Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku


Wydarzenia w komunikacji w 2007 roku


* * *


2006, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022

* * *

Prasa informuje - grudzień

* * *

Grozi nam paraliż komunikacyjny?

Na początku stycznia może dojść do strajku kierowców autobusów miejskich i motorniczych. Żądają podwyżek i lepszych warunków pracy. Wielu nie ma nadziei na spełnienie postulatów i szykuje się do wyjazdu za granicę.
Najgroźniejsza sytuacja jest w SPA Klonowica, której autobusy obsługują całe lewobrzeże. 7 stycznia kierowcy z tej spółki (200 osób) spotykają się, by ustalić strategię akcji protestacyjnej. Chcą zarabiać o około 25 proc. więcej - 500 zł na rękę. W tej chwili średnie wynagrodzenie w tej firmie wynosi 2800 zł brutto (netto ok. 2 tys.).
Nie lepiej jest w MZK (komunikacja tramwajowa). Tam już trwa spór zbiorowy. Podstawowy postulat - wzrost płac o 30 proc. Na początku stycznia po raz kolejny siądziemy do rozmów ze związkowcami w MZK. Teraz nie potrafię ocenić, czy strajk jest realny - mówi Beniamin Chochulski, odpowiedzialny za komunikację zastępca prezydenta. Mam nadzieję, że to co dzieje się teraz w MZK i spółkach autobusowych, nie odbije się na mieszkańcach. Skalę żądań płacowych uważa jednak za przesadzoną.
Gdybyśmy tylko w MZK podnieśli pensje o 30 proc., potrzebowalibyśmy na to 8,5 mln zł rocznie - wylicza. Co będzie, jeśli kierowcy i motorniczy nie odpuszczą? Grozi nam paraliż komunikacyjny - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Komunikacji i Transportu Miejskiego, organizatora komunikacji. Nie mam żadnych instrumentów, by temu zapobiec. Miasto daje mi określoną pulę pieniędzy na komunikację i ani grosza więcej.
Władze Szczecina deklarują zwiększenie nakładów w przyszłym roku, ale spółki autobusowe mają je zainwestowane w tabor. Za cztery miliony, jakie dostanę, kupię cztery autobusy od ręki lub osiem w kredycie 50 na 50 - cieszy się Włodzimierz Sołtysiak, prezes obsługującej prawobrzeże SPA Dąbie. W tej spółce jest spokojnie. Tabor też jest ważny dla kierowców, bo każdy nowy autobus poprawia warunki pracy. Natomiast pensje staram się regulować na tyle, na ile mi pozwala sytuacja spółki. W skali kraju nie są one złe.
Szefowie spółek autobusowych podkreślają, że Szczecin bije krajowe rekordy pod względem liczby kierowców i motorniczych, którzy wyjeżdżają za pracą. W 2007 roku wyjechało około 50 kierowców. Pracę znajdują w Berlinie, Kopenhadze, Norwegii - tam mają najbliżej. Jacek, który jeszcze w wakacje jeździł autobusem po Szczecinie, teraz wozi Norwegów. Przyjechał właśnie do Polski, by namówić kolegów do emigracji.
Firma Veolia, w której pracuję, przejmuje kolejne linie w Stavanger i potrzebuje pracowników. Jedzie ze mną 17 nowych chłopaków ze Szczecina. Miejsca w hotelu już czekają - mówi. Już teraz w największej zajezdni na 200 kierowców, 50 to Polacy.
W Norwegii chwali sobie wszystko. Kulturę pasażerów: wsiadają tylko przednimi drzwiami i witają się z kierowcą; wysiadają tylko tyłem, w autobusie mają wymalowaną żółtą linię, której nie przekraczają, by nie zasłaniać kierowcy widoczności. Warunki pracy: stan techniczny autobusu, to problem serwisu, a nie kierowcy. Obsługa zajezdni troszczy się nawet o uzupełnianie baku.
A my w Szczecinie mamy 15 min na obsługę techniczną przed wyjazdem. Teraz, zimą w żaden sposób nie da się sprawdzić sprawności auta w ciągu kwadransa - mówi Zdzisław Cuber, szef Związku Zawodowego Kierowców z Klonowica.
W Norwegii komunikacja publiczna porusza się wydzielonym pasem na jezdni. U nas stoi w korku, przez co czas pracy kierowcy często wydłuża się do 10 godz. dziennie. Żałuję, że zdecydowałem się na wyjazd tak późno - twierdzi Jacek. Koledzy, którzy rok tam pracują, mają już swoje mieszkania, kupili samochody... Ja myślę, że rodzinę ściągnę za dwa, trzy miesiące.
Kierowców ubywa, pasażerowie cierpią
Październik - ograniczono kursy prawie wszystkich linii tramwajowych. Niektóre w szczycie jeżdżą dwa razy rzadziej.
Listopad - zmniejszono częstotliwość kursowania autobusowych linii: 52, 61 i 74.
Grudzień - kolejne redukcje, zmniejszono częstotliwość kursów na 11 liniach autobusowych. Zlikwidowano linię 77 bis, a na 61 bis wycofano jedną brygadę.
Od 2 stycznia - rzadziej będzie jeździć "ósemka" - co 10 min, a autobus linii 70 skończy kursy o godz. 16.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 28 grudnia 2007 roku.

* * *

Niewydolna komunikacja - kiedy koniec tego koszmaru?

Komunikacja w Szczecinie jest niewydolna. Pasażerowie jeżdżą w coraz większym tłoku, płacą coraz drożej i coraz dłużej stoją na przystankach. Nikt nie panuje nad tym totalnym bałaganem. Kierowcy i motorniczowie wyjeżdżają gromadnie za granicę. Zapowiadane są w styczniu poważne protesty załóg komunikacyjnych.
Po raz pierwszy po latach w Szczecinie pojawią się nowe autobusy. Spółki kupią wkrótce 8 pojazdów. Do końca roku przybędzie też 30 używanych, ale będących w dobrym stanie, tramwajów. Mijający rok upłynął pod znakiem cięć w rozkładach. I może być jeszcze gorzej!
Brakuje kierowców. Dopóki nie będziemy lepiej zarabiać, kierowcy będą odchodzić - alarmuje Artur Ratajczak, przewodniczący związku zawodowego „Pomorze 2002", kierowca Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica". Ta grupa zawodowa nie musi wyjeżdżać z kraju, bo w mieście można znaleźć pracę na ciężarówce. Za 3 tys. zł miesięcznie. I to z wolnymi weekendami czy świętami, o czym kierowca autobusu może zapomnieć. Jego dzień pracy zaczyna się w środku nocy, bo jeśli ma wyruszyć z bazy o 4.30, a wcześniej powinien sprawdzić pojazd, w firmie musi być nawet przed godz. 4. Gdy kończy pracę ok. 23, z bazy wychodzi koło północy. Zatem wielu nie widuje rodzin, za niespełna 2 tys. zł miesięcznie.
Pracując ponad normę, narażamy i siebie, i pasażerów, bo nad komunikacją nikt w mieście nie panuje -uważa Tadeusz Kwiatkowski, dyspozytor i kierowca z wieloletnim stażem. Rozkłady jazdy są tak ułożone, że na liniach pospiesznych trzeba jechać przynajmniej 80-90 km na godz. Na wielu innych utrzymanie rozkładu nie jest w ogóle możliwe, bo korki powodują takie opóźnienia, że nie da się ich nadrobić.
Brak jest udogodnień i dla nas, i dla pasażerów. Na to samo narzekają motorniczowie tramwajów. W tym roku MZK wyszkoliło 23 nowych, ale z pracy odeszło ok 30. Niemal codziennie zatem jakieś tramwaje nie wyjeżdżają na linie.
Dlatego w pierwszych dniach stycznia kierowcy chcą ustalić formę protestu. Mają kilka pomysłów, jak uświadomić włodarzom miasta, że nasza sieć jest niewydolna. W MZK związki zawodowe grożą sporem zbiorowym Problem w tym, że nie wiadomo, czy ktoś - oprócz marznących na przystankach pasażerów - tym się przejmie. W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego nie ma osoby odpowiedzialnej za komunikację. Fachowiec, który w drodze konkursu został zastępcą dyrektora ds. transportu miejskiego, właśnie zrezygnował z funkcji. Konkurs, który wyłoni jego następcę, ma być ogłoszony jak najszybciej.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 grudnia 2007 roku.

* * *

Bieg między kasownikami - zdążyć z biletem

Nie rozumiem postępowania kontrolerów, którzy czyhają na naiwnych pasażerów po to, żeby wlepić im mandat - narzeka Czytelniczka „Kuriera". Złożyłam skargę na ich zachowanie, bowiem uniemożliwili skasowanie biletu, który trzymałam w ręce.
Rzecz miała miejsce w Szczecinie na pętli autobusowej przy ul.Kołłątaja, przy targowisku Manhattan. Tam pani Marianna wsiadła do linii nr 67. Kasownik był wyłączony. W momencie ruszenia autobusu został odblokowany, ale nasza Czytelniczka nie zdążyła skasować biletu, czekała bowiem na swoją kolej -wszak uczynić to samo chcieli i inni pasażerowie. Kiedy już prawie „dopchała się", podeszli do niej kontrolerzy i nie zważając na protesty, wręczyli mandat.
Kiedy miałam ten bilet skasować? - denerwuje się pani Marianna. Jestem już starszą osobą, mam walczyć na łokcie po to, by jako pierwsza znaleźć się przy kasowniku? Mój mąż rozmawiał z jednym z urzędników i usłyszał, że bilet musi być skasowany niezwłocznie po wejściu do autobusu, a niezwłocznie to 20 sekund! Dodam, że nie zawsze można to uczynić od razu, przecież gdy kasownik jeszcze nie działa, nie da się tego zrobić. Nigdy nie byłam ukarana finansowo, uiszczę i tę opłatę, ale chciałabym, by dostrzeżono problem. Podobnie jest też na pi. Rodła, gdzie startują m.in. 107 i 101.
Każdy, kto uważa, że kara jaką, nałożyli na niego kontrolerzy, jest niesłuszna, może zwrócić się do nas z odwołaniem, są sytuacje, że opłata dodatkowa jest anulowana - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Jeśli pada zarzut o to, że kasownik został ponownie wyłączony zbyt wcześnie po tym, jak autobus ruszył, to sprawdzamy szczegółowo zapisy komputera pokładowego, który jest zainstalowany we wszystkich środków transportu.
Analizy te udostępniane są też na życzenie klientów. Dokładnie pokazują one, jaki był czas od ruszenia autobusu do zablokowania kasownika i ile nastąpiło w nim skasowań. Proszę też pamiętać, że to nie kontrolerzy je blokują, ale kierowcy na ich prośbę.

Opracowanie "kol", "Kurier Szczeciński", 27 grudnia 2007 roku.

* * *

Linia tramwajowa na Zawadzkiego?

Trudności z domknięciem drzwi, zapełnione po sufit, nietrzymające się rozkładu, mocno wyeksploatowane autobusy to codzienność na linii nr 75. Rozwiązaniem problemu mógłby być tramwaj.
Linia 75 kursuje m. in. przez osiedle Zawadzkiego. W godzinach szczytu podróż odbywa się często w nieludzkiej atmosferze. Autobusy zwykle są przepełnione już na Zawadzkiego, a co dopiero na os. Kaliny i w Centrum. Luźniej robi się dopiero pod wieczór. Jest jednak alternatywa, która może przynieść ulgę pasażerom... tramwaj.
Tramwaj odpowiedzią na problemy komunikacyjne
Tramwaje to przyszłość i mogą być bardzo komfortowym i szybkim środkiem transportu, a jednocześnie przyjaznym środowisku. W wielu miastach na zachodzie Europy autobusy są wypierane przez tramwaje – ze względu na ochronę środowiska. W Polsce niestety jeszcze do tej pory zdarza się, że w niektórych miastach linie tramwajowe są likwidowane.
Miejskie plany zakładają likwidację pętli tramwajowej na Krzekowie i przedłużenie linii z Krzekowa do nowej pętli, jaka ma powstać na ul. Szafera (linia będzie przebiegała w równoległej do obecnej ul. Szerokiej miejskiej obwodnicy zachodniej miasta Szczecina - ul. Nowoszerokiej).
Inwestycja prawdopodobnie nie zaspokoi jednak potrzeb komunikacyjnych osiedla Zawadzkiego i okolic. Dlaczego? Tramwaj wjedzie na osiedle „od tyłu”, obsługując tylko Krzekowo i okolice ul. Szafera. Dla mieszkańców ul. Zawadzkiego i Janickiego – nadal wygodniejszym środkiem transportu będzie autobus.
Propozycja trasy
Rozwiązaniem tego problemu może być inna trasa dla tramwaju. Propozycje trasy przez ul. Janickiego i Zawadzkiego słychać od lat, a warto wziąć je pod uwagę, ponieważ mogłyby niemal w pełni zaspokoić potrzeby komunikacyjne mieszkańców z os. Zawadzkiego, Janickiego i okolic, a w przyszłości też powstającego przy ul. Janickiego nowego osiedla mieszkaniowego (szczególnie w aspekcie dojazdu do centrum).
Planowana przez miasto trasa w ul. Żołnierskiej będzie prawdopodobnie mało rentowna, bowiem szerokim łukiem omijać ma ona tereny zabudowane i „dochodzi” tylko do skraju osiedla, a jedynym generującym ruch pasażerów obiektem w jej ciągu jest zlokalizowana przy ul. Żołnierskiej uczelnia.
Natomiast trasa od ul. Mickiewicza przez ul. Janickiego i Zawadzkiego powinna być budowana w pierwszej kolejności – jedną z opcji mogłaby być nawet likwidacja linii w ul. Żołnierskiej w przypadku braku środków na budowę obu tras. Potrzeby ulicy Żołnierskiej zaspokajałby wówczas autobus.
Jedyny problem to dojazd torowy do warsztatów naprawczych MZK przy ul. Klonowica, który jednak można poprowadzić od skrzyżowania Klonowica – Janickiego.
Nie tak kolorowo...
Nie obejdzie się jednak bez problemów. Ulica Janickiego to wąska zbudowana jeszcze przed wojną ulica, którą wraz z budową linii tramwajowej trzeba będzie gruntownie przebudować.
Torowisko powinno być przy tym jak najlepiej wyciszone, by tramwaje nie przeszkadzały mieszkańcom. Ze względu na ograniczoną ilość miejsca pas tramwajowy będzie musiał być wspólny z pasem dla samochodów, podobnie jak w przypadku ulicy Krzywoustego.
Obecnie jednak tego typu inwestycje budzą niepokój mieszkańców, którzy boją się o hałas i zanieczyszczenia, choć są to obawy trochę na wyrost. Czas na pewno pokaże, iż nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Tramwaju nie należy się bać!
Komentarz - wizje przyszłości

Od prawie 30 lat w Szczecinie nie wybudowano żadnej nowej linii tramwajowej tak więc póki co szanse na to nie są duże - warto jednak myśleć optymistycznie - że miasto znajdzie środki i zwróci uwagę na zwykłych mieszkańców codziennie podróżujących komunikacją miejską. Do tej pory była ona jednak traktowana po macoszemu.
Chciałbym zaprosić do udziału w sondzie. Czy jesteście Państwo za tramwajami w ciągu ulic Janickiego - Zawadzkiego? Proszę o komentarze :). Chciałbym również (amatorsko) przygotować projekt takiej trasy - wyniki sondy pozwolą mi ocenić chociaż w części czy mieszkańcy chcą takiej linii tramwajowej.
SONDA:
Czy jesteś za budową trasy tramwajowej w ciągu ulic Zawadzkiego - Janickiego - Szafera:
a) Tak, trasa w Zawadzkiego i Janickiego powinna powstać!
b) Powinna powstać tylko trasa przez ulice Nowoszeroką i Szafera.
c) Nie, jestem przeciw obu tym inwestycjom.
d) Jest mi to obojętne.
Bartosz : b-lex@tlen.pl GG: 2623437


Opracowanie "Bartosz", "Moje Miasto", 21 grudnia 2007 roku.

* * *

Rusza szybki tramwaj - w 2008 r. początek wielkiej inwestycji

Co prawda tylko w zapowiedziach magistratu, ale właśnie oficjalnie poinformowano, że w przyszłym roku rusza budowa linii Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Szczecinianie zdążyli się już oswoić nie tylko z zapowiedziami, ale także z tym, że budowa miała ruszyć już kilka lat temu, ale nie ruszyła i nikt nie tłumaczył — dlaczego. Tym razem ma być inaczej.
 foto Panorama 7.

Skończyliśmy wszelkie prace projektowe i na każdym etapie planowanej budowy wiadomo, co i jak należy robić, mówi Elżbieta Turska z wydziału inwestycji miejskich UM w Szczecinie. Budowę podzielono na dwa etapy. W pierwszym ruszymy z budową od Basenu Górniczego w kierunku ulicy Leszczynowej po istniejących już mostach i estakadach, by w okolicach ulicy Batalionów Chłopskich i Turkusowej dotrzeć do pierwszego przystanku. Na całej długości linia SST jest bezkolizyjna w stosunku do istniejącego układu komunikacyjnego, a także do istniejących ciągów pieszych. Będzie mieć w sumie osiem przystanków, mówi dalej Elżbieta Turska. Wydział inwestycji zapowiedział, że pierwszy etap ma ruszyć w połowie 2008 r., a zakończyć się w 2013. To oznacza, że gdyby miastem zaczęła rządzić inna ekipa partyjna, dalsza realizacja inwestycji wcale nie jest taka pewna.
Mówiąc o drugim etapie, nie podano żadnej daty, ogólnie wskazano tylko, że ma on się rozpocząć po 2013 roku. Długość całej trasy SST ma wynieść 6,5 km, koszt budowy pierwszego etapu to 325 min, zaś ogólny wyceniono na po-nad 480 min złotych. To oznacza wzrost o ponad 150 mln, bo wystarczy przypomnieć, że pierwsze założenia, ogłoszone 6 lat temu, opiewały na 330 min. Tymczasem specjaliści od komunikacji miejskiej dość sceptycznie oceniają cały projekt i mówią o chybionej decyzji.
W naszym przypadku to tylko 6 kilometrów, gdy w Łodzi taka linia ma 26 kilometrów, a swoją linię rozpoczyna budować także Radom, mówi prof. Wojciech Bąkowski z Wydziału Zarządzania i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego. Szczecinowi jest potrzebny tramwaj regionalny, który poprzez Dąbie odchodziłby w kierunku prężnie rozwijających się miast: Stargardu i Goleniowa. Po już istniejącym układzie torowisk tzw. tramwaj dwusystemowy kursuje po regionie, a następnie wjeżdża w miasto i dowozi pasażerów, łącząc Gumieńce z Dąbiem czy Skolwin z Prawobrzeżem, mówi profesor - specjalista od komunikacji miejskiej. Byłbym skłonny przerzucić te ogromne pieniądze na skomunikowanie dużych osiedli pomiędzy wschodem a zachodem i północą a południem Szczecina, dodaje profesor.
Decyzja jednak zapadła, i choć wypadałoby się cieszyć, że będzie szybciej, to nie jest to takie oczywiste. Szybki tramwaj zawiezie docelowo ludzi od Kijewa do Basenu Górniczego, a tu trzeba się będzie przesiąść na zwykły tramwaj, który powlecze się w kierunku centrum...

Opracowanie "Leszek Bochnacki", "Panorama 7", 20 grudnia 2007 roku.

* * *

Podwyżka albo na piechotę! - w MZK będzie burzliwie

Podwyżki płac o 30 proc. żądają związkowcy z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Szczecinie. Pismo w tej sprawie wysłali dyrekcji, a pierwsze spotkanie ma się odbyć dzisiaj (piątek). Pracownicy zapoznają się z programem zmian w firmie. Zmienić się ma system wynagrodzeń i program motywacyjny.
Największym problemem jest obecnie brak motorniczych. Odchodzą z pracy i jeśli nie będą lepiej opłacani, nic się nie zmieni - mówi Krystian Wawrzyniak, dyrektor MZK. Mamy nawet porzucanie pracy z dnia na dzień. Z tytułu niewykonanych przewozów i kar umownych tylko w tym roku tracimy 1 min zł. Dlatego planujemy wzrost płac, który w pierwszej kolejności ma dotyczyć właśnie motorniczych.
W firmie poprawiła się sytuacja taborowa, zaczęły się też remonty torowisk. Pracownicy MZK, w porównaniu z innymi zakładami" budżetowymi miasta, mają jedne z wyższych pensji. Ponadto co roku w funduszu płac zostawała rezerwa, z której ok. jedna trzecia załogi dostawała podwyżki. Mimo to związki żądają dużego wzrostu płac. Nowy dyrektor jest w firmie formalnie od... 2 tygodni. Nie miał jeszcze czasu na podjęcie działań.
Czeka nas dużo pracy. Ale nie może być tak, że wszyscy dostają tyle samo bez względu na to co i jak robią. Postaramy się załodze przedstawić sytuację firmy i liczę, że dostaniemy szansę - mówi nowy dyrektor.
Sytuacja w MZK od lat jest trudna. Polityka zaniedbań, prowadzona przez kilka kadencji w Szczecinie, doprowadziła do tego, że niemal 30 proc. torowisk nadaje się do kapitalnego remontu, tramwaje - mimo ostatnich zakupów - są w dużej części stare. W tym czasie w MZK kto mógł, znalazł sobie pracę w innych krajach UE lub zmienił branżę.
Warunki płacowe nie przyciągają nowych chętnych do pracy. Trudno więc nie przyznać racji związkowcom, którzy domagają się lepszych pensji. Trudno jednak także będzie ich przekonać, że czasy „każdemu po równo" się skończyły. W razie konfliktu najbardziej ucierpi nie dyrekcja ani związkowcy, tylko, jak zwykle, pasażerowie.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 14 - 16 grudnia 2007 roku.

* * *

Mają być nowe autobusy

Szczecinianie będą jeździli wkrótce nowymi, przegubowymi Solarisami Urbino.
Szczecińskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne „Klonowica” kupuje cztery nowe autobusy przegubowe z niską podłogą. Wiadomo, że przetarg wygra jedna z firm, która ma do Szczecina dostarczyć autobusy firmy solaris urbino. Pojazdów przegubowych tej firmy w mieście jeszcze nie ma. Są szanse, że solarisy zaczną wozić mieszkańców miasta za około pół roku.
Kupujemy je w miejsce wysłużonych ikarusów - mówi Krzysztof Putiatycki, prezes SPAK. W przyszłym roku powinniśmy wycofać ikarusy. Może jeden się zachowa. SPAK ma jeszcze 6 ikarusów. Spółka posiada w sumie 100 autobusów, których średni wiek to 12 lat.
To dużo - mówi prezes przedsiębiorstwa. Przyzwoicie jest, kiedy autobusy są w wieku 8 - 10 lat.
Nowe autobusy będą leasingowane przez siedem lat. Będą kosztowały około 5 mln zł. SPAK od trzech lat nowych pojazdów nie kupował. Tabor odnawiany był w tym okresie dzięki kupowaniu autobusów używanych.
Niewykluczone, że w przyszłym roku wszystkie spółki autobusowe będą mogły kupić więcej nowych pojazdów. Projekt budżetu miasta zakłada, że przewoźnicy zostaną dokapitalizowani, by mogli odnawiać tabor.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 12 grudnia 2007 roku.

* * *

Zanika pamięć o tragedii?

Zaledwie kilka osób przyciągnęło poświęcenia krzyża, który ma tymczasowo upamiętniać tramwajową katastrofę, do której doszło w Szczecinie dokładnie 40 lat temu.
7 Grudnia 1967 roku przy ul. Wyszaka wykoleiły się trzy wagony: zginęło 15 osób, a ponad 100 zostało rannych. Przed poświęceniem krzyża w Bazylice Archikatedralnej w intencji ofiar odprawiona została Msza św. Wzięło w niej udział ponad 60 osób.
Po oficjalnej części obchodów w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana zaplanowano spotkanie, na którym miała zapaść decyzja o formie upamiętnienia ludzi, którzy zginęli lub zostali ranni podczas tragedii. Niestety, poza organizatorem nikt na nie nie przyszedł.

Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 7 grudnia 2007 roku.

* * *

Pamięci ofiar tragedii

Dziś mija 40 lat od katastrofy tramwajowej, do której doszło w Szczecinie na ul. Wyszaka. Zginęło wtedy 15 osób, a ponad 100 zostało rannych. O godzinie 18 w katedrze pw. św. Jakuba zostanie odprawiona msza św. w intencji ofiar.
Po mszy uczestnicy przejdą na miejsce katastrofy i zapalą znicze. Natomiast o godzinie 20 w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana przy ul. Mariackiej odbędzie się spotkanie, podczas którego ma zapaść decyzja, w jaki sposób upamiętnić ten wypadek. Być może w miejscu wypadku wmurowana zostanie tablica pamiątkowa.

Opracowanie "Jarosław Gowin", "Polskie Radio Szczecin", 7 grudnia 2007 roku.

* * *

40 lat po tragedii na Wyszaka

Msza św. w 40. rocznicę katastrofy tramwajowej na ul. Wyszaka, w której zginęło 15 osób, odprawiona zostanie dziś w katedrze św. Jakuba w Szczecinie. Po niej w miejscu tragedii zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze
 foto: Włodzimierz Piątek. W wyapdku na ul. Wyszaka zginęło 15 oso, ponad sto zostało rannych.
foto: Włodzimierz Piątek.
W wyapdku na ul. Wyszaka
zginęło 15 oso,
ponad sto zostało rannych.
Wypadek, najtragiczniejszy w dziejach komunikacji miejskiej w Polsce, wydarzył się 7 grudnia 1967 r. W trzech wagonach "szóstki" jechało pół tysiąca osób, głównie pracownicy ze stoczni Warskiego i Gryfii oraz uczniowie ze szkoły morskiej. Tramwaj jechał w kierunku Gocławia od strony Bramy Portowej. Była godzina przed 7 rano, a pojazd poruszał się właśnie od strony kościoła św. Piotra i Pawła w dół, stromym zjazdem, w stronę Odry. Zatłoczony i rozpędzony pojazd przewrócił się na zakręcie z ul. Wyszaka w lewo, bo zawiodły hamulce. Środkowy wagon uderzył w słup trakcyjny, złamał się w połowie i przewrócił na prawy bok. Upadł też pierwszy wagon. Oba przygniotły pasażerów i jakiś czas sunęły w dół. Trzeci wagon ocalał, jedynie lekko się przechylił. Zginęło 15 osób, w tym siedem na miejscu, kolejne osiem, w wyniku ciężkich obrażeń, w szpitalach. Kolejne 42 osoby zostały ciężko ranne, ponad 100 innych odniosło lżejsze obrażenia.
Tragedia wywołała nie tylko masową kontrolę i przebudowę układów hamulcowych tramwajów w całym kraju, ale także zlikwidowanie linii na ul. Wyszaka, którą uznano za zbyt stromą dla pojazdów szynowych. Zakazano też dołączania do składów tramwajowych trzeciego wagonu.
W 40. rocznicę tej tragedii o godz. 18 w katedrze pw. św. Jakuba proboszcz tej parafii ks. Jan Kazieczko odprawi mszę św. Po niej uczestnicy nabożeństwa przejdą do miejsca tragedii, gdzie zapalą znicze, złożą kwiaty i pomodlą się w intencji ofiar tragedii.
O godz. 20 w siedzibie stowarzyszenia Civitas Christiana przy ul. Mariackiej odbędzie się wieczór wspomnień, z udziałem rodzin i żyjących ofiar katastrofy. Na tym spotkaniu omówiony zostanie sposób upamiętnienia ofiar w miejscu katastrofy.

Opracowanie "Marcin Górka", "Gazeta Wyborcza", 6 grudnia 2007 roku.

* * *

Kolekcja jak Ferrari jest nasza!

Szczecin kupił największy w Polsce zbiór zabytkowych, polskich pojazdów. Nasze Muzeum Techniki i Komunikacji staje się stolicą historii rodzimej motoryzacji
Umowa kupna kolekcji od jej dotychczasowego właściciela podpisana została w środę w Urzędzie Miejskim.

 foto: Archiwum Muzeum Techniki. To nie przemalowana z cywilnego auta podróbka, ale oryginalna warszawa
foto: Archiwum Muzeum Techniki
Kosztowała nas tyle, co nowy ferrari - żartował prezydent Piotr Krzystek. Nieoficjalnie wiadomo, że miasto zapłaci w dwóch ratach 1,5 mln zł.

Z muzealnictwem związany jestem od 25 lat i mogę śmiało powiedzieć, że Szczecin zrobił coś niezwykłego i wyjątkowego - cieszył się chwilę po podpisaniu umowy Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji, które powstaje w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn.

Kolekcja pojazdów liczy 118 egzemplarzy. To dzieło życia Leszka Liszewskiego, "chłopaka z warszawskiej Pragi, zafascynowanego Szczecinem" - jak mówi o sobie.

Liszewski tworzył kolekcję ponad 20 lat. Zebrał wiele rarytasów i unikatowych, pojedynczych egzemplarzy. W zbiorze jest na przykład warszawa "garbus" posiadająca oryginalne malowanie i wyposażenie Milicji Obywatelskiej, polski samochód beskid, który powstał tylko w sześciu egzemplarzach, auto smyk, którego kilka sztuk powstało w szczecińskim Polmo, świetnie zachowane przedwojenne motocykle sokół, a nawet takie ciekawostki jak jedyny w kraju "maluch" w wersji terenowej.

To największa kolekcja polskich pojazdów zabytkowych - zapewniał w środę Liszewski.

Myślę, że ten unikatowy zbiór przyciągnie do naszego muzeum nie tylko mieszkańców Szczecina - mówił prezydent Piotr Krzystek.

Niemal pewne jest już to, że kolekcja będzie się jeszcze rozrastać. Miasto jest już po pierwszych rozmowach z właścicielami Polmo, którzy gotowi są przekazać muzeum motocykle z Izby Pamięci fabryki, która produkowała legendarne junaki.

Moi znajomi kolekcjonerzy aut deklarują, że po otwarciu waszego muzeum gotowi byliby przekazać w depozyt część swoich zbiorów - mówił Liszewski.

Senator Zaremba gotów jest przekazać swojego 35-letniego fiata 125 p - zdradził Krzystek.

Szczecin urasta tym samym do stolicy historii polskiej motoryzacji. Już teraz mamy zbiory nie gorsze niż w utytułowanym Muzeum Techniki w Warszawie.

Leszek Liszewski zdecydował się sprzedać kolekcję, bo jak mówi, "doszedł do pewnego pułapu". Zebrał niemal wszystko co chciał, nie ma jednak tego gdzie pokazać. Miał sporo ofert kupna. Zdecydował się na negocjacje z władzami Szczecina, bo jak mówi, ma do tego "pięknego miasta sentyment".

Mieszka tu sporo moich przyjaciół, mam tu jacht, którym wypływam w morze, lubię tu po prostu bywać - tłumaczył Liszewski.

Obecny przy podpisaniu umowy wiceprezydent Tomasz Jarmoliński zdradził, że kolekcjoner jest też od lat sponsorem turnieju recytatorskiego organizowanego w Domu Kultury w Dąbiu.

Pierwsza tura kolekcji będzie dostarczana do Szczecina sukcesywnie do 30 września 2008 r. Osiem pojazdów, które przechodzą teraz renowację, przyjedzie rok później. Otwarcie muzeum planowane jest na 5 lipca 2010 r. Dyrektor Horoszko zapewniał jednak w środę, że część kolekcji będzie można obejrzeć już w przyszłym roku.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 5 grudnia 2007 roku.

* * *

Płacą kartą za "sieciówki"

Pasażerowie szczecińskiej komunikacji coraz chętniej płacą za bilety okresowe kartami.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zainstalował bankowe terminale w dwóch miejscach centrum w połowie października. Od tego czasu zawarto transakcje na ponad 55 tysięcy złotych - mówi Marzena Pszczoła z działu taryfowo-biletowego ZDiTM-u. W listopadzie było ponad 420 transakcji.
Terminale zainstalowano po interwencjach pasażerów. Kilka miesięcy temu na swoich stronach internetowych ZDiTM przeprowadził ankietę pytając szczecinian czy chcą, żeby terminale pojawiły się w kasach. Zdecydowana większość była za.
Teraz terminale bankowe są zainstalowane w kasach przy ul. Wyszyńskiego i Kołłątaja. Docelowo mają być we wszystkich największych kasach biletowych w Szczecinie.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 3 grudnia 2007 roku.

* * *

Brakuje kierowców autobusów

Będą zmiany w komunikacji miejskiej. Na ulice wyjedzie mniej autobusów, a trasy będą krótsze. Powód: brak kierowców.
Właśnie czekam na autobus, który zawiezie mnie na uczelnię, czyli 61 lub 81. Niestety, autobus jest już kilka minut spóźniony - mówił student Marcin Jasiński, który czekał na autobus w strugach deszczu.
Powód znany
Już tydzień temu informowaliśmy naszych Czytelników, że w Szczecinie brakuje ponad 60 kierowców i motorniczych. To powoduje, że na przystankach komunikacji miejskiej nie pojawiają się autobusy. W październiku, jak podaje Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, każdy z przewoźników autobusowych miał średnio kilkanaście przypadków, że jego pojazdy nie pojawiły się na przystankach. Powód jest prosty: w mieście brakuje kierowców. Starzy rzucają pracę i szukają lepszego zarobku na Zachodzie, nowi do pracy się nie garną mimo, że przewoźnicy organizują i płacą za ich szkolenia.
Zmiany od poniedziałku
Od poniedziałku komunikacja miejska zostanie "przycięta", a ograniczenia będą wprowadzone na liniach 61 bis i D oraz zmieniona będzie organizacja kursowania linii polickich 109 i 111. Dopasowano je do tendencji podróżowania pasażerów. Uzyskane w ten sposób pieniądze i kierowcy skierowani zostaną do obsługi linii 107, która ma jeździć częściej. Dodatkowo linia 101 pojedzie przez osiedle Bukowo.
Zmiany na liniach 61 bis i D spowodowane są brakiem ludzi do pracy. Uwagę na rozkłady, które ulegną zmianie, powinni zwrócić jeszcze pasażerowie linii 54, 58 (znika z osiedla Bukowo), 63, 68, B i 110. Zlikwidowany będzie autobus 77 bis.
Żeby realizować rozkłady jazdy, które wiszą na przystankach, potrzebne są ich korekty - tłumaczy Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego z ul. Klonowica. Kierowcy wyjeżdżają za pracą, nowych chętnych nie ma. Uczciwiej wobec pasażerów jest rozkłady zmienić, niż ich nie ruszać i skazywać ludzi na stanie na przystankach, bo autobus nie może przyjechać.
Zabieramy z rozkładów te kursy, na których wiemy, że jest najmniejsza liczba pasażerów - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak z SPA "Dąbie". Zdaję sobie sprawę, że likwidacja kursów jest problemem społecznym, bo zawsze dotknie jakiejś grupy pasażerów.
Na tym nie koniec
Ale innego wyjścia nie ma, jeżeli komunikacja ma kursować zgodnie z rozkładami, a nie zanosi się na to, żeby z dnia na dzień spółki uporały się z problemami kadrowymi.
Nie planujemy żadnych zmian na liniach autobusowych i tramwajowych z innych powodów jak tylko brak prowadzących pojazdy - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM - lub przesunięcia pojazdu z linii na linię z uwagi na zmieniające się potoki pasażerskie. Niewykluczone, że w styczniu pasażerów czekają kolejne ograniczenia.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 2 grudnia 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - listopad

* * *

Sorry, są tory, ale nie ma motorniczych

Trzeba skrócić "ósemkę", by mieszkańcy Gumieniec mieli jako takie połączenie z centrum. Do w miarę sprawnego funkcjonowania komunikacji tramwajowej brakuje 30 motorniczych.
Od piątku na normalną trasę miały wrócić tramwaje linii 7 i 9. Nie wrócą, bo budowane od wakacji tory nie są jeszcze gotowe.
Powodem opóźnienia są zła pogoda i instalacje, których nie ma w planach, a do których dokopano się podczas remontu - wyjaśnia Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. technicznych w Miejskim Zakładzie Komunikacji.
Budowlańcy ostatnio pracowali późnymi wieczorami, a także w niedzielę. Jeszcze tydzień temu pomiędzy jezdniami na ul. Krzywoustego (od Turzyna do pl. Kościuszki) były tylko wykopy, dziś na nowym tłuczniu ułożone jest zupełnie nowe torowisko.
Nawet fakt, że tory już leżą, nie oznacza, że można po nich jeździć. Trzeba jeszcze wykonać pomiary i próby - wyjaśnia Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK. Z wykonawcą umówiliśmy się, że gdy będzie gotowy do przekazania inwestycji, poinformuje nas o tym. Póki co jeszcze żadnego pisma nie dostaliśmy.
Słowne przyrzeczenie MZK jednak dostał i Zarząd Dróg i Transportu przygotowuje się, by od 1 grudnia wprowadzić nowe rozkłady jazdy. Będą one dotyczyły linii 7 i 9, ale także "ósemki" jeżdżącej z Gumieniec do Basenu Górniczego.
Chcieliśmy, by po przebudowie torowiska, "ósemkę" puścić w dwóch wersjach co sześć minut na przemian do Basenu Górniczego i ul. Dworcowej, ale dostaliśmy z MZK informację, że nie zdołają obsłużyć tylu tramwajów - mówi Marek Kośla, kierownik działu planowania w ZDiTM.
Żeby plany ZDiTM można było spełnić, potrzeba 10 składów na liniach ósemki. Obecnie kursuje sześć składów do Basenu Górniczego. Jeżdżą co 12 minut, co nie zaspokaja w dobrym stopniu skomunikowania Gumieniec - mówi Kośla. Wystarczy, że wypadnie jeden tramwaj i ludzie na Gumieńcach muszą czekać 24 minuty.
ZDiTM jako środek zaradczy wymyśliło skrócenie ósemki do ul. Dworcowej z jednoczesnym zwiększeniem częstotliwości do 9 min. Jak długo będzie funkcjonował taki rozkład, nie wiadomo.
Brakuje nam 20-30 motorniczych - mówi Dąbrowski. Niedawno w MZK zakończył się kurs na motorniczych. Licencje dostało 21 osób, ale to nie poprawiło sytuacji. W tym roku zwolniło się od nas lub odeszło na emeryturę także ponad 20 motorniczych. Jak mieliśmy braki, tak mamy - wyjaśnia Dąbrowski.
Kurs na uprawnienia motorniczego trwa 3-4 miesiące i kosztuje ponad 5 tys. zł. Kursanci mogą spłacić go w dwóch formach: odpracowując w MZK przez trzy lata lub spłacając w całości. Co trzeci kursant z tych, którzy uzyskali ostatnio uprawnienia, nie podjął pracy w MZK.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza" 23 listopada 2007 rok

* * *

Stare tramwaje będą wycofane do 2013 roku

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek zapowiedział dziś, że do 2013 roku z ulic Szczecina znikną stare tramwaje.
Mieszkańcy będą poruszać się wyłącznie niedawno kupionymi od Niemców Tatrami, nowymi zestawami typu 105 i tramwajami niskopodłogowymi. Zakup tych ostatnich sfinansuje Unia Europejska. Tramwaje będą kupowane w ramach projektu "Szczeciński szybki tramwaj" oraz "Modernizacja torowisk w Szczecinie".
Pierwszy tramwaj niskopodłogowy kursować ma od pętli Turkusowa na Gumieńce. Pieniądze będą pochodziły m.in. z podwyżek cen biletów - mówi prezydent.
Co roku do spółek autobusowych ma trafiać co najmniej 8 nowych autobusów. Pojazdy mają być leasingowane. 15 nowych autobusów w ciągu trzech lat trafi też do Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.

Opracowanie: "Aneta Łuczkowska" "Polskie Radio Szczecin" 20 listopada 2007 rok

* * *

Szczecin doczeka się szybkiego trawaju

Miasto planuje rozpocząć w przyszłym roku pierwszy etap budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Do 2013 roku na linie tramwajowe w mieście trzeba będzie wydać setki milionów złotych. To tylko niektóre z informacji, które przyniosła III konferencja o komunikacyjnych problemach Szczecina odbywająca się wczoraj w sali sesyjnej Rady Miasta. Brali w niej udział naukowcy, urzędnicy odpowiedzialni za komunikację, drogi i inwestycje.
Tramwaj na poważnie
Miasto wciąż myśli poważnie o budowie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. W przyszłym roku miałaby ruszyć realizacja I etapu budowy.
Realizacja została podzielona na dwa etapy - tłumaczy Elżbieta Turska, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich. Pierwszy obejmuje budowę dwutorowej trasy tramwajowej od pętli na Basenie Górniczym. Dalej biegnie przez Most Pionierów, gdzie stoją już gotowe wiadukty dojazdowe i most dla tramwaju, do pętli na ul. Turkusowej.
Wraz z kupieniem tramwajów, ten etap do 2013 roku miałby kosztować 325 mln zł. Po tym terminie planowana jest budowa drugiej części linii SST. Do Kijewa. Cała trasa ma długość 6,5 km, a pojazdy będą się zatrzymywały na 8 przystankach.
Tory do przebudowy
Jedną trzecią kwoty, która potrzebna jest do budowy I etapu SST potrzeba na to, by doprowadzić do przyzwoitego stanu istniejące torowiska i sieć trakcyjną w mieście. Takie wyliczenia przedstawili naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego. Gdyby miasto chciało całkowicie zmodernizować infrastrukturę tramwajową, potrzebowałoby 240 mln zł.
Niepunktualność boli
Na konferencji głosu nie zabierali, niestety, szefowie spółek autobusowych, które wożą codziennie szczecinian. Wiedzą natomiast doskonale, co wytykają im pasażerowie.
Główny problem to jakość taboru, autobusy się starzeją i zużywają - mówi o bolączkach Krzysztof Putiatycki, prezes przedsiębiorstwa przy ul. Klonowica. Próbujemy to poprawiać kupując nowe i używane autobusy. Kolejny kłopot, to niepunktualność spowodowana głównie przez rozkopane ulice.
Światła i system sterowania
Z problemem dostosowywania sygnalizacji ulicznych boryka się tymczasem Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Trzeba ich przerobić około 70. Część wymaga bardzo poważnych prac. Dodatkowo potrzebne jest 5 - 8 mln zł na stworzenie systemu, dzięki któremu można by sterować światłami z jednego miejsca.
Żeby w razie powstawania zatorów można było z jednego miejsca usprawniać ruch na ulicach - tłumaczy Andrzej Grabiec, wicedyrektor ZDiTM. Chcielibyśmy dostosować sygnalizacje do 2008 roku, a uruchomić system w 2009. Wszystko zależy jednak od pieniędzy.

Opracowanie: "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński" 15 listopada 2007 rok

* * *

Nie przyjechał nocny? Bierz taksówkę!

Jeśli nocny autobus nie podjedzie na przystanek, pasażerowie mogą żądać zwrotu kosztów przejazdu taksówką na nieobsłużonej trasie. W ciągu miesiąca takie roszczenia ma średnio zaledwie dwóch niedoszłych pasażerów - mało kto wie o takiej możliwości.
Marzena Wilkowiecka z Załomia czekała w sobotę na autobus nocny linii 522. Miał przyjechać o godz. 2:49, ale pół godziny po czasie nadal go nie było. Na przystanku zgromadziło się kilkanaście osób. W końcu ktoś zadzwonił do dyspozytora ZDiTM.
Powiedział, że autobus w ogóle nie przyjedzie. I poradził żebyśmy, zanim zdecydujemy się na powrót autobusem nocnym, najpierw zawsze dzwonili i upewniali się, czy autobus pojedzie w trasę. To jakiś absurd - mówi Wilkowiecka. Kurs o godz. 2:49 jest ostatnim, który dojeżdża do Załomia. Następny, o godz. 4:22, jedzie tylko do Dąbia.
To było jedyne połączenie do Załomia. Nie było innego wyjścia: zamówiliśmy taksówkę. Kosztowała aż 50 zł - denerwuje się niedoszła pasażerka autobusu. Na szczęście wśród czekających na przystanku była kobieta, która już wcześniej miała taką sytuację. Powiedziała, że wtedy złożyła pismo do Zarządu Dróg i udało jej się odzyskać pieniądze za taksówkę. My też tak zrobimy. Bo dlaczego mielibyśmy płacić za to, że w ZDiTM jest bałagan?
Wilkowiecka ma złożyć pismo jeszcze w tym tygodniu. Czy naprawdę ma szanse odzyskać pieniądze? Każdy pisemny wniosek o zwrot kosztów za przejazd taksówką w porze nocnej, jest szczegółowo analizowany - zapewnia Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Na podstawie zgromadzonych materiałów podejmujemy decyzję o wypłacie poniesionych kosztów. Średnio miesięcznie oddajemy pieniądze w dwóch takich wypadkach.
Pieniądze oddaje ZDiTM, ale jeżeli wina leży po stronie przewoźnika, to on pokrywa roszczenia pasażerów.
Dlaczego sobotni ostatni autobus do jednej z najodleglejszych dzielnic miasta nie przyjechał.Jeżeli autobusy nie wyjeżdżają na linie nocne, to jest to spowodowane brakiem kierowców. Tak też było w tym wypadku - wyjaśnia Starosta.
Nocne linie obsługują wszyscy przewoźnicy autobusowi w mieście. Feralną linię 522 obsługuje PKS Szczecin. W czwartek nie udało nam się skontaktować z dyrektorem tej firmy - przez cały dzień nie mógł odebrać telefonu.
Jak dochodzić roszczeń? Żeby odzyskać pieniądze za taksówkę zamówioną, gdy nie przyjedzie autobus nocny, trzeba w ciągu siedmiu dni wysłać pisemny wniosek z kopią rachunku na adres: Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, ul. Klonowica 5, 71-241 Szczecin. Wniosek powinien być rozpatrzony w ciągu 30 dni.

Opracowanie: "Andrzej Kulej" "Gazeta Wyborcza" 15 listopada 2007 rok

* * *

Po konferencji o szczecińskich tramwajach i autobusach

Rozpoczęcie budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju w przyszłym roku i konieczność wydania 110 mln zł na poprawę torów oraz sieci trakcyjnej. To tylko część wiadomości z zakończonej dziś III konferencji "Problemy komunikacyjne miasta Szczecina".
Jedna z najważniejszych informacji potwierdziła, że miasto wciąż poważnie myśli o budowie Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. W przyszłym roku miałaby ruszyć realizacja I etapu budowy.
Realizacja została podzielona na dwa etapy - tłumaczy Elżebieta Turska, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich. Pierwszy obejmuje budowę dwutorowej trasy tramwajowej od pętli na Basenie Górniczym.
Dalej biegnie przez Most Pionierów, gdzie stoją już gotowe wiadukty dojazdowe i most dla tramwaju, do pętli na ul. Turkusowej.
Wraz z kupieniem tramwajów, ten etap do 2013 roku miałby kosztować 325 mln zł. Tymczasem okazuje się, że trzecia część kwoty potrzebnej do budowy I etapu SST wystarczyłaby na doprowadzenie do przyzwoitego stanu już istniejących linii tramwajowych. Takie wyliczenia przedstawili naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego, którzy bardzo dokładnie przyjrzeli się stanowi technicznemu linii.
Około 30 procent torów jest w stanie niedostatecznym, kolejnych 27 w stanie dostatecznym - mówi dr hab. Wojciech Downar z US. Obie kategorie powinny być przebudowane do 2013 roku. Podobnie jest z siecią trakcyjną. Takich pilnych prac wymaga m. in. 970 m torów w al. Piastów.

Opracowanie: "mago" "Głos Szczeciński" 14 listopada 2007 rok

* * *

Unikalne modele tramwajów dla nowego muzeum

Przełom w delikatnych stosunkach z byłymi niemieckimi mieszkańcami Szczecina. Jeden z nich przekazał naszemu Muzeum Techniki i Komunikacji dzieło swojego życia - zbiór modeli szczecińskich tramwajów.

 foto: Dariusz GORAJSKI/AG
foto: Dariusz GORAJSKI/AG
Od dziś każdy może je zobaczyć. W szczecińskim muzeum będzie teraz dla moich zbiorów najlepsze miejsce - stwierdził 79-letni Gunter Albrecht, rozstając się z niezwykłym zbiorem własnoręcznie wykonanych modeli 54 kremowych tramwajów, które przed wojną i jeszcze długo po niej jeździły po szczecińskich ulicach.

Albrecht jest jednym z tych przedwojennych szczecinian, którzy wciąż darzą miasto ogromnym sentymentem. Doskonale pamięta dawny, niezniszczony jeszcze bombardowaniami Stettin. W 1939 r. miał 11 lat. Wraz z rodzicami, którzy prowadzili niewielką piekarnię, mieszkał przy Friedenstrasse, dzisiejszej ul. Sikorskiego. Od małego był fanem pojazdów szynowych. Miał nawet swój "ulubiony" wagon z numerem bocznym 177. Po wojnie - jak wszyscy niemieccy mieszkańcy - musiał opuścić Szczecin. Wyjechał do Flensburga. Sentyment do miasta i jego tramwajów jednak pozostał. W latach 70. zaczął tworzyć kolekcję ich modeli. Sam wyszukiwał plany, przygotowywał materiały, sklejał, malował. Teraz zdecydował się przekazać kolekcję szczecińskiemu Muzeum Techniki i Komunikacji.

Podarunek Guntera Albrechta może być przełomem w dość delikatnych stosunkach z przedwojennymi mieszkańcami Szczecina. Mimo wielu wyrazów sympatii, dotychczas nie było bowiem szans na przekazanie współczesnym szczecinianom chociażby części ogromnych i często unikatowych zbiorów o Stettinie, jakie posiadają dawni mieszkańcy. Albrecht zrobił wyłom.

Jego niezwykły zbiór to jednak przede wszystkim atrakcyjna dla oka ekspozycja. Modele wykonane są perfekcyjnie, łącznie z pieczołowicie odtworzonym wnętrzem. Muzeum zadbało o wyjątkową oprawę. Pomiędzy gablotami odwiedzających oprowadzać będzie Roman Mirek - człowiek instytucja, z zawodu i zamiłowania motorniczy, który jak nikt inny potrafi barwnie opowiadać o dziejach i przypadkach szczecińskich tramwajów. Roman Mirek ma już przygotowany historyczny mundur motorniczego, w którym wystąpi. To właśnie on wraz z innym fanem szczecińskich tramwajów, Remigiuszem Grochowiakiem, przekonał Albrechta do tego, że warto zostawić modele w Szczecinie.

Wystawa będzie otwarta codziennie do 25 listopada, od poniedziałku do piątku w godz. 10-16, a w sobotę i niedzielę od 11 do 16. Ekspozycja zlokalizowana jest w sali wystawowej przy ul. Lenartowicza 4 (boczna od ul. Niemierzyńskiej). Wstęp jest bezpłatny.

Potem modele będą czekać w magazynach na koniec wielkiego remontu zajezdni i kilku sąsiadujących z nią budynków. Są już na to pieniądze. Prace rozpoczną się we wrześniu 2009 r. - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum. Uroczyste otwarcie planujemy na 5 lipca 2010 r.

podpis: Modele tramwajów to od początku do końca ręczna robota. To pojedyncze, unikatowe egzemplarze. W takich kremowych barwach jeździły przed wojną w Szczecinie. Spora część z nich jeździła jeszcze w latach 70. XX w.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr" "Gazeta Wyborcza" 13 listopada 2007 rok

* * *

Szczecińskie Dni Techniki

Głównym tematem rozpoczynających się dziś 38. Szczecińskich Dni Techniki będzie komunikacja miejska.
  foto: PR Szczecin [MB]
foto: PR Szczecin [MB]
Szczecińskim Dniom Techniki będzie towarzyszyć bardzo poważna konferencja - mówi dyrektor Muzeum Stanisław Horoszko. Problemy komunikacji doświadczamy wszyscy jeżdżąc po mieście.
Od środy zapraszamy też wszystkich szczecinian, bo atrakcji nie zabraknie - dodaje dyrektor Horoszko. Mamy też 54 modele tramwajów, które jeździły do II wojny światowej w Szczecinie.
38. Szczecińskie Dni Techniki potrwają dwa tygodnie. Organizatorami są Federacja Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji i Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie.

Opracowanie: " Marek Borowiec " "Polskie Radio Szczecin" 13 listopada 2007 rok

* * *

Plecaki przeszkadzają podróżnym

Uchwała szczecińskiej Rady Miasta przewiduje karę w wysokości 28 zł za zawieszony w autobusie lub tramwaju plecak na plecach.
Zdaniem wielu szczecinian plecaki są za duże, z ostrymi wykończeniami, niebezpieczne i groźne dla innych. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego na razie łagodnie prosi o zdejmowanie ich, a robi to za pomocą humorystycznych, informacyjnych naklejek.
Uchwała weszła w życie przed wakacjami, ale problem nasilił się właśnie teraz - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg.
Kampania informacyjna przyniosła nieznacznie efekty - mówi Marzena Pszczoła z ZDiTM-u. Jednak pomysł zainteresował innych przewoźników. MPK w Gnieźnie zwróciło się z prośbą czy może zastosować takie rozwiązanie.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska" "Polskie Radio Szczecin" 12 listopada 2007 rok

* * *

Modele tramwajów w muzeum techniki

Już 14 listopada w Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki będzie można podziwiać modele szczecińskich tramwajów.
Autorem modeli jest urodzony w 1928 roku Guenter Albrecht z niemieckiego Flensburga. Kolekcja, która będzie prezentowana od 14 do 25 listopada składa się prawie ze wszystkich eksponatów, które Albrecht stworzył.
Modelarz w 1933 roku przeprowadził się do Szczecina. Zamieszkał z rodziną przy dzisiejszej ul. Sikorskiego. To umożliwiło mu obserwowanie wszystkich możliwych wozów tramwajowych i obudziło w nim pasję modelarską.
Zainteresowanie autora historią tramwajów zaowocowało pomysłem odtworzenia całego przedwojennego taboru tramwajowego. Wynik tej pracy będzie można podziwiać w galerii przy ul. Lenartowicza 4 w poniedziałki od godz. 10 do 16 i w soboty oraz niedziele w godz. od 11 do 16. Wstęp jest bezpłatny.

Opracowanie: "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński" 9 listopada 2007 rok

* * *

Pasażerowie pod obserwacją

Szczecińskie firmy przewozowe montują kamery w autobusach komunikacji miejskiej. Jeszcze w tym roku będą obserwowały także pasażerów tramwajów.
O konieczności monitoringu zaczęto mówić częściej, po tym jak we wrześniu zanotowano kilka przypadków zanieczyszczania autobusów odchodami. Sprawcy nie udało się odnaleźć, a do podobnego zdarzenia doszło ponownie 1 listopada. Monitoring ma poprawić bezpieczeństwo pasażerów i kierowców, a także wzbudzić strach wśród złodziei i wandali.
Kamery montowane są z inicjatywy przewoźników, nie zmuszają ich do tego przepisy lub unijne wymogi. Dość przestarzała umowa z miastem w kwestii bezpieczeństwa pasażerów milczy - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Kamery są drogie. O dofinansowanie przedsięwzięcia SPPK postarało się u ubezpieczyciela autobusów. Pasażerowie skarżą się na zniszczone wozy i nieprzyjemne incydenty, dlatego nie możemy dłużej zwlekać z inwestowaniem w monitoring - przyznaje Grzegorz Ufniarz z Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Już w kilku autobusach zamontowaliśmy kamery.
W ślad za firmami autobusowymi idzie MZK. Jeszcze w tym roku w 12 wagonach będą kamery.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska" "Polskie Radio Szczecin" 8 listopada 2007 rok

* * *

Tory będą jak nowe

Jeszcze dwa tygodnie potrwa remont torowiska na ul. Krzywoustego - pomiędzy Turzynem a pl. Kościuszki. Tym samym 21 listopada zakończy się trzeci etap modernizacji części torowiska tramwajowego linii 7 i 9.
Przypomnijmy, że ruch tramwajowy wstrzymano w tej części miasta w lipcu b.r. Najpierw odremontowano 560 m torowiska na ul. Bohaterów Warszawy - między Turzynem a ul. ks. Piotra Ściegiennego. Potem zmodernizowano 520 m odcinek pomiędzy ul. ks. Piotra Ściegiennego a ul. Jagiellońską (prace zakończyły się 25 października). Obecnie trwa ostatni, trzeci etap inwestycji - naprawa 520 m torowiska na ul. Krzywoustego.
Ekipy remontowe kończą demontaż starych szyn za skrzyżowaniem ul. Krzywoustego z ul. Bolesława Śmiałego - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. Zostaną przewiezione do magazynów. Część, ta w lepszym stanie, będzie ponownie wykorzystana. Reszta zezłomowana.
Zgodnie z planem, całe torowisko ma być oddane do użytku 21 listopada. Wiadomo na pewno, że pojedzie nim tramwaj linii nr 7. Czy również "dziewiątka" wróci na swoją starą trasę? Jeszcze nie wiadomo. Jak się dowiedzieliśmy, być może już w przyszłym roku - o ile znajdą się pieniądze - odremontowany zostanie ostatni fragment torowiska na ul. Bohaterów Warszawy: pomiędzy ul. Jagiellońską a ul. Mickiewicza.

Opracowanie: "lw" "Kurier Szczeciński" 7 listopada 2007 rok

* * *

Agresywni awanturnicy w autobusie

Pijani mężczyźni pobili w autobusie 17 letniego chłopca a potem znieważyli i uderzyli interweniującego policjanta.
Funkcjonariusz po zakończeniu służby jechał we wtorek po południu autobusem linii 77. Zauważył, że dwóch mężczyzn szarpie nastolatka. Podszedł, przedstawił się chcąc zakończyć awanturę. Wtedy jeden z napastników uderzył go pięścią w twarz a drugi zagroził, że uderzy go rozbitą butelką po winie. Uderzenie zamroczyło policjanta, kiedy się ocknął napastnicy wysiedli z autobusu. Policjant zadzwonił po kolegę z pracy i razem, prywatnym samochodem pojechali za sprawcami rozboju. Jednocześnie zadzwonili na numer 997.
Tymczasem napastnicy wsiedli do innego autobusu. Wysiedli z niego na ul. Kniewskiej. Wtedy policjanci wyskoczyli z auta i ich obezwładnili. Zatrzymani, 21 letni Patryk K. i 23 letni Sebastian W. wyzywali funkcjonariuszy i grozili im śmiercią.
Na miejsce dojechał też radiowóz policyjny. Sprawców poddano badaniu na trzeźwość. Patryk K. miał 2,18 promila alkoholu we krwi a Sebastian W. 1, 33 promila. Sebastian W. był już wcześniej karany za rozbój i kradzieże.
Biegły ma teraz ustalić stopień uszkodzeń ciała poszkodowanego chłopca i policjanta. Wstępnie wiadomo, że policjant ma uraz twarzo-czaszki a chłopiec uraz głowy i jest pod opieką lekarza.

Opracowanie: "marc" "Gazeta Wyborcza" 7 listopada 2007 rok

* * *

Światła na rondach wariują, bo... Motorniczy jeździ za szybko

Po sygnale od Internauty „demolka” i naszej interwencji pracownicy MZK skontrolowali wskazane przez nas ronda. Sygnalizacja działa prawidłowo, to kierujący tramwajami muszą zwolnić.
Od razu po zamieszczeniu artykułu o „wariujących” sygnalizatorach ekipa pogotowia energetycznego pojechała na miejsce.
Okazuje się, że światła ostrzegające przed zbliżającym się tramwajem na placu Grunwaldzkim i rondzie im. W. Siwka działają na podczerwień. Oznacza to, że w momencie, kiedy tramwaj zbliża się do ronda światło czerwone włącza się automatycznie. Tramwaj musi znaleźć się w zasięgu czujnika podczerwieni, niestety urządzenia te nie są doskonałe i jeśli dzieje się to szybko, sygnalizatory reagują z opóźnieniem.
Motorniczy zostaną pouczeni, żeby wjeżdżając na rondo robili to wolniej – tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Poza tym wszystko działa jak należy. Sprawdziliśmy to, bo wiemy, że awarie się zdarzają. Przynajmniej raz w tygodniu prowadzimy takie kontrole, ale oczywiście czekamy na wszystkie sygnały o usterkach.

Opracowanie: "Anna_M" "Moje Miasto" 5 listopada 2007 rok

* * *

Sygnalizacja do poprawki

Policja nie wyklucza złożenia wniosku do zarządcy dróg o zmianę programu nowej sygnalizacji zbudowanej w związku z kładką nad ul. Staszica.
W szczycie na al. Wyzwolenia tworzą się korki. Chodzi o przejście dla pieszych w al. Wyzwolenia, które stanowi ciąg komunikacyjny do kładki nad ul. Staszica.
 foto
Sygnalizacja na nowym przejściu, wraz z kładką, mają sprawić, że łatwiejsze będzie włączanie się pojazdów na rondo i opuszczanie go. Wcześniej piesi skutecznie utrudniali kierowcom życie, blokując ruch samochodowy na przejściach w ruchliwym ciągu komunikacyjnym do targowiska Manhattan. Przejście zostało więc przeniesione o kilkadziesiąt metrów w stronę centrum i zyskało światła. Niestety, zdaniem wielu kierowców światła sprawiają, że na Wyzwolenia, szczególnie w kierunku do Niebuszewa, w dalszym ciągu tworzą się korki.
Po południu sznur aut potrafi się ciągnąć aż za ul. Felczaka - przyznaje kierowca Roman Winnicki. Światło dla pieszych włącza się za często, a do tego sporo osób przechodzi już na czerwonym.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczą, że sygnalizacja w rejonie ronda Giedroycia jest sterowana ręcznie. Sterują nią piesi używając przycisków na słupkach z sygnalizatorami i tramwaje. Nie oznacza to jednak, że zielone światło dla pieszych włącza się po każdym naciśnięciu przycisku. Niezależnie od tego, ile razy zostanie wzbudzony przycisk pieszego i tak tylko raz w czasie trwania cyklu świetlnego pieszy otrzyma światło zielone na przejściu - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Tak samo jest w przypadku tramwaju.
Jednak zdaniem kierowców piesi przechodzą na światłach zbyt często, co powoduje, że tworzą się korki. Szczecińska drogówka, do której również docierają sygnały o tworzeniu się w tym miejscu w godzinach szczytów korków, będzie sygnalizację bacznie obserwowała. Musimy zobaczyć, jak będzie wyglądało natężenie ruchu, czy to się unormuje - mówi podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef drogówki. Jeżeli nic się nie zmieni, to rozważymy wniosek o skorygowanie programu.
Jak wyjaśniają policjanci, możliwe jest wydłużenie np. o 10 sekund zielonego sygnału dla aut w godzinach szczytu, a poza nimi pozostawienie obecnie funkcjonującego rozwiązania.
Zdaniem ZDiTM wprowadzanie zmian już teraz byłoby zbyt pochopną decyzją. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest ponowne zlecenie dla projektanta przeprowadzenia badań ruchowych i opracowanie nowych zasad funkcjonowania sygnalizacji świetlnej - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska.

Opracowanie: "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński" 5 listopada 2007 rok

* * *

Lepsze, choć używane tramwaje i nowe autobusy

Rusza operacja wymiany najbardziej zdezelowanych tramwajów. W nowym roku na ulice Szczecina wyjadą też fabrycznie nowe autobusy przegubowe.
W ciągu kilku miesięcy z ulic miasta znikną wszystkie tramwaje typu GT6 zwane "Helmutami" oraz najbardziej zdezelowane wagony typu 105. Ich miejsce zajmie 30 sprowadzonych z Berlina używanych Tatr oraz sześć zupełnie nowych wagonów.
Dwie pierwsze Tatry są już w zajezdni Pogodno. Z daleka przypominają jeżdżące od kilku miesięcy po mieście żółte, berlińskie tramwaje. Są mniej więcej w tym samym wieku (ok. 20 lat) i w latach 90. przeszły gruntowną modernizację w zakładach Siemensa. Kupione teraz przez Szczecin wagony (jeden kosztował 93 tys. euro) nie są jednak przegubowe. Te krótsze wozy łączone będą w pary. Takich składów będziemy mieli piętnaście.
Zaczynamy od testów dostarczonej w ostatnich dniach pary - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK. Po raz pierwszy nowe Tatry wyjadą na ulice Szczecina w nocy z wtorku na środę. Potem przez dwa tygodnie będą kursować po mieście także za dnia. Będzie je można zobaczyć w parze lub jako pojedynczy wagon na liniach 7, 7bis oraz 4.
Tramwajarze nie przewidują problemów, bo podobne Tatry już się na naszych torach sprawdziły. Pomyślny przebieg testów uruchomi kolejne dostawy. Niestety, dopiero od kwietnia. Do Szczecina będą docierać po cztery wagony miesięcznie. Jest to związane z koniecznością wyprodukowania nowych obręczy pasujących do szczecińskich torowisk.
Jeszcze w tym roku na tory wyjadą też zupełnie nowe wagony. Będzie to sześć doczep do tzw. bulw. Pozwoli to rozczepić jeżdżące obecnie w parach wagony motorowe i w ten sposób pomnożyć przez dwa liczbę najmłodszych, szczecińskich składów tramwajowych. Nowe wozy kosztowały 11 mln zł, ale w 85 proc. koszty sfinansowała Unia Europejska.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje (21 z nich to tatry kupione od BVG w ubiegłym roku). Zgodnie z analizami do 2020 r. miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 mln zł. Modernizacji wymagają również torowiska, co z kolei pochłonęłoby prawie 240 mln. Miasto środki na modernizację torowisk i taboru chce pozyskać z Unii Europejskiej w ramach programu Infrastruktura i Środowisko.
W przyszłym roku na ulicach Szczecina zobaczymy też zupełnie nowe autobusy przegubowe. Będą to pierwsze od ponad 10 lat wozy tego typu kupione przez dwie szczecińskie spółki autobusowe. Do tej pory SPA Dąbie i SPA Klonowica ratowały się kupując pojazdy używane. Nowe autobusy będą niskopodłogowe, a ich wnętrze wyposażone zostanie w kamery. Specyfikacja przetargu zakłada, że pojazdy dotrą do Szczecina na wiosnę.

Opracowanie: "akr" "Gazeta Wyborcza" 4 listopada 2007 rok

* * *

Spóźnione autobusy

Nawet czterdzieści minut muszą czekać na przystankach pasażerowie autobusów linii "64". Na szybkie rozwiązanie problemu nie ma szans.
To koszmar. Muszę wychodzić o godzinę wcześniej niż do tej pory, aby zdążyć do pracy. Tak jest prawie codziennie - denerwuje się Małgorzata Drabczyk, pasażerka.
Zamiast kwadransa prawie godzina
Autobusy nr 64 jeżdżą na trasie os. Dąbie - Klucz. Trasa prowadzi m.in. ulicami Goleniowską, Pomorską, E. Gierczak, Gryfińską. Według rozkładu jazdy "64" powinien jeździć trzy, cztery razy w ciągu godziny. Pasażerowie skarżą się, że opóźnienia są nawet trzykrotnie dłuższe.
Nasza Czytelniczka mieszka przy ul. E. Gierczak. Do pracy przy ul. Metalowej jeździ autobusem. Cała trasa powinna jej zajmować około kwadransa, a jedzie nawet czterdzieści minut. Pani Maryla podaje konkretne godziny opóźnień. Np. autobus, który na ul. E. Gierczak miał być o godz. 11.57 przyjechał o godz. 12.40. Podobny problem ma, gdy wraca z pracy na ul. Metalowej. Autobus miał być o godz. 15.21. Był o godz. 16.17. Rozumiem, że opóźnienia się zdarzają. Ale prawie godzina, to jednak trochę za dużo - mówi.
Na remonty nie ma rady?
Linia "64" jest obsługiwana przez Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie". Władze spółki znają problem. Wiemy o opóźnieniach, bo narzekają na nie nawet nasi kierowcy. To wynik remontów, które są na trasach tej linii - mówi Roman Szok, zastępca dyrektora ds. technicznych SPA "Dąbie". Chodzi m.in. o utrudnienia na ul. Goleniowskiej. Trwa tam budowa kanalizacji. Budowa potrwa jeszcze kilka tygodni.
Obawiam się, że do tego czasu niewiele da się zrobić - twierdzi dyr. Szok. Ul. Goleniowska jest wąska i trudno zrobić tam pas wyłącznie dla autobusów. Ale nasza Czytelniczka zwraca uwagę jeszcze na jeden problem. Stojąc na przystanku widzę, jak w stronę Kijewa jadą trzy autobusy "64". A wraca tylko jeden i spóźniony. Co w takim razie tam robią? - pyta Małgorzata Drabczyk.
Dyrektor Szok zapewnia, że przyjrzy się sprawie. W autobusach są urządzenia, które zapisują czas pracy kierowców i dojazd do przystanków. Może tak być, że nie w każdym wypadku za opóźnienia odpowiadają problemy na drodze. Prosimy pasażerów, aby nam to zgłaszali. Będziemy sprawdzać każdy sygnał - zapewnił.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny" "Głos Szczeciński" 4 listopada 2007 rok

* * *

Z Berlina i Wrocławia jadą tramwaje

W Szczecinie są już dwa pierwsze tramwaje kupione w Berlinie. W poniedziałek rozpoczną testy, które podobno mają być formalnością. Na pozostałe 28 wagonów przyjdzie nam poczekać do przyszłego roku. Ale już za około 10 dni rozpoczną się dostawy fabrycznie nowych przyczep do tramwajów kupionych w 2001 r.
Pierwsza jest gotowa, prowadzimy próby jeszcze na naszym terenie - tłumaczy Zdzisław Brodawka, prezes firmy "Protram" z Wrocławia. Razem z nią do Szczecina pojedzie nasza ekipa, która będzie się przyglądać, jak doczepa współpracuje z wagonem silnikowym.
To pierwsze takie przedsięwzięcie w kraju. Prezes Brodawka problemów jednak nie przewiduje. Zapewnia, że transport kolejnych doczep będzie się odbywał sukcesywnie - zgodnie z umową do końca 2007 r.
W tym czasie szczecinianie będą się mogli już także oswoić z kolejnymi tatrami, sprowadzanymi z Berlina. Dwa wagony są już w zajezdni Pogodno. Są krótsze od tatr, które już znamy, będą łączone w składy. W połowie lat 90. przeszły gruntowną modernizację. Zastąpią 50-letnie "helmuty" i najbardziej wysłużone wagony z rodziny 105N.
Na początek skład, który jest już u nas, przejdzie 14-dniowe testy - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. To formalność, nie różni się od wagonów przegubowych, nie powinien więc stwarzać problemów. Po tych testach poinformujemy stronę niemiecką, że zakończyły się pomyślnie.
To będzie sygnał, by na początku stycznia przysłać kolejne 2 wagony. Pozostałe 28 będzie docierać od kwietnia, po 4 miesięcznie. Termin zależy od dostaw obręczy kół przystosowanych do szczecińskich torów. Obręcze Niemcy już zamówili w jednej ze swoich hut.
Koszt 1 wagonu to ok. 93 tys. euro. W pakiecie MZK dostaje także części zamienne i szkolenie personelu. Płatność rozłożona jest na lata. Za 6 nowych doczep z Wrocławia zapłacimy ponad 11 mln zł. Tu jednak miasto dostało wsparcie z UE.

Opracowanie: "ToT" "Kurier Szczeciński" 2 listopada 2007 rok

* * *

Nie zabiorą "ósemki" na święta

Gumieniecka Spółdzielnia Mieszkaniowa "Selfa" zaprotestowała przeciwko nowemu rozkładowi jazdy tramwajów. Z informacji wywieszonych na przystankach wynika, że ósemka nie pojedzie w Boże Narodzenie, Nowy Rok i Wielkanoc. Na szczęście to tylko błąd ZDiTM-u
Z informacji wywieszonych na przystankach "ósemki" wynika, że tramwaj ten nie będzie jeździł w Boże Narodzenie, Nowy Rok i Wielkanoc. Na szczęście to nieprawda.
Rozkłady jazdy zmienione 18 października zatrwożyły mieszkańców Gumieniec. Spółdzielnia jeszcze nie otrzymała od ZDiTM-u odpowiedzi na protest, ale wszystko wskazuje na to, że zamieszanie spowodowało niedopatrzenie ZDiTM. Oczywiście, nie ma mowy, byśmy jakąkolwiek część miasta w święta odcinali od centrum - zapewnia Marek Kośla, kierownik działu planowania i koordynacji ruchu transportu miejskiego. Rozkłady, które teraz wiszą, obowiązują do zakończenia modernizacji torowiska na ul. Krzywoustego, czyli do 22 listopada.

Opracowanie: "mpr" "Gazeta Wyborcza" 1 listopada 2007 rok

* * *

Tramwaj w ogniu - nietypowe ćwiczenia

  foto: ToT
foto: ToT
Kilka minut zajęło wczoraj szczecińskim strażakom z ul. Klonowica dotarcie do zajezdni Pogodno. Przed godz. 10 dostali sygnał o płonącym tramwaju.
Po rozpoznaniu sytuacji trzeba było wyłączyć napięcie w sieci trakcyjnej. Dopiero wtedy można było przystąpić do gaszenia - tłumaczy asp.sztab. Ryszard Drogomirecki. Płonął 50-letni tramwaj przeznaczony do kasacji. Był odstawiony na boczny tor, nie stwarzał zatem zagrożenia dla innych wagonów. Ale podczas akcji praca zajezdni - pozbawionej napięcia w sieci - została praktycznie sparaliżowana.
Na szczęście były to z góry zaplanowane ćwiczenia. Strażacy cenią je sobie, bo wprawdzie tramwaje rzadko stają w ogniu, ale nigdy nie wiadomo, kiedy umiejętności zdobyte podczas ćwiczeń mogą się przydać. Dlatego MZK im oraz innym formacjom udostępnia wagony przeznaczone do kasacji.

Opracowanie: "ToT" "Kurier Szczeciński" 31 października - 1 listopada 2007 rok

* * *

Autobusy niezgody

Mieszkańcy ulicy Reduty Ordona w Szczecinie nadal nie mogą pogodzić się z tym, że po ich ulicy kursują dwie linie autobusowe (nr 60 i 75) oraz linia nocna. Protestują od dawna, ale władze miasta bagatelizują ich opinie, jednocześnie zapominając o obietnicach sprzed wielu miesięcy. Prezydent miasta podpisuje dokumenty, które są sprzeczne ze sobą, ale widocznie tego nie dostrzega.

Przypomnę, że w połowie ub. roku władze Szczecina zmieniły trasę. 75 i przez kilka tygodni autobusy kursowały przez ul. Grota-Roweckiego, ale tamtejsi mieszkańcy zablokowali ulicę. Autobusy wróciły na starą trasę. W kwietniu br. mieszkańcy Reduty Ordona na znak protestu zablokowali skrzyżowanie ulic Reduty Ordona i Łukasińskiego. Władze miasta zapowiedziały, że przyjrzą się sprawie, ale jak się okazuje, były to puste obietnice. 11 kwietnia br. wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski poinformował mieszkańców, że Wydział Kontroli i Audytu Wewnętrzenego Urzędu Miasta przeprowadzi w tej sprawie kontrolę, o wynikach której poinformowany zostanie komitet protestacyjny. Do dziś żadnej informacji ludzie nie otrzymali, ale widocznie kontrola trwa już siódmy miesiąc.

W sierpniu br. prezydent Piotr Krzystek w piśmie do mieszkańców Reduty Ordona napisał m.in.: „Do czasu ustalenia docelowej więźby komunikacyjnej oraz przedłużenia ulicy Taczaka, jak również wyremontowania ulicy Grota-Roweckiego, realizacja jakichkolwiek zmian ze względu na możliwość spotęgowania konfliktu między mieszkańcami ulic Reduty Ordona a Grota-Roweckiego jest niemożliwa".

Dwumetrowe krawężniki
Mieszkańcy ulicy Reduty Ordona mają dość hałaśliwych autobusów.  foto: Mirosław Kwiatkowski
foto: Mirosław Kwiatkowski,
Mieszkańcy ulicy Reduty Ordona
mają dość hałaśliwych autobusów
Nieco wcześniej, gdyż 6 lipca br., prezydent Krzystek w swoim piśmie do mieszkańców Reduty Ordona stwierdził całkiem coś innego: „Ulica Reduty Ordona posiada jezdnię asfaltową o szerokości 6 m, ograniczoną wąskimi krawężnikami szerokości 2 m, po której przejeżdżają autobusy miejskie linii 53, 60, 75, 521. W ciągu przedmiotowej ulicy jest zabudowa mieszkaniowa w większości jednorodzinna odgrodzona od ulicy tylko wąskim chodnikiem, zapotrzebowanie mieszkańców na przejazdy komunikacją zbiorową jest niewielkie. Natomiast ulica Grota-Roweckiego położona równolegle do ulicy Reduty Ordona posiada jezdnię o szerokości 7 m o nawierzchni asfaltowej z krawężnikami o szerokości 2-3 m. Wzdłuż ww. ulicy odległość od zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej (bloki, wieżowce) do ulicy wynosi 5-10 m. Pomimo dużej liczby mieszkańców po ul. Grota-Roweckiego nie jeździł żaden autobus komunikacji zbiorowej, stąd mieszkańcy okolicznych bloków korzystali z przystanków na ul. Reduty Ordona. Zasadnym więc było odciążenie ul. Reduty Ordona oraz skomunikowanie mieszkańców ul. Grota-Roweckiego".

Nawet prezydent Szczecina stwierdził, że należało odciążyć ul. Reduty Ordona i rozwiązać problemy komunikacyjne mieszkańców ul. Grota-Roweckiego, którzy mieli daleką drogę do przystanków autobusowych. Nie bardzo jednak wiadomo skąd - zdaniem Krzystka - są tam krawężniki o szerokości od 2 do 3 metrów, ale taki dokument ojciec miasta podpisał. P. Krzystek sam stwierdza, że ruch autobusów po ul. Reduty Ordona odbywa się tuż koło domków jednorodzinnych, a zapotrzebowanie mieszkańców tej ulicy na komunikację miejską jest niezbyt duże. Nieco inaczej jest na ul. Grota-Roweckiego, gdzie domy stoją z dala od ulicy, a mieszkańcy muszą przejść się spory kawałek, by dojść do przystanku na ul. Reduty Ordona.

Ekspertyzy spółek

Wojewoda, który także zajmował się sprawą organizacji ruchu w tym rejonie miasta, stwierdził, że najpierw należało wykonać badania stanu technicznego ulic, a dopiero później wprowadzić nową organizację ruchu. W tym przypadku było odwrotnie. Przypomnę, poprzedni prezydent miasta zlecił - w lutym ub. roku - Zakładowi Usługowo-Handlowemu TO-MAX ze Szczecina opracowanie projektu zmian organizacji ruchu na tychże ulicach. Dlaczego nie wykonali tego urzędnicy ZDiTM? - tego nie wiadomo, ale być może niebawem się to wyjaśni. Wiceprezydent Chochulski poinformował mieszkańców, że Wydział Kontroli i Audytu Wewnętrznego UM przeprowadzi w tej sprawie kontrolę. Wyników także do dziś nikt nie poznał.

Pęknięta miska
Zatoka autobusowa przy ul. Grota - Roweckiego nie może doczekać się porządnego remontu.  foto: Mirosław Kwiatkowski
foto: Mirosław Kwiatkowski,
Zatoka autobusowa przy
ul. Grota - Roweckiego nie
może doczekać się
porządnego remontu
Wiosną tego roku na ulicy Grota-Roweckiego na przystanku u zbiegu z ul. Berlinga jedna z płyt zamontowanych w zatoce autobusowej - pod wpływem nacisku autobusu - wyskoczyła i uszkodziła miskę olejową, co spowodowało wylanie oleju. Dlaczego przed skierowaniem na tę ulicę trasy autobusu nr 53 nie pomyślano nad solidnym wykonaniem zatoki autobusowej? Nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić, że wiele płyt jest nadal luźnych i niebawem podobna historia się powtórzy, ale jakoś ZDiTM nie wyciągnął z tej lekcji nauczki - pisałem kilka miesięcy temu. Kilka dni temu płyty znowu popękały, a fachowcy zalali je cementem. Na jak długo? - chciałoby się zapytać.

Po co robić kosztowne ekspertyzy, skoro gołym okiem widać, że płyty długo nie wytrzymają. Czy naprawdę nie można wykonać solidnej zatoki autobusowej? Na to nie trzeba kosztownych ekspertyz. Wystarczy zdrowy rozum. Kilka miesięcy temu wykonano za pieniądze ZDiTM inną ekspertyzę, która wykazała, że ul. Reduty Ordona powinna być poddana remontowi. Po co było płacić pieniądze za takie badania, skoro gołym okiem widać, że jest taka potrzeba? W wielu miejscach są na jezdni dziury, a na środku arterii powstaje koleina na łączeniu asfaltu. Nie trzeba być biegłym i skasować za to pieniądze, by stwierdzić, że w przypadku ostrej zimy w szczeliny dostanie się woda, która po zamarznięciu spowoduje popękanie asfaltu. Nie trzeba powoływać eksperta, by stwierdzić, że taniej jest uszczelnić pękający asfalt dziś, niż za kilka miesięcy wylewać nowy. Ale tego jakoś fachowcy w ZDiTM nie widzą albo nie chcą dostrzec.

140 autobusów linii 75 przejeżdża codziennie ul. Reduty Ordona, która nie wytrzymuje tego natężenia. Mieszkańcy narzekają na hałas i spaliny, a urzędnicy twierdzą, że ulica wymaga remontu, ale nic nie czynią, by ten stan rzeczy zmienić. Przystanek na Grota-Roweckiego co jakiś czas się zapada i niszczy autobusy, ale nikt nie potrafi wybudować solidnej zatoki autobusowej.

Zdaję sobie sprawę, że skierowanie całego ruchu linii autobusowej 75 na Grota-Roweckiego spowoduje kolejne protesty tamtejszych mieszkańców, ale przecież jest wyjście alternatywne: może połowa kursów jeździłaby tą ulicą, a połowa Reduty Ordona. Szkoda, że władze Szczecina ciągle obiecują, że zajmą się sprawą, ale - jak widać - są to tylko puste słowa.

Opracowanie: "Mirosław Kwiatkowski" "Kurier Szczeciński" 31 października - 1 listopada 2007 rok

* * *

Prasa informuje - październik

* * *

Kolejne berlińskie tatry trafią do Szczecina

32 żółte berlińskie tramwaje miasto kupi od berlińskiego przewoźnika BVG.
W poniedziałek w magistracie podpisana została umowa w tej sprawie. Pierwsze wagony typu tatra T6 mają trafić do Szczecina w przyszłym tygodniu. Będą testowane na liniach 4, 7 bis i 8. W umowie zastrzegliśmy sobie 14-dniowy okres testów nowych tramwajów, choć nie przewidujemy komplikacji, jednak jeśli testy wypadłyby niepomyślnie, możemy odesłać te tatry do Berlina - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Kolejnych dostaw tatr można spodziewać się w styczniu. Łącznie miasto Szczecin w firmie BVG kupiło 32 tramwaje tatra T6. Cena jednego to 93 tys. euro. Płatność realizowana będzie od stycznia 2008 do grudnia 2014 r. w miesięcznych ratach. Wszystkie tramwaje powinny dotrzeć do Szczecina do połowy 2008 r. Wozy mają silniki i mogą kursować osobno, jednak w Szczecinie będą łączone w składy. Zastąpią sprowadzone w 1996 r. 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje (21 z nich to tatry kupione od BVG w ubiegłym roku). W połowie przyszłego roku co czwarty szczeciński tramwaj będzie żółtego koloru, jak cały tabor BVG. Berliński przewoźnik ma jeszcze sporo wozów w ofercie.
Wymieniamy cały nasz tabor, więc do 2010 r. musimy sprzedać 400 wagonów - mówi Thomas Necker, członek zarządu BVG.

Opracowanie: "mpr" "Gazeta Wyborcza" 22 października 2007 rok

* * *

Autobusy niszczą nam drogę

Autobusy miały jeździć ulicą tymczasowo, jeżdżą już ponad rok. Efekt jest taki, że droga nieprzystosowana do ciężkiego ruchu jest rozjeżdżana przez ciężkie pojazdy. Mieszkańcy walczą o przeniesienie linii autobusowych na sąsiednią ulicę.
Latem 2006 roku na ulicę Grota - Roweckiego przeniesiono część linii, które dotąd kursowały ulicą Reduty Ordona. Kolegium prezydenckie zdecydowało wówczas o czasowym wstrzymaniu ruchu linii. Czasowym, a teraz mieszkańcy tej części Pogodna liczą dziury powstające po przejeździe kolejnych autobusów. Lista zarzutów, które przedstawiają, jest długa.
Zmiany w komunikacji przeprowadzono bez konsultacji społecznych. Usunięto progi spowalniające, przez co kierowcy zaczęli jeździć szybko, a tym samym wzrosło zagrożenie. Ulica Grota Roweckiego pierwotnie zaprojektowana jako osiedlowa bez dodatkowych inwestycji została przemianowana na drogę przelotową, po której porusza się ciężki transport, bo oprócz autobusów poruszają się tu również ciężarówki.
Jedyne co zrobili, żeby przystosować drogę do ruchu ciężkich pojazdów, to zdjęcie znaku zakaz ruchu pojazdów o nośności powyżej 3,5 tony - mówi Paweł Kwiatek, mieszkaniec Pogodna. Dziury i pozapadane studzienki to norma. Nasza ulica jest bardzo często łatana przez drogowców - mówi Krystyna Gorzejewska z Pogodna. Skierowaliśmy protest do prezydenta, jak na razie bez echa.
Problem można rozwiązać w prosty sposób, skierować ruch autobusów i ciężkich pojazdów na ulicę Taczaka. Tam są gotowe zatoczki autobusowe, ulica jest szeroka, poza tym mieszkańcy Krzekowa mieliby bliżej do autobusu, od nas to jest niewiele dalej - wylicza Kwiatek.
Kolejny problem, to przystanek autobusowy zlokalizowany przy bloku przy ul. Berlinga 2. Powstał w miejscu dawnego parkingu. Parking nie jest przystosowany do znoszenia takich obciążeń - żalą się mieszkańcy. W efekcie płyty są pozapadane i połamane. Poza tym nowy parking, który powstał nie mieści tylu samochodów jak poprzedni.
Według informacji uzyskanych w Urzędzie Miasta, linie autobusowe nr 74, 80 i 529 miały w tym tygodniu przestać kursować przez ulicę Grota Roweckiego. Wracają one na swoją stałą trasę wzdłuż ulicy Łukasińskiego. Wszystko to z powodu planowanego zakończenia prac prowadzonych w ramach programu ISPA na skrzyżowaniu ulic: Łukasińskiego i Brackiej.
Natomiast prywatne linie autobusowe nr: 702 i 708 kursować będą do czasu wybudowania nowego przystanku autobusowego na ul. Witkiewicza przed skrzyżowaniem z ul. Grota Roweckiego - wyjaśnia Sebastian Wypych z Biuro Promocji i Informacji UM. - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wystąpił z taką propozycją do Rady Osiedla Pogodno. Po uzyskaniu pozytywnej opinii, wniosek ten zostanie zrealizowany.
Według zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, lokalizacja przystanku na początku ul. Berlinga w kierunku do ulicy Witkiewicza była wielokrotnie już zmieniana. Ostania nasza propozycja dotycząca zlokalizowania go na wysokości Grota Roweckiego 4c, w rejonie transformatorowni, została skierowana do rady osiedla celem jej zaopiniowania - dodaje Wypych. - Propozycja ta jest zbieżna z wnioskiem mieszkańców. Również i w tym przypadku po uzyskaniu pozytywnej opinii przystąpimy do jej realizacji.

Opracowanie: "Marek Jaszczyński" "Moje Miasto" 22 października 2007 rok

* * *

Przyjadą kolejne tramwaje

Dziś podpisano umowę z przedsiębiorstwem BVG, od którego Szczecin kupuje kolejne używane tramwaje.
Do listopada przyszłego roku do Szczecina trafią 32 żółte tatry. Pierwsze dwa wagony przyjadą na jazdy próbne za kilka dni. Reszta zacznie trafiać do miasta regularnie od kwietnia przyszłego roku. Dziś w Urzędzie Miasta prezydent Piotr Krzystek i szefowie BVG podpisali umowę w sprawie zakupu tatr. Zdaniem władz miasta kolejny zakup w BVG to udana transakcja.
Przez wiele lat szczecińskie tramwaje były zaniedbywane, starzały się - uważa prezydent Piotr Krzystek. Ten zakup pojazdów używanych następuje w czasie, kiedy będziemy dochodzić do zakupów nowych tramwajów. W przyszłości czekają nas ogromne wydatki z tym związane.
Zdaniem przedstawicieli niemieckiego przewoźnika, współpraca ze Szczecinem układa się bardzo dobrze. Cieszymy się, że pierwsze kupione u nas tramwaje cieszą się uznaniem mieszkańców i techników - mówi Andreas Sturmowski, prezes zarządu BVG. Mamy jeszcze tramwaje i możemy w przyszłości prowadzić o nich rozmowy.
Nowe używane tatry są nowsze od pojazdów kupionych wcześniej. W połowie lat dziewięćdziesiątych były gruntownie modernizowane. Cena jednego wagonu to 93 tys. euro.

Opracowanie: "mago" "Głos Szczeciński" 22 października 2007 rok

* * *

Wszyscy płacą za zniszczone wiaty

Wciąż nie ma sposobu na wandali niszczących szyby w wiatach autobusowych w Policach. W tym roku na naprawy wydano prawie 80 tys. zł.
W minionym roku naprawa szkód kosztowała podatników ponad 70 tys. zł. W tym roku straty wyniosły prawie 80 tys. zł - informuje Zdzisław Marendziak, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej UG Police. Lada dzień wstawionych będzie kolejnych 66 szyb za ok. 15 tys. zł. Spodziewamy się, że do końca roku ta kwota przekroczy 100 tys. zł.
Zrobiliśmy rekonesans ulicami Polic. Przystanki autobusowe wyglądają koszmarnie. Znalezienie wiaty, w której wszystkie szyby są całe, graniczy z cudem. Wandale czują się bezkarni.
Plaga
Rzeczywiście jest to plaga - przyznaje sierż. Jolanta Szalińska, oficer prasowy KP Policji w Policach. W tym roku w zaledwie kilkunastu przypadkach policjanci ustalili wandali niszczących wiaty. Sześciu sprawców za przestępstwa odpowie przed sądem, sprawy trójki innych rozpatrzy Sąd Rodzinny i dla Nieletnich. W sześciu kolejnych przypadkach stwierdzono wykroczenia (wartość szkód do 250 zł). Udało się też złapać 10 wandali, którzy wybijali szyby w autobusach.
Sprawcami zwykle są młodzi ludzie, w wieku od 17 do 24 lat - podkreśla sierż. Szalińska. Najczęściej są to mieszkańcy Szczecina, którzy przyjeżdżają do Polic na "gościnne występy", zabawić się. Wracają z dyskotek, prywatek, są zwykle pod wpływem alkoholu, środków odurzających. Niszczą szyby, wywracają kosze, dewastują autobusy.
Policja i samorządowcy podejmują różne działania. W autobusach pojawiły się cywilne patrole. Siły prewencyjne są wzmacniane strażnikami miejskimi. Są efekty, ale wciąż niewystarczające. Na pewno wsparciem dla takich działań byłby monitoring miasta. Na kamery jednak będzie trzeba jeszcze poczekać.
Zbyt drogie oferty
Dwa przetargi na dokumentację systemu monitoringu nie zostały rozstrzygnięte - informuje Jakub Pisański, wiceburmistrz Polic. Najtańsi oferenci żądali ok. 150 tys. zł, my na to zadanie przeznaczyliśmy 100 tys. zł. W tej chwili rozważamy pomysł połączenia projektu z jego wykonaniem. Sprawdzamy możliwości finansowania takiej inwestycji z funduszy zewnętrznych. Jeśli się nie uda, w ciągu dwóch lat będzie trzeba wyłożyć na system ok. 500 tys. zł. Nie wykluczamy takiego wariantu, bo bezpieczeństwo jest bardzo ważne. Najpierw jednak sprawdzimy, czy nie można skorzystać z pieniędzy unijnych, chociaż w jakiejś części.

Opracowanie: "Piotr Jasina" "Głos Szczeciński" 22 października 2007 rok

* * *

Umowa na tatry

Dziś Miejski Zakład Komunikacyjny podpisze umowę z berlińskim przedsiębiorstwem BVG. Dzięki niej do Szczecina trafią 32 używane tatry.
Szczecin w firmie BVG kupił w ubiegłym roku 21 przegubowych tramwajów. Tym razem przyjadą 32 żółte, pojedyncze tramwaje tatra T6. Są o kilka lat młodsze od przegubowych. BVG kupowało je w latach 1988 - 1991. Kilka lat później były gruntownie unowocześnione. Mają zastąpić jeżdżące od kilkunastu lat zdezelowane, 50-letnie „helmuty” oraz najstarsze wagony polskiej produkcji 105N. Powinny trafić do Szczecina do połowy przyszłego roku.
Wszystkie wozy mają silniki i mogą kursować osobno, jednak w Szczecinie będą łączone w składy. Sprzedający, oprócz samych tramwajów, oferuje także szkolenia dla motorniczych i obsługi naprawczej, a także części zamienne. Cena jednego tramwaju to 93 tys. euro. Płatność realizowana będzie od stycznia 2008 do grudnia 2014 w miesięcznych ratach.

Opracowanie: "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński" 22 października 2007 rok

* * *

Kończy się remont torów na ul. Boh. Warszawy

W Szczecinie w kilku miejscach remontowane są torowiska. Największa tego typu inwestycja na ulicy Bohaterów Warszawy dobiega końca.
Jak poinformował Krzysztof Turczyn z Miejskiego Zakładu Komunikacji kolejny etap prac obejmuje ulicę Krzywoustego od placu Kościuszki do Bohaterów Warszawy. Tam prace właśnie się rozpoczęły. Zdaniem Turczyna tramwaje wrócą na swoje stałe trasy na początku grudnia.
Podobne prace przy remoncie torowisk trwają też na ulicach Światowida i Wiszesława.

Opracowanie: "Marek Borowiec" "Polskie Radio Szczecin" 20 października 2007 rok

* * *

Nocne przerzucanie kładki

W nocy z soboty na niedzielę nieprzejezdne będą obie nowe jezdnie ul. Przyjaciół Żołnierza. Budowlańcy z Energopolu muszą zamontować nad nimi kładkę.
Budowa pomostu dla pieszych wchodzi w najważniejszy etap. Scalane są elementy konstrukcyjne. W związku z tym na początku tygodnia konieczne było ograniczenie ruchu na obwodnicy do jednej jezdni. W obu kierunkach jeździliśmy północną częścią obwodnicy śródmiejskiej. Droga wiodąca od Warcisława w stronę Wilczej jest zamknięta. Taka organizacja ruchu ma obowiązywać przynajmniej do przyszłej środy (24 października).
Dodatkowo w nocy z soboty na niedzielę drogowcy będą musieli zamknąć także północną jezdnię.
W tej chwili montaż elementów prowadzony jest obok drogi, w weekend wykonawca będzie całą zespoloną konstrukcję przerzucał ponad jezdnią i osadzał na wezgłowiach po obu stronach drogi - mówi Janusz Hołowaty, projektant kładki. To trudna i niebezpieczna operacja, dlatego musi odbywać się przy zamkniętym ruchu.
W związku z budową zmieniona zostanie trasa kursowania linii autobusowych 69, 523.
Autobus 69 od przystanku "Łucznicza" będzie kursował ulicami: Warcisława - Kresową - Bandurskiego do przystanku "Pasterska" i dalej po stałej trasie, wg normalnego rozkładu jazdy. Natomiast linia 523 będzie kursowała od przystanku "Pasterska" przez ulice: Bandurskiego - Kresową - Bandurskiego do przystanku "Łucznicza" i dalej po stałej trasie.
Na czas zamknięcia obwodnicy śródmiejskiej ulegnie likwidacji w obu kierunkach przystanek "Przyjaciół Żołnierza".
Po zamontowaniu konstrukcji nad jezdnią drogowcy będą m.in. wylewali pomost kładki. 35-metrowej długości kładka ma mieć szerokość 3,5 metra. Zostanie zawieszona 11 metrów ponad jezdnią, co umożliwi swobodny przejazd nawet dużym ciężarówkom.
O budowę kładki apelowali mieszkańcy tej części Szczecina. Po zbudowaniu obwodnicy i ustawieniu ekranów energochłonnych, ruch pieszy w tym miejscu został poważnie utrudniony.
Szacunkowy koszt budowy kładki, to około 4,2 miliona złotych. Inwestycja w całości została sfinansowana przez miasto. Kładka ma być oddana do użytku jeszcze przed końcem tego roku.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza" 19 października 2007 rok

* * *

Nie płaćmy za bilety!

Po niedawnej podwyżce cen biletów moglibyśmy się spodziewać wyższego poziomu usług świadczonych przez ZDiTM. Niestety, jest gorzej niż było do tej pory.
Dziś rano pasażerowie linii "A" byli wystawieni przez kierowców ZDiTM na ciężką próbę cierpliwości i wyrozumiałości.
Jadący z osiedla Bukowego do centrum o godzinie 8.44 byli zmuszeni do czekania na następny autobus linii "A". Autobus, który miał jechać o tej godzinie przyjechał z opóźnieniem i jak stwierdziła dyspozytorka na pętli, trzeba go "wyregulować". Regulacja ta polegała na tym, iż kierowca opóźnionego autobusu, zamiast jechać dalej w trasę, najspokojniej w świecie wysiadł z pojazdu, zamknął go i poszedł do dyspozytorni.
Jedna z pasażerek oczekujących na przystanku poszła zapytać kierowców, kiedy będzie jechał następny autobus "A", ponieważ dwa puste i zamknięte na głucho stały na pętli. W odpowiedzi na swoje pytanie usłyszała, że ma im nie przeszkadzać, ponieważ właśnie jedzą śniadanie.
Jak widać na podanym przykładzie, niestety podwyżka cen usług nie poszła w parze z jakością, co jest bardzo przykre. Na przykłady ignorancji ze strony kierowców ZDiTM natykamy się codziennie. Jest to denerwujące biorąc pod uwagę, iż jesteśmy zmuszeni do płacenia coraz wyższych kwot za przejazdy komunikacją miejską.
Mam nadzieję, że ktoś z dyrekcji ZDiTM podejmie wreszcie jakieś kroki zmierzające do usprawnienia systemu komunikacji miejskiej w Szczecinie. Ludzi, którzy są zmuszeni do korzystania z usług ZDiTM nie obchodzi to, że monopolista w dziedzinie transportu miejskiego boryka się z problemami kadrowymi. Klient, który płaci niemałe przecież w skali miesiąca kwoty za dojazd do pracy, chce wiedzieć za co płaci.
Przecież z pieniędzy które wydajemy na bilety, ZDiTM wypłaca między innymi pensje dla swoich pracowników. Może gdybyśmy nagle przestali kupować bilety i kilku kolejnych kierowców, którzy zamiast wypłaty dostałoby wypowiedzenie z pracy, zmieniłoby się ich podejście do obowiązków służbowych.
Rozumiem, że niektórzy z kierowców mogą nie przepadać za swoją pracą, ale za to biorą pieniądze i powinni wykonywać swoje obowiązki wynikające z umowy o pracę, a nie pouczać pasażerów o ich prawach.

Opracowanie: "Marklund" "Moje Miasto" 18 października 2007 rok

* * *

Miasto kupi nowe tramwaje

22 października Miasto podpisze z niemiecką firmą BVG umowę na zakup 32 używanych tramwajów.
Szczecin kupił w ubiegłym roku od firmy BVG 21 przegubowych tramwajów. Tym razem będą to 32 wozy. Wagony Tatra T6, które kupi miasto, mają około 17 lat. W połowie lat 90-tych przeszły modernizację. Wszystkie wozy mają silniki i mogą kursować osobno, jednak w Szczecinie będą łączone w składy.
Kupowane Tatry T6 mają ten sam rozstaw osi, co jeżdżące po Szczecinie wagony przegubowe. Wszystkie tramwaje powinny trafić do Szczecina do połowy 2008 roku. Zastąpią sprowadzone w 1996 roku tzw. 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Cena jednego tramwaju to 93 tys. Euro. Płatność realizowana będzie od stycznia 2008 do grudnia 2014 w miesięcznych ratach.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Zgodnie z analizami do 2020 roku miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 milionów zł. Modernizacji wymagają również torowiska. Potrzeba na to prawie 240 milionów.

Opracowanie: "Głos Szczeciński" 18 października 2007 rok

* * *

Poranne dylematy - tłok nasz codzienny

Wstać znacznie wcześniej lub spóźniać się z premedytacją na zajęcia czy do pracy - taki wybór od kilkunastu dni mają pasażerowie tramwajów. Po reformie sieci i ograniczeniach w rozkładach po mieście kursuje około 15 procent mniej składów. Efekty widać co rano - najwyraźniej między pl. Rodła a Pomorzanami.
To, co się dzieje rano na przystankach tramwajowych, przechodzi ludzkie pojęcie - uważa Mateusz, Czytelnik „Kuriera". Jego skarga to tylko jeden z niepokojących sygnałów, jakie otrzymujemy niemal codziennie. Za co my, pasażerowie, płacimy?
Bywa, że aby odbyć zaplanowaną podróż, trzeba przepuścić kilka tramwajów jadących w tym samym kierunku. Są zatłoczone niezależnie od linii. W dodatku mocno się spóźniają, bo pasażerowie, którzy za wszelką cenę próbują się dostać do środka, niemal na każdym przystanku uniemożliwiają zamknięcie drzwi. Postój trwa zatem znacznie dłużej, niż przewiduje rozkład. A sytuacja pogorszyła się po 1 października, gdy do miasta i na uczelnie powrócili studenci.
Wiemy o tym, wzmożone przewozy w październiku obserwujemy co roku - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Ale w tym roku nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. W MZK wciąż brakuje ludzi do pracy, a skoro nie ma motorniczych, nie ma też możliwości zwiększenia częstotliwości kursowania tramwajów.

* * *
Pasażerom nie pozostaje więc nic innego, jak jadąc na godz. 8 w kierunku Pomorzan, na pl. Rodła zjawiać się np. o 7.15. Wtedy ścisku w wagonach jeszcze nie ma. Wprawdzie nie bardzo wiadomo, po co w coraz bardziej zimne i szare poranki zjawiać się w pracy czy na uczelni pół godziny przed czasem, płacąc przy okazji słono za bilety, ale to już mało włodarzy miasta obchodzi. Alternatywą jest nieco dłuższy sen i codzienne spóźnianie się, co z kolei zdenerwuje szefów i wykładowców.
Brak możliwości dostania się do tramwaju to przecież żadne usprawiedliwienie. A może być jeszcze gorzej. Wprawdzie do pracy przystąpiło obecnie ponad 20 osób, które uprawnienia do prowadzenia tramwajów zrobiły podczas wakacji, ale z firmy odchodzą kolejni pracownicy. Część na emerytury, część znowu wyjeżdża do Oslo...

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski" "Kurier Szczeciński" 12 października 2007 rok

* * *

Tu wisi stary rozkład jazdy!

Nasz Internauta „laudon” napisał w naszym serwisie, że na przystanku tramwaju linii 6 brakuje tabliczki z nowym rozkładem. - Cały czas wisi ten nie aktualny. Dlaczego i jak długo? - pyta.
Efekt jest taki, że pasażerowie chodzą w ciemno. Chyba, że ktoś zaopatrzył się w rozkład z internetu, albo zapamiętał godziny przyjazdu pojazdu - informuje "laudon".
Zadzwoniliśmy w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Na tę chwilę nic nie wiemy na ten temat. Ale sprawdzimy to – powiedziała nam Marta Kwiecień – Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Do sprawy wrócimy.

Opracowanie: "Maciej Homis" "Moje Miasto" 12 października 2007 rok

* * *

Koniec objazdu na ul. Łukasińskiego

Dzisiaj przed południem z ul. Łukasińskiego znikną robotnicy, a skrzyżowanie z ulicami Taczaka i Bracką będzie znów przejezdne.
Zamknięte do dziś skrzyżowanie, to efekt prac związanych z realizacją programu „Poprawa jakości wody w Szczecinie”. Hydrobudowa 9 buduje w tym rejonie kanalizację. Skrzyżowanie trzeba było zamknąć na kilka tygodni ze względu na podziemne uzbrojenie.
Pod środkiem jezdni jest stary kanał i nie można było tam przejść podziemnym przeciskiem - wyjaśnia powód utrudnień Witold Majorek z HB9. Budowlańcy kończą już prace w tym miejscu.
W piątek do południa powinniśmy przywrócić stałą organizację ruchu i zlikwidować tymczasowe oznakowanie - zapewnia Witold Majorek. Taki mieliśmy termin zajęcia pasa drogowego. Nie wiem, skąd wzięły się sygnały, że prace miały zakończyć się wcześniej.
Przypomnijmy, że nie oznacza to koniec kłopotów komunikacyjnych dla mieszkańców Krzekowa i Bezrzecza. Zamknięta bowiem jest ul. Szeroka.

Opracowanie: "mago" "Głos Szczeciński" 12 października 2007 rok

* * *

Można zapłacić za bilet kartą płatniczą

W kasie biletowej Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego ma być dziś zamontowany terminal na karty płatnicze. Miały być dwa terminale we wrześniu. Będzie od dziś i tylko jeden. Pasażerowie po południu będą mogli z niego skorzystać - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM-u. W kasie przy ul. Wyszyńskiego będzie można płacić kartą płatniczą.
Kilka miesięcy temu na swoich stronach internetowych Zarząd Dróg przeprowadził ankietę pytając szczecinian czy chcą, by terminale pojawiły się w kasach. Zdecydowana większość była za. Gotówka to przeżytek - argumentowali szczecinianie. Kolejny terminal będzie zamontowany na pętli przy ul. Kołłątaja, a docelowo we wszystkich największych kasach biletowych w Szczecinie.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska" "Polskie Radio Szczecin" 11 października 2007 rok

* * *

Nowy dyrektor MZK

Krystian Wawrzyniak został nowym dyrektorem Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Szczecinie. W konkursie wystartowało dwóch kandydatów.
Stanowisko oficjalnie obejmie w grudniu, ale już z końcem października będzie pełnił obowiązki dyrektora MZK.
Ma 35 lat, z wykształcenia jest ekonomistą, ukończył Uniwersytet Szczeciński. Posiada 11 - letnie doświadczenie zawodowe. Pracował m.in. w wydziałach kredytowych banków komercyjnych, służbach finansowych dużych firm (międzynarodowej firmie z branży FMCG oraz spółce giełdowej). Od 6 lat jest pracownikiem szczecińskiego magistratu, zajmuje się nadzorem właścicielskim nad spółkami z udziałem Gminy Miasto Szczecin. Żonaty, 6-letnia córka Marta.

