Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

Zabudowa Łasztowni


* * *

Łasztownię widzę przepiękną. Tu ma powstać nowa dzielnica miasta

To nie był pierwszy konkurs zagospodarowania, ale największa pula nagród

Konkurs na opracowanie koncepcji zagospodarowania Łasztowni i wysp Międzyodrza miasto ogłosiło 31 stycznia br. Już samo ogłoszenie konkursu spopularyzowało Łasztownię i szczecińską ofertę (pula nagród 425 tys. zł). Z Polski (głownie), ale też Europy, USA i jedno z Japonii wpłynęło 242 zgłoszeń. Czytaj więcej: Głos Szczeciński

Opracowanie: "dar", "Głos Szczeciński (245)", 20 października 2017

* * *

Wygrała wizja Łasztowni wrocławian [GALERIA, FILM]

MPP - Maćków Pracownia Projektowa z Wrocławia zwycięzcą konkursu architektonicznego na zagospodarowanie szczecińskiej Łasztowni. Zdobyli pierwszą nagrodę w kwocie 150 tys. złotych. Według jury wygrali m.in. uwypukleniem walorów wysp Śródodrza oraz konsekwentną realizację założeń szczecińskiego projektu Floating Garden

W 2008 roku przedstawiliśmy w Szczecinie projekt Floating Garden zakładający powrót miasta do wody. Jednym z jego założeń było przeprowadzenie konkursu na zagospodarowanie Łasztowni. Ten temat to wielkie wyzwanie dla Szczecina. Czytaj więcej: 24kurier.pl

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "24kurier.pl", 16 października 2017

* * *

Miało być ponad 240, jest 26 pomysłów na zagospodarowanie Łasztowni

Międzynarodowy konkurs architektoniczno-urbanistyczny „Łasztownia. Nowe Serce Miasta” wchodzi w decydującą fazę. Komisja konkursowa rozpoczyna ocenę prac nadesłanych przez 26 projektantów. Wyniki zostaną ogłoszone 16 października

Rozpisany przez magistrat konkurs obejmuje przygotowanie koncepcji zagospodarowania szczecińskiego Międzyodrza, ze szczególnym uwzględnieniem Łasztowni, która ma zostać tytułowym – „nowym sercem miasta”. Początkowo do konkursu zgłosiło się aż 242 architektów i pracowni. Ostatecznie z tego grona prace nadesłało 26 podmiotów. Czytaj więcej wszczecinie.pl

Opracowanie: "Marcin Gigiel", "wszczecinie.pl" 22 września 2017

* * *

Łasztownia ma być sercem miasta Jakim? Jeszcze nie wiadomo

Projektować filharmonię chciało 44 pracownie. Zwycięzcy za projekt filharmonii dostali 40 tys. zł. Dziś Międzyodrze i Łasztownie chce 251 firm. Najlepszy projekt Międzyodrza otrzyma 150 tys. zł

Sukces jest twórcą sukcesu. Te stare powiedzonko znajduje potwierdzenie w Szczecinie, gdy po sukcesie filharmonii świat architektów zwrócił uwagę na miasto, którego nie znali. Nieoficjalnie mówi się też, że po powodzeniu architektonicznym na miasto i region zwróciły uwagę kręgi gospodarcze, choć na rezultaty, które by usatysfakcjonowały mieszkańców, trzeba jeszcze poczekać. Czytaj więcej: Głos Szczeciński

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Głos Szczeciński (93)", 21 kwietnia 2017

* * *

Ogromne zainteresowanie konkursem na Łasztownię

Jest już 95 zgłoszeń w konkursie na wizję zagospodarowania 200 hektarów w samym sercu Szczecina. Wśród chętnych do startu są polskie biura, ale także architekci i urbaniści z Danii, Niemiec, Szwajcarii, Holandii i Wielkiej Brytanii. Zainteresowani mają jeszcze 5 dni na przesyłanie zgłoszeń. To największy tego typu konkurs w Polsce

Nasz konkurs cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem - mówi dr Jarosław Bondar, Architekt Miasta Szczecina i wiceprzewodniczący Sądu Konkursowego. W tej chwili mamy już zarejestrowanych 95 kopert ze zgłoszeniami. Zgodnie z regulaminem otworzymy je dopiero w poniedziałek 27 marca, po godzinie 15.00. Wtedy będzie dokładnie wiadomo, kto chce wystartować w konkursie. Czytaj więcej: wiadomości.szczecin.eu

Opracowanie: "redakcja", "szczecin.eu", 23 marzec 2017

* * *

Nowy bulwar na Łasztowni. Budowa potrwa do końca maja

Prace na Nabrzeżu Starówka przebiegają zgodnie z harmonogramem, który zakłada ich zakończenie ostatniego dnia maja. Przed wykonawcą są m.in. podwodne roboty betonowe, które wykona zespół nurkowy

Prócz hydrologicznych prac, które będą musiały odbyć się pod powierzchnią wody, przed wykonawcą jest jeszcze m.in. zakończenie montażu instalacji elektrycznych i teletechnicznych. Obecnie układane jest odwodnienie, które będzie odprowadzało wody opadowe z nawierzchni bulwaru. Zostały już zdjęte i uzupełnione uszkodzone elementy granitowane muru kamiennego. Czytaj więcej gs24.pl

Opracowanie: "red", "gs24.pl" 15 luty 2017

* * *

Jaka Łasztownia? Wizje zagranicznych studentów

Studenci uniwersytetu KU Leuven w Gandawie (Belgia), pochodzący z różnych krajów, pokazali we wtorek (28 czerwca) w Szczecinie swoje wizje Łasztowni. Zagospodarowania wyspy, i nie tylko, dotyczyły ich prace dyplomowe. Niewykluczone, że projekty będą inspiracją dla opracowujących warunki konkursu, który ma zostać ogłoszony na koniec roku

Realizacja projektu „Łasztownia. Nowe serce miasta” zbliża się do kluczowego etapu. Na koniec roku ma zostać ogłoszony międzynarodowy konkurs architektoniczno-urbanistyczny na zagospodarowanie obszaru wyspy. Czytaj więcej: 24kurier.pl

Opracowanie: "ek", "24kurier.pl", 28 czerwca 2016

* * *

Dodatkowe hektary pod inwestycje. Rewolucyjny pomysł na Łasztownię

Przekopanie Wyspy Grodzkiej i podział jej na dwie części, zasypanie fragmentu Duńczycy, a co za tym idzie zrobienie grobli pomiędzy cyplem Łasztowni a północną częścią wyspy, co da Szczecinowi dwanaście "dziewiczych" hektarów pod inwestycje, a także nabrzeża, w tym jedno dla największych wycieczkowców i żaglowców świata z widokiem na Wały Chrobrego. Taką rewolucję na Odrze proponuje Jan Dębski – prezes fundacji "Moja Łasztownia". Czy jest realna?

Podczas niedawnego spotkania Salonu Morskiego w Business Club Szczecin były dyrektor Żeglugi Szczecińskiej, portowiec i pasjonat historii miasta Jan Dębski przedstawił publicznie swoją wizję i wzbudził entuzjazm wśród zgromadzonych słuchaczy. Wśród nich byli także prezydent Piotr Krzystek, wiceprezydent Krzysztof Soska oraz dyrektor Urzędu Morskiego Andrzej Borowiec. Koncepcja Dębskiego przypadła im do gustu, co dobrze jej wróży, choć na pełną jej realizację potrzeba lat. Czytaj więcej: wSzczecinie.pl

Opracowanie: "Katarzyna Marciszewska", "wSzczecinie.pl", 14 czerwca 2016

* * *

Wizje dla Łasztowni

Trwa dyskusja o przyszłości Łasztowni. Władze Szczecina chcą, by wyspa stała się nowym sercem miasta

W przyszłym roku mamy poznać wizje architektów, którzy wezmą udział w konkursie na jej zagospodarowanie. Już dziś pojawiają się pomysły, mogące być pewną inspiracją. Ale nie brakuje też głosów nieco studzących wizjonerski zapał i apelujących o lepsze wykorzystanie tego, co już jest. Czytaj więcej: Kurier Szczeciński

Opracowanie: "Elżbieta Kubowska", "Kurier Szczeciński (106)", 3 czerwca 2016

* * *

Odważna wizja Łasztowni. "Fantastyczna koncepcja!"

Kilkanaście „odzyskanych” hektarów pod inwestycje i kilkaset metrów nabrzeża. Wizję rozwoju przedstawiono podczas spotkania Salonu Morskiego w Business Club Szczecin

Nową, fantastyczną wizję morskiego Szczecina, powiązaną z przekopaniem Wyspy Grodzkiej i zakopaniem części Kanału Duńczycy zaprezentował emerytowany dyrektor Żeglugi Szczecińskiej, Jan Dębski. Czytaj więcej: gs24.pl

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "gs24.pl", 27 maja 2016

* * *

Łasztownia w końcu sercem Szczecina? Ruszyły prace nad projektem

Plany przebudowy Łasztowni coraz bardziej realne. Jednym z najważniejszych punktów projektu „Łasztownia. Nowe serce miasta” będzie ogłoszenie międzynarodowego konkursu architektoniczno-urbanistycznego na zagospodarowanie obszaru wyspy

Urząd Miasta ogłosił, że pracuje nad projektem dotyczącym zagospodarowania wyspy Łasztowni. Jak podkreślił prezydent Piotr Krzystek, wyspa jest unikalna nie tylko na tle kraju, ale i Europy. I teraz urząd ten fakt chce wykorzystać nie tylko gospodarczo, ale i wizerunkowo. Przeczytaj całość na stronie: Moje Miasto

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Moje Miasto", 16 luty 2016

* * *

Łasztownia - to będzie serce miasta. Ta wyspa jest unikatowa w skali Europy

Urząd Miasta ogłosił, że pracuje nad projektem dotyczącym zagospodarowania wyspy Łasztowni. Jak podkreślił prezydent Piotr Krzystek, wyspa jest unikalna nie tylko na tle kraju, ale i Europy. I teraz urząd ten fakt chce wykorzystać nie tylko gospodarczo, ale i wizerunkowo

Póki co, nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, a bez niego żadna inwestycja nie ruszy. Duża część terenów należy nadal do Portu Rybackiego Gryf, ale poczyniono już kroki, aby ten stan zmienić. Z przedsiębiorstwa wydzielono spółkę Gryf Nieruchomości, która do marca zostanie skomunalizowana. Przeczytaj całość na stronie: gs24.pl

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "gs24.pl", 15 luty 2016

* * *

Łasztownia nowym sercem miasta

Władze Szczecina przybliżyły w poniedziałek plany dotyczące Łasztowni

Jednym z najważniejszych punktów projektu „Łasztownia. Nowe serce miasta” będzie ogłoszenie międzynarodowego konkursu architektoniczno-urbanistycznego na zagospodarowanie wyspy. Przygotowania do programu trwały od września ub. roku. Do tej pory wykonano aktualizację mapy własnościowej terenów Łasztowni. Przeczytaj całość na stronie: 24kurier.pl

Opracowanie: "Elżbieta Kubowska", "24kurier.pl", 15 luty 2016

* * *

Serce miasta na Łasztowni "To duma Szczecina"

Ratajczak: Stara zabudowa portowa musi zmienić funkcję. Przykładem Londyn. Magazyny zamieniono w ekskluzywne domy

Łasztownia musi stać się sercem miasta, które będzie nie tylko przyciągać mieszkańców, ale też być rozpoznawalnym symbolem Szczecina, jak Koziołki poznańskie czy krakowskie Sukiennice. Przeczytaj całość na stronie: gs24.pl

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "gs24.pl", 21 stycznia 2016

* * *

Inwestycje na Łasztowni w Szczecinie. Co się zmieni? [zdjęcia]

Coraz bliżej decyzji dotyczącej komunalizacji terenów na wyspie należących do spółki „Gryf Nieruchomości”. Co nam to da?

