący wzdłuż ul. Ku Słońcu. W godzinach największego ruchu wjazd z ulic podporządkowanych sprawiał ogromne problemy.
• wrzesień 1998 r. Na skrzyżowaniu zamontowano sygnalizację świetlną. Zmniejszyła się ilość kolizji, za to zaczęły się tworzyć korki.
• październik 1999 r. Otwarto kompleks Géant - Castorama na Gumieńcach. Zbudowana rok wcześniej sygnalizacja okazała się niewydolna. Trzeba było ją przeprogramować, bo korki na ul. Ku Słońcu miały po 500 m.
• styczeń 2000 r. Zbudowano prawoskręt z Derdowskiego w Ku Słońcu. Zdał egzamin. Dzięki niemu omija się sygnalizację świetlną, skręcający w stronę Mierzyna nie blokują się z jadącymi w Okulickiego i Dworską.
• lipiec 2004 r. Do krzyżówki dołączono ul. Europejską. Skrócono ul. Dworską - nie dochodzi już do tej krzyżówki. Po raz kolejny zmienione zostały programy sterujące sygnalizacją. Zamiast osobnego cyklu dla każdego wlotu wprowadzono jednocześnie zielone światło dla przeciwnych kierunków. Początkowo powodowało to zwiększenie liczby kolizji.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 22 sierpnia 2006 roku.

* * *

Podyskutuj o wizji rozwoju Szczecina

Czy likwidacja linii kolejowej z Turzyna do Polic to dobry pomysł? Gdzie w mieście powinny stać domy, a gdzie sklepy? Każdy szczecinianin ma teraz szansę wypowiedzieć się w tej sprawie.
Mieszkańcy miasta od ubiegłego piątku do 14 września mogą zapoznawać się z projektem studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Pakiet dokumentów i map znajduje się Biurze Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta, w sali nr 336 (czynne w godz. 9-15). Studium jest też w internecie na stronie: http://bip.um.szczecin.pl/showpage?chapter=11876.
W dokumencie opisano wizję rozwoju miasta m.in.: które części będą przeznaczone pod mieszkaniówkę, gdzie powstaną nowe mosty, drogi czy sklepy. Zakłada on m.in. zagospodarowanie Śródodrza, likwidację linii kolejowej biegnącej od Turzyna przez Pogodno, Niebuszewo i Skolwin do Polic, rozbudowę linii tramwajowych m.in. do ul. Cukrowej i z Lasu Arkońskiego do os. Zawadzkiego.
28 sierpnia o godz. 15.30 w sali sesyjnej Urzędu Miasta odbędzie się otwarta dyskusja na temat studium. Później wszyscy mieszkańcy mają prawo przez dwa tygodnie - do 5 października - składać uwagi co do jego zawartości. Należy je dostarczyć na piśmie do prezydenta miasta. Musi się w nich znaleźć: imię i nazwisko osoby składającej lub nazwa jednostki organizacyjnej, adres i oznaczenie nieruchomości, której dotyczy. Wszystkie uwagi będą przeanalizowane przez prezydenta i jego zastępców. Te, które zostaną uznane za zasadne, trafią pod obrady Rady Miasta razem z projektem studium. Również z tymi odrzuconymi przez prezydenta będą mogli zapoznać się radni. Osoby składające wnioski nie otrzymają pisemnej odpowiedzi. Projekt studium stanie się obowiązującym dokumentem, dopiero gdy Rada Miasta przyjmie go w głosowaniu.
Opinie dla "Gazety"
Małgorzata Jacyna-Witt, przewodnicząca klubu radnych Od Nowa:
Studium zostało wyłożone dopiero w piątek. Teraz musimy zebrać wszystkie opinie: mieszkańców, planistów, fachowców. Pierwszą sprawą jest to, że proponowane studium zakłada prawie całkowitą likwidację lotniska w Dąbiu. Przy naszej koncepcji rozwoju miasta wymaga to głębokich przemyśleń. Oczekujemy też odpowiedzi na pytanie, gdzie ma znajdować się serce Szczecina. Trudno w tej chwili podjąć decyzję, dlatego wszyscy przedstawiciele naszego klubu wezmą udział w debacie na temat studium. Zachęcam wszystkich mieszkańców naszego miasta do wzięcia w niej udziału.
dr inż. arch. Helena Freino:
Nie miałam jeszcze czasu, żeby się gruntownie zapoznać ze studium, bo to ogromny dokument. Udało mi się przeczytać wstęp prezydenta Jurczyka, w którym są zamieszczone nieprawdziwe stwierdzenia. M.in. to, że jest to aktualizacja studium uchwalonego w 1998 r., podczas gdy prawo nie przewiduje takiej formy. Dopuszcza się tylko przygotowanie nowego studium albo zmianę starego. Ponadto gloryfikuje się ten dokument, a deprecjonuje obowiązujące studium. Przedstawia się go jako zbawienny dla miasta i nastawia się mieszkańców pozytywnie do niego. Może to wyglądać na grę przedwyborczą... Można też odnieść wrażenie, że wszystkie niepowodzenia aktualnie urzędującego prezydenta w zakresie nowych inwestycji są wynikiem rozstrzygnięć planistycznych obowiązującego studium. We wstępie prezydenta jako innowacyjne elementy przedstawia się to, co już było zapisane w starym studium m.in.: obwodnicę śródmiejską, obwodnicę zachodnią Szczecina, przeznaczenie wysp Łasztowni, Grodzkiej i Kępy Parnickiej pod funkcje miejskie itd. Przecież sukcesywnie uchwala się nowe miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, które zgodnie z prawem muszą być zgadzać się z obowiązującym deprecjonowanym studium. Na pewno będę miała mnóstwo uwag do tego projektu. Przede wszystkim jeżeli chodzi o północną cześć miasta.
Paweł Zaremba, architekt, członek konsorcjum Śródodrze i współautor wizji zagospodarowania Łasztowni i przyległych wysp:
Zapoznałem się z dokumentami dotyczącymi terenów, którymi się interesowaliśmy: lotniska Dąbie, południowego brzegu jeziora Dąbie i Śródodrza. Te ostatnie zapisy są OK., bo dają możliwość konstruowania takich planów zagospodarowania przestrzennego miasta, które zainteresują i zadowolą poważnych inwestorów. A to jest warunkiem rozwoju miasta. Projekt studium daje zielone światło dla zagospodarowania tych obszarów, bo nie zakłada rozdrobnienia działek, ale pozostawia je w dużych całościach, na których inwestorzy będą mogli działać na zasadzie generalnych operantów. Takie propozycje są dla nich najbardziej atrakcyjne. Kierunek działań jest dobry, pozostaje tylko ich przełożenie na plany szczegółowe.

Opracowanie kul, "Gazeta Wyborcza" 22 sierpnia 2006 roku.

* * *

Jedni zadowoleni, inni niezadowoleni

Pierwszy dzień kursowania linii nr 53 i 75 przez ul. Grota-Roweckiego obył się bez blokad i protestów mieszkańców osiedla Somosierry.
Już w ubiegłym tygodniu było wiadomo, że od poniedziałku autobusy dwóch linii pojadą nie jak dotychczas przez ul. Reduty Ordona, tylko zmienioną trasą, ul. Grota-Roweckiego. Początkowo tam przeniesione miały być wszystkie autobusy jeżdżące ul. Reduty Ordona. Później podjęto decyzję, by na próbę pojechały tylko dwa. Wówczas na osiedlu Somosierry powstał komitet protestujący przeciwko takiemu rozwiązaniu. W końcu miasto, mimo gróźb blokowania ulicy, zdecydowało się na wprowadzenie zmian do końca października. Ich wprowadzanie nie obyło się bez kłopotów.
Na przystanku "Berlinga" w zatoce były zaparkowane auta, ostatnie odjechało po godz. 12 po interwencjach policji i Straży Miejskiej - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Słupki na przystankach zamontowano już w piątek. W nocy z niedzieli na poniedziałek, by nie wprowadzać zamieszania, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wywiesił rozkłady jazdy. Do ZDiTM dotarły też sygnały o tym, że jeden z autobusów pomylił trasę, a inne były opóźnione lub przyspieszone. Sprawdzimy to we wtorek, jeżeli to się potwierdzi będą nałożone kary - wyjaśnia ZDiTM.
Od wczoraj część mieszkańców Pogodna do autobusu ma dalej, inni bliżej. Dla nas to lepiej - ocenia Izabela Wiśniewska, która wczoraj na ul. Grota-Roweckiego wsiadała z rodziną do autobusu. Autobusem 75 jeżdżę do pracy i tak jest mi wygodniej. Rozumiem tych, którzy mieszkają bliżej ulicy, że boją się zwiększonego ruchu.
Dziś wszyscy mogą protestować - ocenia Marianna Konicka z ul. Reduty Ordona. Ulice należą jednak do miasta i to ono powinno decydować, którędy jedzie autobus. Autobusy jeździć muszą, a dla wszystkich dojazdy powinny być jak najlepsze. Dla mnie teraz wygodniej nie jest, ale do nikogo pretensji o przeniesienie autobusów nie mam, choć mi pod oknami nic nie hałasowało. Pretensje do miasta ma za to komitet protestacyjny z os. Somosierry. Jego przewodniczący, który od ponad tygodnia przebywa poza Szczecinem, nie wyklucza blokady ulicy.
Wiem o zmianach i jestem oburzony - mówi Adam Ruciński, przewodniczący komitetu. To arogancja ze strony władz miasta. Najpierw zwrócili się do rady osiedla o opinię, a teraz nie czekając na nią zmieniają po raz kolejny swoją decyzję. Najprawdopodobniej zorganizujemy blokadę.
Z obrotu spraw cieszą się za to mieszkańcy ul. Reduty Ordona, którzy o wyrzucenie wszystkich autobusów i tirów ze swojej ulicy walczyli od lat. Po jednym dniu odczuwamy poprawę. Obliczyliśmy, że odeszło nam 207 kursów autobusów dziennie - wyjaśnia członek komitetu z ul. Reduty Ordona. Mam nadzieję, że te autobusy już do nas nie wrócą. Czekamy na dalsze zmiany.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 22 sierpnia 2006 roku.

* * *

Bałagan na Grota-Roweckiego

Skandal - tak o porannej sytuacji na ulicy Grota-Roweckiego w Szczecinie mówili pasażerowie komunikacji miejskiej. Od dziś na tej trasie po raz pierwszy pojawiły się autobusy linii 53 i 75. Nie pojawiły się natomiast ani informacje na przystankach, ani informacje o zmianach w organizacji ruchu. Przed piątą przejechały tamtędy po raz pierwszy autobusy linii 53 i 75. Ale jeden za wcześnie, drugi spóźniony. Pasażerowie nie kryli oburzenia. Autobusy pojechały nową trasą, bo wiceprezydent miasta Andrzej Grabiec podjął decyzję o przeniesieniu trasy tych linii z ulicy Reduty Ordona właśnie na Grota-Roweckiego. Autobusy miały pojawić się na nowej trasie 7 sierpnia, ale zaprotestowali mieszkańcy osiedla Somosierry. Decyzja została wstrzymana. Wtedy komitety protestacyjne powołali mieszkańcy ulic Reduty Ordona i Czorsztyńskiej. Spór trwał trzy tygodnie, ostatecznie rozstrzygnął go wiceprezydent Grabiec.

Opracowanie Magda Nieniewska, "Polskie Radio" 21 sierpnia 2006 roku.

* * *

Od poniedziałku nie kursuje tramwaj numer 8

Linia tramwajowa zostaje zawieszona na dwa miesiące z powodu rozpoczęcia budowy ronda na skrzyżowaniu ulic: Ku Słońcu, Dworska, Derdowskiego i Europejska.
Dla pasażerów "ósemki" uruchomiliśmy komunikację zastępczą - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy szczecińskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na przystankach pojawiły się informacje o zmianach w ruchu (naklejki w kolorze pomarańczowym).
Od dziś, aby dojechać lub wyjechać z Gumieniec, trzeba skorzystać z autobusu linii 808. Ale nie kursuje on na dotychczasowej trasie "ósemki", czyli z pętli przy ul. Kwiatowej do Basenu Górniczego. Dojeżdża tylko do pl. Kościuszki. Potem trzeba się przesiąść do autobusu lub tramwaju. Aby usprawnić ruch, zmieniono rozkład jazdy tramwaju linii 9, który dojeżdża na Basen Górniczy. "Dziewiątka" będzie kursowała wg nowego rozkładu jazdy, tak by np. wysiadając z niej na pl. Kościuszki, zdążyć na autobus 808 w kierunku Gumieniec.
Autobus 808 będzie kursował w dni powszednie co 6 min w godzinach szczytu i co 8-10 poza nimi, a w godzinach wieczornych - co 20. W dni świąteczne do godz. 19 - co 12 minut, a potem - co 20.
Sieciówki wykupione na linię nr 8 są ważne na trasie 808 i w tramwajach 7 i 9 na trasie pl. Kościuszki - Basen Górniczy i w innych liniach zwykłych, których trasa pokrywa się z dotychczasową trasą "ósemki".
Utrudnienia czekają też kierowców. W kierunku Gumieniec przed skrzyżowaniem ulic: Ku Słońcu, Dworska, Derdowskiego i Europejska, ruch zostanie zwężony do jednego pasa, na jezdniach dochodzących do skrzyżowania obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km. Na razie działać będzie sygnalizacja świetlna. Po 15 września, kiedy budowa ronda ruszy na dobre, ruch będzie jeszcze bardziej ograniczony, ale nie zostanie całkowicie wstrzymany.
Rondo ma być gotowe do końca 2007 r. Jego zadanie to usprawnienie ruchu na Gumieńcach i w kierunku granicy. Nowe tory będą zbudowane tak, by w przyszłości poprowadzić tramwaj do pętli przy Centrum Handlowym "Ster".
Trasa linii 808: Gumieńce (pętla przy ul. Kwiatowej) - Ku Słońcu - Sikorskiego - pl. Kościuszki (przystanek końcowy przed wlotem na pl. Kościuszki). Po nawrocie na pl. Kościuszki (pierwszy przystanek na ul. Sikorskiego przy dawnym CPN) autobus pojedzie ulicami: Sikorskiego - Ku Słońcu - do pętli przy ul. Kwiatowej.
Przystanki
Z Gumieniec: Kwiatowa - Ku Słońcu - Szkoła Salezjańska - Karola Miarki - Cmentarz Centralny - os. Akademickie - Sikorskiego - pl.Kościuszki (dla wysiadających).
W kierunku Gumieniec: pl. Kościuszki dla wsiadających - Sikorskiego - os. Akademickie - Cmentarz Centralny - Karola Miarki - Szkoła Salezjańska - Ku Słońcu (przystanek zlokalizowany za budowanym rondem) - Kręta - Gumieńce (pętla przy ul. Kwiatowej).

Opracowanie ola, "Gazeta Wyborcza" 20 sierpnia 2006 roku.

* * *

Budują wielkie rondo

Ósemka” zawieszona na dwa miesiące. Jeszcze większy problem z przejechaniem przez skrzyżowanie niż dotychczas. To czeka szczecinian w związku z budową ronda u zbiegu ulic Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej.
Od poniedziałku na ok. 2 miesiące po ul. Sikorskiego i Ku Słońcu przestaną jeździć tramwaje, "ósemka” będzie na ten czas zawieszona. Zamiast niej pojedzie autobus nr 808. Będzie przewoził pasażerów z pętli przy ul. Kwiatowej na Gumieńcach do pl. Kościuszki i z powrotem. Tramwaj nr 9 kursować będzie na trasie Głębokie - Krzywoustego - Wyszyńskiego - Basen Górniczy.
Na przystankach "ósemki” pojawią się informacje na pomarańczowym tle o zmianach - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Będą dodatkowe utrudnienia dla pasażerów, bo na placu Kościuszki będzie trzeba przesiadać się do autobusu zastępczego na Gumieńce.
Na początek rewolucji dla kierowców nie będzie. Nie oznacza to, że nie będzie utrudnień. Dziś jest niewykonalne przejechanie przez skrzyżowanie od strony hipermarketu nawet na trzeciej zmianie świateł, dlatego ma powstać rondo - uważa pan Ireneusz, dostawca. Jak zacznie się budowa, będzie jeszcze gorzej. Musi tak być. Pierwsze roboty nie będą prowadzone na jezdni, tylko w pasie rozdziału.
Na początek będą wymienione tory i trakcja - zapowiada Dominik Liakos, projektant tymczasowej organizacji ruchu. Sygnalizacja będzie działała jak działa. Na ul. Ku Słońcu przed skrzyżowaniem w stronę granicy jezdnia będzie zwężona do jednego pasa. W tym miejscu ruch w trzech kierunkach będzie odbywał się z jednego pasa. Zwężona przy wlocie będzie ul. Okulickiego. Ograniczenia prędkości do 30 km na godz. staną na wszystkich wlotach. Przejście dla pieszych na Ku Słońcu przy stacji paliw zostanie przeniesione kilkadziesiąt metrów w stronę cmentarza. Kolejne zmiany będą wprowadzone po 15 września.
Na pewno będą prowadzone kontrole oznakowania i stosowania się przez wykonawcę do wydanego zatwierdzenia organizacji ruchu - uprzedza Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. To newralgiczny punkt miasta o dużym natężeniu ruchu, a zmiany będą duże. Dopiero późniejszy etap budowy będzie związany z zamknięciem skrzyżowania i wyłączeniem sygnalizacji, choć ruch przez cały czas ma być utrzymany.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 18 sierpnia 2006 roku.

* * *

Gdzie w Szczecinie staną sklepy, a gdzie domy

Nowe mosty nad Odrą, nowe linie tramwajowe, tętniące życiem Śródodrze, rozbudowane strefy tylko dla pieszych i rowerzystów - to obraz Szczecina w przyszłości, jaki wyłania się z ukończonego właśnie projektu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta.
Wizja rozwoju miasta została już wystawiona pod publiczny osąd. Szczegółowe mapy można oglądać w magistrackim Biurze Planowania Przestrzennego. 28 sierpnia o godz. 15.30 w sali sesyjnej odbędzie się otwarta dyskusja na temat planu. Zanim dokument zacznie obowiązywać, muszą go przyjąć radni.
Opracowanie i uchwalenie studium dla całego miasta jest warunkiem rozpoczęcia prac nad bardziej szczegółowymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Pod tą długą nazwą kryją się niezwykle ważne dokumenty, bez których nie może być mowy o rozbudowie poszczególnych dzielnic miasta. To w miejscowych planach będzie zapisane, gdzie może powstać sklep, a gdzie domy, i jaką budynki mogą mieć wysokość.
Studium to oprócz map gruba księga. Jej lektura przypomina podróż w odległą przyszłość. Już teraz trzeba jednak zaplanować rozwój miasta, tak by chociaż zarezerwować tereny pod nowe drogi - wyjaśnia Maciej Cehak, dyrektor Biura Planowania Przestrzennego.
Jak ma więc być rozbudowywany Szczecin? Na pierwszy plan wychodzi zagospodarowanie Śródodrza. Polscy planiści poszli tu tropem swoich poprzedników sprzed 120 lat. Niemcy też stanęli przed problemem: np. jak ożywić Kępę Parnicką - wyspę vis-a-vis Dworca Głównego. I doszli do prostego wniosku - trzeba zbudować most. Powstał i to na dodatek wyjątkowo piękny. Niestety wojny nie przetrwał.
Bez dobrej komunikacji nie ma jednak mowy o ożywieniu tej części miasta - potwierdza Cehak. Planiści widzą też konieczność budowy nowej przeprawy w rejonie ul. Zapadłej, nieopodal Tamy Pomorzańskiej. Miałaby łączyć śródmiejską obwodnicę z nową trasą przez Międzyodrze, która ma przebiegać na południe od ulicy Gdańskiej. Zmieni się również samo śródmieście. W ścisłym centrum dominować ma ruch pieszy i rowerowy. Ograniczona będzie liczba miejsc parkingowych.
Planiści chcą też postawić na komunikację tramwajową - to wiąże się z rozbudową istniejących linii. Nowe tory miałyby powstać na ul. Mieszka I i Cukrowej (z pętlą przy dworcu Gumieńce), na Bohaterów Warszawy (między Krzywoustego a rondem Siwka) oraz między rondem Giedroycia a ulicą Firlika (po wojnie istniejące na tym odcinku tory zdemontowano). Przedłużona ma być trasa z Lasku Arkońskiego w kierunku os. Zawadzkiego. Tramwaj ma też dojechać na Warszewo.
Projekt studium zawiera dwa budzące elementy wątpliwości. Z jednej strony stawia bowiem na rozwój części nadodrzańskiej, z drugiej zaś planiści chcą zwiększenia ruchu na ul. Jana z Kolna. To wciąż jedyne możliwe zamknięcie śródmiejskiej obwodnicy - tłumaczy Maciej Cehak. Chcemy jednak, by w przyszłości powstało coś na kształt większej Trasy Zamkowej, która prowadziłaby nad terenami portowymi, wprowadzając ruch na lewobrzeże na wysokości Stoczni Szczecińskiej.
W studium znalazły się też zapisy przewidujące likwidację linii kolejowej biegnącej od Turzyna przez Pogodno, Niebuszewo i Skolwin do Polic. Po zbudowaniu dla Zakładów Chemicznych "Police" nowej linii bardziej na zachód od miasta dotychczasowa trasa zostałaby przebudowana na obwodnicę drogową. Chodzi w szczególności o odcinek biegnący przez Niebuszewo i Pogodno. Według Macieja Cehaka trasa kolejowa dawno utraciła już swoje znaczenie dla transportu pasażerskiego. Losy linii mogą stać się jednak punktem zapalnym studium, bo zwolenników utrzymania transportu kolejowego na tym odcinku nie brakuje.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 17 sierpnia 2006 roku.

* * *

Autobusy pojadą inaczej

Na razie na próbę, do końca października linie nr 53 i 75 pojadą przez ul. Grota-Roweckiego. Zmiany zostaną wprowadzone od poniedziałku, mimo społecznych protestów.
Zmiany w trasach linii autobusowych na Pogodnie mają burzliwą historię. Początkowo cztery linie autobusowe, które jeżdżą przez ulicę Reduty Ordona, miały na wniosek jej mieszkańców, być przeniesione na Grota-Roweckiego. Później zapadła decyzja, że tylko linie 53 i 75 na próbę zostaną skierowane tą trasą. Na osiedlu Somosierry powstał komitet protestacyjny, przeciwny zmianom. Na Pogodnie zawrzało, a miasto ze zmian na kilka tygodni zrezygnowało.
Od poniedziałku zostaną jednak wprowadzone. Autobusy nr 53 w kierunku Pomorzan, od przystanku „Wernyhory” pojadą przez Reduty Ordona, Łukasińskiego, Grota Roweckiego i Witkiewicza. Nowe przystanki staną na Reduty Ordona i Grota-Roweckiego. W kierunku Ludowej trasa pozostaje bez zmian. Tak samo pojedzie linia nr 75 w kierunku Dworca Głównego.
Zmiany będą tymczasowe, tak jak to było zakładane - mówi Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Do 31 października będą prowadzone obserwacje ruchu drogowego. Z tego będą wyciągnięte wnioski, a później zapadnie ostateczna decyzja, czy będą w ten sposób kursowały, czy nie.
Niewykluczone, że powstanie specjalny zespół, w którego skład wejdą wszystkie protestujące na Pogodnie komitety, przedstawiciele tamtejszej rady osiedla, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz WGKIOŚ, który funkcjonowaniu tymczasowych zmian będzie się przyglądał. Wyniki jego prac miałyby mieć wpływ na podjęcie ostatecznej decyzji.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 17 sierpnia 2006 roku.

* * *

Zbyt długie negocjacje - Szczecin czeka na tatry

Do końca wakacji w Szczecinie miały się pojawić 23 używane tramwaje z Berlina, tzw. tatry. Nadal jednak nie wiadomo, kiedy konkretnie zostaną one sprowadzone. Rozmowy z niemieckim przedsiębiorstwem BVG przedłużają się. Według zapewnień MZK - wszystkie pojazdy powinny dotrzeć do naszego miasta do końca br. roku.
Przyjazd używanych przegubowców się opóźnia, ale według dyrektora MZK, Jerzego Manduka - podczas niedawnego posiedzenia w szerszym gronie, w którym wzięli udział przedstawiciele BVG i MZK - wykonano milowy krok. Porozumiano się w większości spornych kwestii. Podczas kolejnego spotkania będą negocjowane m.in. niektóre sprawy finansowe oraz ustalane koszty szkoleń pracowników MZK w Berlinie.
Wcześniej była mowa o leasingu na 8 lat, tramwaje miały się stać naszą własnością po spłaceniu 60 proc. ustalonej ceny - przypomina J. Manduk. Na to nie zgodziła się firma leasingowa, więc możemy wagony jedynie kupić.
Strona niemiecka zażyczyła sobie jednak odsetek, na co Szczecin nie jest przygotowany. To dodatkowo ok. 1,6 mln zł. By je otrzymać, trzeba pokonać procedury, które trwają miesiącami. O ile zgodę wyraziłyby w ogóle Rada Miasta, Urząd Zamówień Publicznych i Regionalna Izba Obrachunkowa.
Sądzę, że uda nam się przekonać BVG, by zrezygnowało z odsetek - mówi dyr. Manduk. Spotkamy się prawdopodobnie 23 sierpnia i mam nadzieję, że uzgodnimy konkretny kształt umowy. Musi powstać do 6 września, by rada nadzorcza BVG zatwierdziła ją na swoim posiedzeniu 27 września. Jeśli to się nie uda, wizja używanych, ale nowoczesnych tramwajów, mocno odsunie się w czasie. Kolejne posiedzenie RN BVG ma dopiero w grudniu. Sprowadzenie „zaklepanych" od miesięcy 23 przegubowych tatr odsunęłoby się na przyszły rok. Wtedy też będzie można rozmawiać o zakupie lub leasingu kolejnych 29 wagonów, które BVG już szczecińskiemu MZK proponuje.
Tabor w Szczecinie jest w takim stanie, że należałoby go jak najszybciej wymienić. Miasta nie stać jednak na nowe tramwaje. MZK szuka więc używanych wagonów. Dodatkowo cały czas trwają prace nad modernizacją starych pojazdów. Dwa z nich oddano już do użytku. Do stycznia do eksploatacji powinno powrócić kolejnych 5. Rewitalizacji zostanie poddanych dodatkowo 14 składów. Według planów MZK, do końca 2007 roku ok. 130 ze 140 znajdujących się w tej chwili w mieście pojazdów ma być w mniejszym lub większym zakresie odnowionych.

Opracowanie ch-T, "Kurier Szczeciński" 17 sierpnia 2006 roku.

* * *

Po naszej publikacji "Supermarket na skrzyżowaniu"

Istnieje projekt bezpiecznego wjazdu do budowanego przy skrzyżowaniu ulic Krasińskiego, Chopina i Rapackiego supermarketu Lidl. Dlaczego miasto nie nakazało handlowemu koncernowi zrealizować tego pomysłu?
Lidl, dzięki przychylnemu stanowisku Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, dostał zgodę na budowę wjazdu do sklepu, który będzie go kosztował grosze. W "Gazecie" z 10 sierpnia przedstawiliśmy to rozwiązanie. Jedyny wjazd i wyjazd z obiektu będzie odbywał się bramą do dawnej hurtowni papierosów, na gruzach której powstaje sklep. Miejsce to znajduje się tylko kilka metrów od skrzyżowania ulic Chopina, Krasińskiego i Rapackiego. Skrzyżowanie jest bardzo zatłoczone, a ZDiTM dopiero w przyszłym roku planuje zbudowanie tam sygnalizacji. Kierowcy na co dzień pokonujący to miejsce nie wyobrażają sobie włączenia w ten węzeł gordyjski dodatkowo dojazdu do sklepu.
W Zarządzie Dróg tłumaczono "Gazecie", że to jedyne wyjście z sytuacji i nie ma innej możliwości dojazdu do sklepu. Okazuje się, że już w 2005 r., kiedy były pierwsze przymiarki do budowy w tym miejscu hurtowni sklepu, urzędnicy ZDiTM-u wiedzieli o jeszcze jednym rozwiązaniu. Na zlecenie inwestora powstała pewna koncepcja dojazdu - mówi proszący o zachowanie anonimowości pracownik ZDiTM-u.
Obejrzeliśmy ją. Główny wjazd i wyjazd ze sklepu zaplanowany został od strony ul. Chopina, obok prywatnej drogi prowadzącej wzdłuż działki Lidla. Na jego wysokości ul. Chopina poszerzona została do czterech pasów. Dzięki temu kierowcy chcący skręcić do sklepu od strony ul. Krasińskiego czy też os. Arkońskiego mieliby wydzielony pas. To nie blokowałoby ruchu na ul. Chopina. Jednocześnie, dla bezpieczeństwa ruchu, zatoki autobusowe zostały na planie przesunięte około 200 m w kierunku Arkońskiego. Kontrowersyjny dziś wjazd i wyjazd od strony Krasińskiego jest, ale tylko jako uzupełnienie. Co ważne, na planie jest już zaznaczona sygnalizacja świetlna.
Oczywiście to rozwiązanie jest kosztowniejsze od tego, które jest teraz realizowane - komentuje nasz rozmówca. ZDiTM mógł taką przebudowę ul. Chopina na inwestorze wymóc. Przebudowa ulic wokół powstających dużych sklepów na koszt ich właścicieli jest dość powszechnym rozwiązaniem. Dlaczego ZDiTM nie zrobił tego i zgodził się na rozwiązanie mniej kosztowne dla inwestora, ale też mniej bezpieczne dla kierowców? Urzędnik, który o tym zdecydował, nie może nam tego wytłumaczyć, bo według rzecznik Zarządu Dróg Marty Kwiecień-Zwierzyńskiej już w tej firmie nie pracuje. Jego koledzy ustami pani rzecznik przekonywali z kolei dziennikarza "Gazety", że budowa wjazdu obok prywatnej drogi jest trudna z uwagi na dużą różnicę poziomów między ulicą a placem, gdzie powstaje sklep.
Sprawą próbowaliśmy zainteresować władze Szczecina. Okazuje się, że na razie to niemożliwe. Odpowiedzialny m.in. za komunikację wiceprezydent Andrzej Grabiec udał się na urlop, wypoczywa też Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska odpowiedzialny za organizację ruchu w mieście. Z kolei Lidl od tygodnia nie odpowiada na nasze pytania.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 16 sierpnia 2006 roku. Patrz również artykuł "Supermarket na skrzyżowaniu" - niżej

* * *

Niemieckie tramwaje najwcześniej w październiku

Nadal nie wiadomo kiedy przyjadą do Szczecina tramwaje kupione w Berlinie. Urząd Miasta chce ich kupić 23. Jak poinformowano nas w MZK wciąż trwają negocjacje w sprawie umowy z berlińskim przedsiębiorstwem komunikacyjnym BVG. 6 września musi być opracowana szczegółowa umowa, którą ma zatwierdzić rada nadzorcza BVG i prezydent Szczecina. Dyrektor MZK Jerzy Manduk powiedział, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze to pierwsze niemieckie tramwaje trafią do Szczecina w październiku. Strona niemiecka zaoferowała już Szczecinowi kupno kolejnych 29 wozów.

Opracowanie Grzegorz Gibas, "Polskie Radio" 16 sierpnia 2006 roku.

* * *

Odnowią kolejne wagony

Tramwajarze są zadowoleni ze zmodernizowanego za ok. 470 tys. składu wagonów 105 N. Za kilka tygodni na tory wyjadą kolejne takie pojazdy.
W tym roku Miejski Zakład Komunikacyjny za pieniądze z budżetu miasta, własnymi siłami zmodernizuje w sumie siedem wagonów. Od miesiąca dwa z nich wożą pasażerów. Jeżdżą bez zarzutu, bez awarii - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. I, na szczęście, nawet nie są zniszczone przez wandali, choć tego bardzo się obawialiśmy. Już rozglądamy się za możliwością sprowadzenia folii ochronnych na okna dla kolejnych wagonów, które będziemy modernizowali.
Na warsztacie MZK ma teraz dwa kolejne wagony. Na tory wyjadą być może do końca sierpnia. Potem przyjdzie czas na trzy kolejne, które będą skończone do końca roku. Przy kosztach, które ponosimy przy jednym wagonie, czyli ok. 470 tys. zł i cenie 2 mln zł za nowy wagon, to modernizacje są bardzo opłacalne. Nie mamy wyjścia, musimy je robić - mówi Krzysztof Turczyn.
Przypomnijmy, że po gruntownym remoncie wagony są jak nowe, m.in. mają estetyczne wnętrze, miękkie siedzenia, cichy napęd i resorowanie, trwalszy lakier. W przyszłym roku MZK chciałoby odnawiać gruntownie kolejne wagony. W planie jest montowanie w nich kamer i klimatyzacji w kabinie motorniczego. Wagony, które wyjadą z warsztatu w tym roku podobnych udogodnień nie mają. Na razie MZK stara się, by w którymś z tegorocznych składów testować urządzenie do klimatyzowania. Niewykluczone, że pojawi się w składzie już jeżdżącym.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 16 sierpnia 2006 roku.

* * *

Dyrektor MZK prezydentem?

Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji w Szczecinie chce wystartować w wyborach na prezydenta miasta.
Jerzy Manduk taką propozycję otrzymał od jednego z komitetów wyborczych. Sam zainteresowany nie chce zdradzić nazwy komitetu do czasu jego zarejestrowania w Komisji Wyborczej. Komitet musi zebrać do połowy września 3 tysiące podpisów. Jerzy Manduk powiedział, że jedyną konsekwencją jego kandydowania może być fakt, że zostanie odwołany z funkcji dyrektora MZK. Zapewnia, że komitet wyborczy, który wystawi jego kandydaturę, nie będzie miał w swoich szeregach członków partii politycznych.

Opracowanie Grzegorz Gibas, "Polskie Radio" 15 sierpnia 2006 roku.

* * *

Zderzyły się tramwaje

Niedaleko zajezdni przy Wojska Polskiego w Szczecinie zderzyły się dwa tramwaje. Nikomu nic się nie stało. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kierujący jedynką nie zauważył przełożonej zwrotnicy i uderzył w dziewiątkę. Siła była tak duża, że tramwaj wypadł z torów i uderzył w pobliskie drzewo. Prawie dwie godziny trwało usuwanie rozbitych wagonów, a ruch tramwajów na tej trasie był wstrzymany. Straty ocenią pracownicy MZK.

Opracowanie Anna Arabska, "Polskie Radio" 14 sierpnia 2006 roku.

* * *

Policja jest przeciw

Wciąż nie wiadomo, czy przy kładce nad ul. Wilczą powstanie przystanek autobusowy. Szczecińscy radni z Komisji Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia, którzy spotkali się 2 bm. z mieszkańcami pobliskich wieżowców, są za. Jednak ze względów bezpieczeństwa zamysłowi sprzeciwiają się policjanci.
O przystanek autobusowy przy kładce okoliczni mieszkańcy walczą od lat. Pisaliśmy o tym kilkakrotnie. Prypomnijmy fakty. W pobliskich blokach mieszka ok. 200 rodzin. Po drugiej stronie ulicy znajduje się os. Książąt Pomorskich. Stąd również daleko jest do przystanku. Sytuacja skomplikowała się jeszcze po przebudowie skrzyżowania ulic: Wilczej, Komuny Paryskiej, Obotryckiej i Przyjaciół Żołnierza. Przystanek dla jadących z centrum Szczecina przesunięto za skrzyżowanie. Wtedy też zrodziła się idea stworzenia postoju w pobliżu kładki nad ul. Wilczą. Budowę zatoki autobusowej wstrzymano jednak z powodu braku funduszy. Potem pojawiły się dodatkowe głosy sprzeciwu ze strony władz.
Nie chcemy, aby zatoka powstała na łuku drogi czy wzniesieniu. Kładka ma długi podjazd dla niepełnosprawnych. Sięga on terenów zielonych, przy których Wilcza nie jest już stroma i biegnie prosto. Tego jednak urzędnicy nie przyjmują do wiadomości - skarży się jeden z zainteresowanych budową przystanku, Andrzej Płachecki.
Według zapewnień przewodniczącego Komisji ds. Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia w szczecińskim UM, Andrzeja Mickiewicza - radni popierają postulaty mieszkańców o wybudowanie przystanku. Wniosek w tej sprawie trafił już do prezydenta M. Jurczyka. Do projektu życzliwie odniósł się też wiceprezydent A. Grabiec.
Zapały przedstawicieli miasta studzą jednak policjanci. Funkcjonariusze z Wydziału Inżynierii Ruchu Drogowego uważają, że postawienie przystanków w tym miejscu jest sprzeczne z przepisami, według których nachylenie terenu nie może przekraczać 3 proc. Decyzja mundurowych nie jest ostateczna. Zanim zostaną podjęte końcowe postanowienia, na teren wkroczą specjaliści, którzy sprawdzą wszystkie za i przeciw. Oprócz zbadania możliwości technicznych niezbędne będzie przygotowanie dokumentacji i wszczęcie procedury przetargowej na wykonanie projektu. Niewykluczone, że jeszcze przed końcem roku ruszą prace - twierdzi A. Mickiewicz.

Opracowanie Anna Choroszko, "Kurier Szczeciński" 14 sierpnia 2006 roku.

* * *

Rusza budowa nowego mostu przez Odrę Zachodnią koło Dziewoklicza

Prace rozpoczęły się od wycięcia kilkudziesięciu drzew, w większości topoli rosnących w miejscu, gdzie powstanie przyczółek mostu.
To m.in. fragment istniejącego już nasypu Autostrady Poznańskiej prowadzącego na liczący sobie ponad 50 lat most im. Karola Świerczewskiego. Nowa przeprawa powstanie na południe od tej rozpadającej się już konstrukcji. Przygotowane już jest zaplecze budowy. Ekipy Płockiego Przedsiębiorstwa Robót Mostowych SA zajęły sporą część parkingu przy kąpielisku Dziewoklicz. Stoi tam dwupiętrowa konstrukcja z kontenerów, w których znajdują się biuro budowy i pomieszczenia socjalne. Nowe mosty w pierwszej kolejności pozwolą wyłączyć z ruchu stare przeprawy, które są w fatalnym stanie. Ruch między rzekami jednak nadal będzie odbywał się po obecnej nitce Autostrady Poznańskiej.
Inwestycja musi przebiegać w błyskawicznym tempie. Zarówno most przez Odrę Zachodnią, jak i podobny przez Regalicę mają być przejezdne za 25 miesięcy. Pośpiech wynika z tego, że do połowy 2008 r. trzeba zdążyć z rozliczeniem się z unijnych dotacji (44 mln zł). W sumie cała budowa pochłonie około 80 mln zł. Miasto wyłoży około 32 mln, 4 mln przekaże budżet państwa.
Realizacja inwestycji wisiała na włosku, gdy okazało się, że na skutek przedłużających się procedur przetargowych miasto nie będzie w stanie dotrzymać pierwotnego terminu rozliczenia się z dotacji, tj. do końca 2007 r. Prezydent Marian Jurczyk zdecydował się jednak podpisać umowę z wykonawcą, który jest w stanie zbudować mosty do kwietnia 2008 r., a dopiero później zaczął zabiegać o przedłużenie terminu rozliczeń. I chociaż według Regionalnej Izby Obrachunkowej złamał prawo, radni mieli do niego pretensje gównie o to, że o całej sprawie dowiedzieli się przez przypadek.
W przyszłości po uzyskaniu kolejnych dotacji z UE powstanie druga nitka szosy oraz nowe mosty na miejscu zdemontowanych starych. Ostatnim etapem inwestycji ma być budowa efektownych estakad-ślimaków, którymi będzie się zjeżdżać z Autostrady Poznańskiej w stronę Podjuch, Zdrojów i drogi prowadzącej do autostrady A6. Na realizację tych planów potrzeba ok. 200 mln zł.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr., "Gazeta Wyborcza" 13 sierpnia 2006 roku.

* * *

Pewni dla banków

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma 10-letnią umowę na wożenie pasażerów. Obowiązywać będzie do sierpnia 2016 roku. Chyba oprawię ją w ramkę - cieszy się prezes firmy autobusowej.
SPPK przez 10 lat będzie woziło pasażerów na liniach pomiędzy Szczecinem, a Policami. Kwota jaką za jeden kilometr firma otrzyma w tym roku to brutto 4,27 zł za autobusy mega i 4,16 za pojazdy maxi. Od marca 2007 Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma ją podnieść o 5 proc. Podobnie będzie w roku 2008. W kolejnych latach kwota będzie wzrastała o wskaźnik inflacji. Szef polickiego przedsiębiorstwa jest zadowolony.
Po trzech latach walki, jest umowa. Chyba ją oprawię w ramkę - żartuje Andrzej Markowski, prezes SPPK. Taka umowa daje SPPK to, że trwałość świadczenia usług, może być podstawą dobrych warunków kredytowych, czy leasingowych przy odnowie taboru - wyjaśnia wiceprezydent Andrzej Grabiec. I z tego SPPK skorzysta, bo wymiana starych autobusów na nowe była jednym z głównych argumentów za zawarciem 10-letniej umowy.
Trzeba wszystko policzyć, popłacić zaległości i rozpocząć negocjacje z bankami, firmami leasingowymi i producentami autobusów - zapowiada Markowski. Spodziewam się, że w drugiej połowie przyszłego roku pasażerowie odczują zmiany za sprawą nowych autobusów, a my odetchniemy. SPPK chce kupić do 20 pojazdów.
Umowy z pozostałymi przewoźnikami, czyli z SPAD i SPAK obowiązują do połowy 2007 roku - przypomina Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Uważam, że umowy 3-4 letnie są odpowiednie by dojść do ceny za wozokilometr odzwierciedlającej rzeczywiste koszty spółek i pozwalającej na wymianę taboru - mówi Andrzej Grabiec. Natomiast nie wykluczam umów dłuższych.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 12 sierpnia 2006 roku.

* * *

Na plażę - do Trzebieży inaczej

Uruchomiona na początku lipca autobusowa linia ze Szczecina do Trzebieży w sierpniu zmienia rozkład. Funkcjonuje w soboty i w niedziele, każdego dnia są po dwa kursy. Autobusy odjeżdżają z pl. Rodła o godz. 9.30 i 11.15, na przystanku „Komuny Paryskiej" zatrzymują się o godz. 9.35 i 11.20, w Policach przy CH „Kinga" o godz. 10.00 i 11.45, na starym rynku o godz. 10.05 i 11.50, na pętlę w Trzebieży przyjeżdżają o godz. 10.25 i 12.10. Po południu z Trzebieży można wrócić autobusem wyjeżdżającym o godz. 16.30 lub 18.00. Normalne bilety na trasie Szczecin - Trzebież kosztują 5 zł, ulgowe 2,50 zł, zaś na trasie Police - Trzebież odpowiednio 2,50 i 1,30 zł. Linia będzie funkcjonowała do końca wakacji.

Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 11 sierpnia 2006 roku.

* * *

Wierszem do gapowicza - pomoże?

Do kiosków trafiły wczoraj jednorazowe bilety ZDiTM, na których wydrukowano hasła wzywające do kupowania i kasowania biletów. To nowy sposób na zmniejszenie liczby gapowiczów.
Hasła wymyślili kilka lat temu sami pasażerowie w konkursie organizowanym przez media. Na odwrocie biletów będzie można przeczytać m. in.: "Dzień za dniem kupuj bilety ZDiTM" albo "Skasuj bilet przyjacielu i bez strachu jedź do celu". Rymowane hasła pojawiły się na dwóch rodzajach biletów: kosztujących 0,95 zł i 1,95 zł. W sumie wydrukowano ich 4 mln.
Taka ilość ma starczyć na 2 miesiące. Jeśli po tym czasie żaden reklamodawca nie wykupi powierzchni na biletach, niewykluczone, że akcję będziemy kontynuować - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
Pojawienie się haseł nie oznacza, że bilety będą droższe. Koszt ich wydrukowania nie zmienił się. W dalszym ciągu za wydrukowanie tysiąca sztuk ZDiTM płaci 5,40 zł - uspokaja M. Kwiecień - Zwierzyńska. Jak ocenia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, liczba gapowiczów od grudnia 2005 zmniejszyła się o 5 proc. O 40 proc. wzrosły wpływy z mandatów. Rekordzista, pod groźbą trafienia do Krajowego Rejestru Długów, zapłacił zaległe 1250 zł!

Opracowanie AZ, "Kurier Szczeciński" 11 sierpnia 2006 roku.

* * *

Grota-Roweckiego wciąż bez autobusów

Rozkłady jazdy wydrukowane, przystanki przygotowane, kierowcy przeszkoleni, ale decyzji w sprawie kursowania autobusów ulicą Grota-Roweckiego nadal nie ma. Zmiana tras rozpętała prawdziwą burzę i masę konfliktów wśród mieszkańców Pogodna. Zawiązano komitety protestacyjne: mieszkańców ulicy Reduty Ordona, Grota-Roweckiego i Łukasińskiego. Niezadowolonych jest jednak więcej. Komitet protestacyjny chcą założyć również mieszkańcy ulicy Czorsztyńskiej. Linie 75 i 53 miały zmienić trasę przejazdu w miniony poniedziałek. Teraz problemem zajmują się Rada Osiedla Pogodno i zastępca prezydenta Szczecina Andrzej Grabiec.

Opracowanie Magda Nieniewska, "Polskie Radio Szczecin" 11 sierpnia 2006 roku.

* * *

Chcesz mieć autobus jak w siódmym niebie?

"Chcesz mieć autobus jak w siódmym niebie - skasuj bilet choć za siebie" i "Nie tylko chęć szczera, ale bilet skasowany zrobi z Ciebie pasażera" - między innymi takie hasła pojawiły się na jednorazowych biletach szczecińskiej komunikacji, które dziś trafią do kas i kiosków. To jeden z najnowszych sposobów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego na wyeliminowanie gapowiczów. ZDiTM wydrukował 4 miliony sztuk z hasłami, które wymyślili kilka lat temu pasażerowie w organizowanym przez szczecińskie media konkursie. "Pojawianie się haseł nie oznacza, że teraz za drukowanie biletów płacimy więcej. Koszt wydrukowania tysiąca sztuk biletów to w dalszym ciągu 5,40 zł" - uspokaja Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u.

Opracowanie Magda Nieniewska, "Polskie Radio Szczecin" 10 sierpnia 2006 roku.

* * *

Supermarket na skrzyżowaniu

Dwa metry od zatłoczonego skrzyżowania ul. Krasińskiego, Chopina i Rapackiego i kilka od wiaduktu kolejowego będzie wjazd do supermarketu. Kierowców już przeraża komunikacyjny chaos, jaki zapanuje na Niebuszewie.
Nowy sklep w miejscu po hurtowni papierosów już zaczyna budować Lidl. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zgodził się, by wyjazd i wjazd powstał od strony ul. Krasińskiego, tuż przy trudnym, pozbawionym sygnalizacji, kolizyjnym skrzyżowaniu dróg w stronę os. Arkońskiego, Osowa i Warszewa. To już teraz jedno z najbardziej zatłoczonych, a tym samym najniebezpieczniejszych miejsc na Niebuszewie. A co będzie, gdy zaczną tam manewrować samochody setek klientów nowego sklepu! Kierowcy, z którymi rozmawialiśmy, nie chcą wierzyć w to, że ZDiTM zgodził się na tak fatalne rozwiązanie komunikacyjne. - Ta krzyżówka do końca się zakorkuje - mówi jeden z nich.
Już teraz w godzinach szczytu kierowcy jadący od strony Warszewa i wyjeżdżający z ul. Rapackiego (podporządkowane kierunki) mają wybór między czekaniem w nieskończoność na przejazd albo wymuszeniem pierwszeństwa. Wjazd w proponowanym przez ZDiTM miejscu pogorszy płynność ruchu na skrzyżowaniu - przewiduje Janusz Mila, specjalista od inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce.
Zwiększy się ryzyko stłuczek, np. jeśli jakieś auto z Warszewa szybko "przeskoczy" skrzyżowanie, a zaraz potem gwałtownie zahamuje przy wjeździe do supermarketu. ZDiTM bagatelizuje sprawę. To czarny scenariusz - uważa Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik zarządu dróg. Wjazd do sklepu nie zawsze będzie wymagał zatrzymywania samochodu i dopiero później skręcania na parking.
Ale stłuczki to nie jedyne niebezpieczeństwo. Ucierpieć mogą piesi poruszający się chodnikiem, który przetnie wjazd na parking. Zanosi się też na to, że kierowcy nagminnie będą łamać przewidziany przy wyjeździe ze sklepu zakaz skrętu w lewo, w stronę os. Arkońskiego i Warszewa. Przecież wielu z przyszłych klientów tam mieszka. Trudno przypuszczać, że zamiast do domu będą chcieli jechać z zakupami w stronę centrum miasta.
Rozwiązaniem byłaby budowa na skrzyżowaniu sygnalizacji świetlnej. Chociaż ZDiTM obiecuje ją już od dwóch lat, wciąż jej nie ma. Dopiero w kwietniu 2007 r. gotowy będzie projekt, a zaraz potem ogłoszony zostanie przetarg na jej wykonanie. Światła mogą być gotowe mniej więcej za rok. A nowy Lidl zacznie handlować prawdopodobnie już w grudniu. To znaczy, że komunikacyjny chaos bez świateł będzie trwać co najmniej pół roku. W dodatku koszt budowy sygnalizacji świetlnej (200-300 tys. zł) póki co bierze na siebie miasto. ZDiTM dopiero zamierza zwrócić się do Lidla z prośbą o współfinansowanie. Czemu nie zrobiono tego wcześniej, przed wydaniem pozwolenia na budowę wjazdu? Nie wiadomo. Rzecznik Lidla nie odpowiedział nam wczoraj, czy firma dołoży się do sygnalizacji.
Na teren Lidla jest lepszy dojazd. Prowadzi od strony ul. Chopina, jest dużo dalej od skrzyżowania. To jednak prywatny teren i z naszych informacji wynika, że Lidl nie dogadał się z jego właścicielami.
Komentarz redakcyjny
W czyim interesie działa ZDiTM? Szczecinian, którzy od lat nie mogą doczekać się bezpiecznego skrzyżowania, czy też dużego koncernu handlowego? W świetle faktów trudno mieć wątpliwości, że Lidl dostał wszystko, a szczecinianie nic. Właściciel supermarketu dostał zgodę na budowę wjazdu na parking w kuriozalnym miejscu. W dodatku nie musi dopłacać do budowy sygnalizacji. Lidl ma już wszelkie wymagane zgody i nawet jeśli miasto zaproponuje dofinansowanie, może to mieć w nosie. Za sprawą decyzji pozbawionych wyobraźni urzędników nie musi też wykładać ciężkich pieniędzy na organizację bezpieczniejszego wjazdu prowadzącego przez prywatny teren.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr., "Gazeta Wyborcza" 10 sierpnia 2006 roku.

* * *

Dziura w jezdni

Po weekendowych ulewnych deszczach Szczecin dosłownie się zapada. Kolejna dziura powstała w centrum miasta u zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Jagiellońskiej.
Wczoraj utrudnienia w ruchu powstały u zbiegu Wojska Polskiego i Jagiellońskiej na prawym pasie ruchu w kierunku pl. Zwycięstwa. Skręcałem w lewo, jadąc od Bohaterów Warszawy, a tu nagle pas wyłączony z ruchu - mówi Mirosław, kierowca dostawczego poloneza. - W takim miejscu to są spore utrudnienia w ruchu. Tym bardziej, że wyjeżdżając nie byłem przygotowany na taką "niespodziankę” za zakrętem.
Na ruchliwej jezdni zapadł się asfalt. Pracownicy Zakładu Wodociągów zabezpieczyli dziurę pachołkami, płotkiem i postawili znak. Początkowo planowano, wstrzymać się z naprawą do dziś, kiedy pod ziemię zejdzie kamera. To ona miała pomóc w znalezieniu miejsca awarii. Kamera teraz pracuje na okrągło, jest jedna na całe miasto - tłumaczy Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. - Jest w tym przypadku potrzebna, bo po wizji na miejscu nie wiemy, czy usterka jest w naszej sieci, bo na planie tam jest dużo różnych instalacji.
dziura na skrzyżowaniu - jagiellonska Na szczęście jeszcze wczoraj po południu udało się urządzenie ściągnąć na miejsce i dziś od rana awaria będzie naprawiana przez ekipę ZWiK. To nie jedyny taki przypadek w mieście. W poniedziałek dziura, która mogła pochłonąć niewielkie auto powstała na ul. Wielkopolskiej. Wczoraj wciąż trwały prace przy jej likwidacji, trzeba było ułożyć bruk i położyć nowy asfalt. Niestety od kilku dni, dokładnie od deszczowego weekendu Szczecin dosłownie się zapada. Ekipy wodociągów mają ręce pełne roboty. W ciągu kilku dni takich awarii było kilkadziesiąt. Na bieżąco są usuwane. Dziury powstają przy wpustach deszczowych. Jak do tego dochodzi? Fachowcy od usterek tłumaczą sprawę tak:
Przez miesiąc nie padało, przyszły ulewy, ziemia nasiąkła, rozpulchniła się. W takich warunkach woda łatwo przenika, wypłukuje połączenia odcinków rur i zaczyna płynąć własnym kanałem, zasysając ziemię, powstaje pustka, wystarczy czasem lekki nacisk kół samochodu albo jedynie ciężar asfaltu, żeby jezdnia się zapadła - przekazuje Tomasz Makowski. Wielkość dziur jest różna.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" foto: Marcin Bielecki 10 sierpnia 2006 roku.

* * *

Zbudujcie światła

Choć oficjalnie o budowę sygnalizacji na ul. Jana z Kolna nikt nie wnioskował, to wszyscy zainteresowani mówią, że światła przy kapitanacie portu bardzo by się przydały. W tym miejscu ginęli ludzie.
Chodzi o przejście przy przystanku "szóstki” na wysokości kapitanatu portu. Korzystają z niego działkowcy, turyści i goście pobliskiej restauracji. Piesi nie czują się na nim bezpiecznie. Jest niebezpiecznie, tu były wypadki śmiertelne, proszę zobaczyć jeszcze kwiaty stoją - mówi Zdzisław Bączek, pasażer komunikacji miejskiej. Światła bardzo by się przydały, byłoby bezpieczniej. Feralne przejście jest jednym z dwóch w rejonie Wałów Chrobrego, z których korzystają piesi. Zdaniem szefa szczecińskiej drogówki przejście jest dobrze oznakowane i zabezpieczone m.in. barierami z obu stron. Mimo to pozostaje niebezpieczne. Przede wszystkim z winy kierowców.
Wystawiamy na Jana z Kolna fotoradar. To ulica, po której, stan nawierzchni pozwala rozwijać większe niż 50 km na godz. prędkości. I kierowcy, niestety to robią - mówi podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, naczelnik sekcji ruchu drogowego szczecińskiej policji. Szczególnie kierowcy jadący od stoczni rozwijają duże prędkości, nawet 100 km na godz.
Dlatego drogówka jest za tym, żeby na przejściu zbudować sygnalizację świetlną. Wzbudzana przez pieszych sygnalizacja mogłaby usunąć zagrożenie dla nich - uważa Dariusz Zajdlewicz. Popieram ten pomysł. W tej chwili na Jana z Kolna trwają prace związane z budową kanalizacji. Piesi, szczególnie na pasie ruchu z kierunku stoczni mogą czuć się bezpieczniej, bo zmiana organizacji ruchu i konieczność przejeżdżania przez auta po torowisku osłania ich przed samochodami. Jak już ta budowa się zakończy, to powinni postawić światła - uważa działkowiec spotkany przez naszych reporterów na przystanku "szóstki”.
Potrzeba budowy świateł nie jest tylko pobożnym życzeniem. Okazuje się, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce to zrobić w przyszłym roku. Jej koszt może wynieść ok. 150 tys. zł. ZDiTM zbiera właśnie oferty od firm, które chciałyby światła zaprojektować. Dotychczas nie mieliśmy jeszcze wniosków o postawienie świateł, ale tam są dwie szerokie jezdnie, przystanek tramwajowy, duże natężenie ruchu i kierowcy, którzy przekraczają prędkość. Widzimy potrzebę budowy sygnalizacji w tym miejscu - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Jest planowana na przyszły rok.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 9 sierpnia 2006 roku.

* * *

Mieszkańcy się cieszą

Wczoraj na pół godziny miała być zablokowana ulica Grota-Roweckiego. Mieszkańcy osiedla Somosierry chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko przeniesieniu linii autobusowych nr 53 i 75. Nie musieli - miasto samo zdecydowało o wstrzymaniu decyzji. Autobusy miały być przeniesione z ul. Reduty Ordona. Mieszkańcy tej ulicy w 2003 roku zawiązali komitet protestacyjny, który walczy o zmniejszenie ruchu. Nadal więc nie wiadomo, którędy powinny jeździć autobusy.
Rozumiemy naszych sąsiadów, którzy mają dosyć ciągłego hałasu i dewastowania jezdni - mówi Adam Ruciński, przedstawiciel osiedla Somosierry - ale nie może się to odbywać kosztem jakości życia kilku tysięcy ludzi.
W tej chwili zebrano już ponad 500 podpisów przeciwko nowej lokalizacji linii. Mimo że jeszcze w czwartek wiceprezydent Andrzej Grabiec zapowiadał uruchomienie trasy, w piątek niespodziewanie wycofał się z decyzji. Byliśmy przygotowani do zablokowania ulicy - wyjaśnia M. Ruciński - dostaliśmy jednak pismo, że w tej sprawie ma się jeszcze wypowiedzieć Rada Osiedla Pogodno. Nie ukrywam, że jestem jej członkiem i będę przeciwny autobusom jeżdżącym przez środek osiedla. Uważam, że w końcu czas wykorzystać ul. Taczaka, która doskonale rozwiąże problemy komunikacyjne tej części miasta.
Decyzja wstrzymana, zaś na ul. Grota-Roweckiego są już gotowe przystanki i zatoczki autobusowe. Zdjęto też spowalniacze ruchu. Czy pieniądze na te prace miasto wyrzuciło w błoto - wkrótce się przekonamy.

Opracowanie bin, "Kurier Szczeciński" 8 sierpnia 2006 roku.

* * *

Remont "berlinki": nowe mosty i jezdnie

Za tydzień już nie będziemy jeździli po starych betonowych płytach na modernizowanej części autostrady A6. W piątek nad ul. Chłopską przerzucane jest ogromne przęsło wiaduktu.
Budowa trwa w kilku miejscach jednocześnie. Południowa jezdnia przebudowywanej "berlinki" jest już gotowa do użytku. Od dwóch tygodni można jeździć po nowej jezdni od ul. Chłopskiej do węzła Zwierzyniecka. Za tydzień do ruchu ma być włączona jezdnia od węzła Klucz do Chłopskiej. To oznacza koniec podróżowania po starych, popękanych betonowych płytach. Przynajmniej na odcinku przebiegającym w granicach administracyjnych Szczecina.
W czwartek na budowie rozpoczęto bardzo skomplikowaną operację przesunięcia przęsła mostu znajdującego się nad ul. Chłopską. Przęsła mają po 40 metrów długości. Te ogromne stalowe konstrukcje przywożone są na budowę ze Stoczni Pomerania. Z transportu zdejmowane są tuż przy budowanym moście i przy użyciu prasy hydraulicznej nasuwane na kolejne podpory. Dotychczas ułożono dwa przęsła, teraz dospawano do nich trzecie. W czwartek w południe powoli - centymetr po centymetrze - rozpoczęto przesuwanie przęsła pomiędzy filarami stojącymi po dwóch stronach jezdni biegnącej pod mostem. Kilkunastu robotników na podporach, na których spoczywa przęsło, podkłada specjalne płytki umożliwiające poślizg wielotonowej konstrukcji. Żartują, że to ta sama technologia, która była stosowana przy przesuwaniu bloków do budowy piramid w starożytnym Egipcie.
Przęsło przesuwa się nie więcej niż cztery metry na godzinę, czasem wolniej - mówi Henryk Rzepecki, kierownik budowy z firmy Budimex Dromex. W przerwach między nasuwaniem przęseł wykonywany jest szalunek pod wylanie płyty żelbetowej na przyszłym moście. Most nad ul. Chłopską powinien być przejezdny pod koniec października, miesiąc wcześniej oddamy do użytku most nad ul. Smoczą - mówi Rzepecki. Do czasu ich oddania kierowcy będą musieli korzystać z tymczasowych odcinków drogi.
Wraz z uruchomieniem w przyszłym tygodniu całej jezdni południowej drogowcy chcą włączyć do ruchu przebudowany węzeł Zwierzyniecka, którym z jednej strony zjeżdża się z A6 w kierunku Gorzowa i centrum Szczecina, a z drugiej wjeżdża na autostradę, by udać się w kierunku Świnoujścia, Gdańska i Kołbaskowa.
Remont betonowej "berlinki" na odcinku Klucz-Kijewo (7,7 km) rozpoczął się w listopadzie ub. roku, a zakończy w czerwcu 2007 r. Przebudowa kosztuje 114 mln 290 tys. zł. Po jej zakończeniu będziemy jeździć autostradą mającą po dwa pasy ruchu o szerokości 7 m, z utwardzonym poboczem po 2 m z każdej strony.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 3 sierpnia 2006 roku.

* * *

Pobicia, wandalizm....

Kierowcy szczecińskich autobusów chcą, aby w ich pojazdach było bezpieczniej, bo coraz więcej w nich wandalizmu, awantur i pobić. Zagraża to zdrowiu i życiu pasażerów oraz samych kierowców. Apel do służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w imieniu kierowców wystosował Związek Zawodowy "Pomorze 2002" z SPA - Klonowica Szczecin. Podpisało się pod nim 96 pracowników komunikacji miejskiej.
Plagą stają się żądania podpitych pasażerów o zatrzymywanie się między przystankami, samowolne otwieranie drzwi i wyskakiwanie w czasie jazdy, wybijanie szyb, częste kopanie jadących pojazdów, używanie wulgarnych słów pod adresem kierujących, pobicia - wymieniają autorzy i podkreślają, że konieczne są działania, które poprawią bezpieczeństwo podróżnych i kierujących, akcje informacyjne na temat przepisów obowiązujących w pojazdach komunikacji miejskiej. Apel o ich podjęcie przekazano prezydentowi Szczecina, komendantowi wojewódzkiemu policji w Szczecinie i mediom.

Opracowanie sag, "Kurier Szczeciński" 3 sierpnia 2006 roku.

* * *

Na razie nici z umowy

Mimo szumnych zapowiedzi autobusy między Szczecinem a Policami znów będą jeździć na podstawie tymczasowej umowy. Kontrakt, który miał być podpisany na 10 lat, na razie nie może nabrać realnych kształtów. Wprawdzie po przegranych w dwóch instancjach procesach, szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego uznał w końcu, że oferta spółki z Polic spełnia wszystkie wymogi, ale nic z tego na razie nie wynika.
Kolejna umowa obowiązywała do końca lipca - przypomina Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. W tym czasie miały się rozstrzygnąć losy 10-letniej umowy. Taki kontrakt daje firmie możliwość zakupu większej liczby nowych autobusów. Dotychczas miejskie spółki mogły co najwyżej myśleć o pojazdach używanych, w dodatku branych najczęściej w leasing. Umowa długoterminowa daje szanse na korzystny kredyt i na to SPPK cały czas liczy.
Niestety, nim ZDiTM uznał w końcu, że niesłusznie unieważnił przetarg pod koniec ubiegłego roku i z policką spółką taki kontakt powinien podpisać, zmieniły się przepisy. Dokumentacja trafiła do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Odpowiedzi na razie nie ma, a umowa tymczasowa wygasła 31 lipca. Nie było więc innego wyjścia, jak podpisać z SPPK kolejną umowę z tzw. wolnej ręki. Ma obowiązywać przez dwa miesiące, a to oznacza, że firma z Polic w tym czasie może zapomnieć o inwestycjach.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 2 sierpnia 2006 roku.

* * *

Grożą blokadą

Czterysta zebranych podpisów, wizyta u wiceprezydenta oraz zapowiedź blokady ulicy, to reakcja mieszkańców osiedla Somosierry na planowane uruchomienie tras dwóch linii autobusowych na ul. Grota-Roweckiego.
Na osiedlu Somosierry zawiązał się komitet protestacyjny. W ciągu dwóch dni zebrano 400 podpisów pod listem, który wczoraj trafił do wiceprezydenta miasta. Mieszkańcy nie chcą, żeby ulicą Grota-Roweckiego jeździły autobusy.
Ulica nie wytrzyma
Jesteśmy przeciwni wprowadzeniu tu jakichkolwiek linii - tłumaczy Adam Ruciński, przewodniczący komitetu. Grota-Roweckiego, to ulica wewnątrzosiedlowa, w ogóle nie przystosowana do ciężkiego ruchu. Niszczeje pod kołami aut osobowych. To tylko jeden z zarzutów wobec zmian. Kolejne, to m. in. prędkość, z którymi zaczęły jeździć auta, kiedy zdemontowane zostały progi zwalniające, spadek bezpieczeństwa, złe umieszczenie przystanków.
10 lat walki
Od 7 sierpnia przez ul. Grota-Roweckiego mają pojechać autobusy dwóch linii, nr 53 i 75. Miały także tamtędy jeździć wozy linii 60 i 521. Od 10 lat walczyli o to mieszkańcy ul. Reduty Ordona, którzy także mają swój komitet protestacyjny. Pojazdy komunikacji przejeżdżają tą jednokierunkową, wąską ulicą z zabudową jednorodzinną prawie 300 razy na dobę. Ludzie skarżą się na hałas jeżdżących pod oknami autobusów i ciężarówek. Z ulicą sąsiaduje także boisko szkolne. Kolegium prezydenckie zadecydowało jednak, że na razie przez Grota-Roweckiego pojadą tylko dwie linie i jedynie przez trzy miesiące. Po tym czasie zapadnie decyzja, które zmiany zostaną wprowadzone na stałe.
Gdzie dwóch protestuje...
Do 15 września będą obserwowane potoki pasażerskie i natężenie ruchu - zapowiada wiceprezydent Andrzej Grabiec. Trudno to nazwać złotym środkiem, obie strony protestują, więc to próba kompromisu. O tym co będzie potem, zadecydują rzeczowe przesłanki.
Komitet protestacyjny w swoim liście do prezydenta miasta i wczoraj, podczas spotkania i bezpośrednich rozmów w magistracie stanowczo zapowiadał, że jeżeli decyzja nie zostanie cofnięta, to mieszkańcy zablokują ulicę. My rozumiemy mieszkańców ul. Reduty Ordona - zapewnia Adam Ruciński. Ale miasto uwzględniło racje tylko jednej strony. Nas nikt o zdanie nie pytał. Gdzie na świecie prowadzi się autobus przez środek osiedla? Jesteśmy zdeterminowani wyjść i blokować ulicę.
Na osiedlu Somosierry mieszka ok. 5 tys. osób, na Reduty Ordona ok. 600. Wczoraj rozmawialiśmy z komitetem protestacyjnym z ul. Reduty Ordona. Mieszkańcy tej ulicy do sprawy podchodzą spokojnie i czekają na rozwój wypadków. Podkreślają, że protestują przeciwko nienormalnej sytuacji na ich ulicy.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 2 sierpnia 2006 roku.

* * *

Protesty mieszkańców

Mieszkańcy mówią, że to skandal, a decyzja godzi w interes społeczny. Władze miasta tłumaczą, że decyzję - przemyślaną - podjęły właśnie dla dobra mieszkańców. Chodzi o przeniesienie linii autobusowych 75 i 53 w Szczecinie z ulicy Reduty Ordona na Grota Roweckiego. Autobusy pojadą tędy na próbę już w poniedziałek.
Dotychczas linie 75, 53 i 60 kursowały ulicą Reduty Ordona. Jest jednokierunkowa, a kilka lat temu gruntownie ją wyremontowano. Od poniedziałku 75 i 53 pojadą równoległą - Grota Roweckiego. Urzędnicy wydali taką decyzję, bo mieszkańcy Reduty Ordona skarżyli się na hałas. Mieszkańcy osiedla Somosierry protestują. Już rok temu miasto chciało zmienić trasę, ale po negatywnej opinii Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zrezygnowało. Protestujący podpowiadają, że autobusy mogą jeździć nową ulicą Taczaka. Pomysł podoba się mieszkańcom pobliskiego osiedla Horeszków. Zastępca prezydenta zapowiada, że autobusy pojadą... ale za kilka lat i liczy, że protestujący zmienią zdanie. Protestujący złożyli we wtorek w urzędzie petycję przeciwko zmianie trasy autobusów - podpisało ją ponad czterysta osób. Protestujący zarzucają władzom miast, że nie liczą się z mieszkańcami, bo podejmują decyzje bez konsultacji społecznych i chcą uszczęśliwić ich na siłę, Dlatego będą nadal protestować, będą nadal zbierać podpisy i jeżeli zajdzie taka potrzeba to nawet zablokują ulicę.

Opracowanie jbrudnic, "TVP3 Szczecin" 1 sierpnia 2006 roku.

* * *

Na cudze konto

Gapowicze w Szczecinie mają coraz lepiej. Opisywany już przez nas proceder podszywania się pod inne osoby kwitnie. Wprawdzie Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapewnia, że wyłapuje coraz więcej oszustów, ale nadal czas i nerwy tracą ci, którzy niczemu nie są winni. A miasto w tym czasie robi gapowiczom prezent. Na ostatniej sesji szczecińscy radni zmniejszyli kary za jazdę bez biletu.
Syna od kilku lat nie ma w kraju. Tymczasem kolejny raz dostaliśmy wezwanie do zapłaty - denerwuje się Czytelniczka. - Podobno jechał autobusem bez biletu. Historia jakich wiele. Opisywaliśmy takie. Gdy kontrolerzy łapią pasażera bez biletu, a nie ma on dokumentów, proszą o podanie danych. Są gapowicze, którzy bezbłędnie mają wykute cudze personalia.
Nie pomaga wezwanie policji - przyznaje Andrzej Kuc, kierownik Działu Kontroli Biletów ZDiTM. Funkcjonariusze sprawdzą bowiem dane i potwierdzą, że taka osoba istnieje, mandat będzie wystawiony na nią. I niewinny dostaje wezwanie do zapłaty. Ma szczęście, gdy w czasie podanym na mandacie był poza Szczecinem i może to udowodnić. Jeśli był na miejscu, jego szanse maleją.
Na szczęście coraz częściej wyłapujemy osoby, które podszywają się pod innych - zapewnia A. Kuc. Wszystkie sprawy trafiają na policję. Ostatnio mamy kilkadziesiąt takich postępowań. Niedawno w ZDiTM była matka gimnazjalistki spod Stargardu Szczecińskiego. Dziewczyna uczy się w Szczecinie i tu podobno została przyłapana bez biletu. W domu dostała reprymendę. Kilka tygodni później, w nocy z soboty na niedzielę, rodzinę ze snu wyrwał telefon. Dzwonili policjanci, którzy twierdzili, że złapali właśnie córkę w Szczecinie na popełnieniu wykroczenia - mówi A. Kuc. A dziewczyna spała w drugim pokoju.
Złapano jej koleżankę, która, jak się okazało, podała fałszywe dane nie tylko policji, ale także kontrolerom w autobusie. Chcieliśmy wyposażyć kontrolerów w aparaty cyfrowe, by gapowiczom robić zdjęcia - mówi A. Kuc. Po konsultacjach z prawnikami musieliśmy z tego zrezygnować.
ZDiTM próbuje problem rozwiązać, ale wyjścia z sytuacji na razie nie znaleziono. Nadal niewinni tracą czas i nerwy, by dowieść, że nie są wielbłądami. A gapowicze zacierają ręce, bo nawet jeśli nie uda im się kogoś wrobić, zapłacą taniej, bo szczecińscy radni obniżyli wysokość kar za jazdę bez biletu.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 1 sierpnia 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - lipiec

* * *

Jeszcze jeździmy - szkodliwe upały

Wysokie temperatury od tygodni dają się wszystkim we znaki. Narzekają ludzie, schną rośliny, szwankują maszyny i urządzenia. Upały mogą się też przełożyć na problemy z wodą czy prądem. Ich skutki mogą również odczuć pasażerowie miejskiej komunikacji.
Na szczęście wysokie temperatury nie szkodzą naszym autobusom -zapewnia Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Bardziej skutki upałów odczuwają, niestety, nasi pasażerowie. W większości pojazdów nie ma klimatyzacji. W innych jest, ale w kilku niesprawna a fima, która miała usunąć usterkę, na razie sobie z tym nie poradziła. Nie ma co ukrywać, kupujemy to, na co nas stać lub w przypadku autobusów używanych, co jest akurat na rynku - tłumaczy prezes. Napewno są to dobre pojazdy, choć przy obecnych temperaturach pasażerowie mogą mieć powody do na rzekań. Nie mają ich natomiast mechanicy. Mimo upałów polickie auto busy nie są bardziej awaryjne niż zwykle.
Podobnie jest w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Dąbie". Wprawdzie zdarzają się awarie układadów chłodzenia, ale... Nie zauważyliśmy, by występowały znacznie częściej niż zwykle - zapewnia Roman Szok. Na pewno nie utrudnia to nam pracy, wykonujemy tyle kursów, co zawsze.
Identyczne zapewnienie usłyszeliśmy w SPA „Klonowica". Choć pogotowie techniczne na brak pracy nie narzeka, usterki zgłaszane przez kierowców nie mają związku z upałami. Dały się one we znaki tylko tramwajom. Ale tylko na początku, problemy skończyły się jakieś dwa-trzy tygodnie temu - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Odkąd temperatury się ustabilizowały, nie narzekamy na jakieś większe problemy.
Zdarzało się jednak, że niektóre typy wagonów odmawiały posłuszeństwa i tylko wysokie temperatury mogły być tego przyczyną. Układy po prostu się przegrzewały. Z tego samego powodu dochodziło do przeciążeń sieci trakcyjnej i dwóch wybrzuszeń szyn.
Ale kłopoty były zawsze krótkotrwałe - zapewnia K. Turczyn. Poza tym mamy to szczęście, że w okresie wakacyjnym kursuje mniej wagonów. Zatem nawet jeśli dojdzie do awarii, natychmiast jesteśmy w stanie uruchomić skład rezerwowy. Takiego komfortu nie będzie, jeśli upały będą się dawać we znaki także we wrześniu. Wtedy kilka awarii tramwajów w krótkim czasie może się mocno dać we znaki pasażerom. Na razie nikt jednak nie roztacza tak czarnych wizji. Upały mają podobno zelżeć w połowie sierpnia

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 31 lipca 2006 roku.

* * *

Niebezpieczna Arkońska

Kierowcy i pasażerowie poczekają jeszcze na remont ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej w Szczecinie. Obecny ich stan niszczy auta, a tramwaje mogą w każdej chwili stanąć.
Arkońska i Niemierzyńska, to najgorsze ulice w mieście, podobnie Potulicka. Jeździ się nimi okropnie, nie można nawet porozmawiać, taki jest hałas w samochodzie. Dzięki takim ulicom mam znów do remontu zawieszenie - mówi Jolanta Pająk, kierowca taksówki Lider Taxi. Ostatnio musiałam trzy razy pod rząd jechać do szpitala. Tych ulic nie da się teraz ominąć, bo jest objazd Słowackiego.
Stan ulic na Niebuszewie jest tak fatalny, że nie pomagają nawet doraźne prace ze strony drogowców z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W zeszłym roku jeden kierowca na ul. Arkońskiej uszkodził sobie auto, w tym były już trzy zgłoszenia. Lepiej jest na Niemierzyńskiej, rok temu było jedno zgłoszenie, w tym jeszcze żadnego.
Ciągle tam naprawiamy, ale to nic nie daje, cały ciąg wymaga gruntownego remontu - przyznaje Marek Hańko z ZDiTM. Podbudowa jezdni już nie wytrzymuje, wymiany wymaga też torowisko, kiedyś wstrzymany był nawet ruch tramwajów. Po naprawach tramwaje jeżdżą do dziś. Ale w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym nikt wątpliwości nie ma. Na całej długości ulic tramwaje jeżdżą 20 km na godz., miejscami 10 km na godz. Tory wymagają pilnej interwencji - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Naprawy są nieefektywne. Będziemy jeździć tak długo jak się da, nie wiadomo, kiedy stan będzie na tyle katastrofalny, że jeździć przestaniemy. To może być za rok. Nie wiem, czy do 2008 roku da się jeździć.
Tymczasem Wydział Inwestycji Urzędu Miasta przewiduje, że przebudowa mogłaby się zacząć najwcześniej w drugim półroczu 2008 roku. Odległy termin wynika m. in. z wydłużonych procedur, długiego czasu przygotowania inwestycji. Ulice Arkońska i Niemierzyńska leżą w ciągu komunikacyjnym biegnącym od al. Wojska Polskiego, poprzez spacerową do ul. Krasińskiego. W takim ujęciu należy rozpatrywać przebudowę tych ulic - tłumaczy Elżbieta Turska, zastępca dyrektora WIM. Trwają przygotowania do rozpisania w roku bieżącym przetargu na wykonanie opracowania koncepcyjnego, łącznie z analizą ekonomiczną i podziałem na zadania.
Zdaniem miasta trzeba m. in. kompletnie przebudować ulicę i torowisko oraz to co pod i nad ziemią, przebudowa skrzyżowań Krasińskiego - Niemierzyńska - Niemcewicza i Wojska Polskiego - Spacerowa - Szafera, korekta przebiegu ul. Spacerowej wraz z torowiskiem do Wojska Polskiego. To wszystko może kosztować 55 - 60 mln zł.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 31 lipca 2006 roku.

* * *

Artystyczny tramwaj

Od dzisiaj na pasażerów komunikacji miejskiej w Szczecinie czeka spora niespodzianka. Będą mogli jeździć tramwajem pomalowanym przez szczecińskich artystów. To promocja mającego powstać za trzy lata Muzeum Techniki i Komunikacji.
Tramwaj typu 105 N został pomalowany na zewnątrz, a wcześniej gruntownie odnowiony. Motywem przewodnim reklamy są zabytkowe pojazdy komunikacji miejskiej oraz kolejowej. Wszystkie naniesione farbami na jasne tło. Autorem pomysłu jest Wojciech Koniuszek, szczeciński artysta związany z galerią OFFicyna.
Chcemy w ten sposób przyzwyczaić szczecinian do tworzącego się muzeum. Chcemy pokazać w nim wszystkie eksponaty związane z naszą komunikacją - tłumaczy Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.
Ten tramwaj to kolejny efekt naszej współpracy z muzeum. Nie wykluczamy, że takich pojazdów pojawi się na naszych torowiskach więcej - dodaje Krzysztof Turczyn, dyr. ds. eksploatacyjnych MZK Szczecin. Muzeum ma ruszyć w 2009 r. na terenie zajezdni Niemierzyn. Miłośnicy komunikacji żartują, że pomalowany tramwaj, to najdłuższa reklama na świecie.

Opracowanie Mariusz Parkitny, "Głos Szczeciński" 24 lipca 2006 roku.

* * *

Wyremontowane tramwaje ruszają na trasy

Dwa wagony typu 105N w czwartek opuściły warsztaty i od soboty znów będą jeździły na trasach. Remont każdego kosztował ponad 400 tys. zł.
Ze starych zostały praktycznie tylko ramy - mówi Wiesław Górski, kierownik wydziału napraw taboru MZK Szczecin. Wózki są po regeneracji, silniki także.
Z zewnątrz tramwaj wygląda jedynie jak odświeżony. Konstrukcja pozostała bez zamian. Nawet numery boczne mają jak przed remontem. Wewnątrz zamontowano nowe wyściełane krzesełka, nową wykładzinę, a także m.in. wentylację, dzięki której w czwartkowe południe w wagonie czuło się przyjemny powiew schłodzonego powietrza.
Kolejne wyremontowane wagony wyjadą z warsztatów w sierpniu, a do końca roku będzie ich siedem - chwali się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Plany na przyszły rok mamy jeszcze większe. Wagony przed remontem miały ok. 20 lat. Jak zapewnia Górski, po modernizacji będą mogły wozić szczecinian jeszcze przez 15 lat.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 21 lipca 2006 roku.

* * *

Teraz mniej hałasuje

Historyczna chwila dla szczecińskich tramwajów. Warsztaty Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego opuścił wczoraj pierwszy zmodernizowany skład wagonów 105N.
Skład przeszedł już jazdę próbną, a w sobotę lub poniedziałek powinien rozpocząć wożenie pasażerów. Mniej hałasuje, jest w łagodnych, ciepłych kolorach - zachwala Wiesław Górski, szef wydziału napraw MZK. Pokryty jest trwałym lakierem samochodowym.skład - bardzo cichy Wagony wyglądają jak nowe, choć mają po dwadzieścia lat. Ich jazda ma być płynna, kapitalnemu remontowi poddane zostały wózki. Do końca roku zmodernizowanych będzie siedem wagonów. Dwa kolejne są na ukończeniu. Są plany by w przyszłym roku wyremontować przynajmniej cztery wagony. Te byłyby wyposażone w klimatyzację oraz kamery.