Opracowanie: "ep" "Gazeta Wyborcza" 10 października 2007 rok

* * *

G - konserwa

Pomóżcie nam - poprosili nas mieszkańcy Wielgowa, Zdunowa, Płoni i Kijewa. Mamy tylko jeden pośpieszny autobus i same z nim problemy.
Autobus pośpieszny G zapewnia komunikację najodleglejszych, prawobrzeżnych dzielnic z centrum miasta. Jeżdżą nim dzieci do szkół i dorośli do pracy - piszą. Mieszkańcy twierdzą, że kursów jest za mało. Dodają też, że autobus ten nie jeździ zgodnie z rozkładem jazdy.
Muszą wybierać taksówkę
Ma 8 kursów w ciągu dnia, a na dodatek na pl. Rodła wiecznie przyjeżdża spóźniony. Ponadto w Kijewie są marne szanse, żeby dostać się do niego. Jest tak zatłoczony. Jak uda się już wepchnąć do środka, to człowiek jedzie z nosem na szybie. Ciężko nawet oddychać w takim tłoku. Ciężko gdzieś dojechać z małym dzieckiem, gdy w autobusie jest tłok - mówi pani Anna, która ma roczną córkę. - To samo dotyczy osób z dużym bagażem. Najczęściej więc wzywają taksówkę.
Z badań wynika co innego
Zwróciliśmy się w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. To ta firma decyduje o zwiększeniu lub zmniejszeniu częstotliwości kursowania danej linii autobusowej. Decyduje też, która linia ma być zwykłą, a która pośpieszną.
W przypadku linii G dotychczasowe jej badania nie wykazały potrzeby zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów, a wręcz wskazały na możliwość jej ograniczenia - przekonuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. - Większą liczbę pasażerów odnotowaliśmy jedynie podczas kursów z Wielgowa o godzinach 7.01 i 7.31.
Zbadają i zastanowią się
Mieszkańcy poruszają też jeszcze jeden wątek tej sprawy. Nie rozumiem, dlaczego mamy podróżować jak bydło, skoro płacimy za sieciówki tyle samo, co pasażerowie linii A, B, C, D czy E - mówi Janek, jeden z pasażerów, student Uniwersytetu Szczecińskiego. Oni jeżdżą w lepszych warunkach, niż ja i mają więcej kursów do dyspozycji. ZDiTM ponownie policzy pasażerów i na tej podstawie podejmie stosowne działania - obiecuje Marta Kwiecień - Zwierzyńska.

Opracowanie: "Marek Rudnicki" "Głos Szczeciński" 10 października 2007 rok

* * *

Jak długo jeszcze?

Modernizacja torowiska na Bohaterów Warszawy przysparza mieszkańcom Szczecina sporo problemów.
Jak daleko sięgam pamięcią to okazuje się, że nasze piękne miasto wciąż jest gnębione kilkoma bardzo istotnymi problemami. Jednym z tych problemów jest kwestia wiecznych remontów naszych dziurawych ulic i wypaczonych torowisk tramwajowych.
Jeden z takich remontów trwa od początku wakacji i na chwilę obecna wciąż nie widać jego końca. Chodzi mi o remont torowiska tramwajowego na odcinku od Turzyna do skrzyżowania ulic Bohaterów Warszawy i Jagiellońskiej. Remont ów trwa w najlepsze (niestety jego końca nie widać), a co za tym idzie na wspomnianym odcinku powstały spore utrudnienia dla okolicznych mieszkańców.
Ludzie mieszkający na wysokości ulicy Ściegiennego są zmuszeni do przejścia aż do ulicy Jagiellońskiej za światłami, żeby przedostać się na drugą stronę ulicy. Gdy już postanowimy, że chcemy właśnie przejść na drugą stronę ulicy i udamy się w tym celu do wymienionego skrzyżowania musimy jeszcze liczyć się z dalszymi utrudnieniami.
W momencie, gdy pełni szczęścia chcemy się przedostać na druga stronę ulicy na światłach, musimy wziąć pod uwagę to, iż palą się one bardzo krótko, dosłownie kilka sekund. Nie wystarcza to na przejście przez ulicę nie tylko osobom starszym i dzieciom, ale również osobom o wyższej sprawności fizycznej.
Pozostaje mieć nadzieję, że drogowcy wezmą sobie do serca to jakie niedogodności muszą znosić mieszkańcy tej okolicy i postarają się przyśpieszyć tempo prac remontowych na Bohaterów Warszawy.

Opracowanie: "Marklund" "Moje Miasto" 9 października 2007 rok

* * *

Kładka nad ul. Staszica przebadana

26 ton betonowych płyt położono w poniedziałek na budowanej kładce na Niebuszewie. Pomost pomyślnie przeszedł badania.
Badania przeprowadzili specjaliści z Politechniki Poznańskiej. Ugięcie wyniosło 80 proc. tego, co założyłem. To bardzo dobry wynik - mówi Ryszard Jastrzębski, projektant kładki. Teraz zostały prace wykończeniowe i będziemy mogli w końcu puścić ruch pieszych po kładce.
Do końca prac zostało wykończenie tarasu i chodników po stronie targowiska Manhattan. Wykonawca ma termin umowny zakończenia prac na koniec tego miesiąca. Wszystko wskazuje na to, że zostanie on dotrzymany. Być może nawet zmiana organizacji ruchu nastąpi kilka dni wcześniej.

Opracowanie: "mpr" "Gazeta Wyborcza" 9 października 2007 rok

* * *

Cuchnące autobusy

To prawdopodobnie rozlewana na siedzenia gnojówka jest przyczyną smrodu w polickich autobusach linii 107. Sprawca ciągle nieznany.
Od początku września takich przypadków było kilkanaście. W październiku częstotliwość tych wygłupów trochę się zmniejszyła. Ale wrzesień był dramatyczny. W ciągu tygodnia mieliśmy po dwa, trzy takie przypadki - mówi Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozów Szczecińko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Zawsze na tyłach
Metoda działania w każdym przypadku jest identyczna. Sprawca (lub sprawcy) cuchnący płyn wnosi w słoiku i oblewa nim siedzenie na tyłach autobusu. Prawdopodobnie wszystko rozgrywa się między przystankami na ul. Sczanieckiej i Komuny Paryskiej.
Jechałam we wrześniu takim śmierdzącym autobusem. Rzadko korzystam z tej linii. Nie sądziłam, że to większy problem. Ale faktycznie zapach był okropny. Ludzie oglądali się na siebie szukając winnego. Sama myślałam, że to sprawka jakiegoś bezdomnego, który ma na bakier z higieną - opowiada pani Łucja Glińska, pasażerka.
Wygłupy uczniów?
Sprawca upatrzył sobie wyłącznie autobusy linii 107. Gnojowicę wylewa o różnych porach. Dlatego SPPK podejrzewa, że to wygłup ucznia lub uczniów, którzy jadą lub wracają ze szkoły.
Ale nikogo za rękę nie udało nam się złapać - przyznaje Grzegorz Ufniarz. Kierowcy o incydencie dowiadują się za późno. Pasażerowie informują ich dopiero na ostatnim przystanku.
Dlatego prosimy, aby informować kierowcę od razu, gdy ktoś zauważy podejrzane zachowania w autobusie. Wtedy możemy zawiadomić policję - dodaje Ufniarz.
Wypadają z kursu
Śmierdzące autobusy to nie tylko problem estetyczny dla pasażerów. Zanieczyszczony pojazd musi zjechać z trasy do myjni. Dla pasażerów oznacza to dłuższe czekanie na przystankach.
Sprawą zainteresował się też nadzór ruchu. Na razie nie wiadomo, czy w autobusach pojawią się "tajniacy", którzy będą czatować na człowieka ze słoikiem gnojówki.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny" "Głos Szczeciński" 8 października 2007 rok

* * *

Będą nowe autobusy

Przynajmniej 8 nowych autobusów pojawi się w przyszłym roku w Szczecinie. Takich zakupów nie było od kilku lat. Ostatnio firmy ratowały się, sprowadzając używane pojazdy, głównie z Niemiec.
O solarisach, które są już produkowane dla Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie", "Kurier" już pisał. Teraz przetarg ogłosiła bliźniacza miejska spółka z ul. Klonowica.
Na prawobrzeżu pojawią się autobusy 12-metrowe, z obniżoną podłogą i spełniające wszystkie normy. Ich dostawy rozpoczną się w styczniu. Nowe wozy na Klonowica powinny być najpóźniej na przełomie kwietnia i maja. Będą to fabrycznie nowe autobusy przegubowe - informuje Krzysztof Putiatycki, prezes SPA "Klonowica". Ogłosiliśmy przetarg w tej sprawie, na oferty czekamy do 14 listopada.
Firma weźmie je w leasing, płacąc na początku 10 proc. Resztę chce spłacać przez 10 lat. Te autobusy także mają być niskopodłogowe i - w przeciwieństwie do sprowadzanych z Zachodu - 4-drzwiowe.

Opracowanie: "ToT" " Kurier Szczeciński" 4 października 2007 rok

* * *

Praca z żyrantem

Choć praca dla kierowców i motorniczych czeka, nie każdy może ją podjąć. Pierwsza bariera to cena kursu, podnoszącego kwalifikacje kierowcy lub dającego uprawnienia do prowadzenia tramwaju. Firmy, którym na pracownikach zależy, zaczęły nawet do tych kursów dopłacać lub finansować je w całości. Jak się okazuje, nie wszędzie jest jednak o to łatwo.
Chciałem zostać kierowcą autobusu, ale nie stać mnie na kurs, który kosztuje 3800 zł - skarży się jeden z Czytelników. Niestety, w firmie autobusowej na Klonowica dowiedziałem się, że muszę mieć dwóch wprowadzających.
Taka informacja pojawiła się m.in. na stronie internetowej. Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" informuje, że "podstawowym warunkiem sfinansowania kursu prawa jazdy jest poręczenie złożone przez dwie osoby będące pracownikami SPA-Klonowica zatrudnione na czas nieokreślony". Prezes firmy tłumaczy, że to zabezpieczenie.
Kierowców brakuje, ale kurs podnoszący kwalifikacje z kategorii B na D, egzamin i zdobycie uprawnień na przewóz osób to wydatek niemal 5 tys. zł. - tłumaczy Krzysztof Putiatycki. Nie mamy gwarancji, że pracownik, który zdobędzie uprawnienia przystąpi do pracy, albo że jej szybko nie porzuci.
Prezes boi się, że firma nie będzie w stanie odzyskać wydatków na kurs od kierowcy, który wyjedzie do pracy np. w Londynie. W innych podmiotach takie zagrożenie też istnieje, ale radzą sobie. W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym kandydaci na kierowców podpisywali zobowiązanie podjęcia pracy i świadczenia jej nawet przez 3 lata. Firma ma zagwarantowanego pracownika, któremu koszty kursu potrąca z poborów. Podobnie zaczęło sobie radzić narzekające na brak motorniczych MZK oraz SPA "Dąbie". W MZK motorniczych jeszcze brak, ale w pozostałych spółkach wakatów wśród kierowców już nie ma.
Ryzyko jest, ale radzimy sobie. Można się porozumieć i dodatkowo zabezpieczyć - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPA "Dąbie". Warunki chyba są dobre, skoro właśnie podpisaliśmy kilkanaście kolejnych umów o pracę.
Na Klonowica kolejki chętnych raczej nie będzie. Kandydatom spoza firmy ciężko będzie znaleźć "wprowadzających". Od "Kuriera" część kierowców dowiedziała się, że jeśli kolega, za którego poręczyli w macierzystej firmie porzuci pracę, na nich spadnie obowiązek spłaty jego zobowiązań. Mają więc być tak naprawdę żyrantami i do poręczania za innych się nie spieszą.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski" " Kurier Szczeciński" 4 października 2007 rok

* * *

Jakie będzie nowe rondo na Łasztowni

Prezydent Szczecina jest gotów przebudować ul. Energetyków nawet bez pieniędzy z UE.
Sprawa przebudowy ul. Energetyków na międzyodrzu jest jednym z punktów zapalnych w relacjach między lokalnymi politykami PO, PiS i LPR. Gdy szefem resortu gospodarki morskiej był Rafał Wiechecki (LPR), inwestycja została wpisana na listę kluczowych projektów finansowanych z unijnych funduszy, dzielonych przez rząd. Jego PiS-owski następca Marek Gróbarczyk wyrzucił projekt z listy, uznając, że nie jest on strategiczny dla kraju.
Nie podoba się to prezydentowi Szczecina Piotrowi Krzystkowi (PO). Ulica Energetyków to część drogi krajowej, ale to także otwarcie dostępu do portu od strony zachodniej - podkreśla prezydent w rozmowie z "Gazetą". Twierdzi, że jest "zdesperowany" i zrobi wszystko, by szybko zrealizować tę inwestycję. Nawet bez oglądania się na unijne fundusze.
Chodzi o to, że nowe rondo umożliwiłoby też dojazd z centrum Szczecina na Łasztownię (w tym na odzyskane przez miasto nabrzeże Starówka), a także na wyspy Kępa Partnicka i Zieloną. To kluczowe tereny dla rozwoju miasta. Kępa jest już w kręgu zainteresowań konkretnych inwestorów.
Projekt modernizacji ul. Energetyków jest gotowy. Jest też pozwolenie na budowę. Wystarczy ogłosić przetarg (o ile będą zagwarantowane fundusze). Koszty całej inwestycji szacowane są na 35 mln zł. Jak ul. Energetyków ma wyglądać po zmianach?
Przebudowany zostanie 750-metrowy odcinek od mostu Długiego do Trasy Zamkowej - mówi Krystyna Bartnik, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie. Rondo - wyposażone w sygnalizację świetlną - powstanie przy skrzyżowaniu z ul. Floriana, na wysokości stacji benzynowej koło biurowca Euroafriki. Kolejną nowością będzie kładka dla pieszych. Stanie w sąsiedztwie Trasy Zamkowej. Połączy obie strony ulicy, pozwoli też pasażerom bezpiecznie dostać się na przystanki tramwajowe między jezdniami. Dla osób niepełnosprawnych zainstalowane zostaną windy.
W planach jest też budowa wzdłuż ulicy ścieżki rowerowej, murków oporowych, uporządkowanie zieleni. Cały odcinek od mostu Długiego w kierunku Trasy Zamkowej będzie miał nową nawierzchnię.
Po otwarciu ronda zamknięty zostanie obecny wyjazd z portu, który dziurawą jezdnią z betonowych płyt prowadzi pod estakadą Trasy Zamkowej. Jeśli inwestycja będzie zrealizowana, zbędny stanie się obecny dojazd do portu od strony miasta. To dla niewtajemniczonych kierowców koszmarny labirynt. Ktoś, kto pierwszy raz próbuje się tą drogą trafić na Łasztownię, może się pogubić. Żeby dostać się np. na leżące na północ od ul. Energetyków nabrzeże Starówka, trzeba za mostem Długim skręcić... na południe. Na kiepsko oznakowanej trasie są cztery ostre zakręty, jezdnia, na której ciężko wyminąć się większym wozom i niski wiadukt, pod którym ugrzązł niejeden tir.
Po przebudowie wąskim gardłem między ul. Wyszyńskiego a Łasztownią pozostanie jedynie most Długi, na którym tramwaje i samochody mają wspólne pasy ruchu.
Krzystek liczy, że po wyborach uda się zmienić plany podziału unijnych funduszy i rondo wróci na listę inwestycji finansowanych centralnie. Jeśli nie, będzie starał się zarezerwować pieniądze na rondo w przyszłorocznym budżecie miasta.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr" "Gazeta Wyborcza" 2 października 2007 rok

* * *

Będą pieniądze na autobusy

Ponad 70 mln euro dostanie dodatkowo nasze województwo z Unii Europejskiej.
Mamy zagwarantowane pieniądze na komunikację - mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Pozwoli to nam kupić 50-, może nawet 60 nowych autobusów. Z tych funduszy będą modernizowane ulice Potulicka i Niemierzyńska. W ciągu 7 lat zamierzamy wydać na drogi około miliarda złotych -zapowiada prezydent. Będziemy nowoczesnym miastem.

Opracowanie: "Głos Szczeciński" 1 października 2007 rok

* * *

Od poniedziałku tramwaje jeżdżą inaczej

Po 12 latach przerwy "dwójka" wraca na Basen Górniczy. To efekt przeprowadzonych rok temu badań.
Ankieterzy zatrudnieni przez krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej przepytali 100 tys. pasażerów w szczecińskich autobusach i tramwajach. Ankiety wypełniane były w dni powszednie, soboty i niedziele.
Na ich podstawie Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego otrzymał opracowanie, z którego płynie podstawowa wiedza o tym skąd i dokąd szczecinianie jeżdżą, a co za tym idzie - jak miasto powinno budować tzw. optymalną więźbę połączeń komunikacyjnych.
Od wiosny ZDiTM koryguje rozkłady jazdy. Od dziś obowiązują kolejne zmiany.
Najważniejsza, także dla nas, to zmiana trasy "dwójki" - mówi Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM. Od dziś wraca, jak to było przed laty, na Basen Górniczy. Tramwaje będą kursowały co 12 minut.
Dzięki temu przywrócone zostanie bezpośrednie połączenie dwóch ważnych węzłów komunikacyjnych miasta: Basenu Górniczego i pl. Rodła. W połowie ubiegłego roku, podczas remontu ul. Krzywoustego, tymczasowo przywrócono tramwaj na tej trasie. "Gazeta" proponowała by utrzymać połączenie także po zakończeniu robót. Publikowaliśmy sondę przeprowadzoną wśród pasażerów na pl. Rodła - większość opowiadała się za bezpośrednim połączeniem tego miejsca z Basenem Górniczym. Teraz postulat szczecinian został w końcu spełniony.
Planowaliśmy z początkiem października wprowadzić więcej zmian, ale przeszkadza nam w tym przebudowa torowiska na ul. Bohaterów Warszawy - mówi Szarafiński. Dodatkowo, po modernizacji tego odcinka miasto planuje od razu ruszyć z przebudową torów od Turzyna do pl. Kościuszki. Dopiero wówczas, gdy tramwaje linii 9 i 7 wrócą na swoje nominalne trasy wprowadzimy inne zmiany.
Wśród tych planowanych w przyszłości zmian jest m.in. podzielenie ósemki na dwie linie: jedna będzie jeździć z Gumieniec na Basen Górniczy, druga do Dworca Głównego.
Większość nowości obowiązujących w rozkładach jazdy od dziś polega na ograniczeniu częstotliwości kursów. Czy korekty rozkładu sprawią, że miasto będzie mniej wydawać na komunikację? Nie, bo liczba wozokilometrów prawie się nie zmieni - zapewnia Szarafiński. Nowy układ jest bardziej dostosowany do potrzeb pasażerów.
Jakie jeszcze zmiany wchodzą dziś w życie? Linia nr 7 zostaje podzielona na dwie trasy. Jedna bez zmian kursować będzie co 12 minut do Basenu Górniczego, druga - 7 bis, także co 12 min. na trasie Krzekowo - Dworzec Główny. Linie 8, 11 i 12 zaczną kursować co 12 min (wcześniej w szczycie jeździły co 6 min.) Co drugi skład ósemki będzie trzywagonowy.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza" 1 października 2007 rok

* * *

Wandale zniszczyli wiatę

Do 5 lat pozbawienia wolności grozi wandalowi, który zniszczył wiatę przystanku autobusowego w Szczecinie.
Sprawców było dwóch. 16-letniego Dariusza Z. i 21-letniego Rafała S. zatrzymano na skrzyżowaniu ulic Zawadzkiego i Klonowica. 21-latek był nietrzeźwy miał, we krwi miał 0,8 promila alkoholu.
Po przesłuchaniu Rafał S. przyznał się do tego, że sam dokonał zniszczenia wiaty autobusowej. Straty oszacowano na ponad tysiąc złotych. 16-latek po zatrzymaniu został przekazany rodzicom.

Opracowanie: "Rafał Molenda", "Polskie Radio Szczecin" 1 października 2007 rok

* * *

Prasa informuje - wrzesień

* * *

Szalety na kołach - Śmierdząca sprawa na liniach

Nietypowe kłopoty ma od kilku tygodni miejska komunikacja. Zarówno autobusy, jak i tramwaje, coraz częściej zjeżdżają z tras z powodu zanieczyszczeń. W pojazdach ktoś... załatwia swoje potrzeby fizjologiczne. We wrześniu było już 8 takich „ awaryjnych" zjazdów.
To naprawdę nietypowe sytuacje, które wcześniej nie występowały - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Niestety, tylko jeden - na prawobrzeżu - spowodowany był tym, że ktoś z pasażerów źle się poczuł i zanieczyścił pojazd. To się zdarza. Pozostałe przypadki wyglądają jednak na świadome i bezczelne traktowanie pojazdu jak szaletu.
Wszelkie granice zostały przekroczone. Najbardziej zastanawia jednak znieczulica pasażerów.Zanieczyszczenie i smród w tylnej części pojazdu zgłaszają dopiero po jakimś czasie. Tak jakby sprawcy ściągającego spodnie nikt nie widział.
Gdyby został przyłapany, musiałby zapłacić za nieplanowany zjazd z linii i oczywiście za czyszczenie pojazdu. Jak dotąd, nikogo jednak nie udało się złapać - przyznaje przedstawicielka ZDiTM. Tymczasem trudno przypuszczać, by świadków nie było. Tylko raz zdarzenie miało miejsce późnym wieczorem - ok. 22.45. Pozostałe przypadki są z godzin porannych (od 7.40) i popołudniowych (12.18-17.24). Do śmierdzących incydentów dochodzi zarówno w tramwajach, jak i autobusach, od ul. Chopina do ul. Hożej.

* * *
Wieści o nietypowych zanieczyszczeniach w pojazdach miejskiej komunikacji krążą już po internecie. Pasażerowie zarówno w jednym ze szczecińskich, jak i polickich serwisów ostrzegają, by siadając, upewniać się, czy siedzenie jest czyste. Sprawca ma już nawet przydomek - „kałboj", ale poza informacjami o kolejnych „wyczynach" nic nie wiadomo. Nie wiadomo nawet, czy doszło do przypadkowego zbiegu okoliczności, czy faktycznie jest to działalność jednej osoby. Pewne jest tylko to, że za pojazdy zjeżdżające z linii płacimy wszyscy, za każdym razem dłużej stojąc na przystankach.
Ani ZDiTM, ani przewoźnicy nie mają szans, by złośliwego pasażera przyłapać bez pomocy ze strony innych użytkowników komunikacji.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński" 28 - 30 września 2007 rok

* * *

Zatoka autobusowa jednostronnie

Do 20 października będzie nieczynna zatoka autobusowa przystanku "Jana z Czarnolasu" na ul. Obotryckiej w Szczecinie. Przebudowa polega na wymienianie nawierzchni - usunięty zostanie popękany beton a w jego miejsce ułożona będzie granitowa kostka. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wykonuje prace w ramach tzw. bieżącego utrzymania dróg.
Po przeciwnej stronie, na niedawno zmodernizowanym odcinku ul. Obotryckiej (przy budowlanym hipermarkecie Leroy Marlin), autobusy zatrzymują się na pasie ruchu - przystanek jest wymalowany na asfalcie. Dlaczego tam nie ma zatoczki?
Ponieważ nie było jej w projekcie organizacji ruchu - usłyszeliśmy w ZDiTM. Dlaczego jej tam nie umieszczono? Bo układ komunikacyjny w tym rejonie będzie w przyszłości zmieniony.
Przypomnijmy, że we wrześniu został oddany do użytku 400-metrowy odcinek ul. Obotryckiej. Został odnowiony przy okazji wybudowania hipermarketu Leroy Merlin. W ramach tej inwestycji firma SGI Komfort wybudowała dwa fragmenty dwupasmówki, pasy wyłączeniowe, chodniki i dwa skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. Koszt budowy - 4,5 mln zł.
Ale częściowa przebudowa ul. Obotryckiej nie rozładowała ruchu w tym rejonie. Niezbędna jest modernizacja również tej części ulicy, która przylega do skrzyżowania z ul. Przyjaciół Żołnierza. Dopóki nie zniknie to tzw. wąskie gardło, będą się tu tworzyć korki. Inwestycja ma się zacząć już wkrótce.
Koncepcja przebudowy ul. Obotryckiej przewiduje również budowę zatoki autobusowej w kierunku Polic.Powstanie za skrzyżowaniem ul. Obotryckiej z ul. Jana z Czarnolasu.

Opracowanie: "lw", "Kurier Szczeciński" 27 września 2007 rok

* * *

Śmierdzący problem w autobusach i tramwajach

Ktoś regularnie zanieczyszcza odchodami fotele w autobusach jeżdżących w Szczecinie i do Polic. Brudne są również tramwajowe wagony. Zdaniem przewoźników to celowe działanie.
Ostatnio pechowy kurs miał Bogdan Lelewski, kierowca ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Do autobusu został wylany ludzki kał. To było makabryczne. Śmierdziało w całym autobusie, ludzie się oglądali czy w coś nie wdepnęli. Ktoś robi to złośliwie, albo jest niespełna rozumu - relacjonuje Lelewski.
Jak informuje Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów SPPK, kierowcy i pasażerowie z "dziwnym zjawiskiem" mają do czynienia od września. Zanotowaliśmy osiem przypadków zanieczyszczenia autobusu ludzkimi odchodami, głównie linii 107 - dodaje.
Ufniarz apeluje do pasażerów o pomoc: Jeżeli spotkają się państwo z przypadkiem zanieczyszczania foteli, proszę szybko powiadomić kierowcę, wówczas będziemy w stanie poinformować policję i być może to pozwoli nam rozwiązać problem.
Na śmierdzące zanieczyszczenia skarżą się także inni przewoźnicy. W ten odrażający sposób zostały zabrudzone autobusy linii 54, 57, 59, 68 oraz tramwaje 2 i 12.

Opracowanie: "Justyna Machnik", "Polskie Radio Szczecin" 27 września 2007 rok

* * *

Wyrzucony za Jurczyka

Po trzech miesiącach urząd miasta ujawnił wyniki kontroli w MZK. Były one podstawą do zwolnienia szefa firmy, doktora Jerzego Manduka.
Były dyrektor MZK jest w okresie trzymiesięcznego wypowiedzenia z pracy. W tym czasie został zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Do 15 listopada zastępuje go Krzysztof Turczyn - twierdzi Sebastian Wypych z biura promocji i informacji urzędu miejskiego. Manduk otrzymał zwolnienie z pracy pod koniec sierpnia. Jest pracownikiem MZK do 30 listopada.
Stracił zaufanie
Powodem odwołania pana Manduka były wyniki kontroli przeprowadzonej w MZK. Wykazane nieprawidłowości i utrata zaufania do pana Manduka uniemożliwiają dalszą współpracę. Stąd podjęte decyzje - uzasadnia swoją decyzję Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina.
Przeciw zwolnieniu dyrektora protestowały wszystkie związki zawodowe. Pracownicy napisali nawet petycję do Piotra Krzystka, by odwołał swoją decyzję. Przekonywali, że Manduk jest kompetentnym i odpowiedzialnym dyrektorem. Nieoficjalnie mówiono, że to odwołanie polityczne, Manduk startował w wyborach na prezydenta Szczecina.
Co wykryli kontrolerzy?
Kontrolerzy stwierdzili, że dyrektor podpisał umowę na korzystanie z prywatnego samochodu do celów służbowych z osobami, które nie miały takich uprawnień. Dzięki niej pobrał w ciągu 6 lat 24 tysiące złotych z kasy firmy. Zatrudnił jedną osobę, która nie miała odpowiednio długiego stażu pracy.
Najgorszym przewinieniem było to, że dyrektor przedłużył z załogą układ zbiorowy. Gwarantuje on załodze wysługę lat, czyli wzrost płac w zależności od okresu pracy - 1-procentową podwyżkę za każdy rok pracy. Pracownicy otrzymują też tzw. jubileuszówki wyższe niż przewiduje kodeks pracy. Za pracę w niedziele załoga MZK dostawała zarówno dzień wolny, jak i pełne wynagrodzenie. Tylko w 2006 roku kosztowało to firmę 1,2 mln złotych.
Układ zbiorowy Manduk przedłużył na wyraźne polecenie prezydenta Mariana Jurczyka w 2005 roku. Co ważne, wiedziała o tym cała ówczesna rada miasta, która zajmowała się bardzo szczegółowo zasadami wynagrodzeń obowiązującymi w firmach komunalnych.
Konkurs na dyrektora
MZK ma być przekształcony w spółkę komunalną. Dokonać tego ma nowy dyrektor. Został właśnie ogłoszony konkurs na to stanowisko. Wśród wymagań jest tylko wyższe wykształcenie, pięcioletni staż pracy, niekaralność oraz dobry stan zdrowia. Nawet wśród wymagań dodatkowych nie ma ani słowa o znajomości branży. Kandydatury można zgłaszać 2 października.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński" 26 września 2007 rok

* * *

Kolejne tramwaje z Niemiec przyjadą do Szczecina

Szczecin kupi 32 tramwaje od berlińskiej firmy BVG. W ubiegłym roku miasto kupiło w tej firmie 21 tramwajów.
Do Szczecina trafią używane, 17-letnie wagony. W połowie lat 90. przeszły gruntowną modernizację. Koszt jednego pojazdu to blisko 90 tys. euro.
Kilkumiesięczne negocjacje z przewoźnikiem zakończyły się wczoraj w Berlinie. Pierwsze dwa tramwaje trafią na testy do Szczecina w październiku, kolejne w ciągu 6 miesięcy, począwszy od stycznia 2008 roku. Niemieckie Tatry zastąpią sprowadzone w 1996 roku 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Obecnie w Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Do 2020 roku miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 milionów zł. Modernizacji wymagają również torowiska, co będzie kosztować prawie 240 milionów złotych.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin" 26 września 2007 rok

* * *

Dzwońcie głośno!

Miejski Zakład Komunikacyjny ma rozważyć, czy żółte tramwaje-tatry będą dzwoniły przed ruszeniem z przystanku. Zdaniem niektórych mieszkańców, pojazdy poruszają się tak cicho, że może to być niebezpieczne.
Żółte tatry trafiły do Szczecina kilka miesięcy temu. Pochodzą z Berlina. Nie są fabrycznie nowe, ale przeszły gruntowną modernizację. Większość szczecińskiego taboru jest daleko w tyle za nimi pod względem technicznym i technologicznym. Zdaniem niektórych mieszkańców miasta, to, że tramwaje bardzo cicho się poruszają podczas ruszania, może powodować niebezpieczne sytuacje. Przekonał się o tym nasz Czytelnik.
Już trzeci raz, o mały włos, nie wszedłem pod żółty tramwaj - mówi Mariusz Laskowski. - Ich w ogóle nie słychać, kiedy ruszają z przystanku. Za każdym razem w ostatniej chwili orientowałem się, że skład jedzie w moją stronę. Osoby, które mają słabszy słuch mogą ulec wypadkowi.
Pan Mariusz tłumaczy, że za każdym razem znalazł się w podobnej sytuacji na pl. Grunwaldzkim. Chyba dlatego, że to jest bardzo nietypowy przystanek. Nie ma wyznaczonego przejścia dla pieszych, ci poruszają się po całym placu, przez środek którego biegnie torowisko - wyjaśnia mieszkaniec Szczecina.
Zgodnie z niemiecką instrukcją sygnałem do odjazdu jest zapalenie się czerwonej lampki na zewnątrz, pomarańczowej wewnątrz i dźwięk ostrzegawczy ze skrzynki umieszczonej nad drzwiami - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. Dzwonią przed odjazdem wagony polskiej produkcji oraz kilkudziesięcioletnie, popularne "helmuty". Motorniczy, którzy jeżdżą różnym taborem, zapewne w tatrach odruchowo też dzwonią - przypuszcza Zbigniew Dąbrowski. Ale takiego wymogu nie ma.
W niemieckich tramwajach istnieje więc możliwość ostrzegania pieszych i pasażerów przed odjazdem w bardziej zdecydowany, głośniejszy sposób. Temat został wywołany, wcześniej nikt nigdy go nie podnosił - przyznaje Zbigniew Dąbrowski. Jest sygnał, więc na pewno będzie nasza reakcja. Będziemy się zastanawiać nad wprowadzeniem takiego rozwiązania, jeżeli ruszających tatr nie słychać.

Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeiński" 25 września 2007 rok

* * *

Kolizja tramwajów w Szczecinie

Dwa tramwaje zderzyły się czołowo na ulicy Wyszyńskiego, tuż za Mostem Długim.

Pracownicy MZK musieli przeciąć wspornik podtrzymujących jeden z wózków by móc ustawić tramwaj ponownie na torach.  foto: G.Kaźmierczak
foto: G.Kaźmierczak


Jeden z pojazdów wypadł z torów i uderzył w nadjeżdżający z przeciwka tramwaj. Nikomu nic się nie stało. Ruch tramwajowy w okolicach Mostu Długiego wrócił po ponad godzinie do normy. Na swoją trasę wróciła "6", a także "2", "7" i "8".

Opracowanie: "Piotr Dykiert ", "Polskie Radio Szczecin" 21 września 2007 rok

* * *

Tramwaje będą jeździć rzadziej

Największe zmiany dotknęły 9, 7 i 2. Częstotliwość kursowania zostanie zmniejszona.
Od 1 października Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza zmiany w kursowaniu i trasach tramwajów. Powodem zmian jest dostosowanie czasu przejazdu do warunków drogowych, wprowadzenie wyników przeprowadzonych w zeszłym roku badań potoków pasażerskich i braki kadrowe w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy ZDiTM.
Zmiany w rozkładzie
Trasa "dwójki" będzie wydłużona do Basenu Górniczego, w szczycie tramwaje będą kursować jak do tej pory, czyli co 12 minut.
"Siódemka" będzie jeździła tylko w godzinach szczytu (co 12 minut). Uruchomiona zostanie nowa linia "7 bis", która cały dzień co 12 minut będzie jeździła na trasie Dworcowa - Krzekowo.
Linie 11 i 12 będą jeździły rzadziej, bo co 12 minut (obecnie co 6 minut).
Ósemka zmniejszy częstotliwość z 6 do 12 minut, za to co drugi skład będzie trzywagonowy. Ponadto od środy "dziewiątka" jeździ na trasie Głębokie - Piastów tylko w godzinach szczytu.
Inne częstotliwości
Dla wszystkich pozostałych linii obowiązywać będzie następujący schemat częstotliwości: w dni powszednie do godz. 6 co 15 minut, w godz. 6-20 co 12 minut, po godz. 20 co 20 minut. W soboty w godz. 9-18 i w niedziele w godz. 11-18 tramwaje będą jeździć co 12 minut, poza tymi godzinami co 20 minut.
Brakuje motorniczych
Od sierpnia 2005 r. do końca 2006 r. liczba szczecińskich motorniczych zmniejszyła się z 250 do 234.
Na początku tego roku w wyniku zmian w ustawie o prowadzeniu działalności gospodarczej, zatrudniliśmy 22 osoby, które do tej pory pracowały na umowę zlecenie - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK. Ale do teraz znowu odeszły 22 osoby. Obecnie 23 osoby ukończyły kurs na motorniczego. 13 z nich już go zdało, a pozostali czekają na powtórny egzamin. Niedługo powinni wyjechać na trasy.
Kurs na motorniczego trwa od trzech do sześciu miesięcy i kosztuje ok. 5 tys. zł. Przez cały czas przyjmujemy podania. Gdy widzimy, że spada liczba motorniczych, organizowane są kursy. Biorąc pod uwagę czas ich trwania i stały odpływ pracowników kursy są prowadzone niemalże przez cały czas - wyjaśnia Dąbrowski.
Kandydaci na motorniczego mogą sami zapłacić za kurs lub skorzystać z pożyczki MZK, ale trzeba podpisać zobowiązanie do minimum trzyletniej pracy i spłacać ją w ratach. Początkujący motorniczy zarabia ok. 1700 zł na rękę.
Tabor jest wymieniany
Obecnie Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Ich średni wiek to ok. 24 lat. Najstarsze to tzw. helmuty, dziewięć z nich pochodzi z końca lat 50. Najwięcej, bo ok. 160, to produkowane w latach 1975-90 tramwaje typu 105 i 105 M. 14 najnowszych kupionych zostało w Chorzowie w 2001 r. (obecnie we Wrocławiu montowane jest dla nas sześć doczep do tramwajów tego typu). Oprócz tego w naszym taborze jest 21 sprowadzonych z Berlina tatr. Miasto negocjuje z berlińczykami zakup kolejnych 30 wozów tego typu.
ZDiTM nie planuje żadnych zmian w kursowaniu autobusów.

Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza" 20 września 2007 rok

* * *

W Szczecinie od października - Ubędzie tramwajów

Problemy pasażerów szczecińskich tramwajów, o których „Kurier" informował kilka dni temu, dopiero się zaczynają. Po niemal całkowitej likwidacji linii 9 szykują się kolejne poważne zmiany. Większość związana jest z brakiem motorniczych. Przy okazji Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza obiecywaną od 2 lat reformę sieci. Dzięki temu braki na liniach będą nieco mniej dotkliwe dla pasażerów. Ale nie da się ich uniknąć.
Zmiany nastąpią 1 października - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Każdego dnia MZK będzie mogło wysyłać na miasto o 10 pociągów mniej.
Przypomnijmy, że od wtorku, po pierwszych zmianach, i tak kursuje o 6 składów mniej niż w pierwszej połowie września. Po październikowej korekcie, każdego dnia będzie więc o 16 składów mniej. To sporo, biorąc pod uwagę, że na początku września rozkład przewidywał 95 pociągów w dni robocze. Znika więc ok. 15 proc.!
Najważniejsza zmiana, która nastąpi już 1 października, to wydłużenie linii 2 aż do Basenu Górniczego. Ale linia 7 na trasie Krzekowo - Basen Górniczy będzie kursować już tylko w godzinach szczytu. Pewnym jej wzmocnieniem ma być nowa linia - 7 Bis. Jej trasa to Krzekowo - ul. Dworcowa. Na wszystkich liniach zmniejsza się częstotliwość kursowania. Niewielką pociechą będzie fakt, że na linii 8 połowa składów ma mieć po 3 wagony. Oczekiwania na przystankach w żaden sposób to nie skróci.
Niestety, to wcale nie musi oznaczać końca niekorzystnych dla pasażerów zmian. MZK Szczecin nie ukrywa, że firmie brakuje coraz więcej motorniczych. Wprawdzie kurs właśnie ukończyło 13 osób, a kolejne 10 czeka egzamin, ale to stanowczo za mało. Już wiosną było 25 wakatów. Zanim nowi motorniczowie przystąpią do pracy, może minąć jeszcze kilkanaście dni. W dodatku każdy z nich musi na początku jeździć z bardziej doświadczonym kolegą, więc rąk do pracy tak szybko nie przybędzie.
Kolejnych kursów na motorniczego w najbliższych miesiącach nie przewiduje się, bo brak instruktorów. W dodatku kurs kosztuje ponad 5 tys. zł, co dla osób szukających zajęcia jest barierą nie do przejścia. Po latach zaniedbań, gdy wreszcie w firmie zaczęły się zakupy nowocześniejszego taboru oraz długo oczekiwane remonty torowisk, może się okazać, że nastąpiły za późno. Wkrótce bowiem szczecińskie tramwaje mogą pozostać w zajezdniach, bo najzwyczajniej nie będzie miał ich kto poprowadzić.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński" 20 września 2007 rok

* * *

Rozmowy z BVG Berlin

O nowych możliwościach finansowania komunikacji miejskiej, zmianie unijnych przepisów w tym zakresie i nowych tramwajach dla Szczecina rozmawiali dziś przedstawiciele niemieckiej firmy BVG z Berlina z zastępcą prezydenta Beniaminem Chochulskim oraz szefostwem MZK. BVG reprezentowali dyrektor Klaus – Dietrich Matschke, oraz członek zarządu Thomas Necker.
Oprócz wizyty w magistracie przedstawiciele BVG odwiedzili także zajezdnię Pogodno, mieli też okazję przejechać się tramwajem, który miasto w ubiegłym roku zakupiło w Berlinie.
Partnerzy niemieccy zgodnie ocenili, że szczecinianie bardzo dobrze obchodzą się z taborem. W Berlinie tramwaje są niszczone przez wandali i nie wyglądają tak dobrze jak w naszym mieście. Miasto Szczecin w firmie BVG kupiło w ubiegłym roku 21 przegubowych tramwajów. Trwają negocjacje dotyczące kupna kolejnych 30 wozów.
Wagony, które chce kupić miasto mają około 17 lat. W połowie lat 90-tych przeszły modernizację. Wszystkie wozy mają silniki i mogą kursować osobno, jednak w Szczecinie będą łączone w składy. Kupowane Tatry T6 mają ten sam rozstaw osi, co jeżdżące po Szczecinie wagony przegubowe, dlatego nie będzie problemów z mijaniem się na torach.
Negocjacje z niemieckim przewoźnikiem trwają kilka miesięcy. Kolejne rozmowy odbędą się w przyszłym tygodniu. Wszystkie tramwaje powinny trafić do Szczecina do stycznia 2008 roku. Zastąpią sprowadzone w 1996 roku tzw. 50-letnie "helmuty" oraz najstarsze wozy typu 105N.
Obecnie po Szczecinie jeżdżą 204 tramwaje. Zgodnie z analizami do 2020 roku miasto powinno wymienić 144 z nich. Potrzeba na to blisko 800 milionów zł. Modernizacji wymagają również torowiska. Potrzeba na to prawie 240 milionów. Miasto o środki na modernizację torowisk i taboru chce pozyskać z Unii Europejskiej w ramach programu Infrastruktura i Środowisko.

Źródło: "Urząd Miasta Szczecin ", 19 września 2007 rok

* * *

Zmiany w rejonie ronda Giedroycia

Ruch na rondzie Giedroycia jest bardziej płynny. Piesi przyzwyczajają się do nowych przejść i sygnalizacji świetlnej. W październiku będą korzystać z kładki nad ulicą Staszica.

Pasażerowie tramwajów wchodzili prosto pod koła aut – mówi Jan Młynarczyk, kierowca z Pomorzan. Samochody stały w gigantycznych korkach, zwłaszcza w godzinach szczytu. Teraz przejścia zostały zlikwidowane i jest już lepiej.  foto: Tomasz Łój
foto: Tomasz Łój,
Skrzyżowanie od kilku dni działa inaczej. Teraz pasażerowie wysiadający z tramwaju na przystanku „Kołłątaja” muszą iść na przejście z sygnalizacją świetlną. Stamtąd wkrótce będą kierować się w stronę kładki, która jest jeszcze w budowie. Dzięki temu nie będą blokować przejazdu samochodom.

Zmiany wyjaśnia Piotr Landowski z urzędu miasta. Zamknięto przejścia dla pieszych bezpośrednio przylegające do ronda na al. Wyzwolenia. Przesunięto je o kilkadziesiąt metrów w głąb tej ulicy i oddano do dyspozycji kierowców poszerzony fragment al. Wyzwolenia. Pierwsi przechodnie skorzystają z kładki pod koniec października. Na razie w miejscu trwają prace wykończeniowe.

Opracowanie: " Anna Maciejewska", "Moje Miasto", 18 września 2007 rok

* * *

Szczecin ciągle pali na przystankach

Kolejne miasta wprowadzają zakaz palenia na przystankach komunikacji miejskiej, w Szczecinie projekt uchwały w tej sprawie od początku tego roku czeka na uchwalenie.
Szczeciński projekt przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Zgodnie z nim nie będzie można palić na terenie całej wydzielonej zatoki, a jeżeli takiej nie ma - w odległości 15 m w obie strony od znaku przystanku.
Uchwała miała być głosowana w kwietniu, ale radny LiD Jędrzej Wijas zawnioskował wówczas o doprecyzowanie definicji przystanku. Jego zdaniem palenie powinno być zakazane pod wiatami, ale na zewnątrz, tam gdzie stoi kosz z popielniczką - już nie.
Kolejna próba głosowania odbyła się przed wakacjami. Projekt w ostatniej chwili został zdjęty z porządku obrad. Powód: podczas tej sesji nie było na sali radnego i lekarza, a zarazem zdecydowanego przeciwnika palenia Tomasza Grodzkiego. To on miał przekonać niezdecydowanych radnych, by poparli ten pomysł i wprowadzili dla palaczy ograniczenia.
Ostatecznie stanęło na tym, że skoro Sejm pracuje nad ustawą zakazującą palenia na przystankach komunikacji miejskiej w całej Polsce, to nie ma sensu, byśmy ten zakaz wprowadzali prawem lokalnym - mówił w sierpniu przewodniczący Rady Miasta Bazyli Baran.
W uchwaleniu ustawy przeszkodziło jednak rozwiązanie Sejmu i jest mało prawdopodobne, by posłowie nowej kadencji szybko zajęli się takimi sprawami. Dlatego przewodniczący Baran planuje ponowne wprowadzenie szczecińskiej uchwały na sesję Rady Miasta. Prawdopodobnie stanie się to w październiku. - Przecież tu chodzi o zdrowie mieszkańców i czystość naszego miasta - mówi szef rady.
Podobne zakazy wprowadzono już m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Lublinie. Ostatnio w Łodzi i Opolu. Radni Rzeszowa wygonili też palaczy z parków i placów. Na wyznaczanie miejsc publicznych, w których obowiązuje zakaz palenia, zezwala radnym Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.

Opracowanie: "kov", "Gazeta Wyborcza", 18 września 2007 rok

* * *

Tramwaje znikają z ulic Szczecina - brakuje motorniczych

O kierowcach autobusów, wybierających pracę za euro, piszemy od kilku lat. W ich ślady od niedawna idą motorniczowie. Cierpi na tym pasażer, bo nie ma kto prowadzić pojazdów szczecińskiej komunikacji miejskiej. Sytuacja robi się poważna.
Od dziś niemiła niespodzianka czeka pasażerów tramwajowej linii 9. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza poważne zmiany w jej kursowaniu. W efekcie - linia niemal całkowicie przestaje istnieć.
Zmiany wprowadzono na naszą prośbę - przyznaje Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. Mamy coraz większe braki kadrowe i nie jesteśmy w stanie zapewnić obsługi na wszystkich liniach.
Pasażerowie odczuwają to coraz dotkliwiej. Niemal codziennie na trasach brakuje składów. W miniony czwartek i piątek zabrakło 10 liniowych i 3 tzw. rezerw, które wykonują pojedyncze kursy. Wczoraj od rana brakowało 4 składów i 3 rezerw. I nic nie zapowiada, by sytuacja miała się poprawić.
Zorganizowaliśmy kurs, spora grupa motorniczych się szkoli - przypomina Z. Dąbrowski. Ale w pierwszym podejściu egzamin zdały tylko 3 osoby. To za mało. Tym bardziej że chętnych do pracy w MZK ubywa. Zdarza się, że w tygodniu rezygnuje po kilka osób. Stąd drastyczne cięcia na linii 9. Od dziś tramwaje kursują z Głębokiego al. Wojska Polskiego wyłącznie do pl. Sprzymierzonych. Przez al. Piastów, ul. Jagiellońską, al. Bohaterów Warszawy i ul. Wawrzyniaka wrócą na Głębokie. „9" ujrzymy na trasie wyłącznie w dni powszednie w godzinach szczytu. Na szczęście udaje się nieco wzmocnić obsadę na „1", która ma podobną trasę.
Dzięki temu do codziennej obsługi potrzeba o 6 składów mniej - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Zmiany wprowadziliśmy na pisemną prośbę MZK, które informowało o brakach kadrowych. Przewoźnik twierdzi, że sytuacja może się ustabilizować pod koniec listopada.
Ale to nie jest pewne, bo nie wiadomo, czy do tego czasu wszyscy kursanci zdobędą uprawnienia do prowadzenia tramwajów ani ilu obecnych motorniczych w tym czasie odejdzie z pracy. Dodajmy - niemal całkowita likwidacja linii 9 tylko nieznacznie poprawia sytuację. Braki na liniach będą nadal. Ale jeśli motorniczych nie przybędzie, kolejne cięcia mogą się okazać tylko kwestią czasu. Może podwyżki powstrzymałyby kolejne odejścia. Ale na to już brak pieniędzy, a kasa MZK każdego dnia będzie uszczuplana. Zgodnie z umową, za nie wykonane kursy firma nie dostanie zapłaty, a ponadto musi uiścić kary umowne.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 18 września 2007 rok

* * *

Bezpieczniej w autobusach

Dwa dwuosobowe, nieumundurowane patrole policji każdego dnia jeżdżą autobusami linii obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Pasażerowie i kierowcy czują się bezpieczniej.
Nasi funkcjonariusze po cywilnemu jeżdżą autobusami od godz. 15, do północy - informuje st. sierż. Jolanta Szalińska, oficer prasowy KPP w Policach. Koszty patroli pokrywa gmina Police.
Efekty są widoczne chociażby poprzez policyjne statystyki. Do tej pory policjanci odnotowali już 10 przestępstw i ponad 150 wykroczeń. Delikwenci karani są mandatami od 50 do 100 zł - dodaje Szalińska. Głównie za agresywne zachowania wobec pasażerów, picie alkoholu w autobusach, używanie wulgarnych słów, niszczenie pojazdów. Także za stwarzanie zagrożeń w ruchu. Policjanci reagują bowiem na wykroczenia na zewnątrz, jeśli np. widzą, że piesi wbiegają na jezdnię w miejscach niebezpiecznych, czy na czerwonym świetle.
Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozu SPPK podkreśla, iż to na wniosek przewoźnika burmistrz zdecydował się sfinansować cywilne patrole w autobusach. Pierwszą akcję z cywilnymi patrolami mieliśmy już w roku ubiegłym - dodaje Ufniarz. Efekty były zadowalające. Wiemy to z ankiet, które wypełniali pasażerowie oraz z opinii kierowców, którzy też czuli się bezpieczniej. Cywilne patrole nie tylko wyłapują chuliganów, działają prewencyjnie. Świadomość, że mogą być wśród pasażerów policjanci, często wystarczy, by chuligani nie wszczynali awantur, nie pili piwa w autobusie, nie zaczepiali innych pasażerów.
Na patrole z kasy podatników wyłożono około 30 tys. zł.

Opracowanie: "pit", "Głos Szczeciński", 17 września 2007 rok

* * *

Pasażerowie chcą wydzielonego pasa ruchu dla autobusów

Pasażerowie szczecińskiej komunikacji zwracają się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, by ten wprowadził wydzielone pasy ruchu, które byłyby przeznaczone tylko dla komunikacji.
System taki z powodzeniem działa w wielu krajach Europy i pozwala na uprzywilejowanie miejskich środków transportu. Autobusy stojące w korkach m.in. na ul. Gdańskiej często mają ogromne opóźnienia, a to wystarczający powód, by przynajmniej na głównych ciągach wprowadzić zmiany - argumentują pasażerowie.
To niemożliwe - odpowiada Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM. W korkach stoją też kierowcy i oni też spóźniają się do pracy. W godzinach szczytu autobusy nawet i te pospieszne jadące z prawobrzeża do centrum Szczecina mają często kilkuminutowe opóźnienia.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 17 września 2007 rok

* * *

Dyspozytorka ZDiTM: pasażerko, wynocha!

Szczecinianka, która zażądała odjazdu spóźnionego autobusu, twierdzi, że dyspozytorka ruchu z pętli na placu Rodła potraktowała ją po chamsku.

Z tego przystanku autobus w stronę Dąbia odjechał z gigantycznym opóźnieniem. foto: Cezary Aszkiełowicz/AG
foto: Cezary Aszkiełowicz/AG,
Z tego przystanku autobus
w stronę Dąbia odjechał
z gigantycznym opóźnieniem
Pani Ilona wracała po pracy do domu na os. Kasztanowym. Na przystanek autobusowy na pl. Rodła przyszła w środę po godz. 17. Pospieszny autobus linii C planowo miał odjechać o godz. 17.20. Z uwagi na roboty drogowe na ul. Goleniowskiej w Dąbiu przyjechał z 35-minutowym opóźnieniem (o godz. 17.45). Kierowca oświadczył, że w stronę Dąbia odjedzie dopiero za 50 minut!
Poszłam do pani dyspozytorki, aby wyjaśnić tę paranoiczną sytuację - opowiedziała nam tę komunikacyjną przygodę oburzona pasażerka. Ale pani zajęta była spożywaniem kanapki i niewiele ją wszystko obchodziło. W końcu gdzieś zadzwoniła i potwierdziła, że autobus wcześniej nie pojedzie. Pani Ilona nie dała za wygraną. Przekazała informację pasażerom i znów zażądała odjazdu autobusu. Twierdzi, że w odpowiedzi dwukrotnie usłyszała od dyspozytorki: Wynocha! A mężczyzna, który w tym czasie też był w dyspozytorni, zagroził wezwaniem policji.
Zostałam potraktowana po chamsku tylko dlatego, że domagałam się, byśmy nie musieli stać na przystanku półtorej godziny! - mówi pani Ilona. Ostatecznie autobus odjechał o godz. 18.20, godzinę po czasie.
W piątek sprawdziliśmy, co ma do powiedzenia o tym zdarzeniu ZDiTM. Nie wiem, co dyspozytorka powiedziała pasażerce, ale zachowała się zgodnie z procedurą - stwierdził w piątek Waldemar Wysocki, pracownik centrali ruchu ZDiTM. Zadzwoniła do nas i zapytała, o której ma odjechać autobus. Zgodnie z regulaminem kierowcy przysługiwała dwudziestominutowa przerwa na posiłek, między godz. 18.15 a 18.35. Kierowca był zmęczony, głodny i zły. Gdyby wyjechał na trasę, mógłby spowodować wypadek.
W tym czasie na trasie był jeszcze jeden autobus linii C. Wysocki tłumaczy, że gdyby puścił autobus wcześniej, wtedy oba wozy znalazłyby się na Prawobrzeżu i opóźnienie kolejnych kursów byłoby jeszcze większe. Nie było też możliwości wysłania autobusu zastępczego. - Nie mamy autobusów i brakuje kierowców. Mógłbym zdjąć wóz z innej linii, ale wtedy tam zrobiłoby się opóźnienie - oświadczył.
Dyrektor ZDiTM Paweł Tarczyński zapewnił, że jeżeli wpłynie skarga na zachowanie dyspozytorki, sprawa zostanie wyjaśniona. Nie może być tak, że nasz pracownik obraża pasażerów - mówi. Jeżeli będzie trzeba, przeprowadzimy konfrontację. Jeśli potwierdzi się wersja pasażerki, wyciągniemy w stosunku do dyspozytorki konsekwencje dyscyplinarne.

Opracowanie: "Mikołaj Radomski", "Gazeta Wyborcza", 16 września 2007 rok

* * *

Po awarii "5" w centrum miasta - MZK: pasażerowie nie bójcie się

Tramwaj, z którego we wtorek odpadło przednie koło, miał dopiero sześć lat. Powodem awarii były pęknięte śruby. Zakład komunikacji zapewnia, że tabor jest sprawny.
Warsztat MZK przy ul. Klonowica w Szczecinie. Oprócz naprawy  wagonów regeneruje się tu m.in. wysłużone koła. Zajmuje się tym ślusarz Jan Kowalczyk (na zdjęciu). Regeneracja jest tańsza niż kupno nowych kół, a efekt jest taki sam - zapewnia Kowalczyk. foto: Andrzej Szkocki
foto: Andrzej Szkocki,
Warsztat MZK przy
ul. Klonowica w Szczecinie
Ale specjalnej kontroli nie będzie. Wagony są na bieżąco sprawdzane. Do tego każdy z nich przechodzi kilka rodzajów przeglądów. Nie ma żadnego zagrożenia dla pasażerów - uspokaja Zbigniew Dąbrowski, główny specjalista ds. taboru w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Szczecinie.
Ale wtorkowy incydent zaskoczył MZK. Koło oderwane z powodu pękniętych śrub zdarzyło się po raz pierwszy. Pracuję tu kilkadziesiąt lat i o czymś takim nie słyszałem - przyznaje Dąbrowski.
Koło odpadło we wtorek z tramwaju linii "5". Do awarii doszło, gdy wagon minął zakręt na ul. Matejki i wjechał w ul. Piłsudskiego. Na dziwne zachowanie pojazdu uwagę zwróciła motornicza. Początkowo sądzono, że pękła oś, do której przykręcane są koła. Od wczoraj wiadomo, że nie wytrzymały śruby łączące koło z piastą. Nikomu nic się nie stało. Pechowy tramwaj jest jednym z nowszych w szczecińskim taborze. Został wyprodukowany w 2001 r. Przejechał do tej pory prawie trzysta tysięcy kilometrów. W tym czasie koła wymieniano mu wielokrotnie. Nawet gdyby odpadły dwa koła, to i tak nie ma zagrożenia dla pasażerów. Chyba, żeby doszło do tego na zakręcie - przyznaje Dąbrowski.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 13 września 2007 rok

* * *

Przetarg trwa - Będą myć tramwaje

Jest szansa, że szczecińskie tramwaje będą czystsze. MZK rozpoczęło właśnie przetarg i szuka firmy, która zajmie się sprzątaniem wagonów.
Wpłynęły dwie oferty, o zlecenie ubiega się firma Jawi z Poznania oraz Thomas z podszczecińskiego Mierzyna - informuje Zbigniew Dąbrowski z MZK Szczecin. Komisja przetargowa sprawdza jednak pod względem formalnym jedynie ofertę poznańskiej firmy. Tylko ona mieściła się w narzuconych kryteriach cenowych. MZK może w ciągu roku zapłacić 365 tys. - 80 zł netto. Zakres prac będzie jednak spory. Każdy tramwaj, będący w ruchu, ma być codziennie myty i sprzątany w środku. Mycie ma obejmować podłogi i sufity, a także poręcze, siedzenia i pulpity motorniczego.
Kabiny mają być odkurzane, a w razie potrzeby firma musi usuwać graffiti i dezynfekować wnętrze środkami, które mają odpowiedni atest. Na polecenie kierowników zajezdni trzeba będzie także myć dachy. Poprzednio obowiązywały podobne zapisy, ale z ich realizacją bywa różnie, o czym nadal pasażerowie mogą się przekonać.
Utrzymanie wagonów w czystości będzie pod naszą ścisłą kontrolą - zapewnia Z. Dąbrowski. Umowa zostanie skonstruowana tak, by w razie powtarzających się nieprawidłowości łatwo można było ją rozwiązać. Umowa ma być podpisana na rok.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 września 2007 rok

* * *

Staszica przejezdna, kładka coraz bliżej

Wjazd na rondo Giedroycia z ul. Staszica już otwarty, w środę na próbę uruchomiono sygnalizację świetlną w al. Wyzwolenia. To kolejne zmiany, których finałem będzie puszczenie ruchu pieszych kładką na targowisko Manhattan.
Ul. Staszica z kładką. Foto: Cezary Aszkiełowicz/AG
Foto: Cezary Aszkiełowicz/AG,
Ul. Staszica z kładką
Kiedy to nastąpi? Mamy termin do 31 października - mówi Wacław Pawluć, współwłaściciel Stalmontu, budującego kładkę. Do tego czasu na pewno zakończymy prace.
Stalmont kończy budowę pochylni dla wózków od strony targowiska Manhattan. Za kilka dni rozpocznie budowę schodów łączących kładkę z tą stroną ulicy. Prace nie kolidują z budową kolektorów deszczowych, bo wykonująca je Hydrobudowa 9 opuściła już ten rejon. Przenosimy się w rejon ulic Kadłubka i Ofiar Oświęcimia - wyjaśnia Witold Majorek, przedstawiciel Hydrobudowy 9. Teraz tam można się spodziewać kłopotów z przejazdem.
Nowy odcinek kolektora tzw. północnego będzie - podobnie, jak kolektor deszczowy pod rondem Giedroycia - budowany metodą bezwykopową. Budowlańcy będą musieli na ul. Kadłubka wykonać komorę początkową, od której wiertło zacznie drążyć tunel w kierunku ul. 1 Maja.
Od poniedziałku ul. Staszica jest przejezdna. Z kolei wczoraj odbyło się próbne uruchomienie sygnalizacji świetlnej na przebudowanej pod kątem kładki części al. Wyzwolenia.
Zanim oddamy do użytku całą kładkę, etapowo wprowadzamy niektóre elementy tej inwestycji - wyjaśnia Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie. W środę uruchomiliśmy sygnalizację świetlną na przejściu dla pieszych odsuniętym od ronda, w czwartek chcemy zlikwidować dotychczasowe przejścia przy rondzie.
Żeby zniechęcić pieszych do przechodzenia przez jezdnię po starych zebrach, budowlańcy - zgodnie z projektem - zagrodzą je żółtymi płotkami. Takie same płotki zostaną zamontowane na ul. Staszica, gdy będzie gotowa cała kładka wraz z pochylniami, schodami i gdy będzie zagospodarowany skwer między ul. Staszica i al. Wyzwolenia.
Kładka nie powstałaby bez udziału "Gazety". Jej koncepcję pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski z biura projektowego To-Max. Zaprezentowaliśmy ją po raz pierwszy 19 stycznia 2005 r. Pomysł poparli radni i policja. W 2005 r. udało się wprowadzić zmiany do budżetu, dzięki którym można było zlecić opracowanie projektu. Stalmont rozpoczął budowę w lipcu ubiegłego roku. Pierwotnie inwestycja miała być zakończona w 2006 r. Nie udało się to, bo w tym samym miejscu prace związane z Programem Poprawy jakości Wody w Szczecinie prowadziła Hydrobudowa 9. Wszystkie prace związane z budową kładki i przebudową drogi i ciągów pieszych kosztowały 2,7 mln zł.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 12 września 2007 rok

* * *

Tramwaj bez koła

O wpół do jedenastej u zbiegu ulic Matejki i Piłsudskiego w Szczecinie tramwaj linii nr 5 zgubił koło.
Nikomu z pasażerów pechowego pojazdu nic się nie stało. Już kilka minut po zdarzeniu na miejscu pojawił się dźwig, który podniósł i ustawił uszkodzony pojazd na roboczym wózku.
Nie zauważyłam, żeby wcześniej działo się cokolwiek niepokojącego - mówi motornicza Ewa Bielak. Tramwaj wydawał się sprawny. Pasażerowie wysiedli jak tylko zobaczyli, że koło odpadło - dodaje Bielak. Ruch tramwajowy przywrócono o godzinie 11.20.

Opracowanie: "Grzegorz Hatylak ", "Polskie Radio Szczecin", 11 września 2007 rok

* * *

Jeden bilet na komunikację w mieście?

Zdaniem naukowców wystarczy dobrze opracować układ transportu zbiorowego, by w Szczecinie i okolicach obowiązywał jeden bilet na busy, pociągi, PKS, tramwaje i autobusy komunikacji miejskiej.
Bilet, który włożony do specjalnego terminala pozwoli na wybranie optymalnej trasy przejazdu z połączeniem kilku środków transportu. Bilet, którym zapłacimy za parkowanie i dzięki któremu uzyskamy informację turystyczną. Taki układ z powodzeniem działa już w 20 aglomeracjach w Polsce, nie tylko tych największych jak Trójmiasto czy Warszawa, ale nawet w Elblągu.
Odpowiednik tzw. karty miejskiej ułatwia życie zarówno mieszkańcom aglomeracji, turystom i inwestorom. To już norma w cywilizowanych krajach - przekonuje prof. Wojciech Bąkowski z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Lotnisko, drogi, bilety, informacje, wszystko razem.
W naszym mieście to konieczność - uważa radny Adam Ruciński. Jesteśmy na to skazani. Szczecin transportowo się izoluje - dodaje Janusz Szewczuk z Stowarzyszenia Rozwoju Gospodarczego Gmin. To nie sprzyja rozwojowi, potencjalnym inwestorom czy turystom.
Radny Władysław Dzikowski, zawodowo związany z transportem zwraca jednak uwagę, że szczecińska komunikacja nie działa teraz najlepiej - połączenie jej z inną jest na razie niemożliwe.
Wprowadzenie karty nie jest w Szczecinie nowością. Pierwsze wzmianki znajdujemy w dokumencie pod nazwą Polityka Transportowa Miasta Szczecin. Od ponad trzech lat idea jest, ale tylko na papierze.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 10 września 2007 rok

* * *

Tłumy przed kasownikiem

Pasażerowie autobusów linii 101 i 107, którzy wsiadają do pojazdów na przystanku końcowym przy pi. Rodła, nie mogą od razu skasować biletu. Muszą czekać, aż autobus ruszy. W jednej chwili kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt osób rusza do kasowników. Te linie są bowiem najbardziej zatłoczone.
Takie zmuszanie do kasowania biletów dopiero po ruszeniu pojazdu zwiększa zagrożenie wypadkiem - mówi jeden z pasażerów. Kawałek za przystankiem jest ostry zakręt. Bywa, że ludzie się przewracają. A przecież kasowniki mogłyby być włączone przez tych kilka czy kilkanaście minut przed odjazdem. Ludzie spokojnie kasowaliby bilety. Sami decydowaliby, czy chcą z tym czekać do odjazdu.
W Szczecińsko - Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym tłumaczą jednak, że... tak musi zostać. Wymóg wyłączania kasownika na czas postoju na przystanku końcowym postawił nam Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego - wyjaśnia Grzegorz Ufniarz z SPPK. Mamy to w umowie. Jesteśmy pod tym kątem sprawdzani i bywa, że za nieprzestrzeganie tego punktu umowy otrzymujemy kary.
W ZDiTM przyznają, że jest taki wymóg i że postawiono go dla... dobra pasażerów. Zgodnie z obowiązującą umową przewozową pomiędzy ZDiTM a wszystkimi przewoźnikami, kierowca ma obowiązek blokowania kasowników podczas postoju na przystankach końcowych i odblokowania ich podczas odjazdu - wyjaśnia Jadwiga Malinowska z ZDiTM. Wynika to z faktu, że na terenie miasta obowiązują bilety czasowe, a niejednokrotnie postój autobusu trwa kilkanaście minut, a podczas posiłku nawet 20 minut. Taki zapis w umowie jest podyktowany tylko i wyłącznie dobrem przewożonych pasażerów.
Rozumiem, że bilety są czasowe, ale i tak osoby jadące do Polic muszą kupić bilet na godzinę, a pokonanie całej trasy zajmuje 40 minut - mówi jeden z pasażerów. Nawet jeśli postój będzie trwał 20 minut, to i tak się zdąży przejechać całą trasę z ważnym biletem. A takie blokowanie kasowników może się skończyć tym, że pasażer, który już zajął miejsce w autobusie, może później zapomnieć o skasowaniu biletu.

Opracowanie: "Agnieszka Stefan", "Kurier Szczeciński", 7 września 2007 rok

* * *

Hiszpan zapewnia, że zdąży z budową

Choć od zburzenia kultowego „grzybka” minęło już kilka miesięcy, na placu w centrum miasta nadal nic się nie dzieje – martwi się nasz Internauta. Czy teraz będziemy czekać znowu kilka lat, aż coś tam powstanie.
Rzeczywiście, inwestor już kilkakrotnie przesuwał termin rozpoczęcia budowy. Ostatnio wyznaczony minie 15 listopada. Do tego czasu prace mają być na tyle zaawansowane, żeby miasto mogło mieć pewność, że inwestycja, czyli zapowiadane centrum handlowo – usługowe, powstanie.
Poprosiliśmy również firmę CR Group o przedstawienie źródeł finansowania i zabezpieczeń – mówi Celina Skrobisz, rzecznik prezydenta miasta. Obecnie są one analizowane. Jeśli okażą się wiarygodne, wtedy ewentualnie będziemy rozmawiać o kolejnych terminach.
Jeśli Hiszpan okaże się niewiarygodny sprawa może skończyć się w sądzie. Wtedy jednak termin zagospodarowania terenu może przesunąć się nawet o kilka lat.
Tymczasem Agnieszka Suwalska, przedstawicielka firmy CR Group, zapewnia, ze wszystko idzie zgodnie z planem. Obecnie trwa przekładanie instalacji elektrycznej i sygnalizacji świetlnej – tłumaczy. Budowa trwa i toczy się zgodnie z harmonogramem.

Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 7 września 2007 rok

* * *

Dziura na ul. Firlika zatrzymała tramwaje

Przez pół dnia nie jeździły w czwartek tramwaje przez ul. Firlika. Wiele wozów nie wyjechało w godzinach szczytu na trasy z zajezdni Golęcin. Pod torowiskiem zapadła się ziemia.

Koparka wybiera ziemię, aby dotrzeć do zablokowanego wiertła. Foto Dariusz GORAJSKI / AG
Foto: Dariusz GORAJSKI/AG,
Koparka wybiera ziemię,
aby dotrzeć do
zablokowanego wiertła
Do awarii doszło przy skrzyżowaniu z ul. Emilii Plater. Trzy i pół metra pod tym ruchliwym skrzyżowaniem od środowej nocy ziemię ryła specjalna głowica przygotowująca tunel dla rury, którą mają w przyszłości płynąć ścieki. W czwartek około południa kierowcy zauważyli, że zapadły się betonowe płyty ułożone między torami. Prowadzące prace ekipy Hydrobudowy 9 wstrzymały ruch.
Przez skrzyżowanie ulicy z torami przetaczają się w tym miejscu miejskie autobusy, gdyby ktoś zlekceważył zapadnięte płyty, jeden z pojazdów w końcu zapadłby się w ziemi - mówi jeden z robotników. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, skrzyżowanie wyglądało tak, jakby nad potężnym lejem po bombie ktoś położył szyny. Dwa tory prowadzące w stronę Wałów Chrobrego i ulicy Dubois wisiały w powietrzu. W głębokiej jamie sięgającej nawet pod jeden ze słupów podtrzymujących trakcję elektryczną widać było stertę cegieł - pozostałość po przedwojennych kamienicach, które po wojnie rozebrano, przebudowując okoliczne ulice. I to właśnie stare piwnice omal nie doprowadziły do katastrofy.
Głowica wiertła wykonującego tunel wgryzła się w stare piwnice, które, jak się okazało, nie zostały kiedyś do końca zasypane. Ziemia znajdująca się tuż pod ulicą i torami wpadła w puste przestrzenie - tłumaczył pracownik Hydrobudowy 9.
Na dodatek wiertło w trakcie przebijania piwnic zablokowało się i nie mogło ruszyć dalej. Zamiast więc zasypywać jamę, trzeba było ją najpierw powiększyć, by dokopać się urządzenia. Operator koparki miał trudne zadanie, bo łycha musiała przebijać się przez fundamenty. Na rosnącej obok torów stercie ziemi można było znaleźć resztki kafli, rusztów z pieców, a nawet nieźle zachowaną butelkę na spirytus z przedwojennej fabryki Lefevre, znajdującej się przed wojną przy dzisiejszej ulicy Kolumba.
Dopiero około godz. 15 udało się odkryć głowicę. Urządzenie ruszyło i powoli zaczęło na nowo wgryzać się w gruz i mury piwnic. Ekipa Hydrobudowy czekała jednak z zasypaniem jamy do czasu, gdy urządzenie znajdzie się już poza jej obrębem.
Tymczasem na liniach tramwajowych zapanował chaos. Największe kłopoty dotknęły pasażerów linii 5, 6 i 11, których trasa przebiega przez zamknięte skrzyżowanie. Wozy zostały skierowane na inne trasy. Wprawdzie w ciągu godziny zorganizowano zastępczą komunikację autobusową, ale gorzej poszło ze sprawnym powiadomieniem o kłopotach pasażerów nadaremnie czekających na przystankach. ZDiTM tłumaczył to później niezbyt licznymi kadrami, jakimi dysponował, za to licznymi przystankami do "objechania".
Kłopoty dotknęły jednak także pasażerów innych linii. Z powodu awarii od sieci odcięta została bowiem zajezdnia Golęcin, z której na trasy w godzinach szczytu nie mogły wyruszyć dodatkowe składy, także innych linii. Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", usuwanie skutków drogowej awarii ciągle trwało. Nie wiadomo też było, kiedy jeżdżące po mieście wozy z tej zajezdni będą mogły zjechać do bazy.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 6 września 2007 rok

* * *

Dziura w jezdni utrudnia ruch w Szczecinie

Na skrzyżowaniu ulic Emilii Plater i Firlika zapadły się płyty betonowe położone między torowiskiem tramwajowym.

 Foto: MB Polskie Radio
Foto: MB Polskie Radio
Samochody nie mogą skręcać w lewo w kierunku stoczni. Zatrzymano też cały ruch tramwajowy w tym rejonie. Wszystko wskazuje na to, że pod płytami może być dziura o głębokości nawet 3 metrów. Przejazd byłby zbyt niebezpieczny - mówi Janusz Sienkiewicz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.

Na przystankach oddalonych od miejsca zdarzenia czekają zniecierpliwieni pasażerowie. Taka sytuacja nie powinna trwać długo - dodaje Sienkiewicz. Tramwaje linii 5 skierowano od Krzekowa na ulicę Potulicką, "11" z Pomorzan na Niebuszewo, "6" z Pomorzan do placu Rodła. Część linii "6" jeździ od Gocławia tylko do Stoczni. Wprowadzono też zastępczą komunikację autobusową z pl. Rodła do stoczni. Utrudnienia potrwają na pewno do późnych godzin nocnych.

Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 6 września 2007 rok

* * *

Opłaty za bilety komunikacji kartą bankową

Jeszcze we wrześniu pasażerowie komunikacji miejskiej będą mogli płacić kartami bankowymi za bilety.
Na początek będzie to możliwe w dwóch, a docelowo we wszystkich największych kasach biletowych w Szczecinie. Do tej pory nie było terminali, pozostawała więc tylko gotówka.
Kilka miesięcy temu na swoich stronach internetowych Zarząd Dróg przeprowadził ankietę pytając szczecinian czy chcą by terminale pojawiły się w kasach. Zdecydowana większość była za - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora ZDiTM-u. Dotyczy to w szczególności płatności za bilety okresowe, gdzie te kwoty są większe.
Na początek terminale zostaną zainstalowane w kasach wielostanowiskowych przy ul. Wyszyńskiego i na pętli przy Kołłątaja.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 5 września 2007 rok

* * *

Jaka przyszłość firmy? - W MZK będzie konkurs

Od 16 sierpnia szczecińskie MZK nie ma dyrektora. Po zwolnieniu Jerzego Manduka jego obowiązki przejął dotychczasowy zastępca. Wkrótce ma być ogłoszony konkurs, który wyłoni nowego szefa. Ale to niejedyne zmiany planowane w firmie.
Zależy nam, by konkurs odbyt się jak najszybciej - mówi Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina. Dziś jeszcze nie potrafię powiedzieć, kiedy ogłosimy konkurs, ale czasu mamy niewiele. Musi to być osoba z doświadczeniem, która kierowała już spółką. MZK jako zakład budżetowy miasta ma przestać istnieć. Najlepiej, by stało się to z końcem roku budżetowego. Rozważamy kilka wariantów - mówi B. Chochulski.
Może być zwykłe przekształcenie zakładu w spółkę, ale zastanawiamy się też nad połączeniem MZK z już istniejącymi spółkami autobusowymi. Kolejna możliwość to rozdzielenie obecnej firmy odpowiedzialnej za tramwaje i powołanie spółki, która zajmować się będzie wyłącznie torami i infrastrukturą niezbędną do utrzymania tej formy komunikacji. Jeśli faktycznie zmiany miałyby nastąpić w styczniu, prace nad ich wprowadzeniem powinny nabrać tempa. Trudno bowiem ogłaszać konkurs na szefa firmy, jeśli kandydaci nie będą wiedzieli, czym mają kierować.
Inna rzecz, że o przekształceniu MZK w spółkę mówi się od lat. Odwołany w sierpniu J. Manduk opracował nawet koncepcję stworzenia jednej wielkiej firmy komunikacyjnej. Nie to jednak było powodem odwołania. Głównymi powodami takiej decyzji są m.in. pobieranie przez dyrektora Manduka ryczałtu z tytułu użytkowania prywatnego samochodu do celów służbowych. Miało to miejsce od grudnia 2000 r. na podstawie umowy zawartej z nieuprawnioną osobą - informuje Sebastian Wypych z biura prasowego UM. Dyrektor nie wyegzekwował też od pracowników MZK obowiązkowych oświadczeń, choć powinien to zrobić zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych. Ponadto zwolnił z obowiązku świadczenia pracy jednego ze związkowców, naruszając ustawę O związkach zawodowych.
Lista zarzutów jest nieco dłuższa. Uchybienia wyszły na jaw po przeprowadzeniu kontroli przez Wydział Kontroli i Audytu UM. Nieoficjalnie wiadomo, że dyrektor Manduk nie stosował się też do poleceń swoich zwierzchników. Nie wiadomo jednak, czy się z zarzutami zgadza - nie odbiera telefonu. Firmą do czasu wyłonienia nowego szefa - kieruje dotychczasowy zastępca dyrektora Krzysztof Turczyn.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 5 września 2007 rok

* * *

Kamera w tramwaju widzi wszystko

W przyszłym roku w sześciu tramwajach pojawi się monitoring. Dziś tylko jeden tramwaj jest w niego wyposażony.
Zazwyczaj „siódemka” albo „ósemka”. W wagonie zamontowane są cztery kamery. Pierwsza to widok na to, co dzieje się przed tramwajem. Widać to co widzi motorniczy podczas jazdy. W razie wypadku można rozstrzygnąć kto zawinił. Dodatkowo system rejestruje prędkość pojazdu. Kolejne trzy kamery znajdują się na początku, środku i na końcu wagonu. Wszystko nagrywa się na zamontowany twardy dysk. Jego pojemność wystarczy na 3-4 dni. Później wszystko nagrywa się od początku.
Motorniczy widok z kamer ma w kabinie. Jeśli zauważy, że dzieje się coś niepokojącego, przybliża obraz konkretnej kamery. Wtedy nagranie będzie niemożliwe do zniszczenia – można powiedzieć że to taka tramwajowa ”czarna skrzynka”.
Do końca roku otrzymamy sześć doczepek z kamerami, dodatkowo firma Protram Wrocław umieści monitoring w sześciu eksploatowanych przez nas wagonach – mówi Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacji.

Opracowanie: "Natalia Geldner", "Moje Miasto", 4 września 2007 rok

* * *

Tramwaje pojadą inaczej

Od godz. 18 w czwartek do 4 rano w niedzielę „szóstka” nie będzie jeździła przez Wały Chrobrego. Powód? Koncert “Zakończenie Lata – Przystań na Bosmana”.
Zmiany w kursowaniu tramwajów:
6 pojedzie trasą: Pomorzany - Wyszyńskiego – Brama Portowa – Matejki – Dubois – Gocław wg specjalnego rozkładu jazdy,
6bis: Pomorzany – Wyszyńskiego – Brama Portowa – Matejki – Dubois – Ludowa wg specjalnego rozkładu jazdy.
Zmiany w kursowaniu autobusów:
70 pojedzie po częściowo zmienionej trasie:
w kierunku urzędu miasta pojedzie od Dworca Głównego ulicami: Kolumba – Nabrzeże Wieleckie – Trasa Zamkowa – Małopolska – Jarowita do Szczerbcowej i dalej po stałej trasie wg normalnego rozkładu jazdy. Ulegają czasowej likwidacji przystanki “Admiralska” “Urząd Wojewódzki”. Uruchomiony będzie przystanek zastępczy na ul. Jarowita przed skrzyżowaniem z ul. Szczerbcową.
w kierunku Dworca Głównego - Szczerbcową – Henryka Pobożnego – Małopolską – pl. Hołdu Pruskiego – Farną – Sołtysią – Wyszyńskiego i dalej po stałej trasie wg normalnego rozkładu jazdy. Przystanek “Teatr Współczesny” czasowo zostaje przeniesiony na ul. Henryka Pobożnego pomiędzy ul. Szczerbcową a Zygmunta Starego.

Opracowanie: " Jarosław Dworzyński", "Moje Miasto", 4 września 2007 rok

* * *

Zamiast budować negocjują - Dziura - po grzybku

Na planszy projekt budynku, który ma powstać na miejscu grzybka. Foto: Janusz Światowy
Foto: Janusz Światowy,
Na planszy projekt budynku, który
ma powstać na miejscu grzybka
Spółka CR, hiszpański inwestor, który miał wybudować centrum handlowe w miejscu popularnego szczecińskiego „grzybka" zamiast prowadzić budowę negocjuje z miastem nowe warunki. Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina wyjaśnia, że najważniejsze jest zagospodarowanie tego rejonu miasta. Zapowiada jednak, że jeżeli spółka nie dogada się z miastem, to sprawa trafi do sądu.

Kiedy w 2003 roku CR, spółka należąca do Carlosa Roiznera kupiła od miasta grunt, na którym stał „grzybek" zapowiadała, że postawi tam nowoczesną galerię handlowo-usługową. Projektowany przy jednej z wjazdowych do centrum Szczecina ulic budynek miał się stać ozdobą i wizytówką miasta. Budowa jednak nie ruszyła, a inwestor wskazując na szereg trudności wnioskował do miasta o kolejne przesunięcia terminów realizacji całego przedsięwzięcia.
Szczecin bowiem sprzedał nieruchomość nie na własność, ale w użytkowanie wieczyste. Dzięki temu gmina mogła stawiać warunki np. zakończenia budowy. Cierpliwość i przychylność urzędników wyczerpała się w tym roku. Spółkę poinformowano, że albo dotrzyma umowy, albo miasto rozpocznie procedurę odzyskania gruntu. Choć oznaczałoby to konieczność oddania CR 25 procent wpłaconej wartości nieruchomości, to jednak kwotę tę szybko by miasto odzyskało, bo ceny gruntów od 2003 roku znacznie wzrosły. W tej sytuacji hiszpański inwestor zamarkował działanie ogłaszając rozpoczęcie budowy. Tuż przed finałem regat The Tall Ships Races teren otoczono płotem, buldożer rozwalił grzybek, obok wykopano sporą dziurę. I tyle. Prace zamarły. Zamiast dalszej budowy spółka zaczęła negocjować nowe warunki umowy użytkowania wieczystego.
Trwają negocjacje - przyznaje Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. Jako władze miasta powinniśmy w pierwszym rzędzie myśleć o polubownym załatwieniu sprawy. Zależy nam przede wszystkim na zagwarantowaniu, że inwestor faktycznie wybuduje to co zapowiada. Musimy rozważyć wszystkie okoliczności, także te wskazywane przez spółkę, jak choćby brak dostępu do drogi publicznej i inne utrudnienia w budowie.
Nieoficjalnie wiadomo, że wśród gwarancji miałby się znaleźć m.in. konkretne zobowiązania do finansowego odszkodowania dla miasta w razie nie doprowadzenia do końca przedsięwzięcia. Jeśli strony się nie porozumieją pod koniec października miasto wejdzie na drogę sądową.
To najgorsze rozwiązanie, bo proces może trwać kilka lat - uważa wiceprezydent. Chcemy uniknąć sytuacji, w której Szczecin będzie tyle czekał na zagospodarowanie sąsiedztwa Bramy Portowej.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 4 września 2007 rok

* * *

110 lat elektrycznego tramwaju - Fajnie jak skrzypi i trzęsie

Szczecinianie w niedzielę podziwiali uroczystą paradę starych tramwajów i zwiedzali niedostępne na co dzień zakamarki zajezdni.

81-letni wagon Bremen o nr 144. Foto: Janusz Światowy
Foto: Janusz Światowy,
81-letni wagon
Bremen o nr 144
Pierwszy raz siedzę na miejscu motorniczego – cieszył się 9-letni Adam Jefmański, który zwiedzał wraz z mamą zajezdnię tramwajową przy ulicy Klonowica. Bardzo mi się podoba, może kiedyś sam będę kierował tramwajami.

Na Klonowica po raz pierwszy otwarto dla zwiedzających warsztaty, w których reperowane są wagony. Oprócz zwiedzania, maluchy mogły też zobaczyć zajezdnię z góry, z platformy tzw. wieżówki, skąd na co dzień naprawiane są trakcje tramwajowe.
Z zajezdni Klonowica parada tramwajów przejechała do zajezdni Pogodno, a stamtąd do zajezdni Niemierzyn, gdzie można było podziwiać zabytkowy tabor. O najstarszym z nich – wagonie Bremen z 1926 roku, chętnie opowiadał kierujący nim Roman Mirek. Wagon przetrwał tylko dlatego, że w latach 60. został przerobiony na pług śnieżny. Dawny kształt przywrócili mu dopiero w latach 90. miłośnicy komunikacji miejskiej. Jak jeździ się zabytkowym tramwajem?
Trzeba się porządnie napracować i mieć oczy dookoła głowy, bo nie ma tu żadnych urządzeń, które coś za mnie zrobią – mówi pan Roman. Z drugiej strony, jadąc nim, trzymam w garści ponad 80 lat historii tego miasta. Czasem przymykam oczy i przenoszę się w dawne czasy…
Podczas tramwajowego święta zajezdnię przy Niemierzyńskiej odwiedził również Piotr Homan, który pracował tam przez 12 lat. Przyniósł ze sobą album z fotografiami, na których uwiecznił ostatnie lata działalności zajezdni, a także szczecińskie tramwaje na ulicach miasta.
Brakuje nam tego miejsca – mówi pan Piotr, który nadal pracuje jako motorniczy. Ale przynajmniej wiemy, że się nie zmarnuje i powstanie tu muzeum. Jednym z eksponatów będzie ten album.

Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 3 września 2007 rok

* * *

Woda na przystanku będzie tylko do września

Po naszej interwencji na przystanku w końcu nie będzie ogromnych kałuż po deszczu.

Woda odcina nam drogę do tramwaju – skarżą się mieszkańcy Pomorzan. – Tak jest tu od lat - dodają. Foto: Jakub Jurcan
Foto: Jakub Jurcan,
Woda odcina nam
drogę do tramwaju
Problem ulicy Smolańskiej jest dobrze znany urzędnikom. Po naszej interwencji są szanse, że we wrześniu zniknie. Źle zbudowany przystanek jest utrapieniem dla mieszkańców. Po obfitych opadach deszczu jest niemal w całości zalany wodą.

Po ulewach przystanek zamienia się w wielką kałużę – mówi Brunon Bendlin z ulicy Klemensiewicza. Mieszkańcy nie mogą schować się pod wiatą, a na przystanku nie ma nawet kawałka suchego miejsca. Jak mówią mieszkańcy, czekanie na tramwaj jest dla nich bardzo uciążliwe. Często zdarzało się, że rozpędzone samochody z jednej strony, a przejeżdżający tramwaj z drugiej oblewały pasażerów brudną wodą.

Wiele osób korzysta z tego miejsca – mówią mieszkańcy. Ale kiedy pada deszcz ciężko tu znaleźć choć pół metra suchej przestrzeni, więc stoimy albo po kolana w wodzie albo w błocie, którego jest tu pełno. Wielokrotne interwencje do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nie przyniosły efektu.

Kiedyś próbowano coś poprawiać, jednak nic się nie zmieniło – dodaje pan Brunon. A minęły już ponad trzy lata od ostatniej interwencji. To przykre, że nikt nie pamięta o naszym problemie i nie sprawdził wcześniej czy poprawki przyniosły efekt.

W imieniu mieszkańców interweniowaliśmy w ZDiTM. Tym razem otrzymaliśmy szybką odpowiedź. Na przystanku przeprowadzony zostanie remont, aby woda go nie zalewała – mówi Marta Kwiecień – Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Planowany termin remontu to wrzesień 2007 r.

Opracowanie: " Sylwia Cyza", "Moje Miasto", 2 września 2007 rok

* * *

Prasa informuje - sierpień

* * *

110 lat tramwaju elektrycznego w Szczecinie

2 września
4 lipca 1897 roku pierwszy w Szczecinie pojazd szynowy z napędem elektrycznym przejechał trasę tramwajową od Westendu (al. Wojska Polskiego, róg ul. Piotra Skargi) do Breitestrasse (ul. Kardynała Wyszyńskiego), długości 2,6 km. W 2007 roku minęło 110 lat od tej chwili. Z tej okazji Szczecińskie Towarzystwo Miłośników Komunikacji Miejskiej oraz Miejski Zakład Komunikacyjny w Szczecinie i Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki serdecznie zapraszają wszystkich chętnych w niedzielę 2 września do wzięcia udziału w uroczystych obchodach 110 lat tramwaju elektrycznego w Szczecinie.
Program obchodów:
godz. 11 - 12.30: Dzień otwarty Wydziału Napraw Taboru MZK (tramwajowe warsztaty naprawcze przy ul. Klonowica 5, dojazd autobusami nr: 53, 60, 74, 75, 80, przystanek "Klonowica MZK") oraz Wydziału Sieci Elektrotrakcyjnej i Torów MZK - prezentacja warsztatów tramwajowych oraz urządzeń związanych z tramwajową trakcją elektryczną,
godz. 12.30 - 13.20: Przejazd paradny tramwajów sprzed biurowca MZK (ul. Klonowica 5) do dawnej zajezdni Niemierzyn (przejazd odbędzie się między innymi przez teren zajezdni Pogodno).
Uwaga! Przejazd odbywa się bez zatrzymywania na przystankach oraz bez postojów.
Wagony biorące udział w paradzie wagonów: skład wagonów historycznych typu 4N oraz dwa dwuwagonowe składy wagonów typu 105N. Więcej informacji: http://infoludek.pl/stmkm/imprezy.htm#110
godz. 13.20 - 14.30: Dzień otwarty Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie (dawna zajezdnia tramwajowa Niemierzyn przy ul. Niemierzyńskiej 18a, dojazd tramwajem nr 3, przystanek "Zajezdnia Niemierzyn") - wystawa taboru oraz prezentacja innych eksponatów i materiałów związanych z tramwajową trakcją elektryczną (w tym wystawa zdjęć).
Udział we wszystkich punktach programu, w tym zwiedzanie wystaw oraz przejazd w paradzie wagonów, jest bezpłatny.

Opracowanie: "red", "Gazeta Wyborcza", 29 sierpnia 2007 rok

* * *

Więcej kamer w tramwajach

Pod koniec roku 6 składów będzie mieć monitoring.
Teraz tylko jeden tramwaj wyposażony w kamery jeździ po Szczecinie. Zazwyczaj na linii nr 7 albo 8. Do końca roku otrzymamy sześć doczepek z kamerami. Dodatkowo firma Protram Wrocław umieści monitoring w sześciu eksploatowanych przez nas wagonach – mówi Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Z jedynego wyposażonego w monitoring tramwaju nagrania zapisywane są na twardym dysku. W razie potrzeby kamera obejmuje widok nie tylko wewnątrz pojazdu, ale także przed i za wagonem.

Opracowanie: "Natalia Geldner", "Moje Miasto", 28 sierpnia 2007 rok

* * *

Choć firma zapłaciła... nie mogą pracować

W szczecińskim MZK brakuje motorniczych - nawet 25 osób. Wprawdzie 23 zapisało się na kurs, a 12 z nich już go ukończyło, ale pracy nie mogą podjąć. Wszystko przez urzędników.
Taki kurs kosztuje ponad 5 tys. zł. Dlatego część chętnych skorzystała z naszej propozycji. Sfinansowaliśmy go w zamian za zobowiązanie świadczenia pracy przez 3 lata - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy szczecińskiego MZK.
Pierwsza grupa - 12 osób - naukę już zakończyła. Egzamin wewnętrzny odbył się 21 lipca. I podobnie jak przy kursie na prawo jazdy - w ciągu 30 dni kandydaci na motorniczych powinni przystąpić do egzaminu państwowego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Określa to Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2005 r. Problem w tym, że WORD nie otrzymał zestawów testów, które mają posłużyć do egzaminu. Jego termin był już kilkakrotnie przekładany. W efekcie utrzymywane z miejskich pieniędzy MZK wyłożyło sporą sumę na kurs, ma chętnych do pracy, ale nic z tego nie wynika.
Cieszyłem się, bo praca nie jest lekka, ale przynajmniej będę na miejscu - mówi jeden z kursantów. Dziś moja praca wymaga częstych wyjazdów, więc rzadko widuję się z rodziną. Dobrze, że z firmą mogę się rozstać w dowolnej chwili i jeszcze pracuję. Bo w MZK pracy wciąż nie mogę podjąć i w sierpniu nie mielibyśmy na życie.
MZK też jest żywo zainteresowane, by nowi pracownicy jak najszybciej pojawili się w zajezdniach. Wolnych etatów jest sporo. Firma wywiązuje się z umowy, bo w okresie letnim jest mniej przewozów, a pracownicy biorą nadgodziny. Ich limit jest jednak ograniczony, poza tym od września na linię ma wyjeżdżać znacznie więcej składów. Być może nie będzie ich miał kto poprowadzić.
Zestawy testów już są gotowe, w każdej chwili mogą być przesłane do WORD - zapewnia Piotr Pieleszek z biura prasowego Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego. Jesteśmy w stałym kontakcie z WORD i z naszych informacji wynikało, że osoba, która przygotowuje ten egzamin, jest na urlopie. Skoro jednak sprawa jest pilna, zwrócimy się do kogoś, kto ją zastępuje.
Egzamin państwowy odbędzie się prawdopodobnie dopiero po 29 sierpnia. Ponad 30 dni po wewnętrznym. Być może nie skomplikuje to już bardziej sprawy, a kursanci nie będą musieli pokonywać kolejnych procedur. Pewne jest jednak, że ich zapał do pracy nadal musi ustępować miejsca cierpliwości. Do pracy z pewnością nie przystąpią z dnia na dzień, bo od zdobycia uprawnień do wystawienia odpowiednich dokumentów też minie trochę czasu...

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 sierpnia 2007 rok

* * *

Zajezdnia Sztuki - Tramwajem do muzeum

„Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki" może zaistnieć nie tylko formalnie. Jest szansa, że swe podwoje otworzy 5 lipca 2010 r. Wniosek o dofinansowanie w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego i Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, zyskał wysoką ocenę.
Cieszy nas ten fakt, nasz projekt znalazł się na liście 104 zgłoszonych. Ostatecznie zajął 9. pozycję wśród 15 projektów, które zyskały akceptację - mówi Tomasz Jarmoliński, zastępca prezydenta Szczecina. Ta ocena satysfakcjonuje tym bardziej, że już raz plany budowy muzeum Szczecin musiał odłożyć. Dwa lata temu szczeciński projekt przegrał m.in. z Muzeum Koziołka Matołka w Pacanowie. Tym razem się udało - nie ukrywa radości Stanisław Horoszko, dyrektor MTiK. Będziemy mieli drugie muzeum w mieście, poza Narodowym.
Podobne istnieją tylko w Krakowie i Warszawie. Ale - jak zapewnia dyr. Horoszko - właśnie ten kierunek muzealnictwa w ostatnich 20-30 latach rozwija się najprężniej. I ma największe szanse na dalszy rozwój, a co za tym idzie - kolejne dofinansowania.
Szczecińska placówka już nawiązała współpracę z podobnymi w Oslo i Stralsundzie. Prowadzi też negocjacje w sprawie zakupu ponad 100 zabytkowych pojazdów, będących w posiadaniu prywatnego kolekcjonera. Na terenie dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej, gdzie placówka ma powstać, są już zabytkowe tramwaje, stare autobusy, wóz strażacki i kilkudziesięcioletnia skoda. Szczecinianie przekazali też inne, mniejsze eksponaty, jak choćby maszyny do szycia i przedwojenny magiel.
Mamy nadzieję, że część eksponatów będzie nie tylko do oglądania. Liczymy na to, że niektóre pojazdy będą mogły wyjechać na dziedziniec muzeum lub nawet na miasto - mówi S. Horoszko. To byłaby rzadko spotykana atrakcja. By jednak tak się stało, już dziś trzeba szukać środków zarówno w budżecie miasta, jak i kolejnych funduszach pomocowych na restaurację oraz bieżące utrzymanie eksponatów. Wprawdzie środki, które Muzeum ma otrzymać z Funduszu Norweskiego to spora kwota - 10 mln 830 tys. zł, ale wystarczą jedynie na prace budowlane. Miasto musi mieć jedynie 15 procent tej kwoty. Prace budowlane mogą się rozpocząć wiosną lub latem przyszłego roku.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 sierpnia 2007 rok

* * *

Jakie będzie Muzeum Techniki i Komunikacji

Prace budowlane ruszą latem 2008 roku, a szanse na to, że po otwarciu dwa lata później szczecinianie i turyści zobaczą największy w kraju zbiór pojazdów, są coraz większe.
Jak już informowaliśmy, szczeciński projekt utworzenia w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn Muzeum Techniki i Komunikacji znalazł się na liście 15 inwestycji, które uzyskają dofinansowanie z tzw. Norweskiego Mechanizmu Finansowego. To projekt finansowany przez norweski rząd. W tym roku odbywa się jego ostatnia edycja. I udało się. Konkurencja była spora - 103 inne wnioski.
Norwedzy pokryją 85 proc. szacowanych na prawie 11 mln zł kosztów adaptacji zajezdni na cele muzealne. Resztę wyłoży miasto. W poniedziałek zastępca prezydenta Tomasz Jarmoliński na konferencji prasowej zorganizowanej w hali zajezdni dziękował za przygotowanie wniosku dyrektorowi muzeum Stanisławowi Horoszcze oraz pracownikom Zespołu Funduszy Pomocowych. Łukasz Pundyk i Igor Jasiński tak przygotowali dokumentację, że jako jedna z nielicznych nie wymagała uzupełnień i poprawek. Jarmoliński odsłonił też nieco kulisy sukcesu.
Walnie przyczynił się do niego poseł Michał Jach - mówił Jarmoliński. Mocno lobbował też poseł Arkadiusz Litwiński. Obaj posłowie (pierwszy z PiS, drugi z PO) wywarli skuteczną presję na Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To właśnie ten resort wybierał projekty, które sfinansują Norwedzy. Najskuteczniejszy okazał się argument mówiący o tym, że muzeum techniki w Szczecinie to sprawa polskiej racji stanu - powiedział Michał Jach. Że właśnie tu powinniśmy pokazać nasze dziedzictwo kultury technicznej, że miasto ma pod tym względem bogate tradycje.
Tzw. komitetowi sterującemu, który wybierał projekty, spodobało się również to, że muzea techniki to najszybciej rozwijające się muzea w Europie. Cieszą się bowiem największym zainteresowaniem wśród turystów. W Polsce są jedynie dwa: w Warszawie i Krakowie. To szczecińskie będzie jednak wyjątkowe. Mamy możliwość, by eksponaty, np. tramwaje, wyjeżdżały z zajezdni na przejażdżki z turystami - mówi dyrektor Stanisław Horoszko.
Są też coraz większe szanse na to, że muzeum kupi najcenniejszą w Polsce kolekcję około stu różnego rodzaju pojazdów. W tym tygodniu zakończą pracę niezależni eksperci, którzy wycenią kolekcję. Potem miasto będzie negocjować z właścicielem kolekcji ostateczną cenę. W budżecie są już zarezerwowane pieniądze na ewentualną pierwszą ratę.
Teraz Szczecin czeka na oficjalne potwierdzenie decyzji o przyznaniu pieniędzy. Dokonają tego norwescy urzędnicy, ale to już tylko formalność. Muzeum ma już projekt budowlany i pozwolenie na budowę. Pozostają przetargi na wykonanie prac. Według dyrektora te mogłyby się rozpocząć latem 2008 r. Uroczyste otwarcie ekspozycji 5 lipca 2010 r. jest według Horoszki realne.
Muzeum będzie utrzymywać się nie tylko z pieniędzy budżetu i wypracowanych przez siebie, ale także dzięki unijnym funduszom. Już teraz trwają przygotowania do wspólnego projektu naszej placówki i muzeum w Stralsundzie. Oba muzea chcą za unijne pieniądze kupić system audioprzewodników, czyli indywidualnych urządzeń-słuchawek, z których płynąć będą informacje (w różnych językach) o kolejno mijanych eksponatach.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 27 sierpnia 2007 rok

* * *

Szczecin szuka gruntów - Biurowce w zajezdni

W Szczecinie brakuje biurowców najwyższej klasy, nie ma też gruntów, na których można by je stawiać. Dlatego magistrat zaczyna się przymierzać do wykorzystania własnych nieruchomości. Pojawiła się koncepcja, by z terenów zajmowanych dziś przez zajezdnie komunikacji miejskiej przy Klonowica i Struga wydzielić grunty pod nowe budynki.
Jeszcze w kampanii wyborczej prezydent Piotr Krzystek obiecywał ściągnięcie do Szczecina centrów usług. Miastu brakuje poza firmami gotowymi do przeniesienia się nad Odrę budynków, w których mogłyby one rozpocząć działalność. Z badań przeprowadzonych przez Centrum Obsługi Inwestora Urzędu Marszałkowskiego wynika, że deficyt powierzchni biurowej o najwyższym standardzie jest ogromny i nic nie zapowiada szybkiej poprawy sytuacji. Dopiero w latach 2009-10 zaczną działać dwa nowe biurowce, które chcą postawić przy Wyzwolenia firmy J.W. Construction (w miejsce „Dany") oraz Echo Investment (u zbiegu z ul. Malczewskiego). Miejsc na swoje inwestycje szukają też jednak w Szczecinie przedstawiciele dużych europejskich deweloperów z Niemiec i Holandii, a ostatnio także inwestorzy powiązani z kapitałem izraelskim.
Miasto ma im jednak niewiele do zaoferowania. Poza gigantyczną przestrzenią przy lotnisku Dąbie, zarezerwowaną przez poprzednie i obecne władze dla węgierskiego TriGranitu, brakuje gruntów, na których można by prowadzić inwestycje tego typu. Dlatego coraz głośniej mówi się o wydzielaniu z terenów obecnych zajezdni autobusowych obszarów inwestycyjnych.
Rozważamy możliwość przekwalifikowania terenów przy ulicach Klonowica i Struga z przeznaczeniem pod inwestycje - przyznaje Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. To są potencjalnie bardzo atrakcyjne nieruchomości. Na razie to jednak faza planów. Najpierw musimy zakończyć dyskusję o dalszych losach spółek autobusowych w naszym mieście. Gdy będą ustalenia dotyczące ich przyszłości, będzie można mówić o zmianach związanych z nieruchomościami, które dziś wykorzystują.
Ewentualna zmiana przeznaczenia zajezdni przy Struga pociągnęłaby za sobą otwarcie kolejnej dyskusji na temat Międzynarodowych Targów Szczecińskich. Powraca bowiem koncepcja, by lepiej niż dotąd wykorzystać teren, który obecnie zajmują MTS. W języku obecnego prezydenta zwykle oznacza to gotowość do wystawienia gruntu na sprzedaż. Podobnie prostą operację kupna-sprzedaży ekipa prezydenta Krzystka przygotowuje dla tzw. komercyjnej części terenów kąpieliska „Gontynka".

Opracowanie: "Artur Ratuszyński ", "Kurier Szczeciński", 27 sierpnia 2007 rok

* * *

Zostań kierowcą autobusu

Miejskie autobusy jeżdżą z naklejonymi transparentami z napisem: „Nie w Dublinie, nie w Londynie, zostań kierowcą w Szczecinie. Sprawdziliśmy, jakie wymagania należy spełnić, aby zarabiać prowadząc autobus.
Kierowcy masowo wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii. Brakuje osób, które mają uprawnienia do prowadzenia autobusów. Spółki zatrudniające kierowców kuszą coraz atrakcyjniejszymi ofertami, między innymi specjalnymi kursami.
Przede wszystkim należy mieć skończone 21 lat – mówi Waldemar Gocał, kierowca autobusu w jednej z firm komunikacyjnych. – Obowiązkowe jest także prawo jazdy kategorii D. Jeżeli kandydat nie ma takiego dokumentu, można go dostać po ukończeniu specjalnego kursu. Zajęcia trwają półtorej tygodnia. Niestety, koszt szkolenia – w zależności od spółki – sięga nawet do 5 tys. zł.
Podczas kursu sprawdzana jest wiedza przyszłych kierowców z przepisów ruchu drogowego. Trzeba także przejść przez szczegółowe testy psychologiczne – dodaje pan Waldemar. Po otrzymaniu prawa jazdy kategorii D, kandydat na kierowcę musi iść na ul. Golisza 10b, gdzie mieści się Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego. Tam urzędnicy wypiszą mu zaświadczenie o ukończeniu szkolenia. Następnie konieczne jest wykonanie badań lekarskich. Są one bardzo dokładne. Zaczynają się od badań krwi i prześwietlenia płuc, a kończą na szczegółowej rozmowie z psychologiem i psychiatrą.
W tej pracy bardzo ważna jest odporność na stres i nerwowe sytuacje – wyjaśnia Waldemar Gocał. Pasażerowie potrafią być niemili i opryskliwi. Do takich sytuacji dochodzi, gdy ludzie się spieszą, a muszą stać w korku. Kierowca autobusu musi być przygotowany na rozmaite reakcje ze strony klientów.
Kiedy kandydat na kierowcę zgromadzi już wszystkie potrzebne dokumenty, musi je złożyć w wybranym przez siebie zakładzie. Jeśli spełni wymogi, dostanie pracę. Kierowca autobusu zarabia od 1250zł do 2000zł. Pracujący już kierowcy zalecają młodszym kolegom, aby choć pobieżnie zapoznali się przed złożeniem podania o pracę z trasami poszczególnych linii autobusowych.

Opracowanie: "Joanna Maszkiewicz", "Moje Miasto", 27 sierpnia 2007 rok

* * *

Zniszczył wiatę i radiowóz

Tuż po północy przy ul. Grzybowej w Policach policjanci patrolujący miasto zauważyli młodego mężczyznę, który kopał w szybę wiaty przystanku autobusowego. W końcu szybę wybił.
Wandalem okazał się 20-letni Łukasz T., mieszkaniec szczecińskiego Skolwina. Był nietrzeźwy, miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci po wykonaniu czynności służbowych zwolnili delikwenta do domu. Jednak mało mu było wrażeń bo około godz. 3.30 zaczął "dobijać" się do mieszkania swojej dziewczyny. Narobił strasznego rumoru zakłócając ciszę nocną.
Kiedy zjawił się patrol interwencyjny, mężczyzna zaczął zachowywać się agresywnie, wyzywał funkcjonariuszy - relacjonuje st. sierż. Jolanta Szalińska z polickiej policji. Funkcjonariusze wsadzili go do radiowozu, a ten szamocząc się, nogami wybił tylną szybę.
Trafił do Miejskiej Izby Wytrzeźwień. Odpowie za zniszczenie mienia oraz znieważenie funkcjonariuszy. Grozi mu do roku pozbawienia wolności.