Paweł Stępień, prezes Portu Rybackiego „Gryf” ujawnił plany dotyczące terenów przedsiębiorstwa na Łasztowni. Nasze plany to budowa drugiej chłodni, dzięki temu nasze możliwości wzrosną z 13,6 tysięcy ton do 20 tysięcy ton - wyjaśnia prezes Stępień. Przeczytaj całość: Naszemiasto.pl

Opracowanie: "Marek Jaszczyński", "Naszemiasto.pl ", 8 stycznia 2016

* * *

Przyszłość Łasztowni. Czy to tutaj ma bić "serce miasta"?

Zaczynamy naszą akcję: wspólnie zastanawiamy się nad tym, jak powinna wyglądać Łasztownia. Czy to nad Odrą ma bić „serce miasta” i czy to czas zapomnieć o tym, że jest to tylko teren przemysłowy

Łasztownia to wyspa, która na stałe wpisała się w krajobraz Szczecina. Przecież jeszcze dosłownie kilkadziesiąt lat temu była niemal sercem miasta. Po wojnie stała się zapomnianym przez mieszkańców miejscem. Dziś powoli wraca zainteresowanie terenami nad Odrą. Przeczytaj całość na stronie: gs24.pl

Opracowanie: "Marek Jaszczyński, mdr", "gs24.pl", 18 października 2015

* * *

Serce Szczecina? Łasztownia dla sztuki, artystów i młodzieży

Może warto pomyśleć o tym, by prawy brzeg Odry i Łasztownię nieco zróżnicować? By rzeka dzieliła nie tylko terytorialnie, ale także kulturowo? - napisał do naszej redakcji Marek Frenger, szczeciński pisarz. To idealna przestrzeń dla sztuki, artystów i młodzieży szukającej ujścia dla pomysłów rodzonych przez jeszcze niczym nieskrępowaną wyobraźnię

Ostatnio dużo słyszymy o powrocie Szczecina nad wodę. Pierwsze kroki już zostały poczynione: mamy bulwary, atrakcyjne i zaakceptowane przez mieszkańców (poza jednym politykiem) właściwie w 100%, udostępniono północną część Łasztowni, na której okazjonalnie odbywają się imprezy (Tall Ship Races, Juwenalia) i na której powstała Stara Rzeźnia oraz Ogród Społeczny (mam nadzieję, że nie tylko na okres tego lata), zbudowano marinę oraz most na Wyspę Grodzką. Przeczytaj całość na stronie: Moje Miasto

Opracowanie: "red", "Moje Miasto", 27 lipca 2015

* * *

Co dalej z Łasztownią? Trzeba ratować to urokliwe miejsce!

Bez zmiany zagospodarowania Port Rybacki Gryf nic nie sprzeda

Trzeba bardzo szybko podejmować decyzje, bo wkrótce tych budynków nie będzie - apelował o szybkie działanie do radnych Jan Dębski z fundacji Moja Łasztownia. Ponad rok temu CSL Internationale Spedition kupiła na Łasztowni budynek starej obory z okresu, gdy w XIX w. utworzono tu wielką przetwórnię mięsa dla Szczecina. Przeczytaj całość na stronie: Moje Miasto

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Moje Miasto", 8 lipca 2015

* * *

Tajemnicza wyspa się budzi - miasto z drugiej strony

Od kilku lat szczecińska Łasztownia przyciąga organizatorów imprez kulturalnych. Od kilku miesięcy codziennie rano na wyspę zmierzają pracownicy firm, które działają w biurowcu Lastadia. Za kilka lat na wschodnie nabrzeże Odry może poprowadzić nowy most Kłodny, a jednym z celów podróży może być Centrum Nauki o Morzu

Perspektywa kompleksowej rewitalizacji Łasztowni wydaje się odległa, ale od dłuższego czasu szczecinianie coraz śmielej rozmawiają na ten temat, dostrzegają potencjał przestrzeni, która może się stać kolejną atrakcyjną częścią miasta.

Takim, którym chcielibyśmy się chwalić albo który rodziłby gorące dyskutuje. Jednym z powodów zakotwiczenia Łasztowni w zbiorowej świadomości szczecinian były m.in. wydarzenia kulturalne, jakie miały miejsce w ostatnich latach.

Dla wielu osób pewnie pierwszą okazją odwiedzenia wschodniego nabrzeża Odry był finał regat The Tali Ships Races w 2007 roku, kiedy szczeciński „waterfront” generalnie nabrał nowego znaczenia, został ukazany w innym, niecodziennym i atrakcyjnym kontekście.

Pięć lat temu na nabrzeżu Starówka podczas „Kontrapunktu” zatonął „Titanic”. Wówczas plenerowy spektakl „Theatre Titanic z Munster” obejrzało kilka tysięcy osób. Rok później na wyspie zorganizowano trzecią edycję festiwalu muzycznego Boogie Brain, który również przyciągnął tłumy.

Na Łasztowi mamy możliwość wykorzystania rzeźni miejskiej, dźwigów, które tam wciąż stoją. Dzięki temu festiwal nabierze przyjemnego industrialnego charakteru - mówił wtedy Bartek Sawicki, dyrektor artystyczny imprezy. Co prawda rok później wydarzenie przeniosło się do klubów, bo tworzenie festiwalowej infrastruktury na Łasztowni okazało się za drogie, ale dzięki podobnym masowym imprezom ziarno zostało zasiane.

Bo do tej pory ta ciemna druga strona żyła w świadomości mieszkańców jako miejsce, z którego podczas Dni Morza odpala się fajerwerki. W ostatnich latach niektóre wydarzenia Spoiw Kultury organizował właśnie tam Teatr Kana, a szczecińscy muzycy i DJ-eje przeprowadzili Szczecin United Festival, dwudniową kameralną imprezę z muzyką klubową. W 2011 w budynku 44c na Łasztowni performance „The dream is over Yesteday” - który był przy okazji obroną dyplomu magisterskiego - zorganizowała Ewa Dajer, szczecińska artystka.

Uwielbiam każdą płytkę z dachów Starej Rzeźni. Swoją pracą chciałam sprawić, aby to miejsce choć na chwilę obudziło się ze snu, szczecińskiego marazmu - opowiada Ewa. Ten sen w pewnym sensie właśnie się kończy. Łasztownia powoli się budzi. W budynku Starej Rzeźni finalizowane są prace renowacyjne, gmach ma w przyszłości stanowić centrum biznesowo- kulturalne. Niedawno tereny te odwiedzili młodzi artyści, którzy zorganizowali tu plener malarski. Odbywają się próby iluminacji świetlnych na dźwigach. Od kilku miesięcy przy nabrzeżu Celnym działa nowy szczeciński biurowiec - Lastadia.

Budynek sam w sobie świetnie współgra z otoczeniem, choć nieco na zasadzie kontrastu z gmachem Urzędu Celnego. Widok na starówkę jest jednym z najładniejszych widoków Szczecina. Budynek jest też bardzo dobry pod względem infrastrukturalnym, uzupełniają go bulwary, na których można się odstresować w ciepłe dni. Warto zwrócić uwagę na estetykę szyldów reklamowych, które się na nim znajdują. Wiadomo jednak, że na samej Łasztowni jest jeszcze dużo do zrobienia. Musi zostać dobrze skomunikowana i atrakcyjnie zagospodarowana, tak aby ludzie zechcieli tam przychodzić - mówi Paweł Krzych, redaktor naczelny szczecinblog.pl, który na co dzień pracuje w Lastadii.

Pewne kroki ku dalszemu ożywieniu wyspy są czynione, ale musimy się jeszcze uzbroić w cierpliwość. Ogłoszony został przetarg na przygotowanie projektu mostu Kłodnego oraz ulic na Łasztowni. Most miałby połączyć ją z Podzamczem. Wiadomo, że inwestycja zajmie lata, bo na samo stworzenie projektu firma, która wygra przetarg, będzie miała 48 miesięcy.

Kolejnym dużym planem jest budowa Muzeum Morskiego, które najprawdopodobniej nie będzie obiektem stricte muzealnym, a regionalnym centrum nauki o morzu. Zmianę koncepcji sprzed paru lat wymusza nowa perspektywa środków unijnych na lata 2014-2020, która kładzie nacisk na edukację.

Na razie przygotowywana jest dokumentacja związana ze staraniem się o pieniądze na tę inwestycję. Przyszłość tych zmian być może nie jest pewna, ale zmiana w myśleniu o przyszłości wyspy na pewno.

Opracowanie: "Szymon Wasilewski", "Kurier Szczeciński - Kurier Metropolitalny", listopad 2014 roku

* * *

Dotrzeć na Łasztownię. Roboty najwcześniej w 2018 roku

Ta wielka a, z punktu widzenia miasta i portu, najważniejsza inwestycja drogowa Szczecina rozpocznie się już w tym roku. Potrwa do 2020 r. Kiedy się skończy szczecinianie będą mogli bez problemów dotrzeć z centrum na Łasztownię. I nie ważne, czy zdecydują się dojechać tam własnym samochodem, czy tramwajem - będą mogli to zrobić i tak i tak

foto: UM
Inwestycja, o której mówi się już od lat, a która poważnie zmieni układ drogowy po obu stronach Odry Zachodniej oficjalnie nazywa się: „Modernizacja dostępu do Portu w Szczecinie - przebudowa układu drogowego w obrębie Międzyodrza". Jest ważna dla szczecińskiego portu, bo ułatwi do niego dojazd - zarówno jadącemu od strony prawobrzeża jak też od centrum. Umożliwi również rozwój dobrze skomunikowanej z resztą miasta, nowej „dzielnicy" z wytyczoną siecią ulic, biurami, hotelami, apartamentami, usługami i gastronomią.

Wszystko zacznie się jeszcze w tym roku. Już za kilka miesięcy zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie projektu obejmującego teren od Basenu Górniczego aż po pl. Hołdu Pruskiego. Prace nad nim potrwają przynajmniej 2 lata. Tak więc roboty budowlane ruszą najwcześniej w 2018 r.