Opracowanie mago, foto: Marcin Bielecki"Głos Szczeciński" 21 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj ręcznie malowany

Pierwszy w Szczecinie tramwaj artystycznie malowany ruszy na początku tygodnia ulicami miasta. Wcześniej będzie można zobaczyć go w sobotę w dawnej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej.
Grafika na tramwaju przedstawia legendarne pojazdy: warszawę, autobus typu ogórek, samochód z fabryki Stoewera, motocykl Junak, tramwaje typu bremen i "N".
Pomysł ręcznego pomalowania pojazdu wyszedł od Wojciecha Koniuszka. Chodziło mi o umilenie wizerunku miasta - tłumaczy młody szczeciński artysta. Z rozmów z MZK narodziła się wizja, żeby taki artystyczny tramwaj promował Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki". Współpracę przy realizacji projektu Koniuszek zaproponował trojgu twórcom - przyjaciołom: Jowicie Żychniewicz, Mariuszowi Osmulskiemu i Jerzemu Lisakowi. Zaprzyjaźnili się jeszcze w szczecińskim plastyku. Niedawno skończyli artystyczne uczelnie, teraz na zamówienie malują artystycznie ściany budynków (na zewnątrz i w środku), ale jeżdżące ściany tramwaju to dla nich było novum. Byliśmy zaskoczeni, że Wojtek wybrał taki przedmiot do pomalowania - zdradza Jowita Żychniewicz. Każdy z nas znalazł sobie pojazd, który chciał na tym tramwaju uwiecznić. Ja wybrałam autobus "ogórek".
A kłopot był duży, bo żeby rysunki były trwałe, musieliśmy je wykonać farbami przemysłowymi (do łodzi), a one tężeją od razu - opowiada Wojciech Koniuszek. Po trzech i pół tygodniu malowania tramwaj jest już gotowy. Nam się ten projekt bardzo podoba - stwierdza Ryszard Tamm, kierownik zajezdni tramwajowej Pogodno MZK. Ma większą duchową wymowę. Nie promuje słoików ani telewizorów, tylko muzeum, które wspiera całe MZK. A te rysunki dodają uroku tramwajowi.
Ten projekt jest po to, żeby rozpogodzić miasto, rozweselić ludzi oczekujących na przystankach - mówi Jowita Żychniewicz. Wybraliśmy do pomalowania ciepłe kolory. Z naszego punktu widzenia, jest to też fajna platforma do przyszłych działań - zapowiada Bartosz Wójcik, szef OFFicyny, która wspierała artystów. Chcemy, żeby to był zwykły tramwaj liniowy, który jest niezwykły. Żeby w nim też np. prezentować wystawy.
W sobotę o godz. 12 tramwaj zostanie pokazany szczecinianom w siedzibie Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki", czyli w dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej 18 A. Na początku tygodnia pojazd wyruszy na ulice Szczecina. Będzie jeździł na linii 9 i 1.

Opracowanie Ewa Podgajna "Gazeta Wyborcza" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Drogie ryzyko

Z opublikowanych przez służby kontrolne danych wynika, że najwięcej gapowiczów ujawnianych jest na trasie linii autobusu pośpiesznego „B" oraz tramwaju nr 3. Od marca do maja br., a więc zaledwie w ciągu dwóch miesięcy, wystawiliśmy 16.500 wezwań do zapłaty kary za jadę bez ważnego biletu, mówi MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy ZDiTM w Szczecinie. Ta znaczna liczba ujawnionych przejazdów bezbileto-wych nie przekłada się na tzw. ściągalność, bo kształtuje się ona na poziomie zaledwie 23%. Z ogólnej liczby gapowiczów anulowano ponad 1500 mandatów, bo pasażer przedstawił w cigu 3 dni ważny bilet lub legitymację uprawniającą do przejazdów ulgowych. W blisko 150 przypadkach gapowicze podali nieaktualne dane adresowe i wezwania wróciły do ZDiTM.
Rekordy bezbiletowych przejazdów bije linia pośpieszna „B", gdzie ujawnianych jest najwięcej gapowiczów. Nie wiem, z czego to wynika, czasami po prostu biletu nie ma gdzie kupić, mówi pani Patrycja, pasażerka autobusu. Ja czasami jadę na gapę, bo jak rodzice nie mają pieniędzy, to nie wykupię na czas znaczka do sieciówki, potwierdza Maciek, uczeń technikum. Trzeba też jasno powiedzieć, że wielu kierowców nie chce sprzedawać biletów poza wyznaczonymi godzinami. Uważam to za absurd, bo to przecież przewoźnikowi powinno zależeć na tym, by jak najwięcej pasażerów jechało z opłaconym biletem, mówi LONGINA KACZMAREK, miejski rzecznik konsumentów.
Myślę, że przynajmniej 30% z ujawnionych to gapowicze z konieczności, czyli z powodów finansowych, mówi jeden z kontrolerów. Widzę, jak czasami emeryci czy renciści jadą wcześnie rano do lekarza i z powodu braku pieniędzy nie wykupują biletów. Od każdej kary jest możliwość odwołania, ale warunkiem jest złożenie tego na piśmie. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie i brane są pod uwagę wszystkie okoliczności, mówi rzecznik ZDiTM. Rzecznik dodaje też, że bez biletów jeżdżą pasażerowie z wszystkich grup wiekowych, choć nieco większą liczbę stanowią ludzie młodzi. W jakimś sensie tłumaczyłoby to znaczną liczbę gapowiczów na linii „B", gdyż osiedla, które obsługuje, w większości są zasiedlone przez młodych mieszkańców.
Przyjemność jazdy bez biletu kosztuje słono: jeśli karę zapłacimy w ciągu 7 dni, wyniesie ona 75 zł, jeśli w terminie późniejszym - kara wzrośnie do 107 zł, plus w obu wypadkach cena biletu, 68 kontrolerów, pracujących na trzy zmiany we wszystkie dni tygodnia, najwięcej gapowiczów ujawnia w godzinach rannych. W ubiegłym roku wystawiono ponad 70 tys. mandatów za przejazd bez ważnego biletu. Na to, czy warto ryzykować tak drogie przejazdy, musimy sobie odpowiedzieć sami...

Opracowanie Leszek B., "Panorama 7" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Kłopot z kładką

Mieszkańcy domagają się przystanków na ul. Wilczej, policja uważa, że to byłoby niebezpieczne, a radni, zanim poprą jedną ze stron, chcą miejsce obejrzeć.
143 mieszkańców podpisało się pod wnioskiem o usytuowanie w rejonie kładki nad ul. Wilczą przystanków autobusowych. O tym, że kładka jest niewykorzystywana, to wszyscy wiedzą - mów Lucjan Rudnicki, szef Rady Osiedla Niebuszewo. Okoliczni mieszkańcy jadący od miasta muszą wysiadać przy Szkole Podstawowej nr 18 i wracać do kładki. Pomiędzy przystankami jest 1100 metrów.
Już trzy lata temu mieszkańcy wnioskowali o zatoki dla autobusów do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Przystanków nie zbudowano. W tym roku prośba pojawia się ponownie.
Kilka tysięcy ludzi potrzebuje tych przystanków, żeby były na żądanie, nie muszą się cały czas zatrzymywać - wyjaśnia Andrzej Płachecki, mieszkaniec. Nikt nie chce przystanku w stronę Polic przy kładce, ale 105 metrów za nią, gdzie nie ma roślinności, spadków. Ktoś sobie wyobraził, że mają stać przy kładce i stąd problem. Taką furę pieniędzy wpakowano w kładkę i komu się to przyda? Bloki przy kładce zamieszkują ludzie starsi.
Zdaniem wiceprezydenta Andrzeja Grabca, odpowiedzialnego m. in. za komunikację, w kierunku z Polic do centrum można by przystanek usytuować za kładką, gdzie obecnie znajduje się dodatkowy pas ruchu. W drugą stronę sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, a myślę, że ten przystanek bardziej by mieszkańców zadowolił - zastrzega Andrzej Grabiec. Jest temu przeciwna policja, ze względu na niebezpieczny zakręt, słabą widoczność. Sprawą zajmował się zespół bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Inżynier ruchu drogowego z policji wylicza, że lokalizowanie przystanków przy spadach jest zakazane, że kierowca autobusu miałby kłopot z ruszeniem i wyjechaniem z zatoczki, i że miejsca niebezpieczne trzeba likwidować, a nie tworzyć. Podchodzimy do rozwiązań sprzyjających ludziom bardzo racjonalnie i idziemy im na rękę - mówi asp. Janusz Mila z drogówki. W tej sytuacji nie mówimy "nie", żeby mówić "nie". W tym miejscu przystanek nie wchodzi w rachubę ze względów bezpieczeństwa. Mieszkańcy szukają pomocy radnych z komisji gospodarki komunalnej. Wczoraj radni postanowili, że miejsce muszą dokładnie obejrzeć.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Lżej gapowiczom

Osoby, które notorycznie nie kasują biletów w autobusach i tramwajach, może wkrótce się ucieszą. Szczecińscy radni na najbliższej sesji będą rozpatrywać uchwałę, która ma obniżyć karę za jazdę bez biletu. Jeśli wejdzie w życie, stracą ci, którzy uczciwie płacą za bilety sieciowe, ale bywają roztargnieni.
Projekt przewiduje, że kara za jazdę bez biletu ma być obniżona ze 107 zt do 95. Uiszczona u kontrolera lub w terminie 7 dni od wystawienia mandatu - z 75 do 67 zł. Ci, którzy notorycznie nie kasują biletów, a „wpadają" raz na kilka miesięcy, zyskają. Stracą natomiast zapominalscy, którzy kupują bilety miesięczne lub kwartalne, ale nie zawsze mają je przy sobie. Nadal kara wystawiona za takie przewinienie ma być anulowana. Dziś przepisy przewidują na to 3 dni. Ale ZDiTM - jeśli nowa uchwała RM wejdzie w życie - będzie pobierał opłatę manipulacyjną w wysokości 10 proc. To oznacza, że po kieszeni dostaną roztargnieni, którzy co miesiąc stoją w kolejce do jednej z nielicznych kas ZDiTM, by kupić znaczek do sieciówki, a w razie wpadki - dostarczyć go potem do siedziby ZDiTM. Ci, którzy lekceważą przepisy i jeżdżą za darmo, będą karani łagodniej.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 20 lipca 2006 roku.

* * *

Długi będzie oświetlony

Most Długi w Szczecinie ma zyskać nocą na uroku. Wszystko za sprawą podświetlenia, które będzie podkreślać jego architektoniczne walory.
Z kilkunastu milionów, które są do wydania na przyszłoroczne regaty w ramach kontraktu wojewódzkiego, miasto chce wydać ok. 450 tys. zł na iluminację Mostu Długiego. Do września powinien być gotowy projekt z pozwoleniami, który szykuje biuro projektowe Studio A4. Kompletne oświetlenie według projektu musi być zrobione do końca roku. Taki jest warunek, żeby pieniądze nie przepadły.
Oświetlenie ma podkreślić walory architektoniczne i zabytkowy charakter Mostu Długiego - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony środowiska Urzędu Miasta. Potrzebne będzie do tego kilkadziesiąt punktów świetlnych.
Już w ubiegłym tygodniu most był podświetlany na próbę, po to by sprawdzić, jak pomysł architektów wygląda w rzeczywistości. Z oprawami poruszał się po moście alpinista.
Były próby, bo wizualizacje komputerowe nie są w stanie oddać rzeczywistości - wyjaśnia Michał Bay, prezes spółki projektowej Studio A4. Projekt podświetlenia to zadanie nietypowe, jeśli chodzi o przeprawy mostowe, to tego się w Szczecinie chyba nie robi.
Podświetlone będą m. in. wieżyczki, środkowe przęsło główne, kratownice stalowe przęseł bocznych i betonowe balustrady.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 19 lipca 2006 roku.

* * *

Droga na uboczu - autobusy zmienią trasę?

Do naszej redakcji co jakiś czas docierają sygnały dotyczące działania komunikacji miejskiej. Tym razem zadzwoniła do nas Czytelniczka, która regularnie dojeżdża na leczenie do centrum rehabilitacyjnego na os. Majowym. Mimo że w tym rejonie kursuje kilka autobusów, żaden z nich nie zatrzymuje się obok placówki na Iwaszkiewicza.
W NZOZ "Rehabihtacja - Majowe" przyjmowane są m.in. osoby z dysfunkcją ruchu oraz takie, które w przeszłości doznały urazów i w tej chwili potrzebują specjalistycznej opieki. Dla zdrowej, pełnej sił osoby przejście kilkuset metrów od przystanku autobusowego przy ul. Łubinowej do placówki nie stanowi większego problemu. Jednak chorym może sprawić znaczne kłopoty. Nasza Czytelniczka skarży się na usytuowanie przystanków. Wyznaczono je tak, że wszystkie pojazdy okrążają ul. Iwaszkiewicza.
A jest ich niemało - w pobliżu kursują autobusy linii 66, 71, 77, B i D. Żaden z nich nie zatrzymuje się jednak obok centrum rehabilitacji. Zdrowym i sprawnym osobom mój problem może się wydać całkiem błahy, ale dla ludzi wymagających leczenia sprawa ta urasta do całkiem pokaźnych rozmiarów - mówi nasza Czytelniczka.
Do tej pory nikt się oficjalnie nie skarżył na usytuowanie postoju i z tego, co mi wiadomo, nikt nie wniósł pisemnej skargi do przewoźnika. Wielokrotnie się jednak zdarzało, że z ust pacjentów padały słowa skargi na niewygodę związaną ze źle wytyczoną trasą przejazdu pojazdów komunikacji miejskiej - potwierdza jedna z pracownic centrum rehabilitacyjnego.
Znamy problem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jeszcze kilka lat temu przystanki były usytuowane przy ul. Iwaszkiewicza. Swój sprzeciw wyraziła wtedy rada pobliskiego osiedla i trasę nieco zmieniono - wyjaśnia. Jeżeli pacjentom centrum rehabilitacyjnego lub mieszkańcom okolicy zależy na przywróceniu starego postoju autobusów, powinni wystąpić z wnioskiem do ZDiTM. W ciągu dwóch miesięcy rozpatrzy go Wydział Aktywności Gospodarczej w UM.

Opracowanie chor, "Kurier Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Sknocili w Zdrojach?

Niemal w całym mieście trwa wymiana wiat przystankowych. Stare - metalowe lub metalowe z szybami wymieniane są na bardziej estetyczne ze szkła i tworzyw sztucznych. Z wymiany wiat zadowoleni są także mieszkańcy Zdrojów. Ale krytykują jej nową lokalizację.
Przystanek „Zdroje krzyżówka" w kierunku Basenu Górniczego jest naprawdę duży, miejsca tam nie brakuje - tłumaczy pan Piotr. Stara wiata stała z tyłu, środek chodnika był wolny. Nowa stanęta tak, że przejść trudnowiata źle postawiona Ale to niejedyny kłopot. Ludzie oczekujący na autobus między wiatą a krawężnikiem mają teraz znacznie mniej miejsca. Tymczasem z przystanku korzysta wiele osób, co chwilę podjeżdża jakiś autobus. Osoby wysiadające i te, które chcą się dostać do pojazdu, potrącają się i depczą sobie po nogach. Chciałbym poznać „geniusza", który to wymyślił - mówi Czytelnik. Niech tam trachę postoi i zaobaczy, co narobił. Jeśli na ograniczonej powierzchni znajdzie się jeszcze choćby jeden wózek z dzieckiem, na przystanku panuje tłok. A za wiatą kilka metrów pustego chodnika... Zarżd Dróg i Transportu Miejskiego problemu nie widzi. Przyznaje tylko, że nowa wiata stanęła w innym miejscu. Ale zgodnie z przepisami. I to powinno pasażerom wystarczyć.

Opracowanie i foto ToT, "Kurier Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Kierowca zamknął drzwi przed nosem

Nasz Czytelnik biegł do autobusu 300 metrów tylko po to, żeby zobaczyć jak kierowca zamyka mu drzwi przed nosem. Zdaniem pasażera, autobus odjechał z przystanku przed czasem.
Do całej sytuacji doszło w środę wieczorem. Nasz Czytelnik wracał z pracy i jak zwykle chciał pojechać z przystanku na pl. Kościuszki autobusem linii nr 81 w kierunku Przecławia. Przy KFC zauważyłem, że nadjeżdża autobus więc postanowiłem podbiec - relacjonuje pan Michał. - Przebiegłem ponad 300 metrów, kierowca koło mnie przejeżdżał i widział, że biegnę, a mimo to zamknął mi drzwi przed nosem!
Pan Michał zdążył jeszcze włożyć między drzwi teczkę i machał do kierowcy, żeby otworzył. Kierowca jednak ruszył, a nasz Czytelnik o mało nie stracił swojej torby. Musiałem mocno za nią pociągnąć. Inaczej teczka pojechałaby beze mnie - opowiada. W dodatku po tym zdarzeniu spojrzałem na zegarek i była 21:44/21:45, a według rozkładu jazdy autobus z pl. Kościuszki powinien odjechać o 21:46.
Pan Michał podkreśla, że taka sytuacja zdarzyła mu się nie po raz pierwszy. Ma już dość takiego zachowania kierowców i tym razem postanowił złożyć skargę. Całą sytuację opisał nam. Płacę za bilet sieciowy rocznie ponad 1200 zł, a kierowca tak mnie traktuje - argumentuje. Gdybym u siebie w pracy wykazał się takim chamskim i złośliwym zachowaniem wobec klienta, to bym wyleciał z pracy z hukiem. I to z naganą! Liczę na przykładne ukaranie kierowcy tego autobusu.
Skarga pana Michała trafiła także do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jego pracownicy sprawdzili już przy pomocy monitoringu zainstalowanego w autobusie, czy rzeczywiście pojazd odjechał przed czasem. Autobus odjechał z przystanku dokładnie o 21.45 i 32 sekundy - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Takie przyspieszenie nie uprawnia do nałożenia kary na kierowcę. Przy pomocy monitoringu nie da się jednak ustalić, czy rzeczywiście kierowca zamknął drzwi przed nosem pasażera. Zostaliśmy jednak zapewnieni, że sprawa zostanie wyjaśniona, a skarga pana Michała rozpatrzona w terminie do 30 dni.

Opracowanie paw, "Głos Szczeciński" 18 lipca 2006 roku.

* * *

Nie zaciągnął hamulca

Jedna osoba została ranna w niecodziennym zderzeniu samochodu z tramwajem. Renault escape zjechał z chodnika i uderzył w jadący tramwaj. Auto stoczyło się, bo kierowca nie zaciągnął hamulca ręcznego w samochodzie. Do wypadku doszło w niedzielę przed południem na al. Wyzwolenia. Kierowca renault zaparkował auto na chodniku i poszedł na pobliski rynek po zakupy.
Chciałem tylko kupić pomidory. Nagle usłyszałem huk. Gdy wróciłem zobaczyłem, że mój samochód i tramwaj są rozbite - opowiadał kierowca. Renault stoczył się z chodnika i tyłem uderzył w bok tramwaju. Uderzenie było tak silne, że auto odbiło się od niego, wjechało ponownie na chodnik uderzając w zaparkowanego tam vw transportera. Pasażer tramwaju siedzący za motorniczym został ranny. Głową uderzył w szybę. Przerwa w kursowaniu tramwajów trwała 35 minut.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 17 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj mocno rozreklamowany

Tramwaj reklamujący przyszłoroczny finał regat The Tall Ships' Races wyjedzie dziś na ulice Szczecina. Mało brakowało jednak, by musiał pozostać w zajezdni.
Policja zapowiedziała bowiem, że zatrzyma pojazd, jeżeli zobaczy go na ulicy. O co poszło? O sposób, w jaki oklejono tramwaj reklamą. Reklama zajęła bowiem cały skład tramwaju, także część kabiny motorniczego. Wolne pozostały tylko boczne okienka. Przy obrocie do tyłu patrzący przez folię motorniczy miałby utrudnioną widoczność. - Przepisy wymagają, aby kierujący danym pojazdem miał pole widzenia 180 st. Gdyby policjanci zobaczyli tak oklejony tramwaj na ulicach, musieliby zatrzymać pojazd - potwierdza Artur Marciniak, rzecznik szczecińskiej policji.
Biuro regat uzgodniło projekt z MZK, które go nie kwestionowało - wyjaśnia Dawid Brzozowski z biura prasowego Urzędu Miasta. Mieliśmy przecież prawo przypuszczać, że MZK wie, jak okleja się tramwaj. Wykonawstwo należało do nich. Poinformowali nas, że zostanie do tego użyta specjalna folia "one way vision".
wagon po usunięciu folii z szyb przy kabinie motorniczego Teoretycznie taka folia nie zasłania pasażerom widoku za oknem. W praktyce jednak bardzo go ogranicza, a po zmierzchu prawie całkowicie zasłania. Po zastrzeżeniach policji pracownicy MZK usunęli wczoraj folię z okien kabiny motorniczego.
Otrzymaliśmy taką dyspozycję od zleceniodawcy, który po zasięgnięciu opinii policji zlecił usunięcie tej części reklamy - tłumaczy dyrektor Krzysztof Turczyn z MZK. Tak zwane panoramiczne reklamy można zobaczyć na wielu innych szczecińskich tramwajach i autobusach. Nigdy dotąd jednak policja nie zatrzymała z tego powodu któregoś z nich. Ale czy widziała pani tak bardzo oklejony tramwaj, aż na szybie motorniczego? - pyta Artur Marciniak.
Odpowiedzi udzielił nam jeden z motorniczych: Ja już jeździłem tak mocno oklejonymi tramwajami - mówi pan Mietek, który wczoraj wyprowadzał tramwaj z reklamą regat z zajezdni. Kilka miesięcy temu, po skargach pasażerów, wiceprezydent Andrzej Grabiec zapowiadał wycofywanie się z reklam na oknach pojazdów komunikacji miejskiej. Jednak nic się nie zmieniło. Zapytany wczoraj o tę deklarację Urząd Miasta milczy. Nie będzie oficjalnego komentarza - mówi Brzozowski. Dyrektor Turczyn obiecuje jednak: Od reklam całowagonowych , które od góry do dołu oklejają wagon, będziemy odchodzić. Ale ta reklama jest szczególna, dlatego wyraziliśmy na nią zgodę. Dotyczyła przecież promocji regat, które są największym wydarzeniem od lat w Szczecinie. Na następne reklamy typu całoskładowego na pewno nie będziemy wyrażać zgody.
Tramwaj reklamujący regaty przez dwa dni, w sobotę i niedzielę, w godz. 9-17 będzie kursował na trasie linii 7 według specjalnego rozkładu jazdy. Przez te dwa dni mieszkańcy będą mogli korzystać z niego bezpłatnie. Natomiast od poniedziałku kursować będzie już według normalnego rozkładu. Tramwaj będzie wykorzystywany na różnych liniach do połowy sierpnia przyszłego roku. Na tę reklamę miasto wyda 31 tys. zł.

Opracowanie Ewa Podgajna, "Gazeta Wyborcza" 14 lipca 2006 roku. Foto: Cezary Aszkiełowicz A/G

* * *

Autobus wraca do stoczni - skuteczny radny?

Stoczniowcy z "Gryfii" mają powody do zadowolenia. Po ich protestach na swoją dawną trasę powraca autobus linii 53. Sprwę dojazdu do pracy na ostatniej sesji RM poruszył radny Bolesław Gronkowski.
Interwencja radnego okazała się skuteczna. ZDiTM postanowił zmienić rozkład jazdy. Od poniedziałku (17 bm.) poranne kursy linii 53 z Pomorzan zostają wydłużone do pętli"Ludowa".

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Chwasty tygodnia - dochodowa linia 75.

Aż 185 tys. zł skasowała krakowska firma, która stwierdziła, że najbardziej dochodową linią autobusową w Szczecinie jest linia nr 75, a najbardziej deficytową tramwajowa szóstka. Nasi szczecińscy specjaliści od spraw komunikacji do takich wniosków by nie doszli, czy też chcieli więcej za ekspertyzę?

Opracowanie M. Kwiatkowski, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Zasłona promocyjna

Szczecin starannie przygotował mobilną promocję Tall Ships Races 2007. Przez weekend tramwajem z reklamą zlotu będzie można jeździć za darmo jedną z najdłuższych tras w mieście. Kłopot polega na tym, że policja zatrzyma tramwaj, gdy tylko ten ruszy z zajezdni.
Problem jako pierwsi odkryli czytelnicy "Kuriera" i miłośnicy komunikacji miejskiej, którzy bardzo dokładnie przestudiowali zdjęcie ze środowego wydania gazety. Tak zwana półprzejrzysta reklama umieszona na burtach i oknach wagonów ogranicza także widoczność motorniczemu. Wolne pozostało tylko okienko na samym przodzie, z którego ciężko skorzystać. W ten sposób prowadzący pojazd może nie zauważyć np. samochodu jadącego z jego lewej strony.
Tak oklejony tramwaj nie może wyjechać na ulice Szczecina - twierdzi Dariusz Zajdlewicz, naczelnik sekcji Ruchu Drogowego KMP w Szczecinie. Jeśli policjanci zobaczą go w ruchu, będą musieli zatrzymać pojazd. Pasażerowie zostaną wysadzeni, tramwaj odstawiony do zajezdni, a motorniczy ukarany 150-złotowym mandatem. Szczecińscy urzędnicy są zaskoczeni informacją, że reklama została źle umieszczona. Wszystko było uzgadniane z MZK - zapewnia Dawid Brzozowski, z biura prasowego UM. Nikt dotąd nie informował nas o jakiś nieprawidłowościach.
Dyrekcja MZK zapewnia, że reklamę umieszczono zgodnie z zasadami, ale po informacjach "Kuriera" wagon miał być poddany kolejnym oględzinom. Reklama finału zlotu wielkich żaglowców w sierpniu 2007 roku kosztowała Szczecin 31 tys. złotych. Ma być widoczna na różnych trasach, aż do samego zlotu. W sobotę i niedzielę promocyjny tramwaj ma jeździć jak "siódemka", czyli jedną z najdłuższych tras tramwajowych w Szczecinie. Za przejazd według specjalnego rozkładu (pomiędzy normalnymi kursami linii 7) w sobotę i niedzielę nie trzeba będzie płacić. Od poniedziałku zaś oklejone wagony zostaną włączone do normalnej pracy.
Jeszcze kilka miesięcy temu MZK, jak i sam magistrat zapowiadały wycofanie się z reklam na oknach pojazdów miejskiej komunikacji. Dziś miasto reklamuje w ten sposób sztandarową imprezę. Na dodatek z zagrożeniem bezpieczeństwa pasażerów i przechodniów.

Opracowanie ArR, "Kurier Szczeciński" 14 lipca 2006 roku.

* * *

Wandal w akcji

Musiałem się wyładować bo zdenerowała mnie dziewczyna - tłumaczył 18-latek, licealista który rozbił szybę wiaty na przystanku autobusowym.
Było kilkanaście minut po godzinie trzeciej rano, kiedy 18-letni Daniel M., uczeń liceum, wyszedł z pubu Akademia przy centrum Kinga w Policach. Był wściekły, wymachiwał rękoma, krzyczał. Podbiegł do wiaty autobusowej (przystanek początkowy linii 107) i rozbił szybę. Miał pecha, bo funkcjonariusze KPP w Policach wszystko zarejestrowali. Wandala zabrano do komendy. Okazało się, że miał ponad promil alkoholu. Będzie musiał pokryć straty. Czeka go także sprawa w Sądzie Grodzkim.

Opracowanie pit, "Głos Szczeciński" 13 lipca 2006 roku.

* * *

Pieszo ulicą

Pracownicy firm znajdujących się przy posesji Zwierzyniecka 16 od 3 marca narażają życie, by dostać się do zakładu pracy. Wszystko to za sprawą likwidacji przystanku Autostrada nż dla linii 73, 79 w kierunku Płoni. Przystanek w drugą stronę nadal funkcjonuje. Osoby pracujące m.in. w składzie drzewnym i zakładzie ślusarskim wysiadają na przystanku Zwierzyniecka w Kijewie i udają się na kilkunastominutowy spacer drogą krajową nr 10, zajmującą miejsce w czołówce najbardziej niebezpiecznych polskich dróg.
Wysłaliśmy już wiele pism m.in. do Komendy Wojewódzkiej Policji i Urzędu Miasta. Otrzymane odpowiedzi były lakoniczne, a uzasadnienia niejasne. Nasze prośby niestety pozostają bez echa - skarży się Fiedorowicz, dyrektor składu drzewnego.
Z uzasadnienia wysłanego pracownikom przez Komendę Wojewódzką Policji wynika, że przystanek znajdował się na niebezpiecznym odcinku drogi szybkiego ruchu. Stąd też jego likwidacja. Wdłuż drogi nie ma ani chodnika, ani porządnego pobocza. Policjanci przejeżdżający Zwierzyniecką często zwracają nam uwagę, że nie powinnyśmy chodzić tędy do pracy. Problem w tym, że nie mamy wyjścia. Istna paranoja! - oburzają się panie Teresa i Barbara, pracujące w składzie drzewnym Felix. Kiedy po południu wracamy z pracy, jesteśmy świadkami gorszących scen. Stary przystanek Autostrada nż w kierunku Basenu Górniczego, nieużywany już przez komunikację miejską, zajęły na miejsce swej pracy panie lekkich obyczajów.
Jak się dowiedzieliśmy, bezpieczeństwo pracowników zakładów przy Zwierzynieckiej ma się poprawić. Przygotowujemy właśnie przetarg na budowę chodnika na odcinku od ul. Sowiej do wjazdu na autostradę - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie nami, "Kurier Szczeciński" 13 lipca 2006 roku.

* * *

Prawie jak nowe - tramwaje na 15 lat

Za blisko 10 dni w mieście pojawią się prawie nowe tramwaje. Prawie, bo ze starych wagonów pozostały tylko szkielety. Resztę elementów wymieniono, a wózki jezdne przeszły kapitalny remont. Na początek przemalowane na czerwono wagony odbędą jazdy próbne.
W Polsce obowiązuje tendencja, by część taboru wymieniać na nowy, modernizując jednocześnie to, co się jeszcze odnawiać opłaca - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. U nas z zakupami nie jest, najlepiej zatem staramy się przynajmniej jak najwięcej wagonów odnowić.
Modernizacja starego wagonu kosztuje ok 470 tys. zł. Nowych tego typu praktycznie się nie wytwarza - co najwyżej na indywidualne zamówienie. Ale to już wydatek rzędu 1,7 min zł - tłumaczy K Turczyn. Różnica jest więc spora, a efekt podobny. W zmodernizowanych wagonach zamontowano min nowe okna, oświetlenie i bardziej odporne na zniszczenia siedzenia. Jest system informacji pasażerskiej, czyli elektroniczne wyświetlacze z numerem linii i jej trasą oraz głośniki, z których informacja będzie docierała do jadących. Są też nowocześniejsze, cichsze przetwornice i nowy pulpit motorniczego. MZK jest w stanie w ten sposób modernizować ok 6-8 wagonów rocznie. Być może w kolejnych modernizacjach pojawi się także klimatyzacja kabiny motorniczego.
Te wagony za mniej więcej 10 dni odbędą pierwsze próbne jazdy. Jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie, wkrótce zaczną wozić pasażerów - cieszy się dyr. Turczyn. W tym roku MZK kończy modernizację siedmiu wagonów, wytypowanych pod koniec ubiegłego roku. To w sumie niewiele, ale pasażerowie z pewnością poczują różnicę. Powinni być zadowoleni, tym bardziej że tramwaje, które już mają ok 20 lat, powinny posłużyć kolejne 15. A według szacunków MZK, pierwsze poważniejsze remonty czy naprawy nie powinny nastąpić wcześniej niż za jakieś 4 lata.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Ludzie nie mieszczą się pod wiatą

Na przebudowanym przystanku przy ul. Zawadzkiego ustawiono nową wiatę. Mieszkańcy narzekają, że jest za mała. W czasie deszczu mieści się pod nią tylko kilka osób. Przystanek autobusowy przy ul. Zawadzkiego przeniesiono kilkadziesiąt metrów kiedy budowano nowy sklep. Teraz jest węższy niż poprzedni.
Kiedy ostatnio czekałem na autobus, pod wiatą zmieściło się tylko osiem osób - twierdzi Władysław Skotnicki, emeryt. Kilkunastu innych pasażerów mokło na deszczu. Chodnik też jest za wąski. Przecież przystanek ma być dla nas, dla pasażerów. Tutaj zawsze na autobus czeka kilkanaście osób, dlatego powinien być duży i funkcjonalny. Zbyt mały przystanek przeszkadza też klientom supermarketu "Netto". Parking sklepu graniczy z przystankiem autobusowym.
Często widzę, jak ludzie gnieżdżą się na przystanku - mówi Przemysław Kartasiński, student. Kiedyś wjeżdżałem na parking "Netto" i nie miałem gdzie zaparkować, bo pasażerowie oczekujący na autobus stali na miejscach parkingowych. Okazuje się, że wymiary przystanku odpowiadają obowiązującym normom.
Przy takiej szerokości chodnika nie mogliśmy postawić innej wiaty - twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Jej rozmiary są zgodne z przepisami. Nie mieliśmy możliwości zastosowania większej wiaty. Nasz teren to tylko chodnik do krawężnika przy parkingu sklepu "Netto".

Opracowanie nata, "Głos Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaj jak nowy

Miękkie siedzenia, jasne wnętrze, informacje na wyświetlaczach i w głośnikach, to część nowości w przebudowywanych, dwudziestoletnich tramwajach.
Miejski Zakład Komunikacyjny własnymi siłami, za miejskie pieniądze, całkowicie zmodernizuje siedem wagonów 105N. Najpóźniej do września gotowe będą cztery, kolejne do końca roku. Dwa wagony są już niemalże skończone.
Wkrótce wyjadą na próby - zapowiada Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. W tramwajach właściwie wszystko jest nowe. Dlaczego MZK robi modernizacje? Nowy wagon, to wydatek ok. 1,7 mln zł. Przerobienie dwudziestoletniej „stopiątki” na pojazd prawie jak nowy, to wydatek niespełna 500 tys. zł.
W wyremontowanych wagonach drzwi otwierane są przez pasażerów. Zmieniona jest kabina motorniczego. Niewykluczone, że na szybach pojawi się folia zapobiegająca ich rysowaniu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 12 lipca 2006 roku.

* * *

Po wielu miesiącach batalii - Kamienica jednak w muzeum

Artyści posiadający pracownie w Kamienicy Artystycznej przy ul. Lenartowicza w Szczecinie przypadkiem dowiedzieli się o tym, że ich budynek zostanie włączony w strukturę Muzeum Techniki i Komunikacji „ Zajezdnia Sztuki”. I zaczęli przeciwko temu protestować. Chcemy funkcjonować na dotychczasowych zasadach, czyli podlegać Zarządowi Budynków i Lokali Komunalnych - mówili. O sprawie pisała prasa, w tym „Kurier Szczeciński”. Artyści nie dawali się przekonać, że praktycznie nic się w ich sytuacji nie zmieni, obawiając się, że dyrekcja Muzeum może np. w przyszłości zmieniać dowolnie stawki czynszów, albo wręcz zabrać im to, co własnymi rękoma zrobili ze zrujnowanej kamienicy. Bo przyznać trzeba, że to oni właśnie doprowadzili obiekt przy Lenartowicza do stanu używalności.
Przez kilka miesięcy Kamienica Artystyczna zabiegała o to, by wyłączyć ją z obrębu działek, które mają być włączone do Muzeum. Ale bezskutecznie. Ostatnią próbę „wyrwania” budynku przy Lenartowicza 3-4, podjęła na ostatniej sesji rady miasta Małgorzata Jacyna-Witt. Zgłosiła nawet projekt uchwały w tej sprawie, ale spotkał się on z ostrą krytyką nie tylko kolegów radnych, ale także przedstawicieli Stowarzyszenia „Officyna”, sąsiadującego z Kamienicą, którym radna chciała zabrać tzw. letnią galerię. W efekcie krytyki i różnych argumentów na „ nie” wycofała swój projekt uchwały.
Okazuje się, że sprawa kamienicy i ciągłe odwlekanie momentu podpisania aktu notarialnego, który umożliwi rzeczywiste rozpoczęcie działalności Muzeum, mocno komplikuje życie „ Officynie” ponieważ ta od początku roku nie płaci za korzystanie z mediów, wywóźkę odpadów, energię elektryczną itp. Pieniądze na ten cel ma Muzeum, ale nie może ich uruchomić bez aktu notarialnego. Pat, który trwał od kilku miesięcy, nie mógł zapewne trwać wiecznie, bo dyrektor Andrzej Oryl z Urzędu Miejskiego w Szczecinie zapowiada szybkie podpisanie aktu. Wpływ na to ma z pewnością wycofanie projektu wspomnianej uchwały.
z3434614G.jpg Przedstawiciele miasta zapewniają, że obawy użytkowników Kamienicy Artystycznej są nieuzasadnione. Umowy najmu pracowni mają być według nich identyczne z tymi, które artyści podpisywali ze ZBiLK- iem. Dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa dodano do nich zapis mówiący o tym, że w sprawach nieuregulowanych obowiązywać będą przepisy dotyczące miejskich pracowni artystycznych. Czy to nie jest wystarczające zabezpieczenie? - pyta Andrzej Oryl.
Artyści z Kamienicy są niezadowoleni z takiego obrotu sprawy. Przedstawiciele „Officyny” nie mogą się już doczekać momentu, gdy uregulowane zostaną wszelkie zobowiązania finansowe obiektów, które użytkują. Muzeum chce zacząć normalną działalność. Ale czy wszystkich to cieszy?

Opracowanie Marek Osajda, "Kurier Szczeciński" 11 lipca 2006 roku.

* * *

Motorniczy bez wyobraźni?

Stan szczecińskich tramwajów pozostawia wiele do życzenia. Spora część taboru już dawno powinna być wycofana z eksploatacji. Niestety, wobec braku inwestycji jest w nieskończoność naprawiana i modernizowana. A zdarza się, że jazda stanowi poważne zagrożenie zdrowia lub życia.
Tak było w miniony piątek - alarmuje Czytelnik. Z tramwaju linii 1 wypadła połówka trzecich drzwi. Motorniczy postawił je na skos i uznał, że właściwie zabezpieczył wejście. Nie przeszkadzało to co sprawniejszym pasażerom w przeskakiwaniu przez zepsute skrzydło drzwi. Na szczęście nikt nie wpadł na to, by skakać także w czasie jazdy. Ale gdyby... mogło się to skończyć tragedią. Mimo uszkodzenia tramwaj kontynuował jazdę, a motorniczy dopuścił się rażącego zaniedbania.
Powinien natychmiast poprosić pasażerów o opuszczenie wozu. Nie miał prawa jechać z ludźmi! - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. O sytuacji powinien też niezwłocznie powiadomić swojego dyspozytora i naszą centralę ruchu. Najwyraźniej tego nie zrobił. W ZDiTM nikt nie pamięta podobnej sytuacji. Co zatem? Umowa z MZK przewiduje tylko karę w wysokości 25 tzw. wozokilometrów, czyli niespełna 130 zł. Może samo MZK wyciągnie surowsze konsekwencje wobec motorniczego?
Nie słyszałem o tym przypadku i trudno mi w to uwierzyć - tłumaczy Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Sprawę wyjaśnimy najszybciej, jak to będzie możliwe.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 11 lipca 2006 roku.

* * *

Nienormalnie na jezdniach

Płyną” na słońcu jezdnie na ważnych, szczecińskich ulicach, m.in. Jana z Kolna, Wernyhory, Przelotowej, na alejach Wyzwolenia i Wojska Polskiego. Tylko niektóre są posypywane piachem. Na więcej nie ma pieniędzy.
Najgorzej trzyma się asfalt lany 30-40 lat temu i te nawierzchnie, które były niedawno remontowane metodą natryskową. Kierowcy klną na czym świat stoi. Auta niszczą roztopioną nawierzchnię szczególnie tam, gdzie muszą się zatrzymać, a potem ruszyć, np. w al. Wojska Polskiego przy skrzyżowaniu z ul. Spacerową.
Jak Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego dba o jezdnie? Przez trzy ostatnie upalne dni z jednej polewaczki lano wodę na ok. 40 km miejskich ulic dziennie. I tyle. Jedynie na ulice, które były remontowane dwa lata temu metodą natryskową, w ramach gwarancji, wykonawca wysypuje piach. Za rok i to się skończy.
Są sypane m.in. ul. Jana z Kolna, al. Wojska Polskiego, ul. Przelotowa - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Ale już al. Wyzwolenia sypana nie jest, bo gwarancja na jej remont się skończyła. W tym roku nie zadysponowano żadnych środków z budżetu ZDiTM na sypanie ulic piachem - wyjaśnia Kwiecień - Zwierzyńska.
Kiedy zapytaliśmy w ZDiTM, czy nie jest taniej wysypywać piasek zamiast później płacić za remonty, usłyszeliśmy że „koleiny powstają bez względu na to, czy ulice są sypane, czy nie”. Nie tylko upały mają wpływ na niszczenie dróg, ale również to, że mamy ograniczone fundusze na naprawy nawierzchni - tłumaczy ZDiTM.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 8 lipca 2006 roku.

* * *

Linia plażowa

Już w najbliższy weekend uruchomiona zostanie dodatkowa linia z pl. Rodła w Szczecinie do Trzebieży. Dwa autobusy będą kursowały przez cały sezon.
Od 9 lipca w weekendy uruchamiamy tzw. linię plażową - informuje Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozu Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Burmistrz zaakceptował pomysł, podobnie radni miejscy. Wyasygnowano na ten cel 15 tys. zł.
Rano i po południu dwa dodatkowe autobusy będą wyjeżdżały z pl. Rodła w Szczecinie do Trzebieży i z powrotem. Był pomysł aby jeździł autobus retro, ostatecznie jednak zdecydowano, iż będą to dwa autobusy przegubowe. Pomysł odrestaurowanego jelcza jednak całkiem jeszcze nie upadł. Możliwe, że na tej trasie pojawi się również.

Opracowanie pit, "Głos Szczeciński" 6 lipca 2006 roku.

* * *

Kary za zły autobus

W Szczecinie są trzy linie, które powinny być obsługiwane autobusami niskopodłogowymi. W teorii. Bo jedna z nich została zawieszona na wakacje, na innej zaś pojawia się różny tabor.
Takie udogodnienia to żadna nowość. W wielu miastach od lat są codziennością. Kursy niskopodłogowych autobusów są specjalnie oznaczone na rozkładach jazdy.
Wprowadzamy podobne rozwiązania - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Od 1 czerwca autobusy niskopodłogowe jeżdżą na liniach 80 i 82. Wcześniej podobny zapis wprowadzono na pospiesznej linii G, ale podczas wakacji jej kursowanie zawieszono. Linię 82 obsługuje jeden autobus, dojeżdża m.in. do Domu Kombatanta przy ul. Kruczej. Pasażerowie są z tego zadowoleni. Narzekają natomiast ci, którzy jeżdżą „80". Tę linię w dni powszednie obsługują dwa pojazdy. Jeden z nich powinien być niskopodłogowy.
Informacje o tym zamieszczamy sukcesywnie na kolejnych przystan kach - zapewnia przedstawicielka ZDiTM. Matki z wózkami czy osoby, które mają problemy z poruszaniem się, nie wiedzą, czy na taki tabor trafią. To jest loteria - twierdzą. W poniedziałek i środę był niski autobus, we wtorek i czwartek stary jelcz. Płacimy słono za bilety, z rozkładu jazdy wynika, że ma być ułatwienie, to tego właśnie oczekujemy.
ZDiTM zapewnia, że za niewywiązanie się z umowy będzie karał niesolidnego przewoźnika. Kara wynosi 25 tzw. wozokilometrów. W przypadku SPA„Klonowica", która linię 80 obsługuje, oznacza to ponad 100 złotych. Jeśli pasażerowie widzą nieprawidłowości, mogą nam je zgłaszać - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Sygnał z czwartku potwierdziliśmy i kara zostanie nałożona. Niewielka to, póki co, pociecha dla pasażerów.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 5 lipca 2006 roku.

* * *

Tramwaje z Berlina w sierpniu

Najwcześniej na przełomie sierpnia i września do Szczecina trafią pierwsze wagony tramwajowe, które miasto kupuje od berlińskiego przewoźnika.
Nie ma jeszcze podpisanej umowy na zakup wagonów tatra. Miejski Zakład Komunikacyjny, który pilotuje sprowadzenie do miasta 23 używanych wagonów z Berlina zapewnia, że ustala szczegóły niezbędne do podpisania umowy z właścicielem tramwajów firmą BVG. Rozmowy są finalizowane - mówi Krzysztof Turczyn zastępca dyrektora MZK.
Tatry najwcześniej przyjadą do Szczecina na przełomie sierpnia i września, a do końca roku MZK powinno mieć wszystkie wagony u siebie. Trzeba ustalić nowe rozkłady jazdy, bo do nich przypisane są wagony - tłumaczy Krzysztof Turczyn. Nie możemy powiedzieć, że z pewnością do końca roku wszystkie tatry będą jeździły. Trzeba je wprowadzać do rozkładów jazdy.
Wkrótce nastąpi modernizacja zajezdni na Pogodnie, gdzie wagony będą stały. Przypomnijmy, że miasto będzie spłacało wagony do 2013 roku. Dwa lata wcześniej stanie się ich właścicielem. Cena jednego wagonu to ok. 500 tys. zł.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 4 lipca 2006 roku

* * *

Prasa informuje - czerwiec

* * *

Niedziela, Szczecin, "Ogórek" i Ty

Zabytkowy tramwaj i legendarny Jelcz "ogórek" co niedziela przez całe wakacje będą kursować po Szczecinie.

Liczące sobie ponad pół wieku składy typu N jeżdżą w wakacje na specjalnej, turystycznej linii 0 już od pięciu lat. Kursy zawsze cieszą się wielkim powodzeniem. Żeby nie było monotonnie, na ten sezon przygotowana została zupełnie nowa trasa.

Tramwaje ruszać będą z przystanku przy Bramie Portowej (nie używany peron dla skręcających z ul. Wyszyńskiego w al. Niepodległości). Od tego miejsca tramwaj pojedzie przez place Grunwaldzki i Sprzymierzonych i al. Wojska Polskiego do zajezdni Pogodno. Tam nastąpi objazd torem dookoła zajezdni. To zupełna nowość i jedna z nielicznych w ciągu roku możliwości obejrzenia zajezdni od kuchni. Będzie także możliwość zrobienia pamiątkowych zdjęć. Potem przez centrum, Pomorzany i ulicę Kolumba wróci na Bramę Portową.

Odjazdy z przystanku na Bramie Portowej w każdą niedzielę do 27 sierpnia włącznie o godz. 14.30 i 16.00. Czas przejazdu całej trasy to 74 minuty. Bilety kupuje się w tramwaju. Normalny kosztuje 3 zł, a ulgowy (dla dzieci do lat 10) 2 zł.

Kolejną atrakcją mają być przejazdy historycznymi jelczami, czyli legendarnymi "ogórkami". W tej chwili szczegóły przedsięwzięcia są jeszcze dopinane. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to miłośnicy starych pojazdów będą mogli pojeździć po Szczecinie linią 50, a także 100 na trasie Police-Głębokie.

Historyczne pojazdy kursują w Szczecinie dzięki zaangażowaniu Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego i Urzędu Miasta.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 30 czerwca 2006 roku.

* * *

Zbudujmy w końcu ten tramwaj

Dopóki nie powstanie Szczeciński Szybki Tramwaj łączący lewo- i prawobrzeże, miasto będzie sztucznie podzielone na dwie części - pisze Mariusz Rabenda

Mam dokładnie tyle lat, ile liczy sobie koncepcja szynowego połączenia obu części Szczecina. Pierwszy pomysł Szybkiej Kolei Miejskiej powstał bowiem w roku 1968. Ileż kampanii samorządowych zostało wygranych m.in. na "szynach" Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju! A ludzie z prawobrzeża, jak tracili czas na dojazd autobusami do centrum, tak tracą.

Dotychczas mogliśmy się nie spieszyć z budową szybkiego tramwaju, ale teraz czas zaczyna działać na niekorzyść mieszkańców Słonecznego, Majowego, Bukowego i Kijewa. Po Szczecinie jeździ bowiem coraz więcej samochodów. Dwa lata temu szczecinianie mieli 108 tys. aut, teraz - 140 tys. Jeśli tendencja wzrostowa utrzyma się, ulice Gdańska i Energetyków mogą się zacząć korkować za dwa, trzy lata.

Przypomnijmy sobie sytuację, gdy wiosną na ul. Gdańskiej pękła rura i z ruchu wyłączono jeden pas - korek dosięgnął mostu Pionierów Szczecina już dziesięć minut później. Przejazd ze Zdrojów do Basenu Górniczego trwał 40 min. Kiedy jesienią ubiegłego roku na tydzień wyłączono z ruchu ul. Hangarową, zator w stronę osiedli lewobrzeżnych sięgał do ul. Merkatora. Takie korki niebawem mogą stać się codziennością. Autobusy - nawet te pospieszne - już nie będą szybkim sposobem na dotarcie z prawobrzeża do centrum. Nawet trzypasmowe drogi mają ograniczoną przepustowość. Jedynym sposobem na szybkie dostanie się do centrum może być tramwaj jadący po wydzielonym torowisku. Idea SST, którą obecnie realizuje magistrat - szkoda, że w tak wolnym tempie - zakłada bezkolizyjność torów i dróg.

Chciałbym, abyśmy, budując SST, korzystali z doświadczeń poznańskiej Pestki. Tam nie udało się zrealizować pierwotnego projektu, ale to - paradoksalnie - wyszło miastu na dobre. Pestka nie funkcjonuje bowiem jako wydzielona szybka linia obsługiwana przez wagoniki metra. Dzięki temu po wyjeździe z wykopu włącza się w normalną sieć połączeń, dowożąc ludzi do kilku miejsc.

U nas lansowane są dwie opcje. Jedna - by szybki tramwaj jeździł z prawobrzeża do Basenu Górniczego i tam ludzie mieliby się przesiadać do zwykłych tramwajów. Druga - by tramwaj z prawobrzeża jechał aż na Gumieńce i Krzekowo. Oczywiście - jeśli wraz ze zbudowaniem nowych torów i trakcji zakupimy nowoczesny tabor do obsługi SST, to tory w centrum miasta w obecnym stanie nie są przystosowane do nowych tramwajów. Modernizowana w ostatnich latach linia ósemki jest już bliska tego, by kiedyś ją włączyć do sieci SST. Siódemce jeszcze sporo brakuje (zwłaszcza na al. Boh. Warszawy), jednak szybki tramwaj nie pojedzie ani jutro ani za rok, więc równolegle można inwestować w odbudowę torowisk.

Pisząc przez cały tydzień o SST, pytaliśmy o opinie zwykłych ludzi, ale i polityków. Wszyscy mieszkańcy prawobrzeża twierdzą, że tramwaj powinien być, i to jak najszybciej. Politycy już niekoniecznie. Jacek Piechota chce przeglądać dokumenty i szukać sposobu na utworzenie spółki publiczno-prywatnej. Sławomir Nitras marzy o tramwaju od Stargardu do Polic, obawiając się, że SST w wersji Kijewo - Basen Górniczy będzie deficytowy. Ich opinie nie nastrajają optymistycznie, bo jeśli któryś z tych polityków zostanie jesienią prezydentem, prace nad powstaniem SST znów zostaną wstrzymane.

Słusznie twierdzi jeden z internatów, że gdybyśmy patrzyli na to, czy jakaś miejska inwestycja będzie dochodowa, to nie tylko SST by nie powstał, ale nie zbudowano by w ogóle mostu pionierów Szczecina, bo przecież jego budowa nigdy się nie zwróci. Być może do SST będziemy dopłacali, ale dziś przecież dopłacamy do ósemki i siódemki po 2,5 mln zł, a do autobusowych linii polickich 3 mln. Czy to oznacza, że z dnia na dzień mamy zawiesić ich funkcjonowanie?
Dziś jesteśmy bliżej powstania SST niż kiedykolwiek wcześniej. Mamy projekt wykonawczy. Wiemy dokładnie, którędy tramwaj ma jechać i gdzie się zatrzymywać. Zbudowaliśmy most na Regalicy, po którym ma jeździć. Chcemy złożyć wniosek o dotacje unijne z puli przeznaczonej na rozwój metropolii. Szansa uzyskania dofinansowania jest duża, bo Unia promuje ekologiczne połączenia komunikacji publicznej, a wieloletnia "Polityka transportowa miasta do roku 2015" zakłada, że Szczecin priorytetowo będzie traktował rozwój sieci tramwajowej.

Nie schodźmy więc z obranej drogi. Nie gódźmy się też na etapowanie inwestycji. Opcja zbudowania pierwszego etapu z tymczasową pętlą na ul. Turkusowej będzie służyła jedynie mieszkańcom Zdrojów. Jeśli dodatkowo będą musieli przesiąść się na Basenie Górniczym, to wybiorą pospieszne autobusy, które ich dowiozą do centrum. Okrojony szybki tramwaj będzie jeździł pusty. To będzie argument, by trasy nie przedłużać.

Konkluzja: szybki tramwaj należy zbudować szybko.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 30 czerwca 2006 roku.

* * *

Koszmar mieszkańców się skończy

Po dziesięciu latach walki o "święty spokój" mieszkańcy Pogodna dopięli swego. Autobusy nie będą jeździły pod ich oknami. Wąska, jednokierunkowa ul. Reduty Ordona, z wąskimi chodnikami, zabudową jednorodzinną, szkołą podstawową, a po niej jeżdżą cztery linie autobusowe (53, 60, 75 i 521), kilka darmowych, ciężarówki i cysterny. Tylko pojazdy komunikacji miejskiej przejeżdżają tędy 285 razy na dobę. Domy stoją w odległości ok. 5 - 8 metrów od jezdni. Prawdziwy koszmar - mówią mieszkańcy.
Hałas, prędkość, koleiny
Koszmar ma się skończyć. Jest już podpisana decyzja, która przenosi linie autobusowe na ul. Grota-Roweckiego. Przez co najmniej dziesięć lat pojedynczo, jako poszczególni mieszkańcy prosiliśmy i przekonywaliśmy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, m. in. żeby przenieść autobusy na ul. Grota-Roweckiego - wyjaśnia Mirosława Chromińska, mieszkanka ulicy i członek Społecznego Komitetu Protestacyjnego Mieszkańców Reduty Ordona. I nic.
W 2003 roku zawiązał się komitet, który walczył o wyrzucenie autobusów. Pod petycją podpisało się ponad 260 mieszkańców. Huk przejeżdżających autobusów, prędkość samochodów, sąsiedztwo szkoły przy ulicy, którą ciągle przejeżdża autobus, to argumenty mieszkańców. Kluczowe było jednak to, że za "plecami" protestujący mają wielkie osiedle, do którego nie dojeżdża żaden autobus. Stamtąd pasażerowie przychodzą na przystanki Reduty Ordona. Mieszkańcy na własną rękę przez dwa miesiące wypytywali ludzi na przystankach. Dziewięć na dziesięć osób było z osiedla - tłumaczy Mirosława Chromińska.
Byli przeciwni
Sytuacja na lepsze zmieniła się, kiedy zarządzanie ruchem trafiło do Urzędu Miasta. Wiceprezydent Andrzej Grabiec zlecił wykonanie projektu organizacji ruchu, który rozwiąże problemy protestujących i przeniesie autobusy na ul. Grota-Roweckiego. ZDiTM zgłosił uwagi do projektu, głównym zastrzeżeniem był większy koszt przewozów (o 112 tys. zł w skali rocznej) i wąskie ulice, po których nie przejedzie autobus przegubowy dopóki się ich nie przebuduje. ZDiTM wnosił o przejazd próbny autobusem Volvo - mówi Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Przejazd się odbył, nie było problemów na łukach, autobusy mogą jeździć proponowaną trasą, przy niewielkich korektach i kosztach. Za ul. Somosierry jest duże osiedle: wieżowce, TBS-y, zabudowa wielorodzinna, za ul. Taczaka powstaje osiedle, podobnie za obiektami wojskowymi na ul. Łukasińskiego.
Policja zaopiniowała stałą organizację ruchu pozytywnie. ZDiTM musi ją wprowadzić od dnia 1 sierpnia 2006 r. Jeżeli decyzja będzie zgodna z prawem o ruchu drogowym i jeżeli otrzymamy środki zostanie wprowadzona - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W rejonie pięciu skrzyżowań na trasie poprawione będzie bezpieczeństwo, namalowane zostaną zebry, uzupełnione oznakowanie. Będzie też zmiana pierwszeństwa na skrzyżowaniu ulic Witkiewicza i Grota-Roweckiego, tymi ulicami kierowcy pojadą bez stania. Na ul. Reduty Ordona przy ul. Witkiewicza stanie znak "stop".

Opracowanie Maciej Janiak , "Głos Szczeciński" 30 czerwca 2006 roku.

* * *

Pojedziemy autobusami z Oslo

Używane, ale w świetnym stanie przegubowce z Norwegii będą woziły pasażerów między Policami a Szczecinem. Są już w zajezdni w Policach.
Cztery przegubowe autobusy kupiło Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. To MAN-y wyprodukowane w 1998 r. Przyjechały kilka dni temu. Na razie nie stać nas na nowe - tłumaczy Andrzej Markowski, prezes SPPK. Policki przewoźnik zapłacił za te cztery autobusy ok. 300 tys. euro. To tyle, ile kosztuje jeden nowy wóz. A jeden nowy nie rozwiązałby naszych problemów, bo pilnie trzeba było zastąpić kilka ponad 20-letnich ikarusów - wyjaśnia Markowski. MAN-y są w świetnym stanie. Chociaż liczą sobie osiem lat, ich przebieg to zaledwie od 270 do 300 tys. km - jak na autobusy, to bardzo mało. Polickie wozy taki przebieg mają po trzech latach eksploatacji. W dodatku pochodzące z Oslo pojazdy są doskonale utrzymane. Powinno w nich też być bezpiecznie, bo wnętrze jest monitorowane przez kamery.
Ze względu na klimat, w jakim woziły pasażerów, mają pewne udogodnienia. Na pewno nie straszne im mrozy, bo są wyposażone w dodatkowe ogrzewanie silnika. We wnętrzu będzie ciepło, bo norweskie MAN-y mają bardzo grube, podwójne szyby. Okna się jednak otwierają, więc w czasie upałów pasażerowie nie będą się dusić, tak jak w zakupionych w Berlinie przegubowcach, w których są tylko małe lufciki. No i przydałaby się klimatyzacja kabiny kierowcy - mówi Markowski. Coś musimy wymyślić.
Teraz nowe nabytki stoją w kącie polickiej zajezdni i czekają na przystosowanie ich do ruchu na naszych trasach. Trzeba zainstalować kasowniki, naklejki z informacjami dla pasażerów, a także przeprogramować wyświetlacze. W połowie lipca powinny wyjechać na trasę. Na razie nie będą przemalowywane i zobaczymy je na ulicach w oryginalnych, czerwonych barwach z Oslo.
W połowie lipca ostatecznie rozstrzygnie się też sprawa długoterminowej umowy na obsługę linii autobusowych między SPPK a Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego. Jeśli prezes Urzędu Zamówień Publicznych nie będzie miał zastrzeżeń, zostanie ona jeszcze latem podpisana. Ponieważ ma być ważna przez dziesięć lat, policki przewoźnik na tyle lat będzie mógł wziąć kredyt na zakup fabrycznie nowych pojazdów. Do tej pory umowy podpisywane były tylko na rok, co uniemożliwiało uzyskanie rozłożonej na dłuższy okres pożyczki. Taki kredyt pozwoli SPPK od razu wzbogacić się o 20 fabrycznie nowych wozów i pozbyć się wszystkich wiekowych pojazdów.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 29 czerwca 2006 roku.

* * *

Poślizg na torach

Szczecinianie czekają na nowsze tramwaje. I choć od miesięcy są zapewniani, że wkrótce będzie lepiej, nie jest. Przypomnijmy, że chodzi o gruntowną modernizację starych wagonów i zakup używanych przegubowców z Berlina.
Tramwaje, które modernizujemy, będą jak nowe - przypomina Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Pierwsze 4 wagony powinny wyjechać na trasy do końca wakacji. Niestety, mamy opóźnienie, nie z naszej winy. Tramwaje do modernizacji wytypowano jesienią ub. roku. Trafiły do hali Wydziału Napraw Taboru MZK. Remont na dobre mógł się rozpocząć dopiero wiosną. Pod koniec ub. roku mogliśmy jedynie zdjąć blachy i przygotować wagony - tłumaczy K. Turczyn. Dopiero gdy dostaliśmy pieniądze, można było ogłosić przetargi, a dostawy części zaczęły się pod koniec zimy. Nie wszyscy dostawcy wywiązali się z umów. Stąd poślizg o kolejny miesiąc. Niesolidny dostawca zapłaci karę. Ale pierwsze 4 wagony wyjadą po 9 miesiącach, kolejne 3 - po roku od rozpoczęcia prac.
Nie ma też używanych tramwajów z Berlina. Dostawy miały się rozpocząć pod koniec czerwca lub na początku lipca. Do końca wakacji w Szczecinie miały być już wszystkie 23 wagony. Za kilka dni mamy kolejne spotkanie, na którym powinien być uzgodniony projekt umowy - zapewnia dyr. MZK. Będzie przedstawiony prawnikom i po ich akceptacji można myśleć o złożeniu podpisów. Mamy nadzieję, że nastąpi to do końca lipca. A to znaczy, że pierwsze Tatry pojadą w Szczecinie prawdopodobnie dopiero na początku września. Dostawy 23 wagonów potrwają do grudnia. Na razie nie wiadomo na jakie linie trafią. Wcześniej była mowa o liniach 7 i 8, ale...
Ostateczna decyzja zapadnie, gdy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego opracuje nowy rozkład jazdy - mówi dyr. Turczyn. To nie koniec złych wieści. Niezależnie od MZK, Urząd Miejski ogłosił przetarg na 6 doczep do tramwajów. Byłyby to pierwsze nowe tramwaje od 2001 r. Przetarg miał się rozpocząć na początku czerwca, ale termin dwukrotnie przesuwano. Produkcją tramwajów dla Szczecina jest podobno zainteresowanych 7 firm. Czas na złożenie ofert mają do 19 lipca.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 29 czerwca 2006 roku.

* * *

Zawrzało w SPPK

Związkowcy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego zarzucają prezesowi spółki, Andrzejowi Markowskiemu dyktat, poniewieranie układu zbiorowego pracy, butę.
Pisma w tej sprawie skierowali do burmistrza Polic i prezydenta Szczecina. Prezes Markowski zapewnia, że zarzuty wobec niego są bezpodstawne. Twierdzi, że spełnił żądania związków dotyczące waloryzacji i podwyżek z nawiązką. Przed dwoma dniami pismo związkowców NSZZ „S” i „S’80” z żądaniem odwołania prezesa SPPK trafiło na biurka szefów magistratów Polic i Szczecina, udziałowców SPPK.
Spoczął na laurach...
Bogdan Leśniewski, dyspozytor SPPK i przewodniczący NSZZ „S” podkreślał wczoraj w rozmowie z „Głosem”, że stosunki między związkami a zarządem popsuły się. Prezes spoczął na laurach, zadowolony że ma 10-letni kontrakt - twierdził przewodniczący. Myśli, że może poniewierać związki, jest butny. Nie przestrzega porozumień, nie pozwala bronić nam pracowników zastawiając się ustawą o ochronie danych osobowych, na fundusz socjalny nie odprowadza terminowo pieniędzy, kierowcy zbyt długą są za kierownicą... Przewodniczący przekonywał, że prezes nie rozmawiał tylko kazał im słuchać, dlatego czara goryczy się przelała i jest wojna. Decyzja należy do właścicieli spółki, my chcemy tylko zasygnalizować, że nie jest tak pięknie, jak się widzi naszą spółkę - dodał Leśniewski.
Prezes wyjaśnia
Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach odpiera argumenty związkowców. To przecież związki wnioskowały o podwyżki - mówi nie ukrywając zdziwienia. Przystałem na to. Ale nie bez powodu. W ubiegłym roku nie było nawet waloryzacji płac, nie było nas na to stać. Odnotowaliśmy jednak skutki uboczne, absencja chorobowa w pracy wzrosła o ponad 50 proc. Ludziom brakowało najwyraźniej motywacji do pracy. Ustaliliśmy ze związkami waloryzację i podwyżki, łącznie na kwotę ok. 200 tys. zł rocznie. Związki określiły proporcje, odpowiednio 70 i 130 tys. zł. Ustaliliśmy też zasady naliczania waloryzacji. Co do podwyżek motywacyjnych, osoby proponowane były przez kierowników poszczególnych działów. Dlaczego z kwoty 200 zrobiło się 320 tys. zł?
Kiedy księgowe policzyły, że waloryzacja np. w szóstej grupie zaszeregowania (mamy ich 12) wyniesie 14 zł, uznałem to za nieporozumienie - tłumaczy Markowski. Dlatego zleciłem 3-procentową waloryzację na każdą grupę. W efekcie we wspomnianej grupie jest to już nie 14 ale ponad 40 zł na rękę. Też niezbyt dużo, ale jednak. W ogólnym bilansie z 200 zrobiło się 320 tys. zł.
O co więc poszło?
Prezes tłumaczy, że związki zażyczyły sobie indywidualnych zestawień płac pracowników. Nie mogę tego zrobić bez oświadczeń zainteresowanych, że się na to zgadzają - wyjaśnia. Do tajemnicy danych obliguje mnie ustawa. Prezes skorygował też dane dotyczące kosztów powołania zastępców z 30 do 13 tys. zł.
Nie są to pieniądze z puli pracowników - dodał. Kwestie ich powołania określa regulamin. Z oczywistych względów dyrektorzy nie mogą podlegać pod układ zbiorowy pracy. Groziłoby to konfliktem interesów między pracodawcą a związkami. Prezes zapewnił, że zamierza doprowadzić do spotkania stron i wszystko wyjaśnić. Liczy, że spór nie będzie wymagał drogi prawnej.
Owszem, wpłynęło do nas pismo przedstawicieli związków, które domagają się odwołania prezesa SPPK - przyznał Jakub Pisański, zastępca burmistrza Polic, największego udziałowca spółki. Zbadamy sprawę, bo jest poważna. Nie badamy bowiem na bieżąco relacji między zarządem a związkami. Przypomnę tylko, że prezes SPPK otrzymał absolutorium, a jego sprawozdanie za ubiegły rok oceniono pozytywnie mimo problemów spółki. Nie będzie żądnych pochopnych decyzji. Dla nas sprawą nadrzędna jest zapewnienie bezkolizyjnego przewozu pasażerów.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 29 czerwca 2006 roku.

* * *

Kamienica nie chce do muzeum - Pat artystyczny

Sytuacja jest patowa. Artyści, którzy są użytkownikami Kamienicy Artystycznej przy ul. Lenartowicza, nie chcą się zgodzić, by została ona przekazana Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki". Chcą, tak jak inni artyści posiadający pracownie, pozostać w administracji Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych. Zapewnienia dyrekcji muzeum i urzędników miejskich, że nadal "będą traktowani na dotychczasowych zasadach", nie są dla nich wystarczające. Popiera ich m.in. ZPAMiG "Nadodrze" i Korporacja Twórców Artystów i Dziennikarzy "13 Muz".
Kamienica chce działać jak dotąd, ale nie wiadomo, czy to możliwe, bo znajduje się na tej samej działce co Stowarzyszenie OFFicyna, które swoim Miejscem Sztuki ożywiło dzielnicę Niebuszewo niekonwencjonalną i różnorodną działalnością. OFFicyna ma działać w ramach muzeum. Dlatego w umowie notarialnej, na mocy której nowej placówce przekazane zostaną działki przy Lenartowicza i Niemierzyńskiej, nie da się oddzielić jednego od drugiego. Przynajmniej na razie. W tej chwili wszystko jest gotowe, by tę umowę podpisać. Muzeum czeka na to z niecierpliwością mówi jego dyrektor Stanisław Horoszko. Podpiszemy ją w najbliższym czasie, bo muzeum musi zacząć wypełniać swoją misję. Bez oficjalnego przekazania terenów ma związane ręce. Także od strony finansowej informuje dyrektor Wydziału Kultury UM w Szczecinie, Andrzej Oryl.
Umowa mogłaby być już podpisana, gdyby nie wątpliwości artystów z Kamienicy. Tak twierdzi dyr. Oryl. Teraz już jednak nie można czekać, bo pojawiają się kolejne problemy. Jeden z nich związany jest z OFFicyną, włączoną w strukturę muzeum. Otóż nie może ona uregulować opłat za wodę, ścieki, elektryczność, wywóz śmieci, bo nie ma z czego. Długi rosną. Pieniądze na koncie muzeum są, ale nie można ich uruchomić bez wspomnianej umowy. Błędne koło?
Dyrektorzy Oryl i Horoszko potwierdzają, że przedstawili użytkownikom Kamienicy projekt umowy najmu, który jest identyczny z dotychczasowym. Dołączono do niego punkt, że w "sprawach nieuregulowanych" będą traktowani tak jak najemcy pracowni plastycznych w gminie. Artyści nie chcą jednak żadnych zmian statusu. Urzędnicy zataili fakt włączenia nas do muzeum. Nie chcemy być w tej strukturze mówi fotografik Andrzej Łazowski. Pat trwa. Traci na tym miasto, dzielnica ożywiona działalnością OFFicyny i artyści.

Opracowanie Marek Osajda, "Kurier Szczeciński" 29 czerwca 2006 roku.

* * *

Szczecin może być lepszy. Rozmowa z Ryszardem Tomskim o szybkim tramwaju

20 lat minęło, odkąd zespół pod kierownictwem Tomskiego opracował koncepcję Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju, która dziś - po kosmetycznych zmianach - doczekała się projektu wykonawczego.
W 1985 r. zespół inżynierów Biura Projektów Budownictwa Komunalnego na zlecenie miasta opracował koncepcję Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Jako dokument wyjściowy określający przebieg trasy SST wykorzystali koncepcję Szybkiej Kolei Miejskiej z lat 70., która przewidywała szynowe połączenie prawobrzeża z centrum i Policami. Szczeciński Szybki Tramwaj miał stanowić pierwszy etap SKM.
Mariusz Rabenda: Koncepcja Szybkiej Kolei Miejskiej miała już kilkanaście lat, gdy Szczeciński Szybki Tramwaj trafił na wasze deski kreślarskie.
Ryszard Tomski (główny projektant SST): Pracę nad SST zaczęliśmy bodaj w 1982 r. Nie można w tym wypadku zapomnieć o kontekście historycznym. Kończył się stan wojenny. Władza chciała coś dać społeczeństwu, by był spokój. Dlatego komunistyczny rząd wymyślił, że w największych miastach będzie budowane metro lub szybki tramwaj. Szczecinowi przydzielono tramwaj i nie można było mówić o metrze, choć nasze opracowanie zakładało w dużej części poprowadzenie tramwaju w otwartym wykopie, z możliwością jego przykrycia. Mówiono też w przypadku takich koncepcji, u nas czy w Poznaniu, że linia będzie obsługiwana takim samym taborem jak metro.
Kto współpracował z Panem przy koncepcji SST?
Wielcy inżynierowie. Tylko zespół współpracowników, którzy cały czas zajmowali się obliczeniami i rysowaniem projektów, liczył 25 osób - wtedy nie było komputerów, wszystko robiliśmy ręcznie. Ponadto cały czas współpracowaliśmy w gronie ekspertów i konsultantów. W tym gronie byli m.in. Zygmunt Nowak, główny projektant poznańskiej "pestki", prof. Jan Bogusławski z Gdańska, prof. Jan Podoski z Politechniki Warszawskiej, inż. Andrzej Sternicki - projektant wielu szczecińskich rozwiązań komunikacyjnych. I oczywiście prof. inż. Piotr Zaremba. Celowo wymieniam go na końcu, bo to był inżynier wybitny. On patrzył tak daleko w przyszłość jak nikt z nas.
Jak szybko miał jeździć ten szybki tramwaj?
Wszystkie rozwiązania techniczne projektowaliśmy na V-90, czyli maksymalną prędkość 90 km na godz. Powtarzam: nie było to metro tylko dlatego, że nie wolno było o nim mówić jako o metrze, bo to określenie władza zarezerwowała dla Warszawy. Gdyby wykopy, w których miał jeździć SST, zostały przykryte, nasza szybka kolej byłaby jak metro.
Wasza koncepcja była gotowa w 1985 r. Co się z nią później stało?
Najpierw została zaopiniowana przez "wszystkich świętych" i zapomniana na kolejne kilka lat. Były jednak też ważne decyzje, które wywołała. Szczeciński Szybki Tramwaj w 1994 r. trafił do miejscowego ogólnego planu zagospodarowania przestrzennego. Dzięki temu zarezerwowano tereny pod jego przebieg. Wprawdzie do tej pory nie zostały one w całości wykupione, ale niczego innego na zaplanowanej trasie nie można było zbudować.
Powstał nawet most tramwajowy jako część przeprawy samochodowej na Regalicy.
To nie do końca taka kolejność. Wszystkie koncepcje SKM, czy potem SST, zakładały poprowadzenie tramwaju od Basenu Górniczego w stronę ul. Leszczynowej. Ten most był wpisany zawsze w miejscu, gdzie dziś jest most Pionierów Szczecina. Kiedy powstawały koncepcje połączenia kolejowego, rozbudowa dróg nie była priorytetem. Polacy mieli jeździć transportem zbiorowym, a nie prywatnymi samochodami. Dopiero po kilkudziesięciu latach rozwój sieci drogowej zyskał na znaczeniu. Historycznie więc biorąc, drogowa przeprawa Pionierów jest dodatkiem do mostu tramwajowego, a nie odwrotnie.
Czym się różni projekt, który - jeśli będą pieniądze na budowę - zostanie wprowadzony w życie, od koncepcji, którą opracowaliście w 1985 r.?
Biorąc pod uwagę przebieg trasy - niczym. Jeśli chodzi o rozwiązania techniczne - jest to krok wstecz. Nasza koncepcja była zbliżona do metra. Obecna to zwykły tramwaj.
Projekt wykonawczy (przygotowany przez Biuro Projektów Budownictwa Komunalnego w Gdańsku) zakłada taki sam przebieg linii szybkiego tramwaju jak w koncepcji Tomskiego, tylko przystanki mają być w nieco innych miejscach. Koszt 321 mln (wraz z zakupem taboru). Szybki tramwaj jest wpisany w plan inwestycyjny Szczecina, jest nawet pozwolenie na budowe pierwszego odcinka z Basenu Górniczego do pętli przy ul. Turkusowej (4,1 km). Miasto stara się o środki unijne na ten cel.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 28 czerwca 2006 roku.

* * *

Prosimy nie kląć w autobusach i tramwajach

Precz z wulgarnymi osobnikami poruszającymi się szczecińskimi tramwajami i autobusami. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przy pomocy wierszyka wywieszonego na oknach wozów chce wychować lub przegonić łobuzów.
Oręż w walce z komunikacyjnymi chamami jest właśnie rozwieszany na oknach tramwajów i autobusów. Wygląda niepozornie. To prosty rysunek, wielkości kartki papieru, przedstawiający autobus linii 75 i tramwaj linii nieznanej. Do obu pojazdów pędzą panowie z teczkami w ręku wyglądający na poirytowanych i gdzieś się spieszących. Niewątpliwie kwalifikują się do grupy osobników, którzy w tej sytuacji mogą rzucić niecenzuralnym słowem. Autobus i tramwaj starają się obu panów uspokoić. Nad pojazdami rozwija się dymek wskazujący, że mają coś do powiedzenia. Co? Wierszyk:
„Pasażerów komunikacji miejskiej do wakacyjnej akcji zachęcamy, STOP WULGARYZMOM I PRZEKLEŃSTWOM stawiamy. / Do uprzejmości wzajemnej pasażerów, kierowców, motorniczych i kontrolerów wzywamy. / Na kulturalne zachowanie wszystkich nadzieję mamy. / Bo korzystanie z komunikacji miejskiej jest przecież codziennością i nie może cechować się obelgami, a jedynie grzecznością”.
To właśnie ta częstochowska rymowanka ma zwiększyć poziom kultury w szczecińskich autobusach i tramwajach. Chodzi o to, by pasażerowie nie denerwowali się na motorniczych, gdy tramwaj się spóźni, nie obrzucali obelgami kanarów, czy też nie wysłuchiwali pełnych wulgaryzmów dialogów kolesi w bejsbolówkach. Akcja to ponoć efekt telefonów i pism od pasażerów poirytowanych chamskimi zachowaniami współpasażerów. "Gazeta" dotarła do jednego ze skarżących się. Pan Stanisław Bartosik już rok temu wystosował pismo do zastępcy prezydenta Andrzeja Grabca, żeby zrobić porządek w autobusach i tramwajach.
Nie podobało mi się to, że jadąc z wnukami musiałem wraz z nimi wysłuchiwać "łaciny" - mówi "Gazecie" Stanisław Bartosik. To miłe, że miasto coś z tym problemem chce zrobić. A on wciąż istnieje. Aż przykro słuchać, jak wyrażają się te młode dziewczyny z odkrytymi brzuchami. Może wydaje im się, że są przez to bardziej dorosłe, ale takie wulgarne słownictwo jest w publicznych miejscach niedopuszczalne.
Czy ta niezbyt wyszukana rymowanka zmieni oblicze szczecińskiej komunikacji? Nie możemy wprowadzić zakazu używania wulgaryzmów, zresztą to by chyba niewiele dało - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Zdecydowaliśmy się postawić na humor. Stąd taka krótka rymowanka umieszczona na rysunku. Mamy nadzieję, że w ten sposób przekazana prośba o bardziej kulturalne zachowywanie się w pojeździe poskutkuje. Może chociaż ośmieli pasażerów, by zwracali uwagę chamsko zachowującym się osobom - ma nadzieję pan Bartosik.
ZDiTM nie chce zdradzić, kto jest autorem wierszyka. Rymowankę ułożył jeden z naszych pracowników - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Woli jednak zachować anonimowość. Mogę tylko powiedzieć, że zajmuje się m.in. problemami komunikacyjnymi. Jak udało nam się ustalić, wierszyk "Stop wulgaryzmom" nie jest literackim debiutem urzędnika. Pisze tego typu wierszyki na różne okoliczności - przyznaje rzecznik zarządu.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 28 czerwca 2006 roku.