Opracowanie: "pit", "Głos Szczeciński", 27 sierpnia 2007 rok

* * *

"Dwójka" na Basen Górniczy od października

Od września szczecińskie tramwaje i autobusy wrócą do powakacyjnych rozkładów jazdy. A za miesiąc zmienią się trasy kilku linii.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chciał wprowadzić nową, zmienioną siatkę połączeń wraz z rozpoczęciem roku szkolnego. Nie uda się to. Zmianom nie sprostał Miejski Zakład Komunikacyjny.
Zmieniona więźba oznacza potrzebę wypuszczenia na miasto trzech pociągów więcej - wyjaśnia Marek Kośla, kierownik działu planowania komunikacji miejskiej w ZDiTM. - Okazuje się, że MZK nie ma motorniczych, by obsłużyć dodatkowe składy.
Motorniczowie mają pojawić się w październiku, bo MZK szkoli grupę kandydatów. Za miesiąc mają być gotowi do jazdy.
O planach wprowadzenia korekt "Gazeta" pisała już wiosną. Zmiany wynikają z analizy badań komunikacji miejskiej. Badania przeprowadzone były jesienią ub. roku. Kosztowały ponad 70 tys. zł. Ankieterzy zatrudnieni przez krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej przepytali 100 tys. pasażerów w szczecińskich autobusach i tramwajach. Na podstawie badań ZDiTM otrzymał odpowiedzi skąd i dokąd szczecinianie jeżdżą, a co za tym idzie - jak miasto powinno budować optymalną sieć połączeń. Badania dowiodły, że głównym celem podróży pasażerów komunikacji jest centrum miasta, a przede wszystkim pl. Rodła, Brama Portowa i pl. Kościuszki.
Opierając się tylko na suchych wynikach naukowcy zalecali m.in., by autobusy linii 75 czy 61 kończyły trasy w rejonie pl. Kościuszki, bo dalej w kierunku dworca przewożą zbyt mało ludzi. To jest trochę model idealny, bo naukowców z Krakowa nie interesowało to, że w rejonie pl. Kościuszki autobusy nie mają gdzie stać - komentował zalecenia Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM.
ZDiTM przedstawił dwa modele rozwiązań komunikacyjnych. Pierwszy - ostre cięcia - był zbliżony do sugestii naukowców. Drugi, to więźba będąca kompromisem pomiędzy wynikami badań i możliwościami przewozowymi miasta. Po konsultacjach m.in. na komisjach Rady Miasta, zdecydowano się wprowadzić drugi wariant.
Jedną ze zmian, jakie wprowadzone zostaną w październiku będzie uruchomienie bezpośredniego połączenia tramwajowego przez pl. Rodła do Basenu Górniczego. "Gazeta" proponowała jego utworzenie po zakończeniu przebudowy ul. Krzywoustego. ZDiTM wtedy nie zdecydował się na taki ruch. Teraz zmiana nastąpi.
Na Basen Górniczy pojedzie "dwójka" - informuje Kośla. To powrót do starej, sprawdzonej trasy. Tramwaje tej linii kursowały na Basen Górniczy przez 12 lat. Ostatni raz - 30 czerwca 1995.
"Ósemka" będzie podzielona na dwie odrębne trasy. Część wozów będzie kursować z Gumieniec do Basenu Górniczego, a część - do Dworca Głównego.
Zmienione będą też rozkłady jazdy wszystkich linii pospiesznych i polickich oraz linii 55, 64, 66 i 55 bis [zmieni numer na 85 - przyp. red.]. Linia 56 będzie jeździła na wydłużonej trasie do os. Kasztanowego - wylicza Kośla. Już skróciliśmy trasę autobusów kursujących poza szczytem na linii 67 - jeżdżą do stoczni. Wprowadziliśmy też ograniczenia w kursowaniu autobusów: 53, 60 i 75.
Możliwe są też korekty w rozkładzie autobusów 61 bis jeżdżących do Uniwersytetu Szczecińskiego przy ul. Cukrowej. Jeśli będzie potrzeba, zostaną one "dostrojone" do dzwonków na zajęcia.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 26 sierpnia 2007 rok

* * *

Zastanawiają się nad wydłużeniem linii nr 66

ZDiTM zajął się problemami komunikacyjnymi mieszkańców Podjuch i Żydowiec. Za dwa tygodnie będzie wiadomo jak często i jaką trasą będą jeździć autobusy linii nr 66 i nr 55 bis.
Kilka tygodni temu pisaliśmy o pomyśle jednej z naszych Czytelniczek, aby połączyć linie 66 z 55bis. Według niej, dzięki likwidacji jednej z nich Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zaoszczędziłby środki, które mógłby przeznaczyć na zwiększenie częstotliwości kursowania nowego autobusu. Miałby on jeździć trasą linii nr 66 i linii nr 55bis.
Pomysł Czytelniczki przedstawiliśmy Markowi Kośli z ZDiTM, który miał rozważyć czy takie rozwiązanie jest możliwe. Decyzja miała zapaść tydzień temu. Niestety nadal nie wiadomo czy ZDiTM zrealizuje pomysł mieszkanki Podjuch.
Sprawa się skomplikowała – mówi Marek Kośla. Kilka dni temu wpłynął do nas wniosek Rady Osiedla Żydowace-Klucz z prośbą o wydłużenie trasy linii nr 66. Rada chce, aby autobus jeździł do autostrady i miał przystanek końcowy na ul. Bielańskiej. Jeżeli zrealizujemy prośbę rady, nie będzie możliwe połączenie linii nr 66 i nr 55 bis.
ZDiTM rozważa, które rozwiązanie będzie bardziej korzystne dla mieszkańców Żydowiec, Klucza i Podjuch. Sprawdzamy także, która ze zmian jest możliwa do wprowadzenie ze względów technicznych – mówi. Marek Kośla zapewnił nas, że ZDiTM podejmie decyzję pod koniec miesiąca. Jedno wiadomo już dziś - autobusy linii nr 66 oraz nr 55 bis na pewno nie będą jeździły w weekendy. Nie ma na to pieniędzy.

Opracowanie: "Anna Gawriołek", "Moje Miasto", 26 sierpnia 2007 rok

* * *

9 mln zł dla Muzeum Techniki

Po dwóch latach starań udało się. Szczecin dostał pieniądze na przebudowę starej zajezdni tramwajowej na Muzeum Techniki i Komunikacji.
Tak ma wyglądać Muzem Techniki i Komunikacji po adaptacji zajezdni.
foto: AW Archutekci
Zyskamy atrakcję turystyczną, której będzie mogło nam pozazdrościć niejedno duże miasto w Polsce. Tylko u nas tramwaj-eksponat będzie mógł wyjechać z turystami na przejażdżkę po mieście.
Otwarcie ekspozycji 5 lipca 2010, w kolejną rocznicę przejęcia Szczecina przez polskie władze - takie są moje plany - zapowiada dyrektor muzeum Stanisław Horoszko.
Na adaptację pomieszczeń muzeum dostało 9 mln zł z funduszy europejskich. Dwa mln zł musi wyłożyć miasto. To będzie tzw. wkład własny w realizację projektu. Pieniądze muszą zostać zapisane w przyszłorocznym budżecie.
Kosztowna adaptacja
Muzeum Techniki i Komunikacji istnieje formalnie od stycznia 2006 r. Tyle że jak na razie to taki trochę sztuczny twór, mimo że ma swoją siedzibę i pierwsze eksponaty. Placówka utworzona została w opuszczonej przez MZK przedwojennej zajezdni tramwajowej przy ul. Niemierzyńskiej. Dyrektor Horoszko przejął obiekt w takim stanie, w jakim zostawili go tramwajarze. Mocno nadszarpnięta zębem czasu hala zajezdni i przylegające do niej kamienice kompletnie nie nadawały się do otwarcia stałej ekspozycji. Adaptacja na cele muzealne wyceniona została na ok. 11 mln zł.
Miasto już od dwóch lat starało się zdobyć na ten cel pieniądze z europejskich funduszy. Największą szansą był Norweski Mechanizm Finansowy - czyli pieniądze kierowane przez Norwegów do "nowych" krajów Unii Europejskiej. Szczeciński projekt utworzenia Muzeum Techniki i Komunikacji idealnie pasował do jednego z priorytetów, jakie wyznaczyli Norwedzy ubiegającym się o fundusze.
Przy rozdaniu ubiegłorocznej puli nie mieliśmy jednak szczęścia. Tym razem udało się, chociaż o dofinansowanie ubiegało się aż 104 wnioskodawców. Muzeum znalazło się w grupie 14 projektów, które otrzymają dofinansowanie. Decyzję podjął komitet sterujący (czyli grupa ekspertów) przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale ostateczny głos należy do Norwegów. To jednak formalność - zapewnia Jan Kasprzyk, rzecznik resortu. Pieniądze zostaną przekazane za około dwa miesiące.
Eksponaty już czekają
Skala inwestycji w starej zajezdni jest ogromna. Wszystkie plany są już jednak gotowe od ponad roku. Są też pozwolenia na rozpoczęcie inwestycji. Dlatego termin otwarcia rzeczywistego muzeum podawany przez dyrektora jest realny.
Jak będzie wyglądać Muzeum Techniki i Komunikacji po przebudowie? Jako że jest to obiekt zabytkowy, nie ma mowy o ingerencji w jego kształt. Hala zostanie podzielona na dwie części. W jednej z nich będą eksponowane stare tramwaje. Dzięki szczecińskim miłośnikom komunikacji mamy do pokazania ponad 10 wozów (najstarszy z 1928 r.).
Od czasu powstania placówki udało się też zdobyć kilka egzemplarzy starych autobusów. Jest też sporo drobnego sprzętu (np. przedwojenny, szczeciński magiel). Te eksponaty staną w drugiej części hali. Trwają też negocjacje na temat zakupu kolekcji około setki starych pojazdów - od prototypów aut po rowery. Niektórzy szczecińscy kolekcjonerzy nie wykluczają oddania swoich zbiorów w depozyt, tak by ich zabytki mogli zobaczyć wszyscy chętni.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 24 sierpnia 2007 rok

* * *

Są pieniądze na Muzeum Komunikacji i Techniki

Prawie 9 milionów złotych otrzyma Muzeum Komunikacji i Techniki - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Pieniądze przeznaczone zostaną na remont starej zajezdni przy ul. Niemierzyńskiej. Wnioski opiniowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Spośród 104 wniosków z całego kraju wybrano 14, wśród nich szczecińskiego muzeum.
Pieniądze trafią na konto miasta za około 2 miesiące. Zanim jednak to się stanie wniosek musi jeszcze zostać zaakceptowany m.in. przez norweskie ministerstwo spraw zagranicznych. To formalność - mówi Jan Kasprzyk, rzecznik ministerstwa kultury. W ubiegłym roku wszystkie rekomendowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wnioski dostały wsparcie.
Te pieniądze to było "być albo nie być" muzeum - mówi Tomasz Jarmoliński, zastępca prezydenta Szczecina. Żeby to muzeum miało gdzie eksponować kolekcje potrzeba 11 milionów złotych. Będziemy gotowi za niecałe 3 lata - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum. Chcemy udostępnić muzeum 5 lipca 2010 roku w święto naszego miasta.
W muzeum na razie jest niewiele eksponatów m.in. tramwaje, samochody osobowe czy miejskie autobusy. Miasto jednak negocjuje zakup ponad 100 eksponatów od prywatnego kolekcjonera m.in. prototypów syren, maluchów czy rzadkich BMW.

Opracowanie: "Sławomir Orlik", "Polskie Radio Szczecin", 24 sierpnia 2007 rok

* * *

Można usprawnić ruch samochodów

Czy nie można usprawnić ruchu na alei Wojska Polskiego? – pyta pan Adrian, jeden z naszych Czytelników. Sam zaproponował rozwiązanie problemu.
Piszę do Was w sprawie tramwajów, a dokładniej linii 1 i 9 – zwraca się do nas Adrian Wnuk. Tramwaje jadące w kierunku jeziora Głębokiego zatrzymują się na przystankach „Goplana“ i „Kasyno”. Chciałbym, żeby zrobić z nich przystanki „na żądanie”, takie jak mają na przykład autobusy linii „80” przy ulicy Spacerowej.
Dlaczego takie rozwiązanie? Według naszego Czytelnika, kierowcy aut zwalniają tam, tymczasem z tramwajów bardzo często nikt nie wysiada, więc dzięki jego pomysłowi można usprawnić ruch. Pomysł przedstawiliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
Teraz nie wszystkie wagony tramwajowe dostosowane są do zasygnalizowania przez pasażera chęci opuszczenia pojazdu – mówi Marta Kwiecień – Zwierzyńska, rzecznik zarządu. Jednakże przeanalizujemy wniosek.

Opracowanie: " Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 24 sierpnia 2007 rok

* * *

Podwyżki dla urzędników - Pasażer zapłaci?

Od maja płacimy więcej za przejazdy tramwajami i autobusami. Od kilku tygodni Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadza ograniczenia w rozkładach. Jeździmy więc drożej, rzadziej i w większym tłoku. A wszystko po to, by w kasie ZDiTM przybyło pieniędzy. Tylko nie wiadomo, na co...
Ostatnie podwyżki uchwalono w lutym 2002 r. W tym czasie znacznie wzrosły ceny paliwa, autobusy i tramwaje się zestarzały, a część kierowców i motorniczych, zarabiających grosze, uciekła na Zachód. Pasażerowie łudzili się jednak, że tegoroczna podwyżka wpłynie na poprawę sytuacji w miejskiej komunikacji. Nic jednak na to nie wskazuje. Za to ZDiTM wprowadza „reformę".
W komunikacji tramwajowej nie przewiduje się istotnych zmian - zapowiada Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Inaczej będzie na liniach autobusowych. W sumie będzie to ograniczenie przewozów o ok. 5-6 proc. - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska.
Jeszcze w tym roku autobusy pokonają ok. 130 tys. km mniej, niż planowano. W roku przyszłym plan przewozów będzie zmniejszony o ok. 900 tys. km. Teoretycznie powinno to przynieść oszczędności. Pasażerowie nie mogą jednak liczyć na nowsze autobusy, nowoczesne wiaty, automaty biletowe czy podniesienie standardu w komunikacji.
Środki uzyskane z tego tytułu będą przeznaczone na pokrycie wyższych kosztów komunikacji miejskiej. Od 1 czerwca płacimy przewoźnikom wyższe stawki za każdy przejechany kilometr - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska.
Tyle tylko, że tę różnicę miała pokryć dodatkowa dotacja z UM, jaką Zarządowi Dróg przyznano wiosną. Tymczasem dyrekcja firmy sporządziła pismo, z którego wynika, że kwoty zaoszczędzone na reformie sieci mają posłużyć do zwiększenia pensji pracownikom ZDiTM. Z naszych informacji wynika, że płace mają wzrosnąć średnio o 90 zł na osobę. Dyrekcja ZDiTM przewiduje wyrównanie za okres od 1 stycznia.
Gdyby ten wariant się sprawdził, wyjdzie na to, że dodatkowe środki zamiast poprawić komfort podróżowania, poprawią jedynie sytuację pracowników ZDiTM. A pasażer płaci więcej, za większy tłok i dłuższe oczekiwanie!

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 22 sierpnia 2007 rok

* * *

Historyczna wiata będzie przeniesiona

Przeprowadzka i zmiana opiekuna czeka przedwojenną wiatę przy ul. Arkońskiej.
Miejsce sprzedaży biletów, pawilon wystawienniczy albo punkt informacyjny - to propozycje nowego przeznaczenia historycznej wiaty przystanku tramwajowego przy ul. Arkońskiej. Dziś wiata jest doszczętnie zdewastowana i nikt o nią nie dba.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, który jest właścicielem wiaty postanowił rozebrać ją w styczniu ubiegłego roku, ale w ostatniej chwili procedurę wstrzymała Ewa Stanecka, Wojewódzki Konserwator Zabytków. Od 15 czerwca wiata wraz z położonym na przeciwko kioskiem nastawniczego, zwanym potocznie służbówką znalazła się w rejestrze zabytków.
Być może wiata zostanie przeniesiona i odbudowana na terenie Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Pomysł musi poczekać aż zakończy się modernizacja zajezdni - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum.
Wiata jest unikatowym obiektem tego typu w Szczecinie, z zachowaną oryginalną konstrukcją. Pochodzi z lat 20. XX wieku.

Opracowanie: "Justyna Machnik", "Polskie Radio Szczecin", 21 sierpnia 2007 rok

* * *

Legalnie na "gapę"

Co się stanie, jeśli kierowca autobusu albo motorniczy nie ma biletów na sprzedaż, a jest już po godz. 18, albo jest sobota, czy święto? Czy "gapowiczowi" grozi kara? Okazuje się, że nie.
W sobotę wieczorem, około godz. 20, wsiadłem do tramwaju na przystanku przy Galerii Centrum. Chciałem kupić bilet, ale okazało się, że motorniczy ich nie miał - napisał do nas Internauta. W najbliższej okolicy nie było czynnego punktu sprzedaży biletów. Bardzo się spieszyłem i mimo, że bałem się kary, nie wysiadłem.
Jak poinformowała nas Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy Zakładu Dróg i Transportu Miejskiego, obawy naszego Internauty były bezpodstawne. W przypadku, gdy w wyznaczonych do tego godzinach pasażer nie może nabyć biletu u prowadzącego pojazd, o fakcie tym powinien powiadomić kontrolera - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Jeżeli prowadzący pojazd odmówił pasażerowi sprzedania biletu, pasażer może kontynuować jazdę środkiem transportu miejskiego bez ważnego biletu.
Zgodnie z uchwałą rady miasta: w dni powszednie w godzinach od 18.00 do 6.00 oraz przez całą w soboty i w dni świąteczne bilety można nabywać u prowadzącego pojazd. W przypadku, kiedy motorniczy lub kierowca nie mają biletów na sprzedaż w wyznaczonych godzinach, kontroler ZDiTM-u może nałożyć na przewoźnika karę.

Opracowanie: "Tomasz Kuczyński", "Moje Miasto", 21 sierpnia 2007 rok

* * *

Po latach zaniedbań - Prostowanie torów

Pasażerowie tramwajów będą mieli powody do zadowolenia. Wprawdzie al. Bohaterów Warszawy i ul.Krzywoustego są częściowo wyłączone z ruchu, ale już wkrótce powstaną tam nowe torowiska. Objazdy potrwają jeszcze kilka miesięcy.
Dobiega końca kompleksowy remont pierwszego odcinka - od Turzyna do ul. Legionów Dąbrowskiego - mówi Zbigniew Dąbrowski ze szczecińskiego MZK. Wykonano torowisko od podstaw, na solidnej podbudowie, z odpowiednim odwodnieniem. Pozostało przeprowadzenie jazd próbnych.
Tak solidnego remontu na szczecińskich torowiskach nie było od kilku lat. Za takie prace brano się jedynie przy przebudowie lub modernizacji całych ulic. Komfort jazdy i prędkość będą znacznie wyższe. Ruch na liniach 7 i 9 nie będzie prędko przywrócony.
Udało się wygospodarować środki, dlatego chcemy kontynuować prace - tłumaczy Z. Dąbrowski. Będzie to kolejne 520 m toru pojedynczego od ul. Legionów Dąbrowskiego w kierunku ul. Jagiellońskiej. Przetarg właśnie rozstrzygnięto. Około 20 sierpnia może być podpisana umowa. Remont musi być przeprowa- dzony w ciągu 46 dni, a zakres prac ma być podobny. Ale i po tych pracach tramwaje prawdopodobnie nie wrócą jeszcze na swoje trasy.
Komisja Budżetu i Finansów zgłosiła poprawkę budżetową- mówi radny Marek Goc, wiceprzewodniczący Komisji Budżetu i inicjator pomysłu. Na sesji Rady Miasta głosami PO i LiD udało się tę poprawkę przyjąć. Dzięki temu MZK Szczecin zyskuje kolejne 1,4 mln zł na remonty torowisk. A to pozwoli odnowić następny odcinek. Tym razem będą to 552 metry toru od Turzyna w kierunku pi. Kościuszki. Tory w tej części al. Bohaterów Warszawy i ul. Krzywoustego już dawno powinny być wymienione.
Wprawdzie remontów nie udało się zgrać, więc będą przeprowadzane jeden po drugim. Przez to z pewnością koszt prac będzie nieco wyższy, a okres, w którym tramwaje kursują objazdami, wydłuży się. Ale z drugiej strony dzięki temu w kilka miesięcy zyskujemy znacznie więcej porządnych torowisk niż w ostatnich latach.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 sierpnia 2007 rok

* * *

Mają jeszcze miesiąc

Jutro na nowym rondzie nie powinno być już drogowców. Właśnie mija termin zakończenia budowy. Już wiemy, że zostanie przedłużony.
Energopol miał 14 miesięcy na zbudowanie ronda u zbiegu ulic Ku Słońcu, Derdowskiego, Europejskiej i Okulickiego. Tego czasu, co już wiadomo, dla wykonawcy okazało się za mało.

Energopol będzie miał miesiąc dłużej na skończenie robót, choć te powinny zakończyć się 18 sierpnia. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Energopol będzie miał miesiąc
dłużej na skończenie robót
Wystąpiliśmy do miasta o przedłużenie terminu zakończenia prac o miesiąc - przyznaje Jacek Kalinowski, kierownik robót z Energopolu. Ten miesiąc, to będzie na papierze, bo szacujemy, że do końca sierpnia wszystko skończymy.
Od kilku dni rondo jest przejezdne, sam układ drogowy działa już w kształcie docelowym, choć miejscami trzeba jeszcze wygradzać fragmenty pasów ruchu. Drogowcy do zrobienia mają głównie chodniki i ścieżki rowerowe, częściowo na ul. Ku Słońcu w stronę granicy i na Derdowskiego. Pracujemy jak możemy, ile możemy i gdzie możemy - zapewnia Jacek Kalinowski. Wykonujemy też wszystkie prace, które powinny być zawsze robione na samym końcu.
Chodzi m. in. o pasy zieleni i obsiewanie trawą. Mamy do postawienia jeszcze kilka słupów oświetleniowych na Derdowskiego i ich uruchomienie - dodaje kierownik budowy. Mimo, że roboty są wyraźnie na finiszu, niektórzy kierowcy wciąż się denerwują. Bo zimą mało co robili, choć przecież były ku temu odpowiednie warunki - uważa jeden z mieszkańców Gumieniec, który od początku śledzi postępy na budowie.
Prace budowlane szły ostro do listopada ubiegłego roku, kiedy było wiadomo, że do dnia Wszystkich Świętych musi być puszczony ruch tramwajowy już po nowych torach. Terminu dotrzymać się udało, ale potem roboty straciły impet. Do tego dochodziły kłopoty z zatwierdzaniem kolejnych skomplikowanych zmian w organizacji ruchu.
Jak wczoraj ustaliliśmy miasto przychyli się do prośby Energopolu i prace będą przedłużone o miesiąc.
Dlatego, że na tym placu budowy były po drodze różne kolizje z podziemnymi instalacjami. Wielu z nich nie było na mapach geodezyjnych i to przedłużało prace - mówi Krystyna Bartnik, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich w Urzędzie Miasta. - Były też regaty, wykonawca musiał na nasze życzenie zmieniać harmonogram prac, by zapewnić przejazd.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 17 sierpnia 2007 rok

* * *

Komunikacja masowa mało atrakcyjna - Niewesoły autobus...

Na bezpieczeństwie nie należy oszczędzać. Szczecin i inne miasta regionu powinny raczej kupować nowe autobusy niż używane i nie traktować komunikacji masowej jak środka transportu dla biedaków. Racja, ale jak nie oszczędzać, skoro się nie ma pieniędzy? Do czystego, niskopodłogowego, cichego i ekologicznego pojazdu wsiadłoby pewnie więcej ludzi niż decyduje się wsiąść obecnie. Niektórzy gotowi by byli nawet zostawić na parkingu swoje samochody. Na razie jednak - jak się okazuje - jesteśmy zbyt biedni na zakupy nowego taboru dla masowej komunikacji.
Włodzimierz Paliga, wojewódzki inspektor Transportu Drogowego w Szczecinie, uważa, że należy zmienić tę „filozofię" najniższych kosztów. Kupując używane pojazdy trzeba się liczyć z kosztami modernizacji, a później napraw. Kontrole stanu technicznego autobusów i busów, które przeprowadza ITD od kilku lat, pokazują, że nie jest dobrze ze stanem floty przewoźników.
Bezpieczeństwo pasażerów może być również zagrożone nie tylko przez ludzkie błędy, przekraczanie limitu czasu pracy czy nieodpowiedzialną jazdę kierowców. Rekordzistą okazał się jeden z kierowców z województwa mazowieckiego, który jechał pasażerskim busem z prędkością 170 km na godzinę. W Zachodniopomorskiem jego kolega jechał zaledwie... 130 km na godzinę. Między innymi dlatego, by skuteczniej walczyć z patologią na rynku przewozów pasażerskich, ITD otrzymała od wojewody zachodniopomorskiego wideorejestrator.
Trudno przejść nad katastrofami polskich autobusów, które wydarzyły się ostatnio, do porządku dziennego - powiedział Włodzimierz Paliga. Nawet jeśli się okaże, że zawinił wyłącznie czynnik ludzki, to trzeba się zastanowić nad np. systemem szkoleń. Padają różne propozycje, w tym także podniesienia wieku kierowców do 24 lat, wprowadzenia punktów karnych dla kierowców nieprzestrzegających limitu czasu pracy, co mogłoby się dla nich skończyć utratą prawa jazdy. Ostatnio wskazywaliśmy również na konieczność zmian rozkładów jazdy, które wręcz zmuszają kierowców do łamania przepisów o ruchu drogowym.
Po Szczecinie jeździ 14 krajowych tramwajów z 2001 roku, 21 używanych, ale zmodernizowanych tatr zakupionych w Niemczech. Reszta taboru tramwajowego, czyli ponad 160 pojazdów, to tramwaje stare, a w przypadku 11 GT6, tzw. helmutów, zakupionych przed laty w Niemczech - bardzo stare. Te ostatnie dożywają swoich ostatnich chwil.
Niewiele lepiej jest z autobusami miejskimi. Kiedy w połowie lat 90. Szczecin zakupił 40 przegubowych volvo, był to niebywały skok pod każdym względem. Kolejne partia 40 autobusów trafiła do miasta dwa lata później. Minęło 12 lat. W ciągu tego czasu przybyło zaledwie 7 nowych manów. Sprowadzono jednak 14 używanych autobusów z Niemiec. Niedawno rozstrzygnięto przetarg na nowe autobusy dla prawobrzeżnego Szczecina. W przygotowaniu jest przetarg dla STA „Klonowica". Za kilka milionów złotych można jednak kupić tylko kilka autobusów. Średnia ich cena to około 1 mln zł. Solarisy produkowane w Polsce sprowadza również Berlin. Dla tego miasta jednorazowy zakup 100 czy 200 takich pojazdów to żaden problem.

Opracowanie: "R.K. CIEPLIŃSKI", "Kurier Szczeciński", 16 sierpnia 2007 rok

* * *

Rondo Gierosa z miesięcznym poślizgiem

Roboty drogowe na Gumieńcach miały się zakończyć w najbliższą sobotę. Potrwają do połowy września.
Główny wykonawca robót na Gumieńcach, szczeciński Energopol, złożył do magistratu wniosek o przedłużenie terminu zakończenia prac do połowy września.
Zgodę otrzymają - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich. Wniosek poparty jest mocnymi argumentami. Te mocne argumenty to głównie zmiany w projekcie. Chodzi tu przede wszystkim o włączenie ul. Derdowskiego w Ku Słońcu. Pierwotnie ulica miała być włączona, jak wszystkie inne, jedynie do ronda. Już podczas trwania budowy zdecydowano się na pozostawienie wydzielonego prawoskrętu. Według prognoz drogowców, w niedalekiej przyszłości może z niego korzystać nawet 20 tys. samochodów na dobę.
Zatwierdzenie ostatnich zmian w projekcie wykonawca otrzymał bodaj na początku sierpnia, dlatego miał podstawy do wystąpienia o przedłużenie terminu zakończenia prac - mówi Roman Siemczyk, inżynier kontraktu na budowie.
Ruch okrężny wprowadzono na przebudowywanej krzyżówce jeszcze w ostatnim tygodniu lipca. Miasto chciało bowiem, by na czas trwania finału regat przejezdny był kierunek wschód - zachód dla turystów z Niemiec, korzystających z drogi krajowej nr 10 (od granicy w Lubieszynie przez Mierzyn, Ku Słońcu, Narutowicza i Gdańską). W ubiegłym tygodniu w funkcjonujące już rondo włączona została ul. Derdowskiego. W tym tygodniu drogowcy wykonają oznakowanie poziome jezdni.
Do połowy września roboty będą prowadzone głównie poza jezdnią. Kończone będą chodniki i ścieżki rowerowe.
Rondo powstało w miejscu dotychczasowej krzyżówki ulic: Ku Słońcu, Derdowskiego, Europejskiej i Okulickiego. Koszt przebudowy wyniesie 15 mln zł, z czego 11 mln miasto dostało w ramach europejskiego programu ZPORR.
Oprócz samego ronda drogowcy przebudowali krótkie (do 200 m) odcinki dróg dojazdowych. Przebudowano także trakcję tramwajową. Torowisko zostało dostosowane do planowanej w przyszłości nowej trasy tramwajowej z pętlą przy centrum handlowym Ster. Roboty rozpoczęły się w wakacje 2006. Jesienią ub. roku Rada Miasta uchwaliła nadanie rondu imienia zmarłego księdza Lucjana Gierosa, budowniczego szkół salezjańskich przy ul. Ku Słońcu.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 14 sierpnia 2007 rok

* * *

Budynek MZK zalany

W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym oraz Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego wielkie sprzątanie po wczorajszej ulewie.
Z piwnic cały czas wypompowywana jest woda, trwa także szacowanie strat. W budynku momentami poziom wody miał około pół metra, a w większości pomieszczeń, gdzie m.in. znajdują się archiwa, woda sięgała kilkunastu centymetrów.
Najważniejsze dokumenty nie zostały jednak zniszczone - zapewnia Zbigniew Dąbrowski z MZK. Pracownicy od wczoraj wypompowywali wodę.
W zalanych pomieszczeniach znajdują się półtoramiesięczne zapasy biletów komunikacji miejskiej. Nie tylko jednorazowe, ale również sieciowe, miesięczne, czyli cały asortyment. Wieczorem pojawiły się informacje, że bilety uległy zniszczeniu. To nieprawda - zaprzecza Marzena Pszczoła z działu taryfowo - biletowego.
Półki, na których leżą bilety znajdują się na bezpiecznej wysokości - dodaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u. Podobnie jest z najważniejszymi dokumentami. Straty są zatem niewielkie. Trwa osuszanie budynku. Po kontroli wprowadzone będą zmiany architektoniczne.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 13 sierpnia 2007 rok

* * *

Wysadził pasażerów z autobusu

Agresywny, nieopanowany kierowca prowadził wczoraj autobus na trasie Police- Szczecin. Najpierw ubliżał pasażerom, w końcu ich wysadził. Mężczyzna trafił do szpitala na obserwację.
O niestandardowym zachowaniu kierowcy autobusu komunikacji miejskiej pasażerowie feralnego kursu poinformowali Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. To do tej firmy należy autobus.
Jeden z pasażerów przekazał nam, że kierowca dziwnie się zachowuje, jest niegrzeczny, wyzywa pasażerów - opowiada Grzegorz Ufniarz, szef działu przewozów SPPK. Próbowaliśmy się połączyć z kierowcą przez telefon, ale bezskutecznie.
Był trzeźwy
W końcu przewoźnikowi udało się nawiązać kontakt z mężczyzną przez radio. Poleciliśmy, żeby wysadził pasażerów i dojechał do pętli sam - mówi Ufniarz.
Nie wiedząc, co się dzieje, nie mogliśmy ryzykować bezpieczeństwa pasażerów. Na Głębokim czekała na niego policja. Badanie wykazało, że kierowca jest trzeźwy - informuje asp. szt. Zenon Butkowski z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Wykluczono także działanie środków odurzających.
Mężczyznę do szpitala zabrała karetka. Przebywa na obserwacji. Przyczyny jego zachowania nie są znane. 26-letni kierowca autobusu pracował w SPPK od listopada 2006 roku. Posiadał wszystkie niezbędne uprawnienia, a także badania lekarskie. Do jego pracy nie było wcześniej zastrzeżeń. Rano, przed wyjazdem na trasę, dyspozytor nie miał żadnych uwag do kierowcy - mówi Grzegorz Ufniarz.
Nie wiem, co mogło się stać. Jak 5 lat tutaj pracuję, nie pamiętam takiego przypadku. Nie dotarły do mnie też żadne sygnały, żeby w życiu prywatnym tego pracownika wystąpiły jakieś sytuacje, które mogłyby spowodować takie zachowanie. Nie znam jeszcze opinii lekarzy.
Agresja na drodze
SPPK zapowiedziało, że skieruje kierowcę na badania kontrolne. Nie wiadomo jeszcze, czy wróci do pracy. To nie jedyny przypadek agresji kierowców. Wczoraj, przed godziną 10.00 na pl. Zwy cięstwa w autobusie linii 75 doszło do słownej utarczki między kierowcą, a rowerzystą. Kierowca autobusu o mało nie potrącił jadącego rowerem młodego mężczyzny. Skończyło się na ostrej wymianie zdań i zamknięciu rowerzyście drzwi przed nosem.
OPINIA EKSPERTA
Jacek Pok dyrektor Akademii Ruchu Drogowego
Optymalna temperatura dla kierowcy, to 20 stopni C. Wszelkie odchylenia od niej, zwłaszcza na plus mają wpływ na cechy psycho-motoryczne kierowcy. Przy takich upałach, jakie mamy obecnie, nie jesteśmy w stanie obniżyć tej temperatury przez opuszczenie szyby czy włączenie dmuchawy. Następuje spadek koncentracji, zaczynamy być agresywni. Przenosi się to na styl jazdy.
Gdy kierowca nie jest w stanie poradzić sobie z sytuacją, wyładowuje się na pasażerach.

Opracowanie: "STE", "Głos Szczeciński", 10 sierpnia 2007 rok

* * *

Nowe autobusy wyjadą na ulice Szczecina

4 nowe niskopodłogowe autobusy kupi Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Dąbie Sp. z o.o. - właśnie rozstrzygnięto przetarg w tej sprawie.
Nowe, 12-metrowe Solarisy przyjadą do Szczecina w połowie stycznia 2008 roku. Zastąpią one wycofywane najstarsze autobusy, których wiek wynosi prawie 12 lat. We wszystkich pojazdach zostanie zamontowany monitoring.
Także Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe Klonowica Sp. z o.o już wkrótce ogłosi przetarg na zakup 4 autobusów przegubowych. Pojazdy mają wyjechać na ulice Szczecina z końcem pierwszego kwartału 2008 roku. Nowe autobusy zastąpią w przyszłym roku kilkunastoletnie Ikarusy.

Opracowanie: "Łukasz Szełemej", "Polskie Radio Szczecin", 10 sierpnia 2007 rok

* * *

Dyrektor MZK nie daje się odwołać

Jerzy Manduk, szef Miejskiego Zakładu Komunikacji, nie zgadza się z zarzutami, jakie stawia mu prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Odwołał się i zapowiada, że nie da się tak łatwo zwolnić.
Nie muszę być dyrektorem MZK, to nie jest mój życiowy cel - mówi Jerzy Manduk. Ale w sytuacji, gdy stanęła za mną cała załoga, będę się bronił. Uważam, że dobrze zarządzałem przedsiębiorstwem, a z zarzutami się nie zgadzam.
Prezydent Szczecina Piotr Krzystek postanowił zwolnić dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji Jerzego Manduka po kontroli, jaką w firmie przeprowadzili magistraccy urzędnicy. Wykazali, że ze szkodą dla firmy Jerzy Manduk przedłużył z załogą układ zbiorowy, który daje pracownikom prawo do podwójnego wynagradzania za przepracowanie godzin nadliczbowych czy też specjalnego dodatku za wysługę lat.
Przecież ten układ podpisywałem jeszcze na polecenie prezydenta Mariana Jurczyka - mówi Manduk. Za poprzedniego prezydenta też były kontrole. Wtedy zastrzeżeń nie było, teraz są.
Murem za dyrektorem Mandukiem stanęła cała załoga i wszystkie (siedem) działające na terenie MZK związki zawodowe. Ich opinia nie jest dla prezydenta wiążąca, ale musi podjąć z pracownikami dyskusję.
Jerzy Manduk jest doktorem ekonomii. W ubiegłym roku ubiegał się o fotel prezydenta Szczecina. Nie liczył się w rywalizacji. Popierali go głównie pracownicy MZK. Nie stało za nim żadne ugrupowanie polityczne. Jest pierwszym dyrektorem MZK, którego przed wyrzuceniem bronią związkowcy.
Miejski Zakład Komunikacji ma zostać przekształcony w spółkę. Zdaniem Prezydenta Szczecina, to jeszcze jedna okoliczność, z powodu której Manduk musi stracić stanowisko. Krzystek uważa, że dotychczasowego szefowi brakuje potencjału, by zakład budżetowy zamienić w spółkę.

Opracowanie: "kov", "Gazeta Wyborcza", 8 sierpnia 2007 rok

* * *

Bileciki do kontroli

Kandydaci nie spełniają wymagań. To nie żart, w całym mieście pracuje zaledwie 40 kontrolerów, którzy mogą sprawdzać bilety w autobusach i tramwajach! Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego planuje zwiększyć ich liczbę do 57.
W lipcu zatrudniono trzech nowych kontrolerów, na początku sierpnia przybędzie kolejnych trzech. Jak twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM, zainteresowanie pracą jest duże, ale nie wszyscy chętni spełniają stawiane im wymagania.
Od kontrolerów oczekujemy wykształcenia co najmniej średniego, niekaralności, odporności na stres, wysokiej kultury osobistej i umiejętności pracy w grupie - mówi. Najczęściej kandydaci nie są odpowiednio wykształceni, bywa też, że mają zły stan zdrowia. Poza tym niejednokrotnie zdarzało się, że ktoś wyrazi! zainteresowanie pracą, ale na kolejnych spotkaniach i rozmowach kwalifikacyjnych już się nie pojawiał.
Kontroler biletowy w Szczecinie może liczyć na wynagrodzenie w wysokości prawie 1400 zł brutto, ale po doliczeniu obowiązujących dodatków ta suma wzrasta do 2135 zł brutto.

Opracowanie: "AZ", "Kurier Szczeciński", 7 sierpnia 2007 rok

* * *

Tu trzeba uważać

Rondo Giedroycia. Wadliwa sygnalizacja świetlna przyczyną wypadku. Piesi przechodzą na czerwonym świetle, a motorniczy przejeżdża na zakazie. Chwila nieuwagi może doprowadzić do tragedii.

Motorniczy, pomimo zakazu, przejeżdża przez skrzyżowanie. Wszystko przez wadliwą sygnalizację. Foto: Adam Słomski
Foto: Adam Słomski,
Motorniczy, pomimo zakazu,
przejeżdża przez skrzyżowanie
W poprzednim numerze MM napisaliśmy o wypadku na rondzie, który wydarzył się 19 lipca. Błędnie napisaliśmy, że dziewczyna, która wpadała pod tramwaj, miała na uszach słuchawki i dlatego nie usłyszała nadjeżdżającego pojazdu. Przepraszamy rodzinę poszkodowanej i jednocześnie ostrzegamy innych przechodniów przed niebezpiecznym skrzyżowaniem.
Córka napewno nie przeszłaby przez torowisko na czerwonym świetle – mówi ojciec poszkodowanej. W dniu wypadku i przez kolejne trzy dni światła nie działały tak jak powinny. Motorniczy wjechał na torowisko, chociaż miał zakaz. Nie dawał też żadnych sygnałów dźwiękowych, które ostrzegłyby przechodniów. Nie miał prawa tak postąpić. A jeśli osoba, która przechodzi przez tory jest głucha lub niewidoma? Jak powinna ustrzec się przed niebezpieczeństwem?
Ojciec poszkodowanej zapoznał się z protokołem policyjnym, w którym nie ma ani słowa o tym, że córka słuchała muzyki. Jest także świadek, który twierdzi, że dziewczyna szukała czegoś w torebce. Odchyliła głowę i to uratowało jej życie. Odniosła poważne obrażenia, na całe szczęście udało jej się przeżyć – mówi ojciec.
Wiele osób uważa, że przyczyną wypadku była niesprawna sygnalizacja. Zgłaszałem wielokrotnie ten problem do dyspozytora – mówi pan Roman, który prowadzi zakład fryzjerski w pobliżu miejsca, gdzie doszło do wypadku. Jednak nic nie zrobiono w tej sprawie.
Jeden z motorniczych sam przyznał, że przejeżdża przez skrzyżowanie łamiąc przepisy. Sygnalizacja nie działa tak, jak powinna, ale muszę jechać zgodnie z rozkładem jazdy – tłumaczy. Nie mogę czekać w nieskończoność, aż zmienią się światła. To spowodowałoby ogromne korki.

Opracowanie: "Magdalena Ratajczak", "Moje Miasto", 7 sierpnia 2007 rok

* * *

Stoewery powróciły do Szczecina

Słynne niemieckie samochody produkowane przed wojną w Szczecinie przyjechały do starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn, gdzie powstaje Muzeum Techniki.
Stoewery przyjechały w niedzielne południe i wzbudziły zachwyt szczecinian. W kilka chwil zajezdnia zapełniła się zwiedzającymi.
Na jeden przyjechało 15 Stoewerów (na całym świecie jest około 200 sztuk w rękach prywatnych kolekcjonerów). Każdy inny - limuzyny, cabriolety i modele sportowe. Stoewery przyjechały z Niemiec i Australii!
Auta eksportowano do Australii i Nowej Zelandii - tłumaczy Aleksander Kramarzewski ze Szczecina, właściciel pięciu Stoewerów. To były samochody najwyższej klasy. Mercedes nie mógł się z nimi równać.
Zwiedzający mogli usiąść za kierownicą zabytkowych aut, zrobić zdjęcie i zajrzeć do serca maszyn - silników.

Opracowanie: "mur", "Gazeta Wyborcza", 5 sierpnia 2007 rok

* * *

Więcej kas z biletami komunikacji miejskiej

Uruchomienie dodatkowych punktów sprzedaży obiecuje ZDiTM na czas finału The Tall Ships' Races.
Przyjechali do mnie goście, specjalnie na finał regat. Niestety nie udało się im kupić biletu tramwajowego przy dworcu głównym - mówi szczecinianka, pani Ewa. Podobny problem zasygnalizował inny Czytelnik, pan Zygmunt.
W okolicach dworca znajdują się trzy kioski. Dwa z nich zaopatrzone są w bilety, w trzecim już teraz nie można dostać biletów 20-minutowych. Żaden z nich nie przygotował się specjalnie na regatowy najazd gości. - Co jakiś czas zamawiamy bilety. Staramy się nie mieć braków. Ale rzeczywiście musimy powiadomić właściciela, by zaopatrzył nas w większą ilość - mówi kioskarz z ul. Kolumba.
Na peronach nie udało się nam nigdzie dostać biletów. Natomiast w hali głównej dworca PKP znajdują się trzy kioski, a bilety można kupić tylko w jednym, u Kolportera. "Ruch" ich nie sprzedaje.
Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzeczniczka ZDiTM obiecuje, że od 3 do 6 sierpnia będą działać dwa dodatkowe punkty sprzedaży biletów w okolicy dworca: jeden na przystanku tramwajowym Dworzec Główny, drugi w okolicy skrzyżowania ul. Wyszyńskiego z ul. Dworcową.
Będą czynne od godz. 8 do 21 - zapowiada rzeczniczka. Dodaje, że w dniach 3-6 sierpnia do godz. 1 w nocy zostaną wydłużone godziny pracy kas biletowych na pl. Rodła i na Basenie Górniczym. Tak samo długo sprzedaż biletów prowadzić będzie także dyspozytornia "Pomorzany".
Kwiecień-Zwierzyńska informuje, że w mieście bilety dostępne są również w 13 automatach (np. na przystanku Komuny Paryskiej, pl. Zwycięstwa w kierunku Krzekowa i Pomorzan). Bilety dostaniemy też na poczcie przy ul. Dworcowej 20. Będzie ona czynna także w weekend (w godz. 9-17) ze względu na wystawę związaną z regatami.

Opracowanie: "eff, ta", "Gazeta Wyborcza", 1 sierpnia 2007 rok

* * *

Załoga MZK broni Manduka przed zwolnieniem

Prezydent Szczecina Piotr Krzystek chce zwolnić dyrektora Miejskiego Zakładu Komunikacji Jerzego Manduka. Załoga i wszystkie siedem związków zawodowych bronią szefa


foto: Agencja Gazeta
Jak tylko pracownicy dowiedzieli się, że prezydent Krzystek chce zwolnić dyrektora, od razu chcieli się zabarykadować i nie wyjeżdżać na trasy - mówi Bogdan Rojek, szef NSZZ "Solidarność" Pracowników Komunikacji Miejskiej.
Miały stanąć wszystkie tramwaje? Nasz związek NSZZ "Solidarność" to związek pracowników całej komunikacji miejskiej w Szczecinie, mamy członków także w spółkach autobusowych - zwraca uwagę Rojek.
Pracownicy MZK składają podpisy pod petycją do prezydenta Krzystka. Proszą, by zmienił zdanie i nie odwoływał Manduka. "Jest kompetentnym i odpowiedzialnym dyrektorem" - napisali. W środę lista liczyła prawie 600 nazwisk.
Panu Mandukowi brakuje potencjału, by MZK z zakładu budżetowego przekształcić w spółkę - mówi Krzystek. Ale argumenty załogi przeanalizuję.
Władze Szczecina mają też inne powody odwołania Manduka. Urzędnicy magistratu przeprowadzili w MZK kontrolę i znaleźli błędy. M.in. taki, że dyrektor przedłużył z załogą układ zbiorowy, co w sytuacji wprowadzania oszczędności w firmach publicznych jest działaniem niegospodarnym. Porozumienie to gwarantuje załodze wysługę lat, czyli wzrost płac w zależności od okresu pracy - 1-procentową podwyżkę za każdy rok pracy. Załoga otrzymuje też tzw. jubileuszówki - po 10 latach pracy 80 proc. podstawowej pensji, po 15 latach 165 proc. po 20 - 245 proc. W MZK pracuje 714 osób, średnia płaca to 3,1 tys. brutto.
Przecież ten układ zbiorowy Manduk przedłużył z nami w 2005 r. na polecenie prezydenta Mariana Jurczyka, a teraz nowy prezydent mu z tego zarzut robi - dziwi się Bogdan Rojek.
Dyrektor Manduk jest na urlopie. W firmie będzie w poniedziałek. Za granicą dowiedziałem się o planach zwolnienia mnie, muszę najpierw zapoznać się z zarzutami - mówi.
Opinia związków zawodowych nie jest dla prezydenta miasta wiążąca. Nie musi jej brać pod uwagę. Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", jest już wybrany nowy szef MZK - to jeden z działaczy PO.
Pracownicy MZK znani są z ostrych form protestu. To "Solidarność" MZK i Bogdan Rojek dowodzili osiem lat temu słynnym już strajkiem wszystkich komunalnych firm w Szczecinie - nie kursowała wtedy komunikacja miejska, wysypiska nie przyjmowały śmieci. Związkowcy domagali się wtedy od prezydenta Mariana Jurczyka podwyżki płac.
Dyrektor Manduk firmą rządzi od siedmiu lat. Jest pierwszym szefem MZK, za którym stawili się związkowcy - wcześniej najwyżej domagali się wyrzucania przełożonych.
Jerzy Manduk w ubiegłym roku ubiegał się o fotel prezydenta Szczecina, należał do grona mniej liczących się kandydatów. Nie stała za nim żadna partia. Jego Komitet Wyborczy "Czas" zasilali pracownicy MZK. Wspierali swojego szefa, podczas debat kandydatów na prezydenta wznosili okrzyki i transparenty, a tramwaje oplakatowane były wizerunkiem dyrektora. Od czasu ostatnich wyborów samorządowych MZK określany jest mianem "Księstwa Manduka".
Związkowa reduta
Dyrektora Manduka wzięło w obronę siedem działających na terenie MZK związków zawodowych. : "Solidarność", Solidarność 80 , NSZZ Pracowników Komunikacji Miejskiej, Związek Zawodowy Kierowców i Motorniczych, Związek Zawodowy Tramwajarz, Międzyzakładowy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników MZK oraz Związek Pracowników Administracji i Zaplecza MZK. W MZK do związków nie należy tylko 10 proc. załogi.

Opracowanie: "Jolanta Kowalewska", "Gazeta Wyborcza", 1 sierpnia 2007 rok

* * *

Prasa informuje - lipiec

* * *

Parkingi w czasie regat

10 specjalnych parkingów na ponad 4,5 tysiąca pojazdów oraz dwie trasy rowerowe przygotował Szczecin na czas imprezy.


Wizualizacja:
Urząd Miasta
Zmotoryzowani, którzy odwiedzą Szczecin podczas finału The Tall Ships’ Races 2007 mogą pozostawić swój pojazd na jednym z dziesięciu parkingów przygotowanych przez władze miasta. Każdy z nich będzie miał pracowników odpowiedzialnych za utrzymanie porządku na jego terenie. W sumie czeka 4416 miejsc na samochody osobowe i 170 stanowisk dla autobusów.
Tutaj można zostawić samochód:
* Parking przy ul. Hryniewieckiego (na terenie Zarządu Portów Morskich Szczecin – Świnoujście - 110 miejsc dla autobusów;
* pod Estakadą Pomorską na ul. Gdańskiej - 195 miejsc;
* przy ul. Gdańskiej (teren Zarządu Portów Morskich Szczecin - Świnoujście) - 500 miejsc;
* przy ul. Gdańskiej (w pobliżu pętli tramwajowej Basen Górniczy) - 288 miejsc;
* przy ul. Struga (teren Centrum Wystawienniczego TOP-SHOPPING - 380 miejsc;
* parking na terenie Międzynarodowyh Targów Szczecińskich orz ul. Struga 8 - 660 miejsc;
* parkingi pomiędzy ulicami wspomagającymi ul. Struga (4 istniejące + 1 wybudowany) - łącznie 614 miejsc;
* przy ul. Twardowskiego (na terenie firmy DOMAR Sp. z o.o.) - 18 miejsc dla autokarów;
* przy ul. Bronowickiej - 297 miejsc;
* ulica Taczaka - 42 stanowiska dla autobusów.
Jeżeli okaże się, że zabraknie miejsc miasto odda do użytku jeszcze 19 rezerwowych parkingów. Największy z nich będzie na lotnisku w Dąbiu (1500 miejsc).
Mamy dobrą wiadomość dla rowerzystów. Są dwa parkingi dla rowerów. Pierwszy mieści się przy Małej Odrzańskiej, a drugi umieszczono na boisku Liceum Ogólnokształcącego nr 2 przy ulicy H. Pobożnego. Oprócz tego do dyspozycji rowerzystów oddano dwie trasy: z Dworca Głównego na teren imprezy oraz z Wałów Chrobrego w kierunku parkingów dla rowerów.

Opracowanie: "Marcin Niedziółka", "Moje Miasto", 31 lipca 2007 rok

* * *

Więcej kontrolerów w transporcie miejskim

W szczecińskich autobusach i tramwajach będzie więcej kontrolerów biletowych.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zatrudnił właśnie 3 nowe osoby, trzy kolejne, już przeszkolone mają jutro podpisać umowy o pracę.
W dziale kontroli biletów jest jeszcze dodatkowych 14 etatów - mówi Andrzej Kuc z ZDiTM-u. Część kontrolerów odeszła z pracy, a poza tym ZDiTM ma w planach rozbudowę działu. Docelowo w Szczecinie pracować będzie 60 kontrolerów.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 31 lipca 2007 rok

* * *

"Szczecin nie kończy się w Podjuchach!" - Zmiany w komunikacji

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego szykuje na październik zmiany w kursowaniu linii autobusowych. Część tych zmian wywołuje protesty szczecinian. Z decyzją urzędników nie chcą się np. zgodzić mieszkańcy dzielnicy Żydowce-Klucz.
Do Basenu Górniczego możemy dojechać tylko liniami 55, do Dąbia - linią 64 - mówi pani Violetta. Jesienią linia 64 ma być nam odebrana. A to nas skazuje na autobusy jednej linii, które docierają do nas trzy razy na godzinę. To nie wszystko - linia 55 zostanie skrócona i część mieszkańców naszego osiedla będzie musiała daleko iść do przystanku.
Emocje budzi także fakt, że o planowanych zmianach mieszkańcy dowiedzieli się dzięki poczcie pantoflowej. Stąd podejrzenie, że urzędnicy zamierzali ich postawić przed faktem dokonanym. Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM-u odpiera te zarzuty.
Informacje o zmianach wkrótce pojawią się na naszej stronie internetowej oraz na przystankach - uspokaja. To prawda, że kurs linii 55 zostanie skrócony do pętli Klucz, z pominięciem przystanków na odcinku Klucz-Autostrada. A autobusy linii 64 będą dojeżdżać tylko do Podjuch, ale w godzinach szczytu będą jeździć na starych zasadach. Powakacyjne zmiany dostosowaliśmy do wyników badań potoków pasażerskich i napełnień autobusów. Pani Violetty to jednak nie przekonuje.
Przepełnione autobusy nr 55 przyjeżdżają co 20 minut, podczas gdy np. wozy linii 75 jadą jeden za drugim - mówi. Problem polega na tym, że komunikacja miejska jest ułożona nie najlepiej, a nie na tym, że nie potrzebujemy autobusów. Jesteśmy systematycznie odcinani od centrum Szczecina. Wcześniej odebrano nam linię 61. Wtedy nikt nie protestował, ale teraz nie zamierzamy czekać biernie na zmiany. Są dwie sprawy, o których trzeba mówić głośno, tak, żeby usłyszeli to urzędnicy. Po pierwsze, Szczecin nie kończy się w Podjuchach. Po drugie, nie wszyscy mieszkańcy osiedla Żydowce-Klucz jeżdżą samochodami. Może kiedy władze uświadomią sobie te dwie prawdy, to zrewidują swoje pomysły.
Jak twierdzi pani Violetta, jej sąsiedzi zgodziliby się na to, żeby obsługiwał ich mniejszy autobus. Według niej, byłoby to salomonowe rozwiązanie: ZDiTM by zaoszczędził, a mieszkańcy nie czuliby się lekceważeni.
* * *
ZDiTM zamierza po wakacjach dokonać zmian także na innych liniach komunikacyjnych. A to oznacza, że podobne kontrowersje pojawią się nie tylko w zapomnianych dzielnicach gdzieś za Podjuchami...

Opracowanie: "as", "Kurier Szczeciński", 31 lipca 2007 rok

* * *

Rondo na Gumieńcach: Zamknięta ulica i korki

Pasażerowie komunikacji miejskiej i kierowcy byli rano zaskoczeni. Wykonawca robót na rondzie zamknął ulicę w kierunku centrum. Cały dzień tworzyły się tam gigantyczne korki.
Organizacja ruchu została zmieniona, bo od dziś kładziona jest kolejna warstwa asfaltu. Przejezdna jest tylko droga w kierunku Mierzyna. Niestety wykonawca nie puścił ruchu w obie strony jednym pasem, jak to było do tej pory i praktycznie wyjazd z Gumieniec w stronę Centrum nie istniał.
Od rana tworzyły się potężne korki. Zablokowana była ul. Kwiatowa, Wrocławska, Wierzbowa, Hrubieszowska i Spiska. W godzinach popołudniowych korek był jeszcze większy. Od godz. 16 zablokowane były wszystkie ulice w rejonie ronda: Okulickiego, Wrocławska, Kingi, Kwiatowa. Ci, którzy próbowali dojechać na Gumieńce od strony ul. Topolowej także tam stali w korkach.
Mieszkańcy są oburzeni: - Nikt nie poinformował nas o zmianie ruchu. Nie było żadnej informacji a na ulicach nie ma tablic informacyjnych o tym jak się poruszać - mówi jeden z mieszkańców ul. Ku Słońcu, który nie mógł w poniedziałek wydostać się z własnej dzielnicy. Oburzony zadzwonił do "Gazety".
Katastrofa! Całe Gumieńce są zakorkowane. Jest gorzej niż kilka tygodni temu, gdy najwięcej kopali. W korku stoją nawet tramwaje w stronę centrum! - napisał około godz. 17.30 w mailu jeden z czytelników.
Kłopot mają korzystający z autobusów. Zmieniono trasę linii: 53, 60, 853, 528 i 529. Jadąc od strony stoczni trzeba wysiąść przed rondem, przejść przez nie i przesiąść się w inny autobus, który zawiezie nas w kierunku Pomorzan. Przesiadka jest konieczna przy podróży w przeciwnym kierunku (ul. Derdowskiego nadal jest zamknięta).
Pasażerowie z biletem miesięcznym na linię 53 mogą jeździć też linią 853. Pasażerowie posiadający bilety miesięczne na linię 60, linią 853 do pętli przy ul. Cukrowej.
Wykonawca, firma Energopol Szczecina SA zapewnia, że utrudnienia potrwają "tylko" dwa dni.

Opracowanie: "ola", "Gazeta Wyborcza", 30 lipca 2007 rok

* * *

Ma być nowa wiata przy Dworcu Głównym

Kilka dni temu na przystanku przy Dworcu Głównym została zdemontowana wiata. Pasażerowie autobusów 75 i 61 nie mają gdzie schować się przed deszczem i wiatrem.
Pracujący w pobliżu sprzedawcy, a także kierowcy autobusów uważają, że wiatę zlikwidowano, bo przebywali w niej bezdomni.
Nie pomagały interwencje policji czy straży miejskiej. Choć wiata stała to nie było możliwości, by z niej skorzystać. Bezdomni nie przyczynili się do jej demontażu - informuje Anna Grabowska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W to miejsce zostanie postawiona nowa, lepsza wiata.
Nowa wiata stanie przy dworcu w ciągu 2-3 dni. Pasażerów to jednak nie cieszy. Uważają, że znów wrócą do niej bezdomni.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 30 lipca 2007 rok

* * *

Wygodniej z Podjuch na Słoneczne. Dziękujemy

Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadzi zmiany do rozkładu jazdy autobusu linii nr 66. Od października autobus będzie kursował częściej.
Od dwóch tygodni zajmujemy się kłopotami komunikacyjnymi mieszkańców Podjuch. Większość z nich ma duże problemy z dojechaniem do kościoła, sklepu, pracy czy szkoły, bo autobus którym muszą jechać kursuje zbyt rzadko. Nasi Czytelnicy skarżą się głównie na rozkład jazdy linii nr 66 i 55 bis. Oba autobusy jeżdżą bardzo rzadko i tylko w niektóre godziny. W weekendy i dni świąteczne w ogóle nie kursują.
Trudno jest gdziekolwiek się dostać – skarży się pani Marta, jedna z mieszkanek Podjuch. Gdyby autobusy jeździły częściej, ułatwiłoby to nam wszystkim życie. Nie tylko osobom starszym, które pieszo nigdzie nie dojdą, ale także młodym. W szczególności tym, którzy uczą się poza naszą dzielnicą.
Tydzień temu jedna z naszych Czytelniczek razem z synem wpadła na pomysł, który mógłby rozwiązać problemy mieszkańców. Opracowała trasę nowej linii.
Chcemy, aby połączono autobus linii nr 66 z autobusem linii nr 55 bis – tłumaczyła nam pani Ewa Zając. Dzięki temu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zaoszczędzone na jednej linii pieniądze mógłby przeznaczyć na zwiększenie częstotliwości kursowania nowego autobusu.
Autobus linii nr 66 jest jedynym bezpośrednim połączeniem z Żydowiec na os. Bukowego. Dzięki niemu na osiedla można dojechać szybko i wygodnie. Linia 55 bis jest zaś jedynym autobusem, który kursuje na tzw. „górki”, czyli na ul. Smoczą i Przewiewną. Jak mówią Czytelnicy, mieszkają tam głównie ludzie starsi, dla których brak kursów autobusu w soboty i niedziele jest dużym utrudnieniem. Z pomysłem pani Ewy i jej syna udaliśmy się do ZDiTM. Projekt przedstawiliśmy Markowi Kośla, który obiecał, że zapozna się z nim i sprawdzi czy połączenie linii nr 66 i 55 bis jest możliwe.
Nasi pracownicy jeszcze badają rozkłady jazdy obu autobusów – mówi Kośla. Sprawdzamy czy jest możliwe ich połączenie. Myślę, że za tydzień będziemy mogli dać jednoznaczną odpowiedź.
Mimo że nie wiadomo czy pomysł pani Ewy uzyska aprobatę ZDiTM jedno jest pewne już dziś - autobus linii nr 66 będzie jeździł częściej. - Chcemy załatać dziurę, która teraz istnieje w rozkładzie jazdy – mówi Kośla. - Dzięki temu autobus linii nr 66 będzie kursował w każdą godzinę.
Nowy rozkład jazdy zostanie wprowadzony najprawdopodobniej na przełomie września i października.

Opracowanie: "Anna Gawriołek", "Moje Miasto", 29 lipca 2007 rok

* * *

Bezpieczeństwo w ruchu drogowym - Pirat z przymusu?

Policjanci z drogówki zatrzymali tydzień temu w Gryfinie pijanego kierowcę autobusu komunikacji miejskiej. To już w tym roku dziesiąty kierowca, który woził ludzi, będąc na rauszu. Ale piją nie tylko kierowcy zawodowi. Tylko w naszym województwie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zatrzymano ponad 6 tysięcy nietrzeźwych kierowców.
Na ulicach polskich miast jest niebezpiecznie. Kierowcy nie przestrzegają przepisów Prawa o ruchu drogowym - przejeżdżają skrzyżowania na czerwonym świetle, parkują gdzie popadnie, nie stosują się do ograniczeń... Tak jeżdżą również kierowcy zatrudnieni w szczecińskich przedsiębiorstwach przewozowych. Ich najcięższym grzechem jest nieprzepisowa prędkość. Odkryli to dość niedawno inspektorzy Inspektoratu Transportu Drogowego (dzięki nowemu wideorejestratorowi). Okazuje się, że jeżdżą tak, bo... nie mają innego wyjścia - zmusza ich do łamania przepisów rozkład jazdy.
Dlatego złożyliśmy wniosek o zweryfikowanie obecnego rozkładu jazdy, by kierowcy nie musieli przekraczać dopuszczalnych prędkości - tłumaczy Włodzimierz Paliga, Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego. Mam nadzieję, że rozkłady jazdy zmienią się w ciągu kilku najbliższych dni.
Inspektor Paliga spotkał się wczoraj w Lubieszynie (w siedzibie Wojewódzkiego oddziału ITD) z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego, policjantami z wydziału ruchu drogowego KWP, pracownikami Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego szczecińskiego UM oraz prezesami przedsiębiorstw przewozowych: SPA Dąbie, SPA Klonowica, SPPK Police i PKS Szczecin. Dyskutowali o bezpieczeństwie na drogach. Doszli do wniosku, że kierowcy m.in. powinni się szkolić. Kursy dokształcające ruszą najpóźniej za miesiąc.

Opracowanie: "lw", "Kurier Szczeciński", 27 lipca 2007 rok

* * *

Bo zabrakło kierowców... Urlop na potem

O tym, że w Szczecinie brak kierowców autobusów, piszemy od dawna. Braki na liniach to niemal codzienność. Pracę od ręki może podjąć kilkudziesięciu zawodowych kierowców. Część zatrudnionych musiała nawet zmienić plany urlopowe. Taki sygnał dostaliśmy od nich samych.
Faktycznie, były takie przypadki - przyznaje Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica". Ale były to z naszej strony prośby, nie nakazy. Jeśli ktoś miał już zaplanowany urlop, szykował się do wyjazdu, czy opłacił wycieczkę, przyjmowaliśmy to do wiadomości. Znalazło się kilku kierowców, którzy nie mieli konkretnych planów i firma poprosiła ich, by wolne wzięli w innym terminie. Część się na to zgodziła.
W każdej chwili do pracy mogę przyjąć nawet 15 osób - mówi prezes. Braki kadrowe są duże. Kierowcy przekładający urlopy ratują więc firmę. Gdyby liczba niewykonanych kursów wzrosła, do kasy nie wpłynęłaby opłata za usługę i trzeba by zapłacić karę za niewywiązanie się z umowy. To konsekwencje czekające wszystkie spółki autobusowe. I wszystkie narzekają na brak kierowców.
Ja też od ręki zatrudnię 10 - 15 osób, które mają uprawnienia do prowadzenia autobusów - przyznaje Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Ale jesteśmy w nieco lepszej sytuacji, w ostatnim okresie z umowy wywiązujemy się w stu procentach. Firma wprowadziła właśnie podwyżki - najwięcej zyskali najkrócej zatrudnieni, którzy zarabiali niewiele ponad tysiąc złotych. Kierowcy z większym stażem dostali mniej.
Oni mają większą wysługę lat i wyższe premie - dodaje Ufniarz. W dodatku chętnym do pracy dopłaciliśmy do kursu, w zamian zobowiązali się pracować dla nas określony czas. Mamy nadzieję, że w najbliższych miesiącach brak kierowców nam nie grozi. Urlopy odbywają się zgodnie z planem.
Bez zmian wypoczywają też kierowcy w SPA „Dąbie", choć i tam brak rąk do pracy. Codziennie usługi na rzecz firmy świadczy po 30-40 kierowców mających własną działalność gospodarczą. Gdyby byli chętni, tyleż osób zatrudnilibyśmy na stałe - mówi Roman Szok z SPA „Dąbie".
Firmy z Dąbia i Polic są w lepszej sytuacji niż „Klonowica". Obecnie obowiązują wakacyjne rozkłady jazdy, po mieście kursuje mniej autobusów. Tamte spółki wysyłają w trasy po kilka czy kilkanaście pojazdów mniej niż jeszcze w czerwcu. Naszej spółce w wakacje ubywa tylko 1 autobus - tłumaczy prezes SPA „Klonowica", Putiatycki.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 27 lipca 2007 rok

* * *

Jak będziemy jeździć w czasie regat

106 tablic informacyjnych, 270 znaków drogowych, 10 dodatkowych parkingów i 5 bezpłatnych linii komunikacji miejskiej pojawi się na terenie Szczecina podczas finału regat.

 Foto: Archiwum Moje Miasto
Foto: Archiwum
Moje Miasto
Bezpłatne linie autobusowe będą kursowały co 20 minut i będą oznaczone numerami zaczynającymi się od cyfry 8.
8 skrzyżowań będzie miało zmienioną sygnalizację świetlną. Kierowcy będą mogli pokonać określone odcinki w ciągu 120 sekund. W czasie regat zostanie wyłączony z ruchu obszar ograniczony ulicami: Trasa Zamkowa, Matejki, Malczewskiego, Parkowej oraz Nabrzeże Wieleckie od Mostu Długiego do Trasy Zamkowej.
Mieszkańcy tej strefy podczas finału regat nie będą mogli parkować swoich samochodów pod domem, natomiast będzie można wjechać na podwórka.
Zmiany w organizacji ruchu drogowego na terenie miasta zostały podzielone na trzy etapy. Pierwszy etap od 24 lipca do 3 sierpnia to okres przeznaczony na przygotowanie terenu i obiektów związanych z imprezą. Drugi etap od 4 do 7 sierpnia to zmiany na czas trwania imprezy, a ostatni etap po 7 sierpnia to oczyszczanie terenu.

Opracowanie: "Małgorzata Klimczak", "Moje Miasto", 25 lipca 2007 rok

* * *

Będzie wiata! - Asnyka. Na tramwaj pod dachem

Mieszkańcy Niebuszewa, którzy tramwajami dojeżdżają do centrum miasta w końcu będą mieli gdzie schronić się przed deszczem i wiatrem.
Do tej pory osoby, które czekały na tramwaj na przystanku przy ulicy Asnyka, schronienia musiały szukać pod drzewami rosnącymi na skwerku sąsiadującym z przystankiem. Stoję na tym przystanku codziennie, bo stamtąd jeżdżę do pracy – mówi pani Anna z ulicy Kołłątaja, która zawiadomiła nas o problemie. Nie tylko ja, bo w godzinach porannych zawsze stoi tam bardzo dużo ludzi.
W deszczowe dni wszyscy skazani są na moknięcie. Na szczęście rosną tam spore drzewa, pod którymi można się schować, ale chyba nie tak powinny wyglądać przystanki w mieście – denerwuje się kobieta.
O problemie juz od dawna wie Rada Osiedla Niebuszewo-Bolinko. Wnioskowaliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego o ustawienie tam wiaty, bo otrzymaliśmy sygnały od mieszkańców, że jest potrzebna – mówi Teresa Jankowska, przewodnicząca RO. Otrzymaliśmy zapewnienie, że wiata tam stanie. Od tego czasu jednak nic się nie zmieniło.
Problemem miał być fakt, że budka miała stanąć na terenie, który nie należy do ZDiTM – na skwerku, którym zarządza Zakład Usług Komunalnych. Wiata zostanie postawiona w tym miejscu do końca lipca – mówi Irena Starosta z ZDiTM. Mieszkańców Niebuszewa taka wiadomość bardzo ucieszyła. Szkoda tylko, że podczas tych ostatnich ulew jej nie było – mówi pani Anna. – Ale jak przyjdzie jesień, to na pewno też się przyda.

Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 25 lipca 2007 rok

* * *

Będą nowe autobusy - na początku nowego roku

Po kilku latach przerwy w Szczecinie pojawią się nowe autobusy. Dostawy czterech pojazdów rozpoczną się na początku przyszłego roku. Na zakup zdecydowało się Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie".
Na ogłoszony kilka miesięcy temu przetarg wpłynęła jedna oferta. Autobusy w ramach leasingu finansowego chce dostarczyć BRE Leasing sp. z o.o. Mają to być pojazdy o długości 12 m, niskopodłogowe z trzema parami drzwi i monitoringiem wnętrza. Wiele wskazuje na to, że będą to wozy marki Solaris, bo taką propozycję złożyła firma leasingowa. Za swoją usługę chce ok. 4 min 879 tys. zł, przewoźnik zarezerwował na ten cel 4 min 880 tys. zł. Płatność ma być dokonana w 84 ratach.
Jeśli komisja przetargowa nie dopatrzy się uchybień, a złożona oferta spełni wszystkie wymogi formalne, w ciągu 60 dni będzie można podpisać umowę.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 23 lipca 2007 rok

* * *

Zmiany w komunikacji

Od dziś zmieniają się trasy autobusów komunikacji miejskiej nr 53 i 60. Powstaje też dodatkowa linia nr 102A.
Zmiany tras autobusów 53 i 60 to efekt przystąpienia przez Energopol do kolejnego etapu budowy ronda u zbiegu ulic Ku Słońcu, Derdowskiego, Europejskiej. Po wprowadzeniu ruchu okrężnego na budowanym rondzie, nastąpi zmiana trasy linii autobusowych - informuje Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Autobus nr 53 w obu kierunkach pojedzie po częściowo zmienionej trasie, od przystanku „Kmieca” zlokalizowanego na ul. Derdowskiego przez Świerczewską, Santocką, Ku Słońcu do wybudowanego ronda i dalej przez ul. Europejską do przystanku „Ku Słońcu” na ul. Dworskiej. Dalej do Pomorzan autobus jedzie bez zmian. Linia będzie kursowała w oparciu o dotychczas obowiązujący rozkład jazdy.
Z kolei linia nr 60 pojedzie w obu kierunkach od przystanku „Kmieca” na ul. Derdowskiego, Świerczewską, Santocką do ronda i dalej ulicą Okulickiego do przystanku „Kwiatowa”. Trasa od Cukrowej i rozkład jazdy pozostają te same. Zlikwidowany będzie przystanek „Gumieńce” dla obu linii. Nocne autobusy nr 528 i 529 pojadą po dotychczasowej trasie.
Na Skolwinie, na wniosek mieszkańców i rady osiedla, zostanie uruchomiona dodatkowa linia autobusowa kursująca w dni powszednie na trasie od przystanku „Nowy Świat” do przystanku „Górnicza”. Autobus będzie robił nawrót przez pętlę na ul. Pancernej. Linia 102A pojedzie przez ul. Stołczyńską, „Nowy Świat”, Orłowską, Artyleryjską, według specjalnego rozkładu jazdy.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 23 lipca 2007 rok

* * *

Osiedle odcięte od świata - będzie minibus

Prawie kilometr muszą pokonywać mieszkańcy osiedla Nowy Świat, żeby dotrzeć do najbliższego przystanku autobusowego. Do niedawna zatrzymywały się u nich dwie linie komunikacji miejskiej.
Trzeba je było skierować na zmienioną trasę, bo z powodu robót kanalizacyjnych zamknięto ul.Stołczyńską. Ale od najbliższego poniedziałku na przystanku „Nowy Świat" zatrzyma się autobus zastępczy.
Nie może tak być - denerwuje się mieszkaniec osiedla Nowy Świat. Przecież tutaj mieszkają osoby starsze, które też muszą się dostać do miasta. Pokonanie długiego odcinka do najbliższego przystanku, zwłaszcza w upały, jest dla nich wręcz niemożliwe. A przecież można skierować tu autobus linii 102. Jeździlibyśmy przez Police. Fakt, że teraz nasza ulica nie jest po drodze dla tej linii, ale czy to taki problem dołożyć jej kawałek trasy? Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie przyznaje, że na odcinku między przejazdem na ul. Inwalidzkiej a przystankiem „Nowy Świat" wprowadzono tymczasową organizację ruchu, co doprowadziło do zmiany trasy autobusów linii 102 i 63.
Linie obecnie kursują przez ulice: Inwalidzką, Kamienną, Orłowską. Na ul. Stołczyńskiej - na odcinku od ul. Inwalidzkiej do ul. Orłowskiej -nie przewidziano komunikacji zastępczej. Brak tu pętli nawrotowej dla autobusów - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM.
Pasażerowie muszą więc pokonać 900 metrów do najbliższego przystanku. Ale po wysłuchaniu wniosków mieszkańców i rady osiedla ZDiTM zdecydował, że od 23 bm. w dni powszednie uruchomi połączenie między przystankami „Nowy Świat" a „Górnicza". Mieszkańców do przystanku linii 63 i 102 będzie dowoził minibus linii 102a. Rozkład jazdy minibusów będzie dostępny na stronie internetowej ZDiTM już w piątek.

Opracowanie: "sag", "Kurier Szczeciński", 20 lipca 2007 rok

* * *

Przez słuchawki na uszach wpadła pod tramwaj

Młoda kobieta została w czwartek rano potrącona przez tramwaj. Nie usłyszała nadjeżdżającego pojazdu, bo przez słuchawki słuchała głośnej muzyki.
Do fatalnego w skutkach wypadku doszło po godzinie 8 rano na przejściu dla pieszych przy rondzie Giedroycia (na wysokości pętli autobusowej). Piesza wtargnęła wprost pod "dwunastkę". Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przed wejściem na tory nie sprawdziła czy ma wolną drogę, a nadjeżdżającego tramwaju po prostu nie usłyszała. Na uszach miała bowiem słuchawki. Głośna muzyka zagłuszyła hałas. Ranna kobieta przewieziona została do szpitala.
Z powodu wypadku na blisko godzinę wstrzymany został ruch tramwajów na trasie w kierunku Dworca Niebuszewo.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 19 lipca 2007 rok

* * *

Czytelnicy sami zaprojektowali trasę

Nasi Czytelnicy opracowali trasę autobusu linii nr 66 połączonego z linią nr 55 bis. Nowy autobus ułatwiłby życie mieszkańcom dzielnicy.
Tydzień temu pisaliśmy o walce mieszkańców Podjuch o częstsze kursy autobus linii nr 55 bis. Dzięki tej linii mieszkańcy obrzeży dzielnicy mogą dojechać do sklepów, kościoła i centrum Podjuch, gdzie można przesiąść się w autobusy do Zdrojów i centrum Szczecina. Niestety linia 55bis jeździ bardzo rzadko i nie kursuje w soboty i święta. Interweniowaliśmy w tej sprawie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, jednak nie udało się nam nic wskórać, ZDiTM nie stać, aby uruchomić autobus linii nr 55 bis w dni świąteczne. Po naszej publikacji zadzwoniła do redakcji Ewa Zając. Nasza Czytelniczka razem ze swoim synem wpadła na pomysł, jak rozwiązać problem mieszkańców Podjuch.
My rzadko jeździmy autobusem linii nr 55 bis - mówi pani Ewa. Korzystamy za to z linii nr 66, niestety ten autobus także kursuje bardzo rzadko i nie jeździ w święta. Autobusem linii nr 66 można dojechać z Żydowiec na os. Bukowe. Wiele osób jeździ nim do pracy, szkoły czy też do większych sklepów na os. Słonecznym - mówi nasza Czytelniczka. Niestety, są godziny, w których jest to niemożliwe. Rzeczywiście linia nr 66 jeździ tylko od godz. 6 do godz. 9.30 a później dopiero od godz. 14 do godz. 17.
Jest to jedyne bezpośrednie połączenie z Podjuch na osiedla - mówi Ewa. Inaczej trzeba jechać do Zdrojów i tam przesiadać się w kolejny autobus. Niestety linie te nie są ze sobą skomunikowane, poza tym taka podróż zajmuje o wiele więcej czasu. Aby rozwiązać swój problem oraz problem osób, które korzystają z linii nr 55 bis, pani Ewa razem z synem opracowali nową trasę autobusu linii nr 66.
Przeczytaliśmy tydzień temu artykuł w MM Moim Mieście i zaczęliśmy zastanawiać się, jak można by było pomóc - mówi. Wpadliśmy wtedy na pomysł, który także nam ułatwiłby życie. Można by było połączyć linie nr 66 i 55 bis - tłumaczy Andrzej syn pani Ewy. W ten sposób ZDiTM zaoszczędziłby na jednej linii a pieniądze można by przeznaczyć na zwiększenie częstotliwości jazdy autobusu linii nr 66.
Z pomysłem pani Ewy i jej syna zapoznaliśmy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Obiecano nam, że zostanie on rozważony. Muszę się nad tym zastanowić i przeanalizować zaproponowaną przez Czytelniczkę trasę - mówi Marek Kośla z ZDiTM. Sprawdzę czy takie rozwiązanie jest możliwe do zrealizowania.
Niestety, nawet jeżeli pomysł pani Ewy znajdzie poparcie w ZDiTM na jakiekolwiek zmiany będzie trzeba poczekać do końca roku. Teraz mamy podpisane umowy na konkretne linie - mówi Kośla. Dopiero z nowym rokiem, gdy będą podpisywane nowe umowy z przewoźnikami, będziemy mogli wprowadzać zmiany.

Opracowanie: "Anna Gawriołek", "Moje Miasto", 19 lipca 2007 rok

* * *

Przebudować ul. Arkońską - za 2 mln zł powstaje projekt

Najwcześniej za półtora roku ruszy przebudowa ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej. Prace mogą potrwać nawet 5 lat. Ale całe przedsięwzięcie nie uda się, jeśli nie zyskamy na nie środków z funduszy europejskich.

 Foto: ToT
Foto: ToT
Na razie powstaje projekt, który musi być sporządzony przynajmniej w dwóch wariantach. Jednym z warunków przyjęcia projektu jest etapowanie prac, ponieważ nie można jednocześnie wyłączyć z ruchu całego odcinka drogi przewidzianego do modernizacji.
Jak będzie przebiegało etapowanie, jakie rozwiązania zostaną wybrane, to wszystko będzie wiadomo dopiero po przedstawieniu projektu - tłumaczy Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego. Na każdym etapie tworzony projekt będzie konsultowany z MZK, Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego oraz z innymi służbami, które muszą się w tej sprawie wypowiedzieć. Dlatego projekt będzie gotowy dopiero na początku 2008 roku. Na jego podstawie miasto może wystąpić o pozwolenie na budowę. Potem trzeba się będzie martwić o sprawy nader istotne: finansowanie oraz znalezienie wykonawcy.
Nie wiemy więc na razie wiele: ani ile prace potrwają, ani kiedy się zakończą - mówi P Landowski. Nie wiemy też, ile będą kosztować. O konkretach będzie można mówić, gdy projekt zostanie przedstawiony miastu. Tworzy go konsorcjum: Biuro Inżynierskie „DAMART", Biuro Projektów Infrastruktury Komunalnej i PONT-PROJEKT Sp. z o.o. Te firmy złożyły najlepszą, zdaniem władz miasta, ofertę w ogłoszonym przetargu.
Za projekt przebudowy ulic: Niemierzyńskiej, Arkońskiej, Spacerowej oraz części Niemcewicza, z przebudową jezdni i chodników, budową ścieżki rowerowej, wydłużeniem torowiska tramwajowego do al. Wojska Polskiego oraz przebudową skrzyżowania ulic Niemierzyńskiej, Krasińskiego i Niemcewicza, firmy te otrzymają 1 mln 992 tys. 260 zł.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 lipca 2007 rok

* * *

Zasnął na torach tramwajowych

Policjanci z Niebuszewa pełniący dzisiaj służbę dowiedzieli się od dwóch przypadkowych kobiet, że na torowisku na ul. Piłsudskiego leży jakiś mężczyzna.
Niezwłocznie pojechali we wskazane miejsce i faktycznie zauważyli leżącego na torach człowieka. Zobaczyli też nadjeżdżający od pl. Grunwaldzkiego tramwaj!
Natychmiast ustawili na torach radiowóz z włączonymi światłami błyskowymi. Sprawdzili też, czy mężczyzna nie ma widocznych zewnętrznych obrażeń ciała, po czym usunęli go z torowiska.
Okazało się, że gwałtowny atak drzemki u tego delikwenta spowodowały trzy promile alkoholu w jego krwi. Trafił więc do izby wytrzeźwień. Tam może spać spokojnie.

Opracowanie: "win", "Głos Szczeciński", 16 lipca 2007 roku.

* * *

Wandal zdemolował wiatę

Policjanci z Polic zatrzymali 41-letniego Ryszarda W., wybił dwie szyby w wiacie na przystanku.
Straty oszacowano na około 400 zł, na szkodę Urzędu Gminy w Policach. Wandal stanie wkrótce przed sądem.

Opracowanie: "win", "Głos Szczeciński", 15 lipca 2007 roku.

* * *

Ostatnie dni szczecińskiego "grzybka" - rozbiórka dymna?

Na placu, przy Bramie Portowej w Szczecinie, stanął blaszany płot, a lada dzień ma zniknąć „grzybek”. W ten sposób oficjalnie ruszyła budowa galerii handlowej, której rychłe otwarcie inwestor zapowiada już od kilku lat.
Plac z „grzybkiem" należy do hiszpańskiej spółki CR, której właścicielem jest Carlos Roizner. Firma dostała je w użytkowanie wieczyste po wygraniu przetargu w grudniu 2000 roku. Hiszpanie kupili wówczas dwa (drugi - przy poczcie) z czterech wystawionych na licytację placów przy Bramie Portowej. Na placu z „grzybkiem” ma stanąć galeria handlowa. Została zaprojektowana przez szczecińskie studio AB. Na pięciu kondygnacjach ma być około 3,8 tys. mkw. powierzchni handlowej, pod ziemią - stanowiska postojowe. W intencji projektantów budynek ma się kojarzyć z żaglowcem.
Galeria przy Bramie Portowej od lat istnieje tylko w postaci komputerowej wizualizacji. Hiszpanie od lat zapowiadają, że budowa wkrótce ruszy - i do tej pory na tym się kończyło. Pozwolenie na budowę mają od ponad roku. W kwietniu obiecywali, że rozpoczną w ciągu dwóch miesięcy i skończą do listopada 2008 roku.
Zaczęli w lipcu, od ogrodzenia terenu. Przedsiębiorstwo Budowlane „Wilkocki”, które na tablicy informacyjnej figuruje jako wykonawca, nie chwali się jednak realizacją żadnej większej inwestycji. Ma na koncie między innymi remont elewacji dworca kolejowego w Gryfinie czy zabytkowej fontanny przy Wałach Chrobrego. A szczególnie poleca swoje usługi w dziedzinie prac rozbiórkowych. Nie chce jednak zdradzać szczegółów zlecenia, jakie dostało od spółki CR.
To tajemnica handlowa - mówi Henryk Wilkocki, właściciel firmy. Nie potrafię też powiedzieć, kiedy dokładnie zaczniemy rozbiórkę. Musimy najpierw dokładnie zbadać, gdzie leżą różne instalacje.
Oprócz dwóch okrągłych budynków, z placu zniknie też klomb. Pobliskie wspólnoty mogą z niego zabrać te rośliny, które zechcą, i posadzić je na swoich terenach. Informację o tym dostały już dawno - mówi Henryk Wilkocki. I wiem, że okoliczni mieszkańcy wykopują roślinność. Na wycięcie drzew oczywiście mamy zezwolenie z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
* * *
Po sześciu latach obiecanek, hiszpańskie inwestycje przy Bramie Portowej to blaszany płot na metalowych słupkach. Nie wierzę, że rozbiórka „grzybka” to rzeczywiście początek długo zapowiadanej budowy. Myślę, że to tylko kolejny element gry na zwłokę, aby miasto nie odebrało CR parceli. Obym się mylił.

Opracowanie: "Jarosław Spirydonowicz", "Kurier Szczeciński", 13 lipca 2007 roku.

* * *

Rozbierają Grzybka

 Foto: Janusz Światowy
Foto: Janusz Światowy
Punktualnie o godz. 10 potężna koparka "nadgryzła" Grzybka. Symbol Szczecina zniknie za kilka dni.
Właściciel działki hiszpańska firma CR Group planuje wybudowanie tu domu towarowego.
Koparka waży 30 ton - opowiada Krzysztof Wielopolski współwłaściciel maszyny z firmy Usługi Melioracyjne. Sama szczęka waży 3 tony. Nacisk przekracza 350 ton. To jest krokodyl, który pożera beton.
Dzisiaj krokodyl nadgryzł okrąglak, w którym do niedawna mieściły się kasy biletowe i działał kantor wymiany walut. W środku jest jeszcze wbudowany w podłogę sejf.
Dla takiej maszyny rozebranie takiego okrąglaka, to drobiazg. Poradziłby sobie w ciągu jednego dnia - dodaje Zenon Sędłak, drugi ze współwłaścicieli maszyny.
Okrąglak jednak tak szybko nie zniknie. Okazało się bowiem, że stąd zasilana jest w energię elektryczną cała sygnalizacja skrzyżowania. Trzeba będzie poczekać na firmę, która przełączy urządzenia.
Kiedy zniknie okrąglak, maszyna dobierze się do Grzybka. Dzisiaj wycinano w nim okna, by rozbite szkło nie poraniło osób, które przechodzą w pobliżu. Jak odrzuci się sentymenty, to Grzybka nie jest szkoda - twierdzi Wielopolski. Był już bardzo zdewastowany.
Hiszpańska firma CR Group do końca listopada ma czas na postawienie nowego budynku w stanie surowym zamkniętym. Wiceprezydent Krzysztof Nowak przyznaje, że dotrzymanie tego terminu nie będzie możliwe.

Opracowanie: "ika", "Głos Szczeciński", 12 lipca 2007 roku.

* * *

Wrota Łasztowni - potrzeba 37 mln zł i 3 lat

Jest już gotowy projekt budowy ronda na ulicy Energetyków w Szczecinie. Skrzyżowanie jest niezbędne, jeśli miasto poważnie myśli o rewitalizacji Śródodrza. Inwestycja według szacunków urzędników, ma kosztować 37 mln złotych i w większości będzie finansowana ze środków pomocowych.
Nasza inwestycja znalazła się w rezerwie listy indykatywnej Ministerstwa Rozwoju Regionalnego - mówi Krystyna Bartnik, z-ca dyrektora Wydziału Inwestycji Miejskich UM w Szczecinie. Liczymy, że dostaniemy dofinansowanie, bo mamy już gotową całą dokumentację.
„Kurier Szczeciński" od lat przekonywał, że ambitne plany rewitalizacji Śródodrza w budowę nowego centrum mieszkalno-komercyjnego na Łasztowni spełzną na niczym, jeśli nie będzie możliwy bezpośredni wjazd na Łasztownię z lewobrzeża Szczecina. Dziś, żeby wjechać na tereny portowe z lewego brzegu, trzeba kluczyć, robiąc pętlę ul. Celną i Bulwarem Gdańskim, objeżdżając spory kawał wysp. W końcu magistrat dał się przekonać i zlecił przygotowanie projektu modernizacji ul. Energetyków.
Zastosowaliśmy proste rozwiązanie - opisuje przyszłą budowę dyr. Bartnik. Na Energetyków powstanie małe rondo, zakwalifikowane jako skrzyżowanie. Dzięki temu będzie tam sygnalizacja świetlna. System świateł ma być sprzężony z sygnalizatorami na całej trasie od Basenu Górniczego do ul. Derdowskiego, co pozwoli kierowcom na płynny przejazd przez całe niemal miasto.
Zakres planowanych prac jest dużo większy niż tylko budowa ronda. Wymiana nawierzchni obejmie ul. Energetyków od Bulwaru Gdańskiego do Śląskiego oraz odcinki ulic Celnej, Floriana, Władysława IV i Bytomskiej. Do przebudowy lub przełożenia są wszystkie niemal sieci: deszczowa, wodociągowa, teletechniczna, gazowa oraz cieplna. Na ul. Energetyków pozostaną po 2 pasy ruchu w obu kierunkach, ale przedzielający je tramwaj nie będzie jeździł po wydzielonym torowisku. Za to powstanie jezdnia dla pojazdów uprzywilejowanych dzięki, czemu nie będą jak dotąd stały w korkach.
Projektanci nie zapomnieli też o rowerzystach i pieszych. Wzdłuż ulicy oprócz chodników powstaną ścieżki rowerowe z czerwonego asfaltu. Tam, gdzie jest to możliwe, będą one oddzielone od jezdni pasem zieleni. Piesi będą mieli także łatwiejsze przejście na drugą stronę ul. Energetyków. Na wysokości kościoła i przystanku stanie kładka.
Cała budowa potrwa 3 lata, bo przynajmniej częściowy ruch w tym rejonie musi być utrzymany. Szacunkowa wartość prac to 37 mln zł. Prawie 80 proc. ma pochodzić ze środków pomocowych.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 12 lipca 2007 roku.

* * *

Wjechała w tramwaj na czerwonym

Zniszczone jest nie tylko renault, ale też sygnalizator świetlny oraz fragment barierki bezpieczeństwa. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Zniszczone jest
nie tylko renault
Groźnie wyglądająca kolizja na skrzyżowaniu al. Niepodległości i ul. Bogurodzicy. 30-letnia kobieta wymusiła pierwszeństwo i wjechała swoim reanult pod jadący tramwaj linii "9". Do zdarzenia doszło przed godz. 20.
Tramwaj miał pierwszeństwo, gdyż dla aut skręcających na skrzyżowaniu w lewo paliło się czerwone światło - wyjaśnia podkom. Tomasz Dzieńdziczewski z sekcji ruchu drogowego szczecińskiej policji. Kobieta ma niewielkie obrażenia. Trafiła do szpitala na obserwację. Nikt z pasażerów tramwaju nie został ranny. Na skrzyżowaniu nie ma już utrudnień w ruchu. Kierowca i motorniczy byli trzeźwi.

Opracowanie: "mp", "Głos Szczeciński", 10 lipca 2007 roku.

* * *

Nagranie sposobem na wandali

Miejski Zakład Komunikacyjny sprawdza możliwości kamer w swoich tramwajach. W taki sprzęt będzie wyposażone na początek sześć składów. Kamery są testowane od kilku dni. Mają je dwa wagony, które jeżdżą w składzie. Wczoraj okiem kamery podpatrywani byli pasażerowie "dziewiątki".
Naturalnie, że można czuć się bezpieczniej, jeżeli "coś" nad pasażerami czuwa - uważa pani Helena, pasażerka. Może skończą się pijackie zaczepki i niszczenie krzeseł.
Dajemy sobie dwa tygodnie obserwacji, potem będziemy oceniać, jak się sprawuje sprzęt - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Kamery mają służyć poprawie bezpieczeństwa pasażerów. Jest to jeden z elementów naszej polityki. Jeżeli wszystko się powiedzie, będziemy chcieli wyposażać nasz tabor w taki sprzęt. Bolączką tramwajarzy są wandale, którzy niszczą wnętrza pojazdów. Zdarzają się nawet ślady butów na suficie - przyznaje Turczyn.
Teraz podobne zajścia w testowym tramwaju są nagrywane. Podgląd na obraz ma też motorniczy i w razie czego może wezwać policję. Nagranie może być dowodem w sprawie. Pierwszych sześć wagonów, które będą miały kamery zainstalowane na stałe, jest w tej chwili w produkcji. Ponieważ są to przyczepy, MZK zainstaluje również sześć kamer w wozach motorowych, z którymi będą jeździły.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 10 lipca 2007 roku.

* * *

Za kilka dni zniknie Grzybek

W czwartek rozpocznie się wyburzanie Grzybka. Hiszpańska firma CR Group rozpoczyna w ten sposób budowę centrum handlowo-usługowego przy Bramie Portowej. Budynek w stanie surowym musi stanąć do końca listopada.

Pracownicy firmy Wilkocki stawiaja ogrodzenie wokół przyszłego placu budowy. Foto: Janusz Światowy
Foto: Janusz Światowy,
Pracownicy firmy Wilkocki stawiaja
ogrodzenie wokół
przyszłego placu budowy
Nie mogę nic powiedzieć. Carlos Roizner będzie w Szczecinie w środę i odpowie na i wszystkie pytania - dowiedzieliśmy się wczoraj w siedzibie CR Group. Od piątku stawiany jest płot i na placu przy Bramie Portowej. Na razie przeprowadzany roboty przygotowawcze - mówi Tadeusz Malanowski z Przedsiębiorstwa Budowlanego Wilkocki.
Mamy umowę na rozebranie tych dwóch obiektów. Zaczniemy od niższego, by dostać się do Grzybka. Trudno powiedzieć, ile będzie trwałą rozbiórka, może dwa dni, może i tydzień. Wczoraj rozpoczęto demontaż budynków. Wystawiono drzwi, stolarkę okienną, rozebrano ścianki działowe w środku. Wszystko to, do czego nie jest potrzebny ciężki sprzęt budowlany.
Nie wiemy, jaka jest konstrukcja - twierdzi Tadeusz Malanowski. W czwartek rozpoczniemy już wyburzanie. Umowa podpisana z firmą Wilkocki przewiduje także rozkopanie nawierzchni, by zobaczyć, jak położone jest uzbrojenie. Zostanie wybrana ziemia na metr głębokości. Przy okazji zniszczono zieleń na jednym z klombów. Lokatorzy okolicznych wspólnot mieszkaniowych do stali powiadomienie, że mogą sobie przesadzić rośliny, na których im specjalnie zależy - dodaje Tadeusz Malanowski.
Hiszpańska firma CR Group ma czas do końca listopada na postawienie budynku w stanie surowym zamkniętym. Jeżeli nie zmieści się w tym terminie, miasto rozważy pomysł odebrania mu terenu. CR Group kupiła plac z Grzybkiem 6 lat temu. W umowie notarialnej wpisano, że w ciągu trzech lat powinien tu powstać obiekt handlowo-usługowy. Termin ten kilka razy przedłużano. Teraz już ponoć nie ma takiej możliwości.
Centrum handlowe ma kosztować 12 milionów euro. Powinno być gotowe pod koniec przyszłego roku. Trzy piętra zajmować mają sklepy, na ostatniej kondygnacji będą restauracje oferujące kuchnie całego świata.

Opracowanie: "ika", "Głos Szczeciński", 10 lipca 2007 roku.

* * *

Kolizyjna ul. Struga

Właściciel centrum handlowego Top Shopping finansuje przebudowę skrzyżowania ulic Struga i Gryfińskiej oraz obiecuje udostępnienie sklepowego parkingu na czas finału regat wielkich żaglowców. Prace mają być zakończone w lipcu. Teraz są kilometrowe korki, później będzie łatwiejszy dojazd do sklepu i... bardziej niebezpiecznie na skrzyżowaniu.
Zatory tworzą się na nitce wyjazdowej z miasta. Lewy pas trójpasmówki został wyłączony z ruchu, bo drogowcy przesuwają krawężniki. A „ucho" dla jadących z Dąbia w kierunku Słonecznego przestało być bezkolizyjne - dorobiło się za to znaku „stop” dla włączających się w ruch na ul. Struga.
O jeden pas mniej jest również za skrzyżowaniem. A efekt to korki sięgające skrzyżowania ul. Hangarowej z ul. Leszczynową. Prace mają się zakończyć jeszcze w lipcu, a najpóźniej przed finałem regat. Tak chce miasto. Ale pogoda nie jest najlepsza...
Po zakończeniu przebudowy ul. Struga w kierunku centrum będzie można jechać trzema pasami. Z czwartego - skręcić w lewo w ul. Gryfińską. Za skrzyżowaniem również się pojawi czwarty pas, tym razem po prawej stronie. To będzie zjazd do Top Shopping. Dzięki temu nie będzie trzeba skręcać w ul. Gryfińską, w kierunku Dąbia, a potem w lewo w ul. Hangarową, aby się dostać do sklepu. Te zmiany wątpliwości nie budzą. Co najmniej kontrowersyjny jest jednak plan przebudowy nitki wyjazdowej. Przed skrzyżowaniem ona również stanie się czteropasmowa. Po lewej stronie pojawi się pas dla... skręcających w kierunku Dąbia. Kiedyś taka możliwość na tym skrzyżowaniu już była. Lewoskręt w kierunku Dąbia został jednak zlikwidowany, bo był bardzo niebezpieczny. Na dodatek tam naprawdę nie jest potrzebny. W kierunku Dąbia można pojechać z wyjazdowej nitki ul. Struga. Trzeba tylko pokonać skrzyżowanie i za wiaduktem skręcić w prawo. Droga jest o kilkaset metrów dłuższa, ale przejazd bezkolizyjny.
* * * * * * *
Lewoskręt w kierunku Dąbia skróci o kilkaset metrów drogę do sklepu, którego właściciel finansuje przebudowę. Stanie się to kosztem albo bezpieczeństwa, albo przepustowości skrzyżowania - bo mają na nim stanąć kierunkowe sygnalizatory i będzie możliwość ustawienia dodatkowego cyklu dla skręcających w lewo. Warto?
Projektant tłumaczy lewoskręt tym, że wielu kierowców i tak w tym miejscu jedzie w lewo, łamiąc przepisy. Może więc pójść dalej i zlikwidować wszystkie ograniczenia prędkości? Przecież kierowców jeżdżących za szybko jest jeszcze więcej.

Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 9 lipca 2007 roku.

* * *

Inspekcja wciąż sprawdza

„Nie jest źle, jest tragicznie" - tak w maju Inspekcja Transportu Drogowego oceniła autobusy kursujące po Szczecinie i Policach. Wtedy zakwestionowano sprawność 60 proc. pojazdów, kilkudziesięciu zatrzymano dowody rejestracyjne. Nic zatem dziwnego, że kontrole się powtarzają.
Prowadzimy je wyrywkowo, bez zmasowanych działań - tłumaczy Zofia Byra, naczelnik Wydziału Inspekcji ITD w Szczecinie. I jest już znacznie lepiej.
Spółki autobusowe, choć nie ze wszystkimi uwagami ITD się zgadzały, wzięły je do serca. W ostatnich tygodniach z ulic zniknęło przynajmniej kilkanaście najbardziej wysłużonych jelczy i ikarusów. Część trafiła do przewoźników w innych miastach, większość na złomowiska. Ale nadal nie wszystkie wożące pasażerów pojazdy są w zadowalającym stanie.
W pierwszych dnia lipca na kilku pętlach sprawdziliśmy 9 autobusów. Po 3 z każdej ze spółek - mówi Z. Byra. I każdej zatrzymaliśmy po 1 dowodzie rejestracyjnym.
W przypadku Szczecińskich Przedsiębiorstw Autobusowych „Dąbie" i „Klonowica" inspektorzy mieli zastrzeżenia do jelczy z 1994 i 1996 r. Stwierdzili usterki w układzie pneumatycznym i wycieki płynów eksploatacyjnych. Autobus Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego musiał zjechać do bazy z powodu pękniętej szyby czołowej, co ograniczało pole widzenia kierowcy. Był to 3-letni MAN.
Stan techniczny pojazdów komunikacji miejskiej nie budzi już takich zastrzeżeń jak w czasie kontroli majowych - mówi naczelnik Byra. Jednakże ze względu na bezpieczeństwo będziemy je kontrolować systematycznie.

Opracowanie: "torwid", "Kurier Szczeciński", 6 lipca 2007 roku.

* * *

Byliśmy po właściwej stronie

Grzegorz Witkowski i Marian Kłosowski, którzy zapobiegli zdewastowaniu autobusu, otrzymali dziś od prezydenta listy gratulacyjne oraz drobne upominki.
Nie czuję się bohaterem – mówi 19–letni Marian. Zareagowaliśmy tak jak powinniśmy. Ale nie spodziewałem się, że ktoś doceni to, co zrobiliśmy.
Chłopcy wieczorem, 15 czerwca jechali autobusem linii 53. Jeden z pasażerów zaczął wyrywać siedzenie. Zwrócili mu uwagę, żeby tego nie robił. Jednak nietrzeźwy mężczyzna nie zareagował i dalej demolował autobus. Kiedy chłopcy po raz kolejny zwrócili mu uwagę, doszło do szarpaniny i wulgarnych wyzwisk. W końcu Grześkowi i Marianowi udało się go obezwładnić. Na miejsce przyjechała policja. Okazało się, że 23-letni Łukasz J. miał 1,7 promila alkoholu i został przewieziony do izby wytrzeźwień.
W autobusie było kilku pasażerów, ale nikt nic nie mówił – opowiada Grzegorz. Widocznie bali się, jak mężczyzna zareaguje na kolejne upomnienia. To świadczy o tym, że nie potrafimy działać właściwie, kiedy wokół nas dzieje się coś złego. My jednak nie mogliśmy siedzieć bezczynnie.
W liście gratulacyjnym Piotr Krzystek podziękował obu chłopakom za odwagę, bezinteresowną chęć niesienia pomocy, a także za szybką reakcję godną naśladowania.
Rzadko zdarza się, żebyśmy w trudnej sytuacji zareagowali we właściwy sposób. Przeważnie boimy się zwrócić komuś uwagę, stanąć w obronie słabszego czy udzielić pomocy osobie, która jej potrzebuje - mówił wręczający nagrodę Ryszard Słoka, sekretarz miasta. Jednak młodzi szczecinianie wykazali się wielka odwagą i pokazali, że nie powinniśmy się bać.

Opracowanie: "Magdalena Ratajczak", "Moje Miasto", 4 lipca 2007 roku.

* * *

Kłopot z sieciówkami - remont w al. Bohaterów Warszawy

W poniedziałek ruszył długo oczekiwany remont torowiska w al. Bohaterów Warszawy, Tramwaje linii 7 i 9 skierowano objazdem przez ulice: Jagiellońską, Piłsudskiego, Matejki i al. Niepodległości do Bramy Portowej. Utrudnienia w ruchu potrwają do połowy września.
I mam problem - skarży się mieszkanka ul. Mickiewicza. Dojeżdżam do pracy przy pl.Kościuszki, a wcześniej zdążyłam wykupić bilet miesięczny. Teraz nie wiem, na jakich trasach jest ważny, czy w ogóle mogę z niego korzystać. Tym bardziej że na wyłączonym z ruchu odcinku nie uruchomiono zastępczo autobusów. W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego trudno też znaleźć informacje na temat zasad korzystania z biletów okresowych. Tymczasem, jak podczas każdego remontu i wymuszonych przez prace zmian tras, są one proste.
Osoby, które mają bilety okresowe na linie 7 i 9 i jadą do Bramy Portowej, Potulickiej czy Basenu Górniczego, mogą dalej spokojnie z tych biletów korzystać - zapewnia Irena Starosta z ZDiTM. Zmiana polega na tym, że zamiast ul. Krzywoustego, pojadą kilka minut dłużej - objazdem.
Także pasażerowie, którzy dojeżdżają do pl. Kościuszki, nie muszą swoich sieciówek odkładać na półkę. Bilety wystawione na linie 7 i 9 upoważniają do przejazdu tymi liniami do al. Piastów. Natomiast do pl. Kościuszki na podstawie tych samych biletów można dojechać od przystanku „ Jagiellońska" liniami 11 i 12. Kontrolerzy wiedzą o zmianach tras i nie będzie żadnych wątpliwości - zapewnia I. Starosta.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 4 lipca 2007 roku.

* * *

Czerwone światło już się zapala!

Dzięki sygnałowi naszego Internauty nie doszło do tragedii. Po naszym artykule zarząd dróg szybko naprawił sygnalizację świetlną koło Podzamcza.
A to dlatego, że nie zapaliło się czerwone światło dla kierowców - mówił zbulwersowany Internauta. Wjeżdżając na ulicę Nabrzeże Wieleckie trzeba przejechać przez tory tramwajowe. Jest sygnalizacja, która ostrzega przed nadjeżdżającym tramwajem, niestety była popsuta.
Sygnalizację w tym miejscu załącza z pewnej odległości pantograf przejeżdżającego tramwaju. Przy sprawnym urządzeniu dla pojazdów zapala się czerwone światło - poinformowała nas Irena Starosta ze Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pogotowie MZK naprawiło już sygnalizator. Najprawdopodobniej uszkodzony był włącznik, który znajduje się na sieci trakcyjnej.

Opracowanie: "Tomasz Kuczyński", "Moje Miasto", 3 lipca 2007 roku.

* * *

Zamieszanie na Struga

Do końca lipca kierowcy będą mieć problemy z pokonaniem ul. Struga. Ale potem ma być znacznie wygodniej, zwłaszcza dla klientów Top Shopping
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że spółka Volos, która jest właścicielem sklepu, za przebudowę układu drogowego w tym rejonie zapłaci ok. 4 mln zł. Mogę tylko powiedzieć, że przebudowę finansujemy sami - zapewnia Krystyna Białooka, dyrektor techniczny w spółce Volos.
Przebudowa krzyżówki Struga - Gryfińska - Hangarowa rozpoczęła się pod koniec czerwca. Miasto chce, by drogi były gotowe do końca lipca. Chodzi oczywiście o finał The Tall Ships' Races. Dzięki modernizacji znacznie poprawi się m.in. dojazd do parkingu przed sklepem. Może tam się zmieścić nawet 400 samochodów. Parking nieodpłatnie udostępnimy miastu na czas zlotu żaglowców - mówi Białooka.
Od tygodnia kierowcy jadący ul. Struga klną, że muszą stać w korkach. Szczególnie dotyczy to tych, którzy wyjeżdżają od strony centrum miasta. W tej chwili przestawiamy krawężniki wyznaczające nowe parametry drogi. Musieliśmy więc wyłączyć jeden pas z ruchu, by zapewnić bezpieczeństwo ludzi wykonujących te prace - mówi Artur Kubacki, kierownik budowy. Zwężenie wprowadziliśmy także na ul. Gryfińskiej.
Po przebudowie jezdnia będzie szersza. Zniknie większość zamalowanych stref, które dotychczas były wyłączone z ruchu - mówi Marcin Wąchnicki, jeden z projektantów zmian na krzyżówce. - Jezdnia w stronę centrum będzie szersza o dodatkowy pas ruchu.
Powinno to poprawić przepustowość krzyżówki. Na wprost będzie mogło przejechać o 33 proc. więcej aut - dodaje st. post. Adam Szefler z sekcji ruchu drogowego policji. Zmiana sygnalizacji ponadto powinna sprawić, że będzie to skrzyżowanie bezpieczniejsze. Sygnalizatory będą wymienione na całym skrzyżowaniu. Dotychczasowe światła, ogólne zastąpione zostaną kierunkowymi.
Najistotniejszą zmianą będzie wydzielenie lewostrętów od strony centrum w kierunku Dąbia oraz od Zdrojów w kierunku os. Słonecznego - wyjaśnia Konrad Leszko, który projektował sygnalizację. Szczególnie istotny jest kierunek od centrum w stronę os. Dąbie. Kilka lat temu ze względów bezpieczeństwa zablokowano tę relację, ustawiając na ul. Struga nakaz jazdy na wprost. Wielu kierowców go ignorowało. Policja wlepiała mandat za mandatem. Gdy wykonywaliśmy tam badania natężenia, okazało się, że kilkanaście samochodów na godzinę łamie tam przepisy, skręcając w lewo - mówi Wąchnicki.
Czemu właściciele Top Shoppingu dopiero teraz zdecydowali się na przebudowę krzyżówki? Na początku nie wiedzieliśmy, że dojazd do sklepu będzie aż tak utrudniony - mówi Białooka. Od 2005 r. przygotowywaliśmy projekt i wszystkie niezbędne pozwolenia. Przebudowę wymusili na nas najemcy powierzchni w naszym sklepie.
Co się zmieni? Jadąc od centrum, znów będzie można skręcić w stronę Dąbia z lewego pasa. Jadąc od os. Słonecznego w kierunku centrum na skrzyżowaniu będą trzy (teraz są dwa) wydzielone pasy do jazdy na wprost i czwarty jako lewoskręt do Zdrojów. Za skrzyżowaniem z ul. Gryfińską powstanie jezdnia do parkingu Top Shopping połączona z ul. Hangarową. Zielona strzałka na ul. Gryfińskiej od strony Zdrojów zostanie zastąpiona sygnalizatorem kierunkowym dla skręcających w prawo.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 2 lipca 2007 roku.