Jak się można było spodziewać, inwestycja podzielona zostanie na etapy. Jeszcze nie wiadomo w jakiej kolejności prowadzone będą prace ale już wiemy, co się zmieni. Pierwszym elementem, który zostanie całkowicie przebudowany (jadąc od Basenu Górniczego) jest Estakada Pomorska. Najważniejsza sprawa: podniesienie jej nośności. Poza tym powstanie dodatkowy pas ruchu umożliwiający zjazd do portu i elektrowni (w obu kierunkach ul. Gdańskiej). Ponadto kierowcy podróżujący do miasta cieszyć się będą nową nawierzchnią jezdni. Ale najwięcej zmieni się pod estakadą. Odremontowane zostaną bowiem m.in. ul. ul. Górnośląska i Basenowa, które łączyć się będą z całkowicie nowym układem drogowym (z rondami i skrzyżowaniami) ułatwiającym dostanie się do działających tu przedsiębiorstw.

Na kolejny plac budowy kierowcy natkną się przed Mostem Długim. Tu powstanie rondo, które umożliwi zjazd z ul. Energetyków zarówno na Łasztownię jak też na Wyspę Pucką i Wyspę Zieloną (np. na ul. Heyki). Modernizacja polegać będzie m.in. na przebudowie dróg lokalnych na Łasztowni. Poza tym dzięki niej będzie można przejechać wzdłuż Odry, ul. Celną, pod podwyższoną ul. Energetyków.

Jednak najpoważniejszym elementem tej inwestycji będzie niewątpliwie budowa nowej szczecińskiej przeprawy przez Odrę - Mostu Kłodnego. Nowy most połączy Stare Miasto z Łasztownią. Powstanie między Trasą Zamkową a Mostem Długim. Będzie nim można przejść na drugą stronę Odry lub przejechać samochodem. Planuje się, że jeździć też tędy będzie tramwaj, który skręcając z ul. Energetyków, przejedzie przez Łasztownię, pokona rzekę i jadąc między Zamkiem Książąt Pomorskich a Trasą Zamkową dotrze do pl. Hołdu Pruskiego, gdzie (przy Bramie Królewskiej) skręci w stronę ul. Matejki.

Projekt mostu ma być wykonany w kilku wariantach - tłumaczy Michał Przepiera, dyrektor Biura Strategii Urzędu Miasta. Musi się bowiem wpisać w już istniejącą zabudowę. Nie da się ukryć, wpłynie na widok na miasto.

Po zachodniej stronie Odry powstanie Mostu Kłodnego wymusi wyburzenie trzech łącznic Trasy Zamkowej. Zniknie więc np. jezdnia, którą teraz wjeżdżamy od strony Dworca Głównego w stronę pl. Żołnierza Polskiego i zjazd z Trasy Zamkowej (przy baszcie) do dworca.

Inwestycja zapisana jest w „Wieloletnim Projekcie Rozwoju Szczecina na lata 2014-2018" - pieniądze na nią już są. Miasto stara się jednak o jej dofinansowanie z funduszy unijnych - mówi się nawet o 80 proc. wsparciu. Ta warta ponad 350 mln zł inwestycja zagwarantuje komfortowy wjazd do lewobrzeżnej części miasta (licząc łącznie z wyremontowanymi już ulicami: Szosa Stargardzka, Struga, Hangarowa, Eskadrowa), odciąży Most Długi i Bramę Portową i połączy komunikacją publiczną nowe części miasta. Będzie też alternatywą w sytuacjach ekstremalnych (remonty, wypadki), które wymuszą zamknięcie innych przepraw.

Opracowanie: "Leszek Wójcik", "24kurier.pl", 5 czerwca 2014 roku

* * *

Tramwajem na Łasztownię? Zobacz niesamowitą koncepcję

Stowarzyszenie Estetycznego i Nowoczesnego Szczecina SENS nawiązuje do przedwojennych rozwiązań i proponuje poprowadzenie linii tramwajowej na Łasztownię

foto: Redakcja MM
Koncepcję poprowadzenia tej linii opracował i wizualizację wykonał Szymon Skorupski. Wygląda imponująco.

Wizualizacja powstała na potrzeby konsultacji społecznych i wniosków związanych z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego Starego Miasta czyli Podzamcza oraz planowanym układem komunikacyjnym wysp Śródodrza - mówi prezes SENS-u, Damian Lachowski. - Mamy bowiem oplatającą stare miasto sieć linii tramwajowych, ale żeby dojść do konkretnego zabytku, trzeba przejść spory kawałek drogi na piechotę. A przecież nie wszyscy zwiedzający, to ludzie młodzi.

Tłumaczy też, że nowa linia z prawobrzeża na Niebuszewo, zahaczająca o Łasztownię, uzupełniłaby doskonale sieć linii tramwajowych, które nie wszędzie dochodzą.

foto: Redakcja MM
Jest to jeden z proponowanych wariantów, wśród których były już Aleja Zamkowa, Aleja Domków Profesorskich oraz dwa warianty przebiegu linii tramwajowej do podnóża Baszty i dalej Mostem Kłodnym na Łasztownię - dodaje.

Przypomnijmy, że przed wojną sieć tramwajowa byłą znacznie gęstsza niż obecnie. Tramwaj jeździł m.in. na lotnisko, a także właśnie przez Most Kłodny na Łasztownię. Działania wojenne nie zniszczyły tej sieci, a tylko ją nadwyrężyły. Dzięki tramwajarzom z Poznania szybko większosć linii uruchomiono. Później jednak, gdy uwierzono, że rozwój motoryzacji zmieni świat, zaczęto je likwidować.

foto: Redakcja MM
Poza tym uwierzono w radziecki wzór powszechnych trolejbusów i autobusów i to wówczas część linii znikła. M.in. rozebrano tory na ulicy Staszica (jeździły nimi tramwaje z Niebuszewa do stoczni), linie biegnące przez Stare Miasto, ulice Sołtysią i Staromłyńską, aleję Wojska Polskiego (od pl. Lenina do pl. Zwycięstwa) itp. Planowano też budowę kolei podziemnej, która przyszłościowo miała rozwiązać przewidywane kłopoty z natężeniem ruchu, ale na planach wizje zakończono.

Linia tramwajowa przez Łasztownię ma też dodatkowy plus - tłumaczy Damian Lachowski. Most Długi za jakiś czas będzie musiał być poddany generalnemu remontowi. I wówczas zamknięty zostanie na nim ruch. Alternatywna linia przez Łasztownię rozładuje ewentualne kłopoty transportowe. Poza tym na co dzień widać, co dzieje się w szczycie w Szczecinie. Most Kłodny i nowa linia przez Łasztownie bardzo udrożni wjazd i wyjazd z lewej części miasta.

foto: Redakcja MM
Póki co Most Kłodny jest w dalekich planach miasta, a linia przez Łasztownię tylko w sensownych i racjonalnych wizjach SENS-u.

Opracowanie: "Marek Rudnicki", "Moje Miasto", 26 luty 2014 roku

* * *

Wyspa niemiejska

Przez dwa lata prezydent Szczecina próbował przejąć spółkę Port Rybacki „Gryf”. Teraz, gdy firma ma być wystawiona na sprzedaż, twierdzi, że miasto nie ma dość pieniędzy i możliwości prawnych, by taką inwestycję przeprowadzić. Liczy jednak na rozsądek przyszłych inwestorów

foto Dariusz R. JANOWSKI, nabrzeże Starówka to jeden z nielicznych terenów miasta na obszarze Łasztowni
Nie możemy wchodzić w zakup udziałów spółki Port Rybacki „Gryf” - przekonuje Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Prawo nam nie pozwala.
Dalsze losy Portu Rybackiego są kluczowe dla przyszłości rewitalizacji całej Łasztowni. Jedyna część dawnego „Gryfa”, która przetrwała zmiany własnościowe w polskim rybactwie dalekomorskim, ma na wyspie ogromne tereny. Część wykorzystuje na własne potrzeby - jest tam chłodnia, ma stanąć nowa. Resztę, w tym zabudowania historycznej rzeźni, podnajmuje. W tym miejscu, według planów prezydenta Krzystka, potwierdzonych właśnie uchwalonym planem zagospodarowania przestrzennego, ma być nowe centrum miejskie. Obok budynków biurowych i handlowych staną także obiekty użyteczności publicznej. Kiedy? To zależy m.in. od nowych właścicieli spółki.
Przez dwa lata prezydent Krzystek, ze swym zastępcą Krzysztofem Nowakiem zabiegali, by wpisać „Gryfa” na listę firm przeznaczonych do komunalizacji. „Kurier” przekonywał wówczas, że przeszkodą jest ustawa o samorządzie uniemożliwiająca miastu prowadzenie działalności chłodniczej. Nie było też jasne, co gmina w przyszłości chciała zrobić z grupą pracowników Portu Rybackiego. Skarb Państwa zamiast więc komunalizować firmę, zdecydował o jej prywatyzacji z przeznaczeniem dla inwestora branżowego. Nie wiadomo jednak, czy taki będzie zainteresowany rewitalizacją, czy raczej utrzyma lub rozwinie działalność przeładunkową, korzystając np. z atrakcyjnego nabrzeża.
Dla inwestorów, którzy pojawiali się w Szczecinie w czasie hossy, przeniesienie chłodni nie stanowiło problemu - twierdzi Krzystek. Mam nadzieję, że i tacy pojawią się teraz. Liczę na racjonalność przedsiębiorców. Gdy się okaże, że rewitalizacja tego miejsca im się opłaci, z pewnością to zrobią. Jeśli utrzymają obecny profil, przyznaję, że proces zmian na Łasztowni nie będzie tak szybki, jakbyśmy tego oczekiwali.
Wyjściem mógłby być zakup spółki np. przez miejską firmę zajmującą się rewitalizacją - Szczecińskie Centrum Renowacyjne. Władze spółki deklarują zainteresowanie, jeśli otrzymają pieniądze z budżetu. Zachęca niska nominalna wartość akcji Portu Rybackiego, określona na nieco ponad 4,5 mln zł.
Rzeczywista wartość sięga dziesiątków milionów - przekonuje prezydent. Szczecina nie stać na taki wydatek. Zasilenie SCR czy innej spółki wymagałoby ogromnych środków z budżetu miasta. A to jest już pomoc publiczna. Niedozwolona w tym wypadku.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "24Kurier.pl", 2 listopada 2009 roku

* * *

Ewakuacja na lata

Działalność przemysłowa będzie na Łasztowni wygaszana etapami przez wiele lat i firmy będą miały czas na przenosiny w inny rejon portu – podczas wczorajszego spotkania uspakajał przedsiębiorców prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Nadal mają oni jednak sporo obaw co do swojego dalszego funkcjonowania

