Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku


Niemierzyn - zabytkowa zajezdnia tramwajowa

* * *

Opracowanie Andrzej Kraśnicki jr.

Po raz ostatni z zajezdni Niemierzyn wyjechały tramwaje.Zajezdnia zostaje zamknięta. Zabytkowy obiekt to historia szczecińskiej komunikacji w XX wieku w pigułce. Jak potoczą się jego dalsze losy, wciąż nie wiadomo. Zajezdnia przy ulicy Niemierzyńskiej nie jest, jakby się wydawało, najstarszą w Szczecinie. Jej budowę rozpoczęto dopiero w 1907 roku wg projektu dwóch berlińskich architektów: Griesbacha i Steinmetza.

Wówczas już istniała zajezdnia na Golęcinie. Nie ma za to wątpliwości, że jest najpiękniejszym obiektem tego typu w Szczecinie. Efekt zawdzięcza spadzistemu dachowi z przeszklonym frontem , gdzie umieszczony jest też duży zegar. Na tym tle pozostałe szczecińskie zajezdnie wygłądają jak bunkry z wielkimi wnętrzami.

Warto też przyjrzeć się efektownej plątaninie torów prowadzących do ulicy Niemierzyńskiej. Zachował się bowiem ich oryginalny, przedwojenny układ z wieloma ostrymi łukami i zawijasami. Zajezdnia, to nie tylko hala dla tramwajów, ale także przylegająca do ulicy kamienica. Przed wojną, oprócz biura, mieściła się także pracownia krawiecka, w której szyto mundury dla tramwajarzy.

niemierzyn.gif
Tramwaje dla widzów
Nie ma wątpliwości, że czasy świetności komunikacji tramwajowej były prze wojną. To wtedy zbudowano większość tras tramwajowych. Władze miasta błyskawicznie reagowały na potrzeby mieszkańców. Tam, gdzie powstawały nowe osiedla, niemal od razu doprowadzano tory. Najlepszym przykładem jest tu Niebuszewo i okolice tamtejszego dworca kolejowego. Kiedy w latach 20-tych XX w. powstało w jego okolicy duże osiedle, od razu doprowadzono tam linię "szóstki".

Tramwaje służyły także kulturze. Kiedy w Teatrze Miejskim kończyło się przedstawienie, na widzów czekały specjalne składy, które rozwoziły ludzi w różne części miasta. W Szczecinie działały też tramwaje pocztowe, które przewoziły paczki i listy z kilku szczecińskich poczt na dworzec główny. Do naszych czasów zachowały się nawet częściowo tory, które prowadziły na zaplecze poczty przy obecnej alei Niepodległości. Fragment torowiska jest także do dziś przy rampie koło budynku dworca kolejowego.

Przedwojenną ciekawostką jest też trasa tramwajowa na prawobrzeże . 17 lipca 1927 roku linia tramwajowa nr 1 została przedłużona do lotniska w Dąbiu. "Jedynka" była najdłuższą linią w ówczesnym Szczecinie. Zaczynała się kilkaset metrów przed jeziorem Głębokie, a kończyła zaraz za mostem Cłowym nad Regalicą. Przystanek końcowy zlokalizowany był w miejscu, gdzie dziś znajduje się stacja benzynowa.
W czasie II wojny światowej większość torów w centrum miasta została albo zniszczona, albo zasypana gruzem z walących się kamienic. Po raz ostatni tramwaje wyjechały na trasę 24 kwietnia 1945 roku, dwa dni przed zdobyciem miasta przez wojska sowieckie. Szczecinianie uciekali nimi na Zachód. Długi sznur wagonów pełen uciekinierów pojechał na koniec obecnej alei Wojska Polskiego. Tam wagony zostały porzucone.

Sporą część taboru Niemcy postanowili schować w jedynej wówczas niezniszczonej zajezdni. Była nią właśnie zajezdnia Niemierzyn na Niebuszewie. I to właśnie w tym miejscu rozpoczęła się powojenna historia szczecińskich tramwajów.

niemierzyn.jpg

Chcieli zlikwidować
Pierwszą linię tramwajową Polacy uruchomili 12 sierpnia 1945 roku. Otrzymała numer 3. Trasa "trójki" zaczynała się właśnie w zajezdni Niemierzyn i dalej przez obecne aleje Wyzwolenia i Niepodległości prowadziła do Bramy Portowej. Tego samego dnia , na trasie ulica Hutnicza - Mickiewicza (do zniszczonego wiaduktu) ruszyła "siódemka". Dokonała tego w zaledwie w dwa miesiące ekipa 23 tramwajarzy z Poznania.