* * *

Tramwaje na Turzyn wrócą w połowie września

Rozpoczęła się przebudowa jednego z najgorszych odcinków torów w mieście W niedzielę wieczorem po raz ostatni tramwaje linii 7 i 9 przejechały z pl. Kościuszki przez Turzyn i dalej w kierunku Krzekowa i Głębokiego. Od poniedziałku zamknięty jest odcinek torów na ul. Bohaterów Warszawy pomiędzy Turzynem i ul. Jagiellońską.
To torowisko należy do najbardziej zniszczonych w mieście, a jednocześnie jest to bardzo popularna trasa - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora ds. technicznych w Zakładzie Komunikacji Miejskiej.
W czasie wakacji wymieniony zostanie fragment od skrzyżowania z ul. Jagiellońską do przystanku Turzyn (bez skrętów). To dwa razy po 280 m torów.
Zdemontowane zostanie obecne torowisko, zbudowane odwodnienie, wyłożony nowy tłuczeń, betonowe podkłady, na których wykonawca ułoży zupełnie nowe szyny tramwajowe - wylicza Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK. Koszt tych prac wynosi nieco ponad 1,5 mln zł. Chcielibyśmy przebudować znacznie dłuższy fragment torów, ale robimy tyle, na ile mamy pieniędzy.
Przerwa w kursowaniu tramwajów w tym rejonie ma potrwać do 15 września. Kłopoty z dojazdem na ul. Bohaterów Warszawy mogą trwać jednak dłużej, bo MZK już przygotowuje przetarg na modernizację kolejnego odcinka. Ma to być fragment od ul. Jagiellońskiej do ul. 5 lipca - mówi Dąbrowski.
Kiedy rozpocznie się ta przebudowa na razie nie wiadomo.
Wiadomo za to, że podczas przebudowy nie będzie dodatkowej komunikacji zastępczej na tym odcinku. To niedobrze, bo ludzie do nas najczęściej jeżdżą tramwajami - martwi się Mirosława Kowalska z targowiska Turzyn. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nawet nie brał pod uwagę zorganizowania komunikacji zastępczej.
Nie pierwszy raz wyłączony jest ruch tramwajowy w rejonie Turzyna i nigdy nie było dodatkowych autobusów - wyjaśnia Irena Starosta z ZDiTM. Do pl. Kościuszki można dojechać "ósemką", a tam przesiąść się na autobus 75. W poniedziałek nikt nie zgłaszał pretensji, że tramwaje tam nie jeżdżą.
Prawdopodobnie z brakiem tramwajów w rejonie Turzyna będziemy musieli się borykać także podczas kolejnych wakacji. Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w przyszłorocznym budżecie chce zarezerwować pieniądze na wymianę torów od pl. Kościuszki do Turzyna.
Jak jeżdżą tramwaje?
Linia 7 - kursuje na trasie: Krzekowo - Basen Górniczy ulicami: Jagiellońską, Piastów, Piłsudskiego, Matejki, pl. Żołnierza, Niepodległości do Bramy Portowej i dalej po stałej trasie wg specjalnego rozkładu jazdy.
Linia 9 - kursuje na trasie: Potulicka - Głębokie od Bramy Portowej ulicami: Niepodległości, pl. Żołnierza, Matejki, Piłsudskiego, Piastów, Jagiellońską do Bohaterów Warszawy i dalej po stałej trasie.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 2 lipca 2007 roku.

* * *

Pasażerowie, radźcie sobie sami!

Powyginane tory sprawiają, że podróż tramwajem na tym odcinku nie należy do przyjemnych. Wkrótce się to zmieni, ale do końca września pasażerowie muszą odcinek al. Bohaterów Warszawy pokonywać na piechotę. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Powyginane tory sprawiają,
że podróż tramwajem na tym
odcinku nie należy do przyjemnych
Dziś rozpoczął się kapitalny remont torowiska w al. Bohaterów Warszawy. Od pl. Kościuszki do ul. Jagiellońskiej niczym nie ma komunikacji zastępczej.
Chodzi o odcinek pomiędzy targowiskiem Turzyn a ul. Jagiellońską. To najgorsze tory w Szczecinie. Od dawna pasażerowie skarżyli się, że w tramwajach na tym odcinku trzęsie, a ludźmi rzuca z jednej na drugą stronę wagonu. Tory są pofalowane na boki, w górę i w dół, bez wątpienia jedne z najgorszych, po których jeździmy - mówi Zbigniew Dąbrowski z Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego. W tramwaju kołysze jak w łodzi na falach. Powstanie tu zupełnie nowe torowisko.
MZK informuje, że remont potrwa do końca września. Początkowo planowano, że prace będą prowadzone także w nocy i w weekendy. Ale ze względów technologicznych zapadła decyzja, że nie będą prowadzone w cyklu całodobowym - zapowiada Krystyna Gawrońska z MZK. Po zakończeniu robót, torowisko ma wygladać tak, jak remontowane w zeszłym roku, torowisko na ul. Ku Słońcu. Prace będą kosztowały ok. 1,5 mln. zł. W tym roku MZK chce jeszcze wyremontować dalszy odcinek na Bohaterów Warszawy w stronę Krzekowa. Pieniądze na roboty pochodzą z budżetu miasta.
Niestety na czas remontu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie uruchomi komunikacji zastępczej. Ruch tramwajowy nie będzie istniał od skrzyżowania Bohaterów Warszawy z Jagiellońską do pl. Kościuszki. Pasażerom pozostaje spacer długości przystanku od pl. Kościuszki do Turzyna.
Nie uruchamia się komunikacji zastępczej, gdyż dojazd w rejon Placu Kościuszki zapewnia pasażerom linia tramwajowa nr 8, linia autobusowa nr 75, a w rejon Turzyna linia autobusowa nr 75 - tłumaczy decyzję Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W czasie prac nie będzie połączenia komunikacyjnego tylko na ul. Boh. Warszawy na odcinku od ul. Jagiellońskiej do Krzywoustego.
"Siódemka" pojedzie trasą objazdową od ul. Bohaterów Warszawy przez Jagiellońską, Piastów, Piłsudskiego, Matejki, pl. Żołnierza, Niepodległości do Bramy Portowej. Z kolei linia nr 9 od Bramy Portowej pojedzie przez Niepodległości, pl. Żołnierza, Matejki, Piłsudskiego, Piastów, Jagiellońską do Bohaterów Warszawy.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 1 lipca 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - czerwiec

* * *

Niskopodłogowiec na żądanie

Dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie" obiecał, że na życzenie osoby niepełnosprawnej spółka podstawi autobus niskopodłogowy na kurs o określonej godzinie. Wystarczy odpowiednio wcześniej to uzgodnić.
Po opublikowaniu we wczorajszym „Kurierze" artykułu na temat zbyt małej liczby autobusów niskopodłogowych w szczecińskiej komunikacji, wskutek czego osoby na wózkach inwalidzkich mają trudności z dotarciem do innych części miasta, zadzwonił do nas dyrektor SPA „Dąbie" Włodzimierz Sołtysiak. Tłumaczył, że jego firma codziennie wysyła na linie ponad dwadzieścia autobusów niskopodłogowych (zgodnie z umową z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego musi co najmniej dziewięć). I że takich pojazdów w taborze SPA „Dąbie" jest coraz więcej, chociaż na nowe zakupy stale jest za mało pieniędzy. Złożył też jedną obietnicę.
Jeśli jakaś osoba niepełnosprawna wie, że w określonym dniu o ustalonej godzinie ma gdzieś jechać, możemy na konkretny kurs wysłać autobus niskopodtogowy - zapowiedział Włodzimierz Sołtysiak. Wystarczy się z nami skontaktować dwa-trzy dni wcześniej. My już wszystko odpowiednio zorganizujemy. Jest tylko jeden wyjątek, linia nr 52 na Wyspę Pucką. Tam autobusu niskopodłogowego nie wyślemy, bo nie zmieści się pod wiaduktem.
Aby zamówić niskopodłogowca, trzeba zadzwonić pod numer 464-36-02 i poprosić o połączenie z dyspozyto rem lub kierownikiem eksploatacyjnym. Obietnica dotyczy oczywiście linii obsługiwanych przez SPA „Dąbie", czyli: 52, 54, 55, 55b, 56, 61, 64, 65, 66, 71, 73d, 73z, 77, 77b, 79, 81, 84, A, B, C, Cbis, D, E, G, 533 i 534.

Opracowanie: "jps", "Kurier Szczeciński", 29 czerwca 2007 roku.

* * *

"Enka" i "ogórek" na trasach turystycznych

Przez całe wakacje, w każdą niedzielę, będą kursowały po ulicach Szczecina.
Liczące sobie ponad pół wieku poczciwe tramwaje typu "N", które jeszcze w 1996 r. królowały na szczecińskich torach, pojadą okrężną trasą przez centrum miasta. Linia 0 ruszać będzie o godz. 14.30 i 16 z Bramy Portowej (przystanek linii 9 w kierunku Głębokiego). Skład wagonów z lat 50. ubiegłego wieku pojedzie przez ul. Krzywoustego i Piastów na Pomorzany. Stamtąd przez ul. Kolumba wróci do centrum, gdzie zatoczy koło i przez Wyszyńskiego i Dworcową wróci na Bramę Portową.
Po centrum miasta będzie też co niedziela kursował poczciwy "ogórek". Linia 50 będzie miała początek na przystanku autobusowym przy ul. Tkackiej. Autobus wyruszy na trasę dwukrotnie: o 14.30 i 16. Jego trasa jest wyjątkowo atrakcyjna dla miłośników Szczecina. Autobus przejedzie m.in. przez Jasne Błonia czy też uroczy plac Jakuba Wujka w centralnej części starego Pogodna.
Kolejny "ogórek" - jako linia 100 - wyjeżdżać będzie z Polic (przystanek "Police-Rynek") o godz. 13.40. Autobus dojedzie do Szczecina, gdzie objedzie centrum miasta po czym wróci do Polic.
Linie turystyczne będą działać w każdą niedzielę do 26 sierpnia. Jedynie tramwajowa "0" będzie miała przerwę 5 sierpnia z uwagi finał The Tall Ships` Races. W historycznych już tramwajach i autobusach obowiązuje specjalna taryfa. Bilet normalny kosztuje 3 zł, a ulgowy 2 zł. Można je kupić bezpośrednio przed odjazdem lub wcześniej w kasie ZDiTM przy ul. Wyszyńskiego (pod arkadami).
Szczecińskie linie turystyczne co roku cieszą się dużym powodzeniem. Stare pojazdy, które je obsługują, ocalały i zostały wyremontowane dzięki zaangażowaniu miłośników komunikacji miejskiej przy wsparciu MZK. Szczegółowy opis tras można znaleźć na stronie www.zditm.szczecin.pl w dziale "komunikaty".
Tramwaj typu "N" w każdą niedzielę o 14.30 i 16 będzie ruszał w trasę z Bramy Portowej

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 29 czerwca 2007 roku.

* * *

Walczy z barierami - matka niepełnosprawnego chłopca skarży się na miejski transport

Dorota Nowakowska czekała godzinę na autobusniskopodłogowy, by wrócić z niepełnosprawnym synem do domu. Na rozkładzie jazdy nie było zaznaczonych autobusów, a kierowcy, których poprosiła o pomoc zbagatelizowali problem.

Dorota Nowakowska wprowadza syna do autobusu. Linia B na przystanku ma od niedawna zaznaczone kursy autobusów niskopodłogowych. Na inne trzeba poczekać. Foto: Gutek
Foto: Gutek,
Dorota Nowakowska
wprowadza syna do autobusu
Adrian Nowakowski jest niepełnosprawny. W czwartek wracał z matką od dentysty. Na przystanku oboje czekali ponad godzinę, by dotrzeć do domu. Przejechało 13 autobusów i żaden z nich nie był niskopodłogowy - mówi Dorota Nowakowska. Prosiłam o pomoc kierowców, ale żaden z nich nie przejął się moim problemem. Mówi się o barierach architektonicznych, a transport osób niepełnosprawnych w ogóle nie jest nagłośniony.
Kobieta postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zadzwoniła pod numer telefonu, który widniał na rozkładzie jazdy. Nie można się było tam dodzwonić, musiałam radzić sobie sama - mówi Nowakowska. Jeździmy za darmo, ale to nie powód, by tak nas lekceważyć. W końcu zadzwoniła do męża, by odwiózł ich do domu. To nie była jedyna taka sytuacja. Adrian ma 16 lat i od siedmiu lat jest niepełnosprawny.
Potrącił go samochód. Po wypadku rodzice musieli całkowicie zmienić swoje dotychczasowe życie. Mama zrezygnowała z prowadzenia firmy, a ojciec został taksówkarzem, choć wcześniej jeździł tirami. To był jedyny sposób, byśmy wspólnie pomagali synowi w rehabilitacji - mówi Ireneusz Nowakowski. Chłopiec jeździ na badania i ćwiczenia rehabilitacyjne.
Żeby zdążyć na umówioną wizytę, wychodzę dwie godziny wcześniej - mówi matka. Jestem na miejscu w samą porę. Tyle czasu zajmuje mi czekanie na autobus niskopodłogowy ze Zdrojów na Słoneczne. Przecież można by było zaznaczyć te kursy na rozkładzie jazdy. Trudno jest podnieść szesnastolatka - mówi matka.
W Szczecinie w trasę wyjeżdża ponad 50 autobusów niskopodłogowych dziennie. Na stronie internetowej pasażerowie dowiedzą się, które kursy obsługiwane są taborem niskopodłogowym - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Rozkłady na przystankach są wymieniane sukcesywnie. Dorota Nowakowska sprawdziła rozkład jazdy zamieszczony na stronie internetowej.
Musiał się pojawić po waszej interwencji, bo korzystam z internetu i wiem, że do tej pory nie było takich informacji. Poza tym, nie wszystkie linie są zaznaczone. Nie wiem, kiedy jedzie niskopodłogowy autobus linii nr 71,54. A na linii 65 zaznaczone są tylko dni wolne. Nie wszystkie rozkłady na przystankach zwierają jeszcze takie informacje. Niektóre z tablic zostały wymienione pod koniec maja i na tych zaznaczono informacje niezbędne dla osób niepełnosprawnych. W takiej sytuacji należy dzwonić pod numer Centrali Ruchu ZDiTM 0914800 403.

Opracowanie: "Joanna Piskorowska", "Moje Miasto", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Za wysokie progi

W Szczecinie powinno jeździć 17 niskopodłogowych autobusów komunikacji miejskiej. Kolejne 20 powinno kursować przed końcem roku na liniach obsługiwanych przez Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. W praktyce oznacza to, że na niektórych liniach autobusy niskopodłogowe nie pojawiają się w ogóle.
Na przystanku przy sanktuarium czekałam wraz z osobą niepełnosprawną na jakikolwiek autobus niskopodłogowy w kierunku Zdrojów - pisze nasza Czytelniczka. Z 13 autobusów, które przyjechały, ani jeden nie był niskopodłogowy. A z dwóch pytanych kierowców żaden nie potrafił powiedzieć, kiedy taki autobus przyjedzie. Czy na tym polega integracja?
Niestety, wiemy tylko, że było to w dzień powszedni. Czytelniczka nie podała, o jakie godziny chodzi. A bez tego nie da się sprawdzić, czy opisana sytuacja to norma, czy zbieg okoliczności. Na przystanku przy sanktuarium (domyślamy się, że chodzi o ten określany przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego mianem "Wiosenna") zatrzymują się autobusy linii zwykłych nr 66, 71, 73, 77 i 79 oraz pospiesznych B, D i G. Na liniach 66, 71, 77 i D autobusy niskopodłogowe nie jeżdżą w ogóle. Na linii 79 pojawiają się jedynie w dni świąteczne i wówczas, gdy obowiązuje specjalny rozkład. Pozostają linie 73, B i G. Na linii 73 autobus niskopodłogowy w dni powszednie pojawia się co 2 i pół godziny. Na linii B mniej więcej co godzinę i 20 minut. Linię G powinny obsługiwać tylko autobusy niskopodłogowe - ale mają przerwę pomiędzy 9.23 a 13.57. Zaś ostatni kurs jest o 16.57. Z analizy rozkładów tych trzech linii wynika, że jeśli Czytelniczka pojawiła się na przystanku "Wiosenna" np. o godz. 17.00, to na najbliższy autobus niskopodłogowy musiałaby poczekać do godz. 18.23...
Zgodnie z obowiązującymi od 1 czerwca 2007 roku umowami na wykonywanie usług przewozowych w zakresie przewozu osób na liniach autobusowych w komunikacji miejskiej, Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie" powinno ekspediować dziewięć autobusów niskopodłogowych dziennie, a Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica" osiem - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Autobusy niskopodłogowe przypisane są do linii 55, 56, 59, 64, 65, 73, 79, 80, 82, 84, 87, A, B i G, do określonych kursów.
Nieco inaczej jest w przypadku tras obsługiwanych przez SPPK - czyli tych łączących Szczecin i Police. Tu autobusy niskopodłogowe nie są przypisane do konkretnych kursów i linii, przewoźnik ma w tym zakresie swobodę.
Umowa zawarta ze Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym określa, iż wykonawca przewozów zobowiązany jest do końca bieżącego roku ekspediować 20 autobusów niskopodłogowych dziennie - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Od roku 2008 na liniach obsługiwanych przez SPPK 70 proc. kursujących pojazdów powinny stanowić autobusy niskopodłogowe.
Ale problemem jest nie tylko brak odpowiednich pojazdów. Sporo do życzenia pozostawia informacja. W przypadku linii obsługiwanych przez SPPK trudno oczekiwać umieszczania adnotacji w rozkładach, skoro przewoźnik nie ma obowiązku do tego się dostosować. Ale skoro na pozostałych trasach autobusy niskopodłogowe są przypisane do konkretnych kursów, informacja o tym powinna być dostępna na przystankach. A tej brakuje. Na szczęście jednak już się to zmienia.
W rozkładach jazdy umieszczonych na stronie internetowej ZDiTM pasażerowie uzyskają pełną informację, które kursy danej linii obsługiwane są taborem niskopodłogowym - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Są one podkreślone. Takie informacje można również uzyskać przez całą dobę pod numerem 091-48-00-403 w Centrali Ruchu ZDiTM. Rozkłady jazdy na słupkach przystankowych z zaznaczonymi szarym kolorem kursami obsługiwanymi taborem niskopodłogowym znajdują się na wszystkich przystankach dla linii autobusowych A, B, 82 i 87. Pozostałe rozkłady jazdy na przystankach wymieniane są sukcesywnie.

Opracowanie: "Jarosław Spirydowicz", "Kurier Szczeciński", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Szklane oko w tramwaju

W jednym ze szczecińskich tramwajów pojawiły się kamery. Monitorują zachowanie pasażerów, ale także to, co dzieje się na drodze przed pojazdem. Dodatkowo ukryty mikrofon rejestruje wszystkie słowa wypowiedziane przez motorniczego w kabinie. Wczoraj skład kursował na linii 12.
System monitoringu wyprodukowała jedna z niemieckich firm. Będziemy go testować ok. 2 tygodni - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy szczecińskiego MZK. Testy odbywają się na zlecenie wrocławskiej firmy "Protram".
Ta firma produkuje dla Szczecina 6 doczep do tramwajów z 2001 r. Zgodnie ze specyfikacją przetargową, zarówno one, jak i wagony, do których doczepy zostaną dołączone, mają być wyposażone w monitoring. "Protram" chce przetestować różne dostępne na rynku systemy. Szczecińskie MZK dzięki temu będzie mogło dokonać wyboru najodpowiedniejszego.
Trzy kamery bez przerwy rejestrują wszystko, co dzieje się we wnętrzu pojazdu. Obraz co kilka sekund zmienia się na monitorze zainstalowanym w kabinie motorniczego. Jest rejestrowany w dwóch kopiach. Mikrofon rejestruje także dźwięk, co pozwoli rozstrzygać ewentualne skargi pasażerów na zachowanie motorniczego. Kolejne ułatwienie to czwarta kamera zainstalowana na przedniej szybie tramwaju. Obraz przekazywany przez nią ułatwi ustalenie winnego w razie wypadków czy kolizji.
Na razie trudno coś o tym systemie powiedzieć, testy dopiero się zaczynają - przyznaje Z. Dąbrowski. - Dopiero za jakiś czas będziemy mogli go ocenić.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Na stojąco czekają na autobus

Większość mieszkańców ulicy Słupskiej to starsi ludzie. Czekając na przystanku na autobus nie mają gdzie usiąść, bo ławkę zniszczyli chuligani.
Aby dostać się do Dąbia, czy centrum Szczecina mieszkańcy ulicy Słupskiej muszą skorzystać z komunikacji miejskiej. Piechotą jest to zbyt duża odległość. Kiedy spóźnią się na autobus, muszą czekać na następny kolejne kilkadziesiąt minut. Na stojąco, bo ławkę zniszczyli wandale.
Ławka kiedyś była. Zrobił ją leśniczy – opowiada Danuta Szołomicka. Później zniszczyli ją chuligani. Dorośli wyprowadzili się, a my dalej musimy się męczyć. W tych okolicach przeważają starsi, schorowani ludzie. Z naszego przystanku korzystają także mieszkańcy ulicy Nowogardzkiej. Kiedy ucieknie nam autobus, musimy czekać na stojąco aż 30 minut na następny. Proszę uwierzyć, że dla starszych ludzi jest to ogromny kłopot. Szukamy wtedy kamieni, bądź siadamy na trawie. Nie da rady ustać tyle czasu.
Słowa te potwierdza Janusz Konarski, mieszkaniec centrum. W tych rejonach mieszka mój kolega. Często do niego przyjeżdżam – mówi. Zdarza się, że rzeczywiście czekam na autobus kilkadziesiąt minut. Najgorzej jest, kiedy pada deszcz, albo jest burza. Naokoło są drzewa i nie ma gdzie się schować. Stoję wtedy na otwartej przestrzeni. Wolę zmoknąć, niż być rażony piorunem. Mieszkańcy nie domagają się krytego przystanku. Jak mówią, nie wierzą, że ich prośby zostaną wysłuchane. Chcieliby tylko, aby zamontowano ławkę. Nie chcą przesiadywać na betonie i trawie.
Zapytaliśmy Martę Kwiecień - Zwierzyńską z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, czy nie ma możliwości spełnienia chociażby jednej z tych próśb.
Wprowadziliśmy to zgłoszenie do naszego harmonogramu – odpowiedziała. W najbliższych dniach przeprowadzimy wizję lokalną. Być może uda się w tamtym miejscu ustawić kryty przystanek. Musimy najpierw sprawdzić, czy znajdzie się tam miejsce. Odpowiedzi udzielimy wkrótce.
O odpowiedzi z ZDiTM poinformujemy w naszym portalu i nałamach gazety.

Opracowanie: "Andrzej Kus", "Moje Miasto", 28 czerwca 2007 roku.

* * *

Złapali demolujących wiatę

Policjanci ujęli dwóch nastolatków, którzy zniszczyli przystanek autobusowy u zbiegu al. Wojska Polskiego i Unii Lubelskiej.
O wandalach policja została powiadomiona przez świadka zdarzenia, do którego doszło o 2.30 w nocy. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce przystankowa wiata miała uszkodzoną boczną szybę, elementy plastikowe i kosz na śmieci. Świadek opisał policjantom osobników, którzy dokonali zniszczeń i wskazał ich wśród innych osób stojących na przystanku. Wandalami okazali się 18 letni Adrian K. i 17 letni Dawid P. Obaj byli pijani. We krwi mieli po dwa promile alkoholu. Trafili do policyjnego aresztu. Straty oszacowano wstępnie na tysiąc złotych.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 27 czerwca 2007 roku

* * *

Szczecin znów kupuje "bezrlińczyki"

9,5 mln zł wyda miasto na 30 używanych wagonów tramwajowych z Berlina. To zmodernizowane tatry, niemal identyczne jak eksploatowane na naszych torach od pół roku żółte wozy.
Miasto po raz drugi robi tramwajowe zakupy w Berlinie. Jesienią 2006 r. w stolicy Niemiec Szczecin kupił 21 używanych, przegubowych tatr. Charakterystyczne, żółte wozy uchodzą wśród wiekowego szczecińskiego taboru za najwygodniejsze dla pasażerów i motorniczych.
Teraz miasto zdecydowało się na zakup 30 wagonów tramwajów. Są niemal identyczne jak eksploatowane już u nas "berlińczyki". To również tatry, ale nie przegubowe, tylko pojedyncze, nieco krótsze. Każdy ma silnik, ale będziemy je eksploatować w dwuwagonowych składach - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK.
Wprawdzie berliński przewoźnik BVG proponował Szczecinowi zakup do każdego wagonu z silnikiem tańszych doczep bez własnego napędu, specjaliści z MZK uznali jednak, że w naszym mieście takie zestawy będą nieprzydatne. Mamy zbyt strome podjazdy - wyjaśnia Dąbrowski. Wypełniony pasażerami wagon motorowy z przyczepą nie podjechałby chociażby pod ul. Wyszyńskiego.
Wyprodukowane dla BVG czeskie tatry liczą sobie 17 lat. Jednak podobnie jak w przypadku jeżdżących już po Szczecinie "żółtków" wszystkie wozy były w latach 1993-1997 gruntownie modernizowane. Zakres prac był nawet większy niż w przypadku posiadanych już przez nas przegubowców - mówi rzecznik MZK.
Negocjacje z BVG toczyły się od kilku miesięcy. Niemiecki przewoźnik w ubiegłym tygodniu przystał w końcu na ostateczną propozycję szczecińskiego magistratu. I tak za jeden wagon zapłacimy BVG ok. 320 tys. zł, czyli w sumie ok. 9,5 mln zł (w przeliczeniu z euro). Płatność została rozłożona na siedem lat.
Nowe - używane wozy zobaczymy w Szczecinie nieprędko. Transakcja musi bowiem zostać zatwierdzona przez radę nadzorczą BVG, która zbiera się dopiero w październiku. I chociaż akceptacja będzie tylko formalnością, do tego czasu BVG nie będzie mogło przetransportować tramwajów do Szczecina. Przygotuje je jedynie do naszych wymogów, zakładając np. na koła nowe obręcze - wyjaśnia Dąbrowski. Harmonogram zakłada, że pierwsza partia tatr wyjedzie na szczecińskie tory pod koniec października.Zastąpimy nimi liczące sobie już pół wieku "Helmuty" i najstarsze wagony typu 105N - zapowiada rzecznik MZK.
W tym roku na nasze tory trafi też sześć nowych tramwajów, za które miasto zapłaci 15 mln zł. To wszystko, na co na razie stać miasto, które ratuje się też modernizacją starego taboru.
Nierozwiązanym problemem pozostaje teraz modernizacja torowisk. Część tras jest tak zrujnowana, że tatry nie są i nie będą na razie na nie wpuszczane (np. na ul. Arkońską czy też Jana z Kolna). Koszty doprowadzenia torów do porządku szacowane są na astronomiczną kwotę 240 mln zł (jedna czwarta budżetu Szczecina). Miasto zapowiada, że przynajmniej część potrzebnych pieniędzy spróbuje w najbliższych latach pozyskać z Unii Europejskiej w ramach programu infrastruktura i środowisko.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 25 czerwca 2007 roku.

* * *

Kolejne tramwaje z Berlina - będą krótkie tatry

Ze szczecińskich torów znikną niebawem ponad 50-letnie tramwaje, tzw. helmuty. Zastąpią je żółte tatry, które jeszcze są w Berlinie. Zespół, którym od kilku miesięcy kieruje dyrektor szczecińskiego MZK, wynegocjował korzystne warunki. Tramwaje z Niemiec zaczną do Szczecina trafiać może jeszcze w październiku.
Osiągnęliśmy sukces, rozmowy posunęły się znacznie - nie ukrywa Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. Strona niemiecka zgodziła się na wiele naszych warunków, dzięki czemu można myśleć o finalizowaniu umowy.
Teraz wynegocjowane warunki musi zaakceptować prezydent Szczecina i rada nadzorcza berlińskiego przewoźnika. Rada zbiera się 2 razy w roku, najbliższe posiedzenie odbędzie się w październiku. Do tego czasu Niemcy będą już szykować wagony i przede wszystkim obręcze kół, które muszą być dostosowane do jazdy po naszych torowiskach. Tym razem nie będzie testów wagonów.
Kupujemy tatry T6, które mają tę samą szerokość, co jeżdżące już po Szczecinie wagony przegubowe. Nie będzie więc problemów z mijaniem się. Te są krótsze, będziemy je łączyć w składy - tłumaczy Z. Dąbrowski. Mówimy o blisko 30 wagonach, każdy ma silnik i może kursować osobno. Nie ma mowy o doczepach bez silników, które w Szczecinie prawdopodobnie nie zdałyby egzaminu.
Wagony, które chce kupić Szczecin, wyprodukowano w latach 1988-1991. Gruntowną modernizację przeszły w latach 1993-1996. Zakres prac był większy, a nakłady wyższe niż w wagonach, które już mamy u siebie. Harmonogram wstępnie zakłada, że dostawy krótkich tatr mogłyby się rozpocząć pod koniec października. W styczniu wszystkie tramwaje, które spłacać będziemy przez 7 lat, byłyby w Szczecinie. A to oznaczałoby koniec sprowadzonych w 1996 r. tzw. helmutów i najstarszych wagonów 105N.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 25 czerwca 2007 roku.

* * *

Kryzys w SPPK. Nie ma kto wozić pasażerów

Nawet o połowę wzrosły płace kierowców autobusów kursujących między Szczecinem a Policami. To próba powstrzymania ludzi przed emigracją zarobkową.
Kadrowa sytuacja firm wożących ludzi po Szczecinie i Policach jest katastrofalna. Niemal codziennie z powodu braku kierowców z rozkładu jazdy wypada po kilka autobusów i tramwajów.
Przygotowany przez Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wykaz braków na liniach tylko w tym miesiącu zajmuje półtorej strony. Oto przykłady: 1 czerwca w czasie szczytu komunikacyjnego zabrakło pięciu autobusów SPA "Dąbie" i trzech wozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. 20 czerwca na liniach zabrakło w sumie siedmiu autobusów. 12 czerwca na torach w godzinach szczytu nie było czterech tramwajów.
Zupełna katastrofa nastąpiła w ostatni czwartek. Na rannej i popołudniowej zmianie zabrakło dwóch autobusów, potem w godzinach szczytu wypadło aż dziesięć kolejnych kursów, a na dodatek w zajezdniach pozostały dwa tramwaje.
Kierowców nie ma, bo (co nie jest tajemnicą), wybierają lepiej płatną pracę w zachodniej Europie. Problem zarobkowej emigracji jest znany od ponad roku, do tej pory spółkom autobusowym i MZK jakoś jednak udawało się łatać braki. Teraz jednak luki są tak duże, że firmy chwytają się wszelkich metod, by zdobyć kierowców. Braki na liniach oznaczają bowiem kary naliczane przez ZDiTM.
SPA "Klonowica" kusi na przykład reklamą na autobusach z hasłem "Nie w Oslo, nie w Londynie - zostań kierowcą autobusu w Szczecinie". Ponieważ odzew na tego typu ogłoszenia jest marny, spółki zaczęły nawet nawzajem podbierać sobie pracowników. Zaczęły się też podwyżki. Za czerwiec SPPK zapłaci kierowcom nawet o połowę więcej. Tak duże podwyżki dostaną kierowcy zarabiający najmniej - mówi Grzegorz Ufniarz, odpowiedzialny w SPPK za przewozy. I tak minimalna płaca kierowcy wzrośnie w Policach z tysiąca do 1,5 tys. złotych netto (czyli na rękę). Do tego dochodzi 20-procentowa premia.
Zarobki większości kierowców zbliżą się do prawie 2 tys. zł netto, czyli stawek podobnych do tych w SPA "Dąbie" i "Klonowica". To nie oznacza jednak rewolucji, bo także z tych dwóch ostatnich firm kierowcy odchodzą i firmy nie mają kim obsadzić autobusów. Jednocześnie pieniędzy na większe pensje brakuje.
Za sprawą obowiązującej od 20 czerwca nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców może być jeszcze gorzej. Do tej pory było tak, że kierowca pracujący u przewoźnika na etacie po odpracowaniu swoich ośmiu godzin znów wsiadał do autobusu (czasem w innej autobusowej spółce), świadcząc usługi kierowcy jako jednoosobowa firma. Czas pracy etatowca i "firmy" nie sumował się. Spółki przymykały na to oko, bo dzięki temu udawało się mniejszym kosztem zapewnić obsługę linii. Kierowcy też się specjalnie nie skarżyli, bo mogli sobie dorobić. Nawet 600 zł miesięcznie - twierdzi jeden z kierowców.
Zmiana przepisów takie postępowanie uniemożliwia. Musimy teraz sumować czas pracy kierowcy ze wszystkich miejsc pracy, nawet gdyby przed prowadzeniem autobusu dorabiał sobie jako taksówkarz - mówi Grzegorz Ufniarz.
To dla spółek, jak i kierowców oznacza same kłopoty. Firmy będą musiały zwiększyć zatrudnienie - średnio o 15 proc. W skali trzech przewoźników autobusowych oznacza to zaangażowanie około 80 nowych kierowców. Tylko skąd ich brać, skoro chętnych nie ma? - pytają przewoźnicy. Jednej ze spółek w ciągu ostatniego półtora roku udało się zdobyć tylko siedmiu nowych pracowników.
Dziura może być większa, kiedy z powodu braku możliwości dorobienia "po godzinach" pracę rzucą kolejni kierowcy. W wakacje część linii jest zawieszonych i sytuację można opanować. We wrześniu pasażerowie mogą się jednak autobusu nie doczekać. Nie lepiej jest z motorniczymi. Więcej osób tę pracę porzuca niż podejmuje.

Opracowanie: "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Skąd wziąć miliard na komunikację?

Jak powinna rozwijać się komunikacja miejska w Szczecinie - i jakie powinny być plany miasta dotyczące modernizacji i wymiany taboru tramwajowego oraz torowisk i sieci trakcyjnych?
W szczecińskim magistracie odbyła się prezentacja wyników analizy przygotowanej przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne o/Wojewódzki w Szczecinie. W spotkaniu udział wzięli urzędnicy oraz pracownicy MZK a także radni.
Jak wynika z opracowania, w Szczecinie do wymiany jest blisko 35 % torowisk będących w fatalnym stanie. Potrzeba na to 240 milionów zł. Z analizy wynika także, iż do roku 2020 miasto będzie musiało wymienić 144 wagony tramwajowe z 204 obecnie posiadanych. Na zakup taboru potrzeba 800 milionów zł.
Część pieniędzy można będzie można pozyskać ze środków unijnych w ramach programu "Infrastruktura i środowisko". Opracowanie przygotowane przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne - pomoże w sporządzeniu wniosków aplikacyjnych o środki unijne na modernizację torowisk i zakup nowego taboru tramwajowego w Szczecinie.
W tegorocznym budżecie miasta na modernizację torowisk i zakup nowego taboru zaplanowano 26 milionów zł.

Opracowanie: "win", "Głos Szczeciński", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Śmierć pod tramwajem na Świerczewie

78 - letnia kobieta zginęła pod kołami tramwaju.
Ok. godz. 11 na torach tramwajowych przy ul. Ku Słońcu na wysokości ul. Pięknej doszło do tragicznego wypadku. Tramwaj linii nr 8 jadący w stronę Gumieniec potrącił kobietę 78-letnią. Na miejsce wypadku wezwano dźwig, który musiał unieść tramwaj, by spod niego wydostać potrąconą.
Z naszych ustaleń wynika, że pani ta weszła wprost pod tramwaj zza drzewa. Motorniczy nie miał szansy na uniknięcie wypadku - mówi st. asp. Zenon Butkowski z Biura Prasowego KMP. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zorganizował autobusową komunikację zastępczą z pl. Kościuszki na Gumieńce.
W czasie, gdy policjanci ustalali przyczyny wypadku 60-letnia kobieta przyglądająca się zdarzeniu podeszła do ofiary, podniosła jej torebkę, z której wyciągnęła portfel. Będzie odpowiadała za usiłowanie kradzieży.

Opracowanie: "mpr", "Gazeta Wyborcza", 22 czerwca 2007 roku.

* * *

Koparka wjechała w „szóstkę”

Wagon przed gmachem MZK na chwilę przed wjazdem na halę remontową ul. Klonowica 5. Foto: Janusz Światowy
Foto: Janusz Światowy,
Wagon przed gmachem MZK
na chwilę przed wjazdem
na halę remontową ul. Klonowica 5
Do czołowego zderzenia pojazdów doszło na ul. Jana z Kolna na wysokości Kapitanatu Portu. Żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń.

Groźnie wyglądająca stłuczka miała miejsce o godz. 16.36. Na miejscu pojawiło się pogotowie, ale okazało się, że tylko motorniczy odniósł lekkie obrażenia ręki.

Koparka jechała po torowisku, motorniczy zauważył ją w ostatniej chwili, ale nie udało się uniknąć zderzenia – mówi dyżurny ruchu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W kierunku Gocławia tramwaj nie jedzie. Podstawiliśmy zastępcze autobusy.
Ruch z Gocławia na Pomorzany odbywa się normalnie.

Opracowanie: "Marcin Niedziółka", "Moje Miasto", 20 czerwca 2007 roku

* * *

Opóźniona budowa kładki

Miała być pod koniec maja, a będzie dopiero jesienią. Poznaliśmy kolejny termin oddania do użytku kładki dla pieszych nad ulicą Staszica.
Szczeciński radny Bartosz Arłukowicz zainteresował się sprawą, dlaczego kładka nie powstała w terminie. Napisał zapytanie do prezydenta i właśnie otrzymał odpowiedź. Termin ukończenia budowy wyznaczono na ostatni dzień października tego roku. Urzędnicy tłumaczą, że wystąpiła kolizja dwóch inwestycji w tym rejonie.
Opóźnienia ma firma Hydrobudowa naprawiająca kanalizacji. Bez zakończenia tych prac nie ma mowy o dokończeniu kładki - tłumaczy Piotr Landowski z magistratu.
W ocenie urzędników Hydrobudowa nie spieszy się z remontem kanalizacji. Nieoficjalnie mówi się, że robotników i maszyny firma przeniosła na podobne prace w rejonie ulicy Jana z Kolna. Tamtejszą inwestycję trzeba skończyć jak najprędzej, by zdążyć jeszcze przed sierpniowym zlotem żaglowców.
Czy zatem ktoś poniesie odpowiedzialność za przedłużające się roboty i utrudnienia? Takie pytanie również zadał prezydentowi Szczecina radny Arłukowicz. "Kwestia ewentualnego wystąpienia z roszczeniami finansowymi z tytułu przedłużenia czasu realizacji inwestycji będzie rozpatrywana przez Wydział Inwestycji Miejskich po zakończeniu robót i podsumowaniu kosztów" czytamy w piśmie do radnego.
Metody kontroli inwestora prowadzone przez prezydenta miasta są przerażające. To niewydolność urzędnicza i niezrozumienie obowiązków, jakie spoczywają na prezydencie - ocenił Arłukowicz.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 20 czerwca 2007 roku.

* * *

Wiata uratowana

Los poniemieckiej wiaty w Lasku Arkońskim jest przesądzony. Wbrew zamiarom Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie można jej rozebrać, nie może też dalej niszczeć. Obiekt już niemal oficjalnie jest zabytkiem. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków finalizuje procedurę, a wiata wejdzie do rejestru zabytków. To ją ratuje.
Na początku 2006 r. wszczęte zostało postępowanie administracyjne w sprawie wpisania wiaty do rejestru zabytków - przypomina Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. - Na bieżąco zaś sprzątamy wiatę i ją zabezpieczamy.
Trochę trudno w to uwierzyć, przyglądając się jej co kilka tygodni. Obiekt coraz bardziej niszczeje i podupada. ZDiTM za bardzo się tym nie przejmuje, bo gdyby nie konserwator zabytków, wiatę dawno by rozebrano. ZDiTM wystąpił z takim wnioskiem do Urzędu Miasta, ale procedurę udało się powstrzymać.
Jednocześnie Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków zawiadamia, że naruszenie stanu wymienionego obiektu pociąga za sobą skutki prawne - tłumaczy M. Kwiecień-Zwierzyńska. To pismo stało się dla ZDiTM zasłoną. Miejski podmiot uznał, że skoro nie może wiaty rozebrać, nie będzie robił nic. Ponad rok temu ustawił barierki i powiesił tablice zakazujące wstępu do wiaty. Tak było najwygodniej.
Na pewno nie zabranialiśmy troski o obiekt i prac, które pomogłyby zachować aktualny stan - tłumaczy Mirosław Opęchowski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Procedura wpisania wiaty do rejestru nieco się przeciągała, ale obiekt będzie zachowany.
Dziś ma oficjalnie zapaść decyzja o wpisaniu wiaty do rejestru. To znaczy także, że ZDiTM będzie musiał wiatę, wybudowaną w latach 1924 - 25, odnowić i przywrócić jej odpowiedni wygląd.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 19 czerwca 2007 roku.

* * *

Pijany awanturnik w autobusie

Pijany pasażer autobusu linii nr 53 zaatakował mężczyznę, który zwrócił uwagę na jego niewłaściwe zachowanie.
Przeliczył się jednak, ponieważ napadnięty okazał się być adeptem wschodnich sztuk walki. - Awantura zaczęła się od tego, że nietrzeźwy wandal zaczął bez powodu kopać i niszczyć siedzenie przed sobą - mówi kom. Artur Marciniak, naczelnik sekcji prewencji komisariatu Szczecin Pogodno. Zwracający uwagę, że nie należy się tak zachowywać został uderzony, ale zaraz obezwładnił napastnika.
Wandal stanie dziś przed sądem w trybie przyspieszonym. Za zniszczenie mienia grozi mu od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Opracowanie: "Grzegorz Hatylak", "Polskie Radio Szczecin", 15 czerwca 2007 roku.

* * *

Kiedy w końcu zniknie "grzybek"?

Minął kolejny termin rozpoczęcia inwestycji na Bramie Portowej
Dwa miesiące temu Carlos Roizner zapowiedział, że w ciągu 60 dni rozpocznie budowę galerii handlowej w miejscu "grzybka". Czas minął, a na placu dalej nie dzieje się nic.
Od zeszłego tygodnia próbowaliśmy dowiedzieć się, dlaczego należąca do Roiznera firma CR nie rozpoczęła budowy. Agnieszka Suwalska ze szczecińskiego biura spółki poprosiła o przesłanie e-maila z pytaniami. Wysłaliśmy list, ale do dziś nie dostaliśmy odpowiedzi. Wysłałam pytania do Hiszpanii. Proszę jeszcze poczekać, może będą jutro - powiedziała w środę Suwalska. Galerię, wg Carlosa Roiznera, miała zbudować firma Budimex Dromex.
Rozmowy o budowie były prowadzone, ale na pewnym stopniu ogólności. Przedmiot zamówienia nie był nawet do końca określony. Żaden kontrakt nie został podpisany. Teraz w sprawie nic się nie dzieje - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik firmy Budimex Dromex. Wydaje się, że inwestor po prostu nie ma funduszy. Gdyby je miał, to już rozpocząłby budowę, bo teraz im później się zacznie, tym więcej trzeba będzie zapłacić.
Zgonie z ostatnim porozumieniem z miastem budowa galerii handlowej ma się zakończyć do końca listopada tego roku. W przeciwnym razie miasto grozi zerwaniem umowy. Miasto obowiązuje termin do 30 listopada, taka data na zabudowę placu wyznaczona została w aneksie z wieczystym użytkownikiem - informuje Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta. Do tego czasu miasto nie może podejmować żadnych działań. Nadrzędnym celem miasta jest zagospodarowanie terenu wokół "grzybka". Z tego powodu działania miasta nie będą pochopne. Jeśli inwestycja się rozpocznie, będziemy zastanawiać się nad kolejnym przedłużeniem. Pod warunkiem że inwestor precyzyjnie określi harmonogram kolejnych prac.
Należąca do Hiszpana Carlosa Roiznera firma CR Group kupiła od miasta działkę przy Bramie Portowej, na której teraz stoi "grzybek", w grudniu 2001 r. Ma niej zbudować wartą ok. 12 mln euro galerię handlową. Przypominający rozpięty żagiel, pięciopiętrowy obiekt ma mieć 7,2 tys. m kw. powierzchni i 18,5 m wysokości.
Komentarz
Hiszpański inwestor od sześciu lat zwodzi miasto. Nawet już chyba nikt nie pamięta, ile razy budowa miała się rozpocząć, a zapyziałe place ciągle szpecą miasto (Hiszpan jest też właścicielem działki naprzeciw "grzybka" przy budynku poczty i budynku byłej przychodni przy pl. Grunwaldzkim).
Nie wierzę, że uda mu się rozpocząć budowę do końca listopada, skoro firma, która miała ją prowadzić, nic o tym nie wie. Już pół roku temu było ciężko znaleźć wykonawcę. Po tym, jak Polsce przyznano organizację Euro 2012, będzie jeszcze trudniej.
Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Moim zdaniem miasto powinno jak najszybciej odebrać działkę firmie CR i znaleźć inwestora, który będzie naprawdę zdecydowany coś tam zrobić. W przeciwnym wypadku widok "grzybka" w centrum miasta grozi nam jeszcze długie lata.
Carlos Roizner podobno prowadzi wielkie inwestycje w Ameryce Południowej. Dziwne tylko, że nikt tutaj ich nie widział. Gdy ostatnio był w Szczecinie, poprosiłem go o pokazanie zdjęć tych inwestycji, usłyszałem, że nie ma ich w tutejszym biurze... Czy poważny inwestor tak się zachowuje?

Opracowanie: "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 14 czerwca 2007 roku.

* * *

Czy przyjadą kolejne tramwaje z Berlina?

Przeciągają się negocjacje w sprawie kupna przez Szczecin kolejnych używanych tramwajów w Berlinie. Podczas rozmów okazało się, że zakup takich samych wozów jak te, które jeżdżą po mieście, jest niemożliwy.
Negocjacji jednak nie przerwano. Strona niemiecka zaproponowała sprzedaż pojedynczych tramwajów, a nie przegubowych. Mamy impas - przyznaje Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej. Ostateczny termin jaki sobie wyznaczyliśmy do określenia warunków to 15 czerwca.
Teraz rozmowy z Niemcami dotyczą zakupu tramwajów pojedynczych, takich jak polskie 105N. Radny Piotr Kęsik uważa, że sposobem na poprawienie jakości komunikacji miejskiej w Szczecinie byłaby jej prywatyzacja. Najlepszym przykładem jest Koszalin - mówi Kęsik.

Opracowanie: "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 14 czerwca 2007 roku.

* * *

Lekcje na torach

Na szczecińskie ulice znów wyjechały tramwaje z tablicami "Nauka jazdy". Szkolenie rozpoczęły 23 osoby, które w drugiej połowie lipca przystąpią do egzaminu. W MZK praca czeka, w wolnych etatów jest więcej niż chętnych.
Na kurs zgłosiło się więcej osób, ale nie wszyscy pozytywnie przeszli przez obowiązkowe badania - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski, rzecznik prasowy MZK Szczecin. Egzamin teoretyczny zdało 23 kandydatów na motorniczych. Teraz rozpoczynają jazdy, po których czeka ich egzamin.
Najpierw ok. 20 lipca tzw. wewnętrzny, a po blisko dwóch tygodniach państwowy. Potem kompletują dokumenty i mogą przystąpić do pracy. W MZK czekają na nich wolne etaty. Dziś brakuje przynajmniej 25 motorniczych, ale kolejni wciąż rezygnują z pracy, wybierając np. Niemcy czy Norwegię. Dlatego każdy nowy pracownik jest na wagę złota.
Najpierw jednak muszą zaliczyć przynajmniej 60 godzin jazdy po mieście - tłumaczy Julita Werner, instruktorka. W tym czasie poznają trasy, obsługę wagonu, zwrotnic, muszą się nauczyć zachowań w ruchu miejskim.
Będą się też uczyć łączenia wagonów, usuwania drobnych usterek, poznawać tajniki zawodu. Mimo że w Szczecinie nie ma nocnych tramwajów, przynajmniej cztery godziny lekcji muszą się odbyć w nocy.
Od instruktora zależy, czy kursant zostanie dopuszczony do egzaminu. Po zdobyciu uprawnień przez pierwsze 10 dni świeżo upieczony motorniczy jeździ w towarzystwie tzw. patrona. Bardziej doświadczony kolega to zabezpieczenie na wszelki wypadek. Reaguje w sytuacjach awaryjnych, pomaga też oswajać się z pracą pod presją czasu, dostosowywać się do rozkładów jazdy, a także uczy, jak reagować na róźne zachowania pasażerów.
Zdobycie uprawnień motorniczego nie jest więc proste i nie jest też tanie. Kurs kosztuje ok. 5 tys. zł. W tym roku MZK Szczecin po raz pierwszy finansuje część kosztów. W zamian kursanci podpisują zobowiązanie pracy nawet na 3 lata - dzięki temu MZK ma zapewnioną na pewien okres kadrę.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 czerwca 2007 roku.

* * *

Komunikacja miejska bez łączności

Przekazanie prostej informacji do tramwajów lub autobusów z ZDiTM w Szczecinie może być nie lada problemem. Wiedzą o tym pasażerowie miejskiej komunikacji. W przypadku kolizji czy nagłej zmiany trasy panuje chaos. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie ma bezpośredniej łączności z kierowcami i motorniczymi.
Na ul. Gdańskiej doszło do jakiegoś wypadku, jeden z samochodów zablokował torowisko tramwajowe - dzwonili zdenerwowani Czytelnicy "Kuriera". Od pół godziny stoję na ul. Wyszyńskiego bo do Basenu Górniczego jeżdżą tylko autobusy pospieszne, a ich kierowcy nie chcą się zatrzymywać przy przystankach tramwajowych.
Mimo że w sytuacjach awaryjnych powinni. Ale kierowcy twierdzili, że nic nie wiedzą. Odmawiali zabierania pasażerów czekających na tramwaj. Zlitował się dopiero kierowca linii B, który na przystanek podjechał ok. 11.20. Wprawdzie też nie dostał dyspozycji, ale zobaczył problem i zatrzymał się.
Ludzie byli szczęśliwi, na każdym przystanku słyszał głośne "dziękuję". Nawet jeśli złamał wewnętrzne instrukcje, to powinien dostać pochwałę - uważają Czytelnicy. Nie zmienia to faktu, że do sytuacji awaryjnych miasto jest nieprzygotowane. Instrukcja do kierowców docierała bowiem zbyt długo.
Informację o wypadku otrzymaliśmy o 10.35 - mówi Waldemar Barczuk, dyspozytor z Centrali Ruchu ZDiTM. Natychmiast poinformowaliśmy zajezdnie, że linie 7 i 8 będą zawracały przez ul. Dworcową do Bramy Portowej, a autobusy pospieszne na trasie Wyszyńskiego-Basen Górniczy mają się zatrzymywać na wszystkich przystankach.
Tak w Szczecinie wygląda procedura awaryjna. ZDiTM musi powiadomić dyspozytorów we wszystkich zajezdniach. Ci muszą odnaleźć numery telefonów komórkowych do wszystkich kierowców i motorniczych na danej trasie. Potem dzwonią do każdego informując o objeździe czy zmianie trasy. Często okazuje się, że potrzeba na to za wiele czasu. Miasto problem zna od lat. Mimo to ZDiTM nie dostaje środków na uruchomienie bezpośredniej łączności. Ma ją tylko z kierowcami z Polic. Taki system w całym mieście sprawdzał się przez lata, do 2002 r. Dyspozytor Centrali Ruchu wciskał jeden guzik i komunikat docierał do wszystkich zainteresowanych.
Strach pomyśleć, że brak łączności da się we znaki podczas The Tall Ships' Races. Czy dopiero wstyd przed zagranicznymi turystami sprawi, że o łączności na miarę XXI w. miasto wreszcie pomyśli? Gorzej, gdy zniechęceni chaosem i brakiem informacji turyści nie będą chcieli do Szczecina wrócić. W godzinach szczytu po Szczecinie i Policach kursuje 290 pojazdów komunikacji miejskiej, więc bałagan może być spory.

Opracowanie: "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 12 czerwca 2007 roku.

* * *

Dudnią na szynach szczecińskie tramwaje... (raport)

Prawie 130 lat na torach. Szczecińskie tramwaje wpisały się w krajobraz miasta. Kilkadziesiąt tysięcy szczecinian codziennie jeździ nimi do pracy, do szkoły. Dla jednych to zwykły środek transportu, dla innych pasja.
Teresa Kowalska pracuje w zawodzie od 22 lat. Jest starszym dyspozytorem, motorniczym oraz instruktorem jazdy. Wszystkie trzy funkcje spełnia z powodzeniem. Nie wyobrażam sobie innej pracy – mówi – na pewno nie jest to praca wyłącznie dla mężczyzn. Coraz więcej kobiet chce pracować jako motorniczy. Nie mam ulubionych tras, każdy z nas musi znać je wszystkie, bo zmieniamy się kolejno. Ale niektóre trasy są bardziej przeładowane.
Najbardziej przepełniona w godzinach szczytu jest „trójka” oraz „dwunastka” od placu Rodła w kierunku Manhattanu. Jak sama mówi często spotyka się z dowodami sympatii od pasażerów. Gdy pasażerowie wracają z działek, potrafią nas obdarować owocami czy kwiatami – wyjaśnia. Ale nie wszyscy potrafią się zachować w tramwaju. Awanturują się. Na szczęście nie ma dużo takich przypadków.

Najstarszy tramwaj
Foto: Paweł Dąbrowski
Foto: Paweł Dąbrowski
Tramwaje popularnie nazywane helmutami czy cyklopami mają już 50 lat. To przegubowy pojazd produkowany przez niemiecką fabrykę Düwag. Na szczecińskich ulicach jeździ ich 11 sztuk, w ciągu trzech najbliższych lat spodziewana jest likwidacja tych wagonów. Średni wiek szczecińskiego taboru tramwajowego to 24-25 lat.

Czesko-niemieckie żółtki
Foto: Paweł Dąbrowski
Foto: Paweł Dąbrowski
Charakterystyczne żółtki pochodzą z serii wyprodukowanej dla Berlina w zakładach ČKD Tatra. Produkcja seryjna trwała od 1983 do 1987 roku. Po raz pierwszy tatry pojawiły się na szczecińskich ulicach w listopadzie 2006 roku. Ciekawostką jest kabina motorniczego, bardzo przestronna z nawiewnym ogrzewaniem i klimatyzacją.

Najnowszy tabor
Foto: Paweł Dąbrowski
Foto: Paweł Dąbrowski
Z 2001 roku pochodzą wagony 105N2k/s wyprodukowane w chorzowskim Alstomie. To jednoczłonowy, jednokierunkowy wagon silnikowy, wyposażony w czworo drzwi. Stanowi odmianę wagonu 105Na, ma nowy przód i tył wozu z tworzywa, zakryte wózki i nowy pulpit motorniczego. 8 tych wagonów stacjonuje na Pogodnie, a 6 na Golęcinie.
"Stodwójki" odeszły
Charakterystyczna sylwetka i przegub to cechy słynnych „stodwójek”, czyli wagonów typu 102Na, które skończyły pracę na szczecińskich liniach tramwajowych. Tramwaj 102Na o numerze 601 jako ostatni zjechał z linii 28 lutego 2007 roku. Stoi w zajezdni Pogodno. Ten sam wagon był jednym z pierwszych, które rozpoczęły służbę w latach siedemdziesiątych na ulicach Szczecina. Pojazd trafił do zajezdni na Pogodnie.

Opracowanie: "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Mniej na zakupy, większe remonty

Miasto nie wykorzysta raczej w tym roku 3,5 mln złotych zarezerwowanych na zakup używanych tramwajów. Na dzisiejszej sesji radni być może zdecydują o przesunięciu części kwoty na inne cele. Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, chce by również były one związane z tramwajami.
Rozmowy z Niemcami, od których planujemy zakup używanych wagonów, nieco się przedłużają - przypomina Jakub Kujath, kierownik referatu nadzoru właścicielskiego nad gospodarką komunalną. Liczymy, że zostaną sfinalizowane, ale spłata i tak będzie rozłożona w czasie. Poza tym negocjujemy zakup innych wagonów niż te, które braliśmy pod uwagę, gdy powstawał budżet miasta.
Te wszystkie okoliczności sprawiły, że WGKiOŚ postanowił zgłosić korektę do budżetu. Z kwoty 3,5 mln zł chce przesunąć 860 tys. na modernizację wagonów 105N. Takie modernizacje MZK prowadzi we własnym zakresie, a kwota, którą wydział chce przyznać dodatkowo, pozwoli na gruntowne odnowienie jednego wagonu. Kilka zmodernizowanych składów jeźdźi już po Szczecinie, zapewniając pasażerom całkiem przyzwoity komfort. Ale to nie koniec zmian.
Chcemy także przeznaczyć 540 tys. na modernizację infrastruktury - tłumaczy J. Kujath. MZK będzie mogło pomyśleć o wymianie słupów trakcyjnych, remoncie torowiska czy inwestycjach na terenie zajezdni, by przygotować ją do obsługi wagonów z Niemiec.
To oznacza, że z 3,5 mln zł na zakup używanych tramwajów, w tegorocznym budżecie pozostałoby ok. 2,1 mln zł.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Dziś decyzja w sprawie palenia na przystankach

Rozpoczęła się sesja Rady Miasta
Najważniejszymi punktami obrad będą głosowania uchwał o zakazie palenia na przystankach komunikacji miejskiej oraz zmiany nazwy części al. Jedności Narodowej na Jana Pawła II. Oprócz tego rajcy mają zdecydować m.in. o poniesieniu kapitału zakładowego Portu Lotniczego Szczecin - Goleniów. Lotnisko ma w ten sposób otrzymać 1,8 mln zł.
330 tys. zł z tej kwoty przeznaczamy na promocję lotniska, resztę na rozbudowę płyty postojowej - mówi Maciej Jarmusz, prezes Portu Lotniczego.

Opracowanie: "Gazeta Wyborcza", 11 czerwca 2007 roku.

* * *

Kierownik z wyrokiem

Mimo trzyletniego zakazu pracy, Jerzy S. jest nadal ważną figurą w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Na koncie ma wyrok za branie łapówek. ZDITM nie zamierza go zwalniać.
Jerzy S. dostał rok i dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 4 lata). Przez trzy lata nie może pełnić funkcji kierowniczych. Wyrok zapadł przed sądem rejonowym w Szczecinie. Nie jest prawomocny. ZDITM już zapowiedział, że nie zwolni Jerzego S. W tym roku nabywa prawo do emerytury.
Jest w okresie ochronnym. Dlatego nie można rozwiązać umowy za wypowiedzeniem w związku z utratą zdolności kierowania działem - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska. ZDiTM mógłby go zwolnić dyscyplinarnie. Ale tego nie zrobi. Wyrok nie jest prawomocny, a popełnione przestępstwo nie jest oczywiste. W sądzie pracy moglibyśmy przegrać - dodaje Kwiecień-Zwierzyńska. Wczoraj Jerzego S. nie było w pracy. Jest na zwolnieniu lekarskim.
Prezenty przed świętami
60-letni Jerzy S. odpowiada w ZDiTM m.in. za sprawy związane z czystością na przystankach. Nadzoruje pracę firmy Wir-Mar, która wygrała przetarg na utrzymywanie porządku na przystankach. Według prokuratury to właśnie od pełnomocnika tej spółki - Marka S. - oskarżony żądał łapówek. Sprawa stała się głośna, gdy wyszło na jaw, że oprócz pieniędzy Jerzy S. miał się domagać ławki do swojego ogrodu.
Pierwsza korupcyjna propozycja to grudzień 2003 r. W biurze oskarżonego pojawił się Marek S. z żoną (jest właścicielką Wir-Maru). Mieliśmy taką zasadę, że przed świętami przychodziliśmy do naszych kontrahentów z życzeniami i prezentami - mówił w sądzie Marek S. Kierownikom daliśmy torby z prezentami. Były w niej firmowe upominki i butelka alkoholu. Oskarżony wyjął butelkę i zapytał, gdzie jest załącznik. Zrozumiałem, że chodzi o pieniądze. Wyszedłem na korytarz i włożyłem do kartki sto euro. Na drugi dzień zadzwonił do mnie i powiedział, że trzeba było tak od razu - opowiadał Marek S.
Pieniądze dla syna
Cztery miesiące później doszło do kolejnego spotkania. Obaj panowie pojechali samochodem Marka S. kontrolować przystanki. W aucie oskarżony miał zapytać "czy jest tu podsłuch". Zaprzeczyłem, a on wtedy zaczął wyliczać ile kosztuje wyjazd jego syna do Niemiec. Obliczyłem, że ok. 500 euro. I na koniec kontroli wręczyłem mu taką kwotę - twierdzi Marek S.
Ławka jaką chciał
Trzecia propozycja korupcyjna dotyczyła ławki ogrodowej, którą Jerzy S., chciał postawić sobie przed domem. Zapytał, czy mam jeszcze ławkę, którą prezentowałem wcześniej w ZDiTM. Gdy potwierdziłem, podał mi wymiary i powiedział, że mam ją dostarczyć do jego domu - twierdzi Marek S.
Dwóch pracowników Wir- Maru przycięło ławkę i zawiozło do ogrodu Jerzego S. Oskarżony twierdzi, że ławkę kupił od Marka S. za 150 zł. Planowałem ją kupić w sklepie i zadzwoniłem do Marka S. po adresy firm. Gdy mi ją zaproponował sprzedać, zgodziłem się - wyjaśniał oskarżony.
Ale dlaczego zrezygnował pan z zakupu w sklepie, skoro to ta sama cena, a kupowanie od kontrahenta jest dwuznaczne - dopytywała się pani prokurator. To był odruch - odpowiedział. Jerzy S. nie przyznał się do winy.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 10 czerwca 2007 roku.

* * *

Demolują przystanki

Informację otrzymaliśmy od naszej Czytelniczki z Zawadzkiego. – Rano postawili nową budkę, a już przed południem nie było w niej jednej szyby – mówi kobieta. - Poza tym jest porysowana i nie wygląda zbyt estetycznie.
Wiata wygląda fatalnie – szyby są potłuczone, odrapane i widać na nich ślady po zerwanych ogłoszeniach. Na początku brakowało tylko jednej, bocznej szyby. Teraz nie ma już dwóch.
Po co stawiać coś, co i tak nie wytrzyma dłużej niż kilka tygodni – zastanawia się Jerzy Gudzowski, pasażer linii 75. Moim zdaniem, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Już chyba wolałem tamtą starą, metalową wiatę. Fakt, że nie należała do najpiękniejszych, ale przynajmniej nie można było jej potłuc. Z taką opinią zgadzają się mieszkańcy osiedla.
Widziałam, że wiata jest zniszczona – mówi Katarzyna Kuwik z ulicy Szafera. Widocznie nie wszystkim zależy na tym, żeby przystanek wyglądał estetycznie. Pod tym względem w naszym mieście chyba przez długi czas nic się nie zmieni i wiata będzie regularnie demolowana. Pasażerowie, którzy często korzystają z przystanku przy ul. Romera uważają, że szyby powinny zostać jak najszybciej wstawione. I dodają, że w tym miejscu przydałyby się częstsze wizyty straży miejskiej. Może to odstraszyłoby wandali i zniechęciło ich do chuligańskich wybryków.
Wiaty wymieniane są na kilkudziesięciu przystankach w Szczecinie. Przeważnie, w miejsce tych starych i zniszczonych, ustawiane są nowe przeszklone wiaty. O to, dlaczego na przystanku przy ul. Romera nie zamontowano takiej wiaty, zapytaliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego.
ZDiTM nie ma fabrycznie nowych wiat. Nowe ustawiane są w ramach konkursów na zakup, montaż i eksploatację wiat przystankowych, a przystanek Romera nie został ujęty w konkursie – informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik miejskiej spółki. Dlatego na przystanku Romera ustawiona została wiata należąca do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, ponieważ poprzednia nie nadawała się do dalszej eksploatacji. Szyby, które zostały zniszczone przez wandali, wymienione zostaną na początku przyszłego tygodnia.

Opracowanie: " Magdalena Ratajczak", "Moje Miasto", 10 czerwca 2007 roku.

* * *

Kładka tuż tuż i ciągle nic

Miała być w maju, a nie wiadomo czy będzie gotowa nawet w sierpniu. Termin zakończenia budowy kładki przez ul. Staszica stał się zagadką. Wczoraj władze miasta milczały na ten temat.
Jesteśmy po negocjacjach z wykonawcą. Mamy aneks do umowy, w którym określamy nowy termin. Dopóki druga strona go nie podpisze, nie możemy podać daty zakończenia - mówi Piotr Landowski z urzędu miejskiego w Szczecinie. Landowski zapewnia, że wykonawca kładki podpisze aneks "na dniach". Może sierpień, może jesień.
Z naszych informacji wynika jednak, że przejście dla pieszych nad ul. Staszica może nie być gotowe nawet w sierpniu. I to mimo, że kładka jest prawie zrobiona. Brakuje jedynie podjazdu dla niepełnosprawnych, ale bez niego nie możemy zmienić organizacji ruchu w tym miejscu - tłumaczy Landowski. Według niego koniec inwestycji zależy od sąsiedniego placu budowy. Na nim trwa modernizacja kanalizacji. Obie ekipy remontowe pracują praktycznie w tym samym miejscu. To poważnie utrudnia roboty.
Gdy skończą się prace przy "kanalizie", wtedy zaczną się ostatnie roboty przy kładce - dodaje Landowski. Ale prace przy kanalizacji zakończą się dopiero w sierpniu. Taki termin został ustalony podczas kilku spotkań z wykonawcami w urzędzie miejskim. Wszyscy przejęli ten termin i on obowiązuje. Na pewno nie uda nam się zejść wcześniej, bo to od nas niezależne - mówi Witold Majorek z Hydrobudowy 9, wykonawcy kanalizacji.
Jedyną szansą na przyspieszenie uruchomienia kładki są jednoczesne prace na obu placach budowy. Nie mamy nic przeciwko temu. Ale prosiliśmy o informowanie nas kiedy prace przy kładce będą kontynuowane. A z tym było ostatnio różnie - mówi Witold Majorek. Władze Szczecina zapewniają jednak, że kładka zostanie oddana w "najbliższym czasie".

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 7 czerwca 2007 roku.

* * *

"Gołe" przystanki

Od pewnego czasu nasi Czytelnicy zwracają uwagę na przystanek autobusowy usytuowany u zbiegu ul. Lnianej i Przelotowej, na którym zatrzymują się pojazdy dowożące pasażerów na Basen Górniczy. Jest on bowiem pozbawiony jakiejkolwiek wiaty. Wprawdzie kiedyś stała tu betonowa ławka, ale ostatnio znikła, więc nie sposób tu ani usiąść, ani schronić się przed kaprysami aury w trakcie oczekiwania na autokar.
Okazało się, że nie jest to jedyny taki przystanek w okolicy naszej redakcji. Pod gołym niebem oczekują pasażerowie przy ul. Pszennej (róg ul. Walecznych) jadący w kierunku Bukowego. Identyczna jest sytuacja na następnym przy tej samej ulicy wiodącym w tym samym kierunku. W podobnych warunkach czekają również mieszkańcy Prawobrzeża chcący z ul. Jasnej (okolice ryneczku) dostać się do centrum, a także ci, którzy z postoju u zbiegu ul. Przelotowej i Lnianej zdążają na Bukowe. A choć w naszym rejonie podobnych przypadków jest znacznie więcej, postanowiliśmy skoncentrować się na wyjaśnieniu przyczyn braku wiat w opisanych wyżej miejscach.
Przeszklone wiaty przystankowe — powiedziała nam MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie — ustawia firma Clear Chanel ANS w miejscach, które im wskazujemy. Aby je ustawić, należy jednak wziąć pod uwagę Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z 2 marca 1999 roku w sprawie warunków technicznych, jakim odpowiadać winny drogi publiczne i ich usytuowanie. Wspomniane wyżej przepisy zawierają także wytyczne mówiące o minimalnej odległości takiej wiaty od krawędzi jezdni. I tak na przystankach nie posiadających zatoki odległość ta nie może być mniejsza niż 2,5 metra, na tych, które taką zatokę posiadają — musi przekraczać 1,5 metra. W większości opisanych przez „Panoramę 7" miejsc takie warunki nie mogą być spełnione i zachowanie wielkości oddalenia nie jest możliwe. Jedynym wyjątkiem jest przystanek przy u zbiegu ul. Lnianej i Przelotowej dla pojazdów zmierzających w kierunku Basenu Górniczego.
ZDiTM rozważy więc możliwość jej ustawienia. Skoro są takie przepisy prawa — nie ma na to rady. Musimy się do nich dostosować. Czas jednak chyba najwyższy, by ZDiTM jak najszybciej podjął decyzję o montażu wiat na tych przystankach Prawobrzeża, gdzie istnieje taka możliwość. Mieszkańcy czekają na to już za długo.

Opracowanie: "net", "Panorama 7", 6 czerwca 2007 roku.

* * *

77-letnia kobieta zginęła pod kołami tramwaju

Do tragicznego wypadku doszło w środę około godz. 09:35 w Szczecinie na skrzyżowaniu ulic Dubois i Parkowej.
Kobieta przechodziła przez wyznaczone przejście dla pieszych. Kiedy znajdowała się na torowisku rozdzielającym pasy ruchu, potrącił ją tramwaj linii 5. W wyniku poniesionych obrażeń kobieta zmarła. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia i przesłuchuje świadków. Motorniczy tramwaju był trzeźwy.

Opracowanie: "red", "Gazeta Wyborcza", 6 czerwca 2007 roku.

* * *

Komunikacja na regaty częściowo darmowa

Nie będzie bezpłatnych wszystkich autobusów i tramwajów w czasie finału zlotu żaglowców. Płacić za dojazd nie będą musieli pasażerowie specjalnych linii kursujących ze zbiorczych parkingów.

 Adaptacja parkingu na potrzeby regat przy Urzędzie Celnym. Foto:  Dariusz GORAJSKI / AG
Foto: Dariusz GORAJSKI/AG,
Adaptacja parkingu na potrzeby
regat przy Urzędzie Celnym
60 dni pozostało do rozpoczęcia finału regat The Tall Ships' Races. Już praktycznie wiadomo, jak będzie zorganizowana komunikacja miejska w ciągu czterech dni trwania imprezy. Bezpłatna cała komunikacja byłaby możliwa, gdyby Rada Miasta uchwaliła taką uchwałę - uważa Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Mielibyśmy jednak problem z tymi, którzy wykupili sieciówki. Oni bowiem zapłacili za przejazdy we wszystkich dniach obowiązywania biletu. Czemu inni w tym samym czasie mieliby jeździć za darmo?
Mimo tego problemu, Tarczyński uważa, że gdyby radni uchwalili bezpłatną komunikację podczas finału The Tall Ships' Races, ZDiTM poradziłby sobie ze zwrotem części kwot za kupione sieciówki. Byłoby to kłopotliwe, ale wykonalne - zapewnia szef ZDiTM.
Wszystko na to wskazuje, że regularnie kursujące linie będą jednak płatne. Bezpłatne mają być za to linie dodatkowe, dowożące do centrum ludzi, którzy zdecydują się pozostawić auta na zbiorczych parkingach. To o tyle istotne, że część śródmieścia będzie wyłączona z ruchu - mówi Marzena Mila z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska.
Włodzimierz Szarafiński, wicedyrektor ZDiTM, zapewnia jednak, że trudno będzie korzystać z tych autobusów zamiast z normalnych linii. Nie będą one się zatrzymywały na przystankach pośrednich na trasie - wyjaśnia. - Wyruszą z okolic parkingów i dojadą do centrum. Jedynie te, które będą jechać przez ul. Gdańską zatrzymają się kilka razy pod drodze, bo tam też wyznaczyliśmy miejsca, gdzie będzie można pozostawić samochód. Do obsługi tych linii, ZDiTM planuje zarezerwować dziewięć autobusów plus trzy kolejne w przypadku, gdyby istniała konieczność uruchomienia parkingu na lotnisku w Dąbiu.
Parkingi i linie bezpłatne
Parkingi:
Prawobrzeże:
* ul. Gdańska - przy Basenie Górniczym, przy Bulck Cargo oraz pod estakadą, ul. Struga (teren MTS), ul. Pomorska oraz ul. Hryniewickiego przy porcie.
* Lokalizacja rezerwowa - Lotnisko w Dąbiu
Lewobrzeże:
* ul. Bronowicka (parkingi zbudowane dla obsługi przyszłego cmentarza), ul. Twardowskiego (teren Domaru)
Linie bezpłatne:
* 820 - (kursy co 20-25 min) - Pomorska - Basen Górniczy - Energetyków - Izba Celna.
* 821 - (kursy co pół godziny) - Twardowskiego - Wyszyńskiego - Dworcowa.
* 822 - (kursy uzależnione od zapotrzebowania) - Hryniewickiego - Izba Celna
* 823 - (kursy co 20 min.) - Bronowicka - pl. Zwycięstwa - Wyszyńskiego - Dworcowa.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 5 czerwca 2007 roku

* * *

Warszewianie chcą więcej nocnych autobusów

Pod petycją w tej sprawie podpisało się ponad 500 osób.

Jej pomysłodawcą jest licealista Mateusz Jakubowski, który na własnej skórze odczuwa brak dostatecznej liczby połączeń. Mateusz uczy się w ogólniaku na Pomorzanach. Ma jeszcze rok do matury. Od dwóch tygodni wynajmuje mieszkanie przy ul. Duńskiej. Niemal codziennie zdarza mu się późnym wieczorem na piechotę wędrować z ul. Kołłątaja do domu.
Któregoś razu szedłem z panem mieszkającym tu znacznie dłużej niż ja i tak rozmawialiśmy o tym, że nie można tu w nocy dojechać. Przyzwyczaił się do nocnych spacerów, ale przyznał mi rację, gdy stwierdziłem, że łatwiej byłoby autobusem - wspomina Mateusz. Pomyślałem wtedy, że coś trzeba z tym zrobić i że jak nie ja, to kto?
Pierwszy cel, jaki chce osiągnąć, to zwiększenie częstotliwości kursowania linii nocnej. Teraz owszem jeździ na Warszewo nocny autobus - 522 - ale dojeżdża tutaj jedynie trzy razy o 23,35, 0,35 i 3;55. Podpisy pod petycją w tej sprawie zbierałem tylko w autobusach i na przystankach - mówi inicjator akcji. Nie spodziewałem się takiego poparcia. Ponad 500 podpisów zebrał zaledwie w ciągu trzech dni (czwartek, piątek, poniedziałek). Petycję chce złożyć w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego jeszcze w tym tygodniu.
Dla mnie pół tysiąca zebranych podpisów w ciągu tak krótkiego czasu, to jest pewien konkret - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. Kiedy dostaniemy dokument, będziemy się zastanawiali, jak problem rozwiązać. Beniamin Chochulski, zastępca prezydenta Szczecina odpowiedzialny m.in. za komunikację miejską, martwi się jednak: - Niestety linie nocne są najbardziej deficytowe. Jeździ nimi zwykle po kilka osób. Musimy sprawdzić, czy miasto stać na uruchomienie takiego autobusu.
ZDiTM obiecał nam, że kalkulację funkcjonowania takiej linii otrzymamy najpóźniej za dwa dni. Mieszkańcy Warszewa podpowiadają Jakubowskiemu, by nie poprzestał na zabieganiu o linię nocną. Chcieliby też, aby dzienne autobusy woziły ich do centrum (np. w okolice pl. Rodła), a nie, jak teraz w przypadku autobusów nr 57 i 87, tylko do pętli Kołłątaja.
Komunikacja w Szczecinie musi się zmienić i zmieni się na pewno - zapowiada Chochulski. Obecna więźba połączeń jest nieco archaiczna i nie nadąża za rozwojem miasta. Pracujemy nad opracowaniem nowej więźby. Niektóre zmiany wprowadzane są na bieżąco. Sprawę Warszewa też przeanalizujemy. Komunikacja musi być dla ludzi i docierać tam, gdzie są potrzeby.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 4 czerwca 2007 roku.

* * *

Wodolot popłynie w wakacje

Od lipca ma wozić pasażerów do Świnoujścia. W Szczecinie pojawi się w czerwcu..

 Takie wodoloty pływały dawniej ze Szczecina do Świnoujścia. Były jednym z symboli naszego miasta. Na zdjęciu „Zryw”, pierwszy i ostatni wodolot zaprojektowany i zbudowany w Polsce. Ten, który ruszy w lipcu jest podobny. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Takie wodoloty pływały
dawniej ze Szczecina do Świnoujścia
Jak tylko właściciel załatwi wszystkie pozwolenia i certyfikaty, to wodolot zacznie wozić pasażerów - mówi Celina Skrobisz, rzecznik urzędu miasta. Planowany start to początek wakacji.
Wodolot każdorazowo będzie mógł zabrać 122 pasażerów. Codziennie będzie pływał cztery razy do Świnoujścia i z powrotem. Dzięki prędkości 35. węzłów, czyli około 70 km/h, do Świnoujścia dopłynie w około 45 minut. Nieznana jest jeszcze cena biletu.
Jednostka z serii Meteor 059 została zbudowana w 1992 roku w Sankt Petersburgu.
Jak zapowiada właściciel, wodolot jest podobny do tych, które przed laty woziły szczecinian. Dla starszych mieszkańców naszego miasta będzie to na pewno podróż sentymentalna - dodaje Celina Skrobisz.
Wpłynięcie jednostki zapowiadane jest w czerwcu. Właścicielem wodolotu jest Żegluga Szczecin - Wodoloty.

Opracowanie: "Tomasz Kuczyński", "Moje Miasto", 4 czerwca 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - maj

* * *

Autobusy na nowych zasadach - obietnice czy poprawa?

Do dziś obowiązują umowy, na podstawie których pasażerów wożą szczecińskie autobusy. Nowe prawdopodobnie dziś zostaną podpisane i można się spodziewać kilku nowości. To efekt przetargu, który po raz pierwszy w historii szczecińskich dziennych linii autobusowych udało się rozstrzygnąć przy pierwszej próbie.
Umowy z przewoźnikami podpisuje prezydent miasta i na pewno nastąpi to przed 1 czerwca - zapewniała wczoraj Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pasażerowie mogą się spodziewać kilku nowości.
Dotychczas osoby niepełnosprawne lub takie, którym poruszanie się sprawia problem, miały gwarancję, że pojazdy niskopodłogowe kursują na liniach G, 82 i niektórych kursach linii 80. ZDiTM rozszerzył listę linii, na których autobusy niskopodłogowe muszą kursować.
Niskopodłogowe autobusy od 1 czerwca muszą kursować na wybranych kursach linii A, B, 53, 55, 56, 59, 60, 64, 67, 73, 84 i 87 - tłumaczy M. Kwiecień-Zwierzyńska. Oznaczenie tych kursów w rozkładach jazdy na pewno nie zostanie zamieszczone już 1 czerwca, wymiany tabliczek na przystankach dokonywać będziemy sukcesywnie.
Kolejna sprawa to problem, z którym „Kurier" walczył od lat. Nasi Czytelnicy skarżyli się na reklamy naklejane na szybach. Znacznie obniżają one komfort podróży, a pasażerowie często tracą orientację i wysiadają na niewłaściwych przystankach. W nowych umowach zapisano całkowity zakaz umieszczania reklam na szybach bocznych autobusów, po stronie, z której są drzwi.
Natomiast wychodząc naprzeciw potrzebom osób niepełnosprawnych, głównie słabo widzących, wprowadzamy obowiązek wyraźnego oznakowania pojazdów - mówi przedstawicielka ZDiTM. Numery linii mają się pojawić na ścianach bocznych autobusów, przy pierwszych drzwiach. Numer linii musi być dobrze widoczny i znajdować się na dużej tablicy, której wymiary są określone.
Za niestosowanie się do wszystkich zmian ZDiTM chce karać przewoźników. Wysokość kwot, naliczanych za różne przewinienia, także znalazła się w umowach. Pozostaje pytanie, czy ZDiTM zacznie wywiązywać się ze swoich obietnic i będzie w stanie skontrolować spółki autobusowe.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 31 maja 2007 roku.

* * *

Będą nowe autobusy

Kilka dni po opublikowaniu zatrważających wyników kontroli stanu technicznego szczecińskich autobusów - miasto wyciąga wnioski. Twierdzi, że będzie lepiej.

 Foto: TVP3 Szczecin
Foto: TVP3 Szczecin
Inspektorzy Transportu Drogowego stwierdzili w autobusach wiele usterek m.in. niesprawne zawieszenia, zużyte opony, wycieki z silnika czy nieprawidłowości w układzie hamulcowym. Zatrzymano 11 dowodów rejestracyjnych.
Miasto zapewnia, że to się zmieni. Mają pomóc większe nakłady na komunikację miejską. Oprócz tego w ciągu dwóch lat do Szczecina trafi 14 nowych autobusów przegubowych. Zastąpią te najstarsze liczące nawet 25 lat ikarusy czy jelcze.

Opracowanie: "Dariusz Baranik", "TVP3 Szczecin", 30 maja 2007 roku.

* * *

Przyjaciół Żołnierza prawie gotowa

 Foto: PR Szczecin [MB]
Foto: PR Szczecin [MB]
To 3 etap budowy obwodnicy śródmiejskiej. Lada dzień inwestycja będzie odbierana -zapewnia Krystyna Bartnik, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji szczecińskiego magistratu.
Są pieniądze w budżecie na realizację kolejnego odcinka drogi w kierunku ulicy Krasińskiego i Duńskiej - dodaje Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji. "Ten odcinek będzie spinką, która unaoczni kierowcom sens i cel budowy obwodnicy" - mówi Żabiński.

Opracowanie: "Marek Borowiec ", "Polskie Radio Szczecin", 30 maja 2007 roku.

* * *

Po kontroli szczecińskiej komunikacji - wraki nie wyjadą

Szczecinianie mogą odetchnąć. Choć wożące ich autobusy są dalekie od ideału, prawdopodobnie nie stanowią zagrożenia dla ich życia czy zdrowia. Lista zastrzeżeń jest długa. Wygląda na to, że wozy w najgorszym stanie trafią na złom.
Pod koniec ub. tygodnia Polska dowiedziała się, że jeździmy „trumnami". Tak Główny Inspektor Transportu Drogowego nazwał szczecińskie i polickie autobusy. Drobiazgowa kontrola trwała tydzień, a jej wyniki są miażdżące. Osiem z 45 skontrolowanych autobusów nie miało prawa wozić ludzi. Dowody rejestracyjne kolejnych 25 zatrzymano.
Usterki można wymieniać długo - stwierdził Paweł Usidus, szef ITD. Najczęstsze to: niesprawne układy hamulcowe i kierownicze, wycieki wszystkich płynów eksploatacyjnych, niesprawne oświetlenie, zużyte ogumienie. W Szczecinie nie jest źle, jest tragicznie!
Rozmawiałem z prezesami, znam ich sytuację i sposoby finansowania spółek - tłumaczy Włodzimierz Paliga, szef Zachodniopomorskiej ITD. Nie unikali kontroli, ułatwiali nam pracę, udostępniali bazy i kanały. Najpierw rozważałem wystąpienie z zawiadomieniem do prokuratury o stanie szczecińskiego taboru, ale na razie się z tym wstrzymam. Pod warunkiem, że żaden ze zdezelowanych pojazdów nie wyjedzie na ulice. Kontrole ITD będą częstsze, bo inne usterki także powinny być usunięte.
Prezesi zadeklarowali wycofanie z ruchu ikarusów do końca I kwartału 2008 r. Jelcze też pomału znikają. Wszystkie spółki będą sukcesywnie odnawiać tabor. Kupując autobusy używane, postarają się znaleźć nie starsze niż 10 lat.
Spółki zastosowały się do pokontrolnych zaleceń. Większość autobusów, których dokumenty w ub. tygodniu zatrzymano, wróciła już do ruchu. Szczecińskie spółki płaciły już w tym roku najwyższe przewidziane przepisami kary - po 30 tys. zł. Kolejnym krokiem mogłoby być odebranie koncesji. A to grozi paraliżem komunikacyjnym miasta.

Opracowanie: "T.Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 30 maja 2007 roku.

* * *

Dąbie walczy z tirami

Jak długo jeszcze tiry będą jeździły przez Dąbie? W mieszkaniu wszystko się trzęsie, ściany pękają - skarżą się mieszkańcy Dąbia.

Mieszkańcy Dąbia mają dość hałasu i smrodu spalin - zażądali wprowadzenia całkowitego zakazu wjazdu ciężkich pojazdów do ich dzielnicy. Przecież strach dzieci posłać na drugą stronę ulicy - mówi Andrzej Jamróz. Sam wiele razy ledwie umknąłem przez takim rozpędzonym kolosem. Wszędzie buduje się obwodnice, tylko nie u nas. Ktoś powinien zadbać o nasze bezpieczeństwo.

Teraz już tylko od podpisu ministra zależy czy mieszkańcy Dąbia pozbędą się ciężarówek i odetchną z ulgą. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Teraz już tylko od podpisu
ministra zależy czy mieszkańcy
Dąbia pozbędą się ciężarówek
Zakaz jazdy tirów przez Dąbie uchylił wojewoda - był niezgodny z prawem. Ciężarówki, często z niebezpiecznymi ładunkami, jeżdżą nadal. Zaopatrują strefę przemysłową w Trzebuszu i Dominikowie. Z mojej firmy widzę autostradę, wystarczy wybudować 200 metrów drogi - mówi Marcin Majewski, szef firmy InterGaz. Nie musiałbym tirów puszczać przez centrum Wielgowa i Dąbia. Przedsiębiorcy narzekają, że ciężarówki jadące środkiem dzielnic, to też ich problem. Boją się wypadków w ciasnych uliczkach.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planowała zbudowanie węzła Chełszcząca, który miałby połączyć strefę przemysłową z autostradą. Tiry zaczęłyby omijać dzielnice mieszkalne. Problem w tym, że rozmowy na temat inwestycji planowane są dopiero po 2020 roku. A ze względu na wydatki związane z Euro 2012, być może jeszcze później.
Przedsiębiorcy zawiązali więc specjalne stowarzyszenie. Już jako organizacja wielokrotnie próbowali zainteresować swoimi kłopotami władze Szczecina. W końcu udało się. Przekonali prezydenta Piotra Krzystka, że droga dla dzielnicy przemysłowej Szczecina jest ważna.
Dzięki pomocy mediów, a w szczególności Głosu, inicjatywa stowarzyszenia dotarła do władz miasta i dziś już tylko od urzędników wojewody i ministra transportu zależy, jak szybko węzeł drogowy powstanie - mówi Marcin Majewski, szef stowarzyszenia przedsiębiorców.
Milion na drogę
Przedsiębiorcy chcą zbudować węzeł Tczewska. Wiadukty już są, a droga dojazdowa byłaby znaczenie krótsza. Wczoraj Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wielgowa złożyło na ręce wojewody wniosek o odstępstwo od rozporządzenia ministra transportu, które pozwoli zbudować drogę. Propozycja zyskała formalne poparcie prezydenta Piotra Krzystka i wielu innych instytucji. Węzeł będzie posiadał pełne parametry autostradowe.
Węzeł zbudujemy ze środków prywatnych, miasto nie dołoży ani grosza - zapewnia Majewski. Na wykonanie projektu z uzgodnieniami potrzebujemy około 8 miesięcy, a na samą budowę, około trzech. Koszt sięgnąć może około 1 mln złotych.
Miasto zapewnia, że zależy mu na zbudowaniu nawet tymczasowego węzła. W tym rejonie jest ponad 80 hektarów gruntu przygotowanego pod produkcję.
Czekamy na decyzje ministra - dodaje Majewski. Nie tylko my, ale także mieszkańcy Dąbia i Wielgowa.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 29 maja 2007 roku.

* * *

"Trumny" wracają na ulice

Prokuratura sprawdzi, czy szczecińskie autobusy zagrażają życiu pasażerów. Szefowie spółek komunikacyjnych zaprzeczają, że wożą nas złomem.
To reakcje na wyniki kontroli autobusów miejskich w Szczecinie i Policach. W ubiegłym tygodniu przeprowadziła je Inspekcja Transportu Drogowego (ITD). Podsumowanie okazało się miażdżące dla prezesów wszystkich trzech komunikacyjnych spółek. Jeździmy najgorszymi autobusami w Polsce. Dyrektor ITD ukuł nawet specjalny termin na określenie stanu szczecińskich przegubowców - "jeżdżące trumny".
Sprawdzą przeglądy techniczne
Wczoraj prokuratura zdecydowała o wszczęciu postępowania wyjaśniającego. Chcemy sprawdzić, czy doszło do narażenia pasażerów na utratę zdrowia lub życia - mówi Jolanta Śliwińska z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Ale to nie koniec. Pod lupę trafią też przeglądy rejestracyjne. Prokuratorzy chcą ustalić, czy wydawano je dla autobusów, które nie spełniały wymagań technicznych. W dwóch (na trzy) spółkach komunikacyjnych stacje kontroli pojazdów znajdują się na terenie tych zakładów. Sprawdzimy, czy doszło do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji - zapowiada prok. Śliwińska.
Prezesi kwestionują wyniki
Szefowie komunikacyjnych spółek nie zgadzają się z wynikami kontroli. Dzisiaj ma być gotowa jej analiza w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie-Komunikacyjnym (SPPK). Na 21 skontrolowanych tam autobusów, 12 straciło dowody rejestracyjne. Trzy pojazdy w ogóle nie mogły dalej jechać.
Na pewno nie wozimy ludzi pojazdami, które zagrażają życiu. Oczywiście wolałbym mieć lepszy tabor, ale to już nie zależy od nas, a od władz Szczecina, które współfinansują komunikację - mówił w poniedziałek Andrzej Markowski, prezes SPPK.
Dziwne protokoły
Zaskoczenia nie ukrywa też Włodzimierz Sołtysiak, dyrektor Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Na 15 skontrolowanych autobusów 9 straciło dowody rejestracyjne. Najczęstsze usterki, to wycieki płynów eksploatacyjnych, zużyte opony, brak osłon przy układach hamulcowych.
To nie są usterki, które dyskwalifikują autobusy do dalszej jazdy. Wycieki płynów wynikają z normalnej eksploatacji i nie zagrażają życiu - zapewnia. Dziwią go też niektóre protokoły ITD. W kilku napisano, że nie ma zastrzeżeń, ale już w innej rubryce stwierdzono, że trzeba zatrzymać dowód. Nie rozumiem tego - mówi. Zapewnia, że w ciągu najbliższych dni wszystkie autobusy spółki zostaną dodatkowo skontrolowane.
Nie było jeszcze przypadku, żeby stan pojazdu doprowadził do wypadku czy kolizji - tłumaczy Sołtysiak. Wczoraj siedem z dziewięciu autobusów zatrzymanych podczas kontroli wróciło już na trasy. Sołtysiak zapewnia, że są bezpieczne.

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 29 maja 2007 roku.

* * *

Komunikacja pomyśli o niepełnosprawnych

Od 1 czerwca na rozkładach jazdy mają być oznakowane kursy autobusów niskopodłogowych. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie chce, by przewoźnicy wprowadzili takie pojazdy na inne trasy. Do tej pory obsługiwały w całości jedynie linie pospieszną G i nr 82 oraz wybrane kursy linii nr 80.
Dotychczasowe umowy z przewoźnikami obligowały ich do obsługi taborem niskopodłogowym jedynie linię pospieszną G i nr 82 oraz wybrane kursy na linii nr 80. Na pozostałych trasach przewoźnicy sami decydowali o tym, które kursy miały być wykonywane przez autobusy niskopodłogowe. Umowy wygasają 31 maja br.
W nowych umowach z przewoźnikami, które mają obowiązywać od 1 czerwca, w całości przyporządkowaliśmy obsługę taborem niskopodłogowym linii pospiesznej G i 82 - informuje Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Na innych trasach wyznaczono konkretne brygady, które będą obsługiwane autobusami niskopodłogowymi. Linie, na których część kursów realizowana będzie takim taborem to m.in.: A, B, 53, 55, 56, 59, 60, 64, 67, 73, 80, 84, 87.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 28 maja 2007 roku.

* * *

"Trumny" wożą pasażerów

Prokuratura sprawdzi czy szczecińskie autobusy zagrażają życiu pasażerów. Szefowie spółek komunikacyjnych zaprzeczają, że wożą nas złomem.
To reakcje na wyniki kontroli autobusów miejskich w Szczecinie i Policach. W ubiegłym tygodniu przeprowadziła je Inspekcja Transportu Drogowego (ITD).
Podsumowanie okazało się miażdżące dla prezesów wszystkich trzech komunikacyjnych spółek. Jeździmy najgorszymi autobusami w Polsce. Dyrektor ITD ukłuł nawet specjalny termin na określenie stanu szczecińskich przegubowców - "jeżdżące trumny".

Opracowanie: "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 28 maja 2007 roku.

* * *

Zniszczone tory na ul. Jana z Kolna

Jadące tą ulicą tramwaje nie tylko bardzo się kołyszą, ale też wzbijają tumany pyłu. Eksploatujący tramwaje i torowiska Miejski Zakład Komunikacyjny przyznaje, że na ul. Jana z Kolna jest problem. Powód: pod jezdnią budowany jest nowy system kanalizacji prowadzącej do oczyszczalni ścieków.
Na szczęście nie doszło do wstrzymania ruchu, ale torowisko zostało poważnie uszkodzone - mówi Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK. W rejonie fontanny zapadł się fragment toru. W kiepskim stanie jest także część nawierzchni wokół torów - to efekt przetaczania ciężkiego sprzętu budowlanego.
Motorniczowie skarżą się zresztą dyrekcji MZK nie tylko na coraz gorszy stan torów, ale także zabrudzenie nawierzchni. Wysuszone resztki ziemi naniesione z placu budowy w czasie przejazdu tramwaju zamieniają się w tumany pyłu. Wdziera się do tramwajów, zakurzeni są pasażerowie oczekujący na przystankach - mówi Dąbrowski. MZK trzy razy interweniował w Hydrobudowie 9.
Wzywaliśmy do napraw torowiska i dopilnowania, by nie było zabrudzone - mówi rzecznik MZK. Przecież nawet twardsza gruda ziemi w torze może spowodować wykolejenie się tramwaju. Hydrobudowa 9 odpowiedziała spłukiwaniem torów wodą, ale przy ciągle świecącym słońcu przynosi to marne efekty. Wzięła też na siebie wyremontowanie uszkodzonego torowiska. Prace, wykonywane przez specjalistyczną firmę zajmującą się m.in. torami, miały się rozpocząć w poniedziałek wieczorem.

Opracowanie: "akr", "Gazeta Wyborcza", 28 maja 2007 roku.

* * *

Rozkłady jazdy czytelniejsze dla niepełnosprawnych

Żeby ułatwić podróżowanie osobom niepełnosprawnym, autobusy niskopodłogowe będą kursowały o wyznaczonych godzinach i na konkretnych trasach, co będzie można sprawdzić w rozkładzie jazdy.
To najważniejsze zmiany, które obowiązywać będą od najbliższego piątku w Szczecinie dzięki nowym umowom Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego z przewoźnikami obsługującymi miejskie linie autobusowe.
Choć do wprowadzenia zapisów z nowych umów pozostały zaledwie 3 dni, w rozkładach jazdy jeszcze nie widać zmian. Mam nadzieję, że 1 czerwca informacje dla niepełnosprawnych pojawią się na przystankach - mówi Irena Starosta z ZDiTM-u. Modyfikujemy program do tworzenia rozkładów jazdy, aby kursy autobusów niskopodłogowych były wyraźnie widoczne w rozkładach.
Szczecińskie linie obsługuje teraz 266 autobusów, 118 z nich to wozy niskopodłogowe. Linie G i 82 będą obsługiwane w całości przez tego typu pojazdy. Nowa umowa trafiła z Zarządu Dróg do prezydenta Szczecina.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 28 maja 2007 roku.

* * *

Mówią, że zdążą

Nadodrzańska arteria ma być równa jak stół na około 3 tygodnie przed regatami. To zapewnienia wykonawcy robót na Wałach Chrobrego.

Ulica Jana z Kolna do 20 lipca ma być w takim stanie, by miasto mogło szykować ją na regaty. Dlatego prace prowadzone są tu na trzy zmiany. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Ulica Jana z Kolna
do 20 lipca ma być w takim stanie,
by miasto mogło
szykować ją na regaty
16 lipca, to data graniczna, którą już w kwietniu ustaliła Hydrobudowa 9 budująca pod ul. Jana z Kolna kanalizację. Wszystko wskazuje na to, że termin zagrożony nie jest i nie będzie blamażu przed turystami, którzy odwiedzą Szczecin na finał regat The Tall Ships' Races.
Roboty przebiegają zgodnie z harmonogramem, wykonawca trzyma się terminów - mówi Piotr Miakoto, inżynier koordynator z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji. Jestem dobrej myśli.
Z najpoważniejszych robót przy budowie kanalizacji zostało jeszcze ułożenie około 80 metrów rurociągu u podnóża Wałów Chrobrego. To tam obecnie widać najwięcej robotników. Do 10 czerwca wykop powinien być zasypany. Pogoda sprzyja, idziemy zgodnie z planem, pracujemy od tygodnia w trybie trzyzmianowym przy kanalizacji - wyjaśnia Andrzej Klupczyński z Hydrobudowy 9. I na wydłużonym dniu pracy przy robotach drogowych.
Już pod koniec ubiegłego tygodnia od schodów u podnóża Teatru Polskiego w stronę Wałów Chrobrego układane były krawężniki. Niewykluczone, że do końca tego tygodnia zostanie wylany beton pod ulicę na odcinku do ul. Kapitańskiej. Na trzech zmianach pracuje ok. 60 osób.
Do 10 czerwca powinny być również zasypane wykopy pod Trasą Zamkową. Dążymy do tego, żeby roboty zakończyć jak najszybciej - zapewnia Klupczyński. Może w tej chwili to wszystko niepokojąco wygląda, ale za tydzień, kiedy będzie widoczny kształt drogi, to wszyscy będą spokojniejsi. Do regat będzie również zasypana i odtworzona ul. Łady, czyli odcinek od Kapitanatu Portu do ul. Dubois.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 27 maja 2007 roku.

* * *

„Jesteśmy, jak w konserwie”

Przez reklamy nie widzą swojego przystanku. Po skargach mieszkańców, od 1 czerwca szyby w autobusach od strony drzwi będą wolne od reklam.
Na Prawobrzeżu miejskie autobusy często są wyklejone reklamami. Narzekają na to pasażerowie, którzy przez przyciemnione, często szare od naklejek szyby nie widzą przystanków, na których chcieliby wysiąść. Często zbyt późno zauważają, że minęli swój przystanek. Zadzwoniła do nas pani Jadwiga, która codziennie dojeżdża do Dąbia. Pasażerka protestuje przeciw reklamom na autobusach.
Przecież autobusami nie jeździ trzoda chlewna, ale ludzie! – mówi zdenerwowana Jadwiga Narbutt. Każdego dnia jeżdżę do Dąbia i mam problem z dostrzeżeniem przystanku na którym muszę wysiąść. Czasami wydaje mi się, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego czegoś się wstydzi. Przecież powinno im zależeć na komforcie podróży swoich klientów. Może młodym osobom problem ten wydaje się śmieszny. Jednak proszę mi uwierzyć, że ludzie starsi nie wiedzą gdzie mają wysiąść. Przez te bazgroły nie widzą swojego przystanku!
Pani Jadwiga kilkakrotnie interweniowała w tej sprawie w ZDiTM. Ostatni raz, dwa tygodnie temu usłyszała, że nic nie da się z tym zrobić. Szyby muszą być pozaklejane bo jest to główne źródło dochodów Zarządu. Gdyby nie naklejki, nie byłoby ich stać na wożenie pasażerów.
Zapytaliśmy Małgorzatę Sidwę z ZDiTM, czy rzeczywiście nie ma możliwości rozwiązania tego problemu. Zgodnie z obowiązującymi umowami z firmami odpowiadającymi za przewóz ludzi (Szczecińskie Przedsiębiorstwa Autobusowe Klonowica i Dąbie) mogą one wykorzystywać szyby boczne dla celów reklamowych. Nie można jednak zająć więcej niż 10 proc. powierzchni jeżdżących autobusów – odpowiedziała Małgorzata Sidwa. Przy negocjowaniu nowych umów staraliśmy się w tej sprawie wypracować kompromis. Od pierwszego czerwca będą obowiązywały nowe umowy z tymi przewoźnikami. Zapisy, które w nich zostały umieszczone z pewnością rozwiążą wszystkie problemy.
Dowiedzieliśmy się, że zgodnie z nowymi umowami zakazane będzie zasłanianie szyb bocznych autobusów. Dotyczyć to będzie jednak tylko tej strony pojazdu, po której znajdują się drzwi.

Opracowanie: " Andrzej Kus", "Moje Miasto", 27 maja 2007 roku.

* * *

Wożą nas złomem

"Jeżdżącymi trumnami" nazwał szczecińskie autobusy Główny Inspektor Transportu Drogowego. Kilka dni trwały kontrole.

Inspektorzy od kilku dni sprawdzają stan techniczny autobusów, które wożą ludzi w największych miastach województwa, również w Szczecinie. Zdaniem ITD wyniki kontroli w Szczecinie są zatrważające.

Ten man musiał być podmieniony przez autobus zastępczy. Inspektorzy nie zgodzili się, żeby dalej woził pasażerów. Foto: Marcin Bielecki
Foto: Marcin Bielecki,
Ten man musiał być
podmieniony przez autobus zastępczy
Jest tragicznie, skoro mieszkańców Szczecina i Polic wożą autobusy, które nadają się na złom - alarmuje Paweł Usidus, Główny Inspektor TD. To jeżdżące trumny, nigdzie w Polsce nie jest tak źle. Aż 60 proc. skontrolowanych pojazdów nie nadaje się do dalszej jazdy.
Wczoraj kontrolowane były autobusy na Basenie Górniczym. Inspektorzy prześwietlali je na wylot. Ten autobus dalej nie jedzie, ze sprężarki na układ wydechowy kapie olej, to grozi pożarem - stwierdził jeden z inspektorów sprawdzający mana linii 73.
Na 19 skontrolowanych autobusów należących do szczecińskich przewoźników "Dąbie" i "Klonowica" zatrzymano dowody rejestracyjne jedenastu pojazdom. Natomiast aż pięć autobusów, zdaniem inspektorów, nie nadawało się do dalszej jazdy. Wycieki płynów, niesprawne układy hamulcowe, łyse opony, dziurawe wydechy - wyliczają usterki inspektorzy.
Podobne błędy wytknięte zostały Szczecińsko-Polickiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu: 21 kontroli, 12 zatrzymanych dowodów, 3 autobusy nie mogły dalej jechać.
W najgorszym stanie są przegubowe ikarusy - ocenia Włodzimierz Paliga z ITD. Do nas trafiają też zgłoszenia od samych pasażerów, którzy piszą, że jechali zdezelowanym autobusem. Stan komunikacji autobusowej jest alarmujący.
Kilka dowodów rejestracyjnych straciły autobusy Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Dąbie. Głównie ikarusy i jelcze, trudno się po tych autobusach spodziewać, żeby były jak nowe - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Autobus to maszyna, która ma prawo się psuć. To nie są usterki, które zagrażają bezpieczeństwu pasażerów. Nie było dotąd przypadku, żeby podczas kolizji, czy wypadku stwierdzono, że wpływ miał na to stan techniczny pojazdu. Cały czas, kiedy mamy pieniądze, wymieniamy autobusy na nowsze i bezpieczniejsze.
Kontrole mają być prowadzone jeszcze w sobotę. Zdaniem Pawła Usidusa usterki w autobusach powodują zagrożenie zdrowia i życia pasażerów. Niewykluczone, że po kontrolach do prokuratury trafi zawiadomienie o tym.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 26 maja 2007 roku.

* * *

Jeździmy trumnami, nie autobusami

Szczecińskie autobusy są najgorsze w kraju, życie pasażerów zagrożone - Inspekcja Transportu Drogowego nie dopuściła do ruchu aż 60 procent skontrolowanych pojazdów.
Kontrole stanu technicznego autobusów komunikacji miejskiej trwały od poniedziałku w całym kraju. Okazało się, że stan szczecińskich pojazdów jest najgorszy w kraju i do kierowców są zastrzeżenia.
Pan nie umie prowadzić tego pojazdu - usłyszał od inspektora kierowca MAN-a z linii 73, bo ten nie wiedział, jak włączyć światła przeciwmgielne. Chwilę potem okazało się, że sprowadzony niedawno z Berlina używany autobus to tykająca bomba. Olej ze sprężarki ciekł na gorącą rurę wydechową. Pojazd mógł się po prostu zapalić. Został odstawiony do zajezdni.
Na 20 skontrolowanych autobusów spółek SPA Klonowica i SPA Dąbie w 12 przypadkach inspektorzy ze względu na zły stan techniczny zabrali kierowcom dowody rejestracyjne. W polickiej spółce SPPK zakwestionowany został stan dwunastu z 21 autobusów. Lista stwierdzonych awarii i uszkodzeń eliminujących z ruchu szczecińskie pojazdy jest długa: wycieki oleju, usterki układów hamulcowych, zużyte lub uszkodzone opony, nieszczelny układ wydechowy, powodujący napływ spalin do wnętrza pojazdu, spawane elementy zawieszenia.
Szczecin, a później Warszawa mają najgorszy tabor w Polsce - podsumował Paweł Usidus, główny inspektor transportu drogowego. To jeżdżące trumny, nadające się na złom. Życie i zdrowie szczecińskich pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego jest zagrożone.
Szefowie szczecińskich spółek autobusowych w rozmowie z "Gazetą" bagatelizowali problem. To były drobne usterki, które szybko usunęliśmy - zapewniał Krzysztof Putiatycki, dyrektor SPA Klonowica. Przy prowadzeniu bazy z ponad stu nie najmłodszymi już autobusami, które w sumie pokonują dziennie kilkanaście tysięcy kilometrów, awarie są rzeczą codzienną.
Podobnie tłumaczy się Włodzimierz Sołtysiak, szef SPA Dąbie. Jedynie SPPK otwarcie przyznaje, że nie ma co udawać, że nie jest źle. I to mimo że policka spółka może pochwalić się najmłodszym taborem (średnia wieku 8 lat, w Szczecinie to 12-14 lat).
ITD ujawniła niedociągnięcia w kontroli technicznej autobusów - mówi Grzegorz Ufniarz, odpowiedzialny w SPPK za eksploatację pojazdów. Wykonujemy już reorganizację zaplecza technicznego. Ta reorganizacja to efekt braku kadr. To problem nie tylko SPPK. Brakuje doświadczonych kierowców i mechaników. Nie ma jednak wątpliwości, że nawet najlepsi fachowcy nie utrzymają bez końca w dobrym stanie kilkunastoletnich wozów. Spółki ratują się kupnem używanego taboru (ale jak widać i jego stan nie jest najlepszy), bo na nowy nie mają pieniędzy. Przewoźnicy winę zwalają na miasto, które za przejazd jednego kilometra płaci 4,20 zł, podczas gdy w Bydgoszczy stawka sięga 5,90 zł.
Zastępca prezydenta Beniamin Chochulski w trybie pilnym poprosił prezesów szczecińskich spółek autobusowych o złożenie wyjaśnień i sprawdzenie stanu technicznego pojazdów - poinformował Piotr Landowski z biura prasowego magistratu.
Z pieniędzmi na nowe wozy może być kłopot. Jak na razie jedyne większe fundusze na komunikacje to te, które będą dzięki podwyżce cen biletów.

Opracowanie: "Katarzyna Kretschmer, Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 25 maja 2007 roku.

