Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku


Wydarzenia w komunikacji w 2008 roku


* * *


2006, 2007, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022

* * *

Prasa informuje - grudzień

* * *

Tramwaje Szczecińskie: nowa spółka od jutra

Od 1 stycznia 2009 zacznie funkcjonować spółka Tramwaje Szczecińskie, która zastąpi Miejski Zakład Komunikacyjny.

Uchwałę o przekształceniu MZK w spółkę Rada Miasta przyjęła w listopadzie 2008 r. Miejski Zakład Komunikacyjny istniał od maja 1995 roku i był zakładem budżetowym. Prowadził gospodarkę finansową w oparciu o ustawę o finansach publicznych. Stwarzało to pewne trudności, ponieważ MZK nie mógł np. pozwolić sobie na kredyty czy leasing pojazdów. Jako spółka, firma Szczecińskie Tramwaje będzie miała takie możliwości, dodatkowo będzie mogła samodzielnie występować o środki pomocowe.br Kapitał zakładowy spółki Tramwaje Szczecińskie wyniesie 40 milionów złotych. Jej zadaniem będzie m.in.:
- przewożenie pasażerów
- prowadzenie remontów, konserwacji i modernizacji eksploatowanych obiektów, taboru i urządzeń liniowych oraz inwestycje
Finansowanie działalności spółki będzie pochodziło z dwóch źródeł: podwyższenia kapitału oraz wpływu z usług świadczonych dla Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wszyscy pracownicy przekształconego MZK staną się pracownikami nowej spółki. W sumie będzie to ok. 680 osób. Tramwaje Szczecińskie będą mogły stosować nowoczesny system wynagrodzeń.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Niedawno Szczecin kupił 53 używane w pełni zmodernizowane tramwaje z Berlina. Inwestycja kosztowała 26 mln zł. Na modernizację torowisk w 2008 roku Szczecin przeznaczył blisko 14 milionów złotych.
Wśród zadań inwestycyjnych zaplanowanych na 2009 rok przez spółkę Szczecińskie Tramwaje znajdą się m.in.:
- modernizacja i remont torowisk oraz sieci (18 mln zł)
- kolejne dostawy tramwajów typu Tatra (1,8 mln zł)
- zakup taboru niskopodłogowego (48 mln zł)

Opracowanie: "Natalia Andruczyk", "Moje Miasto", 31 grudnia 2008 roku

* * *

Policja przestaje patrolować tramwaje i autobusy

W szczecińskich autobusach i tramwajach nie ma już specjalnych policyjnych patroli. Nie wiadomo kiedy nieumundurowani funkcjonariusze pojawią się znowu w środkach komunikacji miejskiej

Negocjujemy z policją nową umowę - mówi Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Patrole zdecydowanie poprawiły bezpieczeństwo pasażerów, jednak nie stać nas na to, by zapewnić ochronę funkcjonariuszy przez cały rok.
Za 15 tysięcy miesięcznie nieumundurowani policjanci jeździli najbardziej niebezpiecznymi liniami. Służbę pełnili w czwartki, piątki, soboty oraz sporadycznie w pozostałe dni tygodnia, głównie w godzinach 14 - 4. W tym czasie wylegitymowali 1280 osób. Zatrzymali też ponad tysiąc osób, które popełniły wykroczenia. Przede wszystkim było to picie alkoholu, ale zdarzały się też interwencje w przypadku gdy ktoś używał słów nieprzyzwoitych albo zaśmiecał pojazdy i przystanki. Przy okazji patrolowania pętli ukarano 3 osoby, które wyprowadzały psy bez smyczy i kagańców, a także tych którzy przechodzili na drugą stronę ulicy przy czerwonym świetle. W ciągu miejsca wystawiono mandaty na 66 tysięcy złotych.
Normalnie nie ma funkcjonariuszy, którzy specjalnie zajmują się patrolowaniem środków komunikacji miejskiej - mówi Maciej Karczyński, rzecznik prasowy komendy wojewódzkiej policji. Dlatego są one patrolowane tak, jak całe miasto. Nikt specjalnie nie wsiada, by zobaczyć, czy jest tam bezpiecznie.
Zapewnienie bezpieczeństwa w autobusach i tramwajach przez cały rok kosztowałoby 180 tysięcy. Te umowy będziemy podpisywać sporadycznie - dodaje Beniamin Chochulski. Nie mamy aż tylu pieniędzy.

Opracowanie: "ika", "Głos Szczeciński", 30 grudnia 2008 roku

* * *

"Helmuty" pojeżdżą do marca

Najstarsze w Szczecinie wagony wkrótce przestaną wozić pasażerów. Popularne "helmuty" trafiły do miasta niemal 13 lat temu. Kiedy pojazdy trafiły do Szczecina z Niemiec, miały już po prawie 40 lat.
Miały zastąpić "wycinane" wówczas wagony typu N - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
Teraz wycinane będą "helmuty", czyli wagony typu GT6. Jeszcze sześć z nich wozi dziś szczecinian, głównie na trasie "szóstki", siódmy czeka na kasację. Nie należą do ulubionych tramwajów pasażerów.
Huk, hałas rozklekotanych części na pewno nie umila podróży - mówi Wiesław Cukieński, pasażer "szóstki". Na odcinku od Wałów Chrobrego w stronę Wyszyńskiego, gdzie tory lekko zmieniają swój przebieg ma się często wrażenie, że wagon wypadnie z szyn. Takie wrażenia będą fundowane pasażerom jeszcze tylko przez kilka tygodni.
W pierwszym kwartale przyszłego roku zostaną wycofane z użytku - zdradza dobrą wiadomość Krystian Wawrzyniak, szef MZK. Nie będziemy zmuszali dłużej pasażerów do jazdy nimi, kiedy mamy o wiele przyjaźniejsze dla nich tatry. Ale wagony GT6 miały też swoje dobre strony.
Były banalnie proste w konstrukcji, nie miało się w nich co psuć - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski. Przez to były proste w obsłudze, proste w naprawie, dosyć niezawodne. Dlatego nie wszystkie pójdą na żyletki. MZK zachowa 2-3 sztuki na wozy techniczne. Będą jeszcze służyły do holowania pozostałych wagonów tramwajowych. Mają mocne i sprawne silniki - potwierdza Krystian Wawrzyniak.
Zastąpienie tych wagonów jest możliwe dzięki zakupowi 32 tatr od berlińskiego przedsiębiorstwa BVG. Ostatnie dwa składy są jeszcze doposażane do szczecińskich warunków.
Nie wiadomo jednak na razie, czy pasażerowie korzystający z linii 6 przesiądą się do tatr, czy będą jeździli wagonami 105 N polskiej produkcji, które też już swoje przejechały po miejskich torowiskach. Trzeba uzgodnić z zarządem dróg, jakiego rodzaju tabor wystawić na jakie linie - podkreśla szef MZK. Wiele zależy też od obciążenia linii i stanu technicznego torów.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 29 grudnia 2008 roku

* * *

Trudny rok przed SPPK

Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne czeka bardzo trudny rok. Spółka natychmiast powinna wymienić 8 autobusów, pozostałe są bardzo awaryjne.
Dodatkowo firmę pogrąża bardzo niekorzystna dla SPPK umowa z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, dotycząca opłat za usługi.
Spółka przechodzi bardzo trudny okres - przyznaje Kazimierz Trzciński, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Rozpoczęliśmy wdrażanie programu naprawczego. Najważniejszy będzie jednak przyszły rok. Mamy zapewnienie udziałowców, gminy Police i Szczecina, że dokapitalizują spółkę w sumie 4 mln zł. Najpóźniej do czerwca 2009 roku kapitał SPPK ma być zwiększony o ponad 2,5 mln zł.
Pieniądze zostaną wykorzystane przede wszystkim na spłatę wcześniejszych zobowiązań leasingowych spółki związanych z zakupem nowych autobusów. Niestety, stan taboru przewoźnika jest zły.
Powinniśmy natychmiast wymienić 8 autobusów - mówi Trzciński. Awaryjność dużej część pozostałych autobusów też jest duża. W sumie posiadamy 58 pojazdów.
W obecnej sytuacji spółki trudno jednak myśleć o nowych zakupach. Przynajmniej do czasu, kiedy spółka nie wynegocjuje nowych stawek za usługi z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Obowiązująca do 2016 roku umowa jest bardzo niekorzystna dla SPPK. Spółka po prostu dopłaca do interesu. Trwanie w takiej sytuacji wydaje się rzeczą absurdalną.
Niestety, Szczecin nie chce się zgodzić na zmianę stawek. Dla ZDiTM są bowiem korzystne. Nie chcą płacić więcej. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprawa ma znaleźć rozwiązanie w sądzie. Prezes SPPK jednak nie potwierdził nam tych informacji.
Stawki za wozokilometr są rzeczywiście nie do utrzymania, i musimy coś z tym zrobić - przyznał tylko. Powinny być urealnione, dostosowane do rynku, cen paliw i wielu innych czynników. Jakieś rozwiązanie znajdziemy, cały czas o tym rozmawiamy z ZDiTM oraz przedstawicielami Szczecina.
Z linii obsługiwanych przez SPPK korzysta dziennie ponad 50 tysiące pasażerów, rocznie - ponad 16 mln. Ponad 80 procent wpływów SPPK, to pieniądze właśnie od Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie za obsługę wspólnej komunikacji Polic i Szczecina.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 28 grudnia 2008 roku

* * *

To będzie rok korków

Nie wjedziemy w ul. Ku Słońcu. Będziemy stać na ul. Gdańskiej i w al. Niepodległości. W 2009 roku szykuje się przebudowa najważniejszych dróg w Szczecinie. Niestety, nie wydłuży się obwodnica śródmiejska. Nic się też nie zmieni na Autostradzie Poznańskiej

Drogowcy zaczną uprzykrzać życie kierowcom już w styczniu. W połowie miesiąca zamknięty ma być przejazd pod wiaduktem kolejowym na skrzyżowaniu ul. Ku Słońcu z Sikorskiego. Rozpoczyna się tam budowa ronda. Zgodnie z umową, firma Energopol miała się z zadaniem uporać do końca czerwca 2009 r. Czasu jest niezbyt wiele, a tymczasem pierwszy miesiąc schodzi drogowcom na przygotowaniach do robót. Już się okazało, że prace mogą utrudnić ciepłociąg i komora ciepłownicza znajdujące się pod placem budowy. Nic się nie stanie, jeśli prace przeciągną się na lipiec i sierpień - twierdzi Tomasz Granops, inżynier kontraktu. Trwa ustalanie tymczasowej organizacji ruchu na czas robót. Wykonawca chce całkowicie zamknąć przejazd. Miasto i policja naciskają, by umożliwić kursowanie przynajmniej autobusom, które zastępują tramwaje linii 8.

Torowiska do naprawy

"Ósemka" wróci na trasę, kiedy zakończy się remont torów. Stanie się to najpewniej w marcu. Wtedy zmodernizowane (dostosowane do składów niskopodłogowych) mają już być tory na odcinku od pl. Kościuszki do pętli przy ul. Kwiatowej.
Przebudowywać będziemy jeszcze tory od Basenu Górniczego do mostu Długiego - zapowiada Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w magistracie. Zdaję sobie sprawę, że najtrudniejsza do zorganizowania będzie przebudowa torowiska na moście Portowym. Tam jednak tory są w najgorszym stanie i ich wymiana to konieczność.
Przebudowa torowiska będzie współfinansowana z pieniędzy unijnych, podobnie jak budowa Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Oba zadania wpisano już na krajową listę projektów kluczowych programu Infrastruktura i Środowisko. Szybki tramwaj będzie się jednak "rozpędzał" powoli. W przyszłorocznym budżecie na ten cel zaplanowano 10 mln zł, w 2010 r. inwestycja pochłonie 25,5 mln zł, a w 2011 r. aż 123 mln zł. Na trasie Selgros - Basen Górniczy pojedziemy nim nie prędzej niż w 2012 r.

Drogi do przebudowy

Budowa szybkiego tramwaju nie spowoduje wielkich problemów komunikacyjnych. Możemy się ich za to spodziewać z powodu budowy Galerii Kaskada w samym centrum miasta. Roboty mają ruszyć wiosną, a wraz z nimi - przebudowa pl. Żołnierza Polskiego, ul. Obrońców Stalingradu i al. Niepodległości, które w przyszłości muszą komunikacyjnie obsłużyć nowe centrum handlowe. Trwają ostatnie ustalenia, jak ma wyglądać al. Niepodległości po przebudowie. Wiadomo, że znikną miejsca parkingowe z pasu między jezdniami, a droga w stronę Bramy Portowej ma być poszerzona o dodatkowy pas ruchu. Przebudowę dróg sfinansuje miasto wspólnie z budującą galerię firmą ECE.
Nieco dalej firma Echo Investment przebudowywać będzie skrzyżowanie ul. Malczewskiego i al. Wyzwolenia, by zbudować dojazd do biurowca Oxygen. Tu też - kosztem pasa zieleni - powstanie dodatkowy pas ruchu na al. Wyzwolenia (jezdnia pomiędzy Pazimem a skrzyżowaniem z przejściem podziemnym). Dzięki temu prawy pas ruchu będzie służył tylko do skrętu w prawo w ul. Malczewskiego, a dwa środkowe do jazdy na wprost.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z funduszy na bieżące utrzymanie dróg chce wyremontować al. Bohaterów Warszawy. Kiedy rozpoczną się prace - jeszcze nie wiadomo. Na razie dopinany jest projekt przebudowy.
W połowie roku może rozpocząć się budowa ronda na skrzyżowaniu ul. Dąbskiej, Chłopskiej i Handlowej. W 2009 r. miasto wyda na to 15 mln zł, w kolejnym prawie 8 mln zł (ostateczne kwoty będą znane po rozstrzygnięciu przetargu). W najbliższych miesiącach ma powstać też łącznik ul. Maciejowickiej i Struga.
Chcemy te dwie inwestycje oddać, zanim rozpoczniemy na dobre budowę ul Struga, która będzie puszczona w niecce, co wymaga całkowitego jej wyłączenia z ruchu na wiele miesięcy - mówi Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich w szczecińskim magistracie. Chodzi o to, by mieszkańcy osiedli Słonecznego i Bukowego mieli jak dojechać do miasta [ciąg ul. Dąbska-Niedźwiedzia jest równoległy do ul. Struga - red.].
Zacznie się też przebudowa ul. Warcisława od Orzeszkowej do Rostockiej. Inwestycja warta 23 mln zł zakończy się w 2010 r., a nowa droga będzie dla mieszkańców Warszewa alternatywą w stosunku do ul. Duńskiej i Krasińskiego.

Czego nie będzie

Przez rok w miejscu będzie stała budowa obwodnicy śródmiejskiej. Fragment do ul. Duńskiej jest zbudowany, a budowa kolejnego odcinka (do ul. Arkońskiej - Niemierzyńskiej) ruszy nie wcześniej niż jesienią i potrwa do 2011 r.
Jednocześnie projektować będziemy kolejny etap do al. Wojska Polskiego, bo doprowadzenie obwodnicy do tego miejsca spowoduje zauważalne efekty - mówi Sikorski.
Dyrektor wydziału inwestycji nie wyklucza, że główne jezdnie obwodnicy puszczone zostaną pod al. Wojska Polskiego. Przetarg na koncepcję tego odcinka ogłoszony będzie w styczniu.
Jeszcze kilka miesięcy temu miasto planowało w 2009 r. budować rondo przy hotelu Panorama, które miało w przyszłości łączyć autostradę A6 z Autostradą Poznańską.
Odstępujemy od jego budowy. Rondo było wymyślone za czasów prezydenta Mariana Jurczyka. Jednym z jego zadań miało być umożliwienie dojazdu do Śnieżnej Górki, gdzie chciał inwestować Antoni Ptak - wyjaśnia Sikorski. Teraz chcemy przyspieszyć prace nad budową węzła Batalionów Chłopskich i estakad łączących most Gryfitów z wyjazdem z miasta ponad ul. Granitową.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 26 grudnia 2008 roku

* * *

Taki tramwaj będzie tylko jeden

Nie w Wigilię, a w Boże Narodzenie szczecinianie powinni mieć możliwość podróżowania pierwszym, całkowicie zbudowanym od podstaw w mieście tramwajem.
Chodzi o dwuwagonowy skład, który wygląda najbardziej nowocześnie wśród szczecińskich tramwajów. Ma opływową karoserię, zabudowane koła, nowiutkie wnętrze i elektronikę, szerokie drzwi, kilka dodatkowych udogodnień dla pasażerów.
foto: Janusz Światowy, ulica Klonowica - przed budynkiem dyrekcji
foto: Janusz Śwaitowy,
ulica Klonowica
przed budynkiem dyrekcji
Powstał na podstawie wagonu typu 105N, który jest w Szczecinie najpopularniejszy. Ze starego pojazdu zostały tylko napędzane wózki. Pasażerowie pojadą nim prawdopodobnie w jeden z świątecznych dni.
Wagon ma już homologację, ale musi jeszcze przejść obowiązkowy przegląd - mówi Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.
Dzieło szczecińskich mechaników kosztowało ponad 2 mln zł. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że z tego powodu więcej takich modernizacji nie będzie. Są po prostu zbyt drogie.
Właśnie trwa dokładne rozliczanie projektu modernizacyjnego - zastrzega Krystian Wawrzyniak, szef MZK. Do 15 stycznia wszystko powinno być wiadomo. Wtedy podejmiemy decyzję, co dalej. Jedno jest pewne: do wszystkich projektów inwestycyjnych musi być ekonomiczne uzasadnienie.
MZK nie ukrywa, że finansowo i technologicznie najkorzystniejszy jest kierunek berliński. To oznacza zakupy kolejnych wagonów tatra od BVG, czyli berlińskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego. W Szczecinie mają się pojawić kolejne 32 krótkie "żółtki".
MZK odstępuje również od gruntownych modernizacji wagonów 105, które robiło od kilku lat, wydając na jeden wagon ok. pół miliona złotych. "Stopiątki" odsłużą swoje i pójdą na żyletki.
Chcemy dbać jak najlepiej o tatry i najnowsze wagony polskiej produkcji - tłumaczy Krystian Wawrzyniak. Będziemy się przede wszystkim starali modernizować ich napędy, tak by przez 15 - 20 lat działały bezproblemowo.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 24 grudnia 2008 roku

* * *

Łatwiej do stoczni

Od 1 grudnia linia autobusowa „60” ma zmienioną trasę. Omija ul. Czorsztyńską, kursuje przez Taczaka i Sosabowskiego. Zmieniając rozkłady Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapomniał o stoczniowcach, którzy o g. 5.45 muszą przekraczać bramę zakładu. Po interwencji „Kuriera” znów będą spokojnie docierać do pracy.

Zabrano nam linię, która pozwalała zdążyć na czas - argumentowali w proteście, który opisywaliśmy. Została linia 53, ale jedzie dłuższą trasą, a pierwszy kurs rozpoczyna kilkanaście minut później - tłumaczyli pracownicy zakładu, mieszkający przy Czorsztyńskiej i Żwirki i Wigury. System komputerowy, który mamy zainstalowany na bramie zakładu jest bezwzględny i nie przyjmie tłumaczenia, że miasto zabrało autobus.
Interwencja „Kuriera”, który wystąpił w imieniu stoczniowców, nie wszystkim w ZDiTM przypadła do gustu. Ale jak się okazało, rozkłady jazdy można szybko zmienić. Obiecano nam to na początku grudnia i ZDiTM słowa dotrzymał.
Od 2 stycznia autobus linii 53, który rozpoczyna kurs z przystanku „Zawadzkiego kościół” o g. 5.20, będzie miał wydłużoną trasę - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Kurs bądzie się rozpoczynał na przystanku „Kmieca”.
Autobus będzie odjeżdżał z tego przystanku o g. 5.12. Jak zapewnia ZDiTM, tym razem zmianę konsultowano ze stoczniowcami. Podobno dzięki niej w pracy będą na czas. W dni wolne od pracy kurs będzie się odbywał 2 min. później.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 23 grudnia 2008 roku

* * *

Nowy tramwaj w Szczecinie

Efekt prac szczecińskich mechaników pasażerowie będą mogli podziwiać w przyszłym tygodniu. Reporterzy "Głosu” już mieli okazję jechać zmodernizowanym tramwajem.

foto: Janusz Śwaitowy, ulica Klonowica - przed budynkiem dyrekcji
foto: Janusz Śwaitowy,
ulica Klonowica
przed budynkiem dyrekcji
Do załatwienia pozostały już tylko formalności, czyli zdobycie homologacji, dzięki której nowoczesny tramwaj będzie mógł wyjechać na miejskie torowiska. To dzieło mechaników MZK, którzy udowodnili, że w Szczecinie można zbudować tramwaj od podstaw.
Dwa wagony, to zmodernizowane pojazdy typu 105 N, czyli najpopularniejsze w Szczecinie wagony. Z dawnych wagonów zostały jedynie numery boczne - śmieją się mechanicy z MZK. I jest w tym sporo racji. Ze starych wagonów zostały tylko wózki z silnikami, które przeszły kapitalny remont. Reszta jest nowoczesna.
Ładny, ciekawy, przyjazny pasażerom skład - uważa Zbigniew Dąbrowski z MZK. Jasne wnętrze, ciche i szerokie drzwi, obite materiałem siedzenia. Wyszło nam to wyzwanie, którego się podjęliśmy. Pokazaliśmy, że możemy budować w Szczecinie tramwaje.
Ostatnie drzwi w pierwszym wagonie to ukłon w stronę matek z wózkami. W przeciwieństwie do pozostałych, zamykanych automatycznie po kilku sekundach, te ze względu bezpieczeństwa zamyka motorniczy. Żadne z drzwi nie przytrzasną pasażerów, którzy w ostatniej chwili będą wsiadali.
Nowe wagony są bardzo ciche w środku. Nawet cichsze od niemieckich tatr, w których przy ruszaniu i zatrzymywaniu słychać charakterystyczny świst - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski. W tych wagonach tego efektu nie ma.
Wagony zachwala Adrian Pander, motorniczy z Warszawy, który wczoraj prowadził tramwaj. Zdecydowanie lepsze hamowanie, resorowanie dzięki, któremu nie rzuca na boki i tramwaj nie podskakuje - wyjaśnia Andrzej Pander ze spółki Tramwaje Warszawskie. - Większe uchylane okna, czyli lepsza wentylacja. Motorniczy ma klimatyzację, bardzo dobrą widoczność, duże lusterka i łatwy system sterowania.
W wagonach są również zamontowane kamery, które obserwują wnętrze oraz to, co dzieję się przed i za tramwajem.
Koszt budowy składu to ponad dwa miliony złotych. Nie wiadomo, czy MZK zdecyduje się modernizować w ten sposób kolejne wagony. Pasażerowie będą mogli ocenić pracę szczecińskich mechaników prawdopodobnie już w wigilię.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 20 grudnia 2008 roku

* * *

Przeklinają komunikację

Od kilku lat mieszkańcy północnych dzielnic przeżywają koszmar. Prowadzone prace kanalizacyjne znacznie utrudniają pokonanie wielu ulic. Narzekają nie tylko kierowcy, ale także pasażerowie miejskiej komunikacji. Skargi otrzymujemy niemal bez przerwy - gdy ustały z rejonu Skolwina, zaczęły nadchodzić ze Stołczyna, potem dołączyły Gocław i Golęcin.
Mieszkam przy ul. Nad Odrą, mam małe dziecko, więc jeżdżąc codziennie do centrum, męczę się, dźwigając wózek - tłumaczy pani Katarzyna. Na pokonanie odcinka, który można przejechać w 10 minut, muszę przeznaczyć około pół godziny, bo w tym czasie trzeba się trzy razy przesiadać.
W okresie wakacyjnym od ul. Ludowej do Skolwina kursował chwalony przez pasażerów zastępczy autobus linii 863. Teraz jadąc ze Stołczyna lub Skolwina, trzeba się przesiąść do autobusu 806 na Gocławiu, by po kolejnych 6 min wysiąść i czekać na tramwaj linii 6 kursujący od zajezdni Golęcin. Jadących do centrum miasta czeka potem kolejna przesiadka - w rejonie Ludowej czy Stoczni Szczecińskiej. Pasażerów to męczy i denerwuje, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego uważa, że wszystko jest w porządku.
Linia 863 kursowała w zastępstwie skróconych linii 58 i 63, umożliwiając dojazd do centrum miasta mieszkańcom Stołczyna i Skolwina - przyznaje Irena Starosta z ZDiTM. Jej funkcjonowanie było możliwe, bo do jej obsługi skierowaliśmy autobusy i środki zaoszczędzone na skróconych trasach 58 i 63. Obecnie składy te kursują już na normalnych trasach, więc uruchomienie dodatkowego połączenia nie jest możliwe.
Niemożliwe jest też - w opinii ZDiTM - skoordynowanie rozkładów i połączenie linii 6, 806 i 102, dlatego pasażerowie muszą się kilkakrotnie przesiadać.
W innych dzielnicach takich problemów nie ma, ich mieszkańcom zawsze idzie się na rękę - uważa pani Katarzyna. Z nami, mieszkańcami północnych dzielnic, nikt się nie liczy.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 19 grudnia 2008 roku

* * *

Pieniądze na inwestycje w komunikację miejską

Ponad 35 mln złotych otrzyma w przyszłym roku szczecińska komunikacja m.in. na inwestycje.
Dziś Rada Miasta Szczecina ma zdecydować o dokapitalizowaniu spółek autobusowych i spółki Tramwaje Szczecińskie - to nowa nazwa Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Przedsiębiorstwa Autobusowe Dąbie i Klonowica otrzymają po 8 milionów złotych. Pozwoli to na zakup 24 autobusów, ale dopiero w roku 2010. Spółka Tramwaje Szczecińskie będzie miała podniesiony kapitał zakładowy o ponad 27 milionów złotych.
Dzięki temu dokończy remont torowiska przy ulicach Sikorskiego, Kwiatowej i Ku Słońcu. Kupi też 12 tramwajów typu Tatra.

Opracowanie: "Lidia Krawczuk-Janicka ", "Polskie Radio Szczecin", 18 grudnia 2008 roku

* * *

Chochulski: prawobrzeże ważniejsze od gmin ościennych

Jak Szczecin powinien rozwijać sieć tramwajową? W poniedziałek tekstem "Nasze wirtualne tramwaje" rozpoczęliśmy dyskusję na ten temat. Dziś wypowiedź wiceprezydenta Beniamina Chochulskiego.
Mariusz Rabenda: Dlaczego miasto nie korzysta z prezentu w postaci gotowego projektu torowiska do Centrum Handlowego Ster?
Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina odpowiedzialny za komunikację miejską: Modernizację torowiska ósemki pomiędzy pl. Kościuszki i Kwiatową wykonujemy w oparciu o uproszczone procedury - czyli zgłoszenie, a nie pozwolenie na budowę. Mieliśmy mało czasu na wydanie pieniędzy, które w budżecie miasta udało się umieścić w lipcu. Musieliśmy przez pół roku przygotować i zrealizować inwestycję. Budowa nowego odcinka do Steru musiałaby się odbyć w oparciu o pozwolenie na budowę, którego nie zdążylibyśmy uzyskać.
Możliwe jest w przyszłości wykorzystanie tego projektu?
Jest to jeden z ważnych kierunków rozwoju sieci tramwajowej, ale nie najważniejszy.
Który jest więc najważniejszy?
Postawiliśmy na budowę pierwszego odcinka Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju od Basenu Górniczego do Selgrosu oraz dostosowanie do nowoczesnych tramwajów torowisk linii 7 i 8. Na te zadania oraz zakup nowego taboru udało nam się uzyskać zapewnienie dofinansowania unijnego. Łącznie wydatki sięgną 700 mln zł. Takich inwestycji w tramwaje Szczecin nie miał nigdy. Tymczasem pan postawił tezę, że nie robi się nic w tym kierunku.
Nie. Napisałem tylko o zaniechaniu budowy torowisk w rejony szybko rozwijające się, jak Cukrowa, Mierzyn, Bezrzecze. Jak długo będą tam czekały puste pasy zieleni?
Na pewno co najmniej do 2015 r. Pieniędzy będziemy mieli tylko na te inwestycje, o których wspomniałem. Ważniejsi są dla nas mieszkańcy prawobrzeża niż gmin ościennych.
"Polityka Transportowa" z 2005 r. oraz "Wieloletni Plan Inwestycyjny" mówią o konieczności budowy sieci o znaczeniu metropolitarnym.
W tych dokumentach są wszystkie zamierzenia, które chcemy, by kiedyś powstały. Nie odżegnujemy się od koncepcji zbudowania torowisk do Mierzyna czy na Cukrową. Mało tego, sądzimy, że obie linie powinny być poprowadzone dalej niż do zaplanowanych kilka lat temu miejsc. Planujemy modernizację ulic Narutowicza i Arkońskiej-Niemierzyńskiej, jednak wiem, że w najbliższych dwóch latach nie będzie na to pieniędzy.
Prezydent Piotr Krzystek chce budować halę przy ul. Szafera. Będzie hala, do której nie będzie dojazdu?
Niekoniecznie. Wszyscy w kontekście hali myślą o dojeździe przez ul. 26 kwietnia i Taczaka. My jako bardziej realny uznajemy kierunek od Wojska Polskiego. Dlatego planujemy torowisko łączące ul. Niemierzyńską i Arkońską, które dalej poprzez Spacerową doprowadzi do al. Wojska Polskiego. Jest to jeden z najważniejszych - naszym zdaniem - kierunków. Oprócz hali prowadzi do siedziby NFZ i szpitala. Rzecz w tym, że kosztowo i rzeczowo torowisko stanowi w tym przypadku może 25 proc. zadania. Trzeba przebudować też drogi i całą infrastrukturę.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 16 grudnia 2008 roku

* * *

Po pożarze "trójki": dlaczego nie wyłączyła się trakcja?

Bezpośrednią przyczyna pożaru "trójki" było przepalenie drutu jezdnego zasilającego tramwaj. Nie wiadomo jednak, jak do tego doszło i dlaczego nie zadziałał system odcinający napięcie w trakcji.
Tramwaj linii trzy zapalił się w poniedziałek po południu na ul. Chmielewskiego na Pomorzanach - wyjechał z pętli bez pasażerów. Miał uszkodzony pantograf oraz izolator na pierwszym wagonie. Poruszając się używał pantografu na drugim wagonie. Obok jechał samochód pogotowia technicznego. Po pokonaniu ok. 200 m, trakcja się zerwała.
Na sprawnym pantografie pojawił się bardzo duży prąd i przepalił drut jezdny. Nie wiemy, dlaczego drut został przepalony - mówi Zbigniew Dąbrowski, główny specjalista ds. taboru Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. - Może trakcja była uszkodzona, może drut za cienki.
Trakcja pod napięciem 600 woltów spadła na dach wozu, poparzyła motorniczą i spowodowała pożar wagonu. Strażacy przystąpili do gaszenia tramwaju dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdy w trakcji odłączono napięcie. Nie zadziałał system bezpieczeństwa, który powinien wyłączyć zasilanie. Teoretycznie, w sytuacji zerwania trakcji, napięcie powinno zostać wyłączone automatycznie na jednej z podstacji, które odbierają prąd z elektrowni. W zależności od odległości od podstacji, może to trwać kilka minut - tłumaczy Dąbrowski.
W Szczecinie na sto kilometrów trakcji jest 13 podstacji. Dąbrowski przyznaje, że gdyby było ich więcej, czas reakcji byłby szybszy. Podstacja wyłącza napięcie dopiero wtedy, gdy dotrze do niej prąd zwrotny ze zwarcia o większym natężeniu niż 1,8 tys. amperów. W tym przypadku jednak tak się nie stało. Dlaczego? - Być może prąd zwrotny [zasilanie trakcji, jak i powrót do podstacji odbywa się instalacją podziemną - red.] miał już mniejsze natężenie. Przechodząc przez tramwaj natrafiał na opór i tracił swoją wartość - zastanawia się Dąbrowski. Sprawę cały czas badamy.
Podstacja, która nie zadziałała znajduj się na Wyspie Jaskółczej, niedaleko dworca PKP. Urządzenia pochodzą z lat 70. Mają już swoje lata - przyznaje Dąbrowski. Kiedy ostatni raz były sprawdzane - to też wyjaśni specjalna komisja.

Opracowanie: "Mikołaj Radomski", "Gazeta Wyborcza", 16 grudnia 2008 roku

* * *

Tramwaje jak nowe

Nowoczesny wygląd, cicho pracujący silnik, przyciemniane szyby - taki tramwaj już w piątek (19.12) będzie można zobaczyć na szczecińskich ulicach.

Na razie bez pasażerów, bo skład odbędzie jazdy próbne, od których zależy dopuszczenie go do ruchu. Niestety, to nie nowy pojazd. Przez kilka miesięcy modernizowano około trzydziestoletnie wagony.
Ale wymieniono w nich praktycznie wszystko - zastrzega Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. Ze starych wagonów pozostały tylko szkielety i numery.
Nowa jest elektryka i elektronika. Pudła o nowoczesnym wyglądzie - po 311 tys. zł każde - wyprodukowała na zlecenie MZK firma Modertrans z Poznania. Wagony zyskały nowe, przyciemniane szyby, nowsze siedzenia i elektroniczne wyświetlacze. Zgodnie z nową polityką miasta pomalowano je w barwy Floating garden.
MZK planuje, że jeszcze w tym roku odmłodzony skład wyjedzie na linie.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 16 grudnia 2008 roku

* * *

Tramwaj w płomieniach

Zaledwie kilka minut wystarczyło, aby z wagonu tramwajowego linii 3, w którym doszło wczoraj ok. godz. 14. do awarii systemu elektrycznego, został doszczętnie wypalony wrak. Działo się to na ul. Chmielewskiego w Szczecinie. Przyczyną zwarcia instalacji i pożaru był prawdopodobnie uszkodzony pantograf, czyli urządzenie do odbioru prądu z sieci trakcyjnej.

foto: Piotr BINIEK
foto: Piotr BINIEK
Ranna jest motornicza tramwaju. Kobieta ma lekkie poparzenia pleców. Na szczęście poza nią w wagonach nie było pasażerów. Tramwaj zjeżdżał do zajezdni, bo kierująca nim motornicza zgłosiła do centrali problemy z odbierakiem prądu. Pojazd ruszył z pętli na Pomorzanach i po kilkuset metrach jego jazdy doszło do spięcia. Momentalnie zapaliły się urządzenia elektryczne, a z nich ogień przeniósł się na wyposażenie pierwszego wagonu.
Płonący tramwaj gasiły dwie jednostki straży pożarnej. Zwarcie uszkodziło też linię energetyczną, zakłócenia w sieci były tak poważne, że w całym centrum Szczecina stanęły tramwaje. Aż do późnych godzin wieczornych służby techniczne usuwały awarię.
Na trasie między stocznią a Pomorzanami wprowadziliśmy zastępczą komunikację autobusową – poinformował nas dyżurny. – Jednak opóźnienia w rozkładzie były ogromne.
Świadkowie, którzy widzieli pożar od samego początku twierdzą, że pierwsza jednostka straży pożarnej przyjechała na miejsce dosyć szybko, ale strażacy zaczęli akcję dopiero po kilkunastu minutach. Jak wyjaśnił nam oficer dyżurny, strażacy czekali z gaszeniem na odłączenie napięcia w sieci. Nie wiadomo, dlaczego trwało to aż tak długo.

Opracowanie: "bin", "Kurier Szczeciński", 15 grudnia 2008 roku

* * *

Będzie autobus z Warszewa do placu Rodła

Sukces akcji "Uwolnić Warszewo!". W planach miasta na 2009 r. jest uruchomienie bezpośredniego autobusu z ul. Podbórzańskiej do centrum Szczecina. ZDiTM uwzględnia to w nowym przetargu na autobusowe usługi przewozowe.
O bezpośredni autobus z rozrastającej się dzielnicy do centrum walczyliśmy od połowy października. W ramach akcji "Uwolnić Warszewo!", razem z czytelnikami, zaproponowaliśmy miastu kilkadziesiąt pomysłów na zmniejszenie korków w rejonie Warszewa, Niebuszewa i os. Książąt Pomorskich. Uruchomienie nowej linii autobusowej to główny postulat - chodzi o to, że dobre (tj. bez przesiadek) połączenie z centrum Szczecina nakłoni część mieszkańców korkującej się dzielnicy do pozostawienia samochodów w garażach.
Po opublikowaniu artykułów na ten temat, razem z kierownikiem wydziału planowania i koordynacji ruchu w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego Markiem Koślą, zaczęliśmy rozważać różne warianty zmian komunikacji na Warszewie. Za najbardziej realne rozwiązanie, bo niedrogie, a funkcjonalne, uznaliśmy uruchomienie linii kursującej na trasie Podbórzańska (z końcowym na nowej, niewybudowanej jeszcze, pętli przy ul. Śródleśnej na skraju Puszczy Wkrzańskiej) - pl. Rodła. Autobusy jeździłyby ul. Podbórzańską, Szczecińską i Duńską, potem skręcały w wybudowany już fragment obwodnicy śródmiejskiej (ul. Przyjaciół Żołnierza) i dalej ul. Wilczą i Sczanieckiej docierały do centrum. Takie nowe połączenie ZDiTM zarekomendował miastu.
Na 99 proc. autobus z ul. Podbórzańskiej do centrum pojawi się w przyszłorocznych rozkładach jazdy - zadeklarował w rozmowie z "Gazetą" wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski.
Na nową linię trzeba jednak jeszcze trochę poczekać. Dyrektor miejskiego wydziału gospodarki komunalnej Michał Przepiera wyjaśnia, że najpierw musi być zbudowana wspomniana pętla autobusowa, a kilkusetmetrowy odcinek ul. Podbórzańskiej (od ul. Widokowej do Śródleśnej) poszerzony do dwóch pełnych pasów ruchu. Są na to pieniądze (4,6 mln zł), jest gotowy projekt. Po nowym roku będzie ogłoszony przetarg na wykonanie prac. Budowa zakończy się w drugim kwartale 2009 r.
Pętlę przy ul. Śródleśnej miasto planowało wybudować dla linii autobusowej 87, która obecnie jeździ z ul. Kołłątaja do os. Kormoranów. Nowe połączenie powstałoby na bazie tej właśnie linii. Po zmianie końcowego przystanku co drugi autobus ruszający z ul. Śródleśnej ma jeździć nie na Kołłątaja, a na pl. Rodła.
To oznacza wydłużenie trasy w stosunku do kursów na Kołłątaja z dziewięciu do ok. 13 km i konieczność dołożenia dwóch dodatkowych autobusów na linii - wylicza Kośla. Koszt takich zmian w skali roku to ok. 156 tys. zł.
W treści ogłoszonego już przetargu na obsługę linii autobusowych na lewobrzeżu (otwarcie ofert - 22 grudnia) jest zastrzeżenie, że liczba tzw. wozokilometrów, które ma wykonać wybrany przewoźnik, może się zwiększyć o 5 proc. Kośla wyjaśnia, że to właśnie ten niepozorny zapis umożliwi wprowadzenie linii z Warszewa do centrum - jeśli tylko ZDiTM uzyska od miasta środki na ten cel.
Pieniądze się znajdą - obiecuje dyrektor Przepiera. Autobus z Podbórzańskiej do pl. Rodła uruchomimy prawdopodobnie po wakacjach [od 1 września 2009 r. - przyp. red.].
To znaczy, że w praktyce koszt wprowadzenia nowej linii wyniesie do końca 2009 r. tylko 52 tys. zł (jedna trzecia całorocznej kwoty 156 tys. zł), a faktycznie jeszcze mniej, jeśli wziąć pod uwagę wpływy z biletów.
Przy zachowaniu obecnej częstotliwości kursowania na linii 87 (co 20 min) bezpośrednie autobusy do pl. Rodła jeździłyby co 40 min. Do pętli przy Kołłątaja częściej, bo na "starej" trasie 87 pozostawione mają być dodatkowe kursy z Niebuszewa do pętli przy ul. Złotowskiej.
Z czasem możliwe będą korekty częstotliwości.
Jeżeli okaże się, że główny potok pasażerów z Warszewa przesunie się z kierunku "Niebuszewo" na nowy kierunek do pl. Rodła, można będzie zwiększyć częstotliwość kursów do centrum - mówi Kośla.
Linia autobusowa z ul. Podbórzańskiej do pl. Rodła będzie mieć prawdopodobnie odrębny, całkiem nowy numer.

Opracowanie: "Jerzy Połowniak", "Gazeta Wyborcza", 14 grudnia 2008 roku

* * *

Dlaczego mamy tylko wirtualne nowe tramwaje?

Zapowiedź budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju wcale nie oznacza, że w mieście zacznie rozwijać się komunikacja tramwajowa. To tylko wyjątek od reguły, którą od lat są puste pasy zieleni zarezerwowane na torowiska między jezdniami ul. 26 Kwietnia czy Mieszka I - pisze Mariusz Rabenda z "Gazety Wyborczej"
Od kilku tygodni władze Szczecina głośno trąbią o tramwajowym sukcesie. Ok. 2012 r. będziemy mieć w końcu pierwszy kawałek trasy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju (na odcinku hurtownia Selgros - Basen Górniczy). Inwestycję udało się wpisać na listę projektów kluczowych pretendujących do środków unijnych.
Za sukces miasto uważa współpracę z berlińską BVG i sprowadzanie używanych tramwajów ze stolicy Niemiec. Tatry - owszem, w porównaniu z resztą naszego taboru są tramwajami lepszymi, ale na pewno nie są to wozy nowoczesne. Naprawdę komfortowe będą dopiero tramwaje niskopodłogowe, które od 2010 r. będą jeździć na trasach "ósemki" i "siódemki". Przetarg na ich zakup jest już ogłoszony. Modernizacja torowiska od pl. Kościuszki w stronę pętli przy ul. Kwiatowej ma służyć właśnie temu, by mógł tędy jeździć taki tabor.
Zbędny prezent Casina
Ale dlaczego niskopodłogowce dalej będą jeździć na Kwiatową, a nie na ul. Hrubieszowską przy centrum handlowym Ster? Kilka lat temu miasto mogło uważać, że przedłużenie linii ma tylko komercyjne znaczenie dla centrum handlowego. Ale nie teraz. W sąsiedztwie Steru powstały lub powstaną nowe osiedla:
Marynarzy Polskich, Za Wiatrakiem, Selfa. Zabudowano rejon ul. Topolowej w Mierzynie. Argument, że cześć nowych osiedli leży poza granicami miasta i do inwestycji powinna dorzucić się gmina Dobra Szczecińska, jest chybiony w obliczu tego, że Szczecin zabiega o miano metropolii. Jednym z elementów definicji obszaru metropolitarnego są powiązania komunikacyjne. W Szczecinie pracuje większość mieszkańców nowych osiedli i na odwrót: sporo szczecinian pracuje w zakładach w Mierzynie i Skarbimierzycach. Dlatego remont torowisk można było połączyć z wydłużeniem linii "ósemki".
W 2005 r. rada miasta uchwaliła dokument, który jest swoistą konstytucją komunikacyjną Szczecina - chodzi o tzw. politykę transportową. Cały rozdział trzeci dotyczy poprawy dostępności rejonów miasta, stanowiących główne cele podróży, przy wykorzystaniu środków komunikacji zbiorowej oraz roweru. Gdyby te słowa potraktowano poważnie, tory na Hrubieszowską powinny być dawno gotowe.
Tymczasem w "Moim Mieście" przeczytałem odpowiedź na pytanie, czemu ich nie będzie. Sebastian Wypych z biura prasowego miasta mówi tak: "Na razie nie ma takich planów, ani pieniędzy w budżecie miasta. Priorytetem jest modernizacja istniejących linii. Torowiska zostaną tak przygotowane, by w przyszłości, jeśli będą takie możliwości, można było wydłużyć trasę linii 8. Pamiętać jednak należy, że modernizacja torowisk dzisiaj nie rodzi takich problemów jak wykupy gruntów, usuwanie drzew, prowadzenie sieci (razem to wszystko zajęłoby minimum 5 lat), z czym mielibyśmy do czynienia przedłużając linię tramwaju".
Projekt budowlany torowiska do Steru miasto dostało w prezencie kilka lat temu od sieci Casino, która zbudowała hipermarkety. Terenów wykupywać nie trzeba, bo pas drogowy pod torowisko należy do miasta. Kilkanaście drzew między ul. Kwiatową i Hrubieszowską było wskazanych do wycięcia już w momencie planowania trasy.
Czemu miasto nie korzysta z prezentu, jakim jest gotowy projekt budowlany? Nie ma na to pieniędzy! Z drugiej strony, planuje się ogromne wydatki w przebudowę torów na ul. Gdańskiej, Energetyków i moście Portowym. Gdyby dorzucić do tych planów budowę pętli "Mierzyn", jej koszt stanowiłby tylko niewielki procent wydatków.
Zielone między jezdniami
Nie ma pomysłów na to, co dalej z liniami tramwajowymi na ul. 26 kwietnia i Mieszka I. Na Turzynie od 30 lat z dworca kolejowego prowadzą schody na nieistniejące perony tramwajowe. Tramwaj miał mieć pętlę najpierw przy ul. Taczaka, potem przy Szafera, w okolicach zaplanowanej hali sportowej. Prezydent Krzystek zapewnia: - Halę zbudujemy, nawet bez pieniędzy unijnych. Jednak o trasie tramwajowej Turzyn-hala woli nie wspominać. Uważa, że wystarczy dojazd od strony al. Wojska Polskiego.
Podobnie jest w przypadku ul. Mieszka I. Gdy pod koniec lat 90. budowano drugą jezdnię, pozostawiono miejsce na tramwaj - miał mieć pętlę przy stacji kolejowej na ul. Cukrowej. Powstał wiadukt tramwajowy przy "Rodzynku".
Niestety, w planach inwestycyjnych do 2013 r. obu tras nie ma. A to niekonsekwentne - oba kierunki wpisują się w politykę transportową. Oprócz hali i uniwersytetu, na ich krańcach powstają osiedla mieszkaniowe: Bezrzecze oraz Warzymice/Przecław.
Będą tylko projekty
Co gorsza miasto przesuwa na później także przebudowę torów na ul.Arkońskiej/Niemierzyńskiej/Krasińskiego oraz Potulickiej/Kaszubskiej/Narutowicza. W obu przypadkach inwestycje utkną na etapie projektów - w prowizorium budżetowym na lata 2010-2011 nie ma ani grosza na te wydatki.
To oznacza, że główna teza polityki transportowej nie będzie realizowana. Zakłada ona bowiem wypieranie komunikacji samochodowej poprzez ekologiczne formy dostępu do centrum. Sam Szybki Tramwaj tego nie spełni. Mieszkańcy rozwijających się satelickich miejscowości na obrzeżach miasta dalej będą zmuszeni docierać do centrum kopcącymi autami lub co najwyżej autobusami. To oznacza korki i dym. Miasto, podnosząc ceny parkowania w centrum, chce zmusić mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej. Ale to nie idzie w parze z jej rozwojem.
W Szczecinie, po wojnie, torowiska tylko likwidowano. Inne miasta budują nowe linie: Toruń, Gdańsk, Kraków. Australijska Canberra też chce postawić na tramwaje. Bo są ciche, nie kopcą, nie tkwią w korkach. Szczecin tych zalet nie dostrzega.
Czekamy na opinie
Czy Szczecin powinien stawiać na komunikację tramwajową? Dokąd powinny prowadzić nowe torowiska? Piszcie na listy@szczecin.agora.pl

Opracowanie: "Marius Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 14 grudnia 2008 roku

* * *

To cud, że nikt nie zginął

Kierowca miejskiego mana spadł z fotela i stracił panowanie nad pojazdem. Taki był efekt uderzenia w autobus z pasażerami osobowego audi. - To cud, że nikomu nic się nie stało - podkreślają uczestnicy zderzenia i świadkowie.

Skrzyżowanie ulicy Krzywoustego i alei Bohaterów Warszawy. Piątkowy poranek, duży ruch i niedziałająca sygnalizacja świetlna, migająca na żółto. Kierowca audi jedzie od strony ul. Mickiewicza. Powinien ustąpić pierwszeństwa na skrzyżowaniu.
Zagapiłem się, moja wina - przyznaje jadący audi. Kiedy zacząłem hamować było za późno. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
Mężczyzna z audi wie co mówi. Ma dużo szczęścia. Kierowca autobusu linii 75 z pasażerami, który jechał w stronę ul. Santockiej w wyniku uderzenia spadł z fotela.
Ani zahamować, ani kierować - mówi pan Wojtek, kierowca komunikacji miejskiej. Autobus zatrzymał się sam.
Zanim do tego doszło, przegubowe volvo wpadło na pas zielenie na wysokości targowiska Turzyn. Autobus ściął słup, przejechał po chodniku, przejściu dla pieszych, i wpadł na przeciwległą jezdnię. Zatrzymał się dopiero na krawężniku chodnika przy targowisku.
Stałem przy bankomacie - mówi pan Sławek, świadek wypadku. Usłyszałem huk, potem bum, bum, bum, a jak się odwróciłem, to autobus był już na chodniku. Dobrze, że nikt tamtędy nie szedł.

Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeciński", 12 grudnia 2008 roku

* * *

Nowe rondo, czyli 180 dni kłopotów kierowców

Nie widzę innej możliwości. Trzeba będzie zamknąć całe skrzyżowanie na kilka miesięcy - mówi Tomasz Granops, inżynier kontraktu na budowie ronda u zbiegu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu

Wczoraj oficjalnie przekazano plac budowy wykonawcy inwestycji, czyli firmie Energopol. Roboty mają zakończyć się w czerwcu 2009 r., za 180 dni.
Miasto zdecydowało się na przebudowę krzyżówki, bo sprawiała kierowcom sporo problemów. Trudno było ją pokonać i często dochodziło tam do wypadków. W godzinach szczytu tworzył się korek aut jadących ul. Ku Słońcu od al. Piastów w stronę Gumieniec. Powód to tzw. łamane pierwszeństwo przejazdu ustanowione dla relacji Ku Słońcu - Sikorskiego. To nietypowa organizacja ruchu, bo droga o większym znaczeniu - krajowa dziesiątka (ul. Ku Słońcu) - podporządkowana jest powiatowej ul. Sikorskiego. Chodziło o to, by ułatwić przejazd przez krzyżówkę tramwajowi.
Równie ważnym powodem, który zdecydował o przebudowie, jest bezpieczeństwo.
Kostka brukowa często bywa tu śliska, samochody jadące od strony Gumieniec w Sikorskiego wypadały z drogi i przewracały się na bok. Nawet karetka się tam kiedyś wywróciła - mówi Jacek Pok z Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która opracowała koncepcję budowy ronda.
Rondo będzie mieć średnicę wewnętrzną wynoszącą 22 m i jezdnię o szerokości 9 m. Kiedy już powstanie, nie będzie kłopotu ze skrętem z ul. Sikorskiego w lewo w stronę al. Piastów, czy z przejazdem ul. Ku Słońcu na wprost. Zanim jednak kierowcy będą mogli cieszyć się tymi udogodnieniami, powinni uzbroić się w cierpliwość. Drogowcy właśnie ustalają koncepcję tymczasowej organizacji ruchu.
Zaczniemy budowę od torowiska. Być może jeszcze to da się zrobić częściowo pod ruchem, ale wolelibyśmy, by nic tam nie jeździło - mówi Tomasz Granops, inżynier kontraktu, na pierwszej radzie inwestycji.
Przebudowę torowiska Energopol zleci firmie MPK Łódź, która już buduje nowe tory pomiędzy pl. Kościuszki i pętlą przy ul. Kwiatowej. Z obserwacji prowadzonych prac widać, że robotnicy i sprzęt zajmują oprócz torowiska po jednym pasie ruchu z każdej strony torów. To oznacza, że zajmą całą dotychczasową jezdnię na krzyżówce.
Miasto chce zostawić przynajmniej ruch autobusów, które od listopada kursują zamiast tramwaju linii 8.
Prowadzimy negocjacje. Zaproponowałem całkowite zamknięcie ruchu na tym skrzyżowaniu i objazdy przez ul. Krzywoustego, 26 kwietnia, Derdowskiego - informuje Sylwester Tomaszewski, projektant tymczasowej organizacji ruchu. Być może zmienią się objazdy, jednak zamknięcie krzyżówki jest niemal pewne.
Decyzje o tymczasowej organizacji ruchu zapaść mają w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w grudniu ruch w tym miejscu będzie wstrzymany, a auta wrócą w ten rejon dopiero latem.
Inwestycja na skrzyżowaniu Ku Słońcu i Sikorskiego prowadzona jest bez pozwolenia na budowę, a jedynie w oparciu o zgłoszenie do odpowiednich organów. Przepisy pozwalają na takie rozwiązanie w sytuacji, gdy zakres robót jest niewielki. Czy zamiana zwykłego skrzyżowania na rondo to niewiele? Drogowcy wkopią się przecież aż metr w głąb ziemi. - Nie będę dyskutował z decyzjami inwestora, czyli miasta. W każdym razie modernizacja nie przewiduje budowy nowych sieci pod drogami - mówi Granops.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 10 grudnia 2008 roku

* * *

Pechowe Pomorzany - przegrały z Szybkim Tramwajem

Nie mają powodów do zadowolenia mieszkańcy Pomorzan skazani na tramwaje. Zarówno trasa przez al. Powstańców Wielkopolskich, jak i ul. Kolumba są w nie najlepszym stanie. Jeszcze gorzej jest na samej pętli. Kłopoty na liniach 3, 4, 6, 11 i 12 to smutna codzienność. I nic nie wskazuje na to, by miało się poprawić.

W poniedziałek powrót do domu był koszmarem - skarży się pani Anna z ul. 9 Maja. - Przed godz. 18 okazało się, że muszę wysiąść z tramwaju w al. Piastów i dołączyć do nerwowo drepczącego tłumu, który czekał na zastępczy autobus.
W końcu jeden z kilku przyjechał. Jak zawsze w takich sytuacjach, zabierane są z innych linii, na których powody do narzekania mają bezskutecznie czekający wtedy na nie pasażerowie.
Wszystko przez tramwaj linii 4, który wykoleił się na zwrotnicy, całkowicie blokując wjazd na pętlę Pomorzany. Problem w tym, że kiedy tylko usunięto zawalidrogę, w tym samym miejscu doszło do kolejnego wykolejenia. A na następne trzeba było czekać... do wtorkowego poranka. W dodatku w poniedziałkowy wieczór jeden z tramwajów linii 6, skierowany objazdem z Pomorzan, zepsuł się, blokując dodatkowo pl. Sprzymierzonych.
Wiemy, że nie jest najlepiej, ale na razie nie ma planów remontu tej pętli - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. W najbliższym czasie wszystkie nasze siły i środki będą skierowane pod przygotowania do uruchomienia Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Trwa już remont torowiska w ul. Sikorskiego, Ku Słońcu i na pętli Gumieńce. W przyszłym roku zmodernizowane mają być torowiska na Gdańskiej i Energetyków oraz na trasach dojazdowych do zajezdni w al. Wojska Polskiego. Za kilkanaście miesięcy mają w Szczecinie zacząć jeździć tramwaje niskopodłogowe. Ale na Pomorzany pojadą nieprędko. Bo remont tej pętli odbędzie się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Wprawdzie miał już być w roku ubiegłym, ale z ogłoszonego przez MZK przetargu nic nie wyszło.
Mieszkańcy Pomorzan muszą się więc uzbroić w cierpliwość i nastawić na to, że z powodu awarii czy wykolejeń częściej będą skazani na zastępcze autobusy.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 10 grudnia 2008 roku

* * *

Przy ul. Ku Słońcu - Sikorskiego rusza budowa ronda

Do 8 czerwca przyszłego roku ma powstać rondo u zbiegu ulic: Ku Słońcu i Sikorskiego. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego dziś przekazał firmie Energopol plac budowy. Dla kierowców oznacza to spore utrudnienia w ruchu.

Termin ten może ulec przesunięciu w przypadku niekorzystnych warunków atmosferycznych - zastrzega Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
Energopol wygrał przetarg na przebudowę tego skrzyżowania, oferując cenę nieco poniżej 3,9 mln zł. Zakres robót jest spory. Zakłada na początku niwelację całego terenu, budowę ronda, którego wyspa środkowa ma mieć 22 m średnicy, a asfaltowa jezdnia 9 m szerokości. Nowy przebieg (większy promień skrętu) ma mieć na nowym skrzyżowaniu torowisko tramwajowe, przebudowane będą chodniki i krawężniki, powstanie też ścieżka rowerowa. Przebudowa spowoduje jednak utrudnienia w ruchu.
Na pewno będą spore, bo należy się spodziewać nawet całkowitego zamknięcia skrzyżowania dla ruchu - zapowiada Tomasz Granops, inżynier kontraktu. Na dobre prace rozpoczną się dopiero w styczniu i już wtedy kierowcy powinni się nastawić na objazdy. Postaramy się jednak roboty tak skoordynować z trwającym obecnie remontem torowiska, by po zamkniętym skrzyżowaniu mogły już bez przeszkód kursować tramwaje.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 10 grudnia 2008 roku

* * *

Stoczniowcy skazani na marsze?

Szczecińscy stoczniowcy pokazali już kilkakrotnie, że niestraszne im marsze ulicami miasta. A Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego dba o to, by utrzymywali kondycję. Kolejny raz tak pozmieniał rozkłady jazdy, by nie mieli czym dojechać do pracy. Cierpią zarówno zaprawieni w marszach pracownicy Stoczni Szczecińskiej, jak i ich koledzy z „Gryfii”.

Po zmianie trasy linii 60 mamy spory kłopot - skarżą się stoczniowcy z ul. Żwirki i Wigury. Był autobus o godz. 5.10, zawsze pełen stoczniowców. Teraz „60” jeździ inną trasą, nam pozostał „53”.
Tyle, że jeździ dłuższą trasą niż jeszcze niedawno „60”, w dodatku pierwszy kurs z przystanku przy tej ulicy ma o 5.23. To dla stoczniowców za późno.
Pracownicy stoczni mogą dojechać do pracy, korzystając z linii 53 i 60 lub połączenia linii 75 i 67 - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
I to prawda, ale zaczynający pracę przed godz. 6 takiej możliwości nie mają. Dogodne połączenia są dopiero od ul. Klonowica, gdzie w trasę w kierunku stoczni włączają się autobusy wyjeżdżające z zajezdni. ZDiTM zapewnia, że w rozkładzie jazdy będzie dodatkowy kurs linii 53. Autobus będzie zaczynał kurs na os. Kaliny. Ale jeśli ZDiTM zdecyduje się na taki krok, zrobi to najwcześniej... w styczniu. Do tego czasu zostają poranne spacery, kosztowne taksówki lub życzliwość zmotoryzowanych kolegów.
Dla nas to nic nowego - mówi pan Jarosław z Pogodna, stoczniowiec z „Gryfii”. Najpierw dostaliśmy linię 69, która kilka kursów robi z ul. Ludowej do ul. Kołłątaja. Tylko odjeżdża o godzinie, o której jeszcze przeprawiamy się motorówką z wyspy, na której jest stocznia.
Potem zabrano większość kursów linii 67, która do Ludowej kursuje wyłącznie w godzinach szczytu. W dni powszednie nie ma problemu, ale...
Gorzej jest w soboty, bo rano mamy do wyboru trzy kursy, którymi możemy dojechać do pracy - mówi Czytelnik. A powrót z pracy po południu to już przesiadki, bo „67” na Ludową nie dojeżdża. Zmiana trasy „60” nie jest na rękę także niektórym pracownikom „Gryfii”. I oni woleli kursy wcześniejsze przez ul. Żwirki i Wigury, Czorsztyńską i Wernyhory. Ale znów przekonali się, że zmiany w rozkładach dla nich nie oznaczają zmian na lepsze.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 10 grudnia 2008 roku

* * *

Będzie kładka na Basenie Górniczym

W 2010 roku powinno być gotowe przejście dla pieszych nad ul. Gdańską. Ma poprawić bezpieczeństwo ludzi i odkorkować wjazd i wyjazd z miasta.

Dziś i piesi, i kierowcy zgodnie twierdzą, że w tym miejscu na Gdańskiej jest niebezpiecznie.
Jechałem zimą około godz. 20, myślę, że "siedemdziesiątką", kiedy na pasy przy czerwonym świetle wszedł mężczyzna. Jak się okazało potem - pijany. Uderzyłem go przodem auta. Na szczęście przeżył - wspomina szczeciński kierowca (prosi o anonimowość). To bardzo niebezpieczne miejsce, bo wiele osób przebiega przed maskami samochodów. Tam trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Gdańska to wielopasmowa droga, na której kierowcy rozwijają często duże prędkości. Tymczasem Basen Górniczy, to jeden z największych szczecińskich węzłów komunikacyjnych. Codziennie z autobusów do tramwajów przesiadają się tam tysiące pasażerów.
Potrzebne jest bezpieczne oddzielenie ruchu kołowego od pieszego - podkreśla nadkomisarz Grzegorz Sudakow, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. To, z czym mamy do czynienia dziś, jest groźne. Piesi wchodząc na przejście, nie czują się bezpiecznie, mimo tego, że jest sygnalizacja. Sprawę poprawiłaby kładka w rejonie Basenu Górniczego. Ale pod jednym warunkiem: wszystko musi być zrobione tak, żeby piesi nie mieli możliwości biegać na skróty po jezdni, bo wtedy będzie jeszcze bardziej niebezpiecznie.
Miasto chce zbudować kładkę. W przyszłym roku wyda kilkaset tysięcy (wstępnie 400 tys. zł) na jej projekt. Pod koniec 2009 lub na początku 2010 roku ma zostać ogłoszony przetarg na budowę. Za dwa lata kładka ma być gotowa.
Na razie nie wiadomo, jak bezpieczne przejście dla pieszych będzie wyglądało, ani gdzie stanie.
To poznamy, gdy będzie projekt - tłumaczy Sebastian Wypych z Urzędu Miasta. Na razie jest założenie, że kładka stanie w miejscu obecnego przejścia dla pieszych.
W planach budżetowych na 2010 rok jest już zapisane 6 mln złotych na budowę przeprawy.
Kładka poprawi bezpieczeństwo przede wszystkim osób przechodzących przez jezdnię z tramwaju do autobusu pospiesznego. Zmniejszy w tym miejscu liczbę potrąceń i wypadków z udziałem pieszych - wyjaśnia Sebastian Wypych. Przyczyni się też do poprawienia płynności ruchu dla jadących z prawobrzeża.
Dla płynnego ruchu drogowego światła przy Basenie Górniczym są dziś niepotrzebnym utrudnieniem - zauważa nadkom. Grzegorz Sudakow.
Pomysł budowy bezpiecznego i bezkolizyjnego przejścia dla pieszych w rejonie Basenu Górniczego był zgłaszany już w latach dziewięćdziesiątych przez policję drogową.

Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeciński", 10 grudnia 2008 roku

* * *

Jutro początek budowy ronda

Ponad rok czekaliśmy na rozpoczęcie prac przy budowie ronda u zbiegu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu.
W listopadzie udało się w końcu rozstrzygnąć przetarg i jutro rano wykonawca - firma Energopol przejmie plac budowy. Do jej zadań będzie zależało nie tylko zbudowanie ronda, ale też przebudowanie istniejącego torowiska tramwajowego.
Całe rondo powinno być gotowe w połowie czerwca przyszłego roku.

Opracowanie: "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 9 grudnia 2008 roku

* * *

Reduty Ordona nie chce autobusu 75

My swoje, a miasto swoje - mówią mieszkańcy ul. Reduty Ordona. Apelowaliśmy o zabranie linii 75 z naszej ulicy, a zabrali linię 60!
"Sześćdziesiątka" nową trasą kursuje od początku grudnia. Zamiast przez Reduty Ordona, skręca w Żołnierską i dalej przez ulice: Szeroką, Sosabowskiego i Taczaka wraca na dotychczasową trasę na ul. Derdowskiego.
Ze zmiany nie są zadowoleni mieszkańcy ul. Reduty Ordona. - Od sześciu lat walczymy o zmniejszenie liczby autobusów na naszej ulicy - skarżą się panie Danuta i Elżbieta. Wiosną zebraliśmy 560 podpisów na naszej ulicy, by zabrali linię 75, a zabrali "60". W listopadzie zaproszono nas na komisję bezpieczeństwa rady miasta tylko po to, by zakomunikować już podjęte decyzje.
Oburzenie ludzi wynika z tego, że autobusy nr 75 mają 150 kursów w jedną stronę, a linia nr 60 wykonuje 60 kursów.
Miasto zmiany uzasadnia tym, że w ciągu ostatnich kilku lat z Reduty Ordona zdjęto już linię 53 i darmowe autobusy hipermarketów. Razem to ok. 150 kursów. Natężenie ruchu komunikacji publicznej zmniejszyło się więc o połowę.
Ponadto ul. Szeroka w obecnym stanie technicznym nie da rady przejąć kursów linii 75 - przekonuje Marek Kośla, szef działu planowania komunikacji w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Dopóki nie zostanie zbudowana nowa droga, aż do przyszłej hali widowiskowo-sportowej przy ul. Szafera, nie widzę możliwości zmiany trasy linii 75.
Mieszkańcy ul. Reduty Ordona zapowiadają, że będą nadal protestowali.
Obecny układ nie ma sensu - uważają. "Sześćdziesiątka" na nowej trasie nikomu nie przynosi korzyści. Ludzie z os. Horeszków, którzy chcieli mieć autobus dowożący ich do centrum, dostali linię kursującą spod stoczni na Gumieńce - omijającą centrum dużym łukiem.
Kośla na to, że mogą się przesiąść na tramwaj nr 8, a pętla na Kołłątaja jest blisko centrum i dobrze skomunikowana z wieloma miejscami w mieście. Zawsze znajdzie się grupa niezadowolonych z nowych tras - mówi Kośla.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 9 grudnia 2008 roku

* * *

Nocnym tramwajem na grilla

Żółta Tatra pełna miłośników komunikacji miejskiej krążyła w sobotnią noc ulicami Szczecina

Na tę imprezę zjeżdżają co roku pasjonaci z różnych zakątków Polski. W ten weekend na wyprawę z okazji 12. rocznicy likwidacji tramwajowych linii nocnych przybyli do Szczecina goście z Poznania, Warszawy, Gdańska. - Robicie najfajniejsze zloty w Polsce - komplementowali organizatorów, czyli ekipę Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Trójwagonowy skład żółtych Tatr T6A2D wyruszył z zajezdni Pogodno w sobotę o 21.30. Pierwszy cel: Basen Górniczy. Potem znów do centrum i po kolei niemal we wszystkie zakątki miasta, gdzie tramwajem można dotrzeć. Niemal, bo sprowadzone z Berlina Tatry szkoda wpuszczać na kompletnie zdezelowane tory prowadzące do Lasku Arkońskiego. W wytypowanych wcześniej miejscach skład zatrzymywał się na tzw. fotostop. Kto przypatrywał się temu z boku, przecierał ze zdumienia oczy. Oto bowiem z tramwaju wysypuje się kilkadziesiąt osób z aparatami na statywach, rozstawiają się przed składem, pokrzykują na siebie ("No kto chodzi w środku nocy koło tramwaju?! Nie właź w kadr!"), a po 10 minutach na sygnał gwizdka wsiadają do wozów i odjeżdżają.
O co wam chodzi? - pytał zdumiony pan z walizką, który zastał nas na fotostopie przed Dworcem Głównym PKP.
Zbierał pan kiedyś znaczki? Tak? No właśnie. A my lubimy tramwaje i zbieramy ich zdjęcia w ciekawych miejscach - tłumaczyli mu uczestnicy wyprawy.
Około godz. 3 w nocy dojechaliśmy pod Trasę Zamkową. Decyzja o postoju w tym miejscu zapadła dwa dni wcześniej.
Jest już 7 grudnia, 41 lat temu w tym miejscu doszło do tragicznego wypadku tramwajowego - tłumaczył Robert Łubiński, prezes STMKM.
O godz. 6.35, 7 grudnia 1967 r. w jadącym w dół ul. Wyszaka tramwaju zawiodły hamulce. Wypełnione pasażerami trzy wagony wypadły na zakręcie. Zginęło 15 osób, 150 zostało rannych.
Dziś po torach tramwajowych w tym miejscu nie ma już śladu. Rok temu Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana ustawiło niewielki drewniany krzyż z tabliczką upamiętniającą wypadek. Ktoś go zniszczył i ukradł. W miejscu, gdzie stał, koło kładki, uczestnicy tramwajowej nocki zapalili kilkanaście zniczy.
Wyprawa Tatrą zakończyła się grillowaniem o świcie na trawniku między torami pętli tramwajowej nad jeziorem Głębokie.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 7 grudnia 2008 roku

* * *

Doktoranci pojadą taniej tramwajami i autobusami

50 proc. ulgi na przejazdy komunikacją miejską dla doktorantów studiów stacjonarnych z uczelni szczecińskich przegłosowali radni.
Rada miała w piątek jedynie zatwierdzić poprawki w uchwale dotyczącej opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej (wytknięte przez wojewodę błędy). Nieoczekiwanie, propozycję ulg od nowego roku dla doktorantów złożył Jędrzej Wijas z SLD. - Proszą o to samorządy uczelni - mówił Wijas. Także Bazyli Baran (PO), szef rady miasta, potwierdził, że do niego napływają takie prośby. Radni uznali, że to dobry pomysł, bo miastu zależy na doktorantach, a ci są marnie opłacani. Zdaniem Wijasa, ulga będzie kosztowała miasto maksymalnie 300 tys. zł rocznie.

Opracowanie: "ma", "Gazeta Wyborcza", 5 grudnia 2008 roku

* * *

Nowych wiat (na razie) nie będzie

Nie będzie - przynajmniej na razie - nowych wiat przystankowych. Do Szczecina miały dotrzeć w połowie grudnia, a ich montaż miał się odbywać systematycznie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego unieważnił jednak postępowanie na pierwsze w mieście wiaty w barwach Floating Garden.

W oficjalnym postanowieniu można przeczytać, że „oferta została odrzucona, ponieważ nie spełnia warunków technicznych przedstawionych przez Zamawiającego w specyfikacji istotnych warunków zamówienia”. Konkretne zarzuty to m.in. zbyt krótkie ławki. ZDiTM oczekiwał ławeczki o długości co najmniej 60 procent długości wiat. Przy długości wiaty wynoszącej cztery metry ławeczka powinna mieć więc minimum 2,4 metra. Natomiast w jedynej ofercie, która wpłynęła na przetarg, ławki miały mieć długość 2,15 metra. Ponadto oznakowanie proponowanych wiat odbiegało od wytycznych ZDiTM, a zaproponowana przez Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe „P.D.-INWEST-JP” cena przekraczała kwotę, jaką ZDiTM na zakup wiat przeznaczył.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 4 grudnia 2008 roku

* * *

Są pieniądze na nowoczesne tramwaje

Za niecałe dwa lata pasażerowie "ósemki" pojadą pierwszym szczecińskim tramwajem niskopodłogowym.

foto: Niskopodłogowe tramwaje Bombardier NGT6 dla Krakowa i Gdańska. Być może właśnie takimi wagonami pojadą w przyszłości szczecinianie. (www.psmkms.krakow.pl)
foto: Niskopodłogowe tramwaje
Bombardier NGT6 dla Krakowa i Gdańska,
(www.psmkms.krakow.pl)
Najpóźniej w przyszłym tygodniu zostanie ogłoszony przetarg na budowę 6 wagonów o wartości blisko 50 mln złotych. Do 2013 roku możemy jeździć nawet 36 takimi pojazdami.
Szczecinianie już wiele lat temu mieli okazję pojeździć tramwajami, do których wsiada się z poziomu peronu. Niestety, trwało to krótko - wagony różnej produkcji były w mieście testowane.
Pierwszy powód tak długiego czekania na wygodne wagony to ich wysoka cena, drugi - brak odpowiednich torowisk i sieci - tłumaczą przedstawiciele magistratu.
Teraz zaczynamy gonić największe polskie miasta. Jutro lub w przyszłym tygodniu pojawi się ogłoszenie, że Szczecin szuka firmy, która zbuduje dla niego 6 niskopodłogowych wagonów.
To powinno być otwarcie worka z tramwajami niskopodłogowymi - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w UM. Jeżeli przetarg się powiedzie, dołączymy do grona miast z tramwajami z niską podłogą.
Wagonów będzie sześć. Pierwsze dwa powinny być gotowe w połowie 2010 roku, a kolejne w miesięcznych odstępach w partiach po dwa. 2010 to rok, w którym Szczecin powinien mieć torowiska gotowe na przyjęcie nowoczesnych wagonów.
Gdyby dziś ktoś nam podarował takie tramwaje, to nie mielibyśmy nawet jednej linii, na które można by je puścić nie martwiąc się, że się zniszczą - nie ukrywa Michał Przepiera.
Pierwsze tory nadające się do wpuszczenia "niskiej podłogi" będzie miała linia nr 8. Jeżeli miasto dostanie kilkusetmilionowe dofinansowanie z Unii Europejskiej (nasz wniosek ma na to sporą szansę) to do 2013 roku będzie mogło zamówić nawet 30 kolejnych tramwajów niskopodłogowych oraz modernizować duże odcinki torowisk i sieci trakcyjnej.
Prawdopodobnie w przyszłym roku kupione zostaną kolejne żółte tatry od berlińskiego przewoźnika BVG.

Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeciński", 4 grudnia 2008 roku

* * *

Kolejne autobusy w barwach Floating Garden

Pierwszy z sześciu używanych autobusów, które zakupiła spółka z Dąbia już w najbliższy piątek wyjedzie na ulice miasta w barwach Floating Garden (na zdjęciu).

foto: Kurier Szczeciński
foto: Kurier Szczeciński
SPA Dąbie kupiło sześć używanych autobusów Man. Dwa 12-metrowe i cztery przegubowe 18-metrowe. Wszystkie, tak jak zazwyczaj, przed wyjazdem na trasy muszą być oznakowane w barwy miejskie. Kolejne używane autobusy w nowych kolorach wyjadą na trasy w styczniu.
Także w styczniu do Szczecina trafi 8 nowych przegubowych autobusów, które zakupiła spółka z Dąbia. Pojazdy jako pierwsze w komunikacji miejskiej w Polsce spełniają rygorystyczną normę spalin EEV. Nowe autobusy już w lutym trafią też do spółki Klonowica. Będzie ich 10. Do 2010 roku Szczecin wymieni 25 procent taboru autobusowego. Obecnie po mieście kursuje około 200 autobusów.
Autobus w barwach Floating Garden kursować będzie na liniach pospiesznych. Obecnie po Szczecinie kursują jeszcze 4 autobusy w nowych barwach miasta - przegubowe Solarisy należące do spółki Kolnowica.

Opracowanie: "wydarzenia", "Kurier Szczeciński", 3 grudnia 2008 roku

* * *

Prasa informuje - listopad

* * *

Autobus na Sosabowskiego - będą problemy

18-metrowe autobusy będą miały problemy z pokonaniem krzyżówki Żołnierska - Szeroka. Krzyżówka wymaga modernizacji.
Warunki na skrzyżowaniu Szeroka-Żołnierska są fatalne. Robiliśmy tam próby 18-metrowym autobusem przegubowym - mówi Krzysztof Putiatycki, prezes SPA-Klonowica, która obsługuje tę linię.
Skrzyżowanie jest ciasne, a w szczycie zakorkowane. Autobus jadący w stronę Gumieniec, skręcając w lewo z ul. Żołnierskiej w Szeroką, nie mieści się na swoim pasie. Aby nie zahaczyć o ustępujące mu pierwszeństwa samochody, musi wyjeżdżać poza jezdnię.
Inny problem to duże natężenie ruchu na tym skrzyżowaniu. Szczególnie między godz. 7 a 8.30 oraz po południu po godz. 15. Najbardziej ucierpią pasażerowie jadący od strony Gumieniec w kierunku Stoczni. Skręt z Szerokiej w Żołnierską jest podporządkowany. Kierowcy autobusów będą musieli ustąpić pierwszeństwa wszystkim pozostałym kierunkom.
Z naszych obserwacji wynika, że przejechanie przez krzyżówkę może zająć ponad 10 minut - mówi Krzystof Putiatycki.
Można by tam zainstalować sygnalizację świetlną - zastanawia się Ryszard Tomski, właściciel firmy projektującej rozwiązania komunikacyjne. Wystarczą trzy fazy plus czwarta wzbudzana przez pieszych, którzy rzadko tam chodzą. Wszyscy by na tym skrzyżowaniu przejeżdżali na tych samych prawach. Żaden z kierunków nie cierpiałby kosztem innego.
Budowa takiej sygnalizacji kosztowałaby ok. 300 tys. zł. Jak się dowiedzieliśmy w ZDiTM, dotychczas planów budowy sygnalizacji na tej krzyżówce nie było. Planujemy przesunąć linię zatrzymywania się samochodów przed tym skrzyżowaniem - mówi Andrzej Grabiec. To powinno rozwiązać problem braku miejsca.
Nie w tej kolejności powinny zapadać decyzje - komentuje Putiatycki. Najpierw skrzyżowanie powinno być dostosowane do komunikacji miejskiej, a potem puszczone tam autobusy.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 28 listopada 2008 roku

* * *

Więcej żółtych "berlińczyków"

30 kolejnych używanych tramwajów planuje kupić w Berlinie szczecińskie MZK. Koszt: 1,8 mln zł.
Inwestycje komunikacyjne zapisane w projekcie budżetu miasta na 2009 r. omawiane były na czwartkowym posiedzeniu komisji budżetu i finansów rady miasta.
Do przedstawienia szczegółowych informacji o wydatkach w poszczególnych kategoriach radni zaprosili 12 urzędników z Urzędu Miasta i ZDiTM i MZK. Na spotkanie przyszło jednak tylko trzech radnych (komisja liczy 15 osób). Był wiceprzewodniczący Marek Goc (PO), Jan Posłuszny (PO) i Piotr Kęsik (SLD). Na listę obecności wpisał się też Władysław Dzikowski (PO), chociaż spóźnił się, posiedział pięć minut i wyszedł. To było dodatkowe posiedzenie komisji, we wtorek było nas więcej - próbował później usprawiedliwić radnych Marek Goc.
Z planu wydatków na 2009 r. powinni być zadowoleni pasażerowie tramwajów. MZK (od 1 stycznia spółka Tramwaje Szczecińskie) chce wydać 1,8 mln zł na kolejne, używane, ale gruntownie zmodernizowane berlińskie tramwaje Tatra.
Wystarczy na co najmniej trzydzieści wozów typu T6 - tłumaczył "Gazecie" Zbigniew Bil, zastępca dyrektora MZK ds. finansowych. W pierwszej połowie roku chcemy zawrzeć umowę, do końca 2009 r. na nasze tory wyjechałoby dziesięć sztuk, reszta w 2010 r.
Berlińskie T6 (30 wagonów to 15 składów) zastąpią wyeksploatowane polskie tramwaje typu 105.
Biorąc pod uwagę to, że w Szczecinie jeździ już także 21 berlińskich, przegubowych Tatr i 32 składy T6, w sumie liczba tych względnie nowoczesnych pojazdów przekroczy 80 na około 200 tramwajów eksploatowanych w naszym mieście.
Z inwestycji tramwajowych w 2009 r. planowana jest także modernizacja torów na ul. Bohaterów Warszawy (na odcinkach jeszcze nieremontowanych) i na pl. Kościuszki. Tzw. remont średni ma spotkać torowisko na ul. Dworcowej, al. Niepodległości i Estakadzie Pomorskiej (ul. Gdańska). Gruntownie zmodernizowany zostanie przystanek tramwajowy naprzeciwko pierwszej bramy cmentarza. W sumie te inwestycje warte będą 15 mln zł.
Nie ma za to planów, by w 2009 r. podnosić ceny biletów komunikacji miejskiej.
Dalszy wzrost cen byłby nieuzasadniony - mówił radnym Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Grabiec poinformował, że dla przewoźników tramwajowych i autobusowych przewidziano w budżecie 163,7 mln zł. Autobusy mają przejechać więcej tzw. wozokilometrów, ale będzie to jedynie efektem zmian tras linii 60 oraz 57 i 87.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 28 listopada 2008 roku

* * *

Problemy z autobusami linii 74 i 80

Pasażer stoi na przystanku. Klnie w żywy kamień każde okoliczności, które uniemożliwiają mu powrót do domu. A tu po prostu nie przyjeżdża autobus. Ale po kolei.
Z natury jestem wyrozumiały i zdaję sobie sprawę, że różne przypadki mogą powodować określone komplikacje. Ale to, co w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeżywam jako przymusowy (bo niezmotoryzowany) pasażer szczecińskich linii autobusowych troszeczkę chyba jest niepokojące.
Oto bowiem mniej więcej od końca września popułudniowe kursy linii autobusowych 74 i 80 w kierunku Piekarnia (Łukasińskiego) notorycznie się spóźniają. Ale to jeszcze daje się znieść, choć przy przymrozku nie jest to nic przyjemnego.
Jednakże o wiele gorszym zjawiskiem jest to, że już kilkunastokrotnie autobus linii 74 po prostu nie przyjechał! Nietrudno wyobrazić sobie gniew, nerwy i ogólny stan "poddenerwowania" niedoszłych pasażerów widzących kolejno nadjeżdżające trzy autobusy linii 75.
Miało to miejsce np. 24 listopada około godziny 17.20. Niestety nie było żadnego widoku na autobus linii 74, który planowo powinien przyjechać o 17.13.
Rozumiem, że na trasie do Bezrzecza prowadzone są prace modernizacyjne i że autobus może się spóźnić. Ale żeby tak sobie po prostu nie przyjechał?
Owszem, pasażerowie mogą sobie (w przymrozek) urządzić 15 czy 25 minutowy spacer w kierunku miejsca zamieszkania. Tylko czy za to płaci się 84 zł za znaczek biletu miesięcznego, żeby chodzić pieszo?
Ponieważ już kilkukrotnie zwracałem się do ZDiTM-u z różnymi pytaniami, ale firma stosuje chyba politykę przemilczania niewygodnych pytań, w ten sposób pragnę zaprotestować przeciwko takim praktykom miejskiego przewoźnika. Niestosowne wydaje mi się pomijanie mieszkańców dalszej części Krzekowa w ich prawie dostępu do komunikacji...
PS. Chwała Wam wszystkim, że (oby tak się stało) autobus linii 60 będzie jeździł przez ul. Sosabowskiego i Taczaka - przynajmniej jedna linia więcej wypadnie w okolicach naszych domów i mieszkań.

