Menu


1879-1929


Lata 20-40 XX wieku


Lata 50–80 XX wieku

110 lat tramwaju elektrycznego w Szczecinie


* * *

Relacja z imprezy

Władze Szczecina w roku 1896 roku postanowiły wzorem innych miast uruchomić w mieście trakcję tramwaju elektrycznego. W związku z tym podpisano umowę na budowę elektrycznej sieci tramwajowej oraz elektrowni zasilającej trakcję napowietrzną z berlińską firmą "Allgemeinen Elektrizitat - Gesselschaft". Eksploatacją linii elektrycznych tramwajowych zajęła się istniejąca dotychczas spółka "Stettiner Strassen - Eissenbahn Gesellschaft".

Po roku od podpisania umowy uruchomiono w dniu 4 lipca 1897 roku pierwszą linię tramwaju elektrycznego, która przejechała trasę od zajezdni u zbiegu ulic Wojska Polskiego i Piotra Skargi (Westend) do ulicy Kardynała Wyszyńskiego (Breitestrasse) licząca 2,6 km długości.

Do końca roku sieć tras tramwajowych wzrosła do 26,6 km. Wybuch I wojny światowej wstrzymał rozwój sieci tramwajowej. W następnych latach sieć tramwajowa w mieście rozwijała się dynamicznie. Taki stan trwał do 1943 roku (okres II wojny), gdzie z powodu rosnących trudności zaopatrzeniowych, braku obsługi i dużych zniszczeń po bombardowaniach kursowało już tylko po mieście 5 linii tramwajowych.

Tak w skrócie wygląda historia rozwoju komunikacji miejskiej miasta do końca II wojny.

Po II wojnie przybyli do Szczecina poznańscy tramwajarze aby odbudować komunikację w mieście. Na przestrzeni tych ponad 60 lat komunikacji miejskiej w Szczecinie wydarzyło się wiele dobrego. Przywrócono do eksploatacji wiele zniszczonych tras tramwajowych. Wyremontowano i naprawiano zniszczony tabor, zasilanie trakcji elektrycznej, co doprowadziło w dniu 12 sierpnia 1945 roku do uruchomienia pierwszej linii tramwajowej , która przejachała trasę zajezdnia Niemierzyn - aleja Niepodległości.

Miejski Zakład Komunikacyjny w Szczecinie, Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki Szczecińskie Towarzystwo, Miłośników Komunikacji Miejskiej zorganizowało imprezę - 110 lat tramwaju elektrycznego w Szczecinie 1897-2007, która odbyła się w niedzielę, 2.09.2007 roku.

Impreza rozpoczęła się o godzinie 11:00 na Wydziale Napraw Taboru MZK (tramwajowe warsztaty naprawcze przy ul. Klonowica 5, oraz Wydziale Sieci Elektrotrakcyjnej i Torów MZK - prezentacją warsztatów tramwajowych oraz urządzeń związanych z tramwajową trakcją elektryczną. Zwiedzanie zakończono o godzinie 12:30. W kilka chwil później podstawiono historyczne tramwaje, którymi przewieziono uczestników imprezy z sprzed biurowca MZK (ul. Klonowica 5) do dawnej zajezdni Niemierzyn. Parada tramwajów ruszyła z ulicy Klonowica przez ulicę Żołnierską, Mickiewicza, Wawrzyniaka, Wojska Polskiego (przejazd przez teren zajezdni Pogodno), Wojska Polskiego, plac Sprzymierzonych, Piłsudskiego, plac Rodła, Wyzwolenia, Krasińskiego, Niemierzyńska i wjazd na teren zajezdnii Niemierzyn. Przejazd odbywał się bez zatrzymywania na przystankach oraz bez postojów. Zakończył się o godzinie 13:20

Wagony biorące udział w paradzie:

- 4N1+4ND1 293+343,
- 2x105N 720+701,
- 2x105N 1049+1050.
Od godziny 13:20 uczestnicy imprezy mogli zwiedzać historyczną zajezdnię wraz z jej eksponatami. Impreza zbiegła się z dniem otwartym Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie - wystawą taboru oraz prezentacją innych eksponatów i materiałów związanych z tramwajową trakcją elektryczną. I nie tylko, na teren zajezdnii przyjechały stare samochody, które wzbudził niemałą sensację i duże zainteresowanie zwiedzających. Impreza miała się zakończyć się o godzinie 14:30, a zakończyła się dużo później, grubo po godzinie 16-ej.