* * *

Autobusy wiozą śmierć

To katastrofa - tak Główny Inspektor Transportu Drogowego ocenił stan techniczny szczecińskich autobusów.
Inspektorzy kontrole przeprowadzali od poniedziałku, w ich wyniku zatrzymano blisko... połowę dowodów rejestracyjnych. Wycieki oleju, niesprawne hamulce, nieszczelne układy wydechowe, pęknięte szyby, zużyte opony - to najczęstsze usterki wymieniane przez inspektorów.
Szczecin i Warszawa mają najgorszy tabor w Polsce - ocenił Główny Inspektor Transportu Drogowego. O wynikach kontroli poinformowano już wojewodę i prezydenta Szczecina. Niewykluczone, że sprawą zainteresuje się też prokuratura. Życie i zdrowie szczecińskich pasażerów jest - zdaniem inspektorów - zagrożone.

Opracowanie: "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 25 maja 2007 roku.

* * *

Kontroler chciał łapówkę

Dziewczyny z Dziwnowa wybrały się do Szczecina. Wsiadły w tramwaj nr "9" by dotrzeć na korty przy al. Wojska Polskiego. O kilka minut przekroczyły czas ważności biletów. Wpadły na kontrolera. - Chciał od nas 70 zł, potem 50 zł łapówki.
Mieszkanki Dziwnowa do Szczecina przyjechały we wtorek, po południu. Kupiły dwa bilety 20-minutowe. Umówiły się na spotkanie na kortach przy al. Wojska Polskiego. Przez pomyłkę jednak dojechały na pętlę przy ul. Potulickiej. Nie znamy miasta - tłumaczyła pani Małgorzata. Dopiero stamtąd ruszyły w dobrym kierunku tramwajem nr 9.
Miało być dobrze
W okolicy ul. Krzywoustego podszedł do nich kontroler i poprosił o bilety. Okazałyśmy je - opowiada dalej. Stwierdził, że są już nieważne. Faktycznie czas był przekroczony o 3-4 minuty. Powiedział, że wysiądziemy na następnym przystanku i spróbujemy załatwić to "tak żeby było dobrze". Zabrał przy tym nasze dokumenty, mój dowód osobisty i legitymację koleżanki. Wysiedliśmy, było ok. godz. 15.40. Powiedział, że nie wypisze mandatu, jeśli zapłacimy po 70 złotych. Potem "zszedł" z ceny, zaproponował po 50 zł. Odmówiłyśmy. Kazałyśmy wypisać mandaty. Wtedy zaproponował, by jedna z nas wzięła na siebie oba bilety, a drugiej wypisze mandat. Ja otrzymałam mandat. Moim zdaniem to była próba wyłudzenia łapówki. Uważam mandat za nieważny. Poza tym pan nie okazał żadnej legitymacji ani dowodu na to, że jest kontrolerem.
Pani Małgorzata żałowała w rozmowie z "Głosem", że nie wezwała policji. Popełniłyśmy błąd - stwierdziła. Jestem pewna, że wielu ludzi płaci im po 50, 70 zł, może więcej, by uniknąć mandatu. To okradanie ludzi i miasta.
Wymyślają historie...
Zadzwoniliśmy do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który zatrudnia kontrolerów. Kierownik działu kontroli biletów przebywa na urlopie. Udało nam się jednak skontaktować z pracownikiem tego działu. Prosił o anonimowość.
Przede wszystkim pasażerki powinny złożyć reklamację i dołączyć bilety - podkreślił. Zwykle spotykamy się z podobnymi przypadkami. Pasażerowie jadący na gapę, albo z biletami nieważnymi, nie chcą płacić. Wymyślają różne historie i obwiniają kontrolerów. Kontroler ma prawo przyjąć zapłatę w wysokości 77 zł (z 30-procentową bonifikatą), jeśli pasażer zechce zapłacić od ręki. Jeśli zapłaci w kasie w ciągu 7 dni od chwili ukarania, to będzie to również kwota o 30 proc. niższa. Normalny mandat wynosi bowiem 110 zł.
Nasz rozmówca zapewnia, że okoliczności zdarzenia zostaną obiektywnie sprawdzone. Pasażerki muszą jednak wnieść skargę i reklamację w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Pani Małgorzata zapewniła, że nie omieszka tego uczynić. Sprawdzimy, czy sprawa zostanie rzeczywiście obiektywnie wyjaśniona.

Opracowanie: "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 24 maja 2007 roku.

* * *

W Dąbiu kupują nowe autobusy

Cztery niskopodłogowe pojazdy do wożenia pasażerów planuje kupić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Dąbie". Dziś na trasy wyjeżdża z kolei trzeci z czterech kupionych ostatnio używanych manów.
SPAD szuka właśnie firmy, która będzie chciała nowe autobusy dostarczyć. Termin wyznacza na połowę stycznia przyszłego roku. Mają to być niskopodłogowe, 12 - metrowe pojazdy ze stali nierdzewnej, z silnikami spełniającymi wyśrubowane normy ekologiczne oraz... monitoringiem.
Szef SPAD zakłada, że od chwili, w której nowe pojazdy wyjadą na trasy w firmie zostaną tylko cztery ostatnie wysokopodłogowe jelcze. Powodem jest konieczność obsługiwania połączeń na Wyspę Pucką. Autobusy niskopdłogowe nie przejadą pod niewielkim wiaduktem za lokomotywownią.
Dziś na trasy wyjeżdża trzeci z czterech kupionych w tym roku używanych manów. W tej chwili SPAD finalizuje zakup kolejnych trzech lub czterech używanych krótkich pojazdów. Zgłosiliśmy też zapotrzebowanie na autobusy przegubowe - wyjawia Sołtysiak.
Firma myśli o 3-5 sztukach, nie starszych niż 11 lat. Jeżeli tegoroczny wynik finansowy na to pozwoli, to SPAD chciałby kupić również 2 lub 3 fabrycznie nowe "przeguby". Plany są takie, żeby do końca przyszłego roku pozbyć się wszystkich ikarusów. Średni wiek pojazdów, którymi jeździ firma to około 12 lat.

Opracowanie: "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 24 maja 2007 roku.

* * *

Będą nowe autobusy

Cztery niskopodłogowe pojazdy do wożenia pasażerów planuje kupić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie”.
SPAD szuka właśnie firmy, która sprzeda nowe autobusy. Termin zakupu wyznacza na połowę stycznia przyszłego roku. Mają to być niskopodłogowe, 12 - metrowe pojazdy ze stali nierdzewnej, z silnikami spełniającymi wyśrubowane normy ekologiczne oraz... monitoringiem.

Opracowanie: "mago", "Głos Szczeciński", 23 maja 2007 roku.

* * *

Komunikacja pod lupą

Po systematycznych kontrolach przewoźników pasażerskich operujących między miastami naszego regionu, Inspekcja Transportu Drogowego w Szczecinie przystąpiła do kontroli przedsiębiorstw komunikacji miejskiej. Od poniedziałku badany jest stan techniczny miejskich autobusów i trzeźwość kierowców w Szczecinie.
Inspekcja Transportu Drogowego z mocy ustawy prowadzi kontrole kompleksowe. Inspektor, który zatrzyma pojazd do kontroli, musi sprawdzić wszystko - od stanu technicznego, poprzez dokumenty, aż po trzeźwość kierowców - powiedział Włodzimierz Paliga, wojewódzki inspektor ITD w Szczecinie. To wymaga czasu, stąd często skargi na długotrwałość kontroli. W przypadku przedsiębiorstw komunikacji miejskiej trudno mówić o braku dokumentów potwierdzających legalność działalności. Koncentrujemy się zatem na kontroli stanu technicznego pojazdów i trzeźwości kierowców.
W ubiegłym roku Inspekcja Transportu Drogowego kontrolowała głównie przewozy pasażerskie międzymiastowe. Stwierdzono wówczas, że część przewoźników działa nielegalnie, bez wymaganych zezwoleń. Niektórzy z nich ponadto nie spełniali wymogów technicznych.

Opracowanie: "r.c.", "Kurier Szczeciński", 23 maja 2007 roku.

* * *

Szczeciński Szybki Tramwaj dostanie pieniądze?

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego: szanse na wsparcie projektu SST w trybie konkursowym są bardzo duże.
SST priorytetową inwestycją
Szybki tramwaj w Szczecinie jest bardzo potrzebny. Zapewni kompleksowe rozwiązanie w kwestii skomunikowania prawobrzeżnego i lewobrzeżnego Szczecina. To z całą pewnością nie będzie zwykły tramwaj, ponieważ wg. założeń Wydziału Inwestycji Miejskich dziennie z usług tramwaju, będzie korzystać prawie 25 tysięcy mieszkańców (przystanek: Basen Górniczy). Po raz pierwszy w Szczecinie powinny pojawić się niskopodłogowe tramwaje, przystosowane dla osób niepełnosprawnych oraz przyjazne np. dla rodzin z wózkiem dziecięcym. Koszt tej inwestycji to ok. 282 mln. złotych. Wsparcie z Unii europejskiej oscyluje w granicach 50-85% wartości inwestycji. Termin realizacji jest uzależniony od pozyskania zewnętrznych środków na finansowanie - wyjaśnia Piotr Landowski (red. rzecznik prasowy prezydenta). Planowana inwestycja została podzielona na pięć etapów: Ia, Ib, Ic, IIa, IIb. Gdy zostanie wykonany ostatni etap, na ul. Turkusowej powstanie tymczasowa pętla. Jak zapewnia Piotr Landowski- Szczeciński Szybki Tramwaj upłynni transport i spowoduje skrócenie czasu przejazdu pomiędzy centrum miasta a Prawobrzeżem o 15%.
Szczeciński Szybki Tramwaj jest też ważną inwestycją, ponieważ będzie dużym atutem miasta podczas starań o organizację ważnych wydarzeń. Szczecin jeszcze może wygrać Euro 2012. Nowy stadion ma powstać w 2010 roku (red. wtedy UEFA będzie ostatecznie wybierać „miasta euro”) na lotnisku w Dąbiu. Będzie to jeden z pierwszych takich stadionów w Polsce. Basen Górniczy jest niedaleko planowanej areny piłkarskiej jak i całego waterfrontu który ma powstać na Prawobrzeżu. Pokażemy wtedy, że stadion w klasie elite jest skomunikowany z całym Szczecinem. To duży atut. Szczeciński Szybki Tramwaj to z całą pewnością strategiczna inwestycja.
Szansa na pieniądze są bardzo duże
SST nie został zapisany w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, ponieważ zgodnie z propozycją Ministerstwa Transportu, poza projektem dotyczącym warszawskiego metra, wszystkie projekty w zakresie transportu publicznego mają być wybierane w trybie konkursowym. Żadne miasto w Polsce wyłączając Warszawę, nie miało szans na takie dofinansowanie. Kronika TVP3 Szczecin przedstawiła błędną tezę: brak szczegółowych planów i pozwolenia na budowę było przyczyną nie otrzymania pieniędzy na realizację Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Beniamin Chochulski potwierdza wersję rzecznika MRR. Wraz z posłem Dobrzyńskim (PiS) byliśmy z wizytą w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Minister Gęsickiej przedstawiliśmy trzy ważne sprawy: właśnie Szczeciński Szybki Tramwaj, autostradę poznańską oraz sprawy związane z gospodarką odpadami- dodaje wiceprezydent.
Monika Niewinowska- rzecznik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego odpowiada dlaczego SST nie został zapisany w indykatywnym planie projektów programu Infrastruktura i Środowisko.
Dlaczego SST nie został umieszczony w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko?
Zgodnie z propozycją Ministerstwa Transportu, poza projektem dotyczącym warszawskiego metra, wszystkie projekty w zakresie transportu publicznego mają być wybierane w trybie konkursowym. W związku z tym żaden projekt w tym obszarze nie znalazł się wśród indywidualnych projektów wstępnie zaakceptowanych przez Radę Ministrów.
Czy i jakie są szanse umieszczenia tej inwestycji w indykatywnym planie projektów programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko w ramach konsultacji społecznych? Umieszczenie projektu dotyczącego szczecińskiego szybkiego tramwaju po konsultacjach społecznych wymagałoby zmiany podejścia w tym zakresie i rezygnacji z procedury konkursowej. Jednak należy podkreślić, że nawet w przypadku zastosowania procedury konkursowej, szanse projektu na otrzymanie wsparcia są bardzo duże. W PO Infrastruktura i Środowisko ramach VII osi priorytetowej Transport przyjazny środowisku wsparcie uzyskają wyłącznie projekty dotyczące czystego transportu miejskiego w 9 obszarach metropolitalnych.
Kiedy zostanie przyjęta ostateczna lista inwestycji indykatywnych? Po konsultacjach społecznych. Proces konsultacji indykatywnych wykazów indywidualnych projektów kluczowych rozpoczął się w dniu 1 marca br., w momencie umieszczenia wykazu na stronie internetowej MRR i planuje się, że potrwa do dnia 23 kwietnia br.

Opracowanie: "popek", "wszczecinie.pl", 20 maja 2007 roku

* * *

Wyprostują tory

Szczecińskie tramwaje będą mniej rzucały pasażerami podczas jazdy. Miejski Zakład Komunikacji planuje remonty, które obejmą wprawdzie krótkie, ale mocno nadwyrężone odcinki.
Pierwsza inwestycja, którą planujemy, to kapitalny remont torowiska w al. Bohaterów Warszawy - informuje Zbigniew Dąbrowski, rzecznik MZK Szczecin. - Prace obejmą 280 m torów w obu kierunkach. Do wymiany przewidziano szyny na odcinku od ul. Krzywoustego do posesji nr 98 w al. Bohaterów Warszawy. Tam tory są najbardziej pokrzywione, a tramwaje zwalniają maksymalnie. Komisja przetargowa 24 maja otworzy koperty złożone przez firmy, które chcą się podjąć prac.
Remont ma być kompleksowy - zapewnia Z. Dąbrowski. Przewidujemy rozebranie istniejącego torowiska, budowę odwodnienia z drenażami dla każdego toru osobno, ułożenie podbudowy szyn na podkładach i tłucznia, który ustabilizuje całą konstrukcję.
Niestety, w tym czasie tramwaje kursować nie będą. MZK chciałoby, aby remont odbył się między 1 lipca a 30 września, ale prace powinny się zacząć jak najszybciej. Na razie bowiem jazda tramwajem na tym odcinku to niecodzienne przeżycie. Pasażerowie obijają się o ściany pojazdu, a i sam tabor zużywa się nadmiernie.
Podobnie fatalna sytuacja jest także na Pomorzanach, gdzie wykolejenia na pętli stały się już niemal codziennością. Tam także w najbliższych miesiącach ma dojść do poprawy. MZK ogłosił przetarg na projekt i wykonanie remontu kapitalnego rozjazdów.
Być może uda się prace prowadzić przy zachowaniu części kursów lub tylko w nocy, co w ogóle nie spowodowałoby utrudnień w kursowaniu tramwajów - tłumaczy rzecznik MZK. Ale szczegóły poznamy dopiero po otwarciu ofert. A to nastąpi 12 czerwca.

Opracowanie: "ToT", "Kurier Szczeciński", 17 maja 2007 roku.

* * *

Aż brzęczą szklanki - Wyzwolenia. Tramwaj nie daje żyć

Kiedy ulicą przejeżdża tramwaj (średnio co 3 minuty) blok z numerem 101 cały się trzęsie. Drgania są silne, bo do budynku podłączona jest trakcja tramwajowa.
Na całej ulicy Wyzwolenia stoją specjalne słupy lub lampy, do których są podłączone tramwajowe linie trakcyjne – tłumaczy pani Alicja, mieszkanka ostatniego piętra feralnej kamienicy. Wyjątkiem jest linia, której część jest umocowana na naszym budynku! Skutek takiego rozwiązania technicznego? Oprócz i tak sporych uciążliwości związanych z sąsiedztwem trzech linii tramwajowych i ruchliwej ulicy, w momencie przejeżdżania tramwaju, budynek trzęsie się w posadach.
Ja wyczuwam już z daleka, kiedy zbliża się tramwaj – mówi pani Alicja. A przecież mieszkam na piątym piętrze. Kiedy przejeżdża wszystko się trzęsie. Musiałam rozstawić szklanki w barku, bo jak stały za blisko siebie, to strasznie brzęczały. O brzęczących szklankach usłyszeliśmy jeszcze w kilku innych mieszkaniach w tej samej klatce.
W nocy spać nie mogę, jak tramwaje zjeżdżają do zajezdni – mówi lokatorka mieszkania na parterze, Elżbieta Czerwonka. Nie wiem jak długo jeszcze to wytrzymam. Lokatorzy martwią się również o pogarszający się stan techniczny budynku. Ich zdaniem ciągłe wstrząsy mają na to duży wpływ.
Wspólnota mieszkaniowa podjęła w ubiegłym roku decyzję o podwyższeniu składki na fundusz remontowy – mówi pani Alicja. Jednak dalsze inwestowanie w ten budynek jest pozbawione sensu. Najpierw powinno się chyba zlikwidować przyczynę licznych pęknięć, czyli właśnie stalową linę trakcyjną w ścianie frontowej domu.
Mieszkańcy zwrócili się o pomoc do zarządcy budynku. W spółce „Administrator” zapewniono nas, że na miejsce zostanie wysłany inspektor. Potem zarządca powiadomi Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Uprzedziliśmy działania „Administratora” i sami zwróciliśmy się do ZDiTM. Tam okazało się, że trakcja należy do Miejskiego Zakładu Komunikacji.
Z podobnym problemami mamy do czynienia w wielu miejscach - tłumaczy Zbigniew Dąbrowski z MZK. To efekt wieloletnich zaniedbań. W miarę możliwości finansowych będziemy to systematycznie likwidować. Pierwszeństwo mają przypadki, w których realne jest zagrożenie np. zawalenia budynku. Dąbrowski przyznaje, że ekspertyza wykonana przez zarządcę budynku mogłaby przyśpieszyć sprawę. Mimo to nie ma dla mieszkańców alei Wyzwolenia dobrych wieści.
Na ten rok wszystkie wydatki są już rozplanowane – mówi. Chyba, że będzie zagrożenie katastrofą budowlaną.
Mieszkańcy załamują ręce. Zdenerwowanie lokatorów jest tym większe, że tuż obok miejsca, w którym trakcja jest zamontowana stoi wolny słup. To jakiś absurd! – mówią zgodnie. Na pewno tak tego nie zostawimy.

Opracowanie: "Paulina Łątka", "Moje Miasto", 17 maja 2007 roku

* * *

Ul. Taczaka nie będzie kończyć się w polu

Jesienią miasto chce rozpocząć budowę nowej drogi łączącej ul. Łukasińskiego z Szeroką.
To jedno z najbardziej pechowych rozwiązań urbanistycznych w Szczecinie. Wiele lat temu opracowano projekt dwupasmowej drogi będącej przedłużeniem ul. Krzywoustego aż do planowanych dzielnic mieszkaniowych na Krzekowie. Miały być dwie jezdnie i tramwaj pomiędzy nimi.
Najpierw zbudowano ul. 26 Kwietnia. Udało się ją dociągnąć do skrzyżowania z ul. Derdowskiego. Zaczęto budowę ul. Taczaka, ale prace zostały wstrzymane na kilkanaście lat. Droga zarosła i w takim stanie przetrwała do 2000 r. Wtedy miasto postanowiło ją przedłużyć. Nowa ul. Taczaka kosztowała 16 mln zł. Zbudowano ją w ciągu dwóch lat. Powstało połączenie pomiędzy ul. Derdowskiego i Łukasińskiego. Z tym, że skrzyżowanie na Łukasińskiego znów wygląda jak kiepski żart inżynierów: dwie szerokie jezdnie od pięciu lat kończą się bowiem w szczerym polu.
To skrzyżowanie chluby nam nie przynosi, ale w tym roku sytuacja się zmieni - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich w magistracie. Przygotowujemy przetarg na budowę dalszego ciągu tej drogi. Mamy projekt i obowiązujące pozwolenie na budowę.
Miasto planuje, by w dalszym ciągu droga miała dwie jezdnie. Mają one być doprowadzone do miejsca, w którym ul. Bracka przechodzi w Szeroką. Koszt całej inwestycji szacowany jest na ok. 8 mln zł. Tymczasem w tegorocznym budżecie miasta na tę inwestycję zapisano 0,5 mln zł.
Budowa rozpocznie się jesienią, więc do końca roku dużo zrobić się nie uda - wyjaśnia Żabiński. Gros prac planujemy na rok 2008 i wtedy w budżecie będą musiały być zapisane większe pieniądze. W terminologii urbanistycznej ta droga nazywana jest ul. Nowoszeroką. Faktycznie ma biec niemal równolegle do ul. Brackiej. Na tym etapie inwestycja ma być zakończona w miejscu połączenia ul. Brackiej i Szerokiej. W konsekwencji ma być doprowadzona do al. Wojska Polskiego. Kiedy? Trudno powiedzieć. Jesteśmy na etapie planowania - mówi Żabiński.
Zapotrzebowanie na tę drogę niebawem wzrośnie, bo miasto zdecydowało ostatecznie o zbudowaniu hali widowiskowo-sportowej na os. Zawadzkiego. W jednej z koncepcji w okolicy hali miałaby się znaleźć pętla tramwajowa.
Jednocześnie mamy już koncepcję przebudowy ciągu ulic: Spacerowa - Arkońska - Niemierzyńska, które wraz z przedłużoną ul. Taczaka i Nowoszeroką stanowiłyby kilkukilometrowy układ komunikacyjny na zachodzie miasta - twierdzi Żabiński.

Opracowanie: "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 14 maja 2007 roku.

* * *

Przebudowa w 4 etapach - Niemierzyńska, Arkońska, Spacerowa

Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu rozstrzygnięty zostanie przetarg na wykonanie dokumentacji projektowej przebudowy ulic: Niemierzyńskiej, Arkońskiej i Spacerowej. Być może więc w przyszłym roku ruszy wreszcie modernizacja doskonałego skrótu z Niebuszewa do al. Wojska Polskiego.

Na małej mapce w prawym górnym rogu alternatywna wersja I etapu budowy. Foto: Kurier Szczeciński
Foto: Kurier Szczeciński,
Na małej mapce w prawym
górnym rogu alternatywna
wersja I etapu budowy
0 potrzebie naprawy nawierzchni ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej mówiło się od dawna. Obie są w fatalnym stanie. Co rusz wykonywane drobne naprawy nie rozwiązują problemu - przedwojenny bruk się zapada, a torowisko rozsypuje. Mimo to ruch w tym rejonie jest, i zawsze będzie, duży. Tędy przecież jedziemy do szpitala wojewódzkiego, regionalnego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, Lasku Arkońskiego, kilku szkół i uczelni oraz osiedli mieszkaniowych.
W ramach planowanej inwestycji mają być gruntownie przebudowane trzy ulice: Niemierzyńska, Arkońska i Spacerowa oraz torowisko, które zostanie przedłużone aż do al. Wojska Polskiego. Poza tym powstaną tu nowe chodniki i ścieżka rowerowa. Prace wykonywane będą etapami. Wiadomo już, że drugi etap robót polegać będzie na naprawie ul. Niemierzyńskiej. Trzeci etap na modernizacji ul. Arkońskiej, a ostatni, czwarty etap na przebudowie ul. Spacerowej (łącznie ze skrzyżowaniem z al. Wojska Polskiego).
A co z pierwszym etapem? Tego jeszcze nie wiadomo. Są bowiem dwie koncepcje. Pierwsza zakłada przebudowanie ul. Niemcewicza (od ronda Sybiraków do ul. Krasińskiego) i druga - modernizację ul. Krasińskiego (od skrzyżowania z ul. Słowackiego do krzyżówki z ul. Niemierzyńska oraz al. Wyzwolenia (od ronda Giedroycia do ul. Krasińskiego). Jak będzie przebiegać pierwszy etap inwestycji, dowiemy się już wkrótce.
Zgodnie z planem, odnowioną arterią mamy pojechać w 2012 r. Trasa ta w przyszłości będzie naturalnie łączyć trzy najważniejsze szczecińskie inwestycje drogowe. Przy al. Wojska Polskiego stanie się przedłużeniem tzw. obwodnicy zachodniej (czyli ciągiem dalszym ul. Taczaka prowadzącym przez os. Zawadzkiego aż do al. Wojska Polskiego). Na skrzyżowaniu ul. Arkońskiej z ul. Wszystkich Świętych połączy się z obwodnicą śródmiejską (czyli trasą będącą - mówiąc w uproszczeniu - przedłużeniem ul. Przyjaciół Żołnierza). A dzięki odnowieniu ul. Niemcewicza łatwo będzie się z niej dostać na Trasę Północną, która zaczynając się od ul. Warcisława (przy ul. Orzeszkowej) ciągnąć się będzie aż do ul. Szosa Polska.

Opracowanie: "Leszek Wójcik", "Kurier Szczeciński", 14 maja 2007 roku.

* * *

Kolizja na Energetyków

Kilka minut po godzinie 15 doszło do zderzenia volkswagena z tramwajem linii numer 7. Szczęśliwie nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Kierowca auta zagapił się przejeżdżając przez torowisko, którym jechała „siódemka”. Doszło do kolizji – informuje dyżurny ruchu drogowego szczecińskiej policji.
W pojeździe było 10 miesięczne dziecko. Mimo, że podczas tego zdarzenia nie ucierpiało, zostało odwiezione do szpitala na Unii Lubelskiej. Lekarze zdecydowali się na zabranie dziecka na badania profilaktyczne.
Na Prawobrzeże tramwaje nie kursowały godzinę. „Siódemka” i „ósemka” jeździły na pętlę przy ul. Dworcowej. Od ul. Wyszyńskiego uruchomiliśmy komunikację zastępczą. Podstawione autobusy kursowały do Basenu Górniczego – informuje dyspozytor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Większych utrudnień na drodze nie było. Kolizja nie spowodowała wyłączenia jednego z pasów ruchu. Tramwaje wróciły na swoje trasy o godz. 16:11

Opracowanie: "Marcin Niedziółka", "Moje Miasto", 11 maja 2007 roku.

* * *

Patent ZDiTM na gapowiczów

O ponad 20 procent wzrosła od stycznia ubiegłego roku ściągalność należności za jazdę "na gapę".
Wtedy to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego rozpoczął wpisywanie dłużników do Krajowego Rejestru Długów. Do tej pory taka kara spotkała już ponad 1600 gapowiczów.
Około 700, gdy znalazło się w rejestrze uregulowało należności. To bardzo dobry straszak, gdy to ogłosiliśmy, w naszych kasach ustawiały się kolejki do działu kontroli biletów - mówi Andrzej Kuc z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Długi gapowiczów przekraczają 5 milionów złotych. Rekordzista został złapany 74 razy, winien jest ponad 9 tysięcy złotych.

Opracowanie "Sławomir Orlik", "Polskie Radio Szczecin", 11 maja 2007 roku.

* * *

Chuligani w tramwaju

Byli pijani i agresywni. Wprost z tramwaju trafili do Izby Wytrzeźwień.
Do zdarzenia doszło dziś o godz. 8,30 w tramwaju linii 5 jadącym w stronę Krzekowa. Trzech na jednym z przystanków wsiadło do niego z piwem w rękach. Po chwili zapalili papierosy, zachowywali się głośno i wyzywająco.
Jadący do pracy pasażerowie tramwaju najpierw byli oburzeni i próbowali reagować spokojnie, później kategorycznie zażądali aby mężczyźni opuścili tramwaj. Doszło do awantury, mężczyźni zaczęli wyzywać i obrażać reagujących pasażerów. Jeden z nich zawiadomił policję, która zatrzymała się radiowozem na jednym z przystanków trasy tramwaju i wyprowadziła chuliganów.
Wszyscy mieli około 2 promili alkoholu we krwi i po wytrzeźwieniu jutro zostaną przesłuchani i postawione im będą zarzuty za wykroczenia porządkowe. Jeden z zatrzymanych, 25-letni Łukasz R., był poszukiwany Listem Gończym w związku z tym wróci do więzienia.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 11 maja 2007 roku.

* * *

Przystanki pod specjalnym nadzorem

Warszewo. Nowe wiaty na Rostockiej i Kormoranów zdewastowane. Pasażerowie mają nadzieję, że służby porządkowe zdążą z wymianą szyby zanim spadnie na oczekujących na przystanku przy Rostockiej.

Pasażerowie mają nadzieję, że służby porządkowe zdążą z wymianą szyby zanim spadnie na oczekujących na przystanku przy Rostockiej. Foto: Adam Słomski
Foto: Adam Słomski
Mieszkańcy osiedla od dawna skarżyli się na betonowe budki na przystankach. Osoby znajdujące się w środku były niewidoczne. Często pito tu alkohol lub załatwiano potrzeby fizjologiczne. Oczekujący na autobus bali się wchodzić do budek, dlatego woleli stać pod gołym niebem. Wiaty cuchnęły, a dookoła było mnóstwo nieczystości. Sytuacja miała się poprawić po wymianie starych wiat na nowe, bardziej praktyczne i estetyczne. Tak się stało i na początku tego roku zaczęto przebudowę. Zniknęły betonowe budki np. z przystanków przy ul. Axentowicza i Rostockiej. Na ich miejscu stanęły oszklone wiaty, które na początku prezentowały się bardzo dobrze. Wystarczyło kilka tygodni, żeby zmieniły się w przystanki widmo.
Na Kormoranów ktoś kamieniami powybijał wszystkie szyby – mówi Weronika Kownacka z ulicy Thugutta. Przez jakiś czas szkło leżało pod nogami. Potem posprzątano resztki, ale teraz trzeba stać w przeciągu, bo nie ma z żadnej strony ochrony od wiatru. Mieszkańcy już sami nie wiedzą czy wymiana wiat wyszła na dobre i czy była potrzebna.
Myślę, że chyba lepiej, gdyby zostały betonowe przystanki – twierdzi Jan Zygas, pasażer linii 57. Przynajmniej były wytrzymałe. Może nie wyglądały ładnie, ale zawsze można było się schronić. Skoro już je zburzono, to może zamiast szyb powinno się wstawić blachę, by nie kusić chuliganów.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy, że odchodzi się od ustawiania na przystankach metalowych wiat ze względów bezpieczeństwa, estetyki i funkcjonalności. Wiaty przeszkolone są bezpieczniejsze, bo istnieje możliwość obserwowania tego, co dzieje się w środku – wyjaśnia Irena Starosta z ZDiTM-u. Łatwiej dostrzec czy nie jest dokonywane jakieś przestępstwo lub czy ktoś nie dewastuje wiaty. Szyba ułatwia także pasażerom obserwację drogi i nadjeżdżającego autobusu.
Dowiedzieliśmy się, że uszkodzone szyby zostaną wymienione w najbliższych dniach przez firmę zajmującą się utrzymaniem wiat przystankowych. Uważam, że to wyrzucanie pieniędzy –mówi Michał z Warszewa. Jedni bałaganią a drudzy mają cały czas po nich sprzątać? Przecież to się nie zmieni. Potrzebna jest jakaś kontrola. Myślę tu przede wszystkim o pasażerach, którzy nie powinni być obojętni na chuligańskie wybryki.
Przystanki autobusowe „Kormoranów” były dewastowane już wcześniej kilka razy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego poinformował, że zwróci się do policji i Straży Miejskiej z prośbą o objęcie tego miejsca szczególnym nadzorem.

Opracowanie "Anna Maciejewska", "Moje Miasto", 11 maja 2007 roku.

* * *

Nie staje na pętli

Codziennie porannym kursem z pętli na ul. Szopena jedzie kilkunastu pasażerów. Dla wielu z nich kilkuminutowe spóźnienie autobusu oznacza spore kłopoty.
Przez coś takiego spóźniłem się do pracy. Szef dał mi burę. To już trzeci raz w tym roku. Takie traktowanie pasażerów jest skandalem - oburza się Wiesław Jasiewicz, mieszkaniec ul. Szopena. Chodzi o autobus, który przyjeżdża na pętlę o godz. 4.59 rano. To pierwszy kurs dnia. Według naszego Czytelnika, sytuacja wygląda tak: Autobus spóźnia się o kilka minut. Gdy wreszcie przyjeżdża, pasażerowie wsiadają. Czekając na odjazd widzą, jak na pętlę wjeżdża kolejny man i nie zatrzymując się jedzie dalej. Zabiera pasażerów dopiero z następnego przystanku.
Okazuje się, że autobus, który się nie zatrzymał, to ten spóźniony z godz. 4.59. A pasażerowie z pętli siedzą w autobusie, który odjeżdża dopiero o 5.08. Nikt ich nie informuje o zmianie. To niepoważne traktowanie. Jeżdżę pierwszym kursem, żeby nie spóźnić się do pracy. Niektórzy muszą jeszcze się przesiąść, na inny autobus lub pociąg. Kurs z 5.08 nie zapewnia im tego dlatego jeżdżą wcześniejszym - dodaje nasz Czytelnik.
Za poranne kursy linii B odpowiada Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Po naszej interwencji kierownik ds. eksploatacji sprawdził rozkłady jazdy kierowców z ostatnich trzech miesięcy. Znalazł trzy spóźnienia. 2, 6 i 23 kwietnia. Dwa z nich są naprawdę spore. Jedno pięć, a drugie osiem minut. To oczywiście niedopuszczalne. Będziemy wyjaśniać dlaczego powstały - zapewnia Jacek Remiszewski. Zapowiada też, że porozmawia z kierowcami.
Kierowcy powinni się zatrzymać na pętli. Sprawdzimy to. Zdajemy sobie sprawę, że dla pasażerów kilka minut spóźnienia to duży problem. Postaramy się, aby więcej do takich sytuacji nie dochodziło - mówi.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 9 maja 2007 roku.

* * *

Kładką dopiero po wakacjach

Kolejny raz przesunięty zostanie termin oddania do użytku kładki dla pieszych nad ul. Staszica. Optymistyczny termin zakończenia robót to koniec sierpnia.
Kładka nad ulicą Staszica. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG
Foto: Cezary Aszkiełowicz/AG.
Kładka nad ulicą Staszica
Niech mi pan wierzy - żałuję, że wygraliśmy ten przetarg - mówi Wacław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, budującej pomost nad ul. Staszica. - W normalnych warunkach wystarczyłoby nam pięć miesięcy na zbudowanie wszystkiego. Byłoby taniej, szybciej i lepiej. Tymczasem ślimaczymy się już prawie rok i końca nie widać.
Powodem przekładania terminów jest kolizja dwóch inwestycji w jednym miejscu: kładki i kolektora budowanego w ramach "Programu poprawy jakości wody", współfinansowanego z Funduszu Spójności.
Wczoraj w Wydziale Inwestycji Miejskich odbyło się spotkanie przedstawicieli miasta, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Hydrobudowy 9 (budującej kolektor) i Stalmontu. Do spotkania doszło, bo 31 maja mija umowny termin oddania kładki do użytku.
Już wiemy na pewno, że będzie kolejne przesunięcie zakończenia inwestycji [pierwotny termin - koniec 2006 roku został zmieniony w grudniu - przyp. red.] - mówi Tadeusz Żabiński, dyrektor WIM. Realny termin, to koniec sierpnia. Do tego czasu Hydrobudowa 9 zapewniła, że zejdzie z budowy kolektora. Obecnie po raz kolejny pracownicy z tej firmy rozkopują jezdnię na środku ul. Staszica.
Musimy wykonać w tym miejscu połączenie dwóch rurociągów: starego - po stronie Telekomunikacji, i nowego po stronie Manhattanu - wyjaśnia powód tworzenia nowej komory Witold Majorek z Hydrobudowy 9. Ja przez budowę kładki też straciłem sporo czasu, bo kolidowała z moimi robotami. Najwięcej czasu Hydrobudowa 9 straciła jednak w momencie, gdy pod rondem utknęło jej wiertło wykonujące kanał metodą bezwykopową. Według Majorka ta awaria spowodowała przynajmniej trzymiesięczne opóźnienie prac.
W ostatnim tygodniu kwietnia Stalmont rozebrał tymczasowe rusztowanie, na którym oparta była kładka podczas budowy. Teraz cały pomost - już zabetonowany, pomalowany i wyposażony w barierki, jest opuszczany na podpory. Musi być opuszczony aż dwa metry - mówi Pawluć. To bardzo mozolna praca. Zostało nam jeszcze półtora metra do opuszczenia. Do końca maja wykonawca chce zamontować cztery pale, na których zbudowany będzie pomost dla wózków od strony targowiska. Konstrukcja stalowa zjazdu jest już gotowa. Po zamontowaniu jej trzeba będzie wylać betonowy zjazd. Ponadto Stalmont musi zagospodarować skwer pomiędzy al. Wyzwolenia i ul. Staszica. Stare chodniki znikną, a wzdłuż jezdni będzie płotek uniemożliwiający przechodzenie "na dziko".
Kładka nad ul. Staszica to pomysł "Gazety". Ma usprawnić ruch w rejonie ronda Giedroycia. Obecnie samochody i piesi blokują się wzajemnie na przejściu. Oprócz kładki poszerzone do dwóch pasów zostaną zjazdy z ronda w al. Wyzwolenia i Staszica. Koncepcję kładki pomógł nam opracować inż. Ryszard Tomski. Zaprezentowaliśmy ją po raz pierwszy 19 stycznia 2005 r. Nasze starania o kładkę poparła policja, ZDiTM, wielu pieszych i kierowców. W marcu 2005 uzyskaliśmy przychylną decyzję Komisji Bezpieczeństwa Rady Miasta, która wpisała inwestycję do budżetu. W grudniu 2005 miasto miało już gotowy projekt. Stalmont rozpoczął budowę w lipcu ub. roku. Koszt inwestycji 2,7 mln zł.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 8 maja 2007 roku.

* * *

Kłopoty po podwyżce cen biletów - pasażerowie, radźcie sobie!

Wchodząca w życie w ostatniej chwili nowa taryfa za przejazdy szczecińską komunikacją miejską oraz długi weekend majowy utrudniły życie pasażerom autobusów i tramwajów w Szczecinie. Przez kilka dni trudno było znaleźć w sprzedaży bilety o nowych, wyższych nominałach. Szczecinianie radzili sobie, ale przepłacając.
To jakiś absurd - denerwuje się pan Krzysztof. - W kilku kioskach panie rozkładały bezradnie ręce i proponowały mi bilety w starym nominale. Zamiast płacić za przejazd 2,2 złotego, płaciłem 2 razy po 1,90 zł. Skoro komunikacja zdążyła nakleić informacje o nowej taryfie we wszystkich autobusach i wagonach tramwajowych, to powinna zadbać, aby odpowiednie bilety trafiły również do handlu.
W podobnym tonie wypowiadali się inni czytelnicy „Kuriera". Niektórzy twierdzili nawet, że np. 2 maja nowych nominałów brakowało nawet w kasach Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Przedstawiciele ZDiTM zapewniają, że u nich bilety można było kupować do godz. 22 w każdy dzień od 20 kwietnia do 6 maja.
Pracowały wszystkie nasze kasy, w sumie 24 punkty prowadzone przez nas i naszych ajentów - zapewnia Irena Starosta z ZDiTM. Kasy są ulokowane w najważniejszych punktach miasta, takich jak plac Rodła czy ulica Wyszyńskiego, oraz na końcowych przystankach naszych linii. Dostępny był pełny asortyment biletów. Mamy też podpisane umowy na dystrybucję z 800 kioskami, sklepami i innymi punktami w całym mieście. Handlowcy również mogli się u nas zaopatrzyć.
„Kurier" ostrzegał wcześniej, że wprowadzana pośpiesznie podwyżka opłat za przejazdy komunikacją miejską skończy się chaosem. Najpierw kłopoty miały osoby, które jeszcze przed końcem ubiegłego miesiąca chciały kupić bilety miesięczne. Nie było po prostu odpowiednich nominałów. Potem się okazało, że część handlowców, która chciała się zaopatrzyć jeszcze przed długim weekendem, także odeszła od kas z kwitkiem, bo bilety nie były jeszcze gotowe. Wreszcie - sami sprzedawcy wzięli wolne, a pasażerowie musieli sobie jakoś radzić.
Dziś handlowcy mogą albo rozliczyć się ze starych biletów i wziąć nowe, albo wysprzedawać posiadane zapasy, dodając bilety po 30 i po 50 groszy. Takie bowiem także przygotował Zarząd Dróg i Transportu, choć z powodu kłopotów z drukarnią bilety te są z nadrukiem... nieistniejącego ZKM-u.

Opracowanie "ArR", "Kurier Szczeciński", 8 maja 2007 roku.

* * *

Mamy swoje racje

Ul. Mickiewicza. Mieszkańcy chcą wiaty, drogowcy odmawiają. Do walki emerytki Łucji Klamann o ustawienie wiaty na przystanku tramwajowym przyłączyli się inni mieszkańcy.
O perypetiach Łucji Klamann pisaliśmy przed kilkoma tygodniami. Mieszkanka Pogodna stara się o postawienie wiaty na przystanku tramwajowym „Brzozowskiego”. Jej zdaniem to ułatwi oczekiwanie na tramwaj podczas deszczowych dni.
Jestem osobą, która ma trudności z poruszaniem – mówi pani Łucja. Jeżdżę do przychodni do centrum. W deszczowe i chłodne dni muszę moknąć na przystanku. Uważam, że w tym miejscu powinna stanąć wiata. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego odmówił ustawienia zadaszenia za względu na zbyt wąski peron. Klamann nie zrezygnowała.
Zaproponowałam ustawienie wiaty na przystanku komunikacji nocnej. Kiedyś w tym miejscu stała wiata. Z przystanku mogliby korzystać pasażerowie oczekujący na tramwaj. Przecież podobnie jest na przystanku dla autobusów nocnych „Konopnickiej”. Czy ustawienie wiaty w drugim miejscu nie jest możliwe? – dodaje.
ZDiTM odmówił ustawienia wiaty także w tym miejscu, gdyż kierowcy oczekujący na wyjazd z ulicy Łukasińskiego, mogliby mieć ograniczoną widoczność. Po publikacji otrzymaliśmy sygnał od naszego Czytelnika, który poparł panią Łucję w staraniach o wiatę.
Argumenty na „nie” jakich użyto są niedorzeczne i śmieszne, odpowiedziano tak, żeby nic nie robić – uważa Zbigniew Miedzianowski, mieszkaniec ulicy Mickiewicza. Przez długi okres stała wiata przy chodniku i służyła wiele lat. Nigdy nie było wypadku przy przechodzeniu przez ulicę, bo są pasy. Według niego odpada również argument zagrożenia dla kierowców wyjeżdżających z ulicy Łukasińskiego.
Jest ona podporządkowana w stosunku do ulicy Mickiewicza – tłumaczy. Dziwne, że przy ulicy Konopnickiej, na styku z ulicą Mickiewicza stoi wiata i żaden z urzędników nic na ten temat nie mówi, pomimo że jest demolowana i nieużywana.

Opracowanie "Marek Jaszczyński", "Moje Miasto", 6 maja 2007 roku.

* * *

Biletowy skandal

Podwyżek biletów dokonano szybko i sprawnie. Gorzej z informacją i ich dystrybucją. Pasażerowie są zdezorientowani i zdenerwowani.
Nie wiemy po ile są nowe, gdzie je można kupić, co zrobić ze starymi biletami, czy nadal obowiązują ulgi dla emerytów? - pytali oburzeni policzanie. Przez pierwsze trzy dni maja nie mogłem nigdzie kupić nowych biletów - mówi pan Andrzej, emeryt z Polic. Nie wiem nawet, ile teraz kosztują, bo w autobusie były stare cenniki.
Czy pod ostatnich podwyżkach nadal mogę korzystać z ulgi dla emerytów? Co mam zrobić ze starymi biletami? Gdzie mogę kupić tzw. dopłatowe? - pyta kolejny rozmówca. Dlaczego nikt nas nie informuje o tych podwyżkach. Nie można zamieścić jakiś ogłoszeń w prasie, czy podać komunikaty w radiu. To skandal, by tak traktować pasażerów.
Grzegorz Ufniarz, szef Działu Przewozów Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego powiedział, że spółka o podwyżkach dowiedziała się dopiero pod koniec kwietnia, kiedy otrzymała paczkę z nowymi cennikami, choć uchwałę podjęto 3 kwietnia. Dlaczego tak późno? Przedstawiciel SPPK tego nie skomentował.
Natomiast od kierowców SPPK dowiedzieliśmy się, że kupują bilety w punktach sprzedaży Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Inaczej nie mieliby nowych biletów dla pasażerów. ZDiTM nie dostarczył bowiem nowych biletów samorządowym przewoźnikom.
Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego przekonuje nas, że jej firma zrobiła wszystko, co należy. Zapewnia, że przewoźnicy otrzymali nowe cenniki 25 kwietnia, kioskarze wraz z nowymi biletami także. Bilety o nowych nominałach można nabyć w kasach ZDiTM i ajentów. A lokalizacja tych punktów umieszczona jest na stronie internetowej ZDiTM. Z ulg korzystają te same grupy, co wcześniej.
W Policach, na ul. Chrobrego, znajduje się kasa biletowa, która posiada pełny asortyment biletów komunikacji miejskiej - wyjaśniła Starosta. Ponadto na terenie Polic sprzedaż biletów jednorazowych prowadzi 20 punktów handlowych.
Dodatkowo bilety o wszystkich nominałach dowozimy zgodnie z zapotrzebowaniem również do kiosków. Uwzględniamy również możliwość wymiany biletów dotychczas obowiązujących na nowe. Starosta dodała, że drukarnia od 30 kwietnia do 6 maja nie pracuje, dlatego następne partie biletów będą dostarczone później.
Nasz komentarz
Urzędnicy ciągle nie rozumieją, że to oni świadczą usługi pasażerom. Nie odwrotnie. To ZDiTM ma dbać o to, by pasażerowie wiedzieli o podwyżkach, gdzie mogą kupić bilety, kto może korzystać z ulg itd. Z komunikacji samorządowej najczęściej korzystają ludzie starsi. To jakiś skandaliczne nieporozumienie, by ich odsyłać na strony internetowe.

Opracowanie "Piotr Jasina" "Głos Szczeciński", 6 maja 2007 roku.

* * *

Podwyżka biletów szybsza od informacji

Stare cenniki, brak informacji w kioskach, pasażerowie kasujący bilety po starych cenach - tak wyglądały pierwsze dni komunikacji miejskiej po podwyżce.
Od 1 maja płacimy drożej za bilety w autobusach i tramwajach. Rada Miasta podwyżkę przyjęła na początku kwietnia. ZDiTM miał sporo czasu, by się do zmian przygotować. Mimo to w pierwszych dniach obowiązywania nowych cen panował bałagan.
Dlaczego w środę w autobusach były na szybach naklejki ze starymi cenami biletów? - pyta internauta na forum gazeta.pl/szczecin. Jeszcze w piątek rano autobus jadący z Polic do Szczecina miał stary cennik. Co na to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego?
Niemożliwe. Do mnie takie informacje nie docierały - dziwi się Paweł Tarczyński, dyrektor zarządu.
Według ZDiTM autobusy i tramwaje ekspediowane na linie w długi weekend nowe cenniki miały. Z moich informacji wynika, że tylko w jednym autobusie jeżdżącym w czwartek go nie było - twierdzi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów w ZDiTM.
Przewoźnicy twierdzą, że poprawione cenniki dostali "rzutem na taśmę". Dokładnie w poniedziałek, 30 kwietnia - mówi Włodzimierz Zdulski ze spółki autobusowej Dąbie.
Rzadko się zdarzało, by po 1 maja kontrolerzy spotykali ludzi kasujących bilety po starych cenach - mówi Kuc. W pierwszych dniach nie nakładaliśmy na takich pasażerów kar, tylko pouczaliśmy.
Nominały starych biletów nie mają odpowiedników w nowym cenniku. Jeśli ktoś miał zapas takich biletów, może je wymienić w kasach. ZDiTM sprzedał też 200 tys. tzw. dopłat (np. po 30 gr).
W większości kiosków w piątek sprzedawano już tylko bilety z nowymi nominałami.
Wojciech Gliszczyński, czekający na "dwójkę" na pl. Rodła, narzeka: - Poprzednio wygrzebałem z kieszeni 2 zł i kupiłem bilet, teraz to nie wystarczy. A jak ktoś jedzie dalej, to za bilet godzinny musi zapłacić aż 50 gr więcej.
Ile podrożały bilety
Na linie zwykłe dzienne
20-minutowy - z 1,90 zł do 2,20 zł
60-minutowy - z 2,90 zł do 3,40 zł
2-godzinny (oraz 20-minutowy na linie pospieszne) - z 3,80 zł do 4,40 zł

Opracowanie "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza", 4 maja 2007 roku

* * *

Światła na Chopina - Krasińskiego w lipcu

Jest już projekt sygnalizacji świetlnej, ustalane są zmiany organizacji ruchu. Za trzy miesiące na korkującej się krzyżówce może być wreszcie porządek.
"Gazeta" od pół roku ponagla Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, by jak najszybciej zbudował sygnalizację świetlną na tym wiecznie zakorkowanym skrzyżowaniu. W godzinach szczytu jedynym drożnym kierunkiem jest skręt z Krasińskiego w Chopina. Najtrudniej wyjechać z Rapackiego. Bywa, że na środek krzyżówki wjeżdżają samochody z wszystkich kierunków, całkiem blokując przejazd. Wymuszenia pierwszeństwa przejazdu są nagminne. W dodatku urzędnicy zgodzili się, by na skrzyżowaniu był wyjazd ze sklepu Lidl.
O konieczności jej budowy urzędnicy mówili od 2002 r., zanim jeszcze otwarto ruchliwą ul. Duńską (przedłużenie Krasińskiego), która generuje ruch z Warszewa. Mimo rosnącego tłoku w tym miejscu nowe sygnalizacje stawiano gdzie indziej: w zeszłym roku np. na ul. Sikorskiego oraz Okulickiego.
Po naszych interwencjach pod koniec 2006 r. ZDiTM zlecił wreszcie wrocławskiej firmie Traffpol opracowanie projektu sygnalizacji na Niebuszewie. Inżynierowie mieli go oddać wraz z pozwoleniem na budowę. Możemy ogłosić przetarg na wykonanie sygnalizacji dzień po tym, jak dostaniemy projekt - deklarował Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM w "Gazecie" 8 stycznia.
Teraz projekt już jest, a przetargu - nie ma. W Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska ustalamy organizację ruchu na czas przebudowy tego skrzyżowania - wyjaśnia Andrzej Grabiec, zastępca Tarczyńskiego. Gdy to dogramy, ogłosimy przetarg. Powinno to nastąpić w połowie maja.
Według wyliczeń Grabca sygnalizacja może działać już w lipcu. Budowę tej sygnalizacji ZDiTM ma sfinansować z bieżących dochodów własnych.

Opracowanie "mpr" "Gazeta Wyborcza", 4 maja 2007 roku

* * *

Po podwyżce - bilety z archiwum ZDiTM

Po podwyżce cen przejazdów autobusami i tramwajami w Szczecinie pojawiły się bilety wzbudzające podejrzliwość pasażerów. Mają nietypowe nominały i są firmowane nie przez ZDiTM, a przez nieistniejący ZKM.
Nowe ceny w komunikacji miejskiej obowiązują od wtorku. Zwykły bilet 20-minutowy kosztuje 2,20 zł (poprzednio 1,90 zł). Po podwyżce w kioskach pojawiły się podejrzane bilety, różniące się od powszechnie używanych wszystkim, oprócz rozmiaru. Najwięcej wątpliwości budzi napis na bilecie: "ZMK Szczecin - Komunikacja Miejska". Zarząd Komunikacji Miejskiej nie istnieje od 2002 r. i mało kto już o nim pamięta.
Zgodnie z obowiązującym regulaminem przewozów te bilety są nieważne - uważa czytelnik, który w środę skontaktował się z redakcją. Rzeczywiście, paragraf 20 regulaminu mówi wyraźnie: "Ważnymi i uprawniającymi do przejazdu dokumentami przewozowymi są bilety z nadrukiem ZDiTM Szczecin". Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przyznaje, że rzucił na rynek archiwalne bilety. Dlaczego? Bo nawaliła drukarnia, która nie przygotowała odpowiedniej ilości tzw. dopłat.
Wprowadzone do obiegu bilety mają bowiem nietypowe nominały, np. 30 gr. Kupując je i kasując, można dopłacić różnicę między ceną sprzed podwyżki a obecnie obowiązującą. Czy jednak skasowanie biletu niezgodnego z paragrafem 20 nie oznacza przykrości po spotkaniu z kontrolerem? ZDiTM zapewnia, że "dopłaty" są ważne. Powołuje się na załącznik do uchwały Rady Miasta z 2001 r., która zmieniała nazwę ZKM na ZDiTM.
Zapis stanowił, że bilety ZKM zachowują ważność do wyczerpania zapasu u pasażera - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM. Ponieważ nigdy nie była podważana ważność biletów ZKM pozostających w posiadaniu pasażerów, awaryjnie wykorzystaliśmy archiwalny zapas.
Mimo tego manewru "dopłat" brakuje. Najtrudniej kupić te za 15 gr, niezbędne, by wykorzystać bilet ulgowy na 20 minut za 95 gr sprzed podwyżki (nowa cena ulgowego przejazdu wynosi teraz 1,10 zł).

Opracowanie "akr" "Gazeta Wyborcza", 3 maja 2007 roku.

* * *

Mniej autobusów

Pasażerowie, kombinujcie jak 2 maja dojechać do pracy. Zarząd dróg zdecydował: linie C bis, D, E, F, G, 55bis, 61bis, 66, 70, 77bis, 78, 109 i 111 nie będą tego dnia kursowały.
Jestem oburzona, jak tak można, przecież ludzie normalnie pracują - zdenerwowała się Krystyna Szczyrska, której wyjawiliśmy plany zarządu dróg. Trzeba cały poranek wywrócić do góry nogami, żeby na czas być w pracy. Niestety, dla niektórych środa tak właśnie będzie wyglądała, bo Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego postanowił, że komunikacja miejska nie będzie jeździła jak w dzień roboczy, tylko jak w sobotę. Powodem są... oszczędności.
Przewidujemy, że spadek przewozów wyniesie w tym dniu około 50 procent - tłumaczy Irena Starosta z ZDiTM. Ilość kursujących autobusów i tramwajów będzie wystarczająca do przewiezienia zainteresowanych pasażerów.
W środę nie będą kursowały autobusy C bis, D, E, F, G, 55bis, 61bis, 66, 70, 77bis, 78, 109 i 111. Oszczędności wyniosą ok. 144 tys. zł. A co z pasażerami? Pasażerowie jadący do pracy muszą skorzystać z innych linii - odpowiada Irena Starosta.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 2 maja 2007 roku.

* * *

Wystarczy tylko mały daszek

Ul. Warmińska. Mieszkańcy potrzebują wiaty na przystanku. Dopiero interwencja dziennikarza „MM” zmusiła urzędników do odpowiedzi na prośbę mieszkańców. Nie chcą moknąć dlatego żądają ustawienia wiaty na przystanku autobusowym.
Z przystanku autobusowego linii numer 56, 64 i 77 oznaczonego jako „Warmińska” korzysta bardzo dużo mieszkańców. Jadą stąd w kierunki centrum miasta, na osiedle Słoneczne oraz do centrum Dąbia. Niedaleko przystanku, przy ulicy Bośniackiej, znajduje się szkoła podstawowa. Jej uczniowie wracając do domu, każdego dnia spędzają na nim mnóstwo czasu w oczekiwaniu na autobus. Zdarza się, że czekają w deszczu, śniegu czy na wietrze. Dzieje się tak dlatego, bo na przystanku nie ma żadnego zadaszenia.
Rodzice kilkakrotnie próbowali interweniować w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Niestety nie udało nam się uzyskać żadnej konkretnej odpowiedzi –mówi pani Edyta Gącza. Zdajemy sobie sprawę, że przystanek o którym mówimy jest wąski. Istnieją jednak wiaty o mniejszych rozmiarach, które z powodzeniem można w tym miejscu zamontować. Z zazdrością obserwujemy zadaszone przystanki w różnych częściach naszej dzielnicy. Szkoda nam naszych dzieci, które czekając na autobus nie mają gdzie się schować, przez co mokną i narażają się na przeziębienie.
W ostatnim czasie przystanek „Warmińska” został zadaszony. Daszek znalazł się jednak… po drugiej stronie ulicy, w miejscu skąd odjeżdżają autobusy w kierunku Załomia. Z nowej wiaty korzysta bardzo niewiele osób. Większość ludzi jadących w tamtym kierunku, wsiada do autobusu w centrum Dąbia, w pobliżu „Netto”.
Z obserwacji wiemy, że na niektórych przystankach ZDiTM często wymienia wiaty. Stawiają większe zadaszenia, z większą, boczną powierzchnią reklamową. Czy w takim razie nie można umieścić choć malutkiego daszku? Przecież dzięki temu zwiększy się bezpieczeństwo naszych dzieci – przekonuje Gącza.
Zapytaliśmy o to Martę Kwiecień – Zwierzyńską z ZDiTM.
Niestety przystanek autobusowy „Warmińska” jest za wąski i nie można na środku peronu ustawić wiaty – przekonuje Kwiecień – Zwierzyńska. Rozważymy natomiast postawienie jej na początku zatoki. Znajduje się tam wolny teren, który można wykorzystać.

Opracowanie "Andrzej Kus" "Moje Miasto", 1 maja 2007 roku.

* * *

Droższe bilety

O 15% drożeją od dziś bilety za przejazd szczecińskimi tramwajami i autobusami.
Za normalny bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł. Natomiast najtańszy normalny bilet na linie pospieszne to już wydatek rzędu 4,40 zł. Bilety w nowych cenach są już w kasach biletowych Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Można tam też kupić bilety o mniejszych nominałach. Do biletów zakupionych wcześniej trzeba bowiem dopłacić różnicę w cenie. Dotyczy to też pasażerów korzystających z karnetów 10-przejazdowych. Dopłacać nie muszą natomiast ci, którzy jeszcze w kwietniu zaopatrzyli się w sieciówki.
Będą one ważne do końca okresu, na jaki zostały wykupione. Oprócz cen biletów wzrosną też kary za jazdę na gapę - z 95 do 110 zł.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 1 maja 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - kwiecień

* * *

Wolne w strefie i rozkładach - nie wszyscy świętują

Zaczyna się długie majowe świętowanie. Kto mógł, wziął 3 dni urlopu, by odpocząć przez ponad tydzień. Nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia. W dodatku - jak co roku - na tych, co w tym okresie pracują, czyhają przykre niespodzianki.
Mimo licznych protestów pasażerowie miejskiej komunikacji w środę, 2 maja będą dłużej czekać na przystankach. W autobusie czy tramwaju może panować tłok, bo cala komunikacja pracuje w tym dniu według świątecznych rozkładów. Przewoźnicy też nie są zadowoleni, bo mniej zarobią. Ale takie odgórne wytyczne co roku daje szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego.
Sobotnie rozkłady będą obowiązywać także dla autobusów PKS Szczecin i to nie tylko w środę (2 maja). Tak samo autobusy będą kursować także dziś (30 bm.) i w przyszły piątek (4 maja). Wyjątek stanowią pojedyncze kursy do Gorzowa, Barlinka, Pyrzyc, Dobropola, Wałcza, Chojny, Gryfina i Schwedt. Mamy też wiadomość, która powinna ucieszyć kierowców. W środę (2 maja) nie będą pobierane opłaty za postój w strefie płatnego parkowania.

Opracowanie "ToT" "Głos Szczeciński", 30 kwietnia 2007 roku.

* * *

Tatr na razie nie będzie - rozmowy trwają

Testy kolejnych tramwajów z Berlina opóźniają się. „Kurier" jako pierwszy donosił, że zakup 29 wagonów, identycznych jak te sprowadzone w ub. roku, stał się nierealny. MZK negocjuje jednak zakup innego modelu. Zapowiadane przez niektóre media testy na początku maja się nie odbędą.
Nim do nich dojdzie, musimy uzgodnić pewne szczegóły techniczne i sprawy ewentualnego finansowania. Dopiero wtedy można myśleć o podjęciu wiążących decyzji, poprzedzonych testami -tłumaczy Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Przypomnijmy: Niemcy początkowo proponowali 29 przegubowych wagonów. Takich jak sprowadzone do Szczecina w ub. roku. Kilka miesięcy temu poinformowali, że ten typ taboru jest im potrzebny jeszcze przez 2-3 lata. W zamian proponują wagony tej klasy, ale nieprzegubowe.
Trzeba je łączyć w składy. Ale mają za słabe silniki, by na naszych górkach i wzniesieniach wagon silnikowy pojechał z doczepą - tłumaczą fachowcy. Z kolei łączenie trzech wagonów: dwóch silnikowych i doczepy może sprawić, że podjadą pod Wyszyńskiego czy Piastów, ale będą puste, bo aż tylu pasażerów nie jeździ. MZK musi się poważnie zastanowić przed zakupem. Tym bardziej że tabor musi odnawiać. Na nowy firmy nie stać, a i na używany nie zawsze były środki w budżecie miasta. Tym razem są i z tej szansy MZK powinno skorzystać. Jeśli wagony z Berlina nie spełnią naszych oczekiwań, należy szybko rozejrzeć się za inną możliwością. Zakupy powinny się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Opracowanie "ToT" "Głos Szczeciński", 30 kwietnia 2007 roku.

* * *

Drożeje komunikacja

Od 1 maja obowiązywać będą nowe, znacznie wyższe ceny biletów komunikacji miejskiej. Dlatego większość korzystających z tego środka transportu domaga się powrotu biletów 10-minutowych.
Po 1 maja najtańszy bilet ma kosztować 2,20 zł. Tyle zapłacimy niezależnie do tego, czy jedziemy przez pół miasta, czy tylko 2-3 przystanki.

Opracowanie Głos Szczeciński", 29 kwietnia 2007 roku.

* * *

Wciąż można palić na przystankach

Szczecińscy palacze póki co mogą odetchnąć z ulgą. Na czwartkowej sesji Rady Miasta, radni odłożyli decyzję o zakazie palenia na przystankach komunikacji miejskiej.
Projekt uchwały w tej sprawie radni skierowali ponownie do komisji. Przeciwnicy zapisu tłumaczyli, że nowe prawo jest źle sformułowane, że nie będzie przestrzegane - tak jak uchwała dotycząca obowiązku kagańca dla psa.
Przy opracowywaniu uchwały pomagali urzędnicy z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zdaniem Pawła Tarczyńskiego dyrektora ZDiTM nowe prawo mogłoby pomóc w utrzymaniu czystości na przystankach tramwajowych, byłoby też korzystne dla tak zwanych biernych palaczy.
Radny Paweł Bartnik, który namiętnie pali papierosy twierdzi, że prędzej czy później zakaz i tak zostanie wprowadzony. Uchwała przewiduje, że za palenie na przystanku tramwajowym będzie mandat do 500 złotych. Za odesłaniem projektu do komisji głosowało 12 radnych, ośmiu było przeciw.

Opracowanie "Grzegorz Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 28 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kasa na komunikację

Po raz pierwszy od kilku lat udało się dzisiaj rozstrzygnąć przetarg na wożenie szczecinian autobusami komunikacji miejskiej.
Zgodnie z przewidywaniami, mieszkańców na lewobrzeżu chce wozić Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe "Klonowica". Druga część miasta będzie obsługiwało SPA "Dąbie". SPAK zaoferował w zakończonym właśnie przetargu na dzienne autobusy 4,98 zł brutto za jeden przejechany kilometr. SPAD będzie wozić pasażerów za 4,44 zl. brutto.
Taka cena daje nam możliwość funkcjonowania przez 19 miesięcy - mówi Włodzimierz Sołtysiak, szef SPAD. Nadal jest jedną z najniższych lub najniższa pośród miast tej rangi co Szczecin.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma na wożenie szczecinian od czerwca do końca 2008 roku prawie 101 mln zł brutto. Gmina Miasto Szczecin zagwarantowała zabezpieczenie pokrycia brakujących środków, w związku z tym przetarg został rozstrzygnięty - informuje Irena Starosta z ZDiTM.
Na razie wciąż nie wiadomo, jakie będą i od kiedy zaczną obowiązywać zmiany w komunikacji miejskiej. Przypomnijmy, że od dawna mówi się o cięciach i oszczędnościach przy wożeniu pasażerów.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 27 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kto nas będzie woził?

Dziś będzie wiadomo, ile pieniędzy za wożenie szczecinian chcą przedsiębiorstwa autobusowe i ile jest w stanie dać za to miasto.
Zgodnie z założeniami przetargu koperty z ofertami na wożenie pasażerów autobusami na prawo- i lewobrzeżu miały być otwarte ponad tydzień temu. Nie zostały, bo w międzyczasie do warunków zamówienia Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wprowadził zmiany.
Umowa, która ma być zawarta z firmami autobusowymi będzie obowiązywała od 1 czerwca do końca 2008 roku. Trasy podzielono tak jak dotychczas, na dwa pakiety, czyli obsługę prawo- i lewobrzeża oraz połączenia obu części miasta.
Do przejechania będzie prawie 20 mln kilometrów. ZDiTM nie zdradza na razie, ile pieniędzy jest w stanie na to wydać, zapewnia jednak, że przetarg został tak skonstruowany, by sieć komunikacyjną można było restrukturyzować bez ogłaszania kolejnego przetargu.
W tej chwili za jeden kilometr SPA "Dąbie" dostaje 4,21 zł brutto, a SPA "Klonowica" 4,66 zł. Od dawna w przypadku przetargów możliwości finansowe i wymagania przewoźników rozmijały się.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 26 kwietnia 2007 roku.

* * *

Sieciówka tylko z kolejki

Bilety miesięczne czy kwartalne, ważne od 1 maja, będzie można kupić dopiero po odstaniu w kolejce. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie tylko zafundował pasażerom wątpliwą podwyżkę, ale także stres i stratę czasu.
Mam bilet kwartalny - alarmuję Czytelniczka. Nauczona przykrym doświadczeniem, zawsze kupuję go z wyprzedzeniem. Niestety, znaczek ważny od 1 maja jest w Szczecinie nieosiągalny.
Pasażerowie, którzy z kwitkiem odchodzą od kas, dowiadują się jedynie, że biletów nie ma. ZDiTM jeszcze ich nie wydrukował, ale chyba niezbyt tym się przejmuje. Zatem kolejki przed kasami będą się ustawiać w następnym tygodniu i nic się na to nie poradzi.
Bilety miesięczne wprowadzane były zawsze do sprzedaży pomiędzy 23 a 25 dniem każdego miesiąca - tłymaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM-u. Brak biletów na maj spowodowany jest faktem, że nie ma możliwości sprzedaży biletów według nowej taryfy, uchwalonej przez Radę Miasta Szczecina, przed jej uprawomocnieniem.
Zgodnie z przepisami nowy cennik biletów, obowiązujący od 1 maja, mocy prawnej nabiera dopiero 30.04.2007 r. Dopiero wtedy w kasach ZDiTM pojawią się bilety i znaczki do sieciówek o nowych nominałach. Niestety, dla pasażerów to żadne pocieszenie. Bo ZDiTM od lat namawia do kupowania znaczków ze znacznym wyprzedzeniem. Tym rzem jest to niemożliwe, więc kolejek przed kasami nie unikniemy.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 25 kwietnia 2007 roku.

* * *

Stop gapowiczom - wyroki za brak biletu

Jazda bez biletu to zwykła kradzież. Do gapowiczów dopłacają osoby uczciwie kupujące bilety. W szczecińskim sądzie zapadły właśnie pierwsze wyroki skazujące komunikacyjnych naciągaczy.
To zwykłe wyłudzenie i nie ma żadnych wątpliwości - przyznaje Elżbieta Zywar, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie. Od miesiąca otrzymujemy wnioski o ukaranie osób, które uchylają się od płacenia za przejazd tramwajami i autobusami.
Każdy gapowicz dostaje wcześniej wezwania do zapłaty. Może też trafić do Krajowego Rejestru Długów. Jeśli jednak dwukrotnie nie chciał zapłacić, przy trzeciej wpadce sprawa może trafić do sądu. To właśnie spotkało dwoje szczecinian.
Sąd Grodzki wydał pierwsze wyroki. Marcin W. musi zapłacić 300 zł grzywny, Sylwia G. została skazana na miesiąc ograniczenia wolności. Musi też odpracować 20 godzin społecznie na cel wskazany przez sąd. Obydwoje będą też widnieć w rejestrze skazanych. O tym powinni pamiętać wszyscy, zanim pojadą na gapę, bo osoby z wyrokiem mogą mieć problemy np. ze znalezieniem pracy lub z jej utrzymaniem.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 25 kwietnia 2007 roku.

* * *

Czy będą bilety 10 minutowe?

Czy w kioskach w Szczecinie znów pojawią się bilety 10 minutowe? Wprowadzenia krótszych biletów czasowych chcą szczecińscy radni Prawa i Sprawiedliwości.
Projekt uchwały ma wkrótce stanąć na obradach komisji gospodarki komunalnej, jednak dyrektor wydziału Gospodarki komunalnej i ochrony środowiska Michał Przepiera pomysłem radnych nie jest zachwycony. A co za tym idzie mieszkańcy miasta mogliby notorycznie oszukiwać i żeby zaoszczędzić specjalnie opóźniać kasowanie. Krótsze, a więc i tańsze bilety to też mniejsze wpływy do miejskiego budżetu.
Według dyrektora Przepiery lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie tzw. taryfy mieszanej. Jednak zamiast zmiany taryfy, w pierwszej kolejności mieszkańców Szczecina czeka podwyżka cen biletów. Od 1 maja za normalny bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska" "Polskie Radio Szczecin", 23 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nowe tramwaje i autobusy

Nowe autobusy i tramwaje wyjadą niebawem na ulice Szczecina. Miasto chce odnowić tabor, ale również poprawić stan torowisk.
Do zakupu tramwajów i remontów dołoży się prawdopodobnie Unia Europejska. Pierwsze nowe tramwaje przyjadą do Szczecina już w maju. Na razie jedynie na testy, ale jeśli krótsze wagony jeżdżących już po mieście Tatr się sprawdzą, miasto po wakacjach sprowadzi kilkadziesiąt sztuk z Berlina na stałe.
6 zupełnie nowych wagonów na tory wyjedzie w grudniu - na Mikołaja. Kosztować będą aż 15 mln złotych.Tatra 108 koło Galaxy. Foto: PR Szczecin [ŁSz] Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Michał Przepiera liczy na to, że do zakupu połowę dołoży Unia Europejska. Nie z pieniędzy unijnych ale z zysków z planowanej podwyżki biletów miasto chce kupić 8 nowych autobusów.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska " "Polskie Radio Szczecin", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Protesty i kontrola - "Autobusy niezgody cd"

Dwa tygodnie temu w artykule „Autobusy niezgody" opisaliśmy problemy mieszkańców ulicy Reduty Ordona w Szczecinie, którzy protestują przeciwko kursowaniu po tej arterii zbyt dużej ilości autobusów. Ich zdaniem linia nr 75 (145 kursów dziennie) powinna jeździć przez równoległą ulicę Grota-Roweckiego. Przeciwko temu z kolei protestują niektórzy tamtejsi mieszkańcy.
Przypomnę, że w połowie ub. roku władze Szczecina zmieniły trasę linii 75 i przez kilka tygodni prowadziła ona przez Grota-Roweckiego. Mieszkańcy jednak zablokowali ulicę i zmusili władze Szczecina do zmiany decyzji. Autobusy wróciły na starą trasę. W ubiegłym tygodniu mieszkańcy Reduty Ordona na znak protestu zablokowali skrzyżowanie ulic Reduty Ordona i Łukasińskiego. Po 15 minutach blokada zniknęła, ale protestujący zapowiadają, że w przyszłości takie akcje się powtórzą, jeśli władze miasta nie zechcą z nimi poważnie rozmawiać.
Kilkadziesiąt autobusów w ub. tygodniu na zablokowanej ul.Reduty Ordona. Foto: M.Kwiatkowski Fundacja na rzecz Rozwoju Politechniki Szczecińskiej wykonała na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego - badania jakości nawierzchni ulic Reduty Ordona i Grota-Roweckiego. W sprawozdaniu (nie była to żadna ekspertyza) z badań, które wykonał pracownik naukowy PS dr inż. Stanisław Majer, znalazły się zalecenia: „Zdaniem autora, działania związane z organizacją ruchu komunikacji miejskiej na ulicach Reduty Ordona i Grota-Roweckiego powinny obejmować: w pierwszej kolejności przywrócenie ruchu autobusów 53 i 75 (bezwzględnie 75) na starą trasę. W przypadku decyzji o pozostawieniu linii autobusowych na Grota-Roweckiego (zostały wykonane zatoki autobusowe) - preferowane linie 53 lub 60 albo łącznie, należy przebudować konstrukcje nawierzchni ul. Grota-Roweckiego w najbliższym czasie. Należy wykonać niezbędny remont na ul. Reduty Ordona".
Prezydent obiecuje...
27 marca br. wojewoda szczeciński Robert Krupowicz w piśmie do mieszkańców Reduty Ordona, którzy zwrócili się do niego o interwencję, stwierdził, że wiceprezydent Szczecina Beniamin Chochulski poinformował go, iż w tym roku przewidziany jest remont obu ulic, dzięki czemu będzie można równomiernie rozłożyć obciążenie wynikające z kursowania linii autobusowych.
Wojewoda w swoim piśmie stwierdził, że najpierw należało wykonać takie badania, a dopiero później wprowadzić nową organizację ruchu. W tym przypadku było odwrotnie. Przypomnę, że poprzedni prezydent miasta zlecił - w lutym ub. roku - Zakładowi Usługowo-Handlowemu TO-MAX ze Szczecina opracowanie projektu zmian organizacji ruchu na tychże ulicach. Dlaczego nie wykonali tego urzędnicy ZDiTM? Tego nie wiadomo, ale być może niebawem się to wyjaśni. Wiceprezydent Chochulski poinformował, że Wydział Kontroli i Audytu Wewnętrznegu UM przeprowadzi w tej sprawie kontrolę.
Pęknięta miska
Jeden z naszych Czytelników przysłał nam zdjęcie, jakie wykonał tydzień temu na ulicy Grota-Roweckiego na przystanku u zbiegu z ulicą Berlinga. Jedna z płyt zamontowanych w zatoce autobusowej - pod wpływem nacisku autobusu - wyskoczyła i uszkodziła miskę olejową, co spowodowało wylanie oleju.Wyrwała płyta uszkodziła miskę olejową. Foto: M.Kwiatkowski
Można zadać pytanie: dlaczego przed skierowaniem na tę ulicę autobusu nr 53 nie pomyślano nad solidnym wykonaniem zatoki? Nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić, że wiele płyt jest nadal luźnych i niebawem podobna historia się powtórzy.

Brak oznakowania
Wojewoda Krupowicz w swoim piśmie do mieszkańców Reduty Ordona stwierdził również: „Upoważniony pracownik Wydziału Infrastruktury Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie przeprowadził kontrolę doraźną zarządzania ruchem drogowym w Urzędzie Miejskim w Szczecinie. W toku kontroli stwierdzono, że na ulicy Grota-Roweckiego dla obydwu kierunków brak znaków D-l „droga z pierw- szeństwem przejazdu" przed skrzyżowaniami z ulicami Kutrzeby, Hubala, Chłopickiego i Berlinga.
Na ulicy Reduty Ordona brak dla obydwu kierunków znaków D-l droga z pierwszeństwem przejazdu przed skrzyżowaniem z ul. Łukasińskiego".

Opracowanie "Mirosław Kwiatkowski" "Kurier Szczeciński", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Autobus do Norwegii - jak zatrzymać kierowców?

Kolejna fala kierowców autobusów wyjeżdża na Zachód. Mimo, że warunki pracy w Szczecinie czy Policach nieznacznie zaczynają się poprawiać. O sprawie ucieczki tych pracowników „Kurier" pisze od ponad roku. Tym razem najbardziej popularny kierunek wybierany przez kierowców to Norwegia.Oczekujący pasażerowie bardzo niecierpliwią się z powodu braku autobusu. Foto: R.Stachnik Ten problem sygnalizowaliśmy od dawna - przypomina Krzysztof Putiatycki, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Klonowica". Kolejna większa fala odejść właśnie za nami, następna będzie prawdopodobnie jeszcze przed wakacjami.
To już stały cykl od kilku lat. Kierowcy proszą o dłuższe urlopy, albo wręcz nawet porzucają pracę w komunikacji miejskiej. Większość twierdzi, że chce wyjechać tylko na miesiąc-dwa, ale do macierzystej firmy już nie wracają. Ze SPAK tylko pod koniec marca odeszło 6 osób.
Nie mamy ich jak zatrzymać - przyznaje prezes. Podwyżka pensji o 100 zł to dla nich żadna atrakcja, a my nawet na to nie możemy sobie pozwolić. Dlatego każdy, kto ma uprawnienia i chce u nas pracować, może liczyć na wolne miejsce.
I to nie tak, jak jeszcze rok temu, kiedy proponowano pracę wyłącznie „na działalność gospodarczą". Dziś, jeśli chcą, kierowcy mogą otrzymać od razu etaty. Podobnie jest w bliźniaczej spółce - SPA „Dąbie".
Udaje nam się jeszcze zachowywać równowagę. W miejsce odchodzących kierowców zatrudniamy kolejnych - zapewnia Włodzimierz Sołtysiak, prezes spółki. Na początek dostają 7-dniową umowę. Jeżeli się sprawdzą, przyjmujemy ich na dłużej.
Grupa, która rozpoczęła pracę jesienią ub. roku, wkrótce dostanie pierwszą podwyżkę. Spółce jeszcze udaje się realizować wszystkie planowe kursy, pasażerowie nie stoją na darmo na przystankach. Najgorzej jest w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Ta firma najczęściej spośród obsługujących Szczecin nie wywiązuje się z umowy. W tym tygodniu jest lepiej, w ostatnich dniach realizujemy wszystkie kursy - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów. - Ale ludzi nam brak, od ręki przyjmiemy do pracy 10 osób.
SPPK zatrudnia 94 kierowców. Ale w pracy co dnia jest ich przeciętnie o 20 mniej. Firma znalazła nawet fundusze na kursy dla chętnych do pracy, chociaż ma w tej dziedzinie złe doświadczenia. Proponuje darmowy kurs (wart ok. 3800 zł) i umowę o pracę na 2 lata. Jej wcześniejsze zerwanie miałoby oznaczać konieczność zwrotu nakładów na wyszkolenie. Zdarzało się bowiem, że osoby kierowane na kursy w porozumieniu z Urzędem Pracy wiedziały, że czeka na nie etat w SPPK, ale do pracy się nie stawiały albo porzucały ją po kilku dniach. Zdobyte uprawnienia wykorzystują dziś za granicą lub u prywatnych przewoźników.
I trudno im się dziwić. W Szczecinie na początek zarobią w granicach 1800-1900 zł, w Policach - ok. 1600 zł miesięcznie, za granicą kilkakrotnie więcej. To m. in. efekt polityki, jaką władze miasta prowadzą od lat. Niedofinansowana komunikacja miejska to dziś: stary tabor - kilkunastoletnie autobusy, lub sprowadzone z Zachodu również stare, używane wozy i kierowcy pracujący często po kilkanaście godzin na dobę za niewielkie pieniądze.

Opracowanie "T.Tokarzewski" "Kurier Szczeciński", 20 kwietnia 2007 roku.

* * *

Grysu już nie będzie - nie tylko o ul. Przelotowej

Śmiało można powiedzieć, że przed kilkoma dniami wyszło szydło z worka, Okazało się, że rację mieli mieszkańcy, a nie urzędnicy. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie reprezentowany przez kierowniczkę działu DANUTĘ HURYŃ oraz starszych specjalistów GRZEGORZA PSZCZOLIŃSKIEGO i ZBIGNIEWA SZUDARSKIEGO oświadczył publicznie, iż technologia natryskiwania jezdni grysem zastosowana przy remoncie ulicy Przelotowej przed dwoma laty okazała się niewłaściwa. Stwierdzili, iż zbudowana z czerwonego kruszywa stara nawierzchnia nie przyjmuje asfaltowej emulsji.
 Foto: net - Panorama 7 Zatem słuszność mieli wszyscy, którzy wbrew opiniom fachowców mówili, że zastosowana metoda nie sprawdzi się w praktyce. A mimo to pracownicy ZDiTM, którzy (przynajmniej w teorii) z racji pełnionych funkcji świetnie powinni znać stan naszych ulic, tę niewłaściwą technologię zatwierdzili. Co gorsza, z uporem maniaka dwu— albo i trzykrotnie zmuszali wykonawcę do wykonywania tą samą metodą poprawek. Które — rzecz jasna - pomogły jezdni jak nie przymierzając umarłemu kadzidło. Za co — mówiąc między nami — ktoś chyba powinien ponieść odpowiedzialność.
W roku ubiegłym nawierzchnia tej jezdni została — jak to się fachowo mówi — sfrezowana. Skutkiem czego wygląda dziś jak rozpadająca się ze starości koronka. Na płytkich dziurach ugina się zawieszenie samochodów, a spod kół jadących tędy autobusów komunikacji miejskiej wydobywa się głuche rzężenie. Ten stan trwa już prawie rok cały. I trwać będzie nadal, bo ZDiTM dopiero się do naprawy tej ulicy przymierza. Jest tylko ogłoszenie o przetargu na wykonanie robót, co oznacza, że będą się one mogły rozpocząć dopiero w przyszłości. A my nadal będziemy musieli się męczyć. Za grzechy, które popełnił ktoś inny.
Ulica Przelotowa to bardzo ważny trakt komunikacyjny Prawobrzeża. Niestety, nie jedyny, który wymaga remontu. Jest także uczęszczany odcinek ulicy Lnianej pomiędzy ul. ul. Pszenną i Przelotową.Zlikwidowano tu ostatnio spowalniacz ruchu jako niepotrzebny. I rzeczywiście jedna smołowa łata goni drugą tak gęsto, że szarego asfaltu jezdni w ogóle nie widać, co najlepiej nakłania do zdjęcia nogi z gazu.
W tym roku — powiedziała nam MARTA KWIECIEŃ-ZWIERZYŃSKA, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego — na Prawobrzeżu zrealizujemy bardzo dużo przedsięwzięć. Z ich wyliczenia wynika, że w rejonie, który nas interesuje, remontu doczekała się nareszcie ulica Batalionów Chłopskich, gdzie oddano do użytku nowy chodnik, zostanie naprawiona jezdnia ul. Gdańskiej sfrezowanych będzie też szereg jezdni w Podjuchach i Zdrojach, naprawione zostaną chodniki ul.Wczasowej i Przodowników, ponadto ogłoszono już szereg przetargów na budowę zatok autobusowych przy ul. Kolorowych Domów i Goleniowskiej, montaż sygnalizacji świetlnej na ul.Pomorskiej i Więckowskiego oraz oświetlenia ul. Goleniowskiej.

Opracowanie "net" "Panorama 7", 19 kwietnia 2007 roku.

* * *

Pożegnanie z "Grzybkiem"

Połowa szczecinian przynajmniej raz umówiła się pod "Grzybkiem". Ten kultowy obiekt ma zostać zrównany z ziemią.
Architekt Tadeusz Szklarski proponuje, by wpisać go na listę zabytków. "Głos" zaprasza Czytelników, by podzielili się wspomnieniami związanymi z tym miejscem.
Czy umawiałem się pod "Grzybkiem"? Wciąż to robię. Nie ma drugiego takiego miejsca - mówi 18-letni Aleksander Warski. Mój ojciec umawiał się tu z moją mamą. To już rodzinna tradycja.
Gdzie jest "Grzybek", nie trzeba szczecinianom wyjaśniać. W okolicy krzyżują się linie autobusowe i tramwajowe, każdemu jest po drodze.
Z narzeczonymi i kolegami
To tu spotykaliśmy się, jak chcieliśmy iść na wagary - przyznaje radna Judyta Lemm. Radny Arkadiusz Pawlak wspomina, że często biegał wokół "Grzybka", bo nigdy nie pamiętał, z której strony się umówił. Z żoną też się tam spotykałem - zapewnia radny Artur Szałabawka. Jak się poznało dziewczynę na prywatce, to najłatwiej było się z nią umówić nazajutrz pod Grzybkiem. Jędrzejowi Wijasowi "Grzybek" się nie podoba. Uważa, że to brzydka architektura, choć tu właśnie umawiał się ze znajomymi, gdy szedł na koncerty metalowe do Słowianina.Charakterystyczny budynek w centrum miasta długo służył szczecinianom i tramwajarzom. Jeszcze rok temu można było tu kupić bilety komunikacji miejskiej, a raz w miesiącu ustawiały się tu potężne kolejki po znaczki do sieciówek. . Foto: Andrzej Szkocki To jest szkaradztwo w centrum miasta. Nigdy tam się nie umawiałam - zapewnia Renata Zaremba. Jest jedną z niewielu osób, od której "Głos" usłyszał taką odpowiedź.
Wiceprezydent Krzysztof Nowak robi tajemniczą minę i twierdzi, że "Grzybek" owszem pamięta, umawiał się tam, ale na ten temat ani pary z ust nie puści.
"Grzybek" może i jest kultowym miejscem, ale to co się wokół niego dzieje jest skandaliczne - dodaje Szałabawka. Gdyby plac odnowić, posadzić zieleń, to może nabrałoby to uroku. Teraz jest tu po prostu brudno.
Radny Michał Marcinkiewicz przyznaje, że nie raz umawiał się pod "Grzybkiem", ale czas najwyższy się z nim rozstać. Galeria handlowa, którą chce wybudować hiszpański inwestor, ma ładną architekturę i z pewnością będzie bardziej pasowało do centrum nowoczesnego miasta.
A może zabytek?
Proponuję akcję dla założenia białej karty i uznanie "Grzybka" za zabytek. To jest niszczejący obiekt. Szkoda będzie, gdyby CR Group nie liczyło się z tradycją miasta i miejsca - napisał do redakcji arch. Tadeusz Szklarski.
CR Group kilka lat temu kupiło plac i zamierza zbudować tu dom towarowy. Prace mają rozpocząć się za dwa miesiące. "Grzybek" wówczas zostanie zrównany z ziemią. Żeby jakiś wybudowany po wojnie obiekt został wpisany na listę zabytków musi wyróżniać się szczególnymi walorami historycznymi, architektonicznymi lub konstrukcyjnymi - mówi Ewa Kulasza-Szerniewicz, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ale istnieje taka kategoria jak "dobra kultury współczesnej" i "Grzybek", jako miejsce kultowe dla wielu szczecinian, mógłby zostać tu ujęty. Pojawiła się propozycja, by "Grzybek" przenieść w inne miejsce, ale nie wszystkim ta propozycja odpowiada.
Tu nie chodzi tylko o budowlę, ale o samo miejsce. "Grzybek" przeniesiony gdzie indziej, nie byłby już sobą - twierdzi Andrzej Zawada.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka" "Głos Szczeciński", 18 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nierozwiązywalny prawoskręt w ul. Zaleskiego

Być może za miesiąc z zakrętu z al. Wojska Polskiego w Zaleskiego znikną szykany. Nie zakończy to jednak konfliktu mieszkańców z miastem.
Miasto chce sprawdzić, czy po zamknięciu prawoskrętu normy hałasu na skrzyżowaniu nie są przekroczone. Jeśli okaże się, że hałas przekracza dopuszczalne 80 dB uzyska mocny argument za ponownym otwarciem pasa jezdni. Choć brzmi to zaskakująco, to tak właśnie jest.
Spór toczy się o 200-metrowy pas jezdni o szerokości trzech metrów, który wybudowano w 2002 r. na al. Wojska Polskiego. Dzięki niemu łatwiej skręcać w ul. Zaleskiego (w stronę seminarium), sprawniejszy jest też ruch na wprost. Tak było do 3 stycznia tego roku. Wtedy to Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zablokował prawoskręt.
Zamieszanie z tym zakrętem trwa już 10 lat. Budowę rozpoczęto w 1997 r., na zlecenie ówczesnego Wydziału Inżyniera Miasta. Miasto rozpoczęło roboty bez pozwolenia na budowę. Zakres prac był niewielki, więc zgodnie z prawem wystarczyło je zgłosić - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZdiTM, który problemem zajmuje się po likwidacji WIM.
Zaraz potem inspekcja nadzoru budowlanego wstrzymała inwestycję. Powód - protest mieszkańców. Nikt z nami nie rozmawiał - mówi Barbara Rzepecka, mieszkająca w jednym z budynków przy spornym zakręcie. O tym, że coś tu chcą przebudować, dowiedzieliśmy się, gdy prace rozpoczęto.
Po trzech latach miasto dostało decyzję umożliwiającą wznowienie prac. Miało wykonać nasadzenia wzdłuż ogrodzeń, co miało ograniczyć uciążliwości, na jakie narażeni są mieszkańcy w związku z jeżdżącymi im pod oknami samochodami. Budowę zakończono pod koniec 2002 r. Potem miasto musiało dostać pozwolenie na użytkowanie. Zgodzili się wszyscy, oprócz Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Okazało się, że w posesjach sąsiadujących z zakrętem przekroczone są normy hałasu: w dzień o 8,6 dB, a w nocy - o 14,9 dB (jaki wcześniej był tam hałas - nikt nie wie).
Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego pozwolenia na użytkowanie nie wydał. Mimo to nowo zbudowany prawoskręt cały czas był czynny. Odwołaliśmy się od tej decyzji, a w czasie trwania procedury mógł być użytkowany - mówi Tarczyński.
Sprawa trafiła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który podtrzymał decyzję WINB. Na początku stycznia ZDiTM zastawił sporny pas ruchu barierami. Moim zdaniem mieszkańcy mają teraz gorzej, bo pod oknami ustawia się im długa kolejka aut, które kopcą i smrodzą. Gdy zakręt był, ta uciążliwość była mniejsza - mówi Tarczyński. A ja uważam, że jest ciszej, niż było - twierdzi z kolei Barbara Rzepecka.
Jak długo jeszcze będą trwać przepychanki? Być może tylko miesiąc. To zależy od wyników kolejnych badań hałasu, które zlecił ZDiTM. Jeśli okaże się, że normy nadal są przekroczone (mimo zamkniętego pasa), to miasto zyska argument za uruchomieniem zakrętu. Wtedy nadzór budowlany będzie musiał się zgodzić na odstępstwo od przepisów, zezwalając na dopuszczenie inwestycji mimo przekroczonych norm.
Mieszkańcy dają miastu jeszcze inną możliwość: twierdzą, że nie będą robili problemów, jeśli miasto wymieni im okna na wyciszające hałas oraz sfinansuje ocieplenie (a zarazem wytłumienie) budynków. Miasto do czasu wykonania nowych pomiarów hałasu nie bierze tego pod uwagę.

Opracowanie "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza", 18 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kierowcy uciekają

W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym brakuje kierowców, bo masowo wyjeżdżają do pracy za granicą.
Zenon Ratajczyk jest kierowcą autobusów z prawie 20-letnim stażem. Zarabia na rękę niespełna 2 tysiące złotych. To stanowczo za mało jak na tak odpowiedzialną i ciężką pracę - uważa pracownik Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Policach. Nie myślę o pracy za granicą - wyznaje. Nie dlatego, że nie chcę. Nie znam języka i tylko to mnie powstrzymuje. Dla 45-letniego faceta, to jest bariera trudna do pokonania.
Młodsi wyjeżdżają
Zbigniew Turzyński autobusem jeździ od dwóch lat. Do SPPK trafił z powiatowego urzędu pracy. Ma 23 lata. Lubi jeździć, ale w polickiej spółce raczej nie zagrzeje miejsca. Mam kobietę, dziecko, muszę mieć jakieś perspektywy. A co mogę zaplanować zarabiając 1200 zł miesięcznie? - pyta retorycznie. Już podjął decyzję. Stara się uprawnienia kierowcy ciężarówki. W tym miesiącu czeka go pierwszy egzamin, w następnym końcowy. Już w tej chwili mam 50 ofert za granicą dla kierowców ciężarówek - mówi. Pracodawcy proponują po 12 tys. zł brutto. Angielski znam na tyle, aby się dogadać. Jak będzie trzeba, to się poduczę. Nie ma na co czekać.
Exodus trwa
Pan Zbigniew nie jest jedyny. Koledzy też zdobywają uprawnienia i zamierzają wyjechać za pracą na Zachód. Wielu już to zrobiło. W ostatnim roku ze Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego odeszło 26 kierowców. Aż 15 z nich podjęło pracę zawodowego kierowcy za granicą. Do firmy w tym czasie przyjęto zaledwie 7 kierowców. Spółka obawia się, że niebawem nie będzie komu jeździć. Zresztą, nie tylko o kierowców chodzi, bo z tego samego powodu zwalniają się mechanicy i elektromechanicy. SPPK nie jest tu wyjątkiem, ponieważ podobnie dzieje się u szczecińskich przewoźników z Dąbia. Stamtąd pracownicy też uciekają.
Szkolenia gratis!
Problem jest - przyznaje Grzegorz Ufniarz, kierownik Działu Przewozów SPPK w Policach. Opracowaliśmy program szkolenia przyszłych kierowców za pieniądze firmy. Warunkiem udziału jest podpisanie umowy o pracę na minimum 2 lata.
Program ruszy na przełomie kwietnia i maja. W tej chwili już przyjmujemy zgłoszenia zainteresowanych. Chętnych prosimy o kontakt pod nr tel. 091 317 65 65 wew. 218. Przewoźnik rozważa też ewentualność zatrudniania kierowców spoza Unii Europejskiej, m.in. z Ukrainy i Białorusi.
Trudno nam zatrzymać ludzi, którym w Anglii, Danii, Norwegii czy Niemczech proponuje się 3-4 razy wyższe zarobki - dodaje nasz rozmówca. Przy obecnych, bardzo niskich stawkach wozokilometra, jakie płaci nam Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, nie mamy już pola manewru. Koszty pracy stanowią u nas 39 proc. wszystkich kosztów. Mamy jednak nadzieję, że wspomniany program przyniesie spodziewane efekty. W tej chwili z miejsca zatrudnilibyśmy co najmniej 10 kierowców.
Ile chcą?
Oczekiwania kierowców SPPK nie są zbyt wygórowane. Trzy tysiące złotych na rękę i byłbym zadowolony - mówi Ratajczyk. Czułbym się doceniony. Wiem jednak, iż nasze płace, to nie jest widzimisię spółki, decydują o tym radni.
Turzyński, jego młodszy kolega zapewnia, iż gdyby otrzymał 2500 zł do kieszeni, nigdzie z Polic by się nie ruszał. Ale za 1200 nie jest w stanie wyżyć. Trudno jednak będzie przewoźnikom przyciągnąć do pracy kierowców proponując im niespełna 1600 zł brutto.
Nasz komentarz
1600 złotych brutto proponuje się kierowcy autobusu w SPPK w Policach. Wyjeżdża skoro świt. Popołudniowe zmiany kończą się w nocy. Odpowiada za tysiące ludzi, których wozi. Często ma do czynienia z pijanymi lub będącymi pod wpływem narkotyków wyrostkami.
Dla porównania, radny Szczecina, który współdecyduje o zarobkach w SPPK, bierze co miesiąc ponad 2400 zł nieopodatkowanej diety.

Opracowanie "Piotr Jasina" "Głos Szczeciński", 16 kwietnia 2007 roku.

* * *

Znów blokada Reduty Ordona

Około 60 mieszkańców tej ulicy przez prawie pół godziny chodziło w kółko przez przejście dla pieszych. Zablokowali jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań: Reduty Ordona - Łukasińskiego.
Kierowcy klęli. Pasażerowie też. W korku stały auta osobowe i autobusy. Blokada trwała od godz. 17 do około 17.30. Protestujący organizowali ją w konspiracji. Nie informowaliśmy dziennikarzy, żeby nie dowiedział się prezydent i magistraccy urzędnicy, bo wtedy pokrzyżowaliby nasze plany - powiedział "Gazecie" jeden z protestujących.
Mieszkańcy ul. Reduty Ordona blokady urządzają od ubiegłego roku. Powód: Nie chcą, żeby ich ulicą jeździły ciężkie pojazdy. W piątek rozwinęli transparent: "Stop autobusom, tirom i cysternom".
Kością niezgody jest zwłaszcza linia autobusowa 75. Mieszkańcy Reduty nie chcą jej pod swoimi oknami. Alarmują, że jest straszny hałas i pękają ściany domów. W ub. roku miasto zmieniło nieco trasę tej linii - autobus przejeżdżał przez ul. Grota-Roweckiego, ale wtedy z kolei mieszkańcy tej ulicy zaczęli protestować i także urządzali blokady. Autobus wrócił na starą trasę.
Protestujący z ul. Reduty Ordona grożą: Jeżeli prezydent nas nie wysłucha i nadal autobusy będą jeździć pod naszymi oknami, to znowu będziemy blokować skrzyżowanie. Do skutku - zapowiadają.

Opracowanie "kov, mpr " "Gazeta Wyborcza", 13 kwietnia 2007 roku.

* * *

Związkowcy z ZDiTM ostrzegają przed cięciami w firmie

Jeżeli spadną wynagrodzenia, to pracownicy uciekną do prywatnych firm, nie będzie nawet komu zorganizować przetargu na remonty dróg - przestrzegają związkowcy z ZDiTM. To ich odpowiedź na plany radnych, by w miejskiej firmie poobcinać lub zamrozić etaty i płace.
W naszej firmie pracują specjaliści z odpowiednimi uprawnieniami: budowlańcy, elektrycy. Na nich tylko czekają prywatne firmy, zwłaszcza te, które mają związek z unijnymi funduszami - mówi Jacek Drabkowski, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników ZDiTM. Jeżeli płace u nas spadną, to załoga zmieni pracodawcę. I kto będzie zarządzał komunikacją miejską?
W ZDiTM pracuje około 220 osób. Firma odpowiada za organizowanie przetargów na remonty dróg, ma pilnować, by przystanki były czyste, sygnalizacja świetlna działała prawidłowo. Zarząd Dróg odpowiada też za dystrybucję biletów, układ autobusowej i tramwajowej sieci, zajmuje się inżynierią ruchu. Koszty administracyjne z płacami, zakupem biurowych materiałów, służbowymi wyjazdami to 17,5 mln zł. Według danych magistratu średnia płaca w firmie to 3,5 tys. zł. To jakieś mylne dane - uważa Drabkowski. Średnia płaca u nas wynosi ok. 3 tys. zł.
Pomysł wprowadzenia oszczędności w ZDiTM padł na ostatniej sesji. Redukcji kosztów domagali się radni. Część z nich zwracała uwagę, że zamiast podnosić ceny biletów - prezydent powinien przyjrzeć się Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego, bo ta firma zatrudnia zbyt dużo osób, a płace są wysokie - w związku z tym na utrzymanie komunikacji idzie za dużo pieniędzy, a koszty złego funkcjonowania tej firmy ponoszą mieszkańcy, którym funduje się podwyżki.
Nad oszczędnościami i usprawnieniem pracy ZDiTM ma pracować wiceprezydent Beniamin Chochulski. Jeszcze nie wiadomo, czy obniżanie kosztów będzie wiązało się ze zwalnianiem załogi i obcinaniem płac. Wzrost płac w firmach komunalnych na pewno nie powinien wyprzedzać sytuacji na rynku - mówi Chochulski. Nie jest to społecznie dobrze postrzegane. Te tendencje możemy najwyżej gonić.
Chochulski zapowiada, że plan restrukturyzacji ZDiTM będzie konsultował ze związkowcami. Przedstawi go najwcześniej w trzecim kwartale tego roku. Najłatwiej zrobić tu ciach, tam ciach i do przodu, ale wtedy bardzo łatwo o błędy - mówi Chochulski.

Opracowanie "Jolanta Kowalewska" "Gazeta Wyborcza", 11 kwietnia 2007 roku.

* * *

Opóźnienia na Ludowej

Najprawdopodobniej dopiero w sobotę zostanie otwarta dla ruchu samochodowego, w stronę centrum, ul. Ludowa. Szczeciński Zarząd Dróg obiecywał, że stanie się to już w najbliższy czwartek, ale... nic z tego.
Do końca tygodnia zmotoryzowanych czekają więc korki na ul. Obotryckiej i Wilczej. Termin 15 kwietnia jest ponoć ostateczny.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 11 kwietnia 2007 roku.

* * *

Zamykają Europejską

Ulica Europejska będzie nieprzejezdna od strony ul. Ku Słońcu. Zmiana zacznie obowiązywać od jutra na budowie nowego ronda.
Ten etap będzie wyjątkowo uciążliwy dla kierowców. Ledwo kierowcy zdążyli się przyzwyczaić do obowiązującej od kilku tygodni organizacji ruchu, a drogowcy przyszykowali dla nich kolejne utrudnienia. W terminie udało się zakończyć obecny etap robót i już w czwartek kierowcy będą musieli się od nowa uczyć jeździć po i wokół największego placu budowy na Gumieńcach.
Szlaban na Europejskiej
Jak już sobie człowiek wymyśli trasę, żeby w korkach nie stać, to mu znów coś zafundują - denerwuje się pani Iwona, kierująca hondą. Z tego co słyszałam, teraz ma być jeszcze gorzej. A ja muszę na Gumieńcach być kilka razy w tygodniu.
Kolejne kłopoty będą wynikały z zamknięcia ul. Europejskiej od strony budowanego ronda. Nie będzie można w nią wjechać i z niej wyjechać. Drożne zostają ul. Ku Słońcu i Derdowskiego - mówi Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miejskim. Reszta ulic, przy skrzyżowaniu, będzie zamknięta.
Gorzej na Wrocławskiej
Trudno przewidywać, czy skrzyżowanie będzie się blokowało. Wiadomo, że wyłączona zostanie na nim sygnalizacja świetlna. Gorzej może być na skrzyżowaniu ulic Europejska - Wrocławska - Okulickiego. Tu będzie jednak zmiana programu sygnalizacji w relacji Wrocławska - Okulickiego - tłumaczy Ignalewski. Światło zielone ma trwać aż 38 sekund, żeby utrzymać wysoką przepustowość skrzyżowania. Szczecińska drogówka tu spodziewa się jednak utrudnień.
Drugie newralgiczne miejsce, to skrzyżowanie ulic Mieszka I i Wierzbowej - wyjaśnia podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef drogówki. Kierowcy nie słuchają naszych zaleceń, żeby z Gumieniec jechać przez rondo Uniwersyteckie i wybierają lewoskręt Wierzbowa - Mieszka, który nie przejmuje obciążenia.
Niedogodności czekają mieszkańców ulicy Różanej, która będzie dwukierunkowa. Możliwy będzie przejazd z ul. Dworskiej w Europejską. Kierowcy, którzy przegapią znaki i wjadą w Europejską w kierunku ronda na Ku Słońcu, będą mogli zawrócić jedynie przez ul. Dworską.
Niebawem pół ronda
Kierowcom pozostaje już dziś zwracać uwagę na żółte tablice z wytyczonymi objazdami, które zostały ustawione na wielu ulicach dojazdowych. Kłopoty mają potrwać do 27 kwietnia. W tym czasie Energopol będzie prowadził kolejne roboty drogowe.
Zbudujemy nitkę południową ronda z warstwą wiążąca asfaltu - tłumaczy Jerzy Geniusz, dyrektor kontraktu. Będzie gotowa półkula ronda do linii torów tramwajowych. Ruch samochodów po całym nowym rondzie ma być możliwy z końcem lipca. Będzie miało ono wyspę centralną o średnicy 30 metrów i dwa pasy ruchu po 5 m szerokości.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kierowca pan

Podróżowanie nocnymi autobusami po Szczecinie nigdy nie było przyjemne. Pijani, wulgarni pasażerowie byli i są udręką dla "normalnych" osób, spokojnie wracających do domów. Tym razem widzieliśmy, jak kierowca stał się negatywnym "bohaterem" opowieści.
Noc z soboty na niedzielę. Dwie minuty po pierwszej, z placu Rodła odjeżdża w kierunku os. Bukowego autobus linii 532. Zdezelowany i pełen pasażerów. Z przodu wozu jest bardzo brudno, na podłogę ktoś zwymiotował, wszyscy z obrzydzeniem odwracają głowy.
Obowiązkiem prowadzących środki komunikacji miejskiej jest sprawdzenie, czy wnętrze zostało zabrudzone i ewentualne usunięcie zanieczyszczenia - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Na Basenie Górniczym wsiada około 50-letni, podpity mężczyzna. Jego zachowanie nie wzbudza zastrzeżeń - nie zaczepia jadących, nie jest głośny. Większość ludzi wysiada na os. Słonecznym. Na końcowy przystanek dojeżdżają tylko trzy osoby - wspomniany mężczyzna i dwie młode kobiety. W pewnym momencie kierowca "532", wychodząc ze swojej kabiny, daje popis wulgarnego języka i znajomości sztuk walki. Oskarża podpitego pasażera o zabrudzenie podłogi i wymyślając od najgorszych każe mu natychmiast opuścić autobus. Mężczyzna nie reaguje, a kierowca nie daje za wygraną, wreszcie siłą wyrzuca, wręcz wykopuje pijaczka.
W przypadku odmowy opuszczenia pojazdu przez podróżującego zagrażającego bezpieczeństwu, uciążliwego lub zachowującego się agresywnie, kierowca powinien zwrócić się o interwencję policji lub straży miejskiej - twierdzi M. Kwiecień-Zwierzyńska.
Zadowolony z siebie szofer rusza w powrotną drogę i z emocji... zapomina o czekających na przystanku os. Słoneczne. Jest prawie druga w nocy! Po kilku minutach nie zatrzymuje się przy Parnicy. Tutaj autobus zwalnia, ale nie otwiera drzwi, a stojący na przystanku ze zdziwieniem patrzy, jak "532" odjeżdża. Do Osowa, punktu docelowego, autobus nie dociera. Na ul. Wyszyńskiego kierowca mówi, że musi zjechać do bazy i wróci, ale nie wie, ile mu zajmie czyszczenie wozu. Radzi szukać alternatywnego połączenia. A co mają zrobić ci, którzy na "532" czekają np. na Bramie Portowej? Skąd mają wiedzieć, czy autobus się zjawi? Według ZDiTM-u, w takiej sytuacji powinien przyjechać zastępczy środek transportu.
Od 1996 roku linie nocne obsługiwane są przez PKS i do dyrekcji tego przedsiębiorstwa zwróciliśmy się o wyjaśnienie.
Rozmawialiśmy już z kierowcą na temat zdarzenia. Wyjaśnił, że nie otworzył drzwi na Parnicy, bo potencjalny pasażer po pierwsze nie wzbudzał zaufania swym wyglądem, a po drugie próbował wejść tylnymi drzwiami. Według naszych zasad, w nocy można wchodzić tylko "przodem". Na os. Słonecznym autobus nie musiał stanąć, bo linia 532 nie obsługuje tego przystanku - mówi Stanisław Szymański, dyr. ds. przewozu w PKS.
Sprawdziliśmy. W dostępnym na stronie internetowej rozkładzie jazdy os. Słoneczne widnieje jako jeden z przystanków. Dziennikarki "Kuriera" spróbowały też wejść tylnymi drzwiami do innego autobusu. Nie było z tym problemów.
Co czeka krewkiego kierowcę?
Zastanawiamy się, czy wyciągniemy jakieś konsekwencje. Kierowca przedstawił logiczne uzasadnienie swego zachowania. Jedyne przewinienie to - według mnie - zbyt impulsywna reakcja w stosunku do mężczyzny. Częściowo ją rozumiem. Prowadzący pojazdy komunikacji miejskiej mają "skaranie boskie" z pasażerami pijanymi i agresywnymi. Niedawno nasz pracownik musiał wezwać na pomoc mundurowych. Najpierw otrzymał cios w tył głowy, a potem sprawcy wybili szybę i zniszczyli kasowniki - podkreśla S. Szymański. "Kurier" próbował porozmawiać z głównym bohaterem zajścia, ale dyrekcja PKS-u nie chciała podać jego nazwiska ani numeru telefonu.
Od początku tego roku do ZDiTM wpłynęło 121 skarg od szczecinian dotyczących m.in. opóźnionych przyjazdów, odmowy sprzedaży biletów, niewłaściwego zachowania kierowców, palenia przez nich papierosów. I co? Jak się okazuje - nic.