* * *

Duszno w autobusach

Mimo upałów w szczecińskich autobusach nie jest wykorzystywana klimatyzacja. Na domiar złego pojazdy z takim systemem mają tylko małe lufciki. Wewnątrz nie można wytrzymać z gorąca.
Po Szczecinie i Policach jeździ ponad dwadzieścia autobusów wyposażonych w klimatyzację. To używane pojazdy, które przez kilka lat woziły pasażerów w Berlinie. W stolicy Niemiec "klima" w komunikacji miejskiej jest standardem, dlatego szczecińskie spółki autobusowe, kupując berlińskie autobusy, nie musiały za taki luksus dopłacać. A teraz nie robią z niego użytku.
Nie włączę, bo popsuta
Od kilku upalnych dni pasażerowie czują się w autobusach jak w szklarni. Wczoraj po południu przeżyliśmy wraz z nimi katusze, jadąc linią 107 w stronę Polic. "Berliński" przegubowiec z daleka kusił potężnymi klimatyzatorami na dachu. Kiedy do niego wsiedliśmy, okazało się, że wewnątrz jest duszno i wściekle gorąco. Przyłożyłem rękę do kratki, przez którą powinno lecieć zimne powietrze, ale na dłoni pozostała mi jedynie gruba warstwa brudu. Stłoczeni i spoceni pasażerowie nie kryli zdenerwowania. W tych autobusach z niedziałającą klimatyzacją jest najgorzej, starsze osoby mdleją - skarżyła się Sylwia Michalska, na co dzień podróżująca na trasie Szczecin-Police. Już lepiej jeździć starymi rupieciami, bo tam można chociaż otworzyć okna. Nie włączę, bo popsuta - skwitował prośbę o włączenie chłodzenia kierowca.
Podobnie było w innych autobusach z klimatyzacją, którymi wczoraj jechaliśmy. Niezależnie od tego, do której spółki pojazdy należały, było w nich duszno, a pasażerowie byli mokrzy i czerwoni z gorąca. Odetchnęliśmy dopiero w starym, pordzewiałym, ale za to mającym otwierane okna jelczu.
Spóźnili się z przeglądami
Dlaczego właściciele autobusów nie dbają o komfort pasażerów? Większość dopiero teraz wzięła się za sprawdzanie urządzeń, choć autobusy z klimatyzacją jeżdżą w ich barwach od wielu miesięcy. Jesteśmy w czasie przeglądów i może się zdarzyć, że w jakimś autobusie klimatyzacja nie będzie działała - tłumaczy Andrzej Markowski, szef Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Autobusowego. - Jeśli jednak jest sprawna, kierowca ma obowiązek ją włączyć. Głowy jednak nie dam, że kierowcy stosują się do tego polecenia - asekuruje się prezes.
Z przeglądem klimatyzacji spóźniła się też spółka z Dąbia, która ma pięć wyposażonych w taki system autobusów. Będą przygotowywane do użycia dopiero w przyszłym tygodniu. Roman Szok, zastępca dyrektora ds. technicznych SPA Dąbie, przyznaje, że w pojazdach z klimatyzacją urządzenia muszą działać. Te autobusy nie mają wystarczającej liczby otwieranych okien - potwierdza Szok. Jeśli jest tłok, pasażerom brakuje powietrza.
Duszą się także pasażerowie trzynastu "klimatyzowanych" autobusów kursujących po lewobrzeżu, należących do SPA Klonowica. Ale oni nie mają zbyt wiele szans na lepsze warunki jazdy. Bo klimatyzacja nie sprawdza się - twierdzi Krzysztof Putiatycki, szef SPA Klonowica. Za często mamy przystanki. Klimatyzatory nie nadążają ze schłodzeniem powietrza, które wpada do pojazdu po każdym otwarciu drzwi. Czy to znaczy, że jeśli autobus utknie w korku, pasażerowie mają się rozpłynąć z gorąca? - spytaliśmy. No tak. Jeszcze raz sprawdzimy możliwość włączania klimatyzacji w niektórych sytuacjach - zapewnił Putiatycki.
Bez umów ani rusz?
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy, że nie może zmusić przewoźników do włączania chłodzenia, bo nie przewidują tego umowy między spółkami a ZDiTM. Zarząd wymaga jedynie tego, by odpowiednia temperatura była w pojazdach zimą. Za rok będą podpisywane nowe umowy i znajdzie się w nich zapis o włączaniu klimatyzacji - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM-u. Gdzie indziej klimatyzacja się sprawdza.
Pięćdziesiąt nowych, klimatyzowanych autobusów kupiło właśnie poznańskie MZK. Nie dopłacalibyśmy do klimatyzacji, gdyby były podejrzenia, że urządzenia będą nieefektywne - mówi Iwona Gajdzińska, rzecznik MPK w Poznaniu. Przecież tak wyposażone autobusy jeżdżą w wielu miastach, sprawdzają się, a pasażerowie mają większy komfort. W środę testowaliśmy jeden. Na dworze był upał, ponad 35 st. C, a w autobusie przyjemna temperatura 22 stopni.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 27 czerwca 2006 roku.

* * *

Tylko "pestka" jeździ szybko

Kilka miast chciałoby mieć szybki tramwaj łączący odległe dzielnice z centrum. Zbudował go Poznań, zaczął Kraków, a Szczecin z swoim SST jest trzeci w kolejce
W połowie lat 70. poprzedniego stulecia w Polsce wytypowano kilka miast, w których równolegle rozpoczęto prace nad budową tzw. szybkich tramwajów lub szybkich kolei miejskich. Ministerstwo Gospodarki Przestrzennej w rządzie Edwarda Gierka zdecydowało, że do roku 2000 w Warszawie i Łodzi będzie jeździło metro, a w Szczecinie, Poznaniu, Krakowie, Bydgoszczy i Wrocławiu mają być zbudowane szybkie tramwaje. Ruszyło planowanie.
"Pestka" okrojona, ale jest
Najprędzej udało się to w Poznaniu, gdzie PST (Poznański Szybki Tramwaj) projektował mający duże przebicie inż. Zygmunt Nowak. Wydeptywał ścieżki do wszystkich urzędów i jeszcze w poprzednim ustroju rozpoczęto budowę - wspomina Ryszard Tomski, generalny projektant koncepcji Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju (SST). Nowak zresztą uczestniczył także w przygotowaniach koncepcji naszego tramwaju. PST, czyli potocznie "pestka" (nazwę wymyślił poznański oddział "Gazety Wyborczej") miała zaczynać trasę na Górczynie i przez Śródmieście, Winogrady, Piątkowo i Morasko jechać aż do Owińska. Planowano zbudowanie specjalnego mostu przez Wartę dla tego połączenia. Mimo że nie wszystkie te plany zrealizowano, PST jest jedyną koncepcją sprzed lat, która przynajmniej w części została zrealizowana.
Budowa rozpoczęła się w 1982 r. Przez siedem lat wykonano 40 proc. prac pomiędzy centrum i Piątkowem. Powstał wykop łączący osiedla Winogrady i Piątkowo. Na dalsze roboty zabrakło pieniędzy. Na początku lat 90. w PST zaangażowała się posłanka Unii Demokratycznej Hanna Suchocka. Gdy została premierem, inwestycję wprowadzono do budżetu centralnego, co pozwoliło znów ruszyć z budową. 31 stycznia 1997 r. "pestka" ruszyła. W porównaniu do pierwotnych założeń - uboższa. Nie są to wagoniki metra ani nawet specjalne wagony przystosowane do obsługi szybkich tras. To zwykły tabor zakupiony w demobilu. Na odcinku 6,4 km kursują cztery linie. Zatrzymują się na sześciu przystankach. W ciągu godziny mogą przewieźć 6 tys. osób. Teraz toczy się w Poznaniu debata nad rozbudową trasy PST do Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza na Morasku.
Turecki zator w Krakowie
Projekt Krakowskiego Szybkiego Tramwaju powstał w latach 1992-1997. Połączenie ma liczyć ponad 20 km i łączyć Kurdwanów na południowo-wschodnim krańcu miasta z Krowodrzą Górką na północnym-zachodzie. Po wykonaniu dokumentacji władze Krakowa wiedziały, że budowa będzie kosztowna. Postanowiły zaciągnąć 300 mln zł kredytu. Inwestycję podzielono na trzy etapy. Pierwszy (wart 52 mln zł) wykonano w 2000 r. Tramwaje jeżdżą z Kurdwanowa na Podgórze, ale nie jest to żaden szybki tramwaj - torowisko planowane dla KST dostosowano do zwykłego taboru.
Potem zaczęły się problemy. Przetarg na najbardziej kosztowny etap (szacowany na 260 mln zł) prowadzący przez centrum i tunelem pod torami kolejowymi wygrała turecka firma Gueris. Tyle że Turcy, którzy zaproponowali w przetargu niską cenę, rozgrzebali robotę i szybko się przekonali, że nie są w stanie za te pieniądze wykonać zadania. Umowę zerwano, a budowę wstrzymano. Rozpisano kolejny przetarg - tym razem na dokończenie inwestycji. Zgłosił się do niego jedynie Budimex-Dromex. Zaoferował zakończenie inwestycji, ale za 360 mln zł, podczas gdy w budżecie miasta zapisano o 100 mln zł mniej. W końcu strony się dogadały. Budimex-Dromex za 260 mln zrobi tyle, ile może, a na dokończenie budowy miasto rozpisze kolejny przetarg. Szacuje się, że KST może pojechać w 2008 r.
Szczecin liczy na dotacje
W Bydgoszczy szybki tramwaj według dyskusji znanej jeszcze z czasów gierkowskich miał łączyć centrum z dzielnicą Fordon. Dyskusje trwają do dziś. Obecne władze zakładają, że budowa torów do Fordonu (już nawet nie mówi się o szybkim tramwaju) mogłaby dzięki funduszom europejskim ruszyć w 2009 r.
We Wrocławiu o szybkim tramwaju na wiele lat zapomniano. Koncepcja zaczyna odżywać w tym roku. W magistracie powołano zespół pracujący nad pomysłem nazwanym "tramwaj plus". Ma on opracować sieć kilku połączeń krzyżujących się w centrum i dowożących ludzi z dzielnic mieszkaniowych po wydzielonych torowiskach, w niektórych miejscach prowadzonych pod ziemią.
Szczecin ma już gotowy projekt, wyliczenie finansowe, etapowanie inwestycji. Ma też gotowy most tramwajowy przez Parnicę dla przyszłego torowiska. Zbudowanie torowiska z Basenu Górniczego do pętli w Kijewie wraz z zakupem taboru ma kosztować ponad 321 mln zł. I właśnie pieniędzy nam brakuje. Bez dofinansowania zewnętrznego nie stać nas na to - przekonany jest Tadeusz Żabiński z wydziału inwestycji miejskich UM.
W rozdaniu funduszy europejskich na lata 2007-2013 możemy skorzystać z dwóch sposobów finansowania: albo centralnie rozdzielanych pieniędzy na rozwój transportu w dużych aglomeracjach miejskich, albo z dzielonych przez marszałka województwa dotacji przeznaczonych na rozwój regionu.

Opracowanie Mariusz Rabenda , "Gazeta Wyborcza" 27 czerwca 2006 roku.

* * *

Politycy o szybkim tramwaju

Sławomir Nitras, szef szczecińskiej Platformy Obywatelskiej (nieoficjalny kandydat na prezydenta Szczecina)
Jestem zwolennikiem budowy szybkiego tramwaju, ale niekoniecznie według koncepcji lansowanej przez miasto. Problem polega na tym, że chociaż pytałem o to wielokrotnie, nikt nie był w stanie odpowiedzieć mi ile będzie kosztować eksploatacja tego tramwaju. Obawiam się, że może to być połączenie deficytowe. Być może lepiej byłoby zbudować zwykłe połączenie tramwajowe na prawobrzeże, nowoczesne, a znacznie tańsze. Mój pomysł na tramwaj jest jednak dużo szerszy. Uważam, że połączenie tramwajowe powinno przebiegać od Polic przez prawobrzeże do Stargardu, a nie do Kijewa. Musimy myśleć o Szczecinie jako aglomeracji, a tereny pomiędzy Kijewem i Stargardem są bardzo atrakcyjne zarówno dla inwestycji przemysłowych, jak i budownictwa mieszkaniowego. Będą się rozwijały, jeśli zostaną skomunikowane.
Jacek Piechota, lider zachodniopomorskiego SLD, kandydat zjednoczonej lewicy na prezydenta
Problem skomunikowania obu części miasta jest bardzo ważny. Mam jednak wątpliwości, czy obecna koncepcja jest najlepszą z możliwych. Trzeba przeanalizować kilka koncepcji, a dotychczas takiej analizy nikt nie zrobił. Uważam, że szybki tramwaj należałoby realizować dzięki partnerstwu publiczno-prywatnemu. Można byłoby zrobić to poprzez znalezienie inwestora w postaci przyszłego przewoźnika lub wspomóc finansowo przewoźników, których mamy. Nie szukałbym wsparcia na tę inwestycję ze środków unijnych, bo apetyty na te fundusze są większe niż pula środków, jakie będą do podziału. Nie wiem też, dlaczego miasto ma pozwolenie na budowę, jeśli nie dopięło finansowania SST. Nie można angażować się w realizację inwestycji, na którą nie mamy pieniędzy, bo potem będzie nam trudniej o pozyskanie ich na takie zadanie.

Opracowanie mpr , "Gazeta Wyborcza" 26 czerwca 2006 roku.

* * *

Mieszkańcy prawobrzeża o Szczecińskim Szybkim Tramwaju

1504 osoby, wypełniając ankietę "Szczecin może być lepszy", uznały konieczność budowy połączenia tramwajowego między prawobrzeżem a centrum miasta za priorytet. Co o tym sądzą mieszkańcy os. Słonecznego?
O ocenę koncepcji Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju spytaliśmy szczecinian spotkanych wczoraj przy tzw. Heliosach przy ul. Struga.
Małgorzata Kostkowska - wychowuje dziecko
Nie wiem, czy moje dzieci będą jeździć tramwajem na lewobrzeże, ja już nie liczę na jego powstanie. Od dziecka słyszę, że ma być budowany i nic z tego nie wychodzi. Bywa że rezygnujemy z wyjazdu np. na Dni Morza, bo powrót do domu z centrum jest dla nas kłopotliwy. Kiedyś musieliśmy czekać na autobus nocny dwie godziny. W zwykły dzień mieszkańcy tej części Szczecina jeżdżący komunikacją miejską też tracą dwie godziny na wyjazd i powrót z centrum.
Jadwiga Spilis - emerytka
Tramwaj stąd do centrum jest już w planie i niebawem ma być budowany. Przyda się i to bardzo, bo przecież tylu nas tu, na lewobrzeżu, już mieszka. Autobusy wprawdzie jeżdżą, ale są zapchane i w południe stają w korkach. Jedzie się bardzo długo. Jeśli pętla będzie przy ul. Turkusowej [na zapleczu hal MTS-u - red.], nikt nie będzie tam specjalnie chodził, by przejechać kawałek do Basenu Górniczego. Ja też będę wolała jechać autobusem z centrum Słonecznego. Przystanek tramwaju musi być koniecznie w okolicy ul. Wiosennej.
Zbigniew Zawal - rencista
Szybki tramwaj? Był kiedyś taki pomysł i nic z niego nie wyszło. Ja jeżdżę samochodem i przyznaję, że to jest makabra. Drogi na prawobrzeże coraz bardziej się zapychają. Autobusy jeżdżą coraz wolniej, korki robią się coraz częściej. Drogi nie są przystosowane do tak dużego ruch. Tramwaj mógłby ten ruch zmniejszyć. Gdyby ludzie mogli szybko dojechać do centrum, zastanawialiby się, czy warto wsiadać do samochodu. Przystanków powinno być niewiele. Pierwszy w Zdrojach, potem po jednym na Słonecznym, Bukowym i ostatni w Kijewie. To ma być przecież szybki tramwaj.
Paweł Bak - student
Słyszałem, że most Pionierów jest przystosowany do budowy szybkiego tramwaju. Ja jeżdżę na uczelnię na ul. Cukrową i nie narzekam na połączenie ze Zdrojów. Do centrum też dojeżdżam autobusem i tramwajem i nie jest źle. Oczywiście gdyby szybki tramwaj powstał, byłoby jeszcze lepiej. Nie trzeba byłoby przesiadać się na Basenie Górniczym, tylko jechałoby się bezpośrednio ze Zdrojów czy Słonecznego do centrum miasta. Korzystałbym z tramwaju, nawet gdyby pętla była przy ul. Turkusowej, bo mieszkam blisko.

Opracowanie Mariusz Rabenda , "Gazeta Wyborcza" 26 czerwca 2006 roku.

* * *

Spór o Kamienicę Artystyczną rozstrzygnie Rada Miasta

Chodzi o konflikt między twórcami zajmującymi pracownie w kamienicy przy Lenartowicza 3 a dyrekcją Muzeum Techniki i Komunikacji, które ma je zająć.
Konflikt wybuchł, kiedy artyści dowiedzieli się, że na mocy miejskiej uchwały o powołaniu muzeum zajmowane przez nich pracownie staną się częścią nowej placówki. A ich administratorem będzie teraz dyrekcja muzeum, a nie, jak dotychczas, ZBiLK. Znaleźliśmy dla siebie miejsce w budynku-ruinie, którego nikt nie chciał - wspomina Leon Niedochodowicz. Wyremontowaliśmy je własnym sumptem, tworząc Kamienicę Artystyczną z pracowniami i teraz staliśmy się łakomym kąskiem.
Spór chcieli rozwiązać radni z komisji kultury. Z ich inicjatywy dyrekcja muzeum i wydziału kultury UM przygotowała dla artystów umowy z gwarancją zachowania ich pracowni. Ale artyści nie chcą się na to zgodzić. Nam zależy, byśmy mogli korzystać z tych pracowni na takich samych zasadach, jak pozostałych stu artystów w tym mieście - tłumaczy Przemysław Biryło. A tak pozostaniemy już tylko tymi indywidualnymi podmiotami, z którymi dyrektor zawiera umowę i w każdej chwili może ją zmienić.
z3434614G.jpg Radna Małgorzata Jacyna-Witt zaproponowała więc, by wyłączyć Kamienicę Artystyczną z terenu muzeum. To jednak byłoby możliwe dopiero po uchwaleniu planu przestrzennego dla tego terenu. W efekcie wstrzymano podpisanie przez miasto umowy notarialnej o przekazaniu terenów przy Lenartowicza na własność muzeum. Jego dyrektor Stanisław Horoszko nawołuje: W ten sposób blokowany jest rozwój muzeum i nasze starania o pieniądze zewnętrzne.
Stan zawieszenia pogarsza też sytuację zadłużającego się stowarzyszenia Miejsce Sztuki OFFicyna (12 tys. zł długu), które również zajmuje lokal przy Lenartowicza, ale w przeciwieństwie do artystów z pracowni chce być włączone do muzeum, bo wtedy na muzeum spadłby ciężar płacenia rachunków za użytkowane przez nią pomieszczenia. W innym wypadku OFFicyna istnieje tylko do końca roku, do czasu wywiązania się z naszych kontraktów - stwierdza sekretarz stowarzyszenia Małgorzata Frymus.
Radni z komisji kultury nie podpisują się pod pomysłem Jacyny-Witt. Wczoraj odrzucili jej projekt uchwały o wydzieleniu kamienicy z muzeum. Skierujemy to na sesję jako klub - zapowiada jednak Jacyna-Witt. Chciałabym, żebyśmy naprawili ten błąd, który nieświadomie popełniliśmy. Jesteśmy to artystom winni.

Opracowanie Ewa Podgajna , foto: Cezary Aszkiełowicz / AG "Gazeta Wyborcza" 22 czerwca 2006 roku.

* * *

Będą wyburzać?

Właściciel domu handlowego Rondo domaga się przedłużenia umowy na dzierżawę działki. Podpisanie umowy może narazić Szczecin na wypłatę dużych odszkodowań.
Właściciel Ronda pierwszą umowę z miastem podpisał na 3 lata. Kiedy tylko rozpoczął budowę sklepów, natychmiast wystąpił o jej przedłużenie. Zarząd miasta zgodził się, aby trwała ona do 2012 roku. Już teraz jednak właściciel domaga się przedłużenia jej do 30 lat.
Ten sklep może być jeszcze przez 6 lat? - dziwił się radny Bogdan Trzos. Nie ma pośpiechu. Gdyby miała wygasnąć za rok, to moglibyśmy się zastanowić. Jak się okazało, właściciel Ronda nie bez powodu chce już teraz mieć umowę na znacznie dłuższy czas. W tej chwili nie ma planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu. Radni właśnie zdecydowali o jego przygotowaniu. Według starych rozwiązań, Rondo stoi w miejscu planowanej ulicy. Miało to być przedłużenie ul. 1 Maja, która w tym rejonie powinna łączyć się z rondem Giedroycia. Wszystko wskazuje na to, że w nowym planie taka koncepcja pozostanie. Wtedy nie będzie mowy, by dom handlowy nadal istniał. Właściciel nie będzie mógł nawet pomarzyć o przedłużeniu umowy, czyli za 6 lat Rondo musiałby rozebrać.
rondo_1.jpg To będzie znowu pusty, zaniedbany plac z dzikim targowiskiem - argumentował Mirosław Jezierski, pełnomocnik właściciela Ronda. W tym budynku są kasy biletowe, dyspozytornia oraz toalety, które udostępniamy miastu za darmo.
Stanisław Kozłowski, prawnik reprezentujący Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego twierdzi, że pas drogowy jest po to, by na nim budować drogi a nie sklepy. Poza tym właściciel Ronda i tak zyskał dużo podpisując 10-letnią umowę dzierżawy. Dzięki temu płaci o połowę mniejszą stawkę za zajęcie gruntu.
Budujemy kładkę nad ulicą Staszica, kupcy rozpoczęli modernizacje Manhattanu, a tylko Rondo będzie kolidowało z nową drogą? - zastanawia się radny Andrzej Mickiewicz.
ZDiTM twierdzi, że ich plany są trzyletnie. Z takim wyprzedzeniem wiedzą, czy droga będzie budowana, czy też nie. Na razie nie ma na nią pieniędzy i nie wiadomo, czy w ogóle kiedykolwiek będą. Ale podpisanie umowy na 30 lat uważają za ryzykowne. Może okazać się w tym czasie, że arteria jest niezbędna i trzeba właścicielowi Ronda wypłacić ogromne odszkodowanie.
Jesteśmy gotowi podpisać umowę, że opuścimy w każdej chwili ten teren, jak tylko się okaże, że drogę w tym miejscu trzeba będzie budować - zarzeka się Mirosław Jezierski. Nie będziemy chcieli wówczas żadnego odszkodowania.
Na razie radni mają sprawdzić, czy nowa droga będzie w ogóle potrzebna. Być może po wybudowaniu zachodniej obwodnicy zniknie w ogóle z planów.

Opracowanie Ynona Husaim-Sobecka, foto: Andrzej Szkocki "Głos Szczeciński" 22 czerwca 2006 roku.

* * *

Trudno wejść do tramwaju

Tylko człowiek niepełnosprawny potrafi zrozumieć, po co są poręcze w tramwajach - mówi Andrzej Kamiński. Ten, kto te poręcze zakładał, o naszych potrzebach nie ma pojęcia. Andrzej Kamiński od ponad 40 lat jest osobą niepełnosprawną. Wie, co to jest śliski chodnik czy wyłożone kafelkami schody do apteki. Niejeden raz rozjechały się jego dwie kule, a on sam padał na ziemię. Teraz w jego życiu pojawiły się kolejne utrudnienia.
Prawdziwy koszmar, to tramwaje z rozsuwanymi drzwiami i takie, które mają źle zamocowane poręcze - mówi Andrzej Kamiński. Wchodząc do tramwaju, muszę jak najdłużej trzymać się poręczy, a często się tak nie da. Poręcz jest w nieodpowiednim miejscu albo umieszcza się ją pod niewłaściwym kątem. Zdarza się, że pan Andrzej przepuszcza na przystanku kilka tramwajów. Z nadzieją czeka na taki, do którego będzie mógł wsiąść bez problemu. Traci przez to dużo czasu.
Bez odpowiedzi
Kiedy już panu Andrzejowi uda się wejść do tramwaju, gdy chce złapać poręcz, natrafia na śmietnik. Te utrudnienia dotyczą nie tylko niepełnosprawnych, ale i starszych, schorowanych osób - mówi szczecinianin. Zaproponowałem MZK, że mogę być ich konsultantem. Zrobię to za darmo. Nagrałem się w MZK na automatycznej sekretarce. Nie dostałem jednak żadnej odpowiedzi.
Sprawdzą przepisy
Propozycji tego pana możemy się przyjrzeć - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. eksploatacji Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Najpierw sprawdzę jednak, jak wygląda sprawa poręczy pod względem prawnym. Poręcze są częścią konstrukcyjną pojazdu. Ktoś je dopuszcza do użycia. Zdarza się oczywiście, że coś w praktyce się nie sprawdza. Dowiem się, co, jako przewoźnik, możemy zrobić w tej sprawie.

Opracowanie Anna Miszczyk, "Głos Szczeciński" 21 czerwca 2006 roku.

* * *

Kładka w tym roku

Dwie firmy chcą budować kładkę w okolicy ronda Giedroycia w Szczecinie. Ceny są wyższe niż kwota, jaką przekazali na kładkę radni.
Kładka nad ulicą Staszica jest potrzebna i co do tego nikt wątpliwości nie ma. Ten temat pojawiał się regularnie, od kiedy rondo ochrzczono mianem „rondem Leppera”. Wcześniej w tym miejscu było bardzo niebezpieczne i skomplikowane skrzyżowanie.
Obecny układ komunikacyjny paraliżują przede wszystkim piesi na przejściach przez al. Wyzwolenia i przez ul. Staszica. W kładce i związanych z nią zmianach w układzie komunikacyjnym pokładana jest nadzieja, że ruch pieszych w ciągu od przystanku tramwajowego na al. Wyzwolenia do pętli na Kołłątaja zostanie skutecznie oddzielony od samochodów.
Wczoraj minął termin składania ofert do przetargu na budowę kładki. Chętne były dwie firmy: Stalmont (z ceną brutto ok. 2 mln 713 tys.) oraz Energopol (ok. 2 mln. 918 tys.). Obie oferty przewyższają kwotę, jaką na budowę kładki przeznaczyli radni. Znalezienie pieniędzy na podpisanie umowy, jak twierdzi Piotr Landowski z biura prezydenta miasta, jest możliwe, bo odpowiednie przesunięcia finansowe można zrobić w ramach budżetu Wydziału Inwestycji Miejskich. Potrzebna jest na to zgoda kolegium prezydenckiego.
Nie można przesądzać, że zostanie wybrana oferta firmy, która zaproponowała mniejszą kwotę, choć kryterium oceny oferty to właśnie cena. Teraz oferty będą sprawdzane pod kątem formalnym - zastrzega Piotr Landowski. Po podpisaniu umowy wykonawca przedstawi harmonogram robót z warunkiem, że konstrukcja kładki stanie w tym roku.
Budowę małej architektury i nasadzenia zieleni będzie można zostawić na wiosnę przyszłego roku. Kładka stanie ok. 60 metrów od wlotu z ronda w ul. Staszica. Z jednej strony będzie się na nią wchodziło z chodnika, z drugiej schodami lub podjazdem. Przejścia przez jezdnię nie będzie. Na al. Wyzwolenia przeniesione będą pasy, stanie sygnalizacja. Na wylocie z ronda jezdnia będzie poszerzona do dwóch pasów.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 21 czerwca 2006 roku.

* * *

Kolorowa reklama

W warsztatach Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Szczecinie przygotowywany jest wagon tramwajowy, który będzie promował Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki.
Na początku czerwca, przy okazji przekazywania eksponatów dla MTiKZS, przedstawiciele zakładu komunikacyjnego zapowiadali, że taki wagon wyjedzie na szczecińskie tory.
Wagon muzealny jest na warsztacie - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Trwa rewitalizacja powłoki, remont blacharki. Nie będziemy kładli nowej farby na starą blachę. To będzie żywa reklama komunikacji i muzeum techniki. Wagon pojawi się na mieście prawdopodobnie w połowie lipca. Będzie oczywiście woził pasażerów. Ponieważ ma jeździć solo, trafi na linie 1 i 9, które szczególnie w wakacje cieszą się dużą popularnością. Wagon będzie kolorowy, wyróżniający się spośród innych.
Będzie jedyny, malowany ręcznie w abstrakcyjne, techniczne wzory, nie będą to typowe barwy szczecińskie - zapowiada Krzysztof Turczyn. To będzie efekt współpracy między zakładem napraw, a artystą związanym ze Stowarzyszeniem Officyna.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 21 czerwca 2006 roku.

* * *

Porządnie czerwone

Kierowcy z Polic są zachwyceni używanymi autobusami MAN z Norwegii. W pojazdach nie ma niestety klimatyzacji.
Jest natomiast monitoring, podgląd z kamery na odległe od kierowcy trzecie drzwi i kamera pomocna przy cofaniu. Są uchylne okna i cztery szyberdachy, z czego trzy unoszone mechanicznie. To powinno zapewnić w upalne dni cyrkulację powietrza. Klimatyzacji niestety nie ma, pojazdy jeździły w innym klimacie w Oslo. Mają przebieg w granicach trzystu tysięcy, ok. 8 lat oraz wnętrze jak nowe.man_1.jpg Przejechały 700 km, wysłuchałem opinii kierowców i bardzo pozytywnie oceniają pracę silnika i wnętrze - tłumaczy Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Kierowcy twierdzą, że są lepsze od tych kupionych w Berlinie.
Many z Oslo mają po 18 metrów długości. Ich charaktrystyczną cechą, którą będą wyróżniać się spośród innych pojazdów, jest jaskrawoczerwony kolor.

Opracowanie mago, foto: Tomasz Łój, "Głos Szczeciński" 21 czerwca 2006 roku.

* * *

Ulica Krzywoustego - Zapłacili, nie odebrali

Po raz kolejny komisja z Urzędu Miejskiego nie odebrała prac wykonanych w ul. Krzywoustego. Zastrzeżenia są wciąż tylko drobne, ale nadal są! Jest to o tyle dziwne, że po raz kolejny wskazane usterki miały być usunięte do 31 maja. Odbiór prac wyznaczono tym razem na 19 czerwca. Wykonawca jednak nie podołał.
Będziemy sprawdzać do skutku zapewnia Piotr Landowski z biura prasowego UM. Prace są wykonywane w ramach gwarancji, a ich koszt ponosi wykonawca. Nie zmienia to faktu, że za wykonane prace już mu zapłacono ok. 18 mln zł. Kolejny termin, który miasto wyznaczyło, to 26 czerwca. Nas jednak dziwi fakt, że miasto spokojnie toleruje kolejne fuszerki, przedstawiane przez firmę NCC Roads, jako zakończone prace. Wszak wysłanie ekipy, która ma dokonać odbioru prac, też musi kosztować. I nie ma znaczenia, że zarówno jezdnia, jak i torowisko tramwajowe przygotowano zgodnie z planem. Nadal należy poprawić wjazdy do posesji i uzupełnić brakującą kostkę brukową. Szkoda tylko że firmie już zapłacono. Może wtedy bardziej by się postarała?

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 21 czerwca 2006 roku.

* * *

Jadą czerwone many

Prawdopodobnie dziś Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne wzbogaci się o cztery używane, przegubowe autobusy z Norwegii.
Jest szansa, że już w przyszłym tygodniu pasażerowie ze Szczecina i Polic wsiądą do bardzo... czerwonych autobusów, które do niedawna jeździły w Oslo. Ich kolor sprawi, że będą się rzucały w oczy, przynajmniej do czasu przemalowania w „polickie” barwy. Autobusy mają po osiem lat, ale ich przebieg jest niewielki - 280 - 300 tys. kilometrów.
Jak na autobusy, to bardzo mało - tłumaczy Andrzej Markowski, prezes SPPK. - Mamy cztery używane w cenie jednego nowego. Zastąpią dwudziestoletnie autobusy, które już dawno nie powinny jeździć. Czerwone autobusy man są wyposażone w monitoring, kierowca w kabinie widzi wszystko, co dzieje się za jego plecami, nawet na tyle pojazdu. Wczoraj ekipa SPPK była w Niemczech odbierać autobusy, pojechali m. in. kierowcy i diagności.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 20 czerwca 2006 roku.

* * *

Podczas upałów - Ulice płyną

Niektóre świeżo remontowane ulice w Szczecinie i regionie płyną. Konserwowane za pomocą emulsji asfaltowej i gresu dosłownie "pocą się" podczas letnich upałów. Wielu kierowców nie szczędzi cierpkich słów pod adresem drogowców. Do opon bowiem przykleja się asfalt, wydając przy okazji dziwne dźwięki podobne do mlaskania. Także obcasy pań na przejściach dla pieszych grzęzną w lepkiej mazi.
Zjawisko jest zauważone przez drogowców i płynące odcinki dróg... podsypuje się piachem. Widoki takie są na al. Wojska Polskiego w Szczecinie oraz na ul. Grudziądzkiej w Kołobrzegu. Taką metodę konserwacji zastosowano na wielu szczecińskich ulicach, m.in. Salomei, Tczewskiej, Łubinowej, Przelotowej, Budziszyńskiej, Chopina, Autostradzie Poznańskiej, Jana z Kolna, al. Wyzwolenia. Laik dostrzeże, że nawierzchnia nie jest jednolita ani w barwie, ani w strukturze. Miejsca, po których jeżdżą koła, są gładkie i szkliste, pod wpływem słońca stają się lepkie. Wykonawca prac w ramach gwarancji posypuje konserwowane nawierzchnie piaskiem, który wchłania pojawiającą się na powierzchni emulsję asfaltową.
Teraz to nic. Pamiętam, co się działo, jak ten gres musieliśmy kołami własnych samochodów ubić. Wolno trzeba było jechać, bo kamyczki oblepione ciekłym asfaltem lubiły "punktować" karoserie aut. Nie jest to według mnie efektywna czy estetyczna metoda łatania drógĘ twierdzi Andrzej Pawelczyk z Osowa, który al. Wojska Polskiego jeździ przynajmniej cztery razy dziennie.
Na taką, a nie inną, metodę konserwacji dróg Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie zdecydował się ze względu na notoryczną mizerię budżetową. Takie odświeżenie kosztuje 10 razy mniej niż całkowity remont nawierzchni. Metodę konserwacji nawierzchni ulic zastosowaliśmy ze względu na nasze ograniczone możliwości finansowe tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u. Dzięki temu udało nam się uratować bardzo wiele ulic w Szczecinie, które były w fatalnym stanie, a nie mieliśmy pieniędzy na kompleksowy remont.
Przykładem pozytywnym może być ul. Chopina, swego czasu regularnie nawiedzana przez ekipy drogowców, które co rusz łatały asfalt. Po zakonserwowaniu przed czterema laty problemy się skończyły. Nikt złego słowa nie mówi także na al. Wyzwolenia pomiędzy pl. Rodła a pl. Żołnierza.
Problem "pocenia się" zależy od nasłonecznienia, od tego kiedy była robiona konserwacja oraz od rodzaju podbudowy słyszymy w ZDiTM. Wobec powtarzających się przypadków jesteśmy zmuszeni do zaprzestania stosowania tej metody konserwowania nawierzchni. Podobne uwagi usłyszeliśmy od Mirosława Kielnika z Zarządu Dróg Powiatowych w Kołobrzegu. Mamy nadzieję, że koszty utwardzenia płynących dróg pokryje wykonawca w ramach gwarancji...

Opracowanie G.Hatylak, "Kurier Szczeciński" 20 czerwca 2006 roku.

* * *

Miasto podpisze umowę z SPPK

Przez dziesięć lat autobusy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego będą obsługiwać linie między Szczecinem a Policami.
Umowa w tej sprawie jest efektem przetargu, który odbył się jeszcze w listopadzie ub. roku. SPPK złożyło wtedy ofertę, proponując 3,93 zł za kilometr przejechany przez autobus. Kwota ta mieściła się w widełkach cenowych określonych przez ZDiTM. Miasto mogło więc podpisać umowę ze spółką, ale mimo to unieważniono przetarg.
Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o finansach publicznych nie możemy zaciągać zobowiązań na dłużej niż dwa lata - wyjaśniał powód unieważnienia przetargu Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina odpowiedzialny za komunikację. Z tymi argumentami nie zgadzał się Andrzej Markowski, prezes SPPK. Oddał sprawę do arbitrażu i wygrał. Sąd nakazał miastu podpisać umowę.
W ubiegłym tygodniu po ponownym przeliczeniu kosztów komisja przetargowa w ZDiTM-ie skierowała umowę do zawarcia (gdyby ponownie ją odrzuciła, SPPK domagałoby się odszkodowania). Teraz ofertę SPPK musi sprawdzić Urząd Zamówień Publicznych.
Sądzę, że umowa będzie gotowa do podpisu w lipcu - spodziewa się Markowski.
Tymczasem w maju odbył się kolejny przetarg na funkcjonowanie dziennych linii autobusowych w Szczecinie, tym razem na rok od lipca 2006 do lipca 2007. Zanim go rozstrzygnięto, miasto dołożyło do komunikacji miejskiej 1,5 mln zł i pozostałe dwie spółki autobusowe - SPA Dąbie i SPA Klonowica mogły zaproponować wyższe stawki i wygrać przetargi na obsługiwane przez siebie linie. SPPK przekonane, że ZDiTM będzie musiał podpisać z nim umowę dziesięcioletnią, w majowym przetargu zaproponowało zaporową cenę ponad 5 zł za kilometr.
25 maja ZDiTM podpisał roczne umowy ze spółkami z Klonowica i Dąbia, zatwierdzając stawki korzystniejsze niż SPPK oferowało w listopadowym przetargu dziesięcioletnim. Po podpisaniu umowy SPPK będzie dostawać 3,93 zł za kilometr do końca tego roku. W latach 2007 i 2008 stawka będzie zwiększać się o 20 gr za kilometr, a potem co roku wzrost będzie równy inflacji.
Może kwota tegoroczna jest mniej korzystna, niż byśmy mogli wylicytować w przetargu majowym, ale wartością samą w sobie jest dla nas umowa dziesięcioletnia - mówi Markowski. Możemy teraz nasze inwestycje rozłożyć w czasie, by nie były dla nas zbyt dużym obciążeniem. SPPK już planuje wymianę taboru. W przyszłym roku chce kupić aż 20 nowych autobusów. Leasing moglibyśmy rozłożyć na 96 rat - wylicza Markowski. Czekamy, co nam zaproponują producenci autobusów. Dla miasta cena za kilometr z umowy z SPPK jest korzystna. Minusem jest jednak to, że do 2016 r. linie autobusowe na trasie Szczecin - Police nie ulegną żadnej modyfikacji. Nie będzie też można wprowadzić na nie konkurencyjnego przewoźnika.
Zmiany na liniach są dopuszczalne w granicach dwóch procent wartości umowy - potwierdza Grabiec. Będziemy mogli na jednych liniach zmniejszać ilość taboru, na innych zwiększać, byle saldo kwot się zgadzało.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 czerwca 2006 roku.

* * *

Pół miliona co dzień

Sieć tramwajowa nie przystaje do potrzeb mieszkańców, a kilka linii autobusowych można by zamknąć. To niektóre informacje i wnioski wynikające z badań komunikacji w Szczecinie.
Na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego za 180 tys. zł wykonali je krakowscy fachowcy ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji oraz Uniwersytet Szczeciński. Najpierw liczeni byli pasażerowie (w dzień powszedni, sobotę i niedzielę), a później odpowiadali na pytania ankietowe m. in. o jakość komunikacji, bilety.
Podstawa do zmian
Wynik badań, to pięć opasłych tomów o liczbie pasażerów, obsłudze komunikacyjnej miasta, biletach oraz jakości komunikacji. Nie będąc fachowcem można wyniki badań bardzo różnie odczytywać, również błędnie - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Same badania nie mogą być podstawą do zmian układu sieci komunikacji, ale na pewno do racjonalizacji tego, co dziś w Szczecinie mamy, do oszczędności. By zmieniać sieć, trzeba mieć jeszcze dodatkowe badania. Chcemy je zlecić.
Rzadziej tramwajem
Co z badań wynika? Wiadomo, że w dzień roboczy pół miliona pasażerów jeździ komunikacją miejską (w sobotę 295 tys., a w niedzielę 206 tys.), co daje prawie 154 mln w roku. Częściej wybierają autobusy niż tramwaje (14 proc. różnicy). Może to wynikać z tego, co twierdzą fachowcy, że sieć tramwajowa nie odpowiada potrzebom pasażerów. Sugestia jest taka, że trzeba tworzyć trasy do wielu osiedli lub ograniczyć ruch tramwajów. Teraz pasażerowie narzekają na przesiadki.
Skrócić lub zlikwidować
Do komunikacji autobusowej również są zastrzeżenia. Po pierwsze, należałoby zrezygnować z eksploatacji niektórych odcinków tras, bo jeździ nimi zbyt mało pasażerów. Przykłady, to skrócenie trasy autobusu 55 (do Klucza lub Żydowiec), 56 (do dworca w Dąbiu), 75 (do Reduty Ordona), 84 (w szczycie tylko do Bukowego, przez resztę dnia zlikwidować). Kilka linii, zdaniem fachowców, można „skasować” m. in. 55 - bis, 77 - bis, C - bis. Zlikwidować albo utrzymać tylko w szczycie radzą fachowcy linie 109, 111, G. Badania pokazują pory, w których pojazdy komunikacji jeżdżą zbyt puste lub zbyt często. „Ósemka” powinna jeździć rzadziej, ale trójwagonowym składem, 12 tylko rzadziej, za to 11 częściej rano.
Zdaniem badających zbyt dużo jeździ autobusów przegubowych, to może być wskazówka dla przewoźników, jakie pojazdy kupować - tłumaczy Przepiera.
Nowa linia tramwajowa?
Jest też propozycja nowego tramwaju - nr 10 - ale po innej niż kiedyś trasie, od Dworcowej do Krzekowa. Wiadomo również, że sporo kosztują ulgi w przejazdach i uprawnieni do przejazdów bezpłatnych (tych w Szczecinie jest najwięcej w Polsce) - kolejno 19 i 9,2 mln. zł. Z dokumentem mają się zapoznać radni przy udziale tych, którzy badania wykonywali.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 17 czerwca 2006 roku.

* * *

Dziura w mostach

Według Renaty Zaremby, szczecińskiej radnej PO, miasto nie ma szans wywiązać się w terminie ze zobowiązań dotyczących modernizacji Autostrady Poznańskiej. To oznacza, że Szczecin może stracić nawet kilkanaście milionów złotych, które przeznaczyła na ten cel Unia Europejska. Przedstawiciele magistratu zapewniają, że inwestycja nie jest zagrożona.

mosty.jpg W wypadku tak ważnej i kosztownej inwestycji prezydent i jego współpracownicy powinni uczciwie przedstawiać radnym całą sytuację - mówi radna Zaremba. Tymczasem na nasze wielokrotne zapytania w sprawie modernizacji Autostrady Poznańskiej i budowy dwóch mostów słyszeliśmy, że wszystko jest w porządku. Ale to nieprawda. Z prostego spojrzenia w kalendarz widać, że miasto nie ma szans zmieścić się w terminach zawartych w umowie na dofinansowanie inwestycji. Przebudowa arterii łączącej lewo i prawobrzeżny Szczecin jest współfinansowana z pieniędzy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Unia daje na ten cel 44,3 min zł, Szczecin musi dopłacić 14,75 min. Przewlekła procedura przetargowa spowodowała, że wykonawca zgodnie z kontraktem później zakończy prace, niż powinno nastąpić rozliczenie inwestycji. Miasto w tej kwestii jest niewinne - prawo o zamówieniach publicznych doprowadziło do sytuacji, w której niezadowoleni z wyników przetargu mogą na wiele miesięcy odwlec ich zatwierdzenie. W tym wypadku postępowanie było na tyle skomplikowane, że sądy wydawały nawet sprzeczne orzeczenia, a prawidłowość wszystkich działań była badana przez prezesa Urzędu Zamówień Publicznych w Warszawie.
Niemniej zwyczajnie nas ludzie prezydenta oszukali - twierdzi radna PO. Całe przedsięwzięcie musi być rozliczone do końca czerwca 2008 r. A wykonawca, który ma 27 miesięcy na przeprowadzenie inwestycji, zejdzie z placu budowy 2 miesiące później. Usłyszeliśmy zapewnienia o złożonym aneksie do umowy, ale ten dokument dopiero będzie zatwierdzony. Konsekwencje z nierozliczenia w terminie inwestycji współfinasowanej przez Unię są kosztowne.
Możemy stracić 2,2 min zł lub nawet ponad 11 - uważa R. Zaremba. Wszystko zależy, jak władza wdrażająca potraktuje kwestię rozliczania się miasta. W porównaniu z wartością przedsięwzięcia warto zaryzykować te pieniądze. Ale prezydent powinien grać z nami fair, skoro chce naszej zgody na wydanie funduszy z budżetu Szczecina. Przedstawiciele Mariana Jurczyka zapewniają, że nic nie zagraża modernizacji Autostrady Poznańskiej. Umowa z wykonawcą została podpisana, plac budowy przekazany - mówi Piotr Landowski z Biura Prasowego UM w Szczecinie. Nie widzimy zagrożenia dla realizacji tej inwestycji.

Opracowanie i foto Artur Ratuszyński, "Kurier Szczeciński" 16 czerwca 2006 roku.

* * *

Utrapienie dla kierowców

Będą korki w rejonie skrzyżowania ulic Ku Słońcu - Derdowskiego - Europejska. Przez kilkanaście miesięcy będzie tam budowane rondo. Prace mają ruszyć w lipcu.
Tydzień temu została podpisana umowa z firmą, która ma 14 miesięcy na zbudowanie ronda. Na 19 czerwca planujemy przekazanie placu budowy - zapowiada Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta. Harmonogram prac, czyli m. in. terminy wykonywania poszczególnych robót oraz płatności powinien być znany za ok. 2-3 tygodnie.
Sądzę, że pierwsze prace rozpoczną się w lipcu, a wraz z nimi utrudnienia w ruchu, które będziemy musieli przeżyć. Najcięższe będą pierwsze dni - przewiduje Zabiński. Urzędnicy zakładają, że w sezonie urlopowym, przy mniejszej ilości aut, utrudnienia będą mniejsze. Policja podkreśla, że będzie ciężko.
Już dziś z Europejskiej i Derdowskiego są kłopoty z włączaniem się do ruchu - ocenia podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Skrzyżowanie jest w ogóle elementem, który uniemożliwia sprawną, płynną jazdę w tym rejonie. Policja wyklucza możliwość, by na czas budowy ronda skrzyżowanie zamknąć dla ruchu. Musi być przejezdne mimo prowadzonych prac budowlanych.
Stopień utrudnień będzie zależał w dużej mierze od objazdów. Będziemy opiniowali tymczasową organizację ruchu i zapewne jak zawsze będziemy mieli do niej własne wnioski - przyznaje Zajdlewicz.
Rondo będzie kosztowało ok. 10 mln zł. W tym roku miasto wyda na nie 6,5 mln zł. Wyspa centralna ronda będzie miała 60 metrów średnicy, a jezdnia 10 m i dwa pasy ruchu. Przez środek pojedzie tylko tramwaj.

Opracowanie mago, "Kurier Szczeciński" 16 czerwca 2006 roku.

* * *

Chcemy nowych autobusów - Police dostaną szansę?

Być może spółka z Polic jako jedyna dokona niebawem zakupu nowych autobusów. Toczący się od grudnia spór może się wreszcie zakończyć. Jeśli tak się stanie, w przyszłym roku zakupi ok. 20 nowoczesnych i - co chyba najważniejsze - nowych autobusów.
Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, podobnie jak szczecińskie podmioty, stawało do 5 przetargów na obsługę dziennych linii. Unieważniano je z różnych powodów, najczęściej z braku pieniędzy w miejskiej kasie. Spółki nie chciały obniżać cen, bo jednocześnie wymagano od nich wymiany taboru. Kompromisem okazało się sprowadzanie autobusów z Niemiec - nowoczesnych, ale używanych. Z powodzeniem zastępują na liniach jelcze i ikarusy, ale mają już swoje lata. Szczecińskie spółki po raz kolejny podpisały umowy na rok. W efekcie o zakupie nowych pojazdów na większą skalę nie mogą myśleć.
W innej sytuacji znalazło się SPPK. W grudniu przetarg ogłoszony (i unieważniony) przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zakładał podpisanie umów na 10 lat SPPK się odwołało. Zarówno Urząd Zamówień Publicznych, jak i później sąd nakazały ZDiTM ponowne rozpatrzenie oferty. Ostatecznie komisja przetargowa uznała, że oferta, którą SPPK złożyło w grudniu, jest do przyjęcia. Czy zostanie podpisana? Nie wiadomo. Może się bowiem okazać, że dyrektor ZDiTM nie jest do tego upoważniony, a prezydent Szczecina potrzebuje zgody radnych. Gra jednak toczy się o dużą stawkę. Pasażerowie z pewnością by to docenili, bo dość mają „pełnoletnich" pojazdów remontowanych w nieskończoność, które oferują wątpliwy komfort jazdy.
Planujemy zakup kolejnych używanych autobusów - przyznaje Andrzej Markowski, prezes SPPK. Będą to 4 pojazdy z Oslo, które trafią do nas być może już w przyszłym tygodniu. Ale po podpisaniu umowy na 10 lat otwierają się przed nami nowe możliwości.
W tym roku spółka już niewiele zdąży zrobić. Ale w kolejnym mogłaby ogłosić przetarg na dostawę ok. 20 nowoczesnych i fabrycznie nowych pojazdów. A to dla pasażerów prezent, jakiego dawno nie otrzymali. Wszystko zależy jednak od tego, czy władze Szczecina zdecydują się na podpisanie umowy...

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 14 czerwca 2006 roku.

* * *

Droga płynie!

Dwa lata po naprawie i kolejny rok z rzędu asfalt na ul. Przelotowej topi się pod wpływem słońca. - Na ulicach, gdzie nie ma słońca, nic takiego się nie dzieje - broni się Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
W 2004 roku na zlecenie ZDiTM konserwowane były niektóre ulice w Szczecinie. W szczeliny wtryskiwana była najpierw emulsja asfaltowa, później sypano na to grysik. Dwa lata po naprawie, kolejny rok z rzędu w upały mieszkańcy os. Słonecznego i kierowcy mają ten sam problem: Znów zwija się gorący asfalt - mówi pani Marta (nazwisko do wiadomości redakcji). W poniedziałek po południu po ul. Przelotowej jeździły piaskarki i zasypywały jezdnię piachem. Asfalt klei się do butów, pływa.
Podobna sytuacja była w ubiegłym roku, myślałem, że to zostało naprawione - dziwi się asp. Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, nie do przyjęcia. Trudno zrozumieć, że coś takiego się dzieje. Nie trzeba być fachowcem, żeby wiedzieć, że na roztopionej nawierzchni auta inaczej się zachowują. Zwijanie się asfaltu ZDiTM tłumaczy pogodą. Wysoka temperatura powoduje „pocenie się” konserwowanej nawierzchni - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Wykonawca w ramach gwarancji posypuje jezdnie piaskiem, który wchłania emulsję.
„My za to nie płacimy”, uspokajają w ZDiTM i zrzucają winę na słońce.
Tą samą techniką konserwowane były ulice Salomei i Kupczyka, tam nie ma nasłonecznienia i z nawierzchnią nic się nie dzieje - mówi Kwiecień - Zwierzyńska.
Za rok kończy się gwarancja na roboty. W biegłym roku ZDiTM zapewniał, że w tym sezonie asfalt zwijać się nie powinien. Co dalej z Przelotową? Do końca gwarancji, czerwca 2007, wszelkie koszty napraw ponosi wykonawca - tłumaczy ZDiTM.
Cena „odświeżenia” dwa lata temu Przelotowej, to 90 tys. zł. Gdyby nie konserwacja, na ciągłe łatanie dziur wydalibyśmy więcej pieniędzy - zapewnia Kwiecień - Zwierzyńska. - Do końca gwarancji nie planujemy na Przelotowej żadnych prac, które pociągałyby za sobą dodatkowe koszty. Ulica wymaga gruntownej przebudowy, to leży w gestii wydziału inwestycji miejskich.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 14 czerwca 2006 roku.

* * *

Znowu obiecanki - Przystanek to nie parking

O problemach kierowców i pasażerów korzystających z autobusu linii 70 pisaliśmy wielokrotnie. Z autobusu korzysta wiele osób starszych, poruszających się o kulach. Mają problemy z dostaniem się do pojazdu lub jego opuszczeniem. Przystanki obok przychodni na uL Pilsudskiego czy ul. Starzyńskiego niemal zawsze są zastawione przez samochody.
Tam gdzie można, wystawiamy wezwania lub zakładamy blokady na koła - zapewnia Krzysztof Spirydowicz ze straży miejskiej. W czym problem? W powolnym działaniu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Przystanek wyznaczono w miejscu, w którym byty także tzw. koperty dla inwalidów. Kierowców bez uprawnień strażnicy miejscy mogą karać. Ale pojazdy, które za szybą mają kartę inwalidy, stają legalnie. Nawet jeśli stoją tam przez cały dzień. W styczniu ZDiTM obiecał problem rozwiązać. Koperty miały być przesunięte, by autobus mógł podjechać do krawężnika i wysadzić pacjentów przychodni. I rzeczywiście - ekipa odświeżająca oznakowanie poziome w tym roku kopert nie wymalowała.
Pojawił się za to „zygzak", który oznacza, że w odległości 15 m od słupka nie wolno parkować. Jest to przystanek komunikacji miejskiej, równoznaczny z zakazem postoju. Autobusy nadal jednak zatrzymują się na środkowym pasie ul. Piłsudskiego lub kilkadziesiąt metrów za przystankiem. Dla pasażerów o kulach to spore utrudnienie. O interwencję poprosiliśmy straż miejską. Bezskutecznie.
Kilku kierowców otrzymało mandaty - zapewnia Krzysztof Spirydowicz. Ale większości nadal nie możemy nic zrobić. ZDiTM zapomniał bowiem o usunięciu znaków, które nadal informują, że 6 aut z kartą inwalidy może w tym miejscu parkować. Blokowanie przystanku jest więc nagminne. Już niedługo - mówi po raz kolejny Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Zapewniono mnie, że wkrótce ta sprawa będzie uporządkowana. To samo słyszeliśmy w styczniu. Może czas, by ktoś z dyrekcji ZDiTM poświęcii dzień na objazd tej linii.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 13 czerwca 2006 roku.

* * *

Kasa malowana - Brak biletów w Policach

W kasie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Policach często nie ma biletów. Skarżą się pasażerowie, skarżą się kioskarze. ZDiTM obiecał kontrolę, kioskarzom zaś proponuje dowożenie biletów bezpośrednio do kiosków.
Kasę w Policach prowadzi prywatna firma, z którą mamy umowę - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Ostatnia kontrola była tam w maju i nie wykazała braków. Ale przeprowadzimy kolejną. Robimy je dosyć często i przynoszą efekty. Zrywamy np. umowę na prowadzenie kasy na Krzekowie, właśnie z powodu braku biletów i znaczków. Od jutra już będzie tam nasza obsługa.
W Policach wczoraj rano nie było biletów z czterech podstawowych nominałów, czyli za 0,95 zł, 1,45 zł, 1,90 zł i 2,90 zł. Nie było też znaczków do sieciówek (normalnych na jedną linię oraz na wszystkie linie: zwykłych i ulgowych). Ale ZDiTM do tej pory nie wiedział, że kasa w Policach działa źle. Nie mamy skarg od pasażerów - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska.
Jest jedna skarga od ajenta, który nie może kupić dosyć biletów. Proponowaliśmy, że będziemy mu je dowozić, ale nie chciał. Powiedział, że sobie sam poradzi.
ZDiTM obiecuje, że może dowozić bilety wszystkim kioskarzom, niezależnie od zamawianych ilości. Trzeba tylko złożyć zamówienie do godz. 9 rano, dzwoniąc pod nr 48-00-484. Bilety zostaną dostarczone jeszcze tego samego dnia. Zgodnie z umową z ZDiTM, również detaliści mają obowiązek mieć bilety w ciągłej sprzedaży. Jeśli na dostawę będzie trzeba czekać kilka godzin, będą musieli robić większe zapasy. Na to zaś potrzeba pieniędzy. Kasa na miejscu jest lepszym rozwiązaniem - jeśli działa jak należy.
Oni trzymają po kilkanaście biletów z każdego nominału, właśnie na taki wypadek - mówią. Tymczasem braki są notorycznie, ostatnio po kilka razy w miesiącu. Kiedy kasę prowadziła poprzednia firma, nie było tego. Od września ubiegłego roku jest nowa, a od kilku miesięcy są problemy.

Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 13 czerwca 2006 roku.

* * *

Umowa na 10 lat

Komisja przetargowa wybrała ofertę Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego na wożenie pasażerów autobusami przez 10 lat.
Dla SPPK wynik pracy komisji przetargowej, to bardzo dobra wiadomość. Przypomnijmy, że trzeci z kolei przetarg na obsługę komunikacji autobusowej (tym razem na 10 lat) w Szczecinie i Policach został unieważniony w połowie grudnia. SPPK nie zaakceptowało takiej decyzji i szukało pomocy w Urzędzie Zamówień Publicznych. Tamtejsi arbitrzy wydali wyrok uchylający unieważnienie, jednocześnie zobowiązywali ZDiTM do do ponownej oceny ofert i wybrania najlepszej. man.jpgZłożona przez SPPK oferta była jedyną na tzw. linie polickie. Z arbitrami z kolei nie zgodził się ZDiTM. Sprawa miała finał w sądzie, który podtrzymał orzeczenie arbitrów UZP. Wynikiem tego wyroku było powołanie specjalnej komisji przetargowej, która pracowała kilka tygodni.
Komisja zakończyła pracę i wybrała ofertę Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego - informuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Komisja wnioskuje o przyjęcie tej oferty.
Szef firmy z Polic nie kryje radości, choć, jak mówi, teraz decyzja komisji musi trafić do prezesa UZP, bo wartość zamówienia przekracza 5 mln euro i ten musi ją zaakceptować.
Spodziewam się mieć ten kontrakt najdalej do końca lipca - mówi Andrzej Markowski, prezes SPPK. Ale uwierzę w to dopiero, gdy będę miał go na biurku. Jedno jest pewne, taka umowa, to jedyny sposób, by przy niedużych pieniądzach odnawiać tabor. Na razie do Polic przyjadą kupione właśnie w Oslo używane autobusy MAN. Jednak kiedy 10-letnia umowa na biurku prezesa już będzie, SPPK kupi ok. 20 autobusów spod igły.
Pozbędę się wszystkich staroci - zapowiada Markowski. Kilkuletni okres płatności za nowe autobusy pozwoli mi zachować płynność finansową. Autobusy pojawią się najwcześniej w 2007 roku. Kolejny plus tej umowy, to lepsze pieniądze dla SPPK za wożenie pasażerów. Projekt umowy do przetargu zakładał, że przez dwa kolejne lata cena wozokilometra będzie rosła co roku o 5 proc., czyli ok. 20 gr za kilometr, a potem cena będzie rosła o inflację. Z możliwości, jaką miało SPPK, nie mogły skorzystać dwie pozostałe spółki autobusowe "Dąbie” i "Klonowica”.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 13 czerwca 2006 roku, foto: Andrzej Szkocki.

* * *

Powstanie nowe rondo

W poniedziałek będzie wiadomo, która firma zbuduje w ciągu 14 miesięcy rondo u zbiegu ulic Ku Słońcu i Derdowskiego w Szczecinie.
Inwestycja warta jest 10 mln zł. W tym roku z budżetu ma być wydane 6,5 mln zł. W ciągu miesiąca musi nastąpić przekazanie placu budowy - zapowiada Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta. Ale nastąpi to o wiele szybciej.
W miejscu, gdzie ma powstać rondo jest skrzyżowanie, na które wjeżdża się aż z pięciu kierunków. Wyspa centralna drogowej nowości ma mieć 60 m średnicy, jezdnia będzie miała 10 m i dwa pasy ruchu. Przez wyspę będzie jechał tylko tramwaj. Plac ma być zagospodarowany zielenią i elementami małej architektury. Oprócz ronda przebudowane zostaną ulice przy wlotach i torowisko, w sumie ok. 1,4 km jezdni, powstanie ok. 1,2 km ścieżek rowerowych i 1,4 km chodników.
W tym roku będzie zrobiona większa część robót - tłumaczy Tadeusz Żabiński. Najtrudniejsze jest przekładanie instalacji. Niestety będą duże utrudnienia w ruchu, roboty będą prowadzone z jego zachowaniem. To dlatego prace będą prowadzone tak długo. Prace budowlane rozpoczną się prawdopodobnie w lipcu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 10 czerwca 2006 roku.

* * *

Tylko rewolucja uzdrowi komunikację

Badania komunikacji miejskiej wykazały, że szczecińskie autobusy i tramwaje nie jeżdżą tam, gdzie trzeba. Co z tego wynika? Przynajmniej przez rok - nic.
ZDiTM podpisał nowe umowy na obsługę linii autobusowych, więc żadnych zmian nie można przez rok wprowadzić. A linie tramwajowe trudno poprawiać, skoro sieć trakcyjna nie jest rozbudowywana.
z3407223G.jpg Badania tzw. potoków ruchu na wszystkich liniach autobusowych i tramwajowych były przeprowadzone w listopadzie ub.r. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapłacił za nie 180 tys. zł Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Komunikacji i Uniwersytetowi Szczecińskiemu. 400 studentów liczyło pasażerów wsiadających i wysiadających na poszczególnych przystankach, dodatkowe informacje uzyskano z ankiet. Efekty badań miały być znane pod koniec lutego, później w połowie maja. Oba terminy ZDiTM zawalił.
Dopiero w czerwcu wiceprezydent Szczecina Andrzej Grabiec mógł zapoznać się z syntetycznym opracowaniem wyników. Ciekawe opracowanie - ocenia wiceprezydent. Z punktu widzenia racjonalizacji kosztów powinniśmy wprowadzić rewolucyjne zmiany na liniach.
Badania dowiodły, że do przewozów autobusowych i tramwajowych trzeba rocznie dopłacać 24 mln zł! Rentowne jest tylko 11 linii, pozostałe 52 przynoszą straty. Autorzy opracowania piszą wręcz, że komunikacja autobusowa w Szczecinie sprawia wrażenie rozrzutnej, z kolei sieć tramwajowa nie przystaje do potrzeb.
O konieczności dostosowania komunikacji miejskiej do obecnych potrzeb mieszkańców miasta "Gazeta" pisze od lat. W październiku 2005 r. zaproponowaliśmy np., nowe połączenie tramwajowe pl. Rodła z Basenem Górniczym. Odpowiedź ZDiTM-u była zawsze taka sama: - Jak będziemy mieć wyniki badań, będziemy mogli podejmować decyzje o zmianach.
Teraz wyniki wreszcie są, ale... żadnych istotnych zmian przynajmniej przez rok nie da się wprowadzić. Wprawdzie Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM-u, obiecuje, że wyniki badań będą uwzględnione przy opracowaniu wakacyjnych rozkładów jazdy tramwajów, ale będzie to polegać na zmniejszeniu składów [tj. puszczaniu na trasy jednego wagonu - red.] na liniach, gdzie jest mało pasażerów. Będziemy też chcieli ograniczyć wielkość autobusów, tam gdzie frekwencja jest mała - mówi Zwierzyńska.
Przetargi na linie autobusowe niedawno były rozstrzygnięte, umowy są podpisane [z różnymi spółkami autobusowymi miasto zawarło je w dniach 23-24 maja - red.], więc do lipca przyszłego roku ZDiTM nie może wprowadzać zmian - kontruje Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki SPA Dąbie. Na liniach autobusowych zmian nie będzie, bo przetarg dopuszcza zmiany do dwóch proc. wartości umowy - potwierdza Grabiec. Kursowanie tramwajów po wakacjach powinno jednak uwzględniać wyniki badań.
Siłą rzeczy zmiany będą tylko kosmetyczne, bo sieć trakcyjna od kilkudziesięciu lat nie ulega zmianie, nie nadążając za rozwojem miasta. "Drogą do poprawy efektywności linii tramwajowych może być rozbudowa tras do nowych osiedli i przejęcie znacznej części pasażerów z autobusów albo stopniowe ograniczanie ruchu tramwajów, które w końcu doprowadzi do [zamknięcia] niektórych odcinków" - piszą autorzy opracowania. Ich zdaniem teraz należałoby przeprowadzić kolejne badania ustalające, skąd i dokąd ludzie jeżdżą - dopiero to ostatecznie pozwoliłoby zracjonalizować siatkę połączeń.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 9 czerwca 2006 roku. Foto: Cezary Aszkiełowicz.
Komentarz redakcyjny
Ostatnią większą zmianą w szczecińskiej komunikacji była (kontrowersyjna) likwidacja linii tramwajowej na ul. Obrońców Stalingradu i śródmiejskiej części al. Wojska Polskiego w latach 70. XX w. Od tego czasu miasto się zmieniło - powstał uniwersytecki kompleks na Redzie, rozrosło się prawobrzeże, Gumieńce, Bezrzecze, Warszewo. Tymczasem komunikacja trwa w prawie niezmienionym kształcie. Nic dziwnego, że nie przystaje do potrzeb.
A w ZDiTM-ie nie ma woli prawdziwych zmian. Aż siedem miesięcy zajęło zbadanie tego, co i tak powszechnie wiadomo - że jedne autobusy są przepełnione, a inne jeżdżą puste. Z diagnozą guzdrano się tak długo, że nowe umowy ze spółkami autobusowymi trzeba było podpisać na stare linie. Efekt - kolejny rok "planowych" strat. Przebąkiwanie o tym, że na nierentowne trasy puści się pojedyncze tramwaje i mniejsze autobusy to nieporozumienie. Tu potrzeba rewolucji, a nie kosmetyki.

Opracowanie Jerzy Połowniak, "Gazeta Wyborcza" 9 czerwca 2006 roku.

* * *

To co ocalało

Powstające w Szczecinie Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki, otrzymało od MZK kawał historii szczecińskich tramwajów: elementy wyposażenia wagonów, sieci trakcyjnej, podstacji zasilających oraz historyczne wagony, m. in. techniczne.
eksponat.jpg Mam przed oczami urządzenia, które były, i z których nie wszystko zostało uratowane. Szkoda. Czuję się temu współwinny - mówi Kazimierz Bogacki, wieloletni dyrektor ds. eksploatacji w szczecińskiej firmie tramwajowej.
Do zbiorów muzealnych trafił też zabytkowy mebel, biurko, przy którym urzędował ostatni niemiecki szef tramwajów, a po wojnie pierwszy dyrektor komunikacji już w polskim Szczecinie. Zdaniem miłośników, powinny tam też trafić wspomnienia emerytowanych pracowników komunikacji.
Zacząłem pracować w sierpniu 1945 roku. Na początku, na działkach, szukaliśmy części, młotków, różnych narzędzi - przypomina Tadeusz Mandes, wieloletni motorniczy i dyspozytor. Nie było niczego. W tramwajach nie było szyb, jak zaczynało padać, trzeba było zjeżdżać do zajezdni. Pierwszą wypłatę dostałem na Boże Narodzenie. Pracowaliśmy za zupę z kapusty, marmoladę z buraków i czerstwy chleb. Eksponaty, które wczoraj można było dotknąć, ocalili miłośnicy komunikacji miejskiej oraz pracownicy MZK.
To było zbierane latami - mówi Jerzy Manduk, dyrektor MZK. Jest to co jest, ale to dobry początek dla muzeum. W dawnej zajezdni na Niemierzyńkiej, gdzie działa MTiKZS, stanie 10 tramwajów historycznych (część w depozycie, bo na nich MZK zarabia). Będą trafiały też kolejne.
Współpraca z MZK jest wzorem do współpracy z innymi przedsiębiorstwami w Szczecinie - zapewnia Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum. Pierwsze kroki już zrobiliśmy, nawiązaliśmy kontakty z firmami autobusowymi. W kręgu zainteresowań są też PKP i największe przedsiębiorstwa w mieście, które mają długą tradycję. Wczoraj MZK zapowiedziało, że za kilka tygodni na ulice wyjedzie specjalnie wyszykowany muzealny tramwaj.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 8 czerwca 2006 roku. Foto: Marcin Bielecki.

* * *

Pasażerowie narzekają na sąsiedztwo

Przystanki znajdujące się przed dworcem kolejowym w Szczecinie są oblegane nie tylko przez pasażerów. Pod wiatami odbywają się również libacje. Takie zachowanie nie wszystkim odpowiada.
Przystanki linii 3 i 6 znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie dworca. Codziennie korzysta z nich setki osób. Problem w tym, że nie sposób oczekiwać spokojnie na przyjazd tramwaju. Wszystko przez bezdomnych przesiadujących pod wiatami.
Brud i smród
Oczekiwanie na przystanku nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy - mówi pan Stanisław, nasz Czytelnik. Nie można usiąść. Czuć przykry zapach, jak pada deszcz, to strach wejść od wnętrza. W pobliżu przystanków jest też sporo śmieci. Ludzie, którzy wysiadają z pociągu, mają niezbyt zachęcający widok do odwiedzin naszego miasta - dodaje pan Stanisław. To negatywna wizytówka dla naszego miasta.
Nasz Czytelnik był nagabywany o pieniądze, podobnie jak wielu innych oczekujących. Kiedy proponował, że kupi coś do jedzenia, spotykał się z odmową. Stąd przypuszcza, że pieniądze były zbierane na alkohol. Według Czytelnika zdarza się również, że w tym miejscu bezdomni nocują, a policja nie reaguje.
Kontrolują przystanki
Policja odrzuca zarzut, że lekceważy sytuację na przystanku. Codziennie w rejonie dworca kolejowego wspólnie ze strażą ochrony kolei patrolujemy teren - mówi komisarz Artur Marciniak z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. W razie potrzeby zawsze reagujemy. Wiata to miejsce publiczne, tak więc nie można tam spożywać alkoholu. Przedstawiciel Straży Ochrony Kolei nie chciał się wypowiadać na ten temat, tłumacząc, że teren wokół przystanków nie podlega ich kontroli.
Nie otrzymujemy sygnałów dotyczących tego miejsca - mówi Włodzimierz Ganczar, naczelnik oddziału operacyjno - dyspozytorskiego Straży Ochrony Kolei w Szczecinie. We wspólnych patrolach z policją występujemy jako asysta. To teren, który należy do policji.
A oni zniechęcają
Straż Miejska zna sytuację przed dworcem kolejowym. Przystanki są sukcesywnie patrolowane. Od początku czerwca mieliśmy już jedno zgłoszenie - mówi Krzysztof Spirydowicz ze szczecińskiej straży miejskiej. Zabraliśmy stąd bezdomnego inwalidę. Bezdomni chętnie tam przesiadują, bo przy okazji mogą nagabywać przyjezdnych o pieniądze. Staramy się ich zniechęcić do koczowania. Zwróciliśmy się też do firmy sprzątającej ten teren, aby częściej odwiedzała przystanki i robiła porządek.

Opracowanie Marek Jaszczyński, "Głos Szczeciński" 8 czerwca 2006 roku.

* * *

Dar dla muzeum

Koncert orkiestry dętej ze szczecińskiego "ekonomika" towarzyszył niecodziennemu wydarzeniu. W hali.

11497200731_d.jpg Punktem kulminacyjnym było podpisanie aktu przekazania. Dokonano go na historycznym biurku korzystał z niego ostatni dyrektor firmy komunikacyjnej w przedwojennym Szczecinie i pierwszy Polak, stojący w 1945 r. na czele "Autobusów i Tramwajów Miasta Szczecina". Do muzeum trafił także tłok pieczęci z 1945 r. z nazwą firmy. Sam mebel cudem chyba tylko ocalał. Podobnie jak wiele innych eksponatów izolatory, bezpieczniki czy elementy tramwajowych silników, spoczywały w pomieszczeniach jednej ze stacji zasilających trakcję tramwajową. Do muzeum oficjalnie przekazano też kilka poniemieckich wagonów. Dołączyły do polskich tramwajów, które w siedzibie muzeum przy ul. Niemierzyńskiej stacjonują od kilku miesięcy.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 8 czerwca 2006 roku. Foto: Janowski

* * *

"Enki" jadą do muzeum

Dziesięć starych tramwajów przekazał do Muzeum Techniki i Komunikacji Miejski Zakład Komunikacyjny.
Teraz najmłodsze szczecińskie muzeum mieszczące się w dawnej zajezdni przy ulicy Niemierzyńskiej ma już 13 kilkudziesięcioletnich wagonów.
Skromną uroczystość przekazania zabytków techniki zorganizowano w hali zajezdni Pogodno, gdzie na torach stanęły wszystkie nowe eksponaty: przedwojenny, pięknie odrestaurowany Bremen, kilka innych poniemieckich wagonów przerobionych kiedyś na wozy techniczne oraz powojenne wozy typu N. Dyrektor MZK Jerzy Manduk i dyrektor muzeum Stanisław Horoszko podpisali odpowiednie dokumenty na wiekowym biurku, przy którym urzędował ostatni niemiecki i pierwszy polski dyrektor szczecińskiego zakładu komunikacyjnego. Horoszko otrzymał także pieczęć lakową z 1945 r. z napisem "Tramwaje i Autobusy Miasta Szczecina" oraz pamiątkowy album z 1929 r. wydany z okazji 50-lecia komunikacji tramwajowej w Szczecinie.
Liczące ponad pół wieku tramwaje przetrwały dzięki zaangażowaniu Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, które przy wsparciu MZK uchroniło przed złomowaniem najstarsze pojazdy, a część z nich gruntownie odnowiło. To właśnie członkom towarzystwa wczoraj wszyscy dziękowali: dyrektorzy, wiceprezydent Anna Nowak, a także pionierzy szczecińskiej komunikacji przybyli na uroczystość.
Teraz te stare tramwaje będą na stałe stacjonować w zajezdni Niemierzyn - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki.
Po wycofaniu jesienią z eksploatacji przegubowych wozów 102 jeden z nich również przekażemy muzeum - zapewnia Jerzy Manduk, dyrektor MZK. Tramwajów na razie nie można w muzeum zwiedzać. Dostępne będą jedynie podczas okolicznościowych imprez organizowanych przez STMKM. Samo muzeum ma być otwarte po remoncie, w 2009 r. Warunkiem jest zdobycie unijnego dofinansowania. Chodzi o 11 mln zł. Jesienią złożony zostanie wniosek o przyznanie funduszy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Jeśli się nie uda (już raz muzealny wniosek przepadł), miasto będzie się starało o pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 7 czerwca 2006 roku.

* * *

Będzie kontrola wydatków ZDiTM

Zapowiadane przez wiceprezydenta miasta prześwietlenie finansów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego to efekt naszych publikacji.
18 maja w artykule "Nietykalny z ZDiTM" napisaliśmy o tym, iż dyrektor tej firmy Paweł Tarczyński trwa na stanowisku mimo wielu zastrzeżeń do jego metod zarządzania.
Rozmawiałem z dyrektorem Tarczyńskim o wszystkich argumentach, jakie zostały zawarte w artykule - zapewnia wiceprezydent Andrzej Grabiec (jemu właśnie podlega ZDiTM). Trudno z nimi polemizować, bo mają uzasadnienie. Spora część zastrzeżeń do pracy dyrektora, o których pisaliśmy (m.in. o tym, że w listopadzie ub.r. wydał 180 tys. zł na badania komunikacji miejskiej, z których nic do tej pory nie wynikło), wcześniej zgłaszana była wiceprezydentowi przez przedstawicieli związków zawodowych.
Udało nam się wspólnie załagodzić spór ze związkami - mówi Grabiec. Dyrektor Tarczyński zobowiązał się, że na comiesięcznych spotkaniach będzie przekazywał związkowcom informacje na temat bieżącej sytuacji firmy.
W najbliższych dniach wydział kontroli i audytu wewnętrznego magistratu ma rozpocząć kontrolę finansów w ZDiTM-ie. Chodzi przede wszystkim o dwie sprawy: konieczności płacenia odsetek za nieterminowe regulowanie faktur wystawionych przez przewoźników - mówi Grabiec. Kontrola ma też zbadać finansowanie remontu ul. Pokoju. Chodzi o remont chodnika i wzmocnienie skarpy przy ogródkach działkowych, gdzie mieszka prezydent Marian Jurczyk. Przypomnijmy: część robót została wykonana zgodnie z wcześniej przeprowadzonym przetargiem. Jednak w trakcie prac ZDiTM rozszerzył zakres robót, tłumacząc że skarpa zaczęła się obsuwać i groziła zawaleniem.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 7 czerwca 2006 roku.

* * *

Trzeba uważać

Chociaż uprzedzaliśmy wcześniej, wczoraj kierowców zaskoczyły zmiany w organizacji ruchu na pl. Dziecka w Szczecinie.
Jedna z ważniejszych zmian, to dwukierunkowy odcinek ul. Kopernika wzdłuż pl. Dziecka. Teraz przez ten odcinek prowadzi krajowa "dziesiątka. Z ul. Kopernika wjeżdża się wyprofilowanym łukiem w Narutowicza do Piastów. Ta zmiana pokazała wczoraj, że kierowcy nie zwracają uwagi na znaki. Jadąc od pl. Zwycięstwa skręcali w prawo w Langiewicza i dalej w lewo w Bogusława, czyli jeździli po staremu, bo teraz ten odcinek Bogusława jest głównie ulicą parkingową. Aby z niego wyjechać, trzeba poczekać na "stopie” i przepuścić ruch od Kopernika i od Potulickiej.
Ruch puściliśmy w nocy - mówi Marek Hańko z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Musimy jeszcze trochę tam popracować, bo nie wszystko dało się pomalować. Brakuje np. linii segregacyjnych na ul. Narutowicza, znaków informacyjnych na ul. Kopernika.
Zauważyłem zmiany, ale chyba najlepiej jeździło mi się, kiedy Narutowicza miała pierwszeństwo, czyli przed przebudową Krzywoustego - uważa Janusz Korżak, kierowca. Trzeba się przestawić, a niektórzy, niestety, jeżdżą na pamięć.
Było kilka powodów, dla których wprowadzono zmiany. Po pierwsze tak ułatwić przejazd tirów, by pozbyć się ich z ul. Krzywoustego i pl. Kościuszki. Po drugie uczynić drogę krajową z pierwszeństwem przejazdu. Poprawione jest też bezpieczeństwo pieszych, bo ruch oddzielają bariery. Dobrze, że nie ma "dzikiego” przejścia od Kusocińskiego do placu - uważa Mirosław, kierowca. Bariery wymuszają wejście na pasy. To jest bezpieczniejsze dla kierowców i dla pieszych.
Z tym zgadza się policja.
Piesi, najmniej chronieni uczestnicy ruchu, są dla nas priorytetem, najważniejsza jest ich ochrona - mówi podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Policjanci przez najbliższe dni mają bacznie zwracać uwagę, jak kierowcy poruszają się w nowej organizacji ruchu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 7 czerwca 2006 roku.

* * *

Święto polskiego harleya

Kilkuset miłośników junaków spotkało się w sobotę w Szczecinie na dorocznym zlocie "polskiego harleya".
Atrakcją dla mieszkańców był przejazd junaków przez miasto. Mimo kilkunastominutowego zablokowania ruchu, kierowcy innych aut z przyjemnością patrzyli na kawalkadę maszyn.
Junaka dostałem od taty. On jeździł, a teraz ja kontynuuję tę tradycję. Nie wyobrażam sobie życia bez tego motoru - mówił Jacek Rupnowski.
Junak produkowany był w Szczecinie przez 10 lat, od 1956 r. Popularność zdobył także w USA i na Kubie. Fani motocykla chcą stworzyć w naszym mieście muzeum "polskiego harleya”.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 5 czerwca 2006 roku.

* * *

Junak bezdomny

Sala pamięci słynnych szczecińskich motocykli została zamknięta.
W miniony weekend już po raz ósmy w podszczecińskiej Grzepnicy odbyło się święto junaka. To jedyny na świecie zlot miłośników motocykli tej marki. Spotykają się w okolicach Szczecina, bo tu po wojnie produkowano te kultowe modele. Co roku zjeżdża do nas dobrze ponad setka junaków. Jedne dopieszczone, tuningowane, dostosowane do obecnych wymogów kodeksu drogowego, inne poskładane tylko z oryginalnych części. Sprawiają wrażenie zaniedbanych, ale tylko dlatego, że ich właściciele nie wyobrażają sobie ingerencji w konstrukcję motocykla.
Tradycją, której hołdowano przez sześć pierwszych zlotów junaka, był postój parady motocyklowej przy al. Wojska Polskiego. Tam uczestnicy parady odwiedzali salę tradycji fabryki Polmo, gdzie oglądali motocykle wyprodukowane pół wieku wcześniej. Tam mieli okazję obejrzeć modele M07 i M10, a także prototypowego junaka M14 Iskra, który nigdy nie trafił do produkcji seryjnej. Tu też znajdował się model samochodu Smyk zbudowany na bazie junaka.
Z tradycją odwiedzin zerwano już przed rokiem.
Byliśmy wtedy umówieni, że jak zwykle zatrzymamy się przy Polmo i zwiedzimy salę tradycji - mówi Darek Kajszczarek z klubu Cuiser Szczecin organizującego święto junaka. Niestety sala była zamknięta, nikt nie chciał nam jej otworzyć. W tym roku nawet nie próbowaliśmy się umawiać. Nie byłoby po co. Obecny prezes Polmo Grzegorz Walkiewic powiedział nam: Sala nie istnieje. Przebudowujemy zakład, chcemy tam zrobić dział promocji.
Eksponaty nadal są w zakładzie, choć z obserwacji uczestników poprzednich zlotów wynika, że z roku na rok muzeum ubożało. Czy tego, co zostało, nie można byłoby przekazać do tworzonego właśnie Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki? Możemy przejąć te pamiątki choćby i dziś - zapewnia Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum. Wprawdzie remont obiektów zajezdni, którą przejmujemy, zakończy się dopiero w 2009 r., ale eksponaty trzeba zabezpieczyć jak najszybciej. Muzeum jeszcze nie zwracało się do fabryki o przekazanie pamiątek. Prezes Polmo pytany, czy mógłby przekazać to, co mu obecnie zawadza przy tworzeniu biur promocji, ucina: To nie jest rozmowa na telefon.
Komentarz
Junak ma w całym kraju rzesze wielbicieli. Stukot jego silnika zawładnął sercami pokoleń motocyklistów. Kilkaset dopieszczanych junaków jest ciągle na chodzie. Nie ma kierowcy, który na drodze mijałby taki motor z obojętnością. Dlatego właśnie szczecinianie nie mogą pozwolić na zmarnowanie tego, co po tych niezwykłych motocyklach w naszym mieście zostało. Nie tylko ze względów sentymentalnych, ale też czysto marketingowych. Junakami możemy, a nawet powinniśmy się przecież chwalić. Przekazanie pamiątek Zajezdni Sztuki to doskonały pomysł. Mam nadzieję, że szefowie Polmo zdecydują się na ten gest.
Historia Junaka
Prototyp motocykla z silnikiem czterosuwowym powstał w Warszawie. W 1955 r. zdecydowano, że produkcja motocykla, którego nazwano Junak M07 będzie odbywać się w dawnych zakładach Stoewera w Szczecinie. Model M07 produkowany był przez cztery lata. Po ulepszeniach dokonanych już w biurze konstrukcyjnym Szczecińskiej Fabryki Motocykli w 1960 r. po raz pierwszy z taśmy zjechał Junak M10. Ten model stał się najpopularniejszym. Do roku 1965 wyprodukowano prawie 78 tys. sztuk tego motocykla. Od 1965 r. w fabryce porzucono produkcję motocykli na rzecz wytwarzania wałów korbowych do silników.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 4 czerwca 2006 roku.