Opracowanie: "borba0", "Moje Miasto", 27 listopada 2008 roku

* * *

Drogowcy. Zdążymy mimo zimy

Na razie wyprzedzamy harmonogram - mówi Bartłomiej Kopias, kierownik budowy nowych torów na trasie "ósemki" w Szczecinie.
Wymiana torów ma być prowadzona równocześnie z budową ronda na skrzyżowaniu ul. Ku Słońcu i Sikorskiego. Rondo zbuduje firma Energopol.
W poniedziałek podpisałem wybór wykonawcy, jeśli do 1 grudnia przetarg nie zostanie oprotestowany przez konkurentów, podpiszemy umowę i przekażemy plac budowy szczecińskiej firmie - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
W tej chwili jednak Energopol prowadzi prace przy budowie obwodnicy śródmiejskiej.
Prace podstawowe na budowie obwodnicy już są zakończone. W środę rano budowlańcy układali brakujący fragment asfaltu. Zostaną do zrobienia chodniki, oznakowanie i prace kosmetyczne - uspokaja Roman Siemczyk, inżynier kontraktu na tej budowie. Samo dopuszczenie do ruchu to już inna historia. Potrzebne są odbiory, przez pewien czas sygnalizacja musi pracować na żółtym świetle pulsującym. Nowa, stała organizacja ruchu może zostać wprowadzona w połowie grudnia.
Energopol będzie miał 150 dni na zbudowanie ronda. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce jednak, by wykonawca zanim zacznie budować jezdnię, przebudował tory na łuku z Sikorskiego w Ku Słońcu.
Chodzi o to, że do 28 lutego ma się zakończyć przebudowa torowiska od pl. Kościuszki do pętli Kwiatowa - wyjaśnia Grabiec. Od marca chcemy puścić tramwaj i zrezygnować z komunikacji autobusowej.
Przebudowa linii na Gumieńce kosztować będzie ponad 10 mln zł. Ma być wymienione 2,5 km torów, przebudowana pętla przy ul. Kwiatowej, zbudowane nowe przystanki.
Dano nam na wykonanie wszystkiego zaledwie trzy miesiące. Czas bardzo krótki. Do tego pogoda, która może utrudnić prace - mówi Bartłomiej Kopias, kierownik budowy z firmy MPK Łódź. Zaangażowaliśmy bardzo dużo ludzi i sprzętu. Jest zimno, ale nie na tyle, by przeszkadzało nam to w pracach. Na razie wyprzedzamy harmonogram.
Wczoraj do Szczecina przyjechał transport z nowymi szynami. Pierwsze odcinki torów zostaną ułożone najpóźniej za dwa tygodnie.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 26 listopada 2008 roku

* * *

Gapowicz pobił kontrolerów

Mężczyzna przyłapany na jeździe na gapę w autobusie, próbował uciec, uderzył kontrolera i pomagającego mu strażnika granicznego.
W autobusie linii nr 74 kontrolerzy stwierdzili brak biletu u jednego z pasażerów. Gapowicz zaczął zachowywać się agresywnie, używając siły fizycznej próbował uciec.
Kontrolerom pomagali strażnicy graniczni. Jeden z nich - nieumundurowany - pokazał legitymacje i poprosił gapowicza o pokazanie dokumentów. Wtedy został zaatakowany głową przez legitymowanego, który wykonywał również obraźliwe gesty wobec funkcjonariusza. Uderzył także w twarz pięścią jednego z kontrolerów ZDiTM.
Wezwany patrol straży granicznej zatrzymał agresywnego pasażera. Konieczne było założenie kajdanek. Gapowicz odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza oraz używanie wobec funkcjonariusza słów i gestów ogólnie uznanych za obraźliwe.

Opracowanie: "aktualności", "Głos Szczeciński", 25 listopada 2008 roku

* * *

Policjanci pilnują na kredyt

Od miesiąca szczecińscy policjanci pilnują porządku w autobusach i tramwajach. Jeżdżą od Krzekowa po Załom i od Pomorzan po Skolwin. Za 8-godzinne służby mieli otrzymywać po 100 zł z puli około 40 tys. zł, którą obiecał prezydent Piotr Krzystek. Wypłaty za październik jednak nie dostali, a i listopadowa może wpłynąć na konta z opóźnieniem.

Mogę jedynie te informacje potwierdzić, pieniędzy jeszcze nie ma - przyznaje mł. asp. Przemysław Kimon z biura prasowego KWP w Szczecinie. Wypłaty nastąpią z pewnym opóźnieniem, ale będą. I nie ma w tym naszej winy czy zaniedbań, czekamy po prostu na środki, przyznane przez miasto.
Nikt nie wie, kiedy przelewy zostaną zlecone. Choć Urząd Miejski dodatkowymi patrolami, opłacanymi z pieniędzy miasta chwalił się już w pierwszych dniach tych służb, pieniędzy nie zabezpieczył. Dopiero w miniony wtorek Komisja Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności szczecińskiej RM otrzymała stosowną informację.
To nawet nie było opiniowanie projektu uchwały, dowiedzieliśmy się, że na najbliższej sesji może nastąpić poprawka budżetowa, dzięki której policjanci otrzymają obiecane pieniądze - tłumaczy Tomasz Hinc, przewodniczący komisji. Te patrole, to efekt m.in. naszych starań, podjętych rok temu. Analizowaliśmy wtedy wspólnie z policją i szefami firm przewozowych statystykę zdarzeń i zastanawialiśmy się, jak im zapobiegać.
Stanęło w końcu na dodatkowych patrolach. Biuro Prasowe UM nie omieszkało się nimi pochwalić. Zapomniało jednak dodać, że obiecane pieniądze będą wypłacone w bliżej nieokreślonej przyszłości.
Mamy porozumienie z policją, za dwa miesiące ponadnormatywnych służb miasto zapłaci 37 tys. zł - potwierdza Piotr Landowski z Biura promocji i Informacji UM. Jeden z zapisów tego porozumienia mówi jednak, że pieniądze będą wypłacone po spełnieniu wymogów formalnych.
Czyli dopiero po przyjęciu przez radnych poprawki budżetowej. Projekt stosownej uchwały będzie omawiany na poniedziałkowej sesji. Nawet jeśli jednak zostanie zaakceptowany, będzie się musiał uprawomocnić. Na pieniądze policjanci będą więc czekać jeszcze jakiś czas. Jak długo? Tego nikt nie wie...

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 21 listopada 2008 roku

* * *

Od stycznia "Tramwaje Szczecińskie"

Od 1 stycznia nie będzie już MZK Szczecin. O planowanych zmianach "Kurier" pisze od kilku miesięcy. W firmie trwają już przygotowania do pracy w nowych strukturach. Są już też pierwsze zmiany kadrowe - pracę stracił dotychczasowy zastępca dyrektora ds. eksploatacji.
Nie chciałbym mówić o powodach takiej decyzji - mówi Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. - Ogólnie rzecz ujmując chodzi o całokształt. Najważniejszym powodem, ale niejedynym, był brak starań o zapewnienie obsady. W pewnym momencie po zmianie rozkładów jazdy przybyło nam pracy, a zaczęło brakować motorniczych, przez co ponieśliśmy spore straty. Temu można było zapobiec.
Krzysztof Turczyn został zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Między innymi również dlatego, że nie radził sobie z problemami, które - jak się okazało - można szybko rozwiązać. Uszkodzone tramwaje nie muszą mieć długich przestojów, firma może myśleć o inwestycjach, a remonty torowisk nie muszą się odbywać latami.
Tak zresztą ma działać spółka "Tramwaje Szczecińskie", która od 1 stycznia zastąpi MZK Szczecin. W pierwszym roku działalności jej kapitał ma być podniesiony o 21 mln zł. Firma będzie remontować kilometry torowisk, a nie jak dotychczas po kilkaset metrów, zamierza też kupić kolejne tramwaje z Niemiec i pierwsze fabrycznie nowe niskopodłogowce.
Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądała struktura nowej spółki. Na razie obowiązki zwolnionego zastępcy dyrektora przejęły dwie osoby. Osobno odpowiadają za eksploatację oraz za infrastrukturę i inwestycje. Czy tak będzie po 1 stycznia, czas pokaże.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 21 listopada 2008 roku

* * *

Reduty Ordona. "Sześćdziesiątka" zmieni trasę

Linia autobusowa 60 od grudnia zmienia trasę. To skutek m.in. protestów mieszkańców.
Od grudnia linia 60 w rejonie Pogodna będzie jechać w stronę stoczni ulicami: Derdowskiego, Taczaka, Sosabowskiego, Szeroką i Klonowica. Natomiast w przeciwnym kierunku przez ul. Wernyhory, Żołnierską do Szerokiej i dalej Sosabowskiego, Taczaka i Derdowskiego - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Grabiec przyznaje, że zmiany spowodowane są z jednej strony protestami mieszańców ul. Reduty Ordona, którzy domagali się ograniczenia liczby autobusów kursujących przez ich ulicę. "Sześćdziesiątka" zniknie nie tylko z ich ulicy, ale także z ul. Czorsztyńskiej (kierunek do stoczni). Z drugiej strony chodzi o wykorzystanie nowo zbudowanej ul. Sosabowskiego (przedłużenie ul. Taczaka).
Nie wszyscy będą zadowoleni z tych zmian - przekonany jest Adam Ruciński, który kiedyś aktywnie sprzeciwiał się przeniesieniu linii autobusowych, a obecnie jest radnym miejskim. Ci, którzy korzystali z tych linii na ul. Reduty Ordona, będą mieli kłopot. Do przystanków na ul. Taczaka będą mieć daleko. Zmiany nie usatysfakcjonują też mieszkańców osiedla Horeszków, którzy chcieli mieć autobus skomunikowany z centrum miasta. "Sześćdziesiątka" tego nie zapewni.
Linia 60 zmieni trasę 1 grudnia. Autobusy już testowo przejechały tę drogę. Chodziło m.in. o to, czy zmieszczą się na zakręcie w lewo z ul. Żołnierskiej w Szeroką.
To niejedyne zmiany dotyczące tej linii. Od grudnia "sześćdziesiątka" będzie także w weekendy jeździć przez ul. Krakowską, trasą, którą teraz jeździ tylko w dni powszednie.
Taki wniosek składała u nas Rada Osiedla Gumieńce - mówi Marek Kośla, kierownik działu planowania transportu miejskiego w ZDiTM. Sprawdziliśmy, linia 53 w weekendy wystarczy do skomunikowania rejonu cmentarza i możemy zmienić trasę linii 60.
Mieszkańcy ul. Reduty Ordona protestowali przeciwko autobusom pod ich oknami już w 2006 r. Wówczas ZDiTM przeniósł linię 53 na ul. Grota Roweckiego. To nie usatysfakcjonowało protestujących. Kolejna blokada odbyła się w maju 2008.
Po przeniesieniu "sześćdziesiątki" po Reduty Ordona będzie jeździć już tylko autobus 75 (ok. 150 razy dziennie).

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 18 listopada 2008 roku

* * *

Unia Europejska da na tramwaje?

Gotowy jest projekt listy indykatywnej, w którym znajdują się pieniądze na inwestycje komunikacyjne w Szczecinie. Jest już prawie pewne, że na tramwaje miasto dostanie ok. 320 mln złotych.
Wartość projektów zgłoszonych przez Szczecin i związanych z komunikacją wynosi ponad 640 mln zł. Jest szansa, że do każdej wydanej na ten cel przez miasto złotówki Unia Europejska dorzuci drugą.
Jeżeli projekt listy przejdzie pozytywnie konsultacje społeczne, to wówczas staje się listą i wówczas można podpisywać umowę lub preumowę na dofinansowanie - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Natomiast nie przewidujemy, żeby nasze wnioski nie przeszły pozytywnie konsultacji.
Na liście, która teraz trafia do konsultacji społecznych znajduje się budowa i przebudowa torowisk tramwajowych (za 222 mln zł), zakup 30 nowych wagonów niskopodłogowych (242 mln) oraz pierwszy etap Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju z Basenu Górniczego do pętli na Słonecznym (220 mln).
Najpóźniej w pierwszym kwartale przyszłego roku będzie wiadomo, czy możemy liczyć na pomoc UE.

Opracowanie: "mago", "Kurier Szczeciński", 18 listopada 2008 roku

* * *

Szczecin nie jest wyjątkiem - tłok nasz niemiłosierny

Oto scenka zaobserwowana na przystanku w Szczecinie. W godzinach popołudniowych z zatłoczonego autobusu wysypują się ludzie. Dziewczynka w wieku przedszkolnym zatrzymuje się, spogląda na mamę i westchnąwszy oznajmia głośno: „Cieszę się, że przeżyłam".
To, co robi wrażenie na małym dziecku, dla dorosłych stało się przykrą, ale jednak normalną codziennością. Tłok w tramwajach lub autobusach to chyba najbardziej dokuczliwa cecha komunikacji miejskiej. W niedawnej„kurierowej" sondzie czytelnicy mówili o komunikacji na ogół dobrze, zwracając jednak uwagę na okropny tłok.
Zła tradycja
Nie trzeba prowadzić specjalnych badań, by stwierdzić, że tłok i ścisk mają w komunikacji miejskiej długą tradycję. Zmian na lepsze spodziewano się po 1989 r., kiedy wdrażano nowe formy organizacyjno-prawne. Na tej fali m.in. w Szczecinie pojawiły się spółki autobusowe. Obecnie tramwaje też mają przejść w spółkę, ale mało kto uwierzy, że taka zmiana przyniesie pasażerom poprawę jakości usług. Odżywa w Szczecinie projekt inwestycji szybkiego tramwaju, ale znów nie wiadomo jak się skończy, bo potrzebne są ogromne pieniądze.
Utarło się, że na komunikację miejską przeznaczamy za mało pieniędzy. Brakuje na nowy tabor, na podwyżki płac, na remonty, słowem, na wszystko. Nie wolno jednak wszystkiego sprowadzać do cen biletów i doraźnie ustalanych dotacji, a u nas właśnie na tym się kończą dyskusje. O nowym podejściu do organizacji i finansów jakoś nie słychać. Czy kiedykolwiek zmiana cen biletów choć przejściowo wpłynęła na komfort jazdy?
Zła jakość transportu miejskiego nie przeszkadza w podejmowaniu działań na rzecz popularyzacji komunikacji zbiorowej jako mniej uciążliwej dla środowiska. W Szczecinie przesiadaniu się z aut na autobusy i tramwaje miały sprzyjać drastyczne podwyżki opłat parkingowych. Jak można ludzi zachęcać do korzystania z autobusu i tramwaju, gdy dojazdy i powroty z pracy przypominają niejednokrotnie drogę przez mękę? Dlaczego tak się dzieje, że tłok i ścisk w komunikacji miejskiej należy do niechlubnej socjalistycznej tradycji?
Diagnoza NIK nie wystarczy
W ubiegłym roku opinia publiczna poznała wyniki analiz stanu komunikacji przeprowadzonych w wielu miastach przez Najwyższą Izbę Kontroli. Kontrolerzy w zasadzie przyznali rację tysiącom pasażerów, dla których kiepska jakość tych usług jest codziennością. NIK stwierdził, że zmiany w komunikacji następują wolno, na ogół brakuje na rynku przewozów miejskich prywatyzacji, nie działa konkurencja. Władze samorządowe zbyt mało środków przekazują na odnowę taboru, ale co najgorsze, niezbyt interesują się efektywnością wykorzystania dotacji.
Diagnozy są prawidłowe, ale nie zastąpią leczenia. Postulaty NIK są słuszne, sęk jednak w tym, że władze samorządowe od lat nie radzą sobie z niepowodzeniami, a władze państwowe już dawno przestały się transportem miejskim zajmować. W rezultacie jakość tak ważnej dziedziny życia społecznego odbiega w Polsce rażąco od europejskich standardów.
Dobrze zorganizowana i przyjazna komunikacja zbiorowa to ważny element standardu życia, a w tym niezwykle istotny czynnik mogący korzystnie wpłynąć na poprawę ochrony środowiska. Finansowanie zintegrowanych systemów komunikacji to cel, który powinien być finansowany z różnych źródeł, w tym ze środków przeznaczanych na ekologię. Nie słychać jakoś o budowaniu takich zaplanowanych kompleksowo systemów. NIK stwierdza, że każde miasto działa po swojemu i na ogół powiela rozwiązania, które już się nie sprawdziły, albo doraźnie łata dziury w inwestycjach.
Obecnie mocno podkreśla się rolę standardów obowiązujących w UE. Komunikacja zbiorowa nie może być wyjątkiem. Tymczasem przepaść między unijnymi standardami a naszą siermiężną rzeczywistością jest aż nadto oczywista. Czy samorządy mogą zmierzyć się z tak poważnym problemem? Wydaje się, że państwo nie może ograniczać się w tej dziedzinie wyłącznie do kontroli.

Opracowanie: "Grzegorz Dowlasz", "Kurier Szczeciński", 14 listopada 2008 roku

* * *

Pożegnanie z „Ikarusami”

Poświęcili dzień wolny od pracy czy szkoły, niektórzy przebyli kilkaset kilometrów. Są ze Świnoujścia, Bydgoszczy, Torunia. Do miasta przyjechali na kilka godzin, by przejechać się ... autobusem marki Ikarus.
Pojazdy tego typu w mieście pojawiły się na początku lat 80. W sumie kupiono ich ponad 260. Węgierska myśl techniki dziś nie stanowi dla pasażerów żadnych atrakcji, znika na dobre. Dlatego miłośnicy komunikacji miejskiej zorganizowali dziś specjalny przejazd - od bazy Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie” przy ul. Struga”, przez m.in. Kijewo, Dąbie, os. Kasztanowe, Basen Górniczy, Nabrzeże Ewa i okolice Urzędu Miejskiego. W wielu miejscach wykonywano pamiątkowe zdjęcia, które już krążą po Internecie, budząc wspomnienia i wywołując żywe komentarze.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 10 listopada 2008 roku

* * *

Proszę, bij mocniej!

Gdy cię napadną, to błagaj napastników nie o litość, tylko o to, by ślady pobicia były widoczne. I by ukradli ci jak najwięcej. W żadnym wypadku nie jedź sam na komisariat. Żądaj radiowozu, karetki i stosu zaświadczeń. Albo od razu daj sobie spokój. To radziłby wszystkim pan Piotr, kierowca miejskiego autobusu.
Na pętli Gocław wysiadłem za potrzebą, wieczorami toalety są zamknięte, więc chodzimy w krzaki - przyznaje. Rozejrzałem się, nikogo nie było w pobliżu. Nie wiem, skąd pojawili się napastnicy i ilu ich było. Poczułem uderzenie w plecy i się przewróciłem. Potem ktoś przeszukiwał mi kieszenie.
Kierowca nie wie, czy guz i siniaki pochodzą od uderzeń, czy kopniaków. Gdy się ocknął, był sam. I popełnił pierwszy błąd. Zamiast czekać na inny autobus i poprosić o wezwanie pomocy, wsiadł do swojego pojazdu, którym dotarł do zajezdni tramwajowej na Golęcinie.
Stamtąd zadzwoniłem na policję - opowiada. Zgłosiłem napad i kradzież telefonu, ale usłyszałem, że na razie nie ma wolnego radiowozu. Dyżurny policjant spytał, czy mógłbym sam dotrzeć na komisariat.
To był kolejny błąd. Kierowca, będąc w szoku, nadal jechał. Być może ze strachu, by w "dzielnicy cudów", a do takich należy w zasadzie ciąg od Golęcina po Skolwin, nie spotkało go ponownie coś złego. Na komisariacie zgłosił napad, tak mu się przynajmniej wydawało.
Dla nas było to wstępne zgłoszenie o kradzieży telefonu - przyznaje podinsp. Maciej Karczyński, rzecznik prasowy KWP w Szczecinie. Z informacji, które posiadam, w protokole nie było mowy o napadzie czy rozboju. Poszkodowany wycenił utracony telefon na 200 zł.
Dla policji jest to więc kolejne drobne wykroczenie. O przestępstwie mówi się, gdy strata wynosi ponad 250 zł. A to, że poszkodowany, niekoniecznie mając prawidłową ocenę swojego stanu, jechał kilkunastotonowym autobusem, by złożyć zeznanie?
Nie możemy być wszędzie. Nie ukrywam, że policjantów jest wciąż zbyt mało - przyznaje podinsp. Karczyński. Może się zdarzyć, że w danym rejonie nie ma wolnego radiowozu. Jeśli osoba, która chce złożyć zawiadomienie, może do nas osobiście przyjechać, czasami prosimy o to. Nasz dyżurny spytał, czy wezwać karetkę. Ten pan odmówił.
Gdy kierowca ochłonął, poczuł się gorzej. W nocy trafił do polickiego szpitala, gdzie pozostał z podejrzeniem wstrząsu mózgu. Do pracy wróci nieprędko, z pewnością zrobi też wszystko, by unikać linii w północnych rejonach miasta. Jak wielu jego kolegów, którzy dość mają obelg, obrzucania kamieniami i napaści. Bo policja w takich sytuacjach jest bezradna. Oficjalnie woli chwalić się, że patrole, opłacane z naszych pieniędzy przez prezydenta Piotra Krzystka, są skuteczne. W kilkanaście dni policjanci "ujawnili już 217 sprawców, a najczęstszymi wykroczeniami, które popełniane są w środkach komunikacji miejskiej, to używanie słów wulgarnych, spożywanie alkoholu i zaśmiecanie".
O tym, czy jest szansa, by takie patrole pojawiły się w godzinach wieczornych w północnych rejonach miasta, na razie nic nie słychać.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 10 listopada 2008 roku

* * *

Tramwajowe marzenia

Tego jeszcze w Szczecinie nie było. Pasażerowie - skazani na miejską komunikację - będą mieli powody do... zadowolenia. Po latach narzekań na krzywe tory, brudne tramwaje czy stare autobusy postęp ma być wyraźnie zauważalny. Pierwsze efekty zresztą już są, a ukoronowaniem podjętych działań ma być uruchomienie pierwszego odcinka szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
PO Szczecinie kursuje 200 autobusów - przypomina Sebastian Wypych z Biura Promocji i Informacji UM. W tym roku zakupiono już 8 nowych wozów. W 2009 roku do Szczecina trafi kolejnych 18 nowoczesnych autobusów spełniających najwyższe normy spalin. Ale to nie koniec, bo plan zakłada, że do 2010 roku Szczecin wymieni 25 proc. taboru autobusowego. I wiele wskazuje na to, że się uda, a już zrealizowane zakupy to wyraźny postęp w porównaniu z minionymi latami.
Spółki autobusowe, w których bez przerwy brakowało pieniędzy, mogły sobie pozwolić co najwyżej na zakup używanych pojazdów wycofywanych z Niemiec czy Norwegii. Osiem fabrycznie nowych autobusów, które już się pojawiły na liniach, to naprawdę spory postęp.
Ale to jeszcze nie koniec - zapewnia Marek Goc (PO), wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i Finansów szczecińskiej RM. Trwają ostatnie ustalenia zadań inwestycyjnych do realizacji na rok 2009. Miasto zamierza podwyższyć kapitały zakładowe spółek autobusowych „Dąbie" i „Klonowica" po 8 min złotych każda, tak aby mogły kupić łącznie 28-30 nowych autobusów.
Lepiej jest także w tramwajach. Kilka lat temu miasto nabyło w Berlinie 21 przegubowych wagonów. Są produkcji czechosłowackiej, ale praktyczni Niemcy przeprowadzili w nich modernizacje. Wagony są zatem w znacznie lepszym stanie niż te, którymi jeździliśmy dotychczas. Sytuacja poprawiła się, gdy do obu szczecińskich zajezdni trafiły 32 wagony podobnej klasy, łączone w składy.
I jest szansa, by było ich więcej - zapewnia radny Goc. Staramy się o zakup kolejnych 30 tatr T6, czyli takich, jakie zakupiono w tym roku. Są stosunkowo dobre, a posłużą nam przez co najmniej kilkanaście lat. Pozwoli to na wycofanie z naszych ulic najbardziej wysłużonych pojazdów. Pierwsze na złom pójdą tzw. helmuty, czyli wagony z ponad 50-letnią historią. Je także kilkanaście lat temu sprowadzono z Niemiec. Dalsza ich eksploatacja jest zbyt kosztowna.
Ale po raz pierwszy od wielu lat Szczecin chce także inwestować w nowe tramwaje. Po raz pierwszy mogą to być wagony niskopodłogowe. Przetarg na zakup 6 wagonów tej klasy będzie ogłoszony w najbliższych dniach - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin.
Na razie mogę jedynie ujawnić, ze chcemy kupić 6 wagonów 5-członowych o długości ok. 30 m, w których będzie przynajmniej 60 proc. niskiej podłogi. Termin realizacji zamówienia to 18 miesięcy od podpisania umowy. To może nastąpić już w styczniu.
Ale żeby niskopodłogowe tramwaje miały gdzie jeździć, niezbędny jest gruntowny remont szczecińskich torowisk. W pierwszej kolejności do potrzeb niskiego taboru przystosowane będą trasy linii 7 i 8. Prace te będą uciążliwe dla pasażerów, ale niezwykle ważne dla bezpieczeństwa. I niewątpliwie poprawią komfort podróżowania, a na jego brak pasażerowie, nie bez podstaw, narzekają od lat-tłumaczy M. Goc. W roku 2009 kompleksowe remonty torów będą prowadzone na pętli Krzekowo, ul. Żołnierskiej Bramie Portowej, ul. Energetyków, moście Portowym i pętli Basen Górniczy. Remont obejmie ponad 5 km tras. Takiego zakresu prac remontowych nie prowadzono w Szczecinie od wielu lat.
Miasta nie stać jednak na zbyt duże inwestycje. Zdecydowało się, gdy pojawiła się szansa na unijne dofinansowanie. W najbliższych latach możemy wydać nawet ponad 700 min zł! - zapowiada Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. To pozwoli na remont sieci i torowisk tramwajowych, zakup 30 nowych niskopodłogowych tramwajów i budowę pierwszego odcinka Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Nasze miasto otrzymało rekomendację Ministerstwa Infrastruktury o wpisaniu na listę indykatywną. Projekt szczeciński został oceniony bardzo wysoko. Dofinansowanie ma wynieść 50 proc. Resztę miasto zapisało w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym. Program realizowany będzie do roku 2015. W tym czasie do Szczecina przyjedzie więc w sumie 36 tramwajów niskopodłogowych, zmodernizowanych zostanie blisko 30 kilometrów tras dwutorowych w obu kierunkach. Wyremontowanych zostanie około 43 km sieci trakcyjnej i 8 podstacji. Ponadto wybudowana zostanie jedna nowa zajezdnia, a istniejąca zajezdnia Pogodno będzie poddana gruntownej modernizacji. Zmodernizowana zostanie jedna zajezdnia tramwajowa.
SST to faktycznie postęp, niemal rewolucja w szczecińskiej sieci. Nie brakuje jednak sceptyków, bo tego typu zapowiedzi i deklaracje mieszkańcy słyszą od kilkudziesięciu lat. Nigdy jednak nie byliśmy tak blisko realizacji.
Docelowo SST połączy zmodernizowaną pętlę na Basenie Górniczym z Kijewem, w tej kwestii nic się nie zmieniło - zapewnia prezydent Krzystek. Już wcześniej jednak planowano, że pierwszy odcinek powstanie do docelowej pętli w Zdrojach i tego również się trzymamy. Zresztą dofinansowanie, jakie ma- my szansę otrzymać, obiecano nam właśnie min dlatego, że poprzednie ekipy bardzo dobrze przygotowały cały projekt.
Szczecin ma już wykupione grunty pod przyszłą trasę SST, wybudowany most tramwajowy nad Regalicą i część pozwoleń na budowę. Jeśli więc wszystko pójdzie zgodnie z planem i z początkiem przyszłego roku otrzymamy dofinansowanie, kolejne miesiące będzie można poświęcić już na przygotowanie i ogłoszenie przetargów. Po kilku latach pasażerowie mieliby do dyspozycji kilkukilometrowy odcinek nowej trasy, do pętli przy ul. Turkusowej.
Tym samym zmieni się sieć komunikacji autobusowej na prawobrzeżu - zapowiada wiceprezydent Beniamin Chochulski. Zamiast jak dziś z Podjuch, Słonecznego czy Bukowego jechać autobusem na Basen Górniczy, pasażerowie będą dowożeni w okolice Selgrosa. Tam wsiądą w szybki tramwaj, który zatrzyma się potem w okolicach lotniska i na Basenie Górniczym. Rozważamy też likwidację przystanków tramwajowych między Basenem Górniczym a ul. Wyszyńskiego. Ten odcinek mogą obsługiwać autobusy. Tym samym dojazd tramwajem ze Zdrojów do centrum szczecina byłby naprawdę wygodny, ale przede wszystkim krótki.
Najbliższe miesiące pokażą, co z tych szumnych zapowiedzi uda się zrealizować. O nowych tramwajach, SST, wygodnych autobusach czy remontach torowisk pasażerowie słyszą od lat. Obietnice kolejnych władz są tak do siebie podobne, że mieszkańcy już się do nich przyzwyczaili. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem zostaną przyjemnie zaskoczeni.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 7 listopada 2008 roku

* * *

Szczecińska komunikacja

Spółką prawa handlowego ma się stać z początkiem przyszłego roku szczecińskie MZK. Tramwaje to ostatni relikt przeszłości, autobusy działają w ramach 3 spółek. Ale szczecińscy radni są sceptyczni, bo pierwszy z wydzielonych w 1997 r. podmiotów - Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, ostatnio nie radzi sobie najlepiej. Trudno więc o jasne prognozy dla MZK.
Sytuacja naszej spółki, mimo że przez obu właścicieli, czyli gminy Szczecin i Police została w ostatnich miesiącach dokapitalizowana kwotą 3 mln zł, nadal jest ciężka - przyznaje Kazimierz Trzciński, prezes SPPK. Ale opracowałem program naprawczy, który - mam nadzieję - uda się zrealizować. Pierwsze efekty będą widoczne pod koniec przyszłego roku.
O ile obie gminy zrealizują obietnice, a działające w firmie związki zawodowe pozwolą na jej ratowanie. Kondycja SPPK nie jest bowiem najlepsza. Ale dokapitalizowanie z budżetu Szczecina i Polic sprawiło, że związkowcy domagają się podwyżek. Obiecał je im poprzedni prezes, zwolniony z końcem lipca.
Trudno, żebym za to odpowiadał, a tym bardziej żebym te deklaracje realizował - mówi K. Trzciński. Ważniejsze dla mnie jest renegocjowanie kontraktów, które przynoszą straty i cięcie kosztów.
Z tym jednak może być problem. Większość wydatków firmy stanowi fundusz płac. W ostatnich latach rósł najbardziej, bo kierowcy autobusów masowo porzucali pracę, wyjeżdżając do Anglii, Irlandii i Norwegii. Tę prawidłowość dało się zauważyć we wszystkich spółkach, ale tylko sytuację SPPK omawiali radni z Komisji Budżetu i Finansów.
Jesteśmy po prostu ostrożni - przekonywała Judyta Lemm, przewodnicząca komisji. W sytuacji, gdy SPPK ma kłopoty, mamy prawo być sceptyczni wobec planów restrukturyzacji MZK.
Dla miasta nic się nie zmieni, przynajmniej od strony wydatków - przekonywał Zbigniew Bil, dyrektor finansowy MZK Szczecin. - Nasz plan zakłada dofinansowanie na dotychczasowym poziomie. Ale zakład budżetowy, jakim jesteśmy obecnie, realizuje plan. W razie kłopotów występujemy o kolejne dotacje. Będąc spółką bierzemy na siebie odpowiedzialność i rozliczamy się z budżetu. Ale mamy też większą swobodę działania.
MZK jako spółka „Tramwaje Szczecińskie” będzie mogła zaciągać kredyty, podpisywać umowy leasingowe. Ogłaszając przetargi, nie będzie też zmuszona do zamykania umów z końcem roku obrachunkowego, gdy trzeba rozliczyć miejski budżet. Jednocześnie będzie mogła zmienić fundusz płac i strukturę zatrudnienia.
Chcemy udowodnić, że zatrudniając mniej osób jesteśmy w stanie wykonać więcej pracy - przekonywał Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Plan restrukturyzacji zakładu zaakceptowały związki zawodowe, zmiany mają być wprowadzane stopniowo.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 6 listopada 2008 roku

* * *

Warszewo można uwolnić! Propozycje szczecinian

Mieszkańcy podchwycili hasło. Tak jak my uważają, że korki na Warszewie i Niebuszewie można zmniejszyć. Razem walczymy m.in. o bezpośredni autobus z ul. Podbórzańskiej do centrum Szczecina
Artykuł "Uwolnić Warszewo! Nie chcemy stać na Duńskiej" (w "Gazecie" z 13 października) wywołał lawinę komentarzy, listów i telefonów od czytelników, którzy codziennie marnotrawią czas w korkach na Warszewie i Niebuszewie. Wiele osób gratulowało podjęcia tematu i popierało zaproponowane przez "Gazetę" rozwiązania. Inni podawali własne propozycje usprawnienia ruchu. Jeśli miasto szybko zrealizuje choćby część z nich, korków w tym rejonie będzie mniej. I nie chodzi o pomysły "kosmiczne" (np. likwidację ronda Giedroycia i zbudowanie w tym miejscu wielopoziomowego skrzyżowania) ani kosztowne (np. szybka budowa drugiej nitki ul. Duńskiej i puszczenie obwodnicy wiaduktem nad nią). Wiele rzeczy można zrobić szybko i bez wydawania wielkich (w skali budżetu miasta) pieniędzy.
Nowe drogi z Warszewa
Oto wybrane pomysły czytelników:
- Przedłużyć ul. Wiśniowy Sad do ul. Wiosny Ludów (przy wieżowcach) i przebudować ul. Wiosny Ludów między ul. Chopina a Arkońską. Dzięki temu kierowcy będą mogli ominąć Niebuszewo dwa lata wcześniej, niż powstanie kolejny kawałek obwodnicy.
- Jak najszybciej przedłużyć ul. Miodową do Podbórzańskiej, tworząc alternatywny wyjazd z Warszewa przez Głębokie.
- Wyasfaltować ul. Andersena w stronę Osowa. To dogodny wyjazd z os. Nad Strumykiem, odciążający Duńską.
- Połączyć ul. Andersena z ul. Chmurną (przecinającą os. Morena) - to byłby dobry skrót przez Osów.
Poprawianie Niebuszewa
Eksperci są zgodni: to Niebuszewo jest wąskim gardłem, które korkuje Warszewo, Osów, osiedla Arkońskie i Książąt Pomorskich. Ale i tam można coś polepszyć:
- Poszerzyć rondo Giedroycia o trzeci pas ruchu, kosztem wewnętrznej wyspy.
- Zrobić dwie "połówkowe" fazy na wzbudzanych ręcznie przejściach dla pieszych przez obie jezdnie przy przystanku tramwajowym na al. Wyzwolenia (koło ronda). Ruch aut byłby wtedy płynniejszy - większość pieszych przechodzi na przystanek, a nie na drugą stronę ulicy.
- Przystanek tramwajowy w stronę Niebuszewa przy rondzie Sybiraków przenieść za rondo. Udrożni to ul. Kołłataja między rondami i zwiększy bezpieczeństwo wysiadających (ruch na ul. Asnyka jest mniejszy).
- Ul. Ofiar Oświęcimia - jedyna "obwodnica" ronda Giedroycia - powinna mieć nową nawierzchnię (koniec z podskakiwaniem na betonowych płytach!) i być poszerzona o pasy dla skręcających w prawo i w lewo w ul. Staszica. Jest na to miejsce. Zdecydowanie zwiększy to przepustowość skrzyżowania i odciąży rondo.
- Wprowadzić ruch jednokierunkowy. Ul. Krasińskiego mogłaby prowadzić do miasta, ul. Warcisława - z miasta. ("To ma wiele wad, ale myślę, że jest do zrealizowania" - uważa pomysłodawca).
Zmiany w rejonie os. Książąt
Wiele osób uważa, że po otwarciu fragmentu obwodnicy śródmiejskiej (przedłużonej ul. Przyjaciół Żołnierza) korki zwiększą się na i tak zatłoczonej ul. Wilczej. Żeby tego uniknąć trzeba:
- Dobudować drugi pas ruchu dla jadących od dołu ul. Wilczą - znacznie zwiększy to przepustowość w popołudniowym szczycie.
- Zrobić osobny, bezkolizyjny pas ruchu na ul. Przyjaciół Żołnierza dla wyjeżdżających w lewo z ul. Przyjaciół Ronda od strony ul. Bandurskiego (podobnie jak jest na al. Wyzwolenia przy wyjeździe z Ofiar Oświęcimia).
- Przeprogramować lewoskręt z Wilczej w Przyjaciół Żołnierza, tj. uruchomić dla skręcających w lewo osobną fazę świateł.
- Wykorzystać betonową drogę wzdłuż torów od ul. Warcisława do ul. Wilczej. To znakomity skrót z os. Książąt Pomorskich i Warszewa w kierunku centrum, z pominięciem Niebuszewa.
Dajcie nam komunikację!
Bardzo wiele głosów dotyczy zmian w komunikacji miejskiej. "Autobus 87 do pl. Rodła to świetny pomysł! Teraz obydwie linie z Warszewa jadą na Kołłątaja, gdzie większość i tak pędzi na tramwaje i jedzie do centrum. Na pewno problem będzie się zwiększał, bo przy Podbórzańskiej będą oddawane bloki wielorodzinne." - napisał Esiek na forum Gazeta.pl.
Są też inne propozycje:
- Część kursów pospiesznej linii autobusowej B puścić na Warszewo, na pętlę przy ul. Złotowskiej.
- Na linii 87 zmienić autobusy krótkie na przegubowe.
- Linię 82, która obecnie kursuje z Kołłątaja do Domu Kombatanta przy ul. Kruczej po trasie linii 57 trzeba puścić przez ul. Duńską.
- Linię autobusową 51 można przedłużyć do przyszłej pętli przy ul. Podbórzańskiej (ul. Miodową).
- Można ułatwić przesiadanie się mieszkańcom Osowa, Warszewa i os. Książąt Pomorskich z autobusów do tramwajów, dokonując niewielkiej korekty tras. Autobusy z tych dzielnic mogłyby jeździć ulicami Orzeszkowej, Boguchwały, Asnyka i zatrzymywać się na przystanku "Niemcewicza", wspólnym z tramwajami.
Co jest (lub wydaje się) załatwione
Cały czas wymieniamy informacje z miastem. Otrzymaliśmy m.in. wykaz planowanych na Warszewie inwestycji. Jeśli zapowiadany harmonogram prac będzie dotrzymany, do wiosny znikną dwa utrapienia mieszkańców: ul. Rostocka będzie na nowo wyasfaltowana (ZWiK zakończył tam prace związane z programem ISPA, do pierwszego kwartału 2009 r. ma skończyć wymianę sieci wodociągowej) a u zbiegu ul. Podbórzańskiej i Śródleśnej powstanie od dawna obiecywana pętla autobusowa (ZDiTM zarzeka się, że będzie gotowa najpóźniej w kwietniu). W przyszłym roku ma zacząć się przebudowa ul. Warcisława, która docelowo zmieni się w Trasę Północną do Polic.
Z Markiem Koślą, kierownikiem wydziału planowania i koordynacji ruchu w ZDiTM rozważamy różne warianty usprawnienia warszewskiej komunikacji autobusowej. Optymalny zdaniem "Gazety" układ (linia 87 z Podbórzańskiej do pl. Rodła nową obwodnicą, linia 57 zmieniona w okólną, czyli przedłużona do ul. Duńskiej/Krasińskiego/Kołłataja z zahaczeniem o ul. Złotowską) kosztowałby dodatkowo ok. 1,5 mln zł rocznie. Są też tańsze możliwości uruchomienia bezpośredniej linii z Warszewa do centrum - za ok. 600 tys. zł. Obliczenia są gotowe. Od prezydenta miasta zależy teraz, czy i który wariant oczekiwanych przez mieszkańców zmian poprze.
I jeszcze jedno: jest konkretna zapowiedź zmniejszenia tłoku na skrzyżowaniu ul. Krasińskiego z Chopina. Zaraz po uruchomieniu nowego fragmentu obwodnicy [do końca listopada - przyp. red.] skorygujemy tam sygnalizację świetlną - obiecuje Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Rano wydłużymy zielone światło dla aut zjeżdżających od strony ul. Duńskiej, po południu zielone będzie świecić się dłużej dla jadących ul. Krasińskiego na Warszewo.

Opracowanie: "Jerzy Połowniak", "Gazeta Wyborcza", 4 listopada 2008 roku

* * *

Od wtorku autobus zamiast ósemki

Przynajmniej do końca lutego na Gumieńce będą jeździły tylko autobusy. Kursowanie tramwajów jest zawieszone. Rozpoczyna się przebudowa torów
Ostatnia ósemka w tym roku pojechała na Gumieńce w poniedziałek wieczorem. Od wtorku zamiast tramwajów na trasie pętla Kwiatowa - plac Kościuszki jeździć będzie autobus linii 808. Autobusy w godzinach szczytu będą kursowały co sześć minut. Aby dojechać do Bramy Portowej i mostu Długiego trzeba się przesiąść do "siódemki" lub "dziewiątki". Żeby uniknąć tłoku w listopadzie tramwaje linii siedem będą miały dodatkowy trzeci wagon. Dlaczego tylko w listopadzie, nie udało nam się wczoraj dowiedzieć. Bilety miesięczne na linię osiem będą honorowane w autobusie 808 oraz w tramwajach kursujących pomiędzy pl. Kościuszki i Basenem Górniczym.
Powodem zamieszania jest największa w ostatnich latach przebudowa torowiska ósemki.
Dotychczas etapami robiliśmy krótkie odcinki, bo nie było pieniędzy na więcej. Teraz kompleksowo chcemy dokończyć całą przebudowę torów. Tak, by spełniały one wymogi dla tramwajów niskopodłogowych - wyjaśnia Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Remont wykona firma MZK Łódź, która budowała m.in. torowisko na ul. Krzywoustego. Budowlańcy wymienią całe torowisko od pl. Kościuszki aż do głównej bramy cmentarza (z pominięciem placu Ojca Siwka, na którym tory są nowe). Na skrzyżowaniu Ku Słońcu - Sikorskiego zmienione zostaną parametry łuku pod planowaną budowę ronda. Wymienione mają być też tory na ul. Kwiatowej i Okulickiego. Przebudowana zostanie pętla na Gumieńcach.
Choć prace mają się zakończyć do końca stycznia, to tramwaje pojadą na Gumieńce najwcześniej w marcu.
Jednocześnie budowane będzie rondo na skrzyżowaniu Sikorskiego-Ku Słońcu [ruch samochodowy ma być jednak utrzymany - red.]. Termin wykonania minie 28 lutego. Do tego czasu nie puścimy ósemki - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
Przebudowa linii na Gumieńce kosztować będzie ponad 10 mln zł.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 3 listopada 2008 roku

* * *

Tramwajem po wodzie ? - pomysł dobry, ale nie w Szczecinie...

Po kilku latach użytkowania spalinowego tramwaju wodnego Bydgoszcz kupiła jednostki napędzane energią słoneczną. Tak stolica Kujawsko-Pomorskiego powraca nad wodę. Szczecin też ma ambicję powrócić nad Odrę, ale zamiast pływającego po mieście tramwaju dofinansowuje wodolot do Świnoujścia.
Trasa bydgoskiego tramwaju wodnego ma 5 przystanków. Pływanie między mostem Pomorskim a Rybim Rynkiem cieszy się ogromną popularnością. Prawie 40-minutowa trasa po Brdzie przyciąga zarówno turystów, jak i mieszkańców. Bilet kosztuje tyle, co co przejazd autobusem czy tramwajem szynowym. Po 4 latach jednostkę spalinową zastąpią dwie z napędem solarnym. Pierwsza - nazwana „Słonecznikiem” - już pływa po Bydgoszczy.
Pomysłodawcą był nasz prezydent - przyznaje Mariusz Reszka, wicedyrektor MZK w Bydgoszczy. - Jest taki trend u nas, by miasto powróciło nad rzekę. Prawdziwa komunikacja zbiorowa po Brdzie jest elementem programu. Tu nie chodzi o biznes,ale o wizerunek miasta. Poza tym, na jednostkach z napędem solarnym będą organizowane lekcje dla uczniów bydgoskich szkół.
Tramwaj wodny z zamontowanymi panelami słonecznymi do tanich nie należy - jedna taka jednostka kosztowała 800 tysięcy złotych. Zgodnie z rozkładem jazdy ma pływać od początku maja do końca października. Bydgoszcz nie jest jedynym polskim miastem, w którym funkcjonuje ten rodzaj transportu masowego. Swoje linie uruchomiły wspólnie Gdynia, Sopot i Gdańsk , tramwaj ma też Warszawa, a nawet Szczecinek. Szczecin - choć wydaje 100 tysięcy złotych rocznie na promocję przy pomocy wodolotu - o stałym połączeniu, np. centrum miasta z Dąbiem czy Gocławiem, nie myśli.
Idea powrotu tramwaju wodnego do Szczecina jest jak najbardziej dobrym pomysłem - przyznaje Celina Skrobisz, rzecznik prezydenta Szczecina. Niestety, akurat w tym momencie miasto nie przygotowuje projektu, który miałby wznowić kursowanie takiego tramwaju. Nie ukrywamy jednak, że przy analizie adaptacji szczecińskich nabrzeży przy Wałach Chrobrego będziemy uwzględniać i taką formę transportu. Chcielibyśmy również, aby do prowadzenia takiego przedsięwzięcia pojawił się zewnętrzny operator, niestety na razie środowiska takiej chęci nie zgłosiły. Liczymy jednak i na ich aktywność.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 3 listopada 2008 roku

* * *

Tramwaj powinien dojeżdżać dalej!

Mieszkańcy Mierzyna, Hrubieszowskiej i os. Kapitanów dopominają się o przedłużenie trasy "ósemki". Z pętli do domu czasem musimy iść nawet pół godziny - żalą się.
Po naszej ubiegłotygodniowej publikacji rozdzwoniły się telefony. Zadzwonili mieszkańcy z granicznych ulic Szczecina, przy Mierzynie.
Będą remontować tory tramwajowe, to niech od razu przedłużą linię - grzmiał pan Zdzisław, który mieszka przy os. Kapitanów.
Nasza dzielnica wciąż się rozrasta, dzieci z Mierzyna, czy os. Kapitanów też przecież chodzą do szkoły i rodzice muszą je odwozić, bo nie ma komunikacji miejskiej - mówi Anna Głowacka, która mieszka przy ul. Różanej. Moje dzieci mieszkają w Mierzynie i z pętli średnim tempem idę do nich pół godziny. Przydałby się tam tramwaj. Byłoby szybciej, bezpiecznej i wygodniej.
Miasto od lat przymierza się do przedłużenia linii tramwajowej. Niestety na razie urzędnicy chcą wyremontować istniejące już połączenia.
Na razie nie ma taki planów, ani pieniędzy w budżecie miasta - mówi Sebastian Wypych z Urzędu Miasta. Priorytetem jest modernizacja istniejących linii. Torowiska zostaną tak przygotowane, by w przyszłości, jeśli będą takie możliwości, można było wydłużyć trasę linii 8. Pamiętać jednak należy, że modernizacja torowisk dzisiaj nie rodzi takich problemów jak wykupy gruntów, usuwanie drzew, prowadzenie sieci (razem to wszystko zajęłoby minimum 5 lat), z czym mielibyśmy do czynienia przedłużając linię tramwaju. Póki co miasto rozważa wydłużenie komunikacji autobusowej w tamtym kierunku podczas nowego przetargu na obsługę linii autobusowych w mieście, oczywiście w ramach możliwości finansowych.

Opracowanie: "Natalia Andruczyk", "Moje Miasto", 3 listopada 2008 roku


* * *

Prasa informuje - październik

* * *

Autobus z pierwszeństwem

Ruszający z przystanku autobus ma pierwszeństwo przejazdu - pozostali kierowcy muszą się zatrzymać, by ustąpić mu miejsca. To teoria. W praktyce sytuacja wygląda inaczej. Często autobusy czekają na zmiłowanie z włączonym kierunkowskazem i nie mogą wyjechać z zatoki. Ta sytuacja powtarza się na każdym przystanku - zapewniają kierowcy autobusów. Coraz trudniej włączyć się do ruchu.
Pogarszającą się sytuację potwierdzają policyjne statystyki. W 2007 r. w Zachodniopomorskiem doszło do 15 wypadków i 81 kolizji z powodu niezachowania bezpiecznej odległości od autobusu albo nieprawidłowego omijania stojącego na przystanku pojazdu. Dlatego Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, Kierowców Zawodowych i Ośrodków Szkolących „Kierowca. PL” zorganizowało akcję pod hasłem: „Pozwól mi włączyć się do ruchu”. W akcji bierze również udział Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie. Wspólnie zamierzają walczyć z szerzącą się, jak mówią, plagą zachowań niebezpiecznych.
Wczoraj w Hotelu Focus w Szczecinie odbyło się pierwsze na ten temat spotkanie, w którym uczestniczyli również przedstawiciele czterech spółek komunikacyjnych (PKS, Szczecińskich Przedsiębiorstw Autobusowych „Dąbie” i „Klonowica” oraz Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego). Ich szefowie zgodzili się okleić autobusy naklejkami z napisem „Pozwól mi włączyć się do ruchu”.
Na naszych autobusach takie naklejki znajdą się już 3 listopada - zapewnia Stanisław Szymański, dyrektor ds. przewozów PKS Szczecin.
Oprócz tego w mieście pojawią się billboardy przypominające o obowiązku przepuszczania pojazdów regularnej komunikacji. Akcję propagandową wesprze policyjna drogówka.
W pierwszych dniach listopada rozpoczniemy cykl kontroli w rejonach przystanków autobusowych - mówi nadkom. Grzegorz Sudakow, naczelnik wydziału Ruchu Drogowego KWP. Zgodnie z taryfikatorem za nieustąpienie miejsca pojazdom transportu publicznego grozi mandat 300 zł i 5 punktów karnych.
Nadkomisarz Sudakow przypomniał, że w ubiegłym tygodniu policja przeprowadziła już w Szczecinie podobną akcję. Jej wynik? Na sto przejeżdżających aut dziewięćdziesiąt nie zatrzymało się, by przepuścić włączający się do ruchu autobus.
Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Kierowca. PL” powstało w 2006 r. Między innymi promuje działania związane szerzeniem kultury na drodze. Głównym celem najnowszej ich akcji jest propagowanie pozytywnych zachowań kierowców w stosunku do autobusów włączających się do ruchu. Akcja „Pozwól mi włączyć się do ruchu” na razie wprowadzana jest tylko w Szczecinie. Ale jej członkowie zapewniają, że przez działające oddziały Stowarzyszenia rozpropaguje ją w całym kraju.

Opracowanie: "Leszek Wójcik", "Kurier Szczeciński", 28 października 2008 roku

* * *

Miliony idą w tory

Ekipy MPK Łódź przystąpiły już do rozbiórki płotków i prac przygotowawczych na torowiskach. Czekają tylko na wstrzymanie ruchu na trasie 8, by roboty ruszyły na dobre. Po trzech miesiącach ta właśnie linia ma być przygotowana do kursowania tramwajów niskopodłogowych. Przetarg na takie pojazdy MZK Szczecin ogłosi w ciągu tygodnia.
Remont torowiska rozpocznie się 4 listopada, zwlekaliśmy z tym, by tradycyjnie na przełomie października listopada dojazd na cmentarz odbywał się w jak najlepszy sposób - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin.
Całość ma się zakończyć w 90 dni. A zakres prac jest spory. To całkowita wymiana torowiska w ul. Sikorskiego (z wyjątkiem ronda o. Siwka), w ul. Ku Słońcu od ul. Tenisowej do I bramy cmentarza oraz od ul. Krętej do Kwiatowej, a także na samej Kwiatowej i całej pętli. Wymieniona będzie też cała sieć trakcyjna na tym odcinku, a prace pochłoną w sumie niemal 13,5 mln zł. Wszystko po to, by po trasie ósemki, jako pierwszej linii w mieście, mogły wreszcie kursować tramwaje niskopodłogowe. W innych miastach to standard, u nas - wciąż tylko marzenie pasażerów. MZK Szczecin zapewnia jednak, że to marzenie już wkrótce się spełni.
Chcemy kupić 6 składów, które będą miały przynajmniej 60 proc. niskiej podłogi - komentuje K. Wawrzyniak. Wagony będą pięcioczłonowe, trwa ustalanie ostatnich szczegółów.
Dziś lub jutro specyfikacja przetargowa trafi do prawników, po pozytywnym zaopiniowaniu ogłoszenie ukaże się oficjalnie. Wagony o długości ok. 30 m mają być dostarczone w ciągu 18 miesięcy. Cena jednego takiego składu - w zależności od producenta i wyposażenia - waha się obecnie w granicach 7-8 mln zł netto.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 27 października 2008 roku

* * *

Od stycznia powiozą nas Tramwaje Szczecińskie

Koniec szczecińskiego Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Od nowego roku zastąpi go spółka Tramwaje Szczecińskie. Pracownicy jeszcze przez rok zachowają dotychczasowe przywileje. Potem przyjdą zmiany. Pasażerowie powinni być spokojni.
Trójstronna umowa pomiędzy mną, miastem i związkami zawodowymi jest już podpisana - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Nie ma na co czekać, szkoda upływającego czasu.
Pracownicy przed zmianami
Sprawa przekształcenia zakładu budżetowego w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością w listopadzie trafi na sesję rady miasta. Głosowanie to raczej formalność. Wszystkie strony są za przekształceniem. MZK w obecnej formie jest niewydolny i anachroniczny.
Do tej pory w MZK obowiązywał plan finansowy, a nie bilans - co jest standardem w gospodarce rynkowej.
Gdy na koniec roku były braki w kasie, MZK wyciągało rękę do miasta, a gdy była nadwyżka zostawała w miejskiej kasie - wyjaśnia Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Teraz będą musieli funkcjonować na rachunku zysków i strat.
W MZK obowiązuje układ zbiorowy pracy. Ten układ wiąże mi ręce. Zwolnić pracownika mogę tylko dyscyplinarnie. Nie mogę wprowadzić motywacyjnego systemu wynagrodzeń - wylicza Wawrzyniak. Zwalniać jednak nie chcemy. Gdy zmieni się struktura firmy, odejdą tylko ci, którzy przejdą na emeryturę.
Pełna restrukturyzacja zakładu obliczona jest na cztery lata. Jeszcze przez rok po przekształceniu ma obowiązywać dotychczasowy układ zbiorowy pracy. W drugim roku będzie tylko trochę złagodzony. Porozumienie w tej sprawie zawarto ze związkami zawodowymi na początku października.
Obawy zawsze są, bo to, jakby nie było, całkiem inna sytuacja - mówi Bogdan Rojek, szef Solidarności w MZK. Ale jeśli miasto spełni obietnice, to będą i zalety bycia spółką.
Cały majątek MZK
Jest już nowa nazwa - Tramwaje Szczecińskie.
Teraz ludzie nie kojarzą, co to znaczy MZK. Dostaję mnóstwo skarg w sprawie autobusów, czy kontrolerów, a to przecież nie my - mówi Wawrzyniak. Z nową nazwą wszystko będzie jasne.
W firmie przeprowadzono już inwentaryzację, która posłuży do określenia kapitału założycielskiego.
Przekształcenie odbędzie się w stosunku jeden do jednego - wyjaśnia Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska.
Tramwaje Szczecińskie przejmą cały majątek MZK: tabor, tory, trakcję, podstacje, budynki.
Będąc spółką miejską, będą dostawały pieniądze na duże inwestycje, takie jak zakup tramwajów, przebudowa torowisk. Fundusze będą przekazywane na zasadzie podwyższenia kapitału zakładowego, ale potem jako spółka nie będziemy musieli uzgadniać każdego szczegółu w wydziałach magistratu, a zakupu nie będzie dokonywać urząd w ramach ustawy o zamówieniach publicznych - wyjaśnia Wawrzyniak.
Pierwszym zakupem nowej spółki będzie sześć niskopodłogowców, na które przetarg ogłoszony zostanie jeszcze w tym roku, ale kupującym będzie nowa firma.
Tak jak w Łodzi
Wzorem dla naszego MZK jest łódzki MPK, przekształcony w spółkę 15 lat temu.
Podstawową zaletą takiej formy prawnej jest samodzielność. Możemy startować do przetargów w innych miastach, czego nie może robić komunalny zakład budżetowy. Dzięki temu zarabiamy też poza Łodzią - mówi Bartosz Stępień z działu marketingu MPK Łódź.
MPK Łódź budowała torowiska m.in. w Szczecinie na ul. Krzywoustego. Niebawem rozpocznie remont torowiska na ul. Sikorskiego, Ku Słońcu i Kwiatowej.
Remontujemy też tramwaje dla firm ze Śląska czy Gdańska. Dodatkowe pieniądze możemy przeznaczyć na przykład na odnowienie taboru - wylicza Stępień.
Podobnie chcą funkcjonować Tramwaje Szczecińskie.
Już dziś nasi ludzie składają dwa nowe tramwaje, które producent przysłał w częściach. Teraz robią je dla nas. Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy wykonywali takie usługi na zewnątrz - mówi Bogdan Rojek. Poza tym nasi ludzie wreszcie będą mogli szkolić się za pieniądze, które dostaną z firmy. Teraz o podnoszeniu kwalifikacji nie było mowy, bo miasto nam nie dawało na szkolenia w MZK.
Co przekształcenie MZK oznacza dla pasażerów?
Dla pasażerów na początku nic się nie zmieni. Dalej będą jeździły te same linie co dotychczas - zapewnia Przepiera.
W MZK zatrudnionych jest 700 pracowników. Średnia płaca wynosi ponad 3100 zł.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 22 października 2008 roku

* * *

Autobusem przez Taczaka

Na wąskiej wyboistej ulicy, tuż przy torowisku tramwajowym, czy może na starej trasie, która będzie nieznacznie zmodyfikowana? Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego głowi się, gdzie ustawić nowe przystanki linii 60. Zgodnie z deklaracjami, po otwarciu ul. Sosabowskiego autobusy miały być właśnie na nią skierowane. Zmiany mają być wprowadzone 1 grudnia.
Trwa uzgadnianie lokalizacji przystanków autobusowych przy ul. Klonowica - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Jeden ma powstać w rejonie zajezdni autobusowej, a drugi przed skrzyżowaniem z ul. Żołnierską - w sąsiedztwie firmy "Remondis". Przystanki powinny być gotowe do końca listopada.
Problem w tym, że na wspomnianym odcinku autobusy mogą mieć kłopot z wysadzaniem pasażerów. Jadące od ulicy Cukrowej do stoczni mają się zatrzymywać na istniejącym przystanku PKS w rejonie bazy "Remondisu". Ale w przeciwnym kierunku, tuż obok jezdni biegnie tor tramwajowy prowadzący do warsztatów MZK przy ul. Klonowica. Lokalizacja przystanku autobusowego w takim miejscu wydaje się co najmniej dziwna. Dlatego dla autobusów jadących w tym kierunku wciąż są rozpatrywane dwa warianty.
Linia 60 z ul. Klonowica skręci jednak w ul. Wernyhory i skorzysta z istniejących przystanków, potem pojedzie ul. Żołnierską, gdzie powstanie nowy przystanek w pobliżu pętli tramwajowej "Krzekowo" - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Drugi wariant przewiduje ominięcie ul. Wernyhory i dwa przystanki przy ul. Klonowica.
Niewiadomych jest kilka. Pewne jest tylko to, że od 1 grudnia autobusy linii 60 ominą ul. Reduty Ordona, której mieszkańcy od lat domagają się ograniczenia ruchu. Od pętli "Krzekowo" trasa tej linii ma prowadzić ulicami: Szeroką, Sosabowskiego i Taczaka do Dworskiej. Pasażerowie tej linii mieszkający przy pominiętych ulicach zapewne będą niezadowoleni.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 22 października 2008 roku

* * *

Gra w grzybka - Skandal na Bramie Portowej

Carlos Roizner znów gra na zwłokę w sprawie sprzedaży terenów szczecińskiego „grzybka”. Najpierw miał podpisać akt notarialny z firmą „InterIKEA” w połowie października, potem przełożył to na listopad. Ostatnia jego wersja brzmi: Jestem w Ameryce Południowej, najbliższy wolny termin - grudzień.
Zgodnie z pierwotną umową dzierżawy, nowa galeria handlowa w miejscu dawnego „grzybka” przy Bramie Portowej w Szczecinie miała być gotowa w 2007 r. Carlos Roizner, właściciel firmy CR, która jest dotąd użytkownikiem wieczystym, tłumacząc się kłopotami z infrastrukturą ukrytą pod chodnikiem, wynegocjował przedłużenie umowy. Za milion złotych kary i zobowiązanie do przedstawienia gwarancji bankowej na milion euro otrzymał prolongatę terminu zakończenia inwestycji do 2010 r. Problem pojawił się, gdy Carlos Roizner nie przedstawił w terminie, czyli do końca maja 2008 r., gwarancji. Zamiast dotrzymać zobowiązań, Hiszpan zaczął spektakl oskarżeń wobec miasta i prezentacji domniemanych inwestorów. Kilkakrotnie biznesmen zapowiadał przełom, ostatni raz pod koniec września. Wówczas „Kurier” ustalił, że Roizner sprzeda prawa do nieruchomości przy Bramie Portowej - grunty po „grzybku” i sąsiadujący z gmachem Poczty Polskiej - firmie InterIKEA. Kwota, jaką miała otrzymać hiszpańska firma za oba tereny, to nie mniej niż 2 miliony euro. InterIKEA to spółka należąca do grupy IKEA - skandynawskiego potentata w branży meblowej. Specjalizuje się przede wszystkim w budowie biurowców. Takie chce też wybudować w miejscu „grzybka”, a przy budynku Poczty Polskiej Skandynawowie planują hotel. Do transakcji jednak jak dotąd nie doszło. Hiszpański biznesmen nie przybył do notariusza na ustalony termin w październiku, odrzucił listopadowy i gotów jest przyjechać do Szczecina w... grudniu. Miasto ma już informacje na ten temat, ale na razie nie będzie podejmować żadnych kroków.
Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja, z jaką mamy do czynienia na Bramie Portowej, nie może dłużej trwać - twierdzi Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Niejednokrotnie rozmawialiśmy na ten temat z użytkownikiem wieczystym. Terminy zabudowy już kilkakrotnie były zmieniane, a umowy aneksowane. Dziś stanęliśmy przed dylematem, czy rozwiązać umowę wieczystego użytkowania, czy próbować ten teren zagospodarować. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazują, że jest duża szansa na realizację tej inwestycji. Wiemy, że użytkownik wieczysty kończy rozmowy z poważnym partnerem, który może stać się właścicielem tego terenu i gotów jest rozpocząć inwestycje. Ewentualne oddanie sprawy do sądu może wydłużyć czas zagospodarowania działek na Bramie Portowej o kilka lat.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 22 października 2008 roku

* * *

Jakie tramwaje? Szybkie i niskopodłogowe

Remonty torów zaczną się tuż po Wszystkich Świętych. Latem nie będzie jeździć tramwaj na Basen Górniczy
100 mln euro obiecało Szczecinowi Ministerstwo Infrastruktury na budowę i modernizację sieci tramwajowej. To połowa kosztów dwóch projektów: pierwszego etapu budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju (z Basenu Górniczego do pętli przy Selgrosie) oraz modernizacji sieci i zakupu niskopodłogowych tramwajów.
Na STT ma pójść 220 mln zł. - Realizację tego projektu rozpoczniemy dopiero w 2010 r., gdy zaakceptowany zostanie nasz wniosek o dofinansowanie - mówi Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich.
Szybciej, bo już w 2009 r., zacznie się modernizacja istniejących torowisk. Chcemy jak najszybciej przystosować linie 7 i 8 do tego, by mogły na nich jeździć tramwaje niskopodłogowe - wyjaśnia Michał Przepiera, szef miejskiego wydziału gospodarki komunalnej. Jeszcze w tym roku zlecimy zakup sześciu takich tramwajów. By miały gdzie jeździć, zaraz po Wszystkich Świętych zacznie się przebudowa torów od pl. Kościuszki do głównej bramy cmentarza, na ul. Okulickiego oraz pętli przy ul. Kwiatowej. Prace mają trwać trzy miesiące.
Wiosną planowana jest modernizacja rozjazdów na pl. Kościuszki. Prace nie wstrzymają komunikacji w tym miejscu - będą się odbywać nocami. W połowie 2009 r. planowana jest modernizacja torowiska na ul. Energetyków, Gdańskiej i moście Portowym. W 2010 r. zacznie się przebudowa torowisk na linii "siódemki".

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 21 października 2008 roku

* * *

Bezpieczniej w autobusach i tramwajach

Szczecińscy policjanci pilnują porządku w autobusach i tramwajach. Prezydent Miasta i Komendant Wojewódzki oraz Miejski Policji podpisali porozumienie w tej sprawie.
Funkcjonariusze do końca roku będą po cywilnemu pełnili służbę prewencyjną w środkach komunikacji miejskiej. Nieumundurowane partole mają przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa w autobusach i tramwajach oraz na przystankach i pętlach.
Pierwsze patrole przyniosły już wymierny efekt. Wylegitymowano 71 osób, ujawniono 60 wykroczeń, skierowano 3 wnioski do Sądu Grodzkiego. Wystawiono 29 mandatów na kwotę 2480 zł głównie za picie alkoholu w tramwajach i autobusach oraz na przystankach, a także za używanie słów wulgarnych. W ciągu dwóch dni przeprowadzono także blisko 30 kontroli bagażu.
Miasto w ramach porozumienia zapłaci 37 tysięcy złotych za dodatkową służbę funkcjonariuszy. Łącznie takich służb będzie około 300. Policjanci będą pracować na terenie całego miasta na wszystkich liniach rotacyjnie - głównie w miejscach określanych za mniej bezpieczne.
Dyżury pełnione będą przez cały dzień, z uwzględnieniem głównie wieczorów i nocy, a także poranków.

Opracowanie: "aktualności", "Głos Szczeciński", 21 października 2008 roku

* * *

Szczecin ma rozregulowany układ dróg

Błędna organizacja ruchu, brak wykorzystania terenu, zbyt krótkie strefy akumulacji, złe oprogramowanie sygnalizacji. Najgorsze, że nadal popełniane są te same błędy przy projektowaniu obwodnicy. Czy ktoś z decydentów był ostatnio w godzinach popołudniowo-wieczornego szczytu na Szczanieckiej, Wilczej czy Obotryckiej? - pyta Jerzy Barański*
W połowie lat 90. XX w. w Warszawie na głównych trasach prędkość komunikacyjna wynosiła 7-8 km na godz., w Poznaniu w godzinach szczytu przebicie się ul. Dąbrowskiego graniczyło z cudem, w Krakowie w al. Trzech Wieszczów w godzinach szczytu obowiązywał zakaz wyprowadzania psów ze względu na poziom skażenia powietrza. W tym czasie do Szczecina przyjeżdżały "pielgrzymki" fachowców z kraju i zagranicy, by sprawdzić, jak to się dzieje, że - mimo wysokiego wzrostu liczby rejestrowanych pojazdów - nasze miasto jest ciągle przejezdne, a korki tworzą się tylko na moście Cłowym.
Przyczyny tej luksusowej sytuacji były dwie: doskonały układ przestrzenny sieci drogowej pozostawiony przez niemieckich architektów oraz wydajna i bardzo sprawnie działająca sieć komunikacji publicznej. Zastany przez nas w 1945 r. układ drogowy i sieć komunikacji tramwajowej fantastycznie korespondowały z rzeczywistymi potrzebami przemieszczania się mieszkańców. Pozostawione rezerwy terenowe pod "korytarze transportowe" dawały szanse dalszej rozbudowy. Postawiono już nawet "w szczerym polu" obiekty inżynierskie pod przyszłe inwestycje, np. szeroki wiadukt na al. Spacerowej (koło Arkonki). Dziś wiele z tych terenów przeznaczono pod zabudowę i stoją tam budynki nie tylko mieszkalne.
Cztery złe rzeczy
Cóż stało się takiego, że nagle miasto, w ciągu paru lat, zakorkowało się, a "twierdzę" przypomina nie tylko Warszewo, ale praktycznie cała północna i północno-zachodnia część Szczecina?
Stały się cztery bardzo złe rzeczy:
- Liczba pojazdów zarejestrowanych w Szczecinie między 2005 a 2007 r. wzrosła o 25 tys. (ze 162 do 187 tys.). W 2005 r. na tysiąc mieszkańców przypadało 413 samochodów, w 2007 - 478. Mamy więc obecnie prawie jeden samochód na dwóch szczecinian. A trzeba pamiętać, co widać po tablicach rejestracyjnych, że po mieście jeździ też wiele pojazdów zarejestrowanych w sąsiednich powiatach.
- W przeciwieństwie do naszych poprzedników nie wykonaliśmy inwestycji ulepszających infrastrukturę drogową. I to nie z winy planistów, projektantów czy architektów. W latach 80., w ramach studiów, zaprojektowano ul. Duńską jako ulicę dwujezdniową, po dwa pasy ruchu w obie strony, a w pasie zieleni - torowisko tramwajowe (na Warszewie miała powstać największa w Szczecinie zajezdnia tramwajowa). Zgodnie z tamtą koncepcją dalej miało się jeździć ul. Krasińskiego do ul. Niemierzyńskiej, a potem - trasą przebitą przez stojące do dziś budynki na ul. Długosza do skrzyżowania (dziś rondo Giedroycia), skąd można by czteropasmową al. Wyzwolenia dojechać do pl. Rodła. W kierunku Pogodna miała prowadzić ul. Niemierzyńska i Arkońska projektowana w dwóch wariantach (dwie jezdnie plus torowisko wydzielone dla tramwajów lub jezdnia z torami wbudowanymi w ulicę), kierując ruch do al. Wojska Polskiego i dalej ul. Szafera do Koralowej. Od Stoczni dwupasmowa jezdnia z tramwajem miała prowadzić ul. 1 Maja przez teren boisk treningowych (dziś kończy się tam budowa osiedla mieszkaniowego) ul. Staszica (obecny Manhattan). Nie rondo, a wielopoziomowe skrzyżowanie (dwa poziomy dla tramwajów i samochodów oraz jeden dla pieszych) miało rozdzielać ruch w miejscu dzisiejszego ronda Giedroycia. Ul. Skargi, Słowackiego, Asnyka, Warcisława, Plater miały spełniać funkcję ulic lokalnych.
Proszę zobaczyć, jak to się ma do obecnych rozwiązań. Do tego należy wspomnieć o ul. Obotryckiej i Szosie Polskiej, generujących ruch z okolicznych wielkich osiedli niskiej zabudowy, skąd jedyną drogą do śródmieścia jest ul. Wilcza.
- Błędy w projektowaniu i wykonawstwie. Rondo Giedroycia stanowi wielki bubel projektowy i na nic zdają się tu wszelkie poprawki. Wszystko, co stało się dalej (rondo Sybiraków, sygnalizacje na Kołłątaja/Orzeszkowej, ale bez skrzyżowania z ul. Rapackiego czy Krasińskiego/Chopina, ale bez skrzyżowania Krasińskiego z Orzeszkowej), praktycznie niczego nie załatwia. Jeżeli bowiem decydujemy się na sygnalizację świetlną, musi ona funkcjonować na wszystkich skrzyżowaniach, przez które przepływa potok pojazdów, i musi być zsynchronizowana. Tymczasem w tym rejonie żadne skrzyżowanie i żadna z sygnalizacji świetlnych nie jest dostosowana do rzeczywistych potrzeb ruchu.
Błędna organizacja ruchu, brak wykorzystania terenu, zbyt krótkie strefy akumulacji, złe oprogramowanie sygnalizacji. Najgorsze jest to, że nadal popełniane są te same błędy przy projektowaniu obwodnicy. Czy ktoś z decydentów był ostatnio w godzinach popołudniowo-wieczornego szczytu na Szczanieckiej, Wilczej czy Obotryckiej? Tam problem "korków" można rozwiązać prostą zmianą organizacji ruchu (od razu!) i zmianą oprogramowania sygnalizacji (w ciągu paru miesięcy). A może któryś z decydentów zechce wyjechać po południu z ul. Przyjaciół Ronda lewoskrętem na Przyjaciół Żołnierza - obwodnicę, na której ruch nie osiągnął jeszcze bardzo dużego natężenia? Jeśli mu się uda - gratuluję.
- Znaczne pogorszenie jakości komunikacji publicznej. Dziś, i to niezbyt często, autobusy kursują wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych (ich liczba spadła w ciągu ostatnich lat o połowę). Częstotliwość rzędu 40-60 minut w połączeniach osiedlowych może zadowolić cierpliwego emeryta wybierającego się na wycieczkę do miasta, ale nie uczącego się lub pracującego mieszkańca. Często też w rejonie Warszewa trzeba iść do przystanku 1,5 km, a nawet więcej. Na dodatek czas jazdy autobusów i ich punktualność jest fatalna - razem z resztą pojazdów stoją w gigantycznych korkach. W roku 1995 r. komunikacją miejską realizowano prawie 60 proc. podróży. W 2003 r. ok. 40 proc. A dziś - nie wiadomo dokładnie ile, bo nikt tego nie liczy. Nie dziwmy się więc, że liczba pojazdów wyjeżdżających z naszych osiedli jest niemal równa liczbie dorosłych mieszkańców. Lepiej siedzi się w korku we własnym aucie.
Jak by nie jechać, w szczycie podróż z Warszewa do pl. Rodła zajmie nam co najmniej 25 minut, bez względu na trasę, którą obierzemy.
Z przerażeniem stwierdzam, studiując dostępne materiały m.in. na stronach Urzędu Miejskiego, że poza obwodnicą śródmiejską nie ma innych inwestycji drogowych w tym rejonie.
Siedem dobrych rad
Co więc zrobić, aby już teraz ulżyć mieszkańcom Warszewa i okolic? Niestety, realnie rzecz biorąc, można bardzo niewiele. Brak dróg alternatywnych, szerokość istniejących jezdni i chodników, ograniczenia terenowe, brak obiektów inżynierskich ograniczają możliwości niskonakładowych rozwiązań. Jednak warto spróbować.
Po pierwsze - problem komunikacji Warszewa trzeba rozwiązać kompleksowo. Należy ponownie przeanalizować cały układ komunikacyjny obszaru, umownie mówiąc, dzielnic północnych, północno-zachodnich i połączeń do Polic oraz powiązanie go z systemem komunikacyjnym reszty miasta. Warto przy tym skorzystać ze "starych" projektów. Przy rozwiązaniach należy brać pod uwagę wszystkie rodzaje transportu. Doraźne rozwiązywanie fragmentu sieci przenosi problem w inne miejsce.
Po drugie - powinno się niezwłocznie zbadać i przeanalizować funkcjonowanie obecnych punktów krytycznych. Czasem niewielkie poprawki w organizacji ruchu i oznakowaniach dają rewelacyjne efekty.
Po trzecie - należy istotnie wzmocnić istniejące i wprowadzić nowe, atrakcyjne połączenia komunikacji publicznej. To kosztuje, ale daje szansę na zmniejszenie ruchu prywatnych samochodów.
Po czwarte - trzeba natychmiast zrewidować projekt obwodnicy śródmiejskiej, szczególnie w punktach węzłowych i połączeniach z drogami dojazdowymi (dodatkowe pasy ruchu, bezkolizyjne skręty, przejścia dla pieszych, sygnalizacje świetlne, geometrię drogi) oraz w sposób istotny przyspieszyć realizację tej inwestycji.
Po piąte - poprawić nawierzchnię dróg (np. Zamoyskiego, Lenartowicza, Ofiar Oświęcimia) oraz udrożnić obecnie zamknięte (np. Wiśniowy Sad), stwarzając połączenia alternatywne.
Po szóste - niezwłocznie zbudować brakujący dwujezdniowy fragment ul. Obotryckiej, nie zapominając o skrzyżowaniach z ul. Oliwkową i Słowiczą, stanowiących doskonałe odciążenie skrzyżowania Wilcza/Przyjaciół Żołnierza oraz pociągnąć ten układ dalej do ul. Pokoju.
Po siódme - w sposób wyważony i przemyślany prowadzić wszelkie prace na ulicach i w pasach drogowych.
* Jerzy Barański był od 1978 r. szefem służb nadzoru i sterowania ruchem w szczecińskiej komunikacji miejskiej, w latach 1992-1998 dyrektorem MZK i ZKM, a w latach 1999-2007 dyrektorem WORD w Szczecinie

Opracowanie: "Jerzy Barański", "Gazeta Wyborcza", 17 października 2008 roku

* * *

Nowe nabytki muzeum techniki

Do Muzeum Techniki i Komunikacji Miejskiej trafiły kolejne eksponaty. To siedem zabytkowych motocykli, wśród nich takie rarytasy jak niemiecki Ardie, Harley Davidson VLH.
To zaledwie początek, tego co sprowadzimy do Szczecina 57 motocykli. – mówi Piotr Witwicki z Muzeum. Eksponaty są wyjątkowe, staramy się zorganizować do końca roku wystawę na której zaprezentujemy najciekawsze egzemplarze z kolekcji.
W muzeum pojawiły się: radziecki IŻ 7 o wdzięcznej nazwie własnej „Czerwony Październik” z lat trzydziestych XX wieku, wzorowany na niemieckim DKW, Simson AVO 325 - rocznik 1956, pochodzący z tego samego roku niemiecki MZ BK 350 oraz niemiecka trzykołowa riksza z silnikiem z 1936 roku.
Uwagę zwraca pochodzący z końca lat trzydziestych Ardie RZ 200 wyprodukowany w firmie Ardie Werk G.m.b.H. w Norymberdze , Nürnberg, popularnie nazywany „Peter”. Ma silnik o pojemności 197 ccm, a był produkowany w latach 1937 – 1940.
Udało się go uruchomić, chcemy również uruchomić pozostałe motocykle – dodaje Witwicki.
Dostojnie prezentuje się oliwkowy Harley Davidson VLH z 1936 roku. Do tego prawdziwa perełka polskiej myśli motoryzacyjnej, czyli silnik sokoła 200 na statywie.

Opracowanie: "Marek Jaszczyński ", "Moje Miasto", 16 października 2008 roku

* * *

Szybki tramwaj

Budowa niemal 4 km torów pod szybki tramwaj i remont ok. 30 km z istniejącej sieci - władze Szczecina zapewniają, że przygotowane projekty, warte ponad 700 mln zł, mają wreszcie szansę na realizację.
Na listę indykatywną Ministerstwa Infrastruktury trafiły 2 projekty przygotowane w Szczecinie. Pierwszy dotyczy budowy trasy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju z Basenu Górniczego do tymczasowej pętli przy ul. Turkusowej. To niespełna 4 km torów.
Odcinek ten usprawni komunikację między prawo- i lewobrzeżem miasta, zmniejszy ruch autobusów, skróci dojazd - przekonuje Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina. Sieć połączeń autobusowych zostanie zmieniona, tramwaje będą jeździć szybciej.
Nie jest wykluczone, że między Basenem Górniczym a ul. Wyszyńskiego tramwaje nie będą się zatrzymywać w ogóle. Ten odcinek mają obsługiwać autobusy. Nowoczesne niskopodłogowe wagony mają kursować (być może już w 2013 r.) z okolic Selgrosa do Gumieniec, Pomorzan, Potulickiej, a docelowo także do Głębokiego.
Jednocześnie akceptację w Ministerstwie Infrastruktury zyskał nasz drugi projekt - mówi B. Chochulski. Dotyczy remontu 30 km istniejących torowisk i zakupu 30 nowoczesnych tramwajów niskopodłogowych.
Całość zamierzeń miasta to wydatek rzędu ok. 700 mln zł. Połowę tej kwoty ma sfinansować UE w ramach programu Infrastruktura i Środowisko.
* * *
Szczeciński Szybki Tramwaj obiecywały mieszkańcom chyba wszystkie kolejne ekipy. Projekt całej inwestycji i pozwolenia na budowę są gotowe i to przesądziło o dopisaniu Szczecina na listę indykatywną. Ogłoszenie pierwszych przetargów mogłoby nastąpić w drugiej połowie 2009 r. Efekty mamy docenić 4 lata później. Oby tak się stało...