Niepokój firm działających na terenie Łasztowni wzbudziła przedstawiona przez Miasto koncepcja zagospodarowania tej wyspy. Zakłada ona, że jej tereny mają utracić funkcję przemysłowo na rzecz miejskiej. Na Łasztowni i sąsiedniej Wyspie Grodzkiej powstać ma m.in. port jachtowy, opera, Muzeum Morskie, centrum kongresowe, galerie, kawiarnie i restauracje. Rewitalizacja ma też objąć Kępę Parnicką i Wyspę Zieloną.
Taka zmiana oznacza, że z terenu Łasztowni będzie musiało wyprowadzić się wiele działających tam obecnie firm. Podczas wczorajszego spotkania w siedzibie Bussiness Club Szczecin obawy przedsiębiorców próbował łagodzić prezydent Krzystek. Podkreślał, że rewitalizacja tego obszaru odbywać się będzie etapami i zajmie od 15 do 30 lat.
Jest dla nas bardzo ważne, żeby przedsiębiorcy mieli jasno określoną perspektywę czasu, do którego mogą tam funkcjonować. Chodzi o to, żeby mieli tu jak najlepsze warunki do rozwoju, do czasu, gdy ich firmy znajdą miejsce gdzie indziej. Mamy deklaracje Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście, że ten proces będzie uzgadniany z przenoszonymi firmami. Pojawią się też nowe tereny do wykorzystania na północy Szczecina, gdy zostanie wykonane obejście zachodnie miasta. Deklarujemy tu chęć współpracy – zapewniał prezydent.
Przedstawiciele firm prowadzących działalność na Łasztowni zwracali jednak uwagę na to, że dziś nie za bardzo mają gdzie się przenosić. W porcie brakuje bowiem terenów z głębokowodnymi nabrzeżami, które są zdolne do przyjmowania dużych statków. Dlatego liczą oni, że w najbliższych latach nie będą musieli się przeprowadzać.
Wierzymy w to, że przynajmniej przez 10 – 15 lat damy szansę rozwoju na Łasztowni portowi i biznesowi z nim związanemu – mówił Zbigniew Antonowicz, prezes Portu Rybackiego Gryf.
Podczas spotkania podnoszona była też sprawa planów budowy na Łasztowni nowego magazynu chłodniczego, którym sprzeciwia się Miasto.
Naszym zdaniem najlepiej, gdyby on stanął gdzie indziej i do tego zachęcamy Port Rybacki Gryf. Można jednak na Łasztowni postawić lekki obiekt, który będzie potem mógł być przeniesiony w inne miejsce – uważa Piotr Krzystek.
Zdaniem Cezarego Sylwestrzaka, przewodniczącego Zachodniopomorskiego Oddziału Krajowej Izby Gospodarki Morskiej, nowoczesny magazyn z regulowaną temperaturą wcale nie musi kolidować z nową koncepcją zabudowy Łasztowni.
On nie będzie miał żadnego szkodliwego wpływu na środowisko. Przeładunki odbywają się w nim w układzie poziomym i nie generują hałasu - podkreślał Cezary Sylwestrzak.

Opracowanie: "mak", "Kurier Szczeciński", 29 lipca 2009 roku

* * *

Plan na lata

Gdyby stworzyć ranking planów zagospodarowania przestrzennego Szczecina, to ten jest jednym z najważniejszych. W poniedziałek na sesję RM Szczecina trafia projekt planu zagospodarowania Łasztowni oraz Wyspy Zielonej i Kępy Parnickiej. By koncepcje urbanistów zostały wcielone w życie potrzeba dziesiątków lat i setek milionów złotych

foto Rober Stchnik, kiedy Łasztownia i inne wyspy Śródodrza zaczną się zmieniać? Optymiści twierdzą, że za kilka lat, pesymiści - że za dziesięciolecia.
Sposób zagospodarowania terenów Łasztowni, Kępy Parnickiej i Wyspy Zielonej od kilku lat rozgrzewa umysły szczecinian, wywołuje dyskusje w mediach i między specjalistami. Od połowy lat 90. niemal regularnie odbywały się warsztaty koncepcyjne, przedstawiające pomysły rewitalizacji brzegów Odry. Poważne rozmowy na ten temat zainicjowała grupa architektów i inżynierów skupiona wokół Grzegorza Ferbera, szczecińskiego architekta i zwolennika zmiany oblicza tej części Szczecina. To oni publicznie pokazali, jak może Śródodrze wyglądać. Proces faktycznych zmian przez całe lata blokował brak planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru miasta. Bez tego dokumentu nie można rozpoczynać nowych inwestycji - budować w miejscu magazynów portowych i zaniedbanych budynków - biurowców i apartamentów.
Obecny projekt planu zagospodarowania przestrzennego powstał w innych niż poprzednie standardach. Bardzo dużo czasu miejscy urbaniści spędzili na wysłuchiwaniu pomysłów potencjalnych inwestorów. Najbardziej zaawansowana współpraca była skutkiem pojawiania się w Szczecinie irlandzkiego dewelopera - Howard Holding. Choć firma raczej nie odegra większej roli przy zagospodarowaniu Kępy Parnickiej i Wyspy Zielonej, to zostawiła po sobie koncepcję renomowanego, holenderskiego zespołu urbanistycznego: West 8. Holendrzy zaproponowali, by naprzeciw Dworca Głównego PKP powstała nowa dzielnica z zieloną przestrzenią publiczną. Pomysł po poprawieniu i dostosowaniu do polskich realiów stał się integralną częścią projektu. Dla drugiej strony szczecińscy urbaniści mają kilka rozwiązań. Będzie więc osiedle mieszkaniowe i tereny zabudowane komercyjnie. Na Wyspie Grodzkiej ma w przyszłości stanąć przyciągający uwagę budynek Opery. Z ostatecznej wersji projektu zniknęła planowana intensywna zabudowa Wyspy, to efekt krytyki ekspertów Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. W Starej Rzeźni mają być galerie, centra wystawiennicze, a obok kawiarnie restauracje i nowe Muzeum Morskie. Na samym cyplu Łasztowni centrum kongresowe. Wiadomo, że nowa dzielnica docelowo ma mieć ok. 12 tys. mieszkańców i na jej potrzeby trzeba w znacznym stopniu zmienić układ komunikacyjny.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 25 czerwca 2009 roku

* * *

Jak będą wyglądały wyspy na Odrze

Jak będą zagospodarowane dwie wyspy naprzeciw dworca Szczecin Główny - o tym zadecydują radni pod koniec czerwca. Ale poznali już szczegóły przygotowane przez miejskich planistów

foto gs24.pl, Tu będzie nowy most, bulwary spacerowe i niewielkie mariny.
Przy tym planie pracowali najlepsi praktycy z pracowni architektonicznych - twierdzi Krzysztof Nowak, wiceprezydent Szczecina. Biura zostały wynajęte przez inwestorów zainteresowanych terenami wysp. Miasto oficjalnie przyznaje, że uwzględniało wymagania firm: Howard, Invest Nieruchomości i Eko Park.
Z firmą Howard mieliśmy podpisany list intencyjny, że jeżeli kupią 8,5 hektara na Kępie Parnickiej, będziemy współpracować przy planie zagospodarowania przestrzennego. Howard ma do tej pory 2,7 ha - zapewnia Krzysztof Nowak. Nie mamy wobec tej firmy żadnych zobowiązań.
Planiści nie zgodzili się na zbudowanie wielkiego centrum handlowego na Wyspie, nie ma też mowy o parkingowcu. Walczyli o zmniejszenie wysokości budynków. Wieżowce powstaną tylko w dwóch miejscach. Mogą mieć nawet 80 metrów wysokości. Pozostała zabudowa wyspy ma być już dużo niższa. Od strony Odry budynki mogą mieć od 12 do 18 m. W głębi działek dopuszczalna jest wysokość od 24 do 36 m.
Dopuszczamy dużą zabudowę mieszkaniową. To ukłon w stronę inwestora - przyznaje Janusz Nekanda Trepka, który był głównym planistą. To oznacza duże wydatki dla miasta. Zaplanowaliśmy tu przedszkole, szkołę a także dodatkowy most.
Obecnie jadąc na Kępę Parnicką musimy minąć wiadukt nad ul. Heyki. Zdecydowanie ogranicza on wjazd wyższych samochodów. Dlatego naprzeciw dworca głównego zostanie zbudowany nowy most. Koszty tej inwestycji powinno pokryć miasto.
Na Kępie Parnickiej będzie także trochę miejsca na zieleń. Plan rezerwuje szeroki pas parku, który będzie miał kształt litery S. Wyspa Zielona zabudowana będzie tylko w swojej północnej część południowa nadal ma być oazą zieleni. Mają tu być tylko ciągi spacerowe i punkty widokowe, służące do obserwacji przyrody.
Wzdłuż nabrzeży będą bulwary spacerowe i niewielkie mariny. Przewidziano także możliwość cumowania pływających domów. Po drugiej stronie Odry jedna z warszawskich firm developerskich zamierza odtworzyć ulicę Kolumba, nie bez powodu nazywany "szczecińską Wenecją”.
Wyrastające z wody stuletnie, fabryczne budynki pięknie się prezentują. Będą miały szanse na przywrócenie dawnej świetności. Projekt przewiduje zrobienie z ul. Kolumba deptaka, po którym będą mogły jeździć tylko tramwaje. Ruch samochodowy miałby przenieść się na nową ulice biegnącą wzdłuż torów kolejowych.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 22 czerwca 2009 roku

* * *

Plany zabudowy Łasztowni to klapa

Prezydent poprosił trzy biura projektowe ze Szczecina, Wrocławia i Poznania o recenzje do tworzonego planu zagospodarowania Łasztowi i Wyspy Grodzkiej. Chaotyczna zabudowa, zła komunikacja – to tylko niektóre z uwag

foto Marcin Bielecki - Burzą komin na Łasztowni
Po opinie zewnętrzne sięgnęliśmy dlatego, że Śródodrze jest niezwykle ważne z punktu widzenia rozwoju miasta – mówi Piotr Landowski z Biura Promocji i Informacji. Zależy nam na tym, aby przedstawiony projekt planu był sporządzony w oparciu o opinie jak największego grona specjalistów, co nie znaczy, że wszystkie spostrzeżenia i wnioski będą i muszą być zaakceptowane w ostatecznej wersji planu.
Opinie były różne. Te, które udało nam się poznać przed publikacją na stronie urzędu miasta, która ma pojawić się wkrótce, nie są niestety przychylne.
Recenzję wygłosiliśmy na zamkniętym spotkaniu z prezydentem Szczecina – mówi Zbigniew Maćków z pracowni projektowej z Wrocławia. Opinia jest bardzo szczegółowa i napisana fachowym językiem. Mówiąc bardzo ogólnie nasza opinia jest dość krytyczna. Mamy wiele uwag i w zasadzie niewiele pozytywnych komentarzy. Naszym zdaniem przy takim planie, jaki na razie sporządzono nie ma szans by szczecińska Łasztownia spełniała swoje zadanie i była żywą, przyciągającą mieszkańców częścią miasta. Zaplanowana zabudowa jest chaotyczna i nie są rozwiązane podstawowe problemy komunikacyjne. Pozostaje jeszcze problem zabytków, które znajdują się na tym terenie a powinny być wplecione w resztę zabudowy. Tego dobrze nie przemyślano.
Szczecińscy architekci poproszeni o opinię za mocną stronę planu uznali sposób podejścia do zabytków zachowanych na Łasztowi. Chodzi o rzeźnię miejską i port wolnocłowy. Nowa zabudowa wzdłuż nabrzeża na odcinku od Mostu Długiego do Trasy Zamkowej (vis-a-vis Podzamcza) pozwali na odtworzenie klimatu przestrzeni po obu stronach Odry oraz zachowanie przebiegu ul. Władysława IV, która jest jedynym istniejącym śladem po fortyfikacjach nowożytnych. Uważają jednak, że niewykorzystano relacji kompozycyjnych i widokowych po obu stronach Odry oraz źle zagospodarowano Wyspę Grodzką.
Wyspa ta powinna uzyskać reprezentacyjny charakter, obiekt użyteczności publicznej, np. usługi kultury z zielenią towarzyszącą i zachować wizerunek wyspy w zieleni rekreacyjnej, który wyróżnia ją spośród pozostałych wysp – wyjaśniają fachowcy. Tymczasem rozwiązania projektowe autorów planu niwelują odrębność jej charakteru, poprzez przeznaczenie większości powierzchni wyspy pod zabudowę komercyjną oraz wprowadzenie na jej teren funkcji mieszkaniowej.
Zarzuty dotyczą także rozwiązań komunikacyjnych, przede wszystkim proponowanego tzw. Mostu Kłodnego (w rejonie Trasy Zamkowej), który ma połączyć lewobrzeżną część miasta z Łasztownią. Skrzyżowanie takie uniemożliwia zbliżenie zabudowy Podzamcza do Odry.
Fachowcom nie podoba się także zagospodarowanie przestrzeni w pobliżu Trasy Zamkowej, Starówki oraz wzdłuż Basenu Zachodniego. Brakuje tam odpowiedniej rezerwy terenu pod rozbudowę muzeum morskiego.
Urzędnicy podkreślają, że opinie ekspertów odnoszą się wyłącznie do proponowanych zapisów planu, który wciąż jest opracowywany i nie jest jeszcze zatwierdzony.