* * *

Przystanek do naprawy - Dziury znikną

Przystanek autobusowy, "Kaliny" przy ul. Witkiewicza wygląda jak tor przeszkód. Kierowcy autobusów skarżą się, że wjeżdżając w zatokę niszczą pojazdy, a pasażerowie narzekają na drgania i wątpliwy komfort jazdy.
Dziurawych przystanków w mieście jest wiele, ale ten szczególnie daje się nam we znaki - mówi kierowca, który często jeździ na linii 75. Od co najmniej 4 miesięcy prosimy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego o naprawę nawierzchni w tym miejscu. Kierowcy dzwonią indywidualnie, ich firma powiadamiała także ZDiTM na piśmie. ZDiTM o sprawie wie, ale...
Uszkodzoną nawierzchnię zauważyliśmy w ramach prowadzonych przez nas przeglądów - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Remont zatoki nie był jednak możliwy ze względu na niesprzyjającą aurę. Na pewno jednak będzie przeprowadzony. Być może nawet dziś. I na to liczymy, bez względu na to, kto problem zauważył czy zgłosił. Ważniejsze jest, by dziury wreszcie zniknęły. A swoją drogą - ciekawe, jakich materiałów użyto przy budowie feralnej zatoki. Pozimowe dziury na zwykłych asfaltowych ulicach łatane są od dawna. Przystanek zaś miesiącami czeka na naprawę...

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 3 czerwca 2006 roku.

* * *

Nad Autostradą Poznańską - Budujemy mosty

Rusza przebudowa Autostrady Poznańskiej w Szczecinie. W piątek podpisano umowę z wykonawcą Płockim Przedsiębiorstwem Robót Mostowych S.A. W I i II etapie mają powstać mosty nad Odrą i Regalicą wraz z wiaduktami dojazdowymi. Inwestycja jest dofinansowana w ramach unijnego Sektorowego Programu Operacyjnego Transport. Otrzymaliśmy na ten cel 44 mln zł informuje Piotr Landowski z biura prasowego UM.
Pierwsze dwa etapy to budowa mostu nad Odrą, długości 206 m, wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 256 m oraz budowa mostu nad Regalicą o długości 228 m wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 230 m.
Szacunkowa wartość inwestycji to 80 mln zł. W tegorocznym budżecie miasta Szczecina zarezerwowano na ten cel 39,58 mln zł. Resztę przewidziano na rok przyszły. Dopiero po wykonaniu całości przepraw, z funduszy unijnych Szczecin odzyska około 44 mln zł. Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych S.A., które wygrało przetarg na wykonanie tej inwestycji, ma 27 miesięcy na zakończenie prac.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 3 czerwca 2006 roku.

* * *

Nie na pamięć

Najprawdopodobniej od poniedziałku przez pl. Dziecka pojedziemy inaczej niż dotychczas.
Zamiany miały być wprowadzone równocześnie z zakończeniem przebudowy ul. Krzywoustego. Plany pokrzyżowała pogoda. Drogowcy robią teraz wszystko, by zdążyć z nową organizacją ruchu na poniedziałek.
Przeszkody ze strony pogody zniknęły, więc wszystko jest przygotowywane, żeby w jednym czasie wprowadzić nowe oznakowanie pionowe i poziome - mówi Marek Hańko z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Te prace będą wykonywane głównie wieczorem i pewnie w nocy, kiedy ruch jest mniejszy.
Zmieni się wiele rzeczy. Na ul. Kopernika wzdłuż placu Dziecka nie będzie możliwości parkowania. Kosztem parkingu powstanie pas do jazdy od pl. Zwycięstwa w ul. Narutowicza, czyli placu nie będzie trzeba okrążać przez ul. Bogusława. Ta ulica będzie miała charakter parkingowy z miejscami dla aut po obu stronach jezdni. Będzie można włączyć się w Narutowicza, ale po zatrzymaniu się na "stopie”. Pozostaje również obowiązek zatrzymania się przed pl. Dziecka dla jadących ul. Narutowicza od ul. Potulickiej do al. Piastów.
Trzema pasami ruchu będziemy jechali od al. Piastów do ul. Potulickiej na odcinku do ul. Kopernika. Z prawego pasa pojedziemy w ul. Kusocińskiego (wyjazd z Kusocińskiego tylko w prawo!), ze środkowego na wprost do ul. Potulickiej, z lewego tylko w ul. Kopernika. Krajowa "dziesiątka” na stałe będzie miała pierwszeństwo przejazdu. Teraz pl. Dziecka auta objeżdżają z czterech stron. Po zmianach będzie właściwie jeden ciąg z dużym natężeniem ruchu, ogrodzony barierkami. Te mają również zapobiec przechodzeniu przez jezdnie w miejscu zlikwidowanych przejść dla pieszych.
Kierowcy muszą zachować ostrożność - tłumaczy asp. Janusz Mila ze szczecińskiej drogówki. My jeszcze zmiany skontrolujemy, czy są zgodne z projektami i literą prawa.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 3 czerwca 2006 roku.

* * *

"Słupy" zamiast autobusów

Policja i prokuratura chcą sprawdzić, czy w miejskiej spółce autobusowej nie dochodzi do nadużyć finansowych. Doniesienie złożył jeden z kierowców, który ma własną działalność gospodarczą. Problem dotyczy Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica", ale podobne zasady obowiązują także w "Dąbiu".
Dostaję 11 zł za godz., ale są koledzy, którzy też mają firmy i dostają 10, 14 albo i 8 zł - mówi jeden z kierowców. Rozumiem, że stawki mogą być różne. Problem w tym, że zleceń nie dostajemy od SPA "Klonowica". Spółka ma trzech pośredników. Każdy z nich ma swoją "stajnię". Raz w miesiącu odbierają grafik pracy i zbiorcze rozliczenie. To jest ich jedyne zadanie. Oba dokumenty przygotowują etatowi pracownicy SPA "Klonowica". Autobusy, ich obsługa, paliwo i naprawy to problem SPAK. Każdy z pracujących na własny rachunek miesięcznie przepracowuje nawet 220-240 godzin. W sumie kierowców-podmiotów jest ok. 100.
SPAK płaci pośrednikowi 14-15 zł. My dostajemy 8-11 za godz. - twierdzą kierowcy. Wolelibyśmy, by ich zysk był podzielony między nas i księgową, która i tak robi nasze rozliczenia, a w kasie firmy też by jeszcze coś zostało. Prezes spółki nie ukrywa, że taki mechanizm tu działa. Nie on go zresztą wymyślił, bo kierowców z własną działalnością gospodarczą zatrudnia się niemal od początku istnienia spółki.
Jak wiem, zaczęło się od tego, że nasi etatowi kierowcy zaczęli sobie dorabiać w innych firmach - wyjaśnia Krzysztof Putiatycki. Zarząd firmy doszedł do wniosku, że lepiej, by w wolnym czasie pracowali w naszej firmie. Z czasem jednak do spółki dotarli także kierowcy, którzy nie mają etatu, a tylko własną firmę. Prezes twierdzi, że pośrednicy są niezbędni. Nie musimy z każdym kierowcą osobno podpisywać umowy, nie musimy się z nim indywidualnie rozliczać - tłumaczy. A mając pośredników, mamy gwarancję, że nie zabraknie nam ludzi do pracy.
Czy te tłumaczenia przyjmie prokuratura? Na razie poprosiła o dokumenty. Niewątpliwie kierowcy z własną działalnością są tańsi, niż etatowi. Wielu kierowców uważa jednak, że sytuacja nie jest poprawna i chętnie złożą wyjaśnienia. Ich zdaniem pośrednicy to "słupy", do pobierania z miejskiej spółki wynagrodzenia. Chodzi o duże sumy, tylko ze SPAK do pośredników co roku wypływa kwota, za którą można kupić przynajmniej jeden nowy autobus.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 2 czerwca 2006 roku.

* * *

Kto ma zwrócić 400 tysięcy? Bubel nad Parnicą

Miasto domagać się będzie zwrotu pieniędzy wydanych na naprawę mostu nad Parnicą. Od kogo? Na razie nie wiadomo. Jak się wydaje, nie ma winnych tego, że mająca zaledwie 4 lata przeprawa już się sypie. Dwuprzęsłowa przeprawa nad Parnicą powstała w 2002 r. Łączy ul. Gdańską z portem i stocznią remontową. Zgodnie z projektem, mogą po niej jeździć samochody ważące nawet 50 ton. Ale długo nie wytrzymała tego obciążenia. Pod koniec lutego br. trzeba ją było zamknąć na ważącej 175 ton skrzyni balastowej pojawiły się rysy i pęknięcia. Obawiano się, że balast po prostu się urwie. To z kolei groziło odkształceniem się całej konstrukcji.
Naprawa mostu trwała trzy miesiące został oddany do eksploatacji w ubiegły poniedziałek. Całkowity koszt usuwania usterek (łącznie z dokumentacją) wyniósł 400 tys. zł. Jak się dowiedzieliśmy, zarząd miasta domaga się jednak zwrotu wydanych na naprawę pieniędzy. Wydaje się bowiem nienormalne, by mający niespełna cztery lata most już się popsuł. Kto jest za to odpowiedzialny? Na razie nie wiadomo.
Prokuratura cały czas kompletuje dokumentację (jeszcze nie wiadomo, czy zostanie wszczęte postępowanie w tej sprawie). Z ekspertyzy wykonanej przez Politechnikę Szczecińską wynika jedynie, że konstrukcja mostu jest tymczasowa. Właśnie z tego powodu jedno z przęseł jest zbyt lekkie i dlatego zostało dociążone balastem. Jak wynika z opracowania, balast zaczął pękać m.in. z powodu drgań powstałych przy przejeździe przez dylatację.
Problem w tym, że most został uszkodzony już po okresie gwarancji i dlatego koszt naprawy musiało wziąć na siebie miasto. Wiemy jednak, że pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pierwsze pęknięcia zauważyli już w 2002 r. czyli zaraz po jego uruchomieniu. Zgłosili to wykonawcy, który wykonał prowizoryczną naprawę. Nie pomogła. Po czterech latach użytkowania most trzeba było zamknąć i wykonać remont generalny.
Prezydent Andrzej Grabiec wystąpi do ZDiTM, by na podstawie faktur odzyskało zwrot kosztów naprawy. Pismo w tej sprawie zostanie przekazane szczecińskiemu oddziałowi Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych i Autostrad (inwestorowi zastępczemu inwestycji przyp. red.).

Opracowanie lw, "Kurier Szczeciński" 2 czerwca 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - maj

* * *

Prosto do portu

Po ponad trzech miesiącach przerwy 50-tonowe tiry mogą znów wjeżdżać do szczecińskiego portu przez przeprawę parnicką. Wczoraj most oddano do użytku po naprawie.
Zbudowany za 23 mln zł most trzeba było zamknąć dla ruchu ze względu na wadę konstrukcji. Taką decyzję podjęto pod koniec lutego. Przez kilka tygodni trwało naprawienie skrzyni balastowej podwieszonej do przęsła mostu, w której odkryto pęknięcia. Prawdopodobnie ich przyczyną były drgania. Most został zamknięty, bo istniała groźba oberwania się ważącej ok. 170 ton skrzyni wypełnionej stalą i betonem.
Od wczoraj do portu mogą znów wjeżdżać najcięższe pojazdy. Klasa mostu "A” przewiduje, że jeżdżące po nim tiry mogą ważyć nawet 50 ton. Wkrótce jednak most trzeba będzie jeszcze raz zamknąć. Na szczęście nie na długo.
Aby zdemontować konstrukcję podpierającą skrzynię balastową konieczne będzie zamknięcie ruchu kołowego na moście na ok. 8 godzin - uprzedza Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. O terminie zamknięcia przeprawy parnickiej wcześniej powiadomimy wszystkich zainteresowanych. Prace związane z wyciąganiem potężnych stalowych szyn spod skrzyni balastowej wymagają ustawienia na moście dźwigu. Zakończona wczoraj naprawa nie wymagała rozbierania mostu, ani zrywania asfaltu. Na roboty są trzy lata gwarancji. Całość kosztowała ok. ćwierć miliona zł. Most zbudowano z pomocą pieniędzy z Banku Światowego. Ułatwia dojazd do portu i odciąża ruch, m. in. na ul. Energetyków.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 30 maja 2006 roku.

* * *

Berlińskie tramwaje przyjadą do Szczecina w lipcu

Za każdy z 23 wagonów trzeba będzie zapłacić około pół miliona złotych.
Szczeciński MZK ustalił właśnie z berlińskim BVG warunki zakupu używanych tatr.
O konkretach mogliśmy rozmawiać z niemieckimi partnerami po ubiegłotygodniowej sesji, na której radni uchwalili poprawkę budżetową, przyznając część pieniędzy na zakup taboru - informuje Jerzy Manduk, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji. Według tej poprawki w budżecie miejskim zapisano 2,5 mln zł na zakup wagonów oraz dostosowanie zajezdni na Pogodnie do garażowania ich. To niecała potrzebna kwota - każdy z 23 wozów będzie nas kosztował ok. 0,5 mln zł. Należność rozłożono na raty, które mamy spłacić do 2013 r. Tatry KT4d już na przełomie kwietnia i maja pomyślnie przeszły testy na naszych torach i wiadomo, że mogą być tu eksploatowane.
Pierwsze wozy powinny dojechać do nas już w lipcu - mówi Manduk. Nie oznacza to wcale, że już w lipcu zaczniemy wozić nimi szczecinian. Prawdopodobny termin premiery to jesień, kiedy do Szczecina dotrą wszystkie wozy. Tatry mają być eksploatowane na liniach 7 i 8. 20-letnie tramwaje z Berlina zastąpią o 10 lat starsze wagony. Kilka lat temu przeszły gruntowny remont i są w dobrym stanie technicznym. Jeśli jednak coś zacznie się psuć, BVG będzie pośredniczyć w dostawie części zamiennych. Umowa przewiduje też, że Niemcy pomogą przeszkolić naszych motorniczych i mechaników.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 29 maja 2006 roku.

* * *

Są umowy na dzienne linie autobusowe

Koniec prowizorki. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisze roczne umowy z przewoźnikami na obsługę linii autobusowych
Pięć poprzednich przetargów ZDiTM unieważniał i dlatego przez półtora roku spółki autobusowe musiały jeździć na mocy umów krótkoterminowych. To dla nich niekorzystne, bo bez stałych kontraktów nie mogą zaciągać kredytów na zakup nowego taboru.
Szósty przetarg udało się rozstrzygnąć, bo miasto przekazało ZDiTM-owi 1,5 mln zł dotacji. ZDiTM mógł więc przystać na propozycje cenowe spółek autobusowych. SPA Klonowica, obsługująca najbardziej kosztochłonne linie w centrum miasta, za każdy przejechany kilometr będzie otrzymywać 4,61 zł, a SPA Dąbie 4,17 zł. Umowy będą obowiązywały przez rok, począwszy od 1 czerwca. Dzięki temu spółki będą mogły kupić lepsze autobusy.
Być może nie nowe, tylko używane, i dopiero po wakacjach, bo w czasie wakacji jeździmy według mocno uszczuplonego rozkładu i wcale dużo nie zarobimy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie. Obie szczecińskie firmy chcą kupić przynajmniej kilka autobusów, by móc wycofać najbardziej zniszczone 20-letnie wozy.
Ciągle nierozstrzygnięta jest kwestia obsługi linii, na których jeździ Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Autobusowe. SPPK domaga się podpisania umowy na dziesięć lat według oferty, jaką spółka złożyła w listopadzie 2005 r. Wówczas ZDiTM unieważnił przetarg, mimo że oferta SPPK spełniała wszystkie warunki. Potwierdził to wyrok Sądu Rejonowego w Szczecinie, nakazując ZDiTM-owi podpisanie długoterminowej umowy.
W poniedziałek poinformujemy o decyzji komisji przetargowej w tej sprawie - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 28 maja 2006 roku.

* * *

Badania na półkę?

Przez kilka miesięcy pasażerowie autobusów i tramwajów odpowiadali na pytania ankieterów. Miasto za pośrednictwem Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zapłaciło za nie ponad 185 tys. zł. Wyniki zajęły kilka tysięcy stron maszynopisu. I na razie trafią prawdopodobnie na półkę.
Wstępna analiza sieci komunikacji miejskiej i oczekiwań pasażerów sprowadza się do tego, że autobusy częściej są wykorzystywane w tygodniu niż w weekendy. Niektóre linie są przepełnione, inne "wożą powietrze". Autobusy, które w jedną stronę wiozą tłumy, w przeciwną jadą puste. A niektóre tramwaje mogłyby mieć krótsze trasy, tylko nie mają gdzie zawrócić. Do takich wniosków doszli naukowcy ze Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji z Krakowa.
Pasażerowie, którzy jeżdżą codziennie, wiedzą o tym, ZDiTM też. Badania jednak zlecił i musi brnąć przez tomy opracowań. Na pewno ich nie odłożymy broni inicjatywy Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyr. ZDiTM. Musimy je skonfrontować z naszymi obserwacjami. Tam, gdzie rozbieżności będą duże, sami zrobimy dodatkowe badania. Dobrze, że są, bo jeszcze nigdy w Szczecinie nikt na taką skalę nie badał potrzeb pasażerów.
Co z tego wynika? Na razie nic. Badania bowiem ograniczono do tego, ilu pasażerów w danym dniu korzysta z danej linii i jakie bilety kupują. Brakuje tzw. więźby, która pozwoli ustalić, gdzie najchętniej się przesiadają, jak często i dlaczego. Wiemy, że brakuje np. połączeń z Bezrzeczem czy os. Kasztanowym, że za często tramwaje kursują między dworcem PKP a Pomorzanami. Badania mają podpowiedzieć, jak poprawić sytuację.
Wyniki badań na razie będą przeglądane. Pasażerowie nie powinni się bać, że nagle zniknie 25 proc. autobusów i tramwajów, bo i takie sugestie się w nich przewijają. Bez badań więźby nie ma sensu wdrażać zmian. A te można przeprowadzić, gdy ruch wróci do normy tłumaczy Paweł Ogrodnik, koordynator badań. Odeszli maturzyści, jeździ już mniej studentów. Badania więźby rozpoczną się więc najwcześniej w październiku. O ile miasto do tego czasu zabezpieczy środki na kolejne ankiety. Przepytać trzeba ok. 200 tys. osób, co potrwa ok. 2 tygodni. Na razie wyniki badań mają poznać szczecińscy radni. Pierwsza prezentacja odbędzie się prawdopodobnie 7 czerwca.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 26 maja 2006 roku.

* * *

Został tylko kantor. Ostatnie dni grzybka

Obiekt w pobliżu Bramy Portowej, popularnie zwany "grzybkiem", dożywa swoich dni. W jego miejscu ma powstać galeria handlowa. Kasy biletowe Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, które były w "grzybku", zostały kilka tygodni temu przeniesione gdzie indziej. Jak się dowiedzieliśmy od inwestora, hiszpańskiej spółki CR, ma on ważne pozwolenie na budowę i niedługo powinna się zacząć rozbiórka budynku. To od niej i od przesunięcia łącz Telekomunikacji Polskiej rozpoczną się prace.
Teren z "grzybkiem" został przez firmę CR kupiony w grudniu 2000 r. Nabyła ona wówczas dwa z czterech wystawionych na przetarg placów przy Bramie Portowej. Oprócz działki z "grzybkiem" Hiszpanie kupili grunt po drugiej stronie al. Niepodległości, obok poczty. W sumie dostali wówczas w użytkowanie wieczyste 3421 m kw., za które na początek musieli wyłożyć nieco ponad 2,9 mln zł. Do tej pory na żadnej z tych działek nie udało im się rozpocząć budowy. Obiekt, który ma powstać na placu pomiędzy ulicami Tkacką, Wyszyńskiego, Niepodległości i Zgodną, został zaprojektowany przez szczecińskie studio AB. Na pięciu kondygnacjach będzie w sumie około 3,8 tys. m kw. powierzchni handlowej, podzielonej na kilkudziesięciometrowe boksy. Pod ziemią znajdą się stanowiska postojowe. W intencji projektantów jego wygląd ma się kojarzyć z żaglowcem.
***
Hiszpanie już kilka razy zapowiadali, że budowa galerii na miejscu "grzybka" rozpocznie się wkrótce. Zawsze jednak pojawiał się jakiś problem, który to uniemożliwiał. Czy tym razem będzie inaczej? Zobaczymy.

Opracowanie jps, "Kurier Szczeciński" 24 maja 2006 roku.

* * *

Przyjadą "berlińczyki"

W budżecie miejskim jest już 2,5 mln na sprowadzenie do Szczecina 23 berlińskich tramwajów. Pierwsze tatry mogą jeździć już w czerwcu.
2,5 mln zł to kwota przyjęta przez radnych w poprawkach budżetowych. W tym roku ma to wystarczyć na pierwszą ratę za tramwaje kupione z Niemiec i przystosowanie zajezdni Pogodno, by tatry w nich garażować. Do końca miesiąca miasto chce załatwić formalności z berlińskim przedsiębiorstwem komunikacyjnym BVG, tak, by na początku czerwca podpisać umowę na zakup 23 używanych przegubowych wagonów tatra KT4Dt.
Przed sesją wykonaliśmy analizę efektywności tego zakupu, by radni mogli się zapoznać z korzyściami - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Dokument pokazał, że transakcja jest uzasadniona zarówno ekonomicznie, jak i technicznie. Berlińskie wagony mają swój wiek (nawet 20 lat), ale kilka lat temu przechodziły gruntowne modernizacje w zakładach Siemensa. W Szczecinie mają odsłużyć kilkanaście lat, zastąpią wysłużone przegubowe wagony 102 N.
Płacenie za tatry ma zacząć się w tym roku i trwać do 2013 roku. Dwa lata przed spłatą będą już własnością Szczecina. Raty nie będą wysokie i nieoprocentowane. Średnio jeden wagon będzie kosztował ok. 500 tys. zł. Mamy już zgodę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych na zakup taboru z tzw. wolnej ręki, czyli bez konieczności ogłaszania przetargu - zapewnia Michał Przepiera. Teraz do berlińskiego BVG wyślemy zapytanie o możliwość zakupu. Oni nam odpowiedzą i będzie to podstawą do zawarcia umowy. Nie jest wykluczone, że już w czerwcu w mieście mogą się pojawić pierwsze tatry.
Wstępne warunki zostały wynegocjowane kilka tygodni temu. Oprócz dostawy tramwajów, BVG m. in. przeszkoli pracowników, zapewni urządzenia do ich utrzymania i pomoże kupować części zamienne. Najpóźniej w październiku wszystkie wozy powinny jeździć już po Szczecinie.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 24 maja 2006 roku.

* * *

Hiszpan buduje

W ciągu najbliższego miesiąca rozebrany ma być budynek "grzybka” na Bramie Portowej. Z obiektu zniknęły już kasy biletowe oraz kiosk. Latem hiszpańska spółka CR chce w tym miejscu rozpocząć budowę centrum handlowego.
O inwestycji na Bramie Portowej mówi się od dawna. Na miejscu grzybka ma powstać pięciokondygnacyjny budynek. Mieścić się w nim będzie centrum handlowe z butikami, punktami usługowymi, apteką itp. Na ostatnim piętrze zaplanowano lokale gastronomiczne. Swoje miejsce znajdzie tu też kawiarnia z tarasem wychodzącym na ul. Wyszyńskiego.
Chętni na lokale
Hiszpańska spółka CR, która jest inwestorem, rozpoczęła już sprzedaż i wynajem lokali, które mają powstać w obiekcie na Bramie Portowej. Mamy bardzo dużo chętnych, w tym firmy markowe również spoza Szczecina. Są to firmy ogólnopolskie, brytyjskie, a także hiszpańskie - informuje Carlos Roizner, prezes spółki CR.
Inwestycja na dobre ruszyć ma latem tego roku. Prace rozpoczną się od wyburzenia "grzybka”. Jeszcze w tym miesiącu teren zostanie ogrodzony. Rozbiórka obiektu ma potrwać nie więcej niż 30 dni. Inwestor wypowiedział już umowy najmu pomieszczeń Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego. Mieszczące się tu od lat kasy biletowe przeniesiono na ul. Wyszyńskiego. Z "grzybka” zniknął też kiosk. W obiekcie działa jeszcze kantor, ale i jego dni są już policzone.
Morskie centrum
Na Bramie Portowej hiszpański inwestor będzie budował w dwóch etapach. W pierwszym powstanie obiekt na placu przed KFC. Zakończenie prac przewidziane jest na koniec 2007. W drugim etapie zbudowany ma być budynek przy budynku Poczcie Polskiej. Hiszpańska spółka, która jest właścicielem także tej działki, czeka na plan zagospodarowania przestrzennego terenu. Koszt budowy gmachu przy KFC, to około 10 mln euro. Projekt obiektu wykonało Studio Projektowe AB. Centrum ma nawiązywać swoją architekturą do portowego charakteru miasta.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 23 maja 2006 roku.

* * *

Radni dyskutowali o pieniądzach

Po trzygodzinnej debacie zdecydowali, że miasto nie wyda w tym roku 412 tys. zł na zagospodarowanie Jasnych Błoni.
Jako pierwszy celowość takiego wydatku (formalnie na "Oświetlenie pomnika Papieża Jana Pawła II w Szczecinie wraz z bezpośrednim otoczeniem") zakwestionował na wczorajszej sesji budżetowej radny Jędrzej Wijas (SLD). Widziałem koncepcję zagospodarowania tego terenu. Ona nie przystaje do tego, jak dziś wygląda park Kasprowicza - stwierdził.
Wystąpienie Wijasa wzburzyło Artura Szałabawkę (PiS): - SLD, jak słyszy Jan Paweł II, to od razu neguje wszystko, cokolwiek jest z nim związane. A przecież wokół pomnika strasznie się kurzy. Należy uporządkować ten teren.
Piotr Kęsik (SLD) odparł: - PiS nie ma monopolu na tematy związane z wiarą. Ja też jestem wierzący, tyle że my rozsądnie chcemy wydawać pieniądze.
Nieoczekiwanie po trzech godzinach wiceprezydent Andrzej Grabiec zaproponował znaczne ograniczenie wydatków: Niech zostanie 210 tys. zł. Ograniczymy planowane oświetlenie z 58 punktów, jakie planowaliśmy, do minimum i uporządkujemy alejki. Radni SLD nadal byli przeciwni. Nie chcieli granitowych płyt na alejkach. Sprawę rozstrzygnął prezydent Marian Jurczyk, który zaproponował, by nie realizować koncepcji zagospodarowania placu w tym roku i rozpisać konkurs na zagospodarowanie i uporządkowanie Jasnych Błoni. Radni zgodzili się i zapisali na ten cel 50 tys. zł.
Kontrowersje wzbudziło też 550 tys. zł na "programy telewizyjne". Wiceprezydent Zbigniew Zalewski wyjaśnił, że za te pieniądze miasto chce wyprodukować półgodzinne spoty promujące The Tall Ships Races, tematykę morską i miasto. Miały być emitowane na antenie ogólnopolskiej od lipca 2006 do lipca 2007, ale w związku z tym, że nie zdążymy wystartować z tymi programami w lipcu tego roku, możemy zmniejszyć wydatki o 50 tys. zł - mówił Zalewski. Tak też się stało. Zaoszczędzoną kwotę przekazano na zakup fortepianu koncertowego dla Zespołu Szkół Muzycznych.
Nie wiadomo, na co dokładnie pójdzie 13,5 mln zł (w tym 10 mln otrzymane z budżetu państwa) zapisane pod pozycją: Organizacja finału regat The Tall Ships Races. Zalewski poinformował radnych, że jest w trakcie ustalania z Ministerstwem Skarbu, jak Szczecin może wydawać te pieniądze. Chcielibyśmy za nie dofinansować pogłębianie nabrzeży, oświetlić Wały Chrobrego i uporządkować na nich ciągi piesze, przebudować węzeł przy ul. Energetyków, poprawić marinę przy ul. Przestrzennej - wyliczał wiceprezydent.
Kwoty związane z komunikacją miejską nie wywołały wielu emocji: przegłosowano 2,5 mln zł na zakup używanych tramwajów z Berlina oraz 1,5 mln na dopłatę do komunikacji. Dzięki tej ostatniej kwocie będą pieniądze na zapłatę przewoźnikom za obsługę dziennych linii autobusowych - nie trzeba będzie unieważniać kolejnego przetargu w tej sprawie.
Głosowanie nad poprawkami poszło szybciej, niżby wynikało z dyskusji (15 radnych było za, 10 wstrzymało się, nikt nie głosował przeciw). Po zmianach tegoroczny deficyt budżetowy wzrasta o 36 mln zł (do 146 mln).

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 22 maja 2006 roku.

* * *

Droga jak szwajcarski ser

Ulica Łukasińskiego w Szczecinie, nie dość, że dziurawa, to na długim odcinku nie ma ani chodników, ani oświetlenia. Mieszkańcy z niecierpliwością czekają na modernizację drogi, o którą starali się kilka lat.
Na stan ul. Łukasińskiego od kilku lat narzekają nie tylko mieszkańcy pobliskich ulic. O problemie powiadomił nas mieszkaniec zupełnie innej dzielnicy Szczecina, który tą ulicą przejeżdżał zupełnie przypadkowo.
Kilka dni temu, jadąc ul. Łukasińskiego musiałem jechać slalomem, żeby omijać dziury, a tych było przynajmniej kilkadziesiąt - twierdzi oburzony Czytelnik. - W tym miejscu trzeba bardzo uważać na auto. Najgorszy jest odcinek od ul. Topolowej do ul. Taczaka. Sami mieszkańcy zwracają uwagę nie tylko na fatalny stan nawierzchni. Brakuje też oświetlenia - mówi Tomasz Pietrzak. A to może doprowadzić, zwłaszcza po zmroku, do wielu niebezpiecznych sytuacji. Tą ulicą dojeżdżam do działki. Jadąc samochodem muszę uważać na dziury, a idąc piechotą trzeba z kolei zwracać szczególną uwagę na samochody, bo tutaj nie ma chodnika.
Komitet mieszkańców
Już kilka miesięcy temu mieszkańcy Bezrzecza powołali kilkuosobowy komitet, który zajmuje się ul. Łukasińskiego. Prowadzą dokładną dokumentację i w imieniu wszystkich mieszkańców kontaktują się z Urzędem Miasta. W kontaktach pomaga przewodniczący Rady Osiedla Bezrzecze.
Przez długi czas walczyliśmy o modernizację tej drogi i w wielkich bólach pojawiło się światełko w tunelu - mówi Wojciech Braciszewski, przewodniczący RO Bezrzecze. Już w zeszłym roku zażądaliśmy spotkanie z prezydentem Marianem Jurczykiem. Doszło ono do skutku, spotkał się z nami również pan Andrzej Grabiec. Zostaliśmy zapewnieni o tym, że pieniądze na ten cel się znajdą. A znaleźć się muszą, bo droga jest w stanie katastrofalnym.
Znają problem
Mieszkańcy wielokrotnie zwracali się z problemem do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wciąż mamy sygnały od mieszkańców o fatalnym stanie drogi - mówi Marta Kwiecień- Zwierzyńska z ZDiTM. Nawet wczoraj prowadziliśmy tutaj naprawę cząstkową drogi. "Łatamy dziury” zawsze, gdy zaistnieje taka potrzeba. Jeśli chodzi o ul. Łukasińskiego, to trzeba to robić wyjątkowo często.
Prace mają się rozpocząć w przyszłym roku, najpierw potrzebna jest jednak specjalistyczna dokumentacja. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego rozpoczął już procedurę przetargową na aktualizację dokumentacji na remont ul. Łukasińskiego - mówi Monika Streich z biura prasowego Urzędu Miasta. Będzie to koszt ok. 50 tys. zł. Trudno jeszcze określić koszt całego przedsięwzięcia, w chwili obecnej szacuje się, że będzie to kwota 3-4 mln zł.
Zakres przyszłych prac obejmie modernizację ulicy, wykonanie chodników, sieci deszczowej i oświetlenia. Prace mają się rozpocząć w przyszłym roku. Nie wiadomo jednak, kiedy będzie można przejechać odremontowaną ul. Łukasińskiego.

Opracowanie Natalia Geldner, "Głos Szczeciński" 20 maja 2006 roku.

* * *

Autobusy w rękach radnych

Szósty przetarg na obsługę linii autobusowych w Szczecinie zakończy się fiaskiem, jeśli radni nie zgodzą się na wydanie dodatkowego półtora miliona złotych na komunikację
W piątek otwarto oferty. Przewoźnicy zaproponowali, że przez najbliższy rok będą wozić pasażerów autobusami w cenie od 3,98 zł (SPA Dąbie) do 5,78 zł (SPPK Police) za 1 km. Miasto w budżecie założyło mniej. Jeśli radni w poniedziałek nie przegłosują przesunięcia półtora kilometra na komunikację, przetarg trzeba będzie unieważnić.
A ja nie podpiszę kolejnej umowy na płacenie z wolnej z ręki [od dwóch spółki autobusowe są zmuszone podpisywać z ZDiTM-em niekorzystne kilkumiesięczne umowy - red.], bo muszę wreszcie kupić nowe autobusy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie. Średni wiek autobusów w trzech spółkach, które wożą pasażerów po Szczecinie, waha się od 10 do 13 lat. Każda ma przynajmniej kilka pojazdów 20-letnich, które nadają się do natychmiastowej wymiany. Jeśli i ten przetarg nie wyjdzie, to o zakupach możemy w tym roku zapomnieć - przestrzega Krzysztof Putiatycki, szef SPA Klonowica.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec twierdzi, że brakujące1,5 mln zł można wyjąć z rezerwy na nieaktualny już zakup budynku Odry. Jeśli na poniedziałkowej sesji uda się wprowadzić poprawkę do budżetu, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego będzie mógł podpisać umowy z dwoma spółkami: Dąbiem i Klonowica.
W innej sytuacji jest SPPK Police, która zażądała najwyższą cenę. SPPK w kwietniu wygrała z ZDiTM-em sprawę w sądzie i ma prawomocny wyrok, że poprzedni przetarg - na dziesięcioletnią obsługę wybranych tras - został unieważniony bezprawnie. Markowski jest przekonany, że ZDiTM zgodnie z zaleceniem sądu podpisze z nim dziesięcioletnią umowę (4,20 zł za 1 km). W przetargu rocznym wystartował "na wszelki wypadek".
Dlaczego długoterminowe umowy z miastem są dla przewoźników tak ważne? Bo dają gwarancję stałych przychodów, co ma podstawowe znaczenie dla banków. Umowy dziesięcioletnie (takie, jak przewidywał poprzedni, unieważniony przetarg) ułatwiłyby zaciągnięcie korzystnych kredytów na nowe autobusy. Przy umowach rocznych - takich, jakie mogą być podpisane, jeśli radni zwiększą wydatki na komunikację - o kredyty będzie trudniej, a banki udzielą ich zapewne na gorszych warunkach.
Komunikacyjny pat trwa już dwa lata. Obecny przetarg na linie autobusowe jest już szóstym z kolei. Poprzednie pięć unieważniono.
Mówi Andrzej Mickiewicz z komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta
Dla gazety
Andrzej Mickiewicz, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej Rady Miasta
Te 1,5 mln jest w obecnej chwili ratunkiem dla funkcjonowania komunikacji miejskiej w Szczecinie i powinniśmy się zgodzić na tę poprawkę budżetową. SPA Dąbie i SPA Klonowica są spółkami w 100 proc. miejskimi i jako miasto ponosimy odpowiedzialność za ich działanie. W ciągu ostatnich kilku lat ogromnie podrożało paliwo, a bilety komunikacji miejskiej nie drożały. Koszty funkcjonowania spółek rosną więc niewspółmiernie do dochodów. W tej sytuacji można ratować sytuację na dwa sposoby: dołożyć z budżetu pieniądze na opłacenie wyższych stawek za kilometry lub podnieść ceny biletów. Zdecydowanie przychylam się do pierwszego rozwiązania.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 19 maja 2006 roku.

* * *

Rozlewiska przy tramwajowej pętli. Woda stoi

Teren zabagniony niemal w sercu Szczecina? Tak w części Lasu Arkońskiego, sąsiadującego z pętlą tramwajową "trójki", stoi woda. Nawet leśnicy nie mają pewności, skąd tu się wzięła. Dość, że w niespełna dekadę kompletnie zniszczyła jesionowo-olchowy las. Woda zajmuje już około 2,5 ha ziemi.
Zzabagniony teren leży poniżej lustra wody w istniejącym opodal rowie oraz działających w sąsiedztwie przepustach melioracyjnych. Stąd niemożność jej grawitacyjnego odprowadzenia mówi Wojciech Tomczak, kierownik Wydziału Lasów Miejskich w Zakładzie Usług Komunalnych. Zastanawiające, że nawet leśnicy nie mają pewności, tylko przypuszczają, dlaczego w tej części Lasu Arkońskiego woda pojawiła się i stoi. Jest tam bowiem od ok. 6 lat. Wcześniej rósł las, głównie jesiony i olchy, ale zabrała go właśnie woda.
W latach 70. w pobliżu pętli "trójki" była kopalnia torfu. Gdy ją zamknięto, na jej teren nawieziono mnóstwo budowlanego gruzu i betonowych płyt. Z upływem czasu ciężki materiał doprowadził do takiego zagęszczenia gruntu, że stał się nieprzepuszczalny. Woda nie ma możliwości naturalnego podskórnego odpływu. Ale to tylko hipoteza opowiada Wojciech Tomczak.
Woda zatem przy tramwajowej pętli stoi i chyba cud musiałby się zdarzyć, by stamtąd zniknęła. Jej poziom obniża się wyłącznie przez parowanie, czyli bagnisko przysycha tylko w upalne dni. Gdy natomiast jest deszczowo i nurt wody płynącej rowami melioracyjnymi od strony Syrenich Stawów staje się wartki, to teren jest dodatkowo podtapiany. Tymczasem zalewane przez wodę drzewa giną. Jaka jest skala zjawiska? Ponad 2 hektary lasu już umarły w zaledwie kilka lat. Ile jeszcze ziemi i drzew pochłonie bagnisko?

Opracowanie A.Nalewajko, "Kurier Szczeciński" 19 maja 2006 roku.

* * *

Rozpoczęła się budowa kolejnego fragmentu obwodnicy śródmiejskiej

Jeszcze w tym roku cała ul. Przyjaciół Żołnierza zamieni się w szeroką magistralę. Ma stanowić część obwodnicy śródmiejskiej. Właśnie rozpoczęła się budowa.
Nowa droga zaczynać się będzie tuż przy łączniku pomiędzy ul. Bandurskiego a Przyjaciół Żołnierza i doprowadzona zostanie do skrzyżowania z ul. Warcisława. Łącznie drogowcy mają do zbudowania 1,2 km nowej drogi. Składać się ma z dwóch jezdni (po dwa pasy ruchu), chodników, oświetlenia, całej infrastruktury podziemnej oraz ścieżki rowerowej. Wszystko będzie kosztować 10 mln zł. Ponad 8 mln zł miasto dostało ze środków unijnych.
Budowę już rozpoczęliśmy - mówi Mirosław Górniak, kierownik budowy. Wytyczamy pas pod nową jezdnię. Wycinamy drzewa i krzaki. Zaczynamy wywozić ziemię. Prace muszą być prowadzone w bardzo szybkim tempie, bo już w sierpniu wykonawca chce przerzucić ruch na nową jezdnię i zabrać się za remont istniejącej ul. Przyjaciół Żołnierza, która w przyszłości ma być jednokierunkową drogą, którą będziemy jeździli od Warcisława w stronę Wilczej. Cała przebudowa ma być prowadzona bez wstrzymywania ruchu.
Procedura przetargowa przeciągnęła się o dwa miesiące dłużej niż planowano, przez to my mamy dwa miesiące mniej na budowę - wyjaśnia Górniak. Musimy skończyć prace w tym roku, czyli do położenia asfaltu została nam pół roku. Miasto ma już projekt i pozwolenie na budowę kolejnego odcinka obwodnicy pomiędzy ulicami Warcisława i Krasińskiego. Chcielibyśmy nie robić przerw pomiędzy budową kolejnych etapów i dociągnąć obwodnicę do ul. Krasińskiego w przyszłym roku - mówi Tadeusz Żabiński z wydziału inwestycji miejskich. - Będziemy potrzebować na to kolejnych 10 mln zł.
Obwodnica śródmiejska
Potrzebna jest, aby ograniczyć ruch aut w centrum miasta. Będzie miała 9,2 km długości. Koszt - ponad 100 mln zł. Jej koncepcja została opracowana dziesięć lat temu. Dotychczas wykonano dwa fragmenty: przebudowę wiaduktu w ciągu ul. Rugiańskiej i przebudowę krzyżówki ulic Wilczej, Obotryckiej, Komuny Paryskiej i Przyjaciół Żołnierza wraz z przebudową fragmentu Przyjaciół Żołnierza i łącznikiem ul. Bandurskiego. Te dwie inwestycje kosztowały prawie 15 mln zł.
Dalej jeszcze tylko na długości około 2 km obwodnica jest prowadzona po śladzie istniejących ulic. Od połowy ul. Wszystkich Świętych (na wysokości skrzyżowania z ul. Rydzewskiej) budowana będzie od podstaw. Jej przebieg wyznaczono w sąsiedztwie torów kolejowych. Najważniejszymi punktami obwodnicy są węzły: Łękno (łączy obwodnicę z al. Wojska Polskiego), Turzyn (połączenie z ul. 26 Kwietnia), Mieszka I i Zapadła. Od węzła Zapadła planowane jest połączenie obwodnicy z Autostradą Poznańską. Kiedy powstanie całość? Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Na razie nie ma na to pieniędzy.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 maja 2006 roku.

* * *

Przenieśli kasy

Z budynku "grzybka” na Bramie Portowej w Szczecinie zniknęły kasy biletowe komunikacji miejskiej.
Z datą 30 kwietnia spółka CR wypowiedziała nam umowę i musieliśmy wyprowadzić się z "grzybka” - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Szukaliśmy miejsca na kasy w pobliżu Bramy Portowej. Udało się je znaleźć przy ul. Wyszyńskiego. ZDiTM dzierżawi pomieszczenia od firmy Handlowo-Usługowej "Mega 2”. Na razie umowa została podpisana do końca roku.
Mam nadzieję, że uda nam się ją później przedłużyć i zostaniemy w tym miejscu do czasu wybudowania przez spółkę CR nowego obiektu na Bramie Portowej - mówi Kwiecień-Zwierzyńska. W nowym obiekcie, który ma powstać na miejscu "grzybka”, ZDiTM ma zagwarantowane miejsce na urządzenie kas.
Na razie pasażerowie mogą kupować bilety i sieciówki przy ul. Wyszyńskiego. Znajdują się tu 3 stanowiska. Kasy czynne są od przez cały tydzień od godz. 6 do 20. Na "grzybku” umieszczono kartki oraz tablicę informacyjną, wskazujące, gdzie mieszczą się nowe kasy. Pasażerowie już wiedzą o zmianie i przychodzą kupować biletu do nowego punktu - stwierdziła Marta Kwiecień-Zwierzyńska.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 18 maja 2006 roku.

* * *

Nietykalny dyrektor ZDiTM-u

Chociaż do pracy ZDiTM-u jest wiele zastrzeżeń, posada dyrektora Pawła Tarczyńskiego jest niezagrożona. On jest nie do ruszenia - mówi nasz informator. Czy dlatego, że za prawie 270 tys. zł poprawił ulicę prowadzącą do altanki, w której mieszka prezydent Jurczyk?
Najnowszy fakt: dyrektor Tarczyński znów nie dotrzymał terminu przedstawienia propozycji zmian w szczecińskiej komunikacji miejskiej. Miały być gotowe do 15 maja. Tarczyńskiego zobligował do tego ponad miesiąc temu wiceprezydent Andrzej Grabiec po tym, jak nagłośniliśmy, że ZDiTM bezproduktywnie wydał 180 tys. zł na zewnętrzne badania tzw. potoków ruchu (czyli tego, jakimi liniami autobusowymi i tramwajowymi szczecinianie jeżdżą najczęściej).
Propozycje zmian w komunikacji miejskiej odnoszące się do struktury taboru, czasu kursowania linii częstotliwości oraz zmian tras zostaną przedstawione panu prezydentowi do końca miesiąca - zadeklarował nam wczoraj na piśmie Tarczyński. Dyrektor przekłada termin kolejny raz. Badania zlecono jesienią. Początkowo wyniki miały być znane już 28 lutego.
Lista uchybień
Zastrzeżeń do efektów pracy szefa ZDiTM jest więcej:
* Od półtora roku nie potrafi skutecznie zorganizować i przeprowadzić przetargu na dzienne linie autobusowe; pięć kolejnych prób skończyło się unieważnieniem przetargów. Z tego powodu przewoźnicy nie mogą kupować nowych autobusów, bo nie mogą przedstawić stałych dochodów.
* Przegrał z SPPK Police sprawę sądową dotyczącą unieważnienia poprzedniego przetargu. Unieważnienie było nieprawne. ZDiTM będzie musiał podpisać umowę z tym przewoźnikiem na dziesięć lat bądź zapłacić mu odszkodowanie.
* Nie przestrzega dyscypliny finansowej. W latach 2005 i 2006 ZDiTM nieterminowo płacił faktury za obsługę linii autobusowych, przez co przewoźnicy naliczali karne odsetki. Kwoty za ub.r. łącznie sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych.
* Od stycznia nie przeprowadza konkursu na swego zastępcę zajmującego się m.in. remontami i utrzymaniem dróg. Sam przejął kompetencje zastępcy, mimo że jest ekonomistą, a nie inżynierem.
* Związki zawodowe od wielu miesięcy są w konflikcie z dyrektorem, zarzucają mu m.in., że nie informuje ich o bieżącej sytuacji finansowej firmy, do czego jest prawnie zobligowany.
* Brał w poprzednich latach dni wolne za nadgodziny, mimo że mu nie przysługiwały.
Źle się dzieje w ZDiTM-ie - przyznał miesiąc temu wiceprezydent Grabiec. Mimo to Paweł Tarczyński wciąż tkwi na posadzie. Co więcej, na koniec ubiegłego roku Jurczyk dał mu 6 tys. zł nagrody. Tak będzie, do końca tej prezydentury - mówi osoba dobrze znająca personalne zależności w miagistracie. Tarczyński jest nie do ruszenia.
Droga droga przy działkach
Wtajemniczeni twierdzą, że powodem owej nietykalności jest... ubiegłoroczny remont ul. Pokoju na Golęcinie, który na zlecenie ZDiTM-u wykonała firma Cestar. W sąsiedztwie właśnie tej ulicy mieszka w nielegalnej altance prezydent Jurczyk. Co ciekawe, ZDiTM kazał wyremontować tylko kawałek drogi w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania prezydenta. Chodzi o mało uczęszczany odcinek między hospicjum a przejazdem kolejowym przy stacji Golęcin.
Jarosław Ościłowski, doradca Jurczyka, przekonuje, że prezydent nie wnioskował o wykonanie żadnych prac w swym sąsiedztwie. Remont ulicy był w planie rocznym na 2005 r. - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM-u. Zatwierdził go kierownik jednostki organizacyjnej [Tarczyński - red.] na wniosek rady osiedla.
Po co jednak było przebudowywać peryferyjną ulicę, niemającą żadnego znaczenia komunikacyjnego? Korzystają z niej nie tylko działkowicze, ale też ludzie chodzący do kościoła, hospicjum i szpitala - argumentuje Kwiecień-Zwierzyńska.
ZDiTM wydał na remont 269,3 tys. zł. Za te pieniądze powstał nowy, polbrukowy chodnik, zmodernizowano też uliczne oświetlenie. Na skarpie wybudowano ścianki oporowe zabezpieczające przed osuwaniem się ziemi. Utwardzono podjazd na działki. Zgodnie z dokumentacją przetargową Cestar miał na ul. Pokoju wykonać prace za 181 tys. zł. Jednak w trakcie budowy zakres robót znacznie rozszerzono. Trzeba było zbudować dodatkowe wzmocnienia skarpy, by się nie osuwała. Kosztowało to miasto nieplanowane 64,5 tys. zł. Za kolejne 24,3 tys. zł wyremontowano oświetlenie. Na te dodatkowe prace nie ogłoszono nowego przetargu, chociaż, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, zwiększenie zakresu prac nie może przekraczać 20 proc. wartości całego przetargu. A w tym wypadku ostateczny koszt prac był o 48 proc. wyższy, niż wynikało z przetargowej oferty.
"W trakcie budowy chodnika nastąpiło osunięcie się skarpy - wyjaśnia to Tarczyński. Groziło to zawaleniem się ulicy (...), zablokowaniem ruchu kołowego i pieszego (...). Prace związane ze wzmocnieniem skarpy należało wykonać natychmiast. Ogłoszenie procedury przetargowej wiązałoby się z wydłużonym czasem, co mogłoby doprowadzić do katastrofy budowlanej".
Pieniądze na dodatkowe umocnienie skarpy i wymianę oświetlenia wzięto z budżetu na bieżące utrzymanie dróg. To znaczy, że z powodu skarpy przy działkach na Golęcinie w zeszłym roku ZDiTM wydał o 88,8 tys. zł mniej np. na łatanie dziur w jezdniach.
Chroni go czy nie chroni?
Wiceprezydent Grabiec zaprzecza temu, że dzięki zaangażowaniu w przebudowę ul. Pokoju Tarczyński ma specjalne względy u Jurczyka. - Nie odczuwam, żeby prezydent go chronił - mówi. - W piątek zamierzam z dyrektorem ZDiTM-u odbyć poważną rozmowę. Nasz informator mówi co innego: - Jurczyk Tarczyńskiego nie da skrzywdzić.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Jak Tarczyński został dyrektorem

Paweł Tarczyński został dyrektorem ZDiTM-u w kwietniu 2003 r. Zastąpił na stanowisku Marka Banaszka. 10 miesięcy później wiceprezydent Marcin Gdakowicz zwolnił go z posady, zarzucając opieszałość w podejmowaniu decyzji. Na sposób zarządzania firmą skarżyli się pracownicy, a na cały ZDiTM - mieszkańcy. Przez cztery miesiące obowiązki dyrektora pełnił Tadeusz Świderski. W maju 2004 r. odbył się konkurs na nowego dyrektora. Wygrał go Tarczyński.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Komentarz redakcyjny

Dobrze znam okolice ul. Pokoju. Dlatego wiem, że nowy chodnik w tym miejscu nie był najważniejszą rzeczą, której potrzebowało to miasto. Pieniądze wydane na Golęcinie można było przeznaczyć na lepsze cele. Niewiele więcej kosztowałoby np. postawienie sygnalizacji świetlnej na niebezpiecznym skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Pułaskiego, o co bezskutecznie walczą od trzech lat okoliczni mieszkańcy (tam giną ludzie!). Nowy chodnik bardziej przydałby się na "betonce" łączącej ul. Warcisława z Wilczą (tamtędy dzieci chodzą do szkoły!). Można by też poprawić ul. Wiejską na Wyspie Puckiej czy ul. Chopina (tam z kolei po każdym deszczu ludzie brodzą w kałużach). Podaję tylko przykłady, które ostatnio opisywaliśmy w "Gazecie". Odpowiedź ZDiTM-u w tych konkretnych sprawach była zawsze taka sama: nie ma pieniędzy.
Zastanawiające, że większą siłę przebicia miał właśnie wniosek tej, a nie innej rady osiedla. I to akurat w sprawie wzmocnienia skarpy przy działce Jurczyka.

Opracowanie Jerzy Połowniak, "Gazeta Wyborcza" 17 maja 2006 roku.

* * *

Do końca roku

Rozpoczęła się budowa 600-metrowego odcinka drogi na odcinku od Bandurskiego do Warcisława. To kolejny etap budowy obwodnicy śródmiejskiej.
Odcinek dwupasmowej drogi z pasem rozdziału, chodnikami, ścieżką rowerową, dobrze oświetlonej powstanie z pomocą pieniędzy z Unii Europejskiej. Ma kosztować ok. 12 mln zł. W poniedziałek rozpoczęło się jej budowanie.
Na razie wykonawca wytycza oś jezdni - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich Urzędu Miasta. - W tym tygodniu mamy spotkanie, na którym ma być przedstawiony harmonogram robót. Możliwe jest wykonanie prac w tym roku. Niewykluczone, że na przyszły rok trzeba będzie zostawić sadzenie drzew i wysianie trawy. Z tym w tym roku może być problem, tak jak było na Krzywoustego - zastrzega Tadeusz Żabiński.
Na razie trzeba przygotować plac pod budowę drogi, wyciąć rosnące drzewa, wybrać ziemię. Do zbudowania będzie w sumie 1,2 km nowej drogi w obu kierunkach, o dwóch pasach ruchu, każdy po 3,5 metra szerokości. Budowa tego odcinka to kontynuacja rozpoczętej jeszcze w latach dziewięćdziesiątych obwodnicy śródmiejskiej, która od ul. Rugiańskiej ma biec przez kilka ważnych węzłów komunikacyjnych (m. in. Wiłcza, Łękno, Rondo Szyrockiego, Zapadła). Kolejny etap to doprowadzenie obwodnicy do ul. Krasińskiego.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 17 maja 2006 roku.

* * *

Po przebudowie ul. Krzywoustego do poprawki!

Ulica Krzywoustego, oddana do użytku kilka miesięcy temu, przestaje być placem budowy. Wykonawca nadal poprawia usterki, a miasto wciąż zgłasza zastrzeżenia, ale już wiadomo, że za wykonane prace zapłaci.
Obiekt przyjęto do eksploatacji, co nie znaczy, że wszystko jest w porządku zastrzega Piotr Landowski z biura prasowego UM. Mamy pewne zastrzeżenia, ale w naszej ocenie są to usterki, które mogą wystąpić na każdej budowie. Przypomnę, że w tym roku zima była surowa i wiele prac trzeba było zawiesić z winy aury, a nie wykonawcy. Chodzi m.in. o zagęszczenie gruntu i poprawienie kostki brukowej na całym wyremontowanym odcinku. Poprawek wymaga też kilka wjazdów prowadzących na posesje. Gołym okiem jednak usterek nie widać. Chodniki, choć ułożone z różnych materiałów, są równe. Dziur w jezdni także nie widać. Kosze na śmieci stoją, murki chroniące zieleń są całe, a drzewa i krzewy kilka dni temu się zazieleniły.
Nadal jednak nie odebraliśmy tych prac zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kolejny wyznaczony termin to koniec maja. Również według ZDiTM usterki są drobne, ale istotne. Należy poprawić kostkę brukową, uzupełnić ubytki między płytami na nowych chodnikach i przebudować wjazdy przy pl. Kościuszki, a to sporo. Wykonawca ma jeszcze wiele do zrobienia. Kierowcom i pieszym pozostaje mieć nadzieję, że poprawki nie utrudnią im życia. Co dalej? Czas pokaże. Korki, mimo zwężenia jezdni, na razie się nie tworzą, bo wielu kierowców przyzwyczaiło się do objazdu ul. Kopernika przez pl. Dziecka do ul. Narutowicza. Pozostają jedynie narzekania pieszych. Ich zdaniem, przystanek autobusowy w kierunku Turzyna zlokalizowano w niefortunnym miejscu. Tam akurat chodnik jest najwęższy, a pasażerowie oczekujący na autobusy utrudniają innym przejście. Uroda ulicy w znacznej mierze zależy zaś od tego, czy zieleń będzie należycie pielęgnowana. Czy innych uwag krytycznych nie będzie, dowiemy się za jakiś czas. Wykonawca, zgodnie z umową, daje na wykonane roboty trzyletnią gwarancję. Za prace na ul. Krzywoustego otrzyma ok. 18 mln zł zapłaty.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 17 maja 2006 roku.

* * *

Odebrana do poprawki

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przejął przebudowaną miejską arterię. Jest jeszcze kilka rzeczy na Krzywoustego, które wykonawca ma zrobić na swój koszt.
Odbiór ostateczny odbył się wczoraj. Do usunięcia pozostało kilka drobnych usterek - informuje Piotr Landowski z biura prezydenta miasta. Usterki wykonawca musi usunąć na własny koszt. Tego typu usterki zdarzają się na wszystkich tego typu inwestycjach. Do poprawienia jest m. in. utwardzenie wjazdów do posesji, uszczelnienie i utwardzenie kostki na chodniku na całym odcinku objętym pracami. Termin naprawienia usterek mija z końcem maja - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
W miniony piątek dokonano przeglądu oznakowania i sygnalizacji na ul. Krzywostego oraz ulicach Królowej Jadwigi i Bogusława. Pionowe i poziome oznakowanie jest kompletne - poinformował nas Wojciech Ignalewski z Urzędu Miasta. Miejsca do parkowania na Bogusława i Królowej Jadwigi zostały uporządkowane. Niestety zauważyłem, że kierowcy parkują również na wyraźnie wymalowanych martwych polach świadomie łamiąc przepisy.
Przypomnijmy, że termin zakończenia prac wynikający z podpisanej z miastem umowy minął z końcem stycznia. Odbiór robót zasadniczych nastąpił 31 marca. Ważne jest sformułowanie "roboty zasadnicze”. Jest ono określone w procedurach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Właśnie w ramach tego programu była dofinansowana przebudowa ul. Krzywoustego. Przypomnę, że termin zakończenia prac został przesunięty o trzy miesiące, ze względu na złe warunki pogodowe - informuje Piotr Landowski. - Nie ma więc podstaw, by mówić o karach dla wykonawcy.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 16 maja 2006 roku.

* * *

Ratunek zza kółka

Na liniach obsługiwanych przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" pasażerowie będą mogli czuć się bezpieczniej. Firma przeszkoli kierowców z udzielania pierwszej pomocy medycznej. Ćwiczenie ratowania ludzkiego życia w dramatycznych sytuacjach, do których może dojść w autobusie, rozpocznie się w sobotę. Przez kilka tygodni wszyscy pracownicy SPAK, ale szczególnie kierowcy, będą mogli z tej okazji skorzystać.
To nic obowiązkowego, ja kierowców tylko zapraszam - mówi Krzysztof Putiatycki, szef SPAK. Mówię jednak do kierowców: to może przydać ci się przecież w domu, na ulicy. W SPAK zapewniają, że również w sytuacji, kiedy kierowca będzie świadkiem wypadku na drodze powinien się zatrzymać i udzielić pomocy. Akcja możliwa jest dzięki pomocy firmy ubezpieczeniowej, która ją współfinansuje.
To dobrze, że sporo wzrośnie w mieście liczba ludzi, którzy będą umieli w ten sposób pomóc - uważa Mariusz Cyrulewski, instruktor ratownictwa i szef Harcerskiej Grupy Ratowniczej "Pomorze". Odsetek ludzi, którzy udzielają pomocy jest zatrważająco niski. Jeżeli kierowcy będą fachowo przeszkoleni, to z pomysłu bardzo się cieszę. Do dyspozycji kierowców będą fachowcy od ratownictwa, manekiny. Kurs zakończy się certyfikatem.
W autobusach zdarzają się zasłabnięcia, ataki padaczki, również potłuczenia w wyniku kolizji. Chcielibyśmy, żeby kierowca w takiej sytuacji po powiadomieniu pogotowia pomagał poszkodowanemu do czasu przyjazdu fachowców - tłumaczy Putiatycki. Będą ćwiczone różne umiejętności łącznie ze sztucznym oddychaniem i masażem serca. Kilka tygodni temu na osiedlu Kaliny kierowca autobusu gaśnicą ze swojej kabiny gasił pożar auta. Później pojechał z pasażerami dalej.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 11 maja 2006 roku.

* * *

Zakupy potrzebne od zaraz. Tramwaje na krawędzi

Stan szczecińskiej komunikacji pozostawia wiele do życzenia. Mszczą się lata zaniedbań, których nie da się nadrobić z dnia na dzień czy w perspektywie kilku miesięcy. Powinniśmy inwestować tyle, by wykonać zadania planowane na każdy rok i jednocześnie nadrabiać zaległości mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Szansą dla Szczecina był Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego, do którego złożyliśmy dwa wnioski. I jeśli chodzi o transport zbiorowy, praktycznie konkurowaliśmy ze sobą przyznaje M. Przepiera.
Jeden wniosek dotyczył zakupu nowych autobusów i rozwoju tej sieci, ale nie zyskał akceptacji. Udało się natomiast z zakupem nowych tramwajów i remontem torowisk. Uzyskamy sześć doczep do wa- gonów, kursujących po mieście od 2001 roku, a remont obejmie... 180 metrów torów w ul. Ku Słońcu. I z tego musimy się cieszyć przekonuje dyr. Przepiera. Na więcej na razie nas nie stać. Zakup tych sześciu wagonów dowodzi, że nawet gdyby miasto nagle znalazło więcej pieniędzy, sytuacja nie poprawiłaby się szybko. Ogłoszony niedawno przetarg przewiduje, że dostawy mogą nastąpić do 2008 roku. Szybciej nowych tramwajów wytworzyć się nie da. Dlatego należy myśleć i o innych rozwiązaniach.
Nowe, używane, modernizowane
Szansą będą kolejne unijne programy na naprawdę dużą skalę przekonuje Michał Przepiera. Jeśli dobrze przygotujemy wnioski, może będą nowe tramwaje, i to niskopodłogowe. Równolegle trzeba myśleć o rozwoju sieci. W ocenie naszego wydziału w pierwszej kolejności należy się starać o budowę trasy tramwajowej w kierunku cmentarza przy ul. Bronowickiej. Już teraz w przegubowych autobusach panuje tam ścisk. Po otwarciu nekropolii będzie tylko gorzej.
Zakorkować się mogą ul. Mieszka I i Europejska. Drugi priorytet dla WGKiOŚ to remont ul. Niemierzyńskiej i Arkońskiej wraz z wydłużeniem istniejącej trasy tramwajowej przynajmniej do al. Wojska Polskiego. Jednak z programów, o których mowa, będzie można korzystać dopiero w latach 2007-2013.
Ale tabor odmłodzić trzeba natychmiast. Dlatego jednocześnie prowadzimy modernizacje i rewitalizacje wagonów z rodziny 105N tłumaczy dyr. Przepiera. Niektóre jeszcze posłużą, ale modernizacja przegubowych 102Na czy poniemieckich "helmutów" nie opłaca się. Stąd pomysł sprowadzenia używanego taboru.
Po kilkumiesięcznych negocjacjach oraz testach, prowadzonych w drugiej połowie kwietnia, zdecydowano, że mają to być czeskie tatry wycofywane z Berlina. Mają dodatkowy atut: w latach 90. ich gruntowny remont przeprowadził "Siemens". Wagony spodobały się władzom miasta, pracownikom MZK i przede wszystkim pasażerom. Jest szansa, że Szczecin kupi 23 takie pojazdy. Robimy wszystko, by tak się stało zapewnia M. Przepiera. Projekt uchwały w sprawie korekty budżetu miasta jest już gotowy. Mamy nadzieję, że będzie przyjęta na sesji 15 maja.
Na raty korzystniej
Wagony z Berlina mogłyby kursować po Szczecinie już w trzy miesiące od podpisania umowy, czyli tuż po wakacjach. Pod warunkiem, że uda się pokonać kilka przeszkód. Uchwała w sprawie budżetu to tylko jedna sprawa. Tramwaje mamy spłacać w korzystnych dla nas ratach do 2013 roku, ale zgodnie z przepisami w takim przypadku plan finansowania tej inwestycji musi zaakceptować Regionalna Izba Obrachunkowa. Nie mamy jeszcze dokumentu z RIO przyznaje Andrzej Grabiec, z-ca prezydenta Szczecina. Nie wiemy nawet, czy otrzymamy go do poniedziałkowej sesji. Ale to nie krzyżuje naszych planów. Ze strony RIO miasto przeszkód się nie spodziewa. Nie przewiduje ich też, mimo że na zakup nawet używanych tramwajów powinien być ogłoszony przetarg. Można z niego zrezygnować, o ile Prezes Urzędu Zamówień Publicznych zgodzi się na tzw. zakup z wolnej ręki. Takiej zgody też jeszcze brak. To nie problem uspokaja A. Grabiec.
Znowelizowana ustawa o zamówieniach publicznych czeka na podpis prezydenta Kaczyńskiego, a potem zacznie obowiązywać w ciągu 14 dni. Nowa wersja przewiduje, że to zamawiający, czyli w tym przypadku miasto, decyduje o przetargu, konkursie ofert czy zakupie z wolnej ręki. Do UZP należy wysłać tylko odpowiednią informację. Te korzystne dla miasta okoliczności mogą się opóźnić bądź nie wystąpić. Lepiej nie myśleć, co by się stało, gdyby się pojawiły nieprzewidziane przeszkody. Wtedy zamiast solidnych wagonów będziemy mieć głośne i niewygodne polskie "przeguby", które wkrótce obchodzić będą 35-lecie "pobytu" w Szczecinie.
Jeśli nie uda nam się teraz kupić wagonów upatrzonych w Berlinie, poszukamy innych form finansowania. Jeśli na "nasze" tatry wcześniej znajdzie się inny kupiec, poszukamy kolejnych wagonów. Musimy wymienić sporą część taboru. Alternatywą jest zamknięcie kilku tramwajowych linii przekonuje dyr. Przepiera.

Opracowanie T.Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Czerwone na Giedroycia

Chciałbym pokazać po raz kolejny feler w sygnalizacji na rondzie Giedroycia - podkreśla Czytelnik. - Czerwone światło jest źle zaprogramowane, świeci się długo po tym jak tramwaj opuścił rondo. Co się wtedy dzieje? Jedni czekają, aż sygnalizator zacznie pulsować. Inni, wiedząc, że światła są źle ustawione, ruszają do przodu. Robi się ogromny galimatias.
Kolejny Czytelnik zwrócił uwagę na mankamenty ul. Ku Słońcu. Chodzi o skrzyżowanie z ul. Kwiatową. Aż się prosi, by dla jadących od strony Lubieszyna w kierunku centrum wprowadzić sygnalizację świetlną najazdową - podpowiada. To znacznie poprawi bezpieczeństwo kierowców. Już po śladach na asfalcie przed skrętem tramwaju z Ku Słońcu w Kwiatową, widać jak często gwałtownie hamują w tym miejscu. Ja nie mam sygnałów w sprawie sygnalizacji na rondzie Giedroycia - stwierdza Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK w Szczecinie. Jeśli dostane na piśmie stanowisko, solidnie i rzetelnie opisujące konkretne przypadki, podparte datami,+ to wtedy mogę wystąpić do projektanta. My nie możemy ingerować w program sygnalizacji, jedynie konserwujemy urządzenia. Wiem, że światło jest opóźnione, ale tak założył projektant i zostało to zaakceptowane.
Jeśli chodzi o sygnalizację najazdową, na pewno nie powstanie w tym roku. Planujemy się tym zająć w roku przyszłym - dodał dyrektor.
ZDANIEM EKSPERTA
Jacek Pok, dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie
W przypadku oznakowania poziomego i sygnalizacji świetlnej nie może działać zasada ograniczonego zaufania. Te oznakowania muszą być jednoznaczne, a sygnalizacja bezbłędna. W momencie, kiedy tramwaj opuści rondo, automatycznie powinno nastąpić wyłączenie czerwonego światła. W przeciwnym razie system stwarza zagrożenie, jedni bowiem czekają dalej, inni ruszają. Może dochodzić do kolizji.
Najazdówka przy skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu i Kwiatowej, to bardzo rozsądne rozwiązanie. Nie wymaga dużych pieniędzy, a znacznie może zwiększyć bezpieczeństwo. Znak, który ostrzega przed przejazdem tramwajowym, jak widać, nie tego bezpieczeństwa nie zapewnia.
***
"Głos Szczeciński" i Akademia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego prowadzą wspólną akcję skierowaną do kierowców.
Zwróć uwagę, że w Szczecinie ruch pojazdów mógłby się odbywać sprawnie, gdyby usunięte zostały błahe przeszkody, źle ustawione znaki, źle namalowane linie, a nawet zwykłe dziury w jezdni. Zwróć uwagę na wszystkie takie niebezpieczne miejsca.
W "Głosie Szczecińskim" i Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego czekamy na sygnały od uczestników ruchu drogowego w mieście. Każde takie miejsce pokażemy i opiszemy. W Twoim imieniu zwrócimy na nie uwagę urzędnikom i zrobimy wszystko, by doprowadzić do usunięcia wskazanych zagrożeń.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Na łobuzów

Czy w Szczecinie powstanie kompleksowy program podnoszący bezpieczeństwo pasażerów w środkach komunikacji miejskiej? Taki pomysł pojawił się wczoraj. Przewoźnicy go popierają, a policja obiecuje pomóc.
Problem bezpieczeństwa w szczecińskich środkach transportu pojawia się co pewien czas. "Głos" pisał w sobotę o bijatyce, do której doszło kilka dni wcześniej w tramwaju linii 1. Pasażerowie twierdzą, że motornicza nie reagowała, kiedy pijani awanturnicy zaczepiali pasażerów. Również o tej sprawie wspominali wczoraj radni na posiedzeniu komisji poświęconej bezpieczeństwu w komunikacji miejskiej.
Z informacji policji wynika, że do końca kwietnia tego roku w tramwajach i autobusach doszło do dwóch rozbojów, pobicia, 52 kradzieży oraz zdewastowania pojazdu. To dwa procent wszystkich zdarzeń o charakterze kryminalnym w mieście. Żaden sprawca kradzieży nie został zatrzymany. Zatrzymani zostali jedynie pijani sprawcy pobicia kierowcy autobusu linii 532 - mówi mł. inspektor Szczepan Stempiński, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Szczecinie.
W ubiegłym roku przedsiębiorstwo autobusowe "Dąbie" odnotowało 12 przypadków wandalizmu. Naprawa zniszczeń kosztowała ponad 23 tys. zł. W tym roku wandale zrobili szkód już na 6,6 tys. zł. Zginęły cztery kasowniki. W porównaniu z inną firmą autobusową statystyka jest "skromna". Takie niszczenie to nie jest problem, który w moim przedsiębiorstwie urastałby do wielkiej rangi. Jednak nie wiem, po co komu kasownik, czy siedzenie - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Większym problemem są porysowane szyby.
O pladze wandalizmu i kradzieży mówi za to szef przedsiębiorstwa "Klonowica". W zeszłym roku było tam 108 takich przypadków, do marca tego roku kilkanaście. Giną głównie kasowniki, wybijane są szyby. Kiedy zrobił się popyt na złom fotele dosłownie wychodziły z autobusów - tłumaczy Krzysztof Potiatycki, szef SPAK. Trzeba było zastosować dodatkowe mocowania. Do dewastacji dochodzi na różnych liniach, najwięcej po południu i w nocy.
Z kolei w tramwajach głupota wandali kosztowała w ubiegłym roku 47 tys. zł. Kamera w tramwaju to wydatek 20 tys. zł. Nakłady na walkę z wandalizmem są bardzo wysokie - uważa Jerzy Manduk, dyrektor MZK.
Zdaniem szefów firm autobusowych to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jako organizator przewozów ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów. To radnych zainteresowało.
Pasażerowie chcą bezpiecznie jeździć - tłumaczy Piotr Jania, radny z komisji bezpieczeństwa publicznego i samorządności. Trzeba zrobić coś, żeby bandyci bali się. Trzeba wspólnie coś wykombinować. Pojawił się pomysł, aby stworzyć system walki z bandytami i chuliganami w komunikacji, który mógłby koordynować ZDiTM. Niestety na wczorajsze posiedzenie nikogo z ZDiTM nie zaproszono. Radni z komisji postanowili, że o sprawie będą jeszcze dyskutowali.
Policja z przyjemnością pospieszy z pomocą. Deklarujemy, że jeżeli będzie taka chęć, to włączymy się do tworzenia takiego programu - obiecał mł. insp. Stempiński. Od kilku miesięcy porządku w komunikacji pilnują policjanci i strażnicy miejscy. Jeżdżą ubrani po cywilnemu.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 10 maja 2006 roku.

* * *

Przetarg na kładkę przy rondzie Giedroycia

Miasto ogłosiło przetarg na budowę kładki dla pieszych nad ul. Staszica. To znaczy, że pomysł "Gazety" na rozładowanie korków na rondzie zostanie zrealizowany jeszcze w tym roku.
Przetarg na wykonawcę robót został ogłoszony w Biuletynie Zamówień Publicznych w zeszłym tygodniu. Termin składania ofert - do 20 czerwca. Wykonawca może być wyłoniony jeszcze przed wakacjami. Jeśli nie będzie odwołań, w połowie wakacji moglibyśmy rozpocząć budowę - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Do końca roku kładka powinna być gotowa. Na przyszły rok zostaną nam prace kosmetyczne, czyli nasadzenia zieleni.
W budżecie miasta na budowę kładki i przebudowanie układu drogowego w jej sąsiedztwie zarezerwowano 2,5 mln zł. Co zmieni się po zakończeniu budowy?
* przejścia dla pieszych przez al. Wyzwolenia i ul. Staszica tuż przy rondzie Giedroycia zostaną zlikwidowane (przechodzenie "na dziko" utrudnią płotki);
* ruch pieszych przez ul. Staszica będzie przeniesiony na kładkę nad jezdnią;
* zjazd z ronda w al. Wyzwolenia będzie poszerzony do dwóch pasów ruchu, co zwiększy przepustowość ronda;
*przejście dla pieszych na al. Wyzwolenia będzie oddalone od ronda o kilkadziesiąt metrów (piesi wysiadający z tramwaju będą przechodzić przez jezdnię z oddalonego od ronda krańca wysepki) i wyposażone we wzbudzaną ręcznie sygnalizację świetlną.
Oprócz budowy samej kładki trzeba też będzie m.in. przełożyć instalację gazową, przebudować oświetlenie jezdni tak, by lampy oświetlały także samą kładkę, zbudować instalacje odwadniające pomost, przebudować kilkudziesięciometrowy odcinek al. Wyzwolenia. Najbardziej kosztowne prace będą związane z budową samej kładki - mówi inż. Ryszard Jastrzębski, autor projektu budowlanego. - Niezbędne będzie palowanie gruntu pod budowę podpór. Same przęsła można zbudować z boku. Ich montaż na podporach będzie możliwy w ciągu jednej nocy.
Jak walczyliśmy o kładkę
• 19 lutego 2005 r. w artykule „Bez kładki ani rusz” przedstawiliśmy pomysł na zlikwidowanie korków na rondzie Giedroycia. Koncepcję wybudowania kładki - według naszego pomysłu - pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Dzięki niemu już przy pierwszej publikacji przedstawiliśmy jej wizualizację. Nasz pomysł poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców.
• Już w marcu komisja bezpieczeństwa Rady Miasta wpisała kładkę do budżetu. Dzięki temu latem wyłoniono biuro, które opracowało projekt budowlany.
• Projekt powstawał do grudnia. W kwietniu 2006 r. miasto uzyskało pozwolenie na budowę.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 8 maja 2006 roku.

* * *

Przeprowadzka

Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej opuszcza swoją dotychczasową siedzibę. Wkrótce tablica z nazwą Towarzystwa zawiśnie na budynku przy ulicy Niemierzyńskiej 18a.
Nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem - tłumaczy Robert Łubiński, prezes STMKM - Wydaje się być naturalnym, że nasze Towarzystwo swoją siedzibę będzie miało w Muzeum Techniki i Komunikacji, o którego powstanie przez cały ubiegły rok zabiegaliśmy.
Wyprowadzka z zajezdni Pogodno coraz częściej przewijała się w rozmowach w czasie zebrań klubowych, bowiem Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu zaczął doskwierać brak miejsca. Po zamknięciu zajezdni Niemierzyn większosć jej pracowników przeszła do zajezdni Pogodno. O ile pomieszczenia dla motorniczych zostały powiększone, to zaplecze administracyjne musiało zmieścić się na piętrze niewielkiego budynku. Teraz ma się to zmienić.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że największe zmiany czekają właśnie Towarzystwo. Faktycznie na początku możemy mieć drobne trudności. Ale trudno jest ich uniknąć przy takich przeprowadzkach. Sytuację dodatkowo komplikuje remont byłej zajezdni Niemierzyn, który przecież prędzej czy później się zacznie. Jesteśmy jednak dobrej myśli - komentuje prezes Łubiński. Już w dniu dziesiejszym spotkanie Towarzystwa odbyło się w dawnej zajezdni Niemierzyn.

Opracowanie Marcin Stefanowicz, "Portal Komis" 7 maja 2006 roku.

* * *

Wielkie zmiany przy magistracie

Duże zmiany czekają kierowców na odcinku pomiędzy pl. Grunwaldzkim a Urzędem Miasta w Szczecinie. Porządkowanie drogowego nieładu to efekt publikacji "Głosu".
Dziś dojeżdżając samochodem do skrzyżowania al. Jedności Narodowej z ul. Felczaka brakuje znaku informującego, jak ustawić się na pasach ruchu do jazdy w którymkolwiek z kierunków. Dwa pasy za skrzyżowaniem schodzą się nagle w jeden. Tędy bezpośrednio podjeżdża się pod Urząd Miasta. O problemie pisaliśmy w październiku ubiegłego roku. Urzędnicy obiecywali sprawie się przyjrzeć. Efektem tego jest decyzja o uporządkowaniu ruchu i to na całym odcinku al. Jedności Narodowej.
Jest gotowy projekt organizacji ruchu, teraz trafi do zaopiniowania przez policję i zarządcę drogi - tłumaczy Wojciech Ignalewski, z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Opinie powinniśmy mieć do połowy maja. Fizyczne wprowadzenie zmian powinno odbyć się w czerwcu - lipcu. To jest duża organizacja ruchu.
Zmian jest sporo. Przede wszystkim ulice w obu kierunkach będą miały po dwa pasy ruchu w każda stronę. Dziś jest tam jedynie tak szeroko, że dwa auta mogą jechać obok siebie. Latem pasy rozdzielą namalowane linie. Ważne jest, że wymalowane w końcu zostaną miejsca parkingowe. W obie strony parkowało będzie się przy krawężniku. Jedynie na odcinku od komisariatu policji do pl. Grunwaldzkiego parkować będzie się pod kątem.
Wyznaczenie pasów ruchu wymaga odpowiedniego oznakowania na jezdniach. Parkowania ma nie być jedynie na odcinku Wielkopolska - Niedziałkowskiego. Na wszystkich dziś niewymalowanych skrzyżowaniach pojawią się linie zatrzymania.
Przy rektoracie Uniwersytetu Szczecińskiego w stronę urzędu pojawią się dwa pasy do jazdy w różnych kierunkach: z prawego pojedziemy tylko w Niedziałkowskiego, z lewego na wprost i w lewo. Tak samo będzie na kierunku powrotnym. Podobne rozwiązanie będzie na wskazywanym przez "Głos” kłopotliwym skrzyżowaniu z ul. Felczaka. Z prawego pasa pojedzie się tylko w prawo. Z lewego do urzędu lub w lewo. Całe skrzyżowanie ma być wyraźnie oznakowane i wymalowane.
Obecne rozwiązanie jest mało czytelne, w ogóle nie współgra z geometrią skrzyżowania - tłumaczy Wojciech Ignalewski. Będzie teraz oznakowanie, które wskaże kierowcom jak jechać.
Przeniesiony ma zostać przystanek końcowy autobusu lini nr 70. Będzie stał kilkadziesiąt metrów wcześniej, by nie utrudniać ruchu na skrzyżowaniu. WGKiOŚ chce również dodatkowego przystanku na pl. Grunwaldzkim, na wysokości istniejącego.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 6 maja 2006 roku.