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 16 października 2008 roku

* * *

Rewolucja tramwajowa 2013

Za cztery lata mamy jeździć nowoczesnymi tramwajami po równych torach - zapowiada miasto, komentując obietnicę przyznania Szczecinowi olbrzymiej unijnej dotacji. Projekt wart 700 mln zł zakłada budowę słynnego szybkiego tramwaju, który połączy Basen Górniczy z ul. Turkusową.
W styczniu na liście projektów kluczowych, mających dostać eurofundusze, znajdzie się budowa w Szczecinie linii szybkiego tramwaju, zakup 30 niskopodłogowych tramwajów i modernizacja 30 km torowisk. Inwestycje warte są łącznie 700 mln zł. Połowę dostaniemy z Brukseli. Pisaliśmy o tym we wtorkowej "Gazecie". W czwartek miasto podało szczegóły przedsięwzięcia.
Po kończącym się właśnie projekcie ISPA [budowa oczyszczalni ścieków i sieci kanalizacyjnej - red.] to największy projekt unijny, jaki naszemu miastu się przydarzył - mówił na wczorajszej konferencji prasowej prezydent Piotr Krzystek, dziękując m.in. swoim poprzednikom, którzy rozpoczęli przygotowania do inwestycji.
Wielka tramwajowa rewolucja podzielona jest na trzy części. Na początek warta 65,8 mln euro budowa pierwszego etapu linii szybkiego tramwaju. Trasa połączy Basen Górniczy z ul. Turkusową (na tyłach Selgrosa). Druga część to zakup za 137 mln euro 30 niskopodłogowych tramwajów. Miasto nie rezygnuje przy tym z rozpoczętej już procedury zakupu sześciu wozów, na co przeznaczono 48 mln zł. Łącznie więc będzie ich 36. Trzecia część to modernizacja 30 km torowisk. Dzięki temu tramwaj niskopodłogowy będzie mógł dojechać z prawobrzeża nie tylko na Gumieńce, ale także na Pomorzany, Krzekowo, ul. Potulicką i Głębokie. Zmodernizowana i uzupełniona o myjnię zostanie zajezdnia Pogodno.
Prezydent Krzystek zapewniał, że wszystkie inwestycje wpisane są do miejskiego Wieloletniego Planu Inwestycyjnego i wydatki na wkład własny są zaplanowane. Nie zrobimy niczego, co zachwiałoby pozycją finansową miasta - uspokajał Krzystek.
Budowa szybkiego tramwaju może zacząć się w 2010 r. To dlatego, że lista projektów kluczowych zostanie uzupełniona o szczecińskie projekty w styczniu 2009 r. Potem 6-9 miesięcy zajmie proces weryfikacji w Brukseli. Przetarg może być ogłoszony jesienią 2009 r. Miasto ma już część pozwoleń na budowę, a także część projektów budowlanych (na trasie szybkiego tramwaju powstaną m.in. wiadukty).

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza ", 16 października 2008 roku

* * *

Będą miliony na tramwaj. To już prawie pewne

Szczecin ma szansę dostać olbrzymią unijną dotację na budowę linii szybkiego tramwaju na prawobrzeże, modernizację torów i 30 nowoczesnych, niskopodłogowych pojazdów - w sumie 350 milionów złotych
Deklaracja padła na piątkowym spotkaniu prezydenta Szczecina Piotra Krzystka i jego zastępcy Beniamina Chochulskiego z podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury Patrycją Wolińską-Bartkiewicz. Chodzi o przydzielenie Szczecinowi unijnych dotacji na dwa projekty: budowę Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju oraz modernizację torów i taboru. Obie inwestycje warte są około 700 mln zł. Szczecin może liczyć na dotację sięgającą 350 mln zł.
Wskakujemy na listę
Pani minister powiedziała, że nie ma wątpliwości co do rekomendacji naszego wniosku do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego - zdradził nam wczoraj wiceprezydent Chochulski.
A prezydent Krzystek nie krył radości, informując o sprawie radnych podczas sesji rady miasta: - Chyba nie muszę państwu mówić, co ta wiadomość dla Szczecina oznacza!
MRR przydziela unijne dotacje bez konkursu inwestycjom wpisanym na tzw. listę projektów kluczowych. Szczecińskie tramwajowe projekty nie znalazły się ani w pierwszej wersji listy, przygotowanej jeszcze za rządów PiS, ani w drugiej, gdy władzę przejęła PO. Interwencje posłów i marszałka województwa nic nie dawały.
Teraz, nieoczekiwanie, na listę możemy wskoczyć. Dlaczego? Ministerstwo Rozwoju Regionalnego co pół roku przeprowadza weryfikację list kluczowych. Wypadają projekty, których realizacja przeciąga się, co może grozić przepadkiem eurofunduszy. Rekomendacja Ministerstwa Infrastruktury daje niemal stuprocentową pewność, że Szczecin zajmie miejsce jakiegoś marudera (którego - na razie nie wiadomo). Pewne jest za to, że Szczecin ma w ręku same atuty: gotowy projekt, wyliczenia finansowe, most tramwajowy nad Regalicą, a przede wszystkim pozwolenie na budowę.
Po zatwierdzeniu przez Radę Ministrów, nasze tramwajowe inwestycje mogłyby znaleźć się na liście projektów kluczowych w styczniu. A to oznacza, że inwestycja mogłaby ruszyć 6-9 miesięcy później (tyle trwają unijne procedury), tj. w drugiej połowie 2009 r.
Wczoraj biuro prasowe magistratu odmawiało szczegółowych informacji na temat inwestycji, bo w czwartek planuje osobną konferencję prasową na ten temat.
Którędy pojedzie SST
Z naszych informacji wynika, że dzięki eurofunduszom będzie można zbudować pierwszy etap Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju, który połączy Basen Górniczy z nową pętlą na tyłach megahurtowni Selgros (między Zdrojami a os. Słonecznym). Tramwaje będą poruszać się po wydzielonym torowisku z maksymalną prędkością 85 km na godz. Na nieco ponadczterokilometrowej trasie powstaną nowoczesne zadaszone przystanki i przejścia dla pieszych pod torami. W drugim etapie budowy (kiedy - nie wiadomo) trasa będzie przedłużona do Kijewa.
Kolejne miliony z eurodotacji przeznaczone zostaną na zakup 30 niskopodłogowych tramwajów, które będą obsługiwać trasę ze Zdrojów przez Basen Górniczy do Gumieniec. Przejazd tym szlakiem umożliwią także fundusze z UE - dzięki nim torowisko na tej trasie będzie zmodernizowane.
Projekt z historią
Budowa Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju była - obok hali widowiskowo-sportowej - dyżurną obiecanką wyborczą kolejnych prezydentów Szczecina. Ale pierwsza koncepcja szybkiego transportu szynowego powstała jeszcze za PRL-u, w latach 70. XX w. Zakładała, że tramwaje dojadą z os. Słonecznego aż do Polic. W latach 80. nad projektem pracowało kilkadziesiąt osób. I chociaż nic nie wybudowano, prace nie poszły na marne. W latach 90. posłużyły jako pomoc w opracowaniu planu zagospodarowania przestrzennego. Dzięki niemu zarezerwowane zostały tereny pod przyszłą linię, rozpoczął się też wykup gruntów. Ostatecznie trasa wytyczona została w 1999 r. Kiedy w 2003 r. otwierano most Pionierów nad Regalicą, gotowa była także osobna przeprawa przygotowana dla linii tramwajowej.
Szybki tramwaj jest najlepszym sposobem na usprawnienie komunikacji między lewo- a prawobrzeżną częścią Szczecina. Dzięki wydzielonemu torowisku pasażerom nie będzie groziło utknięcie w korkach.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza ", 13 października 2008 roku

* * *

Uwolnić Warszewo! Nie chcemy stać na Duńskiej

Jestem z Warszewa. I coraz bardziej mam tego dość. Codziennie rano i po południu dzielnica przypomina oblężoną twierdzę. Nie można się z niej wydostać, trudno wrócić
foto: Jerzy Połowniak, Poranny korek na ul. Duńskiej/Krasińskiego
foto: Jerzy Połowniak,
Poranny korek na
ul. Duńskiej/Krasińskiego
Gdyby nie korki, Warszewo byłoby świetnym miejscem do życia: blisko centrum, na wzgórzach, z pięknym widokiem na miasto. Coraz więcej ludzi chce i będzie tu mieszkać.
Ale osiedle - mimo że ma uchwalone plany zagospodarowania przestrzennego - rozrasta się "na dziko". W szczerym polu, często bez dróg dojazdowych, rosną nowe domy. Byle gdzie, byle szybciej. Warszewa nie stworzyli miejscy urbaniści, a ludzie, którzy od 20 lat wykupywali prywatne działki pod zabudowę dla siebie lub na sprzedaż. Miasto zbyt długo obserwuje to obojętnie, nie budując tu infrastruktury usługowej, oświatowej, drogowej. Skutki są fatalne: Warszewo jest dziś dysfunkcjonalną wyspą, odciętą w szczycie od reszty Szczecina korkami. To samo dotyczy zresztą innych zaludniających się osiedli: Osowa, Bezrzecza, podszczecińskiego Mierzyna. Wszędzie tam obowiązuje urbanistyczna bonanza.
Dzielnica wzór
Jest jednak miejsce, które zbudowano inaczej: najpierw wytyczono ulice i skwery, zorganizowano publiczną komunikację, na koniec postawiono domy. To Pogodno. Mimo że powstało sto lat temu, wciąż pozostaje nieosiągalnym wzorem. Wtrącam tę historyczną dygresję, bo pokazuje, jak rozwój miasta planowali Niemcy i jak bardzo inne standardy mamy dziś.
Teren między obecnymi ul. Mickiewicza, Wawrzyniaka i al. Wojska Polskiego postanowiło zabudować, jeszcze przed zniesieniem przez miasto statusu twierdzy w 1873 r., Towarzystwo Budowlane Westend, na którego czele stał słynny Johannes Quistorp. W statucie Towarzystwa był zapis, że jedna czwarta zysków będzie przeznaczona na zakładanie ulic, kanalizacji, wodociągów i oświetlenia. Gdy w 1873 r. władze Szczecina wstrzymały wydawanie zezwoleń budowlanych do czasu uzgodnienia kompleksowego planu zabudowy miasta, Quistorp interweniował. Żeby plan powstał szybciej, przekazał Szczecinowi pokaźną darowiznę, żądając w zamian m.in. doprowadzenia do nowej dzielnicy linii tramwajowej. Pod koniec XIX w. Towarzystwo rozpoczęło budowanie tzw. Neu Westendu (wokół obecnego pl. Jakuba Wujka). Najpierw miasto w szczerym (wówczas) polu zlokalizowało stację kolejową - Szczecin Łękno. Towarzystwo wytyczyło poprzeczne ulice dochodzące do głównych arterii dojazdowych do miasta. Z dobrym skutkiem: na początku XX w. Neu Westend stał się ulubionym miejscem osiedlania się bogatych szczecinian, którzy stawiali tu piękne wille.
Efekt planowania sprzed stu lat - do dziś Pogodno, zamieszkane przez ok. 25 tys. ludzi, dojeżdża do centrum w zasadzie bez korków.
Spartaczona obwodnica
Nie można tego powiedzieć o 6-tysięcznym Warszewie. Jedyne, co dotąd zrobiło tam miasto, to wybudowało w 2002 r., w miejscu przedwojennych kocich łbów, nową ul. Duńską/Krasińskiego. To dziś główna trasa wjazdowa ze wzgórz warszewskich do miasta (alternatywą jest dojazd wyboistą ul. Rostocką i Bandurskiego).
Zaledwie sześć lat po powstaniu Duńska/Krasińskiego jest już za ciasna. Po uruchomieniu w grudniu 2007 r. świateł na krzyżówkach Krasińskiego/Chopina oraz Kołłątaja/Orzeszkowej poranne korki sięgają aż po Netto i Tesco przy ul. Duńskiej.
W trakcie budowy nowego odcinka obwodnicy śródmiejskiej kolejki aut dramatycznie się wydłużyły. Mieszkańcy by to znieśli, gdyby była nadzieja, że po oddaniu obwodnicy do użytku sytuacja poprawi się.
Ale nowe skrzyżowanie ze światłami tylko przesunie korek w głąb osiedla. Bo skrzyżowanie Krasińskiego z obwodnicą miasto (z braku wyobraźni, z oszczędności?) spartaczyło. Zamiast zrobić tam kawałek dwujezdniowej trasy z osobnymi pasami ruchu dla skręcających w obwodnicę - analogicznie, jak jest np. przy wjeździe do Leroy Merlin w ciągu ul. Obotryckiej, pozostawiono ulicę, która ma po jednym pasie ruchu w obie strony (pisaliśmy o tym w GW 8 września w artykule "Dokorkowywanie Warszewa"). Przepustowość takiego skrzyżowania na pewno nie będzie wystarczająca. Na jednym cyklu świateł krzyżówkę przejedzie 8-12 aut (tyle pokonuje na zielonym skrzyżowanie Krasińskiego/Chopina). To za mało, by rozładować poranny tłok.
Co można zmienić
Próbowałem dowiedzieć się w magistracie, kiedy powstanie druga jezdnia ul. Duńskiej/Krasińskiego. Nie dostałem odpowiedzi. Przeglądając archiwalne teksty z "Gazety" znalazłem zapowiedź, że "może w 2013 r." To znaczy, że jeszcze co najmniej przez pięć lat mieszkańcy Warszewa mają stać w korkach?
Nie zgadzam się na to. Żądam od miasta działania. Nie chodzi nawet o tę drogę - wiem, że jej budowa jest kosztowna. Ale trzeba wdrożyć jakiś plan awaryjny, np. stworzyć alternatywne wyjazdy z dzielnicy:
- Zachować otwarty na czas budowy obwodnicy jednokierunkowy przejazd (z góry) ul. Wiśniowy Sad do ul. Chopina, bądź połączyć tę ulicę z ul. Wiosny Ludów po stronie wieżowców (takie - nieistniejące póki co - połączenie jest zaznaczone na niektórych planach Szczecina).
- Skończyć wreszcie budowę ulic Andersena i Miodowej (wyjazd z Warszewa przez Osów).
- Szybko zbudować planowany łącznik między Duńską (u wylotu Złotowskiej) a ul. Jemiołową i Kresową, co pozwoli w razie korków "uciec" kierowcom na planowaną Trasę Północną (ma powstawać od 2009 r. i łączyć Niebuszewo z drogą do Polic - jej częścią będzie przebudowany odcinek ul. Warcisława od Starej Cegielni do ul. Rostockiej).
Warto po nowemu spojrzeć na komunikację miejską. Obecna jest niewydolna, bo autobusy 87 też tkwią w korkach. Proponuję takie zmiany:
- Zgodnie z planami, umieścić na ul. Podbórzańskiej końcowy przystanek autobusów 87 (najnowsze deklaracje miasta - pętla powstanie w pierwszym kwartale 2009 r.), ale zmienić częściowo trasę tej linii. Z ul. Duńskiej autobusy 87 powinny skręcać w nowy odcinek obwodnicy i dalej, ul. Wilczą i Sczanieckiej, dojeżdżać na pl. Rodła. Pozwoli to ominąć nieprzejezdne Niebuszewo i bez przesiadek (więc szybko) dotrzeć do centrum. Mogłaby to być linia pospieszna, lub przyspieszona od ul. Komuny Paryskiej.
- Zmieniłbym też kursowanie obecnej linii 57. Aż prosi się, żeby to była linia okrężna na trasie Kołłątaja - Orzeszkowej - Krasińskiego - Złotowska - Szczecińska - Rostocka i dalej, jak obecnie, do Kołłątaja (i odwrotnie w drugą stronę).
Te dwie zmiany zwiększą częstotliwość kursowania autobusów po ul. Szczecińskiej i Duńskiej (byłyby tam dwie linie) i ułatwią dojazd na Stoki i Niebuszewo mieszkańcom północnych dzielnic.
Niech miasto uwolni rowerzystów. Wystarczy przedłużyć ścieżkę rowerową od krzyżówki Krasińskiego/Chopina do parku Kasprowicza (np. ulicami Lenartowicza i Żupańskiego), by powstała trasa rowerowa z Warszewa do centrum.
Proponuję też małe poprawki, które udrożnią skrzyżowanie Kołłątaja/Orzeszkowej.
- Na ul. Orzeszkowej (od strony Krasińskiego) jadący na wprost, w stronę dworca Niebuszewo, i skręcający w prawo w ul. Kołłątaja wzajemnie blokują się na cyklach świateł. A wystarczy przenieść jedną latarnię-zawalidrogę, by można było przedłużyć o dobrych kilkanaście metrów osobny pas dla prawoskrętu.
- Może warto zwęzić (o szerokość jednej płyty) chodnik przy jezdni pod wiaduktem kolejowym nad ul. Warcisława. Wtedy pod wiaduktem zmieszczą się obok siebie dwa auta jadące od strony os. Książąt. Że pasy ruchu będą i tak za wąskie? Teraz jest jeszcze ciaśniej, a kierowcy i tak wciskają się "na drugiego", ocierając się lusterkami.
Nie twierdzę, że to, o czym piszę, rozładuje korki. Ale na pewno ułatwi życie.

Opracowanie: "Jerzy Połowniak", "Gazeta Wyborcza ", 12 października 2008 roku

* * *

Walczą o przystanki na ul. Emilii Plater

Mieszkańcy kilkutysięcznego osiedla mieszkaniowego położonego między ulicami 1 Maja a Emilii Plater od lat walczą o dwa przystanki autobusowe.
Urzędnicy obiecują i zastanawiają się, a przystanków nie ma.
Po ulicy 1 Maja kursował kiedyś autobus linii 67, do czasu przebudowy skrzyżowania ulicy ze Sczaniecką - opowiada Irena Prażmowska. Na czas przebudowy zawieszono jego kursowanie. Od lat nie możemy się doprosić, by wrócili nam autobus i przystanek.
Dla nas to wyprawa
Pani Irena działała czynnie w radzie osiedlowej i doskonale pamięta przepychanki rady z władzami miasta. Radni po wielu bojach z urzędnikami uzyskali przyrzeczenie, że po przebudowie skrzyżowania autobus wróci na ul. 1 Maja, podobnie jak przystanek. Były to jednak puste obietnice.
Starsi ludzie muszą więc wędrować daleko do najbliższego autobusu - mówi pani Irena. I chodzić aż na przystanek przy technikum mechanicznym przy Emilii Plater albo ten przy stoczni. Dla starszych osób, matek z dziećmi i inwalidów, a ci właśnie stanowią pokaźną grupę mieszkańców, to jak wyprawa do drugiego miasta.
ZDiTM rozważał
Jeżeli teoretycznie byśmy rozważali puszczenie autobusu po ul. 1 Maja, to nie linii 67, a raczej 53 lub 60 - taką uzyskaliśmy odpowiedź kilka miesięcy temu od Marka Kośli z ZDiTM. Jeden musiałby powstać koło kąpieliska Gontynka, drugi przy ul. Hutniczej, dla stoczniowców. Decyzja jednak w tej sprawie nie zależy od nas, a od wydziału gospodarki komunalnej urzędu miejskiego. Odpowiedzi z miasta do dziś nie uzyskaliśmy.
Emilii Plater - tylko przelotówka
Mieszkańcy chętnie postulują też o drugi przystanek na ul. Emilii Plater. Najlepiej, gdyby powstał w pobliżu szkoły i jednocześnie hali Castor Super Sam - mówi Bronisław Prażmowski. To najlepsze miejsce dla wszystkich mieszkańców osiedla. Dźwiganie zakupów przez ponad kilometr do domu dla osób starszych i z małymi dziećmi jest bardzo uciążliwe.
Tu jest bardzo dużo miejsca, można by więc bez żadnych kłopotów zrobić przystanek - uważa Karol Dźwikowski, emeryt. Mam już ponad 70 lat. Dla mnie za każdym razem wyprawa do sklepu to prawdziwa mordęga.

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 9 października 2008 roku

* * *

Tu jest za głośno

Najgłośniej jest przy dużych ruchliwych ulicach, starych torach tramwajowych i tam, gdzie jeżdżą pociągi.
Szczecin w porównaniu z innymi dużymi miastami nie jest najgłośniejszy - przekonuje Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Mapy hałasu pokazują gdzie mieszka się najlepiej, a gdzie mamy uciążliwości związane głównie z ruchem samochodowym. Na taką mapę warto rzucić okiem, np. podejmując decyzję gdzie kupić mieszkanie.
Dopuszczalna norma dla ulic położonych w centrum miasta wynosi od 55 do 65 dB w czasie dnia. Hałas powyżej 70 dB jest niebezpieczny dla zdrowia. Tymczasem w Szczecinie przy osi jezdni hałas sięga 75-80 dB a w okolicy mieszkań 65-70 dB. Najgłośniej jest na głównych ulicach miasta. Największy hałas jest na ul. Mickiewicza od Wernyhory w stronę centrum, na całej długości ul. Kolumba, na ul. Mieszka I, Wilczej, Gontyny i Piłsudskiego. Spokojna jest al. Wojska Polskiego, gdzie ruch jest spory. Normy hałasu zdecydowanie przekraczają dopuszczalny poziom jedynie na wysokości jednostki wojskowej, gdzie następuje zwężenie ulicy z czteropasmowej na dwupasmową.
Najgorzej jest jednak na ul. Krasińskiego, gdzie hałas potęguje brukowa kostka. Wbrew pozorom Niemierzyńska i Potulicka nie są ujęte w gronie najgłośniejszych ulic. Tu hałas ma 60-65 dB.
Dopiero na mapach widać jak bardzo skuteczne są ekrany dźwiękochłonne. Postawione na ul. Europejskiej, Taczaka czy Przyjaciół Żołnierza tłumią większość odgłosów. Mimo to, w Szczecinie ponad 200 osób mieszka w hałasie przekraczającym 75 dB. Około 3.700 osób mieszka w warunkach zagrażających ich zdrowiu, przy hałasie 70-75 dB.
Na razie nie ma planu walki z hałasem. Dobrze, że władze miasta choć tory wymieniają. Im szyny są nowsze, tym tramwaje jeżdżą ciszej.
Szczecińską specjalnością jest wydzielony pas dla tramwajów. To bardzo obniża hałas. Niezwykle skutecznym sposobem obniżania głośności są zwykłe żywopłoty - mówi Beniamin Chochulski. Cicho tramwaje jeżdżą już na ul. Ku Słońcu. Najgłośniej jest w samym centrum przy Bramie Portowej, na ul. Niepodległości od Bogurodzicy do Wyzwolenia.
Na podstawie map przygotujemy program walki z hałasem - przypomina Beniamin Chochulski. Wiceprezydent zaznacza, że np. na wymianę okien mogą liczyć tylko mieszkańcy domów komunalnych. Mieszkańcy bloków spółdzielczych muszą sobie radzić we własnym zakresie.
Konieczność sporządzenia map akustycznych narzuciła Unia Europejska. Nakazuje ona nie tylko sporządzenie mapy, ale aktualizowanie jej co pięć lat. Ma to pomóc w walce z hałasem. Dźwięki jakie słyszymy stojąc przy ruchliwej ulicy, czy kosiarce tnącej trawę są już szkodliwe dla zdrowia. Jak twierdzą lekarze, hałas uszkadza słuch i prowadzi do poważnych nerwic. Jest niebezpieczny zwłaszcza dla dzieci.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 8 października 2008 roku

* * *

Historia komunikacji przystankiem zabytkowego tramwaju

W którym roku po wojnie rozpoczęła się historia szczecińskiej komunikacji miejskiej, ile było linii i dokąd prowadziły? Odpowiedzi na te i inne pytania można znaleźć w nowej książce Remigiusza Grochowiaka i Marka Molewicza.
Promocja bogato ilustrowanego wydawnictwa pt. "Autobusy miejskie w Szczecinie 1928-2008" odbyła się dzisiaj w Miejscu Sztuki OFFicyna. Chętnych zawiózł na miejsce pięćdziesięcioletni tramwaj typu N.

Opracowanie: "Andrzej Kutys ", "Polskie Radio Szczecin", 1 października 2008 roku

* * *

Pierwszy raz od lat nie było kolejki

Dziś po raz pierwszy od lat nie było kolejki przy kasach biletowych na placu Rodła w Szczecinie. W pierwszych dniach września i października co roku ustawiały się tam ogromne kolejki.
Pasażerowie miejskiej komunikacji to miejsce najczęściej wybierają na kupno biletów okresowych. Zarząd Dróg tłumaczył trudną sytuację brakami lokalowymi, teraz jednak udało się uruchomić kolejną choć tymczasową kasę. Zastanawiamy się co zrobić, żeby otworzyć generalnie drugie okienko, bo jet niezbędne - informuje Marzena Pszczoła z ZDiTM-u.
Kolejka zniknęła, ale problem pozostał, drugie okienko będzie czynne tylko do 3 października.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 1 października 2008 roku

* * *

Prasa informuje - wrzesień

* * *

"Ósemka" znowu do remontu. Ale po 1 listopada

Linię tramwajową na Gumieńce czeka kolejna gruntowna przebudowa. Trzeba wymienić tory, przebudować pętlę, zbudować nowe przystanki, a także nowe rondo. Potem będą mogły tędy jeździć tramwaje niskopodłogowe. Roboty ruszają zaraz po Wszystkich Świętych i potrwają trzy miesiące. Decyzja zapadła w poniedziałek.
Chcemy po raz ostatni zamknąć ruch tramwajowy na Gumieńcach i zrobić wszystko raz a dobrze - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w magistracie.
Tory, pętla i rondo
Linia nr 8 łączy Basen Górniczy z Gumieńcami. Remont dotyczy odcinka od pl. Kościuszki do Gumieniec. Wymienione zostanie 2,5 km torów na odcinku od placu Kościuszki do głównej bramy cmentarnej (z wyjątkiem ronda Ojca Siwka, na którym tory są nowe). Wymienione mają być też tory na ul. Kwiatowej i Okulickiego. Pętla na Gumieńcach zostanie przebudowana. W kilku miejscach przebudowane zostaną przystanki. To nie koniec. Na skrzyżowaniu ul. Ku Słońcu i Sikorskiego zmienione zostaną parametry łuku, gdyż w tym miejscu powstanie nowe rondo. Jego budowa rozpocznie się niebawem i częściowo pokrywać się będzie z terminem wymiany torowiska.
Wykonawcą prac będzie MZK Łódź (m.in. wymieniał tory na ul. Krzywoustego). Całkowity koszt inwestycji - ponad 10 mln zł. Według planu roboty mogą potrwać 90 dni. Jeśli nie będzie opóźnień, tramwaje wrócą na tę trasę w lutym.
Po tej modernizacji na całej trasie od pl. Kościuszki po Gumieńce będzie mógł jeździć tramwaj niskopodłogowy - mówi Przepiera.
Jeszcze w tym roku miasto ma ogłosić przetarg na zakup sześciu tramwajów niskopodłogowych, które trafią na linię nr 8. Po wcześniejszych remontach ulic Wyszyńskiego i Krzywoustego niskopodłogowe tramwaje będą mogły dojeżdżać do mostu Długiego. Co dalej? W przyszłym roku z kolei planowany jest remont torów na ul. Gdańskiej.
Dlaczego dopiero teraz?
To piąty poważny remont torowiska "ósemki" w ciągu ostatnich siedmiu lat:
* w 2001 r. (lipiec - październik) budowano rondo Ojca Siwka na ul. Sikorskiego;
* od wiosny 2005 do końca 2006 r. trwała przebudowa ul. Krzywoustego;
* w 2005 r. (wrzesień - październik) wymieniono 300 m torów między bramą główną cmentarza i ul. Karola Miarki (nitka w stronę Gumieniec);
* w 2006 r. (sierpień - październik) położono nowe torowisko przez rondo Gierosa i wymieniono 600 m torów między bramą główną cmentarza a ul. Karola Miarki (druga nitka).
Z wyjątkiem przebudowy Krzywoustego prace prowadzone były zwykle latem i na początku jesieni, gdy ruch jest mniejszy i zastąpienie tramwajów autobusami nie tak uciążliwe. Dlaczego tym razem remont rozpoczyna się w listopadzie?
Problem w tym, że pieniądze na tę inwestycję zapisano nam dopiero w lipcu po poprawkach budżetowych. Procedury przetargowe nie pozwoliły na wcześniejsze rozpoczęcie budowy - wyjaśnia Przepiera.
To i tak dobra wiadomość. Jeszcze w w poniedziałek rano wiele wskazywało na to, że remont rozpocznie się przed 1 listopada. To mogło kompletnie sparaliżować komunikację w czasie Wszystkich Świętych.
My chcielibyśmy ruszyć z remontem najszybciej, jak to możliwe, ale zdajemy sobie sprawę, że mogłoby to poważnie skomplikować ruch na cmentarz, wtedy, gdy ósemka jest najbardziej potrzebna - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora szczecińskiego MZK.
Planowaliśmy, że MZK Łódź wejdzie na budowę we wrześniu, ale przetarg się przedłużył. Teraz też nie jest gotowy do rozpoczęcia prac. Nie złożył m.in. projektu tymczasowej organizacji ruchu. Może się wyrobić na połowę października, a zamykanie wtedy torów nie miałoby sensu - mówi Przepiera. Dlatego w poniedziałek wspólnie z prezydentem zdecydowaliśmy, że prace rozpoczną się dopiero 4 listopada.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 30 września 2008 roku

* * *

Remont przesunięty

Dobra informacja dla szczecinian i handlowców, którzy pierwszego listopada chcą postawić swoje stoiska przy Cmentarzu Centralnym. Po ich proteście remont skrzyżowania ulic Ku Słońcu i Sikorskiego rozpocznie się czwartego listopada, a więc już po Wszystkich Świętych. Dzięki temu szczecinianie unikną problemów z dojazdem na cmentarz.

Opracowanie: "Kronika", "TVP Szczecin", 29 września 2008 roku

* * *

Nieżyciowe przepisy w tramwajach i autobusach

Pasażerowie szczecińskiej komunikacji miejskiej skarżą się na niektóre przepisy obowiązujące w tramwajach i autobusach.
Emocje budzi punkt regulaminu mówiący o tym, że każdy z pasażerów powinien mieć własny bilet. Jeśli autobusem i tramwajem jedzie klika osób, które skasują jeden droższy bilet, zamiast kilku tańszych w przypadku kontroli dostaną mandat. Taka sytuacja zdarzyła się pani Aleksandrze, która twierdzi, że przepis ten jest niesprawiedliwy.
Kontroler wypisał mandat na 250 złotych. Postąpił słusznie - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy szczecińskiego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zgodnie z obowiązującą uchwały Rady Miasta, każdego pasażera obowiązuje posiadanie oddzielnego biletu.
Uchwała mówiąca o tym, że każdy z pasażerów powinien mieć własny bilet weszła w życie w marcu 1998 roku. Przewodniczący Komisji do Spraw Gospodarki Komunalnej w szczecińskiej Radzie Miasta Leszek Duklanowski przyznaje, że przepis jest zły. Przejrzę ten regulamin i poprzez inicjatywę uchwałodawczą wystąpię, aby ten zapis zmienić - zapowiada.
Od początku roku do ZDiTM-u wpłynęły 3 skargi na ten przepis.

Opracowanie: "Jarosław Gowin", " Polskie Radio Szczecin", 24 września 2008 roku

* * *

Najpierw tory, potem rondo?

Na przełomie września i października powinien ustać ruch tramwajów na ulicach Ku Słońcu i Sikorskiego. Szczecińskie MZK przekaże plac budowy MPK Łódź, które zajmie się gruntownym remontem torowiska. Tyle że wciąż nie wiadomo, jak będą kursować zastępcze autobusy. Nie wiadomo też, kiedy ruszy budowa ronda u zbiegu ulic Ku Słońcu i Sikorskiego, którą ma prowadzić Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
foto: Tomasz Tokarzewski, w tym miejscu ma powstać rondo. Nie wiadomo jeszcze kiedy, same prace - od przekazania placu budowy - potrwają pół roku.
foto: Tomasz Tokarzewski,
w tym miejscu ma powstać rondo
Kończymy wszystkie uzgodnienia, plac budowy chcemy przekazać wykonawcy między 29 września a 1 października - mówi Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Wstrzymanie ruchu tramwajów to kwestia dwóch kolejnych dni.
Dla pasażerów jeżdżących tramwajem nr 8 na cmentarz i dla mieszkańców Gumieniec oznacza to utrudnienia. Nie wiadomo nadto, jaką trasą pojadą autobusy zastępcze ani z jaką częstotliwością - ZDiTM nie opracował planu.
Nie otrzymaliśmy jeszcze do zaopiniowania projektu zmiany organizacji ruchu - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Nie możemy zatem opracować komunikacji zastępczej. Można się tylko domyślać, że autobusy pojadą na trasie pl. Kościuszki - Gumieńce. Ale na konkrety trzeba poczekać. Nie wiadomo też, czy na ich trasie nie wystąpią utrudnienia.
Remont torowiska tramwajowego na Sikorskiego i Ku Słońcu miał się zbiec w czasie z budową ronda u zbiegu tych ulic. O ile jednak MZK jest gotowe i chce jak najszybciej rozpocząć remont, o tyle w ZDiTM, który za budowę ronda odpowiada, pośpiechu nie widać.
Trwa uzgadnianie specyfikacji, wkrótce zostanie ogłoszone postępowanie przetargowe - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Na wykonanie prac wykonawca będzie miaf 180 dni od przekazania placu budowy.
Zanim to nastąpi, trzeba poczekać na oferty, potem je rozpatrzyć i wybrać najlepszą. Nim dojdzie do podpisania umowy, trzeba będzie jeszcze czekać na ewentualne protesty, które muszą być rozpatrzone. Może się zatem okazać, że budowa ronda ruszy, gdy prace przy torowisku się skończą.
Nam zależy na czasie, środki na remont otrzymaliśmy w drugiej połowie roku - przypomina K Turczyn. Musimy je do końca roku wydać i rozliczyć, prace muszą się więc zakończyć do 15 grudnia.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski ", "Kurier Szczeciński", 24 września 2008 roku

* * *

O bezpieczeństwie w środkach komunikacji miejskiej

Debata o stanie bezpieczeństwa i zagrożeniach w transporcie zbiorowym odbywa się w Szczecinie. W spotkaniu uczestniczą policjanci, lekarze i psychologowie transportu.
Okazuje się, że relacjom kierowca - pasażer towarzyszy agresja. Zdaniem mieszkańców Szczecina, w miejskiej komunikacji częściej nerwy puszczają pasażerom.
Co wzbudza ich agresję? Pasażer denerwuje się wtedy, gdy autobus lub tramwaj jedzie opóźniony - wyjaśnia to Grzegorz Ufniarz ze Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Kąśliwe uwagi lub wyzwiska - takie sytuacje są niemal co dzień. Ale jak dodaje Krzysztof Putiatycki ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego zdarzają się i poważniejsze przypadki. Mieliśmy przypadek, że kierowca został pobity - mówi.
Jak działa to w drugą stronę czy kierowcy zawsze są w porządku? Zdarzają się sytuacje, że nerwy puszczają, ale skargi docierają do mnie bardzo rzadko.
Zdaniem szczecinian, bezpieczeństwo gwarantuje monitoring. A kamer w autobusach jest za mało - mówią pasażerowie.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 23 września 2008 roku

* * *

Milion został, lecz umowy nie ma - kto odśnieży lewobrzeżny Szczecin?

Od ponad roku Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie płacił firmie Remondis za zimowe utrzymanie ulic. Uznał, że środki, przewidziane w budżecie Szczecina na 10-letni kontrakt, już się wyczerpały. Mimo to Remondis wykonywał usługi, a sprawa trafiła do sądu. Stało się tak, gdy przynajmniej siedmiu niezależnych radców prawnych wydawało kolejno zupełnie sprzeczne opinie. Ostatecznie umowę zerwano, a ZDiTM szuka firmy, która zajmie się odśnieżaniem ulic w tym sezonie.
Środki na realizację tej umowy, przewidziane w 1999 r. zostały wyczerpane i od marca 2007 r. firma Remondis świadczyła usługi nie otrzymując za nie żadnego wynagrodzenia - przypomina Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Sąd wyrokiem z 14 kwietnia br. oddalił powództwo spółki Remondis, stwierdzając że łącząca strony umowa jest nieważna.
Uznał jednak przy tym, że firmie należy się zapłata za działania w ramach akcji „Zima” podjęte już po powstaniu sporu. Gdyby skalkulować je na podstawie kontraktu z 1999 r., ZDiTM powinien zapłacić Remondisowi niemal 3,9 mln zł.
Sąd rozpatrując spór uznał, że umowa na podstawie której Remondis odśnieżał ulice lewobrzeżnego Szczecina jest z powodu wady prawnej nieważna. Nie ulegało jednak wątpliwości, że miasto korzystało z naszych usług, za co należało się wynagrodzenie - mówi Ronald Laska, prezes zarządu Remondis Szczecin. Chcąc jednak uniknąć kolejnego procesu, który miałby ustalić jego wysokość, strony zawarły ugodę.
Ostatecznie ZDiTM wypłacił Remondisowi nieco ponad 2,53 mln zł. Firma twierdzi, że są to rzeczywiste koszty poniesione przez nią w okresie, gdy ZDiTM za odśnieżanie ulic nie płacił.
Gdyby stawki były naliczane zgodnie z umową z 1999 r., kwota z pewnością byłaby wyższa - zapewnia R. Laska. Ale dwie ostatnie zimy były łagodne, więc mieliśmy mniej pracy. Przystaliśmy zatem na ugodę, akceptując niższą kwotę zapłaty.
Dzięki temu w kasie ZDiTM pozostały środki w wysokości ponad 1,36 mln zł. Ale nadal nie wiadomo, kto utrzymaniem szczecińskich ulic zajmie się w najbliższym sezonie zimowym. Przetarg, który wyłoni odpowiedzialną za to firmę, ogłoszono dopiero w ubiegły piątek. Umowa ma obowiązywać od 1 listopada br. do końca kwietnia 2009 r. Z pewnością powalczy o nią także Remondis. Nie wiadomo jednak kiedy kontrakt zostanie podpisany. Na pocieszenie pozostaje fakt, że inna umowa z 1999 r., na utrzymanie ulic zimą, wciąż obowiązuje na prawobrzeżu. Tam jeszcze w najbliższym sezonie za odśnieżanie odpowiada MPO.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 22 września 2008 roku

* * *

Ważą się losy SPPK

W najbliższą środę udziałowcy mają zaakceptować program naprawczy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach.
Spółkę można uratować - mówi nowy prezes Kazimierz Trzciński. Trzeba trochę zmian, kapitału i czasu. Właściciele SPPK (Police i Szczecin) obradowali w ubiegłym tygodniu. Ale walne zgromadzenie będzie kontynuowane jaszcze w najbliższą środę. Głównym punktem będzie program naprawczy spółki.
Firma wymaga działań krótkoterminowych i strategii w dłuższej perspektywie czasu - mówi Kazimierz Trzciński. Trzeba zrestrukturyzować zatrudnienie, zwłaszcza jeśli chodzi o administrację. Planuję pewne przesunięcia. Jeśli zwolnienia, to nie wielkie. Trzeba zmienić strukturę firmy, co pozwoli zmniejszyć koszty.
Prezes przyznał, że 6 autobusów wymaga natychmiastowej wymiany. Myśli też o alternatywnych paliwach, np. gazie. Paliwo to prawie 30 proc. kosztów działalności, gaz w dłuższym okresie pozwoliłby je zmniejszyć - wyjaśnia.
Najpoważniejszym problemem są obciążenia leasingowe - ponad 260 tys. brutto miesięcznie. Do 2012 roku SPPK musi spłacić ponad 7 mln zł. Prezes liczy, iż udziałowcy pomogą spółce leasing spłacić.
Pozostaje jeszcze kwestia opłat za świadczone usługi, ale te rozmowy odkładamy na później - dodał prezes.
W tym roku Szczecin i Police zwiększą kapitał spółki o 3 mln zł. Większość tych pieniędzy SPPK już otrzymało. W przyszłym roku samorządy będą musiały także wesprzeć przewoźnika.
Myślę, że za kilka miesięcy już będziemy odczuwać efekty zmian - dodał prezes. Spółkę można wyprowadzić na prostą.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 22 września 2008 roku

* * *

Sposób na gapowicza?

Podobno nie można być ukaranym dwukrotnie za to samo przewinienie. Ale zasada ta najwyraźniej nie obowiązuje w szczecińskim Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Osoby, które zostały przyłapane na jeździe bez biletu, przechodzą drogę przez mękę. Jeśli nie korzystają z przelewów, a kary nie zapłacą kontrolerowi biletów od razu w pojeździe, muszą dotrzeć do kasy ZDiTM przy ul. Niedziałkowskiego. A tam zaczynają się kolejne problemy.
Złapano mnie w autobusie i przyznaję to, choć z żalem - twierdzi pani Alicja. Ale nie miałam przy sobie prawie 200 zł, żeby karę zapłacić od razu na miejscu. Następnego dnia udałam się więc na ul. Niedziałkowskiego, gdzie według informacji uzyskanej od kontrolera mieści się kasa ZDiTM-u.
No i zaczęły się problemy. Siedziba Działu Kontroli Biletów ZDiTM-u mieści się przy ul. Niedziałkowskiego 20A. Pod tym adresem można się jednak co najwyżej „odbić” od bramy. Zamknięta jest na głucho i uniemożliwia dostęp do budynku zajmowanego przez ZDiTM, który mieści się w podwórzu. Tylko uważne oko dostrzeże niewielką kartkę, która informuje, że dojście do kasy jest utrudnione. Żeby zapłacić mandat, trzeba nadłożyć kilkaset metrów.
Kartkę sporządzał ktoś, kto chyba nie ma pojęciach o planach i mapach - twierdzi pani Alicja. - Choć stojąc przed zamkniętym wejściem aleję Jana Pawła II mam po prawej stronie, a ulicę Monte Cassino po lewej, na rysunku jest dokładnie odwrotnie. Ale nawet jeśli znajdę właściwe wejście, to mijam garażowisko z zaułkami, w których pije się alkohol, zalegają hałdy śmieci i muszę przejść na przełaj przez trawnik, bo nie widzę innego dojścia.
ZDiTM uważa, że nie jest winien takiej sytuacji, Został nią zaskoczony i stara się problem rozwiązać. Ale trwa to już trzeci tydzień.
Dnia 25.08.2008 r. otrzymaliśmy pismo od Wspólnoty Mieszkaniowej Brel II informujące o planowanym w dniu 26.08.2008 r. zamknięciu bramy. Dnia 26.08.2008 r. wspólnota zamknęła bramę - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u. W związku z tym tymczasowo oznakowaliśmy dojście do siedziby Działu Kontroli Biletów.
Ale najwyraźniej byle jak. Rację mają pasażerowie i Czytelnicy „Kuriera". Bo w dalszej części oficjalnej odpowiedzi ZDiTM informuje, że „czytelne oznakowanie zostanie umieszczone w bieżącym tygodniu". Czyli dostęp do kasy jest utrudniony. I chociaż firma wystąpiła do Urzędu Miejskiego o ustalenie tzw. służebności drogi, niewiele to wnosi. Bo procedury, jak powszechnie wiadomo, trwają. A wspólnota mieszkaniowa, która dojście do kasy ZDiTM-u zamknęła, ma do tego święte prawo. Wszak nikt nie lubi, kiedy po terenie, za który płaci i który sprząta czy utrzymuje, włóczą się przypadkowe osoby.
W dodatku nie wiadomo co będzie, kiedy również wspólnota zawiadująca terenem od strony ul. Monte Cassino zamknie swoje podwórze. Kasa ZDiTM-u będzie wtedy ogólnie niedostępna. Ale może o to chodzi? Bo przecież kara uiszczona w terminie do 7 dni wynosi 169 zł, a po tym terminie - 242 zł. I są to najwyższe stawki w Polsce. Jeśli zaś się utrudni dostęp do kasy, to może część gapowiczów będzie musiała zapłacić tę wyższą stawkę? I zasilić budżet ZDiTM-u, który zatrudnia ponad 200 osób, z budżetu miasta pochłaniając rocznie niemal 20 mln zł, a który zarazem nie potrafi udostępnić normalnego dojścia do swojej siedziby...

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 września 2008 roku

* * *

Kolejne zabójstwo w Szczecinie?

Policja poszukuje świadków awantury w autobusie "A". Mężczyznę, który ją wywołał znaleziono martwego na pętli autobusowej.
Trwają poszukiwania zaatakowanego pasażera. Policja podejrzewa, że to on mógł śmiertelnie pobić napastnika.
foto: gs.pl, WNT Klonowica 4 września 2008
foto: gs.pl,
WNT Klonowica
Obok publikujemy jego portret pamięciowy. Sprawa jest bardzo niejasna. Sekcji zwłok jeszcze nie było, ale policjanci mają pewność, że mężczyzna umarł w wyniku pobicia lub zabójstwa.
Poszukujemy świadków tego zdarzenia - mówi podkom. Katarzyna Legan ze szczecińskiej policji.
Do awantury doszło w niedzielę przed godz. 23. Do autobusu wsiadł 30-letni mężczyzna. Był nietrzeźwy. Wcześniej nie chciał zapłacić za kurs taksówką. Interweniowała policja. Spór udało się załagodzić.
Mężczyzna wsiadł do autobusu linii "A" na al. Wyzwolenia. Tu też wywołał awanturę. Zaczepił pasażera. Prawdopodobnie ugryzł w ucho młodego mężczyznę, który jechał z kobietą. Doszło do bójki. Trwała krótko. Zdarzenie widziały dwie pasażerki. Jedna o imieniu "Sylwia" (prawdopodobnie) wysiadła na przystanku przy Basenie Górniczym. To prawdopodobnie znajoma zaatakowanego pasażera. Druga kobieta (rude włosy) podała mężczyznom chusteczki. Prawdopodobnie dlatego, że byli zakrwawieni. W autobusie nie ma jednak śladów krwi.
Obaj mężczyźni wysiedli prawdopodobnie na końcowym przystanku na osiedlu Bukowym. Kilka godzin później znaleziono tam ciało 30-latka. Miał złamany nos i wybite zęby. Lekarz stwierdził, że został zaatakowany od tyłu. Na razie nie wiadomo, czy ugryziony w ucho pasażer pobił napastnika z zemsty.
Wyjaśniamy to - dodaje podkom. Legan.
Wszystkie osoby, które były świadkami tego zdarzenia, proszone są o kontakt z Komisariatem Policji Szczecin Dąbie przy ul. Pomorskiej 15 lub najbliższej jednostki Policji, ewentualnie kontakt telefoniczny pod nr telefonu (091) 8219105, (091) 8212513, lub 997/112.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 17 września 2008 roku

* * *

Odnowione tramwaje do poprawki

Odnowione tramwaje w kolorach Floating Garden idą do poprawki. Będą znów przemalowane, a dokładnie dostaną więcej zielonej i niebieskiej farby.
Teraz tramwaje są niemal w całości białe. W ubiegłym tygodniu MZK pochwaliło się przed dziennikarzami nowo wyremontowanymi dwoma wagonami. Koszt remontu jednego to 550 tysięcy. MZK tłumaczyło, że cena to nie tylko nowe barwy, ale także gruntowna modernizacja, czyli monitoring, siedzenia i podwozie. Ale efekt zewnętrzny był krótko mówiąc mizerny.
I z tej oceny zdaje sobie sprawę Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Można mieć swoje gusty. Linia wzornicza została zrealizowana w 100 procentach ta, którą otrzymaliśmy od projektanta, który wykonał projekt na zamówienie miasta - tłumaczy.
Autobusy w nowych barwach wyglądają o wiele lepiej i to także zauważa dyrektor Turczyn. Do tej pory jedyną ozdobą szczecińskiego taboru były reklamy. To one wywoływały najwięcej negatywnych komentarzy pasażerów, ale przynosiły spore dochody spółkom. Czy na taborze w nowych barwach również się pojawią? - Nie przewidujemy zaklejania ich reklamami - mówi Turczyn. Roczny dochód z reklam dla jednej spółki to kilkaset tysięcy złotych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 9 września 2008 roku

* * *

Autobusem przez Taczaka - za kilka tygodni?

Kilka lat protestów, uliczne blokady i wzajemne zwalczanie się komitetów z sąsiednich osiedli - mieszkańcy ul. Reduty Ordona dopieN jednak swego. Z ich ulicy zniknie kolejna linia autobusowa, bo „60" zostanie skierowana na ul. Taczaka.
Termin wprowadzenia zmian uzależniony jest od dopuszczenia do ruchu ul. Sosabowskiego - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Na dotychczas nieobsługiwanym odcinku kończymy prace przy budowie zatok autobusowych i przygotowaniu przystanków.
Ul. Sosabowskiego bardziej znana jest jako Nowoszeroka i stanowi przedłużenie ul. Taczaka. Wprawdzie nowa ulica zgodnie z umową powinna być gotowa do końca listopada, ale wykonawcy udało się już przeprowadzić większość prac. Jak zapowiada UM, otwarcie może nastąpić już nawet na przełomie września i października.
Zmiana trasy z pewnością przypadnie do gustu sporej części mieszkańców ul. Reduty Ordona. Od kilku lat walczyli o zmniejszenie natężenia ruchu pod swoimi oknami. Gdy w pierwszym etapie zabrano im linię 53 i skierowano na równoległą ul. Grota-Roweckiego, komitet protestacyjny założyli tamtejsi mieszkańcy. Obie grupy zgodne były tylko w jednym punkcie: przynajmniej część autobusów powinna jeździć niewykorzystaną, a komfortową ul. Taczaka. To właśnie stanie się w najbliższym czasie.
Linia 60 od ul. Klonowica zamiast skręcić w Wernyhory, pojedzie w kierunku Krzekowa, dalej ul. Szeroką, Sosabowskiego i Taczaka do Derdowskiego - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Taka trasa obowiązywać będzie w obu kierunkach.
To jednak nie wszystkim może się podobać. Wszystkie linie jadące ul. Reduty Ordona czy Grota-Roweckiego w odwrotnym kierunku korzystają z ul. Czorsztyńskiej. Mieszkańcy tej ulicy, choć natężenie ruchu mają podobne jak ich sąsiedzi z Reduty Ordona, nie protestowali, a zabieraniu kolejnych linii byli wręcz przeciwni. Teraz, gdy zabraknie „60", ich niezadowolenie może przybrać na sile.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 8 września 2008 roku

* * *

Jazda bardziej komfortowa

OKOŁO 1,1 min zł kosztowała modernizacja dwóch wagonów tramwajowych pomalowanych w nowe barwy miasta. Wizja „pływających ogrodów" na 16-letnich składach budzi mieszane uczucia.
Wagony zostały gruntownie zmodernizowane, wymieniono w nich praktycznie wszystkie elementy - podkreśla Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin.
Wprowadzono nowy układ jezdny i elektryczny, nową kolorystykę wnętrza i „wandaloodporne" siedzenia. Poprawi się też komfort pracy motorniczego, bo w kabinie zamontowano klimatyzację. Motorniczy na bieżąco będzie też wiedział, co się dzieje w obu wagonach, bo nad pulpitem sterowania ma monitor, na który przekazywany jest obraz z kamer W każdym wagonie zamontowano ich cztery.
Tramwaj wyróżnia się z zewnątrz, bo zgodnie z nową marką Szczecina otrzymał barwy „pływających ogrodów". Dominuje biel, pojawiły się też elementy zieleni, błękitu i granatu. W ten sposób mają być malowane wszystkie tramwaje po modernizacji lub generalnych remontach.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 8 września 2008 roku

* * *

Szykują nam horror?

Dostanie się na Szczeciński Cmentarz Centralny 1 listopada zawsze było ułatwiane. Tramwaje kursowały nawet co 2 minuty. W tym roku - wszystko na to wskazuje - tramwajów nie będzie...
W lipcu nastąpiła korekta budżetu miasta, MZK otrzymało środki na remont torowiska w ul. Ku Słońcu. Prace obejmą też ul. Sikorskiego - przypomina Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Roboty muszą się rozpocząć jak najszybciej i potrwają do końca roku.
Nie ma szans, by przed 1 listopada linia 8 wróciła na trasę do Gumieniec. Najdalej za kilka tygodni zastąpią ją autobusy, ale jazda nimi będzie się odbywała z komplikacjami.
Jednocześnie trwać ma budowa ronda u zbiegu ul. Sikorskiego i Ku Słońcu - wyjaśnia M. Przepiera. Te prace też mogą się nie zakończyć do 1 listopada.
Dojazd na cmentarz staje się więc problematyczny. O ile w normalnym okresie nie będzie kłopotów z zastąpieniem linii 8 kilkoma autobusami, bo takie rozwiązania już stosowano, o tyle zapewnienie komunikacji w okresie Wszystkich Świętych może problemy sprawić. Żaden z lokalnych przewoźników nie będzie w stanie samodzielnie podjąć wyzwania.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wie o tym od dwóch miesięcy i komunikację ma zapewnić - ucina dyr. Przepiera.
Problem w tym, że do oficjalnych rozmów nie przyznaje się żadna ze spółek. W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym dodano wręcz, że spółka cały swój tabor w tych dniach kieruje na dodatkowe linie autobusowe. Nie ma więc mowy o kolejnych wozach zastępujących tramwaje. Podobnie wypowiada się Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Klonowica”.
Możemy na te kilka dni wypożyczyć autobusy z innych firm, zatrudnić podwykonawców - tłumaczy prezes SPAK Krzysztof Putiatycki. Ale teoretycznie, bo jak dotąd nikt się do nas z taką prośbą nie zwracał.
O pomoc nie proszono też SPA „Dąbie” ani PKS Szczecin, tak przynajmniej twierdzą szefowie tych spółek. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapewnia, że zastępcze autobusy znajdzie, tyle że nikt w firmie nie wie jeszcze, skąd je wziąć. Jak ustaliliśmy - MZK Szczecin próbowało wypożyczyć autobusy nawet w Berlinie. Nie udało się jednak niczego załatwić. Czyżby czekał szczecinian horror komunikacyjny? Bo przecież jeśli torowisko i rondo będą w tym czasie remontowane, nie dojedzie się na Cmentarz Centralny także własnym samochodem...

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 8 września 2008 roku

* * *

Marka Szczecina a myjnia dla tramwajów

Miasto nie zamierza wycofać się z kontrowersyjnego sposobu malowania zmodernizowanych tramwajów. Na ulicach zobaczymy zatem więcej białych wagonów.
O malowaniu na biało szczecińskich tramwajów informowaliśmy w czwartkowej "Gazecie". Miejski Zakład Komunikacyjny jest niezadowolony, bo taki kolor trudno jest utrzymać w przyzwoitym stanie. To efekt braku tramwajowej myjni. Będzie najwcześniej w połowie 2010 r. Białe tramwaje to efekt wprowadzenia w życie nowego "systemu identyfikacji miasta", czyli marki Floating Garden. Dlaczego Urząd Miejski zdecydował się wprowadzić tak niepraktyczne barwy pojazdów? Dziś odpowiedź miasta.
Dla gazety
Krzysztof Adamski, główny specjalista ds. marki w Urzędzie Miejskim
Tramwaje brudzą się jednakowo niezależnie od koloru. Przy malowaniu tego tramwaju podniesiono jakość farb i malowania, dzięki czemu tramwaje (choć białe) mają się brudzić mniej, łatwiejsze ma być też ich mycie. Oznakowanie tramwaju zostało przygotowane na podstawie założeń systemu identyfikacji wizualnej miasta i w pełni realizuje jego założenia.
Zgłaszano problemy związane z eksploatacją tramwajów, ale głównie sprowadzały się do sygnalizowania, że MZK nie posiada myjni. Czy jest to powód do zmiany systemu identyfikacji miasta? W naszej ocenie jest to raczej pretekst do rozwiązania tej sytuacji. Takie myślenie, jak wielokrotnie podkreślaliśmy, jest zgodne z naszym podejściem. Marka to nie tylko znaczki i sposób znakowania, malowania, to przede wszystkim sposób myślenia o mieście, zmieniania miasta, w myśl idei Floating Garden.
Po obejrzeniu tego modelu zamierzamy minimalnie skorygować oznakowanie w tylnej części wagonów, generalny układ kolorystyczny wynikający z systemu identyfikacji nie będzie zmieniany.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 5 września 2008 roku

* * *

Pierwszy „ogród” na torach

Ok. 1,1 mln zł kosztowała modernizacja 2 wagonów tramwajowych. Są to pierwsze w szczecińskim MZK wagony, pomalowane w nowe barwy miasta. Wizja „pływających ogrodów” na 16-letnich wagonach budzi mieszane uczucia.

Opracowanie: "wydarzenia", "Kurier Szczeciński", 5 września 2008 roku

* * *

Biała rozpacz tramwajarzy

Zgodnie z wytycznymi Urzędu Miasta, wszystkie nowe i odnowione tramwaje będą białe. Tego nie da się utrzymać w czystości! - skarży się kierownictwo MZK.
W nowych wersjach malowania mają teraz wyjeżdżać z warsztatów Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego wszystkie gruntownie zmodernizowane składy. W czwartek dziennikarzom zaprezentowany został pierwszy taki tramwaj. Kierownictwo MZK nie kryło zadowolenia opisując techniczne walory pojazdu: klimatyzowana kabina motorniczego, monitoring, odporne na wandali szyby i siedzenia oraz mnóstwo elektroniki, która zastąpiła bardziej toporne urządzenia.
foto: Janusz Światowy, WNT Klonowica 4 września 2008
foto: Janusz Światowy,
WNT Klonowica
Tylko ten kolor - wzdychał Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK, przecierając czarną smugę na bielutkiej jak śnieg burcie wagonu.
Tramwaj pomalowany został według wytycznych pomysłodawców nowej marki Szczecina - Floating Garden. Pływający ogród na tramwaju wygląda tak: cała powierzchnia pomalowana na biało. Jedynie z przodu mały zderzak w jasnozielonym kolorze, końcówka wagonu także w tej barwie, a do tego niebieskie i granatowe wstawki w szerokim na kilka centymetrów pasie między oknami i dachem. Jako ozdobnik, na szybach występują białe, przepuszczające światło kleksy.
Tramwajarze mają już doświadczenia z białym. Część wozów jest na ten kolor pomalowana. Jedynie dolna część, tzw. fartuchy, mają granatowo-czerwone pasy. MZK nie jest jednak w stanie utrzymać bieli w kolorze bieli. I dlatego rozpoczynając kilka lat temu modernizację wozów typu 105, zaczęła malować je na czerwono-kremowy kolor (z przewagą tego pierwszego).
Na czerwonym tak nie widać czarnych smug, zadrapań spowodowanych przez nieprzycięte żywopłoty rosnące wzdłuż torów. To ostatnie jest największą zmorą MZK. Za żywopłoty rosnące przy torach odpowiada Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. ZDiTM zapewnia, że krzaki przycina, ale najwyraźniej nie nadąża, bo burty tramwajów noszą ich ślady.
Teoretycznie z utrzymaniem bieli nie powinno być problemu. Autobusy w tym kolorze mają dwie miejskie spółki komunikacyjne. Pojazdy jeżdżą czyste. Tyle że w zajezdniach autobusowych są myjnie z prawdziwego zdarzenia. W MZK na to w najbliższym czasie się nie zanosi.
Budowa myjni przewidziana jest w trakcie modernizacji zajezdni Pogodno - mówi Wawrzyniak.
Prace budowlane rozpoczną się jednak najwcześniej w połowie 2010 r. Urząd Miejski, który narzucił MZK białe barwy, poprosiliśmy w czwartek o wyjaśnienie, dlaczego postawiono na taki kolor, nie mając warunków do jego utrzymania w przyzwoitym stanie. Na odpowiedź czekamy.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 4 września 2008 roku

* * *

Tramwaje po retuszu wyjadą na trasy

Nowe tramwaje pojawią się w Szczecinie w przyszłym roku. Na razie więc szczecińscy pasażerowie muszą zadowolić się odnawianym taborem.
Suma inwestycji to 550 tysięcy złotych za jeden wagon. Dziś Miejski Zakład Komunikacyjny pokazał dwa zmodernizowane wozy. Po autobusach Solaris, jutro na trasach pojawią się pierwsze tramwaje w nowych barwach Szczecina: białe z niebieskimi i zielonymi elementami. Ale nie kolory są najważniejsze - przyznaje Zbigniew Dąbrowski z MZK i wylicza nowe podzespoły w starym nadwoziu. Elektroniczne układy, klimatyzacja motorniczego, nowe siedzenia odporne na wandali, kamery dla bezpieczeństwa.
Za kilka dni rozpocznie się remont kolejnych dwóch wagonów, które również będą w nowych barwach. Te z kolei pozytywnie ocenia Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Białe wagony będą jednak trudne w utrzymaniu - przyznaje Dąbrowski. Modernizacja jednego wagonu trwa blisko pół roku.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 4 września 2008 roku

* * *

Autobusem przez Taczaka

Kilka lat protestów, uliczne blokady i wzajemne zwalczanie się komitetów z sąsiednich osiedli - mieszkańcy ul. Reduty Ordona dopięli jednak swego. Z ich ulicy zniknie kolejna linia autobusowa, bo „60” zostanie skierowana na ul. Taczaka.
Termin wprowadzenia zmian uzależniony jest od dopuszczenia do ruchu ul. Sosabowskiego - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. - Na dotychczas nieobsługiwanym odcinku kończymy prace przy budowie zatok autobusowych i przygotowaniu przystanków.
Ul. Sosabowskiego bardziej znana jest jako Nowoszeroka i stanowi przedłużenie ul. Taczaka. Wprawdzie nowa ulica zgodnie z umową powinna być gotowa do końca listopada, ale wykonawcy udało się już przeprowadzić większość prac. Jak zapowiada UM, otwarcie może nastąpić już nawet na przełomie września i października.

Opracowanie: "aktualności", "Kurier Szczeciński", 3 września 2008 roku

* * *

Zapowiada przyjeżdżające autobusy z mieszkania

Pan Ryszard Herczyński od kilku lat informuje z okna swojego mieszkania pasażerów oczekujących na autobusy, czy te już nadjeżdżają.
W szczecińskich autobusach niedawno pojawiły się automatyczne głosy zapowiadające najbliższy przystanek. Niektórych drażnią, inni nie zwracają na nie uwagi. Głos Pana Ryszarda mieszkańcy osiedla Pogodna znają jednak nie z autobusu, a z przystanku.
Pan Ryszard Herczyński ze swojego mieszkania naprzeciwko przystanku widzi pojazdy już na początku ulicy. Dzięki jego zapowiedziom, niekiedy rymowanym, pasażerowie wiedzą, który autobus nadjeżdża na długo przed tym, zanim go sami zobaczą i usłyszą.
Pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nie przypuszczali nawet, że na ich terenie działa wolontariusz. Nie potrafią jeszcze zatem udzielić odpowiedzi na pytanie czy Pan Ryszard za swoją działalność na rzecz klientów komunikacji miejskiej otrzyma nagrodę.

Opracowanie: "Ewa Kołodziej ", "Polskie Radio Szczecin", 3 września 2008 roku

* * *

Niebezpiecznie na pętli

Pętla autobusowa przy ul. Kołłątaja na naszych łamach opisywana była wielokrotnie. Układ peronów sprawia, że pasażerowie siedzący w jednym autobusie wdychają spaliny z pojazdu, który obok odpalił silnik. Miejsca jest tam mało, autobusów dużo, więc kierowcy nie zawsze zatrzymują się tam, gdzie powinni. A to stwarza zagrożenie.
Od kilkunastu dni z przerażeniem obserwuję, co robią kierowcy linii 82 - mówi mieszkaniec pobliskiej kamienicy. - To jakiś dziwny autobus, bo jedzie 20 min, potem 40 min stoi na pętli. Kursuje do Domu Kombatanta przy ul. Kruczej i przywozi na Niebuszewo wiele osób starszych, nie zawsze w pełni sprawnych ruchowo.
Problem w tym, że część kierowców obsługujących tę linię nie wjeżdża na peron. Z ich punktu widzenia to zrozumiałe, bo kilkudziesięciominutowy postój blokuje inną linię, ruszającą z tego miejsca. Pasażerów wysadzają więc w dowolnym miejscu: przy wjeździe na pętlę, przy wejściu na targowisko lub bezpośrednio przed peronami. Wysiadający rozchodzą się w różnych kierunkach. Nie mają możliwości wyjścia z autobusu bezpośrednio na chodnik. Bywa, że wchodzą wprost pod koła kolejnego pojazdu, który właśnie wjeżdża na pętlę.
Oficjalnie takich sygnałów nie mamy, ale faktycznie bywa różnie - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Cóż, pętla "Kołłątaja" jest zbyt mała, by każda z kończących tam kurs linii miała wydzielony oddzielny peron. Nie jest też możliwe wykonanie dodatkowego przystanku wyłącznie dla wysiadających.
Mógłby on być zlokalizowany przy ul. św. Barbary, ale ZDiTM, gdy podejmował już takie próby w przypadku innych linii, otrzymywał wiele skarg i protestów od pasażerów. Jedyne, co można zrobić "od ręki", to uczulić kierowców. Przed wysadzeniem pasażerów poza peronem mają się upewnić, że nie stworzy to zagrożenia w ruchu. Poza zaleceniem ostrożności na razie ZDiTM nic innego nie planuje.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 1 września 2008 roku

* * *

Prasa informuje - sierpień

* * *

Brudne tramwaje

Pasażerowie narzekają na brud w tramwajach. Siedzenia i podłogi - twierdzą szczecinianie - lepią się i zbyt rzadko oglądają ścierkę. Pół biedy, gdy skład stanie się nieświeży wieczorem, po całodziennej eksploatacji; gorzej, gdy taki wyjedzie z zajezdni od samego rana. A mamy takie sygnały.
Bilety za przejazd wcale nie są tanie, kosztują w przeliczeniu ponad dolara. W Belgii i Holandii, gdzie często bywam, tramwaje cały dzień są czyściutkie, a z rana wręcz pachną. Tymczasem w naszym mieście kilka razy zdarzyło mi się jechać śmierdzącą, niesprzątniętą po nocy ósemką - twierdzi jeden z naszych Czytelników.
Zadzwoniliśmy do Miejskiego Zakładu Komunikacji. Dyrektor Krystian Wawrzyniak powiedział:
Tramwaje wyjeżdżają z zajezdni tuż po godz. 4 rano i dokładnie się je myje. Zatrudniamy zewnętrzną firmę sprzątającą i taki incydent nie powinien mieć miejsca. Przyjrzymy się zatem porządkom i firmie, wyciągniemy z tego konsekwencje. Z drugiej strony - po czterech godzinach jazdy sami pasażerowie mogli tramwaj zabrudzić...
W Zajezdni „Golęcin” potwierdzono, że firmy sprzątające nie zawsze w sposób odpowiedzialny traktują zlecenia i często dyspozytor kieruje niby umyty skład do kolejnej poprawki. Ponadto korzystający z komunikacji masowej też nie są święci. Przypadki zanieczyszczania tramwajów zdarzają się na porządku dziennym. Pasażerowie plują, rozlewają alkohol na podłogę i siedzenia, zostawiają butelki po piwie i innych napojach, rzucają papiery po śniadaniu i opakowania po chipsach. Wozy pokrywają się kurzem i wyglądają na brudne także z powodu przeprowadzanych masowo robót drogowych. Cóż, masowa komunikacja odzwierciedla masową kulturę...
Prócz brudu w tramwajach rażą co bardziej wrażliwych inne codzienne „atrakcje”. Otóż dorośli i młodzież nazbyt głośno rozmawiają między sobą bądź przez telefony komórkowe. Wrzaski, pokrzykiwania, niecenzuralne słowa, niewybredne zaczepki młodych w stosunku do starszych wiekiem albo też nietrzeźwych panów w stosunku do atrakcyjnych pań potrafią uprzykrzyć każdy przejazd, nawet na najkrótszej trasie.

Opracowanie: "wys", "Kurier Szczeciński", 28 sierpnia 2008 roku

* * *

Autobusy na krawędzi

Szczecińsko - Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma szansę przetrwać. Dostanie milion złotych wsparcia od gminy Police, być może kolejne pół miliona dołoży Szczecin. Ale pod warunkiem, że firma przedstawi sensowny program naprawczy.
SPPK wpadło w kłopoty przede wszystkim z powodu dużego wzrostu ceny paliwa, którego kierownictwo firmy nie przewidziało przy negocjowaniu umowy na przewozy ze szczecińskim Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego.
Została ona zawarta na 10 lat i zapisano w niej waloryzację stawek jedynie na podstawie wskaźnika inflacji. Tymczasem przez ostatnie dwa lata ceny oleju napędowego wzrosły o 30 procent - a umowa z ZDiTM daje SPPK około 90 procent przychodów.
Kolejne źródło kłopotów to podwyżki płac – mówi wiceburmistrz Polic Jakub Pisański. Były konieczne, bo w ubiegłym roku z firmy odeszła jedna trzecia kierowców. Poszli tam, gdzie lepiej płacą. Dużym obciążeniem dla spółki są też raty leasingowe za 26 autobusów.
Miesięcznie firma przynosi mniej więcej 300 tysięcy złotych strat - a 260 tysięcy to koszty leasingu. Obecnie SPPK ma do zapłacenia około 1,15 miliona złotych. Są to głównie należności za paliwo i części zamienne, a także wynagrodzenia dla pracowników.
Około 300 tysięcy złotych mamy na koncie - mówi Kazimierz Trzciński, który niedawno wrócił na stanowisko prezesa firmy. Brakuje nam więc około 850 tysięcy. Na wypłatę wynagrodzeń nam wystarczy. Potrzebujemy też 495 tysięcy złotych na olej napędowy. Nie płacimy za jego dostawy od kilku tygodni.
SPPK ma dwóch udziałowców: Police i Szczecin. Władze tego drugiego miasta również obiecują pomoc.Spółka była już w tym roku dokapitalizowana - mówi wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski. Ale jeśli Police dadzą pieniądze, postaramy się jeszcze pół miliona dołożyć. Prezes Trzciński zapewnia, że to wystarczy, aby firma przetrwała do końca roku. Można się jednak spodziewać, że będą potrzebne następne zastrzyki finansowe, oczywiście jeśli spółka ma nadal istnieć.
Policcy radni zdecydowali wczoraj, że gmina przeznaczy milion złotych na podwyższenie kapitału zakładowego SPPK. Pół miliona spółka dostanie teraz, następne 500 tysięcy po przedstawieniu programu naprawczego. Musi on zostać zatwierdzony przez zgromadzenie wspólników i do 19 września przedstawiony radnym.
Mamy nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech lat uda się spółkę wyciągnąć z kłopotów - mówi Jakub Pisański.

Opracowanie: "Jarosław Spirydowicz", "Kurier Szczeciński", 27 sierpnia 2008 roku

* * *

W rocznicę podziwiali "ogórki"

Ulewa nie zniechęciła szczecinian i przybyli aby podziwiać autobusy, którymi jeździli przed laty. Na 80 rocznicę komunikacji miejskiej do starej zajezdni na Niemierzyńskiej przyszły całe rodziny.

foto: Janusz Światowy, Jelcz 043 #1679 + przyczepa P01 #1813 z Poznania na płycie zajezdni Klonowica
foto: Janusz Światowy,
Jelcz 043 #1679
+ przyczepa P01 #1813


Przyjechały zabytkowe już pojazdy z Warszawy, Poznania czy Bydgoszczy. Po południu przez Szczecin przejechała parada „ogórków”, która wyruszyła z zajezdni Niemierzyn. Nowsze autobusy można było podziwiać w zajezdni przy ul. Klonowica, m.in. niskopodłogowe solarisy.

Opracowanie: "wydarzenia", "Kurier Szczeciński", 23 sierpnia 2008 roku

* * *

Kasuj i sprawdzaj

Jechałem autobusem linii B, numer boczny 2879 - opowiada pan Marek. - Skasowałem bilet dobowy. Okazało się, że kasownik nie wybił daty. To samo mieli inni pasażerowie. Poszedłem do kierowcy, żeby mi podpisał bilet. Ale mam wątpliwości, czy taki autobus nie powinien być traktowany jako niesprawny. Bo co mógłbym zrobić, gdyby kierowca nie chciał sobie zawracać głowy pisaniem? Przecież takich jak ja mogło być w autobusie wielu. I co by się stało, gdybym nie zauważył braku daty? Jak taki bilet potraktowałby kontroler?
W takiej sytuacji pasażer powinien o wszystkim powiadomić prowadzącego pojazd - wyjaśnia Maria Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Ten umieści na bilecie stosowną adnotację, która umożliwi kontynuowanie podróży.
Ponadto prowadzący pojazd na przystanku końcowym zobowiązany jest dokonać kontroli urządzenia kasującego, o którego awarii został poinformowany. Jeżeli naprawa urządzenia kasującego nie jest możliwa do wykonania na przystanku końcowym przez kierowcę, autobus zobowiązany jest do zjazdu do zajezdni. O konieczności zjazdu kierowca zobowiązany jest powiadomić Centralę Ruchu ZDiTM.
Pytanie tylko, co ma zrobić pasażer, który z jakiegoś powodu nie zauważył, że na skasowanym przez niego bilecie czegoś brakuje - a nie uszło to uwagi kontrolera napotkanego na innej linii? Oczywiście, wszystko da się sprawdzić. Tyle że człowieka, którego jedyną winą jest np. to, że zapomniał okularów, czekają co najmniej spore nieprzyjemności.
* * *
Urządzenia czasem się psują. To jest normalne. Ale normalne powinno być również, że odpowiedzialność za skutki ich wadliwego działania spada na tego, kto odpowiada za ich prawidłowe funkcjonowanie. Nawet gdyby miało to oznaczać, że bilet bez wybitej daty zostanie wykorzystany wielokrotnie.

Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 22 sierpnia 2008 roku

* * *

Szczecińskie tramwaje będą nie do poznania

Do końca roku na torach powinny znaleźć się dwa wagony tramwajowe inne niż wszystkie. Miejski Zakład Komunikacyjny na próbę i swoimi siłami przebudowuje stare pojazdy.
Do gruntownej modernizacji trafiły dwa wagony 105, czyli te najpopularniejsze obecnie w Szczecinie. MZK postawiło przed mechanikami trudne zadanie: z hal mają wyjechać dwa prawie nowe i nowoczesne wagony, które zdobędą homologacje i będą dopuszczone do przewozu pasażerów.
Sprawdzamy się - nie ukrywa Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. To jest wyzwanie dla wydziału napraw i całego pionu technicznego. Stawiamy na tym gruncie pierwsze kroki i chcemy podnieść poziom wiedzy technicznej naszych pracowników.
Ze starych pojazdów zostaną jedynie silniki i wózki, czyli najbardziej trwałe podzespoły, które i tak przejdą gruntowny remont. Nowa będzie elektryka, rozruch, stanowisko motorniczego i wnętrze. Wagony będą wyglądały zupełnie inaczej. MZK kupiło dla nich niespotykane w Szczecinie nadwozia.
Szacujemy, że okres ich eksploatacji po przebudowie wyniesie 20 lat - mówi Krystian Wawrzyniak. Czyli będzie porównywalny do tego, co dają nowe tramwaje. Tak gruntowna modernizacja ma kosztować ok. 1,1 mln zł za wagon. Dla porównania nowy tramwaj solowy kosztuje ok. 2,5 mln zł.
Kiedy zobaczymy, ile to rzeczywiście kosztowało, będziemy gotowi, żeby określić kierunek odnawiania taboru - czy sami będziemy robili takie modernizacje, czy dalej będziemy kupowali tramwaje z Berlina - kończy szef MZK.
W tym roku ma być ogłoszony przetarg na sześć fabrycznie nowych, niskopodłogowych, długich wagonów, dla których do 2010 roku ma być przygotowane torowisko na linii nr 8.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 21 sierpnia 2008 roku

* * *

Czerwonym ogórkiem przez miasto

Przejażdżka legendarnym pojazdem to jedna z atrakcji sobotnich obchodów 80-lecia komunikacji autobusowej w Szczecinie.
Impreza rozpocznie się o godzinie 11 w Muzeum Techniki i Komunikacji, czyli starej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej. Muzeum na co dzień zwiedzać jeszcze nie można (ruszy za dwa lata), będzie więc to jedna z nielicznych okazji by tam zajrzeć i zobaczyć część zgromadzonych już zbiorów. Najważniejsze będą jednak tego dnia autobusy. Dzięki wsparciu miasta do Szczecina z Bydgoszczy i Warszawy przyjadą cztery odrestaurowane pojazdy, które 40 lat temu stanowiły filar miejskiej komunikacji. To różne wersje legendarnych już jelczów zwanych "ogórkami" oraz nieco bardziej już zapomniany san H-100. Jeden z "ogórków" przyjedzie wraz z pasażerską przyczepą. 30 lat temu takim zestawem podróżowało się z centrum Szczecina do Polic. Na wystawie pokazany będzie też "ogórek" i san stacjonujące na co dzień w Szczecinie.
O 12.35 wszystkie wiekowe pojazdy wraz z chętnymi pasażerami ruszą w paradnym szyku przez miasto. Autobusy przejadą m.in. al. Wyzwolenia, ul. Piotra Skargi, al. Wojska Polskiego, ul. Wyszyńskiego, Energetyków (tam nawrót w stronę centrum), Trasą Zamkową do Wałów Chrobrego. Tam między 13 a 13.15 zaplanowany jest fotostop. Potem pojazdy ruszą do zajezdni SPA Klonowica. Bazę będzie można zwiedzić, a także zasiąść za kierownicą jednego z autobusów na co dzień kursujących po mieście.
Organizatorzy zachęcają wszystkich chętnych do skorzystania z darmowych autobusów, które dowiozą pasażerów najpierw do zajezdni Niemierzyn, a potem z SPA Klonowica rozwiozą do domów. Przygotowane zostaną cztery specjalne linie: 800 z Osiedla Zawadzkiego (odjazd o 10.30), 801 z Osiedla Słonecznego (odjazd 10.30), 802 z Osiedla Bukowego (odjazd 10.35), 803 z osiedla Chemik (odjazd 10.30), 804 z rynku w Policach (odjazd 10.25). Szczegółowy program imprezy i rozkład autobusów wraz z przystankami pośrednimi na stronie http://infoludek.pl/stmkm/zjazd_2008.php.
Imprezę organizuje Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej, Muzeum Techniki i Komunikacji oraz SPA Klonowica.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 21 sierpnia 2008 roku

* * *

Uczulić pasażera

„Zdejmij plecak, nie utrudniaj podróży innym”, „Spożywanie alkoholu jest wykroczeniem, za które grozi...” - naklejki tej treści przestrzegające pasażerów przed niektórymi zachowaniami możemy ujrzeć w każdym autobusie i tramwaju.
Zamówił je szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Ale trudno powiedzieć, w jakim celu... Zapłacił jednak niemal 8 tys. zł.
Egzekwujemy od pasażerów przestrzegania przepisów w zakresie przewozu rzeczy i zwierząt, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości nakładane są opłaty dodatkowe. Dotyczy to również braku biletu na plecak, który wymiarami kwalifikuje się jako bagaż - zapewnia Irena Starosta z ZDiTM. Akcja z naklejkami miała przede wszystkim uczulić pasażerów na problem.
Czyli kary grożą jedynie za plecak, który wymiarami przekracza ustawowe normy. Nie ma znaczenia, czy - wbrew ostrzeżeniom - jest on na plecach, spoczywa na siedzeniu, czy między nogami na podłodze. Kontrolerzy biletów stosowne mandaty za ponadgabarytowe plecaki nakładali na długo przed tym, nim ZDiTM zamówił kolorowe nalepki. Równie niezrozumiałe wydają się te z symbolem butelki.
Nakładanie mandatu za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym leży w gestii straży miejskiej i policji. W 2008 r. nie odnotowaliśmy tego typu zdarzeń - mówi I. Starosta. Nie wzywaliśmy policji do pasażerów spożywających alkohol w autobusie czy tramwaju.
Podobno zdarza się to młodym osobom, ale po interwencji kierowców czy motorniczych grzecznie opuszczają one pojazd. Inne odczucia mają osoby korzystające z autobusów czy tramwajów. By dostrzec pasażerów pijących alkohol w czasie jazdy, nie trzeba wcale wybierać linii w kierunku Skolwina, Gocławia, Podjuch czy os. Kasztanowego. Takie obrazki są niemal codziennością w centrum miasta. ZDiTM najwyraźniej ich nie dostrzega. Woli jednak kolorowe naklejki niż zwalczanie problemu. W latach 2006-2007 zamówił ich 9 tys. sztuk. Ponad 2300 zalega jeszcze w magazynach. Ale grunt to dobre samopoczucie, bo przecież coś się robi...