* * *
Autorki jechały tym autobusem i obserwowały opisane sytuacje. I dziwi je, że dyrekcja broni kierowcy na wszelkie sposoby. Niepokoi, że jednym z najważniejszych kryteriów wpuszczenia do autobusu jest subiektywna ocena pasażera przez kierowcę. Drażni, że klient jest w szczecińskich autobusach znów - jak za PRL-u - żałosnym petentem, który zyska łaskę pana i władcy za kierownicą lub też nie.

Opracowanie "Anna Choroszko, Ewelina Kolanowska" "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

ul. Ludowa - dwa kierunki od czwartku

Do 12 kwietnia ma być przebudowany ostry łuk ul. Ludowej. Wtedy możliwe będzie puszczenie tędy ruchu w dwóch kierunkach.
Tym samym powinny skończyć się kłopoty kierowców stojących w korkach w związku z objazdem ul. Druckiego-Lubeckiego.
Od dwóch tygodni kierowcy, którzy jada z północnych dzielnic Szczecina, stoją w korkach. Powodem jest remont wiaduktu na ul. Druckiego-Lubeckiego i objazd wyznaczony przez skrzyżowanie ulic Hożej i Obotryckiej. Przejazd przez ul. Robotniczą i włączenie się w ul. Obotrycką zajmuje wciąż kilkanaście minut.
Zacząłem kombinować jak inni - przyznaje kierowca hundaia. Jadę przy komisariacie, potem wjeżdżam w Studzienną, wyjeżdżam przy wiadukcie i tam mnie zawsze ktoś wpuści. Ale to i tak kupę czasu zabiera.
Od czwartku koszmar kierowców ma się skończyć. Tak twierdzą policjanci, pomysłodawcy wprowadzenie dwukierunkowego ruchu na ul. Ludowej. Zmian nie da się wprowadzić natychmiast, bo jeden z zakrętów jest zbyt wąski i ma ostry kąt. Trzeba go przebudować. Zajmuje się tym Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Prace związane z korektą łuku potrwają do 11 kwietnia włącznie - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
Czwartek, to przewidywany termin wprowadzenia zmian. Drogówka, która bardzo stanowczo domagała się wprowadzenia dwóch kierunków ruchu na ul. Ludowej, obejmie ją nadzorem. To nasz pomysł, wszyscy mówili, że się nie da - mówi nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa drogówki. Zrobiliśmy pomiary, symulacje i będziemy się temu przyglądać.
Kierunki ruchu mają być od siebie oddzielone. Tiry pojada ul. Ludową tylko w stronę Polic. W druga stronę wciąż obowiązuje je objazd przez ul. Hożą. Kłopot z parkowaniem będą niestety mieli stoczniowcy. Mogą zostawiać auta na ul. Blizińskiego i Konarskiego.

Opracowanie "Maciej Janiak "Głos Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Niszczyciel autobusowej wiaty

Szczecińscy wywiadowcy zatrzymali 23-letniego Jakuba S, który pod wpływem alkoholu zniszczył wiatę autobusową na jednym z osiedli.
Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na ul. Przyjaciół Żołnierza dwóch nietrzeźwych mężczyzn niszczy wiatę autobusową. Na miejscu zastali 22-letniego Rafała K. i Jakuba S., który oświadczył, że to on wybił szybę w wiacie przystanku. Miał prawie 2,5 promila alkoholu we krwi.
ZDTiM wstępnie oszacował straty na około 400- 500 zł. Sprawcy wandalizmu grozi do lat 5 więzienia.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Unikatowa kolekcja dla Szczecina? - Junaki, Sokoły i promy czołgowe

Jest szansa, aby opisywana przez „Kurier" wyjątkowa kolekcja motoryzacyjna trafiła do Szczecina. W ubiegłą środę z właścicielem ponad setki pojazdów spotkał się wiceprezydent miasta Tomasz Jarmoliński. Rozmawiano o warunkach zakupu eksponatów.
A te nie są najmniejsze. Leszek Liszewski, właściciel kolekcji, chce półtora miliona złotych. Miasto w tej chwili ma na ten cel 350 tys. zł. Sprzedawca jest elastyczny, na początek zadowoli się wstępną umową kupna i zaliczką. Wiem, że taki zakup to poważna sprawa – mówił L. Liszewski. Kolekcję zbierałem przez ponad 20 lat. Poczekam więc jakiś czas na pieniądze. Nie ukrywam, że chciałbym, aby moje zbiory trafiły do powstającego szczecińskiego muzeum. Jestem związany z miastem, a pomieszczenia byłej zajezdni doskonale nadają dla tego typu eksponatów.
Kolekcjoner zgromadził 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, dwa traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów, w tym kilka przedwojennych. Na liście są takie rarytasy, jak prototypy samochodów Sawa, Beskid, Pimot, Smyk, które nigdy nie weszły do produkcji i są tylko ich pojedyncze egzemplarze. Według ekspertyzy Zespołu Rzeczoznawców Samochodowych Automobilklub Nowy Świat, kolekcja zgromadzona przez L. Liszewskiego należy do rzadkości. Jest to wyjątkowy dokument rozwoju polskiej myśli motoryzacyjnej i technicznej w okresie przedwojennym i powojennym.
Większość pojazdów jest w świetnym stanie. Prawie wszystkie na chodzie. Właściciel chce sprzedać zbiory, bo nie może ich szeroko prezentować. Oprócz Szczecina zakupem interesują się prywatni kolekcjonerzy i muzeum w Skarżysku-Kamiennej. Wiceprezydent Jarmoliński jest jednak dobrej myśli.
Mamy świadomość unikalności zbiorów - podkreśla. Na razie udało się ustalić dalszą procedurę, która - mam nadzieję - doprowadzi do zakupu. Pojazdy muszą być ocenione przez rzeczoznawców, będziemy też chcieli ustalić najlepsze warunki transakcji. Na pytanie dziennikarzy, czy Szczecin stać na kolekcję, prezydent odpowiedział, że jest to pytanie szersze – czy w ogóle stać nas na kulturę?

Opracowanie "bin", "Kurier Szczeciński", 10 kwietnia 2007 roku.

* * *

Szybkiego tramwaju nie będzie

Szczecin praktycznie nie ma szans na budowę szybkiego tramwaju. Pieniądze z Unii Europejskiej, które moglibyśmy dostać na budowę linii zabierze nam Warszawa. Budowa metra pochłonie prawie wszystkie środki.
Na budowę szybkiego tramwaju potrzeba co najmniej pół miliarda złotych. Bez pomocy Unii Europejskiej nie mamy szansy ruszyć z inwestycją. Miasto wyliczyło, że powinniśmy dostać nieco ponad 111 mln euro dotacji. I tak z kasy Szczecina należałoby wówczas wyłożyć niebagatelną sumę około 60 mln złotych.
Szczeciński szybki tramwaj - ma jeździć jak pociąg pospieszny. Na całej długości przewidziano tylko 5 przystanków: przystanek Lotnisko, Gryfińska, Lniana, Handlowa i Dąbska. Między nimi pojazdy mogą jeździć z prędkością 70 km na godzinę. Z Basenu Górniczego do Kijewa nie powinniśmy jechać dłużej niż 10 minut. Codziennie z szybkiego tramwaju ma korzystać 25 tysięcy mieszkańców.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 9 kwietnia 2007 roku.

* * *

Autobusy niezgody - domy pękają sąsiedzi protestują

Mieszkańcy ul. Reduty Ordona w Szczecinie są niezadowoleni z faktu, że przez ich ulicę przebiegają trasy autobusowe aż dwóch regularnych linii (60 i 75) oraz kilku bezpłatnych, które dowożą klientów do hipermarketów. Jeżeli dodać do tego samochody ciężarowe, w tym cysterny (sporo na niemieckich numerach)przewożące niebezpieczne substancje z Polic do Niemiec, to przyznać trzeba, że pretensje mieszkańców do władz miasta są uzasadnione.
W ubiegłym roku władze Szczecina zmieniły trasy autobusów, przejeżdżających przez ul. Reduty Ordona. Kiedy jednak te pojawiły się na ul. Grota-Roweckiego - wywołało to oburzenie części tamtejszych mieszkańców, którzy słali protesty i zorganizowali blokadę drogi. Twierdzili, że ich ulica jest złej jakości i szybko ulegnie zniszczeniu. Wymogli powrót do poprzedniego stanu. Na Grota-Roweckiego pozostała jedynie linia 53 (67 kursów dziennie). W przeciwną stronę autobusy jadą ul. Czorsztyńską. Autobusy na ulicy Reduty Ordona - niekiedy jeżdżą stadami. Foto: Mirosław KwiatkowskiPozostawienie jednej linii na Grota-Roweckiego nie rozwiązało jednak sytuacji, gdyż mieszkańcy ul. Reduty Ordona nadal protestują i domagają się wycofania linii autobusowych z ich ulicy. Każdego dnia autobusy linii 75 pokonują ulicę 145 razy (niekiedy jeżdżą „stadami" - co widać na zdjęciu), a linii 60 - 48 razy. Dochodzi do tego codzienny przejazd autobusów wyjeżdżających na trasę z pobliskiej zajezdni na Klonowica oraz wielu ciężarówek i wspomnianych cystern. Pękają poniemieckie domy, a jezdnia także nie wytrzymuje takiego natężenia ruchu.
Z blokady na radnego
Przeniesienie na krótki czas autobusów na Grota-Roweckiego wywołało protesty części tamtejszych miesz kańców. Nie wszystkich jednak. Wiele osób ucieszyło się, że już nie muszą dreptać na ulicę Reduty Ordona czy też Czorsztyńską.
Na czele protestów stanął 44-letni Adam Ruciński, działacz PiS, który wykorzystał tę okazję do prowa dzenia swojej kampanii wyborczej do Rady Miasta Szczecina. Zdobył zaledwie 639 głosów (mniej spośród wybranych uzyskał jedynie Marek Gos - także PiS), ale radnym został. Ruciński, co wynika z jego oświadczenia majątkowego zamieszczonego w internecie, jest człowiekiem dość zamożnym, chociaż jeździ 11-letnim oplem. Z komunikacji autobusowej zapewne zbyt często nie korzysta. Nic dziwnego zatem, że „przegonił" autobusy z osiedla. Nie wszystkim to się podoba, bo przecież protestowali głównie mieszkańcy właśnie Grota-Roweckiego, których okna wychodzą na ulicę. Inni - mieszkający w głębi osiedla - cieszyli się, że mają blisko do autobusu. Radość trwała krótko, bo autobusy - po protestach - wróciły na Reduty Ordona.
To nie ekspertyza
Adam Ruciński był w przeszłości asystentem w Katedrze Dróg, Mostów i Materiałów Budowlanych Politechniki Szczecińskiej. Na stronie internetowej Rady Miasta jest informacja o jego pracy naukowo-dydaktycznej, nie ma zaś informacji, gdzie dzisiaj pracuje. Wiemy jednak, że żona pracuje tam nadal. Nie wyciągamy zbyt daleko idących wniosków. Warto zwrócić uwagę na fakt, że badania nośności nawierzchni ulic Reduty Ordona i Grota-Roweckiego wykonała Fundacja na rzecz Rozwoju Politechniki Szczecińskiej.
W sprawozdaniu z badań, które wykonał pracownik naukowy PS dr inż. Stanisław Majer, czytamy: „Działania związane z organizacją ruchu komunikacji miejskiej na ulicach Reduty Ordona i Grota -Roweckiego powinny obejmować: w pierwszej kolejności przywrócenie ruchu autobusów 53 i 75 (bezwzględnie 75) na starą trasę. W przypadku decyzji o pozostawieniu linii autobusowych na Grota-Roweckiego (zostały wykonane zatoki autobusowe) - preferowane linie 53 lub 60 albo łącznie, należy przebudować konstrukcje nawierzchni ul. Grota-Roweckiego w najbliższym czasie. Należy wykonać niezbędny remont na ul. Reduty Ordona".
Nieco wcześniej w swoim sprawozdaniu Majer stwierdził, że Grota-Roweckiego ma mniejszą nośność od nawierzchni Reduty Ordona i - jego zdaniem - należałoby tę drugą ulicę wzmocnić za pomocą warstwy ścieralnej i zastosować siatki wzmacniające na przystankach. Grota-Roweckiego wymaga nowej konstrukcji od podstaw. Faktem jest, że została ona wykonana na podbudowie płyt betonowych, które położono na czas budowy osiedla.
Komitet protestacyjny mieszkańców Reduty Ordona wystosował pismo do NIK twierdząc, że są nieprawidłowości w dokonanej ocenie. Zdaniem mieszkańców, badań nie wykonano, a sporządzono jedynie sprawozdanie. Kiedy zadzwoniłem do dra Majera, na powitanie usłyszałem: „ Znowu coś pan kombinuje". Potem usłyszałem, że wystąpi na drogę sądową przeciwko mieszkańcom.
Dr Majer w rozmowie ze mną nie używał słowa „ ekspertyza", a „ sprawozdanie". Przyznał, że nie ma uprawnień rzeczoznawcy czy też biegłego. Jest adiunktem na Wydziale Budownictwa PS i pracuje na rzecz fundacji. Dodał, że żadnego wpływu na wyniki badań nie ma to, że tu pracuje żona radnego Rucińskiego.
Jakie pomiary?
Dr Majer stwierdził, że badania wykonał osobiście i zajęło mu to 90 minut Wykonał 73 pomiary, które są nieco pracochłonne. Badanie polega na najechaniu ciężarówki (załadowanej 10 tonami ładunku) tyłem na belkę pomiarową, potem auto odjeżdża 6 m i po chwili dokonuje się odczytu na przyrządzie pomiarowym. Takich pomiarów dokonuje się co 25 metrów. Potem sporządza się zestawienie według zamieszczonego w normie wzoru.
Jak nas poinformował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie, który badania zlecił (zawarł z fundacją w 2005 roku umowę na trzy lata), zapłacił za to 875,02 zł. Kwota niewielka, ale...
Zlecenia gonią zlecenia...
Nie po raz pierwszy ZDiTM zleca wykonanie badań firmie z zewnątrz. Takich ekspertyz w ostatnim czasie było sporo, a wiele z nich trafiło do kosza, chociaż sporo kosztowały. ZDiTM to firma licząca 220 pracowników. Czyżby najprostszych badań nie można było wykonać we własnym zakresie? Czyżby prezydent miasta nie miał do ZDiTM zaufania, skoro projekt zmian organizacji ruchu na tychże ulicach zlecił - w lutym ubiegłego roku - Zakładowi Usługowo-Handlowemu TO-MAX ze Szczecina. Prywatna spółka skasowała pieniądze i stwierdziła, że nowa organizacja ruchu będzie wspaniała, by po jej wprowadzeniu - pod wpływem protestów mieszkańców Grota-Roweckiego - wycofać autobusy na Reduty Ordona. Dopiero potem dokonano pomiaru nośności ulic. Jednym słowem, błąd za błędem, za co płacą podatnicy.

Opracowanie "Mirosław Kwiatkowski", "Kurier Szczeciński", 6 kwietnia 2007 roku.

* * *

Próba odchudzenia MZK i ZDiTM

Za cięcie kosztów w firmach odpowiedzialnych za funkcjonowanie miejskiej komunikacji zabiera się magistrat. Ile osób i kto straci pracę, jeszcze nie wiadomo.
Wprowadzenia oszczędności na ostatniej wtorkowej sesji domagali się radni. Część z nich zwracała uwagę, że zamiast podnosić ceny biletów (od mają będą droższe średnio o 15 proc.) prezydent powinien przyjrzeć się Miejskiemu Zakładowi Komunikacji, a zwłaszcza Zarządowi Dróg i Transportu Miejskiego. Dlaczego? Bo te firmy zatrudniają zbyt dużo osób, a płace są tam bardzo wysokie. Przez to na utrzymanie komunikacji idzie za dużo pieniędzy, a koszty złego funkcjonowania tych firm ponoszą mieszkańcy, którym funduje się podwyżki.
Temu, co się dzieje w MZK i ZDiTM, prezydent już się przygląda. Średnia płaca w ZDiTM wynosi 3,5 tys. zł brutto - powiedział "Gazecie" Piotr Krzystek. To efekt porozumienia ze związkowcami podpisanego przez Mariana Jurczyka. Będziemy musieli się z tym problemem zmierzyć.
Zawarte z poprzednim prezydentem Szczecina porozumienie gwarantuje pracownikom zakładów komunalnych wzrost wynagrodzenia ponad inflację i chroni przed zwolnieniami - w razie cięć załoga ma zagwarantowane nawet roczne odprawy. Czasami warto wydać na odprawy, by w długoletniej perspektywie obniżyć koszty - mówi radny PO Michał Marcinkiewicz, jeden z inicjatorów zamierzonej reformy MZK i ZDiTM.
W Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego, który odpowiada za dystrybucję biletów, sieć autobusową i tramwajową oraz inżynierię ruchu, pracuje 220 osób. Koszty administracyjne z płacami, zakupem biurowych materiałów, służbowymi wyjazdami - to 17,5 mln zł rocznie. W MZK pracuje 715 osób - wydatki administracyjne pochłaniają 68 mln zł, z czego płace i nagrody - 28,4 mln zł. Średnia płaca w MZK - ok. 3 tys. zł brutto.
Wpływy ze sprzedaży biletów wynoszą w ciągu roku ok. 80 mln zł. To za mało, by komunikacja sama się utrzymała. 50 mln zł musi dołożyć miasto.
Jeżeli przynajmniej część zarządu dróg byłaby wydziałem w magistracie, to nad firmą byłaby lepsza kontrola - uważa Marcinkiewicz.
Nad oszczędnościami w firmach odpowiadających za szczecińską komunikację miejską ma pracować wiceprezydent Beniamin Chochulski. Za trzy miesiące ma poinformować radnych, jak można obniżyć koszty i usprawnić funkcjonowanie obu firm, w tym m.in. dystrybucję biletów.

Opracowanie "Jolanta Kowalewska", "Gazeta Wyborcza", 5 kwietnia 2007 roku.

* * *

Ludowa dwukierunkowa - za tydzień

Policja i urzędnicy wreszcie doszli do porozumienia. By poprawić komunikację w północnych dzielnicach miasta, wprowadzą dwukierunkowy ruch na ul. Ludowej.
Będzie to możliwe dopiero po poszerzeniu jezdni - mówi Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - Zbyt ostry zakręt na początku odcinka od stoczni Gryfia do ul. Stelmacha sprawia, że większe samochody w tej chwili nie mieszczą się na połowie jezdni. Musimy jej dodać metr na odcinku około 15 metrów.
Roboty mają rozpocząć się w czwartek. Konieczne będzie także uzupełnienie oznakowania. Gdyby nie święta, to we wtorek bylibyśmy gotowi do wprowadzenia zmian - mówi Grabiec. W związku z przerwą prace powinny być zakończone w przyszły czwartek.
Korki na ulicach Grzymińskiej, Robotniczej, Hożej, Studziennej i Obotryckiej zaczęły się tworzyć 26 marca, gdy zamknięto wiadukt w ciągu ulicy Druckiego-Lubeckiego. Ulice, którymi wyznaczono objazdy, nie były w stanie przejąć zwiększonej ilości aut. Policja od początku postulowała wprowadzenie dwukierunkowego ruchu na ul. Ludowej, ale miasto niż zgadzało się na to ze względu na zbyt wąskie jezdnie. Wypracowany w końcu konsensus nie wszystkich zadowoli.
W obu kierunkach będą mogły jeździć jedynie samochody osobowe - mówi Grabiec. Ciężarówki będą mogły tamtędy jechać tylko w stronę Golęcina. W przeciwnym kierunku duże samochody muszą nadal korzystać z wyznaczonego objazdu.
Remont wiaduktu ma potrwać cztery miesiące.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kolekcja dla muzeum na wyciągnięcie ręki

Miasto rozmawia z prywatnym kolekcjonerem na temat zakupu jego zbiorów motoryzacyjnych dla Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki.
Kolekcja składa się z samochodów, motocykli, rowerów i przedmiotów związanych z historią polskiej motoryzacji. Są w niej m. in. dwie prototypowe syrenki i małe fiaty w wersji terenowej i Wszędołaz. Jest też bmw 500, Meserschmit 200 i promy czołgowe. To wszystko miasto może kupić dla tworzącego swoje zbiory muzeum techniki.
Dla naszego młodego muzeum taki zakup to 10 lat do przodu w rozwoju - mówi Stanisław Horoszko, szef muzeum.
Kolekcja powstawała ponad 20 lat. Należy do Leszka Liszewskiego, który mówi, że interesują się nią również inni kolekcjonerzy. Mam kilka pojazdów polskiej produkcji, które są jedynymi - mówi właściciel. Chciałbym, żeby kolekcja znalazła się w Szczecinie.
Miasto ma na razie 350 tys. zł, żeby zarezerwować sobie prawo do zakupu zbioru. Zdaniem ekspertów, którzy oceniali kolekcję jest ona "niepowtarzalna i wyjątkowa dla wzbogacenia muzealnictwa technicznego".

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Nowa kolekcja w Muzeum Techniki?

Prototyp Syreny, Smyka i Mikrusa, terenowa wersja Fiata 126p, a także motocykle Komar i Sokół i Junak - to wszystko znajdzie się w szczecińskim Muzeum Techniki i Komunikacji. Stanie się tak jednak, jeżeli miasto znajdzie 1,5 milion złotych.
Swoją kolekcję starych motocykli, samochodów i autobusów chce sprzedać prywatny kolekcjoner Leszek Liszewski. Przez ponad 20 lat zgromadził on ponad 100 eksponatów w tym wiele unikatów. Jesteśmy tym zainteresowani, w tym roku mamy na ten cel zarezerwowane 350 tysięcy złotych mówi zastępca prezydenta Szczecina Tomasz Jarmolński. Rozmowy będą kontynuowane.

Opracowanie "Sławomir Orlik ", "Polskie Radio Szczecin", 4 kwietnia 2007 roku.

* * *

Droższe bilety na autobus i tramwaj

Ceny skoczą od 1 maja. Najtańszy - na 20 minut - ma kosztować 2,2 zł. Czteroosobowa rodzina za korzystanie z komunikacji miejskiej może teraz rocznie wydawać nawet 600 zł więcej.
Większość biletów - czasowych i sieciowych drożeje o 14-17 proc. Trzymiesięczne sieciówki - od 2,6 do 8,3 proc.
Nowe ceny radni uchwalili na wtorkowej sesji. Podwyżkę cen zaproponował prezydent Szczecina Piotr Krzystek (PO). Powód: od czterech lat ceny biletów stoją w miejscu, a koszty utrzymania komunikacji miejskiej rosną - zdrożało paliwo, trzeba kupować nowe autobusy i tramwaje. Wpływy z biletów są za małe - 80 mln zł rocznie. Miasto musi dokładać do komunikacji - w tym roku ok. 50 mln zł.
Podwyżka ma zwiększyć te wpływy o 4,5 mln zł . O ile wzrosną wydatki szczecinian? Policzyliśmy. Najpopularniejsza jest sieciówka na wszystkie linie. Od maja trzeba będzie za nią zapłacić 11 zł więcej. W ciągu roku to już 132 zł więcej. Jeżeli z takich biletów korzysta czteroosobowa rodzina, (przy założeniu, że dwie osoby mają bilety ulgowe) - to miesięcznie na komunikację będzie musiała przeznaczyć o 33 zł więcej. W ciągu roku koszty wzrosną o 400 zł. Najbardziej podwyżkę odczują mieszkańcy Prawobrzeża, którzy muszą korzystać i z linii pospiesznych, i zwykłych. Czteroosobowa rodzina na sieciówki w takim wypadku musi teraz miesięcznie rezerwować o 50 zł więcej. Rocznie na jazdę autobusami i tramwajami wyda 600 zł więcej.
Uchwała w sprawie podwyżek przeszła jednym głosem. Za głosowali wszyscy rajcy z PO, przeciw - PiS oraz Lewica i Demokraci. Radni z LiD oskarżali prezydenta, że szuka najprostszych sposobów na zwiększenie wpływów - podnosi ceny biletów, zamiast poszukać oszczędności lub znaleźć inne metody.
Sięgamy do kieszeni biedniejszych szczecinian po to, żeby uleczyć budżetowy deficyt - mówił szef klubu radnych LiD Jędrzej Wijas. Należy ciąć koszty w kierującym komunikacją Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Prezydent idzie po najmniejszej linii oporu. LiD zarzuca prezydentowi, że podnosi ceny biletów, a nie myśli o jakości usług.
To, jak funkcjonuje komunikacja miejska, jest wynikiem rządów ostatnich ośmiu lat - odpowiedział prezydent Krzystek. To nie ta rada i nie ten prezydent podejmowali takie decyzje, które spowodowały, że koszty utrzymania komunikacji rosły. Prezydent zapowiedział, że teraz zajmie się wprowadzaniem oszczędności i podnoszeniem jakości.
To, że prezydenckiej podwyżki cen nie poparli radni PiS, wzbudziło zdumienie. Wcześniej zgodzili się bowiem na wzrost cen biletów zapisany w projekcie budżetu na ten rok. Bilety drożeją zbyt drastycznie - oświadczył szef klubu radnych PiS Leszek Duklanowski. Zdaniem radnych Platformy, PiS nie troszczy się wcale o mieszkańców a daje sygnały, że PO powinna się z nimi liczyć i przystać na propozycję zawarcia koalicji (w poniedziałek ogłosił ją Joachim Brudziński, sekretarz generalny PiS).
Ale jak widać nie były nam potrzebne głosy PiS do zrealizowania planu - powiedział "Gazecie" radny PO Michał Marcinkiewicz.
Jak drożeją bilety *
do 20 minut - z 1,9 zł - na - 2,2 zł
do 60 minut - z 2,9 zł - na - 3,4 zł
do 120 minut - z 3,8 zł - na - 4,4 zł
imienny na jedną linię zwykłą - z 52 zł - na 60 zł
imienny na linie zwykłe - z 73 - na - 84 zł
imienny na jedną linię pospieszną - z 82 zł na 90 zł
imienny na wszystkie linie - ze 121 zł na 138 zł
na wszystkie linie, na okaziciela - ze 135 zł na 150 zł
* bilet ulgowy połowa ceny, na linie pospieszne podwójna opłata

Opracowanie "Jolanta Kowalewska", "Gazeta Wyborcza", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Radni zdecydowali: będą droższe bilety

I tak najtańszy bilet komunikacji miejskiej 20-minutowy zdrożeje o 30 groszy. Będzie kosztował już nie 1,90 ale 2,20. Najtańszy bilet na linie pospieszne od maja będzie droższy o 60 groszy i ma kosztować 4,40. Zdrożeją też sieciówki. Za podwyżką opowiedziało się 15 radnych Platformy, przeciwko byli radni PiS-u oraz Lewicy i Demokratów. Podwyżki zostaną wprowadzone od maja.

Opracowanie "Aneta Łuczkowska ", "Polskie Radio Szczecin", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Lepiej jedzić na gapę... - podwyżka od maja?

Od maja prawdopodobnie więcej zapłacimy za przejazdy tramwajami i autobusami. Chce tego Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, potrzebuje jednak zgody radnych. Projekt uchwały ma być głosowany na dzisiejszej sesji.
Ostatnia podwyżka była w lutym 2002 r. Wzrost cen jest więc uzasadniony. W tym czasie znacznie wzrosły ceny paliwa i części, wielu kierowców wybrało pracę za euro. ZDiTM przyznaje też, że w kieszeniach pasażerów szuka środków na pokrycie deficytu. Za bilet 20-minutowy zapłacimy prawdopodobnie 2,20 zł (dziś 1,90), godzinny - 3,40 (obecnie 2,90), a dwugodzinny 4,40 (3,80).
Komunikacja miejska na całym świecie jest deficytowa i trzeba do niej dopłacać. Oprócz dotacji niezbędne są jednak także rozsądne wpływy ze sprzedaży biletów. A z tym w Szczecinie jest chyba największy problem. Ceny biletów są bowiem nieporozumieniem. Bilet sieciowy kosztuje znacznie więcej, niż jazda na gapę. Pasażerowie często więc wychodzą z założenia, że lepiej zaryzykować, bo tak będzie znacznie taniej. I ryzyko się opłaca, bo kontrolerów jest około 50. Osoby jeżdżące codziennie, sprawdzane są przeciętnie raz na kilka miesięcy. Dodatkowe wpływy do budżetu łatwiej więc byłoby pozyskać, uszczelniając system kontroli.
Radni mogą też pomóc komunikacji w inny sposób. W poprzedniej kadencji wysokość mandatów za jazdę bez biletu została... zmniejszona. Zgodnie z przepisami, które jedynie sugerują cenę kary dla gapowiczów, ale nie ustalają odgórnie ich wysokości. Gdyby więc kara była wyższa, być może więcej osób zdecydowałoby się płacić jazdę.
Mimo to nadal będziemy miastem biednym, w którym miejskie spółki - mając pusto w kasie - sprowadzają z Niemiec nawet kilkunastoletnie autobusy. MZK sprowadza jeszcze starsze tramwaje, bo tylko na takie nas stać. Tymczasem system ulg i zwolnień z opłat jest mocno rozbudowany. Gdyby każdą z ulg budżet miasta rekompensował wpłatą na rzecz komunikacji, na pensje dla kierowców, nowy tabor i budowę torowisk, mielibyśmy dodatkowo ponad 30 mln zł rocznie. Na to się jednak nie zanosi, więc za niewydolny system i olbrzymią grupę gapowiczów znów więcej zapłacą ci, którzy uczciwie kasują bilety.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Zamkną ul. Europejską - jest źle, będzie gorzej

Mieszkańców szczecińskich Pomorzan czeka po świętach kolejna rewolucja związana ze zmianą organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulic Ku Słońcu - Derdowskiego - Europejska - Okulickiego. Przynajmniej na 2 tygodnie zostanie zamknięta ul. Europejska.
Już dziś przejechanie przez skrzyżowanie nie jest łatwe. W szczycie (i nie tylko wtedy) tworzą się korki praktycznie we wszystkich kierunkach. Prawdopodobnie w połowie przyszłego tygodnia sytuacja na krzyżówce jeszcze się pogorszy. Drogowcy muszą bowiem zamknąć wylot ul. Europejskiej na przebudowywane rondo. Po co? By wykończyć całą jego południową część, łącznie z wylaniem asfaltu - oprócz ostatniej, tzw. ścieralnej, warstwy nawierzchni. Prace na ulicach Europejskiej, Okulickiego i Ku Słońcu (południowa nitka na odcinku od Mierzyna do Cmentarza Centralnego) trwać będą przez najbliższe 2, a może nawet 3 tygodnie.
Zmiany na rondzie miały obowiązywać już od wczoraj. Wykonawca jednak do dzisiaj nie otrzymał zgody na wdrożenie tymczasowej organizacji ruchu od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (a w tym przypadku zgoda ta jest niezbędna, bowiem objazdy obowiązywać będą również poza granicami miasta). Dopiero wtedy, kiedy ją dostanie, może się zwrócić o akceptację nowej organizacji ruchu do wydziału Gospodarki Komunalnej szczecińskiego Urzędu Miasta. Zgodnie z przepisami, dopiero tydzień po jej otrzymaniu można zamknąć ulicę. Wygląda więc na to, że (jeśli nie będzie innych przeszkód) ul. Europejska zostanie zamknięta najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia.
Remont ronda jest gruntowny. Oprócz placu przebudowuje się również torowisko i chodniki. Poza tym powstaną tu ścieżki rowerowe i tzw. mała architektura. Przy okazji będą również wyremontowane wloty ulic dochodzących do skrzyżowania. Rondo będzie miało 60 metrów średnicy. Na jezdni o szerokości 10 metrów wytyczone zostaną trzy pasy ruchu.
Koszt przebudowy krzyżówki oszacowano na 14 mln zł. Ponad 11 mln zł miasto otrzymało jako dofinansowanie z ZPORR, funduszu z Unii Europejskiej. Koniec remontu zaplanowano na sierpień 2007 r.

Opracowanie "L.Wójcik", "Kurier Szczeciński", 3 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kolekcja do wzięcia - przyszłość muzeum techniki w Szczecinie

Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki istnieje już w Szczecinie od półtora roku. Na razie przy ul. Niemierzyńskiej niewiele się jednak dzieje. Obiekt ma być ostatecznie gotowy na 2010 rok, ale jeśli ma w nim być atrakcyjna wystawa, to już dziś trzeba zbierać eksponaty - dyrektor instytucji twierdzi, że znalazł idealną kolekcję pojazdów transportowych. Trzeba tylko ją kupić. Oczywiście problemem są pieniądze.
Półtora miliona złotych - tyle chce prywatny właściciel imponującej kolekcji motocykli, samochodów, pojazdów wojskowych, akcesoriów, dokumentacji.Budynek dawnej zajezdni od listopada 2005 roku jest wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. Foto: bin Lista liczy ponad 100 pozycji - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor muzeum - 51 jednośladów, 26 samochodów osobowych, 2 traktory Ursus, ciężarówkę Lublin, 14 rowerów, w tym kilka przedwojennych. Na liście są też takie rarytasy, jak: promy czołgowe, stare autobusy i kilka wojskowych terenówek.
W zbiorach jest też motocykl Sokół 200 (drugi istniejący egzemplarz jest w zbiorach Muzeum Techniki w Warszawie) lub jedyny z oryginalnym przedwojennym malowaniem Sokół 1000. W kolekcji znajdują się także junaki wyprodukowane w Szczecinie. Większość pojazdów jest w idealnym stanie - są odrestaurowane i na chodzie. Tylko niektóre wymagają kosmetycznych poprawek. Właściciel Leszek Liszewski z Warszawy zbierał pojazdy przez 20 lat.
W budżecie miasta mamy zagwarantowane ńa ten cel 350 tys. zł. - wyjaśnia S. Horoszko. O brakujące środki zwróciliśmy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z takich możliwości korzystają inne miasta, jak Wrocław, Kraków czy Łódź. Musimy się jednak liczyć z tym, że dotacja może być mniejsza, wtedy trzeba byłoby dodatkowo obciążyć budżet miasta lub poszukać sponsorów, a z tym ostatnim w Szczecinie nie jest najlepiej.Unikalne jednoślady z pewnością przyciągną wielu miłośników starych pojazdów. Foto: bin Dyrektor twierdzi, że kolekcja zmieści się w budynku dawnej zajezdni, mimo że już dziś stoi w niej między innymi kilka tramwajów, autobusy, samochód strażacki.
Zbiory motoryzacyjne, o które zabiegamy, nie muszą być natychmiast wystawione - uważa dyrektor. Ekspozycja, aby była atrakcyjna, musi być stale przebudowywana. Można też wypożyczać pojazdy od innych muzeów. Dzięki temu wzbogacać własne zbiory.
Decyzja o zakupie musi zapaść jednak w miarę szybko. Kolekcją L. Liszewskiego interesuje się między innymi muzeum w Lęborku.

Opracowanie "bin", "Kurier Szczeciński", 2 kwietnia 2007 roku.

* * *

Tramwaj i park - miasta o inwestycjach

Gryfino. Czy Szczecin i Gryfino powinny ze sobą współpracować? – na to pytanie próbowano odpowiedzieć podczas wizyty prezydenta stolicy województwa Piotra Krzystka w mieście nad Regalicą. Władze obu miast dyskutowały m.in. o planach utworzenia w okolicy Gardna parku przemysłowego oraz tzw. szybkim tramwaju mogącym połączyć Szczecin z Gryfinem.
Tak naprawdę, to nie wiadomo, czy oba miasta współpracują ze sobą, czy rywalizują. Obecnie nie ma widocznych efektów wspólnych działań, natomiast w Gryfinie słychać czasami głosy mówiące o macoszym traktowaniu przez Szczecin. Przyjazd P. Krzystka miał zapoczątkować zmiany w relacjach między samorządami.
Jednym z ważniejszych tematów poruszanych podczas spotkania był plan utworzenia w okolicy Gardna parku przemysłowego. W strategii gminy Gryfino mówi się o centrum produkcyjno-usługowym, które powstałoby w sąsiedztwie węzła drogi ekspresowej S-3.
Lokalizacja parku w bezpośrednim sąsiedztwie granic Szczecina daje szansę na realizację tej inwestycji, jako wspólnego projektu. Obecność takiego partnera jak Szczecin, znacznie podniesie rangę i szansę na dofinansowanie przedsięwzięcia ze środków zewnętrznych. Prezydent Krzystek otrzyma w tej sprawie stosowną dokumentację – mówi wiceburmistrz Gryfina Maciej Szabałkin.
Nie mniej ciekawym tematem, jaki poruszono, był pomysł uruchomienia tzw. szybkiego tramwaju między miastami. Władze Gryfina przyznają, że skorzystaliby na tym mieszkańcy obu gmin. Ale nie tylko. Padły nawet słowa o przystanku na wysokości Centrum Wodnego „Laguna”, co mogłoby wpłynąć na zwiększenie liczby klientów na pływalni. Czy te plany są realne? Z pewnością wymagają dużego zaangażowania władz obu miast. Jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka radni stolicy województwa przyjęli Zintegrowany Plan Rozwoju Transportu Publicznego w Szczecinie na lata 2004-2013, który zakładał budowę szybkich tramwajów. W owym dokumencie napisano, że koszt budowy odcinka od Basenu Górniczego do Zdrojów szacowany jest na 361 mln zł.
Jak więc widać inwestycja pod hasłem szybki tramwaj Szczecin-Gryfino byłaby przedsięwzięciem wielce kosztownym. - Musimy udowodnić, że Szczecin jest ośrodkiem, ku któremu ciążą Gryfino, Stargard, Goleniów i Police - mówił kilka lat temu wiceprezydent Szczecina Andrzej Grabiec. Czy tak będzie w istocie?

Opracowanie "raj", "Kurier Szczeciński", 2 kwietnia 2007 roku.

* * *

Kupimy krótkie tatry

Na początku maja do Szczecina mają przyjechać na testy trzy tramwaje z Berlina. Tym razem będą to krótkie wozy motorowe.
W piątek przedstawiciele BVG, berlińskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, byli w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. Trwają właśnie negocjacje, których finałem ma być zakup kolejnej partii używanych tramwajów z Berlina.
Na razie badamy możliwości techniczne, eksploatacyjne i finansowe zakupu - zastrzega Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. Zaczęliśmy rozmowy na temat wagonów takich samych, jakie w Szczecinie już jeżdżą. Pojawiły się jednak nowe okoliczności.
BVG wycofało się ze sprzedaży przegubowych "żółtków". Właśnie takich 29 wagonów miasto miało kupić w tym roku. Negocjacje jednak się nie zakończyły, bo jest możliwość kupienia kilkudziesięciu wozów pojedynczych, tatr T6 i B6. Wyglądem są podobne do przegubowych - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta. Jakością i stanem technicznym przewyższają nieco wagony, które już kupiliśmy. Krótkimi tatrami interesowaliśmy się od początku, bo wpisują się w strategię wymiany taboru w Szczecinie.
Wiadomo już, że krótkie tatry powinny "pasować" do szczecińskich torów. Tak wynika z badań przeprowadzonych w Berlinie. Prawdopodobnie tramwaje, które zamierza kupić MZK, wkrótce obejrzą szczecinianie.
Na początku maja będą jazdy testowe na naszych torach - zapowiada Krzysztof Turczym. Przyjadą prawdopodobnie trzy wagony, tak by sprawdzić, jak jeżdżą w składzie podwójnym i potrójnym. Nowe tatry zastępowałyby w mieście te wagony 105N, które są w katastrofalnym stanie. Mogłyby zacząć wozić pasażerów już po wakacjach.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 1 kwietnia 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - marzec

* * *

Dąbie wolne od tirów!

Prawobrzeże. Dla ciężarówek powstanie zjazd na autostradę. Wiceprezydent Szczecina Krzysztof Nowak obiecał, że pomoże przedsiębiorcom wybudować bezpośredni dojazd do autostrady. Droga pozwoli tirom ominąć Dąbie i Wielgowo.
Mieszkańcy Dąbia i Wielgowa od wielu lat walczą zmiastem o wprowadzenie zakazu wjazdu samochodów ciężarowych do swoich dzielnic. Mają dość popękanych ścian, drżenia podłóg i nieustającego huku z ulic.Ulica Emilii Gierczak w południe. Kilkutonowe pojazdy przejeżdżają główną arterią dzielnicy, podnosząc kurz z jezdni, z trudnym do wytrzymania hukiem. Tak jest kilkakrotnie w ciągu dnia. Foto: Jakub Jurcan Zakaz wprowadzono w październiku ubiegłego roku. Na wniosek mieszkańców ustawiono znaki zabraniające wjazdu ciężarówkom do obu dzielnic. Mieszkańcy byli zadowoleni, ale tiry nie mogły dojeżdżać do firm w Wielgowie. Wówczas wojewoda cofnął zakaz. Od wielu lat walczymy o pozbycie się tirów z naszych ulic – mówi Alina Kordowska, przewodnicząca Rady Osiedla „Dąbie”. Nareszcie pojawiła się taka możliwość. Samochody ciężarowe niszczą drogi i uprzykrzają życie mieszkańcom. Są dla nas zagrożeniem.
Przedsiębiorcy spotkali się z wiceprezydentem Krzysztofem Nowakiem i przedstawili swoją propozycję, która została zaakceptowana. Wspólnie postanowiliśmy, że problem wreszcie musi zostać rozwiązany. Za wszelką cenę chcemy doprowadzić do wybudowania zjazdu na autostradę – mówi szef firmy Inter Gaz Marcin Majewski, który prowadzi negocjacje z miastem w imieniu wszystkich firm z Wielgowa. Rozumiemy mieszkańców i nie mamy do nich pretensji. Tiry powinny jeździć po autostradach, a nie po mieście.
Na spotkaniu z prezydentem podjęto decyzję, że ogólny projektu budowy drogi przygotuje Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wielgowa. Wczoraj minął termin wybrania biura projektowego, które się tym zajmie. Koncepcja będzie musiała być następnie zaakceptowana i zatwierdzona przez prezydenta. Nowak obiecał, że na temat zbudowania węzła Chełszcząca, będzie osobiście rozmawiał z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad oraz Ministrem Transportu. Budową „ślimaka” na autostradę zajmą się właściciele firm, jeden z przedsiębiorców pokryje koszty przedsięwzięcia.
Liczymy, że koszty zamkną się w milionie złotych – mówi Majewski. Mamy nadzieję, że wszystkie formalności związane z projektem, pozwolenia i uzgodnienia, zakończymy jeszcze w tym roku. W przyszłym natomiast droga zostanie oddana do użytku. Szkoda tylko, że miasto nie pomoże nam finansowo. Włodarze twierdzą, że nie mają pieniędzy. Szczecin skorzysta na tym rozwiązaniu. Przy przyszłej drodze znajduje się 80 ha terenu gotowego do wykorzystania przez potencjalnych inwestorów.

Opracowanie " Andrzej Kus" "Moje Miasto", 31 marca 2007 roku.

* * *

Europejska będzie zamknięta

W przyszłym tygodniu czeka nas kolejne ograniczenie ruchu na Gumieńcach. Najgorzej na tym wyjdą pasażerowie komunikacji miejskiej.
Zmiany planowane były od poniedziałku, ale zapewne wejdą w życie dopiero w połowie tygodnia. Potrzebna jest akceptacja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, bo objazdy i informacje na drogach będą obowiązywać też poza granicami miasta.
Zamykamy wlot od ul. Europejskiej, by zbudować południową część przyszłego ronda - mówi Jacek Kalinowski, kierownik budowy. Ten etap organizacji ruchu będzie obowiązywał dwa tygodnie. Już na początku przyszłego tygodnia ma być pokryta asfaltem przebudowana część ul. Okulickiego i Ku Słońcu (od centrum handlowego Ster do ronda) oraz w sąsiedztwie szkół salezjańskich.
W tym czasie krzyżówka zostanie zamknięta dla komunikacji autobusowej. Linie 53 i 60 jadące od stoczni na ul. Derdowskiego będą skręcać w lewo w ul. Świerczewską, gdzie skończą bieg. Pasażerowie jadący w stronę Pomorzan będą musieli kilkaset metrów pokonać na pieszo. Przy skrzyżowaniu ul. Dworskiej i Europejskiej będzie początkowy przystanek autobusów 53 i 60, które będą kursowały na trasie Dworska - Inowrocławska. Ponadto mały autobus będzie jeździł na trasie: Uniwersytet Szczeciński (ul. Cukrowa) - Wrocławska. Chodzi głównie o to, by dowieźć pasażerów do szkół.
Znacznie przeprogramowana zostanie sygnalizacja na skrzyżowaniu ulic: Wrocławska - Europejska - Krakowska. Czas wyświetlania światła zielonego dla pojazdów jadących wzdłuż ul. Wrocławskiej wzrośnie do ponad 40 sekund. Obecnie jest dwukrotnie krótszy. Dlatego w szczycie głównie w tym kierunku formują się korki.
Tydzień po Wielkanocy mieszkańców Gumieniec czeka prawdziwa rewolucja komunikacyjna. Otwarta zostanie południowa część ronda, a zamknięte drogi, po których jeździmy obecnie.

Opracowanie "Mariusz Rabenda" "Gazeta Wyborcza", 30 marca 2007 roku.

* * *

Grzybek stoi, Hiszpan milczy

Firma CR do końca listopada ma wybudować galerię handlową w miejscu "grzybka" przy Bramie Portowej. Na razie na placu nie dzieje się nic, a inwestor odmawia informacji.
Rok temu Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego musiał wyprowadzić z tzw. grzybka swoje kasy - właściciel terenu, firma deweloperska CR Group (należąca do hiszpańskiego biznesmena Carlosa Roiznera) zapowiadała, że w ciągu kilku tygodni rozpocznie tam budowę galerii handlowej. Potem umilkła. "Gazeta" wielokrotnie próbowała uzyskać informacje na temat terminu rozpoczęcia inwestycji.
Nie mogę podać żadnych informacji - powtarzała za każdym razem Agnieszka Suwalska ze szczecińskiego biura firmy. Firma CR Group kupiła działkę w połowie grudnia 2000 r. Za użytkowanie wieczyste 1300 m kw. terenu miała zapłacić 4,3 mln zł. W akcie notarialnym z 21 maja 2001 r. inwestor zobowiązał się w ciągu trzech lat zakończyć budowę obiektu handlowo-usługowego. Zgodnie z projektem miała tu stanąć pięciokondygnacyjna galeria o powierzchni 7,2 tys. m kw. i wysokości 18,5 m. W środku miało być 90 modułów handlowych, zaś na ostatnim piętrze - kilkanaście restauracji.
W listopadzie 2002 r., m.in. w związku z koniecznością podziału działki, termin zakończenia zabudowy przesunięto na koniec 2005 r. Następny termin to 30 lipca 2006 r. - wystąpiły problemy z kanalizacją i biegnącym pod działką kablem telekomunikacyjnym. Ostatnio ogłoszony termin to 30 listopada tego roku. Jeśli i ten termin zostanie przekroczony, możemy naliczyć dodatkowe opłaty roczne lub żądać rozwiązania umowy wieczystego użytkowania - informuje Piotr Landowski z biura prasowego szczecińskiego Urzędu Miasta. Jeżeli nie będzie na to zgody, możemy oddać sprawę do sądu.
Oprócz placu pod grzybkiem CR ma jeszcze działkę o powierzchni 2 tys. m kw. obok poczty głównej (kupił ją za 6,5 mln zł) oraz budynek po byłej przychodni przy pl. Grunwaldzkim. Elewacja tego budynku została wyremontowana ponad rok temu, ale w środku nic się nie dzieje.
W piśmie z września 2006 r. inwestor poinformował nas, że prowadzi prace remontowo-budowlane przebudowy obiektu na centrum apartamentowo-usługowe - cytuje Landowski.

Opracowanie "Andrzej Kulej" "Gazeta Wyborcza", 30 marca 2007 roku.

* * *

Centalne Warsztaty do likwidacji

Dziś szczecińscy radni podczas sesji zdecydują o likwidacji miejskiej spółki. Centralne Warsztaty powstały 7 lat temu na bazie MZK. Spółka miała utrzymywać się z remontów tramwajów. Część pieniędzy otrzymywała z budżetu miasta. Jednak okazało się, że starych tramwajów remontuje się co raz mniej i firma upadła. Pracowników przejęło z powrotem MZK, a Centralne Warsztaty przestały istnieć praktycznie kilka miesięcy temu. Zatrudniają w tej chwili tylko prezesa. Spółka nie ma przychodów, nie generuje też długów.

Opracowanie "Sebastian Wypych " "Polskie Radio Szczecin", 29 marca 2007 roku.

* * *

Będzie przejazd Ludową w obie strony

Dwukierunkowa ul. Ludowa i nowe trasy linii tramwajowych - takie zmiany od przyszłego tygodnia mają poprawić organizację ruchu po zamknięciu wiaduktu na ul. Druckiego-Lubeckiego.

Ulica Ludowa, na razie jednokierunkowa. Foto:  Cezary Aszkiełowicz / AG Zmiany wymusili kierowcy i policja, którzy od początku krytykowali działania miasta, jakie doprowadziły do powstawania gigantycznych korków na ulicach dzielnicy Żelechowa: Grzymińskiej, Studziennej, Robotniczej, Hożej, Obotryckiej i Bogumińskiej.
W środę w Urzędzie Miasta odbyło się spotkanie policji, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego i urzędników z magistratu odpowiedzialnych za organizację ruchu. Zebrani zgodzili się na rozwiązanie, które od poniedziałku proponowali m.in. internauci z forum gazeta.pl.
Ulicę Ludową [dotychczas jednokierunkowa - przyp. red.] zmienimy na dwukierunkową, żeby samochody jadące od strony Gryfii i z północy miasta mogły nią dojechać do centrum - wyjaśnia Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta. - Będzie się to wiązało ze zmianą kursowania tramwajów. Najprawdopodobniej linia 11 będzie jeździła do Gocławia, zaś 6bis będzie zawracała na pętli przy ul. Firlika.
Jeszcze we wtorek miasto uważało, że takie rozwiązanie jest niemożliwe, bo trzeba by zlikwidować oblegane miejsca parkingowe zajmowane przez pracowników Gryfii. Jak ten problem postanowiono rozwiązać? Na razie tego nie wiemy - mówi Irena Starosta z ZDiTM. Ale na pewno, żeby udrożnić ul. Ludową, ustawimy tam znaki zakazu zatrzymywania i postoju. Obecnie rozważamy różne warianty, które mają dopasować komunikację do panujących warunków. Nasza propozycja jest taka: parkingi dla stoczniowców, którzy do tej pory parkowali na ul. Ludowej, można zorganizować na ulicach dojazdowych do wiaduktu w ciągu ul. Druckiego-Lubeckiego. Chodzi przede wszystkim o ul. Blizińskiego i Konarskiego. Po zamknięciu wiaduktu obie są praktycznie nieużywane, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by to tam urządzić parkingi.
Zanim zmiany będą wprowadzone, kierowcy jadący w stronę centrum Szczecina z północnych dzielnic i Polic będą się jeszcze musieli pomęczyć. Wczoraj od rana dwie policyjne załogi kierowały ruchem na najbardziej zatłoczonych skrzyżowaniach. Korki tworzyły się i rano, i po południu.
Jest sporo problemów, które trzeba rozwiązać - tłumaczy Landowski. Dlatego nową organizację ruchu wprowadzimy najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Skąd te korki
Komunikacyjny horror trwa od poniedziałku. Z powodu remontu wiaduktu w ciągu ul. Druckiego-Lubeckiego objazd dla jadących od strony Stoczni Remontowej Gryfia i korzystających z trasy nadodrzańskiej ustanowiono przez ul. Robotniczą i Hożą. Powodowało to gigantyczne korki przy skrzyżowaniu ul. Hożej z Obotrycką, które jest za małe, by pomieścić setki dodatkowych aut.

Opracowanie "Andrzej Kulej" "Gazeta Wyborcza", 28 marca 2007 roku.

* * *

Łatają dziury na Wyszyńskiego

Pracownicy MZK łatają dziury przy torach tramwajowych na skrzyżowaniu przed Mostem Długim. Całkowity remont torowiska zakończy się w nocy z 30 na 31 marca.
Jeżdżę tędy codziennie. Przejazd przez torowisko jest straszny, trzęsie, ciężko nie wpaść w dziurę, bo tyle ich tam jest – skarżył się nam przed remontem jeden z kierowców z Pomorzan. Podobnych uwag mieliśmy wiele. Dlaczego powstały dziury?
W 1998 roku przy przebudowie ul. Wyszyńskiego tory zabudowano nakładką asfaltową, która niestety się kruszyła – tłumaczy Eugeniusz Kaczmarczyk, zastępca dyrektora Wydziału Sieci Elektrotrakcyjnej i Torów MZK. Teraz w miejscu, gdzie przebiegają tory, zostały położone płyty betonowe.
Już wcześniej wykonaliśmy podobne remonty. Płyty pod torami zostały wymienione na placach Kościuszki i Zwycięzców – mówił starszy mistrz Marek Goj z MZK. Zapowiadany termin końca prac ma być dotrzymany.
Wszystko idzie zgodnie z planem i jeśli tylko pogoda nam nie przeszkodzi, to w nocy z 30 na 31 marca skończymy remont – mówi Eugeniusz Kaczmarczyk. Tak naprawdę, to moglibyśmy go zrobić w dwa dni, ale w tym miejscu mogliśmy pracować tylko w nocy, dlatego trwa to dłużej – dodaje.

Opracowanie "Tomasz Kuczyński" "Moje Miasto", 28 marca 2007 roku.

* * *

Ulica Ludowa dwukierunkowa

Nowa organizacja ruchu w rejonie ul. Druckiego-Lubeckiego najwcześniej w przyszłym tygodniu.
W środę w Urzędzie Miasta odbyła się narada w sprawie organizacji ruchu w związku remontem wiaduktu w ciągu ul. Druckiego-Lubeckiego. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Komendy Wojewódzkiej i Komendy Miejskiej Policji, ZDiTM, Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Zgodnie z sugestią policji miasto rozważa propozycję zmiany obowiązującej, tymczasowej organizacji ruchu. Zgodnie z nią ul. Ludowa stać się ma ulicą dwukierunkową. Będzie to możliwe po zmianie trasy tramwajów linii 6 bis i 11. Niezbędne będzie też wprowadzenie zakazu parkowania na ul. Ludowej.
"Zaproponowane zmiany przyczynią się do usprawnienia ruchu na ulicach Robotniczej, Hożej i Obotryckiej i mają być wprowadzone nie wcześniej niż w przyszłym tygodniu" - czytamy w komunikacie biura prasowego szczecińskiego magistratu.

Opracowanie "red" "Gazeta Wyborcza", 28 marca 2007 roku.

* * *

Nowa organizacj ruchu

Są już pierwsze decyzje w sprawie nowej organizacji ruchu w rejonie zamkniętego wiaduktu na ulicy Druckiego - Lubeckiego w Szczecinie. Ulica Ludowa będzie dwukierunkowa. Teraz urzędnicy przygotowują nowe trasy dla tramwajów nr 6 i 11. Zmiany nie ominą też szóstki bis. W południe w Urzędzie Miejskim spotkanie w tej sprawie. Teraz na Obotryckiej, Hożej, Bogumińskiej i Robotniczej znów są korki. ruchem kieruje policja.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska" "Polskie Radio Szczecin", 28 marca 2007 roku.

* * *

Korki udręką kierowców - do kiedy ten skandal?

Być może w poniedziałek zmieni się organizacja ruchu przy ul. Ludowej. To najszybszy możliwy termin. W korkach na ul. Ludowej, Dębogórskiej, Robotniczej i Obotryckiej stoją nie tylko okoliczni mieszkańcy - także ci, którzy dojeżdżają do centrum z niemal odciętego od świata Skolwina.
To jakaś paranoja jest! - denerwuje się pan Ireneusz. Wiadukt na Lubeckiego, który właśnie zamknięto, wali się od 30 lat. Nagle wszyscy są zaskoczeni i nikt nie pomyślał o sensownych objazdach. Słowa większości kierowców nie nadają się jednak do druku. I trudno im się dziwić.
Nasz Czytelnik proponuje, by z ul. Ludowej wycofać tramwaje linii 11 i 6 Bis. Wtedy będzie można na niej wprowadzić dwa kierunki ruchu. Obecnie można dojechać tylko do stoczni „Gryfia" i dalej w kierunku północnych dzielnic. Powrót to istny koszmar.
Rano z ul. Światowida do centrum jechałem 40 minut - przyznaje pan Ryszard, taksówkarz. Tylko dlatego, że z Hożej przebiłem się w kierunku Łącznej. Jechałem więc przez Warszewo. Informacje o tym, że wiadukt na Lubeckiego został zamknięty, drogowcy ustawili dopiero przy ul. Robotniczej. A można wcześniej - już na Stołczynie, potem przy Wiszesława. Nie wszyscy będą się wówczas pchać do Robotniczej. Bo tam korki są największe. To najkrótsza droga dla stoczniowców z „Gryfii", którzy po pracy muszą jakoś zawrócić do miasta. Na ich prośbę miasto rozważy zmiany w tym rejonie.
Tramwaje mogą zawracać dwa przystanki dalej, przy zajezdni Golęcin - proponuje radny Leszek Duklanowski. To jednak nie jest możliwe, bo tory przed zajezdnią są za krótkie. Nierealny jest też pomysł Bolesława Gronkowskiego reprezentującego stoczniowców. Sugeruje, by tramwaj omijał ul. Ludową, a potem jechał do tyłu. Ulica Ludowa powinna być w tym czasie dwukierunkowa. Na to nie można się zgodzić ze względów bezpieczeństwa. Jednocześnie przy ul. Ludowej trzeba będzie wprowadzić zakaz parkowania przynajmniej z lewej strony. Nie wiadomo, gdzie wtedy kilkuset kierowców będzie pozostawiać swe auta.
Rozważymy wszystkie propozycje - obiecuje Andrzej Grabiec, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Zmiany wprowadzimy, jeśli tylko będą możliwe. Odpowiedź poznamy dziś. Ale przynajmniej do końca tygodnia w tym rejonie miasta sytuacja z pewnością się nie poprawi, a wiadukt na Lubeckiego może być zamknięty nawet przez cztery miesiące.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 28 marca 2007 roku.

* * *

Horror kierowców na północy Szczecina

Gigantyczne korki tam, gdzie ich nigdy nie było. Po zamknięciu wiaduktu przy stoczni Gryfia rano i po pracy nie ma jak wjechać do miasta od strony Żelechowej, Golęcina i północnych dzielnic. Kierowcy klną i tracą czas. Policja żąda cofnięcia zmian w organizacji ruchu.
Korek na ul. Hożej. Zdesperowany kierowca mercedesa próbuje ominąć korek, jadąc pod prąd sąsiednim pasem. Foto: Dariusz GORAJSKI / AG  Samochody od poniedziałku zapychają ulice, na których normalnie ruch jest niewielki: Grzymińską, Studzienną, Robotniczą, Hożą. Powód: remont odległego o 3 km wiaduktu w ciągu ul. Druckiego-Lubeckiego. Normalnie dojeżdżali nim do pracy w centrum mieszkańcy północnych dzielnic, a po południu wracali do domów stoczniowcy z Gryfii, pracownicy huty, papierni, Fosfanu i mniejszych nadodrzańskich zakładów. Od poniedziałku wiadukt, na którym wcześniej był ruch jednokierunkowy (do miasta), jest całkiem nieprzejezdny.
Zamknięcie jest spowodowane betonowaniem płyty pomostowej i koniecznością naprawy uszkodzonej konstrukcji stalowej wiaduktu - mówi Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, zleceniodawcy prac. Zatwierdzona przez miasto na czas remontu (tj. do końca czerwca) tymczasowa organizacja ruchu nakazuje kierowcom jadącym nadodrzańskim ciągiem ulic Wiszesława - Dębogórska - Ludowa objazd ul. Robotniczą do skrzyżowania ul. Hożej z Obotrycką. Ale Obotrycka, główna trasa do Polic, w szczycie nie jest w stanie przyjąć dodatkowych potoków aut z nad Odry. Największy kocioł robi się w okolicy Hożej.
Aż do skrzyżowania Studziennej z Robotniczą stoją samochody osobowe, ciężarówki i autobusy- mówiła wczoraj o godz. 15 Alicja, mieszkanka Żelechowej. Nic nawet nie drgnie. Dojazd linią A do ul. Komuny Paryskiej [dwa przystanki - przyp. red.] zajmuje 35 minut.
Policja ręcznie kierowała ruchem na krzyżówkach Obotryckiej z Jana z Czarnolasu, Obotryckiej i Hożej oraz Studziennej z Robotniczą. Kierowcy są sfrustrowani - mówi zastępca naczelnika szczecińskiej drogówki Maciej Kordziński. Jesteśmy zaskoczeni, że miasto wprowadziło taką organizację ruchu, bo opiniowaliśmy ją negatywnie. Urzędnicy to spartolili, ale to nie oni muszą teraz stać na skrzyżowaniach, tylko policjanci.
Policja odrzuciła projekt organizacji ruchu nie proponując nic w zamian. Wiadukt był w katastrofalnym stanie i musieliśmy go zamknąć - ripostuje Radosław Tumielewicz, główny specjalista ds. organizacji ruchu w miejskim Wydziale Gospodarki Komunalnej. Byłem na Hożej przed godz. 15 i sytuacja nie była taka zła. Zamieszanie robią tam głównie L-ki [auta nauki jazdy - przyp. red.]. Co innego widzieli nasi reporterzy. Ok. godz. 15.30 Hoża i Robotnicza były zapchane aż do Odry. Na trasie polickiej korek zaczynał się z jednej strony już przy wiadukcie nad ul. Wilczą, a z drugiej - na Szosie Polskiej. Kierowcy byli wściekli. Jechałem z Polic na ul. Robotniczą. Teraz wracam i utknąłem - narzekał Grzegorz Kupś w swoim volkswagenie. - Brak organizacji, aż nerwy biorą. Głupota, nad którą nikt nie panuje. Przez dwadzieścia minut ujechałem dwadzieścia metrów - denerwował się mężczyzna w hondzie. Normalnie tyle czasu zabiera mi dojazd na Głębokie.
Tumielewicz: Lepiej pomęczyć się cztery miesiące, niż ryzykować tragedię. Wiadukt był w katastrofalnym stanie. A wykonawca robót obiecuje, że może wykona je szybciej. Na pewno nie będziemy ręcznie kierować ruchem do końca remontu - zastrzega wiceszef drogówki. Wystosowaliśmy do miasta i ZDiTM pismo z żądaniem przywrócenia poprzedniej organizacji ruchu. Decyzję w tej sprawie musi podjąć Wydział Gospodarki Komunalnej - mówi Irena Starosta z ZDiTM. Jeśli tak zdecyduje, dostosujemy się. O godz. 16.30 Alicja z Żelechowej meldowała: Sytuacja nie poprawia się, samochodów wręcz przybywa. To chyba apogeum. Współczuję tym ludziom, że tak marnują swój czas. Korki zniknęły dopiero wieczorem.
Ludową w dwie strony? Policja uważa, że lepszym rozwiązaniem od objazdu przez ul. Robotniczą byłoby wprowadzenie na czas remontu dwukierunkowego ruchu na ul. Ludowej od stoczni Gryfia do ul. Stalmacha (teraz można tamtędy jeździć tylko z miasta w stronę Golęcina). Wystarczy zamknąć tramwajową pętlę przy ul. Ludowej i czasowo wydłużyć trasę linii 11 do Gocławia (lub skrócić ją do pętli przy ul. Firlika, a do Gryfii puścić autobusy). Tumielewicz jest jednak sceptyczny: Nie wydaje mi się, żeby MZK miało dodatkowe tramwaje czy pieniądze na komunikację zastępczą. W dodatku trzeba by zlikwidować wiecznie zastawione miejsca parkingowe po obu stronach Ludowej. Gdzie wtedy parkowaliby stoczniowcy z Gryfii?

Opracowanie "Jerzy Połowniak, współpraca: ola, kul" "Gazeta Wyborcza", 27 marca 2007 roku.

* * *

Ale nas urządzili!

Kierowcy klną i skaczą do siebie z pięściami, trzy załogi drogówki muszą kierować ruchem, żeby opanować korki. To skutki bałaganu, jaki zafundowali nam urzędnicy zatwierdzając objazd w rejonie stoczni.
Kiedy kierowcy ruszyli wczoraj rano z północnych dzielnic Szczecina w kierunku centrum, doszło do paraliżu. Zablokowane były ulice: Bogumińska, Studzienna Robotnicza. W ogóle nieprzejezdne było skrzyżowanie ulic Hożej i Obotryckiej oraz na wysokości ul. Jana z Czarnolasu. Wszystko przez zamknięcie remontowanego wiaduktu na ul. Druckiego - Lubeckiego.
Straszny bubel
Chciałbym spotkać tego, co to wymyślił - mówił nam rano pan Maks, który jadąc do pracy utknął w korku. Przecież to kompletna fuszerka! Osiwieć ze złości można, bo wszystko po prostu stoi. Takiego bubla to dawno nie widziałem, choć pamiętam zamknięcie Wałów Chrobrego w piątek. Wtedy też kwitłem w korku. Podobne zdanie miała większość kierowców, z którymi rozmawialiśmy. Na objeździe podobno doszło nawet do bójki pomiędzy kierowcami. Samochód na sygnale nawet nie mógł przejechać - denerwuje się inny kierowca. Urzędnicy chyba zapomnieli, że oprócz centrum ludzie mieszkają też w północnych dzielnicach.
Drogówka mówiła nie
Organizacja ruchu została wprowadzona mimo tego, że policja nie zaakceptowała proponowanych zmian. My to po prostu przewidywaliśmy - tłumaczy nadkomisarz Maciej Kordziński, zastępca szefa drogówki. Teraz mamy zagrożenie bezpieczeństwa ruchu i paraliż tej części miasta. Chcemy przywrócenia stałej organizacji. Skąd zagrożenie bezpieczeństwa? Jak tłumaczą policjanci, wiadukt nad torami kolejowymi na ul. Studziennej ma ograniczenie do 10 ton.
A jeżdżą teraz po nim tiry z papierni i huty - mówi Kordziński. Nie znam przyczyn, z powodu których nasza opinia nie została wzięta pod uwagę. Teraz za to potrzebne są nasze trzy załogi, żeby opanować sytuację na objeździe. Są więc wyłączone z innych zadań.
Urzędnicy myślą
W związku z komunikacyjnym bałaganem odbyło się wczoraj specjalne spotkanie poświęcone usprawnieniu ruchu. Jedną z rozważanych propozycji była zmiana przebiegu linii tramwajowych tak, aby umożliwić ruch samochodów na ulicy Ludowej w obu kierunkach - informuje Piotr Landowski z Urzędu Miasta. Wiązałoby się to z ograniczeniem parkowania w obrębie stoczni. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zobowiązał się do przeanalizowania możliwości technicznych zmiany kursowania tramwajów oraz do ponownej analizy przez projektanta przyjętych rozwiązań. Wstępne propozycje ewentualnych korekt lub zmian mają być gotowe w ciągu najbliższych dni.
Tymczasem policja skierowała do urzędu pismo, w którym domaga się przywrócenia stałej organizacji i nie wyklucza zamknięcia robót na wiadukcie. Nam udało się ustalić, że urzędnikom pozostało niewiele czasu na szukanie rozwiązania, bo wiadukt po 30 marca ma być technicznie nieprzejezdny.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 27 marca 2007 roku.

* * *

Przystanki jednak będą czyste

Pomimo zakończonego fiaskiem przetargu na utrzymanie czystości przystanków komunikacji miejskiej nie będą one tonęły w śmieciach - przynajmniej do końca maja. Jak informuje Gazeta Wyborcza udało się wynegocjować podpisanie umowy "z wolnej ręki" z firmą, która do tej pory zajmowała się sprzątaniem przystanków.
Zgodnie z umową Wir-Mar dostanie 80 tys. zł miesięcznie (czyli stawkę, jaką ZDiTM przeznaczył w przetargu) za utrzymanie czystości do 27 maja. W tym czasie firma musi zainwestować w kosze na śmieci, które po wygaśnięciu umowy mają zostać przejęte przez miasto. Jednak pojawia się pytanie, co dalej? Czy będziemy musieli być świadkami kolejnych unieważnionych przetargów?
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przewiduje dwie opcje. Pierwszą z nich jest zatrudnienie bezrobotnych, jednak do tego potrzebne jest pozwolenie na wywóz śmieci. Drugim rozwiązaniem branym pod uwagę jest rozpisanie latem (po wygaśnięciu obecnej umowy na sprzątanie ulic) wspólnego przetargu na utrzymanie czystości pasa drogowego wraz z przystankami. Czy któreś z tych rozwiązań zostanie wcielone w życie? Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieję na lepsze jutro.

Opracowanie "Łukasz Łużniak " za "Gazetą Wyborczą", 27 marca 2007 roku.

* * *

Mosty i wiadukty Szczecina - stare, kruche, rozkradane...

W coraz gorszym stanie są szczecińskie mosty i wiadukty. Wie o tym każdy kierowca, bo niemal każdy przejeżdża przez taki obiekt codziennie. Niestety, może być coraz gorzej, bo pieniędzy na przebudowę starych lub budowę nowych konstrukcji jest wciąż za mało.
 Widok wiaduktu od strony torów - aleja Wojska Polskiego. Foto: M.Niedzielski Kilka tygodni temu jadący al.Wojska Polskiego w kierunku Głębokiego ujrzeli nowe znaki. Na prawym pasie nie mają prawa znajdować się pojazdy, których masa własna przekracza 15 ton, na lewym - powyżej 20 ton. Znaki tu ustawiono, gdyż stan techniczny obiektu wymusza ograniczenie nośności - przypomina Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Docelowo wymagana jest przebudowa całego obiektu.
Nim to nastąpi, minie jeszcze przynajmniej kilka lat. Tymczasem każdego dnia, mimo zakazu, wiaduktem przejeżdża wiele cięższych pojazdów. Zakaz łamią też przegubowe autobusy dwóch linii i zjeżdżające do zajezdni przy ul. Klonowica. ZDiTM trzy tygodnie temu miał dokręcić tabliczkę z informacją, że zakaz nie dotyczy komunikacji miejskiej. Dziś twierdzi, że przykręci ją po zakończeniu kolejnych badań. Jeśli kierowcy będą przestrzegać ograniczeń, wiadukt wytrzyma jeszcze trzy lata. Jak nie...
Inny kłopot mają od wczoraj kierowcy, którzy do centrum jeździli wiaduktem na ul. Lubeckiego. Na cztery miesiące został on całkowicie zamknięty dla ruch, choć remont, który trwa od listopada ub.r., aż takich utrudnień nie przewidywał.
Zamknięcie wiaduktu spowodowane jest betonowaniem płyty pomostowej oraz stwierdzonymi w trakcie rozbiórek uszkodzeniami elementów konstrukcji stalowej - przyznaje ZDiTM. Remont zakończy się dopiero w lipcu.
Najtrwalsze są prowizorki. Tak było m.in. z wiaduktem nad torami przy ul. Rugiańskiej. Konstrukcja tymczasowa służyła kilkadziesiąt lat, nim zastąpiono ją nową. Wymiana czeka też tymczasowe mosty nad Autostradą Poznańską. Są w fatalnym stanie, ale zamknąć ich nie można, póki nie zakończy się budowy nowych.
Najlepiej wśród najważniejszych przepraw prezentują się most Długi i konstrukcja Trasy Zamkowej. W ocenie ZDiTM ich stan techniczny jest dobry. W przeciwieństwie do mostu Cłowego, na którym w nie- dzielę stwierdzono „zniknięcie" części dylatacji. Metalowy element prawdopodobnie trafił na złom. Doraźnie ubytek naprawiono wczoraj, docelowa reperacja ma być przeprowadzona w ciągu dwóch tygodni. Ale stan tego mostu nie pozwala na wjazd pojazdów cięższych niż 30 ton. ZDiTM chce przeprowadzić remont przęsła środkowego najdalej w przyszłym roku.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 27 marca 2007 roku.

* * *

Zmiany w komunikacji miejskiej

Urząd Miasta wybierze jeden z trzech pomysłów reorganizacji tras autobusowych. Najbardziej radykalny zakłada likwidację ponad 20 procent linii i przeniesienie ruchu pasażerskiego do tramwajów. Zdaniem ekspertów jest to absurdalna propozycja, a prace nad nią kosztowały 300 tysięcy złotych.
Komisja Gospodarki Komunalnej dostała do zaopiniowania trzy projekty zmian w komunikacji miejskiej. Wiąże się to z wprowadzeniem pewnych ograniczeń. Najbardziej drastyczny pomysł zakłada likwidację ponad 20 proc. połączeń autobusowych. Między innymi linii B, E, G, 70, 84 i innych. Wszystkich, które dublują się z traktami tramwajowymi. - Komunikacja autobusowa stanowiłaby rolę dowozową do komunikacji tramwajowej – wyjaśnia Włodzimierz Sołtysiak ze Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie" ("Klonowica")-pomyłka autora tekstu.
A to wszystko przez ekonomię. Dziś miasto dopłaca 57 mln do transportu miejskiego, chce mniej. - Wariant, który przewiduje do 22 procent cięć z góry zakłada pogorszenie warunków przewozów dla mieszkańców miasta Szczecina. On będzie ekonomiczny, ale trudniejszy dla mieszkańców – mówi Krzysztof Putiatycki z SPAK a nie z ZDiTM w Szczecinie.
Stworzony przez krakowskich inżynierów plan zmian komunikacyjnych kosztował 300 tys. zł. I wydają się to być pieniądze wyrzucone w błoto. Radnym najbliższa jest koncepcja ZDiTM Szczecin, która zakłada o wiele mniejsze zmiany.

Opracowanie " Michał Fit " "TVP3", 26 marca 2007 roku.

* * *

Nie chcą współpracować z ZDiTM

Firmy sprzątające Szczecin - nie chcą współpracować z Zarządem Dróg i Transportu Miejskiego. Ostatni przetarg na sprzątanie przystanków komunikacji miejskiej zakończył się fiaskiem. Mimo, iż miasto oferowało ponad 700 tysięcy złotych za sprzątanie przystanków przez osiem miesięcy - był tylko jeden chętny. Firmy, które mogłyby świadczyć takie usługi twierdzą, że warunki jakie stawia w umowach Zarząd Dróg są nie do wykonania, a cena za sprzątanie powinna być co najmniej dwa razy większa. Tak więc, jeżeli kolejny przetarg zakończy się fiaskiem przystanki będą sprzątać bezrobotni.

Opracowanie "Grzegorz Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 26 marca 2007 roku.

* * *

Kto posprząta przystanki?

Od 1 kwietnia szczecińskie przystanki autobusowe i tramwajowe będą tonęły w brudzie. Po raz kolejny nie udało się wybrać spółki, która miałaby je sprzątać.
Specjalistyczne firmy żądają prawie dwa razy więcej pieniędzy niż chce zapłacić miasto. W tej chwili za zamiecenie metra kw. trzeba wziąć około 20 groszy, a Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chciał dać tylko kilka groszy - wyjaśniają przedstawiciele firm, które zajmują się profesjonalnym sprzątaniem.
Dlatego wpłynęła tylko jedna oferta. Do przetargu zgłosił się Wir Mar, żądał prawie 123 tysięcy złotych miesięcznie. ZDiTM był gotów wyłożyć nieco ponad 82 tysiące. Różnica jest zdecydowana. Cena najkorzystniejszej ofert przewyższała o 541.808,76 zł brutto kwotę, którą zamawiający zamierzał przeznaczyć - poinformowała nas Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.
Do końca marca przystanki sprząta Wir Mar. Jak nie podpisze nowej umowy - zabierze swoje kosze na śmieci. ZDiTM zapewnia, że nie zarośniemy brudem. Choć jest to już trzeci unieważniony przetarg. Długoterminowa umowa zakończyła się w październiku, od tego czasu firma, która sprząta jest wybierana "z wolnej ręki", a nie w przetargu.

Opracowanie "ika" "Głos Szczeciński", 25 marca 2007 roku.

* * *

Most Cłowy zamknięty

Uwaga kierowcy! Szczeciński Most Cłowy jest zamknięty. Wstrzymano tam ruch w obu kierunkach. Decyzję taką podjęto po stwierdzeniu poprzecznego pęknięcia. Teraz na miejsce jedzie expert z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Dopiero po jego decyzji okaże się czy można most włączyć ponownie do ruchu. Kiedy to nastąpi na razie nie wiadomo. Prosimy o korzystanie z objazdu przez Most Pionierów albo przez Autostradę Poznańską.
* * * * * * *
Ruch na Moście Cłowym został już przywrócony. Przypomnijmy, na kilka godzin Most został zamknięty, ponieważ zauważono tam poprzeczne pęknięcie. Ruch w obu kierunkach został wstrzymany, do czasu gdy na miejsce przybył specjalista z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, który stwierdził, że pęknięcie nie stwarza zagrożenia. W poniedziałek uszkodzenie zostanie usunięte, a do tego czasu ten pas jezdni będzie wyłączony z ruchu. Jak nas poinformowano w zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego - przywrócono juz kursowanie komunikacji miejskiej oraz ruch samochodów w obie strony.

Opracowanie "A. Kafel, Marek Borowiec, godzina 15.07 - 16.44" "Polskie Radio Szczecin", 25 marca 2007 roku.

* * *

Zmieniamy trasy

Każdy z pasażerów może mieć wpływ na trasy autobusów i tramwajów w Szczecinie. To nowy pomysł Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego na poprawę komunikacji w mieście. Teraz urzędnicy czekają na propozycje zmian rozkładów i przystanków dla autobusów: 103 łączącego Głębokie z Zakładami Chemicznymi w Policach i 106 kursującego od Głębokiego do polickiego rynku. Propozycje można przesyłać do 4 kwietnia pocztą lub przez internet na adres zditm@zditm.szczecin.pl.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska" "Polskie Radio Szczecin", 24 marca 2007 roku.

* * *

Kładka nad ul.Staszica za dwa miesiące

Beton jest już wylany , ale stoi jeszcze na tymczasowej konstrukcji. Kładka nad ulicą Staszica w Szczecinie - długo oczekiwana inwestycja drogowa z dnia na dzień nabiera ostatecznych kształtów. Jak zapewnia Piotr Landowski z Biura prasowego szczecinskiego magistratu kładka będzie gotowa na czas - czyli na koniec maja.
Szef szczecińskiej drogówki podkomisarz Dariusz Zajdlewicz już nie może doczekać się poprawy bezpieczeństwa w tym rejonie, szczególnie jesli chodzi o pieszych zdążających na przystanki autobusowe i na targowisko Manhattan. Pod warunkiem oczywiście, że piesi będa chcieli z niej korzystać.
Magistrat zapowiada, że przy dawnych przejściach zostana zamontowane barierki, a policja - grozi mandaty łamiącym przepisy. Czy kładka poprawi bezpieczeństwo - przekonamy się w pierwszych dniach czerwca.

Opracowanie "M. Nieniewska " "Polskie Radio Szczecin", 23 marca 2007 roku.

* * *

Latem będą zmiany

Będą zmiany w trasach oraz kursowaniu tramwajów i autobusów. Mają przynieść oszczędności, bo komunikacja jest droga w utrzymaniu.
Warianty zmian w trasach i ilości pojazdów komunikacji są trzy. Dwa z nich przygotowane były wspólnie przez krakowski oddział Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP i Uniwersytet Szczeciński.
Mniej autobusów, więcej przesiadek
Pokazujemy dwa warianty - mówi Piotr Dera z SITK. - Jeden, który nie wyróżnia komunikacji szynowej i drugi, który zakłada, że będzie ona podstawową, a autobusy ją uzupełnią. Ten pierwszy zapewnia wyższy standard obsługi, ale trzeba nań wyłożyć więcej pieniędzy. Drugi o standardzie jeszcze przez pasażerów akceptowalnym, a dla miasta oznaczający mniejsze koszty.
Wariant najbardziej drastyczny zakłada m. in. całkowitą likwidację ośmiu linii autobusowych (55bis, 70, 77bis, 84, B, Cbis, E, F [G - red.]) i skrócenie trasy nr 75 z os. Zawadzkiego do pl. Kościuszki. Tam, gdzie tramwaje mogą zabrać pasażerów, autobusów by nie było. Dzięki tym zmianom autobusy pokonywałyby rocznie 20 proc, kilometrów mniej, a tramwaje 4 proc. więcej.
Jest dużo połączeń bezpośrednich, ludzi nie zmusza się do przesiadek - tłumaczy fachowiec SITK.
ZDiTM też ma plan
Zdaniem specjalistów z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego drugi wariant, to wyciśnięcie ze szczecińskiej komunikacji maksymalnych oszczędności. Musimy brać pod uwagę jeszcze aspekt społeczny, żeby stan komunikacji nie został gwałtownie zmniejszony - uważa ZDiTM. Dlatego na podstawie dwóch wariantów ZDiTM opracował własne propozycje. Ograniczyliśmy autobusy o sześć procent, a w tramwajach nie proponowaliśmy ograniczenia ze względu na stan torowisk - tłumaczy Marek Kośla z ZDiTM.
W grę wchodzi m. in. zmiana trasy "dwójki" z Dworca Niebuszewo do Basenu Górniczego, "szóstki" z Pomorzan do Ludowej, linii 11 z Gocławia na Pomorzany. Do tego jest pomysł, by uruchomić nowy tramwaj 8bis, który jeździłby z Dworcowej na Gumieńce. ZDiTM nie myśli o skracaniu linii 75, choć zmiany proponowane w komunikacji autobusowej, to przede wszystkim skracanie lub zmiana tras.
Na razie nie wiadomo kiedy i jakie zmiany będą, ale najlepsza okazja nadarzy się przy wprowadzaniu letniego rozkład jazdy. Wszystkie zaczęłyby obowiązywać we wrześniu. Ostateczna propozycja zmian, nad którymi będą dyskutować radni, ma być gotowa za kilka tygodni.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 23 marca 2007 roku.

* * *

Jak będą jeździć szczecińskie tramwaje

Niemal przesądzone jest puszczenie "dwójki" na Basen Górniczy i "jedenastki" na Gocław.
Komisja Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia poznała w czwartek wyniki badań więźby komunikacyjnej wykonane na zlecenie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Sprawdzaliśmy, skąd i dokąd jeżdżą szczecinianie i policzanie - wyjaśnił radnym Piotr Dera z firmy wykonującej badania. Na tej podstawie zaproponowaliśmy zmiany, jakie można byłoby wprowadzić. Ale czy je wprowadzicie, to już wasza decyzja. Propozycje te mają na celu ograniczenie kosztów funkcjonowania transportu miejskiego. Gdyby wszystkie wprowadzono w życie, niektóre cięcia byłyby drastyczne (np. ograniczenie o połowę kursów "ósemki").
Na pewno wprowadzać będziemy takie zmiany, które usprawnią komunikację, a nie zmienią w znaczny sposób kosztów - wyjaśnia Marek Kośla z ZDiTM. To m.in. zmiana trasy tramwajów linii 2 i 11. Ostateczna listę proponowanych zmian poznamy za dwa tygodnie.

Opracowanie "mpr" "Gazeta Wyborcza", 22 marca 2007 roku.

* * *

Pytanie o tajemnicze pokrowce

Jeżdżące od niedawna po Szczecinie tramwaje Tatra wyróżniają się między innymi umieszczonymi na przedzie i z tyłu wagonów tajemniczymi pokrowcami. Do czego są potrzebne?
Krzysztof Turczyn, wicedyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego ds. eksploatacji: Pokrowce, które zainstalowaliśmy na tych tramwajach, chronią bardzo ważne sprzęgła elektromechaniczne, służące do łączenia wagonów.
Zdemontowanie tych elementów wiązałoby się z zmianami konstrukcyjnymi wagonów. Zabezpieczenie sprzęgieł przy użyciu pokrowców było wymogiem homologacyjnym, dopuszczającym tramwaje do użytku. W mojej opinii pokrowce są estetyczne. Oczywiście, jeżeli za pół roku, lub rok pokrowce zabrudzą się, to je wyczyścimy. Najważniejsze, że jest to zgodne z wymogami. Estetyka to problem drugorzędny.

Opracowanie "mur" "Gazeta Wyborcza", 22 marca 2007 roku.

* * *

Trują pasażerów

Kierowcy autobusów miejskich jeżdżących na Prawobrzeże palą papierosy w szoferkach. Nie mogą się oprzeć nałogowi nie tylko na pętlach, ale również podczas jazdy. Dym wdychają pasażerowie.
W starych autobusach problem był nieodczuwalny ponieważ kabina kierowcy była zabudowana. W nowych kierowca jest oddzielony od pasażerów tylko barierką. Jechałem pospiesznym „A" i kierowca palił papierosa prowadząc autobus - skarży się Leszek Jakubowski, mieszkaniec Prawobrzeża. Śmierdziało w całym autobusie, nie wspominając o tym, że wszyscy wdychali dym. Gdy zwróciłem uwagę kierowcy, to miał do mnie pretensje. Innego dnia zauważyłem, że nie tylko pali, ale również rozmawia przez komórkę podczas jazdy. Najdłuższe trasy w Szczecinie autobusy pokonują w około pół godziny. Czy w tym czasie nie można się obejść bez papierosa?
Sam jestem palaczem i wiem, że da się wytrzymać - mówi Paweł Nogajczyk, mieszkaniec Prawobrzeża. Na przystankach końcowych można wysiąść i sobie zapalić, ale nie podczas jazdy. W autobusach i tramwajach palić nie wolno. Ponadto prawo przewozowe mówi wyraźnie, że: „Przewoźnik jest obowiązany do zapewnienia podróżnym odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz wygody i należytej obsługi". W niektórych miastach, na przykład Poznaniu, obowiązuje zakaz palenia na przystankach, które traktowane są jako miejsca publiczne Autobus też jest miejscem publicznym i zakaz palenia obowiązuje zarówno pasażerów jak i kierowców - mówi Longina Kaczmarek, Miejski Rzecznik Praw Konsumenta.
W przypadku kierowców zakaz palenia powinien być zapisany w regulaminie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W moim odczuciu jest to ewidentne naruszenie zasad porządku. Zgodnie z umowami zawartymi z ZDiTM przewoźnicy płacą kary za palących kierowców. Są to postanowienia, które wykonawcy przewozów zobowiązani są przestrzegać. W przypadku zaobserwowania takiej sytuacji prosimy pasażerów o przesłanie do nas skargi lub telefoniczne zgłoszenie dyspozytorowi pod całodobowy numer 91 480 04 03 - poinformowała Marta Kwiedeń-Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Małgorzata Klimczak" "Moje Miasto", 22 marca 2007 roku.

* * *

"Grzybek" wróci do miasta?

Do końca listopada hiszpańska firma ma czas na wybudowanie domu towarowego przy Bramie Portowej. Albo straci grunt.
Możemy jeszcze raz przedłużyć termin zabudowy placu pod warunkiem, że inwestor przedstawi wiarygodny harmonogram prac oraz odpowiednie zabezpieczenia finansowe - mówi Piotr Krzystek, prezydent miasta.
Szczecinianie są oburzeni. Plac w centrum miasta wygląda jak targowisko. Stragan z warzywami i resztki jedzenia wysypywanego dla gołębi. W cieplejsze dni murki okupują wielbiciele mocniejszych trunków. Kiedy plac należał do miasta czasami nawet był sprzątany. Teraz nie ma o tym mowy.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka" "Głos Szczeciński", 21 marca 2007 roku.

* * *

Tramwaje zostały przesłuchane

Głosy zapowiadające przystanki nie brzmią źle, ale zastanowimy się nad jakimiś bardziej profesjonalnymi - mówi Krzysztof Turczyn zastępca dyrektora MZK ds. technicznych.
W ubiegłym tygodniu opisaliśmy wrażenia z jazdy zmodernizowanym składem tramwajowym o numerach bocznych 1033/1034. Pasażerowie pokładali się ze śmiechu, słysząc płynący z głośników kaczo-sepleniący głos zapowiadający kolejne przystanki.
Andrzej Kraśnicki jr: Zainteresował się Pan brzmieniem głosów w tramwajach?
Krzysztof Turczyn: Tak. Kierownicy zajezdni otrzymali odpowiednie polecenie i przesłuchali zapowiedzi przystanków. I nie podzielają pana opinii. Według nich nie ma problemu złej dykcji, brzmienia itp. Mam to na piśmie. Ja posłuchałem zapowiedzi w jednym z wagonów i też nie mam uwag.
Moje uwagi podzieliło jednak sporo Czytelników. To nie są głosy brzmiące profesjonalnie czy też po prostu miłe dla ucha. Skąd się w ogóle wzięły?
Głos dostarczony został wraz z urządzeniem od producenta, a ten nazwany przez pana kaczo-sepleniącym, to głos pracownicy naszego przedsiębiorstwa.
"Gazeta" i Radio Złote Przeboje chętnie pomogą wyłonić osoby o lepszych walorach głosowych, załatwimy też sprawy techniczne związane z nagraniem.
Chętnie skorzystamy. Najpierw musimy jednak uporać się z uporządkowaniem wyświetlaczy w berlińskich Tatrach, które wciąż nie mają polskich napisów. Potem możemy zastanowić się nad zapowiedziami przystanków.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr" "Gazeta Wyborcza", 20 marca 2007 roku.

* * *

Szykują się zmiany w komunikacji miejskiej Szczecinie

Siec komunikacji miejskiej w Szczecinie zostanie zmieniona. Juz w najbliższy czwartek poznany propozycje zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Komunikacja miejska - zdaniem władz miasta - powinna być unowocześniona, poza tym ewentualne oszczędności mogłyby być przeznaczone na nowy tabor i remonty torowisk. Na potrzeby zmian zlecono badania, m.in., którymi tranwajami i autobusami jezdzi najwięcej pasażerów, pytano też mieszkańców miasta, skąd i dokąd chcą jeździć.
Z raportu, przygotowanego przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników z Krakowa oraz Uniwersytet Szczeciński wynika, że bez szkody dla mieszkanców miasta mozna ograniczyć kursowanie tramwajów i autobusów co najmniej o 20%, a nawet więcej.
Należałoby też lepiej skomunikować centrum miasta z nowymi dzielnicami, bo przedwojenna sieć komunikacji miejskiej jest zdecydowanie zbyt archaiczna jak na współczesne potrzeby.
Niektóre propozycje zmian zarząd Dróg i Transportu Miejskiego uznał za zbyt daleko idące, na przykład uważa, że wystarczy 6%-owe ograniczenie komunikacji miejskiej.

Opracowanie "G.Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 17 marca 2007 roku.

* * *

Mniej autobusów i tramwajów?

 Foto: PR Szczecin [ŁSZ] O 20 procent proponują ograniczyć kursowanie autobusów i tramwajów autorzy raportu poświęconego komunikacji w naszym mieście. Badania wykonało Stowarzyszenie Inżynierów i Techników z Krakowa wraz z Uniwersytetem Szczecińskim. Sprawdzano m.in. napełnienie autobusów i tramwajów pytano też mieszkańców miasta skąd i dokąd chcemy jeździć. Władze Szczecina zaczynają szukać oszczędności, aby wspomóc odnowę taboru komunikacji miejskiej i naprawę torowisk.

Opracowanie "Grzegorz Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 16 marca 2007 roku.

* * *

Zmiany w rozkładach jazdy autobusów?

 Foto: PR Szczecin [ŁSZ] Władze Szczecina zastanawiają się nad zmianami w rozkładach jazdy autobusów. Chcą wprowadzić ograniczenia na liniach, które stały się mniej uczęszczane. Chodzi m.in. o autobusy linii numer 60 i 53, które kiedyś dowoziły pracowników Stoczni Szczecińskiej. Dziś z tych połączeń korzysta mniej szczecinian. Beniamin Chochulski zastępca prezydenta Szczecina mówi, że dzięki oszczędnościom można by zainwestować w tabor autobusowy, który jest w fatalnym stanie. Władze Szczecina deklarują, że wszystkie proponowane zmiany będą omawiane i konsultowane.

Opracowanie "Grzegorz Gibas" "Polskie Radio Szczecin", 16 marca 2007 roku.

* * *

Będzie przyczepa

Miłośnicy komunikacji odbudowują historyczny wagon, który jeździł po Szczecinie. Wczoraj przetransportowali go do warsztatów MZK, bo wszystkiego sami nie są w stanie zrobić.
Konstrukcja wyglądała jak rusztowanie na kołach. To efekt ponad roku pracy kilku zapaleńców ze Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, którzy chcą odratować historyczny wagon. Na razie go rozłożyli do szkieletu, zdemontowali wyposażenie wnętrza, oczyścili całość z rdzy i pomalowali farbą podkładową. Kolejne prace ma wykonać MZK.
Chodzi głównie o prace ślusarskie, spawalnicze, których we własnym zakresie nie jesteśmy w stanie zrobić - tłumaczy Konrad Stachura z STMKM. W Szczecinie jest już odrestaurowany wagon 4N. Ten, nad którym pracują, to wagon motorowy. Z niego chcą zrobić przyczepę typu 4ND1, żeby w Szczecinie był kompletny skład, np. do obsługi linii turystycznej.
Staraliśmy się go zachować jako wagon z przeznaczeniem muzealnym, bo nie mamy przyczepy - tłumaczy Mirosław Janiak ze Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej. Marzeniem miłośników jest, by przygotować wagon jako atrakcję dla turystów, którzy odwiedzą Szczecin w czasie sierpniowego finału regat. Aby było to realne, potrzebne są dotacje.

Opracowanie "Maciej Janiak" "Głos Szczeciński", 14 marca 2007 roku.

* * *

Kolejna wpadka ZDiTM? - od czerwca na piechotę

Co można zrobić z przetargiem za niemal 90 mln zł? Można go dobrze przygotować i się tym szczycić. Można też zrobić wiele, aby nie wyszedł. Taki wariant wybrał chyba szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Warto pamiętać, że mało który przetarg, ogłoszony przez ZDiTM, udaje się przeprowadzić za pierwszym razem. Czy tak będzie również i teraz, przekonamy się najdalej pod koniec kwietnia.
Do końca maja szczecińskie spółki autobusowe mają ważne umowy na przewóz pasażerów. Na świadczenie usług po tym terminie ogłoszono właśnie przetarg. I znów zamówienie preferuje miejskie spółki, choć do takich zapisów zastrzeżenia ma Najwyższa Izba Kontroli. ZDiTM-owi to nie przeszkadza i od lat powiela ten sam schemat. To jeszcze nie jest największy problem. „Kurier" dotarł do informacji, z których wynika, że złożone oferty mogą trafić na makulaturę.
Firmy, które chcą stanąć do przetargu, na złożenie ofert mają czas do 18 kwietnia - tłumaczy nasz informator. Ale do 14 kwietnia ZDiTM ma czas, by dokonać zmian w specyfikacji przetargowej! Termin składania ofert wydłuży wtedy o tydzień, to jakaś paranoja.
Bo oferenci będą musieli drugi raz pobrać specyfikację, przygotować nową ofertę i skalkulować swoje usługi. A zmiany mogą być radykalne. Chodzi bowiem o korektę sieci: część linii może być zlikwidowana, na innych może być ograniczona częstotliwość. To ważne, od tego zależą stawki za tzw. wozokilometr - podstawa zawarcia umowy. Na dziś ZDiTM nie zamierza niczego zmieniać. Ale tajny projekt zmian złożył w UM i czeka na akceptację prezydenta. Umowy z dwoma przewoźnikami mają być ważne od 1 czerwca do końca 2008 r. ZDiTM szukając oszczędności chce prawdopodobnie ograniczyć liczbę kursujących autobusów. Popiera to wynikami badań opracowanymi przez naukowców z Krakowa. To w żaden sposób nie przystaje do oczekiwań pasażerów. Za to utrzymanie samego ZDiTM z roku na rok kosztuje coraz więcej, pochłania już ponad 17 mln zł.
Co zatem czeka szczecinian od 1 czerwca? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko wróżka, bo ani przewoźnicy, ani zlecający im usługi ZDiTM, ani Urząd Miejski nie potrafią dać rzeczowych wyjaśnień.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 14 marca 2007 roku.

* * *

Skasuj bilet, a może polecisz do Dublina

W konkursie Portu Lotniczego Goleniów i szczecińskiego ZDiTM można wygrać dwuosobowy bilet do Dublina. Wystarczy tylko skasować bilet w tramwaju i cierpliwie czekać na kontrolerów.
Przy sprawdzaniu biletów przez kontrolerów obecni są przedstawiciele goleniowskiego portu. Proszą o podanie danych, które przekazują do Polskiego Radia Szczecin. Dwa razy w tygodniu stacja przeprowadza losowanie, dzwoni do szczęśliwca i zadaje pytanie konkursowe.
Pytanie może być związane zarówno z bieżącą, jak i historyczną tematyką szczecińskiej komunikacji miejskiej - mówi Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Pierwszy raz organizujemy taki konkurs. Inicjatywa wyszła od Portu Lotniczego w Goleniowie. Konkurs potrwa miesiąc. Mamy do rozlosowania 8 dwuosobowych biletów. W porozumieniu z przełożonymi, każdego dnia wyznaczana jest inna trasa, na której można spotkać kontrolerów.

Opracowanie "Marcin Niedziółka" "Moje Miasto", 13 marca 2007 roku.

* * *

Najważniejszy numerek

Pani Cecylia korzysta z biletów miesięcznych. Znaczki kupuje regularnie i spokojnie wsiada do autobusów czy tramwajów. Niestety, ostatnio kontrolerzy wypisali jej mandat, który będzie musiała prawdopodobnie zapłacić.
Na znaczku powinien być wpisany numer biletu, którym posługuje się pasażer - przypomina Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli biletów Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kasjer, który sprzedaje znaczek, ma obowiązek już w chwili zakupu wpisać numer biletu.
Chyba że pasażer sobie tego wyraźnie nie życzy lub nie chce okazać biletu. W takim wypadku na znaczku kasjer stawia parafkę. Pani Cecylia najwyraźniej korzysta z tej możliwości, bo wszystkie przedstawione przez nią znaczki są przez kasjerów opisane. W takim wypadku pasażer musi jednak pamiętać, by numer biletu wpisać samodzielnie. Bez tego sieciówka jest po prostu nieważna.
Kontrolerzy postąpili słusznie, mandat został wystawiony zgodnie z przepisami - zapewnia Andrzej Kuc. W takich przypadkach pasażer ma 7 dni na zgłoszenie się do nas z biletem i opisanym znaczkiem. Wtedy, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej, kara będzie anulowana.
Pani Cecylia z tym się jednak nie zgadza. Uważa, że kontrolerzy popełnili błąd. Ale przepisy w tej sytuacji są jednoznaczne. Obowiązek posiadania znaczka z wpisanym numerem istnieje od wielu lat. Zdarzało się bowiem, że kiedy nie nakładano kar za jego brak, jednym znaczkiem posługiwało się kilka czy kilkanaście osób. Z kolei opłata manipulacyjna - w wysokości 10 proc. kary - została wprowadzona, bo ZDiTM ponosi koszty przeprowadzenia kontroli. Pani Cecylia nie chce się z tym pogodzić, a termin 7 dni się kończy.

Opracowanie "ToT" "Kurier Szczeciński", 12 marca 2007 roku.

* * *

Tramwaj przecięty na pół

Do zrobienia przekroju tramwaju wykorzystamy jeden z wycofanych właśnie z eksploatacji przegubowców 102Na - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji. - Myślę, że to będzie bardzo atrakcyjny eksponat.
Oprócz tego w muzeum znajdzie się też jeden, zachowany w całości "przegubowiec". Kolejny, wyremontowany, pozostanie w zasobach MZK, który chce wykorzystywać stodwójkę do przejazdów turystycznych.
Które konkretnie tramwaje z szesnastu, jakie przetrwały do końca eksploatacji tego typu pojazdów, zostaną przekazane na cele muzealne, nie wiadomo. Specjaliści z MZK najpierw muszą ocenić ich stan techniczny. To pozwoli wyłonić z szesnastki te w najlepszym stanie. Pozostałe zostaną zezłomowane.
Tramwaje 102Na, które w Szczecinie weszły do eksploatacji w grudniu 1971 r., po raz ostatni wyjechały na ulice miasta 28 lutego. Historyczny, ostatni kurs, wykonał tramwaj o numerze bocznym 601, który wyjechał na linię 3. Na trasie z Pomorzan do Lasku Arkońskiego pojazd zatrzymał się w kilku miejscach na dłużej po to, by miłośnicy komunikacji mogli wykonać pamiątkowe zdjęcia. O godz. 23.40 tramwaj zjechał do zajezdni Pogodno. Motorniczy po kolei wyłączył wszystkie mechanizmy, a na końcu zgasił światło.
Zdjęcia z ostatniego kursu przegubowca można obejrzeć na stronie miłośników komunikacji miejskiej www.mkm.szczecin.pl.

Opracowanie "akr" "Gazeta Wyborcza", 12 marca 2007 roku.

* * *

System zarządzania za parę lat - drogi bez głowy

Od kilku lat Szczecin co roku wydaje miliony na budowę i modernizację dróg. Setki tysięcy wydawane są na instalację sygnalizacji świetlnej. Jednak system, który będzie tym nowocześnie zarządzał, zacznie powstawać dopiero od przyszłego roku.  Foto: A.Ratuszyński Inteligentny system zarządzania ruchem w mieście ma same zalety. Specjaliści szacują, że dzięki wykorzystaniu komputerów i nowoczesnych sterowników oraz kamer można nawet o 30 proc. poprawić płynność ruchu w centrach metropolii. Dzięki temu kierowcy mniej się stresują, środowisko mniej cierpi przez spaliny, a miasta mogą wolniej inwestować w nowe rozwiązania drogowe, bo obecne wystarczają. Taki system pomaga także w sytuacjach kryzysowych. Wyposażona w odpowiedni nadajnik karetka pogotowia, wóz straży pożarnej, albo policji w chwili włączenia „koguta" zaczyna także nadawać sygnał do wszystkich odbiorników zarządzających ruchem. Komputery bez udziału człowieka zaczynają zmieniać światła na skrzyżowaniach, by samochód ratunkowy przejechał „zieloną falą". Potem również automatycznie przywracają normalny ruch. System może też w normalnej sytuacji przyspieszyć zmianę świateł na newralgicznych skrzyżowaniach, gdyby czujniki zauważyły, że zaczynają się one korkować. Wszystko to brzmi jak bajka i niestety w Szczecinie to wciąż jest bajka.
Zapowiedzi stworzenia dla Szczecina systemu zarządzania ruchem pojawiły się w połowie lat 90. Wówczas ogłoszono nawet przetarg i wybrano wykonawcę. Warszawska firma (tworząca podobne opracowanie dla stolicy) przygotowała miastu MIESZKO, czyli Miejski System Zarządzania Komunikacją. Całe przedsięwzięcie, choć kosztowne zakończyło się skandalem. Proponowanych rozwiązań nigdy nie wdrożono. Potem jeszcze kilkakrotnie miasto próbowało sformułować system, który usprawniłby ruch. Mimo, że w mieście jednocześnie działa ponad 13 różnych sposobów uruchamiania sygnalizacji ulicznej, mimo, że „zielona fala" jest tylko w dwóch miejscach Szczecina, magistrat dotąd zrobił niewiele, by sytuację zmienić.
Jak twierdzą miejscy urzędnicy, priorytetem tak poprzednich, jak i obecnych władz jest budowa i modernizacja dróg, bez których system w ogóle nie ma sensu. W tym roku Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska chce własnymi środkami przygotować studium wykonalności systemu zarządzania ruchem w Szczecinie. Na podstawie tego dokumentu mają powstać wnioski o dofinansowanie. W 2008 miasto chce pozyskać 8,2 mln inwestując swoje 1,8 mln zł. Rok później na ten cel ma trafić do kasy Szczecina prawie 13 milionów.

Opracowanie "A.Ratuszyński" "Kurier Szczeciński", 12 marca 2007 roku.

* * *

Garb z jezdni już usunięto - Energetyków przejezdna

Od wczoraj w Szczecinie możemy już jeździć trzema pasami ul. Energetyków na wysokości Przychodni Portowej. Drogowcy wcześniej zdjęli asfalt, wyrównali brukiem nawierzchnię i położyli nową nakładkę. Przez kilka dni ruch był ograniczony, bo głowica, która kopie podziemny tunel - spowodowała olbrzymie wybrzuszenie jezdni.
Prace przy usuwaniu garba powstałego w wyniku odwiertu tunelu 6 metrów pod jezdnią, Foto: M.Niedzielski Czterdziestocentymetrowy garb wyrósł w niedzielę po południu po tym, jak wiertło trafiło na resztki drewnianych pali. Zamiast rozkruszyć przeszkodę, głowica popchnęła słupy ku górze. W efekcie dwa pasy ruchu zostały zupełnie zniszczone. Wczoraj pracownicy firmy Hydrobudowa 9 po ułożeniu nowej nawierzchni mogli kontynuować wiercenie. Tym razem postaramy się, aby nie było żadnych utrudnień w ruchu - zapewnia Andrzej Klupczyński, przedstawiciel wykonawcy.
Na bieżąco będziemy sprawdzać, czy przesuw głowicy nie powoduje deformacji jezdni i torowiska. Na miejscu cały czas jest geodeta i przedstawiciele zarządu dróg. Mamy nadzieję, że uda się przejść pod drogą bez żadnych dodatkowych niespodzianek. Wykonawca przyznał, że wcześniej, podczas przewiertu, na wysokości jezdni nie było takiego nadzoru. Zanim więc zatrzymano urządzenia wiertnicze, jadące tym odcinkiem samochody dosłownie wyrzucało w powietrze. Podczas jednego z takich „skoków" ranny został pasażer autobusu linii C.
Mikrotunel pod ulicą Energetyków powstaje w ramach kompleksowego programu „Poprawa jakości wody w Szczecinie". Głównym inwestorem jest Zakład Wodociągów i Kanalizacji. Cały program kosztuje ok. 288 mln euro.

Opracowanie "bin" "Kurier Szczeciński", 9 marca 2007 roku.

* * *

"Kurier", tramwaj i kwiaty

Motorniczy Pan Mirek w stylowym uniformie z epoki rozdaje kwiaty pasażerkom, Foto:S.Borek A tramwaj retro pełen kwiatów krąży wczoraj po Szczecinie. Zatrzymywał się na przystankach przy placach Żołnierza Polskiego, Rodła, dworcu Niebuszewo, pl. Grunwaldzkim i in., a za każdym razem, gdy stanął, mieliśmy w nim dziesiątki tulipanów oraz „Kurierów Szczecińskich" dla pań spotkanych na ulicach miasta. Łącznie kilkaset kwiatów i tyleż gazet trafiło do przedstawicielek płci pięknej. To tradycyjne już świętowanie 8 marca przez „Kurier Szczeciński", MZK Szczecin i CH „Galaxy".

Opracowanie "Kurier Szczeciński", 9 marca 2007 roku.

* * *

Awaria sieci trakcyjnej na ul.Arkońskiej

Najprawdopodobniej do 22.00 potrwa usuwanie awarii sieci trakcyjnej na ul. Arkońskiej w Szczecinie. Przypomnijmy, przejeżdżający pod wiaduktem tir zerwał sieć, co spowodowało po południu spore utrudnienia w ruchu. Służby techniczne cały czas pracują, funkcjonuje autobusowa komunikacja zastępcza. Zamiast tramwaju linii 3 od ul. Kołłątaja do Lasku Arkońskiego kursują autobusy

Opracowanie "Magdalena Nieniewska ", "Polskie Radio Szczecin", 9 marca 2007 roku.