* * *

Strach pasażerów

Szarpanina, wyzwiska i w końcu bijatyka - do takiej groźnej sytuacji doszło w środę w tramwaju linii nr 1 w Szczecinie. Motornicza, mimo próśb pasażerów, zignorowała zajście i nie chciała wezwać policji.
Do zdarzenia doszło w środę, trzeciego maja, w tramwaju linii nr 1, odjeżdżającym z pętli przy Głębokim o godz. 19.00.
Podczas jazdy, dwóch młodych, pijanych młodzieńców zachowywało się głośno i agresywnie, atakując pasażerów znajdujących się w pobliżu, w tym kobietę z wózkiem - tak opisuje zajście Romualda Kędziora, która jechała "jedynką". Kiedy jeden z pasażerów ujął się za nią, młodzi mężczyźni skierowali się przeciwko niemu, zaczęli go szarpać i poszturchiwać.
Nie może zadzwonić
Według relacji naszej Czytelniczki, zaatakowany pasażer zwrócił się do motorniczej z prośbą o powiadomienie policji. W odpowiedzi usłyszał, że ma ona połączenie tylko z dyspozytorem i nie ma jak zadzwonić na policję, a jak pan się czuje poszkodowany, to niech sam zadzwoni - twierdzi pani Romualda.
Motornicza nie podjęła żadnej interwencji, a młodzi ludzie stawali się coraz bardziej agresywni. Na najbliższym przystanku, przez drzwi obok kabiny motorniczego, zaczęli wyciągać pasażera z tramwaju. Przewrócili go i zaczęli bić. I tym razem kobieta kierująca tramwajem nie zareagowała. Tragedii zapobiegł młody mężczyzna, który stanął w obronie ofiary.
Trzeba chcieć
Tramwaj ruszył, a kiedy poszkodowany pasażer zaczął głośno komentować fakt, że tylko jeden z pasażerów przepełnionego po brzegi tramwaju ujął się za nim usłyszał od motorniczej, że ma się uspokoić, bo powiadomi policję - opowiada Czytelniczka. Na pytanie, czy teraz może zawiadomić policję, pani motornicza odpowiedziała "znajdę na to sposób". Pani Romualda, zbulwersowana zaistniałą sytuacją, zastanawia się, czy musi dojść do tragedii, aby zajęto się sprawą bezpieczeństwa pasażerów.
Od tego zdarzenia będę miała poważne opory przed jazdą tramwajem czy autobusem. Nie rozumiem, dlaczego przeciętny, normalnie zachowujący się i płacący za bilety pasażer nie może czuć się bezpiecznie w publicznym miejskim środku lokomocji? Dlaczego motorniczy nie może powiadomić policji o incydencie zagrażającym bezpieczeństwu pasażerów? - pyta nasza Czytelniczka.
To obowiązek!
Okazuje się, że motorniczy może zawiadomić policję, a nawet ma taki obowiązek. Wynika on z "Regulaminu przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami lokalnego transportu zbiorowego organizowanego przez miasto Szczecin".
Motorniczy czy kierowca mają obowiązek reagowania w takich sytuacjach - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Jeśli prowadzący pojazd nie jest wyposażony w telefon komórkowy, z którego mógłby zadzwonić, to wystarczy, że powiadomi o sytuacji dyspozytora. Ten wezwie zaś policję. Opisana przez naszą Czytelniczkę sprawa zostanie szczegółowo zbadana. Skarga, którą napisała pani Romualda, trafi do MZK, ponieważ jest on pracodawcą motorniczej.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 6 maja 2006 roku.

* * *

Wandale w autobusach

Pijaństwo, agresja nastolatków, rozboje, wandalizm - to coraz częstsze obrazki w autobusach. Przewoźników nie stać na zatrudnianie ochrony. Muszą polegać na policji, straży miejskiej i rozsądku kierowców.
Grupa młodych ludzi urządziła sobie libację w autobusie nr 107 w godzinach popołudniowych. Kierowca wysiadł na przystanku, poszedł ich uspokoić. Wsiadaj i jedź dalej, bo ci rozp... autobus - usłyszał w odpowiedzi. I dostaniesz jeszcze w dziób!
W autobusie linii 63, również w biały dzień, trzech pijanych nastolatków zaczęło dobijać się do kabiny kierowcy. Ten zatrzasnął się wewnątrz i wezwał dyspozytora. Zanim przyjechała pomoc, napastnicy zbiegli.
Inny pijany mężczyzna rozbił szybę w autobusie kursującym na tej samej linii przez Skolwin. Kierowca puścił się za nim w pogoń. Złapał go na łące. Powiadomił policję i przekazał w ich ręce pijaka.
Wczoraj rano, w autobusie linii samorządowej, na pętli w Trzebieży, trzech pijanych nastolatków zaczęło się zachowywać bardzo agresywnie, szarpać konduktora, kląć. Dopiero, kiedy kierowca odpalił silnik i zagroził, że zawiezie ich wprost na komisariat, wystraszyli się i uciekli.
W autobusie nr 101 dwóch nastolatków rozpijało sobie flaszkę na tylnym siedzeniu. Wysiadając na przystanku przy ul. Komuny Paryskiej rzucili flaszką w jednego z pasażerów, który im zwrócił uwagę. Kierowca wezwał policję. Funkcjonariusze zjawili się bardzo szybko. Niestety, ofiara nie chciała złożyć skargi na sprawców. Całe zajście zarejestrowała kamera zainstalowana w autobusie.
Kamery, policja i strażnicy
Podobnych zdarzeń, niestety jest coraz więcej. Co robią przewoźnicy, by ludzie czuli się bezpieczniej?
Zaczynamy instalować kamery w autobusach, co roku po kilka sztuk - informuje Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozu Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Policach. Działają raczej prewencyjnie ale już w kilku przypadkach nagrania posłużyły jako materiał dowodowy policji i żandarmerii przy identyfikacji sprawców rozbojów i aktów wandalizmu. Nasz rozmówca podkreśla też procedury, jakie obowiązują kierowców w sytuacjach zagrożenia.
Kiedy coś się dzieje, kierowca zatrzymuje autobus, informuje dyspozytora, a ten natychmiast powiadamia policję czy straż miejską - kontynuuje szef działu przewozu SPPK. Polickie służby reagują natychmiast, w kilka minut są na miejscu. Kierowcy mają też zamontowane przyciski bezpieczeństwa. Kiedy dyspozytor otrzymuje sygnał, wie już co ma robić. Lokalizacja autobusu zajmuje mu klika sekund. Zaraz też dzwoni na policję.
Ochroniarze zbyt kosztowni
Przewoźnik przymierzał się do ochrony w autobusach. Niestety, zatrudnianie ochroniarzy jest ponad nasze finansowe możliwości - przyznaje Ufniarz. Musimy radzić sobie w inny sposób, liczyć na pomoc policji i innych służb mundurowych.
Miałem już sygnał w sprawie spożywania alkoholu i agresji w autobusach - przyznaje podkom. Andrzej Zakrzewski, nowo mianowany komendant KPP w Policach. Zamierzamy prowadzić od czasu działania kontrolne. W autobusach pojawią się po cywilnemu funkcjonariusze. Będą asekurowani patrolem. Ale takie działania możemy prowadzić w ograniczonym stopniu.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 4 maja 2006 roku.

* * *

Nad Autostradą Poznańską. Budujemy mosty

Rusza przebudowa Autostrady Poznańskiej w Szczecinie. W piątek podpisano umowę z wykonawcą Płockim Przedsiębiorstwem Robót Mostowych S.A. W I i II etapie mają powstać mosty nad Odrą i Regalicą wraz z wiaduktami dojazdowymi. Inwestycja jest dofinansowana w ramach unijnego Sektorowego Programu Operacyjnego Transport. Otrzymaliśmy na ten cel 44 mln zł informuje Piotr Landowski z biura prasowego UM.
Pierwsze dwa etapy to budowa mostu nad Odrą, długości 206 m, wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 256 m oraz budowa mostu nad Regalicą o długości 228 m wraz z wiaduktami dojazdowymi o łącznej długości 230 m.
Szacunkowa wartość inwestycji to 80 mln zł. W tegorocznym budżecie miasta Szczecina zarezerwowano na ten cel 39,58 mln zł. Resztę przewidziano na rok przyszły. Dopiero po wykonaniu całości przepraw, z funduszy unijnych Szczecin odzyska około 44 mln zł.
Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych S.A., które wygrało przetarg na wykonanie tej inwestycji, ma 27 miesięcy na zakończenie prac.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Będą dwa autobusy

Do nowej pętli będą podjeżdżały dwa autobusy. Spełnią się zatem oczekiwania mieszkańców na lepsze połączenie z centrum Szczecina.
Na tę informacje mieszkańcy Wielgowa czekali od początku kwietnia. Wtedy oficjalnie oddano do użytku nowa pętlę autobusową, o która walczyli od lat. Od 1 maja z pętli jeżdżą autobusy i to aż dwóch linii: 62 i 73.
Autobusy 62 jadąc w kierunku pętli Wielgowo z ul. Tczewskiej wjeżdżały będą w ulicę Bryczkowskiego i jechały do nowej pętli „Wielgowo-Borsucza”, gdzie autobus będzie zawracał do ulicy Bałtyckiej. Na trasie przejazdu pojawią się przystanki „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo - Borsucza”, „Fiołkowa nż”. W kierunku do Basenu Górniczego autobusy wjeżdżały będą z ul. Bałtyckiej w ulicę Bryczkowskiego do nowej pętli na trasie przejazdu zlokalizowane będą przystanki „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo- Borsucza”, „Fiołkowa nż”. Jednocześnie zmieniona będzie nazwa przystanku „Autostrada Las” na „Wielgowo - Autostrada”.
Autobusy pojadą według nowych rozkładów jazdy z ok. 35 - minutową częstotliwością we wszystkie dni tygodnia z wyjątkiem rozkładów specjalnych na święta i Nowy Rok - tłumaczy Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Z kolei autobusy linii 73 pojadą wydłużoną trasą od pętli „Zdunowo-Szpital” do nowej pętli ulicami Bałtycką i Bryczkowskiego. Na nowym odcinku obowiązywać będą przystanki „Wielgowo”, „Wiślana”, „Bałtycka”, „Bryczkowskiego I nż”, „Wielgowo - Borsucza” oraz „Fiołkowa nż” „Bryczkowskiego”, „Bałtycka”, „Wiślana”, „Wielgowo” w przeciwnym kierunku dotychczas obowiązującą trasą. Autobusy jeździły będą według nowych rozkładów jazdy z 30 - minutową częstotliwością w szczycie i co 40 min po nim we wszystkie dni tygodnia.
Nowa pętla kosztowała ponad 120 tys. zł. Budowę zakończono na przełomie marca i kwietnia. Oddano do użytku kilka dni później. Jest brukowana, stoi przy niej wiata przystankowa.
Budowa pętli oznacza, że droga do komunikacji miejskiej dużej części mieszkańców skróci się. Z półtora kilometra do kilkuset metrów - tłumaczył podczas otwarcia pętli Wojciech Żerebecki, przewodniczący Rady Osiedla Wielgowo - Sławociesze.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Arteria zamiera

Przywrócenia parkingów domagają się właściciele sklepów, lokali gastronomicznych i usługowych. Twierdzą, że po remoncie ich dochody spadły.
Likwidacja miejsc parkingowych spowodowała paraliż handlowy w lokalach przy tej ulicy - napisali szczecińscy handlowcy w petycji wysłanej do prezydenta i radnych. - Krąży plotka, że za likwidacją parkingów przy tej ulicy stoi lobby właścicieli lokali przy ul. Jagiellońskiej i al. Wojska Polskiego, które stoją puste, bo brak chętnych do ich wynajmu.
Po co takie chodniki?
Po remoncie ulicy chodniki są znacznie szersze. Pojawiły się na nich klomby, a obok miały być ławeczki. Handlowcy żądają ich likwidacji. Twierdzą, że odpoczywanie w atmosferze świeżych spalin samochodowych do zdrowych nie należy.
Jestem właścicielem kilku lokali przy ul. Krzywoustego - mówi pan Piotr. - W czasie remontu miasto obniżyło nam podatek od nieruchomości. Myśleliśmy, że jak ulica zostanie otwarta, wszystko wróci do normy. Nic podobnego. Musiałem już najemcom czynsz o połowę opuścić.
Kłopot jest z dostawą towaru. Do większości sklepów nie można dojechać od zaplecza. Właściciele lokali twierdzą, że na dużo węższej ulicy Jagiellońskiej można parkować bez problemów. Sugerują, że komuś musiało zależeć, by obroty w ich placówkach spadły. Tu nie dość, że nie ma gdzie samochodu zostawić, to jeszcze przeniesiono przystanek autobusowy.
Mam kancelarię na ul. Krzywoustego - mówi Włodzimierz Łyczywek, adwokat a zarazem senator. - Patrzę, jak ta ulica umiera. Po chodnikach chodzą nieliczni. Ulica w centrum miasta zrobiła się drogą przelotową.
Narzekają też mieszkańcy sąsiednich ulic, na których szczecinianie parkują samochody. Najgorzej jest na Bogusława.
Ślą petycje
Właśnie wymalowali nam nowe pasy na jezdni. Uważam, że to zwykłe marnowanie pieniędzy - mówi pan Kazimierz Winnicki. - Nikt nie zwraca na nie uwagi. Samochody parkują gdzie tylko się da. Zastawiają postój taksówek i wjazdy do bramy. Za chwilę wjadą nam do mieszkań.
Miasto przyznaje, że przy planowaniu remontu nie wszystko do końca było przemyślane. Chodniki przy ul. Krzywoustego planowane były jako deptaki. Teraz są puste.
Zastanawiamy się nad likwidacja niektórych klombów, by umożliwić dostawy towaru do sklepów - przyznaje wiceprezydent Andrzej Grabiec. - Zleciłem zrobienie opracowań, które muszą być wykonane w uzgodnieniu z projektantami. Miasto skupiło się nad utrzymaniem płynności ruchu samochodów, a nie nad funkcjonowaniem handlu.
Wiceprezydent przyznaje, że to nie jest jedyna petycja, która trafiła do jego rąk. Zaprotestowali także taksówkarze. Na ulicy obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Klienci zamawiając taksówkę, chcą, by podjechała pod dom, a nie na najbliższe skrzyżowanie.
Na najbliższym spotkaniu zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu w mieście zastanowimy się jak rozwiązać ten problem - dodaje Grabiec.

Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 2 maja 2006 roku.

* * *

Tramwaje na pokaz

Dwie zajezdnie tramwajowe - Pogodno i Golęcin - można było zwiedzać w niedzielę.
Szczecinianie mogli zobaczyć cztery rodzaje wagonów - wszystkie, które kursują na liniach 7, 8, 9, i używane tatry z Berlina, których zakupienie rozważa miasto. Dookoła zajezdni woził też pasażerów najstarszy muzealny szczeciński tramwaj Bremen z 1926 r. Na zwiedzanie przychodziły całe rodziny. Dla dzieci największą atrakcją okazała się wizyta w kabinie motorniczego - każde mogło usiąść na jego miejscu, zadzwonić dzwonkiem, otwierać i zamykać drzwi.
Bardzo interesuję się tramwajami i w ogóle komunikacją - mówił Marcin Mazurkiewicz, który na wycieczkę przyjechał ze swoją 15-letnią siostrą. A tu możemy do każdego wejść, porównać, zapytać o szczegóły.

Opracowanie syl, "Gazeta Wyborcza" 1 maja 2006 roku.

* * *

Rusza budowa nowych mostów na Autostradzie Poznańskiej

Po 236 dniach od rozstrzygnięcia przetargu podpisano umowę z firmą, która zbuduje mosty w ciągu Autostrady Poznańskiej. To początek budowy drugiej drogi wyjazdowej ze Szczecina w głąb kraju.
Budowa rozpocznie się za dwa-trzy tygodnie. Budowlańcy zaczną od palowania dna Odry pod przyczółki nowych mostów.
Pierwszy etap inwestycji będzie kosztować 80 mln zł. Za te pieniądze w ciągu 27 miesięcy Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych zbuduje dwa nowe mosty i estakady dojazdowe. W piątek miasto podpisało umowę z wykonawcą - po ośmiu miesiącach od otwarcia ofert. Tyle czasu trwały przepychanki oferentów.
Najpierw nasz konkurent zażądał unieważnienia oferty, bo rzekomo kierownik części robót nie posiadał stosownych uprawnień. Złożyliśmy odwołanie, zarzut oddalono, potem przywrócono przetarg - mówi Marek Roszak, dyrektor poznańskiego oddziału Mostów Płock. W końcu przyznano nam rację i można było podpisać umowę.
Mosty na Autostradzie Poznańskiej będą zbudowane dzięki dofinansowaniu z UE. Pieniądze dzieliło Ministerstwo Infrastruktury. Szczecin dostał pieniądze dzięki temu, że wiosną 2004 r. radni przegłosowali zmianę przebiegu drogi krajowej. Dotychczas była nią ul. Batalionów Chłopskich, obecnie zaś - Autostrada Poznańska. Docelowo ulica ma mieć parametry zbliżone do prawdziwej autostrady. Pomiędzy rondem Hakena i krzyżówką w Podjuchach powstaną dwie jednokierunkowe jezdnie szerokości siedmiu metrów, każda z dwoma pasami ruchu. Na Odrze i Regalicy będą po dwa mosty, każdy dla jezdni w przeciwnym kierunku ruchu. Przejście dla pieszych na wysokości Dziewoklicza poprowadzone zostanie pod jezdnią.
W pierwszym etapie, który ma się zakończyć w 2008 r., mają być zbudowane nowe mosty. Zastąpią wysłużone i planowane w 1945 r. jako tymczasowe przeprawy im. I Armii Wojska Polskiego i Karola Świerczewskiego. Potem chcemy przebudować stare mosty, zbudować nową jezdnię i wyremontować istniejącą - planuje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Na kolejne etapy będziemy składać aplikacje o środki unijne z rozdania na lata 2007-13.
Nowe przeprawy mostowe zaczną "wychodzić z wody" za siedem miesięcy, potem będą rosły w oczach - zapowiada Marek Roszak.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 1 maja 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - kwiecień

* * *

Pokażą tramwaje

Wagony tramwajowe, z których Miejski Zakład Komunikacyjny jest dumny, będzie można obejrzeć w zajezdniach na Pogodnie i Golęcinie.
Zajezdnie będą otwarte dla mieszkańców w niedzielę od godz. 10 do 13. Chodzi nie tyle o zaprezentowanie ich zaplecza, ale o pokazanie taboru, którym szczecinianie będą jeździć w niedalekiej przyszłości, bo standardem ma to być za ok. 2 lata - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
W każdej z zajezdni będzie prezentowany wagon przegubowy tatra. Aż 23 tego typu pojazdy mogą na jesieni trafić do Szczecina. Będzie też wystawiona zmodernizowana „105”, czyli jeden z najpopularniejszych w mieście tramwajów oraz najnowsze „bulwy”. Atrakcją na Pogodnie będzie na pewno zabytkowy bremen. Niemieckim wagonem będzie można się przejechać wokół zajezdni. Na Golęcin przyciągnąć ma przemalowany na kremowo - czerwono „helmut”.

Opracowanie Mago, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.

* * *

Byle do przebudowy

Trwa naprawa zapadającej sie jezdni ul. Ku Słońcu. To roboty, które mają powstrzymać proces samoczynnego opadania nawierzchni. Ulica potrzebuje gruntownej przebudowy, wtedy problem by znikł.
Nawierzchnia drogowa na jezdni w kierunku centrum zaczęła opadać kilka lat temu. O tym „Głos” pisał kilkakrotnie. Przyczyny nie były znane. W 2004 roku specjalną ekspertyzę przygotowała Politechnika Szczecińska. Okazało się, że na postępującą degradację drogi wpływa kilka czynników. Po pierwsze ruch samochodów, który zdecydowanie powiększył się w ostatnich latach. Do tego dochodzi fakt, że pod nawierzchnią nie ma podbudowy. Wskutek drgań jezdnia pęka, najpierw przełamuje się, z później powstają kolejne pęknięcia. Przez nie do gruntu, słabej zresztą jakości, dostaje się woda. Ta rozmiękcza podłoże, spływa dalej, grunt mięknie, a jezdnia się zapada.
Naprawą zniszczonych fragmentów, w ramach bieżącego utrzymania dróg, zajmuje się firma NCC Roads. Usterki usuwa zgodnie z fachowymi zaleceniami. Kostka jest rozbierana, później wykonujemy podsypkę, wszystko stabilizujemy. Na to idzie betonowa ława i dopiero kostka. Szczeliny zalewamy asfaltowym uszczelnieniem, tak by woda nie miała dostępu pod spód - tłumaczy Artur Kubacki z NCC.
Drogowcy przyznają, że po rozebraniu jezdni nie znajdują, żadnych ubytków w podłożu, które mogłyby powodować opadanie. Prace są prowadzone na całej długości, tam gdzie jezdnia jest zniszczona - mówi Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. To tylko doraźne naprawy, nie ma sensu ponosić poważnych nakładów bo jezdnia kwalifikuje się do całkowitej przebudowy.
Nie wiadomo, kiedy kierowcy jej się doczekają. Jest wniosek by taką inwestycje wpisać do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego na kolejne trzy lata. W tej chwili wnioski są oceniane pod kątem ważności i możliwości finansowych miasta. Trudno w tej chwili powiedzieć jak ten wniosek zostanie oceniony - mówi Piotr Landowski z Biura Prezydenta Miasta.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.

* * *

Umowa na mosty

Cztery mosty nad Regalicą i Odrą zbuduje Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych. Wczoraj miasto podpisało umowę z wykonawcą. Spółka musi zdecydowanie skrócić czas robót, bo przepadną nam pieniądze z Unii Europejskiej.
Całe przedsięwzięcie obejmuje zbudowanie drugiej nitki Autostrady Poznańskiej na odcinku od wiaduktu drogowego nad ul. Poznańską do ul. Granitowej wraz z budową mostów nad Odrą oraz nad Regalicą. Do tego dochodzi jeszcze modernizacja obecnego układu drogowego oraz przebudowa istniejących mostów.
Płocka firma wykona tylko I i II etap prac, czyli zbuduje mosty i włączy je w obecną drogę.
Szczecin na te roboty dostał pieniądze z Unii Europejskiej - 44 mln złotych. Żeby wykorzystać tę sumę należy zakończyć prace i dokładnie je rozliczyć do czerwca 2008 roku. Z tym może być duży problem. Nie jestem wróżką - mówił radnym szef inwestycji miejskich, Tadeusz Żabiński pytany o możliwość wykorzystania pieniędzy z Unii Europejskiej.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, umowa przewiduje, że płocka firma ma 27 miesięcy na wykonanie prac. To oznacza, że mosty gotowe będą dopiero we wrześniu 2008 roku i Szczecin straci szanse na gotówkę z Unii Europejskiej. Możemy nieco skrócić termin wykonawcy, do powiedzmy, 24 miesięcy - przekonuje Tadeusz Żabiński. Dla nich to też korzystne, każdy miesiąc prowadzenia budowy, to kolejne wydatki. Nie ma obawy, że stracimy unijne pieniądze.
Obawy mają radni, którzy podejmowali na ostatniej sesji decyzję o wydłużeniu czasu trwania budowy, która w pierwszej wersji miała trwać tylko do końca przyszłego roku. Jaka jest pewność, że chociażby ze względu na pogodę, wykonawca zmieści się w czasie? Ulica Krzywoustego miała być gotowa do końca stycznia - dopytywali. Ale Europejską zrobiliśmy przed czasem - odpowiada Żabiński. Modernizacja całej Autostrady Poznańskiej kosztować ma 220 mln zł.

Opracowanie Ynona Husaim-Sobecka, "Głos Szczeciński" 29 kwietnia 2006 roku.

* * *

Źle się dzieje w ZDiTM

W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie źle się dzieje. I to na różnych polach firma zbiera kiepskie opinie. Prokuratorskie śledztwo w sprawie o korupcję, odwoływane przetargi z braku pieniędzy, konflikty pracowników i związków zawodowych z dyrekcją nie mogą dawać pozytywnego obrazu ZDiTM. Interwencji prezydenta domagają się związkowcy z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Chcą, by szef firmy Paweł Tarczyński, zmienił swoje postępowanie lub... przestał być dyrektorem. Takie próby są podejmowane co kilka miesięcy.
Nie może być tak, że jesteśmy ignorowani, nie mamy na nic wpływu, a dyrektor nie chce z nami współpracować - tłumaczy Jacek Drabkowski z NSZZ Pracowników ZDiTM. Związkowcy twierdzą, że dyrektor firmy utrudnia im dostęp do dokumentów. Nie chce współdziałać, na kontakty wyznaczył tylko jeden dzień w miesiącu. W dodatku skarżą się na niego pracownicy, którzy od jakiegoś czasu mówią o mobbingu. Takie rzeczy odbywają się w cztery oczy, trudno nam to ocenić. Ale sygnały są - potwierdza J. Drabkowski. Na ten temat pracownicy mają się wypowiedzieć anonimowo w ankietach, podobnie jak działo się to w MOPR-ze. Sprawie przygląda się też Państwowa Inspekcja Pracy. Którą sam powiadomiłem - podkreśla Paweł Tarczyński.
Ale lista zarzutów jest dłuższa. Dyrektor podobno się nie spieszy. Decyzje podejmuje miesiącami albo składa obietnice, których nie spełnia. Gdy inne firmy miejskie mają kłopoty, dyrekcja i związkowcy razem obserwują obrady Rady Miasta, rozmawiają z radnymi, szukają rozwiązań. My na placu boju zostajemy sami - mówią w ZDiTM.
ZDiTM po raz kolejny "przewinął" się przez prokuraturę. Tym razem z powodu 70 tys. zł łapówki, którą rzekomo dyrektor miał przyjąć. Takie doniesienie było - przyznaje Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Ale śledztwo jak na razie niczego nie potwierdziło, więc zarzutów korupcji nikomu nie postawiono. Plotka się jednak rozniosła, co z pewnością chluby ZDiTM-owi nie przynosi. Podobnie jak wewnętrzne konflikty, które regularnie wstrząsają firmą. Dyrektor odpiera wszystkie zarzuty. Jest często wzywany do prezydenta i pewnie w najbliższym czasie również pójdzie do Jurczyka. Dziś swoje racje będą znów przedstawiać związkowcy.
Chcemy, by zastępca prezydenta, Andrzej Grabiec, zajął stanowisko - mówi J. Drabkowski. Mamy nadzieję, że współpraca z dyrektorem zacznie się jednak układać.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 26 kwietnia 2006 roku.

* * *

Dwa kierunki

Do maja będą wprowadzone rewolucyjne zmiany na miejskim odcinku krajowej "dziesiątki” od ul. Kopernika do Narutowicza. Roboty już się zaczęły.
To czego nie udało się zrobić przez mroźną zimę na czas otwarcia ulicy Krzywoustego jest właśnie wprowadzane. Stała organizacja ruchu zmieni radykalnie sposób jazdy w tym rejonie miasta.
Inaczej na pl. Dziecka
Tu zmiany będą największe. Na ul. Kopernika wzdłuż placu Dziecka będą zlikwidowane miejsca parkingowe. Powstanie ich kosztem pas do jazdy od pl. Zwycięstwa w ul. Narutowicza. Teraz trwa "łagodzenie” łuku przy skręcie w lewo w Narutowicza. W przeciwnym kierunku pozostaną dwa pasy.
Miejsca parkingowe zostaną przeniesione na analogiczny odcinek ul. Bogusława - tłumaczy Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Chodzi o takie uporządkowanie ciągu komunikacyjnego pl. Zwycięstwa - Piastów na krajowej "dziesiątce”, żeby auta ciężarowe nie musiały jechać przez Krzywoustego, żeby nie dochodziło do korkowania przez nie pl. Kościuszki.
Dwa stopy, trzy pasy
Pozostaje znak stop przed pl. Dziecka dla jadących ul. Narutowicza do al. Piastów. "Dziesiątka” będzie wciąż z pierwszeństwem. Stop przy ul. Bogusława będzie przeniesiony na wylot z Bogusława w Narutowicza. Na Kopernika wzdłuż pl. Dziecka po stronie szkół staną bariery.
Aż trzema pasami ruchu będzie się jeździło od al. Piastów w stronę ul. Potulickiej na odcinku do Kopernika. Zmiany będą namalowane na asfalcie przed skrzyżowaniem. Pojawią się bariery, które mają zapobiegać przechodzeniu przez jezdnię. Z prawego pasa pojedziemy w Kusocińskiego, ze środkowego na wprost do Potulickiej, z lewego tylko w Kopernika.
Więcej i krócej razy dwa
Zmiany dotkną skrzyżowania ulic Kopernika - Sambora - Jagiełły. Na Sambora zostanie uporządkowane parkowanie, będzie stawało się ukośnie do krawężnika, a nie wzdłuż niego. Przejścia dla pieszych wzdłuż Kopernika przez Sambora i Jagiełły będą krótsze. Szerokie wyloty z ulic będą zwężone. Pojawi się bruk i zieleńce.
Na Sambora zrobi się dwa razy więcej miejsca do parkowania. Na obu przejściach dla pieszych droga będzie dwa razy krótsza - ocenia Ignalewski. Zdaniem szczecińskiej drogówki zmiany są wskazane. Policja pozytywnie je zaopiniowała.
Przed przebudową ul. Krzywoustego droga krajowa była podporządkowana miejskiej, takich rzeczy nie zobaczy się w Polsce i Europie. To w tej chwili jest zmienione - tłumaczy st. post. Adam Szefler, policyjny inżynier ruchu drogowego. - Poprawi się oczywiście bezpieczeństwo placu, który jak nazwa wskazuje jest dla dzieci. Teraz pl. Dziecka auta okrążają z czterech stron. Po zmianach będzie właściwie jeden ciąg z dużym natężeniem ruchu ogrodzony barierkami.
Te zmiany to dopiero pierwszy etap. Jest szansa, że jesienią na skrzyżowaniu Kopernika - Narutowicza pojawi się sygnalizacja oraz powstanie drugi pas ruchu na Kopernika do Narutowicza. Na to potrzebne są pieniądze z miejskich inwestycji.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 26 kwietnia 2006 roku.

* * *

Tramwajowa linia "ósemki" będzie jak nowa

W wakacje kolejny rok z rzędu mają nie jeździć tramwaje na Gumieńce. Ponoć ostatni raz. Dokończona zostanie przebudowa torów. W przyszłości będą mogły tam jeździć niskopodłogowce.
Przez ostatnie lata na kilku odcinkach wymieniano torowisko linii 8. W ub.r. oprócz budowy nowych torów na Krzywoustego przebudowana została część torowiska pomiędzy pierwszą i drugą bramą cmentarną. Kolejny etap przebudowy pozostawiliśmy na ten rok - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska UM. Tym razem mają zostać połączone dwa remonty.
Zawieszenie kursowania tramwajów planowane jest także w związku z budową ronda na skrzyżowaniu ul. Derdowskiego i Ku Słońcu - wyjaśnia Przepiera. Wykorzystamy ten czas na dokończenie budowy torowiska przy cmentarzu. Miasto dostało na ten cel pieniądze z Unii Europejskiej (z programu ZPORR). Na inwestycje w infrastrukturę tramwajową jest 15 mln zł (75 proc. z funduszy unijnych), które przeznaczono na dwa cele: zakup sześciu wozów doczepnych do tramwajów 105 N oraz właśnie przebudowę torowiska "ósemki". W tym tygodniu ogłoszono przetarg na przebudowę. Wykonawca będzie musiał uporać się z robotą w czasie wakacji. Wymienione zostanie 400 m toru na obu nitkach linii.
Pozostanie jeszcze do wymiany niedługi odcinek torowiska wzdłuż ul. Sikorskiego i będziemy mieć tę linię w całości wyremontowaną - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. technicznych MZK. Tory na odcinku Basen Górniczy - most Długi są w stanie dość dobrym.
Po wymianie ostatnich odcinków tory będą przygotowane do tego, byśmy najpierw puścili tam berlińskie tatry (jeśli je kupimy), a w przyszłości tramwaje niskopodłogowe - mówi Przepiera. Ósemka będzie więc linią modelową. W długoletnich planach miasta jest ona przeznaczona do kursowania szybkiego tramwaju.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 25 kwietnia 2006 roku.

* * *

Wzięli się za usterki

Wczoraj pod nieczynną dla ruchu częścią przeprawy parnickiej pojawili się drogowcy. Będą naprawiali prawie nowy most.
24 lutego zapadła decyzja, że część wjazdową przeprawy w kierunku portu trzeba natychmiast zamknąć, bo może zagrażać bezpieczeństwu osób korzystających z niego. Na konstrukcji podczas kontroli odkryto pęknięcia. Uszkodzenia oceniali eksperci z Politechniki Szczecińskiej.
Okazało się, że awarii uległ balast przęsła mostu, a przyczyną mogły być drgania. Konstrukcja poddała się po niecałych czterech latach użytkowania. Gwarancja obejmowała zaledwie rok eksploatacji. Podjęta została decyzja, że do czasu naprawienia usterek z mosty nie można korzystać. Wczoraj pod mostem pojawił się ciężki sprzęt, potężne stalowe elementy i ekipa drogowców. Teraz będą naprawiali most.
Termin zakończenia prac przewidywany jest na koniec maja - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Zakres robót obejmuje rekonstrukcję balastu skrzyni dociążającej. Prace mogły się rozpocząć dopiero po dwóch miesiącach od wykrycia uszkodzeń, bo oprócz ekspertyzy trzeba było znaleźć firmę, która zaprojektuje naprawę, a później kogoś, kto ją wykona.
Sama naprawa nie wymaga rozbierania mostu do fundamentów, ani zrywania asfaltu. Pieniądze na roboty wykłada Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z funduszy na naprawy i bieżące utrzymanie tego typu obiektów. Szacowany koszt to ok. ćwierć miliona zł.
Konstrukcja zbudowana z pomocą pieniędzy z Banku Światowego za 23 mln zł ułatwiała dojazd do Portu i odciążała ruch, m. in. na ul. Energetyków. Po naprawie znów będą mogły jeździć nią 50 - tonowe ciężarówki.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 25 kwietnia 2006 roku.

* * *

Łapówka dla dyrektora?

Policja i prokuratura sprawdzają czy Paweł T., dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, wziął 70 tys. łapówki za ustawienie przetargu. Miał mu ją wręczyć poprzedni szef szczecińskiej spółki PRiNŻ Pomerania.
Dzięki łapówce Pomerania miała w połowie 2004 r. wygrać przetarg na ustawienie w mieście znaków drogowych. Zawiadomienie o korupcyjnej propozycji złożyły w prokuraturze obecne władze Pomeranii. Sprawa wyszła na jaw dopiero teraz, choć śledztwo trwa od listopada ub.r.
W wątku korupcyjnym śledztwa nikomu nie postawiono żadnych zarzutów - mówi prok. Małgorzata Wojciechowicz, z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Paweł T. nie przyznaje się do wzięcia łapówki. Kategorycznie zaprzeczam. Co więcej ten przetarg był profesjonalnie przygotowany, co potwierdzili arbitrzy w Warszawie. Rozumiem, że komuś bardzo zależy, abym podał się do dymisji - powiedział „Głosowi”.
W ubiegłym tygodniu część pracowników ZDiTM oskarżyła dyrektora o mobbing. Temu też dyrektor zaprzecza.

Opracowanie mp, "Głos Szczeciński" 25 kwietnia 2006 roku.

* * *

Trzeźwi jak należy

W nocy z czwartku na piątek drogówka badała trzeźwość motorniczych i kierowców komunikacji miejskiej. Wszyscy kontrolowani byli trzeźwi.
Co jakiś czas policjanci sprawdzają, jak jest z trzeźwością u osób wożących szczecinian. Wczoraj trzy załogi ruszyły o godz. 3 do kilku zajezdni. W sumie skontrolowano czterdziestu prowadzących pojazdy komunikacji miejskiej.
Pudło, wszyscy byli trzeźwi - mówi komisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa drogówki. Pudło z punktu widzenia ujawnienia nietrzeźwych. Ale to dobrze i kierujących trzeba pochwalić. Cieszyć nie ma się z czego, bo tak ma być. W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, jak nas zapewniono, wszyscy są uczuleni na ewentualną jazdę po alkoholu. Zakład ma m.in. alkomaty, którymi prowadzi wyrywkowe kontrole. Wszyscy motorniczy wiedzą, że wożą ludzi. Gdyby zdarzył się taki przypadek, czego nigdy wykluczyć nie można, pracownik żegna się z pracą - zapewnia Jerzy Manduk, dyrektor MZK.
Jak przypomina Manduk były w historii przypadki, że motorniczy wyjeżdżał na miasto trzeźwy, a wracał pijany. Dyrektor przypomina historię motorniczej, która we wstanie wskazującym spowodowała śmiertelny wypadek.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 22 kwietnia 2006 roku.

* * *

Jazda przez 10 lat?

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma szansę na 10-letnią umowę na wożenie pasażerów. Sąd przyznał racje SPPK, które twierdziło, że nie było podstaw do unieważnienia przetargu, co zrobił Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
Przypomnijmy, że chodzi o trzeci z kolei przetarg na obsługę komunikacji autobusowej w Szczecinie i Policach, który został unieważniony w połowie grudnia przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Powodem był brakiem pieniędzy. SPPK oprotestowało unieważnienie w Urzędzie Zamówień Publicznych. Tamtejsi arbitrzy wydali wyrok, który uchylał unieważnienie. Arbitrzy zobowiązywali ZDiTM do do ponownej oceny ofert i wybrania najlepszej. Oferta polickiego przewoźnika była jedyną na pakiet tzw. linii polickich.
Z wyrokiem nie zgodził się ZDiTM. Sprawa trafiła do sądu. Wczoraj ten orzekł, że to UZP miał rację. Tym samy przed SPPK staje otwarta droga do podpisania 10 - letniej umowy.
Ogromnie się cieszę. Jest wyrok, który nie podlega odwołaniu i kasacji - informuje Andrzej Markowski, prezes polickiej spółki. - Teraz piłka jest po stronie miasta. Ja chcę umowy na 10 - lat i oczekuję jedynie wykonania wyroku sądu w dobrym interesie Szczecina, który ma udziały w tej spółce. Paradoksalnie działam w imieniu Szczecina.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego komentować sprawy nie chciał: Czekamy na uzasadnienie wyroku - stwierdziła Magdalena Michalska z ZDiTM. Podobnie uzasadnienie chce poznać wiceprezydent odpowiadający m. in. za komunikację. Chce wiedzieć, czym kierował się sąd, ale zapowiada znalezienie wyjścia zgodnego z wyrokiem sądu.
Trudno, to komentować. Będziemy mieli pewien precedens. Najpierw potrzebna jest stosowna uchwała do zaciągania zobowiązań dłuższych niż dwa lata. Jeżeli będzie akceptacja, to taka umowa będzie podpisana. Trzeba rozpocząć przygotowania do rozstrzygnięcia tego przetargu - mówił wczoraj wiceprezydent Andrzej Grabiec.
Z możliwości jaką miało SPPK nie mogły skorzystać dwie pozostałe spółki autobusowe „Dabie” i „Klonowica”. Byliśmy w innej sytuacji, nasze ceny przewyższały wartość zamówienia - tłumaczy Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Mamy teraz obraz pewnej sytuacji panującej w komunikacji autobusowej w mieście - podsumowuje Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPAD.
W przetargu SPPK położyło ceny netto 3,89 zł i 3,99 zł za jeden przejechany kilometr. Średnio dawało to 3,93 zł.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 21 kwietnia 2006 roku.

* * *

Chcą je kupić

Przynajmniej piątka szczecińskich radnych zagłosuje za kupieniem tramwajów tatra z Berlina. Tak deklarowali wczoraj, bo wagony są estetyczne, ciche i można je korzystnie kupić.
Wczoraj odbyła się runda z zajezdni na Pogodnie do Głębokiego przywiezionymi z Berlina na testy tramwajami tatra. Pasażerami tym razem byli ludzie mający wpływ na ich zakup.
Tramwaje wyglądają jak nowe (mają jednak 20 lat, 10 lat temu były gruntownie przebudowane), wewnątrz jest czysto, estetycznie, wszystko jest dobrze wykończone. Nic nie jest zniszczone, szyby nie są porysowane, a okna z łatwością się uchylają. Zaletą jest niski poziom hałasu i stabilna, komfortowa jazda. Fotele umieszczone są po trzy w rzędzie, obite miękką tkaniną. Drzwi nie przytrzasną nikomu nogi, czy ręki. Jest system głośnomówiący i są tablice świetlne. To rzuca się w oczy pasażerów.
Ale wygodniej ma i motorniczy, bo kabina jest klimatyzowana, fotel ma amortyzacje, a komputer pokładowy czytelny wyświetlacz. Jest wygodniej i ciszej niż w naszych wagonach przegubowych, które maja zastąpić - tłumaczy Jerzy Meyna, motorniczy prowadzący wczoraj skład. Na dobrych torach spisuje się zupełnie dobrze.
Decyzja o wygospodarowaniu środków z budżetu miasta i przeznaczenia odpowiedniej kwoty na zakup 23 identycznych tramwajów ma szansę połączyć radnych ponad politycznymi podziałami. Ci, którzy jeździli tatrami wczoraj, deklarowali poparcie.
Gażyna Kochańska: Rzadko jeżdżę na co dzień tramwajem. Ten jest cichy, wygodny. Będę głosowała, żeby je kupić. Choćby z racji ekonomicznej, bo wiem ile kosztują nowe tramwaje i że na taką ilość nowych miasta na pewno nie stać.
Bohdan Trzos: Zdecydowanie mówię "tak”. Wątpiących będę przekonywał, gdyby tacy się pojawili. gwarantuje, że wszyscy radni będą na”tak”.
Edmund Trokowski: Podobała mi się jazda. Jestem za kupieniem ich. Mieszkańcy będą wiedzieli skąd moje poparcie, jeżeli przejada się tym tramwajem.
Jerzy Skarżyński: Zagłosuję na "tak”, bo jestem za odnową taboru, jeżeli będę wiedzieć, gdzie znaleźć na to pieniądze. Na jakiś czas sprawa komunikacji tramwajowej byłaby załatwiona.
Henryk Jerzyk: Kupić. Oczywiście, że kupić, tym bardziej, że właściwie pieniędzy nie trzeba szukać. Mój głos jest na "tak”.
Umowa z przedsiębiorstwem BVG, do którego należą tramwaje jest korzystna. Zakup na zasadzie zbliżonej do leasingu - tłumaczy Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. - Całość rozłożona w ratach na kilka rat, z opcja wykupu. Miasto stać, żeby wygospodarować te pieniądze. Jeden przegubowy wagon to koszt ok. pół miliona złotych. Raty są nieprocentowane. Niemcy pomogą załatwiać części zamienne bez swojej prowizji. W 2013 roku tatry byłyby już własnością miasta. Wczoraj można było usłyszeć, że rocznie z budżetu potrzeba by ok. 800 tys. zł. Czy pieniądze będą, radni zadecydują w maju.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 20 kwietnia 2006 roku.

* * *

Tatry zachwala szef BVG Berlin

Mariusz Rabenda: To całkiem dobre wozy, a wy chcecie się ich pozbyć. Dlaczego?
Klaus-Dietrich Matschke, dyrektor BVG Berlin: Dostaliśmy pieniądze na zakup 50 nowych niskopodłogowców. Dlatego jesteśmy zmuszeniu do wycofania z eksploatacji 300 tatr. Nie chcemy jednak, by poszły na złom, bo są w dobrym stanie i jeszcze długo mogą służyć pasażerom w innym mieście. W Niemczech odsprzedawanie używanego taboru to sprawdzona praktyka. Myślę, że nowe kraje Unii Europejskiej skorzystają na tym.
Dlaczego chcecie je sprzedać do Szczecina?
Bo Szczecin potrzebuje takiego taboru, a my mamy go w ofercie. Interesy są więc zbieżne. Do was jest z Berlina niespełna 200 km drogi, którą pokonuje się w niecałe dwie godziny. To dodatkowy plus. Z innymi potencjalnymi kupcami też rozmawiamy. Odkupieniem naszego taboru zainteresowane są miasta w Rumunii, Serbii, Turcji, Rosji.
Czy po wycofaniu z eksploatacji tatr, cały tabor berliński będzie niskopodłogowy?
Tak. U nas w Niemczech duży nacisk kładzie się obecnie na konieczność umożliwienia podróżowania osobom niepełnosprawnym.
Czy planujecie dłuższą współpracę ze Szczecinem?
Mam nadzieję, że zakup 23 tatr to początek kooperacji. Już za cztery, pięć lat będziemy mogli wam zaoferować jeszcze nowocześniejsze tramwaje. Możemy też pomóc w lepszym zarządzaniu - w latach 90. przeszliśmy restrukturyzację firmy. Mamy doświadczenie, z którego może skorzystać MZK.

Opracowanie not mpr, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.

* * *

Tatry zachwala motorniczy

Mariusz Rabenda: Jeździł Pan tatrami w Berlinie i u nas. Jakie wrażenia?
Michał Margoński (motorniczy z dziesięcioletnim stażem): Trudno to porównać. Tory w Berlinie są jak marzenie. Równiutkie, aż miło jechać. Tramwaj cichutko się po nich przesuwa. U nas jest dużo gorzej. Na "ósemce" torowisko jest niezłe, poza jednym odcinkiem przy cmentarzu. Na "siódemce" fatalnie jest wzdłuż całej al. Boh. Warszawy. To ma wpływ na komfort jazdy.
Dwie połączone tatry mają 38 m długości, a niektóre przystanki w Szczecinie zaledwie po 35 m. To problem?
Przy głównej bramie cmentarza i na Bramie Portowej, jadąc w stronę pl. Kościuszki, zestaw się nie mieści. Trzeba coś z tym zrobić.
Jak wyposażona jest kabina motorniczego?
Nowocześnie. Podgrzewany, hydrauliczny fotel. Podgrzewane lusterka i szyba przednia, klimatyzacja. Jazdę jesienią czy zimą ułatwiają urządzenia, które sypią piach pod koła, gdy tylko tramwaj zaczyna się ślizgać.
Na słupkach przy drzwiach środkowych i tylnych zamontowany jest interkom umożliwiający porozumiewanie się pasażerów z motorniczym.
W Berlinie interkom jest wykorzystywany choćby do tego, by poinformować motorniczego o tym, że na najbliższym przystanku chce wysiąść kobieta z wózkiem dziecinnym lub osoba niepełnosprawna.
Czy tatry są najlepszymi tramwajami, jakie Pan prowadził?
Nie. Pięć lat temu były u nas testowane niskopodłogowce. Były lepsze. Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy po Szczecinie będą jeździły takie wozy. Wcześniej jednak trzeba wymienić prawie wszystkie torowiska.

Opracowanie not mpr, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.

* * *

Mkną po szynach berlińskie tramwaje

Żółta berlińska tatra na próbę pojechała wczoraj po szczecińskich szynach. Radni, którzy uczestniczyli w przejażdżce, są przekonani, że warto je kupić.
Żółto-czarny, 38-metrowy zestaw dwóch wozów typu KT4Dt wyruszył przed południem spod bramy zajezdni przy al. Wojska Polskiego w stronę Głębokiego. Pasażerami byli radni, miejscy urzędnicy, dziennikarze, pracownicy tramwajowej firmy BVG z Berlina i naszego MZK. Po wyjeździe z zajezdni większość gości wygodnie rozsiadła się na krzesełkach. Wykonane są z miękkiej tkaniny, względnie odpornej na wandali - zachwala Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK ds. technicznych.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec i dyrektor BVG Klaus-Dietrich Matschke wolą jechać na stojąco. To nie pierwsza moja podróż tym tramwajem - mówi Grabiec. W poniedziałek skład testowano na trasie "ósemki".
Na (kiepskim) torowisku wiodącym na os. Głębokie tramwaj jedzie równo i cicho. Po drodze Turczyn opowiada o niuansach technicznych testowanej tatry: Pasuje ona dość dobrze do naszych torów, a komfort jazdy podnoszą zamontowane amortyzatory - zachwala. Tramwaje, które chcemy kupić od BVG Berlin, wyprodukowano w latach 1985-86, ale dziesięć lat temu przeszły gruntowny remont. Wymieniono poszycie, zmodernizowano silniki i układ jezdny.
W porównaniu z innymi tramwajami jeżdżącymi po Szczecinie, berlińskie tatry mają więcej miejsc siedzących (z lewej strony siedzenia sa podwójne), za to węższy korytarz pomiędzy nimi. Z tyłu wagonu jest dostatecznie dużo miejsca, by przewieźć nawet rowery.
Na pętli przy jeziorze Głębokie tramwaj się zatrzymuje. Goście wysiadają, dzielą się uwagami. Czuję się mniej więcej tak jak wtedy, gdy przesiadłem się z poloneza na toyotę - mówi Edmund Trokowski, radny SLD. Wtedy też byłem zdziwiony, że wewnątrz wozu jest tak cicho. Będę namawiał innych radnych, żeby poparli zakup tych wozów.
Berliński tramwaj z zewnątrz prezentuje się dobrze. W przeciwieństwie do szczecińskich nie jest oklejony reklamami. Na boku jest tylko napis na białym tle: "BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina."
Decyzja o ewentualnym zakupie (w formie leasingu) 23 tramwajów od BVG zapadnie na majowej sesji. Jeśli uchwałę w tej sprawie przegłosują radni, jeszcze przed wakacjami pierwsze tatry mogą przyjechać do Szczecina. Najpewniej jeździć będą na liniach 7 i 8 - tam torowiska są w najlepszym stanie. Cenę jednej berlińskiej tatry wynegocjowano na 120 tys. euro (ok. 500 tys. zł). Szczecin ma spłacać leasing do 2013 r. Pierwsza rata - jeszcze w tym roku.
Czym teraz jeździmy po Szczecinie
Obecnie MZK ma 205 tramwajów. Średni wiek wozów - 24 lata. Najnowsze z nich to 14 wagonów 105Nks kupione pięć lat temu. Jeśli MZK otrzymałoby 23 berlińskie tatry, wycofa z eksploatacji tramwaje typu 102 (tzw. przegubowce) zbudowane w latach 1971-1972.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 19 kwietnia 2006 roku.

* * *

Przetarg na linie autobusowe znów się nie uda?

Od ponad roku ZDiTM nie potrafi skutecznie przeprowadzić przetargu na obsługę dziennych linii autobusowych. Szefowie spółek przewozowych są przekonani, że szóste podejście, w maju, też zakończy się porażką.
Od marca 2005 r. autobusy jeżdżą w Szczecinie na zasadzie krótkotrwałych umów na płacenie z ręki. Kolejne przetargi są unieważniane, bo Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie jest w stanie płacić za tzw. wozokilometr takich stawek, jakich oczekują przewoźnicy. Wiele wskazuje na to, że w maju będzie podobnie. Koszty obsługi linii zawyżają bowiem rosnące ceny paliw, co trzeba uwzględnić w zaproponowanych miastu stawkach.
Nie możemy pozwolić sobie, by przetarg udał się naszym kosztem - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Dziwię się, że ZDiTM wydaje pieniądze na nagrody [tydzień temu radni przegłosowali uchwałę gwarantującą 230 pracownikom ZDiTM-u podwyżki płac i wysokie "jubileuszówki" - red.], zamiast przeznaczyć te środki na komunikację.
Szefowie spółek autobusowych zarzucają miastu, że z powodu braku stałych długoletnich umów nie mogą kupować nowych autobusów. - Żaden bank nie udzieli mi kredytu, nie mając gwarancji, że moja spółka ma stałe dochody - wyjaśnia Andrzej Markowski ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Oferty w obecnym przetargu mają być otwarte 19 maja. Pięć wcześniejszych unieważniono. Za każdym razem ZDiTM wyliczał, że na stawki proponowane przez spółki miasta nie stać. Czy tym razem spółki spuszczą z tonu? Nic z tego. Nie będzie sentymentów. Postawię ceny wysokie, wyliczone racjonalnie - zapowiada Sołtysiak. Markowski wtóruje: - Uważam, że naszym ofertom zamawiający znów nie będzie w stanie sprostać.
Kwoty, jakie miasto zaplanowało na obsługę komunikacji, są formalnie utajnione, ale spółki potrafią je określić, bo wadium wynosi 0,5 proc.tej kwoty. Co będzie, jeśli kolejny przetarg się nie uda?
Zakładamy, że się uda - mówi Magdalena Michalska, rzeczniczka ZDiTM-u.
Ratunek może nadejść tuż przed otwarciem ofert. W połowie maja zaproponujemy radnym dodatkową dopłatę 1,5 mln zł do komunikacji - zapowiada zastępca prezydenta Szczecina Andrzej Grabiec. Pieniądze zostały z ubiegłego roku. Deficyt budżetowy mieliśmy niższy od planowanego, bo wydaliśmy mniej na inwestycje. Chcemy część niewykorzystanych środków przeznaczyć na dopłaty do kilometrów.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 18 kwietnia 2006 roku.

* * *

Winna zwrotnica?

Kilka dni temu na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z al. Piastów wykoleiła się "piątka”. To kolejny taki przypadek w tym roku.
Usłyszałam przerażający huk, zatrzęsło tramwajem, później okazało się, że "piątka", którą jechałam, wykoleiła się - relacjonuje nasza Czytelniczka. Ludzie byli przestraszeni. Tramwaj zostawił ślady na jezdni.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego dowiedzieliśmy się, że w tym roku to trzecie tego typu zdarzenie w tym miejscu. Było sześć wstrzymań ruchu z czego trzy to wykolejenia - informuje Magdalena Michalska z ZDiTM.
Na tym skrzyżowaniu jest sygnalizacja, znajdują się wszyscy uczestnicy ruchu, skutki takiego zdarzenia mogą być różne. Wszystko zależy od prędkości i jak daleko pojazd wyjedzie z szyn - mówi st. post. Adam Szefler, inżynier ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Do wykolejeń tramwajów w ogóle nie powinno dochodzić. Jedno jest pewne - tramwaj ma być na torach. Pamiętam, że w zeszłym roku w tym miejscu też były takie zdarzenia.
Wykolejenie sprzed kilku dni jest oceniane w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym jako nietypowe. Wypadły z torów dwa i to ostatnie wózki wagonów. Podejrzewamy, że przyczyną była zła współpraca wózków z rozjazdem - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Po tych doświadczeniach podjęliśmy decyzję, że trzeba w tym miejscu coś zrobić.
W MZK zapewniano nas, że do świąt część zwrotnicy, która może być odpowiedzialna za wykolejenia, zostanie wymieniona na zupełnie nową. Słowa dotrzymano. W nocy, po tym, jak "Głos" zainteresował się sprawą, fachowcy wymienili tzw. iglicę, wyregulowali profil nawierzchni i poprawili położenie zwrotnicy. Czy to zapobiegnie kolejnym wykolejeniom? Wszystko wskazuje na to, że z winy torowiska nie będzie już tam wykolejeń. Cały układ będziemy dalej obserwować - zapewnia Krzysztof Turczyn.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 15 kwietnia 2006 roku.

* * *

Rondo lekko opóźnione

Znani są już chętni do budowy ronda na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu i Derdowskiego. Prace mają się rozpocząć jeszcze w czerwcu.
Termin składania ofert przez firmy, które chciały budować rondo mijał 4 kwietnia - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji. - Było jednak bardzo dużo pytań od firm, musieliśmy więc zmienić nieco specyfikację przetargową i wydłużyliśmy czas przyjmowania zgłoszeń do poniedziałku, 10 kwietnia.
Prace budowlane powinny rozpocząć się na przełomie czerwca i lipca. Trwać będą dwa lata. Kosztować mają około 14 mln złotych, ponad 11 miasto otrzymało z funduszy Unii Europejskiej.
Wykonawca będzie musiał wybudować rondo o średnicy 60 metrów (nieco mniejsze niż Uniwersyteckie), wokół którego będą trzy pasy jezdni o szerokości 10 metrów. Do tego przebudowa torowiska tramwajowego, chodników, ścieżek rowerowych i infrastruktury technicznej (wodno - kanalizacyjnej, ciepłowniczej, gazowej, elektrycznej, oświetlenie ulic, sygnalizacji świetlnej, elektrotrakcyjnej, telekomunikacyjnej).
Nie możemy zamknąć skrzyżowania na czas prowadzenia prac, co niestety wydłuży czas budowy - mówi dyrektor Zabiński. Trzeba liczyć się z utrudnieniami, choć zdaję sobie sprawę, że wielu kierowców będzie kląć.
Wykonawca, który zostanie wyłoniony w przetargu, będzie musiał przedstawić harmonogram robót. Wiadomo już że na czas przebudowy torowiska, trzeba będzie zawiesić kursowanie tramwaju linii 8 co najmniej na pół roku.
Czterech do ronda
Rondo budować chcą cztery firmy. Najdroższą ofertę złożyło konsorcjum firm NCC Roads i MPK Łódź. Przebudowę skrzyżowania wyceniło na ok. 18 mln 160 tys. zł. Najtańsza oferta wpłynęła od firmy Energopol Szczecin, które oceniło zakres robót na ok. 13 mln 850 tys. zł. Teraz trwa sprawdzanie ofert.

Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 15 kwietnia 2006 roku.

* * *

Będą wozić nas za darmo

Dopiero co przyjechały, a już jutro berlińskie tramwaje będą woziły szczecinian. Na razie w ramach testów.
Według wcześniejszych zapowiedzi tatry miały być w Szczecinie dwa dni wcześniej. Dopiero wczoraj stanęły jednak na szynach w zajezdni tramwajowej na Pogodnie. Dotarły w środę ok. godz. 23. Ze zdjęciem ich z tirów trzeba było poczekać do rana.
Teraz tatry będą w Szczecinie testowane. Wczoraj planowano pierwsze jazdy. Pasażerowie będą mogli sami ocenić, jak się nimi jeździ i w jakim są stanie. Już jutro berlińskie tramwaje pojadą trasą "ósemki". Rzucające się w oczy, żółte tramwaje będą woziły szczecinian za darmo w godzinach od 14 do 17. Tak zapowiada Miejski Zakład Komunikacyjny.
Tramwaje pierwsze jazdy już wykonały, działają w naszych warunkach jak należy - mówił wczoraj rano Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Dziś rozpoczną się jazdy techniczne i instruktażowe pod okiem przedstawicieli BVG, berlińskiego przedsiębiorstwa, od którego miasto planuje kupić 23 identyczne, przegubowe tramwaje. Choć są to dwudziestoletnie pojazdy, niedawno przeszły remonty modernizacyjne wykonane przez Siemensa. Będą testowane w jeździe pojedynczej i podwójnej z drugim wozem, jako doczepnym. Prawdopodobnie w sobotę wyjadą jako zespolone - prognozują pracownicy MZK.
W Szczecinie tatry będą do 4 maja. Później trzeba je zwrócić. Technologicznie są na tym samym poziomie, co najnowsze tramwaje w mieście, tzw. bulwy. A przecież są o wiele starsze - ocenia Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Wewnątrz: miękkie siedzenia - u nas rzadkość, bardzo wysoki poziom wykończenia - iście niemiecka precyzja. Przy tym są ciche, dobrze resorowane. Nie są zniszczone, nie są przestarzałe.
Ciekawostką jest to, że na tyle wagonu jest stanowisko do sterowania. Zatem motorniczy cofając przy manewrach, może z niego korzystać.
W Berlinie je wycofują z użytku, a dla nas to wciąż więcej niż przeciętny poziom - kończy Łubiński. Mam nadzieję, że na naszych tragicznych torach, jednych z najgorszych w Polsce, nie rozsypią się.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 14 kwietnia 2006 roku.

* * *

Potrzebne nowe oznakowanie

Kierowcy korzystający z ul. Krakowskiej w Szczecinie skarżą się na złą organizację ruchu przy skrzyżowaniu z ul. Europejską.
Jadąc ul. Krakowską, tuż za światłami są dwa pasy ruchu. Ten po prawej dla jazdy na wprost i skrętu w prawo. Ten po lewej - tylko do skrętu w lewo. Przez kilka dni obserwowaliśmy natężenie ruchu w tym miejscu. Okazuje się, że lewoskręt jest niemal nieobciążony, podczas gdy prawy pas, tak.
Uważam, że powinny być zamienione funkcje, tj. prawy tylko do skrętu w prawo, a lewy - do jazdy na wprost i do skrętu w lewo - proponuje Jacek Pok, dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Szczecinie.
Wydziałowi Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, który zajmuje się w Szczecinie organizacją ruchu, nie jest znany problem.
Zazwyczaj jest odwrotnie, tj. lewy pas jest do jazdy na wprost i do skrętu w lewo - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału. - Bywa jednak tak z nowymi drogami, że projekt organizacji ruchu był opracowany na podstawie starych przepisów, a my go nie odbieraliśmy. Przyjrzymy się więc, który z pasów jest bardziej wykorzystywany przez kierowców i będziemy interweniować.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 14 kwietnia 2006 roku.

* * *

Tramwaje z Berlina już są testowane w Szczecinie

W Wielką Sobotę i lany poniedziałek pasażerowie linii 7 i 8 będą mogli za darmo jeździć tramwajami, które Szczecin chce kupić z Berlina
Dwie żółte tatry KT4Dt dotarły do naszego miasta w nocy ze środy na czwartek. Operacja rozładunku w zajezdni Pogodno mogła się odbyć tylko wówczas, gdy panował tam całkowity bezruch. Było to możliwe do godz. 4 nad ranem. W dzień oba wagony stały w halach zajezdni. Oglądali je technicy ze szczecińskiego MZK.
Jak twierdzą, pod spodem wszystko jest takie samo jak w tramwajach, które eksploatujemy - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Motorniczy za to będzie miał znacznie większy komfort jazdy: hydraulicznie podnoszony i podgrzewany fotel, klimatyzowana kabina. Pulpit sterowniczy jest trochę bardziej rozbudowany niż w tramwajach, jakie dotychczas jeździły po Szczecinie. Zupełną nowością jest interkom, dzięki któremu pasażerowie będą mogli rozmawiać z motorniczym.
Mam nadzieję, że gdy na stałe kupimy te wagony, interkom nie będzie nadużywany przez pasażerów - mówi Turczyn. W sytuacjach nagłych może być jednak pomocny. Berlińskie tatry będą w Szczecinie testowane do 4 maja. Pierwsze jazdy próbne zaplanowano na noc z czwartku na piątek. Dla nas te nocne jazdy testowe są najważniejsze, bo dzięki nim sprawdzimy, czy pojazdy mogą być eksploatowane w naszych warunkach - wyjaśnia Turczyn. Jeśli chodzi o mijanie się, to problemów na pewno nie będzie, bo wagony są o siedem centymetrów węższe od naszych.
Dla pasażerów z kolei ważniejsze będą jazdy otwarte. Pierwsze zaplanowano na Wielką Sobotę i poniedziałek wielkanocny. W oba dni od godz. 14 do 17 za darmo będzie można podróżować nimi na liniach 7 i 8.Wewnątrz jest 35 miejsc siedzących (z lewej strony fotele są dwumiejscowe), co ogranicza powierzchnię dla pasażerów stojących. Łącznie może takim wagonem podróżować 99 osób.
Gdy testowe tatry były w drodze z Berlina do Szczecina, z magistratu wysłano pismo do dyrektora BVG potwierdzające chęć zakupu serii 23 wozów. Na bezprzetargowy zakup tramwajów miasto musi jeszcze uzyskać zgodę prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
Testowe tatry wrócą do Berlina 4 maja. Cały czas są eksploatowane przez BVG. Mają 20 lat, ale 10 lat temu w zakładach Siemens przeszły gruntowną przebudowę. Jeśli MZK dostanie te wozy, wycofa z eksploatacji ponad trzydziestoletnie wagony typu 102.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 13 kwietnia 2006 roku.

* * *

Wyniki badani komunikacji miejskiej będą znane dopiero 15 maja

Zmiany na liniach autobusowych nie będą możliwe przed 2007 r., a za badania komunikacji miejskiej zapłacimy nie 150, a 185 tys. zł. Dyrektor ZDiTM-u tłumaczył się wczoraj przed wiceprezydentem, dlaczego ciągle nie ma wyników badań komunikacji miejskiej.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec wezwał do siebie dyrektora Pawła Tarczyńskiego po naszym wczorajszym artykule "ZDiTM wyrzucił w błoto 150 tys. zł". Miał wyjaśnić, dlaczego mimo upływu pięciu miesięcy od przeprowadzenia badań komunikacji miejskiej nadal nie ma ich wyników, a co za tym idzie - propozycji zmian w funkcjonowaniu komunikacji. Przypomnijmy, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ZDiTM-u, wyniki miały być znane już 28 lutego.
Teraz okazuje się, że ZDiTM podpisał z wykonawcą badań aneks do umowy, który zakłada, że Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej i Uniwersytet Szczeciński opracują "syntetyczną analizę" wyników do 15 marca. Okazuje się też, że za nią miasto musi dopłacić kolejne 35 tys. zł. Koszt całych badań wzrósł zatem ze 150 do 185 tys. zł. Zdaniem dyrektora Tarczyńskiego wszystkie terminy zostały dotrzymane - mówi Grabiec. Do 28 lutego była wykonana pierwsza część umowy. W tym terminie ZDiTM dostał 3,5 tys. arkuszy wyników.
Tyle tylko, że to opracowanie okazało się dla ZDiTM niezrozumiałe, a tym samym bezużyteczne, co potwierdził nam Zbigniew Wicik, były wicedyrektor ZDiTM odpowiedzialny za sprawę badań.
Analiza była gotowa do 15 marca i tę analizę ZDiTM już ma. Zobowiązałem dyrektora ZDiTM, by do połowy maja przedstawił mi nie tyle wyniki, co propozycje konkretnych zmian w funkcjonowaniu komunikacji - poinformował po wczorajszej rozmowie wiceprezydent Grabiec.
Niestety zgodnie z tym, co napisaliśmy, nie wszystkie zmiany będą możliwe do wprowadzenia w tym roku. Przetarg na dzienną komunikację autobusową jest już ogłoszony, więc jego warunków nie można zmienić. Jeśli zostanie rozstrzygnięty, to do maja 2007 r. zmiany na liniach autobusowych będą prawie niemożliwe. Przepisy pozwalają nam na korygowanie do 2 proc. wielkości zamówienia - potwierdza Grabiec.
Ci, którzy mieli nadzieję, że częściej będą jeździć zatłoczone dziś autobusy 106, 107, 60 czy 61 mogą takie marzenia odłożyć przynajmniej na następny rok. W połowie tego roku będzie można za to zmienić kursy tramwajów. Z badań wynika, że obłożenie niektórych linii jest mniej niż średnie, a tramwaje, których linie nakładają się, często jeżdżą puste - mówi Grabiec. W tych przypadkach będziemy się zastanawiać nad cięciami w rozkładzie. Zmiany mogą być nawet bardzo duże. Chodzi m.in. o kursy w kierunku ul. Ludowej czy Potulickiej.
Na nasze pytanie, czy takie wyjaśnienia zadowalają wiceprezydenta, któremu podlega ZDiTM, Andrzej Grabiec odpowiedział: przyznaję, że koniec lutego to był za krótki termin na wykonanie badań i opracowanie propozycji zmian. Jednak współpraca między ZDiTM-em i magistratem nie jest dobra i to musi się zmienić.
Pytanie o podwyżki dla pracowników ZDiTM-u
Wczorajszy "Głos Szczeciński" poinformował, że radni przyjęli uchwałę zmieniającą układ zbiorowy pracy - w tym system wynagrodzeń - w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. 230 pracowników dostanie w sumie o 140 tys. zł rocznie więcej w formie podwyżek i nagród jubileuszowych. Jak wyliczył "Głos", za taką kwotę można by załatać 2,3 tys. dziur. Czy za te pieniądze naprawdę można by naprawiać drogi?
Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina
Budżet ZDiTM wynosi 160 mln zł. Kwoty na utrzymanie dróg i oświetlenie są nienaruszalne, bo zapisane jako dotacje celowe. Te 140 tys. pochodzi z innej puli. ZDiTM mógł je wykorzystać na wydatki własne - czyli np. remont budynku, zakup sprzętu komputerowego, ale - przyznaję - mógł nimi też dopłacić do funkcjonowania komunikacji miejskiej. Nowy układ zbiorowy jest teraz zbliżony do tego, który obowiązuje w MZK. Not. mpr
Komentarz
Dyrektor ZDiTM-u i wiceprezydent przekonują, że w sprawie badań wszystko jest w porządku, zaś wszelkie terminy zostały dotrzymane. A jednak konkretnych wyników wciąż nie możemy poznać. Spece od komunikacji tak się zapętlili w proceduralnych ustaleniach, że zapomnieli o najważniejszym: o pasażerach, którzy od 2005 r. proszą o zmiany. Ci, którzy jeżdżą autobusami, mieli najpierw czekać do końca lutego 2006 r. Teraz okazuje się, że zmiany będą możliwe dopiero w maju 2007 r. To półtora roku opóźnienia! I oczywiście to też jest w porządku.

Opracowanie Mariusz Rabenda i Piotr Szyliński, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.

* * *

Źle się dzieje w ZDITM - mówi zastępca przydenta Andrzej Grabiec

MARIUSZ RABENDA: Panie wiceprezydencie, od kilkunastu dni próbuję ustalić, co się stało z badaniami komunikacji miejskiej i nikt nie potrafi mi odpowiedzieć.
Andrzej Grabiec (wiceprezydent Szczecina odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską): Też domagałem się tych wyników, dotychczas bezskutecznie. Ciągle mi powtarzano, że jeszcze tydzień i jeszcze tydzień. Muszę to przerwać. Dalej tak nie może być. Co Pan zrobi?
Przez tydzień nie było w pracy dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pana Pawła Tarczyńskiego. Był na zwolnieniu, ale jutro [w środę - red.] wraca. Zażądam od niego wyjaśnień. Wcześniej sprawą zajmował się wicedyrektor Zbigniew Wicik. Po jego odejściu na emeryturę kompetencje powinien przejąć Włodzimierz Szarafiński, ale nie wiadomo, czy to zrobił. Coś złego dzieje się w ZDiTM-ie. Muszą mi to wyjaśnić.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.

* * *

Dyrektor musi odejść.

ZDiTM zaśmiał się swoim pasażerom w twarz. Gdy ci prosili o zwiększenie liczby autobusów np. na liniach 106 i 107 ("Gazeta" pisała o tym w grudniu ubiegłego roku), rzeczniczka firmy Marta Kwiecień-Zwierzyńska odpowiadała: "W lutym dostaniemy raport i wtedy zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby poprawić komunikację miejską". Ci sami pasażerowie sfinansowali kosztowne badania. I nic się nie zmieniło. Ta firma jest chora i wymaga zdecydowanych zmian. Wiceprezydent Andrzej Grabiec nie powinien mieć żadnych wątpliwości, zwalniając dyrektora.

Opracowanie Piotr Szyliński, "Gazeta Wyborcza" 12 kwietnia 2006 roku.

* * *

Zamiast łatania dziur będą nagrody

Ponad 140 tysięcy złotych rocznie kosztować będzie prezent wyborczy szczecińskich radnych dla pracowników Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Za taką kwotę można by załatać 2,3 tysiąca dziur w mieście.
Radni zatwierdzili zmiany do zakładowego układu zborowego pracy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Pieniądze na realizację układu uszczuplą kwotę przeznaczoną na remonty i bieżące utrzymanie dróg.
Drogie jubileusze
Związki zawodowe Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego wynegocjowały ze swoim dyrektorem nowy Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Do urzędu miasta trafił w październiku. Związkowcy mogli być dumni. Osiągnęli znacznie więcej niż zagwarantowała im Rada Ministrów w rozporządzeniach o pracownikach rządowych i samorządowych. Wszyscy, bez względu na jakość swojej pracy, co roku mają zapewnione przeszeregowania. Największa jednak rewolucja dotyczyła nagród jubileuszowych. Pierwszą gratyfikację otrzymuje się już po 10 latach pracy - 80 procent podstawy wynagrodzenia. Potem jubileuszówkę dostaje się systematycznie co 5 lat. Po 20, 25 i 30 latach pracy - 245 procent. Po 35 i 40 latach - 325 procent podstawy pensji.
Radni zmieniają zdanie
Pierwszy raz projekt uchwały stanął na sesji na początku lutego. Wówczas radni byli oburzeni zaproponowanymi rozwiązaniami. Teraz nie mieli już takich wątpliwości. Stawki są za wysokie, ale kto ośmieli się na chwilę przed wyborami zagłosować przeciw - nie owijał w bawełnę radny Piotr Kęsik. Propozycjami zszokowana była nawet radna Elżbieta Krawczak, reprezentująca związki zawodowe w Społem. Stwierdziła, że 10 lat, to przecież żaden jubileusz.
My tu jesteśmy od uchwalania tego co dyrektor wynegocjował ze związkami - krótko zauważył Juliusz Słowacki. Można się zżymać i twierdzić, że firma jest na minusie, ale nam nic do tego. Za wprowadzeniem stawek był prezydent Marian Jurczyk, którego związkowcy w tej sprawie odwiedzili kilkukrotnie. Składali przy tym skargi na opieszałe działanie wiceprezydenta Andrzeja Grabca, który ich zdaniem dopuścił do tego, by radni w lutym skrytykowali zaproponowane rozwiązanie.
W urzędzie też podwyżka
Pieniądze na realizację porozumienia pochodzić będą z remontów i inwestycji - tłumaczył cierpliwie radnym Andrzej Grabiec. Związkowcy twierdzą, że mówił nieprawdę. Nowa, wyższa kwota była już zaplanowana w funduszu wynagrodzeń.
ZDiTM otrzymuje całą kwotę od miasta na utrzymanie komunikacji miejskiej, na remonty dróg i na oświetlenie - wyjaśnia wiceprezydent. Dyrektor najpierw z tych pieniędzy zabezpiecza wydatki na płace i funkcjonowanie zakładu, a dopiero to co zostanie daje na autobusy i tramwaje oraz łatanie dziur w jezdniach. Jak więcej przeznaczył na wynagrodzenia, to mniej zostało na resztę.
ZDiTM unieważnił cztery z rzędu przetargi na komunikację autobusową w Szczecinie. Oferenci chcą więcej pieniędzy niż miasto ma na ten cel w kasie. Jeździmy wysłużonymi tramwajami i autobusami, płacąc słono za bilety.
W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym też mają taki system - twierdzi Jacek Drabkowski, reprezentujący związki zawodowe ZDiTM. - Urząd przyznał sobie po 100 złotych podwyżki. Też to można przeliczyć na torowiska i wozokilometr.
Ile kosztuje łatanie dziury
Dziura standardowa w jezdni ma głębokość około 6 cm. Załatanie metra kwadratowego takiej wyrwy kosztuje 42 zł. Jeżeli dziura jest głębsza, wówczas stawka rośnie i ustalana jest na podstawie tzw. norm kosztorysowych. Przy głębokości 8-10 cm może sięgać nawet 60 zł. Za 140 tys. zł, które pójdą na podwyżkę nagród jubileuszowych można by załatać 2,3 tysiąca średniej wielkości dziur.

Opracowanie ika, "Głos Szczeciński" 12 kwietnia 2006 roku.

* * *

ZDiTM wyrzucił w błoto 150 tys. zł

Od badań komunikacji miejskiej minęło pięć miesięcy. Do dziś nie poznaliśmy wyników. ZDiTM wydał na to 150 tys. zł z publicznych pieniędzy. Wiceprezydent Andrzej Grabiec: W środę zażądam wyjaśnień w tej sprawie
Badania zlecił w listopadzie Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Mieliśmy się dowiedzieć, gdzie szczecinianie jeżdżą najczęściej i jak przebudować układ połączeń autobusowych i tramwajowych. By wyniki były miarodajne i profesjonalne, ZDiTM zlecił zadanie Uniwersytetowi Szczecińskiemu oraz Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej.
Takie badania były prowadzone przez tych naukowców także w innych miastach. Oni mają doświadczenie - zapewniał jeszcze w listopadzie ówczesny wicedyrektor ZDiTM-u Zbigniew Wicik.
Do pracy zatrudniono 400 studentów. Przez dwa dni (jeden dzień powszedni i jedna sobota) notowali, ilu pasażerów wsiada i wysiada na poszczególnych przystankach. W sumie wypełnili tysiące ankiet. Minęło pięć miesięcy, a wyników nie ma do dziś. ZDiTM nie może sobie poradzić z ich przeanalizowaniem.
Dostaliśmy całe tomy analiz badań, ale to lektura kompletnie niezrozumiała. Ci, którzy przeprowadzali badania, potraktowali temat zbyt naukowo - uważa Wicik, który dziś jest na emeryturze. W firmie pracuje jeszcze na zlecenie, żeby zamknąć kilka prowadzonych spraw, m.in. właśnie sprawę badań. Prosiliśmy ich, by na podstawie tego, co otrzymaliśmy, sporządzili podsumowanie i rozrysowali proponowaną siatkę połączeń. Potrzebują na to jeszcze trochę czasu.
Wykonujemy syntetyczne opracowanie rezultatów - przyznaje prof. Piotr Niedzielski z Wydziału Zarządzania i Efektywności Usług US. Oddamy je niebawem. Brak wyników już się odbija na pasażerach. To na ich podstawie miały być zmienione trasy autobusów. Nie będą. Pod koniec marca ZDiTM ogłosił przetarg na obsługę komunikacji autobusowej na cały rok. Autobusy nadal będą jeździć według dotychczasowej siatki połączeń! Gdyby wyniki były chociaż w lutym (zgodnie z umową miały być do 28 lutego), udałoby się ją zreorganizować przed przetargiem.
Z badań mieliśmy się też dowiedzieć, czy warto przywrócić tramwajowe połączenie między pl. Rodła i Basenem Górniczym, które obowiązywało tymczasowo podczas przebudowy torowiska na ul. Krzywoustego. "Gazeta" proponowała utrzymanie go. Poparło to wielu pasażerów, lecz ZDiTM twierdził, że bez badań takiej decyzji nie podejmie. Nieoficjalnie wiemy, że ciągle nieopracowane wyniki badań potwierdzają konieczność zmian, że są trasy, na których autobusy rzeczywiście jeżdżą prawie puste, a na innych przepełnione.
Kilkakrotnie próbowaliśmy porozmawiać o tej sprawie z dyrektorem ZDiTM-u Pawłem Tarczyńskim, ale za każdym razem sekretarka odsyłała nas do rzeczniczki, a ta z kolei do Zbigniewa Wicika.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 11 kwietnia 2006 roku.

* * *

Tramwajami z Berlina będziemy jeździć za darmo

"BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina". Taki napis będzie na żółtych tramwajach, które w tym tygodniu przyjadą na testy do Szczecina. W święta pasażerowie linii 7 i 8 będą mogli jeździć nimi za darmo!
Niemiecki przewoźnik BVG sprzedaje tatry, bo z okazji piłkarskiego mundialu zostanie wyposażony w nowe niskopodłogowce. Szczecin prawdopodobnie kupi w Berlinie 23 tramwaje typu Tatra KT4Dt. To wozy wyprodukowane wprawdzie 20 lat temu, ale w połowie lat 90. przeszły gruntowne remonty i znaczną część taboru, który obecnie posiada MZK, biją na łeb pod względem stanu technicznego. Dzięki sprowadzeniu niemieckich tatr możliwa będzie likwidacja 20 najstarszych wagonów typu 102. Pierwsi motorniczowie ze Szczecina jeździli już na trasach w Berlinie.
Dwie tatry we wtorek mają być załadowane w zajezdni BVG i przetransportowane do Szczecina - mówi dyrektor Jerzy Manduk. Potrzebujemy dwu dni na przygotowanie ich do jazdy u nas. Pod koniec tygodnia powinny pojawić się na mieście.
Wraz z tramwajami do Szczecina przyjadą niemieccy motorniczowie oraz serwisanci, którzy będą szkolić pracowników MZK. Szczecinianie będą jeździć niemieckimi tramwajami już w czasie świąt. I to za darmo! Wstawimy je na linie 7 i 8 poza normalnym rozkładem - mówi Manduk. Będą jeździć po trzy godziny dziennie w święta i weekendy do 4 maja włącznie, kiedy mamy je odtransportować do Berlina.
Dyrektor pionu tramwajowego BVG Klaus Dietrich Matschke zdecydował, że na burtach wozów testowych będą napisy pozdrawiające (po polsku) mieszkańców Szczecina. Niemcy zaoferowali, że sami dostosują koła do naszych torowisk (muszą być o kilka milimetrów mniejsze).
O tym, jak szybko tatry trafią na regularne linie w Szczecinie, zdecydują radni. Jeśli uchwała o zakupie tramwajów zapadnie na sesji majowej, to jest szansa, by przyjechały do nas jeszcze przed wakacjami - mówi Manduk.
Aby doszło do transakcji, oprócz decyzji szczecińskich radnych potrzebna jest także zgoda udzielona BVG przez niemieckiego leasingodawcę na wtórny leasing dla MZK. Zarówno Niemcy, jak i Polacy uważają, że to tylko formalność i z uzyskaniem zgody nie będzie problemów.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 9 kwietnia 2006 roku.