Nowy nabytek. Wóz techniczny
Pogotowie sieciowe. Nowy nabytek
Warsztaty - wewnątrz































* * *

Tramwaje na owies

U zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Piotra Skargi w głębi dziedzińca ogrodzonego neogotyckim murem stoi czerwona wiata - pierwsza zajezdnia tramwajowa w Szczecinie.
Aż do 1879 roku miasto, rozrastające się dynamicznie, nie miało publicznej komunikacji zbiorowej. Kto nie miał własnego powozu lub wierzchowca, a nie stać go było na dorożki (ponoć bardzo wtedy drogie), poruszał się po grodzie pieszo.
Tymczasem przemysł rozwijał się przede wszystkim na odległych od centrum peryferiach, zatrudniał w głównej mierze mieszkańców śródmieścia.
Neogotycki mur zajezdni przy ul.P.Skargi - wspomnienie końskiej epoki. Foto Janusz Ławrynowicz
W 1871 roku radni uchwalili program uruchomienia - wzorem miast zachodniej Europy (w Londynie kursowała już podziemna miejska kolej parowa!) i Ameryki - tramwajów, nowoczesnych dyliżansów na szynach. Do wykonania zadania magistrat wybrał spółkę akcyjną z Charlottenburga. Aż siedem lat trwało wytyczanie tras i budowa torów. Ostatecznie w 1879 roku uroczyście otwarto w Szczecinie pierwszą linię konnego tramwaju. Trasa Jedynki" wiodła z placu Orła Białego do zajezdni przy al. Wojska Polskiego. Pojazd mieszczący kilkunastu pasażerów, ciągnięty przez krzepkiego perszerona, przemierzał ten dystans w kwadrans. Pasażerki, zwłaszcza starsze niewiasty, narzekały na kiepskie resorowanie i zbyt szybką jazdę, były też skargi na zbyt mocny język tramwajarzy-woźniców, i choć opłaty za przejazd były słone, powodzenie miał ów tramwaj ogromne.
Przyśpieszono zatem budowę nowych tras torów. Szyny połączyły centrum z Niebuszewem, Niemierzynem, Grabowem i Golęcinem. Tory biegnące z Dworca Głównego nad Odrą, przez Grabów do Golęcina miały 6 km długości.
U podnóża Fortu Leopolda (Wały Chrobrego były dopiero w sferze projektu) powstała stacja wymiany koni. Kiedy w kilka lat później trasę nadodrzańską połączono ze Starym Miastem, do pokonania wzgórza używano już nie jednego, lecz pary perszeronów.
Już wtedy - w epoce tramwajów konnych - problemem byli gapowicze oraz niesforna młódź czepiająca się rozpędzonych pojazdów. Tramwajarz-woźnica był w powszechnym mniemaniu synonimem tępaka, gbura i pijaka. Co gorsza - sadysty znęcającego się nad poczciwym czworonogiem. Bywało, że pasażerowie świadkowie poturbowali takiego zwyrodnialca. W anegdotach krążących w owych czasach po mieście wykpiwano tramwajowych furmanów bez litości, wynosząc natomiast pod niebiosa zalety końskiego umysłu.
Wielką sławą i sympatią cieszył się wśród szczecinian koń Drusius, który miał kłopot ze swym furmanem - pijanicą. Pewnego wieczoru, nie mogąc się doczekać powrotu swego wozaka, wszedł do baru portowego, by mu przypomnieć, że godzina jego dyżuru na koźle wybiła.
Pierwsze tramwaje kursowały od południa do godz. 7 wieczorem, potem już od świtu. Na każdej z tras wozy jeździły co 12 minut. Końska epoka trwała jednak w nowożytnej komunikacji miejskiej bardzo krótko - ledwie osiem lat.
Najstarsza zajezdnia przy ul.P.Skargi. Widok z przejeżdżającego tramwaju. Foto Janusz Światowy
Już w 1897 roku tramwaje zelektryfikowano. Pierwsza tramwajowa linia elektryczna wiodła z al. Wyzwolenia, przez ul. Malczewskiego na Golęcino. Wkrótce po niej nowe elektryczne tramwaje zastąpiły konne na wszystkich trasach. Stajnie tramwajowych koni przy remizach w alei Wojska Polskiego, na Niemierzynie i przy Dworcu Głównym - opustoszały.
Nowa epoka przyniosła nowe problemy. Pierwsze tramwaje elektryczne miały pantografy przypominające te trolejbusowe - drążek z rolką toczącą się po drucie. Każdy ostry zakręt, każdy wstrząs groził unieruchomieniem wozu. W 1910 roku wprowadzono stosowane do dziś tramwajowe wysięgniki trakcyjne.
Aż do pierwszych lat XX wieku tramwaje elektryczne musiały pokonywać mosty odrzańskie... siłą własnego rozpędu. Zwodzone mosty na Odrze nie miały jeszcze odpowiedniej instalacji trakcyjnej. Tramwaj musiał się więc przed wjazdem na most dobrze rozpędzić. Zdarzało się, że utknął w połowie takiej przeprawy. Wtedy czekał na przyjazd konnego pogotowia.
W 1925 roku na szczecińskich ulicach pojawiły się nowe wagony tramwajowe, osiągające szybkość 50 km na godzinę. Latem 1945 roku polskim tramwajarzom udało się uruchomić 20 takich wagonów. 12 sierpnia na ulicach polskiego Szczecina pojawił się pierwszy tramwaj. „Trójka" przejechała z zajezdni na Niemierzynie do Bramy Portowej. Przez całe powojenne dziesięciolecie transport konny odgrywał ważną rolę w miejskim transporcie towarów. Choć długo jeszcze odżywające miasto odczuwało deficyt prądu, a koni i owsa nie brakowało, romantyczny konny tramwaj już nie powrócił.