* * *

Niepokój zamiast tramwaju

Trzech wielkich szczecińskich inwestycji nie ma na liście indykatywnej przyjętej przez rząd. To znaczy, że mają niewielkie szanse na dofinansowanie z Programu Operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko". Plany budowy szybkiego tramwaju, przedłużenia Autostrady Poznańskiej i zakup nowego taboru mają trafić na półkę.
Miasto już w poprzedniej kadencji podjęło wszelkie starania, by istotne dla nas projekty znalazły się na tej liście - zapewnia Piotr Landowski z biura prasowego UM w Szczecinie. Prezydent Piotr Krzystek kontynuuje te zabiegi, licząc, że rząd zmieni zdanie w sprawie istotnej nie tylko dla Szczecina, ale także całego Szczecińskiego Obszaru Metropolitarnego. Sprawa nie jest jeszcze zamknięta i prezydent liczy, że będzie mógł uczestniczyć w konferencjach uzgodnieniowych i przekonywać do naszych racji.
W działania na rzecz umieszczenia budowy Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju (460 milionów złotych) oraz kolejnych etapów przebudowy Autostrady Poznańskiej (ok. 250 mln zł) włączył się marszałek Norbert Obrycki. Pod koniec lutego br. wystosował do Grażyny Gęsickiej, minister rozwoju regionalnego, pismo, w którym z niepokojem wyraża się o pominięciu szczecińskich inwestycji w indykatywnym (orientacyjnym, ale przeważnie przesądzającym o finansowaniu) wykazie zatwierdzonym przez rząd Jarosława Kaczyńskiego. Obrycki wykazuje w nim zalety wszystkich przedsięwzięć i pozytywny wpływ na infrastrukturę całego rejonu. Dotąd jednak nie uzyskał żadnej odpowiedzi.
Marszałek Norbert Obrycki wyraża swoje głębokie zaniepokojenie zarówno z powodu braku wyżej wymienionych projektów w wykazie, jak i braku jakiegokolwiek pisma, w którym ministerstwo odpowiedziałoby na prośbę marszałka - informuje Bogna Bartkiewicz, rzecznik marszałka. W sprawie listy mają się także wypowiedzieć posłowie z okręgu szczecińskiego. Kopia korespondencji z ministerstwem trafiła do wszystkich parlamentarzystów, tak z koalicji rządzącej, jak i z opozycji.

Opracowanie "ArR", "Kurier Szczeciński", 9 marca 2007 roku.

* * *

Jak szybko można skasować bilet?

Nasz Czytelnik zarzucił kontrolerom, że celowo nie dają pasażerom czasu na kasowanie biletów, by ich karać. Dlatego zaraz po ruszeniu pojazdu z przystanku blokowane są kasowniki.
W przypadku kontroli biletów, zaraz po ruszeniu autobusu następuje zablokowanie kasowników. Skutkuje to tym, iż kto nie rzucił się po wejściu do kasownika, ten płaci tzw. gapowe i jest traktowany jak zwykły oszust - tłumaczy Janusz Papliński. Rozumiem, że kontrolerzy zarabiają proporcjonalnie do liczby złapanych osób. Proponowałbym jednak w takim razie od razu zablokować wszystkie kasowniki, to będą większe wpływy - kontynuuje zdenerwowany Czytelnik.
Pan Janusz w liście do redakcji przedstawia sytuację, której był świadkiem 5 marca na linii nr 75 w rejonie osiedla Zawadzkiego. Tak szybko zablokowano kasowniki, że część pasażerów nie zdążyła skasować biletu. Szczęśliwi kontrolerzy złapali w takich okolicznościach 7 osób - przypomina zdarzenie pan Janusz. Każdy pasażer ma prawo mieć chwilę na skasowanie biletu. Zachowanie kontrolerów nie może być chamskie. Praca ta wymaga szczególnego wyczucia, żeby nie traktować każdego pasażera jak przestępcę, tylko stosować środki adekwatne do okoliczności. Szczególnie niedopuszczalne jest traktowanie dzieci, które się zagapiły, bo bilet był w drugiej kieszeni, a na sięgnięcie go nie było już czasu, bo kasowniki zablokowano.
O wyjaśnienie sytuacji poprosiliśmy dział kontroli biletów w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Każdy pojazd ma komputer. W nim zapisana jest obiektywna informacja - wyjaśnia Andrzej Kuc, kierownik działu. Nie naciągnie jej ani kontroler, ani pasażer. Z zapisu komputera wynika, że do kontroli doszło pomiędzy przystankami "Zawadzkiego" i "Zawadzkiego - kościół" o godz. 14.56. Drzwi autobusu zamknęły się o godz. 14.56 i 2 sekundy, a kasowniki zostały zablokowane o 14.56 i 30 sekund. To dało aż 28 sekund na skasowanie biletu i to od momentu zamknięcia drzwi. Kasowniki nie były blokowane od razu - mówi Andrzej Kuc. To bardzo dużo czasu. Na tym odcinku w czterech kasownikach bilety zostały skasowane tylko trzy.
Osób złapanych bez biletu było 5, a nie 7. Autobus pomiędzy przystankami jedzie minutę. Jak mówi Kuc, nie ma określonych sztywnych ram, w jakim czasie kasowniki mają być zablokowane. To kontrolerzy oceniają, czy pasażerowie skończyli już kasować bilety. Dzięki dokumentacji w ZDiTM wiadomo również, jakie były okoliczności ujawnienia przejazdów bez biletu. Jedna osoba zapłaciła karę, ktoś inny okazał w ZDiTM bilet miesięczny i kara została anulowana. Kolejna osoba posługiwała się legitymacją osoby niepełnosprawnej w wieku do 16 lat, a miała lat 31. Z dwójki gimnazjalistów, o których pisze Czytelnik, jeden miał bilet, ale go nie skasował, a drugi biletu w ogóle nie miał.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 8 marca 2007 roku.

* * *

8 marca - tramwaj pełen kwiatów

Jak co roku pamiętamy o Dniu Kobiet. Już jutro od godz. 11 po centrum Szczecina będzie kursował specjalny tramwaj retro. To coroczna akcja „Kuriera Szczecińskiego", MZK Szczecin i CH „Galaxy".
W godz. 11-13 jeździć będziemy głównie po centrum. Na wybranych przystankach napotkane panie otrzymają gorące życzenia i pachnące wiosną kwiaty.

Opracowanie "T.Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 7 marca 2007 roku.

* * *

Zdrożeją bilety!

Od 1 maja zapłacimy więcej za jazdę komunikacją miejską. Bilety będą o 15 proc. droższe. Podwyżkę musi jeszcze zatwierdzić rada miasta, ale tak naprawdę wyraziła już na nią zgodę przyjmując w poniedziałek budżet miasta.
Komunikacja w naszym mieście jest potwornie droga. Już teraz mało kto kasuje bilet, jak wzrosną ceny do kasownika podchodzić będą nieliczni - twierdzi Wacław Zieliński, który codziennie dojeżdża do pracy z prawobrzeża do centrum miasta.
Propozycje nowych cen biletów konsultowane są w tej chwili ze związkami zawodowymi w firmach komunikacyjnych. Najwięcej zdrożeją bilety pojedyncze.
Ceny biletów nie były podnoszone w Szczecinie od 5 lat - przypomnina Beniamin Chochulski, wiceprezydent Szczecina. W tym czasie zdecydowanie podrożało paliwo, kierowcy też powinni w końcu lepiej zarabiać. Niedługo możemy mieć kłopoty z zatrudnieniem dobrych fachowców.
Zdaniem wiceprezydenta, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego odpowiedzialny za komunikację rozpoczął oszczędzanie od siebie. W ostatnim czasie zlikwidowano kilka etatów. W połowie roku może dojdzie do podzielenia zakładu.
Jak w innych miastach?
Wrocław nie ma biletów czasowych. Zwykły bilet jednorazowy kosztuje 2 złote. W Krakowie można sobie wybrać taryfę: albo kupić bilet jednorazowy za 2,5 złote, albo za 3,10 zł bilet godzinny. Rozbudowaną propozycję dla pasażerów ma Poznań. Można zdecydować się na bilety czasowe: za 10 min jazdy zapłacimy 1,3 zł, za półgodzinną przejażdżkę - 2,60 zł, za 60 min - 3,90 zł. Można też policzyć sobie przystanki. Za jazdę do 10 przystanków bilet kosztuje 1,90 zł. W Gdańsku bilety na linie zwykłe, przyspieszone i pospieszne kosztują dokładnie tyle samo. Za 10-minut podróży trzeba zapłacić 1,4 złotego.
Ile kosztuje ZDiTM?
Łącznie z utrzymaniem dróg:
2006 r. - 15.987 tys. zł
2007 r. - 17.479 tys. zł
2008 r. - 18.643 tys. zł
Fundusz płac
2006 r. - 8.163 tys. zł
2007 r. - 8.730 tys. zł
2008 r. - 9.147 tys. zł
Nowe ceny biletów
20 min. - 2,20 zł
60 min. - 3,40 zł
120 min. - 4,40 zł
bilety ulgowe są o połowę tańsze, na linie pośpieszne - dwa razy droższe
sieciówki miesięczne
imienny na 1 linię zwykłą - 60 zł
imienny na wszystkie linie - 138 zł
sieciówki trzymiesięczne
imienny na 1 linię zwykłą - 156 zł
imienny na wszystkie linie - 360 zł

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 6 marca 2007 roku.

* * *

Są pieniądze dla Muzeum Techniki

Muzeum Techniki i Komunikacji dostało z budżetu miasta 350 tys. zł na zakup kolekcji starych samochodów. Prezydent zapowiada, że znajdzie jeszcze więcej pieniędzy na ten cel. 350 tys. zł to bowiem za mało, by od ręki nabyć setkę różnego rodzaju aut i jednośladów, które obecny właściciel wycenił na półtora miliona złotych. To jednak pozytywny sygnał, który pozwala rozpocząć poważniejsze rozmowy na temat kupna kolekcji - mówi Stanisław Horoszko, dyrektor Muzeum Techniki i Komunikacji.
Ta część funduszy na zakup starych pojazdów została wprowadzona do budżetu dosłownie w ostatniej chwili. Konkretna informacja o możliwości zakupu eksponatów do szczecińskiego muzeum pojawiła się bowiem na niecały tydzień przed poniedziałkową sesją budżetową Rady Miasta. Komisja ds. edukacji i kultury zasugerowała wówczas prezydentowi wygospodarowanie w budżecie 750 tys. zł. To znacznie ułatwiłoby zarówno negocjacje z właścicielem, jak i starania w Ministerstwie Kultury o dofinansowanie zakupu.
W połowie roku, na kolejnej sesji, możemy zwiększyć tę kwotę - mówi Paweł Bartnik, przewodniczący komisji ds. edukacji i kultury. Zapowiada to także Celina Skrobisz, rzecznik prasowy prezydenta Piotra Krzystka. Panu prezydentowi idea zakupu kolekcji samochodów bardzo odpowiada - mówi Celina Skrobisz. Sam jest miłośnikiem starych pojazdów. W budżecie pojawią się kolejne raty potrzebnej kwoty. Według Bartnika 350 tys. zł powinno wystarczyć dyrektorowi muzeum, by kontynuować rozmowy z właścicielem kolekcji. Dobrze byłoby też powołać eksperta, który odniósłby się do wartości pojazdów podawanej przez sprzedającego - mówi Bartnik.
Kolekcja jest wyjątkowa. Powstawała dwadzieścia lat. Jest w niej około setki różnego rodzaju pojazdów. Od rowerów, poprzez motocykle, samochody osobowe, po ciężarówki. Są w niej wszystkie modele słynnego, przedwojennego motocykla Sokół czy też kultowe szczecińskie junaki. Wśród samochodów zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna warszawa "garbus" czy też sensacyjna polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, nigdy nie wprowadzony do produkcji, a na podstawie którego powstał popularny Renault Twingo. Jeżeli ten zbiór trafiłby do Szczecina, nasze muzeum od razu awansowałoby do pierwszej ligi muzeów techniki i to nie tylko w Polsce.
Obecny właściciel kolekcji Leszek Liszewski z Warszawy chce ją sprzedać, bo ma kłopoty ze znalezieniem miejsca na ekspozycję. Zależy mu jednak na zachowaniu zbioru w całości. Ma sentyment do Szczecina (ma tu znajomych kolekcjonerów) i na razie nasze muzeum ma pierwszeństwo w negocjacjach. Kolekcją zainteresowani są jednak i inni, m.in. muzeum w Lęborku.
Obok starań o kolekcję nasze muzeum toczy też walkę o zdobycie funduszy (około 11 mln zł) na remont siedziby - starej zajezdni tramwajowej na Niebuszewie. Wniosek o dofinansowanie z Norweskiego Mechanizmu Finansowego ma zostać wkrótce złożony. Decyzja zapadnie w maju 2008 r. Wariant awaryjny to skorzystanie z unijnych funduszy Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 6 marca 2007 roku.

* * *

Przeklęty przystanek

Na ul. Berlinga, przed skrzyżowaniem z ulicami Grota Roweckiego i Dwernickiego, od kilku miesięcy jest przystanek autobusowy z zatoką. Mimo licznych protestów i pism mieszkańców ul. Berlinga, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie zamierza przenieść przystanku autobusowego w inne, bezpieczniejsze miejsce. Ten przystanek dla autobusu nr 53 to utrapienie mieszkańców - mówi zbulwersowana mieszkanka budynku przy ul. Berlinga 2. Droga jest osiedlowa, wąska, nie nadaje się do takiego ruchu. Tu w ogóle nie powinny jeździć autobusy. Nie mamy chwili spokoju - mówi sąsiad. Jak pada deszcz, to pasażerowie robią sobie poczekalnie z naszych klatek schodowych, chowają się w wiatrołapach.
Młodzież często zaopatruje się w pobliskim monopolu. Potem czekają na autobus i piją piwo w klatkach. A my sprzątamy rozbite butelki, puszki. Po prostu horror.
Kiedy w zatoce stoi autobus, trudno jest wyjechać bezpiecznie z ul.Berlinga - dodaje kolejny mieszkaniec tej ulicy. Pojazd ogranicza nam bowiem widoczność. Bardzo łatwo wpakować się pod pędzące ul. Roweckiego samochody. Mieszkańcy ul. Berlinga nie kryją oburzenia postawą przedstawicieli Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie.
Monitowaliśmy wiele razy. Wysyłaliśmy pisma. Sugerowaliśmy, aby przystanek przenieść za skrzyżowanie z ulicami Grota Roweckiego i Dwernickiego. Zatokę można usytuować na ul. Roweckiego, tuż przy sklepie. Jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnego pisma, żadnej odpowiedzi - mówią zbulwersowani.
Tak ustalono i tak zostanie
Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy, że przeniesienie przystanku autobusowego znajdującego się na ul. Grota Roweckiego na wysokości posesji nr 2, 2a przed skrzyżowanie z ul. Berlinga nastąpiło zgodnie z ustaleniami posiedzenia Komisji ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności, a projekt zatwierdził zastępca prezydenta Szczecina. Nie wyklucza jednak zmian.
Opracowywana jest dokumentacja projektowa na przebudowę nawierzchni jezdni i zatok autobusowych ul. Grota Roweckiego - dodała Starosta. Po wykonaniu dokumentacji planowana jest przebudowa tej ulicy.

Opracowanie "Piotr Jasina", "Głos Szczeciński", 6 marca 2007 roku.

* * *

Pech czy zaniedbanie wykonawcy? - garb dokuczył kierowcom

Zamknięte dwa pasy ruchu na ul. Energetyków dały się we znaki kierowcom, którzy wczoraj próbowali się dostać do centrum miasta z prawobrzeża. Wąski pas dla samochodów i ograniczenie prędkości do 30 km/h spowodowały olbrzymie korki.
Barierki i znaki pojawiły się w niedzielę wieczorem, gdy okazało się, że na jezdni wyrósł czterdziestocentymetrowy garb. Samochody, jadące z normalną prędkością, dosłownie wyrzucało w powietrze. Tym bardziej że wielu kierowców ignorowało ograniczenie prędkości. Podczas jednego z takich „skoków” ranny został pasażer autobusu linii C. Wybrzuszenie powstało, ponieważ 6 metrów pod ziemią tarcza wiertnicza, która drąży tunel pod kanalizację trafiła na drewniane pale, które wypchnęły asfalt w górę.
Głowica jest w stanie przebić się przez każdy materiał – tłumaczy Andrzej Klupczyński z firmy Hydrobudowa 9, która prowadzi prace – nie mamy problemów z betonem czy nawet żelbetonem. W tym wypadku jednak wiertło zamiast rozkruszyć drewniane pale, zaczęło je przesuwać w górę.
Zanim jednak podjęto decyzję o zatrzymaniu wiercenia, dwa pasy ruchu były już zniszczone. Andrzej Klupczyński nie był w stanie powiedzieć, czy można było wcześniej zareagować. Potwierdził jednak, że w czasie prac nie było stałego nadzoru na powierzchni – mimo, że na tym odcinku spodziewano się utrudnień.
Wczoraj po południu zebrała się specjalna grupa, która ma opracować metodę bezpiecznego kontynuowania wiercenia. Hydrobudowa 9 w trybie pilnym ma naprawić powstałe w nawierzchni wybrzuszenie, poprzez ułożenie płyt drogowych – informuje Irena Starosta z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Projektanci mają też opracować sposób docelowej naprawy jezdni po zakończeniu przewiertów.
Projekt ma być gotowy dziś. Pechowe miejsce jest jednak pod stałą obserwacją drogowców. W ul. Energetyków tworzą się większe, niż zwykle, korki. Opóźnienia mogą też wystąpić na liniach autobusowych łączących prawo- i lewobrzeże. Czarny scenariusz przewiduje jednak, że nitkę wjazdową ul. Energetyków trzeba będzie całkowicie zamknąć. Wszystkim jadącym do centrum radzimy wybrać Trasę Zamkową lub Autostradę Poznańską.

Opracowanie "bin,ToT", "Kurier Szczeciński", 6 marca 2007 roku.

* * *

Tramwaje z Niemiec dla Szczecina

O fatalnym stanie szczecińskich tramwajów "Kurier" pisze od lat. Sytuacja poprawiła się nieznacznie po zakupie 21 tatr z Berlina. W tym roku kolejne przerdzewiałe wagony miały być zastąpione przez następne 29 przegubowych wagonów z Niemiec. Tyle, że Niemcy popadli w kłopoty finansowe i może zaproponują inny typ taboru. Ponoć na tym możemy skorzystać.
Faktycznie, oprócz 29 wagonów przegubowych, pod uwagę można brać także inne - potwierdza Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Rozmowy w tej sprawie trwają.
To ważne, bo na dzisiejszej sesji szczecińscy radni mają zdecydować, czy w tegorocznym budżecie miasta znajdzie się 3,5 mln zł na zakup używanego taboru. Od tego zależą dalsze rozmowy. Ci, którzy jeżdżą tramwajami wiedzą, że tabor należy szybko odnowić. Eksploatowane obecnie wagony są głośne, zimne i zużywają dużo prądu. A Berlin ma sporą nadwyżkę, na którą szuka kupców. Z obiecanych 29 wagonów przegubowych niemal na pewno się jednak wycofa.
Są potrzebne do obsługi linii w stolicy Niemiec - twierdzi nasz rozmówca. Budżet miasta musi być zmieniony, bo wymiana taboru na nowocześniejszy potrwa dłużej.
Niemcom zależy na współpracy ze szczecińskim MZK. Proponują więc wagony nieprzegubowe, które można łączyć w składy. Ich cena jest na razie nieznana. Wprawdzie wagon silnikowy z doczepą na szczecińskich górkach i wzniesieniach nie zda egzaminu, ale może uda się nabyć tyle wagonów silnikowych, by je łączyć w składy. Najpierw trzeba jednak zdecydować, czy chcemy je mieć na naszych torach. BVG, czyli odpowiednik naszego MZK ma bowiem na zbyciu także inny tabor.
Aby jednak trafił do Szczecina, niezbędny jest zapis 3,5 mln zł w budżecie miasta. I na to liczą tysiące szczecinian, którzy codziennie podróżują pordzewiałymi wagonami. Dla nich odnowa taboru to sprawa pierwszorzędna. I typ wagonu nie ma znaczenia. W dodatku już dziś, na wstępie negocjacji można stwierdzić, że używane wagony będą kilka lub nawet kilkanaście razy tańsze od fabrycznie nowych tramwajów. A znacznie poprawią komfort jazdy.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 5 marca 2007 roku.

* * *

Przejedzie nie przejedzie - niebezpieczna droga na przystanek

Niezmotoryzowani mieszkańcy bloków przy ul. Borowej w Wielgowie kilkusetmetrowy odcinek dzielący ich domostwa od przystanku autobusowego pokonują wąskim odcinkiem jezdni. Tuż obok pędzących samochodów: osobowych i ciężarowych. Boimy się o swoje życie, kiedyś może tutaj dojść do tragedii - przyznają.
W blokach przy Borowej mieszkają 24 rodziny. Ich zdaniem, bezpieczeństwo na tejże ulicy poprawiłoby utwardzone pobocze, które wyraźnie oddzieliłoby jezdnię od drogi, którą spacerują, oraz kilka latarń. Szczególnie jesienią i zimą jest to strasznie ciemna ulica - mówi pani Anna, jedna z lokatorek bloku. Ze sprawą braku chodnika lub chociażby utwardzonego pobocza „Kurier" zwrócił się do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.
Jeszcze w tym tygodniu na ul. Borowej odbędzie się tzw. wizja lokalna - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Jeżeli potwierdzi ona obawy mieszkańców, to pobocze ulicy zostanie specjalnie utwardzone - do daje. Drugi zarzut mieszkańców opisywanej ulicy pod adresem miejskich włodarzy - brak oświetlenia ulicy - przedstawiliśmy miejskiemu radnemu z prawobrzeża Władysławowi Dzikowskiemu (PO). Radni dostrzegają problem niedoświetlenia ulic peryferyjnych dzielnic Szczecina. W projekcie budżetu na rok 2007 znalazła się kwota około 2 min złotych właśnie na ten cel, o co wnioskowały dwie miejskie komisje: ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności oraz ds. Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Mienia. W związku z tym komisje te wystąpiły również do prezydenta miasta o opracowanie i wdrożenie kompleksowego programu doświetlenia ulic, ze szczególnym uwzględnieniem dzielnic peryferyjnych. O tym, jakie ulice będą oświetlone, zdecydują komisje, gdy zostanie uchwalony budżet miasta i opracowany specjalny program - przyznaje W Dzikowski. Do sprawy wrócimy.

Opracowanie "mj", "Kurier Szczeciński", 1 marca 2007 roku.

* * *

Ostatni kurs - historyczne pożegnanie "przegubów"

O godz. 23.36 do zajezdni na Pogodnie zjejchał po raz ostatni z trasy szczeciński tramwaj przegubowy. Woził pasażerów przez 36 lat.

Wagon o numerze 601 stoi obok sprowadzonej z Berlina tatry. Wszystkie przeguby ustępują miejsca żółtkom, Foto:Marcin Bielecki Szczecinianie mówili na nie po prostu „przeguby", choć fachowo oznaczone były symbolem 120Na. Wczoraj o godz.6.36 pierwszy wagon, który rozpoczął służbę w Szczecinie 36 lat temu, po raz ostatni wyjechał z Pogodna. Zjechał z trasy o godz. 23.36. Najpierw jeździł na linii nr 4, później na „trójce".

Pierwsze dziesięć przegubów trafiło do Szczecina w 1971 roku. Rok później było w mieście 30 wagonów. Produkcja tego modelu ruszyła na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych - wspomina Ryszard Tamm, kierownik zajezdni na Pogodnie. Żal, że nie rozwijano i nie unowocześniano produkcji, bo dziś w komunikacji tramwajowej dominują przeguby. Najpierw 102 trafiły na Pogodno, w latach dziewięćdziesiątych do zajezdni Niemierzyn. Gdy w 2004 roku ją zamknięto, wróciły na Pogodno. Tu zaczął swoje życie i tu je skończy - mówi o tramwaju z sentymentem Ryszard Tamm.

Wagon, który wczorajpo raz ostatni woził szczecinian ma nr boczny 601. Wszystkie "przegubu" były ponumerowane do 630. Kolejne numery miały już pojedyńcze wagony 105, których w Szczecinie jest dziś najwięcej. Do wczoraj Miejski Zakład Komunikacji korzystał z jeszcze z kilkunastu wagonów 102Na. Od niedawna wypierają je zakupione w Berlinie, również przegubowe, wagony tatra.

Pracownicy MZK przygotowali na późny wieczór osobiste pożegnanie „przegubem". Tramwaj tyłem wjeżdżał do zajezdni z włączonymi kierunkowskazami, przy akompaniamencie dzwonków innych tramwajów. Potem motorniczy pokolei wszystko wyłączał, na końcu światło w całym wagonie.

Prawdopodobnie dwa takie wagony trafią do muzem komunikacji, Które powstaje w Szczecinie. Jeden egzemplarz zatrzyma sobie MZK i w przyszłości będzie gruntownie odremontowany.
Fakty o "przegubie"

W tramwaju jest 31 miejsc siedzących i 150 stojących. W latach siedemdziesiątych, zgodnie z normą, na 1 metrze kw. tramwaju mogło stać nawet ośmiu pasażerów. Kilkanaście lat temu część szczecińskich „przegubów" poszło do kasacji. Reszta została poddana remontowi kapitalnemu w Krakowie. Wtedy zmieniły się detale w wyglądzie: zamiast jednej lampy na przedzie pojawiły się dwie, miejsce zmieniły kierunkowskazy, w środku pojawiły się fotele z tworzywa sztucznego. Tramwaj dobrze dawał sobie radę na łukach o małym promieniu, stanowisko pracy motorniczego było podobno mało ergonomiczne, częstym awariom ulegały przetwornice dynamiczne odpowiedzialne za napięcie pokładowe.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 1 marca 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - luty

* * *

Setka starych pojazdów trafi do Szczecina?

To unikatowa kolekcja. Z miejsca wprowadziłaby nasze, muzeum techniki, do pierwszej ligi podobnych instytucji nie tylko w kraju. Warunek - potrzeba 1,5 mln zł.

List z prośbą o znalezienie pieniędzy na ten cel wysłał wczoraj do prezydenta Piotra Krzystka dyrektor muzeum Stanisław Horoszko.
Milicyjna warszawa - jeden z eksponatów kolekcji, która mogłaby trafić do Szczecina, Foto: Gazeta Wyborcza Dzięki tej kolekcji szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji już na starcie będzie liczyło się nie tylko w naszym kraju - tłumaczy Stanisław Horoszko. W Polsce stanie się, obok warszawskiego Muzeum Techniki, najbardziej znaczącą instytucją tego typu.

Za kolekcję trzeba zapłacić 1,5 mln zł. Jest jednak możliwość zapłacenia w dwóch ratach. Miasto może też liczyć na dofinansowanie zakupu, nawet w połowie, ze środków Ministerstwa Kultury. Wrocław w ciągu ostatnich dwóch lat skorzystał z takiej możliwości dwukrotnie.

Wczoraj dyrektor przekonywał do zakupu radnych Komisji Edukacji i Kultury. Już samo nabycie tej kolekcji będzie wielkim wydarzeniem, dzięki któremu o Szczecinie zrobi się głośno i to w bardzo pozytywnym kontekście - mówił dyrektor. Wraz ze zgromadzonymi już eksponatami, przede wszystkim imponującą w skali kraju kolekcją tramwajów i dzięki unikatowej lokalizacji w świetnie zachowanej zajezdni muzeum może stać się największą atrakcją turystyczną Szczecina. Tym bardziej że nad przygotowaniem części wystaw pracuje prof. Jerzy Stelmach z Uniwersytetu Szczecińskiego, znany z umiejętności efektownego prezentowania na swoich ekspozycjach nawet najtrudniejszych zjawisk fizycznych.

Muzea techniki cieszą się wśród turystów ogromnym powodzeniem - mówił Stanisław Horoszko. Dużo mniejsze Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie (istnieje od dziewięciu lat) przyciąga rocznie 30 tys. zwiedzających. W Zurychu szwajcarskie zbiory zwiedza 800 tys. osób, w odległym Oslo - 150 tys. Dla porównania zamek w Malborku - jeden z punktów obowiązkowych na mapie wycieczek do Polski - odwiedza 500 tys. turystów rocznie.

Kupno kolekcji pomogłoby też w staraniach o pieniądze na remont starej zajezdni i jej adaptację na muzeum. Projekt i pozwolenie na budowę już są. Nie ma 11 mln zł. Do 16 kwietnia miasto musi złożyć wniosek o skorzystanie z tzw. Norweskiego Mechanizmu Finansowego (odpowiednik unijnych dotacji). Decyzja zapadnie w Oslo w maju 2008 r. Dyrektor Horoszko rozmawiał już o wsparciu starań Szczecina ze swoim odpowiednikiem w Muzeum Techniki w Oslo. Przyznanie funduszy oznaczałoby rozpoczęcie prac jesienią 2008 r. Otwarcie byłoby możliwe w 2010 r.
Jeżeli chcemy mieć miasto z elementami miastotwórczymi, to takie muzeum musimy mieć - przyznaje Paweł Bartnik, przewodniczący Komisji Kultury i Edukacji. Ostatecznie radni zdecydowali się poprzeć dyrektora w staraniach o pieniądze. Komisja wnioskowała do prezydenta, by w tegorocznym budżecie znalazł na zakup kolekcji 750 tys. zł. Więcej informacji na ten temat na moim blogu przystanekszczecin.blox.pl

Co to za kolekcja

Kolekcja jest wyjątkowa. Powstawała dwadzieścia lat. Jest w niej około setki różnego rodzaju pojazdów. Od rowerów, poprzez motocykle, samochody osobowe, po ciężarówki. Są w niej wszystkie modele słynnego, przedwojennego motocykla Sokół czy też kultowe, szczecińskie Junaki. Wśród samochodów zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna Warszawa, garbus czy też sensacyjna, polska konstrukcja z lat 80. - samochód Beskid, nigdy nie wprowadzony do produkcji, a na podstawie którego powstał popularny Renault Twingo.

Obecny właściciel kolekcji Leszek Liszewski z Warszawy chce ją sprzedać, bo ma kłopoty ze znalezieniem miejsca na ekspozycję. Zależy mu jednak na zachowaniu zbioru w całości. Ma sentyment do Szczecina (często tu bywa, ma znajomych kolekcjonerów) i na razie nasze Muzeum Techniki i Komunikacji ma pierwszeństwo w negocjacjach, chociaż wokół kolekcji kręci się już kilku innych potencjalnych nabywców. Kolekcją zainteresowane jest m.in. muzeum w Lęborku, licząc na to, że przyciągnie turystów odwiedzających pobliski Gdańsk.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 28 lutego 2007 roku.

* * *

Ostatni dzień polskiego tramwaju przegubowego

Dziś ulicami Szczecina po raz ostatni jeździ polski tramwaj przegubowy. Po ponad 35 latach wozy typu 102Na tzw. Jamniki idą na złom. Ich miejsce zajmą tramwaje kupione przez MZK w Berlinie. Są to używane Tatry zmodernizowane przez Siemensa. Miejski Zakład Komunikacji prowadzi dalsze rozmowy z Niemcami, aby kupić kolejne tramwaje tego typu.

Opracowanie "Grzegorz Gibas", "Polskie Radio Szczecin", 28 lutego 2007 roku.

* * *

Wiat przybywa, wandali też...

Na wielu przystankach pasażerowie chcieliby mieć wiaty. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego być może do części wniosków by się nawet przychylił, ale środków na inwestycje nie ma za wiele. Tym bardziej że utrzymanie istniejących wiat nie jest tanie.
Mamy 190 wiat, w tym 95 oszklonych - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDITM. Niestety, dość często otrzymujemy sygnały o wybitych szybach.
W styczniu tego roku i grudniu ubiegłego, takich interwencji było po 27. A w listopadzie - tylko 11. Koszt metra kw. szyby waha się od 30 do ponad 330 zł. A i na jej wstawienie trzeba poczekać, bo procedura jest skomplikowana.
Jeśli dostaniemy informację o wybitej szybie i znany jest sprawca, składamy wniosek na policję o ściganie i ukaranie go. Jednocześnie zgłaszamy szkodę do ubezpieczyciela - tłumaczy M. Kwiecień-Zwierzyńska. Informacja trafia też do zakładów szklarskich, wskazanych przez ubezpieczyciela.
Gdy sprawca nie jest znany, z procedury ubywa tylko 1 punkt, tzn. wystąpienie z wnioskiem do policji. Oszklenie wiat następuje wg kolejności zgłoszeń.
Niestety, są w mieście miejsca, w których wandale są stale aktywni. Wielokrotnie szyby wybijane są m.in. na przystankach "Kormoranów", "Zawadzkiego-Kościół", "Bukowe-pętla", "Dąbrówki" czy "Zdroje Krzyżówka". Wandale nie patrzą do kogo należy wiata. Równie często uszkadzają te "miejskie", za które odpowiada ZDiTM, jak i należące do firm prywatnych. Jedną z nich jest AMS. Spółka ustawiła już 120 ze 160 zaplanowanych wiat. Na rynku pojawił się też nowy podmiot, który także stawia wiaty w zamian za możliwość umieszczania w nich reklam. Firma Clear Chanel ustawiła już 37 z 40 zaplanowanych wiat.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 26 lutego 2007 roku.

* * *

Przyjazne tramwaje

Z tej informacji zadowoleni powinni być pasażerowie szczecińskich tramwajów. Z szyb tych pojazdów znikają kolejne reklamy. Ostatnie - prawdopodobnie w sierpniu. "Kurier" zabiega o to od kilku lat.
Od połowy ubiegłego roku nie zgadzamy się już na oklejanie całych wagonów - przyznaje Krzysztof Turczyn, z-ca dyr. MZK Szczecin. Wyjątki są nieliczne. Niektóre reklamy tylko częściowo przesłaniają szyby albo przesłaniają widoczność jedynie z lewej strony.
Na ograniczoną widoczność pasażerowie skarżą się od dawna. Oklejone są tak tramwaje, jak i autobusy. W pojazdach jest ciemno, a problemu nie rozwiązały specjalne, półprzezroczyste folie. Spoglądanie przez nie powoduje ból oczu, a po zapadnięciu zmroku w ogóle przestają zdawać egzamin.
Jednocześnie zmieniamy wizerunek szczecińskich tramwajów. Wszystkie po poważnych modernizacjach i rewitalizacjach powłoki otrzymują już nową kolorystykę - przypomina Krzysztof Turczyn. Chcemy tę tendencję utrzymać. Co nie znaczy, że reklamy znikną z tramwajów całkiem. Nadal będą na burtach wagonów. Z reklam umieszczanych na wagonach wpływy są spore. MZK wie, że straci część wpływów z reklam, ale nie powinna to być dotkliwa strata, biorąc pod uwagę, że nie ulegnie zniszczeniu w wyniku likwidacji reklam nowa powłoka lakiernicza, na którą również wydano pieniądze.
Decyzja zapadła. Na pewno nie będziemy oklejać reklamami wagonów po modernizacji, rewitalizacji czy sprowadzanych z Berlina - mówi K. Turczyn. Co do pozostałych - można negocjować. Negocjacje muszą się odbyć także w sprawie ewentualnego przedłużania już obowiązujących umów. Część kontrahentów już zmienia projekty reklam, rezygnując z oklejania szyb. Kilku kolejnych takie zmiany czekają - ich obecne reklamy zgodnie z umową mogą przesłaniać szyby do lipca lub sierpnia. Także w sierpniu zniknie reklama Finału The Tall Ships' Races. Potem tramwaje powinny być bardziej przyjazne pasażerom.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 26 lutego 2007 roku.

* * *

Od wtorku w okolicach ul. Ku Słońcu komunikacyjny horror

Ku Słońcu w stronę centrum zamknięta na dwa miesiące. Kolejny etap budowy ronda na Gumieńcach to eskalacja utrudnień dla kierowców
, Foto: Gazeta Wyborcza Kto nie musi jechać przez skrzyżowanie ulic: Ku Słońcu, Derdowskiego, Okulickiego i Europejskiej niech lepiej nie jedzie. Pozostali powinni korzystać z objazdów. Na Gumieńce i w okolice centrum handlowego Ster można z centrum dojechać przez ul. Taczaka, Łukasińskiego, Topolową (w Mierzynie) i z niej skręcić w lewo w Welecką, która jest przedłużeniem Ku Słońcu. Druga alternatywna droga wiedzie przez ul. Mieszka I, Krakowską, Europejską, Wrocławską. Dalej musimy skorzystać z objazdu (dobrze oznaczonego), by przez ul. Okulickiego, Gorlicką, Spiską i Hrubieszowską dotrzeć do Steru.
Drogi te warto zapamiętać, bo jutro jadąc najprościej czyli przez całą Ku Słońcu możemy utkwić w korku, który w szczycie unieruchomi nas co najmniej na kilkadziesiąt minut. Wierzę, że od czasu wprowadzenia poprzednich utrudnień sporo kierowców znalazło już alternatywne drogi i nie pcha się przez przebudowywaną krzyżówkę - mówi Adam Szefler, specjalista od inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce. - Oczywiście wprowadzenie kolejnych utrudnień będziemy nadzorowali.
Horror do połowy kwietnia
Drogowcy z Energopolu, budujący rondo w miejscu największego skrzyżowania Gumieniec oznakują jezdne w nocy z poniedziałku na wtorek. Zmieniana, tymczasowa organizacja ruchu będzie obowiązywać od wtorku rano aż do 15 kwietnia - mówi Wojciech Ignalewski z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, nadzorującego ruch na miejskich drogach.
Najpoważniejsza zmiana to zamknięcie południowej jezdni ul. Ku Słońcu (z Mierzyna do centrum). Będziemy wykonywać przekopy w poprzek tej jezdni - zapowiada Jacek Kalinowski, kierownik budowy z Energopolu. Zbudujemy całą infrastrukturę podziemną w tej części drogi i przebudujemy samą jezdnię.
Po modernizacji fragmenty ul. Ku Słońcu, która teraz ma być wyłączona z ruchu będą poszerzone. Pasy mają mieć po 3,5 m szerokości. Powstaną miejsca do parkowania, nowy chodnik i ścieżka rowerowa.
Miejsca, w których teraz będą się tworzyły korki, to przewężenia, gdzie samochody z południowej jezdni będą kierowane na północną. Jedno takie przewężenie znajduje się na wysokości ul. Źródlanej, drugie (dla przeciwnego kierunku) na wysokości przystanku tramwajowego "Szkoła Salezjańska". Do 15 kwietnia ten fragment północnej jezdni ul. Ku Słońcu będzie dwukierunkowym.
Co ze Sterem i komunikacją miejską?
Utrudnienia w ruchu zapewne wpłyną na obroty sklepów w Centrum Handlowym "Ster". Nie jest to nam na rękę, zwłaszcza, że w tym właśnie czasie będziemy zmieniać szyld Geanta na Real - mówi Agnieszka Łukiewicz - Stachera, rzecznik prasowy sieci Real - hipermarketu w Sterze. Wierzę, że stali klienci, którzy od dawna robili tu zakupy, mimo utrudnień dojadą do nas. Do Steru nadal będzie jeździł bezpłatny autobus, w poniedziałek zostanie podjęta decyzja jaką trasą.
Wiadomo już natomiast, jak zmieniona będzie trasa miejskiej linii nr 60. Jadąc w stronę Redy autobus skręci z Derdowskiego w prawo w Ku Słońcu i pojedzie przez ul. Kwiatową, Okulickiego i Wrocławską. W przeciwną stronę na ul. Wrocławskiej skręci w Europejską i dalej pojedzie przez Derdowskiego. Między innymi z tego powodu wprowadzamy na ul. Kwiatowej ruch jednokierunkowy - mówi Ignalewski.
Bez zmian będzie kursował autobus linii 53. Przystanek PKS w stronę Mierzyna zostaje przeniesiony z okolic modernizowanej krzyżówki w pobliże Selfy. Nie będzie zmian w kursowaniu tramwajów linii 8.
Najważniejsze zmiany
Na odcinku od ul. Różanej do przystanku tramwajowego "Szkoła Salezjańska" wyłączona z ruchu będzie jezdnia południowa (dotychczas jeździliśmy nią w stronę centrum). Przeciwległa jezdnia na tym odcinku będzie dwukierunkowa. Pomiędzy ul. Kwiatową i Różaną jezdnia będzie zwężona do jednego pasa.
- Na skrzyżowaniu z ul. Różaną jadący w stronę miasta skierowani zostaną na prawą część jezdni.
- Na skrzyżowaniu z ul. Derdowskiego jadąc do miasta nie objeżdżamy wysepki, jedziemy na wprost. Skręcić będzie można także w Derdowskiego lub Europejską.
- Ul. Okulickiego będzie "ślepa" - bez wjazdu/wyjazdu w ul. Ku Słońcu.
- Ul. Kręta również będzie ślepa - bez wjazdu/wyjazdu w ul. Ku Słońcu.
- Ul. Kwiatowa będzie jednokierunkowa (od Ku Słońcu do Okulickiego).
- Ul. Różana będzie dwukierunkowa. Ruch będzie tak zorganizowany, by mieszkańcy przebudowywanego odcinka ul. Ku Słońcu mogli dojechać do swych domów.
Na przebudowywanym skrzyżowaniu będzie działać sygnalizacja świetlna z wydzielonymi trzema fazami: pierwsza dla jadących Ku Słońcu w stronę miasta na wprost, w Derdowskiego i Europejską, druga: dla kierunku przeciwnego, trzecia dla kierunku Derdowskiego - Europejska.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 24 lutego 2007 roku.

* * *

Tramwaj startuje

Prawie pół miliarda złotych ma kosztować Szczeciński Szybki Tramwaj. Mieszkańcy Kijewa dojadą do centrum w 10 minut.
W tym roku po raz pierwszy miasto zagwarantowało większe pieniądze na tę inwestycję. W projekcie budżetu miasta znalazło się prawie 7 mln złotych.
Rozbiorą budynki
Pieniądze zostaną w całości przeznaczone na wykup kilkunastu mieszkań, które są na trasie przyszłego tramwaju - mówi Elżbieta Turska, wicedyrektor wydziału inwestycji miejskich. Chodzi o dwa budynki przy ul. Bagiennej 23 i 24. Zaplanowane w budżecie pieniądze muszą wystarczyć także na ich rozebranie. Musimy uaktualniać dokumentację projektowo-kosztorysową - dodaje Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji. Czekamy na możliwość zgłaszania projektów mogących uzyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej. Chcemy wystartować do dwóch programów, o pieniądze ubiegać się będziemy w ministerstwie rozwoju regionalnego i u marszałka.
Podkop pod Hangarową
Jak tylko Szczecin otrzyma dofinansowanie, może rozpocząć budowę tramwaju. Pierwszym etapem będzie podniesienie nitki wyjazdowej z miasta ulicy Hangarowej. Projekt przewiduje przebudowę jezdni na odcinku 540 metrów od skrzyżowania z ul. Leszczynową jako estakada, pod którą przebiegać będzie torowisko tramwajowe. Długość estakady to 164 m, szerokość jezdni 10,5 m. Według wstępnych wyliczeń kosztować to ma 24 mln złotych.Do pierwszego, licząc od Basenu Górniczego, przystanku „Lotnisko” dojdziemy kładką nad ul. Eskadrową, Foto:
gs24.pl Projektowana trasa SST na całej długości biegnie bezkolizyjnie w stosunku do istniejącego i projektowanego układu drogowego. Dlatego jej koszt jest tak duży. Najmniejsze wydatki zostaną poniesione na linię od Basenu Górniczego do pierwszego przystanku "Lotnisko" przy lotnisku w Dąbiu. Tutaj droga jest praktycznie przygotowana, wystarczy ułożyć tory i doprowadzić zasilanie elektryczne. Trasa tramwaju biegnie na wydzielonych estakadach oraz na moście tramwajowym, po pasie dzielącym jezdnie wjazdowe i wyjazdowe mostu im. Pionierów.
Od węzła Hangarowa - Leszczynowa trasa SST przekracza jezdnię wyjazdową z miasta ul. Hangarowej, następnie biegnie po terenie równolegle do ul. Winogronowej i wchodzi na estakadę nad ul. Gryfińską, dalej prowadzi równolegle do ul. Jaśminowej w kierunku istniejącego wiaduktu kolejowego i następnie prowadzona jest w wykopie, bezkolizyjnie z przyległymi drogami do pętli w Kijewie. Projektanci przewidzieli dwie estakady i trzy tunele. Długość całej trasy wynosić ma około 6,5 km.
Dlatego tramwaj jest szybki?
Szczeciński szybki tramwaj ma jeździć jak pociąg pospieszny. Na całej długości przewidziano tylko 5 przystanków: przystanek Lotnisko, Gryfińska, Lniana, Handlowa i Dąbska. Między nimi pojazdy mogą jeździć z prędkością 70 km na godzinę.
Pierwotnie przewidywano, że zostaną kupione zupełnie nowe wagony. Teraz okazuje się to już niekonieczne. Sprowadzane z Berlina używane wozy, tzw. "żółtki" nadają się do obsługi takiej linii.
Zakłada się, że czas przejazdu pomiędzy końcowymi przystankami zajmie ok. 10 min. W szczycie na przyjazd tramwaju czekać będziemy 6-8 minut. Przewiduje się, że dziennie z SST korzystać będzie 25 tysięcy szczecinian.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 24 lutego 2007 roku.

* * *

Będą remonty ulic Pogodna

Łukasińskiego, Reduty Ordona i Grota-Roweckiego będą wyremontowane. Kiedy? Dokładnie nie wiadomo, na razie powstają projekty modernizacji.
Na razie powstają projekty modernizacji. To efekt ubiegłorocznego sporu o linie autobusowe. Przypomnijmy - mieszkańcy ul. Reduty Ordona nie chcieli, by wszystkie autobusy kursowały pod ich oknami. Gdy w związku z tym miasto zdecydowało się przenieść linię 53 na ul. Grota-Roweckiego, zaprotestowali z kolei tamtejsi mieszkańcy. W obu przypadkach protestujący argumentowali, że ich ulice nie są w stanie wytrzymać obciążenia ciężkimi autobusami.
Skończyło się na tym, że miasto podzieliło linie. Dziś 60 jeździ przez ul. Reduty Ordona, a 53 - przez Grota-Roweckiego. Tyle że mieszkańcy nadal nie są zadowoleni i twierdzą, że ulice są niszczone przez komunikację miejską.
Chcemy więc poprawić stan tych dróg - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. W tym roku na wszystkie remonty w mieście będziemy mieli 15 mln zł. Chcemy, by za część tych pieniędzy były wyremontowane ulice Pogodna. Właśnie rozstrzygnięto przetargi na projekty modernizacji ulic: Grota-Roweckiego, Reduty Ordona oraz najbardziej zniszczonej części ul. Łukasińskiego, na odcinku od Czorsztyńskiej do Mickiewicza.
Kiedyś ktoś zdecydował się wyremontować część tej ulicy, ale tylko na potrzeby NATO i w środku został krótki fragment drogi, po której nie da się jeździć - mówi Tarczyński. Chcemy też jak najszybciej wyremontować Łukasińskiego, pomiędzy ul. Bracką i Topolową, którą jeździ coraz więcej ludzi.
Nie wszystkie ulice, na które projekty powinny być gotowe w połowie roku, zostaną jednak wyremontowane. W bieżącym roku zaplanowaliśmy milion złotych na przebudowę ul. Grota-Roweckiego, a na remont ul. Somosierry mamy 650 tys. zł - wylicza Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Ponadto mają być wyremontowane chodniki przy ul. Brodzińskiego i Konopnickiej. Pozostałe ulice, na które zlecono projekty remontów, prawdopodobnie zostaną zmodernizowane w przyszłym roku. Być może niezaplanowane obecnie remonty uda się opłacić z pieniędzy, które ZDiTM zarobi w ciągu tego roku.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 23 lutego 2007 roku.

* * *

Jeździsz na gapę, trafisz do aresztu!

Gapowicza-recydywistę złapano bez biletu 41 razy w ciągu roku. On i jemu podobni mogą na miesiąc trafić za kratki.
To nowa metoda odzyskiwania pieniędzy w Szczecinie. Szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w różny sposób próbuje odzyskiwać pieniądze od tych, którzy jechali na gapę, a później nie zapłacili kary.
Najpierw pojawiły się wpisy do Krajowego Rejestru Długów. Ci, którzy tam trafiają, mają ogromne problemy, np. gdy chcą wziąć kredyt w banku. Jeśli taka groźba komuś niestraszna, ZDiTM zawiadamia policję. Ta wezwała już pierwszych gapowiczów. Jak my wzywamy sprawcę, to dla niego jest już za późno, żeby zapłacić - ostrzega podkom. Katarzyna Pawlukiewicz z Komisariatu Policji Szczecin Niebuszewo. Kierujemy wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Na razie wyroku w takiej sprawie jeszcze nie było. Ale - jak mówią w ZDTiM - to tylko kwestia czasu. Wyrok może być bardzo surowy: grzywna do 5 tys. zł, prace publiczne, a nawet miesiąc aresztu.
Wystarczy trzy razy w roku...
Jest grupa osób, które stale jeżdżą na gapę, a później na nasze wezwania do zapłaty, albo wpisanie do KRD, w ogóle nie reagują - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli szczecińskiego ZDiTM. Tymczasem prawo pozwala, by ci, którzy jeżdżą bez biletu i nie chcą ponosić konsekwencji, odpowiadali przed sądem. Nie zależy nam na tym, żeby wsadzać tych ludzi do więzienia, ale chcemy odzyskać pieniądze. Skupiamy się na notorycznych gapowiczach, takich, którzy kilkanaście razy nie zapłacili kary.
W myśl Kodeksu Wykroczeń, powodem do ukarania może być "wyłudzenie trzech przejazdów środkami komunikacji w jednym roku". Zasady "trzy razy i do sądu" trzyma się Miejski Zakład Komunikacji w Stargardzie.
Znane twarze
W Szczecinie jest 40 kontrolerów biletów. W ciągu miesiąca wyłapują 2 - 4 tys. gapowiczów. Tylko w miniony poniedziałek wysłane zostały wezwania do zapłacenia kary do 341 osób. Często podczas kontroli poznaję osoby, które wielokrotnie nie miały biletów - mówi Jacek Karandziej, kontroler.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 23 lutego 2007 roku.

* * *

Komunikacja - czas budowy dróg

Drugą co do wielkości kwotę wydatków budżetu Szczecina pochłonie dział transport i łączność. Podobnie jest w innych dużych miastach. Powód. Wszędzie na dużą skalę realizowane są inwestycje drogowe.
195 mln zł zapisano po stronie wydatków na transport i łączność. W tej kwocie aż 125 mln zł. stanowią wydatki majątkowe. Pieniądze te wydamy na modernizacje i budowy nowych ulic, projekty przyszłych inwestycji, pozyskiwanie terenów, modernizację i zakup nowego taboru tramwajowego, budowę ścieżek rowerowych, parkingów oraz zakup kolejnej puli udziałów w spółce Port Lotniczy Szczecin - Goleniów. 125 mln to równo 10 proc. ogólnej kwoty wydatków miejskich zaplanowanych na 2007 rok.
Sztandarowe na ten rok zadania to: alternatywne połączenie prawo- i lewobrzeża dzięki nowej Autostradzie Poznańskiej. W tym roku ma być kontynuowana budowa dwóch mostów na Regalicy i Odrze Zachodniej. Jej zakończenie zaplanowano na połowę 2008 roku. Docelowo nowe mosty mają obsługiwać nitkę wyjazdową z centrum. W budżecie 2007 r. zapisano na tę inwestycję 37,5 mln zł (to niemal połowa wartości kontraktu wartego ponad 80 mln zł, z czego 44 mln zł pochodzi ze środków unijnych przydzielonych przez Ministerstwo Transportu w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Transport). Do wydatków przeznaczonych na budowę Autostrady Poznańskiej trzeba doliczyć jeszcze 1 mln zł na projekt budowy drugiej jezdni.
Drugą co do wielkości wydatków pozycję stanowi kontynuacja budowy obwodnicy śródmiejskiej. Dotychczas planowano budowę jednego odcina na rok. Teraz koncepcja się zmieniła - miasto chce przyspieszyć powstanie obwodnicy. Dlaczego? Badania ruchu wykonane w 2005 roku wykazały, że po centrum jeździmy ze średnią prędkością 21,5 km/h. Przy zwiększeniu liczby aut zaledwie o 10 proc. prędkość spadnie do 16,5 km/h, a jeśli powstanie deptak wokół placu Zamenhofa - po śródmieściu będziemy "pędzić" 14,6 km/h. Obwodnica ma odciążyć ruch w centrum.
Czwarty etap od Warcisława do Krasińskiego budowany będzie z pieniędzy miejskich. Potrzeba na to ok. 12 mln zł. W związku z tym, że budowa zacznie się najwcześniej w wakacje, zakończenie planowane jest w połowie 2008 roku. W tym roku koszt prac ma wynieść 6 mln zł, czyli połowę. - Nad ul. Przyjaciół Żołnierza - na wysokości kościoła - za 3,6 mln zł zbudujemy kładkę łączącą os. Bandurskiego i Książąt Pomorskich - wylicza Tadeusz Żabiński, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Kolejne 2,4 mln zł przeznaczyliśmy na dwa projekty: długiego odcinka piątego od ul. Krasińskiego poprzez Chopina do Arkońskiej oraz - uwaga - odcinka ósmego pomiędzy ul. Mieszka I i Ku Słońcu. Miasto chce w następnym roku zacząć budowę dwóch odcinków jednocześnie, tak by całość była gotowa do 2011 roku.
Trzecia co do wielkości kwota przypisana jest na komunikację tramwajową: Ponad 14,5 mln zł ma kosztować zakup nowych wagonów oraz przebudowa torowisk. 6,68 mln zł ma kosztować wykup gruntów, przesiedlenie ludzi oraz kontynuacja projektu Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju.
Także wydatki Poznania w jeszcze większym zakresie pochłonie dział transport i łączność. Z 2,1 mld zł, jakie wyda Poznań w tym roku, 30 proc. stanowi wydatki komunikacyjno-drogowe. To kwota 637 mln zł. Podobnie jak u nas - zdecydowana większość przeznaczona jest na budowę dróg i rozbudowę infrastruktury tramwajowej. Sztandarowe inwestycje poznańskie to: modernizacja ul. Głogowskiej (wylot na Wrocław) z dwoma bezkolizyjnymi węzłami (wartość całej inwestycji to ok. 300 mln zł), budowa trasy tramwajowej na Rataje (42 mln zł), modernizacja czterech wiaduktów i mostów (84 mln zł), budowa dworca dla komunikacji miejskiej (10 mln zł).
Najbliższy "modelowi szczecińskiemu" jest budżet Bydgoszczy. Nie dość, że suma tegorocznych wydatków wynosi 1 mld. 128 mln zł i jest podobna do tej, jaką mamy w Szczecinie (my mamy 1 mld. 271 mln zł), to podobnie jak u nas dział transport i łączność ma wchłonąć 10 proc. budżetu. Największą kwotę w Bydgoszczy zapisano na budowę Trasy W-Z. To nasz odpowiednik obwodnicy śródmiejskiej - droga, która ma wyprowadzić ruch ze ścisłego centrum miasta.
W skromnym w porównaniu ze Szczecinem budżecie Koszalina na wydatki przeznaczono 317 mln zł. I tu także 31,3 mln zapisane w dziale transport i łączność stanowi niemal 10 proc. zaplanowanych wydatków. Największe inwestycje drogowe w drugim co do wielkości mieście województwa nie przekraczają 2 mln zł. Tyle ma kosztować przebudowa ul. Kamieńskiej. Na ul Podgrodzie wydane będzie 1,7 mln zł, dokończenie budowy ul. Batalionów Chłopskich pochłonie 1,35 mln zł. a przebudowa krzyżówki Boh. Warszawy - AK - Morska - 1 mln. zł. 800 tys. zł przeznaczono w budżecie Koszalina na remont ul. Zwycięstwa, głównej ulicy śródmieścia.
Ile gmina dokłada do komunikacji miejskiej
Szczecin 52 mln
Poznań 133 mln
Koszalin 4,5 mln
W budżecie Bydgoszczy 0,5 mld zł wydzielono na funkcjonowanie całej komunikacji miejskiej. Nie ma pojęcia "dotacji".

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 23 lutego 2007 roku.

* * *

Przeguby na złom i do muzeum

Po 35 latach służby na ulicach Szczecina tramwaje typu 102Na przechodzą do historii.
W Szczecinie jest ich jeszcze 16, z czego 10 na chodzie. Po raz ostatni "stodwójka" wyjedzie na ulice miasta 28 lutego. W ostatni kurs wyruszy trasą "trójki" o 22.41 z pętli na Pomorzanach do Lasku Arkońskiego. O 23.36 zjedzie do zajezdni Pogodno, gdzie zakończy erę tych wozów na ulicach naszego miasta. Wcześniej "przegub" będzie jeździł na linii 4. W niedzielę 25 lutego tramwaj pojawi się na linii 7, na której rozpoczęły się szczecińskie dzieje "stodwójek".
Kiedy 13 grudnia 1971 r. pierwsze kremowo-czerwone "przeguby" wyjechały na ulice Szczecina, były prawdziwą sensacją. Na tle archaicznych, przedwojennych i tużpowojennych, kanciastych wagonów jawiły się jako ultranowoczesne pojazdy. Zwane były "szybkobieżnymi", bo chociaż maksymalnie mogły rozpędzić się tylko do 55 km na godzinę, to jednak przyspieszenie było zdecydowanie bardziej efektowne niż w wozach z poprzedniej epoki.
Czekałem na przystanku, przepuszczając stare wozy po to tylko, by doczekać się "przeguba" i przejechać nim kilka przystanków - wspomina Andrzej Jabłoński, szczecinianin, miłośnik komunikacji, wówczas licealista. Do Szczecina w ciągu dwóch lat trafiło w sumie 30 tramwajów tego typu. Wszystkie trafiły do zajezdni Pogodno. Obsługiwały linie: 4, 7, 8, 9, a potem także 2.
Na początku lat 90. szesnaście najlepiej zachowanych egzemplarzy przeszło gruntowny remont w krakowskich Miejskich Zakładach Naprawy Tramwajów. Tramwaje miały uratować szczecińską komunikację tramwajową przed zapaścią. Wciąż bowiem opierała się ona w znacznej mierze na rozpadających się wozach typu N z lat 50. Dokupiono nawet siedem "stodwójek" z Katowic, Wrocławia, Torunia i Łodzi. Wozy "zamieszkały" w zajezdni Niemierzyn, dysponującej fatalnym zapleczem technicznym. To odbiło się na kondycji "przegubów", które zaczęły się rozsypywać. Dziennie na ulicach Szczecina odmawiały posłuszeństwa dwa-trzy tramwaje tego typu.
Te wagony swoją rolę w historii odegrały, ale w ostatnich latach były już uciążliwe dla mechaników, motorniczych i pasażerów - mówi Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK od spraw technicznych. Faktycznie "stodwójki" są hałaśliwe, w podłodze nietrudno znaleźć dziurę zrobioną przez rdzę, a skazanie ich już kilka lat temu na "dobicie" sprawiło, że nikt nie dbał nawet o estetykę wnętrza, coraz bardziej brudnego i zdewastowanego. Wycofanie przegubów stało się możliwe po zakupie 21 berlińskich, żółtych tatr. Nie wszystkie wozy trafią jednak na złom.
Dyrekcja Muzeum Techniki i Komunikacji będzie mogła wybrać do swoich zbiorów jeden lub dwa najlepiej utrzymane wozy - mówi Krzysztof Turczyn. - Jeden pojazd zachowa też sobie MZK. Odrestaurujemy go, przywrócimy wygląd z czasów świetności i będziemy udostępniać na jakieś turystyczne imprezy i wycieczki.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", "Gazeta Wyborcza", 22 lutego 2007 roku.

* * *

Najgorsze dopiero nadejdzie - coraz ciaśniej na Gumieńcach

Od wtorku szykują się kolejne poważne zmiany na Gumieńcach. Przebudowa skrzyżowania ul. Ku Słońcu, Europejskiej, Okulickiego i Derdowskiego wkracza w następny etap. Kłopoty potrwają przynajmniej do połowy kwietnia. A potem... będzie jeszcze gorzej.
Zmiany, które proponujemy, są optymalne - zapewnia Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM w Szczecinie. - Kłopotów nie da się uniknąć i nic innego w tym miejscu nie wymyślimy.
Nitka ul. Ku Słońcu, prowadząca od budowanego ronda w kierunku Gumieniec, o godz. 5 we wtorek, 27 bm. stanie się dwukierunkowa. Nitka do centrum zostanie zamknięta na wysokości ul. Różanej. Mieszkańcy budynków przy ul. Ku Słońcu 77 - 120, do swych domów będą mogli dotrzeć przez ulice Kwiatową i Różaną. Kwiatowa stanie się jednokierunkowa - tamtędy będą jechać od ul. Derdowskiego autobusy linii 60 w kierunku ul. Cukrowej.
Jadący do centrum Szczecina muszą się liczyć ze zwężeniem jezdni na sporym odcinku. Chodzi o skanalizowanie ruchu na tej nitce, by przy skrzyżowaniu z ul. Różaną płynnie przejechać na jezdnię przeciwną - mówi Wojciech Ignalewski z WGKiOŚ.
„Pod prąd" będziemy jechać aż do skrzyżowania, na którym przeprogramowane będą światła. Będzie możliwa jazda na wprost, dopiero za skrzyżowaniem ruch w kierunku centrum powróci na właściwą jezdnię. Ograniczenia dotyczyć będą pojazdów powyżej 3,5 t. Z ul. Europejskiej będą kierowane na wprost, do ul. ul. Derdowskiego i 26 Kwietnia. Skręcenie w ul. Ku Słońcu nie będzie możliwe. Trudniej będzie też dojechać do Szkoły Salezjańskiej. Jadący od centrum będą musieli pilnie patrzeć na znaki i nadłożyć nieco drogi. Stracą też pasażerowie PKS, bo przystanek w ul. Ku Słońcu przed modernizowanym skrzyżowaniem ustawiony zostanie przy „Selfie". Takie zmiany obowiązywać mają przynajmniej do połowy kwietnia. Co wcale nie znaczy, że potem będzie już łatwiej.
Informacje, które przekazał nam wykonawca prac wskazują, że kolejne etapy prac wymuszą jeszcze większe utrudnienia w ruchu drogowym - przyznaje M. Przepiera.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 22 lutego 2007 roku.

* * *

Na razie same niewiadome - trudny dojazd na regaty

Do Finału The Tall Ships' Races zostało kilka miesięcy. Wciąż nie wiadomo, jak podczas imprezy odbywał się będzie ruch w Szczecinie. Na stworzenie projektu pozostało 60 dni. Wczoraj po raz pierwszy zaprezentowano jego zarys.
Założenia są takie, by autokary i samochody wjeżdżające do Szczecina korzystały z zaplanowanych przez miasto parkingów - tłumaczy Maciej Kasprzyk z „Pracowni Projektowej Andrzej Chmielewski". Dalej, na miejsce imprezy, mają kursować specjalne autobusy.
Zdaniem projektantów ta komunikacja powinna być darmowa. W dniach najważniejszych imprez nawet cała komunikacja w mieście powinna być bezpłatna. Tylko tak można zachęcić ludzi do korzystania z autobusów i tramwajów, ale decyzja należy do radnych.
Z ruchu kołowego chcemy całkowicie wyłączyć obszar od Trasy Zamkowej do ul. Dubois i Łady, oraz od Odry do ul. Matejki. Na ulicach granicznych, tzn. Matejki, Malczewskiego czy Trasie Zamkowej też będą poważne zmiany - mówi M. Kasprzyk. Nawet mieszkańcy tego rejonu będą proszeni o nieparkowanie w tym czasie w pobliżu domów, nie zawsze zresztą będą mogli do nich dojechać. Może ul. Starzyńskiego lub Zygmunta Starego będą miejscem, w które dotrą specjalne autobusy z parkingów.
O ile parkingi się sprawdzą. Miasto wyznaczyło 11 takich miejsc. W sumie zapewnią 30-40 tys. miejsc postojowych. O tym, czy jest sens kierować się w stronę któregoś z nich, turyści dowiedzą się tylko na punktach informacyjnych. Mają być takie 3: na jezdni wspomagającej ul. Struga, w rejonie hipermarketu na Gumieńcach i skrzyżowania ul. Cukrowej z Bronowicką.
W tym miejscu sugerujemy utworzenie kolejnego parkingu - mówi M. Kasprzyk. Myślimy także nad wykorzystaniem niektórych ulic jako miejsc postojowych. Bo z parkowaniem może być kłopot. Ostrożne szacunki mówią, że przez Szczecin w czasie Regat może się przewinąć nawet milion osób. Zapewnienie sprawnej komunikacji jest więc niezwykle ważne. Tyle, że wciąż nie wiadomo na jakich trasach zaplanować dodatkowe autobusy i tramwaje, nie wiadomo gdzie szukać dodatkowych parkingów i jak zapewnić dojazd do nich. Zdaniem projektantów tylko teren przy ul. Hryniewieckiego nie wymaga nakładów. Miastu zostało niewiele czasu na naprawę nawierzchni dróg w wielu punktach Szczecina. Szczegóły poznamy jednak dopiero za dwa miesiące. A największa impreza w historii miasta zaczyna się 4 sierpnia.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 22 lutego 2007 roku.

* * *

Tunelem pod Pomorzany? - obwodnica przyspiesza

Nabierają tempa prace przy obwodnicy śródmiejskiej. Niedawno oddano do użytku odcinek od ul. Przyjaciół Żołnierza do ks. Warcisława I. Wkrótce rozpoczną się prace przy budowie następnego fragmentu oraz prace projektowe nad kolejnymi dwoma.
W najbliższym czasie ogłoszone zostaną przetargi na opracowanie projektów dwóch odcinków obwodnicy - informuje Piotr Landowski, z biura prasowego Urzędu Miejskiego. Prezydent Piotr Krzystek powołał komisje przetargowe, które wyłonią wykonawców dokumentacji projektowej V i VIII etapu obwodnicy.
Etap V zakłada budowę obwodnicy od ul. Krasińskiego do skrzyżowania w rejonie ulic Arkońskiej i Niemierzyńskiej wraz z przebudową wiaduktu kolejowego nad ul. Niemierzyńską. Etap VIII natomiast obejmuje budowę odcinka od węzła „Mieszka I” do węzła „Turzyn” z dwupoziomowym skrzyżowaniem nad ul. 26. Kwietnia, wiaduktem nad ul. Ku Słońcu i tunelem pod rondem Szyrockiego, który umożliwi wyjazd na ul. Dąbrowskiego.
Miasto szacuje, że sporządzenie dokumentacji obu odcinków może kosztować około 7,8 mln zł. Projekty powinny powstać do 2008 r., co umożliwi wystąpienie o pozwolenia na budowę. Wtedy też będzie się można starać o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Koszt realizacji obu etapów szacuje się wstępnie na ok. 198 mln zł, z czego V etap ma pochłonąć ok. 52 mln zł.
Dodatkowo miasto musi jeszcze wykupić część gruntów, na których planowane są kolejne odcinki obwodnicy. To może pochłonąć kolejne 12,5 mln zł, według obecnych szacunków. Miasto planuje, że budowa obu odcinków mogłaby się odbyć w latach 2008-2011. W bieżącym roku natomiast ruszy budowa etapu nr 4. Umożliwi to jazdę na przedłużeniu ul. Przyjaciół Żołnierza do nowego skrzyżowania - z ul. Krasińskiego. Koszt tych prac szacuje się na ok. 18,5 mln zł, a pierwsi kierowcy po nowych jezdniach powinni przejechać w roku przyszłym.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 21 lutego 2007 roku.

* * *

Rzecz o żółtych tramwajach

Jeszcze w tym roku Szczecin może mieć 50 żółtych tramwajów. Do 21 tatr, które są w zajezdni Pogodno, ma dołączyć kolejne 29. Rozmowy w tej sprawie odbyły się w miniony piątek. A w projekcie budżetu na ten rok zarezerwowano 3,5 mln zł.
To bardzo dobre wieści, o zakup tych tramwajów zabiegam od grudnia - cieszy się radny Marek Goc (PiS). Technologicznie przewyższają tramwaje, które miasto kupiło kilka lat temu. Posłużą nam przynajmniej 15 lat. W latach 1994-97 przeszły gruntowną modernizację. A kosztują kilkanaście razy mniej niż nowoczesne wagony niskopodłogowe.
Na takie Szczecina na razie nie stać. Poza tym, nawet gdyby miasto dostało je w prezencie, stałyby w zajezdniach. Nasze torowiska nie nadają się do puszczania po nich niskopodłogowców. Taka szansa pojawi się może za kilka lat, jeśli wyremontowane zostaną torowiska tramwajowe, a przynajmniej ich część. Być może na początku wypróbowywane będą także używane wagony z Niemiec.
Rozmawialiśmy z przedstawicielami berlińskiej firmy BVG nie tylko o kolejnych zakupach tatr - mówił w piątek „Kurierowi" Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Pod uwagę bierzemy też zakupy innych wagonów i poszerzenie współpracy. Nasze MZK może na tym tylko skorzystać.
Piątkowe spotkanie miało też charakter kurtuazyjny. Przedstawiciele BVG dobrze już się znają z szefostwem szczecińskiego MZK. Była to jednak także okazja do spotkania z nowymi władzami miasta. Zwolennikiem zakupu używanych tramwajów, które szczecinianie sobie chwalą, jest też wiceprezydent Beniamin Chochulski. To na jego wniosek w tegorocznym budżecie znalazło się 3,5 mln zł na ten cel. Jeśli rozmowy uda się sfinalizować, tramwaje przyjadą do Szczecina jeszcze w tym roku. Pomysł popiera m.in. Komisja Budżetu i Finansów oraz Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Na wniosek radnych, dyrektor MZK został upoważniony do prowadzenia bezpośrednich rozmów z Niemcami.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 19 lutego 2007 roku.

* * *

Jazda na gapę nie popłaca

Prawie 1,5 tysiąca szczecińskich gapowiczów trafiło już do Krajowego Rejestru Długów. Rekordzista ma do zapłacenia prawie 14 tys. zł.
W lutym mija rok od kiedy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wpisał do KRD pierwszego dłużnika, czyli osobę, która jest winna przynajmniej 200 zł, za to, że jechała na gapę, została złapana i nie zapłaciła kary.
Kasa, którą trzeba odzyskać
Liczba osób dopisywanych i skreślanych zmienia się co dnia - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli w ZDiTM. Często jest tak, że dopisany w poniedziałek, spłaca swój dług w piątek. I o to chodzi. Długi szczecińskich gapowiczów sięgają już kwoty pięciu milionów złotych. I chcielibyśmy odzyskać wszystkie te pieniądze - nie ukrywa Kuc.
Bicz na tych, którzy nie płacą za jazdę bez biletu okazał się skuteczny. Po pierwsze trzykrotnie wzrosła liczba osób, które płacą karę gotówką w tramwajach. To dobrze i źle. Opłata za jazdę na gapę spłacona w ciągu tygodnia jest o 30 proc. niższa, więc teoretycznie dla ZDiTM to mniejszy zysk. Z drugiej strony, to że gapowicze płacą, to oszczędność na kosztownej windykacji.
Dostałem informację, że jestem w rejestrze - przyznaje jeden ze szczecińskich gapowiczów, którego spotkaliśmy przy kasie ZDiTM przy ul. Niedziałkowskiego. Kwota nie jest duża, stać mnie na taki wydatek, ale nie płaciłem dla zasady. Teraz muszę zapłacić, bo będę brał kredyt i boję się, że bank do rejestru zajrzy i odmówi kredytu. A to byłoby fatalne.
Prawdziwe kłopoty
Liczba dłużników dopisanych do rejestru w ciągu 12 miesięcy przekroczy wkrótce półtora tysiąca. Dla każdej z tych osób obecność w bazach KRD to realny problem: kłopot z kredytem, leasingiem auta, zakupami na raty. Mieliśmy telefon od pana, który w Anglii chciał kupić samochód. Tam w banku usłyszał, że kredytu nie dostanie, bo jest w KRD - mówi Sebastian Ignor z ZDiTM. Wkrótce pojawił się ojciec tego pana, zapłacił, a my mogliśmy z rejestru to nazwisko skreślić.
Mechanizm jest taki, że my wysyłamy zawiadomienie, że trzeba zapłacić zaległości - wyjaśnia Andrzej Kuc. Jeżeli w ciągu trzydziestu dni dana osoba nie zapłaci, to trafia do KRD. W 2005 r roku dochód ZDiTM ze ściągniętych kar wyniósł 1,070 mln, rok temu 1,402 mln zł. Ściągalność dzięki KRD wzrosła o 30 proc. A pracy mamy jeszcze na lata - kończy Kuc.
Jazda bez biletu dla ponad 60 pasażerów Miejskiego Zakładu Komunikacji w Stargardzie zakończyła się umieszczeniem ich nazwisk na czarnej liście dłużników. Stargardzki przewoźnik współpracuje z Krajowym Rejestrem Dłużników od stycznia 2006 roku. Gapowicze winni byli MZK ok. 700 tys. zł. Ten dług znacznie się zmniejszył, odkąd podajemy nazwiska dłużników do rejestru - mówi Jan Gumuła, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji w Stargardzie.
Jak wyskoczyć z rejestru
To proste: trzeba zapłacić co się jest winnym. Wystarczy przyjść do kasy przy ul. Niedziałkowskiego 20 A (w podwórzu) w Szczecinie i zapłacić należną karę. Można tez przelać pieniądze na konto przez internet lub na poczcie. Trzeba pamiętać tylko, by podać, za co się płaci. Osobista wizyta gwarantuje, że następnego dnia dane dłużnika z rejestru znikają.
Nasz komentarz
Skasuj bilet albo idź na piechotę. Nie każdy wie, że jazdą na gapę można sobie poważnie zaszkodzić. I to nie tylko w Szczecinie. Rozwiązanie z dopisywaniem do KRD chwalą sobie firmy komunikacyjne w innych miastach. Kiedy dopadnie nas kontroler lepiej od razu zapłacić mniejszą karę. Po co później wyjść np. ze sklepu bez telewizora, ale z etykietką "dłużnik"?

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 19 lutego 2007 roku.

* * *

Tory się zapadły

Torowisko tramwajowe zapadło się w kolejnym miejscu na ul. Arkońskiej w Szczecinie. Widać to na odcinku niemal 10 m vis-a-vis siedziby Narodowego Funduszu Zdrowia. Mimo że wszystko zdarzyło się przedwczoraj rano, naprawę rozpoczęto dopiero dziś w nocy.
Wcześniej musieliśmy się uporać z pracami zaplanowanymi w ul. Światowida - tłumaczy Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK Szczecin. Ulica Arkońska była w tym czasie pod naszym stałym nadzorem. Tyle tylko, że tramwaje zwalniają tam już do 10 km na godz. To konieczne, by nie narażać bezpieczeństwa pasażerów. Jazda poniżej 15 km na godz. mija się z celem, bo "zarzyna" silniki. Jednak na odcinku niespełna 10 m jest jeszcze do przyjęcia.
Takich miejsc w ciągu ulic Niemierzyńskiej i Arkońskiej, gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność, jest coraz więcej - przyznaje dyr. Turczyn. Prace w każdym z nich pochłaniają przynajmniej kilka tysięcy zł. I MZK ma świadomość, że jest to wyrzucanie pieniędzy. Sytuacja się nie poprawi, dopóki miasto nie przeprowadzi kompleksowego remontu obu ulic. Potrzeba na to ponad 30 mln zł. Nie wiadomo jednak, kiedy inwestycja może być przeprowadzona. Tymczasem MZK nadmiernie eksploatuje tramwaje i z pełną świadomością wydaje środki na kolejne prowizoryczne remonty, bo jest taka potrzeba.
Musi być zapewniony dojazd m.in. do Szpitala Wojewódzkiego i siedziby NFZ - tłumaczy Krzysztof Turczyn. Nie możemy też z dnia na dzień zawiesić kursowania tramwajów, ponieważ miasto nie jest w stanie w tak krótkim czasie zapewnić zastępczej komunikacji autobusowej. Będziemy jeździć, dopóki jest to bezpieczne dla pasażerów.
Tyle tylko, że zapewnienie bezpieczeństwa wiąże się z wydłużeniem czasu przejazdu. W dodatku nie jest tajemnicą, że MZK przestanie łatać torowisko w ul. Arkońskiej najdalej za rok-półtora. A miasto coraz częściej zapewnia, że w tym czasie sytuacja na tym ciągu komunikacji się nie poprawi. Potrzeba na to znacznie więcej czasu...

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 16 lutego 2007 roku.

* * *

Trzeba przesunąć przystanek

Przejście dla pieszych przy pierwszej bramie Cmentarza Centralnego przebiega przez środek przystanku linii nr 8. Pieszym i pasażerom to bardzo przeszkadza. Często przyjeżdżam na cmentarz i wysiadam na tym przystanku - mówi pani Halina, nasza Czytelniczka. - Jak wysiadam z tramwaju zawsze muszę czekać, aż odjedzie. Niby to nic takiego, ale jak ktoś kupuje bilet to tramwaj długo stoi.
Źle położony przystanek to nie jedyny problem tego miejsca. Piesi, chcąc przejść na drugą stronę jezdni, muszą przedzierać się przez tory. Wygląda to, jakby zapomniano o przejściu dla pieszych w tym miejscu i pośpiesznie je zorganizowano. Między torami nie ma płyt chodnikowych, ani nawet żwiru.
Jak trochę deszczu popada, to między torami robi się błoto - żali się pan Kazimierz Stokłosy z Gumieniec. Nie mówiąc już o tym, jak zimą śnieg spadnie i są przymrozki. Wtedy jest bardzo niebezpiecznie. Na feralnym przejściu jest sygnalizacja świetlna. Jednak tylko w miejscu, gdzie przechodzi się przez jezdnię. Na torowisku piesi muszą bardzo uważać.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tłumaczy, że przystanek przy ul. Ku Słońcu istnieje w tym rejonie od wielu lat. Będziemy zastanawiać się nad przeniesieniem przystanku - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.

Opracowanie "Anna Wójcicka", "Moje Miasto", 16 lutego 2007 roku.

* * *

Bezpiecznie do sklepów, przystanku i na osiedla

W połowie listopada napisaliśmy, że mieszkańcy idący na przystanek autobusowy w pobliżu Kauflandu, przechodzą w niedozwolonym miejscu. Po naszym tekście magistrat wyznaczy przejście dla pieszych.
Obecne rozwiązanie jest idiotyczne - skarży się Marlena Pulkowska, mieszkanka osiedla. Do najbliższych pasów jest kilkadziesiąt metrów, zawsze trzeba nadłożyć drogi. W pobliżu przystanku i hipermarketu są dwa przejścia dla pieszych, niestety jedno oddalone o 20, a drugie o około 50 metrów. Nikt z nich nie korzysta, wszyscy chodzą na skróty, przebiegając przed przejeżdżającymi autami.
To miejsce jest bardzo niebezpieczne - twierdzi Zofia Brojak, mieszkanka osiedla. - W sąsiedztwie przystanku powinny być pasy, przecież tak dużo ludzi wysiada z autobusów. Myślę, że warto także pomyśleć o postawieniu w tym miejscu sygnalizacji świetlnej. Czy musimy czekać aż komuś się coś stanie?
W imieniu mieszkańców interweniowaliśmy w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. Poskutkowało. Główny specjalista Wojciech Ignalewski poinformował, że zapoznał się z problemem i zapewnił, że przy ulicy Struga powstanie nowe przejście dla pieszych. Projekt poprawy bezpieczeństwa na głównej arterii Prawobrzeża opracowano pod koniec ubiegłego roku. Zakłada zmiany w organizacji ruchu w pobliżu przystanku autobusowego przy Kauflandzie. Od przejścia dla pieszych do przystanku będzie prowadził nowy chodnik.
Przejście dla pieszych to bardzo dobry pomysł - uważa Małgorzata Klimek, mieszkanka Słonecznego. Cieszę się, że w końcu ktoś zainteresował się tym problemem i chce nam pomóc. Projektowi przyglądają się teraz policjanci oraz Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. - Jeżeli otrzyma pozytywne opinie jeszcze w tym roku powstaną nowe pasy - zapewnia Marzena Mila z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. - Prace najwcześniej rozpoczną się w kwietniu.
Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ocenił już projekt, a opinię przesłał do magistratu na początku stycznia. Kilka drobnych zastrzeżeń do projektu miała drogówka. Wnioskowaliśmy o przesunięcie przejścia dla pieszych bliżej latarni, w kierunku ulicy Zimowej, po to żeby piesi byli lepiej widoczni nocą - wyjaśnia st. post. Adam Szefler, specjalista inżynierii ruchu w Komendzie Miejskiej Policji. Czekamy na wersję projektu po naszych poprawkach.

Opracowanie "Anna Gawriołek", "Moje Miasto", 16 lutego 2007 roku.

* * *

Komunikacja kosztem pasażerów

Szczecinianie korzystający z linii autobusowych nr 75, 61, 81 i 61 bis są zbulwersowani planami skrócenia tych linii. Linie te należą do najbardziej uczęszczanych. Perspektywa zmian denerwuje zarówno korzystających z nich studentów, jak i pasażerów wysiadających z pociągu i pragnących dostać się do centrum miasta.
Autobusy 75, 61 i 81 nie jeżdżą puste, a mimo to w projekcie planowane jest skrócenie tej linii z przyczyn ekonomicznych., Foto: Marek Rudnicki Badania tzw. "więźby podróży komunikacji zbiorowej" zlecił Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Komunikacji w Krakowie szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Kosztowały 70 tys. zł. Z punktu widzenia pasażerów projekt jest nie do przyjęcia, bo zmusza ich do częstych przesiadek. Inaczej oceniają go przedstawiciele miasta. Może dziś wyniki te nie są realne, ale za jakiś czas i tak będą realizowane - twierdzi jeden z urzędników.
Zakładamy, że zmian dadzą duże oszczędności - mówi drugi. - Biorąc pod uwagę całość komunikacji na prawo i lewobrzeżu, dziś autobusy pokonują rocznie około 1,4 mln km. Wprowadzenie zmian opracowanych przez Kraków powinno dać nam około 20 proc. oszczędności tzw. wozokilometrów. W przeliczeniu na pieniądze - około 12 mln zł.
Naśladowanie innych
Krakowskie badania zostały wykonane w Szczecinie przez Uniwersytet Szczeciński. Ponad 400 studentów przepytywało podróżujących tramwajami i autobusami, zadając im pytania na temat oczekiwań i oceny obecnych rozwiązań. Ostateczne wnioski sformułowano jednak w Krakowie. Co mnie obchodzi jakiś Kraków - denerwuje się Aneta Dobrowolczyk, korzystająca często z linii autobusowej 75. Pamiętam, jak kiedyś zmieniono czas przejazdu i ceny biletów na podstawie badań Gdańska. Mam rodzinę i często jeżdżę do Trójmiasta. Wiem więc, że w Gdańsku wprowadzono rozwiązania, które były przedtem u nas. Eksperymentuje się na ludziach.
Projekt sugeruje skrócenie linii 75 do pl. Kościuszki, a linii 61, 61 bis i 81 do pl. Szyrockiego. Dalej podróżować należy tramwajami. Aby z pl. Kościuszki dostać się dalej do dworca PKP, trzeba będzie skorzystać z tramwaju 7 lub 8 i dojechać do ul. Kardynała Wyszyńskiego. Tu przesiąść się w tramwaj nr 6 i nim dopiero dotrzeć do celu.
Jeśli chodzi o linię autobusową nr 75, to z badań wynika, że należy ona do najbardziej obciążonych i ta linia na pewno nie przynosi strat - mówi prof. Piotr Niedzielski, kierujący badaniami w Szczecinie. Każde przyjęte rozwiązanie należy przeanalizować nie tylko pod względem ekonomicznym, ale również interesu ludzi.
To, czy zaproponowane w krakowskich badaniach zmiany zostaną wprowadzone w życie, nie jest jeszcze pewne. Rzecznik ZDiTM uspokaja, że może to się stać dopiero po akceptacji władz miejskich. ZDiTM w połowie bieżącego miesiąca przedstawi wyniki badań i własny projekt radnym - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM.

Opracowanie "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński", 15 lutego 2007 roku.

* * *

Autobusy na cenzurowanym

Komunikacja miejska w Szczecinie jest w fatalnym stanie. To żadne odkrycie dla osób, które muszą z niej korzystać. Raport Najwyższej Izby Kontroli tylko to potwierdza. Szczecin, w gronie 16 skontrolowanych miast, wypada kiepsko.
Pierwszy z poważnych zarzutów to... kontrola biletów. Wg NIK, kontrole przeprowadzane przez ZDiTM były w badanym okresie bezprawne. Tak samo jak kary za jazdę bez biletu. Takie uprawnienia ma tylko przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona: tzn. spółki autobusowe i odpowiedzialne za tramwaje MZK.
Nie mogę się odnieść do tego raportu, bo go jeszcze nie znam - stwierdził krótko Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. Negatywną ocenę ZDiTM otrzymał też za przetargi. Te na obsługę linii autobusowych tylko pozornie służą konkurencyjności. Szczecin znalazł się też w gronie 7 miast, gdzie po przekształceniu przedsiębiorstw komunikacji miejskiej władze miast nie wywiązywały się ze zobowiązań przyjętych wobec spółek.
Dotyczy to np. przekraczania czasu pracy kierowców. W Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Dąbie" pracowali nawet po 100 godzin miesięcznie więcej niż przewidują normy. Usługi świadczyli w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej lub na rzecz pośredników. Praca dla kilku podmiotów była ominięciem ograniczeń czasu pracy i okazało się, że skutecznie udało się obejść prawo. Innym zarzutem jest zatrudnianie osób, z których część być może nie miała ukończonych kursów ani badań lekarskich i psychologicznych.
Nie łamiemy przepisów i to w raporcie zapisano - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes SPAD. Dopiero zapoznaję się z nim, za kilka dni mogę się do niego ustosunkować.
Inna szczecińska spółka - SPA "Klonowica" prowadziła działalność bez stosownych zezwoleń. Nie miała ich na 4 linie, na 19 kolejnych były nieaktualne. O odpowiednie dokumenty wystąpiła dopiero podczas kontroli NIK.
Przewoźnikom dostało się też za stan techniczny pojazdów. Najgorzej w kraju wypadło Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Policyjne kontrole z października 2005 wykazały nieprawidłowości w 20 na 25 skontrolowanych autobusów. Wprawdzie od tego czasu tabor został odnowiony, całkowicie wycofano ikarusy.
We wszystkich miastach, gdzie prowadzono kontrole, działanie komunikacji miejskiej jest dofinansowywane z budżetów gmin. Wydatkowanie publicznych pieniędzy nie było, w ocenie NIK, rzetelnie nadzorowane. W Szczecinie ZDiTM nie miał nawet informacji o liczbie pasażerów korzystających z różnych rodzajów biletów, nie prowadził badań ruchu na liniach. Badania przeprowadzono wprawdzie w ub. roku, ale ich wyniki dotąd nie przekładają się na zmiany w komunikacji.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 15 lutego 2007 roku.

* * *

Wielkie uliczne przeróbki

Pięć projektów na przebudowy ważnych ulic zlecił za ponad 230 tys. zł zarządca szczecińskich dróg. Za około 230 tys. zł Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego dostanie projekty zmian na ulicach: Grota Roweckiego, Reduty Ordona, Łokietka oraz odcinkach Mickiewicza i Łukasińskiego.
Plany przebudowy dwóch pierwszych ulic, to wynik zamieszania, jakie w ubiegłym roku przyniosły próby miasta związane ze zmianami tras autobusów komunikacji miejskiej. Jeszcze w tym roku na być zrealizowany projekt dotyczący zmian na ul. Grota Roweckiego.
Wykonujemy polecenie zastępcy prezydenta miasta - potwierdza Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Jest to związane m.in. z ubiegłorocznymi protestami. Zakres robót na wszystkich ulicach jest podobny. W grę wchodzą zmiany geometrii, przebiegu krawężników i obniżenie ich na przejściach dla pieszych i tam, gdzie na chodniku lub jego odcinku parkują auta. Dodatkowo, żeby auta chodników nie rozjeżdżały, mają one być wzmacniane lub powstaną zatoczki parkingowe. Oczywiście remontowane będą także same jezdnie. Niewykluczone, że część z nich będzie miała inną, mocniejszą konstrukcję. Uporządkowane ma być parkowanie. Przetargi na dokumentację techniczną zostały ogłoszone ze względu na stan techniczny dróg, spękania nawierzchni, stan chodników, oznakowanie - tłumaczą w ZDiTM.
Jeden kierunek
Mieszkańcy nie mają wątpliwości, że solidnego remontu potrzebuje ul. Mickiewicza, w jej jednokierunkowej części do skrzyżowania z al. Bohaterów Warszawy. Jest dziurawa, dawno powinna przejść kapitalny remont - uważa Paweł, kierowca mieszkający w rejonie skrzyżowania. Najgorsze są rozjechane, błotniste, dziurawe pobocza i brak miejsc parkingowych. Wystarczy zobaczyć, że wszystko jest dookoła zniszczone, bo kierowcy nie mają gdzie parkować, a jest tu w tej chwili kilka ważnych firm i instytucji.
Należy wykonać remont nawierzchni, ewentualnie przebudować konstrukcję drogi. Przebudowa obejmie również urządzenie miejsc postojowych i chodników - zapewnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska. Ten odcinek ul. Mickiewicza pozostanie raczej jednokierunkowy, co ZDiTM tłumaczy tym, że organizacja ruchu działa bez zarzutów i nie było wniosków od policji, czy z magistratu, by cokolwiek zmieniać.
Co, gdzie za ile
Do przebudowy są ulice:
- Bogusława X (od Placu Zgody do Krzywoustego) na długości 200 m
- cała Grota Roweckiego o długości 750 m
- cała Łokietka, czyli ok. 600 m; Łukasińskiego (od Czorsztyńskiej do Mickiewicza) na długości ok. 200 m
- Mickiewicza (od skrzyżowania z al. Woj. Polskiego do Bohaterów Warszawy), na 470 m
- cała Reduty Ordona, na długości 1,1 km.


Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 14 lutego 2007 roku.

* * *

Kierowcy bez wyobraźni

O kierowcy miejskiego autobusu z Polic, który 2 lata woził pasażerów bez uprawnień, pisaliśmy kilka tygodni temu. Wpadł podczas policyjnej akcji "Trzeźwość", gdy okazało się, że ma niemal pół promila alkoholu we krwi. Stracił pracę, a firma zaostrzyła kontrole. Niestety, są kolejne efekty, co tylko potwierdza, że kontrole należy prowadzić stale. Nie tylko w tej firmie.
W ostatnich tygodniach kolejnych dwóch kierowców straciło pracę, ich badanie wykazało obecność alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi Andrzej Markowski, prezes Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Trzeci, którego również nie dopuściliśmy do pracy, będzie w najbliższych dniach zwolniony.
SPPK musi dopełnić przewidzianych procedur. Kierowcę zatrzymano w miniony weekend; podobnie jak kolega przyłapany przed kilkoma tygodniami miał we krwi niemal pół promila. Jednak jak ustalił "Kurier", nie tylko kierowcy mają coś na sumieniu. W ostatnich dniach pracę stracił także jeden z dyspozytorów, a wcześniej kierownik, zatrudniony w firmie od lat. Gdy poproszono go o dmuchnięcie w alkomat - odmówił i opuścił miejsce pracy. Potem poprosił o rozwiązanie umowy, na co firma przystała.
Będziemy bezwzględni, kontrole będą prowadzone, skoro jest taka potrzeba - przyznaje A. Markowski. Martwi nas jednak, że część kierowców zachowuje się nieodpowiedzialnie. Skoro wiedzą, że nie nadają się do pracy, powinni to zgłosić i poprosić o zastępstwo.
Być może ponieśliby jakieś konsekwencje, ale nie wiązałoby się to z utratą pracy. Zwolnieni dyscyplinarnie mogą mieć problem ze znalezieniem nowego zajęcia. A SPPK po raz kolejny zaostrzy system kontroli i liczy, że pracownicy spółki pójdą po rozum do głowy. Firma nabyła w ostatnim czasie 1,5 tys. ustników, które zamierza wykorzystać do badań trzeźwości nie tylko kierowców. I z każdym, kto naruszy przepisy, rozstanie się bez żalu, co powinno być dobrą informacją dla pasażerów. W szczecińskich spółkach i w MZK odpowiedzialnym za tramwaje kontrole nie są chyba aż tak drobiazgowe. W każdym razie mniej o nich słychać.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 13 lutego 2007 roku.

* * *

Gapowicze na indeksie

Prawie półtora tysiąca szczecińskich gapowiczów trafiło już do Krajowego Rejestru Długów. Rekordzista ma do zapłacenia prawie 14 tys. zł.
W lutym mija rok od kiedy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wpisał do KRD pierwszego dłużnika, czyli osobę, która jest winna przynajmniej 200 zł, za to, że jechała na gapę, została złapana i nie zapłaciła kary.
Liczba osób dopisywanych i skreślanych zmienia się co dnia - mówi Andrzej Kuc, kierownik działu kontroli w ZDiTM. - Często jest tak, że dopisany w poniedziałek, spłaca swój dług w piątek. I o to chodzi. Długi gapowiczów sięgają już pięciu milionów złotych. I chcielibyśmy odzyskać wszystkie te pieniądze - nie ukrywa Kuc.
Bicz na tych, którzy nie płacą za jazdę bez biletu okazał się skuteczny. Po pierwsze trzykrotnie wzrosła liczba osób, które płacą karę gotówką w tramwajach. To dobrze i źle. Opłata za jazdę na gapę spłacona w ciągu tygodnia jest o 30 proc. niższa, więc teoretycznie dla ZDiTM to mniejszy zysk. Z drugiej strony, to że gapowicze płacą, to oszczędność na kosztownej windykacji.

Opracowanie "ika", "Głos Szczeciński", 9 lutego 2007 roku.

* * *

Zaśnieżone przystanki

Zima w lutym jak zwykle zaskoczyła. Wiedzą o tym wszyscy skazani na miejską komunikację. Choć wczoraj tramwaj był chyba najpewniejszym środkiem transportu - pozwalającym w miarę punktualnie dotrzeć do pracy - oczekiwanie na niego było koszmarem.
Ja rozumiem, że pada, więc jest biało i nie wszystko da się zrobić - mówi pan Leszek z Pogodna. Ale ani na Pogodnie, ani w centrum, ani na prawobrzeżu nie widziałem ekip, które sprzątałyby przystanki. To, niestety, nic nowego. Tak jest zawsze, gdy tylko rozpoczynają się opady śniegu. Wprawdzie umowa, jaką Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zawarł z firmą "Wir-Mar" przewiduje odśnieżanie 675 przystanków, ale są to najwyraźniej martwe zapisy. Już w chwili wystąpienia opadów ekipy powinny zadbać, by było na przystankach bezpiecznie. Na pełne odśnieżenie jest kilka godzin po ustaniu opadów.
Niestety, ustalenie dlaczego jest tak fatalnie, a ZDiTM nad niczym nie panuje, jest niemożliwe. Po raz kolejny - bo identyczna sytuacja miała miejsce przed tygodniem - niczego się nie można dowiedzieć. Kontrole trwają - zapewnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska. Ich wyniki będą znane dopiero po zakończeniu.
Nie wiadomo więc, ile przystanków skontrolowano ani tym bardziej - na ilu stwierdzono uchybienia. Jak ustaliliśmy, ok. południa sprzątaniem kilkuset przystanków w niemal półmilionowym mieście zajmowały się... cztery ekipy.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 9 lutego 2007 roku.

* * *

Drogi szybki tramwaj...

Już niemal 70 mln zł wydaliśmy na budowę Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju. Kolejne 6,8 mln zaplanowano na ten rok. Całe przedsięwzięcie ma kosztować kolejne 446 mln zł. O ile dostaniemy wsparcie z UE.
Budowa mostu przez Regalicę kosztowała ponad 62 mln. Na projekt i wykup gruntów wydano następne 3,6 mln - tłumaczy Tadeusz Żabiński, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich UM w Szczecinie. Suma, zaplanowana na ten rok, powinna wystarczyć na dalszy wykup gruntów, wykwaterowanie ludzi i dokończenie prac projektowych.
SST ma połączyć Basen Górniczy z Kijewem. Na trasie liczącej ok. 6 km wyznaczono 8 przystanków. W pierwszym etapie tramwaj ma docierać do tymczasowej pętli przy ul. Turkusowej. Kolejne tory doprowadzą do pętli i zajezdni w Kijewie. O ile uda nam się pozyskać środki na budowę, prace mogłyby się rozpocząć w 2009 r. - tłumaczy dyr. Żabiński. Zakończenie prac powinno nastąpić w roku 2012 lub 2013.
W pierwszym etapie. Na drugi potrzeba kolejne 4 lata i znów trzeba się będzie starać o środki unijne. I nikt dziś nie wie, jak dużo uda się pozyskać. W poprzednich programach unijnych dofinansowanie wynosiło nawet 75 proc. - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. W kolejnych nie ma jeszcze określonych zasad. Ale może się okazać, że Unia dofinansuje nam zaledwie 40 proc. inwestycji. Resztę środków miasto musi zgromadzić samodzielnie. O ile chce SST budować, a taki zamiar potwierdzają radni nowej kadencji. Dziwi ich jedynie, że SST to zaledwie "spinka" Kijewa z Basenem Górniczym. Liczyli na szybki przejazd przez całe miasto i nowe linie tramwajowe do kolejnych dzielnic na lewobrzeżu.
"Szybki" tramwaj nie kursuje z zawrotną prędkością. Chodzi o bezkolizyjną trasę z systemem wykopów i estakad - tłumaczy M. Przepiera. Przeprowadzenie takiej trasy przez centrum Szczecina jest praktycznie niemożliwe. Ale podobnie jest w Poznaniu: linia szybkiego tramwaju w pewnym momencie łączy się z istniejącą siecią.
I nie ma na to silnych, bo nie stać nas na budowę estakad dla tramwaju nad całym śródmieściem. Ale to nie znaczy, że tramwaje na lewobrzeżu nie pojawią się w innych miejscach. W planach jest bowiem budowa torów w ul. Mieszka I, 26 Kwietnia i Taczaka. I wiele wskazuje na to, że te trasy powstaną szybciej niż SST.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 9 lutego 2007 roku.

* * *

Terminale w przyszłości

W dobie elektroniki i plastikowego pieniądza uchowały się miejsca, w których trzeba się zachowywać jak 50 lat temu. Te miejsca to m.in. kasy Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, gdzie liczy się tylko "żywa" gotówka.
Po kilka razy dziennie korzystam z miejskiej komunikacji, sporym ułatwieniem są dla mnie bilety sieciowe - tłumaczy nasz Czytelnik. Ale kupno znaczka do sieciówki to skomplikowana operacja. Przynajmniej dla osób, które nie lubią nosić przy sobie gotówki. Najpierw trzeba się udać do najbliższego bankomatu, potem dopiero do ogonka w kasie ZDiTM. Ceny biletów są zróżnicowane, ale te miesięczne, na wszystkie linie kosztują od 60,50 do 135 zł. ZDiTM sprzedaje ich miesięcznie ponad 6 tys. za sumę niemal 500 tys. zł. Wpływy są znacznie większe, jeśli doda się bilety na dłuższe okresy niż miesiąc, a także te, obowiązujące na wybrane linie. Płatność elektroniczna z pewnością spotkałaby się z uznaniem pasażerów i może zwiększyła liczbę korzystających z sieciówek. W kasach ZDiTM brak jednak terminali do płatności kartą. To może zaskakiwać...
Rozważamy możliwość umieszczenia terminali w niektórych naszych kasach biletowych - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska ze ZDiTM. W najbliższym czasie przeprowadzimy rozmowy z firmami, które prowadzą tego typu usługi i przeanalizujemy koszty, jakie się z tym wiążą.
Kiedy? Nikt nie wie. Ale znając zasady, na jakich działa ZDiTM, konieczność przeprowadzania przetargów, z których większość ostatnio się nie udaje, należy się pogodzić z myślą, że nie nastąpi to szybko. Klienci nadal będą do kas biegać z gotówką. I zazdrośnie słuchać opowieści z innych miast, gdzie dawno są nie tylko terminale do płatności kartami, ale także elektroniczne bilety.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 8 lutego 2007 roku.

* * *

Trzeba połączyć ul. Tczewską z autostradą

Tak uważają właściciele kilkunastu działających tam firm. By osiągnąć cel, zjednoczyli się w Stowarzyszeniu Przedsiębiorców Wielgowa.
W czwartek spotkali się w tej sprawie, już po raz drugi, z Komisją ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa. Zanim kupiliśmy ten teren w 1994 r., Miejska Pracownia Urbanistyczna zapewniała nas, że powstanie węzeł ul. Tczewskiej z autostradą. Dlatego zdecydowaliśmy się na inwestowanie w tym miejscu - opowiada Marcin Majewski, dyrektor administracyjno-handlowy firmy InterGas.
Obiecanki cacanki
Do tej pory obietnica nie została zrealizowana. Samochody ciężarowe, by dotrzeć do którejkolwiek z firm na Tczewskiej, muszą jeździć przez Dąbie lub Wielgowo (tylko z firmy InterGas miesięcznie jeździ pond 500 tirów z gazem płynnym). Mieszkańcy obu dzielnic protestują.
Przy Tczewskiej znajduje się ponad 80 ha ziemi pod inwestycję, z tego 48 ha należy do miasta. Nie łącząc tego z autostradą, miasto wyrzuca grunty do kosza. Jako przedsiębiorcy możemy sfinansować ok. 15 proc. inwestycji - podkreśla Majewski.
Według radnych
Radni z komisji budownictwa odrzucają koncepcję budowy węzła przy ul. Tczewskiej. Chcą, zgodnie z planami miasta, zbudować węzeł Chełszcząca, który znajdzie się 800 m dalej w kierunku Świnoujścia. Ul. Tczewską z węzłem ma połączyć 1800 m drogi pomocniczej. Przedsiębiorcy akceptują także ten wariant. Jak najszybciej musi dojść do rozmów w tej sprawie na szczeblu prezydent miasta - dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg, m.in. o podziale kosztów inwestycji - uważa Piotr Kęsik, przewodniczący komisji budownictwa.
Koszty musi pokryć miasto
Okazuje się jednak, że to miasto musiałoby sfinansować całość budowy - czyli ok. 30-40 mln zł.
Dyrekcja dróg nie jest zainteresowana budową tego węzła. Z naszego punktu widzenia wystarczają te już istniejące. W przypadku budowy, zgodnie z ustawą, poniesienie kosztów leży po stronie inicjatora, czyli miasta - wyjaśnia Kazimierz Matecki, z-ca dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Szczecinie.
Ostatecznie radni z komisji ustalili, że w przyszłym tygodniu zobowiążą prezydenta do rozmów z GDDKiA o jak najszybszym rozpoczęciu planowania i budowy węzła Chełszcząca.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 8 lutego 2007 roku.

* * *

Trzyletni sen na ulicach

W ciągu dwóch lat na 90. szczecińskich skrzyżowaniach trzeba całkowicie wymienić albo dokonać przeróbek sygnalizacji świetlnej. Ta operacja może się nie udać, bo zarządca dróg zaspał.
W 2003 roku weszło w życie rozporządzenie ministra infrastruktury, zgodnie z którym sygnalizatory niespełniające unijnych warunków do końca 2008 roku mają zniknąć. Chodzi o poprawę bezpieczeństwa pieszych i kierowców oraz upłynnienie ruchu. Co w tym czasie w mieście zostało w tej sprawie zrobione?Skrzyżowanie w sąsiedztwie Turzynu jest jednym z tych, które powinny być przerobione w pierwszej kolejności., Foto: Andrzej Szkocki Zrobiliśmy tyle, na ile było pieniędzy - usłyszeliśmy w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego. Część zadań związanych z dostosowaniem sygnalizacji do nowych przepisów została wykonana np. w ramach działań wydziału inwestycji miejskich. To oznacza, że w ciągu dwóch kolejnych lat trzeba w różnym stopniu przerobić aż 90 sygnalizacji świetlnych w całym mieście.
Kilka przykładów
Jako jedne z ważniejszych skrzyżowań, które powinny być przerobione w pierwszej kolejności, jest połączenie al. Bohaterów Warszawy i ulic 26 Kwietnia oraz Krzywoustego. Obciążenie lewoskrętu od strony ul. Pułaskiego w 26 Kwietnia jest tak duże, że powinna tam być lampa ze strzałką, a jest tzw. światło ogólne. Z kolei niebezpiecznie jest na skrzyżowaniu ulic Jana z Kolna i Dubois.
Niedopuszczalne jest, że lewoskręt w ul. Dubois odbywa się w tym samym czasie co jazda przez skrzyżowanie na wprost od strony stoczni. I nic nie szkodzi, że wymalowane są linie - wyjaśnia asp. Janusz Mila, specjalista inżynierii ruchu ze szczecińskiej drogówki. Podobnie jest na ul. Południowej. Tam wyjazd od strony dużych sklepów w prawo odbywa się w tym samym czasie, co ruch na wprost do centrum.
Sporo na Gdańskiej
Robota czeka tez na drogowców na ul. Gdańskiej. Sygnalizacje na całym ciągu są do przeróbki. Nie może być tak, że jedna relacja na skrzyżowaniu ma sygnalizację, a druga nie, jak przy ul. Merkatora. W tym miejscu często dochodzi do groźnych wypadków, bo wyjeżdżający z ul. Merkatora nie mają przed oczami świateł.
Radzę sobie tak, że wysiadam z aut włączam guzikiem światła dla pieszych, a potem wyjeżdżam - mówi pan Mariusz, kierowca korzystający z pobliskiej stacji paliw.
Skąd pieniądze?
ZDiTM nie wie jeszcze, ile to może kosztować. Określenie kosztów będzie możliwe na etapie opracowania kosztorysów. Trudno teraz określić sposób finansowania - mówi Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Monitowaliśmy od dawna o konieczności zmian - zapewnia Mila. - Boję się, że w tej chwili może być zbyt późno, żeby zdążyć.
ZDiTM ripostuje: Dołożymy wszelkich starań, aby zmieścić się w terminie określonym w rozporządzeniu. Co będzie jeżeli termin zostanie przekroczony? Strach pomyśleć - mówi jedna z osób znających sprawę. Jeżeli dojdzie do wypadku na niedostosowanym skrzyżowaniu, to ZDiTM może mieć kłopoty z wnioskami o odszkodowania.
Co na to ZDiTM?
Odpowiedź wymaga opinii prawnika, gdyż wcześniej nie było takiej sytuacji. Rozporządzenie nie określa sankcji za niedostosowanie w terminie - tłumaczy Kwiecień - Zwierzyńska.
Zdaniem eksperta
Marek Mikołajczyk, adwokat - Przy niedotrzymaniu terminu wskazanego w rozporządzeniu powstają dwa rodzaje sankcji. Pierwsza dla osób odpowiedzialnych za jego wykonanie, za niedopełnienie obowiązku służbowego zagrożonym konsekwencjami służbowymi, w kodeksie karnym karą do 3 lat więzienia. To może zagrażać bezpieczeństwu w ruchu lądowym. Druga konsekwencja: po tym terminie nieprzerobione sygnalizacje nie będą nielegalne, ale będą funkcjonowały jak zepsute. Każdy kto wykaże związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy swoją kolizją, czy wypadkiem, a tym, że sygnalizacja działała nieprawidłowo może zgłaszać roszczenia odszkodowawcze. Jeżeli ten związek zostanie wykazany, to sprawa w sądzie jest wygrana, otwarta jest sprawa wysokości odszkodowania.
Nasz komentarz
Maciej Janiak - Trzy lata, które minęły od kiedy rozporządzenie ujrzało światło dzienne, to wyjątkowo dużo czasu, żeby zebrać pieniądze, projekty i ruszyć z przebudową świateł. Teraz zostały niecałe dwa lata i mnóstwo robót, na które trzeba będzie znaleźć zapewne przynajmniej kilka milionów złotych. Zarząd dróg "dołoży starań” żeby w czasie się zmieścić. Nie wierzę, że się uda, a konsekwencje tego poniosą kierowcy i podatnicy.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 7 lutego 2007 roku.