* * *

Czekają na autobus

Po kilkunastu latach starań mieszkańcy Wielgowa mają pętlę autobusową przy ul. Bryczkowskiego. Na razie jednak nie dojeżdża do niej żaden autobus.
Pętla kosztowała ponad 120 tys. zł. Budowę zakończono kilka dni temu. Jest brukowana, stoi przy niej wiata przystankowa, mieszkańcy się cieszą. Budowa pętli oznacza, że droga do komunikacji miejskiej dużej części mieszkańców skróci się. Z półtora kilometra do kilkuset metrów - tłumaczy Wojciech Żerebecki, przewodniczący Rady Osiedla Wielgowo - Sławociesze. Od lat były o nią wnioski mieszkańców do rady, a rada wnioskowała do władz miasta.
Pętlę otwierano zgodnie z pielęgnowaną od kilku miesięcy szczecińską "tradycją”. Było przecinanie wstęgi i gorąca grochówka. Nie było natomiast autobusu, który zabrał by z pętli pasażerów. Kiedy pojedzie? Mieszkańcy chcieliby jak najszybciej, żeby do autobusu nie trzeba było chodzić przez leśne i polne ścieżki.
Planujemy, że autobus będzie tędy jeździł od 1 maja zapewnia Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Musimy się do tego przygotować logistyczne i finansowo. Autobus będzie na pewno, docelowo może dwie linie. Trzeba pomierzyć tzw. potoki pasażerskie, decyzja zapadnie do końca miesiąca.
Mieszkańcom najbardziej byłoby na rękę, żeby na pętlę przyjeżdżały autobusy linii 62 i 73, a jeden z nich miał tu przystanek końcowy. Wybierzemy wariant najbardziej odpowiedni zarówno pod względem logistycznym, społecznym jak i ekonomicznym - zastrzega Szarafiński.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 6 kwietnia 2006 roku.

* * *

"Berlińczykami" pojeździmy za darmo

Berlińskie tramwaje, które Szczecin chce kupić, przyjadą 11 kwietnia na testy do Szczecina. Pojadą na liniach, które mają najlepsze tory.
"BVG Berlin pozdrawia mieszkańców Szczecina” - takie napisy będą na dwóch tramwajach tatra, które przyjadą do Szczecina na testy. To ukłon berlińskiego przedsiębiorstwa BVG w stronę szczecinian. Miasto od kilku miesięcy rozmawia z Niemcami o zakupie 23 dwudziestoletnich, przegubowych tramwajów. Teraz szczecinianie będą mogli przekonać się, jak jeżdżą "berlińczyki”. Trafią bowiem do Szczecina we wtorek. Prawdopodobnie przywiozą je specjalne tiry przystosowane do transportu wagonów. Transportem zajmie się BVG.
Będziemy je próbowali do 4 maja - zapowiada Jerzy Manduk, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. - Z tramwajami przyjadą dwaj instruktorzy, którzy będą szkolili motorniczych oraz mechanik i inżynier. Od wtorku dwóch motorniczych jest w BVG na szkoleniu.
Miasto szykuje się na zakup tramwajów jesienią tego roku. MZK będzie je teraz próbowało na liniach nr 7 i 8, tych których torowiska są w najlepszej kondycji. W dni robocze tatry będą jeździły bez pasażerów, jako pojazdy techniczne. W soboty, niedziele i święta po 3 - 4 godziny dziennie będą woziły szczecinian.
Za darmo - mówi Jerzy Manduk. W sumie przez dziesięć dni będą jeździły z pasażerami. Niemcy zadbali, by tatry, które trafią na jazdy próbne, były technicznie odszykowane już pod szczecińskie torowiska. W grę wchodziła m.in. zmiana obręczy kół.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 5 kwietnia 2006 roku.

* * *

Musi być dojazd

Szersze ulice, nowe sygnalizacje świetlne, węzeł komunikacyjny, a może nawet wiadukt. Tak może wyglądać układ drogowy wokół stadionu Pogoni.
Wczoraj z koncepcją rozwiązań komunikacyjnych zapoznali się radni z komisji rozwoju, promocji i gospodarki morskiej. Przygotował ją Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta.

Na potrzeby nowego stadionu

Właściciel Pogoni, Antoni Ptak chce budować nowy stadion piłkarski obok istniejącego. Projekt zmian komunikacyjnych powstał na bazie koncepcji dostarczonej miejskim urzędnikom, na której stadion zlokalizowany jest bliżej ul. Witkiewicza, na przeciw ul. św. Jana Bosko.
Komunikacja od ul. Karłowicza w ogóle nie powinna się odbywać - mówi Wojciech Ignalewski z WGKiOŚ. - To ma być droga służąca mieszkańcom, bez większego ruchu. Obsługa nowego stadionu odbywałaby się z dwóch kierunków: od ulic Witkiewicza i Twardowskiego. By wszystko miało ręce i nogi trzeba przebudować te dwie ulice. Ulica Twardowskiego wymaga poszerzenia od strony 26 Kwietnia (od Domaru) do skrzyżowania z ul. Mickiewicza. Z kolei od strony Santockiej poszerzyć trzeba ul. Witkiewicza.

Może wiadukt?

Przy Twardowskiego węzłem gordyjskim jest przejazd kolejowy - zauważa radny POPiS Piotr Jania. Tu rozwiązaniem miałby być węzeł komunikacyjny, a być może wiadukt. Na czterech skrzyżowaniach (Twardowskiego - Mickiewicza, Twardowskiego - Witkiewicza, Twardowskiego - 26 Kwietnia oraz Witkiewicza - św. Jana Bosko) rozwiązanie proponuje budowę czterech sygnalizacji świetlnych.
Przedstawiona koncepcja układu komunikacyjnego wokół stadionu jest minimalnie zadowalająca - uważa asp. Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego z KM Policji. To minimum, które powinno powstać. Wiadukt nad przejazdem kolejowym byłby potrzebny.

Pogoń dołoży?

Wiceprezydent Zbigniew Zalewski pytany przez radnych, kto zapłaci za budowę układu komunikacyjnego, odpowiedział:
Wariant pesymistyczny jest taki, że gmina sama, ale może wynegocjować taki układ, żeby pan Ptak w układzie komunikacyjnym partycypował - mówi wiceprezydent Zalewski. Sto procent inwestycji stadionowej ponosi pan Ptak, trzeba zapytać, czy będzie go jeszcze na to stać. Jeżeli nie, to będzie musiało wziąć to na siebie miasto.
Niezależnie od tego, czy stadion postanie, to układ przebudować trzeba jak najszybciej - uważa Michał Przepiera, dyrektor WGKiOŚ.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 5 kwietnia 2006 roku.

* * *

Matołek lepszy od naszego muzeum techniki

Szczecin nie dostanie 10,5-milionowej dotacji na adaptację starej zajezdni Niemierzyn w Muzeum Techniki i Komunikacji.

Miasto właśnie się o tym dowiedziało.

Nie poddamy się, będziemy dalej zabiegać o dofinansowanie tego projektu - mówi Dawid Brzozowski z biura prasowego magistratu. Szczecin ubiegał się o dotacje ze źródła ukrywającego się pod długą nazwą: Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweski Mechanizm Finansowy. Wniosek, złożony w listopadzie 2005 r., opiewał prawie na 2,7 mln euro, czyli około 10,5 mln zł. To pozwoliłoby miastu sfinansować szacowane na 12 mln zł prace remontowe i modernizacyjne przekształcające starą zajezdnię w Muzeum Techniki i Komunikacji.
Konkurencja w walce o dotację była spora. W ramach projektu "Ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego" obiegały się o nią 83 samorządy i instytucje kulturalne. Projekty oceniał zespół składający się m.in. z urzędników Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, służb konserwatorskich, przedstawicieli Związku Miast Polskich.
Wczoraj poznaliśmy wyniki rywalizacji. Szczeciński projekt znalazł się na 42. pozycji listy rankingowej i tym samym przepadł. Dotacje trafią bowiem jedynie do jedenastu najlepiej ocenionych projektów. Wśród nich jest m.in. renowacja pałacu w Wilanowie, Muzeum Zamkowego w Malborku, starówki w Zamościu, Zamku w Łańcucie. Czy szczecińska zajezdnia w takim wybitnym "towarzystwie" miała w ogóle szansę na pieniądze? Tak. Wystarczy zerknąć na ósmą pozycję rankingu: 2,7 mln zł trafi na konto budowy Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie.

Co więc poszło nie tak?

Nie wiem - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki". Jednym z dziewięciu kryteriów dla zespołu oceniającego projekty miała być "rewitalizacja obiektów poprzemysłowych o wysokiej wartości historycznej na cele kulturalne, w szczególności na muzea nowoczesności". Nasz projekt pasował do tego jak ulał. Komitet nie przyznał jednak dotacji nikomu, kto ubiegał się o środki na ten cel.
Miasto zamierza raz jeszcze wystąpić o dotację. W czerwcu rozpocznie się bowiem druga edycja "mechanizmów finansowych". Gdyby znów się nie udało, Szczecin na początku 2007 r. będzie ubiegał się o pieniądze z regionalnego projektu operacyjnego na lata 2007-2013.
Według dyrektora Horoszko wciąż realne jest otwarcie muzeum na przełomie lat 2008-2009. Z pracami budowlanymi można zdążyć w rok - mówi dyrektor. A do czasu ich rozpoczęcia będą trwały prace przygotowawcze, tak by w chwili gdy pieniądze pojawią się, można je było od razu wykorzystać.

Opracowanie A.Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza" 4 kwietnia 2006 roku.

* * *

Ul. Przyjaciół Żołnierza w przyszłym roku - niesforne procedury

CHOĆ od rozpoczęcia przetargu na wybudowanie kolejnego odcinka obwodnicy śródmiejskiej minęło już ponad dwa miesiące, nadal nie wiadomo, która firma wykona tę inwestycję. Przetarg bowiem nadal trwa.
Budowa trzeciego etapu budowy obwodnicy ma polegać na zmodernizowaniu 600-metrowego fragmentu ul. Przyjaciół Żołnierza od łącznika z ul. Bandurskiego do skrzyżowania z ul. ks. Warcisława. Zgodnie z planem, prace miały się rozpocząć w pierwszym kwartale 2006 r. Mało tego. Projekt zakładał, że droga będzie gotowa jeszcze w tym roku. Jest już prawie pewne, że nie uda się tego zrobić. Rozpoczął się bowiem drugi kwartał, a nadal nie ma wyłonionej firmy, która miałaby wykonać tę część obwodnicy. Prawdopodobnie więc inwestycja ukończona będzie dopiero w przyszłym roku.
Bardzo przeciągają się procedury tłumaczy Piotr Landowski, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Oferenci mają prawo składać wnioski, odwoływać się... I korzystają ze swoich praw. A to trwa.
Przypomnijmy, że przetarg mający wyłonić wykonawcę tej części robót rozpoczął się pod koniec stycznia. Z otwartych wtedy ofert wynikało, że najtańszą propozycję złożyła austriacka firma Strabag, która może wykonać trzeci etap budowy obwodnicy za 8 575 mln zł. Najdroższą ofertę przygotował Polimex Mostostal z Siedlec, który jest gotowy wykonać prace za 11 730 mln zł.
Ale miasto przeznaczyło na tę inwestycję niewiele ponad 10 mln zł (z tego prawie 9 mln zł pochodzi z funduszy unijnych). To trochę porządkuje sytuację, ale cena nie jest jedynym miernikiem przy ocenie atrakcyjności propozycji. Dlatego nadal nie wiadomo, która z firm biorących udział w przetargu otrzyma zlecenie.
Przebudowa tej części ul. Przyjaciół Żołnierza jest trzecim etapem budowy obwodnicy śródmiejskiej. W ramach tej inwestycji miasto wybudowało już: wiadukt na ul. Rugiańskiej i skrzyżowanie ul. Wilczej z ul. ul. Wiosny Ludów i Przyjaciół Żołnierza. W następnej kolejności zostanie wybudowany kolejny odcinek obwodnicy na terenach po byłych ogródkach działkowych. Będzie przedłużeniem ul. Przyjaciół Żołnierza. Ciągnąć się ma aż do skrzyżowania z ul. Duńską.

Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2006 roku.

* * *

Przed Tall Ships' Races 2007. Miliony na chodnik?

DZIESIĘĆ milionów złotych z budżetu państwa przyznane senacką poprawką na infrastrukturę Szczecina przed finałem Tall Ships' Races 2007 może być wydane na poprawę chodników, zieleni i oświetlenia Wałów Chrobrego. Jest mało realne, by miasto było w stanie przeprowadzić najbardziej ambitne przedsięwzięcie budowę skrzyżowania na ulicy Energetyków.
W ciągu tygodnia będziemy mieli gotową listę przedsięwzięć, które chcemy sfinansować z budżetowych pieniędzy zapewnia Zbigniew Zalewski, wiceprezydent Szczecina. Chciałbym je przeznaczyć na budowę węzła na Energetyków, ale jeśli nie będzie to możliwe, to poprawimy estetykę Wałów Chrobrego. Powstaną nowe chodniki, zieleń i lepsze oświetlenie. Skrzyżowanie jest niezbędne obecnie na Łasztownię praktycznie można wjechać tylko od strony prawobrzeża. Tymczasem na budowę jest zwyczajnie za późno. Dokumentacja budowlana będzie gotowa najwcześniej w II połowie 2006 roku. Takie tempo wyłącza inwestycję z finansowania pieniędzmi z poprawki senackiej, które trafiły do kontraktu wojewódzkiego.
Pieniądze przeznaczone na przygotowanie infrastruktury Szczecina przed finałem Tall Ships' Races 2007, tak jak inne w ramach kontraktu wojewódzkiego, powinny być wydane do końca 2006 roku tłumaczy Hanna Galewska, naczelnik w Departamencie Polityki Regionalnej Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego. Jeśli nie uda się zakończyć inwestycji do końca roku, można wnioskować do Rady Ministrów o przedłużenie tego terminu. Wówczas beneficjent ma czas do czerwca następnego roku.
Dodatkowo szansę na wykorzystanie pieniędzy opóźniają procedury związane z wnioskiem do kontraktu wojewódzkiego. Zmieniony kontrakt wojewódzki wymaga parafowania nowego oświadczenia między marszałkiem zachodniopomorskim a ministrem infrastruktury (planowane na 5 kwietnia) oraz uchwały sejmiku wojewódzkiego (planowane na sesję 24 kwietnia).
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by Szczecin już zaczął inwestować mówi Elżbieta Redźko z Wydziału Strategii ZUM. Od pierwszego stycznia 2006 roku wszelkie nakłady na wnioskowane inwestycje są traktowane jako wkład własny. A w tym wypadku miasto ma zagwarantowane, że pieniądze dostanie.
Joachim Brudziński, poseł PiS-u, który lobbował na rzecz dofinansowania finału regat w Szczecinie, uważa, że za takie pieniądze powinno powstać coś trwałego, co pozostanie na lata.

Opracowanie A.Ratuszyński, "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2006 roku.

* * *

W przyszłości bez korków. Gruntowny remont ronda

DOKŁADNIE za tydzień poznamy oferty firm zainteresowanych przebudową skrzyżowania ulic: Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego, Europejska w Szczecinie. Modernizacja ronda ma się rozpocząć w lipcu. Roboty potrwają 14 miesięcy. Jak się dowiedzieliśmy, remont ronda (o średnicy 60 metrów) będzie gruntowny. Oprócz placu przebudowane zostanie również torowisko tramwajowe i chodniki. Poza tym powstaną ścieżki rowerowe i tzw. mała architektura. Teren wokół skrzyżowania ma być uporządkowany i upiększony nowymi drzewami. Przy okazji część ul. Derdowskiego odcinek około 75 metrów zostanie wybudowana jako dwujezdniowa o dwóch pasach ruchu, z pasem zieleni pośrodku.
Koszt przebudowy krzyżówki oszacowano na 14 mln zł. Ponad 11 mln zł miasto otrzymało jako dofinansowanie ze ZPORR.
Po rondzie przy ul. Ku Słońcu od wielu lat jeździ się źle. Już wkrótce ekipy remontowe jeszcze bardziej utrudnią tam ruch. Przez ponad rok przejazd z ul. Europejskiej np. w ul. Derdowskiego będzie prawdopodobnie horrorem. Ale za to jest nadzieja na poprawę na to, że kłopoty kierowców wreszcie się skończą i znikną kilometrowe korki. Przypomnijmy, że dzięki temu skrzyżowaniu dwuipółkilometrowa dwupasmowa ul. Europejska po dodatkowym wybudowaniu tzw. ul. Nowoszerokiej (robocza nazwa mającego powstać niebawem przedłużenia ul. Taczaka) utworzy część obwodnicy zachodniej, łączącej os. Reda z al. Wojska Polskiego.

Opracowanie lw, "Kurier Szczeciński" 3 kwietnia 2006 roku.

* * *

"Trójka" wieczorem do dworca Niebuszewo

W związku z renowacją sieci kanalizacyjnej na ul. Arkońskiej od 4 do 7 kwietnia w godz. 19-5 wstrzymany będzie ruch tramwajowy.
Tramwaje linii 3 kursować będą na zmienionej trasie: Pomorzany - Brama Portowa - Wyzwolenia - Dworzec Niebuszewo według specjalnego rozkładu jazdy. Na trasie wyłączonej z ruchu tramwajowego uruchomiona zostanie autobusowa komunikacja zastępcza. Autobusy DA 803 kursować będą na trasie Las Arkoński - Niemierzyńska - Krasińskiego - Wyzwolenia - Kołłątaja do ronda Sybiraków. W ciągu dnia od godz. 5 do 19 tramwaje będą jeździły na normalnej trasie do Lasku Arkońskiego.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 3 kwietnia 2006 roku.

* * *

Umowa na rok

Piąty raz z rzędu przetarg na wożenie szczecinian autobusami komunikacji miejskiej ogłosił Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Cztery poprzednie zakończyły się fiaskiem.
Próby podpisania umów z przewoźnikami, na podstawie pomyślnie rozstrzygniętego przetargu, ZDiTM podejmuje od końca 2004 roku. Trzech przetargów nie udało się rozstrzygnąć, bo zdaniem miasta zaproponowane przez firmy autobusowe ceny były niemożliwe do zrealizowania, bo brakowało pieniędzy w budżecie. W czwartym przetargu nie otwarto nawet ofert - ogłoszono go z końcem stycznia, a unieważniono w zeszłym tygodniu. Postępowanie obarczone było wadą i musiało zostać unieważnione - tłumaczy Magdalena Michalska z ZDiTM.
Zawiniła nowa ustawa
Na czym polegała „wada”? ZDiTM tłumaczy, że 1 stycznia 2006 r. weszła w życie zmieniona Ustawa o finansach publicznych, która opublikowana została dopiero pod koniec grudnia 2005. Zgodnie z jej zapisami prezydent (w tym przypadku w jego imieniu ZDiTM), nie może wiązać się umową na dłużej niż rok budżetowy bez zgody Rady Miasta.
Przy ogłaszaniu wadliwego przetargu nikt nie zawinił. To wina dostępności do przepisów, a bardziej - terminu ich publikacji - zapewnia Michalska. Tymczasem ogłaszając aktualny przetarg, na podstawie którego umowy miałyby być zawarte na 12 miesięcy, ZDiTM i tak potrzebuje zgody radnych. Sprawa stanie prawdopodobnie na sesji 10 kwietnia.
Do Polic inaczej
Szczecińskie linie znów zostały podzielone na trzy pakiety, tak żeby firmy autobusowe potraktować sprawiedliwie. Dlaczego? W unieważnionym przetargu można było walczyć o każdą linię do Polic z osobna, a tzw. linie szczecińskie były w pakietach. Takie rozwiązanie dyskryminowało Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Zrezygnowaliśmy z przetargu na poszczególne linie ze względu na przepisy prawa, które nakazują nam równe traktowanie wszystkich oferentów - tłumaczy Michalska. Nie mówi natomiast o tym, dlaczego w poprzedniej specyfikacji taki podział się znalazł.
Minął już ponad rok od kiedy autobusy jeżdżą na podstawie umów z tzw. wolnej ręki. Cen, za jakie miasto teraz kupi usługi w spółkach oficjalnie jeszcze nie podano. Właśnie wynegocjowane zostały kolejne warunki wożenia pasażerów na tej zasadzie.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2006 roku.

* * *

Używane Tatry przyjadą do Szczecina

Decyzja zapadła. 23 żółto-czarne tramwaje z Berlina trafią na szczecińskie tory. Chyba że nie przejdą testów technicznych, co jest mało prawdopodobne.
Wiadomo już, kiedy i ile używanych berlińskich tramwajów kupi Szczecin. Wozy obecnie należą do berlińskiej firmy BVG. Na razie jeżdżą po torach w stolicy Niemiec, ale jesienią mają trafić do Szczecina. To będzie poważne wsparcie dla Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Berlińskie tramwaje typu Tatra KT4d mają co prawda po 20 lat, ale zastąpią o dziesięć lat starsze najgorsze wagony jeżdżące po naszych drogach. W piątek do Berlina pojechali technicy z MZK, by ustalić, w jaki sposób zaadoptować niemiecki tabor do naszych warunków technicznych, oraz ustalić termin przyjazdu pierwszego tramwaju na testy.
Warunki zakupu 23 tramwajów [czyli wszystkich, które oferowali Niemcy - red.] są już ustalone przez zespół ds. finansowych - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w magistracie. Tramwaje kupimy w formie zbliżonej do leasingu, więc nie będziemy musieli wydawać od razu całej kwoty.
Ile miasto będzie musiało zapłacić za berliński tabor, Przepiera nie chciał zdradzić. Przynajmniej do czasu formalnego podpisania umowy. Wiadomo, że niemieckie Tatry kilka lat temu przeszły gruntowny remont i są w dobrym stanie technicznym. Mają też przerobione wnętrza, by zwiększyć pasażerom komfort podróżowania.
Warunki umowy są już uzgodnione, jednak w połowie kwietnia jeden z niemieckich tramwajów przyjedzie do nas i będzie jeździł po szczecińskich torach. Po co zaplanowano przyjazd testowej Tatry, gdy zakup jest praktycznie przesądzony?
Wprawdzie obejrzeliśmy tramwaje dokładnie, ale to mimo wszystko nie to samo, co eksploatować je na naszych torach i przy naszej trakcji - mówi Przepiera. Pewne rzeczy trzeba będzie w nich zmienić. Oprócz dostosowania elektronicznych tablic informacyjnych, m.in. także koła.
Wszystkie kupione od Niemców Tatry przyjadą do Szczecina najpóźniej jesienią. Umowa przewiduje, że BVG będzie także pośredniczyć w dostawie części zamiennych do tych tramwajów oraz współpracy przy szkoleniu motorniczych i mechaników.
BVG jest firmą, która dawnej działała na terenie wschodniego Berlina. Po zjednoczeniu Niemiec została zrestrukturyzowana. Obecnie obsługuje cały Berlin. Sprzedaje używany tabor, bo przy okazji piłkarskich mistrzostw świata zostanie wyposażona w nowe tramwaje. Szczeciński magistrat liczy na wieloletnią współpracę z tym partnerem.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 2 kwietnia 2006 roku.

* * *

Jak w Sydney

Czy jest szansa, żeby w Szczecinie wszystkimi sygnalizacjami sterował jeden system?
Wczoraj taką możliwość prezentowała m.in. urzędnikom i radnym oraz policji firma rozpowzechniająca system SCATS.
Gdyby to ode mnie zależało, to taki system zacząłbym wprowadzać od jutra - mówi Dariusz Matejski, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Każdy kierowca powie, że coś takiego w Szczecinie jest potrzebne. Chcemy pokazać decydentom, że takie systemy są i działają, i że chcielibyśmy mieć to w Szczecinie.
Wczoraj firma Tyco prezentowała system sterowania ruchem SCATS, który powstał w Australii. W Sydney steruje ruchem na 3 tys. skrzyżowań, w Dublinie na 500, a od miesiąca działa w kilku miejscach w Rzeszowie. I już go sobie bardzo chwalą - zapewnia Mariusz Kołkowski z firmy Tyco. - To system sterowania sygnalizacją świetlną na danym obszarze. Kiedy sygnalizacja działa niezależnie, nie jest brane pod uwagę to, co dzieje się na sąsiednich skrzyżowaniach. Ten system to sprawdza i optymalizuje przepustowość poszczególnych wlotów.
Dzięki takiemu, inteligentnemu systemowi, ruch pojazdów jest płynniejszy i dopasowany do natężenia ruchu, kierowcy nie klną w korkach. W Szczecinie jest 105 sygnalizacji świetlnych. Włączenie wszystkich w system byłoby możliwe, zajęłoby do 2 lat - szacuje Kołkowski. To jest propozycja dla Szczecina bazująca na istniejącej sygnalizacji i przy wykorzystaniu działających sterowników. Ten system jest w stanie rozwiązać wiele problemów, np. blokowanie się w przyszłości ul. Gdańskiej, jak to wydarzyło się jakiś czas temu.
Oprócz sterowania system również kontroluje kondycję świateł. Wskazuje np. przepalenia się żarówki na którymś z sygnalizatorów. Wczoraj obserwatorzy pokazu mogli przekonać się o tym na własne oczy, gdy przez interenet obserwowali, jak działa system w Rzeszowie. Informacja o usterce dociera szybciej, można szybciej interweniować, jest bezpieczniej. Można sprawdzić, jakiego rodzaju jest wada, czy trzeba wysyłać ekip, czy wystarczy wcisnąć przełącznik - mówi Marek Bartłomowicz z firmy Elmontex, która buduje i dba o sygnalizacje w Szczecinie. Z technicznego punktu widzenia nie ma przeciwwskazań, żeby taki system zaczął działać w naszym mieście.
Powinniśmy go wprowadzić póki po ulicach wciąż więcej się jeździ niż stoi w korkach, żeby uniknąć tego co mają inne miasta - uważa Dariusz Matejski. Zacząłbym od ciągu, który opiera się na ul. Gdańskiej do Szosy Stargardzkiej w jedną stronę i ul. Taczaka w drugą.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2006 roku.

* * *

Kupią berlińskie tramwaje?

Decyzja, czy Szczecin kupi tramwaje z Berlina zapadnie w przyszłym tygodniu. Jest już gotowy projekt umowy z Niemcami.
"Głos” od początku śledzi działania miasta i Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w sprawie zakupu dwudziestoletnich przegubowych tramwajów tatra od berlińskiego koncernu BVG. Okazuje się, że negocjacje z BVG są zakończone. Wiadomo już, że jeżeli pojazdy do Szczecina trafią, to będzie ich 23. To wynika z projektu umowy z niemieckim koncernem, który jest już gotowy i czeka na zaopiniowanie m. in. przez prawników.
Znana jest cena za sztukę, ale tej miasto na razie nie podaje zasłaniając się tajemnica handlową. Wiadomo, że zakup ma nastąpić na raty w formie zbliżonej do leasingu, że Niemcy musza zapewnić dostawę części zamiennych i technicznego zaplecza do utrzymania Tatr. Tramwaje mają stacjonować w zajezdni Pogodno.
Niemiecka strona zapewni szkolenie motorniczych i zaplecza technicznego - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Tramwaje mogłyby trafić do Szczecina już trzy miesiące po podpisaniu umowy.
Decyzja, czy dokument, który mówi też o długiej współpracy między stronami, zostanie podpisany zapadnie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. Wiadomo natomiast, że jest już przygotowany projekt zmian do tegorocznego budżetu, który ma pomóc w znalezieniu pieniędzy na zakup. Radni zmiany będą głosowali w maju.
Przedstawiciele MZK rozmawiają jeszcze w spawie przyjazdu tatr testowych.
Chcemy mieć wcześniej próbny tramwaj - tłumaczy Przepiera. Po to, żeby go sprawdzić i dokładnie wiedzieć, co kupujemy. Zamim tramwaj trafi na testy, musi mieć zmieniony układ kół oraz system elektronicznego powiadamiania pasażerów.
Przypomnijmy, że Tatry wożą teraz berlińczyków. Mają dwadzieścia lat, ale w latach 90 ubiegłego wieku przechodziły gruntowna modernizację przeprowadzona przez firmę Siemens.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - marzec

* * *

SCATS może zmniejszyć korki w Szczecinie

Czy Szczecin doczeka się nowoczesnego systemu zarządzania ruchem? Po nieudanej próbie wdrożenia Mieszka, miasto przygląda się systemowi SCATS, który sprawdził się w Sydney, Dublinie i Rzeszowie
Wczoraj w sali sesyjnej odbyła się prezentacja. Szkoda, że nie uczestniczyli w niej decydenci, bo wtedy wiedzielibyśmy, czy Sydney Coordinated Adaptive Traffic System (Sydnejski System Koordynacji Ruchu Drogowego) to tylko ciekawostka, czy coś, co naprawdę może pojawić się w Szczecinie. System kontroluje natężenie ruchu na wszystkich krzyżówkach, wysyła dane do centrum sterowania, w którym następuje przetworzenie danych. Końcowy efekt - zmiana świateł na skrzyżowaniach w cosekundowych odstępach jest dostrajana do aktualnego natężenia ruchu.
SCATS działa w 80 miastach świata na 16 tys. skrzyżowań - zachwala Waldemar Aramowicz, właściciel firmy a-ster, której sterowniki regulujące sygnalizację świetlną współpracują ze SCATS-em. - Szczecin jest w o tyle dobrej sytuacji, że od ręki można go wdrożyć na połowie skrzyżowań. W innych miastach Polski jest znacznie gorzej.
System opracowała firma Tyco, a wzorcowy model działa w Sydney. Był zainstalowany w związku z igrzyskami olimpijskimi, by poradzić sobie ze wzmożonym ruchem - mówi Mariusz Kołkowski, przedstawiciel Tyco w Polsce. - W Szczecinie niebawem ma się odbyć finał The Tall Ships' Races, co też może spowodować problemy drogowe.
W Europie system zarządza ruchem w Dublinie, w Polsce natomiast wprowadził go na jednym ulicznym ciągu Rzeszów. - Czas przejazdu zmniejszył się dzięki niemu średnio o 30-40 proc. - mówi Adam Gajewski, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni w Rzeszowie.
Gdzie SCATS mógłby się sprawdzić w Szczecinie? - Dobrze byłoby, gdyby włączyć w niego al. Piastów - mówi Dariusz Matejski, zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Spięcie krzyżówek w ciągu tej ulicy kosztowałoby kilkaset tysięcy złotych.
To drugie podejście do wprowadzenia systemu zarządzania ruchem w Szczecinie. Pierwsze, sprzed pięciu lat, skończyło się fiaskiem. System "Mieszko", który miał kosztować 40 mln zł nigdy nie został wdrożony. Została po nim sterta papierów. Nie kupiono ani komputerów, ani kamer, ani tablic, które miały kierowców informować o zmieniających się warunkach ruchu.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 31 marca 2006 roku.

* * *

Krzywoustego z uwagami - Odbiór rozpoczęty

STAN ul. Krzywoustego nadal pozostawia wiele do życzenia. Mimo to miasto rozpoczęło odbiór prac. Nim jednak pod protokołem położone będą ostateczne podpisy, upłynie jeszcze sporo czasu. Tramwaje po zmodernizowanej ulicy pojechały pod koniec października. Samochody - pod koniec stycznia. Piesi chodzili po placu budowy cały czas, ale do dziś nie brakuje miejsc, w których mogą sobie skręcić nogę. Prace przy układaniu chodników wstrzymano, bo nie pozwalały na to ujemne temperatury.
Ale odbiór prac trzeba w końcu zacząć, nie można z tym zwlekać - tfuma-czy Piotr Landowski z biura prasowego UM. Dlatego komisja rozpoczęta prace. Będzie je kontynuować także dziś, ale już wiadomo, że protokół odbioru nie zostanie podpisany. Choćby ze względu na brak chodników. Ponadto są uwagi do prac już wykonanych - przyznaje P. Landowski. Wykonawca robót ma czas do końca kwietnia, by usunąć wszelkie usterki i zakończyć prace. Dopiero wtedy możemy zapłacić za modernizację ul. Krzywoustego.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 30 marca 2006 roku.

* * *

Staruszkiem po prawobrzeżu - Święto ikarusów

W SZCZECINIE pojawiły się 25 lat temu. Z ponad 260, które woziły pasażerów, dziś zostało ok 40. Przegubowe ikarusy w tym roku obchodzą ćwierćwiecze. Nadal można je spotkać na naszych liniach i pewnie nieprędko znikną.
Jubileusz 25-lecia to okazja do świętowania dla Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Jednym z ikarusów z zajezdni przy uL Struga odbyli w minioną sobotę niecodzienną przejażdżkę. Autobus kursował po niemal całym prawobrzeża. Przejechał min. przez Puszczę Bukową i dotarł nawet do Kołowa. Jak zwykle przy takich przejazdach odbyto się wiele fotostopów, a liczne zdjęcia są już dostępne w Intemecie. Autobus rodem z Węgier to jedna z najpopularniejszych konstrukcji, nie tylko na polskich drogach. Mimo, że od początku lat 90. w Szczecinie pomału zanika, jeszcze pewnie długo będziemy nim mogli pojeździć. Wprawdzie po sprowadzeniu używanych autobusów z Niemiec kolejne ikarusy ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie" czeka kasacja, ale nieliczne, mniej wyeksploatowane pojazdy są jeszcze poddawane remontom.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 30 marca 2006 roku.

* * *

Temida ślepa, strażnicy bezradni, a... Wandale bezkarni?

WYBITE szyby, połamane ławki, zeszpecone elewacje... Wandale w Szczecinie niewiele ryzykują. Wykrywalność ich występków wciąż jest niska. Policja i sądy, straż miejska wszyscy walczą z wandalizmem, ale jak się okazuje, niewiele mogą.
Miejski strażnik widząc niszczyciela praktycznie jest bezradny. Przepisy nie dają mu możliwości ukarania, nawet jeśli złapał sprawcę na gorącym uczynku.
Może go ująć i przekazać policji, w naszych uprawnieniach nie ma nic na temat karania wandali przyznaje Robert Kołodziejczyk ze szczecińskiej Straży Miejskiej. Poza tym większość tego typu zdarzeń odbywa się w godzinach nocnych, a my wtedy nie pracujemy. Strażnikom zdarza się ująć wandala, ale są to pojedyncze przypadki. Większe uprawnienia i możliwości ma policja.
Tylko w styczniu i lutym skierowaliśmy 51 wniosków do sądu w sprawie osób, które dopuściły się niszczenia mienia mówi st. asp. Zenon Butkowski z Zespołu Prasowego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Kolejne trzy osoby ukarano mandatami.
Kara jest nakładana od razu, gdy szkoda nie przekracza wartości 250 zł. Powyżej tej sumy polskie prawo mówi o przestępstwie, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Liczba zgłoszonych aktów wandalizmu w Szczecinie od lat oscyluje na podobnym poziomie. W roku 2000 było ich 1107, w 2005 979. Wykrywalność sprawców zaś wynosi od 18,6 do 23,5 procent. To wciąż mało, bo ogólna wykrywalność wszystkich przestępstw w tym samym czasie wynosi od 37,1 proc. w roku 2000 do 47,8 w roku minionym. Sam fakt złapania przestępcy nie oznacza jeszcze naprawienia szkody. Jeśli ktoś czuje się poszkodowany, roszczeń może dochodzić na drodze cywilnoprawnej. W niektórych przypadkach pomoże mu policja, na niektórych skrzyżowaniach pracują bowiem policyjne kamery. Nagrania dokonane dzięki nim są dobrej jakości i wielokrotnie przydały się już w sądzie.
Kilka razy w miesiącu posiedzenia sądu grodzkiego odbywają się w naszym Centrum Wspomagania Dowodzenia zapewnia kom. Artur Marciniak, oficer prasowy KMP w Szczecinie. Materiały udostępniamy i nieraz doprowadziło to do ukarania sprawców.
* * *
Około tysiąca przypadków wandalizmu rocznie, ogromne straty prywatnych osób, firm, instytucji i miasta; średnio co piąty sprawca ujawniony, daleka droga do ukarania sprawców, jeszcze dalsza do rekompensaty poniesionych strat. Tak można podsumować walkę po szczecińsku z bezkarnym wandalizmem. Za zniszczenia płacimy wszyscy z naszych podatników kieszeni.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

Kończą robotę

Pogoda się poprawiła i zgodnie z obietnicą miasta oraz wykonawcy, na ul. Krzywoustego drogowcy powinni zabrać się za niedokończoną budowę.
Dziś ma się rozpocząć odbiór końcowy wartej ponad 16 mln zł przebudowy najważniejszej miejskiej arterii.
Komisja odbiorowa dokładnie przejrzy ulicę, spisze wszelkie poprawki i niedoróbki, które wykonawca będzie musiał usunąć - mówi Magdalena Wysznacka z Urzędu Miasta. Zakładamy, że do końca kwietnia w protokołach i na chodnikach wszystko będzie już w porządku i ulica przejdzie przegląd ostateczny.
Z końcem stycznia minął umowny termin, do którego drogowcy powinni byli oddać skończoną robotę. Mroźna zima plany pokrzyżowała, ale ulicę z wielką pompą otwarto w planowanym terminie.
Od tego czasu pieszych na Krzywoustego straszą niedoróbki, szczególnie na odcinku od ul. Królowej do pl. Kościuszki. Tam pozostał niedokończony chodnik, stoją wciąż budowlane ogrodzenia. Początkowo piesi brnęli w tym miejscu w błocie lub po wertepach. Po telefonach od czytelników i interwencji "Głosu” braki zostały zasypane żwirem do czasu, kiedy drogowcy na plac budowy wrócą. Kiedy to nastąpi? Jak się okazało, pierwsi drogowcy pracowali już wczoraj w rejonie pl. Kościuszki.
W przyszłym tygodniu wracamy żeby dokończyć prace - zapowiada Agnieszka Dzik, kierownik budowy z NCC Roads. Powinniśmy uporać się ze wszystkim do końca kwietnia. Chcemy to zrobić jak najszybciej, ale konkretnej daty nie podam, bo to uzależnione będzie jednak wciąż od pogody. Dużo do zrobienia nie zostało.
Oprócz dokończenia braków i usunięcia usterek ekipa będzie musiał jeszcze popracować przy krawężniku i na chodniku przy zatoce autobusowej przy skrzyżowaniu z Królowej Jadwigi, gdzie trzeba zmienić ich wysokość.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

Nie tylko tatra

Za kilka tygodni jeden lub dwa tramwaje tatra powinny trafić na testy do Szczecina. Berlińskie pojazdy zostały wycenione i przeszły techniczny audyt na zlecenie MZK.
Na audyt techniczny i wycenę zezwoliła niemiecka strona, czyli ich właściciel, firma BVG - mówi Michał Przepiera, dyrektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Niemcy zapoznali się z wyceną. Jej szczegółów nie mogę podać.
Miejski Zakład Komunikacyjny zlecił wykonanie tych czynności firmie zewnętrznej. Tatry pod względem technicznym są takie, jak wcześniej przewidywaliśmy: wszystkie sprawne, względnie nowoczesne, o odpowiednim do dzisiejszych warunków standardzie i przyjazne pasażerom - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Co przejawia się tym, że mają np. lepszy, staranniejszy wystrój wewnętrzny, więcej miejsc siedzących, mniej stojących.
Po pojawieniu się informacji, że miasto rozmawia z BVG o zakupie dwudziestoletnich, przegubowych, zmodernizowanych przez Siemensa wagonów pojawiły się głosy, że cena jednego pojazdu to ok. 1 mln. zł. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że te szacunki były zdecydowanie zawyżone.
O ile współpraca stanie się faktem, w październiku lub listopadzie w mieście powinny pojawić się 20-23 tramwaje, które zajmą miejsce wysłużonych wagonów przegubowych. Natomiast za kilka tygodni do Szczecina berliński tramwaj trafi na testy.
Chciałbym, żeby tatra się u nas sprawdziła mówi Krzysztof Turczyn. Zakup tramwajów byłby widocznym krokiem do przodu. Tak "na oko” pasują do nas, ale wbrew pozorom jest dużo rzeczy do sprawdzenia.
Wykluczone jest, żeby za berlińskie tatry miasto zapłaciło jednorazowo. Chcielibyśmy podpisać umowę długofalową - tłumaczy dyrektor Przepiera. Zależy nam na współpracy z BVG. Inne warunki finansowania zakupu dadzą możliwości szerszego działania.
Miasto chciałoby, żeby ze współpracy wynikało, że BVG będzie dostarczało tramwaje, ich wyposażenie i urządzenia potrzebne do ich odpowiedniej eksploatacji. Mówi się również, że korzystając z doświadczenia BVG można by restrukturyzować Miejski Zakład Komunikacyjny.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 29 marca 2006 roku.

* * *

W tym roku powstanie pierwsza część nowej obwodnicy os. Majowego i Słonecznego

Około pięciu milionów złotych będzie kosztowała budowa nowej ul. Niedźwiedziej. W poniedziałek radni zdecydowali, że miasto zaciągnie kredyt na tę inwestycję.
Pożyczkę miasto chce wziąć w Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o kredyt pomostowy, bo miasto dostało na tę inwestycję dofinansowanie ze środków unijnych - mówi Piotr Landowski, rzecznik Urzędu Miasta. My musimy mieć jednak całą kwotę przed rozpoczęciem budowy, a potem część refundowana przez UE będzie nam zwracana.
Szacunkowy kosztorys modernizacji ul. Niedźwiedziej zakładał wydatek 5,2 mln zł. Jesienią Szczecin otrzymał na ten cel 3,8 mln zł z puli Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Reszta została ujęta w tegorocznych wydatkach budżetowych.
W tej chwili Niedźwiedzia wygląda niemal jak wjazd na budowę. Trochę asfaltu, gdzieniegdzie bruk, w innym miejscu płyty betonowe. Mimo to wciąż jeżdżą po niej m.in. autobusy miejskie (linia 54). Pan Darek z os. Bukowego komentuje: Z tej drogi korzystają tylko ci, którym nie zależy na własnych autach. A mogłaby być doskonałym skrótem umożliwiającym wyjazd z prawobrzeżnych osiedli w stronę Stargardu i węzła na autostradzie.
Koncepcja, jaką wykonaliśmy, dotyczy przebudowy całego ciągu ulic: Niedźwiedzia, Zoologiczna, Dąbska, Pszenna i Walecznych - mówi Ryszard Kowalski, szef biura projektowego DiM. W przyszłości mają one stanowić obwodnicę południową dla osiedli Bukowego, Majowego i Słonecznego. Będą alternatywą dla ul. Struga.
W tym roku zbudowane zostanie 600 m nowej drogi. Ma mieć dwie jednokierunkowe jezdnie po siedem metrów szerokości oddzielone pasem zieleni - mówi Alicja Ratajewska, projektantka drogi. Po obu stronach jezdni powstanie chodnik, po jednej ścieżka rowerowa. Przebudowana będzie cała ul. Niedźwiedzia i 200 m Zoologicznej.
Miasto jest na etapie rozstrzygania przetargu. Chętnych do budowy ulicy było dziewięć firm. Najtańszą ofertę złożył Energopol Szczecin (3 mln 372 tys. zł), najdroższą firma Mazur (7 mln 474 tys. zł). Budowa musi być rozpoczęta wiosną i zakończona jeszcze w tym roku.
Zadłużenie miasta
W ubiegłym roku miasto brało kredyt na : • budowę ronda na Gumieńcach - 10 mln 935 tys.; • przebudowę ul. Przyjaciół Żołnierza - 8 mln 765 tys.; • przebudowę ul. Krzywoustego 10 mln zł (spłata w 2006 r.). W sumie zadłużenie miasta w grudniu 2005 r. wynosiło 260,7 mln zł. Na koniec tego roku ma wynieść 337,7 mln zł (różnica to przede wszystkim zasługa odsetek). Maleć ma dopiero od 2008 r.

Opracowanie Mariusz Rabeda, "Gazeta Wyborcza" 28 marca 2006 roku.

* * *

Wymiana dla pasażerów

Są bardziej kolorowe i "europejskie” - mowa o nowych tablicach z rozkładami jazdy, których przybywa na przystankach w Szczecinie. Pojawiły się niedawno w niektórych miejscach miasta.
Wiesza je, w ramach umowy na utrzymanie infrastruktury z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego, firma Wirmar. Zarząd je drukuje, a firma umieszcza na tabliczkach.
Czynny udział w opracowaniu wyglądu tabliczek brali miłośnicy komunikacji miejskiej - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Wymieniamy stare na nowe sukcesywnie.
Tam, gdzie inspektorzy zauważą brak lub zniszczony rozkład jazdy, pojawia się nowy o zmienionym wyglądzie. Na tabliczkach są "szczecińskie” kolory, dominuje granatowy. Na rozkładach tramwajowych przy numerze linii w czerwonym kwadracie pojawił się napis TRAM, na autobusowych w ciemnoróżowym kole jest napis BUS. Są na ich oczywiście godziny przyjazdów i tzw. termometr, który pokazuje czas przejazdu do wybranego przystanku.
Po co te zmiany? Wiszące wciąż na większości przystanków stare rozkłady nie zmieniały wyglądu od ponad dziesięciu lat. Po za tym jakiś czas temu na wiatach najważniejszych węzłach komunikacyjnych pojawiły się schematy szczecińskiej sieci.
Z jednej strony nowe rozkłady wyglądem do nich nawiązują, tak, by informacja była ujednolicona - tłumaczy Kwiecień - Zwierzyńska. Głównie chodziło jednak o nawiązanie do trendów europejskich, żeby na naszych przystankach rozkłady były wyglądem zbliżone do tego co jest w Europie.
Zarząd przyznaje, że zmiana szaty graficznej, to własna inicjatywa, bo żadne europejskie przepisy do tego nie zmuszają. ZDiTM zapewnia również, że wymiana nie pociąga za sobą dodatkowych kosztów.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 28 marca 2006 roku.

* * *

Nasze autobusy się sypią!

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego unieważnił przetarg dla przewoźników. ZDiTM tłumaczy, że wartość przetargu przewyższała fundusze z budżetu miasta.
Dla przewoźników, między innymi Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, oznacza to brak możliwości wymiany taboru i ustalenia strategii rozwoju firmy.
Bez szans na rozwój

Przewoźnicy funkcjonują na minimalnych stawkach płaconych im za usługi przez ZDiTM. Umowy, na podstawie których świadczą usługi przewozowe, wygasną z końcem tego miesiąca.
Następne prawdopodobnie będą zawarte znowu na krótki okres, co spółkom komunikacyjnym blokuje rozwój.
Od dwóch lat staramy się przekonać Szczecin do podpisania 10-letnich umów na usługi przewozowe - podkreśla Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach. To pozwoliłoby nam przy niskich - w porównaniu do innych miast - kosztach odnowić tabor autobusowy przy pomocy kredytu lub 8-letniego leasingu. Aby jednak móc skorzystać z finansowania zewnętrznego, musimy mieć zagwarantowane przewozy na co najmniej 10 lat.
Czas kosztuje

Odwlekanie decyzji to kosztowne strata czasu. Autobusy starzeją się, a na ich wymianę nie ma pieniędzy.
Sytuacja przewoźników pogorszyła się także za sprawą wzrostu cen paliw. W ciągu niespełna 3 lat spółka musiała zwiększyć wydatki na olej o 1,5 mln zł. Paliwa stanowią czwartą część kosztów działalności firmy. W 2004 r. SPPK miało zysk ponad 130 tys. zł, w ubiegłym stratę prawie 800 tys. zł. To m.in. skutek skoku cen paliw.
Z linii obsługiwanych przez SPPK korzysta dziennie ponad 52 tysiące pasażerów. 85 procent wpływów SPPK, to pieniądze właśnie od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za obsługę wspólnej komunikacji Polic i Szczecina.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 27 marca 2006 roku.

* * *

Bez mandatów

Miejscy urzędnicy mają projekt zmian w organizacji ruchu na ul. Europejskiej. Nowości są trzy. Najważniejsza to podniesienie prędkości do 70 km na godz.
Teraz na ul. Europejskiej obowiązuje, jak w całym mieście, „pięćdziesiątka”. Kierowcy na prostej, szerokiej drodze lubią wcisnąć mocniej pedał gazu i płacą za to mandaty. Ta sytuacja ma się zmienić, bo jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to za dwa tygodnie ul. Europejską bezkarnie i zgodnie z przepisami pojedziemy szybciej - z prędkością dopuszczalną 70 km na godz. na odcinku od ronda Uniwersyteckiego do ul. Ku Słońcu. Wczoraj do Urzędu Miasta trafił projekt organizacji ruchu.
Na początku tygodnia projekt trafi do policji i Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego do zaopiniowania - mówi Wojciech Ignalewski, inspektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. - Potem jest zatwierdzany. Wariant optymistyczny zakłada, że zmiany mogą się pojawić już za dwa tygodnie.
Oprócz podniesienia prędkości są jeszcze dwie nowości. Pierwsza, to zmiana sposobu jazdy na skrzyżowaniu z ulicami Krakowską i Wrocławską. Przy obecnym układzie często korkują się prawe pasy tych ulic przed wlotem w Europejską. Teraz kierowcy jeżdżą tylko w lewo z lewego pasa, a na wprost i w prawo z prawego. Kierowcy jadący na wprost blokują możliwość prawoskrętu. Po zmianach to z lewego pasa będzie się jechało również na wprost, a z prawego tylko w prawo.
Z ulgą odetchną zmotoryzowani studenci z ul. Krakowskiej. Nowa organizacja da im możliwość zawracania na skrzyżowaniu ul. Krakowskiej i Bronowickiej. Teraz za taki manewr płaci się mandat. Za kilka tygodni z lewego pasa będzie można zawrócić - będzie odpowiedni znak, sygnalizator i strzałki na asfalcie.
Jest taka możliwość, bo program sygnalizacji pozwala na wprowadzenie nowego rozwiązania i będzie ono bezkolizyjnie - tłumaczy asp. Janusz Mila, spec od inżynierii ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Na pewno po podniesieniu prędkości nie będzie zmiany w oprogramowaniu sygnalizacji na Europejskiej.
Zmiany będą na razie tylko na znakach, odcinki między skrzyżowaniami są na tyle długie, że spokojnie można będzie jechać „siedemdziesiątką” - zapowiada Wojciech Ignalewski. - Najwcześniej zmiany w sygnalizacji, coś na kształt „zielonej fali”, mogłyby być wprowadzone po miesiącu od podniesienia prędkości. Najpierw układ trzeba obserwować, jak będzie działał.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 25 marca 2006 roku.

* * *

Śmierć nad głową

Na wiadukcie autostrady, nad ulicą Chłopską, trwają prace modernizacyjne. Demontowane są potężne betonowe płyty. Mieszkańcy pobliskiego budynku obawiają się, że płyty mogą spaść na ich dom.
Niemal bezpośrednio przy wiadukcie stoi budynek rodzinny, w którym mieszka 20 osób. Mieszkańcy boją się, że podnoszone dźwigiem płyty urwą się z łańcuchów i spadną na ich dom.
Raz już interweniowaliśmy w tej sprawie. Po naszej informacji, na miejsce przybył zarówno Andrzej Gałkiewicz naczelnik wydziału inspekcji i kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (WINB), jak i Ireneusz Furmański inspektor Państwowej Inspekcji Pracy.
Obu panów zapewniono, że prace prowadzone bezpośrednio nad budynkiem zostaną wstrzymane do czasu, aż firma Budimex Dromex, która prowadzi remont, nie opracuje projektu uwzględniającego wszelkie zabezpieczenia. Chodziło o siatki, zabezpieczające przed gruzem oraz zadaszenie, by pył, gruz i woda używane przy cięciu nie spadały na domostwo i otoczenie.

Znowu robią

Interweniowaliśmy w piątek. W sobotę zadzwonili do "Głosu” zdenerwowani mieszkańcy budynku.
Znowu rozpoczęli prace - mówiła drżącym głosem Ewa Zdunek, mieszkanka budynku. - Gdy tylko wyjechali inspektorzy, wznowili roboty.
W poniedziałek pojechaliśmy sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Ku naszemu zdziwieniu trwało tam cięcie płyt. Sprawdziliśmy, czy zamontowano obiecane zabezpieczenia. Firma rozpięła jedynie siatkę, która zabezpiecza otoczenie przed drobnym gruzem, ale już nie przed pyłem i wodą.

Kpiny z prawa

Skontaktowaliśmy się z WINB.
Podczas naszej inspekcji przedstawiciel firmy powiedział nam, co zamierza zrobić, by zabezpieczyć mieszkańców i posesję - mówi Henryk Świtaj, zastępca wojewódzkiego inspektora WINB. Poleciliśmy uzupełnić projekt. Na tę chwilę firma nie może rozpocząć pracy.
Inspektor był zdziwiony, że wbrew zapewnieniom rozpoczęto prace, a jako zabezpieczenie podwieszono jedynie siatkę.
Czy nikt tam nie ma odrobiny wyobraźni? - mówi zbulwersowana postawą robotników Emilia Zdunek, mieszkanka domu. Zawsze przecież może się zdarzyć, że nastąpi zmęczenie materiału, łańcuch pęknie i płyta urwie się, odbije od wiaduktu i spadnie na dół miażdżąc dom i ludzi.
To, że Budimex Dromex obiecał dobrze zabezpieczyć teren, potwierdza również Ireneusz Furmański z PIP.
Powiedziano mi, że do czasu sporządzenia dokumentacji i zabezpieczenia budynku przed spadającymi gruzem i wodą, prace nie zostaną wznowione. Miejsce powinno też być zabezpieczone przed ewentualnym upadkiem demontowanych płyt i dźwigarów.
Jutro wysyłam inspektorów - obiecuje Henryk Świtaj, wiceszef WINB. - Obiecano projekt zabezpieczeń, to musi być sporządzony. Siatka chroni tylko przed drobnym gruzem i nic więcej.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 23 marca 2006 roku.

* * *

Regulują światła

Nadal blokują się wyjazdy z ulic Obrońców Stalingradu i Bogusława w al. Wojska Polskiego. Kilka tygodni po otwarciu ulicy Krzywoustego fachowcy od sygnalizacji wciąż pracują przy programach świateł.
Zmiany w programach nie są drastyczne, a dla kierowców niemal niezauważalne. Specjaliści od ruchu drogowego obserwują, co dzieje się w dużym układzie komunikacyjnym wokół otwartej po przebudowie ul. Krzywoustego.
Obserwujemy, zbieramy sygnały od kierowców, patrzymy, jak sytuacja rozwija się w szczycie i wprowadzamy korekty. Tu odejmiemy 2 - 3 sekundy, tu dodamy - tłumaczy Marek Trzciński, inspektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Wszystko po to, aby jak najlepiej usprawnić ruch w Szczecinie.
Wciąż udoskonalenia wymaga sygnalizacja w rejonie placu Zgody. Tu mają być wprowadzone w najbliższym czasie zmiany. Jest kłopot z opuszczaniem przez kierowców ulic Bogusława i Obrońców Stalingradu w stronę al. Wojska Polskiego. Na korki od strony ul. Śląskiej skarżyli się po otwarciu ul. Krzywoustego nasi Czytelnicy. Teraz jest lepiej, ale wciąż kierowcom zdarza czekać się zbyt długo.
Wiemy, że w al. Wojska Polskiego można coś „przyciąć” i dodać większy czas tym wlotom - zapowiada inspektor WGKiOŚ. W całej tej robocie pl. Zgody jest najbardziej pracochłonny.
Właśnie wprowadzone zostały dwie istotne zmiany. Pierwsza z nich, to korekta w sygnalizacji w rejonie Mostu Długiego. Kierowcy sygnalizowali, że skręcając z mostu w prawo do Jana z Kolna, światło dla pieszych włącza się, kiedy auto jest tuż przed pasami. Od poniedziałku piesi na pasy wchodzą szybciej. Co więcej, zamontowany został dodatkowy ostrzegawczy sygnalizator - migający „pomarańczowy ludek”.
Kolizyjną relację samochód - pieszy zlikwidowano również na skrzyżowaniu al. Bohaterów Warszawy i ul. 26 Kwietnia. Tam kierowcy jadący w lewo od strony ronda Ojca Siwka byli narażeni na kolizję z pieszym na pasach.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 23 marca 2006 roku.

* * *

Pusty wiadukt

Wiadukt otwarto oficjalnie prawie dwa miesiące temu. Zanim można było nim pojechać, kierowcy o tę możliwość dopytywali się. Dziś z obiektu mało kto korzysta.
Zupełnie nie wiem, komu on służy, jak tamtędy jeździć i czy mnie ten wiadukt w czymkolwiek ułatwi dotarcie gdziekolwiek - przyznaje pan Marcin, który większość dnia spędza w samochodzie.
Sprawdziliśmy, czy opinie kierowców są prawdziwe. Rzeczywiście, wiadukt świeci pustkami, kierowcy rzadko się tam zapuszczają. Komu może ułatwić życie? Z takim pytaniem zwróciliśmy się do fachowca od organizacji ruchu.
Można ominąć rondo
To prawda, mało ludzi nim jeździ - mówi Marek Trzciński, specjalista od organizacji ruchu w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. A szkoda, bo niektórzy mogą sobie dzięki niemu ułatwić poruszanie się.
Nasz rozmówca twierdzi, że wiadukt pomaga kierowcom jadącym od strony centrum do ul. Gryfińskiej. Pozwala bowiem omijać obciążone, szczególnie w godzinach szczytu, rondo w Zdrojach i skrzyżowanie ulicy Gryfińskiej ze Struga.
Jadąc od Hangarowej do Gryfińskiej i korzystając z wiaduktu kierowca wykonuje tylko bezpiecznie skręty w prawo - przekonuje inspektor WGKiOŚ. Bezkolizyjny jest wjazd na wiadukt z ul. Struga i zjazd z niego wydzielonym pasem po stronie stacji benzynowej.
Dla kierowców jadących od centrum lub ze Zdrojów to jedyne udogodnienie, bo przez wiadukt nie można wjechać na drogę wspomagająca po przeciwnej stronie hal targowych.
Więcej korzyści mogliby mieć ci, którzy chcą ominąć trudny lewoskręt z ul. Struga w Łubinową - kontynuuje Marek Trzciński. Dla nich dobrym rozwiązaniem jest skręcić w prawo w ul. Wiosenną i dalej drogą pomocniczą dojechać do wiaduktu, z niego można jechać do ul. Jasnej, a także dalej równolegle do głównej jezdni Struga.
Dalej, ale szybciej
Jadąc nową trasą nadkłada się kilkaset metrów drogi, ale szczególnie w szczycie można uniknąć przeciążonego skrzyżowania ulic Struga i Łubinowej oraz świateł.
Wiadukt to element pierwszego etapu przebudowy ul. Struga. Został zbudowany kosztem 3,4 mln euro. Główna droga wjazdowa i wyjazdowa z miasta ma w przyszłości być obniżona. Nad nią stanie kilka wiaduktów, podobnych do tego już istniejącego. Dzięki temu znikną kolizyjne skrzyżowania.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 21 marca 2006 roku.

* * *

Coraz gorzej w autobusach

Do końca marca obowiązują umowy, na podstawie których kursują autobusy. Firmy ze Szczecina i Polic przygotowują się do kolejnego przetargu na obsługę kilkudziesięciu linii. W piątek okazało się, że nie muszą się spieszyć, bo... postępowanie unieważniono przed otwarciem ofert!
Na podstawie art. 93 ust. 3 Ustawy o zamówieniach publicznych - próbuje tłumaczyć Magdalena Michalska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Jako zakład budżetowy nie możemy zaciągać zobowiązań finansowych, które przewyższają nasze plany budżetowe.
Mówiąc po ludzku - ZDiTM ogłosił przetarg o wartości wyższej, niż zaplanowane finanse. To może być podstawą do unieważnienia postępowania. Ale ustawa obowiązuje od 30 czerwca 2005 r.! W tym czasie ZDiTM unieważnił już jedno postępowanie, podając inne argumenty. Wygląda na to, że przez niemal rok nikt z jego pracowników nie zauważył zmiany ustawy i praca tej instytucji, jak i kilku przewoźników ubiegających się o zlecenia, poszła na marne.
Nie skomentuję tego - twierdzi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Nie dlatego, że nie chcę. Po prostu brak mi słów.
Czekamy - dodaje Andrzej Markowski ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Znowu będą negocjacje, umowy na krótki okres i znowu tracimy czas.
Trudno się dziwić szefom spółek autobusowych. Miasto wymaga, by inwestowali w tabor i płaci za usługi stawki minimalne. W tej sytuacji trudno o inwestycje. Taka sytuacja w Szczecinie trwa ponad 1,5 roku. W tym czasie zaprzepaszczono szansę na podpisanie umów 10-letnich, na co trzeba było uzyskać specjalną zgodę UZP. Kolejny przetarg, który być może ZDiTM uda się w końcu ogłosić, ma doprowadzić do podpisania umów na rok. I to jest jedyna pewna informacja.

Opracowanie Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński" 20 marca 2006 roku.

* * *

Wezmą mosty pod lupę

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego szuka specjalistów, którzy przyjrzą się dokładnie m.in. mostom i wiaduktom. Kontrola nie jest jednak efektem wykrycia uszkodzeń mostu nad Parnicą.
W przetargu ZDiTM szuka fachowców, którzy dokonają przeglądów obiektów inżynierskich. Do skontrolowania jest m. in. stan techniczny mostów, wiaduktów, estakad.
ZDiTM zapewnia, że działanie nie jest skutkiem wykrycia uszkodzeń przeprawy nad Parnicą, która od kilku tygodni jest zamknięta. To nie jest z tym związane - zapewnia Magdalena Michalska z ZDiTM.
Prawo wymaga od nas, by co pięć lat wykonywać takie przeglądy. Na bieżąco stan tych obiektów sprawdzają nasi pracownicy. Wiadukty i mosty mają być sprawdzone pod każdym kątem. Dzięki temu poznamy ich aktualny stan techniczny - mówi Magdalena Michalska.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 20 marca 2006 roku.

* * *

Transport i Głębokie. Dyskusja bez dyskusji

ZAMIAST dyskutować o polityce transportowej Szczecina radni rozmawiali o tym, że o niej nie... dyskutują. Bardziej twórczo było przy decydowaniu o losach kąpieliska Głębokie. Większość polityków była od razu przekonana, że warto poprzeć prezydencki pomysł.
POLITYKA transportowa to dokument, który w Szczecinie powinien być przyjęty już w latach 90. przekonywał zebranych prof. Wojciech Bąkowski, opiniujący miejski dokument. Jesteśmy chyba ostatnim miastem, które nie dysponuje takim opisem planów wobec szeroko rozumianego transportu.
Te zdania, kilka kolejnych ogólnych informacji na temat dokumentu, oraz w zasadzie pochlebna opinia przedstawiciela branżowego stowarzyszenia inżynierów i techników były jedynymi wypowiedzianymi podczas oficjalnej debaty na temat projektu uchwały pt. "Polityka transportowa dla miasta Szczecina". Niespodziewanie bowiem Elżbieta Malanowska, radna niezależna, złożyła wniosek o głosowanie bez dyskusji nad dokumentem twierdząc, że radni od roku rozmawiają na temat tych zapisów. Wniosek przeszedł mimo protestów radnych "Od Nowa", którzy chcieli mieć szansę przedstawienia koreferatu do projektu uchwały.
Pozostałych polityków bardziej jednak od braków w "polityce" wykazanych w opracowaniu zbulwersowała kwota, jaką miasto zapłaciło na wniosek radnej Małgorzaty Jacyny-Witt, za ów koreferat. Zdaniem radnych 5 tysięcy złotych za trzystronicowy dokument to zbyt dużo.
Nie było za to takich konfliktów przy okazji uchwalania zgody na 30-letnią dzierżawę kąpieliska na Głębokim. Wedle pomysłu władz miasta dzierżawiący na tak długo teren miałby w zamian wybudować m.in. nowoczesne pomosty i inne urządzenia rekreacyjne. Zdaniem wiceprezydenta Zbigniewa Zalewskiego niezbędne nakłady wyniosą około miliona złotych. Mimo obaw dotyczących braku w tym rejonie planu zagospodarowania przestrzennego, politycy poparli wniosek prezydencki m.in. za sprawą wystąpienia Jana Nykiela, przewodniczącego Rady Osiedla Głębokie - Pilchowo, który zapewniał, że mieszkańcy chcą podniesienia standardu kąpieliska.

Opracowanie ArR, "Kurier Szczeciński" 14 marca 2006 roku.

* * *

MZK chce połączenia z SPPK

Dyrekcja MZK w Szczecinie i część związków zawodowych chce, aby doszło do powtórnego połączenia spółek autobusowych i Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w jedno duże przedsiębiorstwo komunikacyjne.
Związkowcy uważają że takie połączenie zmniejszy koszty działaności m.in. mniej będzie się wydawać na utrzymanie kilku zarządów firm autobusowych. Przeciwnicy tej propozycji uważają że to zmiana kosmetyczna i nie da wymiernych korzysći finansowych. Bogdan Rojek przewodniczący Solidarności w MZK powiedział, że bardzo dużo pieniędzy można zaoszczędzić rezygnując z dystrybucji biletów przez pośredników. Andrzej Markowski prezes Szczecińsko Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego twierdzi, że takie połączenie nic nie da. Jego zdaniem, dobry model przyjęto w Krakowie gdzie stworzono duży holding komunalny. W najbliższym czasie zostanie wykonana ekspertyza, która ma pokazać wady i zalety utworzenia dużego Miejskiego Zakładu Komunikacji w Szczecinie. Później projekt z popozycją włączenia spółek autobusowych do MZK będzie przedmiotem obrad Rady miasta Szczecina.

Opracowanie Grzegorz Gibas, Polskie Radio Szczecin, 13.03.2006 roku.

* * *

Berliet eksponatem

Jelcz PR110 jeszcze niedawno woził pasażerów w Stargardzie. Miał iść na złom. Uratowali go członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Wypatrzyli pojazd i przekonali mnie, że warto, by stał się jednym z eksponatów - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor najmłodszego szczecińskiego muzeum.
Muzeum zapłaciło za autobus symboliczne 700 złotych. Pojazd przyjechał do Szczecina o własnych siłach. Od czwartku stoi już w starej zajezdni przy ulicy Niemierzyńskiej.
Jelcz PR110 był przed laty filarem komunikacji miejskiej w Szczecinie i innych miastach regionu. Pierwsze pojazdy tego typu pojawiły się w naszym mieście w 1977 r. Mówiono na nie "berliety". Nie miały dobrej opinii wśród mechaników. Zbudowane na licencji francuskiego Berlieta okazały się knotem. Dość powiedzieć, że niektóre szły na złom po trzech latach eksploatacji.
Jelcz - berliet jest już trzecim autobusem uratowanym przez Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pierwszym był jelcz "ogórek", a na początku marca do Szczecina dotarł san H-100.

Opracowanie akr, "Gazeta Wyborcza" 10 marca 2006 roku.

* * *

Rozmowa o kolorach tramwajów

Biały kolor na tramwajach faktycznie nie jest zbyt dobry. MZK ma zaś bardzo fajne pomysły na nową kolorystykę - mówi Jan Łukaszewski, architekt miasta.
Miejski Zakład Komunikacyjny chce przemalować szczecińskie tramwaje. Operacja miałaby odbywać się stopniowo, w ramach remontu poszczególnych wozów. Dominujący kolor biały ma zostać zastąpiony przez kremowy i czerwony. Do tego dojdzie kolor żółty tramwajów kupionych w Berlinie i biały na najnowszych pojazdach, których w najbliższych latach wielki remont nie czeka. Pomysł wzbudził sprzeciw miłośników szczecińskiej komunikacji, którzy napisali apel, prosząc o zachowanie obecnych barw tramwajów. Sprawę opisaliśmy w piątkowej "Gazecie".
Andrzej Kraśnicki jr: Co Pan sądzi o pomyśle MZK, by zmienić kolorystykę szczecińskich tramwajów?
Jan Łukaszewski: Biały kolor na tramwajach faktycznie nie jest zbyt dobry. Tramwajarze mają kłopot z utrzymaniem go w czystości, a nie da się ukryć, że na białym brud jest lepiej widoczny. MZK ma zaś bardzo fajne pomysły na nową kolorystykę.
Powstanie jednak kolorystyczny chaos. Co typ tramwaju, to inny kolor. Czy to dobrze? W innych miastach pojazdy komunikacji mają jednolitą barwę.
To prawda, ale MZK ma trochę racji w tym, że pewne kolory, które ładnie prezentują się na jednym typie wozu, do innego już nie pasują. Chciałbym, żeby w przyszłości wszystkie pojazdy wyglądały tak samo. Uważam, że najlepiej byłoby wrócić do sposobu malowania tramwajów, jaki pamiętamy sprzed lat. Wozy miały ładny czerwony kolor. Nie mogę jednak niczego narzucać. Na razie ustaliliśmy z przedstawicielami miejskich firm komunikacyjnych, że takim szczecińskim elementem w malowaniu karoserii będą granatowo-czerwone pasy w dolnej części pojazdów. Wprowadzony zostanie także duży herb Szczecina na czele wozów.
Może przy okazji uregulować sprawę reklam, którymi oblepione są pojazdy?
Chcę o tym porozmawiać na następnym spotkaniu z szefami firm komunikacyjnych. Mam pewne propozycje. To pomysły, które sprawdziły się w Berlinie. Tam nie dopuszcza się do całkowitego oklejania wozów. Reklamy zajmują najwyżej jedną trzecią boków karoserii, nie okleja się też drzwi. Dzięki temu pasażerowie mają lepszą widoczność. Ale niestety ja mogę jedynie to zaproponować, ale narzucić takich praktyk już nie.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 10 marca 2006 roku.

* * *

Wiadukt strachu

Na wiadukcie autostrady nad ulicą Chłopską trwają prace modernizacyjne. Demontowane są potężne betonowe płyty. Pod autostradą mieszkańcy stojącego tu domu drżą ze strachu, że przenoszone dźwigiem płyty urwą się i spadną na nich.
Budynek stojący przy filarach wiaduktu jest bardzo stary. Wybudowano go w 1893 r. Mieszka tu 5 rodzin, łącznie 20 osób.
Życie w strachu
Budzimy się, kładziemy spać i żyjemy w ciągłym strachu - mówi Ewa Zdunek. Dzieci idą do szkoły z głowami podniesionymi do góry, czy przypadkiem coś nie leci im na głowę.
Prace trwają na wysokości około 20 metrów. Podczas cięcia płyt sypią się w dół zarówno pył, jak i odłamki betonowego gruzu. Ścielą się po wszystkim. Właściciele sadu, który znajduje się pod autostradą obawiają się, czy wiosną będą owoce. Te płyty ważą około 20 ton - dodaje Ryszard Kryścio, mieszkaniec. W porcie, gdzie pracowałem, na takich łańcuchach przenosiliśmy ciężary zaledwie do 6 ton.
"Normalne” sypanie
Dom jest kilka metrów od filarów wiaduktu. Może się zdarzyć, że płyta nie trafi na samochód i poszybuje łukiem w dół. Gruz zawsze się sypie przy tego rodzaju pracach - mówi Waldemar Tomaszewski z firmy Budimex Dromex, która prowadzi prace. Nad budynkiem płyty nie będą przemieszczane, nie ma więc żadnego zagrożenia dla ludzi.
Innego zdania są mieszkańcy bloku. Twierdzą, że dźwig przenosi płyty poza obrębem autostrady. A to grozi upadkiem płyty w dół. Jak zaczniecie robić zdjęcia, to od razu dźwig obróci się w drugą stronę - mówi Anna Kryścio.
Pękają ściany
Mieszkańcy dodają, że huk przy demontażu betonowych płyt jest tak duży, że nie można nawet oglądać telewizji. Gorsze jest jednak to, że pękają ściany w domu. Szukali wszędzie pomocy, ale spotykali się z lekceważeniem.
Ci państwo mają pełne prawo wystąpić do sądu cywilnego - dowiedzieliśmy się w Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Pokazują też inne pisma, które kierowali do inwestora. W jednym z nich Budimex Dromex zapewnił, że "roboty będą realizowane z zachowaniem przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy”.
Żaden urzędnik tu się nie pojawił, a odpowiedzi pisali zza biurka - denerwuje się Ryszard Kryścio.
Dopiero po interwencji urzędu miejskiego przyszedł do nas kierownik robót i powiadomił nas o tym, co mieliśmy nad głowami już od dawna i o czym przeczytaliśmy w "Głosie” - ironizuje Ewa Zdunek.
Zbadają sprawę
Zwróciliśmy się do Państwowej Inspekcji Pracy z pytaniem, czy mieszkańcy domu przy ulicy Chłopskiej rzeczywiście są bezpieczni. Zawsze istnieje obowiązek wydzielenia strefy bezpieczeństwa - mówi Marian Szyszko, zastępca okręgowego inspektora PIP. Zbadamy sprawę na miejscu.
Pytaliśmy dlatego czy mieszkańcy nie powinni otrzymać na czas trwania prac lokali zastępczych. To nie wynika z braku wyobraźni firmy, a jedynie oszczędności - komentuje budowlaniec, którego pytaliśmy o opinię. Jak się wygrywa przetarg, trzeba później oszczędzać.
Po naszej interwencji budowę sprawdzał Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. To jest bardzo niebezpieczna i nietypowa budowa - przyznał Andrzej Gałkiewicz naczelnik wydziału inspekcji i kontroli WINB. Do czasu jednak, gdy firma nie opracuje projektu uwzględniającego wszelkie zabezpieczenia, w tym przed sypaniem się na dół gruzu i wody podczas cięcia płyt, rozbiórka została wstrzymana.

Opracowanie Marek Rudnicki, "Głos Szczeciński" 10 marca 2006 roku.

* * *

Walka o kolor szczecińskich tramwajów

Mają być czerwone, kremowe, a nawet żółte. Powód? Obecny biały kolor tramwajów jest "trudny do estetycznego utrzymania" - twierdzi MZK. Trzeba je po prostu myć, a nie sięgać po kubełek z farbą! - grzmią miłośnicy komunikacji. Przymiarki do tego, jak wozy mają wyglądać, trwały się pół roku. Decyzje w końcu zapadły. Będzie kolorowo.
To jeszcze nieoficjalna decyzja - zastrzega Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK ds. eksploatacji. Tramwaje będą miały różne kolory w zależności od typu pojazdu. Łączyć je będzie tylko jedno: granatowo-czerwone pasy w dolnej części wozu. Ma to być nawiązanie do oficjalnych barw miasta. Na każdym wagonie ma być też umieszczony duży herb Szczecina. Wszystko zostało już ustalone z miejskim architektem - mówi Turczyn.
Brudasy, że aż wstyd
Plany MZK rozsierdziły miłośników komunikacji skupionych wokół internetowego serwisu Komunikacja Miejska Szczecin (Komis) - www.mkm.szczecin.pl. Młodzi szczecinianie przygotowali i rozesłali wczoraj "Apel w sprawie powstrzymania malowania tramwajów".
To, co robi MZK, to niszczenie jednego z symboli miasta, jakim jest barwa pojazdów komunikacji miejskiej - mówi Marcin Stefanowicz, który podpisał się pod apelem w imieniu Komisu. Uważamy, że przemalowywanie tramwajów to jedynie efekt tego, że MZK nie potrafi poradzić sobie z utrzymaniem ich czystości. A to już jest wstyd.
Komis podaje prosty przykład: autobusy z dwóch miejskich spółek - SPA Klonowica i SPA Dąbie. Pojazdy posiadają granatowo-czerwony pas w dolnej części karoserii, ale jej pozostała część jest biała.
I, jak widać, jeżdżą czyste - mówi Stefanowicz. Więc nie taki brud straszny.
Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA Dąbie: Jak się regularnie myje, to biały kolor nie jest problemem. Ale jak się brudu tygodniami nie zmywa, to nic dziwnego, że później tramwaj wygląda paskudnie i nie da się go doczyścić.
Krzysztof Turczyn przyznaje, że z czystością pojazdów w MZK jest marnie. Nie mamy myjni - tłumaczy. A firma, która dotychczas to robiła, nie sprawdziła się. MZK wyłonił właśnie w przetargu nowego "czyściciela". Ma być lepiej, bo wagony będą myte codziennie, a nie jak do tej pory - raz na miesiąc. Jeśli będą zastrzeżenia co do czystości wozów, umowa zostanie rozwiązana - zapowiada Turczyn.
To jednak nie zmienia decyzji MZK, że kolor biały na tramwaje się nie nadaje. Z ulic znikać będą więc barwy, które 10 lat temu uznane zostały za komunikacyjny symbol Szczecina. Biały kolor z granatowo-czerwonym pasem pozostanie jedynie na autobusach.
Nie zamierzam go zmieniać - mówi Włodzimierz Sołtysiak. W opinii producentów autobusów, którzy dostarczali nam wozy, to jedna z najlepszych kompozycji kolorystycznych w kraju.
Do wyboru, do koloru
Autorów apelu niepokoi jeszcze jedno: kolorystyczny chaos. Koncepcja MZK oznacza bowiem, że w Szczecinie obowiązywać będą cztery różne wersje malowania tramwajów. Jeśli spojrzymy na inne duże miasta, to coś takiego jest nie do pomyślenia - mówi Stefanowicz. - Nawet w Warszawie, gdzie są także prywatni przewoźnicy, miasto wymusiło na wszystkich jednolite kolory.
Nie widzę w tym niczego złego - mówi Krzysztof Turczyn. Mamy różne typy pojazdów i trudno o jeden wariant kolorystyczny, który ładnie prezentowałby się na wszystkich wozach. Tramwaje mają być przemalowywane przy okazji remontów. W 2006 r. jest na to w budżecie 300 tys. zł. To wystarczy na odnowienie 15-20 wozów.
Dlatego jeśli kupimy żółte, berlińskie tramwaje, nie będziemy ich przemalowywać - mówi Turczyn. - Są w świetnym stanie, a nas nie stać na wydawanie pieniędzy na lakier tylko dlatego, że żółty nam nie pasuje.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr , "Gazeta Wyborcza" 9 marca 2006 roku.

* * *

Prokuratura zbada okoliczności. Dlaczego most się sypie?

SZCZECIŃSKA prokuratura zbada okoliczności związane z budową, eksploatacją i przyczynami uszkodzenia mostu nad Parnicą w Szczecinie. Prokurator zajął się sprawą po publikacjach zamieszczonych w "Kurierze Szczecińskim".
Zleciliśmy już policji skompletowanie dokumentacji technicznej zapewnia Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prasowy Prokuratora Okręgowego w Szczecinie. Po jej analizie zdecydujemy o ewentualnym rozpoczęciu działań sprawdzających.
Zdaniem dr. inż. Janusza Hołowatego z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej, który na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego ocenił stan techniczny przeprawy, uszkodzony jest balast przęsła łącznikowego mostu. Powstałe na nim rysy i pęknięcia mogą w każdej chwili doprowadzić do obsunięcia się całej skrzyni balastowej. To z kolei grozi nawet deformacją mostu.
Na razie trudno powiedzieć, jaka jest przyczyna powstania uszkodzeń. Dziwi jednak, że sypie się most, który ma zaledwie trzy lata. Jak już ustaliliśmy, balast popękał zaraz po oddaniu mostu do użytku. Usterki próbowano doraźnie naprawiać, ale jak twierdzą naukowcy z Politechniki Szczecińskiej, nie dało to oczekiwanych rezultatów. Most ze względów bezpieczeństwa trzeba było zamknąć. Wiceprezydent Andrzej Grabiec podjął tę decyzję 24 lutego. Będzie nieczynny do odwołania. Niezrozumiałe w tej sprawie jest jeszcze to, że most miał zaledwie roczną gwarancję. Urzędnicy miejscy tłumaczą, że tak krótki termin gwarancji narzucił Bank Światowy współfinansujący budowę przeprawy. Żaden z naszych rozmówców w to tłumaczenie jednak nie wierzy. Aby nie doszło do tragedii, miasto musi most wyremontować za własne pieniądze. Koszty naprawy na pewno przekroczą ćwierć miliona złotych.
* * *
I rzeczywiście, prokuratura ma czego szukać w tej sprawie. Po pierwsze warto ustalić, dlaczego budowla warta 60 milionów złotych, która powinna przetrwać przynajmniej dziesięciolecia, jeśli nie wieki, sypie się po trzech latach. Po drugie dlaczego gmina Szczecin ma płacić za błędy powstałe albo na etapie planowania, albo wykonawstwa oraz kto w rzeczywistości odpowiada za przyjęcie kuriozalnego okresu gwarancji dla tej inwestycji 1 rok? Po trzecie czy koniecznie miasto, czyli każdy ze szczecinian tworzących jego budżet ze swoich opłat i podatków, musi ponieść te koszty, czy też odpowiedzialni za te straty?