Opracowanie: "Tomasz TOKARZEWSKI", "Kurier Szczeciński", 20 sierpnia 2008 roku

* * *

80 lat komunikacji autobusowej w Szczecinie

W najbliższy weekend szczecinianie będą mogli uczestniczyć w obchodach 80-lecia komunikacji autobusowej w Szczecinie. Z tej okazji przygotowano wiele atrakcji.
Mieszkańcy Szczecina będą mogli zobaczyć między innymi zlot zabytkowych autobusów, a także VII Ogólnopolski Zjazd Stowarzyszeń Miłośników Komunikacji Miejskiej.
Część otwarta dla szerokiej publiczności odbędzie się w sobotę, kiedy to o godz. 11:00 rozpocznie się dzień otwarty Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie (ul. Niemierzyńska 18a) i wystawa historycznych autobusów, a także wystawa fotografii obrazujących kolejne etapy życia komunikacji autobusowej.
Z dawnej zajezdni tramwajowej Niemierzyn wyruszy ogólnodostępna parada autobusowa, która przez centrum miasta i Wały Chrobrego, gdzie odbędzie się 15-minutowy postój (tzw. fotostop), zawiezie uczestników imprezy na teren Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica”, gdzie odbędzie się dzień otwarty zajezdni oraz wystawa współczesnego taboru autobusowego.
Impreza zakończy się o godzinie 15:00. Dojazd oraz powrót z imprezy będzie możliwy dzięki uruchomionym w tym dniu przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego specjalnym bezpłatnym liniom autobusowym o numerach 800, 801, 802, 803 i 804, kursującym z różnych miejsc Szczecina i Polic na ulicę Niemierzyńską (szczegółowe rozkłady jazdy podano w dalszej części wiadomości). Po zakończeniu imprezy, te same bezpłatne autobusy rozwiozą uczestników imprezy z zajezdni przy ul. Klonowica po Szczecinie i Policach.
Udział we wszystkich punktach programu, w tym przejazd liniami specjalnymi 800-804, zwiedzanie wystaw oraz przejazd w paradzie autobusowej, jest bezpłatny.
Organizatorami obchodów 80-lecia komunikacji autobusowej w Szczecinie są: Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej, Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie oraz Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" Sp. z o.o.
Program imprezy ba sobotę 23.08.08.:
10:30 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 800 (Solaris Urbino 18 z SPA „Klonowica”) z przystanku Zawadzkiego (przystanki na trasie: Zawadzkiego kościół 10:32, Wernyhory 10:35, Osiedle Kaliny 10:40, Osiedle Przyjaźni 10:43, Turzyn dworzec 10:46, Plac Kościuszki 10:48, Niepodległości 10:52, Plac Rodła 10:54, Zajezdnia Niemierzyn),
10:30 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 801 (Volvo B10MA z SPA „Dąbie”) z przystanku Osiedle Słoneczne (przystanki na trasie: Sanktuarium 10:33, Emilii Gierczak 10:40, Zajezdnia Niemierzyn),
10:35 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 802 (Ikarus 280 z SPA „Dąbie”) z przystanku Osiedle Bukowe (przystanki na trasie: Jasna osiedle 10:40, Zdroje krzyżówka 10:44, Zajezdnia Niemierzyn),
10:30 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 803 (MAN NG313 z SPPK Police) z przystanku Police Osiedle Chemik (przystanki na trasie: Police Piłsudskiego rondo 10:33, Komuny Paryskiej 10:52, Sczanieckiej 10:55, Zajezdnia Niemierzyn),
10:25 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 804 (MAN SG313 z SPPK Police) z przystanku Police Rynek (przystanki na trasie: Police Mścięcino krzyżówka 10:29, Bandurskiego 10:46, Warszewo kościół 10:51, Duńska 10:54, Zajezdnia Niemierzyn),
ok. 11:00 przyjazd autobusów bezpłatnych linii specjalnych 800 – 804 na przystanek Zajezdnia Niemierzyn,
11:00 – 12:30 Dzień otwarty Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie (ul. Niemierzyńska 18a) i wystawa historycznych autobusów,
Autobusy biorące udział w wystawie taboru:
San H-100 ze Szczecina, San H-100 z Warszawy, Jelcz MEX 272 z Warszawy, Jelcz 043 ze Szczecina, Jelcz 043 z Bydgoszczy, Jelcz 043 z Poznania z przyczepą Jelcz P01,
12:35 – 13:45 Ogólnodostępny autobusowy przejazd paradny z Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnia Sztuki w Szczecinie przez centrum miasta (w godz. 13:00 – 13:15 wspólny fotostop na „górnym tarasie” Wałów Chrobrego) do zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (po zakończeniu przejazdu autobusy historyczne od razu wracają do Muzeum Techniki i Komunikacji),
autobusy biorące udział w przejeździe paradnym:
San H-100 z Warszawy, Jelcz MEX 272 z Warszawy, Jelcz 043 ze Szczecina, Jelcz 043 z Bydgoszczy, Jelcz 043 z Poznania z przyczepą Jelcz P01, Ikarus 280 z SPA „Dąbie”, MAN SG313 z SPPK Police, Solaris Urbino 18 z SPA „Klonowica”,
trasa autobusowego przejazdu paradnego:
Muzeum Techniki i Komunikacji – Niemierzyńska – Krasińskiego – al. Wyzwolenia – rondo Giedroycia – Piotra Skargi – al. Wojska Polskiego – pl. Zwycięstwa – pl. Brama Portowa – Wyszyńskiego – Most Długi – Energetyków – Gdańska (nawrót pod Estakadą Pomorską) – Trasa Zamkowa – Jana z Kolna – Admiralska – Wały Chrobrego (fotostop) – Komandorska – Jana z Kolna – Trasa Zamkowa – pl. Żołnierza Polskiego – al. Jana Pawła II – pl. Grunwaldzki – al. Piłsudskiego – pl. Sprzymierzonych – al. Wojska Polskiego – Unii Lubelskiej – Klonowica – SPA „Klonowica”
13:45 – 15:00 Dzień otwarty Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica” (ul. Klonowica 5) i wystawa współczesnego taboru autobusowego,
autobusy biorące udział w wystawie taboru:
SPA „Klonowica”: Solaris Urbino 18, MAN NG272, Volvo B10MA, Volvo B10L-SN12, MAN NL223, MAN NL262, Jelcz 120M, Autosan H6,
SPA „Dąbie”: Volvo B10MA, Ikarus 280, Jelcz M11,
SPPK Police: MAN NG313, MAN SG313, MAN NL313 (15 m),
15:00 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 800 (Solaris Urbino 18 z SPA „Klonowica”) z zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (przystanki na trasie: Zawadzkiego, Zajezdnia Niemierzyn, Kołłątaja, Plac Rodła LOT, Niepodległości, Krzywoustego, 26 Kwietnia, Osiedle Przyjaźni, Derdowskiego, Wernyhory, Klonowica MZK),
15:00 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 801 (Volvo B10MA z SPA „Dąbie”) z zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (przystanki na trasie: Traugutta, Plac Rodła LOT, Basen Górniczy, Emilii Gierczak, Wiosenna, Osiedle Słoneczne),
15:00 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 802 (Ikarus 280 z SPA „Dąbie”) z zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (przystanki na trasie: Traugutta, Plac Rodła LOT, Basen Górniczy, Zdroje krzyżówka, Jasna osiedle, Osiedle Bukowe),
15:00 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 803 (MAN NG313 z SPPK Police) z zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (przystanki na trasie: Zawadzkiego, Zajezdnia Niemierzyn, Kołłątaja, Sczanieckiej, Komuny Paryskiej, Police Mścięcino krzyżówka, Police Piłsudskiego rondo, Police Osiedle Chemik),
15:00 odjazd autobusu bezpłatnej linii specjalnej 804 (MAN SG313 z SPPK Police) z zajezdni autobusowej SPA „Klonowica” (przystanki na trasie: Zawadzkiego, Zajezdnia Niemierzyn, Duńska, Warszewo kościół, Bandurskiego, Komuny Paryskiej, Police Mścięcino krzyżówka, Police Rynek).

Opracowanie: "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 18 sierpnia 2008 roku

* * *

Zmarł organizator strajku w 1988 roku

Zmarł Mieczysław Lisowski, który w 1988 roku zorganizował strajk w szczecińskim Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej.
Oprócz pracowników WPKM-u w proteście brali udział portowcy. Mieczysław Lisowski był żołnierzem Armii Krajowej i kurierem. Kolportował podziemne pismo Robotnik. Mimo, że w czasie strajków w 1988 roku miał już 69 lat i był na emeryturze, to własnie on zorganizował strajk w WPKM. Wydawał także podziemne pismo Termit. Piotr Jania, członek Komitetu Strajkowego w Porcie Szczecińskim uważa, że Mieczysław Lisowski był jedną z największych osobowości tamtych czasów.
Mieczysław Lisowski był także kurierem w czasach podziemnej Solidarności. Woził dokumenty, ulotki i pieniądze przeznaczone na działalność związkową. Od wielu lat ciężko chorował.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 13 sierpnia 2008 roku

* * *

Utrudnienia komunikacyjne na Pomorzanach dłużej

Tramwaje linii 3 i 6 nadal nie mogą jeździć przez ulicę Kolumba.
Przed tygodniem awaria wodociągowa spowodowała podmycie torowiska i ze względów bezpieczeństwa tramwaje wycofano. Prowadząca roboty w tym rejonie miasta Hydrobudowa złożyła wniosek o wydłużenie terminu zakończenia prac - mówi Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Dostaliśmy informację, że prace zostają przedłużone do dnia 25 sierpnia.
Tramwaje linii 3 od Lasku Arkońskiego jeżdżą tylko do Bramy Portowej i są zawracane przez Wyszyńskiego i Dworcową. Linię 6 zupełnie zawieszono. Na Pomorzany kursują autobusy - przypomina dyżurny Zarządu Dróg.
W wykopie oprócz awarii wodociągowej utkwiła głowica. Nie jest jednak pewne, czy uda się ją wyciągnąć i termin 25 sierpnia będzie dotrzymany. Niestety kierownik budowy odmówił udzielenia jakichkolwiek informacji w tej sprawie.

Opracowanie: "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 13 sierpnia 2008 roku

* * *

Będzie podwyżka kar za jazdę na gapę

Za kilka dni drastycznie wzrosną kary za jazdę bez biletu. Na przykład, zamiast zapłacić 77 złotych u kontrolera, trzeba będzie wysupłać 169 złotych.
Opłaty dodatkowe za jazdę na gapę podniosła Rada Miasta. Zaczną obowiązywać od 18 sierpnia (poniedziałek). Tym, którzy wsiadając do tramwaju, czy autobusu nie mają zwyczaju kasować biletu, nowe przepisy dadzą mocno po kieszeni.
Chcemy, żeby ci, którzy dziś biletów nie kasują, zaczęli w końcu płacić za przejazdy - tłumaczy Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Chcemy walczyć z przekonaniem niektórych pasażerów, że nawet jak raz na kilka miesięcy zapłacą karę 77 zł, to i tak im się opłaci jeździć bez biletu. Przy nowych stawkach, to się nie będzie opłacało.
Do poniedziałku gapowicz zapłaci u kontrolera lub w terminie do 7 dni „tylko” 77 złotych lub 110 złotych po upływie tygodnia. Od poniedziałku stawki będą wynosiły odpowiednio 169 zł i 242 zł.
Zawsze kasuję bilety, bo uważam, że jazda bez biletu to zwykła kradzież - komentuje Paweł Tychlik, pasażer. Ale tak duża podwyżka kar to szok. Myślę, że szczególnie uczciwi ludzie będą się musieli bardzo pilnować, żeby przypadkiem nie zapomnieć skorzystać z kasownika.
Przy nowych stawkach liczba gapowiczów na pewno spadnie - przekonuje Irena Starosta. Na razie trudno przewidywać o ile. Będziemy mogli to powiedzieć najwcześniej jesienią. Średnio w miesiącu ujawniamy od 4,5 do 6 tys. pasażerów bez biletu.
ZDiTM i tak łapie dziś mniej gapowiczów niż jeszcze kilka lat temu. To m. in. efekt współpracy z Krajowym Rejestrem Długów. To baza, do której ZDiTM dopisuje pasażerów mających dług za brak biletów większy niż 200 złotych. Obecność w KRD może się skończyć dla gapowicza tym, że nie dostanie kredytu, nie kupi nic na raty. Nowe stawki kar oznaczają, że do KRD będzie można trafić już po niezapłaceniu jednej kary, a nie jak dotychczas dwóch.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 12 sierpnia 2008 roku

* * *

Pod sąd za bazgroły

Policjanci z Polic zatrzymali dwóch osiemnastolatków, którzy zabazgrali farbą ogrodzenia i wiaty przystankowe. Za zniszczenie mienia wandalom grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
W nocy z soboty na niedzielę policyjny patrol zauważył dwóch młodych mężczyzn, którzy na widok mundurowych gwałtownie zmienili kierunek marszu - informuje st. sierż. Jolanta Szalińska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Policach. Jeden z oddalających się mężczyzn rzucił na trawnik swój plecak.
Funkcjonariusze postanowili ich sprawdzić. W trakcie legitymowania obaj mężczyźni trzymali ręce w kieszeniach i byli wyraźnie poddenerwowani. Okazało się, że mają wymazane farbą dłonie. W porzuconym plecaku znajdował się natomiast sprzęt do malowania graffiti. Obaj zostali zatrzymani. Miłośnikami mazania po murach okazali się dwaj osiemnastolatkowie z podpolickiej miejscowości. Byli nietrzeźwi - mieli po prawie 1 promil alkoholu w organizmie.
Przyznali się do wykonywania napisów na kilku ogrodzeniach i wiacie przystankowej w Policach - informuje Jolanta Szalińska. Za uszkodzenie mienia grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.


Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 11 sierpnia 2008 roku

* * *

Polowanie na staruszków - biegiem do kasownika

„Bilet należy skasować niezwłocznie po wejściu do pojazdu" - tak mówią przepisy, których muszą przestrzegać pasażerowie autobusów i tramwajów. Nikt jednak nie wie, ile trwa „niezwłocznie", więc kontrolerzy biletów blokują kasowniki według własnego uznania. Przekonało się o tym ostatnio starsze małżeństwo.
Jak co dzień, wsiedliśmy z żoną do autobusu linii 61 na przystanku „Plac Zwycięstwa". Żona wracała z zabiegów rehabilitacyjnych, jechaliśmy w kierunku Dworca Głównego PKP - pan Ryszard do dziś nie wierzy w to, co się stało, choć od tego czasu minął ponad tydzień. Po kilku zabiegach w ciągu dnia żona odczuwa nasilenie bólu w leczonych stawach. Zatem po wejściu do autobusu najpierw pomogłem jej usiąść. Pasażer sam jest zwolniony z opłat za przejazdy, miał więc do skasowania tylko jeden bilet. Zamiar mu się nie udał, bo kasowniki okazały się zablokowane, a kontrolerzy rozpoczęli już sprawdzanie biletów.
Pewnie nikogo nie zdziwię, pisząc, co było dalej: był to popis grubiaństwa, chamstwa i braku wyrozumiałości dla ludzi starszych - mówi pan Ryszard. Panowie nie zdobyli się na zrozumienie faktu, że „niezwłoczne skasowanie biletu" oznacza dla nas skasowanie biletu po tym, jak pomogę usadowić na fotelu chorą żonę...
Mimo próśb i wielokrotnych tłumaczeń ze strony pasażerów, kontrolerzy pozostali nieugięci. Pani Genowefa otrzymała mandat, co dla starszej, uczciwej osoby było dodatkowym upokorzeniem. Dopiero po interwencji „Kuriera" sprawę udało się pozytywnie załatwić.
Biorąc pod uwagę przeprowadzoną analizę zapisów komputera zainstalowanego w pojeździe oraz wiek pasażerów, wezwanie do zapłaty zostało anulowane - informuje Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Jak ustalił „Kurier", kontrolerzy mogli postąpić inaczej. Kasowniki zablokowali 16 sekund po zamknięciu drzwi pojazdu. Nie musieli się tak spieszyć. Tym bardziej że mieli świadomość, iż starsi potrzebują znacznie więcej czasu niż młodsi pasażerowie. Kontroli dokonywał jednak młody i niedoświadczony zespół, złożony z osób zatrudnionych na umowę-zlecenie.
W związku z tym nie można ich ukarać ani wyciągać żadnych konsekwencji. Byłoby to możliwe jedynie wobec osób zatrudnionych na etacie. Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja się więcej nie powtórzy. I choć małżeństwo kary płacić nie musi, złe wspomnienia pozostaną...

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 8 sierpnia 2008 roku

* * *

Rozbój w autobusie

Szczecińscy policjanci zatrzymali nietrzeźwego mężczyznę, który w autobusie komunikacji miejskiej dokonał rozboju. Za ten czyn grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.
25-letni Paweł S. około godziny 1.15 wracał do domu nocnym autobusem. Podszedł do niego nietrzeźwy mężczyzna i zażądał odtwarzacza przenośnego. Gdy Paweł S. odmówił, zaczął go szarpać oraz grozić. W pewnym momencie wyrwał mu słuchawki od odtwarzacza. 25-latek wykorzystując chwilę nieuwagi sprawcy rozboju podbiegł do kierowcy autobusu aby ten wezwał pomoc.
Kierowca widząc samochód ochrony zatrzymał się i poprosił ochroniarzy o pomoc. Ci ujęli mężczyznę i przekazali przybyłym na miejsce policjantom.
Sprawca to 18-letni Pascal Sz. Został doprowadzony na komisariat. Badanie alkotestem wykazało, że ma ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna noc spędził w izbie wytrzeźwień.
Po wytrzeźwieniu zostanie mu przedstawiony zarzut rozboju za co grozi kara pozbawienia wolności do 12 lat.

Opracowanie: "AKTUALNOŚCI", "Głos Szczeciński", 8 sierpnia 2008 roku

* * *

Awaria przekierowała tramwaje

Sącząca się z uszkodzonego wodociągu woda podmyła tory na ul. Kolumba. Likwidowanie uszkodzeń może potrwać do 15 sierpnia.
Rano na ul. Kolumba został wstrzymany ruch tramwajów linii nr 3 (jeździła do Potulickiej) i 6 (robiła pętlę przez Dworcową i Bramę Portową).
Prawdopodobnie nawet do 15 sierpnia pasażerowie muszą zmienić swoje przyzwyczajenia, bo od jutra "trójka" będzie kursowała na trasie: Las Arkoński - Brama Portowa - Wyszyńskiego - Dworcowa - Brama Portowa - Las Arkoński, a linia nr 6 zostaje na czas remontu zawieszona.
Na trasie od Ludowej do Pomorzan będzie kursowała zastępcza komunikacja autobusowa - wyjaśnia Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Awaria przypadkowego uszkodzenia wodociągu przez Hydrobudowę. Firma buduje w Kolumba kanalizację w ramach programu "Poprawa jakości wody w Szczecinie".
Jak dowiedzieliśmy się w Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji, podczas przygotowywania wykopu dla wykonania przecisku pod jezdnią, budowlańcy uszkodzili przyłącze wodociągowe. Wyciekająca z instalacji woda podmyła torowisko.
Rano przedstawiciele ZDiTM, Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego i Hydrobudowy przeprowadzili oględziny miejsca zapadnięcia. Podjęto decyzję o błyskawicznym rozpoczęciu prac i przywrócenie ruchu tramwajowego w tym rejonie.
Trzeba wymienić przyłącze na nowe, tego uszkodzonego naprawić się nie da - powiedział wczoraj po południu - Marek Świercz z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Te prace wykonujemy my, do wieczora powinniśmy puścić wodę.
Za wymianę zniszczonego fragmentu wodociągu również zapłaci Hydrobudowa.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 6 sierpnia 2008 roku

* * *

Dom bez sieci

Mieszkańcy budynku w al. Wyzwolenia 101 nieco odetchnęli. Wprawdzie pod ich oknami wciąż przejeżdżają hałasujące tramwaje, ale ściany już nie drżą, bo odczepiono od nich sieć trakcyjną. O problemie „Kurier" pisat dwukrotnie w czerwcu.
Szczecińskie MZK obiecato wtedy, że do końca lipca sieć zostanie przewieszona na słup, który stanie przyjezdni. I stowa dotrzymało. Z naszych informacji wyni¬ka, że druty odczepiono od ściany pechowego domu w nocy z 23 na 24 lipca.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 6 sierpnia 2008 roku

* * *

Koniec sporu w MZK

Skończył się trwający ponad 8 miesięcy spór zbiorowy w MZK. Porozumienie podpisano w miniony czwartek, ale dopiero po paru dniach strony wydały oficjalny komunikat. Pod dokumentem, gwarantującym wzrost płac i nakładów na inwestycje w firmie, podpisał się dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak i przedstawiciele sześciu związków zawodowych. Załoga dostała projekt przekształcenia obecnego zakładu budżetowego miasta w spółkę.
Decyzję o zakończeniu sporu strony podjęły po ustaleniach z 24 czerwca i po podjęciu 28 lipca przez Radę Miasta uchwały w sprawie zmian w tegorocznym budżecie Szczecina. Dotyczą one także MZK. Firma otrzyma między innymi 3 mln zł z przeznaczeniem na poprawę bieżącej sytuacji finansowej oraz na podwyżki dla pracowników. Wprowadzono też dotacje celowe: 6,8 mln zł na modernizację torów, sieci energetycznej i zaplecza technicznego, 1 mln zł na zakup kół do tramwajów, 1,8 mln na modernizację infrastruktury oraz 11,5 mln na spłatę rat za 32 używane tatry z Niemiec.
Płaca zasadnicza wzrasta o 100 zł brutto od 1 sierpnia - zapewnia Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. Ponadto dotychczasowa premia regulaminowa, w wysokości 92 zł, zostaje włączona do płacy zasadniczej.
W firmie ruszy też system premii motywacyjnej i zaczną się rozmowy o przekształceniu zakładu w spółkę. Przedstawiciele związków zawodowych i pracowników otrzymali opracowanie dotyczące planowanych zmian.
Zarówno związkowcy jak i reprezentanci pracowników zaakceptowali konieczność przekształceń - zapewnia Sebastian Wypych z Biura Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego. Zdecydowali o podjęciu rozmów w tym zakresie. Porozumienie, dotyczące restrukturyzacji i gwarancji pracowniczych, ma być zawarte do 31 sierpnia 2008 r.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 6 sierpnia 2008 roku

* * *

Uwaga gapowicze! Kary wzrosną ponad dwukrotnie

Od 18 sierpnia nie będzie się opłacało jeździć bez biletu. Za jego brak zapłacimy aż 242 zł.
Kara za jazdę bez biletu zapłacona u kontrolera bądź w terminie do 7 dni wzrośnie z 77 zł do 169 zł. Natomiast po 7 dniach trzeba będzie zapłacić aż 242 zł, wcześniej 110 zł.
Zmiany w cenniku nie będą wyrozumiałe dla zapominalskich. Wcześniej jeśli ktoś nie miał przy sobie dokumentów poświadczających o uprawnieniach do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu musiał udowodnić, że go posiada a wtedy do zapłaty miał tylko 10 proc. kary
. Teraz będzie musiał zapłacić 154 zł bądź 220 zł (po 7 dniach).
Za złamanie przepisów dotyczących przewozu rzeczy i zwierząt oraz za brak biletu za nie trzeba będzie płacić 69 zł lub 99 zł. Poprzednio było to odpowiednio – 28 zł i 44 zł.
Natomiast kara za zatrzymanie lub zmianę trasy autobusu bądź tramwaju bez uzasadnionej przyczyny wzrośnie z 330 zł do 484 zł.
Zmiany opłat uchwaliła Rada Miasta Szczecina 16 czerwca.

Opracowanie: "Tomek Kuczyński", "Moje Miasto", 5 sierpnia 2008 roku

* * *

Przystanek przy poczcie wypięknieje po wakacjach

Skwer przy przystankach autobusowych przy Nabrzeżu Wieleckim. Z jednej strony jezdnia i tory tramwajowe, z drugiej historyczny budynek poczty.
Zieleń na skwerze zaniedbana, płot pamiętający lepsze czasy. Obok pomalowane sprayem rozkłady jazdy.
Codziennie rano wsiadam tu do autobusu i jadę do pracy - mówi Andrzej Fertko, który dojeżdża do pracy do Szczecina ze Stargardu. Nie jest to najpiękniejsze miejsce, ale ja się już przyzwyczaiłem.
To bardzo stary budynek
Mini skwer znajduje się nad Odrą, tuż przy budynku starej poczty nr 2. Na wysuszonej murawie połacie spłowiałej trawy, rachityczne krzaki i na wpół uschnięte drzewko. Pośród nich kilka wielkich reklam, które dominują i częściowo zasłaniają zabytkowe mury.
Budynek poczty wzniesiony został w stylu neogotyckim z czerwonej cegły. W części przy skwerze, gdzie dawniej mieścił się główny wjazd dla zaprzęgów końskich, byle jak zamurowana brama. Tam, gdzie tynk odpadła, zachlapano miejsce nową warstwą.
Gmach był budowany etapami w latach 1872-1905 według projektu Carla Schwatlo. W latach 1994-1995 na powrót pokazano herby miast Pomeranii, które po wojnie zasłonięto podwieszanym sufitem. Wypiaskowano też cała elewację. Tylko strona przy Odrze, została tylko częściowo odrestaurowana.
To będzie nowe miejsce
Na przełomie sierpnia i września rozpoczynamy prace, które mają to miejsce całkowicie zmienić - mówi Artur Szyszko kierownik działu zarządzania nieruchomościami Poczty. Będzie na nowo zagospodarowane tak, jak zrobiliśmy to przy budynku przy al. Niepodległości.
Na początku pod okiem konserwatora zabytków zostaną uzupełnione braki w elewacji. Szczególnie w miejscu starej bramy dla zaprzęgów poczty. Później do prac według projektu Anny Chrost przystąpi centrum Ogrodnicze Zdroje "Przytulna". To ta firma zaprojektowała zieleń przy al. Niepodległości.
Tylko tablice pozostaną
Tablice informacyjne pozostaną, ale tylko one - tłumaczy Artur Szyszko. Zniknie całkowicie płot, przybędzie wiele nowych krzewów i drzew. Zieleń tak zaprojektowano, by wyeksponować piękno starych murów.
Staramy się zmieniać otoczenie na bardziej przyjazne ludziom, czekającym na tramwaj lub autobus - mówi Eugenia Bragin, rzecznik prasowy Poczty. Dobieramy więc projekty tak, by zieleń była integralną częścią elewacji.

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 5 sierpnia 2008 roku

* * *

Jak pomóc autobusom?

Rozmowa z Kazimierzem Trzcińskim, prezesem Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Kurier: - Został pan powołany na stanowisko prezesa firmy, którą w 1997 r. pan stworzył. I opuścił w 2002 r. dla pracy w szczecińskim magistracie. Wtedy SPPK było w dobrej kondycji. Jak pan dziś ocenia sytuację firmy?
Kazimierz Trzciński: - Nie ma co ukrywać, że jest ona bardzo zła, wręcz fatalna. Firma jest zadłużona, ma problemy z bieżącymi płatnościami. Pracownicy są niezadowoleni, groziła im obniżka płac i chcieli strajkować. Z kolei podmioty, które z SPPK współpracują, coraz bardziej stanowczo zaczynają się domagać należnych im pieniędzy.
Wsiada więc pan na tonący okręt. Jest pan samobójcą?
K.T.: - Na pewno nie. Uważam, że SPPK nie musi upaść, firma może nadal działać. Potrzebne są jednak konkretne i szybkie działania, które - mam nadzieję - uda mi się przeprowadzić.
To znaczy, że ma pan pomysł?
K.T.: - Pomysłów mam kilka, trzeba je będzie realizować równolegle. Podstawowa działalność SPPK to przewozy na liniach szczecińsko-polickich. Kontrakt obowiązywać ma jeszcze przez 8 lat. Stawki, jakie otrzymujemy za każdy wozokilometr nie dają szans przetrwania na rynku. Dlatego chcę renegocjować tę umowę z władzami Szczecina, by opłatę, jaką otrzymujemy, urealnić. Przyjrzę się też kosztom działalności, prawdopodobnie nie obejdzie się bez restrukturyzacji zatrudnienia. Ale na pewno nie będzie masowych zwolnień. O szczegółach chcę w najbliższych dniach porozmawiać osobiście z załogą. Duży problem to także raty leasingowe, które pochłaniają spore kwoty. Dlatego zaproponuję właścicielom spółki (gminom Police i Szczecin - przyp. ToT) jej dokapitalizowanie. Jeśli te środki otrzymamy, przeznaczymy je na spłatę zobowiązań inwestycyjnych. Zamierzam też rozmawiać z firmami leasingowymi. Jeśli uda się zmienić wysokość rat lub spłacić pojazdy wcześniej, spółka powinna odzyskać płynność finansową i zacząć normalnie funkcjonować.
Dziękujemy za rozmowę.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 4 sierpnia 2008 roku

* * *

Zmarł motorniczy, który w upał zasłabł w pracy

Szczecińscy motorniczy są wstrząśnięci śmiercią kolegi, który zasłabł podczas pracy w upalny czwartek, a w niedzielę zmarł w szpitalu. Zwracają uwagę na warunki pracy w tramwajach: - Zimą ziąb, latem pot leje się z nas ciurkiem.
"...Zmarł mój kolega, który był motorniczym na zajezdni Pogodno. Zasłabł w kabinie tramwaju, gdyż było upalnie, nie mógł otworzyć sobie drzwi, a klimatyzacja była niesprawna. Motorniczy doznał udaru i wylewu, po czym po kilku dniach zmarł w szpitalu. Może ktoś w MZK się obudzi w końcu...." napisał forumowicz Ktos2 na szczecińskim forum gazety.pl
52-letni motorniczy w ubiegły czwartek przyszedł na popołudniową zmianę. Tego dnia według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Szczecinie było 28,9 stopni. Źle poczuł się po trzech godzinach pracy, gdy prowadził tramwaj linii 12. Jechał z pasażerami z ronda Giedroycia w kierunku Dworca Niebuszewo. Powiadomił dyspozytora. Ten wezwał pogotowie. Karetka odwiozła mężczyznę do szpitala wojskowego. Zmarł w niedzielę. Co było przyczyną? Szpital nie informuje.
O śmierci kolegi pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego dowiedzieli się wczoraj, gdy przyszli do firmy. Zbulwersowani komentowali, że coraz trudniej przetrwać coraz silniejsze upały.
Barbara Rozalik z Międzyzakładowego NSZZ Pracowników MZK, także motornicza: Ludzie skarżą się, że ciężko im w upały, bo w wielu wozach klimatyzacja nie działa. W niektórych nie można nawet otworzyć drzwi, bo wtedy zasłaniają część lusterka - mówi. Ja na szczęście pracuję tylko rano. Jak już jest gorąco, przecieram się mokrym ręcznikiem. Gorzej mają ci z popołudniówek.
Krzysztof Kalinowski, motorniczy z 29-letnim stażem: - Szok - mówi. To był taki mocny facet. Ale kto jest mocny w taką duchotę. W upały przy naszym stanowisku potrafi być z ok. 50 stopni. Na końcowych przystankach polewamy się wodą. W trakcie jazdy blokujemy połówkę drzwi. Wieje, więc później przewiani chorują. Szefowie obiecują nam, że do października więcej wozów ma mieć klimatyzację. Coś zaczęło się poprawiać. Montują więcej klimatyzatorów niż kiedyś - przyznaje inna motornicza.
Na ponad 200 wozów jakaś jedna czwarta już ma klimatyzację - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Sukcesywnie przy remontach montujemy ją lub wymieniamy starą źle działającą na nową. Do października wprowadzimy do ruchu kolejne 32 tatry z klimatyzacją.
Na zamontowanie klimatyzacji od razu we wszystkich tramwajach nie ma pieniędzy (potrzeba 3 mln zł).
Dyrektor Wawrzyniak też przeczytał posta na forum gazeta.pl. Uważa, że wiązanie tej śmierci bezpośrednio z warunkami pracy jest nadużyciem. Wiem, że ludzie są wstrząśnięci śmiercią kolegi i to zrozumiałe. Ale mam duże wątpliwości, by przyczyną była pogoda czy klimatyzacja. Raczej stan zdrowia.
Podobnego zdania jest kierownik Zajezdni Pogodno Ryszard Tamm, bezpośredni przełożony zmarłego: - Wiązanie śmierci kolegi z brakiem klimatyzacji jest co najmniej niestosowne. Nasz kolega miał problem zdrowotny. Trafił do szpitala i już tam czuł się dobrze. Rozmawiałem z nim. Planował powrót do pracy. Też to przeżywam, ale nie można puścić emocji zbyt daleko.
Polskie przepisy niewiele mówią o pracy w wysokich temperaturach. Nakazują jedynie dostarczać pracownikom zimną wodę. I z tego MZK się wywiązuje.

Opracowanie: "Monika Adamowska", "Gazeta Wyborcza", 4 sierpnia 2008 roku

* * *

Nowy prezes SPPK spotka się ze związkowcami

Kazimierz Trzciński, nowy prezes Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego rozpoczyna dziś pracę. Rada Nadzorcza spółki powołała go na stanowisko w piątek, odwołując najpierw Andrzeja Markowskiego.
Jako powody odwołania podano konflikt z załogą oraz niewłaściwe relacje z przedstawicielami Szczecina. Dziś Trzciński spotka się z kierownictwem firmy i ze związkami zawodowymi. W środę będzie rozmawiał z załogą. Przed nowym prezesem sporo problemów do rozwiązania m.in. wysokość dopłat do tak zwanego wozokilometra. Zdaniem załogi i poprzedniego prezesa, stawki są zbyt niskie.
Według poprzedniego prezesa Andrzeja Markowskiego, realny koszt wozokilometra to 5,12 zł, a miasto płaci 4,34 zł.
Kazimierz Trzciński, był już prezesem SPPK do listopada 2002 roku, gdy objął fotel wiceprezydenta Szczecina. Ostatnio był wiceprezesem Infraparku Police.

Opracowanie: "Lidia Krawczuk-Janicka ", "Polskie Radio Szczecin", 4 sierpnia 2008 roku

* * *

Spór zbiorowy w MZK zakończony

Porozumienie w tej sprawie podpisano już 31 lipca, jednak dopiero dziś poinformowało o tym biuro prasowe szczecińskiego Urzędu Miasta.
Strony zdecydowały się zakończyć spór zbiorowy m.in. po podjęciu przez radę miasta uchwały w sprawie zmian w budżecie na 2008 rok. Miasto zarezerwowało 3 miliony złotych na dopłaty do "wozokilometra" dla MZK. Pieniądze będą wydane na poprawę bieżącej sytuacji finansowej firmy oraz na podwyżki dla pracowników.
Na dotacje celowe MZK otrzyma ponad 21 milionów złotych. Jedna trzecia tej kwoty zostanie przeznaczona na modernizację torów, sieci energetycznej i zaplecza technicznego. Resztę pochłonie przede wszystkim spłata kontraktu na zakup 32 używanych tramwajów z Niemiec.
Dyrektor MZK zadeklarował też wzrost stawki płacy zasadniczej o 100 zł brutto dla każdego pracownika od 1 sierpnia 2008.

Opracowanie: "Konrad Wojtyła", "Polskie Radio Szczecin", 4 sierpnia 2008 roku

* * *

Prezes SPPK odwołany

Z funkcji prezesa Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego został dziś odwołany Andrzej Markowski.
Na funkcję prezesa powołano dotychczasowego wiceprezesa Infraparku Police Kazimierza Trzcińskiego. Będzie on prezesem SPPK drugi raz.
Nieoficjalny powód odwołania Andrzeja Markowskiego to konflikt z załogą. Z powodu kłopotów finansowych pracownicy nie dostali nagród, dodatków stażowych i premii.

Opracowanie: "aktualności", "Głos Szczeciński", 1 sierpnia 2008 roku

* * *

Prasa informuje - lipiec

* * *

Związkowcy skarżą prezesa SPPK do prokuratury

Złożymy w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez prezesa - zapowiadają związkowcy z "Solidarności".
Według nich, działania obecnego zarządu doprowadziły Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne na skraj bankructwa. - Nie ma porozumienia między prezesem, a związkami zawodowymi - przyznaje burmistrz Polic, Władysław Diakun.
Prezes jest arogancki i butny, a podczas spotkania w ubiegły piątek, kiedy została ogłoszona decyzja o zmniejszeniu pensji, emocje ludzi sięgnęły zenitu - mówi Bogdan Leśniewski, przewodniczącego zakładowej Solidarności. Dobrze, że prezes panował nad sobą, bo gdyby był bardziej agresywny, to prawdopodobnie mógłby być mały lincz.
Prezes Andrzej Markowski odpiera zarzuty i przypomina sytuację, kiedy związkowcy walczyli w szczecińskim magistracie o podwyżki, a nie interesowała ich sytuacja firmy. Związkowcy domagają się odwołania prezesa. Udziałowcami SPPK jest gmina miasto Szczecin i gmina Police.

Opracowanie: "Andrzej Kutys", "Polskie Radio Szczecin", 30 lipca 2008 roku

* * *

Czy pojadą autobusy SPPK?

Burmistrz Polic i prezydent Szczecina są za tym, by Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne istniało. Zadeklarowali dokapitalizowanie spółki. Konflikt między pracownikami i prezesem został załagodzony. Podróżni nie powinni mieć dzisiaj problemów z dojazdem autobusami SPPK.
Jesteśmy za tym, by spółka nadal istniała, chcemy zwiększyć jej kapitał - zapewniał wczoraj burmistrz Polic Władysław Diakun zaraz po spotkaniu z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem. Ale to nie są sprawy, które można załatwić od ręki, wymagają pewnych procedur, czasu. Będę przekonywał pracowników spółki, by zachowali spokój.
Andrzej Markowski prezes SPPK poinformował nas wczoraj, że udało się przesunąć spłatę należności wobec kredytodawców i firm leasingowych. Dzięki temu wygospodarował pieniądze dla pracowników za wysługę lat. Na premię jednak nadal nie mam - przyznał prezes.
Remigiusz Falicki, szef Solidarności 80 tłumaczył, że im te pieniądze się należą. Wysługa lat dotyczy osób starszych, młodzi nic nie dostaną - mówił szef związku. Będą rzucać pracę, a to jeszcze gorzej dla firmy.
Burmistrz był dobrej myśli. Dzisiaj okaże się, czy miał rację.

Opracowanie: "pit", "Głos Szczeciński", 30 lipca 2008 roku

* * *

W środę strajk włoski w autobusach

Prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego wstrzymał premie dla pracowników. Ci zagrozili urlopami na żądanie i strajkiem włoskim. Dziś możemy mieć kłopoty z dojazdem do pracy
Chodzi o linie obsługujące trasy: Police - pl. Rodła (101 i 107), Police - Głębokie (103 i 106), Police - Gocław (102), Police - Warszewo (63) i policką 111.
Strajk włoski ma polegać na pozostawaniu w bazie lub zjeżdżaniu z trasy z powodu najdrobniejszej nawet usterki w autobusie. Próbkę takiego protestu pasażerowie odczuli w piątek - wtedy z tras zjechało 13 autobusów, pięciu kierowców poprosiło o jednodniowy urlop.
SPPK ma kłopoty finansowe. Strata za pierwsze półrocze tego roku sięga dwóch milionów złotych i z każdym miesiącem wzrasta o prawie 400 tys. zł. Koszt naszego wozokilometra wynosi 5,12 zł, a od miasta dostajemy 4,34 zł. Na każdym kilometrze tracimy prawie 80 gr - wylicza Andrzej Markowski, prezes SPPK. Jedyne wyjście z tego problemu to aneksowanie umowy na usługi, jaką mamy podpisaną ze Szczecinem. Szczecin jednak nie zamierza zmieniać umowy, bo nie można zmieniać warunków, jeśli umowa jest efektem przetargu, a zmiany byłyby niekorzystne dla zamawiającego.
Budżet spółki obciążają kredyty zaciągnięte na nowe autobusy, wysokie ceny paliw i koszty zatrudnienia. Na początku lipca główny dostawca paliwa zażądał zaległych pieniędzy. Zagroził wstrzymaniem dostaw. Prezes postanowił poszukać ich w pensjach. Zdecydował, że za lipiec pracownicy nie dostaną premii regulaminowej oraz dodatku stażowego.
Ludzi to oburzyło. Dla niektórych oznacza to mniejszą pensję nawet o 1100 zł - mówi Bogdan Leśniewski, szef zakładowej Solidarności.
Dlatego w piątek załoga zaprotestowała. W poniedziałek prezes zmienił decyzję. Pracownicy mieliby być pozbawieni jedynie premii (ok. 500-700 zł). To nie uspokoiło ludzi.
Jeśli nic się nie zmieni, to środę powtórzy się sytuacja z piątku - mówi Leśniewski i dodaje: Z tym prezesem nie da się wybrnąć z kryzysu, w jaki popadła spółka.
Jak się dowiedzieliśmy, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotowuje zastępcze autobusy.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 29 lipca 2008 roku

* * *

Nowa zajezdnia autobusowa najpóźniej za cztery lata

Miasto chce połączyć spółki autobusowe i zbudować dla nich potężne zaplecze na Basenie Górniczym. Dzięki temu w centrum ma ubyć samochodów.
Rok 2011 lub 2012. Kierowcy, którzy jadą w stronę osiedla Słonecznego, na wysokości Basenu Górniczego, po prawej stronie mijają olbrzymi parking i nowoczesną zajezdnię autobusową.
To bardzo dobre rozwiązanie - uważa Włodzimierz Sołtysiak prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". To lokalizacja w połowie drogi między istniejącymi zajezdniami. Wyjazdy i zjazdy do zajezdni byłyby bardziej ekonomiczne.
Marzenie? Niekoniecznie. Miasto po wakacjach zleci wykonanie studium budowy nowej zajezdni autobusowej lekkiej konstrukcji, która pomieści dobytek Szczecińskich Przedsiębiorstw Autobusowych "Dąbie" i "Klonowica". To oznacza przymiarki do połączenia spółek w jeden twór.
Kiedy w 1999 roku powołaliśmy spółki stwierdziliśmy, ze małe będzie się lepiej reformowało - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. To, co spółki mogły w tym kierunku zrobić, już się stało. Teraz widać, że obie ciążą ku sobie, choćby przez wspólne zakupy paliwa, części i kupowanie podobnego typu autobusów.
Zdaniem miasta nieopłacalne jest modernizowanie zajezdni w Dąbiu i przy ul. Klonowica. Lepszym wyjściem ma być postawienie nowego i nowoczesnego obiektu. Takie zdanie podziela szef spółki z Dąbia.
Obie zajezdnie wymagają dziś ogromnych pieniędzy na utrzymanie - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak. Nie mówiąc o ich modernizacji, która może być zbliżona kosztem do budowy nowoczesnej zajezdni. Nowa zajezdnia potem będzie tańsza w utrzymaniu ze względu na mniejsze wydatki na ciepło, prąd i wodę.
Niewykluczone, że na budowę hali mogłaby być przeznaczona część pieniędzy z działek, które obecnie firmy zajmują. Inne rozwiązanie to takie, że ktoś, kto kupi jeden z terenów, musiałby w ramach rozliczenia postawić zajezdnię na warunkach wskazanych przez miasto i autobusiarzy.
Nie będzie zwolnień kierowców, bo ci są potrzebni. W administracji też takich ruchów nie planujemy, bo ta jest już w obu firmach maksymalnie okrojona - uspokaja przedstawiciel miasta.
To nie koniec planów. Obok zajezdni ma powstać olbrzymi parking dla samochodów. Miasto zmierza do tego, że w tym miejscu kierowcy będą się przesiadali do autobusów i tramwajów, by dojechać do centrum Szczecina.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 29 lipca 2008 roku

* * *

Beztroska na torach

Na przeszło godzinę mercedes ustawiony na torach tuż przy Dworcu Głównym PKP zablokował przejazd tramwajom. Kierowca był zdziwiony zamieszaniem, jakie wywołał. Inny samochód osobowy stanął tak niefortunnie, że kilkadziesiąt minut nie kursowały "ósemki". Auta tarasujące tory to nierzadki widok w Szczecinie. W miesiącu notuje się dwa-trzy podobne przypadki.
W tej statystyce nie ma kilkuminutowych wstrzymań ruchu spowodowanych przeszkodą na czterech kółkach stojącą na szynach - mówi Tomasz Piórkowski, dyspozytor centrali ruchu Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Pasażerowie zaczynają odczuwać niedogodności, gdy pojazd jest na torach co najmniej 10 minut.
Najczęściej zmotoryzowani zostawiają swoje wehikuły na torowisku przy ulicach Dworcowej, Kolumba i Kwiatowej.
Wiele sygnałów mamy z ul. Ludowej, tuż przy stoczni - podkreśla nadkom. Grzegorz Sudakow, naczelnik szczecińskiej drogówki. Wbrew pozorom, kierowcy rzadko parkują bezpośrednio na torach. Częściej zatrzymują się zbyt blisko torowiska. Nie biorą pod uwagę, że tramwaje to pojazdy o dość dużych gabarytach.
Ostatnie zgłoszenie o nieprzepisowym postoju na szynach odnotowano 10 bm. Jak kierowcy tłumaczą swą bezmyślność? Zwykle, iż nie wiedzieli, że stoją zbyt blisko torów. Na kpinę zakrawają wyjaśnienia mężczyzny, który nieświadomy wywołanego zamieszania mówił, że był pewny, iż torami przy dworcu nie kursuje żaden miejski tabor.
Takie postępowanie beztroskiego kierowcy to za każdym razem ogromny kłopot. Zanim przyjedzie holownik, który odstawi auto na parking strzeżony, mija 30-45 minut. W miarę możliwości policja stara się przepchnąć przeszkodę tak, aby tramwaje mogły przejechać. Koszty całej operacji pokrywa kierowca.
Już na początku płaci około 500 zł: holowanie plus doba na parkingu kosztują 200 zł, do tego należy dodać 300-złotowy mandat i jeden punkt karny. Ta suma oczywiście wzrasta, jeśli pojazd stoi na parkingu dłużej niż dobę.

Opracowanie: "chor", "Kurier Szczeciński", 28 lipca 2008 roku

* * *

Niespodziewany protest kierowców!

Kierowcy ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego zaczęli dziś w południe zjeżdżać z trasy. W ten sposób protestują przeciwko obcięciu im pensji.
Kierowcy autobusów dowiedzieli się, że nie dostaną premii i dodatku za wysługę lat za lipiec. W niektórych przypadkach oznacza to mniejsze pensje nawet o tysiąc zł. Problemy z komunikacją mogą wystąpić m.in. na linii 101, 102, 63, czy 107. O g.13 ma się odbyć spotkanie w tej sprawie u burmistrza Polic.

Opracowanie: "wydarzenia", "Kurier Szczeciński", 25 lipca 2008 roku

* * *

Wpadł pod tramwaj i stracił stopę

Stoją tramwaje w centrum miasta. W al. Wyzwolenia przy przejściu podziemnym tramwaj obciął stopę mężczyźnie.
To wstępne ustalenia, bo do wypadku doszło ok. godz. 17.30. Policję na miejsce wezwali przechodnie, którzy zobaczyli lezącego mężczyznę. Początkowo podejrzewano, że być może stopa utknęła mu w torowisku, a później się przewrócił.
Pogotowie zabrało rannego natychmiast do szpitala. Wszystko wskazuje na to, że mężczyźnie po nodze przejechał tramwaj. Okoliczności zdarzenia nie są znane. Nie wiadomo również jaki tramwaj brał udział w wypadku. Dlatego został zatrzymany ruch pojazdów szynowych i ruszyła autobusowa komunikacja zastępcza.
Szukamy tego tramwaju - usłyszeliśmy od dyżurnego Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ok. godz. 17.55.

Opracowanie: "mago", "Kurier Szczeciński", 24 lipca 2008 roku

* * *

Na przystanek z lupą

Gdy chcę się dowiedzieć, o której godzinie odjeżdża tramwaj lub autobus, na większości szczecińskich przystanków napotykam przeszkodę - kosze na śmieci, które ktoś, zupełnie bez logiki, umieścił tuż pod tabliczkami z rozkładami jazdy - skarży się nasz Czytelnik.
Nie dość, że muszę wyciągać okulary, bo odległość od cyferek jest przez śmietniki mocno ograniczona, to jeszcze muszę wdychać smród papierosowych petów, bowiem na szczycie koszy są popielniczki. Wielokrotnie ubrudziłem ubranie - by dojrzeć godzinę odjazdu tramwaju, musiałem oprzeć się o brudny pojemnik.
Pan Stanisław dużo porusza się po mieście, zawsze korzysta z komunikacji miejskiej i postuluje, by kosze przestawić: - Rozkłady jazdy umieszczone są po dwóch stronach słupów, niekiedy z trzech stron - zawsze pozostaje więc jedno miejsce bez tabliczek i tam należy przytwierdzić pojemniki na odpadki. Prawda, że proste! I jakie wygodne dla pasażerów.

Opracowanie: "kel", "Kurier Szczeciński", 23 lipca 2008 roku

* * *

MZK będzie spółką

Miejski Zakład Komunikacji ma zostać przekształcony w spółkę prawa handlowego.
W magistracie i w MZK trwają przygotowania do przekształcenia firmy. Urzędnicy twierdzą, że w spółkach lepiej są wykorzystywane pieniądze podatników, tak jest miedzy innymi w autobusowych.
Dla porównania w MZK pracowników biurowych jest 17 procent, a w autobusowych 10. Pracownicy boją się na ten temat wypowiadać, wielu z nich nie widzi różnicy między MZK jako zakładem budżetowym, a spółką.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 17 lipca 2008 roku

* * *

Cztery na metropolię - bezwzględna matematyka

Pasażerowie szczecińskich autobusów skarżą się na kierowców, którzy nie włączają latem klimatyzacji. Tymczasem winni najczęściej nie są kierowcy, lecz... matematyka.
W niektórych okresach korzystanie ze szczecińskiej komunikacji miejskiej jest bardziej uciążliwe niż zwykle. Jest tak na przykład latem, w czasie upałów. Notorycznie zdarza się, że autobusy posiadające urządzenia klimatyzacyjne nie korzystają z nich, mając jednocześnie pozamykane szczelnie okna i wywietrzniki - twierdzi radny Jędrzej Wijas.
Podróż w takich warunkach jest koszmarem. Biorąc pod uwagę europejskie ambicje miasta, oszczędzanie na klimatyzacji wystawia nas na pośmiewisko. Okazuje się jednak, że najczęściej brak klimatyzacji w autobusie nie jest spowodowany tym, że kierowca jej nie włączył, lecz tym, że takich urządzeń w autobusie nie ma. A pasażerowie nie powinni obwiniać siedzącego za kółkiem, lecz matematykę. Dokładniej - rachunek prawdopodobieństwa. Bo autobusów na liniach jest około dwustu. A klimatyzowanych...
Tylko cztery autobusy komunikacji miejskiej wyposażone są w klimatyzację - informuję wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski. Według zapewnień Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie", które ekspediuje powyższe autobusy, klimatyzacja jest sprawna i włączana przez kierowców przy wysokich temperaturach powietrza.
Dla oblewających się potem pasażerów to jednak niewielka pociecha. Zwłaszcza na tych liniach, na których spotkanie autobusu wyposażonego w klimatyzację jest mniej więcej równie prawdopodobne jak trafienie szóstki w totka.

Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 16 lipca 2008 roku

* * *

Będzie rondo na ulicy Ku Słońcu

W końcu koszmarne skrzyżowanie u zbiegu ul. Ku Słońcu i Sikorskiego zostanie przebudowane.
foto: Janusz Światowy
foto: Janusz Światowy
Od lutego będzie tam ruch okrężny. Czas najwyższy! - cieszą się kierowcy.
Dziś sytuacja na skrzyżowaniu jest dziwaczna: poważnie obciążona ruchem droga krajowa nr 10 biegnąca od strony al. Piastów do granicy jest podporządkowana wobec miejskiej ulicy Sikorskiego.
To nietypowe skrzyżowanie - wyjaśnia nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji. Delikatnie mówiąc, to ono od strony inżynierskiej od samego początku jest zepsute.
Skrzyżowanie jest nieczytelne dla kierowców. Lista drogowych nieporozumień w tym miejscu jest długa: pierwszeństwo przebiega tak, jak wiedzie linia tramwajowa, a nie "krajówka", do tego kolejowe wiadukty ograniczają widoczność, nawierzchnia wykonana jest z kostki kamiennej, na którą wpadają rozpędzone auta od strony Cmentarza Centralnego i centrum. W kostkę wbudowane są jeszcze tory tramwajowe.
Kiedy popada, tu jest bardzo ślisko - skarży się Wiktor Janik, kierowca. Tu już kilka razy na zakrętach auta wywracały się na dach. Najgorszy jest skręt w lewo od ul. Sikorskiego w górę ulicy Ku Słońcu. Nawet nie wiadomo, do którego miejsca na środku skrzyżowania dojechać, żeby zobaczyć, czy z prawej coś nie nadjeżdża, a przy tym nie wymusić pierwszeństwa. Horror!
Na szczęście komunikacyjny koszmar szczecinian, gości zza granicy i kierowców tirów wkrótce się skończy. W tym miejscu powstanie rondo!
Został już wybrany inżynier kontraktu. Jest on potrzebny ze względu na różnorodność branż występujących w projekcie - tłumaczy Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Co jest do zrobienia? Zakres prac obejmuje przebudowę istniejącego układu drogowego z 3-wlotowego skrzyżowania na rondo, usunięcie nawierzchni z kostki i zastąpienie jej asfaltem, przebudowę torów, sieci trakcyjnej, budowę nowych chodników i kanalizacji deszczowej.
Od początku byliśmy za budową ronda - przyznaje Maciej Kordziński. Ono uporządkuje ruch, bo będzie czytelne dla kierowców i wymusi na nich zmniejszenie prędkości. To dobry krok w stronę poprawy bezpieczeństwa w tym miejscu. Dodatkowo rondo powinno rozwiązać problem korków, w których stoją kierowcy jadący do Gumieniec od strony al. Piastów.
To, że skrzyżowanie jest dziś komunikacyjnym niewypałem potwierdza fakt, że przebudowa będzie dofinansowana przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w ramach jej programu likwidacji miejsc niebezpiecznych. KRBRD daje na ten cel 1 mln 175 tys. zł. Całość prac ma kosztować ok. 5,2 mln zł. Do końca sierpnia ma być wybrana firma, która zbuduje rondo. Prace ruszą w połowie września i potrwają pięć miesięcy.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 16 lipca 2008 roku

* * *

Przystanki bez dymu? Być może jesienią

Kolejne polskie miasta wprowadzają zakaz palenia na przystankach. Do Krakowa, Gdańska, Rzeszowa i Torunia kilka dni temu dołączyła Warszawa. Szczecin też może stać się miastem bez zadymionych przystanków. Jest tylko jeden problem - radni nie mogą znaleźć odpowiedzi na pytanie, czym ów przystanek jest. Może uda im się jesienią
Projekt uchwały zakazującej palenia na szczecińskich przystankach komunikacji miejskiej powstał w styczniu 2007 r. Przygotował go Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. W kwietniu trafił do rady miasta. Radni trzykrotnie analizowali treść projektu, ale nie mogąc ustalić, gdzie są granice przystanku i co właściwie przystankiem jest, uchwałę porzucili.
Takich problemów nie mają inne polskie miasta. W Toruniu zakaz palenia na przystankach obowiązuje od 10 lat. Radni ustalili, że przystanek to wiata wraz z obszarem czterech metrów kwadratowych wokół niej. Jeżeli na przystanku wiaty nie ma, a stoi jedynie słup, to palić nie wolno w odległości do dwóch metrów w każdą stronę od słupa.
W Krakowie od lutego z papierosów trzeba zrezygnować nie tylko na przystankach, ale też w niektórych parkach. Tam władze wyznaczyły miejsca, gdzie można palić, ustawiły ławki i popielniczki.
Ludzie się przyzwyczaili - zapewnia Marek Anioł z krakowskiej straży miejskiej. Nie od razu było tak pięknie. Nie wszyscy o zakazie wiedzieli, nie wszyscy chcieli się stosować. Na początku tylko pouczaliśmy. Z czasem większość krakowian zrozumiała, że na przystankach się nie pali. Dalej karzemy mandatami, ale już coraz rzadziej.
Kraków nie miał problemu z ustaleniem, czym jest przystanek. Posłużyli się kodeksem ruchu drogowego. Krakowianie już wiedzą, że jeżeli jest zatoka, to zakaz obowiązuje od jej początku do końca. Jeżeli wiata, to pod jej dachem. Gdy na przystanku stoi jedynie słup z rozkładem, to nie wolno palić w odległości 15 m na boki od słupa i pięciu metrów od krawężnika.
W Warszawie zakaz palenia ma obowiązywać od września. Jego łamanie będzie zagrożone karą do 500 zł. Palić nie będzie można pod wiatami przystanków i na miejskich placach zabaw. Nie przeszło natomiast wprowadzenie podobnego zakazu w parkach, bo radni stołeczni nie wiedzieli, jak... zdefiniować park.
Dla szczecińskich radnych pojęcie przystanku nie było tak oczywiste. Tłumaczyli też, że skoro Sejm ma przyjąć ustawę zakazującą palenia na przystankach, to nie ma potrzeby ustalania jej prawem lokalnym. Sejm jak do tej pory ustawy nie przyjął, a na szczecińskich przystankach ludzie nadal, chcąc nie chcąc, czekają na autobus czy tramwaj w oparach papierosowego dymu.
Przewodniczący rady miasta Bazyli Baran zapewnia, że planuje do tematu powrócić.
Chcę przedstawić sprawę na październikowej sesji - mówi. Nie chodzi tylko o to, że niepalący czują się poszkodowani wdychając smród papierosowego dymu. Problemem jest też zaśmiecanie miasta niedopałkami i pustymi paczkami po papierosach. Dlatego będę wnioskował nie tylko o zakaz palenia na przystankach, ale także w innych miejscach publicznych.
Co o przystankach wolnych od dymu sądzą inni radni? Wszyscy zapytani przez nas deklarowali, że są za.
Jeżeli ktoś chce się truć, to proszę bardzo - mówi Leszek Duklanowski (PiS). Ale dlaczego ktoś, kto nie pali, musi to wdychać? A co to jest za problem ustalić, czym jest przystanek? Jak się chce, to można dojść do porozumienia i przyjąć jakąś definicję.
Jędrzej Wijas (SLD) zapewnia, że mimo tego, że sam pali, uchwałę poprze.
Trudno nam było poprzednio podjąć decyzję, bo projekt ZDiTM nie precyzował pojęcia przystanek- mówi. Może teraz skorzystamy z doświadczeń innych miast.
Paweł Bartnik (PO) również jest palaczem. Jednak uważa, że skoro nie można palić na peronach i ludzie sobie z tym radzą, to pogodzą się też z zakazem na przystankach.
Można by nawet wydzielić gdzieś za przystankiem miejsce do palenia - proponuje. W takiej odległości, żeby nikomu nie przeszkadzać.
Jest więc szansa, że Szczecin stanie się kolejnym w Polsce miastem z wolnymi od rakotwórczego dymu przystankami. Pytanie tylko kiedy?
Komentarz
Jako umiarkowany palacz gorąco namawiam radnych do uchwalenia zakazu palenia na przystankach. Zresztą nie tylko tam. Jestem za zakazem palenia we wszystkich miejscach publicznych. Bo to nie tylko kwestia dymu, ale też petów, które teraz walają się dosłownie wszędzie. Wojciech Jachim

Opracowanie: "Anna Łukaszuk, kul", "Gazeta Wyborcza", 15 lipca 2008 roku

* * *

Skrócenie trasy "jedenastki"

Po kłopotach kierowców, związanych z podmyciem nawierzchni ul. Szymanowskiego i Łady w Szczecinie pojawiły się kolejne. Dziś rano (15.bm.) Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie podjął decyzję o skróceniu trasy tramwaju linii 11.
Do odwołania tramwaje linii nr 11 kursować będzie na trasie Pomorzany – Stocznia Szczecińska - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. W związku z prowadzonymi pracami na wysokości ul. Ludowej i padającym deszczem podmyte zostało torowisko. Kursowanie tramwaju w takiej sytuacji może grozić kolizją bądź wypadkiem, stąd decyzja o zmianie trasy.
Na odcinku Stocznia Szczecińska-Ludowa pasażerowie mogą korzystac z linii 6.

Opracowanie: "Wydarzenia", "Kurier Szczeciński", 15 lipca 2008 roku

* * *

Masz części do "ogórka"?

Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie kupiło stary autobus, ale brakuje do niego części zamiennych.
Autobus legenda, który od '58 roku był produkowany w wielu wersjach jako Jelcz, a przedtem Skoda, jest jednym z zabytków muzeum. Mógłby wozić ludzi, ale ma jeden szkopuł - mówi restaurator autobusu Jacek Noceń.
Ten szkopuł to tuleje cylindrowe z silników produkowanych jeszcze przed wojną. Bez nich nie ma szans na ratunek dla "ogórka". Ważne żeby pochodziły od Liaza, Skody lub Karosy. Pracujące w nich silniki używane były w śmieciarkach, polewaczkach lub ciężarówkach. Na boku bloku silnika widniał odlany znak firmowy Skody - dodaje Noceń.
W tej chwili autobus jest już odmalowany i ma nowe fotele. W przyszłości będzie woził pasażerów po szczecińskich trasach turystycznych.

Opracowanie: "Grzegorz Kaźmierczak ", "Polskie Radio Szczecin", 13 lipca 2008 roku

* * *

Kontroler i wysokie kary - bat na gapowiczów

Dwudziestu dodatkowych kontrolerów zacznie sprawdzać w tym roku bilety w szczecińskich autobusach i tramwajach. Lada tydzień podrożeją też mandaty. Wszystko, aby odstraszyć potencjalnych gapowiczów.
Uchwała Rady Miasta, która wprowadza wysokie kary za jazdę bez biletu, wejdzie w życie w ciągu kilku tygodni, czeka wciąż na opublikowanie. Szczecińskie kary mają być jednymi z najwyższych w Polsce. Za jazdę bez ważnego biletu we Wrocławiu zapłacimy 100 zł, w Warszawie -150 zł, w Poznaniu - 200 zł, a w Szczecinie - aż 242 zł, zamiast dotychczasowych 110 zł! Podróż bez dokumentu uprawniającego do ulgi będzie kosztowała 220 zł, a bez biletu „bagażowego" - 99 zł.
Gapowiczów odstraszyć ma także większa liczba kontrolerów. W Szczecinie będzie ich w sumie 73. Wymagania, jakie muszą spełniać kandydaci do tej pracy, to niekaralność, co najmniej średnie wykształcenie i wysoka odporność na stres. Kontroler zatrudniony na podstawie umowy o pracę może liczyć na wynagrodzenie około 2400 zł brutto.
Nie mogę dokładnie określić, kiedy nabór się skończy. Zainteresowanie nie jest duże, wciąż czekamy na chętnych - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów w ZDiTM. W zeszłym roku zatrudniliśmy 10 nowych osób, z czego po okresie próbnym zostało 7.
Szczecińscy kontrolerzy dziennie nakładają na gapowiczów nawet 150 mandatów.
* * *
Szkoda, że Szczecin będzie mógł się poszczycić jednymi z najwyższych kar za jazdę na gapę spośród miast polskich, a nie najwygodniejszą, najpunktualniejszą i najbardziej niezawodną komunikacją miejską.

Opracowanie: "AZ", "Kurier Szczeciński", 11 lipca 2008 roku

* * *

Więcej pieniędzy na komunikację

28 milionów złotych więcej niż pierwotnie planowano przeznaczy Szczecin na komunikację miejską. Zmodernizowane mają być torowiska, sieć i tramwaje, będą także nowe wozy.
Łącznie na komunikację miejską w tym roku Szczecin wyda blisko 50 milionów złotych.
Na modernizację torów w tym roku miasto przeznaczy o blisko 9,5 miliona więcej niż planowano (łącznie 16 000 000). Pieniądze te pozwolą na wyremontowanie torowisk oraz sieci, podstacji a także peronów przystankowych na odcinku od Placu Kościuszki do Pętli na ulicy Kwiatowej. Sama pętla też zostanie zmodernizowana.
Prace ruszą we wrześniu i potrwają do końca roku – informuje Sebastian Wypych z miejskiego magistratu. W tym czasie komunikacja tramwajowa na tym odcinku będzie zawieszona.
Nowe tory to mniejsze koszty napraw tramwajów. Na zużyte koła tramwajowe MZK w tym roku wyda dodatkowy 1 mln zł. Remonty torowisk pozwolą na wprowadzenie na trasy tramwajów niskopodłogowych.
Jeszcze w tym roku miasto ogłosi przetarg na zakup 6 wozów – mówi Wypych. Pierwotnie zakup 20 sztuk miał być finansowany ze środków unijnych, ale ponieważ przedłużają się nabory na środki unijne, prezydent miasta zdecydował, że niskopodłogowe tramwaje, w mniejszej ilości, zostaną kupione z budżetu miasta. Przetarg ma zostać ogłoszony jeszcze w 2008 roku, a tramwaje pojawią się w Szczecinie w 2010 roku.
Dzięki zmianom budżetowym miasto spłaci w tym roku niemieckie tramwaje Tatra zakupione od BVG. Łączna kwota transakcji to blisko 13 600 000 zł. Pierwotnie płatności były rozłożone do 2014 roku.
Dzięki wcześniejszej spłacie Szczecin zaoszczędzi na odsetkach około 400 tys. euro – mówi Sebastian Wypych. Wszystkie zakupione tramwaje pojawią się w mieście do września.
Spłata zobowiązań wobec niemieckiej firmy BVG, a także przekazanie do MZK dodatkowych 3 290 000 zł na spłatę dalszych wierzytelności pozwoli na przekształcenie zakładu w spółkę prawa handlowego w sposób spokojny i ewolucyjny, tak by MZK działało jako, nowoczesna firma, zgodnie z obowiązującymi standardami na rynku.

Opracowanie: "aktualności", "Moje Miasto", 11 lipca 2008 roku

* * *

Tramwajowy komfort

Długie, ciche, wygodne i z niską podłogą - tramwaje, jakie wożą pasażerów w innych polskich miastach, mogą się wreszcie pojawić także w Szczecinie. Przetarg na ich zakup ma być rozpisany we wrześniu. Pod warunkiem, że na sesji 28 bm. szczecińscy radni dokonają odpowiednich zmian w budżecie miasta.
Władze Szczecina podjęły decyzję o zakupie pierwszych nowoczesnych tramwajów niskopodłogowych. Ma to być sześć wieloczłonowych pojazdów o długości 28-32 m - mówi jeden z inicjatorów pomysłu, radny Marek Goc (PO), wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i Finansów. Jeśli do końca roku przetarg zostanie rozstrzygnięty, to po 15-18 miesiącach szczecinianie będą wreszcie podróżować komfortowo.
Na początek nowoczesne tramwaje mają być skierowane wyłącznie na linię 8. Jej trasa jest w najlepszym stanie, a odcinki wymagające remontu będą zmodernizowane do czasu dostawy pierwszych nowoczesnych wagonów. Jeśli plany miasta się powiodą, będzie to skok jakościowy i technologiczny. Niska podłoga jest znacznym udogodnieniem, zwłaszcza dla niepełnosprawnych oraz osób starszych, które nie muszą wchodzić do pojazdu po wysokich stopniach. Wiedzą o tym pasażerowie niskopodłogowych autobusów, które 10 lat temu zaczęły kursować między Policami a Szczecinem. Od kilku lat niskopodłogowe autobusy kupują także szczecińskie spółki autobusowe.
Tramwaje mają być nowe. Rozłożona na lata 2009 i 2010 kwota 48 mln zł powinna wystarczyć na zakup bardzo nowoczesnych i wygodnych pojazdów o standardzie europejskim - mówi M. Goc. - Jednocześnie w tym roku, dzięki poprawce budżetowej 6,8 mln zł, do ruchu takich pojazdów zostanie przystosowane torowisko miedzy pl. Kościuszki a Gumieńcami.
To pierwszy od wielu lat zaplanowany przez miasto remont torowiska i sieci na odcinku prawie 3,5 km. Jest też szansa, by w przyszłym roku wykonać drobne remonty poprawiające stan torowiska między pl. Kościuszki, a Basenem Górniczym.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 11 lipca 2008 roku

* * *

Reklamy nie znikają

Od 1 stycznia ze szczecińskich autobusów miały zniknąć reklamy. Pasażerowie wielokrotnie się skarżyli na półmrok panujący we wnętrzu pojazdów. Zdarza się, że jadący nie wiedzą nawet, na jakim przystanku się znajdują. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego obiecał poprawę. Nie pierwszy raz się jednak okazało, że są to nic nie warte obietnice.
Czytelnicy "Kuriera" skarżą się na reklamy od lat. Sytuacji nie poprawiły nawet półprzeźroczyste folie, bo patrzenie przez nie powoduje ból oczu. ZDiTM obiecał kilka miesięcy temu, że z początkiem 2007 r. reklamy znikną z autobusów i tramwajów. Zmieniło się niewiele.
Spółki autobusowe podpisały aneksy do umów. Na ich podstawie 10 proc. autobusów, będących na liniach, może być oklejone reklamami - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
Aneksy podpisano poza ZDiTM. Jak ustalił "Kurier", taki "prezent" pasażerom zrobił były już prezydent Marian Jurczyk. Jego podpis sprawił, że przynajmniej do końca maja na części autobusów nadal reklamy będą ograniczać widoczność.
Z propozycją wystąpiliśmy we wrześniu - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Pismo skierowaliśmy do prezydenta miasta, bo umowę na wykonywanie przewozów mamy podpisaną z gminą, a nie ZDiTM.
Okazuje się, że ZDiTM nie jest w stanie nawet nałożyć kary na przewoźnika, jeśli ten wypuści na trasy więcej niż 10 proc. autobusów oklejonych reklamami. Teoretycznie można taki pojazd wycofać z ruchu i żądać podstawienia w jego miejsce autobusu bez reklam. Powinien to robić od 1 bm, ale tego nie robi! Nie ograniczył też MZK (rozmowy dopiero trwają), więc tramwaje można oklejać do woli. ZDiTM składa za to kolejne obietnice. W kolejnych przetargach ma być zakaz oklejania pojazdów.
Możemy pójść na pewne ustępstwa - zapewnia W. Sołtysiak. Można okleić tylko część szyby albo tylko jeden bok. O całkowitej rezygnacji z reklam nie ma mowy.
Chyba że miasto zacznie wreszcie finansować komunikację. W minionym roku SPAD z samych reklam miał 400 tys. zł. To części zamienne na 2,5-3 miesiąca albo pół nowego autobusu. Kwotę tę spółka zarobiła sama, odciążając budżet miasta. Podobnie robią inne spółki i MZK. ZDiTM nie ma pieniędzy, by więcej płacić za obsługę linii. Nie jest też w stanie wyegzekwować przepisów ani nawet zrealizować własnych obietnic. W całym tym zamieszaniu gdzieś zaginął pasażer, który nadal narzeka na komfort jazdy.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 9 lipca 2008 roku

* * *

Kraksa na ul. Energetyków

Sparaliżowany ruch tramwajowy w kierunku Basenu Górniczego - oto efekt porannej kraksy przy wjeździe do centrum miasta.
Do wypadku doszło około siódmej rano. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca BMW znacznie przekroczył dozwoloną prędkość, co spowodowało utratę panowania nad samochodem. Auto zjechało z jezdni i uderzyło w słup trakcji tramwajowej. Tramwaje jadące w kierunku Basenu Górniczego musiały skrócić swoją trasę. Zawracały ulicą Dworcową. ZDiTM na zamkniętym odcinku zorganizował zastępczą komunikację autobusową. Po około dwóch godzinach i naprawieniu szkód tramwaje wróciły na trasę.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 7 lipca 2008 roku

* * *

Na ul. Niemierzyńskiej przepaliła się sieć tramwajowa

Na ul. Niemierzyńskiej w Szczecinie przepaliły się przewody sieci tramwajowej. Linia 3 została skrócona do Dworca Niebuszewo, odcinek od ronda Giedroycia do Lasku Arkońskiego obsługuje autobus zastępczy.

Opracowanie: "aktualności", "Kurier Szczeciński", 7 lipca 2008 roku

* * *

Wybudują bez dotacji - Szczecin nie odpuszcza inwestycji

Żadna z nowych inwestycji, która miała być przeprowadzona w Szczecinie przy pomocy środków unijnych, nie zostanie w tym roku uruchomiona. Miasto ma też kłopot ze sfinansowaniem budowy hali widowiskowo-sportowej, choć na ten cel pieniądze są już Szczecinowi praktycznie przyznane. Na pocieszenie pozostaje podniesienie ratingu miasta.
Trzeba sobie powiedzieć wprost, na nowe zadania – współfinansowane ze środków pomocowych – Szczecin nie wyda w tym roku ani złotówki - twierdzi Stanisław Lipiński, skarbnik Szczecina. - Wszystko przez przewlekłe procedury. Dopiero teraz pojawiają się niezbędne dokumenty. W tej sytuacji pracujmy nad zmianami w budżecie. Część inwestycji będzie przeniesiona automatycznie na przyszły rok, inne trzeba będzie na nowo zaplanować.
Pierwsza korekta budżetowa - 28 – lipca ma mieć wyłącznie charakter porządkowy. Głębokie zmiany uchwałę budżetową czekają dopiero jesienią. Wiadomo jednak już, że na przykład budowę ronda Dąbska-Chłopska prezydent Krzystek chce przeprowadzić nie czekając na dofinansowanie unijne. Przedsięwzięcie wycenione na 10,5 mln złotych miało być zrealizowane dopiero w 2010 roku, po uzyskaniu pieniędzy pomocowych. Według najnowszych koncepcji, miasto wyda na inwestycje 2 miliony już w tym roku, a kolejne 8,5 mln dołoży w 2009. Przyspieszenie budowy jest – według magistratu – związane z obawami zakorkowania miasta w chwili, gdy ruszy przebudowa ulicy Andrzeja Struga. Nowe rondo ma ulżyć podróżującym.
Dodatkowe pieniądze dostanie także MZK. Ponad 3 mln zł nie są jednak przeznaczone na inwestycje, lecz spłatę części długu, który od lat obciąża komunikacyjną firmę. MZK potrzebuje „wyczyścić” zobowiązania, bo - według koncepcji prezydenta - ma być restrukturyzowane.
Szczecin ma też kłopot ze znacznie większą kwotą, którą już wcześniej udało się zapewnić na budowę hali widowiskowo-sportowej przy ul. Szafera. Według nowych przepisów, do Regionalnego Programu Operacyjnego samodzielnie samorząd województwa może wpisywać inwestycje, których wartość nie przekracza 50 mln euro. Powyżej tej kwoty potrzebna jest notyfikacja Komisji Europejskiej. Szczecińska hala będzie kosztowała dużo więcej niż 50 milionów.
Oczekiwanie na zgodę Brukseli o kolejne miesiące wydłuży rozpoczęcie budowy - uważa skarbnik. - W tej sytuacji bierzemy pod uwagę pozyskanie pieniędzy unijnych na inne zadania, a przeprowadzenie budowy hali ze środków budżetu miasta.
Kłopoty z dofinansowaniem unijnym, zawirowania wokół inwestycji, a nawet gigantyczne odszkodowanie, jakie być może Szczecin będzie musiał zapłacić biznesmenowi z Pyrzyc, nie popsuło wiarygodności kredytowej miasta. Po ostatnim badaniu agencja Fitch Rating podniosła ocenę ratingową z BBB do BBB+. Doceniono efekty trudnych decyzji, jakie towarzyszyły reformie oświaty i sfery opieki społecznej i medycznej - zapewnia skarbnik Lipiński. Analitycy wiedzą, że jeszcze dużo mamy do zrobienia, ale doceniono nasze starania i konsekwencję, z jaką obecny prezydent poprawia stan finansów miasta. Przy podniesieniu ratingu uwzględniono także wizję przekształcania miasta i energię, z jaką miasto stara się pozyskać inwestorów, choć efektów tego jeszcze nie widać.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 6 lipca 2008 roku

* * *

Jest gwarancja na Grzybek

Firma, która zawarła z Carlosem Roiznerem przedwstępną umowę kupna działki po grzybku, przedstawiła miastu gwarancje bankowe.
Gwarancja jest na milion euro - potwierdza wiceprezydent Beniamin Chochulski. Chodzi o jedną z dwóch działek przy Bramie Portowej, które od siedmiu lat posiada Carlos Roizner. Miasto wszczęło już procedurę zmierzającą do odebrania gruntów Hiszpanowi, ale pozew do sądu jeszcze nie trafił. Od dwóch tygodni Roizner umawia się z warszawskim deweloperem, który chce odkupić działkę. Na razie obie strony podpisały jedynie umowę przedwstępną. Jednak w środę warszawska firma spotkała się z władzami Szczecina. Oprócz gwarancji bankowych zadeklarowała poddanie się rygorom finansowych kar w wypadku niedotrzymania któregoś z etapów budowy.
Nasi prawnicy analizują tę propozycję. Do końca tygodnia ma to być jasne - mówi Chochulski.
Co to za firma? Prezydent nazwy nie zdradza. Oficjalnie wiadomo, że deweloper ma holenderskiego udziałowca i to ten udziałowiec jest znany na rynku nieruchomości. Warszawska firma, która jest zainteresowana Szczecinem, za bardzo się nie promuje - nie ma nawet swojej strony w internecie. Wiceprezydent Chochulski tłumaczy, że to spółka celowa, która powstała tylko do realizacji konkretnego projektu.

Opracowanie: "end", "Gazeta Wyborcza", 3 lipca 2008 roku

* * *

Duże zmiany w organizacji ruchu w Szczecinie

Aleja Jana Pawła II prawie jak deptak, czteropasmowa ulica Obrońców Stalingradu, przystanek autobusowy na torach, przebudowane place Zgody i Żołnierza - to najważniejsze zmiany w organizacji ruchu po wybudowaniu Kaskady
Ogromne centrum handlowe Kaskada zajmie kwartał ograniczony ulicami Obrońców Stalingradu, Niepodległości i Wojciecha. Wchłonie też część ul. Kaszubskiej. To wymusza opracowanie nowego układu komunikacyjnego w tym rejonie miasta. Projekt już jest. Na zlecenie firmy ECE, która buduje Kaskadę, przygotowało go szczecińskie Biuro Inżynierskie Damart.
Projekt zmian obejmuje newralgiczne miejsca - pl. Żołnierza, pl. Zgody i Bramę Portową. Zacznijmy od tych największych.
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG, Pl. Żołnierza. Teraz z ulicy Obrońców Stalingradu możemy jedynie wjechać w al. Niepodległości. Po przebudowie pojedziemy także prosto w kierunku Trasy Zamkowej lub skręcimy w al. Wyzwolenia
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG,
Pl. Żołnierza

Pl. Żołnierza z ul. Obrońców Stalingradu
Zasadnicza zmiana dotyczy al. Jana Pawła II na odcinku od pl. Lotników do pl. Żołnierza oraz ul. Obrońców Stalingradu. Obecnie al. Jana Pawła II to jeden z głównych wlotów na pl. Żołnierza, skąd kierowcy kierują się w stronę Trasy Zamkowej lub al. Niepodległości. Po przebudowie wspomniany odcinek zamieni się w wąską uliczkę z miejscami parkingowymi i zamkniętym (!) wylotem na pl. Żołnierza. Kierowcy, którzy wjadą na tę ulicę, będą mogli jedynie skręcić w prawo w ul. Obrońców Stalingradu, kierując się w stronę placu Zgody.
Rośnie znaczenie ul. Obrońców Stalingradu. Dziś to nieco senna, na pewnym odcinku jednokierunkowa, choć szeroka ulica, zastawiona zaparkowanymi samochodami. Po usunięciu parkingów zmieni się w czteropasmową, dwukierunkową jezdnię z sygnalizacjami na skrzyżowaniach, która kończyć się będzie wlotem w pl. Żołnierza. To tędy kierowcy rozjeżdżać się będą w stronę Trasy Zamkowej, Bramy Portowej i pl. Rodła.
Kierowcy, którzy z pl. Lotników będą chcieli dojechać do pl. Żołnierza, pojadą więc tak: skręcą w przebudowaną na jednokierunkową, dwupasmową ul. Kaszubską, po dotarciu do skrzyżowania z Obrońców Stalingradu (stanie tu sygnalizacja) skręcą w lewo i dojadą do pl. Żołnierza.
Pl. Zgody - prawie jak rondo
Po co tak szeroka ul. Obrońców Stalingradu? Inżynierowie ruchu tłumaczą, że przebiegająca wzdłuż przyszłego centrum handlowego ulica stanie się głównym szlakiem komunikacyjnym między pl. Zgody (czyli al. Wojska Polskiego) a al. Niepodległości i pl. Żołnierza.
Dziś większość kierowców jadąc od strony alei Wojska Polskiego w stronę Trasy Zamkowej, przepycha się przez wąską ulicę Jagiellońską i plac Lotników - mówi jeden z inżynierów ruchu. - Szeroka Obrońców Stalingradu i przebudowany pl. Zgody zachęci do zmiany trasy. Dzięki temu ruch na Jagiellońskiej zmniejszy się. To pierwszy etap do tego, by myśleć o zamianie tej ulicy w deptak.
Zasadniczo zmieni się organizacja ruchu na pl. Zgody. Dziś przez jego środek przebiega al. Wojska Polskiego, a pozostałe ulice łączą się z nim jak z rondem. Po przebudowie cały plac będzie miał kształt jajowatego ronda (ale bez ruchu okrężnego) wyposażonego w sygnalizację świetlną. Po środku znajdzie się wyspa wyłączona z ruchu. Wlot i wylot z ul. Obrońców Stalingradu będzie dużo łatwiejszy.
Al. Niepodległości - autobusy na torach
Spore zmiany szykują się też w rejonie al. Niepodległości. To od tej ulicy będziemy wjeżdżać samochodami do Kaskady (wyjazd - od ul. Wojciecha). Dlatego przystanek autobusowy usytuowany przed nieistniejącą już Odrą zostanie przeniesiony na... przystanek tramwajowy przy Bramie Portowej. Na wysokości skrzyżowania z ul. Bogurodzicy autobusy komunikacji miejskiej jadące w stronę prawobrzeża zjadą na torowisko. Dojadą nim do Bramy Portowej, gdzie będzie wspólny tramwajowo-autobusowy przystanek. Odchodząca od al. Niepodległości ul. Bogurodzicy będzie dwukierunkowa.
Start w 2009 r.
Projekt jest w tej chwili konsultowany z policją, Urzędem Miasta i Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego. Nawet jeśli będzie wymagał korekty, to główne opisane przez nas zmiany pozostaną raczej niezmienne.
Jak zapowiada ECE, przebudowa ulic mogłaby się rozpocząć w 2009 r. Kto za to zapłaci? Zgodnie z umową to firma ECE finansuje przygotowanie projektu budowlanego nowych rozwiązań komunikacyjnych, wszelkiego rodzaju niezbędne uzgodnienia - mówi Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta. Samą przebudowę sfinansuje już jednak Szczecin. Jaka to kwota, na razie nie wiadomo.
Plan nowego układu komunikacyjnego sporządzonego na podkładzie ze zdjęć satelitarnych można obejrzeć na stronie www.damart.home.pl/pub/kaskada.kmz (trzeba mieć zainstalowany program Google Earth).

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 3 lipca 2008 roku

* * *

Czy będą dodatkowe pieniądze na MZK?

Jeżeli Rada Miasta podejmie decyzję o przekazaniu dodatkowych pieniędzy na Miejski Zakład Komunikacji to związki zawodowe działające w tej firmie zakończą spór zbiorowy.
Taka deklaracja znalazła się w oświadczeniu dyrekcji firmy i związków zawodowych. Sesję zaplanowano na 28 lipca. Wtedy Rada Miasta miałaby specjalną uchwałą przekazać 2 miliony złotych na pokrycie długów MZK, kolejne 9 milionów na remont torowiska tramwaju numer 8. Na tej linii mają jeździć tramwaje niskopodłogowe, które chce kupić miasto.
Podczas spotkania z władzami Szczecina podjęto decyzję, że 1 stycznia Miejski Zakład Komunikacji będzie spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Związkowcy wyrazili zgodę na przekształcenie. Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz powiedział, że jest to nieuchronne. MZK musi zostać oddłużone przy przekształceniu, a to kolejne 7 milionów, które wpłynie do firmy. Władze Szczecina zadeklarowały, że w przyszłym roku nakłady na komunikację miejską wzrosną o 10 procent.

Opracowanie: " Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 3 lipca 2008 roku

* * *

Pieszo na Wyspę Pucką?