Sieć tramwajowa została zniszczona w 45- procentach. W kolejnych, powojennych latach nie wszystkie trasy zostały odbudowane. Zlikwidowane zostały m.in trasy na Starym Mieście, a także trasa biegnąca ulicą Staszica (od obecnego ronda Giedroycia) i ul. Emilii Plater. Szczególnie szkoda tej ostatniej. Trasa została zlikwidowana, bo miasto potrzebowało szyn do wymiany na innych, kluczowych dla komunikacji trasach. Nie odbudowano też trasy na lotnisko w Dąbiu, chociaż takie zamiary były. Kiedy nad torami kolejowymi za Basenem Górniczym powstawał w latach 50 XX wieku wiadukt zamontowano w nim nawet szyny. Nigdy nie zostały wykorzystane.

Do połowy lat 50. szczecinianie poruszali się po mieście tylko tramwajami niemieckimi. Pierwsze dostawy nowych wozów dotarły do Szczecina dopiero w 1954 roku. Niemieckie "Bremeny" jeździły na ulicach miasta jeszcze w końcu lat 60. Właśnie wtedy za czasów Gomółki, zaczęła się stopniowa degradacja komunikacji tramwajowej. W przygotowanym w 1968 roku planie rozwoju szczecińskiej komunikacji przewidywano co najmniej ograniczenie linii tramwajowych. Radykalna wersja planu zakładała nawet całkowitą likwidację tego środka komunikacji. Tramwaje uważano bowiem za zawalidrogi, a przyszłość widziano w komunikacji autobusowej. Plan zaczął być realizowany w latach 70. Miasto zdążyło zlikwidować trasy tramwajowe w śródmieściu. I tak z mapy miasta zniknęły trasy prowadzące przez aleję Wojska Polskiego (od Placu Sprzymierzonych(Lenina) do Placu Zwycięstwa), ulicę Obrońców Stalingradu, część ulicy Jagiellońskiej i Malczewskiego (od Matejki do Wyzwolenia). Po raz ostatni tramwaje przejechały tymi ulicami 30 listopada 1973 roku.

W tamtych latach dokonano jednak kilka istotnych poprawek, które usprawniły ruch w mieście. Stało się to dzięki przerzuceniu torów z jezdni na wydzielone pasy między jezdniami. Dziś takie samodzielne torowiska to atut miasta. Tramwaje nie grzęzną bowiem w korkach wraz z samochodami.

Wielki kryzys

Kolejny kryzys szczecińskie tramwaje przeżyły na przełomie lat 80 i 90 XX wieku. Gwałtownie spadła wówczas liczba pasażerów ( przesiedliśmy się do samochodów). W 1991 roku zawieszono linię nr 1, skrócono trasę "piątki", a "dziesiątkę" w ogóle zlikwidowano. Zaczęły rozpadać się torowiska. Ze względu na fatalnych stan techniczny w 1994 roku na kilka lat zawieszono trasę na ulicy Niemierzyńskiej. Dopiero w 1996 roku udało się wycofać z ruchu liczące po kilkadziesiąt lat tramwaje typu "N". Zastąpiły je sprowadzone z Niemiec, niewiele młodsze "Helmuty", które teraz tez dożywają swoich dni.
Zamknięcie zajezdni Niemierzyn to dopełnienie fatalnego stanu szczecińskiej komunikacji tramwajowej. Nie ma pieniędzy na jej remont. Wprawdzie chodzi o olbrzymią kwotę 11 milionów złotych, to jednak nie da się ukryć, że "zapuszczenie" zajezdni to efekt wieloletnich zaniedbań.

Ostatni tramwaj opuścił Niemierzyn o godzinie 14.53 dnia 1 października 2004 roku. Był to "Helmut", który wyjechał na popołudniowy "szczyt" na trasę "jedenastki". Na noc 40 wozów zjedzie już do zajezdni Pogodno i Golęcin.

Miejski Zakład Komunikacyjny będzie się wyprowadzać z zajezdni jeszcze do końca roku. Później obiektem ma zaopiekować się Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych. Po 97 latach zajezdnia przejdzie do historii. Ostatni wyjazd , Muzeum
tramw.gif

* * *



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki


Copyright © Janusz Światowy, 2002
Wszelkie prawa zastrzeżone.