Opracowanie Lw, "Kurier Szczeciński" 9 marca 2006 roku.

* * *

Zimno w autobusach i tramwajach

Dlaczego podczas mrozów kierowcy "wietrzą" autobusy na pętlach, a na przystankach otwierają wszystkie drzwi? - pyta nasz czytelnik Marek Huk. Podobnie jest w tramwajach.
Od kilku dni w Szczecinie utrzymują się minusowe temperatury. Zima nie odpuszcza, o czym można się przekonać podczas podróżowania komunikacją miejską. Pani Elżbieta siedzi w autobusie linii 107 i zaciera z zimna dłonie. Jestem przemarznięta, a czekam dopiero pięć minut - skarży się. Gdy autobus ruszy, to włączą ogrzewanie, więc będzie gorąco i przeziębienie gotowe.
Kierowcy często zostawiają wszystkie drzwi otwarte. A w autobusie jest tak zimno, że nie można wysiedzieć - mówi Marcin Szuszczewicz, pasażer spotkany na przystanku. Dlaczego kierowcy to robią? Zazwyczaj zostawiam otwarte tylko jedno wejście, ale ostatnio pewna staruszka tak silnie dobijała się do zamkniętych drzwi, że aż je wygięła - argumentuje Roman Sekuła, kierowca autobusu linii 107, który przy pl. Rodła stał z wszystkimi otwartymi drzwiami. Nigdy nie dogodzi się wszystkim, chociaż sam wolałbym je zamykać, bo wtedy mam cieplej w kabinie. Ale przecież wystarczy podejść do kierowcy i poprosić, a na pewno drzwi zamknie.
W umowach Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zawartych ze spółkami przewozowymi nie ma zapisów regulujących tę kwestię. Jedna ze spółek sama ją rozwiązała - w SPPK Police jest wewnętrzne wskazanie, żeby zimą w czasie postoju na pętli kierowcy otwierali tylko jedno wejście.
U nas nie ma takich przepisów, ale rozum podpowiada, żeby przy mrozach otwierać tylko jedne drzwi - mówi inż. Krzysztof Turczyn, z-ca dyr. ds. eksploatacji MZK. Uczulimy motorniczych, żeby zamykali pozostałe. To samo obiecali przedstawiciele SPA Klonowica i SPA Dąbie.

Opracowanie Andrzej Kulej, "Gazeta Wyborcza" 9 marca 2006 roku.

* * *

Most się wali Szczecin zapłaci. Fuszerka bez gwarancji

MINIMUM ćwierć miliona złotych kosztować będzie naprawa sypiącego się mostu nad Parnicą w Szczecinie. Przeprawa ma zaledwie trzy lata, a już (ze względów bezpieczeństwa) trzeba było ją zamknąć nie wiadomo na jak długo. Naukowcy z Politechniki Szczecińskiej twierdzą jednak, że przynajmniej na kilka miesięcy.
Z ekspertyzy wykonanej przez dr. inż. Janusza Hołowatego z Katedry Dróg i Mostów PS wynika, że uszkodzona jest skrzynia balastowa przęsła mostu. Jest na niej kilka pęknięć. Mają prawie 2 cm szerokości. Najdłuższa rysa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni, czyli około 7 m. I wciąż się powiększa. Gdyby władze miasta nie zdecydowały się na wstrzymanie ruchu, most mógłby się odkształcić. Nie wiadomo, co by się mogło dalej stać twierdzi dr Hołowaty. W takich sytuacjach uszkodzenia postępują lawinowo.
Dowiedzieliśmy się, że naprawa nie będzie skomplikowana. Problem w tym, że potrwa przynajmniej kilka miesięcy. Wiąże się to z zamknięciem ruchu nitki wjazdowej na przeprawę w kierunku portu i stoczni remontowej. Poza tym remont ten miasto będzie musiało wykonać za własne pieniądze minął już bowiem okres gwarancyjny. Zwykle na takie inwestycje daje się przynajmniej 3 lata gwarancji twierdzi naukowiec Politechniki Szczecińskiej. Moim zdaniem, rok to zdecydowanie za krótko.
Most był współfinansowany przez Bank Światowy, który zażyczył sobie taki, a nie inny czas gwarancyjny tłumaczy powody ustalenia tak krótkiego okresu gwarancyjnego Magdalena Wysznacka z Urzędu Miasta. Choć nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztować naprawa miasto jest na razie w fazie przygotowywania kosztorysu to będzie prawdopodobnie sfinansowana z budżetu miasta. Ocenia się, że całość (łącznie z projektem) będzie kosztować nie mniej niż 250 tys. zł.
Żeby nie doszło do tragedii, prace trzeba wykonać jak najszybciej. Uszkodzony balast 60-metrowego przęsła łącznikowego wciąż się obsuwa. Istnieje niebezpieczeństwo, że w końcu nie wytrzyma, rozkruszy się i spadnie. Trudno powiedzieć, jaka jest przyczyna pęknięcia przyznaje Janusz Hołowaty. Będziemy to wiedzieć dopiero wtedy, gdy rozbiorą balast. Z rysunków, które otrzymaliśmy, trudno coś wyczytać, bo niewiele na nich jest.
Wykonawcy ekspertyzy nie mają pełnej dokumentacji prawdopodobnie z powodu powstałych już w trakcie budowy zmian projektów. Naukowcy zwracają uwagę, że wjazd do portu zbudowano z myślą o mającej później powstać magistrali Nowogdańskiej. Most ma być w przyszłości przebudowany. Z tego powodu, ich zdaniem, konstrukcja jego przęseł jest zbyt lekka.
Wiadomo, że pierwsze pęknięcia na balastach zauważono już 3 lata temu tuż po oddaniu przeprawy do użytku. Były doraźnie naprawiane, ale rysy wciąż się powiększają. Dziś jest tak niebezpiecznie, iż trzeba było most zamknąć. 170-tonowy balast wymaga solidnej naprawy.

Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 8 marca 2006 roku.

* * *

Paraliż!

Zablokowane ulice, TIR-y ślizgające się w miejscu, autobusy z ponad godzinnym opóźnieniem - tak wyglądało wczoraj rano prawobrzeże Szczecina.
Setki mieszkańców Bukowego, Klęskowa pieszo szło w kierunku os. Słonecznego i Majowego na autobus. Dlaczego? Bo zima znowu zaskoczyła firmy, które biorą pieniądze za odśnieżanie.
Wyszłam na przystanek ok. godz. 7 rano - opowiada Marta Rospara, mieszkanka os. Bukowe. Autobusy nie jeździły w ogóle. A w okolicy pl. Kolorowych Domów utworzył się ogromny korek. Ludzie wyrwali w kierunku os. Słonecznego i Majowego - mówi kolejny mieszkaniec Bukowego. Tłum, jak na pielgrzymce. Musieli dojść do pętli na os. Słonecznym, co najmniej 2 km.
Kiedy ludzie zobaczyli wreszcie pierwszą piaskarkę, zaczęli klaskać - dodaje pan Jarosław, mieszkaniec prawobrzeża.
Sytuacja z drugiej strony Odry była mniej dokuczliwa. Komunikacja funkcjonowała z opóźnieniem, ale autobusy jeździły. Jagiellońską było ciężko przyjechać, brnęliśmy w zwałach śniegu i błota - mówi mieszkanka ul. os. Przyjaźni. Witkiewicza również była nie odśnieżona, podobnie jak Jana Bosko.
Drogi były nieodśnieżone, dlatego dochodziło do kolizji - mówi st. asp. Zenon Butkowski z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Wczoraj co prawda odnotowaliśmy już tylko 15 kolizji, ale dzień wcześniej prawie 50, w tym 3 wypadki.
Wiesław Pospieszyński, kierownik działu eksploatacji MPO w rozmowie z "Głosem” przyznał, iż opady śniegu między godziną 24 a 5.30 były tak intensywne, że 7 pługo-piaskarek, którymi dysponuje firma, nie było w stanie odśnieżyć wszystkich miejsc prawej części miasta. Śledziliśmy prognozy z kilku źródeł - dodaje. - Synoptycy nie podawali tak intensywnych opadów. Podobnych nie było już od lat.
Leszek Skibiński, prokurent firmy Remondis odpowiedzialnej za drożność lewej części Szczecina nie chciał wyjaśnić, dlaczego firma na czas nie odśnieżyła ulic. Nie powiem nic, dopóki nie poznam wyników kontroli - powiedział.
Magdalena Michalska, rzecznik ZDTiM
Mamy wiele zastrzeżeń do firm odpowiedzialnych za odśnieżanie, zwłaszcza do Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania odpowiedzialnego za prawobrzeżną część miasta. Zarówno na MPO, jak i Remondis nałożyliśmy kary po 5 tys. zł. Odstąpiliśmy też wczoraj od karania pasażerów, którzy mieli czasowe przekroczenia na biletach w związku z opóźnieniami komunikacji.

Opracowanie Piotr Jasina, "Głos Szczeciński" 8 marca 2006 roku.

* * *

Most nad Parnicą niebezpieczny. Zamknięty do odwołania

"USZKODZONY jest balast przęsła mostu" stwierdził w swojej ekspertyzie dr inż. Janusz Hołowaty z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej. Wykonał on opinię na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Badania dotyczyły zamkniętego tydzień temu mostu nad Parnicą prowadzącego do szczecińskiego portu i stoczni remontowej.
Dlaczego na moście wstrzymano ruch? Bo jest niebezpiecznie. Beton nie wytrzymuje i się kruszy. W każdej chwili może runąć w dół dowiedzieliśmy się od naukowców z politechniki. Ich zdaniem, przeprawę trzeba na jakiś czas zamknąć, bo może dojść do tragedii. Będę sugerował, by się nie spieszyć z oddaniem mostu do użytku przyznał dr inż. Hołowaty. Prowizorka tu nic nie da. Most trzeba naprawić tak, by już do sprawy więcej nie wracać.
Rys na konstrukcji mostu jest kilka. Mają prawie 2 cm szerokości w niektórych miejscach można w nie swobodnie wsadzić palec. Najdłuższa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni balastowej, czyli około 7 metrów. Dowiedzieliśmy się jednak, że naprawa nie jest skomplikowana. Miasto jednak będzie ją musiało wykonać za własne pieniądze most miał zaledwie roczną gwarancję!
Nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztować naprawa uszkodzeń. W ZDiTM nie umiano nam również odpowiedzieć na pytanie, jak długo most będzie zamknięty. Teraz bowiem musi powstać projekt naprawy i trzeba wyłonić wykonawcę. Ale to wszystko trwa. Wygląda więc na to, że tą przeprawą szybko kierowcy nie pojadą. To niezbyt pomyślna wiadomość. Most jest bowiem najkrótszą drogą do stoczni remontowej i portu. Korzystały z niej codziennie dziesiątki samochodów w tym ciężki sprzęt. Z ekspertyzy wynika, że uszkodzenie balastu mogło właśnie powstać w wyniku drgań spowodowanych nadmiernym ruchem. Przeprawa nad Parnicą powstała w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł.

Opracowanie lw, "Kurier Szczeciński" 7 marca 2006 roku.

* * *

Bez przejazdu do odwołania

Uszkodzenie balastu przęsła mostu nad Parnicą stwierdzili eksperci z Politechniki Szczecińskiej. Obiekt pozostanie zamknięty do czasu naprawy. Ze względu na procedury, to może potrwać.
Oddana do użytku w 2002 roku przeprawa została zamknięta w trybie natychmiastowym 24 lutego. Powodem było stwierdzenie pęknięć konstrukcji mostu, które mogłyby zagrażać bezpieczeństwu jego użytkowników. Najdłµższe pęknięcie miało 7 metrów.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zlecił ekspertom z Politechniki Szczecińskiej zbadanie mostu. Wczoraj przedstawili oni swoją ekspertyzę. Okazuje się, że uszkodzeniu uległ balast przęsła mostu. Przyczyną tego mogły być drgania.
Most będzie w dalszym ciągu zamknięty, bo jego eksploatacja mogłaby zagrażać bezpieczeństwu użytkowników - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Most musi zostać naprawiony.
To jednak może potrwać. Najpierw zgodnie z procedurą trzeba znaleźć firmę, która zaprojektuje naprawę, a później kogoś, kto ją wykona. Nie potrafię powiedzieć ile może to potrwać - przyznaje Magdalena Michalska.
Most miał rok gwarancji. Teraz za naprawę będzie musiał zapłacić ZDiTM. Konstrukcja zbudowana z pomocą pieniędzy z Banku Światowego za 23 mln zł miała ułatwiać dojazd do Portu i odciążać ruch.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 7 marca 2006 roku.

* * *

Most Parnicki zamknięty na dłużej

Przynajmniej kilka miesięcy nie będzie można wjechać do portu nową Przeprawą Parnicką. Zbudowany trzy lata temu most trzeba wyremontować.
Most wjazdowy do portu zamknięto w piątek 25 lutego po tym, jak podczas rutynowego objazdu specjaliści z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zauważyli pęknięcia. W ubiegłym tygodniu inż. Janusz Hołowaty z Politechniki Szczecińskiej przeprowadził ekspertyzę.
Zalecam wykonanie naprawy przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności - mówi Hołowaty. Niestety w trakcie budowy zmieniono nieco projekt mostu i nie mamy pełnej dokumentacji. Dopiero po zdjęciu części konstrukcji będzie można ocenić, co było przyczyną pęknięć.
Jak długo most będzie nieczynny? Musimy rozpisać przetarg na wykonanie dokumentacji remontowej, wyłonić wykonawcę zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Same procedury potrwają kilka miesięcy - mówi Magdalena Michalska, rzecznik ZDiTM-u.
Przeprawę Parnicką zbudowano w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł i była inwestycją realizowaną przez miasto i ówczesną Generalną Dyrekcję Dróg Publicznych. Nowy wjazd do portu zbudowano z myślą o mającym powstać na Ostrowie Grabowskim nowym terminalu kontenerowym. Wykonawcami przeprawy były Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku.

* * *

Szczecin przymierza berlińskie tramwaje

Stare, 20-letnie tramwaje chce kupić od Niemców szczeciński magistrat. Pierwszy "żółtek" ma przyjechać na testy już w marcu.
Szukamy używanych tramwajów, by zastąpić nimi najstarsze nasze wozy, natomiast Niemcy w związku z piłkarskimi mistrzostwami świata planują wymienić tabor w Berlinie na nowy - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
Chodzi o 20-23 przegubowe tramwaje typu Tatra KT4Dt należące do spółki Berliner Verkehrsbetriebe (BVG). Rozmowy o zakupie pojazdów już trwają. Prowadzone są w dwóch zespołach: technicznym i prawno-finansowym. Pierwszy zajmuje się dostosowaniem niemieckich wozów do szczecińskich realiów technicznych, drugi - sposobem zakupu i formą spłaty (nie wiadomo, ile tabor miałby kosztować; w budżecie Szczecina nie zaplanowano takiego wydatku).
Pierwszy tramwaj na testy może przyjechać jeszcze w marcu, jeśli sprawdzi się u nas, to dalsze kroki będą zależeć od magistratu - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
20-letnie berlińskie Tatry kilka lat temu były zmodernizowane w zakładach Simensa, więc u nas mogą pojeździć jeszcze przynajmniej kilkanaście lat. Obecnie średni wiek tramwajów w Szczecinie wynosi 24 lata. Używane KT4Dt mogłyby nieco poprawić kondycję szczecińskiego taboru.
Dzięki temu zakupowi moglibyśmy wycofać z eksploatacji wozy typu 102N, które mają już po 30 lat i są w bardzo złym stanie technicznym - mówi Turczyn.
W Szczecinie w szczycie jeździ 160 wagonów. Nowy kosztuje ok. 2 mln zł. Miasto dostało co prawda dofinansowanie unijne na zakup sześciu nowych wagonów, ale zostaną one jednak zbudowane dopiero pod koniec 2007 r.

Opracowanie mpr, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku.

* * *

Autostrada A6 - Wiadukt potną plasterek po plasterku

Rozbiórka autostrady rozpoczęła się w październiku. Na pierwszy ogień poszła nitka południowa, którą jedzie się od granicy w Kołbaskowie w stronę morza. Rozbierany jest prawie ośmiokilometrowy odcinek od Klucza do Kijewa. Jest na nim aż 14 mostów i wiaduktów.
12 z nich rozkuto, przedostatni - nad ul. Smoczą, mostowcy wysadzili w powietrze za pomocą ładunków wybuchowych. Do rozbiórki pozostał ostatni, za to największy, nad ul. Chłopską. Ma 240 m długości i 25 m wysokości.
Ze względu na bliskość budynków nie można go rozkuć ani zdetonować - mówi Waldemar Tomaszewski, kierownik robót mostowych z firmy Budimex-Dromex. Tniemy go więc na kawałki o szerokości 2 m i za pomocą dźwigu zdejmujemy kawałek po kawałku. Każdy taki kawałek żelbetowej płyty o grubości 30-45 cm waży ponad 20 ton. W poniedziałek rozpoczęto demontaż.
Wiadukt jest pocięty aż do trzeciego przęsła. Cały powinien być rozebrany do końca marca - mówi Tomaszewski. Oprócz płyty nośnej rozebrana zostanie część filarów - po 2 m od góry. Potem zostanie na nich odbudowany nowy wiadukt.
Operacje jest konieczna, bo stan obecnego wiaduktu jest bardzo zły - mówi Tomaszewski. - Płyta jest popękana, a w przyszłości ma to być droga, po której będzie można jeździć z prędkością 130 km na godz. Będą tędy jeździły ciężkie samochody, a ruch z roku na rok będzie wzrastał.
Obecnie ruch w obie strony odbywa się północną nitką autostrady wcześniej służącą tylko tym, którzy jechali w stronę Kołbaskowa. Tak ma być jeszcze cztery miesiące. W tym czasie - zgodnie z harmonogramem inwestycji - południowa jezdnia powinna być przebudowana wraz z wszystkimi zdemontowanymi wiaduktami i mostami. W sierpniu ruch ma być przerzucony na nowo zbudowaną jezdnię, a do remontu pójdzie ta, po której jeździmy obecnie. Podobnie jak na jezdni południowej nitka północna ma 14 mostów i wiaduktów i wszystkie mają być rozebrane technologią taka samą jak sąsiednie.
Autostrada oznaczona u nas symbolem A6 to tzw. Berlinka zbudowana zgodnie z koncepcją sieci autostrad Adolfa Hitlera. Powstała w latach 1934-1936. Po niemieckiej stronie "Berlinka" też jest od kilkunastu lat remontowana. W najgorszym stanie jest kilkunastokilometrowy fragment tuż przed granicą. My w latach 90. przebudowaliśmy odcinek od granicy w Kołbaskowie do węzła Klucz. Budowa 7,7 km nowej autostrady ma kosztować 114 mln 219 tys. zł i zakończy się w sierpniu 2007 r. Jest już projekt przebudowy kolejnego odcinka: od Kijewa do węzła Rzęśnia, gdzie jest rozjazd na Gdańsk, Świnoujście i Chociwel.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 6 marca 2006 roku.

* * *

Tramwaje przyjadą jesienią?

W Październiku mogą się pojawić w Szczecinie używane tramwaje z Niemiec. To jeden z efektów rozmów na najwyższym szczeblu, które odbyły się w szczecińskim magistracie.
Szefostwo berlińskiej spółki BVG spotkało się z wiceprezydentem Andrzejem Grabcem, przedstawicielami naszego wydziału i kierownictwem MZK - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Ustaliliśmy, że nie chodzi o jednorazowy zakup używanego taboru, ale o długofalową współpracę.
Prace rozpoczęty już dwa zespoły. Pierwszy - techniczny - ma ocenić wagony, które Szczecinowi chce odstąpić berliński przewoźnik. W tym celu m.in. przynajmniej jeden wagon może jeszcze w marcu przyjedzie na testy. Wstępne analizy prowadzi już także zespół prawno-finansowy. Jeśli zespół techniczny pozytywnie oceni tabor, ta grupa zajmie się finalizowaniem umowy i ustaleniem zasad płatności.
Dziś trudno powiedzieć, czy zapłacimy jednorazowo, czy w ratach - mówi M. Przepiera. Może uda się wynegocjować jakiś inny wariant. Na razie wiadomo, że staramy się o 20-23 przegubowe wagony tatra, które zostały wyremontowane przez „Siemensa".
Współpraca z Niemcami ma też posłużyć wymianie doświadczeń. Podmioty komunikacyjne we wschodnich landach jeszcze kilkanaście lat temu były na podobnym poziomie i zasadach finansowania, jak polskie firmy dziś. Dzięki zjednoczeniu Niemiec wykonały duży krok naprzód. Może w Berlinie właśnie znajdzie się recepta dla szczecińskiego MZK, który samodzielnie nie jest w stanie odnowić taboru i utrzymać całej infrastruktury. Miasto dopuściło się bowiem wieloletnich zaniedbań, które teraz ciężko będzie nadrobić.
Po sprowadzeniu jesienią używanych tatr będzie można rozpocząć rozmowy o kolejnych zakupach - może w 2007 r. uda się sprowadzić kilka używanych wagonów niskopo-dłogowych. Szczecin jest chyba jedynym dużym miastem w Polsce, które nie ma takiego taboru.

Opracowanie ToT, "Kurier Szczeciński" 3 marca 2006 roku.

* * *

Poprawki na 103

W „Kurierze Szczecińskim" z 10 stycznia w rubryce „Od Czytelników" zamieściliśmy skargę mieszkanki gminy Police na funkcjonowanie autobusowej linii 103. Zareagowały na nią władze Polic i ma być lepiej.
Czytelniczka skarżyła się na to, że autobus linii 103, którym dojeżdża z Tanowa do pracy w centrum Szczecina, bardzo często się spóźnia. W efekcie ucieka jej tramwaj linii 1 i nie dociera na czas do firmy. A najgorzej jest w soboty i niedziele.
Zwróciliśmy się w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie - mówi Elżbieta Majdańska, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Gminy w Policach. Odpowiedzieli nam, że podjęli działania zmierzające do usprawnienia połączenia autobusowo-tramwajowego dla linii nr 103, 1 i 9 na pętli Głębokie.
Przeprowadzili badania liczby pasażerów oraz czasów przejazdów dla po szczególnych linii i okazało się, że zmiany są potrzebne. Zostaną wpro wadzone w czerwcu, wraz z letnimi rozkładami jazdy.

Opracowanie (jps), "Kurier Szczeciński" 3 marca 2006 roku.

* * *

Postrach dłużników

Nie sąd ani komornik, ale Krajowy Rejestr Długów stał się największym postrachem dłużników w Szczecinie.Od wczoraj o groźbie trafienia na "czarną listę” przypominają gapowiczom naklejki w tramwajach i autobusach.
Odkąd ZDiTM ogłosił, że najbardziej oporni w płaceniu kar gapowicze będą trafiać na listę KRD, ściągalność mandatów za jazdę bez biletu wzrosła o 40 proc. W Szczecinie do KRD trafiło już ponad dwudziestu gapowiczów. Rekordzista ma nie zapłacone 33 mandaty na sumę 3 tys.zł. Największa wpłata liczyła 1220 zł - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Ale i tak gapowicze zalegają nam 7 milionów złotych.
Skuteczna broń
Straszak okazał się na tyle skuteczny, że ZDiTM postanowił pójść za ciosem. Od wczoraj w szczecińskich tramwajach i autobusach pojawiły się naklejki informujące, co grozi gapowiczom, gdy nie zapłacą kary.
Od przyszłego tygodnia logo KRD umieszczone będzie także na biletach komunikacji miejskiej. Znajdą się na nich napisy: "Gdy mnie kasujesz lub bilet okresowy kupujesz, w KRD nie figurujesz” oraz "Utrudniamy życie dłużnikom”.
Umieszczenie naklejek w autobusach to inicjatywa KRD, my natomiast wymyśliliśmy nadruki na biletach - stwierdza Michalska.
Lokatorzy w rejestrze
Na listę Krajowego Rejestru Dłużników trafić coraz łatwiej. Umowy z KRD podpisują kolejne szczecińskie spółdzielnie. Wkrótce do rejestru trafią najwięksi dłużnicy Szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
To stanie się lada dzień - mówi Władysław Gadomski, zastępca prezesa ds. nieruchomości i przekształceń własnościowych SSM. Mamy z dłużnikami ogromny problem. Zaległości czynszowe wynoszą około 10 procent wszystkich należności z tego tytułu. Utrata wiarygodności finansowej czy możliwości wzięcia nawet niewielkiego kredytu, powinna być skutecznym narzędziem w walce z dłużnikami.
Kredytu nie dostaniesz
Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów, przyznaje, że upublicznienie danych osób, które są dłużnikami, jest coraz częściej stosowane przez firmy i instytucje.
Niewątpliwie jest to łatwiejszy, wygodniejszy i skuteczniejszy sposób na walkę z dłużnikami niż np. sąd - mówi Kulik. - Wiadomo, jak wygląda procedura sądowa. Ciągnące się latami procesy, które nie wiadomo jak się skończą. Upublicznienie danych dłużnika skutkuje natychmiast. Z naszej bazy korzysta wielu przedsiębiorców. Każdy kto trafi do rejestru ma więc problemy ze skorzystaniem z usług finansowych, telekomunikacyjnych czy wynajmem lokali.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 2 marca 2006 roku.

* * *

Krajowy Rejestr Długów nasila akcję przeciwko gapowiczom

Wykrywacze gapowiczów pojawiły się wczoraj w szczecińskich autobusach i tramwajach. Mowa nie o zaawansowanych technicznie urządzeniach, lecz o akcji propagandowej Krajowego Rejestru Długów
Rejestr wydrukował na swój koszt pięć tysięcy naklejek, które od wczoraj są rozlepiane przy kasownikach. Głównym ich elementem jest humorystyczny rysunek autorstwa Szczepana Sadurskiego. Przedstawia pasażera autobusu, który przechodzi przez bramkę z logo Krajowego Rejestru Długów i napisem "Wykrywacz gapowiczów". Bramka wydaje sygnał "piiip", a przyglądający się temu uśmiechnięci szeroko kontrolerzy komentują: "Teraz żaden się nie prześlizgnie".
Akcja ma nakłonić do spłaty długu tych, którzy nie płacili mandatów za przejazd bez biletu oraz zwiększyć sprzedaż biletów - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
ZDiTM podpisał umowę z KRD w grudniu ubiegłego roku. Dzięki temu każdy gapowicz, którego zaległości sięgają co najmniej 200 zł, może trafić na publikowaną w internecie listę dłużników. Zanim to nastąpi, ZDiTM informuje dłużnika, że ma zaległości do spłacenia. Jeśli gapowicz nie zareaguje w ciągu 30 dni, może trafić na "czarną listę" KRD. Pierwszych gapowiczów wpisano przed tygodniem. Codziennie lista wydłuża się o kilka lub kilkanaście nazwisk.
Co - poza wstydem - może to oznaczać?
Dostęp do przeglądania listy dłużników mają banki, firmy pośrednictwa ratalnego, firmy leasingowe, operatorzy telefonii komórkowej czy telewizji kablowych - mówi Andrzej Kulik, rzecznik KRD. Osoba znajdująca się w rejestrze może mieć kłopoty z otrzymaniem kredytu, otrzymać większe oprocentowanie, czy stracić możliwość kupna telefonu. Informacje o tym, że za zaległości można trafić do KRD, zazwyczaj mobilizują dłużników.
Liczba opłaconych mandatów wzrosła w tym roku o 40 proc. - mówi Kuc. Jeden z zalegających nam dłużników wpłacił 1200 zł. Mama za syna zapłaciła 550 zł za pięć przejazdów na gapę w ciągu jednego miesiąca.
Kontrolerzy mówią, że coraz częściej zdarza się, że w pełnym tramwaju wszyscy pasażerowie mają bilety. Wcześniej takie przypadki były rzadkością. Są jednak oporni, którym nawet KRD niestraszny. Takich osób od października 2004 do października 2005 r. jest 2611.Rekordzistka 31 razy nie zapłaciła za przejazd. Jej dług wynosi 3400 zł.
Nawet jej nie wpiszemy na listę, jeśli zadeklaruje chęć spłaty w ratach i zacznie je regulować - zapewnia Kuc. Naszym celem nie jest to, by lista była jak najdłuższa, wręcz przeciwnie - dodaje Kulik. Staramy się jednak maksymalnie utrudnić życie tym, którzy uporczywie nie płacą za usługi.
Identyczne ulotki, jakie pojawiły się w szczecińskich autobusach i tramwajach, trafią do kilku innych miast, które podpisały umowy z KRD.
Zaległości za niezapłacone mandaty w latach 2004-2005 wynoszą 7 mln zł. Długi za lata 1996-2001 to kolejne 5 mln zł. W latach 2001-2004 szczecińskich pasażerów kontrolowała zewnętrzna firma Renoma i ZDiTM nie windykuje tych należności.

Opracowanie Mariusz Rabenda, "Gazeta Wyborcza" 1 marca 2006 roku.

* * *

Wojna z gapowiczami

"Totalna wojna z gapowiczami” - naklejki o takiej treści zawisną dziś w szczecińskich tramwajach i autobusach. Mają skłonić dłużników do zapłaty zaległych mandatów za jazdę bez biletu.
Kilka tygodni temu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego podpisał z Krajowym Rejestrem Długów umowę. Teraz każdy, kto zalega z zapłaceniem mandatów za jazdę na gapę, może trafić do KRD.
Dla gapowiczów oznacza to spore kłopoty. Każdy, kto znajduje się na takiej liście, będzie miał utrudniony dostęp np. do zakupów na raty, wzięcia kredytu, wynajmu lokali. Nazwisko dłużnika istnieje w rejestrze 10 lat, chyba że wcześniej zapłaci on zaległe kary.
ZDiTM wspólnie z KRD chce działać prewencyjnie. Dlatego od dzisiaj w szczecińskich tramwajach i autobusach pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego będą naklejać nalepki.
W Olsztynie akcja przyniosła znakomite efekty. Również w Szczecinie informacje o groźbie wpisania gapowiczów do KRD wywołały masowe wpłacanie zaległych kwot. Niektórzy regulują należności nawet za kilka mandatów.

Opracowanie ste, "Głos Szczeciński" 1 marca 2006 roku.

* * *

Most nadal zamknięty

Ponad 23 miliony złotych kosztowała budowa przeprawy nad Parnicą. Zaledwie 3 lata po oddaniu mostu do użytku, trzeba było go zamknąć z powodu fatalnego stanu. Połowę sumy na budowę mostu pochodziły ze środków miasta. Na drugą połowę wyłożył Bank Światowy. Budowa trwała 2 lata i zakończyła się w listopadzie 2002 roku.
Mimo iż most jest nowy, w ostatni piątek go zamknięto. Powodem okazały się wady konstrukcyjne przeprawy. Na konstrukcji pojawiło się kilka rys, z których najdłuższa ma 7 metrów. Przeprawa zagrażała bezpieczeństwu korzystających z niej kierowców.
Gwarancja na przeprawę skończyła się w listopadzie 2003 roku, czyli dokładnie rok po oddaniu go do użytku. Jak poinformował nas Urząd Miasta, gwarancję wydano zgodnie z przepisami instytucji finansującej, czyli Banku Światowego.
Mostem zajmują się obecnie naukowcy z Politechniki Szczecińskiej. Badają, jak doszło do wystąpienia wad konstrukcyjnych i jak można je naprawić. Potem trzeba oszacować ile będzie kosztowała remont.

Opracowanie ste, "Głos Szczeciński" 1 marca 2006 roku.


* * *

Prasa informuje - luty

* * *

Nie chcą jechać!

Po siedmiu miesiącach można znów pojechać ul. Krzywoustego. Jest węższa niż była, nie można wzdłuż niej parkować, a wczoraj mało kto chciał nią jechać.
Przed godz. 10 wstrzymane zostały tramwaje, które od października jeździły przez Krzywoustego. Pasażerowie czekali, aż zakończy się uroczystość otwarcia arterii. Kilkanaście minut po godz.10 prezydent Jurczyk przeciął wstęgi i ruch ruszył. Pierwszy przejechał autobus komunikacji, auta jechały niemrawo. Kilkadziesiąt minut po otwarciu kierowcy zaczęli kląć na czym świat stoi. Na pl. Zwycięstwa tworzyły się korki, kierowcy zajeżdżali sobie drogę. Policja ustawiła zapory rozdzielające pasy do jazdy w różnych kierunkach.
Bo dochodziło do sytuacji kolizyjnych - mówi aspirant Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego ze szczecińskiej drogówki. Co się stało? kto to wymyślił? znów coś pozmieniali - denerwował się kierowca opla. Całe centrum zawalone, dziesięć minut jadę od Bramy Portowej.
Stała się rzecz przedziwna, o godz. 16 na Krzywoustego w stronę placu Kościuszki widzieliśmy jedynie kilka aut. Wszyscy kierowcy chcieli skręcać w Kopernika, ustawiali się na dwóch lewych pasach. Mało kto decydował się z pl. Zwycięstwa jechać na wprost w stronę pl. Kościuszki.
Kierowcy najwidoczniej nie chcą korzystać z ul. Krzywoustego i uparli się jeździć przez Kopernika - tłumaczy Janusz Mila. To wynika z przyzwyczajeń, które muszą zniknąć. Z doświadczenia wiem, że to potrwa 2 - 3 dni.
Oprócz pl. Zwycięstwa, blokowała się al. Niepodległości, aż do pl. Żołnierza, zablokowana była ul. Obrońców Stalingradu, dochodząca do niej Śląska, a także Jagiellońska. Nawet lewy pas na pl. Żołnierza od Trasy Zamkowej był zastawiony ok. 16 do pl. Hołdu Pruskiego. Pusta była al. Wojska Polskiego.
Wczoraj po raz pierwszy samochody i tramwaje jeździły wspólnie po lewym pasie jezdni.
Przejechałem pierwszy raz od pl. Kościuszki bez problemu - relacjonuje Paweł Pertek, motorniczy z "siódemki”. - Przejechałem bez zatrzymywania się na światłach aż do pl. Kościuszki. Zielona fala działa jak należy. Samochody na torach drogi mi nie zajeżdżały. Nie mogę narzekać.

Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński" 1 lutego 2006 roku.


* * *

Krzywoustego nareszcie czynna. Korek z niedowierzania. Polubimy Krzywoustego?

Dokładnie kwadrans po godz. 10 otwartą chwilę wcześniej ul. Krzywoustego przejechał pierwszy autobus. Za nim pojechały inne samochody, ale niedużo. Jeszcze długo na pl. Zwycięstwa samochody ustawiały się po staremu w kierunku objazdu do ul. Narutowicza. Utworzył się korek. Trudno było przejechać przez Bramę Portową. Minęło dużo czasu, zanim kierowcy zorientowali się, że ul. Krzywoustego po siedmiu miesiącach modernizacji już jest przejezdna.
Po siedmiu miesiącach modernizacji znów można przejechać całą ulicą Krzywoustego! W tę dobrą wiadomość kierowcy długo nie mogli uwierzyć i jeszcze kilka godzin po otwarciu na pl. Zwycięstwa tworzyły się korki w kierunku objazdu do ul. Narutowicza. Ulica Krzywoustego została wczoraj otwarta tuż po godz. 10. Chwilę wcześniej, na pl. Kościuszki wyłączono sygnalizację świetlną. Kierowcy mieli więc spory kłopot z przejechaniem przez skrzyżowanie. Nawet po otwarciu ul. Krzywoustego samochody jadące od strony Turzyna skręcały w prawo (w al. Piastów) najwyraźniej nie dowierzając nowym znakom. Podobnie było na Bramie Portowej i pl. Zwycięstwa.
Mimo udrożnienia ul. Krzywoustego natychmiast utworzył się tam korek. Trudno było wjechać na skrzyżowanie z al. Niepodległości. Kłopoty były również z opuszczeniem placu w okolicach kościoła garnizonowego. A samą Krzywoustego początkowo jeździło niewiele aut. Kierowcy długo omijali odremontowaną i na wczorajszą uroczystość otwarcia, wypucowaną arterię.
Prezydent Szczecina przeciął wczoraj wstęgę na ulicy o godz. 10. Po krótkim przemówieniu, w którym podkreślił, że bardzo mu zależy na budowaniu jak największej liczby dróg w Szczecinie, wydał polecenie włączenia sygnalizacji świetlnej. Chwilę później wjechał na ul. Krzywoustego pierwszy samochód autobus linii 75. Nie zatrzymał się, tak jak zwykle, przy barze RAB. Jego przystanek został przeniesiony w pobliże pl. Kościuszki pojazd zatrzymuje się w specjalnie wybudowanej zatoczce. To nie jedyne udogodnienie dla kierowców. Ruch będzie płynniejszy również dzięki tzw. prawoskrętom, czyli dodatkowym jezdniom przeznaczonym dla samochodów skręcających w prawo i zakazowi skrętu w lewo w ul. Królowej Jadwigi i ul. Bogusława X. Z obu przecznic też nie można skręcać w lewo w ulicę główną.
Modernizacja ulicy od pl. Kościuszki do pl. Zwycięstwa kosztowała ponad 16 mln zł. Jezdnia ma nadal po dwa pasy w obu kierunkach, a tramwaj jeździ środkiem arterii. Na całej długości obowiązuje zakaz zatrzymywania i postoju. Na poszerzonych chodnikach projektanci znaleźli też miejsce na drzewa i krzewy trawa zostanie zasiana dopiero wiosną. Z powodu zimna wykonawca nie zdążył też na czas ułożyć części chodników. Bruk zostanie położony, jak tylko zrobi się cieplej.
Szczecinian czekają zaś kolejne roboty drogowe. W planach miasta jest budowa kolejnych odcinków obwodnicy śródmiejskiej, ulic Dąbskiej i Niedźwiedziej oraz modernizacja Autostrady Poznańskiej.

Opracowanie Artur Ratuszyński, Leszek Wójcik "Kurier Szczeciński"
1 lutego 2006 roku
.

* * *

Nowy od transportu

Szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego poszukuje wicedyrektora ds. transportu miejskiego. Obecny odchodzi na emeryturę. Chętni na jego fotel mają czas na zgłaszanie swych kandydatur do 13 lutego.
Wieloletni wicedyrektor ZDiTM odpowiedzialny za transport miejski - Zbigniew Wicik żegna się ze swą firmą. Wicik pół życia zajmował się tramwajami i autobusami. Był także ostatnim dyrektorem Zarządu Komunikacji Miejskiej w Szczecinie przed zmianą struktury zarządzania komunikacją, która przyniosła likwidację ZKM-u.
Jego następca będzie odpowiadał za zarządzanie i planowanie transportu miejskiego, nadzorował stan przystanków i pilnował działalności „kanarów". Do jego obowiązków będzie należała organizacja letniego i zimowego oczyszczania ulic.
ZDiTM chce, by nowy zastępca był z wykształcenia ekonomistą lub inżynierem specjalizującym się w transporcie. Musi mieć co najmniej 10 lat stażu pracy, z czego minimum dwa na stanowisku kierowniczym. Oprócz umiejętności organizacji i zarządzania oraz standardowego ostatnio w Szczecinie wymogu wysokiej kultury i taktu nowy wice powinien się wykazać umiejętnością szybkiego i precyzyjnego analizowania sytuacji.

Opracowanie (ArR) "Kurier Szczeciński" 1 lutego 2006 roku.

* * *

Krzywoustego udrożniona

Trzeba było podokładać czasu przejazdu na głównych ciągach pl. Zwycięstwa, by rozładować korki po włączeniu ulicy do ruchu.
Wczoraj o godz. 15 pl. Zwycięstwa wyglądał całkiem inaczej niż w dniu otwarcia we wtorek. Na czerwonym świetle u zbiegu ulic Krzywoustego, Wojska Polskiego i Kopernika czekało najwyżej po kilka samochodów. Także z al. Niepodległości na Bramę Portową można było wjechać na jednym cyklu świateł.
Co sprawiło, że centrum już się nie korkuje?
Jeszcze we wtorek wydłużyliśmy o osiem sekund zielone światło dla pojazdów jadących z al. Niepodległości w ul. 3 Maja - mówi Janusz Mila, specjalista od inżynierii ruchu w drogówce.
W środę przed południem potwierdziło się, że nie ma to złego wpływu na przepustowość pl. Zwycięstwa. Trzeba było tylko zmienić czasy na sterownikach regulujących ruch przy kościele garnizonowym. Okazało się, że receptą na korek w tym miejscu było wydłużenie czasu przejazdu na lewoskręcie z pl. Zwycięstwa w ul. Kopernika - mówi Mila. Okazuje się, że ten kierunek jazdy zyskał w czasie remontu sporą popularność.
Zielone światło na tym lewoskręcie świeci się dłużej - 25 sekund, a nie jak wcześniej 14. Dodatkowy czas wygospodarowano kosztem skrócenia czasu wjazdu na skrzyżowanie tramwaju.
To był strzał w dziesiątkę. Ruch na krzyżówce stał się płynny. Na samej Krzywoustego i rano, i w popołudniowym szczycie nie było problemów z przejazdem. Dzięki zielonej fali można przejechać wyremontowaną ulicę bez zbytniego pośpiechu.
Uważać muszą tylko jadący lewym pasem od strony pl. Kościuszki, bo tuż za wysepką na jezdnię wjeżdża tramwaj, który zazwyczaj porusza się wolniej niż auta. Problemy pojawiają się także, gdy np. klient chce wysiąść z taksówki. Zatrzymuje się ona wówczas na jezdni, blokując prawy pas ruchu.
Nie wszyscy pamiętają o zakazie skrętu w lewo z bocznych ulic w Krzywoustego. O godz. 9 rano audi jadące od pl. Kościuszki wjechało w podwórko z lewej strony drogi przed barem Rab. Natychmiast ruszył za nim radiowóz z włączonym sygnałem.
Sławomir Pyzio
Mieszkam przy ul. Bogusława, ale przy Krzywoustego mam sklep. Zazwyczaj przed nim parkowałem. Teraz nie mam gdzie. To spora uciążliwość. Poza tym jestem raczej zadowolony. Szersze, wygodniejsze chodniki mogą przyciągnąć klientów. Zastanawiam się tylko, jak będzie z dostawami do sklepów. Nie wszyscy mogą przywozić towar nocą, a w ciągu dnia stawać tu nie wolno.
Grzegorz Czumaj
Pierwszy raz po przebudowie przejechałem tę ulicę i raczej mi się podoba. Jechałem od strony pl. Kościuszki, całą ulicę pokonałem płynnie, nie zatrzymując się na żadnych światłach. Nawierzchni przed i po remoncie nie ma co porównywać. Z oceną nowej ulicy poczekam jednak do czasu, aż więcej aut będzie tędy jeździć.
Elżbieta Kwiatkowska
Kiedyś pracowałam w zakładzie krawieckim przy ul. Krzywoustego. Dla kierowców jest ona teraz na pewno wygodniejsza, bo równa. Nie wiem jak dla pieszych, bo jeszcze nie spacerowałam po niej. Uważam jednak, że umieszczenie przystanków przy Bramie Portowej, a następnych dopiero przy pl. Kościuszki jest błędem. Ludziom nie będzie się chciało chodzić pieszo do usytuowanych pośrodku ulicy sklepów.
Jarosław Kozłowski
Jestem instruktorem nauki jazdy i pierwszy raz - z ciekawości - wybrałem się z kursantką na nową ulicę. Oznakowanie jezdni jest czytelne. Pozytywne jest też to, że nie można parkować. Wcześniej stojące auta blokowały ruch. Było niebezpiecznie. Zaskakująca jest ta sytuacja z lewym pasem, na którym można spotkać tramwaj. Może na nim dochodzić do kolizji.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 1 luty 2006 roku.

* * *

Wojna nerwów?

Po trzech nieudanych próbach są kolejne przetargi na obsługę miejskich linii autobusowych. Prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego już zapowiada protest.
Właśnie pojawiło się ogłoszenie o przetargu. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce podpisać umowy tylko na rok. Jednym z oficjalnych powodów takiej decyzji jest badanie komunikacji miejskiej w Szczecinie, które trwa od kilku miesięcy. Jego efektem mogą być zmiany w komunikacji.
Nowe postępowanie budzi kontrowersje, bo ZDiTM linie szczecińskie (tak jak to było dotychczas) podzielił na dwa pakiety. Tymczasem linie łączące Szczecin z Policami podzielono na osiem części - dopuszczona została więc możliwość walki o każdą z nich z osobna.
Jest założenie, by spróbować wprowadzić konkurencję - tłumaczył nam wczoraj Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM.
Na pytanie, dlaczego tylko na liniach polickich, dyrektor odpowiedział: - Bo konkurencję trzeba wprowadzać stopniowo.
Przypomnijmy, że poprzedni przetarg unieważniono tłumacząc, że miasto ma za mało pieniędzy.
Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, które złożyło wówczas ofertę na tzw. linie polickie, zaskarżyło tę decyzję do Urzędu Zamówień Publicznych. Arbitrzy UZP nie znaleźli podstaw do unieważnienia, nakazali ponowne rozpatrzenie ofert i wybranie najlepszej. SPPK apelowało, by miasto umowę podpisało. Jednak ZDiTM oddał sprawę do sądu. Andrzej Markowski, prezes SPPK, od początku tłumaczył, że ceny, które zaproponował, zapewniają m. in. kupowanie nowych autobusów.
Spółki autobusowe "Klonowica” i "Dąbie”, które obsługują dziś linie szczecińskie należą w całości do miasta. W SPPK miasto jest mniejszościowym udziałowcem, ma niecałe 31 proc. udziałów.
Andrzej Markowski, prezes SPPK
Podział na poszczególne linie jest dla mnie, delikatnie mówiąc, niezrozumiałym zachowaniem ZDiTM. Dotychczas były trzy grupy linii i układ funkcjonujący od lat stworzony przez miasto. Podział linii policki odbieram jako nieudolną próbę ukarania SPPK za chęć doprowadzenia do normalności w szczecińskiej komunikacji i za przestrzeganie prawa. Miasto i ZDiTM myśli, że się wystraszę. Odwołaliśmy się w przypadku poprzedniego przetargu, ponieważ wierzymy, że prawo jest po naszej stronie. Postępowanie ZDiTM jest, moim zdaniem, niezgodne z prawem o zamówieniach publicznych. Układ obecnych specyfikacji jest taki, że część obsługiwanych przeze mnie kursów linii nr 63 zostało przeniesione do innej grupy. Tymczasem trwa postępowanie odwoławcze, nie jest nawet znana data rozprawy, a do czasu rozstrzygnięcia ZDiTM nie może podpisać umowy. To wynika z art. 182 prawa o zamówieniach publicznych. Oprotestuję ten przetarg.
Andrzej Grabiec, wiceprezydent Szczecina
Linie zostały podzielone bo jest prawdopodobieństwo, że cena wozokilometra zaoferowana na cały pakiet byłaby zbyt duża. Może przy obecnym rozwiązaniu ceny będą zróżnicowane, może liniami zainteresuje się ktoś nowy, może zostanie wprowadzona odrobina konkurencji. Jako zlecający przewozy mamy ograniczone możliwości finansowe. Spółka policka nie jest spółką, jak dwie pozostałe, które w całości należą do miasta, możliwości wpływania na nią są niewielkie, mogłoby się okazać, że cena byłaby zbyt duża, a kolejny przetarg unieważniony. W innych spółkach są możliwości reagowania i rozmów z zarządem i radą nadzorczą, chociażby dlatego, że należą do miasta i zostały powołane do świadczenia usług na rzecz miasta. Myśleliśmy nad rozbiciem wszystkich szczecińskich linii, ale to mogłoby spowodować zainteresowanie tylko najbardziej atrakcyjnymi spośród nich.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński", 2 luty 2006 roku.

* * *

Jak ma wyglądać Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki

Koła zabuksowały, posypały się iskry, wagon wyrwał do przodu, widzowie pierzchli z toru - tak wyglądał pierwszy raz wiceprezydent Anny Nowak za korbami zabytkowego tramwaju. Pretekstem do tramwajowej przejażdżki była prezentacja planów działalności Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki.
Muzeum działa oficjalnie od 1 stycznia, ale pierwszych zwiedzających przyjmie najwcześniej za trzy lata. Do tego czasu stara zajezdnia przy ul. Niemierzyńskiej ma zostać za 12 mln zł przystosowana do potrzeb muzealnych. W dawnym budynku biurowym zajezdni mają z kolei zostać ulokowane organizacje pozarządowe.
To muzeum było naszym marzeniem - mówił podczas wczorajszej prezentacji Robert Łubiński, prezes Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. To właśnie STMKM wpadło na pomysł wykorzystania zamkniętej w 2004 r. zabytkowej zajezdni na potrzeby muzeum.
Jak placówka będzie wyglądać po remoncie? Dyrektor muzeum Stanisław Horoszko zapowiada, że w głównej hali prezentowane będą stare tramwaje i pojazdy. W prawej nawie (patrząc od strony ulicy) znajdą się sale na mniejsze eksponaty. Lewa część przeznaczona zostanie na warsztaty, magazyn i pomieszczenia socjalne. Przed zajezdnią, po lewej stronie placu, pod zadaszeniem ulokowana zostanie ekspozycja największych eksponatów (w tym wieży czołgu Pantera odnalezionej kilka lat temu koło Dziewoklicza).
Na terenie muzeum, w schronie przeciwlotniczym, prezentowane będą militaria zebrane przez szczecińskich archeologów-amatorów na podmiejskich polach bitewnych.
To będzie wyjątkowe miejsce - mówiła wiceprezydent Anna Nowak.
Muzeum Techniki i Komunikacji to na dodatek unikat. Dzięki zachowaniu połączenia z siecią tramwajową sprawne tramwaje-eksponaty będą mogły wyjeżdżać na wycieczki z turystami. Na taką właśnie krótką wyprawę uczestnicy wczorajszego spotkania wybrali się dwoma zabytkowymi tramwajami. Pierwszy z nich - wagon Bremen z 1926 r. - początkowe kilka metrów poprowadziła Anna Nowak. Znany szczeciński motorniczy Roman Mirek (ubrany w historyczny mundur) najpierw wytłumaczył pani prezydent, do czego służą poszczególne korby i jak należy się z nimi obchodzić. Lekcja, choć krótka, dała piorunujący efekt: koła tramwaju zabuksowały, posypały się iskry, wagon wyrwał do przodu, a widzowie pierzchli z toru.
Po tej przygodzie do tramwaju mogli wsiąść pozostali uczestnicy prezentacji (kto się nie zmieścił, wsiadał do liczących pół wieku wagonów typu N). Krótka wycieczka na pętlę w Lasku Arkońskim zakończyła się małym bankietem w siedzibie Officyny przy ul. Lenartowicza. Po remoncie zajezdni kolejne pieniądze mają zostać przeznaczone na połączenie Officyny z zapleczem muzeum. W przyszłości całość ma stanowić jeden kompleks muzealno-kulturalny.
Cały piękny plan może lec w gruzach, jeśli miasto nie dostanie pieniędzy z jednego z norweskich funduszy pomocowych dla nowych krajów Unii. Magistrat ubiega się o sfinansowanie przez fundusz aż 85 proc. inwestycji. Decyzja o przyznaniu (lub nie) pieniędzy zapadnie w połowie roku.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr "Gazeta Wyborcza" 03-02-2006 roku.

* * *

Gdzie staną nowe sygnalizatory świetlne

2,6 mln zł wyda w tym roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na postawienie sygnalizacji świetlnej na czterech szczecińskich skrzyżowaniach.
Chodzi o nowe światła w następujących miejscach: u zbiegu ul. Łady, Firlika i Dubois; krzyżówce al. Bohaterów Warszawy z ul. Ku Słońcu, skrzyżowaniu ul. Sikorskiego i Pułaskiego; wreszcie - ul. Okulickiego, Wrocławskiej i Spiskiej.
Pieniądze są już zabudżetowane - mówi Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM-u. - Jeśli ich wystarczy i zdążymy wykonać dokumentację, nowe sygnalizatory pojawią się na kolejnych krzyżówkach.
Trwają już bowiem prace projektowe związane z siedmioma kolejnymi skrzyżowaniami. Światła staną tam do końca przyszłego roku. Nowa sygnalizacja zbudowana zostanie także na krzyżówkach będących częścią obwodnicy śródmiejskiej (w przyszłym tygodniu może być rozstrzygnięty przetarg na budowę 800-metrowego odcinka od łącznika ul. Bandurskiego do ul. Warcisława).
Dlaczego miasto uznało, że najpilniejsza jest modernizacja wybranych czterech krzyżówek? Wyjaśnia specjalista ds. inżynierii ruchu w drogówce asp. sztab. Janusz Mila.
Łady - Firlika - Dubois
W 2005 r. zanotowano tam jeden wypadek (jedna osoba ranna) i pięć kolizji. Skrzyżowanie ma sygnalizację, ale przestarzałą. Koszt budowy nowej - 1,2 mln zł.
Mila: - To jedna z najstarszych w mieście sygnalizacji. Obecnie nie tylko działa źle, ale wręcz niezgodnie z przepisami. Zielone światło mają jednocześnie kierowcy skręcający w lewo z Łady w Dubois, jak i ci, którzy jadą z Firlika w górę, w ul Łady. Na tej krzyżówce trzeba wymienić wszystko. Po przebudowie zamontowane zostaną na nim sygnalizatory kierunkowe (ze strzałkami).
Bohaterów Warszawy - Ku Słońcu
W 2005 r. zdarzyły się tam trzy wypadki (trzech rannych) i 31 kolizji. Koszt budowy - 604 tys. zł
Mila: - Tam sygnalizacja powinna stanąć natychmiast po przebudowie al. Bohaterów Warszawy między ul. Ku Słońcu i pl. Szyrockiego. Ten odcinek łączy dwie drogi krajowe: nr 10 prowadzącą do granicy w Lubieszynie i nr 13 do granicy w Kołbaskowie. Okazał się też bardzo wygodnym skrótem dla ludzi jeżdżących do Carrefoura na Turzynie i w stronę ul. 26 Kwietnia czy al. Wojska Polskiego. Problem w tym, że bardzo długo trzeba czekać, by przejechać w poprzek przez ul. Ku Słońcu, a skręt w lewo graniczy z cudem.
Sikorskiego - Pułaskiego
W 2005 r. były tam dwa wypadki (trzy osoby ranne) i 13 kolizji. Rok wcześniej doszło do tragicznego wypadku. W wyniku zderzenia dwóch samochodów jedno z aut wpadło na chodnik i zabiło rocznego chłopca w wózku. W 2002 r. wypadek spowodował tu radiowóz policyjny. Koszt przebudowy - 405 tys.
Mila: - Ruch jest bardzo duży, a widoczność ograniczona przez wydzielone torowisko i jeżdżące tramwaje. Od lat apelujemy o zbudowanie tam sygnalizacji. Może wreszcie się doczekamy.
Okulickiego - Wrocławska - Spiska
W 2005 r. zdarzyło się siedem kolizji. W 2004 r. Niemka nie ustąpiła tam pierwszeństwa przejazdu, w wyniku zderzenia z innym autem poniosła śmierć na miejscu. Dwóch rannych pasażerów - też Niemców - trafiło do szpitala. Po tym wypadku na podporządkowanych wlotach jezdni ustawiono znaki "stop". Koszt przebudowy - 380 tys.
Mila: - Po wybudowaniu ul. Europejskiej obserwujemy zwiększony ruch na tej krzyżówce. To wygodny skrót do Geanta na Gumieńcach. Widoczność utrudniają blisko położone budynki oraz to, że jezdnie nie krzyżują się pod kątem prostym.
Te krzyżówki będą następne w kolejce:
Krasińskiego - Chopina, Ku Słońcu - Santocka, Witkiewicza - Derdowskiego (przebudowa), Goleniowska - Pomorska - Racławicka, Łubinowa - Kostki Napierskiego - Andrzejewskiego, Zwierzyniecka - Niedźwiedzia, Orzeszkowej - Kołłątaja.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 3 luty 2006 roku.

* * *

Jak w Berlinie

Najstarszy i w pełni odrestaurowany wagon Bremen wyjechał wczoraj z hangaru przy ul. Niemierzyńskiej. To był znak, że muzeum ruszyło.
Wczoraj w Szczecinie zainaugurowała działalność nowa instytucja kulturalna, mieszcząca się na terenie pomiędzy ulicami Lenartowicza i Niemierzyńską.
Muzeum powołano do życia uchwałą Rady Miasta na początku listopada ubiegłego roku, formalnie istnieje od 1 stycznia. Wczoraj zaprezentowany został profil placówki i działalność w przyszłości. Muzeum będzie miejscem wystaw stałych i czasowych. Znajdą się tu tramwaje, autobusy, militaria, będą prezentacje multimedialne.
Z inicjatywą stworzenia muzeum wyszło Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej. Pomysł chwycił. Podobna instytucja działa w Krakowie, a najbliższa w Berlinie.
Gdy kilka lat temu zakładaliśmy stowarzyszenie naszym marzeniem było, żeby w najstarszej zajezdni tramwajowej u zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Piotra Skargi, która pamiętała czasy tramwajów konnych, powstało muzeum komunikacji - przypomina Robert Łubiński, prezes STMKM. Dopiero dwa lata temu, gdy w MZK powstał zamiar wycofania się z zajezdni na Niemierzynie wpadliśmy na pomysł, że zrobienie w niej muzeum byłoby idealnym rozwiązaniem. Powoli marzenie się spełnia.
MTiKZS będzie kompleksem kulturalnym, w jego skład wchodzą także stowarzyszenie OFFicyna oraz Inkubator Organizacji Pozarządowych, który będzie mieścił się w kamienicy przy ul. Niemierzyńskiej.
Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum
Lata 2007 i 2008 to będzie czas remontu zajezdni. Myślę, że wiosną, za trzy lata, pierwsza część robót będzie zakończona. Można powiedzieć, że trzy lata to długo, ale jak na tworzenie muzeum od podstaw, tempo jest błyskawiczne.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 4 luty 2006 roku.

* * *

Jak papiery wartościowe

Do rąk pasażerów komunikacji miejskiej w Szczecinie trafiają znaczki do sieciówek o zmienionym wyglądzie. Inną szatę graficzną mają też bilety grupowe i dziesięcioprzejazdowe. Znaczki jednomiesięczne i bilety dziesięcioprzejazdowe trafiły do kas Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego pod koniec stycznia. Wkrótce pojawią się bilety grupowe o zmienionym wyglądzie i znaczki trzymiesięczne. To wynika ze zmiany producenta biletów - mówi Magdalena Michalska z ZDiTM. Wspólnie z nim ustaliliśmy ich wygląd i zabezpieczenia. Tradycyjne bilety nie zmieniły się. ZDiTM w przetargu wybrał firmę, która będzie produkowała i dostarczała bilety okresowe, dziesięcioprzejazdówki i bilety grupowe. Znaczki do sieciówek szatą graficzną przypominają papiery wartościowe. Mają numer seryjny i hologram. Są też na nich inne zabezpieczenia, niewidoczne dla niewtajemniczonych. Zabezpieczenia są te, które były w dotychczasowych znaczkach - tłumaczy Magdalena Michalska. Nie było potrzeby ich zmiany. Nie notujemy prób podrabiania znaczków.

Opracowanie "mago" "Głos Szczeciński" 7 luty 2006 roku.

* * *

Odblokują rondo

Szczecin. Brak możliwości przechodzenia przez ul. Staszica i przeniesione przejście na ul. Wyzwolenia mają udrożnić rondo Giedroycia. Wczoraj pokazano jak będzie wyglądała kładka dla pieszych w miejscu, które dziś piesi blokują.
Wygląd kładki i założenia oraz zmiany w okolicy związane z jej budową pokazał wczoraj projektant radnym z komisji gospodarki komunalnej.
O potrzebie budowy kładki mówiło się głośno od kiedy rondo Giedroycia zostało ochrzczone "rondem Leppera". Po przebudowie niebezpiecznego skrzyżowania ulic Kołłątaja, Staszica i alei Wyzwolenia, kierowcy otrzymali bezpieczne rondo. Niestety, skutecznie zablokowali je piesi. Newralgiczne są dwa miejsca: wlot i wyloty z al. Wyzwolenia i ul. Staszica.
Kierowcy, którzy przejeżdżają przez rondo, nie stoją w korkach przez auta, tylko przez to, że zjazd uniemożliwiają ciągle przechodzący piesi - uważa radny Andrzej Mickiewicz. - Nie ma takiej regulacji, że piesi idą np. przez 20 sekund, a później jadą samochody.
Dlatego nad ul. Staszica ma do końca roku stanąć kładka. W niej i w kilku związanych z nią zmianach są pokładane nadzieja, że ruch pieszych w ciągu od przystanku tramwajowego na al. Wyzwolenia do pętli na ul. Kołłątaja zostanie skutecznie oddzielony od aut.
Jest szansa, żebyśmy z budową ruszyli latem i skończyli do końca roku. Na taką robotę potrzeba 5 - 6 miesięcy - szacuje Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie.
Kładka stanie 60 metrów od wlotu z ronda w ul. Staszica. Od strony al. Wyzwolenia będzie się na nią wchodziło bezpośrednio z chodnika. Po drugiej stronie wejście lub zejście będzie możliwe dzięki schodom lub podjazdowi z tarasu przed targowiskiem.
Być może kiedyś z tej strony będzie winda. Na przystanek autobusowy na ul. Staszica w stronę stoczni będzie można zejść od strony Wyzwolenia po schodach. Przez Staszica nie będzie innej możliwości przejścia: przy krawężnikach z obu stron staną płotki, dodatkowo pasy ruchu w obie strony zostaną rozdzielone barierami.
Spore zmiany będą na al. Wyzwolenia. Najważniejsze jest przeniesienie przejścia dla pieszych z okolicy ronda o 55 metrów w stronę centrum. Tam stanie sygnalizacja wzbudzana przez pieszych.
Na dwóch pasach za przejściem w stronę ronda zmieści się po osiem aut - tłumaczy Ryszard Jastrzębski, autor projektu. - Na wlocie z ronda al. Wyzwolenia będzie poszerzona do dwóch pasów ruchu.
Dziś najbardziej obciążony zjazd z ronda jest wąski. Po zmianie węższy będzie chodnik. Po obu stronach Wyzwolenia staną przy krawężnikach barierki. U zbiegu al. Wyzwolenia i ul. Staszica ma powstać taras widokowy z ławkami i zielenią. W budżecie na kładkę i zmiany są zapisane 2,5 mln zł .

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Będą nowe tramwaje i tory

Do końca 2007 roku do Szczecina powinno trafić sześć nowych wagonów tramwajowych. Wyremontowane ma być 180 metrów torów na ul. Ku Słońcu. Większość pieniędzy dołoży Unia Europejska.
Zakupy nowych tramwajów, jakich nie było od kilku lat, są możliwe dzięki dofinansowaniu z UE w ramach Zintegrowanego Programu Rozwoju Regionalnego. Projekt miasta zakwalifikował się na dotacje. Z 15 mln., które będą wydane na wagony i nowe tory, UE da 75 proc.
W tej chwili finalizujemy umowę z wojewodą - mówi Michał Przepiera z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. W marcu chcielibyśmy ogłosić dwa przetargi: na wozy doczepne do wagonów 105N i na gruntowną modernizację 180 metrów torów na ul. Ku Słońcu.
Kontrakt z UE ma być skonsumowany do końca 2007 roku. Cykl produkcji tramwajów może trwać rok, więc szybko do Szczecina nie trafią.
Najwcześniej za półtora roku - uważa Przepiera. Szybciej będziemy mieli nowe torowisko miedzy pierwszą a drugą bramą cmentarza. Chcielibyśmy zrobić to jeszcze w tym roku, najlepiej w okresie wakacyjnym. Torowisko ma być zbudowane od podstaw. W ubiegłym roku MZK, korzystając z wyłączenia ruchu z powodu przebudowy ul. Krzywoustego, wyremontowało spory odcinek torowiska. Plany są takie, żeby cała trasa „ósemki” była najlepszą w mieście. To nią miałby pojechać pierwszy niskopodłogowy tramwaj.
Niewykluczone, że oprócz 180 metrów z pomocą UE miasto własnymi siłami wyremontuje jeszcze inne odcinki torów na Ku Słońcu.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Kładka nad ul. Staszica będzie gotowa do końca roku

Projekt już jest, trwają uzgodnienia, w marcu może być wydane pozwolenie na budowę. Do końca roku kładka, której budowę wylansowała "Gazeta Wyborcza", ma być gotowa.
Kładka, tak jak zaproponowaliśmy 19 lutego 2005 r., ma łączyć skarpy po dwóch stronach ul. Staszica. Pozwoli to na zlikwidowanie przejścia przez jezdnię tuż przy rondzie Giedroycia. Zmienią się też przejścia dla pieszych na ul. Wyzwolenia. Odsuniemy je od ronda o ok. 55 m - mówi projektant kładki inż. Ryszard Jastrzębski. Poszerzymy też zjazd z ronda w ul. Wyzwolenia do dwóch pełnych pasów.
Przejście dla pieszych na ul. Wyzwolenia będzie mieć sygnalizację świetlną wzbudzaną przez pieszych. Dzięki poszerzeniu ul. Wyzwolenia między przejściem i rondem zmieści się aż 16 samochodów. Sprawi to, że ruch na rondzie będzie bardziej płynny niż obecnie. Teraz wystarczy kilka pojazdów czekających na zjazd z ronda, by całe się zablokowało. Kładka będzie najkrótszą drogą od przystanku tramwajowego na Wyzwolenia do pętli autobusowej na Kołłątaja i targowiska Manhattan.
Projekt już jest w magistracie, jesteśmy w fazie uzgodnień (m.in. dot. ochrony środowiska), gdy będziemy mieć wszystkie zgody, złożymy wniosek o pozwolenie na budowę - przewiduje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. - Jeśli dostaniemy je w marcu, kładka będzie gotowa do końca roku.
Dzięki poparciu radnych z komisji gospodarki (od początku wspierali pomysł "Gazety" na usprawnienie ruchu na najważniejszym niebuszewskim skrzyżowaniu) na realizację projektu miasto zarezerwowało w tegorocznym budżecie 2,5 mln zł.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 8 lutego 2006 roku.

* * *

Może jeszcze w tym roku rondo znów Giedroycia

Być może jeszcze w tym roku nad ul. Staszica w Szczecinie pojawi się kładka dla pieszych. Władze miasta mają nadzieję, że nie będzie ona kosztowała więcej niż 2,5 miliona złotych. Dzięki inwestycji pobliskie rondo Giedroycia ma szansę stracić miano ronda Leppera.
Projekt wykonała firma R.M.L. Jastrzębscy Pracownia Projektowa Mostów S.C. Obejmuje on nie tylko kładkę nad ul. Staszica. Zakłada, że przejście dla pieszych przez al. Wyzwolenia zostanie odsunięte od ronda o ok. 55 metrów, a wylotowa nitka jezdni z jednopasmowej zostanie przerobiona na dwupasmową. Zebrę na ul. Staszica zastąpi zaś kładka. Wzdłuż krawężników staną płotki, mające uniemożliwić przechodzenie przez ulicę, przegroda będzie też na środku jezdni. Sama kładka ma być w odległości ok. 60 m od ronda. Dochodzi się nią na taras, z którego można przejść na pętlę autobusową przy ul. Kołłątaja lub na targowisko Manhattan.
Ul. Staszica opada w dół mówi Ryszard Jastrzębski. Odsuwając się z kładką od ronda, zyskujemy więc na wysokości. Mieliśmy nie wprowadzać ruchu na Manhattan, dlatego trzeba było się zmieścić na wąskim pasie chodnika. Taras na końcu kładki jest na poziomie targowiska. Uwzględniliśmy możliwość korzystania z przejścia przez osoby niepełnosprawne. Wejścia na kładkę są przystosowane, albo dublowane przez umieszczone obok podjazdy. Kładka ma 4,5 m szerokości 6 pasm dla ruchu pieszego.
Rozważaliśmy wprowadzenie ruchu na Manhattan mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w szczecińskim magistracie. Okazało się jednak, że zarządcy targowiska nie bardzo tego chcą. Nie będziemy nikogo za publiczne pieniądze uszczęśliwiać na siłę. Dzięki kładce na pewno będzie łatwiej przejechać przez rondo Giedroycia, z powodu częstych korków nazywane rondem Leppera. Zjazd w ul. Staszica przestaną blokować przechodzący przez jezdnię piesi. Dodatkowo przepustowość powinno zwiększyć poszerzenie zjazdu w al. Wyzwolenia jedną z przyczyn obecnego korkowania się ronda jest to, że ma ono dwupasmowe wjazdy, a wyjazdy jednopasmowe. Na zmiany trzeba będzie jednak trochę poczekać.
Obecnie jesteśmy w trakcie niezbędnych uzgodnień mówi Tadeusz Żabiński. Po ich zakończeniu wystąpimy o pozwolenie na budowę. Procedura trwa około miesiąca. Kiedy dostaniemy pozwolenie, ogłosimy przetarg. Jest szansa, żebyśmy zaczęli budowę latem i skończyli jeszcze w tym roku. Jest na to zaplanowane 2,5 miliona złotych i mamy nadzieję, że się w tej kwocie zmieścimy.

Opracowanie "japs" "Kurier Szczeciński" 9 lutego 2006 roku.

* * *

Zirytowani czekaniem

Czy tramwaj nr 3 mógłby się nie spóźniać i jeździć częściej? - pyta Czytelniczka. "Trójka" nie trzyma się rozkładów jazdy przez zniszczone tory. Ciągle stoję na przystanku przy Manhattanie i czekam na "trójkę". Tramwaj nie przyjeżdża na czas. Wczoraj to już była przesada. Miał 47 minut opóźnienia - skarży się nasza Czytelniczka. Stałam razem z innymi i tylko patrzyliśmy, jak na Niebuszewo jedzie kilka "dwójek" i "dwunastek", a do Lasku - nic. Czy nikomu nie przyjdzie do głowy, by puścić na tę trasę więcej "trójek"?.
Zdaniem Czytelniczki, odcinek od Manhattanu do Lasku Arkońskiego to najgorsza trasa w mieście.
Czy nasze władze nie potrafią sobie z tym poradzić? - pyta kobieta.
Ryzykowny wtorek
Wtorek był dla nas dniem nietypowym - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. eksploatacji z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Nasze tramwaje nie powinny w ogóle tego dnia jeździć, ale mielibyśmy wtedy w mieście poważny problem komunikacyjny. Naprawdę było ryzykiem puszczać je na trasy. Do samego wieczora mieliśmy kłopoty, bo zalało torowiska. Teraz kilkanaście naszych tramwajów stoi na warsztacie.
Problem z "trójką"
Dyrektor przyznaje, że z tramwajem nr 3 są problemy. Jeśli miasto nie zainwestuje w remont torowiska na tej trasie, nic się nie zmieni. "Trójka" kursuje z podobną częstotliwością, co pozostałe tramwaje, to jest prawie co 12 minut. Niestety ma większą awaryjność - mówi Krzysztof Turczyn.
Winne są zniszczone torowiska i stary tabor. MZK nie chce puścić na tę trasę nowych tramwajów, bo na takich torach tylko by się zniszczyły. Tramwaje, które jeżdżą są sprawne. Mają przeglądy. Bywają jednak zawodne - przyznaje Krzysztof Turczyn. Do tego wszystkiego: na zakrętach za rondem Giedroycia są częste kolizje i stłuczki samochodów.
Gdy z tego powodu zatrzyma się jeden tramwaj, stoją też za nim wszystkie kolejne. Będziemy rozmawiali z miastem o stanie torowisk na odcinku Arkońska - Niemierzyńska.

Opracowanie Anna Miszczyk "Głos Szczeciński" 10 lutego 2006 roku.

* * *

Tramwaje niesprawne i zatłoczone. Pechowa "trójka"

Komunikacja miejska działa coraz mniej sprawnie. Jak twierdzą korzystający z linii tramwajowej nr 3 - opóźnienia tramwajów wzrosły wprost proporcjonalnie do... arogancji motorniczych.
Ludzie spieszący się do pracy lub szkoły niejednokrotnie muszą się uzbroić w cierpliwość. "Trójka" przyjeżdża 15-20 minut później, niż wskazuje rozkład jazdy. Warto przypomnieć, że na trasie przejazdu "trójki" znajdują się m.in.: Wyższe Seminarium Duchowne, Akademia Rolnicza i szpital przy ul. Arkońskiej, co sprawia, że tłumek czekających na przystankach stale się powiększa, a w tramwaju panuje tłok.
Czujemy się jak sardynki w puszce - mówi starsza kobieta. Kolejnym problemem są zacinające się drzwi wejściowe i kasowniki, które nie działają. Kontrolerzy nie zawsze rozumieją, dlaczego bilet nie został skasowany - twierdzi mężczyzna w średnim wieku.
Według ZDiTM, problemy z kursowaniem tramwajów są przejściowe. Spowodowały je ostatnie odwilże. Kasowniki zaś działają tak jak powinny. Jeśli zdarzają się usterki, są niezwłocznie naprawiane. Podobne problemy jak w przypadku tramwajów linii nr 3 spotykają korzystających z autobusów linii nr 61 i 81. Te nr 81 kursują co pół godziny. Mimo protestów studentów Uniwersytetu Szczecińskiego i władz tej uczelni, do tej pory nie zmieniło się wiele.
Usprawniamy komunikację na trasie m.in. przez wprowadzenie linii 61 bis, ale nie mamy pieniędzy na nowe środki transportu - mówi rzeczniczka ZDiTM, Magdalena Michalska. Może w budżecie na 2007 rok uda się więcej zaplanować i zrealizować dodatkowe projekty - dodaje. Każdy, kto ma uwagi dotyczące działania komunikacji miejskiej, może złożyć skargę w siedzibie ZDiTM przy ul. Klonowica 5.

Opracowanie "chór" "Kurier Szczeciński" 10 - 12 lutego 2006 roku.

* * *

Plac Kościuszki nie jest rondem

Po latach utrudniania życia kierowcom w końcu wyprostowano sytuację na pl. Kościuszki. Teraz jest to skrzyżowanie uprzywilejowanej ul. Krzywoustego z podporządkowaną al. Piastów. Jednak kierowcy cały czas jeżdżą na pamięć.
Z tym placem zawsze był problem - ni to skrzyżowanie z ruchem okrężnym, ni to normalna krzyżówka. Przyczyną było niezgodne z przepisami oznakowanie placu. Co ciekawe - wprowadzone na wniosek Komendy Wojewódzkiej Policji.
Jak było kiedyś
Problem polegał na tym, że przed krzyżówką ustawiono znaki ruch okrężny. - Jednocześnie inne znaki pionowe i poziome przypisały poszczególne pasy ruchu dla konkretnych kierunków - wyjaśnia Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w miejskiej drogówce. - Z tego powodu kierowcy tracili orientację, zajeżdżali sobie drogę. Dochodziło do kolizji. Uczestnikami byli głównie ci, którzy pierwszy raz byli w Szczecinie, także obcokrajowcy.
Do obecnych zmian doprowadził były wiceprezydent Kazimierz Trzciński, który miał w zwyczaju organizowanie objazdów po niebezpiecznych miejscach. Uczestniczyli w nich policjanci, urzędnicy i strażnicy miejscy. Podczas jednego z takich objazdów (jeszcze w 2003 r.) na dłużej zatrzymano się przy pl. Kościuszki. Niedługo potem zapadła decyzja, że sytuację trzeba wyprostować. Z wprowadzeniem zmian wyczekano jednak aż do zakończenia przebudowy Krzywoustego.
Jak jest teraz
Gdy nie działa sygnalizacja świetlna, ulicą uprzywilejowaną jest Krzywoustego, a podporządkowaną - Piastów (jak wykazały badania, natężenie ruchu na obu jest podobne).
To i tak nie ma większego znaczenia, kiedy działa sygnalizacja świetlna - mówi Mila. Jednak gdy jest wyłączona, wtedy nowa organizacja ruchu jest czytelniejsza niż poprzednia.
Jakie są najważniejsze zmiany?
• Skrajny lewy pas jezdni na wszystkich wlotach służy tylko do skrętu w lewo (wcześniej można było jechać nim także na wprost). Niestety kierowcy jeżdżą na pamięć. Codziennie wielu z nich skręca w lewo także ze środkowego, a nawet prawego (!) pasa.
• Gdy nie działają światła, jadący al. Piastów, chcąc skręcić w lewo, muszą zawsze ustąpić pierwszeństwa poruszającym się wzdłuż ul. Krzywoustego.
• Dotychczas tramwaj opuszczający pl. Kościuszki zawsze miał pierwszeństwo (zjeżdżał z ronda), teraz tramwaje jadące wzdłuż al. Piastów traktowane są jak pozostałe pojazdy - ustępują pierwszeństwa jadącym przez Krzywoustego.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 13 lutego 2006 roku.

* * *

Tutaj parkować nie wolno

Kierowcy zaczęli parkować na przebudowanym odcinku ul. Krzywoustego. Łamią przepisy i tarasują chodniki.
Ulicę oddano do użytku niedawno. Po przebudowie na Krzywoustego nie ma możliwości parkowania. Na jezdni mogą zatrzymywać się dostawcy, ale tylko w określonych godzinach.
Zaplecze dojazdowe jest tak zabezpieczone, że pod znakiem zakazującym zatrzymywania i postoju jest tablica informująca, że od godz. 19 do 6 sklepy mogą się zaopatrywać - mówi Marek Trzciński, inspektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. - W tych godzinach można stanąć, załadować, czy wyładować towar.
Kierowcy łamią przepisy
Niestety, kierowcy do przepisów nie stosują się. Wjeżdżają na chodniki, tam gdzie nie ma wysokich krawężników i murowanych kwietników. Najczęściej zostawiają auta, tam gdzie są wjazdy do bram.
Nie ma jak przejść, czasami trzeba się przecisnąć, bo auta stoją pod samą ścianą - skarży się pan Ryszard. - Miały być szerokie chodniki, tymczasem kierowcy zostawiają zaledwie wąskie gardło. Proszę przyjechać o dowolnej porze.
Rzeczywiście, wczoraj auta stały na chodniku w rejonie przystanku autobusowego na pl. Kościuszki w stronę Bramy Portowej, na dojazdach do bram i na chodniku nieopodal centrum handlowego.
Będą mandaty
Zrobił się taki problem, bo kierowcy mimo zakazu wjeżdżają, głównie na wyjazdy z podwórek, zagradzają chodniki - mówi komisarz Maciej Kordziński, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji. - To jest wykroczenie, nie pozostaje nam nic innego jak karać takich kierowców mandatami. Jest też kłopot z taksówkami, które zatrzymują się na jezdni.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 14 lutego 2006 roku.

* * *

Powrót do przeszłości

Od ponad pół roku szczecińskie MZK planuje zmianę kolorystyki tramwajów. W czerwcu i lipcu przedstawiono trzy propozycje. W poniedziałek pojawiła się kolejna, prawdopodobnie nieostatnia.
Dyskusja o kolorach tramwajów na dobre rozwinęła się w Internecie. Szczecinianie dość chłodno przyjęli propozycję malowania tramwajów na seledynowo-niebiesko i pomarańczowo-szaro. Najbardziej do gustu pasażerom przypadł kremowy "helmut" z bordowym szerokim pasem w dolnej części wagonu.
Na trasach można też ujrzeć kolejny przemalowany wagon. Wygląda niemal jak tramwaje i autobusy w większości polskich miast w ostatnich dziesięcioleciach. Tylko użyty kolor czerwony jest intensywniejszy, niż ten w przeszłości.
Na kolejnych wagonach kolor czerwony będzie bardziej stonowany - zapewnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Pojawią się za kilka tygodni.
MZK skłania się do tej ostatniej propozycji. To powrót do tradycji, a zaproponowane właśnie malowanie podoba się chyba najbardziej. W najbliższym czasie ma dojść do spotkania przedstawicieli MZK i spółek autobusowych z miejskim architektem. Chodzi o wypracowanie stanowiska i przygotowanie uchwały, określającej wygląd szczecińskich tramwajów i autobusów. Każda z firm może mieć swoją kolorystykę, ale na spotkaniu mają być wypracowane elementy wspólne, kojarzące się ze szczecińską komunikacją.
Na razie bowiem większość taboru jest biała, z granatowo-czerwonymi pasami. MZK chce odejść od tej kolorystyki, prawdopodobnie na rzecz czerwieni połączonej z kolorem kremowym. Spółki autobusowe takich planów na razie nie mają.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 15 lutego 2006 roku.