Mieszkańcy Wyspy Puckiej nie mają łatwo. Osoby pozbawione samochodów muszą korzystać z jednej linii autobusowej. Kursuje rzadko, w okresie jesienno-zimowym nawet co 40 min. A może się okazać, że nawet autobus co dwie godziny będzie dla nich tylko marzeniem. Linia 52 jest coraz poważniej zagrożona.
Wszystko przez wiadukt na trasie tej linii. Przejazd pod nim jest mocno utrudniony, bez problemów mieszczą się tam tylko najstarsze jelcze i ikarusy - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie”, które linię obsługuje. - Informowaliśmy o tym Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na początku ub. roku, w tym roku pisma wysłaliśmy znów.
Nic to nie dało. A jelcze i ikarusy wkrótce zostaną wycofane. Najdalej za dwa lata przestaną spełniać wszelkie wymogi, nie przejdą badań technicznych. Nie jest wykluczone, że jeśli trafi się okazja, znacznie szybciej zostaną sprzedane. A to komunikację na Wyspę Pucką stawia pod dużym znakiem zapytania.
Wiemy o tej sprawie, ale tak wiadukt, jak i teren przy ul. Kanał Parnicki od ul. Gdańskiej do posesji nr 5 należy do PKP. Ani ZDiTM, ani miasto nie mogą więc nic zrobić, nie ma mowy o przebudowie wiaduktu lub przejazdu pod nim - tłumaczy Sebastian Wypych z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie.
Wprawdzie miasto rozmawiało z przedstawicielami PKP i stara się o wydzielenie tego terenu, ale dotąd bez efektu. Umowa na obsługę linii 52 jest ważna do końca tego roku.
W przypadku braku odpowiedniego taboru w SPAD powierzymy te zadania innemu przewoźnikowi, który będzie dysponował odpowiednimi autobusami - tłumaczy lakonicznie Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM.
Problem w tym, że ZDiTM zdaje sobie sprawę, iż znalezienie firmy, która za stawkę, jaką otrzymują obecni przewoźnicy, będzie chciała przejąć niedochodową linię, może być trudne. Tym bardziej że tabor, jaki mieści się pod pechowym wiaduktem, wycofywany jest niemal we wszystkich poważniejszych firmach. Może kłopotów by nie było, gdyby możliwością przejęcia terenu wokół wiaduktu ktoś zajął się poważnie kilka lat temu i sprawy pilnował.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 1 lipca 2008 roku

* * *

Prasa informuje - czerwiec

* * *

Prawie dwa i pół miliona euro dla zajezdni

Są pieniądze na zamianę starej zajezdni tramwajowej na Niebuszewie w muzeum. W ministerstwie kultury podpisana została umowa na dofinansowanie projektu.
Są pieniądze na zamianę starej zajezdni tramwajowej na Niebuszewie w muzeum. W ministerstwie kultury podpisana została umowa na dofinansowanie projektu Szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji otrzyma 2,342 tys. euro. To pieniądze ze środków mechanizmu finansowego EOG.
Adaptacja nieczynnej zajezdni tramwajowej przy ul Niemierzyńskiej na muzeum i galerię sztuki to wspólna inicjatywa Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, miasta oraz Muzeum Narodowego w Szczecinie. - Placówka już nawiązała współpracę z podobnymi ośrodkami w Oslo i Stralsundzie - informuje Celina Skrobisz, rzecznik prasowy prezydenta Szczecina.
Za przyznane pieniądze przeprowadzony będzie remont a także przebudowa obiektu. Postawiony też zostanie dodatkowy budynek - na biura i magazyny. Tory zajezdni połączone będą z miejską siecią trakcyjną - dzięki temu zabytkowe wozy będą mogły wyjeżdżać z Muzeum na ulice Szczecina.

Opracowanie: "kov", "Gazeta Wyborcza", 27 czerwca 2008 roku

* * *

Tramwaje w barwach marki Szczecina

Cztery biało-niebiesko-zielone tramwaje z nowym logo miasta pojawią się na ulicach do końca tego roku. W przyszłości będą tak wyglądać wszystkie, a jest ich około 200.
Najdłużej trwa modernizacja wewnętrzna pojazdów – mówi Wiesław Górski z Wydziału Napraw Taboru. – Bo oprócz tego, że tramwaje będą w nowych barwach Szczecina, będą też nowocześniejsze w środku. Będzie system głośnomówiący łączący pasażerów z motorniczym, odporne i eleganckie krzesła, tablice informacyjne, klimatyzacja i specjalny ergonomiczny fotel w kabinie motorniczego. Myślę, że to bardzo pozytywna zmiana pod każdym względem. Kolorystyka jest przyjazna pasażerom, w tramwaju zrobi się jaśniej a podróż stanie się przyjemniejsza.
Za miesiąc w zajezdni przy ulicy Klonowica będzie już można zobaczyć nadwozia tramwajowe w pełni pomalowane.

Opracowanie: "Anna Maciejewska", "Moje Miasto Szczecin", 26 czerwca 2008 roku

* * *

Szczecińskie MZK od stycznia będzie spółką

Zapowiadają się duże zmiany w szczecińskiej komunikacji. Dla pasażerów oznacza to lepsze tramwaje, równiejsze torowiska i podróże na czas.
Miasto ma plany wobec zatrudniającego ponad 700 osób zakładu budżetowego - chce go wzorem swoich przewoźników autobusowych zamienić w spółkę. To prawdziwa rewolucja, o potrzebie której mówiło się od lat.
Idą na swoje
Zmierzamy do tego, żeby MZK od 1 stycznia było spółką, która będzie walczyła o swój byt na zasadach rynkowych - potwierdza Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta.
Przygotowania do powołania spółki już się zaczęły. Wie o nich załoga i związki zawodowe. To jest dobre rozwiązanie, ale musimy znać jego szczegóły, zobaczyć pełną dokumentację - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Na razie znamy zarys planu. Wiedzieliśmy, że nas to czeka, teraz dajemy zielone światło, ale ludziom przekształcającym zakład będziemy patrzeć na ręce. I będziemy bronili praw załogi, żeby pracownicy na tym nie stracili.
Zakładamy przeniesieniu wszystkich składników zakładu budżetowego do spółki w stosunku 1 do 1 - uspokaja Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Nie będzie zmniejszenia zatrudnienia. Pokażemy, że to jest model najbardziej bezpieczny. Zależy nam na zaufaniu i wsparciu pracowników przy przeprowadzaniu zmian.
W tym roku MZK spodziewa się mieć 6,8 mln zł strat. Ten dług miasto będzie musiało spłacić, by powołać spółkę. W tej chwili MZK utrzymuje się z tego co zapłaci mu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego za przejechane kilometry, z dotacji miejskich oraz robót wykonywanych dla miasta za pieniądze z budżetu. Po zmianach, tramwajarze będą zarabiali tylko na tym co "wyjeżdżą".
Pasażerom się spodoba
Zmiany pozwolą nam pokazać siłę MZK - tłumaczy Krystian Wawrzyniak. Spółka prawa handlowego to bardziej elastyczny podmiot.
Elastyczność ma oznaczać zmiany także dla pasażerów. Spółce łatwiej będzie ogłaszać przetargi np. na remonty torowisk, które w Szczecinie są w kiepskim stanie. Do tego będzie mogła kupować w leasingu nowe tramwaje. Dziś tego robić nie może.
Nie będą mogli sobie pozwalać na niewyjeżdżanie na trasy i będą musieli pilnować rozkładów jazdy - przekonuje Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". W spółce trzeba się dobrze rządzić i nie wolno sobie pozwalać na niewykonywanie planów, bo to są pieniądze.
Miejscy przewoźnicy autobusowi "Dąbie" i "Klonowica" na takich zasadach działają od 9 lat kupując od lat nowe i do niedawna używane autobusy za to, co zarobiły. W przypadku autobusów to był strzał w dziesiątkę - tłumaczy miasto. Czas na takie zmiany w MZK.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 26 czerwca 2008 roku

* * *

Odmłodzą tramwaje

Firma "Modertrans" z Poznania zadba o nowoczesny wygląd szczecińskich tramwajów. Pierwszy przetarg MZK musiało unieważnić, bo jedyna złożona oferta była droższa niż możliwości finansowe przewoźnika. Drugie postępowanie udało się jednak rozstrzygnąć.
Zamówiliśmy 2 pudła do wagonów z rodziny 105N, za każde zapłacimy 311 tys. zł brutto - informuje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin.
Dwa trzydziestoletnie wagony są już odstawione i czekają na przebudowę w Wydziale Napraw Taboru przy ul. Klonowica. Otrzymają nie tylko nowoczesne nadwozia, wymieniona będzie w nich cała aparatura i zwiększone bezpieczeństwo. Skład powinien wyjechać na ulice pod koniec roku.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 25 czerwca 2008 roku

* * *

Nie patrz na Szczecin!

Kilka lat „Kurier” toczył batalię o to, by z szyb miejskich autobusów i tramwajów zniknęły reklamy. Przewoźnicy bronili się, bo oklejając pojazdy, zapewniali swym firmom niemały dochód. A pasażerowie narzekali, bo w takich pojazdach czuli się jak w konserwie. Często nie wiedzieli, w jakim są punkcie miasta i jechali dalej niż chcieli.
Udało się osiągnąć kompromis: reklamy zostały, ale jeśli zajmują szyby, to tylko z lewej strony pojazdu. Skarg pasażerów jest mniej, a przewoźnicy też nie narzekają. Tym bardziej zdziwiły szczecinian, którzy od kilku dni mogą jeździć nowymi autobusami, nie reklamowe „zaciemnienia”. Wozy kupiła spółka z ul. Klonowica i zgodnie z życzeniem władz miasta pomalowane zostały w nowe barwy, odpowiadające marce Szczecina.
O kolorystyce można dyskutować - mówią pasażerowie. Ale niech ktoś wytłumaczy, po co na kilku szybach umieszczono nic nieznaczące kleksy, które kompletnie przesłaniają widoczność?
Sens ich naklejania podawało w wątpliwość także kilkoro radnych, którzy przybyli na prezentację nowych pojazdów. Ich zdaniem, ciapy, kleksy czy łaty niczemu nie służą, obniżają za to komfort podróży.
Mamy tego świadomość, było to rozpatrywane przed oznakowaniem pojazdów - zapewnia Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie. Dlatego elementy oznakowania umieszczono tylko na niektórych oknach. Ponadto zajmują stosunkowo mało miejsca i w naszej ocenie nie ograniczają znacząco widoczności.
Inne zdanie mają pasażerowie, ale oni przywykli już, że miasto się z nimi rzadko liczy. Niektórzy twierdzą wręcz, że lepsze były reklamy, bo przynajmniej naklejano je na folii z dziurkami lub półprzeźroczystej. Zaciemniały więc wnętrze, ale przy odrobinie wysiłku można było coś przez nie dojrzeć. Kleksy są kompletnie nieprzejrzyste. Miasto problemu nie dostrzega i nie zamierza z tych ozdobników rezygnować. Wkrótce na ulice wyjadą pierwsze tramwaje, które po modernizacji też mają być w nowych barwach Szczecina. Ich okna oszpecą plamy, które z niczym się nie kojarzą. Złośliwi twierdzą, że zaklejanie szyb to przemyślane działanie. Wszak nowa marka Szczecina określa wizję, jaką miasto ma spełnić dopiero w 2050 r. Do tego czasu lepiej go nie oglądać...

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 23 czerwca 2008 roku

* * *

Warszawy, sokoły, junaki...

Dziś do Szczecina trafią pierwsze zabytkowe pojazdy z unikatowej kolekcji mieszkańca Warszawy Leszka Liszewskiego. Przez ponad 20 lat kolekcjoner zgromadził 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, dwa traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów - w tym kilka przedwojennych. Pojazdy trafią do Muzeum Techniki i Komunikacji Miejskiej.
Zbiór zawiera takie rarytasy, jak promy czołgowe i stare autobusy oraz kilka wojskowych terenówek. W każdym miłośniku motoryzacji największe emocje wzbudzają jednak motocykle - Sokół 200 (drugi istniejący egzemplarz jest w zbiorach Muzeum Techniki w Warszawie) oraz jedyny z oryginalnym przedwojennym malowaniem Sokół 1000. W kolekcji znajdują się także junaki wyprodukowane w Szczecinie. Większość pojazdów jest w idealnym stanie - są odrestaurowane i na chodzie. Zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna Warszawa, garbus czy też sensacyjna, polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, który nigdy nie został wprowadzony do produkcji. Na jego podstawie powstał popularny renault twingo.
Wstępnie kolekcjoner chciał 1,5 mln zł. Miasto wynegocjowało obniżenie ceny do 1,2 mln. Płatność ma być w dwóch ratach.
Tak naprawdę kolekcja jest bezcenna – mówił podczas podpisania umowy L. Liszewski. Zbierałem pojazdy przez ponad 20 lat. Mimo że miałem inne propozycje, to zależało mi, aby zbiory trafiły właśnie do Szczecina. Jestem związany z miastem, mam tu wielu przyjaciół, a pomieszczenia byłej zajezdni doskonale nadają do wystawiania tego typu eksponatów.
Zgodnie z podpisaną umową zakupiona kolekcja 118 pojazdów do szczecińskiego muzeum trafi w dwóch turach - 110 pojazdów sukcesywnie do 30 września 2008, a ostatnie 8 pojazdów do połowy 2009 roku.
Wszystkie eksponaty będzie można zobaczyć dopiero w 2010 roku, po gruntownej przebudowie zajezdni. Wcześniej planuje się pokazanie najważniejszych motocykli w części muzeum przy ul. Lenartowicza.

Opracowanie: "aktualności", "Kurier Szczeciński", 19 czerwca 2008 roku

* * *

Nie ma końca „grzybka"- kolejne rozmowy, nowi inwestorzy

Kolejni inwestorzy trafili wczoraj do szczecińskiego magistratu by rozmawiać o przyszłości terenów przy Bramie Portowej w Szczecinie. Firma CR chce nieruchomości sprzedać, bo nie jest w stanie dotrzymać zobowiązań wobec gminy. Tymczasem urząd miasta wszczął już procedurę odzyskania „grzybka” i sąsiedniego gruntu na drodze sądownej.
Na temat przejęcia dwóch nieruchomości przy Bramie Portowej w Szczecinie: po dawnym „grzybku” i placu przy budynku Poczty Polskiej, spółka CR należąca do Hiszpana Carlosa Roiznera rozmawia od roku. Ostatnio rozmowy nabrały tempa, bo miasto straciło cierpliwość i chce odzyskać teren w centrum Szczecina. Podstawą ma być nie wypełnienie zobowiązania jakie przyjął Roizner tzn. przedstawienia do końca maja 2008 r. gwarancji bankowej na milion euro. Dokument miał potwierdzić zdolność spółki do dokończenia rozgrzebanego przedsięwzięcia w miejsce „grzybka” i rozpoczęcie drugiej inwestycji.
Jak dotąd rozmowy z m.in. amerykańską firmą deweloperską, skandynawską spółką InterIKEA należącą do koncernu IKEA oraz szczecińskimi przedsiębiorcami z Pawłem Golemą na czele nie przyniosły rezultatu. Nieoficjalnie wiadomo, że CR żądał i wciąż żąda za dużo za obie nieruchomości. Przedstawiciele inwestorów twierdzą, że cena jest bardzo wygórowana biorąc pod uwagę tak zaognione relacje z miastem, jak i konieczność pozyskania gwarancji bankowych oraz zapowiadane przez niemal wszystkich zainteresowanych przeprojektowanie budynku planowanego w miejsce „grzybka”. Część inwestorów zapowiada w tym miejscu inne funkcje niż galeria handlowa (InterIKEA mówiła np. o biurowcu). Inni twierdzą, że obecny projekt nie daje szans na sprzedaż powierzchni handlowej, bo jest jej po prostu zbyt mało.
Obok odbywanych regularnie rozmów z potencjalnymi nabywcami ziemi od spółki CR, przedstawiciele prezydenta Krzystka uruchomili procedurę mającą doprowadzić do odzyskania przez miasto nieruchomości. W pierwszym etapie urzędnicy proponują firmie deweloperskiej dobrowolne oddanie gruntów. Prawdopodobnie spółka odmówi, ale takiej propozycji wymaga prawo. Gdy prezydent dostanie odmowę, ma skierować sprawę do sądu.
* * *
W interesie miasta jest odzyskanie terenów, którymi obecnie włada spółka CR. Nawet biorąc pod uwagę koszty i przewlekłość ewentualnego procesu, i tak Szczecin na tym skorzysta. W nowym przetargu gmina dostanie więcej za oba grunty, a Hiszpan już dawno pokazał, że przy Bramie Portowej potrafi tylko zrobić bałagan.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 18 czerwca 2008 roku

* * *

MZK na skraju bankructwa

Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji poinformował pisemnie związkowców, że w czerwcu spółka może utracić płynność finansową. W budżecie ma dziurę w wysokości 2 mln zł.
Największa w Szczecinie firma zajmująca się przewozem mieszkańców nie płaci ZUS-owi składek i zalega z opłatami za prąd. Związkowcy zażądali spotkania z zastępcą prezydenta Szczecina Beniaminem Chochulskim.
Brakuje motorniczych, nie wykonujemy kursów, a Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego regularnie nakłada na nas kary - tłumaczy straty Andrzej Cielas, przewodniczący Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Piotr Landowski z Urzędu Miasta powiedział, że trudna sytuacja w MZK to efekt związkowych protestów w tej firmie. Warunkiem przystąpienia do rozmów ze związkowcami jest zawieszenie pogotowia strajkowego - dodał.
Zastępca Prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski nie chciał rozmawiać o MZK. Do spotkania związków zawodowych z władzami Szczecina ma dojść w przyszłym tygodniu.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 18 czerwca 2008 roku

* * *

Finansowe kłopoty w MZK?

Związki zawodowe działające w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym twierdzą, że firmie grozi utrata płynności finansowej.
O fakcie, że zakład zalega z opłatami za prąd dla Enei i ma opóźnienia w płatnościach ZUS-u, związkowcy powiadomili zastępcę prezydenta Szczecina Beniamina Chochulskiego. Związkowcy chcą się spotkać z prezydentem, w zamian oferują zawieszenie pogotowia strajkowego.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz powiedział, że z powodu braku motorniczych MZK ma problemy z realizacją rozkładów jazdy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nalicza firmie za to kary. Do kasy MZK wpływa coraz mniej pieniędzy. Pracownicy odchodzą z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, brakuje motorniczych, a to powoduje, że tramwaje nie wyjeżdżają na ulice Szczecina.
Związkowcy chcą, aby pensje w MZK wzrosły o 300 złotych brutto do końca roku. W MZK nadal jest spór zbiorowy pomiędzy dyrekcją firmy, a związkami zawodowymi. Według nieoficjalnych informacji, braki w budżecie MZK wynoszą ponad 2 miliony złotych.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 18 czerwca 2008 roku

* * *

Nowe Solarisy pod trzema orłami

Pierwsze cztery nowoczesne przegubowce w nowych barwach miasta ruszyły na trasy lewobrzeżnego Szczecina. Miasto chce do 2010 roku wymienić co czwarty autobus na nowy
foto: Dariusz GORAJSKI/AG, Prezydent Piotr Krzystek we wnętrzu nowego autobusu
foto: Dariusz GORAJSKI/AG,
Prezydent Piotr Krzystek
we wnętrzu nowego autobusu
Cztery autobusy typu Solaris Urbino-18 najpierw z dumą zaprezentowały się na parkingu przy Jasnych Błoniach, a zaraz potem ruszyły na trasy.
Będą jeździły na liniach najbardziej oblężonych: 75, 67, 53, 60 oraz pospiesznych - zapowiada Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego - Klonowica. Dziś krótko, bo tylko od godz. 13 do 17, od środy wejdą do normalnej eksploatacji.
Nie każdy mógł zostać kierowcą nowego autobusu. Dostali je najlepsi i najbardziej zasłużeni. Były jakieś konkursy wewnętrzne, szefostwo sprawdzało, kto jeździ bez kolizji. Padło między innymi na mnie - cieszył się Ryszard Kasprzycki, kierowca z 16-letnim stażem w SPA.
Autobusy mają po 18 m długości, nawiew w części pasażerskiej i klimatyzację kabiny kierowcy. Wewnątrz jest monitoring. Faktem jest, że kierowca w kabinie silnika nie słyszy. To, że pracuje, widzę po obrotomierzu - mówi Kasprzycki. Wadą jest fabryczne ustawienie - nie można jechać szybciej niż 70 km na godz. Na mieście to logiczne, ale ja przyprowadziłem ten autobus spod Poznania. Czuć było, że silnik może więcej, a szybciej się nie dało.
Każdy nowy autobus kosztuje ponad milion złotych. Wraz z kosztami leasingu SPA-K zapłaciła za cztery solarisy 5,1 mln zł. To druga partia nowych autobusów dla Szczecina. Poprzednie (tyle że krótsze, nieprzegubowe) kupiła spółka w Dąbiu.
Mamy w Szczecinie ponad 200 autobusów, do 2010 r. chcemy wymienić 25 proc. taboru na nowy - zakłada prezydent Piotr Krzystek.
We wtorek SPA-Dąbie otworzyła oferty w przetargu na osiem kolejnych 18-metrowych autobusów (też najlepsza oferta pochodzi z Solarisa). Także SPA-K na początku przyszłego roku kupi 10 nowych autobusów. Urbino-18 spełniają standard czystości spalin Euro-4. Autobusy kupione po roku 2001 spełniają normy Euro-3, a starsze Euro-1. Dla porównania, Euro-4 ogranicza ilość emitowanych tlenków azotu o prawie połowę, a tlenków węgla o 30 proc. w porównaniu z Euro-3.
Kolejną nowością są barwy. Wozy zostały pomalowane zgodnie ze strategią promowania marki Floating Garden. Dominuje kolor biały z elementami niebieskimi i zielonymi. Gwarantuję, że utrzymamy je w czystości - zapewnia Putiatycki. Zresztą dotychczas nasze autobusy też miały przewagę koloru białego. Niebawem, oprócz nowych solarisów, na trasy wyjadą także tramwaje pomalowane zgodnie ze strategią promocji marki. W tym roku będzie to sześć gruntownie modernizowanych wagonów.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 17 czerwca 2008 roku

* * *

Wielka kolekcja przyjeżdża w czwartek

Pierwsze pojazdy z zakupionego przez miasto zbioru starych pojazdów przyjadą do Muzeum Techniki i Komunikacji w najbliższy czwartek - poinformował "Gazetę" dyrektor muzeum Stanisław Horoszko.
Kolekcja zakupiona przez Szczecin od jednego z kolekcjonerów liczy ponad sto polskich pojazdów: od rowerów, poprzez motocykle, samochody osobowe, po ciężarówki. Są w niej wszystkie modele słynnego, przedwojennego motocykla Sokół czy też kultowe szczecińskie junaki. Wśród samochodów zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna warszawa "garbus" czy też sensacyjna polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, nigdy nie wprowadzony do produkcji, a na podstawie którego powstał popularny Renault Twingo.
Kolekcja będzie jedną z głównych atrakcji szczecińskiego muzeum. Dotrze do muzeum w kilku transportach. Ten pierwszy jest spodziewany w czwartek około godziny 15.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 16 czerwca 2008 roku

* * *

Wyższe kary dla gapowiczów

Gapowicze zapłacą więcej - zdecydowali dziś radni. Teraz za brak biletu zapłacimy 110-krotność jego ceny, czyli ok. 240 zł.
Za przyjęciem projektu głosowało 21 radnych. Poprzednią uchwałę, w której radni uchwalili wysokość kar na 250 zł, wojewoda uznał za sprzeczną z prawem. Jednak Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wnioskował o zmianę dotychczasowych zasad ustalania opłat tak, aby opłata była wyższa i skuteczniej oddziaływała na zachowania pasażerów.
Wysokość opłaty dodatkowej ustalono biorąc pod uwagę cenę najtańszego biletu jednorazowego normalnego (2,20 zł) w następujący sposób:
- 110-krotność tej ceny - za przejazd bez odpowiedniego dokumentu przewozu,
- 100-krotność tej ceny - za przejazd bez własnego dokumentu poświadczającego uprawnienia do bezpłatnego lub ulgowego przejazdu,
- 45-krotność tej ceny - za naruszenie przepisów w zakresie przewozu rzeczy i zwierząt, a w szczególności za zabrane ze sobą do środka transportu rzeczy wyłączone z przewozu oraz za przewóz bagażu lub zwierząt podlegających opłacie bez własnego biletu<
- 220-krotność tej ceny - za spowodowanie zatrzymania lub zmianę trasy środka transportowego bez uzasadnionej przyczyny.
Ponadto uchwała zakłada wprowadzenie 5% opłaty manipulacyjnej, uwzględniającej koszty ponoszone w związku z czynnościami związanymi ze zwrotem albo umorzeniem opłaty dodatkowej.

Opracowanie: "Magda Ratajczak", "Moje Miasto", 16 czerwca 2008 roku

* * *

Budowa ronda ciągle tylko na papierze

Do dziś nie ruszyła budowa ronda na skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Ku Słońcu. Rondo miało usprawnić ruch i poprawić bezpieczeństwo przejazdu na skrzyżowaniu. Jego budowę zapowiadano już jesienią ubiegłego roku.
Nie ma mowy o opóźnieniach - zapewnia Radosław Tumielewicz z magistratu. Inwestycja jest przewidziana do zakończenia w tym roku. Wszystko zależy od tego, czy wykonawca zostanie wyłoniony.
Dokumentacja jest już gotowa i rozpoczęliśmy dalsze działania - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pod koniec sierpnia powinniśmy być już po przetargu na wykonawcę robót. Roboty powinny być wykonane do końca grudnia.
Pieniądze na budowę również są - mówi Radosław Tumielewicz. Dofinansowanie jest od wojewody z programu likwidacji miejsc niebezpiecznych. Nowe rondo rzeczywiście usprawniłoby przejazd. Spadłaby też liczba niebezpiecznych zdarzeń.

Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 12 czerwca 2008 roku

* * *

Rozbity autobus komunikacji miejskiej

Niewykluczone, że jeden z przegubowych autobusów komunikacji miejskiej pójdzie do kasacji. Rano wpadł na słup reklamowy.
foto:Marcin Bielecki, Rano autobus komunikacji miejskiej wjechał w słup reklamowy.
foto:Marcin Bielecki,
Rano autobus komunikacji
miejskiej wjechał
w słup reklamowy
Do zdarzenia doszło na ul. Hangarowej. Pojazd komunikacji miejskiej wyjechał z zajezdni Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie" i bez pasażerów jechał by zacząć kursować na linii. Przed godz. 6, jak wynika z relacji kierowcy, na jezdni pojawił się nagle pies. Autobus hamował, ale na koleinach nie udało się go opanować. Uderzył w dużą przydrożną reklamę.
Kierowcy nic się nie stało - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie", do którego należy autobus. Po śladach hamowania widać, że są krótsze, niż gdyby pojazd hamował z dozwolonej na tym odcinku prędkości siedemdziesięciu kilometrów na godzinę. Musimy ocenić stan autobusu, ale nie wykluczone, ze zostanie wycofany z eksploatacji.
Man został wyprodukowany w 1993 roku. Autobus był sprawny technicznie.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 11 czerwca 2008 roku

* * *

Nieumundurowani policjanci w autobusach

Szukają kieszonkowców, pilnują porządku i pomagają kontrolerom biletów przy interwencjach - to zadania polickich policjantów, którzy nieumundurowani pełnią służbę w autobusach komunikacji miejskiej.
Dodatkowe patrole w autobusach są możliwe, dzięki wsparciu finansowemu Gminy Police. Gmina za dodatkowe patrole płaci prawie 30 tysięcy złotych miesięcznie. Chcemy, żeby nie tylko na przystankach, ale także w autobusach było bezpiecznie - mówi starszy sierżant Jolanta Szalińska z Komendy Powiatowej Policji w Policach.
Działania policjantów przynoszą efekty. Według policyjnych statystyk, w maju odnotowano 30-procentowy spadek przestępczości o charakterze kryminalnym w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.

Opracowanie: "Krzysztof Zajdel", "Polskie Radio Szczecin", 11 czerwca 2008 roku

* * *

Przyszłość z napędem hybrydowym

Szczecin inwestuje w autobusy. Po latach zastoju i kolejnych, gdy trafiały do nas jedynie używane egzemplarze z Zachodu, sytuacja zaczęta się zmieniać. Od kilku miesięcy po prawobrzeżu jeżdżą 4 fabrycznie nowe solarisy. Kolejne 4 - tym razem przegubowe - pojawią się na lewobrzeżu jeszcze w czerwcu. A to dopiero początek. Tegoroczne zakupy to efekt 2 działań: podniesienia cen biletów i zwiększenia stawki za tzw. wozokilometr, jaki spółki otrzymują za wykonaną usługę - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Trochę to trwało, ale cały proces wymaga niestety czasu.
Podobnie będzie przy kolejnych zakupach. Na początku roku obie szczecińskie spółki dostały po 4 min zł. Ich kapitał po kilku miesiącach zwiększono o kolejne 2 min. Me dzięki temu obie już ogłosiły przetargi. Na początku przyszłego roku Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie" spodziewa się 8 nowych przegubowców. SPA ,,Klonowica" niewiele później planuje mieć 5 krótkich i 5 przegubowych fabrycznie nowych autobusów.

Wszystkie nowe pojazdy, poczynając od tegorocznej czerwcowej dostawy, mają już być malowane w nowe barwy miasta - przypomina Michał Przepiera. Zgodnie z marką Szczecina, dominującym kolorem będzie biel, pojawią się też błękit, granat i zieleń. Będą to autobusy ekologiczne. Wygląda na to, że Szczecin jako pierwsze miasto w Polsce będzie miał pojazdy komunikacji miejskiej spełniające wyśrubowaną normę emisji spalin EEY Dotyczy to zarówno wozów z Dąbia, jak i ul. Klonowica. Miasto chce jednak wyraźnie postawić na ekologię. Dlatego od kilku miesięcy przygląda się także innym rozwiązaniom. Pod uwagę brany jest biodiesel, gaz ziemny oraz napęd hybrydowy Szansą na to mogą być środki unijne, choć wciąż nie wiadomo, w ramach jakiego projektu miałyby być przyznane.

Nie oszukujmy się: gdyby nasz tabor był w zadowalającym stanie, nie zastanawialibyśmy się nad alternatywnymi paliwami i nie czekali na środki z UE - mówi M Przepiera. Ale dopóki jest cień szansy na jakiekolwiek dofinansowanie, być może nawetna 50Ł0nowyeh pojazdów, należy o tym myśleć.

Na razie nie ma jednak pewności, które rozwiązanie mogłoby się dla Szczecina okazać najkorzystniejsze. Najtańsze byłyby prawdopodobnie autobusy napędzane bioetanolem. Ale w Polsce nikt jak dotąd nie produkuje takiego paliwa. Problemy z paliwem przekładają się też na małe zainteresowanie tego typu pojazdami. W kraju jest ich 5, wszystkie jeżdżą w Słupsku, a bioetanol do nich sprowadzany jest ze Szwecji. Poza tym do funkcjonowania zajezdni musiałaby powstać stacja tankowania paliw, a to już wymaga sporych nakładów.

Większe doświadczenia polskie przedsiębiorstwa komunikacyjne mają z CNG, czyli gazem ziemnym odpowiednio sprężonym. Pierwszy autobus na „gaz z kuchenki" wyjechał w Rzeszowie w styczniu 2004 r Według szacunków firmy CNG Polska, dziś na każdym przejechanym kilometrze właściciel zarabia około 55 groszy O tyle drożej kosztuje przejechanie kilometra autobusem z silnikiem Diesla.

Niezbędna jest odpowiednia infrastruktura, stacja sprężania i pojazd dostosowany do takiego paliwa - tłumaczył kilkaka tygodni temu szczecińskim urzędnikom Zbigniew Sobczyk, członek zarządu CNG Polska. W kraju jest obecnie 28 takich stacji. Ale to rozwiązanie też ma wady. Budowa stacji ze stanowiskami do tankowania to wydatek rzędu kilku milionów złotych. Odpowiednio doposażony autobus może po pełnym tankowaniu przejechać 460 km, wyposażony standardowo - około 300 km. W Szczecinie nie nadaje się więc do spółki w Dąbiu, bo na niektórych liniach miałby zbyt krótki zasięg. Nie wiadomo też, czy wydatek się zwróci, bo ceny gazu, podobnie jak tradycyjnych paliw, są nieprzewidywalne.
Znaleźli się jednak odważni, jak choćby MPK Tarnów, gdzie ponad 60 proc. taboru to autobusy ekologiczne. Aż 32 napędzane są właśnie CNG, od niedawna natomiast flota przewoźnika powiększyła się o 12 pojazdów o napędzie hybrydowym. Są używane, mają po 7-8 lat i przebieg poniżej 200 tys. km. Wprawdzie taki napęd sprawia, że tabor staje się jeszcze droższy niż ten napędzany CNG lub bioetanolem, ale za to koszty eksploatacji są niższe nawet o 30 proc.

1 to może się okazać przeważającym czynnikiem Zwłaszcza że w przypadku pojazdów hybrydowych nie trzeba ponosić olbrzymich nakładów na dodatkową infrastrukturę, nie powinno też być kłopotów z zasięgiem takich autobusów - mówi M. Przepiera. Korzystając z silnika spalinowego i elektrycznego, nie powinny mieć problemu z przejechaniem kilkuset kilometrów, będziemy się temu przyglądać.

Już dziś jednak mówi się, że Szczecin postawi na hybrydy. Następne 2 lata to zakupy kilkudziesięciu pojazdów o tradycyjnym napędzie. Jeśli jednak w tym czasie nie pojawi się szansa na unijne dofinansowanie, 2 autobusy hybrydowe kupimy eksperymentalnie z własnych środków. Bo nie ma wątpliwości, że trzeba szukać alternatywy nie tylko dla bardziej ekologicznych rozwiązań, ale także dla paliw, których galopujące ceny nie doprowadzą przewoźników na skraj bankructwa.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 6 czerwca 2008 roku

* * *

Sprawa Grzybka może trafić do sądu

Szczecinianie będą musieli przyzwyczaić się do metalowego płotu w centrum miasta. Taki widok czeka nas przez następne kilka lat.
Władze miasta zamierzają dopiero w sądzie odebrać teren Carlosowi Roiznerowi. Hiszpański inwestor nie przedstawił miastu gwarancji bankowych na milion euro. Miało to być zabezpieczenie, że w miejsce "Grzybka” w wyznaczonym terminie powstanie dom towarowy. Carlos Roizner miał dostarczyć dokument do końca maja. Gwarancje do miasta jednak nie trafiły.
Nie wiem, czy przedstawił gwarancje i czy zamierza to zrobić - mówi Katarzyna Kantorska, radca prawny, która reprezentuje interesy Roiznera.
Przedstawiciele jego firmy - CR Group mają jedynie kontakt z właścicielem za pośrednictwem e-maila. Nawet nie wiedzą, kiedy można spodziewać się go w Polsce.
Władze Szczecina wciąż czekają na gwarancje bankowe. Liczą, że inwestor mógł je wysłać pocztą.
Prawdopodobnie do końca tygodnia wstrzymamy się ze wszelkimi działaniami - mówi Sebastian Wypych z urzędu miejskiego. Jeżeli dokument nie dotrze, prawnicy przygotują pismo o rozwiązanie umowy z wieczystym użytkownikiem.
Nieoficjalnie wiadomo, że Carlos Roizner szuka nowego nabywcy terenu. Sam zapłacił za plac przy Bramie Portowej niewiele ponad milion złotych. Teraz ten grunt jest wart wielokrotnie więcej. Dobrowolnie nie będzie chciał umowy rozwiązać, prawdopodobnie miasto będzie musiało oddać sprawę do sądu. A tam - utknie na wiele lat. Podobnie, jak w przypadku działki przy ul. Mickiewicza. Po czterech latach, sprawa nadal jest w pierwszej instancji.
Nowe porozumienie z miastem Roizner podpisał jesienią ub. roku. Zobowiązał się w nim do przedstawienia gwarancji bankowych, które miały być zabezpieczeniem, że we wrześniu 2010 roku obiekt przy Bramie Portowej będzie gotowy. Hiszpański inwestor jest także właścicielem drugiego placu przy Bramie Portowej, na którym obecnie jest bar "Kogucik”. Tutaj gwarancja bankowa jest jedynie na pół mln euro. Ma ona być dostarczona do 1 marca przyszłego roku.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 3 czerwca 2008 roku

* * *

Prasa informuje - maj

* * *

Trwają prace nad kartą turystyczną

Pracownicy Urzędu Miasta pracują nad przygotowaniem Szczecińskiej Karty Turystycznej.
Będzie miała wymiary karty kredytowej, wizualnie będzie nawiązywała do nowej marki Szczecina, a do sprzedaży trafi najwcześniej w marcu przyszłego roku. Podobne karty mają już m.in. Warszawa i Poznań.
Prace nad opracowaniem karty są na półmetku - zapewnia Małgorzata Borzuchowska, kierownik Referatu Turystyki. Karta ma udostępnić rabaty w miejscach atrakcyjnych turystycznie. Dzięki karcie taniej będzie można zwiedzać m.in. schron pod Dworcem PKP, wystawę eksperymentów "Eureka", Zamek Książąt Pomorskich. Mniej kosztować będzie też nocleg w schronisku PTTK. - Do zakupu karty zachęcać ma cena - mówi Justyna Dutka z magistratu. Jednodniowa karta ma kosztować 10-15 zł, trzydniowa to koszt 20-25 złotych. Karta ma być biletem na autobusy i tramwaje. Negocjacje z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego trwają.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin" 30 maja 2008 rok

* * *

Mieszkańcy Reduty Ordona poskarżą się premierowi

Prawie kwadrans trwała we wtorek blokada ul. Reduty Ordona w Szczecinie. Ale w przeciwieństwie do poprzednich protestów w tym wzięło udział tylko około 30 mieszkańców. Do protestujących nie przybył nikt z władz miasta.
Poprzednio wywalczyliśmy o ograniczenie prędkości do 40 km na godz. - przypomina Włodzimierz Sarna, jeden z protestujących. - Gdyby jeszcze policja lub straż miejska były w stanie go wyegzekwować i gdyby wprowadzono na naszej ulicy zakaz jazdy ciężarówek, nie mielibyśmy powodów do narzekań.
Spora część lokatorów z budynków przy ul. Reduty Ordona uważa, że z ich ulicy powinny zniknąć także miejskie autobusy. Autobus, który zatrzymuje się na przystanku, powoduje olbrzymie korki - tłumaczy Jolanta Prusakowska. Poza tym - w naszej ocenie - 80-90 proc. pasażerów to mieszkańcy pobliskich osiedli. Linie autobusowe skierowano na naszą ulicę 30 lat temu, osiedla się rozrosły, więc pora na zmiany.
Mieszkańcy protestują od kilku lat. Liczyli na zainteresowanie prezydenta Szczecina, ale się przeliczyli. Pismo informujące o proteście, wysłane do władz kilka tygodni temu, zignorowano w ratuszu. Napiszemy do wojewody, potem do premiera Tuska - zapewnia Józef Nowak. I nie chodzi o to, że nie widać końca naszych problemów. Ale boli nas, że prezydent z PO ignoruje mieszkańców swojego miasta.
Ul. Reduty Ordona jest jednokierunkowa, ruch powrotny - o identycznym natężeniu i uciążliwości - odbywa się równoległą ul. Czorsztyńską. Ale mieszkańcy tej ulicy nie protestują. Wcześniej mieszkańcy Reduty Ordona żalili się "Kurierowi", że ich "gehenna trwa od lat".
Kilka lat temu miasto obiecało zmianę organizacji ruchu i przeniesienie części ruchu na sąsiednie ulice. Skończyło się na zmianie trasy jednej linii, bo mieszkańcy ul. Grota Roweckiego, na którą ją skierowano, też zaczęli protestować. Tymczasem Reduty Ordona, choć jest ulicą jednokierunkową, jest też dość szeroka. Wielu kierowców odnosi złudne wrażenie, że można tam bezpiecznie rozwinąć większą prędkość. Tymczasem ulica przebiega w bliskiej odległości od starych budynków, które drżą i pękają, co kawałek przecinają ją też przejścia dla pieszych i wloty w boczne uliczki. Dlatego ograniczono tam prędkość, choć na niewiele się to zdaje. Mieszkańcy chcą jednak, by ktoś w końcu przejął się ich losem i sprawił, że ruch zostanie ograniczony.
Nie satysfakcjonują nas obietnice, że sytuacja się poprawi, gdy miasto zakończy inwestycje w rejonie ul. Taczaka i Brackiej - pisali w swoim proteście. - To może jeszcze potrwać, a my już nie chcemy czekać.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 26 maja 2008 rok

* * *

We wtorek od piątej mają blokować ul. Reduty Ordona

Wraca sprawa autobusów kursujących na Pogodnie. Zniecierpliwieni mieszkańcy ul. Reduty Ordona zapowiedzieli na wtorek blokadę.
Mieszkańcy ulicy, po której kursują (w jednym kierunku) autobusy linii 60 i 75, zapowiedzieli protest już pod koniec kwietnia. W piśmie wysłanym do Urzędu Miejskiego napisali, że zablokowane mogą być ul. Reduty Ordona i Łukasińskiego. Początek protestu o godz. 17. Nie wiadomo, jak długo potrwa.
Jeśli ulice będą zablokowane, to autobusy puścimy przez ul. Grota Roweckiego lub Taczaka - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Pierwszy raz 60 mieszkańców Pogodna przez pół godziny blokowało ul. Reduty Ordona w kwietniu ub.r. Zmian w rozkładzie jazdy tamten protest nie spowodował.
We wrześniu 2006 r. część mieszkańców ul. Reduty Ordona zaczęła słać petycje do ZDiTM i prezydenta miasta. Żądali przeniesienia autobusów z ich ulicy na ul. Grota Roweckiego lub Taczaka. Gdy część linii przeniesiono na ul. Grota Roweckiego, oburzyli się jej mieszkańcy, twierdząc, że konstrukcja jezdni nie wytrzyma obciążeń ciężkimi wozami. Jednocześnie część mieszkańców os. Horeszków zażądała, by autobus jeździł bliżej ich osiedla - czyli najlepiej ul. Taczaka.
By pogodzić wszystkie komitety protestacyjne, miasto zdecydowało się na podzielenie linii autobusowych na dwie trasy. 60 i 75 - jeżdżą przez ul. Reduty Ordona, a 53 przez ul. Grota Roweckiego. Z tego rozwiązania nie są zadowoleni przedstawiciele komitetów protestacyjnych z obu ulic.
Mieszkańcy, którzy w środę chcą protestować, są za przeniesieniem autobusów na ul. Taczaka: - Skoro mieszkańcy ul. Reduty Ordona i Grota Roweckiego nie chcą autobusów na swoich ulicach, a ci z Krzekowa [os. Horeszków - red.] chcą, to czemu miasto nie zmieni tras autobusów, tak jak tego oczekują mieszkańcy? - piszą w liście do redakcji. Pismo, które dostaliśmy, to jedna strona sporu, ale do ZDiTM też przychodzą listy od mieszkańców ul. Reduty Ordona, którzy są przeciwni przenoszeniu autobusów, bo teraz mają blisko na przystanek, a po zmianach mieliby bardzo daleko - mówi Sebastian Wypych z biura prasowego Urzędu Miasta.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 26 maja 2008 rok

* * *

Mateusz wywalczył nocny na Warszewo

Mieszkańcy Warszewa od października będą mieli do dyspozycji dodatkową, nocną linię autobusową. Zawdzięczają to obywatelskiej postawie Mateusza Jakubowskiego.
Od kilku miesięcy na Warszewie już nie mieszkam, ale podjąłem się walki o autobus nocny na ul. Podbórzańską i wiele wskazuje na to, że się uda - cieszy się Mariusz.
Właśnie otrzymał pismo z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, w którym zastępca dyrektora firmy, Grzegorz Augustowski informuje, że przygotowywany jest nowy przetarg na obsługę linii nocnych. W założeniach do przetargu uwzględniono dodatkową linię nocną na trasie plac Rodła przez ulicę Duńską do Podbórzańskiej.
Trochę szkoda, że tak późno mi odpowiedzieli - mówi Jakubowski. Podpisy zbierałem rok temu [pisaliśmy o tym na łamach "Gazety" - red.], wysłałem petycję i nie było żadnego odzewu. Odezwali się teraz.
Mateusz to tegoroczny maturzysta. Przed rokiem wynajmował stancję przy ul. Duńskiej. Dużo działa społecznie i wiele razy zdarzało mu się wracać z centrum po godz. 23. Często na piechotę. - Wysłuchiwałem wtedy skarg ludzi mieszkających na Warszewie. Narzekali, że ostatni autobus [522 - red.] dojeżdża tu o godz. 0.30, a następny trzy godziny później - mówi Jakubowski.
Zaczął więc zbierać podpisy pod petycją w sprawie zwiększenia częstotliwości kursów autobusów. Pod petycją podpisało się ponad pół tysiąca ludzi.
Dla mnie to jest konkret, zwłaszcza że podpisy zostały zebrane w ciągu krótkiego czasu. Zastanowimy się, jak problem rozwiązać - mówił w czerwcu 2007 Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM.
Ja jednak żadnej odpowiedzi wtedy nie dostałem. Nie zmienił się też rozkład jazdy. Byłem zniesmaczony - wspomina Jakubowski. Mateusz miał dość nocnych spacerów i kilka miesięcy temu wyprowadził się z ul. Duńskiej. Znalazł nowe mieszkanie w centrum miasta. O sprawie jednak nie zapomniał.
Nie zbierałem już podpisów, tylko od początku maja zacząłem bombardować ZDiTM e-mailami - opowiada. - Podjąłem się tego zadania i, mimo że już nie mieszkam na Warszewie, chciałem załatwić sprawę do końca. Dla tamtych ludzi.
Tym razem na efekty nie musiał czekać długo. Po dwóch tygodniach dostał odpowiedź, że ZDiTM chce utworzyć nową linię nocną jeżdżącą z centrum przez ul. Duńską do pętli, która ma być zbudowana na ul. Podbórzańskiej.
Do czasu jej powstania planowana linia może tymczasowo kursować do istniejących pętli Warszawo lub Kormoranów - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 26 maja 2008 rok

* * *

Wysiadka w środku trasy. Autobus zmienił plany

Pasażerowie pospiesznego "F" zostali wyproszeni z autobusu gdzieś między Policami a Szczecinem. Kierowca musiał zawieźć na lekcje uczniów szkoły w Loecknitz. Wybraliśmy mniejsze zło - twierdzi szefostwo SPPK.
Sytuacja trochę jak z filmu Stanisława Barei wydarzyła się w środę rano. Autobus linii F wyjechał z os. Chemik o godz. 7.11. Po przejechaniu pięciu przystanków, zatrzymał się na postoju Mścięcino-Krzyżówka. Kierowca poinformował pasażerów, że muszą wysiąść.
Powiedział, że dyspozytor kazał mu pojechać z młodzieżą do Niemiec. Pasażerowie, choć oburzeni, karnie opuścili autobus - pisze do "Gazety" pani Katarzyna. Rozumiem sytuację, gdy autobus zepsuje się i nie ma fizycznej możliwości by odjechał. Ale coś takiego zdarzyło się chyba pierwszy raz. Śmiem twierdzić, że nawet w "minionej epoce" takie przypadki nie miały miejsca.
Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, jest za granicą. Gdy wczoraj opowiedzieliśmy mu tę historię, też był zdumiony: - jakaś strasznie dziwna sytuacja. Nikt mnie o czymś podobnym nie informował.
Pani Katarzyna: - To brak szacunku dla pasażerów, którzy płacą podwójną stawkę za bilet w autobusie pospiesznym.
Jak wytłumaczyć przygodę, która spotkała pasażerów "F"? SPPK codziennie rano wysyła z Polic do niemiecko-polskiej szkoły w Loecknitz trzy autobusy, które po drodze zabierają w sumie około setki uczniów. Każdy autobus jedzie inną trasą. W środę jeden z nich się zepsuł. Nie wyjechał nawet z Polic. W tej sytuacji, w trybie awaryjnym musieliśmy zdjąć autobus z linii i wysłać z młodzieżą do szkoły w Loecknitz. To nie był żaden kurs komercyjny - podkreśla Grzegorz Ufniarz, kierownik działu eksploatacji SPPK. Na liniach międzynarodowych mamy zarejestrowanych tylko pięć autobusów. Żaden inny nie może w taką trasę pojechać, bo w razie kontroli dostalibyśmy wysoką karę. Ściągnięcie "F" gwarantowało, że 30 uczniów z zepsutego autobusu nie spóźni się do szkoły. Autobus pospieszny ściągnęliśmy z przystanku, gdzie co kilka minut jeżdżą do Szczecina 101 i 107. Pasażerowie czekali ledwie 3-4 min.
Prezes Markowski: - Przepraszam pasażerów, których naraziliśmy na nieprzyjemności. Jeśli ktokolwiek ma wobec nas roszczenia, nie uchylamy się od odpowiedzialności. Wybraliśmy mniejsze zło, to była taka sytuacja, że ktoś musiał ucierpieć.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 23 maja 2008 rok

* * *

W szczecińsko - polickiej spółce kierowca bez autobusu

Do braku kierowców czy motorniczych pasażerowie już przywykli. Wielu też wie, że jeśli tramwaj lub autobus wypadł z kursu, można wziąć taksówkę, napisać roszczenie i po załączeniu rachunku liczyć na zwrot kosztów. Jednak historia, która wydarzyła się w środę w Policach, do zwykłych nie należy. Jeden z kierowców przyszedł do pracy i dowiedział się, że... brakuje autobusów.
Faktycznie takie zdarzenie miało miejsce, dotyczyło to linii 107 - przyznaje Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Kierowca musiał dwie godziny poczekać w zajezdni. Gdy pojawił się wolny wóz, przystąpił do pracy.
Linia 107 jest specyficzna, a umowa, jaką SPPK ma podpisaną ze szczecińskim Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego, jest mało elastyczna. Na linii 107 kursują autobusy przegubowe albo żadne. Gdyby spółka wypuściła na tę linię mniej pojemny tabor, nie otrzymałaby za to ani grosza.
A kłopoty z taborem mamy i pewnych przesunięć na liniach się dokonuje - przyznaje G. Ufniarz. Niestety, autobusów przegubowych nam zabrakło. W polickiej, bazie jest niespełna 60 pojazdów. Średni ich wiek to około 9 lat. Na tle podobnych firm w kraju SPPK poradziło sobie znakomicie. Poradziło sobie też z brakiem kierowców, bo choć chętni do pracy nie walą drzwiami i oknami, to braków też nie ma.
Najstarsze wozy jednak coraz częściej wymagają napraw i nie można z nich korzystać. Są dni, kiedy na linie nie wyjeżdża nawet 12 autobusów, a wtedy kierowcy są, a pojazdów dla nich brak.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 23-25 maja 2008 rok

* * *

Co się dzieje za tą blachą!

Czy blaszany parkan obwieszony plakatami, zniknie z centrum Szczecina? W lipcu ub. r., gdy z ziemią był zrównywany popularny „grzybek”, przy płocie ogradzającym inwestycję stanęła tablica informacyjna ogłaszająca początek prac. I od tego czasu nic się nie zmieniło. Być może teraz coś drgnie - nieruchomością zainteresowała się duża firma deweloperska.
Atrakcyjny grunt przy Bramie Portowej miasto przekazało w wieczyste użytkowanie spółce CR siedem lat temu. Hiszpański inwestor obiecywał wówczas budowę galerii handlowo-usługowej. Słowa nie dotrzymał. Miasto kilkakrotnie zgadzało się na przedłużenie terminu zagospodarowania terenu.
Dopiero w grudniu 2007 roku postawiono ultimatum: albo spółka CR zacznie budować, albo będzie musiała pożegnać się z gruntem. Finał robót (stan surowy zamknięty) ustalono na 31 marca 2010 r. Ostatnie przedłużenie kosztowało firmę z Hiszpanii milion złotych. Z końcem maja upływa z kolei termin przedstawienia przez CR gwarancji bankowej. Tymczasem na placu budowy nic się nie dzieje. Wciąż na płocie wisi tablica informująca o zakończeniu prac w... sierpniu 2007 r. Za blaszakiem leży sterta gruzu, stoi budka. Żałosne szczątki „grzybka” są bowiem przez całą dobę doglądane.
Chcielibyśmy się dowiedzieć, kiedy ruszy inwestycja - mówi p. Sabina, przedstawicielka Wspólnoty Mieszkaniowej. Na razie mieszkańcy okolicznych bloków są narażeni na oglądanie... gołego tyłka dozorcy, który nawet nie ma gdzie się załatwiać. Skarg na to mamy naprawdę wiele. Sprawa nas bulwersuje.
Wiele wskazuje na to, że sytuacja w centrum miasta może się zmienić jeśli... zmieni się właściciel nieruchomości. Po wielu nieudanych zabiegach wreszcie pojawił się kolejny inwestor zainteresowany przejęciem gruntu przy Bramie Portowej. Manhattan Real Estate Management, grupa kapitałowa wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych, a będąca właścicielem centrów handlowych m.in. w Czechach, Rosji, Słowacji i Turcji chce rozmawiać na temat inwestycji w miejscu „grzybka”.
Zaprosiłem ich już w poniedziałek na rozmowy do Szczecina - zapewnia Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Chcę przedstawicieli firmy poinformować o wszystkich uwarunkowaniach.
Owe uwarunkowania to m.in. wymóg przedstawienia do końca maja gwarancji bankowej na milion euro. Jeśli by tego nie zrobiła firma CR władze Szczecina gotowe są iść do sądu, by grunt odzyskać. Jeśli MREM wykupi nieruchomość przejmie też zobowiązania wobec miasta.

Opracowanie: "Anna Choroszko, Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński" 20 maja 2008 rok

* * *

Brakuje motorniczych w Szczecinie

Codziennie na trasach tramwajowych w Szczecinie brakuje kliku motorniczych.
Są podwyżki, ale motorniczych wciąż brakuje. Szczecinianie mają już dość niepunktualnych tramwajów. Trudno się dziwić. Dziś rano 3 tramwaje nie wyjechały na trasy, bo nie miał ich kto kierować i takie braki są od kilkunastu tygodni. Nie pomogły zmiany w rozkładach. Choć dalej zawieszona jest linia 6bis, to dalej nie ma motorniczych.
Zbigniew Dąbrowski z MZK zapowiada, że w najbliższych dniach zmieni się sytuacja, właśnie skończył się kurs dla nowych motorniczych, a teraz trwają egzaminy. Za kilka dni będą przyjęcia do pracy. Na 10 osób, 6 zdało. Drugi egzamin dla pozostałych 13 osób będzie między 16, a 20 maja.
Wszystko jednak zależy od patrona. To osoba, która decyduje, kiedy nowy motorniczy sam poprowadzi tramwaj. Trzeba zobaczyć jak zachowują się w normalnym ruchu - mówi Zbigniew Dąbrowski.
Dla motorniczych przygotowano etaty. MZK organizuje już kolejny kurs, który ma rozpocząć się za kilka dni.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 15 maja 2008 rok

* * *

Załoga nie chce strajkować - spór zbiorowy u tramwajarzy

Prośbę o zakończenie pogotowia strajkowego i powrócenie do rozmów skierowali do związkowców pracownicy szczecińskiego Miejskiego Zakładu Komunikacji. Tylko w zajezdni Pogodno podpisało się pod nią ok. 100 osób. Spór zbiorowy u tramwajarzy trwa od grudnia, a rozmowy zerwano kilka tygodni temu.
To inicjatywa 3 osób i nawet się im nie dziwię. Powiem więcej: popieram, bo w końcu spór nie powinien trwać w nieskończoność - tłumaczy Bogdan Rojek z „Solidarności ”. Prośba o podjęcie rozmów jest zrozumiała, tyle że niczego nie zmieni.
Związkowcy twierdzą, że nowych propozycji płacowych się nie spodziewają. Dyrekcja podniosła od kwietnia płace 90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników. Kolejne 90 zł firma „dołoży ” od października. Związkowcy chcą, by dodatkowo pensje wzrosły o 100 zł od czerwca.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma wzrost płac o ok. 300 zł, tak samo jest w spółkach autobusowych - przypomina Bogdan Rojek. Dlaczego mamy być gorsi?
Ale dyrekcja MZK uważa, że na więcej firmy w tym roku nie stać. Trzeba inwestować w modernizację tramwajów, remonty torów, wymianę torowisk i sieci. W firmie miał być wdrożony system motywacyjny i premie kwartalne, ale wobec sprzeciwu związkowców nie ma o tym na razie mowy.
Dyrekcja akcji pracowników, proszących związkowców o przerwanie pogotowia strajkowego, komentować nie chce. Władze miasta w spór się nie mieszają. MZK jest zakładem budżetowym i według oficjalnych danych jego pracownicy są jednymi z najlepiej zarabiających w tego typu firmach. Jednocześnie układ zbiorowy premiuje pracowników z wieloletnim stażem, a nie pozwala zaproponować godziwych zarobków krócej pracującym. To powoduje, że chętnych do pracy brak, a motorniczowie wyjeżdżają do Irlandii i Norwegii. Zdecydowana większość tych, co zostali, przyjmie jednak propozycje podwyżek w wersji proponowanej przez dyrekcję i konfliktu nie chce. Mimo że w referendum na początku roku zdecydowała inaczej.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 14 maja 2008 rok

* * *

Na przystanku szybciej doczekamy się metra niż zakazu palenia

Projekt zakazu palenia na przystankach leży w radzie miasta nietknięty od prawie półtora roku. Radni mają ważniejsze sprawy, a podobno zdrowie jest najważniejsze.
W styczniu 2007 r. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotował projekt uchwały zakazującej palenia na przystankach komunikacji miejskiej. Zakaz miał obowiązywać na terenie całej wydzielonej zatoki, jeżeli takiej nie ma, to w odległości 15 m w obie strony od znaku przystanku oraz 5 m od linii krawężnika. Niepalący mieszkańcy w całości, a nawet część palących, cieszyła się, że na autobus będą mogli czekać bez konieczności wdychania rakotwórczego dymu. W kwietniu projekt trafił do rady miasta. Trzykrotnie spadł z obrad i sprawa ucichła. W sierpniu przewodniczący rady Bazyli Baran mówił: "Ostatecznie stanęło na tym, że skoro Sejm pracuje nad ustawą zakazującą palenia na przystankach komunikacji miejskiej w całej Polsce, to nie ma sensu, byśmy ten zakaz wprowadzali prawem lokalnym". Tymczasem losy projektu ustawy zakazującej palenie w miejscach publicznych (ponadpartyjnego, sygnowanego przez komisję zdrowia) są nadal niepewne. Zachodniopomorski poseł PiS Czesław Hoc, członek sejmowej komisji zdrowia: - W ostatnich dniach komisja zdrowia przekazała projekt do laski marszałkowskiej. Teraz marszałek musi nadać jej dalszy bieg. Kiedy ustawa będzie czytana w Sejmie? Zależy to od marszałka, może to być za miesiąc albo pięć.
Ponadto posłowie chcą przegłosować długie vacatio legis, w czasie którego właściciele lokali mieliby przygotować spełniające normy palarnie. Niedługo do wprowadzenia zakazu posłów mają przekonywać przedstawiciele WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) i fundacji Bloomberga. Tymczasem tysiące mieszkańców (także dzieci i kobiety w ciąży) "the most visionary city in Europe" musi czekać na autobusy i tramwaje, wdychając papierosowy dym. Nijak ma się to do wizji nowoczesnego Szczecina promowanego jako miasto zieleni, wody i ekologii. Promocja zdrowia i zdrowego stylu życia wpisywałaby się w to idealnie, ale po raz kolejny nie ma spójności w działaniu naszych władz. Prawda, że marka miasta została przedstawiona dopiero w kwietniu, ale w programie ostatniej i najbliższej sesji nie ma projektu uchwały o zakazie palenia. Od ponad roku radni, którzy nas reprezentują, ignorują nasze zdrowie, zajmując się innymi tematami np. zmianą nazwy al. Jedności Narodowej na Jana Pawła II. Czy to już nie dość? Myślę, że w czasie najbliższych wyborów samorządowych będę o tym pamiętał i zachęcam do tego wszystkich przymusowych biernych palaczy.
Oczywiście pojawia się wiele głosów podważających sens wprowadzania zakazu, np. że będzie to martwy przepis. Jakoś nie ma z tym problemu w kilkunastu miastach, które zakaz wprowadziły m.in. w Krakowie, gdzie nie można palić także w trzech największych parkach i Toruniu, który zakaz wprowadził już 10 lat temu. Poza tym każdy, kto próbuje przekonać osobę palącą, żeby wyszła spod wiaty, miałby wreszcie jakiś argument.
Jestem również za wprowadzaniem zakazu palenia w parkach. Każdy, kto po nich biega, ucieszy się, że nie będzie musiał wdychać papierosowego dymu w rozszerzone wysiłkiem płuca.

Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza" 14 maja 2008 rok

* * *

Nowe autobusy w Szczecinie

Jeszcze przed wakacjami na ulice Szczecina wyjadą 4 kolejne niskopodłogowe autobusy przegubowe. Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Klonowica ogłosiło także przetarg na zakup kolejnych 10 nowych autobusów.
W przyszłym roku przybędzie więc pięć kolejnych przegubowych i pięć krótkich wozów, wszystkie niskopodłogowe. Miasto nie informuje na razie o kosztach zakupu pojazdów.
W tym samym czasie także Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Dąbie kupi 8 autobusów przegubowych, w pełni klimatyzowanych, spełniających najwyższą normę spalin EEV.
Na trasy w tym roku wyjechały już 4 nowe Solarisy spełniające normę spalin EURO 4. W ostatnim czasie podniesiono kapitał zakładowy spółek autobusowych, co pozwoliło na zakup nowych autobusów. Do 2010 roku miasto zamierza wymienić 25 procent taboru. Po Szczecinie obecnie kursuje blisko 200 autobusów.

Opracowanie: "Rafał Molenda ", "Polskie Radio Szczecin" 13 maja 2008 rok

* * *

Przebudują zajezdnię i Muzeum Techniki i Komunikacji

Jesienią rozpocznie się przebudowa zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej. Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki zostanie otwarte dla zwiedzających 5 lipca 2010 roku. W dniu otwarcia muzeum przypadać będzie 65-rocznica przejęcia Szczecina przez polską administrację. To będzie za ponad dwa lata. Za kilka miesięcy ruszy przebudowa zabytkowej zajezdni Niemierzyn, w której działa MTiKZS.
Zwiedzanie z "Głosem" już dziś
Po przekroczeniu bramy zajezdni wchodzimy na brukowany dziedziniec. Będzie nieznacznie zmieniony, ponieważ chcemy zachować historyczny układ trakcyjny i torowy - wyjaśnia Stanisław Horoszko, szef muzeum. Ma on opinię najtrudniejszego wśród szczecińskich zajezdni. Tory zostają, żeby od czasu do czasu z muzeum mógł wyjechać tramwaj.
Po lewej stronie dziedzińca powstanie mały skansen techniki militarnej. Tam ma trafić m. in. wieżyczka czołgu Pantera wykopana koło Dziewoklicza.
Mała hala bez torów
W pobliżu mniejszej hali zajezdni, na tarasie, powstanie kawiarenka. Z wnętrza hali znikną tory tramwajowe. Ich przebieg ma być jedynie zaznaczony na posadzce. Hala zostanie podzielona na części. Tu będą kasy, szatnia, toalety i sklepik. Dalej trzy sale wystawowe różnej wielkości.
Do końca jeszcze nie wiemy, co w nich będzie, ale są pewne założenia - mówi dyrektor Horoszko. W pierwszej może powstać wystawa interaktywna poświęcona ruchowi. W kolejnej prezentacja jednośladów, czyli rowerów i motocykli. W trzeciej ekspozycja poświęcona infrastrukturze miasta, np. przekrój przez wszystkie warstwy gruntu pod Szczecinem z pokazaniem rur i kabli.
Hala taka jak dziś tylko nowa
Największa hala na terenie zajezdni, zwieńczona zabytkowym zegarem, który w końcu zacznie działać, przejdzie niewielkie zmiany. Zachowane zostaną tory, pod którymi są kanały. Te będą jednak przykryte szklaną podłogą. W hali zachowane zostanie ukrycie przeciwlotnicze, które może być sporą atrakcją dla zwiedzających muzeum. Powstało tylko dla jednego członka załogi zajezdni. Stoi w takim miejscu, by nie ucierpiało podczas bombardowań.
Reszta pracowników kryła się w schronie pod zajezdnią - tłumaczy dyrektor. Ta jedna osoba zostawała, by potem organizować akcję ratowniczą.
Z hali nie zniknie jej wyposażenie, np. suwnice. Tam wystawiane będą tramwaje, autobusy, wóz strażacki, auta osobowe. Odtworzony może zostać również dawny warsztat ze starymi narzędziami, olejami i smarami. Prawdziwy warsztat na użytek konserwacji i naprawy muzealnych eksponatów powstanie z lewej strony hali głównej. Będzie tam też pomieszczenie socjalne. Na tyłach zajezdni miejsce znajdzie administracja. W bunkrze, pod zajezdnią, mają być zbiory militariów, wykopanych przez miłośników spędzania czasu z wykrywaczem metalu.
Chcemy ich przyciągnąć do muzeum - zapowiada Stanisław Horoszko. I pokazywać, co znaleźli w ziemi.
Na przebudowę zajezdni muzeum dostanie wsparcie ponad 9 mln zł ze środków europejskich. Nie wiadomo, ile będzie do tego musiało dołożyć miasto, bo potrzebny jest aktualny kosztorys prac.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 12 maja 2008 rok

* * *

Zacznijcie przy torach przycinać krzaki

Wagony w Szczecinie brudzą się w szybkim tempie. Z tego powodu przemalowuje się je w ciemniejsze barwy. Jednak czy to coś pomoże, jeśli nie zacznie się przycinać żywopłotów przy torach?
Przy wielu miejskich alejach, gdzie kursują tramwaje rosną żywopłoty i różnego rodzaju krzewy. Nic w tym dziwnego, wkońcu Szczecin to piękne, słynące z zieleni miasto. Powinny być one jednak przycinane. Najszersze, poruszające się po szczecinskich torowiskach tramwaje ocierają się o nie, co prowadzi do wielu zabrudzeń i niszczenia lakieru.
Jak się okazuje Szczecin kolejny raz wyrzucił dużo pieniędzy "w błoto". Niespełna dwa lata temu rozpoczęto akcję przemalowywania wagonów tramwajowych w nowe czerwono - kremowo - granatowe barwy. Celem tych działań była poprawa wizualna, ponieważ na białych wagonach według MZK brud był bardziej widoczny. Inna sprawa, że w tamtych czasach MZK Szczecin nie posiadało nawet porządnej myjni dla tramwajów. Nic więc dziwnego, że brud ciągle było widać, gdy nie myto wagonów w należyty sposób.
Od czasu wdrożenia czerwonych barw zakładowych MZK przemalowano już około 40 wagonów. Teraz polityka miejska w zakresie wizerunku doprowadzi do powstania jeszcze większego "magla". Po mieście będą przez długi czas poruszały się tramwaje w niemal pięciu wersjach różnych malowań. Jak się okazuje, trzeba znowu zmienić sposób malowania wagonów, a podstawowym kolorem będzie nielubiany przez tego przewoźnika biały!
Nieustannie od kilku lat mówi się o tym, iż przytorowe krzewy muszą być przycinane. Na wiosnę znów odrastają i niszczą malowanie na pojazdach. Przemalowywanie tramwajów na biało bez wycięcia krzewów będzie więc stratą pieniędzy. Nowopomalowane wagony w ciagu kilku dni będą całe porysowane i zabrudzone, a tyczy się to szczególnie najszerszych i najliczniej występujących tramwajów typu 105N.

Opracowanie: "lex", "Moje miasto" 9 maja 2008 rok

* * *

Kary bez zmian

Nie będzie wyższych kar za przejazd bez ważnego biletu komunikacji miejskiej. Wojewoda unieważnił uchwałę rady miasta podnoszącą opłaty. Jest ona niezgodna z prawem.
Rada miasta podniosła kary 7 kwietnia. Stawki były drastyczne. Ich wysokość - w zależności od terminu zapłacenia - wahała się od 125 złotych do 250 zł. Kara miała odstraszać od jeżdżenia na gapę.
Wojewoda uznał, że radni złamali prawo i uchwałę wczoraj unieważnił. Rada miasta ma bowiem prawo jedynie określać sposób ustalania wysokości opłat, a nie konkretne kwoty. Powinna wskazać, czym ma kierować się Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przy ustalaniu kar i jak naliczać opłaty manipulacyjne, która są pobierane, gdy np. akurat przy sobie nie mamy sieciówki. Tego jednak nie zrobiono.
Decyzja wojewody oznacza jedno. Obecnie obowiązują stawki dotychczasowe. Za przejazd bez ważnego biletu zapłacimy u kontrolera albo w terminie do 7 dni - 77 zł. Jeśli się spóźnimy - stawka urośnie do 110 zł. Jeżeli pasażer udowodni, że posiada ważną sieciówkę, opłata manipulacyjna wynosi 10 proc. nałożonej kary.

Opracowanie: "ika", "Głos Szczeciński" 9 maja 2008 rok

* * *

Kłopoty z autobusami miejskimi

Szczecińsko - Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma kłopoty z taborem. Trzy z pięciu autobusów MAN w ciągu niespełna miesiąca uległo poważnym awariom.
MAN-y zapaliły się podczas jazdy z pasażerami. Nikomu nic się nie stało, ale pojazdy są unieruchomione. Teraz choć znana jest już przyczyna, to nie ma winnych. A pasażerowie już odczuwają skutki tych zdarzeń.
Dziś rano na trasach brakowało dwóch autobusów 107 i F, bo choć byli kierowcy to nie było czym jechać. Fama o palących się autobusach szybko rozeszła się po Policach. Teraz pasażerowie z lękiem wsiadają do wozów.
Prezes SPPK Andrzej Markowski uspokaja, że takich sytuacji więcej nie będzie. Zawiodła stara technologia i zbyt długo eksploatowany tabor - dodaje. Działanie, które wdrożyliśmy, wyeliminowały możliwość powstania kolejnych zdarzeń tego typu.
Bogdan Leśniewski z zakładowej Solidarności jest zdania, że winę ponosi zarząd. Nie inwestuje w części, ani w nowe pojazdy. Są to zaniedbania lat ubiegłych. Według Leśniewskiego, karę już wymierzono, ale nie tym co trzeba. Prezes zabrał premię brygadzistom - dodaje.
Prezes Markowski podkreśla, że nie ma pieniędzy na inwestycje. Związki zawodowe twierdzą, że pasażerowie nie mogą czuć się bezpiecznie, podobnie jak pracownicy SPPK. Dyrektor Markowski przytacza dane, z których wynika, że średnia wieku taboru to osiem lat i jest to jeden z lepszych wyników w spółkach komunikacyjnych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 8 maja 2008 rok

* * *

Autobusy są już bezpieczne

Kilka tygodni temu Internauta lex poinformował nas o pożarach w autobusach SPPK Police. Mamy dla pasażerów dobre wiadomości - usterki zostały naprawione.
Przedsiębiorstwo komunikacyjne z Polic otrzymało ekspertyzę, która wyjaśnia przyczyny pożarów. Okazało się, że zawinił układ powietrzny - mówi Bogusław Woźniak, dyspozytor ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wszystkie usterki zostały naprawione i pasażerowie mogą czuć się bezpieczni. Dodatkowe przeglądy zostały przeprowadzone we wszystkich autobusach.
Pierwszy raz do pożaru w komorze silnika doszło 27 marca. W autobusie linii 101 zapaliła się tylna część pojazdu. Kolejny raz ogień pojawił się 8 kwietnia, a następnie 25 kwietnia.

Opracowanie: "Magda_Ratajczak", "Moje Miasto" 6 maja 2008 rok

* * *

A motorniczy trafi do klatki

Trzydziestoletnie wagony mają wyglądać jak nowe. Otrzymają nie tylko nowe mechanizmy i urządzenia, ale także odmienny, unowocześniony wygląd. Szczeciński MZK przymierza się właśnie do modernizacji jednego składu - w sposób, jakiego jeszcze nie praktykowano.
Powołane zostały dwie komisje przetargowe - przyznaje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy szczecińskiego MZK. Jedna wybierze dostawcę układu rozruchu i hamowania, druga firmę, która wyprodukuje nowe nadwozia.
I to będzie dla pasażerów największy wyróżnik. Trzydziestoletnie wagony otrzymają nowe pudła. Zamiast czterech par drzwi będą tylko trzy. Zmieni się też kanciasta bryła nadwozia - przód i tył mają być wykonane z laminatów, a ostateczny kształt zaproponuje firma, która wygra przetarg.
Zmieni się też to, co dla pasażerów jest niewidoczne, nie ma dla nich także żadnego znaczenia - tłumaczy Z. Dąbrowski. Ale chcemy, by nasi elektrycy i pracownicy warsztatów mieli łatwiejszy dostęp do poszczególnych podzespołów.
Nowością będzie też tzw. klatka bezpieczeństwa dla motorniczego. W tramwajach przy zderzeniu z większym pojazdem motorniczy jest szczególnie narażony, a w pewnych okolicznościach bywa bez szans. Rzadko ma czas, by opuścić kabinę i uniknąć groźnych urazów. Klatka ma mu zapewnić bezpieczeństwo podczas wypadków drogowych, których na naszych ulicach nie brakuje.
Modernizacja wagonów ma być zakończona do listopada br. To swoisty eksperyment i nowe wyzwanie dla pracowników szczecińskiego przewoźnika. Jeśli zadanie się powiedzie, a firma będzie miała fundusze, w przyszłym roku takich modernizacji może być więcej.
Odnowione tramwaje będą już pomalowane w nowe szczecińskie barwy, zgodne z marką miasta. Są to: biel, zieleń i granat. Pasażerowie odnowionymi wagonami pojadą prawdopodobnie w grudniu.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 6 maja 2008 rok

* * *

Szczecin w bieli, zieleni i granacie

Granatowo-czerwone pasy na dole i wyżej biel lub czerwień, sama biel, a może żółć? Patrząc na szczecińskie autobusy i tramwaje, można dostać zawrotu głowy, bo malowane są na wiele sposobów. To się ma w końcu zmienić, a pierwsze pojazdy w nowych barwach zobaczymy już wkrótce.
Na pewno będą to 4 nowe przegubowe autobusy, zamówione przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. Spodziewamy się ich w czerwcu.
Nie jest wykluczone, że wcześniej w nowych barwach wyjadą tramwaje. Trzy wagony przechodzą właśnie remont, a ostateczne uzgodnienia między MZK i magistratem, który wdraża nową markę Szczecina, dobiegają podobno końca.
Po zaprezentowaniu nowej marki, logo miasta i barw nie ma mowy, by jakiś autobus czy tramwaj został pomalowany jak dawniej - tłumaczy M. Przepiera. Wszystkie szczecińskie autobusy i tramwaje mają wyglądać tak samo.
Nie będzie masowego przemalowywania i wyrzucania pieniędzy w błoto. Nowe barwy pojazdy mają otrzymywać tylko podczas większych napraw, remontów czy modernizacji. Dostaną je również wszystkie nowo zamawiane autobusy. W fabryce Solarisa pod Poznaniem trwa właśnie nakładanie nowych kolorów na autobusy, które wkrótce zasilą tabor spółki z ul. Klonowica. Także SPA "Dąbie" właśnie ogłosiło przetarg na zakup nowych pojazdów, których dostawy oczekuje na początku przyszłego roku - zleca już malowanie ich w nowych barwach. Dominująca będzie biel z zielonymi i granatowymi wstawkami. Czy nowy sposób malowania przypadnie do gustu pasażerom - przekonamy się niebawem.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 5 maja 2008 rok

* * *

Zdemolowali przystanek autobusowy

Od 3 miesięcy do 5 lat grozi młodemu szczecinianinowi za zniszczenie przystanku autobusowego.
Wczesnym rankiem policja dostała informację, że dwóch młodych ludzi demoluje przystanek przy ul. Bałtyckiej. Na miejscu funkcjonariusze zatrzymali dwóch młodzieńców 17 i 21-latka, którzy według świadków kopniakami uszkodzili dwie szyby. Straty oszacowano na około 500 złotych. Jak się okazało, młodzi ludzie wracali z imprezy.
Starszy z nich, Norbert B. miał we krwi prawie 1,5 promila alkoholu. Został przewieziony do Izby Wytrzeźwień. Po wytrzeźwieniu Norbert B. usłyszał zarzut uszkodzenia mienia. Grozi za to kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do 5 lat.

Opracowanie: "Anna Kafel-Dalecka ", "Polskie Radio Szczecin" 2 maja 2008 rok

* * *

Komunikacja kursuje normalnie

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapewnia, że szczecińscy pasażerowie komunikacji miejskiej dojadą dziś do pracy bez przeszkód. 2 maja po raz pierwszy od dwóch lat będzie bowiem dla kierowców i motorniczych zwykłym dniem pracy.
W ubiegłym roku pasażerowie nie kryli oburzenia czytając informację na przystankach o świątecznych rozkładach. W tym roku takich problemów nie będzie - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM-u. Komunikacja jeździ według powszedniego rozkładu jazdy.
Bez problemu też kupimy dziś bilety - dodaje Marzena Pszczoła. Wszystkie kasy, poza okienkiem przy ul. Jasnej, będą dziś czynne. Zmiany w rozkładach obowiązują tylko na liniach szkolnych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 2 maja 2008 rok

* * *

Prasa informuje - kwiecień

* * *

ZDiTM ze statuetką za kary dla gapowiczów

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie wpisał do Krajowego Rejestru Dłużników aż 2000 osób, pasażerów jeżdżących na gapę i niepłacących kar.
Za tych wpisanych w rejestr dłużników dostał, jedną z jedenastu w Polsce, statuetkę "Skrzydła Krajowego Rejestru".
Wpis do rejestru to wiele kłopotów. Nie można wziąć kredytu, a czasem są problemy przy znalezieniu pracy. To jednak nie powstrzymało urzędników. 5 procent szczecińskich pasażerów jeździ na gapę i trzeba z tym walczyć - mówi Andrzej Kuc z ZDiTM-u. Zdecydowanie wzrosła ściągalność, notujemy mniejszą ilość osób jeżdżących bez biletu.
Jest jeden warunek, aby wpisać pasażera do rejestru musi on mieć minimum 200 złotych kary. Za jazdę bez biletu otrzyma 110 zł, dlatego jak tłumaczy Andrzej Kuc, sprawy oddawaliśmy do sądu. Wraz z jego kosztami dłużnik otrzymywał wymaganą kwotę. To jednak wkrótce się zmieni, a do zmian przyczynili się szczecińscy radni. - Na ostatniej sesji rady miasta podniesiono opłatę podstawową do 250 złotych. Dłużnik będzie spełniał wymogi formalne, żeby być dopisanym do rejestru, bez kierowania sprawy do sądu - tłumaczy Kuc. W ciągu miesiąca ujawnianych jest w Szczecinie 5 tysięcy gapowiczów.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaj ma czekać!

Mieszkańcy Gocławia są poszkodowani. Od tygodnia zamiast tramwaju linii 6 mają zastępczy autobus, który dowozi ich do zajezdni Golęcino. Dopiero tam przesiadają się do tramwaju, którego trasa została skrócona ze względu na prace kanalizacyjne przy ul. Lipowej i Światowida.
I czas dojazdu do pracy czy szkoły znacznie się wydłużył! - alarmują czytelnicy "Kuriera". Co z tego, że rozkład jazdy obu linii teoretycznie ułatwia skomunikowanie, skoro to czysta fikcja?
Problemem są tramwaje. Po kilka razy dziennie zdarza się, że pasażerowie autobusu, który zbliża się do zajezdni Golęcino, widzą tył ruszającego właśnie tramwaju. Mimo, że powinni na niego zdążyć.
Rozkład jazdy został ułożony tak, by na przesiadkę były przynajmniej 2-3 minuty - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Ale nawet jeśli autobus jest nieco spóźniony, motorniczy powinien poczekać.
Tak jednak nie jest. Dlatego ZDiTM przyjrzy się pracy MZK. Jeśli sygnały pasażerów się potwierdzą, będą wyciągane konsekwencje. Niezależnie od tego pasażerowie proszeni są o przekazywanie do ZDiTM sygnałów o takich nieprawidłowościach. Co dziwne - przy podróży w drugą stronę, czyli gdy trzeba się przesiąść z tramwaju do autobusu w kierunku Gocławia, takich kłopotów nie ma. Kierowcy potrafią poczekać na pasażerów wysiadających z "szóstki".