Opracowanie: "Anna_M", "Moje Miasto", 12 lutego 2009 roku

* * *

Śródodrze odpływa - bez dróg i bez planów

Jeden ze sztandarowych punktów prezydenckiej wizji Szczecina jako „pływającego ogrodu”... odpływa. Miasto niemal od początku zaczyna projektować skrzyżowanie na ulicy Energetyków, które miało skomunikować obie części Śródodrza. Na dodatek zapowiadane przez wiceprezydenta Krzysztofa Nowaka plany zagospodarowania przestrzennego będą, ale później.

Plany zagospodarowania zarówno Łasztowni jak i Kępy Parnickiej zostały opracowane - twierdzi Piotr Landowski, z biura prasowego UM Szczecina. Jednak z powodu zmiany przepisów prawa, muszą zostać dodatkowo zaopiniowane. Należy zbadać jak realizacja funkcji wskazanych w planie może oddziaływać na środowisko. Z tego powodu przekazanie planów do Rady Miasta musi być przesunięte. Zakładamy, że nastąpi to w I kwartale br.
Bez aktualnego planu zagospodarowania wysp Śródodrza nie ma realnych szans na rozpoczęcie jakichkolwiek inwestycji w tym rejonie. Wszyscy inwestorzy i ci już nieśmiało obecni i potencjalni chcą wiedzieć ostatecznie co miasto zamierza. Wielokrotnie już Krzysztof Nowak, z-ca prezydenta Szczecina zapowiadał, że miasto kończy opracowywanie planu dla całego obszaru. I wielokrotnie już obiecywane terminy były przesuwane. Najpierw dlatego, że miasto zdecydowało się zaprojektować bardziej ambitną wersję układu drogowego Kępy Parnickiej i Wyspy Zielonej. Następne opóźnienia wywołane zostały przez postawę przedstawicieli Howard Holding, irlandzkiej firmy wskazywanej przez gminę jako główny gospodarz inwestycji po stronie Kępy. Kolejny poślizg spowodowały zmiany uregulowań prawnych.
Decyzja podjęta przez władze miasta na przełomie 2008 i 2009 roku przesuwa zagospodarowanie obu stron Śródodrza o lata. Szczecińscy urzędnicy chcą od nowa zaprojektować planowane skrzyżowanie na ul. Energetyków.
Dotychczasowy projekt powstał pod finał Tall Ships Races 2007, według naszych analiz, przy założonej urbanizacji tego terenu, skrzyżowanie w ciągu 3-5 lat kompletnie zostałoby zakorkowane - twierdzi Paweł Sikorski, dyr. Wydziału Inwestycji Miejskich UM w Szczecinie. Zlecamy opracowanie nowej koncepcji. Lepiej odpowiadającej potrzebom powstającej dzielnicy dla ponad 10 tysięcy szczecinian. Nie przesądzam jeszcze żadnej wersji, ale skłaniam się do dwupoziomowego skrzyżowania gdzie ruch między lewą i prawą częścią Szczecina będzie odbywał się górą, a przejazd między obiema stronami Śródodrza dołem. Z pewnością budowa nie ruszy w tym roku. Mam nadzieję, że na początku przyszłego będziemy mieć gotową nową dokumentację całego przedsięwzięcia.
Dyrektor WIM zapewnia, że nowy projekt nie oznacza, że stara dokumentacja wyląduje w koszu. Będziemy starali się wykorzystać jak najwięcej z dotychczasowego opracowania - mówi Sikorski.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 6 stycznia 2009 roku

* * *

Śródodrze nie zniechęca

Nie zgadzam się, że Śródodrze "zniechęca" inwestorów. Wyklucza to przyjęty model współpracy nad planem, który gwarantuje, że będzie on jak najbardziej zbliżony do oczekiwań inwestorów, a jednocześnie zgodny z interesami miasta - pisze zastępca prezydenta miasta Krzysztof Nowak

Z uwagą przeczytałem artykuły redaktora Mariusza Rabendy "Śródodrze czeka i zniechęca inwestorów" i "Zamiast ronda dwa poziomy, a w przyszłości trzy mosty". Są w nich tezy, z którymi się nie zgadzam, pozwalam więc sobie na polemikę i proszę, aby potraktować moją wypowiedź jako głos w dyskusji o szczecińskim Śródodrzu i jego zagospodarowaniu.
Zacznę od rzeczy dla mnie najistotniejszej, a więc od ronda na ul. Energetyków. Nieprawdą jest, że miasto odstąpiło od jego budowy lub wstrzymało jego budowę "na bliżej nieokreślony czas", jak pisze w liście do redakcji Grzegorz Kawecki, wiceprezes zarządu SGI Baltis. To istotne, bo właśnie ten argument podnosi firma, aby poinformować, że zastanawia się nad sensem inwestowania na Śródodrzu.
Przytoczę kilka faktów. 18 grudnia Rada Miasta uchwaliła budżet na 2009 r. Jest w nim ujęte zadanie "Przebudowa układu drogowego wysp Łasztowni i Kępy Parnickiej", czyli właśnie rondo na ul. Energetyków. Wartość zadania oszacowano na przeszło 48 mln zł, a termin realizacji określono na lata 2009-2012. Czas realizacji zadania jest więc ściśle określony. Można zapytać, dlaczego miasto nie przystąpiło do realizacji ronda w pierwotnie zaproponowanej wersji. Odpowiadam przewrotnie, że to m.in. efekt konsultacji z inwestorami zainteresowanymi zagospodarowaniem Śródodrza. To oczywiście nie zarzut, lecz stwierdzenie pewnego faktu, który postaram się teraz wyjaśnić.
Rondo nie wystarczy
Od kilkunastu miesięcy pracujemy nad planami zagospodarowania przestrzennego dla Śródodrza. W tym celu zbieramy opinie i wnioski firm (nie tylko SGI Baltis) wyrażających zainteresowanie inwestowaniem na Kępie Parnickiej czy też Łasztowni. Wyłania się z nich obraz nowej dzielnicy miasta, w której może zamieszkać nawet 12 tys. osób. Rondo w zaproponowanym kształcie, opracowanym głównie z myślą o regatach w 2007 r., nie zapewniłoby sprawnej obsługi komunikacyjnej Śródodrza i poprawy komfortu połączenia lewobrzeża z prawobrzeżem. Potrzebne są nowe, kompleksowe rozwiązania, które pozwolą dogodnie skomunikować całość wysp, a nie tylko wybrane ich fragmenty, wskazane przez tego czy innego inwestora. Mówiąc wprost: nie zrealizujemy inwestycji, która nie spełni swej roli. Lepiej jest ją przeprojektować, co chcemy rozpocząć w 2009 roku.
Istotna w kontekście wypowiedzi wiceprezesa SGI Baltis jest jeszcze jedna sprawa. Rondo zrealizowane w pierwotnej wersji nie usprawniłoby dojazdu do nieruchomości firmy. Projekt nie przewidywał żadnych lewoskrętów z ulicy Energetyków, zarówno dla jadących z prawobrzeża w ul. Celną, jak i dla jadących z centrum. Jaki więc będzie układ drogowy Łasztowni i Kępy Parnickiej? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy, gdy wybierzemy koncepcję, a następnie projekt nowego rozwiązania komunikacyjnego (nie wiadomo, czy ronda). Być może będzie to układ dwupoziomowy.
Jedną rzecz muszę zaznaczyć wyraźnie, choć redaktor Mariusz Rabenda również o tym pisze w artykule "Zamiast ronda...". W powstającym planie zagospodarowania jego twórcy dostrzegają konieczność usprawnienia przejazdu przez Odrę. Postulują więc przebudowę lub poszerzenie mostu Długiego w dłuższej perspektywie czasowej. Wskazują też konieczność dodatkowej przeprawy z Łasztowni.
Plany są na ukończeniu
Drugim, równie ważnym wątkiem obu artykułów jest docelowe zagospodarowanie Śródodrza oraz teza, że miejsce to "zniechęca" inwestorów. Jak już wspomniałem, kwestia układu drogowego wysp powinna być rozwiązana do roku 2012. Stworzenie dzielnicy dla 12 tysięcy ludzi (przypominam, że są to informacje pochodzące od inwestorów) potrwa dłużej niż cztery lata. Nie sądzę więc, aby brak nowych rozwiązań drogowych już teraz tak bardzo "zniechęcał" inwestorów. Powód jest chyba inny. Może jednak chodzi o kryzys na rynkach finansowych? Nie mnie odpowiadać na to pytanie.
Moim obowiązkiem jest za to odnieść się do informacji na temat planów zagospodarowania wysp. Tworzymy je w głównej mierze "proinwestorsko". Przygotowując plany, zdecydowaliśmy się na bezpośrednią współpracę z właścicielami gruntów i potencjalnymi inwestorami zainteresowanymi zabudową. Mogą oni prawie na bieżąco brać udział w powstawaniu koncepcji planistycznych. Zgodnie z prawem nie musimy tak postępować i zgodnie z prawem nie musimy akceptować wszystkich pomysłów inwestorów. SGI Baltis zaproponowało budowę hotelu i ta propozycja została przyjęta. Zarzut, że z powodu braku planu stracił ważność list intencyjny SGI Baltis, podpisany z jednym z operatorów hotelowych, uważam za nieuzasadniony. Według planów firmy, hotel miał być zlokalizowany w znacznej części na gruncie miasta. Spółka nie posiadała i nadal nie posiada do tego terenu żadnych praw.
Co do innych przykładów przywołanych w artykułach, to wyjaśniam, że firma Howard Holdings może w niektórych miejscach myśleć o realizacji obiektów o wysokości od 50 do 80 metrów, a więc znacznie wyższych niż 11 pięter. Nie jest więc prawdą, że według opracowywanego planu zabudowa mogła być "najwyżej czterokondygnacyjna". Inna wymieniona firma - Genfer Homes - posiada co prawda decyzję o warunkach zabudowy, nie posiada za to gruntów, bo ich zwyczajnie nie nabyła (wbrew temu, o czym mowa w jednym z artykułów).
Zgadzam się więc, że plany zagospodarowania wysp są rzeczą niezbędną do rewitalizacji tej części miasta i są one już praktycznie na ukończeniu. Nie zgadzam się, że Śródodrze "zniechęca" inwestorów. Wyklucza to przyjęty model współpracy nad planem, który gwarantuje, że będzie on jak najbardziej zbliżony do oczekiwań inwestorów, a jednocześnie zgodny z interesami miasta.
To już nie są tylko słowa
Na zakończenie chciałbym nadmienić, że przez długie lata tylko mówiło się o Śródodrzu jako potencjalnym miejscu do inwestowania, ale nie pojawiały się tam żadne konkretne firmy. To za naszej kadencji terenem Śródodrza zainteresowała się między innymi firma Howard. To efekt naszych działań promocyjnych. Potrafiliśmy zachęcić potencjalnych inwestorów do rozpoczęcia działań w Szczecinie. Oprócz promocji, zadziałał potencjał Śródodrza, bo to miejsce nie "zniechęca" inwestorów. Wręcz przeciwnie.