* * *

Zmiany są konieczne

Szczecińska drogówka chce zmian w rejonie przystanku na żądanie na ul. Zwierzynieckiej, gdzie tydzień temu doszło do tragicznego wypadku. Piesi nadal będą tam łamać przepisy, bo innej możliwości nie mają.
Przypomnijmy, że na wysokości przystanku autobusowego na ul. Zwierzynieckiej osobowa honda nadziała się na rozkręcona barierę energochłonną. Zdaniem policji za niszczeniem bariery stoją pasażerowie, którzy korzystają z przystanku. Przejście na drugą stronę wyjazdowej drogi z miasta w stronę osiedla i zakładów pracy jest możliwe właściwie tylko w tym miejscu.
Samo życie rozkręca tę barierę - usłyszeliśmy od osoby pracującej przy ulicy Zwierzynieckiej. - W tej chwili bariera jest zaspawana. Nikt jej nie rozkręci, ale ludzie będą przez nią przechodzili okrakiem i może dojść do tragedii.
Można wierzyć, że tak będzie. By przejść w miejscu dozwolonym, musieliby cofać się do ul. Niedźwiedziej. Jeżeli tak, mogliby już tam wysiadać z autobusu. Tylko, że wtedy musieliby iść do osiedla nieoświetlonym poboczem.
Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego ze szczecińskiej drogówki proponuje trzy rozwiązania niebezpiecznej sytuacji.
Widzę to tak: zostawiamy przystanek i budujemy kładkę pod wiaduktem nad autostradą, albo likwidujemy przystanek i budujemy oświetlony ciąg pieszych po drugiej stronie. Można też puścić autobus, by robił pętlę pod wiaduktem, wysadzał pasażerów na przystanku w stronę miasta, a później zawracał i jechał dalej - przekonuje aspirant Janusz Mila z Komendy Miejskiej Policji. - Jedno jest pewne, obecnie ten przystanek wymusza przechodzenie w niedozwolonym miejscu. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego musi też zlikwidować schody w pasie rozdziału między jezdniami. Coś musi się zmienić, będziemy prosić dzwonić, pisać, a jeżeli zagrożenie będzie się utrzymywać, to każemy postawić tam wysokie siatki. Szybko musi się coś zmienić.
Propozycje inżyniera przedstawiliśmy ZDiTM.
Na pewno będą szczegółowo omawiane na zespole ds. bezpieczeństwa - deklaruje Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM. Na pewno zajmiemy się tym, by skutecznie doprowadzić do rozwiązania sytuacji.
ZDiTM, tłumacząc się dobrem innych pasażerów, krytykuje jednak wydłużenie jazdy autobusu. Zbudowanie oświetlonego ciągu pieszych wydłużyłoby drogę do osiedla.
Żadnego pomysłu nie skreślam. Wszystko jest do przeanalizowania - zapewnia dyrektor Wicik. Może dobrym rozwiązaniem byłaby budowa kładki nad jezdnią lub tunelu pod jezdnią. Myślimy też o budowie sygnalizacji dla pieszych, wzbudzanej przez przechodniów. Oczywiście dobrze oświetlonej, oznakowanej i zabezpieczonej.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Jeżdżą stare i nowe

Już dość najeździłem się autobusami z muzeum. Takie jeżdżą na linii autobusowej nr 63 - denerwuje się Czytelnik ze Skolwina. My, mieszkańcy jesteśmy traktowani niesprawiedliwie. Skontaktował się z nami mieszkaniec Skolwina. Skarży się, że linię 63 obsługują stare autobusy.
Autobusy nr 63 jeżdżą stare, nieogrzewane i trzęsą się - przekonuje czytelnik (dane do wiadomości redakcji).
Linię nr 63 obsługuje dwóch przewoźników: Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" i Szczecińsko - Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Jako zleceniodawca przewozów mamy wpływ na wielkość autobusów, wątpliwości nie może budzić również ich stan techniczny - tłumaczy Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wiemy, że autobusy na pewno są sprawne. Nie możemy jednak żądać od przewoźników rzeczy niemożliwych, tzn. żeby puszczali na linie autobusy, jakich nie mają. Po za tym na tej trasie dochodziło do dewastacji.
O dewastacjach mówi prezes SPAK.
Uczciwie mówiąc, rzeczywiście tak jest, że jeździmy tam autobusami starszego typu, marki jelcz - potwierdza Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. Jest tak ze względu na to, że po aktach dewastacji łatwiej i taniej naprawić. W zeszłym roku tylko na linii 63 było siedem takich przypadków. Po za tym, jak tłumaczy Putiatycki, jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa kierowców. W starych wozach była tendencja, żeby kierowca miał zabezpieczoną kabinę, w nowszych jest odkryty - mówi Putiatycki. Chuligani potrafią wyjść i skopać autobus, obrzucać kamieniami. Wyrywają kasowniki, siedzenia.
Ze zdaniem czytelnika nie zgadza się kierownik działu przewozów SPPK. Jeżdżą tam autobusy starsze, to prawda, ale na pięć autobusów trzy są nowe, a dwa starsze - tłumaczy Grzegorz Ufniarz z SPPK. Jeżdżą cztery autobusy krótkie, many i jelcze oraz jeden długi Ikarus. Ikarus będzie nadal jeździł, bo trasa linii 63 jest tak zrujnowana i ukształtowana, że próby wysyłania na nią przegubowych manów kończyły się poważnymi uszkodzeniami technicznymi.
Mamy autobusy nowe i stare i takimi jeździmy - wyjaśnia Ufniarz. Natomiast na pewno ze względu na to, że zdarzały się dewastacje nie będziemy karać tamtejszych pasażerów. Na wszystkich liniach traktujemy ich tak samo.
Starsze autobusy po mału wyjdą z użytku i pojawią się nowe - podsumowuje Krzysztof Putiatycki.

Opracowanie "mago" "Głos Szczeciński" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Przetarg w marcu, nowe tramwaje dopiero za rok

15 mln zł wyda w tym roku miasto na zakup tramwajów i przebudowę torowiska "ósemki". Nowymi tramwajami pojedziemy jednak dopiero w 2007 r.
Miasto nie wyłoży całej sumy z własnej kasy. Obie inwestycje w 75 proc. (11.250 tys.) będą finansowane z unijnego programu ZPORR.
Planowany jest zakup sześciu nowych wozów typu 105 N2K. To te same pojazdy, które kupiono cztery lata temu. Przetarg zostanie ogłoszony na początku marca.
Czekamy na podpis wojewody pod umową dotyczącą przekazania pieniędzy unijnych - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. - Specyfikacja jest już przygotowana, komisja przetargowa powołana. Gdy tylko otrzymamy dokumenty, ogłosimy konkurs ofert.
Jego rozstrzygnięcie nie oznacza natychmiastowego zakupu wagonów. Zwycięzca przetargu zacznie je dopiero budować - wyjaśnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji. Tramwaje to nie autobusy. Nie czekają na nabywcę. Są budowane na zamówienie. Termin dostawy wyniesie minimum 18 miesięcy.
Kupno sześciu nowych pojazdów odmłodzi tabor MZK w niewielkim stopniu.Obecnie średni wiek tramwajów wynosi 24 lata - mówi Krzysztof Turczyn.Z 205 wozów, jakie posiadamy, najstarsze są "helmuty" dobiegające pięćdziesiątki, a polskie 102 N mają po 30 lat.
W ciągu dwóch lat MZK będzie musiał zlikwidować 12 starych przegubowców. W ich miejsce konieczne jest wstawienie nowych wozów, bo w szczycie po mieście jeździ 160 wagonów. Rezerwy nie są więc zbyt duże.
Kondycję taboru ma też wzmocnić trwająca modernizacja czterech wagonów 105 N finansowana z pieniędzy miasta. Remont polega na całkowitej przebudowie, z dawnych wozów pozostaje tylko szkielet - zapewnia Turczyn. Te tramwaje będą wyglądały jak nowe.
W ramach unijnej dotacji zmodernizowane zostanie także torowisko "ósemki" na ul. Ku Słońcu. Ma to być linia modelowa - torowisko będzie tak przebudowane, by w przyszłości mogły po nim jeździć tramwaje niskopodłogowe.
To kontynuacja inwestycji rozpoczętej w ubiegłym roku. Tym razem wyremontowany zostanie odcinek o długości 180 m. W efekcie "ósemka" będzie miała najlepsze torowisko w mieście. Koszt modernizacji nie przekroczy miliona zł.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 17 lutego 2006 roku.

* * *

Dobre serce wiceprezydenta

Choć ulicą Krzywoustego w Szczecinie jeżdżą już tramwaje i samochody, to remont nie jest skończony. Skoro prac nie odebrano, wykonawca powinien płacić kary.
Leszek Dlouchy, wiceprezydent miasta nie widzi powodów, by ukarać konsorcjum NCC Roads i MPK Łódź za nieterminowe wykonanie remontu ulicy Krzywoustego.
Remont rozpoczął się 1 czerwca 2005 roku. Choć tak na dobre wykonawcy wkroczyli na plac budowy trzy tygodnie później, już po zakończeniu roku szkolnego. Wykonawca miał go zakończyć po 8 miesiącach - dokładnie 31 stycznia br.
Ostatniego dnia stycznia ulicą pojechały pierwsze samochody. Ruch tramwajowy puszczono znacznie wcześniej. Torowisko było gotowe 27 października 2005 r. Tak naprawdę jednak remont nie jest zakończony. W dalszym ciągu nie są gotowe chodniki.
Z uwagi na minusowe temperatury występujące w styczniu, nadzór inwestorski wstrzymał prace przy budowie chodników - twierdzi Leszek Dlouchy, wiceprezydent. Zostaną one wznowione z chwilą nastania temperatur dodatnich utrzymujących się w dłuższym okresie czasu, powodujących odmrożenie gruntu. W przedstawionej sytuacji nie było podstaw do naliczania jakichkolwiek kar.
Chodniki po dzień dzisiejszy nie są skończone. Trzeba jeszcze wykonać opaski z żywicy wokół posadzonych drzew. Jak twierdzi Magdalena Wysznacka z biura prasowego, firma NCC nie wystąpił do tej pory z prośbą o przedłużenie terminu prac.
Ta decyzja jest dla mnie niezrozumiała - mówi radny Andrzej Mickiewicz. W specyfikacji przygotowanej do przetargu, jasno było określone w jakim terminie należy zakończyć prace. Gdyby poinformować wykonawców, że istnieje możliwość wydłużenia czasu - być może zgłosiliby się inni lub tańsi oferenci. To nie jest równe traktowanie firm.
Radny przypomina remont ul. Mickiewicza. Wykonawca, który nie zmieścił się w terminie, zapłacił ogromną karę. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego policzył dokładnie każdy dzień opóźnienia.

Opracowanie Ynona Husaim-Sobecka "Głos Szczeciński" 18 lutego 2006 roku.

* * *

Czekają na śmierć?

Na ul.Gdańskiej w Szczecinie, gdzie można jeździć "siedemdziesiątką", kierowców samochodów przed ewentualnym uderzeniem w filar mostu chroni... rozbita w drobny mak stalowa bariera. Od grudnia ubiegłego roku nikt jej nie naprawił.
Po wypadku na ul.Zwierzynieckiej, gdzie osobowa honda nadziała się na rozkręconą barierę energochłonną, w wyniku czego zmarła pasażerka auta, bariery cieszą się szczególnym zainteresowaniem policjantów.
Kilka dni temu Magdalena Michalska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zapewniała nas, że bariery są sprawdzane "na bieżąco".
Tymczasem od miesięcy na ul.Gdańskiej życiu kierowców zagraża roztrzaskana bariera energochłonna okalająca betonowy filar kolejowego wiaduktu, przy drodze dojazdowej do stacji paliw. Z policyjnych informacji wynika, że w tym miejscu w poślizg wpadło auto, które później czołowo uderzyło w barierę. Policja za każdym razem w takich sytuacjach powiadamia właściciela zniszczonego elementu o potrzebie wykonania naprawy.
Zaraz po zdarzeniu powiadomiliśmy o tym ZDiTM - mówi inżynier ruchu drogowego asp. Janusz Mila ze szczecińskiej drogówki. Zawsze w takich sytuacjach wysyłamy tego typu informacje. Taka usterka powinna być naprawiona natychmiast.
Jak się stało, że przez kilka miesięcy na drodze wyjazdowej z miasta element, od którego może zależeć w chwili wypadku ludzkie życie, leży rozbity i nienaprawiony? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie - tłumaczy Magdalena Michalska z ZDiTM. Natomiast trwa kontrola barier i ta bariera już została zgłoszona do naprawy.
Dowiedzieliśmy się, że naprawiona będzie najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Gdyby, ktoś miał pecha i w tej chwili trafił w barierę, to absolutnie nie spełni ona swojego zadania - uważa Janusz Mila. Mogłoby się to zakończyć tragedią. Uderzenie auta zamiast zostać zamortyzowane, zakończyłoby się skutkiem podobnym do zderzenia z murem. Tam auta jeżdżą "siedemdziesiątką". Nie trudno sobie wyobrazić konsekwencje uderzenia przy takiej prędkości. Wypadek na ul.Zwierzynieckiej niestety jest przykładem tego, jak może skończyć się wypadek, gdzie element odpowiedzialny za bezpieczeństwo nie zadziałał.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 18 lutego 2006 roku.

* * *

Drżyjcie, gapowicze!

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie postawił gapowiczów - dłużników pod ścianą: albo zapłacą zaległości, albo trafią do Krajowego Rejestru Długów. Spokojnie nie mogą spać nawet ci, których przyłapano na jeździe bez biletu wiele lat temu.
Trafienie do KRD może poważnie skomplikować życie: taka osoba może mieć kłopot z otrzymaniem kredytu, zakupem lodówki na raty, wzięciem auta w leasing itd., bo instytucje finansowe zanim pożyczą pieniądze zerkają na listy dłużników.
ZDiTM podpisał umowę z KRD, że może w nim umieszczać osoby, które nie zapłaciły na czas kary za jazdę bez biletu. Wystarczy, że pasażer nie uiścił 200 zł, czyli nie zapłacił za dwie jazdy bez biletu, lub po pierwszej jego sprawa trafiła do sądu. Osób, które kwalifikują się na wpisanie do KRD może być w tej chwili kilkanaście tysięcy!

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 20 lutego 2006 roku.

* * *

Przyjadą używane tramwaje

Potwierdza się informacja, że miasto rozmawia z berlińskim przewoźnikiem BVB o możliwości zakupu używanych tramwajów. Chodzi o przegubowe, dwudziestoletnie wagony Tatra.
Nieoficjalne informacje o rozmowach miasta, by kupić od Niemców wagony typu Tatra KT4Dt, pojawiają się od kilku tygodni.
Nie zaprzeczę, faktycznie takie rozmowy są prowadzone od końca ubiegłego roku - potwierdza Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta.
W Szczecinie były już wizyty przedstawicieli BVB. Były również rewizyty. Niemcy prawdopodobnie przed piłkarskimi mistrzostwami świata chcą odnowić swój tabor. Na tym może skorzystać Szczecin. O cenie na razie się nie mówi, bo to zostanie ustalone podczas końcowych negocjacji. Zanim do nich dojdzie trzeba sprawdzić, czy niemieckie pojazdy nadają się na nasze tory. Tatry teoretycznie odpowiadają parametrom szczecińskiej sieci, nie wiadomo jak będzie to wyglądało w praktyce.
Nieoficjalnie wiemy, że w marcu do Szczecina powinien trafić z Berlina na testy jeden tramwaj lub dwa. Miasto przymierza się do zakupu ok. 20 sztuk przegubowych Tatr. Mowa o pojazdach wyprodukowanych pod koniec lat 80 i na początku lat 90, które kilka lat temu przeszły gruntowną modernizację wykonaną przez Siemensa.
Gdyby Tatry trafiły do miasta, byłyby to kolejne używane tramwaje, jakie sprowadzono z Zachodu. Wcześniejsze zakupy to popularne "helmuty", które trafiając do Szczecina były dwa razy starsze niż Tatry. Czy miasto musi kupować używane pojazdy?
Stan tabory tramwajowego jest zły - tłumaczy dyrektor Przepiera. By to poprawić trzeba działać wielotorowo. Nie jesteśmy w stanie, nawet w ciągu 15 lat wymienić wszystkich pojazdów na nowe. Trzeba kupować nowe, używane i modernizować te, które mamy.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Zabytkowy San jedzie do Szczecina

Wyremontowany autobus marki San za kilka dni trafi do Muzeum Techniki i Komunikacji. To prawdopodobnie jedyny taki model w kraju.
Cztery lata temu członkowie Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej na złomowisku w Krzyżu znaleźli autobus San H-100.
Takie autobusy jeździły w latach 60. i 70. w Szczecinie - mówi Robert Łubiński, prezes STMKM. Żaden w naszym mieście nie ocalał. Postanowiliśmy uratować pojazd odnaleziony w Krzyżu.
Wykupili autobus ze złomowiska i namówili fabrykę Autosan SA w Sanoku, aby za darmo wyremontowała nadwozie i wnętrze. To właśnie tam (wówczas Sanockiej Fabryce Autobusów) w 1970 r. wyprodukowano pojazd. W kwietniu 2005 r. rozpoczął się drugi etap remontu. Tym razem pomogła starachowicka firma Man-Star Trucks & Buses, która wykonała remont kapitalny układu napędowego, również za darmo. Przed laty właśnie w Starachowicach produkowano silniki do sanów.
Właśnie zakończono remont - mówi Robert Łubiński. Udało się także dzięki pomocy Urzędu Miasta, który przekazał nam dotację m.in. na koszty transportu sana.
W autobusie brakuje jeszcze deski rozdzielczej, niektórych elementów oświetlenia, przełączników (trzeba je odszukać na złomowiskach, być może ma je jeszcze jakiś PKS). W przyszłym tygodniu na lawecie przyjedzie do Szczecina.
Mógłby przyjechać o własnych siłach, ale nie chcemy go nadmiernie eksploatować - mówi Łubiński. Jest dla nas zbyt cenny.
W Szczecinie trafi do starej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej, gdzie powstaje Muzeum Techniki i Komunikacji.
Chcemy, by ten eksponat od czasu do czasu wyruszał na trasę z turystami - mówi Łubiński. - Według naszego rozeznania to w tej chwili prawdopodobnie jedyny zachowany i sprawny autobus tej marki w Polsce.
Co to był za san
Autobusy San H-100 zaczęto produkować w Sanoku w 1967 r. Rok później pierwsze pojazdy wyjechały na ulice Szczecina. Kursowały aż do początku lat 80. Były dwie wersje tego autobusu - miejska i międzymiastowa. Ta, którą udało się uratować, to wersja międzymiastowa, ale bardzo podobna do tej, którą jeździli szczecinianie.

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr "Gazeta Wyborcza" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Na cudze konto

Udowodnij, że nie byłeś gapowiczem.
Córka pana Daniela jest uczciwa. Regularnie kupuje sieciówkę, bo dużo jeździ po Szczecinie. Mimo to dostaje wezwania do zapłaty, wystawiane przez kontrolerów biletów. Cierpi cała rodzina, bo gdy dziewczyna jest poza Szczecinem, jej krewni muszą jeździć do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego i udowadniać jej niewinność.
Szczęście, że na razie zawsze się udało mandat anulować mówi pan Daniel. Czasem nawet wozimy rachunki z hoteli w innych miastach czy inne dowody potwierdzające, że to nie córka została złapana przez kontrolerów. Ale to jest jakaś paranoja!
Takich sytuacji jest więcej. Wielu innym pasażerom zdarza się otrzymywać mandaty, bo ktoś się pod nich podszywa. Takich sytuacji jest coraz mniej zapewnia Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Ale nie jesteśmy w stanie ich całkowicie wyeliminować. Jeśli gapowicz oświadczy, że nie ma przy sobie dokumentów, a dobrze wyuczył się danych innej osoby, nie jesteśmy w stanie tego wychwycić.
Nie pomaga także wezwanie policji, bo gapowicz potwierdza dane, które podał kontrolerom. Jeśli zgadza się nie tylko imię, nazwisko i adres, ale także data urodzenia czy nazwisko panieńskie matki, funkcjonariusze potwierdzają tylko zgodność danych.
Zdarza się, że taka osoba jest przeszukiwana i okazuje się, że ma dokumenty na inne nazwisko twierdzą kontrolerzy. Ale takie sytuacje zdarzają się rzadko. To oznacza bowiem poważne kłopoty, notoryczni gapowicze starają się przy sobie nie mieć nic ze zdjęciem, nawet karty z biblioteki.
Tracą na tym wszyscy. Kontrolerzy i policjanci marnują czas. ZDiTM traci czas i pieniądze na postępowanie, które potem trzeba umorzyć. Najbardziej cierpi jednak pasażer, pod którego ktoś się podszywa. Najczęściej są to "dobrzy" koledzy, którzy znają szczegółowe dane pechowca. Ten przeżywa najpierw stres, gdy ujrzy wezwanie do zapłaty. Potem musi dokonać nie lada wysiłku, by zebrać dowody swojej niewinności. W końcu musi je jeszcze dostarczyć do ZDiTM i przekonać, że jest niewinny. Konieczna może się okazać nawet konfrontacja z kontrolerami. Wielu takich pasażerów zastanawia się nieraz, czy nie przestać płacić za przejazdy i nie zastosować metody, którą ich wrobiono. W końcu nieuczciwi gapowicze są bezkarni.
Nie zawsze ostrzega M. Michalska. Jeśli ktoś więcej niż raz udowodni, że inny pasażer się pod niego podszył, jego dane trafiają do specjalnego spisu. Kolejna próba podania tych danych kończy się na komisariacie. Kontrolerzy takiej osobie nie wierzą już na słowo. Jeśli wpadnie, czekają ją poważniejsze konsekwencje niż kara za jazdę bez biletu.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 21 lutego 2006 roku.

* * *

Tramwaje do łaźni

Być może za kilka dni dowiemy się, kto przez 3 lata będzie sprzątał szczecińskie tramwaje. Wczoraj rozpoczął się przetarg. Poprzednia umowa wygasła z końcem stycznia, a aktualne zlecenie, obowiązujące do 5 marca, przewiduje mycie wagonów... raz w miesiącu. To stanowczo za mało, co zresztą widać.
Na przetarg wpłynęły 3 oferty. Ale tylko jedna spełnia wymogi cenowe, a właśnie cena jest jedynym kryterium wyboru. Jeśli propozycja firmy "Impel Cleaning" spełnia także wszystkie wymogi formalne, to z nią będzie podpisana umowa.
Nie wiemy, jak oni to zrobią - dziwili się oferenci, którzy ofertę skalkulowali wyżej. Za te pieniądze nie ma mowy o solidnym myciu. Życzymy im powodzenia.
MZK chce, by przez 3 lata wagony były codziennie sprzątane, dezynfekowane oraz myte w środku i na zewnątrz. Mycie ma objąć nie tylko siedzenia czy okna, ale także poręcze, stopnie i pulpity motorniczych, a kabiny muszą być dodatkowo odkurzane. Okresowo mają być także myte dachy wagonów. MZK przeznaczyło na to 1 mln 336 tys. zł. "Impel" zaproponował, że podejmie się zadania za 1 mln 267 tys.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 22 lutego 2006 roku.

* * *

Dajcie ludziom popatrzeć

Nie mogę znieść tych tramwajów i autobusów z oklejonymi reklamą szybami. Czuję się w nich jak w trumnie - żali się szczecinianka. Szczeciniankę drażnią reklamy na szybach tramwajów nr 5 i 7 oraz autobusu 75. Mówi, że przez nie nie widzi, na jakim przystanku zatrzymuje się pojazd.
Trudno polemizować z odczuciami - mówi Krzysztof Putiatycki, prezes szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Klonowica, w którego taborze jest autobus nr 75. Reklamy zakładane na szybach są zrobione z siateczki, przez którą na pewno coś widać, bo to było sprawdzane. Reklamy z siatki wprowadzono po protestach pasażerów. Poprzednie zasłaniały widok całkowicie.
Oklejone siateczką szyby są jednak zaledwie w kilku na blisko sto naszych autobusów. Nie wydaje mi się więc, by to był jakiś poważny problem - mówi prezes. Czy przedsiębiorstwo jest gotowe zrezygnować z takich reklam? Nie. Bo one po prostu przynoszą dochody. Spółka na nich korzysta - mówi jej prezes. Można dzięki nim uzupełnić nasze braki finansowe. Nie jesteśmy dofinasowani, więc ponad 470 tys. zł, jakie zarobiliśmy w ubiegłym roku na reklamie, to niezły grosz.
Dla porównana na ogumienie autobusów wydaje się rocznie 200 tys. zł. Przedsiębiorstwo potrzebuje też pieniędzy na wymianę taboru (nawet jeśli są to używane autobusy). Rezygnacja z dużych reklam, z których dochód jest największy, oznaczałaby, że na jakiś zakup nie będzie pieniędzy. Prezes dodaje jednak, że obecnie odchodzi się od oklejania całych autobusów.
Reklamodawcy wolą zająć go tylko z jednej strony, bo płacą za to mniej - wyjaśnia. Jest to jednak wersja bardziej atrakcyjna od małych reklam, naklejanych pod oknami. Gdyby chodziło o przejazd ze Szczecina do Warszawy, rozumiałbym pretensje pasażerów, ale w autobusie przebywają zaledwie 10-15 minut - mówi Krzysztof Putiatycki.
Próbowaliśmy też porozmawiać o reklamach na tramwajach. Niestety, nikt z Miejskiego Zakładu Komunikacji nie znalazł dla nas czasu. Poinformowano nas tylko, że firma ustosunkowuje się właśnie do pisma prezydenta Andrzeja Grabca, dotyczącego tej sprawy. W biurze prasowym Urzędu Miejskiego obiecano nam szczegółową informację na temat tego pisma. Ale jej nie otrzymaliśmy. Prawdopodobnie chodzi jednak o protesty radnych, którym także nie podobają się reklamy na szybach.

Opracowanie Anna Miszczyk "Głos Szczeciński" 23 lutego 2006 roku.

* * *

"Atrakcje" w tramwaju

O stan tramwaju i bezpieczeństwo pasażerów teoretycznie powinien dbać motorniczy. Ale to tylko teoria, bo po raz kolejny się okazuje, że czasem o miejskie mienie bardziej się troszczą inni. Kierowca dogonił tramwaj przy dawnym Dworcu Morskim. Wysiadł i o swoich spostrzeżeniach poinformował motorniczego. Wtedy spod kół wydostawały się już iskry.
Odpowiedział jedynie: "daj pan spokój, nic mi się nie pali!". Ręce mi opadły - wspomina Czytelnik. Nawet jeśli okazałoby się, że to nic groźnego, uważam, że motorniczy zbyt lekceważąco podszedł do sprawy. Podobnie uważa kierownik Zajezdni Golęcin, który dopiero dziś będzie miał okazję porozmawiać z motorniczym. Kilka ostatnich dni pracownik miał wolne.
To nie jest w porządku - uważa kierownik zakładu. Sprawdziliśmy - w wagonie był uszkodzony hamulec i doszło do zwarcia. Sygnału nie należało lekceważyć.
Z karty pracy wynika, że motorniczy spokojnie dojechał do Pomorzan i pokonał niemal całą trasę w powrotną stronę. Dopiero przy zajezdni wymienił skład na inny. Pasażerom pozostaje mieć nadzieję, że nie byli narażeni na utratę życia czy zdrowia, o co w wagonie z uszkodzonym hamulcem chyba nietrudno. I że jednak większość motorniczych poważniej traktuje swoje obowiązki.
Dziś motorniczy ma złożyć wyjaśnienia. Wtedy zapadnie decyzja o konsekwencjach, jakie wobec niego wyciągnie pracodawca.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 24 lutego 2006 roku.

* * *

"Popękany" nowy most

Nie można wjechać przeprawą parnicką do portu. Pracownicy ZDiTM-u zauważyli w piątek pęknięcie na konstrukcji nośnej zbudowanego zaledwie cztery lata temu mostu.
W piątek przed południem dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego poinformował magistrat, że podczas rutynowej kontroli jego pracownicy zauważyli na moście, którym z ul. Gdańskiej jedziemy w stronę Hryniewieckiego i dalej do portu, "pęknięcie podłużne na wierzchniej części skrzyni [mostu] wraz z przemieszczeniem krawędzi".
Wiceprezydent Andrzej Grabiec nakazał zamknięcie przeprawy. Do policji decyzja dotarła po godz. 14.
Osobiście nie zauważyłem tam żadnego pęknięcia, ale ja nie jestem fachowcem. Nie wiedziałem nawet, gdzie szukać - mówi Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w drogówce. - Niemniej wykonaliśmy decyzję. Wjazd na most jest zamknięty. Można jednak wyjeżdżać z portu przeprawą.
Magdalena Michalska, rzecznik ZDiTM-u: - Trudno w tej chwili powiedzieć, co oznacza to pęknięcie. Zleciliśmy ekspertyzę specjalistom z Politechniki Szczecińskiej. Więcej będziemy wiedzieli w poniedziałek.
Przeprawę Parnicką zbudowano w 2002 r. Kosztowała 60 mln zł i była inwestycją realizowaną przez ówczesną Generalną Dyrekcję Dróg Publicznych. Nowy wjazd do portu zbudowano z myślą o mającym powstać na Ostrowiu Grabowskim nowym terminalu kontenerowym. Wykonawcami przeprawy były Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex.

Opracowanie mpr "Gazeta Wyborcza" 24 lutego 2006 roku.

* * *

Szczecin bez tramwajów?

Najpierw przestanie kursować linia "3". Albo dojdzie do tragicznego wypadku, albo MZK zdecyduje, że ulicami Arkońską i Niemierzyńską nie da się już jeździć. Likwidacja tej linii oznacza kilka dodatkowych składów, które będzie można skierować na inne trasy.
Jeżeli zaś trasa "3" wytrzyma rok czy półtora, trzeba będzie po kolei likwidować inne linie. To najczarniejszy scenariusz, ale realny. MZK nie ma rezerwowych wagonów, a wszystko, co nadaje się do jazdy, opuszcza zajezdnie. Mimo to pasażerowie zbyt długo czekają na tramwaje, narzekają na zimno i niski komfort jazdy.
Wagony spełniają podstawowe wymogi: mają sprawne hamulce, elektrykę, są bezpieczne. A ogrzewanie czy hałas to sprawy drugorzędne. Jeśli będziemy chcieli zadbać także o nie, większość wagonów nie wyjedzie na trasy - przyznaje Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Przy obecnym poziomie finansowania od lat nie jesteśmy w stanie zainwestować w nowszy tabor. Nieliczne modernizacje także nie poprawiają gruntownie sytuacji.
Jeżeli nic się nie zmieni, za ok. rok trzeba będzie skasować wszystkie wagony przegubowe. Wtedy nie będzie czym wozić pasażerów, bo już dziś nie ma rezerw taboru. Gdy przychodzi odwilż, wagony psują się hurtem. Po ostatnim ociepleniu, choć minęło już kilka tygodni, na linii 11 można ujrzeć pojedyncze wagony. Mimo, że powinny tam kursować składy lub przegubowce.
Mamy do wyboru: puścić mniejszy tramwaj, wiedząc, że będzie w nim tłok, albo nie wypuścić go w ogóle - tłumaczy K. Turczyn. A linia 3. Wiemy, że "dobijamy" tam tabor, zbyt szybko się niszczy. Ale dopóki można tam bezpiecznie jeździć, jeździć będziemy. Bo to jedyny dojazd do szpitala, NFZ i kilku szkół.
MZK liczy, że miastu uda się sfinalizować rozmowy z berlińskim przewoźnikiem. Dzięki temu Szczecin mógłby kupić 20 przegubowych Tatr, które zastąpią część naszych tramwajów. Jedyne, co MZK może na razie robić, to szukać nowej kolorystyki dla wagonów. Za kilkanaście dni na miasto wyjedzie kolejna propozycja. MZK nie chce już bowiem białych wagonów, które zbyt często wymagają ponownego malowania. A to generuje koszty.

Opracowanie ToT "Kurier Szczeciński" 27 lutego 2006 roku.

* * *

Zamknęli most

Przynajmniej do następnego poniedziałku most nad Parnicą będzie zamknięty. Powodem są poważne wady konstrukcyjne przeprawy.
Most zamknięto w piątek po tym, jak inspektorzy podczas rutynowej kontroli stwierdzili nieprawidłowości konstrukcji. Eksperci uznali, że dalsza eksploatacja przeprawy może zagrażać bezpieczeństwu kierowców.
Czekają na ekspertyzę
Wczoraj, przeprawę zaczęli badać fachowcy z Politechniki Szczecińskiej. Na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego wykonają oni ekspertyzę. Specjaliści z Politechniki Szczecińskiej mają na to czas do poniedziałku - mówi Magdalena Michalska, rzecznik prasowy ZDiTM. Do tego czasu most pozostanie zamknięty. Możliwe jednak, że ekspertyza będzie gotowa już w piątek. Dopiero po otrzymaniu wyników badania mostu, zostanie podjęta decyzja o jego ewentualnym otwarciu. Już wczoraj było jednak wiadomo, że uszkodzeniu uległa tzw. skrzynka obciążeniowa mostu.
ZDiTM powiadomił o wyłączeniu z ruchu przeprawy nad Parnicą Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Inspektorzy sprawdzili, czy most został właściwie zabezpieczony. Byliśmy na miejscu i skontrolowaliśmy sytuację. Na razie nie ma powodów, aby nasi inspektorzy badali sprawę - poinformował nas Andrzej Gałkiewicz z Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.
To nowy most
Przeprawę nad Parnicą oddano w listopadzie 2002 roku. Jego budowa finansowana była m.in. ze środków unijnych. Dokładnie rok później skończyła się gwarancja na most. Dlaczego okres gwarancji był tak krótki? Tego nie udało nam się wczoraj dowiedzieć. Urząd Miasta poinformuje nas o tym dzisiaj.
Kierowcy, chcący skorzystać z przeprawy nad Parnicą, muszą uzbroić się w cierpliwość. Do poniedziałku most pozostanie zamknięty. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie wyznaczył żadnych objazdów.

Opracowanie Monika Stefanek, "Głos Szczeciński" 28 lutego 2006 roku.

* * *

Most nad Parnicą nadal zamknięty - Nowy z usterkami

Jest niebezpiecznie. Beton nie wytrzymuje. W każdej chwili może runąć ostrzegają naukowcy. Ich zdaniem, trzeba było zamknąć most nad Parnicą. Jeślibyśmy tego nie zrobili, mogłoby dojść do tragedii.
To najlepsza i najnowsza droga do portu i stoczni remontowej. Powstała zaledwie cztery lata temu. Zbudowało ją Kieleckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych i Dromex. Inwestycja kosztowała 60 mln zł. W listopadzie 2003 r. skończyła się roczna gwarancja otrzymana na tę przeprawę. Teraz trzeba się więc liczyć z kosztami naprawy.
Pierwsze pęknięcia zauważono już trzy lata temu. Były doraźnie naprawiane betonowymi wylewkami, ale wciąż się nasilają. Dziś można już powiedzieć, że jest niebezpiecznie. 170-tonowy balast wymaga solidnej naprawy. To jednak wymaga czasu i... zamknięcia przeprawy. Być może nawet na miesiąc. Będę sugerował, by się nie spieszyć z oddaniem mostu do użytku przyznał dr inż. Janusz Hołowaty z Katedry Dróg i Mostów Politechniki Szczecińskiej. Prowizorka tu nic nie da. Most trzeba naprawić tak, by już do tego więcej nie wracać.
Rys na konstrukcji mostu jest kilka. Mają prawie 2 cm szerokości w niektórych miejscach można w nie swobodnie wsadzić palec. Najdłuższa ciągnie się wzdłuż całej skrzyni balastowej, czyli około 7 metrów. Odpowiedź na pytanie, co się dzieje w środku i jaka jest przyczyna powstania tych rys, będziemy znali po analizie całej sytuacji twierdzi Janusz Hołowaty. Musimy m.in. zapoznać się z dokumentacją. Wiadomo, że były zmiany projektu w czasie budowy.
Rysy w balaście mostu mogą powstawać z powodu błędów popełnionych w fazie projektowania. Jak nas zapewnił dr Hołowaty, równie dobrze jednak wina może leżeć po stronie wykonawcy. Twierdzi wręcz, że cała konstrukcja mostu jest zbyt delikatna. Ale naprawa nie jest skomplikowana uspokaja naukowiec. Ważne tylko, by ją dobrze wykonać.
Wiceprezydent Andrzej Grabiec nakazał zamknięcie mostu w ubiegły piątek. Jak się dowiedzieliśmy, ruch na moście będzie wstrzymany do czasu, aż naukowcy z Politechniki Szczecińskiej przygotują wyniki ekspertyzy. Mają na to siedem dni. Most będzie więc zamknięty przynajmniej do poniedziałku.
Ile potrwa naprawa i jaki będzie jej koszt dowiemy się z przygotowanych przez naukowców wniosków tłumaczy Magdalena Michalska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na razie nie znamy żadnych konkretów.

Opracowanie L.Wójcik, "Kurier Szczeciński" 28 lutego 2006 roku.

* * *

Prasa informuje - styczeń

* * *

Miasto nie mogło unieważnić przetargu na komunikację autobusową

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego niesłusznie unieważnił przetarg na funkcjonowanie dziennej komunikacji autobusowej w Szczecinie - orzekli arbitrzy z Urzędu Zamówień Publicznych. ZDiTM nie zgadza się z tym.
Tym samym przyznali rację Szczecińsko-Polickiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu, które chce podpisać umowę na obsługę trasy Police - Szczecin. Po decyzji arbitrów policka spółka zaapelowała do miasta Szczecin, by umowa została podpisana na warunkach, jakie oferowali.
Nie będziemy niczego podpisywali. Zgodnie z prawem od decyzji arbitrów UZP odwołamy się do sądu okręgowego - mówi Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM-u.
Do końca marca miasto będzie płacić z wolnej ręki spółkom autobusowym. Przygotowuje jednocześnie zasady nowego przetargu na komunikację. Przedsiębiorstwom przewozowym zależy na podpisaniu jak najdłuższych umów. Mając zagwarantowane długoletnie finansowanie, mogą się ubiegać o kredyty bankowe na zakup nowych autobusów. Jednak realnie w grę wchodzą trzy-czteroletnie kontrakty.

Autor artykułu "mpr" 13-01-2006 , „Gazeta Wyborcza”.

* * *

Wagony będą ładniejsze

Kolejne trzy tramwaje będą zmodernizowane, kilkanaście innych ma przejść remonty. Na ten cel Miejski Zakład Komunikacyjny ma w tym roku 1,8 mln zł.
MZK z budżetu miasta otrzyma dotacje celowe, w sumie 4,2 mln: 400 tys. na wymianę słupów trakcyjnych, 2 mln na remonty torowisk i 1,8 mln zł na modernizację taboru. W ubiegłym roku w swoich warsztatach i rękami swoich mechaników MZK rozpoczęło gruntowną modernizację czterech wagonów. Prace jeszcze trwają, a MZK szykuje się do identycznego zadania. Tym razem gruntowny tremont przejdą trzy wagony. Koszt przerobienia jednego to ok. 500 tys. zł.
Dotacje na słupy i torowiska są zapisywane w budżecie cyklicznie, natomiast z taborem tak nie jest - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Być może w tym roku uda się jeszcze znaleźć dodatkowe pieniądze na modernizacje taboru.
Cztery wagony, które dziś stoją w warsztacie MZK, zostały rozebrane do ostatniej śrubki. Po modernizacji będą wyglądały jak nowe. Podobnie będzie z trzema wagonami, za które MZK w tym roku się weźmie. Koszt: ok. 1,5 mln zł. Z dotacji zostanie ok. 300 tys. zł. Jest pomysł, co z tymi pieniędzmi zrobić.
W grę wchodzi rewitalizacja wagonów tramwajowych, czyli remonty poszycia i malowanie - tłumaczy Michał Przepiera. Plany są ambitne, chcielibyśmy w ciągu roku rewitalizować około 15 - 20 wagonów - zapowiada Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
Sprawą otwartą pozostaje kolorystyka wagonów. MZK od kilku miesięcy „testuje” na pasażerach zaproponowane przez siebie nowe barwy wagonów. Jest prawdopodobne, że pierwszy skład będzie wykonany w kolorach kremowym i czerwonym, w tych, które miały historyczne szczecińskie wagony 4N - wyjaśnia Krzysztof Turczyn.
To byłaby kolejna propozycja, bo następne wagony byłyby malowane prawdopodobnie w kolorach docelowych. MZK zapewnia, że wybór kolorów będzie uzgadniany z miejskim architektem. Nie wykluczone, że tramwaje zostaną pomalowane, tak, by pasowały do autobusów i pozostałych wagonów w barwach szczecińskich.

”Głos Szczeciński” Maciej Janiak, 18 stycznia 2006 roku.


* * *

Darmowy autobus na stok

Od jutra tj. 19 stycznia szczecinianie będą mieli łatwiejszy dojazd na Gubałówkę. Do końca ferii udało się uruchomić bezpłatny autobus z centrum miasta.
Autobus wyruszał będzie 5 razy dziennie o pełnej godzinie. Rozkład jazdy jeszcze nie jest znany, zostanie podany dzisiaj. Rozmowy trwały do ostatniej chwili, dlatego godziny odjazdów będziemy jeszcze ustalać - mówi Joanna Dybowska z CHR Galaxy. Przystankiem początkowym będzie Galaxy, a końcowym Gubałówka. Amatorzy łyżwiarstwa i narciarstwa dowożeni będą bezpłatnie. Koszt uruchomienia autobusu poniesie Echo Investment, właściciel CHR Galaxy.

Transport na ferie

Autobus kursował będzie od czwartku do końca ferii. Narciarze już się cieszą. To znakomity pomysł - uważa Teresa Siewińska, którą wczoraj spotkaliśmy na Gubałówce z wnukiem Oskarem. Nas przywiózł syn samochodem, ale masa młodzieży nie ma się tu jak dostać. Tym bardziej, że przystanek autobusowy znajduje się daleko od Gubałówki, a spacer z nartami do przyjemności nie należy. Dla dzieci spędzających ferie w mieście właściciel Gubałówki oraz miasto przygotowały wiele niespodzianek. Do najmłodszych trafi około 6 tysięcy bezpłatnych wejściówek na obiekt. Wejściówki będą rozdawane między innymi podopiecznym Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz dzieciom spędzającym ferie na półkoloniach.

Darmowe wejściówki

Bezpłatne bilety będą też czekały na małych szczecinian w Urzędzie Miejskim. Chcemy rozdawać wejściówki dzieciom, które na przykład przyniosą do nas jakąś pracę plastyczną - informuje Magdalena Wysznacka z Urzędu Miejskiego. Na szczecińskiej Gubałówce panują znakomite warunki do narciarstwa. Pokrywa śniegu przekracza metr, a w kilku miejscach wynosi nawet 250 cm. Ujemne temperatury sprawiają, że śnieg nie topi się. Na miejscu znajduje się wypożyczalnia łyżew, nart oraz snowboardu.

”Głos Szczeciński” Monika Stefanek, 18 stycznia 2006 roku.


* * *

Za darmo na Gubałówkę

Kilka tysięcy dzieci, które ferie spedzają w Szczecinie, otrzyma darmowe wejściówki na Gubałówkę. Wszyscy mieszkańcy od dziś mogą skorzystać z darmowego autobusu na trasie al. Wyzwolenia-Osów.
Aby uatrakcyjnić ferie zimowe w Szczecinie, urząd miejski uruchomił pilotażowy program dla półkolonii odbywających się w szkołach. Od dziś zbierane są zamówienia na darmowe wejściówki na Gubałówkę. Jest tam na czym szusować, bo pokrywa śniegu sięga aż 2 metrów. Jest też sztuczne lodowisko. Darmowych biletów przygotowano kilka tysięcy.
Od dziś można za darmo jeździć autobusem spod centrum handlowego Galaxy na Gubałówkę i z powrotem. Trasa ma być pokonywana bez przystanków.

Rozkład jazdy autobusu

* Szczecin (CH Galaxy) - Gubałówka: 11.00, 12.00, 13.00, 14.00, 15.00, 16.00.
* Gubałówka - Szczecin (CH Galaxy): 11.30, 12.30, 13.30, 14.30, 15.30, 16.30.

Autor artykułu "ask", "Głos Szczeciński" 19 stycznia 2006 roku.


Autobus zakontraktowany do obsługi trasy Galaxy-Gubałówka wystawia Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" sp. z o.o.


* * *

Kasa w autobusie

Blady strach padł na firmy przewozowe, świadczące usługi w komunikacji miejskiej. Ministerstwo Finansów nakazało bowiem montaż kas fiskalnych we wszystkich pojazdach. Termin, który kilkakrotnie przekładano, upływa 31 marca. Potem w autobusie bez kasy fiskalnej nie będzie można sprzedawać biletów.
Dla spółek autobusowych to spory problem. One tylko świadczą usługi przewozowe. Bilety należą do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który ich sprzedaż w pojazdach po prostu nakazał. Za montaż kas firmy muszą jednak zapłacić spółki.
Dla nas to wydatek rzędu, przynajmniej 150 tys. zł – mówi Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Klonowica". Pod warunkiem, że kasa będzie kosztować 1-1,5 tys. zł. W SPA "Dąbie" szacują, że może być to 2 tys. za sztukę. Ta spółka ma więcej pojazdów, musiałaby więc więcej wydać na ich wyposażenie. Z zakupem kas nikt się jednak nie spieszy i to w całym kraju. To spory i dla wielu przewoźników zbędny wydatek.
Bilety nie są nasze, jesteśmy pośrednikami – przypomina K. Putiatycki. Przychody ze sprzedaży trafiają do ZDiTM. W dodatku sprzedaż w pojazdach jest znikoma. Zakup urządzeń nigdy się przewoźnikom nie zwróci.
Czekamy na decyzję ministerstwa. Mamy nadzieję, że termin montażu znowu będzie przesunięty albo Ministerstwo Finansów w ogóle z pomysły zrezygnuje – przyznaje prezes SPA "Klonowica".
Przewoźników popiera Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej. To jej działania sprawiły, że termin już opóźniono o trzy miesiące. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by znowu się udało. Biuro prasowe ministerstwa zapewnia, że żadne prace nad niechcianym przez przewoźników rozporządzeniem nie trwają.
Jeśli stanowisko MF się nie zmieni, za kilka tygodni firmy zaczną poszukiwać urządzeń. Istnieje obawa, że ich na rynku zabraknie, a do montażu i legalizacji ustawiać się będą długie kolejki. Firmy zapłacą sporo – w SPAK montaż kas pochłonie tyle, co kilka rat leasingowych za sprowadzone z Niemiec autobusy. Inne wyjście to rezygnacja ze sprzedaży biletów w pojazdach. By jednak tak się stało, z obowiązku sprzedaży musiałby je zwolnić ZDiTM, który nie ma tego w planach.

Opracowanie artykułu Tomasz Tokarzewski, "Kurier Szczeciński", 20.01.2006 roku.

* * *

Ulica prawie gotowa

Ulica Krzywoustego jest praktycznie gotowa. Już wkrótce powinny po niej przejechać pierwsze pojazdy. Wykonawca przebudowy zgłosił gotowość do przedwstępnego odbioru.
Oznacza to, że komisja fachowców może już oceniać efekty. Jeśli uzna, że pozostałe do wykonania drobiazgi są kwestią kilku dni, będzie można wyznaczyć termin ostatecznego odbioru prac. Jest więc szansa, że po wyremontowanej ulicy pojedziemy w pierwszych dniach lutego. Zgodnie z umową, termin zakończenia prac przypada 31 stycznia i firma NOC Roads ma nadzieję, że tego dnia spokojnie opuści plac budowy.
Komplikuje się inna sprawa. Wraz z otwarciem ulicy Krzywoustego miały nastąpić zmiany przy placu Dziecka. Nitka, którą jeździmy od strony ulicy Narutowicza, ma się stać dwukierunkowa. Jezdnia prowadząca do Narutowicza ma być jedynie drogą wspomagającą i przede wszystkim parkingiem. Warunki pogodowe uniemożliwiają jednak wymalowanie oznakowania na asfalcie. Nie jest więc wykluczone, że zmiany przy placu Dziecka nastąpią dopiero wtedy, gdy się ociepli. Na razie obowiązywać ma organizacja wprowadzona w lipcu, dająca pierwszeństwo na kierunku Kopernika - Narutowicza. Jadący od ulicy Potulickiej nadal będą zmuszeni do ustępowania pierwszeństwa przy placu Dziecka.

Opracowanie artykułu ToT, "Kurier Szczeciński" z dnia 23.01.2006 roku.

* * *

Za tydzień pojadą samochody

Wczoraj na największym placu budowy w mieście odbył się przedodbiorowy przegląd. Otwarcie ulicy zaplanowano na 31 stycznia.
31 stycznia robimy otwarcie - powiedziała wczoraj „Głosowi” Elżbieta Turska, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich w szczecińskim magistracie.
Dzień wcześniej zaplanowaliśmy ostateczny przegląd. Nie ma w tej chwili istotnych uwag, które uniemożliwiałyby otwarcie ulicy. To nie oznacza, że Krzywoustego jest już w pełni zakończona. Na odcinku pomiędzy placem Kościuszki a ulicą Królowej Jadwigi wciąż brakuje fragmentów chodników (zostało do zrobienia ok. 10 proc.), są braki w małej architekturze, do zrobienia została jeszcze większość zaprojektowanych fragmentów chodników w technologii terraway. Początkowo drogowcy rozgrzewali grunt pod specjalnie ustawionymi namiotami. Teraz nawet na takie prace jest zbyt zimno.
Nie wiem, jak długo musielibyśmy grzać, żeby dało to efekt - mówi Agnieszka Dzik, kierownik budowy z NCC Roads. Mróz to najgorszy wróg drogowców. Dziś prawdopodobnie nie pojawią się na placu budowy. Na dokończenie miejsc, gdzie będą chodzili piesi, jest jeszcze tydzień. Jeżeli mrozy zelżeją, to wykonawca prawdopodobnie uzupełni braki. Jeżeli nie da się tego zrobić zgodnie z projektem, to żeby mogli bezpiecznie chodzić tamtędy piesi, braki zasypane zostaną kruszywem. Prace dokończone będą wiosną.
Wyremontowanej ulicy Krzywoustego przyglądali się też policyjni spece od ruchu drogowego. - Nie za bardzo mieliśmy się do czego przyczepić - mówi aspirant Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego z Komendy Miejskiej Policji. Jest elegancko. Przejrzeliśmy ulicę pod kątem organizacji ruchu. Krzywoustego jest OK. Znaki stoją i są namalowane. Jest jeszcze tydzień na drobne poprawki.

Opracowanie Maciej Janiak, 24.01.2006 roku "Głos Szczeciński".

* * *

Pomysł szczecińskich radnych - sprzedać udziały

Dziewięć linii autobusowych obsługuje Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Sześć z nich łączy Szczecin z Policami. Spółka powstała w 1997 r. i miała się nieźle. Szczecin dobrowolnie pozbył się części swoich udziałów. Dziś słychać głosy, by sprzedał resztę.
SPPK nie jest nam potrzebna - tłumaczy Jan Dużyński, radny Szczecina, który przed laty dążył do tworzenia spółek autobusowych. Możemy nadal korzystać z jej usług, zamawiać przewozy, ale nie musimy być jej udziałowcem.
Jan Dużyński przypomina, że powołanie SPPK było odpowiedzią na zapotrzebowanie szczecinian. Wielu pod koniec lat 90 pracowało w Policach i codziennie dojeżdżało. Dziś potrzeby zmalały. Szczecinianie do Polic jeżdżą znacznie rzadziej. To mieszkańcy Polic dojeżdżają do naszych firm, szkół i uczelni - tłumaczy Dużyński. A więc nie musimy do tej spółki dokładać. Ile szczecinianie do SPPK dopłacają, nie udało się ustalić. Wiadomo jedynie, że rocznie spółka kosztuje ok. 11,5 min zł. W tym jest nasza dotacja, wpływy z biletów i wkład gminy Police - zastrzega Andrzej Grabiec, z-ca prezydenta Szczecina.
Na razie pomysł sprzedaży udziałów w SPPK krąży wśród szczecińskich radnych. Może odbędzie się na ten temat debata, bo zyskuje coraz więcej zwolenników. Myślę, że warto się nad tym zastanowić - mówi Jan Dużyński.

Opracowanie artykułu "ToT", "Kurier Szczeciński" 24.01.2006 roku.

* * *

Końcowy pod chmurką

Przeniesiono końcowy przystanek linii A na Żelechowie. Nowy przystanek nie ma wiaty. Na zadaszenie przyjdzie czekać do wiosny.
Doprosiliśmy się w końcu wiaty na przystanku końcowym, to go przenieśli - sarkastycznie zauważają ludzie czekający na autobus linii A przy ul Studziennej.
Co z tego że do najbliższego przystanku jest ok. 300 metrów, jeśli i tak każdy kieruje się na końcowy. Zawsze może już tam stać autobus - dodaje po chwili pani Beata, mieszkanka dzielnicy.
Linia autobusowa A jest jedynym łącznikiem dolnego Żelechowa z resztą miasta. Obecnie istnieją tam aż trzy, niezbyt od siebie oddalone, przystanki autobusowe Dwa pozbawione są zadaszenia, w tym najważniejszy - końcowy. Brak wiaty sprawia, iż wyczekujący pasażerowie nie mają się jak schronić przed deszczem i wiatrem. Ławka przy przystanku to zbyt mało. Kto na takim mrozie, albo podczas deszczu na nią siądzie? - pytają pasażerowie.
Rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, Magdalena Michalska, zapewnia, że Zarząd przeanalizuje sytuację i jeśli możliwości techniczne pozwolą, prace powinny ruszyć na wiosnę.
Do tego czasu wydaje się, że pasażerowie, korzystający z tego przystanku muszą uzbroić się w cierpliwość i być po prostu... pogodoodporni.

Opracowanie Łukasz Szulborski, "Głos Szczeciński" 25.01.2006 roku.

* * *

Pojadą nad ulicą Struga

Dzisiaj na godz. 13 zaplanowano uroczyste otwarcie wiaduktu nad ulicą Struga i tym samym zakończenie etapu przebudowy drogi wjazdowej do miasta.
W Szczecinie tradycją już się stało, że każdą zakończoną miejską inwestycję otwiera się i oddaje do użytku uroczyście. Będą okazjonalne przemówienia, przecięcie wstęgi i poświęcenie nowego obiektu. Potem po wiadukcie pojadą pierwsze auta.
Kierowcy czekali na otwarcie kilka tygodni. Dopiero w zeszłym tygodniu miasto otrzymało pozwolenie nadzoru budowlanego na wpuszczenie kierowców na obiekt sąsiadujący z wiaduktem kolejowym. Budowa wiaduktu nad ul. Struga była częścią pierwszego etapu przebudowy ważnej arterii miejskiej.
Całość robót zajęła dwa lata. Wykonawcą była firma Budimex Dromex. Warta ok. 3,4 mln euro inwestycja była współfinansowana przy pomocy unijnego funduszu Phare. W ramach kontraktu przebudowano jezdnię południową biegnącą równolegle do Struga. Zniknęły z niej zwężenia, asfalt jest lepszy. Budimex Dromex zbudował od podstaw jezdnie północną. Obie te ulice łączy wiadukt.
Komisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa szczecińskiej drogówki
Ten wiadukt z punktu widzenia kierowców jest ważny i należy cieszyć się, że powstał. Ułatwi bezkolizyjny przejazd z Dąbia na Słoneczne z pominięciem bardzo obciążonego skrzyżowania Struga - Łubinowa. Kierowcy jadący Łubinową chcąc przejechać przez Struga muszą długo czekać na światłach, bo cykl ustawiony jest pod drogę główną. Wiadukt poprawi bezpieczeństwo, to obiekt nowoczesny. Kierowcy korzystający z niego będą przemieszczać się szybciej i bezpieczniej. W przyszłości ma powstać kilka takich wiaduktów, dzięki nim ulica Struga będzie bezkolizyjna. Nie będzie możliwości skrętu w lewo. Kierowcy, żeby dostać się na przeciwną stronę będą po tzw. ślimakach wjeżdżać na wiadukty.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 25.01.2006 roku.

* * *

Wiadukt nad ulicą Struga otwarty

Zakończył się pierwszy etap przebudowy ul. Struga. Koncepcja zakłada wpuszczenie głównej jezdni 4,5 m w głąb ziemi. Dalsza przebudowa nie zacznie się wcześniej niż za rok
W ciągu 2,5 roku firma Budimex Dromex zbudowała nową jezdnię równoległą po lewej stronie ul. Struga (wyjeżdżając z miasta) i wyremontowała połowę jezdni po drugiej stronie. Ostatnim etapem inwestycji był wiadukt drogowy, po którym od środy można jeździć ponad ul. Struga. Tuż przed otwarciem poświęcił go bp Błażej Kruszyłowicz.
Teraz jadąc z miasta, gdy chcemy dojechać do salonu Skody lub stacji benzynowej, po lewej stronie Struga trzeba na wysokości zajezdni autobusowej skręcić w prawo i przejechać wiaduktem na drugą stronę.
Budowa i remont dróg wspomagających oraz wiaduktu rozpoczęły się we wrześniu 2003 roku i zakończyć miały się po dwóch latach. Czemu dopiero teraz całość oddawana jest do użytku?
Zasadnicze prace zakończyliśmy w terminie - przekonuje Henryk Rzepecki, kierownik budowy. - Drogami wspomagającymi można jeździć od dawna. Tylko wiadukt wstrzymywał oddanie całości do użytku.
Problem z wiaduktem pojawił się już na początku inwestycji. W związku z tym, że projekt budowlany powstał w roku 1997, wykonawca zaproponował przeprojektowanie tego obiektu.
Nowy wiadukt jest bardziej elegancki, to konstrukcja znacznie lżejsza niż proponowana pierwotnie - przekonuje Rzepecki. Ale nowy projekt został zatwierdzony dopiero w maju ub.r. Mieliśmy niewiele czasu na jego zbudowanie.
Budowa zakończyła się pod koniec września. Miesiąc później przeprowadzono próby obciążeniowe.
13 stycznia uzyskaliśmy pozwolenie na użytkowanie od wojewódzkiego inspektora budowlanego - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich.
Cały pierwszy etap kosztował 3 mln 370 tys. euro (sam wiadukt 440 tys. euro). To ostatnia w mieście inwestycja współfinansowana z nieistniejącego już funduszu PHARE. Środki pomocowe wyniosły 1,77 mln euro.
W tym roku będziemy uaktualniać projekt dalszej przebudowy magistrali, sporządzimy też dokumenty na współfinansowanie kolejnych etapów ze środków unijnych z puli przeznaczonej na lata 2007-13 - mówi Żabiński. Dokończenie koncepcji opuszczenia ulicy i komunikacji poprzecznej dzięki wiaduktom może kosztować jeszcze 50 mln zł.
Autobusy też inaczej
Od 1 lutego w związku z zakończeniem budowy jezdni wspomagających ulicy Struga na odcinku od ulicy Pomorskiej do wiaduktu kolejowego (jezdnia wjazdowa do centrum) ulegają zmianie trasy linii autobusowych 65, 66, 71, 73, 77, 77bis, 79, B, D, G.
Przystanki "Struga PHS" i "Wiosenna" zostają przeniesione do nowo wybudowanych zatok przystankowych w jezdni wspomagającej przy ulicy Struga.
Linie: 66, 71, 77, 77bis, B i D od ulicy Łubinowej kursują poprzez skrzyżowanie z ulicą Struga, Wiosenną do jezdni wspomagającej ulicy Struga z przystankiem "Wiosenna" zlokalizowanym w wybudowanej zatoce autobusowej, dalej jezdnią wspomagającą do zjazdu na ulicę Struga przed wiaduktem i dalej po stałych trasach wg obowiązującego rozkładu jazdy.
Linia 73 od ulicy Zwierzynieckiej kursuje poprzez ulicę Pomorską do wjazdu na jezdnię wspomagającą ulicy Struga, dalej jezdnią wspomagającą do zjazdu na ulicę Struga i dalej po stałej trasie. Na jezdni wspomagającej autobus zatrzyma się na trzech przystankach.
Linie: 79 i G kursują ulicą Struga do przejazdu na jezdnię wspomagającą ulicy Struga zlokalizowanego na wjeździe do stacji serwisowej Opel, dalej jezdnią wspomagającą ulicą Struga do zjazdu.
Linia 65 kursuje od ulicy Jasnej poprzez skrzyżowanie z ulicą Struga do jezdni wspomagającej ulicy Struga i dalej po stałej trasie.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 25-01-2006 roku.

* * *

Sąd zamiast umowy

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego skarży do sądu wyrok arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych w sprawie przetargów na obsługę komunikacji autobusowej. - Wyliczyli, że taniej iść do sądu niż podpisać ze mną umowę - uważa Andrzej Markowski, szef Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Przypomnijmy, że ZDiTM unieważnił przetarg na 10 - letnią obsługę komunikacji autobusowej. SPPK odwołało się do Urzędu Zamówień Publicznych twierdząc, że ZDiTM nie miał podstaw do unieważnienia przetargu. Arbitrzy wydali wyrok, który uchyla unieważnienie i nakazuje ponowną ocenę ofert oraz wybranie najlepszej z nich.
Oferta polickiego przewoźnika była jedyną m. in. na linie 103, 107 i F. Kiedy SPPK poznało decyzję arbitrów, jego prezes Andrzej Markowski apelował do ZDiTM i władz miasta by umowę podpisać i zrezygnować z odwołania do sądu. - Umowa, to gwarancja kupowania nowych autobusów i podnoszenia jakości przewozów - tłumaczył.
Apel nic nie pomógł. "Głos" dowiedział się wczoraj po południu, że ZDiTM zaskarży wyrok. Termin mija dziś.
Zgodnie z zapisami prawa o zamówieniach publicznych, które daje możliwość zaskarżenia wyroku zespołu arbitrów, ZDiTM wnosi skargę do Sądu Okręgowego w Szczecinie - poinformował Zbigniew Wicik, zastępca dyrektora ZDiTM. Wyrok jest naszym zdaniem nieprawidłowy, zespół arbitrów wydając go nie brał pod uwagę ustawy o finansach publicznych. Służy nam odwołanie, skorzystamy z niego.
W przetargu SPPK położyło ceny netto 3,89 zł i 3,99 zł za jeden przejechany kilometr. Średnio dawało to 3,93 zł. Andrzej Markowski, prezes firmy decyzją ZDiTM zdziwiony nie jest.
Przewidywałem to. Dlatego, że oni kalkulują tę sprawę pod kątem pieniędzy, a nie z punktu widzenia właściciela, którym jest też miasto - komentuje Andrzej Markowski. - Gdyby podpisali ze mną umowę, to musieliby zapłacić mi o 9 groszy więcej niż teraz za każdy kilometr, co do końca roku daje ok. 280 tys. zł. Wyliczyli, że pójście do sądu będzie tańsze. Liczę, że sąd orzeczenie podtrzyma, bo jestem pewien, że nie złamałem żadnego warunku specyfikacji.
Sąd ma trzy miesiące, by zbadać sprawę. Do końca marca autobusy jeżdżą na podstawie tzw. wolnej ręki. Do tego czasu powinien być rozstrzygnięty kolejny przetarg. ZDiTM go przygotowuje. Linie znów będą podzielone na trzy pakiety. SPPK do przetargu prawdopodobnie stanie.
Tylko, że do czasu wykorzystania całej procedury odwoławczej ZDiTM nie może zawrzeć innej umowy - zaznacza Markowski.

Opracowanie Maciej Janiak "Głos Szczeciński" 26.01.2006 roku.

* * *

Światowy precedens w ZDiTM, czyli rzecznik, który nie mówi

Dzwonię do rzecznika Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, telefon odbiera Magdalena Michalska. To nikt inny jak oficjalny rzecznik prasowy tej Poważnej Instytucji. Rozmowę rozpoczyna od stwierdzenia: "Bardzo przepraszam, ale nie wolno mi wypowiadać się dla prasy". Oniemiałem. Co się stało? Dlaczego?
Okazało się, że taką dyspozycję wydał osobiście dyrektor Paweł Tarczyński, po czym wyjechał na szkolenie w góry, więc jego też nie mogłem zapytać o powód.
W ZDiTM-ie zdarzały się już zdumiewające sytuacje, ale to wyjątkowe kuriozum. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że pani rzecznik Michalska jest jedynym w Polsce (ba, może i na świecie!) rzecznikiem, który nie ma prawa mówić. Sytuacja jest tym bardziej frapująca, że przez kilka miesięcy, gdy pani rzecznik Michalska była na urlopie, zastępowała ją pani Marta Kwiecień-Zwierzyńska, która wprawdzie rzecznikiem nie była, ale mówić mogła.
Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 27.01.2006 roku.

* * *

Śmignął i tyle go widzieli

Wczoraj przy dziesięciostopniowym mrozie 30 osób wymachując rękoma próbowało zatrzymać przy ulicy Gdańskiej w Szczecinie autobus pospiesznej linii B. Bezskutecznie. Autobus śmigną pasażerom przed nosem.
To było tuż po godzinie dziesiątej - opowiada zdenerwowany nasz Czytelnik, pan Tadeusz. Wszyscy jechaliśmy jednym tramwajem, który się popsuł. Nagle zobaczyliśmy nadjeżdżający autobus linii B. Machaliśmy kierowcy, żeby się zatrzymał i nas zabrał. Nic z tego. Kierowca, jak jechał, tak pojechał dalej. Tak się zdenerwowałem, że postanowiłem poszukać nadzoru ruchu i zgłosić to zdarzenie. Kilkanaście metrów dalej zobaczyłem samochód nadzoru i wszystko im opowiedziałem podając nawet numer autobusu. Moim zdaniem zachowanie kierowcy jest skandaliczne. Policja zbiera z ulicy bezdomnych, żeby nie zamarzli, a pasażerów się ignoruje. To oburzające.
Z informacji udzielonych przez dyspozytora ruchu Jacka Drabowskiego wynika, że przyczyną awarii było zerwanie drutu jezdnego.
Ustalamy czy zerwanie nastąpiło z przyczyn tramwaju czy niskich temperatur - tłumaczy Jacek Drabowski. A kierowca autobusu nie zatrzymał się nie dlatego, że nie chciał, ale dlatego, że nie miał zgłoszenia od nas.
Dybowski dodaje, że powiadomienia o awariach kierowcy odbierają przez telefony komórkowe.
A to ogranicza nasze możliwości - wyjaśnia powód, dlaczego kierowca autobusu nie zareagował. To wina systemu łączności. Jak tylko odbraliśmy sygnał o tym, że pasażerowie stoją na mrozie, zaczęliśmy dzwonić. Tak do kierowców linii autobusowych A, jak i B z poleceniem, żeby zabrali ludzi. I trochę to, niestety, trwało. Jeśli miasto sfinansuje odpowiedni system łączności, takie sytuacje nie będą już miały miejsca.
Opracowanie Beata Kulewicz, "Głos Szczeciński", 28.01.2006 roku.

* * *

Próby zielonej fali

Programujemy pod szczecińskich kierowców - tłumaczy fachowiec z drogówki. Roboty trwają od kilku dni. Wszystko jest związane z uruchomieniem przebudowywanej od lipca zeszłego roku ul. Krzywoustego.
Sygnalizacja jest dostosowywana pod ul. Krzywoustego, żeby ruch postępował płynnie - zaznacza Marek Trzciński, inspektor z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Wiąże się to z koordynacją ruchu od Bramy Portowej przez plac Kościuszki do Turzynu oraz od Bramy Portowej przez plac Zgody do placu Sprzymierzonych.
Część zmian już działa, mają doprowadzić do sytuacji, w której centrum nie będzie się korkowało. Poprawić ma się nie tylko przejazd przez miasto, ale przechodzenie po pasach. Takie poprawki są już na Bramie Portowej. Idąc od strony poczty po pasach do Galerii Centrum jeszcze do niedawna robiło się to „na raty”. Teraz można przejść bez czekania - tłumaczy Trzciński. Podobnie jest po drugiej stronie, od popularnego „grzybka” do dworca PKP. Już można powiedzieć, że poruszanie się pieszych poprawiło się.
Dodatkowy czas zyskali kierowcy jadący od pl. Zwycięstwa, w lewo w Niepodległości. Teraz jedzie się o jednym czasie z pojazdami w kierunku Mostu Długiego. Poprawione jest też przejście przez pasy od strony Wyszyńskiego na przystanek „trójki”. Teraz przebiegać na czerwonym piesi nie będą, „trójka” nie odjedzie, bo pieszy dostaje zielone światło - zapewniają fachowcy.
Zmiany będą też na pl. Zgody, są już na skrzyżowaniu Wojska Polskiego i Jagiellońskiej. Wypróbowano już sygnalizacje na skrzyżowaniach ul. Bogusława i Królowej Jadwigi z Krzywoustego. Zmieniony program działa na pl. Zwycięstwa. Koordynacja polega na tym, żeby zapewnić jak najbardziej płynny przejazd od Bramy Portowej do Bohaterów Warszawy i do pl. Sprzymierzonych.
Zmiany wprowadzamy pod szczecińskich kierowców, - zapewnia aspirant Janusz Mila, inżynier ruchu drogowego ze szczecińskiej drogówki. Nasi kierowcy nie umieją często ruszać na zielonym świetle. Spod sygnalizatora nie rusza kolumna aut, kiedy zapala się sygnał, bo kierowcy dopiero szukają biegów. A to są poważne straty czasowe. Programy dostosowujemy do rzeczywistości. Kiedy Krzywoustego ruszy, fachowcy mają przyglądać się funkcjonowaniu zmian i wprowadzać poprawki.
Opracowanie Maciej Janiak, "Głos Szczeciński", 30.01.2006 roku.

* * *

Od wtorku można jeździć Krzywoustego

Czy nowa, węższa ul. Krzywoustego nie będzie się korkować? Przekonamy się we wtorek po godz. 10, po oficjalnym otwarciu dla ruchu remontowanego odcinka.
Mimo że z powodu utrzymujących się od świąt mrozów nie udało się ułożyć nowych chodników, ul. Krzywoustego jest oddawana do użytku zgodnie z planowanym terminem. Wyremontowana jezdnia była gotowa już na początku grudnia. Wczoraj ją porządkowano i - korzystając z dodatniej temperatury - spłukiwano z niej piasek i sól.
Tak jak przed remontem kierowcy mają teraz do dyspozycji po dwa pasy ruchu w każdym kierunku. Zmiana polega na tym, że poprzednio torowisko tramwajowe było wydzielone, a teraz tramwaje będą je dzielić z samochodami. To budzi największe obawy - jeśli okaże się, że z tego powodu przepustowość ulicy spadnie, korki będą nieuniknione.
Żeby upłynnić ruch i zwiększyć bezpieczeństwo, na Krzywoustego wprowadzono zakaz skrętu w lewo w ul. Królowej Jadwigi oraz Bogusława X. Z obu przecznic też nie można skręcać w lewo na główną ulicę.
Otwarcie trasy, która jest najkrótszym połączeniem z prawobrzeża na os. Kaliny i Łukasińskiego, zaplanowano na wtorek ok. godz. 10. Po przecięciu wstęgi przez oficjeli i poświęceniu inwestycji służby drogowe uruchomią sygnalizację świetlną i puszczą ruch.
Sygnalizacja będzie skoordynowana od Bramy Portowej aż do Turzyna - mówi Bogusław Gościniak, dyrektor firmy NCC, która przebudowuje ulicę. - Na pl. Zwycięstwa tramwaj będzie dostawał sygnał do jazdy wcześniej niż samochody.
Mimo że wykonawca nie zakończył wszystkich prac (chodniki!) w terminie, miasto nie będzie dochodzić odszkodowań.
Współpraca z wykonawcą była dobra - uzasadnia Elżbieta Turska, zastępca dyrektora wydziału inwestycji miejskich. - Na naszą prośbę o wiele wcześniej [przed 1 listopada - red.], niż zakładał harmonogram prac, NCC przywróciło kursowanie ulicą tramwajów.
Miejsca, w których są niedokończone chodniki, zostaną na razie zabezpieczone. Żmudne prace brukarskie (ciągi piesze mają być wyłożone mozaiką z granitowych płyt otoczonych drobną kostką i zalane specjalną żywicą) NCC dokończy, gdy na dobre się ociepli.
Jak od wtorku jeżdżą autobusy
• Linie: 61, 61bis, 75, 81, 521, 527, 528 od pl. Zwycięstwa kursują przez ul. Krzywoustego do pl. Kościuszki i dalej po stałych trasach wg obowiązującego rozkładu jazdy. Przystanek „Krzywoustego” (usytuowany wcześniej za skrzyżowaniem z ul. Bogusława) zostaje przeniesiony do zatoki autobusowej za skrzyżowaniem z ul. Królowej Jadwigi. Zlikwidowane zostają przystanki tymczasowe „Łokietka” i „Pl. Kościuszki” na ul. Łokietka w kierunku al. Piastów.
• Linie: 75, 521, 527, 528 od pl. Kościuszki kursują przez ul. Krzywoustego do pl. Zwycięstwa wg obowiązującego rozkładu jazdy. Na zjeździe z pl. Kościuszki w ul. Krzywoustego jest teraz nowy przystanek. Nie ma przystanku „Krzywoustego” zlokalizowanego przed remontem pomiędzy ul. Królowej Jadwigi a ul. Bogusława.
Dla linii nocnej 528 uruchamia się dodatkowy przystanek "Sikorskiego" pomiędzy rondem Siwka a ul. Pułaskiego.
• Linie 61, 61bis, 81 od al. Piastów kursują jak dotychczas przez ul. Łokietka.
Inne zmiany
• Zniknie tymczasowa sygnalizacja świetlna, która ułatwiała przejazd autobusom miejskim przez al. Piastów (tuż przy pl. Kościuszki).
• Wraca normalny dwukierunkowy ruch na ul. Łokietka.
• Nie zmienia się na razie organizacja ruchu na ul. Narutowicza i pl. Dziecka. Nadal uprzywilejowana będzie droga krajowa nr 10: pl. Zwycięstwa, ul. Kopernika i Narutowicza. Na jadących od al. 3 Maja w dalszym ciągu czekają dwa znaki stop na wysokości pl. Dziecka.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 30 styznia 2006 roku.

* * *

Otwarcie najważniejszej ulicy w Szczecinie

Już dziś kierowcy pojadą po przebudowanej ul. Krzywoustego. Remont trwał ponad siedem miesięcy. Kosztował ok. 14 mln zł. Prawie wszystko na odcinku od pl. Zwycięstwa do pl. Kościuszki jest nowe.
Zmiany w kursowaniu autobusów

* Autobusy komunikacji miejskiej, począwszy od dziś, w kierunku od pl. Zwycięstwa do pl. Kościuszki (linie nr 61, 61bis, 75, 81, 521, 527, 528) będą kursowały przez ul. Krzywoustego i dalej po stałych trasach według obowiązującego rozkładu jazdy.
* Przystanek „Krzywoustego” został przeniesiony do zatoki autobusowej za skrzyżowaniem z ul. Królowej Jadwigi.
* Zlikwidowane zostają przystanki tymczasowe na ul. Łokietka w kierunku al. Piastów. W powrotną stronę przez Krzywoustego jadą autobusy linii 75, 521, 527, 528 uruchomiony będzie dla nich przystanek „pl. Kościuszki” w zatoce po zjeździe z pl. Kościuszki.
* Zlikwidowany został przystanek pomiędzy ul. Królowej Jadwigi a ul. Bogusława.
* Autobusy 61, 61bis i 81 od al. Piastów będą kursowały przez ul. Łokietka zatrzymując się na dotychczasowych przystankach.

Opracowanie mago, "Głos Szczeciński" 31 stycznia 2006 roku.

* * *

Otwarcie Krzywoustego. Pusta ulica, zapchane dojazdy

Nowa ulica była prawie pusta. Kompletnie zatkała się za to Brama Portowa i al. Niepodległości. Po siedmiu miesiącach we wtorek otwarta została główna ulica Szczecina.

To, co ucieszy kierowców, to idealnie równy asfalt. Z kolei piesi powinni być zadowoleni z wygodniejszych chodników - gdzieniegdzie szerszych lub oddzielonych od jezdni klombami. To na pewno zalety wyremontowanej ul. Krzywoustego. Tyle tylko, że chodniki nie są skończone a kierowcy utknęli w korkach. Poprawić trzeba m.in. sygnalizację świetlną.
Otwarcie
Najpierw zdenerwowali się pasażerowie tramwajów, które na czas oficjalnego otwarcia na pół godziny utkwiły na pl. Zwycięstwa. - Kto za to odpowiada, że od Bramy Portowej do Turzyna muszę iść pieszo?! - pomstowała na przymusowy spacer zziajana kobieta.

W tym czasie prezydent Marian Jurczyk przecinał wstęgę. - Cieszę się, że ta magistrala została w końcu otwarta - mówił. - Proszę sobie przypomnieć, jak wyglądała przed modernizacją.
Kwadrans po godz. 10 nowa ulica była otwarta dla ruchu. Pierwszym pojazdem, który przejechał po nowej jezdni, był autobus linii 75 (autobusy, tak jak przed modernizacją, będą kursowały przez Krzywoustego, zmieniła się tylko lokalizacja przystanków).

Za to kierowcy prywatnych samochodów jakoś nie chcieli jeździć nową trasą.

Skręcają na pamięć w ul. Kopernika - dziwił się Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w drogówce. Mila kazał oddzielić pasy ruchu na pl. Zwycięstwa barierką, żeby z daleka było widać, które wiodą na Krzywoustego. Nie pomogło.
Korek na Bramie Portowej
Godzinę po otwarciu drogi zapchała się al. Niepodległości. Korek zaczynał się tuż za pl. Żołnierza. W szczycie Brama Portowa zatkała się całkowicie we wszystkich kierunkach.

Tragedia - złościł się Piotr Załęski, który przed godz. 17 utknął na wysokości katedry na ul. Wyszyńskiego. - Wczoraj przejechałem tędy bez problemu, dziś stoję w korku. Niech zamykają tę ulicę, lepiej dalej jeździć objazdami.

Powód kłopotów to nowe ustawienie świateł. Zmieniają się tak często, że podczas jednego cyklu przez skrzyżowanie na Bramie Portowej może przejechać zaledwie kilka samochodów.
Widziałem to - zapewnia Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Zażądamy zmiany cyklu świateł na tej krzyżówce.
Co ciekawe, kto cierpliwie odstał swoje w kolejce, na samą ul. Krzywoustego mógł wjechać komfortowo. Ulica była wręcz pusta. Po opuszczeniu korka na pl. Zwycięstwa wrażenie szokujące.

Tramwaje ruszają ze skrzyżowania wcześniej niż auta, co zmniejsza ryzyko zderzenia. Zielona fala działa, jeśli rzeczywiście jedziemy z prędkością 50 km na godz. Sprawdziłem.
Z oceną wydolności tej ulicy poczekajmy kilka dni - radzi Bogusław Gościniak, szef firmy NCC Roads, modernizującej ulicę. Kierowcy muszą się do niej na nowo przyzwyczaić.
Nowa droga, stare znaki

Drogowcom nie udało się zdjąć na czas nieaktualnych już znaków drogowych ustawionych na czas remontu. Jeszcze wieczorem na al. Piastów (jezdnia od strony Pomorzan w kierunku pl. Kościuszki) stał niepotrzebnie nakaz jazdy na wprost, zakazujący wjazdu w ul. Łokietka. Dalej stały tablice z napisem "objazd".
Jeszcze przez kilka dni będziemy sprzątać niepotrzebne znaki - mówi Marek Bartłomowicz z Elmonteksu. - Na czas remontu było ich mnóstwo, nie daliśmy rady zabrać ich wszystkich.
Handlowcy mający sklepy na ul. Krzywoustego odetchnęli. Odczuliśmy mocno te siedem miesięcy remontu - mówi Barbara Pyć-Podlewska, dyrektorka Kupca. - Jak ludzie nie przychodzili na Krzywoustego, nie trafiali też do Kupca.
Wybrany sposób modernizacji drogi budził kontrowersje. Przeciwnikami wspólnych pasów ruchu dla tramwajów i samochodów byli policjanci drogowi oraz Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Mimo to modernizację wykonano zgodnie z wcześniej zatwierdzonym projektem. Ulicę zamknięto 26 czerwca ub. roku. Inwestycja pochłonęła 16,5 mln zł, z czego 14 mln miasto dostało z unijnego funduszu ZPORR.
Komentarz
Radziliśmy sobie bez ul. Krzywoustego przez siedem miesięcy i wielkiej tragedii nie było. Mogliśmy poczekać jeszcze trochę. Otwarcie ulicy było zrobione na siłę. Sygnalizacja świetlna jest źle ustawiona, przy przystankach autobusowych nie ma chodnika. Co będzie, jeśli ktoś złamie nogę, wysiadając z autobusu? Może warto potraktować wczorajszy falstart jako próbę generalną, zamknąć Krzywoustego jeszcze na parę dni i tak przygotować się do ponownego otwarcia, żeby nie dezorganizowało ono ruchu w całym śródmieściu.

Opracowanie Mariusz Rabenda "Gazeta Wyborcza" 31 stycznia 2006 roku.

* * *

2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021 2022



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.