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Będą nowe autobusy

Szczecińscy przewoźnicy rozpoczęli zapowiadane zakupy nowego taboru. Spółka z Dąbia ogłosiła właśnie przetarg, bo chce nabyć 8 nowych pojazdów. Wkrótce na zakupy ruszy też spółka z Klonowica.
Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" chce kupić 8 przegubowych, niskopodłogowych autobusów przyjaznych środowisku, czyli spełniających najbardziej wyśrubowaną dla silników diesla europejską normę EEV. W Polsce nie ma jeszcze pojazdów z takim napędem. Autobusy mają mieć klimatyzację i kamery wewnątrz i na zewnątrz. Zakupy są możliwe dzięki 6 mln zł dofinansowania, które przekazało miasto obu szczecińskim przewoźnikom.
Wkrótce przetarg ogłosi SPA "Klonowica" - zapowiada Michał Przepiera, szef wydziału gospodarki komunalnej w magistracie. Z tym, że ta spółka będzie kupowała długie i krótkie autobusy.
Wszystkie nowe pojazdy będą w kolorach określonych w przedstawionej niedawno wizji rozwoju Szczecina do 2050 roku. Pierwsze biało-zielono-niebieskie pojazdy zobaczymy na naszych ulicach już latem. Wtedy cztery nowe autobusy przegubowe w tych barwach ma odebrać przewoźnik z ul. Klonowica.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Autobusy w płomieniach

Coraz większe kłopoty z taborem ma Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Jeden z 10-letnich autobusów od dłuższego czasu jest wyłączony z eksploatacji z powodu awarii silnika. Trzy inne w ciągu miesiąca się zapaliły i także na razie nie wożą pasażerów.
Faktycznie mamy pewne kłopoty - przyznaje Grzegorz Ufniarz z SPPK. Powołaliśmy biegłych, którzy badają przyczyny, ale ostatecznej opinii jeszcze nie otrzymaliśmy.
Wiadomo natomiast, że wszystkie 3 autobusy, które się zapaliły, to przegubowe wozy marki MAN. Były to pierwsze niskopodłogowce nabyte przez spółkę tuż po jej utworzeniu w 1998 r. Kupiono wtedy 5 pojazdów tego samego typu - w piątek pasażerów woził tylko jeden z nich.
Próbujemy ustalić, dlaczego dochodzi do pożarów. Na szczęście, choć za każdym razem w autobusie byli pasażerowie, nikt nie ucierpiał - mówi G. Ufniarz.
Pierwszy pożar wydarzył się wieczorem 28 marca. W pojeździe spalił się silnik, instalacje, wnętrze komory silnika i otuliny. Prawdopodobnie doszło do wycieku paliwa, które - choć nie powinno - zapaliło się w trakcie normalnej eksploatacji. Tego pojazdu nie da się raczej odbudować. Mniejsze straty stwierdzono w autobusie, który również podczas jazdy z pasażerami zapalił się w połowie kwietnia. Jego powrót na linie jest możliwy, choć naprawa może potrwać miesiące. Najmniejsze straty są w MAN-ie, który zapalił się w miniony piątek. W nim spalił się tylko przewód wysokiego ciśnienia, który prawdopodobnie pękł, powodując pożar. Ten pojazd może uda się uruchomić jeszcze dziś. Ale sam fakt, że w krótkim czasie zapaliły się aż trzy z pięciu autobusów tej samej marki i tego samego typu, jest niepokojący.
Zrobimy wszystko, by ustalić przyczyny i zapobiec podobnym zagrożeniom w przyszłości - zapewnia G. Ufniarz.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 28 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaj 6 bis zawieszony do odwołania

Nasz internauta mlody2807 poruszył problem kursowania tramwajów na liniach 6 i 6 bis. Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja.
Pod koniec ubiegłego tygodnia przestał kursować tramwaj linii 6 bis, jeżdżący w godzinach szczytu na trasie Ludowa – Pomorzany. Została skrócona również trasa linii 6. Teraz ma przystanek końcowy przy zajezdni Golęcin. Na odcinku Golęcin – Gocław kursuje komunikacja zastępcza. Pasażerowie skarżą się, że autobusy zastępcze jeżdżą jak chcą i często nie można zdążyć z przesiadką.
Sprawdziliśmy jak wygląda sytuacja z tramwajami w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Do czasu ustabilizowania sytuacji kadrowej w MZK linia 6 bis będzie zawieszona – informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Linia 6 bis została zawieszona, aby uzupełnić brakujące składy na pozostałych liniach tramwajowych. Linia nr 6 od dnia 17 kwietnia do odwołania kursuje na trasie Pomorzany – Zajezdnia Golęcin w związku z przebudową sieci wodno–kanalizacyjnej w ciągu ul. Światowida – Lipowa.
Autobus komunikacji zastępczej 806 jest skomunikowany w obie strony z tramwajem – czas na przesiadkę wynosi 2-3 minuty. Po naszej interwencji ZDiTM sprawdzi czy rzeczywiście jest problem z przesiadką z tramwaju na autobus linii 806.

Opracowanie: " mlody2807 ", "Moje Miasto" 23 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaje na sprzedaż?

Wciąż niepewny jest los szczecińskiego MZK. Wprawdzie związkowcy usunęli się w cień, a pasażerowie zapomnieli o groźbie strajku, ale spór zbiorowy trwa. Strona związkowa domaga się 300 zł netto podwyżek, ale rozmowy zerwała kilka tygodni temu. Miasto wdraża więc swój program zmian, a na horyzoncie zjawił się prywatny inwestor.
Czekam na plan przekształcenia MZK, który, mam nadzieję, dyrektor firmy przedstawi mi jak najszybciej - nie kryje Beniamin Chochulski, z-ca prezydenta. Ta firma musi się zmienić, w obecnej strukturze nie ma racji bytu.
MZK zatrudnia ponad 700 osób, z tego ponad 200 motorniczych. Średnia zarobków - 3,4 tys. zł brutto, przez rozbudowany układ zbiorowy. Układ sprawia, że początkujący motorniczy ma na rękę 1600-1800 zł, musi więc dorabiać kosztem wolnego czasu lub... jechać na saksy.
Firmę trzeba przekształcić. Jedno z rozwiązań zakłada utworzenie kilku spółek. Dwie powstałyby na bazie zajezdni Golęcin i Pogodno, trzecia odpowiadałaby za utrzymanie torowisk i sieci. I ta pozostanie pod pełną kontrolą miasta. Ale nie jest wykluczone, że przynajmniej jedna zajezdnia przejdzie w ręce prywatnego inwestora. Wstępne zainteresowanie wyraziła firma Veolia Polska, która w kraju dotąd działa w branży autobusowej. Pierwsze tramwajowe inwestycje na polskim rynku poczyni w najbliższym czasie w Warszawie.
Zainteresowana jest także naszymi spółkami autobusowymi lub wprowadzeniem własnego taboru na nasze linie - mówi B. Chochulski. Konkretne propozycje jeszcze nie padły.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 23 kwietnia 2008 rok

* * *

Gaz nie dla nas?

Około 60 nowych autobusów chce w najbliższych latach kupić Szczecin. Szansą są fundusze unijne w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Problem w tym, że wciąż nie wiadomo, jaki napęd ma być stosowany w pojazdach. Wiadomo tylko, że mają mieć zmniejszoną emisję spalin.
Stąd nasze spotkania z przedstawicielami różnych firm - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Poznaliśmy już ofertę Scanii, która proponuje pojazdy napędzane bioetanolem, rozmawialiśmy o autobusach hybrydowych.
Ostatnio w magistracie gościli przedstawiciele firmy CNG Polska, którzy promują jako paliwo do pojazdów zwykły gaz ziemny, pobierany z miejskiej sieci.
Niezbędna jest odpowiednia infrastruktura, stacja sprężania i pojazd dostosowany do takiego paliwa - tłumaczy Zbigniew Sobczyk, członek zarządu CNG Polska. W kraju jest obecnie 28 takich stacji.
Pierwszy autobus na „gaz z kuchenki" wyjechał w Rzeszowie w styczniu 2004 r. Według szacunków CNG Polska, dziś na każdym przejechanym kilometrze właściciel zarabia około 55 groszy. O tyle drożej kosztuje przejechanie kilometra autobusem z silnikiem Diesla.
Ale są też minusy. Budowa stacji ze stanowiskami do tankowania to wydatek rzędu kilku milionów złotych. Odpowiednio doposażony autobus może po pełnym tankowaniu przejechać 460 km, wyposażony standardowo - około 300 km. W Szczecinie nie nadaje się więc do spółki w Dąbiu, a i policka miałaby kłopot.
Nikt też nie wie, jakie za kilka lat będą ceny gazu, nie ma gwarancji, że to się opłaci - mówią szefowie autobusowych spółek. Nie wiadomo też, czy to paliwo zyska popularność, może być kłopot ze zbyciem autobusu po kilku latach eksploatacji.
CNG jako napęd do szczecińskich autobusów jest brany pod uwagę z dużą ostrożnością. Niemal na pewno odpadają autobusy hybrydowe, przynajmniej dwukrotnie droższe niż zwykłe. Minusy ma bioetanol, bo też wymaga większych nakładów.
Jest szansa, że w ramach RPO będzie można pozyskać środki na autobusy z silnikiem przystosowanym do biodiesla. Są niewiele droższe od tradycyjnych i spełniają normy emisji spalin, które we Polsce obowiązywać będą dopiero za kilka lat.

Opracowanie: "Tomek Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 22 kwietnia 2008 rok

* * *

Kolejne tramwaje z Berlina do października

Do końca października mają trafić do Szczecina wszystkie tramwaje typu Tatra, kupione w Berlinie przez szczeciński Miejski Zakład Komunikacyjny.
Więcej zakupów tego typu tramwajów MZK na razie nie przewiduje. Musimy sprawdzić ile kosztuje eksploatacja tych wozów - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK w Szczecinie. Po ostatnim zakupie, jedną czwartą taboru tramwajowego użytkowanego w Szczecinie będą stanowić czeskie Tatry zmodernizowane na początku lat 90. przez Simensa.
Do października na szczecińskich torach ma się pojawić 16 składów, używanych tramwajów typu Tatra. MZK przygotowuje się też do modernizacji zajezdni Pogodno, tam znajdą się m.in. warsztaty, gdzie będzie można naprawiać uszkodzone Tatry.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", " Polskie Radio Szczecin" 22 kwietnia 2008 rok

* * *

Szczecin w nowych barwach. Już niebawem

Przedstawiliśmy wizję marki Szczecin, teraz zaczniemy ją wprowadzać. Miasto będzie się zmieniało. Coraz więcej będzie w nim widać kolorów białego, niebieskiego i zielonego - zapewnia szef promocji miasta Piotr Wachowicz.
Mariusz Rabenda: Specjaliści z agencji BNA twierdzą, że aby marka miejsca była skuteczna, mieszkańcy muszą ją poznać, a jeszcze lepiej - zaakceptować. Jak chcecie z nią zapoznawać szczecinian?
foto: promocja miasta, Takie barwy mają mieć autobusy, tramwaje i wiaty przystankowe
foto: promocja miasta,
Takie barwy mają mieć autobusy,
tramwaje i wiaty przystankowe
Piotr Wachowicz, p.o. dyrektor Biura Promocji i Informacji Urzędu Miasta: Założyliśmy, że w latach 2008 i 2009 duży nacisk będziemy kłaść na tzw. promocję do wewnątrz. Samą prezentację marki pokazaliśmy już urzędnikom, 600 osobom z kręgów opiniotwórczych, a we wtorek prezydent zapoznał z nią mieszkańców. Pokazaliśmy też prezentację grupom z gimnazjów i liceów.
W nocy z poniedziałku na wtorek rozpoczęliśmy kampanię outdoorową. Nowe logo "Szczecin 2050 - Floating Garden" zawisło na ponad 20 billboardach w mieście.
Prezentacja kończyła się wizualizacją Elewatora Ewa w barwach marki. Naprawdę będzie przemalowany?
Chciałbym, by tak się kiedyś stało. Wcześniej będziemy stopniowo wprowadzać kolejne elementy wizerunku do architektury miejskiej. Zaczną pojawiać się wiaty przystankowe, autobusy, tramwaje czy taksówki pomalowane zgodnie z księgą stylów.
Cóż to takiego?
Jeden z elementów opracowanych przez BNA. Znajdują się w niej wzory tego, jak powinny wyglądać różne miejsca architektury miejskiej, by były spójne wizerunkowo.
Chcecie przemalować wszystkie tramwaje i autobusy?
Będziemy to wprowadzać stopniowo. Celowo w ubiegłym roku, kupując żółte berlińskie tramwaje, nic z nimi nie robiliśmy, by niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy.
Wiaty, tramwaje, autobusy to majątek miasta. Możecie je przemalować. Ale taksówki są przecież prywatne.
Nie będziemy nikomu kazać przemalować niczego na siłę. Ale już podczas prezentacji jeden z przedsiębiorców pytał, czy może wykorzystać nowe logo na swych produktach. Takie rzeczy będziemy ustalali. Nie będziemy szastać tymi znakami na lewo i prawo. Chcemy ich użyczać osobom dobrowolnie się na to godzącym, ale też traktować to jak wyróżnienie.
Co planujcie zrobić, by szczecinianie szybko zżyli się z nowymi barwami?
Prezydent jest zwolennikiem podświetlania ważnych miejsc w mieście światłami białym, zielonym i niebieskim. Jeszcze przed wakacjami chcemy zorganizować w szkołach konkursy plastyczne dla dzieci z wykorzystaniem Floating Garden.
Nowe tablice informacyjne w mieście, tabliczki z nazwami ulic i numerami posesji też będą biało-niebiesko-zielone?
To są wzory Systemu Informacji Miejskiej (SIM). Wyznaczają nam kierunek, w jakim powinniśmy pójść. Nie zrobimy jednak tego od razu. To dopiero kolejny etap.
A co z unowocześnionym gryfem w tradycyjnych barwach?
Wykorzystamy go w celach oficjalnych. Pojawi się np. na imprezach, nad którymi miasto weźmie patronat, czy na koszulkach piłkarzy Pogoni.
Miętowe cukierki, które degustowałem na prezentacji, miały na etykiecie adres internetowy szczecin.eu.
Na razie pod tym adresem jest prezentacja marki. Ale to ma być nowa strona miejska, którą już opracowujemy. Adres ma sugerować, że jesteśmy otwarci na Europę. Z czasem będzie tam coraz więcej informacji o Szczecinie. To ma być strona o mieście, a nie portal Urzędu Miasta. Ten pozostanie pod dotychczasowym adresem [szczecin.pl - przyp. red.]

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Autobusy na gaz?

Po 6 mln zł dostaną w tym roku szczecińskie spółki autobusowe, także Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne ma być dofinansowane przez władze obu gmin. Środki te przede wszystkim mają pozwolić odnowić tabor, by z ulic zniknęły najbardziej wysłużone autobusy.
Na trasy w tym roku wyjechały już 4 nowe solarisy spełniające normę spalin EURO 4 - przypomina Sebastian Wypych z Biura Promocji i Informacji UM. Kolejne 4 trafią wkrótce do Szczecina. Pod koniec 2008 lub na początku 2009 r. spółki kupią dodatkowe wozy. Szacujemy, że będzie to 12 sztuk.
Zgodnie z programem inwestowania w tabor, miasto do 2010 r. chce wymienić 25 proc. autobusów. Jednocześnie rozważa sięgnięcie po środki unijne. Jednak aby z nich skorzystać, musi zastanowić się nad taborem napędzanym alternatywnie. Nie wiadomo bowiem, czy taki wymóg nie będzie postawiony w programie unijnym.
Dlatego szczecińscy urzędnicy, a także prezesi spółek autobusowych, zapoznają się z ofertami różnych firm. Kilka tygodni temu w magistracie ofertę prezentowali przedstawiciele Scanii, która jako pierwsza w Polsce zaproponowała autobusy napędzane bioetanolem. Dziś zaś w UM zostanie zaprezentowana oferta firmy z Krakowa, która przerabia autobusy tak, by mogły być napędzane CNG, czyli gazem ziemnym. Pod uwagę Szczecin weźmie jeszcze autobusy z napędem hybrydowym. Dopiero wtedy urzędnicy przystąpią do sporządzania wniosku, który może pozwoli pozyskać środki unijne.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Ktoś rozpylił gaz w tramwaju

Jeden z pasażerów linii nr 5 twierdzi, że we wtorkowe popołudnie ktoś rozpylił w wagonie gaz. Pasażerów dopadł atak kaszlu i bóle głowy. Motornicza nie zareagowała, nie udzieliła nam pomocy - skarży się pan Tomasz.
Sprawa brzmi poważnie. Pan Tomasz jechał we wtorek tramwajem linii nr 5. Do dramatycznej sytuacji miało dojść ok. godz. 14.45 w al. Piastów. Tramwaj jechał w kierunku stoczni.
Ktoś z pasażerów wpuścił gaz - relacjonuje pan Tomasz. Otwieraliśmy okna i awaryjnie drzwi. Pani motornicza niczego nie zauważyła, nie zareagowała. Nie udzieliła nam pomocy.
Objawy po rozpyleniu gazu, na które skarży się pasażer, to bóle gardła, ból głowy. Wczoraj wyjaśnialiśmy okoliczności zdarzenia. Okazuje się, że nie wie o nim ani szczecińska policja, ani Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego oraz Miejski Zakład Komunikacyjny.
Ani motornicza ani żaden z pasażerów nie poinformował o rozpyleniu gazu - tłumaczy Krzysztof Wawrzyniak, szef MZK. Jeżeli rzeczywiście było takie wydarzenie, to pasażerowie powinni byli niezwłocznie powiadomić motorniczego, który skupia się na jeździe i nie sposób, żeby wiedział o wszystkim, co dzieje się w pojeździe.
Nie wiadomo, w którym wagonie gaz został rozpylony. Nie ma jednak wątpliwości, że gdyby motorniczy wiedział o zdarzeniu powinien niezwłocznie zaalarmować centralę ruchu.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 17 kwietnia 2008 rok

* * *

Niebezpieczna dziura na placu Rodła

Trudno ją wypatrzyć, a co dopiero ominąć. Jak uderza w podwozie, huk jest taki, jakby samochód na minę wjechał. Zasadzka znajduje się na zakręcie, który prowadzi w lewo z pl. Rodła w Matejki. Tuż obok torów tramwajowych leży płyta betonowa, spod której woda wypłukała piach i kamienie. Najeżdżające na nią auto wpada w dziurę, po czym - jeśli ma odpowiednio niskie zawieszenie - dostaje "kopa" w podwozie. Huk może przestraszyć nawet największego twardziela, o czym przekonał się piszący te słowa.
Z wnioskiem o pilną naprawę zwróciłem się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ale okazało się, że ZDiTM takich awarii jezdni nie naprawia. Wszelkie uszkodzenia w odległości do pół metra od główki szyny powinien usuwać Zakład Komunikacji Miejskiej - wyjaśniła mi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK potwierdza: - Rzeczywiście, jeśli awaria jezdni znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie torowiska, do nas należy jej usuwanie. Dodał przy tym, że bieżący monitoring torowisk i dróg jest możliwy dzięki przeglądom wykonywanym przez dyżurnych MZK, motorniczych i dyżurnych technicznych, którzy zgłaszają awarie, i służbom ZDiTM. Zwykli obywatele mogą dzwonić na 9656 do dyżurnego technicznego miasta.
Już informuję nasze brygady naprawiające tory, żeby pojechały na miejsce usunąć usterkę - zapewnił mnie na koniec Krystian Wawrzyniak.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 14 kwietnia 2008 rok

* * *

Chodniki na przystankach są w tragicznym stanie

W Szczecinie stan chodników oraz jezdni jest fatalny. O przystankach komunikacji miejskiej miasto chyba całkowicie zapomniało. Można odnieść wrażenie, że w ogóle się ich nie remontuje.
Przykładów nie trzeba długo szukać: Pętla tramwajowa Pomorzany (od wielu lat starszy okropnym wyglądem), pętla Krzekowo, Las Arkoński (przypominająca raczej Kazachstan, daleką Rosję czy Armenię niż Polskę ), przystanki na placu Rodła i Bramie Portowej, przy alei Piastów, Bohaterów Warszawy - to tylko wybrane przykłady.
Na większości przystanków łatwo skręcić sobie kostkę, wywrócić się. Po dużych opadach deszczu, w dziurach jakie są między płytkami chodnikowymi - głównie z lat 60 - 80-tych tworzą się, nie kałuże, a niekiedy wielkie jeziora. Mało tego kolejnym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa są latarnie (niektóre stoją tylko po to, by straszyć, bo i tak nie świecą ) oraz słupy trakcyjne - znaleźć taki, który stoi prosto jest na prawdę trudno.
Pytanie na co czeka miasto? Od wielu wielu lat przystanki tramwajowe remontuje się tylko przy okazji przebudowy całych skrzyżowań, pętli czy ulic - a tych inwestycji w Szczecinie jest jak na lekarstwo. O ile nie można wymagać od miasta, by w ciągu kilku lat wyremontowało wszystkie drogi czy torowiska tramwajowe, to z chodnikami, przynajmniej na przystankach, nie powinno być dużych problemów, koszt budowy kilku metrów chodnika ogromny przecież nie jest. W 2007 r. w alei Boh. Warszawy oraz Krzywoustego dokonano remontu torowiska tramwajowego - jednak zapomniano zupełnie o peronach tramwajowych, które są w tym samym wieku i stanie co torowisko przed remontem.
Będąc ostatnio w Poznaniu dziwiłem się jak to możliwe, że nasze miasto jest tak zaniedbane. Nadal wielu szczecinian, w tym ja, zadaje sobie pytanie: dlaczego ciągle musimy być gorsi niż Poznań, Wrocław, Kraków czy inne czołowe miasta. W przykładowym Poznaniu stan chodników na przystankach jest nieporównywalnie lepszy, nie mówiąc już o taborze tramwajowym czy poczynionych inwestycjach.
Niezwykła oszczędność
Ostatnio przeglądając dział Zamówienia Publiczne na stronie ZDiTM zauważyłem zapytanie ofertowe w sprawie dokonania "ogromnej" inwestycji: "Wykonanie remontu nawierzchni przystanku tramwajowego pl. Rodła (...)". Odnoszę wrażenie, iż ZDiTM stara się być przesadnie oszczędny. Nie dość, iż remontów dokonuje się tak rzadko, to w dodatku inwestycja ta polegać ma na ułożeniu starych płytek chodnikowych od nowa z wymianą uszkodzonych. Czy w reprezentacyjnym miejscu miasta nie można zrobić przystanku tramwajowego z prawdziwego zdarzenia, z miłego dla oka, estetycznego polbruku (przykład), a nie układać na nowo 30-letnie płytki chodnikowe, które i tak za jakiś czas znowu będą pękać i wyglądać jak wcześniej.
Na zakończenie...
Piszę ten artykuł, ponieważ wydaję mi się, że miasto czy też dokładniej ZDiTM odpowiedzialny za stan przystanków pewnych rzeczy nie dostrzega albo nie chce dostrzegać. Kiedy wreszcie chodniki na przystankach będą w należytym stanie? Mam nadzieję, że odpowiedzią na ten artykuł będą ich remonty. Ostatnio dokonano podwyżek biletów, owszem zgodnie z obietnicami zakupiono nowy tabor autobusowy i nadal się to kontynuuje, ale przecież to nie wszystko. Komunikacja, szczególnie w Szczecinie wymaga dużych inwestycji na szeroką skalę. Część tych potrzeb miasto zdaje się dostrzegać - starania o środku unijne na remonty torowisk czy zakup taboru, ale część rzeczy do których wcale nie potrzeba unijnych pieniędzy niszczeje od wielu lat.
Opisywany przeze mnie problem dla niektórych może okazać się błahy. Przez lata jednak skala degradacji naszego miasta rośnie. Każdy mały szczegół ma przecież wpływ na ogólne wrażenie o okolicy. A przecież tak na prawdę niewiele wystarczy, by nasze zielone, piękne miasto wyglądało należycie :)

Opracowanie: "lex", "Moje Miasto" 11 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk mógłby pogrzebać firmę tramwajową

Związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zapewniają, że do końca tygodnia strajku nie będzie. Dyrektor MZK przekonuje, że straty związane z ewentualnym strajkiem postawiłyby zakład w bardzo trudnej sytuacji.
Związki zawodowe w MZK domagają się podwyżek. Oprócz pieniędzy, które proponuje szef zakładu, chcą dodatkowo 100 zł netto podwyżki dla każdego. W tej chwili negocjacje stanęły w martwym punkcie. Miasto mówi, że pieniędzy na spełnienie żądań nie ma, a związkowcy mówią, że propozycje miasta są dla nich nie do przyjęcia. Strajk w tramwajach w dalszym ciągu jest realny. Tymczasem po wtorkowy braku zasilania MZK poniosło kolejne straty finansowe.
Strata dla MZK za ten dzień, to kwota ponad 100 tysięcy złotych brutto - wylicza Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Z kolei w poniedziałek niektóre linie tramwajowe nie kursowały, bo motorniczowie na znak protestu wzięli urlopy na żądania. Przez to MZK straciło kolejne 60 tys. zł. Od początku roku straty MZK liczone są w setkach tysięcy złotych.
Strajk postawiłby zakład w bardzo trudnej sytuacji finansowej - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Nie stać nas na to. Bardzo ciężko będzie odrobić straty, których już się nazbierało. W tej chwili wszyscy musimy się kierować dobrem zakładu. Strajk postawi jego dalsze istnienie pod znakiem zapytania.
Andrzej Cielas, członek komitetu strajkowego w MZK zapewnia, że do końca tygodnia decyzji o strajku na pewno nie będzie. Liczymy się z tym, że gdyby był strajk, to nasz zakład pracy poniesie straty - mówi związkowiec. Teraz piłeczka leży jednak po stronie miasta. To miasto nęka mieszkańców groźbą strajku. Nadal nie powiemy, czy strajk będzie, czy go nie będzie. My wciąż chcemy rozmawiać. Teraz panuje cisza, ale tak nie zostanie.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 10 kwietnia 2008 rok

* * *

Na ulice Szczecina nie wyjechały tramwaje

We wtorek o 3.40 zadzwonił do mnie dyrektor MZK, że tramwaje nie wyjadą. Gdy przed czwartą byliśmy w firmie, okazało się, że to coś gorszego niż spodziewany strajk - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Szczęście w tym całym nieszczęściu, że na wypadek strajku mieliśmy opracowany schemat komunikacji zastępczej.
Pierwsze autobusy zastępujące tramwaje wyjechały na trasę z półgodzinnym opóźnieniem w porównaniu z normalną komunikacją tramwajową. Rano na trasach zastępczych kursowało 28 autobusów ze szczecińskich spółek autobusowych.
Wszystkie oddałem. Na placu zostały mi trzy zepsute wozy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki SPA Dąbie. SPA Dąbie była w tej korzystnej sytuacji, że dochodził tu prąd, a do tego zajezdnia ma własną stację paliw. W lewobrzeżnym Szczecinie dystrybutory na stacjach były nieczynne. Widzieliśmy nawet, jak na bezobsługowej stacji Neste wściekły kierowca kopał dystrybutor, który nie chciał wydać paliwa.
Przed południem komunikację zastępczą obsługiwało dodatkowo 15 autobusów z PKS Gryfice i Szczecin. Mimo tego, rano w deszczu i chłodzie sporo ludzi czekało na autobus kilkanaście minut albo więcej. W pierwszej chwili podejrzewałem, że to znów strajk tramwajarzy, ale kierowca autobusu powiedział, że to awaria prądu. U mnie w domu też nie było, ale nie spodziewałem się aż tak dużej awarii - mówi Krzysztof Zdunek, jadący spod stoczni na Gumieńce.
Mniej szczęścia miała pani Anna Brylowska: - Czekałam przed 9 z 30 minut na tramwaj i żadnego sygnału nie było. Dopiero jeden z panów mi powiedział, bym nie czekała, bo się nie doczekam.
Zabrakło informacji na przystankach, ale w takich przypadkach ludzie potrafią sobie pomóc - dodaje pan Krzysztof. Dziwnie zachowywali się sami podróżni. Przez trzy godziny przewiozłem dobrze ponad 500 osób. Bilet skasowało 11! - skarżył się kierowca zjeżdżający o godz. 17 z pospiesznej linii C. Nie boją się niczego. Wiedzą, że urzędy nie działają, to i pewnie kanarów nie ma.
Nie lepiej było na kolei. Tylko na linię Kalisz Pomorski-Szczecin spadło 80 drzew i słupów - mówi Andrzej Chańko, dyrektor PKP Przewozy Regionalne. Podobna sytuacja była na trasie Goleniów-Nowogard. Nawet gdyby trasy były przejezdne, to przez kilka godzin nie działał na stacji Szczecin Główny system sterowania ruchem. To uniemożliwiało wysyłanie pociągów w drogę. System zadziałał ok. godz. 14. W drogę wysyłano głównie pociągi dalekobieżne. Te jadące przez Stargard wyciągane są ze Szczecina spalinową lokomotywą i dopiero stamtąd przełączane na elektryczną - mówi Chańko.
Skalę opóźnień obrazuje hotelowy pociąg ze Świnoujścia do Warszawy. Znad morza wyruszył o godz. 23, a do Szczecina dotarł następnego dnia o godz. 11.
Staramy się jak najszybciej odblokować linie lokalne. Niestety - jak na ironię, więcej zawalonych drzew było na trasach niezelektryfikowanych - wyjaśnia Chańko. Tam, gdzie mogliśmy puszczać składy spalinowe, tory były poblokowane. Trasa Szczecin-Kołobrzeg, którą jeżdżą szynobusy, odblokowana została po południu.
Przynajmniej doba minie od przywrócenia prądu, by komunikacja kolejowa w Zachodniopomorskiem wróciła do normy - zapowiada Chańko. Jak dziś będzie zasilanie i odblokowane tory, to w środę do Szczecina wszyscy do pracy powinni dojechać.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 8 kwietnia 2008 rok

* * *

W Szczecinie 250 złotych za jazdę bez biletu

Szczecińscy radni zdecydowali o podwyżce kary za jazdę bez biletu w komunikacji miejskiej ze 110 do 250 złotych.
Za nowym taryfikatorem kar głosowali radni Platformy Obywatelskiej oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Od głosu wstrzymało się 7 radnych PiS. Szacuje się, że w Szczecinie 10 procent pasażerów nie kasuje biletów, dlatego chcemy, aby kara była surowa - uzasadniał wzrost opłaty dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera.
Zdaniem radnego PiS Andrzeja Karuta podwyżka może uderzyć w najbiedniejszych mieszkańców. Emeryci i renciści, którzy ze względu na zdrowie nie mogą pójść po leki, liczą że przejadą ten jeden przystanek, a w alternatywie mają kupno biletu - mówił Karut na sesji Rady Miasta. To dobry moment na wprowadzenie biletów 10-minutowych.
Radnym nie spodobało się też wprowadzenie opłaty manipulacyjnej w wysokości 10 zł. Miałyby ją płacić osoby, które zapomną sieciówki lub dokumentu uprawniającego do posługiwania się biletem ulgowym.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Nieudany strajk w MZK?

Komitet Strajkowy działający w Miejskim Zakładzie Komunikacji nie chce się przyznać do zorganizowania akcji protestacyjnej, która rano częściowo sparaliżowała komunikację tramwajową w Szczecinie.
Na trasy nie wyjechało 28 tramwajów ponieważ motorniczowie wzięli urlopy na żądanie. Dyrekcja MZK też uważa, że strajku nie było, choć do pracy nie przyszło prawie 30 motorniczych. Oficjalnie więc nikt nie strajkował.
Dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji Krystian Wawrzyniak twierdzi, że była to akcja przygotowywana od soboty. Nigdy nie było tak, że w jednym dniu była tak duża absencja, dlatego nie wierzę w jej przypadkowość - dodaje.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz" też uważa, że strajku nie było. Skoro członek komitetu strajkowego jeździ dziś jako motorniczy, to myśmy tej akcji nie przygotowywali - podkreśla Cielas.
O tym, że nie było strajku, jest również przekonany zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski. To była jakaś nieudana akcja, tylko nie wiem przez kogo zorganizowana, bo żaden związek zawodowy nie chce się do niej przyznać - uważa Chochulski.
Rano nie kursowały tramwaje linii 8, 4 i 6 bis. Szczecinianie stali na przystankach lub w korkach, ponieważ więcej mieszkańców niż zwykle postanowiło dojechać do pracy samochodami.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Będzie rondo w ulicy Energetyków

Miasto zapłaci za budowę ronda w ulicy Energetyków i remont dawnej zajezdni tramwajowej.
Szczecińscy radni przyjęli poprawkę do tegorocznego budżetu. Za ponad 34 mln zł wybudowane zostanie rondo w ulicy Energetyków, a za 1 mln zł wyremontowana dawna zajezdnia tramwajowa przy ul. Piotra Skargi. Budynek po Miejskim Zakładzie Gospodarki Odpadami ma być przeznaczony na biura Strefy Płatnego Parkowania.
Poprawkę budżetową poparli radni PO. Przeciwko byli wszyscy radni SLD oraz Leszek Duklanowski, Artur Szałabawka i Witold Dąbrowski z PiS. Pozostali radni PiS wstrzymali się od głosu.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska ", "Polskie radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Związki zawodowe odcinają się od strajku w MZK

Sprawdziły się informacje, które "Kurier" zamieścił w niedzielę na stronach internetowych. Dziś w Szczecinie wielu motorniczych nie przyszło do pracy. Poinformowali o zwolnieniach lekarskich lub prosili o urlopy na żądanie. Pasażerowie mają mieszane uczucia w związku z tą akcją, ale chaosu komunikacyjnego nie było.
Związki zawodowe natomiast odcinają się od wczorajszego protestu pracowników. Nie mamy z tą akcją nic wspólnego - zastrzega Bogdan Rojek, przewodniczący komitetu strajkowego w MZK Szczecin. Ale pokazuje ona, jak zdesperowana jest załoga.
Efekt? Na linie wczoraj rano nie wyjechały 32 tramwaje, czyli nie odbyło się około 30 proc. kursów. Do protestu przystąpiła ponad połowa motorniczych z zajezdni Golęcin. Jej linie ratowała załoga z "Pogodna", gdzie w pracy nie stawiło się około 20 proc. pracowników.
Musieliśmy niestety zawiesić od rana kursowanie linii 4, 6 Bis i 8 - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zabrakło też po dwa składy na liniach 2, 5 i 11, jednego na linii 9 i trzech "dwunastek".
Cztery zastępcze autobusy jeździły zamiast tramwajów linii 8 na trasie Gumieńce - pl. Kościuszki. Tam trzeba się było przesiadać do normalnie kursujących wagonów.
Mam wrażenie, że autobusy kursują częściej niż tramwaje, a jeździ się nimi wygodniej - twierdzi Agnieszka, studentka Politechniki, która po godz. 11 jechała z Gumieniec na zajęcia. Na przystankach są informacje o zmianach, więc nie czekałam niepotrzebnie, od razu wiedziałam, skąd odjeżdża zastępczy autobus.
Także starsi ludzie, odwiedzający cmentarz, także nie narzekali na zmiany. Na pl. Kościuszki dyżurowali pracownicy ZDiTM, którzy podpowiadali pasażerom, jak w tym nietypowym dniu korzystać z komunikacji. Zdenerwowanych było niewielu, chwalących autobusy zamiast tramwaju - więcej.
Przykro nam, że tak się stało - zapewnia B. Rojek. Gdyby to była nasza akcja, strajk byłby generalny. Zapewniam jednak, że w najbliższych dniach nie szykujemy żadnych niespodzianek pasażerom. Jesteśmy gotowi rozmawiać o podwyżkach z dyrekcją firmy lub przedstawicielami miasta.
Problem w tym, że ani dyrekcja, ani "miasto", rozmawiać już nie chcą. Rozmowy zostały definitywnie zerwane, co oficjalnie ogłoszono na specjalnej konferencji, zwołanej przez Urząd Miejski tydzień temu. Miasto zastanawia się nad przekształceniem MZK w inny zakład, gdzie zatrudnienie znajdzie mniej osób, a środki na podwyżki szybko się znajdą. Możliwe jest też wypowiedzenie obowiązującego w MZK układu zbiorowego, który krępuje zmiany w zakresie płac m.in. wynagrodzenie w głównej mierze zależy od stażu pracy a nie od jej jakości czy efektywności danej osoby. W nowym podmiocie te proporcje mają być inne, by przyciągnąć potrzebnych pracowników i zatrzymać ich odpływ za granicę.
Pasażerowie, którzy są niepewni od kilku tygodni jak dotrą rano do pracy, nadal co rano muszą niestety wstawać wcześniej, by zorientować się, czy tramwaje kursują, albo ile z nich jeździ.
Związkowcy liczą na dalsze rozmowy, nie chcą jednak w tej sprawie wystąpić do urzędników. Czekają na sygnał ze strony UM. Tam zaś trwa burza mózgów by znaleźć odpowiedź co dalej ze szczecińskimi tramwajami. Koniec MZK jest bowiem coraz bardziej realny. Wiadomo na razie, że w nowej formule opracowywanej w magistracie ma się znaleźć miejsce dla każdego, kto chce pracować. Służby miejskie mogą zaś być zadowolone z faktu, iż stosunkowo sprawnie zorganizowały komunikację zastępczą.
Tymczasem motorniczowie, którzy dziś masowo nie stawili się w pracy, będą składać wyjaśnienia w dyrekcji MZK i być może poniosą konsekwencje takiego kroku. Dzisiejsza akcja, od której odcięły się związki zawodowe, to kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych, które nie wpłyną do i tak pustej już kasy firmy oraz kary, które trzeba zapłacić za niewykonane kursy. Niedobory, które tylko w marcu wyniosły 250 tys. zł trzeba będzie pokryć z puli przeznaczonej na kwartalne premie lub planowane na drugą połowę roku podwyżki. Ale i ta pula nie wystarczy na długo.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk tramwajarzy. Autobusy zamiast ósemki

32 składy nie wyjechały dziś rano z zajezdni. Miasto minimalizuje skutki strajku wprowadzając zastępczą komunikację autobusową.
Protest polega na pobieraniu przez pracowników urlopów na żądanie. Z tego powodu na porannej zmianie brakuje co trzeciego tramwaju. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego postanowił o zawieszeniu do odwołania - zapewne na cały dzień - tramwajów linii nr 8. Zamiast nich na trasie pl. Kościuszki - Gumieńce kursuje autobus zastępczy 808. W szczycie autobusy jeździły co 10 min. Na placu Kościuszki służby miejskie informują pasażerów o zmianie. Na pozostałych przystankach informację wyklejono na rozkładzie jazdy.
Zawieszono także kursy linii 6 Bis oraz 4. Za pierwszy tramwaj jeździł autobus, ale już został zdjęty - trasę obsługują tylko "szóstki". Na trasie "czwórki" nie ma zastępczych autobusów, bo linia ta pokrywa się z liniami 11 i 12.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

O czym będą decydowali radni na sesji?

Szczecińscy radni będą dziś dyskutowali m.in. o podwyżkach kar za jazdę na gapę autobusami i tramwajami oraz o pierwszych zmianach w budżecie na ten rok. O godzinie 10 rozpoczyna się dwudziesta w tej kadencji sesja Rady Miasta.
Radni zdecydują też, czy dofinansować Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i Port Lotniczy Szczecin-Goleniów. Podwyższenie kapitału zakładowego spółek ma być przeznaczone na inwestycje: rozbudowę terminala pasażerskiego i spłatę rat leasingowych za nowe autobusy. Radni chcą też podnieść i to ponad dwukrotnie kary za jazdę bez biletu: ze 110 na 250 zł.
W porządku obrad znalazł się projekt uchwały zmieniającej Statut Miasta i dającej prawo inicjatywy uchwałodawczej grupie 400 mieszkańców. Na koniec radni zajmą tematem kontroli zasad prywatyzacji mieszkań komunalnych. Radni Platformy Obywatelskiej zgłosili projekt uchwały zlecającej zbadanie prywatyzacji lokali w latach 1994-2007. Radni będą też zastanawiać się nad tym, czy oprócz komisji rewizyjnej prywatyzacji nie powinna zbadać Najwyższa Izba Kontroli.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska", "Polskie Radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk tramwajarzy w Szczecinie

Zamiast 100 z zajezdni na trasy wyjechało 70 tramwajów. Nie jeżdżą 4, 6 bis i 8, składów brakuje też na liniach 12, 9, 7, 5.
Większość motorniczych wzięła dziś urlopy na żądanie. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego musiał wprowadzić autobusową komunikację zastępczą.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska szczecińskiego magistratu Michał Przepiera uważa, że sytuacja poprawi się po południu, a jutro nie powinno być już problemów. My chcemy rozmawiać, a takie próby strajków szkodzą samej firmie - dodaje Przepiera.
Na razie nie udało nam się skontaktować ze związkowcami. Pracownicy MZK domagają się 300 złotowej podwyżki płac, miasto na to się nie zgadza.

Opracowanie: "Anna Arabska, Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Protest tramwajarzy - zwolnienia, urlopy i krew

Masowe zwolnienia lekarskie, urlopy „na żądanie” i oddawanie krwi - tak według nieoficjalnych informacji ma wyglądać od dziś strajk szczecińskich tramwajarzy. Oznacza to, że część składów prawdopodobnie wyjedzie na linie, ale chaos na mieście może być spory.
Związkowcy byli na zajezdniach w czwartek i sondowali sytuację - przyznaje jeden z motorniczych. Zorientowali się jednak, że coraz mniej osób jest za strajkiem generalnym. Każdy też liczy, ile może na tym stracić.
Strajk oznacza, że motorniczowie nie dostaną za ten czas pensji. Coraz więcej jest więc przeciwnych. Kadry czy administracja nie wychodzą przed szereg, związkowcy też mają spokój. To na nas skupi się niechęć pasażerów i my dostaniemy po kieszeni - mówią motorniczowie.
Wczoraj na liniach zabrakło 10 składów. Tyle samo osób poinformowało, że w poniedziałek chce skorzystać z tzw. urlopu na żądanie. Po południu liczba ta zwiększyła się do 13. Tak protestowali m.in. celnicy i policjanci.
O godz. 18.30 w UM spotkał się sztab kryzysowy, który uzgodnił z przewoźnikami plan komunikacji zastępczej na wypadek różnych form protestu. Autobusy z całego regionu mogą wozić szczecinian nawet jeśli tylko część tramwajów pozostanie w zajezdniach.
Nie wiadomo jednak, czy zajdzie taka potrzeba. Do późnych godzin wieczornych dyrekcja MZK prowadziła rozmowy z kierownictwem obu zajezdni i motorniczymi. Szefowie firmy tłumaczyli, że nawet taki okrojony protest może pod znakiem zapytania postawić zaplanowane już kwartalne premie i podwyżki w drugiej połowie roku.
Z kolei na dzisiejszej sesji radni mają skorygować budżet i przyznać m.in. 1,7 mln zł na opłacenie rachunków za prąd. Tej kwoty brakuje w kasie MZK po podwyżce cen energii. Miasto chce też przeznaczyć 100 mln więcej, niż pierwotnie planowano na unijne programy związane z rozwojem sieci tramwajowej. W każdej chwili do porządku obrad może być też wprowadzona uchwała w sprawie likwidacji MZK. Miasto chce ją zastąpić miejską spółką lub powołać nowy zakład budżetowy. Strajk tramwajarzy oznacza też wypowiedzenie układu zbiorowego, który pozwala zarabiać w MZK osobom z długim stażem, odstraszając od firmy młodych.
O rozwoju sytuacji - podobnie jak wczoraj - będziemy informować na stronie www.kurier. szczecin.pl. Tam też w razie potrzeby podpowiemy, jak korzystać z zastępczych autobusów.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 7 kwietnia 2008 rok

* * *

Jutro strajk w MZK?

Masowe zwolnienia, urlopy „na żądanie” i oddawanie krwi - tak według nieoficjalnych informacji ma wyglądać od jutra strajk szczecińskich tramwajarzy. Oznacza to, że część składów prawdopodobnie wyjedzie na linie, ale chaos na mieście może być spory.
Związkowcy byli na zajezdniach w czwartek i sondowali sytuację - przyznaje jeden z motorniczych. Zorientowali się jednak, że coraz mniej osób jest za strajkiem generalnym. Każdy też liczy, ile może na tym stracić.
Rozmowy z motorniczymi prowadzone były także w sobotę i dziś. Z informacji, do których udało się „Kurierowi” dotrzeć wynika, że zamiast strajku ma być protest, podobny do tego, jaki przeprowadzili pracownicy służb mundurowych. Spora część motorniczych zamiast okupować zajezdnie, pozostanie w domach, mając w zamian zaświadczenia, które na to pozwalają. Z kolei ci, którzy stawią się w pracy, będą prawdopodobnie normalnie pracować. Mimo to pasażerowie muszą się liczyć z poważnymi utrudnieniami w kursowaniu tramwajów.
Niezależnie od tego jeszcze dziś wieczorem w szczecińskim magistracie zbierze się sztab kryzysowy. W jego skład wchodzi m.in. wiceprezydent Beniamin Chochulski, przedstawiciele UM, MZK, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz przewoźników, którzy najpóźniej w ciągu 5-8 godzin deklarują sprowadzenie do Szczecina kilkudziesięciu zastępczych autobusów.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 6 kwietnia 2008 rok

* * *

Taksówka zamiast tramwaju

W każdej chwili mogą stanąć szczecińskie tramwaje. Pasażerowie są już tym znużeni, bo związkowcy od kilku tygodni grożą przerwą w kursowaniu, ale nie podają terminu rozpoczęcia protestu. W obawie przed strajkiem na urlopy i zwolnienia ucieka coraz więcej motorniczych. Dostaną przynajmniej część wynagrodzenia, bo za czas strajku nikt im nie zapłaci.
Jest to spory problem - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. - Średnio na pierwszej zmianie brak po blisko 5 składów, po południu - 12.
Są dni, gdy wracający ze szkół i pracy czekają na przystankach coraz dłużej, bo jednocześnie brak nawet 16-19 składów, a rano do 6-8 tramwajów. MZK traci więc coraz więcej pieniędzy za niewykonane kursy i płaci coraz wyższe kary.
Zgodnie z umową, za każdy brak wyjazdu lub wyjazd nieplanowy naliczana jest kara umowna wartości 16 wozokilometrów. Czyli za brak jednego składu MZK musi płacić 90,40 zł brutto. Kara podwaja się, jeśli brak dwóch kursów pod rząd. Ostatnio koszty - wynikające z braku motorniczych - zaczęły dodatkowo rosnąć. Pasażerowie coraz częściej biorą taksówki, rachunki zaś przesyłają do ZDiTM.
Zgodnie z prawem przewozowym, jeśli autobus lub tramwaj odjedzie przed czasem lub nie przyjedzie w ogóle, pasażer, który skorzystał z przejazdu taksówką może wystąpić do ZDiTM o zwrot poniesionych kosztów - przyznaje M. Kwiecień-Zwierzyńska. Każde roszczenie jest rozpatrywane indywidualnie i jeśli uznamy je za zasadne, koszty zwracamy.
Takiej możliwości nie ma tylko wtedy, gdy pojazdu zabraknie z powodu awarii czy wypadku, lub gdy przyjedzie opóźniony. Jeśli odjedzie wcześniej niż przewiduje rozkład, albo nie przyjeżdża z braku motorniczego - zwrot się należy. W roszczeniu trzeba podać: datę i godzinę zdarzenia, przystanek z określeniem kierunku jazdy, nr linii i oczekiwaną formę przekazania pieniędzy (np. nr konta), należy też dołączyć rachunek lub fakturę za przejazd taksówką.
Ostatnio z roszczeniem wystąpiło 9 osób. Pięć otrzymało już zwrot kosztów. Dotąd pasażerowie, którzy zamiast tramwaju pojechali taksówką, dostali 145,84 zł.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 4 kwietnia 2008 rok

* * *

W piątek strajk w komunikacji?

Pasażerowie korzystający z komunikacji tramwajowej powinni być przygotowani na to, ze w każdej chwili mogą być zmuszeni do korzystania z komunikacji zastępczej.
Szanowni pasażerowie, jeżeli dziś jest strajk, to przesiądźcie się do komunikacji zastępczej. Jeżeli dziś strajku nie ma, to może będzie jutro - w ten sposób sytuację w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym komentuje jeden z urzędników, bo związki zawodowe w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym nie wycofują się z twierdzenia, że dojdzie do strajku w tramwajach.
Jak tramwaje staną to wszyscy się dowiedzą - powtarza po raz kolejny Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Decyzję o terminie protestu podejmuje komitet strajkowy zawiązany w MZK, który kilka dni temu przeprowadził akcję ostrzegawczą i na kilkadziesiąt minut wstrzymał z 93 pracownikami MZK poranne wyjazdy tramwajów z zajezdni.
Niepotwierdzone źródła mówią, ze tramwaje mogą nie wyjechać z zajezdni już w piątek rano. Inny scenariusz, który też ma swoich zwolenników to strajk w sobotę lub niedzielę.
Tą tezę mogą potwierdzać informacje, że członkowie komitetu strajkowego dziś rano odwiedzili dwie zajezdnie.
Jeżeli się osobiście pofatygowali, to pewnie coś szykują albo byli wysondować nastroje wśród załogi - uważa nasz anonimowy rozmówca.
Andrzej Cielas przyznaje, że związkowcy odwiedzili zajezdnie.
Przypomnijmy, że ewentualny strajk to wynik braku porozumienia związków z szefem zakładu i przedstawicielami miasta w sprawie podwyżek. W poniedziałek zostały zerwane negocjacje w tej sprawie.
Na stronie internetowej ZDiTM zostały umieszczone rozkłady komunikacji zastępczej w przypadku rozpoczęcia strajku przez MZK.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Więcej pieniędzy na nowe autobusy

Już drugi raz w tym roku miasto sypnie złotówkami szczecińskim i polickiej spółce autobusowej. Jeszcze w tym roku ma się pojawić 20 nowych autobusów.
Po dwa miliony złotych trafią do szczecińskich przedsiębiorstw autobusowych "Klonowica" i "Dąbie", a milion otrzyma Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.
Szczecin po raz drugi w tym roku dokapitalizowuje firmy przewozowe - wyjaśnia Sebastian Wypych z Urzędu Miasta.
"Głos" informował już o tym, że po perturbacjach związanych z negocjacjami w sprawie podwyżek w autobusach, miasto w końcu podniosło kapitały w SPAD i SPAK o 4 miliony złotych. Taki zastrzyk finansowy miał umożliwić kupienie 12 nowych autobusów, a kolejne 2 mln to szansa na jeszcze 6 pojazdów prosto spod igły. W tym roku, po raz pierwszy od lat, SPAD kupił cztery solarisy, które jeżdżą już na liniach, a na cztery pojazdy czeka spółka z ul. Klonowica.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwajarze biorą zwolnienia albo idą na urlopy

Codziennie na ulice Szczecina nie wyjeżdża kilka tramwajów. Kadry MZK rejestrują większą niż zwykle o tej porze roku ilość podań o urlopy. Sporo jest też zwolnień lekarskich.
Zdaniem dyrektora MZK Krystiana Wawrzyniaka, część załogi nie chce brać udziału w strajku zapowiadanym przez związek zawodowy tramwajarzy. W efekcie na przykład na Basenie Górniczym podróżni często słyszą komunikat, że "kolejny tramwaj nie odjedzie z powodu braku motorniczego".
Pasażerowie cierpliwie czekają, ale coraz częściej buntują się, że muszą dodatkowo płacić za niesolidny rozkład jazdy tramwajów, bo bilet, który kasują zwykle na określony czas, tym razem nie wystarcza.

Opracowanie: "Barbara Gondek", "Polskie Radio Szczecin" 3 kwietnia 2008 rok

* * *

Strajk to koniec MZK?

Nie zabraknie pracy dla motorniczych, którzy nie chcą strajku. Nawet, jeśli ustąpią pod presją. Taką deklarację złożyły wczoraj władze Szczecina na specjalnie zwołanej konferencji. MZK przestanie istnieć po tygodniu protestu, bo zabraknie pieniędzy na bieżące rachunki i wypłaty.
Jestem w niezręcznej sytuacji, bo podobnie jak MZK reprezentuję zakład budżetowy. Ale w przypadku strajku, muszę zapomnieć o sympatiach i będę nakładał kary za niewykonane przewozy - mówił Paweł Tarczyński, dyr. Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Każdy dzień przestoju to 160 tys. zł, których nie przelewamy do MZK. Do tego dochodzą kary umowne i koszt komunikacji zastępczej.
I ewentualne roszczenia pasażerów, którzy korzystają z taksówek. Rachunki zapłaci MZK, bo coraz więcej motorniczych nie przychodzi do pracy.
Szefem firmy zostałem 23 października - mówi Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. Po miesiącu usłyszałem żądania płacowe, krótko potem związki zawodowe poinformowały o sporze zbiorowym. Nie miałem szans na wdrożenie zmian i przedstawienie swoich propozycji.
Rozmowy zerwano w poniedziałek. Mimo że każda ze stron nieco ustąpiła, do porozumienia nie doszło. Związkowcy milczą, przestali odbierać telefony.
Żądania strony związkowej można zrealizować - mówi Stanisław Lipiński, skarbnik miasta. Pod warunkiem, że ktoś wskaże, z której inwestycji w mieście można zrezygnować, ile zabrać z oświaty, ochrony zdrowia. Innej możliwości nie widzę.
Żądania związkowców, którzy - oprócz podwyżek zaproponowanych przez miasto - chcą jeszcze po 100 zł netto dla każdego pracownika od czerwca (niezależnie od zaangażowania w pracę), z budżetu miasta pochłonęłyby tylko w tym roku 1,3 mln zł. W przyszłym już 2,2 mln zł.
Mamy archaiczny układ zbiorowy - nie ukrywa dyr. Wawrzyniak. Premiuje osoby z dłuższym stażem pracy, które otrzymują dodatki funkcyjne, stażowe i premie jubileuszowe. A młody motorniczy nie może dobrze zarabiać, nie pozwolą na to związki zawodowe. Odprawy emerytalne w tym roku pozwoliłyby na zatrudnienie 15 motorniczych, ale tego także nie mogę zrobić.
Reforma w tramwajach zacznie się dopiero wtedy, gdy dojdzie do strajku. W okresie przejściowym na liniach zastępczych kursować będą autobusy, za które miasto zapłaci z puli przeznaczonej m.in. na podwyżki w MZK. Spółkę, która przejmie przewozy tramwajowe można powołać z dnia na dzień. Pracę w niej znajdzie każdy, kto chce pracować. Zatrudni jednak mniej osób, więc środki na podwyżki szybko się znajdą. Na razie motorniczowie uciekają na urlopy i zwolnienia. Z tego m.in. tytułu w kasie MZK w ub.r. zabrakło 6,8 mln zł. Płacą za to wszyscy szczecinianie, nawet jeśli z tramwajów nie korzystają. A średnia płaca w firmie, ze względu na dodatki i przywileje, to ponad 3,4 tys. zł. Dla motorniczych w tym roku ma wzrosnąć o 8 proc.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 2 kwietnia 2008 rok

* * *

Związkowcy nie powiedzą, kiedy tramwaje staną

Strajk będzie. Kiedy? Gdy tramwaje nie wyjadą - tak ironicznie informują związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacji. Jeśli się uprą, taka "zabawa" może trwać tygodniami i miesiącami
Stan niepewności w komunikacji miejskiej trwa od 15 marca. Tego dnia tramwajarze z MZK mogli rozpocząć strajk. Zrobili to raz - 26 marca w godz. od 4 do 5.41 - by wywrzeć nacisk na miasto podczas negocjacji. We wtorek rozmowy zostały zerwane. Strajk wydaje się nieunikniony. Jednak wczoraj tramwaje jeździły. Czy będą jeździć w środę? Związkowcy nie chcą mówić.
Forma i termin strajku są już ustalone, jednak podjęliśmy wspólnie decyzję, że nie będziemy informowali o tym, kiedy i jak zastrajkujemy - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że strajk będzie. Cielas zdradził jedynie, że zaskoczenie nastąpi, tak jak podczas strajku ostrzegawczego, który odbył się 26 marca. Pewnego dnia rano o godz. 4 tramwaje nie wyjadą z zajezdni - mówi.
Miasto jest przekonane, że takim postępowaniem Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy łamie prawo. Celem dezinformacji jest spowodowanie jak największej uciążliwości dla pasażerów, a tym samym wywarcia nacisku na miasto - uważa Beniamin Chochulski, wiceprezydent odpowiadający za komunikację miejską.
Wczoraj miasto zorganizowało konferencję prasową, na której przedstawiło aktualną sytuację i przestrzegało przed skutkami strajku.
Rozmowy zostały zerwane przez związkowców - opowiadał przedstawiciel miasta w negocjacjach Michał Przepiera, szef wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Wstali i wyszli. Nawet wszystkim nie zdążyłem ręki podać.
Spór dotyczy pieniędzy. Związkowcy chcą więcej niż daje miasto. Słowna wymiana opinii trwa. Tymczasem - według wyliczeń miasta - MZK nie stać na strajk.
Dług zakładu wynosi 6,8 mln zł. Każdy dzień strajku to strata kolejnych 160 tys., pomijając koszty organizacji komunikacji zastępczej, którymi miasto mogłoby nas obciążyć - wyliczał Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Sądzę, że po tygodniu strajku zakład przestałby istnieć ze względów finansowych.
Miasto pracuje jednocześnie nad wariantem: co w zamian za MZK. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to zbudowanie nowej firmy tramwajowej na bazie spółki Targowiska i Opłaty Lokalne (TiOL).

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Nie ma pieniędzy na podwyżki w MZK

Nie ma pieniędzy w budżecie Szczecina na podwyżki dla pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji - powiedział na konferencji prasowej skarbnik miasta Stanisław Lipiński. Związkowcy: Strajk jest pewny!
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak poinformował, że w ubiegłym roku firma przyniosła 7 milionów złotych strat. MZK jest firmą archaiczną, w której premiuje się pracowników długo zatrudnionych, a nie ma pieniędzy na specjalistów i motorniczych - twierdzi Wawrzyniak.
Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz" mówi otwarcie: Będzie strajk! Nie obawia się przerwy w pracy i ewentualnego bankructwa MZK. Przypomina, że w magistracie leży od kilku lat projekt restrukturyzacji firmy, z którym nic się nie dzieje.
Wiadomo, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie zapłaci firmie za okres strajku, a firmia nie poniesie kosztów energii i nie wypłaci pensji - mówi Cielas.
Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta twierdzi, że podwyżki jakich żąda strona związkowa, spowodują zwiększenie dotacji do MZK w przyszłym roku o ponad 6 milionów złotych. To dużo dla budżetu Szczecina.
Dziś do central związkowych w MZK wpłynęło pismo, w którym zażądano powiadomienia o akcji strajkowej 5 dni przed jej rozpoczęciem, inaczej komitet strajkowy ma być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

IPN szuka zdjęć ze strajków

Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie apeluje do mieszkańców Szczecina o udostępnienie zdjęć dokumentujących strajki z 5 maja i 22 czerwca 1988 na terenie Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Szczecinie, a także ze strajków na terenie Portu Szczecin-Świnoujście, WPKM oraz innych zakładów w Szczecinie w sierpniu 88’.
Pozyskane materiały będą wykorzystane do przygotowania wystawy na temat strajków sierpniowych ’88 w Szczecinie organizowanej w ramach obchodów 20. rocznicy tych wydarzeń. Szczegółowe informacje można uzyskać w siedzibie Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie przy ul. Janickiego 30, w godzinach 8.15-16.15, bądź u pana Pawła Miedzińskiego z IPN w Szczecinie tel. 091 48 49 863, e-mail: pawel.miedzinski@ipn.gov.pl.

Opracowanie: "aktualności", "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Tramwaje mogą stanąć

Rozmowy „ostatniej szansy” w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym zakończyły się fiaskiem. Komunikacja tramwajowa może stanąć w każdej chwili.
Przykro nam, że nie udało się osiągnąć porozumienia - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w urzędzie miasta. Od tego momentu grozi nam strajk.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma opracowany plan komunikacji zastępczej oparty na autobusach.
Żądanie 30-procentowych podwyżek związki zawodowe w MZK wysunęły pod koniec ubiegłego roku. Później domagały się wzrostu płac o 300 złotych „na rękę”, a ostatnio chciały 100 zł netto dla każdego pracownika. Tymczasem dyrektor MZK już dołożył do pensji motorniczych i reszty załogi kolejno 90 i 50 zł brutto. Kolejna podwyżka, 80 zł miała nastąpić w sierpniu. Szef MZK zaproponował też stworzenie sytemu motywacyjnego z budżetem 200 tys. zł i wliczenie stałej premii w wysokości 92 zł do pensji zasadniczej.
Niestety związki zawodowe nie chciały słyszeć o kolejnych propozycjach, nie przedstawiły także swoich wychodzących na przeciw postulatów - mówi Sebastian Wypych z urzędu miasta. Związki zawodowe zażądały łącznie w tym roku podwyżek, które dla budżetu miasta oznaczałyby wydatek dodatkowych 1,3 mln zł, a w roku przyszłym 2,230 mln zł.
Na razie nie wiadomo, czy strajk będzie i kiedy do niego dojdzie. Wczoraj, po zakończeniu negocjacji, telefony członków komitetu strajkowego milczały.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Związkowcy z MZK milczą - tramwaje mogą stanąć

Już dziś może być problem z dotarciem do pracy czy szkoły? Szczecińscy tramwajarze mogą w każdej chwili zastrajkować. Wczorajsze rozmowy ostatniej szansy zakończyły się fiaskiem, a w przeprowadzonym kilka tygodni temu referendum większość załogi opowiedziała się za strajkiem.
Rozmowy pomiędzy miastem a związkami zawodowymi zakończyły się definitywnie - podkreśla Sebastian Wypych z Biura promocji i Informacji UM w Szczecinie. Strona związkowa nie przyjęła propozycji miasta, zapowiadając tym samym, że w każdej chwili może rozpocząć akcję strajkową.
Od 1 marca pensje motorniczych wzrosły o 90 zł brutto, pozostałych pracowników o 50 zł - przypomina Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Kolejna podwyżka w wysokości 80 zł brutto dla wszystkich jest możliwa od października, o ile tramwaje będą jeździć. To jednak dodatkowy wydatek dla miasta w wysokości 1,3 mln zł.
Trzeba też wspomnieć, że w związku z podwyżką cen prądu miasto zobowiązało się przelać MZK dodatkowo 1,7 mln zł na pokrycie kosztów, mimo że firma tylko w ub.r. przyniosła ok. 6,8 mln zł strat, a w samym marcu - 250 tys. zł. Reforma jest więc w niej konieczna, choć o to nie będzie łatwo. Na ponad 700 pracowników tylko nieco ponad 200 to motorniczowie. Reszta: administracja, mechanicy i pracownicy zaplecza. Wszyscy mają gwarancję zatrudnienia do końca 2009 r. Wszyscy też mogą liczyć na premie kwartalne, na które w tym roku firma ma 200 tys. zł pod warunkiem, że tramwaje nie pozostaną w zajezdniach.
Gdyby tak się stało, miasto zapewni komunikację zastępczą, by zminimalizować skutki protestu pracowników MZK - zapewnia S. Wypych.
Z danych UM wynika, że w 2007 r. średnia płaca w zakładzie wyniosła 3413 zł brutto. Dla porównania w spółkach autobusowych, które nie przynoszą strat, zarobki wynoszą 3151-3183 zł brutto. Motorniczy w Krakowie zarabiał w 2007 r. 3265 zł brutto, w Poznaniu - 3179,46 zł brutto.
Nie wiadomo, kiedy staną tramwaje. Związkowcy skryli się za zasłoną milczenia i nie odbierają telefonów. Strajk ma być kompletnym zaskoczeniem. Zapominają wyraźnie, że ich protest nie uderzy w prezydenta miasta czy dyrektora firmy, a przede wszystkim w pasażerów. Będą musieli korzystać z zastępczych autobusów, które zapewnią szczecińscy przewoźnicy i 5 firm z regionu. Ucierpią też pracownicy MZK, bo za czas strajku nie dostaną pensji, a los firmy stanie pod znakiem zapytania, bo już po tygodniu może stracić płynność finansową.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 1 kwietnia 2008 rok

* * *

Prasa informuje - marzec

* * *

Tramwajarze chyba będą strajkowali

Negocjacje w szczecińskim Zakładzie Komunikacji Miejskiej zostały zerwane. Związkowcy i dyrekcja nie doszli do porozumienia w sprawie podwyżek płac. Szczecinowi grozi strajk tramwajarzy.
Związkowcy domagają się 300 złotych podwyżki dla każdego pracownika, zaś dyrekcja szczecińskich tramwajów deklarowała 170 złotych dla motorniczych i 130 złotych dla pozostałych pracowników.
Podjęcie akcji strajkowej spowoduje całkowitą utratę płynności finansowej firmy. Nie będą płacone składki na ZUS, możliwie jest również, że pracownicy nie dostaną terminowo wypłat, a wynagrodzenia za czas strajku zostaną im odebrane - mówi dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak.
Dwugodzinny strajk ostrzegawczy tramwajarzy miał miejsce już w ubiegłym tygodniu. Wawrzyniak przypomniał, że związkowcy powinni powiadomić o planowanym strajku na pięć dni przed jego rozpoczęciem. Ma to pomóc w zorganizowaniu komunikacji zastępczej.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera poinformował, że magistrat przygotowuje uchwałę o powołaniu spółki tramwajowej, która ma zastąpić MZK. Biuro prasowe magistratu zakomunikowało, że rozmowy między miastem, a związkowcami zakończyły się definitywnie.
Po zerwanych negocjacjach nie udało nam się skontaktować z przedstawicielami komitetu strajkowego w MZK.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 31 marca 2008 rok

* * *

Nie będzie strajku w komunikacji?

Związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zmniejszyli swoje żądania płacowe. Kolejne rozmowy z szefem i miastem odbędą się w poniedziałek.
Mam nadzieję, że w poniedziałek się dogadamy - wyjawił w rozmowie z "Głosem" Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego "Tramwajarz". Zeszliśmy już bardzo nisko z naszymi żądaniami. Zobaczymy, co na to miasto. Na początku związki chciały 30-procentowych podwyżek. Później, przez kilka tygodni, mówiły o wzroście płac o 300 złotych „na rękę” dla każdego pracownika. Dziś chcą 100 zł, ale przy założeniu, że otrzymają również 80 zł brutto proponowane przez szefa zakładu.
Miasto zapewnia, że podczas ostatnich rozmów ze związkami poszło załodze MZK na rękę. Zaproponowaliśmy wypłatę drugiej transzy tegorocznej podwyżki nie w październiku a już w sierpniu - tłumaczy Sebastian Wypych z urzędu miasta.
Związku zawodowe na razie nie przyjęły tej propozycji. Przypomnijmy, że podwyżki w MZK już zostały wprowadzone, bo od 1 marca dyrektor zakładu dołożył do pensji motorniczych 90 zł i reszty załogi po 50 zł brutto. Szef MZK po raz kolejny zaproponował stworzenie sytemu motywacyjnego z budżetem 200 tys. zł i wliczenie stałej premii w wysokości 92 zł do pensji zasadniczej.
W 2007 roku średnia płaca w MZK wyniosła 3413 zł brutto. Dla porównania motorniczy w Krakowie zarabia 3265 zł brutto. Proponowana przez miasto podwyżka to koszt ponad 900 tys. zł w tym roku i 2 mln w roku przyszłym.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński" 30 marca 2008 rok

* * *

Ranny postój - nie wszyscy tramwajarze byli za strajkiem

Dziś o godz. 14 związkowcy ze szczecińskiego MZK mają się spotkać z dyrekcją firmy. Jednak zamiast 80 zł podwyżki, które mieli dostać we wrześniu lub październiku, usłyszą znacznie niższe kwoty. Wszystko przez strajk, na który zdecydowali się wczoraj rano.
Tramwaje wyjechały z zajezdni dopiero po godz. 5.40. Szczecinianie, którzy o tej porze muszą dotrzeć do pracy, musieli korzystać z zastępczych autobusów lub taksówek.
Jest nam przykro, ale naprawdę nie było innego wyjścia - przekonuje Bogdan Rojek, szef Komitetu Strajkowego. Przepraszamy pasażerów za utrudnienia, zapewniam, że naszym celem nie był paraliż miasta. Strajk dowiódł, że załoga jest skonsolidowana i zdesperowana.
Z naszych informacji wynika jednak, że nie wszyscy byli za strajkiem. Na ponad 700 pracowników MZK w strajku uczestniczyły zaledwie 93 osoby. W tej grupie było 84 motorniczych. Reszta to pracownicy zaplecza. I nawet w tej grupie nie wszyscy byli zadowoleni, bo zdawali sobie sprawę, że ich pensje będą niższe, a i obiecane premie stają pod znakiem zapytania.
Pamiętam strajki ze stoczni w latach 70., potem po 10 latach w całym mieście i w końcu w 2000 r. już w MZK - mówił wczoraj jeden z motorniczych. Ale to, co się właśnie wydarzyło, przypomina stypę. Tak przygnębiającej atmosfery nie było nigdy.
O strajku, który zaczął się o godz. 4, dyrektor MZK dowiedział się kilka minut wcześniej. Po godz. 5 w UM był już zastępca prezydenta, a po mieście zamiast tramwajów, po kilkunastu minutach zaczęły kursować zastępcze autobusy. W pełnej gotowości były także 3 PKS-y i 2 prywatnych przewoźników z terenu województwa. Te firmy są gotowe wozić szczecinian, gdy tramwaje staną na dłużej. Miasto zapłaci im z puli przeznaczonej dla motorniczych.
Początkujący motorniczy ma 1600-1800 zł podstawy pensji. Średnia płaca w MZK wynosi ok. 3400 zł brutto - to kwota z premiami, „trzynastkami" i wynagrodzeniem za nadgodziny czy pracę w weekendy. Związkowcy nalegają, by pensja wzrosła o 300 zł na rękę, czyli ok. 450-500 zł brutto. Dyrektor MZK podniósł płace od 1 marca motorniczym o 90 zł brutto i o 50 zł pozostałym pracownikom. Kolejne podwyżki - po 80 zł dla wszystkich, możliwe są w drugiej połowie roku. Miały być w październiku, ale może uda się je wprowadzić już w lipcu. Przy czym każdy dzień strajku tramwajarzy to dla MZK ok. 180 tys. zł strat. Wczorajszy przestój oznacza straty ponad 30 tys. zł.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 27 marca 2008 rok

* * *

Miasto liczy koszty strajku motorniczych

Miasto podsumowuje 87 minut porannego strajku motorniczych w Szczecinie. Według urzędników koszt tymczasowej komunikacji i m.in. pracy kierowców to 28 tys. złotych. Jedną minutę strajku wyceniono na 327 złotych.
Kto za to zapłaci? Według zastępcy prezydenta Szczecina na pewno nie pasażerowie. Za ponad 70 tramwajów kursowało 17 autobusów - dodaje Janusz Sienkiewicz z ZDiTM-u, który organizował komunikację zastępczą. Byliśmy przygotowani, żeby ściągnąć dodatkowe autobusy.
Nie obyło się bez awaryjnego wstrzymania ruchu. Już po strajku z zajezdni Pogodno wyjechało tak dużo wozów, że przeciążyło to sieć - dodaje Sienkiewicz.
ZDiTM jest przygotowany na kolejne akcje strajkowe tramwajarzy. Dziś protestowały 93 osoby.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 26 marca 2008 rok

* * *

Przez dwie godziny nie jeździły tramwaje

Od godziny 4 do 6 trwał strajk ostrzegawczy motorniczych z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Mieszkańcy byli zdezorientowani.
Wszystkie tramwaje są już na trasach - zapewnia Janusz Sienkiewicz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kilka minut po godzinie 7 ZDiTM zdecydował o wycofaniu autobusowej komunikacji zastępczej. Tramwaje mają jednak opóźnienia. Dotyczy to wszystkich linii.
Będziemy dalej strajkować, jeżeli nie uzyskamy podwyżek; to jedyna droga - powiedział po proteście Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK w Szczecinie. Pracownicy MZK domagają się 300 złotych netto. Dyrekcja MZK proponuje mniejsze podwyżki.
Zarząd Miasta płaci za komunikację zastępczą zamiast dać nam podwyżki płac w MZK - mówi Bogdan Rojek z Solidarności Miejskiego Zakładu Komunikacji w Szczecinie.
Dziś stanęły wszystkie tramwaje. Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz mówi, że załoga chciała dalej strajkować.
Zastępca prezydenta Szczecina Beniamin Chochulski był zdziwiony strajkiem. Przecież przygotowaliśmy propozycję dla związkowców, oni ją jednak odrzucili - mówi Chochulski.
Według nieoficjalnych informacji, jeden dzień strajku szczecińskich tramwajarzy może kosztować miasto nawet 200 tysięcy złotych. Tych pieniędzy na pewno nie zapłacą mieszkańcy - zapewnia Chochulski. Rozważymy obniżenie naszej propozycji, którą przedstawiliśmy związkowcom o koszty strajku.
Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK przeprosił mieszkańców Szczecina za poranne utrudnienia w komunikacji miejskiej.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas, Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 26 marca 2008 rok

* * *

Tramwaje nie staną do piątku. Ale co potem?

Na czwartkowe popołudnie zaplanowano kolejne spotkanie przedstawicieli protestujących szczecińskich tramwajarzy z dyrekcją.
Mam nadzieję, że dojdzie do zbliżenia stanowisk - mówi dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak.
Wcześniej przedstawiciele związków zawodowych zapowiedzieli, że dopóki są rozmowy, dopóty nie ma strajku tramwajów.
Czy kompromis jest możliwy? Podczas poprzedniej rundy negocjacji, w piątek, miasto proponowało załodze podwyżki po ok. 80 zł netto od października (oprócz podwyżki, która była w lutym). Według wyliczeń dyrekcji obiecana podwyżka zwiększyłaby tegoroczne zarobki motorniczych o 8 proc., a pozostałych pracowników zakładu o 6 proc. Związkowcy niezmiennie domagają się wzrostu płac rzędu 15 proc. MZK zatrudnia 709 osób, w tym 220 motorniczych. Średnia płaca to 3,4 tys. zł.

Opracowanie: "pl", "Gazeta Wyborcza" 25 marca 2008 rok

* * *

Kary w górę?

Kasowanie biletów w Szczecinie nie opłaca się. Kontroli jest zbyt mało, a kara - dzięki radnym poprzedniej kadencji - śmiesznie niska. Dlatego osoby, które często korzystają z autobusów i tramwajów, nie raz kalkulują, co się bardziej opłaca. I dochodzą do wniosku, że kasowanie biletów czy kupowanie sieciówek nie opłaca się.
Kara za jazdę bez biletu wynosi 110 zł. To niewiele - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. A jeśli zapłaci się ją od razu u kontrolera lub w ciągu 7 dni, spada do 77 zł.
Tymczasem ryzyko wpadki jest niewielkie, bo osoby jeżdżące codziennie sprawdzane są średnio 3-4 razy w roku. Opłaty z tytułu kar są więc mniejsze od regularnego płacenia za bilety. "Kurier" wielokrotnie wskazywał ten absurd. Nikt nie potrafił wyjaśnić, co pchnęło radnych do podjęcia decyzji o obniżce kar. To sprawiło, że liczba gapowiczów działających na szkodę kierowców, motorniczych oraz osób uczciwie płacących za przejazdy znacznie wzrosła.
Czy może się coś w tej materii zmienić? Wspólnie z ZDiTM opracowaliśmy projekt uchwały - mówi M. Przepiera. Chcemy, by kara za jazdę bez biletu wynosiła 250 zł. To i tak będzie mniej niż w innych miastach. Ale jej wysokość ma odstraszać od jazdy bez biletu. Kara ma być dotkliwa i nieuchronna.
Dlatego ZDiTM ma otrzymać zarazem 20 dodatkowych etatów dla kontrolerów od 1 lipca. Wyższe kary mogłyby obowiązywać już od maja. O ile radni tej kadencji naprawią błąd swoich poprzedników i zajmą się projektem na najbliższej sesji.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 25 marca 2008 rok

* * *

Tramwajarze bez podwyżek - rozmowy zostały przerwane

Fiaskiem zakończyły się piątkowe rozmowy związkowców MZK z dyrekcją firmy i przedstawicielami Urzędu Miejskiego w Szczecinie. Strajk szczecińskich tramwajarzy jest więc w każdej chwili możliwy. Umowy z firmami autobusowymi, które mają obsługiwać komunikację zastępczą, zostały już podpisane.
To właściwie nie były rozmowy, dyrektor MZK przedstawił swoje stanowisko w kilkanaście minut, ja potwierdziłem deklaracje ze strony miasta - mówi Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Związkowcy poprosili o przerwę, a potem wrócili tylko po to, by powiedzieć, że nie będą dalej rozmawiać.
Wrócili bez Bogdana Rojka, przewodniczącego zakładowej Solidarności, który źle się poczuł i został odwieziony do lekarza. Nieoficjalnie wiadomo, że dopóki jego stan zdrowia się nie poprawi, związkowcy nie podejmą żadnej decyzji. Niewykluczone, że we wtorek lub środę dojdzie do kolejnej próby porozumienia.
Jesteśmy przygotowani na różne warianty - tłumaczy M. Przepiera. Jeśli będzie wola rozmów ze strony MZK, to oczywiście będziemy rozmawiać.
Gdyby jednak doszło do strajku, na trasy zbliżone do tramwajowych wyjadą zastępcze autobusy. Ze szczecińskich firm, trzech PKS-ów w regionie i od paru mniejszych przewoźników. Umowy już zostały do nich wysłane.
Związkowcy z MZK o podwyżki walczą od grudnia. Chcą 300 zł na osobę. Dyrektor MZK zaproponował od 1 marca po 90 zł dla motorniczego i 50 dla pozostałej załogi. U wszystkich też dotychczasowa premia w wysokości 92 zł ma być włączona do podstawy pensji. Kolejna podwyżka 80 zł brutto może nastąpić we wrześniu lub październiku. Sytuacja skomplikowała się, gdy wyszło na jaw, że 8,6 mln zł, jakie MZK ma zarezerwowane w budżecie na opłacenie rachunków za prąd, to za mało. Zapowiadana od kwietnia podwyżka podniesie koszty o 1,7 mln zł.
Ale miasto zadeklarowało pomoc w tej sprawie, także inwestycje za 20 mln zł, dotyczące remontu sieci, torowisk i taboru mają być realizowane - zapewnia Przepiera. O ile nie dojdzie do strajku.
Każdy dzień przestoju to ok. 180 tys. zł strat. Po tygodniu firma może stracić płynność finansową. A kłopoty już się zaczęły, bo część motorniczych nie chce strajkować. Wiedzą też, że za czas protestu nie dostaną pensji. Uciekli więc na zwolnienia, przez co każdego dnia na tory nie wyjeżdża po kilkanaście składów. Straty MZK z tego tytułu już wynoszą ok. 250 tys zł.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 25 marca 2008 rok

* * *

Strajk tramwajarzy ciągle realny

Dziś odbyło się kolejne spotkanie dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego z przedstawicielami Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Do porozumienia obu stron nie doszło.
Dyrektor MZK, po konsultacjach z prezydentem miasta, podtrzymał propozycje złożone związkowcom 18 marca. Zaproponował wzrost uposażenia każdego pracownika od 1 października br. o 80 zł brutto do wynagrodzenia zasadniczego, co z pochodnymi dałoby podwyżkę ok. 100 zł brutto. Druga transza podwyżki wynagrodzeń, wraz z pierwszą, już zrealizowaną od marca br., dałaby efekt w postaci wzrostu wynagrodzeń zasadniczych o 170 zł brutto (w przypadku motorniczych) i o 130 zł brutto (w przypadku pozostałych pracowników).
Dyrektor MZK zapewnił, że w latach 2008 i 2009 nie będzie zwolnień w Zakładzie (poza odejściami z powodów naturalnych).
Dyrektor po raz kolejny zaproponował stworzenie sytemu motywacyjnego. Na ten cel przeznaczono by 200 tys. zł, które Zakład oszczędził z tytułu przekazania administracji na ośrodkami wypoczynkowymi w Marianowie i Świnoujściu. System motywacyjny umożliwiłby wypłaty premii kwartalnych poczynając od końca marca br. Wprowadzenie systemu motywacyjnego wymagałoby jednak zmian z Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy, co wymaga zgody związków zawodowych. Propozycje te nie zostały przyjęte przez przedstawicieli Komitetu Strajkowego.

Opracowanie: "aktulności", "Głos Szczeciński" 21 marca 2008 rok

* * *

Walczą o podwyżki w MZK

Dziś ma dojść do rozmów w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji.
Dyrektor MZK obiecał związkowcom drugą turę podwyżek od 1. października o 100 złotych. Złożył też deklarację, że nie będzie zwolnień w związku z restrukturyzacją firmy. Związkowcy domagają się 15-procentowych podwyżek płac, czyli o około 300 złotych. Dziś mają się wypowiedzieć czy propozycje dyrekcji ich satysfakcjonują.
Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacji są sceptyczni co do wyniku dzisiejszych rozmów. Wielu motorniczych poszło na zwolnienia lekarskie, aby nie wziąć udziału w planowanym strajku.
Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Michał Przepiera mówi, że miasto będzie musiało zwiększyć dotację do MZK. - Dodatkowo będzie trzeba dopłacić do tych podwyżek 900 tys. zł w tym roku, a w skali roku przyszłego 2 mln złotych.
Tymczasem tramwaje i torowiska są w złym stanie technicznym. Na inwestycje potrzeba ogromnych pieniędzy, na podwyżki też. Którego z nas ratuje 60 złotych? - pytają pracownicy.
Rozmowy w MZK mają się rozpocząć o godzinie 10. Cały czas w Miejskim Zakładzie Komunikacji może dojść do strajku. Wszystkie procedury prawne, które trzeba wypełnić przed protestem zostały już wyczerpane. Zajezdnie tramwajowe w Szczecinie są oflagowane.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 21 marca 2008 rok

* * *

Bili motorniczego i nikt nie reagował

Trzej mężczyźni pobili w Szczecinie motorniczego linii nr 9. Żaden z pasażerów nie próbował im przeszkodzić.
Piotr K., Paweł R. i Mirosław W. zachowywali się głośno i wulgarnie oraz zaczepiali innych pasażerów tramwaju. Podczas postoju "dziewiątki" na jednym z przystanków zablokowali pasażerom wyjście z tramwaju. Gdy motorniczy zwrócił im uwagę i poprosił o uspokojenie się, mężczyźni zaczęli go bić. Nikt nie próbował im przeszkodzić.
Gdy napastnicy odeszli, motorniczy poprosił o pomoc dyspozytora. Ten zawiadomił policję. Funkcjonariusze natychmiast przyjechali na miejsce zdarzenia i po chwili zatrzymali mężczyzn. Wszyscy byli pijani. Cała trójka po wytrzeźwieniu usłyszała zarzut pobicia. Ponadto najstarszy z nich 48-letni Mirosław W. był poszukiwany przez policję za inne przestępstwa. Za pobicie grozi kara do trzech lat więzienia.