Opracowanie: "Wiceprezydent Krzysztof Nowak", 1 stycznia 2009 roku

* * *

Ruszają prace przy odbudowie Łasztowni

Za kilka miesięcy będzie mogła rozpocząć się rewitalizacja Śródodrza. Na razie rusza wyburzanie 7 budynków na terenie przy ul. Celnej, gdzie ma powstać nowoczesna zabudowa.

foto Marcin Bielecki, Na działce o powierzchni 14 tys. m kw. znajduje się 7 budynków przeznaczonych do rozbiórki.
Widoczna dla mieszkańców rozbiórka rozpocznie się na początku roku. Na razie organizujemy sobie front robót - mówi Krzysztof Murawski ze słupskiej firmy Herkules, która wygrała przetarg na prace rozbiórkowe. Bezpieczeństwo pracy przede wszystkim.
Na ul. Celną już zjeżdża sprzęt do wyburzeń i potężne kontenery na złom z odzysku. Na działce o powierzchni 14 tys. m kw. znajduje się 7 budynków przeznaczonych do rozbiórki. Teren prac znajduje się tuż za Mostem Długim, gdzie niegdyś działał Lodimex.
Gruz z budowy ulegnie recyklingowi, do czego posłużą maszyny do mielenia - informuje SGI Baltis, inwestor.
Rozbiórka ma się zakończyć w marcu przyszłego roku. Na terenie Lodimeksu planowana jest nowoczesna i przestronna zabudowa, wzorowana na zachodnioeuropejskich koncepcjach zagospodarowania nabrzeża. Dzięki temu ma być możliwe przywrócenie funkcji ogólnomiejskich tej części Śródodrza.
Jako firma wywodząca się ze Szczecina, dużą wagę przywiązujemy do nowoczesnego zagospodarowania przestrzeni miejskiej na wzór najlepszych projektów europejskich - mówi Grzegorz Kawecki, wiceprezes SGI Baltis.
Kiedy rozpocznie się zabudowa terenu, tego dokładnie nie wiadomo. Ze względu na trwające ustalenia firmy z miastem, w obecnej chwili dysponujemy jedynie informacjami na temat rozbiórki. Natomiast w miarę jak plany firmy będą już ostatecznie potwierdzone, będziemy mogli przekazać więcej informacji - wyjaśnia Barbara Matusik z On Board Public Relations, biura prasowego SGI. Projektowana jest prestiżowa zabudowa na miarę Szczecina.
Niemalże rok temu SGI zapowiadało, że na Kępie Parnickiej powstanie kompleks ekskluzywnych apartamentów i pięciogwiazdkowe usługi hotelowe. Łączna powierzchnia apartamentów różnej wielkości miałaby wynieść ok. 15 tys. metrów kwadratowych.
To będą lokale o najwyższym standardzie, ceny jednak na pewno nie będą "warszawskie" - mówił w styczniu Grzegorz Kawecki. Szczecin zasługuje na tego typu mieszkania, a ta część miasta jest niezwykle reprezentacyjna.

Opracowanie: "Maciej Janiak ", "Głos Szczeciński", 17 grudnia 2008 roku

* * *

Koniec marzeń o rondzie na Energetyków

Prezydent Piotr Krzystek zdecydował, że rondo w ciągu ulicy Energetyków nie będzie budowane. Wszystkiemu winien planowany remont ul. Struga.

Nie możemy zakorkować wjazdu do Szczecina - mówi Piotr Krzystek. Dwie prowadzone naraz inwestycje spowodują, że do centrum szczecinianie będą jechać nawet 2 godziny. Nie dopuścimy do tego.
foto Marcin Bielecki, Dojazdu do Łasztowni nie będzie jeszcze przez co najmniej 5 lat.
Kiedy tak naprawdę ruszy przebudowa ul. Struga - wciąż nie wiadomo. Szczecin ma szanse na dofinansowanie z Unii Europejskiej. Cała inwestycja przez ministerstwo infrastruktury szacowana jest na 180 mln złotych, możemy dostać nawet 79 mln zł.
Cały czas dosyłamy do ministerstwa kolejne dokumenty - mówi Paweł Sikorski, dyrektor wydziału inwestycji miejskich. Nawet nie doszło do złożenia ostatecznego wniosku.
Prezydent ma nadzieję, że roboty ruszą jeszcze w tym roku. Załatwione są już wszystkie pozwolenia, wystarczy dostać pieniądze, by ogłosić przetarg.
Chcielibyśmy, by wykonawca wszedł na budowę chociaż pod koniec roku - dodaje Paweł Sikorski. To jednak od nas nie zależy.
Wstrzymanie budowy ronda w ciągu ul. Energetyków zaskoczyło nieco radnych. Najpierw zostali poinformowani, że projekt wymaga przeróbek, a potem, że w ogóle nie będzie realizowany.
Na jak długo odwleczono przebudowę ul. Energetyków? Co najmniej na 4 lata. Tyle ma trwać remont ul. Struga. Tymczasem władze Szczecina w połowie ubiegłego roku podpisały już umowę z firmą, która miała nadzorować prace budowlane.
Teraz ten kontrakt trzeba będzie jakoś rozwiązać - dodaje dyrektor wydziału inwestycji.
Nowe rondo miało umożliwić bezpieczny dojazd do Łasztowni. Tu prezydent Piotr Krzystek obiecywał szczecinianom zrobić serce miasta. Bez dojazdu nie uda się ożywić wyspy. Rondo miało także ułatwić drogę do portu. Powstałoby 700 metrów za Mostem Długim. Na skrzyżowaniu ulicy Energetyków z ulicą Św. Floriana zaprojektowano rondo z wyspą centralną o promieniu 15 metrów z sygnalizacją świetlną. W tym miejscu włączone do ruchu zostałyby ulice: Św. Floriana, Celna, Bytomska, Władysława IV i Bulwar Gdański. Te drogi również miały zostać przebudowane.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 16 grudnia 2008 roku

* * *

Serce Szczecina na Kępie Parnickiej i Wyspie Zielonej

Dwie wyspy położone na wprost dworca Szczecin Główny będą jedną z największych atrakcji miasta.
foto Marcin Bielecki, Kępa Parnicka i Wyspa Zielona na razie nie prezentują się okazale. Deweloperzy są przekonani, że uda się tu stworzyć nowoczesną dzielnicę mieszkaniową
Na razie mają charakter przemysłowy, w ciągu najbliższych lat zmienią się w luksusową dzielnicę Szczecina z apartamentami, hotelami i biurami. Plan zagospodarowania obu wysp ma być gotowy do końca roku.
Przygotowaliśmy go w dwóch wariantach - mówi Krzysztof Nowak, wiceprezydent Szczecina. Pierwsza koncepcja zakłada, że irlandzka firma Howard Property Polska kupi tereny na Kępie Parnickiej. Możliwa byłaby wówczas zamiana na grunty miejskie, co pozwoliłoby zrobić inny układ komunikacyjny. Drugi wariant zakłada komunikację na bazie już istniejących dróg.
Większość Kępy Parnickiej jest w rękach prywatnych właścicieli. Tylko kilka hektarów należy do miasta. Znacznie prostsza jest sytuacja z Wyspą Zieloną. Tutaj tylko 6 ha jest w rękach stoczni.
Bardzo liczyliśmy na współdziałanie z firma Howard, planowaliśmy nawet zbudowanie mostu, który prowadziłby na wyspę od dworca - przyznaje Krzysztof Nowak. Zainteresowanie developerów tym terenem jest nadal bardzo duże. Wszyscy jednak czekają na uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego.
Obie wyspy mają stać się luksusowymi osiedlami mieszkaniowymi z nowoczesnymi biurowcami i budynkami użyteczności publicznej. Miałyby to być przestronne, przeszklone apartamenty z wyeksponowaną zielenią. Bliżej brzegów, zabudowa byłaby niższa, w środku wyspy budynki mogłoby mieć 50-60 metrów wysokości, czyli nawet 20 pięter.
Planiści wyliczyli, że może tu zamieszkać ponad 7 tysięcy ludzi, choć pierwotne plany mówiły o nieco powyżej 3 tysięcy osób.
To będzie nowe serce miasta. Staramy się, zgodnie ze strategią Szczecina, odwrócić miasto w stronę wody, by wykorzystać nasze położenie - twierdzą architekci, którzy zajmują się planowaniem miasta.
Po drugiej stronie Odry jedna z warszawskich firm developerskich zamierza odtworzyć ulicę Kolumba, nie bez powodu nazywany "szczecińską Wenecją". Wyrastające z wody stuletnie, fabryczne budynki pięknie się prezentują. Będą miały szanse na przywrócenie dawnej świetności.
Pomysł podoba się szczecinianom, ale nie do końca wierzą, że plany uda się zrealizować.
Tu po Heyki, to jedynie szczury biegają - mówią mieszkańcy międzyodrza. Stara poprzemysłowa dzielnica z fatalnymi budami nad rzeką. Żeby to zagospodarować, trzeba mieć mnóstwo pieniędzy. Nawet na regaty nie udało się nic tu zrobić.
Najważniejszym problemem będzie jednak zorganizowanie dojazdu na wyspy. Najlepszy byłby most w okolicach dworca. Na pewno komunikację ułatwi rondo w ciągu ulicy Energetyków. Jego budowa ma się rozpocząć jeszcze w tym roku.
Chcemy wstępnie wyliczyć ile miasto musiałoby mieć pieniędzy, by wyspy zagospodarować. Wtedy będziemy mogli zdecydować, czy robimy to już, czy czekamy jeszcze cztery lata - twierdzi wiceprezydent.