Opracowanie: "Janusz Ławrynowicz", "Kurier Szczeciński", 7 września 2007 rok


* * *

Szczecińskie tramwaje - pierwsze były konne

Niedawna rocznica 110-lecia szczecińskich tramwajów elektrycznych jest doskonałą okazją, by przypomnieć jak niegdyś podróżowali szczecinianie. Nim na ulicach grodu Gryfa pojawiły się tramwaje elektryczne, mieszkańcy miasta prawie osiemnaście lat korzystali z tramwaju konnego. Ten środek lokomocji miejskiej, aczkolwiek dzisiaj archaiczny, poprzedził pojawienie się tramwaju elektrycznego.

Szczecin zafundował sobie komunikację miejską, wybierając tramwaje konne, podobnie jak wiele dużych miast europejskich. Chociaż w niektórych miastach od razu zdecydowano się na tramwaje parowe, jako bardziej sprawne i ekonomiczniejsze.
W maju 1879 roku rozpoczęła się budowa pierwszej linii tramwaju konnego, a już w sierpniu tego samego roku oddano ją do użytku. Miała 5 kilometrów długości i przebiegała z Łekna do centrum miasta. W październiku tego samego roku otwarto drugą linię o długości nieco ponad 6 kilometrów. Mimo że szybkość podróżowania nie była imponująca, szczecinianie szybko polubili swoje tramwaje i już w pierwszym roku ich działalności skorzystało z nich ponad 2,5 miliona pasażerów.
W kolejnych latach sieć tramwajowa w mieście szybko się rozrastała obejmując kolejne dzielnice. W 1881 roku Szczecin miał już prawie 20 km linii tramwajowych o trakcji konnej. Jeden z pierwszych tramwajów elektrycznych na ulicach Szczecina. Przełom w rozwoju sieci tramwajowej przyniósł rok 1896, gdy 5 maja podpisano umowę o budowie tramwajów elektrycznych z berlińskim Powszechnym Towarzystwem Elektrycznym, którego oferta najbardziej odpowiadała ówczesnym włodarzom Szczecina.