Opracowanie: "Jarosław Gowin ", "Polskie Radio Szczecin" 19 marca 2008 rok

* * *

Tramwaje kursują - strajk oddalony

Przynajmniej do piątku będą kursować szczecińskie tramwaje. Wierząc jednak w rozsądek związkowców i motorniczych, można przypuszczać, że ewentualny protest rozpocząłby się dopiero po świętach. Na razie jednak wiadomo, że rozmowy zostały zawieszone do piątku.
Dyrektor MZK złożył konkretne obietnice - informuje Michał Przepiera z UM w Szczecinie, który wystąpił w roli negocjatora. Pierwsza rzecz - to kolejne podwyżki od października w wysokości 80 zł brutto. Niezależnie od tego, czy chodzi o pracownika zaplecza czy motorniczego. Druga deklaracja - to gwarancja zatrudnienia do 2009 r. MZK trzeba zrestrukturyzować, ale jeśli ktoś odejdzie z firmy, to tylko na własną prośbę, emeryturę czy rentę.
Zwolnień najbardziej obawia się załoga, w której imieniu od grudnia ub.r. związkowcy walczą o 300 zł podwyżki. Dyrekcja tłumaczy, że to zbyt dużo. Mimo sporu od 1 marca motorniczowie dostali 90 zł podwyżki, pozostała część załogi po 50. Jest też 200 tys. zł na premie kwartalne. Jednak ani te premie, ani podwyżki pod koniec roku nie będą możliwe, jeśli dojdzie do strajku. Po kilku dniach MZK straci płynność finansową. Nie ucierpią związkowcy, tylko pasażerowie i grupa motorniczych, która straci finansowo. A chętni na przejęcie szczecińskich tramwajów do UM już przesłali swoje oferty. Natomiast w okresie przejściowym pasażerów czekają pewne kłopoty. Miasto ma podpisane porozumienia z kilkoma firmami autobusowymi także spoza Szczecina. Są gotowe obsługiwać linie zastępcze w przypadku strajku tramwajarzy.
Strajk ma jednak coraz mniejsze szanse powodzenia. Coraz więcej motorniczych w obawie przed utratą zarobków ucieka na urlopy i zwolnienia lekarskie. W poniedziałek było 7 nagłych absencji, wczoraj już 19.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 19 marca 2008 rok

* * *

Tramwaje na pewno jeżdżą do piątku

Do piątku tramwaje będą jeździć. To jedyny efekt wtorkowych rozmów dyrekcji z protestującą załogą szczecińskiego MZK. Mimo to z rozkładu jazdy codziennie wypada kilka składów
foto: Dariusz GORAJSKI/AG, Początek wtorkowych rozmów. W środku Bogdan Rojek, szef komitetu strajkowego
foto: Dariusz GORAJSKI/AG,
Początek wtorkowych rozmów.
W środku Bogdan Rojek,
szef komitetu strajkowego
Wtorkowe rozmowy zapowiadane były jako "ostatniej szansy". Potem tramwaje miały stanąć. Obie strony postanowiły dać sobie jednak kolejną szansę i umówiły się na spotkanie w piątek.
Od niedzieli w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym pracownicy są gotowi do strajku. Załoga żąda podwyżek - po 300 zł do pensji zasadniczej. Wczoraj dyrekcja przedstawiła swoją propozycję, skonsultowaną wcześniej z prezydentem.
Każdy z pracowników miałby dostać od 1 października 100 zł więcej do podstawy pensji. Jeszcze w lutym wszyscy motorniczowie dostali po 90 zł podwyżki, a pozostali pracownicy - 50 zł. W sumie więc dyrekcja oferuje odpowiednio 190 zł i 150 zł. Wzrost pensji zasadniczej powoduje także wzrost premii i innych dodatków, które składają się na ostateczną kwotę wypłaty. Według obliczeń zarządu MZK, po wszystkich doliczeniach średnia pensja pod koniec roku na stanowisku niemotorniczego wzrosłaby (w porównaniu do tej ze stycznia 2008) o 194 zł, natomiast wśród motorniczych - o 258 zł. Dla załogi to za mało.
Oprócz tego dyrektor zadeklarował, że do końca 2009 r. nie będzie żadnych zwolnień w firmie. Przypomnijmy, że w MZK pracuje 700 osób (miasto chciałoby, aby w ciągu pięciu lat zatrudnienie spadło do 500).
Związkowcy nie byli usatysfakcjonowani, ale daliśmy sobie czas na przemyślenie i przedyskutowanie tych propozycji. Kolejne spotkanie zaplanowaliśmy na piątek, na godz. 10 - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w Urzędzie Miasta, który w rozmowach pełnił rolę nieformalnego negocjatora.
Według zapewnień szefa Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego (w jego skład wchodzą przedstawiciele sześciu związków zawodowych), do piątku nie musimy drżeć o to, czy tramwaje będą jeździły. Bylibyśmy nie fair, gdybyśmy w trakcie negocjacji rozpoczynali strajk - deklarował jeszcze w poniedziałek.
Ograniczenia w kursowaniu tramwajów jednak są. Część wozów nie wyjeżdża z zajezdni z powodu braku obsady. Wczoraj na przykład na trasach brakowało siedmiu składów, przedwczoraj - sześciu. Podobnie będzie dziś. Motorniczowie poszli akurat teraz na zwolnienia i urlopy - ubolewa Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK.
Jak podaje dyrektor MZK, dotacja miasta na samo funkcjonowanie komunikacji tramwajowej wyniesie w tym roku 54 mln zł. Po zaproponowanych przez dyrekcję podwyżkach musiałaby wzrosnąć w przyszłym roku o dwa miliony.
Spór w MZK trwa od grudnia ubiegłego roku. Wówczas załoga zażądała 30-procentowej podwyżki. Po serii rozmów z dyrekcją, które nie doprowadziły do porozumienia, w zakładzie odbyło się referendum strajkowe. W przeprowadzonym 19 lutego głosowaniu wzięło udział 523 pracowników (na dokładnie 709 zatrudnionych). Tylko 49 głosujących zaznaczyło odpowiedź "nie". Pozostali, czyli 90,6 proc., opowiedzieli się za strajkiem. Na początku marca związki ogłosiły pogotowie strajkowe, zmniejszając jednocześnie o połowę kwotę żądanej podwyżki. Od niedzieli szczecinianie żyją pod presją strajku. Miasto opracowało już komunikację zastępczą.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 18 marca 2008 rok

* * *

W Szczecinie brakuje motorniczych

Aż 7 tramwajów brakuje już teraz na szczecińskich trasach. Powodem nie jest akcja protestacyjna MZK, a niedobór motorniczych.
Zgodnie z rozkładami z zajezdni powinno wyjechać dziś 90 składów. Pasażerowie 1, 4, 7, 8 i 11 będą musieli uzbroić się jednak w cierpliwość i dłużej zaczekać na przystankach. Najgorsza sytuacja jest na linii 12, bowiem nie wyjechały dwa wozy. Braków nie udało się uzupełnić.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin" 18 marca 2008 rok

* * *

Czy MZK upadnie?

Jeden dzień strajku oznacza 180 tys. zł strat dla szczecińskiego MZK. Po trzech dniach przestoju nie ma mowy o podwyżkach w drugiej połowie roku, po tygodniu - firma zacznie tracić płynność finansową. MZK można szybko zastąpić innym podmiotem. A coraz więcej osób jest przeciwnych strajkowi.
Prezydent miasta apeluje do pracowników o niepodejmowanie strajku - informuje w specjalnym oświadczeniu Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie. Protest uderzy w pasażerów, z których MZK się utrzymuje, a strajk przyniesie MZK dotkliwe straty finansowe.
Kurier" dotarł do wyliczeń, z których wynika, że 160 tys. dziennie to opłaty za wykonywane przewozy. Kolejne 20 tys. to kary, które firma będzie musiała zapłacić za niewykonanie przewozów. Mogą się też pojawić roszczenia pasażerów, którzy np. wykupili sieciówki, a w czasie strajku musieli korzystać z taksówek lub zastępczych linii kursujących innymi trasami. A miasto zarobi, bo firmom autobusowym, które obsłużą zastępcze linie, zapłaci znacznie mniej za przejechany kilometr, niż dostaje MZK.
Strajk uniemożliwi też rozmowy o dalszych podwyżkach. Od 1 marca motorniczowie dostają 90 zł więcej brutto, pozostali pracownicy - 50 zł. Jak ustaliliśmy, od 1 października jest szansa na kolejne 100 zł średnio dla pracownika. Aby było to możliwe, firma musi działać. Związkowcy upierają się jednak przy podwyżce o 300 zł.
Coraz więcej motorniczych nie chce strajkować i nie chce uchodzić za łamistrajków. Dlatego od wczoraj proszą o tzw. urlopy na żądanie, więcej osób niż zwykle także zachorowało. Ani załoga MZK, ani pasażerowie nie wiedzą, kiedy strajk może się rozpocząć. Związkowcy nie chcą tego zdradzić, rzadko też odbierają telefony.
Gdyby doszło do protestu, na liniach tramwajowych będą autobusy m.in. z PKS-ów w innych miejscowościach województwa. Będzie to sytuacja przejściowa. Do miasta wpłynęła też oferta firmy Veolia Polska, która zajmuje się m.in. przewozami autobusowymi, tramwajowymi i na liniach metra. W Polsce ma już 11 podmiotów, w które zainwestowała ponad 100 mln zł. Prosi o wyznaczenie terminu spotkania z prezydentem Szczecina i nie wyklucza przejęcia przewozów tramwajowych w mieście.
Kolejne rozmowy związkowców z dyrekcją MZK i przedstawicielami miasta odbędą się dziś po południu.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 18 marca 2008 rok

* * *

MZK ma propozycje dla związkowców

Podwyżki od 1 października i utrzymanie dotychczasowego poziomu zatrudnienia - to propozycje jakie jutro złoży związkowcom z Miejskiego Zakładu Komunikacji dyrekcja tej firmy.
Związkowcy grożą strajkiem i domagają się 300-złotowej podwyżki dla każdego zatrudnionego w firmie. Dyrekcja proponuje natomiast, żeby od października płace zwiększyły się o 100 złotych, policzone wraz z pochodnymi.
Anonimowi przedstawiciele magistratu mówią, że Szczecin jest przygotowany na strajk komunikacji miejskiej. Urzędnicy twierdzą też, że wzrost wynagrodzeń o 300 złotych jest niemożliwy. Wskazują na fatalną strukturę zatrudnienia w MZK, gdzie na 720 zatrudnionych osób tylko jedna trzecia to motorniczowie.
Rozmowy rozpoczną się jutro o godzinie 14.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin" 17 marca 2008 rok

* * *

Piotr Krzystek do tramwajarzy: Nie strajkujcie

Biuro Promocji i Informacji Urzędu Miasta przesłało do redakcji pismo w związku z groźbą strajku w MZK. Oto jego treść:
W związku z sytuacją w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym i zapowiadaną akcją strajkową Prezydent Miasta apeluje do Pracowników Zakładu o niepodejmowanie strajku. Protest polegający na wstrzymaniu komunikacji tramwajowej uderzy w pasażerów, z których MZK się utrzymuje i podważy ich zaufanie do firmy.

Strajk przyniesie MZK wymierne i dotkliwe straty finansowe. Jeden dzień protestu to ok. 180. tys zł mniej w budżecie Zakładu. Strajk uniemożliwi jakiekolwiek kolejne podwyżki i postawi pod znakiem zapytania funkcjonowanie firmy w obecnej formie. Władze Miasta zwracają uwagę, że dyrekcja Zakładu, jego Załoga oraz związki zawodowe są w pierwszej kolejności odpowiedzialne za zakład. Pomimo trudnej sytuacji, zdecydowano się na podwyżki płac Pracowników i wdrożono je. Motorniczowie otrzymali do pensji zasadniczej 90 zł brutto pozostali Pracownicy 50 zł brutto. Dało to, po doliczeniu dodatków, realny wzrost wynagrodzeń w wysokości ok. 124 zł brutto w przypadku motorniczych oraz ok. 70 zł brutto w przypadku reszty Załogi. Dyrekcja MZK przyznała podwyżki, pomimo braku porozumienia ze związkami zawodowymi uznając, że toczący się spór nie może wpłynąć negatywnie na los Załogi. Dyrekcja zaproponowała także fundusz premiowy w wysokości 200 tys. zł. Dla tego funduszu potrzebna jest jednak akceptacja związków zawodowych.

Do Prezydenta Miasta docierają informacje, że nie wszyscy Pracownicy MZK opowiadają się za strajkiem. Chcą normalnie pracować, licząc na kolejne podwyżki. Zarzuca się Miastu oraz dyrekcji MZK, że zapowiedziane na II połowę roku rozmowy są tylko wybiegiem i podwyżek nie będzie lub nastąpią kosztem Załogi. W związku z tym Prezydent zapewnia, że nie przewiduje się zwolnień w Zakładzie a szacowana na dziś podwyżka to ok. 100 zł brutto z pochodnymi do funduszu płac, która obowiązywałaby od października br. W związku z tym, Prezydent poprosił dyrektora MZK o kolejne rozmowy z przedstawicielami Komitetu Strajkowego, w trakcie których dyrektor szczegółowo przedstawi omówione wyżej propozycje. Do rozmów miałoby dojść jutro tj. 18 marca o godz. 14.00 Władze Miasta jeszcze raz apelują do Pracowników, aby strajk nie stanął na przeszkodzie realizacji tych obietnic.

Jednocześnie władze Miasta informują, że żadna ze spółek autobusowych nie otrzymała z budżetu Gminy pieniędzy na podwyżki płac. Miasto przekazało środki na zakup nowego taboru, a wzrost wynagrodzeń był możliwy dzięki oszczędnościom poczynionym wewnątrz firm i ich zreformowaniu. Takie same pieniądze inwestycyjne są przekazywane do MZK.

Władze Miasta pragną przeprosić Mieszkańców, że są narażeni na ryzyko strajku komunikacji tramwajowej i wynikające z tego utrudnienia. Miasto jest przygotowane do protestu i zorganizuje komunikację zastępczą na takim poziomie, aby maksymalnie ograniczyć trudności. Poza Komitetem Strajkowym nikt, nawet Załoga, nie wie jednak, czy strajk będzie, a jeśli tak, to kiedy i w jakiej formie. Pomimo zapytań, Komitet Strajkowy nie chce udzielić takiej informacji, co znacznie utrudni zorganizowanie komunikacji zastępczej w chwili rozpoczęcia protestu. Komunikacja zastępcza zacznie funkcjonować w pełni w ciągu 4-6 godzin od strajku. Tramwaje zastąpią autobusy prywatnych przewoźników, PKS-ów oraz miejskich spółek komunikacyjnych. Równocześnie konieczne będzie zmniejszenie częstotliwości na stałych liniach autobusowych oraz zawieszenie pewnych linii (głównie "bis"). Szczegółowe informacje podawane będą na stronach internetowych Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, w komunikatach do mediów, bezpośrednio w centrali ruchu ZDiTM. Ponadto, na przystankach tramwajowych pojawią się tymczasowe rozkłady jazdy oraz służby dyspozytorskie ZDiTM, aby pasażerowie byli informowani o funkcjonowaniu komunikacji.

Miasto - choć przygotowane do strajku - nie chce go. Przedstawiciele władz Szczecina podkreślają, że Pracownicy MZK otrzymali już podwyżki wynagrodzeń i deklarują kolejne od października br. Miasto nie może sobie pozwolić na to, aby zarobki Pracowników MZK odbiegały od szczecińskich realiów i były wymuszone groźbą strajku. Władze Szczecina doceniają pracę Załogi i pragną, żeby jej byt się polepszył. Rozumieją też decyzje dyrekcji Zakładu, która przyznała takie podwyżki płac, jakie mogła oferować w danym momencie, bez narażania Zakładu na kłopoty finansowe.

Opracowanie: "Piotr Landowski, Biuro Promocji i Informacji", "Gazeta Wyborcza" 17 marca 2008 rok

* * *

Tramwaje jeżdżą, załoga protestuje. Jak długo?

Dyrektor MZK przedstawi we wtorek protestującej załodze rozwiązania mające zakończyć spór. Bez względu na to, jaki będzie finał rozmów, nie zmieni to sytuacji w MZK.
Zgodnie z prawem związkowcy mogli w niedzielę ogłosić strajk. Minął bowiem 5-dniowy okres pogotowia strajkowego. Miasto było przygotowane na taką ewentualność. Przygotowało schemat komunikacji zastępczej, w stanie gotowości były spółki autobusowe i prywatni przewoźnicy w regionie. Strajku nie ogłoszono w weekend. Tramwaje zgodnie z rozkładami wyjechały w poniedziałek, wyjadą też we wtorek.
Właśnie na wtorek po południu jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie z dyrekcją i przedstawicielami miasta. Nie fair byłoby, gdybyśmy w tej sytuacji ogłosili strajk - mówi Bogdan Rojek, szef Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego w Miejskim Zakładzie Komunikacji i deklaruje otwartość na dyskusje.
Na wtorkowym spotkaniu dyrektor MZK zaoferuje kolejne podwyżki po 100 zł dla każdego od października i zapewni, że przynajmniej przez rok nie będzie zwolnień z pracy. Warunek - żadnych strajków. Według rachunków miejskich każdy dzień strajku będzie kosztował MZK 180 tys. zł straty - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie zapłaci za wozokilometry.
W poniedziałek po południu miasto wysłało do mediów komunikat, informując o propozycjach, jakie padną na wtorkowym spotkaniu ze związkowcami. Jednocześnie pisze w nim, że nie wszyscy pracownicy MZK chcą strajku.
Ja rozmawiałem z ludźmi na zajezdni, gdzie pracuję i nikt jakoś nie sprzeciwiał się strajkowi - mówi Andrzej Cielas ze Związku Zawodowego Tramwajarz. Sam wolałbym jednak, by do strajku nie doszło. Lepiej, żebyśmy się dogadali.
Ile zarabia motorniczy
Rozmowa z Krystianem Wawrzyniakiem, dyrektorem MZK.
Mariusz Rabenda: W sobotniej "Gazecie" opublikowaliśmy rozmowę z motorniczym z 20-letnim stażem, który mówi, że zarabia 2 tys. zł miesięcznie. Tymczasem pan podaje, że średnie zarobki w MZK wynoszą 3,4 tys. Jaka jest prawda?
Krystian Wawrzyniak: W ub.r. średnia płaca w MZK wyniosła dokładnie 3413 zł. W grupie motorniczych płaca była wyższa, bo wynosiła 3495 zł. Oczywiście są to płace brutto. Jednak nawet po wszystkich odliczeniach jest ona zapewne wyższa niż 2 tys.
To skąd dysproporcja między tym, co mówi miasto a pracownicy domagający się podwyżek? Bardzo często, gdy ludzie mówią, że zarabiają 2 tys., zapominają o dodatkach, a u nas tych dodatków jest sporo. Pracownicy otrzymują przecież trzynaste pensje, premie stażowe. Co 5 lat otrzymują dodatkowo nagrody jubileuszowe. Po przepracowaniu 10 lat wynosi ona 80 proc. wypłaty, po 15 latach 165 proc., po 20 latach - 245 proc., a po 35 - 405 proc. To są spore obciążenia naszego budżetu płac, bo trzeba pamiętać, że większość naszej załogi to ludzie z bardzo długim stażem.
Mamy też system odpraw emerytalnych, zgodnie z którym pracownicy przechodzący na emeryturę dostają dodatkową pensję, jeśli w MZK pracowali mniej niż 10 lat, jeśli mniej niż 15 lat - dwie pensje, poniżej 20 lat - trzy pensje, a jeśli nasz emeryt pracował w MZK więcej niż 20 lat, odchodząc, dostaje dodatkowo półroczną wypłatę.
Te wszystkie dodatki i premie mogą świadczyć o sporych dysproporcjach płacowych w MZK.
Taki mamy zakładowy system wynagrodzeń, przyjęty zanim przyszedłem do pracy tutaj. Gwarantuje on większe płace tym, którzy dłużej pracują.
To nie jest zachęcające, by pozyskać nowych motorniczych, na których brak narzeka zakład. Ile zarabia taki pracownik?
Brutto mogę mu zaoferować zaraz po kursie 1850 zł. Wiem, że to jest mało i będę dążył do tego, by jak najszybciej sytuacja się zmieniła.
not. mpr

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 17 marca 2008 rok

* * *

Jest szansa na porozumienie w MZK

Związki zawodowe otrzymały zaproszenie na rozmowy z przedstawicielami miasta w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie.
Termin negocjacji ustalono na jutrzejsze popołudnie. Strona zapraszająca nie wyznaczyła jednak godziny spotkania. Bogdan Rojek, przewodniczący Solidarności w MZK powiedział, że związkowcy wezmą udział w rozmowach. Będziemy rozmawiać, skoro chcą nam dać podwyżki - dodał.
Do czasu rozmów nie będzie akcji strajkowej. Związki zawodowe z MZK domagają się wzrostu wynagrodzeń o 300 złotych. Dyrekcja zaproponowała 90 złotych brutto dla motorniczych i 50 złotych brutto dla pozostałej części załogi. Wielu pracowników odmówiło przyjęcia tych pieniędzy. Uważają, że ich wysokość jest uwłaczająca. Pracownicy MZK mogli zacząć strajk już w niedzielę. Tak się jednak nie stało.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 17 marca 2008 rok

* * *

Czy będą pieniądze na tory i tramwaje?

W ciągu najbliższych lat miasto zamierza wydać kilkaset milionów złotych na gruntowne przebudowy torów i zakup nowych tramwajów.
Najpierw trzeba jednak zdobyć na to przynajmniej połowę pieniędzy z Unii Europejskiej. Wydanie tak wielkich pieniędzy na komunikację zagwarantowałaby pasażerom jazdę nowoczesnymi tramwajami.
Tramwaje są coraz lepsze i trudno temu zaprzeczyć - uważa Piotr Trociński, pasażer. Niestety, to wciąż nie są warunki podróżowania na poziomie europejskim, czy nawet porównywalne do tych, które mają pasażerowie w większych miastach Polski. Obok wyremontowanych, bardzo dobrych niemieckich wagonów jeżdżą stare wysłużone tramwaje, w których latem kaloryfery dogrzewają pasażerów, a zimą jest zimno.
W magistracie urzędnicy od gospodarki komunalnej i pozyskiwania funduszy przygotowują właśnie wniosek o unijne pieniądze. Jego wartość, to na razie 240 mln zł. W budżecie miasta na najbliższe lata na potrzeby jego realizacji jest już zabezpieczone ok. 120 mln zł.
Jednak chcemy zwiększyć jego wartość do około 400 milionów - mówi jeden z miejskich urzędników. Trzeba korzystać z szansy, która daje program "Infrastruktura i środowisko”.
O pieniądze, o które Szczecin chce powalczyć, będzie się starała większość miast w Polsce, które mają tramwaje, trolejbusy. Także Warszawa ze swoim metrem. Przy takiej konkurencji trzeba napisać wniosek tak dobry, żeby wygrał konkurs - mówi Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w magistracie. Gdybyśmy dostali te pieniądze, to szczecinianie mieliby komunikację tramwajową na bardzo dobrym poziomie. Później zajmowalibyśmy się regularnym odnawianiem taboru.
Wniosek, który powstaje, zakłada przebudowę istniejących torowisk w mieście od podstaw i kupowanie nowych tramwajów, w większości niskopodłogowych. Chodzi o ok. 20 wozów.
Miasto zakłada, że w pierwszej kolejności przebudowane będą tory. Termin rozpoczęcia tych prac przewidziany jest na ten rok. Wszystko powinno być skończone w 2015 roku. Długość nowoczesnych tras ma się wydłużyć o 26,5 km.
Gdy tych pieniędzy nie dostaniemy, będziemy musieli poprawiać komunikację tramwajową w o wiele mniejszym zakresie, korzystając z funduszy budżetu miasta - wyjaśnia Michał Przepiera.
W tym Unia może pomóc
Planowane jest przebudowanie torów i sieci trakcyjnej m. in. w al. Bohaterów Warszawy o długości 2,5 km, od pl. Kościuszki w kierunku Gumieniec (2,5 km), od pl. Sprzymierzonych przez al. Piastów do ul. Narutowicza (3,2 km).
Jako wymagające przebudowy zakwalifikowane zostały odcinki w ulicach: Kolumba, Łady, 3 Maja, Piłsudskiego, Jana z Kolna. W latach 2008-2009 przewiduje się remont pętli Pomorzany z wymianą 809 m torów. W ostatniej kolejności pieniądze mają być przeznaczone na modernizację torowisk w al. Wyzwolenia, na odcinku od ul. Kilińskiego - ul. Odzieżowa - pl. Rodła do pl. Żołnierza (2,8 km), ul. Jana z Kolna. W ramach tego etapu przewiduje się również modernizację sygnalizacji świetlnej tramwajowej na pętli Basen Górniczy oraz ul. Asnyka, ul. Matejki, ul. Kolumba, ul. Bogurodzicy oraz sygnalizacji świetlnej na pętli Gocław.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 17 marca 2008 rok

* * *

Tramwajarze wciąż grożą strajkiem

Ciągle nie wiadomo, czy i kiedy staną szczecińskie tramwaje. W niedzielę do strajku nie doszło. Niewykluczone, że protest będzie dzisiaj.
Związkowcy z MZK nie ujawniają daty i formy protestu. Domagają się podwyżek. Ok. 300 zł brutto na rękę. Dyrekcja firmy proponuje 90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników.
Będziemy działać z zaskoczenia - mówi „Głosowi” Ewa Treska, przewodnicząca związku w MZK. Pasażerowi są podzieleni w opiniach. Rozumiem, że mało zarabiają. Ale ukrywając datę strajku szkodzą nam i sobie - mówiła wczoraj Anna Lambert, która czekała na tramwaj na pl. Grunwaldzkim.
W sobotę minął pięciodniowy okres pogotowia strajkowego. To oznacza, że od niedzieli w każdej chwili tramwaje mogą nie wyjechać na trasy. Jeśli do tego dojdzie pasażerów wozić będą autobusy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie przyznaje, że na niektórych liniach mogą być opóźnienia w kursowaniu autobusów.

Opracowanie: "mp", "Głos Szczeciński", 17 marca 2008 rok

* * *

Niepokój w tramwajach - czy staną?

W każdej chwili mogą stanąć szczecińskie tramwaje. Od wczoraj strajk byłby zgodny z prawem. Ale konkretów nie znamy, bo związkowcy z MZK nie chcą zdradzać szczegółów protestu.
W ocenie pasażerów jest to działanie bezsensowne. Prezydent czy dyrekcja firmy tramwajami nie jeżdżą. Ucierpią pasażerowie i sami motorniczowie.
Mało zarabiam, to fakt, ale podwyżki, które zaproponował dyrektor, są do przyjęcia - twierdzi jeden z pracowników MZK. Poza tym mało kto z moich kolegów zdaje sobie sprawę, że za przestój nikt nam nie zapłaci! Jeśli zarabiam 2 tys. zł na rękę, to po tygodniu strajku w marcu dostanę najwyżej 1500!
Takich głosów jest coraz więcej. Wprawdzie 90 proc. biorących udział w referendum opowiedziało się za strajkiem, ale było to przed podwyżkami. Te wprowadzono od 1 marca. Motorniczowie mają na razie 90 zł brutto więcej, pozostali pracownicy - 50 zł. W drugiej połowie roku mają być dalsze rozmowy, o ile firma będzie wykonywać swoje zadania. W grupie motorniczych jest więc coraz więcej przeciwników strajku. Bo to oni najbardziej ucierpią i na nich najbardziej skupi się niechęć pasażerów. Związkowcy czy mechanicy pozostają w cieniu.
Strajk prawdopodobnie nie rozpocznie się dziś. Dojdzie natomiast do nieplanowanych wcześniej rozmów ostatniej szansy. Jeśli one nie przyniosą efektów, strona związkowa może od jutra ogłosić strajk. Miasto uprzedza, że w takim wypadku nie ma mowy o podwyżkach w drugiej połowie roku ani planowanych już premiach kwartalnych za 200 tys. zł. Wstrzyma też niektóre inwestycje, na które w tym roku chciało przeznaczyć ok. 20 mln zł.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 marca 2008 rok

* * *

Strajk tramwajów w poniedziałek? Na 50 proc.

Rano spotyka się Komitet Strajkowy MZK. Szanse, że strajk zacznie się od razu oceniam 50 na 50 - mówi Andrzej Cielas z ZZ "Tramwajarz".
Pogotowie strajkowe w MZK zakończyło się w sobotę. Zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych od tego czasu tramwajarze mogą strajkować. W niedzielę jednak przyszli normalnie do pracy. Co czeka nas dalej?
Rano spotyka się Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy [jest w nim sześć osób - szefowie wszystkich działających w MZK związków zawodowych - red.]. Wtedy podejmiemy decyzję - mówi Andrzej Cielas. Liczymy, że dyrekcja zaprosi nas na rozmowy.
Nastroje załogi są bojowe. Cielas: - Ludzie pytają mnie, kiedy wreszcie zaczniemy strajkować. Mamy dosyć rozmawiania o wirtualnych pieniądzach, bo takie są obietnice powrotu do rozmów o podwyżkach w drugiej połowie roku. Chcemy konkretów.
Spór w MZK trwa od 11 grudnia. Związkowcy domagali się po ok. 900 zł brutto podwyżki. Potem obniżyli żądania do 300 zł netto dla każdego. Dyrekcja MZK zgodziła się m.in. na 90 zł podwyżki dla motorniczych, 50 zł dla reszty załogi i powrót do rozmów w drugiej połowie roku.
Miasto przygotowało już antystrajkową komunikację zastępczą. Zamiast tramwajów wyjadą (w godz. 5-23) autobusy. Odbędzie się to kosztem innych tras, na które autobusy nie wyjadą lub zmniejszy się częstotliwość kursowania. Szczegóły - na www.szczecin.gazeta.pl lub na www.zditm.szczecin.pl

Opracowanie: "kul", "Gazeta Wyborcza", 16 marca 2008 rok

* * *

Strajku brak - tramwaje kursują

W Szczecinie na razie bez strajku tramwajarzy. Tramwaje kursują normalnie- poinformował Radio Szczecin dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Dziś jest pierwszy termin, w którym związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacji mogą przeprowadzić strajk. W poniedziałek związki zawodowe w zajezdniach tramwajowych przekształciły się w komitet strajkowy.
Tramwajarze domagają się 300 zł podwyżki, dyrekcja firmy zaoferowała 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zapowiada, że w razie strajku zorganizuje komunikację zastępczą.

Opracowanie: "Janusz Wilczyński", "Polskie Radio Szczecin", 16 marca 2008 rok, godzina 7:16

* * *

Mogą stanąć tramwaje

Szczecińscy tramwajarze grożą strajkiem. Może się on rozpocząć w niedzielę. Pasażerowie będą musieli przesiąść się do zastępczych autobusów.
O tym, czy strajk się rozpoczął i w jakiej formie jest prowadzony szczecinianie dowiedzą się stojąc na przystankach.
przystanek Wyszyńskiego
przystanek Wyszyńskiego
O terminie i formie protestu wiem tyle, co pasażerowie, czyli nic - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, który w Szczecinie obsługuje tramwaje.
Będziemy działać z zaskoczenia - uprzedza Ewa Treska, przewodnicząca Międzyzakładowego Niezależnego Samorządnego Związku zawodowego pracowników MZK. Od niedzieli strajkować możemy. To jednak komitet strajkowy podejmie decyzję o terminie i formie protestu.
Powodem strajku jest brak porozumienia pomiędzy pracownikami MZK a szefostwem zakładu w sprawie podwyżek. Związkowcy walczyli początkowo o 30-procentowe podwyżki. Potem obniżyli swoje żądania do 300 zł dla pracownika. Dyrektor zakładu poinformował ich, że tylu pieniędzy nie ma, ale pracownicy MZK ostatecznie niewielkie pieniądze dostaną (90 zł brutto motorniczy i 50 zł pozostali pracownicy).
Strajk jest bardzo prawdopodobny, bo w referendum strajkowym ponad 90 proc. załogi MZK opowiedziało się za akcją protestacyjną. ZDiTM już opracował plan komunikacji zastępczej. Wszystko jest przygotowane - uspokaja Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Jednocześnie informujemy, że nie posiadamy informacji o dacie rozpoczęcia akcji strajkowej w MZK.
Siedem linii autobusowych o numerach od 801 do 812 ma w chwili strajku zastąpić dwanaście linii tramwajowych. Miasto zapewnia, że jest bardzo dobrze przygotowane na zatrzymanie tramwajów, choć przyznaje, że będą duże utrudnienia dla pasażerów.
Jeżeli tramwaje staną, to autobusy zastępcze będą kursowały od ok. godz. 5 do ok. godz. 23. Szczegółowe rozkłady jazdy umieszczone zostaną na stronie internetowej ZDiTM (www.zditm.szczecin.pl). Szczegółowe informacje o kursowaniu środków transportu miejskiego uzyskać będzie można pod całodobowym numerem telefonu Centrali Ruchu ZDiTM - 091 480 04 03.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 15 marca 2008 rok

* * *

Na strajk tramwajów miasto szykuje autobusy

W sobotę kończy się pięciodniowy okres pogotowia strajkowego w MZK. To znaczy, że - zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych - już w niedzielę może być strajk.
Nie mogę powiedzieć, kiedy się zacznie - mówi Bogdan Rojek, szef Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego w MZK. Ale jeśli podwyżki nie będzie, to strajk będzie na pewno. Aż do skutku.
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak: Nie mogę dać oczekiwanych podwyżek, bo nasz budżet na to nie pozwala. Miasto nie chce dać MZK dodatkowych pieniędzy. Jest nieugięte: już przygotowało komunikację zastępczą na wypadek strajku. Jej schemat ZDiTM rozesłał w piątek do mediów.
Spór w MZK trwa od 11 grudnia. Związkowcy domagali się 30-procentowej podwyżki (po ok. 900 zł brutto dla każdego). Potem MKS (w jego skład wchodzi sześć związków zawodowych) obniżył żądania do 300 zł netto dla każdego z 700 pracowników. Dyrekcja MZK zgodziła się m.in. na 90 zł podwyżki dla motorniczych, 50 zł dla reszty załogi i powrót do rozmów w drugiej połowie roku. Związki się nie zgodziły i w poniedziałek ogłosiły pogotowie strajkowe.
To prywatna wendeta prezydenta Chochulskiego wobec mojej osoby. Spółki autobusowe dostały pieniądze na podwyżki, a MZK nie - twierdzi Bogdan Rojek.
MZK jest samodzielnym zakładem, który decyduje o swoich możliwościach płacowych - odpowiada wiceprezydent Szczecina ds. komunikacji Beniamin Chochulski. Średnia płaca w MZK za 2007 r. to 3,4 tys. zł brutto. Dla porównania, straż miejska zarabia poniżej 2,5 tys. zł brutto. Od 2007 r. w MZK zainwestowaliśmy ponad 26 mln zł. To najlepsza odpowiedź na stwierdzenie pana Rojka.
Średnia 3400 zł brutto została wyliczona w ostatnich trzech miesiącach roku, gdy motorniczy mieli dużo nadgodzin, były święta itd. Płace średnio nie przekraczają 2,6-2,8 tys. zł brutto - ripostuje Andrzej Cielas z ZZ „Tramwajarz". Co z tego, że będę jeździł klimatyzowanym tramwajem, jak będę głodny? [większość pieniędzy miasto zainwestowało w nowy tabor - red]
Dyrektor Wawrzyniak ostrzega, że strajk przyniesie więcej strat niż korzyści. Jeden dzień strajku będzie kosztował MZK 160 tys. zł, bo tyle dostajemy od miasta, plus 16 tys. zł kar umownych i jeszcze ewentualne odszkodowania dla pasażerów - wylicza. Już teraz kiepska sytuacja finansowa MZK, jeszcze się pogorszy. Uprzedza, że pracownicy nie dostaną wynagrodzeń za czas strajku.
Rozmowa z motorniczym
Mam 2 tys. po 20 latach
Andrzej Kulej: Ile pan zarabia?
Dariusz Liberski, 38-letni motorniczy MZK: Moja ostatnia wypłata to 2 tys. zł na rękę. Informacje, że średnio zarabiamy trzy i pół tysiąca, są przesadzone.
Wielu szczecinian chciałoby mieć 2 tys. zł na rękę. Ale ja pracuję już 20 lat i 20 proc. zarobków to wysługa lat. W tych 2 tys. zł są jeszcze kursy nocne, nadgodziny. Podstawowa pensja to jakieś 1000 zł.
Wystarcza panu na życie?
Jestem kawalerem, opłaty mam niewielkie, bo mało czasu spędzam w domu - przecież bez nadgodzin pracujemy po 10 godzin dziennie. Mnie wystarcza. Ale inni koledzy, którzy mają rodziny, mają naprawdę kiepsko. Część z nich pracuje na dwóch - trzech etatach i po pracy jadą do następnej roboty. Dlaczego tak mało zgłasza się nowych osób? Bo początkujący motorniczy dostaje 1200 zł i ma jeszcze z tego potrącane za kurs na motorniczego.
Będziecie strajkować?
Chyba nie ma innego wyjścia. Ludzie są załamani, bo ile można pracować za takie pieniądze. A przecież wszystko drożeje. Zarabiamy chyba najgorzej w Polsce, np. w Poznaniu motorniczy ma 3 tys. zł na rękę.

Opracowanie: "Andrzej Kulej", współpraca: "mpr" "Gazeta Wyborcza", 14 marca 2008 rok

* * *

Bez porozumienia w MZK

Żadna ze stron nie dąży do porozumienia. Mimo zapowiadanego od niedzieli strajku w MZK, przez cały tydzień nie doszło do jakichkolwiek rozmów pomiędzy związkami zawodowymi i dyrekcją firmy.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przygotowuje komunikację zastępczą w Szczecinie. Na liniach tramwajowych mają jeździć autobusy. Już dziś wiadomo, że nie uda się ściągnąć tylu autobusów, aby ewentualny strajk komunikacji tramwajowej był niezauważony przez mieszkańców miasta. - Do Szczecina przyjadą autobusy z całego województwa - mówi Tarczyński.
Dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Paweł Tarczyński poinformował, że negocjacje z firmami przewozowymi są na ukończeniu. Jesteśmy po rozmowach zarówno z naszymi przewoźnikami jak i prywatnymi. Pracownicy szczecińskich tramwajów chcą walczyć o większe podwyżki płac. Nie wyjedziemy na linie, nie ma podwyżek od 2000 roku - skarżą się.
Zgodnie w prawem strajk w szczecińskich tramwajach może rozpocząć się najwcześniej w niedzielę. Nie wiadomo jaką przybierze formę, czy będzie to protest ciągły.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 14 marca 2008 rok

* * *

Komunikacją zastępczą? - gdyby strajk był od poniedziałku

Być może już w poniedziałek staną szczecińskie tramwaje. Związkowcy z MZK mają poparcie załogi. Ponad 90 procent osób biorących udział w referendum opowiedziało się za tą formą protestu. Nie wiadomo jednak, kiedy tramwaje zostaną w zajezdniach ani czy pasażerów spotka najpierw dwugodzinny strajk ostrzegawczy, czy od razu generalny.
Prowadzone są rozmowy z różnymi przewoźnikami, aby zapewnić działanie zastępczej komunikacji autobusowej na czas ewentualnego strajku - zapewnia Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Komunikacja autobusowa będzie kursowała według specjalnego rozkładu jazdy na wyznaczonych trasach zastępczych, zbliżonych do tras tramwajów.
Miasto nie ma pewności, jak dotkliwy będzie protest. Część załogi MZK rozumie bowiem sytuację firmy i może nie przystąpić do strajku. Nie wiadomo zatem, jak dużą część sieci tramwajowej trzeba będzie zastąpić autobusami. Wiadomo, że chętni do obsługi tych linii są. Na zwykłych przystankach w razie potrzeby mają się zatrzymywać także autobusy kursujące do hipermarketów. Obsługujące te linie firmy otrzymają pieniądze, które miało zarobić MZK. Załoga MZK w przypadku strajku może zapomnieć o premiach kwartalnych i podwyżce płac w II połowie roku.
Są także chętni do przejęcia linii między Szczecinem a Policami. Tam związkowcy nie mogą się porozumieć z prezesem co do sposobu podziału pieniędzy. Związkowcy ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego nie ogłosili dotąd pogotowia strajkowego. Kolejne rozmowy w poniedziałek. A ZDiTM zapewnia pasażerów, że po ogłoszeniu strajku w tramwajach czy polickich autobusach na uruchomienie komunikacji zastępczej potrzebuje tylko kilku godzin.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 14 marca 2008 rok

* * *

Rozmowy o podwyżkach w komunikacji

Na razie nie ma komitetu strajkowego w polickiej spółce autobusowej. Porozumienie w sprawie podwyżek podpisane zostało wczoraj w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
Pracownicy ZDiTM otrzymają średnio 128 zł brutto podwyżki. Porozumienie pomiędzy związkami a zarządem podpisano wczoraj. W drugiej połowie roku, podobnie jak w innych komunikacyjnych firmach, gdzie porozumienia podpisano, mają być prowadzone kolejne rozmowy o podwyżkach.
Wczoraj prowadzone były również rozmowy pomiędzy związkami zawodowymi w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Tam porozumienie zostało zawarte kilkanaście dni temu. Pojawił się jednak problem, jak podzielić kwotę przeznaczona na podwyżki.
Nie ma komitetu strajkowego - usłyszeliśmy wczoraj od związkowców w SPPK. My przedstawiliśmy swoje propozycje, szef swoje i mamy się znów spotkać w przyszłym tygodniu.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 14 marca 2008 rok

* * *

Kiedy strajk w MZK?

Do szczecińskich mediów docierają na razie tylko nieoficjalne informacje dotyczące ewentualnego strajku motorniczych w MZK. Według tych informacji strajk miał odbyć się dziś, może będzie jutro, w niedzielę lub w poniedziałek.
Tymczasem dziś rano dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, czyli organizator przewozów w mieście przesłał komunikat, w którym m.in. zapewnia, że "w chwili obecnej prowadzone są daleko posunięte rozmowy z różnymi przewoźnikami, mające na celu zapewnienie funkcjonowania komunikacji autobusowej zastępczej na czas trwania strajku".
Ma to być autobusowa komunikacja zastępcza ze specjalnymi trasami i rozkładem. "ZDiTM zdaje sobie sprawę, że ewentualne rozpoczęcie akcji strajkowej spowoduje znaczne utrudnienia dla pasażerów komunikacji miejskiej, jednak dołożymy wszelkich starań, aby zminimalizować jej skutki" - dodaje dyrekcja ZDiTM-u.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 13 marca 2008 rok

* * *

Podwyżki dla pracowników ZDiTM-u

Pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego otrzymają podwyżki średnio 128 zł brutto. Dziś podpisano porozumienie w tej sprawie kończące spór zbiorowy. Podwyżki dostaną wszyscy, w sumie 220 osób.
Przewodniczący Solidarności w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego Wojciech Szczęsnowski powiedział, że wzrost wynagrodzeń jest tak mały, ponieważ pracownicy ZDiTM-u liczą na kolejne podwyżki w połowie roku. Uwierzyłem wiceprezydentowi Chochulskiemu i mam nadzieję, że spełni to w lipcu.
Dyrektor ZDiTM-u Paweł Tarczyński poinformował, że pieniądze na podwyżki będą pochodziły z oszczędności wypracowanych przez ZDiTM. Pracownicy uważają, że powinni dostać co najmniej 300 złotych. To jest kropla w morzu. Te pieniądze starczą na dwa dni zakupów - mówią zatrudnieni w ZDiTM-ie.
Dyrektor zapewnił, że równo podzieli kwotę wśród pracowników. Sam nie dostanie podwyżki, ponieważ porozumienie go nie obejmuje.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 13 marca 2008 rok

* * *

Odliczanie do strajku

Związkowcy ze szczecińskiego MZK ogłosili wczoraj pogotowie strajkowe. Budynki zajezdni tramwajowych zostały oflagowane. Zastrajkować mogą najwcześniej w niedzielę, ale bardziej realny na rozpoczęcie najostrzejszej formy protestu jest dzień powszedni.
Być może zastrajkują też kierowcy ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wprawdzie porozumieli się z właścicielami spółki i mają zwiększony fundusz płac, ale nie mogą dojść do porozumienia z prezesem, jak podzielić pieniądze.
Władze Szczecina uważają, że strajk jest najgorszą formą rozwiązywania sporów w firmie i apelują do załogi MZK o rozsądek.
Przerwanie pracy godzi przede wszystkim w pasażerów, którzy łożą na utrzymanie komunikacji miejskiej - przypomina Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji UM. Strajk uderzy też w MZK i jego pracowników. Zakład utrzymuje się ze środków przekazywanych przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego z tytułu umowy o świadczenie usług przewozowych. Strajk to brak wpływów i może przesunąć w czasie lub nawet uniemożliwić realizację postulatów płacowych.
Nie wszędzie porozumienie płacowe oznacza koniec sporu. Tak jest w szczecińsko-polickiej spółce. Władze obu miast parafowały porozumienie, fundusz płac został podniesiony. Związkowcy przedstawili swoje propozycje: 300 zł podwyżki dla kierowców, po 150 zł dla pracowników biura. Ale zdaniem prezesa tylko 250 tys. z 660 tys. zł można przeznaczyć na podwyżki. Reszta - na odprawy i nagrody jubileuszowe.
Czekamy jeszcze dwa dni - mówi Bogdan Leśniewski, przewodniczący Zakładowej NSZZ Solidarność. Jeśli porozumienia z prezesem nie będzie, również ogłosimy pogotowie strajkowe.
Zdaniem prezesa, nie ma podstaw do strajku. Uważa, że spór zbiorowy w firmie został zakończony.
Związkowcy znali moje propozycje przed podpisaniem porozumienia, a dokument przeczytali - przypomina Andrzej Markowski. Nie rozumiem zatem ich żądań.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 12 marca 2008 rok

* * *

Spór o podwyżki w SPPK

Pracownicy Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego dostaną podwyżki, ale mniejsze niż zakładało porozumienie płacowe podpisane na początku marca.
Pieniądze, które miały być przeznaczone na wzrost wynagrodzeń zostaną wydane na odprawy emerytalne i nagrody jubileuszowe. Według danych związków zawodowych zamiast po 300 złotych brutto pracownicy SPPK mają dostać po 150 złotych brutto.
Związki zawodowe oczekiwały innego podziału środków, natomiast inaczej przedstawia to dyrektor, z czym się nie zgadzamy - poinformował Remigiusz Falicki z zakładowej "Solidarności'80".
Prezes SPPK Andrzej Markowski mówi, że o 10 procent "miały wzrosnąć wynagrodzenia, a nie płace". Tu jest pies pogrzebany. Koledzy związkowcy mieli świadomość, że o 10 procent wzrastają wynagrodzenia, a nie płace, ponieważ muszą być pieniądze na należne ludziom odprawy emerytalne - mówi Markowski.
Prezes SPPK dodał, że wyjątkowo dużo musi wydać na odprawy emerytalne i nagrody jubileuszowe ponieważ firma skończyła w ubiegłym roku 10 lat. Nastąpiła kumulacja nagród - powiedział Markowski.
Rozmowy pomiędzy dyrekcją SPPK i związkami zawodowymi są zawieszone. Strona związkowa czeka na opinię prawników czy w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym jest spór zbiorowy, czy też wygasł wraz z podpisaniem porozumienia na początku marca. Dyrekcja SPPK twierdzi, że spór został zakończony.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 11 marca 2008 rok

* * *

Kierowcy jednak zastrajkują?

W Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, nadal nie ma porozumienia płacowego.
Tydzień temu doszło do rozmów pomiędzy prezydentem Szczecina, przewodniczącym Solidarności na Pomorzu Zachodnim i związkami zawodowymi działającymi w SPPK Police. W obecności mediatora podpisano porozumienie, zgodnie z którym fundusz płac w Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym miał wzrosnąć o 10 procent. Władze miasta ogłosiły, że w SPPK doszło do porozumienia płacowego. Dzień później okazało się, że tak nie jest.
Problem pojawił się, gdy związki zawodowe usiadły z prezesem firmy do podziału funduszu płac. Okazało się, że duża część pieniędzy z podwyżek ma pójść na odprawy emerytalne dla pracowników, a nie na podwyżki płac. W SPPK w końcu nie podpisano porozumienia kończącego spór zbiorowy. W firmie może w każdym momencie dojść do strajku.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 11 marca 2008 rok

* * *

Tramwaje staną? - pogotowie strajkowe w MZK

Pogotowie strajkowe rozpoczęło się dziś w szczecińskim MZK. To efekt spotkania wszystkich organizacji związkowych i fiaska negocjacji w sprawie podwyżek. Czarę goryczy przepełniły ulotki, rozrzucone przez nieustaloną osobę w zajezdni Pogodno. To gotowe formularze deklaracji wystąpienia z zakładowych organizacji.
Pojawiły się tylko w zajezdni Pogodno i około 20 osób je podpisało. Byli to członkowie kilku związków, nie „Solidarności" - zapewnia Bogdan Rojek, szef zakładowej NSZZ „Solidarność". Ale ludzie, którzy podpisali i złożyli, po kilku godzinach wycofywali je twierdząc, że zostali zmanipulowani.
Przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych spotkali się wczoraj przed południem. Zdecydowali, że od dziś budynki będą oflagowane. Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, zawiązał się Zakładowy Komitet Strajkowy, a tramwaje mogą stanąć już w niedzielę.
To, co mówi załoga, nie nadaje się do cytowania. Żadne rozmowy nie przyniosły efektu, nie mamy więc innego wyjścia - mówi B. Rojek.
Załoga MZK zaczęła więcej zarabiać. Od 1 marca dotychczasowa premia w wysokości 92 zł została włączona do podstawy pensji, co spowoduje wyższe pochodne. Dodatkowo motorniczowie mają o 90 zł więcej, pozostali pracownicy o 50. Przystąpienie do strajku oznacza, że 200 tys. zł, które firma przygotowała na premie kwartalne, może nie być wypłacone. Pod wielkim znakiem zapytania stają też rozmowy o kolejnych podwyżkach w drugiej połowie roku i o 20 mln zł, które miasto chciało przeznaczyć na remonty wagonów i wymianę torowisk. Związkowcy chcą podwyżki płac o 300 zł netto.
Jestem kolejny raz zaskoczony postawą związkowców - nie ukrywa Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Do porozumienia nie doszliśmy, bo żądania płacowe są wyższe, ale mediator wskazywał jeszcze inne rozwiązania. Nie sądziłem, że dojdzie do pogotowia strajkowego.
Dla pasażerów ta decyzja oznacza tyle, że może już od niedzieli zamiast tramwajów będą na przystankach wypatrywać zastępczych autobusów. Miasto nie ukrywa, że taką komunikację organizuje. Jeśli zda egzamin, pracownicy MZK mogą się znaleźć w nieciekawej sytuacji. Zamiast siąść do świątecznego stołu, będą strajkować, ich marcowe zarobki będą mimo podwyżki niższe, a premie, które miały być wkrótce wypłacane, przestaną być realne, bo MZK nie dostanie pieniędzy za niewykonaną pracę i dodatkowo zapłaci kary umowne.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 11 marca 2008 rok

* * *

Staną szczecińskie tramwaje

Tramwajarze będą strajkowali. Dziś 6 związków zawodowych działających w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym utworzyło komitet strajkowy.
Zgodnie z ustawą protest może się rozpocząć w niedzielę rano. Związkowcy i pracownicy MZK domagają się 300 zł podwyżki, dyrekcja firmy zaoferowała 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników. Negocjacje prowadzone w obecności mediatora nie dały rezultatów.
Pracownicy MZK zapowiadają, że tramwaje nie wyjadą z zajezdni. O planowanym strajku szef zakładowej "Solidarności" poinformował już dyrekcję. Jutro ogłoszone zostanie pogotowie strajkowe i w ciągu pięciu dni możemy przeprowadzić protest - dodał Rojek.
Dyrektor MZK Krystian Wawrzyniak poinformował, że nie może dać większych podwyżek, ponieważ nie ma ich w planie finansowym firmy. Na strajku stracą wszyscy, zakład i pracownicy. Zarząd Dróg Transportu Miejskiego nie zapłaci nam za kursy, co więcej, naliczy kary - powiedział Wawrzyniak.
Jeszcze nie wiadomo czy strajk tramwajarzy będzie ciągły, czy ostrzegawczy. Decyzje w tej sprawie będą podejmowane tuż przed akcją protestacyjną.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 10 marca 2008 rok

* * *

Prowokacja przeciwko związkowcom z MZK

W Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie pojawiły się ulotki-formularze namawiające pracowników do występowania ze związków zawodowych. Zdaniem związkowców to prowokacja. Nikt z pracujących w MZK nie chce się przyznać do tej akcji. Zdaniem przewodniczącego zakładowej "Solidarności" Bogdana Rojka to zaplanowane działanie, gdyż dziś ma zapaść decyzja o strajku tramwajarzy. Jest oburzony akcją i podkreśla, że nawet "za głębokiej komuny nie było takich działań skierowanych przeciwko związkom zawodowym".
Czyste druki namawiające do rezygnacji z działalności w organizacji związkowej rozrzucono w zajezdni "Pogodno". Z moich informacji wynika, że zostały podpisane przez dwie osoby - mówi Rojek.
W MZK działa 6 związków zawodowych skupiających 80 procent z 700 zatrudnionych pracowników. Zgodnie z prawem muszą poinformować o planowanym strajku na pięć dni przed jego rozpoczęciem. Dotychczasowe rozmowy o podwyżkach płac zakończyły się fiaskiem, związkowcy podpisali protokół rozbieżności z dyrekcją MZK. Chcą 15-procentowych podwyżek płac, dyrekcja firmy jest w stanie zaoferować ponad 3-procentowy wzrost wynagrodzeń.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 10 marca 2008 rok

* * *

Zdecydują o strajku?

Związkowcy ze szczecińskiego MZK dziś (10 bm.) przed południem będą rozmawiać o planach na najbliższe dni. Tym razem wyłącznie we własnym gronie. Doszli do wniosku, że ani z dyrekcją firmy, ani z władzami miasta nie ma już o czym rozmawiać. Być może jeszcze dziś zapadnie decyzja o strajku. Muszą o jego rozpoczęciu poinformować z 5-dniowym wyprzedzeniem.
Dalsze rozmowy nie mają sensu, znamy stanowisko dyrektora - tłumaczy Bogdan Rojek, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”. Władze miasta nam nie pomogą, protokół rozbieżności został więc podpisany.
Dziś przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych zastanowią się, co dalej robić. Strajk jest możliwy i realny. Ok. 90 proc. załogi, która przystąpiła do referendum, opowiedziała się za tą formą protestu. Niezależnie od tego dyrekcja „uruchomiła" podwyżki.
Dotychczasowa premia w wysokości 92 zł, która i tak niemal zawsze była przyznawana, została włączona do podstawy pensji - przypomina Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Dzięki temu wszystkie pochodne będą wyższe. Dodatkowo przyznaliśmy 90 zł podwyżki motorniczym i 50 zł pozostałym pracownikom.
Firma ma także 200 tys. zł na premie kwartalne, a kolejne podwyżki mogą nastąpić w drugiej połowie roku. Jestem gotów usiąść za kilka miesięcy do kolejnych rozmów i jeśli sytuacja na to pozwoli, ponownie podnieść pensje. Ale podstawowy warunek to zachowanie ciągłości pracy, bez strajku - podkreśla dyrektor. Przerwa w pracy oznacza dla firmy brak zapłaty za wykonywane usługi i kary umowne. Wzięli to pod uwagę związkowcy z 3 spółek autobusowych, którzy zgodzili się na ok. 10-procentowe podwyżki, a ich firmy będą w tym roku dokapitalizowane. Związkowcy z MZK nie zgadzają się z decyzją dyrekcji tej firmy, oczekują podwyżek w wysokości 300 zł netto. Według oficjalnych danych, średnia płaca w tej firmie to ok. 3,4 tys. zł brutto. Motorniczowie podkreślają jednak, że takie pieniądze otrzymują rzadko. Podstawa ich pensji na początku kariery to 1650-1800 zł. Wszystko ponadto to efekt nadgodzin, pracy w niedzielę i święta lub przychodzenia do pracy na wezwanie w dniu teoretycznie wolnym.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 10 marca 2008 rok

* * *

Wypłacają pensje niezgodnie z prawem?

Zdaniem związkowców z Solidarności w trzech zakładach komunalnych miasta Szczecina pensje są wypłacane niezgodnie z prawem.
W uchwale rady miasta, która określa wynagrodzenie pracowników Zakładu Usług Komunalnych, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego oraz Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych napisano, że pensje liczy się od najniższego miesięcznego wynagrodzenia, które wynosi 800 złotych. Tymczasem od roku najniższa pensja w Polsce to 1126 złotych.
Starej uchwały władze Szczecina nie chcą zmienić, ponieważ spowodowałoby to wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników firm komunalnych, a nie tylko tych najmniej zarabiających. Z wnioskiem o zmianę uchwały wystąpił do prezydenta Szczecina Jerzy Borejszo, przewodniczący Solidarności w ZBiLK-u. Myślę, że radni nie zdają sobie z tego sprawy, dlatego wystąpiliśmy do prezydenta z wnioskiem o poddanie pod obrady zmiany uchwały rady miasta.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej, radna Marzena Kopacka też jest zaskoczona treścią obowiązującej uchwały o najniższych wynagrodzeniach zasadniczych dla pracowników zakładów budżetowych w Szczecinie. Dziwię się temu, bo jak wiemy najniższe wynagrodzenie jest wyższe od 800 złotych - mówi.
Wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego Andrzej Grabiec uważa, że wszystko jest zgodnie z prawem. W ZDiTM-ie nikt nie dostaje pensji w wysokości 800 złotych brutto. Uchwała pokazuje, w jaki sposób liczyć wynagrodzenie w poszczególnych zakładach budżetowych. Ponieważ przyjęto w 2004 roku podstawę najniższego wynagrodzenia 800 zł, to nie znaczy, że tyle wynosi najniższe wynagrodzenie w ZDiTM-ie.
Radny Piotr Kęsik twierdzi natomiast, że właściwie nie ma podstawy prawnej, aby wypłacać pensje w tych zakładach budżetowych. Akt prawny niższego rzędu przestaje obowiązywać - uważa.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 7 marca 2008 rok

* * *

Stare tramwaje jeszcze pojeżdżą

Pasażerowie skarżą się na fatalne warunki jazdy liczącymi pół wieku tramwajami. Popularne "helmuty" nie znikną jednak szybko z naszych ulic.
Wagony kupione w Niemczech w latach dziewięćdziesiątych wciąż wożą pasażerów, głównie na liniach 5 oraz 6. "Helmuty” są już mocno wysłużone, mają ponad pięćdziesiąt lat.
Tory w rejonie stoczni są wysłużone, a do tego puszczają tam te tramwaje, które są już trupami i nadają się tylko do muzeum - denerwuje się Lech Mikuła, pasażer "szóstki”. Trzęsie, rzuca, hałas jest nie do zniesienia. Kiedy tramwaj rozpędza się jadąc Wałami Chrobrego mam zawsze wrażenie, że się rozsypie. Nie czuję się w nim bezpiecznie.
"Helmutów” jest w Szczecinie jeszcze dziewięć. Te tramwaje i najbardziej zdezelowane wagony polskiej produkcji, mają być zastąpione kupionymi w Berlinie krótkimi wagonami tatra. Miejski Zakład Komunikacyjny sprowadzając tramwaje obiecywał, że "helmuty” znikną z naszych ulic do końca tego roku. Ich żywot musi zostać przedłużony.
Orientacyjnie wycofamy je z eksploatacji w pierwszym kwartale lub w połowie przyszłego roku - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK.
Okazuje się, że tatry trafiają do Szczecina z opóźnieniem. MZK dostał dopiero cztery wagony, z których dwa już kursują. Co miesiąc szczeciński przewoźnik miał jednak otrzymywać po 8 sztuk. W końcu stanęło na tym, że od kwietnia Niemcy mają przysyłać po dwie sztuki co dwa tygodnie. To wynika m. in. z konieczności wyprodukowania i założenia nowych obręczy na koła. Koniec dostaw jest planowany na listopad.
Nie wykluczamy, że pierwsze "helmuty” będą kasowane wcześniej. Może nawet już w wakacje - dodaje Krzysztof Turczyn.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 7 marca 2008 rok

* * *

W poniedziałek decyzja o strajku w komunikacji

Fiaskiem zakończyły się negocjacje szefostwa Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego ze związkowcami. Pracownicy podwyżki dostaną, ale nie takie, jakich domagały się związki zawodowe.
Przypomnijmy, że związki zawodowe w MZK chciały początkowo 30 proc. podwyżki. Tamtejsi pracownicy opowiedzieli się również za strajkiem w przeprowadzonym referendum. Szefostwo MZK i miasto zaproponowało pracownikom podwyżki po 90 zł dla motorniczych i 50 zł dla pozostałych pracowników, włączenie premii do podstawy wynagrodzenia, przeznaczenie w 2008 roku 200 tys. zł na premie motywacyjne i kolejne rozmowy o podwyżkach w II połowie tego roku.
Podczas ostatnich negocjacji związkowcy zmniejszyli swoje żądania do 300 zł podwyżki „na rękę” dla każdego pracownika. Dyrektor na to się nie zgodził.
To nie jest tak, że my nie chcielibyśmy podwyższyć o tyle pensji, ale nie mamy pieniędzy na to - mówi Krystian Wawrzyniak, szef MZK. Mamy określony plan finansowy, którego przekroczyć nie można. Od 1 marca wszyscy pracownicy dostali podwyżki, które proponowaliśmy.
Z kolei 90 zł premii wliczyć do podstawy pensji można dopiero po zmianie układu zbiorowego pracy. Podobnie jest z kwotą 200 tys. zł.
My ze swojej strony zrezygnowaliśmy z podwyżek 30-procentowych na rzecz 15 procent - mówi Bogdan Rojek z komunikacyjnej „Solidarności”. To było nie do zaakceptowania dla dyrektora zakładu. Poprosiliśmy o spisanie protokołu rozbieżności. Dokument został podpisany już w czwartek przed południem. Formalnie otwiera związkom zawodowym drogę do strajku. Czy strajk będzie?
W poniedziałek zapadną decyzje, czy podejmiemy akcję strajkową - zapowiada Bogdan Rojek. Nie wiem, jak uważają koledzy z innych związków zawodowych, ale moim zdaniem do strajku jeszcze daleka droga. W poniedziałek związki zawodowe w MZK mają się również zastanowić nad propozycja mediatora, który uczestniczył w negocjacjach. Jego zdaniem spór może być jeszcze załatwiony po myśli pracowników.
Mediator zaproponował, żebyśmy wspólnie wybrali centralę jednego związku zawodowego, która podejmie w naszym interesie rozmowy z zarządem miasta.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 7 marca 2008 rok

* * *

Negocjacje z tramwajarzami bez sukcesu

Nie ma porozumienia w sprawie płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie. Związki zawodowe w obecności mediatora podpisały wraz z dyrekcja firmy protokół rozbieżności.
Strona związkowa domaga się 15-procentowej podwyżki, dyrekcja MZK była w stanie zaoferować 3,3. Ostatecznie ustaliliśmy, że byłaby to kwota 300 złotych netto - powiedział mediator Andrzej Durka.
Przewodniczący "Solidarności" w MZK Bogdan Rojek powiedział, że związkowcy zastanowią się co zrobić dalej. Do tej pory nie groziliśmy i nie grozimy strajkiem, zawsze mówimy, że jest ostatecznością i najgorszym wyjściem z sytuacji - dodał.
Pomimo, że negocjacje zakończyły się fiaskiem, pracownicy MZK dostaną podwyżki - motorniczowie po 90 złotych, pozostali po 50. Podstawowa pensja motorniczego po kursie to 1852 złote brutto plus premia 92 złote. Wychodzi w granicach 1400 złotych "na rękę" - mówi Andrzej Cieluś ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 6 marca 2008 rok

* * *

Związkowcy milczą - bez porozumienia w tramwajach

W Miejskim Zakładzie Komunikacji nie ma spokoju i porozumienia. Związkowcy wciąż żądają podwyżek, na które firmy nie stać. Kolejne spotkanie w obecności mediatora nie doprowadziło do niczego, efektem będzie podpisanie protokołu rozbieżności.
Przykro mi, że tak wyszło, bo strona związkowa wie, na ile sobie możemy pozwolić - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK Szczecin. Jedyne co mnie cieszy, to fakt, że ani razu nie padło słowo „strajk". Mam zatem nadzieję, że spór uda się rozwiązać. Od 1 marca w MZK zmienił się system płac. Dotychczasowa premia motywacyjna w wysokości 92 zł została włączona do podstawy pensji. I tak była niemal stałym elementem wynagrodzenia, a dzięki takiemu przesunięciu wszystkie pochodne pensji będą wyższe. Dodatkowo pensje motorniczych wzrosły o 90 zł, a pozostałych pracowników o 50 zł.
Mamy też dodatkowe 200 tys. zł do rozdzielenia na premie kwartalne - przypomina dyrektor MZK. A na początku drugiej połowy roku jestem gotów znów usiąść do rozmów. Jeśli sytuacja finansowa firmy będzie dobra, moglibyśmy wtedy wspólnie pomyśleć o kolejnej podwyżce.
Te propozycje znane były związkowcom od przynajmniej kilkunastu dni. Na spotkaniu w ubiegłym tygodniu obiecali się nad nimi zastanowić. Wiele wskazywało na to, że wczoraj mogło dojść do konkretnego porozumienia. Nie wiadomo jednak, dlaczego tak się nie stało.
Nikt ze strony związkowej nie udzielał informacji. Wiadomo jedynie, że prawdopodobnie dziś zostanie podpisany protokół rozbieżności. Pasażerowie nie wiedzą więc, co ich czeka. W MZK odbyło się wcześniej referendum, w którym ok. 90 proc. załogi opowiedziało się za strajkiem. I choć na razie nikt o tym nie mówi, wciąż jest on możliwy. Tym bardziej że oczekiwania związkowców - wzrostu płac o 300 zł - w obecnej sytuacji finansowej przewoźnika są nierealne.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 6 marca 2008 rok

* * *

Tramwajarze bliżej strajku

Związkowcy z MZK nie zgodzili się na niewielkie podwyżki oferowane przez miasto.
90 zł dla motorniczych i 50 dla pozostałych pracowników nie zadowoliło grożących strajkiem pracowników Miejskiego Zakładu Komunikacji. Kolejne spotkanie związkowców, kierownictwa firmy i mediatora nie zbliżyło stron do porozumienia.
Przygotowywany jest protokół rozbieżności - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Jutro ma być gotowy. Związkowcy zmniejszyli swoje żądania. Początkowo chcieli podwyżek w wysokości 30 proc (ok. 1100 zł dla każdego), teraz ich żądania spadły do poziomu 300 zł na osobę, co oznacza ok. 10 proc. podwyżek.
Miasto oferuje nam trzy proc. podwyżki, to znacznie mniej niż wzrost cen - mówi Andrzej Cielas, ze Związku Zawodowego "Tramwajarz".
Sporządzenie protokołu rozbieżności pozwala związkom na ogłoszenie strajku. Za strajkiem opowiedziała się też załoga w referendum przeprowadzonym dwa tygodnie temu. Czy tramwaje staną? Nie chcemy tego - zapewnia Cielas. Na czwartek umówiliśmy się na kolejne rozmowy.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 5 marca 2008 rok

* * *

Nie ma porozumienia w MZK

Nie ma porozumienia w sprawie podwyżek płac w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Szczecinie. Związkowcy zrezygnowali z 30-procentowego wzrostu pensji. Teraz zaproponowali 15 procent, czyli około 300 złotych netto dla każdego pracownika. Dyrekcja MZK ma pieniądze na podwyżki w wysokości średnio 60 złotych na osobę.
O większe pieniądze firma musi się zwrócić do miasta. Negocjator Andrzej Durka powiedział, że z propozycją związków zawodowych działających w Miejskim Zakładzie Komunikacji musi zapoznać prezydenta Szczecina.
Jeżeli władze miasta nie zgodzą się na proponowane w MZK podwyżki, jutro dojdzie do podpisania protokołu rozbieżności. Otwiera to drogę do strajku w szczecińskim zakładzie. Podwyżki w MZK to duży problem dla miasta. W firmie pracuje 700 osób. 30-procentowy wzrost wynagrodzeń, jaki proponowały związki zawodowe na początku negocjacji, kosztowałby budżet Szczecina 10 milionów złotych.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego też nie doszło dziś do porozumienia w sprawie podwyżek płac. Negocjator przedstawił propozycje władz miasta dotyczące wzrostu wynagrodzeń w tej firmie. Kolejna tura rozmów w ZDiTM-ie odbędzie się w poniedziałek.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 5 marca 2008 rok

* * *

Rozmowy ostatniej szansy w MZK

Związkowcy z Solidarności MZK zażądali 30-procentowej podwyżki dla wszystkich pracowników zatrudnionych w największym w Szczecinie zakładzie zajmującym się komunikacją zbiorową.
W Miejskim Zakładzie Komunikacji odbyło się już referendum strajkowe. 91 procent uczestników głosowania opowiedziało się za strajkiem. Na razie tramwaje w Szczecinie nie staną, ponieważ muszą zakończyć się rozmowy z dyrekcją firmy, które odbywają się w obecności negocjatora. Dziś strony spotkają się po raz ostatni.
Aby spełnić żądania płacowe, Urząd Miasta musi wygospodarować dodatkowe 10 milionów złotych. W Miejskim Zakładzie Komunikacji pracuje 700 osób.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 5 marca 2008 rok

* * *

Motornicza wyszła ze szpitala

Kilkanaście szwów trzeba było założyć motorniczej "trójki", na którą napadł bandyta w Lasku Arkońskim.
Był piątkowy wieczór. Pani Joanna Masło-Jusiuk, motornicza z 10-letnim stażem, zjeżdżała z przedostatniego tego dnia kursu w stronę pętli w Lesie Arkońskim.
Jeden przystanek za szpitalem wysadziłam ludzi, zamknęłam drzwi i ruszyłam - relacjonuje motornicza. Nagle zobaczyłam wybiegającego spośród drzew mężczyznę. Myślałam, że spóźnił się na tramwaj, więc się zatrzymałam, by go też zabrać. Ten jednak stanął przed wozem. Zamachnął się i rzucił. Zobaczyłam jeszcze tylko jak szyba pęka na drobne kawałeczki.
Szyba wypadła z uszczelki i runęła na motorniczą. Wraz z kamieniem przygniotła ją raniąc twarz. O dziwo pasażerowie obojętnie patrzyli, co się stało. Nikt nie reagował. Usiadłam na schodach i poczułam mrowienie lewej strony ciała. Starszą parę poprosiłam o zadzwonienie na pogotowie - ciągnie poszkodowana.
Karetka pojawiła się bardzo szybko. Motorniczą przewieziono do pobliskiego szpitala, gdzie chirurdzy założyli jej kilkanaście szwów rekonstruując pokiereszowane ucho. Poszkodowana wyszła na własną prośbę ze szpitala, ale pozostaje pod opieka lekarzy. W poniedziałek przyszła nawet do zajezdni. Opowiedziała też policjantom, jak wyglądał sprawca. Młody był, ubrany w jasną kurtkę. Taki luzak, jakich można zobaczyć pod dyskoteką.
Pani Joanna pierwszy raz w życiu przeżyła coś takiego. Jednak jak mówią pracownicy z MZK - to nie pierwszy chuligański napad na tramwaj. Najbardziej niebezpiecznie jest w okolicy pętli: w Lesie Arkońskim, na Pomorzanach, Krzekowie i Gocławiu - wylicza jeden z pracowników MZK. Kilka miesięcy temu pamiętam przypadek, że pasażer wysiadł z tramwaju, wyjął zza pazuchy siekierę i roztrzaskał nią szybę. Jeszcze wcześniej ktoś z siekierą groził pasażerom w tramwajach. Zdaniem motorniczych byłoby bezpieczniej, gdyby były tramwaje były monitorowane.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 3 marca 2008 rok

* * *

Są pieniądze, komunikacja nie stanie

Związkowcy oraz Zarząd Szczecińsko – Polickiego Przedsiębiorstwa Autobusowego doszli do porozumienia w sprawie podwyżek.
Fundusz płac w roku 2008 wzrośnie od 1 marca o 10 procent. Jednocześnie ustalono, że po pierwszym półroczu 2008 roku odbędą się rozmowy, co do dalszych ewentualnych regulacji płacowych w przedsiębiorstwie.
Współwłaściciele firmy zadeklarowali, że Gmina Miasto Szczecin przekaże 1 mln zł na podniesienie kapitału zakładowego z przeznaczeniem na inwestycje. Gmina Police w ten sam sposób przekaże 500 tys. zł. W połowie roku Miasto Szczecin rozważy kolejne podniesienie kapitału spółce o 500 tys. zł także z przeznaczeniem na cele inwestycyjne - poinformował Sebastian Wypych ze szczecińskiego magistratu. Zgodnie z umową na świadczenie usług przewozowych od 01 marca 2008 w spółce SPPK nastąpił wzrost wozokilometra o 5 procent.

Opracowanie: "Robert Duchowski", "Moje Miasto", 3 marca 2008 rok

* * *

Niszczą sygnalizatory w mieście

Połamane obudowy, pocięte przewody, pęknięte ledy to efekt działania wandali, którzy niszczą szczecińskie sygnalizatory.
Ostatnio było kilkanaście takich przypadków. Każda naprawa to około 500 złotych - mówi Ryszard Brzozowski z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Najwięcej zgłoszeń o zniszczeniach drogowcy otrzymują po weekendzie, dominują Gumieńce. Nie ma tygodnia, żeby nie było takich aktów wandalizmu.
Kolejne częste akty wandalizmu mają miejsce w centrum - dodaje Brzozowski. M.in. na ul. Mieszka I, Staszica, Ofiar Oświęcimia.
W kilku przypadkach policji udało się znaleźć sprawców zniszczeń, ale w zdecydowanej większości są oni bezkarni.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie radio Szczecin", 1 marca 2008 rok

* * *

Prasa informuje - luty

* * *

Przekonują do ekologicznych autobusów

Przedstawiciele szwedzkiej Scanii będą dziś przekonywali prezydenta Piotra Krzystka do ekologicznych autobusów napędzanych bioetanolem.
Ochrona środowiska, nowoczesność i możliwość dofinansowania zakupów przez Unię Europejską, a także konieczność inwestowania w tabor to argumenty "za", przeciwko inwestycji przemawia brak stacji do tankowania i brak polskich doświadczeń.
Doświadczenia mają natomiast kierowcy aut osobowych. Łatwo poznać, kiedy auto zasilane jest nie tradycyjną ropą, a "rzepakiem". Zapach unoszący się za samochodem przypomina spalony olej jadalny. Potocznie mówi się o samochodach pachnących frytkami. Ich kierowcy przyznają, że jest taniej, ale nie wiedzą, jaki wpływ na silnik ma roślinna mieszanka.
W sprawie autobusów na razie nie podejmujemy żadnych decyzji - mówi Sebastian Wypych ze szczecińskiego magistratu. Są nowe technologie i chcemy wiedzieć, z czego możemy skorzystać. Unia finansując różne zakupy stawia na ekologię. Być może jest to dla nas szansa. To pierwsze spotkanie w tej sprawie.
Podpatrujemy Szwecję - dodaje Wypych. Tam pojawiły się pierwsze autobusy przystosowane do zasilania 95-procentowym bioetanolem.
Urzędnicy zapewniają, że miasto inwestuje i będzie inwestować w autobusy. Na trasy wyjechały ostatnio 4 nowe Solarisy spełniające normę spalin EURO 4. Kolejne 4 trafią wkrótce do Szczecina. Tymczasem pod koniec 2008 lub na początku 2009 roku spółki kupią dodatkowo około 12 wozów.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 29 lutego 2008 roku

* * *

Tramwaj potrącił kobietę

Tramwaj nr 8 potrącił kobietę przy przystanku w okolicach Bramy Portowej. Wszystkie tramwaje tej linii są skierowane do pętli przy ul. Potulickiej. Na miejsce dojeżdża pogotowie.

Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 29 lutego 2008 roku

* * *

SPA "Dąbie" dostało 4 mln zł

Argumenty największego związku zawodowego w spółce autobusowej z Dąbia przekonały prezydenta i przekazał pieniądze na nowe autobusy. Od 1 marca w spółce będą też podwyżki.
Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" planuje kupić w tym roku 8 nowych autobusów przegubowych. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie 4 mln zł dofinansowania z kasy miasta. Jeszcze kilkanaście dni temu pieniądze dla "Dąbia" były pewne, jednak tydzień temu prezydent wstrzymał przelew. Poszło o to, że nie wszystkie związki zawodowe porozumiały się z szefem spółki co do wysokości podwyżek.
Największy związek, Solidarność’80, zgodził się na podwyżkę w średniej wysokości 300 zł w tym roku i obietnicę takiej samej w przyszłym roku. Pozostałe związki chciały walczyć o więcej i zorganizowały przegrane referendum w tej sprawie. Brak porozumienia i groźba strajku w spółce spowodowały wstrzymanie pieniędzy.
Janusz Kochanek, przewodniczący Solidarności’80, zasypywał nas korespondencją, by pieniądze wypłacić, bo większość załogi nie może cierpieć za mniejszość - mówi Sebastian Wypych z Urzędu Miasta. Ten i inne argumenty trafiły do prezydenta. Dziś spółka powinna mieć pieniądze na koncie i będzie mogła szykować zakup nowych autobusów. Od 1 marca pracownicy otrzymają średnio 200 zł podwyżki. Kolejne 100 zł do pensji dojdzie im jesienią.
Podwyżki dostaną wszyscy pracownicy zatrudnieni na dzień 29 lutego, niezależnie od przynależności związkowej - zaznacza Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPAD.
Druga ze szczecińskich spółek dostała taką samą kwotę już tydzień temu. Tam jednak na proponowane podwyżki zgodzili się wszyscy. W tym roku obaj przewoźnicy mają dostać jeszcze po 2 mln zł.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 29 lutego 2008 roku

* * *

Związkowcy w MZK obniżyli żądania finansowe

Związkowcy z MZK w Szczecinie zaproponowali dziś na spotkaniu z mediatorem i dyrekcją 10-procentową podwyżkę płac mimo, że niedawno chcieli 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń.
Wcześniej zapowiadali nawet strajk, gdyby do wzrostu płac miało nie dojść. Aby obliczyć skutki finansowe tej podwyżki dla firmy konieczne jest opracowanie analizy finansowej - mówi Andrzej Durka, mediator sporu zbiorowego w MZK.
MZK zatrudnia 700 osób, podwyżka nawet o kilka złotych w tym zakładzie to duże obciążenia dla budżetu miasta. Miejski Zakład Komunikacji czeka też restrukturyzacja, a to brzmi groźnie dla wielu tam zatrudnionych. Kolejne soptkanie związkowców i dyrekcji z mediatorem odbędzie się za tydzień.