* * *

Beton do rozbiórki

Wiata autobusowa na przystanku "Axentowicza" przy ul. Bandurskiego nie służy pasażerom. Chętnie za to korzystają z niej bezdomni i amatorzy alkoholu pod chmurką. Służy też za publiczny szalet, więc w jej wnętrzu fetor jest nie do wytrzymania. Nic zatem dziwnego, że wolą marznąć czy moknąć, niż szukać schronienia w takich warunkach.
Sytuacja jest o tyle dziwna, że Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego ma ten przystanek ujęty na liście miejsc sprzątanych. Firma "Wir-Mar" zgodnie z umową powinna się tam pojawiać 4 razy w tygodniu, ale najwyraźniej to za rzadko. Nie wiadomo też, czy sprząta wnętrze wiaty, czy może tylko chodnik na przystanku.
Problem jednak na szczęście wkrótce zniknie. We wrześniu ubiegłego roku ZDiTM wystąpił do Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami, do którego należy teren, o zgodę na rozbiórkę betonowej budowli. Taką zgodę otrzymał w ubiegłym tygodniu. W najbliższym czasie, gdy tylko aura na to pozwoli, betonowa wiata zostanie rozebrana. W jej miejscu stanie obiekt znacznie nowocześniejszy. Utrzymanie go w czystości z pewnością będzie prostsze. Wiata zacznie w końcu pełnić funkcję zgodnie ze swoim przeznaczeniem.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 7 lutego 2007 roku.

* * *

Jak agresywni mogą być kontrolerzy

Kontrolerzy odmówili pokazania legitymacji, nie wypuścili dwójki dzieci z autobusu i użyli siły w stosunku do pasażera bez biletu.
Ta uwaga dotyczy zdarzenia, które widziała nasza Czytelniczka. Kontrolerzy nie wypuścili na przystanku z autobusu dwóch chłopców, bo nie zdążyli im sprawdzić biletów. Ci sami kontrolerzy pasażera bez biletu złapali za kurtkę i rzucili o drzwi autobusu. Był tak zastraszony, że nie potrafił wezwanym policjantom zdać relacji z wydarzenia.
O komentarz do zachowania agresywnych kontrolerów poprosiliśmy rzecznika prasowego ZDiTM Martę Kwiecień-Zwierzyńską: Kontroler nie ma prawa stosować siły ani zatrzymywać pasażera w autobusie - mówi rzecznik. Jeżeli podczas kontroli biletów pojazd dojeżdża do przystanku i następuje otwarcie drzwi, osoba jeszcze nie skontrolowana może wysiąść.
Osoba, która była źle potraktowana przez kontrolera lub była świadkiem takiego zdarzenia, powinna poinformować ZDiTM Dział Kontroli Biletów, tel. 0-91 432 47 50, 0-91 432 47 53, 0-91 432 47 54, e-mail akuc@zditm.szczecin.pl, bądź listownie na adres: ul. Niedziałkowskiego 20a

Opracowanie "amg", "Gazeta Wyborcza", 6 lutego 2007 roku.

* * *

Szukając kasownika

Do żółtych tramwajów, kupionych w Berlinie, szczecińscy pasażerowie już się przyzwyczaili. Codziennie na linie wyjeżdża 12 z 21 z wagonów. Uruchomienie kolejnych to kwestia czasu, kolejni motorniczowie odbywają szkolenia. Niestety, nie wszystko się pasażerom w tych wagonach podoba.
Nie ma porównania z taborem, który te żółte tramwaje zastępują - przyznaje pan Ryszard. - Są ciche, ciepłe, wygodne... Ale wystarczy lekki tłok, by był problem ze skasowaniem biletu. I faktycznie. W polskich wagonach przegubowych są po 3 kasowniki, w żółtych tatrach również. Ale w wagonach wycofywanych z eksploatacji, w pierwszym członie kasownik jest między I a II drzwiami. W poniemieckich - przy pierwszym wejściu.
Taki układ kasowników był stosowany przez lata w Berlinie - przyznaje Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Wykorzystaliśmy tak gniazda kasowników, w których osadziliśmy nasze urządzenia, jak i poprowadzone już wiązki kabli. Problem w tym, że gdy w tramwaju zaczyna się tłok, pasażerowie wsiadający drugimi drzwiami kasownika nie widzą. Przepychanie się do samego przodu lub tylnej części (przy pozostałych drzwiach kasowniki są), nie każdemu odpowiada.
Często widzę, że ktoś z biletem w ręku rozgląda się i nie widząc kasownika, chowa bilet do kieszeni - mówi Czytelnik "Kuriera". Sam zresztą też tak kilka razy zrobiłem, bo nie chce mi się przepychać do przodu, jeśli jadę tylko 1-2 przystanki.
MZK problem widzi, ale zaradzić mu na razie nie może. Zastosuje półśrodek. Zamontowanie czwartego kasownika lub przeniesienie tego z przodu bliżej środkowej części wagonu oznaczałoby sporą przeróbkę - tłumaczy K. Turczyn. A takich prac w sprowadzonych właśnie wagonach na razie się nie przewiduje.
Być może za kilka lat, gdy będziemy robić pierwsze remonty czy większe naprawy, pomyślimy, co zrobić z kasownikami - wyjaśnia dyr. Turczyn. Na razie zastanowimy się, jak lepiej oznakować wnętrza tych tramwajów. Chcemy, by pasażerowie nie mieli wątpliwości, gdzie szukać kasownika.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 6 lutego 2007 roku.

* * *

Drogowcy na Gumieńcach muszą przyspieszyć budowę

Kierowcy pomstują na utrudnienia z przejazdem modernizowanej krzyżówki. Nie wiedzą, że będzie jeszcze gorzej.
Przynajmniej jeszcze przez pół roku kierowcy powinni omijać z daleka krzyżówkę na Gumieńcach. Dopóki nie powstanie tam budowane rondo, przejazd przez modernizowaną krzyżówkę będzie utrudniony. Dotychczas z zaplanowanych prac przebudowano torowisko i część infrastruktury podziemnej. Ostatnio wytyczono nowy przebieg obu jezdni ul. Ku Słońcu na wysokości Szkoły Salezjańskiej. Po przebudowie będą one się odchylać od obecnej drogi w stronę stacji BP.
11 stycznia zamknięto jedną z dwóch jezdni ul. Europejskiej, wlot z krzyżówki w ul.. Ku Słońcu prowadzącą do miasta, a fragment Ku Słońcu prowadzący od Selfy do krzyżówki zawężono do jednego pasa. W dniu wprowadzenia zmian w korkach stało się nawet godzinę. Teraz jest nieco lepiej, bo kto może, omija krzyżówkę.
Taka organizacja ruchu obowiązywać będzie do końca lutego. Potem będzie jeszcze gorzej - zapowiada Roman Siemczyk, inżynier kontraktu.
Dlaczego? Obecnie drogowcy przebudowują głównie infrastrukturę podziemną. Kładą nowe sieci wod.-kan. i gazowe. Znajdują się one na głębokości od metra do dwóch pod ziemią, więc nawet kilkustopniowy mróz nie przeszkadza w tych robotach. Za kilka tygodni drogowcy zamkną całą ul. Ku Słońcu prowadzącą w stronę miasta od ul. Różanej do Szkoły Salezjańskiej. Ruch w obie strony będzie się odbywał po jezdni północnej, wiodącej w stronę Mierzyna.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 2 lutego 2007 roku.

* * *

W kolejce do ronda na Gumieńcach

Komentarz Piotra Szylińskiego
Od ubiegłego roku ślimaczy się budowa ronda na newralgicznym skrzyżowaniu Gumieniec: Derdowskiego - Ku Słońcu - Europejska - Okulickiego. Miasto i wykonawca twierdzą, że wszystko idzie zgodnie z planem. Pytam więc, jakim planem?
Gdy szczecińska firma Energopol wygrywała przetarg na budowę ronda, była już zajęta trzema innymi inwestycjami: przebudową ul. Przyjaciół Żołnierza, przebudową ul. Niedźwiedziej oraz budową ronda w Świnoujściu. Prowadzenie czterech inwestycji na raz okazało się ponad jej siły. W efekcie już na starcie zaliczyła spóźnienie - zamiast w lipcu z robotami ruszyła pod koniec sierpnia. Czas wakacyjny, kiedy ruch jest mniejszy, został zmarnowany. Do końca października Energopol zdołał położyć nowe torowisko i zszedł z budowy. Aż do 10 stycznia mimo sprzyjającej pogody na rozrytej krzyżówce nic się nie działo. Działo się za to na innych budowach Energopolu. Dlaczego firma nie wynajęła podwykonawców? Dziś miasto twierdzi, że to na jego życzenie, by w okresie przedświątecznym nie utrudniać jeszcze bardziej ruchu (m.in. klientów położonych za skrzyżowaniem centrów handlowych Ster i Castorama) i że nie ma to żadnego związku ze współfinansowaniem inwestycji przez spółkę Casino (właściciel Steru dołożył 4 mln zł).
Gdy w końcu 11 stycznia Energopol powrócił na Gumieńce, sypnęło śniegiem, chwycił mróz i prace znowu stanęły. Niestety drogowcy zdążyli zamknąć i rozkopać nitkę Ku Słońcu w stronę centrum (za skrzyżowaniem) oraz jeden pas jezdni przed skrzyżowaniem. Efekt? Kilkusetmetrowe korki, które codziennie tworzą się wokół skrzyżowania.
Problem oczywiście nie w samych korkach. Tych, przebudowując główne skrzyżowanie Gumieniec, nie można było uniknąć. Można i trzeba było natomiast zrobić wszystko, aby zminimalizować utrudnienia. Patrząc na to, co do tej pory działo się na placu budowy, żaden kierowca nie uwierzy, że i miasto, i Energopol o to zadbali. W tej sprawie dziwi jeszcze jedno - dlaczego miasto dało wykonawcy tak dużo czasu na realizację inwestycji? Tak dużo, bo skoro przez cztery miesiące można nie kiwnąć palcem na budowie, a mimo to ciągle zapewniać, że termin zostanie dotrzymany, to albo ktoś nie potrafi planować, albo i miasto, i Energopol robią dobrą minę do złej gry.

Opracowanie "Piotr Szyliński", "Gazeta Wyborcza", 2 lutego 2007 roku.

* * *

Proszą o kawałek drogi

Przedsięborcy z Wielgowa i mieszkańcy Dąbia domagają się zbudowania 200 metrów drogi - zjazdu do autostrady. TIR-y omijałyby wówczas Dąbie.
Władze Szczecina upierają się, że to niemożliwe. Miasto po prostu nie ma pomysłu na strefę przemysłową, która ma tu powstać - mówi Marcin Majewski, szef firmy InterGaz. Z mojej firmy widzę autostradę, wystarczy wybudować 200 metrów drogi. Nie musiałbym puszczać tirów wąskimi uliczkami Dąbia i Wielgowa.Marcin Majewski pokazuje, gdzie powinna być droga łącząca autostradę z ulicą Tczewską, Foto: Andrzej Szkocki Zdaniem przedsiębiorców, bez drogi nie uda im się prowadzić interesów. Za chwilę będziemy już nie za Koninem, a wyprzedzą nas małe mieściny Rumunii - mówią właściciele firm. Każdego dnia z duszą na ramieniu patrzymy, jak ciężarówki ruszają w drogę. To jest po prostu niebezpieczne. Przeciskanie się dużym samochodem wąskimi osiedlowymi dróżkami w Dąbiu nie jest normalne.
Precz z samochodami
Mieszkańcy Wielgowa i Dąbia piszą petycje do miasta domagając się ograniczenia ruchu ciężkich pojazdów. To zagraża naszym dzieciom - mówi Magda Mazur. Nie można spokojnie siedzieć w fotelu, jak na wyciągnięcie ręki ma się śmigające tiry. Czy my nie zasługujemy na spokój i ciszę w naszych domach?
Na krótko mieszkańcom udało się ograniczyć ruch ciężarówek. Zakaz obowiązywał przez niespełna miesiąc. Wojewoda uznał, że nie jest zgodny z prawem, został więc odwołany.
Przedsiębiorcy mają proste rozwiązanie, które ułatwiłoby im życie - zbudowanie drogi i węzła na autostradzie A-6 w okolicach ulicy Tczewskiej. Takie rozwiązanie popierają mieszkańcy i rady osiedli: Dąbie oraz Wielgowo.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie wyraża na to zgody - twierdzi radny Piotr Kęsik. Miasto zaplanowało węzeł Chełszcząca w innym miejscu drogi. Będzie on łączył się z ulicą Nowoprzestrzenną.
Chełszcząca za 10 lat
Kłopot w tym, że ulica Nowoprzestrzenna na razie jest w odległych planach, a budowa węzła Chełszcząca planowana jest około 2020 roku. GDDKiA twierdzi, że można wybudować zjazd do autostrady od ulicy Tczewskiej, jak chcą przedsiębiorcy, ale musiałoby to zrobić miasto na własny koszt.
Węzeł Chełszcząca, to pomysł Macieja Cehaka, który narysował go w studium uwarunkowań i kierunków rozwoju. Upiera się przy tym, nie biorąc pod uwagę innych rozwiązań - twierdzi Marcin Majewski. W tym miejscu jest step, zanim ktoś łopatę tu wbije, to my będziemy musieli zwinąć interes.
Radni wczoraj obejrzeli teren. Problemami przedsiębiorców ma zainteresować się także prezydent Piotr Krzystek oraz jego zastępca Krzysztof Nowak. Sprawa jest pilna, w tym rejonie Szczecina jest ponad 40 hektarów, które przeznaczone są pod specjalną strefę ekonomiczną. Nie uda się jej uruchomić bez zorganizowania komunikacji.

Opracowanie "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 2 lutego 2007 roku.

* * *

Tym razem się uda? - plany remontów ulic

Ambitne plany ma na przyszły rok Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Chce przebudować kilka ulic na odcinkach, na których kierowcy z pewnością mają sporo zastrzeżeń. W najbliższych miesiącach ZDiTM chce uzyskać projekty i dokumentację niezbędną do przebudowy. Przetargi już ogłosił. Jeśli się uda, rozpocznie starania o środki, które umożliwią przystąpienie do prac w 2008 roku.
W każdym przypadku zakres prac będzie podobny - tłumaczy Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Planujemy zmianę geometrii jezdni, korektę przebiegu krawężników, obniżenie ich na przejściach dla pieszych i w miejscach, w których dopuszczone jest parkowanie na chodniku lub jego części.
W tych miejscach także konstrukcje chodników mają być wzmacniane, ubytki w chodnikach uzupełniane, a samo parkowanie - uporządkowane. Remonty - o ile w tym roku uda się uzyskać dokumentację, a w przyszłym środki - obejmą nie tylko centrum miasta. ZDiTM planuje remont około 200 metrów ul. Księcia Bogusława X na odcinku od pl. Zgody do ul. Krzywoustego, Grota-Roweckiego (750 m), Łokietka (600 m), około 200 m Łukasińskiego (od Czorsztyńskiej do Mickiewicza), Mickiewicza (470 m) od Wojska Polskiego do Bohaterów Warszawy.

Opracowanie "", "Kurier Szczeciński", 1 lutego 2007 roku.

* * *

Prasa informuje - styczeń

* * *

Kraków chce zmienić Szczecin - badania na półkę?

Szczeciński Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wie już, jak zmienić sieć miejskiej komunikacji. Jednak wyniki badań, za które zapłacił 70 tys. zł, są raczej nie do przyjęcia. Nowy projekt, opracowany na ich podstawie, w połowie lutego ma trafić do radnych. W tym czasie jednak powinien już być ogłoszony przetarg na obsługę dziennych linii autobusowych. Obecne umowy kończą się bowiem 31 maja.

Nowy przetarg nie przewiduje większych zmian, tzn. linie zostały podzielone na dwa pakiety - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Umowy mają być podpisane na 19 miesięcy, do końca roku budżetowego 2008. A to oznacza, że niemal wszystkie kursy na prawobrzeżu obsługiwać będzie Szczecińskie Przedsiębiorstwo Autobusowe „Dąbie", w lewobrzeżnej części miasta dominować ma SPA „Klonowica". Tylko te dwie firmy startują w miejskich przetargach. Przebieg tras raczej się nie zmieni, ograniczona może zostać częstotliwość kursowania. Tymczasem wciąż nie wiadomo, co zrobić z wynikami badań tzw. więźby. Ankieterzy pytali w ub. roku, w jakich kierunkach i jak często podróżują pasażerowie, gdzie się przesiadają i dlaczego. Badania kosztowały 70 tys. zł i były uzupełnieniem wcześniejszych, za około 180 tys. zł, które leżą w szufladach. Badania prowadziło krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Komunikacji, które proponuje dość drastyczne rozwiązania.

Linia 6 powinna być, zdaniem SITKomu, skrócona do ul. Ludowej, do Gocławia zaś powinna jeździć „11" - mówi M. Kwiecień-Zwierzyńska. Linia 2 zamiast do Dworcowej powinna jeździć na Basen Górniczy. I te zmiany można wprowadzić dość szybko. Gorzej jednak z autobusami, bo... Opierając się na tych wynikach, linie autobusowe powinny być uzupełnieniem tramwajowych - mówi przedstawicielka ZDiTM. Trasy autobusów powinny się kończyć tam, gdzie można się przesiąść do tramwaju.

I tak, według krakowian, autobusy 75 z Krzekowa powinny dojeżdżać tylko do pl. Kościuszki, 61, 61Bis i 81 od strony os. Reda tylko do pl. Szyrockiego. Linia 60 zaś powinna zawracać już przy Kołłątaja, zamiast docierać do stoczni. Linie pospieszne mają jeździć rzadziej, by od Basenu Górniczego do centrum... nie konkurować z tramwajami. ZDiTM przygotował więc własny projekt zmian, który razem z krakowskimi wynikami w lutym trafi do radnych. Nie wiadomo, który z nich i czy w ogóle zostanie zaakceptowany, więc na razie obsługa linii będzie zachowana w dotychczasowym kształcie. A wyniki kolejnych badań znów - być może - trafią na półkę...

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 31 stycznia 2007 roku.

* * *

Kładka na ul. Staszica będzie gotowa, gdy pozwoli na to pogoda

Na tymczasowym rusztowaniu robotnicy ułożyli już elementy pomostu, którym bezpiecznie przejdziemy nad ruchliwą ulicą.

 Foto: Dariusz GORAJSKI/ AG Elementy kładki już kilka tygodni temu były gotowe. Nie można ich było montować, bo budowa koliduje z pracami przy budowie kolektora deszczowego pod rondem Giedroycia. Kładkę przywieźliśmy w trzech elementach, ułożyliśmy na tymczasowej konstrukcji i teraz scalamy - mówi Wiesław Pawluć, właściciel Stalmontu. Potem pomost zostanie zabetonowany, a gdy całość będzie gotowa, tymczasowe podpory zostaną usunięte, a kładka opuszczona o półtora metra w dół, na właściwe podpory. Wciąż nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. Budowlańcy twierdzą, że wiele zależy od pogody.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 30 stycznia 2007 roku.

* * *

Będzie więcej tramwajów

Sześć nowych wagonów tramwajowych trafi do Szczecina jeszcze w tym roku. Niewykluczone, że przybędzie także czeskich tatr kupionych znów w Berlinie.
Po czterech miesiącach przepychanek między trzema firmami, które walczyły o kilkanaście milionów złotych, które Szczecin ma na budowę sześciu wagonów tramwajowych, wybrana została oferta firmy Protram. Dzięki temu do końca roku w mieście pojawić się powinny wagony pasujące do kupionych kilka lat temu wozów motorowych. Aż 75 proc. wartości tego kontraktu pokryje dofinansowanie z Unii Europejskiej w ramach ZPORR.
Nowe wagony, to nie wszystko o czym obecnie myśli Miejski Zakład Komunikacyjny. Od początku marca pasażerów powinny wozić wszystkie czeskie tatry, które miasto kupiło od Berlińskiego przedsiębiorstwa BVG. W planach jest też zakup kolejnych 29 sztuk. Jest szansa, ze do końca roku w Szczecinie będzie 50 używanych berlińskich wagonów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 30 stycznia 2007 roku.

* * *

W końcu zmiany w komunikacji miejskiej

Po 12 latach "dwójka" wróci na Basen Górniczy, tak jak postulowali czytelnicy "Gazety". To jedna ze zmian, która zostanie wprowadzona na podstawie przeprowadzonych badań komunikacji miejskiej. Kiedy? Najpóźniej we wrześniu.
Połączenie pl. Rodła z Basenem Górniczym to powrót do starej, sprawdzonej trasy. "Dwójka" kursowała na Basen Górniczy przez 12 lat. Ostatni raz pojechała tam 30 czerwca 1995 r. "Gazeta" proponowała pozostawienie jednego tramwaju na tej trasie po zakończeniu budowy ul. Krzywoustego. ZDiTM wtedy nie zdecydował się na taki ruch. Teraz zmiana jest już praktycznie przesądzona.
Chcemy "dwójkę" puścić na Basen Górniczy - potwierdza Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM. Stanie się to najpóźniej we wrześniu, a być może jeszcze wcześniej. To nie wszystko. Inne niemal pewne zmiany to skrócenie linii nr 6 do stoczni; wydłużenie linii nr 11 do Gocławia; utworzenie nowej linii nr 10 z Gocławia do ul. Potulickiej przez pl. Rodła.
Okazuje się bowiem, że mieszkańcy północnych dzielnic miasta wcale nie potrzebują bezpośredniego połączenia z Dworcem, jakie oferuje im "szóstka". Chcą jeździć do centrum - mówi Marek Kośla, kierownik działu planowania komunikacji miejskiej w ZDiTM. Niemal pewne jest ograniczenie kursowania "ósemki" z Gumieniec na Basen Górniczy. ZDiTM zapewnia jednak, że nie oznacza to rzadszych połączeń Gumieniec z centrum, bo część "ósemek" jeździć będzie na skróconej trasie do dworca.
Autorzy badań proponują także takie rewolucyjne zmiany, jak skrócenie trasy linii 75 do pl. Kościuszki (obecnie jeździ do Dworca, z czego na trasie pl. Zwycięstwa - Dworzec niemal pusta), a linii 61 i 81 do pl. Szyrockiego. Proponowane zmiany powstały na podstawie badań przeprowadzonych jesienią ubiegłego roku (kosztowały ponad 70 tys. zł). Ankieterzy zatrudnieni przez krakowskie Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji Miejskiej przepytali 100 tys. pasażerów w szczecińskich autobusach i tramwajach. Ankiety wypełniane były w dni powszednie, soboty i niedziele. Opracowanie trafiło już do ZDiTM.
To jest trochę model idealny, bo naukowców z Krakowa nie interesowało np. to, że w rejonie pl. Kościuszki autobusy nie mają gdzie stać, a właśnie w tym miejscu miałaby się kończyć spora część linii - mówi Włodzimierz Szarafiński. Naukowcy z SITK - zgodnie zresztą z wieloletnim planem rozwoju komunikacji miejskiej w Szczecinie - przyjęli założenie, że podstawowym środkiem komunikacji powinny być tramwaje, a autobusy mają uzupełniać sieć i dowozić do tramwaju. Badania dowodzą, że głównym celem podróży pasażerów komunikacji jest centrum miasta skoncentrowane w trzech miejscach: pl. Rodła, Brama Portowa i pl. Kościuszki - dodaje Marek Kośla. Teraz pracujemy nad wymyśleniem rozwiązania będącego kompromisem pomiędzy tym, co wskazują wyniki i naszymi możliwościami. W lutym z propozycjami zmian mają się zapoznać radni.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 28 stycznia 2007 roku.

* * *

Śnieg i paraliż miasta

Przez całą noc odpowiedzialne służby Zarządu dróg i Transportu Miejskiego, Spółki Remondis i MPO starały się opanować niezwykle trudną sytuację z wczorajszego popołudnia i wieczora. Dziś od rana komunikacja miejska jeździ już bez większych przeszkód, ale kierowcy i tak powinni uważać, bo na jezdniach, nawet na głównych trasach zalega zmarznięte błoto pośniegowe. Również piesi powinni zachować ostrożność, bowiem nie wszystkie chodniki są dokładnie oczyszczone. Śnieg znów pada.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 27 stycznia 2007 roku.

* * *

Popołudniowy atak zimy utrudnił ruch w Szczecinie

Spóźnienia autobusów sięgające godziny, tramwaje unieruchomione z powodu zablokowanych przez śnieg zwrotnic, korki na większości głównych tras i skrzyżowań w mieście, przechodnie brodzący w śniegu na chodnikach - to obraz dzisiejszego popołudnia w Szczecinie. Około 18-tej ruch na ulicach znacznie zelżał. Marek Bartkowiak ze szczecińskiego Remondisu poinformował, że na ulice wyjechało 26 pługów w tym 10 posypywarek. Od rana na szczecińskich ulicach zanotowano 17 kolizji. Na ul. Gdańskiej zderzyło się 7 samochodów, w tym autobus komunikacji miejskiej. Na skrzyżowaniu ul. Wawrzyniaka i Mickiewicza wykoleił się tramwaj linii 7.

Opracowanie "Marek Borowiec", "Polskie Radio Szczecin", 26 stycznia 2007 roku.

* * *

NIE dla palenia na przystankach!!!

Po budynkach urzędowych i części restauracji przyszła pora na przystanki. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego proponuje wprowadzenie w Szczecinie całkowitego zakazu palenia papierosów na przystankach i pętlach. Teraz sprawą muszą się zająć radni.
Palenie na przystankach, Foto: PR Szczecin [ŁSz] ZDiTM przygotował projekt uchwały zakazującej palenia. Ten pomysł podyktowany jest opiniami i prośbami pasażerów - wyjaśnia Marta Kwiecień Zwierzyńska z Zarządu Dróg. Urzędnicy opierają się także na badaniach sejmowej komisji zdrowia. W efekcie ewentualnej uchwały na przystankach nie będzie nawet wydzielonych miejsc dla palaczy, a to już nie wszystkim się podoba. Kolejny argument urzędników - czystość. Zakaz palenia na przystankach obowiązuje już w pięciu miastach Polski.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 26 stycznia 2007 roku.

* * *

14 milionów złotych na wagony tramwajowe

Ponad 14 milionów złotych kosztować będzie sześć wagonów tramwajowych, które jeszcze w tym roku kupi Szczecin. Właśnie podpisano umowę w tej sprawie. Pieniądze na ten cel pochodzą z Unii Europejskiej. Nowe wagony to nie samodzielne tramwaje. Wagony, które przyjadą do Szczecina do końca roku, zostaną doczepione do wozów kupionych 6 lat temu. W Szczecinie jest w sumie 200 wagonów tramwajowych. Średni ich wiek to 24 lata. Ostatnio do Szczecina trafiło 21 tramwajów używanych, sprowadzonych z Niemiec. Choć mają po 20 lat, to niedawno przeszły gruntowny remont i dzisiaj stanem technicznym, jak przekonuje wiceszef MZK Krzysztof Turczyn, niczym nie odbiegają od naszych najmłodszych tramwajów. Do tej pory Szczecin na nowe tramwaje nie mógł sobie pozwolić, bo nie było na nie pieniędzy - także z Unii. Pieniądze na tramwaje były, ale tylko dla wielkich miast - tłumaczy dyrektor Wydziału Funduszy Pomocowych Łukasz Pundyk. Obecnie Szczecin przygotowuje wnioski o kolejne środki unijne, na zakup nowego taboru.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

W nurcie życia - podróż w trumnie

Pochmurny, deszczowy dzień, tuż przed szesnastą. Jest szaro - niemal ciemno. Na przystanek podjeżdża autobus pośpieszny, ale nie bardzo wiadomo, jakiej linii, bo cały pojazd jest w ciemnych granatowo-szarych barwach i oznaczenie linii dosłownie utonęło w powodzi ciemnego koloru tudzież innych oznakowań. To pospieszny „B" - informują się nawzajem pasażerowie. Wsiadamy, małe zaskoczenie, bo choć to pora szczytu komunikacyjnego, w autobusie są wolne miejsca. Kiedy zamknęły się drzwi, we wnętrzu pojazdu zapanowały prawdziwe ciemności, bo kierowca nie włączył oświetlenia. Dojechaliśmy do następnego przystanku i wtedy trzy osoby, głośno pomstując, dlaczego w autobusie jest tak ciemno i że nic nie widać przez zaklejone reklamami szyby, zmuszone są wysiąść, gdyż straciły orientację. Panie, to podróż w trumnie, ciemno, nie wiem, gdzie jestem, a kierowca panisko nie ma ochoty włączyć oświetlenia, zagaduje mnie starszy pasażer. Autobus oklejony reklamą na całej powierzchni, Foto: Redaktorek Odpowiedzią na jego słowa była moja decyzja o przerwaniu dalszej podróży, bo też straciłem orientację. Nie wiedziałem, gdzie jestem, czy to jeszcze aleja Wyzwolenia, czy już aleja Niepodległości. Mnie też nie odpowiada podróż w trumnie! Za wcześnie jeszcze. ZDiTM mimo deklaracji złożonej przez tę firmę w ub.r. (we wrześniowym numerze „Panoramy 7"), iż reklam będzie mniej, a przede wszystkim będą mniejsze i nie będą ograniczać widoczności, nadal kpi sobie z pasażerów. Wciąż pozwala na szczelne zaklejanie dosłownie wszystkiego: okien, drzwi, uchylnych okienek wietrznikowych, przodu i tyłu pojazdu. Odnosi się nawet wrażenie, że reklam wielkopowierzchniowych po prostu przybyło! Za wzór przywołuję stołeczną Warszawę, gdzie rajcy zakazali uchwałą zaklejania okien i drzwi wejściowych w pojazdach komunikacji miejskiej.
Reklamy są, ale nikomu nie przeszkadzają i nikt nie pomstuje, że jedzie w trumnie. Szczecinian się dobija zaklejonymi autobusami i tramwajami, choć bilety są niemal w tej samej cenie co w stolicy. Jeśli to dla nas jest jakaś swoista kara, to pytanie, za co?

Opracowanie "Redaktorek", "Panorama 7", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Dymek zabroniony

ZDiTM chce zakazu palenia papierosów na przystankach autobusowych i tramwajowych.
W Gdańsku, Poznaniu, Lublinie i kilku innych miastach na przystankach palić już nie wolno i podobno pasażerowie sobie to chwalą. Tak ma być również w Szczecinie, palaczom z papieroskiem na przystanek wejść nie będzie wolno.
Popieram ten pomysł - cieszy się Iwona Smolec, studentka uniwersytetu. Palenie bierne jest jeszcze gorsze niż palenie papierosów. Jak ktoś chce sobie zapalić, to może to robić gdzie indziej niż na przystanku.
ZDiTM, który przygotował projekt uchwały w tej sprawie, chce trzymać ich z daleka od tych, którzy nie palą. Gdy uchwała zostanie zatwierdzona przez Radę Miasta, zakaz będzie obowiązywał na całej długości przystanków autobusowych i tramwajowych komunikacji miejskiej oraz na terenie pętli - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. Zgodnie z pomysłem palić nie będzie wolno w wydzielonych zatokach i na przystankach. Jeżeli miejsce, gdzie czekają pasażerowie nie jest wydzielone, a oznaczone tylko znakiem informującym o przystanku, palenie zakazane będzie w odległości 15 metrów od słupka i w pasie o szerokości pięciu metrów od krawężnika. Tam gdzie słupków przystankowych jest kilka, zakazem będzie objęty cały peron. Oznaczymy obszar przystanków i obręb, w którym nie będzie wolno palić - wyjaśnia ZDiTM.
Po co zakaz? Po pierwsze pasażerowie skarżą się na innych, którzy na przystankach palą. Po za tym, ci, którzy odpowiadają za czystość przystanków twierdzą, że to głównie niedopałki zanieczyszczają perony. W tej chwili Straż Miejska może ukarać i karze osoby, które rzucą niedopałek na chodnik lub przystanek. Palić jednak można do woli. Tak samo jak papierek, trzeba niedopałek wyrzucić do śmietnika, bo rzucenie go gdzie indziej, to zaśmiecanie miejsca publicznego - mówi Andrzej Panecki ze Straży Miejskiej. Natomiast, gdyby była taka uchwała, to mieszkańcy musieliby się do niej stosować, bo w przeciwnym razie palących na przystankach byśmy karali. Projekt zostanie przesłany do Rady Miasta w przyszłym tygodniu.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Koniec palenia na przystankach

Wszystko wskazuje na to, że od maja nie będzie wolno palić na przystankach w Szczecinie. Jest już odpowiedni projekt uchwały, radni są za.
Projekt uchwały zakazującej palenia na przystankach przygotował Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego. Zgodnie z nim nie można będzie palić na terenie całej wydzielonej zatoki, jeżeli takiej nie ma, to palić nie będzie można 15 m w obie strony od znaku przystanku oraz 5 m od linii krawężnika. Tabliczki z zakazem palenia mają być na przystankach dobrze widoczne.
Dlaczego zakaz? Proszą o to pasażerowie - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik prasowy ZDiTM. Według sondaży trzy czwarte Polaków popiera wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych. Poza tym to też kwestia czystości. W przyszłym tygodniu projekt uchwały trafi do Rady Miasta.
Przeciwnicy palenia: Rafał Guz i Agnieszka Stryjniak, przystanek na pl. Rodła. Foto: Cezary Aszkiełowicz / AG
Jestem za i myślę, że projekt przejdzie. Najpierw trafi na komisje, m.in. Bezpieczeństwa i Zdrowia, a później możliwie szybko na sesję Rady Miasta. Jak dobrze pójdzie, na przełomie marca i kwietnia będzie głosowany - mówi Bazyli Baran, przewodniczący Rady Miasta, który pali tylko fajkę. Większość naszych radnych nie pali. Przepytaliśmy przewodniczących klubów radnych: PO i PiS (łącznie 21 głosów) są za, Lewica Demokraci muszą się zastanowić.
Sprawę na pewno trzeba przedyskutować. Trzeba sprawdzić, czy nie będzie to martwy przepis - wyjaśnia Jędrzej Wijas, szef klubu radnych LiD (pali). Nad przestrzeganiem uchwały będzie czuwać policja i straż miejska. Za niestosowanie się do tego zakazu będziemy karać 50-złotowym mandatem. Jestem za wprowadzeniem zakazu, bo teraz często się nam zarzuca, że nie reagujemy na takie zgłoszenia - zapowiada Andrzej Panecki ze straży miejskiej, który od dwóch miesięcy nie pali - do niedawna palił 50 papierosów dziennie. Oczywiście będziemy reagować, ale na początek będziemy tylko upominać, żeby ludzi to tego przygotować - mówi Zenon Butkowski, rzecznik prasowy KMP w Szczecinie (zagorzały antypalacz).
Zapytaliśmy pasażerów czekających na przystankach. Zdania są podzielone: palacze są przeciw, niepalący za. To głupi pomysł, ale jak zostanie wprowadzony, to będziemy odchodzić kawałek dalej, trzeba się będzie ukrywać - mówią Agnieszka Stryjniak i Rafał Guz, którzy jeszcze legalnie palą na przystanku linii 101. Super. Bierni palacze przestaną cierpieć, nie będzie petów. Wszędzie na świecie, w normalnych krajach, wprowadza się zakaz palenia. Przecież nie może być u nas jak na Białorusi - uważa niepalący od urodzenia Stefan Buchwald.
Zakaz palenia w innych miastach
Zakaz palenia na przystankach komunikacji miejskiej wprowadziło kilkanaście polskich miast, m.in. Rzeszów, Bielsko-Biała, Poznań, Gdańsk, Lublin i Elbląg. Najwcześniej, bo w 1997 r. wprowadzili go radni Torunia. W Poznaniu obowiązuje od 21 listopada 2006 r., tam palić nie można tylko pod wiatami.
To bez sensu, bo ludzie stojący obok wiaty i tak palą. Poza tym to martwy przepis, bo nikt nic sobie z tego zakazu nie robi - twierdzi Lech Bojarski, dziennikarz poznańskiej "Gazety". Innego zdania jest straż miejska.
Z naszych obserwacji wynika, że zakaz jest przestrzegany. Od czasu wprowadzenia przez około miesiąca upominaliśmy palaczy. Teraz dostają 100 zł mandatu i przez około miesiąca wystawiliśmy ich 120 - mówi Jacek Kubiak z poznańskiej straży miejskiej.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Podwyżki dla pracowników ZDiTM - drożej za bilety

Od kwietnia być może więcej zapłacimy za przejazdy miejską komunikacją. Bilety mają podrożeć o blisko 15 proc. Najpopularniejsze, 20-minutowe ze 1,90 na 2,20 zł, godzinne z 2,90 na 3,40 zł, a dwugodzinne z 3,80 na 4,40 zł. Stanie się tak, o ile Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego przeforsuje swoją propozycję.
Brakuje pieniędzy na miejską komunikację - przyznaje Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, któremu ZDiTM podlega. Ale taryfa biletowa to tylko jeden z elementów. Podniesienie cen biletów może spowodować obniżkę wpływów. Te w ostatnich latach wynoszą ok. 80 mln zł rocznie. Coraz mniej pasażerów płaci za przejazd, bo się to... nie kalkuluje. Jeżdżący codziennie, sprawdzani są raz na kilka miesięcy. Kara za jazdę bez biletu to niespełna 70 zł, wg nowej propozycji - 77. A za bilet 20-minutowy zapłacimy 2,20 zł (dziś 1,90).
Musimy zdać sobie wreszcie sprawę, że pasażer to klient. Za opłatę oczekuje odpowiedniej jakości usługi - mówi M. Przepiera. Trzeba myśleć o tym, jak zyskać nowych pasażerów. Jednym z pomysłów może być nie tyle podwyżka, co zmiana całej taryfy. I uszczelnienie systemu kontroli. W dodatku wprowadzenie podwyżek jest uzasadnione tylko z jednego powodu. Nie było ich od 2002 r. - argumentuje Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyr. ZDiTM.
I nie daje gwarancji, że droższe bilety dadzą większe wpływy do kasy ZDiTM. Co więcej - nawet gdyby były wyższe, niekoniecznie zyskają pasażerowie. Środki są ZDiTM potrzebne, bo w kasie ma deficyt, a planuje podwyżki dla swych pracowników. Obecnie jest ich ok. 220. Z tego 160 ma etaty urzędnicze. Średnia płaca brutto ma wzrosnąć z 3120 zł w 2006 r. do 3248 w obecnym i 3513 w 2009!
Co w zamian otrzymują mieszkańcy? Niewiele. Ostatnie miesiące to pasmo porażek ZDiTM. Firmie nie udaje się rozstrzygnąć większości przetargów: na obsługę linii, sprzątanie przystanków, remonty chodników i oświetlenia ulic. Powód - brak środków, by płacić ze zlecane usługi. Tymczasem firma co roku pochłania miliony. Koszty na utrzymanie ZDiTM w ub. roku to niemal 16 mln zł. W tym ma być niemal 17,5 mln, w 2008 - kolejny milion więcej. Za to zapłacą pasażerowie.
Na droższych biletach nie zyskają przewoźnicy, których nie stać na kupno nowych autobusów czy tramwajów, nie będzie nowych linii. Nic zatem dziwnego, że pomysł ZDiTM budzi wiele wątpliwości wśród radnych.

Opracowanie "T.Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 25 stycznia 2007 roku.

* * *

Bilety komunikacji miejskiej droższe?

Drożej za bilety komunikacji miejskiej już niebawem zapłacą mieszkańcy Szczecina. Miasto planuje 15-toprocentową podwyżkę. Według prognoz jednorazowy bilet za przejazd tramwajem czy autobusem kosztować będzie o blisko 30 groszy więcej niż obecnie. Zdrożeją też sieciówki. I tak za bilet 20 minutowy zapłacimy nie 1,90 zł, ale 2,20. Bilet godzinny ma kosztować 3,40, a dwugodzinny oraz 20-minutowy na linie pospieszne 4,40. O tym czy podwyżki będą a jeżeli tak, to w jakiej wysokości, zdecydują radni.
Michał Przepiera, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej szczecińskiego magistratu zaznacza, że podwyżki to na razie tylko projekt. A skoro nie ma konkretnych korzyści z podwyżek, to radni mają wątpliwości - wyjaśnia Jędrzej Wijas z klubu Lewica i Demokraci. Co do wprowadzenia podwyżek wątpliwości ma również radna Renata Zaremba - szefowa komisji budżetu. Tymczasem podwyżka cen biletów nie jest równoznaczna z tym, że będziemy jeździli nowym i lepszym taborem - mówi Włodzimierz Sołtysiak, prezes Spółki Autobusowej ‘Dąbie’. Jeśli radni pomysł zaakceptują - bilety w Szczecinie będą droższe od kwietnia.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 24 stycznia 2007 roku.

* * *

Zdrożeją bilety komunikacji miejskiej

2,20 zł zapłacimy za bilet 20-minutowy, 3,40 za godzinny. Kiedy? Być może od 1 kwietnia. Wcześniej podwyżkę muszą zaakceptować radni. Podwyżka ma wynieść średnio 15 proc. Podstawowe bilety miałyby podrożeć:
* 20-minutowy - z 1,90 zł do 2,20 zł,
* 60-minutowy - z 2,90 zł do 3,40 zł,
* 2-godzinny (oraz 20 min. na linie pospieszne) - z 3,80 zł do 4,40 zł.
Z wyliczeń wynika, że o ile zwykły bilet 20-minutowy ma zdrożeć o 15 proc., to 50 gr więcej płacone za bilet godzinny stanowi ponad 17 proc. Nieco łagodniej mają być potraktowane kieszenie pasażerów kupujących bilety okresowe. Miesięczny na jedną linię ma podrożeć z 52 do 60 zł, a na sieć linii zwykłych z 73 na 84 zł. W obu wypadkach podwyżka wynosi 15 proc. Jednak miesięczny na jedną linię pospieszną miałby kosztować po podwyżce 90 zł (teraz 82), więc wzrost byłby mniejszy niż 10 proc. obecnej ceny.
Bilety nie drożały od pięciu lat - tłumaczy Włodzimierz Szarafiński, zastępca dyrektora ZDiTM. W tym czasie inflacja wyniosła około 10 proc. a ceny paliwa wzrosły jeszcze bardziej. Obecnie obowiązująca taryfa biletowa wprowadzona została w lutym 2002 r. W minionych latach Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego opracowywał kilka koncepcji podwyżek cen biletów. Były także pomysły, aby odejść od biletów czasowych i przywrócić jednorazowe. Żadnego wariantu nie wprowadzono. Tym razem podwyżka wydaje się nieodwołalna.
Zapisana została w projekcie budżetu, opracowanym jeszcze za prezydentury Mariana Jurczyka, wzrost dochodów ze sprzedaży droższych biletów jest też ujęty w planie finansowym ZDiTM na ten rok - mówi Szarafiński. Według naszych szacunków wzrost dochodów z tytułu wyższych cen biletów powinien wynieść 4,5 mln zł. Biorąc pod uwagę, że dotychczas miasto sprzedawało bilety za ok. 80 mln zł rocznie, to wzrost dochodów stanowi ledwie nieco ponad 5,5 proc. Zwiększone przychody nie rekompensują więc wysokości podwyżki. Dlaczego? Bo zwykle jest tak, że każda podwyżka na początku skutkuje zmniejszeniem liczby pasażerów - wyjaśnia Szarafiński. Dopiero z czasem wracają.
Przed projektem zmiany taryfy jeszcze dość długa droga legislacyjna. Muszą go przede wszystkim zatwierdzić rajcy miejscy, a ci jeszcze koncepcji nowych cen nie widzieli. Być może podwyżki są uzasadnione, ale gdy będziemy mieli prezentowaną nową taryfę, chcielibyśmy usłyszeć, jakie jeszcze ZDiTM ma pomysły na zwiększenie efektywności komunikacji miejskiej - mówi Andrzej Mickiewicz z Komisji Gospodarki Komunalnej. Czy zarzucono pomysł wprowadzenia konduktorów do autobusów i tramwajów, który - zdaniem szefów spółek autobusowych - miał spowodować zwiększone wpływy z biletów. Podnoszenie cen - jakkolwiek uzasadnione, choćby inflacją czy cenami paliwa, jest najprostszym zabiegiem.
Ile płacą w innych miastach (ceny biletów normalnych)
Wrocław - obowiązują bilety jednorazowe, cena 2 zł w mieście, 2,60 zł na liniach podmiejskich i 2,80 zł - pospieszny.
Bydgoszcz - obowiązują bilety jednorazowe, cena - 2,20 zł, pospieszne i nocne - 4,40 zł
Poznań - bilety czasowe: do 10 min - 1,30 zł, do 30 min - 2,60, do godziny - 3,90 zł; bilety jednorazowe - do 10 przystanków - 1,90 zł, powyżej 10 przystanków - 3,20 zł

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 23 stycznia 2007 roku.

* * *

7000 naklejek przygotował ZDiTM

"Zdejmij plecak - nie utrudniaj podróży innym" - nalepki tej treści pojawiły się właśnie w szczecińskich autobusach. Choć pomysłodawca - Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego nie notował skarg od pasażerów, to - zdaniem urzędników - zbyt często wypełnione książkami plecaki uczniów, powodują dyskomfort podróży.
Młodzi pasażerowie nie myślą o innych i dlatego takie przypomnienie jest potrzebne - uważa Hanna Suszczyńska ze ZDiTM-u. Problem "groźnych" plecaków dostrzegli nie tylko urzędnicy, sprawą zajęli się również w ubiegłym roku miejscy radni - przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg. ZDiTM przygotował 7000 naklejek o plecakach i zakazie spożywania alkoholu w pojazdach komunikacji miejskiej - naklejki kosztowały ponad 6 tys. złotych.

Opracowanie "Magdalena Nieniewska", "Polskie Radio Szczecin", 23 stycznia 2007 roku.

* * *

Kolejny zakup w tym roku?

W Szczecinie jest już 21 tramwajów kupionych w Berlinie. Żółte tatry coraz częściej pojawiają się na liniach 2, 4 i 12, są też codziennością na linii 9. MZK chciałoby jeszcze 29 takich wagonów. Radni popierają pomysł.
To wagony z lat 80. ub. wieku - nie ukrywa Krzysztof Turczyn, z-ca dyrektora MZK Szczecin. Ale w latach 1994-96 przeszły gruntowną modernizację i nawet na tabliczkach znamionowych jest data modernizacji, a nie produkcji.
Wagony są o kilka klas lepsze od większości jeżdżących po szczecińskich torach. Posłużą jeszcze kilkanaście lat. Zastosowane w nich rozwiązania to zarówno MZK i dla pasażerów spory krok naprzód. W Berlinie jest jeszcze 29 takich wagonów i z pewnością by się nam przydały - tłumaczy Zbigniew Bil, z-ca dyrektora MZK ds. finansowych. - Gdyby podjąć z Niemcami rozmowy i podpisać umowę w połowie roku, do końca br. moglibyśmy je u siebie mieć.
Tramwaje, które już mamy, spłacamy w ratach. Jeden kosztował niespełna 500 tys. zł, a Niemcy zapewnili szkolenia pierwszych motorniczych, mechaników i pakiet części na rok eksploatacji. Zakup kolejnej transzy mógłby się okazać jeszcze korzystniejszy. W tym roku MZK potrzebowałoby na to ok. 1 mln zł.
Tabor trzeba odnawiać i staramy się to robić w miarę możliwości - zapewnia Michał Przepiera, dyr. Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Co roku MZK "odmładza" kilka wagonów. Ale nie można tego robić w nieskończoność, a liczba wagonów, które warto modernizować, maleje. Wagonów z wysoką podłogą nikt już seryjnie nie produkuje, na nowy tabor tej klasy nie można liczyć. Trzeba go zamawiać i czekać. A tabor niskopodłogowy, o który jest łatwiej na rynku, kosztuje 7-9 mln zł za sztukę. Trzeba się więc starać o środki unijne, co wydłuża oczekiwanie. Nowe tramwaje będą w takim przypadku za kilka lat. Ponadto na razie nasze torowiska są w fatalnym stanie i niszczyłyby taki tabor. Pozostaje staranie się o tabor z częściowo obniżoną podłogą. To też spory wydatek i kwestia czasu - tłumaczy M. Przepiera. Dlatego okazją są wagony używane.
Niestety, na takie zakupy UE nie udziela finansowego wsparcia. Miasto musi sobie poradzić samo. Radni problem dostrzegli. Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska chce, by prezydent upoważnił dyrektora MZK do dalszych negocjacji z Niemcami. Jeśli rozmowy się powiodą, pod koniec roku w Szczecinie kursowałoby 50 żółtych przegubowych tramwajów.

Opracowanie "Tomasz Tokarzewski", "Kurier Szczeciński", 22 stycznia 2007 roku.

* * *

Szyby bez reklam!

Wszystko wskazuje na to, że nie tylko z autobusów, ale także z tramwajów znikną wielkie reklamy naklejane na szyby pojazdów.
Takie działania urzędników są spowodowane protestami mieszkańców Szczecina, na co dzień korzystających z miejskiej komunikacji. Ich opinie wielokrotnie publikowaliśmy na naszych łamach. W autobusie z szybami zaklejonymi reklamami czuję się jak w trumnie - żali się pan Krzysztof, dojeżdżający ze Słonecznego do pracy w centrum. - Pomijam fakt, że nie mogę poczytać sobie "Głosu" ze względu na panujące ciemności, ale nie widząc, co się dzieje na zewnątrz, nie będę mógł w żaden sposób zareagować w przypadku jakiegoś wypadku.
O autobusach oklejonych reklamami pisaliśmy wielokrotnie. Choć do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego nie wpłynął żaden oficjalny list czy protest w tej sprawie, to na podstawie licznych publikacji pasowych wprowadzono już ograniczenia w reklamach na autobusach.
Szczecińskie przedsiębiorstwa autobusowe "Dąbie” i "Klonowica”, od nowego roku mogą mieć na trasach tylko 10 proc. autobusów z reklamami na szybach. Rozpisując nowy przetarg na obsługę komunikacji autobusowej w Szczecinie, Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego chce im możliwość naklejania reklam na szyby zabrać całkiem. Dla obu firm to roczna strata w wysokości ok. 900 tys. zł.
Tramwaje też "oskrobią"
Okazuje się, że ZDiTM chce wszystkich przewoźników potraktować "sprawiedliwie" i zabrać taką możliwość również tramwajom, czyli Miejskiemu Zakładowi Komunikacyjnemu. Dla MZK to ok. pół miliona rocznie mniej w kasie zakładu.
Przychody uzyskiwane w ten sposób, kształtują się od kilku lat na poziomie od 400 do 500 tys. złotych rocznie i pozwalają nam, choć w nieznacznym stopniu uzupełnić wciąż niewystarczający budżet zakładu, niezbędny dla zapewnienia sprawnej i bezpiecznej tramwajowej komunikacji miejskiej - wyjaśnia Małgorzata Dworzyńska z MZK.
Te pieniądze wydawane są m.in. na zakup elementów do wagonów i torowisk. Podobnie jest w firmach autobusowych. Dzięki reklamom mają pieniądze na części zamienne, czy ogumienie. Dlaczego szczecińska komunikacja ma stracić te pieniądze?
Rację mają pasażerowwie
Decyzja o zakazie umieszczania reklam na szybach bocznych i tylnych w nowym przetargu podyktowana jest opiniami mieszkańców, z którymi ZDiTM się zgadza - tłumaczy Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM. W przygotowanej dokumentacji przetargowej całkowity zakaz został wprowadzony. Dokumentacja podlega zatwierdzeniu przez urząd miasta i dopiero po tym fakcie będzie można jednoznacznie powiedzieć, czy ów zakaz będzie obowiązywał.
W MZK nie ukrywają, że zawsze zmierzają do uzyskania jak największej sprzedaży powierzchni na wagonach tramwajowych pod reklamy. Reklama całopojazdowa z gafiką zajmująca również powierzchnię okien w różnym procencie jest w ostatnim czasie najbardziej pożądaną przez klientów formą reklamy - dowiadujemy się w MZK. Prawdopodobnym jest, że klient, który zainteresowany jest reklamą na wagonach z pełnym zajęciem okien, w przypadku odmowy umieszczenia jej w tej formie, zrezygnuje z najmu powierzchni, zatem strata z tego tytułu każdorazowo wynosić może ok.10 tys. zł.
Nasz komentarz
Maciej Baranowski - nie często zdarza się, że urzędnicy reagują na krytykę prasowa, że przyjmują argumenty zwykłych obywateli. W tym przypadku stało się tak, jak być powionno.
Przewoźnicy nie powinni z góry narzekać, że z braku reklam poniosą straty. Może pojazdami bez reklam zacznie jeździć więcej pasażerów.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 21 stycznia 2007 roku.

* * *

"Dąbie" kupuje

Coraz mniej ikarusów można spotkać na szczecińskich ulicach. Wycofało je już Szczecińsko-Polickie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, w pojazdy z Zachodu inwestują też inne spółki.
Podpisaliśmy właśnie umowę na dostawę kolejnych przegubowych autobusów marki MAN - potwierdza Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego "Dąbie". Powinniśmy je mieć do końca stycznia. Na linie wyruszą wkrótce potem. Podobnie jak w ostatnich latach, są to pojazdy używane, wycofywane z Niemiec. Trzydrzwiowe przegubowce wyprodukowano pod koniec 1993 r., mają na liczniku po około 600 tys. km. SPAD szykuje jednak także inną niespodziankę.
Zamierzamy kupić także dwa autobusy krótkie, ale fabrycznie nowe - mówi prezes Sołtysiak. Kończymy prace nad specyfikacją przetargową, postępowanie powinno być ogłoszone najpóźniej w połowie lutego. A całkiem nowe autobusy mogłyby się w Szczecinie pojawić w połowie roku.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 19 stycznia 2007 roku.

* * *

Przyjadą z Wrocławia - nowe tramwaje?

Do końca roku Szczecinowi może przybyć 6 nowych tramwajów. Będą to doczepy do wagonów kupionych w 2001 r. Wygląda na to, że walka trzech potencjalnych producentów dobiegła końca.
Na nowe tramwaje szczecinianie czekają od kilku lat. Po zakupach w 2001 r., mimo ambitnych planów, kolejne nowe wagony się nie pojawiły. Szansą okazały się fundusze unijne, ale od napisania wniosku do ogłoszenia przetargu minęło około 2 lat. Oferty firm (wpłynęły 3 propozycje) otwarto na początku września 2006 r. Od tej pory Urząd Miejski, a potem także Urząd Zamówień Publicznych zasypywane były protestami firm, których oferty odrzucono. Umowę w końcu udało się podpisać, a jakiekolwiek protesty będą już bezzasadne.
Od początku twierdziliśmy, że jesteśmy jedyną firmą, która ma prawo i licencję do produkcji tego typu wagonów - przypomina Zdzisław Brodawka, prezes wrocławskiego „Protramu". Firma wyliczyła, że 6 wagonów dla Szczecina może wyprodukować za niespełna 11,9 mln zł. Deklaruje też, że wagony będą w Szczecinie jeszcze w tym roku. Nowe wagony będą wyglądać jak te, do których zostaną doczepione. Będą też pomalowane w identyczne barwy (obecnie szczecińskie tramwaje maluje się na czerwono) i wyposażone w monitoring wnętrza. Nie będą tylko miały kabin motorniczego i pantografów.
Wrocławski producent liczy jednak na dłuższą współpracę. Na ulice Wrocławia wyjeżdżają właśnie pierwsze przegubowe wagony z częściowo obniżoną podłogą. Są to nowe modele, oparte na najpopularniejszej w Polsce rodzinie tramwajów 105N. Dzięki temu proponują znacznie wyższy komfort jazdy, są jednak bardziej odporne na krzywe polskie tory niż niskopodłogowe konstrukcje z Zachodu. Są też od nich znacznie tańsze - nowy wagon kosztuje obecnie ok. 3 mln zł. Produkt w pełni niskopodłogowy, zagraniczny - 6-7 mln zł.
Naszą ofertę chcemy zaproponować także Szczecinowi - zapewnia prezes Brodawka. Być może już wkrótce zalety nowego tramwaju przedstawimy także w szczecińskim UM.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Szybciej z prawobrzeża - odkorkować Basen

Na Basenie Górniczym niemal każdego ranka tworzą się korki. Mimo, że most Pionierów i będąca jego przedłużeniem ul. Gdańska mają po 3 pasy. Problem powstaje przy pętli autobusowo-tramwajowej. Wystarczy jeden mieszkaniec prawobrzeża, który na pętli właśnie będzie próbował się dostać na przystanek linii pospiesznych w kierunku centrum.
Jest tam sygnalizacja świetlna, wzbudzana przez pieszych - przyznaje Iwona Lipczyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie. Cykl ustawiono na 90 sek. I jeśli ktoś uruchomi zielone światło, samochody są wstrzymywane na 11 sek. Na krócej się nie da. Jest to szeroka ulica, piesi potrzebują czas na jej pokonanie, a w tym miejscu często dochodzi do potrąceń, mimo, że obowiązuje ograniczenie prędkości, bo kierowcy je lekceważą. Piesi też nie są bez winy, bo widząc autobus jadący od strony mostu, przebiegają na czerwonym świetle.
Wszyscy wiedzą że jest problem i wszyscy wiedzą z jakiego powodu - mówi radna Stefania Biernat. Ale mieszkańcy pytają, czy nie da się ruchu w tym miejscu usprawnić. Przejścia dla pieszych zlikwidować się nie da. Ale można sprawić, by ludzie korzystali z niego rzadko. W większości przypadków ruch wstrzymują pasażerowie spieszący na autobus pospieszny. Można jednak przenieść jego przystanek.
Kończymy opracowywanie koncepcji, która pozwoliłaby na zmianę organizacji ruchu - zapewnia I. Lipczyńska. Jej realizacja i wprowadzenie w życie zależą od tego, czy w mieście znajdą się pieniądze. A pomysł jest prosty. Pospieszne autobusy, po opuszczeniu mostu Pionierów, zamiast prawego, powinny zajmować lewy pas. Na wysokości pętli tramwajowej mają wjeżdżać na przebudowane torowisko i zatrzymywać się na tym samym przystanku co tramwaje linii 7 i 8. Po zabraniu pasażerów, którzy nie będą już zapalać czerwonego światła dla kierowców, autobusy z torowiska ponownie wjadą na jezdnię. Czy taki pomysł uda się zrealizować, powinno okazać się wkrótce.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Szczecinianie muszą śmiecić - koszy nadal brak

Wbrew zapowiedziom Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego, na szczecińskich przystankach wciąż brak koszy na śmieci. W dodatku firma nie może nakładać kar na wykonawcę, w przeciwieństwie do straży miejskiej, która może karać szczecinian za śmiecenie. I taki stan będzie trwał przynajmniej do 22 bm. A problem ponownie może się pojawić w kwietniu.
Umowa z firmą Wir-Mar dotyczyła utrzymania w czystości przystanków komunikacji miejskiej - tłumaczy Włodzimierz Szarafiński, z-ca dyrektora ZDiTM. Ustawienie koszy i ich regularne opróżnianie jest jej elementem, ale przede wszystkim chodzi o to, by było czysto. I Wir-Mar robi wszystko, by czystość utrzymać. Specjalne ekipy sprawdzają, a w razie potrzeby sprzątają dodatkowo przystanki. Ale pasażer, który nie ma gdzie wyrzucić ogryzka czy papierka, rzuci go na ziemię. I to jego, a nie Wir-Mar albo ZDiTM ukarze straż miejska. Tymczasem koszy nie ma i na razie nie będzie.
Zgodnie z umową 1 stycznia były. Nas nie interesuje, czy była to własność Wir-Maru, czy firma je od kogoś pożyczyła - mówi W. Szarafiński. Były użyczone bezpłatnie przez Remondis. Ta firma zajmowała się utrzymaniem porządku na przystankach do końca października. W listopadzie i grudniu swoje kosze zostawiła bezpłatnie, w pierwszych dniach stycznia zabrała, a Wir-Mar ma swoich za mało. W pierwszych dniach stycznia brakowało ok. 400, obecnie - 200. ZDiTM wprawdzie naliczył ok. 1 tys. zł kary, ale potem zaprzestał. Dał czas Wir-Marowi na uzupełnienie braków. Początkowo do 12 bm., potem do 21 bm.
Jest to termin wynikający z pisemnego zobowiązania. W naszej umowie z Wir-Marem takiego terminu nie ma - przyznaje Szarafiński. Efekt jest taki, że mieszkańcy ryzykują mandaty rzucając śmieci gdzie popadnie. Wir-Mar nie zapłaci kar, bo ZDiTM jest pobłażliwy. A ZDiTM taki będzie, bo nie stać go na firmę, która od ręki zapewni kompleksowe usługi. Ba, sytuacja powtórzy się wkrótce. Umowa z Wir-Marem obowiązuje do końca marca. Jeśli kolejne zlecenie uzyska inna firma, kosze znów znikną.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 18 stycznia 2007 roku.

* * *

Brak koszy to wina ZDiTM

Źle skonstruowana umowa to przyczyna zamieszania z brakiem śmietników na przystankach komunikacji miejskiej w Szczecinie. W dalszym ciągu brakuje około dwustu koszy. Do tej pory Zarząd Dróg tłumaczył, że winna jest firma WIR-MAR, która sprząta przystanki. Tymczasem w umowie nie ma mowy o tym, kiedy pojemniki na śmieci na przystankach powinny stanąć. Włodzimierz Szarafiński, wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego przyznaje, że wina w dużej mierze leży po stronie jego firmy. Miasto za brak koszy na przystankach firmy WIR-MAR nie może więc ukarać, skoro warunkiem wykonania umowy jest czystość na przystanku, a nie ustawienie kosza. Teraz WIR-MAR otrzymał kolejny termin na ustawienie koszy - do niedzieli. Prezydent zaś uważa, że to potrwa nieco dłużej, czyli do początku lutego. Tymczasem Zarząd Dróg przygotowuje kolejny przetarg na sprzątanie przystanków i zapewnia, że tym razem nie będzie on budził kontrowersji.

Opracowanie "Sebastian Wypych", "Polskie Radio Szczecin", 17 stycznia 2007 roku.

* * *

Obiecują położyć chodnik

Na ul. Gwarnej stoją nowe wiaty przystankowe. Postawiono je w takim miejscu, że pasażerowie czekają na autobus stojąc na piachu. Chodzi o przystanki na ul. Gwarnej, przez którą jeździ autobus komunikacji miejskiej nr 84. Ustawione zostały na nich nowe wiaty przystankowe. Pasażerowie mogą schować się przed deszczem lub wiatrem, ale skazani są na stanie pomiędzy kępami trawy na brudnym piachu.
Niestety, nikt nie poczuwa się do położenia pod wiatami chodników - opisuje sytuację Artur Malicki z osiedla Nad Rudzianką. Autobus linii 84 przejeżdża swoją trasę raz lub dwa razy na godzinę. Zdaniem mieszkańców, nie zmienia to faktu, że jeżeli przystanki ustawiono, to powinny być wykonane porządnie. Może ktoś sobie pomyślał, że dla garstki pasażerów nie ma sensu zrobić to tak jak należy, jak jest na innych przystankach w centrum - denerwuje się inny mieszkaniec ul. Gwarnej.
Wiaty zostały ustawione pod koniec ubiegłego roku. Ustawiła je firma, której Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego wskazał miejsce, tak by nie kolidowała z ruchem pieszych i by została zachowana odpowiednia odległość od krawędzi jezdni. W niektórych przypadkach wskazana lokalizacja znajduje się na zieleńcu - wyjaśnia Marta Kwiecień - Zwierzyńska z ZDiTM.
W takich sytuacjach za położenie w wiacie nawierzchni z prawdziwego zdarzenia odpowiada ZDiTM. I również w tym przypadku nawierzchnia zostanie wykonana z płytek chodnikowych, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych do końca bieżącego miesiąca - obiecuje Kwiecień - Zwierzyńska.

Opracowanie "mago", "Głos Szczeciński", 17 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca już zwolniony

Kierowca autobusu linii 107, który prowadził pojazd z prawie 0,5 promila alkoholu we krwi (pisaliśmy o nim we wtorkowej "Gazecie") został zwolniony. Okazało się też, że od ponad dwóch lat jeździł on bez prawa jazdy, które stracił za jazdę po pijanemu. Dowiedzieliśmy się, że przez ten czas okazywał on prawo jazdy starego typu, którego prawdopodobnie nie oddał przy odbiorze nowego. - Został dyscyplinarnie zwolniony, ale nie dostarczyliśmy mu podpisanej dyscyplinarki, bo bez podania przyczyny nie stawił się w pracy - mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym.
SPPK zapowiada zmiany: każdy kierowca przed wyjazdem na trasę będzie badany alkotestem. Do piątku skontrolowane mają być wszystkie prawa jazdy i świadectwa kwalifikacyjne, a do końca przeszłego tygodnia policja ma sprawdzić wszystkich kierowców pod kontem posiadania uprawnień i liczby punktów karnych.

Opracowanie "kul", "Gazeta Wyborcza", 16 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca autobusu linii 107 łamał wszelkie zasady

Przynajmniej dwa razy prowadził po wypiciu alkoholu. Trzy razy nie zdał egzaminu na prawo jazdy kategorii D. Mimo to pracownik SPPK dwa i pół roku wodził za nos szefostwo firmy i dalej woził ludzi miejskimi autobusami.
Wpadł w poniedziałek, podczas policyjnej akcji "Trzeźwy poranek". Policjanci skontrolowali go ok. godz. 7 przy wyjeździe z Polic w kierunku Szczecina. Prowadził pełen ludzi autobus linii 107, mając prawie 0,5 promila alkoholu we krwi. Był to już jego drugi z kolei kurs tego dnia [pracę rozpoczął o godz. 5.07, z bazy wyjechał o 5.12 - przyp. red.]. Poziom alkoholu we krwi miał tendencję spadkową, więc rozpoczynając pracę, musiał mieć więcej - uważa sierżant sztabowy Marek Zajdel z Wydziału Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. 46-letni Zbigniew S. przyznał się, że poprzedniego wieczora pił. Był załamany.
W Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym pracował jako kierowca autobusu od stycznia 2004 r. Pół roku później - za jazdę prywatnym samochodem pod wpływem alkoholu - sąd na dwa lata odebrał mu prawo jazdy. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, po czerwcu 2006 r. trzykrotnie bezskutecznie próbował zdać ponowny egzamin kategorii D (na autobus). Przez cały ten czas jeździł autobusami SPPK, mimo braku uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Jak to możliwe?
Elżbieta Zywar, rzecznik szczecińskiego Sądu Okręgowego, wyjaśnia: - Zatrzymane przez sąd prawo jazdy jest odsyłane do organu wydającego dokument (urząd miasta lub powiatowy). Jednak nawet w wypadku zawodowych kierowców sąd nie musi powiadomić zakładu pracy, bo dla sprawy nie ma to znaczenia. Poza tym oskarżony nie musi mówić nam prawdy odnośnie miejsca zatrudnienia, a my w żaden sposób tego nie weryfikujemy. Również urząd wydający prawo jazdy nie ma takiego obowiązku.
Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w Szczecińsko-Polickim Przedsiębiorstwie Autobusowym, zapewnia, że przy wyjeździe z bazy kierowcy są wyrywkowo kontrolowani pod względem trzeźwości i aktualności niezbędnych do jazdy dokumentów.
W czerwcu 2005 r. [czyli już po odebraniu prawa jazdy - przyp. red.] ten sam kierowca uszkodził autobus, ocierając go o inny pojazd - informuje Ufniarz. Na pewno miał wtedy sprawdzane prawo jazdy. Prawdopodobnie okazał nam podrobiony dokument i staliśmy się ofiarą oszustwa. Firma bije się w pierś. Ta sytuacja obnażyła niedoskonałość naszych procedur - przyznaje Ufniarz. Już zleciłem prace nad opracowaniem systemu kwartalnych kontroli. Będziemy też raz do roku żądać zaświadczeń o niekaralności. Takie zaświadczenia może wydawać policja.
Dziwi mnie, że przedsiębiorstwo autobusowe ich nie wymagało - mówi sierżant sztabowy Marek Zajdel. Wystawienie jednego kosztuje u nas ok. 16 zł. Np. firmy ochroniarskie zamawiają je raz do roku. Za jazdę po spożyciu alkoholu Zbigniewowi S. grozi do 5 tys. zł grzywny, zaś za niestosownie się do wyroku sądowego - do trzech lat więzienia. Z pracy będzie zwolniony dyscyplinarnie. We wtorek ma się stawić w kadrach - mówi Ufniarz.

Opracowanie "Andrzej Kulej", "Gazeta Wyborcza", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Woził ludzi bez prawa jazdy

Kierowca autobusu z Polic przez ponad dwa lata przewoził pasażerów, choć miał sądowy zakaz. Stracił prawo jazdy za jazdę po pijaku.
Skandal wybuchł wczoraj. 45-letni Zbigniew S. jak co dzień o czwartej rano wyjechał autobusem z zajezdni w Policach. Stąd wozi pasażerów m.in. do Szczecina. W poniedziałek policjanci zatrzymali go do kontroli. Zbigniew S. miał prawie pół promila alkoholu.
Badania wykonaliśmy kilka godzin po rozpoczęciu przez niego pracy. O czwartej nad ranem mógł mieć nawet promil alkoholu - mówi sierż. szt. Marek Zajdel z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. W takim stanie woził ludzi. To przerażające. Zbigniew S. przyznał, że pił alkohol poprzedniego wieczora.
Ma wyrok i oblany egzamin
Policyjne dane przyniosły jeszcze jedno odkrycie. Zbigniew S. nie ma prawa jazdy od połowy 2004 r. Sąd w Szczecinie zabrał mu je na dwa lata za jazdę po pijanemu osobowym samochodem. Zakaz skończył się pół roku temu, ale nadal nie może legalnie jeździć. Nie zdał ponownego egzaminu na prawo jazdy. Jest obowiązkowy dla skazanych za jazdę po pijaku. Według naszych informacji Zbigniew S. oblał go już trzy razy. Mężczyzna pracuje w Szczecińsko- Polickim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym (SPPK) w Policach. Jest tam zatrudniony od kwietnia 2004 r.
Kto mu pozwolił jechać?
W ciągu dwóch i pół roku od wyroku przewiózł autobusem tysiące pasażerów. Każdy kierowca autobusu powinien być przed wyjazdem skontrolowany przez dyspozytora. Sprawdzana jest trzeźwość oraz dokumenty, m.in prawo jazdy. Kierowcy badani są losowo.
Ze względu na dużą liczbę kierowców dyspozytorzy sprawdzają to wyrywkowo - mówi mówi Grzegorz Ufniarz, kierownik działu przewozów w SPPK. Zaprzecza, aby w spółce wiedziano o problemach Zbigniewa S. Czuję się oszukany, bo zataił przed nami przeszłość - dodaje Ufniarz. Wcześniej był sprawdzany przez dyspozytorów i okazywał dokumenty. Szkoda, że sąd nas o tym nie zawiadomił.
Według naszych informacji SPPK sprawdza, czy kierowca po wyroku posługiwał się starym i nieważnym prawem jazdy. Grozi mu zwolnienie dyscyplinarne i proces za jazdę po pijanemu bez uprawnień.

Opracowanie "Mariusz Parkitny", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Kierowca autobusu z promilami

Prawie 0,5 promila alkoholu miał kierowca autobusu komunikacji miejskiej. W trakcie kontroli okazało się, że od dwóch lat jeździł bez prawa jazdy. Stracił je za prowadzenie pod wpływem alkoholu.
Kierowca został skontrolowany w ramach akcji "Trzeźwy poranek", która była prowadzona w Policach w godzinach od 6 do 8. Oprócz niego skontrolowano ponad 320 innych kierowców. Dziewięciu kierujących było pod wpływem alkoholu. Pięciu z nich miało ponad 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, co oznacza, że odpowiedzą przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Rekordzista miał prawie 2 promile. Grozi im kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Jeden z kierujących miał prawie 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Opracowanie "paw", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Autobusowi bokserzy

Dwaj mężczyźni w autobusie linii 70 zachowywali się dzisiaj bardzo agresywnie i zaczepiali pasażerów szukając pretekstu do bójki. Szarpali dwóch pasażerów. Kierowca zawiadomił o tym policję.
Na przystanku autobusowym przy pl.Kościuszki policjanci wyprowadzili z autobusu dwóch wskazanych mężczyzn, 29-letniego Tomasza P., który miał we krwi ponad 2 promile alkoholu i 24 -letniego Karola F., - 0,6 promila. Jednym z dwóch poszkodowanych mężczyzn był obywatel Indii. Sprawcy pobicia zostali przewiezieni do izby wytrzeźwień. Potem grozi im kara do 3 lat więzienia.

Opracowanie "ap", "Głos Szczeciński", 15 stycznia 2007 roku.

* * *

Bordowy pomost nad ulicą Staszica

Pojawił się w nocy z piątku na sobotę. To konstrukcja, która posłuży do zbudowania kładki.
Nie byliśmy pewni, czy całej operacji nie trzeba będzie odwołać z powodu silnego wiatru - mówi Wiesław Pawluć, właściciel firmy Stalmont, budującej kładkę w Niecce Niebuszewskiej. Udało się jednak. W nocy z piątku na sobotę nad jezdnią ul. Staszica przerzucono ciężką, metalową konstrukcję. Oparto ją na trzech podporach. Nie wygląda to zbyt estetycznie. Uspokajamy jednak: zarówno bordowy pomost, jak i trzy podpory, na których leży, znikną stąd za kilkanaście tygodni.
Dopiero na tej konstrukcji zmontujemy kładkę, którą w elementach mamy już gotową na bazie pod Szczecinem - mówi Pawluć. Gdy kładka będzie gotowa, czeka nas jeszcze trudniejsza operacja. Ta konstrukcja, która teraz została ustawiona, będzie usunięta, a właściwa kładka opuszczona półtora metra w dół i oparta na właściwych podporach. Kiedy to nastąpi, Pawłuć nie chce prognozować, bo ciągle prace przy powstawaniu kładki kolidują z robotami związanymi z budową kolektora deszczowego wierconego pod rondem Giedroycia.
O kładce na Niebuszewie mówiono od lat. Jednak dopiero inicjatywa "Gazety" doprowadziła do realizacji pomysłu. 19 lutego 2005 opublikowaliśmy koncepcję budowy kładki, którą na naszą prośbę wykonał Ryszard Tomski z biura To-Max. Nasz pomysł poparli radni, policjanci, kierowcy. Dwa miesiące później, dzięki naszym staraniom, kładkę wpisano do budżetu miasta, a pod koniec 2005 r. gotowy był projekt wykonawczy. W sierpniu 2006 rozpoczęła się budowa.
Kładka ma usprawnić ruch w rejonie ronda Giedroycia. Piesi będą bezpiecznie chodzić ponad jezdnią. Dzięki temu nie będą blokowali drogi samochodom na ul. Staszica. Oprócz samego pomostu ma być przebudowana część jezdni al. Wyzwolenia i ul. Staszica, powstały już alejki prowadzące z przystanku tramwajowego na al. Wyzwolenia do kładki. Koszt całej inwestycji to 2,5 mln zł.

Opracowanie "mpr", "Gazeta Wyborcza", 14 stycznia 2007 roku.

* * *

Problem z koszami na śmieci

Jeśli dzisiaj Wir-Mar nie ustawi koszy na przystankach, zostanie ukarany. Firma ostrzega, że w takim wypadku zerwie umowę z miastem.
Do dzisiaj daliśmy firmie Wir-Mar czas do rozstawienia koszy na śmieci na szczecińskich przystankach - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Kosze miały być ustawione już 1 stycznia. Firma nie wywiązała się z umowy i została ukarana kwotą 928,50 zł. Jeśli dzisiaj do godz. 24 na przystankach nie znajdą się wszystkie kosze, zostaną wyciągnięte kolejne konsekwencje. Pełnomocnik firmy Wir-Mar uważa, że prawda jest inna.
29 grudnia, w piątek o godzinie 14 podpisaliśmy 3-miesięczną umowę. Jej wartość to 190 tys. zł. Zapewniono nas, że kosze, które są, pozostaną na swoich miejscach - opowiada Marek Suchański, pełnomocnik firmy Wir-Mar. Tymczasem od 2 stycznia Remondis, firma do której należały pojemniki, zaczęła je zbierać. My wtedy zostaliśmy ukarani za brak koszy w tych miejscach. Remondis nie informował nas skąd je zabiera. My tam gdzie zauważyliśmy wystawialiśmy swoje. One również znikały. 3 stycznia zamówiłem u producenta i przyspieszyłem proces produkcji 400 pojemników. Teraz na hali mamy ich 100. Dzisiaj będziemy je montować.
Jak mówi Suchański, o dzisiejszym terminie firma Wir-Mar dowiedziała się wczoraj z faksu od ZDiTM. To jest niewykonalne, nie zdążymy ustawić tych pojemników. Zostaliśmy oszukani. Nikt by nie podpisał umowy opiewającej na 190 tys. zł, wedle której miałby zakupić kosze za 210 tysięcy! - mówi Suchański. Jeśli znowu zostaniemy ukarani, zerwiemy umowę.

Opracowanie "Andrzej Kus", "Moje Miasto", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Nowy sprzęt tramwajarzy

Fachowcy z MZK, którzy usuwają awarie torów i sieci mają dwa nowoczesne wozy techniczne. Sprzęt kosztował ponad pół miliona zł.
Nowiutki wóz techniczny to chluba MZK. Siedem pozostałych aut, które pracują ma ponad 20 lat. Foto: Marcin Bielecki Nowe zakupy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, to wóz pogotowia technicznego na podwozi renault, wyposażony w najlepszy sprzęt: agregat spawalniczy, młot pneumatyczny, szlifierkę, wiertarkę, czyli wszystko co jest potrzebne do sprawnego usunięcia awarii np. torów. Wyposażenie ful wypas - zachwyca się Krzysztof Turczyn, zastępca dyrektora MZK. To sprzęt naprawdę profesjonalny, o jakim nam się marzyło.
Drugi sprzęt, wóz do napraw sieci trakcyjnej jest w połowie nowy. Na nowiutkim podwoziu renault została postawiona wieża do napraw, przeniesiona z innego zdezelowanego auta. Cały zamontowany sprzęt jest po remoncie. To nas kosztowało 220 tys. zł. Ceny nowego zestawu zaczynają się od 700 tys. - wyjaśnia Turczyn.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Omijać z daleka! - megakorki na Gumieńcach

Zamknięcie jednej nitki ul. Ku Słońcu za skrzyżowaniem z ul. Europejską spowodowało olbrzymie utrudnienia w ruchu. Kierowcy stoją teraz w olbrzymich korkach, których nie sposób rozładować. Jedyną metodą ich uniknięcia jest wybór alternatywnej trasy. Wszystko spowodowane jest budową ronda na Gumieńcach, koniecznością przełożenia instalacji biegnących pod jezdnią.
Spodziewaliśmy się problemów z zatorami w ruchu i nasze obawy się potwierdziły - mówi podkom. Dariusz Zajdlewicz, naczelnik szczecińskiej drogówki. Policjanci wczoraj przed południem kierowali ruchem, ale kolejka aut dzięki wcale nie malała. Objazd, który wyznaczony został dla biegnącej przez Ku Słońcu drogi krajowej nr 10, przebiega bowiem ulicami: Derdowskiego, 26 Kwietnia, Krzywoustego, al Piastów i dalej ul. Narutowicza. Lepiej jednak szukać bardziej korzystnych rowzwiązań.
Niektórzy korzystają z ul. Okulickiego by przejechać przez przebudowywane skrzyżowanie, jednak i tam tworzą się korki. Policjanci sugerują, aby odbijać do ul. Wrocławskiej i stamtąd Europejską przez Rondo Uniwersyteckie w kierunku centrum. Przejeżdżamy więcej kilometrów, ale znacznie mniej czasu zajmie osiągnięcie celu. Jednocześnie ostrzegają, by nie liczyć na skrót przez ulicę Wierzbową. To, co nadrobimy, możemy stracić w oczekiwaniu na zielone światło na skrzyżowaniu z Mieszka I, gdzie cykl świateł dla skręcających w kierunku centrum jest wyjątkowo niekorzystny.
Dla osób mieszkających w Mierzynie dobrym rozwiązaniem może być skierowanie się ulicami 26 Kwietnia, Taczaka, Łukasińskiego i Topolową - sugeruje podkom. Zajdlewicz. Należy jednak pamiętać, że parametry tej drogi pozwalają na ruch aut poniżej 3,5 tony, a ponadto także ona ma swoją ograniczoną przepustowość.

Opracowanie "G.Hatylak", "Kurier Szczeciński", 12 stycznia 2007 roku.

* * *

Kosze zniknęły

Ponad 600 koszy zniknęło ze szczecińskich przystanków. Należą do firmy "Remondis", która przez 2 miesiące bezpłatnie je użyczała. W tym czasie nie podjęto jednak żadnych kroków, by pasażerowie mieli gdzie wyrzucać śmieci. Firma, która zajęła się sprzątaniem przystanków, dopiero uzupełnia braki. A Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zaczął naliczać kary.
Zgodnie z umową mogliśmy zabrać kosze 1 listopada, od tego czasu już nie my odpowiadamy za utrzymanie przystanków w czystości - przyznaje Leszek Skibiński z firmy "Remondis". Przez listopad i grudzień stały jednak nadal, za darmo.
W tym czasie ZDiTM nerwowo szukał firmy, która przejmie sprzątanie przystanków. Unieważnił 3 przetargi, w tym czasie sprzątaniem zajmowała się firma "Wir-Mar". Umowy podpisywane są na zasadzie zlecenia z wolnej ręki. Obecna umowa obowiązuje do 31 marca - informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Obejmuje sprzątanie 675 przystanków i 18 pętli. "Wir-Mar" powinien na nich umieścić 759 koszy. To więcej niż zabrał "Remondis" - było ich 616. Problem w tym, że koszy brakuje. Wg ZDiTM, na razie jest ich ok. 400.
Nakładamy więc kary umowne i sytuacja jest pod kontrolą - zapewnia M. Kwiecień-Zwierzyńska. W czwartek wszystkie braki powinny być uzupełnione. Jeśli "Wir-Mar" nie wywiąże się ze swoich obowiązków, konsekwencją może być nawet rozwiązanie umowy.
* * *
To jednak jest mało prawdopodobne. "Wir-Mar" jest jedyną firmą, która podejmuje się jeszcze zadań zlecanych przez ZDiTM. Pozostałe - albo w ogóle nie odpowiadają na ofertę, albo swoje usługi kalkulują znacznie drożej niż ZDiTM jest w stanie zapłacić. Smutna prawda jest więc taka, że ZDiTM kolejny raz nie ma nic do powiedzenia. Niewielki "Wir-Mar" kosze dopiero zamówił i może je mieć za tydzień-dwa. A ZDiTM, podpisując umowę, nie sprawdził nawet, czy firma będzie w stanie wywiązać się z powierzonego zadania.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 11 stycznia 2007 roku.

* * *

Zmiany na Ku Słońcu/Derdowskiego

Uwaga kierowcy, będą utrudnieina w ruchu. Drogowcy zamykją ul. Ku Słońcu w stronę centrum. Utrudnienia będą na pewno - nie ukrywa podkomisarz Dariusz Zajdlewicz, szef szczecińskiej drogówki. Jaka będzie ich skala przekonamy się. My na pewno ten rejon będziemy monitorowali.
Rozpoczyna się kolejny etap budowy ronda. Ulica Ku Słońcu od rana ma być zamknięta na kierunku do centrum za skrzyżowaniem z ul. Europejską, co znaczy, że kierowcy musza sobie znaleźć objazd. Oficjalny został wyznaczony dla przebiegu drogi krajowej nr 10 - tłumaczy Wojciech Ignalewski, specjalista od organizacji ruchu w Urzędzie Miejskim.
Od strony Mierzyna na skrzyżowaniu kierowcy skręca w lewo w Derdowskiego, dalej przez 26 Kwietnia dojadą do Krzywoustego, potem do al. Piastów i ulicy Narutowicza. Ulica Ku Słońcu przed wjazdem na rondo w stronę centrum będzie miała tylko jeden pas - lewy. Prawy będzie zamknięty.
Utrudnień spodziewamy sie na obu kierunkach, nie tylko w stronę centrum - mówi Dariusz Zajdlewicz. Jeżeli kierowcy nie muszą tędy jeździć, niech omijają ten rejon. Zmiany będą również na wlocie z ronda w ulicę Europejską. Prawym pasem pojedziemy w stronę Ronda Uniwersyteckiego lub w lewo w Dworską. Pozostałą częścią jezdni będzie zorganizowany wjazd na rondo od strony Dworskiej i Wrocławskiej. Kierunki zostaną od siebie odgrodzone. Odcinek jezdni w przeciwnym kierunku, przylegający do stacji paliw, będzie wyłączony.
Ta organizacja ruchu ma umożliwić utrzymanie największej liczby ulic dochodzących do ronda pod ruchem - zapewnia Wojciech Ignalewski. Będą też zmiany w komunikacji miejskiej. Autobus linii 53 będzie kursował po stałej trasie, a przystanek "Ku Słońcu" w kierunku Stoczni, zostaje czasowo przeniesiony na ul. Dworską pomiędzy numerami 12 i 14. Nocna linia 523 będzie kursowała w kierunku centrum od skrzyżowania uli Ku Słońcu i Europejskiej przez Derdowskiego, Świerczewską, Santocką do Ku Słońcu, a przystanek "Szkoła Salezjańska" zostaje czasowo przeniesiony na ul. Derdowskiego za skrzyżowanie z ul. Ku Słońcu. Ku Słońcu powinna być znów przejezdna z końcem lutego.

Opracowanie "Maciej Janiak", "Głos Szczeciński", 10 stycznia 2007 roku.

* * *

Strażacki star dla muzeum komunikacji

Powstające w starej zajezdni tramwajowej Niemierzyn Muzeum Techniki i Komunikacji "Zajezdnia sztuki" ma nowy nabytek: ponad czterdziestoletni wóz strażacki, wciąż na chodzie.
To Star 25 z 1964 r. - mówi dyrektor muzeum Stanisław Horoszko. Pojazd jest całkowicie sprawny. Działa nawet syrena i niebieskie koguty. Zabytek pomogli odnaleźć strażacy ze Szczecina. Wóz przyjechał do muzeum o własnych siłach z Połczyna-Zdroju. Tamtejsze władze miasta zgodziły się przekazać go nieodpłatnie.Dyrektor muzeum techniki Stanisław Horoszko i 43-letni strażacki star. Foto: Cezary Aszkiełowicz A/G Star 25 to jeden z najbardziej charakterystycznych pojazdów lat 60. i 70., niegdyś filar polskiego transportu, a do niedawna także wielu remiz ochotniczych straży pożarnych. Był pierwszą ciężarówką rodzimej produkcji, w której zainstalowane były "migacze", a nie ruchome metalowe strzałki, wychylane za pomocą systemu linek z boków kabiny. Star pali 26 l paliwa na 100 km.
W ostatnim czasie szczecińskie muzeum wzbogaciło się też o Skodę 105 L z 1977 r. Ten samochód osobowy, w czasach tzw. małej stabilizacji (za Edwarda Gierka) przedmiot pożądania poszukujących własnych czterech kółek, przekazała muzeum jedna ze szczecińskich rodzin. To auto też jest sprawne. Najnowsze zdobycze wzbogacają zbiory muzeum, które w ciągu roku od powstania stało się właścicielem m.in. cennej kolekcji pojazdów komunikacji miejskiej. W jej skład wchodzi m.in. trzynaście wagonów tramwajowych. Najstarszy z nich - z 1926 r. - woził pasażerów w przedwojennym Szczecinie. Pozostałe to różne odmiany legendarnych wozów typu N, w tym egzemplarze z drzwiami rozsuwanymi nie dzięki silniczkom, a ręcznie przez pasażerów. Wszystkie wozy przekazał do muzeum szczeciński MZK.
W zajezdni stoją też dwa autobusy marki Jelcz, w tym PR110, jeden z symboli gierkowskiej motoryzacji. Produkowane na licencji francuskiego Berlieta autobusy okazały się konstrukcyjnym bublem. Niektóre już po trzech latach trafiały na złom. Tym cenniejszy jest ocalały i wciąż sprawny szczeciński eksponat. Autobusowe zbiory to również legendarny "ogórek" (Jelcz 043), a także San-H100. Większość pojazdów zawdzięcza przetrwanie członkom Szczecińskiego Towarzystwa Miłośników Komunikacji Miejskiej, które własnym sumptem doprowadza do ich renowacji. STMKM było też inicjatorem powstania muzeum.
Do zajezdni trafiają także mniejsze zabytki techniki. Wśród eksponatów jest m.in. przedwojenny magiel. Muzeum, oficjalnie działające od 1 stycznia 2006 r., wciąż niestety jest w powijakach - na co dzień nie jest otwarte dla zwiedzających. Miastu nie udało się na razie uzyskać funduszy unijnych na adaptację starej zajezdni Niemierzyn na profesjonalnie przygotowane miejsce ekspozycji zabytków techniki. Koszty inwestycji szacowane są na 12 mln zł.

Opracowanie "Andrzej Kraśnicki jr", foto Cezary Aszkiełowicz A/G "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Na linii 78 pasażerowie zbędnym balastem

Kierowca autobusu odjechał, ignorując czekających na przystanku pasażerów. Zbadamy sprawę - obiecuje ZDiTM.
W zeszłą środę pan Mariusz chciał jechać autobusem linii 78 z pętli na os. Arkońskim. Stały dwa autobusy linii 78. Jeden otwarty, a drugi z zamkniętymi drzwiami i zgaszonym światłem. Wsiadłem do otwartego. Podobnie zrobiło siedem innych osób. Siedzieliśmy i czekaliśmy na odjazd - opisuje pasażer. Ale to w drugim autobusie pojawił się kierowca.
Wyskoczyłem więc z autobusu i pobiegłem do drugiego. Kierowca otworzył mi drzwi. Poprosiłem go, żeby poczekał chwilę, to zawołam pozostałych czekających - relacjonuje pan Mariusz. Jednak kierowca moją prośbę zignorował i odjechał. Nie pomogło moje machanie rękami. Zdenerwowani pasażerowie musieli czekać 15 minut na kolejny kurs.
Przez to nie zdążyłem na przesiadkę na pętli Kołłątaja i tam znów straciłem czas. Czy to komunikacja jest dla pasażerów czy odwrotnie - pyta pan Mariusz. Następnego dnia pan Mariusz napisał do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego skargę na zachowanie kierowcy. Na jej rozpatrzenie mamy 30 dni - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Na razie znamy relację jednej strony. Trzeba ją skonfrontować z tym, co powie kierowca. Jeżeli nasz kierowca jest winny, najprawdopodobniej straci premię - mówi Jacek Remiszewski, kierownik kierowców w Szczecińskim Przedsiębiorstwie Autobusowym "Klonowica". Decyzja zapadnie w poniedziałek.

Opracowanie "kul", "Gazeta Wyborcza", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Obiecanki cacanki - reklamy nie znikają

Od 1 stycznia ze szczecińskich autobusów miały zniknąć reklamy. Pasażerowie wielokrotnie się skarżyli na półmrok panujący we wnętrzu pojazdów. Zdarza się, że jadący nie wiedzą nawet, na jakim przystanku się znajdują. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego obiecał poprawę. Nie pierwszy raz się jednak okazało, że są to nic nie warte obietnice.
Czytelnicy „Kuriera" skarżą się na reklamy od lat. Sytuacji nie poprawiły nawet półprzeźroczyste folie, bo patrzenie przez nie powoduje ból oczu. ZDiTM obiecał kilka miesięcy temu, że z początkiem 2007 r. reklamy znikną z autobusów i tramwajów. Zmieniło się niewiele.
Spółki autobusowe podpisały aneksy do umów. Na ich podstawie 10 proc. autobusów, będących na liniach, może być oklejone reklamami - wyjaśnia Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. Aneksy podpisano poza ZDiTM. Jak ustalił „Kurier", taki „prezent" pasażerom zrobił były już prezydent Marian Jurczyk. Jego podpis sprawił, że przynajmniej do końca maja na części autobusów nadal reklamy będą ograniczać widoczność.
Z propozycją wystąpiliśmy we wrześniu - tłumaczy Włodzimierz Sołtysiak, prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego „Dąbie". Pismo skierowaliśmy do prezydenta miasta, bo umowę na wykonywanie przewozów mamy podpisaną z gminą, a nie ZDiTM.
Okazuje się, że ZDiTM nie jest w stanie nawet nałożyć kary na przewoźnika, jeśli ten wypuści na trasy więcej niż 10 proc. autobusów oklejonych reklamami. Teoretycznie można taki pojazd wycofać z ruchu i żądać podstawienia w jego miejsce autobusu bez reklam. Powinien to robić od 1 bm, ale tego nie robi! Nie ograniczył też MZK (rozmowy dopiero trwają), więc tramwaje można oklejać do woli. ZDiTM składa za to kolejne obietnice. W kolejnych przetargach ma być zakaz oklejania pojazdów.
Możemy pójść na pewne ustępstwa - zapewnia W. Sołtysiak. Można okleić tylko część szyby albo tylko jeden bok. O całkowitej rezygnacji z reklam nie ma mowy.
Chyba że miasto zacznie wreszcie finansować komunikację. W minionym roku SPAD z samych reklam miał 400 tys. zł. To części zamienne na 2,5-3 miesiąca albo pół nowego autobusu. Kwotę tę spółka zarobiła sama, odciążając budżet miasta. Podobnie robią inne spółki i MZK. ZDiTM nie ma pieniędzy, by więcej płacić za obsługę linii. Nie jest też w stanie wyegzekwować przepisów ani nawet zrealizować własnych obietnic. W całym tym zamieszaniu gdzieś zaginął pasażer, który nadal narzeka na komfort jazdy.

Opracowanie "ToT", "Kurier Szczeciński", 9 stycznia 2007 roku.

* * *

Światła na krzyżówce Chopina - Krasińskiego - Rapackiego potrzebne od zaraz

Mówi się o nich od trzech lat. Tymczasem ruch na krzyżówce z dnia na dzień coraz większy, a sygnalizacja jest raptem w fazie projektowania. Jeśli wszystkim będzie zależało na ich zbudowaniu, mogą stanąć do wakacji.
Gdy pod koniec minionego roku zapytaliśmy Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego, jakie sygnalizacje planuje zbudować w 2007 r., usłyszeliśmy, że na pewno planowana jest tylko przebudowa starych świateł na skrzyżowaniu ulic Dubois - Firlika i Łady.
Skrzyżowanie Chopina-Krasińskiego-Rapackiego. Kierowcy codziennie mają kłopot z jego pokonaniem. Foto: Dariusz Gorajski A/G Inne będą w fazie tworzenia dokumentacji projektowej - poinformowała Irena Starosta z ZDiTM. W praktyce oznacza to, że kolejny rok minie, a świateł na Chopina - Krasińskiego - Rapackiego nadal nie będzie. Krzyżówka jest węzłem gordyjskim od dawna. Jedynym kierunkiem w miarę drożnym jest uprzywilejowany skręt z ul. Krasińskiego (od strony wiaduktu) w ul. Chopina. Ta krzyżówka powinna być potraktowana priorytetowo przy planowaniu nowych sygnalizacji - uważa Janusz Mila, specjalista ds. inżynierii ruchu w szczecińskiej drogówce. Tędy muszą jeździć mieszkańcy szybko rozbudowującego się Warszewa. Z dnia na dzień jest coraz gorzej.
Jeszcze w połowie lat 90., obecny układ komunikacyjny sprawdzał się w tym miejscu. Na Warszewie mało kto mieszkał, brukowa ul. Krasińskiego była podporządkowana, auta przejeżdżały nią raz na kilka minut. Sytuacja zmieniła się po wybudowaniu ul. Duńskiej, jedynej w tej części miasta trasie na Warszewo. Teraz non stop ulicą Krasińskiego w dół ciągnie sznur aut, które ustawiają się w długą kolejkę przed skrzyżowaniem z Chopina. Dodatkowy ruch od grudnia generuje supermarket Lidl.
Administracyjne zatory
Magistrat i ZDiTM już dawno podjęły decyzję o tym, że sygnalizacja w tym miejscu powstanie. Ale sprawa odwleka się z roku na rok. Pod koniec 2006 r. zlecono wrocławskiej firmie Traffpol jej zaprojektowanie. Traffpol ma nam oddać projekt wraz z pozwoleniem na budowę - mówi Paweł Tarczyński, dyrektor ZDiTM. Według umowy dokumenty te mamy otrzymać w połowie kwietnia.
Zwykle jest tak, że dopiero po otrzymaniu projektu ZDiTM przygotowywał specyfikację przetargową na wykonawstwo. Potem publikował ogłoszenie o przetargu na wykonanie sygnalizacji. To trwało kolejnych kilka miesięcy. Przetarg to następne dwa miesiące. Sama budowa trwa najkrócej - można ją zamontować w ciągu miesiąca. Gdyby przyjąć taki harmonogram, światła mogłyby stanąć na tej krzyżówce najwcześniej pod koniec roku.
Możemy jednak ogłosić przetarg na wykonawstwo już dzień po tym, jak dostaniemy projekt - zapewnia Tarczyński. Wtedy światła mogłyby działać tam jeszcze przed wakacjami.
Skąd pieniądze?
Budowa rozbudowanej sygnalizacji na tym skrzyżowaniu, wraz z korektami łuków na zakrętach oraz pętlami akomodacyjnymi sterującymi czasami palenia się odpowiednich sygnałów świetlnych może kosztować ok. 400 tys. zł. Koszty można obniżyć, negocjując z Lidlem, by wyłożył przynajmniej część pieniędzy (to zwykła praktyka - np. sygnalizację u zbiegu ulic Zawadzkiego i Klonowica sfinansował supermarket Plus). Można też wykorzystać słupy i latarnie do sygnalizatorów z krzyżówki Ku Słońcu - Derdowskiego (gdy powstanie tam rondo światła zostaną zlikwidowane).
Choć sygnalizacja na Krasińskiego - Chopina - Rapackiego nie jest ujęta w planach tegorocznych wydatków ZDiTM, to dopóki miasto funkcjonuje na podstawie prowizorium budżetowego, można dopisać to zadanie do tegorocznych.
ZDiTM może je sfinansować z dochodów własnych - mówi Michał Przepiera, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Jeśli będzie projekt i pozwolenie na budowę, pieniądze też się znajdą.

Opracowanie "Mariusz Rabenda", "Gazeta Wyborcza", 7 stycznia 2007 roku.

* * *

Zatrzymali wandali

Policjanci ze Szczecina zatrzymali 17-letniego Marcina K., oraz 18-letniego Jana S. mieszkańców Szczecina. Dwaj krewcy młodzieńcy wybili szyby w wiacie przystanku autobusowego na ul. Rostockiej.

Opracowanie "Głos Szczeciński", 7 stycznia 2007 roku.

* * *

Szczecin wart metra

Gdy kilka lat temu, z powodu remontu mostu Akademickiego stanęły tramwaje na ul. Mickiewicza, grupa studentów uniwersytetu postanowiła przez ciekawość przejechać się stamtąd w stronę Pomorzan pociągiem. Dotarli tam z przystanku pod wiaduktem w 8 minut. Czym mogliby dojechać tak szybko w godzinach szczytu, gdy główne arterie miasta są zakorkowane pojazdami?

Może trafił się wśród nich adept architektury, dziś młody urbanista, który będzie rozbudowywał Szczecin? I postawi na bardzo dziś niedocenianą komunikację szynową, ideę metra lub szybkiego tramwaju? Jeśli oczywiście starzy wyjadacze dopuszczą go do pulpitu...

Godziny szczytu we wszystkich metropoliach Europy są dla samochodziarzy gehenną. Nie da się bowiem miasta przemienić w kłębowisko autostrad. Można jednak zachęcić ludzi do rezygnacji z wyjazdu samochodem, proponując metro lub szybki tramwaj.

Komu przeszkadzają tory?

Mieszkańcy zielonego Pogodna, zwłaszcza ulic Soplicy, Sienkiewicza, Leszczyńskiego i Łukasiewicza z niepokojem śledzą poczynania miejskich mierniczych. Trwoży ich wizja trasy szybkiego ruchu, która ma się wedrzeć pewnego dnia w romantyczny szlak spacerowy biegnący od ul. Leszczyńskiego do parku Noakowskiego. Biegnie on wzdłuż torów kolei prowadzących do Niebuszewa, Polic i Trzebieży.

Projektanci z Urzędu Miejskiego pod wodzą inż. Cehaka nie lubią biegnących przez miasto torów. Mają one, ich zdaniem, "małe walory turystyczne" (!). Kiedyś nawet chcieli je zastąpić... ścieżką rowerową. Później zrodził się pomysł "obwodnicy śródmiejskiej", której fragment ma biec od Turzyna do Łękna trasą kolei. Na szczęście tory są jeszcze w rękach państwa i... służą ostatnim Mohikanom szczecińskiego przemysłu. Specjaliści ze studia inż. Cehaka chcą jednak owe tory przenieść gdzieś na zamiejskie wygony. Dla nich, i myślę, że dla całej ich odchodzącej generacji, wychowanej w ślepym uwielbieniu dla samochodu, piękne nowoczesne miasto to wielka hucząca autostrada... ze ścieżką rowerową z boczku. A kolej, tramwaj, nawet metro - czyli komunikacja dla mas - to zabytek XIX wieku.

Polecam panu Cehakowi i jego kolegom zwiedzenie dużych miast Europy - od Londynu po Berlin. Podróże rozwijają wyobraźnię, kształcą, a na naukę nigdy nie jest za późno. Lepiej nic nie robić, niż robić źle...

Trójmiasto wzorem dla Szczecina

W latach 40. i 50. linią z Głównego przez Turzyn, Pogodno, Niebuszewo, Żelechową, na Golęcino, Gocław, Skolwin i Police jeździły do pracy w stoczni, hucie i papierni setki ludzi (że nie wspomnę o niedzielnych wycieczkach na plażę w Trzebieży). Tak jak w Trójmieście, jedynym polskim mieście o nowoczesnej komunikacji, bo głównym jej nerwem jest kolej miejska. W latach 90. spadły drastycznie przewozy kolejowe, a wiele połączeń lokalnych w ogóle zlikwidowano. W 2002 roku zamknięto linię pasażerską do Trzebieży. Na biegnących przez miasto torach zrobiło się niemal pusto - jeżdżą nimi wyłącznie pociągi towarowe do kilku dużych zakładów przemysłowych z Policami i stocznią na czele. Ludzie tłoczą się w autobusach i tramwajach...

A wystarczyłoby puścić tramwaje po torach kolei, by ogarnąć nowoczesną komunikacją połowę lewobrzeżnego miasta. Resztę lewobrzeża najlepiej byłoby skomunikować linią metra biegnącą ze wschodu na zachód. Ale tymczasem można by też - jak proponuje Tadeusz Turek - w paru miejscach połączyć tory kolejowe z trasami obecnych tramwajów. Spora część Szczecina leży jednak na prawym brzegu Odry - i to jest dziś komunikacyjny problem numer jeden.

Wystarczy jeden łącznik...

Osiedle Słoneczne, wedle pierwotnego projektu, miało być już w pierwszym etapie budowy połączone tramwajem z odległym o 15 km śródmieściem. Słoneczne, Majowe i Bukowe wzniesiono przy nieczynnych torach kolei sięgających do Kijewa i Płoni. Dołączają one do głównej trasy kolejowej prowadzącej... w stronę Dąbia. Nasi projektanci uznali, że w takiej sytuacji należy ludziom zaproponować "wsteczny" kurs do Dąbia i tam przesiadkę na Główny.

Pan Tadeusz Turek, mieszkaniec Słonecznego, tak jak tysiące innych z tej oferty nie skorzystał. I jako technik z wykształcenia i praktyki rzucił prosty pomysł: aby skomunikować Słoneczne ze śródmieściem, trzeba zbudować łącznik skręcający na zachód w stronę stacji Zdroje i śródmieścia, czyli wznieść wiadukt komunikujący dwie trasy tuż za "Selgrosem" w pobliżu ulic Piechoty i Jaśminowej.

Ten jeden łącznik (wiadukt) otwiera kolejową trasę dla szybkiego tramwaju na drugi brzeg Odry, a włączając wielkie osiedla prawobrzeża w sieć torów, tworzy system nowoczesnej komunikacji.

Od ponad 20 lat lobby projektantów mocno usadowione w strukturach władzy lansuje wielką inwestycję pod nazwą "Szybki Tramwaj Miejski", czyli budowę od podstaw trasy tramwaju z osiedla Słonecznego przez sieć uliczek Zdrojów i most Pionierów (środkowe przęsło) do Basenu Górniczego. A stamtąd - przesiadka na zwykły tramwaj, słowem: po niebiańskim locie, lądowanie na żużlu. Przynajmniej na razie... Reszta trasy miałaby powstać w drugim etapie. Wedle kalkulacji projektodawców - im przedsięwzięcie droższe, tym lepsze. Dla ich kieszeni oczywiście. Czy dla miasta również?

Łącznik (wiadukt) ze Słonecznego w stronę stacji Zdroje kosztowałby co najmniej 10 razy mniej i dawałby od razu połączenie Słonecznego z całą siecią lewobrzeża. Można by ze Słonecznego bez przesiadki dojechać do Turzyna, Niebuszewa, Polic i Trzebieży, i stamtąd - w przeciwną stronę. To chyba najszybszy do realizacji sposób na sprawną komunikację międzydzielnicową. A potem - aby ów szybki tramwaj jeszcze przyśpieszyć - można zbudować wiadukty nad ulicami Jagiellońską - Witkiewicza, nad ul. Lipową na Gocławiu, i może jeszcze w Podjuchach, by nitką tramwaju sięgnąć do centrum dzielnicy. To byłby już system komunikacji wielkomiejskiej, metropolitarnej, a więc w istocie... metro.

W niedalekiej perspektywie mógłby to być zaczątek szybkiej szynowej komunikacji dla całej aglomeracji obejmującej Police, Gryfino, Stargard i Goleniów.

Plany uruchomienia komunikacji miejskiej na torach kolei dalekobieżnej powstały już w czasach słynnego nadburmistrza Hakena. Po wojnie nawiązał do nich prof. Piotr Zaremba, ostrożnie przewidując ich realizację u schyłku XX wieku...

******************

Przez 45 lat Szczecinem rządzono raczej po macoszemu, z Warszawy. Od 16 lat mamy samorząd, zdominowany dotąd przez ludzi epoki PRL-u. I właśnie ostatniej jesieni nastąpiła wyraźna zmiana pokoleniowa u steru miejskiej władzy. Młodość to - miejmy nadzieję - nowe pojmowanie misji społecznej, otwartość na nowe projekty, potrzeba własnej ekspresji, a więc odwaga, gotowość do wyjścia ze starych kolein.

Nowy - nareszcie nowy! - prezydent miasta oraz nowa Rada Miejska mogą spojrzeć na potrzeby mieszkańców wedle standardów zachodnioeuropejskich. I to jest szansa Szczecina.

Opracowanie "Janusz Ławrynowicz", "Kurier Szczeciński", 3 stycznia 2007 roku.


* * *

2006, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017, 2018, 2019, 2020, 2021, 2022



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002.
Wszelkie prawa zastrzeżone.