Prace rozpoczęto w drugiej połowie 1896 roku i w pierwszej kolejności elektryfikowano istniejące już linie tramwaju konnego. W lipcu 1897 roku pierwszy tramwaj elektryczny wyjechał na ulice miasta. Tramwaje elektryczne okazały się bardzo wygodnym i sprawnym środkiem komunikacji miejskiej. Nic więc dziwnego, że systematycznie je rozbudowywano, a swoim zasięgiem obejmowały coraz rozleglejsze obszary Szczecina. W 1904 roku tramwaj elektryczny przejechał po moście (dzisiaj most Długi) przez Odrę, łącząc prawobrzeże z centrum. W późniejszych latach linię tę znacznie przedłużono i kończyła się przy lotnisku w Dąbiu.
Starsi szczecinianie pamiętają odcinek torów tej linii tramwajowej, który jeszcze sporo lat po drugiej wojnie światowej znajdował się w jezdni mostu przez Regalicę. Niestety, po wojnie skrócono ją sporo, do Basenu Górniczego (Basenu Kaszubskiego). Szkoda, bo dzisiaj można by ją przedłużyć z dawnego przystanku, zapewniając tym samym sprawną komunikację tramwajową z dużymi osiedlami prawobrzeża, m.in. Słonecznym i Majowym. W tym samym okresie zdecydowano się wprowadzić numerację linii tramwajowych, których Szczecin miał już 7, o łącznej długości ponad 31 km.

Szczecińskie tramwaje okazały się także przydatne do przewozu poczty, którą odbierano z Dworca Głównego i przewożono do urzędów pocztowych przy ulicach Bogurodzicy, Dubois i Mazurskiej. Jeszcze dzisiaj przy rampie załadunkowej Dworca Głównego, od strony ulicy Kolumba, znajduje się fragment torów tramwajowych. Pierwsze tramwaje, ciągnięte przez poczciwe perszerony, nie zapewniały komfortu jazdy. Były krótkie, proste technicznie i zabierały niewielką liczbę pasażerów. Miały też niezabudowane pomosty. Współczuć więc można obsłudze, która podczas ostrych zim marzła niemiłosiernie. Niewiele różniły się od nich pierwsze tramwaje elektryczne, które zainaugurowały nowy rozdział w historii komunikacji miejskiej Szczecina. Na dobrą sprawę, odróżniały je tylko pantografy na dachach.

Ciekawostką tamtych lat były tzw. letnie doczepki, a więc wozy tramwajowe bez ścian bocznych. Wagon był podzielony na poprzeczne przedziały, a wzdłuż niego znajdował się długi stopień, ułatwiający wsiadanie pasażerom.
Postęp techniczny sprawił, że na ulicach Szczecina, w miarę upływu lat, pojawiały się coraz nowocześniejsze i wygodniejsze wagony tramwajowe. Miejska komunikacja tramwajowa miała też różne wozy techniczne, m.in. pługi do odśnieżania oraz wagony do posypywania torowisk solą. Podczas drugiej wojny światowej linie tramwajowe Szczecina, jak również zaplecze techniczne, uległy dużym zniszczeniom, jednak sporo wagonów tramwajowych przetrwało wojnę i jeszcze przez długie lata służyły one mieszkańcom.

Opracowanie: "Ryszard Burzykowski", "Kurier Szczeciński", 21 września 2007 rok

* * *



Lata 90 XX wieku


Wiek XXI


Linki



Copyright © Janusz Światowy, 2002
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Optymalizacja pod Internet Explorer