Opracowanie "Barbara Gondek", "Polskie Radio Szczecin", 27 lutego 2008 roku

* * *

Podwyżki na torach

Motorniczowie dostaną po około 180 zł podwyżki, pozostali pracownicy - 140. Płace zmienią się w najbliższych tygodniach, a odpowiednie dokumenty są właśnie przygotowywane. Mimo że związki zawodowe nie porozumiały się jeszcze z dyrekcją i wciąż myślą o strajku.
Podwyżki będą w marcu, by ludzie jeszcze przed świętami mieli więcej pieniędzy. Ponadto do podziału będzie 200 tys. zł na kwartalne premie uznaniowe - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, dyr. MZK Szczecin. Warunek jest jeden: nie przerywamy pracy, by zapewnić sobie regularne wpływy.
Propozycję podwyżek w tej wysokości związkowcy usłyszeli w ubiegłym tygodniu. Jak je oceniają, mieli uzgodnić do wczoraj. Stanowiska jednak nie przedstawili, bo spotkanie z dyrekcją i mediatorem trzeba było przesunąć na dziś.
Wierzę w rozsądek, żądania 30-procentowych podwyżek wysuwane przez stronę związkową są po prostu nierealne - mówi K. Wawrzyniak. Proponujemy tyle, na ile firmę stać.
Jeśli przewozy będą wykonywane, stałe wpływy do kasy firmy poprawią jej kondycję. Niewykonanych kursów może być mniej, bo trwa kolejny kurs na motorniczych. To pozwala wierzyć, że za pół roku dyrekcja będzie mogła zaproponować zmianę stawek.
Dziś jest zgoda na podwyżki, mimo że sytuacja w MZK wciąż się nie wyjaśniła - przyznaje Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Prezydent uznał, że skoro są pieniądze dla pracowników, to należy je im wypłacić. Ale czy będzie więcej, zależy od postawy załogi.
Nie wiadomo jeszcze, jak na propozycje dyrekcji oraz uruchomienie podwyżek zareagują związkowcy. Od piątku nie zabierają głosu, ich telefony milczą. Choć przeciętny motorniczy woli podwyżkę w najbliższym miesiącu i perspektywę kolejnej za pół roku, niż strajk i kłopoty finansowe firmy. Nie wiadomo, jak dziś zakończyłoby się referendum. W ubiegłym tygodniu około 90 procent załogi opowiadało się za strajkiem. Wtedy jednak nie było mowy o wysokości podwyżek, dziś są konkrety.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 27 lutego 2008 roku

* * *

Nikt nie chce strajku

Związki zawodowe szczecińskiej komunikacji są zbulwersowane wypowiedziami przedstawiciela miasta na łamach „Głosu". Zapewniają jednak, że nadal chcą negocjować w sprawie podwyżek, a nie strajkować.
W poniedziałek opublikowaliśmy artykuł, w którym przedstawiciel magistratu przedstawiał, zastrzegając sobie anonimowość, zaprezentował scenariusz, jaki miasto może zrealizować, gdyby doszło do strajku w komunikacji miejskiej. Z tych informacji wynika, że strajk może mieć poważne konsekwencje: podzielenie i zmiany w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego, obcinanie linii tramwajowych i zastępowanie ich autobusami, czy rozwiązanie umowy na przewozy ze Szcze-cińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym. Przypomnijmy, że miasto wstrzymało 4 min zł dofinansowania dla spółki z Dąbia, wstrzymuje przekazanie 20 min zł do Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego i na razie nie chce słyszeć o dofinansowaniu SPPK.
Nawet nie warto komentować tych informacji - uważa Bogdan Rojek przewodniczący NSZZ Solidarność Pracowników Komunikacji Miejskiej. Przedstawiciele miasta stawiają własne słowa ponad prawem na przykład do strajku i o układach zbiorowych. Informacje, które pojawiły się w poniedziałek spowodowały bardzo duże poruszenie wśród pracowników. Ludzie powtarzają, że miasto jest szantażystą i potrafi tylko straszyć. Pracownicy MZK otrzymali propozycje podwyżek: motorniczy mają dostać 90 zł podwyżki, a administracja 50 zł. Dziś mają być prowadzone kolejne rozmowy między dyrekcją zakładu a pracownikami w towarzystwie mediatora. Być może zostanie podpisany potokół rozbieżności. Strajk to ostateczność - mówi Bogdan Rojek.
Strajk to ostateczność
Bogdan Rojek przewodniczący NSZZ Solidarność Pracowników Komunikacji Miejskiej.
Rozmawiać chcą również związkowcy z SPPK. Spotkanie zaplanowane jest na początek marca. Pracownicy chcą 30 proc. podwyżek, szefostwo zgadza się na 10 proc.
Słowa przedstawiciela miasta pozostawiły niesmak - mówi Remigiusz Falicki, przewodniczący Solidarności'80 w SPPK. Włodarze miasta nie myślą o społeczeństwie i pracownikach komunikacji. To jest próba skłócenia ludzi. Nie zamierzamy jednak zrywać rozmów. Przedstawiciele miasta zapewniają, że nie chcą realizować scenariusza, który jest ostatecznością.
Chcemy rozmawiać i tłumaczymy, by pracownicy byli rozsądni - mówi Sebastian Wypych z urzędu miasta. Pracownicy spółki „Klonowica" pokazali, że można rozmawiać i się porozumieć będą mieli podwyżki. W spółce z Dąbia na warunki szefa zgodziła się większość załogi z jednego związku. Reszta warunków nie przyjęła. Prezes i Solidarność'80 napisali, by uruchomić 4 min dotacji dla spółki, a my się pewnie do tego przychylimy z zaznaczeniem, że pieniądze w chwili strajku zostaną zażone na koncie - wyjaśnia Sebastian Wypych.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 27 lutego 2008 roku

* * *

Szybki tramwaj bez szans

Nie będzie szybkiego tramwaju w Szczecinie. Mamy niewielkie szanse na dofinansowanie tej inwestycji z pieniędzy Unii Europejskiej. Koszt SST przekracza pół miliarda złotych. Miasta nie stać na taki wydatek.
Mamy dwa programy, na które chcielibyśmy pieniądze. Tak naprawdę jednak mamy szanse dostać dofinansowanie tylko na jeden z nich - mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.
Na 9 dużych miast posiadających sieć tramwajową zagwarantowanych jest 500 mln euro. Szczecin ma do wyboru - albo remontować stare torowiska, albo budować nowe. Specjaliści używają obrazowego porównania - nie urządza się reprezentacyjnego ogrodu zimowego w domu, kiedy wali się łazienka i kuchnia. Budowa szybkiego tramwaju kosztować ma grubo powyżej 500 mln złotych. Do tego trzeba doliczyć koszt 20 składów tramwajowych, które miałyby obsługiwać linię prowadząca do Kijewa. Nowe, pełne elektroniki tramwaje ulegną zniszczeniu na wybitych, krzywych torach.
Nie może być szybkiego tramwaju, który kończy się na Basenie Górniczym - dodaje prezydent Krzystek. Nie wpuści się do miasta niskopodłogowych tramwajów, bo tu są fatalne tory. Uznaliśmy, że ważniejsze jest dla nas wyremontowanie starych torowisk.
Miasto chce wymienić 26 km torów. Prace rozpoczęłyby się na pl. Kościuszki, przed al. Bohaterów Warszawy do Mickiewicza, a także w stronę Gumieniec. Potem remont m.in. torowiska i sieci trakcyjnej w ul. Żołnierskiej od ul. Somosierry do pętli Krzekowo, w następnym etapie al. Powstańców Wielkopolskich, ul. Kolumba, ul. Łady, ul. 3-go Maja, ul. Piłsudskiego i ul. Jana z Kolna.
Jeżeli się uda, będziemy chcieli także ubiegać się o pieniądze na szybki tramwaj. Oceniamy jednak realnie swoje możliwości - twierdzi Piotr Krzystek.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 25 lutego 2008 roku

* * *

Miasto ostrzega kierowców

Jeżeli w Szczecinie staną tramwaje i autobusy, to najbardziej stracą na tym sami strajkujący. Zamiast podwyżek będzie rewolucja w organizacji komunikacji miejskiej. To wynika z naszych informacji.
W najlepszej sytuacji jest w tej chwili Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Tam związkowcy dogadali się z szefostwem i dostaną 10-procentową podwyżkę. Miasto na konto spółki przelało właśnie cztery miliony na nowe autobusy. W ramach poprawki budżetowej SPAK może liczyć w tym roku jeszcze na 2 miliony. "Klonowica", to przykład tego, że można było się dogadać - mówi osoba z otoczenia prezydenta miasta. Stawiamy na tę spółkę, bo obie strony konfliktu wykazały się dojrzałością.
Tak różowo nie jest w SPA "Dąbie". Tam na tej samej wysokości podwyżki zgodził się jeden związek zawodowy, skupiający większą część załogi. Pozostali związkowcy zrobili referendum strajkowe. Przegrali je. SPAD również miał dostać 4 mln dofinansowania. Miasto wypłatę wstrzymało. Czeka, jak rozwinie się sytuacja w Dąbiu.
Podwyżek chcą także pracownicy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Tam z pracodawcą dogadały się dwa związki zawodowe skupiające ok. 30 proc. załogi. W tej chwili podwyżka ma wynieść 128 złotych brutto, a miasto gwarantuje, że latem podejmie kolejne rozmowy na temat podwyżek.
Nie zakładamy, że ZDiTM zastrajkuje - mówi nasz rozmówca. Jeżeli jednak pracownicy zdecydują się na ten krok, zrobimy to, o czym mówi się od dawna: podzielimy ZDiTM, odłączymy komunikację od dróg. Za tym pójdzie zmniejszenie zatrudnienia.
W referendum za strajkiem wypowiedziała się załoga Szczecińsko - Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Miasto, które ma tam 30 proc. udziałów, zgadza się na 10 proc. podwyżki. Pracownicy chcą 30 proc. Miasto planowało dokapitalizować SPPK kwotą 1 mln zł i przekazać dodatkowe pieniądze w późniejszym terminie. Na razie o tych pieniądzach nie ma mowy.
W przypadku gdy autobusy SPPK staną, przewoźnik będzie miał wypowiedzianą umowę z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego za nie wywiązywanie się z umowy - zapowiada wysoki rangą urzędnik miejski. To oznacza dla spółki kłopoty, bo potem przez trzy lata nie będzie mogła świadczyć usług przewozowych dla miasta. To wynika z prawa zamówień publicznych.
Propozycje podwyżek otrzymali pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Stała premia 92 zł miałaby być włączona do podstawy wynagrodzenia. Do tego motorniczy dostaliby dodatkowo 90 zł, a pozostali pracownicy 50 zł podwyżki. Szefostwo zakładu nie ukrywa, że żądany wzrost płac o 30 proc. jest nierealny. MZK miało dostać w tym roku 20 mln zł na poprawę stanu sieci i tramwajów. Pewne jest, że na razie te pieniądze do przewoźnika nie trafią. W stosunku do MZK w przypadku strajku też mają być podjęte odpowiednie decyzje.
Gdyby strajk miał potrwać dłużej, to rozważymy wycięcie linii tramwajowych i wprowadzenie zamiast nich autobusów - wyjaśnia nasz informator. Dwadzieścia milionów, które miało trafić do tramwajów, zostanie przekazane nowej spółce transportowej która już istnieje. Można za to kupić dwadzieścia autobusów, a w leasing wziąć nawet setkę. Tak duża spółka zastąpi lukę po SPPK i w części wyręczy MZK. MZK zamienimy w spółkę. Powstanie nowy podmiot bez dotychczasowych obciążeń.
W zabezpieczeniu transportu w mieście w chwili strajku mają pomóc prywatne firmy. Są już nawet przygotowane umowy w tej sprawie. Nie chcemy tego wszystkiego, ale w końcu zmiany w komunikacji idą na lepsze, a ci co dogadać się nie chcą psują to wszystko - wyjaśnia przedstawiciel miasta.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 25 lutego 2008 roku

* * *

Pracownicy SPPK i MZK są za strajkiem!

Zdecydowana większość pracowników Szczecińsko-Polickiego przedsiębiorstwa Komunikacyjnego i Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego opowiedziała się za strajkiem. Tylko w spółce w Dąbiu frekwencja nie dopisała, głosowało zaledwie 25 proc. uprawnionych.
W dużej mierze za sprawą prezesa spółki - twierdzą związkowcy. Torpedował referendum, zwołał wczoraj trzy spotkania z pracownikami, straszył zwolnieniami tych, co będą za strajkiem.
Chcą mniej niż pielęgniarki
W referendum wzięło udział 80 proc. uprawnionych - informuje Remigiusz Falicki, przewodniczący Solidarności 80 w SPPK w Policach. Z głosujących aż 85 procent pracowników opowiedziało się za strajkiem, niespełna 15 procent, było przeciwnych. Jeszcze mamy wyznaczone spotkanie na 3 marca z właścicielem spółki (większość udziałów ma gmina Police). Jeśli się nie dogadamy, będziemy strajkować.
Nasz rozmówca podkreśla, że żądania kierowców nie są wygórowane. Pielęgniarki domagają się 1000 zł podwyżek, my od 400 do 800 zł brutto - wyjaśnia. A nie ujmując nic pielęgniarkom, praca kierowców jest o wiele cięższa, ryzykowna. Kierowca nie może wypić kawy, pójść na papierosa, cały czas w kieracie. Wstaje o 4 rano, kończy późno w nocy.
Motorniczy też za strajkiem
Bogdan Rojek, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność Pracowników MZK, ZDiTM informuje, iż z 709 głosujących pracowników MZK aż 523 osoby opowiedziały się za strajkiem (73,8 proc.).
W czwartek mamy spotkanie z mediatorem - dodaje Rojek. Podejrzewam, że powstanie protokół rozbieżności, po czym ukonstytuuje się komitet strajkowy, który będzie już dalej kierował działaniami.
Jeszcze rozmawiają
Związkowcy z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego jeszcze rozmawiają za pośrednictwem mediatora. Dlatego referendum w tej spółce jeszcze nie było.
Na razie domagamy się podwyżek o 300 zł - mówi Wojciech Szczesnowski, przewodniczący NSZZ Solidarność w ZDiTM i zastępca przewodniczącego organizacji międzyzakładowej. Od 6 lat nie było ani złotówki podwyżki, a inflacja, podwyżki mediów, żywności? Zobaczymy, czy mediacje coś przyniosą. Nie wykluczamy referendum i strajku.
Pracownicy MZK, część z zajezdni z Dąbia (wyłamał się tam jedynie związek "Solidarności 80") oraz SPPK domagają się podwyżek pensji zasadniczej o 30 proc. Najbliższe dni pokażą, czy pracodawcy przyjmą ich żądania, czy też czekają nas strajki kierowców i motorniczych.


Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 21 lutego 2008 roku

* * *

Potrzebny autobus na ulicy 1 Maja

Mieszkańcy wielotysięcznego osiedla położonego między ulicami 1 Maja a Emilii Plater od kilku lat domagają się lepszego skomunikowania z miastem.
Od wielu lat domagaliśmy się, by przywrócono kursowanie autobusów po ul. 1 Maja - mówi Irena Prażmowska. Słaliśmy pisma do miasta, ale tylko nam to obiecano i na tym się kończyło.
Kiedyś tu kursował autobus
Przed wieloma laty po ul. 1 Maja kursował autobus linii 67. Później specjaliści od ruchu drogowego uznali, że wyjazd autobusu z ul. 1 Maja na ul. Szczanieckiej jest utrudniony, bo nie ma świateł na skrzyżowaniu, należy więc trasę chwilowo zawiesić.
Mieli zawiesić tylko do założenia świateł. Tak wówczas przyrzekali - przypomina dawne obietnice miejskich urzędników Irena Prażmowska. Światła powstały, zrobiono dobre skrzyżowanie, ale autobusy nie powróciły na trasę.
Muszą pokonywać kilometry
Teraz mieszkańcy muszą do najbliższego przystanku chodzić bardzo daleko. Albo na odległy przystanek koło technikum mechanicznego albo koło stoczni. A to już jest trasa, szczególnie dla tych, którzy mieszkają koło ul. 1 Maja niemal dwóch kilometrów.
Jeżeli teoretycznie byśmy rozważali puszczenie autobusu po ul. 1 Maja, to nie linii 67, a raczej 53 lub 60 - zastanawia się nad rozwiązaniem problemu Marek Koszla z ZDiTM. Jeden przystanek musiałby powstać koło kąpieliska Gontynka, drugi przy ul. Hutniczej, dla stoczniowców. Decyzja w tej sprawie nie zależy jednak od ZDiTM, a wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego.
Emilii Plater - tylko przelotówka
Mieszkańcy chętnie też przywitaliby nowy przystanek przy ul. Emilii Plater. Najlepiej, gdyby powstał w pobliżu placu Matki Teresy z Kalkuty - mówi Bronisław Prażmowski. W pobliżu jest szkoła, obiekt handlowy i kościół, a więc najlepsze miejsce dla wszystkich mieszkańców osiedla.
W tej chwili najbliższy przystanek jest - jak to określają mieszkańcy - "w polu" czyli przy technikum mechanicznym, a drugi dopiero przy stoczni.
Tu jest bardzo dużo miejsca, można by więc bez żadnych kłopotów zrobić przystanek - uważa Maria Sznyt, która codziennie kupuje w sklepie przy ul. Emilii Plater. Co się nachodzę, to szkoda gadać. Mam już prawie 73 lata i za każdym razem zakupy są dla mnie całą wyprawą. Gdybym tak sobie mogła wsiąść przy ul. 1 Maja i podjechać do Emilii Plater, to by było naprawdę cudownie.
Moim zdaniem - Marek Rudnicki
Zadaniem władz miejskich jest ułatwianie życia mieszkańcom. Zrobienie dwóch przystanków w miejscach, gdzie ich dziś nie ma, do takich zadań należy. Jest też uzasadnione ekonomicznie. Wkrótce na dzisiejszym kąpielisku Gontynka powstanie nowe kąpielisko rozbudowane prawdopodobnie o obiekty handlowe. Przychodzący tu ludzie też chętnie skorzystaliby z autobusu.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 21 lutego 2008 roku

* * *

Mogą stanąć autobusy

Pracownicy firm komunikacyjnych z Polic i Szczecina przeprowadzili wczoraj referenda strajkowe. Dziś poznamy ich wyniki.
Po 15 latach pracy jeszcze nie zdarzyło się, bym na wypłatę przekroczył 2 tys. zł - mówi Mirosław Dołęga, kierowca Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Mam 2 300 zł brutto, tyle to powinienem brać na rękę.
Przemysław Chochlewicz jest młodym kierowcą, autobusem jeździ od 4 lat. Gdyby nie to, że mam 7-miesięczne dziecko i nie chce zostawiać go tylko z mamą, już by mnie w kraju nie było - przyznaje. Zarabiam 1600 zł, jeśli dorobię niedzielami i świętami. To wystarcza mi na spłatę kredytu i opłaty za mieszkanie. Żona nie pracuje. Gdyby nie pomoc rodziców i teściów, nie mielibyśmy na życie. Podwyżki muszą być.
Są za strajkiem
Referendum zaczęło się o godz. 4 rano w trzech spółkach, jednej z Polic i dwóch ze Szczecina. Głosowanie zakończono o północy, wraz z końcem ostatniej zmiany.
Rozmowy z zarządami spółek w sprawach płacowych nie doprowadziły do porozumienia dlatego wspólnie z kolegami ze Szczecina zdecydowaliśmy się na referenda - wyjaśnia Bogdan Leśniewski, dyspozytor ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, szef NSZZ "Solidarność”. Pytanie brzmi: czy jest pan/pani za podjęciem akcji strajkowej w celu spowodowania wzrostu wynagrodzeń pracowniczych? Podejrzewam, że niemal wszyscy opowiedzą się za strajkiem. Znam nastroje ludzi, są zdeterminowani.
Związkowcy z SPPK, MZK i ZDiTM domagają się 30 proc. podwyżek wynagrodzeń od 1 stycznia br. Wyłamali się związkowcy z zajezdni w Dąbiu i Klonowica przystając na podwyżki o 10 proc. przez 3 lata.
Nie mamy pieniędzy
Andrzej Markowski, prezes SPPK w Policach mówi, że spółka nie ma pieniędzy na podwyżki. Ja rozumiem oczekiwania pracowników, ale nie możemy pensji podnieść więcej niż o 10 proc. - stwierdza. Prezes tłumaczy, że jest między młotem a kowadłem. Podniosłem płace w ubiegłym roku o 10 proc. - wyjaśnia. - W tym mogę najwyżej o 10 proc. Więcej nie mam z czego. Chyba, że Szczecin podniesie stawkę do 5 zł za wozokilometr.
Czym grozi strajk
W polickiej spółce wczoraj do godz. 13 w referendum wzięło udział 90 pracowników (ponad połowa). W szczecińskich spółkach było podobnie. By referendum było wiążące, strajk musi poprzeć ponad połowa pracowników każdej ze spółek. Wyniki poznamy dzisiaj. Pięć dni przed strajkiem związki muszą poinformować pracodawców.
Strajk, to igranie z ogniem - przestrzega Markowski. Wystarczy, że 3 dni pod rząd kierowcy nie wyjadą z zajezdni, Szczecin może nam wypowiedzieć wieloletnią umowę, o którą tak walczyliśmy.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 20 lutego 2008 roku

* * *

Kursy autobusowe ze Szczecina do Polic zagrożone

W Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym trwa referendum strajkowe. Załoga ma zdecydować czy weźmie udział w akcji protestacyjnej.
Pracownicy SPPK domagają się 30-procentowej podwyżki płac dla wszystkich zatrudnionych w zakładzie. Dotychczas głosowało 65 procent załogi. Wyniki referendum będą znane jutro. Na podwyżki dla pracowników SPPK pieniądze muszą wyłożyć zarówno Szczecin jak i Police.
W SPPK pracuje 170 osób, to najmniejsza zajezdnia autobusowa w Szczecinie. SPPK obsługuje połączenia pomiędzy Policami, a Szczecinem. Organizatorami referendum są dwa działające w Szczecińsko Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym związki zawodowe Solidarność i Solidarność'80. Związkowcy mówią, że referendum jest wymagane polskim prawem. Nie wiadomo kiedy będzie strajk. Może go w ogóle nie być - mówią związkowcy.

Opracowanie "Grzegorz Gibas ", "Polskie Radio Szczecin", 20 lutego 2008 roku

* * *

Komunikacyjne referendum strajkowe

We wtorek do północy pracownicy firm komunikacyjnych deklarowali w referendum, czy są gotowi rozpocząć strajk. Chodzi oczywiście o podwyżki płac.
Referendum ogłoszono w trzech firmach: tramwajowym Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym oraz dwóch spółkach autobusowych: SPA-Dąbie i SPPK Police.
Jaki będzie wynik, trudno przewidywać - mówił wczoraj po południu Bogdan Rojek, szef Solidarności w MZK. Urny otworzymy dopiero o północy.
Pracownicy odpowiedzieć mieli tylko na jedno pytanie: "Czy jest pan/pani za strajkiem?" Jeśli "tak" odpowie ponad połowa załóg, strajk jest prawie pewny. Do uzgodnienia pozostanie jego forma: czy będzie to protest rotacyjny, okupacyjny, czy np. przestanie kursować komunikacja.
Związki od grudnia są w sporze zbiorowym z pracodawcą (czyli pośrednio miastem). Domagają się wzrostu wynagrodzeń o 30 proc. Ze strony miasta nie było żadnej kontrpropozycji - wyjaśnia Rojek. Dwumiesięczne rozmowy nie dały efektu. Stąd referendum strajkowe. Płace motorniczych nie wzrosły od sześciu lat. W tym czasie miasto dwa razy podniosło ceny biletów.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 19 lutego 2008 roku

* * *

Pijany pirat drogowy staranował przystanek

Policjanci ze szczecińskiej drogówki zatrzymali pijanego kierowcę forda, który nie zatrzymał sie do kontroli drogowej i uderzył w wiatę przystanku tramwajowego. Do zdarzenia doszło dziś w nocy przy Alei Wojska Polskiego.
foto: gs24.pl
foto: gs24.pl
Kierowca osobowego forda sierry nie zatrzymał sie do kontroli drogowej na pl. Odrodzenia. Kierowca chciał uciec policjantom, więc wjechał na torowisko tramwajowe w Alei Wojska Polskiego. Na wysokości posesji nr 76 samochód nagle zjechał na pas jezdni ruchu przeciwnego a po chwili odbił w prawo i uderzył w wiatę przystanku tramwajowego.
Pogotowie przewiozło kierowcę i pasażera do szpitala przy ulicy Unii Lubelskiej. Pasażer pozostał na obserwacji w szpitalu a badanie lekarskie kierowcy wykazało, iż nie odniósł obrażeń. Policjanci przebadali kierowcę na trzeźwość. Okazało się, że jest nietrzeźwy (0,78 promila alkoholu we krwi ) i nie posiada uprawnień do kierowania.

Opracowanie "aktualności", "gs24.pl", 19 lutego 2008 roku

* * *

Będzie rondo na Sikorskiego i Ku Słońcu

Pięć milionów złotych ma kosztować przebudowa kłopotliwego skrzyżowania
Skrzyżowanie ma być przebudowane w tym roku. Koszt - 5 mln zł. Część pieniędzy miasto dostanie z programu likwidacji miejsc niebezpiecznych.
Obecnie na krzyżówce w najlepszym położeniu są kierowcy poruszający się ul. Ku Słońcu od strony Gumieniec. Jadąc prosto w stronę al. Piastów mają wolną drogę, a skręcając w ul. Sikorskiego mają pierwszeństwo przejazdu. Z kolei kierowcy jadący ul. Ku Słońcu od al. Piastów w kierunku Gumieniec muszą ustąpić pierwszeństwa jadącym z ul. Sikorskiego.
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG, Jeszcze w tym roku w miejscu skrzyżowania ulic Ku Słońcu i Sikorskiego powstanie rondo
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG,
Jeszcze w tym roku w miejscu
skrzyżowania ulic Ku Słońcu
i Sikorskiego powstanie rondo
To ewenement w skali kraju, że samochody poruszające się po drodze krajowej muszą ustąpić tym jadącym drogą powiatową. Ta sytuacja została stworzona, by tramwaj miał ułatwiony przejazd - mówi Adam Szefler, specjalista od inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce.
Spory bałagan na skrzyżowaniu wprowadzał także manewr skrętu w lewo z ul. Sikorskiego w Ku Słońcu. Auta stawały dosłownie na środku skrzyżowania, czekając na wolną drogę. Dodatkowo jazdę utrudnia kostka brukowa. Zimą jest śliska, a poza tym nie można na niej wydzielić pasów ruchu - mówi Szefler.
Drogowcy dopuszczali dwie koncepcje zmian na skrzyżowaniu: budowę sygnalizacji świetlnej lub budowę ronda. Zwyciężyła ta druga. Powstanie tam rondo o średnicy zewnętrznej 31 m. Przebudowa nastąpi jeszcze w tym roku - wyjaśnia Sebastian Wypych z biura prasowego Urzędu Miasta. Projekt inwestycji, cała dokumentacja są już gotowe. ZDiTM przygotowuje przetarg, który ma wyłonić wykonawcę.
Koncepcję i projekt wykonała Akademia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Miasto jeszcze w 2006 r. poprosiło nas o wytypowanie miejsc niebezpiecznych. A na tej krzyżówce nawet karetki przewracały się na prawy bok [jadąc od Gumieniec w ul. Sikorskiego - red.]. Zaproponowaliśmy koncepcję ronda - mówi Jacek Pok z ABRD. Spowolni ono ruch i udrożni wszystkie kierunki.
Przebudowa samych dróg kosztowałaby 3 mln zł. Inwestycję podraża jednak (o kolejne 2 mln) konieczność przebudowy torowiska i sieci tramwajowej. 1,15 mln zł będzie pochodzić z programu likwidacji miejsc niebezpiecznych, resztę dopłaci Szczecin z budżetu inwestycyjnego i pieniędzy na bieżące utrzymanie dróg.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 18 lutego 2008 roku.

* * *

A mandaty pójdą w górę

Kontrole biletów w autobusach i tramwajach mają prowadzić osoby zatrudnione przez miasto. Zlecenie usługi firmie zewnętrznej to zły pomysł - tak po tygodniu namysłu i wysłuchaniu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego uznali radni z Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska szczecińskiej Rady Miasta.
Dziś zatrudniamy 40 osób, kolejne 11 pracuje na zlecenie - informuje Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. To za mało, ale efekty pracy są niezaprzeczalne. Gdy kontrolą biletów zajmowała się prywatna firma, ściągalność kar z trudem dochodziła do 18 proc., obecnie osiągnęliśmy 37.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że wszystkie środki trafiają do ZDiTM. W czasach prywatnych kontrolerów zasilały kasę ich firmy, a miasto płaciło jeszcze 22 proc. VAT! Dlatego zamiast myśleć o likwidacji działu kontroli biletów, ZDiTM dąży do jego rozbudowy.
Praca tych ludzi finansuje się w 79 proc., to dobry wskaźnik - mówi dyr. Tarczyński. Dlatego prowadzimy rozmowy z prezydentem i skarbnikiem, by liczbę etatów zwiększyć przynajmniej o 20.
Dziś na etacie kontrolerzy dostają 1399 zł brutto i niewielką premię zależną od wyników, a praca jest we wszystkie dni w roku, również w nocy. A w dodatku kontrolerzy narażeni są na agresję ze strony gapowiczów. W ostatnim okresie 2 kontrolerów trafiło na zwolnienie, bo w dniu wolnym od pracy zostali napadnięci i pobici.
Dlatego musimy zadbać o tę grupę - przekonuje dyr. ZDiTM. Chcemy, by kontrolerów było więcej i by lepiej zarabiali. Chodzi o podwyżki płac. Miasto nie musi sięgnąć po kolejne środki w budżecie, może podnieść karę za jazdę bez biletu. Radni poprzedniej kadencji obniżyli ją do niespełna 70 zł, jeśli zostanie uiszczona u kontrolera lub w terminie do 7 dni. Wielu nie bawi się więc w kupowanie sieciówek czy biletów jednorazowych, bo taniej mieć w zanadrzu odliczone 70 zł. Przy rzadkich kontrolach (na częstsze brak kontrolerów), gapowicz wychodzi na swoje. W innych miastach karę za jazdę bez biletu ustanowiono na poziomie ok. 150 zł. Gdyby tak stało się u nas, wpływy zdecydowanie by wzrosły i pozwoliły uzyskać przynajmniej część środków na podwyżki. Radni mają się tym zająć w najbliższym czasie.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 lutego 2008 roku.

* * *

Więcej kontrolerów

Radni z komisji gospodarki komunalnej chcą, by miasto dało więcej pieniędzy na kontrole biletów i zatrudniło 20 dodatkowych „kanarów". To ma poprawić skuteczność w ściganiu gapowiczów.
Wczorajsze posiedzenie komisji rady miasta prawdopodobnie zakończy dyskusję wokół tego, czy pasażerów powinni sprawdzać: kontrolerzy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, czy prywatnej firmy. Część radnych taką ewentualność rozważała.
Jesteśmy za tym, żeby rozwijać to co mamy, niż powracać do tego co było - tłumaczy Michał Przepiera; szef wydziału gospodarki komunalnej urzędu miasta. Tym bardziej, że przemawia za tym rachunek ekonomiczny i odczucia pasażerów.
Pasażerom nie trzeba przypominać, że kiedy bilety sprawdzała prywatna Renoma, pod adresem kontrolerów wciąż padały zarzuty m. in. o łapówkarstwo. Radni zobowiąże prezydenta by zwiększył dotacje do komunikacji miejskiej z przeznaczeniem na zatrudnienie 20 nowych kontrolerów. W skali roku może to oznaczać dodatkowy milion złotych. W tej chwili w ZDiTM pracuje 51 kontrolerów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 15 lutego 2008 roku.

* * *

Co się nam opłaca?

Po czterech latach wraca temat sprawdzania biletów w środkach komunikacji miejskiej i tego, kto powinien się tym zajmować. Radni poważnie się zastanawiają nad oddaniem kontroli prywatnej firmie.
Cztery lata temu sprawdzaniem, czy pasażerowie mają bilety, zajął się Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Wcześniej robiła to prywatna firma Renoma. W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu komisji gospodarki komunalnej rady miasta, z ust naukowca uniwersytetu Szczecińskiego prof. Wojciecha Bąkowskiego padł pomysł, że kontrolą biletów powinna jednak zajmować się prywatna firma. Taka kontrola miałaby być m. in. skuteczniejsza i tańsza. Radni pomysł podchwycili i poważnie się nad nim zastanawiają.
ZDiTM na razie oficjalnie nie mówi o swoim stanowisku wobec pomysłu. Nie chcę teraz tego komentować - powiedział wczoraj w rozmowie z „Głosem" Grzegorz Augustowski, p.o. zastępcy dyrektora ZDiTM odpowiedzialny za komunikację zbiorową. Natomiast wszelkie działania robione naprędce bez rzeczowej analizy nie są rozsądne. W tej chwili analizujemy dane dotyczące tego zagadnienia. Z tego co wiem, Najwyższa Izba Kontroli innym organizatorom przewozów w kraju zarzuciła, że zlecają kontrole na zewnątrz.
Nieoficjalnie wiadomo, że ZDiTM raczej nie będzie chciał oddać kontrolowania biletów prywatnej firmie. Radni chyba zapomnieli, dlaczego od 2004 roku bilety sprawdzają nasi kontrolerzy - usłyszeliśmy w ZDiTM. Działalność "Renomy" podkopała wizerunek całej komunikacji miejskiej. Dziś można śmiało powiedzieć, że nie istnieje już łapówkarstwo. Za nami przemawia też rachunek ekonomiczny. W dodatku mamy sprawdzonych kontrolerów, których sami szkoliliśmy.
Umowa z Renomą była skonstruowana tak, że firma zabierała wszystkie pieniądze ściągnięte od gapowiczów i w dodatku miasto płaciło podatek vat od tej kwoty. W przedostatnim roku swojej działalności wpływy firmy wyniosły około 1,37 mln zł. W zeszłym roku ZDiTM odzyskał prawie 1,53 mln zł od pasażerów złapanych na jeździe bez biletu.
W dużych miastach jest jak u nas
Skuteczność ZDiTM w odzyskiwaniu pieniędzy od gapowiczów wyniosła w ubiegłym roku prawie 37,5 %. Prze 9 miesięcy 2004 roku Renoma ściągnęła kary od 16 % gapowiczów. Z prywatnych firm na rzecz własnych kontrolerów zrezygnował m. in. Poznań, Wrocław i Warszawa. W ZDiTM na umowę o pracę zatrudnionych jest 41 kontrolerów. Kolejnych 10 pracuje na umowę zlecenie.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 13 lutego 2008 roku.

* * *

Jacy kontrolerzy w autobusach?

Rewolucji w systemie kontroli biletów chce część szczecińskich radnych. W czwartek, na Komisji Gospodarki Komunalnej, dyskutować będą o tym, czy gapowiczów w autobusach i tramwajach nie powinna łapać prywatna firma. Część radnych powinna jednak pamiętać, że ten scenariusz już w Szczecinie przerabiano. Okazał się niewypałem.
Ściągalność kar w 2004 r., po przejęciu kontroli przez naszych pracowników, wyniosła 27,51 proc. - mówi Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W firmie „Renoma", która kontrolami zajmowała się do września, ten wskaźnik wynosił 15,98 proc.
A rok wcześniej osiągnął zaledwie 12,37 proc. ZDiTM systematycznie zwiększa efektywność i w ub. roku osiągnął on już 37,45 proc. - jeden z lepszych wskaźników w kraju. Dla kasy miasta nie jest to bez znaczenia, bo z tytułu przejazdów bez biletu wpływa co roku 1,3-1,6 mln zł. Za czasów "Renomy" było nieco mniej i wszystkie środki trafiały do kasy prywatnej firmy. A miasto musiało płacić 22-proc. VAT od ściągniętych należności, przez lata więc na tym traciło. To „Kurier" zresztą przyczynił się do zerwania umowy miasta z „Renomą" po wykryciu kilku afer. Okazało się, że uzyskanie danych osobowych gapowiczów to żaden problem - były np. zakopywane przy budynku, gdzie firma miała siedzibę. Zdarzały się łapówki za odstąpienie od wypisania mandatu, z czego nikt nie robił większej sprawy. W ZDiTM problem korupcji znacznie zmniejszono, a kontrolerzy, którzy chcieli dorobić „na lewo", stanęli przed sądem.
Gdyby radni upierali się przy obcej firmie - powinni sprawdzić, jak sytuacja wygląda w innych miastach. Z informacji, do których dotarł „Kurier", wynika, że własnych kontrolerów zatrudnia m.in. Świnoujście, Poznań, gdzie z prywatnej firmy zrezygnowano w 2003 r., Wrocław, gdzie do 2004 r. było aż pięć spółek, i Warszawa, gdzie zastosowano model mieszany: własne służby i prywatna spółka, ale z jej usług też już zrezygnowano.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 lutego 2008 roku.

* * *

Strajk się oddala

Kierowcy autobusów i motorniczowie chcą zarabiać więcej. Praca jest ciężka i choć nie najgorzej płatna, podwyżki im się należą. Dlatego rozmawiają z pracodawcami o podniesieniu płac. Związki zawodowe grożą strajkiem, o czym „Kurier" już informował. Na szczęście nie wszyscy chcą konfrontacji.
Jestem skarbnikiem w Komisji Krajowej, umiem liczyć, a jednocześnie znam kondycję naszej spółki - tłumaczy Jan Kochanek, przewodniczący NSZZ „Solidarność '80", ta organizacja skupia ponad połowę załogi w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym „Dąbie". Nie jest sztuką wywalczyć 1 tys. zł podwyżki i cieszyć się przez kilka miesięcy, bo po takim czasie firma zbankrutuje.
Związek podpisał z prezesem porozumienie. Na jego mocy nie przystępuje do sporu zbiorowego i zgadza się na systematyczne podnoszenie pensji. Zarówno w tym, jak i przyszłym roku o ok. 10 proc.
Można grozić czy strajkować, ale po mediacjach dostaniemy i tak tyle, na ile firmę stać. A podczas strajku straci i spółka, i jej pracownicy, dlatego dążyliśmy do porozumienia - tłumaczy Jan Kochanek. Tym łatwiej będzie negocjować, jeśli kondycja spółki się poprawi.
Takiego podejścia do kwestii płac nie mają dwa inne związki działające w „Dąbiu". Brakuje go też związkowcom z MZK Szczecin i Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Grożą paraliżem, choć o przystąpieniu do strajku musi się najpierw w referendum wypowiedzieć załoga.
Żądanie jest jasne: 30 proc. podwyżki i żadnych innych możliwości - przyznaje Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Mimo że średnia płaca w naszej firmie to ok. 3,4 tys. zł brutto. Jesteśmy postawieni pod ścianą, trudno się rozmawia. Ale związkowcy powinni sobie zdawać sprawę, że ich oczekiwania są nierealne.
Na szczęście spór zdaje się także przygasać w innej szczecińskiej spółce - SPA „Klonowica". Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, tam związki zawodowe są skłonne przystać na propozycje pracodawcy. Zgodzą się na podwyżki systematyczne, podobnie jak to uczyniła większość załogi w „Dąbiu".

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 7 lutego 2008 roku.

* * *

To nie mój dowód!

Po opublikowaniu artykuły opisującego perypetie Marka Korsaka, od którego ZDiTM domaga się zapłacenia kary za przejazd bez biletu, otrzymaliśmy obszerne wyjaśnienia z tej firmy.
Odpowiedź ZDiTM zaskoczyła nas. Firma nadal uważa, że racja jest po jej stronie.
Kilka słów przypomnienia
Kontrolerzy ZDiTM złapali 23 października ub.r. mężczyznę, który jechał w Szczecinie autobusem bez biletu. Podobno legitymował się dowodem osobistym na nazwisko Marek Korsak.
Sam Marek Korsak pracował w tym czasie w Norwegii, gdzie jest zatrudniony w Fosdalen Industrier AS w systemie 2 tygodnie pracy, 2 tygodnie przerwy. Dostarczył nawet na żądanie ZDiTM dokument stwierdzający, że w tym czasie pracował w Norwegii.
W tym czasie, gdy ponoć jechałem na gapę w Szczecinie, w rzeczywistości pracowałem w Norwegii od 3 do 30 października, co potwierdził mój szefem Ola Kr. Folladal specjalnym pismem - tłumaczy Marek Korsak. Przejazd do Szczecina z miasta Stort, jazda na gapę i powrót do pracy jest fizycznie niemożliwy.
ZDiTM uważa, że ma rację
W dniu 19.12.2007 roku Pan Marek Korsak złożył osobiście odwołanie w Dziale Kontroli Biletów, w którym zakwestionował wystawione w dniu 23.10.2007 roku wezwanie do zapłaty twierdząc, że w tym czasie przebywał poza granicami kraju - wyjaśnia stanowisko ZDiTM Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy tej firmy. W piśmie umieścił także numer swojego dowodu osobistego, który jest zgodny z numerem dokumentu okazanego kontrolerowi.
W dniu 31.12.2007 roku do tego pana wysłana została odpowiedź, że nie ma podstaw do anulowania nałożonej opłaty dodatkowej. Pan ten spisany został z dokumentu, który nadal jest w jego posiadaniu (nie został skradziony, ani zagubiony), oraz poinformowano go, że nie dostarczył żadnego wiarygodnego dokumentu potwierdzającego fakt przebywania poza granicami kraju.
Pod koniec ubiegłego tygodnia Pan Marek Korsak przyszedł osobiście do Działu Kontroli Biletów w celu okazania zaświadczenia wystawionego przez pracodawcę. Został poinformowany o konieczności ponownego złożenia pisma wraz z załącznikiem (w/w zaświadczeniem). Takie pismo wpłynęło listem poleconym w dniu dzisiejszym, tj. 30.01.2008 roku.
Biorąc pod uwagę, że ponaglenie do zapłaty, informujące o dalszej windykacji należności (tj. skierowaniu sprawy na drogę postępowania sądowego, do egzekucji Komorniczej, czy Krajowego Rejestru Długów) wysłane zostało do Pana Marka Korsaka, o którym mowa 26.11.2007 roku (czyli przeszło miesiąc temu) nie jest prawdą, że pomimo przedstawienia dokumentu potwierdzającego fakt przebywania poza granicami kraju "straszymy Pana komornikiem".
Ponadto przesłane w dniu dzisiejszym zaświadczenie tłumaczone jest pismem odręcznym, prawdopodobnie przez Pana Marka Korsaka i potwierdza jedynie, że był zatrudniony od 03.10.2007 roku do 30.10.2007 roku. Dokument ten jednak nie wyklucza możliwości przebywania w Szczecinie np. na urlopie.
Moim zdaniem
Wyjaśnienia ZDiTM, zazwyczaj bardzo precyzyjne, tym razem wydają się kuriozalne. Tym bardziej, że rozmawiałem na ten temat z wicedyrektorem ZDiTM, Andrzejem Grabcem, który przyznał, że zdarzają się przypadki podrobionych dowodów osobistych. A mimo to ZDiTM nadal twierdzi, że dostarczone przez Marka Korsaka zaświadczenie pracy w Norwegii "nie wyklucza możliwości przebywania w Szczecinie np. na urlopie". Trochę rozsądku, panowie.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 7 lutego 2008 roku.

* * *

W tym tygodniu wyjadą nowe autobusy

Cztery niskopodłogowe autobusy będą woziły pasażerów na liniach obsługiwanych przez spółkę z Dąbia.
Wczoraj, nowe solarisy Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie" prezentowane były na Jasnych Błoniach. Do Szczecina trafiły pod koniec ubiegłego tygodnia, w tym trafią już na miejskie trasy.
Zakupy po trzech latach
To są pojazdy trzeciej generacji, dlatego chciałem je zobaczyć. Z kolegami pilnie śledzimy takie wydarzenia - mówi Łukasz Jaśków, miłośnik komunikacji miejskiej, który przyszedł na prezentacje nowych autobusów.
Cztery solarisy, to pierwsze nowe autobusy w Szczecinie od 2005 roku. Kupiła je spółka z Dąbia. Cztery kolejne, niskopodłogowe przegubowce, ma kupić w tym roku SPA "Klonowica". Trwa finalizowanie umowy w tej sprawie. Dostawcą też ma być solaris. Dotychczas w mieście były tylko dwa autobusy tej marki eksploatowane przez SPAD.
Te autobusy kończą epokę zakupów używanych pojazdów dla Szczecina - mówił wczoraj prezydent Piotr Krzystek. Rozpoczynają cykl kupowania nowych autobusów.
Stary tabor
Średni wiek szczecińskich autobusów to 12 lat. Jak mówią szefowie spółek autobusowych, nie wypadamy najgorzej na tle innych miast. Za przyzwoity standard przyjmuje się jednak, kiedy średni wiek taboru wynosi 10 lat.
Przy regularnym zakupie nowych autobusów dogonimy standardy za 4 do 5 lat - uważa Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPAD. Natomiast życie pokaże, czy nie będziemy zmuszeni do kupowania autobusów używanych. Jednak one na pewno nie będą podstawą zakupów.
Kolejne zakupy szczecińscy przewoźnicy planują jeszcze w tym roku. Będzie to możliwe dzięki dokapitalizowaniu każdej ze spółek z budżetu miasta kwotą 4 mln zł. To pozwoli jeszcze w tym roku kupić w sumie 10 - 12 nowych autobusów dla Szczecina.
Będą nowe przegubowce
Mamy ostatnie sześć ikarusów i chcemy je wymienić. Następny zakup, to będą autobusy przegubowe - mówi Krzysztof Putiatycki, szef SPAK.
Również przegubowe autobusy będzie kupował SPAD, firma też chce się pozbyć ikarusów. Nie wiadomo, czy wszystkich, bo tylko ikarusy przejeżdżają na razie pod wiaduktem na Wyspie Puckiej.
Przetargi obu spółek powinny być rozstrzygnięte już w połowie roku. Pod koniec tego, lub na początku 2009 roku, nowe autobusy powinny być w Szczecinie. Marka pojazdów będzie znana po rozstrzygnięciu przetargu. Mogą to znów być solarisy, bo firma silnie wchodzi na szczeciński rynek.
To autobusy dobrej klasy za rozsądna cenę - uważa Krzysztof Putiatycki. Spełniają nasze wymagania. Miasto deklaruje co roku pomagać w zakupach nowych pojazdów.
Za chwilę najmniej przyjaznymi dla pasażerów autobusami będą volvo - przewiduje Włodzimierz Sołtysiak. Nie są w końcu niskopodłogowe.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 6 lutego 2008 roku.

* * *

Nowe autobusy i używane tramwaje

Miasto kupiło cztery nowe niskopodłogowe autobusy Solaris. Urzędnicy zapowiadają, że jeszcze w tym roku na ulice Szczecina wyjedzie kolejnych 16 nowych autobusów i 32 zmodernizowane niemieckie tramwaje Tatry.
To pierwsze nowe wozy kupione od trzech lat. Jak oświadczył prezydent Piotr Krzystek, pieniądze znalazły się dzięki ubiegłorocznej podwyżce cen biletów. I właśnie prezydent prezentował autobusy Solaris Urbino 12. Zapowiedział, że skończyła się era kupowania używanych autobusów z innych miast.
Tym zakupem uruchamiamy program wspierania komunikacji miejskiej - mówił Krzystek. Docelowo, w Szczecinie nie będą eksploatowane autobusy starsze niż 10-12 lat. Mieszkańcom należy się podróż w komfortowych warunkach.
Cztery autobusy Solaris, które kosztowały miasto 3,4 mln zł, będą jeździć dla SPA Dąbie. Wozy są niskopodłogowe i przystosowane do przewożenia osób niepełnosprawnych. W każdym jest 29 miejsc siedzących i 68 stojących. Autobusy są wyposażone w silniki firmy Daf, spełniające normy czystości spalin EURO 4. Jeżdżąc po mieście, będą spalać średnio 30 litrów paliwa. Kierowcy przeszli także szkolenie z ,,przyklęku" w fabryce w Bolechowie pod Poznaniem.
Bardzo ładnie się przechyla i nie będzie problemu, by osoba na wózku inwalidzkim sama wjechała do środka - tłumaczy Henryk Bandel, kierowca w SPA Dąbie. To bardzo nowoczesne wozy. Silne i bezpieczne.
Na przełomie czerwca i lipca kolejne cztery nowe autobusy Solaris trafią do SPA Klonowica. Do końca roku obie miejskie spółki komunikacyjne kupią kolejnych 12 wozów - sześć krótkich i sześć przegubowych.
Za 15 mln zł miasto kupiło też sześć doczep do tzw. bulw. W 2008 r. na tory wyjadą także 32 17-letnie Tatry T6 kupione od berlińskiego zakładu komunikacyjnego. Każda z nich kosztowała miasto 93 tys. euro. Wszystkie przeszły modernizację w fabryce Siemensa. Po Szczecinie jeżdżą obecnie 204 tramwaje. Do 2020 r. miasto musi wymienić 144 z nich. Prezydent zapowiedział, że w najbliższych latach zostaną kupione 24 nowe składy niskopodłogowe.

Opracowanie "mur", "Gazeta Wyborcza", 5 lutego 2008 roku.

* * *

Nie jechałem na gapę - byłem w Norwegii

Marek Korsak mieszka i pracuje w Norwegii. Ma zapłacić karę za jazdę na gapę w Szczecinie.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie oskarża go o jazdę bez biletu oraz straszy komornikiem i Krajowym Rejestrem Długów.
Jestem bezradny wobec postępowania szczecińskich urzędników z ZDiTM - twierdzi Marek Korsak. Żaden argument do nich nie trafia. Ani logiczny, ani merytoryczny. Oni wiedzą swoje.
Kłania się znajomość geografii
Kontrolerzy ZDiTM złapali 23 października ub.r. o godz. 19.16 mężczyznę, który jechał bez biletu autobusem linii 78. Po tym ZDiTM przysłał na mój domowy adres pismo z nadrukiem Krajowego Rejestru Długów żądające ode mnie uiszczenia kary za jazdę bez ważnego biletu - opowiada Marek Korsak. Wynikało z niego, że niby spisano mnie z mojego dowodu tożsamości, co nie jest możliwe. Pan Marek nie zgubił swojego dowodu osobistego. Nikomu też go nie użyczał. Nosi go przy sobie.
Pracuje w firmie Fosdalen Industrier AS w Norwegii w systemie 2 tygodnie pracy, dwa tygodnie przerwy - wyjaśnia. W tym czasie, gdy ponoć jechałem na gapę w Szczecinie, w rzeczywistości pracowałem w Norwegii od 3 do 30 października. Przejazd z miasta Stort, gdzie mieści się firma, do Polski nie zajmuje chwili. Nie mogłem więc wpaść na godzinę do kraju, przejechać się na gapę i wrócić do Norwegii. To jest fizyczną niemożliwością.
Jak nie kijem go, to pałką
Odwołał się do ZDiTM. Po tym otrzymał kolejne pismo, w którym urzędnik ZDiTM stwierdził, że "nie znajduje podstaw do anulowania nałożonej opłaty". Podczas naszych wyjaśnień w ZDiTM zażądano od męża poświadczenia pracy w Norwegii - mówi zdenerwowana sytuacją żona Marta.
Poszedłem więc do dyrektora personalnego mojej firmy, Ola Kr. Folladala, by wystawił mi dokument stwierdzający, w jakim okresie byłem w pracy - opowiada pan Marek. Ten dokument przedstawiłem w ZDiTM. Myślałem, że to wreszcie załatwi sprawę. Zrobiłem to, co chcieli. Byłem jednak w błędzie, nie doceniając inwencji urzędników.
Nie ma odrzutowca
ZDiTM mimo otrzymanego dokumentu z Norwegii wysunął argument, że pan Marek w dniu kontroli "okazał" kontrolerom ten sam dowód, co podczas późniejszych wyjaśnień w biurze.
Śmieszna jest dla mnie genialne spostrzeżenie jednego z pracowników, który stwierdził, że mogłem sobie wrócić z Norwegii do domu i wówczas mnie złapano - mówi pan Marek. Nie wiem, jakie ci ludzie mają wykształcenie i pojęcie o geografii, ale nie jest to fizycznie możliwe. Chyba, żebym dysponował prywatnym odrzutowcem, a na to mnie nie stać.
Przecież straciłby pracę
Mąż wracając na własną rękę, w terminie nie ustalonym z pracodawcą, od razu straciłby pracę - dodaje pani Marta. Jego powroty do kraju muszą być bowiem uzgadniane z pracodawcą, który zapewnia przeloty do kraju i to tylko w określonym terminie. Do urzędników żaden jednak argument nie trafia. Na pytania wysłane do ZDiTM do chwili oddania materiału do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Nasz komentarz
Gratuluję pracownikom ZDiTM podejścia do swojej pracy. Mam nadzieję, że prokuratura, która została o wszystkim powiadomiona, wyjaśni element dowodu osobistego. Być może okaże się wówczas, kto tak naprawdę złożył fałszywe oświadczenie. I dlaczego na notatce kontrolerów ZDiTM znalazła się adnotacja o numerze dowodu osobistego pana Marka.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 4 lutego 2008 roku.

* * *

Prasa informuje - styczeń

* * *

Kolejne „żółtki" na liniach

Wszystko wskazuje na to, że już dziś szczecinianie pojadą pierwszym składem wagonów Tatra T6A2D, kupionym przez MZK w Berlinie. Wczoraj przy tramwaju trwały ostatnie prace, związane m.in. z podłączaniem kasowników i wyświetlaczy. Wagony zadebiutują na linii nr 8.
Dwie kolejne tatry są już w Zajezdni Pogodno, po wyposażeniu ich w kasowniki i oprogramowanie także wyjadą na trasy. Łącznie do końca roku w mieście mają być 32 takie tramwaje. Dostawy kolejnych, zgodnie z harmonogramem, rozpoczną się w kwietniu, gdy strona niemiecka wyposaży je w odpowiednie obręcze kół, przystosowane do jazdy po naszych torowiskach. Jeden wagon kosztuje około 90 tys. euro.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 31 stycznia 2008 roku.

* * *

Czy stanie komunikacja miejska?

Nawet 20 mln zł może kosztować budżet Szczecina, jeśli miasto ugnie się pod żądaniami związkowców, którzy chcą podwyżek płac o 30 proc., w przeciwnym razie sugerują, że może dojść do strajku w komunikacji miejskiej.
Te żądania są nierealne, nie stać nas na to - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Jestem umówiony na kolejne spotkanie z organizacjami związkowymi pod koniec lutego. Wstępnie proponuję wzrost pensji o 300 zł w skali roku.
Część załogi i związkowców jest skłonna się na to zgodzić. Firma ze Szczecina Dąbia jest jednak jedyną, w której nie ma jeszcze sporu zbiorowego. Pierwsi przystąpili do niego związkowcy z MZK Szczecin. Jest to jedyny przewoźnik nieprzekształcony w spółkę, który zatrudnia około 700 osób. Ale tylko 255 z nich jest bezpośrednio zatrudnionych przy prowadzeniu tramwajów. Przerost zatrudnienia i koszty są więc znacznie wyższe niż w firmach autobusowych.
Gdyby spełnić postulaty związkowców, dla MZK należałoby wygospodarować ok. 10 mln zł więcej - przyznaje Zbigniew Bil, zastępca dyrektora. Ale żądanie podwyżki o 30 proc., przy średniej pensji około 3200 zł brutto, jest chyba nie na miejscu.
O zbyt wygórowanych oczekiwaniach związkowców mówią także prezesi SPA „Klonowica" i Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Wszędzie tam zarobki są na zbliżonym poziomie. Kierowcy i motorniczowie podkreślają jednak, że 3,2 tys. zł brutto to płaca z nadgodzinami i pracą w święta oraz weekendy. Początkujący motorniczy może liczyć na 1600-1900 zł brutto, więc sam zabiega o dodatkowe zlecenia.
I bywa, że pracujemy cały dzień, bez należnych przerw, albo roczny limit nadgodzin wykorzystujemy w kilka miesięcy - przyznają prowadzący tramwaje. Zresztą teraz o nadgodziny coraz trudniej, bo pracodawca niechętnie się na nie zgadza.
Ale przewoźnicy mają inny nie lada kłopot. Od kilku lat sygnalizujemy odpływ kierowców i motorniczych - najpierw do Anglii, potem do Irlandii, ostatnio zaś do Norwegii. Z każdej z firm komunikacyjnych w minionym roku odeszło od kilkunastu do ponad 30 pracowników, a nowych nie zawsze udaje się znaleźć od razu. Efektem tego są braki na liniach. Tylko w pierwszych trzech tygodniach stycznia autobusy z Dąbia nie wyjechały na trasy 7 razy. Police zawiodły w 17 przypadkach, SPAK w 25, a MZK odnotowało aż 88 tzw. niewyjazdów.
Mamy dwa priorytety, oba wiążą się z wydatkami - tłumaczy Andrzej Markowski, prezes SPPK. Pierwszy to odnowa taboru i to w każdej z firm, nie tylko w SPPK. Drugi to podwyżki płac, które pozwolą zahamować odpływ kierowców.
Obecne władze Szczecina pokazały, że problem traktują poważnie. Rok 2007 to czas remontów torowisk i odmładzania taboru na skalę, jakiej nie było przez wiele lat. Miasto planuje też przez najbliższe 3 lata zwiększać kapitał spółek autobusowych w taki sposób, by mogły kupić kilkadziesiąt nowych autobusów. Kontrakt na używane, ale po gruntownej modernizacji, tramwaje jest już realizowany. Kolejna szansa poprawy to posłużenie się środkami unijnymi, które będą do wykorzystania po 2009 r.
Na razie nie wiadomo jednak, czy nowsze autobusy i tramwaje sprowadzone do Szczecina będzie miał kto prowadzić. Nie wiadomo też, czy i w jakiej wielkości będą podwyżki płac dla kierowców i motorniczych. Jeśli bowiem dojdzie do masowego strajku, firmy komunikacyjne będą musiały zapłacić miastu Szczecin wysokie kary i na pewno już na wzrost uposażeń pracowników nie zostanie pieniędzy.
Ucierpią na tym także pasażerowie. W czasie strajku komunikacji miejskiej przyjdzie im liczyć na taksówki lub własne nogi.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 29 stycznia 2008 roku.

* * *

Kierowcy komunikacji miejskiej chcą więcej zarabiać

Kierowcy szczecińskich autobusów i tramwajów chcą zarabiać 1000 złotych więcej. Wszystkie organizacje związkowe Szczecińsko-Polickiego i Dąbskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz MZK i Klonowica weszły w spór zbiorowy.
Odbyło się spotkanie z pracodawcami z którego nic nie wynika - powiedział Bogdan Rojek, przedstawiciel związków zawodowych w MZK. Oczekujemy podwyżki w wysokości 30 procent średniej płacy za ubiegły rok.
Pasażerowie nie dziwią się, że kierowcy żądają podwyżek, ale martwią się co będzie, gdy spór zbiorowy związków zawodowych przerodzi się w strajk lub blokadę dróg. To będzie katastrofa w mieście - uważają.
W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym wybrano mediatora, który ma prowadzić negocjacje płacowe z pracodawcą. W Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym Dąbie natomiast, związki zawodowe się podzieliły: "Solidarność 80" nie wszedł w spór zbiorowy, bo po wczorajszej Sesji Rady Miasta i informacji o tym, że każda ze spółek zostanie dofinansowana 4 milionami złotych rocznie, z przeznaczeniem głównie na nowy tabor, związkowcy oczekują na kolejne rozmowy z dyrektorem. W sporze zbiorowym z pracodawcą trwają natomiast dwa pozostałe związki "Solidarność" i "Wybrzeże 95".

Opracowanie "Barbara Gondek", "Polskie Radio Szczecin", 29 stycznia 2008 roku.

* * *

"3" nie kursuje do Lasu Arkońskiego

Tramwaje linii numer 3 w kierunku do Lasu Arkońskiego dojeżdżają tylko do Dworca Niebuszewo.
Na Krasińskiego tuż przy torowisku zapadła się jezdnia. Nie wiadomo jak długo potrwają utrudnienia. Z pętli Kołątaja podstawiona jest już autobusowa komunikacja zastępcza, którą można dojechać do Lasu Arkońskiego.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2008 roku.

* * *

Czy Szczecin połączy się ze Starym Czarnowem?

Stare Czarnowo i Szczecin mogą połączyć się już 1 stycznia 2009 roku. Prezydent Piotr Krzystek chce wkrótce rozpocząć konsultacje społeczne w mieście.
W sprawie połączenia mają wypowiedzieć się też mieszkańcy gminy Stare Czarnowo. Zdaniem Krzystka zyskają na tym obie strony. Wymierny wynik połączenia to dodatkowe 180 mln zł w budżecie Szczecina. Z tego na inwestycje w Starym Czarnowie ma trafić 55 milionów. Do zrobienia są remonty dróg, rozbudowa sieci wodociągowej, remont szkół i utworzenie nowej linii autobusowej. Na linii Basen Górniczy - Stare Czarnowo trasa miałaby około 12,5 kilometra - mówi prezydent.
Specjalny zespół doradczy prezydenta Szczecina ma czuwać nad integracją obu gmin przez sześć lat. Przez ten czas w Starym Czarnowie działałaby filia Urzędu Miasta. - Połączenie byłoby wydarzeniem, o której mówiłoby się w całej Polsce - mówi Piotr Krzystek. Szczecin dzięki temu połączeniu byłby drugą po Warszawie gminą w Polsce.
Z dziennikarzami nie chciał spotkać się wójt Starego Czarnowa. Jak wyjaśnił Piotr Krzystek, wójt nie był zadowolony ze sposobu, w jaki media relacjonowały do tej pory plany fuzji obu gmin.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2008 roku.

* * *

Problemy z autobusami? Bierz taksówkę!

Często się spóźniają albo w ogóle nie przyjeżdżają - narzeka Andrzej Soliwoda z ul. Bandurskiego. Brakuje nam kierowców - odpowiada ZDiTM.
Andrzej Soliwoda z ul. Bandurskiego do pracy jeździ autobusem linii 68 (Kormoranów - pl. Rodła). Często albo się spóźnia albo w ogóle nie przyjeżdża - narzeka pan Andrzej. Stojąc na przystanku autobusowym nie jestem jedynym, który przeklina pod nosem. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spóźniam się do pracy.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego za taki stan rzeczy wini spółki autobusowe. Tam tłumaczą, że brakuje kierowców. "Niewyjazdy" autobusów zdarzają się na wszystkich liniach - mówi Irena Starosta z ZDiTM. Każdy taki przypadek jest karany.
W 2007 r. ZDiTM naliczył kary za ponad 1,8 tys. zdarzeń. Za każdym razem od sumy kontraktu odejmowana była określona liczba "wozokilometrów". W sumie Zarząd Dróg nie zapłacił przewoźnikom za ok. 400 tys. km (około 630 tys. zł).
W ostatni poniedziałek prawie godzinę nie kursował autobus linii 87. To jedyny jeżdżący z Warszewa! Ludzie nie mogli dojechać do pracy i szkoły - denerwuje się pan Jerzy. Tego dnia mieliśmy przerwę w kursowaniu z przyczyn technicznych - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Co robić, gdy autobus nie przyjeżdża, a nam grozi spóźnienie? Można wziąć taksówkę. Pasażerowie, którzy skorzystali z taksówki, bo przewidziany rozkładem pojazd nie przyjechał, mogą wystąpić pisemnie do ZDiTM z żądaniem zwrotu poniesionych kosztów - zapewnia Starosta. Każde roszczenie jest rozpatrywane.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 23 stycznia 2008 roku.

* * *

Złóż skargę - gdy motorniczy nie ma biletu

Nie zawsze możemy kupić bilet w kiosku czy w kasie biletowej. Dlatego o określonych godzinach mamy możliwość nabyć go u kierujących pojazdami komunikacji miejskiej. Co jednak zrobić, gdy na prośbę o bilet motorniczy odpowiada z prostotą: nie mam?
Bilety w pojazdach można kupić w godzinach od 18 do 6 w dni powszednie oraz przez całą dobę w dni wolne od pracy. Wedle ZDiTM-u, prowadzący pojazd komunikacji miejskiej powinien posiadać tyle biletów, ile jest niezbędne w sprzedaży w czasie pracy. Taka jest teoria. W praktyce bywa różnie.
Byłam świadkiem, jak pewna kobieta próbowała kupić bilet u motorniczej i usłyszała od niej, że biletów nie ma - relacjonuje nasza czytelniczka, pani Maria. Zastanawiałam się, co by się stało, gdyby do pojazdu weszli kontrolerzy. Co by było, gdyby pasażerka oświadczyła, że nie mogła kupić biletu, a jej słowa potwierdziliby świadkowie?
Musiałaby wyjsc? Zapłacie karę? A może mogłaby jechać dalej? Po odmowie sprzedania biletu przez motorniczego pasażer powinien złożyć skargę. Wtedy na przewoźnika zostanie nałożona kara. W takiej skardze należy odnotować numer linii, numer pojazdu, datę i godzinę jazdy - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u.
Zaś jeśli do pojazdu wejdzie kontroler, należy poinformować go o zdarzeniu. Jego obowiązkiem jest sprawdzenie, czy prowadzący pojazd posiada bilety i czy pasażer faktycznie próbował kupić bilet. Jeśli wersja pasażera się potwierdzi - kontroler nie nałoży na niego opłaty dodatkowej.

Opracowanie "as", "Kurier Szczeciński", 11-13 stycznia 2008 roku.

* * *

Szczecińskie tramwaje są źle oznakowane

Nie widać, jakiej linii tramwaj podjeżdża na przystanek. Duży numer ułatwiłby życie pasażerom.
Ósemką dojechałem z Gumieniec na pl. Kościuszki. Stanąłem na rogu ul. Sikorskiego i al. Piastów. Pasuje mi kontynuowanie podróży siódemką lub dziewiątką w stronę Bramy Portowej, ale jeszcze lepszym rozwiązaniem byłaby jedenastka w stronę stoczni. Spieszy mi się, a do tego pada deszcz.
W pewnej chwili widzę tramwaj jadący na wysokości wydziału budownictwa Politechniki. Niemal jednocześnie ul. Krzywoustego od Turzyna też coś jedzie. Ryzykować i przechodzić na przystanek tramwajów jadących w kierunku pl. Grunwaldzkiego, czy wybrać pewny przejazd do Bramy Portowej, ale potem dłuższy odcinek do przejścia pieszo?
Nie miałbym tego dylematu, gdybym z daleka widział numer tramwaju. Tymczasem widoczny jest tylko przedni, z boków prawie wcale. Wyświetlacze zamontowane przy drzwiach są czytelne, ale praktycznie tylko dla tych, którzy stoją na przystanku. Ponadto nie można zapominać o ludziach z wadami wzroku. Dla nich obecne napisy na tramwajach są tym bardziej nieczytelne.
Przyznaję, oznakowanie tramwajów nie jest doskonałe - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Sam korzystałem kiedyś często, teraz może trochę rzadziej - z komunikacji tramwajowej i miałem trudności z odczytaniem numeru. Dyrektor MZK zapewnia, że jest otwarty na propozycje, jak powinny wyglądać i być oznakowane szczecińskie tramwaje.
Można by, na przykład, linie oznaczyć kolorami - zastanawia się dyrektor. Gdyby każda linia miała inny kolor, byłoby to najbardziej czytelne dla pasażerów. Jednak to drogie przedsięwzięcie. Ponadto np. tramwaje sprowadzane z Berlina mają lakier w bardzo dobrym stanie i szkoda byłoby teraz zmieniać ich kolor.
Nasz pomysł jest tańszy i łatwiejszy do wykonania. Wystarczy z każdej strony (zwłaszcza z boków) umieścić blaszane tablice z dużym numerem kontrastującym z kolorem tramwaju. Wprawdzie w innych dużych miastach, np. Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie oznakowanie tramwajów jest podobne jak w Szczecinie - opiera się głównie na wyświetlaczach w górnej części kabiny motorniczego. Nie oznacza to, że my pierwsi nie mamy zmienić oznakowania.
Dobrze byłoby, gdyby tablice z numerami dodatkowo były podświetlone - dodaje Wawrzyniak. Mam nadzieję, że tekst w "Gazecie" rozpocznie dyskusję na ten temat. Być może czytelnicy będą mieli własne pomysły, które moglibyśmy wprowadzić do poprawy oznaczenia linii.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 11 stycznia 2008 roku.

* * *

Wspólny wniosek

Wspólny wniosek trzech rad osiedli: Dąbia, Załomia i Bukowego, został złożony do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Dotyczy on zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów linii „77". We wniosku czytamy:
„Najważniejszym powodem do złożenia tego wspólnego wniosku jest fakt notorycznego zatłoczenia autobusów na tej linii. Zbyt rzadko kursujące pojazdy potęgują dużą ilość pasażerów na jeden kurs. Dla tysięcy mieszkańców z Bukowego, Słonecznego i Załomia jest to jedyne bezpośrednie połączenie z węzłowym dworcem PKP w Dąbiu, a coraz większa liczba rodziców przemieszczających się z wózkami z małymi dziećmi powoduje, że do autobusu nie sposób wsiąść, o wstawieniu kolejnego wózka nie mówiąc".
Zwróciliśmy też uwagę, że często od kursu początkowego na pętli Bukowe autobus jest wypełniony w całości. Ponadto jego częstotliwość jest taka sama jak w latach 80., gdy zarówno w Załomiu, jak i na osiedlu Bukowym nie mieszkało jeszcze tylu mieszkańców co obecnie, mówi ALINA KORDOWSKA, przewodnicząca RO Dąbie.
Na razie wniosek wpłynął do ZDiTM i rady oczekują stanowiska w sprawie zawartych w nim sugestii. Jedno jest pewne: mieszkańcy tych trzech osiedli nie mogą stale podróżować w tłoku i zaduchu. Pora uaktualnić rozkłady stosownie do potrzeb i oczekiwań.

Opracowanie "Leszek B", "Panorama 7", 10 stycznia 2008 roku.

* * *

Strajk w zajezdniach jeszcze nie teraz

Związkowcy przedsiębiorstw autobusowych i Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zapowiadają, że w tym tygodniu do strajku w komunikacji miejskiej nie dojdzie. Kierowcy, motorniczy i inni pracownicy chcą podwyżek.
Do strajku jest dalsza droga - mówi Jan Kochanek, przewodniczący "Solidarności '80" w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Dąbie". Trzeba coś zrobić, żeby zatrzymać kierowców w Szczecinie. Załoga żąda podwyżek. Najpierw trzeba rozmawiać z pracodawcą, miastem, a strajk to ostateczność.
W "Dąbiu" mówi się o podwyżkach rzędu 500 zł - 1 tys. zł. Norwegowie sprzedają nam stare autobusy, a biorą kierowców - mówi Kochanek. Od nas już ze dwudziestu ludzi tam pojechało, ale nie ma się co dziwić: pieniądze i warunki pracy są lepsze. Trudno ich zatrzymać bez podniesienia pensji.
Pracownicy i związkowcy, na wspólnym spotkaniu w zajezdni "Klonowica", dyskutowali o wysokości podwyżek. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że żądania określono na minimum 500 zł. Na taką podwyżkę nas nie stać - nie ukrywa Krzysztof Putiatycki, prezes firmy, który był na spotkaniu. Liczę na to, że uda się nam negocjować, pokazać, jak wygląda sytuacja spółki i przedstawić propozycje. Podwyżki będą.
Dziś kierowcy SPAK zarabiają średnio ok. 2,1 tys. zł na rękę. Krzysztof Putiatycki uważa, że strajk oznaczałby kłopoty finansowe spółki, która żyje z wożenia pasażerów i ma płacone za przejechane kilometry. Gdyby autobusy stanęły, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego naliczałby kary finansowe. To dotyczy wszystkich przewoźników. Strajk, to podcięcie gałęzi, na której wszyscy siedzimy - dodaje prezes SPAK.
Bogdan Rojek, szef NSZZ "Solidarność" Pracowników Komunikacji Miejskiej uspokaja i zapewnia, że na razie pasażerowie nie muszą bać się, że nie dojadą do pracy. Na pewno w bieżącym tygodniu nic się nie wydarzy - zapowiada przewodniczący. Najpierw trzeba rozmawiać. Pracownicy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego już są w sporze zbiorowym z dyrekcją. Chcą 30 procentowych podwyżek. Od 2001 roku podwyżek tam nie było - uściśla Bogdan Rojek.
ZDiTM nie ukrywa: ewentualny strajk, to utrudnienia w korzystaniu z komunikacji miejskiej. Gdyby stanęła całkiem, to pasażerowie mieliby olbrzymie problemy. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć przewozów w pełnym zakresie - przyznaje otwarcie Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 9 stycznia 2008 roku.

* * *

Kierowcy autobusów chcą po 500 zł podwyżek

Pracownicy dali nam wolną rękę w walce o podwyżki - mówi Zdzisław Cuber, szef Związku Zawodowego Kierowców z SPA "Klonowica"
W poniedziałek związkowcy dwukrotnie spotkali się z załogą, by omówić strategię walki o podwyżki płac. Dotychczas dostawaliśmy po 80-100 zł podwyżek. To pieniądze nieodczuwalne dla nas. Żądamy poważnego wzrostu wynagrodzeń - wyjaśnia Cuber.
Prezes SPA "Klonowica" Krzysztof Putiatycki nie wyklucza zwiększenia wypłat, ale uważa żądania kierowców za zbyt wygórowane. W ciągu tygodnia przygotuję analizy. Przedstawię ludziom, o ile mogę podnieść płace, ale na pewno nie będą to pieniądze tak duże - twierdzi szef spółki.
Żadna ze stron nie potrafi określić, czy i kiedy może dojść do strajków. Najpierw spotkam się w wąskim gronie tylko ze związkowcami na negocjacjach. Mam nadzieję na bardziej konstruktywne spotkanie niż poniedziałkowe - mówi Putiatycki. Na kolejne spotkanie związkowcy chcą zaprosić odpowiedzialnego za komunikację wiceprezydenta Beniamina Chochulskiego.
Potem, jeśli te spotkania będą tak samo bezowocne, jak dotychczasowe, nie wykluczamy sporu zbiorowego - twierdzi Cuber. Skorzystamy z wszystkich prawnie dopuszczalnych metod ubiegania się o podwyżki.
W SPA "Klonowica" pracuje ponad 150 kierowców. Spółka, która obsługuje całe lewobrzeże, boryka się z dużą rotacją kadr. Kierowcy wybierają pracę za granicą. Wczoraj do Norwegii wyjechało kolejnych 17. Jeszcze w grudniu pracowali w szczecińskiej komunikacji miejskiej.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2008 roku.

* * *

Zabytkowy autobus zostanie w Szczecinie

Słynny ogórek, czyli autobus od kilku lat jeżdżący na trasie turystycznej w naszym mieście pozostanie w Szczecinie.
Kupnem pojazdu zainteresowany był Poznań, jednak autokar pozostanie w posiadaniu Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.
Niegdyś ten typ autobusów dominował na naszych drogach, dziś jest unikatem - wspomina Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia Sztuki" w Szczecinie. Jest to autobus z lat 70. W lecie można go było spotkać jako linię turystyczną.
W Polsce takich pojazdów jest zaledwie około stu egzemplarzy - kontynuuje Horoszko. Był okres, kiedy złomowano je nagminnie. Potem pojawiły się osoby, które chciały ratować te pojazdy. Zawsze w maju jest organizowany zlot "ogórków" w Warszawie. Szczeciński pojazd będzie więc mógł dalej reprezentować nasze miasto na zjazdach.

Opracowanie "Małgorzata Frymus", "Polskie Radio Szczecin", 7 stycznia 2008 roku.

* * *

Opóźnione roboty na ul. Szerokiej

Nie wiadomo, kiedy skończą się komunikacyjne kłopoty na ul. Szerokiej. Sieć wodno-kanalizacyjna została już położona pod zamkniętym odcinkiem drogi, ale brakuje asfaltu.
Prace budowlane trwają na Bezrzeczu od pół roku. Dla mieszkańców oznacza to kłopoty w dojeździe samochodami i komunikacją miejską do Krzekowa, Bezrzecza i dalej do Wołczkowa oraz Dobrej Szczecińskiej.
Na ul. Szerokiej wciąż obowiązująca jest organizacja ruchu z wytyczonym objazdem oraz trasą kursowania linii autobusowych. Obowiązywać będzie do odwołania - informuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Prace na Szerokiej polegają na budowie sieci kanalizacyjnej i wodociągowej w ramach programu „Poprawa jakości wody w Szczecinie”. Na ul. Szerokiej zajęty jest pas drogi o długości ponad 200 metrów. Prace zgodnie z planem miały zakończyć się w październiku, ale budowlańcy mieli kłopoty.
Poślizg wynosi w tym miejscu ok. 2 miesiące - mówi Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Spowodowały go wysokie wody gruntowe, konieczność przekładania sieci energetycznych i innych, które znajdowały się w kolizji z naszymi inwestycjami i problemy wykonawcy z fachową siłą roboczą. Jak przyznaje ZWiK w tej chwili prace budowlane są zakończone, a wszystkie sieci są położone w drodze. Niestety utrudnienia komunikacyjne pozostały, bo nie ma nakładki drogi.
Jest utwardzona podbudowa ulicy, natomiast aby położyć nakładkę asfaltową niezbędne są właściwe warunki pogodowe - tłumaczy Tomasz Makowski. Jak tylko takie będą, wykonawca prac przystąpi do asfaltowania, co ostatecznie zakończy utrudnienia na Szerokiej.

Opracowanie "aktualności", "Głos Szczeciński", 4 stycznia 2008 roku.

* * *

Skargi na komunikację miejską

Blisko 600 skarg na niewłaściwe zachowanie kierowców i na opóźnienia w kursach wpłynęło w 2007 roku do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego od szczecińskich pasażerów.
To o 100 więcej niż rok wcześniej. Były i pochwały, ale tych zdecydowanie mniej, bo zaledwie 6. Najwięcej skarg dotyczyło opóźnień tramwajów - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Skargi były uzasadnione. Ale były też i bezzasadne.
15 pasażerów poza skargą dołączyło do pisma rachunek za taksówkę. Te pieniądze zostały im zwrócone - zapewnia ZDiTM. Pasażerowie jednak nie potwierdzają zwrotu pieniędzy.
Pochwały, co może wydawać się zadziwiające dotyczyły normalności. Były podziękowania za schludny wygląd kierowcy i bezpieczną jazdę. Jedna z pasażerek podziękowała za udzielenie pomocy medycznej.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 3 stycznia 2008 roku.

* * *

Szczecińscy tramwajarze wieszają wandali

Szyba tramwaju pomazana czarnym mazakiem. Obok przyklejona kartka ze zdjęciem chłopaka w jasnej kurtce i odręczny napis: "To dzieło tego artysty". Pracownicy MZK sami zaczęli walczyć z wandalami.
foto: Andrzej Kraśnicki jr - Popisane szyby i powieszony obok przez motorniczego wizerunek autora mazideł. W czwartek wandalowi mogli się przyglądać pasażerowie linii 12
foto: Andrzej Kraśnicki jr
Popisane szyby
i powieszony obok przez
motorniczego wizerunek
autora mazideł
To oddolna inicjatywa szczecińskich tramwajarzy. Tłumaczą, że mają dość niszczenia i dewastowania wozów. Będą wywieszać na publiczny widok każdego wandala, którego uwiecznią kamery. Pierwszy już wisi. Od grudnia w części tramwajów działa monitoring.
Miarka przebrała się kilka dni temu. Na trasę wyjechał wówczas skład z nowiutką przyczepą. To była jej pierwsza jazda z pasażerami po mieście. Wieczorem, po zjeździe do zajezdni, motorniczy jak zwykle obszedł swój pojazd. W nowym wagonie spory kawałek szyby i część fotela były pomazane czarnym pisakiem.
Szlag go trafił - mówi Ryszard Tamm, kierownik zajezdni Pogodno. I nie tylko jego. Moi ludzie włożyli wiele wysiłku w to, by nowe przyczepy wyjechały na trasę idealnie czyste. Pracownicy zajezdni zawzięli się. Rozpoczęli własne śledztwo, żmudne, ale skuteczne - w wagonie zamontowane były kamery. Ryszard Tamm wyciągnął z kabiny motorniczego "czarną skrzynkę" z zapisem wydarzeń z 29 grudnia. Zasiadł przed komputerem i przez kilka godzin uważnie wpatrywał się w obraz z ośmiu kamer rozmieszczonych w obu wagonach. I dopatrzył się.
Jest 29 grudnia, kilkanaście minut po godzinie 14. Na Basenie Górniczym do drugiego wagonu wsiada trzech młodych chłopaków. Ten w białej kurtce dziwnie przytula się do okna. Rozgląda się na boki. Potem prawą ręką wykonuje jakieś ruchy. Mija kilka minut, chłopak wysiada na placu Żołnierza. Szyba, przy której siedział chłopak, była czysta. Teraz pomazana jest pisakiem. Ryszard Tamm robi stopklatkę, gdy wandal stoi już przy drzwiach. Jakość kolorowego obrazu na ekranie komputera jest doskonała. Twarz osobnika widać ze szczegółami. Dalej sprawą zajmą się już nasi prawnicy. Chcemy, by ten wandal poniósł konsekwencje tego, co zrobił - zapowiada kierownik zajezdni.
Ale na tym nie koniec. Motorniczy zniszczonego tramwaju wydrukował zdjęcie i powiesił na pomazanej szybie wagonu. Strzałka wskazuje sprawcę i prowadzi do podpisu: "To dzieło tego artysty". Wydruk jest marnej jakości, ale kto zna wandala, rozpozna go bez trudu. Tak ozdobiony tramwaj kursował w czwartek na linii 12, jednej z najbardziej zatłoczonych w mieście.
Pracownicy zajezdni tłumaczą, że to nie tylko kara, ale przede wszystkim "reklama" systemu monitoringu w tramwajach. I ostrzeżenie przed podobnymi występkami. Pomysł nie jest zresztą nowy. W Polsce było już głośno o właścicielach sklepów, którzy wywieszali w witrynach zdjęcia złodziei uchwyconych w akcji przez system monitoringu. Policja ostrzegała wówczas, że naruszane jest w ten sposób prawo do ochrony wizerunku.
Adresu i numeru kołnierzyka nie podajemy - tłumaczy Ryszard Tamm. A jeśli ten wandal ma do nas teraz pretensje, to zapraszam na spotkanie. Chętnie wyliczymy mu nasze straty. W tym przypadku mogą być ocenione na kilkaset złotych (czyszczenie specjalnymi środkami, ewentualna przerwa w kursowaniu). A to i tak wyjątkowo "niegroźny" przypadek. Kiedy w czwartek byliśmy w zajezdni, jej pracownicy pokazali nam kilkanaście kolejnych, świeżo oszpeconych wozów. Jeden miał poplamiony cały bok. To resztki sprayu, którego nie udało się doczyścić - tłumaczył jeden z pracowników zajezdni. W półtorej minuty na pętli w Lesie Arkońskim wandale pomalowali całą burtę wozu. Kilka dni temu to samo spotkało wagon na pętli na Krzekowie.
Dyrekcja MZK nie ingeruje w działania pracowników. Rozumiemy złość naszych pracowników, którzy naprawdę starają się o to, by pasażerowie jeździli w czystych wagonach - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK.
Dla Gazety - Dariusz Niebieszczański - prawnik
Pracownicy MZK w odpowiedzi na bezprawie odpowiedzieli bezprawiem. Niewątpliwie osoba widoczna na zdjęciu wywieszonym w tramwaju mogłaby pozwać firmę za posługiwanie się jej wizerunkiem bez odpowiedniej zgody. Oczywiście w tej sytuacji zasadne jest pytanie, czy odważyłby się to zrobić. Jego roszczenia nie zamykałyby bowiem MZK drogi do dochodzenia przed sądem swoich roszczeń wobec tej osoby. W przyszłości MZK powinno jednak w odpowiedzi na naruszenie swoich dóbr skorzystać z możliwości, jakie daje prawo.
ks. Tadeusz Kłapkowski - proboszcz w parafii w Stargardzie Szczecińskim (w swojej poprzedniej parafii w Zdrojach z ambony ogłosił nagrodę za wskazanie wandali, którzy zniszczyli rzeźbę na placu przy kościele)
Mam wątpliwości co do oceny moralnej takiej akcji tramwajarzy. To co ja zrobiłem, pozwalało przecież zachować anonimowość sprawców, bo ogłosiłem tylko, że poszukujemy ich, a nazwisk z ambony nie podawałem. Tymczasem w tym wypadku mamy do czynienia z napiętnowaniem i skazaniem tych ludzi na społeczną banicję. A grzech pozostaje ukryty, nie jesteśmy od tego, by mówić o nim publicznie. Z drugiej strony rozumiem pracowników zajezdni, że są bezsilni wobec bezkarnego prawie dewastowania pojazdów i być może nie widzą innej możliwości zapobiegania temu procederowi.
not. marc, akr
Czekamy na Wasze opinie
Czy pracownicy MZK postępują słusznie? Czy w obronie naszej, publicznej własności mogą naruszać prawa jednostki? Czy można inaczej skutecznie walczyć z wandalizmem? Jak? Piszcie: listy@szczecin.agora.pl, dzwońcie: Andrzej Kraśnicki jr 091 481 83 18

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 3 stycznia 2008 roku.

* * *

2006, 2007, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.