Opracowanie: "Ynona Husaim-Sobecka", "Głos Szczeciński", 14 sierpnia 2008 roku

* * *

Połączyć Śródodrze - rondo na początek

W sierpniu Szczecin chce ogłosić przetarg na wykonawcę nowego ronda na ulicy Energetyków. Inwestycja warta ponad 34 miliony złotych ma być początkiem lepszego skomunikowania Śródodrza z resztą miasta. Docelowo, według planów magistratu, na wyspy będzie można wjechać trzema mostami, z których obecnie istnieje tylko jeden - Długi.
foto Dariusz R. JANOWSKI , widok na most Długi
Zastosowaliśmy proste rozwiązanie - opisuje przyszłą budowę Krystyna Bartnik, wicedyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich - Na ul. Energetyków powstanie małe rondo, zakwalifikowane jako skrzyżowanie. Dzięki temu będzie tam sygnalizacja świetlna. System świateł ma być sprzężony z sygnalizatorami na całej trasie od Basenu Górniczego do ul. Derdowskiego, co pozwoli kierowcom na płynny przejazd przez całe niemal miasto.
Zakres planowanych prac jest dużo większy niż tylko budowa ronda. Wymiana nawierzchni obejmie ul. Energetyków od Bulwaru Gdańskiego do Śląskiego oraz odcinki ulic: Celnej, Floriana, Władysława IV i Bytomskiej. Do przebudowy lub przełożenia są wszystkie niemal sieci: deszczowa, wodociągowa, teletechniczna, gazowa oraz cieplna. Na ul. Energetyków pozostaną po dwa pasy ruchu w obu kierunkach, ale przedzielający je tramwaj nie będzie jeździł po wydzielonym torowisku. Za to powstanie jezdnia dla pojazdów uprzywilejowanych, dzięki czemu nie będą, jak dotąd, stały w korkach.
Projektanci nie zapomnieli też o rowerzystach i pieszych. Wzdłuż ulicy oprócz chodników powstaną ścieżki rowerowe z czerwonego asfaltu. Tam, gdzie jest to możliwe, będą oddzielone od jezdni pasem zieleni. Piesi będą mieli także łatwiejsze przejście na drugą stronę ul. Energetyków. Na wysokości kościoła i przystanku stanie kładka.
Całość przedsięwzięcia ma być sfinansowana z budżetu miasta. Wartość prac oszacowano na ponad 34 mln zł. W czerwcu magistrat podpisał umowę z inżynierem kontraktu - Przedsiębiorstwem Budowy Tras Komunikacyjnych Trakt ze Szczecina. Firma ma czas do końca miesiąca na przejrzenie całej dokumentacji dotyczącej przetargu. Sama procedura przetargowa ma ruszyć już w sierpniu, a prace zacząć się późną jesienią. Według planów miasta, roboty zakończą się po 24 miesiącach.
Budowa ronda to początek zmian komunikacyjnych na Śródodrzu. Miasto w swoich planach ma jeszcze budowę dwóch mostów, które połączą planowane nowe dzielnice z lewobrzeżnym Szczecinem. Według założeń projektantów, jedno z tych połączeń ma powstać na wysokości dworca głównego PKP, a drugie przechodzić na Wyspę Zieloną z ulicy Zapadłej. Na razie wszystko jest tylko koncepcją - nie wiadomo kiedy owe mosty miałyby powstać i kto za nie zapłaci.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński", 28 lipca 2008 roku

* * *

Śródodrze z widokiem na przeszłość

Nie wybijemy się ponad inne miasta budując las szklanych wieżowców - implantów. Pełno tego na świecie, zwłaszcza w obu Amerykach, Azji, a nawet w Afryce. Liczy się odrębność i niepowtarzalność
W związku z wywiadem udzielonym "Gazecie" przez prof. Stefana Kuryłowicza (07.07.2008), a także wcześniejszą prezentacją podczas seminarium "Śródmieście inaczej" [22 czerwca - red.] chciałabym zabrać polemiczny głos odnośnie głoszonych w obu przypadkach tez.
Na zakończenie swojego wystąpienia podczas seminarium (było ono prezentacją slajdów z Chin, obrazujących głównie konglomerat wysokościowców z Szanghaju ze wstawką z berlińskiego Potsdamer Platz) prof. Kuryłowicz stwierdził, że należy patrzeć w przyszłość, nie oglądać się wstecz, a wizja miasta nie może zależeć od pojedynczego człowieka...
W wywiadzie dla "Gazety" czytamy, że regulacje planistyczne ograniczające wysokość zabudowy to wstecznictwo i hamowanie rozwoju. Nikt nie ma prawa narzucać wizji miasta, można tylko tworzyć reguły gry, które wypełni życie...
***
Zacznę od drugiej kwestii: rozumując logicznie z wypowiedzi tej wynika, że bez wysokiej zabudowy nie ma rozwoju. To oznacza, że miasta stolice Helsinki i Sztokholm to zacofane, zapyziałe mieściny! A przecież to miasta oferujące warunki życia na najwyższym poziomie, atrakcyjne, przyjazne i tętniące życiem. Ponadto, to miasta dynamicznie się rozwijające, którym braku wizji nie można zarzucić - konsekwentnie realizują wizję miast zrównoważonych. Bo kraje nordyckie pozbawione są ekstrawagancji; liczy się umiar, walory użytkowe i jakość życia.
Miałam okazję zwiedzać szereg miast o wielkich aspiracjach, w tym ich najnowsze realizacje architektoniczno-urbanistyczne. Dzielnica szklanych wieżowców wokół Dworca Północnego w Brukseli, mimo że z atrakcyjną promenadą, i słynne Forum 2004 w Barcelonie, mimo że otoczone obiektami zaprojektowanymi przez "gwiazdy" architektury (Herzog&de Meuron, Josep Lluis Mateo) to bezludne pustynie, podczas gdy w historycznych centrach tych miast roi się od ludzi... A jestem pewna, że w obu prezentowanych przypadkach była wizja; o wizji Barcelony mogłabym napisać bardzo dużo, jednakże "Gazeta" to nie publikacja książkowa.
***
Co do kwestii pierwszej, to pytam: jaki mają związek przeludnione chińskie miasta, gdzie równa się z ziemią całe dzielnice z tradycyjną zabudową oferując w zamian perspektywę 30 m kw. w wieżowcu - z miastami europejskimi, borykającymi się ze zjawiskami kurczenia się, wyludniania się centrów i starzenia się społeczeństwa?
Zaprezentowano nam [podczas seminarium] kilka ujęć Potsdamer Platz jako pozytywny przykład nowego centrum Berlina, bez żadnego tła odnośnie założeń planistycznych wypełniania pustek po murze i scalania miasta, które Niemcy po zjednoczeniu ponownie uczyniły stolicą. Przesłanie prof. Kuryłowicza brzmi: nie oglądaj się do tyłu - a przykład Berlina to nic innego jak czerpanie z historii i oglądanie się wstecz! Mimo wielu dyskusji, a nawet sprzeciwu tych, co postrzegali Berlin jako tabula rasa i laboratorium do eksperymentów zwyciężyła doktryna krytycznej rekonstrukcji. Oznaczało to, że Berlin ma stać się ponownie miastem gęsto zabudowanym z pierzejowym układem ulic i placów. Nawiązując do klimatu przedwojennego Berlina, narzucono rygory odnośnie formy architektury (tzw. berliński styl), czyli: maksymalną wysokość zabudowy 22 m, z możliwością podwyższenia do 30 m pod warunkiem umieszczenia gzymsu na poziomie 22 m i wycofania wyżej położonych kondygnacji w głąb - w stosunku do fasady. Narzucono podział na parcele zgodny z szerokością historycznych działek lub odtworzenie tego podziału na elewacjach; narzucono nawet materiał elewacji - okładzinę kamienną o klarownej tektonice, a także pionowy układ okien. Zasady krytycznej rekonstrukcji z żelazną konsekwencją wdrażał - mimo wielu ataków i krytyki - emerytowany już minister budownictwa Landu Berlin Hans Stimmann. Potsdamer Platz nie jest traktowany powszechnie jako sukces; zarzuca się, że jest bardziej amerykański niż w berlińskim stylu, a tu właśnie zrobiono odstępstwo dopuszczając budynki wysokie (ponad 100 m) i zaproszono gwiazdy architektury do realizacji awangardowych projektów (Renzo Piano, Richard Rogers, Hans Kolhoff, Helmuth Jahn Giorgio Grassi). Sami berlińczycy wolą położony na styku między Berlin Mitte i dzielnicą Prenzlauer Berg trójkątny plac - Hackesche Markt (zyskał miano Soho Berlina), nie mówiąc już o obleganym Die Hackeschen Höfe. To poddany rewitalizacji kwartał zabudowy z unikatowym budynkiem w stylu art déco i ośmioma podwórkami, gdzie mieszczą się kawiarenki, butiki, kluby, pracownie artystów.
***
Teza, iż mamy patrzeć w przyszłość bez oglądania się wstecz, jest dla mnie świadectwem pychy. Zresztą historia pokazała nam, do czego prowadzi tego typu myślenie - modernizm odrzucał wszelkie przejawy nawiązywania do przeszłości i narodziły się blokowiska. Jako że historia lubi się powtarzać - modernizm odrodził się w postaci neomodernizmu i mamy kolejną falę mody na wieżowce. Nieważne jest uzasadnienie ekonomiczne, kompozycyjne czy demograficzne; lobby deweloperskie żeruje na kompleksach prowincjonalizmu i wmawia obywatelom - nie chcecie wysokościowców, więc jesteście zacofani...
Nie wybijemy się ponad inne miasta budując las szklanych wieżowców - implantów. Pełno tego na świecie, zwłaszcza w obu Amerykach, Azji, a nawet w Afryce. Liczy się odrębność i niepowtarzalność, liczy się glocal, czyli zaprzeczenie pozbawionych indywidualnych cech „nie-miast”. Inaczej będziemy „wśród niczego” lub też „nigdzie”...
Na zakończenie chciałabym zaapelować o dyskusję nt. ważnych przedsięwzięć w mieście, a także projektów planów miejscowych dotyczących ważnych miejsc, zanim zostaną udostępnione do opiniowania i uzgodnień. Niezależnie od wymaganej prawem jednorazowej dyskusji publicznej zorganizowanej podczas wyłożenia projektu planu do publicznego wglądu nic nie stoi na przeszkodzie, aby wcześniej odbywały się debaty z udziałem różnych środowisk i mieszkańców Szczecina. To tylko ułatwi zadanie, gdyż nie trzeba będzie ponawiać procedury w związku z wniesionymi zmianami po wyłożeniu projektu do publicznego wglądu, a może generować wzrost poczucia odpowiedzialności za miasto i rozwijać postawy obywatelskie. Może Śródodrze jest początkiem dobrej praktyki...

Opracowanie: "dr inż. arch. Helena Freino, adiunkt w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego PS", 16 lipca 2008 roku

* * *

Śródodrze - pora na decyzje

Szczecin stanął przed ogromną, realną szansą zagospodarowania terenów nadodrzańskich, co może znacznie poprawić wizerunek miasta, zahamować odpływ najaktywniejszych mieszkańców i nadać miastu nowe impulsy rozwojowe.
Planowanym przez deweloperów inwestycjom sprzyja oczekiwanie społeczne, polityczny konsensus w magistracie, a także podjęta przez Urząd Miejski współpraca planistyczna z właścicielami terenów i przyszłymi inwestorami. Aktualnym problemem stało się więc nie to, "co" zrobić z Międzyodrzem, ale " jak" powinien przebiegać proces jego zagospodarowania. Nadeszła pora na podjęcie przez miasto wiążących decyzji planistycznych i rozpoczęcia oczekiwanego rozwoju nadwodnego w duchu nowej marki Szczecina.
Dyskusje nad kształtem zagospodarowania terenów nadwodnych toczono już w wielu innych miastach, jak Hamburg, Rotterdam, Londyn (doki), Malmö, w których porty i przemysł wycofały się z obszarów śródmiejskich. Z tych doświadczeń wiadomo, że tereny nadwodne są inwestycyjnie kosztowne (nabrzeża, mosty, zabezpieczenia powodziowe), co utrudnia bilansowanie nakładów inwestycyjnych z uzyskanymi profitami z wybudowanej powierzchni użytkowej. Wiadomo też, że większości miast, w tym również Szczecina, nie stać na kosztowne inwestycje, jakie byłyby potrzebne, by transformacja terenów poportowych realizowana była wyłącznie z kasy miejskiej. Z tego względu tereny nadwodne są obszarami inwestycyjnymi, w którym powinno być realizowane partnerstwo pomiędzy Miastem a podmiotami deweloperskimi. Szczecin przyjął słuszną zasadę współpracy z dużymi inwestorami i deweloperami w kształtowaniu planów miejscowych: do dyskusji nad planem Kępy Parnickiej włączono śmiałą koncepcję deweloperską Howard Holding, wykonaną w renomowanej pracowni West 8 z Rotterdamu. Przyjęto pod dyskusję koncepcję duńskiej firmy FORM Arkitekter opracowanej dla Inwest Nieruchomości, właściciela 12 hektarów (po stoczni Odra) na Kępie Parnickiej i Wyspie Zielonej. Ta propozycja to budowa nowoczesnego city z budynkami do 100 m wysokości oraz połączenie Wyspy Zielonej z Lewobrzeżem nowym mostem, który firma zobowiązała się sfinansować.
Inwestorzy dążą do maksymalizacji zabudowy swojego terenu z jednoczesną próbą marginalizacji konkurencji. Miasto preferuje tendencje zachowawcze, w duchu "zrównoważonego rozwoju". Powstaje pytanie: czy należy bezkrytycznie dopuścić do realizacji rewolucyjnych wizji deweloperskich, czy też kontynuować politykę ograniczeń?
Planowanie miasta jest sztuką kompromisu pomiędzy dobrem ogółu dziś i w przyszłości, a wolą deweloperów, wynikającą z aktualnej koniunktury. Kompromis jest konieczny. Ten kompromis może mieć formę partnerstwa publiczno-prywatnego, w ramach którego powinny być zawierane umowy między miastem a poszczególnymi deweloperami, określające zakres ich obowiązków inwestycyjnych w zamian za przyzwolenia miasta na realizację wizji deweloperskich. Miasto nie może całkowicie poddać się presji deweloperskiej i uciekać przed odpowiedzialnością zadecydowania o wizji rozwoju przestrzennego. Musi swoją wizję rozwoju wypracować i - co najważniejsze - po dokonaniu niezbędnych konsultacji społecznych podejmować optymalne decyzje, bo taki jest obowiązek samorządu.
W kreowaniu wizji rozwoju i wynikających z niej decyzjach miasto powinno kierować się m.in. analizą wartości. Wartościami są np. historyczny krajobraz miasta, obiekty zabytkowe, historyczny układ przestrzenny, itd. Wartością jest wyjątkowość lokalizacji nadwodnej, portowa atmosfera, bulwary nadwodne, dla których powinna być zagwarantowana w planach miejscowych społeczna dostępność. Ważne jest utrzymanie specyficznej atmosfery Szczecina jako miasta stoczniowego i portowego. Trzeba rozróżniać klimaty pomiędzy poszczególnymi obszarami Międzyodrza, czego mogą nie zauważyć projektanci spoza Szczecina. Inna jest Łasztownia z objętymi ochroną konserwatorską budynkami po byłej rzeźni, inny obszar niezabudowanej, niezwykle wyeksponowanej z Wałów Chrobrego Wyspy Grodzkiej, inny Wyspy Zielonej, położonej nieco na uboczu, mogącej stworzyć hipernowoczesne postprzemysłowe przestrzenne ramy dla panoramy Szczecina bez szkody dla zachowania integralności przestrzeni historycznej.
Wartością miasta jest również jego dynamika rozwoju, możliwość adaptowania do nowych potrzeb. W kreowaniu planów zagospodarowania przestrzennego Międzyodrza jest też olbrzymie pole dla swobodnej działalności architektonicznej, gdzie nie ma żadnych przesłanek, by ograniczać inwencję twórczą, o ile wizje te nie naruszają strukturalnych zasad budowy miasta. Jeśli ograniczenia planistyczne nie wynikają z implementacji prawa, ochrony dziedzictwa kulturowego, przesłanek ekologicznych czy możliwości obsługi technicznej - to po co je tworzyć? Zezwalając na korzystne dla dewelopera warunki zabudowy, można wynegocjować też większy ich udział w budowie miejskiej infrastruktury. A w końcu jest przecież jeszcze prawo budowlane i warunki techniczne, które potrafią zbyt śmiałe wizje sprowadzić na ziemię. Pora na decyzje!

Opracowanie: "Zbigniew Paszkowski, prof. nadz. PS, architekt", 15 lipca 2008 roku

* * *

Rondo za własne - nie czekają na dofinansowanie

Budowa ronda przy ul. Energetyków rozpocznie się za pieniądze gminy Szczecin. Władze miasta postanowiły nie czekać na rozstrzygnięcie konkursów na dofinansowanie unijne infrastrukturalnych przedsięwzięć samorządów. Bez przebudowy układu drogowego na ul. Energetyków nie ma mowy o realnych zmianach na szczecińskiej Łasztowni.
Podjęliśmy śmiałą decyzję i zaczynamy budowę skrzyżowania już w 2008 r, choć projekt ten wypadł z listy indykatywnej - mówi Krzysztof Nowak, wiceprezydent Szczecina. Inwestorzy zainteresowani Śródodrzem wymuszają nasze inwestycje w infrastrukturę. Nie rezygnujemy z unijnego wsparcia dla tego przedsięwzięcia.
O budowie wjazdu z lewej części Szczecina na Łasztownię mówi się od połowy lat 90. Wówczas - przy okazji pierwszych dyskusji fachowców na temat zagospodarowania terenów przy Odrze - większość urbanistów przekonywała, że rewitalizacja tego obszaru będzie nierealna, jeśli nie będzie można swobodnie dotrzeć do Łasztowni z lewobrzeżnego Szczecina. Wraz z kolejnymi przymiarkami do zagospodarowania, kwestia ta stawała się coraz bardziej oczywista.
Dziś, gdy tereny na Łasztowni, Kępie Parnickiej i Wyspie Zielonej mają coraz więcej nowych właścicieli zainteresowanych budową apartamentowców i biurowców, powstanie nowego skrzyżowania na ul. Energetyków jest sprawą palącą.
Po wielu latach miasto przygotowało projekt budowlany zakładający utworzenie ronda z linią tramwajową biegnącą wzdłuż i towarzyszącymi mu zjazdami do poszczególnych ulic. Wartość prac wyceniono na 34,5 min zł.
Rafał Wiechecki (LPR), były minister gospodarki morskiej, wpisał szczecińską inwestycję na listę indykatywną, czyli niemal z gwarantowanym współfinansowaniem. Jego następca z PiS budowę z listy usunął, a nowy rząd PO-PSL jej nie przywrócił. Mimo zabiegów niektórych parlamentarzystów ze Szczecina, na nowej liście indykatywnej ronda nie ma.
W tej sytuacji miasto samo postanowiło rozpocząć budowę. Pytany, skąd pieniądze na ten cel znajdą się w tegorocznym budżecie, wiceprezydent Nowak dokładnie nie wiedział. Zapewnił tylko, że stosowne poprawki do uchwały budżetowej zostaną przygotowane.
W tym roku chcemy wydać 3 min zł - mówi Krystyna Bartnik, wicedyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich UM Szczecina. To kwota wystarczająca, bo procedury przy wyborze inżyniera kontraktu i wykonawcy zajmą nam ponad 4 miesiące. Do końca roku będzie można więc przeprowadzić tylko niewielkie prace przygotowujące.

Opracowanie: "Artur Ratuszyński", "Kurier Szczeciński ", 2 lutego 2008 roku

* * *

Gryf sprzeda rzeźnię

Port Rybacki Gryf może sprzedać Starą Rzeźnię, najbardziej atrakcyjną część Łasztowni. Zgodę wyraził minister skarbu. To dobra wiadomość -uważa prezydent Szczecina, Piotr Krzystek.
To oznacza, że będziemy mogli zagospodarować Łasztownię tak, jak na to zasługuje. To bardzo atrakcyjny teren - twierdzi prezydent Szczecina. Na Łasztowni ma powstać nowe serce miasta. Według planistów, to idealne miejsce na budynki użyteczności publicznej, biura, hotele, restauracje, galerie, centra konferencyjne, mariny i luksusowe apartamenty.
Urodę Łasztowni odkryli szczecinianie podczas sierpniowego zlotu żaglowców. To wtedy pojawiła się chęć jak najszybszego zagospodarowania wyspy. Kłopot w tym, że działki mają różnych właścicieli. Najbardziej atrakcyjne należą do Portu Rybackiego Gryf. Rada miasta wyraziła zgodę na zamianę działek. Szczecin w zamian za grunty na Łasztowni oferował ziemię przy ul. Krzywoustego i na os. Kormoranów. Zamiana nie doszła jednak do skutku.
Mamy nowy pomysł na zagospodarowanie Łasztowni. Po prostu miasto razem z portem sprzeda działki. To lepsze niż zamienianie się na grunty - mówi Piotr Krzystek, prezydent Szczecina. Chcemy, by Łasztownię wziął inwestor, który zrealizuje naszą wizję zabudowy. Zastanawiamy się tylko, co chcielibyśmy mieć na pobliskiej Wyspie Grodzkiej.
Zanim działki pójdą pod młotek, miasto chce uchwalić plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu. Określi on dokładnie, co może być zbudowane na Łasztowni i jak ma wyglądać. Wstępny plan będzie gotowy do wakacji. Rada miasta powinna projekt zatwierdzić do końca roku - twierdzi Piotr Krzystek. Bardzo ważna w przypadku Łasztowni jest linia zabudowy. Budynki nie mogą być wyższe niż Trasa Zamkowa. Chodzi o to, by nie przesłaniały jadącym w stronę miasta widoku na Wały Chrobrego. Minister skarbu wyrażając zgodę na sprzedaż terenu określił cenę minimalną. Ziemia może być oddana tylko w przetargu, a nabywca musi zapłacić co najmniej 30 mln złotych.

Opracowanie: "IKA", "Głos Szczeciński ", 31 stycznia 2008 roku

* * *



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer